Bitwa o kulturę. Twin Peaks reaktywacja
Wróćopis wydarzenia
Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki do odebrania w kasie Teatru Starego.
Wydarzenie transmitowane on-line na stronie video.teatrstary.eu
goście: Barbara Kosceka, Wojciech Orliński
prowadzenie: Jerzy Sosnowski
Na 21 maja 2017 roku zapowiedziana jest emisja premierowego odcinka nowej serii „Miasteczka Twin Peaks”. Nawet jeśli nie będziemy jeszcze wiedzieli, w jakie rejony poprowadzi nas David Lynch i czy powiedzie się ta ryzykowna reaktywacja serialu po DWUDZIESTU PIĘCIU LATACH od zakończenia emisji, warto porozmawiać o przełomowym znaczeniu tego serialu i wyjaśnić, dlaczego co najmniej jedno pokolenie zwariowało na punkcie przygód Agenta Coopera?
Jerzy Sosnowski
Barbara Kosecka, laureatka nagrody, tłumaczka książek i doktor nauk. W czasach, gdy nie było internetu i korzystało się z czasopism i notatek ze studiów, napisała z przyjaciółmi „Panoramę kina najnowszego”. Publikuje tu i tam, o ile te redakcje jeszcze istnieją. Pracuje w telewizji.
Wojciech Orliński, dziennikarz, od 1997 związany z „Gazetą Wyborczą”. Prowadzi autorską audycję „Piąteczek” w radiu TOK FM (piątek o 20.00). Wykłada dziennikarstwo na uniwersytecie Collegium Civitas. Autor kilku książek, w tym biografii „Lem. Życie nie z tej ziemi”, która ukazuje się nakładem wydawnictw Czarne i Agora.
Obszernych skrótów ze spotkań można wysłuchać w audycji „Nie tylko rozrywkowa niedziela radiowa” na antenie Radia Lublin w każdą niedzielę między 7.00 a 11.00.
wideo
[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.44 → 00:23.28] A: Witam w teatrze starym w Lublinie. Ja się nazywam Jerzy Sosnowski. Dziś tematem rozmowy jest fenomen Twin Peaks. [00:31.59 → 00:34.59] B: Proszę [00:46.63 → 03:38.76] A: państwa, z mozołem, choć wiem, że bezowocnie, starałem się odtworzyć słynną scenę z pierwszego sezonu Miasteczka Twin Peaks, którą nakręcono wstecz, a potem odtworzono normalnie, w wyniku czego zarówno głosy aktorów, brzmiały w sposób zdumiewający, jak i ich ruchy. Tego już nie byłem w stanie zrobić, także wyglądały dziwacznie. Ponieważ właśnie kilka tygodni temu zaczęło się na całym świecie, także w Polsce, w Polsce na razie tylko w płatnej telewizji HBO zaczęto prezentować sezon trzeci Miasteczka Twin Peaks, nakręcony po 26 latach, w związku z tym Chciałbym państwa dziś zaprosić do rozmowy o tamtym fenomenie z przełomu lat 80. i 90., o miasteczku Twin Peaks, serialu, który zelektryzował widzów w wielu krajach świata, także w Polsce i który pomimo niewątpliwej klęski frekwencyjnej drugiego sezonu, a niektórzy twierdzą, że także mimo klęski artystycznej, Pozostał w pamięci i, jak mówią znawcy, zrewolucjonizował język telewizji na następne dekady. Do rozmowy na ten temat zaproszenie przyjęli. Pani Barbara Kosecka. Hello. Krytyk filmowy m.in. współautorka dawno już wydanej, ale moim zdaniem znakomitej książki, Panorama Kina Najnowszego 1980-1995, wtedy to było Kino Najnowsze, która ta książka w roku 1997 była nieocenionym kompendium wiedzy o tym, co wówczas się działo w kinie. M.in. był tam współtworzony przez panią Barbarę rozdział o Davidzie Lynch'u jako reżyserze. Nie tylko przecież Twin Peaks. Oraz pan Wojciech Orliński. Hello. To hello to cytat z trzeciego sezonu Miasteczka Twin Peaks. Pan Wojciech Orliński publicysta, reporter, znawca kultury masowej Stanisława Lema i Ameryki Północnej. Między innymi autor książki Route 66 nie istnieje. Proszę państwa, to spróbujmy na początek powiedzieć, Kim był David Lynch w momencie, kiedy telewizja ABC zaproponowała mu, czy raczej zgodziła się na realizację projektu Miasteczko Twin Peaks? Co innego wiedziano o Lynchu wtedy niż dzisiaj, on zresztą był jeszcze przed paroma ważnymi filmami. [03:42.46 → 04:49.89] B: Dobry wieczór, próba mikrofonu. Rzeczywiście serial Twin Peaks i jego fenomenalna popularność zbiegły się w czasie z ogromnym sukcesem artystycznym filmu Lyncha, Dziwkość w sercu. I ten okres to jest ten rok, to jest taki rok wspaniałej popularności, sukcesu artystycznego Lyncha. Natomiast rzeczywiście przedtem Lynch był właściwie, reżyserem trzech dziwnych filmów powiedziałabym i Blue Velvet. Później jak z perspektywy lat 90. patrzyliśmy na twórczość Lynch'a, to myśleliśmy chyba głównie o Blue Velvet. Oczywiście Głowa do Wycierania miała swój status filmu kultowego, ale nie była tak znana, była filmem bardzo niszowym. Duna nakręcona bezpośrednio przed Blue Velvet, na podstawie opowieści Franka Herberta, była, jak wiemy, klęską zarówno komercyjną, jak i artystyczną. Przynajmniej tak ją dosyć powszechnie oceniano. [04:50.00 → 04:53.68] A: Podobno także organizacyjną, biorąc pod uwagę, co się działo w trakcie realizacji. [04:54.77 → 05:41.95] B: I Człowiek-słoń, jeden z dziwniejszych filmów Davida Lyncha, który odniósł, owszem, sukces artystyczny, był nominowany do kilku Oscarów, był naprawdę pierwszym takim przedsięwzięciem Nietzsche, które zwróciło na niego światło reflektorów i pewnie także oczy Hollywood. ale z wielu powodów, o których teraz pewnie nie będziemy się za bardzo rozwodzić, jest filmografii Lyncha dosyć zagadkowym, nietypowym, osadzonym w wiktoriańskiej Anglii, w kostiumie, pod wieloma względami w porównaniu z innymi filmami Lyncha, dziełem takim konwencjonalnym czy spełniającym jakieś standardy dosyć melodramatycznej opowieści. [05:42.61 → 06:00.53] A: To film, który robi zazwyczaj ogromne wrażenie, natomiast jest trochę tak, że jak ktoś nie lubi Lyncha, to dla tego filmu robi wyjątek, bo to nie jest Lynch po prostu z punktu widzenia stylistyki ekranowej. [06:00.99 → 07:59.02] B: Na pewno wielu znawców, fanów Lyncha znajdzie bardzo wiele śladów lynczowskiego świata w tym filmie i na pewno jego zainteresowanie tematem, czyli potwornie zdeformowanym człowiekiem, który staje się pośmiewiskiem, staje się także przedmiotem dociekliwych badań medycznych w tym czasie, to ten temat na pewno jest lynczowski, bo jak wiemy, Przeróżne dziwolągi kreatury zaludniają ten świat. Natomiast sama formuła w jakiej Lynch zdecydował się ten film nakręcić jest dosyć zagadkowa i tak jak powiedziałam łączy elementy melodramatu, dla mnie trochę kiczu, z elementami jednak dosyć konwencjonalnej opowieści i także takiej, powiedziałabym, być może zagadkowej, a być może chorobliwej, dziwnej fascynacji Lyncha, czymś niezwykłym, nietypowym, wynaturzonym, która nie do końca jest chyba usprawiedliwiona. Ale to, tak jak powiedziałam, być może temat na inną rozmowę. Ale domykając odpowiedź na pytanie, kim był Lynch na początku lat 90. czy z końcem 80. kiedy pojawia się koncepcja serialu, tak jak mówię, Pewnie dziś powiedzielibyśmy, a przynajmniej w latach 90., że przede wszystkim był reżyserem filmu Blue Velvet, który był chyba taką erupcją wyobraźni tego reżysera, a w każdym razie na pewno był bardzo widowiskowym, efektownym, działającym na wyobraźnię i zresztą też, jak wiemy, bardzo polaryzującym wtedy i widowni, i krytyków. dziełem, który pokazywał w punkt, kim jestem twórca, z jakiego rodzaju wyobraźnią mamy do czynienia, jakiego rodzaju bariery, być może granice ten reżyser będzie w stanie przekraczać. [08:00.42 → 09:42.29] A: Ja mam wrażenie, że trzeba dodać koniecznie, bo odtwarzamy, tak z melancholią sobie myślę, że przyszła pora, żeby odtworzyć w takim porządku historycznym coś, co się działo tam na przełomie lat 80. i 90. Wtedy do Polski przynajmniej wchodziła poetyka postmodernizmu. Myśmy już znali postmodernistyczne filmy i książki, bośmy znali i Kurta von Neguta, i na przykład późne filmy Felliniego, które w końcu już też były postmodernistyczne, ale ten postmodernizm anglosaski, bo równocześnie Greenaway także się pojawia na polskich ekranach, budził takie zdumienie, jeśli ja dobrze pamiętam, że przynajmniej pamiętam, że ja przy wielu tych filmach, myślę tu o Brzuchu Architekta na przykład również, myślę także o ówczesnych filmach Briana De Palmy, które moim zdaniem w takiej wersji już bardziej efektownych hollywoodzkiej wykorzystywały tę strategię, ten typ opowieści. Głównym problemem było to, że nie było wiadomo, czy to jest na serio, czy to jest żart. Bo to nie była groteska, to było kręcone w taki sposób, jakbyśmy mieli oglądać coś poważnie, tylko że tego się nie dało robić w ten sposób, ponieważ chociażby w Blue Velvet, jednak początek akcji, w którym chłopaczek znajduje na łące ucho odcięte, No dobrze, początek jakiegoś filmu noir, ale potem jest na przykład, jak może część z państwa pamięta, taka absurdalna rozmowa z policjantem, który wydaje się, że gra policjanta, który gra policjanta z filmów noir i zaczyna się mnożenie takich cudzysłowów. To strasznie dziwaczne było chyba. [09:42.31 → 09:44.91] C: Dla mnie to nie był problem, ja byłem tym zachwycony jakoś. [09:45.23 → 09:49.09] A: Ja od pewnego momentu też, ale odtwarzam takie zdumienie w sali. [09:49.32 → 11:27.01] C: Wtedy akurat jakoś tak wchodziłem w dorosłe przeżywanie kultury, Blue Velvet na mnie wywarnął pieronujące wrażenie, ale właśnie czułem, że to jest to, że to jest moja estetyka i pewnie już trochę się teraz wstydzę, bo to jest estetyka starych ludzi takich jak ja, ale wtedy to był właśnie dla mnie ten powierzchń świeżości. Dopadłem do mikrofonu, żeby jeszcze zrobić maluteńko swój dopisek do tego pytania. Przed chwilą, bo jednak też jest ważne, że trzeba w tym momencie pamiętać, że w momencie, w którym Lynch zyskał wielką popularność w tym Blue Velvet, to jest ogromny sukces, każdy z nim chce coś robić i to właściwie nie było tak, że telewizja do niego przyszła z tą propozycją, tylko on sam przebierając w tych wszystkich możliwych propozycjach To jest jakaś taka anegdota, że on miał razem z Markiem Frostem robić zupełnie co innego. Miał robić jeszcze jeden film, to miał być film biograficzny, Ostatni tydzień z życia Marilyn Monroe. Miała grać Izabella Rossellini, która jest aktorką Lyncha. Z rozmowy tych panów jakoś wyszło, co oni by chcieli razem robić. Okazało się, że jego największe marzenie w tym momencie był właśnie jakiś dziwny dziwny serial telewizyjny. Potem właśnie jego agent znalazł telewizję, która się na chwilę zgodziła, ale zaraz potem żałowała tej zgody. Jak wiadomo, telewizja ABC potem już bardzo chciała szukać pretekstu, żeby w ogóle pozbyć się tego dziwnego produktu. Drugi sezon, poza tym, że był tą katastrofą, nikt go nie chciał bronić. To zawsze takie pytanie. Kiedy mamy do czynienia z popkulturą, czy jakiś utwór umarł sam z siebie, czy po prostu dlatego, że wszyscy się go chcieli pozbyć i nikt go nie chciał promować? [11:27.99 → 11:31.75] A: Czyli telewizja ABC nie była zachwycona w żadnym momencie tym serialem? [11:32.03 → 13:01.92] C: Tam była jakaś zmiana kierownictwa i ten nowy prezes się chyba Bob Iger nazywał i on po prostu natychmiast chciał to już zabić po prostu. To jakoś podjęto. Ogólnie panował chaos, bo jeszcze trzeba, że Lynch jest reżyserem, który tam w wieku lat 40 już chyba paru nagle jest na szczycie, więc nagle dla całego świata jest de facto debiutantem, bo wielu ludzi już słyszało o nim, ja na przykład po raz pierwszy przy okazji Blue Velvet, Człowiek, do którego słowa przyszła późno, ale telewizja z kolei w ogóle wtedy jest w takim momencie, po pierwsze w ogóle ABC jest w momencie takiego chaosu organizacyjnego, a w ogóle cała telewizja jest taka przerażona tym, że nadchodzi nowe. Za chwileczkę, już jest ostatni rok, kiedy jeszcze istnieje ten monopol czy tam oligopol, czy jak to nazwać, że w Ameryce są tylko trzy telewizje. Już wszyscy wiedzą, że za chwilę ich będzie bardzo dużo i w związku z tym trzeba będzie robić zupełnie nowego rodzaju produkcję telewizyjną. I w sumie w tym chaosie podjęli przypadkową decyzję rzeczywiście, gdyby znaleźć jakiś ówczesny film, który będzie zapowiadał, czym będzie produkcja telewizyjna przez następne dwadzieścia parę lat, to to jest bardzo dobra zapowiedź, bo tam widzimy wszystko, co teraz robi Netflix, wszystko, co teraz robi HBO, tam gdzieś jakieś korzenie w tym. Więc to był bardzo dobry strzał, ale jak to znowu często jest fałkulturze, wszyscy byli przekonani, że to była błędna decyzja poprzedniego kierownictwa, zabijmy to, pozwońmy się do tego. To jest właśnie taka zabawna historia. Przepraszam, to tu się wtrąciłem. Ty mówisz o jakichś takich wzniosłych izmach, a ja jeszcze przypominam, że jednak w popkulturze to zawsze jest takie coś, że jacyś panowie siedzą w jakiejś takiej sali, podejmują decyzję, robimy to, nie robimy tego, jakaś burza mózgu, wyrysują sobie coś na tablicach, mają jakieś prognozy, więc w sumie to jest taka korporacyjna decyzja. Więc to jest bardzo zabawne, że to wyszło z powodu bałaganu korporacyjnego. [13:03.28 → 13:42.42] A: jakieś zalety bałaganu widzę. Wchodzi serial Miasteczko Twin Peaks na ekrany, także w Polsce. Próbowaliśmy sobie przypomnieć chyba bezowocnie, jakie było przesunięcie w stosunku do premiery w ABC w Polsce, ale to było kilka miesięcy chyba. Ja tu jestem, nie wątpię, na scenie najstarszy, ale zapytam was tego o wspomnienia z wczesnej młodości albo późnego dzieciństwa, jak się ten serial wtedy oglądało, bo o tym się dyskutowało ze znajomymi natychmiast, czy z rodziną. [13:42.60 → 14:25.37] C: Poza tym wtedy były dwa kanały, więc jeszcze mniej niż w Ameryce. Więc w ogóle jak nowy amerykański serial wchodził, to się go w ogóle oglądało z zasady. Natomiast ja pamiętam, że to był taki absolutny zachwyt, taki opad szczęki właśnie, kiedy, boże, co ja właśnie zobaczyłem. I nie mogę się doczekać następnego odcinka. Właściwie, bo jak wiadomo, ten pierwszy odcinek, który puszczono, to jest ten pilot. I właściwie też jego okoliczności, jego powstawania były dziwne. Ja lubię rozmawiać o przyziemnych, organizacyjnych szczegółach. Może do tego wrócimy. W każdym razie on bardzo odstaje też od reszty serialu. W każdym razie on był wyraźnie... Nie mówiąc, że jest pierwszy, tylko że jest pilotowy. Ja na przykład wtedy po raz pierwszy poznałem to pojęcie. Trochę się wstydzę. Byłem młodym człowiekiem. [14:29.35 → 17:40.18] B: Ja byłam wtedy na studiach, czyli rzeczywiście dzieciństwo. Zupełnie nie pamiętam kontekstu, z którego wynikało, że chcę oglądać ten serial, co się działo, czy o nim się mówiło, czy nie. Na pewno oglądałam od pierwszego odcinka. Muzyka Angelo Badalamentiego to było pierwsze uderzenie z ekranu czegoś absolutnie magicznego, niepasującego do przeciętności czy neutralności. serialu telewizyjnego, bo serial telewizyjny, nawet jeżeli jest sensacyjny, ma wciągać, ekscytować, to gdzieś pozostawia widza w dużym stopniu, oczywiście nie mówię o telenovelach, o takich emocjach bardzo romantycznych, w jaki sposób jednak widza pozostawia w dużym stopniu neutralnym, czy w każdym razie trochę zdystansowanym. To jest oczywiście specyfika małego ekranu, medium telewizyjnego. A tutaj już od pierwszego kadru i pierwszych tonów muzyki Badalamentiego dzieje się coś takiego, że my już wiemy, że będziemy się komunikować z tym, serialem inaczej, że on na nas działa podskórnie, że o tym, co tam się naprawdę dzieje, nie informują nas dialogi, o czym prawie zawsze w serialu jednak o akcji dowiadujemy się z dialogów i ze scen, w których widzimy dwóch bohaterów w takim klasycznym ujęciu. Pamiętam olbrzymie zdziwienie taką specyficzną nierozwlekłością, to nie jest dobre słowo, ale w każdym razie takim pewnego rodzaju rozmarzeniem, czy spokojem, czy przeciąganiem scen i nastroju. To też było niespotykane w serialu telewizyjnym, który musi być po prostu ekonomiczny, musi się zmieścić. w pięćdziesięciu minutach w tej komercyjnej godzinie razem z reklamami i musimy możliwie wiele opowiedzieć, musimy przedstawić bohaterów tak, żeby nam się nie mylili, nie mieszali, czyli każdy ma być wyrazisty, zwykle towarzyszy mu jakieś jedno zdanie, które wprowadza nas w to, kim jest ten bohater, jaka będzie jego rola, jaka jest teraz w serialu. Wiele innych elementów jest bardzo ekonomicznie podporządkowanych opowiedzeniu konkretnej historii. Tu niczego takiego nie było. Właściwie każdy kadr jest przyjemnością, zabawą. Nie wiemy, dokąd to zmierza. Także te pierwsze wrażenia to było olbrzymie zdziwienie tym, że mamy do czynienia z doświadczeniem, które nie jest doświadczeniem telewizji, nie jest doświadczeniem serialu telewizyjnego, tylko jest doświadczeniem co najmniej kinematograficznym, a w każdym razie czymś zupełnie nietypowym. No i piękni aktorzy, jeśli mogę jeszcze dodać. Pamiętam swój zachwyt taki jeszcze trochę może nastolatki, że oglądamy tak super przystojnie, ale oprócz tego jeszcze w ogóle piękny Kylie McLachlan, przepiękne młode dziewczyny, które nie wiadomo skąd się wzięły, gdzie Lynch je znalazł do tych ról zjawiskowo piękne, erotyczne, seksowne, niezwykłe. No to są pierwsze wrażenia. [17:40.74 → 18:21.76] A: Panie chciałem potwierdzić, ponieważ przypomniała mi Pani w tym momencie, że ja z jakiegoś powodu nie mogłem oglądać pierwszych dwóch odcinków, znaczy pilotowego i pierwszego, ale wtedy właśnie kupiłem pierwszy w życiu magnetowit i go zaprogramowałem i czekałem, kiedy ja wreszcie to obejrzę. i moja ówczesna szwagierka zadzwoniła do mnie rozentuzjazmowana, mówiąc, że na pewno będzie mi się podobało, a mówi, a poza tym słuchaj, jakie piękne dziewczyny w tym filmie grają. To rzeczywiście był jakiś taki główny motyw tego ówczesnego przekazu. Ale Wojciech Orliński mnie zaintrygował wzmianką o kolejnych kłopotach, tym razem produkcyjnych w czasie realizacji pilota. [18:22.20 → 21:19.92] C: Kłopoty polegały na tym, Ponieważ natychmiast ABCD załowało tej decyzji, to na nakręcenie pilota dali im obciętym jeszcze budżet i w związku z tym jeszcze wszedł koproducent, którym potem natychmiast Lynch się strasznie pokłócił, czyli Aaron Spelling. To był jeden z podrób, dla których pierwsza edycja na DVD nie miała pilotowego odcinka. Spór dotyczący praw autorskich. Najśmieszniejsze jest to, że często tak jest w popkulturze, że ludzie, którzy mają tą kurę, która kiedyś tam zacznie znosić te złote jajka, najchętniej by już po prostu zarżnęli na rosu i się nią nie interesowali. Więc było to wszystko kręcone właśnie w atmosferze kina niezależnego, ten pilotowy odcinek, czyli akurat taki, w której się David Lynch czuł jak ryba w wodzie. I strasznie dużo rzeczy na planie było improwizowanych, czyli te dialogi na temat kawy i ciasta z wiśniami, były po prostu dlatego, że się zachwycili tą kawą i po prostu powtórzmy to jeszcze raz do kamery. Jakby wiele dialogów w ogóle powstało zupełnie przypadkowo, kiedy po prostu przyjechali, bo jednak właśnie to było ważne, że to było kręcone nie w studiu, nie na miejscu, gdzie wszystko stanie i prosto, tylko jednak musieli się wybrać na te 26 dni zdjęciowych Stanów Waszyngton, gdzie oczywiście ich drobiazgi takie zaskakują, ale można się spodziewać, że ludzie, którzy wsiadają w Los Angeles do samochodu, pod tą zaskoczenie, że trochę dalej na północ jest inny klimat na przykład. I też te dialogi z tym zaskoczeniem, że jak tu pięknie, jak tu jest inaczej niż w Kalifornii, to tam też gdzieś. tam gdzieś jakoś wykorzystane, w tym zachwycie agenta Coopera, że trafił do jakiegoś dziwnego świata. Natomiast co jest bardzo ważne, kiedy ktoś będzie chciał to sobie odświeżyć, to to, że nikt wtedy z samym Lynchem i Frostem jeszcze nie wiedział, kto zabił. Więc prawie wszyscy aktorzy muszą się spodziewać tego, że kogoś to się okaże w przyszłości mordercą czy morderczynią, bo kobiety też mogłyby się nimi okazać. Więc aktorzy grają z taką nienaturalną ekspresją, która jednocześnie robi świetne wrażenie. Po prostu każdy aktor na tym planie tak przyczuwał, że to ja mogę być zabójcą Laury Palmer. Zresztą w ogóle samo tę scenę demaskacji na wszelki wypadek nakręcono dwa razy z dwiema osobami, żeby potem zdecydować. Drugim fałszywym zabójcą był ten Ben Horn, najbogatszy człowiek w mieście. Przepraszam, połowę spoilera państwu zafundowałem, bo to nie ten, jakby ktoś teraz oglądał. Do końca ta decyzja bardzo długo nie była podjęta. W każdym razie tam było dużo improwizacji i na samym początku ta improwizacja Wnosiła taki powiew świeżości. Wszystko co najlepsze w takim kinie niezależnym widzimy w tym pilocie, w pierwszej sezonie, aczkolwiek już potem powiedziałbym, że to się wymknęło spod kontroli. Nie można w nieskończoność jechać improwizacją, zwłaszcza w serialu. [21:20.86 → 22:31.32] A: To o tym, co dalej, to jeszcze za chwilę. Byliśmy powoli. Ja słyszałem o tym elemencie improwizacji, ale to mi się aż w głowie nie mieści, prawdę mówiąc. Jeżeli słyszę, że... Czy jest na sali ktoś, kto nie widział pierwszych dwóch sezonów Twin Peaks? To jednak musimy się pilnować. Jeżeli jedna z ważnych postaci tego serialu, wyjątkowo demoniczna, pojawia się jakoby w wyniku tego, że przeglądając materiały nakręcone, Lynch zauważył, że w lustrze się odbił jego asystent, rekwizytor. Tak strasznie wygląda, że w związku z tym trzeba go wciągnąć jako postać do serialu. Zresztą to odbicie w lustrze zobaczyłem dopiero teraz, jak kilka tygodni temu jeszcze raz obejrzałem sobie to Twin Peaks sprzed ćwierć wieku. Jeżeli słyszę, że jest specjalnie rozbudowywana rola dziewczyny, która miała zagrać głównie trupa nad rzeką, bo się Lynchowi spodobała, to myślę sobie, jak serial można nakręcić, żeby on się skleił? do tą metodą. [22:32.70 → 23:47.99] C: Twin Peaks zainspirowało całą późniejszą tradycję. Tak jak powiedziałem na początku, że mnóstwo późniejszych seriali uczyło się na Twin Peaks, ale m.in. uczyło się tego, że nie wolno tego robić w ten sposób. To jest bardzo ważna lekcja. i w wielu takich właśnie dziwnych serialach, serialach właśnie takich jak Zagubieni, na przykład, którzy też bardzo dużo tym innymi zawdzięczają, ale między innymi to, co zawdzięczają, to jest to coś, że w ekipie musi być specjalna osoba wyznaczona tylko do tego, żeby pilnować nas przed totalnym bałaganem po prostu. Natomiast niestety oni sobie ten bałagan spowodowali i go nie byli w stanie posprzątać moim zdaniem. Druga połowa drugiego sezonu to był taki rysunek Andrzeja Mleczki, że niestety reżyser stracił panowanie nad filmem i dzieją się wokół niego dziwne rzeczy narysowane przez Mleczka, więc to była ta sytuacja, stracili panowanie nad swoim serialem, za dużo wątków prowadzących do nikąd to wszystko się Nie byłem zachwycony tym drugim sezonem, natomiast przez pewien czas można tak jechać, ponieważ jednocześnie na samym początku właśnie ta improwizacja, ten haczyk, który łykamy na samym początku jest taki, że widzimy, że zobaczyliśmy tylko jakieś maluteńki wierzchołek Góry Lodowej, a tam jest jeszcze jakaś wielka, ale to miasto tu mniej więcej skryje mnóstwo tajemnic, no i na samym początku właśnie nas kuszono tą tajemnicą, że ją poznamy, a potem to tak okazało się, że... [23:48.37 → 24:41.20] B: Ja bym może jeszcze dodała dwie rzeczy do rozmowy o tym, bo to na pewno może być długa rozmowa, dlaczego Twin Peaks już się skończył po drugim sezonie, a nie po czwartym czy po piątym. Tak jak teraz to się dzieje w przypadku seriali, które odnoszą sukces, ale może dodajmy, że Lynch musiał odejść od realizacji drugiego serialu na dobre kilka odcinków, bo zajął się kręceniem Dzikości w sercu. I ja też rzeczywiście ze zdziwieniem doczytałam całkiem niedawno, że rzeczywiście scenariusze kolejnych odcinków powstawały dosyć spontanicznie w trakcie realizacji i nie on je pisał. Więc nie tylko nie reżyserował tych odcinków, ale także ich nie pisał. Więc wiele z tej materii drugiego sezonu właściwie było już poza jego kontrolą. Musiał się zająć czymś innym i nie był w stanie jakby artystycznie kontrolować tej całości. [24:43.11 → 27:02.20] A: Przerwałem, bo chciałem powiedzieć, że struktura, która się rysowała może nie w pilocie, ale już w kolejnym, drugim czy trzecim odcinku też było oczywiste, że mamy zagadkę kryminalną i to jest taki haczyk, który wydaje się, że będzie napędzał fabułę. Natomiast właściwie z każdym odcinkiem zaczynało coraz wyraźniej patrzeć na to, sprawa, kto zabił Laurę Palmer jest pretekstowa, a były w końcu w historii i kinematografii precedensy. Naprawdę wydaje mi się, że trudno nie... Ja pamiętam, że oglądając ten pierwszy serial wtedy, przypomniałem sobie taką anegdotę, jak Michelangelo Antonioni zaprezentował na festiwalu w Wenecji bodajże swój film Przygoda, który opowiada o tym, jak to grupa przyjaciół płynie na praktycznie bezludną wysepkę, na weekend wyprawa jachtem i główna bohaterka, jak się wydawałoby po ekspozycji, Anna, znika. Potem jej najbliższa przyjaciółka i jej narzeczony szukają ją po całych Włoszech i kiedy po półtorej godzinie film się kończy, nie tylko, że nie wiadomo, co się stało z Anną w końcu, to wygląda na to, że bohaterowie też stracili zainteresowanie tym problemem. Jakoby w noc po prezentacji tego filmu, który wywołał skandal, jakiś dowcipniś na murach Wenecji wokół pałacu festiwalowego napisał ogromnymi literami, gdzie jest Anna. Pamiętam, że kiedy opowiadałem tę anegdotę moim uczniom, jak jeszcze pracowałem w szkole średniej jako nauczyciel, miałem ochotę postawić szóstkę mojemu jednemu uczniowi, który zdobył się na genialną odpowiedź. Mianowicie odpowiedział, jak to, gdzie? Tam, gdzie Godot. I to uważam, że bardzo jest dobra odpowiedź, jeśli chodzi o Antoniniego. Ale pytanie, kto zabił Laura Palmer, naprawdę weszło zarówno do rozmów właściwie codziennych, z przyjaciółmi się to rozważało, jak i do popkultury. W końcu nie bez powodu w jednym z wierszy Marcina Świetlickiego pada deklaracja, to ja zabiłem Laura Palmer. [27:03.05 → 27:49.66] C: Ja tylko strasznie chciałbym od razu się przyczepić w twojej wypowiedzi do tego, że mówisz o kinematografii, a jednak rewolucyjność to nie tylko polega na tym, że to jest serial telewizyjny, to jest niby drobiazg, ale na tamte czasy... Dzisiaj sytuacja się niesamowicie odwróciła i dzisiaj seriale telewizyjne spłyną z tego, że są odważne, poszukujące, zaskakują widzów itd. Hollywood najchętniej serwuje nam kolejnego superbohatera z jakąś tam cyferką, kolejny sequel itd. Teraz to się odwróciło i teraz po serialu, zwłaszcza z którejś z tych najlepszych szyldów, czy to produkcji HBO, czy to produkcji własnej Netflixa, to po nim oczekujemy, że tu będzie uczta, a kino już może niekoniecznie. Natomiast wtedy było odwrotnie. [27:50.66 → 27:52.60] A: Seriale były sformatowane. [27:52.70 → 30:22.24] C: Zwłaszcza amerykańskie. W Europie od samego początku było mnóstwo powodów historycznych, było troszeczkę więcej swobody, ale w Ameryce Bardzo długo, po pierwsze, utrzymywało się w telewizji, znaczy dłużej utrzymywała się Cenzura oczywiście nie działająca tak jak w krajach komunistycznych, ale jednak trzeba pamiętać, że w Ameryce w tych złotych latach popkultury, wszystkie dziedziny popkultury były właśnie poddane takiemu czy innemu Oligopolowi, czyli było kilka wielkich wytwórnik hollywoodzkich, były właśnie trzy nadawcy telewizyjne, było kilka wielkich szyldów muzycznych. No i jakby po prostu one wyznaczały swoje normy. tak jak właśnie tzw. kodeks hejsa obowiązywał do 1968 roku i tam zakazywał, czego nie można pokazywać w filmie. No i upadł właśnie w czasach pod koniec lat 60., ale w telewizji to się utrzymało 20 lat dłużej. Czyli na przykład w telewizji już to było kompletnym anachronizmem w latach 80. W kinie już można było pokazywać nie wiadomo co, a w telewizji obowiązywały te wszystkie jeszcze zasady w ogóle sprzed pół wieku. typu, że jak widzimy z sypialni małżeńską, to muszą stać dwa osobne łóżka, żeby ktoś sobie czegoś z Bereźnego nie pomyślał, patrząc na podwójne. To jest trochę śmieszne, ale jeszcze ciągle takie ograniczenia obowiązywały właśnie w latach 80. I znowu wiadomo było, że ponieważ zaraz ten monopol upadnie, to trzeba to rozluźnić. No i też ten serial właśnie walił, po prostu nagle poruszając beztrosko różne Jeszcze przed chwilą nie wolno było w serialach mówić, znowu nie chcę państwu spoilować, ale dzieją się rzeczy straszne w tym filmie, w którym okazuje się, że to miasteczko idylliczne skrywa straszliwe sekrety. Samy najgorsze możliwe rzeczy, jakie nam przyjdą do głowy, to się tam właśnie dzieją w tym miasteczku. To był po pierwsze szok, a po drugie właśnie, że tak jak dotąd były te formaty, że albo oglądamy kryminał, albo oglądamy soap operę, czyli telenovelę, albo oglądamy horror. Robiono różne seriale różnego typu, ale reżyser, twórca, producent, widz po nim oczekiwał, że się zdecyduje, co mi tutaj puszczasz. Panie producencie. Natomiast Twin Peaks radośnie, beztrosko przekracza te granice gatunkowe. Właśnie to, co pani mówi o tym oddechu, to oczywiście oczekujemy go po filmie detektywistycznym, ale z kolei w telenoveli to jest normalne, że ktoś je zupę i tak po 10 minutach dalej je tą zupę. To normalne kawklanie, tylko dziwne, że to jest w serialu kryminalnym. Ale tam ludzie wchodzą, wchodzi detektyw do kawiarni i oczekujemy, że w tej kawiarni na niego czeka informator, który mu coś szepnie, że widział świadka, czy coś takiego. A ten siada, pije kawę, je to ciastko, nic się nie dzieje. Ale oczywiście to jest znowu naturalne w tej sytuacji. [30:22.24 → 31:07.35] A: A przy okazji padają jakieś żarciki, które w ogóle nie pasują nastrojem do tego, co było przed chwilą. Powiedzmy może trochę w tym momencie o aktorach, którymi posłużył się Lynch i Frost, czy też jego współpracownicy w momencie, kiedy sam Lynch zajął się dzikością w sercu, czy też dzikością serca, A we Francji to w ogóle ten film chodził jako, jako Sailor i Lula, taki był po Francji, gdzie mi się zdarzyło to zobaczyć, taki był tytuł tego filmu. Więc byli znajomi, znaczy był Kylie McLachlan, na którego Lynch natknął się przy okazji diuny, zdaje się. [31:07.77 → 31:10.11] B: Tak, to był pierwszy film, przy którym współpracowali. [31:10.69 → 31:27.91] A: I to wtedy wydawało się, że to będzie w ogóle taki aktor dla Lyncha, jak Mastroianni dla Felliniego, bo Duna, Blue Velvet, Twin Peaks i prawdę mówiąc, jak zobaczyłem, że w dzikości serca MacLaclana nie ma, to właściwie poczułem rozczarowanie, prawdę mówiąc. [31:28.38 → 31:47.48] B: No tak, i teraz przy ostatnim Twin Peaks całe 18 odcinków właściwie w kilku rolach takich rozpączkowanych na kilka postaci. Więc tak, można powiedzieć, że to jest taki tandem reżysersko-aktorski jak wiele innych w historii kina, telewizji pewnie mniej, ale kina na pewno. [31:47.94 → 32:02.65] A: Proszę sprostować, jeśli się mylę, ale MacLachlan właściwie wielkich ról poza... poza filmami Lynch'a nie miał w gruncie. To nie jest Robert De Niro w każdym razie, jeśli chodzi o zakres amplua. [32:02.99 → 33:32.67] B: Nie jest to Robert De Niro. Ja osobiście pamiętam takie zdziwienie, kiedy zobaczyłam Caliego McLachlana w filmie o striptizie, którego chyba taki właśnie był tytuł. I on tam grał takiego trochę demonicznego, trochę mroczną postać, ale w gruncie rzeczy mało skomplikowaną mężczyznę, uwodziciela, nieprzyjemną postać. To było takie zdziwienie, że jak to agent Cooper, który jest uosobieniem elegancji, subtelności, tajemniczości, gra w pewnym sensie przeciętnego, zwykłego, nieprzyjemnego człowieka. No i pewnie tak jak w przypadku Ima Klachlana i kilku innych bohaterów, na przykład dziewczyny, która grała postać tytułową, czyli Shirley, która grała Laurę Palmer, Tak się stało, że te role jednak ich w jakiś sposób napiętnowały i to nie był jedyny przypadek, ani pierwszy, ani ostatni w historii telewizji, że rola w telewizyjnym serialu okazuje się być jednak w dużym stopniu klątwą dla aktora, który już z tych ograniczeń jednak nie będzie mógł wyjść, będzie miał dużą trudność z tym, żeby widzowi oswoili się z innym jego wizerunkiem. [33:33.34 → 34:37.41] A: Jeśli przejrzeć pod kątem tę obsadę tych dwóch sezonów, my mówimy cały czas dwa sezony Twin Peaks, ale to jest taki dziwny podział, bo pierwszy sezon ma osiem odcinków, w tym pilot, a drugi sezon 22, co wydaje mi się szalenie dziwaczne. Więcej jest innych dziwacznych rzeczy w tym serialu, więc już zostawmy kwestie arytmetyczne. Kiedy oglądam ten serial, przyglądam się aktorom i zastanawiam się, sławy zatrudnił Lynch, to myślę o dwóch osobach. Po pierwsze aktor, który gra Benjamina Horna. Po latach odkryłem z niejakim zdumieniem, że to jest Amand z West Side Story, co jakoś tak mnie wzruszyło, że to jest ten sam aktor. Uciekło mi w tej chwili jego nazwisko, ale to może za chwilę. No i Piper Laurie, czyli demoniczna matka z Carrie, która tu się pojawia. I to chyba wszystko, jeśli chodzi o takich aktorów, z pierwszej ligi wtedy. Poza tym to właśnie debiutanci zostali po wybieraniu. [34:37.61 → 35:01.30] C: Przepraszam, jestem okropny z nazwiskami, ale generalnie aktorzy, którzy tam grają starsze pokolenia, to są weterani produkcji serialowej, czyli mają ze sobą mnóstwo doświadczenia. Właśnie już grywali wielokrotnie, matki serialując jeszcze raz grają. jak jakąś tam matkę czy jakiegoś zamożnego przystojnika. Wczuwają się jeszcze raz te same role, które gdzieś tam grali w jakimś Santa Barbara. [35:01.32 → 35:15.16] A: Ale wreszcie mogą sobie pożartować, rozumiem. Bo ten serial nie jest poważny w gruncie. Ja mam wrażenie, po latach to wrażenie, że jeszcze się wzmogło, że zasadnicza tonacja pierwszego Twin Peaks była jednak komediowa chyba, czy nie? [35:16.07 → 36:57.28] B: Zanim odpowiem, jeszcze jedna rzecz o aktorach, bo pamiętam, że to wrażenie, które wtedy miałam oglądając serial i myślę, że ono nie jest tylko moje, polegało na tym, że jednak ta akcja, to wydarzenie, gdzie bohaterowie są niedzisiejsi i myślę, że widać dosyć wyraźnie stylizację także w castingu chęć nawiązania do lat 50. i do kina lat 50., później początku 60., z których Lincz wyciągnął właśnie paru aktorów. ale także w stylizacji bohaterek, tych dziewcząt w pięknych, schludnych spódnicach, obcisłych trochę bluzeczkach, w dalszym ciągu bardzo dziewczęcych. w skarpetkach, sandałkach, z pięknymi fryzurami. Sherleen Fenn, która jest ustylizowana na Elizabeth Taylor, moim zdaniem bezdyskusyjnie. Także ta stylizacja, myślę, że była też jednym z takich znaków firmowych Lyncha, który wielokrotnie mówił, że fascynują lata 50. zarówno w popkulturze, to będzie dobre określenie, ale w każdym razie w kinie, w kulturze. jak i sama rzeczywistość tamtych czasów, kiedy jeszcze w Stanach, tak jak to Lynch powiedział, były już zarodki wszystkich możliwych plag i klęsk, z którymi mamy teraz do czynienia, ale jeszcze wtedy o tym nie wiedzieliśmy i wszystko rosło i cieszyliśmy się tym, że świat odradza się po wojnie i była nadzieja. Także to jeszcze tylko taka uwaga. odnośnie obsady i tego jak, w jaki sposób moim zdaniem Lynch aktorów i aktorki stylizował. Ogłada głównego bohatera, czyli Dave'a Cooper'a też moim zdaniem ma trochę związek z tym, w jaki sposób bohaterowie byli przedstawiani na ekranie. [36:57.34 → 37:00.59] C: Dorzuciłbym tego chłopaka motocyklista, tylko jestem okropny z nazwiskami, nie pamiętam. [37:00.72 → 37:03.22] B: James... [37:03.22 → 37:07.43] C: W każdym razie wyjęli go z tych lat 50. [37:08.38 → 38:47.52] A: No tak, bo on właściwie nieomal odstawia Marlena Brando na motocyklu przecież. To pozwala powiedzieć o pewnym takim podwójnym paradoksie. Paradoks chyba sam z siebie jest podwójny. Z jednej strony, ja wrócę jednak do izmu, czyli do postmodernizmu, ten serial nie jest serialem przecież, realistycznym. Ten serial jest wypełniony kliszami telewizji, produkcji telewizyjnych, a także produkcji na duży ekran. Jest raczej takim przeglądem wyobrażeń Ameryki o sobie samej, ale wyobrażeń właśnie. Stąd zresztą jak niedawno na Facebooku znalazłem wpis młodszej ode mnie znacznie osoby, która obejrzała Twin Peaks po raz pierwszy, czy zaczęła oglądać i napisała, że aktorzy okropnie grają jak drewna i że to w ogóle wszystko jest takie nieprawdopodobne. No to ja jej napisałem, ale dziewczyno, właśnie takie miało być. Bawimy się klisami w tym filmie. Ale z drugiej strony, I tylko nie wiem właśnie, czy to była reakcja na przyjęcie tego serialu przez widzów, czy to było związane z pomysłem wyjściowym Lyncha i Frosta. Temu serialowi zaczęły towarzyszyć takie przedsięwzięcia, które przełamywały granice między fikcją a rzeczywistością w drugą stronę. Z tego, co udało mi się ustalić, to ukazał się, jestem teraz wznowiony po polsku znowu, dziennik Laury Palmer, czyli głównej bohaterki filmu, znaczy tej ofiary. Trudno powiedzieć, że była główną bohaterką, ale powiedzmy, że ofiara. [38:47.52 → 38:50.88] C: Im bardziej nie żyła, tym więcej jej było na ekranie żywego. [38:52.08 → 40:29.24] A: Podobno można było na subskrypcję nabyć książkę telefoniczną Twin Peaks, a za dopłatą można było umieścić swój oczywiście fikcyjny telefon w tej książce telefonicznej. Podobno jakieś wydawnictwo, nie wiem czy nie Pascal nawet, ale jakieś wydawnictwo w serii przewodników umieściło pozycję przewodnik po Twin Peaks, gdzie podobno była cała masa informacji, historia miasta, to co w przewodnikach zwykle jest, poza tą jedną, że tego miasta nie ma fizycznie, ponieważ nie istnieje miasteczko Twin Peaks tak naprawdę. Zdaje się, że sprzedawano także kasety, ponieważ tam, tutaj nie spoilerujemy, bo to na samym początku, w pierwszej scenie z agentem Cooperem widać, agent Cooper ma dyktafon i z niejasnych dla mnie celów zresztą, nagrywa ciągle tam na kasety jakieś informacje dla niejakiej Diany, o ile pamiętam. Ja początkowo sądziłem, że to jest telefon, ale skoro to jest dyktafon, to nie wiem po co on do tej Diane ciągle przemawia. Podobno komplet nagrań agenta Coopera, czyli nie tylko to, co słychać na ekranie, ale także to, co Jakoby, agent Cooper nagrał, ale tego na ekranie nie słychać, to było tak, że w ostatnim momencie, kiedy jeszcze kasety magnetofonowe były sprzedawane, można było taką kasetę kupić. Czyli z jednej strony w samym serialu, mimo że zazwyczaj jednak seriale udają rzeczywistość, Mamy cały czas zabawę taką pokazującą, że to jest na niby. Z drugiej strony mamy poza serialem coś, co zaczyna sugerować, że to jednak jest naprawdę. Takie zderzenie dwóch strategii. [40:31.43 → 43:24.85] B: Nie wiem, czy tak bym interpretowała te wszystkie działania, które pan teraz wymienił, które dzisiaj pewnie każdy spec od biznesu medialnego nazwał po prostu merchandisingiem, czyli odcinaniem kuponów od sukcesu jakiejś jednej marki, w tym przypadku serialu. Nie wiem, na ile kontrolę nad tym mieli wtedy specjaliści od prawa autorskich i na ile te zyski z tych wszystkich przedsięwzięć wracały do producentów. Właściwie teraz mnie intryguje to do Pana jeszcze wcześniejsze pytanie o to, czy serial jest na serio, czy jest z Kminą. Oczywiście nie jest całkiem na serio i co do tego nikt chyba nie miał wątpliwości. Ale mnie się wydaje, że do pewnego stopnia być może te działania, o których Pan mówi temu służyły, choć mi się wydaje, że bardziej były już postserialową aktywnością. Wydaje mi się, że bez tego elementu serio, ten serial nie miałby szansy odnieść takiego powodzenia. I teraz mówię o tym trochę w kontekście trzeciego sezonu, że głównym źródłem sukcesu tego serialu jest to, że jednak Lynch i Frost, być może to dzięki doświadczonemu producentowi Markowi Frostowi to się udało, że oni jednak na kanwie czegoś konwencjonalnego, czyli trochę takiego, już mówiłam o tym melodramatu, oczywiście serialu kryminalnego, zagadki kryminalnej, wyrazistych postaci, muzyki, która oczywiście bardzo wciąga, angażuje. że na kanwie tych elementów, do których byliśmy stosunkowo mocno przyzwyczajeni, które zwyczajowo nas po prostu wciągają w fabułę serialu, do tego wpludu te wszystkie dziwaczne, niezwykłe i humorystyczne, i właśnie tajemnicze, oniryczne elementy. Ale tak naprawdę tym, co niesie ten serial, jednak jest obietnica, że my za chwilę znowu będziemy w melodramacie, albo będziemy w zagadce kryminalnej, że jednak mimo tego, że robi się coraz dziwniej, my akceptujemy tych bohaterów, bo ich polubiliśmy, nawet jeżeli są dziwaczni, to jednak się chcemy dowiedzieć, kto zabił tę biedną Laurę Palmer. I bez tego elementu serio, jednak myślę, że Twin Peaks nie odniósłby takiego sukcesu przynajmniej wśród masowej publiczności, bo to, że my tutaj sobie rozmawiamy, na ile to było seryjne, na ile to było śmieszne i że wcale nie daliśmy się wciągnąć, tylko wręcz przeciwnie, byliśmy zdystansowani, to jest inna historia. Mówimy o sukcesie wśród masowej publiczności. Bo ja też byłam tym widzem masowym w dużym stopniu i też się chciałam dowiedzieć, który zabił Laurę Palmer. [43:25.21 → 43:41.28] A: Wszyscy chcieli się dowiedzieć, kto zabił Laurę Palmer i nawiasem mówiąc, To nam chyba wolno ujawnić. W momencie, kiedy się okazuje, kto zabił Laurę Palmer, to jest sam środek drugiego sezonu. Idiotyczny moment, prawdę mówiąc. I to, zdaje się, jest też efekt nacisków telewizji. [43:42.44 → 46:26.42] C: Ale też skutek właśnie tego, że w drugim sezonie nie było jednej osoby, która by sprawowała... No bo jakby Mark Frost był w jakimś sensie osamotniony. Oni się w ogóle pokłócili, ponieważ jakby prowadzili to w jedną historię. Generalnie Frost chciał zrobić w miarę realistyczną opowieść o seryjnym mordercy, który się tam wyłania. W drugim sezonie pojawia się taka mroczna postać upadłego agenta FBI, który przyszedł na na jakby ciemną stronę mocy, że odwołam się do innego stereotypu popkulturowego, natomiast Lynch chciał konsekwentnie jechać z tymi duchami, upiorami itd. I to już jest zupełna dramat, kiedy dwóch twórców serialu chce prowadzić w innym kierunku do innej puenty. Więc to było takie kompromisowe, że jak już pozbędziemy się tej kwestii, tej Laury Palmer, to będziemy już mogli przejść do tego, co nas interesuje, ale każdego co innego. Więc nie była to dobra decyzja i właśnie wyszła wyszła z tego całego bałaganu. Natomiast jednocześnie znowu bym tutaj jakoś chylił czoła przed dalekosiężną pomysłowością tego serialu, ponieważ jeszcze wtedy w ogóle seryjny morderca nie był takim częstym motywem. To jest jeden z podstawowych czarnych charakterów popkultury ostatnich 20 lat, co przecież tak na logikę kompletnie nie ma sensu. Zwłaszcza te wszystkie seriale, w których ktoś specjalizuje się w łapaniu seryjnych morderców, bez sensu, bo jest ich zwyczajnie za mało, żeby być specjalistą do łapania seryjnych morderców. A ile mamy seriali o specjalnej jednostce FBI tylko do łapania seryjnych morderców? To już kompletnie wymknęło się też nam z kolei jako społeczeństwu spod kontroli. Dlaczego nas tak ekscytuje ten typ zbrodniarza, to jest temat na osobną rozmowę, ale faktem jest, że tutaj oni znowu byli pionierami. No i też oczywiście seriale o duchach też są. Zrobiło się potem szalenie popularne, a jeszcze w 1989 roku mógł ktoś zadać pytanie. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, przecież nie będziemy robili o duchach dla dorosłej widowni. To bez sensu. To było fantastyczne, że oba te dramatyczne wątki, straszące nas na różne sposoby, czyli wątek thrillerowy, wątek horrorowy, były bardzo serio cały czas obecne w tym serialu, a rzeczywiście przez cały czas przełamywane atmosferą swobody, żartu itd., Później to już było coś, bo jesteśmy jako z kolei osoba, która jest przekonana, że najlepszym serialem wszech czasów, nic nie było przedtem lepsze, nic nie było potem gorsze, jest z Archiwum X, ale też wiem skąd z Archiwum X wzięło ten zwyczaj, że u nich. Jak trochę postraszą, to musi być zart po prostu. David Duke'owny musi rzucić jakimś dziwnym. dziwnym żartem, który rozładuje atmosferę, bo nie można za długo jechać duchami. Przepraszam, wyszła mi głupia gra słów tutaj. W każdym razie... [46:26.42 → 46:28.58] A: Ale to, że z archiwum nikt się też nie wywodzi. [46:28.80 → 46:57.11] C: Wszyscy temu przeczyli twórcę, parę razy to pytanie zadawano, między innymi Kirsławowi Kacerowi i tak dalej, ale wiąząc się od tego odcina, zaznaczam to lojalnie, no dajcie spokój, nie uwierzę mu, że się odcina. Inspiracje są tak oczywiste, że nawet nie zaszczycę tego polemikom. Zresztą w trzecim sezonie wspaniałej roli w jednym odcinku pojawia kolega duchowny. [46:59.28 → 48:29.29] A: I zresztą w trzecim sezonie też się przynajmniej na chwilę, ja jestem po obejrzeniu pięciu z osiemnastu odcinków tego trzeciego sezonu i Dawid Duchowny też się tam pojawia w tej samej roli, co w Twin Peaksie. Nie będziemy tym, którzy nie widzieli Twin Peaks, psuli zabawy. To jest zaskakująca rola Davida duchownego. Zmierzamy do tego, że kiedy się właśnie pojawia, że o ile wiem, moment, w którym ujawniono, kto jest w końcu mordercą Laury Palmer, to z jednej strony, nawet jak się z taką miłością, jak ja, ogląda po latach, trzeci zdaje się ten serial w całości, to następne dwa odcinki są nie do obrony, ponieważ widać, że wtedy to oni się naprawdę chyba kłócili, bo to robi wrażenie, że przez dwie godziny twórcy po rozwiązaniu zagadki, która była motorem serialu, desperacko szukają jakiegoś wątku, żeby pociągnąć to dalej. Moim zdaniem znajdują i potem jest moim zdaniem znowu dobrze, przynajmniej ja się lubię bawić, tymi chyba ostatnimi sześcioma czy siedmioma odcinkami, ale to jest kryzys niewątpliwie. I o ile wiem, wtedy właśnie odpłynęła widownia, taka masowa. Jak się okazało, że już wiadomo, to już tą resztą trochę duchy, trochę kosmici, trochę Bóg wie co jeszcze, że widzowie nie złapali, nie mieli ochoty już tego oglądać dalej. W tym momencie właśnie, o ile wiem. [48:30.78 → 49:20.56] C: Jeszcze raz wrócę do tego, że właśnie na błędach tego serialu później się jednak nauczyli. Na przykład wrócę znowu do przykładu Zagubionych, że od razu jak wymyślamy początek tej całej historii, to potem nagle możemy powymyślać mnóstwo jeszcze dziwnych rzeczy pośrodku, ale cały czas musi być wyznaczony jednoznaczny cel, czyli jak wiadomo, nie wiedzieli, że będą robić tyle tych sezonów, musieli więc poderabiać mnóstwo dziwnych dziwnych wątków rozwadniających tę fabułę, ale to wszystko zmierzało do tej konkretnie... Pomysł na ostatni odcinek był równocześnie z pomysłem na pierwszy odcinek w przypadku Zagubionych i tak się mniej więcej robi. I jakby tego się nauczyli na wyglądach Twin Peaks, że nie możemy kręcąc pierwszego odcinka jeszcze nie wiedzieć, jak to wszystko się skończy, a niestety dokładnie w takiej sytuacji byli twórcy tego serialu. [49:20.58 → 49:38.05] A: A co, bo rzeczywiście to, że wpływ Twin Peaks byłby tak powiedzieć negatywny, to znaczy, że Lynch z Frostem pokazali twórcom następnych seriali, czego nie robić, to ty wracasz. Ale z tego powiedzmy, już są tropy, znaczy zagubieni, z archiwum X. Stranger Things [49:38.05 → 49:58.65] C: na przykład teraz, teraz, teraz. W ogóle gdybyśmy losowo teraz skakali po jakiejś obecnej ofercie Netflixa, to pewnie co druga, czy co trzecia rzecz jakoś tam będzie. Ruch ideomotoryczny tak zwany. To byśmy w jakiejś co trzeciej współczesnej produkcji znaleźli coś mocno inspirowanego. [49:58.71 → 53:05.99] B: Ja w ogóle mam wrażenie, że wpływ Twin Peaks na seriale telewizyjne jest o wiele bardziej widoczny. dekadę później, to znaczy był to serial na tyle niezwykły wtedy. Proszę sobie przypomnieć, że my się wtedy oglądali w polskiej telewizji i cudowne lata. Oglądaliśmy serial Murphy Brown, który się wydawał bardzo niestandardowy, ponieważ bohaterka była alkoholiczką, ale to był właściwie poza tym wszystkim i poza poczuciem humoru ostrym, bardzo standardowy serial rozgrywający się gdzieś tam w tej samej scenerii w studio. Równocześnie równolatkiem Twin Peaks jest serial Przystanek Alaska, który na pewno większość z Państwa świetnie zna i jest fanami. Bardzo podobny, nie bardzo, trochę podobny, jeżeli chodzi o pomysł, to znaczy jesteśmy w jakimś mieście, gdzieś daleko na północy i przygadamy się jego bohaterom, ale bardzo różny, bo tutaj mamy do czynienia z sielską sytuacją, a tutaj wręcz przeciwnie. Więc Twin Peaks z tym wszystkim, co ze sobą przeniósł, nie tylko z bardzo, jak się okazało, z czasem drapieżną, ponurą historią, rozwiązaniem zagadki kryminalnej i z tym odkrywaniem mrocznych tajemnic małego miasteczka, ale przede wszystkim, jeżeli chodzi o swoją formułę, był czymś bardzo, bardzo nietypowym. I tak jak pan Wojciech mówił o tym, że w jakiś sposób zdecydowano się na realizację tego serialu i że był to w gruncie rzeczy w dużym stopniu pewien taki przypadek, decyzja podjęta w chaosie. Ja się w ogóle dziwię, że ktokolwiek się zdecydował na ten serial, bo on nie był do niczego podobny. I z tego względu wydaje mi się, że trzeba było trochę czasu poza właśnie serialem z Archiwum X, który jednak jest w porównaniu z Twin Peaks serialem o wiele bardziej regularnym, znaczy takim, w którym wiemy czego się spodziewać. Oczywiście są niezwykłe pozaziemskie zagadki, ale reguły gry są z grubsza ustalone. Proszę mi poprawić, jeśli się mylę, bo nie znam tego serialu aż tak dobrze jak Twin Peaks. Ale trzeba było trochę czasu, wydaje mi się, żeby telewizje i seriale telewizyjne zaabsorbowały to, co Twin Peaks ma do zaoferowania. I wydaje mi się, że dopiero w latach dekady później, czyli na początku XXI wieku pojawiły się seriale, w których było widać, jaki wpływ na twórców miał Twin Peaks i jak daleko możemy się posunąć, jakie granice możemy przekraczać, realizując seriale telewizyjne, podejmując te, a nie inne tematy itd. Rodzina Soprano, Sześć stóp pod ziemią, który jest fenomenalnym serialem, którego bohaterem jest śmierć i z tego serialu uczyniony rozrywkowy temat, z całym szacunkiem, ale jednak jest to wspaniały, komercyjny, rozrywkowy, cudowny serial o śmierci. I wiele innych seriali, które w sposób odważny, nowatorski podejmowały tematy, których wcześniej w telewizji nie było. One się pojawiły dekadę później. [53:06.13 → 53:52.90] C: Akurat oba te seriale, które pani wymieniła, to są produkcje HBO, jeżeli czegoś tu nie pomyliłem. I to jest właśnie charakterystyczne, żeby w ogóle można było podchwycić tą formułę. HBO już wtedy istniało, ale jeszcze nie robiło seriali, zabrało się za to dekadę później. I na tym polega cały ten paradoks, żeby w ogóle zacząć doceniać ten rodzaj narracji. Trzeba było w ogóle stworzyć nowy rodzaj telewizji, czyli przede wszystkim trzeba było stworzyć kanały tematyczne, na których lecą wyłącznie seriale albo jakiegoś takiego rodzaju nadawców, których kojarzymy, że dobre seriali jest ich główną. główną atrakcją, bo telewizja ABC, która to wyprodukowała, była taką typową telewizją ówczesnych czasów, właśnie jedną z tych trzech, które dawały wszystko, nadawały po prostu. [53:53.18 → 55:28.85] B: Jeszcze może tylko dodam, bo to jest bardzo ważny element tego krajobrazu serialowego, to znaczy rzeczywiście pojawienie się telewizji kablowych, czyli płatnych, czyli takich, które nie są uzależnione, to jest ten element ekonomiczny, który miał bardzo duże znaczenie, które nie są uzależnione od wpływów reklamowych, nie są uzależnione od reklamodawców, i nie są adresowane do szerokiej publiczności, a w związku z tym nie podlegają tak bardzo ściśle cenzurze i wymogom, rygorom związanym z grupami wiekowymi jak ta telewizja płatna, która siłą rzeczy jest ograniczana i dostęp do niej jest kontrolowany. W związku z czym Lynch na to wielokrotnie narzekał, myślę, że nie tylko on, ale bardzo wielu innych. Ta cenzura działa w sposób dziwaczny, absurdalny. Nie można na przykład przeklinać, mimo tego, że każdy wie, że w określonych sytuacjach, określoni bohaterowie przeklinają jest to coś naturalnego. Nie można oczywiście pokazywać scen seksu, ani bardzo wielu rzeczy blisko tego erotycznych itd. Dopiero pojawienie się stacji kablowych, które nie są tak uzależnione od bezpośredniej reakcji widowni na serial, tylko celują w subskrybentów, czyli widzów, którzy chcą mieć określoną jakość i płacą za dostęp do telewizji, a nie reagują na to, co bezpośrednio w danym odcinku się pokaże, w związku z tym spada oglądalność, spadają wpływy z reklam. to to spowodowało, że twórcy seriali po prostu mogli sobie najwięcej pozwolić być bardziej odważni, bo adresowali te seriale do innego rodzaju widza. [55:29.17 → 57:45.78] C: Paradoks jest taki, że przez cały czas mówimy o cenzurze w Ameryce. To zawsze jest śmieszne, zwłaszcza kiedy się mówi, że w PRL-u pod jakimś względem była mniejsza, ale pod jednym charakterystycznym była mniejsza, to znaczy jednak właśnie w PRL-u można było zrobić takie seriale jak Dekalog Kieślowskiego, to znaczy nie przejmując się... W Stanach to było po prostu niemożliwe. Razy 10 odcinków to nie pasuje do niczego. A dwa, co to za pomysł, żeby serial był właśnie taki. Generalnie w Europie było więcej swobody, natomiast w Ameryce do tego przełomowego momentu serial musi spełniać strasznie dużo, strasznie dziwnych, strasznie sztywnych reguł. który mi się wydaje takim pierwszym naturalnym kontynuatorem, czyli z archiwum Mixta. Jego twórcy mieli mnóstwo problemów z cenzurą wewnętrzną telewizji Fox. Oczywiście to się w Ameryce nie nazywa cenzura, tylko to się tam nazywa jakaś biura do spraw standardów, jest jakiś szef biura do spraw standardów i to jest osoba, która mówi, co można, czego nie można i oni w takim jeszcze odpryskowym serialu, od tego serialu Milenium, ci sami twórcy sparodiowali postać, bo tam jest taki serial, w którym oszalały cenzor zaczyna zabijać twórców seriali, na który się nie zgadza i on właśnie zabija. To jest wielopiętrowy właśnie postmodernistyczny, bo on wpada i zabija aktorów, którzy udają, że grają Muldera i Scully z Archiwum X. W każdym razie widzimy go wtedy, kiedy narasta w nim ta wściekłość, to na kogoś krzyczy przez telefon, Nie obchodzi mnie to, że kosmici nie mają genitaliów. Jeśli mają krocza, to nie wolno ich tam kopać. Więc właśnie a propos tego, jak absurdalne reguły jeszcze w tych latach 90. obowiązywały. No i oni też mieli straszny problem z archiwum ich, znaczy SRL-y są kosmicie, a każdy coś przemontować z czegoś, z jakiegoś tak idiotycznego powodu właśnie, że cenzor się czegoś dopatrzył właśnie, że coś to było. że coś tu było nie takie, coś się za bardzo z czymś kojarzy, trzeba przemontować, co właśnie zwłaszcza w serialu science fiction jest najczęściej wyjątkowo groteskowe. Żyjemy w innych czasach i dożyliśmy złotej ery, w której z kolei w serialach można wszystko i te seriale nas zachwycają swoją fantastyczną nieprzewidywalnością, czyli rzeczywiście jak wrzucają nam nowy odcinek, czy to właśnie HBO, czy to Netflix, te najwspanialsze, ale to się ciągle jeszcze zdarza w Europie. że też nas czymś zaskoczy, to jednak to wszystko zawdzięczamy znowu temu Lynchowi z Frostem. Trzeba cały czas pamiętać, że to oni w ogóle rozbili dziurę w tym murze. [57:46.14 → 58:07.86] A: Przypomniało mi się nazwisko wspominanego aktora, który grał u West Side Story i wraca jako Benjamin Horton, Richard Bamer. To jest ta postać. Natomiast Lynch i to zdaje się, że w parze z Frostem jeszcze mieli dwa razy później przymiarkę, robili do serialu. [58:07.86 → 58:14.20] C: Bo Lynch w ogóle marzył o telewizję. To jest właśnie bardzo śmieszne, że on strasznie chciał do telewizji, a telewizja jego nie chciała, więc też Mulholland Drive. [58:14.22 → 58:30.27] A: I to nawet jeden sezon został zrobiony, to się nazywało On The Air, na antenie. Ja to próbuję obejrzeć, to taki sobie wydaje mi się, prawdę mówiąc. I potem był jeszcze taki serial o pokoju hotelowym i to chyba się skończyło na pilocie. [58:30.29 → 58:35.03] C: To mógł być bardzo fajny serial. [58:36.01 → 59:50.13] A: Ale wyszedł piękny film fabularny moim zdaniem. Ale cofnijmy się jeszcze, bo kiedy właśnie zostaje podjęta decyzja o zakończeniu w bardzo dziwnym momencie emisji miasteczka Twin Peaks, Wtedy jeszcze żaden jasnowidz, może Lynch to miał w planie, ale żaden jasnowidz chyba nie wpadłby na to, że za 25 lat, że on zgodnie z tym, co Laura Palmer mówi w pewnej chwili do agenta Coopera, zresztą duch Laury Palmer, żeby być precyzyjnym, zostanie nakręcony jeszcze jeden sezon Twin Peaks, ale Lynch, ja miałem wrażenie zawsze, że jest zirytowany zarzutami, że ta intryga miasteczka Twin Peaks no się nie złożyła, że oni właśnie w końcu nie potrafili niczego porządnie wyjaśnić, kręci film fabularny pod tytułem Twin Peaks Ogniu Klucz Ze Mną, w którym po bożemu wyjaśnia, co się wydarzyło przed początkiem serialu Twin Peaks i przyznam, że kiedy ja właśnie po raz kolejny serial Miasteczko Twin Peaks obejrzałem, mając w pamięci ten film fabularny, to ja mam wrażenie, że się wszystko zgadza. Wszystko trafiło na swoje miejsce. [59:51.37 → 59:58.27] C: Jednocześnie, jak wiadomo, to jest ten dno kariery Linta, którego przed chwilą fetowano za dzikłość serca w Cannes, a tu, jak wiadomo, wygwizdano go kiedyś. [59:58.35 → 01:00:01.97] A: Ale moim zdaniem, mnie się wydaje, że niesłusznie go wygwizdano. [01:00:02.17 → 01:00:29.58] C: Tak, oczywiście. Ja cały czas zwracam uwagę właśnie na to, że to jest smutny los pioniera. To jest taka pętla czasu, bo gdyby on to samo zrobił 10 lat później, to by już nie było takie rewolucyjne, ale też nie byłoby powodu, żeby na niego gwizdać. Ale z kolei, gdyby nie zrobił tej rewolucji, dalej byśmy byli w okowach konwencji, że wszystko musi być albo komedią, albo telenovelą, albo czymś tam, więc biedny Lynch wziął na siebie te wszystkie cierpienia, żeby seriale dzisiaj były zupełnie inne. [01:00:30.30 → 01:01:05.70] A: Ale w takim razie ten powrót do Twin Peaks po 25 latach, czy to jest, pani zdaniem, teraz już tak spojrzę na panią, to jest pani zdaniem kolejna zresztą ekstrawagancja tego reżysera, czy desperacka próba, żeby przypomnieć o sobie, bo jednak po moim zdaniem nieudanym Inland Empire Lynch Zniknął jednak jego reżyser, zresztą podobno niby w związku z jakąś sektą, w którą się zaangażował. Czy on po prostu teraz chce odgrzać swoje nazwisko za pomocą marki Twin Peaks? Czy jednak miał jakieś szlachetniejsze powody? [01:01:06.56 → 01:03:25.26] B: Nie będę oceniał szlachetności powodów. Nie wydaje mi się, żeby 70-letni twórca, który ma w swoim dorobku tyle osiągnieć, był zdesperowany. Myślę, że to wynikało jednak po prostu z chęci powrócenia do tego świata. Zresztą Lynch wielokrotnie mówił, że tęskni za tym światem. Nie tylko widzowie tęsknią, on też tęsknił. Podobno dlatego nakręcił, może były jakieś inne merkantylne powody także, ale podobno z tego powodu powstał Ogniuk Rocz ze mną, że Lynch nie chciał się z tym światem rozstawać, a musiał, bo o tym zdecydowali producenci telewizyjni. U źródła różnych przedsięwzięć twórczych Lyncha jest na pewno element bardzo irracjonalny i bardzo taki może nie tajemniczy, Ale na pewno wiele z Państwa wie, że to jest reżyser bardzo mocno bazujący na intuicji, na elemencie irracjonalnym, inspirujący się snami. I to nie jest tylko element, który on inkorporuje do swoich filmów, ale to są To są takie nieodłączne elementy jego kreatywnego świata. On bardzo często pytany o to, gdzie zaczerpnął inspirację, skąd to się wzięło, dlaczego to musiało być tak, a nie inaczej, tłumaczy się w ten sposób, jakby właściwie pokazywał na siebie jako na medium czegoś, czegoś, co jest gdzieś tam, co mu każe opowiedzieć tę historię w ten sposób, a nie inny, użyć tego aktora nie innego, tego fragmentu muzyki, takiego rodzaju dźwięku, barw i tak dalej. Tak naprawdę do końca nigdy nie wiemy, co tak naprawdę zainspirowało Lyncha, ale wydaje mi się, że zrealizowanie aż 18 odcinków przez człowieka, który ma 70 lat, jest ogromnym przedsięwzięciem i trudno mi sobie wyobrazić, że to jest wyłącznie działanie wyrachowane, obliczone na zysk merkantylny. Myślę, że za tym na pewno stoi stoją pobudki takiej natury właśnie artystycznej, kreatywnej. [01:03:25.72 → 01:03:47.52] A: Tak, bo dodajmy, że tym razem, bo w tych pierwszych dwóch sezonach tam było 30 w sumie odcinków, jeden podwójny, czyli pilot i 6 odcinków nakręcił Lynch, to skrzętnie policzyłem. Teraz nie dopuścił nikogo, to jest cały czas 18 razy reżyseria David Lynch, więc tutaj nie ma wątpliwości, że jest to dzieło autorskie. [01:03:48.07 → 01:04:22.52] B: Zobaczymy jak serial się rozwinie, ale na razie mamy powody przypuszczać, oglądając te kilka pierwszych odcinków, że w zasadzie jest to film. Serialowość tego przedsięwzięcia jest 18 odcinków, ale wiele elementów tej opowieści jest bardzo nieserialowych, bardzo filmowych, bardzo ekstrawaganckich, odważnych. Z tego także powodu pomyślałabym, że to jednak jest bardzo autorskie przedsięwzięcie Lincha. [01:04:23.48 → 01:04:35.14] C: Bardzo chcę wyrazić tutaj takie swoje... Zdaje się, że w naszej trójce jestem jakimś samotnym obrońcą w ogóle godności kultury serialowej, więc ja protestuję przeciwko takiej apropriacji, takiemu zawłaszczaniu, że wszystko co dobre to... [01:04:35.14 → 01:04:36.68] B: Ale ja wcale nie chciałam tego powiedzieć. [01:04:37.10 → 01:06:56.97] C: Moim zdaniem to jest bardzo serialowy serial właśnie. Natomiast jest oczywiście autorski i ja bym też tutaj bronił dobrego imienia Lyncha, że nie tylko niskie pobudki mu w tym przyświęcają, Przede wszystkim o tym, że on chciałby zrobić ten trzeci sezon, to on mówi w ogóle zawsze, to znaczy znajdziemy to, nie wiem czy w tym wywiadzie to pada, ale na pewno to wpada w takim książkowym wydaniu Lynch on Lynch, takich właśnie z tych wywiadów oraz Raz w życiu, nie dwa razy w życiu się zapełniam sam na robienie wywiadu z Lińczem. Oczywiście, że właściwie każdy jak spotyka Lińcza, to go pyta, czy zrobi to. Więc mi to osobiście powiedział, że bardzo chciałby zrobić ten trzeci sezon. Natomiast kiedy miałem możliwość mi to osobiście powiedzieć, to paręnaście lat temu, przepraszam, zabrzmiało to megalomańsko strasznie, kiedy ja miałem możliwość go o to zapytać, no to jego taka szczera odpowiedź była taka właśnie, Wymagałoby to dogadania się z dwiema instytucjami, które go nienawidzą z wzajemnością, czyli właśnie z Imperium Arona Spellinga i z ABC. Wymagało to rozplątania tej kwestii tych wszystkich praw, do których on nie miał. Ja się jakoś tak dziwołem, jak to się dzieje w ogóle, że twórca może nie mieć praw do swojej kreacji, więc on mi to cierpliwie tłumaczył. jak komu głupiemu, którym oczywiście byłem, że zwyczajnie film jest czymś drogim, a zwłaszcza serial. I po prostu, żeby już mieć wyprodukowane, to artysta niestety musi sprzedać wszystkie prawa, w tym prawo do Final Cut i tak dalej w końcu komuś, żeby wsadził te swoje niezbędne do tego miliony. Więc jakby przez dłuższy czas Lynch nie miał prawa nakręcić kontynuacji. O tym pamiętajmy. To wymagało teraz, bo znowu dopiero teraz w naszych czasach są jakby takie telewizje, które chcą robić takie rzeczy. Tak jak to pani bardzo słusznie pojawiła, to Lynch musiał czekać na Natomiast co mi się strasznie na razie podoba w tym nowym serialu i co bardzo zręcznie nawiązuje do tamtego Twin Peaks, to jest niesłychanie taka zręczna obserwacja obyczajowa Ameryki po kryzysie. Tam jest cały ten wątek. z tym DAGiem, który mieszka w tym... Takie miejsce jest nią naprawdę i sam sobie tam kiedyś z ciekawości po tym jeździłem. Na zasadzie tego boomu związanego z kredytami hipotycznymi wybudowano całe jakieś takie dzielnice widma w Las Vegas, w których w ogóle nic się tam nie dzieje. One są niepotrzebne. Budowano te mieszkania po to, żeby je sprzedawać na ten kredyt. Banki je przejęły, ale nie mają komu je sprzedać. Dzielnice Widmo, to jest bardzo ładnie pokazane. [01:06:57.28 → 01:06:59.07] A: Domy stojące pusto. [01:06:59.82 → 01:08:07.10] C: Tak, ale są to bardzo ładne domy. To jest właśnie ten amerykański sens, żeby mieć taki domek właśnie na przedmieściach. Właściwie każdy może go mieć, tylko w Las Vegas właściwie akurat, wiadomo dlaczego, to jest stan kontrolowany przez mafię. Tam tylko natrzaskano strasznie dużo i każdy z państwa może tam coś bardzo tanie kupić, tylko co dalej. Tam pracy raczej się tak łatwo nie znajdzie. A poza tym, nawet jeśli, to da się znaleźć coś bliżej. W każdym razie tam mamy ostatnią scenę, w której jest jeszcze Doug, a pojawia się ktoś, kto chyba jest jednak agentem Cooperem, czy w każdym razie jeden z MacLaclanów. Swoje pierwsze pojawienie się ma w jednym z tych domków i też jest bardzo charakterystyczne, do czego ten domek jest wykorzystywany. ta afroamerykanka, którego odwozi, wynajmuje sobie te domki na godzinę, jak tam ma spotkanie z klientem, bo te domy nie mają żadnego praktycznego zastosowania. Więc jako taki obyczajowy portret Ameryki po kryzysie, Ameryki upadku, tam jest kapitan, to są wątki takie pojedyncze, realistyczne, obyczajowe tej narkomanki, która mieszka obok tego dziwnego dzieciaka. Strasznie mi się też spodobało to, że ten dziwny agent Kuper, czy to jest agent Kuper, no właśnie, nie wiadomo, to się potem wyjaśni. [01:08:07.28 → 01:08:08.72] B: Dopelganger tak zwany. [01:08:08.86 → 01:09:51.49] C: No właśnie, że on się zachowuje nienaturalnie, ale nikt na to nie zwraca uwagi, ponieważ każdy w nim widzi, nawet ta osoba, która jest teoretycznie żoną, więc powinna zauważyć, ale on ma jakieś straszne problemy finansowe. Ta żona się tylko cieszy z tego, że on ma tą gotówkę w torbie i nie zwraca już uwagi na ekscentryczność jego zachowania, że coś dziwnego z tym człowiekiem jest, Po pierwsze w ogóle wszyscy już powinni zauważyć, a w dodatku nawet od czasu do czasu to mówi, że trzeba zadzwonić po pomoc, ale wszyscy uważają, że pomoc polega na tym, żeby podstawić samochód, żeby go po pijaku odwieźli, bo zaszalał, zabalował i tak dalej. I tyle już czasu minęło, a jeszcze nikt nie zauważył, że ten człowiek potrzebuje pomocy, co jest dla mnie też strasznie ciekawą taką obserwacją obyczajową. I że się cofnę, przepraszam, strasznie długo, a jeszcze chciałem się cofnąć do tego pierwszego Twin Peaks. Prorocze w moich zdaniach w tamtych czasach było to, że tam mamy portret Ameryki z czasów Regana, jeszcze tej Ameryki, która wierzy, że odzyskała tą piękność z lat 50. Znowu jest dynamika, znowu jest rozwój, ale jak wiemy z perspektywy czasów, ten rozwój głównie polegał na tym, na pompowaniu tanich tanich kredytów na budowaniu tego domku z karty się zawalił. Ten serial jest strasznie proroczy w tym sensie, że pokazuje miasteczko, w którym pozornie ciężko pracują ludzie, tam kwitnie przemysł i tak dalej, ale to wszystko jest oszustwo, ludzie są sobie winni pieniądze, tam są jakieś strasznie mroczne historie za tą właścicielką tego Tartaku, za tym Benem Hornem. Jest ten jeszcze bardziej mroczny lokal One Night Jack, w którym te dziwne transakcje są Więc mamy taki obraz tego, że ta Ameryka niby się odrodziła, ale nie należy w to wierzyć, bo to zaraz się zawali. Wtedy to było takie obrazobórcze, ale 18 lat później się okazało, że to przejście z tamtego Twin Peaks do dzisiejszego Twin Peaks przez te 25 lat wcale nie jest takie nawet nielogiczne, powiedziałbym. [01:09:51.77 → 01:09:58.56] A: Wojciech Orliński konsekwentnie pokazuje kulturę masową jako w gruncie rzeczy serię proroctw. dotyczących rozwoju świata. [01:09:58.80 → 01:10:03.10] C: A przy czym nie sądzę, żeby nic się obraził za taką interpretację. [01:10:03.12 → 01:11:26.55] A: Nie chcę ciągnąć rozmowy o tym trzecim serialu. Ufam, że w pewnej chwili nie tylko w telewizji płatnej będzie trzeci sezon Twin Peaks do obejrzenia. Chcę tylko powiedzieć, że w tych pięciu odcinkach, które ja do tej pory widziałem, jest jedna scena, zresztą przed wyjściem na scenę się zwierzałem, która moim zdaniem wejdzie do... historii telewizji, kiedy ten być może agent Cooper wchodzi do kasyna w Las Vegas i zaczyna wygrywać jednorękiego bandytę. Tam i kilkadziesiąt kumulacji wygrywa, właściwie doprowadzając nieomal do bankructwa kasyna. A robi to w taki sposób, że ponieważ znajduje się w takim odmiennym stanie świadomości, więc naśladując kogoś, kto przypadkiem wydał taki okrzyk, Ciągnąc te dźwignie jednorękiego bandyta właśnie woła, tak jak ja, zapraszając państwa na scenę. Hello! I wtedy się sypią pieniądze. Chciałem zapytać o takie sceny z tych pierwszych dwóch sezonów. Czy są takie sceny, które państwo mają przed oczami, kiedy myślą o tych pierwszych dwóch sezonach Twin Peaks? Na przykład płaczący policjant nad zwłokami Laury Palmer. Jedna z takich scen, które jednocześnie zruszające i strasznie śmieszne tak naprawdę. [01:11:27.69 → 01:12:59.47] B: Ja pamiętam postać sekretarki czy tej pomocnicy na posterunku policji, która jest taką rzeczywiście tubą komizmu w tym serialu niezawodną ze swoim głosem, zachowaniami także ekstrawaganckimi jak wszystkich innych bohaterów. Niedawno czytałam jakiś artykuł o tym, jakie formy przybierał kult tego serialu, o tym, że Japończycy przyjeżdżali do miasta Snoqualmie i owijali się w plastik i się fotografowali na brzegu rzeki, różnego rodzaju w tego typu ekstrawagancjach, ale między innymi trafiłam na nazwę periodyku, który był poświęcony serialowi, który się nazywał Ryba w zaparzaczu do kawy. To się nazywał oryginalnie Fish in the Percolator i to jest nawiązanie do sceny, w której agent Cooper chce znowu się dyrektować kawą u jednego z bohaterów serialu. Ta kawa jest nalana, bohaterowie zaciągają się łykiem, potem się okazuje, że jednak była ryba w tym zaparzaczu i ten smak kawy okazuje się ochydny. Więc takie drobiazgi, ale pewnie każdy z nas przypomina sobie inne z tego serialu. Pamiętamy i oczywiście rzeczywiście ten dyktafon agenta Coopera i tajemnicza Diane, która wysłuchuje jego zwierzę nieustannie, które nigdy nie poznamy. [01:12:59.65 → 01:13:01.31] A: No i mam nadzieję taniec Karła jednak. [01:13:03.95 → 01:13:11.73] C: Bardzo lubię taki cytat i czasami z tego do dzisiaj powtarzam. Agent Cooper w pewnym momencie zamawiając to ciasto z wiśniami mówi, że codziennie jedna niezaplanowana przyjemność. [01:13:13.83 → 01:14:55.22] A: Przed chwilą Wojciech Orliński mówił o tym, że te pierwsze dwa sezony to takie pokazanie, że Ameryka Reganowska liczyła na to, że to nowy New Deal, a tak naprawdę to było stąpanie nad otchłanią i że to zapowiadało miasteczko Twin Peaks, że ten trzeci sezon to z kolei pokazuje skutki kryzysu. Sam powiedziałem, i państwo się rzachnęli nawet trochę, że ten Twin Peaks z pierwszego i drugiego sezonu wydawał mi się Może za drugim czy trzecim obejrzeniem wydawał mi się serialem jednak bardziej komediowym niż poważnym, chociaż zgoda, że gdyby nie dramatyczna zagadka, kto zabił Laure'a Palmer, to pewnie nie odniósł takiego sukcesu. Natomiast intryguje mnie, czy istnieją państwo zdaniem trafne interpretacje, które pozwalałyby jednak, nie kwestionując, że to kultura masowa, pokazać, że w tych serialach ujawniło się coś, Ujawniono coś na temat, nie wiem, kondycji człowieka jako takiego, metafizyki czy czegoś takiego. Czy to jest jednak zabawa po prostu konwencją? Czy to jest rzecz, którą, tak jak Umberto Eco pisząc o Casablance, wiem, że to nie był serial, tylko film fabularny, pokazał, jak archetypy tam grają w Casablance i że to stąd Casablanka, mimo mówiąc szczerze, idiotycznej całkowicie fabuły, zachwyca kolejne pokolenia w wielu krajach. Czy z miasteczkiem Twin Peaks też daje się coś takiego zrobić? Państwa zdanie. [01:14:56.43 → 01:17:12.07] B: Ja bym powiedziała, że i to chyba można odnieść do większości twórczości Lyncha, że chyba nie ma co jakoś kłaść wielkiego nacisku na intelektualną interpretację jego filmów. W tym sensie tylko, że gdybyśmy rozłożyli na części pierwsze ten przekaz, który jest w serialu, to nie jest jakieś wiekopomne odkrycie, to nie jest niezwykłe myślowe. i nie o to chodzi, natomiast jeżeli ten przekaz w jakiś sposób się wsączył w wyobraźni odbiorców, to na zasadzie bardziej długofalowej, to znaczy na takiej zasadzie, że właśnie był podskórny i że trwał przez te kilkadziesiąt odcinków i miał oddziaływanie tak bardzo silne poprzez przeróżne środki wyrazu od muzyki, poprzez obraz, przez montaż, niezwykły wygląd aktorów itd. i że on oddziałując na masową wyobraźnię, tak jak każdy serial, który odnosi sukces, w ten sposób się w wyobraźni widzów zakorzeni. Chcę powiedzieć, że sprowadzenie tej opowieści do jakiejś społecznej tezy o tym, jaka była kondycja Ameryki lat 80. nie wywrze takiego wrażenia, jakie wywarł ten serial w ciągu tych kilkudziesięciu odcinków na wyobraźni widzów, którzy oglądali bohaterów, których podziwiali, którzy ich intrygowali, dziwili, zachwycali, a równocześnie mieli do czynienia cały czas z takim przekazem, że ten świat taki nie jest, że ten świat jest jednak zły, pełen intryg, pełen rozczarowań, że nawet w świecie szkolnym dzieją się rzeczy makabryczne i straszne, I ten przekaz przez te wszystkie odcinki się sączył. Jeżeli Twin Peaks wywarł jakiś wpływ na świadomość tych widzów, no to myślę, że właśnie raczej w ten sposób. [01:17:13.99 → 01:19:45.83] A: Ja bym jeszcze dając Wojciechu Wierlińskiemu chwilę, bo tak spojrzał na mnie. Spójrz na mnie z taką paniką lekką w oczach, mam wrażenie, ale to ja chętnie dopowiem coś. Mianowicie, ale to właściwie, jak pani zaczęła mówić, to tak otworzyła mi się szufladka, dawno nieotwierana, bo myślę, mianowicie przypomniało mi się, w tamtych latach, kiedy oglądaliśmy Miasteczko Twin Peaks w telewizji po raz pierwszy, ukazywało się takie pismo, które nazywało się Brulion. Przez, no muszę tak powiedzieć, moich rówieśników, wówczas debiutantów w literaturze redagowane. I przypomniało mi się, jak tam w tym brulionie ukazało się takie omówienie filmów Lyncha, mam wrażenie, że chodziło o dzikość serca i Twin Peaks traktowane razem. Autor był podpisany Marek Tabor, po latach nie ma tajemnicy, że był to pseudonim Cezarego Michalskiego, który wtedy był publicystą o nastawieniu konserwatywnym. I pamiętam, że jego komentarz taki, nawet dość pryncypialny światopoglądowo do Twin Peaks, był takim czymś, co mnie uruchomiło jednak w wyobraźni. Mianowicie tu nie sądzę, żebyśmy tutaj... Tu uchylam, troszkę spoileruję, jak mówi Wojciech Orliński, ale nie za nadto chyba jednak. Ważną postacią w tych pierwszych dwóch sezonach Twin Peaks był taki demoniczny Bob. który właściwie, tak to nazwijmy, może się przejawiać w najrozmaitych sytuacjach, w najrozmaitych osobach tak naprawdę. I komentarz Marka Tabora, czyli Cezarygo Michalskiego wtedy, w 1990 czy 1991 roku, Był taki Lynch, chcąc czy nie chcąc, bo albo intelektualnie to przygotowując, albo jak wielki artysta idąc za intuicją, pokazuje wam, bo to było takie retoryczne wy, co to nie rozumiecie tego serialu, a ja rozumiem, pokazuje wam, czym jest wasza wolność, za którą tęsknicie. Bob jest absolutnie wolny, ponieważ może być wszystkim i tym samym jest z demonem. Wtedy Twin Peaks stałby się takim nośnikiem takiego przekazu, trochę zadziwiającego przekazu, który byłby bliższy telewizji Fox, jak rozumiem, niż ABC. Takiego przekazu o tym, że to zło bierze się po prostu z takiej nieopanowanej wolności, która przeżera miasteczko Twin Peaks. [01:19:45.83 → 01:22:06.54] C: To ja w takim razie muszę to skontrować w takim razie marksistowskim punktem widzenia. To znaczy jednak to zło jest tam bardzo silnie związane hierarchią społeczną i jednak już pomijając to, kto zabił Laura Palmer, a już powiedziałem, kto nie zabił, czyli kto był tym fałszywym tropem, ale jednak nakręcono w ogóle właśnie scenę, przypominam, z jego demaskacją, czyli ten manhorn, właśnie ten jeden z najbogatszych, czy w ogóle najbogatszy człowiek, człowiek w Twin Peaks, jest człowiekiem usytuowanym bardzo wysoko w hierarchii społecznej. Ja się tutaj zupełnie nie zgadzam, bo nie jest metaforą wolności, tylko jest właśnie On jednak działa przede wszystkim przez ludzi potężnych i wpływowych. Generalnie przez tych ludzi, którzy mają wstęp do tego tajemniczego lokalu One Night Jack. Jeszcze raz to powiem, że to będzie bardzo ważne miejsce dla tych z Państwa, którzy to będą teraz oglądać. To nie jest knajpa, do której Wiesz, ja czy ty moglibyśmy wejść, gdybyśmy tam byli. Po prostu jesteśmy za cienkimi bolkami, takich tam nie obsługują, a już zwłaszcza na pewno nie w tym pokoju. A i tak by nas nie wpuści do tego pokoju dla VIP-ów, gdzie właśnie tacy ludzie się obracają. Więc oczywiście, Bob jest niewątpliwie demoniczną metaforą. Jest ten jakiś dialog, że jak już po raz pierwszy agent Kupiec z nim rozmawia z tym szerefem, to jakoś tam mówi, co to jest, jakaś suma zła, które czynią ludzie. Czyli jest to takie dosyć jednoznaczne podsumowanie, że to jest diabeł. I w ogóle diabeł jest bohaterem, którego Lind bardzo chętnie pokazuje w różnych... W różnych filmach bardzo mi się też podoba ten diabeł w zaginionej autostradzie, który właśnie rzuca tym świetnym tekstem, że nie jest moim zwyczajem przechodzić tam, gdzie mnie nie zaproszono. To jest taki bardzo ładny cytat, od którego się robi mroczno, kiedy ten diabeł go mówi. Więc w ogóle to jest częsty bohater, rzeczywiście ulicza, więc tu się przed tym nie będę bronił. Natomiast właśnie bardzo ważne jest to coś, że najgorsze postacie w Twin Peaks, przy których właśnie... Dom niemanny oraz rzeczywisty zabójca Laury Palmy to raczej nie jest bezdomny, którego na początku podejrzewamy. Zresztą, że to mogła być jakaś przypadkowa... Ktoś to tędy przejeżdżał, bo to jest tak idealne miasteczko, przecież tak wspaniałe, że to niemożliwe, żeby ktoś z miejscowych. Tymczasem ktoś właśnie z miejscowych notabli jeszcze możemy dodać. Jest tym zabójcą i za daleko? Nie, to już strasznie dużo zaspoilowało, ale jeszcze może nie aż tak dużo, bo tych notabli tam jest trochę. [01:22:07.75 → 01:22:30.35] A: Wspominał Wojciech Orliński na początku, że Lynch z Frostem pierwotnie myśleli o serialu, czy też o filmie fabularnym nad Merlin Monroe ostatniego tygodnia i powiedzmy, że Laura Palmer ma coś z Merlin Monroe, bo to jest jednak tak jak miasteczko od Pinpicks ma coś z miasteczka z Blue Velvet, to widać, że to jest jakby na tej samej Fali wszystko wymyślane. [01:22:30.47 → 01:23:06.72] C: Znowu jest takie coś, że ten film jedzie tymi kliczami, jedzie stereotypami popkulturowymi, czyli widzimy właśnie martwą osiemnastolatkę, która jednocześnie jest takim ucieleśnieniem niewinności właśnie, potem oczywiście dowiadujemy... Dobra, już za dużo mówię. Ucieleśnienie niewinności jest właśnie martwa i na brzegu jeziora, czyli właśnie piękne okoliczności, przerady, piękna, dźwinna dziewczyna właściwie. Gdyby ona tam tylko leżała, bo sobie przysnęła, albo się opala, no to w ogóle sielanka, leży tam w charakterze trupa i to jest właśnie to jedyne, co zakłóca. To było pierwsze, co wymyślili właśnie, że od tego się będzie. No i niestety nie wymyślili finału, a to jest rzecz, którą natychmiast trzeba zaraz potem wymyślić. Nie można kręcić filmu w nadziei, że się to wymyśli. [01:23:07.54 → 01:24:01.39] A: Proszę Państwa, czy mają Państwo pytania do naszych ekspertów, linczologów? Tak jak w Twin Peaks. Wytrzymajmy to. Ja jeszcze bym wrócił do muzyki, czekając na jakieś pytania z sali, To nie jest tylko Bada Lamenti, bo z tego co Bada Lamenti opowiada, to Lynch nieomal siedział mu i nieomal pokazywał, które klawisze naciskać, wymyślając ten motyw główny, ale także to są bardzo wzmożone w trzecim sezonie sceny z tego baru w takiego miejsca, gdzie spotyka się młodzież. [01:24:01.59 → 01:25:17.07] C: One są z lat 50., czyli Julie Christie udaje taką właśnie piosenkę z lat 50. i to w ogóle miał być cały ten dowcip, że po prostu motocyklista z lat 50. jedzie do knajpy z lat 50. słuchać coś, co przypomina piosenki z lat 50. To jest bardzo świadome nawiązanie estetyczne. Tylko właśnie jak się słucha tego, bo ten tytuł na soundtracku to jest piosenka o tym Falling in Love i strasznie tam jest fajne, Ja nie umiem tego fachowo muzycznie opisać, ale instrumenty, które można byłoby usłyszeć w latach 50., zawsze w tych piosenkach w końcu zderzają się ze współczesnymi Lynchowi, czy Badalamentiemu syntezatorami i te syntezatory zawsze jakby psują nastrój. Nagle odzywa się coś, co nie pasuje nastrojem. Tak to jakoś odbieram. Przepraszam, opisam to niefachowo. To jest taka idylliczna melodyjka, która mogłaby być melodyjką do jakiegoś sympatycznego melodramatu, Mniej drastycznego filmu, filmu obyczajowego, jakiegoś filmu w reżyserii Franka Capry, pokazującego jakieś takie idealne miasteczko, gdzie ludzie jednak radzą sobie ze swoimi problemami i na koniec jakoś ten... I gratulacje. Tak, czegoś sympatycznego, ale właśnie to jest ten zgrzyt nowoczesnej elektronicznej muzyki, która zawsze wchodzi, żeby zmienić nastrój. [01:25:17.17 → 01:25:17.47] A: Przepraszam. [01:25:18.45 → 01:26:04.69] B: Warto jeszcze dodać, że wydaje mi się, że Lynch jest słuchowcem, to znaczy jest takim artystą wyjątkowo uwrażliwionym na dźwięki wszelkiego rodzaju i one odgrywają bardzo dużą dramaturgiczną, nie tylko dramaturgiczną, nastrojową rolę w jego filmach i w serialu Twin Peaks także. I myślę, że też z tego wynikał fakt, że on nie tylko tak niebywale się angażował w tworzenie muzyki do filmu, ale wręcz sam zaczął w pewnym momencie komponować, współkomponować, pisać teksty, piosenek do swoich filmów, że ta warstwa dźwiękowa, wizualna i muzyczna były po prostu dla niego bardzo ważne, były o wiele ważniejszym nośnikiem treści i nastroju niż nie tylko w innych serialach tego czasu, ale w ogóle w filmach. [01:26:04.69 → 01:27:12.49] A: Zresztą w trzecim sezonie także będzie, że warstwa dźwiękowa, ale nie muzyczna, tylko jakiś szum, brzęczenia, to jest coś, co w głowie do wycierania bardzo było widoczne, tutaj gra także ogromną rolę. Nawiasem mówiąc, nie wiem, co państwo by powiedzieli na taką porządkującą tezę, że Twin Peaks jest z tego ciągu, co filmy fabularne Blue Velvet, Dzikość serca, Zagubiona autostrada, Mulholland Drive. Natomiast ten trzeci sezon mnie przywodzi na myśl Głowy do wycierania i Inland Empire. Czyli tak jakby Lynch w wieku 70-latce, pani dwukrotnie chyba podkreśliła, jakby wrócił do korzeni, do kina eksperymentalnego, niszowego, niewabiącego widza, którego te pierwsze dwa sezony Miasteczka Twin Peaks mogły zwabić po prostu takim ładnym efektem, ładne obrazki itd. [01:27:14.17 → 01:29:39.41] B: Ja może spróbuję się zrehabilitować za to, o co zostałam posądzona, czyli deprecjonowanie seriali przez to, że są tylko serialami, nie wcale nie o to mi chodziło. Pan mówi, że Twin Peaks trzeci sezon jest bardzo eksperymentalny w formie i na pewno jest. Ten serial się zmienia, nie wiemy jak się kończy, widzieliśmy sześć odcinków, ci, którzy mogli i są na bieżąco. Już w ramach tych sześciu odcinków są pewne przesunięcia akcentów, sposobu opowiadania historii itd., ale ja na razie mam takie wrażenie, że nie wiemy. czym ten serial będzie. Bardzo trudno powiedzieć jaką odegrał rolę. Na pewno jest równie odważny, równie nietypowy, chociaż trudno teraz znaleźć dobry, typowy serial. Takich seriali już nie ma, bo telewizja się od tego czasu bardzo zmieniła. Trudno na razie jeszcze ocenić jaki ten serial będzie, jak bardzo jest serialem ukierunkowanym na jednak widza niszowego, znającego twórczość Lyncha, otwartego na bardzo nietypową formę przekazu. Ale wydaje mi się, że jest to naprawdę niezwykła przygoda. To znaczy Lynchowi dano naprawdę ogromną wolność twórczą. Ja myślałam po serialu Młody Papież, który był pokazywany u nas w HBO, że tak daleko nie można się posunąć. I tu mam na myśli nie tylko formułę tego serialu, ale też taką bardzo obrazoburczą treść. a tymczasem Lynch w tym najnowszym sezonie Twin Peaks pokazał, że owszem, można się posunąć o wiele dalej. Nie wiemy, dokąd to zmierza, zobaczymy, co się będzie działo w tych kolejnych odcinkach, ale na pewno jest to bardzo niezwykła, artystyczna przygoda o zasięgu działania trudnym do przewidzenia. Chociaż tak jak mówiłam wcześniej w rozmowie z panem, niestety myślę, że osile rażenie, jeżeli chodzi o widownię, nie porównanie mniejszym, chociażby dlatego, że jest i nadawana przez telewizję płatną, i jednak dla tej telewizji tego rodzaju widowni zrealizowana, więc na pewno siła rażenia tego serialu, przynajmniej w tym pierwszym rzucie, będzie nieporównanie mniejsza niż pierwszych dwóch sezonów. A jaka będzie długofalowa siła rażenia, tego na razie nie wiemy. [01:29:39.52 → 01:30:33.19] A: Chciałem potwierdzić, ponieważ ja miałem wrażenie, że kiedy pierwszy sezon tych pierwszych osiem odcinków było pokazywanych, to na tle tego, co wtedy pokazywała telewizja, było to szalenie dziwne. Kiedy po latach obejrzałem sobie ten pierwszy sezon, pomyślałem sobie, no nie, no tak wyglądają seriale telewizyjne, ale ten drugi sezon, który bardzo krytykuje Wojciech Orliński, w dalszym ciągu wydawał mi się dziwaczny. Potem za trzecim razem jak oglądałem, to ten drugi sezon także wydawał mi się już w miarę normalny, że tak wyglądają seriale. ale ten trzeci sezon jest zupełnie inny niż oglądałem seriale, czyli Lynch jest jednak cały czas te pół kroku do przodu. Proszę państwa, opowiedzieliśmy, wspomnieliśmy, wspominaliśmy, powspominaliśmy, o tak należy powiedzieć, proszę państwa, serial, który jak zrozumiałem, jak opowiadali nasi goście, powstał w gruncie rzeczy w wyniku zbiegu okoliczności, zamieszania i właściwie zupełnie przypadkiem. [01:30:33.47 → 01:30:48.38] C: Jeszcze muszę jedno dodać, przepraszam za zapomnienie, że też szczęśliwym elementem tego zbiegu okoliczności był strajk scenarzystów właśnie rok wcześniej, Telewizja była bardzo korzystna dla Lyncha i Frosta sytuacji, że szuflady puste, nie ma pomysłu, a dramatycznie trzeba coś wymyślić, bo wiadomo, że nadchodzą przełomowe czasy. [01:30:48.58 → 01:30:49.88] A: To już trudno, niech Lynch kręci. [01:30:50.20 → 01:31:02.16] C: Tak, dokładnie tak. To jest jedyny moment, w normalnych warunkach by ich po prostu poszczuto psami w tej siedzibie, gdy przyszli z takim pomysłem, ale raz, że nie mamy innych pomysłów, a dwa, że trzeba coś próbować, to już zróbmy to. Rzeczywiście bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności. [01:31:02.18 → 01:32:18.18] A: Powstały w ten sposób serial, w sporej części improwizowany, Rzeczywiście chyba od pewnego momentu już bez kontroli Davida Lyncha i Marka Frosta, bo nie dość, że one się pokłócili, to Lynch jednak nakręcał jedno ze swoich arcydzieł, myślę, czyli Dzikość w sercu, film fabularny. No i ten nieprawdopodobny zwrot akcji, że prawie dokładnie tak jak przecież przypadkiem chyba w serialu Twin Peaks, Duch Laury Palmer mówi agentowi Cooperowi, spotkamy się za 25 lat, to po 26 latach dokładnie trzeci sezon. Miejmy nadzieję, że także poza HBO, poza telewizją płatną, mimo że specyfika tego serialu rzeczywiście jest z HBO ściśle związana. A o Twin Peaks rozmawiali dla Państwa pani Barbara Kosecka i pan Wojciech Orliński. Kłania się państwu Jerzy Czesnowski. Teraz powinno być takie psz, psz, psz i się pojawić tam na końcu. No nie, zdjęcie Laury Palmer powinno się pojawić. Nie mamy proszę to sobie wyobrazić. Dziękuję, dobranoc.