Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:42.66 → 05:54.98] A: Dobry wieczór, witam państwa serdecznie na kolejnym wtorkowym spotkaniu w Teatrze Starym. Dzisiaj będziemy rozmawiać o kryminałach. Moi goście Mariusz Czubaj, Irek Grin ja się nazywam Krzysztof Warga. Przedstawię najpierw krótko moich gości. Mariusz Czubaj jest antropologiem kultury, pracownikiem naukowym, akademickim. Autorem powieści kryminalnych, debiutował powieścią 2137. Za chwilę, za tydzień wyjdzie jego nowa powieść, Zanim Znowu Zabiję, której fragmenty, znaczy akurat nie tej, tylko kołysanki dla mordercy poprzedniej posłuchamy fragmentów. Napisał też z Markiem Krajewskim dwie wspólne powieści kryminalne, ale oprócz tego jest też, jak powiedziałem, antropologiem i badaczem. literatury kryminalnej i ma na swoim koncie dwie rzeczy, mianowicie Krwawa Setka razem z Wojciechem Bursztą. To jest leksykon, przewodnik po literaturze kryminalnej. Krwawa Setka, czyli sto opisanych, omówionych sto najlepszych według autorów powieści kryminalnej. A także książkę Etnolog w mieście grzechu. I to jest antropologiczne ujęcie literatury kryminalnej, Dlatego zaprosiłem również Mariusza, że jest kimś w rodzaju grającego trenera, można powiedzieć. Tak to się chyba mówi, a nie grający trener także dlatego, że niebawem, niedługo ukaże się książka współautorstwa Mariusza pt. Post Football. Zbliża się euro, za trzy tygodnie mamy euro. Z tej okazji właściwie ukazuje się książka, która jest antropologicznym ujęciem fenomenu piłki nożnej. Irek Grin nasz drugi gość z Krakowa. Jest również pisarzem, autorem powieści kryminalnych sensacyjnych. Także jest człowiekiem z branży, można powiedzieć, ponieważ jest pomysłodawcą Festiwalu Literatury Kryminalnej, który pierwotnie odbywał się w Krakowie, teraz odbywa się we Wrocławiu. Jest założycielem Stowarzyszenia Miłośników Powieści Kryminalnej i Sensacyjnej, Trub w Szafie. i szefem krakowskiego wydawnictwa specjalizującego się głównie w literaturze kryminalnej, wydawnictwa EMG. Witam Panów. Dzięki, że wpadliście. I chcielibyśmy porozmawiać dzisiaj o fenomenie literatury kryminalnej. Ja jako laik, czyli ktoś, kto trochę zatrzymał się na klasycznych kryminałach, począwszy od Artura Conan Doyle'a, Agaty Christie poprzez kryminar Noir i Raimunda Chandlera, a z literatury polskiej kryminalnej najbardziej lubi Joe Alexa, czyli coś, co też jest dosyć klasyczne, ale obserwuje z zainteresowaniem boom kryminalny w naszym kraju, który trwa od jakiegoś czasu. Właśnie specjalnie zaglądałem na listę bestsellerów Księgarni Internetowej Merlin przed wyjazdem i na pierwszym miejscu znajduje się nowa powieść Kamili Lackberg, skandynawskiej autorki. I moje pytanie do was brzmi tak. Po pierwsze, literatura kryminalna zawsze była czytana, zawsze była popularna. To jest oczywiste. Przez jakiś czas uważana była za literaturę kolejową, literaturę wagonową, coś co kupuje się do pociągu, czyta się w podróży, literaturę lekką, nieambitną, tak to nazwijmy. W czasach PRL-u mieliśmy do czynienia z powieścią milicyjną słynną, która, co ciekawe, na fali tego boomu trochę powraca dzisiaj, bo są wznawiane powieści milicyjne. Natomiast od jakiegoś czasu mamy absolutny boom w Polsce na literaturę kryminalną, Nie ma już takiej sytuacji, że nie wypada się przyznać, że się czyta powieści kryminalne. Ktoś, kto ma aspiracje wysokokulturowe, nazwijmy to, też może śmiało powiedzieć, że czyta literaturę kryminalną. Nawet powinien w pewnym sensie. To jest może nawet taki snobizm troszkę. A dowodem na to jest to, że na festiwalu literatury kryminalnej, którego szefem jest Irek Grin w jury nagrody wielkiego kalibru, czyli głównej nagrody dla literatury kryminalnej w Polsce, siedzą tacy ludzie jak Janina Paradowska czy profesor Zbigniew Mikołejko. Czyli ludzie, nie chcę powiedzieć, że nie spodziewalibyśmy się ich tam, ale ludzie, którzy po prostu nie są po prostu z branży kryminalnej, żeby tak powiedzieć. Czyli nie jesteśmy w zamkniętym kręgu. Moje pytanie brzmi, właściwie zacznijmy od siebie, Mariusz, jako badacza. Kiedy zaczął się ten polski boom kryminalny? Czy on się zaczął od pierwszej powieści Marka Krajewskiego, która zdobyła popularność i za tym poszła fala, że ludzie zaczęli się na nowo interesować kryminałami? także polskimi, czy dlatego pojawiła się cała fala polskich autorów kryminalnych? Jakbyś umiejscowił ten moment rozpoczęcia tego boomu, od kiedy on trwa w naszym kraju?
[05:55.65 → 07:13.62] B: Bardzo jest mi miło, proszę Państwa, po pierwsze, że dyskutujemy o takiej literaturze w teatrze, ale myślę sobie, że to też jest taki właśnie dobry moment i dobre przetarcie w ogóle dla literatury też popularnej jako takiej, chociaż wiem, że dyskutowałeś tutaj w bardzo skomplikowanych kwestiach UFO, fantazy i tak dalej, niedawno z Wojtkiem Orlińskim i Pawłem Duninem Wąsowiczem. Natomiast jeżeli chodzi o, jak to zwykle bywa, wszystko gdzieś niknie w pomroce dziejów i tak naprawdę do końca nie wiadomo, kiedy to się zaczyna. Gdybym miał wskazywać jakieś takie przełomowe momenty, to na pewno wskazałbym trzy. To znaczy jeden to jest po prostu w ogóle zainteresowanie literaturą sensacyjną i kryminalną po tzw. transformacji, po roku 1989, kiedy być może państwo pamiętacie, był taki piękny moment dla rozmaitych twórców na ogół, takich jak Robert Ludlum, Ladlam, jakkolwiek go tam zwać, którzy których powieści sprzedawały się w nakładach 300-400 tys. egzemplarzy w Polsce i nie było to niczym nadzwyczajnym.
[07:14.24 → 07:16.30] A: Z łóżek polowych nawet je sprzedawano.
[07:16.48 → 08:40.18] B: Ze wsząd właściwie je sprzedawano. I było bardzo wyraźnie widać, że jest absolutny głód na odrabianie tego rodzaju zaległości, takich wieloletnich zaległości w obcowaniu z tego rodzaju literaturą. Bez wątpienia, Marek Krajewski jest bardzo ważnym autorem z tego prostego względu, że jego sukces, ja nawet nie powiedziałbym, że jego debiut, bo jego debiut właściwie przeszedł takim, no, bez większego echa. Bardziej przy drugiej powieści Krajewskiego coś się zaczęło dziać. Sukces Krajewskiego bez wątpienia był bardzo ważny dla rynku wydawniczego. On ośmielił też polskich wydawców w jakiś sposób, znaczy pozwolił im uwierzyć, że polski autor, w dodatku podpisujący się polskim nazwiskiem, a nie tam właśnie jakiś tam John Smith czy tam ktoś tam, prawda, jest w stanie zachęcić czytelników, odnieść jakiś sukces, jest w stanie pisać, o czymś, co jest względnie dla nas bliskie, z czym mamy jakąś zbieżność. Można powiedzieć, że Breslau, Wrocław międzywojenny czy przedwojenny nie jest dla nas punktem odniesienia, ale jednak jest zdecydowanie bliższy niż jakaś preria, tam gdzie tajne eksperymenty.
[08:40.18 → 08:41.42] A: Czy nawet Londyn.
[08:42.52 → 09:23.59] B: Coś tam się dziwnego dzieje. Więc na pewno bym, jeżeli chodzi o kwestie takiego rynku wydawniczego, doceniał rolę Marka w tym wszystkim. Na pewno bardzo ważne jest to... Rozmawialiśmy też w drodze o tym i Irek mówił o tym i myślę, że pewnie ma tutaj szczególne doświadczenia w tej materii. Bardzo ważnym momentem była taka chwila, gdzieś na przełomie lat 80. i 90., kiedy wkroczyła taka polska młoda literatura, kiedy w ogóle polscy pisarze zaczęli być odnotowywani, konotowani, uznawani za autorów ważnych.
[09:23.81 → 09:25.01] A: Pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych.
[09:25.25 → 09:54.50] B: Tak, pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych, którzy mówią własnym językiem i ja myślę sobie, że niezależnie od tego, czy mieliśmy do czynienia z literaturą właśnie kryminalną, czy nie, również ten taki ruch, by tak powiedzieć, wśród ludzi wstępujących w pisanie. był czymś niesłychanie ważnym i ożywczym dla całego rynku, ale także dla poszczególnych segmentów tego rynku, między innymi właśnie dla powieści kryminalnej, tak najkrócej.
[09:54.54 → 10:06.28] A: No tak, tylko że wróćmy do tych lat 90. W połowie lat 90. mieliśmy w Polsce boom na, nazwijmy to, nową literaturę. Pojawiły się nazwiska Tokarczuk, Stasiuka, Warga.
[10:07.90 → 10:38.25] B: Zresztą nawiasem, przepraszam Krzysiu, jeszcze ci wejdę w słowo, przecież, proszę państwa, Pamiętajcie, że do dzisiaj niepobitym rekordem, jeżeli chodzi o polskich pisarzy, o polską książkę powiedziałbym, to jest książka z, powiedzmy sobie, obszaru literatury faktu, jak to by dzisiaj nazwać, mianowicie Przerwana dekada. Wywiad Rzeka Janusza Rolickiego z Edwardem Gierkiem przekroczył miliony egzemplarzy i to jest rzecz absolutnie nie do pobicia.
[10:39.51 → 10:53.29] A: Jan Paweł II według mnie był tutaj mniej więcej, ale znak chyba, któraś książka Jana Pawła II wydana przez Znak. Ale okej, ale tutaj nie mieszajmy Rolickiego z Gierkiem do tego. Nie, chodzi o głód, chodzi o głód
[10:53.29 → 10:56.77] B: tego rodzaju też literatury, w ogóle literatury polskiej w tym wszystkim.
[10:56.81 → 11:12.73] A: Rozumiem, tylko że w latach, w tej połowie lat dziewięćdziesiątych w pismach debatowano o nowej książce Tokarczuk, Gretkowskiej, nie wiem, pojawił się Pilch i tak dalej, natomiast ten boom kryminalny, o którym ja myślę, to mi się kojarzy z ostatnimi pięcioma, sześcioma, ośmioma laty, Irek.
[11:12.91 → 11:58.22] C: To nie do końca tak, bo rzeczywiście Rzeczywiście to wypadałoby, Mariuszu, w stosunku do tego, co powiedziałaś, coś bardzo wyraźnego usystematyzować. Jest taka koncepcja i ona się naprawdę sprawdziła i Polska jest być może jedynym wyjątkiem, koncepcja teoretyczno-literacka dotycząca istnienia literatury kryminalnej. Polska jest być może jedynym wyjątkiem, aczkolwiek teraz okazuje się, że nie do końca, która mówi, właściwie nie wiem, starałem się zbadać źródła jej, a na wielu konferencjach naukowych ona była przywoływana jako pewnik, To znaczy, że w krajach, w których rządził totalitaryzm, w krajach niedemokratycznych, potrzeba 20-25 lat, żeby odtworzyła się literatura kryminalna z prawdziwego zdarzenia.
[11:58.30 → 12:00.78] A: No to zbliża nam się 24 lata.
[12:00.86 → 12:15.37] C: Popatrzmy, jak to wyglądało. To, co mówisz o nakładach Ladlama, z łóżek czy nie z łóżek, zresztą państwo musicie mieć świadomość, że na początku lat 90. to wszystko było robione bez jakichkolwiek praw autorskich.
[12:15.71 → 12:17.16] A: Tak, piractwo właściwie było.
[12:17.16 → 12:53.13] C: To było całkowite piractwo, ale odtworzono nam rzeczywiście literaturę sensacyjną i literaturę kryminalną zachodnią, szczególnie anglosaską, w taki sposób, że mógł się pojawić głód. Natomiast przed 1989 rokiem nakłady polskiej powieści kryminalnej były większe. Jeśli państwo sięgniecie teraz, a wówczas był obowiązek notowania nakładów na stronach redakcyjnych, to pierwsze nakłady powieści Joe Alexa, który wcale nie był tutaj najbardziej popularnym autorem, zaczynały się od 400 tysięcy egzemplarzy.
[12:53.20 → 12:54.62] A: Pewnie Kłodzińska była najbardziej popularna.
[12:55.05 → 13:07.41] C: Zajdler, Zborowski, Kłodzińska, to były takie nazwiska, Helena Sekuła, Jerzy Edigey, to były takie nazwiska, które sprzedały 100 tys. egzemplarzy, a łączne nakłady ich powieści potrafiły przekroczyć milion egzemplarzy.
[13:09.07 → 13:12.83] A: Decydowany jaki ma być nakład, nie rynek decydował, nie zapotrzebowanie.
[13:12.85 → 13:17.21] C: A Krzychu, to oznacza, że nie stałeś w tym czasie w kolejkach w księgarniach, bo ludzie się naprawdę zapisywali.
[13:17.23 → 13:26.76] A: Stałem, ale po Cortazara. Okej, ale z Podlady, tak? Czyli tego Aleksa czy powieść milicyjną nawet kupowało się z Podlady?
[13:26.96 → 13:36.86] C: Kupowało się z Podlady. Takiego Zajdlera Zborowskiego się zamawiało. Wiesz, Ewa wzywa 07. To był naprawdę hit. Na to się czekało jak na nowy komiks Żbika.
[13:37.14 → 13:38.34] A: Te zeszyty cienkie, niebieskie.
[13:38.36 → 14:27.07] C: Pamiętacie państwo takie niebieskie, duże zeszyty. Tylko z czym tak naprawdę mieliśmy wówczas do czynienia? Te nakłady należałoby pomnożyć przez ilość bibliotek gminnych, powiatowych i bibliotek szkolnych, których mamy w tej chwili około 50 razy mniej niż w ten czas i które też to kupowały. I kupowały to ze względu na czytelników, bo nie dlatego, że musiały, kupowały tego wiele, czy też dostawały z jakiegoś rozdzielnika, z którego się musiały później rozliczyć. Zatem rozmowa o kryminale, nawet jeśli był to kryminał, a był pisany na polityczne zapotrzebowanie i zamówienie, zawsze istniała. Natomiast bardzo ważną rzecz powiedziałeś na początku, w ten czas nikt albo niewielu polskich intelektualistów przyznałoby się do tego, że to w ogóle czyta.
[14:27.17 → 14:41.47] A: No tak, znaczy gdyby jakiś intelektualista został przyłapany z Hitlerem w porozumieniu... Miałby spory problem. A dzisiaj tutaj jakby nie ma z tym absolutnie żadnego problemu. Ale mimo wszystko wydaje mi się, że ostatnie lata są takim momentem.
[14:41.49 → 15:19.22] C: Ale pozwólcie panowie dokończyć. i wydawało się, że skoro nie ma już jakichś więzów cenzury i nie ma już politycznego zamówienia, to dojdzie do boomu, rozkwitu, Bóg wie czego, związanego z polską literaturą kryminalną czy sensacyjną. Szczególnie, że jeśli idzie o literaturę sensacyjną, tematów było co niemiara. Otwierałeś gazetę i czytałeś, co ówczesny minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz, zamierzał zrobić z Polską bombą atomową. Włosy się jeżyły na głowie, ale tak naprawdę był to ciągle i ciągle podnoszony temat, który nadawał się dla literatury sensacyjnie jak mało co. Nikt tego nie podnosił.
[15:19.24 → 15:26.64] A: Ale może dlatego, że rynek żywił się wtedy tą zaległymi rzeczami, ludlumami, prawda? Myśmy nadrabiali zaległości.
[15:27.76 → 15:55.72] C: I przyszedł rok 1999 i debiut Marka Krajewskiego, wówczas autora znanego tylko i wyłącznie we Wrocławiu, ale znacznie bardziej istotną datą jest rok 2002. I tego, Mariusz, powinieneś dobrze pamiętać, gdyż byłeś wówczas pracownikiem tygodnika Polityka i pisałeś, jako jeden z dwóch w Polsce, poważnie się w ogóle zajmowałeś, bo za chwilę przejdziemy do tego, że teraz wszyscy się znają na kryminałach i teraz każdy może o tym pisać, mówić i tak dalej.
[15:55.78 → 15:59.06] A: Ja się nie znam. Dlatego prowadzę to spotkanie.
[15:59.40 → 16:40.34] C: Tych krytyków było bardzo niewielu. i Czubaj do nich należał. I to był rok, w którym opublikowane zostały trzy książki. Mój debiut, i to pominę z skromności właściwej sobie, natomiast dwie bardzo istotne, to znaczy debiut powieściowy Artura Górskiego, związany z jego doświadczeniami, to wówczas był kolega Mariusza z polityki, który był reporterem polityki na Bałkanach, wrócił i napisał fikcję osadzono na Bałkanach i to w ogóle w polskiej literaturze był absolutny przełom, to znaczy nikt wcześniej czegoś takiego nie zrobił. Jeśli powstawały reportaże i była znakomita szkoła reportażu, jest do dzisiaj, o tyle nikt własnych doświadczeń związanych z reporterką, z dziennikarstwem
[16:40.34 → 16:41.70] A: nie przerabiał na fikcję.
[16:42.20 → 17:01.23] C: Podczas kiedy, jak dobrze wiemy, od lat 70. była to norma w Europie Zachodniej. A następna książka to była książka Artura Baniewicza, Ja nie pomogę teraz przypomnieć jej tytułu, ale ona się też działa gdzieś w Serbii. W każdym razie, podobnie jak moja książka, były to powieści sensacyjne.
[17:01.27 → 17:03.15] A: A nie kryminalne. A nie kryminalne, tak.
[17:03.25 → 17:19.69] C: Czyli sensacyjne, czyli takie, które opowiadały o zagrożeniach całych zbiorowości, a nie o zagrożeniach jednego człowieka. I wydawało się wówczas, kiedy te trzy książki powstały, a chwilę później była druga książka Marka Krajskiego, o której mówił... Koniec
[17:19.69 → 17:21.21] A: świata w Breslau, to była druga, prawda?
[17:23.92 → 17:32.62] C: Wydawało się wówczas, że pęknie bańka polskiej powieści sensacyjnej, że tak naprawdę my do tego kryminału jakby nie wrócimy tak szybko.
[17:32.78 → 17:34.04] A: A tymczasem zrobiło się na odwrót.
[17:34.12 → 19:06.06] C: A zrobiło się na odwrót. Z jakich powodów między innymi? W 2003 roku w gronie kilku kolegów wówczas o bardzo znanych i rozpoznawalnych nazwiskach typu Marcin Świetlicki, Witold Bereś, Piotr Bratkowski, stwierdziliśmy, że należy powołać do życia takie stowarzyszenie, które zacznie wyłapywać polską literaturę kryminalną i sensacyjną i pokazywać ją ogółowi. To się zaczęło od tego, że z Arturem Górskim stwierdziliśmy, że za ten rodzaj literatury nagrody tutaj nikt nam nie da, więc sami ją sobie przyznamy. I tak powstała Nagroda Wielkiego Kalibru, która wówczas miała być wielkim żartem. Natomiast po pierwszym Festiwalu Kryminału i po pierwszej nagrodzie, którą właśnie otrzymał Marek Krajewski za Koniec Świata w Breslau, okazało się, że żartów nie ma. że nagle gdzieś z ukrycia i do wydawców, poruszonych zarówno tym, że w ogóle pisze się w wysokonakładowej prasie o polskim kryminale, że jest sukces polskiego kryminału retro w wydaniu Marka Krajewskiego, zaczęło spływać bardzo, bardzo wiele tekstów, książek, które może leżały w szufladach, może zostały napisane wówczas ostatniego roku i które były po prostu polskimi kryminałami. I co je wyróżniało? Takie dwa elementy. Pierwszy to jest pójście za ciosem, jeśli chodzi o popularność marka krajskiego, czyli kryminał retro. A drugie to jednak próba zrozumienia polskiej rzeczywistości. To znaczy próba zrozumienia świata, w którym się obracamy.
[19:06.80 → 20:42.23] A: I tutaj pojawiają się właściwie dwa pytania, przychodzą do mnie i o tym chciałem między innymi mówić. Marek Krajewski, powieść Retro. Jesteśmy w Lublinie, tutaj w Lublinie jest autor, nazywa się Marcin Wyroński, pisze kryminały retro, osadzone w międzywojennym Lublinie, chociaż ostatnia jego książka, Trzy lata trumna, sięga poza wojnę już, ale też dzieje się Panowie, skąd fenomen kryminału retro? Czy to jest po prostu coś takiego, że mnóstwo ludzi zobaczyło, o Krajewski napisał kryminał retro. To chwyciło, więc ja też będę pisał kryminały retro o Starej Warszawie, Starym Krakowie, Starym Poznaniu, Lublinie, Gdańsku itd. Bo to się sprawdza, czy też stoi coś za tym innego. Czy to się łączy jakoś z literaturą małych ojczyzn? Paradoksalnie, którą uprawiali kiedyś, no nie wiem, uprawiali autorzy gdańscy głównie. Czy to jest jakby kryminalna wersja literatury małych ojczyzn, tych literackich hajmatów? Czy to jest tęsknota za klasyczną powieścią kryminalną? Spod znaku, no nie wiem, nawet Agaty Christie, powiedzmy. Czy powieści noir, prawda? Dlaczego, moje pytanie, jako laika znowu, czy powieść kryminalna retro jest naszą jakąś polską specjalnością? Czy to jest ogólnoświatowy trend? Czy jakby szerszy? Znaczy, moje pytanie jest o tajemnicę sukcesu popularności kryminałów retro, Mariusz.
[20:42.47 → 22:43.82] B: Nie, nie jest naszą specjalnością, dlatego że jeżeli sobie popatrzymy na przykład na Filipa Kera, bardzo dobrego pisarza, Alienista, to jest jego, prawda? Angielskiego, który... Nie, alienista nie jest jego, ale... Karol. Tak, ale jego jest tak zwana trylogia Berlin Noir, na przykład, dziejąca się w latach 30., gdzie bohaterem jest detektyw, który musi gdzieś tam między tymi faszystami krążyć, poszukuje zaginionych ludzi, którzy ginęli, bo gdzieś tam znikali. i generalnie różne sprawy dziwne się dzieją, no to mamy takiego autora. Mamy Borysa Akunina, który jest znakomitym pisarzem, znakomicie zresztą czującym gatunek literacki, dlatego że właściwie każda z jego powieści, mam na myśli przede wszystkim ten cykl z Erastem Fandorinem, to jest jakaś wariacja na temat jakiejś odmiany literatury, popularnej, kryminalnej, sensacyjnej, szpiegowskiej i tak dalej i tak dalej. Mamy Stevena Saylora, który jest autorem powieści dziejących się w starożytnym Rzymie, całej serii Sabroza, dziejącej się gdzieś przy upadku, gdzieś tam właśnie, no, takiego zmierzchu potęgi Rzymu. Więc można by było tak wymieniać i wymieniać i wymieniać, tak? Natomiast bez wątpienia to, o czym mówisz, jeżeli chodzi o literaturę polską i ten styl retro, a mamy przecież właśnie i Marka Krajewskiego, i Marcina Wrońskiego, i Konrada Lewandowskiego. i Artura Górskiego zresztą też, prawda, właśnie i można by było znów tutaj listę długą i pożadną robić i na swój sposób na przykład Ryszarda Ćwirleja, który pisze o PRL-u, ale właściwie jest to kryminał retro de facto.
[22:44.06 → 22:48.40] A: No bo PRL już jest retro, a właśnie PRL jest trendy, w pewnym sensie jest cool.
[22:48.98 → 23:12.14] B: No jest, ale do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że rzeczywiście tym, co jest bardzo ważnym elementem w tych wszystkich opowieściach, to jest to, co zaznaczyłeś. Nie wiem, czy to jest literatura małych ojczyzn, czy należałoby na to w ten sposób spojrzeć, ale jest to bez wątpienia literatura niesłychanie zakorzeniona w jakimś miejscu, bardzo wyraźnie odwołująca się do jakiejś topografii, do jakiegoś punktu.
[23:12.54 → 23:13.64] A: Jest archeologią literacką.
[23:13.64 → 24:05.61] B: Jest archeologią literacką, jest nawet antropologią literacką, dlatego że ja pamiętam doskonale, przeczytałem Festung Breslau Krajewskiego, w rękopisie i dzwonię do Marka i mówię mu, słuchaj, coś mi się tu nie zgadza, mówię, słuchaj, jest oblężenie Wrocławia, rok czterdziesty piąty, zima, a oni tam, jak to u ciebie na ogół w powieściach, piją, żrą na potęgę po prostu i w ogóle same brewerie. Tak, a on mówi, nie, nie, mówi, wszystko mi się zgadza. Dlaczego? Dlatego, że tak zwany Marsz Śmierci, czyli wyprowadzenie ludności cywilnej z Wrocławia, odbył się wtedy i wtedy zimą, gdy wyprowadzono ludność cywilną z Wrocławia. Co pozostało w mieście? Ogromne nadwyżki żywności, mówiąc najkrócej. a do końca II Wojny Światowej ukazywała się gazeta, w której do ostatniego dnia w tej gazecie ukazywały się reklamy wina na przykład, stąd ja wiem.
[24:06.01 → 24:08.35] A: Mimo, że tam radziecka artyleria waliła?
[24:08.35 → 24:09.45] B: Oczywiście, że tak.
[24:09.59 → 24:10.33] A: Rozumiem.
[24:10.53 → 24:58.47] B: W związku z tym, rzeczywiście jest to literatura niesłychanie zakorzeniona w takim konkrecie i w takim, by tak powiedzieć, czasie i miejscu, to po pierwsze. Po drugie, to jest to, o czym wspomniał Irek, to jest, myślę, taki hołd troszeczkę, znaczy troszeczkę, na ogół składany tak jak Nurtowi Noir właśnie, prawda? Takiemu, gdzie świat jest zbrukany generalnie rzecz biorąc, amoralny, gdzie właściwie trudno odróżnić dobro od zła, gdzie jak to by powiedział socjolog mamy do czynienia z takim rozprzężeniem systemu wartości, czyli tak zwaną anomią i tak dalej, i tak dalej. I gdzie ten detektyw na przykład jest też takim człowiekiem z pogranicza, właściwie trochę dobrym, trochę złym. Niewiele brakuje, żeby on był po tej ciemnej stronie mocy, niewiele go trzyma już po tej stronie. Jakieś tam zasady go jeszcze elementarne trzymają, sprawa, która ma do rozwiązania, go trzyma i tak dalej. Krótko mówiąc, pewnego rodzaju tradycja. Rzeczywiście tradycja...
[24:58.47 → 24:59.19] A: Tradycja Marlowe.
[24:59.43 → 25:21.56] B: Tak, Chandlerowska, czy takiego czarnego kryminału jest tutaj dosyć ważna. Irek nie wspomniał nawiasem mówiąc o jednym dosyć ważnym też tutaj wydarzeniu, jeżeli chodzi o... To jest fenomen chyba na skalę światową. o polski kryminał, mianowicie gdzieś w tym początku ukazał się sławny tom poetycki Tribute to Chandler.
[25:23.06 → 25:24.89] A: No bo wydany przez jego wydawnictwo.
[25:26.52 → 26:03.72] B: W którym możecie Państwo znaleźć właśnie i Marcina Świetlickiego, i Piotra Bratkowskiego, i Marcina Barana, i Marcina Sendeckiego. I można by znów, oczywiście, którzy w jakiś sposób stworzyli swoje poetyckie warianty, powiedzmy sobie, odwołujące się do powieści Raimonda Chandlera, czyli właśnie tego wzorca czarnego kryminału. Prawdopodobnie jest też tak, że właśnie ta odmiana gdzieś była o tyle bezpieczna, że ona najbliżej sytuowała się, mówię o kryminale retro, sytuowała się takiej literatury wysokiej tak zwanej.
[26:04.66 → 26:08.72] A: Z miejsca jako autor kryminału retro mogę się upgrade'ować w pewien sposób.
[26:08.74 → 26:13.72] B: Autor kryminału retro był lepszy niż autor kryminału współczesnego.
[26:16.38 → 26:25.52] C: Przyznasz, że nazwisko Eberhard Mock, jeśli idzie o pewne oczekiwania czytelników, brzmi znacznie lepiej niż nazwisko Komisarz Kowalski.
[26:25.61 → 26:28.61] B: Zwróćcie
[26:32.31 → 27:07.11] C: uwagę na jedną rzecz związaną z kryminałem retro. Jeśli komuś się wydawało do 1989 roku, że Polska jest krajem jednorodnym, jeśli ktoś wjeżdżał do Wrocławia i widział ten wielki napis naprzeciwko dworca głównego, I jeżeli mu to wkładano do głowy w szkole co do zasady, przecież myśmy nie mieli zachodniego Pomorza, nie mieliśmy Łemkowszczyzny, nie mieliśmy mniejszości ukraińskiej, nie mieliśmy Żydów, a już bez wątpienia nie mieliśmy Niemców, byliśmy jednorodnym narodem, to nagle się okazało, że kryminal Retro, osadzonych w poszczególnych miastach.
[27:07.11 → 27:09.20] A: Pokazuje nam wielokulturowość przede wszystkim.
[27:09.53 → 27:20.35] C: Może z łatwością wykazać nam, co tak naprawdę stanowiło w jakimś sensie niezwykłość, niepowtarzalność II Rzeczpospolitej.
[27:20.37 → 27:21.92] A: Czyli różnorodność etniczna.
[27:21.98 → 27:23.03] C: To jest raz. Dwa.
[27:23.37 → 27:31.79] B: Czyli wejdę Ci w słowo, pokazywało dokładnie to, co pokazywała tak zwana literatura wysoka, bo ja bardzo nie lubię tego określenia, ale dokładnie w tym samym mniej więcej momencie.
[27:31.81 → 27:51.39] A: Ale to jest właśnie, o tym mówiłem, małe ojczyzny, w tym sensie, że jeżeli Stefan Chwin i Paweł Hille pisali o Gdańsku, który był zamieszkały przez Niemców i znajdowali, bohaterowie ich książek znajdowali w domu, ślady po Niemcach, kafelki, krany i tak dalej, to czytając literaturę kryminalną Retno o Wrocławiu, Niemcy, Lublinie, tu byli Żydzi.
[27:51.59 → 27:55.93] B: Tak, to był taki analogon odpowiednik tej literatury, tylko przełożony na realie literatury popularnej.
[27:55.93 → 27:57.45] A: Dokładnie, tak, tak, absolutnie.
[27:57.47 → 28:22.44] C: I zobaczcie więcej, jest jeszcze coś takiego jak... Gdyby ten boom na tę literaturę pojawił się teraz, czyli mniej więcej 10-12 lat po tym, kiedy zaczął się pojawiać, to pokolenie młodych użytkowników literatury mogłoby się do końca z tym nie identyfikować. Natomiast to pokolenie, które zaczynało czytać to
[28:22.44 → 28:24.70] A: świadome... To było pokolenie analogowe.
[28:24.82 → 28:58.19] C: To było przede wszystkim pokolenie, które miało dziadków. Ci dziadkowie opowiadali bardzo wiele historii. Nagle się okazywało, że żadna inna literatura i żaden inny polski gatunek literacki nie daje nam dotykalnie tego kranu, chwina czy kafelki Hillego, prawda? A nagle przychodzi Krajewski, przychodzi Lewandowski, przychodzi Wroński, przychodzi dziesiątki innych, Szczecin ma swoje przedwojnie, Gdańsk ma już co najmniej 10 powieści o wolnym mieście, Łódź, Katowice, Sosnowiec, Konin na Boga.
[28:58.99 → 29:01.21] A: Nie wiedziałem, jest powieść kryminalna o Koninie przedwojennym.
[29:01.31 → 29:04.85] C: O Koszalinie, jaka jest świetna. I to, wiesz, my się możemy śmiać.
[29:04.91 → 29:06.35] A: To ciekawe jest.
[29:06.63 → 30:59.04] C: Ale to są rzeczy, które rzeczywiście odtwarzają opowieści dziadków, tylko robią to w sposób niezwykle atrakcyjny, bo implantują intrygę kryminalną, która z natury jest ciekawa i jeśli ktoś wychowany na powieści wiktoriańskiej, Agacie Christie czy Conan Doyle'u, lubi zagadki takie czy inne, to chętnie po to sięgnie. I drugi aspekt tej sprawy, bardzo istotny, to jest Na przykład jeśli idzie o przedwojennych polskich Żydów, to jest czyli kasus Krakowa, kasus Lublina-Wrońskiego również, kasus Poznania także. Mówię o opowieściach, które się do tego wątku zbliżały bardzo. to mamy do czynienia z czymś, co głęboko kłania się tradycji właśnie powieści noir, z bardzo prostego powodu. Powieść noir osadzona w wypadku Raimunda Chandlera, ale też Idyszy Lachameta, Rosa MacDonalda, w jakimś totalnym, masowym mieście, jakim było Los Angeles, San Francisco i też wówczas już początki opisywania Nowego Jorku, to ten masowy bohater jest bohaterem z definicji swojej, już poznawalny. Jest detektyw i jest bohater masowy, jakim jest miasto, które jest magmą. I teraz jeśli spojrzysz na warszawskie żydowskie nalewki, na krakowski Kazimierz, czy na dzielnicę żydowską w Lublinie, to masz do czynienia z takim samym masowym bohaterem. Tylko nikt nie ma już narzędzi, żeby to zweryfikować. Czyli tak naprawdę co robimy? Odnosimy się do emocji. które w literaturze, bez względu na to, czy jest to literatura wysokoartystyczna, ja też nie przepadam za tymi określeniami, czy jest to literatura popularna, czy literatura gatunkowa, te emocje są najważniejsze. I nagle możesz to przywołać z takim samym brakiem odpowiedzialności, z jakim dzisiaj czytamy Chandlera. Przecież nie mamy zielonego pojęcia, jak wyglądało Los Angeles w czasach wielkiego kryzysu.
[31:00.70 → 31:02.32] A: Ja nawet nie wiem, jak dzisiaj wygląda.
[31:02.80 → 31:26.57] C: Zatem to wszystko trafiło... Chandler ma własny plac naprzeciwko komendy policji. Zatem to wszystko złożyło się. Wszystkie te elementy, o których tu powiedzieliśmy. Nie ma jednego dobrego wytłumaczenia. To wszystko złożyło się w całość, która powoduje, że dzisiaj polski czytelnik z przyjemnością sięga po kryminał i się tego nie wstydzi, a polscy intelektualiści chętnie o nim piszą i dyskutują.
[31:27.03 → 31:56.02] A: Ja dodam do siebie, że dla mnie kryminał retoryczny jest atrakcyjny przez to, że ja należę do odchodzącej epoki analogowej. i dla mnie jakoś zdjęcia w SEPI są bardziej pociągające niż zdjęcia z cyfrówki, tak bym to powiedział. Tak, więc dzisiaj, to znaczy podejrzewam, że dzisiaj by wybuchnął kryminał retro, on wśród tych najmłodszych mógłby nie chwycić, prawda, u tych już pokolenia cyfrowego, ale...
[31:56.02 → 31:59.96] C: No chyba, że odbywałoby się w środowisku komputerów Atari albo Commodore.
[31:59.98 → 32:06.73] A: Atari i Commodore, tak, zbrodnia. Zbrodnia programisty Commodora na przykład, albo Atari.
[32:07.15 → 32:26.30] B: Ale jest jeszcze jedna sprawa, mianowicie taka, jak już przy tym jesteśmy, że kryminał retro daje jedną bardzo dobrą możliwość, wiecie państwo, mianowicie Jakby to powiedzieć, trudno pisze się kryminał w dobie telefonii komórkowej, komputerów i tak dalej.
[32:26.58 → 32:28.52] A: Wszedł, szukał budki telefonicznej.
[32:29.04 → 33:16.95] B: No właśnie, ponieważ dostęp do informacji jest właściwie jeden do jednego, jest natychmiastowy. Bardzo trudno tutaj spowodować takie opóźnienie, w którym na przykład bohater nie wie, że człowiek, z którym on się właśnie umawia, zaraz będzie chciał go zamordować, ponieważ jest zabójcą i tak dalej. Oczywiście autorzy rozwiązują to na rozmaite sposoby. Nawet tak wybitni pisarze jak Henning Mankel stosują prosty sposób pod tytułem rozładował się telefon komórkowy itd. Ale generalnie rzecz biorąc w tych starych kryminałach istnieje rzeczywiście taka doza tajemnicy. CSI, prawda, nie ma właśnie kodu DNA, nie ma rozmaitych...
[33:16.95 → 33:19.09] A: Nie można sobie wygooglać informacji o kimś, prawda?
[33:19.09 → 33:20.95] B: Nie możesz sobie tam wygooglać rozmaitych informacji,
[33:20.95 → 33:26.83] A: nie ma... Znaczy, Eberhard Mock nie może wyciągnąć laptopa i wpisać w Google, prawda, jakieś tam pytania.
[33:27.15 → 35:45.16] B: No więc właśnie, prawda, nie mówiąc o tym, że rzeczywiście jakby ta zbrodnia ma taką dodatkową aurę tajemnicy, krótko mówiąc, takiej, która jest, no, uwiarygodniona, mówiąc najprościej, stanem wiedzy i nauki. który jest charakterystyczny dla tego momentu. Rzeczywiście pod tym względem mam wrażenie, że współczesny kryminał ma troszeczkę trudniej, nie jest przypadkiem też, że współczesny kryminał bardziej dąży nie tyle w stronę takiego klasycznego puzla kryminalnego właśnie, takiej dedukcji zagadki klasycznej pod tym, kto zabił, ile bardziej wyjaśniania powodów, przyczyn, dlaczego to się stało, jak do tego mogło dojść, jakie przyczyny społeczne albo niekoniecznie społeczne, tylko psychologiczne zadecydowały, że stało się, jak się stało i tak dalej. Sama zagadka jest gdzieś tam odsunięta na plan dalszy. A tu mamy jeszcze ten piękny moment w tym kryminale retro, w którym cały czas obcujemy z ową tajemnicą, z tym takim zaczarowanym światem zbrodni, gdzie nie wszystko jest wyłożone na talerzu. Jeszcze bym o jednym wspomniał. Irek tutaj na początku mówił właśnie o takich kwestiach związanych, instytucjonalnych mówiąc najkrócej. To jest niesłychanie ważne. Literatura nie może rozwijać się tak naprawdę, gatunki literatury popularnej także, bez pewnego umocowania instytucjonalnego. To znaczy mówiąc najkrócej. Trudno wyobrazić sobie literaturę fantastyczną, naukową bez zlotów, bez fandomu. Trudno wyobrazić ją sobie bez nagrody Zajdla. Podobnie trudno w tej chwili wyobrazić sobie literaturę kryminalną w Polsce bez nagrody wielkiego kalibru, bez portali, które są portalami specjalistycznymi poświęconymi tylko i wyłącznie tej literaturze. Bez na przykład sesji naukowych, a miałem przyjemność być kilka miesięcy temu na bodaj pierwszej trzy dniowej sesji naukowej poświęconej tylko i wyłącznie kryminałom, gdzie wygłoszono 70 referatów w ciągu trzech dni i to naprawdę w Toruniu. To naprawdę było jakby przekraczał granicę wytrzymałości, mówiąc najkrócej.
[35:45.18 → 35:50.01] A: I wykończy was to, to znaczy tak zinstytucjonalizujecie tę literaturę, że po prostu wszyscy będą mieli dosyć.
[35:50.01 → 35:59.22] C: Nie musisz się martwić, dlatego że program tej sesji, o której mówi Mariusz, w dużej części jednak odnosił się do tego fenomenu literatury skandynawskiej.
[36:00.32 → 36:01.82] A: O tym będę chciał porozmawiać później.
[36:01.82 → 36:13.41] C: To za moment, natomiast my bardzo i od razu Cię Mariuszu też zapraszam, bo pewnie zostaniesz też inaczej zaproszony na to. W przyszłym roku we Wrocławiu w czasie festiwalu organizujemy sesję naukową tylko i wyłącznie dotyczącą polskiego kryminału.
[36:13.53 → 36:15.74] A: Tylko polskiego. Zapraszamy Państwa do Wrocławia w przyszłym roku.
[36:15.89 → 36:21.43] C: Która zresztą ma na celu ustawienie pewnych rzeczy, o których my tu próbujemy intuicyjnie w tej chwili rozmawiać.
[36:21.53 → 36:24.65] A: Ale my to rozkminimy już dzisiaj, to za rok nie musisz tego robić, no.
[36:25.09 → 36:28.71] B: Ale jak wiadomo, wiecie państwo, humanistyka w znacznej mierze to jest...
[36:28.71 → 36:29.81] A: Żywi się sama sobą.
[36:29.85 → 36:38.82] B: No po pierwsze, ale po drugie, to jest... dyscyplina zdroworozsądkowa, mówiąc najkrócej, nauki społeczne także i tego się należy trzymać. Oczywiście, oczywiście.
[36:38.82 → 36:40.06] A: Dobrze, ja tutaj wrócę...
[36:40.06 → 36:41.16] C: A sukces ma wielu ojców.
[36:41.34 → 36:41.84] A: Tak jest.
[36:42.28 → 36:59.93] B: Ale wracam, ale wracam jeszcze tylko do tego, że rzeczywiście, to jest proszę Państwa tak, parę lat temu, ja doskonale pamiętam, Wojtek Burszta opowiadał mi taką historię. Wybitny polski antropolog jeździ pociągiem, czyta kryminały. Jeździł wtedy z Poznania do Warszawy, bo mieszkał jeszcze w Poznaniu. No i czyta te kryminały.
[37:00.55 → 37:02.89] A: Jakby jeździł z Przemyśla do Szczecina, to by czytał więcej.
[37:03.01 → 37:23.69] B: No pewnie tak, ale jeździł do Warszawy, ale to mu wystarczyło. Czyta te kryminały, czyta i zawsze pytają się go, no a Wojtek, co ty czytasz po drodze? On mówi, no kryminały, o Jezu święty. Zwłaszcza w Poznaniu tam łapali się za głowę. Ale dzisiaj generalnie jest tak, że nawet jeżeli ktoś nie czyta kryminałów, To się przyznaję, dlatego że je czyta.
[37:24.63 → 37:25.37] A: Na odwrót.
[37:25.61 → 37:26.29] B: Dokładnie tak.
[37:27.03 → 38:16.29] C: Pozwól anegdotę związaną z pierwszym festiwalem kryminałów w Krakowie jeszcze w 2004 roku. Wówczas dziennikarka polityki Katarzyna Janowska odebrała ode mnie telefon i ten telefon brzmiał, słuchaj, robimy coś takiego, będzie znakomity festiwal, nagrodę dostanie taki autor z Wrocławia, się nazywa Marek Krajewski. Krajewski nazywa się i on dostanie tę nagrodę i trzeba by z nim jakiś wywiad albo wiesz, bo chcielibyśmy, aby znowu o tej polskiej literaturze zaczęto mówić. Ja mówię, Jurek, no daj se spokój. Ja ci to w polityce ci dopuszczę, tak, o kryminałach. To może, wiesz co, zrobimy tak, ja tu pogadam, to byśmy zrobili materiał o całym tym festiwalu, o wszystkich autorach, którzy przyjechali. I tak dalej. Taki materiał Bogudzienki się ukazał, ale rok później Katarzyna Janowska przeprowadziła wywiad z Markiem Krajewskim jako laureatem paszportu polityki.
[38:16.31 → 38:17.79] A: Dzisiaj jest szefową TVP Kultura.
[38:18.35 → 38:37.35] C: Jako laureatem paszportu polityki, więc ten ruch pomiędzy... To spotkanie niedawno. Pomiędzy elementem pewnego dystansu do tej literatury wagonowej, czy też użytkowej, jak się czasem mówi, a zaakceptowaniem jej na, w cudzysłowie oczywiście, salonach, odbył się naprawdę bardzo szybko.
[38:37.90 → 38:48.18] A: Rozumiem. Czyli krótko mówiąc, dawniej jeżeli ktoś czytał sobie kryminały, to na tym miał okładkę Marcela Prusta. A w środku był tam, powiedz mi, teraz jest na odwrót.
[38:49.20 → 38:52.54] B: A w środku masz wycięte, a w środku masz rewolwę. Tak, tak.
[38:52.88 → 39:19.82] A: Tutaj Irek powiedział, że Berhart Mock lepiej brzmi niż Jan Kowalski. A jak brzmi Rudolf Heinz? Ja chciałbym się zapytać. Rudolf Heinz to jest detektyw. Współczesny, nie retro. Policjant, profiler, czyli ktoś, kto stara się zrozumieć, jakie są motywy psychologiczne mordercy, prawda? To znaczy stara się go prześwietlić psychologicznie, a mówi o tym hańcu. Hańc to jest tak jak keczap, jak nazwa keczapu.
[39:20.42 → 39:31.42] B: Ja, szczerze powiedziawszy, pewne nadzieje wiązałem z tym właśnie, że powiązanie z marką, znaną marką spowoduje, że ktoś się do mnie
[39:31.42 → 39:37.39] A: odezwie, Trzeba było nazwać go, słuchaj, Biedronka. Żabka.
[39:37.71 → 39:39.05] C: Albo Kola.
[39:40.03 → 39:43.73] B: Tymbark przynajmniej.
[39:45.13 → 40:09.14] A: Perła. Tak, to tak właśnie. A to Wroński powinien. Inspektor Perła. Mówię o tym hańcu, bo to jest bohater powieści kryminalnych Mariusza Czubaja. Teraz poprosimy pana, który przeczyta nam fragment książki Mariusza pt. Kołysanka dla mordercy. Mariusz jest już strasznie spięty.
[40:11.42 → 43:53.73] D: W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin jej życie nabrało gwałtownego przyspieszenia. Przy sklepie z odżywkami dwa razy pojawiła się telewizja, udzieliła wywiadów w trojgu dziennikarzy z gazet. Niestety nie spytała z jakich. Udzieliła wywiadu. Wywiadu. Boże, jak to brzmiało. W salonie fryzjerskim na dworcu w tym samym ciągu, w którym stał jej sklep, jeszcze bardziej rozjaśniła włosy, a później odwiedziła znajomą manikiorzystkę. Sąsiadka po raz pierwszy od wielu lat powiedziała jej dzień dobry. Karol, właściciel stoiska z odżywkami i suplementami, zaczął żartować, że jego buda stała się modnym punktem w mieście. Wypadało tu być. Jeszcze chwila, mówił, a pojawimy się w dodatku, co jest grane i w pismach lifestylowych. Mimo jesiennych chłodów chodziła w bluzeczkach z krótkim rękawkiem i odważnym dekoltem. Może, popatrzyła na plakat z Connie Garner, zła passa się wreszcie skończy. Może ktoś, Jakiś specjalista od reklamy albo producent telewizyjny nareszcie ją dostrzeże. W końcu wiele dziewczyn tak zaczynało. Nagły błysk, przypadek, chemia, a potem... A potem zobaczyła tych dwóch mężczyzn i marzenia prysły w mgnieniu oka. Ten starszy, siwiejący, z niechlujnym zarostem, ubrany był w spraną bluzę nieokreślonego koloru. Krępy niski brunet miał na sobie czarną, skórzaną kurtkę. To nie byli faceci z jej bajki. Jakby na potwierdzenie brunet wyjął z kieszeni policyjną blachę. Jezu, już wasi tu byli, mruknęła. Straszycie mi klientów. Byli, ale nie tacy przystojni jak my. I z pewnością nie było wśród nich hippisa. Maciejewski spojrzał na Hańca. Hippis. Komisarz wrócił z Katowic lekko zużyty. Na przedpołudniowym zebraniu, gdy kolejny raz opowiedział o umytych dłoniach, Krygier zwrócił się do niego w ten sposób. Przyzwyczajenia trudno kontrolować. Mówił tak w Katowicach, a teraz dał przyzwolenie, by i tu zwracali się do niego w taki sposób. Czy wpuści nas pani do środka? Zapytał Heinz lekko zachrypniętym głosem. Czy będziemy tu rozmawiać o odciętych dłoniach? Opowieści z dreszczykiem, dodał z ironią, to coś w sam raz dla dresiarzy, którzy wpadają do pani na herbatkę. Dziewczyna westchnęła i otworzyła drzwi. Kolejny raz opowiedziała o paczuszce z dłońmi. Z przykrością zauważyła, że Maciejewski częściej patrzy na plakat z gwiazdą fitnessu niż na nią. – Rozumiem, że go pani nie widziała – drążył brunet. – Ale może w jego głosie było coś charakterystycznego, nietypowego? Miał taki zachrypnięty, nieprzyjemny głos. – Zupełnie jak pański kolega – popatrzyła na hańca. – A tak przy okazji wiecie już, co to za dłonie? – Twojej matki i ojca też. Jakiś głupi żart, powiedział Heinz. Pracujemy nad tym. Akurat, żart. Dziennikarze mówili coś innego, pomyślała. Kretynki to obok, w budzie z zapiekankami. Może pani chłopak miałby jakieś skojarzenia związane z tą dziwną przesyłką? To już nie jest mój chłopak, powiedziała zdecydowanym głosem. A co, wystrzelił się w kosmos? Zaciekawił się Maciejewski. Zruszyła ramionami. Po prostu wystawiłam mu negatywa. Poza tym on i skojarzenia, prychnęła. Macie poczucie humoru? Proszę pani, ściszył głos Heinz. Ktoś podrzucił tu ludzkie dłonie. Tu, wskazał palcem na pomieszczenie. Nie u kwiaciarki naprzeciwko i nie w księgarni.
[43:53.91 → 43:55.17] C: Tu, powtórzył.
[43:55.65 → 45:03.22] D: Ja po prostu nie wierzę w przypadki. Wie pani, po sterydach ludziom czasami miesza się w głowie. Koks tak działa. Nikt taki się pani nie kojarzy. Zmarszczyła czarne brwi. Nie kojarzył się. Poproszę jeszcze o imię i nazwisko. Heinz przybrał oficjalny ton i sięgnął po notatnik. Joanna Lorek. Przecież wiecie, jak się nazywam. Znajomi mówią do mnie Joe Law. Nieźle, nie? Usłyszeli perlisty śmiech. Joe Law? Zdziwił się komisarz. Jak Jennifer Lopez. Widać, że pan nie dzisiejszy. Heinz poczuł, że czerwienieje na twarzy. Dziewczyna o perlistym śmiechu. Na głowie platyna, a w środku czarna dziura. Może ma pani rację, tak czy inaczej proszę pomyśleć o nakoksowanych chłopakach, a to jeśli coś się pani przypomni. Sięgnął po wizytówkę. Dajcie jej spokój, ona przecież nic nie wie. W drzwiach stanął zwalisty, pięćdziesięcioletni blondyn z wydatnymi zakolami. A ty kto jesteś? Maciejewski podniósł głowę.
[45:03.34 → 45:03.94] B: Dowu?
[45:05.02 → 50:08.68] D: Kto? Nieważne, to twoja buda, prawda? Nie czekał, aż tamten potwierdzi. Ciekawe, rzucił wymowne spojrzenie na półki, czy masz tu przeżeniony towar z Chin. Wiesz, sterydy z dodatkiem mąki, takie tam. Uważaj na siebie, szefie, naprawdę uważaj. Mężczyzna otworzył usta, ale Maciejewski nie miał ochoty go słuchać. Podniósł rękę w geście pożegnania i otworzył drzwi. Szli w kierunku Pałacu Kultury. Galeria Północna, Galeria Południowa. Podziemia dworca centralnego stały się miastem w mieście. Miały swoją logikę, topografię mieszkańców. W ciągnących się kilometrami kanałach ciepłowniczych było podobnie. Być może, aby odnaleźć mordercę, trzeba będzie poznać tamten świat i panujące w nim reguły. Minęli grafiki z przekreślonym emblematem Polonii Warszawa i podpisem śmierć czarnym pedałom. Skoro już tu jesteśmy, zróbmy jeszcze jedno, powiedział Maciejewski. Przejdźmy się obok dworca Śródmieście. Kiedyś, pamiętasz, stały tam szczęki. Dziś to Zagłębie Żuli. Nawet przy tak kiepskiej pogodzie znajdzie się ich kilku. Szczęki. Heinz do dziś był w stanie wskazać, gdzie stały jego ulubione budki z pirackimi kasetami z rockową klasyką. Maciejewski przystąpił do przepytywania kloszardów. Komisarz stał dyskretnie z tyłu. Zdjęcia martwych mężczyzn nie robiły na nikim wrażenia. Niektórzy wpatrywali się w fotografię niewidzącym wzrokiem i bełkotali coś. Inni układali je w dłoni, jakby szukali odpowiedniej perspektywy. Jak w czeskim filmie. Nikt nic nie widział. Rano dowiedzieli się, że analiza odcisków palców z odciętych dłoni dała wynik negatywny. Nie było takich w policyjnej bazie danych. Zbliżyli się do ostatniego żula. Na ławce obok brodacza w czapce Che Guevary siedziała małpka. Mężczyzna w dłoni trzymał karton z napisem, zbieram na karmę i banany. Jak tam oleś? Widziałeś ich kiedyś? Maciejewski pokazał zdjęcia. Z ust mężczyzny wydobył się jakiś szmer. Hańcowi wydawało się, że słyszy powracające w dziwnych ciągach głoski k, g, ch jak pokaleczony język duński. Facet miał uszkodzoną krtań. Kiedyś komisarz widział coś podobnego w filmie o wieniek Dickcie Jerofejewie, autorze Moskwy Pietuszki, ulubionej książki Heinza z czasów alkoholowego Sturm und Drangu. Umierający pisarz mówił podobnie, przykładając do gardła specjalny aparat. Oleś takiego urządzenia nie miał. No dobra, przerwał Maciejewski, który najwyraźniej rozumiał narzecze, w jakim porozumiewał się Żul. Które z was je karmę, a które banany? Zaśmiał się i wskazał na małpkę. Oleś gwałtownie zamachał rękami i coś się odpowiedział. Domyśli się człowieku, co? Sam się pałuj, warknął aspirant. Aha, wszystko jasne. Poszli na dworzec średnicowy do baru wietnamskiego Adam. Heinz zamówił kurczaka po chińsku, Maciejewski wziął wołowinę z grzybami mun. Wiesz, poprawił się aspirant, myślę o twojej hipotezie z naszprycowanymi osiłkami. Pomyślałem jeszcze o jednym. Gangsterskie ostrzeżenie, rozumiesz? Odcięte dłonie, uszy, genitalia. Dobry strzał. Nie wpadł na to. Siłownia, sterydy i chłopaki z miasta. Trzeba przyjrzeć się bliżej temu blondynowi z potężnym karkiem i nie mniejszymi zakolami właścicielowi kramu na centralnym. Spojrzał na Maciejewskiego z uznaniem i pokiwał głową. Kurczak znikał z jego talerza w zastraszającym tempie. Najwyraźniej zaczął zajadać stres. Tempo sprintera. Zaraz przekroczy 90 kilogramów i nawet Castoriadis ze swoimi morderczymi treningami nic nie poradzi. Poza tym zaczął jeść łapczywie. Wyluzuj Heinz, zwolnij. Zaczął rozglądać się po barze. Adam, sajgonki, kuliste abażury z Ikei i plakat. Zakochaj się w Warszawie. Zwariować można. A ty w ogóle lubisz chińskie żarcie? Zapytał Maciejewski. Heinz przemknął kolejny kęs. Za rondem wiatraczna jest takie fajne miejsce. Nazywa się Hao Hao. Hao Hao. Tam na pewno przerabiają psy na kurczaki w pięciu smakach. Komisarz skrzywił się i popatrzył na pusty talerz. Nagle coś mu się przypomniało. Dlaczego nazwałeś tego gościa na centralnym do w, czy jakoś tak podobnie? Kawałek wołowiny osiadł w kąciku ust Maciejewskiego. Ona jo lo, a on do w. Dobry wujek. Do w. Zamyślił się. Też orientalnie brzmi, nie?
[50:10.06 → 50:21.28] A: Dziękujemy bardzo. Bierzesz odpowiedzialność za ten fragment, który był tutaj. Ale o co chodzi? Właściwie o co chodziło?
[50:21.78 → 50:22.96] C: Kto zabił tego psa?
[50:23.80 → 50:51.32] A: Chodzi o to, że twój bohater, Heinz, profiler policyjny, czyli ktoś, kto ma za zadanie wejść w umysł zbrodniarza, poczuć się trochę, żeby zrozumieć, o co mu chodzi, jest w gruncie rzeczy typem z Marlowe'a wziętym, czyli jest to samotny facet z rozwalonym życiem osobistym, który nadużywa akurat nie whisky, tylko piwo głównie pije.
[50:54.46 → 50:58.74] B: To jest cecha autorska. Zawsze mi jest wiarygodnie opisywać.
[50:59.38 → 51:15.76] A: Czyli nie postarałeś się, tylko poleciałeś po tzw. najmniejszej linii oporu. Ale generalnie jest to ktoś wzięty z tradycji Chandlera. Czy zgodzisz się, będziesz protestował?
[51:15.78 → 51:24.08] B: Nie, nie będę absolutnie protestował. Będzie mi nawet bardzo miło, jeżeli jest tam któraś woda po kisielu i po Marlowe.
[51:24.56 → 51:25.60] A: W Barlowie.
[51:27.16 → 51:34.94] B: Po nim. Po Filipie. To i tak będzie mi bardzo zacnie.
[51:34.94 → 51:45.02] A: Generalnie rzecz biorąc jest trochę taki imperatyw, że detektyw generalnie powinien być samotnym facetem po przejściach.
[51:45.06 → 52:06.07] B: Ale drogi Krzysiu, posłuchaj. Bywa różnie, po pierwsze. Ja mogę odpowiedzieć najprościej, jak mogę. Po pierwsze, to jest taka... literatura kryminalna poza wszystkim innym jest literaturą gatunku. Jako literatura gatunku, a więc literatura, która trzyma się pewnych konwencji gatunkowych.
[52:06.31 → 52:07.65] A: Jakiegoś dekalogu takiego.
[52:07.67 → 52:15.75] B: Tak, powiedzmy sobie. No do konwencji gatunkowych jednak należy na przykład to, że mimo wszystko sprawa powinna znaleźć jakieś rozwiązanie.
[52:15.81 → 52:16.69] A: Najlepiej na końcu.
[52:17.25 → 53:12.02] B: Najlepiej na końcu. Jakkolwiek czasami jest odwrotnie, prawda? Ale powiedzmy, powinna znaleźć jakieś rozwiązanie. Oczywiście bywają rozmaite zabawy z formą, gry z formą itd., ale mimo wszystko zawsze, jeżeli mamy takie gry z konwencją, to wiadomo, że one są odnoszone do pewnej konwencji, mówiąc najkrócej. Że istnieje pewna konwencja, względem której one są stosowane. Ktoś, kto jest fanatycznym czytelnikiem kryminałów, tak jak ja, źle by się czuł, gdyby otrzymał kryminał w którym jednak otrzymujemy taką konstrukcję otwartą, gdzie na końcu nic nie wiadomo, nadal nic całkowicie nie wiadomo itd. No chyba, że na początku, jakimiś zabiegami, autor mnie uprzedził, drogi mój Czubaju, pamiętaj, że to jest taka gra z konwencją kryminału itd.
[53:12.64 → 53:22.56] A: Ja się wtrącę, mi się momentami zdaje, że w wielu polskich powieściach współczesnych kryminalnych jest. od razu informacje, potem uwaga, bawimy się z konwencją, to będzie coś w rodzaju...
[53:22.56 → 53:25.02] B: Iren na przykład jest tu znakomitym przykładem.
[53:25.04 → 53:52.22] C: Dobrze, ale ja to zacząłem wtedy, kiedy jeszcze nie było polskiego kryminału. To jest istotne zastrzeżenie. Pastiż, który się pleni wszechobecnie, Krzysiu, jest wynikiem czegoś innego. Że on jest wynikiem aspiracji polskich autorów. do pisania czegoś więcej. To jest bardzo istotne.
[53:52.74 → 53:58.36] A: Czyli zamiast w pewnym sensie się samoograniczyć do literatury gatunkowej i przyjąć te zasady.
[53:58.68 → 55:35.61] C: Przede wszystkim dać czytelnikowi to, czego oczekuje. To była teza Mariusza, o tym chciał powiedzieć. Posługujemy się kodem, który, powinniśmy posługiwać się kodem, który przynajmniej w jakiejś mierze jest rozpoznawalny przez czytelnika, gdyż czytelnik, jak powszechnie wiadomo, lubi te melodie, które zna. To dotyczy literatury gatunkowej. istotą właściwie literatury gatunkowej jest wpisywanie czytelnika w tekst. To znaczy, jak zaczynasz pisać coś, co ma być literaturą gatunkową, to projektujesz sobie tego człowieka po drugiej stronie, który tę książkę weźmie i rozmawiasz z nim takimi elementami, często kliszami, często powtórkami, często rozwiązaniami, które... Wiesz, krótko mówiąc, ile można wymyśleć suspensów. Po prostu jest suspens, tak? Zatem wykorzystujesz. Ten element po to, aby wciągnąć go bardziej w swoją opowieść, aby on zaczął za tobą podążać, aby można go było wprowadzić w jakieś ślepe załuki, ale też aby nie tracił z oczu głównego elementu. Teraz to się stało w wypadku większości polskich autorów i tutaj Czubaj szczęśliwie jest jednym z niestety niewielu wyjątków, ale tylko potwierdzających regułę. Otóż stało się coś takiego, że w Polsce gdzie obowiązującą wykładnią pisania jest wielka XIX-wieczna proza rosyjska, a w najgorszym wypadku polska proza poetycka, romantyczna, nie wypada. To był ten okres, o którym mówiliśmy. Nie wypadało też czytać Półbieda, ale pisać coś takiego. Zatem co się działo?
[55:35.93 → 55:47.30] A: Ja muszę zrobić oko, że tak naprawdę pisze coś więcej niż kryminał. Wiecie, używam kryminału jako pewnego narzędzia, ale, drodzy czytelnicy, tu oko, tak naprawdę to ja gram z formą, robię coś wyżej.
[55:47.36 → 55:50.70] C: Wy wiecie, ja wiem, tak naprawdę jestem warką.
[55:51.26 → 56:03.40] A: Znaczy nie, tak naprawdę jestem ambitnym autorem, który używa wyłącznie kostiumu, jakiegoś kamuflażu.
[56:03.70 → 56:08.32] C: Chcę mieć nominację do Nike i ją będę miał. Z wami albo bez was.
[56:08.46 → 56:09.62] B: I do Angelusa.
[56:11.12 → 56:19.26] C: Prawda jest taka, że próba skonstruowania, kiedy Andrzej Ziemiański, pisarz fantastyczny od niedawna... Znaczy
[56:19.26 → 56:21.50] A: pisze fantastykę, o to chodziło.
[56:21.54 → 57:49.30] C: Kryminalny również, czyli pisze kryminały. Ładnie to był powiedział i prosto, więc ja go zacytuję. Otóż fantastyka to jest pisanie powieści fantastycznej, tworzenie fantastyki, to jest budowanie muru. Wymyślasz sobie cały świat, budujesz mur, który ma ten świat otoczyć. Kryminał to jest dojście do muru. To znaczy to już jest. Koniec. To jest zastanę. Z jednej strony ze względu na tradycję literacką, z drugiej strony ze względu na rzeczywistość, która cię otacza. W związku z powyższym, zadajmy dość zasadne w tej sytuacji pytanie, Co jest łatwiejsze, a co jest trudniejsze? Ja znacznie wyżej cenię autorów. Autorów kryminałów oczywiście, którzy naprawdę potrafią się zmierzyć z konwencją. I potrafią poprowadzić czytelnika, mimo że zna to tysięczny raz. Masz Kamilę Lagbert, którą wymieniłeś tutaj jako... Kamila Lagbert nawet już od sześciu książek, napisała ich powiedzmy 12, czy tam 10 się ukazało po polsku, od sześciu już nawet nie pisze kryminałów. To jest romans, natomiast każdy łapie jej świat, jej styl, ona kupiła czytelnika swoimi bohaterami i nie ma dyskusji. I zapraszam wszystkich poważnych krytyków do rozmowy o tym, dlaczego Kamila Langberg w Polsce czyta 100 tysięcy osób, a większość powieści nominowanych w tym roku do Nikke góra 1200. Wiesz, to są poważne pytania.
[57:49.53 → 58:00.86] A: Ale ktoś ci powie, ok, zawsze literatura popularna była czytana masowo, to nie jest żaden dowód na to, że Kamila Langberg Użyjmy jej tutaj, jest wybitną pisarką.
[58:00.88 → 58:16.96] C: Nie stwierdzisz, że ona jest wybitną pisarką. Natomiast umawiamy się co do tego, że ma takie grono odbiorców, którego z punktu widzenia tzw. spadającego czytelnictwa, która po prostu powoduje, że ludzie czytają książki.
[58:17.12 → 59:14.88] A: Ja mam pewne podejrzenie i wyprowadźcie mnie z błędu, ale pewnie nie będziecie chcieli mnie wyprowadzić z błędu, tylko mnie poprzeć. Znowu jest to moja... To zobaczymy. Być może to jest tak, że popularność literatury kryminalnej bierze się z temu, że ona współcześnie przejęła trochę rolę tego zwierciadła przechadzającego się po gościńcu Stendalowskiego, czyli wzięła na siebie opis świata. W przypadku współczesnego, to współczesnego naszego świata, naszego środowiska, w którym żyjemy. Ponieważ literatura wysoka artystyczna, znowu użyję słowa, którego nie chcemy używać, ale musimy, literatura wysoka artystyczna, czy ambitna, odwróciła się od świata realnego, zajęła się opisywaniem samej siebie na przykład. Tak, czy autor sam, no wiadomo o co chodzi, tak? Znaczy stała się, weszła sama w siebie, do środka, stała się, wiem, wsobna jakaś, tak to się mówi, albo... Jest zawsze
[59:14.88 → 59:16.38] B: jakimś tam dla siebie punktem odniesienia.
[59:16.38 → 59:41.53] A: To znaczy, jest sama dla siebie punktem odniesienia, tak? A czy literatura, czy boom na literaturę kryminalną, bo ja się jakoś upieram, że spotykamy się tu z tego powodu, że mamy do czynienia z boomem na literaturę kryminalną w Polsce, od tam powiedzmy tych 10 lat dajmy na to. Czytają ludzie te kryminały także dlatego, że to jest opis świata, czyli coś, co brała na siebie kiedyś literatura realistyczna, od czasów literatury pozytywistycznej.
[59:41.55 → 59:46.71] B: Generalnie w moim przekonaniu literatura, tutaj się z Jirkiem ewentualnie lekko nie zgodzę.
[59:47.27 → 59:50.69] A: Chodzi o to, żebyście w ogóle się z nim nie zgadzali.
[59:50.69 → 59:55.21] B: Problem polega na tym, że my sekciarze jesteśmy. My się w wielu sprawach tu niestety zgadzamy.
[59:55.31 → 59:59.37] A: Ale pamiętaj, że w ramach sekty są różne rozliczenia wewnętrzne.
[59:59.59 → 01:00:08.17] B: Ale do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że w moim przekonaniu literatura kryminalna jest najlepszą realizacją wzorca XIX-wiecznej literatury realistycznej.
[01:00:08.51 → 01:00:10.63] A: Czyli tego zwierciadła Stendhala po prostu.
[01:00:11.59 → 01:00:27.89] B: z zasadą prawdopodobieństwa jako podstawową zasadą, która jej przyświeca. Przy rozmaitych oczywiście odmianach, wariacjach na temat i tak dalej. Wspomniałeś tutaj o Kamili Legberg. To ja powiem tak. Jest powieść, nie pamiętam jak to po polsku jest przetłumaczone.
[01:00:28.32 → 01:00:30.30] A: Ale po norwesku to było jak?
[01:00:30.55 → 01:01:57.00] B: Po szwedzkiemu. Generalnie to powinno jakoś być niemiecki Benkart albo bardzo podobnie. W każdym razie jest to historia, która odwołuje się do dziejów norweskiego ruchu oporu, który bardzo mało humanitarnie rozprawił się z tymi kobietami, które podczas II wojny światowej, mówię o Norweszkach, które w innych krajach golono głowy po prostu, które związały się z żołnierzami niemieckimi, miały z tymi żołnierzami niemieckimi dzieci, generalnie były w jakimś związku. Naprawdę golenie głów w stosunku do tego, co robił norweski ruch oporu, to jest soft. To jest historia, która właściwie do dzisiaj w Norwegii jest przemilczanym, jest jakimś elementem przemilczanym albo takim, który jest uważany za bardzo wstydliwy, za taki element stabuizowany w historii Norwegii ostatnich 100 lat. Dzieci z tych związków norwesko-niemieckich łatwego życia nie miały zresztą, to warto sobie też uświadomić. Między innymi dziewczyną z takiego związku była jedna z tych pań, które śpiewały w Abbie. Ona nieprzypadkiem znalazła się w Szwecji.
[01:01:57.30 → 01:01:58.84] A: Nie mogła w Norwegii po prostu.
[01:01:58.92 → 01:02:40.92] B: Tak jest, dokładnie tak. Jedna z tych dziewczyn, to jest dokładnie dziewczyna z takiego związku. I teraz do czego zmierzam. Ta powieść, niemiecki czy szwabski Benkart, jest powieścią, która opisuje właśnie to tło, które jest takim tłem stabilizowanym w historii Norwegii. Krótko mówiąc, to jest nie tylko tak, że powieść kryminalna eksploruje współczesność albo eksploruje jakieś tematy, odwołuje się do jakichś sytuacji, do jakichś wydarzeń, które są prawdopodobne, współczesne itd. Ale bardzo często to jest taka literatura, która odkrywa pewne elementy, które były elementami przemilczanymi, skrytymi.
[01:02:41.00 → 01:02:45.04] A: Znaczy zagląda pod dywan. Zagląda pod dywan.
[01:02:45.14 → 01:03:42.95] B: Dokładnie tak. Na ogół jest tak, że w takich standardowych opisach zwykło się mówić tyle, że literatura kryminalna to jest taka literatura niesłychanie konserwatywna. To jest taka literatura, która jest po stronie porządku społecznego, władzy, policji itd. i na końcu moralizuje i na końcu zawsze ten chaos ostatecznie zostanie przezwyciężony, a zły zostanie skarcony, ukarany i zapanuje porządek. Otóż to nie jest do końca tak, dlatego że mamy wiele odmian powieści, kryminalnych, które są po prostu zwyczajnie takimi odmianami, można by powiedzieć rozrachunkowymi, czy takimi odmianami, w których do głosu dochodzą tacy, którzy wielokrotnie wcześniej do głosu nie mogli dojść. Bardzo prosty przykład. Jeżeli weźmiemy sobie takiego pisarza jak Walter Mosley, który jest autorem po polsku chyba wydanych dwóch powieści, mianowicie Czerwona śmierć i diabeł w niebieskiej sukience, o ile dobrze pamiętam.
[01:03:42.97 → 01:03:43.63] A: Lubi kolory.
[01:03:44.03 → 01:04:10.58] B: Lubi. Ale rzecz dzieje się generalnie w Los Angeles w końcu lat 40. i na początku lat 50. Przy czym pisarz jest współczesny, więc znowu mamy do czynienia z pisarzem retro. Jego bohaterem jest czarnoskóry detektyw. Ale na czym polega cały piz? Cały piz polega na tym, że w tamtym czasie czarnoskóry nie mógł mieć licencji prywatnego detektywa. Bo żaden nie mógł uzyskać licencji prywatnego detektywa.
[01:04:10.76 → 01:04:12.64] A: Mógł być stójkowym co najwyżej pewnie.
[01:04:12.74 → 01:04:14.86] C: Nie, nie mógł być nawet w policji.
[01:04:14.86 → 01:05:11.12] B: Stójkowym też nie mógł być. Ale ten facet prowadzi po prostu prywatne śledztwa na całkowitym nielegalu. Rozumiem. I to jest znów taki bardzo prosty sposób, w jaki literatura może wkroczyć w pewną rzeczywistość historyczną, w pewne realia społeczne. byłbym bardzo daleki od tego, żeby literatura zastępowała, no nie wiem, nie od tego jest literatura, żeby zastępować publicystykę, traktaty socjologiczne i tak dalej. Ale jednakowoż, zwłaszcza wtedy, kiedy to jest literatura korzystająca z takiego zabiegu prawdopodobieństwa, ma prawo do tego rodzaju zabiegów i do tego rodzaju diagnoz społecznych się odwoływać. Bardzo często to jest właśnie coś w rodzaju takiej literatury rozrachunkowej, literatury, by tak powiedzieć, która idzie w poprzek. Literatury, która jest niewygodna w gruncie rzeczy, a niewygodna właśnie, jeżeli chodzi o pewne tezy, które stawiają. Więc to nie jest takie proste.
[01:05:11.22 → 01:06:52.32] C: Oczywiście i to się też dzieje w Polsce. W ciągu ostatnich kilku lat powstało kilkanaście, pewnie jeśli nie kilkadziesiąt, ale kilka ważnych powieści kryminalnych, całkowicie rozrachunkowych, pisanych przez dziennikarzy znanych nam z na przykład bardzo krytycznego stosunku do obecnego rządu, począwszy od Piotra Zaremby. ale też kilku już niestety nieżyjących, bardzo konserwatywnych, bardzo prawicowych dziennikarzy, którzy zaczęli w odpowiedzi jakby na falę kryminałów retro, które siłą rzeczy są z natury apologetyczne. bo one przywracają kraj dzieciństwa dziadków, o czym się tu rzekło, zaczęli to rozdrabniać, zaczęli nagle pytać o sprawy najprostsze, o których czytamy codziennie, o korupcję. Kwestia kryminału, katastrofy smoleńskiej jest kwestią, jak sądzę, paru miesięcy. Zatem literatura ta i bez względu na to, czy my będziemy się zgadzać z postawionymi diagnozami czy nie, jest rzeczywiście taką, która powinna Lub o to rozgrywać coś z przeszłości i próbować znaleźć rzeczy, o których z jakichś powodów się nie mówi. Coraz częściej czytamy, szczególnie na amerykańskich kryminałach, oparte na faktach albo powołuje się na nawet historie XIX-wieczne i tak dalej. Lub diagnozować przyszłość. To znaczy być na tyle czujna, aby zobaczyć, co się może stać z takiej czy innej sytuacji społecznej czy z sytuacji politycznej. I w zalewie Bo może trzeba powiedzieć trochę o statystyce. W Zalewie ponad 100 już o polskich powieści oryginalnych rocznie. W zeszłym roku ukazało się tam 101 czy 101.
[01:06:52.32 → 01:06:52.86] A: Kryminalnych.
[01:06:52.96 → 01:07:01.50] C: Tak, polskich kryminalnych powieści. Naprawdę przeciętnemu czytelnikowi, bo to oznaczałoby, że czyta jedną książkę na 3 dni, czy na 4 dni, w związku z tym zawsze polską.
[01:07:01.76 → 01:07:11.60] A: Statystycznie polski czytelnik czytał pół książki rocznie, zdaje się, więc wiesz. Więc musiałbyś 200 lat mieć, żeby przerobić jednoroczną produkcję polskich kryminałów.
[01:07:11.60 → 01:07:16.78] C: I do tego zmierzam, więc niemożliwe jest zobaczenie całego zjawiska i tego, co się tak naprawdę dzieje.
[01:07:16.78 → 01:08:06.62] A: Może zobaczycie tylko ktoś, kto śledzi zawodowo w pewnym sensie albo jest maniakalnym czytelnikiem. Natomiast powiedziałeś tutaj nazwisko Piotra Zaremby, czyli dziennikarza, publicysty prawicowego, który napisał kryminał. Ja go nie czytałem, chociaż wiem, że napisał, ale nie jest to odosobniony przypadek. że w ogóle autorzy z mainstreamu wchodzą w kryminał. Ja tu dam dwa przypadki. Czyli prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk, który jest, no oczywiście nie jest gatunkowym kryminałem, bo nie zdradzę tu wielkiej tajemnicy, morderczynią jest narratorka, no ale korzysta z, jakoś tam ociera się przynajmniej o konwencję kryminału. Drugi, proszę bardzo, Michał Witkowski, który wydał powieść Drwal, którą przeczytałem, która jest reklamowana jako powieść kryminalna. Oczywiście, że nie ma. Chodzi mi o to, że nie ma.
[01:08:06.78 → 01:08:24.06] C: Ale zwróćcie uwagę na to, co się dzieje, kiedy w wypadku powieści Tokaczów, czy w wypadku powieści Witkowskiego, o Świecyńskim tu nie będę mówił, bo go wydaję, używa się tego klucza... Stempla takiego kryminału. Co to oznacza? Że mamy do czynienia z czymś, co może czytelnika przeciągnąć.
[01:08:24.08 → 01:08:29.86] A: Oczywiście o to chodzi. To znaczy, mówiąc brzydko, niektórzy chcą się podczepić pod ten pociąg trochę może.
[01:08:30.26 → 01:08:38.03] C: Nie wiem na ile autorzy, ale na pewno wydawcy. Bo wiesz, nie jestem w stanie oceniać Olgi intencji czy Witkowskiego.
[01:08:38.25 → 01:08:40.37] A: Ja czytałem obie.
[01:08:40.49 → 01:08:45.57] C: Natomiast wydawca rzeczywiście próbuje wykorzystać ten boom.
[01:08:45.97 → 01:09:26.05] A: Tak, tylko w przypadku książki Witkowskiego, którą przeczytałem, Tokarczuk też czytałem, Witkowskiego czytałem, intryga kryminalna tam jest doklejona jakoś właściwie w tej powieści. Kiedy Witkowski usiłuje zmagać się z tą intrygą kryminalną, książka robi się słabsza. Kiedy on prowadzi te swoje opowieści ciotowato-lujowate itd. to jest ciekawsze literacko, bo wtedy nawiązuje do Lubiewa jakoś, a w tym pewnym momencie zaczyna tam udawać kryminał. Więc oczywiście robi się coś takiego, że niektórzy, powiedziałeś, wydawcy na pewno, ale wiesz, gdyby nie autor, to wydawca, myślę, że autor też jakby usiłuje.
[01:09:26.05 → 01:09:42.42] C: No dobrze, ale możemy też spojrzeć na potrzeby autorów od dziesięcioleci w Polsce. Jerzy Andrzejewski, który zawsze twierdził, że naprawdę chciałby napisać kryminał, tylko nie umie. Andrzej Szczypiorski, który tych kryminałów pod pseudonimem
[01:09:42.42 → 01:09:44.72] A: Moris Andrius wyprodukował ile bądź.
[01:09:45.60 → 01:09:58.74] C: Janusz Głowacki, który w cyklu Ewa Wzywa 07 w 1967 roku opublikował Niewiarygodnie zły tekst pod tytułem Dzień Słodkiej Śmierci, tak to się nazywało.
[01:09:58.74 → 01:10:00.64] A: Tytuł dużo obiecuje.
[01:10:01.00 → 01:10:09.86] C: Jerzy Sosnowski, który debiutował apokryfem Aguai, który jest niczym innym jak szkieletem powieści sensacyjnej. I naprawdę moglibyśmy tego znaleźć znacznie więcej.
[01:10:09.98 → 01:10:21.76] A: Nie wiem, czy pamiętacie z przełomu lat 80-90, autorem nazywał się Waldemar Boldthead. Waldemar Boltke, czyli Waldemar Włosiak, który pisał powieści sensacyjne pod tym pseudonimem.
[01:10:22.06 → 01:10:29.56] B: Nawiasem mówiąc, wychodziło mu to zdecydowanie lepiej niż analizy dzieł sztuki z rasistowskim tytułem.
[01:10:30.62 → 01:10:43.80] C: A co dopiero Ireneusz Iredyński, który miałem dzień, w którym wypłynęła ryba? który naprawdę powstał w ten sposób, że rozmawiając z którymś z tych panów, ja teraz nie powiem z którym, czy z Kuroniem, który też pod pseudonimem przecież opublikował kryminały.
[01:10:43.80 → 01:10:44.44] A: A to nie wiedziałem.
[01:10:44.70 → 01:10:55.54] C: Czy z innymi. Rozmawiając z nimi, powiedział, co ty tam robisz, taki kryminał to ja piszę w jedną noc. I upił się tego wieczorem, usiadł rano, zaniosł do wydawcy.
[01:10:55.82 → 01:10:56.28] A: I poszło.
[01:10:57.22 → 01:10:58.66] C: Do dzisiaj to się zresztą strasznie fajnie czyta.
[01:10:58.66 → 01:11:07.07] A: Widzisz, to ja właśnie Redyńskiego to kojarzę, bo niedawno wyszły dzieła zbiorowe i Redyńskiego w dwóch tomach. O Kuroniu nie wiedziałem, przyznaję szczerze.
[01:11:07.49 → 01:11:08.80] B: Bo to jeszcze nie wyszedł ten tom.
[01:11:08.98 → 01:11:20.40] A: Rozumiem, w krytyce politycznej. Natomiast bardzo lubiłem, jak powiedziałem, Joe'a Lexa, czyli faceta, który tłumaczył Shakespeare'a, tłumaczył Joyce'a i pisał wspaniałe, klasyczne, angielskie kryminały.
[01:11:20.49 → 01:11:33.58] B: Ale z bardzo prostego powodu, dlatego że był świadomym facetem i doskonale wiedział, że takie autorki jak Agatha Christie czy Dorota Sayers są niesłychanie ważne dla dziejów tej literatury, mówiąc najkrócej, brytyjskiej.
[01:11:33.92 → 01:11:56.96] C: Podobnie jak Stanisław Lem, pisząc Śledztwo i Katar, dobrze wiedział, że metoda wiktoriańskiej dedukcji, o której tutaj mówimy, znajduje swoje totalne zastosowanie w różnych działaniach literatury fantastyczno-naukowej. A mimo to nie zaprzęgł tego schematu do tejże literatury fantastycznej, tylko napisał dwa po prostu kryminały.
[01:11:58.32 → 01:12:02.54] A: Jeszcze coś to się nazywa osknocony kryminał, to wyszło jako ostatnia część.
[01:12:02.78 → 01:12:03.88] C: Bo to wszystko jest niedokończone.
[01:12:04.58 → 01:12:11.82] B: Ja bym powiedział jeszcze jedną, tak naprawdę najprostszą rzecz, która w moim przekonaniu jest związana z pisaniem kryminałów.
[01:12:11.84 → 01:12:18.67] C: Wisława Szymborska. Przecież Michał Rusinek ogłosił, że w wieku dziesięciu lat i znalazł w jej papierach powieść czy właściwie opowiadanie kryminalne.
[01:12:18.67 → 01:12:20.15] A: Czy limeryk kryminalny może?
[01:12:20.71 → 01:12:20.95] C: Proszę?
[01:12:21.07 → 01:12:22.25] A: Limeryk kryminalny?
[01:12:22.37 → 01:12:24.47] C: Nie, no kryminał. Dziesięć lat miał i już wiedział.
[01:12:24.69 → 01:12:28.83] A: Później zaszła na złą drogę i zaczęła opisać wiersze.
[01:12:29.07 → 01:13:41.32] B: Ale do czego zmierzam jeszcze, drodzy państwo, do tego, że przecież tak naprawdę kryminał z istoty swojej jest opowiedzeniem pewnej historii. To znaczy, nie ma gatunku, który by w sposób równie oczywisty mówił, a teraz posłuchaj, opowiem ci pewną historię. I opowiadamy pewną historię. Tak jak robimy przy ognisku, gdzie się siedzi i gdzie opowiadamy o tym, że zaraz przyjdzie mężczyzna w żółtym prochowcu z hakiem zamiast dłoni. To jest mniej więcej dokładnie to samo. I teraz tak, albo człowieku dasz się uwieść przez te 2-3 godziny tą historią, albo nie, prawda? No albo odpadniesz od ściany, bo w ogóle ci to nie zajmie. To jest najprostsza sprawa. Znaczy kryminał zaspokaja głód fabuły w najprostszym. Znaczy głód dobrze opowiedzianej historii, mówiąc najkrócej. Ja mam generalnie takie poczucie, że my bardzo długo w Polsce Mieliśmy do czynienia z takim przerostem, jeżeli chodzi zwłaszcza o takie akademickie środowiska, takiej bebehowatej, psychologicznej, jestestwowej, że tak powiem, literatury.
[01:13:41.72 → 01:13:44.12] A: Czyli ten boom miałby być odreagowaniem trochę.
[01:13:44.16 → 01:13:47.54] B: W moim przekonaniu tak. To jest takie odreagowanie fabularne.
[01:13:47.70 → 01:13:51.16] A: Pomyśl, co się stanie, jak zacznie polska literatura odreagowywać kryminał.
[01:13:51.35 → 01:14:14.83] B: Cały czas odreagowuję, ale generalnie to jest troszeczkę tak właśnie. Przychodzisz i mówisz, to tak jak w bluesie, a teraz opowiem ci pewną historię. No i grasz te 12 taktów, tego dwunastotaktowca. Nikt do dzisiaj nie wymyślił niczego innego generalnie, no blues ma strukturę dwunastotaktową. Można z tym cuda wykonywać, przekręcać go i nicować na rozmaite...
[01:14:14.83 → 01:14:16.21] A: Ale u podstawy jest opowieść.
[01:14:16.47 → 01:14:33.25] B: Ale u podstawy jest opowieść i te dwanaście, struktura dwunastotaktowa. To samo jest z kryminałem. Podstawą jest to, że mamy do czynienia z pewną historią. Nie ma większej satysfakcji niż to, że ktoś powie, słuchaj, zarwałem noc, żeby przeczytać twoją książkę.
[01:14:33.43 → 01:14:38.09] A: Ja twoją ostatnią czytałem i to w PDF-ie, rozumiesz? Ja nie cierpię czytać w PDF-ie.
[01:14:39.01 → 01:14:39.79] B: Poszło jakoś?
[01:14:40.01 → 01:14:45.37] A: Poszło, poszło. Nawet chciałem, żeby było trudniej, ale się nie dało.
[01:14:45.97 → 01:14:59.43] B: Ale do czego zmierzam? Jest taki autor, o którym wspominałem, Ryszard Ćwirlej, który kiedyś mi powiedział tak, słuchaj, pojechałem ze swoim szwagrem i to był najpiękniejszy komplement, jaki mogłem usłyszeć w życiu i większego nie usłyszysz.
[01:14:59.47 → 01:15:00.15] A: Że ma szwagra.
[01:15:00.31 → 01:15:07.88] B: Nie, że ma szwagra, tylko że pojechał ze szwagrem do Bułgarii. Ale z tego wynikały pewne konsekwencje.
[01:15:08.95 → 01:15:10.90] A: Kiedy pojechaliśmy ze Szwagrem do Bułgarii.
[01:15:10.91 → 01:16:03.54] B: Pojechali do Bułgarii. A Szwagier generalnie nie jest czytelnikiem, znaczy jest czytelnikiem, ale pism motoryzacyjnych. No i on przeczytał wszystkie pisma motoryzacyjne, które zabrał ze sobą i mówi do Rysia, słuchaj, ty jakieś książki tu przywiozłeś, daj mi jakieś. No to on mówi, no to masz. No dał mu moją akurat, tak trafiło i Szwagier zniknął, nie zszedł na kolację. Dopiero pojawił się na śniadaniu i tacy zaniepokojeni, co się działo. On mówi, słuchaj, przeczytałem tę książkę. Mówi, da radę. Ale potem mówi tak, wiesz co, to była pierwsza książka, jaką przeczytałem od 20 lat. No i naprawdę, uwierzcie mi, jeśli to jest prawdą, a przyjmuję, bo inaczej cały mój świat by runął, więc nie może być inaczej. że jest to prawdą, nie ma większego komplementu niż taki, gdzie można po prostu
[01:16:03.54 → 01:16:05.54] C: usłyszeć... Mariusz, on ją dostał za darmo po prostu.
[01:16:06.02 → 01:16:10.54] A: Ja cię pocieszę, gdybym miał więcej pism motoryzacyjnych, to bym jej nie przeczytał.
[01:16:11.66 → 01:16:14.24] C: Można mieć skrawek jakiejś bułgarskiej poezji.
[01:16:14.48 → 01:16:58.23] B: Bułgarskie pisma motoryzacyjne. Zmierzam generalnie do tego, że naprawdę, Podstawą w kryminale jest opowiedzenie pewnej historii. Jeżeli ktoś znajdzie w tej powieści jakieś wartości dodane, naddane i tak dalej, to świetnie. Jeżeli widzi, że ktoś wpisuje tę powieść, odnosi się do czegoś, do jakiejś tradycji literackiej, albo i niekoniecznie literackie, to też świetnie. Ale mówię, podstawą jest to, że mamy do czynienia po prostu z fajnie bądź mniej fajnie opowiedzianą historią. Jeżeli uda się fajnie opowiedzieć historię, to w moim przekonaniu w zupełności wystarczy, jeśli chodzi o kryminał.
[01:16:58.31 → 01:17:05.49] A: Dobrze, ponieważ nie mamy ze sobą pism motoryzacyjnych, bo zostawiliśmy w hotelu, to poprosimy jeszcze o fragment książki Mariusza Czubara.
[01:17:05.52 → 01:17:06.49] B: Tym razem po bułgarsku.
[01:17:07.03 → 01:17:11.14] A: Poprosimy po polsku. Tak, dzięki.
[01:17:11.35 → 01:17:13.10] C: Ale wiesz, Witku, ten kawałek z gołymi babami.
[01:17:15.93 → 01:24:31.64] D: Jedziesz ze mną? Zapytał Maciejewski. Będą niezłe jaja. Gdzie się wybierasz? Na audiencję do Króla Kanałów. Super Szczura zastaniemy w barze pod rurą. Bar pod rurą. Lata całe tam nie był. Oficjalna nazwa baru to Syrenka, ale nigdy nie słyszałby ktoś tak nazywał ten przybytek. Jedna ze stacji pijackiej Drogi Krzyżowej, szlaku Orlich Gniazd, podobnie jak Rybitwa na Powiślu albo bar, nie mógł przypomnieć sobie nazwy, przy rondzie Starzyńskiego. Rybitwy wedle słów Maciejewskiego już nie było. Ten drugi lokal chyba spłonął w tajemniczych okolicznościach. Akurat, tajemniczych. Albo porachunki między chłopakami, albo wyłudzenie odszkodowania. Obaj pamiętali, że przy swajczonej mordowni był sklep z ciuchami, Tara, na cześć bohaterki jakiegoś starego australijskiego serialu. Ale bar przy moście gdańskim trwał. W studenckich czasach przesiadywał tam długie godziny, wysłuchując kibiców rozprawiających o wydarzeniach ostatniej kolejki ligowej. Jak w hipnotycznym transie przy czwartym lub piątym piwie wpatrywał się w gigantyczną, zielono-szarą rurę podwieszoną do mostu. A może kilka razy zadał sobie takie pytanie w stanie upodlenia, to Gdański podwieszony był do rury? Często ci się to zdarza? Maciejewski nagle spoważniał. Co? Uśmiech znikł z twarzy Hańca. Pytanie sprawiło, że z odległych wspomnień powrócił do teraźniejszości. Przebitki, takie jak podczas zebrania, flashbacki. A więc zauważył. Pewnie nie on jeden. Oczywiście, że się zdarzają w snach, na skrzyżowaniu ulic, w robocie, podczas przesłuchań. Czasami mruknął. A dlaczego? Pytasz. Maciejewski milczał. Jechali Wisłostradą. Po lewej stronie minęli Zamek Królewski. Zaraz będą na miejscu. Pracuję tu dziewięć lat. Czasem zastanawiam się, co mnie czeka, jeśli jeszcze parę lat posiedzę w tej robocie. Zresztą pochodzę ze spsiałej rodziny. Dziadek Zyga był policjantem w Lublinie. Ojciec też, wujek też. Może mam jakiś gen, który sprawi, że nie zwariuję. Heinz nie odpowiedział. Twoi przodkowie z milicji i policji nie przekazali ci żadnego genu. I nie czeka cię nic dobrego, ale sam się o tym przekonaj. Służbowy Opel zatrzymał się przy barze. Część parasoli z napisem Królewskie stała zwinięta w rogu. Znak, że najlepsza część roku już się kończy. Przy wejściu stały dwa przypięte rowery. Za jego czasów cykliści tu nie bywali. Wystarczyło jedno spojrzenie, by wiedział, do którego stolika mają się kierować. Spaślak w skórze. Właśnie odstawił pusty kufel i podchwycił spojrzenie komisarza. Zrezygnowany pokręcił głową i otarł czoło palcami grubości serdelków. Jak zabraknie kiełbasek w barze, będą w sam raz. Maciejewski zamówił wodę i dwa piwa. Jedno postawił przed hańcem, drugie przed siedzącym naprzeciwko mężczyzną. Odkręcił butelkę z wodą i wypił kilka łyków. Patrz, gruby wyciągnął palec w kierunku hańca, twój kolega wodę pije, zupełnie jak zwierzę. Roześmiał się, ukazując symetryczne braki w uzębieniu. Brakowało mu obu górnych czwórek. Ty uważaj, Szrek, Maciejewski odstawił butelkę, bo przetrzepie ci królestwo. Jak się nazywa ten twój rewir w kanałach? Jamajka, Eldorado? Możesz szukać, nie mam nic trefnego. Ale z nowości mam fajną meblościankę. Po jednym takim, co zachlał się na śmierć. Spodobałaby ci się. A poza tym był już od was jeden i mnie straszył. Wyglądał tak niewinnie, że jego podobizna mogłaby trafić na słoiczki Gerbera. Po trupach nie biorę, warknął Maciejewski. Straszył cię kto? Na czole grubasa pojawiły się kropelki potu. Na twarzy wystąpiły nieprzyjemne wspomnienia. Gość miał taką gębę, że nawet w kanałach takiej nie spotkasz codziennie. Groził mi, że mnie do prądu podłączy, że wywiezie do lasu. Oglądałem kiedyś Leona Zawodowca i tam był taki policjant Świrus. Ten jest taki sam. Karlow. To mógł być tylko on. On jest gorszy niż Josef Fritzl, powiedział Heinz. Potwór z Amsztetten, pewnie kojarzysz. Shrek kiwnął głową. Potwór. Fritzl, a to dobre. Jego śmiech przerodził się w duszący kaszel. Pod skórzaną kurtką grubasa komisarz dostrzegł koszulkę z napisem Slayer i rysunek kościotrupa. Shrek wciąż kaszlał, a szkielet tańczył na jego brzuchu. Maciejewski wyjął plik odbitek ze zdjęciami zamordowanych kloszardów. Więc jeśli nie chcesz, by Fritzl cię nachodził, rozpytaj porządnie o tych trzech. Masz swoje kontakty, znasz ludzi. W końcu jesteś, że tak powiem, kimś w rodzaju kanałowego menadżera. Kościotrów na t-shercie ponownie zatańczył. Shrek zapalił papierosa i wypuścił dym nosem. Rozparł się na krześle. Wydawało się, że stary trzeszczący mebel nie wytrzyma takiego ciężaru. Człowieku, tobie wydaje się, że w kanałach wszyscy znają wszystkich? A przecież to takie samo miasto jak tu, zatoczył łuk ręką. Tam możesz spotkać każdego. Znałem profesora matematyki, który wylądował pod ziemią. Jeden miał odłożoną kupę kasy, znał się na giełdzie, inwestował w jakieś papiery, a włóczył się po śmietnikach. Wiesz dlaczego? Bo to lubił. Inny miał dosyć rodziny i zwyczajnie spieprzył. Czyli jednak kogoś znasz. Maciejewski uśmiechnął się. Ale tych trzech nie widziałem na oczy. No to inni widzieli. Jest jeszcze jedna sprawa. Dostaliśmy pewną informację. Ten człowiek groził, że zrobi to znowu. Aspirant przesunął swoje krzesło do Grubasa i mówił coś cicho. Przek niemal niedostrzegalnie potakiwał głową. Nasze kłopoty, ostatnie zdanie dotarło do Hańca, to także twoje kłopoty, ogromne kłopoty. Pomyśl o tym. Wstali od stolika. Komisarz nie był pewien, czy nakłonili Grubego do współpracy. Nawet groźba kolejnych zabójstw mogła nie wystarczyć. Ostatecznie Szrek mógł mieć to gdzieś. Jemu nic nie groziło. Kanałowy menedżer wygodnie żył z lewych interesów i prowizji pobieranych od podrzędnych nurków. Jednak nie wytrzymał. Byli przy drzwiach, gdy komisarz odwrócił się i podszedł do stolika, na którym pojawił się kolejny napełniony kufel. Pochylił się nad Szrekiem. Na twoim miejscu naprawdę bym uważał, szepnął. Sam lepiej nie pchaj się do kanałów. Zaczopujesz się w rurze i nikt nie uratuje twojej grubej dupy, a trupów mamy już dosyć. Tyle o tym. Gdy wyszli, głęboko odetchnął. Kiedyś pod rurą były lepsze klimaty.
[01:24:33.58 → 01:24:42.24] A: Dziękujemy bardzo, dziękujemy bardzo. Tyle o tym. Tyle o tym, tak zawsze mówi Heinz.
[01:24:43.56 → 01:24:46.80] C: Ja po prostu nie znoszę kawałków o grubasach.
[01:24:47.24 → 01:24:55.64] A: Jeżeli państwo jutro przeczytacie w lokalnej prasie, że wieczorem znaleziono jakieś ciało, bo ty zniknąłeś na 5 minut, to akurat można dokonać zbrodni.
[01:24:55.88 → 01:25:09.50] C: Ja jeszcze zdążyłem wypić kawę. Kłopot jest taki, że to jest właśnie różnica między klasycznym kryminałem noir z lat 30. i 40. a tym, o czym mówiliśmy. Bo tak naprawdę alibi jest niemal stuprocentowe. Państwo widzieliście, że byłem na tym spotkaniu.
[01:25:09.72 → 01:25:10.90] A: Ale na pięć minut nie klnąłeś.
[01:25:10.92 → 01:25:14.22] C: Siedziałem, bo są kamery. I bardzo łatwo ustali, że mnie tu jednak nie było.
[01:25:15.00 → 01:25:18.36] A: Znaczy, są kamery, no tak. Znaczy, ja wiem, że cię nie było, no bo cię nie było.
[01:25:18.90 → 01:25:22.22] C: Trudno byłoby do tego dojść bez dowodów, a teraz się już nie da.
[01:25:22.38 → 01:25:48.91] A: No i to jest właśnie, dlatego lubimy retro. Proszę państwa, będziemy się musieli chyba zbliżać do końca. Ja bym jeszcze parę godzin chętnie pogadał. Natomiast teraz... Państwa pytanie, czy państwo mają pytania dla naszych gości, do naszych gości a propos literatury kryminalnej? Proszę się nie pytać o inne rzeczy, tak? Literatura kryminalna, po to tu jesteśmy. Czy państwo chcieliby się czegoś dowiedzieć od naszych gości a propos powieści kryminalnych, literatury kryminalnej, autorów kryminalnych?
[01:25:49.53 → 01:25:49.69] B: Tak?
[01:25:49.88 → 01:25:50.90] A: Czy mamy? Halo?
[01:25:51.22 → 01:25:52.81] B: Śmiało, weźmiemy na platę, tak.
[01:25:53.61 → 01:26:17.37] A: Dzięki. Nie, państwo nie mają pytań, rozumiem. Znaczy odmawiają zeznań, można powiedzieć. Okej, więc będziemy powoli kończyć chyba, bo w końcu nawet każdy kryminał musi się kiedyś skończyć, tak? Znaczy kryminał nie może... Właściwie nie może być tak gruby jak Marcel Proust.
[01:26:17.39 → 01:26:23.53] B: Zobaczcie, zobaczcie, ten pan potrafi nalewać i jednocześnie mówić, co jest bardzo rzadka umiejętność.
[01:26:23.79 → 01:26:29.09] A: Wasze zdrowie. Ale o kryminał, o kryminał.
[01:26:30.39 → 01:26:46.20] E: Czy wnuka Zygi Maciejewskiego umieścił Pan swojej powieści z sympatii dla Zygi? czy dla pana Wrońskiego, czy dla Lublina. Dla mnie to było bardzo miło, że usłyszałam, że w Nowym Zjednoczeniu pracuje.
[01:26:46.20 → 01:26:49.81] B: Bardzo jest mi miło, że pani to zauważyła generalnie.
[01:26:50.05 → 01:26:51.44] A: Ja też zauważyłem.
[01:26:51.47 → 01:27:19.73] B: Bardzo jest mi miło, żeście państwo to zauważyli. Oczywiście sympatii przede wszystkim dla autora, dla Marcina Wrońskiego, którego znam. I skoro nazwałem już bohatera Maciejewski, no to skoro się powiedziało A, to pomyślałem sobie, no, dopowiem B, tak? To znaczy, to jest tak, że nie myślałem o tym w ogóle początkowo, tak? Ale nazwałem go bardzo, by tak powiedzieć...
[01:27:19.73 → 01:27:22.69] A: Najpierw nazwałem go Mok, ale później pomyślałem, że zmienię.
[01:27:22.71 → 01:27:32.41] B: Potocznie, potocznie. A później, no właśnie, przypomniał mi się pewien inny osobnik Maciejewski. Pomyślałem, że jakoś to połączę ze sobą.
[01:27:33.23 → 01:27:48.27] A: Ja mam ostatnie właściwie pytanie, ponieważ państwo się nie rwą do polemik. Nie da się chyba rozmawiać o kryminale współczesnym bez próby zrozumienia fenomenu literatury kryminału skandynawskiego.
[01:27:49.88 → 01:28:06.07] C: Da się, bo kłopot z literaturą skandynawską My jeszcze tego nie czujemy, ale o ile boom na literaturę skandynawską na zachodzie zaczął się jakieś dwa lata przed tym, co się zaczęło w Polsce.
[01:28:06.41 → 01:28:07.41] A: Czyli tak nieduża różnica.
[01:28:07.73 → 01:28:11.71] C: Nieduża dlatego, że oczywiście trylogia Millenium z Tygra Larssona.
[01:28:11.83 → 01:28:12.97] A: Od tego się wszystko zaczęło chyba.
[01:28:13.55 → 01:29:12.65] C: Muncher stworzył pewien grunt, bo był rzeczywiście autorem świetnie rozpoznawalnym na zachodzie Europy. Natomiast Millenium to był ten strzał. O tyle... w niedalekiej przyszłości, bo już to się zaczęło na zachodzie, będzie nam się to odbijać czkawką z banalnego powodu. Polska literatura kryminalna, mimo tego, co tu powiedzieliśmy, jej rozległości wciąż raczkuje. A to oznacza, że ona już to robi. Ona już to robi. Ona będzie zaprzęgać pewne wzorce skandynawskie, wręcz naprawdę już to robi. Mówię tak o człowieku, który zawodowo jest na bieżąco, po to, żeby być jeszcze bardziej pokupną i jeszcze bardziej popularną. I to będzie koniec literatury skandynawskiej w Polsce, dlatego że ta literatura charakteryzuje się pewną cechą, która w Polsce jeszcze długo nie będzie tak dobrze rozpoznana, to znaczy wielkim wyczuleniem na sprawy społeczne.
[01:29:13.12 → 01:29:13.66] B: Otóż tak.
[01:29:14.78 → 01:29:42.22] C: A skoro tak, to widzisz, czymś innym jest rozmowa o związku, może tak, polska pisarka kryminałów Gaja Grzegorzewska ma trójkę bohaterów i dwóch mężczyzn, to są biseksualiści i mieli z sobą romans, a kobieta z nimi, oni mieli z sobą, a kobieta z nimi obydwoma sypia.
[01:29:42.56 → 01:29:48.23] A: Tym, że jeden jest jawnym biseksualistą czy homoseksualnym, a drugi jest takim ukrytym.
[01:29:49.05 → 01:31:50.64] C: I w Polsce to jest odczytywane jako niesłychane, gwałtowne, dramatyczne wyważenie drzwi pewnego stereotypu. W literaturze skandynawskiej od lat 60. to jest norma. Więc nadrabiamy szybciej pewne zaległości związane z kwestiami społecznymi czy kwestiami moralnymi, które były w literaturze światowej, z którymi rozprawiano się od lat 40 wręcz. Nadrabiamy szybciej, ale nie na tyle szybko, żeby mogło to być akceptowane jako... jako elementy naturalne naszego życia, bo wciąż nie są. Większość czytelników kryminałów w Polsce, szczególnie czytelniczek, to są jednak osoby, Mariusz tutaj krótką taką definicję podał i tam jedno słowo było bardzo charakterystyczne, to znaczy konserwatyzm. Kryminał jest konserwatywny nie tylko z tytułu ukłonów w stronę tradycji i formy, jest przede wszystkim konserwatywny ze względu na to, że największym zagrożeniem, jakie my możemy odczuwać, to jest zagrożenie naszej rodziny i ludzi nam najbliższych. Więc jeżeli dochodzi do zaburzenia tego porządku w kryminale, to próba przywrócenia porządku jest czymś, czego pożądamy i łatwiej nam się, i mówię tutaj o większości czytelników, łatwiej jest się nam z tym zidentyfikować. Ona nas rzeczywiście przeraża. Natomiast postawienie tego samego problemu na poziomie porwania dziecka zaadoptowanego przez dwie lesbijki, co jest na przykład bardzo częstym motywem w literaturze norweskiej i również tej tłumaczonej na polski, u nas już w taki sposób nie będzie tak emocjonalnie traktowane. Być może wiele osób zrozumie, że chodzi po prostu o tragedię dziecka, natomiast cała reszta odrzuci to jako niemożliwe.
[01:31:50.76 → 01:32:05.58] B: Tu jest jeszcze taka historia, że na szczęście, wiecie Państwo, ja bardzo długo żyłem w takim przekonaniu, że każdy Skandynaw to się urodził po prostu do tego, żeby pisać kryminały tak naprawdę albo grać w hokeja. albo coś w tym duchu, prawda?
[01:32:05.92 → 01:32:42.01] A: Przepraszam, wtrącę się już za Milker. Czy to nie jest tak, że fenomen literatury skandynawskiej, tej kryminalnej, pokazuje nam inną Skandynawię? Że przyzwyczailiśmy się do pewnego stereotypu Skandynawii, czyli Szwecji, kraju totalnej równości społecznej, feminizmu i tak dalej. Norwegii jako kraju bogatego, z zadowolonymi obywatelami, bogatymi, znaczy Oaza Spokoju, Sprawiedliwości Społecznej, Państwo Opiekuńczego i tak dalej. Oni nam pokazują jakieś okropne rzeczy.
[01:32:42.09 → 01:33:36.82] C: Ale oni też to pokazują swoim obywatelom. Myśląc o tym, że to ma być zaskoczenie dla nas, w jakim sensie jest, to miejmy też świadomość, jakie to jest zaskoczenie dla nich. Wywołałeś dzisiaj postać tego okropnego Brejwika. W Polsce słyszy się głosy o pewnej tragicznej figurze, jaką on się stał, nie jego ofiary. Natomiast tam przez wiele lat był tylko jeden autor kryminałów, Johannes, który w ogóle taką diagnozę, że może dojść do takiej sytuacji już w tym kraju, stawiał. Cała reszta, znakomitych skądinąd autorów norweskich, w ogóle się tym tematem nie zajmowała. Zatem to, co robił Nesbo, to było naprawdę też walenie w zamknięte drzwi pod tytułem, słuchajcie, mamy problem. Rozumiesz? Czyli myśmy do tego fenomenu skandynawskiego troszkę doszli razem ze Skandynawami.
[01:33:37.06 → 01:33:37.56] A: Rozumiem.
[01:33:37.76 → 01:33:53.95] B: Przecież miałbym jeszcze powiedzieć o drugiej stronie medalu. Druga strona medalu jest taka z kolei, że To, że zaczęły ukazywać się w bardzo dużej liczbie tłumaczenia tej literatury, sprawiło, że zaczęło ukazywać się także bardzo dużo złych powieści skandynawskich.
[01:33:54.09 → 01:33:58.53] A: Znaczy, wystarczyło hasło złych powieści, skandynawska powieść kryminalna, żeby towar się sprzedał.
[01:33:58.73 → 01:33:59.73] B: Tak, więc to jest...
[01:33:59.73 → 01:34:02.63] C: No, obróćcie sobie okładkę. Albo następca Mankella, albo następca Larssona.
[01:34:02.65 → 01:35:40.03] B: Tak, już raczej tego drugiego w dzisiejszych czasach. Więc to też nie jest tak, że każda z tych powieści jest rzeczywiście taka świetna. Wielu z tych rzeczy nie daje się czytać. Ja osobiście przy całej sympatii dla na przykład takiego społecznego zaangażowania wspominanej przeze mnie Kamili Legberg nie jestem w stanie czytać jej książek. każdy ma tutaj swoje własne w tej materii odczucia. Więc to też nie jest takie proste. Natomiast Irek dotknął jeszcze jednego bardzo ważnego tematu. Otóż w Polsce bez wątpienia mamy do czynienia, mówię generalnie o wydawnictwach, nazwijmy to, takich, które są wydawnictwami bardzo dobrze rozpoznawalnymi na rynku mainstreamowymi, Mamy duży problem polegający na tym, że generalnie rzecz biorąc, bohaterem kryminału powinien być gliniarz, mężczyzna, biały i można tutaj jakieś takie właśnie elementy jeszcze dodatkowe dodawać. I kwestia, czy to jest robione, by tak powiedzieć, świadomie ze względu na konwencję gatunkową, czy też ze względów czysto koniunkturalnych, nie odgrywa już w tym momencie większej roli. Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że zwróćcie Państwo uwagę, Jeszcze lepiej widać sytuację pewnego konformizmu dotyczącego fabuł kryminalnych, jeśli chodzi o produkcje telewizyjne, serialowe. To, co się dzieje w Polsce, to jest po prostu zgroza.
[01:35:41.05 → 01:35:43.87] A: Ale chcesz powiedzieć, że jest za dużo kobiet, detektywek?
[01:35:44.31 → 01:35:52.85] B: Nie, ja powiem to na przykładzie. Raz w życiu zdarzyła mi się sytuacja taka, że byłem prawie scenarzystą.
[01:35:53.65 → 01:35:55.21] A: Osobiste rozgoryczenie.
[01:35:56.19 → 01:35:56.95] C: Nie zapłacili.
[01:35:57.59 → 01:35:59.43] A: Nie skierowali do produkcji.
[01:35:59.45 → 01:36:25.02] B: Zostałem wezwany przez korporację telewizyjną umieszczącą się przy metrze Wilanowska. No i mówią do mnie tak. Drogi panie, my tutaj w ogóle uważamy i szanujemy i tak dalej i tak dalej. I dawno nie mieliśmy polskiego serialu kryminalnego. Czy pan byłby w stanie napisać nam taki serial kryminalny? Na co ja mówię? No, tak się składa, że mam taki fajny pomysł.
[01:36:25.27 → 01:36:28.68] A: Właściwie to już wam przy sobie tutaj. Oto treatment.
[01:36:29.30 → 01:37:32.83] B: Tak? A ja mówię, no tak. Generalnie mówię, wiecie państwo, chodzi o to, że grasuje seryjny morderca, który zabija dzieci przystępujące do pierwszej komunii. No i siedzi naprzeciwko mnie taka dziewczyna i tak na mnie patrzy i mówi, nie. A ty, Darku, patrzy na swojego kolegę, co o tym sądzisz? A Darek mówi, nie, no wie pan, proszę pana, bo myśmy chcieli taki serial, taki na dwudziestą, taki w primetime raczej, a pan tutaj takie krwawe tematy. A poza tym, jak pan to sobie wyobraża? Kościół, zbrodnia, te białe sukienki, krew na tych białych sukienkach, chociaż ja nic nie mówiłem na ten temat. No, pytam się, a może państwo w związku z tym macie jakiś pomysł? A on mówi, tak, bo myśmy tu zrobili naradę. odbyliśmy taką burzę mózgów i my mamy taki pomysł. Wie Pan, pomyśleliśmy sobie, że nie było w Polsce takiego serialu, gdzie głównym bohaterem byłaby policjantka.
[01:37:33.56 → 01:37:34.98] A: No, ale są policjantki.
[01:37:35.82 → 01:37:39.62] B: Uuu, uuu, to żeście tutaj mandaryni się rzeczywiście długo naradzali.
[01:37:39.64 → 01:37:41.20] A: Ale też są bohaterki policjantki.
[01:37:41.52 → 01:37:42.26] B: Zaraz, zaraz.
[01:37:42.56 → 01:37:43.56] A: Dawno temu tam byłeś?
[01:37:43.62 → 01:37:58.84] B: No, dwa lata temu. Ale do czego zmierzam? Że jakiś dobry duch naprawdę czuwał nad tym, że do tego wszystkiego tak naprawdę nie doszło. Po tym, co ja się potem dowiedziałem, jako człowiek naiwny nie wiedziałem nic na temat samodzielności scenarzysty. Scenarzysta takich seriali nie jest samodzielny.
[01:37:59.40 → 01:38:07.18] A: W tej chwili mówisz coś takiego. Porządny kryminał musi mieć bohatera białego mężczyznę...
[01:38:07.18 → 01:39:33.76] B: Krzysiu, do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że w Polsce nie ma żadnych szans przez długie, długie lata, żeby na przykład pojawiło się coś takiego jak Dexter. Nie ma na to żadnych szans, żeby taka produkcja polska się pojawiła. I teraz, do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że dosyć podobnie, bardzo lękliwie tak naprawdę postępują wydawcy książek, zarówno jeżeli chodzi o polskich autorów, jak i jeśli chodzi o tłumaczenia z literatury zachodniej. Zobaczcie Państwo, macie takie pisarki jak na przykład klasykę literatury kryminału feministycznego, lesbijskiego itd. Rozmawiacie tam o Barbara Wilson, Sara Parecki itd. Macie od lat 70. klasycznego autora kryminału gejowskiego, jednego z pierwszych. Hansona, nie pamiętam jak on miał w tej chwili na imię, napisał kilkanaście powieści z jednym detektywem jako głównym bohaterem, który jest gejem. To są rzeczy, które właściwie, pomijając sporadyczne przypadki, które można policzyć na palcach jednej ręki w literaturze polskiej, nie istnieją. Nie istnieją dlatego, że polski kryminał, jak mówię, jest kryminałem rzeczywiście, jeśli chodzi o oczekiwania wydawcy, niesłychanie... konserwatywnym.
[01:39:33.78 → 01:39:43.33] A: Standardowym powiedziałbym. No tak, ale taki wydawca ma świadomość, że on na tym kryminale lesbijskim czy gejowskim 5% może ugrać rynku, tak? Nie więcej pewnie.
[01:39:43.57 → 01:40:14.42] C: Ostrożnie, wydaliśmy powieść Edwarda Pasewicza Śmierć w Darkroomie. Pomijając wiele recenzji mniej lub bardziej poklepne, ona się po prostu świetnie sprzedała. Dlaczego o tym mówię? Ja się z tobą generalnie zgadzam, gdyby w tym samym czasie polski wydawca wziął kryminał autora, Edward jednak był uznanym poetą, istniał w świadomości literackiej. Gdyby wziął nadesłany maszynopis, to sądzę, że nie zdecydowałby się.
[01:40:14.94 → 01:40:30.26] B: Ale generalnie kwestia, jak mówię, mniejszości tzw. seksualnych nie ma nic do rzeczy. Chodzi nawet o zwyczajną sprawę, np. taką, że głównym bohaterem jest człowiek, który jest de facto np. złym człowiekiem. Nie jest taki fajny.
[01:40:30.50 → 01:40:30.84] A: Dexter właśnie.
[01:40:31.12 → 01:40:43.35] B: Oczywiście, że tak. To są rzeczy, które są całkowicie nie do pomyślenia, nie do przewalczenia z czystych względów komercyjnych. To znaczy takich, no nie, drogi panie, coś takiego w ogóle nie ma żadnych szans, coś takiego się nie sprzeda.
[01:40:43.37 → 01:40:47.03] A: Bo widz się musi utożsamić jako z bohaterem, o co chodzi?
[01:40:47.19 → 01:41:04.43] B: Oczywiście, ale ja miałem na przykład pomysł taki, no dobrze, napiszę kryminał, retro, nawiasne mówię, taki kompletnie chciałem retro napisać kryminał. w czasie II wojny światowej. Myślę sobie tak, to będzie detektyw, taki klasyczny Marlow powiedzmy, ale jednocześnie będzie szmalcownikiem.
[01:41:05.29 → 01:41:07.11] A: I będzie detektywem, ale to prywatnym?
[01:41:07.15 → 01:41:10.41] B: Będzie detektywem, który wykonuje zajebiście swoją robotę.
[01:41:10.43 → 01:41:12.85] A: Ale Niemcy pozwalali na prywatnych detektywów?
[01:41:13.03 → 01:41:14.23] C: Szmalcownikom pozwalali.
[01:41:14.51 → 01:41:20.57] B: I teraz tak, jest do gruntu złym człowiekiem, który wydaje Żydów.
[01:41:20.89 → 01:41:22.59] A: Ale jest świetnym detektywem.
[01:41:22.61 → 01:41:29.41] B: Jest detektywem świetnym. Dlaczego nie można wyobrazić sobie na przykład tego rodzaju postaci?
[01:41:30.03 → 01:41:32.83] A: Miałbyś aferę wokół tej książki, jak sądzę.
[01:41:33.71 → 01:41:40.71] B: Nie mam żadnej afery wokół tej książki, ponieważ nie ma żadnych szans dotyczących na wydanie takiej książki.
[01:41:41.17 → 01:41:48.86] A: Czy ty jako wydawca wydałbyś taką książkę? Ja się zwracam tutaj do Irka, jest wydawcą, wydaje kryminały.
[01:41:49.68 → 01:41:53.28] B: I teraz będziecie państwo świadkami wiekopomnego dealu,
[01:41:53.44 → 01:42:13.82] A: który się tutaj dokona. Zwracam się do ciebie, Irek. W dodatku, że jesteś blisko z kulturą żydowską, wydajesz kryminały i mam taki pomysł. Napisałem książkę. Prywatny detektyw, że się dzieje w Warszawie w czasie okupacji hitlerowskiej. On jest super detektywem.
[01:42:14.45 → 01:42:16.35] B: To jest całkiem udana książka.
[01:42:16.45 → 01:42:20.31] A: Tak, ale jest też malcownikiem. I co ty na to?
[01:42:20.33 → 01:42:41.64] C: Ja na to, co jednak w tej książce jest. A to już jest dużo, bo często bywa tak, że jeżeli ktoś streszcza pomysł, ma pomysł na kryminał i go opowiada, to rzeczywiście od razu się mówi, tak jak niestety ci producenci, Świetne wydawnictwo w Warszawie, które to panu wyda, ale niech pan już do mnie w tej sprawie nie dzwoń.
[01:42:42.68 → 01:42:45.96] A: Nie możemy sprawdzić, czy to jest dobra książka, pewnie mamy jej tutaj na stole, prawda?
[01:42:46.62 → 01:42:50.82] C: Ale rozumiecie intencje.
[01:42:50.86 → 01:42:52.94] A: Powiedzmy, że jest dobrze napisana.
[01:42:54.04 → 01:43:12.24] C: Ale lubiłbym w wypadku takiej książki, gdybyśmy rzeczywiście poważnie mieli rozważyć wydanie, bo oczywiście masz rację, to jest temat na granicy Z jednej strony, jeśli idzie o odbiór czytelniczy w ogóle jakiegokolwiek biznesowego sensu...
[01:43:12.24 → 01:43:13.42] A: Nie ma sensu biznesowego.
[01:43:13.78 → 01:43:34.75] C: Na granicy. A z drugiej strony jest to temat na granicy abszmaku. I teraz mówię to jako wydawca Żyd i pisarz kryminałów, że to by musiało być coś naprawdę niezwykle, subtelnego i złożonego, żebyśmy to rozważyli.
[01:43:34.75 → 01:43:42.15] A: Czyli właśnie tego typu książka, która jest kontrowersyjna, musi być bardziej subtelna niż zwykła opowieść kryminalna.
[01:43:42.17 → 01:44:03.19] C: Nie, bo nie wyobrażam sobie, oczywiście tutaj dokładamy taką rzecz, że się z Mariuszem znamy od lat i wiem, co robi. i cenię to, bo dokładamy coś takiego, że nie wyobrażam sobie, że z tak prostego streszczenia, które mi tutaj podał, wyczerpywałby to, co mi chce powiedzieć w tej książce. Jeśli tak by to miało być i
[01:44:03.19 → 01:44:10.97] A: mimo efekciarstwie pomysłu, Ale uznałbyś ten pomysł za efekciarski raczej.
[01:44:12.13 → 01:44:29.88] C: Ale to jest pierwsza refleksja. To jest w ogóle rola wydawcy i rola wydawcy w przyszłości, jeśli idzie o literaturę popularną w Polsce, bo nie tylko kryminały, ale też fantastykę, horror. romanse, będzie coraz bardziej stawać przed takimi wyzwaniami, bo to, co mówisz teraz, jest diagnozą na teraz, a więc to się musi zmieniać.
[01:44:29.96 → 01:44:34.78] A: Ale później trzeba będzie jakby, wiesz, rynek będzie coraz trudniejszy, trzeba będzie coraz... Dobrze,
[01:44:34.78 → 01:44:38.26] C: ale on też będzie coraz bardziej różnorodny, to znaczy będziesz miał świadomość, że kierujesz,
[01:44:38.78 → 01:44:44.68] A: że to, co mówisz... Będzie wiele nisz raczej. Nisz jeden wielki rynek książkowy, tylko dużo jakichś małych nisz.
[01:44:44.92 → 01:45:24.24] C: I w dodatku będziesz go musiał rozpoznać. Ja zwracam uwagę na przykład zresztą norweski, czyli przykład Anne Holt. mojej ulubionej pisarki skandynawskiej, która była w szczęśliwym małżeństwie, była ministrem sprawiedliwości Norwegii, dokonała coming outu, mieszka ze swoją partnerką obecnie, a w jej nawet najnowszej książce z serii Johanny Wilhelmsen, czyli jej Policjantce, która jest lesbijką, nawet w najnowszej, czyli z 2011 roku, dalej ta w Norwegii, Ta policjantka wstydzi się publicznie na posterunku przyznać, że ona żyje z kobietą.
[01:45:25.62 → 01:45:26.46] A: A co dopiero w Polsce?
[01:45:26.74 → 01:46:14.26] C: My musimy tu przejść wiele etapów i one nie sprowadzają się tylko i wyłącznie do takich czy innych preferencji czy potrzeb wydawniczych. One muszą brać pod uwagę, mówiąc brutalnie, zachowanie grup społecznych, bo odnieść się do tego, co się dzieje we współczesnej polityce, kiedy nikt już niczego nie szanuje. To znaczy, jeśli wydawcy, którzy są jakąś, ostoją normalnie rozwijającej się kultury, na których naprawdę spoczywa wielka odpowiedzialność w stosunku do tego, co się w tym kraju będzie czytać, jak się to będzie czytać, o czym się będzie rozmawiać. Bo państwo możecie sobie wyobrażać, że książki to tak leżą na ulicach.
[01:46:14.36 → 01:46:14.46] D: Nie.
[01:46:14.86 → 01:48:16.74] C: Książka to jest od wielu lat proces produkcyjny. Od momentu pomysłu autora przechodzi przez najpierw czytanie lektorów, którzy zdecydują, czy w ogóle jest o czym rozmawiać. Tym trafia na biurko wydawcy, który musi stwierdzić z jednej strony, czy ma do czynienia z rzeczą interesującą i z drugiej, czy znajdzie na to zbyt. Na samym końcu tego jest promocja tej książki i sposób, jaki wymyślimy. To jest naprawdę produkcja, w tym bierze udział często sztab ludzi, ale ten sztab ludzi poddany pewnemu dyktatowi wydawcy, czyli tego, który koniec końców wyda na to pieniądze, musi też mieć świadomość jakiejś swojej roli kulturotwórczej. I teraz jeżeli wydawcy polscy, a niestety ostatnio zaczyna to już tak wyglądać, martwi mnie to bardzo, z jednej strony będą trzaskać na potęgę nawet trzecioligowe kryminały skandynawskie, bo to się świetnie sprzedaje. I mało tego, wmawiać nam, że mamy do czynienia z jakąś niewiarygodną, a to jest w dodatku nie dość, że źle napisane, źle przetłumaczone, niezredagowane, z błędami, No to nie ma mojej, jako wydawcy często bardzo kontrowersyjnego, choćby w wypadku Pasewicza, nie ma zgody na takie postępowanie. Ktoś musi wziąć odpowiedź, jeżeli nie biorą tego środowiska krytyczne, środowiska akademickie, które niestety wciąż są zamknięte we własnym, zapomniały, że akademia to jest wyjście do miasta, że to jest rozmowa nauki przepraszam za wyrażenie, człowiekiem, no to kto tę rolę ma pełnić? TVP Kultura, którą ogląda 5 tysięcy ludzi? czy Gazeta Wyborcza, gdzie w dziale opinie raz na miesiąc znajdzie się tekst intelektualisty. To są duże kłopoty czysto intelektualne, które w Polsce w tej chwili, to jest dobry moment, żebyśmy zaczęli je rozgryzać i zastanawiać się, już patrzę, gdzie się podziały wartości, bo pewnie nie ma ich od jakiegoś czasu, ale przede wszystkim, gdzie się podziały autorytety.
[01:48:17.83 → 01:48:21.89] B: Weszliśmy na wyższy diapazon przed chwilą.
[01:48:22.37 → 01:48:24.39] C: Kryminał do tego tak prowokuje.
[01:48:24.41 → 01:49:55.72] B: Oczywiście, że tak, tylko kończąc tę kwestię. To jest pełna zgoda co do tego. Ale myślę, że pełna zgoda co do tego jest do tego również, że także i literatura kryminalna, tak jak i każda inna, ma przed sobą takie zadanie, żeby no eksplorować te tereny, które są terenami właśnie przemilczanymi, niechcianymi, niechętnymi i tak dalej, pod warunkiem oczywiście, że robi to dobrze, prawda? To jakby co do tego, co do tego jest pełna, pełna, pełna zgoda. To znaczy ja mam poczucie takie, że mamy w historii Polski zarówno odleglejszej nieco, jak i, jak i, jak i współczesnej i powiedzmy sobie w takim pejzażu społecznym, tyle tematów, które są tematami nie do końca rozpoznanymi czy nie do końca zagospodarowanymi literacko, że naprawdę warto, żeby także w gatunkach literatury popularnej tego rodzaju wyrwa w murze byłaby odwołać się jeszcze raz do tej metafory, którą posłużył się tutaj Irek. była czyniona. Wydaje mi się, że to jest literatura jak każda inna, a być może nawet lepsza ze względów, z pewnych względów, przede wszystkim dlatego, że jest czytana. By tego rodzaju wyrwę właśnie i taką tworzyć i by tak powiedzieć detabuizację tego, co przemilczane, detabuizacji tego, co przemilczane, czy przemilczywane dokonywać. I to tyle.
[01:49:55.98 → 01:50:04.28] A: Tak, okej, dobrze. Czyli może powiedzmy tak, literatura, której jednym z zadań jest przełamywanie tabu. Tak, będzie prościej. Okej.
[01:50:04.76 → 01:50:05.72] C: Tabuizacja świetna słowa.
[01:50:06.12 → 01:50:13.30] A: Dobry tytuł na tym kryminału szmalcowników. Myślę, że to jest chyba dobra puenta naszego spotkania. Ja już nie... Tak, słucham.
[01:50:13.80 → 01:50:14.94] C: Ja tylko taki jedno spróbuję.
[01:50:15.08 → 01:50:25.52] E: Panowie nie wspomnieli nic o Joannie Chmielewskiej, która W swoim czasie była niezwykle popularną, niepłodną, niezwykle taką właśnie czytaną.
[01:50:25.78 → 01:50:27.04] A: Tak, znaczy nadal jest czytana.
[01:50:27.58 → 01:50:32.32] E: I nadal, jak widzę, nadal wśród mojego pokolenia właśnie chęci się wraca, chęci się
[01:50:32.32 → 01:52:45.69] C: o... To nasz błąd oczywiście, bo wtedy, kiedy wymienialiśmy... Sami panowie i sami panowie, a tutaj właśnie... Proszę zwrócić uwagę, że wtedy, kiedy mówiliśmy o literaturze, która się ukazywała w czasach PRL-u, zafiksowaliśmy się na tej literaturze na zamówienie polityczne. I stąd się pojawiły nazwiska Zajdler-Czborowskie, Kłodzińska i tak dalej. Joanna Chmielewska, podobnie jak Joe Alex, to były... dwa z trzech czy czterech przykładów wówczas, praktycznie się z tym takim nurtem politycznym nie utożsamiała. Zresztą ona doczekała się jeszcze w Związku Radzieckim, a w Rosji teraz wręcz teoretyczno-literackiego określenia ironiczeski detektiv i do niej przyznają się tak znane obecnie sprzedające miliony egzemplarzy, do niej jako mentorki, autorki jak Daria Doncowa choćby. Pani Joanna jest tam boginią. Oczywiście, że warto o niej powiedzieć, natomiast warto też zwrócić uwagę, bo to jest trochę kasus Kamili Lachberg, że od pewnego momentu pani Joanna Chmielewska przestała pisać tak zwane rasowe kryminały. Ona tego w autobiografii nawet nie ukrywa. W tych jej książkach, które do tej pory napisała, 55 czy 56, coraz większą rolę zaczął odgrywać taki element obyczajowy, co oczywiście jest jakoś przyjemne, ważne dla kogoś, że ona coraz mniej się tą intrygą kryminalną zajmowała. Natomiast na tym samym festiwalu pierwszym w Krakowie w 2004 roku, gdzie Marek Krajewski dostał nagrodę za książkę, Joanna Chmielewska dostała honorową nagrodę za całokształt i była uprzejmana zresztą w tej autobiografii opisać, dlatego że Dyskusja z jej udziałem i udziałem profesorów z Uniwersytetu Jagiellońskiego, między innymi profesora Mariana Steli, odbywała się w klubie Alchemia, do którego w odróżnieniu do tego wspaniałego miejsca schodzi się po takich brudnych i ciemnych schodach. I ona ledwo po tych schodach zeszła. poświęciła nam niemal cały rozdział tego, jak chcieliśmy ją zabić. Dlaczego nie lubimy tej literatury, którą przez
[01:52:45.69 → 01:52:49.77] A: wiele lat... Tym bardziej, że Alchemia ma bardzo duże sale na parterze. Nie trzeba schodzić do piwnicy.
[01:52:50.27 → 01:52:54.07] C: Nie wiem, czemu to się wtedy tam odbyło. Ale rzeczywiście nie wspomnieliśmy, a oczywiście trzeba.
[01:52:54.93 → 01:52:59.15] A: Dziękujemy. Jeśli nie ma więcej... Tak, tak, słucham.
[01:52:59.77 → 01:53:12.30] E: Darzę wielkim sentymentem Joe Alexa, bo tam bohater jest bardzo elegancki. trochę przypomina może Bonda z zachowania, czy nawet Indiana Jonesa.
[01:53:12.50 → 01:53:18.86] A: No nie, nie, on raczej w zaciszu kabinetu pracuje bardziej niż... Tak, ale jego zachowanie...
[01:53:18.86 → 01:53:20.46] C: Ale mówisz o wyobrażeniu, o figurze.
[01:53:21.50 → 01:53:27.92] E: No to może bardziej ze względu na mój wiek, ale kryminały czytam.
[01:53:28.30 → 01:53:34.16] A: Jestem od pani starszy i też bardzo lubię Joe'a Lexa, więc to nie jest kwestia generacyjna.
[01:53:35.61 → 01:53:57.67] E: Chciałam właśnie zapytać, pewnie to nie jest specjalnie oryginalne pytanie, ale dlaczego jest tyle okrucieństwa, tyle krwi, tyle dewiacji różnych, zwłaszcza we współczesnych kryminałach skandynawskich? Chociaż Marek Krajewski też ma tutaj różne daty.
[01:53:57.87 → 01:53:59.19] A: To jest pytanie do Mariusza oczywiście.
[01:54:00.19 → 01:54:01.47] E: Z czego to się bierze?
[01:54:01.49 → 01:54:02.61] B: Z mediów.
[01:54:06.05 → 01:54:06.99] E: Mentalność?
[01:54:07.07 → 01:55:08.60] B: Nie, ja myślę, że to jest tak generalnie. Rzeczywiście, czymś co mnie zawsze zastanawiało, gdy czytałem Henninga Mankela, była kwestia tak zwanego modus operandi. No bo sobie myślę tak, taki zacny autor, który tak skrupulatnie buduje zdania, podmiot, orzeczenie, dopełnienie, kropka, podmiot, orzeczenie, przydawka, kropka. Wszystko zrytmizowane. Przydawka, dopełnienie, kropka. Wszystko zrytmizowane jak należy. Bardzo ładnie to się układa. Te tłumaczenia polskie też trudno tutaj coś zarzucić specjalnie. Bardzo dobrze to się generalnie czyta. Ale jeżeli przyjdzie do modus operandi, to proszę zwrócić uwagę. albo ktoś kogoś na jakieś pale nabija, a to ktoś kogoś w piecyku zamyka, jak nie przymierzając u pewnego pisarza, który nie doczekał się roku honorowego.
[01:55:10.69 → 01:55:13.56] A: O czym mówisz? O Prusie.
[01:55:14.26 → 01:55:17.34] B: Pamiętasz? Anielka tam.
[01:55:17.62 → 01:55:24.60] A: Anielka w Pieson. Proszę bardzo, Zygmunt Miłoszewski, ostatniego Ziarnoprawdy. Tam masz bardzo wyrafinowane, brutalne zbrodnie.
[01:55:24.88 → 01:55:58.72] B: A to oskalpowany ktoś. A to coś tam, coś tam itd. Krótko mówiąc, jakieś straszliwe brewerie nawet u takiego szacownego i wstrzemięźliwego w gruncie rzeczy stylistycznie autora, jakim jest Henning Manker. I właściwie ja bym powiedział w ten sposób. To wszystko mi się generalnie rozjaśniło w momencie, kiedy usłyszałem opowieść Profailera zresztą, komisarza Bogdana Lacha z Katowic.
[01:55:59.52 → 01:56:00.76] A: Czyli pierworzuchańca?
[01:56:00.96 → 01:56:01.48] B: Troszeczkę.
[01:56:01.50 → 01:56:04.78] A: Z Katowic. Profailer.
[01:56:04.90 → 01:56:41.93] B: Ale jeżeli chodzi o resztę, nic się nie zgadza. Raczej. Ale do czego zbieżam? I on mówi tak. No i byłem, mówi, pojechałem do Quantico, Każdy profiler musi pojechać do Kuantico, do siedziby FBI. Milczenie Owiec, agentka Starling. Wszyscy tam doskonale wiedzą. Opowiadałem im, oficerom amerykańskim, o przestępstwach w Polsce. O zabójstwach w Polsce. Mówię im, że 99% zabójstw w Polsce to sprzęt AGD. Siekiera, nóż kuchenny. szklanka, popielniczka.
[01:56:42.75 → 01:56:44.25] A: Pijaną widzie zazwyczaj.
[01:56:44.35 → 01:56:45.75] B: I jeszcze podczas świąt.
[01:56:45.83 → 01:56:48.13] A: Tak, tak, tak. A wszystko się w rodzinie dzieje.
[01:56:48.15 → 01:57:14.27] B: Generalnie dzieje się w rodzinie. I mówi tak komisarz, że patrzy na tę publiczność słuchającą go i z takim lekkim niedowierzaniem ci Amerykanie na niego patrzą, patrzą po sobie, w końcu któryś podnosi rękę i mówi, słuchaj, chyba coś ci się pomyliło, mówi, bo u nas dziewięćdziesiąt ileś procent to broń palna. No więc co kraj to obyczaj, także jeżeli chodzi o modus operandi, prawda?
[01:57:15.05 → 01:57:20.59] A: W Polsce nie można mieć pozwolenia na bronię, ale można mieć pozwolenie na siekierę. Znaczy nie musisz mieć pozwolenia na siekierę.
[01:57:20.61 → 01:57:21.37] B: Wystarczy, że ją masz.
[01:57:21.41 → 01:57:25.17] A: Tak, idziesz po prostu do sklepu i kupujesz narzędzie zbrodni.
[01:57:25.19 → 01:57:36.37] B: Generalnie można powiedzieć tak, no pokaż mi jak zabijasz, a powiedz mi kim jesteś, jaka jest kultura, bo kultura zbrodni jest także częścią kultury.
[01:57:36.63 → 01:57:39.11] C: I tu przypominamy, że mok krajewskiego był Niemcem.
[01:57:39.25 → 01:58:20.99] B: Mówiąc najkrócej. I teraz tak, do czego zmierzam. Zmierzam do tego, że gdybyśmy w kryminałach zasadniczo mieli takie sytuacje, jak to kiedyś Marcin Wroński powiedział, że szwagier szwagra siekierą, no to proszę państwa, kto by chciał to czytać? Mało to seksji jest, umówmy się literacko. To jest takie na poziomie Fajbusiewicza z 997. Ja do dzisiaj pamiętam taki odcinek, w którym była tzw. rekonstrukcja zdarzeń. odgrywających te zdarzenia, wziął w pewnym momencie krzesło, zamachnął się i mówi do kamery, i wtedy ja go je***łem tym krzesłem.
[01:58:20.99 → 01:58:25.46] A: Tak, tak, oczywiście. A później go przykryłem takimi gałązkami, powiesiał jeszcze, to pamiętam.
[01:58:25.46 → 01:58:27.49] B: No i teraz pytanie jest takie, no proszę państwa.
[01:58:27.57 → 01:58:29.25] A: Lata 80' jeszcze.
[01:58:29.37 → 01:58:57.75] B: Na litość boską, no kto by chciał czytać tego rodzaju historię, tak? Znaczy, zbrodnia musi mieć jakiś element niesamowitości, jakiegoś takiego wyrafinowania, czy takiego przerasowania, podrasowania takiego, który sprawi, że ona będzie różniła się generalnie od tej zbrodni, którą widzimy
[01:58:57.75 → 01:59:02.35] A: w telewizji, z reportażu z jakiejś małej miejscowości.
[01:59:02.47 → 01:59:21.87] B: Tak, generalnie tak. Poza tym, wie Pani, jednak ja mam wrażenie, że to, o czym słyszymy od czasu do czasu, albo codziennie możemy w internecie tam któryś tam dzień kolejny przeczytać, prawda, co się zdarzyło naprawdę, a to dzieci w beczce, a to i tak,
[01:59:21.99 → 02:00:01.34] A: no nie będziemy... Przepraszam, tu się wtrącę, bo ponieważ mówiłeś o serialach kryminalnych, był jeden według mnie wybitny polski serial kryminalny, nazywał się Pitbull. Wszystkie te opowieści były wzięte z życia. Te Dzieci w Beczce są w jednym z odcinków. Każdy odcinek serialu Pitbull opierał się na faktach. jakoś tam przerobionych, ale wtedy rzeczywiście to był obraz polskiej zbrodni. Siekierą, zabicie matki, schowanie w szafie pod podłogą, brutalność, żadnego wyrafinowania. Świetny serial, mroczny, brutalny, ale tam żadna zbrodnia nie była wyrafinowana rzeczywiście.
[02:00:01.84 → 02:00:34.21] B: Generalnie zmierzam do tego, że jednak ten świat zbrodni musi być jakimś takim światem podkręconym fabularnie, mówiąc najkrócej, bo inaczej No kto by chciał to czytać? No po prostu, zwyczajnie, tak? A w dodatku rzeczywiście, ja się z panią zgadzam, że mamy do czynienia właśnie, no jak tam, nie wiem, psy przetapiane na smalec, etc., etc., prawda? Mamy takich historii na pęczki. No więc jak się tego naczytamy, nasłuchamy, no to człowiek sobie myśli tak, że jednak, no, jest... Taki względem rzeczywistości, względem tego, co tak naprawdę ludzie potrafią innym zgotować.
[02:00:34.95 → 02:01:08.49] A: Moje pytanie, czy to nie jest takie, że to jest pewien wyścig z mediami, rozumiesz? Dlatego, że media potrzebują brutalnych historii. W książce Post Football piszesz o tym, Jakby te historie kibolskie, meczowe muszą być. Musi być walka, agresja i tak dalej. Zwłaszcza tego wymagają media w pewnym sensie. Więc czy nie jest tak, że pisarz kryminałów musi przelicytować media? Bo jeżeli każdy z nas codziennie sobie odpali portal internetowy, obejrzy wiadomości jakieś, to na pewno codziennie dostanie jedną mocną jakąś zbrodnię. Więc trzeba się ścigać trochę, to nie jest tak?
[02:01:08.63 → 02:02:07.58] B: Wie Pani, znaczy i Krzysiu również. To jest generalnie tak, że... Zarzut, z którym można spotkać się najczęściej, to jest nudne. Nudne bywa z wielu powodów, ale jeden z powodów owej nudy, którą odczuwa czytelnik, jest właśnie to, że ma do czynienia, jeżeli byśmy opisali taki bardzo prosty świat, taką bardzo prostą zbrodnię, historię, to ona musi mieć jakiś dodatkowy naddatek emocji. Jakby musi temu wszystkiemu towarzyszyć. Trochę tak jak w filmach, nie wiem, no Braci Hoan, czy gdzie mamy do czynienia na przykład z taką banalnością zła, ale jednocześnie takim ładunkiem emocji, który temu towarzyszy, prawda, tym takim podskórnym buzowaniem, tym takim, takim ogniem, który gdzieś się tam tli, że, że no rozsadza nas. najkrócej rzecz biorąc, tak? Czy u Wojtka Smażowskiego, powiedzmy.
[02:02:07.60 → 02:02:09.60] A: No tak, tak. Dom zły, róża, tak.
[02:02:09.60 → 02:02:15.52] B: Dom zły, właśnie, prawda? To jest też klasyczny przykład, gdzie mamy do czynienia z prostą historią de facto, tak? Ale opowiedzianą tak...
[02:02:15.52 → 02:02:17.66] A: Ale taki entourage jest po prostu, że...
[02:02:17.66 → 02:02:25.54] B: Tak, że dziękuję, że dziękuję, że dziękuję bardzo, tak? Natomiast generalnie, jak mówię, no, jest, jest z tym pewien kłopot, tak?
[02:02:25.64 → 02:02:55.16] C: Więc, więc proszę... Mariusz, Mariusz, przepraszam cię, bo pani się zadała proste pytanie, a ty odpowiadasz... Odpowiadasz jak antropolog. Ja rozumiem, że wy antropolodzy od czasu Malinowskiego i tych innych dewiantów lubicie te obcięte uszy, jak tubylcy, żeby nosa nie mieli i żeby to było jakoś bardzo ważne, bo oni już tego nosa nie mają od tysiąca lat i to jest ich... Obcina się dziecku... To, co pani mówi, to jest kwestia innego typu pożądania czytelniczego, bo ty mówisz o sytuacji, kto by to czytał, a ja...
[02:02:55.16 → 02:02:57.06] B: Ale dopiero na końcu o tym powiecie.
[02:02:57.32 → 02:03:08.13] C: Dobrze, ale ja potrzebowałbym na przykład eleganckiego bohatera w stylu Joe Alexa, który był bohaterem Joe Alexa. Potrzebowałbym powrotu troszkę do elegancji kryminałów wiktoriańskich.
[02:03:08.15 → 02:03:11.23] A: To mnie straszliwie pociąga na przykład. Mnie osobiście bardzo.
[02:03:11.33 → 02:03:15.99] C: My również. Na to nikt się w tej chwili nie odważa. Między innymi z powodów, o których mówię.
[02:03:15.99 → 02:03:19.11] A: Tak, bo redaktor powie, że to ludne, nie jest zbyt dynamiczne.
[02:03:19.39 → 02:03:55.17] C: I zwróć uwagę, że na przykład sukces powieści Noir, znaczy czarnego kryminału amerykańskiego, też się z tego wziął. On był wielkim zaprzeczeniem pewnej nudy, która po... wtedy już ponad 30 latach wiała z tego dedukcyjnego, spokojnego, odbywającego się w zamkniętym pokoju kryminału. W moim przekonaniu jest już troszkę czas i mam nadzieję, że to się będzie dziać, że inni autorzy odrzucą gwałtowność, przemoc na rzecz innego typu opowiadania o tym samym złu, bo wciąż mamy do czynienia z mordeczką.
[02:03:55.17 → 02:03:56.37] A: Ale że przestaną się licytować.
[02:03:56.39 → 02:04:32.06] B: To jest jeszcze jedna rzecz, bo owszem, czasami tak, a czasami nie, drogi Irku, bo jeżeli poczytamy sobie przecież Raimunda Chandlera, to to są na ogół bardzo prościutkie historyjki, mówię w znaczeniu takim czysto fabularnym, prawda? Pani zabiła pana, pan zabił panią, generalnie do widzenia tyle. Natomiast mało tego, zresztą z tego co wiadomo, Chandler był takim pisarzem, który generalnie troszeczkę miał taki freestyle, to znaczy właściwie pisał bez większego planu, z tego co wiadomo, mniej więcej wiedział jak to ma się zacząć. No i gdzieś tam ma ta historia dryfować w jakimś kierunku.
[02:04:33.00 → 02:04:34.48] A: Grunt, żeby whisky było na stole.
[02:04:35.22 → 02:04:53.02] B: Ten to nie do końca sam to wiedział, co nawiasem mówiąc w jego powieściach widać. Ale o co chodzi? Chodzi o to, że tak naprawdę w tych powieściach kwestia intrygi, morderstwa, zbrodni jest mniej ważna. Ale zwróć uwagę, że w stosunku do
[02:04:53.02 → 02:05:05.81] C: kryminału wiktoriańskiego jest to atmosfera anomii, jest to atmosfera degeneracji, ale zobacz jakimi środkami jest to osiągnięte. Bo teraz obracamy sytuację. On to osiągnął dokładnie tak, jak mówisz.
[02:05:05.85 → 02:05:08.10] B: Ale to jest półcieniem, a nie tabloidem.
[02:05:08.45 → 02:05:12.98] C: O to mi idzie. I tego pani od ciebie chce. A ty mówisz tu jakieś...
[02:05:12.98 → 02:05:21.06] B: Ja mówię o faktach. Ja mówię o tym, jak jest najpierw. A ty mówisz o tym, jak byś chciał generalnie.
[02:05:21.07 → 02:05:22.19] C: Tak, ja bym chciał, żebyśmy wrócili...
[02:05:22.19 → 02:05:30.13] A: Ciekawa linia sporów. Proszę państwa, ostatnie pytania. Kto był pierwszy? Pani czerwona, a później pani w czerwonym.
[02:05:30.23 → 02:05:38.99] E: Ja przepraszam, ja nie mam pytania, tylko chciałam zauważyć, że elegancki detektyw jest bardzo popularny w Rosji, Fandorin i bardzo polecam.
[02:05:39.77 → 02:05:41.97] A: Tak, padło już by tutaj nazwiska Konina.
[02:05:42.05 → 02:05:45.33] E: Tylko tutaj była mowa o tym, że nie ma takiego bohatera, że trzeba go stworzyć może w Polsce.
[02:05:45.49 → 02:05:46.21] A: Ale on jest retro.
[02:05:47.04 → 02:05:48.04] E: Retro, ale eleganckie.
[02:05:48.18 → 02:05:49.66] A: Tak, absolutnie eleganckie.
[02:05:49.68 → 02:05:51.66] E: Ale powiedzcie, jak w ogóle Fandorin, on też przecież współczesny.
[02:05:51.92 → 02:06:18.88] B: Proszę pani, mogę ad vocem. Proszę zobaczyć. Mamy eleganckiego detektywa. Detektyw Rutkowski. Absolutnie elegancki detektyw. Proszę zwrócić uwagę, jak nie mała Madzia, to padnięte żypadły żyrawy w ogrodzie zoologicznym. Jestem pewien, idę o zakład, że jeżeli coś wydarzy się podczas EURO, to detektyw Rutkowski wkroczy do akcji i będzie chciał wyjaśnić tę sprawę. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
[02:06:18.88 → 02:06:23.04] A: Proszę państwa, wy się módlcie, żeby nic się nie stało w Lublinie, bo się pojawi detektyw Rutkowski.
[02:06:23.06 → 02:06:26.13] B: Elegancki mężczyzna, w lustrzankach, prawda?
[02:06:26.53 → 02:06:38.45] A: Klatę ma, klatę, łańcuch, łańcuch, klatę. Jezus Maria, prawie jak Putin.
[02:06:38.85 → 02:06:51.35] C: Można znacznie więcej przykładów podawać takich detektywów, jakich stworzył Borys Konin w postaci Elasta Fandolina. Natomiast nie ma ich w Polsce. O tym mówiłem.
[02:06:52.27 → 02:06:54.51] A: Pani w czerwonym kubraczku.
[02:06:55.01 → 02:07:10.09] E: Witam. Najpierw chciałam zauważyć, że kosztem naddatków często cierpi logika i intryga niestety, przynajmniej moim zdaniem. Natomiast mam pytanie do pana Czubaja o książkę Krwawa Setka.
[02:07:12.07 → 02:07:14.47] A: Dlaczego nie ma tam mojej ulubionej książki?
[02:07:15.03 → 02:07:29.39] E: Chciałam zapytać, czy dużo panowie musieli dyskutować nad zawartością tej listy, tych stu i które pana książki, które pana burszty książki się nie zmieściły.
[02:07:29.51 → 02:07:43.13] B: Proszę pani, jak ja bym pani powiedział ile byśmy zdrowia przy tym stracili, przy tych dyskusjach, to to już jest zupełnie, to by esperami mogli wszyć po prostu. To jest zupełnie osobna historia. Generalnie, ja pani powiem najprościej.
[02:07:43.53 → 02:07:46.67] A: Ale jak się ocknąłeś, to zgadzasz się z tą listą mniej więcej, czy nie?
[02:07:46.69 → 02:07:50.49] B: Pytanie, znaczy książka jest przed laty generalnie, prawda? Takiego rzeczy nie było wtedy.
[02:07:50.55 → 02:07:51.79] A: No tak, po polsku tak.
[02:07:52.93 → 02:09:45.41] B: Tam wybieraliśmy te rzeczy, było to założenie, które są tłumaczone na język polski. Na pewno ta lista wyglądałaby inaczej, ale bardzo, jeszcze inaczej pani odpowiem na to pytanie, zupełnie określną drogą, dobrze? Jeżeli pani pozwoli. Proszę zwrócić uwagę, że tak jak była tutaj mowa o tym, że mamy taką świętą trójcę amerykańską czarnego kryminału, prawda? Czyli Hameta, Chandlera i McDonalda, prawda? Tę wielką trójcę. Otóż ta konstelacja mniej więcej od, 15-20 lat ulega rozmaitym zmianom, nawet tak gwałtownym, że żaden z tej trójki nie jest wymieniany jako autor ważny dla dziejów współczesnego amerykańskiego kryminału. Na przykład mówi się Tony Hillerman, James Ellroy właśnie. Sara Parecki, Jim Thompson, zupełnie takie nazwiska, które kilkadziesiąt lat temu właściwie nie funkcjonowały, jeśli chodzi o taką konstelację tych najważniejszych. najważniejszych autorów, więc tutaj mamy do czynienia bez wątpienia z taką dynamiką. Też taką dynamiką dotyczącą tego, czego oczekuje się od kryminału, mówiąc najkrócej, prawda? Czym ten kryminał ma być? I te nazwiska, które właśnie tu wymieniałem, na przykład, no bez Jima Thompsona nie byłoby na przykład American Psycho, Brada Elisa, prawda? I tak dalej, tak? W ogóle nie byłoby tego rodzaju bohatera, prawda? Bez Tonego Hillermana nie byłoby czegoś, co nazywamy takim kryminałem etnicznym, mówiąc najkrócej, i tak dalej. Więc można zadawać tego rodzaju pytanie dotyczące, czego my tak naprawdę oczekujemy od tej literatury. Ale przede wszystkim chciałem pani powiedzieć, że do dzisiaj uważam, że mam tak naprawdę, myślę, że Irek też, mamy ogromne szczęście, że możemy zajmować się czymś, co po prostu naprawdę lubimy. Proszę uwierzyć, że to nie jest tak mało.
[02:09:45.93 → 02:09:46.53] C: Czyli sobą.
[02:09:47.45 → 02:09:50.42] B: Generalnie to nie jest tak... To nie jest naprawdę tak mało.
[02:09:50.50 → 02:09:52.14] A: Z zajemnością w dodatku.
[02:09:52.30 → 02:10:29.76] B: Z zajemnością w dodatku. Zawsze wychodziłem z takiego założenia, że kryminał jest zwyczajnie literaturą fanowską. To jest po prostu zadanie dla maniaka. Na takiej samej zasadzie, na jakiej, wie pani, mówiąc krótko, Jak jest się fanem, nie wiem, Sapkowskiego, to tak samo nie wyobrażam sobie, że człowiekowi kiedyś nie przyszło do głowy, kurczę, no, skoro on pisze o tych latających smokach tam, tych półdziewicach i tak dalej, to może, to może ja też coś takiego napiszę, prawda? Generalnie, jak się jest fanem, a nie masz już tej koszulki, Cure'ów, tak jak to miałeś wcześniej.
[02:10:30.20 → 02:10:33.30] A: W samochodzie miałem Cure'ów, ale zmieniłem na Trainspotting teraz.
[02:10:33.36 → 02:10:59.38] B: No właśnie. Trudno sobie wyobrazić, żeby człowiek nie pomyślał, kurczę, oni tak fajnie grają, może ja bym też coś takiego w życiu, taką kapelę stworzył. Generalnie, jak się czyta mnóstwo kryminałów, to w pewnym momencie człowiek sobie myśli, cholera, oni tak piszą, a w dodatku jeszcze potem tak spieprzyć sprawę na końcu, ja bym to zrobił 100 razy lepiej. Albo zrobiłbym co najmniej tak samo dobrze, jak oni, albo porównywalnie.
[02:10:59.40 → 02:11:01.48] A: No i dlatego ukazuje się stok polskich kryminałów.
[02:11:01.86 → 02:11:34.53] B: Ale generalnie rzecz biorąc, tak czy inaczej, są te emocje, które są tymi fanowskimi emocjami, które sprawiają, że człowiek się generalnie tym zajmuje. Robienie nawet takiej prościutkiej książki, jaką była ta krwawa setka, prawda? To nie chodziło o sto najlepszych, to był wymysł oczywiście wydawcy, żeby tam dopisać, prawda? To się miało nazywać krwawa setka. Miało być to sto drobnych szkiców o stu wybranych powieściach kryminalnych, które po prostu zwyczajnie lubimy. To miało być takie zdanie sprawy z naszej takiej fanowskiej miłości dla tej literatury i dlatego... Tribut.
[02:11:34.77 → 02:11:35.45] C: I już, tak.
[02:11:35.45 → 02:11:53.82] A: Tak, okej. Ostatnia szansa, bo będziemy naprawdę powoli iść odpoczywać. Tak czy są jeszcze pytania. Jeśli nie ma proszę państwa za tydzień spotykamy się i rozmawiamy o Gdyni. dlatego, że niedawno skończył się festiwal filmowy w Gdyni.
[02:11:53.92 → 02:11:55.98] B: Będziecie państwo w ciemności rozmawiać.
[02:11:56.08 → 02:11:58.22] A: Tak, i będziemy rozmawiać...
[02:11:58.22 → 02:11:59.78] C: Troszkę już o alczownikach filmowych.
[02:12:00.52 → 02:12:37.33] A: Naszym gościem między innymi będzie Michał Chaciński, dyrektor festiwalu filmowego w Gdyni, ale będziemy rozmawiać nie tylko o ostatnim festiwalu w Gdyni, ale w ogóle o polskim kinie współczesnym. Myślę, że może być bardzo interesująco. dlatego, że polskie kino współczesne budzi emocje. Będziemy rozmawiać o filmach, które były na tym festiwalu w Gdyni, ale będziemy też rozmawiać o okropnych, wstrętnych polskich komediach, których nie cierpimy, ale o dobrych filmach również. Dyskusję o polskim kinie współczesnym zapraszam za tydzień. Dziękujemy Państwu bardzo za cierpliwość. Dobranoc i do zobaczenia.
[02:12:38.57 → 02:12:39.91] B: Co złego to my.
[02:12:46.65 → 02:13:16.55] C: No i...

Zobacz także

w Mediatece