Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

Zbliżenie na twarz kobiety w okularach. Kobieta opiera głowę na dłoni. Ma czarny strój i jasne, falowane włosy. W tle jasna ściana.
Fot. Wydawnictwo Książkowe Klimaty

Wszystkie książki Europy / Beata Balogová / Prowadzenie: Michał Nogaś

Wróć

"Wszystkie książki Europy", nowy autorski cykl Michała Nogasia tworzony w ramach współpracy Programu 3 Polskiego Radia, Teatru Starego i Europejskiej Stolicy Kultury 2029!

Raz w miesiącu – najpierw na deskach Teatru Starego w Lublinie, a następnie (w ramach retransmisji) na antenie radiowej Trójki – gospodarz rozmawiał będzie z pisarkami i pisarzami z naszej części Europy. Czym żyje współczesna literatura środkowoeuropejska? Jak bardzo zanurzona jest w przeszłości? Z jakimi tematami musi się mierzyć? Co łączy prozę litewską, czeską, słowacką, słoweńską z – na przykład – estońską, niemiecką i ukraińską? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi będziemy szukać wspólnie już od jesieni w Lublinie! Zapraszamy.

Beata Balogová w swojej twórczości łączy realizm z elementami mitu i pamięci zbiorowej, skupiając się na familijnych sagach z pogranicza kultur słowackiej i węgierskiej, skąd sama pochodzi. Na granicy tych dwóch państw, tuż po wojnie, rodzi się opowieść o kobietach, które nie potrzebują sreber, by zostawić po sobie dziedzictwo.

Z pokolenia na pokolenie przekazują imię Kornélia, wiedzę o ziołach, sekrety leczenia i umiejętność przetrwania. To świat, w którym magia splata się z codziennością, a historia miesza się z opowieściami szeptanymi przy piecu. Świat, w którym mężczyźni znikają zbyt wcześnie, więc to kobiety niosą pamięć, humor i czułość.

„Kornélie” to powieść o sile snucia historii — o tym, jak język potrafi uleczyć, jak opowieść potrafi ocalić. To książka, która przypomina, że jesteśmy częścią długiego łańcucha kobiet, które szły przed nami i zostawiły ślady w ziemi, w słowach, w spojrzeniu.

Beata Balogova – od 2014 roku redaktorka naczelna dziennika „SME”. Wcześniej redaktorka naczelna anglojęzycznego tygodnika „The Slovak Spectator”, do którego dołączyła w 2003 roku. Absolwentka Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku, gdzie w latach 2006 i 2007 studiowała dziennikarstwo. W latach 1994–1995 Stypendystka Fulbrighta na Uniwersytecie Missouri w Columbii (USA). W 2020 roku zdobyła Europejską Nagrodę Dziennikarską w kategorii Opinie i Komentarze. „Kornélie” (polskie wydanie – Wyd. Książkowe Klimaty) to jej debiut prozatorski.

Michał Nogaś – dziennikarz radiowy i prasowy, wicedyrektor Programu 3 Polskiego Radia, rozmawia z pisarzami z całego świata, autor książki „Z niejednej półki. Wywiady”, tata Jagody.

  • Rozmowa tłumaczona na polski język migowy.
  • Tłumaczenie na język polski: Michał Wirchniański.
  • Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.11 → 01:20.36] A: Dobry wieczór Państwu. Witamy bardzo serdecznie w Teatrze Starym w Lublinie, a także na antenie programu Trzeciego Polskiego Radia. Nasze spotkanie będzie retransmitowane 7 grudnia o 19. Już teraz to mówię, a teraz kilka informacji ważnych, informacji strategicznych wręcz bym powiedział. Jak zawsze jesteśmy bardzo wdzięczni dyrekcji tego miejsca i pracownikom, organizatorom naszego spotkania za to, że jest ono tłumaczone na polski język migowy, a będą to dzisiaj robić Ewelina Lachowska i Marta Stępniak. Wielkie brawa. Nasze spotkanie z języka polskiego na słowacki i ze słowackiego na polski będzie tłumaczyć, uwaga, tłumacz przysięgły języka słowackiego. Nie ma żartów. Michał Wirchniański przyjechał do nas z Krakowa. Wielkie brawa. No ale najważniejsza dzisiaj jest nasza gościni. To jest pierwsza kobieta w ramach cyklu Wszystkie Książki Europy. Od razu mówię, że nie ostatnia, ale bardzo się cieszę, bo z Bratysławy przyjechała do nas dziennikarka i pisarka słowacka Beata Balogowa. Dobry wieczór Beato.
[01:21.34 → 01:29.36] B: Dobry wieczór. Dziękuję, że tu możemy być w tą przed takim powiem jawiskom.
[01:29.98 → 01:30.94] A: Diwadlo to teatr.
[01:31.20 → 01:40.68] C: Tak, dobry wieczór Państwu, witam serdecznie, bardzo się cieszę, że mogę być w tak pięknym miejscu, w tak wspaniałym teatrze, przed tak licznie zgromadzoną publicznością.
[01:41.54 → 03:09.45] A: Zaczniemy, tak wielkie brawa. Zaczniemy od, no bo tak, powodem naszego spotkania bezpośrednim jest książka Cornelię, napisana przez Beatę, wydana w Polsce przez książkowe klimaty i przełożona przez Izabelę Zając, ale zanim wskoczymy do świata tej książki, w której myślę, bardzo wiele osób się zakocha w tym świecie i w tej książce, to się okaże i wyjaśnię dlaczego, to chciałbym korzystając z okazji, że Beata jest z nami, zapytać o sprawy bardzo bieżące, bo Beata jest pisarką, jak mówiłem, Cornelię to jej debiut powieściowy, ale jest też dziennikarką, jedną z najważniejszych, najpopularniejszych, najbardziej szanowanych dziennikarzy w Słowacji, przez długie lata była redaktorką naczelną dziennika SME, teraz jest główną komentatorką tego dziennika. Jest to ta gazeta, która stoi w opozycji do obecnego, a także kilku poprzednich rządów antyunijnych i prorosyjskich, więc także do obecnego premiera Roberta Ficy. Beato, widzieliśmy w Polsce w połowie listopada taki film, Robert Fico krzyczący na studentów, którzy dzwonią kluczami i wychodzą ze spotkania. To było takie spotkanie, w którym on mówił, że jak jesteście tacy odważni, to jedźcie walczyć w Ukrainie. O co chodzi w tych protestach i w tym zachowaniu?
[03:10.07 → 03:13.07] B: Jestem
[03:16.83 → 03:20.03] C: dumna, bo zrozumiałam to pytanie i mogę od razu na nie odpowiedzieć.
[03:21.97 → 03:47.69] B: A jeszcze bym dodała do tego przedstawienia, że nie tylko jestem nowinarką, ale też prostytutką Szorosza. Jestem też wrogiem narodu. Jestem też świnią. Jestem też chadą. I wiele innych rzeczy, których nazywa Robert Fico, nowinarką.
[03:47.99 → 03:49.61] A: To niestety też rozumiemy chyba.
[03:51.61 → 04:09.77] C: Ja tylko tutaj uzupełniając przedstawieniem, chciałbym dopowiedzieć, że oprócz tego, że jestem dziennikarką, to podobno jestem też prostytutką Szorosza, wrogiem narodu, świnią i jeszcze wieloma innymi inwektywami jestem określana przez zwolenników premiera Fico.
[04:10.61 → 04:36.89] B: No a k tomu wideu Robert Fico trzy dni przed wyroczym 17.11, czyli pad komunizmu na Słowensku, przyszedł na szkołę, na średnią szkołę i zaczął z studentami rozmawiać, że to nie była rewolucja, ale był to komunistyczny płucz. Komunisci się tak dogadali, że darują narodu iluzję zmiany.
[04:37.49 → 05:14.20] C: Jeżeli chodzi o to wideo, Ono zostało nagrane trzy dni przed 17 listopada. 17 listopada to jest data symboliczna samitnej rewolucji, upadku komunizmu w Czechosłowacji. To było w Szkole Średniej, na takim spotkaniu z uczniami tej Szkoły Średniej, na którym premier Fico powiedział im, że tak naprawdę to nie była żadna rewolucja, tylko pucz komunistyczny, w trakcie którego komuniści postanowili dać ludziom iluzję wolności.
[05:14.96 → 05:24.38] B: Albo trzeba dodać, że jakby nie przyszła rewolucja, tak Robert Fico by stale stał na czele władzy, ale jako ustredni tajomnik komunistycznej strony.
[05:25.58 → 05:39.58] C: Bo trzeba sobie uświadomić, że gdyby do tej aksamitnej rewolucji nie doszło, to dla Roberta Fico niewiele by się zmieniło. On nadal byłby na czele państwa tylko jako pierwszy sekretarz.
[05:40.97 → 06:08.97] B: A tym padem Robert Fico chciał wyjadrić swoją nieuczciwość do tego światła. Studentom nie rozmawiał tylko o Puczy, ale np. rozmawiał o tym, że Ukraina jest na winie, że nasi sąsiedzi na Wschodzie stale się wrażdżają. Nazywa to bratowrażdą, że bracia Słowani się wrażdżają, że Władimir Zelenski jest na winie.
[06:10.13 → 06:38.77] C: Fico chciał w ten sposób wyrazić swój brak szacunku dla aksamitnej rewolucji i na tym spotkaniu z uczniami mówimy nie tylko o Puczu, a mówił też o Ukrainie. Mówił, że winna konfliktu jest Ukraina. On mówi, ciągle powtarza, że jest to u naszych sąsiadów przebiegał bratubójcza walka, którą toczą Słowianie, a winny jej rozpętania jest Zeleński.
[06:39.61 → 07:03.15] B: On się nawzaj myślał, że tych studentów są jako jego obecenstwo na stranickich meetingach, tych dłochodzowych, których zważają z całego Słowenska, aby tam mali niekogo, kto mu tliska. A nie radał z tym, że tych studentów są indywidualnie myślające osoby, a że jednoducho im się nie będzie podobać to, co im narozprawiał na tym spotkaniu.
[07:04.50 → 07:29.23] C: On to spotkanie potraktował tak, jakby przemawiał do swojego aktywu partyjnego albo do rzesz emerytów zwiezionych na spotkanie partyjne z MER-u, które mają mu tylko robić klakę. Nie liczył się zupełnie z tym, że ci uczniowie szkoły średniej to są jednostki, indywidualności, które myślą samodzielnie.
[07:30.09 → 07:47.61] B: A osprawiedliwiam się takim postarszym czlenom toż to obecenstwa, a tak, jako i wżdy robimy na Słowensku, bo ja się nie myślę, że starsza generacja jest na to oko niewzdzielana, że woli Fica, ale Fico się nieustale przygotowuje, najmniej tej starszej generacji.
[07:48.59 → 08:24.21] C: Przepraszam wszystkich zgromadzonych tutaj na widowni, jeżeli ktoś z ze starszych osób mógłby się poczuć urażony, to nie o to chodzi. Ja też często o tym mówię na Słowacji, że ja nie myślę, żeby było tak, że to starsi ludzie tworzą jakby w sposób naturalny elektorat Roberta Fico, dlatego że nie są samodzielnymi, śląsnymi osobami, tylko podkreślam to, że Fico stara się przede wszystkim adresować swoje przemówienia, swoją politykę do osób starszych.
[08:25.03 → 09:03.76] B: A teraz, wyście wspominali, że na tym filmie widzieliście, jak studenci cingali kluczami, a to jest taki symbol. Właśnie w 1989 roku, w listopadzie, całe miasto stręgało kluczami, a to oznaczało, że ukazują komunistom, że jest koniec i że bierą z powrotem swoją krainę. A studenti to to zopakowali na tym wstępności z Robertą Ficom, który nawzaj utrpiał traumą po tym, jak te studenti seba wiadome odkraczali striedy, a nie chceli go dalej poczuwać.
[09:05.34 → 09:46.12] C: Wspominał Pan, że w tym filmie jest scena tego dzwonienia kluczami, to nawiązuje bezpośrednio właśnie do wydarzeń z listopada 89 roku. kiedy całe place ludzi zgromadzonych, protestujących dzwoniło kluczami na znak, że dzwonią już komunistom, żeby odeszli, a ludzie biorą z powrotem wywładanie swój własny kraj. I to, co zrobili studenci w czasie tego spotkania, to był prawdziwy szok i trauma dla Roberta Fico, że oni w taki pewny siebie sposób wstali, wyszli, przestali słuchać jego przemówienia.
[09:46.32 → 09:47.25] A: Nie spodziewał się tego?
[09:47.60 → 09:48.17] C: Nie czekał.
[09:48.72 → 10:25.82] B: Nie czekał to, bo Robert Fico jest zwyknuty na to, że jego okolie się mu uklania, a wżdy mu zorganizują takie obecenstwo, które jest nadszenne. Czyli, że niekiedy z całego Słowenska za darmo zważają ludzi autobusmi, albo do Bratislawy, albo tam, gdzie Robert Fico występuje. Folklorne skupiny śpiewają, kraja sa chleb. sype sa sol, a proste reprodukuju stare komunistyczne tradycje, a wtedy Robert Fico sa cyti wo swojom żywle, a cyti sa milowani, a ma pocyt, ze narod si ho wazi.
[10:26.26 → 10:28.32] A: A malują trewniki jak przyjezde, czy nie?
[10:29.36 → 10:32.06] C: Natieraju na zeleno aj trawu.
[10:32.50 → 10:35.26] B: Nie, nie, nie natieraju.
[10:36.07 → 11:09.20] C: Nie spodziewał się Fico na pewno takiej reakcji, dlatego że jego otoczenie utrzymuje go w przekonaniu, że jest kochany. Na wszystkie spotkania, które są organizowane, czy w Bratysławie, czy gdzie indziej, zwożone są autobusami grupy ludzi, którzy go popierają tak, żeby te reakcje były zawsze entuzjastyczne. To jest odtworzenie tej tradycji komunistycznego aktywu partyjnego. Wtedy Fico czuje się, że jest kochany przez lud.
[11:09.84 → 11:50.10] A: Kończąc wątek, zanim sięgniemy po Cornelię, jeszcze po tym, co wydarzyło się w czasie tego spotkania, kiedy studenci zaczęli dzwonić kluczami. To są dwie rzeczy. Jedna uderzająca, wyjmuję to z Twojej wypowiedzi, To, w jaki sposób zachowuje się premier Słowacji i to, jak on mówi do ludzi, to właściwie brzmi jak rosyjska propaganda. To jest jedna rzecz. A druga, z którą cała nasza część Europy ma duży problem w ostatnich miesiącach. A druga jest taka, że premier Słowacji chyba źle znosi krytykę i on się wściekł, o ile wiem, po tym, co się wydarzyło w Popradzie, prawda?
[11:50.92 → 11:52.00] B: Teraz mi pomóżcie.
[11:52.14 → 12:16.31] C: Także właśnie To właśnie biorę z waszej odpowiedzi już równo, a napadają dwie weci. Pierwsza, że czy to nie znie tak, że cały ten sposób, który się starzy reprodukować w tej propagandzie Robert Fico nie napodobniuje aj tą współczesną ruską propagandę, która jest w naszej części Europy wszędzie pritomna, da się powiedzieć.
[12:20.17 → 12:22.13] A: To druga rzecz, że on się wściekł, on chyba nie chce się gruby.
[12:22.13 → 12:33.27] C: A druga rzecz, że właśnie, czy nie stało się to, że on się właśnie dosłownie do pisma na nasztwał, bo to po prostu nie, nie wie znieść taką reakcję publika?
[12:35.95 → 13:13.82] B: Nie len rusku propagandę napodobniuje Robert Fico. Robert Fico śleduje Orbanową Uczebnicę Propagandy, a możemy to nazwać Erdoganową Uczebnicą, a i Putinową Uczebnicą. Czyli, że te autokraty się bardzo szybko uczyją jednego do drugiego, ale Robert Fico właśnie rada z tym, że na Słowensku stale silnie żyje taki komunistyczny sentyment. A tym, że on władzał, on miał cztery władzy, a 21 roków władzał na Słowensku, tak on ten sentyment wżdy umocniował, bo on nigdy się krytycznie nie wyjadrował o komunistycznym reżimie.
[13:15.08 → 14:04.42] C: Wydaje mi się, że Fico nie tylko rosyjską propagandę naśladuje. Można powiedzieć, że on działa według podręcznika Orbana. Moglibyśmy ten podręcznik nazwać podręcznikiem Erdogana czy Putina, dlatego że ci autokraci bardzo szybko uczą się od siebie nawzajem. Przede wszystkim, co ważne, myślę, że Robert Fico bardzo dba o to, żeby trwał nadal sentyment w stosunku do komunizmu. On, Fico, rządził już cztery razy na Słowacji, łącznie to 21 lat i on w trakcie swoich rządów robił wszystko, żeby ten sentyment do komuny tylko wzmocnić. Nigdy w życiu nie powiedział ani nie zrobił niczego, co by otwarcie krytykowało komunę.
[14:05.03 → 14:36.85] B: A jeszcze dodam, że Słowensko w naszym całym regionie jest najzranitelniejsze w oczy ruskiej propagandy, a na Słowensko jest zamierane mnogo hybrydnych aktywizmów ruskich. Ruskie trollowie atakują, po prostu ambasada ruska jest bardzo liczna, dyplomaty ruskie są bardzo aktywne, Wiac mniej nasz problem jest, że samotna władza nie bojuje proti tym to hybrydnym grozbam.
[14:37.76 → 15:18.04] C: Myślę, że istotne jest to w sytuacji Słowacji, że jesteśmy szczególnie w tej części Europy narażeni na wszelkie działania hybrydowe Rosji, czy to fabryki rosyjskich troli, czy bardzo liczna obsada rosyjskiej ambasady, dyplomaci rosyjscy są bardzo aktywni na Słowacji, a problemem jest to, że rządzący Słowacji nie robią nic albo niewystarczająco, żeby cokolwiek przeciwdziałać tej propagandzie.
[15:18.58 → 15:46.33] B: A jeszcze jedna myślenka, kiedy porównamy Roberta Fica z Wiktorem Orbanem, Orban jest architekt mocy, a on z wypoczytawości przechowywa przyjacielskie wzciahy z Putinem, bo się myśli, że to mu pomoże udrżać moc. Ale Robert Fico autentycznie obdziwia Putina, autentycznie mu zawidzi, autentycznie by był rady, gdyby mógł władnąć takim sposobem, jak może władnąć Putin.
[15:47.04 → 16:11.88] C: A jeszcze jedna myśl, porównanie Fico vs Orban. O ile Orban można powiedzieć, że jest architektem tej machiny przejmującej władzę, ale robi to z wyrachowania. Z wyrachowania naśladuje Putina, czy dba o dobre relacje z nim. Natomiast Fico autentycznie jest zafascynowany Putinem i stylem jego rządzenia i najchętniej rządziłby w adekwatny sposób Słowacją.
[16:12.52 → 16:50.66] A: Niełatwo mi sobie wyobrazić, że w 2025 roku ktoś jest autentycznie zafascynowany Putinem, ale jak widać, tacy ludzie mogą być też na szczytach władzy w państwie Unii Europejskiej. Wrócimy do kwestii przyszłości naszej części Europy, na zakończenie spotkania, a teraz ucieknijmy od polityki. Chciałem cię właśnie zapytać, Beato, czy książka Cornelia, która jest twoim debiutem powieściowym, to był pomysł na ucieczkę trochę od polityki, od dziennikarstwa, od tego opisywania, trudów naszego współczesnego świata i trochę zanurkowania we własnej pamięci, w takim dobrym rodzaju sentymentu i wspomnień.
[16:51.26 → 17:40.91] B: To to są pochopiła. Nie len samotne pisanie, ale po tym, jako kniżka wyszła, Kornelie byli dla mnie najużasniejszą kompenzacją. Ja jako nowinarka dziennie dostawam utoki. Nie przejdzie dzień, żebym się w maili nie naszła naozaj porównania k prasaciu, wyśmiech na mój wizor, wyhrażki, do końca referencje na moich żydowskich predkoł. A wżdy, kiedy się rozmawiam z obecenstwem o Korneliach, to zrazu czuję taki uzwój i mam poczucie, że wiem się spotkać z ludźmi, z którymi bym się nie mogła spotkać na zakładzie politycznych uwag.
[17:41.81 → 18:40.69] C: Nie tylko samopoczucie dają mi te Kornelie, ale również taką wspaniałą rekompensatę właśnie za to wszystko, czego doświadczam jako dziennikarka. Ja jako dziennikarka na co dzień jestem celem ataków. Nie minie jeden dzień, żebym nie dostał jakiegoś maila, w którym jestem wyzywana od świń, czy są czynione komentarze do mojego wyglądu, odwołania do moich żydowskich przodków. Natomiast jak chodzi o te kornelie, to one dają mi możliwość takiego spotkania z publicznością, gdzie ja odczuwam jakieś harmoniczne wibracje od publiczności i jestem przekonany, że to jest taka przestrzeń, w której mogę spotkać się z ludźmi, z którymi na innej płaszczyźnie, tej dziennikarskiej, nie byłabym w stanie nadawać na wspólnych falach.
[18:41.57 → 19:14.78] A: Przepiękna książka, opowieść o no w jakimś sensie magicznym świecie własnego dzieciństwa, o małej wiosce, wówczas w Czechosłowacji, ale bardzo blisko Węgier, o ludziach, którzy mają korzenie węgierskie albo słowackie, o takim świecie, w którym przenikają się różne opowieści, gdzie członkowie różnych rodzin żyją w jakimś rodzaju symbiozy. Na ile to jest twoja prywatna opowieść? Na ile ty jesteś z tego świata?
[19:16.32 → 19:39.65] C: Właśnie Kornel je przedstawia takim magicznym świadkiem, jak dziedzinę w wtedajszym Czesko-Słowensku, ale bardzo blisko małgarskich granic. Rozpowiadając o przybiegach małgarskich i słowiańskich rodzin, te przybiegi są bardzo spletne. Do jakiej miery to twój własny przybieg?
[19:42.33 → 20:21.39] B: Wielka część tej knigi jest mój przybieg, ale starałam się to napisać tak, że jest to przybieg do końca nie tylko Madziarów, ale mnóch, którzy zdecydowali się wracać do rodzinnej historii, albo zrazu się zauważyli, że moi rodzice starną i chcę z nich coś zachować. Czyli jest to taka Uczebnica, jako się wrócić do swoich korzeniach i do dzieciństwa. Urobiłem to w swoim własnym opowieści.
[20:22.37 → 20:54.05] C: W dużym stopniu jest to również moja historia w tej książce opisana. Natomiast napisałem ją w taki sposób, żeby mogli się w niej odnaleźć nie tylko Węgrzy, ale wszyscy ci, którzy starają się wrócić do swoich korzeni, swoich korzeni rodzinnych. Ktoś kto może odczuwa, że rodzice coraz bardziej się starzeją poprzez nawiązanie z nimi kontaktu może wrócić do swoich własnych korzeni, swojego własnego dzieciństwa. Chciałabym, żeby ta książka stanowiła taki jakby podręcznik na tej drodze.
[20:55.63 → 21:38.07] B: Prawdziwe jest, że ja wyrastałam między starymi ludźmi, że nie miałam dzieckich przyjaciół, ale obklopowali mnie zwierzęta. Je prawda, że w naszej rodzinie było bardzo mało mążów. Oni zomrali, ale mój stary ojciec spadł z ostrechi, mój prastary ojciec zomrał w wojnie, jeden mój strzyko zmizął, nigdy my go nie znaleźliśmy. A to jest prawdziwe. A welmi często sami pytali, czy zamiernie wykinożyłam męża z tej knigi, bo chciałam mieć żeński roman, ale nie jest to tak.
[21:39.15 → 22:15.91] C: Ja rzeczywiście dorastałam też głównie wśród starszych ludzi, otaczało mnie sporo zwierząt i rzeczywiście również w mojej rodzinie było tak, że tych mężczyzn było niewielu albo byli nieobecni. Przy czym naprawdę było tak, że mój dziadek zmarł tak, że spadł z dachu. Pradziadek zginął na wojnie, natomiast jeden z moich wujków zaginął. Często dostaję takie pytania podsumowujące tę książkę, czy ja celowo pozbyłam się tych wszystkich mężczyzn, żeby mieć tutaj powieść kobiecą. Nie, po prostu rzeczywiście tak to w tej mojej rodzinie wyglądało.
[22:16.99 → 23:03.89] B: A jeszcze jedną myślę Kubisom dodała, My wszyscy jesteśmy graniczni ludzie, a nie tylko dlatego, że nie jesteśmy zupełnie ani Słowacji, ani Magiari. Myślę, że tu w Polsku niekiedy rozdzielujemy ludzi, że męski ludzie, a dziedzinski ludzie, ale mnóch męskich ludzi, jak ich tak opisujemy, nie jest to prawdziwe, bo tuż po przyrodzie mają rady sliwkowy lekwar, rady zawarają uchorki i jabłka, czyli w każdym z nas jest taki dziedzinski człowiek, Właśnie ta moderna doba twierdzi, że, że, jak gdyby, męski człowiek był modernym człowiekiem, ale to w ogóle nie płaci.
[23:05.26 → 23:49.96] C: Jeszcze jedna taka myśl. Wydaje mi się, że wszyscy jesteśmy takimi ludźmi pogranicza. Nie chodzi tylko o pogranicze. narodowościowe, przykładowo słowacko-węgierskie, ale też to jak tożsamościowo się określamy jako ludzie ze wsi czy ludzie z miasta, to też wydaje mi się, że takie jednoznaczne podziały są mylące, bo nawet ten tak zwany człowiek z miasta być może tak naprawdę bardzo tęskni za tą wsią czy przyrodą, bardzo lubi samodzielnie przyrządzać, przygotowywać dżemy śliwkowe czy kisić ogórki i nieprawdziwe jest to przekonanie takie podzielane przez nowoczesność, że tylko i wyłącznie człowiek z miasta jest tym człowiekiem współczesnym.
[23:51.12 → 24:23.30] A: Przetwory domowe. Kiedy zabraknie naszych dziadków albo rodziców, kto nas nauczy? Czy oni nas zdążą nauczyć, jak je przygotowywać? To jest jedno z pytań, które się w mojej głowie narodziło, kiedy czytałem Cornelię. Twoja bohaterka, ta która opowiada, ma na imię Alma. Alma to po węgiersku jabłko i na okładce książki jest jabłko i połówka innego jabłka. I w rodzinie Almy w każdym pokoleniu jedna z kobiet ma na imię Cornelia. Czy u ciebie w rodzinie też tak było?
[24:23.78 → 25:10.80] B: Ano, ano. Moja prastara mama była Cornelia, moja stara mama, moja mama i moja sestra. Ja są prworodziona, ale nie byłam Cornelia. A kiedy się pytałam mamie, że dlaczego to jest tak, to ona mi tylko tak odpowiedziała, Ty się się przedczasnie narodziła, a myśmy właśnie nie wiedzieli, czy przeżyjesz. Tak, że zostałam taka zarazena, że czy właśnie się bały, aby to miano Cornelia nie przyszło na zmar, że bym nie przeżyła, ale płaci. A do końca moja sestra pomenowała moją małą nietier Cornelią, która ma teraz 13 roków, a kiedy się rozprawiamy, to ona też mówi, że jak będzie mać córkę, to ona też będzie Cornelia.
[25:11.86 → 26:03.87] C: Rzeczywiście tak jest w mojej rodzinie, że zarówno moja prababcia, babcia, jak i mama miały na imię Cornelia. Również moja siostra ma na imię Cornelia i to mimo, że to ja jestem tą pierworodną córką. Kiedyś zapytałam mamę, dlaczego tak jest, dlaczego chociaż jestem starsza, nie mam na imię Cornelia. Na co matka odpowiedziała, że ty byłaś wcześniakiem i nie wiedzieliśmy, przeżyjesz, no i jakby ja miałem takie, byłam w szoku, bo miałem takie poczucie, że nie dostałam tego imienia, dlatego żebym go nie zmarnowała. Mało tego, moja siostra, która właśnie jak mówiłam, również ma na imię Kornelia, dała swojej córce obecnie trzynastoletniej również imię Kornelia i ta trzynastolatka mówi już teraz świadomie, że jak będzie miała córkę, to też daje jej na imię Kornelia.
[26:04.51 → 26:39.47] B: Ale było to takie wiadome rozhodnienie, bo żeny nie odozdawają swojej rodziny, ale jest to męskie przywilejstwo, że rodzina niesie dalej to imię. W dziedzinie, gdzie do końca jeszcze przed pięćdziesiątymi rokami mężczyźni dziedzili dom, mężydzieli, majetek, a żony musiały się wydać, aby dostali z oparu ciężarów. Myślę, że to był taki wzdór ze strony moich silnych żołnierzy.
[26:42.08 → 27:13.29] C: Myślę, że to była świadoma decyzja tych silnych kobiet przekazania tego imienia. Nie mogły przekazać nazwiska rodowego, bo to był przywilej, który należał do mężczyzn. Na wsi jeszcze 50 lat temu to mężczyzna dziedziczył dom, majątek, a kobieta żeby cokolwiek zyskać, jakby kilka prześcieradeł czy ręczników do wiana, to musiała się wydać i moim zdaniem to jest taki gest oporu ze strony tych silnych kobiet w mojej rodzinie.
[27:13.71 → 27:52.32] A: No właśnie Beato, bo Cornelię, każde kolejne pokolenie Cornelii w książce, do książki się teraz odnieśmy, one są dziedziczkami pamięci, mocy, wiedzy i zapewniają ciągłość. ciągłość rodzinną, ale też ciągłość pamięci. To jest bardzo ważne, myślę, gdy chodzi o pamięć, kultywowanie pamięci o najbliższych, żeby był ktoś, kto zapisuje, przekazuje dalej. I to jest jedno z głównych zadań Corneli w twojej książce.
[27:53.42 → 28:40.20] B: Je to tak. Ja od maliczka pochopiła, że nie musiała pracować w zagradzie, że nie musiała upratować. To było, bo widzieli, że odciągnęłam się, robiłam zapisy, zapisywałam rzeczy. Dobrze pamiętałam wszystkie rzeczy, które ktoś powiedział. Do końca moja rodzina dawała się pozor, co przed mną mówi. Ja żyłam takim wiadomym, że będę kronikarką, że ja mam powiedzieć moim przodkom, kto są. To jest bardzo wzacny dar, ale też wielka odpowiedzialność, że z razu macie tu moc powiedzieć waszej rodzinie, kto jesteśmy.
[28:42.65 → 29:32.46] C: Ja rzeczywiście od małego już byłam traktowana w taki sposób, że nie musiałam tyle sprzątać, nie musiałam tyle pracować w ogrodzie, bo widzieli wszyscy, że czymś tam się zajmuję, coś tam sobie zapisuję i dużo bardzo zapamiętuję z tego, co ktoś mi opowie. Do tego stopnia, że bardzo szybko zorientowali się dorośli, że muszą uważać, co przy mnie mówią, bo ja to mogę zapamiętać. Taka rola kronikarki rodzinnej, myślę, że ja byłem świadomy od początku, że gdzieś tam jestem do niej predystynowany, natomiast to jest moim zdaniem jednocześnie dar i duża odpowiedzialność, żeby być taką osobą dla swojej rodziny, żeby mówić również tym przodkom, kim byli i zachowywać tę opowieść dla kolejnych pokoleń.
[29:33.06 → 30:33.96] B: Kiedy się rozmawiacie ze starymi ludźmi albo młodszymi, kiedy umierają, Tych ludzi nie starają się o to, żeby się zabezpieczyli, że nie wiem kto będzie własnić ich auto, albo komu odozdają bankowe uczty. Ale bardzo często ci ludzie się zamyślają nad tym, co się o mnie będzie rozprawać, jaka wspomnienka o mnie zostanie. Ja to przeżywałam z moją mamą, a właśnie kniga jeszcze nie była dokończona, kiedy ona zomierała. Długie rozmowy mieliśmy o tym, kto ona była, jaką wielą była dla nas, jakie niesamowite rzeczy dokonała z obyczajnych przedmiotów. Myślę, że to jej pomogło odjść, odchodzić i umierać. Wiedziała, że ja ją w jakiś sposób zachowam i uchowam dla jej wnuczki.
[30:35.88 → 31:46.68] C: Myślę, że takie rozmowy, które toczymy z ludźmi, którzy są na progu śmierci, czy to starsi, czy młodzi, to ich treścią rzadko kiedy jest to, że kto przejmie mój samochód albo na kogo przepisać konto w banku. Przeważnie ludzie, kiedy są świadomi, że zbliża się śmierć, bardziej przeżywają to, co kiedyś ludzie będą o mnie mówić, jakie pozostanie po mnie wspomnienie. Ja coś takiego przeżyłem ze swoją mamą. Kiedy moja mama umierała, książka nie była jeszcze w całości napisana, ale odbyłyśmy bardzo długie rozmowy, w trakcie których głównie rozmawialiśmy o tym, kim ona była dla nas, jakim dobrym duchem dla nas była, jak wiele rzeczy potrafiła dla nas zrobić. przysłowiowe coś z niczego i mam wrażenie, że dla niej te rozmowy były pomocne w tym, żeby pogodzić się z nadchodzącą śmiercią, dlatego, że miała świadomość, że ja zachowam ją w opowieści dla jej wnuczki i dalszych pokoleń.
[31:47.72 → 32:17.68] B: A najurzasniejsza reakcja, którą są, które dostałam właśnie na knigu, kiedy mi piszą ludzie, Zaczęliśmy się zapisywać rodzinne przybiegi, nawsztywiliśmy babićkę, rozmawialiśmy z nią i dowiedzieliśmy się, że mieliśmy w rodzinie cestowatela albo w rodzinie wiedźca. To jest coś, co uważam za wielki dar, że tak samo mogłam inspirować czytaciela.
[32:19.63 → 32:50.68] C: Najpiękniejsze reakcje, jakie przyszły na tę książkę Cornelię są takie, że odezwali się do mnie ludzie, którzy powiedzieli, że zaczęliśmy się interesować historiami naszej rodziny, zaczęliśmy je spisywać, odwiedziliśmy babcię, wysłuchaliśmy jej opowieści, okazało się, że mieliśmy w rodzinie jakiegoś podróżnika, jakiegoś naukowca i te wszystkie reakcje i ten wkład w życie innych ludzi uważam, że za największy dar, że mogłam tyle osób do takich działań zainspirować.
[32:51.28 → 33:27.60] A: To jest ciekawe, bo coraz więcej osób, przynajmniej z naszego pokolenia, mówi, że jaka to szkoda, że nie zdążyliśmy zapytać babci o coś albo dziadka, więc z drugiej strony bardzo doceniam te gesty, że ludzie jednak spędzają czas z bliskimi, żeby o coś zapytać, żeby zapisać przepis na ciasto, żeby zapytać, co robiliście w czasie wojny, żeby ta pamięć rodzinna nie zginęła i w Twojej książce to wybrzmiewa. A gdybym Cię zapytał o to, jakie są te kornelie w Twojej powieści? Co cechuje te kobiety? Jakie one mają cechy charakteru?
[33:29.78 → 34:43.74] B: Nie mają jedno... Nie wiedziałabym charakteryzować nieczym jednolitym. Mogłabym powiedzieć, że są silne żeny, ale to jest taka otrepana fraza. Jak większość mieszkańców, w miejscowości są silne żony, ale Kornelie, jak ich ja poznam, mieli to precyzyjne, że zachorowali świat w małych detali. Na przykład moja mama była wżdy szokowana, że kolko przedmiotów, umyłych przedmiotów z nas zaplawuje, że tym, jako się otworzyli granice, że zrazu nie musieli się obawiać, że się rozbije porcelanowy tanier, bo my mieliśmy tysiąc dalszych umyłych tanierów. A ona była posadnuta tym, że jako rozliczyć, że co z tych przedmiotów, które mamy w bycie, są hodnotne, a które możemy wyhadzować. A nie mała to tylko z przedmiotami, ale mała to też z knigami. Ona dziennie przechadzała takim myślienkowym treningiem, że co stoi za to, abyśmy się na to zamierali, zakonserwowali i uchowali to.
[34:45.86 → 36:12.57] C: Myślę, że nie ma takiej jednolitej charakterystyki, którą mogłabym przedstawić w stosunku do tych kobiet. Mogłabym powiedzieć, że były to wszystko silne kobiety, ale to tak naprawdę jest takie zdanie, które pasuje do większości kobiet zgromadzonych dzisiaj tutaj na przykład na sali, więc to niewiele by o charakterystyce tych konkretnych Korneli powiedziało. Natomiast wydaje mi się, że to, co można by było podkreślić, to ich taka umiejętność do ratowania świata w szczegółach, w jakiś takich naprawdę drobnych detalach. Moja mama na przykład bardzo dużo czasu poświęcała na przemyślenia dotyczące tego, jak duże ilości sztucznych przedmiotów zaczęły nas zalewać po tym, jak otworzyły się rynki, jak była większa Dostępność produktów takich codziennego użytku, że nie musieliśmy się już martwić, że rozbił nam się talerz porcelanowy, bo mamy... nowy, tani, sztuczny, nie wiem, z arco roku. I on to motywowało do przemyśleń, co z tych przedmiotów, których używamy na co dzień, ma znaczenie. Nie tylko przedmiotów, także książek. Które książki warto gromadzić, które nie. Co z tego, czym się posługujemy, jest po prostu warte odnotowania i przechowywania dla kolejnych pokoleń.
[36:13.23 → 37:30.12] B: Myślę, że to jest taki omil, kiedy myślimy, że moderny roman musi być o ludziach z miasta. Do tego omilu padają mnogi słowiański spisowacieli, że miastowy człowiek jest osamotniony, opustiony, bojuje ze wszelakimi demonami. Ale tak samo człowiek, który żyje na dziedzinie, może być bardzo modernny. Moja stara mama była jedna z najmoderniejszych ludzi, których poznałam. Ona wiedziała, kto jest w dziedzinie lesba. mogli się jej zdowierzyć. Ona wiedziała w dziedzinie, kto potrzebuje lekarską pomoc. Wiedziała, kogo Tyra marzył, a ta żona mogła się u niej schować, jak po prostu się bała iść z domu spać. A ona to urobiła, napriek tomu, że mogła czelić części dziedziny z opowerhowaniem albo z krytyką, że wyboczuje z tych zażytych kolei. Czy to bym chciała dodać, że Cornelie nie jest staroszwedzki roman? Ja pisałam Cornelie jako roman dla młodych ludzi, nie tylko dla starszej generacji.
[37:31.68 → 38:53.99] C: Chciałbym podkreślić, że mam wrażenie, Często popełniamy taki błąd, że nowoczesna powieść musi traktować o ludziach z miasta. Zwłaszcza słowaccy pisarze współcześni, mam wrażenie, że popełniają ten błąd, że dla nich bohater nowoczesnej powieści to musi być człowiek samotny, który walczy z przeciwnościami losu. Natomiast moim zdaniem człowiek, który mieszka na wsi, równie dobrze może być człowiekiem nowoczesnym. Przykładem człowieka nowoczesnego, świetnym jest moim zdaniem moja babcia, która mimo, że mieszkała na wsi, to robiła rzeczy, które jakby nie licowały z tym takim tradycyjnym pojmowaniem życia na wsi. Ona bardzo dobrze wiedziała, kto we wsi jest lesbijką. Te kobiety mogły jej się zwierzyć. Wiedziała, kogo bije mąż i jeżeli któraś z kobiet, która cierpiała z powodu tej przemocy domowej, potrzebowała danej nocy, powiedzmy, przespać u mojej babci, to ona chętnie udzielała im schronienia. I to mimo, że część wioski traktowała to jako właśnie zachowania godzące w tradycyjne wzorce. Wydaje mi się, że te kornelie moje tutaj, jako kornelie, jako książka, nie są książką staroświecką. Ja pisałam je z myślą również o młodych odbiorcach.
[38:54.37 → 40:03.37] A: Jednocześnie, Beato, Jest tak, że czytelnik, przynajmniej polski, z twojej powieści dowie się dużo na temat złożoności relacji słowacko-węgierskich i w ogóle historii tej części Europy i świata w XX wieku. Ty sama pochodzisz z tej części Słowacji, gdzie jest duża mniejszość węgierska albo ludzie, którzy mają pochodzenie węgierskie są ale sama przed naszym spotkaniem powiedziałaś mi, że twoim pierwszym językiem był węgierski, a dopiero jako sześciolatka zaczęłaś uczyć się języka słowackiego. Teraz jesteś jedną z najważniejszych dziennikarek w Słowacji. To może bym cię poprosił teraz o opowiedzenie albo wyjaśnienie słuchaczkom i słuchaczom Polskiego Radia i osobom tutaj z nami będącym w Lublinie, co to jest za historia tego pogranicza słowacko-węgierskiego? Co was tam łączy, a co dzieli i jak bardzo to było dla niektórych skomplikowane, zwłaszcza w komunistycznych czasach?
[40:04.55 → 40:47.48] B: Myślę, że A i kiedy to jest bardzo specyficzna, słowacko-magyarska historia, że wiedziały się z tym stotożnić wszystkie narody, gdzie właśnie ta historyczna zmiana przyniosła, że jakąś mężczyznę musieli odsunąć, albo jakaś mężczyzna musiała znaczać kolektywną winę. Moją, połowę mojej rodziny na zakładzie Beneszowych dekretów po II Wojnie Światowej nie odsunęli ze Słowenska na Magiarsko z 50-kilowym baliczką, protoże powiadali, że egzystuje kolektywna wina, Magiarsko przegrało II Swiatową Wojnę, tak musia odjść.
[40:48.82 → 41:57.47] C: Myślę, że te relacje, które tutaj są przedstawione na przykładzie słowacko-węgierskiego pogranicza, to są relacje, z którymi utożsamiać się mogą mieszkańcy również innych innych obszarów przygranicznych czy innych, członkowie innych mniejszości, które również ucierpiały czy to przesiedlenia, czy dowiedziały się co może oznaczać tak zwana zbiorowa odpowiedzialność. Połowę, połowę mojej rodziny wysiedlono po II Wojnie Światowej na podstawie tak zwanych dekretów Benesza. z Czechosłowacji na Węgry i to jakby powód tego, motywowane to było tak, że no Węgry przegrały II wojnę światową, więc jakby jako, jako konsekwencja w ramach odpowiedzialności zbiorowej jej obywatele muszą ponieść taką karę. i zostali w tą drogę na przesiedlenie wysłani z maksymalnie 57 kilogramami bagażu, które mogli zabrać.
[41:58.31 → 42:37.94] B: A moja stara mama to nigdy nie odpuściła słowackiemu sztatu albo Słowakom, że to to urobili jej rodzinie. Zarówno byli tam albo Snażym się wyrozprawać historię, która może rezonować i dla polskiego czytaciela. Na przykład to, jak zakazywali komuniści kostole, jak poznaczyli ludzi, którzy byli aktywni w nabożenstwie. Dzieci nie mogły iść na wysoką szkołę, gdy rodzice chodzili do kostole. I o tym też chcę rozmawiać w tej książce.
[42:39.19 → 43:13.24] C: Moja babcia nigdy nie wybaczyła Słowacji, Słowakom tego, co zrobili jej rodzinie i wydaje mi się, że ta historia może rezygnować też dla Polaków pod kątem tego, o czym też mówię w książce, jakie represje komuniści stosowali wobec ludzi wierzących. i za wchodzenie do kościoła karali na przykład ich dzieci tym, że odmawiali im prawa do studiowania.
[43:14.42 → 44:15.82] B: A jedna z takich najoblubniejszych figurek w knihe, kiedy się rozmawiam z czytacielmi, jest prawe osoba, która mała meno Terezia, ale w knihe ma inne meno, a ona była mała, stara żena, która stale nadawała komunistom, podczas komunistycznego reżimu, krzyczała, że smradła wy komuniści, zobraliście mi krawi, a do końca miestny funkcjonarz się jej bał, kiedykolwiek chciał dać podpisać jakiś dokument, tak się nie odważył przyjść za nią, bo ona z palicą mu się wygrażała. Ona bardzo brudno chodziła do kostola i szła ulicą, klopała na każdym domu i krzyczała do dworu, że idziecie do kostola, nie możecie się bać tych smradławych komunistów. A ja się to jako dziecia pamiętam, a moja stara mama ją bardzo często upozorniowała, że przed dzieciakiem to nie mów, bo ona to porozmawia w szkole i będziemy mieć problemy.
[44:16.78 → 45:18.10] C: Ulubiona postać, tak przynajmniej sądząc, po spotkaniach z czytelnikami, to jest, w książce ona ma inaczej na imię, ale w rzeczywistości miała na imię Teresa. To była taka mała, niewielka staruszka, która ciągle, nawet za komuny, publicznie wyzywała komunistów, krzyczała za nimi, że wy śmierdzący komuniści zabraliście mi krowy. Miejscowy przedstawiciel komitetu bał się przyjść do niej z jakimkolwiek podaniem do podpisania, bo ona po prostu wygrażała mu się laską i tak samo publicznie, manifestacyjnie chodziła do kościoła. Idąc do kościoła, uderzała swoją laską o płoty mijanych domów i mówiła, idziemy do kościoła, nic się nie bójcie tych śmierdzących komunistów. Nawet do tego stopnia, bo ja to pamiętam z dzieciństwa i moja mama mówiła, przy dziecku takich rzeczy nie mów, bo powie w szkole i będziemy mieć problemy.
[45:20.91 → 45:44.45] A: kwestia tego rozdarcia, że część rodziny po stronie węgierskiej, część po słowackiej, czechosłowackiej. Na ile to było to rozdarcie, ten podział w rodzinie obecne, tęsknota, pamięć o ludziach, z którymi nie można się spotkać, no bo to zupełnie innego rodzaju były wtedy granice.
[45:46.54 → 46:01.60] C: Jako to rozdzielenie rodziny pod tą granicą, a to z tym, że nie dało się wtedy tak to cestować, a tak mać jakąś społeczną pamięć, jakieś społeczne wzciagi, do jakiej miery to potom poznaczyło funkcjonowanie tej Waszej rodziny?
[46:02.70 → 46:47.37] B: Poznaczyło to właściwie każdą rodzinę, lebo, aj kiedy Madziarsko było otworeniejsze, czyli że myśmy mogli częściej cestować za Madziarską rodziną, ale na przykład mnie to poznaczyło w tym, że cały żywot sobie właśnie rozmyślałam, czy chcę żyć na Słowensku, a i odchodziłam. Ja w pewnym czasie mieszkałam w Zjednoczonych Statach, w Nowym Jorku. I zawsze właśnie myślałam o tym, że nie poznam większą część mojej rodziny. A co się stanie, jeśli to się zopakuje? Jak na przykład jednego dnia ma oddziały od mojej siostry, o tych ludzi, których jeszcze mam?
[46:48.49 → 47:32.67] C: Myślę, że na każdej rodzinie to się w jakiś sposób odbiło. Wprawdzie Węgry były stosunkowo bardziej otwarte, więc nam było łatwiej na Węgry do tej rodziny jeździć w odwiedziny. Ale na pewno odbiło się na mnie to chociażby w ten sposób, że miałem takie ciągle przemyślenia, czy ja chcę stale mieszkać na Słowacji. Pewien okres spędziłam w Stanach Zjednoczonych, w Nowym Jorku mieszkałam i wracały do mnie takie myśli, co jeżeli to się powtórzy i jeżeli mnie również to się przytrafi, jeżeli zostanę rozdzielona z moją siostrą i stracę znowu nawet tę rodzinę, która mi została.
[47:33.53 → 48:42.93] B: A wiecie, jak jesteście mężczyzną w kraju, to zostaniecie zaseknięci między dwoma językami. a ani jednym nie mówicie dokonalo. Mnie się stało to, że tym, że ja się sztudowałam w New Yorku i pisałam po angielsku, byłam szef redaktorką angielskiego czasopisu, to zostałam rozpośredzona między trzema językami. Potem wiedziałam, że rozmyślam w małgarskim, najlepiej rozprzestrzeniam w słowiańskim i bezpłatnie piszę w angielskim. W Magiarczynie nie dokazałam się zapajać do akademickich dyskusji, bo jednoducho miałam kuchińską Magiarczynę, a nie sztudowałam w Magiarczynie. W Słowenczynie nie wiedziałam pisać, bo stale pisałam jako nowinarka w angielskim. Potem się uwiadomiłam, że muszę się niejak pozbierać, że cała jestem taka rozcieczona, że wiem się pochowywać w trzech różnych światach, ale kto jestem ja albo jaka jest moja językowa identyta?
[48:44.49 → 49:43.94] C: Ja na przykład miałem taką sytuację, że byłam należałam do mniejszości narodowej, byłam zawieszona jakby między dwoma, a nawet między trzema językami, bo w momencie, kiedy mieszkałam i pracowałam w Nowym Jorku jako redaktorka anglojęzycznego czasopisma, to ja miałem w pewnym momencie taki miszmasz, że myślałam po węgiersku, Najlepiej mówiłem w języku słowackim, natomiast najlepiej pisałem po angielsku. I teraz był taki kłopot, że nie byłem w stanie za bardzo włączyć się w tę debatę publiczną po węgiersku, bo ten mój język węgierski to był taki kuchenny węgierski. Z pisaniem po słowacku z kolei miałam spory problem. No i uświadomiłem sobie, że muszę... Cała się jakoś rozłażę między tymi trzema światami. Muszę się określić, zastanowić, jaka jest ta moja identyfikacja językowa.
[49:44.78 → 49:47.78] B: Dlatego
[49:55.72 → 50:05.86] C: koniec końców w Cornelii nie napisałam po węgiersku, tylko po słowacku i na język węgierski ta powieść jest tłumaczona.
[50:06.67 → 51:33.88] A: Dodam jeszcze, że książka ukazała się oryginalnie w 2022 roku w Słowacji i Beata dostała za nią bardzo ważne nagrody literackie w Słowacji. Czyli nie tylko spotkała się ta powieść z dużym uznaniem czytelników, ale także ludzi, którzy są krytykami i decydują o przyznawaniu nagród. A teraz bym chciał, żebyśmy się przenieśli już tak bardzo dokładnie do jabłonowej panicy, To jest ta wieś, w której rozgrywa się znaczna część historii opowiedzianych w Korneliach. Jest coś takiego, to nie pierwsze spotkanie w ramach naszego cyklu, kiedy pojawia się w mojej głowie hasło środkowo-europejskiego realizmu magicznego, bo ta wieś, w której żyją kolejne pokolenia Korneli, to jest trochę takie nasze, tutejsze, swojskie Macondo, dlatego że i Twoje bohaterki czują i widzą więcej i historie ludzi, o których one opowiadają, także mężczyzn, to są takie opowieści trochę jakby nam je Marques opowiadał o Europie stąd, tu i dekady temu. Dlaczego właśnie w tę stronę Cię pokierowało? Czy te kornelie w Twojej rodzinie właśnie były takie trochę jak z realizmu magicznego?
[51:38.09 → 52:59.52] B: Ano, zamiernie, zamiernie ja właśnie nie wiem pisać innym sposobem, tylko magicznym realizmem. Urczycie nikogo nie przekłapie, że mój oblubiony spisowaciel jest Marques, że miluje Oguta Tokarczuk, że czytam Narina Bgariana, czytam właśnie prawe spisowaciela. Czuję się blisko tym spisowacielom, którzy wyjadrują się takim magicznym językiem. A jest to tak, że ja wierzym, że trzeba haliadać w obyczajnych rzeczach każdodzienne magiczno, abyśmy mieli pocyt, że kiedy się spotkają dwie osoby, które są bliskie, że się dzieją wielkie rzeczy, że w małym, starym, zapraszonym domu się mogą dzieć rzeczy, które zmieniają dzieję. Na to to wierzymy. Jabłonia Panica jest właśnie gemerska panica, a jest to bardzo obyczajna dziedzinka. A mnie się stało, że niektórzy ludzie, kiedy przeczytali tę knigę, chcieli przyjechać do tej dziedziny. I ja się bardzo obawiałam, że tam nic nie jest, że tam nie chodzicie, że tam nie znajdziecie tych błaznych figur, które opisuję.
[53:00.30 → 54:08.36] C: Tak, ja celowam. Wybieram taki język tego magicznego realizmu. Ja po prostu inaczej pisać nie umiem. Nikogo pewnie nie zdziwi, jak powiem, że moim ulubionym pisarzem jest Marques, że uwielbiam Olgę Tokarczuk. Czuję po prostu bliskość ze wszystkimi tymi pisarzami, którzy takim językiem opisu się posługują. Jestem przekonana, że powinniśmy doszukiwać magii, wielkiej magii w takich drobnych, codziennych sprawach. Jestem przekonany, że wielkie rzeczy dzieją się nawet w małych domkach i chatkach, kiedy spotykają się bliscy sobie ludzie. Natomiast ta tytułowa wioska ma swój pierwowzór. Tak naprawdę ta miejscowość nazywa się Gemerska Panica. No i były takie reakcje po czytelników, kiedy jakby się tego dowiedzieli, że wiele osób chciało tam jechać. Ja bardzo się bałam i mówiłam tym ludziom, słuchajcie, nie jedźcie tam, tam nic nie ma, tam tych dziwaków, których ja opisuję, nie spotkacie.
[54:10.02 → 55:00.60] A: Właśnie, a propos dziwaków. Powiedziałaś, że to jest kobieca powieść, ja się z tym nie zgodzę, bo jestem najlepszym dowodem na to, że mężczyzna też może dobrnąć do końca i jeszcze się koroneliami zachwycić, ale jednak są w twojej książce mężczyźni. Oni co prawda w większości krótko żyją i tak spadają właśnie z dachu albo gdzieś znikają, ale też w tej związanej z realizmem magicznym części pojawiają się bohaterowie. I jednym z moich ulubionych jest taki lokalny Odyseusz. Kto to jest? Tutaj cię jednak namówię, żebyś trochę powiedziała więcej o konkretnej postaci. Skąd on się wziął i dlaczego wydał ci się ważny w tej opowieści?
[55:01.64 → 56:18.00] B: Ten Odyseus był upełnie skuteczny. To był właśnie jeden mój prastryk, który nawet miał jakieś mentalne ciężkości, ale on wżdy chciał iść do Rosji. Wspomnieć o tym, że Tereza, nasza pratieta, powiedziała mu, że jak odjdzie do Rosji, to go otrawi i uwari mu. gulasz z otrawionych ryb, ale on nawzaje cestował. Potem zaczął posilać takie czudne pohladnice, które ja pamiętałam jeszcze z togo powinnego dopisowania z ruskimi pioniermi. Zaczął posilać też przedmioty, takie małe rakiety z Ruska. Myśmy się właśnie staraliśmy się wymyślić ok. tego jakiś przybieh. Potem nawzaje przestał posyłać tejto przedmioty, ale my właśnie w tej rodzinie nadal się wymyślali, że Bolondos Bertalan nam posłał list, a mówi o tym, że już doszedł na Sybir. Czyli część tej postawi była realna, ale tak jak w skutecznym życiu my się go dotwieraliśmy, tak ja go dotworzyłam w tej knize.
[56:20.33 → 57:39.43] C: Ten Odyseusz był rzeczywisty, to był taki mój prawujek, można powiedzieć. I rzeczywiście on miał jakieś też swoje problemy psychiczne, ale fascynowała go Rosja i koniecznie chciał do niej jechać. Nic nie zmieniało tym nawet groźby Terezy, która, ciotki Terezy, która mówiła, że jak on będzie chciał jechać do tej Rosji, to ona go otruje. Rzeczywiście dużo podróżował po świecie. i z tych swoich podróży przysyłał nam pocztówki. Później do pocztówek zaczął dołączać też jakieś drobne przedmioty, jakieś drobne rakiety właśnie z Rosji. I my do tych i pocztówek, i przedmiotów dopisywaliśmy sobie jakieś historie. Było tak, że rzeczywiście w pewnym momencie przestały nawet przychodzić te listy i przesyłki od niego. Ale my jakby ciągle to kontynuowaliśmy, że wyobrażaliśmy sobie i mówiliśmy między sobą, że Bertalan znowu wysłał nam list, pisze, że już dojechał na Syberię. Tak więc zarówno w tej rzeczywistej historii, jak i w książce było tak rzeczywiście, że my do tego, co działo się faktycznie, dopowiadaliśmy jeszcze swoje historie.
[57:40.43 → 58:25.73] B: A można byś sobie dodała jeszcze jedną rzecz, że że my w dzisiejszej dobie brutalnie podceniujemy nasze dziecztwo. Czytamy wszelkie studia, jakie traumy się niesiemy z dziecztwa, ale naopak mało czytamy o tym, co robić albo co się począć z tymi wspomniankami z dziecztwa. Zamyślicie się, czy pamiętacie swoje pierwsze wspomnienia z dziecztwa, A to jest bardzo ciekawe ćwiczenie, które z moimi dobrymi, znamymi spisowacielmi robimy. A niekiedy wydolujecie jakiś obraz, który ma o wiele większy wyzwan, niż w pierwszym momencie przedpokładacie.
[58:27.41 → 59:06.52] C: A mnie się wydaje, że obecnie bardzo niedoceniamy dzieciństwa. Wprawdzie czytamy wiele o traumach i tym, jak traumy z dzieciństwa nas wyposażają na całe życie, ale wydaje mi się, że mało ciągle robimy ze wspomnieniami z dzieciństwa. Czy zastanawialiście się kiedyś, jakie jest takie naprawdę wasze pierwsze wspomnienie z dzieciństwa? Bo ja często to robię z moimi bardzo dobrymi znajomymi pisarzami i często w ten sposób można wydobyć jakby z przeszłości bardzo ciekawe obrazy, znacznie ciekawsze niż te, które gdzieś tam w pierwszym odruchu wypowiadamy.
[59:08.30 → 01:00:08.17] A: Ale to nie wszystko, gdy chodzi o mężczyzn. Jest też taki rozdział, już na samym końcu książki, w których ty piszesz, Beato, o bardzo wielu mężczyznach i o ich miłosnych rosterkach. Przez całą pewnie książkę pokazujesz silne kobiety, jak one sobie radzą w świecie bez mężczyzn, no bo oni dość szybko znikają, ale kiedy twoja bohaterka Alma zakochuje się w tajemniczym mężczyźnie z Ameryki imieniem Radziw i doznaje czegoś na kształt zawodu miłosnego, to tutaj otwiera się cały worek z mężczyznami, którzy albo nie dają rady ułożyć sobie życia z kobietami, albo są niedorośli, albo zawodzą kobiety. Do czego było Ci to potrzebne w tej powieści?
[01:00:09.73 → 01:02:15.35] B: Ja są długo rozmyśla, czy tu czas poniechać w knihę. Do końca moja edytorka, która edytowała knigę, sama dwa razy zapytała, czy tu czas chcę mieć w knihę. Ja się zauważyłam, że ta kniga jest własnie o laskę. jest o tym, że jaką laskę dokażemy, jak ją dokażemy zachować, czy już w oczy swoim rodzicom, a że ukazuje ta kniga i to, że to, co się dzieje w jednej rodzinie albo między dwoma ludźmi, że najwięcej zrozumie i tak ta rodzina, ale że jest to przenosne, bo każdy w naszym mikroswiecie nieco takie przeżywamy. Rajiv był też upełnie skuteczny i nawzaj była to moja taka, taki welmi nieściasny 20-roczny wzciach, który myślę, że tym, że ja go do tej knizy zapracowałam, tak i w sobie to troszkę tak uzawierałam. Prezredzim wam właśnie taką wec, którą często nie prezredzam, że Rajiv chciał być wżdy spisowatel. Był ameryczan, a chciał być spisowatelem, a inwestował do tego wiele pieniędzy. Zapisał się na Czikawską Uniwersytet, na kurs pisania. Zabrał się sabbatykal na dwa roki. A wżdy, właśnie, kiedy nieco napisał, ten roman był w poriadku, ale wżdy to mu nieco chybało. Właśnie ja się uwiadomiłam, że tym knihom chybało takie autentyckie, nieco przeżyte, chybał do tego rodzinny przybieg. On poznał wszystkie tajemstwa modernego romanu. Formalnie wiedział pisać lepszy niż ja, ale nie miał to odżyte.
[01:02:17.57 → 01:04:02.95] C: Rzeczywiście długo zastanawiałam się nad tym, czy zostawić ten rozdział w książce. Moja edytorka dwa razy się mnie pytała, czy na pewno chcesz zostawić ten rozdział, ale ja powiedziałem sobie, że Koniec Końców to jest książka o miłości, moim zdaniem, czy do rodziców, czy między dwojgiem ludzi. I to, co wydarza się w jednej rodzinie czy w jednej parze, to oczywiście najlepiej rozumieją członkowie tej rodziny, ale to jest w jakiś sposób przenośne na mikroświaty każdego z nas. Również ten Rajiv jest postacią wzorowaną na postaci autentycznej. To był taki mój dwudziestoletni związek, który mam wrażenie potrzebowałem, pisząc o tym w Korneliach, potrzebowałem coś, jakiś rozdział w sobie zamknąć. I to jest taka rzecz, której którą państwu zdradzę, a której nie zdradzam często, że Rajiv marzył o tym, żeby zostać pisarzem. Traktował to bardzo poważnie, zapisał się na kursy Creative Writing na Uniwersytecie w Chicago, wziął sobie urlop dwuletni sabbatical i pisał świetnie technicznie, napisał powieść, która zasadniczo była okej, ale czegoś jej brakowało. Ja zastanawiałem się czego i tak naprawdę wydaje mi się, że brakowało jej autentycznego przeżycia, bo on nie zawierał w niej tam właśnie autentycznie przeżytej historii rodzinnej. On znał doskonale lepiej ode mnie tajniki nowoczesnej powieści, ale brakowało mu tego czegoś, tego autentycznego, rodzinnego przeżycia.
[01:04:03.82 → 01:04:56.27] B: A jeszcze sa ma ludzia pitali, czy sa nie boim, ze tuto knihu a tuto czasy bude citać aj Robert Fico, kecze nasz premier obczas howori aj o mnie, niekedy na tlaczowej konferencji proste wyslowi moje meno a proste sa wyhraza. A ja sum si wtedy uwedomila, ze w tom je ta sila, ze mi to bolo jedno, a ze nie mislim si, ze prejawic albo prezradzać rodzinne przybiegi, jest słabost. Jest w tym siła, bo ja właśnie piszę o mojej identycie, za którą sam możem pełno postawić, a ukazuję tam też bolesne rzeczy, ale poważam się, że ta kniga mi urobiła jeszcze silniejszą, myślę.
[01:04:58.11 → 01:05:44.53] C: Ludzie też pytali się mnie, czy np. nie obawiam się tego, że premier Fico to przeczyta, bo to jest człowiek, który potrafi mówić o mnie na konferencji prasowej, wspominać moje nazwisko, kierować pod moim adresem jakieś pogróżki. Mnie się jednak wydaje, że siła właśnie nie polega na tym, żeby o takich sprawach osobistych, rodzinnych nie mówić. Wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie, Siła wynika z tego, że ja potrafię opisać tą swoją tożsamość, nie unikając również tematów bolesnych i paradoksalnie przez to ta książka uczyniła mnie jeszcze silniejszą niż byłam.
[01:05:45.13 → 01:05:47.85] B: Ale myślę, że Robert Fico takie to kniżki nie czyta.
[01:05:48.43 → 01:05:54.57] C: Ale z drugiej strony myślę sobie, że premier Fico nie czyta takich książek, niestety.
[01:05:55.84 → 01:07:01.09] A: Ja tylko jeszcze zacytuję Alme, być może Arter Ego Beaty. Moje serce zostało złamane siedem razy, trzy razy złamał mi je Radziw i teraz dodaję od siebie, ani razu nie był to Fico. A ponieważ doszliśmy znowu do polityki, to chciałem zakończyć nasze spotkanie pytaniem o przyszłość. W ramach tego cyklu wszystkie książki Europy Tu w Lublinie i na antenie programu Trzeciego Polskiego Radia pytam się naszych gości z naszej części świata o to, jak patrzą w przyszłość. Mamy bardzo trudny czas teraz. To są w ogóle nieciekawe czasy. Mówiłaś sporo o tym, jak premier Słowacji reaguje na to, co dzieje się w Ukrainie i do kogo jest mu niestety bliżej. Jak ty jako i pisarka, i komentatorka polityczna widzisz przyszłość naszej części Europy? Co przed nami?
[01:07:03.23 → 01:08:19.12] B: Ja wiadome, bo jestem przygotowana namalować upełnie ciemny scenariusz. Jestem w tym dokonana. Wiem po prostu wymyślić wiele scenariuszów, co wszystko może dopadnąć źle, ale zawsze wspominam się na przykład te wielkie protesty, które się dzieją w Bratisławie. Wspomniem się na te protesty, które już przebiegają w Budapeszcie. Czyli chcę wierzyć, że żyjemy w bardzo ciężkim okresie, ale jest wciąż zdrowa część społeczności, która większość czasu mnóci. Ale kiedy się odczuje w ograniczonej sytuacji, tak czas tej społeczności nawzajsza dokaże zaaktywizować, a to widzimy na Słowensku. A jest to tak, że Robert Fico sa tych demonstracji boi. Wiktor Orbán sa tych demonstracji boi, a preto sa spoliehaju na pomoc Władimira Putina, a na hybrydne zasahi, na trollow, na cyberterolistow, po prostu utoczyła na nasze krainy?
[01:08:21.04 → 01:09:37.35] C: Ja mogłabym odmalować taki czarny scenariusz, bo jestem w tym mistrzynią w wyliczaniu tego, co może pójść źle, ale lubię też myśleć o tym, że być może te duże protesty, których świadkami jesteśmy czy to w Bratysławie, czy już w Budapeszcie się rozpoczęły, Być może znaczą to, że rzeczywiście jest tak, że żyjemy w bardzo ciężkich czasach, ale znaczna część społeczeństwa wydaje mi się, to jest taka nawet powiedziałbym milcząca większość, to są ludzie, którzy w sytuacji granicznej się zaktywizują, a jestem przekonany, że to są że to są, że to są, że to są dobrzy ludzie i widać to, widzi to, wydaje mi się również, widać to na Słowacji, widzi to czy Fico, czy Orbán i obaj boją się tego, dlatego liczą na Putina, jego wsparcie w postaci, czy to elementów wojny hybrydowej, ataków troli, czy cyberterroryzmu, którego nasze kraje doświadczają.
[01:09:38.37 → 01:10:49.84] B: Momentalnie nawet żyjemy w dobie takiej emancypacji głupości, że żyjemy w dobie, kiedy pomału mamy się hambić za to, że mamy wysoką szkołę, mamy się hambić za to, że jesteśmy wzdielani. Mamy się hamować za to, że czytamy knigi, albo będziemy oznaczeni liberalmi, albo będziemy oznaczeni, że jesteśmy przeciw ludowemu, że jesteśmy przeciw zwykłym ludziom. To jest niebezpieczne, bo prawie ten czas społeczności, Robert Fico i Wiktor Orban, emancypują, podwyżują i mówią im, że teraz jest wasz czas. Wasze najciemniejsze tużby, któreście do teraz nie smali wysłowywać, bo nie smaliście posielać swoich susedów do plynu, nie smaliście nadawać Romom, że są cygani, szpinawi. Ale teraz możecie, bo przyszedł was czas, a kiedy nas będziecie wolić, tak my będziemy przesadzować presnie te wasze przedstawienia o społeczności. Robią to nie, bo na to wierzą, ale robią to, bo ta część społeczności im umożliwia władzić.
[01:10:51.70 → 01:12:11.81] C: Bardzo dużo wydaje mi się, że problemem jest moment obecnie, taka emancypacja głupoty. w nas jakby stara się ten prąd wytworzyć takie przekonanie, że powinniśmy się wstydzić naszego doświadczenia, naszego wykształcenia, wstydzić się tego, że czytamy książki, bo być może z tych powodów zostaniemy ometkowani jako liberałowie, jako ludzie, którzy są przeciwko zwykłym obywatelom. Fico czy Orban wydaje mi się, że emancypują właśnie teraz takich ludzi, dając im do zrozumienia, że te ich najciemniejsze pragnienia, których do tej pory nawet nie mogli wysłowić, teraz mogą zostać spełnione, bo wcześniej mogli sobie tylko myśleć, ale nie powiedzieć na głos, że chcą wysłać swoich sąsiadów do gazu, czy wyzywać Romów od brudnych cyganów, natomiast ci politycy dają im do zrozumienia, że jeżeli będziecie nas wybierać, to my będziemy starać się te wasze wyobrażenia wcielać w życie. Nie dlatego, że ci politycy w to wierzą, tylko dlatego, że wsparcie tych grup społecznych umożliwia im dobry wynik wyborczy i rządzenie.
[01:12:12.11 → 01:12:58.47] A: No dobrze, ale nie boisz się tego, że właśnie taka polityka przekraczania kolejnych granic słownych doprowadzi prędzej czy później do jakiejś tragedii, że nakręcanie ludzi przeciwko sobie, mówienie o tym, że ludzie, którzy uciekają z Ukrainy przed wojną, to nie powinni ani w Słowacji, ani w Polsce się zatrzymywać. Niech wracają do siebie, że są gorsi, że przez nich ta wojna w ogóle i tak dalej, że to nie doprowadzi do jakichś gorszych wydarzeń. do pobić, do takiej fali niechęci, która może naprawdę czymś strasznym się skończyć.
[01:12:59.97 → 01:14:46.08] B: Ja upełnie zgłaszam, że, że prawe przekraczanie granic w języku nawzaj nas posuwa k tragediom. Powiem jeden przykład, że przed tym, niż zawrażli Jana Kucjaka, mojego kolegu, nowinara na Słowensku, tak Fico bardzo często mówił o nowynarach jako hadoch, o prostytutkach. Ja wierzę, że prawie dlatego się myślał niektórzy, że to jest w porządku odstranić nowynara. Dziś widzimy, że werbalne nasilie jest wszędzie przytomne. Ja wspominałam o tych odkazach, które dostaję. Ja otworenie o tym mówię, że mam panickie ataki. Mówię o tym przed kolegami, że musiałam wyświetlić pomoc odbornika, bo panickie ataki były bardzo złe. To jest wynik tego, że dziennie celuję takim utokiem. Roberta Fica próbowali zabić. Ja uznawam, że ten człowiek, który pokusił się zabić Roberta Fica, też to robił, bo Robertowi Fico mu nadawali, że go dehumanizowali. Robert Fico, na miejscu tego, aby uklucznić społeczność po tym atentacie, ten atentat wyużywał i wygłosował, że my, nowinari, żeśmy go właśnie chceli dać zabić.
[01:14:49.66 → 01:16:34.16] C: Ja po śmierci Jana Kucjaka, dziennikarza, mojego przyjaciela, Przeszła taka fala przez Słowację, kiedy Robert Fico zaczął notorycznie nazywać dziennikarzy prostytutkami. I ja zgadzam się z tym, że przekroczenie granic w języku jest bardzo niebezpieczne i może prowadzić do tragedii. Ta przemoc słowna już w tej chwili jest tak naprawdę wszechobecna. Ja nie ukrywam tego i mówię o tym publicznie, dzielę się tą wiedzą również, tą informacją również moimi kolegami, że ja w związku z tym, że tak jak mówiłam, dostaję codziennie takie nienawistne maile, wiadomości z pogróżkami, to zacząłem mieć ataki, paniki i musiałem zwrócić się o pomoc fachową z tego tytułu, bo miało to poważny wpływ na mnie. Natomiast Robert Fico przeżył próbę zamachu na swoje życie. I ja też jestem przekonany, że ten zamachowiec, który postanowił dokonać tego czynu, również zrobił to dlatego, że Fico był w przestrzeni publicznej dehumanizowany. Natomiast Robert Fico, jak zareagował na ten zamach, on traktuje ten zamach jako wymówkę do dalszych ataków na dziennikarzy. On mówi, że o, wy dziennikarze chcieliście mnie zabić.
[01:16:35.00 → 01:17:36.44] B: Czyli, że on właśnie ten moment mogł wyużyć na to, aby uklucnił społeczność. On nawzaj ten moment, że skoro zomrel, mogł zobrać, a mogł ze Słowenska robić lepszy, a wludniejszy krain. Na miesto tego, do dnies, przebiega wielka kampania, w której on mówi, że Respektuję inny nazwą, ale pod tym innym nazwą myśli na przykład to, że Ukraińcy możą za wojnę. A mówi, że to byśmy mieli respektować. Albo to, że Władimir Putin nie jest wojnowy złoczyniec. Albo to, że Słowensko Czyli, że takim to sposobem znieużywa ten dyskurs, a mówi, że jak z nim nie zgodzimy, tak właśnie rozosiewamy proti niemu nienawistę, a tym padom robimy z niego tercz na dalszy utok.
[01:17:37.70 → 01:18:37.13] C: I ten moment zamachu Fico mógł wykorzystać do uspokajania nastrojów. Mógł to, że niemal zmarł, mógł wykorzystać do tego, żeby uspokoić atmosferę w kraju. Ale co dzieje się zamiast tego? Jest wręcz przeciwnie. On rozpętał olbrzymią kampanię, która wprawdzie przebiega pod hasłem, liczę się z innym zdaniem, ale to inne zdanie, inna opinia Inny pogląd to jest na przykład właśnie twierdzenie, że Ukraińcy są winni wybuchu wojny, że Putin nie jest zbrodniarzem wojennym, że Słowacja może wyjść, wystąpić z NATO i on jakby obracając kota ogonem mówi, że jeżeli my nie zgadzamy się z nim, z tymi stwierdzeniami i je krytykujemy, to my siejemy nienawiść przeciwko niemu i wystawiamy go na ryzyko kolejnego zamachu na jego życie.
[01:18:38.49 → 01:19:15.26] A: Jak państwo słyszą, od magicznego realizmu doszliśmy do realizmu naszych czasów. Czy chcieliby państwo o coś Beatę zapytać? Jeżeli mamy taką możliwość teraz i gościmy w Lublinie dziennikarkę i pisarkę słowacką, która tak ciekawie opowiada i o swojej twórczości i o rzeczywistości słowackiej, to być może są pytania do Beaty Balogowej. Oczywiście nic na siłę, ale gdyby ktoś chciał, to bardzo proszę, to jest ten moment. Tam mamy osobę z mikrofonem. Widzimy też panią, która podnosi rękę, więc od pani zacznijmy.
[01:19:23.17 → 01:21:36.12] B: Dobry wieczór. Ja kiedy zobaczyłam pani książkę na liście do nagrody Angelusa, to przede wszystkim tytuł rzucił mi się w oczy, bo kilka miesięcy temu moja ciocia została prababcią właśnie dziewczynki, która dostała na imię Cornelia. I cioci nie bardzo się podobało to imię, mnie nie tak. No i teraz po przeczytaniu tej książki będę mogła, cioci, powiedzieć coś więcej o Korneliach. Książka pani zachwyca przede wszystkim też językiem, bo właściwie ona jest pisana nie tylko słowem, ale też obrazem, dźwiękiem i zapachami. I to jakoś tak bardzo działa też na wyobraźnię. Oczywiście też tutaj duża zasługa tłumaczki tej książki, bo czyta się ją świetnie. Oczywiście nie można czytać jej szybko, bo książkę tę trzeba smakować. Drugą sprawą, która mnie zainteresowała, to to, że bohaterki mieszkają na pograniczu słowacko-węgierskim. I właśnie ten problem tożsamości bardzo mnie interesuje, ponieważ ostatnio przeczytałam, pani jest pierwszą autorką słowacką, książkę, której przeczytałam, ale oprócz tego przeczytałam też książkę innego autora, który był na liście Angelusa, mianowicie Slobodana Snydera, chorwackiego pisarza, który porusza tam też problem tożsamości swojej rodziny i jeszcze Jarosław Rudisz, czeski pisarz w Grand Hotelu na przykład też ten problem tożsamości jest tam zawarty. Ja jestem ciekawa, na ile albo ile tej tożsamości węgierskiej albo kultury węgierskiej jest zachowane w Pani rodzinie dzisiaj? Szczególnie chodzimy o to młode pokolenie.
[01:21:39.59 → 01:21:44.43] A: To może samo pytanie przetłumaczmy, że kolko
[01:21:44.43 → 01:21:52.01] C: właśnie z tej totożności madziarskiej przetrwała w tej najmłodszej generacji waszej rodziny?
[01:21:54.23 → 01:24:01.55] B: Dziękuję, ja rozumiałam wejście, co mówicie i bardzo mnie to cieszy. Najmniej to, jak mówicie o przeżywaniu włoń, farieb, a wszystkiego tego, co w tej kniżce jest. Co się tyka przeżywania tej generacji, mam, jak wspominałam, najmłodsza Kornelia, moja nietierka, chodzi do słowiańskiej szkoły, bo żyją ze sestro w słowiańskim mieście. A i kiedy mi to trwa serce, ona już nie pozna małgarskich spisowatełów, nie uczy się małgarskiej baśniczki, ale mówi, mówi upełnie płynulo po małgarski i rozprawiamy się z nią po małgarski. Ona bardzo często kładzie tu otawsku, co na jej wiek, ona ma 13 roków, jest aż nieobwykle, że ona ma się pyta, kto właśnie A niekiedy ma to tak boli, kiedy widzę, że na ulicy się boi mówić po małżeńsku, bo teraz na nas już nie uciekają, więc nie powinno się bać. A niekiedy też się boi, że rozmawiamy po małżeńsku. Więc bardzo jej wyświetlam, że my, Małżeństwo, mamy pełne prawo mówić po małżeńsku i że musi być hrda na swoją małżeńską część. A jest to upełnie w poriadku być aj Magiar, aj Słowak, jest upełnie w poriadku zarówno się uczyć w angielsku, jest w poriadku nie wiedzieć, że kto presnie jesteśmy, bo właśnie to nas inspiruje do tego, abyśmy tu identyty stale szukali. Bo myślę, że jest wielkie pokryciectwo, jeśli wasz polityk, czy już premier, albo wasz prezydent wam powie, że kto są Polacy. Albo to jak, wżdy kiedy się wypoczują te definicje od polityków, że kto zmy my jako naród, tak ma to dziesięć, bo ja się z tym w ogóle nie wiem identyfikować.
[01:24:02.09 → 01:24:03.03] A: Mamy to, mamy to.
[01:24:03.91 → 01:26:01.30] C: Dziękuję bardzo za to, co Pani powiedziała. Większość z Pani komentarza zrozumiałam. Bardzo cieszę się szczególnie z tego, że odnalazła tam Pani te wszystkie zapachy, kolory i to wszystko, co miałam właśnie nadzieję pisząc w książce, że tam się znajdzie. Jeżeli chodzi o to najmłodsze pokolenie mojej rodziny, to tak jak wspominałem, ta siostrzenica, która ma lat 13, chodzi do słowackiej szkoły, bo mieszka razem z mamą w słowackim mieście. Co mnie bardzo smuci, nie zna już węgierskich wierszyków, nie zna twórczości węgierskich pisarzy, dlatego że tego się nie uczy, natomiast mówi płynnie w języku węgierskim, rozmawiamy z nią po węgiersku, natomiast często, zwłaszcza jak na trzynastolatkę wydaje mi się, że bardzo często pyta nas o to, kim my właściwie jesteśmy. To mnie boli, dlatego że widzę, że stydzi się albo wręcz boi mówić publicznie po węgiersku, podczas gdy teraz jakby nie jesteśmy już za to w żaden sposób prześladowani, i ja staram się jej wyjaśnić, że powinna być dumna z tego, kim jest i że może czuć się zarówno Węgierką, jak i Słowaczką. Równie dobrze równocześnie uczyć się języka angielskiego, Nie musimy być tylko tym albo tylko tym. To właśnie to poszukiwanie naszej tożsamości może być dla nas budujące i twórcze. Hipokryzją jest, uważam, kiedy nasz premier czy wasz prezydent mówi wam czy nam, kim mamy być, żeby czuć się zaliczonym w poczet prawdziwych Słowaków czy prawdziwych Polaków. Takie definicje są dla mnie przejawem hipokryzji i ja w takich definicjach się nie odnajduję.
[01:26:01.94 → 01:26:47.75] B: Raz, kiedy my cestowali z moją małą nietierką, Corneliją, Nelka, Nelka ją wolałem, w elektryczkę, tak ma oplul jeden mąż. A ona się z tego zliakła, bardzo się wydziesiła, a potem mi doma powiedziała, że ja chciałabym być nowinarką, ale raczej będę obrabaczką kową, jako nowinarka, Cieba nienawidzia. Potem my znowu byliśmy gdzieś wspólnie i z razu poobijali mnie dwie takie piękne damy i czytali moją książkę Cornelia. Mówili mi, jak się cieszą, że mają poczucie, że jesteśmy rodziną. Moja mała córka powiedziała, że może ja też będę nowinarką.
[01:26:49.65 → 01:27:40.13] C: Ta moja trzynastoletnia siostrzenica, mówimy na nią Nelka, kiedyś jechała ze mną w tramwaju i doszło do takiej sytuacji, że opluł mnie w tym tramwaju jeden z pasażerów. Ona wtedy, kiedy wróciliśmy do domu była taka zszokowana i mówi, że no wiesz co, ja kiedyś chciałem być dziennikarką, ale teraz to raczej to ja się zajmę obróbką i skrawaniem metali. Natomiast inna historia nam się przytrafiła spotkaliśmy dwie piękne kobiety, które akurat niedawno przeczytały Cornelię i mówiły mi o tym, jak bardzo są zachwycone lekturą i że czują się tak, jakby były moją rodziną. I wtedy ta moja trzynastoletnia Nelka mówi, że no dobra, to może jednak zostanę tą dziennikarką.
[01:27:41.93 → 01:28:21.86] B: Ja jeszcze chciałabym się tutaj odnieść do zakończenia książki, bo trochę myślałam, że troszkę inaczej się zakończy. Trochę byłam rozczarowana, bo myślałam, że kolejne Cornelje to będą właśnie potomkowie Almy. Ale tak sobie pomyślałam, że trochę inaczej odebrałam tę listę panów, o której pan Michał tutaj mówił, bo sobie pomyślałam, że tak, tutaj bohaterka wymienia, prawda, różne typy tych mężczyzn, ale żaden z nich nie jest Belą dziadkiem, ani Belą tatą i właściwie dlatego bohaterka zostaje sama. Czy tak?
[01:28:24.42 → 01:28:56.05] C: Co do zaworu księgi, tak byłam troszkę sklamana. Dufałam, że skończy inaczej, że właśnie dalsza Kornelia, a dalsza Kornelia będzie Almina, ale potem som się inaczej wyłożyła ten zoznam mężów, który wspominał pan Michał, że ja to pochopiła tak, że między nimi nie był Bela ojciec albo Bela diedo, a to skończyło się tak, że ta Alma nikogo nie mała i nie mogła mieć córki Corneliu.
[01:28:56.91 → 01:29:56.40] B: W tej knihę to niecham otworene, że tym, że ja jestem dziennikarka, która wszystko zaznamenala, tak i swój osód niechala otworeny. A tym, że ja nie jestem Cornelia, tak właśnie jakoby się przetrwał ten reścias, że właśnie Cornelią jest córka Cornelia, jakoby mojej sestry. A to, że W tej knihe nie jest upełnie jasne, czy ta Alma ostanie sama. A ja często poczuwam od czytatelów, że właśnie ta kniha jest taka niedokonczona, że właśnie, jako kieby się tylko położyła to pero, a właśnie niechala nam tam z o par czystych stron, że wy się to tam dopiszcie, jako wy się myślicie, że by to mało być.
[01:29:58.29 → 01:30:47.33] C: To zakończenie rzeczywiście jest otwarte i jako, że to ja jestem tą kronikarką, to również swój los chciałem pozostawić otwarty. Nie jest rzeczywiście tak, że to imię Cornelia pozostaje w mojej linii dziedziczenia, więc można powiedzieć, że ten łańcuch jest przerwany, bo Cornelem jest córka mojej siostry, Często też czytelnicy właśnie na Słowacji mówią mi, że pytają, czy ta Alma w końcu zostanie sama, czy nie. To jest taka, moim zdaniem, albo zdaniem niektórych czytelników, też trochę niedokończona książka, tak jakby autorka odłożyła tylko długopis i zostawiła kilka niezapisanych stron, których wypełnienie pozostawia czytelnikom.
[01:30:48.09 → 01:31:05.43] A: Proszę Państwa, dostaję tutaj znaki, prawie dymne od organizatorów, że jest jeszcze spektakl dzisiaj po spotkaniu. Więc jeżeli jakieś pytanie, to teraz szybko jedno i musimy powoli kończyć. Pytanie o plany literackie następne.
[01:31:06.59 → 01:33:04.41] B: Piszę knigę, która będzie pełna murzom. Ta kniga będzie o drugiej części mojej rodziny. czyli rodziny z odcowej strony. Taki pracowny nazwą mam, że Kniha Kohnow. Będzie to o moim prastarym ojcu, który był Józef Kohn. Przeżył Holokaust, a on wychowywał mojego ojca, bo mojego ojca, jego mama i jego ojciec nie chcieli wychowywać. Jego mama do końca rozmyślała, że, bo mój ojciec narodził się na ostatni dzień wojny, 28.05.1945, a jego mama miała pocyt, że gdybym go zostawiała w lesie, aby się o niego postarali z trnki, to może miałby lepszy żywot. W tej knihę opisuję, takie bolestiwe części historii, ale opieć bym to chciała robić sztilem magickiego realizmu, aby ta historia nie była o czyslach, nie była o faktach, nie była o jakichś wyskumach, ale abym ją ukazała troszkę też przez to, jak rodzina dokaże w takich czasach nachadzać coś, pekne, nieco magickie, a do końca mój ojciec, który tak to wyrastał, że go wychowawał jego stary ojciec w Łuczency, gdzie właśnie cała żydowska komunita wymizła, tak o tym będzie ta moja druga knija, że jak zostać właśnie szczęśliwym, a i w takiej dobie, kiedy właśnie rodzinnemu szczęściu nie praje ta historia.
[01:33:06.57 → 01:34:49.49] C: Ta książka, którą zamierzam teraz napisać, będzie dla odmiany pełna mężczyzn. Będzie poświęcona drugiej części mojej rodziny, ze strony ojca. Roboczy tytuł, który ma na ten moment, to jest Księga Konów. Będzie wychodzić głównie od historii mojego pradziadka Józefa Kona, który przeżył Holokaust i który wychował mojego ojca. Bo mojego ojca nie chcieli wychowywać jego rodzice, Moja babcia, jego matka powiedziała, że on urodził się pod koniec II Wojny Światowej i najlepiej by zrobiła, gdyby zostawiła go w lesie na wychowanie sarną, że wtedy miałby lepsze życie. Znowu będę opisywać kwestie bardzo bolesne, ale znowu użyję do tego sztafażu realizmu magicznego. Dlatego, żeby historię pokazywać nie z perspektywy faktów i liczb, tylko przez pryzmat, rodziny i tego, w jaki sposób rodzina potrafi znaleźć takie piękne i magiczne aspekty nawet w tak trudnej sytuacji jak tutaj, gdzie mój ojciec wychowywał go dziadek w tym uczeńcu w mieście, w którym większość Żydów straciła życie w Holokaustie. I chcę pokazać, jak nawet w tak niekorzystnych okolicznościach historycznych rodziny potrafią znajdować szczęście.
[01:34:51.09 → 01:35:56.96] A: Bardzo Państwu dziękuję za to kolejne spotkanie w ramach cyklu Wszystkie Książki Europy. I teraz kilka komunikatów. Ewelina Lachowska i Marta Stępniak przekładały spotkanie na polski język migowy. Wielkie brawa. Za chwilę będzie można wziąć autograf od naszej gościni. W FYE jest sprzedaż. Jest tam stoisko dzięki uprzejmości księgarni technicznej. Bardzo państwu polecam lekturę Corneli. Można książkę też tutaj nabyć i wziąć autograf. Nasze spotkanie z języka słowackiego na polski, a i w przypadku komunikacji z naszą gościnią z polskiego na słowacki, o ile była taka potrzeba, dodajmy, tłumaczą Michał Wirchniański. Bardzo dziękuję. A w Lublinie i na antenie programu trzeciego była z nami jedna z najważniejszych dziennikarek słowackich ostatnich dekad, no i pisarka, świetnie przyjęta została jej powieść debiutancka, Cornelię Beata Balogowa. Dziękuję bardzo.

Partnerzy

Logotyp radiowej trójki - różowy na białym tle. Po lewej kwadrat z wpisanymi trzema okręgami w różnych rozmiarach. Po prawej prostokąt z napisem "Trójka / Polskie Radio".
Logo Europejskiej Stolicy Kultury Lublin 2029. Białe litery na niebieskim tle. Po prawej półkole z żółtych gwiazdek.

Zobacz także

w Mediatece