Bitwa o kulturę. 1670 czy 2025? / Dobromir Dymecki, Wojtek Szot / PJM
Wróćopis wydarzenia
„Cześć jestem Bogdan, interesuję się martyrologią, a w wolnych chwilach lubię wykluczać innych”, mówi grany przez Dobromira Dymeckiego bohater serialu „1670”. Jak wyglądała praca na planie serialu? Jak – z perspektywy aktora – zmienił się wykreowany przez niego bohater, który od pierwszej sceny zdobył sympatię publiczności? Czy serial ma szansę połączyć Polaków? Porozmawiajmy o 1670 w 2026.
Dobromir Dymecki – aktor teatralny, filmowy i telewizyjny. Absolwent Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Ma na koncie ponad czterdzieści ról teatralnych i ponad pięćdziesiąt kreacji filmowych oraz telewizyjnych. Współpracował z najważniejszymi scenami w Polsce, m.in. z Teatrem Narodowym, Teatrem Powszechnym w Warszawie, Nowym Teatrem oraz od wielu lat jest związany z TR Warszawa. W jego dorobku znajdują się zarówno realizacje repertuarowe, jak i projekty eksperymentalne, często prezentowane na najważniejszych festiwalach teatralnych w kraju i za granicą. Jest laureatem licznych nagród indywidualnych i zespołowych, w tym II nagrody aktorskiej za role w spektaklu Cząstki kobiety w reżyserii Kornéla Mundruczó podczas 12. Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego „Boska Komedia” w Krakowie. Na ekranie zadebiutował w połowie lat 2000. i od tego czasu konsekwentnie rozwija karierę filmową, łącząc kino autorskie z produkcjami o szerszym zasięgu. Współpracował z uznanymi reżyserami, takimi jak Małgorzata Szumowska, Anna Jadowska czy Władysław Pasikowski. Równocześnie chętnie angażuje się w projekty młodego pokolenia twórców, m.in. z Agą Woszczyńską, Kaliną Alabrudzińską, Rafałem Skalskim czy Maciejem Buchwaldem. W ostatnich latach zdobył szeroką popularność dzięki roli Bogdana w serialu 1670 na platformie Netflix.
GOŚCIE
Gość: Dobromir Dymecki
Prowadzenie: Wojtek Szot
dodatkowe informacje
- Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego od 01.12.2025 r.
- Rozmowa tłumaczona na Polski Język Migowy.
- Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną.
- Wydarzenie transmitowane online na stronie internetowej Teatru.
wideo
[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.88 → 01:00.36] A: Dobry wieczór Państwu w Teatrze Starym w Lublinie. Dziękuję. Już za chwilę przed nami aktor, jeden z najbardziej rozpoznawalnych obecnie polskich aktorów, którego bohater, grany przez niego, mówi takie zdanie w serialu 1670, że w Polsce na 100 kobiet przypada 101 mężczyzn i on jest tym 101. 101 mężczyzna Dobromir Dymecki. Zapraszam. Dzień dobry. A zanim jeszcze zaczniemy naszą rozmowę, to przypomnę, że na język migowy tłumaczą Ewelina Lachowska i Marta Stępniak. Jesteś 101 mężczyzną? [01:00.44 → 01:13.84] B: Dzień dobry. No właśnie się okazuje, tak? Tak mnie przedstawiłeś. Teraz trzeba wziąć odpowiedzialność za te słowa. Albo się podjąć i być tym 101 smutnym. Albo nie. No wolałbym nie jednak. [01:14.14 → 01:18.96] A: A jak blisko Bogdan jest do ciebie charakterologicznie? Czy to zupełnie inna woda? [01:19.28 → 02:02.69] B: No to ja przecież, nie widać. No przecież cały ja. Wiesz co? Charakterologicznie może jest we mnie coś z takiego rubasznego wujasa. Z poglądami zupełnie się nie zgadzam, dalekie są poglądy Bogdana ode mnie. Ale ja lubię ten klimat Bogdana, lubię taką właśnie wujowatość jego. I lubię w ogóle takie osoby, takie postaci, które są takimi wujasami, które się często na jakichś imprezach, czy gdzieś nagle się ktoś taki odpala, że mamy do czynienia z takim Januszem. Lubię energię Januszy. [02:03.55 → 02:06.56] A: Lubisz energię Januszy, to rzeczywiście jesteś tym 101. [02:07.39 → 02:10.10] B: Proszę bardzo, mogę to wziąć tak lat. [02:10.39 → 02:18.95] A: Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś w ogóle o serialu jako propozycję, poszedłeś na casting, jak to wyglądało? [02:20.37 → 03:16.02] B: Poszedłem na casting, tak, ale z opowieści Maćka Buchwalda, czyli jednego z reżyserów 1670. Byłem podobno jednym z tych aktorów, którzy w jego głowie już się pojawili dużo wcześniej. w jego głowie, w głowie producenta kreatywnego Iwo Krankowskiego i przez to, że jest taka procedura w Netflixie, że każdy aktor musi przejść casting, to znaczy Netflix musi po prostu zobaczyć aktora, który się sprawdza w roli, więc przyszedłem na ten casting, ale w sumie z tego co wiem, mam nadzieję, że to jest prawda, chyba, że mnie oszukują, jest spisek, to byłem jedynym aktorem, który był castingowany do tej roli. Czyli nagraliśmy te zdjęcia próbne, wysłali to do Netflixa i Netflix powiedział OK. Przeszedłem casting, ale jakbym go nie wygrał, bo w sumie nie było z kim. [03:16.88 → 03:19.92] A: A wiedziałeś na co się piszesz? [03:21.28 → 03:23.62] B: W jakim sensie? [03:24.40 → 03:29.72] A: Znałeś już scenariusz, znałeś jakieś założenia? To cię ciekawiło? [03:30.24 → 05:36.27] B: Tak, oczywiście, że mnie to ciekawiło. Ja lubię rzeczy, które są tak trochę w poprzek i które nie są oczywiste. Komedia osadzona w roku 1670, mówiona dosyć współczesnym językiem, z bohaterami, którzy przełamują czwartą ścianę, z problemami, które nawiązują do współczesności. Wydawała się dosyć ryzykowna i zresztą taka była. Wiele chłopaki jak stworzyli ten projekt, to chodzili oczywiście po różnych telewizjach, stacjach, platformach i nikt tego nie chciał wziąć. Wszyscy uważali, że to jest zbyt ryzykowne i jakieś dziwne. Kto będzie to chciał oglądać w Polsce? Gdzieś tam o jakiejś szlachcie, jakieś problemy. Dopiero Kuba Razowski z Netflixa się zainteresował i powiedział ok, róbmy, próbujmy. No i tutaj gdzieś miał ewidentnie nosa, no bo sobie hita, że tak powiem, dla stacji przygotował. No więc ja też czułem, że to jest jakby taki projekt dosyć ryzykowny. W sensie, że to nie jest oczywiste. Wiedziałem, że to robią wspaniali ludzie. jakby wszystko było na swoim miejscu, ale z tym, czy coś będzie w Polsce przyjęte dobrze, czy nie, to naprawdę jest bardzo różnie. Już wielokrotnie słyszałem, o, to będzie hit, a później okazało się, że to gdzieś przechodził obokiem i w ogóle nikt tego nie obejrzał, albo odwrotnie właśnie, że coś, co miało być niszowe, nagle się okazywało jakimś hitem. Ja jestem w ogóle daleki od tego rodzaju mówienia, czy coś będzie hitem, czy nie. Natomiast już na planie zobaczyłem, że jakość, po prostu jakość przygotowania i jakość tego, co się wydarza na planie, jak to jest kręcone, jakie są kostiumy, scenografia, jak to jest napisane, jak to rezonuje między aktorami, no to poczułem, że to ma na pewno jakąś moc. Tylko teraz potrzebna była publiczność i weryfikacja publiczności. [05:36.77 → 05:46.03] A: Publiczność, nie tylko Polska zresztą, zweryfikowała bardzo pozytywnie, na tyle, że już trzeci sezon jest nakręcony. Czy dopiero będzie kręcony? [05:46.49 → 05:47.29] B: Nie, jest nakręcony. [05:47.31 → 05:48.33] A: Jest nakręcony, no właśnie. [05:48.35 → 05:48.83] B: Jesteśmy gotowi. [05:49.25 → 05:52.11] A: Zaraz wyświetlimy. [05:54.15 → 05:56.83] B: Mam nadzieję, że masz, Wojtek, jakieś gościa w Netflixie. [05:56.85 → 06:01.65] A: Nie mamy niestety niespodzianek właśnie. Tutaj nie kłuć państwa atrakcjami, których nie ma. [06:01.73 → 06:04.69] B: Przepraszam, to są złożone obietnice, które nie zostaną spełnione. [06:05.24 → 06:07.54] A: Możesz takie składać. [06:08.40 → 06:11.78] B: Nie szkodzi obiecać, tak? [06:12.76 → 06:21.94] A: Chyba, że poprosimy Cię tutaj o fragment trzeciego sezonu. Nie będziesz miał wyjścia, bo nie mamy materiału, a sam to się obiecałeś. [06:22.10 → 06:23.98] B: Nie żartuj, Wojtek, to są duże pieniądze. [06:24.30 → 06:42.65] A: Mówisz o tym sposobie kręcenia. Było skręcone w skansenie. w dość naturalnych warunkach jednak. Oczywiście Skansen to nie jest wieś z 1670 roku, ale jednak warunki nie były łatwe, z tego co słyszałem. [06:43.67 → 08:00.59] B: Nie były łatwe, ale troszkę Cię rozczaruję, może Państwa też, to akurat błoto, pierwszosezonowe błoto jest przywiezione i zrobione specjalnie pod serial. Tam nie było tego błota, oryginalnie. To jest element scenografii. To błoto musiało tam zostać nawiezione i ziemia była tam polewana, żeby to się jakby takie bagienko małe zrobiło. Tak, to zimą, znaczy, a nie jedno i drugie. Nie będę narzekał oczywiście, to jest wielka satysfakcja i przyjemność, ale akurat ja tutaj mam tą zbroję, która waży 30 kilo i jest takim dosyć solidnym kostiumem. Więc zimą chyba jeszcze to było bardziej znośne, natomiast latem, jak było 30 parę stopni, to faktycznie czułem ciężar tej zbroi, czułem, że tam się pod zbroją dzieje. Ale na szczęście byliśmy zaopiekowani. Byliśmy chłodzeni, wiatrakami okładani itd. więc było dobrze, ale faktycznie takie warunki, w sensie takiego komfortu, to nie jest łatwe. [08:01.01 → 08:15.51] A: Na ile scenariusz był improwizowany momentami? Na ile było zmian? Wydaje mi się, że w Twojej postaci jest wiele prawie jakby improwizowanych scen, zresztą w całym serialu jest ich sporo. [08:15.52 → 10:23.34] B: Dziękuję ci, bardzo mi miło, natomiast improwizacji jest bardzo mało, właściwie chyba nie ma w ogóle. Znaczy Muflon nasz, Kuba Różyło, pisze ten tekst bardzo precyzyjnie, on jest trochę pisany jakby, no nie, że wierszem, ale to są, on ma swój background, pochodzenie ze stand-upu, z występów komediowych, On bardzo zwraca uwagę na punchliny, czyli te puenty tak zwane i na taki rytm sceny. To jest bardzo ważne. I my jako aktorzy się chętnie też temu poddajemy, bo to jest pewnego rodzaju dyktat, pod który wchodzisz i wiesz, że to w jakimś sensie działa, bo to już jest też przez niego, przez to, że on ma ogromne doświadczenie z publicznością, występami, wie co działa, więc nie ma sensu poddawać tego pod wątpliwość. więc my nie zmieniamy tych tekstów. Oczywiście czasami zdarzają się jakieś takie mikroimprowizacje, ale one wynikają gdzieś z okoliczności, ze sceny, że coś trzeba dopowiedzieć, czy może coś zagaić, ale tak to się właściwie nie zdarza. Wszystko tam jest bardzo precyzyjne, bardzo. Ja właśnie to mówię, że dużo się nauczyłem w 7670, Jak państwo zauważyli, te sceny są kręcone takimi długimi ujęciami, często tak zwanymi master shotami. Dużo pracy polega na tym, żeby takiej wewnętrznej choreografii w ramach tego kadru się po prostu nauczyć. Przychodzę na plan, oni opowiadają mi, wiesz, tu kamera zaczyna, tu idzie, ty wtedy robisz to, mówisz to, przechodzisz tam. Dużo czasu w ogóle takiej mojej pracy zawodowej jest między tym, kiedy oni mi opowiedzą, jak to ma wyglądać, a tym kiedy my to zaczynamy kręcić, bo ja muszę sobie tą całą choreografię przejść, nauczyć się, przegadać sobie tekst właśnie w tych warunkach, w tych okolicznościach z partnerem czy z partnerką. Więc to wymaga takiego ogromnego naprawdę skupienia i takiej pracy bardzo szybkiej w tym właśnie konkretnym momencie. [10:24.14 → 10:25.98] A: A jak się nie śmiać na planie? [10:27.12 → 12:26.01] B: Oj, to jest trudne. To jest trudne momentami, bardzo trudne. Zagotowywałeś się? Wielokrotnie, tak. Wielokrotnie. Najgorsze kombo, absolutnie najgorsze kombo, to jestem ja, Bartek Topa i Andrzej Kłak, czyli serialowy Andrzej. Jak my mamy w trójkę scenę, to już nawet produkcja jest przygotowana i wie, że będzie ciężko, więc zazwyczaj... Kiedyś to stanowiło może jakiś rodzaj takiego skrępowania, Żeby państwo też dobrze zrozumieli, to nie jest jakby, jak się o tym opowiada, to jest oczywiście śmieszne, fajne, anegdotyczne, ale na planie, kiedy 60 osób stoi, jest noc, wszyscy są zmęczeni, a aktorzy nagle zaczynają się śmiać i dostają jakiejś kompletnej głupawki, nie da się sceny nakręcić. to to buduje pewnego rodzaju napięcie. To wcale nie jest jakby miła i sympatyczna sytuacja, tylko nagle już też byś chciał to powiedzieć, no ale widzisz dla kolegę, który ledwo zipie, jej też się zaczyna śmiać. To jest nie do zniesienia, ale jest to też dla aktorów dosyć krępujące. Ale teraz już jesteśmy tak przygotowani. To znaczy, że jeżeli coś takiego zaczyna się wydarzać, to wtedy wchodzi ktoś inny. I w sezonie trzecim mieliśmy taką sytuację właśnie, była scena, w której to, co ja robiłem, nie mogę państwu zdradzić szczegółów, ale to, co ja robiłem, bardzo śmieszyło Bartka i Andrzeja, więc zdjęcia zostały przerwane, ja zostałem wycofany i został wprowadzony taki mój... ktoś, kto mnie zastępował, kto imitował tylko te moje działania, żeby nie rozśmieszać Bartka i Andrzeja. Natomiast okazało się, że ta osoba bardzo śmieszyła Kasię Herman. Ja nie śmieszyłem w ogóle Kasię Herman, tak nagle Kasia Herman była bardzo rozbawiona i trzeba było znowu kogoś tam podstawiać i wymieniać. Ale to już jest w ramach pewnych działań na planie rozwiązujemy tę sytuację. [12:26.43 → 12:45.34] A: Co ciekawe, partnerują ci nie tylko osoby ludzkie, ale również jedna osoba zwierzęca oraz koza Zuzia i słomiana partnerka, która była bardziej niesforna. [12:46.33 → 13:01.85] B: No, z kozą, z Zuzią musieliśmy się troszkę zaprzyjaźnić. Troszkę tam marchewki musiała zjeść, żeby tak aż mieć fajną relację. Natomiast z lalką, na szczęście lalka marchewki jeść nie musiała. [13:03.28 → 13:06.38] A: A ty myślałeś kiedyś o stand-upie sam albo próbowałeś? [13:08.97 → 13:14.91] B: Nie, nie myślałem. Że jakby z przekonania dopowiedziałem, nie myślałem. [13:15.35 → 13:16.39] A: Bardzo poważny człowiek. [13:16.63 → 13:19.15] B: Bo w sumie nawet trochę myślałem. [13:19.75 → 13:24.71] A: A kiedy myślałeś, a kiedy nie myślałeś? [13:26.21 → 13:58.16] B: Trochę myślałem, ale nigdy poważnie. Na początku drogi mi się wydawało to interesujące. i w ogóle taki teatr improwizowany. Ci improwizatorzy w Polsce to też są na dosyć wysokim poziomie, więc jakoś mnie to nawet intrygowało, ale później nigdy... No jakoś tak wyszło. No nie wyszło i tyle. [13:59.34 → 14:11.17] A: A co sprawiło, że w ogóle wyszło? Jak wyglądała twoja droga do aktorstwa? Zaczynamy od podstawówka Teatrzyk. [14:11.17 → 14:18.75] B: Rok 1670. Mój pra, pra, pra, pra, dziadek Bogdan. [14:19.35 → 14:20.71] A: W Teatrze Szekspirowskim. [14:20.93 → 14:28.91] B: Dokładnie. Słuchaj, no ale o co pytasz konkretnie? O taką tę historię? Na dywanie w dużym pokoju? [14:28.91 → 14:31.43] A: Takie tradycyjne, Teatrzyk dziecięcy. [14:35.44 → 15:48.22] B: Ja miałem ogromne szczęście, bo miałem historyka, takiego dosyć szalonego człowieka, który był bardzo zajawiony teatrem i prowadził kółko teatralne w szkole podstawowej. I on jakoś tak we mnie widział ten potencjał czy talent, nie wiem jak to nazwać. Więc ja dużo występowałem w tym. w tym teatrze szkolnym. Robiliśmy bardzo dziwne też takie rzeczy, które teraz z punktu widzenia, to sobie myślę, Jezus Maria, kto do tego dopuścił, żeby na przykład była jakaś rocznica, czy jakiś rok chyba rejmontowski. No i z okazji tego rejmonta w Domu Kultury różne szkoły przygotowywały spektakle. Natomiast my z grupą właśnie rówieśników i z tym panem Grzegorzem, historykiem, przygotowaliśmy Trainspotting, takie jakby fragmenty z Trainspotting. Nie wiem, czy państwo wiedzą, na czym bazuje film Trainspotting, czyli po prostu o narkomanach w skrócie i o używkach. [15:48.38 → 15:50.18] A: Druga wersja dzieci z wortelzowa. [15:50.32 → 18:02.28] B: No tak, dokładnie. Więc ja sobie do tej pory tak sobie myślę, kto do tego dopuścił. I myśmy tam właśnie jakieś takie odgrywali sceny, że jesteśmy na haju. Ja nie wiem, no to była szkoła podstawowa. Gdzie jest prokurator? Gdzie jest prokurator? Albo gdzie jest pan Grzegorz w tej chwili? Może pozdrawiamy go gdzieś na Białołęce. W każdym razie z więzienia. No, ale ja wtedy miałem poczucie takie, że my robiliśmy takie coś, że to był taki trochę nasz głos. Że właśnie to nie było takie... Raymond się tylko pojawiał w jednej scenie, że bohaterka przychodziła do bohatera i mówiła, o widzę, że czytasz książki, chłopi Raymond. I to było tyle o Raymoncie. Ale jakoś ja czułem, że właśnie to jest, no to była zabawa oczywiście. Teraz jak patrzę na to z perspektywy, rozumiem jakby czym film Trainspotting jest, a czym dla nas wtedy był, czyli pewnego rodzaju jakiegoś odpałem, dla mnie pokolenia dzieci lat dziewięćdziesiątych, tych smutnych, bardzo takich szarych lat, też pewnego rodzaju jakiegoś odskocznią, czy nawet jakiegoś rodzaju żartem, czy właśnie odpałem. No i tak, ja wtedy czułem też coś takiego, będąc na scenie, że to jakoś rezonuje, to znaczy, że ludzie lubieją to oglądać, że to jakoś... działa na ludzi, więc tak sobie pomyślałem, że a, no to może zostanę aktorem. Natomiast wszyscy mnie skutecznie straszyli, że jest to niemożliwe, no bo ja jestem z Łódzkiego, z Konstantynowa Łódzkiego, z małego miasteczka. Jak państwo wiedzą lub nie, miejsc jest około 20 na Wydział Aktorski z całej Polski, a chętnych jest około 1000. No więc to bardzo małe są szanse, żeby się dostać, więc wszyscy mu pokłali się w głowę i mówili, gdzie ty tam, nie ma szans, żebyś się dostał. No więc ja tak stwierdziłem, że nie mam szans, no ale spróbuję. [18:03.92 → 18:05.22] A: I jakie efekty? [18:05.70 → 18:12.70] B: No nie udało się. Dziękuję, do widzenia, żegnam. [18:13.92 → 18:16.10] A: Ale na tym się ta historia nie skończyła. [18:16.57 → 18:46.95] B: Nie, na tym się ta historia nie skończyła. Byłem na tyle arogancki, głupi i niewierzący w siebie, że poszedłem na te egzaminy znając dwa teksty z wymaganych ośmiu. Jeden to był monolog Hamleta, być albo nie być, czyli jedno z najtrudniejszych w ogóle zadań aktorskich, ikonicznych i kultowych. I ja na tych dwóch tekstach, proszę państwa, dojechałem do trzeciego etapu. Na tych tylko dwóch tekstach. [18:47.05 → 18:48.73] A: Którym się okazało, że trzeba znać trzeci tekst. [18:49.39 → 19:18.53] B: Dokładnie. A ja już nie miałem. Wtedy ktoś z komisji, już nie pamiętam kto, ale powiedział właśnie do mnie gdzieś tam na korytarzu, że chłopie, weź się ogarnij, weź się przygotuj, przyjdź po prostu za rok i będzie dobrze, tylko się postaraj, naucz się, zrób coś ze sobą. Ja sobie jakoś to wziąłem do serca, bo wierzyłem w to, że okej, no to w takim razie może to jest możliwe, jeśli się przygotuję. No i się przygotowałem i zdałem. [19:19.27 → 19:38.31] A: Mówisz o tych latach dziewięćdziesiątych szary i smutny. Nie brzmiało to nostalgicznie, bo dzisiaj mamy sporo takiej w literaturze, popkulturze, w filmie, sporo takiej nostalgii do lat dziewięćdziesiątych pokazywanej, a to, co powiedziałaś, to w ogóle nie było nostalgiczne. Jaki jest twój stosunek do tych czasów? Co ty zobaczyłeś, co ty pamiętasz? [19:40.20 → 22:16.12] B: Może dlatego, że jestem z rejonu, które te lata 90. bardzo mocno doświadczyły. Nie wiem jak tutaj, w waszych Państwa okolicach, natomiast w Łodzi faktycznie te lata 90. były dosyć bardzo transformacyjne. To znaczy mój ojciec, który też miał zakład dziewiarski, produkował dzianinę, niestety zbankrutował i splajtował też, bo przez to, że się otworzył rynek, dużo bardziej opłacało się sprowadzać rzeczy np. z Chin, dużo taniej niż produkować w ogóle w Polsce. Też cała ta transformacja Mówię o prywatyzacji, czyli wyprzedawaniu tych majątków publicznych i właściwie nie miał się kto tym zająć. Łódź w latach 90-tych była miejscem takim dosyć przykrym, jak patrzę na to z perspektywy. Zrozumiałem to po latach. Myślę, że zrozumiałem to w ogóle dopiero na studiach. Jak zobaczyłem, jak koledzy właśnie z całej Polski, z Krakowa, z Gdańska czy z kogoś przyjeżdżali patrzyli na tą łódź jako po prostu na jakąś taką dziurę, jako takie najstraszniejsze miejsce na świecie. I trochę dla mnie to było takie, miałem poczucie, hello, o co wam chodzi, tak tu jest. Czuli się niebezpiecznie, zdarzało się właśnie, że ktoś został pobity i tak dalej, co wydawało mi się, że to jest normalne. No jak to, przecież to jest normalne, wychodzisz na ulicę, możesz dostać w mordę, musisz być gotowy na to. No i dopiero po latach zrozumiałem, że nie do końca tak jest. I chyba dopiero z perspektywy tych kolegów, którzy przyjechali i patrzyli na to miasto zupełnie inaczej niż ja zrozumiałem, że ta łódź jest i w ogóle łódzkie jest w dosyć opłakanym stanie. Więc ja to pamiętam jako właśnie taki, oczywiście pamiętam lata 90., które też były kolorowe, kolorowa prasa, MTV, boys bandy i tak dalej, ale jakoś tak chyba w życiu, no to myśmy nie doświadczali chyba takiego highlightu, no to nie był taki czas. I mówię o tym patrząc na to z perspektywy już tych kilkudziesięciu lat. [22:16.62 → 22:19.44] A: A miałeś jakieś idoli aktorsko? [22:20.56 → 22:21.82] B: Miałem dwóch idoli. [22:22.44 → 22:23.46] A: Aha, już się boję. [22:24.78 → 22:25.32] B: Boisz się? [22:26.30 → 22:26.84] A: Nie ma czego. [22:28.08 → 23:37.23] B: Z jednym udało mi się zagrać w ostatnim filmie, czyli Bogusław Linda. I to są właśnie lata 90. I Cezary Pazura. To było dwóch aktorów, dzięki którym właściwie zostałem aktorem. Cezarego Pazure uwielbiałem. Trzynasty posterunek był taki serial, kochałem ten serial i właściwie miałem go nagrany na VHS i oglądałem go non-stop. Znałem kwestie, znałem właściwie na pamięć. No i Bogusław Linda, to jakby dwie takie postaci ikoniczne. I też filmy właśnie Władysława Pasikowskiego, Ślesickiego, Macieja, to co wtedy rządziło jakby w kinie. Chociaż to też dla kina, te lata 90-te, ta łódzka wytwórnia, która też upadła. Zresztą jeszcze jak ja przychodziłem nawet do szkoły, to pochodziły takie legandy o tym, jak to w tej łódzkiej wytwórni filmowej się pracowało, jak się tam chodziło po pokojach, szukało pracy, jaką wielką to było, jakąś maszyną. A właściwie jak ja już byłem w szkole tam w tych latach dwutysięcznych, to ta łódzka wytwórnia nie istniała zupełnie, bo tam już jakieś były magazyny. [23:37.75 → 23:45.03] A: Co cię kręciło w aktorstwie? Bo u Lindy to możemy sobie wyobrazić, co cię kręciło. Co cię kręciło u Cezary Pazury w Trzynastym Postronku? [23:45.67 → 24:44.09] B: Cezary Pazura jednak wprowadził zupełnie nową jakość w filmie i to pewnego rodzaju połączenie takiego, kina moralnego niepokoju z jakąś taką slapstickowością, że trochę wtedy porównywano Cezarego Pazure do Jima Carey, że Jim Carey wprowadził nawet kreskówkę do, takie granie kreskówkowe do filmu. Tak samo Cezary Pazura robił coś takiego, że on był w jakimś takim ogromnym naddatku formalnym, ale z drugiej strony było w tym coś właśnie też takiego jakby polskiego, że to nie było takie Amerykańskie. Nie wiem, czy państwo rozumieją, o co mi chodzi, bo to może nie jest jakoś najlepiej zdefiniowane, ale wtedy to było jakoś bardzo przyciągające dla mnie. Dla mnie się to wyróżniało bardzo. Bardzo ja czułem, że to jest jakby na granicy wygłupu, ale takiego jakby czegoś nowego kompletnie. [24:44.29 → 24:45.37] A: Świat według kiepskich? [24:46.43 → 24:51.01] B: Świat według kiepskich? Nie, nigdy się na to nie załapałem. [24:51.58 → 24:51.76] A: Nie, [24:53.84 → 24:56.19] B: świat według kiepskich nie jest. [24:56.19 → 25:23.94] A: Pomyślałem o tym też takim wcale niełatwym aktorstwie, ono się pozornie wydającym łatwym, a właśnie takim przaśnym, grania takich postaci trochę monstrualnych, śmiesznych, a jednocześnie też dramatycznie smutnych, bo kiepscy byli dramatycznie smutni też, jak się na nich popatrzy. i to są takie postacie, które muszą łączyć bardzo wiele przeciwieństw i właśnie z tym naddatkiem, o którym mówiłeś. [25:24.68 → 26:38.54] B: Tak, mało tego, my trochę z tego korzystamy w 1670, bo to są takie postaci, które są takimi typami, takimi archetypami, albo można nawet powiedzieć stereotypami, a z drugiej strony właśnie to, co my szukaliśmy, to jakiejś takiej prawdy życiowej, czyli w tym Bogdanie, który który deklaruje pewnego rodzaju wielkość, szukać tego kontrapunktu, czyli tej samotności i smutku, tego, że on naprawdę czuje się bardzo sam w tym. I to go czyni bardzo ludzkim. Wydaje mi się, że też dlatego ludzie go lubią, że jest w nim ten rodzaj takiego wielkości połączonej z jakiegoś rodzaju przegrywem. I wydaje mi się, że to jest właśnie Trochę nawiązanie do tego, o czym mówimy, to znaczy, że te postaci wcześniejsze też trochę coś miały, że ten Cezary Cezary, czy jak to się nazywa jego postać w trzynastym postronku też coś takiego miała, że to był jakiś taki bohater, który też miał oprócz tego naddatku i takiego szaleństwa też dużo jakby takiego smutku i ciągłej takiej potrzeby bycia bycia widzianym. [26:39.06 → 27:00.60] A: Postać Bogdana, jak już wróciliśmy do niego, się bardzo rozbudowała w drugim sezonie. I tam poznajemy już dużo bardziej skomplikowanego Bogdana, bo jest też Bogdan tryumfujący. Zaczynamy od Bogdana tryumfującego, który ma własny dom w końcu, ma ziemię, ale ciągle czuje się samotny. [27:01.69 → 27:34.88] B: Tak, dokładnie. I postanawia znaleźć żonę. Tak, no właśnie, to jest trochę tak, że to, co właściwie te okoliczności, które przychodzą do Bogdana, że zdobywa te pieniądze i staje się wreszcie szlachcicem z ziemią, nie powodują, że Bogdan staje się szczęśliwy. Albo właśnie próbuje znaleźć tego szczęścia i próbuje znaleźć żonę. No ale nie wiem, czy to znaczy, że to jest mocarne, ale no dobra. [27:35.48 → 27:45.66] A: Ale mnie ciekawi to, właśnie pomiędzy pierwszym a drugim sezonem, nastąpiło takie rozbudowanie jednak tej postaci. To już właśnie jakieś jej pogłębienie, bardziej skomplikowanie. [27:46.68 → 27:50.66] B: Tak, ale ja nie mam na to wpływu. [27:50.88 → 27:53.98] A: Myślisz, że gra aktorska nie sprawiła, że... [27:53.98 → 28:00.84] B: Fajnie, dziękuję ci. Że ja to rozbudowałem, tą postać. [28:00.98 → 28:02.84] A: Dzięki temu, jak ją zagrałeś. [28:02.90 → 28:44.17] B: Bardzo, ale musimy tu oddać jakby... komu się należy, czyli scenarzyście, reżyserom i producentom, a właściwie chyba nawet państwu. To znaczy postać Bogdana tak się spodobała widowni, że też podjęto decyzję, żeby zainwestować w tego bohatera, ponieważ stał się chyba nieoczekiwanie jednym z ulubieńców publiczności. Więc tak, postać ta została rozbudowana i w trzecim sezonie też ma taki swój osobny wątek. [28:44.97 → 28:49.45] A: Czekamy na spin-off dotyczący przeszłości w ogóle Bogdana. [28:50.47 → 28:53.17] B: Jakieś apele można stosować. [28:53.55 → 29:10.20] A: To do Państwa. Ale czy rozbudowuje się to, jakim aktorem jest Dobromir Dymacki? Bo początkowo byłeś głównie jednak aktorem teatralnym. ten film nie był tą drogą najbardziej oczywistą dla ciebie. Czy się mylę? [29:11.12 → 29:21.74] B: Nie. Nie mylisz się, proszę bardzo. Tak, tak, tak, tak. Strasznie długa historia. Ile mamy czasu? [29:22.54 → 29:23.28] A: Kilka minut. [29:25.70 → 29:28.50] B: Studiowałem, nie studiowałem w szkole. [29:28.86 → 29:29.88] A: Zacznij od końca. [29:29.98 → 33:28.28] B: Zacznę od końca. No to tak long story short, tak w miarę szybko, żeby nie zanudzać państwa. Dużo bardziej na początku interesował mnie teatr. Ja studiowałem w szkole filmowej i dużo grałem w różnych etiudach i w filmach moich kolegów. Jakoś ten film mi się wydawał jakimś takim troszkę miejscem, gdzie się czeka, trochę nie do końca wiadomo, co tam się dzieje. Chociaż to trochę jakbym dwie recenzje kolegom wystawiał, ale ten film jakby tak na mnie rezonował, lubiłem to, ale czułem, że taki kontakt z publicznością na żywo jest dużo ciekawszy, dużo fajniejszy. Też wydawało mi się, że to co się dzieje w polskim teatrze w tamtym czasie, czyli w latach 2005 jest dużo ciekawsze. To był rok, kiedy powstał PiS, Polski Instytut Sztuki Filmowej, czyli właściwie polskie kino zaczęło się odradzać, na dumę sprawę, po tych właśnie rocznych latach 90., gdzie z różnym skutkiem te rzeczy powstawały. Natomiast ja czułem, że w teatrze się dzieje dużo więcej, dużo ciekawiej i że to pole jest dla mnie bardziej inspirujące. Też miałem kolegę, z którym zrobiłem dyplom i on też mnie tak wciągnął trochę do tego teatru. Dzięki niemu trafiłem do Teatru Dramatycznego w Warszawie. i czułem, że to jest takie moje życie. Ja też byłem tak wychowywany trochę na studiach, że w ogóle aktorstwo to jest taka praca zespołowa dosyć, że my mieliśmy bardzo fajny rok, bardzo się lubiliśmy, uwielbialiśmy spędzać czas, tworzyć, kreować różne rzeczy, wymyślać, więc też takie bycie w zespole teatralnym dawało mi ogromną siłę. Ja bardzo lubiłem ludzi, z którymi pracuję, lubiłem to, że właśnie pewnego rodzaju się tworzy taki Nie rodziny, ale takie miejsce pracy, które jest dosyć stabilne i znasz tych ludzi, możesz na nich liczyć itd. Ale tak po 10 latach pracy zawodowej w teatrze i różnych zmianach itd. poczułem, że potrzebuję też jakiejś zmiany i że ten teatr jest takim ważnym dla mnie miejscem, ale potrzebuję jakiegoś oddechu i zacząć robić trochę coś innego. Okazało się wtedy, że ci wszyscy moi koledzy, z którymi studiowałem, żeby zrobić w Polsce debiut, to około 10 lat potrzeba. Więc oni wszyscy zaczęli robić filmy, więc zaczęli też mnie zapraszać. I poczułem, że to jest spoko, że to jest fajne i że też to jest takie, to co czułem w teatrze właśnie, że to jest jakiś głos pokolenia, że stajemy się jakimś nowym pokoleniem, które wchodzi, które mówi o swoich problemach, o problemach 30 czy tam teraz 40-latków. I że jest mi to dużo bliższe. I też ja tak czułem, że żeby stać na scenie czy przed kamerą, ja też potrzebuję mieć swój taki... takie poczucie, że to jest dla mnie ważne, że to jest jakiś rodzaj też mojej wypowiedzi, że nie jestem tylko takim aktorem małpą do zatrudnienia, któremu tam powiedzą sprawa wlewaj, tam coś gadaj, tylko że też jakby, że ta sztuka jednak ma pewnego rodzaju misję, że nie wszystko oczywiście, ale że właśnie jest taka część tej sztuki, którą robię, która jest też dla mnie jakoś ważna. I poczułem, że właśnie to się wydarza w kinie, Akurat też pojawiły się te wszystkie platformy i pojawiło się pieniądze na rynku. PiS już się rozbujał, więc poczułem, że to jest dobry czas, żeby też w kino i w serial pójść. Strasznie taka nudna ta historia. Przepraszam, ale no tak. [33:28.78 → 33:32.38] A: Nie, chyba państwo jeszcze są rozbudzeni. Nie śpią? [33:32.38 → 33:32.88] B: Halo, halo. [33:33.42 → 33:53.72] A: Bo mówisz o tym teatralnym, o tym pokoleniowym. A miałeś jeszcze jako młody człowiek, licealista, że podróżowałeś do jakichś teatrów za jakimiś nazwiskami aktorskimi, czy za reżyserami, reżyserkami, czy to raczej też z racji tego, gdzie mieszkałeś, było dużo trudniej dostępne? [33:54.84 → 33:56.46] B: Tak, dużo trudniej dostępne. [33:57.60 → 34:01.24] A: Nie byłeś takim grupist, który jeździ na lupę tam gdzieś? [34:01.80 → 35:17.46] B: Nie, bywałem na lupie, oczywiście jeździłem na lupę, do Warszawy, ale nie, ja miałem takie dziwne, też patrzę na to z perspektywy, mnie bardzo, na studiach w ogóle to mnie najbardziej, oglądałem na przykład Tadeusza Łomnickiego. Miałem jakąś grubą wkrętkę w Tadeusza Łomnickiego, oglądałem wszystkie teatry telewizji z Tadeuszem Łomnickim i analizowałem jego rolę, czytałem jego książki, wydało mi się w ogóle jakąś taką personą. Właśnie koledzy się jarali Warlikowskim i Jarzyną, gdzie ja w finale skończyłem. A ja oglądałem właśnie jakiś taki teatr z lat, nie wiem, 70-tych, kantora, nie wiem dlaczego w ogóle, coś mnie opętało chyba. Oglądałem takie rzeczy i nie jeździłem, natomiast w Łodzi miałem bardzo dobrze rozpoznany i też zdawałem do Warszawy, ale właśnie ta Łódź, ja bardzo lubiłem Bronisława Wrocławskiego, takiego aktora łódzkiego, który był, jest tam gwiazdą nadal. I jak wiedziałem, że trafię na jego rok, to już w ogóle to było takie spełnienie marzeń, że u mistrza będę na rok, kiedy się uczę od niego. [35:17.84 → 35:35.86] A: I już jako aktor trafiasz też właśnie na te nazwiska, które ten polski młody teatr, powiedzmy krytyczny teatr, współtworzą i dzisiaj są już trochę klasykami, też takimi klasykami, których trochę się chce obalić, prawda? Grasz między innymi u Kleczerskiej. [35:37.08 → 36:54.24] B: Nie, u Kleczerskiej nigdy nie zagrałem. U Strzępki, przepraszam. U Strzępki też. Grasz u Strzępki, przepraszam. Tak, u Strzępki, ze Strzępką zrobiliśmy dużo spektakli. I to był taki teatr wtedy krytyczny, teatr wręcz jakiś polityczny. To była zupełnie też jakby... jakoś zrobiliśmy spektakl w imię Jakuba S., który też stał się kultowym i nawet jest uznawany jako pewnego rodzaju cezura w teatrze, jako nowy taki moment otwarcia teatru krytycznego. Właśnie dlatego wtedy mi się wydawało, że to jest to centrum, to jest to centrum trochę świata sztuki i tego, że teatr że teatr ma moc i działa. I to naprawdę robiło wrażenie, drodzy państwo. Jak widziałem, jak ludzie reagowali bardzo na ten spektakl, jak bardzo on rezonował. Wtedy to były lata 2012, i wtedy ten spektakl poruszał to pochodzenie chłopskie. Polskie pochodzenie chłopskie, czyli to, co teraz mamy, tzw. chłopomanie i mamy masę książek. Nie chcesz coś powiedzieć? [36:54.36 → 36:55.26] A: Nie, nie, za chwilę. [36:55.40 → 37:26.49] B: O książkach? Nie. Na pewno przeczytałeś te wszystkie ważne książki. Natomiast wtedy to faktycznie jakoś odczarowywało. To znaczy, że jak się rozmawiało o naszych korzeniach, to wszystkim się wydawało, że my mamy szlacheckie korzenie i mieszkaliśmy w dworkach. a później się dopiero okazywało, że jednak bardziej nam bliżej do tych chłopów pańszczyźnianych niż do tych szlachciców. [37:27.21 → 38:06.72] A: To jest też o tyle ciekawe właśnie, że literatura, Ludowa Historia Polska Damara Szczyńskiego, to wszystko pojawiło się później. W jakimś stopniu literatura zaczęła sobie uzurpować prawo, że to ona pierwsza zwróciła uwagę na ten, czy że ona podjęła ten temat i wtedy ludzie z teatru zaczęli mówić, że nie, ale teatrze to już 5-10 prawie lat wcześniej te wątki w imię Jakuba S., to już w ogóle nawet nie wątki, ale cała sztuka jest temu poświęcona, prawda, się pojawiły i że ta krytyczność teatru była pierwsza właśnie. Co dzisiaj i właśnie teraz, obecnie teraz, mam wrażenie, że trochę się uspokoiło. Nikt już nie robi takiej, wiesz, nowej klątwy. [38:08.03 → 38:53.87] B: Troszkę się uspokoiło, tak. I też... Tak, troszkę się uspokoiło, a też to czuję i też... Właśnie widzę, że teatr troszkę szuka swojego miejsca, trochę jakby tak buksuje. Natomiast taka uwaga właśnie przeszła gdzieś na platformy, właśnie na telewizję, na seriale, na filmy. Bardzo dużo tego teraz w Polsce powstaje i jest jakoś bardzo szeroko komentowane i to bardziej właśnie staje się jakimiś jakąś popkulturą, tak jakby chociaż nasz serial, który też właściwie właśnie do tej chłopomanii, czy do tego pochodzenia, klasowości jakby nawiązuje. [38:54.27 → 38:55.91] A: Delikatnie powiedziawszy. [38:56.03 → 38:58.95] B: No delikatnie, żeby tak nie szokować. [38:59.43 → 39:17.49] A: Żeby powiedzieć o tym, co robisz ostatnio, przeczytałem informację, że zagrałeś w Już mnie poprawiałeś dzisiaj, że to nie jest romance science fiction, a dystopijny melodramat. Chociaż ja nie do końca wiem, gdzie jest różnica pomiędzy romance science fiction a dystopijnym melodramacie. [39:18.57 → 39:21.17] B: Na ciebie liczyłem, ty znasz gatunki wszystkie. [39:22.29 → 39:25.29] A: Podział na gatunki jest bardzo umowny, muszę ci powiedzieć. [39:25.31 → 39:26.03] B: No właśnie, prawda? [39:26.79 → 39:27.69] A: Co to jest? [39:28.32 → 39:36.38] B: To jest dystopijny melodramat, tak myśmy sobie to nazwali i wierzymy, że właśnie to tym jest. [39:36.52 → 39:38.58] A: A teraz państwo opowiedz o czym jest. [39:40.16 → 41:02.16] B: Zrobiliśmy film, czas który nie nadszedł, wyreżyserowała go Julia Rogowska i gramy tam główne role z Agatą Kuleszą. Film wydarza się w przyszłości, Stąd w przyszłości, która jest dosyć mroczna, to znaczy założenie jest takie, że to co się wydarzy w przyszłości nie będzie wcale fajne, stąd dystopia. A że historia jest o miłości i ma taką dosyć prostą historię, w najlepszym tego słowa znaczeniu, taką, że opiera się na wątku takim miłosnym melodramatycznym, no to stąd jest melodramat. I stąd jest dystopijny melodramat. Natomiast, co ja mogę jeszcze więcej powiedzieć, żeby nie za dużo też zdradzić, bo nie wiem, ile mogę mówić. Film, ponieważ właśnie to polskie science fiction, my też mieliśmy taką rozmowę, moment przed przyjściem tutaj do państwa, że w Polsce to science fiction jakoś tak trudno się przyjmuje. Nie do końca, sam ostatnio się dowiedziałem, nie wiedząc tego, ważni, różni ludzie, którzy decydują o powstawaniu różnych rzeczy, nie do końca lubią science fiction. [41:02.72 → 41:04.91] A: Dotyczy to literatury podobnie. Tak. [41:05.74 → 41:11.16] B: Nikt tego nie czyta, nikt tego nie ogląda, nikogo to nie interesuje. Polskie science fiction. [41:11.28 → 41:15.49] A: A później tłumy ludzi idą na diona. Tylko, że na diony trzeba milionów wyprodukowania. [41:15.72 → 42:07.83] B: Trzeba mieć pieniądze na to. Natomiast tutaj my się nie silimy na jakieś wielkie science fiction, jest to raczej taka baza, taki background, takie tło wydarzeń, w którym się ta historia rozgrywa, a dużo bardziej właśnie są ważne takie też wątki, wręcz bym nawet jakiś powiedział społeczne czy takie kulturowe dotyczące tego, jak się starzejemy, co robimy, żeby się właśnie nie starzeć i jak sobie w ogóle z tym starzeniem radzimy. Więc wydaje mi się, że ten film może być bardzo ciekawy. No ale skoro zdecydowałem się na komedię w XVII wieku, no to dlaczego nie mam się zdecydować na dystopijny melodramat. Kto nie ryzykuje, ten nie je ziemniaków. [42:07.85 → 42:09.93] A: Przed tobą tylko Chwawadis w takim razie. [42:10.23 → 42:10.73] B: Słucham? [42:10.85 → 42:12.43] A: Przed tobą Chwawadis w takim razie. [42:12.87 → 42:18.91] B: Mam nadzieję, ale też jakiś chyba dziś... Zróbmy [42:25.34 → 42:35.70] A: remake tego wspaniałego filmu. W stylu z 1670 można byłoby zrobić. Mówisz o starzeniu się. Ty się starzejesz? [42:37.25 → 42:39.97] B: Rozumiem, że nie widać, dziękuję ci. [42:40.47 → 42:43.55] A: To jest ta interpretacja moich słów, ale kontynuuj proszę. [42:44.91 → 42:54.15] B: No starzeje, no co za pytanie Wojtek, czy się starzejesz? No nie, stoję w miejscu, mam 13 lat. [42:54.45 → 42:57.89] A: No wiesz, bo niektórzy próbują udawać, że się nic nie zmienia. [42:58.41 → 43:02.01] B: Nie no, ja się zmieniam, no co mam się nie zmieniać, no zmieniam się. [43:02.31 → 43:23.27] A: Ale jak ty czujesz jako aktor? Zawodowo, bo jednak to jest też związane, wiesz, ludzie się starzeją, a to niekoniecznie bardzo wpływa na ich zawód. Wpływa na to, kim są życiowo, w odniesieniu do rodziny, jakiegoś układu społecznego, ale nie wpływa bezpośrednio na ich zawód. U aktora jest inaczej. Czy nie? [43:23.71 → 43:33.44] B: Ciekawe, gdzie ty idziesz? Zobaczymy, gdzie pójdziemy. Teraz ja będę zadającym pytania, jak jest inaczej. Jakie masz wyobrażenie? [43:33.86 → 43:41.42] A: Wiesz, był taki serial Bring Back Alice, gdzie 27-latkowie grali 16-latków. To nie wyszło najlepiej. [43:42.16 → 43:42.74] B: Grałem tam. [43:42.96 → 43:45.32] A: Wiem. Ale grałeś ojca. [43:45.52 → 46:24.26] B: Grałem ojca, nie 16-latka. Nie gram 16-latków. Ale jak to wpływa na mój zawód? No oczywiście wiesz, nabieram pewnego dystansu, patrzę na pewne rzeczy już z pewnego rodzaju doświadczeniem, co jakby ma dwajaką stronę, czyli tracę pewnego rodzaju, też to czuję oczywiście i się przyznaję do tego, że nie mam takiego rodzaju, wiesz, świeżości, zapału. Czasami patrzę na młodych kolegów aktorów, którzy są wkręceni we wszystko na stówę i po prostu tryskają energią. Ja już tego nie mam. Już mam te 40 lat i nie jestem zajawiony na wszystko. Potrzebuję jakiegoś silniejszego bodźca, żeby się w coś wkręcić, żeby się zajawić na coś. Ale też mam pewnego rodzaju doświadczenie. Pewne rzeczy przychodzą mi łatwiej, szybciej. Czuję, że nie potrzebuję tyle czasu na coś. Jak byłem młodszy, to żeby zbudować rolę, czy żeby się przygotować, to potrzebowałem bardzo dużo czasu. Pamięć mam bardzo dobrą, krótką. To jest bardzo dziwne, ale naprawdę mam bardzo dobrą, krótką pamięć. Jakby państwo mi dali monolog na stronę A4, jestem w stanie się tego w pół godziny nauczyć. tam jak się coś działo trzy dni temu, to już zupełnie nie pamiętam. Także chyba ten mózg jakoś tam coś się oczyszcza. Więc tak, to się zmienia. Pewne rzeczy też przez to, że mam już jakiegoś rodzaju doświadczenie, no to pewnych rzeczy dużo bardziej selektywnie dobieram sobie te propozycje, które przychodzą. Nie chcę się powtarzać. Jak coś czytam i czuję, że nie mam trochę na to pomysłu, albo wydaje mi się, że bym już powtarzał coś, co grałem, to nie biorę tego z uczciwości. Też niech ktoś inny to sobie robi. Może dla niego to będzie większa przyjemność. No i tak, to tak to się zmienia. Co ciekawe, co doświadczam ostatnimi czasy, że też staję się np. autorytetem. Młodsze pokolenia na przykład komunikują mi, że uwielbiamy cię oglądać, jesteś świetny, albo młodsi koledzy mówią, wiesz, widziałem jak tam zagrałeś, próbowałem zrobić coś podobnego, więc jakby nagle, nieoczekiwanie zupełnie, nie chcąc staje się dla kogoś autorytetem, czy to co robię jest dla kogoś ważne, inspirujące. To też miłe. [46:25.58 → 47:06.57] A: Ale twoja opowieść też jest taką opowieścią trochę o przejściu pomiędzy teatrem, który jest elitarny, a filmem, który już tak elitarny nie jest, zwłaszcza w dotarciu, jak dochodzimy do serialu 1670. Pojawiasz się w teatrze, w aktorstwie na początku XXI wieku, gdzie jeszcze te media społecznościowe nie działają, nie funkcjonują tak jak dzisiaj. Dzisiaj jest to zupełnie już inny świat. Jak ty odnajdujesz się właśnie w takim świecie, gdzie od aktorów często się wymaga tego, żeby byli własnymi prawie agencjami PR-owymi? nagrywania, bycia bardzo aktywnymi. Jak ty to godzisz ze swoją osobowością? [47:09.29 → 49:21.24] B: Właśnie to jest dobrze powiedziane. Jak ty to godzisz? Ja to staram się godzić. Nie znam aktorów, naprawdę nie znam takich aktorów, którzy by powiedzieli uwielbiam chodzić na ścianki. Kocham po prostu chodzić sobie na ścianki, robić zdjęcia. Nikt tego nie lubi, nikt tego jakby nie chce. a z drugiej strony jest to część naszego zawodu. Po prostu promowanie filmu, wysyłanie w świat sygnału, hej, przyjdźcie, zobaczcie, jest wpisane w nasz zawód i też nam na tym zależy, żeby to co robimy było widoczne, widziane i żeby to ludzie oglądali, żeby to nie było po nic robione. Więc pomimo, że pewnych rzeczy się nie lubi, czy ma się jakiś rodzaj dyskomfortu, to robi się to. Ja nie mam jakiejś super przyjemności może w Instagramie, ale staram się to godzić i szukać i nie jestem jakimś super użytkownikiem, w sensie nie postuję codziennie i nie, ale to co wrzucam jest takie w zgodzie z tym co ja po prostu czuję w danym momencie, że myślę sobie, o dzisiaj mam ten moment, że mogę sobie coś wrzucić, czy coś napisać, przychodzi to wtedy to robię i gdzieś staram się właśnie w tym być na tyle uczciwy, to znaczy nie wrzucać, nie spamować rzeczami, które jakby mnie nie interesują, tylko jakby wrzucać to, co mi się wydaje ciekawe i co dla państwa może być też interesujące, że no okej, tym się teraz Dobromir Dymecki zajmuje w danym momencie, no ale to nie jest jakby... Ja jestem w tym pokoleniu, gdzie trochę ode mnie, bo słyszę od kolegów i od młodszych koleżanek, że przychodzą na casting i sprawdza się ilu mają followersów. Mnie się to nie zdarzyło. Ode mnie się chyba wszyscy myślą, że ten stary dziad już po prostu nie. Balto Lichello na tych followersów może mieć czterech. Weźmiemy go lub nie, ale mnie się to nie zdarzyło, że ktoś mi odmówi. albo wprost było do mnie powiedziane, no wiesz co, musisz troszkę mieć więcej followersów, to cię weźmiemy. Mnie się to nie zdarzyło. [49:21.86 → 50:11.03] A: Ale jest taka rzeczywistość też, te głosy od młodszych aktorów, aktorek, słyszałem, że trzeba wpisać po prostu liczbę followersów, podać linki do mediów społecznościowych i rzeczywiście ci najmłodsi niektórzy, oczywiście też nie wszyscy, No, nieźle tam na tym Instagramie i TikToku pracują na te swoje zasięgi, więc to jest taki świat, w którym jeszcze musisz właśnie, stajesz się własną agencją jakąś reklamową, samym własnym marketingiem. A na ile jeszcze, trzeba poznać Bogdana, będzie za chwilę trzeci sezon, o który kulturalnie nie pytam. Mam nadzieję, że zobaczymy tutaj teaser, licząc cały czas. Na ile nie boisz się jednak, bo jest taka obawa, że zostaniesz Bogdanem, że dobromir Dymecki zostanie Bogdanem? [50:13.24 → 50:41.48] B: No jest taka obawa, że mogę zostać Bogdanem. I staram się właśnie tego jakoś nie podbijać, ani nie komunikować za bardzo, żeby właśnie tak się nie stało. Z drugiej strony sobie myślę, no trudno, no to może taki jest mój los, może już do końca, może najważniejszą rolą w moim życiu będzie Bogdan. Nie jest najgorzej w sumie, nie? W sumie nie jest najgorzej. [50:41.50 → 50:57.54] A: W sumie u Cezarego Pazury najważniejszą rolą okazała się też nie wcale najbardziej ambitna, nie wcale najwybitniejszy reżyser, milionował publiczność na kanapach przed telewizorami. [50:59.15 → 52:12.51] B: Właśnie, więc może to nie jest najgorzej. Natomiast to, co zostanie zapamiętane, nie ma na to wpływu. No to już państwo sobie zapamiętacie, co będziecie chcieli. Natomiast oczywiście jest taka obawa, żeby nie zostać zaszufladkowanym albo połączonym z tym serialem. I z czym się wiąże to, że mogą właśnie ludzie, którzy decydują, powiedzieć, a dobra, on to tam gra kogoś i już w związku z tym nie widzimy go w innej roli. Na razie, patrząc na moją karierę, między 1670 a dystopijnym melodramatem jest dosyć daleka odległość. Ci bohaterowie są zupełnie różni. To, co po drodze mi się przydarza, czyli teraz, przed chwilą była premiera Clangora 2, gdzie gram strażnika więźnienego, taką brutalną postać, w filmie u Władysława Pasikowskiego, że te postaci cały czas przychodzą bardzo różne i bardzo inne, więc na razie nie mam takiego lęku, ale może tak być. Trochę nie mam na to wpływu, w sumie nie wiem, co miałbym zrobić teraz, co miałbym ogłosić, że musiałbym zrezygnować z grania tej roli. [52:13.25 → 52:16.97] A: Albo pociągnąć dalej tę rolę. [52:19.02 → 52:20.42] B: Co to znaczy? [52:20.52 → 52:21.94] A: Przyjmować podobne role. [52:22.72 → 52:29.92] B: Nie dostałem na razie takiej propozycji, którą bym sobie pomyślał, ale to jest podobne do Bogdana. [52:30.44 → 52:32.86] A: Czyli dalej propozycja esesmanów. [52:33.14 → 53:06.30] B: Czy Bogdan jest podobny do esesmanów? Innych moich rol esesmanów. Szczęśliwie już rol esesmanów nie gram. To było bardzo na początku, ze względu chyba na moją aparycję i tego, jak wyglądam, to tak byłem obsadzany, no jak wyglądam po prostu. Wysoki blondyn, taka aryjska uroda, więc grałem SS-manów, ubeków, chociaż to oczywiście ubeków dalej zdarza mi się grać, ale nie dostałem takiej podobnej roli do Bogdana. [53:09.81 → 53:28.59] A: Pozostaje mi życzyć tylko w tym rozprzestrzenieniu czasowym pomiędzy 1670 jakiegoś Quo Vadis albo może Parku Jurajskiego, żebyś już całą historię nam zagrał. Myślałem o jakichś innych rolach, ale ciekawe, że wybrałeś sobie tyranozaura. [53:29.53 → 53:30.29] B: Warunki mamy. [53:30.31 → 53:44.01] A: Teraz czas na Państwa pytania do Dobromira Dymeckiego. Wiem, że na pewno macie. Mamy mikrofon i mamy już pierwszą osobę, która się zgłosiła. Zapraszam. [53:49.23 → 54:10.57] C: Panie Dobromirze, mam takie pytanie. Do roli taksówkarza Robert De Niro zatrudnił się jako taksówkarz, jeździł po nocach po Nowym Jorku, żeby się wtopić właśnie w ten klimat, w tą rolę. Ciekawa jestem, czy pan miał w swojej historii taką rolę, gdzie musiał sobie przebudować swoje życie i próbować żyć tak jak ta postać, która później się pojawiła w filmie? [54:12.19 → 56:05.55] B: Tak, aż tak bardzo chyba nie byłem skręcona, a chyba nie miałem tak... Nie, oczywiście to się zdarza za każdym razem, to znaczy za każdym razem ja próbuję budować rolę adekwatnie do materiału, który dostaję. To znaczy w przypadku na przykład Bogdana zupełnie tego nie robiłem, ponieważ miałem poczucie, że budowanie tej postaci nie polega na psychologicznej ciągłości tego bohatera, bo ten bohater zupełnie nie ma takiej psychologicznej ciągłości. Natomiast teraz, a propos Klangora, dosyć wyraźnie sobie zmapowałem życie strażników więziennych, czy w ogóle takiego więziennego trybu. Mało tego, mieliśmy właśnie konsultanta, strażnika więziennego, więc wchodzenie w taki świat bardzo służy budowaniu roli. Ja to też bardzo lubię, tylko że musi być do tego odpowiedni materiał, żebym ja sobie w to wszedł. w Primetime, gdzie grałem policjanta, to też mieliśmy swoich takich wręcz nawet jakby takie postaci z życia, które żeśmy trochę naśladowali i odgrywali. Przygotowałem się też, ale akurat ten film nie powstał, ale przygotowywałem się fizycznie też do jednego filmu, tak musiałem się zbudować, w sensie być dosyć ogromny, no ale niestety później to finansowo jakoś tam się nie udało, ale ja też mam taką właśnie zasadę, że trochę do każdej... Ja nie mam jakby, bo często się mnie pytają właśnie, czy ma pan jakąś metodę albo coś. [56:06.01 → 56:06.91] A: Stanisławskiego. [56:07.11 → 56:25.26] B: Stanisławskiego. Metoda Stanisławskiego to jest taka bardzo stara metoda niż chyba sprzed wojny. Natomiast za każdym razem staram się to robić adekwatnie do tego zadania, które przychodzi. [56:27.94 → 56:30.66] A: Dziękuję. Już widzę. [56:31.58 → 56:38.56] C: Dziękuję panie dobromirze za bardzo miłą rozmowę. Mam takie dwa krótkie pytanie i jedno może dłuższe. Mam nadzieję, że nie będę nadużywać mikrofonu. [56:38.94 → 56:40.30] A: Czyli trzy w sumie, tak? [56:40.42 → 56:40.94] B: Tak jest. [56:42.02 → 57:26.76] C: Jedno krótkie pytanie. Co jest twoją odskocznią od aktorstwa tak na co dzień? No bo nie da się pracować cały czas. Drugie pytanie, czy masz jakąś taką wymarzoną rolę, którą kiedyś chciałbyś zagrać? Może to jeszcze nie jest rola, która powstała, ale inspirując się twoimi ulubionymi rolami, twoich ulubionych aktorów, coś co mogłoby powstać w przyszłości. I trzecie, w tym roku mija 10 lat od artystów Strzemki i Demirskiego. I to była pierwsza rola, gdzie cię widziałem i właśnie tak zastanawiam się, czy to był jakiś przełomowy serial dla ciebie, czy masz jakieś anegdoty z powstawania tego serialu, Dla mnie on był dość taki nowoczesny i innowacyjny, ale wydaje mi się, że przeszedł jakoś bez echa. Dzięki. [57:29.04 → 57:33.94] B: Dziękuję ci, Wojtek. Aż tak stary nie jestem, żeby nie zapamiętać trzech pytań. [57:33.98 → 57:36.60] A: Zapomniałem, że ty krótkie teraz zapamiętujesz. [57:37.20 → 01:00:36.89] B: Krótkie zapamiętuję. Nie pamiętam pytania pani, ale pana jeszcze pamiętam. Słuchaj, więc odskocznią moją są podróże. Ja uwielbiam podróżować i faktycznie podróżowanie sprawia mi wiele radości. Jest prawdziwą taką odskocznią, że wyjechanie gdzieś, najlepiej jak najdalej stąd, powoduje, że ta moja głowa bardzo dobrze się regeneruje, odpoczywa, inspiruje i to mi daje najwięcej mocy. Drugie pytanie, czy mam wymarzoną rolę? Nie mam właśnie. Nie mam wymarzonej roli. I to jest tak, że czasami pojawiają mi się jakieś takie, że coś może bym chciał, ale nie. I myślę, że to nie jest dobrze. Że właśnie może gdybym miał wymarzoną rolę, to bym może podświadomie do tego dążył. A trzecie pytanie o artystów. Ten serial był bardzo ambitnym serialem. Serial się załapał też na zmianę władzy, czyli na zawirowania w TVP, jak wiemy zawsze, kiedy się zmienia władza, więc robiliśmy go za jednej władzy, a był premierowany za kolejnej władzy i chyba przez to też nie dostał odpowiedniej widzialności. Praca była wspaniała, bo właściwie ja tam zagrałem, tak byłem obsadzony po warunkach, to znaczy z Tomkiem Karolakiem graliśmy dwóch aktorów, jest spełnionym aktorem serialowym i drugi, który właśnie jest z teatru. I to był taki moment mojej transformacji, takiej ochoty i potrzeby przejścia do kina i seriali. Więc te sceny były właściwie trochę jak z życia. A myśmy się z Tomkiem wtedy bardzo zaprzyjaźnili, bo kręciliśmy głównie w Krakowie, więc żeśmy tak jeździli z Krakowa do Warszawy. różnymi autami Tomka, bo Tomek ma ich chyba 20. Jakoś to wspominam bardzo dobrze i też tam było tak bardzo zespołowo. To było takie dosyć ciekawe przejście z teatru do kina, bo serial o teatrze Pamiętam, że w tym planie pracy, jak zazwyczaj z czterech, pięciu aktorów maksymalnie, to tam było po dwudziestu paru, bo nagle musiał być ten zespół cały aktorski, więc tam było dużo scen zbiorowych i tam żeśmy się czuli naprawdę jakbyśmy byli w teatrze trochę. Bardzo ciekawe doświadczenie. Zrobiłem dwie rzeczy o teatrze. Zrobiłem jeszcze film Sezony, taki Michała Grzybowskiego, który miał premierę rok temu, półtorej roku temu. półtora roku temu też o teatrze i było podobne doświadczenie takiego właśnie. Trochę teatru, a trochę filmu. [01:00:38.95 → 01:01:15.18] A: Dziękuję. Czy ktoś jeszcze chciałby zadać pytanie? To państwo jeszcze chwilę pomyślą nad kolejnym. A ja mam takie pytanie, bo skoro padły już dwa tytuły filmów, seriali, które zagrałeś, a masz jakiś taki serial, czy film, bardziej film, który był przegapiony trochę, może niedoceniony na tyle, na ile ty byś uważał, którym zagrałeś, który jakby państwo dzisiaj poszli do domów i na przykład chcieli coś obejrzeć jednego, a co do tej pory nie miało tej uwagi, to na co byś chciał może zwrócić uwagę? [01:01:19.16 → 01:01:45.18] B: Wiesz co, nie wiem. Nie wiem, szczerze powiedziawszy, te rzeczy, które robiłem, one miały oczywiście różną widzialność, niektóre były głośniejsze, niektóre przychodziły bez echa, ale nie mam jakiegoś takiego poczucia, że była jakaś rzecz, która tak gdzieś przepadła, zniknęła. [01:01:45.66 → 01:01:53.10] A: Niekoniecznie bardzo przepadła, tylko z czym wychodzimy dzisiaj, co twojego zobaczyć? [01:01:55.57 → 01:02:15.19] B: Wiesz co, ja nie jestem taki, że wydaje mi się, że... Oczywiście, są rzeczy, które bardziej lubię, są rzeczy, które mniej lubię, ale nie mam tak, że mam jakąś swoją ulubioną rolę i powiem teraz, proszę państwa, proszę iść, włączyć po prostu ten film. Nie, nie mam tak. [01:02:15.71 → 01:02:16.59] A: Ok, dzięki. [01:02:17.73 → 01:02:39.55] C: Już wiemy, że w skansenie w Kolbuszowej nawieziono błota. Ja pamiętam ulice Starego Miasta, m.in. tu wokół Teatru Starnego Starego, wysypane piaskiem i belami słomy. Pytanie, jak pan wspomina nagrywanie odcinków w Lublinie? I przepraszam, jeśli to jest pytanie zbyt daleko w przeszłość sięgające. [01:02:40.59 → 01:04:02.37] B: Właśnie, czy ja coś pamiętam? To było tutaj? W Lublinie było wspaniale. Lublin został przerobiony na Kraków. Przykro mi. Był domontowywany efektami Wawel z tyłu. Ja oczywiście byłem pod wrażeniem tego, jak nasz scenograf i jego ekipa przerobili Lublin. Faktycznie wydawało się, że żeśmy się cofnęli. o te kilkaset lat i jakoś byliśmy tutaj bardzo, bardzo dobrze przyjęci. To było bardzo miłe. Jakoś tak poczuliśmy się, że Lublin nas przyjął i nawet włodarze Lublina się pojawili i takie mieliśmy poczucie, że jesteśmy zaopiekowani. Masa ludzi chętnych podchodziła, różnych fanów i tak dalej. Chcieli, zaglądali. Oczywiście nie byli wpuszczani przez ochronę, bo to najbardziej strzyżona tajemnica. Ale to było bardzo miłe. I to też super, że mogliśmy tu w centrum miasta kręcić. To się chyba rzadko zdarza, żeby tak móc nagle... I przepraszamy za to, bo to chyba jakoś trochę też sparaliżowało. [01:04:03.24 → 01:04:10.62] A: Właśnie byłem ciekaw, czy tutaj nie ma jeszcze jakiejś historii o rekordowych korkach w Lublinie. [01:04:11.39 → 01:04:23.20] B: Na szczęście to wszystko było tutaj, na Starym Mieście to chyba tam aż takiego ruchu nie ma, ale pewnie to nie było jakoś, bo były pozamykane i można było przechodzić. [01:04:25.41 → 01:04:36.43] A: Czy ktoś jeszcze z Państwa chciałby zadać pytanie? To co, poza słowem nic, możesz nam zdradzić z trzeciego sezonu? [01:04:40.87 → 01:04:43.37] B: Czy coś mówię? No nic. [01:04:44.33 → 01:04:49.97] A: To ty powiedziałeś, zacząłeś od tego, że musisz poradzić sobie z własnym kątem. [01:04:49.99 → 01:05:06.58] B: Przepraszam Państwa, naprawdę przepraszam Państwa, nic nie mogę. Jeżeli chodzi o Bogdana, to mogę powiedzieć tyle, że będzie duże zaskoczenie, ale nic więcej. I tak już dużo mówię. Nic, Wojtek, nic. [01:05:06.66 → 01:06:02.93] A: Nie namówisz mi. Nawet nie próbuję jakoś bardzo, jestem bardzo grzeczny. Ja mam taki film, który chciałbym państwu polecić, w którym ty wystąpiłeś, w którym ty zagrałeś. Jest to ostatni komers Dawida Nitzkera. To jest taki film, który jest Trochę niedoceniony mi się wydaje jako film pokoleniowy, może innego pokolenia, bo trochę pokolenia Z, bo już nie do końca millennialsowy, jeżeli stosujemy te etykiety i to jest taki film, który bardzo państwu polecam, bo tam dużo ciekawych rzeczy się dzieje i jest opowiedziana jakaś wrażliwość, której trochę niedostrzegamy. a która jest jakoś represjonowana, a która istnieje. I to jest bardzo dla mnie ważny film. Ja się cieszę, że w nim zagrałeś bardzo. I to jest świetna robota młodego reżysera i świetnej ekipy, która tam na tym planie. [01:06:03.11 → 01:06:07.87] B: Tego samego twórcy, który zrobił Bring Back Alice, przed chwilą krytykowałeś. [01:06:07.99 → 01:06:12.31] A: To jest oczywiście, czasem się tak zdarza, ja go nie krytykowałem. [01:06:12.51 → 01:06:14.85] B: Masz taki love and hate, z Dawidem masz love and hate. [01:06:14.87 → 01:06:18.51] A: 27-latkowie grali 16-latków, proszę Cię, tego się nie dało. [01:06:19.03 → 01:06:20.27] B: Nie, patrz na mnie. [01:06:20.45 → 01:06:21.49] A: Grałeś ojca. [01:06:21.65 → 01:06:22.63] B: Ja o tym nie decydowałem. [01:06:23.37 → 01:06:25.15] A: Ty byłeś akurat wiarygodny. [01:06:25.29 → 01:06:25.67] B: Dziękuję. [01:06:26.46 → 01:07:15.02] A: Proszę Państwa, tym razem w bitwie o kulturę Dobromir Dymecki, aktor, był naszym gościem. Bardzo serdecznie dziękuję. Dziękuję Państwu bardzo za... Państwu dziękuję za obecność. Przekładały nasze spotkanie Ewelina Lachowska i Marta Stępniak. Bardzo Wam dziękuję za pracę. A my już za tydzień widzimy się na spotkaniu z Beatą Guczalską, autorką biografii Konrada Swinarskiego, więc również zapraszam na nasze spotkanie. Będziemy znowu o teatrze rozmawiać. Zapraszam bardzo. [01:07:15.02 → 01:07:16.98] B: Już poważne rozmowy będą o teatrze. [01:07:17.26 → 01:07:20.89] A: Znaczy też moment angła całkiem poważne. Dziękuję ci za rozmowę. [01:07:20.89 → 01:07:22.22] B: Dziękuję bardzo. Dziękuję pięknie.