Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

Kino w Teatrze Starym. „AmbaSSada”

Wróć

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.31 → 00:35.69] A: Magda Grąziowska, przypomnę, Juliusz Machulski i Robert Kijak. Ja tylko tytułem usprawiedliwienia dla tych z Państwa, którzy nie bywają u nas zbyt często i przyszli specjalnie na ambasadę. Pokazujemy w poniedziałki nie tylko filmy fabularne, czy też pełne metraże, bo czasami trafiają się dokumenty, ale również animacje. I dzisiaj to była animacja z Łódzkiej Szkoły Filmowej Renaty Gąsiarowskiej, Łukasz i Lotta, nagradzana na licznych festiwalach. To tak tytułem wyjaśnienia. Witam ponownie i zacznę Julku od... Dobry wieczór do mikrofonu.
[00:35.71 → 00:36.61] B: Dobry wieczór do mikrofonu.
[00:36.69 → 00:46.13] A: Właśnie, jest gorąca prośba, żeby mówić do mikrofonów, bo mamy też streaming. Czym dla Ciebie jest robienie filmów? Zapytam, zanim przejdziemy do rozwoju.
[00:46.13 → 00:46.81] B: Potem będziemy rozmawiać?
[00:47.17 → 00:51.86] A: Nie, no tak chciałam, wiesz, bo tutaj i o patriotyzmie jest, i o miłości do Warszawy.
[00:51.86 → 01:20.12] B: Nie no, żeby mówić szczerze o tym, to nie starczy nam czasu. A krótko powiedziawszy, czym jest robienie filmu, Dzisiaj to już nie wiem, ale kiedyś to było strasznie ważne. W każdym razie nie sposobem na życie, chociaż też. Ale jak wybrałem sobie taki zawód, to chciałbym docierać do jak największej ilości widzów i robienie filmu jest pewnego rodzaju dialogiem z widzem. Tak bym powiedział.
[01:20.76 → 01:22.82] A: To co chciałeś powiedzieć w ambasadzie?
[01:23.56 → 01:31.32] B: A co państwo odebrali? Może tak. To musielibyśmy Państwu oddać... Ja nie tłumaczyć. Nie, chcę najgorsze się co by było, to bym tłumaczył, co autor miał do powiedzenia. To już tu w szkole napisali.
[01:31.32 → 01:44.03] A: No nie, ale myślę o takiej, wiesz, o jakiejś idei, która... Bo był pomysł, tak? I oczywiście nie sposób nie zapytać skąd ten pomysł. Nie wiem, czy Państwo to już wiedzą, czy dopiero się dowiedzą od nas, ale przypomnijmy.
[01:45.75 → 04:03.73] B: Nie no, pomysł wziął się z życia. Ja się przeprowadziłem do Warszawy, do Śródmieścia i w miejscu, gdzie gdzie jest mój dom, był kiedyś parking, znaczy od wojny. Jestem dociekliwy, zacząłem się dopytywać i szukać w Google'ach, co tam było. I tam była ambasada niemiecka, która została, Rzeszy później, która została zbombardowana przez Luftwaffe w 39. I to jest prawda. To jest w filmie prawdą. Reszta jest licencją poetyczną i moim wymysłem. Ale tak to się wzięło. A co chciałem? Chciałem... Mój kolega, który przeczytał scenariusz powiedział, Wiesz, po tym scenariuszu teraz przeczytałem i mówi, nasze wojenne blizny rozciągną się w uśmiechu teraz po tym filmie. Pomyślałem sobie, że to jest dobra przenośnia do tego. Rzeczywiście chciałem troszeczkę przekuć balon naszej martyrologii takiej przenoszonej moim zdaniem, ponieważ już mamy XXI wiek, 70 lat po wojnie, nie można ciągle opowiadać o tym co było, o historii, a to wydaje mi się jest nagminne. Ale oczywiście to jest expos, bo najpierw miałem historię, miałem historię o tym, że para zamieszkuje w apartamencie i tam się pojawia Ribbentrop, potem Hitler i co z tego wynika, ale to gdzieś, to trochę się wzięło z tego, z przekuwania tych naszych kompleksów i moich również, bo też to była autoterapia, a też się wzięło z tęsknoty za Warszawą, która nigdy nie będzie istniała, która została bezpowrotnie stracona w powstaniu i w czasie wojny. Za tymi miejscami, za tymi ludźmi, którzy wzbogacali nasz koloryt, za naszymi braćmi pochodzenia żydowskiego, których z wiadomych powodów jest ich mniej dzisiaj. I to wszystko razem gdzieś tak ja robię intuicyjnie, piszę intuicyjnie, więc specjalnie sobie takich punktów nie spisałem, co bym chciał powiedzieć przez ten film. Poniósł mnie temat, a potem zacząłem to jakoś tam wypunktowywać. Ale jeszcze rok wcześniej nie wiedziałem, jaki będzie mój następny film, także to nie było gdzieś, to nie był jakiś mój remanent. Krótko mówiąc, spadł mi z nieba pomysł, nie wiedziałem tylko, że zrzuci go Luftwaffe.
[04:05.73 → 04:14.17] A: A co producent zobaczył w tym projekcie? W którym momencie weszliście w finansowanie tego filmu?
[04:15.05 → 05:08.36] C: Spotkaliśmy się z Julkiem dwa lata temu i muszę przyznać, że po pierwszym przeczytaniu scenariusza nie byłem przekonany, ale dopiero po spotkaniu i wspólnej rozmowie nawzajem się chyba przekonaliśmy, że warto i nie żałujemy. Historia uwiodła mnie, bo to ja byłem osobą, która promowała ten film w Agorze. Lekkość i to, co myślę, że państwo też doceniacie, czyli historię czym się kończy. I ten widok z mieszkania na pięknej i to, że możemy sobie pomarzyć, jakby było pięknie, gdybyśmy mieli i Szczecin, i Wrocław, i Lwów, i Wilno.
[05:09.78 → 05:10.74] D: I granice z Chinami.
[05:11.58 → 05:29.33] C: Na szczęście nie. To wszystko w kategoriach, że nie do końca musiałoby tak być, ale fajnie tak sobie pomyśleć i nie musi się to wcale spełniać. To chodzi o dowcip i humor, z którego Juliusz słynie.
[05:29.73 → 05:33.21] A: Pani Magdo, a jak Pani trafiła na plan filmu?
[05:34.25 → 05:34.97] B: Zdjęcia próbnych.
[05:35.59 → 05:44.63] A: Ale proszę o tym opowiedzieć, bo Julek ma niezłą rękę do lansowania nowych talentów aktorskich.
[05:44.94 → 05:57.70] D: Wolę od tego odciąć, bo nie wiadomo jak to będzie, ale rzeczywiście tak było, że to jest historia trochę taka niespotykana. Szalona, troszeczkę romantyczna.
[05:57.96 → 06:02.14] A: Nie, żartuję. Ale tak jest. Ja nie wiem czy to jest konsumtywne.
[06:02.14 → 07:20.33] D: No bo nie, naprawdę to jest niezwykła historia, bo my się spotkaliśmy 5 lat, jak nie 6 lat temu, kiedy to Juliusz przyjechał do szkoły naszej teatralnej w Krakowie na warsztaty. One trwały bodajże dwa, trzy dni, więc krótko. I po tych pięciu latach dostałam telefon od agentki, że ona w ogóle taka zaniepokojona powiedziała, że słuchaj Magda, jest jakaś sprawa, ty masz przyjechać do Warszawy, ja nie wiem o co chodzi, ale Juliusz Machulski chce się z tobą spotkać, chyba jakiś casting, ale nie wiem. No i taka cała zdenerwowana powiedziała, że ja mam przyjechać do Warszawy i rzeczywiście przyjechałam. Potem się oczywiście odbył casting, no i Juliusz powiedział, że robi film i że widzi bohaterkę, która gdzieś tam może pasuje do mnie, no ale nie odbyło się bez castingów, była seria castingów. No i dostałam rolę. No i od informacji, że w ogóle, że jest taka Możliwość po fakt, że dostałam rolę minęło jakieś pół roku, więc to była taka długa sprawa, więc w zasadzie wszystko się odbyło tradycyjnie. Tak czy nie? Chyba tak.
[07:20.39 → 08:24.19] B: Tak, rzeczywiście zapamiętałem Magdę z tych warsztatów w Krakowie, bo ona była z całego roku, z tej części żeńskiej, najbardziej uśmiechniętą i taką pozytywną osobą. Być może to nerwowe było u ciebie, ale tak zapamiętałem. Potrzebowałem optymistyczną bohaterkę do tego swojego projektu i jak szukałem tak w głowie, kogo można by do tego obsadzić, kogo można do tej roli obsadzić. Oczywiście założyłem sobie, że to nie będą bardzo znane osoby, które już grały w innych filmach, już nam się opatrzyły, czy już się kojarzą z czymś. Chciałem, żeby to miało takie taką świeżość, ten obsada tego filmu. No i przypomniałem sobie o Magdzie i to się stało. Wcześniej zaprosiłem i ja jeszcze wiedziałem, że będę ten film robił, dlatego to tak długo trwało, od spotkania aż do decyzji, ponieważ jeszcze nie mieliśmy finansowania wówczas. No to są szczegóły techniczne, które nikomu nie interesują. Krótko mówiąc, ja wiedziałem, że chcę, żeby Magda to zagrała, ale był casting, żeby ona się poczuła tak...
[08:24.19 → 08:26.43] D: A potem pożałował.
[08:27.40 → 08:27.67] B: Nie.
[08:28.00 → 08:28.55] D: Żartuję.
[08:29.23 → 08:30.43] A: A jak Bartek Porczyk?
[08:31.07 → 09:18.10] B: Bartka mi podsunął mój przyjaciel Ryszard Zatorski, też reżyser, który pracował z nim w jakimś serialu we Wrocławiu. I ja opisałem mu postać, jaką wymyśliłem. Powiedziałem, że to musi być taki trochę jakowiec, a z jednej strony, a z drugiej strony musi być taki fajtłapa. Dwie role muszę mieć. I on mi wymyślił, że to będzie Bartek. I zaprosiłem, zobaczyłem go najpierw w internecie. Kompletnie sobie inaczej wyobrażałem jego postać, ale zaprosiłem Bartka i po kilku spotkaniach wiedziałem, że to jest on. To też casting. On gra gdzieś w jakimś serialu, ale ja tego serialu do końca nie oglądałem. Galeria.
[09:19.54 → 09:20.46] A: Gra dużo w teatrze.
[09:20.58 → 09:24.92] B: Gra dużo w teatrze, ale też nie miałem szansy go zobaczyć. Natomiast to co zobaczyłem na zdjęciach próbnie mi wystarczyło.
[09:26.25 → 09:33.60] A: To spytam jeszcze o rolę postaci historycznych. Robert Więckiewicz jako Hitlera.
[09:34.24 → 10:16.60] B: Ja zawsze chcę mieć dla Roberta rolę, nie zawsze mam, ale chciałbym. I najdłużej myślałem o Hitlerze i nie miałem aktora. I kiedyś zobaczyłem przypadkiem, jak przeglądałem jakieś tam materiały, czy tam jakiś wywiad z nim i było zdjęcie z filmu Wszystko będzie dobrze, który zresztą też Zebra wyprodukowała swego czasu, Tomka Wiszniewskiego filmu. I on tam grał takiego trenera, pijaka, trenera z liceum, jakiegoś tam chłopca, który biegnie, żeby mama odzyskała zdrowie. I na którymś zdjęciu miał taką grzywę, którą opadała na lewą stronę. I tak zobaczyłem w nim Hitlera wtedy. I tak sobie pomyślałem, o może być, dla jest Roberta Rolla. A co, pewnie też spytasz o Nergala, tak?
[10:17.10 → 10:20.05] A: Ale to już chyba wszyscy umrą z nudów, ale dobrze.
[10:20.22 → 10:23.55] B: No tak, wszyscy umrą z nudów. Nergal to jest oczywiste, a kto? Nergal, no.
[10:23.77 → 10:24.43] A: No tak, no.
[10:24.98 → 11:27.70] B: Nie, regała zobaczyłem w jakimś talk show w telewizji, gdzie bardzo mi się spodobał sposób, w jaki inteligentnie odpowiadał na pytania, mniej inteligentnego prowadzącego. I zaginał go wręcz, więc mówię, o, on jest fajny. A poza tym wizualnie mi się spodobał. Ma taką wyraźną urodę ekranową. Znaczy kamera go lubi. Nie trzeba tłumaczyć, dlaczego chcemy na niego patrzeć. Znaczy ja to miałem. Ja tak zawsze mam z aktorami czy z aktorkami, Czasem jest tak, że stoją cztery osoby i patrzy się na tą jedną, niekoniecznie najprzystojniejszego, czy najładniejszą. Z Nergalem było też tak. Wtedy pisałem jakiś inny scenariusz, który nie doszedł do skutku i pomyślałem sobie, że go użyję jako żołnierza gdzieś tam w Afganistanie, coś takiego. Miałem jakieś tam zadania. To się odwlekło, ale ten Nergal mi został w głowie. Potem jakiś wydał wywiad gdzieś i mi się ten wywiad spodobał. Napisałem mu smsa, że jak będzie w Warszawie, to go zapraszam na kawę. I kiedyś wychodząc z domu, wpadłem prosto na niego i potem już reszta to historia.
[11:28.56 → 11:30.16] A: Czyli przypadek.
[11:30.50 → 11:36.20] B: Nie do końca, tylko kontrolowany przypadek, bo gdybym nie wpadł do niego wtedy, to bym do niego zadzwonił, żebyśmy się spotkali.
[11:37.41 → 11:57.71] A: Pani Magdo, jak się grało z takimi tuzami jak Wiązkiewicz? No i w ogóle jak pani udźwignęła tę rolę? Ona wcale nie jest łatwa, bo pani równocześnie jest w dwóch rzeczywistościach i mam wrażenie, że pani gra coś takiego, że równocześnie pani jest przerażona, ale też i rozbawiona sytuacją.
[11:58.48 → 12:41.67] D: No tak, ona też bardzo idzie w tę sytuację i chłonie i sama jest takim zapalnikiem tego wszystkiego, co się wydarza. Zacznę od początku. Ja myślę, że i tak nie miałam tak trudnego zadania jak Bartek, który jednak musiał się rozdwoić i stworzyć na planie dwie różne postaci. I tak jak on często podkreśla w wywiadach, musiał grać albo z dublerem, albo z powietrzem. To było czasem granie po prostu na zasadzie odliczania sekund i rzucenia kwestii, więc to było bardzo trudne. I tutaj chapeau bas dla Przemka. Boże, przepraszam, już mi się mylą.
[12:41.81 → 12:43.57] A: Dla Przemka i Antoniego.
[12:44.21 → 13:04.52] D: W każdym razie, no rzeczywiście, to jest trudna rola, wbrew pozorom, bo może się wydawać, że to jest takie... że to jest taka rola takiego podlotka, takiej śmiszki, takiej... Może tak być, prawda? Takiej happy-go-lucky, taka... Znaczy, no happy-go-lucky.
[13:04.52 → 13:05.66] A: Udawaczka, aktorka.
[13:05.80 → 14:54.49] D: Tak, ale tak naprawdę to było dosyć trudne zadanie gdzieś tam odnaleźć się w tych dwóch rzeczywistościach. stworzyć postać realistycznie prawdziwą, a jednocześnie gdzieś tam jeszcze udźwignąć ten humor. Oczywiście ja nie miałam na myśli, grając tę rolę, żeby tutaj być zabawną. Nawet jeśli chciałam, to odsuwałam to na bok. Chciałam być jak najbardziej wiarygodna w tych dwóch światach i rzeczywiście Próbowałam i zachować powagę sytuacji, i jednocześnie złapać tę lekkość, że ona jednak idzie w tę przygodę, bo rzeczywiście to nie jest takie do końca realistyczne, że ona z taką łatwością, odwagą, chęcią i zabawą idzie jakby w trzydziesty dziewiąty, żeby właśnie wykręcić sutki Hitlerowi. To znaczy, wydaje mi się, że jednak to nie jest takie do końca To jest fajne, ale nie każda dziewczyna by w to poszła. Nie jedna by wróciła do domu, do kuchni, żeby się nie rzucać w to ryzyko, bo to jest ryzyko. Więc to było trudne i gdzieś tam walczyłam, ale właśnie to, co pani powiedziała, miałam okazję zagrać na przykład z Robertem czy z Bartkiem, który jest świetnym aktorem. I oni mi bardzo pomagali. Nie mogę się czyścić z mieczu, jestem z tym mikrofonem. Oni mi bardzo pomagali i oczywiście w postaci reżysera, który jednak jest Rzeczywiście dlatego, żeby nie przeszkadzać.
[14:54.83 → 14:57.69] B: Chyba coś jest źle, ale tu szło dobrze.
[14:58.23 → 15:11.97] D: Ja się czułam bardzo komfortowo. Oczywiście były momenty, w których nie wiedziałam, ale sytuacja, jaką zastałam, bardzo mi sprzyjała. I to pod względem reżyserskim, jak i zespołu aktorskiego.
[15:13.37 → 15:28.48] A: Proszę państwa, w każdej chwili oczywiście zapraszam, można się włączyć do rozmowy. Jeśli są już jakieś pytania, to bardzo proszę. Na razie nie widzę, ale zapraszamy. Julku, rola kota w historii. Taki temat.
[15:29.70 → 15:30.38] B: Kota.
[15:31.96 → 15:34.06] A: Bardzo ważną rolę pełni kot.
[15:35.94 → 15:41.90] B: Masz koty? Nie, miałem kota. Miałem właśnie takiego brytyjskiego kota, ale oddałem mamie, bo mam uczulenie.
[15:42.76 → 15:45.10] A: Czyli to nie jest tak, że jesteś
[15:45.10 → 16:25.28] B: absolutnie... To jest pierwowzór tego kota. Kot jest tutaj zawodowym kotem wynajmowanym do filmu. Kota się nie da wytresować, więc... To może być każdy kot. Chodzi o to, żeby to był brytyjski, brytyjczyk, niebieski kot. Są sposoby na to, żeby kot zrobił to, co się chce, ale to nie będę teraz opowiadał o tym. Natomiast wydawało mi się, że to jest dobrze, że potrzebowałem też pretekstu, dlaczego ta para przyjeżdża do, dlaczego stryj zostawia swojemu bratankowi, czyli Przemkowi, mieszkanie, żeby ktoś się opiekował kotem. Wiadomo, kota nie można zostawić samego na za długo. A potem jak już kot był, to kot musiał wziąć udział w tej historii.
[16:25.30 → 16:25.74] A: Zapunkcjonować.
[16:25.84 → 16:26.14] B: Tak.
[16:26.56 → 16:28.28] A: Jak ta strzelba, która się wjechała.
[16:28.28 → 16:59.20] B: Jak ta strzelba. Ja bym jedną rzecz jeszcze tam z tym kotem dokręcił, który rzeczywiście mi taki jakby na schodach dowcipł dopiero, jak mówią Francuzi, że sobie uświadomiłem, że jak Ribbentrop tam się pakuje, żeby jechać do... Znaczy on się nie pakuje, ale tam rozmawia, że jedzie do Berlina, żeby mu naszykować auto, to powinna stać jego neseser, powinien stać i kot wskakuje do tego nesesera. i zamyka, skąd się tam wziął w tym Berlinie, a potem sobie jakoś wrócił, potem sobie jakoś wrócił. Takie ujęcie bym nakręcił dzisiaj już ex post.
[16:59.26 → 17:00.72] A: No tak, bo musimy się trochę domyślać.
[17:00.84 → 17:06.24] B: No to ten sam kot, albo że to jest, albo koty, koty całego świata, łączcie się może tak, to była... One
[17:06.24 → 17:08.12] A: mają jakieś porozumienie tajne na pewno.
[17:09.26 → 17:20.72] B: Ruch oporu kotów. Także, no tak, to rola kota w historii do tego się sprowadziła. Kota się naprawdę strasznie trudno fotografuje i strasznie trudno on. On nie współpracuje, kot jest niezależny jak wiemy, więc.
[17:21.44 → 17:30.50] A: Nie reżyseruje się. Dużo efektów specjalnych. Producent.
[17:31.71 → 17:35.67] C: Ja muszę się wytłumaczyć, ja nie jestem producentem, jestem tylko co-producentem.
[17:35.69 → 17:36.73] B: Ale nie od efektów specjalnych.
[17:37.84 → 17:39.26] A: No i Ulek też jest producentem.
[17:39.49 → 17:41.41] C: Jedyna rzecz, którą...
[17:41.41 → 17:48.76] A: Ale czy to was nie przestraszało? Czy to wyzwanie, że trzeba stworzyć kawałek Warszawy z 1939 roku.
[17:49.91 → 17:50.65] B: To było wyzwanie.
[17:53.04 → 17:55.93] C: Czekaliśmy z napięciem na efekty.
[17:57.43 → 17:58.33] B: Dość długo.
[18:00.53 → 18:09.17] C: Jedynym elementem, którym mam malutki przyczynek do tego, jak się pojawia film, to jest zakończenie.
[18:09.47 → 18:59.34] B: Tak, ja chciałem powiedzieć, że jak spotkaliśmy się, ta pierwsza słynna rozmowa, spotkanie z Robertem, kiedy czułem, że on jest nie do końca przekonany i moim zadaniem było mu pokazać, czy doprowadzić do tego, żeby się poczuł bardziej przekonany. A na tej rozmowie on mówi, a czy widział pan taki teledysk jakiejś grupy Gotye, tam Walk of the Earth, czy coś takiego. I pokazał mi ta piątka ludzi grających na jednej gitarze. I ja już wiedziałem, jaka będę miała ta ostatnia scena i wiedziałem, że to jest tonacja tego filmu. I to jest właśnie, jak się trafi na dobrego koproducenta, to on jest, to jest jego artystyczny wkład w ten film, bo to bez spotkania z Robertem takiej sceny by nie było. Może Robert też by nie wymyślił, żeby tam grał Hitler i Ribbentrop, ale film to jest praca zbiorowa i dlatego się tak cieszę jak to się udaje.
[19:00.30 → 19:23.18] C: Oczywiście mieliśmy ogromne wątpliwości jak zostanie odebrana ta piosenka przed obejrzeniem filmu, bo po filmie mam nadzieję, że robi zupełnie inne wrażenie niż gdy tę piosenkę się ogląda przed obejrzeniem filmu. Na szczęście protestów nie było za dużo.
[19:24.38 → 19:24.88] A: Ale były?
[19:25.42 → 19:25.86] B: Były.
[19:26.02 → 19:53.96] C: Pojawiały się w sieci. Naszym sprzymierzeńcem była też pani Małgorzata Niemen, która, jak państwo zauważyliście, pojawia się też w ostatnich scenach filmu. I ona zaakceptowała tę wersję. Należy ją wyłącznie traktować dowcip, a nie interpretację, że ci, którzy przyczynili się do zburzenia Warszawy teraz śpiewają pieśń o nim.
[19:53.96 → 19:59.56] A: Alternatywnej wersji historii. Przecież nie przyczynili się do zburzenia Warszawy, bo był tylko incydent wrześniowy.
[20:00.02 → 20:49.82] B: No więc właśnie. Ja osobiście rozumiem, dlaczego były te protesty, ale nie rozumiem, dlaczego były te protesty. Ponieważ wydaje mi się, że ludzie są inteligentniejsi niż są czasem. Takie mam wrażenie, że to... Kompletnie nie rozumiem. No tak, mamy internet. Kiedyś na płocie się pisało. Na płocie to trudno było napisać, ale w internecie mamy ten luksus, że nikt nas nie widzi, a my możemy pisać, co chcemy. Ale podejrzewam, że oni szczerze piszą też, że te protesty są szczerze. Szczere są. Tak jak szczera jest wiara części Polaków w zamach w Smoleńsku. Więc to jest pewnie tyle, ile ludzi, tyle opinii. Ja powiem szczerze, w ogóle nie spędzało mi snu spowiek. Może o tym myślałem, ale myślałem nie, chyba zrozumiałem, że to jest żart przecież. Tak sobie myślałem.
[20:50.86 → 20:56.06] A: No ale trochę to tak jest, że bierzecie zespołowo odwet na historii.
[20:58.28 → 21:04.80] B: No bo to jest marzenie chyba każdego z nas. Co by mieć Hitlera na chwilę w rękach swoich?
[21:05.64 → 21:11.72] A: No właśnie, Pani Magda, odnalazła Pani w sobie taki sadystyczny element?
[21:12.98 → 21:18.62] D: Oczywiście, że tak. Nie mogę się od tego odcinać.
[21:20.54 → 21:23.74] A: Trzeba było się bardzo wysilać, żeby to zagrać.
[21:23.98 → 21:30.54] D: Ale absolutnie nie. Ale chyba Pani sobie wyobraża. To się grało z jakimś takim w
[21:30.54 → 21:30.80] A: ogóle...
[21:32.59 → 22:27.19] D: niezdrową satysfakcją i z jakąś rozkoszą. Bo każdy z nas się uczył na historii, co też się działo i to był taki jakiś osobisty mój odwet właśnie, tak jak to zostało powiedziane. Poza tym w ogóle dla mnie aktorstwo to jest, ja się boję takich stwierdzeń ogólnikowych, ale to jest To jest wcielanie jakichś fantazji w życie. Fantazja ma w sobie to, że jeśli ją wcielać w życie prywatne, osobiste, to się zawsze kończy niepowodzeniem, bo fantazja ma to do siebie, że jest fantazją i ona nie może być spełniona. A tutaj w aktorstwie możemy tę fantazję realizować. I ta fantazja, którą... Zrealizowaliśmy wspólnie. Zrealizowaliśmy wspólnie, to wykręcanie sutów, to była nasza wspólna praca mentalna.
[22:27.19 → 22:29.31] A: Jolek, przyznaj się, sam chciałbyś to zrobić.
[22:29.83 → 22:34.57] B: Nie, ja bym coś innego mu zrobił, ale... Kobieta to tak delikatnie.
[22:34.91 → 22:36.73] D: Imponderabilia, czy to ma związek?
[22:36.87 → 22:44.89] B: Nie powiem, ale zrobiliśmy to, co zrobiliśmy. Ale kartką bym go... przejechałbym po mordzie kartką.
[22:45.37 → 22:49.59] D: No to dałbyś, chwała ci za to. No, więc...
[22:49.59 → 22:54.09] B: Myślę, że to zostało skończone. Łączy nas nienawiść do Hitlera, no taka generalnie.
[22:55.79 → 23:06.07] A: I nie boimy się tego powiedzieć. Proszę państwa, zapraszam. Proszę bardzo, tylko proszę zaczekać sekundkę na mikrofon, żeby wszyscy słyszeli. Już do pani idzie.
[23:08.85 → 23:44.29] E: Ja mam dwa pytania. Jedno jest takie trochę techniczne może. Zastanawia mnie zjawisko lokowania produktu. Nie wiem czy ono tak się też w filmie nazywa jak w serialach czy to jest dzisiaj w ogóle już konieczność bo o ile nie było to dla mnie w odczuciu widza jakieś natrętne to było to zauważalne. Chciałabym wiedzieć jak to wygląda od państwa strony a drugie pytanie. dotyczy takiego fragmentu, gdzie wydaje mi się, że była animacja. Jestem ciekawa, czy to jest animacja pochodząca z filmu Warszawa 1939, bo tak mi to wyglądało troszeczkę, jak tam samochód podjeżdża, jak Hitler bodajże do Warszawy przybył.
[23:45.31 → 23:58.77] B: To odpowiem na pytanie drugie. To jest animacja, natomiast to nie jest animacja z filmu Warszawa 1935, no bo to jest animacja zrobiona do tego filmu. Tam nie było Ale to jest właśnie ta grupa, to jest Newborn oni się nazywają, ta grupa.
[23:58.93 → 23:59.77] A: Ta sama ekipa robi.
[23:59.77 → 24:21.25] B: To samo studio produkcyjne się tak nazywa. A co do lokowania produktu, to wiadomo, że jak mamy komputer, to on ma jakiś symbol, czy jak się jedzie samochód, to on jest jakiś. Ale tu nie było, myśmy żadnego product placement, jak to się nazywa, nie mieli. Znaczy nie mieliśmy z tego powodu pieniędzy. Wszystko co było, było przypadkiem dlatego, że się to zdarza.
[24:21.27 → 24:23.03] A: To za ogrywaniem siedziby Agory.
[24:24.22 → 24:29.90] B: Nie, przecież nigdy nie wiedzieliśmy, że to jest siedziba Agory. Była jakaś ważna redakcja, no to siłą
[24:29.90 → 24:34.34] A: rzeczy... Tak, ale nie było tam logotypu. To rozpoznawalne budynek dla Warszawy.
[24:34.36 → 25:12.22] B: Mało tego, ta kawiarnia nie istnieje w Agorze, bo tam... Na tarasie nie. Nie, no więc zobacz, to było wymyślone. Nie, nie, to jednak jest film. Ja sam nie przepadam za lokowaniem produktu. Jestem przeciwnikiem, uważam, że to jest więcej złego niż dobrego. Taki film obwieszony jak choinka jakimiś tam logami. Ja tego nie lubię i tak troszeczkę bojkotuje tam producenci, ale to są bardzo małe pieniądze, więc to w serialach bardziej tam to funkcjonuje. W filmie fabularnym to są naprawdę małe pieniądze. Ci, co chcą lokować produkt proponują. Jakby dali dużo, to byśmy na pewno ulokowali i by nie było problemu.
[25:13.60 → 25:28.61] A: Zapraszam, kto z Państwa jeszcze ma ochotę? Zanim ktoś z Państwa się zdecyduje, to ja tylko powiem, że do kupienia są książki. Ambasada, świeżutka, jeszcze ciepła.
[25:29.42 → 25:30.20] D: To ja napisałam.
[25:31.11 → 25:50.19] A: No właśnie. I Juliusz Machulski, Hitman. Autografy do wzięcia. No właśnie. Taki, powiedziałabym, zmasowany atak. Prawie jak Luftwaffe. Chociaż Hitman jest o wiele wcześniejszy.
[25:50.43 → 25:52.81] B: Tak, to początek naszej współpracy.
[25:53.45 → 25:55.17] C: Przypadkowo.
[25:56.09 → 26:07.23] B: A Ambasada to już jest pomysł Roberta i jego ekipy, żeby dołożyć do filmu książkę, która by uzupełniła... Książka jest zupełnie inna niż film, to znaczy to samo, ale jednak nie to samo.
[26:07.55 → 26:08.27] C: Są nowe wątki.
[26:08.35 → 26:32.13] B: Są nowe wątki i to jest ciekawe przez to. I napisała Melania Reiter, bo to jest to, co w pierwszej osobie pisze bohaterka filmu. I to jest dobry pomysł. Po raz pierwszy na polskim rynku. Tak, i mi się to podoba, to się robi na świecie, więc wydaje mi się, że to idzie w dobrym kierunku. Jak kogoś to interesuje, to se to przeczytaj, że mu się film spodoba oczywiście, bo to tak zawsze ma taką kolejność.
[26:32.71 → 26:40.61] A: To ciekawe, że kobieta jest autorką tej powieści i też kobiety mają bardzo dużą rolę w swoich filmach.
[26:41.15 → 26:44.07] B: Bo one są ciekawsze niż mężczyźni uważam, przynajmniej w Polsce.
[26:44.85 → 26:45.81] A: Też sprawcze są.
[26:46.18 → 26:47.08] B: Tak, ale generalnie.
[26:47.32 → 26:49.38] A: To w gruncie rzeczy Melania przecież rozpętuje.
[26:49.42 → 26:54.12] B: Oczywiście, ona robi wszystko, przecież ona załatwia odtona Hitlera.
[26:54.44 → 26:58.52] A: Zaczyna się od tego, że słyszy tę maszynę do pisania za ścianą.
[26:58.88 → 27:40.11] B: Tak, tam było jeszcze inaczej w scenariuszu, ale myśmy to zrezygnowali z tego, że ona robi w konia swojego męża, że to jest nagranie, że ona go przygotowuje do tego przekrętu z tymi pierwszymi Niemcami, którzy są fałszywi. Ona go wkręca w klimat że to jest ambasador, coś by się działo, ale potem jak zaczęli to montować, to wydawało mi się, że dużo trzeba tłumaczyć widzowi i zdecydowałem się na to, że najpierw ona słyszy, a potem ona nie słyszy, tylko on słyszy, że tam jednak jest jakiś duch miejsca, więc pewne rzeczy się dopiero w montażu, to też jest bardzo typowe dla robienia filmów, że pewne rzeczy się dopiero okazują w montażu. Ale chciałem, żeby Melania była przyczyną sprawczą tej całej historii i tak się stało.
[27:41.23 → 27:43.29] A: Bardzo dużo jest też autocytatów.
[27:44.48 → 27:48.42] B: A to już robię podświadomie chyba. Nie jestem aż takim narcyzem.
[27:48.66 → 27:52.96] A: Ale to są takie cudowne drobiażdżki do wyłapywania przez twoją wierną publiczność.
[27:53.58 → 27:54.82] B: Jeśli ona istnieje, ta wierna publiczność.
[27:54.82 → 28:06.44] A: Kawałki dialogów. Słuchaj, ja nie wiem, czy ja mogę być jej przedstawicielką. Nie znam wszystkich swoich filmów na pamięć, ale naliczyłam chyba z 10 takich drobiazgów. Lewa jego, lewa jego, lewa jego.
[28:06.44 → 28:07.30] B: Tu jest prawa jego, tak.
[28:07.62 → 28:11.38] A: Tu jest prawa jego. I tam jest więcej takich rzeczy.
[28:11.42 → 28:12.70] B: Z czego tu czerpać, prawda?
[28:13.79 → 28:18.05] A: Ja rozumiem, że dobry dowcip sprawdza się po raz kolejny.
[28:18.07 → 28:31.53] B: Oczywiście. Nie, żartuję. Czasem jest tak, że nie mam lepszego dowcipu. Nie wymyślam nic lepszego. Czasem sobie nie zdaję sprawy, że ktoś to będzie pamiętał. Po prostu sam się bawię tym, ale nie wiem, czy ktoś to zapamięta. Okazuje się, że tak.
[28:32.35 → 28:34.49] A: Ja nie wiem, czy ci tak do końca uwierzyć.
[28:34.90 → 28:47.90] B: No możesz nie wierzyć, ale ja mówię szczerze, nie zastanawiam się, nie staram się, mówię, aha, no teraz ten film, to jeszcze tutaj muszę mieć autocytaty. To gdzieś wychodzi tak en passant, z biegiem...
[28:47.90 → 28:52.56] A: A nie, nie, to ja wierzę, tylko nie wierzę, że tego nie zauważasz, że napisałeś...
[28:52.56 → 29:03.18] B: No zauważam, no zauważam, ale nie sądzę, że to są takie smaczki, tak, że coś... No to jakiś styl jest przecież, to musi być styl.
[29:03.52 → 29:11.52] A: Tak, tak, to tu się zgadzamy. Proszę Państwa, zapraszam. Jedyna okazja. Proszę śmiało.
[29:13.16 → 29:14.40] B: Wszystko jasne może dlatego.
[29:15.20 → 29:19.94] A: No właśnie, może ktoś czegoś... O, jest Balkon Odważny, bardzo prosimy.
[29:20.46 → 29:21.30] C: Bez mikrofonu.
[29:21.38 → 29:22.76] A: Tylko chyba bez mikrofonu.
[29:22.88 → 29:24.40] B: Balkonu to się doniesie, ja powtórzę zresztą.
[29:25.85 → 29:28.85] F: Nie
[29:34.13 → 29:42.64] B: mam pojęcia. Nie interesowałem się produkcją filmu Wałęsa, więc nie pamiętam. Było przed, czy to było przed?
[29:42.64 → 29:52.49] D: Nie wiem, ale to zawsze jest tak, że tak jak powiedziałeś, Więckiewicz znajduje zawsze miejsce w Twoim filmie, więc myślę, że to było przed filmem. Znaczy, że wiadomo było, że za Greką
[29:52.49 → 29:54.85] B: się... Na pewno nie dlatego, żeby Wałęsa...
[29:54.85 → 30:07.73] A: Ja nie jestem pewna, czy to nie było równolegle, bo wiem, że jakoś tak, że na Chełmskiej charakteryzatorni, gdzie mieści się też moja redakcja macierzysta, spotykało się Wałęsę, a potem za chwilę Hitlera.
[30:09.13 → 30:12.21] B: Mogło to być równolegle, niezależnie...
[30:12.21 → 30:15.81] A: No może nie tego samego dnia, ale bardzo blisko siebie.
[30:15.89 → 30:19.75] B: Pamiętam tylko, że jak się dowiedziałem, że on gra Wałęsę, to mi to nie przeszkadzało, że gra Hitlera.
[30:20.17 → 30:21.25] D: Zmieni wąsy i tyle.
[30:21.53 → 30:26.53] B: Czy pan Andrzej jest? Chyba nie. To zwykły człowiek, pan go nie gra.
[30:27.21 → 30:58.16] A: Natomiast jak tutaj był Robert na spotkaniu przy okazji filmu Wymyk i powiedzieliśmy, że właśnie będzie grał u Julka Machulskiego, Hitlera. To trochę się zaniepokoiła pani na widowni, ale uspokoiła się, jak usłyszała, że to Juliusz Machulski będzie robił film i że ten Hitler, że damy mu radę, że on tu nie będzie rządził, że będzie inaczej tym razem.
[30:59.50 → 31:01.20] D: No i się nie myliła chyba.
[31:02.82 → 31:07.20] B: W każdym razie niemiecki nasz konsultant, który tu gra na orę konsula.
[31:07.26 → 31:08.42] A: Właśnie, o niego koniecznie chciałam zapytać.
[31:08.56 → 31:42.38] B: To jest aktor, to jest jedyny Niemiec w obsadzie. Prawdziwy. On napisał wersję niemiecką dialogów, nauczył aktorów, w tym Magdę niemieckiego, potrzeb filmu. To jest aktor, reżyser i scenarzysta, więc bardzo, bardzo potrzebna mi była ta postać. I on jak zobaczył gotowy film, powiedział, że dla widowni niemieckiej Hitler mówiący tak jak Hitler, bo Robert to świetnie zagrał, z akcentem jednak polskim, nieważne, z akcentem to jest strasznie śmieszne, więc liczę, że może Sprzedamy to na zachód.
[31:42.60 → 31:43.64] A: Na rynek niemiecki.
[31:44.30 → 31:48.42] B: No tak, zobaczymy, zobaczymy, zobaczymy. Jestem ciekaw, co Niemcy na to powiedzą.
[31:49.04 → 31:56.70] A: Pani Magdo, a Pani znała wcześniej niemiecki? Czy to, czy uczyła się Pani tego jak, nie wiem, słów piosenki? Tych dialogów?
[31:56.86 → 32:21.40] D: Dokładnie tak. Ja się tego uczyłam jak słów piosenki, bo ja wcześniej nie miałam żadnego doświadczenia z niemieckim, a wręcz przeciwnie, wypierałam się jak mogłam. Zapierałam się rękami, nogami, żeby się tego języka nie uczyć. I uczyłam się tego jak piosenki, dokładnie na zasadzie melodii, na zasadzie dźwięków. Podeszłam do tego czysto muzycznie.
[32:22.18 → 32:26.38] A: Rozumiem, że na pytanie, czy mówi pani po niemiecku, odpowiedź brzmi nein.
[32:27.20 → 32:37.62] D: Proszę Państwa, trochę mi zostało. Potrafię teraz parę kwestii. I drinka ajne alkohol, tak?
[32:38.22 → 32:39.22] B: Keine Schmeicheleien.
[32:39.42 → 32:40.96] D: Albo Keine Schmeicheleien.
[32:41.58 → 32:45.12] B: Passin zjauf, zjauf. Też coś tam... Właśnie, Julek, a ty
[32:45.12 → 32:49.36] A: przecież reżyserowałeś aktorów, którzy mówili w twoim języku, czy w całkiem obcym?
[32:49.36 → 32:51.02] B: Ja reżyserowałem po polsku.
[32:51.02 → 32:54.90] A: No tak, ale... Fred był obok mnie. Czyli Fred był takim twoim wsparciem.
[32:54.90 → 33:21.66] B: Fred był na scenach, gdzie występował niemiecki w każdej postaci, czy to aktorzy grali Niemców, Polaków mówiących po niemiecku, był zawsze Fred, bo mi chodziło jedno, wiadomo, że muszą mieć akcent. Człowiek, który ma ileś tam lat i pierwszy raz się spotyka z językiem, nie może nie mieć akcentu. Natomiast, żeby dla ewentualnego widza niemieckojęzycznego było zrozumiałe, co oni mówią. To było jedyne moje kryterium i Fred tego pilnował.
[33:23.64 → 33:28.08] A: Zapraszam. Ostatnia szansa, bo będziemy powoli kończyć. Proszę bardzo.
[33:29.40 → 33:31.44] B: Tam z tyłu Pani Rudowłosa.
[33:35.38 → 35:38.44] G: Ja może przejadę się w taką podróż sentymentalną. Jest to już nie pierwszy oczywiście film, który oglądam Pana. Była Seksmisja, były Wabanki 1, 2, 3, był Déjà Vu, był King's Dance i mnóstwo, mnóstwo innych filmów. I to przebywamy taką drogą sentymentalną. Oczywiście po drodze były jeszcze również inne filmy. I dotarliśmy do ambasady. Moje pytanie mniej więcej brzmi, bo coś mi tutaj tak jakby przeszkadzało. W tej podróży sentymentalnej zatrzymał się Pan w pewnym momencie, to jest moje odczucie, na Warszawie. Rozraz kochunek z przeszłością, czyli dobrze, dowalimy Hitlerowi, Ribbentropowi, po drodze Stalinowi i innym, prawda? Bo to fajnie, tak właśnie dowalić im wszystkim. Tylko co mi tutaj tak troszeczkę nie pasuje? Bojaźń. Wie pan, na czym ja się zastanawiałam, jak zobaczyłam piosenkę w internecie, ja wiedziałam, że będzie opór. Bo Warszawa rzeczywiście, i była Ribbentropa, Hitlera, była warszawiaków, była Polaków. Dla mnie to przyjąłem w zupełnie sposób, taki zupełnie normalny. Natomiast autentycznie bałam się oceny tak zwanego patriotyzmu, czy to wyjdzie. No i tak z tego, co się dowiedziałam od Pana, rzeczywiście zawrzało w internecie. I to ja mówię, być może to jest leczenie bólu również dla warszawiaków, dla Polaków. Czym jest patriotyzm? Czy potrafimy się jeszcze sami z siebie śmiać? Czy tylko po prostu jeszcze musimy zabliźniać własne rany historyczne? Bo odwołując się, ja mówię tak konkludując, do czego zmierzam? Czy ten film zostawi w nas, we mnie, ciekawe powiedzenia z humorem, prawda? Chociażby seksmizja, która położyła całą Polskę na łopatki. Szkoda, że pan mnie nie pojechał do Hollywood, na pewno był...
[35:38.44 → 35:41.48] B: Ja wtedy byłem w Hollywoodu, ten Hollywood mnie nie chciał aż tak bardzo, jak to się wydawało w Polsce.
[35:41.48 → 35:43.36] G: No i zgłupiało, no po prostu zgłupiało
[35:43.36 → 35:46.98] B: Hollywood, bo to miało pieniądze. Nie, oni wiedzą, co robią. Dobrze, że tam nie zostałem.
[35:47.12 → 36:01.86] G: No to bardzo dobrze, bo to zostało dla nas. Dlatego ja mówię, czy ten film nie jest pewnego rodzaju u Pana takim drobnym, sentymentalnym, komediowym, pastiżowym rozrachunkiem. Tak coś, co brzmi pod skórą.
[36:02.74 → 36:04.84] B: No ja trochę tak mówiłem, że to jest jakby leczenie.
[36:04.88 → 36:09.42] G: No ja wiem o tym leczenie, nie tylko Pana, ale czy całych warszawiaków czaszwryskich.
[36:09.92 → 38:20.68] B: Nie wiem, no ja nie wiem. Ja nie wiem, ja się nie zastanawiam aż tak głęboko, jaka będzie odpowiedź widzów, bo wszystkie moje możliwe odpowiedzi, które sam bym sobie dawał, by mnie przerażały, więc ja staram się o tym nie myśleć, tylko coś robię, a potem zobaczę, co się dzieje. Bo inaczej bym ani wabanku, ani seksmisji bym nie zrobił, gdybym myślał, a co będzie... Robiłem wabank w czasach rozbuchanej Solidarności, gdzie to nie wypadało robić film o kasiarzu przedwojennym. I przychodzili koledzy starsi filmowcy i mówili, ty robisz o Kasiarzu? Teraz już wszystko dzieje, cała historia, to jest ten moment, o tym trzeba robić, a ja o tym to nie umiem, o Kasiarzu potrafię, a o Solidarności nie potrafię. I to się brało z jakiejś, no może nie tyle ze skromności na pewno, czy z tego, że ja nie potrafię o tych wielkich sprawach, o tych wielkich hasłach robić filmów. Mogę zrobić skromny film kryminalny, czy tak samo z seksmisją. Wiadomo, że jak wybuchł stan wojenny, a już miałem scenariusze eksmisji, to musiałem zaznaczyć, że to się dzieje tu i teraz. W związku z tym nie można było udawać, że nie ma stanu wojennego i tam doszły pewne mundury u kobiet, to było wszystko z tego się wzięło już troszeczkę pod wpływem tego, co się działo u nas w Polsce. Ale tak, żeby tak się bardzo zastanawiać, co się wydarzy po tym, jak się zrobi coś samemu, jakie będą odgłosy tego, to uważam, że to przeszkadza, to przeszkadza, bo to To powoduje, że nie mamy odwagi jakiejś takiej, że dużo zaczynamy się zastanawiać tak jak Hamlet i zamiast zabić Klaudiusza natychmiast to się zastanawia przez pięć aktów, ale inaczej by nie było sztuki. Natomiast w życiu to jest przeszkadzające takie zastanawianie się. Ja myślę o scenarzyście, o sobie jako, jak to będzie odebrane. To znaczy ja wiem jak miałem intencje, jak ja to robię z czystych intencjonalnie. i takich powodów dla siebie patriotyczno rozrachunkowo, nie wiem, sentymentalnych, to liczę, że będą też tacy widzowie, a kto tam coś źle popatrz, nie zrozumie, niedosłyszy albo... O tym nie mogę myśleć, bo mi to podcina skrzydła.
[38:21.66 → 38:43.63] G: Ja tylko jeszcze, przepraszam, chciałam dodać, że niezależnie od tego jaka rola była pani Meli, Mela, tak? No to z pełnym szacun, oczywiście, ale Bardzo mi się rola męska podobała. Jak to się w literaturze... Dostała pani takiego dupka, że normalnie, że już naprawdę nie można w pewnym momencie było z niej wytrzymać. Świetnie grał.
[38:43.65 → 38:45.25] B: No i ona sobie poradziła w końcu.
[38:45.55 → 38:46.57] G: I poradziła sobie fajnie.
[38:46.57 → 38:50.07] D: Tak to bywa, że na kontrastach często jakieś dramaty brzmiewają.
[38:50.19 → 38:52.87] B: Zauważyłem, że pani podnosiła rękę. Już może wyczerpałem.
[38:52.89 → 39:16.23] H: Chciałam zapytać, bo od początku filmu mnie zastanawia, dlaczego jest taka gra aktorska? oglądamy film, a ja od początku, tylko w zasadzie na początku najbardziej, miałam wrażenie, że to była taka strasznie gra teatralna, taka jak w spektaklu. I tak się czułam, zastanawiałam się, czy to na pewno film, czy bardziej teatr po prostu na ekranie.
[39:16.59 → 39:18.13] B: Teatralny, że wyraźnie, tak?
[39:18.61 → 39:20.17] H: Znaczy tak zastanawiałam się.
[39:20.19 → 39:43.70] B: Jeżeli coś jest nie tak, to jest moja wina oczywiście, bo ja przecież byłem przy tym i mi się to podobało. Do dziś mi się to podoba, ale są takie głosy, że może... Znaczy ja myślałem, że Mela gra aktorkę, która ma mało możliwości wykazania się, taka jest troszkę nadekspresyjna. I tak żeśmy to sobie powiedzieli i Magda tak to zagrała.
[39:44.22 → 40:24.23] D: To co Pani mówi jest dosyć dwuznaczne, bo ja nie wiem co Pani ma na myśli mówiąc teatralnie, bo teraz w teatrze gra się filmowo. Przepraszam, ale ja już w teatrze nie widzę, albo coraz rzadziej widzę tzw. granie teatralne. Widzę, że aktorzy mają mikroporty i grają bardzo do siebie, szepczą, dążą do prawdy wewnętrznej. Nie ma już tego, co nam się kojarzy właśnie z nadekspresją, z Heleną Modrzejewską albo z ekspresjonizmem niemieckim. Ale rozumiem, że ma pani na myśli taką właśnie nadekspresję, mówiąc teatralnie.
[40:25.69 → 40:31.88] B: Ja tak chciałem, jeżeli coś nie tak, to moja wina. Wydaje
[40:35.36 → 41:15.25] D: mi się, że to jest taka postać, nie wiem, ja mogę mówić o sobie, nie będę mówić teraz o Bartku, ale rzeczywiście chcieliśmy uzyskać taką postać, która aktorka jedzie po szkole w Bieszczady. Jeśli jedzie w te Bieszczady, to w tych górach ma jakiś potencjał, wielki pierwiastek właśnie niewyżytej ekspresji, gdzie ona musi się gdzieś wyrazić, prawda, ta ekspresja. No to gdzie, jak nie w życiu prywatnym? No i wzięliśmy właśnie taką postać na warsztat i to było naszym celem, żeby ona była taka ekspresyjna.
[41:16.15 → 41:52.61] B: Podejrzewam, że za granicą tego się nie będzie czuło, nawet jeżeli ktoś będzie oglądał. Tak jakby nie wiemy, jak grają angielscy aktorzy tak bardzo, Jakby to jednak jest bariera językowa, pewne rzeczy przytłumia. Ale Amerykanie, nie znam na tyle tego języka, żeby mówić, że nie mam problemów z barierą i że to jest tak samo jak Polski, ale oni grają wyraźnie, szczególnie w komediach się gra wyraźnie. No ale może to, no nie wiem. Ja nie mam z tym problemu, więc trudno mi się tu tłumaczyć, ale ponieważ te głosy się powtarzają, więc coś jest na rzeczy pewnie. Możeśmy coś, nie wiem.
[41:53.82 → 41:58.47] D: Głosy są albo zupełnie na tak, albo nie. Nie ma nic pośrodku.
[41:58.49 → 42:16.84] B: Staram się zrozumieć, dlaczego się biorą te głosy. Czy to jest teatralnie? To nie jest odpowiedź żadna ani usprawiedliwienie, że tak chcieliśmy, ale mnie się to podobało i dlatego zdecydowałem się, że Magda jak tak gra, to mi się to podoba i tak grała. Bo ona potrafi zagrać różnie i filmowo też mógł potrafić zagrać.
[42:17.34 → 42:20.72] A: Taka konwencja została przyjęta.
[42:21.01 → 42:32.72] B: Trochę jest w komedii, nie można grać Realistycznie, ale troszeczkę to musi być podniesione, granie niż w filmie obyczajowo, który się dzieje gdzieś na przedmieściach dużego miasta.
[42:32.74 → 42:44.02] D: Wydaje mi się, że gdybym grała tak zupełnie naturalistycznie czy realistycznie, to z kolei zarzucaliby mi państwo, że jestem zabawna, czy nijaka, czy sztywna, czy drewniana.
[42:44.16 → 43:02.66] A: Ja myślę, że to by mogło się nie zgrać z postaciami Hitlera, czy w ogóle całej tej przeszłości. że tutaj by mogło nastąpić pęknięcie, bo jednak Więzkiewicz gra na granicy karykatury. Nie przekracza jej, ale to jest naprawdę bardzo mocnymi środkami zarysowane.
[43:03.06 → 43:04.44] B: Hitler był na granicy karykatury.
[43:06.26 → 43:07.54] A: No właśnie, tym bardziej.
[43:08.56 → 43:34.62] B: To jest taka dyskusja, że tak powiem, konceptualna, bo gdyby zagrała to Magda na przykład, zagrała to tak bardziej na biało, to byłyby zarzuty, że to jest telenovela, jakieś serialowe granie takie, że się wchodzi, kotlet, raz się mówi i to wszyscy mówią tak samo i nie ma... każdy aktor mówi tak samo. Także chyba nie dogodzi się wszystkim. Ja postawiłem na to, żeby było wyraźnie.
[43:34.72 → 43:35.46] D: Ryzykowne aktywności.
[43:35.48 → 43:37.88] B: Tak, ryzykowne. Trudno, nie zawsze się wygrywa, no trudno.
[43:39.26 → 43:46.91] A: Tam widzę pytanie. Pani bardzo ładnie, świetnie zagrała, ślicznie i pan w końcu był ciężki.
[43:46.99 → 43:51.41] D: Wszystko mi się podobało, a panu Juryczowi za Hawaj. Dziękuję.
[43:51.95 → 43:54.26] B: Kiedy to było, wie pani, no.
[43:54.38 → 43:57.18] D: Za pana Jana, za pana Swiego i za pana Milnika.
[43:57.88 → 44:06.24] B: No tak, no tak. Pan Jan też był związany tutaj z Lublinem, także to tym milej. Dziękuję bardzo.
[44:07.84 → 44:09.59] A: Rozglądam się, proszę bardzo.
[44:12.17 → 44:39.65] F: Jak Ogól pisał taką planą książkę o nauce, to wydawca powiedział, że każdy wzór, który umieści w tej książce to sprawi, że nakład spadnie o połowę. Czy tutaj u Pana jako producenta, Iwana jako producenta, czy jak się umieszcza takie smaczki jak wykręcić i w ogóle radilia, tak? Czy to nie ma czegoś takiego, że jak umieścimy takie rzeczy, to będzie przeintelektualizowane i spadnie nam sprzedaż biletów?
[44:41.89 → 44:43.97] B: Ja myślę tak to było pytanie chyba
[44:43.97 → 45:25.71] C: producenta to w naszym wypadku ze względu na brak mojego doświadczenia nie byliśmy w stanie nie ingerowaliśmy w scenariusz tak jak bywa to na zachodzie. że producent tworzy film, bo producentem był Juliusz i on pisał scenariusz i my właśnie po pierwszych uzgodnieniach, po naszym spotkaniu, po przemówieniu sobie wizji całego filmu, dajemy wolną rękę twórcy, bo to byłoby niestosowne To jest rzadkość u koproducenta.
[45:26.01 → 45:27.55] B: To jest idealny partner.
[45:27.85 → 45:49.77] C: Niestosowny. Zawierzyliśmy na początku i wytrwaliśmy do końca. Mieliśmy uwagi oczywiście drobne przy montażu, kiedy przy pierwszej układance. Natomiast to nie zmieniło w żadnym stopniu tej wizji, którą miał Juliusz i którą zrealizował.
[45:51.26 → 47:21.74] B: Poza tym, to tak jak u Witka Cego, bo jak ktoś nawet nie rozumie słowa imponderabilia, to ważniejsze tu jest to słowo wykręcić Hitlerowi. Wiadomo, co cokolwiek mu się wykręci, to nawet imponderabilia, może to jest nowe słowo wymyślone. No nie dali nam pieniędzy dużo, ale dali trochę, ale większość nam dali w pożyczce. Uważali, że ten film się sam obroni. Kassowy film. Nie do końca to jest fair, bo na straconej pozycji stoją filmy gatunkowe w instytucie. Wspiera się filmy, które... Nie powinienem tego słowa powiedzieć. Ale w każdym razie mamy trudności z pozyskiwaniem pełnych takiej dotacji, o jaką apelujemy. Ja mam tak w każdym razie, mimo że czasem filmowi jest potrzeba... To są czasami jedyne pieniądze na początku, które powodują, że inni się zaczynają dokładać. Jak się nie ma wsparcia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, to jest trudniej i ja sobie jeszcze radzę jakoś z powodu tego, że ludzie jak państwo pamiętają jakieś filmy, które zrobiłem, ale to nie jest dobra praktyka, bo każdy film powinien być tak samo traktowany, a nie to, że te takie trudniejsze, festiwalowe to mają lepiej, a te gatunkowe mają się same wyrabiać i bronić bo rynek jest trudny, więc to nie działa tak.
[47:22.64 → 47:32.61] C: Ławka koproducentów jest bardzo krótka, tych, którzy Państwo widzicie tutaj w udziale tego filmu, czyli Orange, Kanał Plus. i Agora.
[47:32.89 → 47:37.28] B: I Orka tam jeszcze była jako firma efektów specjalnych, ale to jest naturalne.
[47:38.05 → 47:52.22] C: To tak naprawdę zostało, ponieważ Kanał Plus zawiesił przez jakiś czas, nie wiadomo na ile, na długofinansowanie polskich filmów, to zostało na polskim rynku z liczących się tylko Orange i Agora.
[47:53.18 → 47:57.03] B: Jeszcze telewizja publiczna i TVN też, ale oni...
[47:57.03 → 47:58.07] A: Nie, nie, Julek, zapomnij to.
[47:58.07 → 47:59.70] B: Nie już? Nie, nie mają pieniędzy.
[48:00.20 → 48:03.07] A: Telewizja się chwali niby, że będzie wchodzić,
[48:03.07 → 48:06.76] B: ale oni robią swoje filmy. To jest nowy gatunek, film TVN-owski.
[48:07.34 → 48:11.14] A: Już jest kilkanaście takich filmów.
[48:11.41 → 48:12.32] B: I żadnego dobrego.
[48:12.78 → 48:15.91] A: Ja nie wiem, czy jakiś jeden albo dwa nie są takie bardziej udane.
[48:16.97 → 48:17.99] B: Bardziej niż tamte nieudane.
[48:20.20 → 48:22.74] A: Ale to jest oczywiście moja prywatna opinia, proszę państwa.
[48:22.76 → 48:23.39] B: Oczywiście, moja też.
[48:25.45 → 48:36.13] A: Proszę Państwa, będziemy powoli kończyć, żeby Państwa tutaj nie zamęczyć. Czy jest jeszcze jakieś ostatnie pytanie, żeby nie zostawić kogoś z Państwa z rozczarowaniem i niedosytem?
[48:39.51 → 48:40.93] C: To jednak się podobało Państwu.
[48:41.21 → 48:48.03] A: Dziękuję. Bardzo dziękujemy i zapraszam na kolejne wieczory z filmem.