[00:00.25 → 00:27.30] A: My tu od tak naprawdę już czterech dni zajmujemy się fenomenem pani Danuty Szaflarskiej. Dzisiaj, proszę państwa, gościmy Grażynę Torbicką, także proszę, przywitajcie państwa brawami. Pani Grażyna Torbicka nie tylko kocha kino, ale wie o nim bardzo wiele, a poza tym...
[00:27.30 → 00:29.60] B: Nie tak bardzo, ale staram się dużo.
[00:29.74 → 01:50.32] A: Wie na pewno, ponieważ ma ogromne doświadczenie i pracy w telewizji, i pracy przy programie, którego tytuł właśnie przywołałem, ale poza tym, co może nie jest tak powszechnie znane, proszę państwa, prowadziła Mnóstwo specjalnych wieczorów galowych na wielkich festiwalach europejskich i polskich, wszystkich polskich, ale europejskich również. Zasiadała w jury tych festiwali. Była szefową konkursu na scenariusz i scenariusze. I robiła jeszcze mnóstwo innych rzeczy. Była dobrym duchem wielu, że tak powiem, kojarzeń artystów przy różnych projektach filmowych. A w waszym regionie od paru ładnych lat prowadzi jeden z najważniejszych polskich festiwali filmowych, czyli Dwa Brzegi w Kazimierzu. I chciałbym, Grażynko, od tego zacząć. Jesteśmy, proszę państwa, w Kazimierzu, nieopodal. Jest 3 sierpnia 2012 roku. To jest rok, w którym powstał film Inny Świat. I co się dzieje w tym Kazimierzu Grażyna?
[01:50.44 → 02:03.28] B: Przede wszystkim jest oczekiwanie, bo autorzy tegoż filmu Inny Świat, obecni tutaj Dorota Kędzierzawska i Artur Reinhart witamy.
[02:03.40 → 02:05.46] A: Brawno zapradzi, proszę państwa.
[02:07.64 → 05:52.94] B: Zgadzają się, by właśnie projekcja tego dokumentalnego filmu, którego bohaterką jest Danuta Szaflarska, by ten film był pokazany na dwóch brzegach, by miał taki specjalny wymiar. Zresztą byliśmy z tego bardzo szczęśliwi i wieczór był zaplanowany jako bardzo uroczysty. I oczekujemy na panią Danutę Szaflarską, która w dodatku zgodziła się uczestniczyć w tej projekcji. Pani Danuta Szaflarska, jak powiedziałeś, to był rok 2000, nawet nie myślałam, że to było później, ale czas leci bardzo szybko, czyli to był 2012 rok. Pani Danuta Szaflarska przyjeżdża do nas, przywieziona przez nas samochodem. Więc to są naprawdę długie kilometry do tego Kazimierza Dolnego. Jak zawsze w czasie dwóch brzegów ukrop leje się z nieba, jest bardzo gorąco. dojeżdża po wielu godzinach podróży. Wygodne i tak, bo samochód staraliśmy się dostarczyć jak najbardziej komfortowy, ale jednak to jest bardzo długa podróż. Przyjeżdża, dojeżdża do nas, to jest w przeddzień projekcji. Jest takie wczesne popołudnie, więc my gotowi, żeby natychmiast udostępnić pokój hotelowy, żeby może dostarczyć do pokoju jedzenie, żeby mogła odpocząć, żeby mogła nabrać sił na następny dzień i na te spotkania z dziennikarzami, z widownią, z publicznością, rozmowy itd. i na projekcje. Pani Danuta Szaflarska wychodzi z samochodu, my tacy spoceni tym ukropem, ona świeżutka, patrzy na nas i mówi, to co robimy, gdzie idziemy? No i takie było to pierwsze wejście pani Danuty Szaflarskiej na dwóch brzegach, a potem już było tylko jeszcze ciekawiej, ponieważ oczywiście pojechaliśmy na wspólny obiad do bardzo przyjemnego pensjonatu na wzgórzu Kazimierzówka i tam, szanowni państwo, pozostaliśmy z Danutą Szaflarską prawie, prawie do wschodu słońca. Ponieważ opowieściom, śmiechom, anegdotom nie było końca. Było pyszne jedzenie, wino podawane. Pani Danuta tylko pytała, dlaczego ten kieliszek nie napełniony. Czerwone wino uwielbiała. i jakoś bardzo dobrze jej służyło. No i pamiętam też taki moment, kiedy już było bardzo późno, chyba było około pół do pierwszej w nocy, kiedy jej córka młodsza chyba, o ile? 23 lata młodsza od mamy? Troszkę więcej. Troszkę więcej, ile? Powiedzcie, ile? 29 lat młodsza od mamy, a mama wtedy miała 97. Więc ta młodsza córka mówi, ale już widać, że jest całkowicie zmęczona, zakryta kocem, żeby się ogrzać, mówi, mamusiu, chodźmy już do hotelu. I to było naprawdę urocze. Oczywiście spotkało się z całkowitym niezrozumieniem i odmową ze strony mamy, która powiedziała, no to ciebie zawiozą. A ona dalej się znakomicie bawiła, była uroczą osobą. A potem już oczywiście ta projekcja, film Inny Świat. Nie wiem, czy państwo już tutaj mieli okazję zobaczyć.
[05:52.96 → 05:56.20] A: Tak, pierwszego dnia pokazywaliśmy jej spotkanie właśnie z Kursami.
[05:56.23 → 06:29.95] B: Więc widzieliście i poznaliście. Ja też muszę powiedzieć, że jestem bardzo wdzięczna Dorocie i Arturowi, że ten film nam zrobili, że mamy ten film. i że Danuta Szaflarska, dzięki wam, całą tę opowieść przed kamerą przedstawiła, opowieść swojego życia fascynującą, po części też gdzieś związaną bezpośrednio z zakazanymi piosenkami, bo to też część jej życiorysu, część jej życia.
[06:30.72 → 06:38.94] A: Ja jeszcze opowiem inną anegdotę, bo Grażyna powiedziała o pierwszym dniu tej wizyty. Następnego dnia właśnie były pokazy, był koncert Włodka Pawlika.
[06:39.04 → 06:44.14] B: Tak, bo staraliśmy się naprawdę zrobić wieczór bardzo uroczysty pokazu tego filmu.
[06:44.14 → 08:09.75] A: To było, proszę państwa, przed premierą w Warszawie, którą dopiero mieliśmy w jesienią, a państwo tu wcześniej jeszcze mieli pokaz właśnie w Teatrze Starym w Lublinie, bo to była cała taka seria, zanim film trafił na ekrany do kin i potem jeszcze później do dystrybucji DVD, a więc tego drugiego dnia, kiedy już się odbył, że tak powiem, cały program festiwalowy, jesteśmy po tej pierwszej nocy, jest bankiet, na którym oczywiście pani Szaflarska jest najbardziej obleganą osobą przez wszystkich gości. Wtedy Artur z Dorotą mówią, słuchaj, zrobimy tak, mówimy, że Danusiu, jedziemy do domu, my Danutkę bierzemy, odwozimy i potem wrócimy na ten bankiet do was, bo po prostu inaczej ona się nie zgodzi. No i tak się stało i rano przy śniadaniu tak, tylko nas nie wydaje, że wróciliśmy, bo jak się okaże, że myśmy wrócili na ten bankiet, to nas po prostu pozabija. Także były różne z nią historie i rzeczywiście była osobą, która uwielbiała przebywać... To było coś takiego, myślę, że... Pani Danuta miała w sobie ten rodzaj takiej baterii samoodnawialnej, bo po prostu sytuacja, w której się znajdowała, czy to była sytuacja pokazu, rozmowy z nią, koncertu Włodka Pawlika, dawała jej nową energię, a potem jeszcze w tych sytuacjach towarzyskich, to jakby drugi wolt się włączał tej baterii i po prostu ona się regenerowała. To było znakomite, prawda?
[08:09.88 → 11:40.87] B: Tak, to było fantastyczne. Ona urodziła się, by żyć właśnie w takim świecie artystycznym. Ona urodziła się moim zdaniem, by być właśnie aktorką, by być w pełnych światłach, by być na scenie, by być na planie filmowym. I ona podążała za tym, jak ten plan filmowy i jak ta scena teatralna się zmieniały. To nie stanowiło dla niej żadnego problemu. To dotrzymywanie kroku temu, techniki aktorskiej gry się zmieniały, temu jak zmieniały się sposoby pracy reżyserów. Ona nie miała z tym żadnego problemu, bo zwróćmy uwagę, widzimy tutaj film, zakazane piosenki, widzimy tych aktorów, widzimy sposób gry. To jest w wielu wypadkach bardzo stary sposób gry, taki bardzo teatralny, jeszcze z okresu nawet powiedziałabym gdzieś tam kina niemego, taki przerysowany, operowy niemalże, prawda? Ona już ma w tym oku coś, ona już jest inna. Potem Danuta Szaflarska znakomicie wchodzi we wszystkie teatralne inscenizacje i interpretacje różnych gatunków. Potem, żeby zrobić duży przeskok, ale to jest ważne, że kino odkrywa na nowo Danutę Szaflarską w latach 90. Kiedy ona wydaje się, będzie aktorką nieprzystającą już zupełnie do tego, jakie są kanony gry, jakie są wymagania wobec aktorów, ona znajduje się w tym znakomicie. Zresztą dzięki znowu, przepraszam, ale muszę znowu przywołać Dorotę Kędzierzawską i Artura Reinharta, bo to jest wielka ich zasługa, że właśnie znowu powierzają Danucie Szaflarskiej główną rolę w filmie Pora umierać. I my widzimy tutaj tę aktorkę w genialnej zupełnie kreacji, tak współczesnej, tak naturalnej, pokazującej jeszcze inne jej możliwości aktorskie. Z kolei dla mnie pełnym zaskoczeniem, jestem znowu pełna podziwu, że oto w tym momencie życia, kiedy wydaje się, że już aktorka nie znajdzie dla siebie roli teatralnej, gdzie nie może liczyć na to, że będzie zaproszona do współpracy przez młode pokolenie. Ona jest zaproszona do TR Warszawa, do teatru, który jest symbolem awangardy teatralnej i ona znajduje się tam na scenie i wszyscy ją uwielbiają. I ta młoda publiczność, i ta publiczność, która pamięta ją z zakazanych piosenek. Więc mówię o tym dlatego, żeby pokazać jak niesamowicie ona była stworzona do tego i kochała to, co nazywamy aktorstwem, jak rozumiała, w jaki sposób można się zmieniać, można ewoluować i można iść z duchem czasu. Wielka artystka. Ja nie znam drugiej takiej. Może w kinie amerykańskim byłoby parę takich aktorek, Ale nie, bo nie wiem, czy byłyby takie, które mogłyby powiedzieć, że zagrałam w zakazanych piosenkach i potem zagrałam w wieku 90 paru lat główną rolę w filmie. Chyba byłoby trudno znaleźć.
[11:41.25 → 11:44.97] A: Na pewno w tym roku 2015,
[11:46.75 → 11:46.93] B: czyli
[11:46.93 → 12:05.66] A: kiedy pani Szaflarska obchodziła setne urodziny, była jedyną aktorką w Europie, która, proszę państwa, regularnie grała w dwóch teatrach, bo wspomniany przez Grażynę teatr TR Warszawa, gdzie w wieku 95 lat Grzegorz Jarzyna zaproponował jej etat.
[12:06.23 → 12:17.57] B: Grzegorz Jarzyna, czyli awangarda polskiego teatru, młody twórca, który wydawałoby się w ogóle, odwróci się, nie, on widzi w niej swoją gwiazdę.
[12:17.67 → 13:19.66] A: I właśnie dzisiaj pokazywaliśmy w godzinach wczesnopołudniowych Między nami dobrze jest ten chyba największy i najważniejszy spektakl Danuty Szaflarskiej w TR Warszawa. Tutaj pokazujemy też te różne klamry. Pierwszego dnia pokazaliśmy nie tylko Inny Świat, ale także Diabły Diabły. Pierwszy film Doroty i pani Szaflarskiej, czyli właśnie ten, który otworzył w latach 90. jej powrót do kina, Proszę Państwa, były te trzy filmy, Zakazane Piosenki, Skarb i Druga Godzina i to są lata 1946-1952 i potem jest długa przerwa właściwie, jeżeli chodzi o kinematografię. Nie ma takich wielkich ról dla nich, Szkoła Polska kompletnie jak gdyby przeszła obok Danuty Szaflarskiej, ona cały czas gra, gra w teatrach, gra w teatrach telewizji, ale potem jest ten powrót do...
[13:19.66 → 13:21.50] B: W słuchowiskach też, prawda, radiowych.
[13:21.90 → 14:43.88] A: Natomiast Grażynko, ten film, państwo widzieliście trzecią wersję tak zwaną, Bo to jest film, który miał wiele perypetii. Pamiętajmy, że to jest po wojnie. Są różne historie. W pierwszych wersjach jest tylko AK, tu już jest AL. W niektórych wersjach ginie chłopak, który śpiewa piosenkę i ucieka przed niemieckimi żołnierzami, którzy go rozstrzeliwują. W innych Niemcy krzyczą coś za nim. Polityka w to wchodziła. A kiedy Adam Ważek napisał w Kuźnicy krytyczny tekst o zakazanych piosenkach, to one na rok zeszły z afisza i dopiero potem wróciły do krwioobiegu. Ale Grażynko, chcę zapytać jeszcze ciebie, bo przecież miałaś wielokrotnie relacje i kontakty z panią Szaftarską, nie tylko na festiwalu, który wspominaliśmy. Jak myślisz, która z tych ról z tego ostatniego okresu, z tych lat 90. filmy Doroty, ale też inne, bo i Pasikowski, i Zylber, i Korczak Andrzeja Wajdy, jak myślisz, Jakbyś ty odnalazła takie najważniejsze momenty w tej jej filmowej karierze tego właśnie nie schyłku wieku, tylko jakby pełnego rozkwitu w tym jednak już bardzo dojrzałym okresie życia?
[14:44.42 → 18:24.93] B: Zaraz ci na to odpowiem, ale ponieważ widzę, że zamykamy wątek zakazanych piosenek, Tylko króciutko, jeszcze powrócę do pierwszej części właśnie twojej wypowiedzi, że zakazane piosenki, bo tych wersji było rzeczywiście kilka, nawet usiłowaliśmy sobie poustawiać to tutaj przed spotkaniem z państwem, która, jak, co tam było najbardziej przez cenzurę nielubiane. A ja teraz oglądając jeszcze te ostatnie 15 minut filmu, uświadomiłam sobie, czego wcześniej nie widziałam w zakazanych piosenkach, że mianowicie to jest film, ta sekwencja Powstania Warszawskiego w sumie jest tutaj bardzo długa, jakoś też duża. Wydawało mi się, że ona jest cenna, niezwykle cenna, bo ona jest zrealizowana wtedy, w tych latach, kiedy naprawdę żyli ludzie, którzy czuli to. Czyli czuli, pamiętali, wiedzieli jak to jest. Czyli to jest naprawdę duża wartość tych scen dotyczących Powstania Warszawskiego. i dostrzegłam tam niewątpliwe inspiracje przez Janka Komasę w jego filmie 1944, Jest ta scena, kiedy ona wychodzi, staje na chodniku i macha do mamy. Mama jej macha na pożegnanie, na chwilowe pożegnanie tylko. To jest bardzo ważna scena też u Janka Komasy. Niewątpliwie to jest stąd inspiracja. On musiał przecież to obejrzeć, musiał się tym zainspirować lub też wręcz złożyć hołd tym samym, jakby tym cytatem, złożyć hołd filmowi zakazane piosenki w swoim filmie. I jeszcze jeden moment, słuchajcie. Myślę, że tutaj musiało tak być. Jestem prawie pewna, bo taki jest ten reżyser, Steven Spielberg, który kiedy przygotowywał się do zrealizowania filmu Lista Schindlera, Myślę, że on też oglądał Zakazane, bo on ogląda, on się przygotowuje. I tam jest taka jedna scena, kiedy już są te ruiny, nie widać nic, tylko w tych ruinach idzie taka mała dziewczynka. Ja to teraz dopiero zauważyłam oglądając. To jest też bardzo ważna scena w filmie Spielberga. ten film czarno-biały jest jedynym elementem, jest ta mała dziewczynka w ruinach w czerwonym płaszczyku. Gdzieś pewnie tu coś mogło. Pamiętam z tego filmu Spielberga to ujęcie. To jest dokładnie to, co tutaj widzieliśmy. Więc już zamykam. A teraz, co było ważne w tym drugiej odsłonie, aktorstwa filmowego Danuty Szaflarskiej. Myślę, że ten film Pora umierać jest w ogóle kluczowy, bo tam jest też jeszcze jedna rzecz, która świadczy o bezwzględnie absolutnie wielkim aktorstwie Danuty Szaflarskiej. Otóż jeśli na planie filmowym, i to wam powie każdy twórca, jeśli na planie filmowym lub nawet na scenie teatralnej będzie Obok aktora zawodowego dorosłego, małe dziecko lub pies, to aktor zawodowy zawsze przegra. W filmie pora umierać, jakoś nie. jest ten fantastyczny psiak, cudowny, a my pamiętamy jednak tę bohaterkę, jej spojrzenia, jej gesty, jej ruchy, jej słowa, jej zdania itd.
[18:25.03 → 18:27.25] A: Najsłynniejsza recenzja Polskiej Służby Zdrowia.
[18:27.33 → 18:37.39] B: Tak jest w tym filmie. Także to też świadczy o tym, jaka to jest siła tejże aktorki, bo ona absolutnie wygrywa. Niestety tu ten psiak przegrywa.
[18:37.63 → 18:42.13] A: Scenariusz specjalnie napisany przez Dorotę dla pani Danuty Szaflarskiej.
[18:42.19 → 19:22.06] B: Tak, ale też takim filmem, w którym ja gdzieś tak stanęłam na baczność, kiedy ona się pojawiła, to był Żółty Szalik. Janusza Kuby Morgensterna. Znakomity film z Januszem Gajosem i z właśnie Danutą Szaflarską w roli matki. To był cykl telewizyjny Święta Polski się to nazywało i rzeczywiście to było realizowane. Tam parę bardzo fajnych filmów powstało. Także dla mnie to są takie dwa... Jeszcze... No, ale tak, to chyba to.
[19:22.36 → 19:39.60] A: Dzisiaj pokażemy Żółty Szalik. Jutro, jak państwo wiecie, pan Janusz Gajos tutaj będzie przed państwem. Odbierał nagrodę i będziemy z nim. Żółty Szalik dostał Klakiera, czyli tą słynną nagrodę publiczności na festiwalu w Gdyni, prawda?
[19:39.82 → 19:41.76] B: Najdłużej oklaskiwanego filmu.
[19:41.90 → 20:18.29] A: Czyli publiczność jak gdyby przyznała temu właśnie obrazowi nagrodę swoim aplauzem. Film niezwykły. Scenariusz Jerzy Pilch i też mówi się, że pierwowzorem dla... roli pani szaflarskiej była mama Jerzego Pilcha, pani Wanda Pilch, że wręcz fizyczne i w zachowaniu, w sposobie bycia bardzo zbliżona osobą.
[20:18.69 → 20:50.37] B: Ale też właśnie podkreślam ten styl gry Danuty Szaflarskiej, bo to jest film współczesny, zresztą zrealizowany To też jest ciekawe, bo to też jest fajna, kapitalny człowiek był Janusz Kuba Morgenstern, który też tak szedł z tym duchem czasu. On też tak potrafił, jakby gdzieś instynktownie, intuicyjnie wyczuwał to, co jest potrzebne. I te jego filmy, przecież pamiętajmy, że on zrobił Kolumbów. To mówimy ten czas powstania, tego wszystkiego właśnie.
[20:50.47 → 20:59.39] A: Pierwszy chyba taki polski kanał był oczywiście filmem, ale pierwszy taki w późniejszym okresie film i serial telewizyjny o powstaniu.
[20:59.47 → 21:36.42] B: Serial, bo właśnie film nie powstał. Nawet trwają starania o to, żeby teraz tego serialu powstał film. Ale tak, to tutaj właśnie ten styl gry Danuty Szaflarskiej w tym bardzo nowoczesnym, dobrze zrealizowanym filmie o bardzo współczesnej problematyce, ona jest jakby w ogóle wyjęta z tego czasu. W ogóle ta gra to jest taka relacja z Gaiosem, Jakby wyszli z tej samej szkoły.
[21:38.44 → 22:47.43] A: Janusz Gajos wielokrotnie podkreślał ogromny szacunek, ale też taki rodzaj partnerstwa w tych relacjach pani Danuty Szaflarskiej i jego, bo przecież grali przez ponad 10 lat, w teatrze Daily Soup, które potem zostało zarejestrowane, a więc spotykali się tak jak ci młodzi głównie aktorzy i aktorki Teatru Rozmaitości, tak samo w Daily Soup na scenie Teatru Narodowego z Januszem przez 10 lat i ta rola w żółtym szaliku. To były takie dwa najważniejsze spotkanie. Jeszcze było jedno. Na samym początku przyjścia Gaiosa do Teatru Dramatycznego w weselu Figara się spotkali, ale ten spektakl nie został zarejestrowany. Nie będziemy mogli go Państwu pokazać, ale obiecuję, że Daily Soup w przyszłym roku na pewno będzie, a dzisiaj żółty szalik. Jakie plany na ten rok w Kazimierzu, Grażynko? Coś możesz już zdradzić na tegoroczny festiwal?
[22:47.83 → 23:29.61] B: Zdradzić? Program jest właściwie gdzieś opracowany już, bo już musimy składać go do ministerstwa i do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Staramy się, konstruujemy ten budżet. Bardzo zapraszamy na festiwal. On się zaczyna 27 lipca, kończyć się będzie 4 sierpnia. Ale jeśli jesteśmy przy aktorstwie i przy sztuce aktorskiej, to na dwóch brzegach jest taki cykl I Bóg stworzył aktora, który prezentuje wybitne osobowości aktorskie i w tym roku gościem naszym i tym samym prezentacja ról zarówno teatralnych, jak i filmowych Wojciecha Przoniaka.
[23:29.89 → 23:40.51] A: No to znakomicie. Więc proszę państwa, kibicujcie Dwóm Brzegom, bo wszystkie festiwale potrzebują publiczności. Tam tego problemu Grażyna nie ma.
[23:40.79 → 23:44.64] B: Ale potrzebuje publiczności, więc przyjeżdżajcie do Kazimierza.
[23:44.64 → 24:16.10] A: Proszę przyjeżdżać, bo to blisko. My jeździmy z drugiego końca Polski. Ludzie ze świata przyjeżdżają, bo to naprawdę fantastyczne miejsce. Lubelszczyzna, a też gospodyni i atmosfera tam jest bardzo szczególna, więc jest to taki festiwal, który jest do ogarnięcia nie od razu, ale nie trzeba biegać metrem na drugi koniec świata, tylko wystarczy przejść na drugą stronę rynku. Trochę tak jak w Lublinie, rynek kazimierski przypomina wszędzie blisko, także to jest bardzo fajna rzecz.
[24:16.42 → 24:19.90] B: Ale tu widzę stałych bywalców festiwalu, to jest jeden z naszych widzów stałych.
[24:22.55 → 24:46.47] A: Proszę państwa, teraz jest ten moment dla państwa, jeżeli ktoś chciałby zadać pani Grażnietorowickiej pytanie, wyrazić swoją opinię, polemizować, to bardzo proszę, zapraszamy. Mamy mikrofon do dyspozycji naszych gości, naszych widzów, także bardzo proszę.
[24:46.48 → 26:46.00] B: O Danucie Szaflarskiej oczywiście można by opowiadać i opowiadać. My tutaj siedząc czy czekając na spotkanie z państwem wspominaliśmy z Dorotą i z Arturem i z Michałem. Wspominaliśmy jej różne historie, jej różne powiedzonka, jej różne sytuacje, w których nas zadziwiała. Ona miała nieprawdopodobną pamięć. niesamowitą pamięć. Na przykład, kiedy była gościem Kocham Kino i potem po spotkaniu po prostu trzeba wypełnić taki formularz, żeby otrzymać honorarium, to ona z pamięci absolutnie wypisywała numer swojego konta. I tak, po prostu siadała i cały numer został wpisany. Wszystko miała w głowie, wszystkie dane. Nie potrzebowała z niczego nigdzie zaglądać, jaki ma numer dowodu osobistego, nic. To wszystko było po prostu tak wpisane. i wiele innych tego typu sytuacji wspominaliśmy, które świadczyły o tym, że ona miała jakąś też metodę, nie wiemy jaką, to pozostanie jej tajemnicą, tego właśnie opanowywania tych rzeczy, które po prostu wygodniej jest pamiętać, bo po co to szukać w torebce dowodu osobistego, patrzeć, jeszcze okulary może trzeba... Zresztą nie wiem, czy ona nie miała okularów? W ogóle nie używała do końca. Aha, no później, ale tak, niesamowita była, zupełnie niesamowita, fantastyczna osoba, cudowna, uśmiechnięta. radosna, choć przecież momentami też musiało jej być bardzo ciężko. Kochała to, co robiła, kochała sztukę. To była jej największa miłość. Zresztą w waszym filmie to pada, że żaden mężczyzna tego nie wytrzymał, bo po prostu nie miał szans. Nie dorównywał temu, co oferował jej teatr, co oferował jej film, co oferowali jej widzowie, jej fani, jej wielbiciele. Tak że to był jej wybór.
[26:46.44 → 27:46.80] A: Słynne zdanie, nie lubiłam wychodzić za mąż. I cisza. Niemalekko. To za księdzem Jerzym Popiełuszką. A tu, proszę państwa, pojutrze będziemy się spotykali też z gośćmi festiwalu i po raz pierwszy będziemy mówili o książce, wyjdzie latem tego roku, autorstwa pani Katarzyny Kubisiowskiej, związanej z tygodnikiem powszechnym i tytuł tej książki jest Grać, aby żyć. Więc rzeczywiście to był ten generator dla nutki, Ale chyba życie było w sumie najważniejsze w jakimś sensie. Natomiast bez tego, czym była dla niej scena, ekran, nie tak by to wyglądało na pewno. Też myślałem, oglądając zakazane piosenki, te fragmenty z powstania, to też dla niej musiała być wielka trauma, bo przecież ona powstanie przeżyła, wiemy jak dramatycznych brał im udział.
[27:46.82 → 27:47.96] B: Ona była też łączniczką, prawda?
[27:48.10 → 28:29.25] A: Tak, była łączniczką, ale też wtedy jej córka, Marysia, była po prostu niemowlakiem. Opisuje też to w tej książce, opowiada w filmie, przecież mówi o słynnym płonącym rowerze, ale też coś takiego, gdy mówi, Właściwie to wszystko tak płonęło, taki tylko z tego pożytek, że szybko pieluszki wyschły. Więc jakby potrafiła znaleźć w każdej sytuacji jakiś taki rodzaj... No po prostu nie ma lekko, ale do przodu idziemy. Tak że to była ta nutka, którą tutaj wspominamy i pamiętamy. Czy są pytania do pani Grażyny?
[28:29.73 → 28:31.67] B: Albo do pana Michała oczywiście.
[28:34.70 → 28:38.52] A: Przepraszam, bo nagrywamy i już podajemy mikrofon.
[28:40.98 → 29:05.71] C: Chciałabym się zapytać, czy mimika, którą pani wykonywała, ruchy, czy były od niej samej, czy były narzucone przez reżysera? Bo to było cudowne, takie spontaniczne. Takie dla mnie było... samoistne, które nadawały jej tej wielkiej grze niesamowitego wyrazu.
[29:06.05 → 29:51.34] B: Trudno nam na to pytanie odpowiedzieć, bo to albo mógłby odpowiedzieć reżyser, albo mogłaby odpowiedzieć Danuta Szaflarska. Możemy tylko wnioskować z tego, jak wyglądała później jej kariera i kolejne jej role, że na pewno zawsze w współpracy z reżyserami, ale możemy zaraz Dorotkę o to zapytać. Mądry reżyser prawdopodobnie zawsze potrafił wykorzystać ten jej talent, który niosła i który dawała. I to gdzieś pewnie było w połowie drogi, gdzieś musiał następować jakiś kompromis, Tam to są jej pierwsze role, to są jej pierwsze spotkania w ogóle z planem filmowym.
[29:51.60 → 30:13.98] A: Pierwszy film, pierwsza jej rola, pierwsza okładka w dwutygodniku film i jeszcze jedna rzecz, pan Buczkowski, reżyser, nie pokazywał jej fragmentu, bo na premierze po raz pierwszy zobaczyła siebie na ekranie, siedząc w tej ukwieconej loży w Palladium w Warszawie.
[30:14.01 → 30:29.53] B: Ale można też przypuszczać z tego, jak różni się jednak jej gra od gry pozostałych aktorów w tym filmie, że duży tam był jednak jej proces twórczy w tym kreowaniu postaci. Dorotko.
[30:29.75 → 31:18.85] C: Jeśli mogę się wtrącić, to wiem na pewno, bo nam to mówiła, że bardzo nie lubiła zakazanych piosenek. dlatego że uważała, że przegrywała, ponieważ właśnie pierwszy raz stanęła przed kamerą i nie zdawała sobie sprawy z tego do końca, ponieważ właśnie to, co Michał mówił, pan reżyser nie pozwolił jej oglądać siebie, więc nie zdawała sobie sprawy, że zbliżenie ma jakby inny rodzaj... Multiplikuje efekt. Multiplikuje efekt i że powinna troszkę delikatniej grać, Więc myślę, że to była taka niesamowita szkoła, ale z tego, co mówiła, to reżyser zostawiał tam dużą swobodę aktorom.
[31:18.93 → 31:20.13] A: A Dorota Kędzierzawska?
[31:20.71 → 31:23.83] C: Oczywiście, że tak.
[31:28.27 → 33:16.26] A: Karolina chce zadać pytanie. jak to się mówi, nie widzę, nie słyszę. Na koniec, proszę państwa, muszę opowiedzieć anegdotę. Pani Grażyna Torbicka przez lata przyjeżdżała na Festiwal Malta i wtedy jeszcze, gdy Telewizja Polska była partnerem takiego festiwalu, kiedy była Telewizją Polską. Najlepsze studia festiwalowe były, gdy przyjeżdżała na nie Grażyna. I ja dzisiaj miałem tremę, że ja występuję w tej roli, że ja będę tutaj teraz próbował przepytywać. A Grażyna, wielokrotnie miałem tę przyjemność, że prowadziła ze mną rozmowę. I był taki jeden festiwal, kiedy pokazywaliśmy pierwszy raz w Polsce koncert takiego kubańskiego zespołu Buenavista Social Club. I reżyser studia, pan Wojtek Iwański umieścił nas na takiej tratwie, na środku jeziora Malta. No i my tam sobie tak siedzimy jak tu, no i rozmawiamy o tej Błena Wiście, która ma za parę godzin wystąpić. Grażynka ma w uchu słuchawkę, a ja siedzę, no i tam Grażyna pyta, ja odpowiadam i w pewnym momencie Grażyna mówi tak, słuchaj, teraz na ekranie jest utwór, który leci, występuje Błena Wista, a my wstajemy i tańczymy. Ja mówię, jak, co? Mówi, nie martw się, ja cię poprowadzę, bo ja słyszę muzykę. I tak, proszę państwa, na tej malcie, na żywca, tańczyliśmy z Grażyną, ona mnie prowadziła, a ja udawałem, że prowadzę, no ale poszło. Także mieliśmy naprawdę różne wspaniałe przygody.
[33:16.76 → 33:26.78] B: O tak, na Malcie to w ogóle fantastyczny festiwal. Michał, tam stworzyłeś cudowne rzeczy, cudowne, niezapomniane. I między innymi też mieliśmy taką przygodę.
[33:26.94 → 33:44.82] A: Takie mieliśmy przygody, także kiedyś będziemy wspominali je jeszcze na pewno w Telewizji Polskiej, bo proszę państwa, Wszystko się kiedyś kończy i Kocham Kino się nie kończy i mam nadzieję, że jeszcze będziemy wielokrotnie podziwiali Grażynę, jak nie w tej, to w innej stacji z jej programami.
[33:44.82 → 34:29.30] B: Ja się cieszę przede wszystkim, że możemy sobie rozmawiać, że ludzie chcą, państwo chcą uczestniczyć w tego typu właśnie spotkaniach i festiwalach jak ten poświęcony Danucie Szaflarskiej. To jest najważniejsze. Ja 30 lat pracowałam przed kamerami, cieszę się, że tutaj one są również, ale zawsze najważniejsze dla mnie i myślę, że dla ciebie również jako twórcy, kreatora kultury, najważniejsze są te właśnie spotkania z państwem. To jest istota w ogóle naszego działania i to jest najważniejsze. Więc ważne, żebyśmy mieli miejsca takie piękne jak Teatr Stary, w Lublinie, gdzie możemy się spotykać, rozmawiać i nawzajem się inspirować i rozwijać.
[34:30.24 → 34:35.30] A: Niech żyje śleboda, czyli wolność. Dziękujemy bardzo. Grażyna Torbicka.
[34:35.76 → 34:37.22] B: I Michał Merczyński.
[34:38.70 → 34:39.84] A: Dziękujemy państwu.