[00:06.90 → 02:15.93] A: Dobry wieczór, witam państwa serdecznie na kolejnym spotkaniu wtorkowym w Teatrze Starym. Dzisiaj będziemy rozmawiać o piosenkach i tekstach, o piosenkach z tekstem, o tym jakie teksty się pisze w naszym kraju, jakie teksty się wyśpiewuje. Zapraszam naszych gości, tłum trzech gości dzisiaj mamy. Zapraszam, chodźcie, chodźcie, nie wstydźcie się, no chodźcie. Zapraszam. Marcel Galiński, Junior Stress Lublin. Włodek Pawlik, muzyk jazzowy, kompozytor. Paweł Sołtys, Pablo Pavo. Zapraszamy. W pewnym sensie pretekstem naszej rozmowy jest to, że kilka dni temu, w sobotę, tutaj odbył się koncert, tu w Teatrze Starym, na którym część z Państwa może była. Koncert wieczorem, pod tytułem Wieczorem, poświęcony twórczości poetyckiej Józefa Czechowicza, czyli takiego emblematycznego poety lubelskiego. Włodek Pawlik jest autorem, może to brzydkie słowo oprawy muzycznej, po prostu muzyki do tego. I także będziemy o tym rozmawiać. Ja zacznę od Włodka, który jest znanym kompozytorem, muzykiem, także muzyki filmowej, bo wczoraj rozmawiałeś tutaj o rewersie, bo Włodek siedzi tu już dwa tygodnie. I codziennie o czymś rozmawia, jest wykończony, ale jakoś, jakoś, jakoś damy radę, tak? I jest, no właśnie stworzył muzykę do wierszy Czechowicza, które były tu prezentowane w sobotę z okazji pierwszej rocznicy właściwie otwarcia teatru po remoncie. Jest też autorem muzyki do wierszy Jarosława Iwaszkiewicza. Junior, stres, czyli Marcel jest Z Lublina, tak. I śpiewa na przykład często dzielnicy LSM, z której jak rozumiem pochodzisz.
[02:16.81 → 02:17.35] B: Tak, zgadza się.
[02:17.59 → 04:24.46] A: Tak. Pablo Pavo jest wokalistą, jednym z trzech wokalistów zespołu Wawa Muffin, ale także prowadzi karierę solową jako Pablo Pavo i Ludziki. Wydał dwie płyty jako Pablo Pavo i Ludziki, jedną jako Pablo Pavo i Praczas i wiemy, że następne w drodze. I teraz może zacznę od Ciebie, Włodku. Bo to jest tak, zrobiłeś muzykę do wierszy Czechowicza, wcześniej Iwaszkiewicza. Ja się zastanawiam, bo właściwie tego nie wiem, ale pojawiło się takie pytanie w mojej głowie, czy to jest nasza polska specyfika, że my lubimy śpiewać poetów. Nie mówię o poezji śpiewanej, ale śpiewać poetów, bo sobie pomyślałem, szybko przeczesując głowę, że w ciągu ostatnich paru lat mieliśmy w ogóle dużo tego typu projektów. Ja przypominam sobie płytę na rockową nutę z wierszami Broniewskiego, która wyszła kilka lat temu, kiedy okazało się, że Broniewski miał fantastyczny potencjał piosenkowy. Po prostu. Całkiem niedawno ukazała się płyta niejakiego Budynia, czyli człowieka z zespołu Pogodno, który nagrał wiersze z Tahury. Zupełnie na nowo, w jakiś inny dziwny sposób, to jest płyta, no dosyć trudna powiedziałbym, ale zdejmująca ze stachury odium tego, jak to mówiło, sweterkowca, tak? Czyli trochę harcerskiej, bieszczadzkiej muzyki. Powiedz mi, czy ty jak to odbierasz? No bo z jakiegoś powodu zainteresowałeś się, postanowiłeś nagrać muzykę i do Iwaszkiewicza, i do Czechowicza. a nie np. do tekstów współczesnych dajmy na to, czy tekstów zamówionych. Co jest takiego według Ciebie pociągającego? W tym, że lubimy słuchać wierszy poetów i do nich robić muzykę. Czy to jest nasza polska specyfika? Nie wiem, jako człowiek światowy, który jeździ po świecie, czy to nas jakoś wyróżnia, czy wręcz, czy nie, że to jest normalne?
[04:24.50 → 04:28.38] C: Znaczy, raczej normalne. Znaczy, mówimy o naszej zachodniej cywilizacji, rozumiem, tak?
[04:28.40 → 04:29.22] A: No, tak.
[04:30.52 → 05:47.57] C: Ale też o Stanach Zjednoczonych. Cywilizacja, która się przenika, tak? w parze, w kontrze, ale generalnie to są te dwie strony medalu, czyli za oceanem i u nas. Przy założeniu, że jednak anglosaska kultura jest dominująca od dłuższego czasu i również angielski język jest dominantem, że ma ten element istotny dla kultury w ogóle europejskiej i globalnej. No tak wyszło. Kraje postkolonialne po Anglikach łącznie z Indiami właśnie zostały pozostawione również językiem angielskim, już nie mówiąc o o Karaibach, etc. To jest bardzo istotne wbrew pozorom. Dlaczego o tym mówię, że po prostu Bob Dylan był poetą, jest poetą i muzykiem. Prosta odpowiedź. Takich Bobu Dylanów jest wszędzie wielu we Francji, Jacques Brel. Jak sobie po prostu przypomnimy chociażby te ikony, to mamy po prostu odpowiedź Brassen. I szukajmy dalej. To jest kontekst Rosjanie. Mamy Włodzimierz Wysocki i po prostu wiele innych, Żanna Biczewska. To nie jest tak, że to jest polski wynalazek. ale mamy też w Polsce fantastycznych właśnie przedstawicieli tego gatunku, jak Grechuta, Ewa Dymarczyk, Czesław Niemen i tak dalej, i tak dalej.
[05:47.81 → 06:21.14] A: No właśnie, bo ja się zastanawiałem nad tym, czy popularność śpiewania poetów, czyli ludzi, którzy pisali wiersze, nie pisali tekstów do piosenek, ale wiersze, które później my próbujemy jakby na nowo zinterpretować, zaśpiewać, wynika z tego, że po prostu poezja w Polsce ma No i ogromną rolę odgrywa i zawsze odgrywała, czy też wynika to z jakiegoś problemu z tekstami w ogóle w Polsce, że brakuje dobrych tekstów do piosenek, do muzyki i dlatego musimy się ratować poetami.
[06:21.86 → 06:29.56] C: No ja myślę, że ostatni okres, to znaczy ostatni, co znaczy ostatni, ja też zastanawiam się czasami na tym, czy mówię ostatni, ale myślę, że perspektywa ostatnich 20 lat.
[06:29.56 → 06:31.36] A: 20 lat trzeba tak przyjąć.
[06:31.38 → 07:31.56] C: Czyli określmy ten okres między, tak 89 do dzisiaj, trochę właśnie te wszystkie przemiany, które również w sferze kultury, w sferze języka, w sferze muzyki, w sferze estetyki jako takiej, w sferze popularności pewnych zjawisk, które nie miały wcześniej żadnej racji bytu, przynajmniej w sferze naszej kultury, nagle wysforowały się w mediach i stały się bardzo popularne, to można założyć, że ten przekaz poprzez słowo jest zupełnie inny. Ten punkt ciężkości przesunął się w stronę jednak, mogę tu z całą świadomością To jest moje doświadczenie. Przesunął się w stronę jednak banału. To znaczy nie do końca, ale jednak banał w sensie estetycznej takiej poprawności, aby... Znaczy po prostu, trzeba powiedzieć jednoznacznie, media narzuciły pewną poprawność.
[07:31.57 → 07:35.21] A: Absolutnie. Ma być lekko, strawnie, żeby nie trzeba było myśleć.
[07:35.27 → 07:37.92] C: Znaczy nie, chodzi o to, żeby reklama spełniła swoją funkcję.
[07:38.12 → 07:51.80] A: No tak, tak. To znaczy oczywiście to jest tak, że wydaje mi się, że mamy trochę taką świadomość, że to co nam serwują media, to znaczy radio i telewizja, to głównie serwują na jakąś okropną papkę, że dobry tekst nie może się przebić.
[07:51.92 → 08:07.07] C: Wyobraź sobie, że chcesz po prostu z wierszem Czechowicza zareklamować później na przykład No już nie powiem co, papier toaletowy na przykład. Dlatego pewnych rzeczy nie będzie w radiach komercyjnych, bo się nie da. Znaczy nie można połączyć żyrafy z jeżem.
[08:07.27 → 08:22.05] A: No tak, ale z drugiej strony jest ogromna liczba osób, która chce dobrego tekstu. Problem pewnie polega na tym, że ludzie decydujący w tych radiach na przykład, czy w telewizji uważają, że większość odbiorców to są cymbały.
[08:22.92 → 08:28.18] C: Nie, ja myślę, że oni uważają, że po prostu oni mają do wypełnienia pewne umowy.
[08:28.40 → 08:29.42] A: Między reklamami.
[08:29.46 → 08:40.22] C: Tak, oni po prostu są narzędziami, które produkują po prostu, znaczy zapełniają czas między reklamą papieru toaletowego, a o czym ty mówiłeś.
[08:41.03 → 08:42.79] A: Na wzdęcia teraz.
[08:42.99 → 08:46.57] C: No i to trzeba jakby po prostu łagodnie przejść, przepłynąć po prostu.
[08:46.57 → 08:48.71] A: Żeby się słuchacz nie zmęczył za bardzo intelektualnie.
[08:48.77 → 08:50.27] C: Tak, tak, tak, no bo to nie o to chodzi.
[08:50.65 → 09:14.39] A: Tak. Marcel, ja mam do Ciebie pytanie, bo jesteś z Lublina, jak powiedziałem, wychowałeś się na dzielnicy LSM, śpiewasz o niej. Ja przed naszym spotkaniem specjalnie spojrzałem na plan Lublina. I zobaczyłem, że LSM składa się z osiedli, które nazywają się Osiedle Słowackiego, Mickiewicza, Krasińskiego, Konopnickiej. Czy to jakoś Cię zdeterminowało?
[09:14.63 → 09:15.21] D: Przypadek.
[09:16.00 → 09:22.54] A: do tego, że jak mieszkasz tam na Sejmie na osiedlu Krasińskiego czy Słowackiego, no to siłą rzeczy jakby ta poezja, czy tekst po prostu.
[09:22.54 → 09:55.76] B: Szczerze mówiąc nie czuję tego brzemienia. Szczerze mówiąc nie, aczkolwiek coś w tym jest, gdyż znam wielu różnych współczesnych poetów, często młodocianych, pochodzących z tej dzielnicy i próbujących swoich sił w poezji, więc może coś w tym jednak jest. Aczkolwiek tak naprawdę myślę, że na każdej dzielnicy w Lublinie ktoś taki się znajdzie. kto właśnie na pochybel tym medium i tej papce próbuje swoich sił i jakby po prostu uważam, że miejsce nie ma szczególnego znaczenia akurat takiego w tym przypadku.
[09:55.92 → 09:59.42] A: Ale jesteś piewcą tego LSM-u, prawda? Jesteś piewcą Luglina.
[09:59.44 → 09:59.82] E: Jestem, tak.
[10:00.00 → 10:52.37] B: Tam bardzo wiele różnych inspiracji jakby da się zauważyć, da się odczuć na tej dzielnicy. Już jakby Może nawet pomijając te sprawy najważniejsze, najbardziej inspirujące, jak przyjaciele, rodzina, najbliższe takie otoczenie, to jeszcze jest... Ja uważam dzielnicę LSM za taką dzielnicę, na której się na przykład cała kultura hip-hopowa narodziła w pewnym momencie jakby. Gdzie ta kultura hip-hopowa rozkwitła jeszcze na początku lat 90. na różnych płaszczyznach, nie tylko tych muzycznych, nie tylko tych jakby tekstowych, jeśli chodzi o teksty rapowane. I jakby tak, zawsze tak postrzegałem tę dzielnicę po prostu w ten sposób, jakby taką, jako taką właśnie, która dała początek lubelskiego, lubelskiemu hip-hopowi, no.
[10:52.67 → 10:55.09] A: Znaczy, właśnie hip-hop, tak? Ja nie jestem znawcą... Bo ja od
[10:55.09 → 10:59.43] B: razu, od razu tak, od razu o hip-hopie, bo z tego względu, że po prostu...
[10:59.67 → 11:03.65] A: No ale hip-hop polega na piosenkach z tekstem właśnie, prawda?
[11:03.88 → 11:04.27] C: Więc właśnie.
[11:04.27 → 11:05.74] A: Nie możesz zaśpiewać piosenki hip-hopowe.
[11:05.74 → 11:06.58] B: Dlatego się do tego odnoszę.
[11:06.72 → 11:10.46] A: Dziewczyno, odeszłaś, jest mi źle. Chyba pochlastam się. Prawda?
[11:10.65 → 11:13.12] C: Już zdecydowanie.
[11:13.63 → 11:17.38] B: Też da się takie teksty usłyszeć w hip-hopowych piosenkach.
[11:17.39 → 11:17.79] A: Hip-hopolo.
[11:17.86 → 11:25.17] B: Teraz już po prostu każdy, kto coś zarymuje, już może to nazwać hip-hopem i powiedzieć, że to ja jestem hip-hop.
[11:25.46 → 11:39.34] A: No tak, znaczy to będzie pytanie dyletanta. Z mojej strony... Jako laik myślę o tym, że hip-hop być może był ostatnim taką masowym ruchem, gdzie tekst miał integralnie z muzyką zrośnięty i ważny, po prostu był ważny.
[11:39.70 → 11:42.45] B: Tak, był chyba nawet na pierwszym miejscu jest ten tekst.
[11:42.45 → 12:08.40] A: No właśnie, bo on opisuje rzeczywistość. Tego czego mi często brakowało w polskiej muzyce, w przeciwieństwie na przykład do anglosaskiej, to brak opisu realiów, pewnych sytuacji, powiedziałbym nawet takiej diagnozy socjologicznej. Trochę, że u nas to wszystko uciekało w jakiś ogólnik, banał, a ja strasznie lubię teksty w piosenkach, które sięgają do konkretu, opisują właśnie miejsce.
[12:08.40 → 12:10.34] B: Tak, rap jest z fotografią po prostu.
[12:10.34 → 12:18.02] A: Tak, sytuację społeczną nawet. Prawda? To powiedz mi takie kolejne pytanie laika. Czy pani Irenka dalej robi gofry?
[12:18.38 → 12:21.80] B: Jak najbardziej, jak najbardziej. Ma się dobrze, Pani Irenka, zapraszamy.
[12:22.04 → 12:25.62] A: Dobrze, to poprosimy piosenkę Iniora Stressa, Pani Irenka.
[12:26.42 → 12:29.00] B: Pani Irenko, Pani Irenko jest to pieśń do Pani Irenki.
[12:29.22 → 12:33.58] A: Tak, to posłuchamy o gofrach z dzielnicy Lesem. Tak jest.
[13:04.63 → 15:17.19] F: zapomniane przez czas. Wcale nie ma ich, kiedy nie ma nas. Te wszystkie miejsca zapomniane przez czas. Jeszcze raz powtarzam, nie ma ich, kiedy nie ma nas. Jednym z takich magicznych miejsc jest dla mnie Wileńska. Tam oglądałem się z oczami małego dziecka, potem większy mi troszkę z różownymi porzeczkach. Najpierw kasety w trawę jak oryginalne, elegancko poprzegrywane, prosto z Ameryki, bo nikt nie wiedział co jest grane. Ruscy i ich wszystkie tanie wynalazki, żaden co do jednego nie był warty żadnej kaski. Kart idzie od Pegasusa, niekoniecznie z USA, prędzej Chiny czy Rosja. Czas jest bez znaczenia, wracają wspomnienia. Od czasów Hansena tam się nic nie zmienia. W historii miliony jest tych cegłach i kamieniach. Większość przeznaczona do nieopowiedzenia. Zarezerwowana dla tych, co na LSM-ach. Od pierwszego tchu do ostatniego bez wytchnienia. Kolejne wspomnienia, choć nie wiem czy w kolejności, przychodzą na myśli nasze potłuczone gry. A wcześniej jeszcze zanim ja wiedziałem, że nie umiem Chodziłem tam z puszką, zostawiałem farby z trumień I MS ambicją było zatagować każdą ścianę A ja kurwa nigdy nie myślałem, że to tam zostanie I zostały ślady po nas z każdych światach Nieraz chodziłem po nich w różnych stanach Pod nimi droga wszechnastępna nam
[15:52.22 → 15:53.26] C: Kraków, Kraków
[16:18.41 → 16:23.01] A: Dzięki, to jest Marcel, żywy dowód na to, że...
[16:23.01 → 16:25.17] B: Brawa dla Pani Irenki.
[16:26.03 → 18:16.11] A: Pozdrawiamy Panią Irenkę i jej gofry. Marcel, żywy dowód na to, że Lublin to nie tylko butka suflera i bajm. Bo jest takie rzeczywiście przekonanie w Polsce, że lubelskie brzmienie to jest właśnie te dwa zespoły. Paweł, jesteś, jakby to powiedzieć, jesteś trochę zaprzeczeniem pewnego stereotypu. muzyka, który, nie chcę powiedzieć muzyka rockowego, bo nie uprawiasz muzyki rockowej, tylko reggae, ragamuffin, dancehall, piosenki po prostu, który jesteś tak, jesteś wyedukowany, oczytany, można sobie rozmawiać o literaturze, nie jest to powszechne, jest taki stereotyp muzyka trochę, że muzycy właściwie nie czytają książek, nie Nie wiem, słuchają muzyki co najwyżej, tak? Znaczy, mi się wydaje, że w Twoim przypadku akurat literatura jest bardzo istotną jakąś inspiracją dla Ciebie. Wszystkie te piosenki, które ja znam, szczególnie z Twojej jakby solowej kariery, czyli Pablo Pavo i Ludziki, to są teksty bardzo literackie i na pewno należysz do jakiejś czołówki autorów tekstów. Nienawidzę słowa tekściarz, więc będę starał się go unikać, bo to jest jakieś depresjonujące strasznie. Jest kilku takich ludzi, no nie wiem, na przykład dla mnie Grabasz jest wybitnym autorem tekstów. Dawny Maleńczuk, ten sprzed lat. Może jeszcze się znajdzie parę osób i ty na pewno również. No nie wiem, no w każdym razie powiedz mi o swoich Dlaczego nie zająłeś się czymś normalnym, tylko postanowiłeś śpiewać piosenki?
[18:16.53 → 18:19.57] D: Pytasz jak moja mama tam przy wigilii, tak?
[18:19.85 → 18:41.33] A: No właśnie. Znaczy powiem Ci tak, jest okej, jeżeli mówisz mamie. Jest taka anegdota, jest film dokumentalny Wildman Blues o Woody'e Allene. To jest zapis jego trasy koncertowej po Europie, jak on gra ten swój nowo orleański jazz. Jak on gra, tak on gra, tutaj Włodek pewnie będzie wiedział lepiej jak mu idzie na klarnecie, ale tak sobie chyba.
[18:41.67 → 18:42.13] C: Stara się.
[18:42.27 → 19:17.10] A: Stara się, tak, ale to jest jego pasja, prawda? To jest jego pasja. Tak, ale to jest jego pasja i on wraca z tego turnieju, idzie do swoich rodziców i opowiada, że był tu na turniej, był w Europie i dali mu też nagrodę filmową jakąś, a jego rodzice tak siedzą i mówią, któryś z nich, a mogłeś być aptekarzem, to jest porządny zawód. Aptekarze zawsze będą mieli pracę, prawda, że jakby rodzice uważają, że jednak bycie artystą, no to to nie jest, to jest jakaś klęska życiowa trochę. Muzycy też mają pracę.
[19:17.74 → 19:30.37] D: Różnie bywa, tak. Nie wiem, jakie jest pytanie w związku z tym. Co do tego, dlaczego się zostaje muzykiem, to jest prawdopodobnie tysiąc odpowiedzi i każdy ma...
[19:30.37 → 19:32.97] A: A prawdziwa jest taka, że każdy z nas w młodości chciał mieć zespół.
[19:33.13 → 19:41.03] D: Oczywiście, że tak. Bierze się tą gitarę, czy tam pianino pierwsze, po to, żeby zaimponować dziewczętom czy chłopcom, jeśli się jest tam...
[19:41.03 → 19:43.47] A: A później się okazuje, że można przekazać przez jakieś treści.
[19:43.65 → 20:23.64] D: Tak. Ja nigdy nie... Bo tak powiedziałeś, że jestem taki wyedukowany, więc ja jestem wyedukowany bardzo... w niedużym stopniu, gdyż studiów wyższych nie skończyłem, tak? Więc nie przesadzałbym z tym wszystkim, bo jak już te studia weszły w taką najważniejszą fazę, to się okazało, że ja jestem tym muzykiem i nie ma po prostu w domu i w szkole, na uczelni, tak? Więc to jest jedna rzecz. Ja bym sobie myślał, że to trochę też jest stereotyp to, co ty powiedziałaś, to znaczy, że muzycy nie czytają książek albo, że nie ma o czym z nimi rozmawiać. Jak tu siedzimy, jesteśmy żywymi przykładami, że możemy sobie na jakiś tam...
[20:23.64 → 20:24.96] A: No dlatego to jest stereotyp oczywiście.
[20:25.22 → 21:16.50] D: Tak, to jest stereotyp. Oczywiście jak w każdej grupie zawodowej są ludzie, którzy czytają książki. i są ludzie, których to nie interesuje, ale wydaje mi się, że jeśli chcesz być dobrym muzykiem, czy muzykiem inaczej, otwartym, szukającym nowych dróg, to w ogóle się powinno interesować sztuką w ogóle, nie tylko muzyką jako swoją dziedziną, ale również właśnie literaturą, właśnie filmem, nie wiem, teatrem. W życiu bym do teatru nie poszedł, a jednak się zdarza. Jesteśmy tutaj, jesteśmy. Drugi raz w życiu jestem na scenie w Pięknym Teatrze. Pierwszy raz byłem w Cieszynie i też jest Piękny Teatr, tylko zdaje się, że dużo młodszy, bo ten ma tam już 200 lat. Więc to jest stereotyp. Jest tak trudno mówić, bo mam się tłumaczyć z tego, że czytam książki?
[21:16.82 → 22:34.23] A: Nie, nie masz się tłumaczyć z tego. Jak powiedziałem na początku, ja strasznie cenię sobie teksty, które opisują pewną konkretną rzeczywistość. Uważam, że to jest strasznie trudne, ale bardzo cenne. No i chciałem Ci zadać trochę też takie pytania jak Włodkowi na początku. Jak wygląda, no tutaj wchodzimy na pewien poziom ogólności, ale jak według Ciebie wygląda tekst w polskiej muzyce, w polskich piosenkach? Czy rzeczywiście to, że zauważamy takie zainteresowanie wierszami, śpiewaniem wierszy, już ja nie mówię o jakiejś dawnej krainie łagodności tak zwanej, Ja pamiętam w liceum oczywiście, to jest fenomen socjologiczny, kiedy Anna Chodakowska w Teatrze Stara Prochownia śpiewała stachurę i to latami po prostu, przy pełnej sali. Trzeba było być. Nie pójść na stachurę w wykonaniu Chodakowskiej, to było niemożliwe. Ale mimo wszystko, to odkrywanie Broniewskiego, że jest świetnym autorem tekstów do piosenek, czy jego wiersze, czy te przykłady, które podawałem. Czy my cierpimy jednak w Polsce na jakiś deficyt dobrych tekstów? Ja słucham dużo brytyjskiej muzyki i oczywiście tam też jest mnóstwo bzdur wyśpiewywanych.
[22:34.55 → 23:25.09] D: Myślę, że jest taka sama ilość bzdur wyśpiewywanych jak w polskiej muzyce. To niespecjalnie bym to rozdzielał. W Polsce jest pewien taki problem, to znaczy, że Jeśli chce się dostać do grona tak zwanej muzyki wysokiej, czyli właśnie żeby wystąpić w takim teatrze jak tutaj, to najlepiej właśnie wziąć wiersze Czechowicza tudzież wiersze Miłosza. Jeśli chce się być w radiu, to najlepiej śpiewać tam, o Jezu, to znowu się stało tam sercem i zabolało, tak? I nie ma trochę takiego miejsca dla pośrodku, bo ja się nie zgodzę z panem Włodkiem, który powiedział tutaj, że jest Dylan, Brassens, Brel, a my sięgamy po poetów. No tylko, że Dylan to jest facet, który sam pisze wiersze, Brassens pisał sam wiersze, Brel sam pisał wiersze i było dla nich miejsce na scenie.
[23:25.11 → 23:26.05] A: U nas Kaczmarski, tak?
[23:26.07 → 23:34.87] D: U nas powiedzmy Kaczmarski, tak? Ale też, powiedzmy, Dylan jest też częścią popkultury, tak? Kaczmarski jednak to była część kultury studenckiej, bardowskiej.
[23:34.89 → 23:37.09] A: Opozycyjnej, ten kontekst opozycyjny jeszcze.
[23:37.11 → 24:16.82] D: Trudno go nazwać taką częścią popkultury, jaką jest Dylan, jednak on jest gwiazdą pop, normalnie zapełnia salę, tak? Więc wydaje mi się, że w Polsce jest ten problem właśnie brak tego środka, czy inaczej, kanałów dystrybucji dla tego środka, bo jest wielu fantastycznych, użyję tego słowa, tekściarzy, czy fantastycznych autorów piosenek, tylko niekoniecznie łatwo jest do nich dotrzeć. Myślę, że Marcel może powiedzieć to samo, co ja, to znaczy, że zazwyczaj się tam odbijają od jakiegoś muru. To znaczy, bo z jednej strony za bardzo jesteśmy hip-hopowi, młodzieżowi, dosadni, jak na...
[24:16.82 → 24:19.12] A: Co was wpycha w pewną niszę, jakoś tam getto.
[24:19.30 → 25:23.13] D: A z drugiej strony za dużo jest tam trudnych słów, żeby się dostać do tej listy przebojów eski, tak? No więc to jest takie, taka trochę patowa sytuacja, natomiast nowe media i w ogóle taki rozwój kultury, który się odbywa trochę poza instytucjami, to jest ta nisza. I tam się znajduje, nie wiem, na przykład ten hip-hop, który ja nazywam, nie wiem, inteligentnym i progresywnym, tak. Dzisiaj sobie rozmawialiśmy tutaj z Marcelem przed wejściem o Biszu, chłopaku z Bydgoszczy, który nie miał żadnych szans, żeby się przebić poprzez właśnie rozgłośnie radiowe, czy poprzez tak zwane kanały dystrybucji kultury wysokiej, to wszystko się odbyło przez internet. Że jest facet, który pisze wiersze, rapuje je właściwie, tak, do nowoczesnej muzyki, która jest przyswajalna dla młodych ludzi, nie udaje z całym szacunkiem Anny Szałapak czy Mac Doomer, czyli robi to nowocześnie. Natomiast bez wątpienia jest to poezja jakaś tam. I nagle się okazuje, że on ma miliony odtworzeń w tym internecie, czyli są
[25:23.13 → 25:24.67] B: nowe... I tysiące płyt sprzedanych.
[25:25.16 → 25:37.82] D: i sprzedaje płyty, czyli trzeba samemu sobie wywalczać drogę do rozwoju. Ja myślę, że my tak z Marcelem mniej więcej działamy.
[25:38.08 → 25:42.04] A: Włodek, czy ty słyszałeś, bo wszyscy słyszeli piosenkę zespołu Weekend?
[25:42.92 → 25:43.88] C: Kiedy?
[25:44.44 → 25:46.46] A: Piosenkę zespołu Weekend, ona tańczy dla mnie.
[25:48.21 → 25:48.95] C: Prawdę mam powiedzieć?
[25:49.13 → 25:50.07] A: Tak, wyłącznie.
[25:50.45 → 25:51.65] C: W tym tygodniu nie słyszałem.
[25:52.19 → 25:54.45] A: Ale w zeszłym tygodniu słyszałeś.
[25:54.79 → 25:56.03] C: Nie, bo byłem zajęty.
[25:56.35 → 25:57.73] A: Ale dwa tygodnie temu słyszałeś.
[25:57.75 → 25:58.61] C: Też byłem bardzo zajęty.
[25:58.67 → 25:59.47] A: A trzy tygodnie temu?
[25:59.47 → 26:00.71] C: No w ogóle przez całe życie jestem bardzo zajęty.
[26:00.73 → 26:05.59] A: Okej, dobrze. Nie, bo tutaj się pojawia pytanie, ale mniej więcej wiesz na czym polega fenomen?
[26:06.09 → 26:06.79] C: Jeszcze nie.
[26:06.99 → 26:13.86] A: Jeszcze nie. Dobrze, okej. Państwo słyszeli piosenkę zespołu Weekend Ona Tańczy dla mnie? Raczej tak, dobrze.
[26:13.92 → 26:14.64] C: No to tak się różnimy.
[26:14.88 → 26:43.86] A: Ale nie wszyscy, tam pani pokazywała, że nie zna. Bo to jest piosenka, która w YouTubie była oglądana ponad 40 milionów razy. To jest utwór diskopolowy. No ale okej, no zdarzają się powiedzmy takie wyskoki, że nagle jakaś piosenka staje się bardzo popularna. Połowa ludzi pewnie wysłuchała ją dla zabawy albo żeby się pośmiać. albo dlatego, że wszyscy oglądają, więc ja też zobaczę, ja też specjalnie obejrzałem, skoro wszyscy widzieli, tak?
[26:43.94 → 26:44.88] C: Gangnamaz znam.
[26:45.26 → 27:34.20] A: A, no właśnie, to to weekend... To jest okej. Tak, tak, tak. Tylko po koreańsku, po polsku. Tylko, że tutaj jest jakby drugie dno, dlatego, że okazało się, że jest absolutny renesans disco polo, które, jakby to powiedzieć, wchodzi na salony, znaczy w tym sensie, że zespoły disco polowe zaczynają grać w dużych miastach, w klubach studenckich. Kiedyś to była w pewnym sensie subkultura, dyskopolowa wielkich dyskotek na wsi, w małych miasteczkach, w remizach, a w tej chwili studenci w dużych miastach, jeżeli rzeczywiście zespół Weekend dyskopolowy czy jakieś inne gwiazdy dyskopolo występują w klubie studenckim w Warszawie czy w Krakowie, to coś nam się zmieniło, bo jednak przez kluby studenckie rozumieliśmy kiedyś coś innego. W klubie studenckim...
[27:34.20 → 27:38.06] C: Ja byłem wychowankiem w Giromontu i Khybryt jeszcze lata 70. w Warszawie.
[27:38.28 → 27:40.90] A: No więc właśnie, prawda? Było coś takiego jak kultura studencka?
[27:41.24 → 27:45.12] C: Były kluby jazzowe, były kluby literackie. Przecież myśmy się tam wszyscy spotykali.
[27:45.18 → 28:23.72] A: A dzisiaj jest zespół Weekend. I z czego to wynika? Czy to wynika z tego, że już nie wstydzimy się tego, że nam się po prostu podoba disco polo i lubimy i się fajnie przy tym bawimy? Czy wynika to z tego, że ludzie robią to, mówiąc kolokwialnie, dla fanu? Po tytule mała pójdę na koncert disco polo, ale jaja będą. Czy też wynika na przykład z tego, że rzeczywiście do miast mamy jakiś tam boom edukacyjny mieliśmy? mnóstwo prywatnych uczelni i napłynęło dużo młodzieży z prowincji, która przywiozła swoją kulturę, jakby ze sobą, tą diskopolową także. Właśnie usiłuję znaleźć odpowiedź na to pytanie, Włodek, bo ty tak kiwasz głową.
[28:23.98 → 28:30.52] C: Kiwam, bo nie wiem, czy ja, moja odpowiedź będzie w stu procentach, może to jest przypuszczenie, bo ja po prostu nie mam wiedzy.
[28:30.54 → 28:32.22] A: Nie, możemy tylko spekulować, tak naprawdę.
[28:32.22 → 28:33.92] C: Nie mam mądrości Salomona, żeby w tym momencie się wszystko przywieźć.
[28:33.92 → 28:36.09] A: Ani nie badaliśmy tego przecież, tylko możemy tak sytuacyjnie zgodnie.
[28:36.09 → 29:56.32] C: Nie jestem właśnie socjologiem, ale generalnie, no, jakaś, jakieś doświadczenie, tak, Przemawia moje za tym, żeby po prostu jakieś konkluzje w tym znaleźć. To znaczy lata 70-te bez wątpienia. Wtedy miałem 20 lat. Także byłem już właśnie w tym wieku, kiedy byłem zaangażowany w uprawianie różnej muzyki i nie tylko studiowałem, ale również już grałem muzykę jazzową i właśnie grałem w Remoncie. To jest klub Remont, fantastyczny, w hybrydach. Myśmy tam po prostu wariowali od rana do nocy i tworzyliśmy autentyczną po prostu kontrkulturę, autentyczną. Byliśmy autentycznie, prawdziwie, może nie wszyscy, ale sobie przypominam, Tom Kastań, który spał na materacu gdzieś tam, a my obok ćwiczyliśmy w remoncie. No to są czasy, można powiedzieć, takie, które już są za nami, to są Ewratie, ale z tego coś wynikało. To było, że było naiwne, ale myśmy oczywiście w dźwiękach, w słowach, w tym, co wyrażaliśmy, przyciągali tych ludzi, którzy mieli podobne albo chcieli z nami uczestniczyć w kreowaniu pewnej estetycznej czy artystycznej świadomości w kontrze do chociażby festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu.
[29:56.54 → 29:58.22] A: Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze.
[29:58.80 → 30:08.44] C: Tak, to było nieistotne. Natomiast jak ja żyję teraz i widzę w telewizji całkiem niedawno festiwal piosenki radzieckiej w Zielonej Górze, to mówię, Boże, gdzie ja żyję? No i tak mówię w skrócie, to znaczy historia zatoczyła koło.
[30:08.44 → 30:11.13] A: No bo jest festiwal w Zielonej Górze. Rosyjskiej.
[30:11.69 → 30:14.69] C: Okej, tylko mówię po prostu o pewnym jak gdyby fenomenie.
[30:14.76 → 30:16.49] A: Znaczy, że koło się zatoczyło w pewnym sensie.
[30:16.52 → 31:39.00] C: Tak, tak, że po prostu powróciliśmy do tego samego. Oczywiście wpływ na to mają czynniki, które z mojej perspektywy są zupełnie niewytłumaczalne, niewyobrażalne. To znaczy, jeżeli ty mówisz o tym, że muzyka diskopolowa wchodzi do klubów studenckich, o czym ja nie wiedziałem, ale teraz już wiem, to sobie przypominam fakt, właśnie całkiem niedawno byłem zaproszony przez Klub Remont, Klub Politechniki Warszawskiej, może Państwo wiedzą, jeden z największych klubów, najbardziej znanych warszawskich klubów studenckich. Były to obchody właśnie tam któregoś lecia i tak dalej, nie pamiętam, jakaś okrągła rocznica i w związku z tym, że ja W latach siedemdziesiątych, początek osiemdziesiątych byłem właściwie tam codziennie, wypracowałem, tworzyliśmy różne zespoły jazzowe i to zaproszono mnie, abym po prostu przybył w charakterze takiego gościa oficjalnego. Wśród gości oficjalnych była Ula Dudziak, był Urbaniak, był Tomek Stańko. Byli praktycznie wszyscy, którzy w latach 70-tych i początku lat 80-tych czynnie, przynajmniej jeżeli chodzi o muzykę jazzową, tworzyli to środowisko. I to właśnie był klub remont między innymi. I ja po prostu przez 30 lat tam w ogóle nie byłem. I pierwsze co zobaczyłem, wchodząc, to zobaczyłem pośrodku rurę.
[31:39.36 → 31:39.96] A: Do tańca.
[31:40.24 → 31:41.52] C: No właśnie, do tańca.
[31:41.58 → 31:42.40] A: Zrzuciłeś się na nią.
[31:42.44 → 31:50.14] C: Zrzuciłem się na nią po prostu tak. Zrzuciłem się z wrażenia, tak. I to jest ten po prostu może znak czasu. Ja nie wiem, ja na to nie mam patentu, ale coś w tym jest.
[31:50.42 → 33:12.80] A: Znaczy wiesz, powiedziałaś o klubie remont. Ja w latach 80-tych chodziłem do klubu remont na koncerty punkowe. W każdy piątek się meldowałem tam, bo była taka cykliczna impreza Rock Front. Izrael to wszystkie kapele... Wszystkie kapele, z których już nikt nie pamięta o tych zespołach, ale o innych się pamięta. Ja mam takie pytanie. Marcel, bo na przykład ciebie zapytam, jako najmłodszego. Bo właściwie jak myślę o jakichś takich, nazwijmy to szumnie, rewolucjach, to myślę o dwóch rewolucjach. O rewolucji punkowej. która do Polski oczywiście przyszła z opóźnieniem, bo w Anglii to był rok 1977-1978. U nas to początek lat 80-tych, ale wiadomo, to oczywiste. To była kiedy i muzycznie i tekstowo również, a druga to był ten boom hip hopowy, który wybuchł. Czy właściwie według ciebie jako najmłodszego z nas, czy ty widzisz potencjał w ogóle jakiś w muzyce, w kulturze, w kontrkulturze na jakiś zryw? jeszcze, tak? Na taki coś w rodzaju, nie wiem, buntu, rewolucji muzycznej. Nie mówię tu o rewolucji czy porzucaniu koktajlami Mołotowa, nie, ale muzycznej, tworzenie kontrkultury. Czy też po prostu chodzi o to, że my wszyscy już tak naprawdę będziemy żyli tylko we własnych niszach.
[33:14.18 → 34:18.55] B: Na przykład ta hip-hopowa rewolucja, o której mówiłeś, początkowy boom, potem się okazało, że to jakoś przycichło, a teraz wraca znowu z hookiem. I jakby jest naprawdę scena rapowa w tej chwili gotowa na to, żeby taką rewolucję zrobić, bo ludzie, którzy tworzą teksty, tworzą je naprawdę w wielu przypadkach na pochybel temu wszystkiemu właśnie co się dzieje, na pochybel tej całej takiej miałkości. i jest to naprawdę spora armia w tej chwili gotowa do buntu i coraz jakby ta armia już jest niezależna w tej chwili i ma na tyle i na tyle jest niezależna od tych rozgłośni radiowych, od tej instytucji, od różnych instytucji, Teraz scena rapowa rządzi się własnym życiem i jest po prostu na tyle silna, że może stanowić... Że nie musi mieć
[34:18.55 → 34:20.39] A: radia, tylko w sieci się wszystko dzieje.
[34:20.45 → 34:25.03] B: Dokładnie. Może stanowić autentyczny, jakby to powiedzieć, opozycja po prostu.
[34:25.15 → 36:00.63] A: Mnie nurtuje jedna rzecz. Jak obserwowałem ostatnie jakieś, nazwijmy to, niepokoje, czyli ruchy w rodzaju okupujemy Wall Street czy, no nie wiem, wszystkie te ruchy oburzonych w Europie, Zauważyłem, że tam się nie wyłonił żaden bard, nazwijmy to. Żadnego nic muzycznego nie poszło. Ja przeczytałem gdzieś, że jak ci okupujący Wall Street tam siedzieli, to ich odwiedził. Peter Seager, który ma tam bodajże 90 lat, prawda, jest, tak jak się mówi, ikoną, nie wiem, protest songów i tak dalej, tak, ale że oni właściwie nie wytwarzają z siebie. Jeżeli musimy my, powiedzmy, umownie mówię, zbuntowani przeciwko temu, że jest straszny kryzys, ta miałkość jest źle, musimy poprosić gwiazdę z lat, nie wiem, 40. i 50., prawda. Tak, żeby u nas uwiarygodnił, tak, czyli to co jakby rewolucja punkowa wybuchła na bazie właśnie kryzysu ekonomicznego w Wielkiej Brytanii, u nas to się nie przekłada jakoś, tak mi się wydaje, czy w ogóle w Europie. Może nie ma potencjału buntu, może tak naprawdę kultura po prostu już zawsze będzie żyła we własnych niszach, tak, czyli ten kto słucha Włodka Pawlika nie będzie słuchał Pablo Pavo, ten kto Pablo słucha nie będzie Włodka, a ci hip-hopowcy, o których ty mówisz, też będą siedzieli tylko w tej swojej internetowej niszy i to się nie będzie jakby przekładało na... To medium
[36:00.63 → 36:03.17] B: jakim jest internet tworzy taką możliwość dokładnie,
[36:03.35 → 36:07.77] A: żeby po prostu siedzieć w tych swoich niszach, ale... Życie na wyspach.
[36:09.57 → 36:16.47] B: Ale z drugiej strony wierzę, że ktoś się tam, że ktoś się zjawi, kogo nagle posłuchają po prostu wszyscy w pewnym momencie.
[36:16.74 → 36:17.91] A: To jest możliwe, gdzie go mają posłuchać?
[36:17.93 → 36:19.76] B: Skieruje się na kogoś.
[36:20.18 → 36:25.59] D: Ale czy to jest jakiś taki obowiązek, że musi się ktoś taki zjawić? Bo trochę tak nie rozumiem.
[36:26.05 → 36:56.73] C: Nie rozumiem to w tym sensie, że... Przepraszam, ale okej. Że po prostu, że każda jednak... Jakieś zjawisko społeczne gdzieś w pewnym momencie wyrażało się z pewnym rodzajem również czegoś, co można powiedzieć zjawiskiem muzycznym czy kulturowym. Czy w Stanach Zjednoczone Dzieci Kwiaty, mamy Ginzberga, mamy Caruana, czyli po prostu, a w muzyce jest Jimi Hendrix, mamy Janis Joplin w tym czasie. Mamy no i to jest masakra.
[36:56.87 → 37:00.87] A: Zgadzam się. Zgadzam się. Że zmiana kulturowa, że znowu muzykę na przykład.
[37:01.05 → 37:35.41] D: Może po prostu te zmiany, które my nazywamy tym ruchem oburzonych, po prostu nie są jeszcze tymi prawdziwymi zmianami. Jest cały ruch neofolkowy w Stanach Zjednoczonych, czyli powrót właśnie do takich gdzieś tam korzeni folkowych. Mają swoich przedstawicieli, zazwyczaj oni są zaangażowani dosyć mocno społecznie i jest jakby to przedstawicielstwo muzyczne. Mi się wydaje, że w ogóle kultura się zdemokratyzowała w stu procentach i bardzo trudno jest w ogóle na przykład znaleźć lidera muzyki pop, nawet pop.
[37:35.47 → 37:40.17] A: Zdemokratyzowało się, że każdy ma dostęp do kultury. Kultura nie jest kwestią elit.
[37:40.27 → 37:55.59] D: Kiedyś było tak, że mieliśmy tak zwanych, mówię teraz już tylko o muzyce pop, królów muzyki pop, typu tam wszyscy wiedzieli, że Michael Jackson, tak? Albo Madonna. I właśnie teraz nie ma kogoś takiego. A co dopiero mówić o tych niszach, kąt kulturowych i tak dalej, to się
[37:55.59 → 37:58.99] B: wszystko... Z drugiej strony zauważ, że nie ma nikogo tak charakterystycznego.
[37:59.22 → 38:19.74] D: Ale nie, to się wszystko rozsypało po prostu moim zdaniem na większą ilość osób, być może o mniejszym potencjale też po prostu artystycznym. To jest bardzo możliwe, ale że kogo innego słuchają w Detroit, a kogo innego w Nowym Jorku, a jeszcze kogo innego w Warszawie, a jeszcze kogo innego w Moskwie. Nie ma takiej jednej osoby ani w kulturze, ani w kontrkulturze, która by to wszystko spoiła.
[38:20.56 → 38:22.68] A: Tylko czy to źle?
[38:23.60 → 38:26.68] C: To jest fakt, to jest konstatacja pewnej rzeczywistości, tak?
[38:26.74 → 38:30.22] D: Tak, mi się też wydaje, że to się nie ma co na to oburzać, bo tak świat wygląda.
[38:30.50 → 38:33.46] A: Nie, ja się nie oburzam, ja usiłuję zrozumieć.
[38:33.48 → 39:06.97] D: Ja jeszcze chciałem powiedzieć o tym discopolo, że tak zastanawiałem się nad tym i tak sobie przypomniałem, że przecież były kolorowe jarmarki w latach 70. i ten pan, który to śpiewał, Laskowski, i to też była wielka popularność w całej Polsce, Co nie przeszkadzało istnieć obok Grechucie powiedzmy piosenką osieckiej, młynarskiemu i tak dalej i tak dalej. Potem w latach osiemdziesiątych, o ile ja pamiętam, były Białe Jerozy, Mydełkowa i tak dalej i tak dalej. Co nie przeszkadzało istnieć Republice, nie wiem, Kryzysowi czy tam innym zespołom.
[39:06.97 → 39:08.76] A: Ja nie mówię, że jedno wyklucza drugie.
[39:09.30 → 39:27.25] D: A mi się wydaje, że po prostu zniknął i to jest smutne. Zniknął pewien snobizm, o którym tutaj pan Włodek mówił, że kiedy w klubach studenckich w latach 70-tych, 80-tych spotykały się w pewnym sensie jednak elity, to ci wszyscy studenci Nawet jeśli nie wszystko rozumieli, tak,
[39:27.25 → 39:31.65] A: to oni chcieli po prostu do tego, a dzisiaj już czegoś takiego to jest,
[39:31.65 → 40:07.73] D: to jest właśnie ta demokratyzacja kultury, która ma wiele plusów, ale ma też takie wady, bo ja w ogóle jestem za demokratyzacją kultury, bo ona pozwala też właśnie chłopakom z LSM-u, którzy by nie mieli żadnych szans, żeby się przebić do mediów ogólnopolskich, wyrazić swój głos i gdzieś się dostać. Ale z drugiej strony zniknęł taki, nie wiem, czytelny podział na elitę i aspirujących. Nie ma czegoś takiego. W związku z tym disco polo jest obok jazzu. Co dla nas jest oczywiście bezsensowne w jakimś tam sensie. Dla człowieka, który ma ucho mniej więcej sprawne. Natomiast tak jest.
[40:08.51 → 40:08.85] G: I tyle.
[40:09.63 → 40:32.04] A: No tak, zdemokratyzowała nam się ta... Mówiło się o tym nowej fali hip-hopowej. Czy to są ludzie, którzy opisują w swoich tekstach swoją rzeczywistość? Na czym polega? Bo to jest tak jak z każdą rewolucją. Ona się później trochę pożera własne dzieci. Tak jak mieliśmy rewolucję punkową i w Polsce pojawił się później Panko Polo. W hip-hopie pojawiło się hip-hopolo, prawda?
[40:32.92 → 41:03.15] B: Tak, to jest taka stara rewolucja wtórna, ona już raz zeżarła własne dzieci i teraz jakby znowu jest w sile. I jakby pojawiło się, oczywiście przez medium, jakim jest internet znowu, bo można dotrzeć bardzo łatwo do artystów, którzy mają wiele do zaoferowania. I każdy właściwie może zaoferować od razu w tym internecie.
[41:03.67 → 41:09.25] A: Tylko trzeba dotrzeć do tego, rozumiesz? Bo jeżeli wszyscy będą oglądali ten weekend, to będą mieli czas.
[41:12.47 → 41:18.49] B: Od razu wiadomo, kto to jest, ze względu na to, że ma tam tyle i tyle zer przy wyświetlenia.
[41:18.49 → 41:20.37] A: No Weekend miał ponad 40 milionów.
[41:20.69 → 41:23.91] B: I wszyscy znamy Weekend, chcąc nie chcąc.
[41:24.07 → 41:27.95] D: No ale Laskowski też by miał, gdyby był internet w latach 70-tych, też by miał 40 milionów.
[41:27.95 → 41:30.99] A: Pewnie tak. Oczywiście, i chłop żywemu nie przepuści piosenkę.
[41:30.99 → 41:33.41] D: No dobrze, ale to był fast-ish i
[41:33.41 → 41:34.31] A: to byli fantastyczni artyści.
[41:34.31 → 41:36.09] B: Podobnie może być z tym rapem również.
[41:36.09 → 42:16.45] A: Właśnie, i z tym rapem, bo ja mam tutaj pytanie. Nam pojawił kolejny fenomen, który, płyta niejakiego Donatana, zaraz mi wyjaśnicie o co chodzi, i Państwu, dlatego, że ja zobaczyłem, że to jest płyta, która na listach bestsellerów, sprzedaży jest w absolutnej czołówce, że jego piosenka w YouTubie też ma jakieś miliony grube. To jest słowiański hip-hop, tak? To należy nazwać. Ja Państwu powiem, chłopcy na pewno lepiej to wytłumaczą. To jest połączenie hip-hopu i muzyki ludowej, tak? Tak to należy nazwać. Na czym polega ten fenomen? Co to jest? Czy to właśnie będzie nasz polski wkład do światowego hip-hopu?
[42:16.91 → 42:22.55] B: Fenomen chyba polega na tym, że jakby hip-hopowa publiczność odkryła nagle, że można coś takiego zrobić.
[42:22.63 → 42:27.29] A: A jak wy to odbieracie? Bo ja nie wiem, czy to jest ambitne, czy to jest po prostu kicz i tandeta?
[42:28.05 → 42:39.82] B: Dla mnie muzycznie jest bardzo ciekawe i fajnie, że ktoś podjął taką decyzję, ale raperzy nie do końca się spisali z całym szacunkiem do... Tych raperów, którzy tam występują.
[42:39.92 → 42:41.86] D: To są różni, bo Donatan jest producentem muzycznym.
[42:41.88 → 43:00.84] B: Tak, on jest producentem, który jakby zatrudnił kapelę zajmującą się ludową muzyką, taką folkową nawet chyba, nikogo nie skrzywdzę, jak to powiem. I do tego zrobił hip-hopowe, nowoczesne bity, zaprosił wielu raperów takich z pierwszych stron.
[43:01.00 → 43:01.38] D: Gazet.
[43:01.50 → 43:16.90] B: Z pierwszych stron YouTube'a, że tak powiem, bo nie gazet. którzy mieli nawiązywać do słowiańskich tradycji, ale z różnym skutkiem. Kapela ze wsi Warszawa dużo bardziej mnie przekonuje.
[43:16.90 → 43:45.52] A: Kapela ze wsi Warszawa jest kapitalna, bo ona przede wszystkim zrobiła dobrą rzecz dla polskiego folku, czy muzyki ludowej, że orkiestra świętego Mikołaja wyciągnęła ich z myślenia, znaczy z cepeli jakby, tak? Dlatego, że u nas kultura ludowa została zamknięta w cepeli w pewnym momencie, prawda? Kapela ze wsi Warszawa jakby reaktywowała, po prostu pokazała, że to nie musi być cepelia, że muzyka ludowa to nie znaczy zespół Mazowsze i Śląsk wyłącznie.
[43:46.76 → 43:49.20] C: No ale to takich prób było dużo,
[43:49.68 → 44:07.98] D: o ile ja pamiętam też to pan Włodek Pawlik pewnie będzie lepiej pamiętał, bo w latach 70-tych dużo było nawiązań do polskiej muzyki ludowej w jazzie, był i Pan Włodzimierz Mahordy też robił fantastyczne rzeczy. Gdzieś w popie tak to trzeba by wiedzieć.
[44:08.76 → 44:11.48] C: Ale mówię też, muzyce były współczesne.
[44:11.65 → 44:13.39] D: Tak, tak. Popie...
[44:13.39 → 44:20.61] A: No tak, a znaczy wiesz, muzyka poważna, prawda? W tym sensie jazz też jest na pograniczu. Trochę muzyki poważnej i popowej.
[44:20.67 → 44:22.55] D: No Rzeka Strzechowski wpadł na to pierwszy raz.
[44:22.91 → 44:25.03] A: I przecież napadł... Zawsze czerpała z muzyki ludowej.
[44:25.05 → 44:31.83] D: Napadło na niego całe to towarzystwo, powiedziałbym, takie archeologiczne, jeśli chodzi o muzykę ludową, że on tu dokonuje jakichś strasznych rzeczy,
[44:31.95 → 44:33.33] A: bo bierze... Zbezcześcił po prostu.
[44:33.57 → 44:35.17] D: Bierze to wokale tych starszych pań, które
[44:35.17 → 44:37.35] A: były nagrywane tam przez... Miksuje jakoś, tak.
[44:37.41 → 44:38.71] D: I dodaje tam jakieś nowoczesne...
[44:38.71 → 44:39.16] A: Elektronikę, tak.
[44:39.16 → 44:40.35] D: Co na świecie już istniało od wielu lat.
[44:40.39 → 44:40.73] A: Oczywiście.
[44:40.83 → 45:04.95] D: I tak naprawdę... tego typu rzeczy nie pozwalają tej muzyce zginąć, bo oczywiście ja też najbardziej lubię jak ta pani śpiewa sama, solo, natomiast dla większości ludzi to będzie nieczytelne, nie do zrozumienia i jeśli to ma przetrwać w jakikolwiek sposób jako nasze dziedzictwo, to potrzebuję właśnie hip-hopu, potrzebuję muzyki elektronicznej, potrzebuję też nowych środków wyrazów, które gdzieś się tam przeniosły.
[45:05.05 → 45:14.47] B: Tak jak np. nasi polscy górale świetnie sobie radzą na wszystkich możliwych polach. Mają i disco polo góralskie, i rap, i reggae, i dżanglę.
[45:14.47 → 45:18.41] A: Czy to się zaczęło od słynnego projektu Trybunie Tutki i Twinkle Brothers?
[45:18.49 → 45:19.07] D: Myślę, że tak.
[45:19.27 → 45:23.46] A: Pamiętacie te płyty? Początek lat dziewięćdziesiątych, jeśli dobrze pamiętam.
[45:23.48 → 45:59.47] D: To Włodek Klesz wymyślił w ogóle z Polskiego Radia, ich spiknął po prostu. I no to byłaby jedyna chyba polska płyta do czasu właśnie kapelii z wersji Warszawa. Folkowa tak zwana, która się sprzedawała na całym świecie po prostu w wielu tysiącach egzemplarzy. I bardzo smutną rzecz mi odpowiedział wtedy właśnie Włodek Klesz, że jak się pójdzie do Biblioteki Kongresu Amerykańskiej, to jak się wpisze muzyka ludowa bułgarska, to są tysiące płyt, a z polskiej były dwie. No i ciągle po prostu... Jesteśmy gdzieś, żeby to nie zabrzmiało, zacofani w wyciąganiu tej naszej kultury ludowej.
[45:59.59 → 46:03.01] A: Ktoś zrobił coś bardzo złego polskiej muzyce ludowej w pewnym momencie.
[46:03.15 → 46:14.55] C: Ja myślę, że polska muzyka ludowa została niestety wypluta przez polskie elity. To znaczy w taki sposób... Ludzie chcieli
[46:14.55 → 46:15.67] D: też trochę uciec od tego.
[46:15.87 → 46:31.33] C: Od swoich korzeni. Niekoniecznie to było potrzebne tak między nami. Bo na przykład Rumunii tego nie zrobili, Bułgarzy tego nie zrobili i tak dalej. I teraz możemy tę muzykę słyszeć w hollywoodzkich produkcjach. I stąd się biorą te płyty w amerykańskiej bibliotece.
[46:31.89 → 46:32.77] D: Serbska, bośniacka muzyka.
[46:32.79 → 46:48.37] C: Ta muzyka po prostu fantastycznie się odnalazła w różnych fantastycznych produkcjach, wielkich produkcjach hollywoodzkich jako muzyka oryginalna. brzmiąca zupełnie nowatorsko i przejęta przez dobrych producentów, którzy po prostu wiedzieli, co robią.
[46:48.43 → 46:55.99] A: Ale może ona miała większy potencjał? Może muzyka bałkańska, ludowa, rumuńska, węgierska po prostu to była ciekawsza niż polska?
[46:56.21 → 48:56.07] C: Ja miałem dwa lata temu przypadek taki. Doradzałem Gilowi Goldsteinowi, jak stworzyć program dla Bobby McFarina. z tym polskim Chopinem. I to, co w kongresowej między innymi, nie wiem, może ktoś z Państwa był, to była taka wspólna, że ja tych aranżacji nie robiłem, ale generalnie podrzucałem Gilowi Goldsteinowi, który dyrygował tym całym przedsięwzięciem z Nowego Jorku, wielki, fantastyczny muzyki, aranżer i kompozytor, który stworzył dla Bobby McFerrina ten projekt. doradzałem mu właśnie jak podejść do polskiej muzyki ludowej. Znaczy on szukał po prostu inspiracji szopenowskich. Właśnie wiedział intuicyjnie, że coś ten szopen się inspirował. Skąd się to wzięło, że jakieś mazurki, ale nie był do końca przekonany jak to było i szukał po prostu rady. Akurat pewne rzeczy starałem się wyjaśnić i oczywiście potem już mu podsyłałem muzykę ludową. Właśnie z YouTube jakichś grajków takich, muzykantów z Podkońskich albo z Podradomia i to jego strasznie kręciło i na bazie tego właśnie tych, tych, tych, tych jutubowskich takich nagrań gdzieś tam z targów końskich, on stworzył brzmienie tej orkiestry i wprowadził właśnie Bobby McFerrina w ten świat. Oczywiście trochę przekształcony, bo to jest, jednak to jest jakaś konwencja, ale to jest stylistyka, znaczy mówi się stylizacja, bo to jest to słowo, stylizacja, tak? Chopin też stylizował. Każdy po prostu, kto bierze się do zabiera się do muzyki ludowej właśnie tak na zasadzie, bo mi się nie podoba, bo nie. I nie chcę tego, jak gdyby, nie chcę tego elementu w sobie pielęgnować, bo to, bo, bo właśnie, bo być może serbska jest ciekawsza, a już na pewno anglosaskie country, a szczególnie już amerykańskie country to jest super. co w Stanach Zjednoczonych dla wielu środowisk takich zwanych intelektualnych country jest po prostu niedosłuchanie się i nie słucha.
[48:56.13 → 48:57.07] A: Muzyką Rednecków.
[48:57.11 → 48:59.71] C: Znaczy to po prostu najgorsza, najgorszy chłanek, który może być.
[49:00.01 → 49:01.85] A: Ale z drugiej strony to ogromne, gigantyczna nisza.
[49:01.87 → 49:03.13] C: A jest nisza, bo to było tak.
[49:03.13 → 49:05.35] A: Idol i parton sprzedaje więcej płyt niż Madonna.
[49:05.41 → 49:39.72] C: Oczywiście, bo to jest po prostu, zakładając, że wystarczy, że trzy Stany, mówię, czyli w sumie ze 100 milionów ludzi, będzie miało podobne, jak gdyby, o właśnie estetyczne wyrobienie, to już to jest po prostu potężny rynek, tak? No to jest, my działamy w mikroskali jednak, dlatego tym bardziej powinniśmy szanować pewne elementy, które nas odróżniają od, od tej globalnej właśnie papki anglosaskiej, bezrefleksyjnie często łapiąc konteksty, które w samej Ameryce nie są do końca właśnie dla wielu środowisk do przyjęcia, chociażby tak jak skantry.
[49:40.16 → 51:10.59] A: Ja tutaj powiem jedno słowo, bo mówimy teraz o muzyce ludowej, trochę zeszliśmy z tematu, ale wydaje mi się on bardzo ważny i ciekawy, ta muzyka ludowa w Polsce. Mi się wydaje, że być może to jest tak, że my się wstydziliśmy naszych chłopskich korzeni przez te lata wszystkie i wypieraliśmy tą naszą tradycję ludową, która z drugiej strony była przerobiona na cepelię. która była okropna i taka była zinstytucjonalizowana i oficjalna, że jak muzyka ludowa, to nam zespół Mazowsze zaśpiewa i zatańczy. Na przykład z racji swoich zajęć, zainteresowań i innych rzeczy często bywam na Węgrzech i dla mnie niesamowicie ciekawy i budujący jest przykład czegoś, co się nazywa domy tańca. To jest coś takiego, że to są nawet nieoficjalne struktury, ale Raz w tygodniu ludzie przychodzą sobie zatańczyć Czardasza. Dom tańca może być w restauracji, w klubie, w teatrze. Na przykład w Budapeszcie jest taki, już chyba inny, ma inną nazwę, to nieważne, Klub Göder, w samym centrum Budapesztu. Gdzie odbywały się koncerty? Są koncerty po prostu jazzowe, nie wiem, alternatywne. Natomiast w czwartki bodajże Ludzie przychodzili tańczyć Czardasza. Oni się nawet nie przebierali w żadne stroje ludowe. Wychodzili z biura, ze szkoły, skądś i przychodzili sobie tańczyli Czardasza. To znaczy, że u nas wyobraźmy sobie, że ludzie po pracy tańczą, nie wiem co, Kujawiaka, Oberka, prawda?
[51:10.87 → 51:12.67] D: Oberek jest bardzo trudny.
[51:12.99 → 51:14.66] A: No Czardasz jest prosty, bo się kręcisz
[51:14.66 → 51:16.32] C: w kółko po prostu. I wyczerpujący fizycznie.
[51:16.43 → 51:18.84] A: No ale to, no nie wiem, może jest jakiś prosty taniec taki.
[51:18.84 → 51:20.01] D: Mazur jest prosty.
[51:20.55 → 51:21.05] A: Prawda?
[51:21.05 → 51:22.97] D: Albo polones, czyli chodzony tak zwany.
[51:23.45 → 51:35.90] A: No tak, ale u nas to trudno sobie wyobrazić, prawda, że... Dajmy na to, albo okej, w Lublinie, może nie tutaj, bo tu nie ma warunków, bo to jest teatr, ale... gdzieś tutaj obok, prawda?
[51:36.00 → 51:36.50] D: Na rynku.
[51:36.58 → 51:40.94] A: Ludzie sobie przychodzą i po prostu tańczą raz w tygodniu. Lokalny taniec, prawda?
[51:41.18 → 51:44.22] B: Ale obok jest koło pieśni kresowej na przykład, tutaj niedaleko.
[51:44.30 → 51:48.38] A: Ale właśnie chodzi o to, że tam rozumiesz, nie musisz się zapisywać do koła pieśni.
[51:48.38 → 51:48.84] H: No to chodzi.
[51:49.38 → 51:50.46] A: Po prostu po robocie, w jeansach.
[51:50.48 → 51:51.42] B: Żywa kultura.
[51:51.42 → 51:54.22] A: I ona w tobie żyje i nie czujesz obciachu.
[51:54.24 → 52:15.19] D: Ale ja Ci powiem, że na przykład na warszawskiej Pradze jest teraz taki ruch oddolny i to robiony przez młodych ludzi, który się nazywa Tańce na Dechach. I grapy, kapela, sztajerki i piosenki przedwojenne, takie uliczne, powiedziałbym. Takie zresztą, które mnie najbardziej interesują tam. Lekko złodziejskie też, nie oszukujmy się, ale jest to muzyka do tańca.
[52:15.27 → 52:17.77] A: Ale to jest autentyczne? Czy to jest, rozumiesz...
[52:17.77 → 52:39.76] D: Pytanie, co to znaczy, co to jest autentyczne. Oczywiście, że oni się nauczyli tych piosenek z jakichś tam nagrań, albo od swoich dziadków, jeśli mają tych dziadków, ale przychodzą ludzie, młodzi i uczą się tańczyć tych sztajerków na tych dechach. To się latem odbywa. Byłem tam raz, było chyba 90 czy tam 100 osób. Fantastyczne, więc może po prostu to wszystko jest do nadrobienia.
[52:39.99 → 52:41.99] A: Musimy to odbudować, odkopać.
[52:43.43 → 53:38.70] C: Ja sorry, ale wejdę w temat, bo to jest bardzo ciekawe, o czym mówimy. Paradoksalnie, oczywiście temat rzeka, ale ten związek właśnie codzienny, nasz, gdzieś tam, generalnie się odbywa gdzieś tam w sferze jednak medialnego, no jakiegoś takiego oddziaływania tego, co się dzieje w ETER-ze, tak? Czy to radio, telewizja, jeździmy samochodem, coś włączamy, coś wyłączamy i tak dalej. To jest ta sfera publiczna, która nas po prostu bądź, chcąc nie chcąc jednak otacza, tak? I to jest taka różnica. Znaczy ja podkreślam to, bo o tym jakby takie skrótowe myślenie, tak, o ile na przykład w Londynie na hitro usłyszę Stinga fajnego śpiewającego i niekoniecznie musi być to jakaś super hiper piosenka taka na jednym akordzie. A może być to jakiś fajny Szekspir, tak? I to ludzie po prostu łykają i to funkcjonuje w sferze publicznej.
[53:38.72 → 53:40.58] A: Jeśli się nie mylę, sonety Szekspira.
[53:40.84 → 53:44.00] C: No tak. Ja mówię po prostu o tym i to leci. Ja po prostu mówię ten przykład.
[53:44.54 → 53:45.68] A: Jako muzyka na lotnisku.
[53:45.80 → 53:48.02] C: Tak, jako po prostu to, że on sobie śpiewa i jest.
[53:48.12 → 53:49.32] A: Ale może dlatego, że to jest Sting.
[53:49.62 → 54:46.88] C: Ok, ale jest taki sting, tak? Czyli jest taka muzyka, która nie przeszkadza przeciętnemu Angolowi, za przeproszeniem, po prostu kupić bilet do Warszawy na mecz piłki dożnej, tak? To znaczy po prostu jest tutaj ta koncepcja. Natomiast przyjeżdżając do Polski, zazwyczaj jest tak, że słyszymy po prostu tego stinga, który, albo może nie stinga, ale też jakiś anglojęzyczny utwór, Jesteśmy wyprani, może właśnie zupełnie nieświadomie, sami z siebie wypieramy ten kontekst naszej odrębności estetycznej czy językowej itd. Poprzez to, że bezwiednie przenosimy te wszystkie wzorce czy piosenki właśnie, bo te piosenki są najczęstszym takim medium, które się puszcza non-stop, właśnie w naszych mediach, w naszych radiach itd. I stąd być może jest brak tego, o czym tutaj mówimy, tej naszej kultury, tej spragi, czyli tej złodziejskiej, Grzesiuka. Może tego właśnie, co wy robicie.
[54:47.94 → 54:56.22] A: Czujemy się bardziej światowcami, jak sobie wysłuchamy polskiej podróbki czegoś zachodniego.
[54:56.40 → 55:38.11] B: Wydaje mi się dotrzeć do korzeni własnych. już poprzez ten zachodni, przez cały ten zachodni wzorzec, no po prostu. Tak jak to ten Donatan robi. On do młodszych odbiorców dociera poprzez hip-hop, który jest prosto z USA, ze słowiańskimi korzeniami, no poprzez hip-hop po prostu. To nieświadomość o słowiańskich korzeniach. Do płyty jest dołączona spora broszura na temat tej słowiańskości, na temat rodów słowiańskich. To jest taka spora cegiełka historyczna, rys historyczny, skąd w ogóle pomysł i tak dalej.
[55:38.78 → 56:13.55] A: Dla mnie projekt Ruta na przykład jest czymś takim w pewnym sensie, czyli odkopania... No właśnie, zobaczmy. Ja mówiłem o tym w pewnym deficycie tego buntu. Tak? Że jakby nie pojawiają się nowi artyści, którzy by dzisiaj zwerbalizowali swój bunt przeciwko, nie wiem, sytuacji według ich politycznej czy ekonomicznej, czy braku perspektyw młodych ludzi, czy pracy na śmieciówkach, prawda? Coś takiego. Czy że muszą wyjeżdżać do Dublina i tam nalewać piwo, bo tutaj nie mogą się odnaleźć.
[56:13.59 → 56:15.23] D: Marcel dużo piosenek o tym napisał.
[56:15.55 → 56:24.11] A: No dobrze, no ale to się nie przebija z całym szacunkiem do jakby szerszego odbiorcy, prawda? A tutaj miałeś sytuację, że Ruta, prawda?
[56:24.37 → 56:24.95] C: Pytanie dlaczego?
[56:25.39 → 56:45.35] A: Bardzo ciekawy projekt, znaczy ja lubię pierwszą płytę Ruty, druga to trochę mniej mi wchodzi, ale to nieważne. Oni sięgnęli po stare pieśni buntów chłopskich od wieku, nie wiem, tam piętnastego pewnie, po dziewiętnasty wiek. Jest to bardzo ciekawe, inspirujące, ale być może wynika z tego, że trzeba było odkopać teksty, sprzed kilkuset lat.
[56:45.51 → 56:47.09] B: Które się okazują aktualne.
[56:47.13 → 57:05.49] A: Które się okazują aktualne, bo są przeciwko wyzyskowi, czy są antyklerykalne. Czy to wynika z tego deficytu, że brakuje nam w przestrzeni publicznej takich tekstów. Też zadaję to pytanie.
[57:06.27 → 57:15.97] D: Co to jest przestrzeń publiczna? Czy przestrzeń publiczna to jest Radio Z? No bo jeśli Radio Z to jakikolwiek bunt się nie pojawił, to on się tam nie pojawi.
[57:16.17 → 57:17.83] C: Dlatego tych buntów nie słychać.
[57:17.87 → 57:51.82] D: Ten bunt, jeśli on się gdzieś pojawi i jeśli ma się pojawić, to on się pojawi prawdopodobnie właśnie w hip-hopie, w punk-rocku i pojawi się przez nowe media zupełnie omijając całą tą sferę. On się pojawił nawet już w ogóle. Tak, on jest. On jest, myślę, opisów tych naszych nieciekawych części miast czy części miast gdzie gdzie dzieje się źle i gdzie jest słabo jest naprawdę dużo i robi to hip hop głównie tak naprawdę. Jest autentyczna kultura ludowa obecnie tylko wielkomiejska.
[57:52.16 → 57:53.34] A: Jest to kultura ludowa.
[57:53.89 → 57:56.64] D: Jest to folklor miejski absolutnie w stu procentach.
[57:56.86 → 58:06.53] A: No dobrze skoro mówisz o tych dzielnicach mówiłeś o Pradze. Na Pradze stoi Dworzec Wschodni. Jeden z najważniejszych polskich dworców warszawskich na pewno.
[58:07.21 → 58:07.61] B: Nowoczesny.
[58:07.83 → 58:20.11] A: Tak, teraz został przebudowany na Euro 2012. A ty napisałeś piosenkę o dworcu Warszawa Wschodnia i teraz posłuchamy piosenki Pablo Pavo, dworzec o dworcu wschodnim Warszawa Wschodnia się nazywa.
[59:03.80 → 01:02:10.67] I: Niedaleko od Warszawy Wschodniej mieszkał Janek, żenił tam płyty z filmami i gazety. Każdy ranej witał go zapachem ludzi, którzy źle przespali noc. Robota jak robota, jako tako szło. Lubił przerwy na szluga i dziewczyny w biegu latem. Czasem któraś przystanęła kupić pismo z bitem bratem, albo przeglądała okładki komedii romantycznych. Uśmiechał się hurtowo, choć A te detaliczne, śliczne i brzydkie, zbyt anorektyczne, albo grube jak balony klimatyczne. Miał wywór, więc zagadywał te fajniejsze, jedne się śmiały, drugie liczyły jakieś codzienne wzory. że ta łasność powie to ty I któregoś dnia trafił go jasny grom Grom miał niebieskie oczy i włosy blond Nogi do ziemi i uśmiech do gwiazd Chciał czy nie chciał Janek totalnie wpadł Zwykle nie zapominał języka w gębie Teraz zapomniał po polsku mówić zupełnie Za to ona zagadała, że teraz będzie jeździć co weekend ze wschodniej na uczelnię Bo miesiącu nabrał odwagi na tyle, że nieśmiało jej pokazał dopi na prachawile Krótkotrwałe pertraktacje Dziś od uczelni ona zrobi sobie wakacje Rację mają ci, którzy radzą Nie pisać o pierwszym pocałunku żadną razą Bo każde słowo kłamie na ten temat Janka mina po tej rantce starczy za poemat Co o dziennym znowu? Zmiany, zmiany, zmiany jak rany Janek znalazł sobie talent nieoczekiwany Kuszt komplementów niemal zapomniany Park przy zoo przespacerowany Bardziej zadbany, zawsze uczesany Zabierał ją do kina w końcu na obiad do mamy Potem u jej rodziców zaakceptowany Powoli wjeżdżają poważne plany I jakby mniej piwka i z ekipą wyjazdów Za legionią czy na grilla na działkę za miasto Patrzę we dwójkę, jeśli gdzieś nawet, mama po tajniaku kupiła nową zastawę. Będzie jak znalazł na prezent na potem, pokój po bracie gotowy a pilotem. Szukanie w telewizji programu o ślubach, niedaleko wschodniej miłość czyni cudach. Codziennym znoju brat, poszukał tylko odrobiny miłości tak, w szarości głupich dni. On wyjechał gdzieś nawet w kraj, ona na dworzec, bo egzamin, co spędzał jest w pobieg sny.
[01:02:10.87 → 01:02:13.55] D: Oczy zmęczone, wlepione w skryt, szybko na peron słychać już zgrzyt.
[01:02:13.61 → 01:02:56.26] I: Osoba wyświetlacza, a z drugiej mańki leci ekspres. Gdzieś nie wyspanie, a może błąd, krzyk ludzi słychać daleko stąd. Krew rozlewa się po torach, nieszczęśliwie Warszawa Wschodnia dała. Warszawa. Dzięki.
[01:03:12.22 → 01:03:20.97] A: Moje pytania są takie. Pierwsze, czy ktoś ci zwracał uwagę na to i się oburzał, że używasz frazy, nie pisać żadną razą?
[01:03:22.05 → 01:04:04.60] D: Tak, tak, tak, tak, tak. Nie no, w ogóle nie da się ukryć, że ja w tych piosenkach, które piszę, znaczy w dużej części nawiązuję gdzieś do tych piosenek właśnie warszawskich, takich ulicznych i pozwalam sobie na kolokwializmy, krótko mówiąc, czy tam na używanie gwary po prostu jakieś tam. I to jeśli chodzi o odmiany i jeśli chodzi o słownictwo, no by... Siłą rzeczy ja nie staram się tutaj udawać Mickiewicza czy Słowackiego, to jest piosenka dla młodych ludzi, która gdzieś tam nawiązuje do dawnych rzeczy. No zdarzało się tak, zdarzało się, tradycja ballady dziadowskiej. Tak, tak, ale zdarzało się, że ktoś tam przyszedł i powiedział, tak się po polsku nie mówi. że...
[01:04:04.60 → 01:04:09.10] A: Także chcielibyśmy od razu powiedzieć, że Paweł wie jak się mówi po polsku.
[01:04:09.32 → 01:04:22.90] D: Zależy gdzie, powiedzmy gdzieś na ulicy Rybnej się mówi tak jak w tej piosence, przynajmniej fragmentami, bo oczywiście ja też nie mogę udawać, że jestem jakimś naturszczykiem z Grochowa, który tam wyszedł nagle z jakiejś,
[01:04:22.96 → 01:04:24.72] A: nie wiem, Zrujnowanej kamienicy.
[01:04:24.72 → 01:04:38.72] D: Zrujnowanej kamienicy. No akurat to mógłbym powiedzieć, ale powiedzmy z jakiejś tam meliny i ten, to nieprawda, nie? Ja tam mieszkam i tak dalej, natomiast no gdzieś staram się łączyć to, co widzę wokół siebie z tym, co mnie powiedzmy szkoła nauczyła, tak? Czy człowiek, który mnie rodzice nauczyli.
[01:04:39.14 → 01:05:08.32] A: No i to jest, akurat ta piosenka jest przykładem na taką, taki tekst, którego nie jest za dużo w polskich piosenkach, nad czym ubolewam, czyli nazwijmy to małego realizmu, Czy opisujących życia, nie można powiedzieć, że jakieś klasy, bo żyjemy w społeczeństwie bezklasowym właściwie w tej chwili. No ale jak byś to nazwał? Klasą śmieciówkową, tak? Klasą dawniej robotniczą.
[01:05:08.91 → 01:05:14.91] D: Bo obecnie ci ludzie, ci moi sąsiedzi to oczywiście nie są robotnikami, gdyż nie ma fabryk.
[01:05:15.38 → 01:05:34.15] A: Ale historia po prostu człowieka, który sprzedaje ze stolika na dworcu stare pisma. czy jakieś płyty DVD za trzy złote. Prawda? No to to widzimy. Tego już pewnie na wschodniej nie ma po remoncie, ale na dworcu Śródmieście można to znaleźć na jakichś innych dworcach.
[01:05:34.29 → 01:05:37.19] D: Wracają już tam wokół wschodniego też powoli dzikie stanowiska.
[01:05:37.53 → 01:05:48.85] A: Tak, ale na przykład to można na dworcu Śródmieście. Czyli po prostu stare numery Pizm, Gala, Viva, tam po 50 groszy, czy te wszystkie płyty DVD, które są dołączane do różnych kolorowych Pizm.
[01:05:49.03 → 01:05:49.69] D: Krzyżówki.
[01:05:49.85 → 01:06:46.93] A: Krzyżówki, prawda? Tak, tak, prawda. I to jest właściwie nie wiem jak nazwać taki człowiek, ale to się tak handluje, prawda. Ta dziewczyna, czyli to co ja na przykład znowu wracam do tej muzyki brytyjskiej, której dużo słuchałem, gdzie było wiele piosenek opisujących po prostu życie klasy robotniczej, czy nazwijmy to, czy klasy średniej i niższej. Nie wiem, rozterek codziennych, prawda. U nas mi tego brakuje. Być może dlatego, że my jesteśmy, uważamy się za na tyle wzniosłych. że albo piszemy teksty właśnie banalne o tym, że rzuciłaś mnie, serce boli mnie i tak dalej, z czego nic nie wynika, albo wdrapujemy się na jakiś wyższy diapazon i już uderzamy w jakiś dzwon patosu, prawda? Ale brakuje mi właśnie, znaczy oczywiście ten hip-hop o tym opowiada, prawda? No tak, ja mówię takiej popowych, piosenkach hip-hop, czy właśnie nawet historia o gofrach Pani Irenki.
[01:06:47.33 → 01:07:07.80] D: Dzisiaj, jak tu jechaliśmy, nie wiem czy pamiętasz, słuchaliśmy Big Beatu z lat sześćdziesiątych, które nam się muzycznie bardzo podobały, tam jakieś rzeczy. Natomiast właśnie to był ten okres, kiedy nagle, bo powiedzmy, przed wojną różne były piosenki i takie opisujące rzeczywistość też. I nagle w tych latach 50-tych, 60-tych się okazało, że wszyscy śpiewają o ptaszkach, o zwierzątkach.
[01:07:07.82 → 01:07:09.98] A: To była piosenka czym się różni Czapla od Raka.
[01:07:10.32 → 01:07:11.22] D: Między innymi tak.
[01:07:11.42 → 01:07:12.82] A: Muzycznie bardzo interesująca.
[01:07:12.86 → 01:07:24.76] D: Ale takich piosenek było bardzo dużo i gdzieś my chyba straciliśmy po prostu te 30 lat. Dopiero potem znowu w latach 80-tych, w tekstach tzw. nowej fali rockowej, a potem punk rockowej, ta rzeczywistość znowu się pojawiła. Wcześniej z różnych powodów.
[01:07:25.24 → 01:07:30.20] A: Było bezpiecznie nie śpiewać o tym, można było o złamanym sercu zaśpiewać, prawda?
[01:07:30.88 → 01:07:33.24] C: Ja myślę, że też, ale to może
[01:07:33.24 → 01:07:38.60] D: nie był strach, tylko po prostu się nie śpiewało, nie? I te 30 lat gdzieś tam... Może
[01:07:38.60 → 01:07:42.10] A: nie wierzono, że muzyka popularna może nieść ze sobą treści poważniejsze.
[01:07:42.12 → 01:07:48.96] D: Tak, oczywiście chciał coś poważnego człowiek powiedzieć, to właśnie pisał wiersz, albo ewentualnie pisał taką baladę w stylu Kaczmarski-Gintroski, tak?
[01:07:50.05 → 01:08:12.26] A: Tak, a z drugiej strony też, to jest ciekawe, pojawiło się właściwie cała grupa autorów tekstów zawodowców, którzy dla wszystkich pisali. Mogilnicki, Olewicz, Cygan, prawda? Czyli krótko mówiąc, ten kto wyśpiewał ten tekst nie opowiadał o swoim życiu. Tekst nie był jego, prawda, opisem, jego refleksji, historii, tylko on dostawał tekst od zawodowców.
[01:08:12.28 → 01:08:44.32] D: Pan Wojciech Waglewski kiedyś powiedział, że dla niego miarą rock'n'rolla to jest to, że zespół wykonuje swoje piosenki, znaczy swój tekst i swoją muzykę, bo jeśli to jest robione na zamówienie, to już jest tylko pop i coś w tym jest, to znaczy, że jeśli masz coś przekazać ze szczerych emocji, to napisz to sam. Oczywiście nie zawsze tak bywa, no bo są ludzie na przykład, którzy mają fantastyczny głos, a nie potrafią pisać piosenek, no to się zdarza, no ale jeśli chcesz być autentyczny, naturalny, no to powinno się samemu sobie...
[01:08:44.32 → 01:09:07.31] A: No tak, tylko jest właśnie jest taka ciekawa historia, bo jeden z najgłośniejszych tekstów polskich lat 80. to autobiografia Perfektu. Jak się wsłuchać, ona jest napisana przez Olewicza, czyli faceta, który był starszy o dziesięć lat albo więcej od tych od zespołu Perfect, prawda, gdzie jest opowieścią o kolesiu, który dojrzewał w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych.
[01:09:07.43 → 01:09:09.27] D: Sześćdziesiąty, tak? Radio Luksemburg to już sześćdziesiąty.
[01:09:09.27 → 01:09:13.37] A: Tak. Elvisa, Blue Suede Shoes, nie wiem, który to jest rok.
[01:09:13.41 → 01:09:14.05] D: Pięćdziesiąty ósmy.
[01:09:14.19 → 01:09:25.24] A: Pięćdziesiąty ósmy, tak? I nagle, prawda, jest rok osiemdziesiąty drugi, prawda? I facet ze sceny wyśpiewuje historię nie swoją, tylko Ale to był też, trzeba
[01:09:25.24 → 01:09:32.16] D: powiedzieć, otwarcie bardzo dobry tekst i właśnie taki... Wszyscy gdzieś tam to znają historię i te martensowskie piece, które się tam
[01:09:32.16 → 01:09:34.42] A: pojawiają... Tak, czyli lata pięćdziesiąte po prostu.
[01:09:34.42 → 01:10:11.60] D: ...i chata szkło i tak dalej, i tak dalej. To no, wszystko gdzieś to było w świadomości. To jest po prostu dobrze napisana piosenka. No, to też trzeba oddać po prostu panu Olewiczowi, że bardzo mu dobrze to wyszło. No tam wśród tego był taki też problem, że powstawało bardzo dużo tekstów takich, powiedziałbym właśnie, Zostawcie Titanica. Trochę właściwie nie wiadomo o czym, to znaczy ma się zgadzać tam rytm i tak dalej, ale dużo, i to właśnie mówimy o początku lat osiemdziesiątych, pojawiało się ciekawych, czy to był Manam, czy... czy Lady Punk, czy Perfect, pojawiały się tam teksty, które niewątpliwie zaczęły już dotykać rzeczywistości.
[01:10:12.05 → 01:10:15.27] A: Oddział zamknięty, o którym rozmawialiśmy. On dotykał rzeczywistości.
[01:10:15.35 → 01:10:23.43] D: I moim zdaniem dzięki temu zyskał tak ogromną popularność też wśród młodych ludzi, bo właśnie gdzieś zaczęły dotykać tego prawdziwego życia, a nie tylko o kotkach, pieskach.
[01:10:23.77 → 01:10:30.78] A: No tak, a jednocześnie jakby oficjalna estrada się zorientowała, że to jest jakiś potencjał, no nie wiem, pamiętacie zespół Lombard?
[01:10:31.18 → 01:11:10.64] D: No ale to jest metoda ścinania wierzchołków, to z hip-hopem, bo powiedzieliśmy, że ta pierwsza rewolucja hip-hopowa zaginęła Polska, tak? Znaczy, że ona trochę... To jest metoda ścinania wierzchołków, to znaczy tak działa mainstream, że się bierze najlepszych, najbardziej popularnych przedstawicieli, kupuje się ich, bierze się ich, trochę ugładza i sprzeda jako swój własny produkt. Dzięki temu rewolucja zostaje wyciszona, I tak się to odbyło z hip-hopem, absolutnie, że przez chwilę to było w mediach, tylko że nagle obok tych prawdziwych raperów pojawili się jacyś nie wiadomo skąd, bardzo ładnie już uczesani, tacy, którzy już nie przeklinali, którym się raczej mniej więcej wszystko podobało, tylko o dziewczynach woleli śpiewać, jakby wykorzystano falę popularności.
[01:11:10.66 → 01:11:11.75] B: Wokalistki były jeszcze popowe.
[01:11:11.75 → 01:11:27.47] D: Tak, wokalistki, popowe. I to wszystko się jakby wyrównało. No tylko, że na szczęście ktoś się w tym, znaczy ktoś, wiele osób, W tym hip-hopie się zorientowało, że sorry, ktoś tu nas oszukuje, bierze naszą kulturę, bierze naszą muzykę, a tak naprawdę to nie ma nic wspólnego z tym, co myśmy chcieli.
[01:11:27.63 → 01:11:32.43] A: To znaczy, chodzi o to, żeby rewolucję kupić, przerobić i sprzedać jeszcze raz, tylko drożej.
[01:11:32.55 → 01:11:38.81] D: I to się odbyło z każdą rewolucją, z punkową, z hip-hopowską, nie wiem, grunge'ową i tak dalej.
[01:11:39.09 → 01:12:05.02] A: Absolutnie, oczywiście, natomiast ja wspomniałem o tym Lombardzie, bo to jest ciekawy przypadek, to na początku był zespół Poznańskiej Estrady. Tak naprawdę oni chyba tam akompaniowali, nie wiem. I w pewnym momencie ktoś się zorientował, że jest tak zwany boom na jakiś polski rok i zrobił zespołu Lombard zespół rockowy i zespół, który jeszcze przed chwilą grał dla poznańskiej estrady takie właśnie estradowe numery, zaczął śpiewać Śmierć dyskotece. Mieli taką piosenkę. Bardzo zabawne.
[01:12:05.12 → 01:12:12.12] C: Nie doszukiwał się czegoś zdrożnego. No tak niestety jest. My możemy sobie tutaj dyskutować. Sorry, że tak wejdę trochę w klinę.
[01:12:12.12 → 01:12:13.70] A: Nie, chodź, chodź, o to chodzi.
[01:12:14.08 → 01:12:23.00] C: Po prostu, że rewolucja jest siłą napędową, wychodzi z tego muzyki w ogóle. Nie, nie zgadzam się z tym.
[01:12:24.16 → 01:12:28.78] A: Nie jest siłą napędową. Nie chodzi o to, żeby jakiś... Nie uważasz, żeby podczas jakiś czas ferment zrobić.
[01:12:28.96 → 01:12:34.69] C: No to trzeba coś fajnego napisać, skomponować, wyjść na scenę i przekonać do tego ludzi. I to jest najistotniejsze.
[01:12:34.73 → 01:12:47.07] D: Ja się zgadzam, że może nie fetyszizujmy tej rewolucji. Ornette Coleman zrobił rewolucję, ale czy dzisiaj Ornette Coleman jest do słuchania to już jest inna sprawa.
[01:12:47.39 → 01:13:48.75] C: Ja mówię tylko o pewnym fenomenie poszukiwania w naszych głowach intelektualnego takiej potrzeby, bo czujemy brak, widocznie czujemy brak jakiegoś zamieszania, tych ikon, do których można byłoby się po prostu przykleić, żeby zrozumieć naszą rzeczywistość. My jako artyści również. Nie ukrywam, że moje doświadczenie, trochę lat już mam, to jest takie, że w latach 70., kiedy zacząłem coś na poważnie grać, to po prostu Miles Davis to po prostu było objawienie. To był też w Polsce Czesław Niemy. To był Bema Pamięci Rapsu, żałuję. Ja w takiej perspektywie oceniałem swoją muzyczną rzeczywistość, która szła z ETER-u, z Polskiego Radia, żebyśmy jeszcze o to pamiętali, z Trójki, że po prostu tam były takie audycje, tacy faceci tam pracowali. taką muzę puszczali, że łeb odpadał. I to po prostu, to jest to, czego mi dzisiaj brakuje.
[01:13:48.83 → 01:13:52.17] A: No właśnie, potrzebujesz tego zamieszania, prawda? No tak. Takiego fermentu.
[01:13:52.41 → 01:14:00.89] C: Ale tego zrozumienia w ogóle również tego tego właśnie, o czym my tutaj mówimy. Tego, że wśród nas te brylanty gdzieś one istnieją. Tylko jak to z brylantem bywa, trzeba
[01:14:00.89 → 01:14:03.50] A: po prostu postarać się... Spopioł go wyciągnąć, tak?
[01:14:03.50 → 01:14:12.37] C: Tak, postarać się trochę po prostu pogrzebać i wyciągnąć. Znaczy te na pewno nam nie załatwią media. Znaczy my jesteśmy, no niestety, zmanipulowani również estetycznie, stylistycznie przez media.
[01:14:12.60 → 01:14:18.16] A: A wtedy media Ci to załatwiały. Było co prawda dwa kanały w telewizji i trzy w radiu tylko.
[01:14:18.38 → 01:14:50.14] C: Tam pracowali ludzie, którzy wychodzili jak gdyby z ducha tego protestu. Z tego poszukiwania tych autentycznych, bo oni się utożsamiali z tymi pewnymi ruchami, które jakby na to nie patrzeć, były autentyczne. Jak porównujesz te protesty w Nowym Jorku teraz i że na siłę poszukują jakiegoś faceta, żeby go wstawić na pomnik, no to po prostu rewolucja dzieci kwiatów po prostu nie potrzebowała takich telefonów do starszych panów, żeby przyjechali, żeby ładnie filmować. To samo się działo.
[01:14:50.14 → 01:14:50.91] A: No bo właśnie.
[01:14:51.79 → 01:15:00.57] C: Chociażby Rolling Stones, jak przyjeżdżali do Stanów Zjednoczonych, ich pierwsze trasy, to się odbywały na polach po prostu kowboj i grali po prostu dla ludzi.
[01:15:00.79 → 01:15:02.77] A: No tak się Woodstock w pewnym sensie narodził.
[01:15:02.93 → 01:15:05.23] C: I to trzeba to jak gdyby zrozumieć.
[01:15:05.25 → 01:15:06.03] A: Zapas świsku jakiś.
[01:15:06.31 → 01:15:29.91] C: Tak, to jest jak gdyby ten rodzaj pewnego kontekstu, który też wynikał z czego? Z tego, że z przekonania, że muzyka nie jest tym Elementem oczywiście najlepiej byłoby, żeby to wynikało z tego ducha protestu, ale ten duch protestu to nie jest to, że my sobie go wymyślimy. My nie wymyślimy sobie tego protestu. Ten protest to jest coś, co po prostu być może jest quasi takim... Wieje,
[01:15:29.95 → 01:15:31.78] A: kędy chce, więc musimy czekać aż on przywieje tutaj.
[01:15:31.78 → 01:15:52.77] C: Tak, tak, nie mamy na to trochę wpływu, a być może gdzieś tam się kryją jakieś elementy tego, co zainspiruje i przekona kogoś, czy jakieś większe grupy ludzi do przeżywania po prostu nie tylko jakiegoś samego takiego... Czasu oczekiwania na Mesjasza w popie chociażby, bo to...
[01:15:52.77 → 01:15:53.94] A: Ale trochę czekamy na jakiegoś, prawda?
[01:15:53.94 → 01:15:58.41] C: Trochę czekamy. Coś jest na rzeczy, coś jest na rzeczy. Nie wiem o co chodzi.
[01:15:58.59 → 01:15:59.65] A: Światło się zapaliło.
[01:15:59.69 → 01:16:00.09] E: O właśnie.
[01:16:00.19 → 01:16:03.65] A: Słuchajcie, to jest ten duch. Duch się pojawił.
[01:16:03.71 → 01:16:57.26] C: To jest dobry znak. Trzeba na to spojrzeć. że nie wymyślimy, nie wykreujemy go poprzez świadomość braku. Ten brak wynika z czegoś, co jest również Nie ukrywajmy, w Stanach Zjednoczonych wcale się też nie pokazują takie mocne sygnały, no tak jak Ornette Coleman, no to kiedyś, czy Jimi Hendrix, tych sygnałów na razie brakuje. Znaczy my mówimy po prostu o pewnego właśnie bardziej Madonna, no nie wiadomo co, no nie wiem. Szukamy, jeżeli hip-hop oczywiście, to jest alternatywa, ale też alternatywa niewynikająca jak gdyby z tej takiej tradycji chociażby muzyki związanej właśnie z tym takim przesłaniem, ja wiem, takim w duchu właśnie tej muzyki popularnej, ale w dobre słowa tego znaczenia.
[01:16:57.36 → 01:19:40.02] A: Znaczy ja mam pewien symbol. Byłem w sobotę w Lublinie parę dni temu i to jest tak, że ja lubię czasami sobie wpaść do jakiegoś media marktu, bo zawsze można coś znaleźć dziwnego, zaskakującego i kupiłem sobie za 20 zł dwupłytową składankę pt. Process Songs. gdzie są piosenki Woody Guthriego, Petera Seagera i wielu jakichś, co nazwijmy to, bardów folkowych tej całej sceny od lat 40-tych, 50-tych. Zresztą połowy nazwisk nawet nie znałem. To rzeczywiście bardzo interesująca składanka, bo Woody Guthrie, Peter Seager to są takie... jak mówi się ładnie, ikony, prawda, tej folkowej, buntowanej muzyki i kupiłem w dziale składanki, gdzie tam było Bravo, Hits, Siedemnaście, nie wiem, Przeboje, Radia RMF i tak dalej, to między nimi leżało, czyli to jest tak, że to też już się przeniknęło wszystko, że możesz kupić taką płytę za nieduże pieniądze leżącą obok Przebojów Bravo, tak. Natomiast to tak zupełnie na marginesie, a jest jedna rzecz, która Dała mi trochę do myślenia. Kiedy były protesty związane z akta, w prasie pojawiło się dużo dosyć interesujących tekstów na ten temat, także wywiadów. Przeczytałem wywiad z dwoma socjologami internetu, którzy badają internet jakoś i korzystanie z internetu. I tam była dla mnie zupełnie nowa, ciekawa, zaskakująca wiadomość, że ludzie, którzy ściągają muzykę z internetu, Oni odsłuchują i wyrzucają. Ja należę do pokolenia, dla którego płyta była fetyszem jakimś. do tej pory kupuję płytę, stawiam na półce, jestem bardzo zadowolony, wyciągnę ją sobie, obejrzę okładkę, książeczkę, prawda? Natomiast ja byłem przekonany, żyłem w takim przekonaniu, że ci, którzy zasysają z internetu, to ich twarde dyski po prostu mają tam 10 tysięcy płyt, tysiąc filmów. Gdybym ja zasysał, to bym sobie po prostu wypełnił twardy dysk milionem płyt i bym jeszcze je segregował tam, prawda, na takie płyty, takie płyty, takie tak samo z filmami. A okazuje się, że nie, że dla nich Ta muzyka czy filmy są jednorazową rzeczą. Ściągam na twardziela, puszczam, a jak się nie załapie, to wykasuję w połowie, a jak mi się spodoba, to wysłucham do końca i później też wykasuję, żeby nie zaśmiecać sobie dysku, prawda? Bo jak mi się zachce, to może kiedyś znowu ściągnę. Czyli to jest tak być może, że nie chcę wpaść w jakiś patos, ale że dla wielu np. właśnie użytkowników tego internetu być może kultura jest kwestią jednorazowego użytku.
[01:19:42.25 → 01:20:13.41] C: Ten temat z racji tego, że ściągam. Nie ściągam, muszę, ale generalnie jestem wykształcony właśnie trochę muzykiem, skończyłem jakieś tam studia muzyczne, nieważne. Sam jestem wykładowcą też, pedagogiem, to mam też swoje doświadczenie również z młodymi ludźmi, studentami, z którymi mam do czynienia. I na pewno jest coś na rzeczy, że to o czym ty mówisz, czyli po prostu o tym, że kiedyś się traktował płytę z nabożeństwa, że to po prostu była coś cennego, coś wartościowego.
[01:20:13.75 → 01:20:17.49] A: Ale przede wszystkim jego jeden, propozycja artystyczna kompletna, prawda?
[01:20:17.87 → 01:20:44.63] C: Tak, to te czasy już mamy dawno za sobą i to jest na pewno bardzo, bardzo znamienne i coś nowego, ale czy do końca jest to po prostu pozytywne, czy dobre dla muzyki, bo to jak gdyby o tym mówimy, tak, no trochę też, co dobre, bo też są dobre rzeczy, ja mówię, bo my cały czas idziemy w stronę nie, nie, nie, nie, ale jest wiele rzeczy, które też, no po prostu...
[01:20:44.63 → 01:20:45.91] A: No łatwiejsza dostępność do wszystkiego.
[01:20:45.93 → 01:22:07.93] C: No absolutnie, tak, chociażby właśnie to jest, natomiast wydaje mi się, że jest coś takiego, na co warto zwrócić uwagę, co według mnie dzieje się właśnie niekoniecznie jesteśmy tego świadomi, ale mamy taką tendencję do postrzegania muzyki właśnie jako, tak jak ty powiedziałeś, obejrzeć, posłuchać, wyrzucić. I to idzie trochę w sprzeczności, w opozycji do pewnego całego historii czy tradycji w ogóle tworzenia muzyki, stworzenia z muzyki pewnego jednak obrzędu czy rytuału. Po to są te sale, między innymi ta, po to jest ten podział na publiczność, na wykonawców, jakiś rodzaj pewnego... w cudzysłowie sanktuarium, że się po prostu muzykę wykonuje po to, żeby ją przeżywać. I to był wymysł nie nasz, tylko wymysł po prostu naszych przodków, którzy tak im wyszło, można powiedzieć. Natomiast czasy, w których internet, uważam, że internet jest tutaj tym głównym narzędziem, który rewolucjonizuje i zmienia podejście również do muzyki, bo nie tylko, jest to, że właśnie możemy powiedzieć, A po co mi ta scena? Po co ja mam iść na koncert, jak ja po prostu wszystko mogę mieć, otworzyć, zobaczyć, zamknąć i ewentualnie skasować, tak? I to jest coś nowego.
[01:22:08.25 → 01:22:30.86] A: No ale jako wykładowca to podejrzewam, że mogłeś się zetknąć z czymś takim, że pewnie są twoi studenci, którzy nie wiedzą, nie rozumieją tego, że dzisiejsza muzyka wynika z wczorajszej muzyki, wczorajsza miała korzenie z przedwczorajszej, prawda? Że rock'n'roll nie wziął się znikąd. Czy Dżes nie wziął się znikąd?
[01:22:31.35 → 01:23:09.34] C: Generalnie to jest konstatacja właśnie paradoksy, paradoks tej nowej sytuacji i moje doświadczenie, o ile to Państwa interesuje, jest takie, że o ile nasze, przynajmniej w latach mojej młodości, Nie było możliwe, że na przykład muzycy klasycznie wykształceni, czyli pianiści, skrzypkowie, którzy na uczelni warszawskiej, na którą chodziłem, nie było takiej możliwości, żeby oni nie wiedzieli, kto jest Oskar Peterson, albo Cole Porter, albo po prostu Ray Brown czy Duke Ellington. Właśnie w dobie internetu studenci właśnie na Akademii Muzycznej w Warszawie niekoniecznie to wiedzą.
[01:23:09.48 → 01:23:15.12] A: A właśnie powinni wiedzieć, bo to jest łatwiejsze przecież. Jak mają internet, to mogą dotrzeć do wszystkiego.
[01:23:15.20 → 01:23:54.84] C: Różnej, ale nie do końca spokusowanej na penetrację danego gatunku. Znaczy nikt im po prostu w szkole, czy gdzieś po prostu nie odkrył tego tematu, nie pokazał. Co kiedyś było po prostu... I dlatego mówię, To jest dziedzina, aż obecnie to się rozgrywa na polach właśnie tego, co się dzieje właśnie w portalach internetowych, co jest przedmiotem właśnie, co jest napisane w portalu muzyka, jazz, rozrywka. I to się wchodzi, klika i tam jest, ale tam jest po prostu naprawdę niewiele. Natomiast potrzeba wejścia głębiej jest już wysiłkiem.
[01:23:55.04 → 01:23:56.74] A: Znaczy nie, bo my się ślizgamy po powierzchni.
[01:23:56.76 → 01:23:57.96] C: No dokładnie o tym mówię, prawda?
[01:23:58.48 → 01:24:02.22] A: No Marcel, ty akurat jesteś, że tak powiem, pokoleniem sieci.
[01:24:03.16 → 01:24:11.76] B: Tak jest jeszcze fajna sytuacja, jeśli chodzi o sieć, bo można odsłuchać i pójść do sklepu i nabyć, przynajmniej spróbować nabyć jeszcze krążek.
[01:24:11.90 → 01:24:17.66] A: Tak, tak, znaczy sytuacja, żeby ja czasami używam internetu, żeby odsłuchać, powiedzieć, o, podoba mi się, chcę mieć, wydam te parę dych.
[01:24:19.24 → 01:24:54.40] B: No nie wiem, nie jestem znawcą, ale podejrzewam, że jakieś 5 lat już tej możliwości nie będzie, żeby nabyć płytę CD w formie fizycznej. Pewnie, podejrzewam, że może winyl trochę wróci. Dzięki temu dla tych, którzy chcą posiadać jakiś, coś posiadać w dłoni fizycznie. Więc jakby cały czas uważam, że jeszcze na razie sytuacja jest okej, ale później się skomplikuje i rzeczywiście będziemy musieli grzebać w śmietniku, żeby cokolwiek znaleźć. bo jednak te informacje i dane w internecie nie są tak fajnie uporządkowane.
[01:24:54.84 → 01:24:56.62] A: No nie, to znaczy wszystko jest jakby na jednym poziomie.
[01:24:56.62 → 01:24:57.90] B: Prawie w ogóle nie są uporządkowane.
[01:24:57.90 → 01:25:01.52] A: Nie masz żadnej gradacji, nie masz hierarchii, prawda? Dokładnie.
[01:25:01.68 → 01:25:08.98] B: Więc tak naprawdę obawiam się, że może mogą nastać czasy, że tylko liczba wyświetleń będzie mówiła...
[01:25:08.98 → 01:25:10.84] A: Jak to miło usłyszeć od młodego człowieka.
[01:25:10.96 → 01:25:26.21] B: Będzie mówiła o tym, co należy sprawdzić i co jest dobre. I obawiam się, że te właśnie korzenie nie będą miały odpowiedniej ilości wyświetleń. To jest to jest to jest największy problem. Już tak jest i nie wiem jak to jak temu zaradzić.
[01:25:26.51 → 01:25:54.75] A: No tak no bo ja się nie jestem jakimś specjalnym oczywiście badaczem. Jestem człowiekiem który trochę słucha muzyki i ja widzę wyraźnie to że powiedzmy pojawia się Pojawiła się taka, nie wiem, moda wykreowana trochę przez media, nazywa się New Rock Revolution. Parę lat temu. Zespoły indie tak zwane. Okej. Mnóstwo ludzi złapało tak zwaną zajawkę na to. Mówią fantastyczne, świetne, ale ja słyszałem tych zespołów rany, trzydzieści lat temu.
[01:25:54.83 → 01:25:55.05] B: Było.
[01:25:55.07 → 01:26:36.91] A: Dokładnie wszystko, tak. Słucham jakiegoś zespołu nowego, powiedzmy. Ja mówię, o rany, ale to jest z Led Zeppelin dokładnie zrżnięte, dajmy na to, prawda. Krótko mówiąc, pękła ta jakby nić kontynuacji czy edukacji, to znaczy dzisiejszy słuchacz będzie słuchał nowej gwiazdy i nie zrozumie co, że to jest po prostu dokładnie z Led Zeppelin albo dokładnie z czegoś innego. I tak samo u Ciebie pewnie w Twojej branży. Możemy sobie wyobrazić sytuację, że pojawi się młoda gwiazda jazzu, dajmy na to, i ty usłyszysz i powiesz, no nie, ale to jest wszystko powiedzmy z Davisa albo z Telenewsa Monka, dokładnie od początku do końca zróżnięte. Ludzie nie będą tego, tak, wiedzieli.
[01:26:37.19 → 01:26:40.19] C: Mów,
[01:26:42.37 → 01:26:43.45] A: mów, po to tu jesteś.
[01:26:43.96 → 01:28:21.53] C: No w każdym razie Debussy powiedział, że muzyka zaczyna się tam, gdzie się kończą słowa, ale może ta dyskusja przekona mnie do tego, że warto o niej trochę porozmawiać. No to mówię tak, że generalnie w tym wszystkim jest ten paradoks właśnie tego, że muzyka jako taka nie jest Jest trochę definiowalna, trochę przewidywalna, a często zupełnie irracjonalna. Najczęściej. Każdy z nas ma swoją wrażliwość i swój świat. Znamiona tego, co jest popularne, co jest klikalne i tak dalej, to jest ten aspekt, można powiedzieć, jeden, ale nie jedyny. I to jest właśnie to, o czym tutaj kolega powiedział, że po prostu gdzieś tam w głębi są coraz bardziej zapomniane te tradycje, te dobre tradycje. Jak te źródła po prostu zanikną, to my będziemy udawali, że my coś kreujemy. Natomiast podejrzewam, że będzie to bardzo podobne do siebie, bo w tych tradycjach kryją się odmienności. Znaczy, to jest trochę przeciwko tego i tej ideologii multi-kulti. To ja mówię, że w tradycjach hinduskiej muzyki, azjatyckiej, afrykańskiej, jazzowej, takiej, makijowakiej, polskiej, niemieckiej, szwedzkiej kryje się co? Po prostu wyraz, odrębność. Jeżeli to zatracimy, będziemy wszyscy mówili tym samym, śpiewali tak samo. A będzie nam się wydawać, że jesteśmy
[01:28:21.53 → 01:28:24.19] A: oryginalni, a będziemy tylko kopistami.
[01:28:24.31 → 01:28:45.79] C: Trochę tak jest, właśnie dlatego mówię o pewnym takim schemacie posługiwania się internetem i klikalnością albo mediami komercyjnymi, które z gruntu mają wpisane w swój... krwioobieg, taki można powiedzieć egalitaryzm jednak. Natomiast w sztuce egalitaryzm jest trochę podejrzany.
[01:28:46.77 → 01:29:04.27] A: Jakby to powiedzieć, Paweł mówił, że kultura nam się zdemokratyzowała. To jest prawda. Wszystkim zdemokratyzował się dostęp do kultury właściwie. Z drugiej strony demokracja w kulturze nie istnieje, nie powinna chyba za bardzo istnieć. Być może w kulturze demokracja jest zła.
[01:29:05.07 → 01:29:28.05] D: No może tak, tylko ja będę adwokatem Diabła, ale to by co, powinna być jakaś dyktatura i jacyś ludzie, którzy mają mówić innym, że słuchajcie, nie klikajcie w ten weekend, tylko klikajcie w Debisiego. No to też trochę mi się wydaje nierealistyczne i bezsensowne. Mi się wydaje, że wbrew pozorom wszystko ma swoje złe i dobre strony, to
[01:29:28.05 → 01:29:31.77] A: znaczy my tutaj Dobrą stroną jest pełny dostęp jakby, tak?
[01:29:32.02 → 01:29:57.56] D: My tu utyskujemy na to, że wszystko jest na jednym poziomie, a pewnie to jest niesprawiedliwe, tak? Natomiast z drugiej strony ja nie widzę innego, lepszego rozwiązania i może bardzo dobrze, że to jest na jednym poziomie i może nie wszystkie hierarchie, tu jako wykładowca na pewno się Włodek ze mną nie zgodzi, znaczy, że nie wszystkie hierarchie muszą być zachowane, bo rozwój ludzkości polega też na tym, że niektóre hierarchie padają.
[01:29:58.21 → 01:30:00.91] C: Znaczy, no ja mam wątpliwości co do rozwoju ludzkości, ale nieważne.
[01:30:01.49 → 01:30:02.57] D: Tak, to ja też się zgadzam.
[01:30:02.59 → 01:30:04.37] A: Znaczy, że raczej istnieje rozwój arebur.
[01:30:04.49 → 01:30:13.85] D: Nie, to znaczy, że niekoniecznie to, że wiesz, to ty to wiesz z literatury. Ilu mamy fantastycznych, naprawdę fantastycznych pisarzy, których nie pamięta już nikt?
[01:30:14.77 → 01:30:23.27] A: Tak, ale oczywiście, znaczy ja się w tym sensie zgadzam, że coś takiego jak kanon szkolny hamował tak naprawdę rozwój i zainteresowanie literaturą.
[01:30:23.29 → 01:30:51.09] D: I prawda jest taka, że Ludzie by... znaczy dla literatury to nie oznaczało niczego złego, że oni zniknęli. No to jest przykre oczywiście. I dla mnie czasem jest przykre jak jakiś mój ukochany pisarz jest nikomu nieznany. Natomiast tak musi być. To jest moim zdaniem w kulturze też naturalnej. Z muzyką jest podobnie. Ja nie wierzę, że ludzie nagle przestaną słuchać Bacha czy Chopina, bo jest to taki wykwit geniuszu, że to się obroni.
[01:30:51.45 → 01:30:53.67] C: Ale coraz słabiej się to broni.
[01:30:53.87 → 01:31:03.05] D: Wydaje mi się, że jeśli ktoś uważa, że masy słuchały Chopina w latach trzydziestych, to jest tak nieprawda, tak jak teraz nie słuchają masy.
[01:31:03.15 → 01:31:30.00] A: Wacharty Chopina. Przed wojną na przykład czytelnictwo było bardzo niskie, dlatego że był duży analfabetyzm i ci, których uważamy teraz za fundamentalnych pisarzy międzywojnia, byli czytani śladowo. Przecież Bruno Schulz nie był masowo czytanym. autorem. Też nie sądzę, żeby Ferdy Durke, nie znam twardych danych, żeby Ferdy Durke rządziło na listach bestsellerów.
[01:31:30.30 → 01:31:41.34] C: No ale Hanka Ordonówno słuchał i oficer Wojska Polskiego, i chłop gdzieś tam w zabitej wsi, bo miał radio. Także było coś takiego jak wspólny...
[01:31:41.34 → 01:31:45.20] A: Ale w tym sensie Hanka Ordonówno była gwiazdą popu tamtych czasów, prawda?
[01:31:46.36 → 01:31:54.58] C: Także to jest ciekawe, ale były wspólne punkty odniesienia w sferze popkultury przedwojennej dla wszystkich.
[01:31:54.74 → 01:31:56.30] A: Popkultura zawsze istniała tak naprawdę.
[01:31:56.32 → 01:32:06.31] C: Była i będzie oczywiście. I tak samo też nie wyobrażam sobie, żeby Chopina w polskim radio w czasie międzywojna nie puszczano. Dzisiaj też się zdarza.
[01:32:06.81 → 01:32:56.72] A: Mam pytanie do ciebie jako człowieka, wykładowcę, jazzmana także. Mieliśmy rok Chopina przed chwilą prawie. Co ty sądzisz o takich pomysłach, że Leszek Możdżer gra pod piramidami Chopina, albo że drugie pomysły przerabiania Chopina, grania go na, nie wiem, Chodzi mi o to, czy według Ciebie ścieżka, ok, mamy rok Chopina, musimy upowszechniać tego Chopina. Ale już był. Ale powiedzmy był, tak? Ja rozumiem. Co myślisz o takim myśleniu, jako człowiek, który zajmuje się edukacją? że skoro mamy Chopina, ale wiemy, że no musimy przekonać jakoś młodych ludzi do tego Chopina, więc zróbmy go na rockowo, metalowo, hip-hopowo i tak dalej. Bo ja mam tutaj jakieś duże wątpliwości co do tego, wiesz, tego typu pomysłów.
[01:32:56.76 → 01:33:23.04] C: Znaczy najlepiej byłoby się spytać Chopina, no niestety nie możemy, tak? No jest takie słowo jak nekrofilia, ale nie chcę być zbyt brutalny wobec tych, którym się udało stworzyć coś fajnego, bo być może w tej masie tych nieudanych projektów było coś, kilka, które zasługi... bo tak trochę jeży. że w naśladownictwie albo w korzystaniu z tego, co jest w świecie dostępne, no bierzemy to pewną garść. Ja tak samo. Każdy z nas ma pewien stosunek do tego, że coś mu się podoba, coś zaskoczy.
[01:33:23.24 → 01:33:23.92] D: Nie da się od tego uciec.
[01:33:23.98 → 01:34:27.10] C: To jest super, bo to jest inspiracja. Często podświadomie czerpiemy z czegoś, co gdzieś tam głęboko weszło. w krew i przetwarzamy to na swój sposób, tworząc własny styl albo swoje piosenki własne i tak dalej, a gdzieś tam w sferze tego fundamentu gdzieś tkwi mocno jakaś właśnie ta tradycja, czegoś, co nas głęboko poruszyło podczas słuchania. I to jest właśnie taki może też proces komponowania, w ten sposób można go jakoś wytłumaczyć. Natomiast jeżeli chodzi o Chopina, go przekształcania, No świetnie brzmi w oryginale, to jest pierwsza sprawa. Jest cholernie trudny. Jako pianista klasyczny to wiem coś na ten temat. Wykonawczo to jest po prostu masakra. Dlatego na Chopinie się po prostu łamią palce. Absolutnie od, można powiedzieć, całe życie. Natomiast nie widzę nic złego. No mówię, świat jest... Ja nie mam w sobie dyktatora, ale może mi się nie podobać. I to jest jak gdyby mój prywatny, jak gdyby... Nigdy Wasz nie miał takiej
[01:34:27.10 → 01:34:31.34] A: pokusy, żeby być dyktatorem i zrobić spis piosenek zakazanych, na przykład.
[01:34:31.34 → 01:34:31.88] C: No właśnie, no właśnie.
[01:34:32.04 → 01:34:32.40] A: A było.
[01:34:32.86 → 01:34:33.64] D: Pokusa jest.
[01:34:33.74 → 01:34:34.72] A: No jest pokusa, nie?
[01:34:35.02 → 01:34:41.36] C: W 49 roku, to jakbym miał taką pokusę, to byłem bardzo ważną personą w PRL-u.
[01:34:41.40 → 01:34:54.31] D: Dlatego tej pokusy trzeba unikać. Właśnie o tym mówiłem też, o tej demokratyzacji, że Nie starajmy się komukolwiek narzucać czegokolwiek, bo to zawsze będzie działanie odwrotne. Jeśli zakażemy disco polo, to to disco polo wybuchnie.
[01:34:54.31 → 01:35:00.77] C: Tak samo mówię z Chopinem. Przekształcamy, przerabiamy i tak dalej. Jednym się to podoba, drugim nie.
[01:35:01.60 → 01:35:05.50] A: Ale można mówić na przykład, że to jest obciak, że Disco Polo wchodzi do klubów studenckich?
[01:35:05.94 → 01:35:07.82] C: Można powiedzieć, że to jest obciak, czy
[01:35:07.82 → 01:35:09.30] A: powiedzieć, że to nie nasza sprawa?
[01:35:09.32 → 01:35:37.44] D: Można mówić, tylko trzeba też wziąć pod uwagę rzeczywistość, znaczy kluby studenckie w latach 60-tych, 70-tych były autentycznie studenckie, były zarządzane przez samorządy studenckie, obecnie są zazwyczaj ajencje, które mają zarabiać pieniądze, koniec, kropka. I to właściwie rozwiązuje całą sytuację. I prawdę mówiąc tym, ajętom, którzy wynajmują te kluby studenckie, jest absolutnie wszystko jedno, czy to będzie Disco Polo, czy to będzie Marek Grehuta, czy to będzie, wiesz, Biohazard.
[01:35:37.66 → 01:35:43.82] C: No tak, ale można tylko po prostu żałować, że została... Zróbmy eksperyment, żeby zespół
[01:35:43.82 → 01:35:51.38] A: Weekend zagrał w Teatrze Starym. Zobaczymy, to znaczy drzwi będą pękać, nie? Nie zmieszczą się tu wszyscy.
[01:35:51.50 → 01:35:55.04] D: A potem wszyscy, którzy przyszli będą musieli obejrzeć na przykład balladynę.
[01:35:55.18 → 01:35:56.24] C: Tak.
[01:35:57.17 → 01:35:58.99] D: To by było moim zdaniem słuszne.
[01:35:59.17 → 01:36:00.33] A: Ale łączone na przykład, tak?
[01:36:00.33 → 01:36:02.23] D: Albo koncert właśnie...
[01:36:02.23 → 01:36:03.67] A: Nie, Gombrowicza tutaj na przykład.
[01:36:03.75 → 01:36:04.61] D: Chopinowski na przykład, tak?
[01:36:04.61 → 01:36:09.37] C: No tak, Chopinowski. Ja jeszcze proponuję dwa wielbłądy na scenie. Jeden czarny, a drugi żółty.
[01:36:09.45 → 01:36:17.03] A: Tak. Chcecie obejrzeć weekend, to musicie też zobaczyć Gombrowicza albo wysłuchać Czechowicza, tak?
[01:36:17.33 → 01:36:22.61] C: Znaczy, ja proponuję w ogóle na koniec podpalić w ogóle ten teatr, żeby to było już w ramach finału.
[01:36:22.81 → 01:36:27.84] A: Wypię w kierunku pani dyrektor. Co ona na to? Żeby tak zrobić, tak hybrydowe.
[01:36:27.90 → 01:36:30.36] C: Żebyśmy przeszli do historii. Coś trzeba wymyślić.
[01:36:30.38 → 01:37:02.03] A: Weekend i Czechowicz i Gombrowicz i wszystko razem. Proszę Państwa, czy macie Państwo pytania do naszych gości? Jakieś, śmiało. To przytłoczyliśmy Państwa tymi trudnymi rozważaniami. Tak, to my spodziewałem się masy pytań. Na przykład spodziewałem się pytań, dlaczego w piosenkach hip-hopowych jest tyle brzydkich wyrazów albo coś takiego. Proszę bardzo.
[01:37:02.63 → 01:37:03.25] C: Słucham.
[01:37:03.65 → 01:37:08.19] A: Tylko mikrofon musi. Już panu daję. A to biegnie ktoś z mikrofonem.
[01:37:08.51 → 01:37:08.65] C: Już.
[01:37:12.13 → 01:37:26.60] G: Witam. Ja chciałbym powiedzieć, że jeśli było takie oczekiwanie na kogoś Kto by miał tę rewolucję poprowadzić, to witam, oto jestem.
[01:37:27.44 → 01:37:29.86] A: No, kamień spadł i serce.
[01:37:31.16 → 01:37:33.58] D: To już właściwie możemy się rozejść teraz z pokoju do domu.
[01:37:33.86 → 01:38:17.04] G: Nie, nie, jesteście mi potrzebni, także w porządku. No ale chodzi mi o to, że jakby według mnie potrzebna jest przede wszystkim ta postawa aktywna w ogóle, promowanie tej postawy aktywnej w słuchaniu muzyki, w kreowaniu jej, bo z tego co wiem, co słyszałem od ludzi interesujących się czy tam nawet uczestniczących w kulturze lubelskiej na przykład, no to zawsze to wygląda tak, że zawsze siedzi jakiś człowiek, który powiedzmy w czasopiśmie literackim czy poetyckim, no który dostaje powiedzmy 200 czy 300 maili i siedzi no i sam właściwie jest padem, szterem, żeglarzem i wybiera kto ma.
[01:38:17.06 → 01:38:19.54] A: Czyli chodzi chodzi panu o wsparcie instytucjonalne?
[01:38:19.90 → 01:38:45.73] G: Znaczy właśnie nie. Chodzi mi o to, że powinno to się odbywać całkowicie poza instytucją. Tak jak to mówił właśnie pan Paweł o tym i że to musi być ruch, który by właściwie całkowicie wyszedł poza instytucję, ponieważ instytucje jakby No tłumią, tłumią to, co jest, tłumią to, co jest naprawdę ważne, czyli jakby szczerość przekazu i wolność przekazu. Mi się wydaje, że to jest przede wszystkim ważne.
[01:38:45.83 → 01:38:50.06] A: No ale my jesteśmy w sumie w instytucji teraz kulturalnej jakoś. Nie czujemy się tłumieniem specjalnie.
[01:38:50.06 → 01:38:59.94] G: No wiem, ale było ciężko na przykład. Było ciężko, bo wstęp był wolny, a trzeba było wejściówki zdobyć, o czym ja nie wiedziałem, także... Mogłem by zostać...
[01:38:59.94 → 01:39:00.68] A: Ale za friko!
[01:39:01.10 → 01:39:02.94] G: No za friko, ale... Mówię o aktywnej
[01:39:02.94 → 01:39:06.52] D: postawie, to jest właśnie aktywna postawa. Przychodzisz bierzeć wejściówkę.
[01:39:06.70 → 01:39:08.96] G: No właśnie, no może i tak, no...
[01:39:08.96 → 01:40:10.38] D: Tak w swojej obronie. Nie, ja się z tobą zgadzam, że żadna instytucja nie zastąpi po prostu żywej kultury. Końc, kropka, znaczy instytucja może wspomóc, może przeszkadzać, bardzo często przeszkadzają i w historii muzyki tak było, że przeszkadzały, natomiast to, co jest autentyczne, to musi się zrodzić, jeśli chodzi, nie wiem, o muzykę taką, o której my tu głównie mówiliśmy, to musi być cztery chłopaków w piwnicy albo w domu, tam mogą być cztery dziewczyny i po prostu muszą mieć energię i chcieć robić, wiesz, kiedy ja zaczynałem robić to, co robię i z czego żyję, nie ukrywam, to naprawdę się spotkaliśmy w piwnicy na siekierkach, gdzie był grzyb, na ścianach, niespecjalnie było co jeść, bo jeszcze trzeba było jeździć na uczelnie, nie było kiedy pracować. Każdą wolną chwilę poświęcaliśmy muzyce, bo chcieliśmy to robić i ją kochaliśmy. Koniec kropka. Innego wyjścia dla mnie nie ma. To znaczy, jeśli ktoś oczekuje, że nagle przyjdzie jakiś pan kierownik, prezes i da kasę, to nie da. Znaczy, on może dać mi teraz, kiedy ja już 15 lat przebiedowałem. Tak, ja już teraz zbieram owoce, to prawda. Natomiast 15 lat temu nikt mi nie dał nic.
[01:40:10.87 → 01:40:15.63] G: Ja nie liczę na wsparcie finansowe, to nie o to chodzi.
[01:40:15.73 → 01:40:18.27] D: Nie chodzi mi o finansowe, nawet też o poparcie.
[01:40:18.47 → 01:40:32.38] G: Wiem, że trzeba o to walczyć, no ale po prostu zastanawiam się jak to właściwie ma wyglądać. Myślałem też, zazwyczaj bardzo dużo było wątków, właściwie się w nich gubię, na co miałbym odpowiadać.
[01:40:32.44 → 01:40:37.56] A: Ale to można obejrzeć w sieci jeszcze raz na spokojnie. No ale wtedy nikt mi nie da
[01:40:37.56 → 01:41:07.30] G: mikrofonu, teraz mogę z niego skorzystać. No na przykład ja bym się nie zgodził też z tym nazywaniem na przykład, z tymi takimi łatwymi porównywaniami, łatwymi jakimiś uznawaniem na przykład, że Doliparton to jest prawda, już country i to nie ma wspólnego za wiele z prawdziwą Ameryką, nie ma wspólnego z prawdziwym przykazem, bo Dolly Parton tworzyła też bardzo klasyczne albumy country z Porterem Wagonerem na przykład i są
[01:41:07.30 → 01:41:10.21] D: przecież Grała z Johnem Cashem też.
[01:41:10.41 → 01:41:17.61] G: Tak, sam Bob Dylan przecież się bardzo wzorował na Henku Williamsie, bardzo dużo słuchał Henka Williamsa.
[01:41:18.13 → 01:41:20.75] A: No ale to o tym mówiliśmy, że jedno z drugiego wynika.
[01:41:21.01 → 01:41:37.04] D: Dla jednych kulturą jest country, dla innych jazz. Z Boba Dylana też się śmiali, że jak nagrywał pierwsze płyty, to ci czarni producenci się śmiali, że on przyjechał do nich z jakąś wieśniacką muzyką. On przyjechał z gitarą akustyczną i grał piosenki, że Jeff McBrain przyjechał skądś.
[01:41:37.14 → 01:41:38.40] G: Jeszcze przez DOS, prawda?
[01:41:38.52 → 01:41:46.62] D: A oni nagrywali wcześniej, wiesz, powiedzmy, Tall Newsa Monka, który tam jakieś przeskomplikowane rzeczy. Oni się śmiali z Dylana. Dopiero to potem się zaczęło wszystko łączyć.
[01:41:46.86 → 01:42:34.45] A: Natomiast wydaje mi się, że jest, pozwolę się wtrącić, specyfika naszej sytuacji trochę też polega na roszczeniowości. Jestem młodym artystą i domagam się tego, że ja mam być wydawany, grany i tak dalej. To jest także odbiorcy kultury, którzy mówią, że wszystko powinno być za darmo. To co Grabasz śpiewa na ostatniej płycie Strachów na Lachy, co ty też śpiewałeś na płycie 10 piosenek. To znaczy, że wszystko powinno być za darmo. Darmowy dostęp do kultury, darmowa muzyka, tak jak grabacz śpiewa, wszystko powinno być za darmo, książki, teatr i płyty. Jest taka trochę roszczeniowość, prawda, że okej, będę się interesował kulturą, powinniście mi dać za friko wszystko.
[01:42:34.67 → 01:43:30.37] G: No ale na przykład, jeśli się mogę wciąć, to jeszcze jest taka sytuacja, że na przykład wczoraj o tym myślałem, słuchając też Przyznam się szczerze, dopiero nie słuchałem, jeszcze nie dotarłem, no bo jak się słucha właściwie wszystkich gatunków, to strasznie dużo czasu na to schodzi, właściwie 24 godziny na dobę prawie. No i pana Włodka jeszcze nie słuchałem, no wczoraj posłuchałem, no i przyszła mi taka myśl w ogóle z tą kolekcją słynną Polish Jazz, prawda? że mi się wydaje, że w tym momencie to powinno zostać już na jakiejś stronie udostępnione za darmo i powinno, bo to po prostu zaginie. Dlatego, że jeśli my będziemy traktowali to jako coś, co jest potrzebne, jako coś, co jest jakieś tam snobistyczne czy dla wybranych, no to co roku będzie nam się ta ilość tych czy tam co pokolenie zmniejszać, aż w końcu nie będzie komu powtórzyć. Także to powinno już być teraz dostępne i jak najwięcej osób powinno mieć do tego dostęp.
[01:43:30.45 → 01:44:15.80] C: Absolutnie się z tym zgadzam z panem, bo to jest kwestia szacunku do przeszłości, do tradycji. A propos Stanów Zjednoczonych i jeżeli mówimy o słynnej bibliotece waszyngtonskiej, Klikamy i chcemy posłuchać pierwszych śpiewów facetów z Memphis czy Negro i to mamy tyle tysięcy tych pieśni, wszystko zebrane, skatalogowane. I to jest, wie Pan, to jest coś, czego u nas brakuje. I to jest właśnie, być może to jest zadanie tych instytucji. Te instytucje nasze, zamiast kreować tego Chopina znowu tam przez rok następny i tak dalej, którego i tak wszyscy znają na całym świecie, bo to jest taki jeden z niewielu naszych rodaków, któremu naprawdę się udało.
[01:44:15.98 → 01:44:16.96] A: W dodatku Francuz.
[01:44:17.04 → 01:44:48.43] C: W dodatku w połowie Francuz, ale jednak z polskimi korzeniami. Trzeba jednak sobie uświadomić, że Mazurki to nie są francuskimi tańcami. to mamy tutaj po prostu pewien fenomen właśnie tego braku, jak gdyby trochę tego osadzenia tej naszej rzeczywistości również i muzycznej, tej tradycji właśnie w czymś, co byłoby dostępne. Chodzi o dostępność. I tak jak pan mówi, elitaryzm do pewnego momentu ma sens, w pewnym momencie staje się być może pułapką.
[01:44:49.65 → 01:45:08.90] A: Krótko mówiąc jest to rzeczywiście, tak jak mówisz, to jest wybór. Udostępnijmy Chopina wszystkim, żeby każdy miał link. kliknął i tam mógł odsłuchać wszystko, zamiast skomplikowane rzeczy, że zaprosimy zespół Wader na przykład, albo Behemoth, żeby zagrali Chopina.
[01:45:08.94 → 01:45:12.50] C: To są sprawy jednorazowe i to raczej na zasadzie eksperymentu.
[01:45:12.76 → 01:45:18.74] D: Trzeba by też wygadać z amerykańskimi wydawcami, na przykład Artura Rubinsteina, którzy tak wcale nie chętnie go za darmo udostępnią.
[01:45:18.98 → 01:46:56.13] C: Nie, ale ja mówię, są wyjątki od reguły. Tylko rozchodzi o pewien... Znaczy jednak o politykę. Polityka jest sferą oczywiście... pewnej decyzji, a decyzje polegają na tym, że o ile mamy instytucje publiczne, które z definicji są, jak z katedra po prostu po to, aby pilnować tego, co jest wspólnym dobrem. No tak, no to jest, to jest taki ministerstwo jak ministerstwo kultury i dziedzictwa jeszcze na dodatek. To to jest zadanie, właśnie przymich obowiązkiem to przede wszystkim jest dostęp, umiejętność stworzenia tego dostępu do jakiejś takiej pasa transmisyjnego między tym, co istotne dla naszej kultury, przeszłości, tej starej i tej całkiem nowej, bo historia to też jest to, co było rok temu, a może nawet i tydzień temu. To wszystko jest historia. I mieć do tego, na to patent, który w Stanach funkcjonuje fantastycznie, czyli przełożenie na taki chociażby Lincoln Center. Nie wiem, czy Państwo znają. Czyli po prostu cały system edukacji muzycznej, w którą zaangażowani są tacy muzycy jak Wynton Marsalis, gdzie są całe programy muzyczne, gdzie w szkołach publicznych wszystkie dzieci grają w big bandach, gdzie są po prostu podręczniki i tak dalej. No i tutaj jest dokładnie, pan sięgnął bardzo istotnego tematu. Mówimy o piosenkach, ale tutaj przy okazji mówimy o tym, jak dotrzeć z prawdziwą ofertą, właśnie nie tą medialną i tą modą na coś, tylko z tym, co już jest stałym elementem... Znaczy jest rzeczywiście
[01:46:56.13 → 01:47:16.79] A: jakiś problem w edukacji, prawda? To znaczy, że u nas właściwie rugowano w ciągu ostatnich 20 lat ze szkoły wychowanie plastyczne, wychowanie muzyczne jako, prawda, jakoś tam nieprzydatne, które powinny być edukacyjne, prawda? Bo nie chodzi o to, żeby umieć namalować ładny obraz, ale żeby jakby obcować z dziedzictwem.
[01:47:16.89 → 01:47:38.88] C: Elitarność to jest oczywiście dobrze pojęta w tym sensie, że jeżeli po prostu weźmiemy pod uwagę pewien stopień rażenia w tak zwanych elitarnych przedsięwzięć, czy w muzyce współczesnej, czy w plastyce i tak dalej, to jednak one z racji tego, że mają ograniczony zasięg, nigdy nie wytworzą pewnej tradycji dla przeciętnego Kowalskiego.
[01:47:38.96 → 01:47:51.40] A: Trudno spodziewać się, że uda się upowszechnić muzykę z warszawskiej jesieni. Raczej, że wszyscy nagle zaczną słuchać kompozycji, które są puszczane na warszawskiej jesieni. No bo to jest raczej trudno wyobrażane.
[01:47:51.40 → 01:48:15.42] C: Natomiast łatwo sobie wyobrazić chociażby to, że np. system edukacji muzycznej mógłby być oparty na bardzo mocnych wzorach. Czego byśmy nauczyli wtedy młodego człowieka? Smaku. Tak, że to się z czegoś bierze, tak. I takiej podstawowej wiedzy i właśnie po to, aby nie gubić tego, co...
[01:48:15.42 → 01:48:19.48] A: Znać kontekst. Jak już jestem dorosłym człowiekiem, to rozumiem jakiś kontekst.
[01:48:19.50 → 01:48:25.92] C: Żeby chociażby móc odróżnić właśnie Bacha od jakichś współ... żeby wiedzieć.
[01:48:26.12 → 01:48:26.62] A: Od Bajmu.
[01:48:26.80 → 01:48:28.26] C: No tak, od Bajmu właśnie.
[01:48:28.34 → 01:48:41.33] A: Dobrze, jak odróżnić Bacha od Bajmu? Proszę państwa, czy macie państwo jeszcze jakieś, tak? No nie, u Bacha jest dużo wokalistów czasami, czasami jest wielu wokalistów.
[01:48:41.75 → 01:49:43.85] J: Po pierwsze to witam, Michał jestem i mam, tak naprawdę chciałbym właśnie kontynuować ten temat, który tutaj panowie rozpoczęli. Tutaj kolega wspomniał o darmowej muzyce, natomiast są dwie kwestie. Po pierwsze to, czy kolega chciałby, aby za to, co na przykład kolega robi, nie dostało w ogóle wynagrodzenia, ani w ogóle pieniędzy. Tutaj chodzi mi o to, że najprościej mówiąc, muzyk jest muzykiem, on też to robi. Nie mówię, że musi zarabiać miliony, miliardy, natomiast on też chce zarobić. On też robi to nie bez powodu. Robi to, ponieważ to lubi. Zapewne też lubi to, ponieważ też chce zarabiać. Więc z jednej strony rozumiem to, że chce ktoś dostać pieniądze za to, co robi. Natomiast z drugiej strony, nie wiem, dajmy na to z perspektywy mnie, czyli studenta, który w tej chwili, dajmy na to, zarabia lub zarabia niewiele. Też chcę wspomóc takiego osobę czy wokalistę z chęcią, kupię płytę, natomiast jeżeli wchodzę do sklepu i widzę cenę 80 złotych za płytę, no to jednak wolę pójść sobie coś innego kupić, niżeli tą płytę. Natomiast z chęcią wspomogę tutaj tak naprawdę takiego...
[01:49:43.85 → 01:49:49.85] A: Ja uważam, że powinno być tak, że powinny być płyty za darmo pod warunkiem, że piłkarze też będą za darmo grali.
[01:49:49.99 → 01:49:52.71] J: No właśnie, także to jest takie... Znaczy
[01:49:52.71 → 01:49:55.39] D: ja tylko chciałem powiedzieć, że polskie płyty nie kosztują 80 złotych.
[01:49:55.71 → 01:49:58.21] J: Kult w jakiejś tam wersji, widziałem w
[01:49:58.21 → 01:49:59.53] A: wersji z 80 złotych.
[01:49:59.63 → 01:50:03.33] D: No dobrze, no to jakaś była płyta tam z plakatem i...
[01:50:03.33 → 01:50:05.35] J: Nie wiem, naprawdę, nie pamiętam.
[01:50:05.93 → 01:50:07.15] D: I z żołnierzykami, nie?
[01:50:07.15 → 01:50:10.51] J: Płyta 35 złotych to jest średnia taka cena, natomiast...
[01:50:10.80 → 01:50:25.95] D: Chciałem powiedzieć, że to jest wina dystrybutora, bo płyty z wytwórni wychodzą po 14 zł i to jest problem, że w Polsce mamy jednego monopolistę jeśli chodzi o sprzedaż płyt, wszyscy wiemy jak się nazywa i marża w tym sklepie wynosi 100%.
[01:50:26.49 → 01:51:08.41] J: Powiem tak, ostatnio miałem kontakt z jednym z kapeli lubelskich, tak mniej więcej mówili chyba, wyszło za samą płytę, za wytłoczenie płyty, za wydanie iluś tam sztuk, wyszło około 40 chyba złotych, za samą płytę, za samo zrobienie. No to daliśmy też koszt tego, że ci chłopaki poświęcili czas, wynajęli studio, wynajęli sprzęt, więc... to jest to wszystko tak tutaj jednak połączone, więc cena jest może adekwatna, natomiast straszne jest to, że te wszystkie podatki, dystrybutorzy, to wszystko to jednak też przytłacza. Ale dobra, nie będę zagadywał o tym. To co kolega też wspomniał, darmowa muzyka jest w tej chwili rozpowszechniane i jest to typu, no podam już po nazwach, jeżeli coś to w razie czego proszę o wycięcie, typu Spotify.
[01:51:08.99 → 01:51:09.69] A: Który wszedł do Polski.
[01:51:09.69 → 01:51:11.35] J: Wszedł do Polski właśnie w tej chwili.
[01:51:11.35 → 01:51:13.49] D: Albo Deezer, żeby być sprawiedliwym obie firmy wymienić.
[01:51:13.49 → 01:51:16.91] J: Deezer, jest jeszcze Whiz Me, coś takiego.
[01:51:16.91 → 01:51:18.63] A: Okej, nieważne, przejdźmy do konkretu.
[01:51:18.83 → 01:51:35.04] J: No właśnie, ale chcę jeszcze powiedzieć o jednym. Groovshark, który jest też po polsku i nawet Polska Wrzuta. Są to serwisy, gdzie można posłuchać za darmo tej muzyki. I to jest serwis dosyć dobry tak naprawdę, no reklama, reklamo tam, no niestety, no dostajemy w tej chwili strzał.
[01:51:35.26 → 01:52:05.27] D: No dobrze, ale przed chwilą powiedziałeś, bo ja się zgadzam w ogóle z tobą, że muzycy też powinni zarabiać. Ja wiem na przykład z wrzuty nie dostają ani grosza, a z pozostałych To są naprawdę grosze. serwisów... To jest bardzo dobre dla odbiorców i moim zdaniem nie ma już od tego ucieczki. Ja się w ogóle nie zrzymam na to. Po prostu taki jest świat i tak już będzie. Ludzie nie będą płacić za słuchanie muzyki. Może będą płacić za koncerty, a może też im się odechce. Natomiast za płyty już nie będą płacić, niestety.
[01:52:05.60 → 01:52:20.82] J: Znaczy tu bardziej podchodzę o to, że tu najbardziej chodzi mi o taki serwis wrzuta. To jest taka bardziej promocja dla wokalisty moim zdaniem. Powinna być. Wrzućcie chociażby, nie wiem, ze dwa, trzy kawałki, gdzie ja was posłucham i wtedy zadecyduję, czy ja mam ochotę kupić tą płytę.
[01:52:20.94 → 01:52:35.65] D: Ale to równie dobrze może być YouTube, nie? Ja na przykład w ogóle z tym nie walczę. Wszystkie moje piosenki są na YouTubie i tyle. Jeśli ktoś chce ich posłuchać, to może ich posłuchać absolutnie za darmo. Prawdopodobnie obejrzy reklamę na początku, bo teraz wszędzie są reklamy. I tyle. Tak, tak.
[01:52:35.77 → 01:53:02.30] J: Ja mam chyba to samo co pan właśnie, pan prowadzący, przepraszam, nie pamiętam imienia. Natomiast mam to samo, że ja mam w domu kupione oryginalne płyty moich ulubionych wykonawców i tych płyt nawet nie odtwarzam. Może to trochę pedantycznie brzmi, ale nie odtwarzam tych płyt, ponieważ da się go od razu pedantycznie. To mi szkoda po prostu. Ja mam płytę otwartą z autografami zespołu najlepiej na płycie, ale ich nie otwieram. Natomiast dobrze, żeby tak kończąc. Właśnie do Ciebie, Junior, mam tak naprawdę
[01:53:02.30 → 01:53:05.12] A: pytanie, bo niestety... To po co ten cały wstęp?
[01:53:05.62 → 01:53:08.04] J: Bo chciałem kontynuować tamten temat.
[01:53:08.50 → 01:53:12.30] A: Pożycz stówę! Daj mi swoją płytę za darmo.
[01:53:12.72 → 01:53:24.54] J: Junior, tak mało jakoś miałeś możliwości się odezwać, więc chciałem powrócić do tego, że wspomniałeś tutaj na temat tego, że wyświetlenie ma określać, czy utwór jest adekwatny, czy nie, czy to jest dobry utwór i tak dalej.
[01:53:24.66 → 01:53:25.52] B: No tak może się stać.
[01:53:25.80 → 01:54:05.53] J: Natomiast właśnie co do wspomnianych serwisów, typu grubszark wrzuta, czy nawet najprostsze teksty.org czy teksty.pl, czy tam teksty.org i coś jeszcze, gdzie tak naprawdę są wrzutane Twoje teksty, czy nawet jakikolwiek wykonawcy i tam jest możliwość głosowania i oceniania, czy w tych i innych właśnie serwisach wyżej wspomnianych, czy nie sądzisz, że z nich też warto byłoby brać udział, czy nawet spośród tych wszystkich serwisów wyciągać komentarze i tak naprawdę czerpać z nich, czy to jest forma też takiego oceniania i tak naprawdę adekwatności tej całej tej treści, tego tekstu, czy tego, co ty tak naprawdę dajesz siebie, czyli ta muzyka właśnie.
[01:54:05.99 → 01:54:49.36] B: Wiesz co, gdybym miał czytać wszystkie te komentarze, które się pojawiają na YouTube, czy nawet na teksty, jak to jest tam tekstowo.pl, czy jakoś tak, To prawdopodobnie mógłbym zwariować, krótko mówiąc, bo wiesz, bo często jest bardzo dużo tych komentarzy, często jakichś takich komentarzy zupełnie nie odnoszących się do tekstu ani do melodii. Wiesz co, to ja uważam, że to jest fajne. Taka możliwość, że mogę przeczytać komentarz kogoś zupełnie obcego, kto konstruktywnie wypowie się na temat tekstu, czy na temat w ogóle całej piosenki. Ale jakie jest pytanie? Czy jestem za...
[01:54:49.36 → 01:54:49.74] A: Nie, nie.
[01:54:49.76 → 01:55:09.65] J: Chodziło mi o to, czy powiedziałeś konkretnie, że w tej chwili te względzie wyśmieniania będą określały tą adekwatność? A czy właśnie, czy według Ciebie te serwisy nie będą też taką formą, że w przyszłości to nie będzie właśnie forma, żebyś mógł sobie ocenić, czy utwór jest dobry, a nie tylko sam właśnie to wyświetlenia? Rozumiesz?
[01:55:11.43 → 01:55:50.81] B: Mniej więcej rozumiem. Mniej więcej rozumiem. Uważam, że internet jest opiniotwórczy i teraz już po prostu nie zmienimy tego. Wszelakie portale, na których można zabierać głos na temat danego utworu, czy filmu, czy czegokolwiek innego. Po prostu musimy się z tym liczyć. I wiesz, im bardziej będzie to jakoś uregulowane, usystematyzowane, tym lepiej. Więc jeśli tworzą się tego typu portale, jeżeli ktoś rzeczywiście nad tym czuwa, żeby to wszystko miało ręce i nogi, było jakoś uporządkowane, to fajnie.
[01:55:51.49 → 01:55:58.95] A: Okej. Znaczy już Państwo wychodzą, więc może w tym momencie skończymy takim naszym głosem, że chcemy, żeby było fajnie.
[01:55:59.45 → 01:56:02.51] B: Chcemy, żeby było fajnie. Dziękujemy. Jeszcze jest pytanie.
[01:56:03.11 → 01:56:15.71] A: A jest pytanie jeszcze, przepraszam. Jeszcze było pytanie, tak? Aha, przepraszam, bo już państwo wychodzą, więc... Tam jest mikrofon, tam jest mikrofon.
[01:56:17.51 → 01:57:15.51] K: Najpierw tu się chciałam pięknie ukłonić panu Włodzimierzowi Pawlikowi za wieczór. Taką muzykę, jaką pan zrobił, to tylko, nie wiem, można w marzeniach sobie wyśnić. Ale to wcale nieprawda, że nie jestem zauroczona obydwoma młodymi panami. którzy może grają muzykę, którą ja. Może mniej znam, ale właśnie do czego zmierzam. Bo jeśli w telewizji czy w radiu się kreuje, że wszyscy chcą tylko Doddy słuchać, no to takie są skutki, że ja nie mogę na przykład usłyszeć pana czy kogoś innego. Ale uważam, że każda muzyka się wybroni i jednak bardziej, a jeśli chodzi o płyty, to tylko przecież, jak ktoś ma na przykład Kocha Chopina, ma płyty Chopina. Kocha Mazowsze, ma płyty Mazowsze. kocha Kazika, tak samo i macie swoich takich fanów wiernych i oni na pewno...
[01:57:15.51 → 01:57:17.37] A: Tak, to ja się przełaszczam, że ja się...
[01:57:17.37 → 01:57:41.86] K: Ale jeszcze tylko do końca. I dlatego uważam, że każda muzyka będzie. I ja w ogóle przede wszystkim to gratuluję. Życzę niesamowitej powodzenia i wszystkiego, bo mnie się ogromnie w ogóle podobają te wypowiedzi. No pan Pawlik, no to wiadomo, mistrz, ale młodzi ludzie... Mówiąc cudownie, cudownie.
[01:57:41.94 → 01:57:45.80] A: Nie ciesz się, bo kontekst był taki, pan Pawlik to mistrz, ale młodzi.
[01:57:47.48 → 01:58:16.91] K: Stary mistrz, a my młodzi. Tak jak pan pięknie mówił, każdy młody człowiek chce założyć kapelę, muzykę. Jednemu się uda, drugiemu nie. I teraz jest kwestia, żeby Tutaj są na sali sami melomani. Oni na pewno kochają muzykę i na pewno nie dadzą się tak zbajerować. A jeśli chodzi o internet, to już się tego nie odwróci, bo na YouTubie będą wszyscy słuchać i ja to robię i z przyjemnością i to jest taka frajda.
[01:58:17.10 → 01:58:23.52] A: To teraz Pani będzie mogła na YouTubie posłuchać Juniora Stressa i Pablo Pavo i pisać komentarze.
[01:58:23.80 → 01:58:27.22] K: Jeszcze raz dziękuję. Cudownie jesteście Panowie.
[01:58:27.36 → 01:59:17.22] A: Ja mam jeszcze w takim razie jedno zdanie powiem, bo jak Pani mówiła, to mi coś padło do głowy, dlatego że często słyszymy komentarze, że płyty są za drogie. że książki są za drogie, że ludzie coraz mniej czytają, bo książki są za drogie. Ludzie nie kupują płyt, bo płyty są za drogie. W życiu nie słyszałem zdania, że gorzała jest za droga. Nigdy nie słyszałem, że samochody są za drogie. Nigdy nie słyszałem, że telewizory są za drogie. Nikt nigdy nie powiedział, że ma problem z oglądaniem telewizji, bo plazmy są za drogie. Teraz, więc wydaje mi się, że uczestnictwo w kulturze słuchanie płyt, kupowanie płyt, książek jest kwestią wyboru. Ja stoję przed wyborem, czy kupuję flaszkę z popitką i chipsy. Czy bez popity.
[01:59:17.24 → 01:59:18.26] D: I za to Tomik wierszy.
[01:59:18.28 → 01:59:19.48] A: I za to Tomik wierszy.
[01:59:19.60 → 01:59:20.00] D: Tak jest.
[01:59:20.02 → 01:59:57.44] C: No ale to jest kwestia jednak nawyków. Nawyków. To ja po prostu jeszcze raz podkreślam. Nawyk to jest młodość, to jest dzieciństwo, szkoła. Gdy nie będzie tego nawyku, no to będzie wybór właśnie chipsy i pół litra. No niestety. I to jak gdyby to po prostu z uporem muniaka, jak to się mówi w Krakowie, będę podkreślał, że edukacja muzyczna i w ogóle artystyczna młodych... Jakiś tam szacunek po prostu. Orkiestry w szkołach, chórki, wszystko. Od kiedyś to było i po prostu dlatego jakoś to może nasze pokolenie... To nie, to nie. No to mówimy po prostu o czymś, co jest naturalne dla Anglików, dla Amerykanów, dla Francuzów.
[01:59:57.64 → 02:00:09.90] A: To jest coś naturalnego. Tak. Słucham Panią. Mikrofon już idzie do Pani. Bez mikrofon. Unplugged. Dobrze, Pani wystąpi unplugged.
[02:00:12.57 → 02:02:13.40] L: tematów właściwie, mianowicie tekst, muzyka, piosenka. Uważam, że jeżeli tekst jest zespolony z muzyką i tekst jest świetny, to zwielokratnia to siłem przeżycia. I to jest sprawa bardzo, ale to bardzo ważna i bardzo żałuję, że panowie nie wypowiedzieliście się w sposób taki jednoznaczny. Co prawda były wypowiedzi, że Śpiewający jest autorem tekstu, przeto jest bardziej wiarygodny, bardziej jest to szczere, autentyczne i bardzo mi się podobały tutaj prezentowane wykonania panów utworów, młodych, dlatego że to było faktycznie szczere, autentyczne, piękne. Panowie są autorami tych słów. I chciałabym przy okazji jeszcze powiedzieć, że dla mnie prawdziwą poetką tekstu piosenki jest Kasia Nosowska. Wydaje mi się, że ona stworzyła, tak jak Masłowska stworzyła nową powieść, nowy język, nowy sposób, przedstawiania świata, tak ona stworzyła nowy sposób wyrażania uczuć, prawda, tych uniwersalnych, odwiecznych i tak dalej, bo ona głównie na uczuciach się koncentruje, zupełnie nowym językiem, zupełnie nowy sposób. Jest to dla mnie wielka artystka. Chciałabym Państwu jeszcze powiedzieć, że Tadeusz, przepraszam, Tomasz Stańko w rozmowie w telewizji była taka emitowana rozmowa z Kasią. Inaczej się do niej nie zwracał jak artystka. Pani jest artystką, nie wokalistką, nigdy nie użył tego określenia. Pani jest artystką i ja bym chciała, żebyście panowie się wypowiedzieli, czy zdaniem panów prawdziwym arcydziełem jest utwór wokalny, w którym ten tekst jest zespolony z muzyką i współgrają, tak jak w piosenkach Dembarczyk, prawda? I co panowie o tym sądzą, o tym współistnieniu i że dopiero współistnienie równa się dzieło wokalne, arcydzieło, prawda? Słowo i muzyka, tekst.
[02:02:14.90 → 02:03:18.33] D: Jest strach, tak? To ja może po kolei się odniosę. Na początek, co do pani Katarzyny Nosowskiej, pełna zgoda. I myślę, że też ciekawe jest sobie prześledzenie, jak te teksty się zmieniały, bo pani Kasia zaczęła pisać jako 17-letnia dziewczyna. w heju. Bardzo dużo po angielsku, czego wiem zresztą, że żałuję. I jak to z takich prostych dosyć piosenek nagle stało się bardzo wysublimowaną i fajną rzeczą, to świadczy też o tym, i to dla mnie jest być może dobra wiadomość, że ćwiczyć trzeba całe życie, a się będzie coraz lepszym. Natomiast co do tego wniosku, które pani powiedziała na sam koniec, no to oczywiście, że tak, jeśli to ma być piosenka z tekstem, to ten tekst nie może polegać na przypadkowych sylabach gdzieś tam się pojawiających, no chyba, że jest to wokaliza jazzowa, to się nazywa scat bodajże i wtedy ma to sens.
[02:03:18.59 → 02:03:19.85] C: To są rozmowy z catem.
[02:03:19.95 → 02:03:20.31] A: Tak.
[02:03:20.77 → 02:03:43.54] D: Jeśli ktoś poważnie traktuje swoją pracę, w tym przypadku napisanie tekstu piosenki, no to musi się starać, żeby to było jak najlepsze, jak najbardziej oryginalne, A przy tym to, co jest dla mnie akurat ważne, gdzieś tam autentyczne. I jeśli do tego się doda jeszcze zdolnego kompozytora, no to jesteśmy w domu.
[02:03:43.84 → 02:03:49.44] C: Generalnie poruszyła Pani temat rzekę. To tak, że musimy do rana tutaj porozmawiać.
[02:03:49.62 → 02:03:50.48] A: To Państwo zostaną.
[02:03:51.31 → 02:04:05.37] C: Zamykamy drzwi, proszę zamykać drzwi i po prostu rozmawiamy na poważnie. Tak, ma pani rację, absolutnie tak musi być, współistnienie tekstu z muzyką to prawda, święta prawda, podpisuje się pod tym obiema nogami.
[02:04:06.43 → 02:04:09.63] A: Jeszcze pani tam z tyłu.
[02:04:09.65 → 02:04:12.15] B: Jeszcze mógłbym dodać ewentualnie od siebie ostatnie słowo.
[02:04:12.25 → 02:04:14.57] M: To może ja tutaj mam mikrofon, to za chwilkę go oddam.
[02:04:16.30 → 02:04:17.80] A: Aha, tutaj, tam jest mikrofon.
[02:04:18.60 → 02:06:06.49] M: Mam na imię Grzesiek, chciałem powiedzieć, że i samochody i plazmy są za drogie, a w samochodzie wożę coraz więcej płyt. Ale pytanie mam inne. Myślę, że część osób może nie być mi wdzięczna za to pytanie, ale co panowie sądzą na temat, bo na wielu dyskusjach jest poruszany wątek kompleksu Polaka. co panowie myślą na temat kompleksu naszego narodowego w temacie właśnie muzyki. Może nie tyle słów, ale konkretnie muzyki. Ileś razy padało hasło w temacie zespołu Weekend. Zastrzegam, że nikomu nie będę wyjaśniać czy jestem fanem czy nie. Natomiast wydawało mi się, że jest oczywiście taka jakaś przelatująca drwina na sali. I moje pytanie jest takie, czy my nie możemy przerzucić tego mięsa 10 razy przez maszynkę, żeby ten weekend przelatywał przez nas tyle razy, ile może przelecieć, żeby być może na zewnątrz, mówię tutaj o innych krajach, dało się usłyszeć. Niech będzie to na początek weekend, bo chciałbym dożyć takich czasów, że nie ujmując nic hip-hopowi, żebyśmy mogli zamieszać, zrobić hybrydę dwóch stylów, na przykład disco polo i muzyki, nie wiem, z Podhala. Być może muzyka podhalańska w takim czystym, nieczystym wydaniu, ale miałaby szansę w jakimś stopniu zaistnieć szerzej. I również poza granicami, jak Bregowicz na przykład, prawda?
[02:06:07.49 → 02:06:10.61] B: Właśnie przykład kapeli ze wsi Warszawa jest takim chyba...
[02:06:10.61 → 02:06:17.15] D: Ale czy do tego jest nam potrzebna dyskopola? Dyskopola jest hybrydą. Dyskopola jest hybrydą. Gdzieś tam muzyki w pewnej części ludowej.
[02:06:17.29 → 02:06:18.03] A: Biesiadnej.
[02:06:18.13 → 02:06:20.77] D: I muzyki disco, italo-disco prawdopodobnie.
[02:06:20.77 → 02:06:22.81] A: Italo-disco i polskiej biesiadnej trochę.
[02:06:22.93 → 02:06:53.03] D: Więc żeby pokazać muzykę podobną do Bregowicza, nie potrzeba nam dyskopolu. To o czym dzisiaj mówiliśmy, kapela ze wsi Warszawa. czy polscy jazzmeni bardzo sobie dobrze radzili z polską muzyką ludową, czy nawet Trybunie Tutki, poza granicami kraju. Do dzisiaj mi się zdarzyło tam być na parunastu dużych festiwalach na świecie muzyki alternatywnej zazwyczaj. Jak mówię, że jestem z Polski, to właśnie ta kapela ze wsi Warszawa i Trybunie Tutki to są pierwsze, które padają w rozmowie. Tak.
[02:06:53.51 → 02:06:57.11] A: Pojedziesz za parę lat PSO z Polski, weekend. Weekend znamy!
[02:06:59.14 → 02:07:32.62] D: Nie wiem, mi się wydaje, że tutaj nie ma co drwić z tego weekendu, bo każdy zarabia na życie jak chce. Mi się wydaje, że nam chodziło o pewien przykład muzyki powiedziałbym dosyć prostej, która wypiera inną i tylko tyle. Nikt chyba, ja na pewno nie miałem zamiaru obrażać ani tych ludzi, którzy w tym zespole występują, ani tych milionów ludzi, którzy tego zespołu słuchają, bo każdy ma prawo słuchać tego, czego chce. Mi się może tylko wydawać, że ta muzyka jest niedobra. To też jest moje prawo.
[02:07:34.04 → 02:07:42.86] A: Dobrze, bo już tak jeszcze pan, bo sporo z państwa wyszło, więc nie chciałbym państwa, a jeszcze pani trzymać tutaj do późnej nocy.
[02:07:43.44 → 02:08:36.72] H: Dzień dobry. Ja mam takie pytanie, ponieważ... Przede wszystkim do pedagoga, tak jak do przedstawiciela oświaty, chodzi mi o takie pytanie, ponieważ pana dziedzina muzyki, w której pan teraz uczestniczy, czyli jazz, kiedyś nie było w ogóle wykładane na uczelni. Z biegiem czasu stał się konkretną dziedziną nauki, o której możemy się uczyć. Mam teraz pytanie odnośnie hip-hopu, który tworzy swój rys historyczny przez te kilkanaście lat już. Czy Pan jako osoba, która ma styczność z edukacją i z wykształceniem wyższym, myśli Pan, że patrząc na obecnych uczniów, którzy uczą się na wykładach muzykalnych, czy też artystycznych, wydaje się Panu, i Wam chłopaki, czy moglibyście takie brzemię też nieść za sobą, że jesteście kilkanaście lat na scenie, stworzyć taki kierunek nauki po prostu, czyli całego hip-hopu, czyli muzyki, kultury.
[02:08:36.90 → 02:08:37.57] A: Wykładać hip-hop.
[02:08:37.80 → 02:08:52.88] H: Tak, i malarstwa tak naprawdę, bo to też jest sztuka w pewien sposób. I patrząc na to wszystko, że tak naprawdę ludzie młodzi idą na studia, a nie starsi, czy edukacja i oświata będzie umiała pójść razem z nami w tym, co tworzymy na co dzień?
[02:08:53.03 → 02:10:48.72] C: Znaczy, ja mogę wykładać, tylko ja naprawdę, wie pani, nie jest... Ja napisałem pierwszą hip-hopową piosenkę w 1988 roku. Śpiewała Edyta Bartosiewicz po angielsku. Drugą hip-hopową piosenkę napisałem, którą Marek Wiernik czasami puszcza w trójce w 1992 roku, gdzie się po prostu śpiewała w Warszawie. To właśnie Warszawa. Także dwie, więcej nie. Także tutaj ze mną problem byłby taki, że nie mam tej wiedzy i świadomości, to nie jest moja dziedzina, którą znam dobrze i byłby problem. Natomiast uważam, że to nic nowego, bo wie Pani, jeżeli Pani pyta o studia, Być może się da, może nie w Warszawie, ale pani powiem, gdzie już można studiować. W Stanach Zjednoczonych na uniwersytetach, w koleżach muzycznych są wydziały hip-hopu, a czy tam jest w ogóle wydział popu, gdzie się po prostu kształci tych muzyków i oni to robią potem już profesjonalnie, jak słyszymy słowo profesjonalizm. i czasami spróbujemy, jak widzę chłopaków z Polski, że próbują dotrzeć do tego stopnia właśnie, tak jak u Eminema słychać, że to wszystko funkcjonuje, że to chociaż biały, tak? To oni tam to studiują. Czyli te wydziały pop na wyższych uczelniach amerykańskich istnieją, ale tak samo np. w Amsterdamie, tak? Jakby pani chciała postudiować, to też jest dobry wydział popu i też tam wykładają. W Polsce z tego, co wiem, to jeszcze nie ma, ale to też zależy od... od presji właśnie ludzi, którzy po prostu chcą studiować. Trzeba dzwonić do rektorów, pisać listy do ministerstw i wtedy może coś z tego będzie. No tutaj potencjalnie są nauczyciele, siedzą przed panią. Tylko to jest kwestia jak gdyby... Nie, mówię poważnie, naprawdę. To tak trochę wygląda.
[02:10:48.84 → 02:11:14.07] D: Znaczy mi się wydaje, że hip-hop jako muzyka to w ogóle jest dosyć... Ciężko byłoby jej nauczać, gdyż hip-hop głównie czerpie z innych muzyk po prostu. To jest... Głównie jest muzyka samplowana, czerpiąca przede wszystkim z całej tradycji czarnej muzyki amerykańskiej, czyli jazzu, bluesa, soulu, rytm bluesa i tak dalej, i tak dalej. Więc gdzieś mi się wydaje, że kiedy się pojawił hip-hop od lat 70-tych, on współgra z tymi muzykami, więc jeśli się...
[02:11:14.07 → 02:11:16.05] A: Może być katedra samplowania na przykład.
[02:11:16.29 → 02:11:54.36] D: Nie, jeśli się uczysz o funku, o soulu, to hip-hopu nie ominiesz, on gdzieś tam się będzie pojawiał. Natomiast z drugiej strony siłą tej muzyki nie są uczelnie. Siłą tej muzyki są podwórka. Co innego, że dzieci w Stanach, rodzice im puszczają właśnie Aretę Franklin i oni potem samplują Aretę Franklin, a powiedzmy nie Lombard. No to stąd się też troszkę bierze na przykład, moim zdaniem, różnica w poziomie muzycznym. To znaczy, że to co oni słuchali w dzieciństwie, to w ogromnej części była po prostu fantastyczna muzyka. Mówię o tej czarnoskórej głównie młodzieży oczywiście.
[02:11:55.02 → 02:12:12.10] B: Za tym sygnały, które dochodzą mnie czasami a propos lekcji polskiego w liceach. Mówią, że coraz częściej się interpretuje teksty Wojtka Sokoła, czy Łony, czy Bisza, czy Skorupa.
[02:12:12.48 → 02:12:14.81] A: Intelektualisty hip-hopowego nawet chyba, nie?
[02:12:16.19 → 02:12:17.12] B: Miejscami tak.
[02:12:23.31 → 02:12:28.15] A: Nie, ale to, że interpretuje się na zajęciach z polskiego teksty hip-hopowe, to jest w porządku.
[02:12:28.17 → 02:13:01.02] D: Ja chciałem powiedzieć nieskromnie, że gdzieś tam się zdarzyło, że dwie osoby napisały na polonistyce pracę na temat moich tekstów, więc się okazuje, że to nie jest takie trudne i można nawet specjalnie o nieznanym chłopcu coś napisać, więc ja myślę, że tego będzie coraz więcej. Z tego, co kiedyś rozmawiałem z Wojtkiem Sokołem, to jeśli chodzi o jego rap czy poezję, jakkolwiek to nazwiemy, też powstało już paręnaście prac na wyższych uczelniach, więc to będzie szło w tym kierunku i trudno co zrobić. Ja nie wiem, czy to jest w ogóle... Czy to jest dobrze? Ja wcale nie wiem, czy to jest dobrze.
[02:13:01.40 → 02:13:10.86] C: Ale jest generalnie coś takiego, że po prostu uczelnie jakby adoptują kierunki, które kiedyś były tak, jak wydziały jazzowe są po prostu teraz w każdej, niemalże uczelni.
[02:13:10.94 → 02:13:12.18] D: A kiedyś w ogóle nie było.
[02:13:12.20 → 02:14:18.00] C: Nawet w Polsce poza warszawską uczelnią tak wyszło. Ale generalnie nie ma uczelni muzycznej na świecie, w Europie czy w Stanach. Mówię o tych takich normalnych państwach cywilizowanych, gdzie by się nie wykładało muzyki jazzowej, co jeszcze 30 lat temu było nie do pomyślenia. nawet w samych Stanach Zjednoczonych. Dokładnie. Czasami zabraniano też. Także to po prostu tak to jest. A z muzyką pop to to rzeczywiście oferta, jeżeli chodzi o szczególnie Stany Zjednoczone. Edukacyjna jest bardzo, bardzo, bardzo mocna. Jeżeli państwo może słyszeli o takiej muzycznej jazz school of Berkeley. Jedna z najlepszych szkół kiedyś jazzowych w Ameryce muzycznych. Tak teraz 80% studentów i wykładów na tamtej uczelni, no to są właśnie wykłady i zajęcia z muzyki popularnej, tak zwane, i w ogóle, znaczy, i cały background wokół tego, tak, produkcja i tak dalej, ale też właśnie R&B, to wszystko, wszystko się studiuje, znaczy, to jest, można zajrzeć, zobaczyć, także to się w Stanach robi, to tak to wygląda.
[02:14:18.56 → 02:14:47.10] B: W Stanach wielu raperów też bywa wykładowcami, na przykład Chuck D z Public Enemy jest wykładowcą kilku uczelni amerykańskich, a jeśli chodzi o Polskę, Tak, i historii, z tego co słyszałem. W każdym razie, jeśli chodzi o Polskę, to wydaje mi się, że przez to, że kultura hip-hopowa jest jednak taką kulturą właśnie podwórkową, jak Paweł powiedział, to może być zwyczajny problem, żeby z tego podwórka nagle stać się wykładowcą po prostu.
[02:14:47.70 → 02:14:53.38] A: Ale może była taka idea latających uniwersytetów. Tak absolutnie.
[02:14:54.02 → 02:14:57.52] B: Taka znana marka hip hopowa ma uniwersytet uliczny.
[02:14:58.26 → 02:15:01.20] C: Uczelnie nie są takie złe. Nie są złe i dobre.
[02:15:01.94 → 02:15:11.30] A: Ostatnie pytanie naprawdę bo już jest późno bardzo. A już pan.
[02:15:11.46 → 02:19:43.33] E: Dzień dobry nazywam się Jan Kondrak. Mam nieodparte wrażenie że na początku rozmowa się nie kleiła pomimo ogromnej ilości ludzi na sali, bo temat jest znośny i ona się nie mogła kleić, dlatego że od kilkudziesięciu lat żyjemy w sytuacji ogromnego rozdrobnienia informacyjnego. Panowie, jak tu siedzicie, my jak tu siedzimy, każdy dysponuje całkowicie innym albo bardzo innym zakresem wiedzy. Mogę to w prosty sposób udowodnić. Mówiliście o kapelli ze wsi Warszawa, podczas gdy rewolucyjny stosunek do muzyki ludowej zaprezentowała kapela z Lublina. Ona się nazywała Orkiestra Świętego Mikołaja, która stworzyła instytucję Mikołajki Folkowej. Ja wiem, o czym mówiliście. Natomiast dysponujemy innymi zakresami wiedzy po prostu i dlatego trudno będzie, oczekiwać tak heroicznych postaci w popkulturze i w każdym nurcie tego muzykowania, o jakich to postaciach wspominał Włodek. Ponadto sytuacja nie jest rewolucyjna. przynajmniej w tej części i więc trudno oczekiwać buntu i trudno wiązać zjawiska muzyczne z buntem. Przypomnijcie sobie, że kiedy tylko pojawiło się zagrożenie, pakiet akta się pojawił, młodzi potrafili się skrzyknąć i doszło do tego. A dlaczego nie ma tambardów? Bo piosenka, pomimo że szybsza od książki, już się spóźnia. Spóźnia się w stosunku do SMS-a, spóźnia się w stosunku do zdjęcia i filmiku. Dlatego nawet 12 groszy Kazika to już będzie zawsze za późno. I jest problem jak hip-hopowcy szybko produkują oczywiście utwory, ale i tak to jest po herbacie. Więc zobaczcie komentarze dziennikarzy telewizji. Przecież to są śmieszne rzeczy. Wiadomość i komentarz do wiadomości starzeją się, żyją życiem motyla, błyskawiczy. Więc my we swoich niszach każdy jesteśmy bez trudu w stanie wskazać mistrzów, mniejszych mistrzów, drugą, trzecią ligę. Bez trudu. Natomiast będzie poważny problem z ustaleniem jakiejś porządnej hierarchii wartości, bo nie ma narzędzi po temu. Kiedy były dwie, trzy stacje na cały kraj, było to łatwiejsze. To są już newrati, jest coś za coś. Jest demokratyzacja, w związku z tym nie będzie hierarchii, albo też nie będzie łatwej hierarchii. Będzie wiele hierarchii równolegle stojących obok siebie. Natomiast pominęliście rzeczywiście ogromny, ogromnie ważny temat. To nie jest wasza wina. Po prostu my nie mamy nazewnictwa na zjawisko, jakim jest piosenka. To jest dzieło synkretyczne. Mówi się, że to jest muzyka i tekst. Nieprawda. Jest jeszcze wykonawca w tym wszystkim. To jest mniej więcej po jednej trzeciej udziału. I to, czy hiphopowiec ma charyzmę, czy nie, czy grubson jest z tego Rybnika i jest charyzmatyczny, czy nie, ma ogromne znaczenie. Ogromne. W piosence, którą wykonują aktorzy wręcz osobowość wykonawcy ma większe znaczenie niż materiał, jaki on podaje. Bardzo często tak jest. Tutaj proporcje się zmieniają. I to jest ciekawe, w jaki sposób ekwiwalencja muzyczna ma się do zawartości słownej. Zauważcie, że hip-hop rezygnuje z melodii. Dlaczego? Bo potrafi wyzyskać sens i potrafi wartości rytmiczne mówienia uwypuklić. To jest fantastyczne, bo hip-hop polega na sensie, a sens ze sobą niosą spółgłoski, a spółgłoski są nośnikiem rytmu. Na samogłoskach zaś nosi się uczucia i muzyka czysta bez słów, która odnosi się do uczuć, nie używa spółgłosek. Jazmeni wymyślili skat, bo im przeszkadzały słowa, ale są zjawiska, no i zupełnie fantastycznie, bo jazz jest skomplikowaną formą muzykowania, najbardziej skomplikowaną. Łączenie umiejętności improwizowania, Pablo Pavo jest tutaj jazzmenem w pewnym sensie, bo potrafi freestyle'ować. Włodek Pawlik jest jazzmanem, potrafi improwizować. I teraz, kiedy wybitni ludzie zabierają się za, na przykład, będąc muzykiem, za wybitne słowa, to możemy mieć do czynienia i możemy się wtedy w większości tej sali zgodzić. Możemy oczekiwać dzieła wybitnego. Będzie brakowało tylko trzeciego elementu, czyli wykonawczego. Możemy oczekiwać czegoś, co nas wszystkich pogodzi.
[02:19:43.63 → 02:19:45.01] C: Czegoś...
[02:19:45.24 → 02:20:28.83] E: Czegoś, co przekracza granice banalności i wchodzi do tej strefy uniwersum, do czegoś, co się nie poddaje czasowi, co się nie starzeje. I ja myślę, że takie próby od czasu do czasu są podejmowane i u nas, i na świecie. I myślę też, bo pamiętam, moja żona akurat dystrybuowała w firmie Warner Bros., dystrybuowała ten płyt, jak wciskali Amerykanie hip-hop do Polski. Panowie jeszcze wtedy byliście bardzo mali, to było dawno temu. Byli, dyscypliny też byli rozliczani właśnie z ilości sprzedanych płyt hip-hopowych, a one nie szły nichu-chu po prostu, po dwie, trzy sztuki na jedno duże miasto. Pamiętam, że z Kielc wróciliśmy, ja byłem szoferem, a mój żon nie sprzedawczy ani jednej płyty hip-hopowej.
[02:20:29.68 → 02:20:31.40] D: A czy to był polski hip-hop czy amerykański?
[02:20:31.44 → 02:20:32.04] E: Amerykański.
[02:20:32.64 → 02:20:33.48] D: To jest odpowiedź.
[02:20:33.64 → 02:20:34.94] E: Polskiego jeszcze w ten czas nie było.
[02:20:35.46 → 02:20:38.18] D: Jak tylko się pojawił, to się sprzedało milion egzemplarzy Leroy'a.
[02:20:38.40 → 02:21:04.31] E: Ale chcę powiedzieć, że jeśli mamy mierzyć sukces polskiej i poziom polskiej sztuki estradowej, że go tak nazwijmy, i jego wartością eksportową, to o wiele łatwiej się... Ja nie mówię, że tak należy, ale jeżeli tą miarką mierzyć, to o wiele łatwiej to znaleźć przy wykorzystaniu polskiej motywiki ludowej. O wiele łatwiej. Fryderyk Chopin miał absolutną rację, robiąc to, co robił. Jestem fanem Fryderyka Chopina i Stanisława Moniuszki.
[02:21:04.44 → 02:21:34.55] D: Hej. Dzięki. To był bardzo długi wykład, więc nie wiem, do czego się odnieść, ale na pewno jest zgoda, że żeby, jeśli, chce się osiągnąć sukces na świecie, to trzeba się wyróżnić. A jak się może wyróżnić Polak? Poprzez nawiązanie do tego, co jest specyficzne dla Polski, to bez wątpienia. Natomiast zupełnie nie jestem pewien, bo Polacy też potrzebują muzyki, która niekoniecznie się przebije na świecie, a będzie po prostu dobrą w dobrym tego słowa znaczeniu, dobrą rozrywką dla ludzi.
[02:21:35.09 → 02:21:38.15] A: Będą też piosenki, które śpiewają o nas tutaj, tu i teraz.
[02:21:38.31 → 02:21:38.65] D: Tak, tak.
[02:21:39.01 → 02:21:39.93] C: Póki mówimy we własnym języku.
[02:21:40.89 → 02:21:56.89] A: We własnym języku do nas. Nie musimy się wbijać na listę billboardu, ale chcemy śpiewać, grać, śpiewać o nas. Dla was, tak o to chodzi.
[02:21:56.97 → 02:23:08.16] C: Albo wy dla nas, to jest po prostu naturalne. Mówię to teraz poważnie, rzeczywiście tutaj Janek ma absolutną rację, że to jest ten element tego uniwersalnego zjawiska, które nas by gdzieś nagle pociągnęło za sobą, to już jest Przeszłość, tak, my działamy po prostu często, znaczy też nie do końca, znaczy my się inspirujemy często o tym nie wiedzą, znaczy jak gdyby mówimy, ja robię hip-hop, a ty robisz jazz i tak dalej, każdy mówi, a ja to, tamto, tamto i wydaje się, że to są takie, to są po prostu jakieś segmenty, które nie przepuszczają jakichś innych elementów z innych po prostu tych szufladek, a to nie jest prawda, bo nawet nie wiemy o tym, ale poświadomie gdzieś po prostu to się wszystko jakoś tam przenika. Jestem właśnie takim prostym przykładem tego, że właśnie jakieś tam elementy, jak to się mówi hip-hopu, a to różnie to kiedyś się nazywało, bo po włosku się w operze nazywało parlando. Ja mówię w sensie jak gdyby tego, że hip-hop nie jest czymś, jakimś zjawiskiem, którego nie było.
[02:23:08.24 → 02:23:08.94] A: Spadło z kosmosu.
[02:23:09.00 → 02:23:20.30] C: Nie spadło z kosmosu, po prostu był zawsze element po prostu mówienia, tak, no recitatiwów, tak, czy chociażby w musicalach. No właśnie.
[02:23:20.32 → 02:23:21.20] A: W gardzienicach.
[02:23:21.32 → 02:23:24.52] C: No nie, i tak, tak, że mówimy, tutaj jak gdyby po prostu wchodzimy...
[02:23:24.52 → 02:23:25.76] D: W Afryce i wszędzie.
[02:23:25.88 → 02:24:14.17] C: No tak. No tak, czyli muzyka jest takim elementem, w którym też absolutnie dochodzi do głosu ten element mówienia tekstu, połączenia z rytmem, czy z harmonią, czy z jakimiś innymi elementami. I to tak generalnie wygląda, że my się tam dopełniamy i jazz też jest muzyką, która naturalnie wchłania chociażby Hancock czy inni faceci z Nowego Jorku, którzy robili często o tym nie wiedząc nawet. Potem był ruch, który wszedł w taką sferę już po prostu popularności, która również wybuchła w Polsce, no i mamy po prostu zjawisko, zjawisko muzyczne, estetyczne, ale też mówię, inne gatunki muzyki też mają, jak gdyby, swój wpływ na to, co się dzieje chociażby w hip-hopie, a i też vice versa.
[02:24:15.11 → 02:25:01.94] A: Okej, dziękujemy Państwu najserdeczniej, że wytrzymaliście z nami. Teraz mam... Dziękuję bardzo, Włodek Pawlik, Marcel, Paweł, Pablo, Pawo, Dziękujemy serdecznie, mamy jeszcze dwie wiadomości. Zła wiadomość jest taka, że jednak nie ma zespołu Weekend w planach, nie będzie tu grał za tydzień. A dobra wiadomość jest taka, że za tydzień gośćmi Romka Pawłowskiego będą, uwaga, Robert Brylewski i Romuald Lipko. i będzie w pewnym sensie jakby ciąg dalszy ciąg dalszy naszej rozmowy. Spotkanie nazywa się Kryzys w Babilonie i serdecznie Państwa na nie zapraszam. Dziękuję. Dobrej nocy. Dobranoc.