Bitwa o kulturę. Odczarować Chopina / Aleksander Laskowski, Michał Kwieciński / Maja Chitro / PJM
Wróćopis wydarzenia
Co tak naprawdę wiemy o Chopinie? Że wielkim artystą był? To oczywiste. Warto jednak zajrzeć głębiej, pod kamienne popiersia i odkryć człowieka prawdziwego – dąsającego się, samotnego, wymagającego, często nieznośnego i uszczypliwego. Czy Fryderyk Chopin rzeczywiście był bujającym w obłokach romantykiem? A może zadziornym młodym mężczyzną pragnącym całego życia i korzystającym ze swoich przywilejów, ile tylko było można? Jak naprawdę wyglądał jego związek z George Sand i dlaczego, w pewnym momencie pisarka traktowała kochanka jak syna? Czy kompozytora łączyły romantyczne relacje z najbliższymi kolegami? Na co chorował? Czy na pewno była to tylko gruźlica? Dlaczego jego muzyka, tworzona w przeważającej mierze we Francji, kojarzy się z Polską? Skąd wszystkie kontrowersje podczas Konkursów Chopinowskich – od trzaskania drzwiami przez jurorów po (niemal) rękoczyny po stronie publiczności? Dlaczego warto rozmawiać o tym wszystkim właśnie teraz? Bo to rok Chopina – jesienią odbędzie się jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych na świecie, a więc XIX edycja Konkursu Chopinowskiego. W tym czasie premierę będzie miał też najgłośniejszy film tego roku – „Chopin, Chopin!” w reż. Michała Kwiecińskiego, z międzynarodową obsadą i Erykiem Kulmem w roli tytułowej.
Naszymi gośćmi będą: Aleksander Laskowski – rzecznik Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina i Michał Kwieciński – reżyser filmu „Chopin, Chopin!”
Dr Aleksander Laskowski – muzykolog i dziennikarz muzyczny, z wykształcenia także saksofonista i lingwista. Ma ponad 25-letnie doświadczenie w prezentowaniu muzyki klasycznej różnym odbiorcom. Jest autorem licznych książek i artykułów na temat muzyki klasycznej. Przez wiele lat był związany z Programem II Polskiego Radia. Jest stałym recenzentem brytyjskiego magazynu płytowego Gramophone, warszawskim korespondentem londyńskiego miesięcznika „Opera with Opera News” oraz członkiem jury International Opera Awards. Był kuratorem wystaw poświęconych Ignacemu Janowi Paderewskiemu i Mieczysławowi Weinbergowi. W latach 2013-2018 prowadził comiesięczną audycję o muzyce polskiej w rosyjskim Radiu Orfiej. Dr Laskowski po raz pierwszy pracował dla Konkursu Chopinowskiego w 2005 roku. Obecnie pełni funkcję rzecznika prasowego Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.
Michał Kwieciński – Jeden z najbardziej doświadczonych producentów w Polsce, reżyser oraz założyciel Akson Studio. Doktor Nauk Chemicznych PAN. Absolwent Akademii Teatralnej w Warszawie. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Członek Europejskiej Akademii Filmowej.
GOŚCIE
Goście: Aleksander Laskowski, Michał Kwieciński
Prowadząca: Maja Chitro
dodatkowe informacje
- Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego od 01.04.2025 r.
- Rozmowa tłumaczona na Polski Język Migowy.
- Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną.
- Wydarzenie transmitowane online na stronie internetowej Teatru oraz na profilu FB Teatru.
wideo
[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:05.03 → 02:00.01] A: Dobry wieczór. Dobry wieczór. Nazywam się Maja Hitroj. Mam wielką przyjemność poprowadzić dzisiejszy wieczór z wybitnymi gośćmi, a rozmawiać będziemy, jak państwo już zapewne wiedzą, o Fryderyku Chopinie. Obalimy kilka mitów, zdradzimy kilka ciekawostek. Obiecuję, że nigdy państwo tego nie słyszeli i być może nie usłyszą, a być może tak, i zaraz powiem też dlaczego, w najbliższej przyszłości. Ale najpierw zapowiem moich gości, czyli Michała Kwiecińskiego, producenta filmowego, reżysera, założyciela Axon Studio i reżysera filmu Chopin, Chopin. A mój drugi gość to doktor Aleksander Laskowski, który jest rzecznikiem Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, muzykologiem, dziennikarzem i saksofonistą. Jeszcze jedna tylko rzecz, że rozmowę na polski język migowy tłumaczą dzisiaj Ewelina Lachowska i Łukasz Grzesiuk. Wielkie, wielkie brawa. Ten Chopin, o którym dzisiaj będziemy rozmawiać, to nie jest przypadek, ponieważ już w październiku zaczynamy dziewiętnastą edycję konkursu Chopinowskiego, wielkiego wydarzenia, które jest chyba jednym z najważniejszych, jeżeli chodzi o kulturę i muzykę na świecie, ale również 10 października do kin wchodzi chyba największa niespodzianka filmowa tego roku, czyli film Chopin, Chopin, którego reżysera mam po swojej prawicy. Ale zanim zaczniemy rozmawiać o tych dwóch wydarzeniach, chciałam panów zapytać, Czy pamiętacie swoje pierwsze spotkanie z Chopinem? Panie Michale. [02:02.51 → 03:30.90] B: Ja pamiętam, oczywiście nie pamiętam tego pierwszego dźwięku Chopinowskiego, w którym momencie to było, ale na pewno byłem dosyć mały, bo rodzice byli dosyć kulturalni i chodzili do filharmonii. Ja głównie pamiętam Chopina z bardzo dziwnej sytuacji, mianowicie u mnie w bibliotece po całej... mieszkałem w Warszawie i mieszkam, po całej pożrodze wojennej została jedna książka, jedna jedyna, którą moja matka wzięła z jednego... mieszkałaś przez wiele lat w tym samym mieszkaniu, w którym moi rodzice mieszkali przed wojną. I to była książka Chopin-Heszyka, biografia Heszyka, ale tom czwarty. No ale to musiało mieć cztery tomy. I pamiętam, że ta książka była jedyna piękna książka w skórze Chopin-Heszyka i ona była na środku biblioteki. Ja nigdy jej nie przeczytałem, bo była wielka i to tom czwarty, no to co, będę zaczynał od tomu czwartego? I nigdy jej nie przeczytałem. Do... Trzy lata temu dopiero po raz pierwszy, czy może nawet dwa i pół. I to był właśnie ten Chopin po prostu. Pamiętam, że ten na skórze taki złoty napis Chopin, tom czwarty, Hesik. I to pamiętam jako taki symbol Chopina w moim domu. [03:32.54 → 04:04.83] C: Ja też z Warszawy i też z Filharmonią mam związane te wspomnienia, tylko troszkę inne. Babcia zawsze miała abonament, więc zabierała mnie ze sobą, ale tak Po raz pierwszy świadomie Chopina słuchałem, kiedy był konkurs w 1985 roku i kiedy dostałem od babci kasetę z nagraniami Stanisława Bunina, który wówczas na tym konkursie zwyciężył. Więc to był taki pierwszy, bardziej świadomy kontakt z Chopinem. No bo wcześniej on oczywiście w domu był, chociaż rodzice bardziej lubili słuchać Bacha. [04:07.20 → 04:23.02] B: I potem jeszcze kontakt, jak pamiętam, z Jążem Leniczakiem, ponieważ go poznałem, jak miałem jakieś 18 lat i ten kontakt bardzo długo potem był jakby podtrzymywany przez jakieś towarzyskie takie więzi. Ale o tym powiem chyba za chwilę, bo tam jest dużo ciekawych sytuacji z tym związanych. [04:23.50 → 04:28.88] A: A jeżeli, Alku, chodzi o Bacha, to też niedaleko Chopina, bo to był jeden z ulubionych kompozytorów Fryderyka. [04:29.92 → 04:34.98] C: Jak najbardziej. Jan Sebastian Bach był. No nie, jeszcze Mozart. [04:35.68 → 04:36.24] B: Zdał otwory. [04:39.13 → 04:41.05] C: Jak to w filmie proszę Państwa, to w filmie. [04:43.33 → 04:46.53] B: Nie, to prawda jest. Będziemy się tu kłócić teraz. [04:47.31 → 05:38.91] A: Nie mogę się tego doczekać i zaraz zaczynamy. Kłótnie numer jeden. Ale może rozpocznijmy od konkursu Chopinowskiego, od tego jak jest bardzo ważnym wydarzeniem i to już w zasadzie prawie 100 lat, bo w 1927 w 1927 roku, prawda? Zaczął się ten pierwszy, wymyślony i zainicjowany przez Jerzego Żurawlewa i to miał być też taki moment, który na nowo rozkocha Polaków i w ogóle publiczność w Chopinie, ponieważ już troszeczkę zaczęli się ludzie rozjeżdżać, jeżeli chodzi o muzykę i na jazz, i na muzykę, którą możemy nazwać modernistyczną, współczesną. Co się zadziało wtedy, na początku XX wieku, że zdecydowano się na konkurs Chopinowski, na takie wydarzenia? [05:39.79 → 09:22.49] C: To będzie długa odpowiedź. Rzeczywiście zbliża się stulecie. Fraza, którą ja jako rzecznik organizatora konkursu, czyli Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina powtarzam najczęściej brzmi, tak naprawdę nie ma już biletów na ten konkurs. Natomiast odpowiadając już Maju na twoje pytanie, to jest dosyć złożona historia, dlatego że jeśli spojrzeć na recepcję dzieła Fryderyka Chopina jeszcze w wieku XIX, to W czasie kiedy najsilniej na myśl o muzyce oddziaływała muzykologia niemiecka, postrzeganie kompozytora, który nie komponował symfonii, nie komponował oper, czyli nie wpisywał się w to co W takie wyobrażenie o tym, kto jest wielkim kompozytorem, kompozytorem narodowym, sprawiało, że bywał określany jako kompozytor muzyki salonowej, bo tam lokowano muzykę tylko na fortepian. Tak bywało także w Polsce, proszę Państwa, i był taki czas, że Moniuszko, jako twórca oper narodowych, był ceniony wyżej, czy też był bardziej popularny w Warszawie, przynajmniej od Fryderyka Chopina. Dodatkowo zachodziły zmiany estetyczne, dlatego że właśnie mamy rozkochanie się świata w jazzie, czy też w tym co przedstawiciele muzyki klasycznej rozumieli jako jazz, czyli le jazz, bo tak to się we Francji w Paryżu określało. Jednocześnie mamy odrodzone państwo polskie, które poszukiwało swojej nowej kultury właśnie bardzo nowoczesnej jak na swój czas. To była drogą, którą miał podążać Karol Szymanowski. To miało być właśnie szukanie zupełnie nowych środków ekspresji, nawet jeśli zakorzenionych w muzyce ludowej, jak to było w przypadku Szymanowskiego i jego inspiracji kulturą Podhala. Więc mamy kwestię tego, że Chopin był niejako spychany troszkę na margines jako twórca należący do romantycznej, ale przebrzmiałej już przeszłości. To jest jedna rzecz, a rzecz druga, zaczyna się czas nagrań i pewnej standaryzacji wyobrażeń o wykonaniach, a jednocześnie bardzo różnych standardów wykonawczych, jeżeli idzie o muzykę Fryderyka Chopina. Często zdobiono ją, często ją zmieniano, często to kaprys wykonawcy stawiano wówczas znacznie wyżej niż tekst oryginalny dzieła. No i wreszcie brak dostatecznego zainteresowania muzyką. To jest problem stale trwający po stronie młodzieży. A jesteśmy w czasach, kiedy odrodził się w ostatniej dekadzie XIX wieku współczesny ruch olimpijski. No i teraz Jerzy Żurawlew, urodzony zresztą gdzieś daleko w Rosji pod zaborami Polski pianista i profesor w fortepianu. Przysłuchiwał się rozmowie grupy młodych ludzi w pociągu jeśli dobrze pamiętam relacji Białystok Warszawa i oni się niezwykle emocjonowali. jakimiś wynikami sportowymi. I wówczas Żuraw Lew pomyślał, że dobrze służyć mogłaby promocji zarówno twórczości Fryderyka Chopina, jak i propagowaniu najlepszych standardów wykonawczych w tej dziedzinie. Taka inicjatywa, która łączyłaby wątek sportowy z artystycznym. No i stąd pomysł na konkurs. Jeden w ogóle z pierwszych tego typu konkursów muzycznych na świecie. Zgłosił ten pomysł. Były dosyć duże kłopoty z funduszami, mimo że chodził nawet do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Po drodze jeszcze się nam wydarzył przewrót majowy, który też nie ułatwiał organizacji. Koniec końców przy wsparciu funduszy państwowych i monopolu zapałczonego w Warszawie udało się ten pierwszy konkurs Chopinowski zorganizować w Filharmonii Narodowej. To był rok rzeczywiście 27. Było kilkudziesięciu pianistów, a później to rosło już lawinowo. [09:24.11 → 09:37.67] A: Ta organizacja służyła też temu, żeby podbić mit narodowy, żeby pokazać, że tak jak Polacy grają Chopina, nie gra nikt inny, natomiast Polak nie wygrał tego pierwszego konkursu. [09:38.00 → 11:19.96] C: Nie wygrał Lew Oborin, to może warto sobie uświadomić, że jesteśmy kilka lat po sowieckim najeździe na Polskę i po cudzie nad Wisłą, ale jednocześnie szkoła rosyjska pianistyczna zawsze była bardzo dobra. W Moskwie profesorem konserwatorium był Harry Neuhaus, który był kuzynem Karola Szymanowskiego. Mieszkał nieopodal Tymoszówki i też Szymanowskich uczył, tak go rozrzucił, że po rewolucji został już w Rosji i tam kształcił wybitnych pianistów i stąd wielu jego uczniów pojawiało się na konkursie. On sam pojawiał się także jako juror, władając oczywiście nienaganną polszczyzną. Tu mogę tak na marginesie proszę Państwa wtrącić jako ciekawostkę, bo to pokazuje jak się tą historią w ogóle manipuluje, że Neuhaus razem z Szymanowskim pojechał do Berlina, skąd pisał do rodziców. Jak kilka lat temu, już chyba kilkanaście, jak jeszcze się tam jeździło, kupiłem w Moskwie wydaną tam korespondencję Neuhausa. On pisał do rodziców albo po niemiecku, albo po polsku, bo to były te dwa języki, których używało się w domu. Rosyjski to był ten język oficjalny. Imperium, cała korespondencja, gdzie się tych wątków szopenowskich bardzo wiele pojawia. wydana jest oczywiście po rosyjsku i nie ma wzmianki o tym, że to jest tłumaczenie. Natomiast zdradza to też treść, bo w jednym z listów zaczyna Harry Neuhaus pisząc do matki, wybacz, że tym razem tylko po polsku, ale mi się tu w Berlinie już ta Niemczyzna przejadła. Tylko to wszystko po rosyjsku i bez przypisu, że to jest tłumaczenie. Ale rzeczywiście pierwszy konkurs wygrał przedstawiciel Rosji. Brał też udział w tym konkursie jako pianista Dmitrii Szostakowicz. ale daleko nie zaszedł i może lepiej, bo został bardzo dobrym kompozytorem. [11:21.22 → 11:51.98] A: Jeżeli już mówimy o tym micie narodowym, który też narósł wokół Chopina, ponieważ Chopin też jest przedstawiany wielokrotnie jako postać stęskniona i w zasadzie umierająca i zasmucona za swoim krajem, tęskniąca za rodziną. Ten mit rozbraja pan w filmie Chopin, Chopin. Jak do tego w ogóle doszło, że pan się zainteresował Chopinem jako postacią, a nie jako mitem? [11:53.60 → 19:52.99] B: Ja myślę, że ja, w sumie takie bardzo wiele osób mówi, że ja się obalam, że ja obalam jakiś mit. Widać, że ja niczego nie, staram się w filmie, który powstał, nie obalić, tylko powiedzieć jakąś prawdę. A mnie się wydawało, że my żyjemy w kompletnej niewiedzy na temat Chopina jako człowieka po prostu. I ja ośmieliłem się po prostu przeczytając, przeczytawszy na pewno ze 100 książek, zanalizować po swojemu, z mojej perspektywy już od podeszłego wieku, Chopina jako człowieka. I nigdy nie przeświecała taka myśl, że ja chcę coś zrzucić, pomnik ze Spiżu na bruk, bo nic takiego w tym filmie nie jest. odnoszę się do postaci Chopina z pełnym szacunkiem, ale pomyślałem sobie, że dzisiaj są już takie czasy, że chyba dojrzeliśmy do tego, żeby zacząć mówić o Chopinie jako o człowieku, a nie o Micie wyłącznie. Jak do tego doszło? W taki sposób, że ja skończyłem taki film Filip z Erykiem Kulmem, I szukałem dla siebie jakiegoś tematu i aktor, który grał główną rolę, powiedział, że on gra na fortepianie i marzyłby o filmie o Chopinie. A ponieważ jest podobny do Chopina troszeczkę, to ja stwierdziłem, że może zająć się tym tematem, bo temat jest właściwie dla mnie bardzo idealny po prostu na ten moment. Jakaś biografia opowiedziana trochę inaczej. No i przez to zainteresowałem się Chopinem, potem w ogóle się nie kontaktowałem z tym aktorem, tylko starałem się ugryźć temat. Trwało to bardzo długo, trwało około roku, żeby po przeczytaniu tych wszystkich biografii, ocen, domysłów, listów, dojść do swojej wizji tego człowieka, ale przede wszystkim do tego, że życie Chopina nadaje się na scenariusz. bo to wcale nie jest takie proste, nie każda biografia nadaje się na scenariusz, bo może być nudna i tyle. Tu wydaje mi się, że ten scenariusz nie jest nudny, ale miałem problem też z takimi... każdy film musi mieć jakiegoś antagonistę, więc w tym przypadku trudno było znać antagonistę, żeby nawet się wszyscy kochali, więc tego Salieri'ego przy Mozarcie tu nie mogłem znaleźć. I wymyśliłem jakąś inną metodę, ale to nie ma sensu o tym mówić, bo to zobaczycie Państwo ewentualnie w filmie. Natomiast czytając te wszystkie książki, stwierdziłem, że ja nic nie wiem o Chopinie na pewno, nie widziałem do tego momentu, po prostu nic. A literatura jest tak obszerna i tak nieprawdopodobna, Mnie po prostu wydawało mi się, że Instagram dzisiaj to jest małe Miki w porównaniu z tym, co się działo wtedy. Były dziesiątki uczennic, na przykład pani Miller ostatnio, Federica Miller, która po każdej lekcji z Chopinem opisywała do swoich ciotek wielostronnicowe listy, gdzie opisywała Wszystko, to znaczy jak on strzepnął dym z papieru, jak on kasznął, jak on splunął do kominka, jak on wytarł ręce, w jaki sposób on wyciera ręce, w jaki sposób, jakie kwiaty miał dzisiaj na kominku. I to była codzienna korespondencja tejże Federike Miller do ciotek. Ona była pianistką zresztą i z tego okresu. Więc byłem zszokowany. Chopin też pisał potworne ilości listów do rodziny. Chopin w tych listach obalał właśnie pewne mity. Bo trochę był chyba też plotkarzem przy okazji. Więc to nie był natchniony tylko artysta, który pisał i cierpiał i kaswał. Tylko to był bardzo żywy, dynamiczny człowiek, który miał bardzo duże zdolności też aktorskie. Wielu jego przyjaciół pisało, że gdyby nie był pianistą, a przede wszystkim kompozytorem, to powinien być aktorem. W ogóle tej strony aktorskiej nikt nigdy nie opisywał ani nie pokazywał. Ja z pewnej złości wyrzuciłem ze swojego filmu w ogóle fragmenty, które siedziały w NOAO, ponieważ miałem dosyć NOAO, to znaczy jedyną rzeczą, na którą wszyscy opierali, to było NOAO i Iwaszkiewicz, z którego wszyscy korzystali, łącznie nawet Żuławskim. Więc u mnie nie ma know-how, bo z takiej przekory po prostu stwierdziłem, że dosyć tego know-how jako ważnego miejsca, bo rzeczywiście on tam napisał swoje najwspanialsze utwory. Ale to chyba dla człowieka, do opisu człowieka nie miało to specjalnie jakiegoś znaczenia. Ogromnie nie chciałem, nie zrzucam, nie obalam żadnego mitu. Wielu rzeczy, które chciałem umieścić, nie umieściłem, które były może bardzo szokującymi, jego stosunek do ojczyzny, czy jego stosunek, nie wiem, do Wieszcza Mickiewicza i tak dalej, i tak dalej, bo tego widzowi może nie znieśli, ale na pewno nie było to codzienne marzenie o wierzbie płaczącej i o łanach kwiatów na polach. Tęsknota do ojczyzny była na pewno Olbrzymie, ale on też się tam genialnie czuł w tym Paryżu, bo Paryż był centrum sztuki i w Polsce w ogóle nie było takiej sytuacji, to była prowincja jednak. W Paryżu byli wszyscy i on też poznał właściwie wszystkich znanych kompozytorów, też bardzo złośliwie o nich różne rzeczy wypisywał, łącznie o swoim przyjacielu Listcie. I tak dalej, i tak dalej. Ale ja wiele rzeczy pominąłem, bo stwierdziłem, że nie ma sensu jakby pokazać go też od takiej strony właśnie plotkarskiej. Mogę tylko powiedzieć o takim drobnej opinii na temat Mickiewicza. Mianowicie przyszedł do niego Mickiewicz i zaproponował, żeby napisał operę. I on przyszedł do mnie, Mickiewicz, zaproponował, żeby napisał operę narodową. No ja nie mam czasu na napisanie oper. Nie wiem do kogo odpisał, do jakiegoś przyjaciela, już nie pamiętam do kogo. I on jest tak źle ubrany, ma tak fatalne buty i tak nie umie dobrać niczego do niczego, że ja na pewno nie będę dla niego pisał żadnej opery, bo ja się z nim nie porozumiem. Więc bardzo pomagał, jeżeli chodzi o, no to były bardzo potworne czasy zaborów i powstań. i Powstania Styczniowego. Bardzo pomagał Polakom, którzy przyjechali też do Paryża, ale to nie była więź. Robił też bardzo dużo koncertów charytatywnych na rzecz tej emigracji, ale to był jakiś obowiązek, a nie miał szczególnej więzi i kontaktu z tymi emigrantami. Nie do końca oni go tak interesowali. On dawał bardzo dużo pieniędzy, koncertowo wykonywał swoje patriotyczne zadania, więc dawno był patriotą i w ogóle nie ma o tym mówić, ale to spełniało się po prostu w bardzo konkretnych działaniach, a nie w takiej tęsknocie codziennie ogarniającej i chęci powrotu do domu. On nie mógł poza tym wrócić do domu, ponieważ on był osobą, o czym też niewiele osób wie, ja nie wiedziałem w każdym bądź razie, że on nie chciał być nadwornym kompozytorem narodowym rosyjskim, bo im zaproponował car, żeby on był głównym kompozytorem Rosji w gruncie rzeczy. [19:53.21 → 19:56.35] C: Nie podpisał Chopin Loyalki mówiąc dzisiejszymi. [19:56.37 → 20:16.76] B: Nie podpisał Loyalki i dlatego nie mógł wrócić. Zwrócił jakiś order, który dał mu car chyba. Więc on zadarł z carem, więc on de facto nie mógł wrócić do Polski również z tego powodu i dlatego się rzadko też kontaktował z rodziną. Także on był w Polsce taką personelną gratą. No to tyle, to taki początek. [20:16.82 → 20:28.66] A: A czy jest jakiś taki element, bo o wielu Pan już opowiedział, który naprawdę Pana zaskoczył, jakiś moment z biografii Chopina podczas pracy z Bartoszem Janiszewskim nad scenariuszem? [20:29.91 → 20:34.91] C: Dopóki się Michał zastanawia, to ja tylko wtrącę, bo ja mam kolekcję małych popiersi Chopina. [20:35.06 → 20:36.08] A: Chciałam cię o to zapytać. [20:36.36 → 20:53.60] C: Ale to później. Ale jedno z nich, jak panowie przyszli do nas, do Instytutu Chopina, przyniosłem do sali pokazać i reżyser wziął to popiersie tak z profilu, popatrzył pod światło i powiedział, nie, nie, Eryk ma dużo lepszy nos na Chopina. Także to poszukiwanie było rzeczywiście intensywne. [20:53.82 → 22:43.98] B: O nosie można jeszcze długo opowiadać, dlaczego ma, albo nie ma. Dla mnie szokującego było to, że nigdzie nie podkreślono bardzo ważnego dla niego życia zdarzenia z chłopcem dziesięcioletnim, który był Carlem Filczem. który miał 10 lat, list o nim powiedział, że on jest zdolniejszy, że za 10 lat nie będziemy mieli co robić, bo on jest zdolniejszy od nas wszystkich. On zaczął go uczyć, wprowadził go na wszystkie salony, bo to było tak zwane cudowne dziecko, planował z nim wyjazd do Ameryki, zaczął się leczyć w ogóle bardziej niż przedtem na Gruźlice i chłopiec zmarł na Gruźlice. I on miał w wieku chyba 12 lat. I on miał poczucie, że on go zaraził prawdopodobnie tą chorobą. Już wtedy nie było wiadomo co jest gruzica w gruncie rzeczy. I to było takie dla mnie niesamowite, że on wyczuł, że to jest jego następca, to jest jego dziecko. On widział, że niedługo umrze. Więc on poświęcił masę czasu, masę jakiejś energii. Usynowił go, bo ten chłopiec był z bratem, a ojciec był w Transylwanii, mieszkał, jest pastorem zresztą. I... że o tym nigdy nie wspominałem, to mnie bardzo zdziwiło, bo to jeżeli chodzi o jakby życiorys, że artysty to jest chyba coś bardzo istotnego, musiało być w jego życiu, czyli mój następca, moje dziecko, moje przedłużenie, mojego myślenia o muzyce, bo to naprawdę jakiś dziesięcioletni geniusz, który zresztą zaczął grać dokładnie w tym wieku jak on i napisał takie duże utwory w wieku dokładnie takim jak on. Także to mnie zaskoczyło, że w ogóle istnieje taka postać. [22:45.00 → 22:56.46] A: A czy ty masz, Alku, swój jakiś taki ulubiony moment, do którego wracasz, który jest wciąż dla ciebie zaskakujący, jeżeli chodzi o Fryderyka? Ja wiem, że ty masz ogromną wiedzę na jego temat i pewnie coś się... [22:56.46 → 22:58.70] C: Ulubiony moment z biografii? [22:58.98 → 23:01.52] A: No i taki, który jest dla ciebie zaskakujący nadal. [23:03.53 → 26:46.00] C: Myślę, że zaskakujący to może mniej, natomiast w filmie rzeczywiście się, bo ja już ten film miałem okazję obejrzeć, także mogę tylko Państwu polecić z całego serca, natomiast wydaje mi się, że niezwykłe jest to jednak poszukiwanie więzi z ojczyzną, które miało miejsce w Noaum, którego w filmie nie ma. Dlatego, że jak tam się pojedzie, proszę Państwa, to człowiek się rzeczywiście zderza z mitem. I to takim negatywnym mitem pokazującym George Sound jako taką kobietę, która była egotyczna, która niszczyła Fryderyka Chopina, paliła cygara i chodziła w męskim stroju. A okazuje się, że to zupełnie nie tak. Jeśli przeczytać jedną z jej nowych biografii, Zainteresowanie George Sound też na fali literaturoznawstwa feministycznego bardzo się rozwinęło, bo ona jest właściwie doskonałą bohaterką dla naszych czasów zarówno ze względu na swoją Bujną biografię, jak i na wiele wątków w jej twórczości, to biografka, której dzieło ja czytałem, twierdzi, że ona ten męski strój wkładała dlatego, że chciała bez przyzwoitki móc chodzić do restauracji, gdzie dyskutowało się o literaturze i chciała mieć możliwość po prostu na pełnym na pełnych prawach uczestniczyć w życiu literackim w stolicy XIX wieku, jaką był Paryż, nazywany też pianopolis. A to jaką opieką otoczyła Fryderyka Chopina, u którego ta tęsknota do ojczyzny bardzo głęboko związana była też z tęsknotą do rodziny, której nie widział. On był bardzo blisko związany z matką, z ojcem, z siostrami i ta tęsknota do matki bardzo silnie naznaczała jego codzienność. Mówi, że on plotkował w listach, ale to jest taka rozmowa, która odbywała się na odległość, ale przy stole. To jest troszkę tak, jakbyśmy podsłuchiwali ich rozmowy telefoniczne, kiedy czytamy te wspaniałe listy, kiedy on stara się opowiedzieć wszystko, w tym te fragmenty dotyczące codzienności wielkich artystów, ale też dla mieszkających w Warszawie najbliższych, to co się działo w Paryżu na salonach było po prostu wielkim światem, do którego Fryderyk im dzięki swoim listom pozwalał zajrzeć, a talent literacki miał nie mniejszy niż aktorski i muzyczny, więc pod tym względem to był człowiek bardzo ciekawy. No i teraz kiedy Przyjedzie się nawet dzisiaj do Noaun, widać ślady po Fryderyku zupełnie szczególne. Po pierwsze, George Sound po jego odejściu stamtąd, a ponoć dokładniej po jego śmierci, kazała pokój, który był jego pokojem, wychodzącym na tę najcichszą stronę, mimo że to jest na wsi i tam był święty spokój, ale nie od dziedzińca, gdzie zajeżdżały powozy, ale od ogrodu Fryderyk miał bardzo obszerny pokój, najwidniejszy też dla siebie, kazała go podzielić i urządziła tam w jednym pokoju taki gabinet osobliwości, bo ona zbierała kamienie, zbierała różne pamiątki naturalne, w drugim bibliotekę, tak żeby nikt już tam nie mógł zamieszkać, żeby nikt się tą najpiękniejszą przestrzenią nie mógł cieszyć jak Fryderyk. ale jednocześnie zostały drzwi, które kazała dodać, żeby nie było słychać żadnych odgłosów czy z kuchni, czy bawiących się dzieci. Więc cały czas mamy te podwójne drzwi, te drugie obite skórą. I ja prawdę powiedziawszy, kiedy te drzwi zobaczyłem i kiedy tam przewodniczka opowiadała o tym, jak bardzo ona właśnie o Chopina potrafiła zadbać, żeby stworzyć mu poczucie domu, żeby zrobić jego ulubione potrawy, sama nadzorowała kuchnię, konfitury i tak dalej. I to wszystko tam jest. niemalże niezmienione, to naprawdę trudno jest się wielkiemu wzruszeniu tam oprzeć, mimo że decyzję filmową kompletnie rozumiem, to jest na dokument miejsce wspaniałe. [26:47.06 → 27:46.67] A: Powiedziałeś taką ciekawą rzecz, że ona stworzyła mu dom, ona zaczęła mu matkować i tutaj chciałabym... Nie tylko, ale właśnie chciałabym teraz przejść do też mitu wielkiego, o którym porozmawiamy, czyli do stanu zdrowia, ponieważ w książce O'Shee między innymi pisze o tym, że współżyć przestali mniej więcej po powrocie z Majorki w 1939 roku i od tego momentu to już był związek bliskich sobie ludzi. Oni byli o siebie bardzo zazdrośni, bo Chopin był też przejawiał objawy zazdrości niezwykłe o George, jeżeli o to chodzi. Natomiast jak ta relacja tak naprawdę wyglądała? Czy to byli, no kochankowie tak dosłownie to już nie byli, ale przez te wszystkie kolejne lata, te lata czterdzieste faktycznie miał dom, który pozwolił mu też tworzyć wybitne dzieła. [27:48.48 → 29:39.92] C: To były czasy, kiedy ludzie byli bardziej dyskretni niż my dzisiaj, więc tak naprawdę jak to ich życie intymne, żeby tak wprost odpowiedzieć na twoje pytanie dokładnie wyglądało, nie wiemy i myślę, że się nie dowiemy. Natomiast było to na pewno duchowe porozumienie wybitnych artystów, a pamiętajmy, że Georges Sand to była osoba, która miała ogromną potrzebę otaczania się najwspanialszymi artystycznymi duszami swoich czasów. Gościł u niej Delacroix, który przecież dyskutował wspaniale z Chopinem o sztuce, w tym o muzyce. Mamy tego wspaniałe dowody w jego dziennikach. Bardzo blisko przyjaźniła się z wieloma literatami. Bardzo blisko przyjaźniła się ze śpiewaczką, którą Chopin wielbił i podziwiał, Pauline Viardot. Piękny przejaw czułości, które obie panie miały wobec Chopina z czasów, kiedy ten ich związek był w pełnym rozkwicie duchowym na pewno. Można znaleźć w korespondencji między Pauline Viardot a Georges Sand, kiedy one naprawdę piszą o nim z największą czułością i piszą o nim albo Ship-Ship, skrót od nazwiska, albo Chopinetto, albo Nasz Mały Chopin. więc widać, że to była ogromna czułość, ale jednocześnie związana z niewiarygodnym podziwem dla geniuszu Fryderyka Chopina, ale też tym, co czechowało Rzesz-San, bo to była wybitna pisarka, też tworząca bardzo dużo, bardzo intensywnie, zrozumienie potrzeb artysty, zrozumienie człowieka, który targany jest emocjami, który nie może znaleźć tego jednego idealnego, współbrzmienia jest ciągle niezadowolony z tego, co osiąga, to w życiu codziennym dla kogoś, kto sam artystą nie jest, może być bardzo trudne czy uciążliwe, a tu Chopin znalazł po prostu pokrewną w sobie duszę. [29:40.94 → 29:42.30] A: Ale był też niewdzięczny. [29:43.90 → 29:55.88] B: Myślę, że nie. Dokładnie jak powiedziałeś, mi się wydaje, że to jest istotą była ich takie porozumienie duchowe. Sytuacja początkowa była w ogóle chyba taka jak w filmie, to znaczy ona się w ogóle mu nie podobała. [29:55.96 → 29:56.80] C: Nie zdradzałem. [29:59.11 → 31:02.58] B: Dobrze, to może mu się podobała. W każdym razie pisała do Grzymały, czyli do przyjaciela Chopina, bardzo dużo listów, gdzie cały czas podkreślała, że ona nic od niego nie chce, ona tylko go podziwia. Gdybym była blisko niego, on może mnie zdradzać, bo nasza więź to jest koduchowa, a sprawa ta zmysłowa, seksualna w ogóle nie ma żadnego znaczenia. I tak dalej, i tak dalej. Przed tym była po bardzo udanym związku z Fredem de Mise, słynnym. Ona kolekcjonowała geniuszy po prostu. Ona rozumiała sztukę, podziwiała tą sztukę na najwyższym poziomie. że to smakuje i ona to rozumie. I ona chciała po prostu być blisko tego świata wysubliwanego najwyższej jakości sztuki. I on pociągała też sztuka jako taka, wydaje mi się, jakoś tam, żeby skolekcjonować te osoby wokół siebie. I ona długo zabiegała o Chopina, to nie było takie proste. [31:02.82 → 33:14.86] C: Najlepszy pianista w mieście, najlepszy kompozytor. A pamiętajmy, proszę Państwa, że moment, w którym Chopin przyjeżdża do Paryża, jest człowiekiem młodym, zupełnie nieznanym, Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś w ciągu kilku miesięcy podbił to miasto. Wówczas to być może było jeszcze trudniejsze. On nawet nie miał bardzo wielu listów polecających, co było wówczas warunkiem koniecznym dotarcia do najlepszych domów, a robi natychmiast właściwie zawrotną karierę. I jak to wytłumaczyć? Tutaj mamy oczywiście tych tomów licznych bardzo wiele. Ja bardzo lubię Teorię czy podejście amerykańskiego, nieżyjącego już muzykologa Richarda Taraskina, który napisał sześciotomową historię, oksfordzką historię muzyki zachodniej, tak z amerykańskiej perspektywy na to patrząc, gdzie on Chopina określa mianem egzotyk, że to był ktoś, kto był przybyszem z bardzo egzotycznego świata. Bo proszę Państwa, Polska owego czasu dla Francuzów w Paryżu była krajem niezwykle egzotycznym, a to co tak pociągało w muzyce Chopina, w jego mazurkach, ta nuta jalo, le jalo nazywana po francusku, to było coś właśnie takiego orientalnego wówczas, więc przyjeżdża geniusz, taki Ariel fortepianu, właściwie niemalże niecielesny, który jednocześnie gra muzykę, która z jednej strony jest niezwykle pociągająco piękna, bardzo romantyczna, ale jednocześnie bardzo odległa od tego, co typowe w owym czasie takich wirtuozoskich popisów. To jest ktoś, w kim zakochała się nie tylko Georges Sand, zakochał się cały Paryż. Pielgrzymowano do niego, wspomniana przez Michała Kwiecińskiego, Fredericke Müller, później Streicher. przyjechała uczyć się jakiegoś wielkiego profesora czy wielkiego muzyka i kiedy okazało się, że to będzie Chopin, nie posiadała się rzeczywiście z radości, a relucjonowała wszystkie swoje lekcje, dlatego że ciotki finansowały jej bardzo drogą nauką Chopina. On był piekielnie drogim nauczycielem, co pozwalało mu na utrzymanie domu na dobrej stopnie, świeże fiołki na fortepianie i rzeczywiście taki najwyższy poziom wyrafinowania i elegancji. [33:15.52 → 33:17.62] B: No był bardzo rozrzutny, to trzeba przyznać. [33:17.72 → 33:18.54] C: Był wytworny. [33:19.18 → 33:20.88] B: Wytwornie rozrzutny. [33:21.28 → 33:22.82] A: Ale sporo wydawał też na lekarzy. [33:24.32 → 33:43.98] C: Nie miał wyjścia. Rzeczywiście starał się jak najbardziej dbać o swoje zdrowie, zwłaszcza, że myślał o założeniu rodziny, a pamiętajmy, że choroba, która go dotknęła, także przekładała się na jego po prostu sprawność seksualną i zdolność do bycia mężem i ojcem. [33:45.28 → 34:13.46] A: Możemy chwilę o tym porozmawiać, ponieważ bardzo głośne były te badania, które w 2014 roku wykonano i tak naprawdę oglądano serce, które znajduje się w Bazylice Świętego Krzyża przy krakowskim przedmieściu w Warszawie. Nie mamy dostępu do tego serca tak naprawdę, żeby mogli zbadać jakieś jego fragmenty naukowcy. Natomiast jest możliwość przeprowadzenia badań DNA rodziców. [34:14.70 → 36:14.75] C: i te badania są wedle mojej wiedzy obecnie prowadzone, natomiast rzeczywiście serce, którego historia może też warta jest przywołania, dlatego że Fryderyk Chopin chciał, żeby jego serce wróciło do Polski oczywiście, ale też W czasie kiedy odchodził zdarzały się przypadki, że lekarze nie rozpoznali prawidłowo zgonu i osobę w śpiączce uznawano za zmarłą. On za wszelką cenę chciał takiej sytuacji uniknąć, dlatego poprosił, żeby po jego śmierci serce zostało z jego ciała chirurgicznie usunięte i zostało wedle legendy. przewiezione przez jego siostrę ukryte w spódnicy w butelce koniaku. Nie mamy 100% pewności, że dokładnie tak to wszystko przebiegło. W każdym razie nie wiemy czy Rosjanie obawialiby się jako symbolu patriotycznego, przyjazdu tego serca, czy też może chodziło o względy sanitarne, czy może o jedno i drugie. W każdym razie serce trafiło do Warszawy, spoczęło ostatecznie, bo to też jest długa historia, już całej nie będę tutaj opowiadał, w jednym z filarów kościoła Bazyliki Świętego Krzyża ocalało w sposób cudowny powstanie warszawskie dzięki życzliwości niemieckiego oficera, o czym też mamy film dokumentalny i zostało to badanie przeprowadzone, żeby sprawdzić stan zachowania obiektu, dlatego że ono jest po prostu zabezpieczone w alkoholu. Okazało się, że ten preparat został wykonany w XIX wieku w sposób rzeczywiście bardzo dobry, a lekarze, patolodzy, którzy to serce oglądali, czyli dokonali oględzin, badania, ale bez inwazyjnego, bo chodziło o to, żeby tego słoja nie otwierać. Stwierdzili przerost mięśnia sercowego właściwy dla choroby Fryderyka Chopina i tutaj te wyniki medyczne, których nie potrafię dokładnie streszczyć, mimo że to czytałem kilka razy, są rzeczywiście bardzo interesujące dla osób, które specjalizują się w medycynie historycznej. [36:15.40 → 36:35.34] A: Mamy też wiele doniesień w związku z tym stanem jego zdrowia, m.in. na temat diety, którą stosował i jakie rzeczy mógł jeść, których nie trawił, m.in. wieprzowiny przecież, albo ciemnego chleba, który bardzo lubił, kiedy był na wakacjach u swojego przyjaciela. [36:35.42 → 36:36.52] C: Ale to lata dzieciństwa. [36:36.56 → 36:40.58] A: W szafarni, tak, ale to już się wtedy zaczynały, bo problemy zaczynały się już wówczas, prawda? [36:41.32 → 38:47.17] C: Fryderyk był chorowitym dzieckiem, jego młodsza siostra zmarła na suchoty też w wieku nastu lat, więc oczywiście te problemy zdrowotne niejako zaciążyły na całości jego życia. My staramy się myśleć jednak o Fryderyku Chopinie z tego okresu dziecięcego, bo jak Państwo spojrzą do jego listów z tego czasu, czy też do jego kuriera Szafarskiego, to widać, że to był mały urwis, to był psotnik, to był dzieciak niesamowicie taki pełen fantazji i bardzo ciekawy i też staramy się pamiętać Fryderyka Chopina z czasów warszawskich jako pełnego wigoru młodzieńca, wirtuoza, który potrafił zachwycać, bo to nie jest tak, że ten suchotnik przyjechał do Paryża i Paryż się w nim zakochał. Przyjechał młody, obiecujący, pełen też poloru salonowego, młody artysta, który potrafił tamten świat całkowicie zawojować. Natomiast Tak narósł ten mit romantyczny też później, to znaczy większość ludzi przez długi czas to był najbardziej propagowany wizerunek Fryderyka Chopina, czyli ten daguerrotyp, kiedy on już jest spuchnięty, schorowany, to nie oddaje prawdy o Chopinie, to się nie zgadza z listami, to się nie zgadza z charakterem muzyki też niezwykle trudnej do wykonywania. Słabeusz po prostu by tego nie mógł wykonywać, by to tak Więc tych obrazów Chopina mamy bardzo wiele, a mity później narastały. Wydaje mi się, że na recepcji Chopina bardzo silnie zaciążyła też aura dalszej historii Polski, to znaczy mamy dagerotyp, a potem powstania styczniowe i żałobę, która panuje u nas do 1918 roku właściwie w trybie ciągłym, więc jak pytałaś o to zderzenie z mitem, ten smutny mit romantyka, który akompaniuje cierpieniu narodu, nie pasował do energii odbudowującego się państwa polskiego i tej energii odzyskanej niepodległości, dlatego że Rawlew potrzebował dodać sport. [38:48.93 → 38:57.39] A: Dlatego też na plakacie pierwszym promującym film mamy m.in. hasło Chopin Celebryta. [39:00.01 → 39:08.06] B: Znaczy to my tak, ci którzy prowadzą kampanię reklamową tak chcieli nazwać go między [39:08.06 → 39:08.54] D: innymi, [39:10.36 → 39:14.68] B: no bo on był celebrytą, tylko on był nieświadomym celebrytą. [39:14.92 → 39:16.80] C: Celebrytyzm był troszkę ciekawszy wtedy. [39:17.08 → 39:59.00] B: Był bardzo ciekawy, ale kiedy skończyły się czasy królestwa i odsunięcie od władzy Ludwika Philippa, to muszę powiedzieć, że ostatni rok Chopina, kiedy Wszystko się rozpadło. Nie ma burżuazji, nie ma arystokracji, nie ma życia Dworskiego, a to był jego świat. Był tragiczny. Niestety ten film był za długi, więc ja w ogóle nie... Bo to się nadaje na film. Chopin chory na gruzicy jest przez pół roku chyba w mokrej, zimnej Anglii. [39:59.04 → 39:59.62] C: I Szkocji. [39:59.82 → 40:57.60] B: I Szkocji. I jeszcze gorzej. i udziela różnych koncertów, między innymi charytatywnych. I pamiętam taki opis balu, bo to jest dosyć istotne dla takiego naszego wyobrażenia o Chopinie w ogóle. Jest jakiś bal i przy okazji w jednej sali jest, w czasie tego balu, bocznej sali, jest jego koncert na rzecz Polaków, chyba, którzy są w Anglii, prawda, z tej emigracji polskiej. I on opisuje potem ten koncert, że tam co chwila ktoś wpadał z balu, jakieś osoby, tak jak do tej sali, zaglądały, no nie no, tu jest nudno, czy tam jakieś granie na fortepianie i biegły dalej tańczyć walce i różne rzeczy, które już były w tej kulturze angielskiej. Więc on też pod koniec był taki bardzo schorowany i bardzo już pominięty, no bo właściwie nie miał już swojego tego naturalnego środowiska. I ten rok ostatni był, według mnie, musiał być tragiczny. [40:57.72 → 40:59.44] C: Także finansowo, bo nie możesz... [40:59.44 → 41:14.19] B: Także finansowo. Jednak kobieta trafiła się tam, która go utrzymywała. Ale on też z godnością znosił świadczyn i mówił, że jest strasznie nudna i ta jej siostra jest tak potwornie nudna. No, ale jednak ona mu bardzo pomogła. [41:14.51 → 41:19.43] C: Mówimy o Jane Stirling, której zawdzięczamy też bardzo wiele pamiątek po Chopinie. [41:19.57 → 41:20.42] B: I ona go utrzymywała do końca. [41:20.42 → 41:20.89] A: Między innymi fortepian. [41:21.29 → 41:25.43] C: Między innymi fortepian, ostatni fortepian Chopina, który mamy w Muzeum Fryderyka Chopina. [41:25.95 → 41:31.75] B: Znaczy, ona naprawdę oszaleła z miłości. To jest jedyna kobieta, która tak bezwarunkowo go kochała, wydaje mi się. [41:32.09 → 41:32.93] C: Wielbiła właściwie. [41:32.93 → 42:05.48] B: Wielbiła go, tak. I ona się nim opiekowała do końca, ale on nie odzajmiał tego do końca. i ostatnie mieszkanie w końcu słoneczne przyplacował dom, no to ona wynajęła. Rodzice jeszcze jego pomogli wynająć tego mieszkanie, żeby w końcu było słoneczne, bo nie ma szczęścia do słonecznych mieszkań, a lekarze mówili, że tylko słońce na gruzicy, więc po prostu tu był pewien taki dysonans jakiś. Iba on bardzo krótko już tam mieszkał, ale to zawdzięcza jej to słoneczne mieszkanie naplacował dom. [42:06.35 → 42:29.85] A: I w tym mieszkaniu, bo wrócimy też do tych miłości i do tego, co pan, panie Michale, pan wcześniej powiedział o tym, że kobiety między innymi albo wszyscy kochali Chopina. W tym mieszkaniu przy placu Vendome, już pod koniec życia Fryderyka, w dobrym tonie było przyjść, zobaczyć umierającego muzyka i zemdleć. Szczególnie wśród pań. [42:30.43 → 42:31.35] C: To jest mit. [42:31.99 → 42:46.89] A: To jest jeden z mitów, oczywiście. Dzisiaj o mitach też rozmawiamy. Natomiast ja chciałam wam zadać pytanie, czy Chopin potrafił jako artysta według was kochać tak jak jego kochano? [42:49.59 → 42:58.77] B: Ja nie bardzo chcę się wypowiadać, bo ja to w filmie oceniam, ale może nie będę zdradzał po prostu. [42:59.56 → 44:03.00] C: Poprzedni film nosił tytuł Pragnienie Miłości, więc rozumiem, że ten wątek był rzeczywiście obecny mocno w życiu. Czy potrafił kochać? Bardzo kochał swoją rodzinę, to jest bardzo wyraźne w listach. Był bardzo zaangażowany w związek z Georges Sand, wcześniej bardzo zaangażowany w związek z Marią Wodzińską, którą pragną poślubić. I fakt, że nie było to możliwe, czy też, że rodzina nie zgodziła się na związek z chorobitym muzykiem, przeżył bardzo głęboko. Wiemy o jego młodzieńczej fascynacji raczej niż miłości, którą była Konstancja Gładkowska. Ale myślę, że w przypadku kompozytora, mimo że to świadectwo słowne jest bardzo bogate, ale to jednak było coś tworzonego na potrzeby komunikacji prywatnej. Natomiast to, co jest jego wypowiedzią publiczną, to jest jego muzyka. No i teraz proszę państwa, proszę posłuchać wolnych części koncertów, proszę posłuchać nokturnów. Czy tam nie ma miłości? Jest. [44:04.55 → 44:23.03] B: Tak, zgadzam się absolutnie. Czyli z tą miłością nie było tak prosto. Nie można powiedzieć, że... On miał problem z zakochaniem się na pewno. I chciał się bardzo zakochać. Ale czuł, że ta muzyka jest ważniejsza niż te miłości wszystkie. Łącznie z Georgeson oczywiście. [44:23.49 → 44:52.69] A: Wspominaliście o Georgeson, że to też trwało dosyć długo, zanim potrafił się w niej zakochać. I na początku przeszkadzały mu między innymi jej palenie. Jej ubrania, czyli spodnie, garnitury. Jak moda była ważna dla Chopina? Ponieważ wszyscy mówią, że był dandysem, ale on dandysów nie uważał. W jego mniemaniu oni byli zbyt krzykliwi, a on jednak stawiał na elegancję. [44:53.75 → 47:01.72] C: W moim poczuciu był wzorem elegancji i stonowania, dlatego że dandyzm to był taki Eugeniusz Oniegim Czajkowskiego jest takim modelowym dandysem, który wiele rzeczy robi na pokaz. w tych listach Fryderyka Miller-Streicher, że to była głęboka, wewnętrzna potrzeba. On to robił, to dzisiaj można w L przeczytać, że trzeba dużo rzeczy dla siebie zrobić. On byłby świetnym czytelnikiem, bo on dla siebie robił bardzo dużo i to, że te kamizelki musiały być idealnie dobrane, koszula, że czekolada musiała być podana w takiej filiżance, z której on pić lubił, że musiało pachnieć fiołkami wokół niego, po prostu był człowiekiem o ogromnej wrażliwości zmysłów wszystkich i przestrzeń wokół niego była bardzo wyestetyzowana w sposób dość klasyczny i zgodny z duchem epoki, bo jak czyta się właśnie u Fryderyka opis tych pomieszczeń, w których on mieszkał, to po prostu była wysokiej klasy, stonowana w moim odczuciu, elegancja, taka bliżej arystokracji niż burżuazji, z której bądź co bądź pochodził. Mamy takie spojrzenie na Fryderyka Chopina, że oczywiście matka była ubogą szlachcianką, rodzice poznali się w majątku skarbków w Żelazowej Woli. Ojciec pochodził z prostszej rodziny prawdopodobnie, ale był bardzo wziętym nauczycielem języka francuskiego, natomiast jak spojrzeć na ich portret rodziny z Warszawy, to można to przeczytać jako obraz Biedermayerowsko-szczęśliwej rodziny mieszczańskiej, więc abstrahując już od tych kwestii pochodzenia, to ten styl życia w Warszawie wpisywał się w takie życie burżuazyjne, a we Francji wydaje mi się, że Fryderyk Chopin jednak wędrując po tych salonach odczartoryskich, poczynając i przechodząc przez wysoką szlachtę, czy wysoką arystokrację właściwie, czy francuską, czy przedstawicieli wielu innych krajów, którzy mieli swoje poselstwa we Francji. On doskonale odnalazł się w salonie właśnie arystokratycznym. [47:03.24 → 47:41.68] B: Nie lubił też bardzo cyganerii artystycznej, boemek artystycznych. Nie cierpiał po prostu. Bardzo jakoś protestował, Pisał co prawda o ich ubraniach często, że są niechlujni, że taki styl życia, taki prowadzą, takie życie artystowskie. Może on tęsknił do tego i dlatego tak to nagrywał, ja nie wiem. ale nie cenił ich i stwierdzał, że nigdy z tego nie powstają ciekawe dzieła po prostu. Że te dzieła muszą być świadome od początku do końca, a nie, że się codziennie będziemy upijać w barze przy absyncie i będziemy grać artystów. [47:42.00 → 47:58.82] C: Ale bo to jest takie wyobrażenie późniejsze. To od Cyganeri Pucciniego i powiedzmy Verlaine to jest ten czas, kiedy to wyobrażenie o... tym jak artysta powinien wyglądać jako taki twórca wyklęty. Natomiast w przypadku Chopina to jeszcze nie był twórca wyklęty poszukujący tego wykluczenia. [47:58.84 → 48:01.04] B: Ale coś musiało być, który pisał o tym, że go denerwują ci. [48:01.04 → 48:01.70] C: Tak, oczywiście. [48:02.18 → 48:22.18] B: Ci źle ubrani, ci tacy niechlujni, bo z tego nie wynika żadna sztuka, tylko oni sobie grają, że oni grają tą artystowską stronę, a nie są wcale artystami, że to są pozory, że sobie budują artyzm po prostu przez Rekompensują. Rekompensują sobie, tak, tak. I to w paru listach podkreślał, także wydaje mi się, że troszeczkę chyba mądrze. [48:22.18 → 48:26.20] A: W tym kontekście chyba też denerwowało go list właśnie między innymi. [48:26.74 → 48:55.16] B: Nie, no list go denerwował chyba przede wszystkim witalnością niesamowitą. List miał dziesiątki kobiet, list był ekstrawertykiem, on krytykował też jego muzykę. I muszę powiedzieć, że ja jako laik zupełny, no na początku podchodziłem do, no list i on, no wspaniale. I zacząłem tego słuchać. jednego i drugiego tak bardziej wnikliwie przez porównanie. No i rzeczywiście Chopin jest w ogóle nieporównywalnie lepszym kompozytorem niż Liszt. Oczywiście to pewnie nie można tak generalizować. [48:55.39 → 48:59.18] C: Zwłaszcza jeśli mówimy o czasie, kiedy się znali, bo Liszt się potem zmienił. [49:00.12 → 49:28.95] B: Tak, tak. Nawet jest jeden odsłon dużo późniejszy w naszym filmie, który jest Liszta, co mówi o tym młotku wtedy. Ale to były, on się śmiertelnie obraził na Lista z powodu pewnych też swoich On był słabością, ale był siłą, taką męską siłą, więc on miał pretensje. Więc on był takim... On grał ekstrawertycznie, on po prostu kochał publiczność, on się miżdżył, on się popisywał przed publicznością. [49:29.05 → 49:46.90] C: No i o ile dobrze pamiętam, bo proszę państwa, w czasach wcześniejszych fortepian nie stał bokiem do publiczności. To był pomysł Lista, żeby postawić fortepian w ten sposób, Nie dlatego, że klapa była skierowana i było lepiej słychać, tylko żeby było widać profil geniusza. [49:47.62 → 50:33.34] B: Jeszcze rzucał włosami bardzo, ale to mówię o Lissie. Ale obraził się naprawdę na rzecz psychologicznie dzisiejszego punktu widzenia. Warto analizy, ponieważ on dał klucze Listowi do swojego mieszkania i wrócił wcześniej i zobaczył Lista z kochanką w jego łóżku. I oni zerwali na wiele lat, właściwie chyba do końca już ta przyjaźń nigdy nie wróciła do jakiejś normy, mimo tego, że Lis potem napisał biografię o nim i tak dalej. I go chyba wielbił, ale w ogóle nie mógł zrozumieć, co się stało. A ja rozumiałem, bo wtedy... Ja zrozumiałem to, bo on wtedy już był impotentem. Nie mógł być mężczyzną i po prostu to go zabolało w taki sposób ponad logikę po prostu. Ale można to zrozumieć. [50:34.08 → 50:37.57] A: Kochanką była żona przyjaciela. Kamila Plejela. [50:39.30 → 51:08.26] C: List miał tutaj, jeśli tak można powiedzieć, bogaty repertuar i ogromne osiągnięcia, ale koniec końców został duchownym, zresztą kończąc w ten sposób, czy też kontynuując tak naprawdę w Rzymie relację z Karoliną Wittgenstein, wiadomo, iwanowską, która też, jak się uważa, przyłożyła rękę do tej biografii Chopina, która wyszła pod nazwiskiem Franciszka Lista. [51:08.80 → 53:01.75] B: Może jeszcze taka jedna dosyć ważna rzecz, żeby Państwa wprowadzić w to, na pewno Państwo wiecie dużo o Chopinie, ale tak generalizując, ja przygotowując się do tego filmu zrozumiałem, że ten czas przed 200 lat nie jest tak bardzo różny w sensie mocy ludzkich od dnia dzisiejszego. I po prostu w tym filmie starałem się pokazać, że to jest bardzo blisko, że jest praktycznie to samo, te same przeżycia, te same emocje, te same namiętności, te same zazdrości, itd., itd. Oprócz tego, że bardzo wiele zjawisk, łącznie z cholerą, którą można przypisać dzisiaj COVID-owi, znaczy taka rola jak COVID dzisiaj, były takie same, takie same reakcje. Uciekano z miasta, nie wiadomo było, o co chodzi. Wmawiano, że muzyka leczy cholerę. też bardzo ciekawe, ktoś zbił na tym grube pieniądze. Bo takie teatry dla 5 tysięcy osób stwarzano, że jak się wchodziło i wychodziło, to powinno być już zdrowym, bo tam już nie ma. Nie sądzi to w ogóle tego zjawiska, ale też już wtedy, jak zaczęliśmy to analizować, były fast foody, były sklepy uliczne z kanapkami, sklepy z ciuchami, wszystko co dzisiaj jest Było na ulicy, bardzo dużo tych rzeczy było na ulicy, po prostu w takich powozach, w których były wróżki na ulicy i były kanapki i było wino i było mleko. W kolejnych budach, które tam zajeżdżały i stawały przy ulicy. Takie futraki w gruncie rzeczy. Wszystko to było. I to mnie zaskoczyło bardzo, że bardzo wiele tych elementów, które wydaje mi się, że przynależą do dnia dzisiejszego, one wtedy też miały miejsce i właściwie były identyczne. [53:03.41 → 53:20.20] A: Wspomnieliście na początku naszej rozmowy panowie, że o waszym spotkaniu tuż przed rozpoczęciem zdjęć do filmu. Czy żeby powstał film, albo jakaś sztuka, albo cokolwiek związane z Fryderykiem Chopinem, należy się udać do Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina? [53:21.86 → 55:23.70] C: Nie ma obowiązku. Artyści są póki co wolni by tworzyć, natomiast Narodowy Instytut Fryderyka Chopina to jest instytucja powołana do tego, żeby dbać o wizerunek Chopina, ale przede wszystkim, żeby gromadzić wiedzę na jego temat i organizować wydarzenia z nim związane, więc jest nam ogromnie miło, kiedy artyści, kiedy sięgają po Chopina w jakiś sposób z nami nawiązują współpracę, a w przypadku Michała Kwiecińskiego i tego filmu to rzeczywiście było bardzo ciekawe podróżowanie i obserwowanie tego, jak Jednak bardzo pomnikowa dla nas postać, bo w Instytucie pracuje wielu muzykologów, którzy od strony bardziej naukowej patrzą czy na dzieło, czy na biografię i nie wypuszczą nawet krótkiego tekstu bez długiej listy przypisów, więc takie, myślę, można powiedzieć, Zderzenie ze światem filmu, który jednak musi rządzić prawami swoimi, emocji, opowieści i poszukiwania swojej prawdy, było myślę dla nas szalenie ciekawe i bardzo inspirujące i od razu powiem, uprzedzając ewentualne dalsze pytanie, czy to jest prawdziwy Chopin w tym filmie, Nie wiem, bo nie wiem jaki jest prawdziwy Chopin, natomiast siła filmu, jak pewien klasyk powiedział, jest taka, że ten Chopin na pewno dla przynajmniej pokolenia będzie tym prawdziwym Chopinem, bo będą w nim ludzie widzieli Fryderyka, więc jestem bardzo ciekaw jak to społecznie zarezonuje. Też dla nas, dlatego że nie narzekamy na brak zainteresowania Chopinem, czy ze strony młodych ludzi, czy z dalekiego gdzieś świata, natomiast Ja nie przypominam sobie równie silnego impulsu kulturowego, który by, tak jak kręgi po wodzie się po tej tafli Chopinowskiej rozszedł jak ten film, więc czekamy z takim pozytywnym drżeniem serca na ten październik. [55:23.88 → 55:34.86] B: Mówiąc szczerze, nie wyobrażałem sobie, bo mogę mnie przyjść do was, prawda? Teoretycznie. Ale Chopin jest znakiem towarowym, prawda? [55:35.53 → 55:42.47] C: Ale to nie obejmuje scenariusza. Znakiem jakby chcieli państwo wyprodukować produkt Chopin, czekoladki, kanapę, to bez nas nie można. [55:42.87 → 58:10.26] B: Tak, ale myślałem sobie, że warto jest mieć wasze poparcie, bo nie chciałem absolutnie zrobić jakiegoś filmu banalnie w kontrze do naukowej takiej opinii na temat Chopina. Chciałem absolutnie, chciałem przekonać Instytut, że był po mojej stronie. Bo to jest ważne też być blisko tego towarzystwa. Więc pierwsze spotkanie, muszę powiedzieć, że było... Nie wiem, czy byłeś na pierwszym, ale było takie, nie? To było takie, że ja przyszedłem i byłem tak zbuntowany, że z jednej strony ciągnęło mnie, żeby przyjść do Instytutu, a z drugiej strony chciałem powiedzieć, oddać im mój... Śrubokręt. Więc powiedziałam, dosyć taki byłem agresywny. Powiedziałem, ja tu przychodzę, ja wiem, że państwo mnie zniszczycie, ale chciałem was jednak bardzo przekonać do mojego projektu. No i zacząłem jakby powoli, powoli tam o tym opowiadać. No i tu dyrektor Artur Szpener jakoś wyczułem taką właściwą chemię wobec tego projektu. I bardzo chciałem przekonać ten instytut, bo jakoś było mi to potrzebne. Był ze mną też Janusz Olejniczak, który był opiekunem, takim i dobrym duchem tego filmu. Niestety zmarł. I on nas nauczył bardzo wielu rzeczy. Tego, że muzycy i w ogóle granie i komponowanie to jest To nie jest tak, jak sobie wyobrażamy. Na przykład Janusz Łaniczak powiedział na pierwszym spotkaniu, bo też miał spotkania z... Mieliśmy rano spotkania, takie kiedy Janusz grał jakieś wspaniałe utwory, tak po prostu. Mieliśmy też wieczorem były też spotkania z Erykiem Kulmem, sam na sam, u niego w domu, żeby oni tak pobyli ze sobą. I w pewnym momencie ja mówię, no to jest niesamowite, ty grasz tyle tych koncertów i ty się w ogóle... W ogóle nie mylisz. Jak to się nie mylę? Ja się ciągle mylę. Ja się mylę bez przerwy. Ale to nie ma w ogóle żadnego znaczenia. Bo ważny jest pewien duch, którym wstępuje we mnie jak gram i ja... Nikt nie zauważa tej pomyłki. Ja byłby też głupi, gdyby się przyczepił do tej pomyłki, bo ważna jest jednak interpretacja, a nie tylko sprawne wykonanie, o co Janusz miał zresztą pretensje do Chińczyków, że oni tylko bardzo sprawnie grają, ale wygrywają. [58:11.03 → 58:17.53] A: To konkurs Chopinowski chyba. Musimy ten temat właśnie tutaj teraz poruszyć, jeżeli już pan Michał go wywołał. [58:18.84 → 01:01:09.19] C: Janusz Olejniczak jest oczywiście nieodżałowanym, wspaniałym, wielkim pianistą i też człowiekiem, który w tak głęboko duchowy sposób wypowiadał się przez muzykę, bo do tego ta muzyka służy, żeby przekazać jakąś prawdę emocjonalną osobie i świecie i wejść w dialog z publicznością i w przypadku Janusza to było rzeczywiście za każdym razem bardzo głęboko poruszające. Konkurs Chopinowski, już powiem, bo to nie jest tak, że szukamy kogoś, kto idealnie wygra wszystkie nuty. To się też proszę Państwa zmieniło. Kiedyś było tak, że jeszcze w pierwszym etapie nie akceptowało się do kolejnych tych, którzy mylili się w tekście, którzy mieli kłopot z opanowaniem technicznym instrumentu. A w tej chwili ten poziom techniczny się na świecie tak wyśrubował, też tak dużo jest nagrań, na których się artyści wzorują, że czasami, myśmy nawet robili takie eksperymenty, że nagranie młodego pianisty przepuszczaliśmy przez aplikację i aplikacja interpretowała, że to jest na przykład Marta Archelisz, bo to była kopia idealna właściwie jakiegoś wykonania Marty Archelisz, ale nie temu, służy konkurs Chopinowski, żeby znaleźć tego, kto najlepiej odwzorowuje technicznie, bo tych technicznych mistrzów w tej chwili jest bardzo wielu, tylko żeby znaleźć najciekawszą osobowość i kogoś, kto będzie wyrażał tę prawdę o świecie poprzez muzykę Chopina przez kolejne pokolenie. To jest bardzo trudne i tu jurorzy rzeczywiście mają niezwykle trudne zadanie. Teraz, kiedy mieliśmy eliminację, Powiem Państwu, że zgłosiła się rekordowa znowuż liczba do konkursu, bo było ponad 640 zgłoszeń. Do samych eliminacji dopuszczono 172 osoby, ostatecznie zagrały 162. I jak zajrzałem do jurorów w połowie tych 10-dniowych eliminacji, to widząc ich miny zapytałem, czy wystarczy trzymać kciuki, czy się za Państwa pomodlić. I Piotr Walicz powiedział, niech nam się pomodli. bo to jest niewiarygodna, tytaniczna praca. Ja pamiętam, wracając do Janusza Olejniczaka, to jest wspaniały wybór w przypadku filmu, dlatego że po pierwsze sam zagrał Chopina w filmie Żuławskiego, po drugie podkładał muzykę jako Szpilman do filmu Romana Polańskiego, Pianista. Ja pamiętam ten czas, kiedy wyszła płyta, bo wtedy wychodziły jeszcze płyty ze ścieżką dźwiękową z filmu, Koledzy mi opowiadali z polskiego oddziału Sony, bo to wtedy firma Sony Classical wydawała, że jak w centrali w Stanach usłyszeli jak Olejniczak gra, to nie mogli uwierzyć, że nie mają tego pianisty na swojej krótkiej liście, bo to była taka właśnie emocja, więc trudno uwierzyć, że go nie ma. [01:01:09.97 → 01:01:12.73] A: A skąd ta popularność Chopina w Azji? [01:01:15.41 → 01:03:56.07] C: To jest pytanie, które ja zadaję wszystkim Azjatom, z którymi mam kontakt, przy czym wydaje mi się, że trzeba tutaj te Azje jednak rozdzielić na kraje, to znaczy na pewno oddzielnie potraktować Chiny, oddzielnie Koreę Południową i oddzielnie Japonię. W przypadku Japończyków ta tradycja zapatrzenia w zachód jest troszkę inna i troszkę dłuższa. Pierwsi Japończycy pojawili się już na trzecim konkursie szopenowskim w kimonach zresztą. To był 37 rok i to była rzeczywiście wówczas w Warszawie sensacja. Większość japońskich pianistów czy muzykologów, z którymi rozmawiałem, mówi o tym, że to jest muzyka, która wpisuje się w ich duchowe przeżywanie świata, że oni się po prostu w Chopinie odnajdują w sposób naturalny, a że I mamy wielkie marki budujące fortepiany w Japonii, bardzo dobre, dwie. I mamy wspaniałe szkolnictwo muzyczne, w którym muzyka Chopina jest mocno obecna. To rzeczywiście to zainteresowanie Chopinem jest ogromne. No dość powiedzieć, że teraz trwa Expo w Osace i bohaterem polskiego pawilonu jest Fryderyk Chopin. Trzy razy dziennie recitales są i stoją kolejki długie, żeby się do tego pawilonu na krótki bądź co bądź recital młodych polskich pianistów dostać. W Korei jest troszkę podobnie, bo to też podążyło taką drogą budowania społeczeństwa poprzez edukację, ale nastąpiła prawdziwa eksplozja, czy erupcja tego zainteresowania, czy rozkochania się w Chopinie, po tym jak Son Jin Cho zwyciężył na konkursie w 2015 roku. On jest w Korei gwiazdą taką absolutnie popkulturową. Jeśli idzie o Chinę, to sprawa jest dosyć złożona, bo Chińczyków jest bardzo dużo w każdej branży, w każdej dziedzinie, więc w dziedzinie pianistyki również, przy czym wydaje mi się, że obecnie jesteśmy świadkami takiej zmiany paradygmatu kulturowego, bo ile przez długi czas sprzedawało się coraz więcej fortepianów w Chinach, bardziej rosnąca tam klasa średnia chciała być troszkę jak XIX-wieczna klasa średnia w Paryżu, to znaczy, że dobrze wykształcone dziecko w rodzinie gra na fortepianie, a że była polityka jednego dziecka w rodzinie, to słyszę to od wielu Chińczyków, że najbliższym przyjacielem z dzieciństwa jest właśnie Chopin, bo z nim spędzili długie, samotne dzieciństwo, ale teraz polityka z tego, co czytamy i słyszymy i też troszkę widzimy, idzie w inną stronę, to znaczy Chińczycy coraz większy nacisk kładą na swoją tradycję, swoje instrumenty, więc jak to będzie dalej zobaczymy, bo tam się centralnie steruje wszystkim. [01:03:57.31 → 01:04:29.19] B: Ja jeszcze muszę tylko dodać, że film Chopin Chopin jest filmem, gdzie gra się na instrumentach antycznych, znaczy historycznych. I to nie jest wspólnego z tymi czarnymi Steinwayami, to jest po prostu dużo krótsza klawiatura, ona jest około 10 centymetrów krótsza, nawet nie raz więcej. I nie każdy umie na tym grać, na przykład prosiłem Janusza Alniczeka, żeby może podłożył potem coś pod Rychardczykiem, bo powiedział, że absolutnie nie jest w stanie zagrać na tych dobrze na tym, jest w stanie, ale nie chciałbyś tego podjąć. [01:04:29.27 → 01:06:16.06] C: Nie chciał do filmu, ale Janusz wspaniale, mamy piękne nagrania akurat na instrumentach historycznych, to ja jednym słowem może, jednym zdaniem wyjaśnię, bo rzeczywiście Takie porównanie, którego często się używa, jest takie, że fortepiany w XIX wieku zmieniały się w takim tempie jak samochody w wieku XX. I kiedy Fryderyk Chopin opuszczał Warszawę, tutaj miał do dyspozycji instrumenty typu wiedeńskiego, zupełnie inaczej brzmiące, inaczej grające, nie pozwalające na pewną biegłość techniczną, naciąg strun to się w zupełnie innych wartościach fizycznych też wyrażało. Uważało się, że to jest rozwój przez cały wiek XIX i że później pojawiły się te wielkie fortepiany koncertowe Steinway, a najpierw ze stalowymi ramami. Na tych grał Paderewski, aż sobie rękę skontuzjował, ale to były instrumenty, które wypełniały dźwiękiem salę do kilku tysięcy ludzi, bo Paderewski grał na fortepianie bez nagłośnienia w Madison Square Garden z powodzeniem. Natomiast już od pokolenia właściwie wracamy do tzw. instrumentów z epoki, czyli do takich instrumentów, jakie znane były twórcom w danym okresie. W przypadku Fryderyka Chopina to przede wszystkim instrumenty Plejela i Erarda. Najbardziej te Plejele cenił. Mamy ich zarówno repliki, jak i instrumenty oryginalne. za co jesteśmy bardzo wdzięczni, ale o co też był bój chyba po stronie Instytutu Chopina, żeby nie tylko te instrumenty wyglądały tak jak w czasach Chopina na filmie, ale żeby rzeczywiście też używać zarówno takiego stroju, takiego brzmienia, ale i takiego stylu gry jak na oryginalnych instrumentach w czasach Fryderyka Chopina, więc ta prawda w sferze brzmieniowej też tutaj myślę jest zachowana. [01:06:17.86 → 01:06:26.76] A: A na tym plejelu, ostatnim fortepianie Chopina można grać, prawda? Który macie u siebie na ekspozycji. [01:06:26.98 → 01:07:57.39] C: Tak, to jest ciekawa historia. To jest instrument, który za sprawą Jane Stirling, czyli tej wielbiącej Chopina, uczennicy, arystokratki szkockiej. Ona wykupiła ten instrument, podarowała rodzinie i on był w rękach rodziny właściwie czasów odzyskania niepodległości. Później trafił o spadkobierczeń Chopina do Muzeum Narodowego. Miał też burzliwe losy wojenne. Koniec końców trafił do Muzeum Fryderyka Chopina, ale był pod koniec lat pięćdziesiątych restaurowany. I myśmy byli przekonani, że to jest instrument, który jest po prostu zabytkowym meblem, że nie można na nim grać. Ale mamy takiego wybitnego fachowca w dziedzinie renowacji i budowy kopii dawnych instrumentów Paula McNulty'ego, który obejrzał ten instrument i okazało się, że całe szczęście, że on tylko tę jedną renowację przeszedł, bo bardzo go nie zniszczyli, a też się okazało, że znowu na rynku są struny z odpowiedniego stopu, takiego samego jakich używał Plejl, bo przez długi czas nie można było takich strun dostać i takie struny zostały na ten poddany gruntownej renowacji instrument założone. Ja słyszałem pierwszych dźwięków, które były z niego wydobywane i to jest coś zupełnie niesamowitego, no bo to jest ten instrument, który stał przy placu Wondon, kiedy Chopin już wybierał się na tamten świat i można na nim grać, ale dzieje się to rzadko przy specjalnych zupełnie okazjach i tylko bardzo wybrani artyści są przez naszego dyrektora artystycznego zapraszani, żeby tego instrumentu dotykać. [01:07:58.06 → 01:08:06.02] A: Ja chcę też o muzykę zapytać w filmie, panie Michale, ponieważ już wyszedł komunikat prasowy i mogę, usłyszymy nie tylko muzykę Chopina. [01:08:07.84 → 01:10:41.30] B: Trudno bardzo, znaczy w filmie trudno bardzo użyć tylko muzyki danego kompozytora, dlatego że jeszcze jest, to jest film specyficzny, że główny aktor gra na fortepianie i jeszcze mielibyśmy ilustrować pewne sceny też tymże fortepianem. Wydawało nam się, robiliśmy takie próby, ale wydawało mi się, że film jest jednak filmem, czyli jednak my robimy film o człowieku, który gra i wtedy widzimy, że akurat to jest, genialnie się złożyło, że Erich Kulm gra naprawdę na tych fortepianach, a nieraz pomaga mu wybitny wykonawca i laureat wielu nagryt, pianista, który gra na instrumentach dawnych, Tomek Ritter, który ulepsza te wykonania. I ta muzyka Chopina po prostu nie pasowała do tego filmu, jako ilustracja po prostu, żeby pewne sceny nie były, jazdy na Majorkę, czy jazdy na zakupy, czy ucieczki jakieś. Po prostu to była takie masło maślane, więc stwierdziliśmy, że tylko w filmie Chopin to jest to, co gra główny bohater, czyli Fryderyk Chopin. A cała reszta jest muzyką współczesną, a nawet nieraz elektroniczną, nawet trochę techno. Muzykę pisał Niemiec, który mieszka w Los Angeles, czyli Robert Koch. Taką współczesną bardzo. I pani Hildur, która dostała Oscara za film Chwila Joker i jeszcze parę innych filmów, która napisała specjalnie dla tego filmu Chopin Chopin dwa utwory, które jak Państwo usłyszycie, jednak będziecie wiedzieli jakie to są utwory po prostu, bo są utwory na wokalizę i wielonczele, ale ta wokaliza jest niekonkretna, ona jest jakimś takim chórem anielskim, coś takiego, więc to są po prostu specjalnie utwory, które miały obrazować stan ducha Chopina, a ta reszta jest taką ilustracją dynamiki pewnych, żeby podkreślić większą dynamikę. Muzyki jest dużo, jest około pół godziny muzyki Chopina, czyli 30 minut gra główny aktor na fortepianie, gra jeszcze Liszt, gra jeszcze Carl Filch. No widzisz, tyle czasu. Więc w ogóle jest około godziny muzyki w dwugodzinnym filmie. [01:10:43.27 → 01:10:54.61] A: To jest ten moment, kiedy oddaję Państwu mikrofon. Czy są jakieś pytania? Oho, mamy tam z tyłu, Panią. [01:10:54.97 → 01:11:09.17] B: Jeszcze chcę podkreślić, że film jest w 85% to jest dosyć męczące, niestety, bo jest w 85% po francusku. Bo on jest jakby grany w oryginalnych językach, jak to było naprawdę. [01:11:10.17 → 01:11:45.77] D: Dobry wieczór. Ja chciałabym zapytać najpierw pana Michała. Chciałabym zapytać, jakie, bo właściwie filmom o różnych takich wybitnych osobach towarzyszą różne kontrowersje jeszcze zanim one zostaną nakręcone. I właśnie chciałam zapytać, jakie kontrowersje towarzyszyły panu filmowi, czy to dotyczące obsady, czy też treści i czy jakieś uwagi naniósł pan, czy też wykorzystał w filmie? [01:11:48.93 → 01:12:44.88] B: Było kilka takich uwag. Jedna była bardzo ciekawa uwaga, ale dotyczyła wiary Chopina. Ale na szczęście w ogóle nie weszła do filmu ta scena. Została niestety w ostatnim momencie wycięta. Bo nie wiem, ja może i tu miał rację akurat dyrektor Instytutu, który nie chciał zrobić z Chopina ateisty i osoby, która w ogóle nie wierzyła w Boga, bo naprawdę Chopin się wyspowiadał i powiedział, że gdyby się nie wyspowiadał, no to umarłby jak świnia czy coś takiego. No przynajmniej też może to jakieś tam mity są. Ale przez pewien okres czasu Chopin nie wierzył w Boga. Ja nie miałem gdzie tej wiary lub niewiary pokazać, więc w ostatniej scenie zrobiłem z Chopina ateistę, kiedy zbliża się do niego ksiądz, to on mówi, ale proszę księdza, ja nie wierzę w Boga. To było niezgodne z prawdą. [01:12:45.56 → 01:12:51.68] C: Mamy świadectwo księdza, który spowiadał i to jest źródło naszej wiedzy o wierze Chopina w jego dniach ostatnich. [01:12:51.68 → 01:17:09.54] B: No tak, mnie bardziej interesowała ta niewiara, że nie, Chopin święty jeszcze, święty jeszcze wierzy, bo obawiałem, że on w pewnym momencie stracił wiarę, Z powodu tego, że Bóg przestał mu pomagać w czymkolwiek. Na początku na pewno wierzył, ale potem przestał wierzyć. Z powodu chyba choroby, tak mi się wydaje. Nie ma tego w filmie, także nie ma problemu. Jakby to była taka scena, gdzie ja uległem, że trzeba jednak Chopina po prostu namówić na spowiedź i on się wyspowiada, ale tej sceny nie ma, więc problem z głowy. I była jeszcze jedna taka bardzo ciekawa rzecz, która nie wiąże się do końca z jakimiś... tej sceny też zresztą nie ma w filmie, ale... a była nakręcona i była wspaniała. ale było za dużo zakończeń, ten film pod koniec by się jakoś tam strasznie rozciągnął, byłby za nudny. Mianowicie wymyśliłem scenę, w której do niego do domu, bo on już w ogóle nie wychodził z domu pod koniec, bo chciał komponować, nie chciał tracić czasu, nawet nie, że nie mógł wyjść, tylko nie chciał tracić czasu i nie chciał już grać na żadnych koncertach, po prostu chciał się zamknąć i komponować. Ja wymyśliłem, że przychodzi do niego król, i mówi, przyjdź, zagraj na moich urodzinach, jak co roku grałeś, wysłałem ci zaproszenia, nie odpowiadasz, a Chopin mówi, ja już nie gram, ja nie przyjdę. Król jest szokowany, ale mówi, mnie za rok pewnie tu nie będzie, bo już rewolucja się zbliżała, on to doskonale czuł. Chopin mu odmawia, król wychodzi, nie jest zadowolony, bo nagle poddany, nie wykonuje jego rozkazu. Pisałem to gdzieś poza Polską i wróciłem do Warszawy, dałem taką wersję scenariusza i większość osób, która to przeczytała, powiedziała, że to jest jakaś kompletna bzdura. Król prywatnie przychodzi do niego do domu i go prosi, żeby grał. No chyba nie. Ja się pogodziłem z tym, wyrzuciłem tę scenę i nagle przeczytałem, że król, który już był tak osaczony przez zbliżającą się rewolucję, że wyczuł, że może okłamują go, jeżeli chodzi o nastroje, jego najbliżsi współpracownicy, więc postanowił w cywilnym przebraniu chodzić po mieście i nasłuchiwać. I to jest opisane, że on chodził i nikt go nie rozpoznał, bo jak nie miał tego munduru i tej korony w cudzysłowie, no to nikt nie myślał, że jest kulem, tylko jest jakimś po prostu panem w płaszczu, więc możliwe było, że król do niego przyszedł. Ale to była taka przygoda, tylko że jakby spełniła się moja intuicja wobec faktów prawdziwych. Wiele było takich sytuacji, że trzeba było zdecydować, czy na ile też obnażać pewne cechy Chopina, na ile nie obnażać, żeby właśnie nie zniszczyć tego wizerunku, jednak przede wszystkim geniusza. Bo można różne rzeczy wyciągnąć i mam ich bardzo dużo, żeby tak troszkę zniszczyć tego Chopina, żeby on nie wcale nie taki fajny, albo nie taki genialny, albo nie taki dobry człowiek i tak dalej. To była dosyć duża praca, żeby dla efekciarstwa nie zatracić jednak poczucia, że to przede wszystkim był geniusz. I muzyka, którą on pisał, to była ta największa wartość i nie można z tym już po remisji, nie można obniżyć w proporcjach wartości tej muzyki wobec chociażby widza, żeby widz jednak czuł, że to był ktoś nadzwyczajny, a nie ktoś, kto miał już taką ilość wad, że można przykryć wadami, jego wartość prawdziwą. [01:17:10.94 → 01:17:39.86] D: Jeszcze Pana Aleksandra chciałabym zapytać o, no bo właściwie Chopin też jak gdyby pojawił się tutaj na naszej ziemi lubelskiej, chełmskiej jadąc z Warszawy do Poturzyna do swojego przyjaciela Tytusa Wojciechowskiego i chciałabym zapytać właśnie skąd ta znajomość z Tytusem, bo przecież panowie zupełnie inne zawody, prawda, uprawiali. [01:17:40.77 → 01:17:45.90] C: No ale to była dziecięca przyjaźń Fryderyka Chopina, więc to jeszcze z Warszawy wyniesiona. [01:17:46.47 → 01:17:49.82] D: Aha, czyli to, a później dopiero tutaj... [01:17:49.82 → 01:18:37.66] C: Tak, no tak się, bo w ogóle te wszystkie przyjaźnie Fryderyka Chopina brały się stąd, że jego rodzice, żeby uzupełnić dochód, bo ojciec pracował jako profesor liceum warszawskiego, ale jednocześnie Chopinowie prowadzili pensję, która była bardzo wysoko oceniona i przyjmowali chłopców z najlepszych domów. Chodziło też o to, żeby te dzieci były nie tylko zadbane, nakarmione, ale i dobrze mówiły po francusku. To dom, w którym ten francuski był jednym z dwóch podstawowych języków. Ojciec był nie tylko Francuzem, ale i nauczycielem francuskiego. To stąd wiele przyjaźni Fryderyka Chopina. I jego później wizyty też, nie tylko w Poturzynie, ale i w Szafarni. [01:18:38.74 → 01:18:40.64] D: W Starej Wsi chyba tam jeszcze były. [01:18:40.64 → 01:19:07.52] C: Także tak, że te podróże wiążą się z przyjaźniami szkolnymi Fryderyka Chopina, bo później on wyjechał w świat i najbliższe relacje miał z Wojciechem Grzymałą wspomnianym. tutaj, który, jak ładnie mówi pani profesor Poniatowska, o nim takim był trochę jego totumfackim, a Chopin go chwilami niemal jak Lokaja traktował, poruszając mu wszelkie obowiązki. [01:19:07.60 → 01:19:08.42] B: Fontany też. [01:19:09.16 → 01:19:14.00] C: Tak, ale fontany przede wszystkim w sprawie nut, więc inna kategoria. [01:19:15.08 → 01:19:15.18] B: Tak. [01:19:15.98 → 01:19:49.29] D: Jeszcze chciałabym pana zapytać, bo właśnie słuchałam też w Radio Chopin teraz te przesłuchania. które były. No i właśnie w przerwach były takie rozmowy, między innymi na temat wyniku konkursu z roku 1990, gdzie nie było pierwszej nagrody, a Kevin Kenner dostał drugą nagrodę. I właśnie tam państwo w studio zastanawiali się, czy to była właściwa decyzja. Co pan sądzi o tym? Dziękuję. [01:19:49.91 → 01:20:53.24] C: Pan Kevin Kenner jest naszym jurorem, jest bardzo wybitnym pianistą i traktujemy go jako zwycięzcę konkursu, który po prostu dostał drugą nagrodę przy braku pierwszej. Wiele konkursów muzycznych dziś na świecie ma zapisane w regulaminie, że jurorzy nie mogą nie przyznać pierwszej nagrody, dlatego że po to jest konkurs, żeby ktoś wygrał. To tak jakby, proszę Państwa, Maratonie olimpijskim nie przyznano złotego medalu, bo uznamy, że ktoś za wolno dobiegł do mety, mimo że pierwszy. Tutaj oczywiście mówię półżartem, dlatego że sytuacja jest zupełnie inna i było wiele konkursów na świecie, gdzie jury było rozczarowane ogólnym poziomem. ale w przypadku konkursu Chopinowskiego o tym mowy być nie może. Nie pamiętam jako pracownik oczywiście czasów tych konkursów, kiedy nie było pierwszej nagrody, ale to bardzo jest zawsze kontrowersyjna decyzja i myślę, że nie powinniśmy się takiej spodziewać w tym roku. [01:20:55.62 → 01:21:54.38] A: Dwa pytania, to pan będzie kolejny, chwileczkę. Dzień dobry, ja chciałabym nawiązać jeszcze do tego okresu, kiedy Chopin był w Szkocji, w Edynburgu i tak dalej. Ja tylko chciałam powiedzieć, że jest takie miasteczko Johnstone pod Glasgow i jestem zaskoczona, byłam ogromnie zaskoczona tym, ponieważ tam w takich resztkach zameczku jest tablica, że Chopin dawał tam koncerty na i mieszkał tam w sierpniu w 1848 roku. Ja byłam zaskoczona w ogóle, bo moja córka tam po prostu mieszka i byliśmy kompletnie zaskoczeni, jak zobaczyliśmy, że Chopin był nawet w takiej małej miejscowości. Musiał być bardzo znany nawet w Szkocji, bo ten paryski okres jest bardzo rozpowszechniony. Panowie powiedzieli, że to był taki końcowy jego okres w tej Szkocji. [01:21:54.76 → 01:23:23.63] C: To wynikało ze stanu zdrowia. Po prostu już był bardzo schorowany w owym czasie. jak powiedział Michał Kwieciński, lekarze zalecali mu słońce. Podróż do Szkocji słońca mu nie dała, natomiast dała mu możliwość zarobkowania i zajmowała się nim, organizowała to wszystko Jane Stirling, która ze względu na przynależność do arystokracji była po prostu bardzo ustosunkowana, czy nawet spokrewniona, spowinowacona z wieloma takimi domami. Z tymi małymi domami w Anglii to trzeba w ogóle uważać, bo często to są domy o wspaniałych tradycjach i siedziby wielkich, Może tu warto dodać jeszcze jedną rzecz jako kolejną ciekawostkę. Lady Rose Cholmley, która jest spokrewniona z rodziną królewską, obecnie pełni funkcję prezydentki Chopin Society w Londynie, ma swoją teorię taką, że po pierwsze Mendelssohna zawsze jako bardziej klasycznego kompozytora dwór brytyjski lubił, ale po drugie że ta rodzina była spowinowacona mocno z Romanowami i w związku z tym ten duch rewolucyjny Polaków, który był mocno obecny w muzyce, był nie do końca w smak królowej Wiktorii, więc to podglebie polityczne przeciwko tym wichrzycielom i rewolucjonistom, którzy nie chcą prawdowitej władzy carskiej czy królewskiej uznawać, niejako przekładało się na Chopina. Trudno dowieść, że to prawda, ale Lady Rose taką ma teorię. [01:23:24.09 → 01:23:45.63] B: Ale Chopin pisał bardzo dużo na ten temat w listach. On cierpiał w gruncie rzeczy, bo miał poczucie, że Anglicy w ogóle są głusi na muzykę. Po byciu w Paryżu, kiedy to wszystko było w najlepszym wydaniu, to nagle jazda na tej prowincji To było coś dosyć dwuznacznego, wydaje mi się, jeżeli chodzi o odbiór, że to nie byli wykwintni słuchacze. [01:23:45.89 → 01:24:08.61] C: To jest inna tradycja po prostu w Anglii. No dość powiedzieć, że też patrzyli na to, co przybywało z kontynentu zawsze sceptycznie. Nie wiem, czy państwo wiecie, ale jak Paderewski dwa razy próbował podbić Londyn. Za pierwszym razem jego agent napisał na plakatach lew Paryża i to tylko stało się powodem do docinków i żartów, a była kompletna klapa. A jak przyjechał tak po prostu, a nie jako lew Paryża, to już poszło. [01:24:10.21 → 01:24:23.69] A: Zdarzało się też, że uczniowie w Wielkiej Brytanii uciekali, nie płacąc za lekcję Chopina, chociaż był z tym bardzo rozżalony. Jeszcze mam jedno pytanie od pana. Tutaj raz, dwa. Trzeci rząd, środek. [01:24:27.55 → 01:24:28.03] B: Dziękuję. [01:24:29.55 → 01:25:17.07] C: Jeżeli można, miałbym jedno pytanie do pana reżysera, jedno do pana Aleksandra. Jak, gdyby był Pan w stanie powiedzieć o swoim filmie, o swoim dziele w tym momencie, na ile byłby on inny, jeżeli byłby inny, gdyby nie fakt wydania przez Niwc właśnie listu Fryderyka Miller z Paryża, a Pana Aleksandra chciałem zapytać odnośnie tego, co Pan wspominał o spowiedzi Chopina na łożu śmierci. Jak od strony naukowej Instytut to świadectwo księdza Jałowieckiego traktuje? [01:25:20.67 → 01:27:01.27] B: Książka Fryderyki Müller pojawiała się właściwie, jakby napisany już scenariusz, więc ona niby nie miała dużego wpływu, tylko ona potwierdziła moje przypuszczenia po przeczytaniu dziesiątków listów. No i to niesamowite zastąpienie, jakby skojarzenie z Instagramem, że po prostu ten przekaz pisemny był dokładnie Instagramem. Tam to się niczym nie różniło w ogóle. Niesamowite zupełnie. I jedną rzecz, że wzięłem do filmu, można podkreślała tylko bardzo, że on nienawidził grymasów u grających. To znaczy, że po prostu nie wolno było uczniowie nie mogli robić gry masów, że przeżywają, że rzucają lokami to, co list robił, że w ogóle trzeba się skupić i praktycznie tylko ręce. Nie ma żadnego ruchu mimicznego, ani głowy, ani ciała. Po prostu trzeba grać i są tylko ręce, a nie ma tego body language, który wyraża ekspresję, przeżywanie i tak dalej. Więc to włożyłem do filmu ten rodzaj konstatacji, która wynikała z tych listów. Ale one o tyle dla mnie były bardzo istotne, że jak je przeczytałem, to się uspokoiłem, dlatego że ten wersm tych listów potwierdził się z tym, co ja wymyśliłem w tych scenach, te zachowania i tak dalej. No więc to było takie dosyć nawet miłe, że ja tak czytałem to i mówię, no tak, ja też jestem tam w środku podobny, tak podobnie sobie wyobrażałem te lekcje i tak dalej. Ale warto to przeczytać, to jest niesamowita książka. [01:27:01.68 → 01:28:29.60] C: Ale to ja też miałem takie wrażenie, to znaczy człowiek ma poczucie, że siedzi obok Fryderykę trochę jak przyzwoitka i przysłuchuje się Chopinowi i jak sząknie to po łapach dostanie. Dosłownie takie jest odmalowanie tego salonu. Jak ktoś zna francuski to dość zabawne, dlatego że Fryderykę w oryginale relacjonuje swoje rozmowy z Chopinem, robiąc czasami przezabawne błędy ortograficzne, takie że tak powiem taka teutońska ortografia francuska. może rozbawić. Odpowiadając na Pana pytanie, jak w sposób naukowy traktujemy świadectwo księdza Jołowieckiego jako jedyne jakie mamy dotyczące tego wydarzenia, ale jednocześnie ze świadomością, że być może intencje księdza były takie, żeby stworzyć wyobrażenie o Chopinie jako człowieku wiary czy człowieku nawróconym. Świętej Pamięci profesor Mieczysław Tomaszewski się pochylał nad kwestią wiary i sumienia Chopina często w swoich wypowiedziach i przedstawiał taką tezę, że jednym z powodów też mentalnego czy duchowego dyskomfortu Chopina w związku z George Sound było to, że był to związek niesakramentalny i że wobec rodziny, która jednak była i wierząca i stanowiła rodzinę w świetle prawa kanonicznego, że to było dla Chopina źródło jakiegoś duchowego cierpienia czy dyskomfortu. Ale to powtarzam za panem profesorem Tomaszewskim. [01:28:30.96 → 01:28:33.68] A: Czy jeszcze jakieś pytanie? Jeszcze mamy jedno. [01:28:42.07 → 01:29:34.44] C: Nie mam tutaj, to pytanie nie jest skierowane do konkretnej osoby. Chciałem Cię zapytać, czy Chopin kiedykolwiek o sobie mówił, że jest geniuszem? Oraz czy zdarzały mu się złe koncerty? Co myślał o sobie po koncertach? Czy są jakieś anegdoty związane na przykład z jakimiś porażkami na koncertach, czy tak dalej? Chopin bardzo nie lubił koncertów publicznych. Oczywiście te warszawskie, jako młody człowiek, grał z większą chęcią i szło mu dużo lepiej. Być może najładniej cytat z listu George Sound obrazuje stosunek Fryderyka Chopina do koncertu publicznego, kiedy on, szukam słowa, czy histeryzował, czy rozpaczał, że musi wystąpić. George Sound napisała, że najchętniej zagrałby bez publiczności, bez świec przy zamkniętym fortepianie. [01:29:35.64 → 01:29:59.98] B: Jest cała wypowiedź w filmie na ten temat. I to jest rzeczywiście niesamowite, że ważne jest... Wykonanie w ogóle nie ma znaczenia. Wykonanie w ogóle może nie istnieć. Ważne jest to, co jest w głowie po prostu. I on miał taką teorię i na pewno można mu wierzyć, że w to wierzył. Ale chyba chciałem tylko jedną rzecz powiedzieć, że że nie, bo przeciwa artysta nigdy chyba nie powie, że jest geniuszem, więc po prostu nie, chyba niczego takiego. [01:30:00.15 → 01:30:04.85] C: Przepraszam, ja nie odpowiedziałem, nie, ja nie przypominam sobie, żebym powiedział sobie, że jest geniuszem. [01:30:05.23 → 01:30:05.68] B: Nie, nie. [01:30:06.15 → 01:31:13.16] C: Natomiast jeśli idzie o koncert, to może też musimy sobie uświadomić realia społeczne XIX wieku, bo dziś dla nas koncert odbywa się w takiej sali, w jakiej spotykamy się dzisiaj, czy sali filharmonicznej, natomiast życie muzyczno-kulturalne XIX wieku biegło różnymi drogami. Jedna z nich to było życie w salonie, ale salon to była instytucja życia kulturalnego w Paryżu, te salony się prowadziło otwarte, czasem można było nawet kupić do nich bilety na występ takiej znakomitości jak Fryderyk Chopin. Bywały w nich określone osoby, były salony liberalne, były salony bardziej konserwatywne, były salony wspierające konkretne grupy, artystów i Chopin w takim salonie odnajdował się najlepiej, kiedy wiedział, że językiem swojej muzyki mówi do znawców w mniejszym kręgu. To nie była przestrzeń dla wirtuozoskich popisów, dla popisów przede wszystkim. Takie koncerty organizowane komercyjne w dużych salach były mu znacznie dalsze, a byli tacy, którzy w takich miejscach czuli się znakomicie, jak Liszt na przykład. [01:31:14.18 → 01:32:26.38] B: Głównie to też w filmie jest podkreślone, że on nienawidził motłochu po prostu. Nienawidził motłochu, bo motłoch nie słucha, tylko patrzy, jak jest ubrany i tak dalej, więc rzeczywiście miał tutaj problem. Ale też a propos jego różnych wykonań, on parokrotnie zrywał te występy z powodów chyba za dużej ilości opium, mnie się jednak wydaje w pewnym momencie. bo on coraz bardziej cierpiąc musiał brać coraz więcej tego opium i on zrywał i on potem opisywał, w filmie jest to trochę inaczej pokazane, on opisywał dlaczego, co widział, jaki miał omam w momencie, kiedy wydawało mu się, że tonie i wypływa jego ojciec. No wiadomo, że to musiało być pod wpływem jakichś halucogennych środków i takich koncertów było kilka i on o tym dokładnie opisywał. że diabeł pojawił się po prostu i spowodował to zerwanie tych koncertów, ale tego nie było bardzo dużo. Trzeba jeszcze dodać, że ja pod koniec, już prawie skończyłem zdjęcia, wyczytałem, że on wracał do domu bardzo często o 10 rano, a nie nad ranem. U mnie wraca niestety nad ranem, czego żałuję. [01:32:27.67 → 01:32:32.67] A: Alku, ile to było koncertów tak naprawdę? Można je policzyć? Około 20, które dał w życiu? [01:32:32.75 → 01:32:36.61] C: Tych publicznych? Tak, ale ja nigdy ich nie policzyłem, więc nie chcę skłamać. [01:32:38.29 → 01:32:42.31] A: Czy jeszcze ostatnie pytanie? Czy to ostatnie pytanie? Jest jeszcze. [01:32:46.45 → 01:32:49.45] B: Dziękuję. [01:32:51.23 → 01:33:19.31] C: Ja właśnie chciałem zadać ostatnie pytanie do pana Michała. Pytanie brzmi, nad czym pan teraz pracuje? Czy ma pan temat kolejnego filmu? Bo jeśli nie, no to chcielibyśmy zaproponować tutaj niedaleko. Urodzili się bracia Wieniawscy i może to byłby kolejny jakiś, jakaś propozycja, tak jak Eryk Kulm panu podrzucił, to może tu z Lublina by pan przywiózł jakiś, jakąś propozycję. Henryk, Henryk. [01:33:19.41 → 01:33:21.23] B: Henryk, Henryk, tak. [01:33:21.27 → 01:33:25.65] C: Henryk, Józef, Irena. Także bogata biografia by była. [01:33:26.56 → 01:34:11.15] B: Nie, dlaczego nie? No mam jakieś plany oczywiście, ale teraz chwilę muszę... Ja muszę skończyć film po prostu, bo jeszcze nie skończyłem filmu. Ja muszę ten film jeszcze udźwiękowić. Mówię o tym filmie, który... o Chopin, Chopin. Bo to jest cały czas film w trakcie... Teraz pracujemy nad dźwiękiem do tego filmu. A potem... Mówiąc szczerze, fabularne... Mam jeden projekt fabularny gdzieś w Indiach. I może do tego jakoś wrócę. I chciałem zrobić serial o Kasanowie w Warszawie i jeszcze mówię o planach po prostu, bo też miała miejsce ta wizyta roczna, zresztą wcale nie taka krótka. Ale dlaczego nie? No, jeżeli ciekawe historie i miasto pomoże. [01:34:18.64 → 01:34:30.54] A: Niestety na więcej pytań nie mamy czasu. Ostatnie będzie należało do mnie i będziemy kończyć. Gdy myślicie Chopin, co słyszycie? [01:34:34.28 → 01:34:36.12] B: Trudne pytanie do kolegę może. [01:34:36.58 → 01:35:41.60] C: To zależy od... Kiedy trwa konkurs Chopinowski, kiedy myślę Chopin, słyszę budzik, który dzwoni o każdej porze doby, bo ja ciągle gdzieś muszę biec. Ale tak odpowiadając zupełnie poważnie, w tej chwili najbardziej bliskie jest mi to odczytywanie Chopina na oryginalnych instrumentach z epoki. I kiedy słyszę Chopin, to słyszę dźwięk plejela. najchętniej instrumentu, który gra na żywo w nie za dużej sali, bo to jest takie aksamitne, delikatne, miękkie brzmienie, które wprowadza nas w zupełnie inną duchową wibrację i wydawałoby się, że na co dzień Zajmując się w pracy Fryderykiem Chopinem można mieć przesyt, ale tym plejelem naprawdę nie można się przejeść. Także zachęcam Państwa do słuchania oryginalnych brzmień chopinowskich na instrumentach z jego czasów. [01:35:43.12 → 01:37:04.89] B: A ja może jakoś tak... Nie wiem, bo temat Chopina mnie tak przytłoczył przez dwa i pół roku, Ja dobrze słyszę, ale nie mam zdolności muzycznych. Po prostu nauczyłem się grać na fortepianie, przygotowując się do Chopina. W moim wieku jest to bardzo trudne. Główny problem, który miałem, to znaczy, co dać na koniec filmu. Który utwór Chopina musiałem sam zdecydować. Już nie chciałem słuchać nikogo, tylko chciałem iść ze swoim wyborem. I znalazłem taki utwór, który wydaje mi się, że on porusza wszystkich. On jest na końcu tego filmu, w całości praktycznie. I to jest Mazurek B-mol. Mazurek M-mol jakiś. I to jest wydaje mi się utwór, który My cały dzień nagrywaliśmy ten utwór, bo to jest bardzo trudne ujęcie. Zobaczcie państwo na końcu filmu. I wydaje mi się, że to jest najpiękniejszy utwór Chopina. Musiałem podjąć jakąś decyzję, co jest najpiękniejsze w mózgu Chopina. Który utwór jest jednak najlepszy, najbardziej poruszający. I dla mnie to był właśnie ten Mazurek. [01:37:06.78 → 01:37:09.24] C: To jest tak, ja przepraszam, skomentuję. [01:37:09.24 → 01:37:10.46] B: Nie zgadzasz się z tym, bo widziałeś. [01:37:10.68 → 01:38:00.76] C: Nie, nie chodzi o to, że nie zgadzam się z wyborem tego Mazurka na zakończenie filmu, tylko ze stwierdzeniem, że można któryś utwór Chopina określić jako najpiękniejszy. Geniusz tego kompozytora polega na tym, że ma oferuje nam pełne spektrum ludzkich emocji i możemy odnaleźć wszystko w jego muzyce. To jest naprawdę epopeja narodowa w dźwięku i cały wszechświat i kompendium, encyklopedia właściwie ludzkich emocji. Powiedziałbym inaczej. Ja nie znam utworu Chopina, którego bym nie lubił, albo który by mnie nie poruszał. A w przypadku nawet wielkich kompozytorów, jak Beethoven czy Mozart, takie utwory znajdę. Tak, że nie znajduję utworu, który bym do mnie nie przemawiał, to mam tylko z Chopinem i z Bachem. [01:38:01.58 → 01:38:16.40] B: Chopin wyłącznie, Bach, bo jasne. Ale jest jednak, nic się nie zaskakuje, a mnie jedna część w sonacie, ta środkowa część sonaty, ten taki totalnie warszawska jesień, taki utwór, wiesz co to jest? [01:38:16.68 → 01:38:19.34] C: To chyba już o ostatniej części są nawet krótkie. [01:38:20.04 → 01:38:27.00] B: No to mnie szokowało totalnie, dlatego że ten utwór jest napisany jakby dzisiaj, a może nawet jeszcze parę lat do przodu. [01:38:27.94 → 01:38:29.60] C: Bo Chopin wybiegał w przyszłość. [01:38:29.66 → 01:38:37.62] B: I on wybiegał w przyszłość, dlatego chyba, dlatego wszyscy go dzisiaj, to przetrwało i nie ma w nim nic archaicznego, bo ten utwór jest szokujący. [01:38:39.68 → 01:38:59.30] A: To było moje ostatnie pytanie, ale jeszcze skoro w przyszłość, to za tydzień podczas kolejnej bitwy odwiedzimy wszystkie światy Mellera. Rozmowę z Marcinem Mellerem poprowadzi Wojtek Szot, a moimi gośćmi i wybitnymi znawcami Chopina byli Michał Kwieciński i dr Aleksander Laskowski. Wielkie brawa.