Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

Maria Peszek. Bitwa o kulturę. #przyszłość

Wróć

BITWA O KULTURĘ

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:03.47 → 01:52.05] A: Dobry wieczór. Roman Pawłowski, witam serdecznie w gościnnych wnętrzach Teatru Starego w Lublinie na kolejnej bitwie o kulturę i kolejnym spotkaniu Krzyżyk Przyszłość, spotkaniu o wizjach rozwoju kultury Polski, ludzkości. Dzisiaj moim gościem będzie wokalistka, aktorka, autorka tekstów, artystka, która porusza się na styku wielu dyscyplin. Jej trzy albumy, tak myślę, pokazały nowe ścieżki w muzyce, polskiej muzyce popularnej. Pisze piosenki na tematy, które nieczęsto pojawiają się w muzyce rozrywkowej. Tak jak patriotyzm, nasz stosunek do historii, do macierzyństwa, miejsce kobiety w społeczeństwie, depresja. Chciałbym porozmawiać o przyszłości z Marią Peszek. Zapraszam. Ta rozmowa sprowokowała troszkę Edwin Bendyk, publicysta polityki, z którym rozpocząłem cykl dwa tygodnie temu, na pytanie, kto może znać przyszłość, odpowiedział, przyszłość znają artyści. No więc chciałbym ciebie zapytać, co nas czeka, nas jako mężczyzny i kobiety, nas obywateli, nas ludzi, nas odbiorców kultury, Co przyczuwasz? Co nas czeka? Będzie dobrze czy nie?
[01:52.83 → 02:11.89] B: Dobry wieczór Państwu. Ja powiem tak, że ja nie wiem co nas czeka i mnie osobiście ta odpowiedź bardzo ekscytuje i gdzieś tam cieszy i mówiąc szczerze nie do końca chciałabym wiedzieć co będzie.
[02:12.25 → 02:12.47] A: Dlaczego?
[02:13.26 → 02:50.74] B: bo nieznane jest zawsze jakimś wyzwaniem i nieznane prowokuje zupełnie niespodziewane w nas samych rozwiązania, a to jest coś, co dla mnie na przykład jako artystki zawsze było kluczowe w tym, co wybieram w swoich decyzjach zawodowych. Zawsze wybierałam rzeczy, które nie do końca są przewidywalne i zawsze mnie ciągnęło tam, gdzie nie wiem, co się wydarzy. Dlatego pewnie nie jest to dobra odpowiedź, przynajmniej na początek naszego spotkania, kiedy ty mnie pytasz, a ja mówię nie wiem, ale myślę, że mogę to jakoś rozwinąć.
[02:51.10 → 03:03.02] A: Brak wiedzy też jest dobrym punktem wyjścia, bo można zacząć poszukiwać odpowiedzi na to pytanie. Rzeczywiście nie planujesz, nie przygotowujesz się na różne scenariusze? Zawodowe na przykład.
[03:04.16 → 06:05.94] B: Planuję gospodarkę energią. Czyli kiedy pracuję bardzo intensywnie nad... w obecnym momencie moich wyborów, to jest to muzyka, tak? Czyli kiedy planuję projekt muzyczny. Najprościej i najbardziej skrótowo można go określić mianem płyta. Ale w moim przypadku jest to zazwyczaj coś więcej, ponieważ płyty, które robię, staram się, żeby były rozwinięciami idei, które mnie ciekawią osobiście. Dlatego powiedzenie, że planuję kolejną płytę, to jest trochę mało, bo ktoś może pomyśleć, no dobra, ale robić płytę 4 lata, to jest sporo. Ale zmierzam do odpowiedzi bardziej konkretnej. Planuję w swoim zawodzie i w swoim życiu gospodarkę energetyczną. Czyli jeżeli pracuję bardzo intensywnie najpierw nad stworzeniem jakiejś rzeczy, nazywamy tą rzecz płytą, to wiem, że zajmie mi sam proces twórczy nie mniej niż dwa lata, bo w moim przypadku wygląda to tak, że najpierw koncentruję się nad tym, co chcę powiedzieć. Kiedy już wiem, co chcę powiedzieć albo przeczuwam, co to ma być, wtedy kolejnym pytaniem jest, jakich środków użyć, żeby zrobić to jak najbardziej skutecznie. I dopiero kiedy jestem w dużym stopniu pewna, że to jest właśnie ta tematyka i te środki, rzucam się i izoluję się od świata i skupiam się na tym procesie wytwórczym. I ten proces wytwórczy w moim przypadku wydaje się niemożliwy, żeby trwał krócej niż dwa lata, bo tyle po prostu to trwa. Ja jakby trochę nie wierzę w robienie płyt, co roku, co jest dość częste i dla mnie to jest niemożliwe. I kiedy ta płyta jest gotowa, następuje ta druga część, czyli tak zwana część eksploatacyjna, czyli podróżowanie z tą płytą i w formie koncertów, komunikowanie tej idei ludziom, którzy przychodzą na te koncerty. I ten proces jest bardzo, zarówno ten proces wytwórczy, jak i ten proces eksploatacyjny, jest to bardzo wyczerpująca sprawa, wyczerpująca ciało i wyczerpująca ducha i zasoby pewnej energii. Zwłaszcza, że język, jakim ja się posługuję, jest bardzo emocjonalny i używający i zużywający moją energię na takich najgłębszych rejonach. W związku z czym potrzebuję po takim procesie zrobić sobie przerwę i właśnie nasze dzisiejsze spotkanie dla mnie jest w fantastycznym momencie przypada, bo jestem w przededniu takiej długiej przerwy.
[06:06.40 → 06:17.90] A: Wydajesz płytę koncertową. Rzeczywiście mijają dwa lata od poprzedniej płyty, czyli sprawdza się. Czyli wiesz, co będziesz robiła za dwa lata, w szesnastym roku?
[06:18.64 → 07:22.15] B: Nie wiem, dlatego że ta płyta, którą ostatnio wydałam, czyli Jezus Maria Peszek, jest dla mnie bardzo ważną płytą. Pomijam tematykę, pomijam wątki osobiste i moment w życiu mój, który poprzedził wydanie tej płyty, ale jest również ta płyta bardzo istotna dlatego, że zamyka pewien tryptyk. który jest dla mnie bardzo takim osobistym tryptykiem. Miasto Mania, Maria Awaria, Jezus Maria Peszek to taki tryptyk, który na pewno kończy jakąś drogę. I teraz wiem i jestem głęboko przekonana o końcu i nieodwracalności tej decyzji, ale jeszcze nie wiem, co mnie czeka za rogiem. Nie wiem, co się wydarzy. Wiem na pewno, że nie ma już powrotu do takiej estetyki i do takiej tematyki. Mam jakieś przeczucia, natomiast nie jestem ich pewna.
[07:22.27 → 07:27.71] A: No właśnie jesteśmy najbardziej zainteresowani przeczuciami. Co przeczuwasz w takim razie?
[07:28.97 → 09:24.90] B: Jestem rozdarta, drodzy państwo, drogi Romanie, ponieważ zdałam sobie sprawę, Najbardziej skuteczne w moim komunikowaniu się z ludźmi jako artysty jest poruszenie tematów bliskich ludziom. To znaczy zdałam sobie sprawę, że im bardziej osobista jest tematyka tego, o czym śpiewam i o czym piszę teksty, tym bardziej gorącym odbiorem spotyka się moja sztuka. I to jest takie odkrycie dla mnie bardzo ważne, ale też zdałam sobie sprawę, zwłaszcza po tym wszystkim, co się wydarzyło w związku z odbiorem mojej ostatniej płyty, że dotarłam do takiego punktu, poza którym już bardziej osobiście się nie da. I tematy, które poruszyłam na Jezus Maria Peszek być może są wśród Państwa ludzie i osoby, które nie wiedzą dokładnie o czym jest płyta Jezus Maria Peszek. Więc mogę tylko przybliżyć, bo może to gdzieś tam jest istotne dla tych z Państwa, którzy nie wiedzą. To jest taka płyta, na której postarałam się zawrzeć mój osobisty światopogląd, który i odpowiedzieć na pytania, które w moim odczuciu są takie kluczowe dla każdego człowieka, czyli czy jest Bóg, czy Bóg nam jest do czegokolwiek potrzebny, czy można zdecydować o tym, kiedy i jak umrzeć, czy co to w ogóle znaczy dzisiaj Polska, czy co to w ogóle znaczy dzisiaj być patriotą, Co to znaczy być kobietą? Czy...
[09:24.90 → 09:26.61] A: Czy warto się rozmnażać?
[09:26.68 → 13:28.45] B: Tak. Czy prokreacja jest ciągle jeszcze najważniejszym, najważniejszą powinnością ludzkiej istoty? To są takie pytania, które wydaje mi się są wspólne wszystkim nam. Odpowiedzi, których ja udzielam, prawdopodobnie nie są wspólne większości z nas tutaj obecnych i większości moich odbiorców, ale to są moje odpowiedzi, odpowiedzi Marii Peszek. I ta płyta Jezus Maria Peszek dlatego spotkała się, wydaje mi się, z tak no ognistym odbiorem różnorakim, że właśnie udziela odpowiedzi jeszcze do tego bardzo takim bezpośrednim językiem. Myślę, że ten język też spowodował, taką gorączkowość w odbiorze, że to jest tak prosto powiedziane, że boli, że drażni, że może być przekroczeniem pewnych reguł do tej pory przyjętych. Wracając do odpowiedzi na pytanie co dalej, zdałam sobie sprawę w przypadku tej płyty Jezus Maria Peszek, że dotarłam do pewnej granicznej linii, czegoś tak intymnego i czegoś tak osobistego, że trochę już nie bardzo wiem, co dalej mogłabym zrobić w tej takiej intymności, w tej takiej najbardziej osobistej materii. No i właśnie moje przyczucie co do tego co dalej jest takie, że znalazłam się na rozdrożu jako artystka, bo z jednej strony tak, ludzi najbardziej interesuje to, co jest najbardziej osobiste i co jest, co w jakimś sensie dotyczy ich własnych odpowiedzi, a z drugiej strony ja już tych odpowiedzi i tej tematyki bardzo osobiste, czuję, że ją trochę wyeksploatowałam i w tym momencie czuję, że jest bardzo potrzebny mi jakaś taka podróż w bok. I oczywiście mam pewne przeczucia i pewne jakieś ciągoty, które zawsze za mną chodziły. Na przykład być może będę chciała eksperymentować z formą, ale ciągle wiem także, że ta prostota jest jednak najskuteczniejsza, więc ten głos takiego Takiej intuicji artystycznej odpowiada mi, po co eksperymentować z formą, skoro ta, którą znalazłaś, ultraprosta, jest najskuteczniejsza. Prawdopodobnie to się tak wydarzy, jak w większości moich poszukiwań artystycznych, że dochodzi do takiego punktu przerwy, którą właśnie teraz zaplanowałam i takiego momentu, który ja nazywam ugorem. Czyli pozwalam sobie na kompletny brak bodźców, kompletny taki moment nieistnienia jako artysta, jako odbiorca i bycie ugorem, czyli byciem takim polem niezaoranym i niezasianym. Ponieważ bardzo gdzieś tam głęboko wierzę w to, żeby coś interesującego i ważnego stworzyć, trzeba dać temu polu, tej ziemi, którą jest moja wrażliwość i mój mózg, odpocząć. Czyli nie zasiewać go raz za razem, tylko niech ono przez jakiś czas pozostanie puste i wszystko, co tam jest, te wątki niech umrą, zgniją i dopiero z tych popiołów i z tej nicości coś fajnego się wydarzy.
[13:28.93 → 14:52.12] A: Wiem, że przyszłość artystyczna jest nieprzewidywalna, że ważnym elementem sztuki jest intuicja i przypadek, ale wierzę też z drugiej strony, że artyści ze swoją wrażliwością są mediami, które widzą więcej, czują więcej. Stąd te pytania i stąd to namolne dopytywanie się, co czujesz. Ale powiedziałeś ważną rzecz, o którą chciałbym dopytać. Odkryłaś, że publiczność potrzebuje bardzo intymnej rozmowy na temat najważniejszych kwestii, pytań, które stawia sobie człowiek. Czy to oznacza, że poza muzyką twoja publiczność nie znajduje odpowiedzi na te pytania? No bo stawia je przecież bardzo wiele innych, powiedzmy to, instytucji życia publicznego. Na przykład stawia je kościół, stawia je szkoła, zajmują się tym uniwersytety. Samo filozofowie, chociaż jest ich coraz mniej, jak wiemy, zamykają wydziały nauk humanistycznych, ale jakby skąd tutaj nagle ten potencjał show biznesu? Kogoś, kto z definicji powinien bawić, tymczasem skłania do głębokiej refleksji.
[14:52.45 → 15:14.31] B: Zanim odpowiem, jest jeszcze jeden pomysł, który właśnie w tym momencie podpowiedziałeś co do dalszej mojej drogi i być może tego skoku w bok. Rozrywka. Być może jest to moment na to, żeby zrobić płytę, która będzie czystą zabawą, która będzie służyła tylko i wyłącznie rozrywce. To mogłoby być fascynujące. Dziękuję ci.
[15:14.43 → 15:21.09] A: Tak, tak. Piotr Adamczyk po roli papieża zagrał w jakiejś farsie, jeśli dobrze przypominam sobie w Warszawie.
[15:21.11 → 16:32.23] B: Tak, na przykład zrobić płytek, która przeznaczona jest tylko i wyłącznie do tańczenia, bez żadnych głębszych przeżyć. Jeżeli zrobić ją fantastycznie i skutecznie, czyli będzie ona powodować u odbiorcy potrzebę szaleństwa, może to jest pomysł. Mówię tutaj, to nie żarty. Jest to jakaś kusząca również mnie odnoga, tak naprawdę, za którą zawsze bardzo tęsknię, tylko jakby się nie mogę zdecydować na ten skok w taką czystą rozrywkę, być może to jest jakaś myśl. Natomiast odpowiadając na twoje pytanie, dlaczego muzyka jest tak skuteczna w udzielaniu, czy też w stawianiu pytań, myślę, że dlatego, że muzyka w moim odczuciu jest ze wszystkich dziedzin sztuki najbliżej emocji. Mogę oczywiście tylko porównywać swoją drogę artystyczną. Jak wiesz, byłam przez wiele lat aktorką, która sporo przez tych paręnaście lat jednak się nagrała i uprawiałam ten zawód z olbrzymią pasją. To było coś niesamowitego.
[16:32.39 → 16:40.42] A: Pamiętam, przecież widziałem te przedstawienia. Widziałem Antygonę, Kukusia w reżyserii Piotra Cieplaka.
[16:40.96 → 16:42.90] B: Musicie Państwo wiedzieć, że w czasach prehistorycznych...
[16:42.90 → 16:46.44] A: Iwona Księżyczka-Burgunda, Ewa Bułhak w studiu.
[16:46.60 → 17:27.15] B: W czasach prehistorycznych, o których mówimy, kiedy Maria Pieszek była aktorką głównie, Roman Pawłowski był postacią, przed którą my aktorzy, zwłaszcza najmłodszego pokolenia drżeliśmy. I chciałam powiedzieć, że dla mnie dzisiejszy wieczór jest takim bardzo specjalnym spotkaniem, Bo to było trochę tak, nie wiem czy teraz jest tak w teatrze dalej, ale w tamtych czasach było tak, że kiedy robiło się premierę i spektakl, to czasem od jednej recenzji akurat, nie wiem czy wiesz, że mówiliśmy na ciebie Rudy. Nie, no właśnie.
[17:27.51 → 17:30.51] A: Wydawało
[17:32.23 → 17:33.07] B: nam się, że jesteś Rudy.
[17:35.01 → 17:39.29] A: Dużo rzeczy słyszałem na swój temat, ale Rudy to nie.
[17:39.29 → 17:47.12] B: Dużo osób myślało, że jestem mały. Dużo ludzi myślało, że bywasz złośliwy.
[17:47.90 → 17:49.36] A: No tak, Rudy, taki stereotyp.
[17:49.68 → 18:03.94] B: W każdym razie zmierzam do tego, że dziwnie się to wszystko potoczyło, bo kiedy byłam aktorką, kiedy robiliśmy jakiś spektakl, czasami od jednej recenzji romana zależało być albo nie być tego spektaklu, to znaczy czy ludzie przyjdą, czy nie. Teraz tak nie ma, prawda?
[18:04.60 → 18:47.31] A: No ale to chyba, no tak, bo przestałem pisać 6 lat temu. Naprawdę mówiąc, nie ma tak, ponieważ upadły media, to jest jeszcze jeden ważny proces, który przebiega i który wpływa na moje i twoje życie, a także na kariery artystyczne startujących dzisiaj aktorów i aktorek. Po prostu media są tak słabe, że nie potrafią utrzymać działów kultury. Już tylko kilka osób naprawdę zajmuje się stale recenzowaniem teatru. Ich głos jest coraz słabiej słyszalny. wyrosła im ogromna konkurencja w postaci blogów i portali społecznościowych, gdzie każdy wyraża swoje opinie. One są równie znaczące.
[18:47.94 → 19:51.53] B: Ja już odpowiadam, bo ja pamiętam, że tak powiem pytanie. Więc ta dygresja służy temu, żeby powiedzieć, że trochę wiem o czym mówię, przynajmniej porównując te dwie dziedziny sztuki, czyli teatr i aktorstwo, głównie teatralne, którym się zajmowałam dość intensywnie jakiś czas temu, i muzykę, czyli granie koncertów, pisanie utworów, pisanie muzyki. I to są tak nieporównywalne światy na korzyść w moim odczuciu muzyki, ponieważ muzyka jest dużo bliżej emocji ludzkich. Jednak teatr wymaga przede wszystkim całej olbrzymiej maszynerii, żeby żeby te emocje skutecznie przekazać, podczas kiedy muzyka jest dużo prostsza i jakby w odbiorze natychmiastowsza.
[19:52.21 → 20:15.11] A: No tak i można ją puścić sobie do ucha, prawda? Na przykład w twojej roli jednak jako Iwony Księżniczki-Burgunda nie mogę sobie pół godziny temu, nie mógłbym sobie jej posłuchać. Natomiast Miasto Mani, bo tę płytę chciałem sobie przypomnieć przed naszym spotkaniem, posłuchałem godzinę temu z tego oto urządzenia.
[20:15.39 → 20:47.57] B: Na przykład myślę, że dla tego muzyka jest po prostu, ja wiem, że nadużywam tego słowa, skuteczność, ale jest ono strasznie ważnym słowem w ogóle, jeśli chodzi o uprawianie sztuki, bo takie trochę też są czasy, ale też jakby Kurczę bladę, no walczymy o uwagę odbiorcy, która jest dużo bardziej rozproszona niż jeszcze te 10 lat temu.
[20:47.67 → 21:13.92] A: Muzyki jest mnóstwo. Muzyka leci ze wszystkich możliwych kanałów we wszystkich miejscach. Każdy ma inną muzykę na uszach, jeżeli wsiądziemy do autobusu, czy do tramwaju, czy do metra, czy nawet na ulicy. Właściwie każdy chodzi ze swoją muzyką. W jaki sposób artysta, artystka może przetrwać w tym zgiełku propozycji?
[21:16.08 → 26:10.82] B: Mi się wydaje, że o skuteczności decyduje Jednak oryginalność, czyli to przede wszystkim co chcę powiedzieć, ja jestem być może już teraz jakimś mamutem. Mam 40 lat i jeśli porównywać osoby, które teraz zaczynają karierę muzyczną, to ja nie sądzę, że one odpowiedzą to samo co ja, czyli że to co chcę powiedzieć jest najistotniejsze. Myślę, że te osoby bardzo młode bardziej odpowiedzą jak jest istotniejsze niż co. Dla mnie jednak to co chcę powiedzieć jest kluczowe i wydaje mi się, że im bardziej szczere, im bardziej osobiste, tym bardziej przejmujące odbiorcę. To po pierwsze wydaje mi się, że jednak bardzo ważna jest jakość tego. I nawet jeśli ta jakość jest bardzo wymagająca, to znaczy nie jest to, tak jak w przypadku tego, co ja robię, ja sobie zdaję sprawę, że to nie jest muzyka dla mas. I pewnie, że jest dla mnie super przyjemnym odczuciem granie koncertu dla paru dziesięciu tysięcy ludzi. Pewnie, że tak. Ja jestem rasowym artystą. Ja nie chciałabym grać w piwnicy dla piętnastu osób przy świecach. To może być jako pewien kaprys miłe, ale to nie jest moim celem. Podobnie jak nie jest moim celem graniu dla 400 tysięcy osób. Zdarzyło mi się coś takiego raz w życiu w tym roku i też mnie to nie ciekawi. Ale powiem szczerze, że te paręnaście tysięcy to jest zupełnie coś innego. W każdym razie wydaje mi się, że jakość. jest jednak kluczową rzeczą i nawet jeśli ta jakość wymaga czasu i decyduje o tym, że tych moich odbiorców nie będzie to masa i ten odbiór nie będzie masowy, to ja i tak zawsze opowiem się, i zdecyduje się na jakość, której strasznie pilnuję. Czasami jest to dość dla mnie upiorne, bo w dzisiejszej rzeczywistości to nie jest łatwo pilnować jakości na każdym etapie powstawania sztuki, ponieważ jest strasznie dużo byle jakości i jakby też jakby odbiorcy, jest coraz mniej odbiorców, dla których to jest strasznie ważne, żeby ta jakość była zachowana na każdym etapie, czyli przede wszystkim to co decyduje o tym jak się przebić. Wydaje mi się, że co chcę powiedzieć. Totalna szczerość w tym co robię, pilnowanie jakości, na pewno cierpliwość jest ważna, to znaczy wydaje mi się, że Jeśli czegoś się naprawdę pragnie i w coś bardzo wierzy, mówię o robieniu sztuki, to trzeba też również trochę dać czasu temu, temu zjawisku jakim się jest i jakby nie deprymować się i nie rezygnować, kiedy się natychmiastowo nie wydarzają te fajerwerki. To znaczy trzeba dać sobie trochę czasu. Co jeszcze mogę powiedzieć, no ja jakby najgłębiej wierzę w ludzi i w odbiorców i to co robię, robię głównie dla tych kontaktów z ludźmi. Robię to mniejszy, oczywiście to jest mój sposób na życie, to jest mój sposób utrzymywania się, mój sposób zarobkowania także, ale jestem w stanie zrezygnować z bardzo wielu rzeczy. jeśli te kontakty z moimi odbiorcami mają tę jakość, która mnie interesuje. To jest niedawne moje odkrycie, muszę przyznać, bo najpierw się bardzo długo starałam coś też sobie udowodnić, starałam się dotrzeć do i uzyskać taki efekt, który mnie by zadowalał artystycznie. Ale kiedy to się mi udało, wydaje mi się, że ta ostatnia płyta dla mnie osobiście jest takim pierwszym dziełem, w cudzysłowie, które spełnia warunki, o które walczyłam przez bardzo długą swoją drogę artystyczną, to jakby daje mi to tyle szczęścia i tyle spełnienia, że jestem w stanie zrezygnować z bardzo wielu innych aspektów, także materialnych.
[26:11.87 → 26:17.65] A: Powiedziałaś, że się dużo wydarzyło po tej płycie. Co masz na myśli? Jakiego rodzaju reakcje?
[26:17.79 → 29:26.77] B: Odbiór był bardzo... Ja przyzwyczaiłam się do tego, że to, co robię, wzbudza taką gorączkowość. Natomiast... Bo tak było i w przypadku nawet mojej pierwszej płyty. Oczywiście w przypadku drugiej płyty to było dużo silniejsze, bo ta druga płyta dotyczyła seksualności. I ta seksualność była również tak bardzo przeze mnie potraktowana szczerze, otwarcie i bardzo prosto. I ta prostota w mówieniu o seksualności w Polsce nie jest dobrze widziana, nie jest łatwo przyswajalna i nie jest oczywista. W związku z czym to wywołało wiele, sporo konsternacji. Płyta moja poprzednia, czyli Maria Waria, mówiąca o seksualności, myślę, że to był Spotkałam się z takim stwierdzeniem, że jest to pierwsza wypowiedź artystyczna, w której na przykład kobieta mówi, chce się z tobą kochać. Nie miałam tej świadomości, ale rzeczywiście i dobór słów, ale też jakby taka manifestacja wolności, jeśli chodzi o zmysły w ustach kobiety, rzeczywiście to mogło wywołać konsternację. Więc jakby przyzwyczaiłam się do tego, że to co robię, wywołuje takie reakcje. Natomiast w przypadku płyty Jezus Maria Peszek skala tego wrzenia mnie jednak zaskoczyła, przerosła, ponieważ po pierwsze to wrzenie dotyczyło treści i zawartości płyty, czyli dla bardzo wielu osób powiedzenie np. Pan nie jest moim pasterzem, a niczego mi nie brak. Pozwalam sobie i leżę jak zwierzę było pewnym przekroczeniem. Sam tytuł płyty Jezus Maria Peszek dla wielu osób był przekroczeniem. Piosenka Nie wiem czy chcę rozmnażać się, nie urodzę syna, nie posadzę drzewa, nie zbuduję domu była przekroczeniem. Utwór Sorry Polsko. Gdyby była wojna byłabym spokojna. po kanałach z karabinem nie biegałabym. Nie oddałabym ci Polsko ani jednej kropli krwi. Sorry Polsko, wybacz mi. Było przekroczeniem, czyli z jednej strony ta tematyka i ta treść na płycie zawarta była drażniąca, a z drugiej strony okoliczności, które spowodowały, że ta płyta była właśnie taka, o których opowiedziałam w jednym wywiadzie poprzedzającym premierę w polityce i część osób również uznała, że nie wolno mi było tego zrobić. Znaczy, że artysta jest od tego, żeby mówić i komunikować się z publicznością swoją twórczością i nie wolno opowiadać artyście o tym, dlaczego tak a nie inaczej widzi świat i co o osobistych swoich ludzkich przypadłościach nie należy mówić.
[29:26.87 → 29:28.17] A: Nie wolno mówić o depresji.
[29:28.23 → 30:30.73] B: Na przykład, albo o załamaniu nerwowym, które spowodowało, że ułożyły mi się odpowiedzi na te właśnie najbardziej kluczowe, egzystencjalne, ludzkie pytania. I jakby odebrano mi, jakby to była tak, bardzo agresywne były te komentarze i ta reakcja, więc jakby dla mnie to było dość bolesne, dość trudne, ale oczywiście z perspektywy czasu konstruujące przeżycie. Więc ja myślę, że jeżeli pytasz mnie dlaczego tak się wydarzyło, wydaje mi się, że dlatego, że ludzie w Polsce nie są przyzwyczajeni do takiej otwartości w mówieniu o sobie. Myślę, że to głównie chodzi o to, o język, jakiego ja używam i sposób, w jaki o tym wszystkim mówię, zarówno o swoich osobistych przeżyciach, jak i jakby także o język, jakiego używam w sztuce. Nawet nie chodzi chyba o to, co ja mówię, tylko jak.
[30:31.47 → 30:53.69] A: No i to, że jesteś kobietą, że masz odwagę powiedzieć, że twój patriotyzm to nie jest ten sam patriotyzm, co propagowany na przykład w Muzeum Powstania Warszawskiego, Nie poszłabyś pewnie do powstania, bo twój patriotyzm polega na tym, że płacisz podatki i abonament.
[30:54.33 → 31:52.99] B: Też i wydaje mi się, że nie ma takiej ceny, za którą, nie ma takiej rzeczeń, takiej idei, za którą warto oddać życie, bo wydaje mi się, że życie jest czymś absolutnie najważniejszym i uwielbiam I mam wielki szacunek do powstania jako figurę. Ostatnio w te wakacje przeczytałam po raz pierwszy pamiętnik z powstania warszawskiego, białoszewskiego. Jest to lektura, która mną kompletnie wstrząsnęła. I to nie jest tak, że ja nie szanuję tych ludzi, którzy giną za Polskę, tylko mój wybór jest inny. Podejrzewam, że raczej jak Gombrowicz wsiadłabym na jakiś statek i uciekła, żeby żyć. Myślę, że bierze się to tak, z tego, że nie wierzę w Boga i nie wierzę, że jest jakiekolwiek życie, istnienie po śmierci, więc jakby to determinuje moją totalną chęć pozostania przy życiu.
[31:53.36 → 31:56.28] A: To też jest przekroczenie powiedzieć ze sceny nie wierzę w Boga.
[31:56.84 → 33:01.84] B: Myślę, że też. Jeszcze większym przekroczeniem jest powiedzenie, że w moim przekonaniu Bóg bywa przeszkodą. Istnienie Boga w naszych głowach bywa przeszkodą. do tego, żeby wziąć pełną odpowiedzialność za własną egzystencję tu i teraz. Myślę, że tak naprawdę to było... Nie to, że ja powiedziałam, ja nie wierzę w Boga i Bóg nie jest mi potrzebny. Tylko ja powiedziałam bardzo wyraźnie w tym wywiadzie, Bóg może przeszkadzać i przeszkadzał mi w wzięciu odpowiedzialności za moje osobiste szczęście. Myślę, że to było takim najbardziej drażniącym punktem. Myślę też, że nie jest proste w Polsce być kobietą i powiedzieć nie wiem, już nawet nie nie, ale nie chcę mieć dzieci. Nie wiem czy chcę mieć dzieci. To już jest dopiero niesamowite. Skala agresji, która mnie spotkała po tym wyznaniu, które jest bardzo delikatnie zaśpiewane, była dość mocna.
[33:02.00 → 33:03.76] A: Nie będziesz tatą i co ty na to?
[33:04.33 → 34:00.84] B: Tak, kobieta w Polsce, która mówi, że nie wie czy chce mieć dzieci albo nie chce mieć dzieci natychmiastowo zostaje, przynajmniej tak było w moim przypadku, skierowana na takie tory nienormalności, czegoś co odstaje od normy, bo jednak ciągle kobiety w Polsce i rola kobiety w Polsce jest przede wszystkim silnie związana z taką prokreacyjną funkcją. Ja na przykład przeciwko temu mam bardzo silny sprzeciw wobec tego. Wydaje mi się, że są rozmaite sposoby realizowania się jako kobiety. Każdy ma możliwość wyboru. Natomiast kiedy ja to powiedziałam, jakby natychmiast te reakcje były, że coś jest ze mną nie tak nienormalna, a może to jest lesbijka, a może to jest w ogóle facet. Ale na pewno jest to Żydówka.
[34:03.22 → 34:05.80] A: No tak, wiadomo, że Żydzi w ogóle się nie rozmnażają.
[34:07.68 → 34:13.28] B: To prawda, oni znajdują swoje dzieci w koszernej kapuście.
[34:15.38 → 34:16.74] A: Wysłali cię do lekarza?
[34:17.32 → 34:21.84] B: Tak, po pierwsze, poza tym... Ktoś tę
[34:21.84 → 34:30.59] A: panią uleczy w końcu. Tak, znaczy niech... Albo może chodziło o to, że brakuje ci odpowiedniego mężczyzny, który by cię przekonał do tego... Na pewno
[34:30.59 → 35:17.40] B: też, natomiast coś jest nie tak z tą osobą i to nie jest łatwe. Ciągle wydaje mi się, że jeżeli już o tę Polskę teraz zahaczamy, to wydaje mi się, że to nie jest łatwa sytuacja dla kobiety mieć inny pogląd w tej sferze albo przynajmniej mieć wątpliwość. Bo jednak ciągle wydaje mi się, że myślę, że to chyba wynika głównie z takiej bardzo długiej dominacji kościoła katolickiego i strasznie silnej jednak obecności ciągle kościoła katolickiego w Polsce i w polskiej tradycji, to chyba jednak z tego wynika, że podstawowym takim jakby celem, jakby wytłumaczeniem istnienia kobiety i jej żywota jest ta taka prokreacyjna funkcja.
[35:17.60 → 35:36.31] A: No dobrze, ale jeśli mogę tutaj zostać na chwilę adwokatem diabła, to znaczy, przepraszam, właściwie, nie wiem, anioła chyba w tej sytuacji, No ale bez prokreacji nie będziesz miała w przyszłości widzów, czy też twoi następcy.
[35:36.41 → 36:20.59] B: Uważam, że fantastyczna sprawa prokreacja, tylko ja mówię, że dla mnie Marii Peszek to nie jest mój wybór. Tak samo jak mówię, ja nigdy nie powiedziałam, ludzie, to co jest na płycie Jezus Maria Peszek, to jest obowiązujący teraz wasz kanon. Ludzie, Wierzcie w to, co ja. Uważajcie, że patriotyzm to nie znaczy ginąć za ojczyznę, tylko kasowanie biletów, chodzenia na wybory. Albo ludzie, Bóg jest zły i odrzućcie go. Ja nigdy czegoś takiego nie zrobiłam. Ja tylko mówię, to jest światopogląd Marii Peszek. Dzielę się z nim z państwem. Może dla państwa także będzie to ciekawe. To jest bardzo ważne.
[36:20.63 → 36:25.17] A: Ale śpiewają razem z tobą na koncertach. Nie wiem, czy chce swój dalszy ciąg mieć.
[36:25.56 → 36:33.02] B: Nie no, w ogóle to jest niesamowite. Okazało się, że jest w ogóle jakaś masowa potrzeba.
[36:33.72 → 36:35.44] A: Identyfikują się z Twoimi poglądami.
[36:35.48 → 39:19.15] B: To jest coś, czego ja się w najśmielszych moich marzeniach nie spodziewałam i to jest nieprawdopodobne. I mówisz dziewczynnej chłopaki, mówię o sobie w każdym wieku. Ta płyta sprawiła... Zagrałam około 70 koncertów z tą płytą. w bardzo wielu miejscach, w dużych miastach, ale też w maleńkich miejscowościach. Uwielbiam też granie w miejscach, które są określane jako prowincja, co jest dość krzywdzące, bo często w tych takich bardzo maleńkich klubach, w miejscowościach leżących na rubieżach głównych szlaków spotykaliśmy się z tak żywiołowym odbiorem, że Warszawa, Poznań, Wrocław mogłyby się schować rozpuszczone obcowaniem, z taką ilością kultury, że jakby stępiają się zmysły. Ale do czego zmierzam, że ta płyta otworzyła i poszerzyła krąg moich odbiorców przede wszystkim na wszelkie generacje. Na te koncerty przychodzą ludzie w wieku moich rodziców, tańczą, śpiewają, krzyczą. To jest coś niewiarygodnego. Przychodzą ludzie, którzy, no nie chcę powiedzieć pamiętają powstanie, bo to już jest jednak przesada, ale mówią, ja też tak myślę. siedemdziesięcioletni i mówią, ja też tak myślę, to świetne, że ktoś to wreszcie powiedział. Co więcej, przychodzą ludzie wierzący, tak, czyli głęboko gdzieś tam umiejscowieni w kościele, który jest dla nich gdzieś tam ważny i mówią świetnie, że ktoś z tamtej strony, czyli ateistka, mówi o rzeczach, ponieważ wreszcie możemy jakby znaleźć kogoś, z kim można nawiązać dialog. To było potrzebne. Jakby ja miałam bardzo ciekawą taką rozmowę z księdzem w Tygodniku Powszechnym. Wspominam ją bardzo ciekawie. Tam nie było w ogóle agresji w tej naszej rozmowie. To było fantastyczne spotkanie kogoś, kto wierzy i kogoś, kto nie wierzy. Jakby takie siłowanie się i to było bardzo ciekawe. Więc jakby to nie dziewczyny i chłopaki śpiewają. To jest, okazało się, że to jest ten manifest Marii Peszek, Jest również, nie chcę powiedzieć, żeby to brzmiało patetycznie, ale okazało się, że ma bardzo wielu wyznawców dla bardzo wielu ludzi. To też są ważne odpowiedzi i też słuszne. Są to kobiety, są to mężczyźni, są to geje, są to lesbijki, są to bardzo młodzi nastolatkowie, są to osoby starsze, są to osoby wierzące i niewierzące. I to jest dla mnie zwycięstwo.
[39:20.24 → 39:30.84] A: Coś się zmienia w Polsce? Okazało się, że społeczeństwo staje się bardziej otwarte, że toleruje inne poglądy niż te główne, obowiązujące?
[39:31.44 → 42:08.98] B: Z mojego rozeznania, które to rozeznanie głównie się bierze z tego podróżowania z koncertami, no bo to jest mój podstawowy, jakby taka podstawowa szansa obcowania z ludźmi, czyli kiedy wyruszam w teren, tak? Czyli nie jestem tylko w Warszawie, nie spotykam się wykształconymi, wrażliwymi osobami jak ty, tylko jadę po prostu do Ełku, do Chełma, do Lubinia, do Rybnika. To są takie miejsca, w których graliśmy na Rubieżach. I kiedy tam, nie mówię tylko o takim odbiorze, że jestem na scenie i Państwo tam są, poza sceną, ale zazwyczaj te wieczory się kończą tak i kończyły tak, że zawsze po koncercie się podpisuje płyty, wtedy ludzie przychodzą i mówią coś od siebie, ponieważ dość emocjonalnie ja i zespół, z którym gram i podróżuję, Podchodziliśmy do tych koncertów, więc często też kończyło się wspólnym spędzaniem czasu. Czasem były to upojne balangi przy alkoholu, które się przeradzały w rozmowy o życiu, w rozmowy o tych wszystkich tematach, które trwały do białego rana. Więc tak, mogę powiedzieć, że ten kontakt z tymi ludźmi mam. I wydaje mi się, że się zmienia Polska. I wydaje mi się, że Polska się zmienia bardzo ciekawie. Wydaje mi się, że jest coraz więcej Polaków, którzy, co jest dla mnie bardzo istotne, decydują się wziąć jakby swój los w swoje ręce, czyli właśnie to, co dla mnie jest takim kluczowym wyborem losu człowieczego, że to nie Pan Bóg decyduje o tym, jak ten los i jak moje życie wygląda, że to nie ksiądz mi powie, co mam zrobić, nie premier mi powie, nie jakiś przywódca polityczny, nawet nie artysta mi powie, ale to ja, kobieta na przykład z Ełku albo ja, chłopak z Chełmu, Chełma, bardzo przepraszam, biorę odpowiedzialność za to, czy jestem szczęśliwym Polakiem. Ja wiem, że być może oczekujesz ode mnie jakichś większych konkretów, ale one są czasami dość drastyczne te historie i z jakimi ludzie do mnie przychodzą po tych koncertach.
[42:09.00 → 42:09.40] A: Zbliżają się?
[42:09.88 → 42:20.90] B: Tak, to jest trudne. Głównie kobiety i głównie dotyczy to właśnie tych tematów prokreacyjnych. To nie jest łatwe, bo jakby ja nie mam żadnego doświadczenia.
[42:21.44 → 42:27.64] A: Mówią o problemie bycia matką czy opresji na rodzenie dziecka?
[42:27.66 → 43:24.98] B: Mówią o problemie agresji środowiska, kiedy decydują się nie mieć dzieci. Albo jak cudownie jest usłyszeć, że nie jestem sama w takiej, a nie innej decyzji. Czasami są to dramatyczne historie, no bo jednak to jest taka opresyjna rzeczywistość, która dotyczy tej tematyki rozrodu. Specjalnie używam tego straszliwego słowa. To nie jest prosta sprawa, ale Polska się zmienia. Mówmy o tych dobrych rzeczach. Wydaje mi się, że się zmienia. Jak ja sobie przypomnę, jak ja sobie przypomnę rzeczywistość polską z jaką pamiętam widzianą oczyma moich rodziców, bo chyba to jednak jest takie, jednak ja jestem z takiej, nie wiem, ile ty masz lat?
[43:25.92 → 43:26.70] A: 48.
[43:27.32 → 44:19.43] B: No, to jesteśmy, no tak, to jest mimo wszystko, że jest to żadna różnica, ale jeśli chodzi o taką przemianę polską, to jest spora, tak? Bo ja jestem z takiej generacji, która jakby ten przełom się dokonał właśnie Ja już nie pamiętam tej takiej naprawdę opresyjnej rzeczywistości. Miałam 8 lat jak był stan wojenny i to są jakieś takie strzępy jakichś wspomnień naprawdę dramatycznych. Ale pamiętam bardzo wyraźnie historię wyborów moich rodziców i jakby często się zastanawiam jak oni to zrobili, że w tej naprawdę straszliwej rzeczywistości, poprzedzającej tę rzeczywistość, która jest teraz, udało się im być szczęśliwymi ludźmi. To jest dla mnie naprawdę niesamowita sprawa.
[44:19.93 → 44:47.63] A: Może ta rzeczywistość nie była tak straszliwa, jak ją przedstawiają niektórzy historycy. Może trzydzieści kilka milionów ludzi jednak żyło tutaj w prywatności. Decydowało się na dzieci lub nie i chyba presja wtedy była mniejsza niż dzisiaj. Być może chowali się w prywatność, ale jakoś trwali. Ja też mam bardzo dobre doświadczenie. Moi rodzice też świetnie sobie radzili w tamtych czasach.
[44:48.37 → 44:57.29] B: Może było trudniej z wielu powodów, ale też łatwiej z wielu powodów, bo te wybory były, było ich mniej.
[44:58.85 → 46:15.91] A: No tak, ale to o czym mówisz właśnie, czyli możliwość wzięcia odpowiedzialności za siebie, wtedy też z tym był problem. Bo żyło się trochę na łasce systemu, który zapewniał pracę, zapewniał rozwój kariery zawodowej, jakieś warunki socjalne podstawowe. Wszystko oczywiście na bardzo niskim poziomie, ale można było przewidzieć przyszłość. Kiedy kończyłeś studia, jak mój ojciec, inżynierskie, to byłeś tym inżynierem do końca życia. Przechodziłeś na emeryturę. Mieszkałeś w maksimum dwóch miejscach, no może trzech, w tym samym mieście. Rzadko kiedy ktoś, nie wiem, miałem bardzo mało znajomych, którzy się przenosili, którzy by przyjechali do mojego miasta z innego miasta. To było zawsze wydarzenie. Tymczasem teraz mam poczucie, że nie jestem w stanie zaplanować co będę robił i kim będę nawet za rok. To znaczy, czy nie będę musiał zmienić zawodu, czy nie będę musiał dostosować się elastycznie do nowych warunków. Myślę, że to samo dotyczy artystów. Czy ten brak stabilizacji, ten brak właśnie poczucia przewidywalności przyszłości jest dla ciebie trudny?
[46:16.71 → 46:19.57] B: Ja mam taką osobowość, że dla mnie to jest fantastyczne.
[46:19.57 → 46:20.67] A: Mówisz, że to jest wyzwanie.
[46:21.99 → 48:19.81] B: Jakby dla mnie to To pierwsze, nazwijmy to przebranżowienie z aktorstwa na bycie muzykiem, bo ja od początku, kiedy zdecydowałam się na tak drastyczne odcięcie od teatru i skoncentrowanie na muzyce, głęboko czułam, że nie powinnam tego łączyć. Oczywiście zawsze przez pewną część osób na początku byłam postrzegana jako śpiewająca aktorka, że to jakaś fanaberia, zrobi płytę, zaraz zacznie grać, ale jakby jak się już okazało, że ta muzyka to jest to wyzwolenie i to jest to, co sprawia mi największą radość i ja dopiero tam w pełni czuję się wolnym artystą i człowiekiem, to jakby ja nie chciałam łączyć tych dwóch światów. Natomiast to nie była prosta decyzja, bo ta decyzja, żeby zostać muzykiem, a przestać być aktorką, była takim skokiem w nieznane. Nie wiem, czy ty pewnie o tym nie wiesz, ale ja wtedy byłam na etacie, w miejscu, które dla większości aktorów w tym kraju jest wymarzonym miejscem. Ja byłam w Teatrze Narodowym pod fantastyczną dyrekcją Jerzego Grzegorzewskiego, który mnie w ogóle przyjmował do Teatru Studio zaraz po szkole, potem przeszedł do Teatru Narodowego, został dyrektorem. No nie ma wyżej dla aktora, dla aktorki w Polsce być, pomijając gust, czy to było dobre wtedy miejsce, czy ciekawe, czy nie, no ale jakby w takiej hierarchii nie ma nic wyżej niż bycie na etacie w Teatrze Narodowym. Jakby ja zrobiłam rzecz dla bardzo wielu osób kompletnie samobójczą, arogancką, po prostu Poszłam do dyrektora Grzegorzewskiego. Przepraszam, ale ja odchodzę i rezygnuję. Dlaczego?
[48:20.09 → 48:21.87] A: Dokąd pani odchodzi?
[48:22.25 → 48:25.67] B: Nie wiem właśnie. Odchodzę, bo czuję, że muszę.
[48:26.91 → 48:33.03] A: Ale mamy dla pani takie świetne role. Zagra pani w nocy listopadowej. Sen nocy letniej tu wystawiam.
[48:33.81 → 49:30.24] B: Wie pan co, panie dyrektorze, po pierwsze nie za bardzo lubię grać role drugoplanowe, a w tej nocy listopadowej to tak właśnie było. Jakby ja sobie zupełnie uczciwie też odpowiedziałam, że ja jestem takim artystą, który się świetnie czuje, kiedy jest w centrum zainteresowania. Czy to jest pyszne takie stwierdzenie, czy to jest po prostu stwierdzenie, które wyzwala. Jeżeli sobie odpowiadam sama uczciwie przed sobą, nie chcę być chórem, nie lubię być chórem, Świetnie się czuję jako aktorka, która gra główne role, albo przynajmniej takie, które mają w sobie jakieś wyzwanie. Nigdy się nie czułam dobrze, zresztą mało było takich przypadków. Jeśli takie były, to po prostu rezygnowałam z tego. Było mi szkoda na to życia.
[49:31.04 → 49:47.80] A: Ale trzeba mieć odwagę rzeczywiście, żeby... z tej stabilności, ciepłej, przewidywalnej sytuacji rzucić się w coś zupełnie nieznanego, no bo nie było żadnej gwarancji, że poradzisz sobie jako solistka, wokalistka, pop singerka.
[49:47.82 → 50:48.96] B: Wydaje mi się, że nie byłabym do końca szczera z państwem i z tobą, gdybym również nie wspomniała, że jednak był taki jeden bardzo ważny element tej decyzji, mianowicie Jan Peszek, to znaczy ja byłam wtedy postrzegana, mimo tego, że miałam sporo sukcesów jako aktorka wiele nagród, grałam naprawdę świetne, duże role u fantastycznych reżyserów, ale jednak ciągle była Maria Peszek, która ma fantastycznego aktora córka Jana. I ta decyzja być może była ułatwiona, ten skok, tym, że po prostu mnie to naprawdę gdzieś tam doskwierało, aczkolwiek nie miała powodów, żeby tak było, bo okazało się, że sobie dobrze radzę, ale tak, szczerość wymaga tego, żeby powiedzieć także o tym, że na tę decyzję również miał wpływ ten fakt, że chciałam nie być postrzegana jako córka Jana, tylko chciałam znaleźć jakiś swój świat.
[50:50.12 → 50:51.54] A: Nie tęsknisz za teatrem?
[50:53.66 → 52:24.40] B: No strasznie wzruszające było na przykład dzisiaj to, jak stałam tam w kulisach No to jest magia oczywiście, ale ja chyba jestem bardziej performerem, performerką niż aktorką, tak myślę, taką stricte teatralną. Ja nie wykluczam powrotu, aczkolwiek pewnie bardziej ciekawiłoby mnie zagranie w filmie, Ponieważ ja podczas mojej kariery, nazwijmy to, aktorskiej, grałam głównie w teatrze. Oczywiście grałam także w teatrach telewizji, jakieś tam były przygody filmowe, ale to nigdy nie była taka pełnokrwista, jakaś duża rzecz. Pewnie bardziej by mnie ciekawiło, żeby jednak zagrać w filmie. Teatr ma swoją magię z niczym nieporównywalną. To jest prawda i to jest i pewnych rzeczy nawet będąc performerem nie da się zrobić. Teatr to jest inny rodzaj skupienia, ale więc tęsknię, ale bardziej jako jakaś taka tęsknota pewnych wspomnień z dzieciństwa. Ja jednak dużo czasu spędziłam jako córka Jana w teatrze i siostra Błażeja, bo mój brat też jest aktorem. I tęsknię, ale jakoś takie, to jest bardziej takie sentymentalne. Takie wspomnienie jakiegoś świata, który, powiem, coś okropnego teraz być może to Cię bardzo zaboli, bo z tego, co mi wiadomo, jesteś admiratorem teatru.
[52:26.52 → 52:33.14] A: No jest to trudna miłość, ale tak, elementem tych uczuć jest miłość też.
[52:33.34 → 53:33.79] B: Ja mam jakieś poczucie, że teatr umarł jako I trochę się skończył. Użyję takiego zwrotu może technicznego jako sposób komunikowania. się artysty z odbiorcami, z publicznością, przynajmniej we mnie gdzieś umarło. I wydaje mi się, że trochę muzyka właśnie przejęła tę rolę. Jak spotykam się z ludźmi na koncertach i obserwuję ich reakcję, to nie przypominam sobie nigdy takiej skali emocji, takich wzruszeń, kiedy byłam aktorką i często też, albo kiedy byłam odbiorcą teatru. Nie ma moim zdaniem porównania w sile tych emocji. I dlatego ten mój wybór jest naprawdę prosty.
[53:34.53 → 54:30.82] A: Po prostu teatr padł w momencie, kiedy z niego odeszłaś właśnie. Ale to nie chodzi o prawie niesłabych komplementów. Myślę, że to są przedwczesne wiadomości o jego śmierci, podawane zresztą dość regularnie. Ale z drugiej strony widzę, jak on wchodzi w ciekawy dialog z współczesną kulturą. Ten dialog zaczął się pod koniec lat 90. w Teatrze Rozmaitości, nawiązaniami przede wszystkim do filmu, ale też ścieżką muzyczną. Czy chodzisz jeszcze do teatru, czy bywasz na przykład na spektaklach Jana Klaty? On jest znany z tego niesłychanie intensywnego używania muzyki współczesnej. W jego spektaklach jest po kilkanaście często utworów, szeroko, nie wiem, od Patti Smith po jakiś punk.
[54:31.24 → 55:47.69] B: Dla mnie to są spektakle Jana Klaty, to są, w dobrym tego słowa znaczeniu, takie teledyski teatralne. To jest fajna sprawa. A powiedz mi Romanie, a co sądzisz o takiej roli teatru publicystycznej? Bo na przykład ja mam z tym pewien kłopot. W ogóle, myśląc o na przykład swojej przyszłości jako artystki, wiem jedno. Wiem, że ta osobistość tego kontaktu z odbiorcą jest istotna, ale też wiem, że taka doraźność tematyki jest zabójcza, czyli na przykład nie interesuje mnie taka na przykład publicystyczna odnoga mojej twórczości. Na przykład jakkolwiek... Przepraszam, bo ja jestem straszną gadułą. Aczkolwiek myślę, że strasznie kuszące byłoby napisanie piosenki o spalonej tęczy na placu Zbawiciela. To jest po pierwsze obraz niesamowity. Myślę, że można by było napisać świetny song o tym. Ja mimo wszystko nie decyduję się na to, bo wiem i czuję, że za dwa lata, że to jest za doraźna sprawa. Nie wiem, czy mnie rozumiesz?
[55:47.95 → 57:04.69] A: Doskonale Cię rozumiem. Takie zarzuty stawia się politycznemu teatrowi, ale myślę, że teatr za pomocą formy, środków artystycznych potrafi uniwersalizować takie tematy. Myślę, że cała Twoja, zresztą obie te poprzednie płyty są o spaleniu tęczy, to znaczy są o budowaniu tej tęczy, która została spalona na Placu Zbawiciela. Bo wydaje mi się, że mówisz, że masz dystans do publicystyki w sztuce, w sztuce teatru. Ja tymczasem uważam, że to co robisz jest wysokiej klasy publicystyką. A mi się wydaje, że... Na przestrzeni, w obszarze muzyki. Bo to jest to, co robisz, to jest sztuka polityczna. Bo dzisiaj sztuka polityczna to jest sztuka emancypacyjna. To jest dawanie głosu tym grupom społecznym, które są go pozbawione. Między innymi tego głosu pozbawione są kobiety. Jeżeli kobieta zaczyna mówić o swoich poglądach, o swoich potrzebach, także seksualnych, to to jest deklaracja polityczna. Więc w tym sensie twoje bardzo emocjonalne, bardzo intymne, utwory są dla mnie manifestami, zresztą sama używasz tego słowa, manifest Marii Peszek.
[57:05.03 → 57:47.38] B: Tak, ale czy nie sądzisz, że jest pewna różnica między poruszaniem i używaniem symboli doraźnych, to znaczy na przykład ta spalona tęcza, używam specjalnie tego na Placu Zbawiciela w Warszawie, jednak i ja staram się unikać konkretu, staram się, żeby te tematy były bardzo osobiste, ale żeby one były uniwersalne, żeby za pięć lat ktoś włączył tę płytę i nie musiał szukać, co to była ta tęcza na placu Zbawiciela. Chodzi mi tylko o to, bo ja się obruszam, jak ktoś mi mówi, że ta płyta ostatnia jest publicystyczna, ja się strasznie obruszam, ja uważam, że ona jest, marzę o tym, żeby ona była bardziej
[57:47.38 → 58:32.25] A: egzystencjalna No jest, ale rozumiesz, że te obszary się na siebie nakładają, rezystencja jest polityką. Nie możesz dzisiaj oddzielić polityki od swoich decyzji, bo twoje ciało jest obiektem politycznej manipulacji. To o czym śpiewasz, o decyzji nie bycia matką, to jest to protest przeciwko całemu systemowi państwa, który będzie cię do tego przymuszał, kontrolował, przyglądał się Chcę powiedzieć, że już nie ma miejsca na intymność. Nawet nasze najbardziej osobiste sprawy stają się przedmiotem debaty publicznej, również debaty w Sejmie.
[58:32.37 → 59:03.49] B: Tu się zgodzę, ja tylko uważam, że staram się przynajmniej strasznie jakoś tak umiejętnie balansować, żeby to jednak było, żeby te płyty zawsze sobie zadaje pytanie, okej. Dla mnie, kiedyś fascynowałam się, bardzo mi się podobało tym, co robił Grzegorz Ciechowski. I jak puszczam te utwory dziś, to one są ciągle aktualne. A jak na przykład puszczam Kazika sprzed trzech lat, to już naprawdę dla mnie to po prostu się zużywa, bo tam są konkrety. Nie wiem, czy rozróżniamy tutaj.
[59:03.72 → 59:18.96] A: Ale jest, no nie wiem, Sunday Bloody Sunday jest to dzisiaj wstrząsającym utworem. Oczywiście odwołuje się do czegoś bardziej znaczącego w sensie historycznym niż spalenie instalacji artystycznej.
[59:19.12 → 59:21.80] B: Może jednak o tej tęczę coś napisze, bo to piękny obraz jest.
[59:21.82 → 59:46.63] A: Z drugiej strony, nie wiem, Biko Pitera Gabriela, czy cały rząd utworów, które odwołują się do wydarzeń politycznych, które można zarzucić tak, że artyści przekraczają swoją rolę, stają się komentatorami bieżącego życia, ale jak Sama mówisz, muzyka jest świetnym narzędziem do komunikowania takich treści, bo jest emocjonalna.
[59:46.75 → 01:00:28.61] B: Muzyka może być rewolucją. Naprawdę też, co się przytrafiło mi w przypadku tej płyty, taka rzecz nieprzyjemna, to było to na przykład, że nagle dostałam takie bardzo nieprzyjemnie agresywne i takie oblepiające propozycje z konkretnej jednej partii politycznej, że w ogóle to jest o nas, my chcemy, żeby pani była naszym głosem, my ten utwór chcemy, to będzie nasz utwór, my wykupimy pół klubu, my przyjdziemy, a tutaj państwa kraja, no co tu dużo mówić.
[01:00:28.68 → 01:00:31.39] A: Czy lider przypadkiem nie jest związany z Lublinem?
[01:00:31.45 → 01:00:47.88] B: Bardzo silnie. W każdym razie to było nieprzyjemne, chyba nie, nie funkcjonuje nie jest częstym słowem, które słyszy ten pan. I nie wszystko można kupić też nie jest oczywiste dla...
[01:00:47.88 → 01:00:57.58] A: No tak, ale to też jest pytanie o przyszłość. Czy samym śpiewaniem, dawaniem świadectwa można rzeczywiście zmienić rzeczywistość?
[01:00:57.64 → 01:00:58.62] B: Ja wierzę, że tak.
[01:00:59.86 → 01:01:06.08] A: Czy nie trzeba też wejść w tę politykę i zacząć też... Znaczy ja nie
[01:01:06.08 → 01:02:30.87] B: wejdę, bo Po pierwsze mi tam śmierdzi zawsze i to nie jest dla mnie i wydaje mi się, że to co mówię teraz, dzisiaj takim pełnym głosem za 10 lat będzie równie aktualne, aczkolwiek nigdy tego nie wiadomo. Mnie to nie ciekawi, mnie to polityka mnie nie pociąga, bo jest dla mnie za dużo nieczystości tam. Ja po prostu nie wierzę w czystość intencji tam. W tej polityce za mały mam też rozumek, żeby się jakoś odnaleźć i za łatwo mnie też zranić. To nie jest miejsce dla mnie polityka. Również idee, bo też po tej płycie bardzo wiele formacji takich rozmaitych się zgłaszało, żeby stać się ich twarzą, na przykład feministyczne rozmaite ruchy albo takie dookoła feministyczne na przykład. kobiet takich, kobiet takich, nie wiem, ludzi z takim a nie innym defektem albo... No bardzo dużo było tych propozycji. Nic, tylko po prostu wybierać, żeby być twarzą tego i owego. I jakby ja doskonale wiedziałam, że nie można podać ręki temu czy innemu, bo to jednak zawsze jest jakiś diabeł. Wydaje mi się, że artysta traci swoją wiarygodność.
[01:02:30.89 → 01:02:47.67] A: Ja wiem, ale jak się powiedziało, a jeżeli się zamanifestowało swoje poglądy, to już nie można być niewinnym i po prostu uprawiać tylko swoje poletko, a tam niech ci brudni politycy załatwią za nas brudną robotę. Jeżeli nie będziemy bezpośrednio brali udziału w tym procesie, to oni go zawłaszczą.
[01:02:47.71 → 01:02:51.58] B: Ależ ja biorę. Biorę bezpośredni udział. Kiedy?
[01:02:51.58 → 01:02:52.09] A: Ile razy?
[01:02:52.15 → 01:02:52.99] B: Chodzę na wybory.
[01:02:53.09 → 01:02:54.69] A: Na wybory. Raz na cztery lata.
[01:02:54.73 → 01:02:55.71] B: Płacę za bilet.
[01:02:55.79 → 01:02:56.11] A: No dziękuję.
[01:02:56.33 → 01:02:58.79] B: Abonament płacę. Nie jeżdżę na gapę.
[01:02:59.43 → 01:03:03.27] A: A zagłosowałaś w sprawie budżetów partycypacyjnych?
[01:03:04.49 → 01:04:50.68] B: Kurczę. Nie wiem o co chodzi, ale w związku z czym chyba nie. Ale na przykład jadę teraz w podróż półroczną. Niebawem wyruszam. w dzikie krainy i tam wypada, mama mnie ostatnio, która jest, strasznie pilnuje takich spraw, mówi, ale dziecko, przecież tam będą te ważne wybory, niebawem się zbliżają, europarlament. Ja mówię, dobra, jeżeli tylko będę w mieście jakimkolwiek, w którym będzie taka możliwość, że będzie polska placówka, pójdę i zagłosuję. To jest coś. Nie mówiąc zupełnie serio, ja robię to, co robię najskuteczniej. Ja po prostu wychodzę na scenę i ja tę swoją rewolucję robię na scenie. Ta moja rewolucja dotyczy ludzkich dusz. I ja chcę mieć ten rząd dusz i gdzieś tam go mam na takim poziomie, który mnie absolutnie zachwyca i satysfakcjonuje. Natomiast na pewno nie zrobię takiej rzeczy, żeby nie powiem, hej ludzie, chodźcie teraz ze mną. na barykady, zablokujmy ulicę i na przykład zażądajmy od premiera, żeby oddał nam, bo to kurczę, naprawdę mam mały rozumek, żeby nam oddał to, co nam zabrał artystom. Czyli na przykład chodzi tam o te podatki i o te tam sprawy, które przez bardzo wiele lat Polacy mieli, przepraszam, artyści mieli zagwarantowane nawet za rządów komunistycznych, jak mówił premier nasz. A potem to zostało zmienione i teraz już tego nie ma. Wiem, że jest jakaś straszna sprawa z tym związana. U nas w domu mój konkubent się tym wszystkim zajmuje, więc ja nie do końca... Wiem tylko, że to budzi mój sprzeciw i mój gniew, że to zostało nam zabrane. No ale teraz proste pytanie. Czy ty myślisz, że gdybyśmy my artyści wyszli na ulicę i zrobili strajk? Jak my mamy zastrajkować?
[01:04:51.00 → 01:05:01.38] A: Nie, artyści sami nie, ale to jest element wielu innych reform, które uderzają w wiele grup społecznych i odbierają wielu innym grupom też możliwość działania.
[01:05:01.48 → 01:05:03.66] B: Ale wiesz, bo teraz zadać takie... Zdziwiłem
[01:05:03.66 → 01:05:17.06] A: się, że akurat ten przykład wzięłaś na flagę, na sztandard swojej hipotetycznej rewolucji. Myślałem, że raczej powiesz, nie pójdę pod parlament żądać zmiany ustawy antyaborcyjnej.
[01:05:18.93 → 01:07:14.14] B: No tak, bo to jest dość takie oczywiste, jeśli chodzi o mój światopogląd, to jest jakby, to by było takie jasne, natomiast gdzieś tam chciałam powiedzieć o tym, że ja też jakby dotyka mnie to, bo to nie jest też tak, że mi się super komfortowo żyje w naszej ojczyźnie jako artystce, ale jakby ja zawsze odwołuję się do tego, o czym mówiłam wcześniej, tego słynnego mojego odkrycia ludzkiego, że to ja sama jestem odpowiedzialna za to, czy jestem szczęśliwym człowiekiem, czy nie. Więc jakby nie chcę, nie chciałabym tego zrzucać, że to państwo jest takie złe, czy śmakie. Jest takie, jakie jest i to ode mnie zależy, co z tym zrobię. Ale też jakby tak się moje życie potoczyło. I ono tak jest skonstruowane osobiste, że udało mi się stworzyć z osobą, z którą żyję od bardzo wielu lat, taki model, który w bardzo dużym stopniu uniezależnia mnie od państwa. To znaczy ja się zajmuję wytwarzaniem sztuki, a mój konkubent i ukochany zajmuje się sprawianiem, żeby moja egzystencja taka codzienna była jak najmniej dokuczliwa dla mnie samej. Także ja trochę Trochę nie wiem, jak to wszystko... Mam taką fantastyczną sytuację w domu, że nie muszę się z tym wszystkim użerać. Ale co to znaczy? To też znaczy, że ja żyję w takim oderwaniu od tego państwa, bo ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Ja nie chcę być zależna od państwa, żeby państwo mi cokolwiek musiało dawać albo ja daję państwu tyle, ile muszę. I to nie jest... To jest symptomatyczne, Romanie, bo to znaczy, że ja trochę się... izoluję od tego państwa, czyli ja nie chcę mieć z nimi nic wspólnego, czyli o jakim społeczeństwie obywatelskim my mówimy. Jeśli ktoś wybiera taką egzystencję, żeby mieć jak najmniej wspólnego z tym państwem, to znaczy, że to nie jest dobre państwo.
[01:07:14.36 → 01:07:47.31] A: No, ale Mario, ty masz ten komfort właśnie, że możesz wybrać życie w pewnym bąblu, na pewnej wyspie, którą sama zbudowałaś, wspólnie zbudowaliście, swoją przedsiębiorczością, talentem, ale nie można zapominać też o ogromnej rzeszy ludzi, którzy na taki komfort pozwolić sobie nie mogą i teraz tacy ludzie jak ty, którzy są słuchani, mają głos, to właśnie oni powinni występować w obronie tych, którzy tego głosu nie mają.
[01:07:47.65 → 01:09:10.15] B: Masz pewnie rację, być może kiedyś do tego dojrzeję, natomiast w tym momencie ja wiem, że to co robię najlepiej to jest poruszanie ludzkich emocji i dusz. i chciałabym się na tym skoncentrować, a wiem, że mam tyle, ile mam energii, to nie jest niewyczerpany zasób i kiedy zacznę tą energią, tę energię dzielić na to, okej, tu jestem artystą, który tworzy coraz bardziej wysublimowane dzieła, które mają poruszyć ludzką wrażliwość i sprawić ludziom, nie wiem, przyjemność, jeśli zrobię tę rozrywkową płytę, albo wzruszenie, jeśli zrobię tę bardziej artystyczną. i podzielę tę swoją energię na tą drugą powiedzmy gałąź, czyli nie wiem, społecznikostwo, to w niczym nie będę skuteczna. Ja nie jestem geniuszem. Ja jestem artystą, który musi bardzo dużo pracować, żeby zrobić coś, produkt, który spełnia moje oczekiwania. To nie dzieje się u mnie tak, jak być może u innych kolegów, którym zazdroszczę, że siadają i spływa na nich natchnienie. To jest ciężka praca, więc jakby Dlatego ta decyzja i jakby na nie, żeby się zająć taką działalnością na przykład społecznikowską jest w tym momencie dla mnie oczywista. Po prostu w tym momencie to nie jest coś, co mnie ciekawi.
[01:09:11.59 → 01:09:25.21] A: Maria Peszek, poruszycielka dusz, rewolucjonistka emocji. Proszę Państwa, macie na pewno jakieś pytania do Marii Peszek. Zapraszamy.
[01:09:33.62 → 01:09:34.50] B: Może do Romana.
[01:09:41.42 → 01:09:44.42] A: Dobry
[01:09:56.34 → 01:12:20.58] B: wieczór. Mogę Panią tylko komplementować. Zupełny przypadek sprawił, że obejrzałam fragment Pani koncertu w telewizji na jakimś komercyjnym kanale i siadłam. Wtedy siadłam i zaczęłam słuchać i oglądać. Od razu wyleciały mi z głowy te wszystkie strzępy jakichś stereotypów na Pani temat, bo tylko to wiedziałam i zaczęłam słuchać. Nawet nie wiedziałam, że Pani jest autorką tych tekstów i zaczęłam słuchać. I w związku z tym mogę panią cały czas komplementować i mówić, żeby pani trwała w tym, bo mnie się to bardzo podoba. Ale pani każdy swój utwór na koncercie pięknie ilustruje strojem. Ta każda piosenka jest w innej szacie. Jest to przepiękne, przy tym Gra pani całym ciałem ten utwór. Bardzo mi się to podoba. Może coś powie pani na temat tych strojów, tej ekspresji swojej przy utworach. Bardzo proszę. Stroje to jest męka. Najchętniej występowałabym nago. Mówię to zupełnie szczerze. Stroje mnie męczą. Po prostu cały ten proces wybierania, przymierzania, decydowania jest czymś bardzo trudnym, ale jest to bardzo ważny element, no bo to jest jakiś język komunikowania się. Jeśli chodzi o te stroje, no to właśnie ten mój konkubent tutaj dużo pomaga, bo ma jakieś takie rozeznanie i bardzo tutaj dużo Taka jego jest ostateczna i decydująca zdanie, że człowiek w bólach się to zazwyczaj rodzi, w strasznych kłótniach. A jeśli chodzi o ten rodzaj ekspresji, to pewnie nie bez znaczenia, no jednak ma moje wykształcenie teatralne i nie ma co tutaj, i też pewien rodzaj takiej edukacji od dziecięcia, kiedy byłam bardzo małym dzieckiem. i się spotykałam z wybitnymi twórcami, rozmaitymi plastykami, reżyserami, rozmaitymi wujkami i ciociami, którzy bywali u nas w domu i się dużo o sztuce mówiło.
[01:12:21.08 → 01:12:22.68] A: Wujek Lupa.
[01:12:23.72 → 01:12:25.64] B: A skąd wiedziałeś, że akurat wujek Krystian?
[01:12:25.98 → 01:12:29.12] A: Wujek Krystian, no tak. Znam trochę tę opowieść.
[01:12:29.60 → 01:12:50.44] B: To jest na pewno bardzo ważne. I rzeczywiście jest tak, że ja przykładam dużą wagę do tego, jak wyglądam. I że jakby nie dla mnie stanie przy mikrofonie i po prostu w pięknej sukni wydawanie dźwięków.
[01:12:50.62 → 01:12:55.30] A: A co oznacza pióropusz, który niekiedy zakładasz na siebie?
[01:12:55.98 → 01:13:21.90] B: Pióropusz zakładałam w czasie Maria Vari. On został spalony podczas koncertu pogrzeb Maria Vari. kiedy pożegnałam się z tamtym wdzieleniem raz na zawsze. Ten pióropusz to był taki symbol walki i symbol wstąpienia na ścieżkę wojenną. Było mi to bardzo potrzebne w przypadku tamtego projektu. Czasami przy Jezus Maria Peszek żałowałam, że go spaliłam, bo też by się przydało, ale już nie było odwrotu.
[01:13:23.19 → 01:14:09.18] A: Bardzo proszę, kto następny? Z pytaniem, komplementem albo pretensją. Czy jest temat, którego dzisiaj nie mogłabyś poruszyć w swoich utworach, a który być może będzie możliwy do opisania w przyszłości? Czy jest jakaś piosenka, marzeń, której dzisiaj nie byłabyś w stanie napisać?
[01:14:10.51 → 01:15:26.67] B: ale to nie wynika z jakiegoś strachu przed poruszeniem jakiegoś tematu, tylko jeszcze wynika to z nieumiejętności. Piosenka Marzeń, którą bym chciała napisać, to byłoby coś tak prostego jak piosenki Beatlesów. Coś takiego, co się opiera totalnie próbie czasu, i trafia jakby w samo serce. Tak to jest taki mój absolut. I w momencie, w którym jestem teraz jako twórca przede wszystkim muzyki, bo to jest taka część tej twórczości, którą się zajęłam stosunkowo niedawno, bo pisanie tekstów powiedzmy, że robię to już od jakiegoś czasu, a jeśli chodzi o tworzenie dźwięków, to jest zupełnie świeża sprawa, bo dopiero przy tej ostatniej płycie to jest rzecz, którą zaczęłam robić także. Nie czuję się jeszcze na tyle dobra. żeby taką rzecz stworzyć, ale to byłoby coś, to byłoby coś na pewno. Taka prostota, tak prościej, jak to jest tylko możliwe.
[01:15:26.67 → 01:15:31.79] A: Który utwór Beatlesów? Bardziej Yesterday, czy Love, Love Me Do?
[01:15:32.01 → 01:15:34.19] B: Nie, bardziej Yesterday, na pewno Imagine.
[01:15:34.45 → 01:15:34.91] A: Imagine.
[01:15:35.01 → 01:15:40.21] B: Świetną sprawą. Pytałeś mnie jeszcze, może coś takiego chcesz tylko opowiedzieć, bo jestem dłużna ci.
[01:15:41.01 → 01:15:52.28] A: A tak, bo prosiłem cię, żebyś przyniosła na to spotkanie utwory którą uważasz wykonawców, czy muzykę, którą uważasz za muzykę przyszłości. A ty wczoraj powiedziałaś, że nie przyniesiesz. Dlaczego?
[01:15:53.44 → 01:17:07.01] B: Kiedy zaczęłam się nad tym zastanawiać, to właśnie słuchałam oczywiście bardzo dużo muzyki i wiele rzeczy mnie fascynuje, ale zdałam sobie sprawę, że w sumie te przyszłościowe utwory, to dla mnie są takie, które się zbliżają gdzieś tam do tego absolutu w moim odczuciu. i że to wcale nie są te najnowsze, czyli że to są właśnie, kurczę, zdałam sobie, okej, niech to będą 3-4 utwory, które dziś mi zawsze towarzyszą albo są takim odniesieniem, że do tego zmierzam albo co mnie porusza i to są właśnie wcale nie te najnowsze rzeczy, bo te najnowsze rzeczy strasznie z formą eksperymentują, a ta forma jest zawsze gdzieś tam wydaje mi się wtórna, tak? I coś, co można nowego wymyśleć. a te takie rzeczy, których dziś mi są strasznie bliskie, to na przykład Bach albo właśnie Beatlesi, albo jakby te rzeczy, te eksperymenty formalne strasznie szybko się też zużywają. Na przykład dlaczego, jak sobie wytłumaczyć ten fenomen takiej najnowszej muzyki, dlaczego nagle Adele...
[01:17:07.01 → 01:17:11.29] A: Czy powrót do brzmienia lat Co takiego
[01:17:11.29 → 01:17:23.23] B: było w tej muzyce? Albo nie wiem czy znasz historię Rodrígueza. Co takiego jest w tej muzyce, że ludzie... oszaleli, to przecież tam jest pianino i osoba, która śpiewa.
[01:17:23.27 → 01:17:48.95] A: No ale czy to właśnie nie jest ucieczka przed przyszłością? Właśnie czy te powroty do stylu lat 50-tych, 60-tych, to nie jest po prostu wyraz nostalgii, czyli uczucia, które wynika trochę jednak z lęku przed rzeczywistością, z nieumiejętności odnalezienia się dzisiaj. W związku z tym wracamy do czegoś, co już jest znane, osadzone, przewidywalne, Ja
[01:17:48.95 → 01:17:50.61] B: bym to zupełnie inaczej zdiagnozowała.
[01:17:51.45 → 01:17:54.71] A: To nie jest przyszłościowa rzecz, to jest ucieczka przed...
[01:17:54.71 → 01:18:35.54] B: A może to jest zawrócenie na właściwą drogę? Może to jest tak, że raz na jakiś czas ludzie po prostu potrzebują tego, co zawsze moim zdaniem, co zawsze w sztuce jest najważniejsze, czyli wzruszenia i takich czystych emocji, że dlaczego nagle ludzie chcą tych... To są proste piosenki, które mówią o miłości, o przemijaniu, ale jakby z głębi serca zaśpiewane i bardzo proste, które trafiają, jak ja to mówię, w samo serce. I to się nigdy nie zestarzeje. To jest tak samo jak raz za jakiś czas fajnie się iść do teatru i zobaczyć po bożemu zrobionego Szekspira.
[01:18:36.08 → 01:18:36.80] A: O Jezu, nie.
[01:18:37.24 → 01:18:40.46] B: Nie? Ale nie chcę myśleć, co ja mam na myśli, mówiąc po bożemu.
[01:18:41.50 → 01:18:43.98] A: A co to znaczy po bożemu właśnie?
[01:18:44.68 → 01:19:46.34] B: No właśnie, żeby, wiesz, żeby nie było tam tej ogłuszającej muzyki, żeby nie było tych jakichś siłowych uaktualnień, uaktualnień, uwspółcześnień, że czasem lubię iść do teatru i poczuć się jak w takiej baśni, żeby tam śnieg padał na przykład, Prawdopodobnie jest to bardzo sentymentalne, co mówię, ale chodzi też o to, że jednak jest taka funkcja sztuki, bardzo podstawowa, wywoływanie wzruszeń. I jeżeli ta forma jest zbyt skomplikowana, to odcina możliwość odczucia takiego najczystszego wzruszenia. Myślę, że o to chodzi z tą muzyką. I mnie jako artystkę, ten absolut, to jest właśnie wywołanie, strasznie silnego, ale takiego bardzo prostego wzruszenia. I wydaje mi się, że to nie jest kwestia tej sentymentalnych i ucieczka przed przyszłością w tył, tylko ucieczka w przód jakby. No tak, ucieczka w przód, no tak.
[01:19:47.06 → 01:19:48.56] A: Czyli że... Czyli też ucieczka.
[01:19:49.22 → 01:20:22.48] B: Czyli uzmysłowienie sobie raz jeszcze, o co tak naprawdę w tym chodzi. A dla mnie sztuka zawsze podstawowa sprawa wywołać to wzruszenie i ten dreszcz. I to chyba o to chodzi w tych piosenkach, o których marzę. Żeby zrobić taką piosenkę, to jest moje największe marzenie, od której nie będziesz się mógł uwolnić. Żeby ona będzie z tobą zawsze i minie pięć lat, odłożysz ją, ale za pięć lat wrócisz i mówisz, kurczę, to ciągle działa. Imagine, czy jest i działa. Znaczy, na mnie działa oczywiście. To jest coś, co jest ciągle aktualne.
[01:20:23.22 → 01:20:33.79] A: Ja na razie nie mogę się uwolnić od tej piosenki o nie byciu matką. o tym, że nie posadzę drzewa, nie urodzę syna.
[01:20:34.33 → 01:20:35.27] B: I nie zbuduję domu.
[01:20:36.51 → 01:20:41.25] A: I mniej więcej od dwóch godzin ta taśma mi się naokrągło przewija w głowie.
[01:20:41.81 → 01:20:44.97] B: Bardzo mi miło, dziękuję Ci za zaproszenie.
[01:20:45.59 → 01:20:57.31] A: Jesteś w mojej głowie obecnie zapisana, więc może jakieś okruchy tej przyszłości, tej uniwersalnej muzyki już są, tylko jeszcze nie zdajemy sobie sprawy, jak są silne.
[01:20:58.37 → 01:20:59.23] B: Czas pokaże.
[01:20:59.74 → 01:21:11.52] A: No właśnie, czas na który czekamy, przy którym się bronimy, który próbujemy jakoś przez te zasłony przejrzeć. Boisz się przyszłości?
[01:21:16.04 → 01:22:04.86] B: Nie. Nie jestem od niedawna stosunkowo szczęśliwym człowiekiem. A to szczęście się tym przejawia, że właśnie się nie boję, a że taki strach, który towarzyszył mi przez większą część życia, taki nienazwalny, taki jakoś nie wiem, egzystencjalny, jakoś tam czający się, nie wiadomo tak naprawdę przed czym, zniknął. I teraz cieszę się na tę przyszłość tak naprawdę i mnie ona ciekawi, bo już wiem, że z każdego zakamara można jakoś się wydostać. I teraz mnie ciekawi, co jest za tym zakrętem na przykład teraz. Bardziej niż się go boję. Ale to jest stosunkowo nowe odgrycie.
[01:22:06.44 → 01:22:09.28] A: Super, dziękuję bardzo. Maria Peszek.
[01:22:09.38 → 01:22:10.26] B: Dziękuję państwu.
[01:22:20.34 → 01:22:22.26] A: Dzięki, dzięki, dzięki, dzięki.