Bitwa o kulturę. (Nie)jednym głosem / Anna Apostolakis, Zbigniew Suszyński / Kamil Bałuk / PJM
Wróćopis wydarzenia
Jak wygląda proces tworzenia dubbingu? Z jakimi wyzwaniami mierzą się aktorzy głosowi, a na co nacisk kładą reżyserzy polskich wersji dźwiękowych? Na ile dubbingowcy mogą „popłynąć” w interpretacji, by dać postaciom coś od siebie, nie odbiegając przy tym przesadnie od oryginału? W jaki sposób technologia – z punktu widzenia twórców – na przestrzeni lat wpłynęła na rozwój dubbingu i zmieniła całą branżę? O kulisach swojej pracy w studiu nagraniowym opowiedzą nam legendy polskiego dubbingu – Anna Apostolakis i Zbigniew Suszyński.
Anna Apostolakis – aktorka teatralna i dubbingowa oraz reżyserka dubbingu. Absolwentka Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Reżyserka dubbingu niemal stu filmów i seriali, takich jak m.in. „Shrek Forever”, „Kajko i Kokosz”, „Karate Kid”, „Artur ratuje gwiazdkę”, „Klaus”, „Psi Patrol”, „Garfield Show”, „Niesamowity Spider-Man” i „Niesamowity Spider-Man 2”.
Zbigniew Suszyński – niezapomniany Książę z Bajki ze „Shreka”, Skalmar z przygód Spongeboba Kanciastoportego, Joker z polskiej wersji przygód Batmana i Supermana, Tom nieustannie polujący na Jerry’ego, a nawet…Dino z „Flintstonów”! Jeden z najpopularniejszych aktorów dubbingowych w Polsce, którego głos możemy usłyszeć w prawie 500 produkcjach. Absolwent Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi. Współpracował z łódzkim Teatrem im. St. Jaracza, i z Teatrem Nowym w Warszawie. Od 1993 roku związany z Teatrem Współczesnym w Warszawie.
GOŚCIE
Goście: Anna Apostolakis, Zbigniew Suszyński
Prowadzący: Kamil Bałuk
dodatkowe informacje
- Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego od 01.04.2025 r.
- Rozmowa tłumaczona na Polski Język Migowy.
- Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną.
- Wydarzenie transmitowane online na stronie internetowej Teatru oraz na profilu FB Teatru.
wideo
[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.33 → 00:05.79] A: Witamy w Teatrze Starym. [00:06.07 → 00:12.21] B: Prosimy o wyłączenie telefonów komórkowych. [00:12.59 → 00:23.29] A: Przypominamy, że w Teatrze obowiązuje zakaz fotografowania i rejestrowania. Życzymy miłego wieczoru! [00:28.77 → 01:10.12] C: To było na żywo. Nazywam się Kamil Bałuk. Witam państwa bardzo serdecznie. Bitwa o kulturę. I wielkie brawa dla naszych gości. Anna Apostolakis i Zbigniew Suszyński. Witam was bardzo serdecznie. I chyba już każdy zdążył zauważyć, że będziemy rozmawiać dzisiaj o dubbingu. z osobami, które w tym dubbingu, można powiedzieć, zjadły już zęby na dubbingu polskim. Czy zdradzacie, jak długo działacie aktywnie? [01:10.26 → 01:11.44] B: Oczywiście, nie ma wstydu. [01:12.46 → 01:15.66] C: Ile to już leci w tym dubbingu? [01:15.88 → 01:21.22] B: Ja zaczęłam pracę w dubbingu w 1993 roku. [01:21.44 → 01:36.09] A: To jeszcze wcześniej. Mnie rzucili od razu na gorącą wodę, że się wyrażę, gorący dach. 1989 rok. I to od razu Szekspir, gdzieś tam spłaciłem się cały, trzy zdania. Tak, ale 1989 rok. [01:37.13 → 02:01.75] C: Super. I teraz tak, żebyśmy mieli jasność, bo w wypadku Anna Apostolakis to są między innymi takie produkcje jak Shrek Forever, Kajko i Kokosz, Karate Kid, Artur Ratuje Gwiazdkę, Klaus, Psi Patrol, Mówimy teraz o reżyserii. W 1993 zaczęłam jako aktorka na początku. [02:03.05 → 02:11.05] B: Reżyserować zaczęłam zdecydowanie później, czyli w 2010 roku. Do tego momentu byłam wykonawcą. [02:11.17 → 02:30.81] C: Zaraz tutaj zarysujemy, jakie są różnice, ale od razu poszedłem tymi tytułami, No bo Szreka sam pamiętam, a przy Patreau to moje dzieci oglądają, więc dla mnie to jest bardzo, bardzo po prostu takie klamrowe. Zbigniew Suszyński, ty w reżyserii dubbingu? [02:31.27 → 02:52.87] A: To znaczy... Tak, ale w tej chwili nie, bo jakby czasowo nie mam możliwości czasowych. Natomiast zaczynałem jako aktor, a od kilku, pięciu, siedmiu lat mniej więcej reżyserowałem dość dużo fajnych produkcji. natomiast do kina, seriali różnych, natomiast tak się to układa, że ja po prostu nie mam fizycznie kiedy. [02:53.25 → 02:53.61] C: Dobrze. [02:53.63 → 02:54.81] A: Taki jako aktor cały czas. [02:54.83 → 03:08.77] C: Ale dobra, czyli możemy w sumie, możemy i o tym, i o tym rozmawiać. W każdym razie głos Księcia ze Shreka, czy z Kalmar ze Spongeboba, czy również tak poza dubbingiem głos z wielu... To [03:08.77 → 03:30.60] A: znaczy, to jest też 500 produkcji ponad, których ja grałem, tak? Nie jestem w stanie nawet zliczyć. Po prostu czasami nagram... Nie pamiętamy. Wychodzimy, zapominamy po prostu, bo to jest niemożliwe. Chyba, że są seriale, w których gram, tak jak z Punchball, osiemnasty rok. To też jest... Zdarza się coś takiego, takie seriale, w których gramy kilkanaście lat, prawda Aniu? Jako aktorzy. [03:30.62 → 03:33.80] B: Jak się tak serial rozwinął i zostaje, to tak trwa potem. [03:34.16 → 03:39.68] C: Ale tak poza wszystkim, to to usłyszałem za kulisami, Mentos the Freshmaker na przykład. [03:39.90 → 03:40.02] B: A tak? [03:40.14 → 03:51.47] A: Nie, bo ja rzeczywiście jako... Udzielałem się też jako lektor, jeżeli chodzi o reklamy. Także to czasami mogą państwo mnie znać jakby właśnie z tych... [03:51.47 → 03:54.13] C: No to proszę, zaprezentuj Boże imię. [03:54.13 → 04:04.77] A: Męski punkt widzenia. Albo właśnie jakiś tam powiedzmy Mazda, uwolnij siłę wrażenia. Albo na przykład była też... Chyba potrzebujemy [04:04.77 → 04:06.35] C: więcej i zaraz Ania też. [04:07.21 → 04:11.31] A: Rzeczpospolita, wiedzieć więcej. Tak było. [04:13.02 → 04:18.22] C: A jak Ciebie rozpoznają z jakichś głosów, to z których najbardziej? [04:19.08 → 05:02.14] B: Był taki moment, to były lata 95 do 2000 roku, dubbingowaliśmy dla kanału Plus przyjaciół. To był taki jedyny moment, że rzeczywiście ludność, wszyscy oglądali przyjaciół, bo to był taki bez dekodera można było w tym momencie obejrzeć i ludzie mnie rozpoznawali po głosie, co mnie zadziwiało, bo to nie było nic charakterystycznego, po prostu Monika mówiła moim głosem i zatrzymywali się i było wow, Monika i to mnie bardzo zadziwiało zawsze. A potem trudno mi rozpoznać z marszala z psiego patrolu, bo raczej staram się na co dzień nie mówić tym głosem. [05:02.67 → 05:03.73] C: A zrobisz marszale? [05:04.06 → 05:13.76] B: Oczywiście, zaczęłam marszale. Mogę mówić marszale, bo bardzo go lubię i składam życzenia wszystkim dzieciom tym głosem. Także jakbyś chciał, to nagramy dzieciom. [05:14.77 → 05:43.83] C: Chyba będę miał taką prośbę, bo jest to super. Fantastycznie, ale w ogóle skąd się bierze taki pomysł, żeby zajmować się dubbingiem i czym się w ogóle różni dubbingowy aktor czy aktorka od aktora czy aktorki niedubbingowych? Bo to są konkretne specjalizacje. Dużo osób robi to i to. Obowiązkowo, żeby być? [05:44.03 → 06:27.08] B: Dobrze by było, żeby człowiek był aktorem po prostu, bo to jest jakby jeden z takich kanałów naszego zawodu. Kolega jest aktorem dramatycznym, ja skończyłam szkołę lalkarską w Białymstoku i dubbing to jest czysty przypadek, bo przyjechałam do Warszawy, gdzie skończyłam pracę w Teatrze w Płocku i przyjechałam do Warszawy. I Misia Aleksandrowicz, tak zwana Miriam Aleksandrowicz, zaproponowała mi współpracę. Ale w dzieciństwie marzyłam o tym, żeby być, to było bardzo dziwne, bo chciałam być aktorką radiową. Czyli gdzieś mi tam w tej głowie siedziało, żeby się schować. Po prostu, żeby tylko głos był. [06:27.68 → 06:29.80] C: Czyli w teatrze radiowym, tak? [06:30.08 → 06:31.88] B: Tak, teatr radiowy był dla mnie fascynacją. [06:32.10 → 06:35.46] C: Czy dzisiaj jest coś bardziej niszowego niż teatr radiowy? [06:35.84 → 06:36.30] B: No właśnie. [06:37.42 → 06:38.80] C: Misja i old school, bym powiedział. [06:38.86 → 06:46.44] B: Ale za to jest cała masa słuchowisk teraz nagrywanych, więc myślę, że jest pewien powrót. [06:48.86 → 06:52.00] A: Ale tak dużo nie ma, bo ja kiedyś bardzo dużo robiłem w latach 90. [06:52.82 → 06:53.54] B: Mówisz o radiu? [06:53.64 → 07:39.75] A: O teatrze Polskiego Radia, tak. To się przyjeżdżało, to jest takie jedno... Jedno z ostatnich środowisk takich zawodowości, gdzie przyjeżdżają aktorzy, którzy na co dzień ze sobą nie pracują, ale się lubią, gdzieś pracowali wiele, wiele lat. Ja chyba dwa tygodnie temu miałem przyjemność w Jezioranach. Słuchajcie, to jest w ogóle, ja tam gram raz chyba na rok, bo mnie tam wsadzono do więzienia, a później wyjechałem za granicą. Także jak są święta z reguły, to tam właśnie przyjeżdżam i gram. I niestety to jest bardzo przykre, że przyjeżdżam i części aktorów już z nami nie ma. Bo to jest słuchowisko, które trwa z 50 lat. [07:39.99 → 07:41.99] C: Ja właśnie nawet nie zapomniałem, że jeszcze trwa. [07:42.03 → 09:19.63] A: Ja nawet nie w ogóle próbuję rozkminić tego. Byłem dwa tygodnie temu właśnie i części aktorów już nie ma. Ale słuchowiska są robione. To jest jeden z niewielu miejsc, gdzie robione jest... Na przykład trzy miesiące temu byłem Robiliśmy w Franca kawkę, przemianę. No to przyznam szczerze, że miałem przyjemność pracować z aktorami, których bardzo lubię, bardzo cenię i dużo razem pracowaliśmy, czyli Marta Lipińska, przepraszam, że pozwolę sobie na rocznik czterdziesty. Włodzimierz Press, nie wiem, czy państwo pamiętacie, Grigory, fantastyczny aktor, rocznik czterdzieści jeden, w fantastycznej formie. Henryk Talar, rocznik czterdzieści pięć. Ja się czułem tam co najmniej, słuchajcie, w przedszkole, bo to po prostu z tak wspaniałymi aktorami, jakby znowu pracowałem, miałem też z nimi możliwość pracy i w teatrze, i w filmie, i w serialach. To niesamowite i wszyscy w świetnej, cudownej formie. To są takie, ten Teatr Polskiego Rady, jak Ania powiedziała, to jest takie ostatnie miejsce, gdzie nie ma też miejsca na przypadkowość, tak zwane półprodukty aktorskie, które są niestety teraz, gram też i to grają w serialach, czy nawet w wyjazdowe spektakle, ja staram się odcedzać to, żeby nie grać naprawdę z półamatorami, bo to jest nie do pojęcia. To jest dla mnie, ja zawsze byłem etatowym aktorem w teatrze, więc po prostu dla mnie to jest, no ale takie są czasy, no nic na to nie poradzę. [09:19.75 → 09:38.46] C: Pewnie dużo osób myśli sobie, że ten taki dubbing, związany powiedzmy z przemysłem filmowo-animacyjnym, to bardziej się kojarzy z latami 90-tymi, ale polski dubbing ma tradycje bardzo sięgające daleko w czasy powojenne, czy nawet przedwojenne w sumie. [09:38.70 → 10:07.85] B: Tutaj trudno mi się wypowiedzieć, ale na pewno lata 70-te, pewnie Państwo pamiętacie sagę Rodu Forsyte'ów, Pallisterów, jak Claudiusz. To były wielkie, wybitne dubbingi. I właśnie, tak jak kolega powiedział, Szekspir. Cały był prawie zrobiony w dubbingu, ale to była zupełnie inna praca. To była praca teatralna. Stolikowe próby. To jakby trudno porównać do tego, co my teraz robimy. [10:08.37 → 10:27.77] C: Właśnie, tak powiedzmy Nestorzy polskiego dubbingu zwykle podkreślali. Ci, którzy się załapali na tą zmianę już też nawet po latach 90., Przede wszystkim kiedyś ludzie w tym dubbingu stanowili jakiś zespół i razem się widzieli, bo dzisiaj tego chyba już nie ma, prawda? [10:28.01 → 10:28.39] B: Nie, nie. [10:28.61 → 10:42.45] C: To powiedzcie jaka jest ta różnica i jak wygląda w ogóle nagrywanie? bo wydawałoby się, że jeśli postacie ze sobą rozmawiają, to ci aktorzy powinni się widzieć i rozmawiać, ale to w ogóle tak nie jest. [10:42.45 → 11:31.89] B: Kiedyś rzeczywiście tak było. Ja troszkę zacznę, kolega zaraz przejmie pałeczkę. Było nagrywanie na taśmę. Były przygotowane sklejki, fragmenty. Wszyscy, może nie wszyscy, ale... Co to są sklejki? Czyli taki fragment nagrania dźwiękowego, sceny. I staliśmy obok siebie, Mówiliśmy, każdy swoją rolę odgrywał. I w momencie, w którym ktoś się pomylił, wszystko trzeba było jeszcze raz nagrać. Więc to była bardzo stresująca, szczególnie dla młodego człowieka, ogromnie stresująca. Ja moją pierwszą rolę, właśnie taką troszkę większą, może nie za dużą, ale w smerfach miałam. I stali wyjadacze przy mikrofonie. Te mikrofony były dwa przy takim długim stole. [11:32.05 → 11:32.65] C: A kto tam był? [11:33.37 → 11:43.01] B: Nie powiem ci w tej chwili w ogóle, bo nie pamiętam. Pamiętam tylko jak Miśka, właśnie Miriam, powiedziała do mnie, Aniu, mikrofon to to drugie, bo ja do lampki grałam. [11:44.59 → 12:00.54] A: Ale przypomniałaś mi Smurfy, bo ja w tych Smurfach rzeczywiście robiłem Lalusia. Lalusia robiłem, przypomniałaś mi. Teraz zapomniałem w ogóle o tym. Przypomniałaś mi Smurfa, Lalusia i Harmoniusza. Właśnie w tych pierwszych takich. [12:00.68 → 12:07.92] B: A ja tylko tam robiłam jakieś biwarowe, czyli takie poboczne dźwięki. No i wtedy staliśmy rzeczywiście wszyscy razem. [12:09.08 → 12:12.98] A: Nie daj Boże, jak się ktoś pomylił. Od razu trzeba było wszystko powtarzać jeszcze raz. [12:13.08 → 12:16.92] C: To tak jak w teatrze właśnie, że trzeba być czujnym. [12:18.00 → 12:44.93] B: Po czym technologia się zmieniła, weszły komputery. I dla reżysera dźwięku wygodniejszą formą było nagrywanie osobnego śladu, czyli każdy aktor przychodził do przychodzi, bo tak to się zmieniło, do swojej postaci tylko. Nagrywa wszystko, czasem słyszy. kolegę, który już nagrał, ale jak jest pierwszy, to właściwie gra do siebie samego. [12:45.05 → 12:48.73] C: Czyli dialog trzeba nagrywać w ciemno, tak? Rozmawiasz z kimś i nie wiesz kim. [12:48.73 → 13:19.70] B: I od tego jest reżyser, który siedzi i czuwa nad logiką, żeby to pytanie miało odpowiedź, bo można zadać to w różny sposób, można zagrać. Ostatni raz grałam zespołowo właśnie w Przyjaciołach. Po prostu to jest taka forma, taki film, sitcom, w którym pytanie i odpowiedź musi nastąpić natychmiast, bo wtedy jest dopiero zabawa. Więc graliśmy tak cztery osoby, trzy i potem już więcej się to nie zdarzyło. [13:21.36 → 13:34.90] C: Zaraz, Zbyszku, spytam cię o te przemiany, ale chciałem przeprosić serdecznie Łukasz Grzesiuk, przed chwilą teraz Ewelina Lachowska, Rozmowy na polski język migowy dla nas tłumaczą. Wielkie brawa. [13:35.34 → 13:35.72] B: Brawa. [13:37.74 → 13:52.20] C: Normalnie na początku to mówię, ale teraz początek był taki zupełnie inny, więc się wybiłem z tego schematu. Zbyszku, czy też zauważyłeś te jakieś przemiany, że może jakoś wcześniej było bardziej rodzinnie, tą pracą dubbingową? [13:52.22 → 14:48.66] A: Tak, właśnie ja to samo zaczynałem. Właśnie do końca życia będę pamiętał, ten mój pierwszy dubbing w Łodzi jeszcze byłem, to był właśnie 1989 rok. I oni mi na głęboką wodę puścili. Ja nie wiedziałem... Wiecie państwo, to się tak wydaje, że to jest proste. To nie jest proste, bo tu mamy mikrofon, tu jest tekst, kartka, tu jest słuchawka, gdzie leci dźwięk, a tam jest obraz. I teraz kwestia, żeby jednocześnie czytać. Słuchać, zagrać i patrzeć jak oni grają. To się tak wydaje. Jak ktoś przychodzi pierwszy raz, myślą, to ja z reguły z Anią mamy coś takiego, że proszę się nami nie sugerować, bo my jak mamy tak zwaną układkę i mamy zrobione postaci, to my często gramy bez próby trzy kartki bez przerywania. Co jest dla normalnie próbujących aktorów nie do pojęcia, bo oni myślą, że to tak można grać. to tylko wtedy można grać, jak się, jak ja mówię, 30 lat pracy na ulicy. [14:48.75 → 14:49.59] B: Jak się zjadło zęby. [14:49.83 → 15:09.28] A: No dokładnie. To wtedy tylko tak można grać. To się wydaje, że to jest prosto. Nie. Tak jak mówię, tu jest obraz, tu jest kartka, czyli jedno oko na kartkę, drugą musi być na obrazek, a tu jeszcze słuchać dźwięku, żeby było układki i zagrać, i zagrać. Tak chociażby, żeby się zbliżyć jakkolwiek do oryginału. To naprawdę jest bardzo trudne. [15:10.27 → 15:31.57] C: No, ale ja z tego, co słyszałem, to bardzo często to właśnie ekipa, a szczególnie reżyser czy reżyserka dubbingu, zna tą postać i w ogóle ten obrazek, a dla wielu aktorów i aktorek to jest ten moment nagrywania, kiedy widzą, tak? [15:31.77 → 17:14.10] A: Tak, ale kiedyś pamiętam, jak Wiktor Zborowski opowiadał, że jak dostał... Pamiętasz właśnie, jak była mama misi, Pani Piotrowska, tak dalej, to oni dawali przy takich kinowych produkcjach w tajemnicy rozpisaną, dawali taką skażoną wręcz kasetę, żeby można było to obejrzeć, żeby się przygotować do roli, jak były takie no wybitne, wybitne rzeczy. O tyle też było fajnie, że myśmy mieli możliwość Canal+, przez wiele lat robił takie filmy, puszczał, gdzie była możliwość wyboru. Dlatego też bardzo dużo ludzkich takich filmów podkładałem, wyższa szkoła jazdy, że była wersja w oryginale, z lektorem i z dubbingu. To pamiętam, chyba jedno z najtrudniejszych wyzwań, jakie miałem wtedy, to była Kalifornia z Bradem Pittem. To casting jakby do tego, nie wiem czy państwo, Jak nie widzieliście, to obejrzyjcie ten film Kalifornia, bo to jest najwybitniejsza rola Brada Pitta. Naprawdę. To jest... On jest tak... Ale do podłożenia to jest jakiś horror, bo on tam bardzo specyficznie mówi. Jest mnóstwo intencji od dźwięków, co my się na to śmiejemy, typu... To, co tam... To trzeba wszystko wypełnić i wykonać. Więc ludzie, którzy byli na castingu, to na 20 osób, 19 nie było w stanie przejść fizycznie tych... Nie jesteśmy w stanie, to by trzeba było 14 dni pracować, żeby to zrobić, a nie ma czasu oczywiście. Dlatego to pamiętam było wyzwanie... To kiedyś [17:14.10 → 18:13.22] B: właśnie powiedział Piotr Fronczewski przy jakimś nagrywaniu aktorskiego filmu, czyli ludzkiego, gdzie aktor, tak zwany oryginał, wykonał całą masę tych dźwięków, sapań, chrząkań. I mówi, oj, tego się nie robi polskiemu koledze. To jest bardzo trudne. Ja reżyserowałam z Andrew Garfieldem jednego ze Spider-manów. Jakaś kinówka wcześniejsza, to było pewnie w 2010 roku. i dokładnie Andrew Garfield robi to, czego się nie da wykonać. Ust w ogóle nie otwierają, więc artykulacja jest w ogóle taka. Nie można mówić normalnie, bo to od razu widać sztuczność, więc aktor musiał groźć troszeczkę, coś musiał robić i sapać i odwracać się. To jest niesamowite, ale to jest cudowna praca. To wtedy dla nas jest ogromna satysfakcja. [18:13.26 → 18:36.03] C: Ale to tylko dodajmy niby oczywiste, Stąd ta wielka tajemnica, że to bardzo często chodzi o jakieś produkcje, które mają premierę na całym świecie w tym samym momencie i w tym samym momencie w zasadzie te zespoły nagrywające dubbingi w różnych krajach nagrywają to samo, a wszystko jest w takiej wielkiej tajemnicy, żeby nie było spiracone i tak dalej. [18:36.25 → 18:49.76] B: W tej chwili jeszcze są trudniejsze zabezpieczenia. Czasem nagrywamy film, już nie mówię o castingu, nagrywamy film, w którym widzimy tylko w kratkach Na ekranie są tylko kratki i ust. Nawet postaci nie widzimy. [18:49.88 → 18:51.16] C: Czyli same usta, postaci? [18:51.20 → 18:59.48] B: Na przykład. Słyszymy głos, znamy treść. Nie mamy obrazka, żeby ktoś nie skopiował, nie sprzedał. To są jakieś potworne zabezpieczenia. [18:59.62 → 19:01.94] C: A to dopiero jest surrealistyczna praca. [19:01.98 → 19:02.58] B: Absolutnie. [19:03.24 → 19:22.23] A: Fajno, jakby było coś takiego, by przy Barbie, bo ja nagrywałem to Barbie dla Warnera, tego szefa całej korporacji robiłem, to właśnie Była identyczna sytuacja, nie widzieliśmy dokładnie nawet twarzy, tylko były usta i jeszcze były, pamiętasz, podstemplowane napisami, żeby nie było można skopiować. [19:22.25 → 19:37.64] B: A jak wiecie państwo, dubbing to jest synchron, czyli musi się zgadzać nasz dźwięk z ustami, z ruchem. No i na co teraz ten synchron łapać? Trochę na dźwięk, Czyli wychodzi na to, [19:37.90 → 19:57.64] C: że jak oglądamy potem w kinie film z dubbingiem, to ponieważ zakładam, że pewnie wiele z tych produkcji potem nie oglądacie już w pełni, bo za dużo tego jest, To, że my oglądamy produkcję, w której wy widzieliście na przykład tylko usta tych postaci, mimo że tak ważna jest wasza rola, bo podkładacie im głosy. [19:57.72 → 20:09.08] B: Tak, jak reżyserujemy, to oczywiście widzimy, bo potem przychodzi już materiał, jest kolaudacja, przychodzi klient, więc siedzimy i oglądamy. Ale aktorzy, jak nie pójdą do kina, to nie wiedzą, w czym grali. [20:09.48 → 21:16.72] A: Ale ja może zdradzę jedną taką rzecz marketingową, ponieważ miałem taką sytuację, kiedy my jako reżyserzy, ja grałem wtedy jako aktor i była taka bajka, fajnie obsadzona i te panie od marketingu czasami mają tak kompletny brak wyobraźni, że to jest przerażające, bo okazało się, że Marcin Hytzner, grał mojego syna, wybitny aktor, dyrektor teatru współczesnego, artystyczny, Pani nieżyjąca Czubaszek grała moją mamę, jego babć. To był taki wymyśliwy panie, że pani Czubaszek. I przy całym szacunku dla pani Czubaszek, bo prywatnie ją w ogóle uwielbiałem, nagranie dla niej, tej pani, prawie że było niby wykonalne, bo zagranie czegokolwiek, ta postać jej mówiła tak szybko, że ona nie nadążała biedna artykulacyjnie, nie była w stanie tego nagrać, bo nie przyspieszy. [21:16.74 → 21:18.02] B: Bo miała inną motorykę. [21:18.46 → 22:12.77] A: Nie ma zawodowości, my za nią mamy... Wytrenowane aparaty. Tak, ale ja też coś takiego mam, że jak wiadomo, że jak się nie da, to już musi Suszyński nagrać w sensie aparatu szybkości mowy, że ja zdążę wszystko w sali. Ona nie była w stanie, więc ja powiedziałem, panie reżyserze, słuchaj, To nie ma sensu, bo w ogóle nie ma dialogu, nie ma rozmowy, to jest nieprofesjonalne. Mówi, nie wiem, Rupia, chcę zaprość tą panią, bo ja do pani Czubaszek szanuję ją prywatnie, jest fantastyczna, ale to dialogowanie z nią, to o czym właśnie pytałeś i Ania doskonale o tym wie, kompletnie się mija. To w ogóle nie ma żadnej rozmowy, nie ma żadnego dialogu. No ale pani, no mówię, proszę bardzo, pani z marketingu, pani siądzie, puść pani tutaj. No co my mamy z tym zrobić? Puszcza ten dialog, którego nie ma w ogóle. No fajnie. To wiecie Państwo, to jest właśnie marketing, gdzie one się w ogóle teoretycznie znają, w ogóle się nad tym nie znają. No i tak to wygląda później. [22:12.87 → 22:14.09] C: Może nie od tego są, ale... [22:14.09 → 22:17.05] A: No właśnie. Pani Maria była cudowna. [22:17.41 → 22:39.65] C: No tak. Ale to była w sumie odpowiedź trochę o tych przemianach? Bo właśnie to bym jeszcze podrążył, to znaczy przemiany w dubbingu bardzo często, to jest łatwo mówić w kinematografii czy w teatrze, to już na pewno, Bardzo często się słyszy o zmianach standardu. [22:39.75 → 23:20.96] A: Ale było cudownie, jak myśmy grali. Pamiętasz, Aniu, graliśmy we trójkę, czwórkę. Oczywiście dla nas młodziaków był stres, żeby się nie pomylić, bo kolegom, starym wyjadaczom przeszkadzamy. Oni wszystko bezbłędnie wchodzili, ładnie kończyli tak jak trzeba, ładnie zagrali. Myśmy próbowali, jak cokolwiek za późno, to nie, Zbyszek, tam za długo było, dobra, to musisz poprawić. Ja miałem wtedy wyrzuty, że poprawiamy raz, dwa, trzy, oni się już A teraz się gra samemu, no i trzeba też, od tego jest reżyser, żeby pilnował dialogu, żeby to zestawienie oddzielnie grających ludzi później żarło, żeby, tak mówimy w slangu takim dubbingowym, żeby to żarło, żeby oni rozmawiali tak, jak to powinno być, a to nie jest takie proste. [23:21.08 → 23:35.78] C: To może właśnie podzielmy te, wytłumaczmy ten podział ról, bo już samo to, że reżyser dubbingu, reżyser dźwięku to są Dwie rozłączne role. Kto, co robi, jak się nazywają te osoby poza aktorami? [23:36.26 → 24:36.38] B: Osoba, która pilnuje nagrania od strony dźwięku, to jest reżyser dźwięku, przeważnie są to ludzie, którzy kończą Akademię Muzyczną na Wydziale Reżyserii Dźwięku. I oni pilnują wszystkiego, jeżeli chodzi o o nasz głos, o ślinki tak zwane, czyli żeby nie mlaskało, o jakieś sepleny. Do to niedawna jeszcze obok reżysera dźwięku siedział montażysta, czyli ktoś, kto potem montował. W tej chwili, pewnie w ramach oszczędności, zostaje tylko jedna osoba, reżyser dźwięku, który nagrywa, potem montuje. Obok reżysera dźwięku siedzi reżyser, który jest odpowiedzialny za obsadę. bo my dostajemy materiały, oglądamy filmy, seriale i musimy sobie wymyślić, kto z aktorów zagra. Czyli robimy polską obsadę. I potem siedzimy przy nagraniach i słuchamy sensu. [24:37.02 → 24:42.24] C: Jak dużo na jedną rolę w takim castingu jest rozbarane? [24:42.60 → 25:01.02] B: Do głównych postaci przeważnie wymagają tak po trzy osoby. A drobne, nie wszystkie postacie. Dwie, trzy osoby są castingowane, a reszta jest po prostu obsadzana według uznania. Wiemy z kim chcemy pracować i kto będzie miał odpowiedni głos do postaci. [25:02.12 → 25:10.59] C: Wiedząc też, że prawdopodobnie sporo z Was ma te umiejętności dość spore zmiany i przeniesienia. [25:10.79 → 25:31.21] B: Bardzo często korzystamy z tego, że ja mogę zagrać malutkie dziecko i babcię. Już nie zagram średnicy, dziewczynki jakieś tam dwunastu, trzynastoletniej, ale skrajne tak. Więc można wykorzystać aktora i fajnie jak umie to aktor, żeby czasem jakieś drobne dźwięki, drobne zdania powiedział innym głosem. [25:31.49 → 26:36.34] A: Ale też zdarzają się takie, mówię o stopniu trudności, że ja z reguły na przykład gram bardzo trudne postaci i jedną na przykład zapamiętałem dla normalnych aktorów nie do zagrania. Taką postać, która mając na przykład pięć zdań, pięć linijek tekstów, zmienia się z kobiety w mężczyznę w trakcie, mówię w tych pięciu zdaniach, zmienia się tempo mówienia, przechodzi z płci do płci, i jeszcze czasami w międzyczasie cytując jakieś kawałki z klasyki i tak dalej. To dla normalnych aktorów jest nie do zrobienia, bo mówi o płynnym przejściu, bo to nie da rady. Trzeba mieć umiejętności w sensie przejścia nagle z mężczyzny w kobietę, dziecko i jeszcze w trakcie coś zacytować i wrócić. To jest wszystko w bardzo szybkim tempie, czyli to jest dla normalnych aktorów nie do zrobienia. Zapamiętałem coś takiego. To było wyzwanie po prostu wow. [26:37.25 → 26:43.05] C: No ale mimo to jeszcze i tak jest postprodukcja, gdzie się nakłada pewnie efekty, tak? Kto się tym zajmuje, jak to wygląda, [26:43.09 → 26:57.53] B: jak dużo to jest? Przy produkcjach, które dostajemy, przeważnie są to zagraniczne, nie wiem, amerykańskie, angielskie, chińskie, francuskie, przychodzi tak zwany ton międzynarodowy i tam już jest wszystko opracowane. Bo co innego... [26:57.53 → 26:59.51] C: Ale też z efektami? W sensie, że to trzeba nałożyć? [26:59.65 → 27:06.35] B: Nie, my dajemy tylko dźwięk aktora, czyli głos. Dajemy tylko wersję językową. [27:07.57 → 27:12.45] C: Ale jak jest na przykład scenka w jaskini, to trzeba jakiś pogłos i co? [27:12.77 → 27:17.37] B: Dobrze, pogłosy tak. Pogłosy, jakieś tam drobne opracowania. [27:17.41 → 27:18.71] A: Tego właśnie reżyser dźwięku jest. [27:18.97 → 28:37.02] B: Ale wszystko inne, stukania, jakieś tam... Gdzie to robimy? Jak robimy polską produkcję, polską animację, to rzeczywiście reżyser dźwięku musi wykonać wszystko. Albo w słuchowisku musi wykonać wszystko. No i dodajmy jeszcze trzecią osobę super ważną, czyli tłumacza i tak zwanego w slangu układkowicza, czyli kogoś, kto przetłumaczy, to nie jest problem, się wrzuci w Google i do widzenia, ale dobrze, żeby znał dobrze język polski, żeby miał pomysł na słownictwo, bo nie można jeden do jednego przetłumaczyć. Mamy inne poczucie humoru, w ogóle do cipów nie da się tak na wprost wytłumaczyć. I ten ktoś musi zrobić układkę, czyli musi zawrzeć w zdaniu tyle pauz, czuć rytm zdania, żeby można było to powiedzieć po polsku i żeby to było synchroniczne. Kiedyś to była wielka robota, naprawdę. potrafili tłumacze siedzieć przy jednym odcinku tydzień. Teraz muszą zrobić dwa odcinki w, nie wiem, w trzy dni. [28:37.30 → 29:04.98] A: Tak, a czasami się właśnie, właśnie czasami się irytuje z tego powodu. Jest na przykład, dziewczyna źle to, źle to przetłumaczyła w takim sensie, że nie, jak to w slangu mówimy, nie siedzi, nie siedzi aktorowi. Ja wielokrotnie, jeżeli ja muszę poprawiać za nią, żeby coś lepiej siedziało, pięć razy na jednej stronie, to jest coś nie tak. To się zdarza, no niestety. Dlatego tak, co Ania powiedziała, jak ważny jest ten układkowicz, żeby to po prostu siedziało gdzieś. [29:04.98 → 29:08.86] B: Żeby można było grać, a nie sprawdzać, ćwiczyć. [29:08.86 → 29:09.42] C: I ten układkowicz jest po tłumaczu, tak? [29:09.70 → 29:13.62] B: Nie, nie, to jest jedna osoba. Tłumacz, który robi układkę. [29:13.76 → 29:47.95] C: Tak, no bo choćby przykład Shreka, to chyba jest taki z tych ostatnich, ostatniego ćwierćwiecza, że tak powiem, takim bardzo Szereg był bardzo nowatorski. Powołujemy, jeśli chodzi o tłumaczenia. W ogóle w Disneyu, w Pixarze, ale też produkcje Pixar też często mają bardzo fajne tłumaczenia. To trzeba mieć chyba te kompetencje, poczucie humoru i kompetencje w języku polskim. [29:47.97 → 30:20.53] B: Mówimy o bardzo dobrych produkcjach filmowych, a ja mówię o Serialach. Bo przy produkcji filmowej rzeczywiście wybierają... Bartek Wierzbięta, jak wiem, jest wybitny, jest parę dobrych nazwisk. Ludzie świetnie tłumaczą, mają swój slang, potrafią wprowadzić właśnie jakąś nowość. A przy takich serialach codziennych, tych seriali jest taka masa, że to po prostu nie do ogarnięcia, pracuje cała masa różnych ludzi. I tutaj mamy pewne problemy. [30:20.59 → 31:07.70] C: No ale to... Skąd się ta popularność wzięła przez bardzo długi czas lektorów w polskiej telewizji? Dla mnie w dzieciństwie to było zupełnie naturalne. Im więcej poznawałem gdzieś tam ludzi na świecie, to dopiero się dowiadywałem, że ten lektor to nie jest wszędzie, że są kraje, gdzie w zasadzie wszystko jest w dubbingu, a są kraje, gdzie częściej są napisy na przykład. Jak to było i czy to faktycznie jakoś rywalizowało z dubbingiem? Czy to kwestia jest kosztów? Jak to wyglądało? W kinie to raczej pewnie dubbing, A w telewizji najczęściej lektor? [31:08.00 → 31:49.80] B: Zdecydowanie jest to kwestia w tej chwili na pewno kwestia finansowa, bo lektor jest po prostu dużo tańszy. A poza tym myśmy rozleniwili widza, jeżeli chodzi o lektora, bo ja lubię lektorów, może dlatego, że ich znam, ale zdecydowanie wolę filmy z napisami, bo mi zagłuszają aktora. Bardzo często jeszcze jest to źle zgrane, Dźwięk oryginalny jest gdzieś tam daleko w tyle. Ten człowiek biedny tu z przodu interpretuje, nie daj Boże, jeszcze te filmy. Co innego, gdyby nas wychowali w dubbingu od początku, tak jak jest, nie wiem, Szwecja, wszędzie, wszędzie jest po prostu tak. [31:53.50 → 31:59.08] A: Ale myśmy byli wychowani, dlatego dubbing w [31:59.08 → 32:04.64] B: tej chwili to nie jest coś, o czym marzy społeczeństwo, żeby nagle wszystkie filmy były w dubbingu. [32:04.96 → 32:10.94] C: Skąd się wziął ten lektor? Czy ten lektor zawsze był tam od PRL-u, czy od lat 90-tych? [32:10.94 → 32:13.66] A: Susan Bonanza, te wszystkie rzeczy westerny. [32:14.38 → 32:17.06] B: Nie przygotowałam się do tego pytania, wiesz, i nie wiem, powiem ci szczerze. [32:17.06 → 32:19.16] C: Ja też nie wiem, dlatego tak wypuściłem pytanie. [32:19.56 → 32:32.82] B: Ciekawe to jest, muszę aż to zgłębić, ale myślę rzeczywiście, że od samego początku telewizji był ktoś czytający nam. Myśmy nie znali języków obcych, tak mówię o społeczeństwie ogólnie, nie mówię o wytrawnych. [32:33.00 → 32:39.62] C: Bardziej mi chodzi o to, że ten polski dubbing, wydaje się, jak się spojrzy w historię, to zawsze był mocny, ale jednak lektor jeszcze mocniejszy. [32:40.32 → 33:04.77] A: Ale przyznam szczerze, przyjechał pan z Los Angeles, I myśmy robili jakiś taki serial dla dzieci, jeden z moich ulubionych. To się nazywał Animki. Taki bardzo śmieszny, świetny serial. I on przyjechał, słuchał tej pracy, ten facet główny nadzorujący. I niechwalący powiedział, że mamy naprawdę jeden z najlepszych dubbingów w Europie. [33:04.85 → 33:06.95] C: A to było, gdzie Tasiora grałeś, tak? [33:07.57 → 33:56.94] A: Tak, tego Kaczora, tak. Ale to prześmieszne serial. Ale rzeczywiście i ten bardzo kompetentny facet Bo myśmy robili, szczerze, jakby siedziałem tak długo w tym i tak dużo tych rzeczy robiłem, że czasami się zdarzały produkcje włoskie na przykład, przepraszam, greckie. I były tak niechlujnie zrobione. Nagrywanie z czegoś takiego, to jest naprawdę wyższa szkoła jazdy, bo dźwięk się rozjeżdżał z obrazkiem. Włoska wersja, gdzie musiałem podkładać i nie wiedziałem, na co mam patrzeć, czy mam słuchać, Tu aktor, to znaczy ta postać skończyła już na obrazku, a ten, ten mi jeszcze mówi. Albo odwrotnie. Ten skończył w dźwięku, a ten, widzę, że jeszcze są tak zwane kłapy. To jest dopiero jazda. [33:56.96 → 33:58.00] C: Kłapy to powiedzmy. [33:58.10 → 34:02.60] A: Kłapy, czyli on jeszcze, ta postać jeszcze mówi, a ten już dawno skończył. Tak niech lujne granie. [34:03.14 → 34:06.86] B: No ale ciekaw jestem, czy państwo woleliby, możesz zadać pytanie. [34:07.26 → 34:09.34] C: Będzie miejsce na pytania. [34:09.76 → 34:23.24] B: Czy woleliby dubbing w filmach fabularnych? Nie mówię o kreskówkach, bo wiadomo, że animacja, wiadomo, że robimy ją super i lubimy. Albo filmy, nie wiem, jakieś sitcomowo-młodzieżowe, ale takie poważne produkcje. [34:23.30 → 35:08.74] A: Ja chciałbym tylko jedną rzecz nadmienić. W krajach w Europie, ponieważ kiedyś rozmawiałem z człowiekiem, który podobny co ja robił tyle w Niemczech, o tyle mniej, że tam jest taki układ, że jest jeden aktor przypisany do jednego aktora. I rozmawiałem z panem, który podkładał za De Niro we wszystkich filmach w Niemczech i miał w umowie, to są bardzo poważne pieniądze, ponieważ on nie może za żadnego innego aktora podłożyć. To są prawa autorskie. No ale ten pan, jak mi tłumaczył, że z tej roboty ma swoje własne kino, swoją posiadłość pod Hamburgiem, było mi bardzo, proszę bardzo, no niech sobie za De Niro robi. [35:08.74 → 35:11.60] C: Jak trafił De Niro, to można było gorzej. [35:11.78 → 35:40.12] A: Powiem wam, że najśmieszniej w Czechach, bo ja z Anią właśnie rozmawiałem, ja grałem trochę w Czechach w kinie jako aktor i tam jest wszystko dubbingowane. Wszystko i czasami jak zobaczyłem, Klaudiusza, który wchodzi w dobry dzień, panowie senatori. Nas to śmieszy. Ale tam jest wszystko tapinkowane. Sofia Lorenowa czytana. [35:40.22 → 35:45.03] B: My nie jesteśmy przyzwyczajeni rzeczywiście. My jako odbiorcy. [35:45.11 → 35:47.79] A: Właśnie a propos tego mówię, że tam są przyzwyczajeni w kolejnym kraju. [35:48.41 → 36:02.49] C: Ja pół roku mieszkałem w Czechach i ten akcent doskonale tutaj podrabiasz. I od razu mi się narzuca pytanie, czy jeśli oryginał jest na przykład jakiś azjatycki, to wtedy jakoś inaczej się podchodzi do intonacji? [36:02.97 → 36:03.69] B: Nie, nie, nie. [36:04.01 → 36:04.53] C: Jak to jest? [36:04.84 → 36:13.24] A: Aniu, myśmy ostatnio jakieś, jak była pandemia, pamiętasz? Nie było tak roboty? Robiłaś te chińskie rzeczy, tego kościoła chińskiego? [36:13.34 → 36:15.30] B: Nie, nie zapisałam się do tego. [36:15.36 → 36:19.34] A: Ja zrobiłem dwie rzeczy i później podziękowałem serdecznie. [36:19.36 → 36:34.36] B: Nie robimy, nie bawimy się w akcenty. W amerykańskich filmach angielskich, jak ktoś przyjeżdża z Turcji i mówi po angielsku, oni mają świetną zabawę, no my nie możemy tego zrobić. [36:34.59 → 37:38.01] A: Chociaż powiem wam, że była taka sytuacja, a propos tego co Ania mówi, że robiliśmy jakieś chyba krasnoludy jakieś tam do kina niemieckie jakieś i tam nagle do zamku wpuszczał niemiecki aktor pochodzenia tureckiego. który mówił po turecku, po niemiecku, tak jak Turek, który jest dopiero pierwszy rok w Niemczech. I to nie miało kompletnie przełożenia. Mówię, Chryste Panie, co my mamy z tym zrobić? Bo to nie wiedzieliśmy, jak go ugryźć. I przyznam uczciwie, że przyszło mi do głowy, że wiecie co, Czarek Morawski to reżyserował. Co my mamy z tym zrobić? Mówię, wiecie co, ja zrobiłem tego swojego, tego Krasnala, ja już wiem, co zrobić. I wiecie, co wymyśliłem wtedy, żeby to miało ręce i nogi? Normalnie i głona grałem po gigantsku. że to był taki Turek, taki Niemiec tureckiego pochodzenia, więc mógł trochę po cygańsku mówić. Tak byśmy to zrobili. [37:38.22 → 37:40.18] C: Okej, no tak, jest to rodzaj tłumaczenia. [37:40.24 → 37:42.32] A: Trzeba szukać jakiegoś pomysłu na zabawę. [37:42.49 → 37:53.76] C: Krainie lodu, pamiętam, że można było po góralsku tam któraś postać mówiła i to jest taki rzadki moment, bo jednak Polski został bardzo wyróżnięty, że tak powiem, z tych wszystkich regionalizmów. [37:53.76 → 37:54.57] B: Z gwarowych. [37:54.74 → 38:07.84] C: Nie można powiedzieć, że jeśli, nie wiem, w produkcji amerykańskiej Nośnikiem fabuły jest to, że ktoś mówi takim wysokim brytyjskim albo z latynoskim, to my nie możemy wprowadzić śląskiego na przykład, bo to w ogóle zupełnie inna relacja, nie? [38:07.88 → 38:10.28] A: Dlatego wtedy był taki problem, nie wiedzieliśmy co z tym fatem zrobić. [38:10.39 → 38:14.72] B: Oni mają całą masę różnie śmiesznie mówiących ludzi dla nich samych, u nas nie. [38:15.11 → 38:33.36] C: A coś jest takiego w języku polskim, co się przydaje w dubbingu? Nie wiem, szeleszczące dźwięki, że to jest jakiś fajny, jakiś rodzaj rytmu, jakiś, nie wiem, długie albo krótkie słowa. Całe życie pracujecie z tymi słowami, coś pewnie was urzeka w tym języku, w warstwie dźwiękowej. [38:33.44 → 38:39.94] B: Nie wiem, co nas urzeka, mamy bardzo trudny język. Polska języka to trudna języka, naprawdę. [38:40.36 → 39:24.51] A: Ja jako reżyser, jak reżyserowałem, prosiłem młodych aktorów, żeby się opierali troszkę na samogłoskach. W teatrze też tak jest, żeby było nośniej. Wpieramy się samogłoskami. Głos jest wtedy bardziej nośny i bardziej zrozumiały. No trzeba to, to się nie, to nie jest tak. Dlatego niektórzy aktorzy nie są w stanie, bo to się też trzeba ćwiczyć. A, b, ba, o, b, bo, e, b, b, u, b, b. Ja codziennie katowałem to jako młody. A, b, ba, o, b, bo, e, b, b, u, b, bo, i, b, b, i, b, b, żeby te samogłoski były otwarte. Nie wiem czy wiecie Państwo, może dla niektórych może powiem banał, dlaczego język włoski jest najpiękniejszy do śpiewania operowego. Czy ktoś z Państwa wie, przepraszam? [39:25.89 → 39:27.05] B: Pan mówi Panie Zbyszku. [39:27.49 → 40:17.22] A: Dlatego, że ma najwięcej samogłosek. Samogłoski, dlatego tak pięknie to wszystko brzmi, opera i tak dalej po włosku, dlatego jak słuchamy Wagnera na przykład po niemiecku, delikatnie mówiąc, już jest troszeczkę gorzej. Natomiast no włoski po prostu to są, ja wielokrotnie czasami mówię, Samogłoski, słuchaj, samogłoski, nie, nie, skracasz, skracasz mi samogłoski, dlatego samogłoski jak podajemy i troszeczkę dłużej jest to bardziej zrozumiałe, opieraj się na samogłoskach. Zwracam uwagę, tak samo jak mówię o początku, dzisiaj aktorzy, którzy nie grają na scenie, nie wiedzą takiej starej zasady, że jak wchodzisz, zaczynasz, to musisz zacząć, a nie zaczynamy z dołu. Oni mają tą manierę, ci młodzi aktorzy, tak zwaną kinówką, że... [40:17.22 → 40:19.54] B: Dlatego potem wszyscy mówimy, co on mówi? [40:20.04 → 40:26.04] C: Zademonstrujcie, bo to chyba trochę jest trudno teoretycznie zrozumieć. Możemy? O co chodzi z tym zaczynaniem? [40:26.04 → 40:55.20] A: Mówię o początku sceny. Tak, tak, ale... Że wchodzę i mówię, a nie wchodzę i mówię. Zaczynam coś mówić, żeby... Zaczynam, proszę Państwa, chciałem tutaj... Albo chciałbym coś powiedzieć, a nie chciałem coś powiedzieć. Z dołu, tak. Nie, chciałem coś powiedzieć. Chciałbym coś powiedzieć. I wtedy można kombinować, bo jak zaczynasz z dołu, to już później nie ujedzie tego, jak ja mówię tym slangiem takim. No nie ujedzie, trzeba zacząć. Ja zwracam na to uwagę bardzo. [40:55.57 → 41:17.89] B: Tak, ale rzeczywiście w tej chwili jest duży problem, jak młodzi aktorzy przychodzą do dubbingu, nie otwierają ust, po prostu mówią tak, jak mówią w kinie, czyli mamy potem problem ze zrozumieniem. Jak aktor gra w filmie, patrzymy mu na usta, to jest w porządku, jak się odwróci tyłem, to już człowiek oglądający film nie wie, co on mówi. Albo dźwięk jest niedobry, albo oni mówią niewyraźnie. [41:18.87 → 42:40.73] A: Ale wiecie państwo, ja wiem z pierwszej ręki, z pierwszej ręki to wiem, że, dlatego też uwielbiam angielskie filmy, że u nich tak jest, Tam jest bardzo rygorystyczna kontrola zawodowa. Dlatego nie dopuszczają, tak jak u nas niestety, musimy grać z półamatorami czekoladopodobnymi, jak ja to nazywam, i to w ogóle nie ma nic wspólnego z zawodem. U nich, jeżeli się nie... Zobaczcie, jak oni mówią wszyscy. Tam jest wszystko podane w ten sposób. Ale to wszystko jest prawdziwe. To wszystko siedzi. Słuchasz, grają świetnie. Jeżeli nie roz... Do tego stopnia, mówi mi ktoś zawodowy o tym, naprawdę, że jeżeli przestają rozumieć aktora, to jest odbierany dyplom. Szacunek, szacunek. No to u nas ja połowę widzę, ja połowę nie rozumiem. Co, co? Bo to jest takie, wiecie państwo, ja sam gram też w różnych serialach. Co, co? Połowę ja nie rozumiem, co ten kolega, kiedy kończy. Muszę patrzeć na usta, kiedy kończy, bo ja połowę nie rozumiem, co on mówi. I najgorzej wtedy, jak ten mówi tak, a ja mówię, staram się wyraźnie. to nawet czasami celowo staram się, może mniej trochę wyraźnie, ale jednak muszę być komunikatywny i zrozumiały. No ja jestem, może starej daty, ale po prostu chcę, żeby to było zawodowe. No tak jest niestety. [42:40.95 → 42:45.07] C: Ale kiedy mówisz pół amatorzy, to to chodzi o ludzi właśnie bez dyplomu, którzy są do dubbingu. [42:45.09 → 42:47.03] B: Mówię troszkę o celebrytach, wiesz, bo w tej chwili jest... [42:47.03 → 42:51.11] A: Ja mówię też o okrze aktorskiej w filmach, w serialach, w dubbingu, wszędzie. [42:51.29 → 42:53.81] C: Bo właśnie to faktycznie jest... [42:53.81 → 42:54.59] A: W teatrze jest to trudne. [42:54.59 → 42:58.56] C: Rozpowszechnione, że w dubbingu Grają celebryci, chociaż [42:58.56 → 42:59.94] A: taki pojedynczy chyba rolę. [43:01.24 → 43:13.34] B: Klientowi się wydaje, że to się lepiej będzie sprzedawać. Jak tam będzie jakaś osoba, którą dzieci uwielbiają, bo oglądają TikToka albo jakieś rolki, coś tam. [43:13.48 → 44:25.73] A: Ja właśnie a propos tego dam przykład. Przyjechała taka, ja internetowo przepraszam, jestem jak córka mówi dziadem, to prosili, żebym ona zagrała coś u mnie, w tym reżyserowałem film, taką dość dużą produkcję. Zorientowałem się, że to jest Fundusz Chiński po literach. Wszystko Amerykanie robili dla Chińczyków, wyłożyli tylko kasę. Po literach się zorientowałem. Na napisach, na domach, że to jest w Chinach. No to chciałem, żeby zagrała ta dziewczyna, która jest w internecie bardzo popularna. Ale ja, słuchajcie Państwo, nie byłem w stanie od niej wydobyć trzech zdań. Nie była w stanie, ja nie mówię o jakimś zagraniu czegokolwiek. Mówię, dobra, to niech gąskę zagra, dobra. I cały czas taba, taba, taba, taba. A mówię, słuchaj, posłuchaj jeszcze raz, jak ta gąska mówi. Ja tam coś chciałam, to dam tego. Taba, taba, taba, taba. Mówię, czy ty słyszysz coś? I z reguły musimy przy takich mniejszych, zrobiłem coś takiego, słuchaj, dobrze, fantastycznie, świetnie. Słuchaj, nagramy to później kim innym, dobra? Dobra, nie ma sprawy, fajnie, bardzo dobrze, bardzo fajnie było, dziękuję ci, świetnie. I ona jej tam w ogóle nie ma, ale teoretycznie... Ona nie ma, jakby [44:25.73 → 44:27.97] B: nie mają prawa umieć, prawda, bo coś innego robią. [44:27.97 → 44:39.73] C: Trochę mnie to nie dziwi, bo być może oni się utożsamiają z tym, że... ich głos taki zupełnie nie aktorski, w sensie po prostu to kim są, że to jest ten nośnik. [44:39.91 → 44:48.23] B: Wiesz, nie byłoby problemu, bo rzeczywiście czasem mają jakieś charakterystyczne głosy, tylko czasem trudno wydobyć interpretację jakąkolwiek. [44:48.39 → 44:48.63] A: No tak. [44:48.69 → 44:55.73] B: I to jest problem. No i to nie mamy się, no ale takie są czasy. Nie ma o czym gadać. My się musimy z tym zmierzyć. [44:56.93 → 45:04.71] C: Jak to się dzieje, że się czasami nie pamięta tych swoich ról dubbingowych? Bo niejeden raz słyszałem o przypadku, że nawet ktoś... [45:05.55 → 45:06.81] B: Dziwi się, że grał. [45:07.33 → 45:15.09] C: Ale w taki sposób, że skonfrontowana z tym nagraniem to nie rozpoznaje. To jest dla mnie już dziwne. Skąd to się bierze? [45:15.53 → 45:43.82] B: To jest taki program na YouTubie, dziewczyna młoda, co wymyśliła parę lat temu, to super pomysł był, tak zwany Widzę Głosy. I my tam wszyscy, zaczynała od tych najstarszych, pewnie tam trafiliśmy na początku. I ona była świetnie przygotowana do tego spotkania, I zadawała mi pytania na temat postaci, którą grałam. I widziałam tylko, jak jej się oczy rozszerzają. Bo ja mówię, nie pamiętam, nie pamiętam, nie wiem. [45:43.92 → 45:44.12] A: Tak? [45:44.24 → 46:00.34] B: O, super, pokaż. I po prostu przy ilości postaci, którą wykonaliśmy i produkcji... Mamy kolegów, którzy są świetni i pamiętają. I ja nie pamiętam w ogóle. I rzeczywiście czasem się nie rozpoznaję. [46:01.39 → 46:02.27] C: A rodzina na przykład? [46:03.63 → 46:04.65] B: Nie pytam rodziny. [46:05.03 → 46:28.50] A: Nie, nie, bo to nie było wnuczek. O, dziadek. O, dziadek. O, dziadek. On się przyzwyczaił. Ja czasem mówię, kurczę, kiedy ja to grałem? No tak, ale zobacz, dzisiaj mieliśmy tutaj, spontanicznie. Anka wspomniała o Smurfach. Ja po prostu zapomniałem. Przypomniałem, że w tej pierwszej te dwie postaci robiłem w ogóle z tym starym kompletem. [46:28.80 → 47:14.88] B: Wiesz, my korzystamy, nie da się ukryć, że praca przy dubbingu to nie jest nasza prywatna twórczość. Dostajemy materiał, dostajemy postać, którą nagrał szlachetny kolega z jakiegoś kraju, który coś sobie wymyślił i my idziemy jego głosem. Spróbujemy naszym językiem, tylko polskim, ale zmierzamy do tego, żeby to było bardzo podobne. Kiedyś, była nawet przy castingach do bardzo jakichś ważnych filmów, wysyłało się głosy i oni tam sprawdzali na potencjonometrach, czy takie same fale są. To miało być tak bardzo podobne, troszkę z tego zrezygnowali. Więc może to ucieka potem w pamięci, bo człowiek tego nie stworzył. [47:15.20 → 47:31.62] A: A, w ten sposób. Ale wiecie, to było kiedyś, ja widziałem taką produkcję, gdzie aktorzy, którzy nagrywali tam, angielscy, w ogóle nie grali do postaci, tylko filmowali ich cały czas usta. [47:32.04 → 47:33.44] B: No bo tak jest na początku, tak. [47:33.70 → 47:37.58] A: Filmują usta i później dopiero rysują, dopiero to. [47:37.74 → 47:38.84] B: Animacje potem robią. [47:39.54 → 47:48.84] A: To co my musimy wyorać tą katorżniczą robotę, to oni czasami nie byliby w stanie po prostu. Naprawdę, prawda Aniu? [47:48.88 → 48:00.94] B: Tak, tak, bo aktor jest wybrany, on sobie nagrywa, interpretuje, dopiero potem do tego rysują. Znaczy potem są zapraszani na poprawki jakieś. My tak mamy właśnie przy animacjach polskich. [48:00.98 → 48:03.46] C: A jak dużo jest animacji polskich takich? [48:03.66 → 48:11.54] B: To nie jest jakaś powalająca ilość, szczególnie, że bardzo długo trwa produkcja, bo to jest kwestia finansowa. [48:12.10 → 48:14.36] C: Pewnie koprodukcje, to są w ogóle jakieś międzynarodowe? [48:14.36 → 48:31.14] B: Tak, jak są koprodukcje, to jest jeszcze lepiej, bo mają jakieś wspomożenie finansowe, ale jak to jest tylko Polska, no to zanim oni biedacy pozbierają kasę i zaczną rysować, to my jeden odcinek nagramy, dwa, potem jest przerwa pół roku. Gdzie do serii całej, jak my dostajemy 12 odcinków i w tydzień nie nagrywamy. [48:31.14 → 49:46.11] A: Ale są też, wiecie co, są takie produkcje, do których podkładałem głos i mam olbrzymi szacunek do tego, że Anglicy to robią, że tam są budowane te lalki wręcz i to trwa robota. To była cała seria, nie wiem, czy państwo pamiętają, Wallace i Gromit, taka seria. To są Oscarowe rzeczy, które dostały Oscary i oni to robią. To jest katorżnicza robota. Katorżnicza filmową metodą to robią, te wszystkie. To trwa czasami 8-9 miesięcy robota nad taką bajką. Zanim to zanimuję, to też jest czasami taka artystyczna też dłubanina się, ale jest to doceniane. Ja pamiętam, że dorobiliśmy, to rozmawiałem z tymi producentami, którzy przyjechali, to powiedzieli, że z reguły te rzeczy dostają Oscary. Chociaż są też takie, zanim braliśmy też udział w takich oscarowych produkcjach, na przykład jak robiliśmy Happy Feet tu pod Małych Stóp, to są to kapitalne. Ja w Szreku, jak robiłem pierwszy raz, Później robiłem tego księcia, ale ludzie paradoksalnie pamiętali mnie z małej bardzo roli. Królewna Fiona. Robiłem lusterko w pierwszej części. [49:46.23 → 49:47.47] C: A potem księcia, okej. [49:47.61 → 49:58.93] A: Później w drugie lustro i tego, ale to czasami są fajne małe role, które są tak impulsywne, takie oryginalne, inne, że się pamięta te małe właśnie. [49:59.13 → 50:15.03] B: A mnie najbardziej śmieszy, że w Szreku jestem wymieniana jako Smoczyca. Ja tam nie powiedziałam pół słowa, bo wszystko było w tonie. Wszystko było po prostu w tak zwanym tonie międzynarodowym. Może mruknęłam, nie wiem, ale jestem w smutek. Super. [50:15.09 → 50:27.21] A: Ale to tak, są takie fuchy. Jak byśmy w Jaskiniowcach pracowaliśmy nad Jaskiniowcami, połowa obsady niestety już się spiachł, niestety. No tak, Mieciu Morański, no to tak... [50:27.21 → 50:27.91] C: Mówimy o Frinstonowie, tak? [50:27.91 → 50:29.95] A: Frolokjalnie powiedziałem, rzeczywiście i... [50:29.95 → 50:30.65] C: W Frinstonowie, tak? [50:30.71 → 50:49.53] A: Tak, w Frinstonowie, tak. No niestety już... z fantastyczni koledzy, no to ja tam robiłem tak jak Ania, dlatego przypomniałaś mi właśnie, tego dino robiłem tam, same efekty tego smoka, no to on tam nie mówił, tylko po prostu efekty same były, połowa w tonie, a tak jak mówisz, połowy nie musiałem robić, ale to czas. Przypominają się takie fajne rzeczy. [50:50.59 → 51:02.31] C: Czy państwo może macie pytania, komentarze? Jest na sali mikrofon, więc można przekazać, tylko proszę się zgłosić, jeśli ktoś chce spytać o coś. O, mamy. [51:07.21 → 51:15.39] A: Trudna sztuka, proszę państwa, ten dubbing się okazuje, prawda? To nie jest tak wszystko... Słucha się fajnie, a to tak... Nie jest tak łatwo. [51:15.51 → 51:18.87] C: Za to rozmawianie z ludźmi, którzy zawodowo mówią, jest bardzo przyjemne. [51:19.25 → 51:21.13] B: Ale to, że wy chcecie tego słuchać, to jest cud. [51:22.57 → 51:24.23] A: Proszę. Dzień dobry. [51:27.25 → 51:32.77] C: Głośniej może albo... [51:32.77 → 51:34.99] A: Jak nie da rady, to głośniej, pan. My słyszymy. [51:35.33 → 51:36.63] C: Tu jest dobra akustyka w teatrze. [51:36.97 → 52:14.11] A: Dzień dobry. Ja może nie tyle pytanie co taki półsłowa komentarza do tej kwestii, że państwo nie pamiętają tych ról. Proszę zapytać tłumaczy ile oni zapamiętali z tego co dzisiaj powiedzieli. Powiedzmy, że miałem jakiś kontakt z tłumaczeniem symultanicznym i tam jest podobna kwestia. Człowiek wychodzi po spotkaniu, po które tłumaczył godzinę, wymieniamy się tak jak państwo tutaj. O czym to było? Nie wiem. Słówka sobie przygotowałem, no to je kojarzę, ale o czym oni rozmawiali? Nie mam pojęcia. [52:14.31 → 52:15.53] B: Ja bardzo panu za to dziękuję. [52:15.95 → 52:31.19] A: Bo jest taki przepływ po prostu informacji, państwo się skupiają, to co pan tłumaczył, tu tekst, tu obraz, tu słuchawka, tu jeszcze trzeba zagrać. Treść tak naprawdę, to ona gdzieś tam płynie, ja się skupiam na czymś innym. [52:31.57 → 52:32.51] B: Tak, tak, to prawda. [52:33.55 → 52:49.71] A: Więc to jest jedna rzecz, a druga rzecz, z mojego doświadczenia jako dziecka w latach 90-tych, chciałem powiedzieć, że z mojej perspektywy były dwie najpopularniejsze aktorki, które były wszędzie w dubbingu. To była pani Apostolakis, nazwisko nie do pomylenia. [52:49.97 → 52:52.35] B: Tak, super, miałam nazwisko pod względem. [52:52.57 → 52:53.69] C: Też potwierdzam, że zapamiętałem z napisów. [52:53.69 → 52:58.89] A: I niejaka Inni, która zawsze... Grali ci wszyscy ludzie, pani Apostolakis i Inni. [53:00.29 → 53:00.95] C: Tak, tak. [53:01.39 → 53:01.97] A: Dziękuję bardzo. [53:01.97 → 53:10.11] C: Ja bym coś bardzo podobnego zawsze opowiadał, bo praktycznie jako dziecko się słyszał. Miriam Aleksandrowicz, Anna Apostolakis to dwie charakterystyczne takie właśnie. [53:11.11 → 53:16.83] A: Coś takiego jest, że ja, myśmy grali na przykład, bo te animki, co wspomniałem, bardzo lubiłem tę postać. [53:17.15 → 53:17.91] C: Tasior właśnie, tak? [53:17.91 → 53:32.60] A: Tak, trzy lata, ale później robiliśmy bajkę we trzy osoby, której nienawidziłem. Robiliśmy to kilka lat. Jola Wilk, taka dziewczyna i Tomek Kozłowicz, we trójkę robiliśmy. To się nazywało Animaniacy. I ten mój, ten jeden z tych... [53:32.60 → 53:33.96] C: Podobna nazwa arcylina jeszcze. [53:35.30 → 53:58.36] A: No tak nie lubiłem cholera tej myszy, że po prostu szlak mnie trafiał. Wiecie państwo, trzy lata mówię, o Jezu, a co my gramy dzisiaj? Animaniaków, o Jezu. I przychodzili w masterze, to robiliśmy. I to było chyba z pięć lat. Naprawdę, bo tam to przychodziłem, tak to jest, że niektóre rzeczy się bardzo lubi. Też tak pewno miałaś Aniu, że niektórych nie lubiłaś, prawda? [53:58.78 → 54:00.34] B: Pewnie tak, ale już pamiętam. [54:00.44 → 54:03.78] A: No ja pamiętam, bo tak nie znosiłem, jak się grało to pięć lat. [54:04.04 → 54:39.99] B: Ja miałam super postać w Zmyślonych Przyjaciółach, Pani Foster. Taki był serial, młodzi ludzie to akurat oglądali, to było super. Ja grałam kurę. Kura nie mówiła nic słowem, mówiła koko, za to miała monologi. I nie dało się tego zagrać avista, tak jak nam się zdarza, jak znamy postać, to rzeczywiście po prostu ruszamy. Ale kura miała rytmy, ona mówiła koko, koko, koko, koko. Trzeba było wszystko obejrzeć. I to była jedna z trudniejszych wypowiedzi moich. [54:40.13 → 54:58.80] A: Ale kury są najbardziej fantastyczne. Ja teraz w najnowszej produkcji takiej, to świniak zawodowiec. To do kina weszło teraz. Piotrek Adamczyk gra tego Prosiaka. Socha gra Słonicę. Ja gram w koguta. Właśnie to są najbardziej wdzięczne te ptasie, to są w ogóle... [54:58.80 → 55:01.61] C: Ale takiego koguta takiego nie ma. [55:01.70 → 55:19.97] A: Wszystkie się kochają kobiety, oczywiście. Ale to rzeczywiście. I te kury, i te koguty są... Chociaż tak jak Ania, podobny stopień trudności miałem. Do kina taki wszedł film Alladyn. To tak papugę robiłem. No to właśnie dokładnie też trzeba było intencje oddać w tych wszystkich... [55:19.97 → 55:23.43] C: A oboje się w psach też w miarę wyspecjalizowaliście. [55:23.71 → 55:29.03] B: Tak. Właśnie cała frajda dubbingu polega na tym, [55:29.41 → 55:35.75] C: że możemy się... Do psa się podchodzi jakoś... Jak się wczuć w danego psa? [55:35.83 → 55:37.07] B: Nie, one są uczłowieczone. [55:37.11 → 55:38.87] C: No tak, tak, czyli trochę tak jak... [55:38.87 → 56:13.61] B: Nie, jak do postaci zwykłej, ludzkiej, tylko przeważnie, nie wiem, jest to dziecko. Tak jak w Psi Patrolu, to wszystkie te psy w oryginale są grane Psy, same psy. Przez dzieci i ja im bardzo współczuję, bo dzieci rosną. My mamy w obsadzie chłopca, tam jest młody człowiek, rider i rzeczywiście gra go od zawsze, a my to robimy od 2010 roku. No strasznie długo psi patrol leci. I już tych rajderów mieliśmy kilku, bo oni sobie grają. [56:13.89 → 56:14.75] A: To jest właśnie problem. [56:15.43 → 56:33.63] B: A tam przychodzi mutacja i do widzenia i następny rajder. Za to psy są cały czas te same, bo nam się głosy, znaczy po prostu utrzymujemy te głosy. No i właśnie gramy dziecięcymi głosami. A rajder musi się zmieniać. [56:33.69 → 56:34.31] C: No tak. [56:34.83 → 56:35.89] B: Bo się chłopczyk starzeje. [56:36.12 → 56:37.03] C: A twoje psy? [56:37.66 → 57:33.52] A: Ja z reguły mam tak, że ptaki bardzo zawsze lubiłem. Jakoś tak się składa, że jakieś i w tych Lannetiusach te sępy wszystkie uwielbiałem. Tam są tak dowcipne te postaci. Chociaż różne. Ja jak patrzę, tak se przypomina właśnie teraz. Jakieś Jinxa robiłem. Przecież też nawet śpiewałem tam. Tym później nie było kiedy. Ale rzeczywiście dużo tych sępów. Jakieś to prześmieszne. Tak dowcipnie to jest. Zwierzątka też na przykład był taki... -"Skok przez płot", to się nazywało. Superfilm dla dzieci. Okazało się, że tę rolę, co ja robiłem, tego R.J., tą główną, to robił Bruce Willis. Ogólnie mówię, że takie to duże wyzwania były. Czy właśnie tą, kiedyś robiłem taką bajkę chińską, co mówiłem, że Amerykanie to robili wszystko, po napisach poznałem, że Chińczycy wyłożyli, to tam były koty z kolei. O kotach. Teraz sobie przypomnę, też jakąś robię. gdzie koty, także bardzo dużo zwierząt robimy, Aniu, prawda? [57:33.66 → 57:35.70] B: No bo animacyjnie zwierząta są fajniejsze. [57:35.88 → 57:37.44] A: Tak, dużo bardzo robimy zwierząt. [57:37.56 → 57:53.00] C: No dobrze, to animacje, a filmy, to różnie się mówi, aktorskie, ludzkie. Po co tam dubbing i czy on jest łatwiejszy czy trudniejszy niż w animacjach, to wychwycenie ust, jak to postrzegacie? [57:53.66 → 58:05.21] B: Ludzki tak zwany, czyli aktorski film jest zawsze trudniejszy. Bo musimy jednak dopasować się do... Przy animacji można sobie pofiglować głosem. [58:05.23 → 58:08.55] C: Chociaż te dzisiejsze animacje to mają bardzo dobrze porobione usta, mi się wydaje. [58:08.77 → 58:39.32] B: Ale nie, synchron nie jest problemem. Synchron nie jest problemem. Bardziej jest problemem oddanie aktorskie. Bo w animacji, mówię, można sobie skorzystać z umiejętności głosowej. A tutaj trzeba się jednak bardzo połączyć z emocjami, z fizycznością aktora, żywo grającego. Żeby nie odstawało, żeby nie było takiej skuchy, że jakiś tam jest... Czyli wręcz [58:39.32 → 58:43.68] C: tak, że nie wiem, tak już powiem łopatologicznie, że gruby gra grubego? [58:44.27 → 58:47.71] B: Prawdę powiedziawszy, jest coś na rzeczy, bo [58:47.71 → 58:51.75] C: człowiek duży inaczej rezonuje. [58:52.11 → 59:53.56] A: Ja grałem dużo, w większości dużo czarno-skórych grałem też, podkodałem. Ja mam dużą skalę i w związku z tym, chociaż czasami dowcipnie patrząc, wsadziłem się na minę, bo nie wiedziałem serialu, nie obejrzałem jako aktor. Okazało się, że nam później śpiewa. A praktycznie całą rolę jechałem... W zasadzie całą rolę graliśmy tak. On grał tak. Później przyszła piosenka, żeby śpiewać. To było trochę gorzej z tym. Wiecie państwo. Cała główna rola i on cały czas tak jedzie. To troszkę było gorzej. Czasami tak się wsadzimy na minę. Teraz skończyłem bardzo interesującą produkcję ludzką za Marka Rufalo. Myślę, że to nie puszczą, bo to jest taka parafraza do Trumpa, do tego świata dziwnego, szalonego i on tam nawet ma taką sztyczną szczękę założoną i włosy, cały czas poprawia, słuchajcie... [59:53.56 → 59:54.46] B: A to aktorski czy animacja? [59:54.46 → 59:58.84] A: Aktorski, ale genialny film. Ale boją się puścić, bo to ja robiłem... [59:58.84 → 01:00:01.18] C: A Roger Trumpa ty grałeś jako aktor, tak? [01:00:01.22 → 01:00:11.22] A: Tak, tak. Ja miałem rzeczywiście tę przyjemność, że ten Kanał Plus, Miałem takie wyzwanie, że podkładałem za wybitnych, fantastycznych aktorów. [01:00:12.62 → 01:00:28.84] B: Aktorzy bardzo lubią grać w aktorskich filmach, bo to jest inne wyzwanie. Jest jakaś taka możliwość oddania jeszcze swojego talentu. Byłoby fajnie, gdybyśmy mogli więcej. Byłoby fajnie. [01:00:28.88 → 01:00:40.92] C: Zastanawiam się właśnie z odbiorcami, bo chyba ta grupa wiekowa osób, które już są przyzwyczajone do napisów jest spora, ale wciąż pewnie najmłodsi, najstarsi potrzebują tego dubbingu aktorskiego. [01:00:41.06 → 01:00:42.14] B: Tak, oczywiście, że tak. [01:00:42.50 → 01:01:11.98] A: To jest teraz niezbędne i te czołowe produkcje, ja po prostu mam skazę zawodową. Zawodową podobnie jak Ania. Jak patrzymy, to czasami szlak nas trafia, bo bym udusił tych reżyserów. Jeden jest pan, który reżyseruje, ewidentnie przereklamowany z radia, który grał. i po prostu to, co robi młodym aktorom, ja bym go udusił za to, bo ja z nim nie pracuję. Powiedziałem, że nie pracuję z tym panem, bo on robi coś takiego, że jest na przykład zdanie z offu. [01:01:12.00 → 01:01:13.92] B: Z offu, czyli za sceny. [01:01:14.14 → 01:01:52.55] A: Że nie widać postaci. Czyli tak jak wy na początku tego spotkania. I to jest dla aktorów bardzo proste, dla aktorów grających to jest proste. To w zasadzie pach, pach, siedzi, nie trzeba robić tak zwanej układki, wsadzać w synchron. I on to, poprawia 18 razy. Tych aktorów, szczególnie młodych, bardzo spina. Oni nie wiedzą już, co mają robić. Ja poprosiłem, że po prostu do niego nie przyjeżdżam, bo nie będę poprawiał coś, co wiem, że jest za drugim, trzecim, czwartym razem jest fantastyczne. Za dziesiątym robi się już nie do słuchania, bo my się przestajemy za dwunastym razem słyszeć. No to też są takie Ale rzeczywiście [01:01:52.55 → 01:02:21.40] B: jak sobie pomyślę o dubbingu aktorskim, to sama nie wiem do końca, czy to jest fajne nie znać głosu Al Pacino, Brada Pitta, De Niro czy kogokolwiek. No bo jeżeli oni w zachodnich tych państwach, gdzie grają dubbing, no nie mają szansy poznać. Chyba, że tam jest przełącznik, że można sobie obejrzeć w oryginale. [01:02:21.42 → 01:02:23.80] A: Właśnie Niemcy, Czechy, Włosi... Mają w oryginale. [01:02:24.22 → 01:02:31.02] B: Dobra, to to jest rozwiązanie, żeby sobie posłuchać. No bo jednak aktor tam rzeczywiście jest utożsamiany z dźwiękiem. [01:02:31.20 → 01:03:43.29] A: Ale jeszcze jest coś takiego, bo ja miałem przyjemność kiedyś robić tak zwany wzorzec. Czyli w jednym studiu nagraliśmy dużą scenę aktorską, było to karkołomne zadanie, bo było olbrzymie wyzwanie, bo tyle właśnie było aktorskich, bardzo aktorska scena i tam było mnóstwo tak zwanych efektów aktorskich. I myśmy to zrobili tak, żeby można było pokazać, co to znaczy wyższa szkoła jazdy, jak ja to w slangu nazywam, że, że nie ma żadnych, że nie widzisz tych szwów żadnych. że tak jest wszystko zrobione, bo on tam, jak rozmawiam, nawet w dialogu bardzo dynamiczne sceny były i wszystko trzeba było, właśnie to co Ania mówiła, te wszystkie... I mówię o zagraniu też, intencji i tak dalej, ale wszystkie te intencjo-dźwięki, tak dalej, żeby to wszystko zmieścić, było to bardzo dłubane, żeby pokazać, jak można to zrobić, żeby nie było, że można to zdubbingować. I to wszystko jest świetnie zagrane, technicznie i aktorsko. To też nie jest, nie zawsze idzie w parze. [01:03:45.10 → 01:03:47.90] C: Czy jeszcze jakieś pytania państwo macie? [01:03:48.52 → 01:03:54.14] A: Nie zagadaliśmy państwa. Dzień dobry. [01:03:54.62 → 01:05:51.57] B: Wspomnieli Państwo o riderze i o młodych głosach. I ja tak mam pytanie w imieniu właściwie mojego syna, który nie jest obecny, nie mógł tutaj przyjść, a bardzo jest zainteresowany dubbingiem. Co mógłby taki młody chłopiec zrobić, żeby wejść w światy dubbingu i ewentualnie przećwiczyć ten głos, żeby on był sprawny? A ile ma lat? 12. No to taki ostatni moment, za chwilę będzie miał mutację, więc znowu nie załapie się na rajdera. Przede wszystkim gramy z dziećmi. Mnóstwo filmów jest granych przez dzieci, mnóstwo postaci. W pewnym momencie się to po prostu zmieniło. Przyszedł klient, który zaczął wymagać, żeby głosy dziecięce były obsadzane dziećmi. Dzieci grają fantastycznie. To jest oczywiście trudna praca, bo trzeba prowadzić, trzeba pomóc. Ale te dzieci, które trafiają, są naprawdę super. I przyjeżdżają do nas i dziewczynka z Lublina przyjeżdżała, i z Konina. Tylko to już trzeba mieć naprawdę w sobie dużą chęć pracy, bo to jednak trzeba dojechać. Jak to jest serial, to trzeba przyjechać po wielokroć. Jak jest film, to jest prostsza sprawa. Na pewno można wysłać gdzieś głos, albo wpaść do Warszawy i udać się do studia wcześniej, umówić się na przesłuchanie. Tak, tak, tak, my przesłuchujemy dzieci, bierzemy, ponieważ właśnie one wyrastają, więc cały czas potrzebny jest narybek. Nie, castingi nie są ogłaszane, chyba że jest jakiś film, w którym na przykład są muzyczne postaci śpiewające, to wiem, że akurat nie miałam takiej okazji, ale sięgają po dzieci, które występują albo w tych konkursach. [01:05:52.11 → 01:05:59.61] A: Chciałbym jeszcze tylko jedną rzecz nadmienić. Walczymy cały czas o to. To są, powiem Państwu, tak żenujące pieniądze. [01:06:00.79 → 01:06:03.59] B: Ale myślę, że w wieku 12 lat to nie chodzi o pieniądze. [01:06:03.69 → 01:06:09.82] A: Ja mówię, żebyście Państwo też wiedzieli o tym, że to są też tak Podróż [01:06:09.82 → 01:06:16.41] B: się nie zwróci, za co satysfakcja gwarantowana. [01:06:18.24 → 01:06:20.26] A: Ale tak wolałem tylko nadmienić troszeczkę. [01:06:20.47 → 01:07:05.07] B: Nie dziwi mnie jak ktoś przyjeżdża, bo jeżeli dziecko ma taką ogromną chęć i potrzebę, to w ogóle nie ma problemu, a na pewno współpracujemy. Trudno mi powiedzieć, bo najpierw musiałby stanąć przed mikrofonem i zobaczyć, czy to w ogóle działa. Bo w domu hoho, to jest w ogóle talent taki, że nie wiadomo jaki. A mikrofon powoduje totalny paraliż. Mikrofon, studio małe, słuchawki, człowiek jest tam zgubiony, więc czy będzie odwaga? I trzeba by było to najpierw sprawdzić, czy jest o co walczyć. Bo jeżeli tak, to wtedy wymyślimy takie ćwiczenia, że będzie sobie siedział i ćwiczył. Na pewno dykcję może ćwiczyć. [01:07:05.95 → 01:07:08.15] A: Książeczki są określone. [01:07:08.15 → 01:07:20.07] B: Dużo czytać na głos. Dużo, bo to jest podstawa, żeby była biegłość przed oczami i w mowie. Ale proszę dzwonić, może nam się uda. [01:07:20.71 → 01:07:22.09] C: Czy jeszcze pytania są? [01:07:22.71 → 01:07:26.11] B: Tak, ja mam pytanie. Słyszymy, słyszymy, proszę nie biegać. [01:07:26.93 → 01:07:27.77] A: Słyszymy naprawdę. [01:07:29.19 → 01:07:35.93] C: A nie, bo w internecie ludzie słuchają, więc... [01:07:36.46 → 01:07:59.70] B: Czy mają Państwo taką predyspozycję, żeby tak świetnie robić głosy, czy przyczyn prywatnych ulegają Państwu też pokusie, żeby kręcać znajomych i czy ewentualnie z nimi trzeba powiedzieć ciekawe anegdoty? I drugie pytanie, czy mają Państwo taką unijoną osobę, dosyć rozpoznawalną, którą Państwo potrafią genialnie zrobić głosem? [01:08:02.13 → 01:08:21.57] C: Ja tylko powtórzę, żeby dotarło do naszych widzów internetowych. Czyli pierwsze pytanie było, czy wkręcacie jakichś znajomych w życiu prywatnym, korzystając ze swoich umiejętności, a drugie, czy jest jakaś osoba publiczna, którą możecie udawać właśnie umiejętnie, popisowo. [01:08:22.35 → 01:11:12.51] A: Ja teraz będę miał duże wyzwanie w jednym z teatrów. Idę 30. na spektakl. Wiem, że jest bardzo dobry i tam jest kilku trenerów, będę musiał sportowych udawać, powtarzać. Dlatego już przygotowuję się, bo 30-go idę obejrzeć, a od września wchodzę w tę sztukę. Garnizoni sztuki, będzie tam na pewno gmoch, będzie na pewno górski. Czasami się wygłupiamy tak, że z Borysem Szycem się tak kumplujemy, byliśmy razem w teatrze obok. Myśmy przez moment się wygłupiali. jak mieliśmy czas, żeby być razem, w sensie przy odrazie sztuki. I myśmy nagrywali takie dziesięciosekundowe rzeczy, tak kolokwialnie mówię, z dwóch cymbałów takich, którzy komentują rzeczywistość. I myśmy... Borys zrobił takiego zeza, a ja grałem takiego właśnie, tak dziesięć sekund i to a vista szło. I fantastyczne było to, bo słuchajcie, to było w ciągu... w ciągu doby ja miałem już 600 tysięcy czy więcej w ogóle, To oglądało, to TVN chciało nas kupić, tylko nie mieliśmy czasu razem, żeby nas zebrać razem. I ja robiłem takiego, coś co zobaczyłem kiedyś przy jakiejś produkcji serialowej. Usłyszałem pana, który nagle mówił o tym... Panie pana, przykro mi, przykro mi. Pięćset złotych prywatnej metrówy. Panie, ja nie wiem, jak to będzie. I on mówił takie... Panie pana, panie pana, panie pana. Panie pana, pięćset złotych prywatnej metrówy. Ja, przykro mi, panie pana, siedzę, panie pana, siedzę, panie pana, jak to, nie wiem, jak to, panie pana, zobaczę, panie pana, będzie. I myśmy to, ja zrobiłem z tego mrymana. I to można czasami zobaczyć mrymaniak. I myśmy to normalnie. Przychodzę mrymana, pan siedzi mrymana, siedzę mrymana w Lublinie, mrymana na scenie. Obok mrymana Ania, Ania Apostolakis, mrymana obok drugiego kolega. Mrymana patrzy, ekipa mrymana siedzi. Mrymana pani, druga pani, mrymana pan. Mrymana, mrymana, mrymana, mrymana. I Borys się w to wcinał. Mrymana. Kurwa, myrmana są, jest grane, jakaś myrmana sytuacja, ciemno, co chwilę myrmana światła są. I myśmy to komentowali, czasami aktorzy nam wchodzili w drugim planie, Krzysiu Kowalewski, Michał Łoski, Zapasiewicz, no fantastyczne to było. To czasami, mówię, czasami się wycinamy, czy dzwonię do komuś domofonem. Halo, proszę pana, jesteś u pana, bo węgiel przywieźli na dole. Jak, jak? Bo ja nie wiem... No jest węgiel i wrzucili mnie na dole, nie wiem czy... Wrzucili mnie na dole, no. Mam jechać czy nie? Patrz, chodzi... Bo jak płaczę na co ja nie będę, ja wyrzucę coś, a to mi nie wyjdzie, to do klatki. I czasami tak żartujemy komuś tam, wkręcamy, nie? A to się bawimy oczywiście. [01:11:13.90 → 01:11:35.11] B: Nie, nie mam takich doświadczeń szalonych jak... Z węglem, nie? Z węglem, nie. I niestety nie mam też umiejętności odtwarzania głosów, nie wiem, może tak charakterystycznych jak na przykład pani Senyczyn. Musiałabym poćwiczyć. Ale wychodzi mi z tego, że nie ma tego aż tak bardzo we mnie. Musiałabym to sobie przećwiczyć. [01:11:35.15 → 01:11:37.07] A: To są aktorzy, które mają umiejętności takiego... [01:11:37.07 → 01:12:06.22] B: Tak, parodystyczne, cudownie, cudownie. I zazdroszczę im tego bardzo. Ale jedyna rzecz, jaką mi się zdarza bardzo często, to właśnie marszal z psiego patrolu. Dzwonią do mnie ludzie albo piszą na messengera kompletnie obcy. Gdzieś tam znajdują z prośbą o nagranie życzeń dla dziecka. Bo z okazji urodzin, żeby marszal przemówił. Ja to po prostu wykonuję z ogromną radością. Nie mam problemu, bo robię to za darmo. [01:12:06.73 → 01:12:23.67] C: Kiedyś rozmawiałem z Piotrem Adamczykiem, który mówił, że ponieważ grał z Ygzaka McQueena, to właśnie bardzo często miał takie prośby, szczególnie od znajomych, żeby głosem z Ygzaka McQueena przekonał dziecko, żeby coś zjadło na przykład. [01:12:24.19 → 01:12:26.57] B: Tak, właśnie dokładnie też mam takie. [01:12:27.35 → 01:12:28.61] A: Na te sekretarki też mamy. [01:12:29.01 → 01:12:32.22] B: I to jest śmieszne, wykonujemy to, To [01:12:32.22 → 01:12:40.96] C: jest rodzaj takiego dowodu jednak niesamowitej przyjaźni z waszymi głosami. Czegoś takiego, że te głosy są po prostu bardzo ważne. [01:12:41.34 → 01:12:47.84] B: Ja tylko zawsze proszę, żeby nie pokazywali dziecku mojego zdjęcia. Bo mu się świat zawali. [01:12:48.04 → 01:12:50.26] A: Kto to? [01:12:50.36 → 01:12:51.52] B: Kto to jest ta kobieta? [01:12:51.86 → 01:14:04.26] A: Piotrek Goncorski, kiedyś był syn jego, jak był mały, był taki serial, teraz sobie przypomniałem. To się nazywał Kleszcz. Taki agent, taki dwóch agentów. Ja musiałem po prostu na sekretarki do tych telefonów, bo ja tego kleszcza głównego robiłem, tego takiego dzielnego z takimi bojownikami, w zasadzie Supermana. Ja musiałem to po prostu nagrywać non-stop na sekretarki. Ale czasami też proszą moje koleżanki, żeby nagrać tak... Halo? Dzień dobry, tu telefon pani Małgorzaty. Pani Małgosi nie ma. Jest w tej chwili w łazience i za rogiem rozmawia z koniem pana Radomińskiego, zaraz wraca. Zostaw wiadomość. Nagrywamy takie wiadomości czasami. To koleżanki proszą właśnie tym głosem plejbojowskim, żebym nagrywał tak. Jestem tutaj, czekam na ciebie. Odbiorę po 19. Czasami tak nagrywamy albo właśnie, hello, po 17 odbieram, a po 23 również. Czasami tak nagrywamy, tak na sekretarkie. Zabawimy i wygłupiamy oczywiście. [01:14:06.08 → 01:14:15.18] C: Piękne. Czy są jeszcze pytania? Bo dobrze idzie. W zasadzie to państwa pytania. [01:14:15.24 → 01:14:18.28] A: Państwo nas zainspirowali troszeczkę do takiej zabawy. [01:14:21.19 → 01:14:26.87] B: No, ale proszę powiedzieć mi, czy państwo lubicie właśnie dubbing w ludzkich filmach? [01:14:26.95 → 01:14:28.15] C: A właśnie, z tym lektorem i dubbingiem. [01:14:28.15 → 01:14:30.37] B: Bo mnie to interesuje zawsze, jak bardzo... Nie. [01:14:31.05 → 01:14:31.59] A: Ja też nie. [01:14:31.77 → 01:14:33.31] B: No właśnie, no właśnie, właśnie. [01:14:33.79 → 01:14:46.62] A: Ale wiecie państwo, to z Anią mamy tak zwaną skazę zawodową. I dla mnie ten dubbing musi być absolutnie topowy, najwyższa półka. Jak jest to robione? [01:14:46.98 → 01:14:47.66] B: Na szybko. [01:14:47.86 → 01:15:14.39] A: Ja widzę wszystkie te błędy, niedobranie głosu, inna intencja, brak kropek. Ja jestem przeczulony, mam skazę zawodową. każdą partaninę od razu odróżniam, a to często jest, szczególnie w tych takich serialach, tych młodzieżowo takich, nie jestem w stanie. Tabadabadaba, tabadabadaba, tabadabadaba. Każde zdanie jest takie samo, po prostu odpowiedź, no to nie ma tak w życiu. No tak, dlatego po prostu szlak mnie czasami trafi. [01:15:14.39 → 01:15:26.91] B: Myślę, że gdyby to było wykonywane tak jak w latach 70., o czym mówiliśmy na początku, to, no to byłoby super, ale nie ma na to ani czasu, ani pieniędzy. [01:15:27.40 → 01:15:53.45] C: Ale wciąż, szczególnie w filmach, to potrafi się bronić, bo to akurat w Mary Poppins świetny dubbing dobrany jeszcze do starego filmu i że się zgadzają te synchrony. Bo ta moja niechęć do dubbingu w filmach ludzkich to raczej są takie wspomnienia sprzed lat, kiedy był Dubbing, który się prawie, że rozjeżdżał właśnie synchronicznie, bo był jakiś taki czas, że... [01:15:53.45 → 01:15:54.19] B: No tak, słabe to wtedy jest. [01:15:54.29 → 01:15:55.47] C: Tak, i to wtedy można się... [01:15:55.47 → 01:16:04.67] A: Ja jakby to, co Ania mówiła, że chowałem się na tym z Sagarodów Rosajtów, tam Seniukowa, podkładała Zdzisław Tobiarz, no po prostu to w ogóle... [01:16:04.67 → 01:16:04.77] B: No tak. [01:16:05.09 → 01:16:20.61] A: To w ogóle... Czy Brady Gunn tak zrobił za Klaudiusza? Chociaż jeden dubbing dla mnie jest absolutnym numerem jeden. Henryk ósmy, Mariusz Dmuchowski to robił. To jest, powiem wam, że patrząc w tej chwili z perspektywy samych moich doświadczeń... [01:16:20.61 → 01:16:22.57] B: No, ale pamiętasz, jak to wyglądało? [01:16:22.71 → 01:16:37.97] A: To były próby, próby, próby, uczenie. To po prostu genialne, no to w ogóle... Ale też fajnie, bo to trzeba było mieć warunki raz, że głosowe, góra-dół i tak dalej, wszystko. I aktorsko, no... Inna liga, inna liga po prostu. [01:16:39.31 → 01:17:09.71] C: A jak widzicie w ogóle tą przyszłość dubbingu? Bo chyba teraz w ostatnich latach dla wszelkich lektorów i aktorów głosowych największym takim, szczególnie tych, którzy zaczynają, największym takim widmem jest AI. To pewnie jest coś, o czym dużo rozmawiacie. Wy nie wiem, czy akurat się musicie bać, ale tak, żeby ktoś przez tyle lat wasz zawód uprawiał, co wy, Ja osobiście widzę duże zagrożenie, że tak już nie będzie po prostu, bo... Tak, bo [01:17:09.71 → 01:17:20.19] B: to przejmie, technika, tak. No właśnie, dlatego mówimy, że ja się boję z kolei w związku z tym, że więcej w tej chwili reżyseruję. Więc jak to przejmie... [01:17:20.19 → 01:17:21.67] C: Reżyser? Nie. [01:17:21.95 → 01:17:26.83] B: No, ale będą reżyserować, a oni to puszczą w jakąś maszynę dla mnie niewyobrażalną. [01:17:26.85 → 01:17:30.97] A: Odmłodzą wszystko. Nawet po polsku ktoś to nagra, młodszą, że tak. [01:17:31.29 → 01:17:32.53] B: No zobaczymy, zobaczymy. [01:17:32.67 → 01:18:36.33] C: Ostatnio Franczewski właśnie wszedł w Allianz z Eleven Labs, które swoją drogą jest to dosyć imponujący projekt, jak na start-up Polaków, który podbija świat. No ale myślę, że to mogło być kontrowersyjne, że Piotr Franczewski, dla tych z Państwa, którzy nie wiedzieli, użycza głos w aplikacji właśnie, która służy do odczytywania tekstu. Ja używam takich aplikacji, one są dosyć moim zdaniem przydatne, chociaż nigdy bym nie postrzegał ich artystycznie, że robię to dla przyjemności. Dokumenty takie jakieś pracowe i tak dalej, żeby coś mi czytało. Jeśli dla przyjemności audiobooka bym chciał posłuchać, to oczywiście to nie jest ta jakość. Choć faktycznie odtworzenie akurat Franceskiego wydaje się dosyć wierne. Inna sprawa, że porzuciłem to, bo zbyt dobrze wszystko brzmiało. Ja akurat jestem redaktorem w wydawnictwie, więc sobie czasami przesłuchuję coś, czy nie zredagować, czy dobrze nie brzmi. Franceski niestety za dobrze, ten udawany, jajowy Franceski brzmiał i się nie wychwytuje żadnych już błędów, więc w drugą stronę... [01:18:36.33 → 01:19:05.43] A: Ale to jest coś takiego, że ja na przykład wielokrotnie miałem propozycję jako lektor czytania. Co innego, jeżeli czytam 30 sekund, 60 sekund. Proszę bardzo. Ale ja uważam, że... Anka też o tym mówiła, że po prostu aktorów, lektorów ciągnie do interpretacji. I to jest masakra. I musimy to czytać. Ja nie mówię, żeby czytać to na biało, ale po prostu nie powinniśmy... To jest duża sztuka. Borowiec bardzo pięknie to robi, czyta. [01:19:05.43 → 01:19:06.05] B: Tak, to jest duża sztuka. [01:19:06.05 → 01:19:18.42] A: I to jest duża sztuka roboty. Ja dlatego nie chcę tego robić, żeby nie... Bo ja jestem aktorem i dużą mam pracę i chcę to... Nie chcę tego jakby... Chcę grać dalej. A uważam, uważałem, że... Jak zacznę to robić jako lektor i tak dalej. [01:19:18.60 → 01:19:19.48] C: Czytanie audiobooków, tak? [01:19:19.60 → 01:19:20.00] A: Mówi tak. [01:19:20.20 → 01:19:21.60] B: Audiobooków czy lektorów? [01:19:21.62 → 01:19:28.27] A: W ogóle tego czytania, takiego długiego. Audiobooków to jeszcze można interpretować, czasami postacie, co się dzieje. [01:19:28.27 → 01:19:30.10] B: Ale przy filmach się nie interpretuje. [01:19:30.10 → 01:20:00.51] A: Miało za chwilę znowu interpretować trochę postaci, co robią, nie za dużo oczywiście. To tak, ale jako lektor to nie, bo to musisz czytać, wchodzi ci to później. Wchodzi ci to później, podawanie na przykład, z kimś masz dialog i wchodzisz bez intencji. A to nie może też tak być. Albo to, albo to. Dlatego też tak nie robię. A to jest bardzo trudna sztuka, żeby ten lektor się nie wychodził ponad postaci. Dlatego mówiliśmy o tym, że to nie można interpretować. [01:20:01.51 → 01:20:16.56] B: Mówimy o filmach, o czytaniu, o lektorce filmowej. Bo jednak słuchamy interpretacji aktora, a on ma tylko podawać treść. Trudne to jest bardzo. Inne. [01:20:16.72 → 01:20:17.54] A: O czym innym mówimy. [01:20:17.74 → 01:20:31.50] B: Inne. Wie Pani co, po prostu ja próbowałam, zdarzyło mi się też coś tam czytać i zahamowanie, żeby, żeby nie robić interpretacji każdej postaci, to jest naprawdę. [01:20:31.80 → 01:22:24.45] A: Ja Państwu pokażę, pokażę Państwu jak, te różnice. Lektor. Proszę Państwa, jesteśmy w Teatrze Starym w Lublinie. Przed nami Pani, Pani, Pani, Pan. Siedzimy sobie, siedziska są czerwone, wszystko jest bardzo dobrze. Generalnie fantastycznie czujemy się. Podobnie Pan prowadzący, podobnie my. Lektorsko poszło. Tak powiedzmy. Proszę Państwa, jesteśmy w Teatrze Starym w Lublinie. Siedzi Pan prowadzący, koleżanka również. patrzę na pierwszym rzędzie, jedna pani, druga pani, pan, jest wszystko fenomenalnie, generalnie, to tak zwana, my nazwijmy to, zobaczymy, proszę Państwa, chwylimy się jakimś dźwiękiem, ja kiedyś miałem, powiem Wam szczerze, ale krótka anegdota, bo ja myślałem, że tego lektora zamorduję, bo są lektorzy, którzy się epatują własnym głosem, kochają swój głos, jeden z kolegów, Prowadziłem samochód. Dobrze, że musiałem stanąć, bo inaczej bym wypadek spowodował. Ponieważ kolega, który właśnie liże swój głos, ma fenomenalną barwę. I cytuję, co mówił. Katastrofa w Katowicach. 16 osób nie żyje. 95 osób rannych. Jakby coś, proszę państwa, proszę dzwonić. Podnumer taki, taki. Informacja w szpitalu. Mam piękną barwę. Nieważne, że tam 16 osób zginęło, 94 osoby ranny. No jak można? To czasami jest, widzę w tych prowadzących, mamy tak jak tutaj. Przepraszam, witamy państwa serdecznie tutaj tak, zabito 17 osób i tak dalej. A my w tej chwili zapraszamy, bo będzie i to, i to bardzo fajne. [01:22:24.69 → 01:22:25.03] C: No jak? [01:22:25.63 → 01:22:28.45] A: To nie można tak przechodzić. Czasami troszeczkę trzeba... Tak, tak. [01:22:28.51 → 01:22:31.09] C: To nawet nie jest aktorska interpretacja, tylko jakaś przyzwoitość. [01:22:31.27 → 01:22:35.70] A: Dokładnie. No to są takie zawodowe rzeczy, mamy takie skazy niestety. [01:22:37.24 → 01:22:39.56] C: Czy jeszcze jakieś pytanie? O, mamy, super. [01:22:39.82 → 01:22:42.82] B: Wyłączam, [01:22:48.34 → 01:22:49.34] A: ma Pani absolutną rację. [01:22:49.58 → 01:22:55.01] C: Pani mówi, że woli dobry dubbing niż złego lektora, tak tylko dla internetowych. naszych widzów. [01:22:55.03 → 01:23:13.31] B: Dlatego się zastanawiam, w jaki sposób ci lektorzy są dobierani do filmów. Mam świadomość, że im lepszy film, tym lepszy lektor. I to się odczuwa już oglądając film, ale uważam, że ta rola lektora jest bardzo istotna, żeby w ogóle widz mógł ten film przyjąć do oglądania. [01:23:14.27 → 01:23:19.27] A: Absolutnie się z Panią zgadzam. Znam kilku fantastycznych lektorów typu Maciej Gudowski. [01:23:20.45 → 01:23:21.49] B: Borowiec, Gudowski. [01:23:21.69 → 01:23:29.37] A: Tak, Borowiec też od dłuższego czasu. Oni po prostu nie są nachalni. Zapominamy o nim i to jest właśnie to, że zapominamy o nim. [01:23:29.49 → 01:23:31.93] B: Kiedyś na pewno byli wybierani, uczeni. [01:23:32.97 → 01:23:35.57] A: Tak. Suzin, wszystkie westerny Suzin czytał. [01:23:35.59 → 01:23:45.33] B: To tak jak w radio była kiedyś karta radiowa. Nie każdy mógł w radio pracować. Musiał mieć dobrą dykcję, musiał mieć dobry głos. W tej chwili... No brakuje, tak. [01:23:46.08 → 01:23:48.56] A: Tak, to rozumiemy Panią, bo to jest... [01:23:48.56 → 01:23:56.56] B: Bardzo dużo jest filmów, bardzo dużo jest stacji, które nadają, więc ci dobrzy lektorzy na pewno nie są w stanie nagrać [01:23:56.56 → 01:24:37.27] A: wszystkiego, więc... I czasami niestety słychać w studiu. Pan Józiu sobie wysłoni takim opakowaniem od jajek w domu i nagrywa w domu. Ja to po pierwszym dźwięku słyszę. Mam skazę zawodową, że słyszę, co innego nagrywa się w profesjonalnym studiu, a co innego u Pana Józia w ogródku wyciszone opakowaniem od jajek, bo to muszą być, naprawdę to są włożone ciężkie pieniądze, wytłumianie, żeby nie było żaden głos, że można zrobić w jednym studiu efekty, że można, że zbiera mikrofon, jest za 20 tysięcy. To nie jest tak, wiecie państwo, tam człowiek kupi ktoś za 500 zł, wyklei jajkami i jedzie. Ja słyszę tę głuchotę. Słyszę tę łazienkę, no naprawdę, to się gra. [01:24:37.27 → 01:24:42.51] B: Kiedyś, nie w stanie wojennym, Boże, tylko w pandemii, no na jedno wychodzi. [01:24:42.61 → 01:24:43.59] C: A, to samo. [01:24:43.75 → 01:24:46.65] A: Lata lecą, proszę Pani, w stan wojenny. [01:24:46.99 → 01:25:50.69] B: Właściwie nagrywaliśmy cały czas. Na początku było trochę stresu, bo jednak osobno, musicie Państwo widzieć, że Osobno jest miejsce, w którym siedzi reżyser i reżyser dźwięku, a osobno lektorka, do której wchodzą aktorzy. Także my się nie spotykaliśmy. Mijaliśmy się w tych maskach, każdy w prawo, w lewo, nie widzieliśmy się. Ale na samym początku wprowadzili taką aplikację i nagrywaliśmy aktorów przez internet. Czyli oni siedzieli u siebie w domu. Był to koszmar. Bo nie po co ten człowiek kończy 4 lata bardzo ciężkich studiów pod tytułem reżyseria dźwięku, żeby potem aktor w domu, ale nie było, tak zaproponowali. I koleżanka opowiada, że jeden siedział w szafie, no bo tam było wygłuszone. Dziewczynka mówi, że mama jej zrobiła z pudełek Chibbo. Takie też wygłuszenie. I niestety, nie wiem, może poszło trochę, ale po chwili, jak troszkę się opanowało ten strach, musieliśmy to wszystko nagrywać w warunkach studyjnych. Taka jest prawda. [01:25:50.95 → 01:26:00.47] A: Ale czasami się nagrywało, pamiętam, że jak mnie w Chorwacji kiedyś złapali, Zbyszek, o Boże, musisz wejść na górę, gdzie masz największy zasięg, żeby nagrać dwa wyrazy, które mogą wlepić. [01:26:00.59 → 01:26:02.65] B: Ale wyrazy, dobrze, no to wyrazy, nie postać cała, prawda? [01:26:02.83 → 01:26:04.35] A: No więc właśnie, ale zdarzało się, że tak. [01:26:04.35 → 01:26:05.59] B: Przez telefon puścić, więc. [01:26:06.75 → 01:26:08.85] A: Też takie bywają sytuacje. [01:26:09.67 → 01:26:10.21] C: To ładne. [01:26:10.73 → 01:26:18.05] A: Ale jeszcze też powiem coś o czymś, jednej rzeczy, przypomnieliście mi w tej chwili, jak nagrywaliśmy pierwsze reklamy dla studia Artel, było coś takiego. [01:26:18.85 → 01:26:19.49] B: Bardzo możliwe. [01:26:19.71 → 01:26:29.93] A: Reklama w Państwowym Radiu. To było coś takiego, że ja byłem jednym z niewielu, 90 rok, trzeba było nagrać, trzydziestka to jest trzydziestka, ani krócej, ani... [01:26:29.93 → 01:26:30.83] B: Trzydzieści sekund. [01:26:30.93 → 01:26:55.90] A: Trzydzieści sekund. Na taką, puszczał na taką taśmę. Ja byłem jednym z niewielu, który nagrał trzydziestkę, miałem takie ucho, że idealnie trafiałem w trzydzieści sekund. na tego nazwę, bo to nie do pojęcia, że puszczał, Zbichu wchodzisz, 30, 60, to była sztuka, żeby to trafić, bo tam nie dało rady zmontować tego, po prostu na ślinę nie dało rady tego lepić, 30 to 30. [01:26:55.91 → 01:27:08.79] B: Tak, bo musicie Państwo widzieć, że na początku jak nagrywaliśmy na i właśnie te historyczne były nagrywane na taśmę, to oni musieli potem siedzieć i ta taśma była przylepiana, żeby... [01:27:08.79 → 01:27:09.39] C: Fizycznie ciąć. [01:27:09.41 → 01:27:20.69] B: Fizycznie ciąć, to po prostu niewyobrażalne. Bo teraz naciska, komputer mu przesuwa, ustawia. To jest zdecydowanie dużo prościej, że chodzi o technikę nagrywania. [01:27:21.59 → 01:27:29.91] A: Sami nagrywamy. Ja mówię, dobra, zresztą tam przesuniesz. Mówię, Andrzejku, przesuniesz troszkę? Tak, tak, przesunę, nie ma sprawy. Przesunie, dociśnie. [01:27:30.89 → 01:28:10.43] B: Tak, ale ja się na tym w ogóle nie wyznaję, ja nie uczę się nagrywania. Jest to jednak wyższa szkoła jazdy, tak. Jestem pełna podziwu. Tak samo jak jestem pełna zawsze podziwu jak reżyseruję, jak przychodzą koledzy, tacy jak Zbyszek albo dzieci, które grają. Po prostu tak jakby urodziły się z tym. I wtedy sobie myślę, Zaproszę kogoś, żeby popatrzył, jak to wygląda, bo to jest po prostu niezwykłe. To jest niezwykłe, bo to nie jest nawet kwestia talentu, tylko czegoś wrodzonego. Bo bardzo często przychodzą ludzie, którzy, wybitni aktorzy, bo są zaproszeni do głównej roli, [01:28:10.55 → 01:28:12.59] A: bo klient chce... I się morduje z nimi, nie? [01:28:12.63 → 01:28:34.99] B: I po prostu ktoś, kto wykonuje swój zawód ot tak. I nagle ta budka, ten stres w studio zżera talent, i te wszystkie techniczne historie i okazuje się, że aż tak to szybko nie idzie. Więc nie każdy się do tego nadaje. Rzeczywiście trzeba mieć coś takiego, co wyłącza stres. [01:28:35.73 → 01:28:41.11] C: I chyba też taka forma dnia, bo wydaje mi się, że w głosie słychać wszystko, co nam się dzieje w życiu w dany dzień, nie? [01:28:41.23 → 01:28:41.49] B: Tak. [01:28:41.94 → 01:29:04.76] A: Czasami jest tak, że na przykład Jerzy Kamas, jak nagrywał, to prosił, nagrywał tę Odyseję i tak dalej, to prosił zawsze, żeby on nagrywał rano. Ja czasami też mam po intensywnych spektaklach, no rano proszę państwa mam taką barwę, że po prostu sam się dziwię. I on właśnie prosił, żeby nagrywać rano, bo ma ładną barwę. [01:29:04.92 → 01:29:11.34] B: Ale wokaliści, którzy przychodzą nagrywać wolą zdecydowanie, jak to jest trochę później, aż się głos obudzi. [01:29:11.34 → 01:29:15.24] A: Niektórzy wolą rano, a niektórzy dopiero jak się obudzi. [01:29:16.88 → 01:29:18.72] C: Czy mam jeszcze ostatnie pytanie jakieś? [01:29:22.99 → 01:30:50.39] B: Jeśli państwo interpretują postacie, mają państwo postacie, na ile państwa interpretacja jest szeroka? ile państwo od siebie wkładają w tę postać, ile mogą włożyć od siebie, a ile tutaj reżyser dźwięku, bo rozumiem, że państwo dostają rolę i tak, państwo dają tembr głosu, państwo dają intonację, państwo dają specyfikę, chociażby pani tutaj w Psim Patrolu, swoich bohaterów. Na ile państwo są już teraz swobodni w tej interpretacji? No jesteśmy, tak jak wcześniej powiedziałam, jesteśmy poniekąd prowadzeni przez aktora, który już sobie to wymyślił i troszkę, znaczy musimy się tego trzymać. To nie jest tak, że nagle pani mówiła niskim głosem, a ja sobie wymyślałem, że będę górnym głosem leciała, nie. To musi być prowadzone tak jak Blisko oryginału. Blisko oryginału, ale mamy satysfakcję właśnie w polskich animacjach, gdzie tworzymy od początku. Siedzą ludzie, którzy rysują. reżyser od pomysłu i oni oczekują czegoś. I wtedy my szukamy, a on mówi, o, to fajne. Nie, tu jeszcze nie. I tam jest twórczość nasza w całości. A tutaj nie mówię, że odtwarzamy, bo my jednak dajemy całym sobą, całą sobą w emocjach, w aktorstwie, ale jesteśmy prowadzeni przez oryginał. [01:30:51.23 → 01:31:04.46] A: W kinie to szczególnie jest ważne. w kinowych takich produkcjach, gdzie oni bardzo zwracają uwagę, pilnują, żeby to było bardzo blisko oryginału. Możemy sobie troszeczkę przy serialach różnych troszeczkę rozepchać. [01:31:04.52 → 01:31:09.04] B: Ale lubimy, że ktoś nam coś podpowiedział. Dziękuję. [01:31:09.36 → 01:31:15.72] C: Super. Dziękujemy bardzo. Anna Apostolakis i Zbigniew Suszyński. Wielkie brawa. [01:31:16.64 → 01:31:18.38] A: Bardzo dziękujemy Państwu za przybycie. [01:31:19.62 → 01:31:20.54] B: Dziękujemy bardzo. [01:31:25.01 → 01:32:02.42] C: Rozmowa na polski język migowy tłumaczyli Ewaina Lachowska i Łukasz Grzesiuk. Ja się nazywam Kamil Bałuk, a to była bitwa o kulturę. Zapraszamy na kolejne bitwy o kulturę, ale akurat dzisiaj nie wiem jaka będzie kolejna, więc proszę sprawdzać na stronie teatru i bardzo dziękuję za ten aktywny udział i te wszystkie pytania. Jeśli ktoś jeszcze chce naszych gości tutaj na krótko zagadnąć, to pewnie będzie taka możliwość. Wielkie dzięki i miłego wieczoru.