Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.80 → 02:36.15] A: Dobry wieczór Państwu. Ja nazywam się Karolina Rozwód i mam ogromną przyjemność powitać Państwa na uroczystym przedpremierowym pokazie filmu Inny Świat. Cieszę się, jest mi niezmiernie miło, że mogę powitać pana prezydenta Krzysztofa Żuka. Witam serdecznie panią wiceprezydent Katarzynę Mieczkowską-Czerniak. Cieszę się również, że mogę powitać przedstawiciela Partnera Teatru Starego, pana Jerzego Rutkowskiego, Mercedes Benslenartowicz, dzięki któremu podróż naszych gości jest łatwiejsza i przyjemniejsza. Dziękujemy serdecznie. W sposób szczególny chciałabym powitać naszych gości specjalnych. Pan Michał Marczyński, producent filmu, niestety nie mógł dzisiaj dotrzeć. Natomiast z ogromną przyjemnością witam panią Dorotę Kędzierzawską, reżysera filmu. Pana Artura Reinharta, operatora i producenta oraz Panią Danutę Szaflarską. Pani Danuta Szaflarska była naszym gościem podczas inauguracji Teatru Starego i wtedy rozmawialiśmy o tradycji tego miejsca, ale także o tym, czym ma być to miejsce teraz i w przyszłości. I wtedy pani Danuta zauważyła, że w takim miejscu jak Teatr Stary powinien być gong, który rozpoczynałby każde wydarzenie, jakie tutaj będzie się odbywać. I taki gong przygotowaliśmy. GONG!
[02:36.81 → 02:38.01] B: Naprawdę?
[02:38.23 → 02:49.08] A: Naprawdę! I będziemy bardzo prosić Panią Danutę o to pierwsze uderzenie dzisiaj wieczorem i by zainaugurowała działalność gongu imienia Danuty Szaflarskiej w Teatrze Starym.
[03:20.66 → 04:07.90] B: Dziękuję bardzo, bo gong w teatrze to jest jakaś magia. Kurtyna uważam, że powinna zawsze być i przed odsłonięciem kurtyny gong. I wtedy są jakieś czary, prawda? A jak wchodzimy, widzimy scenę gołą i tylko tanie, jeśli chodzi o komórki, co może pozostać dużo wcześniej oczywiście, żeby przypomnieć o wyłączeniu. ale nie można pozbywać teatru, a zwłaszcza takiego cudownego teatru, tej magii, tego czaru, prawda? Dziękuję bardzo, że moje marzenie i pragnienie zostało spełnione, że ten teatr ma gong.
[04:08.12 → 04:09.24] A: Nie mogliśmy inaczej.
[04:09.36 → 04:11.84] B: A gdzie jest ten sponsor, który to...
[04:11.84 → 04:44.50] A: To Perwa Bravera Lubelskiesa, która sponsoruje w ogóle kina w teatrze starym i dzięki której możemy gościć również Państwa. A zatem od dzisiaj każde wydarzenie w Teatrze Starym będziemy zaczynać gongiem, a w tej chwili chciałam państwa zaprosić na projekcję filmu Inny Świat, po której rozmowę z naszymi gośćmi poprowadzi pani Magdalena Sendecka. Miłego wieczoru.
[05:14.16 → 05:17.16] B: No
[05:19.16 → 05:30.22] C: dobrze, to ja jako osoba, że tak powiem z zewnątrz będę siedziała na kanapie. Proszę bardzo, mamy mikrofony. Dla wszystkich.
[05:32.10 → 05:35.10] B: Działają.
[05:36.78 → 05:46.40] C: Ja zadam pytanie oczywiste, ale jak to się stało, że powstał ten film? Pani jest znana z tego, że raczej nie lubi udzielać wywiadów.
[05:47.06 → 05:47.82] B: Nic nie wiem.
[05:49.23 → 05:54.49] D: Pani Magda mówi, że nie lubisz udzielać wywiadu. Jak to się stało, że powstał ten film?
[05:57.75 → 06:51.32] B: Przecież to nie miało być żadnego filmu. Po prostu pani Kędzierzewska, Dorota i Artur ponieważ ja tak nieraz jestem gadatliwa i męczę ludzi, nieraz opowiadam różne historyjki. Jako że żyję tak długo i różne rzeczy się działy w czasie moim, to jest ten XX wiek bardzo ciekawy. Obyś tak w ciekawych czasach żył, boli się. Więc pani Dorota powiedziała, wiesz co, my to nagramy. I tak spotykaliśmy się przez trzy dni, po pięć godzin. Ja tak plotłam, opowiadałam różnych historyjki ze swojego życia. No i to się skończyło, nie wiem ile minęło czasu.
[06:52.06 → 06:53.34] D: No rok, rok.
[06:53.42 → 07:23.33] B: Po roku. Dorota mówi, wiesz, ja z tego spróbuję zrobić film, żebyś mi tylko dała zdjęcia. No i tak różne fragmenty i właściwie ten film właśnie stworzyli państwo z tych moich opowiadań. Jeżeli się, no ja się strasznie bałam, bo tyle czasu słuchać jak gadającą głowę oglądać to jest męczące.
[07:24.15 → 07:25.53] C: Państwo są bardzo zmęczeni.
[07:25.83 → 07:39.27] B: Jak państwo wytrzymali. Dziękuję. I to dzieło, to jest dzieło pani Doroty Kędzierzawskiej.
[07:39.37 → 07:41.29] D: To nieprawda, proszę państwa, dementuję.
[07:41.31 → 07:45.51] B: Tak, no wykorzystali te moje opowiadanki i zrobili z tego film.
[07:45.85 → 07:47.19] C: Tak trochę podstępem.
[07:49.21 → 08:32.02] D: No, ja dokładnie wiedziałam, że pani Danuta nie lubi takich rzeczy, ale myśmy swego czasu lecieli do Toronto na premierę światową Pory Umierać. Samolot wyleciał z pięciogodzinnym opóźnieniem z Okęcia. Przez te pięć godzin pani Donuta nam opowiadała różne historie. Wtedy naprawdę z Arturem byliśmy strasznie na siebie źli, że nie mamy kamery. i że to wszystko gdzieś tam ulatuje w powietrze. I po takiej rozmowie z Michałem Merczyńskim, dyrektorem Narodowego Instytutu... Który miał tutaj być
[08:32.02 → 08:36.86] C: dzisiaj, no niestety nie mógł, ale jest z nami duchem niewątpliwie, producent filmu.
[08:37.00 → 08:53.14] D: I Michał po prostu dodał nam odwagi i powiedział, że to musi powstać. Jakoś tak się szybko zgodziliśmy, bo oczywiście wiedzieliśmy, że musi taki film powstać, ale wcześniej nie mieliśmy odwagi Pani Danucie tego zaproponować. i, i jest film.
[08:53.64 → 10:06.62] B: No to przede wszystkim te zmiany niesamowite, które zaszły w przeciągu XX wieku, przecież urodziłam się na początku tego wieku, tamtego wieku, tamtego wieku. To wtedy właściwie radia to też, no telefon był, radio, ale A w ciągu mojego życia telewizja, komórka, w ogóle na księżyc komputer. Tyle się zmieniło. A żyłam jeszcze początki mojego życia w takiej dzikiej wsi, tak, gdzie się nie znało niczego. Jak mówiłam tu w filmie, jak tata przyniósł takie czarne kamienie i mówi, zobaczcie, te kamienie się palą. Nikt w to nie mógł wierzyć, ale rzeczywiście włożył do pieca i zaczęły się palić. Więc zobaczyłam pierwszy raz węgiel kamienny. No nie będę, bo już zanudziłam wystarczy.
[10:06.90 → 10:21.18] C: Ja chciałam spytać, żeby uprzedzić, podejrzewam, pytanie kogoś z Państwa. Chciałam spytać, nad czym Pani pracuje, bo Pani mówi w filmie, że dopóki Pani pracuje, to jest Pani szczęśliwa. to nad czym pani teraz pracuje?
[10:22.22 → 10:44.90] B: Dlaczego ja jestem szczęśliwa? I to w takich, tak, wojny, no straszne rzeczy się działy, ale no taki mam widoczny charakter rodziców, miałam wesołych, matka była wesoła, ojciec też. To już takie usposobienie, charakter.
[10:46.06 → 10:50.64] D: Magda się pyta też, mówisz, że jak pracujesz, to jesteś szczęśliwa.
[10:51.20 → 11:02.36] B: Co teraz się dzieje? I tak strasznie się boję, co to będzie na końcu, kiedy nie będę mogła pracować. Jeżeli będę niedołężna, zaczynam.
[11:03.16 → 11:08.72] D: Ja chciałam dodać, że pani Danuta dostała etat. Może opowiedz o etacie.
[11:08.72 → 11:10.48] E: Tak niedawno wróciła z Nowego Jorku.
[11:11.08 → 11:34.10] B: Dwa lata temu poproszono mnie do dyrektora Grzegorza Jarzyna z teatru TR. Zgodziłabym się przyjść do nich na etat. Powiedziałam, że nie tylko, że się godzę, ale jestem szczęśliwa. To się nie zdarza. Ja wtedy miałam 95 lat, kiedy mnie poproszono na etat.
[11:34.94 → 11:37.36] C: To w ramach przedłużania wieku emerytalnego.
[11:42.00 → 11:47.50] B: A teraz, teraz ludzie się tak strasznie buntują, że ile to ma być?
[11:47.56 → 11:48.14] D: Sześćdziesiąt siedem.
[11:48.28 → 12:46.62] B: Sześćdziesiąt siedem. To śmieszne. Oczywiście trzeba ten swój zawód kochać. Jak się nie lubi tego, to no to wtedy się nie dziwię, że chcą wcześniej na emeryturę. Dlatego mówię młodym ludziom, jeżeli wybiorą sobie pierwsze studia, które nie odpowiadają im albo zawód jakiś, to niech zmienią. Niech robią to, co lubią. I wtedy są inne wyniki i radość. No ja jestem szczęśliwa bardzo, że kocham swój zawód. Jeszcze gram w dwóch teatrach. No i ten film, prawda, nagraliśmy?
[12:47.20 → 12:47.84] C: No właśnie.
[12:48.26 → 12:49.10] B: To śmieszne.
[12:49.46 → 12:55.04] C: A jakiś nowy, a jakiś nowy film? Jakieś nowe, nowe filmy są w planach?
[12:55.68 → 12:57.22] B: No nie, już chyba wystarczy.
[12:58.38 → 13:02.38] D: Pani Danuta niedawno zagrała w zeszłym roku, tak? W węgierskim filmie.
[13:03.46 → 13:09.98] B: A właśnie, zapomniałam. W jesieni, tak, nagrywałam w Budapeszcie. W węgierskim filmie grałam.
[13:10.34 → 13:19.10] D: Tak, a dwa miesiące temu Pani Danuta była na tournée po Stanach Zjednoczonych z teatrem, z TR Warszawą.
[13:19.20 → 14:08.77] B: W teatrze w maju graliśmy 10, mieliśmy 10 spektakli teatr rozmaitości. No jeszcze do tego właśnie mam tę radość, że, bo ja bardzo lubię latać samolotem, w ogóle wędrować. Marzyłam zawsze o tym, żeby jeździć po świecie. No i tak się złożyło, że dzięki teatrowi czy filmowi zobaczyłam trochę świata. I takie najciekawsze, jak byliśmy z filmem Pora Umierać, San Francisco, Los Angeles, to były te takie moje najdalsze. I Toronto. Tak. Już tak i ocean spokojny, mam zaliczony i ocean. Atlantycki. To już mogę umierać spokojnie.
[14:10.23 → 14:11.65] C: No chyba jeszcze nie.
[14:11.95 → 14:12.45] D: Nie, nie, nie.
[14:13.63 → 14:30.66] C: Ja zapraszam również Państwa do zadawania pytań. Jeśli macie Państwo ochotę, to prosimy bardzo. Na razie nie widzę chętnych. więc spytam o ulubioną rolę. Czy jest jakiś film bądź spektakl, nad
[14:30.66 → 16:08.66] B: którym... To tak różnie bywa i w teatrze i w filmie są role, które się bardzo lubi i takie, które nie za bardzo. Na ogół ja odmawiam, ja bardzo dużo odmawiam filmów po przeczytaniu scenariusza, ale w teatrze to... Oczywiście w moim wieku mogę zgodzić albo nie, ale dawniej tak było, że jeżeli się było w teatrze, to się grało to, co przeznaczyli. W filmie tego nie ma. Więc są, a poza tym takie knoty, jakieś role, które się źle zagrało, czy w teatrze, czy w filmie, bo to się przecież każdemu zdarza, to te pamiętam, to bolesne takie przeżycia, a są bardzo, jeżeli jest świetna literatura, jeżeli są świetni partnerzy, reżyser, to się kocha zawsze takie przedstawienia. Właśnie mam taki ukochany spektakl, to jest Masłowski w Teatrze Rozmaitości, bo jest znakomita sztuka, znakomici koledzy, koleżanki i reżyser, więc jeżeli się Wszystko składa tak, to wtedy jest efekt. I takie rolę się kocham. Tak z niektórymi czasami było się smutno rozstać, pamiętam. A niektóre się cieszyłam, że się skończyły.
[16:10.45 → 16:14.76] C: Czy można spytać o tytuły? Czy to niedyskretne pytanie?
[16:16.25 → 16:16.45] B: Nie.
[16:20.43 → 16:28.17] C: o tytuły tych ulubionych spektakli i tych nielubianych. Rozumiem, że nielubiane to niekoniecznie będziemy wymieniać te tytuły.
[16:28.17 → 18:16.07] B: Ale czy spektakle, czy filmy, bo na przykład są słabe filmy, w których rolę bardzo lubiłam, bo to były role ostre, charakterystyczne. Bo granie tak samłotu tych amanteczek to nie jest ciekawe. W ogóle role amantów czy amantek to nie są ciekawe. Są ciekawe role, które są ostro zarysowane, charakterystyczne. To wtedy jest ciekawa praca. Z takich moich ulubionych, to znaczy, gdzie włożyłam wiele pracy ze świetnym reżyserem, to była Aszantka Peżyńskiego w Teatrze Narodowym. To bardzo dawne dzieje, bo to są 60-te lata. Trudno wspominać już, nie pamiętam, dużo było spektakli takich, które... Czasami epizod malenki, na przykład w Teatrze Narodowym Żar, to grał Zaposiewicz, Gogolewski, Inek, a ja miałam malenki epizod, kilka zdań. I to była moja ukochana rola. I miałam tak straszną tremę przed wejściem zawsze. Umierałam ze strachu. Bo bardzo trudno jest zagrać epizod, żeby w kilku zdaniach nakreślić, coś powiedzieć o tym człowieku, którego się gra. Jak jest dużo tekstu, no to łatwiej. A to, to jest bardzo trudne. I lubię właśnie takie epizody ciekawe.
[18:17.51 → 18:28.93] C: Też w filmie pani zagrała sporo ról drugoplanowych, za które dostała pani wiele nagród. Wystarczył drugi plan, żeby właśnie zarysować fantastyczną postać.
[18:29.09 → 19:56.99] B: Pierwszą nagrodę dostałam w czterdziestym szóstym, początek szóstego w Krakowie za taką farsę amerykańską Roxy. Bo ludzie się szalenie bawili. I dostałam wtedy nagrodę wojewody pazynkiewicza. To była pierwsza moja nagroda. Na rolę teatralną. Bardzo byłam dumna. No i ta farsa, to taki błah, bardzo durny, a śmieszny. zadecydowała ta rola o mojej przyszłości. Dlatego, że jednego dnia przyjechała ekipa filmowa na ten spektakl, ponieważ szukali aktora mężczyzny do zakazanych piosenek. Ale po spektaklu do mnie się zwrócili i poprosili mnie na próbne zdjęcia. I tak się zaczęło właśnie. Dzięki tej roli w Roxis zagrałam zagażone wiosenki. To są takie, jak się ma szczęście, przypadki różne też nami rządzą. Tak się zdarza.
[19:59.11 → 20:02.51] C: Dużo było takich ważnych przypadków w Pani życiu?
[20:03.11 → 20:06.19] B: O, miałam różne przypadki, takie właśnie się...
[20:06.19 → 20:10.81] C: Pytam o życie zawodowe, bo o tym osobistym trochę było w filmie.
[20:10.83 → 21:36.27] B: Teraz szłam w południe, żeby kupić chleba, bo nie miałam chleba, to w Warszawie i na ulicy minęły dwóch panów, jednego znałam, bo w zakazanych piosenkach, drugi to był nieznany. Za dwie godziny dostałam telefon od znajomego, że bardzo proszę, bo chce porozmawiać ze mną ten pan, to był Istvan Sabo, reżyser słynny Budapesztu. Spotkaliśmy się i zaangażował mnie do takiego To był z RFN-u telewizyjny film. Tam zresztą Krysia Janda też zagrała. I ja miałam epizod, ale dzięki temu trzy tygodnie jeździłam. Najpierw kręciliśmy w Wiedniu, potem pod Alpami. nad jeziorami, cudownie. Potem w Tibinien, potem w Berlinie. Ja się pytam tego reżysera, w końcu ta moja rola to nie ma żadnego znaczenia. To właściwie dlaczego ja to robię? A on mówi Schöne Reise, piękna podróż. Trzy tygodnie jeździłam i zarobiłam bardzo dużo pieniędzy. To są takie przypadki.
[21:37.58 → 21:58.92] C: Pani w filmie mówi, że kiedyś pani grała, a później zrozumiała pani, że w filmie właściwie się jest, a nie gra. Ale z drugiej strony mówi pani, że nad rolą trzeba pracować i że te prace widać potem na ekranie. Na czym ta praca polega wobec tego? Nad rolą filmową, pytam o film.
[21:59.04 → 21:59.86] B: Jaka jest różnica?
[22:00.64 → 22:07.71] C: Nie, na czym polega to, żeby równocześnie pracować nad rolą, i być na ekranie, nie grać, tylko być.
[22:09.19 → 24:12.18] B: No właśnie, tego się człowiek uczy latami. Te pierwsze filmy, jak zobaczyłam się w zakazanych piosenkach na premierze, bo nie pozwolił reżyser oglądać materiałów, bo już ja się na tym nie znam, bo to mogę coś zmienić, nie tak jak on. I zobaczyłam, i byłam przerażona, bo zobaczyłam całą twarz, powiększono na ekranie, gdzie robię jakieś miny. Nie wiedziałam, ja grałam tak, jak się gra na scenie, gdzie jest publiczność daleka, bardziej wyraziście. A film, gdzie jest tak blisko, to właściwie nawet w oczach widać, można oczami powiedzieć, co się myśli, czy co się przeżywa. I wtedy właśnie to jest, nie udawać, nie grać się. Być, to znaczy poczuć tę postać tego człowieka, którego się gra, starać się być nim. Chodzi o to, żeby powiedzieć, żeby to była prawda. To jest ta sztuka. Tak, tego się uczyłam przez lata. I zawsze, I kiedy dostaję rolę teraz, to też nie wiem jak to zrobić. Za każdym razem, to od początku to jest praca i trema z latami coraz większa. Coraz większa odpowiedzialność, bo publiczność już żąda, oczekuje, że to powinno być robione dobrze jak się tyle lat Bo nieraz mówią do mnie ludzie, no jak Pani już tyle to już trema Pani chyba nie ma, bo przecież to się Pani przyzwyczaiła. To się człowiek nie przyzwyczaja, to jest ta odpowiedzialność. A więc jak mają, wchodzę na scenę.
[24:15.30 → 24:18.36] C: Ja mam pytanie do Artura.
[24:19.54 → 24:22.78] E: Może ktoś z publiczności ma pytanie? Nie do mnie.
[24:22.88 → 24:25.38] C: Chyba, że Państwo nas tutaj wręczą.
[24:25.84 → 24:27.14] E: Bo chciałam... Dziękuję bardzo.
[24:30.47 → 24:33.47] C: To
[24:35.77 → 24:38.77] D: są
[24:42.63 → 26:00.11] B: cudowne wspomnienia, bo to właśnie razem pracowaliśmy. Tak to, to wspominam, w ogóle pierwszy film, Diabły, Diabły, który właśnie z Panią Dorotą. To było pierwszy taki bardzo ciekawy film, to miałam właśnie to, co ja lubię, epizod, ale bardzo grałam tę wiedźmę i kostiumy i taka no ciekawa postać bardzo. Bardzo lubiłam tę rolę, no i pracę, bo to wszystko zależy od reżysera, jak poprowadzi aktor. jaka jest atmosfera na planie i właśnie atmosfera w tych filmach z panią czy z Arturem jest cudowna. Oni kochają aktorów, przyjaźnią się z aktorami, wobec tego aktor jest rozluźniony, dobrze się czuje i wtedy może pracować inaczej. Jeżeli jest jakieś napięcie, wtedy trudno pracować. A poza tym wymagający to.
[26:03.69 → 26:04.25] D: Tak.
[26:05.79 → 27:40.10] B: No dopiero jak powie, że super, a jeszcze to nie powiemy. No więc, tak, nie, jeszcze raz, jedno ujęcie, drugie, nie, jeszcze coś tam. Były takie, jak mam taką scenę, która pora umierać, dla mnie była bardzo trudna scena, Płaczą, tak, kiedyś dowiedziałam o tym swoim synku. I próbowałam tak i tak i nie wychodziło, nie wychodziło. Ja czułam fałsz w tym, co robię. I powtarzaliśmy w kółko. Wtedy ja się wściekam, rzucę brzydkie słowo, jakoś się rozluźnię, spokojnie. No i jakoś wybrnęłam. To była trudna praca bardzo, ale cierpliwość święta, I mam przede wszystkim zaufanie do reżysera, że jeżeli mi powie, że dobrze, to ja wierzę. I tutaj, a jeżeli powie super... To jest kolejny duper. A czy powiedzieć jaka najwyższa pochwała, to jest super duper. No to szczęście bez granic. No nam się pracuje razem cudownie. Jesteśmy zaprzyjaźnieni. To, co dzisiaj państwo oglądaliście, to jest czwarty. Po pierwsze film Diabły diabły, potem było nic, grałam język, potem pora umierać i dzisiaj to opowiadanka.
[27:40.80 → 27:48.84] D: Ale Danusiu opowiedz, bo mieliśmy jedną bardzo wielką kłótnię na planie. Huśtawka. Opowiedz państwu o huśtawce.
[27:50.94 → 28:12.16] B: Ja strasznie lubię się huśtać. Nie przejdę spokojnie koło żadnej huśtawki. Nawet teraz. Jak widzę nawet dla dzieci to usiłuję też. Jakie by nie były. I tutaj w tym filmie było, że się mam huśtać, to znaczy, ja nie wiem czy tak było w scenariuszu, Tak,
[28:12.28 → 28:16.83] D: tak, bo w scenariuszu niestety popełniłam błąd, bo napisałam w scenariuszu, że się Aniela Huśta nastojąca.
[28:16.83 → 28:22.02] B: I tutaj właśnie pan Artur nie dopuścił mnie do Huśta.
[28:22.63 → 28:24.89] E: Wiedząc o tym, że Pani Danusia będzie chciała.
[28:25.01 → 28:27.33] B: Ja chciałam na stojąco się huśtać.
[28:27.73 → 28:29.01] E: Huśtawka była zagrodzona.
[28:29.35 → 28:31.97] B: Ja jestem fachowiec, jeśli chodzi o huśtanie.
[28:32.13 → 28:53.38] D: Danusiu, ja powiem więcej. To nie to, że usiłowałaś się huśtać, tylko w pewnym momencie, robiąc inne ujęcie, zobaczyliśmy, że Pani Danuta się huśta na stojąco, na tej huśtawce sześciometrowej. Tak, cała ekipa pobiegła ratować panią Danutę, która nie chciała się zdjąć z huśtawki.
[28:53.88 → 28:58.84] B: Ale w końcu udało się, że się pohuśtam.
[29:00.76 → 29:03.10] D: Tak, i były ciche dni, muszę powiedzieć.
[29:04.82 → 29:23.12] C: Ale ja chciałam spytać o ten efekt Zelwerowicza, bo w filmie pada to hasło o małych oczach. i o tej radzie z Elwerowicza, że trzeba się ustawiać do światła. I chciałam Ciebie, Artur, spytać, jak to jest? Czy rzeczywiście Pani Danuta ustawia się do światła z oczami?
[29:23.14 → 29:33.11] B: Tak, to trzeba szeroko otworzyć oczy i tak, żeby łapała światło. No, teraz to już nie ma co.
[29:33.64 → 29:34.87] E: Już się samo robi, proszę Pani.
[29:35.33 → 29:36.70] C: Już teraz się samo robi.
[29:36.88 → 30:06.58] B: Ale jak byłam młoda, to jeszcze jako tak. Nie dawałam sobie rady, tego w filmach tak nie widać. Zresztą moda, typ urody zmienia się. Jak ja byłam w szkole, to marzyłam, ja byłam bardzo brzydka, bo wtedy miałam duże, stałe małe oczy. A była taka moda, że takie usteczka w ząbki, duże oczy, to lata dwudzieste.
[30:06.88 → 30:07.52] E: Odwrót, tak?
[30:09.28 → 30:31.94] B: To z tych filmów, te duże oczy i takie uszteczka. No więc bardzo cierpiałam z tego powodu, że ja jestem taka brzydka. Ale potem się zmieniłem, Greta Garbo zmieniła się w typ urody, bo to zawsze nadal wzorowaliśmy się nad tym. No i tak, tak to bywa.
[30:32.98 → 30:42.68] C: Dlatego tak świetnie ogląda się teraz te filmy, te fragmenty, które tutaj widzieliśmy. Są bardzo nowoczesne i w aktorstwie i właśnie w typie urody.
[30:43.60 → 30:49.44] B: Żeby pani z nami siedziała, bo tam jest podźwięk.
[30:51.14 → 30:57.78] D: Pani Bagda mówi, że fantastycznie się ogląda te stare kawałki, starych filmów. Jest współczesne bardzo aktorstwo.
[30:59.18 → 31:00.26] C: Wcale nie mi jasne.
[31:00.28 → 31:02.16] B: Tych 20 lat, tych przedwojennych.
[31:02.22 → 31:03.58] C: Nie, ja mówię o zakazanych piosenkach.
[31:03.58 → 31:06.92] D: O zakazanych, tak. O dwugodzinnych.
[31:06.92 → 31:07.60] C: O dwugodzinnych.
[31:07.68 → 32:33.28] B: No tak, no myśmy, ponieważ zanim zagrałam w zakazanych piosenkach, no przed wojną, kiedy byłam w szkole teatralnej, to był okres świetnych francuskich filmów. Także myśmy nie oglądali polskich filmów, tylko pamiętam, że wtedy był... Też słynne ludzie, Zamo Głąb, Towarzysze Broni, Różny to był... Przypomnij mi nazwisko. Jean Cabinet, o tak, świetnych aktorów. Są okresy, tak jak po wojnie były włoskie filmy cudowne. No ale jednak w tym pierwszym filmie, czarujący reżyser, Pan Leonard Buczkowski, bardzo kochany, bardzo miły, ale jak się pracowało? Mówili mi, gdzie mam stanąć, rysowali takie kreski na podłodze, tu mam dojść, tam popatrzeć i mam być albo zła, albo, albo zesoła, no i to było wszystko. No to raczuj się, kto może. to tak próbowałam właśnie grać teatralnie, a potem obejrzałam swoje filmy, zobaczyłam, co źle robiłam, co trzeba poprawić, oglądałam, no i tak człowiek się uczy. Całe życie.
[32:34.10 → 32:35.64] C: Tak na własnych błędach.
[32:36.14 → 32:37.82] B: Na własnych błędach, tak.
[32:40.74 → 32:45.92] C: Ja nie bardzo widzę, czy są jakieś pytania z sali, także proszę, bardzo proszę, tam, tak?
[32:49.31 → 32:55.01] F: Właściwie to ja nie bardzo chciałam pytać, tylko chciałam powiedzieć, że mnie tylko 12
[32:55.01 → 32:56.43] B: lat brakuje do setki.
[32:59.37 → 33:32.70] F: Poza tym mamy wspólne wspomnienia, dlatego że ja byłam w Warszawie Tuż przed powstaniem wyjechałam, a byłam w Warszawie na kursie sanitarnym w szpitalu ujazdowskim. Byłam przygotowana do pracy sanitariuszki w szpitalu polowym. Wyjechałam ostatnim pociągiem z Warszawy, nie wiedząc o tym, że będzie powstanie.
[33:32.86 → 33:35.68] B: To jest, którego nie ma oczywiście.
[33:37.28 → 33:38.44] F: Także...
[33:41.88 → 33:45.93] B: W zasadzie
[33:48.39 → 33:52.54] F: chciałam tylko powiedzmy powiedzieć, że ja też tam byłam.
[33:53.78 → 33:55.86] D: Pani chciała powiedzieć, że też była w Warszawie.
[33:56.69 → 34:14.24] E: Pani Danuto, powiem jedną rzecz. Na zdjęciach moja matka wygląda jak pani i była zawsze do pani porównywana pod względem urody. Z tamtych czasów, z czasów filmu Skarb i Zakazane Piosenki. Dziękuję bardzo.
[34:14.70 → 34:15.02] A: Dziękuję.
[34:15.72 → 34:20.36] B: A Pani była w tym ujazdowskim, a w czasie powstania była Pani w Warszawie?
[34:20.36 → 34:22.82] D: Nie, Pani wyjechała ostatnim transportem.
[34:22.82 → 34:25.20] F: Po prostu ja nie wiedziałam o tym, że będzie powstanie.
[34:25.20 → 34:26.26] D: Pani nie wiedziała o tym, że powstanie.
[34:26.13 → 34:27.48] E: będzie Niestety nie słychać tutaj na scenie.
[34:27.64 → 34:32.72] B: No bo nie była Pani w armii, bo to wcześniej myśmy byli.
[34:33.06 → 34:52.05] F: Także wyjechałam z Warszawy ostatnim pociągiem kursującym między Warszawą a Lublinem. A film Zakazane Piosenki oglądałam w tym teatrze, jak on dopiero powstał.
[34:53.41 → 34:54.28] B: Naprawdę?
[34:54.59 → 34:54.97] F: Tak.
[34:55.95 → 34:59.64] B: To się pani cieszy, że ten teatr taki piękny teraz jest.
[35:00.70 → 35:01.18] F: Tak jest?
[35:01.32 → 35:05.24] B: Tak, bo to naprawdę jest cudowny teatr.
[35:05.30 → 35:23.76] F: Znałam właściciela tego teatru, pana Makowskiego. który, który po prostu ten, ten teatr już później oddał miastu.
[35:23.86 → 35:27.56] D: Właściciela tego teatru, który oddał potem teatr miastem.
[35:27.56 → 35:45.00] F: W czasie, w okresie w PRL-u on, on już nie, powiedzmy nie występował z pozycji właściciela, tylko Kinooperatora tam na górze, wyświetlał te filmy.
[35:45.58 → 35:48.74] D: Został się kinooperatorem, właściciel został kinooperatorem.
[35:48.96 → 35:50.60] F: Nazywał się pan Makowski.
[35:52.18 → 35:54.42] B: No tak, bo to było podobno kino, co?
[35:54.70 → 36:08.16] F: A jeszcze jedna rzecz taka, która też nie jest pytaniem, mianowicie w 1912 roku moja matka przyjechała do Lublina i mieszkała naprzeciwko teatru.
[36:09.40 → 36:10.70] B: No, to pięknie.
[36:11.81 → 36:32.49] F: I też w tym samym domu mieszkała aktorka, która dawała, powiedzmy, dziewczętom dawała bilety do teatru. Ja napisałam książkę. Książka moja zawiera wspomnienia mojej matki i moje.
[36:35.97 → 36:37.71] C: O, no tak.
[36:38.15 → 36:39.03] D: Dziękujemy bardzo.
[36:39.03 → 36:42.43] F: Żałuję, że nie mogę, że powiedzmy, że nie mogę tej książki w tej chwili.
[36:43.11 → 36:45.39] E: Dziękujemy.
[36:45.75 → 36:46.85] D: Dziękujemy, dziękujemy.
[36:47.43 → 36:47.97] B: Dziękujemy.
[36:51.45 → 36:54.37] C: Zrobiło się historycznie.
[36:54.45 → 36:57.25] B: Może Państwo będą chcieli iść do domu, jak nie ma niektórych pytań?
[36:57.79 → 37:05.17] C: Nie, nie, nie, ja tutaj wypatruję. Zapraszam. A, z góry.
[37:05.49 → 37:19.86] D: Światła są... Pani Damoto, jak Pani była w Los Angeles, w Hollywood, jak Pani po prostu zderzyła się z tamtym światem filmowym? Jak byłaś w Hollywood, w Los Angeles, jak się zderzyłaś ze światem filmowym?
[37:20.86 → 37:51.48] B: Nie, z tamtym światem się nie zderzałam. bo myśmy byli z naszym filmem, tak, pora umierać, ale tam zobaczyłam ten gmach, w którym te Oscary dają i tam są takie schody, schody, schody, więc ja wyszłam na te schody na górę i powiedziałam, beni, vili, vici.
[37:52.14 → 37:54.10] D: Tak było.
[37:58.39 → 39:02.10] B: I tam jest taki potwórek, taki paramentarz, jakaś różowa kanapa, na tych schodach się też położyła, jak Madame Récamier. Zrobiliście mi zdjęcia. No to tyle. I tam są, to jest ta aleja, słynny bulwar, gdzie są na chodnikach te gwiazdy. Przed samym tym pełno przebierająców, to znaczy różni ludzie się przebierają za różne postacie z filmu, żeby się z nimi fotografowali i tak sobie zarabiają. No a w Łodzi my mamy taką samą ulicę. Ja też mam swoją gwiazdę na chodniku w Łodzi. Nie potrzebuję tam na bolwarze. Także, nie, ale cieszę się, że zobaczyłam w ogóle południową Kalifornię, no i to Los Angeles jest szalenie ciekawe, bo to są te wzgórza, te tramwaje słynne.
[39:02.54 → 39:02.98] D: San Francisco.
[39:03.28 → 39:04.64] B: San Francisco.
[39:05.00 → 39:08.84] E: Jeszcze taki drobiazg. Wygraliśmy ten festiwal Danusi wtedy jako najlepszy film.
[39:08.96 → 39:42.45] B: Zjawia się i potem znika natychmiast. I takie ulicy, jak się jedzie samochodem, to można się stoczyć. Jedno na dół jak się zjeżdża, to nawet są serpentyny, bo prosto nie można zjechać samochodem. No to jest przepięknie, ciekawie. No troszkę świata zobaczyłam, bo tak nie mogłabym. Zawsze jak miałam kilkanaście lat, chciałam być marynarzem, żeby pływać po świecie.
[39:43.11 → 39:51.80] C: To takie trochę zrealizowane marzenie. a niezrealizowane? Czy jest jakaś rola, którą chciała Pani zagrać, a nie było takiej propozycji?
[39:52.26 → 39:52.44] B: Gdzie?
[39:52.72 → 39:53.88] C: Jakaś rola, którą...
[39:53.88 → 39:56.06] D: Czy jest jakaś rola, o której marzyłaś, a...
[39:56.06 → 42:01.34] B: Nie. To na egzaminie byłam obsadzona w roli, ale wtedy zachorowałam, bo przed wojną nasza szkoła teatralna egzaminy miała na scenie Teatru Narodowego. i każdy z aktorów miał trzy sceny, trzy postacie grał, różnego typu charakteru, żeby się poznać, bo na widownię przyjeżdżali wtedy dyrektorzy całej Polski, wszystkich teatrów, rodziny, publiczność. Chodziło o to, żeby pokazać swoje możliwości. Więc ja tylko zagrałam w dwóch, to jest Roma i Julia, scena balkonowa, potem w małym domku Rittnera i byłam obsadzona to show Cezary i Kleopatra. I to bardzo komediowe dla Kleopatra jako dziewczynka, która z tym rozmawia z Cezarem. I wtedy ja już coś, byłam niezdrowa i reżyser zrezygnował, nie robił. I mówili, że jestem do tej roli stworzona, bo ja długo wyglądałam tak, że mogłam grać takie dziewczynki. Zresztą zaczynałam też tak. No ale to się nie spełniło. I uważam, że to nie ma sensu. Bo jak człowiek sobie coś tak wymarzy, to potem okazuje się, że to sknocić może. Nie, nie miałam jakichś marzeń. Bardzo dużo grałam i w teatrze, i w filmie, i w telewizji. Także satysfakcję mam. O rolach, marzyłam o innych rzeczach, o podróżach po świecie, a o rolach nie. Zresztą nie miałam zamiaru być aktorką. Ja marzyłam o medycynie.
[42:02.96 → 42:04.42] C: A o tym w filmie nie ma mowy.
[42:04.56 → 42:07.32] D: Bo to będzie następny odcinek. No właśnie.
[42:08.02 → 42:10.54] E: Robimy serial z Danutą.
[42:10.70 → 42:24.60] C: Proszę Państwa, bo ja przypomnę tylko, że ten film ma 97 minut dla uczczenia 97 roku życia Pani Danuty, ale są następne lata i ja rozumiem, że będą co najmniej dokrętki albo kolejne części.
[42:24.62 → 42:35.98] E: Właśnie tych materiałów jest tak strasznie dużo i właśnie padła propozycja, żeby ewentualnie zrobić takie filmy tematyczne właśnie o medycynie, o jedzeniu. Jest tego sporo, jest szansa, że te filmy się pojawią. Zobaczymy.
[42:39.20 → 42:48.10] B: To ja jeszcze...
[42:48.10 → 43:01.26] C: Czy państwo się zgadzają? Nie, nie, nie możemy tego zrobić. Możemy zrobić chwilę przerwy i ja zadam pytanie Dorocie i Arturowi o...
[43:03.10 → 43:06.76] D: Czy spotkałaś Chartkę Ordolównę?
[43:07.40 → 48:27.14] B: Och tak, ja byłam z nią w teatrze. To wspaniały człowiek, cudowna. Oglądałam niezwykły jej recital, koncert. Tego dzisiejszy... Zresztą i wtedy nie, ona była jedyna. Każda piosenka jej miała kostium, miała ruch, taniec. To był spektakl i to było coś niezwykłego. Rzeczy dalej pamiętam, jedyny w tym na Pochulance w teatrze. Trwało chyba dwie godziny. Ostatnia piosenka była, stała w czarnej sukni i takie rozgrzewane ręce, to były o polskich lotnikach. Śpiewała różne piosenki, hiszpańskie i te słynne wstrząsające, dramatyczne, piękne, zabawne. W każdym razie jak kurtyna spadła po tym recitalu, Na widowni była cisza. Dopiero po jakimś czasie niesamowity brała, bo ludzie byli za, tak wstrząśnięci. Przeżycia są niebywałe. Ja widzę, do dziś dnia widzę ją. Widzę kostiumy, mogę opowiedzieć, jej ruch, taniec. A ona przywędrowała do Wilna, bo ona była uwięziona przez Niemców na początku, tylko przez męża, rodzinę męża, która była spokrewniona tam gdzieś z kimś we Włochze, jakoś wydobyli ją z więzienia i przyjechała do Wilna. I właśnie zagrała w dwóch sztukach w teatrze naszym, to grała wszedłek z Pirzem, co to było, Wiolę Wieczórszych Króli i Madame Saint-Jean, to myśmy, to już nie Szekspir, to myśmy grały z Hanką Bielicką praczki. Takie epizody, razem mam zdjęcia nawet takie z Hanką. Ona była cudowna, to ogromne poczucie chmuru, tylko była nieszczęśliwa, bo kiedy ona przyjechała do Wilna, to jej męża już nie było. NKWD go zabrało. A to wyglądało tak, że jeżeli ktoś zniknął, aresztowany przez ruskie NKWD, to nikt się nie dowiedział, nie mógł dowiedzieć gdzie, gdzie jest czy żyje, czy nie żyje. To jest tak, jakby ktoś zginął. I ona znalazła swojego męża dopiero, jak po podpisaniu Szecichorskiego, jak armii Andersa. Tam odnalazła go. On był zaresztowany. Ona się starała bardzo i zaproponowano jej, żeby pojechała do Moskwy na gościnne występy i ona wzięła wszystkie swoje kostiumy i wyjechała 8 czerwca 41. Ja te wszystkie daty pamiętam, bo 14, 15 wywozili na Syberię, a 22 Niemcy zaatakowali mnie. I ona wyjechała na te gościnne występy do Moskwy. Okazuje się, że te gościnne występy to były, no Łubianka, czy jak się nazywało to więzienie. I ją zaaresztowali. Potem, jak wiadomo, ona się opiekowała dziećmi, jak wędrowali takimi sierotami. W ogóle była cudowna. Nie wiem, czy w tym filmie jest to, jak ona... Moja matka, To nigdy nie zapomnę, bo na przykład nie było chleba, był taki głód. Pamiętam, że moja mama się kiedyś wybrała z takim koszyczkiem i chodziła po restauracjach z prośbą o chleb i przyniosła dwie kromki. Pół dnia chodziła, zdobyła dwie kromki. I nagle ta babka, ta wielkie z lukrem, Była cudowną artystką i człowiekiem.
[48:31.84 → 48:33.74] C: Rozglądam się, czy jest jakieś pytanie?
[48:34.58 → 48:35.65] E: Oko operatora wytropi wszystkie.
[48:35.65 → 48:36.36] C: Tutaj bardzo proszę.
[48:37.60 → 48:47.50] E: Pytanie trochę do pani Szaflarskiej, a troszkę do współpracowników. Jak często pani teraz się bierze pod boki i tak zmaga z tym, co dookoła?
[48:48.50 → 48:50.40] D: Jak często się bierzesz pod boki?
[48:50.74 → 48:56.34] B: A, to jak się zezłoszczę bardzo. Jak się wścieknę, to wtedy.
[48:57.50 → 48:58.48] D: Ale jak często?
[48:58.92 → 49:06.26] B: Nie, to są tylko wyjątkowe. To mnie wtedy ten z tą trupią głową, tak ze złością, Małkini.
[49:07.68 → 49:11.20] E: Chyba, że z huśtawki Cię ktoś zdejmuje, to wtedy też.
[49:12.14 → 49:13.72] B: No to było to w filmie, tak?
[49:13.78 → 49:16.94] D: No tak, ale jak z huśtawki Cię Artur zdejmował, to też się wściekłaś.
[49:17.06 → 49:17.70] B: Ano też.
[49:19.69 → 49:26.73] C: ale w filmie u lekarza, ale raczej u lekarki, w filmie Pora umierać też rozumiem, że zagrała Pani trochę siebie.
[49:27.23 → 49:28.99] B: No tak, ale to już nie prywatnie
[49:28.99 → 49:35.99] C: się... Tak, to nie było prywatnie, ale rozumiem po tym filmie, że to było takie zgodne z Panią.
[49:36.07 → 49:40.03] B: Lekarze się bardzo śmieją z tego i mówią, że tak, to się zdarza.
[49:46.79 → 49:47.47] C: Zapraszamy.
[49:47.65 → 50:12.23] B: Okazuje się, że ty tu pora umierać, a to jest film rozrywkowy, bo tam na wsi, gdzie jeszcze mają te, kupili sobie te płyty i mówimy, często puszczamy ten film, bo się tak uśmiejemy. No i dobrze.
[50:14.48 → 50:16.04] C: Rozglądam się za pytaniami.
[50:16.20 → 50:17.54] B: Nie,
[50:19.48 → 50:20.44] E: kazali mi zdjąć, wiesz?
[50:21.68 → 50:42.48] B: Bo taką koszulkę, jest taki zwyczaj, że każdy film z tytułem koszulkę. No i to jest taka koszulka, gdzie jest napisane pora. A na plecach umierać. No jak się wybrała do szpitala w tej koszulce znajoma, tak?
[50:42.70 → 50:43.10] D: Tak, tak.
[50:43.34 → 50:43.82] B: O Boże.
[50:44.25 → 50:47.07] C: Trzeba uważać na okoliczności, w których się ją nosi.
[50:47.67 → 50:53.39] B: Nie no, szok to, że ktoś szedł tak z przodu po raz i umierać.
[50:55.51 → 51:13.09] C: Ja mam jeszcze pytanie do Artura i Doroty, ponieważ październikowy cykl tutaj w Teatrze Starym, to jest polska, kinowy cykl, to jest Polska Światłoczuła. Gdybyście zechcieli powiedzieć trzy słowa o tym projekcie.
[51:15.52 → 52:43.16] D: Polska Światłoczuła to jest taki projekt, który wymyśliliśmy ze dwa i pół roku temu z Arturem. Zastanawialiśmy się jak wypromować nasz nowy film i co zrobić z dystrybucją i zaczęliśmy marzyć jakby to było cudownie gdybyśmy wrócili kilkadziesiąt lat wstecz, kiedy to było coś takiego jak kino objazdowe, później film polski woził i filmy i twórców po Polsce. Odwiedzaliśmy małe miasteczka, tak z wronami na przykład kursowaliśmy i twórcy mieli możliwość rozmawiania z widzami. No i wymyśliliśmy sobie coś takiego, że fajnie by było mieć świetny sprzęt, W jednym samochodzie, czyli i ekran, i głośniki, i projektor, a w drugim samochodzie dwóch młodych ludzi, reżysera i operatora, którzy rozmawialiby z twórcą filmu prezentowanego w danej turze. No i tak się od marzeń zaczęło. Wydawało nam się, że to jest niemożliwe. żeby to zrealizować, ale Polska Światłoczuła już istnieje od roku. No i właśnie na tym ekranie będą prezentowane filmy, które my też pokazujemy, z czego jesteśmy ogromnie dumni.
[52:43.82 → 53:03.92] C: Właśnie chciałam was zapytać o motywację, dlaczego te filmy, ponieważ ja mam swoją własną motywację i często jest tak, że po prostu pokazuje się te filmy, które ja też uwielbiam. Ale chciałam spytać was o to, bo pokazujemy, przypomnę tutaj wymyk za tydzień, będzie Robert Więckiewicz i scenarzysta tego filmu Janusz Margański. Więc dlaczego wymyk?
[53:04.62 → 54:39.80] D: Generalnie chciałam powiedzieć, że to są filmy, które uważamy za bardzo dobre, filmy polskie tylko pokazujemy. które wydaje nam się godne uwagi, a nie mają takiego, nie docierają do widzów tak, jak powinny. I chcemy też, ponieważ jeździmy tylko do miejsc, gdzie nie ma kin, więc mieliśmy takie pytanie do siebie i do widzów właśnie, naszych, czy widzowie na takie filmy czekają. Okazuje się, że to kino, o którym się mówi generalnie, że to jest kino niszowe, trudne, zawiłe, intelektualne, nie dla ludzi. Okazuje się, że wszystkie te tytuły, które pokazujemy są niesłychanie ciepło i dobrze odbierane w miejscach, gdzie ludzie tak naprawdę nie są przyzwyczajeni do do oglądania filmów na co dzień, takich filmów, więc my dajemy coś widowni, a widownia z kolei nam oddaje dużo siły do robienia filmów. A Wymyk, każdy z tych filmów, z tych tytułów, to jest jakby osobna historia, ale Wymyk jest takim niesamowicie skrupulatnie zrobionym portretem psychologicznym, z genialnymi rolami. Rola Roberta Więckiewicza tam, to jest moim zdaniem jego najlepsza rola w karierze.
[54:39.99 → 54:43.81] C: Chociaż tutaj konkurencja jest duża, bo on ma tych ról trochę.
[54:43.95 → 55:18.59] D: Tak, ale myślę, że to jest niesłychanie delikatnie wszystko zagrane na takim zmrużeniu oka i skrzywieniu ust. Niesłychanie delikatnie, a jednocześnie niesłychanie silnie. Każdy pozostały, to można by długo mówić. Tak, i Gabrysia Muskała, i Simlat, i Dziędziel. Tak, i to jest przez młodego człowieka, młodego reżysera zrobiony film niesłychanie dojrzały naszym zdaniem i naprawdę wart zobaczenia.
[55:19.03 → 55:24.89] C: Koniec Rosji, to następny film. Michał Marczak, w dwóch słowach.
[55:25.18 → 55:27.40] E: Nie wiem jaka jest kolejność pokazywania tutaj filmów.
[55:27.64 → 55:36.08] C: Właśnie taka. Wymyk za tydzień, za trzy tygodnie Koniec Rosji i na sam koniec Anka Damian i Droga na drugą stronę.
[55:36.08 → 56:14.86] E: My staramy się pokazać jakby takie jak najszersze spektrum polskiego filmu. Tak naprawdę wybieramy absolutnie te filmy, które my uważamy za najlepsze polskie filmy. Pokazujemy też klasykę, pokazywaliśmy Wesele, pokazujemy filmy z rekonstrukcji, planujemy pokazać Rejs, jakby w tych najbliższych turach Polski Światłoczułej. Koniec Rosji, to jest młody reżyser Michał Marczak, debiut jego i absolutnie fascynujący film. Dokument taki troszeczkę fabularyzowany. Ja myślę, że na tym polega urok tego filmu, że on w sposób taki troszeczkę ukryty.
[56:15.26 → 56:17.92] C: Ale to nie zdradzajmy zbyt wiele, bo to będziemy Michała z tego przypominać.
[56:17.92 → 56:58.87] E: Zachęcamy Państwa do oglądania tych filmów. To są takie filmy, które właściwie paradoksalnie można zobaczyć polskie filmy na całym świecie, bo to są filmy, które jeżdżą po festiwalach międzynarodowych. No i właśnie dlatego Polska Światło czuła, że zrobiło nam się przykro, że właściwie te polskie filmy, te, które my lubimy, są oglądane za granicami kraju, a tak naprawdę nie możemy ich zobaczyć w Polsce, ponieważ one są pokazywane w ciągu jednego tygodnia zgrywane, ponieważ w multiplexach takie mainstreamy amerykańskie chodzą. I te filmy właściwie mają małe szanse, żeby dotrzeć do publiczności. W związku z tym dlatego ten pomysł, jeżdżenia po Polsce z tymi filmami, żeby po prostu przedłużyć życie, żeby rozpocząć rozmowy o tym, no, bardzo dobrym polskim kinie.
[57:00.01 → 57:01.35] B: A jutro będzie lepiej?
[57:01.83 → 57:02.39] D: Było, było.
[57:03.05 → 57:03.43] B: Tu było?
[57:03.73 → 57:05.31] D: Tu jeszcze nie było.
[57:05.33 → 57:06.37] B: A co to za film?
[57:07.23 → 57:14.63] C: Jutro będzie lepiej. Tak, no właśnie musimy, może na wiosnę jakoś.
[57:14.83 → 57:27.39] B: Ach, dwa razy oglądałam dzień, no i się napłakałam. Tak, my przeżywamy oglądając filmy, płaczemy, śmiejemy się.
[57:29.09 → 57:38.38] C: A jak to jest oglądać siebie na ekranie? Pani Danusiu, jak to jest teraz oglądać siebie na ekranie? Czy zdarza się tak, że... Siebie to
[57:38.38 → 57:48.46] B: się inaczej ogląda, to jest człowiek bardzo skoncentrowany ogląda, co to zrobione, dobrze, źle. To jest inne, inne.
[57:48.47 → 57:50.09] C: A zdarzyło się Pani oglądać film?
[57:50.09 → 57:52.93] B: Nie, generuje się strasznie, to nie.
[57:53.51 → 57:56.49] C: Trudno oglądać wtedy film, jako film, jako przedstawia.
[57:56.49 → 58:05.91] B: Tak, dlatego ja nie lubię na widowni to w ogóle, jeżeli jest mój film, to ja nie chcę być na widowni.
[58:10.69 → 58:17.09] C: Będziemy powoli kończyć, więc ostatnia szansa, czy może przedostatnia, jeśli są jakieś pytania do pani Danusi.
[58:21.17 → 58:52.71] D: Ja może na samo zakończenie powiem o takim epizodzie z pracy przy Porze Umierać. Pani Danuta wchodzi tam z filiżanką herbaty po schodach i ciągle prosiliśmy, żeby wchodziła bardzo, bardzo wolno. pierwszy dubel pani Donuta śmiga, drugi śmiga, trzeci śmiga i w końcu musiałam powiedzieć, wtedy pani Donuta miała 91 lat, mówię, w końcu powiedziałam, Donusiu pamiętaj, że grasz starszą panią.
[58:56.89 → 59:06.71] B: Te parę lat temu mogłam śmigać, teraz gorzej.
[59:12.15 → 59:13.41] C: dalszego śnigania.