Bitwa o kulturę. Młodzi w kulturze / Joanna Zabłocka-Skorek, Tomasz Lisek, Jakub Rzeczycki / Kaja Klimek / PJM
Wróćopis wydarzenia
Co sprawia, że młodzi ludzie chcą żywo uczestniczyć w kulturze, a co skutecznie ich zniechęca? Jak dziś wyglądają ich zainteresowania i czego oczekują od instytucji kultury? Gdzie szukają inspiracji i w jaki sposób pragną wpływać na otaczającą ich kulturalną rzeczywistość? Na te i inne pytania spróbujemy odpowiedzieć podczas specjalnego wydania „Bitwy o kulturę”. Gośćmi Kai Klimek będą Jakub Rzeczycki i Tomasz Lisek z Akademii Sztuki Nowoczesnej oraz Joanna Zabłocka-Skorek – edukatorka medialna, społeczna i kulturowa.
GOŚCIE
Goście: Joanna Zabłocka-Skorek, Tomasz Lisek, Jakub Rzeczycki
Prowadzenie: Kaja Klimek
dodatkowe informacje
- Wstęp wolny
- Rozmowa tłumaczona na Polski Język Migowy.
- Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną.
- Wydarzenie transmitowane online na stronie internetowej Teatru.
wideo
[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.33 → 04:02.73] A: Dzień dobry, drodzy państwo. Witam wszystkich w Teatrze Starym, choć dzisiaj młodym właściwie. Ja nazywam się Kaja Klimek, a my zaraz porozmawiamy o tym, jak młodzi ludzie korzystają z kultury, co ich w kulturze interesuje, co im się nie podoba, jakie są również doświadczenia osób zajmujących się edukacją. w tym zakresie, które próbują różnymi sposobami dotrzeć do młodych ludzi. Porozmawiamy o tym z Joanną Zabłocką-Skorek, która jest edukatorką medialną, która jest też edukatorką społeczną i kulturową. I z tego, co już przed chwilą się dowiedziałam, a znam ją dosyć długo i tego nie wiedziałam o niej, właściwie wychowała się w teatrze. Więc bardzo ciekawe myślę to będzie również w kontekście naszej rozmowy. Są też z nami Jakub Rzeczycki i Tomasz Lisek z Akademii Sztuki Nowoczesnej, którzy brali udział w pewnych warsztatach, o których też troszeczkę powiemy za chwilę. Przedstawią nam swoją perspektywę właśnie na to, jak młodzi ludzie korzystają z kultury i dlaczego czasem mniej, a czasem więcej. Są też z nami pani Ewelina Lachowska i pan Łukasz Grzesiuk, którzy będą dla nas tłumaczyć to spotkanie. Witam wszystkich serdecznie. Siebie chyba nie przedstawiłam, ale nadal i wciąż nazywam się Kaja Klimek. Miło, że jesteście z nami. I zaczynamy. Zapraszam moich gości. Zawsze to ja jestem tu najbardziej kolorowa, ale chyba nie dzisiaj. Wielkie brawa Joanna, proszę bardzo. Jakub i Tomek są z nami. Ja zajmuję kanapę, mamy wodę. Bardzo się cieszę. Tutaj dla każdego z was jest mikrofon, żeby było wygodnie. Bardzo się cieszę, że się spotykamy, żeby o tym naprawdę ważnym zagadnieniu porozmawiać. Tak się składa, że dwie osoby są tu młode. Dwie są młodsze. Przepraszam, moja droga. Dwie są młode, dwie są młodsze i będziemy się wymieniać też naszymi doświadczeniami w tym zakresie. Ale chciałabym, żebyście trochę, każde z was powiedziało, co właściwie dla was się kryje pod tym sformułowaniem młodzi w kulturze. Co to w ogóle znaczy? Jakie wy macie z tym doświadczenia? Mogą być jakieś wątki osobiste. Już cię wyoutowałam Joanna z tym teatrem, jak pewnie słyszałaś. więc można się odnosić do swoich takich doświadczeń z życia wziętych. Żeby to jakoś ułatwić, ja zacznę. Dla mnie w ogóle to sformułowanie ma co najmniej kilka takich poziomów, bo z jednej strony jest to coś, co jest w moim polu pracy, bo zajmuję się edukacją filmową od wielu lat. prowadzę różnego rodzaju warsztaty, jeżdżę do szkół w różnych miejscach. Działałam aktywnie w ramach Filmoteki Szkolnej, która wraca do nas, czyli takiego przedsięwzięcia, które edukację filmową miało bardzo wypisane na sztandarze i w sercu. No a wcześniej sama byłam młodszą może niż teraz osobą, która korzystała z kultury. Co prawda jestem z nie bardzo dużego miasta, gdzie na przykład nie ma teatru, ale były różnego rodzaju domy kultury, też zaangażowani nauczyciele. Jestem z Tarnowskich Gór na Śląsku i tam trzeba było gdzieś jechać jednak, żeby nie wiem, czy chcę zobaczyć, będąc nastolatką Gwiezdne Wojny, muszę jechać, czy chcę iść do teatru albo czy muszę iść do teatru też muszę jechać, więc to zawsze wymagało jakiegoś wysiłku. Więc bycie młodą osobą w kulturze wtedy oznaczało oglądanie filmów na VHS-ach i czytanie książek najczęściej. Więc te dwie strony tego pola, na którym się poruszamy, bym zakreśliła w odniesieniu No a teraz jestem mamą, tylko że ci młodzi w kulturze mają niecałe trzy lata, więc na razie dopiero wchodzą w ten świat, ale też już wprowadzamy różne warsztaty, różne zajęcia dodatkowe, różnego rodzaju edukacyjne rzeczy dla trzylatków. Więc to najmłodsi w kulturze z kolei. Także tyle o mnie. Joanno, może ty przejmiesz ode mnie temat. [04:03.64 → 05:42.60] B: Dobry wieczór Państwu. Przepiękna sala, bardzo mi się podoba, jestem zachwycona. Nie chciałabym się rozgadywać, ponieważ na pytanie, jak ja rozumiem to pojęcie o młodzie w kulturze, to tak jakbym miała powiedzieć o całym swoim życiu. ponieważ długo żyję, to bym musiała bardzo długo opowiadać. Ale rzeczywiście ja od najmłodszych lat jestem związana z kulturą. Rzeczywiście bardzo dużo czasu przebywałam w teatrze. Też jestem ze Śląska, też z miejscowości Natę, tylko z Tychów. Mieliśmy teatr, w którym byłam w każdym tygodniu, ponieważ w nim grałam, wystawialiśmy sztuki, jeździliśmy na festiwale. Z wykształcenia jestem filmoznawczynią, teraz zajmuję się edukacją filmową. Prowadzę jeden z największych programów edukacyjnych w Polsce, edukacji filmowej, więc zawodowo zajmuję się wychowywaniem, przygotowywaniem młodych do uczestnictwa w kulturze. Mam dwójkę dzieci i z nimi też chodzę do teatru i do kina. Staram się w każdym miesiącu. Myślę, że jeżeli ja ich tego nie nauczę, to oni się po prostu tego nie nauczą, ale myślę, że o tym będziemy jeszcze rozmawiać. Jestem też wokalistką zespołu rockowego, więc też muzyka jest dla mnie bardzo ważna. Mogłabym mówić i mówić, więc już przestanę mówić, bo nie będę mówić o swoim całym życiu. Kultura jest czymś, w czym ja po prostu żyję, w czym oddycham. Mój mąż też jest związany z kulturą i nasze dzieci też, więc nie będę się rozgadywać. [05:46.16 → 06:39.26] C: Dobry wieczór. Chciałbym powiedzieć, że wydaje mi się, że młodzi ludzie, my jesteśmy codziennie zanurzeni w kulturze, nawet gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy, Często nawet twórcy internetowi mogą nie uznawać tego, co tworzą za kulturę, podczas gdy jest to też wyraz ich doświadczenia. To też jest wartościowe. Ale myślę, że często powstaje taka trochę bariera, podstrzyganie kultury jako czegoś wyższego albo nie wiem, Chcesz mi pomóc? Niedostępnego. [06:39.54 → 07:24.79] D: Dzień dobry. Jest bardzo cienka granica pomiędzy tym, co nazywamy kulturą, a codziennością. Chodzimy do różnych placówek, ale tak naprawdę również w telefonie tę kulturę mamy, jest ona serwowana. Możemy chodzić na koncerty, a możemy słuchać tej muzyki w domu, Jedno może mieć większą wartość niż drugie, ale tak naprawdę to wszystko jest bardzo subiektywne. Ja na co dzień kocham koncerty, kocham muzykę. Sam chodzę do Akademii Sztuki Nowoczesnej. To jest miejsce, gdzie masa różnych wydarzeń. No właśnie, co się dzieje w Akademii? [07:25.49 → 07:48.70] A: Właśnie powiedzcie trochę o tym, bo tak was też przedstawiłam, a może nie każdy Szczególnie pewnie osoby, które oglądają nas w internecie, nie znają tej instytucji czy organizacji, czy właściwie chyba trochę też wspólnoty, z tego co zrozumiałam, osób, które mogą w różny sposób działać. Więc fajnie by było, jakbyście to troszeczkę przybliżyli też na bazie swoich własnych w tym doświadczeń, bo to pewnie jest bycie w kulturze, tak się domyślam. [07:49.52 → 09:04.34] C: Właśnie dla mnie przede wszystkim to jest miejsce, w którym mogę współtworzyć sztukę, bo w dzisiejszych czasach jesteśmy przytłoczeni, tak naprawdę przebodźcowani ilością materiałów, contentem dostępnym w internecie, więc wydarzenia kulturowe schodzą na drugi plan trochę z wielu powodów, na przykład nawet barier finansowych po prostu. To kosztuje więcej pójście do teatru niż obejrzenie w domu filmu. No i właśnie w Akademii Sztuki Nowoczesnej największą wartością dla mnie jest taka społeczność, to, że ta kultura jest żywa, a nie taka zamknięta w formacie, że przychodzę i oglądam, tylko zobaczę i wracam do domu. Dla mnie najważniejsze jest to, że mogę coś z tym zrobić, mogę współtworzyć to, takie nawet rozwijanie sprawczości własnej niż po prostu konsumowania. [09:06.12 → 09:54.59] D: Tak, bardzo ciekawe jest to, że tego samego dnia rano mogę ćwiczyć na przykład grę na perkusji na salce, a później tego samego dnia wieczorem słuchajcie jak profesjonalista robi to podczas swojego koncertu. To jest miejsce, gdzie mamy dostępne zarówno instrumenty, płótna, sztalugi, są warsztaty z linorytu, są warsztaty z z maszynami do szycia, a wieczorami przychodzą ludzie z zewnątrz i pokazują nam, jak oni to robią, jak oni to robią profesjonalnie. Dlatego to jest rzeczywiste takie pływanie w tej kulturze, to jest z jednej strony oglądam, potem robię, potem znowu oglądam, potem robię coś z kimś i tego chcemy jako młodzież, chcemy po prostu być częścią tego. [09:55.04 → 10:16.10] A: Dobrze, możemy już na tym skończyć spotkanie właściwie, bo już wiemy czego chcecie i czego chcecie teraz, że takiego wiecowego hasła tutaj użyję. Czyli rozumiem, że to są różne projekty, w jakich ostatnio braliście udział, poza tymi warsztatami, które nas tutaj wszystkich sprowadziły. Możecie coś o jakimś konkretnym przykładzie współdziałania w ramach Akademii powiedzieć? [10:19.07 → 11:12.60] D: Wydaje mi się, że projekty to jest takie może nawet zobowiązujące słowo. Powiedziałbym, że to jest bardziej przestrzeń, w której możemy wkładać swoją siłę tam, gdzie chcemy. I może być to zarówno właśnie ćwiczenie gry na instrumencie, rozmowa z ludźmi, którzy tam przychodzą, jak i jakiś profanum typu pomoc w remoncie toalety, która na przykład wymaga tego w danej chwili. Dlatego my raczej tworzymy to miejsce niż organizujemy w sztywnych ramach projekty. Oprócz tego pomagamy w organizacji wydarzeń. Także to jest chyba najbliższe temu, o czym wspomniałaś. Czyli przygotowywanie miejsca do tego, żeby na przykład spektakl czy koncert mógł się odbyć. [11:14.26 → 11:46.42] A: Co ty, Anna, powiesz na taką przestrzeń, w której właściwie celem samym w sobie jest robienie rzeczy wspólnie i właśnie taka wymiana trochę jeszcze się okazuje, że międzypokoleniowa, bo szkoła chyba nie zawsze się wydaje dobrym miejscem do tego, o czym my tutaj mówimy, no ale ty działasz gdzieś pomiędzy. Więc ciekawa jestem, czy z twoich różnych doświadczeń edukacyjnych też wynika, że właśnie trzeba jednak otworzyć drzwi, że tak powiem, i okna, żeby to mogło się zadziać w jakiś sposób. [11:48.14 → 14:33.98] B: Przed spotkaniem rozmawialiśmy z chłopcami, z panami, z panami chłopcami o tym, co ich przyciąga do kultury, co chcą robić i potwierdzili coś, o czym ja wiem jakby teoretycznie i praktycznie też, że młodzi ludzie chcą działać. I to jest oczywiste, że chcą działać, bo każdy człowiek chce działać, a tym bardziej, jak jest młodym. Ja mam tak, że jeśli chodzi o te spotkania edukacyjne, które prowadzę, czyli o to, że młodzi ludzie przychodzą na zajęcia kino szkoły, to wiadomo, że oni przychodzą dlatego, że nasze zajęcia są w ramach lekcji, czyli jakby nauczyciele realizują W sumie głównie godziny wychowawcze, bo w naszym programie, w programie Kino Szkoła my staramy się wspierać młodych ludzi w stawaniu się lepszymi, dojrzalszymi ludźmi. Ale w każdym razie nauczyciel podejmuje decyzję o tym, że wychodzi z młodzieżą do kina. Ale też wiemy, że o tym wyjściu do kina na zajęcia filmowe w młodszych klasach decyduje nauczyciel, a w starszych decydują uczniowie. Czyli gdyby się uczniom nie podobało, to by powiedzieli i by nie przychodzili. Ale filmy im się podobają. Prelekcje, zajęcia przez filmy mi się podobają, więc chcę przychodzić. Na tych zajęciach mniej robią, natomiast na warsztatach znacznie bardziej. Natomiast niewątpliwie, żeby przyciągnąć młodego człowieka na takie zajęcia, na takie wydarzenia kulturalne, potrzebne jest coś, co ich odpowiednio zmotywuje. Czyli co sprawi, że To, co jest najważniejsze dla młodego człowieka, czyli ta potrzeba, która jest najważniejsza, czyli potrzeba przynależności, będzie zaspokojona, bo młodzi ludzie, ponieważ mają zaspokojone te potrzeby fizjologiczne i bezpieczeństwa, najbardziej zwracają uwagę na tę potrzebę przynależności, czyli tego, żeby być w jakiejś grupie i mieć realny wpływ na to, co się dzieje i otrzymać taką informację zwrotną w postaci szacunku, ale takiego szacunku bardziej społecznego, czyli żeby się w jakiś sposób społecznie zrealizować. Więc takie wydarzenia byłyby najistotniejsze. Nie wiem, czy odpowiedziałam na pytanie, bo zapomniałam, jakie jest pytanie. [14:35.10 → 14:56.74] A: Nie, no tutaj akurat tak się składa, że to jest otwarta przestrzeń, gdzie każda z tych myśli jakoś ze sobą rezonuje. Nie, ja raczej zapytałam o to właściwie, na co ty mi odpowiedziałaś i nam. Czyli, że ta otwartość polega na tym, że jednocześnie ma się poczucie, że to co się robi ma sens dla tych ludzi, którzy się tym zajmują. [14:56.75 → 14:58.74] B: Na pewno, to znaczy ja jestem przekonana, [14:59.10 → 15:01.65] A: że... Że się przekłada na jakiś dobrostan wewnętrzny. [15:01.70 → 15:39.11] B: Ale tym się młodzież nie różni od ludzi dorosłych, prawda? No chcemy robić coś, co ma sens. Najpiękniej jest pracować w zawodzie, który jest pasją, bo wtedy Czuję się, że się ma sens. Myślę, że też w kraju jesteśmy tym nieszczęściarami, które robią to, co kochamy. Robimy to, co kochamy i tego życzymy Wam również, żebyście tak mieli w przyszłości. Natomiast myślę, że dla młodych ludzi tym bardziej. Robienie czegoś, co przynosi im przyjemność i przynosi sens jest najważniejsze po prostu, w czym się spełniamy jako ludzie. [15:40.36 → 16:46.54] A: Też zapytam was, bo Akademia brzmi jak takie dosyć demokratyczne, otwarte miejsce, ale ktoś chyba, bo tutaj to padło, to kluczowe słowo w dzisiejszym świecie, poza słowem projekt, poza słowem rozwój, jest jeszcze słowo motywacja. To są słowa, które w różnych miejscach przepływają, są bardzo częścią naszego Ciekawe jestem, czy tam... Ważne też jest dla was, żeby spotkać ludzi, którzy mają jakieś większe doświadczenie w życiu, w wieku i tym, czym się zajmują akurat w tym miejscu, które są was właśnie w stanie jakoś zmotywować. Czy ta wymiana taka właśnie, że ktoś coś proponuje albo stwarza te warunki, czy to też jest dla was istotne, czy raczej co innego was tam przyciąga? Bo ciekawe jestem też właśnie tego, spotkanie niekoniecznie z osobami, które są w tym samym wieku albo z tego samego świata, że tak powiem, co wy, tylko właśnie tym, które nadają temu jakiś kierunek, bo to jakiś kierunek temu też jest nadany, prawda? Jak to działa? [16:48.20 → 17:20.09] C: Oczywiście spotykanie się z bardziej doświadczonymi ludźmi jest ogromną wartością tego miejsca, bo po prostu mogę się nauczyć od nich. Na przykład na instrumencie grać coś, czego nie potrafiłem wcześniej albo po prostu mogą mi wytknąć błędy, które popełniam. Na przykład w grze właśnie. To jest bardzo wartościowe, że przychodzą tam osoby o różnym stopniu doświadczenia i umiejętności. [17:22.99 → 17:55.27] D: Wydaje mi się, że warto wspomnieć, że w Akademii bardzo często ta motywacja jest najpierw, a niekoniecznie jest przez Akademię tworzona. czyli dużo rzeczy, które mają tam miejsce, dużo wydarzeń, jest z inicjatywy młodzieży właśnie, czyli najpierw ktoś chce coś zrobić, na przykład grupa młodych chciałaby pouczyć się szyć, no to mija parę dni i w akademii są maszyny do szycia. Także to tylko przykład. [17:55.59 → 18:00.01] A: Czyli jak z amerykańskiego filmu o dojrzewaniu, takiego bardzo budującego. [18:00.01 → 18:05.03] B: Czyli jak szkoła demokratyczna, którą założyłam. Wiesz, też było tak, jak dzieci będą chciały szyć, będą miały maszyny. [18:05.74 → 18:10.05] D: No chodzi o to, żeby po prostu umożliwiać młodzieży to, co już chcą robić. [18:10.98 → 18:12.16] B: Tylko na to muszą być pieniądze. [18:12.53 → 18:22.66] D: Tak, tak. Chociaż akurat w tym przypadku to większość rzeczy, które są w Akademii, to są rzeczy ofiarowane. Najkorzysta to jest fundacja. Fundacja Kazimierz. [18:24.74 → 20:06.22] A: Super ciekawe, można się zapisać? Będę przyjeżdżać z Warszawy chętnie. Chociaż domyślam się, że w Warszawie też mogą być takie miejsca, tylko jakby nie jest to do końca w moim, teraz w mojej przestrzeni zainteresowań, żeby je znaleźć. To inna sprawa. Bo rozmawiamy jakby trochę z takiej perspektywy przejścia od chęci do działania. To jest jedna rzecz. Bo tutaj też się pojawił taki wątek, że coś może być przeszkodą wcześniej, czyli że na przykład Bilety do teatru mogą być za drogie i wtedy możemy wybrać coś, co jest na przykład darmowe. Czyli darmowy dostęp do kultury albo gdzieś tam płaci się subskrypcję i już to działa. Mówię oczywiście też o streamingu i tak dalej. Chciałabym rozwinąć ten wątek tej przeszkody. Co może być taką przeszkodą właśnie w tym, żeby do tego świata kultury jednak jakoś dotrzeć? Czy tutaj ten podział, bo ja tak to zrozumiałam z tego, co wy mówiliście, że ten podział, o którym gdzieś tam w akademickich rozważaniach się mówi, że on nie istnieje, czyli podział na kulturę niską, i kulturę wysoką to w ogóle jest jakaś mrzonka, bo wszyscy możemy korzystać ze wszystkiego i że tutaj ten taki wymiar równościowy i demokratyczny już działa, a ja słyszę, że właściwie niekoniecznie tak musi być. Czy dla was też jest coś takiego, że pewne miejsca czy pewne sfery w kulturze są takie bardziej odległe, a inne bliższe? Bo też się nad tym zastanawiam, czy to są takie różne jakby progi wejścia, że coś jest... łatwiej, a coś wymaga innego nastawienia czy innego podejścia. [20:07.30 → 20:08.26] B: Innego ubioru? [20:08.36 → 20:16.30] A: Innego ubioru, chociażby też. Nie wiem, bo my dzisiaj tutaj to taki ubiór mamy raczej na luźno wszyscy. [20:16.98 → 21:33.68] B: Ale może być to przez spotkanie. Chłopcy powiedzieli, że dlaczego młodzi nie chodzą do teatru, bo w teatrze nie można jeść, nie można rozmawiać i trzeba się ubrać. Jakby ja myślałam, że może to już nie ma takiej... Widzę, że też młodzi na widowni się śmieją i wcale nie jesteście w garniturach dzisiaj, tylko przyszliście jakkolwiek. Powiem wam, że ja jeszcze kilka dni temu, tygodni temu myślałam, że trzeba się ładnie ubierać, na przykład do Opery Wiedeńskiej, bo pierwszy raz w życiu byłam w Operze Wiedeńskiej i ubrałam piękną suknię i mojej mamie kupiłam piękną suknię. I się okazało, że w Operze Wiedeńskiej były kobiety w balowych sukniach oraz kobiety w adidasach i w dżinsach i że naprawdę różnie. Tak ja mówię, a okej, czyli to nie jest tak, że jest jakiś dress code w Operze Wiedeńskiej, że wszyscy muszą być cudni. Także myślę, że jeżeli w Operze Wiedeńskiej już nie istnieje dress code, tak jak istniał na filmach, które ja oglądałam, książkach, które czytałam, Myślę, że w Teatrze Starym też tego nie ma, takiego adresu kodu. Trzeba było zapytać pana dyrektora. [21:34.74 → 21:55.02] A: Właśnie poszedł za kulisy. Może jak wróci, to go włączymy. Ciekawa jestem, jak wy na to patrzycie. Czy to jest jednak tak, że teatr to jest zupełnie inna droga niż wyjście ze znajomymi do kina? Czy to się już w ogóle dla was zrównuje też? Czy to zależy? Ciekawa jestem, jak wy na to patrzycie też. [21:58.07 → 23:24.83] C: Tak, wydaje mi się, że to jest różnica, bo też z kulturą istnieje takie nawet skojarzenie, bym powiedział, że to jest nudne w porównaniu do, że spektakl w porównaniu do kina na przykład. Choć oczywiście spektakl bardzo często jest żywy, przez co to doświadczenie jest ciekawsze, ale tu chodzi głównie o właśnie te skojarzenia i też to jak nauczeni zostaliśmy, na przykład w szkołach, mi też zostało takie wspomnienia, że jednak była ta bariera, że to jest takie bardziej oficjalne, takie wyobrażenie jednak, że to po prostu ta odległość. Znowu wracamy do tej potrzeby przynależności, współtworzenia sztuki. Że ona jest dostępna tutaj i nie musimy wchodzić w jakąś rolę. Możemy być sobą, przebywając ze sztuką. Chcesz coś dodać? [23:25.41 → 24:18.97] D: Zgadzam się z Tobą. Rzeczywiście tak jest, że z wieloma miejscami jest taka konotacja w tyłu głowy, że jak tam pójdziemy, to wiele rzeczy również od nas się oczekuje. Że nie idziemy tam tylko dla siebie, żeby doświadczyć, ale też jesteśmy trochę dla tego miejsca tam. Czyli trzeba się ubrać, trzeba się zachować. Młodzież nie lubi, jak musi się dostosować. Nie lubi, jak ktoś stoi nad głową i ocenia. Tutaj została wspomniana ta myśl o potrzebie przynależności. Dużo młodych może czuć się, że właśnie nie przynależy do grona osób, które siedzą na widowni w teatrze, że jeżeli bym poszedł tak jak teraz jestem z ulicy, to nie pasowałbym, byłbym właśnie źle ubrany albo przeszkadzał na przykład komuś. [24:19.21 → 26:00.95] A: Były te spojrzenia, których nawet by nie musiało być, bo ty masz je w środku, że ktoś się na pewno będzie krzywo patrzył. Też to rozumiem jakoś, ale ciekawa jestem, co by się musiało zadziać, żeby to zniknęło. My jesteśmy w tej specyficznej sytuacji, że nie siedzimy teraz tam, tylko siedzimy tu. Więc z tej perspektywy to trochę wszystko inaczej wygląda. gdzie indziej jest ten ośrodek uwagi ustawiony i w tym momencie jest na nas, a nie my jesteśmy tym, kto daje uwagę. Więc to też jest takie specyficzne miejsce, w którym to pytanie, kiedy zadaję, to brzmiałoby inaczej niż gdybyśmy się spotkali tam w holu, albo kiedy jesteśmy za kulisami, albo w ogóle gdzieś tam sobie rozmawialiśmy, że byliśmy w teatrze. Ale też jestem ciekawa, co mogłoby to przełamać, żeby właśnie takie miejsca jak to, które ma swoją tradycję, swoją historię, swój dress code, również czasami, nie zawsze, w zależności od okoliczności, żeby ono było bardziej przyjazne, bo to jest też takie miejsce, które lubi słuchać. Przynajmniej moje doświadczenia we współpracy z Teatrem Starym przebiegają, że kiedy coś się proponuje, to to może wyjść naprzeciw. Będziecie teraz reprezentować trochę osoby, które mogą powiedzieć, co by było wam potrzebne, żeby tu na przykład przyjść z lekkością, z chęcią, z takim poczuciem, że właśnie to jest też wasze miejsce. A nawet jeśli nie to personalnie, to w ogóle coś, co reprezentuje właśnie ten świat, gdzie jest cała ta warstwa skojarzeniowa, czy ta konotacja, o której powiedziałaś. [26:03.06 → 27:02.00] D: Chodzi tutaj o budowanie narracji. Jest bardzo dużo sztywnych definicji, z którymi walczyć. To raczej byłby długotrwały proces rozmowy teatru z ludźmi, z młodzieżą i nie tylko. Co by sprawiło, żebyśmy chętni tu przychodzili? Mogę powiedzieć, co by mi personalnie pasowało, bo ciężko mówić w imieniu całej grupy, bo warto zwrócić uwagę również na to, że młodzież to jest Bardzo szerokie słowo teraz, ono wewnątrz jest bardzo zdywersyfikowane. Ludzie żyją, młodzież żyje w bardzo różnych bańkach informacyjnych. Powiedziałbym, że parę pokoleń temu młodzież miała w głowie te same obrazy, powiedzmy, gdzie teraz one mogą się o wiele bardziej od siebie różnić. Dlatego pytanie, którą młodzież chcemy stargetować? [27:02.92 → 27:06.30] A: Tą, która siedzi na kanapie, czyli Was bezpośrednio. [27:07.32 → 27:32.28] D: Cena to jest wątek, który ciągle wraca, bo jednak młodzi studenci i koszt biletów to często nie idzie w parze. Natomiast wolność, luźność taka, że mogę tam przyjść, kiedy chcę, wyjść, kiedy chcę, że nie czuję się skrępowany. To są takie rzeczy, na które bym postawił. [27:33.55 → 29:15.45] C: Ja chciałbym jeszcze podkreślić, jak bardzo różnorodne grupy wśród młodzieży istnieją, szczególnie teraz w czasach internetu. Na pewno wydaje mi się, że duża część osób jest właśnie przez taką fragmentaryczność materiałów przebodźcowana, ale też niektórzy odchodzą w drugą stronę właśnie przez taki powrót do analogicznych rozwiązań. Analogowych, tak, przepraszam. I ciężko po prostu stworzyć coś dla młodzieży, tylko bardziej możemy naprawdę myśleć dla jakiej grupy, jakiej takiej persony otwieramy dzisiaj drzwi, i czy one są autentyczne, czy pozwalają na takie, na to współtworzenie. Bo wydaje mi się, że też młodzi ludzie wyczuwają od razu, jak coś jest tak. Bo to nawet nie chodzi o to, żeby te rzeczy były młodzieżowe, czy coś takiego, po prostu żeby były autentyczne. To jak na przykład, nie wiem, nie by na przykład przyciągnęła taka forma, pokazanie, co się dzieje za kulisami. Zobaczyć ludzi bym chciał. I to chodzi o taką prawdziwość tego po prostu. [29:16.43 → 31:47.20] A: Kojarzy mi się to, o czym mówisz z takim moim doświadczeniem sprzed wielu lat, że przyszłam kiedyś do Filharmonii. To było akurat, kiedy byłam na Erasmusie w Porto i tam jest taka bardzo specyficzna Filharmonia, która jest zaprojektowana przez jednego z wielkich architektów, Rema Kulhasa, jest taką dziwną, geometryczną kostką, która stoi na placu i wokół jest stworzona przestrzeń, która jest taka zapraszająca, bo tam specjalnie są przygotowane różnego rodzaju przeszkody do jazdy na deskorolce czy na rolkach, więc od razu ma się takie poczucie, że to jest takie miejsce, gdzie ta bariera jakby znika. I pamiętam, że przyszłam tam na event najpierw, zanim poszłam tam w ogóle do Filharmonii, na koncert powiedzmy muzyki klasycznej, to pierwsze co tam zobaczyłam, to była cała nocna impreza DJ-ska, gdzie były bardzo różne muzyczne wydarzenia, które działy się w całej przestrzeni tej filharmonii, że właściwie różnica między sceną a publicznością znikała, że równie dobrze można było być tu, jak i ŚMU, jak i OWU i ta przestrzeń jakby została oddana w ogóle ludziom do takiego sprawdzenia, na ile się możesz poczuć tutaj u siebie. I mam wrażenie, że na mnie to podziałało w ogóle jakoś niesamowicie otwierająco, że w ogóle po pierwsze, halo to jest Filharmonia, że mi się to nigdy nie kojarzyło z tego rodzaju wydarzeniem, z tego rodzaju przestrzenią. I oczywiście było tam bardzo dużo młodych ludzi, ale nie tylko, bo przyszli też stali bywalcy, żeby zobaczyć w jakiś sposób to może zostać inaczej zagospodarowane. Nawet takie przesunięcie fajnie, przyznam szczerze, zagrało i wydaje mi się, że teatr też jest ciekawym miejscem właśnie do takich eksperymentów. To wam mówiłam akurat, zanim przyszliśmy tutaj, że byłam w zeszłym tygodniu na Nosferatu Marysza Grzegorzka w Teatrze Wybrzeże i tam właściwie publiczność siedziała. a wszystko siedziało tutaj, były przesuwane te wszystkie akcenty, co też zmienia mocno postać rzeczy. Co prawda krzesła były niewygodne i było mało miejsca, więc wszyscy od razu się usztywnili, ale to wynikało bardziej z tego, że też była jakaś... Wydaje mi się, że to też było wyreżyserowane, że tego miejsca było tak mało, żeby każdy miał takie... poczucie dyskomfortu, bo jednak oglądamy opowieść o wampirze, który może ci się rzucić do gardła w każdej chwili i musisz się spiąć. Więc właśnie tego rodzaju gry wydają mi się też interesujące. Jako osoba wychowana w teatrze, jak ty widzisz taki rodzaj oswajania też Jeśli jesteś się w stanie połączyć z tą nastolatką swoją wewnętrzną. [31:47.22 → 31:48.40] B: Tak, ja jestem cały czas z nią połączona. [31:48.42 → 31:48.96] A: Bardzo dobrze. [31:50.06 → 37:02.57] B: To tak, chciałam się odnieść do tego, co mówili panowie, że ja naprawdę za każdym razem, kiedy się spotykam z młodzieżą, to dowiaduję się od nich tego, że najgorsze, co można młodzieży sprzedać, to bullshit. I bullshit to jest tak, jak ja bym udawała, że mam 20 lat, a przecież nie mam 20 lat. a mój syn i jego koledzy bardzo często mi mówią, jak bardzo cringe'owe jest to, że starzy próbują udawać, że nie są starymi. Jakkolwiek ja jestem rockową mamą, to mój syn, który gra w rockowym zespole, w ogóle mnie nie akceptuje jako rockową mamę, tylko jestem po prostu matką. Nie sprzedam mu bullshit'u, że możemy być na równi, tylko ja jestem jego matką. Natomiast teraz odwołując się do tego, co mówił Tomek i o tego, że chciałbyś, żeby ta przestrzeń, na przykład ten teatr był twój, był oswojony, bo to mówimy o oswojeniu, to od razu pomyślałam sobie, co sprawiło, że ja byłam tak często w kulturze, w teatrze. Po pierwsze tworzyłam ten teatr. Za każdym razem jak przyjeżdżam do Lublina, to sobie myślę o tym, że jednym z najpiękniejszych przeżyć w moim życiu było to, że grałam etiudę u Leszka Mundzika w spektaklu, bo Leszek Mundzik prowadził warsztaty w Tychach. Ja należałam do teatru Pantomimy i robił przepiękny spektakl. Ja grałam w tym spektaklu w ogóle główną rolę, więc sobie możecie wyobrazić, co to dla szesnastoletniej dziewczyny znaczyło, grać główną rolę w atludzie u Leszka Mądzika. My teatr tworzyliśmy. Ja wchodziłam do budynku teatru, ja wiedziałam, że jestem w domu, ponieważ patrzyłam na scenę, dużą scenę, widownię, ale byłam cały czas na scenie. Pan dyrektor teatru mnie znał, wiedział, jak mam na imię i na nazwisko. Mieliśmy zajęcia w piątek, sobota, niedzielę, ale mogłam przyjść w każdym dniu i byłam mile widziana. I też to, że tworzyliśmy teatr sprawiało, że pan dyrektor dawał nam bezpłatne wejściówki. Czyli jeżeli przyjeżdżał jakiś spektakl z Warszawy, to ja się nie musiałam bać o to, że nie będzie na niego stać, bo ja po prostu miałam wejściówkę, bo należałam do teatru. Więc takie pytanie, czy inne instytucje nie mogłyby czegoś takiego zrobić. Mamy swoje własne zespoły teatralne albo ludzi, którzy coś robią w tym teatrze i możemy ich włączać, żeby młodzi ludzie byli na spektaklach. A później, paralelnie z tym teatrem, byłam w kinie, bo współpracowałam z kinem, przerywałam bilety i za przerywanie biletów wchodziłam więc na seanse filmowe, więc jakby byłam w tym. A koncerty to wiadomo, koncerty zazwyczaj były bezpłatne, więc myślę, że to współuczestniczenie, że to jest takie naprawdę ważne kluży. Ja się czułam rzeczywiście jako nastolatka, jako część, a teraz jak mówicie, że to jest takie, wiecie, jak słyszę od młodych ludzi, że targ jest taki sztywny, taki mało elastyczny, No kurcze, taki nie jest budynek, może jest piękny, wyremontowany, ale instytucja to ludzie, którzy tą instytucję tworzą, więc to jest najważniejsze dla mnie, jak spotykam się z instytucjami kultury, jak prowadzę warsztaty z pracownikami instytucji kultury, co można zrobić, żeby być bardziej przystępnym dla młodych ludzi. Cały czas mówię, teatr to nie jest instytucja kultury, to nie jest budynek. To są ludzie, którzy to miejsce tworzą. To jest najważniejsze. To jest tylko budynek, tak jak ty mówisz, Filharmonia w Porto była tylko budynkiem, a najważniejsze było to, że ty mogłaś wejść do niego i mogłaś tę przestrzeń tworzyć. I to jest dla mnie najważniejsze w ogóle w uczestnictwie w kulturze i w pracy po drugiej stronie kultury, czyli jakby tworzeniem tej kultury, żeby nie wychodzić do ludzi z pozycji, ja wiem, co jest ważne dla was, tak? Ja wiem, że wy potrzebujecie kultury wysokiej i monodramów Agnieszki Przepiorskiej, tak? Sprawdziłyście, że potrzebujecie? Jasne, że są ludzie, którzy chcą, którzy potrzebują tego monodramu, ale są też inni, którzy potrzebują innego typu spektakli, a już na pewno są młodzi ludzie, którzy chcieliby też współtworzyć. To współtworzenie i to wyjście jest najważniejsze. Najważniejsze w ogóle jest tworzenie takiej diagnozy, czego ludzie w danym miejscu bardzo potrzebują. Wszystko polega. Słuchajcie, żeby nie było, ja kocham Agnieszkę Przepiórską. Mój teściu nawet był jej nauczycielem. Wszystko zostaje w rodzinie. Bardzo bym chciała zobaczyć ten monodrom i przyjadę na niego do Lublina. [37:02.73 → 38:51.12] A: To zostało sfotografowane, więc ten moment został zapisany już w pamięci na zawsze. A kiedy byliście na warsztatach, tych, które właśnie nas tutaj wszystkich znowu zgromadziły, że tak się do nich odniosę, to co wam z takiej wspólnej rozmowy wychodziło? Nie musimy się tak skupiać na samym teatrze, bo tych pól kultury jest strasznie dużo, więc pozwólcie, że odniosę się też trochę do świata kina, bo on jest nam dosyć bliski. Też jestem ciekawa, jak wy na to patrzycie, czy dla was Kino to jest bardziej dla was, w sensie was, czy tam z tej rozmowy waszej z tym jasnym punktem odniesienia, nie, dla was młodzieży, bo to już było dziwne sformułowanie. Czy kino jako takie miejsce, w którym właśnie można się spotkać, któremu towarzyszy jakaś dyskusja, które, no nie wiem, złota era DKF-ów wróciła już całościowo właściwie z klubów filmowych różnych, i spotkań tego rodzaju jest całe mnóstwo. Ciekawa jestem, czy to też w kontekście kina jest dla was jakieś pole, w którym można właśnie się spotkać z innymi ludźmi, czy raczej to jest już sport indywidualny, że tak powiem, że jednak oglądanie filmów to nie jest coś, co się robi z ludźmi, tylko gdzieś zupełnie w innym miejscu i tylko raczej dla siebie, czy w małym gronie. Ciekawa jestem obecności kina w waszym życiu również. Nie no, budynku tak, ale też w ogóle sposobu spędzania czasu. No bo tak jak mówiliście, jest tego do wyboru, do koloru i też różne rzeczy się wybiera. Czy wam się zdarza wybrać kino po prostu? A jeśli tak, to dlaczego? A jeśli nie, to dlaczego nie? [38:52.94 → 40:02.45] C: Ja to raczej częściej oglądam z kimś niż sam. To jest naprawdę dobry sposób na spędzenie razem czasu. I oczywiście można o tym porozmawiać. Przede wszystkim można razem czegoś doświadczyć. W Akademii są wieczory filmowe, po których jest zazwyczaj kółko dyskusyjne. To jest właśnie ta wspólnotowość, o której wspominałem, przynależność. No i to jest po prostu też dobry pretekst właśnie, żeby się spotkać. Po prostu możemy się w grupie spotkać i oglądać razem cokolwiek. Dla mnie to jest w zasadzie istotniejsze od samej treści. Oczywiście lubię też wybrać treść, nawet bardziej niż kierować się po ocenach. Właśnie lubię, jak ktoś mi na przykład coś poleci. Głównie takie rzeczy oglądam. A ty co myślisz? [40:03.59 → 40:53.84] D: Ja bardzo lubię chodzić do kina, chociaż jeżeli chodzi o same filmy, to zdecydowanie wolę te starsze niż nowsze. Ale tutaj teatr jest, kino i teatr jest ciekawym zestawieniem, bo teoretycznie forma jest podobna, bo idzie się, siedzi się na widowni i ogląda się, co się dzieje po drugiej stronie. Natomiast zupełnie inne są skojarzenia, zupełnie inne jest to doświadczenie, gdzie Powiedziałbym, że w kinie to już jest maksimum tego, o czym możemy rozmawiać, jeżeli chodzi o luźność, jeżeli chodzi o zdjęcie sztywnych ram tego, czego nie można robić wewnątrz. Idziemy tam dla siebie, chociaż głównie ze znajomymi, bo osobiście nie wyobrażam sobie pójść do kina samemu. Na zasadzie jest to ciekawe. [40:53.86 → 41:09.00] A: Do tego się w pewnym sensie dojrzewam, mam wrażenie też, że tak powiem, kiedy byłam w twoim wieku, nie wyobrażałam sobie, że mogłabym coś takiego zrobić, a teraz lubię to robić najbardziej sama. Więc to też jest chyba kwestia różnych doświadczeń. Ale przepraszam, tak mi się skojarzyło, że tak, pamiętam to. [41:10.00 → 41:31.12] D: Wydaje mi się, że obecnie najciekawsze w kinie jest mimo wszystko to, że idzie się z kimś, ogląda się razem i po obejrzeniu, po seansie, po spektaklu Można o tym porozmawiać, można przeżyć razem, można porównać te konteksty z czymś innym w swoim życiu i po prostu dalej pchać ten kontekst do przodu. [41:35.16 → 44:24.12] A: Tak, oddałam się przez chwilę wspomnieniom właśnie z tych wszystkich seansów. Wtedy było coś takiego, że tak sięgnę znowu do wspomnień, W Krakowie istniało coś takiego jak KinoArs, KinoTeatr Ars właściwie, który kiedyś był teatrem, a później został kinem, odwrotnie niż tutaj. I tam przez całe wakacje, wszystkie filmy z całego roku, teraz też istnieją oczywiście takie programy, były za 5 zł. Kino za piątkę. Ja po prostu wstawałam rano i szłam na cztery. Prywatny festiwal filmowy i faktycznie to była taka możliwość, żeby z tego skorzystać, kiedy byłam studentką, Jakbym to przeliczyła, wtedy bilety kosztowały 15, no to trzy razy więcej. Teraz, no oczywiście, to są zupełnie inne koszty. Miejscami, przyznam szczerze, nawet przerażające są dla mnie koszty biletów do kina. Ale nie, mówię też o tych kinach, które są najczęściej dostępne, czy jakichś multiplexach, tam te ceny są bardzo wysokie. Tak myślę o młodej kieszeni, że tak powiem, że to nie jest tania sprawa i też wymaga bardzo dużej ilości czasu, bo filmy są nie dość, że coraz dłuższe, to jeszcze reklam jest sporo. Więc to jest trochę inna wyprawa, mam wrażenie. I to ciekawe, że to do tej kultury, która niby teoretycznie jest najbardziej dostępna, bo są to filmy gatunkowe, mainstreamowe, a one się stają zaporowe finansowo. Taką mam obserwację na temat tego, jak to obecnie działa. Ciekawe to jest bardzo, że kino, mimo że z jednej strony jesteśmy sami, i oglądamy, ale z drugiej strony właśnie też jest to jakiś rodzaj wspólnoty. A skąd, bo to też jest myślę istotny wątek tutaj do poruszenia, skąd w ogóle wiecie, że coś jest, że warto to zobaczyć, że warto tego, że no w ogóle, że coś się gdzieś wydarza. jakie macie źródła takich informacji, z których najczęściej korzystacie i czy to są raczej właśnie ludzie, czy bardziej faktycznie media, internet, czy różne innego rodzaju informacje, bo to już było parę lat temu, myślę, że od tamtej pory trochę się zmieniło. Były takie badania, skąd ludzie się najczęściej na tamtym etapie, powiedzmy 5 lat temu, ustalmy, że to było, skąd się wtedy ludzie najczęściej dowiadywali o jakimś filmie, Najczęściej z tych właśnie małych ulotek leżących gdzieś tam w centrum handlowym, że mogę sobie sprawdzić, co jest grane i wtedy ewentualnie mogę na to pójść. Nie internet, nie różne serwisy poświęcone kinu, tylko właśnie czysty przypadek. O, mogę iść na ten film, że nie jest to obecne tak bardzo w życiu. Ale ciekawa jestem waszych doświadczeń. Skąd wiedzieć, że film, teatr, koncert, książka również, [44:26.05 → 44:27.49] C: Zazwyczaj wiem od Tomka. [44:29.80 → 44:31.16] A: A skąd wie Tomek? [44:32.26 → 46:10.08] D: Tak, swego czasu bardzo lubiłem szukać tych wydarzeń, skanowałem internet wszerz i zawsze jak coś było to sobie zapisywałem, potem ogłaszałem wszystkim swoim bliskim i chodźcie ze mną. Ale teraz się trochę to zmieniło. Powiedziałbym, że teraz to raczej wydarzenia nas szukają niż my ich, lub do tego powinniśmy w jakimś stopniu dążyć. Może inaczej, wszystko walczy cały czas o naszą uwagę. Czy to jest telefon, czy to są jakoś tak osobno reklamy na zewnątrz. I raczej wiemy nie z własnego researchu, tylko akurat coś gdzieś wpadnie nam w oko. Dalej najbardziej wiarygodną, najbardziej wartościową dla nas formą będzie przekaz ustny, czyli ktoś widział i poleca, albo ktoś chce zobaczyć coś i nas zaprasza razem ze sobą, bo jest mało wiarygodności w przekazie reklamowym bardzo często i zdecydowanie taka szczera opinia kogoś bliskiego to jest coś, co najbardziej nas zachęci. Natomiast internet, to to jest miejsce, gdzie najczęściej niestety spędzamy czas. I dalej wierzę w plakaty, może nie w ulotki, chociaż się też da się dobrze zrobić, ale plakaty, czyli po prostu ściany w miejscach, gdzie bywamy, czyli albo inne wydarzenia kulturowe i tam się reklamować, albo nawet bary, gdzie młodzież często wieczorami zagląda. [46:10.80 → 46:14.08] A: Dziesiątki koncertów, na które poszłam, bo plakat był w toalecie w jakiejś knajpie. [46:14.42 → 46:15.04] C: No dokładnie. [46:15.50 → 46:16.36] A: To jednak działa, nie? [46:16.78 → 46:33.62] C: Tak, ale szczególnie jak są takie intrygujące, że patrzysz na plakat i się zastanawiasz, co to jest. Takie nawet dziwne mogą być. Po prostu, żeby nie były nudne. To chyba najbardziej młodzież odstrasza, kogokolwiek w zasadzie. [46:33.88 → 47:12.45] A: A kiedy mówicie o ludziach, to to są ludzie, których znacie, czy to są, niech padnie też to słowo, influencerzy, booktokerzy, filmtokerzy, Teatr, tokerzy, nie wiem, czy są tacy również, którzy... Pewnie są, którzy opowiadają o spektaklach teatralnych, czy na TikToku, czy na Instagramie. Czy zdarza wam się stąd czerpać też informacje na temat tego, czemu warto poświęcić czas? No bo to tutaj jest kluczowe jednak, że ktoś, kogo lubicie albo szanujecie z jakiegoś powodu, to poleca i nie musi to być osoba, którą znacie w takim realnym sensie. Czy to też w ogóle ma w waszym świecie udział? [47:14.66 → 48:09.13] D: Jeżeli chodzi o ten temat, to tutaj wróciłbym trochę do tego, co wcześniej mówiliśmy o bardzo szerokiej dywersyfikacji wewnątrz młodzieży, czyli tego, że każdy ma trochę inne te nawyki. Jakiś czas temu każdy oglądał tę samą telewizję. Nawet jeżeli nie te same programy, to widział te same reklamy, te same filmy. To było wspólne. Teraz, gdzie internet nas zabierze, to są bardzo odległe miejsca, bardzo różnorodne miejsca i tutaj to jest każdego indywidualny rachunek sumienia, kogo ogląda i czy mu ufa, czy mu nie ufa, czy pójdzie za nim. Jest bardzo dużo twórców internetowych i mało jest ich wspólnych, zwłaszcza jeżeli byśmy np. wzięli pod uwagę społeczność klasy, na przykład w liceum czy kierunku na studiach, każdy będzie mieć zupełnie inne te źródła w internecie. [48:11.51 → 49:30.96] C: Bo właśnie niektórych przeciągnie ten krótki format, ta fragmentaryczność, a innych bardziej taka głębia, że idą zobaczyć perspektywy, które coś wnoszą do ich życia i przy tym również wnosić może to wiele rzeczy, to znaczy może to być kwestia poszukiwania samorozwoju. Wydaje mi się, że dla wielu osób jest istotne to, aby to było w pewien sposób użyteczne, że idą na coś, idą zobaczyć, doświadczyć kultury i to im coś daje. Ale z drugiej strony też inni będą pod samo doświadczanie tego nastawieni na samo doświadczanie tego, to znaczy próbuję po prostu przekazać to, jak bardzo są różne priorytety, wartości i zainteresowania, że bardzo dużo młodych osób się teraz interesuje psychologią na przykład. No ale to nie jest każda grupa. Ciężko, nie da się czegokolwiek przypisać do młodzieży jako całości. [49:32.28 → 50:09.82] A: Zanim byśmy chyba do ludzkości próbowali przypisać jedną rzecz. Joanna, bo ty mówiłaś, że raczej jest tak, że po prostu wynika to też z obecności w szkole, że młodzi ludzie przychodzą na zajęcia edukacji filmowej, z którymi ty jesteś związana. Ale tak z ciekawości, bo mówisz, że to jest często wybór właśnie samych uczestników. że zostają albo idą. Testujesz na nich różne filmy, sprawdzając, co bardziej zadziała, a co mniej? Jakie są twoje obserwacje? [50:10.28 → 53:15.57] B: Myślę, że już nie testuję, tylko mam takie wyczucie, bo robię to tak wielu lat, że czuję to, co im się spodoba, co nie. Niekiedy daję do programu film, który czuję, że niezbyt może im się spodobać, w sensie, że może ich tak nie porwie, a jest na przykład ważny. Mówimy o młodzieży, czyli jakby w przypadku programowania, edukacji filmowej, to są klasy 7, 8, szkoły ponadpodstawowe, no to jakby staram się dobierać takie filmy, które ich po prostu poniosą, które są dla nich ważne, które są ważne które podejmują tematy społeczne, które podejmują tematy, które są im po prostu bliskie. I myślę, że też to, co jest ważne dla mnie przy wyborze filmów, to jest to, że staram się, w ogóle jakby cały czas, staram się patrzeć na drugiego człowieka jak na człowieka, niezależnie od tego, ile on ma lat. czy on ma trzy latka, czy ma pięć lat, czy dziewięć lat, czy piętnaście, czy dwadzieścia, to dla mnie to jest człowiek. I bardzo nie lubię, jak ktoś mnie traktuje niepoważnie. I właśnie dlatego ja z pełnym szacunkiem chcę traktować ludzi, którym coś proponuję, czyli proponuję im jakiś określony film, a do tego dobieram jakiś konkretny temat. Czyli jeśli na przykład pokazuję im film Moja chuda siostra, to rozmawiamy o zaburzeniach odżywiania. Jak rozmawiamy o zaburzeniach odżywiania, to Nie staram się tego tak traktować po macoszemu, nie udaję, że jakieś problemy nie istnieją, że coś nie istnieje. Jak znajduję jakiś film o zaburzeniach psychicznych, to też staram się dobrać odpowiedni temat, który ich zaabsorbuje, bo to co ważne to to, Jak wybieram filmy, to nie wybieram tylko filmów, tylko od razu mam w głowie pomysł na to, jak będzie wyglądać prelekcja przed filmem. Przygotowuję tych ludzi, którzy prowadzą dla nas prelekcje, do tego, żeby ta prelekcja nie była prelekcją, czyli nie był wygłoszonym wykładem przed, tylko żeby była prawdziwą, głęboką rozmową z młodymi ludźmi, która będzie Rozmową, ale taką rozmową z zaciekawieniem. Staram się, żeby wszyscy mieli tak jak ja, czyli żeby się czegoś dowiedzieć od młodego człowieka. Dlatego na przykład dla mnie spotkanie z chłopcami, panami młodymi. [53:15.91 → 53:16.71] D: Może być chłopcami. [53:16.71 → 53:18.31] B: Panami chłopcami. [53:18.55 → 53:19.13] A: To jest moje ulubione. [53:19.25 → 54:01.21] B: To jest totalną skarbnicą wiedzy. Ja po prostu tylko jak ich spotkałam, poznałam, to od razu wyciągałam, wyciągałam, wyciągałam, bo wiem, że mogę się od nich bardzo wiele nauczyć. Dla mnie to jest najcenniejsze. Spotkanie z drugim człowiekiem jest po prostu spotkaniem ze skarbnicą wiedzy. A jestem absolutnie przekonana, że kultura jest taką przestrzenią, która jest przestrzenią spotkania po prostu z drugim człowiekiem. Gdybym nie była filmoznawczynią i pracowała z edukacją filmową, to bym pewnie pracowała w teatrze i bym robiła spektakle teatralne z nimi. I też by była dla mnie taka przestrzeń spotkania z drugim człowiekiem. Nie wiem, czy odpowiedziałam na to pytanie twoje, Znowu zapomniałam, jakie było pytanie. [54:01.89 → 54:33.71] A: Ja mam poczucie, że to płynie po prostu. To ma pływać, że tak zacytuję klasyka, bo to jednak ma być rozmowa. Rozmowa, którą my tutaj odbywamy na scenie, ale też chętnie byśmy usłyszeli, co państwo o tym, o czym rozmawiamy, myślą. O, pan jest na posterunku. Pan zawsze siedzi tam i pan zawsze jest obecny i pan zawsze ma pytania. Więc ciekawa jestem, jaki dzisiaj wątek się pojawi na temat uczestnictwa młodzieży w kulturze. [54:33.97 → 54:34.15] C: Proszę. [54:34.33 → 01:02:39.65] E: Ja mam trzy komentarze i jeżeli ktoś się odniesie, to będzie super. Pierwsza rzecz, to jeśli chodzi o kulturę młodzieżową, tam rzeczywiście się dzieją rzeczy fascynujące i rzeczywiście dzięki rozwojowi technologii ta kultura może błyskawicznie obiec cały świat. To znaczy, jeżeli na przykład dwie młode osoby nagrywają jakąś scenkę zabawną w konwencji przebierają z jakiejś postaci, odgrywają jakąś śmieszną scenkę. Przecież taki filmik obiega cały świat w ciągu sekund i mają młodzi ludzie poczucie sprawczości, bo to słowo dzisiaj padło, sprawczość, która była nie do pomyślenia 30 lat temu na przykład. Tutaj też ten wątek się pojawił na początku, że kiedyś rzeczywiście młoda osoba, która nie mieszkała w dużym mieście, gdzie nie było instytucji kultury po prostu, to młodzi ludzie sobie mogą nie zdawać z tego sprawy, ale rzeczywiście pojawienie się internetu to było objawienie, to było okno na świat, bo nagle możemy rozmawiać z ludźmi z całego świata o swoim ulubionym serialu. Czyli podam przykład ze swojego życia. Początki internetu to było już dawno, dawno temu i kiedy mogłem sobie wejść na stronę amerykańską i przeczytać opisy odcinków ulubionego serialu, które w Polsce będą dopiero za dwa lata, bo pamiętajmy, że wtedy to była norma. Dzisiaj serwisy streamingowe pozwalają na to, że jednego dnia cały świat ma premierę w tym samym dniu, więc możemy sobie to obejrzeć i z kolegą, koleżanką z Kanady, z Chile, z Japonii tego samego dnia jeszcze to mówić. To jest coś niesamowitego, więc dostępność kultury, dosłownie na wyciągnięcie reki, bo w telefonie i pojawia się nowy film, No to oglądamy zwiastun, mamy od razu kilka tysięcy komentarzy ludzi z całego świata, co jest fajnego w tym zwiastunie, co jest nie tak. A na przykład ja pamiętam taką słynną akcję, rok 1999, wchodzi nowa część Gwiezdnych Wojen po długiej przerwie, bo tam była to oryginalna trylogia i na przykład w Stanach Zjednoczonych ludzie potrafili pójść do kina tylko po to, żeby zobaczyć ten zwiastun, bo wiedzieli, że przed pewnymi filmami grają ten zwiastun, obejrzeć ten zwiastun i wyjść z kina. żeby pogadać, poekscytować się, ale najważniejsze było obejrzenie tego zwiastunu. Dzisiaj na telefonie każdy może sobie w ciągu kilku sekund obejrzeć zwiastun, który miał premierę parę minut temu w Stanach na przykład, tak? Więc jest niesamowita łatwość dostępu do kultury. W kontekście AI, ostatnio w Teatrze Starym też mieliśmy dyskusję o AI, młody człowiek będzie potrafił samemu siąść i zrobić film dwugodzinny, który niewiele będzie się różnił jakością od obecnych filmów w Hollywood, efekty specjalne i tak dalej. Czyli to jest ten pierwszy mój komentarz. Jest naprawdę niesamowite ułatwienie, jeśli chodzi o dostępność kultury, ale też dzielenie się swoją kulturą. I tutaj nie chcę zabrzmieć jakoś tak właśnie mentorsko, ale młodzi ludzie doceniajcie to, że macie taką technologię, bo to jest coś niesamowitego. To jest pierwszy mój komentarz. Ale żeby nie było tak super pozytywnie, to od razu to muszę zrównoważyć z pewnym negatywnym zjawiskiem, które obserwuję, właśnie w kontekście, jakby to powiedzieć, języka przestrzeni kultury młodych ludzi. To wynika przede wszystkim z popularności rapu. Oczywiście, sam rap nie ma nic z tym złego. Proszę zauważyć, że każde pokolenie ma swoją muzykę buntu, bo młodzież musi mieć jakiś wentyl bezpieczeństwa, jakiś rodzaj buntu, prawda? Teraz jest to rap, kiedyś był to punk rock, wcześniej to był rock i tak dalej, i tak dalej, czyli wykrzyczenie swoich emocji, wykrzyczenie swojego buntu. A to obraz jest bardzo niepokojące zjawisko normalizacji języka pełnego wulgaryzmów, który no po prostu przede wszystkim rap promuje, tak mi się wydaje. I o co mi tutaj chodzi? W kontekście kultury młodzieżowej, świetny przykład z ostatnich dni, czyli jeden raper, który na Stadionie Narodowym bodajże miał tam tysiące widzów, skorzystał z tego, że ma wpływ na tych młodych ludzi i honha tam przeczytał taki swój manifest, takie rady dla młodych ludzi. I to było super, naprawdę, bo tam mówił rzeczy typu czytajcie książki, może ograniczyć się media społecznościowe, ale niestety, jakim językiem to robił? No niestety pełnym wulgaryzmów. Tak, tam się trafiały wulgaryzmy. Chodzi mi o to, że no niestety młodzież używa takiego języka, jaki słyszy i słyszy często od swoich idoli. Drugi przykład, jeżeli inny raper robi świetną akcję pomocy dzieciom, i tworzy też piosenkę, która też pomagała w tej akcji. No ale potem mamy scenki, kiedy jedna telewizja chce się tam połączyć z tym streamingiem na żywo. No i niestety też akurat w momencie, kiedy ten raper do kogoś tam mówi językiem pełnym bluzgów. Trzeci przypadek, nie wiem czy chodzi o to sam osobę, jeżeli robimy film dla dzieci, i tu uwaga, podkreślam, film dla dzieci, a nie dla młodzieży, i do promocji robimy piosenkę, gdzie zapraszamy kilku artystów, a jednym z tych artystów jest jakiś tam raper, to dla mnie to jest niepokojący sygnał. Bo jeżeli dziecko zobaczy taką piosenkę, to pierwsza rzecz, którą zrobi, to sprawdzić, kim są ci ludzie, którzy to śpiewają i w ten sposób trafi na inne utwory tego artysty, które są po prostu nieodpowiednie, które są po prostu często brutalne i dotyczą patologicznych treści. Jest pewna nadzieja w narodzie. Ostatnio była sytuacja, kiedy studenci na pewnym uniwersytecie zaprotestowali, ponieważ na juwenaliach miała grać pewna raperka i tutaj właśnie jest dobre pytanie, sobie można zadać, czy jeżeli juwenalia to dni kultury studenckiej, no to uznajmy, że rap jest kulturą, ale czy patologiczny rap jest też kulturą? Czy chcemy takie coś promować na przykład na juwenaliach, na czymś, co się powinno kojarzyć z zabawą studentów, czyli jakby nie patrzeć na ludzi, którzy chcielibyśmy, żeby byli wykształceni i w pewien sposób później też pewne trendy promowali dalej, prawda? I tutaj ktoś może powiedzieć, no przecież to są tylko piosenki, nic złego się nie dzieje. Ale 30 lat temu czy 20 lat temu też były wulgarne piosenki, natomiast wydaje mi się, że raczej się nie zdarzało, że młodzież chciała takich piosenek słuchać na studniówkach. Impreza, gdzie zaprasza się nauczycieli, rodziców i dyrekcję i mam poczucie takie, że niektórzy właśnie młodzi ludzie sobie nie zadają w ogóle tego pytania, czy wszystko wypada. Czyli np. właśnie utwory pełne wulgaryzmów można grać wszędzie, w każdym miejscu, w każdym czasie. To jest olbrzymia wulgaryzacja języka. To też wynika częściowo z tego, że kiedyś się w telewizji np. wyciszało wulgaryzmy, w telewizjach streamingowych się nie wycisza wulgaryzmów. Więc może czasami jest wrażenie, że po prostu młodzi ludzie nie wiedzą, które słowa są wulgaryzmami, a które nie są wulgaryzmami. I trzeci mój komentarz, żeby już tak pesymistycznie bardzo nie zabrzmiało, Tu się pojawia taki wątek, co jakiś czas on wraca, jak zachęcić młodych ludzi do uczestnictwa w kulturze. Moim zdaniem świetne rzeczy się dzieją, jeśli chodzi zwłaszcza o filmy i seriale, które pewne rzeczy stare opakowują na nowy sposób. I tutaj świetnym przykładem jest serial Stranger Things. To jest przecież serial, którego akcja się dzieje w latach 80. i nagle się okazuje, że młodzi ludzie, Potrafią słuchać piosenek z lat 80-tych, potrafią oglądać filmy z lat 80-tych. Dlaczego? Bo serial to wypromował. Ja pamiętam, że tak z czasów mojej młodości, kiedy na przykład na imprezach oprócz muzyki wtedy popularnej nagle leciał Marek Grechuta, Dni, których jeszcze nie znamy. Dlaczego? Tylko dlatego, że pojawił się ten utwór w filmie Chłopaki nie płaczą. Więc po prostu w atrakcyjnej formie dla młodzieży pojawia się nagle coś o wiele starszego i ta kultura wraca po pewnym czasie. więc da się wypromować wszystko. Wszystko się da wypromować, czy teatr, czy spektakl, czy jakieś stare utwory, klasykę kina, da się naprawdę wszystko wypromować, tylko kwestia jest atrakcyjnego opakowania. Przepraszam, że się rozgadałem, ale myślę, że to są rzeczy, które warto przegadać. Dziękuję. [01:02:40.13 → 01:02:41.33] B: Jeśli mogę się odnieść. [01:02:41.57 → 01:02:42.13] A: Zapraszam. [01:02:42.71 → 01:03:38.94] B: Bardzo dziękuję panu za tę wypowiedź. Z wieloma rzeczami absolutnie zgadzam się, absolutnie. Jeśli chodzi o tę kulturę, która może w każdym momencie, do każdego miejsca na Ziemi, jasne, to jest prawda, tylko też ta kultura, o której tu mówimy, ten przykład kultury jest kulturą pięciosekundową i te rzeczy są po prostu popularne pięć sekund, a nie tak jak w przypadku kultury analogowej, która znacznie dłużej trwała. Jeśli chodzi o wulgarność języka, to proszę sobie wyobrazić, że na tych kartkach, które mamy tutaj gdzieś z tych warsztatów, to jednym z punktów, czego brakuje młodzieży, dziewczyny, było wulgarność. Tego brakuje im w teatrze. Tak, jest taka kartka, prawda? [01:03:39.90 → 01:03:41.88] D: Nie wiem, czy to jest ta akurat, [01:03:42.56 → 01:03:49.59] B: natomiast To jest to, co nam się nie podoba. [01:03:49.79 → 01:03:51.59] D: Brak wulgarności. [01:03:54.21 → 01:05:20.51] B: Co nam się nie podoba? Brak wulgarności. Czyli, że teatr nie jest wulgarny. I to jest bardzo ciekawe, bo mnie to po prostu aż... To jest to, o czym pan mówi, że jest przest wulgaryzmami, tym językiem pełnym wulgaryzmów w mainstreamie, i być może tego też potrzebują w takiej ofowej kulturze, jaką jest teatr. A z drugiej strony ta wulgarność, wulgaryzacja języka ma swoje podłoże. Proszę pamiętać, drodzy państwo, że młode pokolenie, jak pokazują wszystkie badania, naprawdę nie ma przestrzeni do buntu. ponieważ jest wychowywane przez moje pokolenie, a my jesteśmy helikopterowymi rodzicami z permanentną kontrolą, z mobidziennikami i innymi wulkanami, cały czas kontrolujący i oni naprawdę nie mają takiej samodzielności, jaką my mieliśmy, bo podejrzewam, że pan jest z mojego pokolenia. Może ja mam kiepski wzrok, ale tak podejrzewam. I na Walgary się chodziło, chodził pan na Walgary? Pały pan dostawał jedyneczki? Moja mama nie wiedziała, że dostaje złe oceny. Moja mama nie wiedziała, że byłam na Wagarach. Widziała twoja mama? Po miesiącach, jak ich tam przywieziałam. [01:05:20.51 → 01:05:26.61] A: Była nauczycielką, więc niestety nie dało się tego ukryć. Ale słuchałam bardzo dużo wtedy rapu i przeklinałam jak szewc. [01:05:26.64 → 01:05:33.55] B: Kaliber 44, faktofonika, tak? Słuchaliśmy tego. W każdym razie, oni mają bardzo mało przestrzeni do buntu. [01:05:33.55 → 01:05:36.39] A: Nie zapominajmy o klasyku polskich studniówek lat 90. [01:05:36.82 → 01:07:00.57] B: Bania uciekana. Więc przechodząc do klubu. Oni mają mało przestrzeni do buntu. Papierosy są coraz bardziej passé, wchodzi się teraz w dopalacze i tak dalej, są drogie, nie wchodzi się teraz w te narkotyki syntetyzujące, też jakby tutaj stali się passé. Natomiast tą przestrzenią, w której oni się jeszcze mogą buntować, czyli pokazywać, że są dorośli, jest ta przestrzeń wulgaryzmów, wulgaryzacji języka i wulgaryzacji też ciała, takiego uprzedmiatawiania, więc być może to jest to. Ja nie wiem, to jest tylko hipoteza, dlaczego tak się dzieje, ale rzeczywiście to jest ta wulgaryzacja języka i tego się też młodzi ludzie domagają. No i teraz pytanie, czy jeśli my znowu starzy powiemy, że to nie jest okej, to oni tym bardziej będą to robić. Więc my musimy znowu przestać być takimi boomersami i tak cringe'owo się zachowywać, tylko się zastanowić dlaczego i do czego inny jest to potrzebne. Nie wiem czy tak o Hemingway, bo o nim pan mówi, o jego koncercie, używał wulgaryzmów na swoim manifestie. Bo wydaje mi się, że oglądałam całe i nie słyszałam. Nie wiem, musiałabym spojrzeć. Nie musiałabym jeszcze raz posłuchać. [01:07:00.77 → 01:07:10.95] A: Zadanie domowe dla wszystkich. Sprawdzić manifestako Hemingwaya z koncertu na Stadionie Narodowym i prześledzić faktycznie... Ja zapamiętałam z całego tego wystąpienia, żeby czytać książki. [01:07:11.55 → 01:07:14.01] B: Nie używajcie modlu społecznościowych. [01:07:14.27 → 01:08:15.66] A: I pijcie wodę. Przy czym woda na stadionie była bardzo droga, więc ten drugi przekaz był trochę bardziej problematyczny. Oczywiście tutaj pół żartem, pół serio też się można odnieść do tego, co pan mówi, bo Nie jestem pewna czy to, że się korzysta z języka wulgarnego jako jednego z języków, którymi człowiek się porozumiewa czy z których korzysta, zubaża nas pod względem intelektualnym, mentalnym czy kulturalnym. Wydaje mi się, że niekoniecznie musi tak być. bo akurat tutaj wystąpię teraz jako obrończyni rapu, bo kiedy ktoś atakuje rap, to trochę się czuję tak jakby atakował mnie, bo jest to dla mnie akurat bardzo ważny fragment kultury i też Myślę, że w tych właśnie latach dziewięćdziesiątych był takim polem, w którym można się było odnaleźć i znaleźć jakąś przynależność. [01:08:15.66 → 01:08:18.12] B: W latach dziewięćdziesiątych był grunge, a nie rap. [01:08:18.70 → 01:08:21.74] A: Jesteśmy z tych przeciwnych stron barykady. [01:08:21.98 → 01:08:24.04] B: A propos dywersyfikacji młodzieży. [01:08:24.46 → 01:08:26.94] A: Subkultury już nie ma w takim wydaniu. [01:08:27.12 → 01:08:30.90] B: Jak widzicie, w naszym pokoleniu też byli różni. Byli ci, którzy słuchali rapu i ci, [01:08:31.02 → 01:09:44.28] A: którzy chcieli przynależeć do jakichś konkretnych właśnie nazwanych wspólnot, subkultur. Wtedy to się tak nazywało, dzisiaj już w ogóle nie używa się tego terminu, wszystko się bardzo przemieszało. Korzystamy z bardzo wielu różnych inspiracji jednocześnie i nie ma takiej jasnej osi. I przyznam szczerze, że akurat dla mnie i dla wielu osób, które z takiego rapowego świata popkultury, że tak powiem, wyrosły, tzw. z bloków wyrośliśmy, to był taki bardzo ważny punkt odniesienia również w nauce świadomego korzystania z tego, co język nam oferuje. Że oczywiście wulgaryzmy są, ale mogą być naszym wyborem i one może nie w każdym odłamie rapu, czy w każdym konkretnym, nie powiemy, że każdy korzysta z nich w ten sam sposób, czasami mają potężną moc rażenia i właśnie są takim językiem buntu, w którym można wykrzyczeć pewne rzeczy, które w nas siedzą. Przynajmniej tak to wyglądało dla mnie. Dalej słucham rapu, głównie tego z Ninetiesów, nadal. Molesta jest moim ulubionym składem raperskim, a to było bardzo wulgarne. [01:09:45.92 → 01:09:46.98] B: Wzrosłaś do ludzi. [01:09:47.58 → 01:10:28.53] A: Nie wiem, ale chyba nie zaszkodziło mi to jakoś tak doszczędnie. Oczywiście to jest długa dyskusja, którą byśmy tutaj mogli z różnych pozycji prowadzić. Po prostu wydaje mi się, że niekoniecznie musi to mieć tylko i wyłącznie taki niszczący charakter, zarówno dla osoby, która tego słucha, jak i dla samej kultury. Kultura jest jednak bardzo różna. Tak samo ta sfera kultury popularnej. pewnie się mieszają bardzo różne tendencje i czasami nawet sprzeczne ze sobą i nie ma jednej. Wydaje mi się, że dla rapu miejsce też się w tym może znaleźć. Co wy na to? Słuchacie rapu? [01:10:29.45 → 01:13:10.78] C: Tak, dużo, ale chciałbym najpierw zjawisko wulgaryzacji na przykładzie Jana Pawła II wyjaśnić. Wydaje mi się, że różne takie wulgarne, memy z nim związane, które były bardzo popularne wśród mojego i poprzedniego pokolenia, wynikają nie tyle z takiej dosłownej niechęci do osoby Jana Pawła II, tylko z tego, że był na każdym kroku nam pokazywany jako taki autorytet, tak do przesytu aż. Chodzi o to, że Z tego wynikało, takie moralizowanie wynikało po prostu, do którego rozwinęliśmy pewną awersję, którą następnie mogliśmy wyrazić poprzez wulgarne memy. I podobnie z ogólnie wulgaryzacją, to jest też pewna taka próba odzyskania autonomii przez ludzi. Ja nie chcę oceniać tutaj, czy to jest dobre, czy złe, Nie uważam, że ogólnie zwiększona ilość wulgaryzmów jest dobra dla naszego języka, ale też nie uważam, że jest to koniecznie wyniszczające. Nawet powiedziałbym, że często to ułatwia przekazanie wiadomości z tego powodu, że taka podniosłość znika i bardziej czujemy się, jakbyśmy byli na równi z osobą, która mówi. Takie zderzenie sakrum i profanum jest bardzo do mnie na przykład bardzo przemawia. I w momencie, kiedy ktoś mówi o czymś ważnym, takim głębokim, co jest istotne, ale też mówi to ludzkim językiem, to prędzej to do mnie trafi, niż jak będzie się stawiał na pozycji wyższej od mojej. I jeszcze, co do rapu, wydaje mi się, że tutaj Wulgarność potrafi być częścią autentyczności, ponieważ gdy osoba pochodzi z jakiegoś środowiska, to nie możemy jej wykluczać z tego powodu, że w jej sztuce jest to, czego doświadczała przez całe dzieciństwo, załóżmy. I to też tutaj chodzi o to, żeby zobaczyć człowieka. [01:13:15.41 → 01:14:28.02] D: Bardzo mi się podoba to, co Kuba powiedział. Natomiast spojrzałbym na to również z innej perspektywy, mianowicie tego, że wulgaryzmy, moim zdaniem przynajmniej w mojej obserwacji, co z mojej obserwacji wynika, są coraz bardziej powszednie i to w każdym tego słowa znaczeniu. One po prostu tracą ten ładunek emocjonalny bardzo często, który wcześniej miały. Reakcje na wulgaryzmy są mniejsze. Tak jak sam pan wcześniej powiedział, przyzwyczailiśmy się trochę do nich i możemy nawet ich nie zauważać. I to jest bardzo duża część tego, że one się często pojawiają i właśnie nie zwracamy na nie uwagi nawet. Jeżeli chodzi o rap, to inna techniczna strona, mi zdarza się napisać jakiś tekst i tam głównie chodzi o rytmikę, głównie chodzi o to, gdzie sylaby trafiają i czasem używam na przykład wulgaryzmu i niekoniecznie dlatego, że chcę coś bardzo mocno wykrzyczeć z głębi siebie, a po prostu, bo samo głosy mi się zgadzają. [01:14:30.67 → 01:14:50.13] A: Proza i poezja w jednym. Czy ktoś jeszcze chciałby zabrać głos? Pięknie powiedziałeś o tym, taka obrona ropu. Super byłoby być na scenie i słyszeć to, co mówiłeś. W ogóle to, co obaj mówicie bardzo. [01:14:50.63 → 01:15:43.25] C: Trzeci punkt mi się spodobał. Bo to też jest taką rzecz, którą zauważam osób z mojego pokolenia, taka tęsknota za czymś, czego się nie miało. Na przykład na przykładzie tego Stranger Things. Dużo osób z mojego pokolenia wiem, że słucha starej muzyki i nie wydaje mi się to przypadkowe. Właśnie wydaje mi się, że jest to trochę taka tęsknota za nawet czasami bez internetu, których nie doświadczyliśmy. To jest bardziej takie Taka nostalgia za uczuciem, wyobrażeniem o przeszłości, bo nie wiemy jak tak naprawdę było, tylko opowieści słyszeliśmy, ale wyobrażamy sobie, że było to wolniejsze i łagodniejsze niż bycie codziennie zanurzonym w internecie. [01:15:45.85 → 01:15:49.29] D: W każdej epoce chyba jest jakaś fascynacja poprzednią epoką. [01:15:50.45 → 01:16:29.22] A: Teraz się ten cykl nostalgii tak przemieszał, kiedyś tam było, że o 20 lat mniej więcej wstecz, 30, a teraz jest No, właściwie przeszłość jako taka chmura różnych znaczeń, skojarzeń, opowieści, dźwięków, z których można czerpać, nie mamy takiego jasnego punktu odniesienia, kiedy to się zaczyna, a kiedy to się kończy. I to myślę, że ta obserwacja na temat po prostu jednoczesności, dostępności wszystkiego naraz, że na nic nie musimy właściwie czekać. Chyba, że nie wiem, ja czekam na ostatni odcinek Euforii i z wielu przyczyn już bym chciała, żeby się skończył ten serial, po prostu chyba najbardziej. Ale czekam. [01:16:29.26 → 01:16:33.18] B: Ja nienawidzę oglądać tak seriali, ja czekam aż całe sezon szczycie. [01:16:33.24 → 01:17:40.68] A: Moja droga, jak będziesz chciała oglądać Euforię, to naprawdę weź sobie melisę zaparz do tego, żeby to oglądać z binżu, bo to jest dosyć trudne w odbiorze. Ale jakby ten element oczekiwania jest coraz mniejszym naszym doświadczeniem, więc ta jednoczesność, pomieszanie przeszłości i przyszłości I teraźniejszości jest też takim doświadczeniem, które oznacza bycie w kulturze. Tak bym też się może do tego odniosła, że to jest po prostu dużo jednocześnie różnych rzeczy naraz. Tak jak w tym filmie sprzed paru lat, wszystko wszędzie naraz, to jest chyba też o tym bardzo. Czy ktoś jeszcze chciałby coś dodać, o coś zapytać, czymś się podzielić? Czy macie poczucie, że temat obecności ludzi będących członkami pokolenia osób młodych, tak to nazwijmy, żeby to było bardzo szerokie, że nie jest jakaś jedna młodzież, tylko że to jest bardzo duża grupa osób, które w bardzo różny sposób korzystają, ale chcą pewnej autentyczności przeżycia i robienia rzeczy razem, chyba jest taką najmocniejszą rzeczą, którą możemy wyciągnąć z tego naszego spotkania? [01:17:41.82 → 01:17:45.80] B: Ale mamy jeszcze w pierwszym rzędzie... O! Przepraszam, nie zauważyłam. [01:17:46.74 → 01:17:49.68] A: Tam jeszcze jest głos z tyłu. Podniosła się ręka? [01:17:49.84 → 01:17:49.98] B: Tak. [01:17:51.14 → 01:17:57.50] A: Pamiętam z różnych spotkań, że najgorsze było wyciąganie na siłę osób, które mają się zaangażować, Joanna, więc nie zmuszamy. [01:17:57.60 → 01:17:59.54] B: Ale ja wiem, że dziewczyny chcą coś powiedzieć. [01:18:00.24 → 01:18:04.54] A: To może się wezmą na odwagę, a jak nie, to może powiedzą nam później. Proszę. [01:18:05.56 → 01:19:47.51] F: Ja chciałem powiedzieć na początku, że Adam właśnie poruszył bardzo ważną kwestię o naszym spojrzeniu na przeszłość, której tak naprawdę nie doświadczyliśmy i o tym, jak starsi ludzie tak naprawdę z poprzednich pokoleń patrzą na nas. porównując do swojej młodości, którą mogli doświadczyć. I my możemy zobaczyć nagranie z Jarocina, w którym chociażby jakiś zespół Siekiera miażdży po prostu swoim brzmieniem. Wtedy to była rewolucja. Teraz takich zespołów jak Siekiera jest mnóstwo i to nie jest żadnym wyrazem praktycznie buntu, jeśli ktoś wejdzie na scenę i powtórzy to samo. Pytanie pierwsze, gdzie pojawi się granica, kiedy w dzisiejszych czasach coś będzie faktycznie kontrowersyjnego? A druga kwestia to jest taka, jak my zareagujemy, bo teraz wydaje mi się, że ten problem komunikacji między starszym a naszym pokoleniem właśnie skupił się wokół tego, że my nie przeżyliśmy tego, co ludzie starsi i możemy sobie lubić tą kulturę, która była, ale już jej nie doświadczymy. I pytanie, jak my zareagujemy jako młodsi ludzie na kulturę, która nadchodzi być może sztucznej inteligencji i brain rotów. Kto wie, może za 20 lat, kiedy będziemy już gdzieś ustatkowani życiowo, nasze dzieci przyjdą i zaczną mówić rzeczy, których nie będziemy w stanie zrozumieć. [01:19:48.19 → 01:20:05.40] B: Znaczy tak będzie na pewno. Więc jakby to jest oczywiste, na tym polega rozwój ludzkości i cywilizacja. Natomiast pytanie, czy będzie miał kto do was podejść? Bo młodzi ludzie. w badaniach przedstawiają, że oni nie chcą mieć żadnych dzieci. [01:20:06.11 → 01:20:15.41] F: Myślę, że problem bardzo głęboko złożony. Głęboka ekologia, naprawdę. [01:20:17.35 → 01:21:03.48] A: To prawda. Jednak ta rozmowa zmierza w bardzo różnych kierunkach jednocześnie. I nie ma tutaj jakiejś pięknej kokardy, na którą bym ją była w stanie na sam koniec zawiązać, bo przyszłość rysuje się nie tylko w kolorowych, ale w różnych mrocznych barwach. Ja liczę na to, że będzie jakaś młodzież, która będzie odbywała takie rozmowy na zasadzie, my i kultura to to, a co o tym wymyślicie i że będzie jakaś możliwość wymiany. Niby się mówi, że sztuczna inteligencja jakimś zagrożeniem jest, ale na razie myślę, że też nie będzie. miała aż tak wielkiego wpływu na te najbliższe lata. Przynajmniej nie chcę być tutaj optymistką. Były już tu dwie rozmowy o tym. [01:21:03.48 → 01:21:06.39] B: Zapytajmy trzeba GPT, co na ten temat sądzi, jak to będzie wyglądać. [01:21:06.47 → 01:22:16.86] A: Zbierze nam różne przemyślenia różnych osób z internetu i da swoją odpowiedź. I niech tak może zostanie. Dobrze, drodzy państwo, czy ktoś jeszcze chciałby dodać coś od siebie, czy zamykamy na tym nasze spotkanie o uczestnictwie w kulturze młodych osób? I nie tylko, jak się okazuje. Chyba kończymy. Wniosków brak na przyszłość, ale chyba nie potrzebujemy ich za bardzo. Ważne, żeby była przestrzeń, w której możemy się spotkać i porozmawiać o tym, co jest dla nas istotne. w tym doświadczeniu, jakim kultura jest. I tego nam wszystkim życzę. Dziękuję Wam bardzo, że znaleźliście czas w tym zabieganym, intensywnym świecie, gdzie można robić bardzo dużo różnych rzeczy w czwartkowe popołudnie, żeby właśnie porozmawiać o swoich doświadczeniach. Dziękuję, że Państwo przyszliście. Dziękujemy teatrowi, że nas wpuścił na scenę. Jak widać jest też chęć wejścia za kulisy na różne inne poziomy tego przedsięwzięcia, jakim Teatr Stary jest. Więc może coś takiego się tutaj również wkrótce wydarzy. Mam nadzieję, że się wtedy spotkamy. Dzięki jeszcze raz. Miłego wieczoru, drodzy państwo. [01:22:17.04 → 01:22:17.86] B: Bardzo dziękujemy.