Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

fot. Thomas Dahlstrøm Nielsen

Bitwa o literaturę. Star Wars: Never-ending story / Jakub Turkiewicz, Kaja Klimek /PJM

Wróć

Jak wygląda uniwersum "Gwiezdnych Wojen" dekadę po przejęciu LucasFilm Ltd. przez Walt Disney Company? Platforma Disney+ bombarduje fanów kolejnymi filmami i serialami wypełniając luki czasowe i fabularne między trylogią prequeli, a oryginalną trylogią lub trylogią sequeli. Ku czemu to zmierza? Czy wąż zjada własny ogon?

Rozmowę prowadzi Łukasz Drewniak.

Rozmowa tłumaczona na polski język migowy Tłumaczenie na polski język migowy

Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną Pętla indukcyjna

Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego od 01.03.2023 r.
Jedna osoba może pobrać maksymalnie 4 wejściówki na każde spotkanie. Większe grupy (uczniowie, studenci i inne grupy zorganizowane) proszone są o bezpośredni kontakt z kasą Teatru w celu rezerwacji miejsc.

Wydarzenie transmitowane online na stronie (zakładka „Na żywo” oraz na profilu FB Teatru Starego).

 

Jak wygląda uniwersum „Gwiezdnych Wojen” dekadę po przejęciu LucasFilm Ltd. przez Walt Disney Company? Platforma Disney+ bombarduje fanów kolejnymi filmami i serialami wypełniając luki czasowe i fabularne między trylogią prequeli, a oryginalną trylogią lub trylogią sequeli. Ku czemu to zmierza? Czy wąż zjada własny ogon? Toniemy w szczegółach i biografiach drugorzędnych postaci, a może raczej uczestniczymy w unikalnym eksperymencie narracyjnym, dzięki któremu wreszcie będziemy wiedzieć WSZYSTKO o tym, co się zdarzyło w świętej wojnie Imperium i Republiki? Czy dzięki polityce Disneya jesteśmy skazani już wyłącznie na rebooty, warianty, dygresje i przypisy do mitu? Czy może istnieje szansa na nową, epicką i oryginalną opowieść osadzoną „w odległej galaktyce”? Opowiemy o spin-offach – „Rogue One” i „Solo”, seriach o Mandalorianinie, Obi-Wanie Kenobim, Andorze i Boba Fetcie. Poszukamy także najlepszego serialu animowanego z uniwersum.

Łukasz Drewniak, kurator programu teatralnego Teatru Starego w Lublinie

 

Jakub Turkiewicz – z wykształcenia historyk, a z zamiłowania fantasta. Autor wydanej w 2022 roku książki „Wojna gwiazd. Opowieść o genezie polskiego fandomu Gwiezdnych wojen”. Publikował cykliczne artykuły na temat filmów science fiction i fandomu „Star Wars” w magazynie „Sfera”. okazjonalnie współpracował też z innymi czasopismami, gdzie popularyzował wiedzę na temat kolekcjonerstwa fantastycznych gadżetów. Prowadził humorystyczną stronę starwarsy.pl, która z czasem przerodziła się w wirtualne muzeum pamiątek po polskiej wersji zjawiska Star Wars i przygotowywał artykuły publikowane na stronie efantastyka.pl. W roku 2018, wspólnie z reżyserem Radosławem Salamończykiem, zrealizował film dokumentalny „Wojna gwiazd”. Pisze też opowiadania; debiutował w „Nowej Fantastyce” a jego teksty ukazywały się w miesięczniku „Science Fiction Fantasy i Horror”. Autor powieści science fiction „Chciej mnie zawsze”. 

Kaja Klimek – edukatorka, tłumaczka, krytyczka filmowa i popkulturalna. Nieustannie dyskutuje o filmach i serialach – z widzami, gdy tylko nadarzy się okazja, z twórcami na festiwalach, z innymi krytykami w mediach, ze studentami na Uniwersytetach Warszawskim i SWPS, i co najważniejsze: z dziećmi i młodzieżą w ramach programów edukacji filmowej. Prowadzi program „Seriaale” w TVN Fabuła oraz „Warsztat Filmowy” w Red Carpet TV. W każdy piątek w Dzień Dobry TVN opowiada o filmach. W internecie działa jako Kajutex (YT, FB, IG, TT – jako kajutex.pl).

 

#opisujemy

Zdjęcie z imprezy w plenerze. Tłum ludzi, zarówno dorosłych jak i dzieci. Wśród nich znajdują się trzy postacie w strojach szturmowców z „Gwiezdnych wojen”, czyli w futurystycznych, białych hełmach i pancerzach z czarnymi elementami i karabinami. W tle niskie, jasne zabudowania, drzewa, wieża z kamienia i niebo z kłębiastymi chmurami. 

 

Obszernych skrótów ze spotkań można wysłuchać w audycji „Nie tylko rozrywkowa niedziela radiowa” na antenie Radia Lublin w każdą niedzielę między 7:00 a 11:00.

 

БИТВА ЗА ЛІТЕРАТУРУ. ЗОРЯНІ ВІЙНИ: НЕЗКІНЧЕННА ІСТОРІЯ / ЯКУБ ТУРКЕВИЧ / ПЖМ

Зустріч модерує Лукаш Древняк.

Захід з перекладом на польську жестову мову

Партер і ложі глядацької зали обладнані індукційною петлею   

 

Вхід за безкоштовними перепустками. Перепустки можна забронювати та отримати в касі Старого театру з 1.03.2023.  

Одна особа може взяти максимум 4 перепустки на кожну зустріч. Для великих груп (учнів, студентів та інших організованих груп) просимо звертатися в касу Театру для бронювання місць.

Захід транслюватиметься онлайн на сайті (вкладка „Na żywo” та у FB-профілі Старого театру).

 

Як виглядає всесвіт „Зоряних воєн” через десять років після придбання LucasFilm Ltd. компанією Walt Disney? Платформа Disney+ бомбардує шанувальників новими фільмами та серіалами, заповнюючи часові та сюжетні прогалини між трилогією приквелів та оригінальною трилогією, або трилогією сиквелів. До чого це призводить? Тонемо в деталях і біографіях героїв другого плану, чи беремо участь в унікальному наративному експерименті, завдяки якому нарешті дізнаємося ВСЕ про те, що сталося у священній війні між Імперією та Республікою? Невже завдяки політиці Disney ми приречені лише на перезавантаження, варіанти, відступи та доповнення до міфу? Чи може існує шанс на нову, епічну та оригінальну історію «у далекій-далекій галактиці»? Мова піде про спін-оффи – «Бунтар Один» і «Соло», епізоди про Мандалорця, Обі-Ван Кенобі, Андорру і Бобу Фетта. Також пошукаємо найкращий у всесвіті анімаційний серіал.

 

Лукаш Древняк, куратор театральної програми Старого театру в Любліні

 

Якуб Туркевич – історик за освітою і фантаст за покликанням. Автор книги „Wojna gwiazd. Opowieść o genezie polskiego fandomu Gwiezdnych wojen” („Війна зірок. Історія про походження польського фендому „Зоряних воєн”), виданої у 2022 році. У журналі «Sfera» публікував циклічні статті про науково-фантастичні фільми та фендом «Зоряних війн». Також час від часу співпрацював з іншими журналами, де популяризував знання про колекціонування фантастичних гаджетів. Адміністрував гумористичний веб-сайт starwarsy.pl, який з часом перетворився на віртуальний музей пам’яток польської версії феномену «Зоряних воєн», і готував статті, що публікувалися на сайті efantastyka.pl. У 2018 році разом з режисером Радославом Саламончиком зняв документальний фільм „Wojna gwiazd” («Війна зірок»). Він також є автором оповідань; дебютував у виданні „Nowa Fantastyka”, а його тексти публікувалися в щомісячнику „Science Fiction Fantasy i Horror”. Автор науково-фантастичного роману „Chciej mnie zawsze” («Хочи мене завжди»).

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.38 → 03:37.70] A: Dobry wieczór Państwu, Łukasz Drewniak, witam na kolejnej wtorkowej bitwie o kulturę. Tak, teraz można bić brawa, proszę bardzo. Witam Państwa serdecznie i chciałem Was zaprosić na rozmowę, która będzie dotyczyła jednego z ważniejszych mitów naszego pokolenia, mojego pokolenia, czyli dzisiejszych pięćdziesięciolatków. To będzie bitwa o Star Wars. Gwiezdne wojny, nigdy nie kończąca się historia. Spróbujemy razem z zaproszonymi gośćmi przyjrzeć się tej przygodzie, na którą już ponad 40 lat temu zaprosił nas George Lucas. Chcemy zobaczyć, jak rozwija się to uniwersum Gwiezdnych Wojen, co się wydarzyło po tym, jak 11 lat temu Walt Disney Company przejęło prawa do całej franczyzny. Chcemy sprawdzić, ku czemu zmierza ta historia, czy ten kosmos wykrowany przez Lukasa ma jakieś granice, czy ta historia zjada swój własny ogon, a może prowadzi nas ku zupełnie nowym rozwiązaniom, nowym bohaterom, nowym, nieodkrytym jeszcze światom. Mam wielką przyjemność powitać naszych gości na scenie. I najpierw zapraszam panią Kaję Klimek krytyczkę filmową i popkulturalną. Witam serdecznie. Idziemy, tak? Zapraszam. Zapraszam. Klimek. Klimek, oczywiście. Przepraszam cię, Kaju. Kaja Klimek. Kaja Klimek. Film, popkultura, internet, TVN. Powiedziałem Kaja Klimczak. Boże, przepraszam bardzo. Musisz mi wybaczyć. Drugim naszym gościem jest pan Jakub Turkiewicz. Zapraszam serdecznie. Historyk, fantasta. Witam serdecznie. Jakub Turkiewicz, autor książki Gwiezdne Wojny. Historia polskiego fandomu Gwiezdnych Wojen. Witamy. Zapraszam, siadajcie. To jest ten stoliczek wasz. Tam są mikrofony. Przypomnę tylko dla Państwa, to już są pierwszy raz, że tłumaczymy nasze bitwy o kulturę na polski język migowy. Tłumaczą dla nas Ewelina Alachowska i Pani Marta Stępniak. Witam serdecznie. No i cóż, właściwie powinno to nasze spotkanie zacząć się od takiego wielkiego ekranu, uciekające litery i dawno, dawno temu w odległej galaktyce. I chyba pierwsze zdanie powinno być o tym, co wydarzyło się po tym jak pierwsza trylogia odniosła sukces. Jesteśmy na początku lat osiemdziesiątych, nagle okazało się, że cały świat zwariował na punkcie Luka Skywalkera, Hannah Solo i księżniczki Leigh. Pojawiają się zabawki, pojawiają się grupy fanowskie, aktorzy, tak jak Harrison Ford, z nicości wychodzą nagle na pierwszy plan. Czy państwo jesteście, czy wy jesteście w tej chwili w stanie ocenić, co właściwie się wtedy wydarzyło? Dlaczego akurat ta opowieść, to space opera pomieszana z fantastyką, jak mówi dzisiaj młodzież, zażarła. Jakby złapała tamtego widza końca lat 70., początku 80. za gardło i nie puściła do dzisiaj właściwie, bo wielu, tak jak ja, pan Jakub, może część z państwa, nie wyszła z tego świata do dzisiaj, mimo tych czterdziestu paru dobrych lat od początku. Więc na początek najprostsze i zarazem najtrudniejsze pytanie. Co takiego się wydarzyło z tą serią w głowach widzów, że ona została w nich na zawsze? Kto zacznie?
[03:37.80 → 03:40.24] B: Nie, co prawda nie było wtedy na świecie jeszcze.
[03:40.94 → 03:42.22] C: Ty już byłeś, prawda?
[03:42.98 → 04:36.07] B: Ja mogę powiedzieć z takiej kulturoznawczej perspektywy bardziej niż tej filmowej. Myślę, że tutaj się co do tego wszyscy zgodzimy, że w samym DNA tej historii było już wpisane to, że ona nie może nie przemówić do nas jako widzów, wtedy później czytelników, uczestników właściwie. tego świata, a to ze względu na to, to jest jedna z tych hollywoodzkich legend, ale no cóż, Hollywood żyje takimi rzeczami, że George Lucas po prostu pisał to w taki sposób i tworzył to w taki sposób, żeby to się właśnie wydarzyło. I punktem odniesienia była tutaj bardzo ważna książka antropologiczna, czyli bohater o tysiącu twarzy Josepha Campbella, która podaje niejako esencję tej właśnie opowieści, która do każdego człowieka będzie mogła przemówić.
[04:36.23 → 04:42.51] A: Jest tam zawarty przepis na mit i na herosa, który przeżywa rozwój w ramach opowiadanej historii.
[04:42.53 → 05:27.55] B: Tak, to jest monomit, podróż bohatera, który skądś wyrusza, coś przeżywa i powraca umocniony, zmieniony, bogatszy o te doświadczenia, dojrzalszy. I właściwie ten schemat jest tutaj zrealizowany tak w stu procentach. Więc jeśli się sięga po coś, co jest wyekstraktowane, bo o tym monomicie można powiedzieć to, że on jest stworzony właściwie jako taka struktura na bazie największych ludzkich opowieści od mitów, legend, przez również opowieść o Jezusie Chrystusie, o bohaterach różnych kultur, o legendarnych postaciach, które podgrzewały, że tak powiem, albo które były w stanie sprawić, że to zażre, z czym mamy do czynienia przy ognisku czy w innych... Czyli
[05:27.55 → 05:37.86] A: Łukasz dowiedział się, że istnieje taka matryca do wytwarzania opowieści o dojrzewaniu, do cierpienia, poświęcenia, dorosłości, bohaterstwa i nie zawahał się jej użyć.
[05:38.02 → 05:59.84] B: Nie zawahał się jej użyć i po nim przyszły kolejne pokolenia, to myślę, że to jest wątek dodatkowy, kolejne pokolenia scenarzystów, które już z tego korzystały i blockbustery, kino popkulturowe. Właściwie na tym bardzo mocno jest oparte, czym ów Monomit jest, ale on był niejako pierwszy w tym, żeby tego użyć. Więc taką jak genezę w takim właśnie DNA samej historii bym widziała.
[05:59.86 → 06:01.40] A: Czyli Jakub Turkiewicz się z tym zgodzi?
[06:01.52 → 08:53.87] C: To znaczy, ja właśnie tutaj uważam, że... Halo, dobrze mnie słuchasz? Myślę, że trzeba by się zastanowić w ogóle nad tym DNA, skąd się w ogóle ten mem, powiedzmy, czyli odpowiednik tego genu, skąd to się wzięło w opowieści Lukasa. Bo mówi się teraz właśnie, że on świadomie tworzył taki mit, że być może, ale to na pewno nie była pierwsza opowieść oparta na takiej bazie, no bo Sam fakt, że Joseph Campbell pisze o tych wszystkich mitach najrozmaitych ludów, nawet jakichś najmniejszych społeczności i tam znajduje te wszystkie podobieństwa, to wskazuje na to, że jakby te ramy tych opowieści, czy powiedzmy te szablony, one są gdzieś naturalnie w naszej ludzkiej świadomości zakodowane i ludzie prawdopodobnie takiej opowieści po prostu oczekują i taką opowieść też tworzą i powtarzają od pokoleń. Mity greckie, mity rozmaitych innych społeczeństw, one wszystkie są w jakiś sposób podobne. I teraz bardzo to dobrze brzmi, że Lukas świadomie kręcąc film chciał zbudować jakiś mit, chciał powiedzieć coś ważnego. ale nie jestem pewien, czy to właśnie nie jest jakiegoś rodzaju mit. Czy jemu nie chodziło po prostu o to, żeby zrealizować jakieś być może swoje marzenie, może jakiś swój plan, przedstawić po prostu jakąś historię i w momencie, kiedy on zaczynał pisać scenariusz, wcale nie jest takie pewne, czy on chciał budować coś dużego, coś ważnego. Bo przygotowując książkę czytałem rozmaite artykuły na temat George'a Lucasa, jego młodości, czym on się zajmował. On się zajmował przede wszystkim wyścigami samochodowymi w tej swojej małej miejscowości, w której się wychowywał. Pewnego razu przytrafił mu się przykry wypadek samochodowy. i wtedy zaczął rozmyślać o tym, jaką by tutaj stworzyć historię, ale te wszystkie podstawy, które on wykorzystał, te fabularne na przykład, jakieś tam wzorce bohaterów, on to wszystko zaczepnął z różnych powieści tanich, groszowych oraz z komiksów, które oglądał w sklepie swojego ojca, ponieważ jego ojciec w tej miejscowości to było chyba Modesto, On był właścicielem kiosku, takiej jakiejś drogerii, gdzie na półkach roiło się od różnego rodzaju groszowych, przygodowych powiastek i Lukas podobno się w tym zaczytywał. Sam się do tego gdzieś tam przyznawał.
[08:55.05 → 09:00.93] A: Tarantino siedział w wypożyczalni wideo, a Lukas w komisarii.
[09:01.15 → 09:36.21] C: Także Lukas posłużył się tymi schematami. które są nam wszystkim bliskie, one są bardzo dobrze odczytywane właśnie. Dlatego, że te schematy się tam znalazły, to widownia prawdopodobnie to tak dobrze odczyta, ponieważ z jakiegoś powodu, no to współgra po prostu z oczuciami tej Gwiezdnej Wojny ten film, to była swego rodzaju taka bramka, która właśnie nie pokazując do końca wszystkiego wprost, w jakiś łopatologiczny sposób, ale pozwalała ożyć tej wyobraźni i odczytać te wszystkie znaczenia, które tam są ukryte.
[09:36.45 → 10:03.67] A: Panie Jakubie, to pytam o jedno, bo ile pamiętam przed Kwiecnymi Wojnami funkcjonowała już rzeczywistość Star Treka w telewizji amerykańskiej. Jeśli oglądamy te stare Star Treki z tamtego czasu i to, co Lukas zaproponował, to widzimy jednak skok nie tyle jakościowy w technologii realizacji, ale także właśnie w opowiadaniu, w tej historii, w skupieniu na bohaterach. Czy on rzeczywiście planował odcięcie się od tych space opera typu Star Trek i otwarcie się na fantasy?
[10:04.87 → 10:28.33] C: Przede wszystkim był zainspirowany starymi serialami, takimi czarno-białymi, które nawet były wyświetlane w kinach kiedyś. jak Flash Gordon albo Buck Rogers, tego rodzaju historie. To go przede wszystkim inspirowało. Tak szczerze mówiąc, ja sporo czytałem o Lukasie przecież z racji swoich zainteresowań i nie trafiłem nigdy na żadną wzmiankę o Star Treku. Tak szczerze mówiąc, nie wiem co on
[10:28.33 → 10:39.11] B: na temat... To jest ta podstawowa rywalizacja w popkulturze, że albo Star Trek, albo Star Wars. Rzadko się zdarza, żeby ktoś Był fanem albo fanką obydwu uniwersów świata.
[10:39.12 → 11:15.59] C: Na farach się pojawiały takie dyskusje, Star Trek kontra Gwiezdne Wojny, kto by wygrał, na przykład czy krążownik, czy statek ze Star Treka Enterprise. Enterprise czy Soko Milenium. I tak dalej. Ale chodzi o to, że na pewno Gwiezdne Wojny, ta pierwsza trylogia, one mają strukturę mitu. Z tym się trzeba zgodzić, tylko nie jestem pewien, I nie wiem, czy to można ustalić, czy Lukas to zrobił specjalnie. Wiadomo, że on na pewno Kambela znał, bo Lukas studiował i tam gdzieś na pewnym etapie Kambel był jego wykładowcą. Także Lukas słyszał to, co Kambel mówił.
[11:18.14 → 11:30.40] A: No i gdyby tak było w rzeczywistości, byłby to wielki plus dla amerykańskiego systemu uniwersyteckiego jednak, że wpływ wykładowców na artystów jest ważny. Mogę dorzucić jeden wątek?
[11:30.40 → 13:11.88] B: Dorzuciłabym jeszcze jeden wątek taki już bardziej związany z kinem jako takim w tamtym czasie, bo to był w ogóle czas, kiedy tworzyło się nowe hollywoodzkie kino przygodowe, bo to nie tylko wtedy zaczynali tacy twórcy właśnie jak George Lucas czy Steven Spielberg, którego gdzieś tak tutaj przywołałam, bo jednak to była taka era, to się ładnie nazywa w takich popkulturowych bardziej analizach i też takich geekowskich, czyli fanowskich, czas brodaczy w kinie, bo był Steven Spielberg, George Lucas, Stanley Kubrick również brodacz, Francis Ford Coppola również brodacz. Oni wszyscy w tym samym czasie robili te swoje wielkie opowieści, byli prawdziwymi autorami. Część z nich właśnie w samym centrum kina, które wcześniej gdzieś można potraktować jako kino masowe, czyli takie nastawione bardziej na na odbiór rozrywkowy, ale niekoniecznie gdzieś osadzone w tej głębszej świadomości. A u każdego z tych twórców znajdziemy tam pokłady, jeśli się zaczniemy oczywiście nad tym zastanawiać, bo możemy też na to patrzeć jako na czystą rozrywkę. Ale faktycznie gdzieś ten element kina nowej przygody, jak to dzisiaj nazywamy, był bardzo mocno też zainspirowany, tak jak Jakub mówił wcześniej o tym, że George Lucas odnosił się do swojego dzieciństwa, Steven Spielberg również, każdy z nich cofał się właściwie w czasie ku temu, co przeżył jako dziecko, więc całe to kino też jeszcze przy okazji tego mitu, napędzała jakaś niesamowita nostalgia. My dzisiaj na to patrzymy z naszej perspektywy nostalgicznie, ale ci twórcy cofali się do własnego dzieciństwa.
[13:12.10 → 13:17.90] A: My szukamy swojego dzieciństwa w tych filmach. Oni to dzieciństwo musieli wymyśleć i ulepić z tego, co przeżyli.
[13:17.90 → 14:07.85] B: Tak, pewną fantazję na temat własnego dzieciństwa i myślę, że takim współczesnym filmem, który można by tutaj przywołać jako pewien materialny dowód na to, jak to działało dla tych twórców, jest film, który miał bardzo dużo w tym roku nominacji do Oscara, ale tej najważniejszej reżyserskiej jednak Steven Spielberg tutaj nie zdobył tego trofeum, czyli film o jego nostalgii, czyli Fabelmanowie, gdzie właściwie to widać z jakiego kina, z jakich opowieści on został ukształtowany. Pod tym względem George Lucas jest de facto, oni wiele razy ze sobą współpracowali, są reprezentantami tego samego pokolenia, podobnej wrażliwości jeśli chodzi o to kino popkulturowe, więc możemy to Chciałabym to ze sobą tutaj też tak połączyć. Ja czekam na taki film, żeby George Lucas poopowiadał o tych swoich inspiracjach. To mogłoby być ciekawe.
[14:08.19 → 14:16.03] A: Powstał film o kulisach realizacji Ojca Chrzestnego, więc myślę, że opowieść o tym, jak kręcono Gwiezdne Wojny, gdzieś tam czeka już w kolejce.
[14:16.05 → 15:33.49] C: Też jeszcze a propos tego dziecka, bo chodzi o to, że Spielberg oraz Lucas, oni odwoływali się, jak zauważyliśmy, do tych swoich dziecięcych wspomnień, do tej nostalgii, ale w ogóle przez to oni w jakiś sposób załapali kontakt z tą dziecięcą wyobraźnią. z troszeczkę infantylnym, dziecinnym sposobem postrzegania świata, ale to robili w sposób bardzo wdzięczny, taki, że to się dobrze oglądało. I teraz trzeba zwrócić też uwagę, jakie było tło, bo na przykład za pierwszy blockbuster uważa się szczęki Spielberga. To był 76. chyba, o ile dobrze pamiętam rok. Później przyszedł Lukas z Gwiezdnymi Wojnami i później to się wszystko rozkręciło, Indiana Jones i kolejne filmy. Natomiast trzeba zwrócić uwagę na to, że zanim te filmy się pojawiły, to kino poruszało dosyć, to kino komercyjne, jednak poruszało dosyć poważne problemy. Jeżeli to nie były jakieś filmy pokroju taksówkarza na przykład, albo jakieś tam rozliczeniowe, rozliczające się z przeszłością amerykańską, bo dopiero co mieliśmy wojnę w Wietnamie na przykład przegraną. Jeżeli to nie były takie poważne tematy, to wtedy wcześniej mieliśmy do czynienia na przykład z kinem katastroficznym. Także człowiek, który szedł do kina, przeżywał tam zazwyczaj jakieś emocje przykre.
[15:33.49 → 15:34.39] A: Efektowne tortury.
[15:34.63 → 15:50.31] C: Jakieś przykre. A tutaj nagle... Nie wiem, jakie to emocje mogły powstawać podczas oglądania szczęk wówczas. Czy to była przyjemna zabawa. Niemniej jednak Lukas już na pewno zaoferował rozrywkę w takiej czystej postaci.
[15:51.05 → 16:59.72] A: Chciałbym, żebyście spróbowali mi wytłumaczyć jeszcze jeden aspekt dotyczący bardziej przestrzeni społeczno-politycznej tamtego czasu, bo końcówka lat 70. musiała w jakiś sposób płynąć także na tematykę tych filmów, czy w sposób ujęcia starcia dobra ze złem. Mamy inwazję Związku Radzieckiego na Afganistan, mamy rewolucję w Iranie, stan wojenny w Polsce i kolejne możemy elementy dokładać tego pochodu zła, które można nazwać imperium kontratakuje. Czy Gwiezdne Wojny były takim antidotum na te strachy, jest przecież kryzys paliwowy jeszcze, na te strachy tamtego czasu, że amerykańska, europejska, światowa publiczność bała się, że ten świat idzie ku złemu, zmienia się nieodwracalnie i ten liberalno-demokratyczny porządek jest zagrożony. W związku z tym wysyłamy flotę kinową Hollywoodu na ratunek idei, że o wolność warto walczyć, że trzeba się poświęcić, i że każdy świat jest trochę ludzki i dzięki temu można go zrozumieć i naprawić. Jak myślicie, ta polityka miała znaczenie?
[17:00.20 → 17:39.89] B: Tak. I tu mogę postawić kropkę. Nie, nie postawię jej oczywiście, nie byłabym sobą. Jednak jakby na to nie patrzeć, takie filmy jak Gwiezdne wojny, ale w ogóle filmy, które są bardzo w głównym nurcie, czyli są dostępne właściwie dla każdego widza, są bardzo popularne, one zawsze mogą zostać w taki sposób zinterpretowane, że służą umacnianiu albo podkopywaniu, albo jakiemuś lekkiemu zmienianiu porządku, który jest w tym momencie, a przede wszystkim temu, żebyśmy my jakoś jako widzowie odzyskali na przykład nadzieję, bo taka rola
[17:39.89 → 17:43.91] A: hollywoodzkiego kina zawsze... Tu trzeba powiedzieć, że słowa baśnie opowiadano.
[17:44.15 → 18:33.39] B: Tak, tak zwana społeczna rola kina jest tutaj jak najbardziej obecna. Oczywiście to nie jest też tak, że zmużdżają się, że tak powiem, twórcy w Hollywood jakby tutaj odpowiedzieć na właściwie to, co się dzieje w świecie. Sam fakt, że żyją w nim sprawia, że to przez nich przepływa. Ja użyję tutaj porównania, żeby pokazać jak to mogłoby wyglądać również w kontekście Gwiezdnych Wojen w tym kontekście, o którym ty powiedziałeś społeczno-politycznym, wojennym, powojennym, rywalizacji zbrojeń itd. A takim wdzięcznym przykładem i bardzo namacalnym dzisiaj jest kino superbohaterskie, które działa w bardzo podobny sposób. Czyli może, ale nie musi odpowiadać na zapotrzebowanie ideologiczne, z jakim my mamy do czynienia w danym momencie.
[18:34.67 → 18:43.60] A: Ale nie nazwałabyś pierwszej trylogii eskapistyczną trylogią. Proponujemy wam bać, żebyście zapomnieli, że jest strasznie i nic nie możecie.
[18:43.60 → 19:54.36] B: Niekoniecznie musi chodzić o eskapizm, to bardziej może chodzić o takie myślenie, które może przy dobrym wietrze, że tak powiem, wpłynąć na postrzeganie ludzi rzeczywistości wokół siebie. Niekoniecznie zakładanie różowych okularów albo ucieczka, ale odzyskanie jakiejś siły, jakiejś nadziei właśnie, no to tutaj jakby ten element nadziei nawet w sytuacjach beznadziejnych jest częścią tego układu. No i wspomniałam o tych superbohaterach, żeby pokazać na konkretnym przykładzie jak to wygląda. Popularność kina superbohaterskiego po 11 września to nie jest żaden przypadek. To jest ten moment, kiedy Ameryka podupada, kiedy śpiewa sobie w tle piosenkę I Need a Hero i wszyscy chętnie by chcieli, żeby przyleciał Superman i załatwił te wszystkie sprawy, żeby już było wszystko znowu w porządku i trzeba jakiegoś umocnienia, a to umocnienie właśnie to, o czym mówiliśmy wcześniej, bierze się z tych mitologii różnego rodzaju, więc skoro to tak działało właśnie w tamtym momencie Batman stojący nad... Nie zawsze musi być o Batmanie. Jak jestem ja, to musi być Batman. Czy to jest James Bond, czy to są Gwiezdne Wojny.
[19:54.45 → 19:56.32] A: Zrobimy kiedyś specjalne spotkanie.
[19:56.39 → 20:51.18] B: Obiecałeś mi to w zeszłym roku, więc czekamy na to. Czy to jest Batman stojący nad Gotham, który właściwie uratuje ten świat? Czy to będzie Iron Man w tym drugim uniwersum, czyli w Marvelu, który dzięki mocy własnych wynalazków potrafi odwrócić porządek rzeczy? To jest coś, co daje nam widzom nadzieję, że Przynajmniej w kinie możemy ten właśnie rodzaj pozytywnych emocji w sobie zbudować i dzięki temu mieć więcej możliwości działania w samym świecie. Ja co prawda nie miałam okazji obejrzeć Gwiezdnych Wojen wcześniej niż w latach 90. w Polsce, ale ich powrót wtedy właśnie do kina kiedy ja byłam małą dziewczynką, też był takim wydarzeniem dającym nam tutaj nadzieję na to, że właściwie zmienia się świat na lepsze. I pamiętam to, że Gazeta Wyborcza na pierwszej stronie pisała o tym, że Gwiezdne Wojny są w kinach i że to było wydarzenie takiej klasy...
[20:51.18 → 20:53.26] A: Nie musieliśmy czekać ile? Dwa lata na premierę?
[20:53.80 → 23:25.99] C: Tak jak w latach siedemdziesiątych? To był 1977, mam nadzieję, u nas 1979. Imperium kontratakuje, dłużej czekaliśmy, bo stan wojenny troszeczkę tutaj przeciągnął. Natomiast tutaj chciałbym jeszcze do tematu dorzucić parę swoich uwag. Przede wszystkim na temat roli kina, bo tu chyba chodzi w ogóle o rolę kina. Więc kino pełni różne funkcje i jeszcze ewoluuje w czasie. Wiadomo, że na początku to była jakaś tam jarmarczna rozrywka. Natomiast wydaje mi się, że w tej chwili troszeczkę powraca tego typu podejście, bo znowu mamy do czynienia z taką rozrywką, która, jak to kiedyś Andrzej Kołodyński napisał w jednej ze swoich książek z 88 roku bodajże, Dziedzictwo wyobraźni. Kino stało się w pewnym momencie i znowu się staje workiem cudów. Workiem cudów, które się z niego wysypują i mają po prostu bawić. Kino oczywiście może być mądre, Mogą tam pojawiać się treści, o których warto poświęcić uwagę i skoncentrować się na nich, przemyśleć nawet. Natomiast chyba w Gwiezdnych Wojnach nie o to chodziło, twórcom przynajmniej. Kino oczywiście może być też propagandowe. i rzeczywiście może być tworzonym celowo antidotum na jakieś stresy, bo przecież Superman pojawił się w okolicach II wojny światowej i on później walczył, ale to w komiksach, chociaż w serialach telewizyjnych zdaje się też, na przykład z nazistami. Także rzeczywiście zawsze jakieś takie postacie, tylko nie sądzę, żeby poważni ludzie szukali naprawdę ucieczki przed rzeczywistością w opowieściach. Czy rzeczywiście komuś daje satysfakcję fakt, taką autentyczną, prawdziwą i poczucie jakiegoś bezpieczeństwa, że na przykład karty wojny zabijają Adolfa Hitlera nagle na ekranie. Czy z tego powodu się rzeczywiście czujemy lepiej, że coś takiego mogłoby się wydarzyć i czerpiemy nadzieję, że ewentualnie teraz w sytuacji zagrożenia, w której przyszło nam dzisiaj żyć, rzeczywiście jakiś Iron Man czy inny cudak nam pomoże. Ja tutaj podpieram się autorytetem Scorsese, który zdaje się powiedział, że ten rodzaj kina to nie jest w tej chwili kino, tylko to jest cyrk. Ja tak nie twierdzę, bo kino oczywiście, jak powiedziałem, może pełnić różne...
[23:25.99 → 23:29.61] B: Nie wiem, czy mamy czas na tę bitwę.
[23:30.31 → 26:37.58] C: Tylko teraz jeszcze do Gwiezdnych Wojn, chciałem wrócić. Cokolwiek byśmy mówili o Gwiezdnych Wojnach, to na pewno ta pierwsza trylogia nie była świadomie konstruowana w taki sposób, żeby kogoś pocieszać, czy żeby nieść jakieś treści propagandowe, bo nikt nie spodziewał się takiego sukcesu. Kino fantastyczne nie było wtedy szczególnie popularne. Film pojawił się na początku w 30 kilku kinach zaledwie. Chociaż to też był celowy zabieg marketingowy, bo jednak tego typu podejście generowało bardzo długie kolejki, a takie kolejki budziły ciekawość. Dlaczego ludzie, takie tłumy chcą obejrzeć Gwiezdne Wojny. Nikt się wtedy nie zastanawia, że to dlatego takie kolejki się ustalają, że jest tak mało kin. Natomiast reklama była skromna. Spodziewano się jakichś tam wpływów, ale nie tak ogromnych, jakie nastąpiły. Myślę, że tutaj dosyć niespodziewane chyba dla samego Lukasa nastąpiło takie zachłyśnięcie się publiczności tą opowieścią i pojawiła się taka autentyczna radość, która później zaowocowała rozmaitymi aktywnościami i takim zapotrzebowaniem. No bo tu znowu by trzeba porozmawiać o funkcjach kultury popularnej, która w pewnym momencie działa w taki sposób, że wytwarza jakieś zapotrzebowanie, aby je zaspokoić. Natomiast tutaj coś zaprezentowano i naprawdę w tym momencie rynek zaczął ssać, zasysać te treści. Autentycznie widzowie pisali listy do wytwórni, domagając się, aby powstał fanklub. I w momencie, kiedy ten fanklub został założony oficjalny w roku 1978, po trzech miesiącach było 2,5 tysiąca uczestników, członków tego fanklubu. A w 1983 roku, kiedy wchodził Powrót Jedi, to już było około 300 tysięcy członków fanklubu Gwiezdnych Wojen. Także to było zjawisko masowe. Pojawiło się zapotrzebowanie na zabawki, no bo teraz zabawki towarzyszą wszystkim premierom dużych na przykład filmów. Takich jak to kino bohaterstwo, w Gwiezdnych Wojnach to nawet już figurki się czasami pojawiają wcześniej, zanim film wejdzie na ekrany kin. Natomiast wtedy firma nie zdążyła przygotować figurek do sprzedaży na święta roku 1977, kiedy ten film wszedł na ekrany kin. Tam sprzedawano taką Co coś w rodzaju przedpłaty, to można było kupić opakowanie do tych figurek z odpowiednim certyfikatem. Dzieciom dawało się na gwiazdkę taki certyfikat i dopiero na podstawie tego certyfikatu producent rozsyłał w kwietniu 1978 roku zabawki dzieciom, które otrzymały tego rodzaju promesę na święta. Także na pewno nie spodziewano się aż takiego sukcesu jaki nastąpił. A w związku z tym sądzę, że nie za bardzo tam była troska o to, żeby zawrzeć jakieś treści, które miałyby kształtować jakiś gust czy sposób myślenia, czy nawet emocje jakiegoś tam bardzo masowego wiza.
[26:37.82 → 28:23.68] A: Lukasz ponumerował te trzy pierwsze części trylogii. dość dziwnie. Mieliśmy czwórkę, piątkę i szóstkę i chyba od razu sygnalizował, że będzie jedynka, dwójka i trójka i może siódemka, ósemka i dziewiątka. Mamy premierę powrotu Jedi, po czym z punktu widzenia polskiego fana, bo ja nie miałem wtedy dostępu do do zagranicznych informacji prasowych na temat tego, co się kręci w Hollywood. Internetu, jak wiemy, nie było wtedy jeszcze. I nie wiedziałem, dlaczego tak długo trwa przygotowywanie kolejnych części Gwiezdnych Wojen. Dlaczego jest taka przerwa między szóstką, a mrocznym widmem, czyli jedynką. Jak Wy wytłumaczycie tę przerwę? Bo rozumiem, że Lukas zarobił mnóstwo pieniędzy. Jego firma była w absolutnym topie finansowym, zarabiał na figurkach, na plakatach, na wizerunkach aktorów zapewne, więc wszystko wydawało się, że według reguł rynku powinno doprowadzić do bardzo szybkiego przygotowania kolejnej odsłony. Tymczasem scenariusze i przygotowanie zajęło 10 lat, 11. Policzmy to dokładnie. Czemu to aż tyle czasu zajęło? Czy jest to związane z jakimś kryzysem w kinie? Pamiętam był taki duży wstrząs związany z opowieściami o piratach. pojawił się film, który rozwalił w ogóle wszelkie założenia i oczekiwania związane z taką przygodą na morzach, wskrzeszeniem mitu pirackiego i nikt potem przez długie lata aż do Piratów z Karaibów nie sięgnął po tę scenerię, po te wątki. Czy coś takiego pod koniec lat 80. się wydarzyło, co opóźniło pracę nad trylogią? Jak rozumieć tą przerwę?
[28:24.56 → 30:14.96] B: Ja jeśli chodzi o faktografię wiedzy nie mam, więc tutaj spoglądam na ciebie. Bardziej mogę powiedzieć o tym, jak działają cykle produkcyjne w kontekście kina popularnego. Każdy gatunek właściwie ma taki swój moment. że się zaczyna rozkręcać, bo tam jest nasycenie pewnego rodzaju i później przychodzi ten moment po tej bardziej zacienionej stronie wzgórza. Takim klasycznym przykładem gatunku, o którym można w taki sposób opowiadać jest western, który też kiedyś rządził ludzką wyobraźnią amerykańską, czyli ludzką, no bo w kontekście kina popularnego jednak Niezmiennie jest tak, że to jest ten wyznacznik kierunku. No i później pojawiają się różne sposoby wyjścia z tego, nazwijmy to kryzysu gatunkowego. Jednym z nich jest właściwie, to może zostawmy ten temat, poczekajmy aż coś się nowego wydarzy. Ja mówię bardziej o tych procesach, nie mówię o konkretnym przykładzie Gwiezdnych Wojen, bo tak jak mówię, jak to wyglądało od strony produkcyjnej i faktograficznej, szczerze mówiąc nie wiem, ale pod względem pewnej idei, Też wydaje mi się, że ten przebieg czasowy tak na oko, to nie jest 20 lat, ale to jest trochę mniej. To jest wystarczający też czas, żeby ci fani, którzy wtedy oglądali jako dzieci, dorośli, mieli własne dzieci, chcieli je zarazić tym światem i do niego je zaprosić niejako, czyli de facto w funkcji i tak z perspektywy czasu możemy na to patrzeć, możemy patrzeć na tę popularność tej drugiej trylogii, czyli właściwie tej wcześniejszej, właśnie z takiego klucza, że jest nowa publiczność, którą ktoś chce do tego świata ze sobą zabrać, nie tylko i wyłącznie ze względów produkcyjno-finansowych, przemysłowych, ale ze względów emocjonalnych.
[30:14.98 → 30:44.29] A: Wytnę się, bo pamiętam tamten czas, pamiętam swoje rozczarowanie, jak pojawił się Mroczne Widmo, Ja już dorosłem po oglądaniu tej pierwszej trylogii i liczyłem, że ta seria dorośnie razem ze mną, że będzie bardzo dorosłą, gorzką opowieścią. Tymczasem wydawało mi się, że Mroczne Widmo jest kolejnym restartem bajkowym dla jeszcze młodszej widowni i już obcej mi, bo ja urosłem. A ktoś opowiada dalej dla 10, 12, 14-latków.
[30:45.15 → 32:59.50] B: Chcielibyśmy pewnie, żeby te opowieści rosły razem z nami, dlatego myślę, że taką odrobioną lekcją w popkulturowym, superpopularnym sensie jest Harry Potter, który po prostu trwa na tyle długo, że ten, kto zaczyna czytać, zaczynał, kiedy te książki wychodziły i pojawiały się filmy, mógł rosnąć razem z bohaterem i wejść z nim w wiek. powiedzmy młodego, dorosłego, bo tak to tutaj wygląda. W przypadku Gwiezdnych Wojen faktycznie dochodzi do tych restartów. Restartów, które właściwie są sequelami albo prequelami, czyli dzieją się później albo wcześniej, ale jeśli chodzi o tę emocjonalność, to właściwie tak to działa. Zachęcam, jeśli gdzieś ten film uda się państwu zdobyć. Powstał taki film dokumentalny, anglojęzyczny tytuł brzmi The People vs George Lucas. I The People, czyli owi ludzie w tytule, reżyserem jest Aleksander O'Philip. To jest taki amerykański reżyser filmów dokumentalnych, który robi filmy o filmach w ramach filmu, tak bym to określiła. Bo na koncie wiele produkcji, teraz nowy jego film będzie poświęcony relacjom kina Davida Lyncha z Czarnoksiężnikiem z Krainy Oz. Zrobił też film o Williamie Fritkinie i o egzorcyście. Naprawdę o obcym Ridleya Scotta. No i właśnie zrobił też film o tym, jak fani podchodzą do tego, czym Gwiezdne Wojny są. No bo oni są ani opowieścią, ani filmem, ani właściwie są fenomenem. No nie da się tego inaczej ująć, mam wrażenie. I tam właśnie pod koniec tego filmu dokumentalnego jest To o czym ty powiedziałeś, że rozczarowanie tą drugą trylogią wśród dorosłych widzów brało się z tego, że ona właśnie nie urosła, ale fandom wśród tych młodych, siedmiu, ośmiu, dziesięcioletnich dzieciaków zaczął się budować. I co się dzieje 20 lat później? Mamy kolejne rozdanie pod tym względem. Myślę, że o tym też będziemy mówić, kiedy już właśnie tamte dzieciaki z tych najntisów tak zwanych, znowu są dorosłe i znowu mogą kogoś wprowadzić. Więc to jest, jak mówię, to nie jest faktografia, to jest po prostu obserwowanie pewnego procesu, który wydaje mi się dosyć naturalny.
[32:59.52 → 33:06.44] A: Wymuskanie strategii, która się wyłoniła trochę samorzutnie chyba. Albo ktoś ją zaplanował. Panie Jakubie, jak pan tłumaczy tą przerwę?
[33:06.46 → 33:07.40] B: Tak, to widzę.
[33:08.34 → 33:49.29] C: Otóż. przede wszystkim, żeby opowieść mogła rosnąć razem z widzem, dojrzewać, to muszą też dojrzewać twórcy. I twórcy muszą być gotowi do tego, żeby zaoferować widzowi jakąś dojrzałą opowieść. Czy George Lucas do tego był przygotowany, to nie jestem taki pewien. Natomiast czy był gotowy do kręcenia w ogóle Gwiezdnych Wojen, ale też przypomnijmy, że siłą tych Gwiezdnych Wojen było jednak to oczarowanie tego wewnętrznego dziecka. Odwoływały się one jednak do tej radosnej jakiejś istoty, która w nas siedzi i chce poznawać przygody.
[33:49.57 → 33:51.91] B: Z mojej perspektywy to bardzo śmiesznie zabrzmiało.
[33:52.69 → 34:38.32] C: To też jest potencjalny widz kolejnych trylogii i nabywca figurek oraz innych gadżetów. No bo niestety George Lucas też to troszeczkę w taki sposób postrzegał. Przede wszystkim on w wywiadach przekonywał, że już jest tak wypalony, że nie jest w stanie kręcić Gwiezdnych Wojen. Jest taka książka Olivera Denkera pod tytułem, jak powstawała kosmiczna trylogia i z niej wynika, że kręcenie kolejnych epizodów to była jakaś męczarnia dla Lukasa, że tam nic się nie układało po jego myśli, rosły koszty, tracił na tym nerwy. I po prostu za każdym razem był tak zmęczony, tak twierdził, że nie chce tego dalej ciągnąć.
[34:38.59 → 34:39.61] A: Mówimy o pierwszej trylogii.
[34:39.64 → 36:06.24] C: Mówimy o pierwszej trylogii cały czas. A potem najwyraźniej sobie wypoczął. I rzeczywiście dorosły kolejne pokolenia widzów. I teraz tutaj możemy wrócić znowu do tego wątku budowania mitu. Bo Lukas, sądzę, że przez ten czas zapoznał się też z tym odbiorem krytycznym. Tam nieraz poruszano tego rodzaju kwestie. że oto on budował taki mit i on chyba w tym momencie właśnie uwierzył w to, że jest w stanie zbudować jakiś mit. I ja mam takie poczucie, że on kręcąc tę nową trylogię chciał koniecznie udowodnić, że rzeczywiście buduje mit. I tutaj już widać, że tutaj rzeczywiście on przygotowując scenariusz chciał wykorzystać tego rodzaju szablon. Także sądzę, że tak to wyglądało. I jeszcze jeden aspekt, a mianowicie nasycenie rynku, bo co prawda Gwiezdne Wojny zrobiły wielką furorę, ale chyba troszeczkę się przeżyły wtedy, bo zakończenie w postaci powrotu Jedi okazało się satysfakcjonujące. Widzowie byli zadowoleni. Ta historia była budowana, były te pierwsze Gwiezdne Wojny 1977 roku, które wzbudziły ciekawość. Imperium kontratakuje, film, który wspaniale tę historię rozbudował, pociągnął ją gdzieś tam w obszary bardziej dostępne dla troszkę dojrzalszego widza. To był ten moment, kiedy jakby Gwiezdne Wojny zaczęły dojrzewać chyba z widzem. Tak mi się wydaje moglibyśmy.
[36:06.44 → 36:13.46] A: Trzecia część domknęła opowieść. Był happy end. Świat znalazł, czy wojna znalazła swoją kulminację.
[36:13.72 → 37:36.59] C: Tak i ta opowieść domknięta. Jeszcze Lukas poprawił to, co mu się nie podobało w pierwszych Gwiezdnych Wojnach, bo tam był niezadowolony z tego ataku na Gwiazdę Śmierci i wtedy jeszcze nie było takich rozwiązań technicznych, które by pozwoliły to zaprezentować w taki sposób, jak on chciał to zrobić i znowu powtórzył atak na Gwiazdę Śmierci w Powrocie Jedi. To wszystko się skończyło, ludzie byli zadowoleni. Równocześnie ukazywały się na przykład komiksy, które zaczęły się ukazywać jeszcze dwa miesiące przed premierą pierwszych Gwiezdnych Wojen. Produkowano też figurki z Gwiezdnych Wojen. Dlaczego ja o tym wspominam? Bo w tych latach osiemdziesiątych, osiemdziesiąty piąty, osiemdziesiąty szósty rok zaczęło spadać bardzo zainteresowanie tym wszystkim. Komiksy nie były już kupowane. Na figurki też już nie było takiego zapotrzebowania. Fabryka Kennera wypuściła kolejną jakąś serię. Ona się słabo już sprzedawała bardzo. Także było widać, że zapotrzebowanie spadło. Widocznie producenci byli przez to też mniej zainteresowani kręceniem Gwiezdnych Wojen. I później naprawdę było trzeba zaczekać na ten moment, kiedy chyba dojrzeli ci widzowie, którzy byli kiedyś dziećmi. w których świadomość i te Gwiezdne Wojny tak mocno się wyryły, że oni chcieli to koniecznie kontynuować, pociągnąć gdzieś dalej i nastąpiła kontynuacja. Oczywiście zaczęło się od komiksu, zaczęło się też od książki. publikowano też opowiadania, które pisali... Właśnie ten
[37:36.59 → 37:47.95] A: największy wybuch fanowskiej twórczości, pożerzającej świat Lukasa, to jest właśnie ta druga połowa lat 80., kiedy nie ma nowych filmów, ale trzeba opowiadać historię z tego uniwersum? Właśnie nie.
[37:48.07 → 39:11.09] C: Druga połowa lat 80. to jest taka pasucha. W zasadzie nic się wtedy nie działo. W 1986 przestano produkować te figurki, przestano produkować komiksy, nic się nie działo. i fandom też się szczególnie nie rozwijał. Owszem, istniały jakieś tam nieoficjalne fankluby, ten oficjalny też istniał tam z przerwami, ale nie było za bardzo oferty. I jak mówię, to wszystko wybuchło w momencie, kiedy pojawił się komiks w 92 roku. Także zaczęło się od komiksu i wtedy właśnie w 90-tych latach zaczęła się działalność fanów. Ale już szczególnie pod koniec, kiedy pojawił się internet i można było dotrzeć do innych ludzi zainteresowanych podobnymi tematami i powiedzmy takie samodzielne, entuzjastyczne tworzenie takich materiałów. Nabrało sensu, no bo ile czasu można pisać do szuflady, czy przygotowywać jakieś broszury, drukować je, rozsyłać pocztą do piętnastu zainteresowanych tym osób. Internet otworzył bardzo ten portal, przez który to wszystko złożyło.
[39:11.19 → 39:51.59] A: Skupmy się teraz na drugiej trylogii, czyli pierwszej trylogii prequeli. Jaki świat dostaliśmy od Lukasa w tym drugim podejściu do uniwersum Gwiezdnych Wojen? Oczywiście miał za zadanie wyjaśnić genealogię zła w tym świecie, pokazać wydarzenia, które doprowadziły do pojawienia się Luka Skywalkera, księżniczki Leyi, co się działo z Obi-Wan Kenobi przed pojawieniem się Imperium. Jaki świat dostaliśmy, jak on został skonstruowany, jak tam zostały rozłożone właśnie rację dobra i zła, demokracji i totalitaryzmu. Możemy jakiś przewodnik po tym nowym świecie, pełniejszym świecie Star Wars z tamtego czasu stworzyć?
[39:52.67 → 43:19.88] B: Myślę, że zanim to zrobimy, dorzuciłabym jedną rzecz tylko do tego, o czym była mowa, czyli do tej twórczości fanowskiej, bo z tej książki, która tutaj stoi i z filmu, który wiąże się z tą książką, możemy się dowiedzieć, jak bardzo ta produkcja fanowska jednak napędzała też popularność tego, chociażby tutaj w Polsce, w PRL-u myślę, że Kuba więcej o tym później też opowie, bo to jest super ciekawe, ale właśnie ta druga trylogia, zanim trochę ją rozłożymy na czynniki pierwsze, ona stworzyła ten niebywały potencjał uzupełniania, dopowiadania i poprawiania tego, co się nie podobało. I gdyby nie Internet, że tak powiem znowu, gdyby nie Internet i gdyby też nie możliwości technologiczne, czyli proste programy do montażu, możliwość kopiowania tego filmu i posiadania go na własnym dysku, a nie tak jak to, co się działo tutaj w latach 70. czy 80., że ewentualnie przeglądanie zdjęć i puszczanie sobie muzyki Johna Williamsa z offu, żeby się poczuć tak jakby się to znowu oglądało. Po prostu oczami wyobraźni widzę te fan kluby, które właśnie coś takiego robiły. Tylko właśnie, a może gdybyśmy my fani po prostu też wskazali drogę w jaką to może iść, co zrobić, żeby to było lepsze, to by się wcześniej też nie mogło wydarzyć, bo jednak ta możliwość zwrotki, czyli takiego feedbacku ze strony fanów, realnego. Moim ulubionym przykładem jest coś, co się nazywa, jeśli dobrze pamiętam, Phantom Cut. czyli poprawiona przez fanów, zmontowana na nowo, w bardzo profesjonalny sposób, wersja Mrocznego Widma, którą wydawano też właśnie w drugim obiegu oczywiście, no bo o tym już wspomnieliśmy. Imperium Georgia Lukasa jest imperium copyright, czyli to wszystko należy do niego, łącznie z tymi produkcjami fanowskimi, które są od razu obwarowane tymi prawami autorskimi, właśnie tam własności intelektualnej, tak dokładnie to brzmi. w Stanach Zjednoczonych, więc nie wolno tutaj niby za bardzo robić, ale jednak każdy fan chce swoją cegiełkę dołożyć, więc albo ta opowieść właśnie poprawiająca niejako mroczne widmo, albo też taki projekt internetowy, w którym cały film, ale to akurat była Nowa Nadzieja, w którym fani rozdysponowali między sobą po 15 sekund filmu i każdy mógł zrealizować kawałeczek w wybranej przez siebie technice. Jest to absolutnie nieoglądalne, bo animacja po chwili zamienia się w film aktorski, w film dokumentalny, w czarno-biały. Wszystko tam jest, ale jest to też taki list miłosny właśnie, który wywołany przed chwilą internet umożliwił. Więc ja na tą akurat, tak uprzedzając trochę to, na tą trylogię z lat dziewięćdziesiątych i przełomu, patrzę przede wszystkim jako możliwość dla nas widzów i fanów, żeby cokolwiek z tym działać w takim realnym sensie i też w ten sposób podbijać ten walor kultowości tego, z czym mamy tutaj do czynienia. Bo to już nie jest tylko oglądanie, ale też takie realne współuczestniczenie w tym, czym Gwiezdne Wojny mogą być. takie najjaśniejsze wydarzenie związane z tym, co wniósł to drugie podejście czy ten restart.
[43:19.90 → 44:23.02] A: To ważne, co powiedziałeś, ale wejdźmy teraz w ten świat trylogii prequeli. Co nam Lukas zaproponował? Bo nagle, ja pamiętam, że najbardziej fascynujące dla mnie w tym obrazie Mroczne Widmo był Coruscant, czyli ta planeta, Planeta Stolica całego systemu Starej Republiki to kilkuset milionowe wielkie miasto pokrywające całą planetę, a jednocześnie taką stoja demokracji, która jak wiemy potem została zniszczona w trylogii sequeli z kolei. Widzieliśmy jak ta Republika powoli gni, jak jest naruszana przez różnych wataszków, przez różne sprzeczne interesy. W intencji Lukasa było opowieść o tym, jak umiera Republika. Jest takie zdanie, które Padma Amidala mówi w trzeciej części, że nigdy nie przypuszczała, że Republika będzie konać w huku braw. bo tam Senat daje chyba władzę Palpatinowi taką absolutną. Co to za świat powstał w tej drugiej tronki?
[44:23.04 → 44:30.08] C: No właśnie, bo ja tutaj muszę się przyznać, że ja należę do tej grupy widzów, którzy cenią sobie o wiele wyżej pierwsze Gwiezdne Wojny.
[44:30.18 → 44:32.66] A: Ale można się pastwić teraz nad drugą. To jest ten moment, panie...
[44:32.66 → 45:50.73] C: No właśnie, zaczynam. Otóż Gwiezdne Wojny, Imperium Kontratakuje i Powrót Jedi, czyli pierwsza trylogia, która powstawała dawno temu, To jest taki film, który pobudzał wyobraźnię widza. Tam obejrzeliśmy pewien świat i on został nam pokazany w sposób dosyć umiejętny. Nie nazwałbym go siermiężnym, nie ma tam jakichś uropatologicznych metod prezentacji świata. Wiemy, że warunki wtedy były ograniczone. Trzeba było pobudzić wyobraźnię. Taką sceną kluczową jest moim zdaniem scena spotkania w kantynie Mos Eisley. Chodzi o scenę, w której bohaterowie się poznają. Ma to miejsce w lokalu gastronomicznym na jednej z planet. I tam spotykają się piloci, którzy przybywają z różnych stron galaktyki. I widzimy tam bogactwo rozmaitych istot i stworów. I człowiek, który obejrzał wtedy Gwiezdne Wojny, film jednak zrealizowany w w miarę ograniczonym budżecie, już na pewno w porównaniu do tego, co pojawiło się później, Ten człowiek jednak wychodził z kina zachwycony, oczarowany i zadziwiony, jaki widział Wielki Wszechświat, jaki to był rozmach i czego tam nie było.
[45:50.93 → 45:55.03] A: Zasada pars prototo, że pokazujemy część, żeby wyobrazić sobie całość.
[45:55.85 → 50:05.76] C: Później zdarza się, że ludzie, którzy powracają do Gwiezdnych Wojen po wielu, wielu latach, nagle się dziwią, że tam nie ma scen, które oni pamiętali, że tam przecież były jakieś planety pokazywane, to był taki Wielki Wszechświat, a tutaj nagle taki skromny film widzimy, prawda? To zagadnienie mocy na przykład, to ono pozostało gdzieś cały czas w tej dziedzinie metafizyki. Jest jakaś moc, ktoś tam uruchamia jakiś mierz, widzimy, że coś takiego się dzieje, to nie jest w żaden sposób wytłumaczone. Po prostu widzimy, że można sięgnąć do jakiejś przeszłości, coś tam kiedyś było, to jest wartościowe, widocznie. Ta cała duchowość tam jest w jakiś sposób przedstawiona, rozwinięta, postać Jody wprowadzona w imperium kontratakuje mistrza, który przejął szkolenie głównego bohatera, Luke'a Skywalker'a. To wszystko jest pokazane delikatnie za pomocą sugestii. I możemy się domyślać, co się stało, skąd się wziął imperium, no bo z życia codziennego wiemy, jak powstają imperia i jak upadają. Natomiast w tej nowej trylogii to wszystko jest pokazane wprost. I tutaj właśnie te przytoczone słowa Padme Amidali, że tak oto umiera Republika, to jest właśnie przykład takiej siermiażnej narracji. Przecież widz widzi co się dzieje i potrafi sobie podobne wnioski wyciągnąć. Natomiast to jest podane i szczytem wszystkiego już jest dla mnie W przypadku zjawiska prezentacji nieumiejętnie napisanych dialogów, rozmowa z ostatniej części, z tej epizodu 3, kiedy mamy walkę Anakinowskiego kara z Benem Kenobi, gdzie oni naprzeciwko siebie stoją, walczą i nagle jeden mówi, Sitowie są źli Anakin, z mojego punktu widzenia to Jedi są źli. No jak można aż tak wprost coś powiedzieć? Czy widz nie jest w stanie się domyślić tego, że rzeczywiście taki jest punkt Anakina Skywalkera, który podejmuje jakąś walkę? Więc w tej pierwszej trylogii mieliśmy po prostu szereg sugestii. Mieliśmy wykreowany barwny świat. I chyba z tego powodu większość widzów jest zadowolona, że widz nie czuje tego, że pada ofiarą jakiegoś jakiejś indoktrynacji, że nikt mu nie tłumaczy, oglądamy coś i możemy sobie to interpretować. I całą przyjemnością z oglądania filmu jest dalsze pławienie się, że tak powiem, w wyobraźni. Tam coś zapoczątkowano, a my sobie tutaj dalej działamy. Tutaj widać to na przykładzie działalności fanów Gwiezdnych Wojen, którzy później tworzyli jakieś prace plastyczne, pisali opowiadania, rysowali komiksy, domagali się, aby zaoferowano im jakieś figurki i tak dalej. Bo też musimy sobie przypomnieć, że w tamtych czasach, w 1977 roku jeszcze magnetowidy nie były szczególnie dostępne, a film Gwiezdne Wojny dopiero pojawił się na kasetach wideo w latach 80., także można to było sobie obejrzeć w latach 80. dopiero. Także to był rodzaj rozrywki bardziej intelektualnej, mimo wszystko obcowanie z tymi treściami. A tutaj, jak mówię, ta narracja jest moim zdaniem dosyć siermiężna i mi to nie sprawia przyjemności. Jest to jakaś interpretacja rzeczywistości, interpretacja świata, Lukasa powiedzmy, czy jakiegoś scenarzysty. Ale jest to podane w zbyt siermierzny sposób, aby było można moim zdaniem uznać, że ten akurat film, ta trylogia jest bardziej sztuką niż przemysłem. Bo wiemy, że kino łączy te dwie cechy. Z jednej strony jest to przemysł filmowy, z drugiej jest to działalność artystyczna. Także mimo wszystko ja, chociaż to jest po prostu rozrywka, postrzegam bardziej starą trylogię jako pewien rodzaj sztuki.
[50:06.36 → 51:08.73] A: Pamiętacie, że ulubioną częścią pierwszej trylogii dla wielu fanów była zawsze druga. Ta kończąca się gorzko, mrocznie, Han Solo w karbonicie, Luke traci rękę. Republika przegrywa, Wejder triumfuje. I pamiętam, jedyne ciepłe głosy, jakie się pojawiały w kierunku tej pierwszej, drugiej, trzeciej części dotyczyły scen, gdzie robi się mrocznie, czyli końcówka trzeciej części, Anakin Skywalker staje się Lordem Vaderem, umiera Padme Amidala. Czy inwestycja w mrok uratowałaby tamten pomysł Lukasa? Czy on rzeczywiście w tej trzeciej części, wiedząc, że musi pokazać przemianę dobrego bohatera w złego i triumf Sithów i Imperatora, poszedł w ciemność, żeby uratować Serię? Czy to była naturalna konsekwencja tej opowieści?
[51:09.91 → 53:57.54] B: Tak i tak. Myślę, że tutaj te dwie odpowiedzi mogą iść równolegle, bo tak jak już wcześniej Kuba się też odnosił do tego, jak działają procesy w popkulturze, to tak właśnie jest, że nawet rzeczy, które mogłyby się potencjalnie wykluczać, mogą iść ramię w ramię, a jednak prawo serii ma też w siebie wpisane to, że po nocy musi przyjść dzień i odwrotnie. że jednak te przemiany nastroju w ramach serii są nam potrzebne, żebyśmy chcieli swój czas, energię inwestować, a jednak, jakby na to nie patrzeć, bardziej przyciągają nas i bardziej poważnie traktujemy te momenty, które są mroczne. Łatwiej to pokazać właśnie w taki sposób, żeby jakoś zaimplementować na nowo historię w głowie widza, że nagle jesteśmy w świecie o wiele bardziej mrocznym realistycznym, czyli takim właśnie, w którym nie ma Jar Jar Binksa, którego tutaj możemy postawić pewnie jakąś metaforę, czy synonim tego najjaśniejszego, najbardziej słonecznego oblicza drugiej, czyli właściwie pierwszej trylogii, bo tutaj ta nomenklatura jednak jest taka zwodnicza, że to nie jest to, co nas przekona i przyciągnie, chyba że jesteśmy bardzo młodzi i potrzebujemy właściwie takich takich też elementów, ale o tym już mówiliśmy wcześniej, że to też jest taki gest w stronę po prostu dzieciaków, które oglądają Gwiezdne Wojny. No ale jeśli chcemy przykuć widza, który chce znaleźć coś poważniejszego i coś bardziej dorosłego, no to mrok jest najprostszym właściwie rozwiązaniem, ale też takim, który stawia wszystkich bohaterów w sytuacji kryzysowej, a nic tak dobrze nie działa na widza jak sytuacja kryzysowa, czy konflikt, a to zejście na mroczną stronę mocy, to już w ogóle można się tylko poklepać po brzuszku i powiedzieć pyszne, bo jednak taki kryzys w kontekście bohatera jest nam potrzebny. No a przy okazji dostajemy wyjaśnienie tego, co właściwie miało tutaj miejsce. Na jakimś takim poziomie narracji to się jak najbardziej spina. Wydaje mi się, że większy problem też jest właśnie w tej realizacji, w tej łopatologii, o której ty już wcześniej powiedziałeś, że nikt nie lubi, kiedy w obrazku, w słowie i w idei jest dokładnie to samo, bo wtedy nie mamy żadnej pracy po swojej stronie. a jednak jeśli dzieło ma stać się kultowe, to ta praca po naszej stronie musi zostać wykonana, albo przynajmniej tam musi być ten potencjał naszego dołożenia tych rzeczy. Więc ja się tutaj akurat totalnie zgadzam z tym, że jeśli to wszystko jest zbyt wyraźliwie dopowiedziane, to właściwie po co publiczność? To może sobie iść bez widza.
[53:57.56 → 54:20.68] A: Jak postrzegacie casting do tej drugiej trylogii? Bo pierwsza wykreowała gwiazdę Harrisona Forda, Mark Hamill był ważny, Kerry Fisher, Alec Guinness nagle pokazał zupełnie inną obliczę wielkiego brytyjskiego aktora, który potrafi w przygodowym kinie się także odnaleźć. Czy poza Natalie Portman ktoś wygrał aktorsko, wizerunkowo tę drugą trylogię?
[54:20.98 → 54:41.78] B: Jako reprezentantka fandomu Iwana McGregora muszę powiedzieć, że on jednak był wspaniałym Obi-Wan Kenobi. I zobaczenie go z brodą było dla mnie dużą frajdą na przykład i dalej jest. Więc to jest ten casting, który dla mnie zadziałał. Ale myślę, że to jednak jedna z nielicznych postaci na ekranie.
[54:41.78 → 54:47.28] A: Wolę pamiętać Iwana McGregora z Trainspotting i tych mrocznych, gangstersko-narkotykowych filmów brytyjskich.
[54:47.28 → 58:04.70] C: W kontekście opowieści o samym aktorze. To jest oczywiście dobry aktor, ale to też musimy tutaj wziąć pod uwagę, jako on miał tutaj trudne zadanie do wykonania, bo przecież tu nie było scenografii. Po prostu powiedziano mu, co tam musi sobie wyobrazić za plecami i tam mu rozwieszono zielone prześcieradło, na którym to później wszystko było wyświetlone. Też nawet nie było wyświetlone, tylko dorobione w procesie postprodukcji. Powiedziano mu po prostu, jakie tam postaci gdzieś się przewijają. Też dorobiono w procesie postprodukcji jakieś roboty. Sam Jar Jar, to był po prostu Achmed Best w czapeczce przedstawiającej głowę. No i należało to sobie wszystko wyobrazić. No to chyba nie jest takie proste zadanie, wydaje mi się. Rzeczywiście to był jakiś taki trudny moment, kiedy te efekty specjalne stały się już w miarę dobre i można było wreszcie nakręcić jakiś film przy ich wykorzystaniu takim intensywnym. Natomiast to jeszcze nie była technika doskonała wtedy. I stąd bierze się trochę słabości i myślę, że też aktorzy, którzy uczestniczyli w tworzeniu tego filmu, spotkali się z czymś nowym, mogli być w jakiś sposób zakłopotani i nie do końca dobrze się przez to wywiązali aktorsko ze swoich zadań. No i też bym nie chciał tutaj cały czas tej trylogii nowej krytykować, więc zamiast mówić o castingu do tego filmu, to powiem o castingu do jednak oryginalnej trylogii, że tam rzeczywiście... Zawsze ucieczka w dobrą stronę. Przy całej naiwności opowieści, to jednak dzięki temu, że z pewnym entuzjazmem, nie da się ukryć, że ten entuzjazm tworzenia tam został w jakiś sposób zakodowany i chyba widzowie zarażają się entuzjazmem twórców. Bo tam tworząc efekty specjalne np. stworzono nowe studio Industrial Light Magic, które zaczynało od tego. Tam byli studenci, którzy ucząc się na własnych błędach przygotowywali te statki, ponieważ oni zarazili się też entuzjazmem George'a Lucasa, który przedstawił im tę opowieść. I po prostu wiele osób zbudowało sukces tego filmu, starając się zrobić rzemieślniczo dobrze coś. w czym się czuli dobrze i wierząc najwyraźniej, że to ma jakiś sens. Bo to naprawdę czuje się w tym filmie i to wynika z opowieści, o których można sobie poczytać, czy tam z jakichś materiałów dodatkowych, gdzie ktoś się wypowiada, czy wspomina te zdarzenia. Nie do końca to było wszystko zaplanowane. I ten casting, i ci aktorzy właśnie. Ci aktorzy, oni byli znakomicie dobrani. To nie byli znani aktorzy, z wyjątkiem Petera Cushinga i Aleka Guinnessa. Harrison Ford nie był znany, chociaż już wystąpił w filmie Lucasa, w tym American Graffiti, Boba Falfe grał i już ktoś mógł go rozpoznać, bo ten film też w miarę się cieszył popularnością. To też sukces w miarę komercyjny tego American Graffiti sprawił, że w ogóle George Lucas mógł negocjować kontrakt dotyczący Gwiezdnych Wojen i go wtedy wynegocjał w taki sposób, że nie życzył sobie większej kwoty pieniędzy, tylko życzył sobie praw do gadżetów. A to też były takie czasy, że nie spodziewam... Jasnowic.
[58:05.11 → 58:06.09] A: Jasnowic.
[58:06.39 → 58:08.30] B: Biznesmen.
[58:09.24 → 58:22.39] C: Albo marzyciel. Chociaż jak teraz patrzymy na Lukasa, to już wiemy, że to jest biznesmen po prostu. Nawet sprzedał cały Lukas film i teraz Disney tutaj wyprawia. Harce i Yrce. O tym też podobno mieliśmy dzisiaj rozmawiać.
[58:22.39 → 58:23.75] A: Za chwilę dojdziemy do tego.
[58:23.93 → 58:29.03] C: Nie chcę tu wybiegać. Zamykają trylogię castingową.
[58:31.75 → 58:36.48] B: To też ten element dopowiadania. do historii, więc midichloriany muszą tutaj wjechać.
[58:36.48 → 58:38.63] A: Czy unaukowienie metafizyki.
[58:38.91 → 58:43.39] B: I takie urealnienie tego elementu, który tam był najbardziej nadprzyrodzony.
[58:43.73 → 59:14.21] C: Ja w tym momencie w tym kierunku zmierzałem i potem zapomniałem, gdzieś mi uciekło. Chodziło o to, że tam była ta metafizyka, nie wiedzieliśmy skąd to dżada i tak dalej. To było tajemnicze, to było ciekawe, budziło ciekawość. A tutaj nagle przychodzi Koi Gondżin, tłumaczy, mówi co to są midichloriany, jeszcze tam Anakin dopytuje i nam widzą. To jest wytłumaczone. Myślę, że ucieka wtedy magia. Ja mam taki zarzut do tej trylogii nowej, że gdzieś pozbawiono tę opowieść tajemniczości, magii i ten element metafizyczny troszeczkę ściągnięto tutaj poziom niżej.
[59:14.59 → 59:55.78] B: Żałuję, że nie było wtedy jeszcze takiego sposobu oglądania, jak dzisiaj jest bardzo popularny, chociażby w przypadku serialu Gra o Tron to było bardzo mocno obecne. że ludzie oglądają coś na ekranie i nagrywają od razu swoją reakcję i później z tego są filmiki na YouTubie, czyli oto ja oglądająca któryś tam odcinek Gry o Tron. Na przykład Krwawe Gody, czy tam kolejne sezony i tam ostatnie odcinki. Chciałabym zobaczyć takie nagrania, ludzi, którzy kochają Gwiezdne Wojny i dowiadują się o Midichlorianach. Te reakcje, myślę te reaction shoty tak zwane na te osoby, które właśnie dla tej magii...
[59:55.78 → 59:57.54] C: Myślę, że tam trzeba wypikać kilka słów.
[59:57.84 → 01:00:37.63] B: Ale to by było takie naprawdę tak zwane mięso prawdziwej fanowskiej miłości, która może w mgnieniu oka zamienić się w nienawiść. Tym bardziej przywołam jeszcze na moment ten film, o którym wcześniej mówiłam, czyli ten opowiadający o fanach, bo midi-chloriany są po prostu do dzisiaj obok Jar Jar Binksa rzeczami, o których się nie mówi. To jest jak Voldemort w tym świecie, że jednak wracanie do tego jest bardzo trudne i bolesne emocjonalnie, bo jest zaprzeczeniem tego ducha. O tyle o ile już na backstage'u broniłam Jar Jar Binksa, że on jest w pewnym sensie dla młodych widzów i przyciągnął kolejne pokolenia.
[01:00:37.65 → 01:00:40.55] A: Pamiętasz scenę, jak on został ambasadorem NABU w miejscu?
[01:00:40.55 → 01:01:27.97] B: Pamiętam, oczywiście. Ja wtedy miałam 13 lat i oglądałam to i mówiłam, na co my tutaj patrzymy z moimi kolegami z liceum, gdzie jeździliśmy do Multikina w Zabrzu, bo to też oczywiście się pamięta, jak się te filmy oglądało i gdzie. jeździliśmy i łapaliśmy się za czoło po prostu takim typowym facepalmem, że to jest nie do oglądania. Ale rodzice z dzieciakami, którzy siedzieli koło nas, to może ci rodzice łapali się za czoło, ale te dzieci były uszczęśliwione. I to jest jakby coś, co tutaj w ten sposób zagrało. O tyle ja sama mam bardzo głęboką ranę w sercu, że ktoś mi wyjaśnił ten najbardziej metafizyczny, magiczny, element i to wiarę, że Jedi może być w nas, bo to jest coś, co gdzieś się może w nas obudzić, ale nie dlatego,
[01:01:28.35 → 01:01:45.80] A: że mamy jakieś komórki. Wtedy odkryto zasadę, która będzie rządziła tą franczyzną, czyli wyjaśnimy wszystko, co pozostało nieopowiedziane, niewyjaśnione w pierwszej trylogii. Zbadamy każdy zakątek tego świata i każdą Każde prawo, każdy rok z przeszłości i przyszłości, który tutaj nastąpi.
[01:01:47.00 → 01:01:47.92] B: Czy mieliśmy... Zbędne to.
[01:01:48.24 → 01:01:55.60] C: Tak, to właśnie świadczy o wyczerpaniu pewnego pomysłu. o wyczerpaniu pewnej kreatywności.
[01:01:55.80 → 01:02:00.98] B: Przynajmniej jeśli chodzi o George'a Lucasa, bo kiedy przychodzą nowi twórcy... Właśnie bardzo mało
[01:02:00.98 → 01:02:03.78] C: jest nowych opowieści, które by opowiedziały nową historię.
[01:02:05.02 → 01:03:50.09] A: Dobrze, ale jeszcze złapmy ten okres po drugiej trylogii, czy tej pierwszej chronologicznie. Na kilkanaście lat zapada tak naprawdę cisza. Kończy się ona w momencie, kiedy Walt Disney Company kupuje prawa do Lucasfilm, do całej franczyzny. W międzyczasie są chyba filmy animowane, czyli np. Wojny klonów, pokazujące okres między drugą i trzecią częścią tej drugiej trylogii. George Lucas sprzedaje prawa i przychodzi zupełnie nowa ekipa, która z jednej strony chce zrestartować całą opowieść, prowadzić nowych bohaterów, ale najważniejsze pokazać, co było dalej. Wydawało nam się na tej szóstej części jednak w pewnym momencie, że oni zakończą tę opowieść. Tam był happy end, było zwycięstwo, dobra nad złem i jakby po co to ciągnąć dalej? Jeśli w szóstej się zakończyło na powrocie Jedi, potem pokazaliśmy pierwsze prequelowe opowieści i ta przerwa między trójką, przepraszam, już mówię szyfrem niemalże dla fanów, między trójką a siódemką, to było kilka lat takiego czekania, w którą stronę to pójdzie. Pamiętaliśmy zapowiedzi Lukasa, że musi być siódma, ósma, dziewiąta część. Tymczasem jakby nikt nie wyobrażał sobie, co dalej można opowiedzieć. Czy podobała wam się decyzja twórców tej ostatniej trylogii finalnej, która pokazuje świat za trzydzieści parę lat, kosmos za trzydzieści parę lat, gdzie dobro, jeśli zwyciężyło, to tylko na chwilę, zło się odrodziło, jeszcze straszniejsze, jeszcze potężniejsze. I tak naprawdę to pierwsze zło nigdy nie zostało wyeliminowane, bo spoiler uwaga, imperator.
[01:03:51.18 → 01:04:48.44] C: Nie wiem czy ona jest straszniejsza i groźniejsza. Ona jest jakieś takie banalne, takie wtórne, jak cały ten film. Przepraszam, że znowu w taki sposób tutaj wchodzę, w taki klimat. Bo tak, ta trylogia, która była później nakręcona, druga, czyli trylogia prequeli, ona spotkała się z dużą krytyką. Właśnie ze względu na to, że tam zastosowano za dużo tej techniki komputerowej, że ten film był zbyt sterylny, i że nie za bardzo te projekty, które tam przedstawiono statków kosmicznych i w ogóle scenografii, że one nie za bardzo były podobne do tego, co znaliśmy z Gwiezdnych Wojen. Otrzymaliśmy nagle coś innego niespodziewanie. I tutaj J.J. Abrams, zwany przez niektórych Jar Jar Abramsem, Rozbudził apetyty i nadzieję, bo zaprezentował rozmaite projekty i bardzo w tej sferze wizualnej te Gwiezdne Wojny Nowe nawiązywały do tego.
[01:04:48.50 → 01:04:52.22] A: Powiedział tak naprawdę nową nadzieję jeszcze raz, tylko z nową bohaterką.
[01:04:53.18 → 01:05:13.06] C: Mówię o tym braku kreatywności, że kreatywność się skończyła. Nie wiemy po co ta historia została opowiedziana tak naprawdę. Tam nie ma jakiejś takiej koncepcji. Nie widać tej potrzeby, że musimy opowiedzieć jakąś historię i akurat osadzimy ją w świecie Gwiezdnych Wojen. Tylko widzimy tutaj znowu powtórzenie wątków, które są już znane. I w dodatku mi się wydaje, że
[01:05:13.06 → 01:05:53.54] A: może to jest ta ukryta zasada świata kosmosu, którego wymyślił Lukasz. Zło się odradza, ciągle jakiś nowy bohater musi dojrzeć do misji, do swojego powołania, musi pokonać wszelkie przeciwności. Pożegnaliśmy także starych bohaterów, przecież w każdej części tej ostatniej trylogii umiera ktoś bardzo ważny dla pierwszej trylogii. Czyli najpierw Han Solo, potem księżniczka Leia Organa, na końcu Mark Hamill, czyli Luke Skywalker. To były wzruszające pożegnania. Ja stary chłop płakałem w momencie, kiedy umierał Han Solo.
[01:05:54.89 → 01:07:14.25] B: Ja mimo z mojego wielkiego entuzjazmu do kultury popularnej, może teraz bym jakąś taką chłodniejszą wersję, bardziej taką wycyzelowaną i być może również taką trochę cyniczną podała tych przyczyn, które tutaj mamy. Bo po pierwsze jest to faktycznie i są takie fantastyczne zestawienia na YouTubie, polecam. Jest nawet taka strona, która się nazywa Everything is a remix, czyli wszystko jest remiksem. I tam jednym z takich materiałów, które można obejrzeć, jest Kirby Ferguson, który jest autorem tej strony. Opowiada od wielu lat o tym, czym jest kultura remiksu, czyli owieczne przetwarzanie, wieczne wracanie do tych samych wątków. I on pokazuje, że właściwie film, w którym poznajemy Ray, jest jednak jeden do jeden z nową nadzieją, opowiedzianą jeszcze raz tylko, że z bohaterką. No to ta zimna odpowiedź jest taka, Z jakimi bohaterkami te wszystkie fanki Gwiezdnych Wojen, łącznie z tą, która siedzi tutaj, miałyby się identyfikować w pierwszej i w drugiej trylogii? No dobrze, Amidala, Leia, Jasne, ale jednak z perspektywy współczesnej, te typy bohaterek, które raczej są trofeami, które raczej są towarzyszkami, a niekoniecznie...
[01:07:14.25 → 01:07:15.97] A: No a Midala walczy na arenie gladiatorskiej.
[01:07:16.15 → 01:07:59.57] B: No dobrze, Leja też, ale jednak mimo wszystko ten sposób obrazowania, trochę już z perspektywy XXI wieku pokrył się mchem i ja dalej to mówię na zimno, mimo że oczywiście feministyczne oko i tak dalej mam tutaj bardzo podwójne nawet, poczwórne. Więc to jest taki gest, okej dziewczyny teraz jest wasz czas i widzimy to w popkulturze, bo wcześniej niż nowa trylogia powstały takie trylogii jak chociażby Igrzyska Śmierci albo Zmierzch, można kochać, można nie lubić, ale jednak nie ma tutaj dyskusji na temat tego, że to są opowieści o bohaterkach z ich perspektywy.
[01:07:59.59 → 01:08:00.91] A: To jest na pierwszym planie po prostu.
[01:08:00.93 → 01:08:08.03] B: Tak, dorzucam jeszcze Buffy po Gromczynie Wampirów, bo ona jednak była czymś, co otworzyło cały ten świat, więc potrzeba...
[01:08:08.03 → 01:08:08.39] C: A replay?
[01:08:10.55 → 01:09:24.94] B: Replay jest jednak opowieścią o bohaterze, który jest bohaterką. Więc jest bardziej w tym klasycznym sensie opowiadana jako potężna, silna bohaterka, a niekoniecznie postać, która musi przejść jakąś taką wewnętrzną przemianę psychologiczną. Obcy nie jest pod tym względem jakoś taki do rozkminiania, tam się dzieje. Film akcji po prostu jest ta, nazwijmy ją nawet heroiną kina akcji na pierwszym planie. Więc tu bym dyskutowała, czy replay jest czy nie jest elementem tego cyklu, o którym teraz mówię. Ale XXI wiek to właściwie już jest ten czas takiego również cynicznego opowiadania historii z bohaterkami na pierwszym planie, dlatego że potrzebujemy coraz więcej widzów, widzek, osób, które będą oglądały. filmy, seriale i będą wchodziły w ten świat, które do tej pory niekoniecznie może były nim zainteresowane, bo jeśli nie były hardkorowymi fankami popkultury, to miały trochę poczucie, a co w tym jest dla mnie, to jest wszystko dla opowieść chłopacka, opowieść o przygodach tego bohatera.
[01:09:25.14 → 01:09:35.73] A: Czyli celowo zastępujemy na przykład tą czwórkę z Big Bang Theory, która maniakalnie oglądała Gwiezdne Wojny, czwórką dziewczyn, które teraz identyfikują się z nową rzeczywistością pokazaną w tej trzeciej trylogii.
[01:09:35.73 → 01:10:48.48] B: Ta opowieść na zimno, taka, która bardziej pokazuje pewne mechanizmy związane z tym, jak działa przemysł filmowy, który szuka nowych rynków zbytu. Widzimy to w różnych aspektach jego działania, bo kobiety czy reprezentanci różnych ras, reprezentanci różnych etniczności, czy różnych tożsamości również, gdy mowa o tożsamości seksualnej czy płciowej, też są osobami, które chcą się widzieć na ekranie. I jeśli odwracają się plecami do ekranu i nie chcą wydawać tzw. pieniążków na bilety, no to trzeba coś tutaj zdziałać. Oczywiście nie mówię, że to jest tylko to, bo te procesy są dużo bardziej złożone, no ale prezentuję tu tą opowieść Na zimno, która właśnie trafia w zapotrzebowanie pod tytułem Dziewczyny pójdą do kina na Star Wars, nie dlatego, że... Czyli trylogia równościowa, tożsamościowa, ekologiczna, przy okazji taka właśnie, że jesteśmy połączonym z sobą światem i świadomie tutaj cytuję Pocahontas, bo jednak jest to też o tym, odpowiedź na antropocen, na wszelkie te procesy, z którymi mamy do czynienia, czyli że to już jest wymyślone.
[01:10:48.86 → 01:12:41.09] A: To jest jedna strategia Disneya po przejęciu za te 4 miliardy, 4,5 miliarda A drugą pożegnanie ze starymi bohaterami, otworzenie nowego świata. Mamy od jakichś pięciu, sześciu lat absolutny zalew produkcji Disneyowskich umieszczonych w świecie, w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Mamy znakomicie przyjęty serial Mandalorian, mamy księgę Boba Fett, mamy kreskówki, użyłem starego słowa, czyli animacje Parszywa z Graja, opowieści Jedi były jeszcze. Andor. chyba najmroczniejszy, najlepszy, najgłębszy z wszystkich tych opowieści uzupełniających. Powstały dwa filmy, takie spin-offy o młodości Hanna Solo i Rook One, czy Water 1, o tym jak to się stało, że szpiedzy Republiki wykradli tą dyskietkę, czy te plany Gwiazdy Śmierci. kolega krytyk, który był na Rukłan przede mną, poproszony o to, o co chodzi w tym filmie, żeby mi go szybko zrecenzował i powiedział, no to jak wypełniają tę lukę, on mi pokazał tyle. W tym filmie chodzi o tyle. To jest ta luka, w którą wciśnięto między statkami dyskietkę z informacjami, jak można unieszkodliwić Gwiazdę Śmierci, że tak naprawdę tyle nas dzieli zawsze od zwycięstwa dobra od zła, czy zła nad dobrem. Taka mała szczelina między drzwiami, gdzie jeden z republikanów przekazał te dane w ostatniej chwili, ratując je przed Lordem Vaderem. Jaki Disney ma pomysł, poza tym o czym powiedziała Kaja na rozwijanie tego świata? Czy to jest rzeczywiście takie rozwijanie ad infinitum, czyli w nieskończoność? Opowiemy wszystkie historie od 25 tysięcy lat do 100 lat po Skywalker przebudzenie.
[01:12:41.55 → 01:13:37.56] C: No właśnie, Disney ma najwyraźniej jakieś mało finezyjne pomysły, bo tu się muszę zgodzić, że rzeczywiście, i to jest bardzo traktowanie tej widowni, o którą chce się poszerzyć, odbiorców swojego dzieła, to jest takie traktowanie Nieszczególnie instrumentalne i mało szacunku tutaj widać. No bo trudno podejrzewać, że ktoś idzie do kina wyłącznie po to, żeby oglądać tam osobę podobną do siebie. Czy jeżeli oglądamy na przykład Ciemny Kryształ albo Mapety, no to czy tam naprawdę będę się domagał mężczyzny pięćdziesięcioletniego. w marynarce, żeby to mi dało satysfakcję oglądanie tego. No nie. I tak samo jest z wypełnianiem tych luk. To świadczy o tym braku właśnie pomysłów na nową historię. Można to było zrobić z finezją, a można to zrobić bez finezji.
[01:13:38.50 → 01:13:53.51] A: Uważa pan, że oni nie mogą się odciąć od tej pierwszej opowieści Lukasa i wolą szukać luk w jego historii niż przekreślić to jakąś grubą kreską i zaczynamy od nowa, przenosimy się 300 lat do przodu i zobaczymy, co będzie dalej z tym światem.
[01:13:53.83 → 01:14:31.77] C: Teraz może się wypowiem jako fan Gwiezdnych Wojen, czego ja oczekiwałem i co by mnie ucieszyło. Po prostu ja tam zobaczyłem w kinie pewien świat. Ten świat był znakomicie wykreowany, rządził się pewnymi zasadami. To mi się spodobało. On ładnie wyglądał, były odpowiednie dźwięki, to wszystko mnie porywało. Poczułem się do tego świata wciągnięty, prawda? Taka imersja. Nastąpiła jakaś. I teraz, skoro ten świat istnieje, stworzone jakieś tam podstawy, to ja bym tam chętnie obejrzał najrozmaitsze historie. Bo to się po prostu dobrze ogląda, to jest przyjemne i wiem, że było wiele osób, które chciały... Równoległe do głównej
[01:14:31.77 → 01:14:34.03] A: historii, niezwiązane z główną historią.
[01:14:34.15 → 01:14:42.23] C: Tak, oczywiście. Mamy filmy wojenne, mamy westerny. I nagle chciałbym zobaczyć znowu film osadzony w tym uniwersum Gwiezdnych Wojen.
[01:14:42.88 → 01:14:45.95] A: No to chyba pana wymagania spełnia serial Andor.
[01:14:46.27 → 01:15:40.52] C: No właśnie nie, bo te wszystkie, wszyscy twórcy teraz stawiają sobie za wyzwanie zmienić ten świat. Przekształcić go jakoś, pokazać coś nowego, jakąś tam swoją interpretację, a to nie o to chodzi. Ja bym chciał sobie obejrzeć opowieść po prostu o człowieku. Jakąś opowieść uniwersalną, jak mit. Tak jak tutaj poznaliśmy historię Skywalkerów. I chciałbym tam zobaczyć jakąś interesującą historię taką jak na przykład Łowca Androidów, czy nie wiem, pewnego razu na dzikim zachodzie, tylko coś takiego chciałbym zobaczyć w świecie Gwiezdnych Wojen. Oczywiście nie powtórkę, nie kopię, jak na przykład siedmiu wspaniałych czy siedmiu samurajów, bo takie już zakusy były. Chciałbym obejrzeć, mi jako fanowi by wystarczyło to, że poznaję opowieść osadzoną w tamtych realiach. Ale chciałbym zobaczyć dobrą opowieść.
[01:15:40.89 → 01:15:49.31] B: Mogę dopytać? Rogue One, czyli Water 1 nie był tym? Bo to jest najlepsze, co się w ogóle wydarzyło w tym nowym rozdaniu.
[01:15:49.53 → 01:15:57.23] C: Ja też uważam, że to jest najlepsze, co się wydarzyło, ale jako takiego hardkorowego fana Gwiezdnymi troszeczkę mnie rozczarowało, ale nie szczególnie. Dobra, może być.
[01:15:57.77 → 01:16:08.02] B: Może być. Znamy ten kierunek, bo tak się zastanawiałam, co z tych rzeczy byłoby najbliższe właśnie temu, o czym teraz mówisz i wychodzi mi na to, że właśnie ten Łotr I.
[01:16:08.31 → 01:16:39.43] C: Chociaż też troszeczkę zbyt szczegółowo jest to wszystko tłumaczone, bo to się wzięło chyba stąd, że kiedyś u zarania tej nowej ery zainteresowania Gwiezdnymi Wojnami pojawiły się takie książki, zbiory opowiadań, w których tak naprawdę fani Gwiezdnych Wojen, ale o dużych umiejętnościach jakichś literackich, stworzyli pewne historie, które uzupełniały Gwiezdne Wojny. Były to opowieści, na przykład taka książka, opowieści z kantyny Mos Eisley.
[01:16:39.61 → 01:16:42.09] A: Szli za każdym z bohaterów, którzy tam się pojawiają.
[01:16:42.71 → 01:17:34.71] C: Jest opowiedziana historia każdego, wielu bohaterów, którzy pojawili się w tej kantynie i ona jest opowiedziana w taki sposób, że ten moment kulminacyjny następuje gdzieś w tej kantynie. albo przynajmniej się przewija przez nią i w tym momencie jest świadkiem tego, co się tam wydarzyło. No i to było zrealizowane bardzo ładnie, sprawnie, przyjemnie to się czytało. Muszę powiedzieć, że byłem wtedy zadowolony jako jeszcze młody fan Gwiezdnych Wojen. I chyba uwierzono, że to jest rozwiązanie, że to jest pomysł, który się dobrze sprawdza, który się sprzedaje. I teraz ten cały system postępowania Disneya chyba na tym się właśnie zasadza. Pokazujemy to, Co już się dobrze sprawdziło. A podmieniamy niektóre elementy, właśnie licząc na to, że poszerzy nam to widownię właśnie...
[01:17:34.71 → 01:17:49.33] A: Ale jednocześnie dokumentujemy każdy dzień walki Republiki z Imperium, wkład każdego z bohaterów, tłumaczymy czemu takie postacie jak Ashoka, znana z wojny klonów, nie bierze udziału w tej serii, nowa nadzieja, Imperium kontratakuje i powrót Jedi.
[01:17:49.35 → 01:18:27.32] C: A oprócz tego jeszcze gdzieś tam po drodze musimy naprawić parę błędów, które zostały po drodze popełnione i jakoś wyjaśnić, dlaczego tam jakieś nieporozumienie wystąpiło. Bo tutaj też miałem takie uwagi oglądając nową trylogię, że tam po prostu są niekonsekwencje. Jeżeli przedstawiono nam świat starej trylogii, gdzie Ben Kenobi obcuje z robotami R2D2 i C3PO, ma z nimi kontakt, a później w Nowej Nadziei, która była nakręcona wcześniej, mówi, że nigdy nie miał takiego robota, to taki fan, który pamięta, jest zdziwiony. O co tutaj chodzi?
[01:18:27.76 → 01:18:34.70] A: Można tłumaczyć amnezją, że moc jednak ma jakiś negatywny wpływ na używających ją Jedi.
[01:18:34.72 → 01:18:57.70] C: W sumie już w Powrocie Jedi Ben tłumaczył, dlatego że on w Nowej Nadziei powiedział Luke'owi Skywalkerowi, że Darth Vader zabił jego ojca, a później się okazało, że Darth Vader to jest jego ojciec. I tam Ben oskarżony o opowiedzenie nieprawdy powiedział, no to powiedziałem ci prawdę z pewnego punktu widzenia. Więc myślę, że ten...
[01:18:57.70 → 01:19:15.50] A: W serialu Obi-Wan Kenobi jeszcze raz pokazują kolejne starcia na kina Skywalkera, czyli Lorda Vadera z Benem Kenobi i ten dialog powraca, że to nie ty mnie zabiłeś, tylko ja zabiłem sam siebie mówi Lord Vader. Obim van Kenobim w tym serialu.
[01:19:15.62 → 01:19:19.28] C: To jest w ogóle straszny serial. Ja jestem tak niezadowolony z tego, że takie coś powstaje.
[01:19:19.30 → 01:19:34.22] B: Gorsze niż epizod świąteczny. To kiedyś było Dno Den, a teraz to się już... Jeszcze tam jest coś niżej niż epizod świąteczny Gwiezdnych Wojen. Ten telewizyjny, który później zniknął. Ale jest legendą i właśnie znowu może być element jakiegoś panowskiego.
[01:19:34.22 → 01:19:35.08] C: Tam w ogóle był tam film o
[01:19:35.08 → 01:19:37.56] A: święta w Starej Republice.
[01:19:38.05 → 01:19:41.07] B: Tak, jakieś w ogóle u Czubaki to były święta.
[01:19:41.07 → 01:19:56.97] C: Tak, to jest najciekawszy fragment chyba Gwiezdnych Błędów. Trwa nie wiem, z 20 minut do pół godziny, gdzie w ogóle nie ma żadnych dialogów, tylko istoty rasy Łuki. Czubaka, przyjaciel Hana Solo to była istota rasy Łuki i one ze sobą się porozumiewają po prostu rycząc do siebie. i to widz musi oglądać.
[01:19:57.19 → 01:21:07.38] B: Kino eksperymentalne. Ja myślę, że problem jest też taki, że i to będzie taki problem bardzo prozaiczny, tego wszystkiego jest w tym momencie już bardzo dużo. Trochę też chyba za dużo. I dla takich członków fandomu, którzy są reprezentantami takiego fandomu śledczego, Większa przyjemność niż oglądanie to jest śledzenie tego, co tam nie wyszło. I to jest dowód na to, że jesteśmy w jakimś momencie absolutnej saturacji, że ta przyjemność, magia, baśniowość, one już niekoniecznie są tutaj na pierwszym planie, że owszem są osoby, które dopiero teraz zaczynają to oglądać, ale W przypadku takiej opowieści transmedialnej jaką to się stało, czyli że są i gry, i seriale, i komiksy, i książki, i filmy, i Disney ma swoją odpowiedź na to, i Lego Star Wars, i pewnie niedługo będzie film Lego Star Wars, tak jak był film Lego Batman, bo to też jest element sprzedażowy, to to już jest w pewnym sensie nie do ogarnięcia dla jednej osoby, to prawie jest niemożliwe, żeby te wszystkie opowieści znać. I tu się pojawia pewien problem, jak kochać coś, czego nie jesteśmy w stanie percypować.
[01:21:07.68 → 01:21:11.76] A: Twierdzisz, że w Disneyu dyrektorzy kreatywni nie znają słowa przesyt.
[01:21:11.89 → 01:21:58.26] B: Trochę tak jak nie znają w Disneyu słowa przesyt, gdy mowa o superbohaterach Marvela. To jest dokładnie ta sama rzecz, która się dzieje w tych dwóch światach, że nigdy dosyć. Takim najciekawszym elementem i stąd właśnie ten Rogue One jest dla mnie punktem odniesienia. oddanie, i to też dobrze wychodziło Marvelowi, przez chwilę przynajmniej, kiedy nowe historie opowiadali twórcy, którzy przychodzili właśnie, trochę to o czym Kuba mówił, z różnych gatunków filmowych. Bo przecież, przypomnę tylko, w świecie superbohaterów jeden z filmów zrealizował Kenneth Branagh. człowiek teatru, człowiek szekspirowskiego teatru, który opowiedział Thora jako opowieść o konflikcie dwóch synów rywalizujących o względy ojca. I to była wspaniała opowieść.
[01:21:58.27 → 01:22:02.02] C: Niewiele brakowało, żeby Powrót Jedi reżyserował David Winch.
[01:22:03.78 → 01:22:32.08] B: To by było coś. Więc mam wrażenie, że po tą metodę nie sięga się za bardzo, ze względu na to, że to jest kino producenckie. I co ciekawsi twórcy, kiedyż zderzają się z tym, z czym mają do czynienia, i to zarówno w kontekście superbohaterów, jak i właśnie w kontekście Gwiezdnych Wojen Disneya, po prostu stwierdzają, gdzie jest tutaj ta historia, którą ja mogę opowiedzieć, skoro ważniejszy jest producent, ważniejszy jest ten kompleks, Taki
[01:22:32.08 → 01:22:41.04] A: francuski reżyser Jean Jacques Genot chyba w czwartej części Obcego, moim zdaniem poradził sobie. Przesterował wszystkie elementy tamtej franczyzny z kolei.
[01:22:41.04 → 01:23:52.43] B: Różna wrażliwość, która tutaj może zostać wniesiona, którą wniósł Rian Johnson jako reżyser w Rogue One. To był reżyser, który wcześniej robił amerykańskie kino niezależne, wychowany na filmach Georgia Lukasa, który został reżyserem również dlatego, że poszedł do szkoły filmowej, bo George Lukas tam prowadził zajęcia i to było dla niego niesamowite. przepuścił to niejako przez siebie, przez swoje pomysły i też zrobił coś, co było właśnie inne. Niekoniecznie było pójściem tym samym torem i jeszcze raz, tak jak w przypadku J.J. Abramsa, co dla mnie jest gigantycznym też rozczarowaniem, że to akurat ten reżyser właśnie opowiedział to wracając niejako tak mocno do tego, co już było i niekoniecznie trzymał ucho przy ziemi. Zanim powiem, co miałam na myśli, mówiąc, że J.J. Abrams mógł trzymać ucho przy ziemi, to powiem, że mój odbiór tej ostatniej trylogii też się bardzo zmienił w czasie, że kiedy ja ją oglądałam, to byłam bardzo podekscytowana na fali tego, że to wróciło, że jest właśnie ta bohaterka. Ale dzisiaj patrząc na to, co dzieje się dalej, trochę widzę, że to jest coś, co miłe złego początki.
[01:23:52.43 → 01:23:53.61] A: Ślepa uliczka, tak?
[01:23:53.69 → 01:25:43.32] B: Tak, że to troszeczkę jednak zmienia moje podejście do tego, z czym mieliśmy do czynienia tych parę lat temu, ale dlaczego J.J. Abrams jest dla mnie tym twórcą, który tutaj wniósł duże rozczarowanie ze względu na to, że poszedł za takim bardzo typowym myśleniem o tym, w jaką stronę to powinno zmierzać, bo to jest też twórca takiego serialu, który był bardzo popularny swego czasu, serialu Zagubieni, czyli Lost. Myślę, że część z Państwa miała go okazję oglądać. I to, co było największym sukcesem J. J. Abramsa przy opowiadaniu tej historii, no to oczywiście, ja uwielbiam te legendy, więc na ile to jest prawda, a na ile to jest legenda serialowo hollywoodzka, no to nawet bym tutaj nie była w stanie powiedzieć, ale podoba mi się taki sposób myślenia, że on śledził bardzo mocno reakcję ludzi w internecie, reakcję fanów na to, co właściwie fani o tym serialu mówią i czego by oczekiwali. I kiedy chociaż trochę się inspirował tymi rzeczami, to ten serial był najlepszy. A kiedy bardzo chciał iść takim wyznaczonym traktem, to ten serial był gorszy. Więc mam wrażenie, że może tutaj... Proponujesz taką formę otwartą. Proponuję formę otwartą, szczególnie, że właścicielami Gwiezdnych Wojen już nie jest ani Lucas, ani Disney na tym etapie historii, tylko są też tak samo ważni ci wszyscy ludzie, którzy w to się zaangażowali emocjonalnie, duchowo, pod każdym względem i o tyle, o ile oczywiście zgadzam się z teorią autora, no to chyba nie w tym przypadku już, bo myślę, że mogło być to lepsze, jak chociażby to, o czym Kuba mówił, mówiąc o tych opowiadaniach, że kiedy fani zaczęli opowiadać to po swojemu, to to było naprawdę odświeżające, bo pomyśleli o czymś zupełnie innym, a nie koniecznie o tych wyznaczonych już snusach.
[01:25:43.32 → 01:25:52.79] C: Tylko jeśli chodzi o to, że ci fani, oni też tworzyli dla siebie. Oni mieli pewną wizję. Zostali zarażeni. Zasadzono w nich jakieś nasionko.
[01:25:52.85 → 01:25:53.71] B: Midichloriany.
[01:25:53.93 → 01:26:02.89] C: No raczej nie. Coś tam w nich wykiełkowało. Chcieli coś opowiedzieć. Chcieli coś opowiedzieć, nie zastanawiając się, dla kogo oni opowiadają. Oni wyrzucili z siebie to, co w nich urosło. Prawda?
[01:26:04.55 → 01:26:07.69] A: Ja kiedyś czytałem... Ten świat się sam przez nich pisał.
[01:26:07.83 → 01:26:08.21] C: Prawda?
[01:26:08.61 → 01:26:10.69] A: Wychodząc z podstawowych założeń Lukasa.
[01:26:10.89 → 01:26:53.52] C: A teraz to wygląda zupełnie inaczej, bo jednak nie można też pisać że się tak wyrażę kolokwialnie pod odbiorcę. Tu nie chodzi o to, żeby schlebiać gustą wszystkich widzów, no bo też się nie da wszystkim jakby próbując dla wszystkich jakąś opowieść wykreować, to tak naprawdę nie tworzy się jej dla nikogo, zawsze ktoś będzie niezadowolony. A tutaj to zaczyna tak właśnie coraz bardziej wyglądać, bo ten J.J. Abrams, on sprawiał wrażenie, że spełni teraz marzenie fanów, że przywoła ducha starej trylogii, wsłuchiwał się, a tak naprawdę zaoferował banalną historię, i troszeczkę tak zwanego fanservice'u. Także tego fanservice'u jest bardzo dużo i teraz takie coś mi się przypomniało...
[01:26:53.52 → 01:26:57.00] A: Czy rozumiecie państwo pod tym pojęciem fanservice'u? Spełnianie oczekiwań.
[01:26:57.02 → 01:26:57.70] B: Usługa dla fanów.
[01:26:58.36 → 01:27:00.70] A: Chcemy zobaczyć poprzedniego Hanna Solo.
[01:27:00.94 → 01:27:02.54] B: Dostaniecie Hanna Solo, tak.
[01:27:02.60 → 01:27:13.42] C: To jest takie spełnianie oczekiwań. Już film zaczyna widza nudzić, historia okazuje się nieciekawa, ale nagle pojawi się znany z komiksów, no nie wiem, Admirał Throne na przykład.
[01:27:13.48 → 01:27:27.19] B: Albo w małej rulce jako jeden ze sprzątających na statku pojawia się Abed, czyli bohater serialu Community i wszyscy, którzy wiedzieli o tym, że ten aktor grając tę postać jest wielkim fanem Gwiezdnych Wojen, myślą sobie, wow, ale ekstra.
[01:27:27.19 → 01:27:29.27] A: Albo w Mandalorianie pojawia się Werner Herzog.
[01:27:30.11 → 01:27:31.91] B: Tak, dla każdego coś miłego.
[01:27:32.56 → 01:27:33.69] A: Dowódców Imperium.
[01:27:34.40 → 01:28:42.08] C: Jeszcze chciałem tylko powiedzieć, że zauważyłem takie zdarzenie, a mianowicie te wszystkie teraz filmy, które powstają, one są obudowane wielką ilością materiałów dodatkowych i można tam zobaczyć pewne fragmenty powstawania tego filmu. I jeden z fanów zauważył, że wśród zespołu, zespół kreatywny, tworzący scenariusz do Mandalorianina zdaje się, na pewno do któregoś z tych seriali, które w tej chwili powstają, miał tam taką tablicę, która była efektem burzy mózgów i na tej tablicy wypisano, jakie elementy powinny być w tych Gwiezdnych Wojnach. Tam zbliżył i tam aż dwa razy było napisane różnorodność. To o tym już była mowa tutaj. Z niewiadomych przyczyn napisano dinozaury. Ktoś uznał, że fani Gwiezdnych Wojen lubią dinozaury i rzeczywiście w tej trzeciej części teraz Mandalorianina często się jakieś takie stwory pojawiają.
[01:28:43.30 → 01:28:45.60] A: Mitozaur chyba się nazywa ten potwór.
[01:28:45.62 → 01:28:56.90] C: W tej chwili zapomniałem, że to już w ogóle jest banalne, bo to jest Star Wars, a tam pierwsze hasło, jakie było napisane, było napisane Not Pro War.
[01:28:59.20 → 01:29:25.47] A: Jeszcze o strategii Disneya, bo wydaje się, że oni w tej chwili są w takim rozkroku między pragnieniem robienia spin-offów, czyli takich filmów kinowych, które wypełniają jakąś lukę dotyczącą przeszłości bohatera albo jakiś okres dziejów walki. Republiki z Imperium, a z drugiej strony bardzo inwestują w seriale, czyli serial o Mandalorianinie, Boba Fett, Ashoka, Obi-Wan Kenobi.
[01:29:26.53 → 01:29:28.37] B: Jestem tą osobą, która zawsze powie Andor.
[01:29:28.73 → 01:29:53.88] A: Zgadzam się z tobą absolutnie. Co by to oznaczało, że oni szukają innych grup fanowskich, którzy jedni będą szli za filmami, inni zostaną przy Disney+. i będą wchodzić w te drobiazgowe, westernowo-kryminalne, familijne filmy dotyczące tego uniwersum? Czy to jest jakby celowa strategia, czy po prostu tak szukają po macku, no to co się sprzeda? Co za ich skrzydła?
[01:29:53.88 → 01:30:08.27] C: Przepraszam, że tu się znowu wetnę, ale chodzi o to, że jest to produkt. Mimo wszystko jest to produkt w tej chwili zdecydowanie, który trzeba sprzedać. I sam fakt, że tam siedzi jakiś zespół kreatywny i w taki sposób się zastanawiając to tworzy, No to pokazuje, że tu nie mamy...
[01:30:08.27 → 01:30:10.37] B: Grając w bingo, że tak powiem.
[01:30:11.67 → 01:30:21.27] C: I tam jeszcze z tych sugestii pojawia się taka sugestia, że brak indywidualnego bohatera głównego, że musi być kilku głównych bohaterów.
[01:30:21.29 → 01:30:21.79] A: Czyli zbiorowość?
[01:30:22.23 → 01:30:24.53] B: Tak, tak zwane collective journey się dzisiaj
[01:30:24.53 → 01:30:36.48] C: lepiej sprawdza niż podrób bohatera. To jest tak naprawdę zupełnie coś innego niż w tych czasach, kiedy powstawały Gwiezdne Wojny, kiedy tam Rambo działał samodzielnie, Arnold Schwarzenegger z Commando i tak dalej. Tutaj jest lansowanie jakiegoś... To z tego,
[01:30:36.60 → 01:30:52.39] A: co pan mówi, wiele tłumaczy na przykład zmiany fabularne w scenariuszu Mandaloriana, że zaczynamy od pojedynczego bohatera, zjeźdźca znikąd, samotnego szeryfa na kosmicznym Dzikim Zachodzie, a kończymy na wspólnocie, która musi odzyskać swoją ojczyznę. gdzie dingiarin wcale nie jest najważniejszy.
[01:30:52.39 → 01:31:03.63] C: I na koniec jeszcze właśnie oświadcza jeden z producentów w jakimś wywiadzie, że no mandalorianin, mandalorianina, ale to niekoniecznie musiał chodzić o tego mandalorianina, no przecież... Bo Catan może być. Bo Catan jest też mandalorianinem.
[01:31:03.65 → 01:31:05.25] B: Wszyscy jesteśmy mandalorianinami.
[01:31:05.79 → 01:31:06.55] A: This is the way.
[01:31:06.93 → 01:31:59.60] B: This is the way. To teraz coś na ciepło, bo już o zimnych rzeczach było. Ja bym tutaj dorzuciła ten właśnie ciepły element. Wydaje mi się, że w takich opowieściach też jak ta, z którą mamy do czynienia i to też jest odpowiedź na to, dlaczego seriale. Seriale są najbardziej popularnym medium w tym momencie do oglądania. Pandemia sprawiła, że raczej oglądamy w domu. Mamy więcej takiej potrzeby zostawania niż wychodzenia do kina, bilety, serwisy, streaming. Tutaj te wszystkie rzeczy po przecinku mogę wymieniać. że łatwo się zorientować, o co mi tak naprawdę chodzi. Więc też dopowiadanie tych historii właśnie w postaci seriali jest jak najbardziej taką odpowiedzią na zapotrzebowanie wśród widzów. Albo przynajmniej tak się wydaje.
[01:32:00.98 → 01:32:16.62] A: Ale powiedz ręką na sercu, muszę się teraz wciąć. Czy zdarzyło ci się bing watching, czyli to kompulsywne oglądanie w przypadku seriali disneyowskich z uniwersum Star Wars? Bo mnie poza Andorrem nie. I teraz czego to byłoby sygnałem, dowodem?
[01:32:16.88 → 01:32:41.72] B: Zmęczenia materiału, tak mi się przynajmniej wydaje. Aczkolwiek różnego rodzaju dowody na to mamy, że to jednak działa. Ludzie chętnie oglądają, chcą wiedzieć, co będzie dalej z Baby Yodą. To nie jest dla mnie też żadne zaskoczenie, bo to jest taki bohater, czy tam nawet bym powiedziała McGuffin, który trochę napędza tę opowieść. Sprzyjamy mu, prawda?
[01:32:41.72 → 01:32:59.37] A: Powiedzmy dla Państwa, którzy nie widzieli tego serialu, że nagle w tym świecie Star Wars pojawia się miniaturowa kopia rycerza Jedi, Yody, który z tej samej rasy prawdopodobnie nie mówi. Jest coś między takim pieskiem Chihuahua, a dzieckiem.
[01:32:59.57 → 01:33:01.75] B: Kotkiem ze Shreka, to wszystko jednocześnie.
[01:33:01.99 → 01:33:14.72] A: Ma wzruszające spojrzenie i wymaga opieki. Największy twardziel galaktyki musi nim zająć, jak własnym synem znajdą. bo rozumie intuicyjnie, że to jest jakaś ważna postać dla dziejów tej galaktyki.
[01:33:15.00 → 01:33:16.74] B: Nie wie jeszcze dlaczego, ale musi się
[01:33:16.74 → 01:33:22.80] A: tak... Wszyscy fani, jak rozumiem, Gwiezdnych Wojen, nie wiem, czy pan Jakub też, zakochali się w tym grogu, czyli Baby Yodzie.
[01:33:22.84 → 01:33:40.40] C: To jest na pewno bardzo sympatyczna postać i ona zachęca do oglądania tego serialu i ten serial naprawdę przez długi czas był ciekawy. Ten pomysł oparcia relacji właśnie na tych dwóch postaciach w taki oto sposób, w jaki to było przedstawione, On wydawał się bardzo pociągający.
[01:33:40.58 → 01:33:48.30] B: I to przed Last of Us, w sensie przed serialem Last of Us, gdzie też mamy ten silnik i tego samego aktora, który opiekuje się młodszą istotą.
[01:33:48.32 → 01:34:18.38] C: Ale w tej chwili to się zaczyna rozmywać. Jeszcze taka właśnie polityka tego Disneya w tej chwili jest, że część fabuły tego serialu Mandalorian została opowiedziana w innym serialu, a mianowicie w Kronikach Bobby Fetta. Tam dwa czy trzy odcinki były poświęcone całkowicie relacji pomiędzy Baby Yodą a Mandalorianinem, który na koniec drugiego sezonu opowieści o Mandalorianinie nastąpiło rozstanie tych dwóch postaci. Nagle one się spotkały znowu w zupełnie
[01:34:18.38 → 01:34:20.58] A: innej historii, poświęconej innemu bohaterowi.
[01:34:20.94 → 01:34:44.88] C: I teraz widzowie, którzy na przykład nie byli zainteresowani opowieścią o Bobie Fecie, tylko chcieli sobie śledzić serial o nie zostali zaskoczeni. Nagle nie było, pożegnanie, wielki taki emocjonalny zenit, a tutaj w kolejnym odcinku nagle znowu Boba, ten mały Yoda jest i po co to wszystko było.
[01:34:46.20 → 01:36:03.46] B: To jeszcze kontynuując ten wątek, bo nie domknęłam tej myśli na ciepło, to chciałabym zrobić mimo wszystko, ale jeszcze o czymś takim jak ta opowieść transmedialna, która tu się zaczyna, idzie gdzieś dalej, my ją śledzimy i nigdy nie jesteśmy znudzeni. Przynajmniej tak w teorii to mogłoby wyglądać, bo przepływamy od jednego medium do drugiego. To jest taka idealistyczna dosyć myśl o tym, jak może na nas działać ten, i użyję tego słowa, chociaż go nie znoszę, ten content, który się przelewa między szklanką, a butelką i tak dalej, czyli pomiędzy tymi różnymi mediami. Więc to jest ten jeden element, który właśnie byłby bardzo świadomie wykorzystany, żeby jednak tu zacząć, tu kończyć, żeby klikać, klikać, klikać, klikać, to jest jeden element. Ale wracając do tego wątku ciepłego, czyli tego chociażby, który widzimy właśnie w tej opowieści jaką jest Mandalorian, czyli zaczynamy, znowu kolejny mężczyzna w masce zajmuje się jakimś jakąś ważną misją, a zmierzamy w stronę czegoś trochę innego, co właśnie jest taką kolektywną opowieścią, taką, gdzie już ten nasz hero, którego tak bardzo potrzebujemy, może... Już dobra, znamy tych wszystkich...
[01:36:03.46 → 01:36:08.34] A: Świadomie ustępuje pierwszeństwa, bo katano. Daje miecz, uznają za przywódcę.
[01:36:08.53 → 01:37:14.70] B: No i w trochę to inną stronę i tu jest właśnie ten ciepły element tego myślenia spod znaku hashtag różnorodność, hashtag pacyfizm, hashtag duże grupy bohaterów, czyli tych elementów, że jeśli rzeczywistość w jakiej żyjemy jest ukształtowana przez to jak myślimy, a to jest ukształtowane przez historie jakie sobie opowiadamy, Czyli jeśli na przykład jest tak, że za dużo cyberpunkowych, mrocznych, dystopijnych opowieści to nie jest dobra wiadomość dla naszej przyszłości, bo czy to się nie wpisuje, te lęki, obawy nie kanalizują się w to, w jaką stronę faktycznie zmierzamy jako ludzie. Tutaj stawiam oczywiście znaki zapytania, to jest taka myśl. To czy kiedy zaczniemy sobie opowiadać opowieści o tym, że epoka indywidualnych bohaterów, trochę już przeminęła, poza tym do nikąd nas nie zaprowadziła. I kiedy pomyślimy o tym, że może razem, wspólnotowo, różnorodnie, to nie wiemy jeszcze, jaki skutek będą miały takie opowieści. Więc to jest ta właśnie jasna strona tutaj, ta ciepła strona, o której mówię.
[01:37:15.04 → 01:37:17.60] C: Jasna strona jest taka, że nie wiadomo, co będzie.
[01:37:17.80 → 01:37:46.99] B: Nie wiadomo, co będzie, no ale wiemy już, co jest, kiedy oglądamy w kółko filmy o pojedynczych bohaterach, bohaterkach, którzy jako ta jedyna wybrana osoba mogą nas uratować. No nie mogą, nie uratowali, jeśli to się przekłada oczywiście z poziomu opowieści na poziom rzeczywistości, więc może jeśli zaczniemy trochę inaczej myśleć i trochę inne opowieści sobie snuć, to Anusz Widelec, że tak powiem, coś innego będzie czekało za rogiem i to jest jeden wielki eksperyment.
[01:37:47.05 → 01:38:01.61] A: Prawdopodobnie aż tezę, że sposoby przedstawienia fabuł kolejnych części Gwiezdnych Wojen są zawsze odbiciem przemian społecznych, w których wszyscy uczestniczymy. Czyli projekcjujemy naszą wizję społeczeństwa na świat, który jest najwyraźniej.
[01:38:01.67 → 01:38:04.53] C: Najwyraźniej mamy do czynienia z próbą kreowania właśnie tej rzeczywistości.
[01:38:04.85 → 01:38:50.76] B: A wcześniej nie mieliśmy? Mieliśmy, to się akurat nie zmienia. Myślę, że to jakie są te, jak odzwierciedlają rzeczywistość opowieści, które powstają, wcześniej też tak działało. To nie jest jakiś nowy wymysł, że my tutaj inżynierią będziemy coś, może jesteśmy w tym bardziej świadomi, ale może właśnie ta świadomość jest dobrym kierunkiem. Nie wiem, to są rzeczy, nad którymi ja się zastanawiam nie tylko w kontekście Disneya, Gwiezdnych Wojen, Marvela, następnych części Batmana i całej popkultury, tylko na takim naprawdę głębokim, egzystencjalnym poziomie, bo zajmuję się jednak opowiadaniem o opowieściach, które ktoś inny opowiedział, więc obserwuję pewne rzeczy, które działają, a które niekoniecznie pozytywnie.
[01:38:51.90 → 01:39:05.70] A: Taki wyścig franczyzm, który właściwie się odbywa, bo z jednej strony mamy to potężne expanded uniwersum Gwiezdnych Wojen, mamy DC Comics i Marvela, mamy Harry'ego Pottera, Twórcy Avatara,
[01:39:05.70 → 01:39:08.58] B: który wraca jako serial znowu.
[01:39:08.72 → 01:39:40.79] A: Mamy Avatara, który chciałby pewnie też dołączyć do tego grona. Star Trek też jest ciągle na niestraconych pozycjach. Jak widzicie szanse Star Wars, w tej walce o uwagę, o wyobraźnię, o pieniądze dzisiejszych klientów. Czy to jest ta dominująca marka rzeczywiście na rynku kinowo-telewizyjnym? Star Wars to jest ta niekończąca się opowieść, która będzie opowiadana do końca świata, bo nie wyczerpią się nam historii.
[01:39:40.79 → 01:40:30.10] C: Na pewno jest to niekończąca się opowieść. Cały czas mamy do czynienia z nią, rozwija się, mamy coraz więcej filmów. Pączkuje i rozgałęzia się w różne strony, ale rzeczywiście ja nie jestem pewien, dokąd to nas prowadzi, bo ja tutaj jeszcze muszę się ustosunkować jednak do tej uwagi. Bo niekoniecznie taki bohater kolektywny, niekoniecznie takie właśnie działanie i spychanie gdzieś w niebyt tego bohatera indywidualnego musi być dobrym rozwiązaniem. Przecież mieliśmy do czynienia już z takimi opowieściami kiedyś, wcześniej, na przykład 1984 Orwella. I kiedyś te książki, czy opowieści o tej treści, one jawiły się, czy były pisane przynajmniej jako jakieś ostrzeżenie, ostrzegały przed tym, co się może stać wtedy, kiedy będziemy wyrzekać się naszej indywidualności. naszej odrębności.
[01:40:30.26 → 01:41:01.04] B: Ale to tylko gwoli ścisłości. To nie chodzi o zaprzeczenie indywidualizmowi, tylko o myślenie o wspólnocie jako motorze napędowym opowieści, a w roku 1984 zdecydowanie tak nie jest. Tam chodzi o to, żeby nie było jednostki w ogóle i liczył się kolektyw, który nie ma twarzy, który nic nie może tak naprawdę, który jest jakby systemem bardziej. A tutaj raczej chodzi o to, że może wespół, zespół, bardziej tak.
[01:41:01.12 → 01:41:02.06] A: Wspólnota jednostek.
[01:41:02.06 → 01:41:33.84] B: Wspólnota jednostek, z których taka drużyna bardziej, coś co może pokazać, że nie nasz indywidualny los w tym momencie jest najważniejszy, bo mamy też takie ważne rzeczy jak chociażby los naszej planety i może warto jakoś tutaj współdziałać. Więc chciałabym te dwie rzeczy jednak oddzielić, bo nie chodzi mi o przekreślenie jednostki i jakby jej wyrugowanie, wymazanie człowieczeństwa jako po prostu tego, co każdy z nas w sobie ma.
[01:41:33.84 → 01:41:41.39] C: W tych opowieściach troszeczkę takie ryzyko widać, że w tej nieznanej przyszłości także i taka interpretacja się może Takie ryzyko zawsze
[01:41:41.39 → 01:41:49.65] B: jest, ale to nie w takim sensie mówiłam o wspólnotowej opowieści, to zdecydowanie nie. Chciałam to tylko uzupełnić, żeby nie było.
[01:41:49.83 → 01:42:33.98] C: Takie wrażenie niekiedy te opowieści gwiezdnowojenne sprawiają, że w tej chwili po prostu ma tam nastąpić jakiś rodzaj rewolucji w postrzeganiu rzeczywistości, tej takiej baśniowej i jakby znane nam motywy, są w tej chwili już przetwarzane na inną modłę i tutaj symbolem tego jest właśnie uśmiercenie tych wszystkich bohaterów. Przecież uśmiercono Hanna Solo, to był wzruszający moment, Lukaskę Walkera, księżniczkę Leję, wszyscy odchodzą, a przecież każda baśń kończyła się stwierdzeniem, żyli długo i szczęśliwie. A tutaj Gwiezdne Wojny nasze się skończyły. Mieli ci bohaterowie Żydzi.
[01:42:34.12 → 01:42:43.78] A: Skończyły Panie Jakubie w Mandalorianie, czy nie, w Bobie Fecie Luke Skywalker wraca odmłodzony cyfrowo. I oglądamy...
[01:42:43.78 → 01:43:06.33] C: No tak, ale wiemy jaki los go spotka w tej części ostatniej trylogii. On pożegnał się z życiem. I w ogóle to jest straszna historia, bo okazuje się, że cała linia Skywalkerów została tak naprawdę unicestwiona. a nawet nazwisko Skywalkerów przejęła potomkini Palpatina, czyli tego najgorszego.
[01:43:06.35 → 01:43:29.69] A: Ale finał dziewiątej części ma głębokie symboliczne znaczenie. Nie wiem, czy państwo widzieliście, to jest taki moment, kiedy Rey przyjeżdża do tego domu, gdzie wychował się Luke Skywalker, dana Tatooine w środku pustyni i zawija dwa miecze należące do Luka Skywalker, chyba Kylo Rena, tak mi się wydaje. Robi taki piękny pakuneczek i pustynia wciąga. te dwa miecze, które tyle dobrego i złego uczyniły.
[01:43:30.17 → 01:43:34.01] B: Jak w legendzie o królu Arturze. Ktoś się będzie musiał stamtąd wyciągnąć.
[01:43:34.05 → 01:43:58.24] A: Pojawia się jakaś staruszka z miejscowym wielbłądem i pyta, kim jesteś, jak się nazywasz? I ona wtedy wybiera sobie imię, wybiera sobie tradycję, jestem Ray Skywalker, czyli jakaś linia Jedi, jakaś linia walki o wolność, o moc będzie istnieć. Ja kupuję to bajkowe zakończenie. Wiem, że wszyscy umarli, no bo wszyscy umierają. Nawet w baśniach, nawet Aragorn kiedyś w Władcy Pieszeni.
[01:43:58.84 → 01:44:01.18] B: Batman umierał wiele razy i jakoś zawsze powraca.
[01:44:01.26 → 01:44:12.32] C: Długo i szczęśliwie oni nie żyli, ci bohaterowie gwiezdnymi. I rzeczywiście to ma głębokie znaczenie, że właśnie potomkini Palpatina, który stworzył te wszystkie tragedie, który zniszczył ten znany świat.
[01:44:13.96 → 01:44:17.64] A: Ale robi się wtedy opowieść o odkupieniu, nawróceniu, zadośćuczynieniu.
[01:44:18.28 → 01:44:52.37] B: I też takiej prawdziwej sprawczości, że jednak ta predestynacja czy przeznaczenie, jakby tutaj tego nie nazwać, do bycia tym, co twoje geny, twoja historia, twoi przodkowie w tobie determinują, to jest tylko jedna z możliwości, że można to przekroczyć, można to wymyślić na nowo, więc nawet w takim kontekście opowieści o indywidualnych bohaterach, To jest jak najbardziej w tym schemacie, o którym mówimy, że bohater czyni sam siebie, tworzy jakąś historię i tworzy świat dla siebie. Tutaj akurat Rey jest tym bohaterem czy bohaterką.
[01:44:52.39 → 01:45:30.04] C: Tutaj też polega problem, że ta Rey, ona siebie tam za bardzo nie tworzy. Ona od razu przychodzi już gotowa, od razu potrafi walczyć, od razu jest najsilniejsza, od razu wszystkich pokonuje. To jest ta postać znana w tej chwili w internecie, często w taki sposób się określa Mary Sue, prawda? Taka postać, która przychodzi już gotowa, ukształtowana. Ona nie przechodzi tej całej drogi, tego całego treningu, gdzie np. bohater Luke Skywalker musiał przez te wszystkie trzy filmy przejść. Przechodził szkolenie, ofiarę stracił rękę itd. I to są te motywy mitologiczne, o których Campbell np. mówi. A tutaj w tym nowym filmie pojawia się po prostu taka Rey. Ona od razu wszystko umie.
[01:45:31.13 → 01:45:49.91] B: Ale to czy wtedy to naprawdę już by nie było jeden do jeden to samo, gdyby ona miała przechodzić całą tę drogę i całą tę przemianę, jeśli oczekujemy, że to będzie jakoś... Nie to, że tutaj wchodzę w jakiś konflikt, ale jeśli oczekujemy, że to będzie jakoś inaczej, no to może tak, może być inaczej, że ona już nie musi tego wszystkiego robić, bo już to po prostu umie. Dlaczego nie?
[01:45:50.13 → 01:45:55.35] C: Ponieważ teraz mamy XXI wiek i tak jest, że po prostu kobieta przychodzi i załatwia sprawy.
[01:45:55.53 → 01:46:11.91] B: To już teraz boli. A może to jest tak jak w Matrixie, że po prostu I know Kung Fu, że już po prostu sam fakt, że ta moc się w niej odrodziła czy obudziła, to już sprawia, że pewne rzeczy nie muszą być powtarzane w takim dosłownym sensie.
[01:46:11.95 → 01:46:14.72] A: Proszę państwa, zamykamy powoli tę naszą opowieść.
[01:46:14.81 → 01:46:15.91] B: Szkoda, dopiero się rozkręca.
[01:46:16.22 → 01:47:06.19] A: Godzina 45. Zamykamy tę naszą opowieść o przemianach uniwersum Star Wars. I warto w tym momencie zastanowić się co dalej, bo Disney zapowiada trzy filmy na pewno kinowe. Dalszy ciąg przygód Rey, czyli chyba dziesiątą część sagi. Jak Rey tworzy od nowa, od podstaw zakon Jedi. Mamy się przenieść 25 tysięcy lat, czy 250 tysięcy lat wstecz i pokazać początek zakonu Jedi i Sithów. Mamy na ekranie w trzecim filmie dokończyć, zwieńczyć opowieść o Mandalorianach. Cały czas powstają seriale. Będzie serial o Ashoce, druga część przygód Boby Fetta. Będzie drugi chyba sezon Andorra, tak mi się wydaje.
[01:47:07.33 → 01:47:10.29] B: I serial o Jar Jar Binksie.
[01:47:12.60 → 01:47:39.10] A: Nie wiem, czy na niego czekam, ale czy wy próbowalibyście, drodzy goście, zastanowić się nad tym, co z tych opowieści najlepiej rokuje? Gdzie byłaby dla was przynajmniej taka chwila fascynacji? O, dobrze tą historię opowiedzieli. O, tutaj jest szansa na nowy początek. Nie restart serii, ale takie dodanie koloru, którego wam bardzo brakuje. To może pan Jakub zacznie teraz inaczej.
[01:47:39.49 → 01:47:56.86] C: Ale ja już straciłem wszelkie nadzieje. Ja postrzegam Gwiezdne Wojny w tej chwili jako produkt, czego świadectwem jest chociażby to, w jaki sposób powstają te odcinki. Tam naprawdę siedzi grupa osób i wspólnie, kreatywnie staram się wymyślić fabułę.
[01:47:56.86 → 01:48:00.34] A: Pan zabija moje marzenia, ale dobrze, taka funkcja.
[01:48:00.38 → 01:49:52.38] C: Musiałby się znaleźć jakiś utalentowany reżyser, który miałby własną wizję i musiałby powstać kino autorskie. Nie wiem, czy to jest w ogóle możliwe, bo ja pamiętam, Piszę opowiadania, napisałem powieść. Jako wielki fan gwiazdowałem dawno temu. Marzyłem o tym, żeby zostać osobą, która pisze opowieści ze świata Star Wars. Oczywiście to było marzenie, jakieś mrzonki wtedy, ale skłoniło mnie to do podjęcia próby zapoznania się, jakie są w ogóle możliwości, jak to wygląda. Dokopałem się gdzieś do informacji, jak to wygląda, w jaki sposób można zostać autorem piszącym dla LukasFilmu. Lukasfilm został kupiony przez Disney, a teraz dla Disney'a, w zasadzie jest to samo. Okazało się, że nie ma takiej możliwości. Nikt nie może zgłosić się, można się zgłaszać, ale to nie przynosi żadnych efektów. Po prostu to działa w taki sposób, że to przedstawiciel Lukasfilmu zgłasza się do jakiegoś pisarza i mu proponuje, żeby to on napisał tę opowieść z Gwiezdnych Wojen. W jaki sposób może powstać wartościowa opowieść, jeżeli ona nie powstaje z potrzeby serca, tylko na zamówienie. Ktoś rozpoznaje jakieś tam talenty u twórcy i proponuje mu, żeby ten stworzył historię i ta osoba musi się dopiero zapoznać z całym światem Gwiezdnych Wojen, musi go poznać i będzie tam czegoś brakowało, będzie tam na pewno brakowało jakiegoś ducha. Sam George Lucas przecież nie był człowiekiem, do którego ktoś przyszedł i mu zlecił wykonanie takiej czy jakiejś pracy, tylko w nim to bardzo długo dojrzewało. Ja sądzę, że w ogóle każdy twórca ma to swoje jedno dzieło największe, które musi stworzyć z jakiegoś powodu i w przypadku Lucasa to chyba były te Gwiezdne Wojny.
[01:49:53.64 → 01:49:57.00] A: Pierwsza trylogia, mówiąc Gwiezdne Wojny, pierwsza trylogia tak naprawdę.
[01:49:58.29 → 01:50:51.16] C: Powiedzmy teraz już po tym wszystkim, co się wydarzyło po tej drugiej trylogii też uważam, że jednak może mu tam czegoś zabrakło. Zabrakło mu jakiejś finezji, jakiejś części talentu. Czegoś Lukasowi zabrakło, ponieważ to nie jest tak dobry film jak ta pierwsza trylogia. Niemniej jednak cały czas widać, że próbował po prostu opowiedzieć jakąś historię. Natomiast w momencie, kiedy już skończyła się ta era Lukasfilmu pod dowództwem Lukasa, w tej chwili już mamy do czynienia tylko i wyłącznie z przetwarzaniem motywów. To jest po prostu tylko i wyłącznie w tej chwili przetwarzanie, bo to dopełnianie historii, wypełnianie tych wszystkich luk, Mi się jawi jako po prostu przetwarzanie motywów, korzystanie z surowców wtórnych.
[01:50:52.18 → 01:52:12.52] B: Czym właściwie by było też to, co jednak Ten mit skonstruowało jednak przetwarzaniem archetypów i pewnych klocków narracyjnych, więc co do jakiejś idei to nie mam takiego poczucia, żeby to się bardzo zmieniło, jeśli chodzi o sposób działania. To, co ja bym widziała jako jakiś koncept. Skoro już jest tak, że niezależnie od tego, czy tworzy to jeden człowiek, czy grupa, to efekt jest właściwie taki dosyć, nazwijmy go, przemysłowy mimo wszystko. i mamy poczucie wtórności, to może pora pomyśleć o tym w trochę inny sposób. I mówię to na fali czegoś, co dzisiaj widziałam w internecie, zupełnie taki nowy pomysł. Jest taka artystka muzyczna, która nazywa się Grimes. Ona znana jest prywatnie z tego, że była partnerką życiową, nie wiem czy jest nadal, Elona Muska, ale też jest bardzo mocno otwarta na współpracę z technologiami różnego rodzaju w swojej twórczości. Dzisiaj ogłosiła, że zachęca swoich fanów, żeby korzystali z nagrań jej głosu i współpracowali z AI, żeby tworzyć jakieś wariacje na temat tego, co właściwie mogłoby być jej muzyką. żeby zobaczyć w jaką stronę to pójdzie.
[01:52:13.14 → 01:52:15.30] A: Komponujcie dla mnie, komponujcie mnie.
[01:52:15.56 → 01:52:25.60] B: Komponujcie mnie dla mnie, ze mną, obok mnie właściwie korzystając z tego, co jeszcze technologia może w to wprowadzić. I to jest taki pomysł ad hoc.
[01:52:25.62 → 01:52:27.24] A: Czy proponujesz uwolnić Gwiezdne Wojny?
[01:52:27.38 → 01:52:46.33] B: Proponuję uwolnić Gwiezdne Wojny pod wieloma względami. Po pierwsze właśnie z tego konglomeratu przemysłowo-towarowego i oddać je faktycznie fanom, żeby to było właśnie możliwe. żeby opowiadać swoje historie, niekoniecznie... Chcesz stworzyć taką maszynę?
[01:52:46.70 → 01:52:52.42] A: finansową, że fani pracują, wymyślają, a Disney zarabia na tym?
[01:52:52.46 → 01:52:57.04] B: Nie mam tego tak, co do szczegółów, dopracowanego, ale... Chyba Disney mógłby być zadowolony
[01:52:57.04 → 01:52:59.88] A: z tego procederu czy tego mechanizmu.
[01:53:00.48 → 01:53:02.68] C: Wy sobie twórzcie, a my zarabiamy.
[01:53:02.70 → 01:54:44.90] B: Uwaga, znowu to słowo, żeby to było jakoś kolektywne, to by mi się podobało najbardziej. Ale właśnie, żeby ta kwestia wyobraźni i możliwości, które jakoś tutaj już dochodzą do pewnych ślepych załógków, żeby się otworzyła, może to jest jakiś pomysł, tak jak właśnie opowieści fanowskie do tej pory pozwalały uzupełnić albo wrzucić na nowe tory znane opowieści i twórcy, którzy byli fanami sami stawali się twórcami. To jest jeden ze sposobów. A drugi to może właśnie uwolnienie w takim technologicznym też sensie. Ja bym była bardzo ciekawa, nawet właśnie te różnego rodzaju efekty współpracy człowieka i maszyny w postaci różnych pomysłów, na razie bardziej wizualnych, typu mid-journey, czy tego rodzaju propozycje, bywają naprawdę fascynujące i bardzo zapłodniające, że tak powiem, wyobraźnie. Znowu przykład dzisiaj, połączenie filmu Midsommar Ariego Astera z tym, jakby to wyglądało, gdyby było animacją Pixara. Polecam, naprawdę wygląda to jak coś naprawdę niebywałego i fantastycznie inspirującego też wyobraźnię. Więc się zastanawiam, co by taki rodzaj współpracy mógł wnieść. Może mógłby coś odświeżyć? Może mógłby podsunąć jakiś pomysł, o którym jeszcze nie śniło się scenarzystom? Nie wiem, nie mam na to odpowiedzi, czy to jest w ten sposób, ale wydaje mi się, że mógłby być to interesujący eksperyment już właśnie niekoniecznie wpuszczający nowych autorów. To też by mi się podobało. Podobałoby mi się, gdyby David Lynch teraz pod dziewięćdziesiątkę zrobił po prostu opowieść teraz ze świata Gwiezdnych Wojen i co by to było. To by było fantastyczne.
[01:54:46.48 → 01:54:50.18] C: Ale naprawdę była taka propozycja i to David Lynch zrezygnował.
[01:54:50.56 → 01:54:53.18] B: Tak, no w sumie po doświadczeniach z Juną nie dziwię się.
[01:54:53.18 → 01:54:56.60] A: Myślę, że nie proponujesz eksperymentu, tylko totalną rewolucję wyfranszczyć.
[01:54:56.88 → 01:54:59.64] C: Ja bym sobie obejrzał wyrzeznawanie Larsa von Triera.
[01:55:00.45 → 01:55:04.15] B: Coś takiego naprawdę niespodziewanego, żeby się wydarzyło.
[01:55:04.18 → 01:56:19.27] A: Czuję w was też takie pragnienie, które jest moim, żeby Disney nas zaskakiwał konwencjami, czy gatunkami, które są nagle sparowane, włożone do wnętrza tego uniwersum. Pamiętam swoje zdumienie i radość, jak w środku Mandaloriana nagle wybucha taka opowieść o reedukacji dawnych szturmowców. w jaki sposób oni są wprowadzani do struktur Nowej Republiki, jak da im się drugą szansę. I nagle z baśni czy westernu na rubieżach galaktyki robi się opowieść psychologiczna o tym, czy można wrócić do społeczeństwa, czy można nagle przestać być złym. I takie Kino Noir nagle, czy takie Alphaville pomieszane z Metropolis, tylko na kolorowo, nagle wybucha gdzieś w środku tego serialu. I to był taki moment, gdzie poczułem gęsią skórkę, że nagle ktoś mnie traktuje jako dorosłego w tej Star Warsowej opowieści, a niestety nie wyzbyłem się do końca tych pragnień właśnie, żeby to była dorosła seria, bo ja dorosłem, ale to tylko marzenie jednego fana. To biegliśmy do końca. Czy mają państwo jakieś komentarze, czy pytania dla naszych gości na koniec tej opowieści o fantastycznej serii z przeszłości?
[01:56:20.71 → 01:56:23.75] B: Czyli z przyszłości, bo już wiemy, że będzie.
[01:56:24.11 → 01:56:29.67] A: Tak, dokładnie. Nie widzę nieśmiałych rąk w górze, więc...
[01:56:29.67 → 01:56:30.21] B: Ja mam pytanie.
[01:56:30.29 → 01:56:32.85] A: Tak, proszę bardzo. W zastępstwie Państwa.
[01:56:33.09 → 01:56:57.05] B: Tak, pytanie z publiczności. To jest to pytanie. To jest to pytanie, dlaczego... Bo tutaj to pada w tej książce, to pada też w filmie, to pada też w spoiler masterze. Dlaczego bycie fanem nie może być czymś poważnym? Co się stało, że tak do tego podchodzisz? Bo wiesz, o które słowa mi rozmawiam?
[01:56:57.27 → 01:56:58.58] C: W filmie odwołałem się.
[01:56:58.58 → 01:57:04.29] B: Że to jest coś, co w pewnym momencie przestaje być... Odwołałem się do tego stereotypu.
[01:57:04.43 → 02:00:12.75] C: Po prostu tak się uważa, że tak nie może być. Wychowujemy się w jakiejś kulturze, w jakimś otoczeniu, popkulturze na przykład. Jesteśmy bombardowani różnymi informacjami, wskazówkami, jak należy się zachowywać. Taka jest prawda, że bycie fanem nie jest traktowane jako poważne zajęcie. Jako obywatel, jako jednostka, Jako człowiek musimy coś tworzyć, kreować, pracować nad swoim życiem, szukać jakichś wartościowych wzorców, które pozwolą nam swoje życie przeżyć w sposób satysfakcjonujący, po którym być może pozostanie jeszcze jakiś ślad w takiej czy innej postaci. Natomiast bycie fanem to jest jednak poświęcanie tej części siebie, dla kogoś innego w jakiś sposób, chociażby czasu. Moje aktywności jako fana Gwiezdnych Wojen, one pochłaniały naprawdę bardzo dużo mojego czasu i ostatecznie nie żałuję tego, ponieważ rozpoznałem środowisko fanowskie, rozpoznałem zjawisko i to zaowocowało ostatecznie tą książką. Ale był taki moment, ja naprawdę byłem tak tym zafascynowany, to też wzięło się z pewnego deficytu, z którym mieliśmy właśnie do czynienia w czasach PRL-u, że jako dziecko, które chciało doświadczyć tego zjawiska, chciało bawić się figurkami, chciało poznawać innych fanów, to nie miałem takiej możliwości. I później po prostu poszukiwałem tych informacji. Poszukiwałem wiedzy na temat tego zjawiska, które wtedy mnie fascynowało. Czytałem książki. Tych książek było wiele. Jeszcze tak zwany Stary Kanon, zanim Disney przejął kontrolę nad Gwiezdnymi Wojnami. Wydawane były książki tak zwanego dzisiaj Starego Kanonu. Ich było ponad trzysta. Było ponad trzysta opowieści. Ja to wszystko czytałem, analizowałem i był taki moment, że ja naprawdę doskonale wiedziałem jaka istota, jakiej rasy, pochodzi z jakiej planety. znałem chronologię, znałem zasady działania jakichś tam blasterów, mieczy i tak dalej. Wiedziałem, jaki kryształ musi być zainstalowany w mieczu, ale w pewnym momencie nadchodzi taka refleksja, a gdyby tak ten czas, który był poświęcony na tego rodzaju działania, poświęcić na działania, które naprawdę mogą przynieść jakąś korzyść. Przecież jeżeli ja pochłaniałem wiedzę na temat fikcyjnych zdarzeń, które zostały wymyślone przez najpierw George'a Lucasa, a później już przez rozmaitych innych ludzi, to tak naprawdę to jest po prostu fantazja. To jest coś, co nawet nie oddziałuje szczególnie na rzeczywistość. Dlaczego temu poświęcać czas, co z tego może wyniknąć chociażby dla innych ludzi albo też dla mnie. Chyba jako jakiś tam element rozwoju to tak, bo powiedzmy technicznie człowiek dużo czyta, zdobywa pewne umiejętności.
[02:00:13.27 → 02:00:37.79] A: Ja wejdę w słowo. Rezultat tych fanowskich działalności Pana widzimy Widzimy, tutaj stoi. Książka, która opisuje kawał naszej przygody PRL-owskiej z serialem, serią Gwiezdnych Wojen i jakby tłumaczy, że żadna działalność nastolatka w nas nie idzie na marne. Może przekłóci się w działalność dokumentacyjną, artystyczną.
[02:00:38.83 → 02:01:06.78] C: Przepraszam, że się obronię tylko, bo to jest efekt właśnie tej refleksji, bo ta refleksja mnie skłaniała do tego, żeby zająć się historią, po prostu zainteresowałem się historią już później, bo ja po ukończeniu liceum zająłem się pracą, natomiast po kilku latach pod wpływem tego, z czego sobie zdałem nagle sprawę, że ja naprawdę zapamiętuję tyle rzeczy, ale po co ja mam się uczyć fikcyjnych historii, jeżeli istnieje historia prawdziwa.
[02:01:07.22 → 02:01:12.64] A: Są ludzie, którzy komunikują się po klingońsku, czyli z uniwersum Star Trek'u.
[02:01:12.92 → 02:01:14.40] C: To się też czasem przydaje.
[02:01:14.62 → 02:01:15.72] B: W języku elfów też można.
[02:01:16.08 → 02:01:35.63] C: To mnie też skłoniło do podjęcia innej działalności. Stałem się nagle poważnym człowiekiem, przestałem nosić koszulki, sprzedałem ludziki, wydałem ludziki i zajął się normalnym życiem, tak zwanym normalnym w cudzysłowie. W końcu napisałem tę książkę, a na koniec i tak sobie zdałem sprawę, Chyba się pomyliłem, jednak jestem tym fanem.
[02:01:36.35 → 02:01:39.35] B: Drodzy
[02:01:41.09 → 02:01:42.11] C: Państwo, musimy kończyć.
[02:01:42.17 → 02:02:04.10] A: Rozmawiamy już dwie godziny. Państwo jesteście zmęczeni. Dziękujemy za obecność, za wysłuchanie naszej debaty o Gwiezdnych Wojnach. Kaja Klimek, Jakub Turkiewicz. Migała dla nas Ewelina Lachowska i Pani Marta Stępniak, Łukasz Drewniak. Dziękuję. Za tydzień nie ma bitwy, bo jest Wielka Majówka, ale wrócimy w połowie maja. Dobranoc Państwu.
[02:02:04.44 → 02:02:07.98] B: Bądźcie fanami rzeczy. Taki apel na koniec.
[02:02:09.50 → 02:02:12.16] A: Trzeba karmić wewnętrznego nastolatka w nas. Dziękuję.
[02:02:12.36 → 02:02:13.30] C: Dziękuję Państwu bardzo.
[02:02:13.30 → 02:02:13.68] A: Do widzenia.

Zobacz także