Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

fot. Wikimedia Commons

Bitwa o kulturę. Fenomen The Rolling Stones / Maja Chitro, Daniel Wyszogrodzki / PJM

Wróć

Rozmowę prowadzi Łukasz Drewniak.

Rozmowa tłumaczona na polski język migowy Tłumaczenie na polski język migowy

Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną Pętla indukcyjna

Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego od 01.11.2023 r.

Jedna osoba może pobrać maksymalnie 4 wejściówki na każde spotkanie. Większe grupy (uczniowie, studenci i inne grupy zorganizowane) proszone są o bezpośredni kontakt z kasą Teatru w celu rezerwacji miejsc.

Wydarzenie transmitowane online na stronie (zakładka „Na żywo” oraz na profilu FB Teatru Starego).

 

Jako grupie stuknęła im niedawno 60-tka. Najfajniejsi emeryci rocka triumfalnie wracają na scenę… a może wcale i nigdzie nie wracają bo zawsze z nami byli? W pandemii wypuścili przecież przebojowy singiel „Ghost town”, a Mick Jagger nagrał od 2017 roku przynajmniej dwa efektowne numery: „England Lost” i „Strange Game”. Tylko wyjątkowo złośliwi publicyści narzekali, że Stonesi zmienili się w ostatnich dziesięcioleciach w firmę odzieżową i survivalową korporację koncertową, odkładającą wizyty w studio nagraniowym na święte nigdy. Tymczasem, jakby znienacka, w drugiej połowie października 2023 roku ukazał się owacyjnie przyjęty przez krytykę i fanów 24 studyjny album The Rolling Stones „Hackney Diamonds” (nazwa nawiązuje do odłamków szkła z rozbitej szyby, jakie są znajdowane po włamaniach w jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic Londynu). To pierwszy po 18 latach studyjny materiał z nowymi kompozycjami i pierwszy nagrany po śmierci perkusisty Charliego Wattsa. I chyba najlepszy od czasu „Some Girls” z 1978 roku! The Glimmer Twins czyli Mick Jagger i Keith Richards mimo 80 lat na karku są w świetnej formie. Dzielnie towarzyszy im młodziak (dopiero od 4 dekad w zespole!) ciągle „nowy”, siedemdziesięcioparoletni Ronnie Wood. Na nowej płycie w dwóch utworach zdążył jeszcze zagrać Charlie Watts, do studia weszła plejada gwiazd: Paul McCartney, Elton John, Stevie Wonder i wracający do składu na jedną piosenkę dawny Stones z pierwszego składu – Bill Wyman. No i z Mickiem zaśpiewała Lady Gaga… Wydanie „Hackney Diamonds” to świetny pretekst do rozmowy o długowieczności Stonesów. Już w latach 80-tych nazywano ich dinozaurami rocka – kim więc są dzisiaj? Jak zmienili muzyczny świat i co zmienili w swojej muzyce przez te wszystkie lata? Dlaczego oni nie mieliby być zawsze? – jak napisał jeden z krytyków z fascynacją pomieszaną ze zdumieniem.

Łukasz Drewniak

 

Maja Chitro – szefowa działu kultury magazynu „ELLE”, kulturoznawczyni, podcasterka (współprowadząca „Studio26” i prowadząca „Wieczorny Lot”). Na stałe współpracuje z magazynem „Sukces” dziennika „Rzeczpospolita”. Autorka projektu wspierającego młodych muzyków klasycznych „Klasyka Gatunku”. Specjalizuje się w kulturze lat 60. i 70., szczególną uwagę poświęcając muzyce, która stała się katalizatorem rewolucyjnych zmian społecznych. Przeprowadziła setki wywiadów, w tym rozmowy z m.in. Pedro Almodóvarem, Jane Birkin, Lou Doillon, Duą Lipą, Agnieszką Holland, Gal Gadot, Jaredem leto, Steve’em Jonesem/Sex Pistols, Jakubem Józefem Orlińskim, Alexem Kapranosem/ Franz Ferdinand, Mobym. Publikowała w „Harper’s Bazaar”, „Zwierciadle”, „InStyle Germany”, „InStyle Polska”, „Gazecie” Teatru Wielkiego Opery Narodowej, Magazynie TVN24.pl, noizz.pl, WP.pl, „K MAG-u”, „Kukbuku”. Autorka ebooka „Ballady i romanse. Jak kochał rock’n’roll w latach 60. i 70. XX wieku”.

 

Daniel Wyszogrodzki – tłumacz i autor, także dziennikarz muzyczny. Doktor nauk humanistycznych, wykładowca Akademii Teatralnej w Warszawie (historia musicalu). Autor popularnej książki biograficznej „Satysfakcja – The Rolling Stones” (sześć wydań) oraz leksykonu „Ale musicale!” (2018), opisującego sto lat gatunku. W latach 90. korespondent prasowy i radiowy w Nowym Jorku, obecnie prowadzi audycję „Godziny satysfakcji” w Radio 357. Przygotował wiele edycji płytowych z polską muzyką popularną, m.in. serię „Świecie nasz – wszystkie nagrania Marka Grechuty” (15 CD). Jego piosenka „Mój przyjacielu” z płyty Krawczyk/Bregovič była hitem numer jeden w 2001 roku. Współpracował z wieloma czasopismami muzycznymi i kulturalnymi, m.in. „Machiną” (oryginalna), „Zwierciadłem” (2003–13), „Muzą” (redaktor naczelny w latach 2002–04), „Jazz Forum” (nadal stała współpraca). Autor poetyckich przekładów książek Leonarda Cohena: „Księga tęsknoty” (2006), „Księga miłosierdzia” (2017) i „Płomień” (2018). Teatr Muzyczny Roma w Warszawie wystawił w jego przekładach m.in. musicale: „Koty” (2004), „Upiór w operze” (2008), „Les Misérables” (2010), „Deszczowa piosenka” (2012) i „Mamma Mia!” (2015). Dla Teatru Rozrywki w Chorzowie przygotował przekłady musicali „Oliver!” i „Producenci” (2009) oraz dwóch dramatów muzycznych Stephena Sondheima „Sweeney Todd” (2012) i „Niedziela w parku z Georgem” (2014). Dla Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku stworzył polską wersję musicalu Lucy Simon „Doktor Żywago” (2017) i nowy przekład musicalu „West Side Story” (2022), dla Teatru Muzycznego w Gdyni przełożył libretta musicali „Gorączka sobotniej nocy” (2018) i „Something Rotten” (2022), dla Teatru Muzycznego w Łodzi „Pretty Woman” (2021). Napisał piosenki do musicalu „Pora jeziora” stworzonego dla Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej według libretta Ałbeny Grabowskiej z muzyką Tomasza Szymusia (2021). Najnowszą pozycją w jego dorobku jest powieść autobiograficzna „Plac Leńskiego” (Wydawnictwo Marginesy, 2021) opowiadająca o dorastaniu w czasach PRL, pierwszych fascynacjach literackich, muzycznych i erotycznych.

 

Obszernych skrótów ze spotkań można wysłuchać w audycji „Nie tylko rozrywkowa niedziela radiowa” na antenie Radia Lublin w każdą niedzielę między 7:00 a 11:00.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.96 → 02:54.17] A: Dobry wieczór Państwu, Łukasz Drewniak, zapraszam na kolejny odcinek Bitwy o kulturę w Teatrze Starym w Lublinie. Ja wiem, że w tym momencie powinien wejść Mick Jagger i przywitać Państwa albo coś zaśpiewać na otwarcie, no ale jestem tylko ja i nasi goście za chwilę. Drodzy Państwo, ten odcinek nazywa się Fenomen The Rolling Stones i oczywiście pretekstem do tego spotkania jest rocznica 60-lecia powstania zespołu, a także wydania 24 płyty studyjnej, czyli Hackney Diamonds. Stąsi nas zaskoczyli nowym repertuarem i spróbujemy dzisiaj wieczorem zastanowić się nad tym, skąd bierze się długowieczność tego zespołu. Dlaczego ciągle mimo upływu lat, kolejnych dekad, oni nas fascynują. Któryś z dziennikarzy napisał, że oni powinni trwać wiecznie i nie rozumie, dlaczego by tak nie mogło być. Więc spróbujemy przejść, o ile to jest możliwe, przez całą historię ich kariery, przyjrzeć się wszystkim osobowościom, które tworzyły i tworzą do dzisiaj tę grupę. O ile to oczywiście możliwe, bo płyt jest dużo, zdarzeń z biografii zespołu i każdego z ich członków multum. ale spróbujemy dla Państwa specjalnie wpisać stąd słów w historię XX wieku i XXI, sprawdzić w jaki sposób oni podążali z głównym nurtem rozwoju rynku muzycznego, jak inspirowali popkulturę, czym się stali przez te sześć dekad istnienia na rockowej czy muzycznej scenie świata. Naszymi gośćmi dzisiaj w ten kulturalny, muzyczny wtorek będą Maja Chitro zapraszam serdecznie. dziennikarka, redaktorka L, autorka książki, która będzie nam bardzo potrzebna dzisiaj, czyli Ballade et Romance, jak kochał rock'n'roll w latach 60. i 70. i drugim naszym gościem jest Daniel Wyszogrodzki, tłumacz, autor, człowiek, który odpowiada za pierwszą książkę Ostonsa, która ukazała się w 1989 roku albo w 1989 roku, Satysfakcja, czyli pierwsza biografia grupy. w języku polskim. Książka, która już miała sześć wydań, pewnie czeka na siódme, bo w sensie dalej działają, dalej wydają płyty, jak już państwo wiecie. I cóż, zaczynamy. Spotkanie nasze zwykle trwa około dwóch godzin. W pewnym momencie możecie państwo naszym ekspertom zadawać pytania. A migają dla nas, czyli tłumaczą debatę na polski język migowy, pani Ewelina Lachowska i Marta Stępniak. Tak? Jeśli... Drodzy Państwo, to zaczniemy chyba. Ruszamy, gdyby to był koncert. koncert Rolling Stones, to gitarzyści by już stali, Charlie Watts byłby za perkusją i wbiegałby mig w tym momencie przy pierwszych dźwiękach i riffach.
[02:55.09 → 02:56.27] B: Słuchajcie, no to chyba trzeba zacząć od
[02:56.27 → 03:58.62] A: końca, czyli od przepisu na ten niezwykle długowieczny zespół, na tę spółkę autorską Jagger Richards. I zadałbym, tak pamiętacie, to była taka płyta Jethro Tull, zespoł, który dalej nagrywa, ale oczywiście nie jest tak popularny, jak The Rolling Stones i oni wykorzystali w tytule swojej płyty taki slogan, I'm too old to rock and roll, too young to die. I myślę, że historia Stonesów zaprzeczyła w ogóle prawdziwości czy dylematowi zawartemu w tym sloganie. Jak myślicie, zacznijmy od tego, z waszej perspektywy, z waszego osobistego odczucia i śledzenia fenomenu tego zespołu, dlaczego oni ciągle grają razem? Dlaczego oni ciągle są twórczy, chce im się koncertować, ciągle przyciągają uwagę mediów tylko dlatego, że się przyzwyczailiśmy, czy coś w nich było zawsze, co sprawiło, że jak raz usiedli na szczycie świata, to nie chcą zejść. Człowiek będzie pewnie jakimś drągiem ściągać albo po prostu już zostaną tam. Kto zacznie? Maja? Daniel?
[04:01.58 → 05:28.30] C: Dzień dobry. W zasadzie wydaje mi się, że można tutaj pomyśleć nad trzema odpowiedziami. Pierwsza to jest biznes. Nie ma się co oszukiwać. Trasy koncertowe są wyprzedane na pniu i to dzieje się od zawsze. Stąsi lubią pieniądze, tak było od samego początku, zresztą MIG zaczynał studia w Szkole Ekonomicznej w Londynie, których nie skończył, ale to już jest też inna historia. Natomiast bardzo dobrze radzi sobie z finansami, chyba najlepiej to wszyscy członkowie Rolling Stones zawsze powtarzali, że jeżeli interesy załatwiać, to zawsze z MIGiem, MIG musi być obok. To raz. Dwa, na pewno przyjaźń. No tutaj chyba nie muszę nic dodawać. Państwo na pewno znają te wszystkie historie, przynajmniej kojarzą. To są przyjaciele, którzy się kochają, ale też nienawidzą. Znane są też bardzo gęste i takie konkretne kłótnie, między innymi między Kitem a Mikiem. No i chyba... Wydaje mi się, że ta przyjaźń jest takim tutaj fundamentem. A trzecia rzecz, że takiego sukcesu żaden ze stosów sam nie odniesie jak razem. To są takie, moim zdaniem, trzy punkty, które można by było tutaj... Czyli jesteśmy
[05:28.30 → 05:42.23] A: w firmie, bo firma zarabia, jesteśmy w firmie, bo odcementuje naszą przyjaźń. Trzecia, rozdzieleni jesteśmy o połowę, Dwie trzecie mniej warci. Danielu, jak ty myślisz?
[05:42.63 → 06:00.64] B: To wszystko prawda, ale nie do końca. Nie wyczerpuje to moim zdaniem tego fenomenu, dlatego że oczywiście sprawy materialne, ekonomiczne są bardzo ważne, ale oni są bardzo bogaci. Znaczy te pieniądze, które zarabiają teraz nie robią jakiejś zasadniczej różnicy w ich życiu. To nie jest zespół, który się zszedł, żeby zarabiać pieniądze. Oni zawsze zarabiali pieniądze. Oczywiście pod gidą Mika Dżemela.
[06:00.66 → 06:02.40] A: Nawet jak nie grają, to zarabiają pieniądze.
[06:02.50 → 06:19.57] B: Tak, oczywiście. Dlatego zwłaszcza Megiki, bo są autorami i Tantiemy płyną do nich. Do nich dwóch tylko z całego tego zespołu, pamiętajmy. Tam jest żelazna zasada, że wszystkie piosenki są podpisane ich nazwiskami i właściwie bardzo rzadko się zdarza, żeby ktokolwiek inny tam swoje nazwisko dokleił, Ron Wood kilka razy, to wyjątki.
[06:19.73 → 06:21.02] C: I Marianne Faithfull próbowała przez jakiś czas.
[06:21.02 → 06:27.19] B: Tak, Marianne Faithfull, która znowu jest wywaltowana z tego. To była przez moment podpisywana piosenka System of a Fin, tak.
[06:27.95 → 06:29.47] A: Dodajmy była partnerka Mika Czitera.
[06:29.47 → 08:26.37] B: Moim zdaniem, oprócz tego, że... zarabiają, to oni się świetnie bawią i myślę, że też oni nie mają pomysłu na nic innego, ale w takim dobrym sensie, to znaczy oni mają te wielkie, rozbudowane, patchworkowe rodziny, mają te kolejne pokolenia, które utrzymują na swój sposób, ale też mają coś do udowodnienia. Ja dostrzegam bardzo pozytywne zjawisko w tym, że scena rock'n'rollowa zaakceptowała, przyjęła 80-latków. Kiedy Leonhard Cohen kilka lat temu rozmawialiśmy z państwem o Cohenie kilka razy, jeżeli Leonhard Cohen występował jako siedemdziesięcioparolatek, to był traktowany jeszcze wtedy jako trochę kuriozu. Ja zawsze oponowałem, że na scenie jazzowej, czy na scenie muzyki poważnej, to nie jest jakaś cezura wieku, tam naprawdę osoby zaawansowane w latach występują. Tutaj moim zdaniem też Łukasz użył słowa, ja się uśmiecham, kluczowego dla mnie, bo ty powiedziałaś, że mi się chce. To jest absolutny klucz do wszystkiego, im się po prostu chce. Dlaczego im się chce, to o tym właśnie możemy, ale to, że im się chce, oni to mają w naturze. To nie jest zespół, to nie było w ich stylu, żeby nagle tak wyblaknąć, tak jakoś odpłynąć, takie wyciszenie zrobić, a byli nie ma. Oni muszą odejść z hukiem, a co więcej, oni teraz mogli zakończyć karierę z hukiem, bo ta płyta jest tak skonstruowana nawet, Ona ma taki układ utworów, może do tego przejdziemy, który by wskazywał na to, że to jest ich ostateczne zamknięcie dyskografii. A wcale tak nie jest, bo Mick Jagger już mówi, że mają szufladę pełno nagranych utworów, które na pewno kiedyś zostaną wydane. Im się nie chce skończyć, bo lubią to co robią, bo zarabiają pieniądze, to wszystko tutaj jest prawdą. Ja bym się raczej zastanawiał nad tym, co by się musiało stać, żeby oni przestali działać i jak wiemy, Piąty członek był zespołu wymieniany, czwarty wydawałoby się filar odszedł i to też jeszcze niczego nie zmieniło. No więc po prostu życzmy im zdrowia i jak najdłuższych lat.
[08:27.52 → 09:01.53] A: To jeszcze doprecyzujmy jedną rzecz. Pojawiło się chyba pod koniec lat 70. Na początku lat 80. takie określenie dinozaury roka. I Stąsi byli wymieniani na tej chyba nie za długiej liście. I czułem, że w tym określeniu są takie pejoratywne elementy, że gracie za długo, wasz czas minął, wasza estetyka przeminęła, aranżacja i instrumentarium jest nie z tej epoki. Teraz nikt tak już nie powie o tych długowiecznych kapelach, na których na czele są oczywiście Stąsi.
[09:02.19 → 09:46.98] C: Ale w latach 70-tych takie stwierdzenie zupełnie mnie nie dziwi, ponieważ to był czas między innymi punkowej energii, a dla punków z tego okresu, czyli tej nowej fali, takiej bardzo gniewnej, całkowicie odwrotnej do tego, co działo się z hipisami w latach 60-tych i załatwiania wszystkiego kwiatkami wsadzanymi w lufy karabinów. i tego słynnego Flower Power hipisów w Woodstocku. Tutaj przyszedł gniew, rozczarowanie, że niczego nie zmieniliśmy, nasi poprzednicy niczego nie zmienili w poprzedniej dekadzie i teraz jesteśmy my super gniewni i dla punków 30-latkowie to już byli, to już były dinozaury.
[09:47.62 → 09:57.86] A: A potem te punki, tak jak wcześniej hippisi i rockersi zestarzali się i nagle uznali, że ci panowie mniej więcej w ich wieku mają prawo grać i trochę grają dla nich.
[09:58.10 → 10:21.42] C: I tutaj też jest różnie. W zeszłym roku rozmawiałam ze Steven Jonesem, jednym z założycieli Sex Pistols, grającym na gitarze, nieumiejącym na niej grać też na początku, to też jest kolejna historia. I on mi powiedział jedną rzecz. że to, co go najbardziej obrzydza, to stary dziad na scenie dzisiaj. I zapytałam o Stonesów i nie odpowiedział.
[10:22.98 → 11:33.34] B: A mi się przypomina zespół, powiedziałaś o punkowcach, taki zespół protopunkowy, można powiedzieć, prekursorzy punku, czyli zespół D.U., wielki, istniejący do dzisiaj zespół brytyjski. I oni na swojej pierwszej płycie, na swoim pierwszym singlu, to była piosenka pt. My Generation, czyli moje pokolenie, śpiewali I wanna die before I get old. Czyli wolę umrzeć niż się zestarzeć. Oni właśnie teraz, zdaje się w ubiegłym tygodniu zakończyli swoją ostatnią trasę koncertową. Mają 78 lat w tej chwili. Są dwa lata młodsi od Stonesów. I dalej śpiewają I Wanna Die Before I Get Old. i przy okazji się mogę podzielić tą anegdotą, bo rozmawialiśmy o tym przed chwilą, że na ostatnim wydaniu książki, którą przygotowałem z okazji trasy zespołu obejmującej Polskę, koncert na Stadionie Narodowym, to był rok 2018, trochę złośliwie, a trochę właśnie dla żartu, użyłem cytatu z Micka Jagera, który powiedział, nie zamierzam śpiewać Satisfaction, jak będę miał 45 lat. Tak powiedział. Po czym miał 75 w Warszawie i śpiewał i robi to dalej, ale Tu się powtórzę, jest tu coś niezwykle pozytywnego, że nie dajemy za wygraną i że nam się chce. Jest to, uważam, też jakaś fajna drogowska dla nas wszystkich, żeby te nasze pasje kultywować, skoro je mamy. A oni ewidentnie tak.
[11:33.76 → 12:37.33] A: Wydalaskiem rewolucji muzycznej XX wieku była chyba sama idea zespołu, prawda? Czyli zastanówmy się w tej chwili nad tym, co ona właściwie dzisiaj symbolizuje, co łosabia. Bo pamiętam swoje początki w słuchaniu muzyki. Ja i rówieśnicy dzieliliśmy zawsze muzykę na dwie kategorie, na solistów i zespoły. Nikt nie lubił solistów. Może Bowie i Elton John to byli wyjątki, ale nikt nie lubił solistów. Liczyło się, żeby była jakaś grupa scalona ideą, która gra razem muzykę. Oczywiście to się mogło skończyć po paru latach, ale ważne przynajmniej dla nas było to, że oglądamy grupę, wspólnoty, zespół. Jak to rozumieć? Dlaczego pojawiła się idea zespołu? Czy Beatlesi za to odpowiadają, czy rytm bluesowy, wcześniejsze grupy? Pamiętajcie, Presley, Dylan, oni byli sami. czy wszyscy piosenkarze z rockabili, na przykład wcześniejsi. Kiedy pojawia się idea zespołu, jakie pragnienia ona zaspokaja w słuchaczach i dlaczego tyle trwa?
[12:39.11 → 13:16.07] B: Idea zespołu pojawia się w momencie, kiedy brytyjska młodzież na początku lat 60-tych odkrywa amerykańską muzykę. Tam też są soliści tacy jak Chuck Berry, ale oni na przykład słuchają zespołów bluesowych z Chicago. To ich inspiruje, bo tam już jest granie na elektrycznych gitarach. i jest wspaniała sekcja rytmiczna, gitara basowa, perkusja. Oni tego słuchają, to mi się bardzo podoba. To daje nieporównywalnie wielkie możliwości, bo w zespole jest element, którego brakuje w przypadku solistów i akompaniatorów, mianowicie jest to element integracji. Oni mieszkają ze sobą często, żyją ze sobą, trasy koncertowe odbywają razem. Na dobre i złe są przygotowani, żeby
[13:16.07 → 13:20.71] A: brać... Chcesz powiedzieć, że to jest taki substytut rodziny? Jest to taka rodzina zastępcza, ale też
[13:20.71 → 15:01.13] B: ta więź, która jest między nimi, ma niesłychanie silne oddziaływanie. Dlatego to, co pytałeś, że dlaczego ich lubimy. Dlatego, że my zaczynamy ich wtedy odróżniać. Oni wszyscy mają swoją osobowość. To już nie jest tylko solista i akompaniatorzy. bo przecież zawsze były te spóły akompaniujące, czy był to Elvis, czy ktokolwiek inny, czy Bob Dylan, ale i my to lubimy i zaczynamy ich odróżniać i zaczynamy wychwytywać interakcje między nimi i zaczynamy śledzić na przykład konflikt między Jagerem a Keithem, który istnieje, ale by na mnie nie przekreśla ich możliwości współpracy. i tam się tworzy pewna dynamika i solista tego nie ma. Solista musi być po prostu świetny i tyle. A tutaj mamy materiał do obserwacji i my się też myślę w pewnym sensie na takiej zasadzie już zupełnie kategoryzacji społecznej utożsamiamy z taką grupą. Chcielibyśmy być Kimś z nich, tak jak się cały świat zakochał w Beatlesach. I raptem się okazało, że oni są wszyscy inni. Że my wszystko wiemy o Johnny'e, o Paul'u, o George'u, o Ringo. To samo było z Rolling Stonesami, chociaż oni trochę na innej promocji wypłynęli. I te zespoły istnieją do dzisiaj. Coraz mniej jest zespołów, które są w stanie wyprzedawać stadiony. Tak jak w 70-tych latach właściwie każdy zespół to robił. Teraz mamy Stonesów, którzy sprzedają stadion w kilka minut. Jest kilka takich kapel, zwykle starszych, trzeba zwrócić uwagę. Jednak doszło do takiego zjawiska do dywersyfikacji, nazwijmy to, takiej artystycznej, czy w ogóle rynku płytowego, muzycznego, że jest coraz więcej artystów, coraz więcej zespołów i one mają swoje nisze. a nisza nie zapełni stadionu, więc to są ci tacy odboje jak Stons i jak Dehu. To jest z kolejnego pokolenia Jutu, na przykład, czy Letha, czyli Peppers, to już są dużo młodsi muzycy w tej chwili od tych naszych rock'n'rollowych dziadków.
[15:01.15 → 15:27.78] A: Ale to powiedz szybko, czy tą inną skalę, np. sprzedaży stadionów dla Stonsów, czy jeszcze paru kapel, pewnie Floydzi by też, gdyby się zeszli w najszerszym możliwym teraz składzie, też by sprzedali koncert, czy o tej skali decyduje to, że oni zaczynali w tych złotych latach? czyli te lata 60., Swinging London i mają taką pieczątkę, my jesteśmy stamtąd, myśmy to zaczęli i mamy prawo do tych największych osiągów.
[15:27.80 → 16:02.18] B: To była jedna z tych rzeczy, o których mówił Major, że punkowcy byli właśnie w opozycji do takich postaw. Między innymi ich najbardziej denerwowały, ich najbardziej irytowały zespoły, które grały na stadionach, bo to była jakby kompletna wyprzedaż muzyki w ich pojęciu. Grało się w klubach, grało się dla małej oddanej publiczności, A tutaj się okazało, że po latach właściwie ta linia demarkacyjna między komercją a jakimś buntem, to się kompletnie zatarło w naszych czasach. Osiemdziesiąte lata konsumpcyjne, dziewięćdziesiąte. Czy my się teraz zastanawiamy, czy strąsi się sprzedali? Się świetnie sprzedają i o to chodzi.
[16:03.41 → 16:13.25] C: na każdej płaszczyźnie, również modowej, bo o tym też zaczęliśmy mówić, bo ten logotyp pojawia się dosłownie wszędzie, my go rozpoznajemy, to jest ikona i tak jak powstał w latach 60.
[16:13.59 → 16:30.75] A: Mówisz o liternictwie, czy o tym języrze z ust wywalonych? Co jest bardziej stonsowskie, liternictwo, loga, czy ten język wywalony na cały świat, na dobre obyczaje, to jak grać, kiedy grać, ile mieć lat, jak się gra?
[16:31.47 → 16:46.45] C: Widzisz język i wiesz już wszystko, nie potrzebujesz żadnych liter, nie potrzebujesz fontów, nie potrzebujesz niczego. To jest ogromna siła, żeby takim logotypem operować w ten sposób przez tyle lat, przez 60 lat, niemal.
[16:47.03 → 17:08.83] A: A dopowiedz jeszcze, jak ty rozumiesz tą ideę zespołu. To było zawsze dla ciebie ważne, żeby słuchać zespołów, a nie solistów. I dlaczego myślimy o muzyce rockowej lat 70., 60., 80. i czujemy, no tak zespoły, to zespoły to zbudowały. Może w 80. latach najmniej, ale 60., 70. na pewno.
[17:10.59 → 18:31.26] C: Tak, chociaż mamy też takich nie do końca solistów, ale był Jimi Hendrix między innymi, czy Janis Joplin, to były nazwiska, które przyciągały, to nie były zespoły. Mnie natomiast zespoły bardzo pociągają, ponieważ ja zawsze powtarzamy, że to nie jest ładne, ale jeżeli chodzi o kulturę, jestem bardzo europocentryczna z tego czerpię i oczywiście wszystko szanuję, ale tu są moje korzenie muzyczne o tych mówię i jest to Londyn faktycznie lat 60. Ta wielka rewolucja, która się wtedy zaczęła i rozlała się na cały świat z brytyjską inwazją tak zwaną, czyli kiedy Beatlesi wyjechali do Stanów Zjednoczonych i podbili całkowicie rynek i okazało się, że muzyka rock'n'rollowa zaczerpnięta przecież przez nich wszystkich, przez te młode zespoły brytyjskie właśnie z Bluesa i ze Stanów Zjednoczonych, wróciła z całkowicie inną siłą i zmieniła rynek również w Stanach Zjednoczonych. I mnie to fascynuje, mnie w ogóle fascynują te lata 60. i to, co się wtedy wydarzyło, czyli kompletny kompletne przetasowanie kulturowe, wielka rewolucja, nie tylko społeczna, ale też polityczna, którą wywołał wtedy rock'n'roll. Rock'n'roll miał ogromną władzę wtedy i to
[18:31.26 → 18:35.46] A: nie tylko... Chyba ta idea, młodzi mają rację, młodzi mają głos.
[18:36.01 → 18:39.55] C: Młodzi mają głos i chcą żyć trochę inaczej niż rodzice.
[18:39.77 → 18:51.83] B: Przepraszam, ale w ogóle wtedy narodziła się młodzież jako grupa społeczna, po raz pierwszy powstało. Śpiewać dla młodzieży, pisać dla młodzieży, robić ubrania dla młodzieży. Młody człowiek przestał być małym dorosłym.
[18:52.31 → 21:27.19] C: To prawda. I w Londynie powstała ta słynna grupa, Swinging London tak zwana. To nie była ogromna grupa, bo my dzisiaj jak o niej dyskutujemy, to nam się wydaje, że to był ten cały Londyn, cała młodzież Londynu. David Bailey, świetny fotograf mody, który między innymi fotografował dla takich magazynów jak Vogue i to od samego początku on tworzył te tę współczesną fotografię modową i współtworzył wtedy swingujący Londyn. To jest przyjaciel i Jagera, i Keitha Richardsa, i całej reszty znakomitych postaci z tego czasu. Oni wszyscy opowiadali, jak ciężko im się żyło i jak oni bardzo nie chcieli żyć tak jak rodzice po wojnie, bo oni pamiętali to, jak wyglądał Londyn. My pamiętamy historię naszych rodziców, naszych dziadków po II wojnie światowej, my jesteśmy skupieni na naszym kraju, natomiast w autobiografii Baleya jest m.in. taka Historia, która zdaje się bardzo ciekawa i która też obrazuje to, jak wyglądały te lata 40., w których się narodzili Stąsi i te inne zespoły, które stworzyły rewolucję, które ją przeszły, a my przeszliśmy ją razem z nimi. Opowiadał, że to były ciężkie czasy, ponieważ z lat 40. zapamiętał to, jak iść do rzeźnika i odróżnić oprawionego królika od kota, ponieważ brakowało mięsa w Londynie. I faktycznie jest na to sposób. Jedno ze zwierzątek ma nerki położone jedno nad drugą, a drugie zwierzątko obok siebie. I on to tłumaczy między innymi w swojej autobiografii. Nie spodziewałam się, że zajmie to tyle stron i że to jest tak dla niego istotne. Gdy kilka lat temu rozmawiałam z Jane Birkin, ona mi też powiedziała, gdy zapytałam ją, czy dobrze sypia, ona mówi, że ona nigdy dobrze nie sypiała. Bo gdy była maleńka i urodziła się w londyńskim szpitalu, w którym nie było dostępu ani do leków, ani do łóżek, była wcześniakiem i płakała, pojono ją alkoholem, żeby tylko przestała płakać i leżała w jakimś kartoniku. I to jest to dzieciństwo i to jest ta rzeczywistość, która naznaczyła pokolenie baby boomers, które stwierdziło, że ono nie może żyć tak, jak żyło rodzice. Oni chcą czegoś innego i oczekują, że zmienią świat. I faktycznie zmienili.
[21:28.34 → 21:34.54] A: Też chyba zrozumieli, że sztuka jest szansą na wyjście na ten inny poziom życia, prawda?
[21:34.84 → 21:35.38] C: Inny poziom życia.
[21:35.40 → 21:37.06] A: I że można zarabiać pieniądze dzięki sztuce.
[21:37.20 → 21:52.92] C: I nie trzeba być arystokratą, żeby to robić, bo wtedy też Londyn był bardzo zamknięty, te lata 40., 50. jeszcze również, był bardzo zamknięty na dzieci z domów robotniczych.
[21:53.58 → 23:15.82] B: No tak, i ci młodzi rock'n'rollowcy też, którzy walczyli, sprzeciwiali się, walczyli ze establishmentem tak zwanym, oni też, płachtą na byka była dla nich hipokryzja tego pokolenia starszego. To było w sferze obyczajowej, ale nie tylko, ale ta obyczajowość tam się bardzo zmieniła, bo wiemy przecież o wolnej miłości, o hipisach latach 60. Tam było, to było tak szerokie pole do zagospodarowania i tak szerokie pole, tyle tam frontów różnych było do walki, I na tym się okazało, że ci z tych młodych ludzi, którzy potrafią grać na gitarze, osiągają sukcesy, mają najszerszy, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, zasięg. Tak, oni mieli po prostu ogromne zasięgi. Proszę Państwa, pół świata się nauczyło angielskiego na piosenkach Beatlesów. To tak wyglądało wtedy. Angielski nie był popularnym językiem poza koloniami byłymi, czy jeszcze wtedy obecnymi. I tutaj ten element buntu był zawsze w rock'n'roll wpisany. I to wszystko, tak jak to bywa z rewolucjami różnego rodzaju, nie mogło trwać wiecznie. I stąd było to przejście od lat siedemdziesiątych, stąd było to wyjście z koncertu na stadion i stąd było oczywiście natomiast wychadełko na drugą stronę, czyli ta odpowiedź w postaci muzyki punkowej, bardzo prymitywnej, agresywnej, często właśnie bardzo niedoskonałej. Tam właściwie bardziej był przekaz ważny i sam ten element buntu. Kiedy Rolling Stones, myślę, że o tym możemy porozmawiać, jak oni byli wypromowani w 60tych latach.
[23:15.84 → 23:49.59] A: Właśnie o to chciałem zapytać, bo mamy ten kontekst i grali mniej więcej, jeszcze nie pod nazwą Rolling Stones, mniej więcej w tym samym czasie to Beatles, ale zespół rok później dokładnie zaczął swój start. I od razu można zadać pytanie, co w ich początkach było autentyczne, a co było takim opakowaniem, które mogło ich sprzedać jako produkt, bo ten ich pierwszy menadżer, Andrew Luke Oldham, jakby cały czas myślał o nich, że to jest antidotum na Beatlesu. Że trzeba podzielić rynek jak Londyn na fanów jednej drużyny piłkarskiej, czy drugiej, czy Manchester na dwie.
[23:49.67 → 24:17.00] B: To jest to zjawisko kategoryzacji właśnie. Ale tak jak Beatlesi naturalnie byli takimi good boys, oni potem dopiero wyszli z tego wizerunku, Myślę, że naturalnego jednak na początku. Stąsi byli takimi naturalnymi bad boys. To po prostu było bardzo wzmacniane i podsycane. Stąsi pojawiły takie hasła reklamowe na przykład, czy pozwoliłby swojej córce iść na randkę z Rolling Stonesem. Oczywiście cała Anglia marzyła o tym, żeby ich córka poszła na randkę z Beatlesem. Więc to oczywiście było natychmiast... Oni to podsycali sami.
[24:17.00 → 24:23.36] A: Wiem, oni nie byli z rodzin robotniczych. Przecież Stonsi chyba poza jednym z członków byli jednak z takiej middle class.
[24:23.92 → 24:25.82] B: Tak, Stonsi byli wszyscy middle class właściwie, tak.
[24:25.98 → 24:30.76] A: Czy odwrotnie, ci grzeczni Beatlesi byli robotnikami, dziećmi robotników, a Stonsi middle class.
[24:30.84 → 24:37.40] C: Ale Jagger lubił podkłamywać, że jest z klasy robotniczej. Używał Cockney przez długi czas, co mu średnio wychodziło.
[24:37.40 → 25:26.36] B: Tak samo pierwsze lata Delano też udawał bohatera klasy robotniczej. a wcale takim nie był, był z klasy średniej. Ale to też jest znamienne, że ci chłopcy z rodzin robotniczych, jak Beatlesi, to byli grzeszniejsi, bardziej skorzyli do kooperacji, bo oni jednak wchodzili na te salony jako tacy zupełnie noworysze, a ci jednak chłopcy z klasy średniej mieli większą pewność siebie i najwięcej sobie pozwalali. Oni sobie na dużo pozwalali w tamtym czasie, bo Mick Jagger mówił wprost, oni się przyjaźnili oczywiście, oni byli kolegami, natomiast Mick Jagger potrafił powiedzieć, Po prostu są zespoły, które chciałybyś potrzymał ich za rękę, a są takie, które by tego nie chciały. To była aluzja do przeboju Beatles'u, wanna hold your hand. Więc tutaj ta... Na tej opozycji wygrały w sumie obie strony. Ona się tam gdzieś rozmyła po kilku latach, ale świetnie funkcjonowała.
[25:26.38 → 25:33.56] A: Czy to od stąd wymagało pewnych kompromisów? Bo jest taka chyba historia, jak poszli do studia telewizyjnego i musieli się przebrać w takie garniturki a la Beatles.
[25:34.12 → 25:50.94] B: Jedno zdjęcie jest takie, gdzie oni są wszyscy w jednakowych mundurkach, w całą piątkę stoją i legenda jest taka, że to później po chwili było wszystko zalane jakimś keczupem poplamione i rzucone w kąt. No bo Beatles jednak się dawali i te grzywki mieli podobne, i te kostiumy mieli podobne, a tutaj już mieliśmy tę siłę indywidualności.
[25:50.96 → 25:56.20] A: Czy to był taki pre-punk tamtego czasu, jeśli chodzi o zachowanie społeczne członków The Rolling Stones?
[25:56.20 → 26:20.39] B: Społeczne może tak, ale artystycznie to zdecydowanie The Who, czyli zespoł wiele bardziej agresywny, zdecydowanie z robotniczej klasy. To oni mówili sami, że w środowisku, z którego się wywodzą, mówię o dychu, to oni mieli właściwie trzy możliwości. Albo zostać gwiazdą roka, albo piłkarzem, albo bandytą. I oni mówili, że nam się udało. I oni byli bardziej tacy bezkompromisowi, rozbijali instrumenty. To był ten protopunk, bo to był 1965 rok, kiedy oni śpiewali My Generation.
[26:21.13 → 26:29.37] A: Czy to granie Stonesów z tamtego czasu, to nie była anarchia, to nie była rebelia, tylko po prostu zwyczajny wybór, albo wolisz Pepsi, albo wolisz Cole, Beatlesi?
[26:29.51 → 27:19.44] B: Raczej komentarze społeczne, takie piosenki jak Street Fighting Man na przykład, czy Give Me Shelter, czy to były piosenki, które podnosiły tematy krytyki społecznej, co nie było w muzyce popularnej wcześniej przyjęte. Oczywiście to za oceanem Bob Dylan rozszerzał tą tematykę i słownictwo i budował. rozbudowywał formę piosenki, co go doprowadziło w 2016 roku do literackiego Nobla. Wszyscy się na nim wzorowali, wszyscy go słuchali, ale Beatlesi bardzo długo nie pozwalali sobie na komentarze społeczne, a tak naprawdę dopiero się otworzyli po rozpadzie, kiedy Lenon zaczął anarchizować i pisać rzeczy typu Power to the People. na co jeszcze od razu mu Paul Simon, wielki autor piosenki amerykańskiej odpowiedział, chwileczkę, what power to what people. Sprecyzujmy, bo to łatwo mówić takie rzeczy.
[27:19.80 → 27:58.70] C: Ale to, co powiedziałeś, że wszyscy rodzice chcieli, żeby córki prowadzały się z Beatlesami, to prawda i to była ta pełna, taka cała narracja, która się wokół tego tematu pomiędzy dwoma zespołami narodziła. Zaangażowali się w to przecież też dziennikarze brukowców, jak News of the World, którzy nakręcali też taką falę nienawiści wśród starszego grona czytelników, przez co bardzo często do więzienia trafiali właśnie za posiadanie narkotyków właśnie stąsi niepitelsi.
[27:59.43 → 28:33.07] A: Wskazać taki moment, kiedy do stonsów, a może personalnie Micka Jagera, przyplątało się to słowo seks, zwierzę sceniczne. Pamiętacie rok 1967, Jim Morrison, Dionizos Roca, nowy antyczny bóg, który wraca i niesie swobodę. Jeśli on był Dionizosem, to kim był Mick Jagger w takim razie? Ten osławiony londyński kochanek i człowiek, na randkę z którym matki bałyby się posłać swojej córki. Jak Jackera zaklasyfikować? Kiedy on właśnie na tą stronę seksualną, cielesną zaczął stawiać?
[28:33.09 → 29:22.71] B: Ta ewolucja Jackera była stopniowa, była powolna. To się nie stało z dnia na dzień. On zaczął zdawać sprawę ze swojej seksualności, swojej atrakcyjności. Na początku i są filmy, zapisy z telewizji amerykańskiej, naśladował ruchy Jamesa Browna, amerykańskiego piosenkarza, artysty zwanego Mr. Dynamite, dynamitem go nazywano. To na początku było nieśmiałe, momentami śmieszne, ale nastolatki i tak piszczały. Ktoś powiedział kiedyś, że to jest ogromne uproszczenie, że Elvis Presley dał muzyce rockowej Ciało, Beatlesi Serce, Adelan Musk. To jest oczywiście uproszczenie, natomiast rzeczywiście tutaj ja bym się na chwilę przynajmniej cofnął do Elvisa Presleya, który po swoim pierwszym występie w programie dla Salivana, dla telewizji amerykańskiej, a mówimy o końcówce lat 50., został natychmiast ocenzurowany. I przy następnym występie w tym samym programie był pokazywany od pasa w górę.
[29:23.03 → 29:24.83] A: Ruch bioder był zakazany.
[29:24.83 → 30:26.80] B: On był ubrany od pasa w dół, tylko on po prostu kręcił biodrami i to było nie do pomyślenia, nie do pokazania, to było oburzenie. zwłaszcza Ueda Sullivana, który nie znosił tych rock'n'rollowców i po prostu ich nienawidził. Oni mu bardzo podnosili ranking oglądalności. Jest też taka scena, kiedy Beatlesi wpadają na Stadion Shave w Nowym Jorku i Ed Sullivan ich zapowiada, mimo że robił to wbrew sobie. I tutaj Mick Jagger zobaczył, myślę, że to była taka edukacja Jaggera przez interakcję z publicznością. Te jego ruchy, a to się nie wzięło znikąd, on obserwował reakcje, fanki piszczały, fanki piszczały, krzyczały, krzyczały, że go kochają. No więc się ruszał coraz ciekawiej, a ponieważ ma do tego niezwykły dar, bo robi to w sposób bezbłędny i robi to bardzo oryginalnie, jest nawet piosenka Moves Like Jagger i robi to do dzisiaj zresztą. Ja widziałem Stanisława ostatni raz rok temu, ale on dalej się tak rusza, jak Mick Jagger. Może troszkę wolniej, ale to... Chyba nie. Chyba nie. No właśnie.
[30:27.08 → 30:33.51] A: Zasada jest zachowana. Maja, jak ty postrzegasz tą jego ewolucję, czy to jego przebudzenie?
[30:33.91 → 31:08.90] C: Ja się zgadzam totalnie. Tutaj jeszcze do takiej drugiej inspiracji jego, jeżeli chodzi o ruchy, dodałabym baletmistrza Nuriyeva, bo to jest faktycznie jedna z tych postaci też takich Londynu lat 60., która zachwycała na scenie filharmonii, oper i teatrów. Chodzili wtedy na te spektakle jego razem z Marianne Faithfull, bo jego ówczesną dziewczyną, piosenkarką, artystką, aktorką, o której pewnie później też trochę więcej już możemy o niej zacząć mówić.
[31:09.94 → 31:11.94] A: Jesteśmy w latach 60.
[31:14.17 → 31:50.91] C: przepiękna kobieta, która wchodziła na salony mniej więcej w tym samym czasie co Stonsi i na nią też świetny pomysł miał Oldham, menadżer Stonsów, który traktował ją jako, cytuję, cyca tego anioła. Tak ją nazwał i ona się tym bardzo oburzyła już na samym początku. Ale taki był menadżer Stonsów. jakby nie przebierał w słowach, wiedział czego chce, wypromował w końcu jeden z najważniejszych zespołów, który po 60 latach nadal funkcjonuje
[31:50.91 → 31:51.00] B: i radzi sobie świetnie.
[31:51.00 → 31:59.37] A: Zaznaczmy, że to nie był stary wyjadacz, tylko 19, 20, 21-letni młody wilk, wizjoner. Po szkole Briana Epsteina troszeczkę.
[32:00.45 → 33:40.79] B: Chciał być, on miał kompleks Epsteina i chciał być drugim Epsteinem. wszyscy chcieli być drugimi Beatlesami, ale stąd się wyzwolili z tego piętna drugi Beatlesów, po prostu poszli swoją drogą, byli na tyle oryginalni. Tutaj jeszcze ja bym zwrócił uwagę na jedną rzecz, bo już padało to, na czym polega ten fenomen długowieczności ich. Na początku lat 60., kiedy w Anglii było tych zespołów na pęczki, było ich naprawdę mnóstwo, bardzo szybko się okazało, że to jest wielka konkurencja i kto wyjdzie z niej zwycięsko. Tutaj kryterium, które o tym decydowało, to był autorski repertuar. przetrwały te zespoły, które sobie same pisały materiał. Być może państwo pamiętają taki zespół The Animals, oni grali Dąb Słonecznego Słońca. To był świetny zespół. Oni grali nie gorzej niż młodzi stąsi, natomiast oni nie mieli w ogóle swoich piosenek. I to po prostu wygasło, naturalnie wygasło. Grali te covery, grali amerykańskie hity i tyle. A tutaj były zespoły, które miały coś do powiedzenia od siebie i to one się utrzymały na scenie, jak wiemy, na wiele dekad. I to było takie pierwsze kryterium, bo z Belfastu przyjechała grupa Dem, bardzo zadziorna, bardzo ostro grająca. Po chwili się rozpadła i został Van Morrison, który do dzisiaj kontynuuje karierę solową. To był ogromny rynek zespołów. A jeszcze powiedziałem, że jest europocentryczna i że ta brytyjska inwazja to właściwie było pokazanie, nawet się mówiło, że to jest złożenie drzewa do lasu, bo białe zespoły jechały do Ameryki i grały amerykańską muzykę. Ale tutaj jest coś, co ja Zawsze się staram, jak najdelikatniej też, ale wytłumaczyć studentom, z którymi mam zajęcia w Akademii Teatralnej, mianowicie, że to była ogromna różnica w owym czasie i czy tą samą piosenkę śpiewał starszy czarnoskóry mężczyzna, czy młodszy biały mężczyzna.
[33:40.81 → 33:42.99] A: To kwestia rasowa, czy utożsamienia się pokolenia?
[33:43.25 → 33:51.13] B: To była absolutnie kwestia rasowa. Wszyscy w Europie śpiewali piosenki Chucka Berry'ego. i Stąś, i Biteś, i wszyscy zaczynali od nich, nagrywali je i tak dalej.
[33:51.81 → 33:53.63] A: I byli biali, to było ważne, i byli biali.
[33:53.65 → 35:35.89] B: I byli biali, młodzi byli seksowni. To widać na tym koncercie, o którym tutaj wspomniałem, gdzie zespoły białe, czarne, z mieszaną publicznością, To jest też ważny bardzo aspekt, że muzyka, i tutaj można się cofnąć wcześniej nawet do sceny jazzowej amerykańskiej połowy wieku, muzyka i sport to były zawsze te dwa terytoria, gdzie najszybciej dochodziło do integracji rasowej i najbardziej naturalnie. Natomiast kiedy w sześćdziesiątych latach była eksplozja tych białych zespołów z Anglii, no to one bardzo szybko pobiły świat, bo na to było tak ogromne zapotrzebowanie. Nikt o tym nie wiedział wcześniej. I jeszcze jedna ciekawostka przy okazji. Bob Dylan zaczynał jako artysta folkowy, grał na gitarze i harmonice, grał akustycznie. Przyjechał na turniej do Wielkiej Brytanii w 65 roku, był na koncercie Beatlesów, spotkał Rolling Stonesów, The Animals, słuchał tej muzyki. I nagle się zorientował, że to w ogóle jest nie tędy droga i wrócił do Stanów, nagrał płytę z zespołem już z akompaniamentem elektrycznym i dał jej tytuł Bringing It All Back Home. Czyli jakby zabierając to wszystko z powrotem do domu. Dlatego, że Anglicy wykorzystali ten amerykański potencjał muzyczny, z którego Amerykanie sobie nie zdawali sprawy jeszcze. To nieco jeszcze może tylko krótka dygresja, to nieco inaczej wyglądało na scenie musicalowej, w rozwoju Broadway'u, kiedy byli kompozytorzy tacy jak Gershwin, jak Jerome Kern, jak Irving Berlin, którzy połączyli to, co wynieśli z Europy, formę muzyczną, z muzyką afroamerykanów, czyli z bluesem, z innymi skalami i tak dalej. I to się już wtedy działo. Natomiast rock and roll to w 60-tych latach była tabula rasa. Kto pierwszy, ten lepszy, kto miał coś do powiedzenia, kto był przystojniejszy, kto się lepiej ruszał. No i tutaj mamy stonsów, którzy mieli to wszystko.
[35:35.92 → 36:01.84] A: Jeszcze wróćmy do Marion Faithfull, bo moja nie skończyła. Był taki efekt u Beatlesów, że dziewczyna, z którą spotykał się jakiś Beatles, otwierała mu nowe światy. Jane Archer i Paul McCartney, to jest teatr, kino, sztuka. Yoko Ono, wiemy jak na terytorium performance'u i nowoczesnej sztuki wprowadziła Lenona. I wydaje się, że Marion Faithfull musiała mieć wpływ na cywilizowanie tego zwierzaka, Mika.
[36:02.46 → 36:44.96] C: Miała. Mówi się, jest też ta legenda, że to ona pokazała mu Bułhakowa i mistrza i Małgorzatę. I na tej podstawie przecież Sympathy for the Devil, jedna z najważniejszych piosenek Stonesów powstała. Ona go ciągała tak naprawdę po muzeach, po operach, po teatrach. Ona z nim czytała, ale oni się wymieniali. To była taka bardzo piękna, przynajmniej na początku, relacja, w której czerpał jeden od drugiego. Zresztą Mick Jagger i Keith Richards napisali pierwszą piosenkę, wielki hit, Marian Faithful, As Tears Go By, który otworzył jej drzwi do wielkiej kariery.
[36:46.55 → 37:22.41] A: Pytanie jeszcze o te lata 60. i stosów w tamtym czasie, Kwintet Stąsławski mógł być sextetem. Odpadł Iain Stewart, tak? Ixtu, tak zwany Iain Stewart, bo menedżer go wyrzucił, ponieważ twarz nie pasowała do imidżu. Jak byście określili tamtą konstelację ludzką? Mieliśmy tego gwiazdora Jagera, na którego wszystkie kobiety patrzyły, ale za plecami też się coś działo, bo tam był Brian Jones, był Keith Richards, dziwny Charlie Watts za perkusją, Bill Wyman.
[37:22.75 → 38:02.06] B: Brian Jones był, można powiedzieć, założycielem zespołu. To on dokoptował Micka i Keitha i ten skład się zaczął rozbudowywać. Brian Jones był takim bardzo utalentowanym muzycznie, bardzo zakompleksionym młodym człowiekiem, który miał kompleks lidera, bardzo chciał być, a został natychmiast usunięty w cień, z tego prostego powodu na początku, że nie śpiewał, a potem Jagger już w ogóle całą scenę opanował, ukradł całą scenę. I wtedy właśnie zaczęły się rodzić takie bardzo wyraziste różnice w charakterach. To, że Jugger jest tym właśnie showmanem, to jest dar Boży dla zespołu. To jest los na loterii mieć takiego lidera jak Jugger, który jest seksy, się rusza, śpiewa, we wszystkim jest oryginalny.
[38:02.14 → 38:04.98] A: Rozumiem, że Brian Jones nie chciał być Georgem Harrisonem stąd.
[38:05.18 → 39:23.18] B: On bardziej chciał grać na siebie, ale się okazało, że tak. Po pierwsze nie śpiewa, po drugie się okazało, że nie jest w stanie niczego skomponować, niczego napisać. Miał jakieś tam próby, jakieś piosenki o kwiatkach, o ptaszkach, ale to było wszystko w ogóle nieprzystające do wymagań i do poziomu tego, co już wtedy zespół prezentował. Oni się rozstali z Brianem Johnson oficjalnie na miesiąc przed jego śmiercią. To nie jest tak, że Brian Johnson zmarł, bo może przypomnijmy, że zmarł, utopił się w basenie, w basenie należącym kiedyś do Milnego, autora Kubusia Puchatka, w jego rezydencji, którą kupił. Ale Brian Jones miał ogromny kompleks Jagera i Richardsa i ten zespół się bardzo szybko właśnie zaczął od siebie te indywidualności wyróżniać. Jager biegający, czarujący szaman, kiedy Richard skupiony na gitarze, brzydal, nieśpiewający albo udający, że coś nam podśpiewuje. Brian Jones, który taki trochę był zawsze wopsowany, taki troszeczkę był jakby obok, ale grający na różnych instrumentach. On bardzo wzbogacał muzycznie. Tam jest dulcimer, tam jest sitar, na którym zagrał, po harisonie, ale w sumie ciekawiej, ale jakieś tam flety i tak dalej. On ten zespół na początku bardzo muzycznie wzbogacał, ale nie mógł się pogodzić z tą rolą drugiego planu. A ten prawdziwy drugi plan u Rolling Stonesów, to też legenda, bo to Bill Wyman, Starszy kolega, którego wzięli do zespołu...
[39:23.18 → 39:24.38] A: 7 lat chyba starszy, tak?
[39:24.38 → 39:25.50] B: To jest taka legenda, tak.
[39:25.60 → 39:26.83] A: Czyli to dziadek taki dla nich.
[39:26.83 → 40:22.26] B: Ale on się w ogóle nie ruszał. Więc to też było charakterystyczne, że Dżagry na chwilę nie... Matoa DHD na chwilę się nie zatrzyma, a Wyjman się nigdy nie rusza. Pozwalali sobie dziennikarze na takie dowcipy, że na wczorajszym koncercie Bill Wyjman zrobił trzy kroki do przodu na przykład. To była sensacja. No i Charlie Watts też, który był tą podstawą, tą opoką tego zespołu. Jazzman, zafascynowany jazzem. No i takie oparcie dla zespołu, bo porządny perkusista, duchu miał perkusista wariata, który by nie był w stanie zagrać z nikim innym, a Charlie Watts był tym metronomem, który to wszystko trzymał. Była wokół niego taka otoczka dżentelmena, takiego też troszeczkę starszego kolegi, którego wszyscy szanują, z którym się liczą. On kiedyś zapytany w wywiadzie, czy on się nie nudzi jak gra, bo on tak wygląda jakby się nudził. Odpowiedział, nie, ja mam tylko bardzo znudzoną twarz.
[40:23.94 → 40:35.08] A: Maja, ty z tamtego składu stosów na kogo byś zwróciła uwagę, jakbyś była wtedy krytyczką muzyczną, czy taką specjalistką od przewidywania karier, od wyławiania osobowości?
[40:36.00 → 40:51.74] C: Keith Richards, tutaj nie mam się nawet nad czym zastanawiać, natomiast gdybym była krytyczką mody, to pewnie wszyscy, ale najbardziej Brian Jones, bo o nim się mówiło w tym czasie jako o takim przedstawicielu tej nowej bohemy.
[40:51.88 → 40:53.20] A: Trent Setter tamtych czasów.
[40:53.49 → 42:23.48] C: Trent Setter, to on między innymi zapoczątkował ten styl taki peacock style to się nazywało. Już wtedy tak jak dzisiaj popularne są sklepy vintage i moda vintage. My wracamy do lat 60. Szukamy w szafach naszych rodziców i naszych babć jakichś starych futer, dodatków, ogromnych okularów. To wszystko wraca też dzisiaj w pokazach mody największych projektantów, których dzisiaj inspirują te postacie, o których właśnie teraz rozmawiamy. One się stają od nowa ikonami mody i one dzisiaj kreują trendy na nowo. Tak wtedy, w tych latach sześćdziesiątych, też inspirowano się tym, co działo się sześćdziesiąt lat wcześniej. I w sklepach w Londynie powstała ich masa. Jednym z takich najważniejszych, w których zaopatrywali się m.in. Jagger czy Eric Clapton był I tam można było znaleźć nawet części jakichś takich garniturów jeszcze edwardiańskich, czy jakichś takich marynarek jeszcze z czasów napoleońskich. i faktycznie Brian Jones miał wielką odwagę w ubiorze, miał do tego też wielką pasję, wiedział jak co zestawić i pół Londynu się za nim oglądało. Za nim i za jego najbliższym przyjacielem, Staszem Klosowskim de Rola, to był syn Baltusa, wielkiego artysty.
[42:24.63 → 42:28.33] A: Zwykłe kompleksy zadziałały na jego korzyść, bo
[42:28.33 → 42:35.05] B: on w ten sposób próbował ogniskować uwagę na sobie. On starał się przyciągać spojrzenia i był wtedy właśnie...
[42:35.05 → 42:35.57] C: Jak ten Paweł.
[42:36.51 → 43:01.65] A: Podsumowując lata 60-te ustąso, bo już musimy ten okres kończyć, ich największy błąd tamtego czasu, rzeczywiście ta płyta naśladująca się Johnta Peipera, czyli Their Satanic Majestic, czy raczej kłopoty z narkotykami, groźba więzienia, chyba nie trafili? Nie trafili chyba w końcu, czy trafili? Na jeden dzień chyba weszli, tak dokładnie.
[43:01.89 → 43:06.52] C: Albo wynajęcie House Angels. Bo mi się wydaje, że Altamont.
[43:07.10 → 43:17.84] A: Spróbujcie się zastanowić, czy te lata 60. i końcówka mogła ich zabić jako zespół, jako pewną propozycję estetyczną, grupę przyjaciół, gdzie widzicie ryzyko.
[43:17.84 → 43:39.32] B: To się praktycznie stało, bo Brian Jones odszedł, wyrzucili go z zespołu i zaraz chwilkę potem zmarł tragicznie. Dokoptowali gitarzystę, który właściwie nigdy nie zintegrował się z nimi, nigdy nie został Rolling Stonesem, Mick Tyler. Świetny muzyk, ale nigdy nie stał się jednym z nich. Dopiero to się udało przy Ronnie Wood.
[43:39.88 → 43:40.68] A: Piąty szósty chyba.
[43:40.93 → 44:26.34] B: Piąty szósty, wtedy były te wielkie polowanie, te łowy na gitarzystę. I to się mogło skończyć, to się właściwie bardzo źle skończyło, bo festiwal Waldmont to był taki festiwal, który... Stąsi nie pojawili się w Woodstock. Woodstock to był sierpień 69. Potem tego żałowali, bo wiedzieli sobie, zrobimy sobie własny Woodstock. I wynajęli tor samochodowy Waldmont w Kalifornii po drugiej stronie. To wszystko było robione właśnie na zasadzie przeciwieństwa Woodstock. Czyli nie Nowy Jork, tylko Kalifornia. Tutaj, tutaj byli sami hipisi, a oni tam wynajęli te gangi motocyklowe do pilnowania porządku, co było strzałem w stopę, co się skończyło tragicznie, bo na filmie dokumentalnym, który powstał z tego koncertu widać scenę zabójstwa, kiedy ci ludzie wynajęci do pilnowania porządku zabijają chłopaka, notabene kolorowego, który był z białą dziewczyną, więc ten, te elementy rasistów były całkowicie... Chyba tłumaczyli się, że
[44:26.34 → 44:27.86] A: miał broni i tak dalej, tylko nie
[44:27.86 → 44:37.26] B: wiemy, czy to jest powrócone, czy już wyjątkowe. Tak, tak, tak, no wtedy nikt tego nie kontrolował, można było wejść ze wszystkim na koncert przecież. Teraz jest trudno wnieść klucze do samochodu.
[44:37.92 → 45:03.16] A: Przy okazji tego filmu, który dokumentował Altamont, mówiło się, że Jäger zareagował w sposób cyniczny. Oni w ogóle nie przestali grać. Prawda jest, pisało się wtedy i po latach o tym, że to był prawdziwy koniec lata miłości, czy Ery Flower Power. Że Stonsi tym strasznym koncertem, tym co się tam wydarzyło, zabili ruch, czy zabili czystość hipisowskiego ruchu.
[45:03.41 → 45:32.85] C: Tak, on wygasał, bo jeszcze grupa Mansona kilka miesięcy wcześniej zaatakowała. Po grupie Mansona odbył się Woodstock i to było takie ostatnie jeszcze tchnienie. Chociaż jeśli się zastanowić i pomyśleć o tym jaką wielką klapą tak naprawdę organizacyjną i to, że tam się do większych tragedii nie doszło, niż chyba kilka zgonów, wydaje mi się, że dwa, trzy, cztery.
[45:32.85 → 46:05.34] B: Tam były cztery zgony, z tego co pamiętam, w Ustek, ale to były trzy doby i tam było ponad 500 tysięcy ludzi. Oczywiście to nie można porównywać do miasta, gdzie różnice wieku są, tutaj byli sami młodzi ludzie. Oczywiście, że mogło dojść do przedawkowania i to się stało, ale jednak Woodstock się odbył pod dobrą gwiazdą, a Outland przeciwnie, tam wszystko się sypało. Tam były też inne zespoły, tego się nie pamięta dzisiaj, tam był Jefferson Airplane, tam było Flying Burrito Brothers, tam było kilka ciekawych innych artystów. Pamiętamy tylko tę straszną zbrodnię, która została uwieczniona na taśmie filmowej. Pamiętamy to ogromne zakłopotanie, przerażenie w oczach Żegara widoczne kilka razy.
[46:05.84 → 46:07.90] C: On się zatrzymywał w pewnych momentach.
[46:08.32 → 46:09.64] B: On się tłumaczył, że nie widział.
[46:10.40 → 46:13.68] A: Oskar, że nie oczynił się z tego, że nie przerwali koncertu.
[46:14.46 → 46:20.36] C: Ale jest to dosyć niezwykłe zakończenie jednak pewnej epoki, bo to był grudzień, prawda?
[46:20.66 → 46:35.88] B: To był grudzień i 67. rok lata miłości. Kiedy jedziesz do San Francisco i nie zapomnij wpiąć we włosy kwiatów. I to trwało dwa lata. I wszyscy się kochali i wszyscy byli przeciwko wojnie w Wietnamie. Potem się posypało, potem się okazało, że to jest utopia.
[46:35.88 → 47:28.00] A: Początek lat 70. Myślę, że też jakiś rodzaj siły stonsów w tamtym czasie brał się przez długi okres czasu z tego, że Beatlesi przestali koncertować, oni grali jednak, oni w tym rock'n'rollowym cyrku ciągle byli obecni. Umiera Morrison, umiera Janice Joplin za chwilę, umiera Hendrix, Beatlesi rozpadli się i działają solowo i trwa taka grupa, grupa jak The Rolling Stones od sześciu, siedmiu lat wtedy, czyli już byli weteranami sceny, pojawiają się nowe nurty muzyczne. Dawid Bowie jest Bogiem. Jak oni mieli pomysł na siebie wtedy? Bo wydaje się, że wtedy ta seksualizacja też Jagera i całego wizerunku trochę androgenicznego zespołu zostaje wzmocniona. Z drugiej strony oni grają już troszkę inną muzykę, jeśli chodzi o rozłożenie akcentów. Nie mówię o całkowitej zmianie, Tutaj jest
[47:28.00 → 48:16.77] B: taki jeden aspekt, który do tej pory pominęliśmy, mianowicie, że oni poza wszystkim, że wyglądali, byli seks i ruszali się, oni byli utalentowani. Oni tworzyli ten repertuar, to o tym mówiliśmy, ale oni byli naprawdę utalentowani, mieli mnóstwo hitów, mieli wspaniałe piosenki, mieli cały czas coś do zrobienia. I tutaj wchodzimy w lata 70. i się okazuje, że oni na początku lat 70., po śmierci Briana Jonesa, wydają być może dwie najlepsze płyty w swojej karierze. Czyli z takich filmików, jak Zajęł na Main Street. Takie są generalnie rankingi. W tym samym czasie pojawiają się inne rankingi. Pojawia się lista, no taka to bardzo okrutna fantazja, kto będzie kolejną ofiarą roka. I tam zaczyna od razu na pozycję lidera wychodzi Keith Richards, który jest utracjuszem i który rzeczywiście próbuje wszystkiego, nadużywa wszystkiego. Dzisiaj się z tego śmieję, bo ma, proszę państwa, za tydzień, w poniedziałek Keith Richards kończy 80 lat.
[48:17.67 → 48:22.05] A: I opowiada w wywiadach, nie no, bardzo zdrowo, żyje heroinę, rzuciłem w 2015 roku.
[48:22.23 → 48:22.69] B: Tak, tak.
[48:23.97 → 48:33.51] A: Poszedł porożnik do głowy. Czy glam rock był dla nich zagrożeniem? Bo wydawało się, że próbują flirtować, próbują jakoś reagować na przynajmniej wizerunka.
[48:33.51 → 49:01.61] B: Oni w ogóle reagowali. Oni się cofnęli, zrobili taki krok wstecz do rytmu bluesa, do rocka takiego czystego właśnie na początku lat 70. A potem ich kolejny płytą, tam będą, moim zdaniem, coraz słabsze przez jakiś czas. To były takie próby właśnie odnalezienia się trochę w stylistyce glam rocka, trochę w stylistyce disco później. Co zresztą mi się fajnie udało, to był Miss You piosenka, prawda, która jest inspirowana Studio 54. Ale oni zawsze reagowali, zrobili to też, jeżeli do tego dojdziemy, mam nadzieję, zrobili to ostatnio również. Też zareagowali na współczesność w jakiś taki
[49:01.93 → 49:06.49] A: Przyspieszamy, ale spróbujemy 50 lat kolejnych kariery jeszcze złapać.
[49:06.51 → 49:16.27] C: Oni zareagowali w taki bardzo swój sposób, co jest ciekawe, prawda? I faktycznie, że się w tym odnaleźli. Oni nikogo nie muszą udawać. Oni odpowiadają w swój własny sposób.
[49:16.81 → 50:10.11] B: Ja ostatnio miałem rozmowę jakąś radiową chyba, że właśnie na temat tego, że Stonsi grają utwory, które przypominają ich starsze utwory. Ja pomyślałem sobie, Ok, ale oni stworzyli taki kanon, że oni jakby cytując siebie wracają do klasyki. Oni już są uznaną klasyką. Każdy ma prawo cytować Rolling Stonesów, ale oni chyba najbardziej. I to moim zdaniem jest nietrafiony zarzut. Oczywiście zupełnie innym zespołem było The Beatles. Byli The Beatles, którzy działali tylko przez 7 lat i tam właściwie każda piosenka to był inny zespół, są takie płyty. A Stonesi grają swoje. Jest to zespół o szerokim spektrum tych różnych swoich pomysłów muzycznych. co też jest kluczem, to nie jest zespół, który gra jeden numer, bo takich zespołów jest dużo. I one prędzej czy później się nudzą, po prostu odpadają, bo się ludziom znudzili. Oni mają kilka swoich patentów, oni tutaj jest jakiś disco, tu jest jakiś rock'n'roll, tu jest jakiś country, tutaj coś zaskoczą. Pościelówka jakaś, balladka taka, tak, tak, tak.
[50:11.00 → 50:50.85] A: Różnorodność jako klub. Tak, dobrze powiedziałem. Odwrotnie. Sticky Fingers. Ale o Stonesach też się mówiło przez lata siedemdziesiątcze. To jest jednak zespół singli, zespół przebojów, w których dopiero można układać tą setlistę. Beatle się jednak od białego albumu Sierżanta Pieprza kojarzyli, czy nawet Rubber Soul, kojarzyli się z concept albumami. Jak myślisz, czy rzeczywiście oni przez te swoje riffy, melodie, to wyczucie rynku, a także kumulowanie energii w tych kawałkach, oni byli królami piosenek, takich hitów?
[50:52.70 → 51:31.51] C: Byli i są i faktycznie zdarzały się te albumy, które nie miały takiego oddźwięku, nie miały takiego impaktu. Ale wydaje mi się też to bardzo naturalne, tak jak w skokach narciarskich nie zawsze możesz na 210 metrów polecieć. Jesteśmy tylko ludźmi. Mamy różne zainteresowania, bo to co się dzieje na świecie, to co się dzieje w kulturze, to też w jakiś sposób na nich wpływa i nie zawsze to się musi przełożyć na jakiś super hit. Natomiast ja się zgadzam, moja setlista przed koncertem Stonesów to były same hity i zresztą cały koncert.
[51:31.92 → 52:35.76] B: No to grają stare hity, oni też bardzo się bronią od przeszłego czasu przed taką etykietką nostalgii, bo ty mówiłeś o dinozaurach, rozmawialiśmy, ale też są tak zwane nostalgia bands, takie zespoły, które właśnie grają te swoje stare hity i oni bardzo nie chcieli być tutaj skategoryzowani w tej formule. Ja się nie do końca zgadzam z tym, oczywiście oni mieli hity i te hity oni grali na koncertach. To jest zespół, od kilku dekad zespół koncertowy, a nie płytowy. Ich płyty się sprzedawały słabo, koncerty fenomenalnie, wszystkie trasy koncertowe i ludzie idą po to, żeby słuchać ich hitów, tak jak mówiłem w tej swojej playliście. Ale już wtedy, kiedy wymieniłeś biały album, 67, 68 rok, prawda? Oni już wtedy nagrywali Rolling Stones i takie Nie powiem, że może koncepcyjne albumy, ale płyty, które były całe dobre, typu Let It Bleed albo Beggar's Banquet właśnie. I tutaj jest w ogóle ewolucja formatu, bo na początku płyty długogrające były głównie z lepkiem hitów, singli wydanych razem. Beatlesi to przełamali, zaczęli wymyślać płytę jako taki rodzaj Opus, opusu.
[52:35.93 → 52:37.18] A: Które nie zawierały singli.
[52:37.43 → 52:52.94] B: Tak, i nie zawierały singli. Oni byli tak kreatywni, no proszę sobie wyobrazić, że oni nagrywając płytę, mając gotową płytę, nie wydawali dwóch piosenek na singlu, tylko nagrywa, to nagramy jeszcze dwie i to będzie singiel. Tak działali Beatlesi, właściwie do końca. Przecież te single, które towarzyszą Światowi Pieprzowi na przykład.
[52:53.76 → 53:13.85] A: Powiedzcie, bo w tej chwili to jest ten temat, bo wiele wiemy na temat spółki autorskiej Lennona McCartney, jak powstawały kawałki. Któryś zaczynał, drugi kończył. Ringo przynosił jakiś wers, który kończył Harrison i tak dalej. Wiemy jak to powstawało. trochę na siłę stworzoną sztucznie spółką autorską Jagger Richards.
[53:13.85 → 53:17.87] B: To była też koncepcja Oldama, czyli oni mają spółkę i my też mamy spółkę.
[53:17.95 → 53:24.57] A: Jak oni też podpisywali, nieważne kto napisał ten utwór, tylko jest zawsze para Glimmer Twins jako autorzy.
[53:24.57 → 54:10.07] B: To jest jako marka, jako logo, oni są dogadani. oni mają pół na pół i oni się nie licytują, kto co napisał. Raczej się uważa, że Jagger pisze większość tekstów, a Kidd przynosi te riffy i te podkłady muzyczne. Chociaż zdarza się czasem w relacjach z ostatniej płyty, że przyszedł Jagger do studiów i zaczął coś tam śpiewać i jakiś fajny wyszedł z tego numer. Oni się uzupełniają, ja myślę, że oni się najprawdopodobniej, bo nie wiemy tego na pewno, uzupełniają jeszcze w większym stopniu, niż Leno McCartney, który właściwie od połowy działalności Beatlesu pisali swoje piosenki. Już nie mówię tam o ostatniej płytach typu Abbey Roadzie, to właściwie są solowe utwory tylko z akompaniamentem kolegów. I tutaj ta spółka działa i działa na dwóch płaszczyznach, jako marka, jako firma autorska, no i też jako ten genialny patent na Tantiemy, bo to płynie do tych dwóch ludzi wszystko równo.
[54:10.39 → 54:16.19] C: A zaczęło się od zamykania ich w kuchni. Pożyczonej
[54:18.73 → 54:31.59] A: piosenki I Wanna Be Your Man od Lenona i McCartneya. Życie prywatne z Tonsu w latach 70-tych. Znika Marion Faithfull, alkohol, narkotyki.
[54:32.74 → 54:35.07] C: I ulica, bo ona się stała bezdomna.
[54:36.18 → 54:57.93] A: Kto pojawia się w życiu Jagera i czy on dostaje inne propozycje niż tylko śpiewanie, bo za chwilę Werner Herzog, to pewnie państwo znacie, ale czy kino, bo Leno się realizował w literaturze, w happeningach, w rolach aktorskich, czy Jager jego naśladował? Jak on w ogóle trafiał w inne rejony show biznesu niż muzyka?
[54:58.47 → 56:00.65] C: no nagle pojawia się Bianca i tego Marianne Faithfull też nie do końca była świadoma, że ona też tak szybko... Po drodze oczywiście była masa romansów. Tutaj nad tym nie ma się co zastanawiać, bo tego nie zliczymy. Jagger większością się też na szczęście nie chwalił, natomiast tam przez jego łóżko, no nigdy nie był wierny po prostu, może tak, delikatnie i z całą delikatnością jaką mogę to powiem. I nagle małżeństwo, początek lat 70. i mamy małżeństwo, które stało się taką power couple, chociaż oni byli już taką it couple, taką parą, która wyznacza trendy z Marian Faithfull, natomiast teraz zaczęli podbijać jako para cały świat. To nie był tylko swingujący Londyn i tylko Wielka Brytania, wyjechali za ocean przyjaźnie z największymi artystami świata.
[56:01.35 → 56:05.53] A: Bianka na korzenie latynoskie, tak? Południowa Ameryka, jak to było z Bianką?
[56:06.23 → 56:06.79] C: Nicaragua.
[56:06.97 → 56:07.61] A: Nicaragua chyba.
[56:09.23 → 56:16.25] C: Długo nie wytrzymała, to nie da się. Ona? Ona.
[56:16.37 → 56:16.99] B: Ja myślałem, że on.
[56:17.27 → 56:22.15] C: Ona z nim. On by chyba wytrzymał jeszcze trochę.
[56:22.49 → 56:28.29] A: Jaką czułość mamy wobec tego pożeracza serc. Nawet słyszycie państwo nasi gości, od razu wybaczają.
[56:29.01 → 57:27.82] C: My wybaczamy. A zupełnie inaczej znowu zachowywał się Keith Richards, który był bardzo wierny. Mimo tego, co się mówi i to faktycznie tutaj głównym takim kapitanem zbaczania z trasy i z toru był Mick Jagger. Keith Richards był bardzo zakochany. Anita Palenberg pojawiła się jeszcze w latach sześćdziesiątych, bo to była dziewczyna Briana Johnson na początku, który bardzo źle ją traktował i bardzo szybko wpadła w ramiona Keitha Richardsa. Mówiło się o niej nawet przez pewien czas jako o członkini zespołu, bo ona miała bardzo duży wpływ. nie tylko modowe, bo ona zaczęła ubierać stonsów też w pewnym momencie i wpływała na to, jak... Ona była już znana,
[57:27.86 → 57:30.62] B: bo była po Barbarelli, już wtedy, gdzie zagrała z Jane Fondą.
[57:30.80 → 57:31.42] C: Zgadza się.
[57:31.66 → 57:47.02] B: A z kolei przejście jej od Briana do Keita dobiło dodatkowo Briana, który wtedy już był w złym stanie, miał te wszystkie swoje kompleksy zespołowo-muzyczne, o których mówiliśmy, jeszcze dziewczyna go zostawiła, jeszcze dla kolegi z zespołu, jeszcze dla gitarzysty drugiego. Naprawdę straszne ciosy zbierał ten chłopak, straszne.
[57:48.25 → 58:03.13] C: No i ona zaczęła zbierać też ciosy, bo to medialnie. Dla niej też był upadek w głęboką przepaść. Pochłonęła ją oczywiście narkotyki, bo to była para, która całkowicie była przez narkotyki pochłonięta.
[58:03.39 → 58:10.37] A: Pierwsza wersja C-Dead Nancy. Kojarzycie C-Dead Nancy z Sex Pistols?
[58:10.63 → 58:13.57] B: Trochę tak, tylko z Happy Endem.
[58:15.57 → 58:27.41] C: Oczywiście jest masa plotek, że oni się tymi swoimi partnerkami również też wymieniali. Nie mam pojęcia, jak było naprawdę, nie wnikam.
[58:27.41 → 58:52.49] B: Prawdziwym największym seksoholikiem w grupie okazywał się wtedy Bill Wyman, basista, który po prostu naprawdę doprowadził to już do ekstremum. I kolejny żonkość, czyli Charlie Watts, który się pożenił. Utrzymywali to w tajemnicy, bo to im bardzo przeszkadzało, burzyło im obraz, jak można mieć żonatego perkusistę. Oni mają być obiektem pożądania wszystkich tłumów,
[58:53.69 → 58:57.99] A: Jagger aktor, to się chyba zaczyna w latach siedemdziesiątych, prawda?
[58:58.19 → 58:58.85] B: Nie, to jeszcze wcześniej.
[58:58.87 → 58:59.49] A: Jeszcze wcześniej?
[58:59.57 → 59:00.75] B: Performance, tak.
[59:01.39 → 59:01.97] C: Z Anitą.
[59:02.51 → 59:03.39] B: Z Anitą też, tak.
[59:03.39 → 59:14.59] A: To powiedzcie o tym, jak gdyby, czy to była taka próba pójścia tropem Lenona, czy po prostu kino nagle odkrywa, nie wiem, talent jego jako performera, jako...
[59:14.59 → 01:00:22.96] B: Ja myślę, że w ogóle się rzuca w oczy jego talent aktorski, taki naturalny, przy tym co on wyprawiał na scenie. To jest takie zwierzę sceniczne, już to dzisiaj padło. Dostał propozycję, przyjął, zagrał w ambitnym filmie Performance i od razu przyjął nieszczęsną propozycję zagrania bohatera ludowego, australijskiego, Ned Kelly. I ten film się bardzo nie udał. Poleciał na plan właśnie chwilę po tym, jak Marion Faithful była hospitalizowana z powodu narkotyków. Był w Australii, był bardzo nieszczęśliwy, musiał dochować umowy, którą zawarł z twórcami filmu. Performance był filmem uznanym za ambitny i za dobry, Ned Kelly za kompletną porażkę. Tak się złożyło, że Ned Kelly był pokazany najpierw, czyli cały świat zobaczył go grającego okropną rolę w okropnym filmie. To jest naprawdę okropny film. W telewizji polskiej bywał pokazywany, Ned Kelly. Pewnie nawet kiedyś tłumaczyłem jakąś jego wersję. Natomiast Performance był pokazany chyba z rocznym opóźnieniem i troszeczkę odbudował jego reputację, bo rzeczywiście udowodnił tam, że ma talent aktorski. Ja myślę, że później problem polegał na tym, że nie miał zbyt wielu ciekawych propozycji.
[01:00:23.43 → 01:00:40.07] A: Ale był Werner Herzog i plany Fitzcarraldo, żeby zagrał aktora Wilsona. I pamiętam, że są chyba takie ujęcia, gdzie on gra jakiegoś szalonego artystę, który ma razem z tym Fitzcarraldo zbudować tę operę w środku amazońskiej dżungli. Jakieś takie transowe sceny na łódce, na dzwonnicy.
[01:00:40.31 → 01:00:46.09] B: Bo jest ten film o powstawaniu Fitzcarraldo i tam widać Jagera w tym dokumencie, o tym jak ten film nie powstał.
[01:00:46.11 → 01:00:52.27] A: Też Herzog opowiada, że najbardziej żałuje, że nie udało mu się Jagera tam utrzymać na tym planie do końca.
[01:00:52.54 → 01:01:04.56] C: Jagger też się bardzo interesował wykupieniem praw do mechanicznej pomarańczy, prawda? Był ten moment, więc on w to kino wchodził powoli. Kochał, ale to faktycznie, to jest prawdziwy performer.
[01:01:06.36 → 01:02:38.37] A: Pamiętacie taki film Running Out of Luck, kiedy Mick Jagger gra samego siebie w Brazylii i ma serię dziwnych przygód, które kończą się... kończą się happy endem, ale jest taki moment, który ja uwielbiam, kiedy on w kalesonach bez grosza przy duszy, telefonów nie było wtedy jeszcze, więc usiłuje się skontaktować z swoim menedżerem, żeby zadzwonić, powiedzieć żonie, że żyje, powiedzieć menedżerowi, że jest i wchodzi do sklepu w Brazylii, gdzie jakaś para chce mu udostępnić telefon, ale musi zapłacić, więc on nie ma pieniędzy. Chce udowodnić, że jest wielką gwiazdą rocka. Nikt go nie poznają zupełnie, więc widzi adapter, szuka płyt, bo muszą być płyty Stonesów. Nawet w tej Brazylii, w jakiejś zapadłej dziurze w sklepiku, musi być płyta Stonesów. I ogląda 20 płyt Julio Iglesiasa i wreszcie znajduje jakiś The Best Of. Rolling Stones, puszcza i zaczyna odtwarzać choreografię i śpiewać Jumping Jack Flash, ale ta para go w ogóle nie poznaje, więc wreszcie zrezygnowany Jagger mówi I'm not him, więc nie jest Miko Jaggero, tylko jakimś podszywającym się pod niego sobowtórem. Lata 80-te to jest też po punku muzyka się zmieniła. Wszedł New Romantic, Zimna Fala, zupełnie inne brzmienia, inne aranżacje, inne pokolenie się zajęło, no ale Stonsi dalej żyją i wydają taką płytę Undercover, która... Ja od nich zaczynałem swoją przygodę ze Stonsami, ale chyba wszyscy wtedy, jak usłyszeli ten tytułowy kawałek Undercover of the Night, to chyba spadli z krzeseł. Tak, to były inne elektroniczne brzmienia.
[01:02:38.39 → 01:02:39.43] B: Co się wtedy wydarzyło?
[01:02:39.93 → 01:02:46.15] A: Ścigali się z epoką? Co to była za grupa?
[01:02:46.15 → 01:03:03.47] B: Zareagowali po swojemu, czyli mieli jeszcze fajny materiał, bo to jest po płycie, to jest ich druga płyta z tej dekady, bo wcześniej było, jeśli dobrze pamiętam, Tatuyu, to był 81, a to jest 83. Świetne teledyski, bo wtedy rodziło się MTV dokładnie i począł w latach 80. i teledyski stały się takim nowym medium, które docierało też do milionów odbiorców.
[01:03:03.51 → 01:03:05.37] A: Można było skorzystać z talentów aktorskich.
[01:03:05.93 → 01:03:45.63] B: Tak, tak. I on się wykazywał, zwłaszcza w tym tytułowym teledysku. Tam jeszcze było Szyłosz Had, tam było kilka ciekawych rzeczy, Too Much Blood, to też tam się pamiętam. I oni zareagowali na czas, odświeżyli brzmienie. To jest moim zdaniem, nadal uważam, to dosyć ciekawa płyta. Nie jest specjalnie ulubiana przez fanów Stonsów, bo bardziej idzie w kategorię takiego pop rocka, bardziej właśnie lata 80. tam słychać. A lata osiemdziesiąte, proszę państwa, niestety słychać. Jak dzisiaj słuchamy płyt z lat siedemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych, to one nie zdarzały się tak źle jak tamta właśnie epoka, z racji pewnych pomysłów, które wtedy obowiązywały, a tu już nie wchodzimy w szczegóły producenckie. Natomiast potem zaczyna się ten wielki rozłam, czyli ten hiatus.
[01:03:45.63 → 01:04:06.51] A: Ja pamiętam takie zdanie, które chyba kończyło się pierwsze wydanie Twojej satysfakcji, że być może kończy się era The Rolling Stones i zaczyna się nowa epoka Jagera solisty. Przepraszam ci, nie wiedzieliśmy, że nie masz racji, ty nie wiedziałeś, że nie masz racji. Myślę, że Mickie Jagger też nie wiedział, że ta epoka się nie zaczyna. To jak rozumieć ten ich rozłam wtedy i rozejście się dróg? Maja, jak ty?
[01:04:07.21 → 01:04:08.23] C: Ja tobie oddaję.
[01:04:08.69 → 01:05:53.31] B: Wzmęczenie materiału na pewno, nowe pomysły na siebie, ogromne pieniądze, brak ciśnienia, zmiana, zmieniło się na świecie trochę, lat 80. przyniosło wiele nowych zespołów artystów, Nie umieli się w tym odnaleźć na początku, próbowali. Każdy zajął się sobą, ale Mick Jagger miał tutaj jednak pomysł na to, żeby się jako solista wykazać. Zaczął nagrywać płyty, wstydu nie ma, te płyty nie są złe, natomiast one nie zostały... On nie został zaakceptowany jako solista. Tu wracamy do tego pytania, które zadałeś na początku, że czym się różniły zespoły od solistów. No właśnie, tutaj zabrakło tych wszystkich elementów, które wymienialiśmy w zespole. Nagle się okazało, że robi jakąś skromną trasę po Japonii, bo tam się sprzedał. Nigdy się nie odważył wystąpić solo jako Mick Jagger w krajach zachodnich. w Europie czy w Stanach. Płyta była udana, nie podbiła list przebojów, ale prawie. I okazało się, że właściwie zespołu nie ma i zespołu nie istnieje. Dla mnie to było szczególnie trudne, bo ja wtedy pisałem tę książkę i wskoczyłem dokładnie w ten martwy okres, kiedy ja kończyłem pisać książkę o zespole, który de facto nie istniał. Stąd to moje takie może tam fantazje pod koniec, że może jeszcze, a może już nie. I potem była ta płyta Dirty Work, gdzie się już mówiło, że oni nawet nagrywali większość utworów nie widząc się, bo to już były te nowe technologie, że mogli nagrywać partie instrumentów w innych krajach i sobie je przesyłać, łączyć. Nie była to specjalnie udana płyta, też nie uważam jej za najgorszą absolutnie w dyskografii Roni Stonsów, ale potem była zupełnie cisza. I wtedy pogodził się z faktem artysta, kolega, przyjaciel, gitarzysta, Kiedrycz, który się nie mógł pogodzić z tym, że Mick próbuje zrobić coś poza zespołem.
[01:05:54.11 → 01:05:56.15] A: Teraz Keith Richards też miał solowe płyty.
[01:05:56.23 → 01:06:34.54] B: Bill Wyman też miał solowe. Ale Bill Wyman, oni patrzyli przez palce na Wymana, a on sobie robił płyty solowe jako pierwszy z nich tak naprawdę. Słabo się ich teraz słucha po latach. Natomiast Kit Richards wydał wreszcie swój pierwszy solowy album i on jest moim zdaniem bardzo dobry. Przyznam się Państwu, że za tydzień w poniedziałek mam dwóch godzin, obiecałem moim słuchaczom w Radiu 357, że ich zakituję dokumentnie, ponieważ za tydzień przez dwie godziny będzie sam Kit. Ja już się do tej audycji przymierzyłem i rzeczywiście ta pierwsza płyta jest bardzo dobra, ze stosami i solo. Wymieszam to. I ta pierwsza płyta jest bardzo dobra, a druga jest okropna. Ja mam ogromny problem, żeby znaleźć jedną piosenkę z drugiego albumu Kita Uchasa, którą
[01:06:34.54 → 01:06:37.68] A: można by zagrać... Przypomnij tytuł może, żeby państwo ostrzec.
[01:06:37.72 → 01:07:09.30] B: Main Offender, czyli główny sprawca. I potem jest trzecia płyta, która jest taka pośrednia, nie jest świetna, nie jest zła. Ale kiedy w 1989 roku, a miałem to szczęście, oglądałem to z bliska, o tyle z bliska, że mieszkałem wtedy w Nowym Jorku. I kiedy stąd się objawili światu, a zrobili to wjeżdżając na dworzec Grand Central na Manhattanie, metrem nowojorskim. i grałem swój nowy single z takiego boomboxu. Pamiętacie państwo te radia? Takie, co się tam pakowało 12 baterii i się nosiło na plecach.
[01:07:09.32 → 01:07:10.14] A: Tak się nosiło, tak.
[01:07:10.66 → 01:07:23.14] B: I ja wtedy zobaczyłem w ogóle Stones'ów po raz pierwszy w życiu na żywo. Widziałem ich jakoś tam indywidualnie, ale jako The Rolling Stones 1989 rok, nowa trasa, nowa płyta, jedna z lepszych, Steel Wheels, płyta, która się broni.
[01:07:23.47 → 01:07:27.31] A: Mieli ledwo 45-46 lat Glimmer Twins.
[01:07:27.57 → 01:07:35.81] B: Tak, więc to był powrót tych dziadków, tych dinozaury i jeszcze się okazało, że mają coś do pokazania. Rok 1989, płyta Steel Wheels, wiele przebojów, wielka trasa koncertowa.
[01:07:35.81 → 01:07:55.29] A: Ale to właściwie charakterystyczne, oni występują z nowym materiałem, a Beatlesi, trzej ostatni żyjący Beatlesi nagrywają Anthology, czyli powspominajmy jak było, dograjmy to Free as a Bird i Real Life z głosem Lenona na gruncie nostalgii, a to był żywy zespół, Z nowym materiałem.
[01:07:55.85 → 01:07:56.93] B: Świetna trasa, wielka.
[01:07:56.93 → 01:08:13.30] A: Majubyś jakby rozumiała ich wtedy relacje na tej głównej linii Glimmer Twins, Jagger, Jagger, Richards. Oni już za długo byli ze sobą, że musieli się w pewnym momencie rozejść. Pamiętam, że w biografii chyba też Keith Richards naśmiewał się z Jagera też na temat spraw intymnych i tak dalej.
[01:08:13.43 → 01:08:29.34] B: Ale oni się nigdy nie obrażali za to porównanie do małżeństwa. Oni mówili tak, tak, my tak jak małżeństwo. Tu się tak kochamy, tu się pokłócimy, ale jesteśmy małżeństwem. Tu znowu się zajdziemy, jak to w małżeństwie. Oni to kupili, bo media im narzuciły to porównanie do pary małżeńskiej, ale oni to łyknęli i rozegrali to po swojemu.
[01:08:29.49 → 01:08:31.06] C: No i chyba na zdrowie im to wyszło.
[01:08:31.25 → 01:08:38.31] A: Bo ty trzymałeś zawsze stronę Kiefer i Czarca tutaj i tak dalej. Czy on czuł, że bez Jagera to nie da rady?
[01:08:38.89 → 01:08:54.99] C: Ja myślę, że jeden i drugi czuje, że oni muszą być razem, bo inaczej nie da rady. Oczywiście jeden i drugi ma ogromne ego, tutaj też nie ma się z czym kłócić, ale oni są tego świadomi, że bez siebie nie istnieją. Istnieją, ale nie z taką siłą.
[01:08:55.01 → 01:08:59.27] B: Jager zaryzykował i włożył rękę do wrzątku, a Keith po prostu spokojnie poczekał.
[01:09:00.18 → 01:09:06.98] A: W latach dziewięćdziesiątych Bill Wyman odchodzi od nich zmęczony, co emerytura, zmęczony układem towarzyskim?
[01:09:07.04 → 01:09:55.64] B: Z jednej strony emerytura, a z drugiej strony zaczyna natomiast zrobić nową formację i rusza w trasę. Bill Wyman miał dość tego życia jako Rolling Stones. Wyróżniał się już wtedy sędziwym wiekiem. Był pięćdziesięcioparolatkiem. I miał chyba dość rzeczywiście. Szybko znaleźli basistę i to świetnego Daryl Jones, który w Warszawie występował z Milesem Davison w osiemdziesiątych latach. i się okazało, że wstąsi mogą być kwartetem i teraz się okazało ostatnio, że mogą być i trijem. Ciekawe, czy dojdą do jakiejś jeszcze zredukowanej liczby. Natomiast Bill Wyman został szybko zastąpiony. Nigdy się już nie mówiło od tamtej pory, że Daryl Jones jest Rolling Stonesem kolejnym. Zostali jako kwartet. Bill Wyman założył zespół The Rhythm Kings, gdzie właśnie takich old boyów zbierał. Jego chyba bardziej cieszyło takie granie starych...
[01:09:55.64 → 01:09:59.29] A: Tak jak Travelling Wilburys, ta ekipa Roy Orbisona, Harrisona i Lana.
[01:09:59.29 → 01:10:36.86] B: Tam się świetne nazwiska przebijały, znani muzycy z nim grali. No to będę mówił o takim koncercie, bo kiedyś robiłem z nim wywiad o machiny i on mnie zaprosił na koncert i pojechałem. To było zresztą zabawne, bo dałem mu swoją książkę, byłem archiwistą, on zbiera te wszystkie materiały o Rolling Stones, więc ja wziąłem swoją książkę, napisałem mu dedykację i mu ją wręczyłem, a on podpisał mi i oddał, bo myślał, że ja proszę go autograf. On mówił, nie, to dla ciebie, trzymaj to. No i się okazało, że Stansi wrócili, że wszyscy ich kochamy. Trasy koncertowe światowe i to rozszerzone światowe, bo tam wtedy Azja doszła, bo już naprawdę wtedy te skrzydła rozwinęli w pełni dookoła, dookoła globu.
[01:10:36.86 → 01:10:41.80] A: Nie było żelaznej kurtyny, więc mogli też Europę Środkową i Rosję zaliczyć.
[01:10:41.90 → 01:11:03.08] B: Świetnie przyjmowali w Pradze, gdzie tutaj wielu fanów z Polski jeździło do Pragi na koncerty. W końcu w Polsce wystąpili po raz kolejny i kolejny. No i się okazało, że mają drugie życie. I to już był ten moment, kiedy ich płyty stały się mniej znaczące. Woodoo Lounge było taką moim zdaniem słabszą płytą. Oni trochę wtedy padli ofiarą formatu, nośnika, bo napakowali... I tu się zatrzymajmy z
[01:11:03.08 → 01:11:26.05] A: krytyką tej płyty, bo wiem, że Maja tak wyznała za kulisami, od tej płyty zaczynała swoją przygodę. Bridges to Babylon, czyli wcześniej. 1997, tak. I uważasz, że wtedy, czy pamiętasz ten czas, jak zaczynałaś słuchać Stonesów? dalej była ta łatka dinozaurów, czy może raczej to jest takie jak wino, że zespół jak wino, im starszy tym lepszy? Pamiętasz swoje emocje?
[01:11:26.27 → 01:13:10.03] C: Ja miałam wtedy 12 lat i w moim domu od samego początku, odkąd pamiętam, słuchało się rock'n'rolla. Tato był taką osobą, która opowiadała mi. Zaczęłam tak naprawdę od Led Zeppelin, bo to był też ukochany zespół mojego taty i słuchałam wszystkich historii. Jak jechaliśmy samochodem, wszystko mi opowiadał o każdym z członków zespołu. Tąsi przyszli do mnie faktycznie w 1997 roku z tym wielkim przebojem, z wielkim hitem Anybody Seen My Baby i z przepięknym teledyskiem, bo to jest filmowa rzecz, z Angeliną Jolie, zresztą świetną aktorką, młodziutką jeszcze wtedy, nie bardzo rozpoznawaną przynajmniej w Polsce. Ja nie pamiętam, co było pierwsze, czy ten zachwyt z tym teledyskiem, bo ja o Stones'ach już słyszałam, ale nie byłam wtedy fanką tych pierwszych ich płyt, czego dzisiaj nie rozumiem i oczywiście im głębiej... Im głębiej wchodziłam też w nich i w ich historię, tym bardziej doceniałam to, co robili na początku, a dzisiaj to są moje ukochane płyty faktycznie, to są te lata 60., bo dla mnie to jest totalny przełom. Trochę to były dinozaury, bo to był też czas, kiedy z drugiej strony, oprócz tego, że słuchaliśmy z tatą w samochodzie Led Zeppelin i Stonesów, to ja mówiłam, że teraz stop, puszczamy Spice Girls. Bo to był ten moment, to była taka druga brytyjska inwazja, można też powiedzieć, prawda?
[01:13:10.13 → 01:13:11.15] B: Tak, to była brytyjska inwazja.
[01:13:11.33 → 01:13:12.55] C: Kolejny raz.
[01:13:12.97 → 01:13:17.01] B: Trzecia, bo druga to były osiemdziesiąte lata, to była Eurythmics, Boy George, tak, tak.
[01:13:17.05 → 01:13:17.55] C: Czyli trzecia.
[01:13:17.63 → 01:13:18.61] B: Kolejna inwazja.
[01:13:18.89 → 01:13:48.89] C: Kolejna inwazja. I wydawało mi się wtedy, że no dobrze, starsi panowie, ale... W ogóle mi to nie przeszkadzało, bo to się okazało, że to są świetni faceci z wielką energią, grający coś, czego nie potrafiłam jeszcze wtedy skwalifikować i sklasyfikować jako dwunastolatka, ale bardzo mnie pociągali i faktycznie nie mogłam oderwać wtedy oczu od ruchów Jagera.
[01:13:50.06 → 01:13:58.52] B: Ale to ciekawe, bo Anybody See My Baby jest jedną z takich najbardziej nietypowych dla Stonesów piosenek. To jest taki popowy utwór, który właściwie mógłby się znaleźć w repertuarze bardzo wielu innych artystów.
[01:13:58.68 → 01:14:01.90] C: To prawda, ale i pewnie dlatego też wpadł mi w ucho.
[01:14:02.70 → 01:14:05.90] B: Tak, bo tym się złapali, właśnie twoje pokolenie, tak, dlatego, no, fajnie.
[01:14:06.22 → 01:14:06.74] C: Udało się.
[01:14:07.14 → 01:14:12.30] B: Kiedyś Angie była taką piosenką, prawda, która jakby odstawała z repertuaru Stonesów też, a stała się popularna wśród młodych ludzi.
[01:14:13.44 → 01:14:15.72] A: Tak królowała w radiu, bo to tacy...
[01:14:15.72 → 01:14:18.52] C: No i nadal pociąga, ona nadal pociąga to Angie.
[01:14:19.55 → 01:14:48.77] A: Daniel powiedział, że lata 90-te i początek już 2000-tych to są Stones jako machina koncertowa, gorzej przyjmowane płyty, ale jednocześnie jakby Jagger też szuka. Nie wiem, może projekty solowe, chyba 2012 lub 2011 to jest taki projekt super heavy, gdzie on z Davem Stewartem, Josh Stone zaczyna grać DJ-ami, zaczyna grać taką muzykę na pograniczu reggae, rocka, czegoś jeszcze jest taki słynny teledysk Miracle Worker chyba.
[01:14:49.00 → 01:15:00.58] B: Udana piosenka i fajny teledysk. Tam jeszcze były te elementy Bollywood, bo tam jest przecież ten słynny kompozytor indyjski, hinduski, który dość tam dużo wniósł i to był taki misz-masz, ale sensacji nie było.
[01:15:00.70 → 01:15:21.67] A: Jak rozumieć jakby te jego poszukiwania, skoro powiedzieliśmy, że sparzył się na karierze solowej, a nagle jest członkiem kolejnego zespołu, ten team był na równych prawach robionych oczywiście. Jagger miał największe nazwisko, ale Dave Stewart, który odpowiadał za sukces Eurythmics, to także była duża postać i młoda wokalistka Josh Stone. Ciebie Maja ciekawił ten projekt?
[01:15:21.81 → 01:15:39.79] C: Ja pamiętam ten projekt, ale pamiętam, tak jak mówisz, jedną piosenkę. A później pamiętam jedną piosenkę, którą McCartney wydał z Kanye Westem i z Rihanną. Four or Five Seconds to się nazywa. I to też była świetna piosenka, ale ona mi nic nie zrobiła. Podobało mi się to, ale to było na chwilę.
[01:15:40.16 → 01:15:43.38] B: To były takie jednorazowe historie, super heavy były takie.
[01:15:43.38 → 01:15:46.89] A: Też na epoki takie collaborations, że zbierzmy All Stars Band.
[01:15:46.90 → 01:16:24.36] B: Ja myślę, że miał więcej czasu Jagger na takie pomysły, dlatego że Kid kiedy nie gra, kiedy nie ma trasy koncertowej, to sobie tam siedzi na tych Karaibach, czy w Connecticutu u siebie. i się zajmuje sobą, jak wiemy, spadł z drabiny bibliotece, czyli czyta książki, o sobie nikt nie podejrzewał wcześniej, złośliwcy tak mówili, a Jagera nosi, on ma to ADHD swoje całe, napisze jakiś tam numer, szuka sposobu, żeby go pokazać światu od razu i oni wtedy mieli więcej czasu, oni mieli przerwę w trasach koncertowych, płyty zaczęli wydawać coraz rzadziej, rzadziej, rzadziej, dostęp był coraz szerszy, ta płyta, która się okazała teraz, to jest po 18 latach, ich nowy materiał, nowy materiał autorski.
[01:16:24.36 → 01:16:33.58] A: A w międzyczasie była taka płyta, o której wszyscy myśleli, że jest końcem ich działalności, czy płyta z coverami bluesowymi, czy taki hołd złożony idolom młodości.
[01:16:33.62 → 01:16:38.00] B: Ja się przyznam, że ją bardzo lubię. To jest bardzo dobra płyta z bluesami. Blue and Lonesome się nazywa, prawda?
[01:16:38.10 → 01:16:44.74] A: Oni myśleli o tym jako takie podsumowanie pierwsze, że już nie będzie żadnej innej z oryginalnym materiałem.
[01:16:44.76 → 01:16:45.74] B: Tak to wyglądało.
[01:16:46.20 → 01:16:48.10] A: ale czy oni to planowali?
[01:16:48.60 → 01:17:12.45] C: Mi się wydawało, że z ich strony jest to jednak jakaś taka forma zabawy, że spróbujmy, czy umiemy jeszcze raz, czy tak samo to czujemy, jak czuliśmy na początku lat 60., gdy zaczynaliśmy. Zgadzam się z tobą, że to jest bardzo dobra płyta, mi się jej świetnie słucha. Ja tego nie odebrałam jako jakąś formę pożegnania, zakończenia, jakiegoś postawienia kropki.
[01:17:12.45 → 01:17:14.07] B: Teoretycznie mogło nim być, tak.
[01:17:14.09 → 01:17:15.19] C: To może być każda jedna.
[01:17:15.19 → 01:17:23.69] A: Osłodzenie oczekiwania takie, prawda, że wracamy do korzeni, zobaczcie, myślimy co dalej, ale żeby zrozumieć, co mamy dalej robić, musimy zobaczyć, od czego zaczęliśmy.
[01:17:23.83 → 01:17:25.33] C: I to też było fajne, bo to nie było komercyjne.
[01:17:25.35 → 01:17:30.49] B: Oni tego nigdy nie zapomnieli tak naprawdę. I w tym też jest ich siła, że oni pamiętają, skąd się wywodzą od początku.
[01:17:30.63 → 01:18:44.49] A: No to już powoli dochodzimy do Hackney Diamonds. Jest gdzieś 2017, jeszcze Jagger lobby, England Lost, taki wspaniały singiel. opowiadający o Anglii w czasach Brexitu. Pojawia się pandemia, pojawia się Ghost Town, czyli taki niesamowity kawałek stonsów, który nam przynajmniej nie pomógł przetrwać pierwsze dni izolacji i zrozumieć, jak oni patrzą na ten świat i co się teraz dzieje. Myśleliśmy, że już będą takie single co jakiś czas wypuszczane bez pełnej płyty i nagle gruchnęła wiadomość, że oni jednak pracują w studio. Zaprosili wiele gwiazd jak McCartneya, Eltona Johna, Stevie Wondera, Lady Gaga nawet. I w październiku ukazała się ta płyta Hackney Diamonds. Co o niej myślicie? Czemu ona w ogóle powstała? Jak tego słuchać? Pożegnanie? Wreszcie nie. Daniel mówi, że nie, bo są nowe kawałki. Zwieńczenie? Pogrożenie pięścią światu? Zobaczcie, jesteśmy najwięksi. Mimo, że Beatlesi chcieli to za chwilę przykryć, now and then, dwa tygodnie czy miesiąc później już była odpowiedź Beatlesów, dwóch ostatnich. My też mamy piosenki. Jak rozumiecie powrót z Hackney Diamonds?
[01:18:47.17 → 01:20:03.47] C: Mi się wydaje, że w wieku 80 lat oni pokazują, że ciągle jesteśmy na topie, ciągle jesteśmy tymi łobuzami, których znacie i pamiętacie, nic się nie zmieniło. Co udowodnił też teledysk probujący z jedną z największych gwiazd. Z jedną z największych gwiazd młodzieży, jedną z gwiazd serialu Euphoria, to jest serial, który gdzieś tam określa i naznacza też to nowe pokolenie, dwudziestolatków i to jak oni widzą świat, jak on pędzi i jak bardzo nie mogą wskoczyć do tego tramwaju i jak często faktycznie spadają w przepaść. To był serial, który pozwolił się wybić nowym nazwiskom na scenie filmowej i jednym z nich jest Sydney Sweeney. Młoda aktorka, bardzo utalentowana, piękna blondynka i to ma tutaj znaczenie, ponieważ znowu wracamy do fascynacji Micah Jagera kobietami i to młodymi kobietami, bo on jest też teraz...
[01:20:03.47 → 01:20:08.07] A: To Marian Faithfull w nowej odsłonie, tak byś to widziała?
[01:20:08.47 → 01:20:50.98] C: Tak, Marian Faithfull w nowej odsłonie i to pod każdym względem fizycznym nawet. Dziewczyna jedzie w kabriolecie mijając kolejne banery, na których widzimy takich przerysowanych trochę, będących obrazami i klipami stonsów z różnych dekad swojej kariery. I było to dla mnie w pewien sposób wzruszające, bardzo zaczepne, no i myślę, że faktycznie będzie jeszcze bardzo wiele do pokazania.
[01:20:53.31 → 01:21:02.73] A: Sweeney się pod koniec robi smutna, bo Zmierzchaj jest już ciemno i na tych ostatnich banerach są Stonsi w wieku 80 lat, ale oni są radośni z kolei, że ta dziewczyna do nich jedzie.
[01:21:02.94 → 01:21:19.11] B: To jest świetnie wymyślony teledysk, bo właściwie to jest taka klisza. Jedzie piękna młoda blondynka kabrioletem przez Hollywood i to już widzieliśmy mnóstwo razy. Tutaj ja wyczuwam pewien dystans i pewne poczucie humoru Rolling Stonsów. Ona się głównie pręży w tym samochodzie. Natomiast tam się wszystko dzieje, na tych bitboardach, bo to są takie najbardziej znane...
[01:21:19.11 → 01:21:20.57] A: Jedzie przez historię Stonesów też.
[01:21:20.57 → 01:22:43.91] B: Tak, ale to są okładki płyt ich, to są sceny z teledysków, gdzie oni są młodzi, ale komputerowo jest to tak zrobione, że śpiewają tę piosenkę, ten najnowszy hit, czyli utwór Angry, który otwiera płytę, pierwszy single. Bardzo jest to trafione moim zdaniem. Ja tę płytę bardzo dobrze przyjąłem. Tutaj będziemy mówić, czy mówimy o motywacji ich, które są generalnie podobne i takie trudne do odgadnięcia, ale stąd się nie zawsze respektowali prawa show biznesu, a często sami je formułowali. ale tutaj złamali już dwukrotnie z rzędu coś, co jest taką ogólnie przyjętą tradycją, to znaczy oni mieli trasę z okazji 50-lecia, turne światowe, potem z okazji 60-lecia i na obu tych trasach grali wyłącznie stare piosenki, bo nie mieli w ogóle nowego materiału. i myślę, że to już dojrzewało, żeby jednak coś stworzyć, a im to raczej nie przychodzi. To bardziej jest kwestia motywacji w ich przypadku chyba, niż jakiegoś wypalenia, bo oni nie są wypaleni, ta płyta to udowadnia. Ta płyta moim zdaniem ma przede wszystkim bardzo dobrą energię. Oni się świetnie bawią, my się bawimy razem z nimi, wierzymy im, jest to świetnie zrobione, oni by nie mogli wydać czegoś średniego. To nie Rolling Stonesi. Gdyby oni mieli zrobić coś średniego, to by tego w ogóle nie zrobili. Oni po prostu skupili się, sprężyli, zrobili coś bardzo dobrego. Nie jestem zachwycony okładką, ale wiem, że jest bardzo nowoczesna z kolei.
[01:22:43.98 → 01:22:53.76] C: Tak, ale to jest też młodzieńcza energia, czyli to, o czym ty mówiłeś, że niektórzy zarzucają tej płycie, że oni wrócili znowu do korzeni, że to jest to, co oni robili w latach sześćdziesiątych.
[01:22:54.07 → 01:23:16.89] B: Ale ten nowy producent Andy Ward bardzo, bardzo pomógł tej płycie i bardzo dużo dobrego zrobił dla nich. Oni byli zachwyceni, kiedy Richard mówił, że oni w ogóle tak inaczej patrzą, inaczej słyszą muzykę, mają zupełnie inne pomysły. Mówimy o młodych ludziach, młodych producentach. Ale oni mają to, że mają swój styl i ten styl nikt nigdy nie zgasi, nie przytłumi Rolling Stonesu.
[01:23:17.03 → 01:23:23.77] A: Tam na tej płycie dochodzi do kilku sentymentalnych powrotów. Pojawia się Bill Wyman w dwóch kawałkach.
[01:23:23.94 → 01:23:25.99] B: W jednym utworzę. W dwóch się pojawia Charlie.
[01:23:26.45 → 01:23:37.88] A: Charlie Watts jeszcze gra w dwóch. Jest Paul McCartney na basie nagle. Niesamowite połączenie dwóch legend. Czy to Bite My Head Off chyba tak się nazywa.
[01:23:37.91 → 01:23:38.38] B: Tak, Bite My Head Off.
[01:23:38.38 → 01:23:40.18] A: Odgryź mi głowę, odgryź mi, dobrze to tłumaczyłem.
[01:23:40.38 → 01:24:14.62] B: i ma tam w ogóle solówkę basową taką przesterowaną, zupełnie gra jak nie ona. Słychać, że to jest ona, a potem gra coś bardzo dziwnego, a mi krzyczy dawaj, dawaj, dawaj, jest tam spontaniczność, świetnie się bawią. Była też plotka, że się Ringo pojawi, ale się Ringo nie pojawił. No i był taki żart, który funkcjonował od dawna, że Rolling Stonesi stracili sekcję rytmiczną, bo im wymarli koledzy, a u Beatlesów została sama sekcja rytmiczna, czyli bas i perkusja i mogliby połączyć się, to nie w tym rzecz. Natomiast te wizyty, zaproszenie Billa Wyjmana jest takim moim zdaniem bardzo fajnym ukłonem pod adresem fanów zespołu.
[01:24:14.68 → 01:24:15.70] A: 87 lat.
[01:24:15.70 → 01:24:40.76] B: 87 lat, zagrał w jednym utworze. Jest w tym utworze Charlie Watts również, bo jeszcze z nimi nagrywał. I to jest taki skład Rolling Stonesów od 75 roku przez wiele, wiele kilkanaście dobrych lat. To jest ten quintet taki do odejścia Billa Wyjmana. I tutaj mamy reinkarnację i jest to ukłon pod adresem wielbicieli zespołu, którzy razem z nimi przez te pół wieku...
[01:24:40.76 → 01:24:45.52] A: Jak wam Lady Gaga się sprawdza w tym jednym z dwóch finałowych utworów tej płyty?
[01:24:46.72 → 01:24:57.84] C: Ona się dobrze sprawdza, bo ona się świetnie na scenie dogaduje z Jagerem, co już mogliśmy zobaczyć też kilka razy przy wspólnym wykonywaniu numerów już w przeszłości.
[01:24:57.88 → 01:25:00.12] B: 10 lat temu wystąpiła z nimi przy 50-leciu.
[01:25:00.84 → 01:25:21.84] C: I oni się świetnie dogadują, świetnie się uzupełniają. To jest właśnie ta energia, której potrzebuje Mick, ponieważ on inne wokalistki potrafi zjeść. I tak było z Taylor Swift między innymi. Bardzo nieudany występ wspólny. Ona została całkowicie przytłoczona. On musi mieć wariatkę, drugą energię, która będzie takim wulkanem jak on.
[01:25:22.13 → 01:25:42.02] A: Jakie kawałki jeszcze byście z tej nowej płyty wyróżnili? Bo jest taki dziwny mess it up, prawda? Prawie dyskotekowy, skoczny bardzo, gdzie Jager jakby mruga do tych, do tak Anybody Seen My Baby, czy Misju chyba troszeczkę też chyba takie było, prawda? Nie wiem, dobrze pamiętam. Które wyróżnilibyście z tej płyty?
[01:25:42.06 → 01:26:01.40] B: Bardzo mi się podoba finał tej płyty, bo tam jest krótka ballada Keitha Richardsa, jeden utwór solowy jego na tej płycie, wyjątkowo jeden i wyjątkowo krótki, bo np. przy Wielkiej Strupie Abilon też były takie piosenki o 5-6 minut i było ich kilka, a potem następuje ten... Wyjątkowy utwór z Lady Gagą. Ja w ogóle uwielbiam, uważam, że jest świetną wokalistką i tak dalej.
[01:26:01.58 → 01:26:04.42] A: Rzeczywiście jest taki... Nawet siedem minut, więc jest taka długość niestansowska.
[01:26:04.42 → 01:26:50.34] B: Tak, tak. To był on skrócony do singla. Tam był wycięty cały finał do singla. Ale na płycie jest siedem minut. I to jest taki utwór, aż można powiedzieć, nawet trochę w słowie metafizyczny, bo tam się mówi o przemijaniu, o czasie, o śmierci. I świetnie tutaj się odnajduje Lady Gaga z Jagerem. Utwór przypomina, no te pierwsze akordy przypominają, you can always get what you want, no ale to są te podstawowe akordy, więc trudno żeby było, znaczy możemy sobie na to pozwolić, żeby z tego skorzystać. I to jest taki wielki, wielki finał, też połączenie pokoleń, dzięki jej obecności, tego pierwiastka żeńskiego, tej fenomenalnej energii, o której powiedziałeś, bo to właśnie on musi mieć wariatkę. I on się fantastycznie... A w nowym wydaniu tej płyty już jest to udokumentowane na występ w klubie Rocker w Nowym Jorku dzień przed premierą płyty.
[01:26:50.36 → 01:26:51.22] A: Siedem utworów koncertowych.
[01:26:51.22 → 01:28:04.94] B: Siedem utworów, w tym ten, bo ona też tam się pojawiła. No i ten ostatni utwór, który dla mnie jest bardzo znaczący, bo ja nawet tutaj taką klamrę sobie, taką... wymyśliłem, bo kiedy zaczynałem pisać Satysfakcję, to w mojej książce Prolog, to jest o tym jak dwóch młodych chłopaków spotyka się na peronie kolejki pod Londynem i się okazuje, że noszą podobne płyty. A, ty słuchasz Chakaberego, ty słuchasz Madiego Watersa, wow. Muddy Waters, mistrz blusa z Chicago, jest autorem piosenki Lege Rolling Stone, blusa, z którego zaczepnęli swoją nazwę. I teraz ten utwór kończy ich ostatnią płytę. Mało tego, to jest duet Mika i Kitta, tam nie ma pozostałych muzyków, tam nie ma sekcji. On śpiewa, gra harmonice i gra na gitarze. Notabene jest to ten sam model gitary, na którym grał Robert Johnson, czyli człowiek, który właśnie wymyślił bluesa, król śpiewach bluesowych z początku wieku. Okazało się, że w ogóle Kidd ma problem z graniem na tej gitarze, bo zmienili trochę strój i tak dalej, żeby to się udało i to się udało. Więc tutaj, gdyby to miała być ostatnia płyta Rolling Stonesów, jak podobno ma nie być, to ten finał ma znaczenie, ma swój sens.
[01:28:05.20 → 01:28:11.24] A: To już to precyzuj. Co by znaczył taki finał? Wracamy tam, skąd żeśmy wyszli? Czy ciągle jesteśmy tacy sami?
[01:28:11.38 → 01:28:31.95] B: Taka klamra. Nie, że pamiętamy skąd jesteśmy. Że było dwóch nastolatków na peronie w Dartford i właściwie o tym utworze rozmawiali. a teraz jest dwóch osiemdziesięciolatków i jest tak jak było, czyli jesteśmy wieczni. To taki właściwie nawet jest, to nie to, że się kończymy, nie, że to trwało i my trwamy i będziemy trwać.
[01:28:33.09 → 01:28:35.29] A: Maja, jeszcze wskazałbyś na jakiś moment tej płyty?
[01:28:35.69 → 01:28:45.27] C: Ja mam dokładnie to samo. To zakończenie mnie bardzo wzrusza. Ale też to Angry na mnie dobrze działa. To jest ta energia.
[01:28:45.27 → 01:28:50.63] B: Angry z Faridem Sidnem bardzo, utwór z McCartneyem byl my head off. Te dwa utwory z Charlie'em bardzo dobre. Wyszły najlepsze na płycie.
[01:28:51.32 → 01:29:06.52] A: A jeśli ja powiem, że Messi zap mnie rusza, to wyjdę na profana, bo czuję jakąś niezwykłą młodość w tym kawałku po prostu, że nagle oni się wygłupiają trochę. To jest pastiszowy kawałek tak naprawdę, ale wydaje mi się, że oni mają 40 lat mniej w tym utworze.
[01:29:06.62 → 01:29:07.70] B: Tak, bardzo logicznie.
[01:29:09.86 → 01:29:53.30] A: Dobrze, na razie zróbmy pauzę. Czy państwo chcecie zadać w tym momencie naszym gościom jakieś pytania o stonsów, albo podzielić się swoimi uwagami na temat ich twórczości, waszych związków z ich twórczością przez lata? To jest też taki wieczór, że wspominamy, dzielimy się radościami fanowskimi. Podamy mikrofon, więc jeśli są chętni, ręka do góry. Można też zaśpiewać ulubiony kawałek stonsów, nie robimy ograniczeń. Wykorzystajmy tę chwilę, bo tak coraz rzadziej się spotykamy w większych gronach, żeby pogadać o muzyce. To się robią takie niszowe, samodzielne, indywidualne przyjemności. A młode pokolenie zupełnie inaczej słucha muzyki niż my.
[01:29:53.32 → 01:29:53.94] B: W słuchawkach.
[01:29:54.50 → 01:30:03.68] A: Tak, i ogląda ją, ogląda muzykę. Czy ktoś z Państwa chciałby coś opowiedzieć o Stones'ach, zapytać naszych gości? Tam jest jakaś ochota z tyłu czy nie?
[01:30:04.84 → 01:30:06.48] B: Ochota i wola jest potrzebna.
[01:30:08.35 → 01:31:29.68] A: Pięterko też, nie? Słuchamy dalszej części. No dobrze, to przylecieliśmy te 6 dekad szczęśliwie, posłuchaliśmy o historii prywatnej muzycznej Rolling Stonesów, próbowaliśmy wyjaśnić fenomen, jak to jest być zespołem. Czy wyobrażacie sobie świat? Był taki film, to się chyba Yesterday nazywało, tak? Że świat bez Beatlesów, prawda? Nagle coś dochodzi do jakiegoś zderzenia galaktyk, jest świat bez Beatlesów i on wygląda zupełnie inaczej. Jest jeden muzyk, który to pamięta, co było, próbuje odtworzyć, ale w tamtym świecie Stones istnieją. Czyli tak jakby bardzo sprytnie pokazano, że Stones to nie jest reakcja na Beatlesów. Tak by powstali, tak by byli wielcy. Wyobrażacie sobie świat rocka, muzyki, popkultury bez Stonesów? Jak by on wyglądał? Spróbujmy sobie tak pogdybać przez chwilę, bo za parę rzeczy w tej machinie rozrywkowej odpowiadają. Parę kreacji wizerunkowych stworzyli, logotypy, kawałki i tak dalej. Jak muzyka wyglądałaby bez tonsów? Nie byłoby zespołów długowiecznych? Nie byłoby pojęcia dinozaury rocka? Sam szukam odpowiedzi, ale może to jest taki moment, żeby sobie wyobrazić świat bez tego, co bardzo lubimy. bez symbolu Wielkiej Brytanii także, bez Sir Mika Jagera.
[01:31:33.00 → 01:31:41.98] B: Ja w takich sytuacjach przy takim pytaniu mam taką refleksję, że to byłby taki świat jak teraz, bez tego zespołu, którego nie było.
[01:31:42.50 → 01:31:46.40] A: Czyli uważasz, że muzyka nie wpływa na...
[01:31:46.40 → 01:32:04.16] B: Zawsze wpływa na siebie to wszystko, co istnieje i to jest właściwie niewyobrażalne, co by było bez nich, bo świat by istniał oczywiście. Trudno mi sobie wyobrazić, na kogo oni tak bezpośrednio wpływali, bo oni jakby byli taką... oni pochłaniali te wszystkie wpływy z każdej strony.
[01:32:04.66 → 01:32:06.52] A: A sami nie zostawiali śladów, to jest ciekawe.
[01:32:06.58 → 01:32:13.72] B: Były zespoły, ale ktokolwiek próbował naśladować strąsłów, to odpadał. Były takie zespoły w Ameryce, na przykład The Counting Crows czy Black Crows, były takie zespoły.
[01:32:14.00 → 01:32:18.16] A: A jak rzucę hasło White Stripes, to nie ma tam gdzieś Hickory Chartsa.
[01:32:18.36 → 01:32:26.30] C: Harry Styles też, bo on faktycznie też był taki moment przy tej jego pierwszej płycie solowej, gdzie on nawet się wcielał.
[01:32:26.40 → 01:32:48.32] B: No tak, ale to by świata nie zmieniło. Ja myślę, że musimy pamiętać o tym, że żyjemy w taki, na co nie spojrzeć, od polityki po kulturę, w taki dychotomia, podziałach bardzo wyraźnych, wyrazistych i tu Bietesi i Stonsi to zrobili. Bietesi wypadli, Stonsi poszli swoją drogą. Fała im za to. Ja sobie nie umiem wyobrazić świata bez nich, bo mi towarzyszą przez całe życie.
[01:32:49.18 → 01:32:53.54] A: Przez książkę i przez... Przewestrując pewnego złego polityka, po co taki świat, w którym nie ma Ronik Stonsów, tak?
[01:32:53.62 → 01:32:54.36] B: Tak, tak, tak.
[01:32:54.68 → 01:33:09.24] A: Przepraszam, wiecie kogo cytuję, więc po co świat, jak nie ma w niej Rosji, tak? A ja, a ty? Jakby na kogo wpłynęli twoim zdaniem stąsi i co zmienili po prostu jako idea, pomysł, machina?
[01:33:09.40 → 01:33:17.60] C: Ja się tutaj zgodzę, że gdyby ich nie było, to byłby po prostu ktoś inny i byśmy zwracali uwagę, byłby po prostu drugi zespół.
[01:33:18.24 → 01:33:23.02] B: Zespół Dychu był zawsze w cieniu, ja bardzo cenię Dychu, bardzo lubię i ten repertuar i tych muzyków.
[01:33:23.18 → 01:34:30.34] C: I być może wtedy byłoby miejsce dla nich. Ja przed chwilą właśnie powiedziałam, bo mnie bardzo ciekawi to, w jaki sposób Mick Jagger, Keith Richards wpływają na pokolenie teraz, nam obecne, to młode pokolenie. Wymieniłam Harrego Stilesa, bo on faktycznie wciela się w rolę, bardzo często Micka, Jagera stylizując się na niego, bo to był też taki pomysł na początku, ten powrót do lat 60., bardzo popularny w muzyce rock'n'rollowej w ciągu tam ostatnich 5-6 lat. Wzorowanie się na tych największych zespołach i to jest faktycznie Styles, jemu to wyszło na dobre, wyprzedaje faktycznie jako solista stadiony w kilka w kilka minut, natomiast to jest też ogromny wpływ na całą popkulturę. Mamy John'ego Deppa, który wcielał się też w rolę pirata, który znowu pirat był bardzo inspirowany stylówkami i strojem i tym jak się nosi.
[01:34:30.38 → 01:34:52.96] A: I że byłeś mężczyzną w którejś części Piratów z Karaibów? Ja mam powiedzieć? Tak, wystąpił Keith Richards po prostu jako ojciec Johnego Deppa. Co więcej, w kolejnej części pojawił się jeszcze jako wujek Paul McCartney, wyglądający identycznie jak Keith Richards, tylko nie doszło do spotkania rzeczywiście aktorskiego na szczycie Keith Richards, Paul McCartney w jednej części.
[01:34:53.20 → 01:35:35.06] C: Więc to się wszystko dzieje. Cała popkultura, ich współpraca przy płytach z Andy Moore Hallem, przecież ta słynna płyta Sticky Fingers, która została zaprojektowana, w taki sposób, który był w zasadzie niesprzedażowy i powstało ileś tam kopii płyty, na której widzicie Państwo część dżinsów na biodrach, która była z rozporkiem, faktycznie ten rozporek się rozpinało, ale to nie było sprzedażowe. Rysowało płyty i trzeba było to nadrukować. Po prostu zwykły druk musiał z tego powstać. A są w ogóle te płyty do kupienia, prawda? Chyba na jakichś aukcjach.
[01:35:35.44 → 01:36:07.04] A: Jakbyś doprecyzowała Harrego Stilesa. Była też ta piosenka, tak mówiliśmy, ruszając się jak Mick Jagger, jakiś angielski tytuł. Czy stylizując się na Jagera, czy wytwórnia, która go w tę stronę pcha, próbuje takiego restartu dokonać, że jakby kreujemy gwiazdę, która tak samo będzie funkcjonować jak Jagger, tak samo będzie już w tym coraz mniej binarnym świecie przyciągać uwagę fanowską, także pod względem seksualnym czy identyfikacji.
[01:36:07.06 → 01:36:20.94] C: I mężczyzn i kobiet tak samo, bo to też jest taka u niego płynna i niedookreślona dziedzina i tak samo było zawsze z Jaggerem. Były przecież masa plotek na temat jego romansu z David Bowie.
[01:36:21.66 → 01:36:37.42] A: Moi koledzy geje zawsze powtarzają oglądając Dancing in the street, że jest potworna chemia seksualna między Bołem i Jagerem. Więc, Danielu, czy to prawda? Czy piosenka Angie rzeczywiście powstała jako piosenka przepraszająca dla żony Davida Bołujego?
[01:36:37.42 → 01:37:25.82] B: Ja jestem białym heteroseksualnym dziadersem, nie powiem na to pytanie. ale mam inną refleksję, mianowicie teraz zaczęliśmy rozmawiać, że może ten wpływ Rolling Stonesów na muzykę i na muzyków to nie jest tak szczególnie istotne tak naprawdę. No bo jest Harry Styles, parę zespołów i tak dalej, no wiadomo, gramy tak jak gramy, zespół gitarowy, tutaj klucz do Stonesów, no to tych dwóch gitarzystów zawsze i tak dalej, są takie zespoły. ale oni, to jest niedobre słowo, ale oni są takim zjawiskiem totalnym. Może nazwijmy, może lepiej użyć słowa synergia. Tam się wszystko w nich zogniskowało. Tam była i muzyka, i popkultura, i bunt, i wizerunek, i logo, i moda. Oni to wszystko. I się filmy pojawiły, i teledyski. Nie ma rzeczy, nie ma takiej przestrzeni w popkulturze, na której stąd się jakoś by swojego piętna nie ocisnęli. I to się wszystko w nich...
[01:37:25.82 → 01:37:29.87] A: Patrzymy na nich, słuchamy. I jesteśmy w zjawisku teoretycznym.
[01:37:29.91 → 01:37:41.73] B: Ja bym tego w ogóle nie oddzielał. To jest taki zespół, który ma wszystko. Czasami się mówi o kimś, że ma wszystko. Maria Carlas miała wszystko, miała urodę, głos i klasę, ale oni naprawdę mieli wszystko.
[01:37:42.53 → 01:38:00.55] C: Ale jeszcze właśnie dzięki tym młodym wykonawcom, dzięki temu, że oni mają wszystko i każde kolejne pokolenie może z tego czerpać, no to docierają do całkowicie nowych, innymi ścieżkami niż przez rodziców na przykład, do młodych ludzi, do kolejnego pokolenia, które to łyka.
[01:38:01.27 → 01:38:19.89] A: Teraz nie wiem, czy mnie olśniło, czy się okazuje, że mam jakieś luki w wiedzy o stąsach, ale pamiętacie, że kowerowanie Beatlesów to była cała gałąź sztuki, prawda? Miliony wersji Yesterday, With a Little Help i tak dalej. Jakie z kowerowaniem stąsów? Czy są jakieś... Ważne covery, które zostały w pamięci.
[01:38:19.91 → 01:38:58.60] B: Ja wyszukuję tych rzeczy trochę do audycji radiowych. Najłatwiej jest znaleźć całe płyty w określonym stylu. Na przykład Bluesmeni grają Stonesów. Albo Stonesi grani przez Bluegrassowców. Takie płyty są. Oczywiście, że ich piosenki mają wiele, wiele coverów. Nie tak jak w przypadku Beatlesów. Czyli tutaj mamy coś, że gdyby z tego jakiś wniosek wyciągnąć, że na piosenki Beatlesów były bardziej uniwersalne muzycznie na przykład, a Stonesi są bardziej przypisani wykonawczo do tych swoich utworów. I tak chyba trochę jest. Natomiast coverów Stones'ów jest bardzo dużo. Ostatnio trafiłem na płytę z jazzowymi wersjami Rolling Stones'ów. Ciekawe, ciekawe niektóre historie. Wokaliści jazzowi grający Stones'ów, tylko tego jest o wiele mniej.
[01:38:58.97 → 01:39:00.94] A: Ale swojego Joe Cockera nie mają, prawda?
[01:39:01.32 → 01:39:17.92] B: Nie, takiego czegoś nie mają. Gdyby ktoś zagrał ich piosenkę lepiej niż oni sami, tak jak to było w przypadku Cockera, to tutaj nie. Mówimy o piosence z małą pomocą, With a little help from my friends. i słynnym wykonaniu z Wóz to, gdzie Joe Cocker właściwie przebił oryginał Beatlesu śpiewany, notabene przez Ringo Starra, więc tutaj miał łatwiej trochę.
[01:39:17.96 → 01:39:18.92] A: Bardzo złośliwy jesteś.
[01:39:19.64 → 01:39:27.56] B: Ja bardzo lubię Ringo Starra, bardzo go oceniam jako perkusista też. No to takiego czegoś tutaj chyba jednak nie ma ze Stonesami, żeby ktoś to przebił.
[01:39:28.08 → 01:40:37.58] A: A inaczej jakbyśmy rozumieli ten brak coverów, że oni jednak zawsze wypuszczali najdoskonalszą możliwą wersję tego utworu, tego połączenia głosu z riffem, z energią gitarową, że tego Tak powiedziałaś, że to jest związane z wykonawstwem i tak dalej, a może pisali pod siebie te piosenki. Teoria uniwersalności talsów jest bardziej prawdopodobna. Słuchajcie, na koniec jeszcze już będziemy, jeśli państwo się nie uaktywują, to będziemy powoli kończyć. Taki moment dla każdego fana, chyba najfajniejszy. Zróbcie sobie taką listę pięciu utworów, Stonesów lub Jagera solowego, które najbardziej mi siedzą w głowie, które mi tam grają cały czas albo towarzyszyły wam w ważnych momentach w życiu. Muzyka nam po to czasem jest potrzebna, żeby nam objaśniać świat, przypominać co było albo po prostu siedzieć w głowie i nie móc się wydostać z niej, bo to jest dobre miejsce dla niej. zrobilibyście dla nas taką listę? Fani uwielbiają takie rankingi, The Best Of, to spróbujcie takie pięć kawałków na przykład. A ja?
[01:40:38.30 → 01:41:43.41] C: Gimme Shelter, na pewno, bo tam jest taka dzika energia, której ja często potrzebuję. Sympathy for a Debut, ponieważ ja bardzo lubię historię wokół powstawania tego utworu. W chórkach też można usłyszeć przecież Marianne Faithful i Anitę Palenber. Jest film Godarda z powstawania. Można to znaleźć na YouTubie, między innymi ten film, więc bardzo polecam państwu. jak wrócicie dzisiaj do domu, żeby się temu przyjrzeć, bo to jest piękne takie podsumowanie. Street Fighting Man bardzo lubię, właśnie tutaj takie kwestie też społeczne, poruszane. Ja nie dam pięciu, dam cztery. Satisfaction. I być może tutaj nie będę oryginalna, ale gdy usłyszałam po raz pierwszy na żywo ten początek, te riffy i to poskładało mnie całkowicie. To jest taka energia i taka moc. To jest piosenka ikona.
[01:41:44.63 → 01:41:45.05] A: Daniel?
[01:41:45.19 → 01:42:55.98] B: No więc też zacznę od Satisfaction, która dała też tytuł mojej książce, bo to jest takie słowo przywiązane do tego zespołu już bardzo. identyfikowany z tym zespołem. Ja bardziej, bo widziałem lata 70-te bardziej, chyba późniejszy okres. Ja bardzo lubię Mission na przykład, mi się dobrze kojarzy. Bardzo w moim życiu dużą rolę zagrała ta płyta Steel Wheels, bo ja wtedy napisałem książkę, czekałem czy oni się zejdą, czy nie zejdą. Jak się pojawiła ta płyta, to tam było Mixed Emotions, pierwszy single, ale drugi single, Rock in the Hard Place, który bardzo lubiłem. No nie wiem, czy po tą ostatnią płytę nie sięgnąć, po ten duec z Gagą, bo to jest takie dla mnie ponadczasowe właśnie, coś takiego nowego. Bardzo trudno mi taką... To jest też coś takiego, co ja mam co tydzień przygotowywać za audycje radiowe. Ja po prostu wiem, że gdybym tę audycję zrobił na drugi dzień, to ona by była inna, bo to się zawsze wybiera... Mam też takie rankingi, w które się bawię sam ze sobą, na przykład 10 polskich płyt na Bezludną Wyspę, prawda? To się zawsze zmienia. To się zawsze zmienia. Ja myślę, że to jest tak ogromny dorobek, tak bogaty repertuar, tak różnorodny. I też myślę, że Boże, gdybyśmy Maję zapytali za kilka dni, to by też jakoś by ta lista uległa jakiejś modyfikacji. Dlaczego nie?
[01:42:56.44 → 01:43:06.70] C: Chociaż ja bym jeszcze dodała jedną piosenkę, teraz mi się przypomniało, nazywa się Scarlet i ona też została wydana dwa lata temu, tak mi się wydaje. Ona była wygrzebana z lat 70-tych bodajże, prawda?
[01:43:07.08 → 01:43:11.86] B: Z Jimmy Page'em. Tak, to ona się ukazała na dodatkowym dysku do reedycji.
[01:43:12.00 → 01:43:19.46] C: Tak, zgadza się i to też był czas pandemii i ona we mnie bardzo dobrze, z taką świetną energią.
[01:43:19.72 → 01:43:23.22] B: Ja oczywiście też dodam sympatii Fordy Dewey, bo to jest też jeden z najważniejszych dla mnie absolutnie utworów.
[01:43:24.02 → 01:44:05.85] A: To ja dołączę się do tego wyliczania. Painted Black, to jakąś niesamowitą energią jednak kawałek. Lubiłem w tych wczesnych latach świątyni pokrzykiwania, Hey, get out of my cloud, chyba to się tak nazywało. I rebelianctwo obyczajowe Mothers Litter Helper, czyli o wibratorze. Właściwie o pigułkach również. Tak, rzeczywiście. Drugi wariant to jest, że to są jednak piguły. No niestety Engie muszę wymienić. Engie undercover. White Horses, to dokładnie. I tu się włączę do wspomnienia z Anybody See My Baby.
[01:44:06.49 → 01:44:09.59] B: A z kawerów, na przykład Harlem Shuffle, który bardzo lubię, świetna nagrania.
[01:44:09.89 → 01:44:17.55] A: Solowy Jagger to England Lost, to jest wielka piosenka i to powinna być ozdoba każdej płyty Stonesów.
[01:44:17.71 → 01:44:23.69] B: A z pierwszej solowej płyty Kitaru i Czasa bym kilka wybrał. Z pierwszej solowej płyty Kitaru i Czasa bym też wybrał parę rzeczy.
[01:44:24.59 → 01:44:52.91] A: Dokładnie, no i Ghost Town, który rzeczywiście pandemiczny klimat ma niesamowity. A z tej ostatniej Angry i Mess It Up. I finał, tak jak macie rację, ten finał jest naprawdę wzruszający. Nie wiemy, co zostało im w szufladach. Na pewno mnóstwo jeszcze takich piosenek niedokończonych jest, które wytwórnia będzie już po rozwiązaniu zespołu, które nigdy nie nastąpi. Oczywiście, oni zawsze będą tworzyć, ale wytwórnia to szykuje. Ciekawe co tam w tych szufladach jest, czy tam rzeczywiście mamy utwory na poziomie tych, które...
[01:44:52.91 → 01:45:06.23] B: Czy to będzie wydane jako kolejny album, czy to będzie wydane kiedyś jako bonus, na przykład do tej płyty ostatniej, bo to już może nie być tak spójne jak ten album. Ten album to są jednak najlepsze utwory wybrane, on ma początek, ma koniec, jest pięknie zaprogramowany, świetnie się go słucha.
[01:45:07.10 → 01:45:14.25] A: A może oczywiście wróciła bym do nich fala kreatywności. Cały czas piszą, próbują, tylko o tym nie wiemy. Dowiemy się za 5 lat.
[01:45:14.25 → 01:45:21.46] B: Ale tak jak byłem losem, to mogła być podpucha, że proszę, zakończenie, to teraz się okaże, że ten finał tutaj to jest też kolejna podpucha, bo oni się dalej dobrze bawią.
[01:45:21.86 → 01:45:33.90] A: Siedemdziesięciolecie zespołu przed nami, więc czekajmy. Ostatnia chwila, żeby zadać pytanie albo coś powiedzieć o Stąsach. Proszę bardzo, pani w czerwonym golfie, prosimy bardzo.
[01:45:37.59 → 01:47:03.90] D: Przede wszystkim przypominam sobie z tego, co czytałam, że wtedy, kiedy powstała technika stereo, muzykę The Beatles zaczęto nazywać ścianą dźwięku, a The Rolling Stones ścianą hałasu. Tak się zastanawiam, po prostu zespół The Rolling Stones ma to do siebie, że za każdym razem, kiedy słucham utworu, którego nie słyszałam wcześniej, a mam już swoje lata, wchodzi on po prostu we mnie, jest świeży. Muzyka The Rolling Stones jest niebywale świeża. Trudno to mówić o starzeniu się tych utworów. To jest tak, że za każdym razem, kiedy się tego, kiedy tego słucham, to tak jakbym znała utwór od dawna, raz, a nie słyszałam go wcześniej, dwa jest on, Wchodzi on po prostu we mnie, a od innych artystów nie mam takiego wrażenia. Często muzyka innych artystów się starzeje, brzmi nieświeżo po wielu latach. Natomiast właśnie The Rolling Stones mają to do siebie, że są zawsze w moim odbiorze świeży. Poza tym nie lubię solowej kariery Mika Djokera. Nie lubi pani?
[01:47:04.11 → 01:47:04.98] C: Nie lubię.
[01:47:05.07 → 01:47:14.64] D: Niezależnie od tego, jak dobre utwory były na jego solowych płytach czy solowej płycie, staram się tego nie słuchać. Wolę go w zespole.
[01:47:15.72 → 01:47:45.55] A: Ja tylko namawiam na singiel, który otwiera Slow Horses, czyli ten serial z Apple TV. Zapomniałem tytułu. Pamiętacie, jaki jest tytuł tego? Surrounded by Losers. Bardzo pani polecam. I England Lost oczywiście jest w sieci do znalezienia. To naprawdę jest taka piosenka. Strange Game. Dziękuję bardzo pani Michale. Strange Game oczywiście. A czy skomentujecie pani wypowiedź?
[01:47:46.83 → 01:48:09.06] C: Wydaje mi się, że to jest to, To też na początku powiedzieliśmy w odpowiedzi na twoje pierwsze pytanie, że faktycznie oni są najsilniejsi po prostu razem, więc ja doskonale rozumiem, o czym pani mówi. I jest pewnie wielu fanów, Danielu, takich, którzy nie chcą słuchać samego Jagera, bo dla nich Rolling Stones i to muszą być zawsze razem.
[01:48:09.10 → 01:48:52.35] B: Tak, ale pani powiedziała czymś jeszcze tutaj, że te utwory brzmią, to jest takie słowo, pani Kuba użyła, że brzmią świeżo. I ja myślę, że jednego słowa w tych naszych ocenach tutaj zabrakło, w tej charakterystyce tego zespołu, że to jest szczere. Tam jest energia. O energii mówiliśmy cały czas, mówiliśmy o energii, bo ona jest. Ale to jest szczere. To jest zespół, który... Chce, a nie musi. Bo nie ma nic gorszego niż nie chcę, ale muszę, prawda? A tutaj jest... im się chce. Im się bardzo długo nie chciało. Oni są usprawiedliwieni, my im wierzymy. Oni 17 lat nie nagrali nowej płyty z nowym materiałem. A teraz dlaczego nagrali? Bo im się zachciało. I to jest szczere, prawdziwe i dlatego my to kupujemy, łykamy i wierzymy im. Gdyby to było nieszczere, to byśmy z nich kpili dzisiaj, a my ich traktujemy z szacunkiem.
[01:48:53.69 → 01:49:06.45] A: Czy ktoś z Państwa jeszcze? Zachęcony przez Panią. Komentarz, pytanie. Pan w pierwszym rzędzie, proszę bardzo. Dziękuję za obywatelską postawę i chęć zadania pytania. Dobry wieczór.
[01:49:07.31 → 01:49:26.74] B: Dziękujemy za tyle informacji, jest ich bardzo dużo. Ja mam pytanie takie. Może zabrakło takiej informacji, jak ta muzyka miała wpływ na polską scenę? I czy wymienicie Państwo jakieś zespoły, które
[01:49:26.74 → 01:49:28.02] A: właśnie były pod wpływem?
[01:49:28.54 → 01:51:04.27] B: A drugie pytanie mogę mieć jeszcze. Czy po spotkaniu będzie można uzyskać autograf na książce Satisfaction? autorstwa Pana Daniela Wyszyńskiego. Zawsze z największą przyjemnością. A pierwsze pytanie. Proszę Państwa, Stronci mieli ogromny wpływ na scenę muzyczną w Polsce, nie mówiliśmy o tym rzeczywiście, ale nawet nie samą bezpośrednią muzyką, jak faktem, że byli tutaj w 67 roku, dali dwa koncerty w sali kongresowej. Koncerty obrosły w legendę. To jest coś takiego, jak się mówi w Ameryce, że gdyby wszyscy, którzy mówią, że byli na festiwalu Woodstock, byli w Woodstock, był 10 milionów, a nie pół. U nas podobnie, sala kongresowa już się rozciągnęła do takich rozmiarów kilkukrotnie większych, ale oczywiście ja też znam ludzi, którzy byli na tych koncertach, na przykład Paweł Brodowski, redaktor Jazz Forum, z którym współpracuję, z którym się znamy bardzo dawno. I wizyta Stonesów pokazała polskim młodym muzykom, że można, że trzeba, że warto być odważnym, że nie ma się co poddawać. Polska scena wtedy już istniała, rock'n'rollowa, ale nie miała w ogóle żadnego zapisu fonograficznego, prawie. Do 65 roku, a nawet to ostatnio w innym celu zupełnie sprawdzałem, wszystkie pierwsze płyty polskich zespołów, 66, 67 tak naprawdę, nawet jeżeli były single, piosenki radiowe, to nie było płyt i ta wizyta zmieniła wszystko. Polskie zespoły uwierzyły w siebie, uwierzyły, że warto być zbuntowanym, że władze to kupią, że nie ma się czego bać, że trzeba być sobą. Długo to się nie udawało, ale proszę zwrócić uwagę, że te pierwsze polskie, pierwszy polski de facto taki sensus dicte, de facto sensus dicte, co ja opowiadam? Pierwszy polski prawdziwy zespół...
[01:51:04.27 → 01:51:05.41] A: Próbuję już nie mówić po angielsku.
[01:51:05.43 → 01:52:10.97] B: Czyli breakout na przykład, prawda? ta przemiana z Blackoutów w Breakout, to, że Czesław Niemen objawił się w kolejnym. Istniały zespoły, chochoły, chochoły stały się akwarelami i akompaniowały Niemenowi. To wszystko wtedy się wydarzyło po tym 67 roku, który był na tyle przełomowy. Wcześniej się ukazały płyty w 66, pierwsza płyta Czerwonych Gitar, pierwsza płyta Skaldów, jeżeli dobrze pamiętam, w 67 rok, a to było wszystko takie nieśmiałe próby. A tutaj raptem się okazało, że to trzeba inaczej i wtedy po, Po tej wizycie, Mrowisko, Klanu, Dżamblę na za chwilę, Naga, polska rock opera, inspirowana operami Jesus Christ Superstar czy musicalem Hair, coraz więcej się w tym zakresie działo. To był taki przełom, który otworzył, to był wstrząs. Nie była to bezpośrednia znowuż muzyczna inspiracja, chociaż oczywiście zespoły zaczęły grać ostrzej, odważniej, głośniej. I ta wizyta w 67 roku, prawie że przypadkowa, legendarna do dzisiaj, zmieniła bardzo wiele na polskiej scenie muzycznej, w takim pozytywnym sensie.
[01:52:12.33 → 01:52:35.06] A: Maja, nie? Ktoś z Państwa jeszcze, proszę bardzo. To ja optymistycznie chciałem jeszcze powiedzieć, jako kibic Rolling Stonesów mocny, że w tym zestawieniu 10 płyt, które trzeba zabrać, musi być to jedno miejsce na The Best of Rolling Stones. Może nam uratować życie, bo nie wiemy, gdzie wylądujemy. Jest to płyta nieprawdopodobna. Każda, każde zestawienie.
[01:52:35.87 → 01:52:36.41] B: Czyli składanki.
[01:52:36.61 → 01:52:37.11] A: Składanka.
[01:52:37.23 → 01:53:06.45] B: Wszystkie hity. Jest ich wiele, to prawda. A ja ostatnio muszę panu powiedzieć, że jak ja bym miał wybierać pod tym kątem, to bym już nie obstawiał składanki hitów, tylko raczej trasy koncertowe. Na przykład Still is Life. Przecież tam są i hity, i nowe rzeczy, i świetna sekcja dęta, i chór. Te ich ostatnie trasy koncertowe, po których ukazują się płyty z koncertów, moim zdaniem to jest jeszcze lepsze czasami niż te oryginalne hity. Bardzo lubię te lata 80., 90. Dziewięćdziesiąty, właściwie dziewięćdziesiąty.
[01:53:06.47 → 01:53:26.77] A: Można i tak, i tak, ale składanki to jest, ja wierzę, że oni są też grupą singlową, to już jakby mówiłem i oczywiście taki nick może poza Beatlesami, czy, przepraszam, grupą Scorpions, nie ma takich The Best Of jak Stones. Przepraszam za nazwę grupa Scorpions, bardzo Państwa przepraszam. Przy Stonesach to nie powinno padać, ale uniesienia młodości czasem wracają.
[01:53:26.99 → 01:53:27.63] B: To zmęczenie.
[01:53:27.93 → 01:53:38.84] A: Czy ktoś z Państwa jeszcze chciałby coś powiedzieć na koniec? Już powoli kończymy, ale... jakieś hasło związane ze Stonesami? Proszę bardzo.
[01:53:39.04 → 01:53:41.46] B: Od którego zaczęliśmy? Too old to rock and roll, too young to die?
[01:53:41.60 → 01:53:42.66] A: Tak, pan jeszcze, proszę bardzo.
[01:53:42.68 → 01:53:43.74] B: Zresztą się zaprzeczyli temu.
[01:53:44.44 → 01:54:16.32] A: Dobry wieczór państwu. Ja jeszcze chciałbym zapytać o jedną rzecz, bo my tutaj słuchamy tych bardzo ciekawych rozważań na temat poszczególnych Rolling Stonesów. Powiedzieliśmy o tym, że przewodnia rola to jest oczywiście Keith Richards i Mick Jagger. Wspomnieliśmy o Billu Wymanie, wspomnieliśmy o Micku Taylorze, ale chciałbym jeszcze państwa zapytać o osobiste, fachowe opisanie walorów i tej siły, którą wnieśli i Charlie Watts i Ronnie Wood, bo uważam, że w przypadku Ronnie'ego Wooda to chyba powiedzieli Państwo troszeczkę no tak za malutko. Dziękuję bardzo.
[01:54:16.82 → 01:55:54.88] B: Zgadzam się, moim zdaniem jest to znakomity muzyk. Znakomity muzyk i poznanym osobowości, ale także wyglądu. On naprawdę starał się, bardzo wiele zrobił, żeby jak najszybciej mieć zmarszczki, ponieważ jest kilka lat młodszy od kolegów, ale to jest muzyk, który, to jest też taki przypadek muzyka z ADHD, bo nie gra ze stosami, to gra z wszystkimi innymi, gra swoje zespoły, gra swoje trasy koncertowe. On wyniósł bardzo wiele pod względem muzycznym, ponieważ Rolling Stones to jest zespół oparty muzycznie właściwie na funkcjonowaniu dwóch gitar. I w momencie kiedy był tam Mick Taylor, który nie stał się Rolling Stonesem nigdy, to on grał przepięknie na gitarze solowej, a kiedyby czas na gitarze akompaniującej, głównie tak to wyglądało. Natomiast, jak jeszcze powiedziałem na żywo, jeszcze w trójce, w audycji z Piotrkiem Stamachem, który tam mało mi nie zemdlał na antenie, bo ja powiedziałem, że oczywiście, jak wiemy, są dwie szkoły grania na gitarze. To jest pitolenie i rzempolenie, prawda? I tutaj oni rzempolą. Oni obaj rzempolą, robią to cudownie, bo oni są po prostu tak dograni, tak są do rzempoleni razem, jak oni patrzą na siebie i się śmieją, i te papierosy w ustach, i rzempolą, rzempolą, rzempolą. Robią to cudownie, jak nikt inny na świecie. I tutaj Ronnie Wood się wtopił jako muzyk, Wtopił się jako osobowość, bo jest zabawnym, fajnym gościem. Jest takim naprawdę zwariowanym rock'n'rollowcem. I moim zdaniem od 75 roku tak naprawdę to jest ten skład, który ja najbardziej lubię. Ceniąc płyty z Mikiem Tylorem jak najbardziej, zwłaszcza te dwie, o których mówiliśmy, Sticky Fingers i Exile on Main Street. Szanując rolę, jaką odegrał Brian Jones, to dla mnie zespół The Rolling Stones to właściwie jest ten kwintet, no a potem kwartet z Ronin. A jeżeli chodzi o Charlie'ego, to nie
[01:55:54.88 → 01:55:57.07] C: wiem, chcesz coś, może Gentleman.
[01:55:57.67 → 01:56:00.57] B: No właśnie, świetnie ubrany. Garnitury na nim leżą, prawda?
[01:56:00.93 → 01:56:26.23] C: Zawsze. Zawsze najlepsze marki. Londyńska Savile Row, czyli ulica, na której ubierali się od zawsze dżentelmeni. Najlepsze ubrania, najlepsi męscy krawcy. Zawsze z dystansem, zawsze taki zachowawczy, trochę z tyłu, a jednak bez jego perkusji, bez jego siły nie byłoby tych fantastycznych koncertów, nie byłoby tych płyt, nie byłoby Stones.
[01:56:26.23 → 01:57:46.16] B: I to, że miał też to drugie życie jazzowe, że nagrywał i z orkiestrami, z big bandami, że kochał muzykę swingową. Jazz nowoczesny bardziej słuchał niż grał, ale też oczywiście. Świetne nagranie ostatnio z Orkiestrą Duńską w Kopenhadze, bardzo dobra płyta, gdzie też są Echo Rolling Stonesów. Bardzo ciekawy muzyk, bardzo sprawny technicznie, metronom, miał takie przezwisko, bo rzeczywiście tutaj był bezbłędny. pod tym względem, ale też, i to już z takich ostatnich rzeczy, które po wydaniu Hackney Diamonds gdzieś znalazłem, rozmowa ze Stephen Jordanem, to są oczywiście niuanse, to tylko muzycy wyczuwają, ale to czasami bardzo dużo zmienia. Charlie Watts szedł za Kitem Richartsem, tak się mówiło. W ogóle Stonesi byli zespołem, które gra pod basistę, nie jak zwykle, tylko pod basistę, ale teraz Steve Jordan stara się poganiać Richartsa. To oczywiście są niuanse, to są jakieś tam mikrosekundy i tak dalej, ale to wpływa na odbiór. Tak samo jak powiedzmy tutaj, jak już mówimy o mikrosekundach Led Zeppelin, ulubiony zespół twojego taty, znakomity brytyjski zespół z genialnym perkusistą John Bonham. On zawsze był trochę za zespołem, odrobinkę za zespołem, a jaki był tego efekt? Nawet podświadomy, że oni grają ciężko, że to był hard rock, że to było heavy. Perkusista im to robił, bo szedł troszeczkę za nimi. Ale są perkusiści wariaci, tacy jak Keith Moon, który tylko był w stanie grać z duchu, bo nikt inny by go nie wytrzymał.
[01:57:46.36 → 01:57:49.22] C: Ale bez Bonama już nie istnieli Led Zeppelin.
[01:57:50.08 → 01:57:51.02] B: I zrozumieli to.
[01:57:52.56 → 01:58:32.78] A: Fascynujący temat perkusiści rocka. Myślę, że to kiedyś do zrealizowania w tym teatrze. Zaczelibyśmy od Ringo Starra i Charlie Wattsa, a lista by potem trwała, trwała, trwała. Drodzy Państwo, chyba na tym skończymy naszą opowieść o niekończącej się historii The Rolling Stones. Ja wierzę, że będzie 70. rocznica istnienia tego zespołu i trasa jeszcze. Jeśli coś powinno być wiecznego na tym świecie, to The Rolling Stones mają najlepsze papiery, żeby aspirować do tego miana. Naszymi gośćmi dzisiaj byli Maja Chitro, Daniel Wyszogrodzki, ja się nazywam Łukasz Drewniak, a migały dla nas Ewelina Lachowska i Marta Stępniak. Dziękuję bardzo.

Zobacz także