Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[09:28.63 → 09:37.73] A: i zamiast brać udział w dyskusji jako jeden z jej uczestników, postaram się pełnić rolę osoby prowadzącej.
[09:38.83 → 09:42.87] B: Powiedzmy, że państwo też są uczestnikami tej dyskusji. Cały czas czekamy na... Zapraszamy oczywiście.
[09:42.87 → 09:45.57] C: Umówmy się, że wszyscy zastępujemy Krzysztofa Wargę, proszę państwa.
[09:46.39 → 10:11.56] A: Ale tymczasem jest z nami Michał Chaciński dyrektor programowy Festiwalu w Gdyni, o którym dzisiaj mamy rozmawiać, i Wojtek Kałużyński. Witam. Michał to jest również telewizja Kultura i liczne publikatory, głównie telewizja Kultura. Wojtek Wolny Strzelec związany z programem drugim Polskiego Radia, z telewizją Kultura również.
[10:12.08 → 10:12.74] B: Luźno.
[10:12.98 → 10:38.39] A: Luźno, podobnie jak ja. Ja jestem związana z miesięcznikiem Kino, z kwartalnikiem FilmPro, no i z różnymi innymi inicjatywami również. A rozmawiać mamy dzisiaj o bitwie o Gdynie. Festiwal w Gdyni zmienił swój kształt za sprawą obecnego tu nowego od roku dyrektora programowego. Pytanie, czy ta bitwa jest wygrana, czy na razie nie wiadomo. Jak to jest, Michał?
[10:38.98 → 11:23.40] C: No właśnie, czy ta bitwa jest wygrana? Festiwal się zmienił, więc ja bym zakładał, że jest w jakiejś mierze wygrana, ale nie wiem, czy ja odpowiadając na to pytanie nie powinienem się zastanowić nad tym, na czym właściwie ta była bitwa i co było do wygrania w tym sensie. Ja może się wytłumaczę państwu, bo jesteśmy daleko od Gdyni, w związku z tym pewne rzeczy myślę, że muszę państwu wyjaśnić, że kiedy zostałem powołany na stanowisko dyrektora Gdyni, czyli w ubiegłym roku w lutym, wtedy tylko trzy miesiące nas dzieliło od festiwalu, który się odbywał w czerwcu, to rzeczywiście chodziło o wprowadzenie reform i w moim odczuciu ten festiwal po prostu wymagał reform. To hasło, z którym ja startowałem
[11:25.36 → 11:25.40] A: w
[11:25.40 → 12:34.99] C: konkursie na nowego szefa festiwalu zaczynało się od stwierdzenia, czy mój program zaczynał się od stwierdzenia, że Gdynia jest martwa. To znaczy mi się wydawało, że, a jako że na ten festiwal jeżdżę od ćwierć wieku, to wiem jak wygląda. Wydawało mi się, że rozwój naszej kinematografii stanowczo wyprzedził rozwój samego festiwalu. Kiedyś ten festiwal był taką witryną do polskiego kina. Pokazywał wszystko, co produkujemy i rzeczywiście można było pojechać, obejrzeć te filmy i stwierdzić, jaką kondycję ma polskie kino. Ale w pewnym momencie, po powołaniu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, polskich filmów pojawiło się coraz więcej. Kiedy doszliśmy do produkcji ponad 40 filmów w pewnym momencie, no to okazało się, że nie da się po prostu w Gdyni pokazać wszystkich, dlatego że 5 dni festiwalu, 5,5 właściwie dnia festiwalu, to jest za mało czasu, żeby obejrzeć 40 filmów, to po pierwsze. Po drugie, nie wiem, czy jest wśród Państwa ktoś, kto uważa, że należy oglądać absolutnie wszystkie polskie filmy, które się produkuje. Mam nadzieję, że nie ma nikogo takiego. Niektórzy muszą to robić, ale na szczęście robią to za pieniądze, więc mają potem na psychoterapeutę i mogą sobie jakoś z tym poradzić.
[12:35.49 → 12:36.49] B: Nie przesadzaj.
[12:36.93 → 13:46.58] C: W każdym razie wydało mi się, że znacznie lepszym pomysłem na festiwal jest to, żeby był on wizytówką polskiego kina. To znaczy, żeby pokazywał to, co w polskim kinie jest najlepsze, a mamy co roku tych kilkanaście, może ponad dwadzieścia, czyli mniej więcej połowę naszej produkcji filmów, których ani nie trzeba się wstydzić przed Polakami, ani nie trzeba się wstydzić przed obcokrajowcami, a jako, że od lat narzekamy na to, że polskie filmy już jakoś przestały po świecie jeździć, To po prostu wydało mi się dobrym kierunkiem, żeby zmniejszyć liczbę filmów na festiwalu i w konkursie głównym. W zeszłym roku i w tym roku było ich najmniej w historii. Rok temu 12, w tym roku 13. Ale automatycznie też stwierdziłem, że trzeba ten festiwal szerzej trochę otwierać na świat, czyli powołać międzynarodowe jury m.in. ale też zapraszać trochę innego rodzaju gości zagranicznych po to, żeby oni z tym polskim kinem się konfrontowali. Po ubiegłorocznej, potegorocznej edycji ja uważam, że to się sprawdziło i że to się na razie sprawdza. chociaż uważam ubiegłoroczną edycję, w sensie poziomu filmów, które były prezentowane za wyższą, w sensie za lepszą, wyższy poziom niż w roku bieżącym.
[13:46.58 → 13:50.10] B: To już się pochwaliłeś, bo tak, sam te zmiany wprowadzałeś.
[13:50.10 → 14:01.12] C: Przepraszam, że ja się tym chwalę, ale padło takie pytanie, czy bitwa jest wygrana, więc jak mi ktoś je zadaje, to ja powiem, to ja nie usiądę przed państwem i powiem, nie jest tragicznie. Niestety to było do niczego, więc ta decyzja była błędna.
[14:01.24 → 14:32.57] B: A ja sądzę, że ta bitwa jakby po pierwsze jeszcze nie została wygrana, ona cały czas trwa. Takie mam wrażenie, to znaczy zgadzam się z Michałem, jestem rzecznikiem poglądu, że te zmiany są rzeczywiście zmianami na lepsze. Ja wolę festiwal z twarzą, festiwal, który pokazuje ekstraklasę polskiego kina niż festiwal, który pokazuje Całość tej produkcji, w jej masie, w jej zróżnicowaniu.
[14:33.39 → 14:34.87] C: Ale i w takim trochę bezkształcie.
[14:35.01 → 14:36.13] B: Właśnie przez to bezkształcie.
[14:36.13 → 14:38.77] C: Przez to bezkształcie, zgadza się.
[14:39.29 → 14:56.63] B: Więc zgoda. Natomiast bitwa nie została wygrana z kilku powodów. Po pierwsze, ten kształt festiwalu po zmianach ma nadal swoich zagorzałych przeciwników również w łonie samego środowiska filmowego i to na samych szczytach, że tak powiem. To się zgadza, prawda?
[14:57.70 → 16:00.47] C: No tak, bo ja ciągle dyskutuję o tym, jaki kształt powinien mieć festiwal, ale zakładam, że jeżeli coś, moim zdaniem absolutnym wrogiem w ogóle czegokolwiek w kulturze jest bezkształt, jest brak charakteru. Rzecz, która ma czyjąś twarz, która ma jakiś charakter, która ma jakiś wyraz, która ma kształt właśnie. no tak czy inaczej automatycznie będzie miała wrogów, którzy uważają, że ten kształt powinien być inny, czy wybór powinien być inny. Ale ja na to mam też bardzo prostą odpowiedź. Jeżeli ktoś na przykład uważa, że na festiwalu niewłaściwa była selekcja filmów do konkursu, niech przedstawi lepszą z danego roku. W tym sensie niech powie, jakich filmów tam na przykład zabrakło. I co roku okazuje się, i w zeszłym, i w bieżącym roku, że jednak nie było z czego inaczej wybrać, prawda? Główny argument, jaki słyszę, a to się zdarza, że do mnie list napisał pan Feliks Falk, właśnie listami się posługiwaliśmy, komunikując się ze sobą. Pan Feliks Falk, czy na przykład prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich, pan Jacek Bromski uważa, że ten festiwal jednak powinien być taką witryną wszystkiego. Pokażmy wszystko, co produkujemy, niech widzowie sobie wybiorą. No to jest różnica poglądów między nami.
[16:00.81 → 16:10.19] A: No ale też to jest kwestia techniczna, bo ja pamiętam festiwale, na których było dziewięć filmów, z czego dwa to były produkcje telewizyjne, bo po prostu nie było z czego wybierać.
[16:10.21 → 16:11.53] B: Jeszcze teatry telewizji były.
[16:11.53 → 16:46.82] A: Jeszcze były teatry telewizji i w sytuacji, kiedy naprawdę jest ponad 40 filmów produkowanych rocznie i też zależy jak byśmy je liczyli. To jest masa nie do przerobienia. Myślę, że te argumenty, z którymi ty Michał jakoś musisz walczyć i się spotykasz bez przerwy, to są też argumenty idące za takim przyzwyczajeniem, za czymś, co był ten festiwal, wyglądał w określony sposób od 20 lat, czy dłużej nawet. Od trzydziestu, mamy trzydziesty szósty festiwal w tym roku, siódmy. Więc to nie są żarty, ty po prostu rozbijasz jakąś skorupę.
[16:47.48 → 17:19.61] C: Miejmy też świadomość, myślę, że państwo się absolutnie zgodzicie z nami, że kiedy jest taka sytuacja, w której każdy wchodził do konkursu i jego film, niezależnie od tego jak bardzo mógł być nieudany, konkurował z innymi o główne nagrody, a nagle mamy sytuację, w której okazuje się, że połowa produkcji odpada i w tym konkursie występuje tylko to, co ja nazywam ekstraklasą, to oczywiście są tacy, którzy uważają się za pokrzywdzonych. Tak, ja też tak uważam, że to jest lepsza opcja.
[17:19.73 → 17:33.85] B: Możemy się tutaj spierać o poszczególne tytuły, czy jakiś tam tytuł nie zasługiwał na to, żeby być w konkursie, a jakiś tam nie, ale to są detale. Co do idei, jak najbardziej Michał. Zresztą wiesz o tym nie od dziś, no masz moje poparcie. Ten festiwal wreszcie...
[17:33.85 → 17:35.33] C: Ale tendencyjnie nie dobieraliśmy.
[17:35.57 → 17:43.99] B: Nie, nie, nie. Wreszcie ten festiwal zyskał tę twarz, a to, że w tym roku przydarzył się rok gorszy, to już jakby nie twoja wina.
[17:44.49 → 18:28.98] C: I cóż, to ja jeszcze w ramach, przepraszam za taką chwilę samochwalstwa, ale jako, że jest taka rzadka okazja, że można porozmawiać też z ludźmi, którzy w ogóle na tym festiwalu nie mają szansy bywać, bo zakładam, że jeżeli ktoś z Państwa w Gdyni jest, no to naprawdę jakaś nieliczna grona osób, to żeby nasza dyskusja nie była tylko dyskusją o samym festiwalu, na które Państwo nie jeździcie, to chciałbym pewną ciekawą rzecz Państwu powiedzieć. dotyczącą w ogóle myślę, że każdego festiwalu. Każdego w ogóle, nie wiem, pewnie wydarzenia kulturalnego, które jest od kogoś innego uzależnione, bo festiwal filmowy uzależniony jest od tego, jakie filmy nakręcą filmowcy. Na ten element i na werdykt dyrektor artystyczny nie ma wpływu. W związku z tym ja musiałem sobie odpowiedzieć na...
[18:28.98 → 18:32.98] B: A ty jesteś w podwójnie trudnej sytuacji, bo robisz festiwal polskich filmów fabularnych.
[18:33.26 → 20:20.13] C: Uzależniony od polskiej produkcji, ale tylko takie w ramach ciekawostki powiem państwu, że ja sobie zadałem pytanie, festiwal polskich filmów fabularnych zabezpieczyć przed tym, że w jakimś roku polskie filmy fabularne są słabsze i czy da się to w ogóle zrobić. I uznałem, że da się to zrobić m.in. w taki sposób, że trzeba bardzo rozbudować różne rzeczy związane z festiwalem, które nie dotyczą tej najnowszej bieżącej produkcji. Na festiwalu na przykład pojawiły się klasyczne filmy, ale nie po prostu tylko zaprezentowane na ekranie w cyfrowo-odnowionej wersji, ale też zaprosiliśmy twórców po to, żeby o nich opowiedzieli. Nagle okazało się, że Andrzej Wajda w tym roku prezentował Panny z Wilka. Siedział tam między innymi z Anną Seniuk i na sali było 500 osób. Czyli okazuje się rzecz, którą można obejrzeć w telewizji, można kupić na płycie. Kiedy mamy kontakt z twórcą, który może opowiedzieć jako żywa postać nagle o tym podobnych kwestiach, o produkcji, przyciąga ciągle ludzi. Wprowadziliśmy na festiwalu taki element, który nazywa się anatomia sceny. To znaczy jeden z filmowców, klasycznych polskich filmowców, wybiera jedną scenę ze swojego filmu, I na ekranie prezentując tę scenę, analizuje ją przed widownią. I okazało się, że taki godzinny wykład, czy taki warsztat, prowadzony przez Andrzeja Wajdę, Agnieszkę Holland, Krzysztofa Zanussiego, Kazimierza Kłuca w tym roku, czy Juliusza Machulskiego, przyciąga 150-200 osób, bo mamy kontakt nagle z tym człowiekiem na żywo. On mówi nam coś innego niż to, co możemy normalnie zobaczyć na ekranie. Robi się z tego taki wykład trochę z podejścia do kina tej postaci. a jednocześnie nie opieramy się na tym, jaka jest najnowsza polska produkcja. Oczywiście, że na festiwalu najważniejszy jest konkurs główny i te najnowsze polskie filmy będą tam najważniejsze, ale można też zbudować cały szereg różnych rzeczy dookoła, które jednak pozwolą zabezpieczyć festiwal przed nim, że rok jest ważny.
[20:20.13 → 20:44.62] A: Ja myślę, że nie możemy tracić też z oczu nawiązań do tego, co ty mówisz, Michale, w takiej funkcji promocyjnej tego festiwalu. Jednak pokazywanie wybranych filmów, o których można powiedzieć coś dobrego, a można nawet w tym roku, który był gorszy. zdecydowanie niż ubiegły, to jest dawanie takiego sygnału państwu również, że na polskie filmy warto chodzić, że warto je oglądać.
[20:44.70 → 20:52.24] B: Państwo na polskie filmy chodzą, nie wiem czy wiesz. Polskie filmy bardzo sobie dobrze radzą i to nie tylko polskie komedie romantyczne.
[20:53.56 → 21:43.38] C: Znacie państwo statystykę z ostatniego roku, to jest bardzo ciekawa sprawa. Okazało się, że pobiliśmy w ubiegłym roku, w 2011, rekord od 1989 roku, to znaczy w zeszłym roku na polskich filmach w kinie było prawie 12 milionów ludzi, dokładnie 11 milionów, tam ponad 700 tysięcy, co stanowiło, i to jest w skali europejskiej zadziwiający zupełnie wynik, 30% widowni kinowej, czyli 1 trzecia ludzi, którzy chodzą do kina była w danym roku na polskich filmach. Normalnie w Europie to jest paręnaście procent, bo jednak po prostu chodzi się na amerykańskie filmy. Francuzi mają trochę lepszy wynik od nas, jeszcze chyba bodajże Włosi, ale jesteśmy absolutnie w czołówce, co jest świetną wiadomością, dlatego że po prostu polscy widzowie jakby z powrotem zaufali polskim filmom, ale być może też filmy powstają takie, na które warto chodzić.
[21:43.44 → 22:10.49] B: No dobra, miała być bitwa, no to niech będzie. Michał, bo po pierwsze, zgadzam się z tobą, że te wydarzenia, którymi obudowuje się konkurs, którymi próbuje się w Gdyni także przypominać klasykę polskiego kina. To jest zupełnie rzecz fantastyczna. Tadeusz Sobolewski w tym roku pisząc o Gdyni napisał, że dla niego najfajniejszym momentem festiwalu było spotkanie z Kazimierzem Kucem. To było rzeczywiście fantastyczne, on dwie godziny siedział i gadał.
[22:10.65 → 22:34.73] C: Jednym zdaniem tylko państwu powiem, że jak Kazimierz Kutz zaczął mówić na jednym ze spotkań o godzinie 14.30 przed swoim filmem, to nie przestał mówić, dopóki nie puszczono tego filmu w całości, on wtedy wyszedł przed kino i przed kinem dalej rozmawiał z ludźmi, a jak się skończył ten pokaz, to on wrócił na salę nie przerywając mówienia i jeszcze przez półtorej godziny mówił, czym przeciągnął w ogóle czas i Krzysztof Zanussi nie mógł na tę salę wejść i poprowadzić swojego warsztatu przez pół godziny.
[22:34.84 → 22:55.54] B: To prawda, musiałem przerwać przy czwartej chyba narzeczonej. No dobrze, to oczywiście zgoda. Ja byłem rzeczywiście też w szoku oglądając, autentycznie byłem zaszokowany profesjonalizmem Jerzego Zielińskiego, który prowadził warsztat w Gdyni na temat najnowszego filmu Marka Koterskiego.
[22:56.20 → 22:57.32] C: Jerzy Zieliński to jest operator.
[22:57.42 → 23:24.56] B: Wybitny operator pracujący od lat w Stanach Zjednoczonych przede wszystkim, ale wróćmy do tej bitwy, bo tak, Wszystko jest niby w porządku, ale jednocześnie mamy do czynienia z sytuacją taką, w której, muszę cię o to zapytać, czy uważasz, że ten festiwal odbywa się w dobrym terminie? Dlatego, że ja uważam osobiście, że termin wrześniowy był znacznie dla tego festiwalu szczęśliwszy. Z różnych powodów, o których zaraz... Moja
[23:24.56 → 23:36.20] C: przewrotna odpowiedź może zacznie się od stwierdzenia takiego. Czy uważasz, że Boże Narodzenie odbywa się w dobrym terminie? Nie, no Michał... Lepiej byłoby latem, prawda? Ale 24 grudnia przypada wtedy. Wyjaśniam dlaczego tak odpowiedziałem.
[23:36.20 → 23:38.04] B: Michał, bo jeżeli, bo jeżeli np. przyjmiemy
[23:38.04 → 24:11.77] C: Wielkanoc, to jeszcze jest jakiś sens. Wyjaśniam dlaczego tak odpowiedziałem. Dlatego, że w tym roku nie było żadnej innej opcji, krótko mówiąc. Musicie Państwo wiedzieć, że festiwal w Gdyni odbywa się w takim tak zwanym trójkącie bermudzkim, to znaczy w samym centrum miasta Gdynia, pomiędzy multikinem ośmiosalowym, hotelem Gdynia, który jest takim już zabytkiem oficjalnie uważanym. Większość rzeczy, które tam są, powinna zostać wciągnięta na listę zabytków od dywanów, przez klamki w drzwiach, po warunki, że tak powiem. I teatrem muzycznym. Ten teatr muzyczny jest takim centrum festiwalu.
[24:11.77 → 24:12.72] B: Ale on jest w remoncie.
[24:13.05 → 24:46.12] C: No właśnie o to chodzi. Jest centrum festiwalu, gdzie cała branża jest. Teatr muzyczny jest w remoncie od ubiegłego roku. Rok temu było zburzone jedno skrzydło, w tym roku było zburzone drugie skrzydło, a od 1 czerwca jest zrywany dach. Nawet w Cannes w tym roku lało, ale w Polsce nie ma żadnego momentu w ciągu roku, żebyśmy mieli jakąkolwiek gwarancję, że lać nie będzie. W związku z tym, no nie dałoby się zorganizować festiwalu ani w czerwcu, ani tym bardziej we wrześniu. A do tego euro. Od pierwszego czerwca 98% bazy hotelowej w Trójmieście jest zajęte przez UEFA.
[24:46.22 → 25:11.66] B: Pytam raczej o zasadę niż o ten konkretny rok. Festiwal został przesunięty na termin czerwcowy dwa lata temu. Nieoficjalnie, żeby ukoronować pierwszą kadencję szefowej PiS-u Agnieszki Oderowicz oficjalnie po to, żeby poprawić jakość promocji polskiego kina przede wszystkim. To byłby ten argument.
[25:12.98 → 25:17.24] C: Tutaj chodziło o to, że polski kandydat do Oscara będzie miał więcej czasu na
[25:17.24 → 25:34.40] B: promocje, poza tym po Cannes przyjadą krytycy. Nic takiego się, jak wiemy, nie zdarzyło. Natomiast skutkuje to tym, że reżyserzy, którzy filmy już skończyli, nie dają ich na konkurs w Gdyni, ponieważ liczą na przykład na to, że ich film dostanie się na festiwal do Wenecji.
[25:34.63 → 25:37.01] C: Gdzie dopiero w lipcu kończy się proces selekcji.
[25:37.01 → 25:46.37] B: Film, który w tym roku wygrał, czyli W ciemności Agnieszki Holland, ja obejrzałem w Gdyni rok wcześniej na tajnym pokazie, na który wpuszczeni byli wybrani.
[25:46.66 → 25:47.80] A: A ja na kamerę i masz.
[25:47.94 → 25:50.58] B: No okej, ale to jakby w międzyczasie było tak zwane.
[25:50.64 → 25:51.78] C: Od razu odpowiadam na to pytanie.
[25:51.78 → 25:58.86] B: I wiesz, w tym roku nie było filmu Andrzeja Akimowskiego, który widziałem, który jest bardzo fajny, który by się pewnie do konkursu zakwalifikował.
[25:58.98 → 27:15.58] C: Już wyjaśniam, już w takim razie wyjaśniam, że rzeczywiście festiwal przeniesiono, to nie była moja decyzja, to się działo 4 lata temu. Ale festiwal przeniesiono też spodziewając się pewnych korzyści z tego, że on się będzie odbywał przed wakacjami. Natomiast nie przewidziano, że w międzyczasie się pojawią pewne problemy. Na przykład wyobraźcie sobie Państwo, to jest taka ciekawostka z rynku festiwali na świecie, że trzy lata temu festiwal w Wenecji, który odbywa się we wrześniu, a którego selekcja się kończy w lipcu, nieoficjalnie rozpuścił na świecie wiadomość taką. Nie przyjmujemy żadnych filmów, które były już pokazywane gdziekolwiek na świecie. Wcześniej to było tak, że można pokazać film na swoim własnym narodowym festiwalu i to mu nie zamyka nigdzie drogi. W tej chwili nagle się okazało, że nieoficjalnie tego robić nie można. Nie znajdziecie państwo tego w regulaminie festiwalu, ponieważ to jest rozmyślnie puszczona informacja zweryfikowana przez nas, że faktycznie festiwal nie chce przyjmować takich filmów. I nagle okazało się, że niby miało to pomóc promocji polskich filmów, a tymczasem powoduje, że na festiwal w Gdyni nie są zgłaszane filmy, które mają nadzieję, że dostaną się do Wenecji. Ja uważam, że z tego powodu oczywiście trzeba podjąć dyskusję na temat tego, czy festiwal nie powinien wrócić na wrzesień. Bardzo fajnie jest w Gdyni w czerwcu i w tym roku świetnie było w maju. Znakomite słońce, naprawdę ciepło. To był chyba jedyny ciepły moment od ubiegłego lata.
[27:15.60 → 27:16.30] A: Ale we wrześniu też bywa miło.
[27:16.45 → 27:18.13] C: No ale we wrześniu bywa też miło, tak.
[27:18.26 → 27:20.13] B: Ale do Gdyni nie przyjeżdżamy się opalać,
[27:20.32 → 27:21.67] C: tylko jednak... Mów za siebie.
[27:22.15 → 27:25.42] B: No tak. W tym roku,
[27:28.94 → 27:37.68] C: proszę Państwa, ciekawa sprawa. Wprowadziliśmy taki system, który pozwala nam na absolutną inwigilację wszystkich gości festiwalu. To znaczy każdy ma identyfikator ze zdjęciem i schodem.
[27:37.68 → 27:39.48] B: No i nie byłem w ogóle nad morzem, człowieku.
[27:39.52 → 27:59.66] C: No ale uwaga, bo my dzięki temu wiemy, kto był na jakim seansie, kiedy, czy wchodził na niego na czas, czy zarezerwował bilet i na przykład nie przyszedł. Wtedy ma punkty karne. Ja dostałem wczoraj czy przedwczoraj raport z tego wreszcie systemu i na przykład widzę, że wydany na kogoś identyfikator został wykorzystany w ciągu całego tygodnia raz na jednym seansie.
[27:59.70 → 28:00.32] B: Ale nie mój!
[28:00.34 → 28:01.88] C: Reszta plaża, zakładam.
[28:02.34 → 28:21.04] B: No nie mój, na miły Bóg. Ja nie wychodziłem z kina. No dobrze, ale mowa była o tym pierwszym problemie. Ja uważam, że to jest kłopot, to że na festiwalu w Gdyni jednak powinny być najlepsze filmy. I ty co? Zgadzasz się z tym, że wrzesień byłby szczęśliwszy?
[28:21.10 → 28:28.36] C: Ja się zgadzam z tym, że powinny być najlepsze filmy, natomiast trzeba jakoś rozwiązać ten problem i o terminie absolutnie dyskutujemy teraz cały czas.
[28:28.38 → 28:30.50] A: No właśnie, czy jest taka przestrzeń do dyskusji?
[28:30.67 → 29:11.91] C: No jest, dlatego że to też jest ważny komunikat, myślę, dla Państwa i dla nas wszystkich. To jest festiwal narodowy, czyli festiwal, który musi przede wszystkim działać na rzecz polskiej branży filmowej, to znaczy promować polskie filmy, ale jednocześnie ułatwiać polskiej branży np. integrację. W związku z tym trzeba bezwzględnie słuchać głosu przedstawicieli polskiej branży filmowej. A producenci, reżyserzy, czy prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich, czy prezes Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych głośno mówią od właściwie ubiegłego roku, że oni uważają, że festiwal powinien wrócić na wrzesień. Więc dlatego ta dyskusja się toczy dalej i decyzja co do tego myślę, że gdzieś tam w okolicach wakacji będzie.
[29:12.11 → 29:33.51] A: Czyli jest szansa. Bądźmy dobrej myśli. No dobrze, ale bitwa, ja tak użyłam tego militarnego sformułowania, bo ono jest w tytule naszej debaty, ale myślę sobie, że to nie tylko bitwa o Gdynię, że tak naprawdę ta bitwa się toczy o polskie kino i że ona końca mieć nie będzie. To porozmawiajmy o kondycji tego kina. Jak ty to widzisz, Michale? Jak ty to widzisz, Wojtku?
[29:35.41 → 30:37.71] C: Tak, to jest pytanie dosyć ciężkie. Może jak państwo to widzą, co? Bardzo byśmy państwa chcieli wciągnąć w tę dyskusję. Ja może ją rozpocznę od takiego stwierdzenia, że dopóki nie zacząłem kierować festiwalem w Gdyni, czyli do ubiegłego roku, chyba nie zdawałem sobie sprawy tak do końca z kondycji polskiego kina. A co to zmieniło? W sensie, co się w moim spojrzeniu zmieniło? Ja od ubiegłego roku mam w życiu takie dwa miesiące, w których oglądam około 120-140 polskich filmów. w związku z festiwalem. To znaczy oglądam wszystkie fabuły, które wyprodukowano i które albo są zgłoszone, albo ktoś mnie pyta, czy ją zgłosić. Tego jest około 50 tytułów. Oglądam wszystkie zgłoszone na festiwal Etiudy, których jest około 60, to już jest 110 filmów. I oglądam filmy niezależne, które są także zgłaszane, albo będziemy je prezentowali. Plus jeszcze do tego oglądam trochę z klasyki, z rzeczy, które są znane, które są odrestaurowane itd. wychodzi tego 130, 140 tytułów.
[30:37.79 → 30:39.71] B: I z tym lepszy, bo jeszcze dokumenty oglądam.
[30:39.89 → 31:31.14] C: A, no jeszcze plus są dokumenty, tak, ale rzeczywiście w Gdyni dokumentów nie prezentujemy. W każdym razie z tych nowych filmów nagle, kiedy się je ogląda, no to wychodzą wnioski takie, że z góry właściwie nagle w tej masie widać, jakie są bolączki polskiego kina. Jedna z tych podstawowych bolączek, nieprzypadkowo myślę, że państwo o tym też ciągle słyszycie, jest taka, że mamy niedopracowane scenariusze. Mamy opowieści, które są źle rozpisane. Mamy bohaterów, którzy są źle scharakteryzowani. Mamy dialogi, które są niedopisane, które są po prostu w jakiejś wstępnej wersji, ale wyraźnie szaleszczą papierem. Czyli krótko mówiąc nie mamy takiego procesu, który po angielsku czy na świecie nazywa się developmentem, czyli po prostu Pracą nad projektem, polegającą na tym, że nad tekstem pracuje się, pracuje, pracuje, przerabia go, konsultuje go, ktoś inny przychodzi, pomaga. Wreszcie on jest gotowy i zabierają się do kręcenia.
[31:31.20 → 31:36.56] B: No bo tak, bo u nas przez lata panował taki model, że reżyserzy pisali sobie scenariusze sami.
[31:36.80 → 31:38.32] C: Bo są artystami, bo są autorami.
[31:38.32 → 31:44.50] B: Nie wykształciliśmy sobie profesjonalnych scenarzystów, a jeżeli już oni byli, to byli na końcu łańcucha pokarmowego.
[31:44.78 → 31:55.74] A: No więc tutaj jest pies pogrzebany, obawiam się, bo po prostu jak nie mamy armat, to niestety nie będziemy mieli dobrych scenariuszy, bo to jest akurat... Możemy mieć, to nie jest wcale takie... To jest kwestia pieniędzy.
[31:56.19 → 31:59.23] C: Skoro nie ma pieniędzy na development, nie
[31:59.23 → 32:00.83] A: ma pieniędzy na czternastą wersję scenariusza.
[32:00.83 → 32:55.72] C: Tu jest odpowiedź na pytanie w jakiej kondycji jest polskie kino. Od 2005 roku, kiedy powołany został Polski Instytut Sztuki Filmowej, to znaczy kiedy pojawiła się instytucja, która może dofinansować filmy nawet do 70% budżetu, jeżeli to jest debiut, albo do 50% jeżeli to jest taka normalna produkcja. Krótko mówiąc, instytucja, która ma pieniądze i która nakręca trochę rynek, to okazało się, że produkujemy filmów coraz więcej. Chyba doszliśmy w tej chwili do takiego w miarę sensownego poziomu 30 paru, tak 40 paru filmów, gdzie nagle okazuje się, że jeszcze nasze scenariusze rzeczywiście nie są dopracowane, ale nasze kino przynajmniej w stosunku do tego, jak wyglądało np. 10 lat temu, zrobiło się dużo bardziej różnorodne. Mamy kino rozrywkowe, mamy filmy, które mówią na tematy społeczne, mamy komedie, mamy filmy, które są dramatami. Mamy dosyć duży rozstrzał tematów, w związku z tym ta kondycja w moim odczuciu się poprawia, natomiast ciągłe pytanie brzmi, jak doskonalić ten system.
[32:55.90 → 32:58.64] B: Nie no, słusznie oczywiście.
[32:59.06 → 33:12.82] C: Jakie filmy państwo widzieliście w ciągu ostatniego roku polskie? Tytuły poproszę. Żadnych. Nie no, dajmy spokój. Jeszcze raz. Lista do M. Tak, to jest największy hit polskiego kina w ostatnim roku, ale w ogóle w tych ostatnich latach.
[33:12.84 → 33:14.72] B: Ktoś widział różę Wojtka Smarzewskiego.
[33:15.56 → 33:18.36] C: Sponsoring, tak. Róża, dokładnie tak.
[33:18.38 → 33:19.00] B: W ciemności.
[33:19.12 → 33:21.02] C: W ciemności Agnieszki Holland? Jasne.
[33:21.12 → 33:22.02] A: Sala samobójców?
[33:22.18 → 33:29.25] C: Sala samobójców. Myślę, że młodsze pokolenie. Ale mówimy proszę Państwa, co jest ciekawa sprawa, mówimy o filmach.
[33:29.25 → 33:31.57] B: Nie mówimy o komercyjnych produkcjach TVN.
[33:31.75 → 33:54.35] C: A tymczasem, nie wiem czy Państwo sobie zdajecie sprawę, że każdy z tych tytułów, które Państwo wymieniliście jest sukcesem frekwencyjnym. Od filmów takich dla szerokiej widowni, czyli Listę do M, który jest bardzo porządnie napisanym filmem rozrywkowym, przy którym po prostu nie ma wstydu. Tego u nas brakuje. Po filmy naprawdę ciężkie, takie jak właśnie Róża czy Sponsoring, które obejrzało kilkaset tysięcy widzów.
[33:54.41 → 34:16.85] B: To jest fenomen, że nie mówimy o wyjeździe integracyjnym, nie mówimy o Stosie 2, nie mówimy o Czachu. Nie używajmy brzydkich słów. Mówiąc o sukcesie frekwencyjnym polskiego kina, rozmawialibyśmy raczej o tych tytułach niż o tych, o których powiedzieliśmy przed chwilą.
[34:16.97 → 34:21.95] C: Tak, to jest wielki sukces, że na dobrych, poważnych filmach rzeczywiście jest sporo widzów.
[34:22.24 → 35:11.87] B: No właśnie. Więc z mojego punktu widzenia jako krytyka, no do niedawna panowała moda pisania o polskim kinie wyłącznie źle. Ale to się też już zmieniło. Polskie kino zaczęła otaczać taka aura względnego sukcesu. Dla mnie rzeczywiście sukcesem jest to, że polskie kino przestało myśleć trendem, tendencją. Zaczęło być różnorodne, zaczęło się kręcić w rozmaitych kierunkach i to jest wielka zdobycz. To się już udało wygrać, to jest jakby wygrana bitwa, ale jeszcze nie wojna. Natomiast to, że to kino ma różne braki, to jest jakby oczywiste i pewnie zawsze będą jakieś braki. Natomiast to mnie cieszy, że to rzeczywiście jest kinematografia, która zaczyna być w pełni, mieć też wiele twarzy.
[35:11.95 → 35:49.69] C: I tutaj można dopowiedzieć, że nam proszę Państwa, co jest ciekawe, my kiedy myślimy o kinie wschodniej czy środkowej Europy, to często się pojawia taka zazdrość w tym, co mówimy. Kurcze, czeski film. To już przestało być stwierdzenie pejoratywne, tylko mówimy, że czeski film to jest taka ciepła, dobra komedia o ludziach. Rumuńskie kino, sukcesy na świecie, Węgrzy mają świetne filmy. A tymczasem jak się rozmawia z Czechami, Węgrami czy Rumunami, interesująca sprawa, bo oni nagle nam mówią, No tak, ale wy macie PiS, wy macie system produkcji, wy macie 30 czy 40 parę filmów, wy macie prawdziwą branżę, my wam zazdrościmy i nagle się okazuje, że nie mamy się czego wstydzić.
[35:49.71 → 36:50.09] B: Michał na te festiwale nie jeździ, ja jako, że jestem dość obrotny i potrafię to sobie zorganizować. Wobec czego jestem zapraszany na przykład na festiwale do Budapesztu czy do Pilsna, czyli na festiwale filmu węgierskiego czy czeskiego. I muszę Państwu powiedzieć, że ta tegoroczna kryzysowa Gdynia była kilkakrotnie lepsza niż festiwal w Budapeszcie, festiwal filmów węgierskich, kiedy tam w obliczu kryzysu finansowego w ogóle 7 filmów zostało pokazanych. I na dodatek festiwal był finansowany nie przez tamtejsze władze kinematografii, tylko przez samych twórców. Natomiast w Czechach, którym zazdrościliśmy przez lata, w tej chwili tam też jest kryzys. Tam tak naprawdę mamy wierzchołek góry lodowej 3-4 niezłe filmy i przeciętność. Także naprawdę zaczynamy być jedną z dominujących kinematografii tutaj, w tej części Europy. I to jest prawda.
[36:50.29 → 37:10.59] A: Ale ja też chciałabym zwrócić uwagę na coś, co wyście już powiedzieli, ale chciałabym, żeby to lepiej wybrzmiało, bo te sukcesy frekwencyjne polskich filmów, trudnych filmów, takich jak Róża, takich jak Sala Samobójców, takich jak nowy film Marka Koterskiego, który ma 800 tysięcy widzów, są świadectwem myślę takim bardzo ważnym i ważnym sygnałem dla producentów.
[37:10.64 → 37:11.97] B: Że publiczność nam dojrzała?
[37:12.16 → 37:19.74] A: Że publiczność, ja nie wiem czy publiczność dojrzała, po prostu jeśli reżyserzy szanują publiczność, to ta publiczność im to oddaje.
[37:19.76 → 37:31.55] C: Właśnie ja na Państwa miejsce bym się od razu obraził, bo to nagle reżyserzy mówią albo producenci, no publiczność nam dojrzała, tymczasem to producenci przestali. stawiać wyłącznie na głupie filmy i wtedy widzowie powiedzieli, aha, to możemy się z nimi przeprosić.
[37:31.87 → 38:04.73] A: Myślą, że tylko guma do rzucia jest sprzedawalna. Tymczasem okazuje się, że właśnie trudne filmy mają swoją publiczność i że ta publiczność idzie w setki tysięcy ludzi. To jest taki argument, myślę, który daje odwagę, żeby eksperymentować, żeby stawiać na debiutantów. Mieliśmy mnóstwo świetnych debiutów ostatnio. Ja nie myślę o ostatnim roku, może tutaj było troszeczkę gorzej, chociaż też nie najgorzej, ale ubiegły rok to było 12 filmów w konkursie. Dla mnie 10 było takich, które wszystkie właściwie mogły dostać nagrody.
[38:06.47 → 38:08.07] B: No zgoda. No i co?
[38:08.39 → 38:12.69] C: No ja bym tutaj sobie od razu zadał pytanie w takim razie takie, a to dlaczego nas nie ma za bardzo na świecie?
[38:13.41 → 38:14.43] B: Ciągle zadaję to pytanie.
[38:14.91 → 38:20.91] C: A to kiedy mówimy, że nie ma na świecie, to mamy na myśli przede wszystkim te główne festiwale, to znaczy Cannes, Berlin, Wenecja.
[38:21.03 → 38:43.28] B: Michał, wielokrotnie próbowałem o tym rozmawiać. Może akurat nie z tobą, bo z tobą to w ogóle ciężko się dogadać, bo nie masz nigdy czasu. prowadziłem w TVP Kultura taką debatę na temat, dlaczego polskich filmów nie ma w Berlinie, nie ma w Cannes, nie ma w Wenecji, czyli na tych trzech najważniejszych festiwalach. No i tak, zaprosiłem sobie panią...
[38:43.28 → 38:47.00] A: Po pierwsze, czasami bywają. W tym roku Wojcieszek, Kędzierzawska często.
[38:47.18 → 38:49.94] B: Bardzo fajnie, tylko gdzieś tam w Karlowych Warach jesteśmy.
[38:49.98 → 38:50.64] A: Boczny, Szumowska.
[38:50.82 → 38:55.68] B: Natomiast zaprosiłem sobie panią Agnieszkę Oderowicz i pana Stefana Laudyna z pewnych powodów.
[38:55.96 → 38:57.92] C: Szefa warszawskiego festiwalu.
[38:58.89 → 39:14.45] B: I pani Agnieszka Drowicz mówi, jak to nas nie ma na świecie? Przecież sześć naszych filmów było na festiwalu w Pusan. A cztery były w San Sebastian. A w Berlinie też byliśmy, tylko że nie w głównym konkursie. Nie w głównych konkursach. Naszych filmów w głównych konkursach tych festiwali nie ma. Dlaczego?
[39:14.73 → 39:15.53] C: To jest dobre pytanie.
[39:15.67 → 39:31.96] B: Czy to jest kwestia promocji? Czy to jest też kwestia, powiedziałbym, poza nami kwestia mody? Pewnie w jakimś sensie tak. Czy to jest, bo będąc na festiwalu w Wenecji w tym roku widziałem dużo gorszych filmów w konkursie niż te, które widziałem w Gdyni, nawet w tym kryzysowym roku.
[39:31.98 → 40:32.84] C: Ja mam odpowiedź bardzo szybką, to znaczy nie wiem, czy państwo zdajecie sobie sprawę, że... konkursy główne właściwie każdego głównego festiwalu zawsze są w jakiś sposób politycznie uwarunkowane. Na przykład mówi się, że... mówi się, no to właściwie widać za każdym razem na festiwalu w Cannes, że najważniejsza kwestia w kontekście konkursu głównego dotyczy tego, czy jest nowy film znanego nazwiska, znaczy artysty kina. Tak się składa, że mi sam szef festiwalu w Cannes, którego wprost zapytałem, a jak to w praktyce jest? To znaczy, ile pan ma miejsca dla filmów, których reżyserów pan nie zna i z których producentami nie ma właściwie żadnych relacji festiwalu? On powiedział tak, w konkursie głównym w Cannes jest około 22-23 filmów. On powiedział tak, mówi, jak jest zły rok, Czyli te światowe gwiazdy kina od Almodovara po Braci Darden nie mają nowych filmów. Jak jest zły rok, to mam ze trzy miejsca takie na tych dwadzieścia parę. Jak jest dobry rok, to może jedno.
[40:32.88 → 40:41.30] B: No ale Michał, Braci Darden stworzy festiwal w Cannes. Ten festiwal także tworzy gwiazdy, więc polscy reżyserzy mieliby na to szansę.
[40:41.43 → 40:51.32] C: Coś jest z tą kwestią promocji. Tak, bo to jest druga sprawa, że każdy z festiwali lubi mieć takiego swojego wychowanka, którego wykrył gdzieś na świecie i potem go promuje. Festiwal w Berlinie tak do Przemysława Wojcieszka podchodzi.
[40:51.34 → 41:12.03] B: Otóż tak, otóż tak. Natomiast wiesz, pytam Panią Agnieszkę Kodorowicz o promocję w Cannes. Jest tam apartament wynajęty, który funkcjonuje jako to miejsce, które ma polskie kino promować. Nic z tego nie wychodzi. Pytam, co się... Ona właściwie nie rozumie problemu. Ona nie widzi tego problemu. Dla niej to w ogóle nie jest problemem, że nas nie ma w Cannes, bo jesteśmy w Pusan i ona ma z czymś się pochwalić.
[41:12.05 → 41:33.68] C: Nie, nie, nie. Upraszczasz zupełnie sprawę. Akurat dwa tygodnie temu dosłownie przecież rozpoczynał się festiwal w Cannes. I tak się złożyło, że ja na pierwszych czterech dniach tego festiwalu byłem. Rzeczywiście zadziwiające było to, że my tam mamy taki pawilon cały wynajęty, który jest dokładnie nad czerwonym dywanem. Znaczy bardzo miło jest wyjść z kawą na taras i zobaczyć, że Brad Pitt przechodzi po czerwonym drzewie.
[41:33.68 → 41:34.47] B: I oblać go kawą.
[41:34.51 → 42:37.57] C: Parę pięter niżej, bo tam rzeczywiście tak to jest, ta croissette jest przecież dosyć wąską. I tak oblać go z góry, nie? Ale w praktyce to oczywiście pomaga też w promocji polskiego kina, że łatwo tam dotrzeć ludziom, z którymi się można umawiać. I tam w tym roku byli ludzie z festiwalu w San Sebastian, byli ludzie z festiwalu w Sundance, z którymi się toczyły rozmowy. na temat polskich filmów, którymi oni jakoś są zainteresowani. Natomiast ja tylko dokończę moją wcześniejszą odpowiedź. Po pierwsze, są jakieś uwarunkowania polityczne tych festiwali, ale po drugie, polskie kino generalnie, w moim odczuciu, mówi językiem raczej archaicznym w stosunku do tego, jakim językiem mówi kino na świecie. Nie przeszkadza. Dzisiaj takie kino, w którym opowieść jest poprowadzona od samego początku do samego końca po Bożemu w taki sposób, że jest to rozpisane, tak jak dobra powieść XIX-wieczna, jest kinem raczej archaicznym. Dzisiejsze kino bardzo często pozostawia widzowi mnóstwo do, mówię o kinie światowym, mnóstwo do decyzji. Nawet interpretacja tego, kim są postacie, co robią te postacie itd.
[42:37.57 → 42:47.43] B: Ja mogę ad vocem, bo jest taki film, który miał wygrać w zeszłym roku w Gdyni i nie wygrał, mianowicie Róża. o którym trudno powiedzieć, że jest opowiadany linearnie.
[42:47.45 → 42:51.53] C: Żebym miał wygrać, a nie wygrał. Był jednym z faworytów, ale był jednym z faworytów.
[42:51.53 → 42:53.03] B: Dobrze, powinien wygrać, a nie wygrał.
[42:53.09 → 42:54.79] C: Znaniem Wojciecha Kałużyńskiego.
[42:54.83 → 42:55.79] A: Moim również.
[42:55.93 → 42:57.21] B: No właśnie.
[42:57.21 → 42:58.49] A: Licznej gdyńskiej publiczności.
[42:58.81 → 43:17.17] B: I tego. I nagle się okazuje, że film, który nie jest opowiadany linearnie, nie ma w nim nic archaicznego sposobu opowiadania, które w polskim kinie, zgadzam się, niestety czasem dominuje, Nagle on okazuje się dla zagranicznej widowni niezrozumiały. Ja tego do końca nie rozumiem. Co się stało?
[43:18.67 → 43:21.31] C: Ja nie mam bezpośredniego połączenia teraz z zagraniczną widownią.
[43:21.61 → 43:25.15] B: Nie o to chodzi. Ja mam wprost przeciwnie sygnały, że ten
[43:25.15 → 43:28.13] A: film jeździ po świecie i jest doskonale przyjmowany.
[43:28.15 → 43:47.39] B: Sprzedaje się gorzej niż inne tytuły. Poza tym słyszę zarzuty. Na przykład szefa zeszłorocznego jury, czyli Mariusz Troliński, który relacjonował w ten sposób obrady jury, że jurorzy zagraniczni tego filmu nie zrozumieli. Nie wiedzieli, kiedy on się zaczyna, jak jest umiejscowiony w czasie historycznym i kiedy się kończy, jakby to miało znaczenie.
[43:48.57 → 43:51.35] C: Więc z jednej strony... To, kiedy film się zaczyna, ma spory związek.
[43:51.77 → 43:56.93] B: Nie o to chodzi, chodzi o konkretne umiejscowienie w czasie, czyli czy to jest rok 1953.
[43:57.17 → 44:11.05] C: To prawda, również Polacy miewają z tym filmem problemy i zadają sobie pytanie, kto jest jaką postacią, skąd. Ale to jest przypadek jakiegoś pojedynczego zupełnie filmu. Na jego przykładzie nie rozbudujemy teorii związanej z tym, dlaczego polskie filmy nie są w głównych konkursach festiwalu.
[44:11.07 → 44:16.95] B: Nie, ale możemy próbować. To znaczy wiesz, Jerzy Skolimowski, który akurat jest tym wyjątkiem od reguły.
[44:17.39 → 44:20.25] C: Essential Killing, czy ktoś z Państwa widział? Tak.
[44:20.64 → 44:28.57] B: wyjątkiem od reguły. Trudno powiedzieć, żeby to był film opowiadany po polsku.
[44:29.51 → 44:33.30] C: To jest film prawie bez słów. To ja tutaj protestuję, ponieważ jak słyszę,
[44:33.47 → 44:49.37] A: że film jest opowiadany po polsku albo nie po polsku w kontekście wartościowania, to otwiera mi się scyzoryk w kieszeni, ponieważ znalazłabym 20 filmów, które są opowiadane nielinearnie, nietradycyjnie.
[44:49.37 → 44:50.83] B: Ale ja też, to był argument Michała.
[44:51.27 → 45:51.87] A: Nie, nie, nie, ale też jakoś widzę też cień nadziei na polskie sukcesy za granicą w krótkich metrażach. I chciałabym bardzo, żeby państwo zapamiętali takie nazwisko Kuba Czekaj. To jest chłopak, który zrobił dwa krótkie metraże. Jeden się nazywa Ciemnego pokoju nie trzeba się bać i zdobył chyba 30 nagród na festiwalach międzynarodowych. Drugi się nazywa Blood and coś tam po angielsku. Twist and Blood. i też czeszę nagrody i to jest chłopak, który ma niewątpliwie absolutnie świeże spojrzenie i mówi własnym językiem na każdym poziomie, opowiada uniwersalne historie. Takie samo wrażenie mam, ale Leszek Dawid, który zrobił Ki, a teraz zrobił Jestem Bogiem. Andrzej Jakimowski, który opowiada linearnie, ale jakoś nie na tyle po polsku, żeby nie zrobić filmu w portugalsku, Ale ja przecież
[45:51.87 → 46:01.61] B: nie mówię nic innego, tylko chodzi o to, że... Dlatego moim zdaniem argument, że jakiś film jest linearną i dlatego nie ma nas na światowych festiwalach, jest chybiony.
[46:02.31 → 46:18.65] C: Zrobię jak w Monty Pythonie, kiedy w pewnym momencie w sketch wchodzi policjant i mówi, ten sketch stał się głupi, przerywamy, przechodzimy do następnego. Mamy fragmenty filmów, może zobaczymy, bo wydaje mi się, że wchodzimy teraz w taki poziom dyskusji, który jest niezrozumiały dla kogoś, kto nie siedzi absolutnie w samym środku produkcji filmowej i nie zastanawia się nad tym, co się dzieje.
[46:18.67 → 46:21.70] B: Masz trochę rację, aczkolwiek... Państwo chyba widzą te filmy.
[46:23.00 → 46:27.06] A: Być może to jest kwestia braku agentów sprzedaży w Polsce.
[46:27.14 → 46:38.98] C: I kwestii promocji, tak. Mamy fragmenty dwóch filmów, które w Gdyni w tym roku były nagrodzone. Jeden to Obława, Srebrne Lwy, czyli druga nagroda festiwalu, a drugi Jesteś Bogiem. Między innymi nagroda za najlepszy pierwszy lub drugi film.
[46:39.10 → 46:43.00] B: Ten pierwszy film to jest ciekawostka. To zrobił Krzyształowicz.
[46:49.89 → 46:53.99] C: Halo? No pomyłka.
[46:59.29 → 47:02.29] D: No?
[47:29.44 → 47:35.56] B: Stary, kurwa, przygiąłeś, że ja pierdolę. Nie, kurwa! Możesz w ogóle powiedzieć, co znaczy jestem Bogiem?
[47:36.44 → 47:37.70] C: A wiesz, co znaczy jestem słoniem?
[47:38.06 → 48:25.40] B: Ej, stary, no bez przesady, nie? Popatrz się, stary, żadne radio nam tego nie puści. Zrobi się smród i sklepy też nie będą chciały tego przyjmować. Ty, a skąd oni teraz, nie? Jakbyśmy mieli to grać na koncertach, nie? Ile pracowaliśmy nad tym materiałem? Chcesz to wszystko rozjebać? Stary, no, płyta już jest zamknięta, nie? Gdybyś tak nie mieszał, to Gustaw już dawno by z tym dotłoczni pojechał. Dobra, dajmy to na single. Nie, kurwa! Ja pierdolę, ej, przez całe życie robię rzeczy, których nienawidzę, a jak wreszcie chcę zrobić coś, co chcę, to mi, kurwa, nie wolno?
[48:26.87 → 48:32.23] C: To jest, kurwa, moje i spierdalać, rozumiesz? I albo, kurwa, ten kawałek będzie na płycie, albo nie będzie płyty.
[48:32.31 → 48:34.57] B: Jestem, kurwa, artystą i dla mnie to coś znaczy.
[48:35.49 → 48:36.31] C: Decydujcie się.
[48:40.33 → 48:46.55] A: Chwila przerwy i zobaczymy fragment obławy.
[48:46.57 → 48:53.05] C: Wszyscy człowiek to, że dostali nagrody w Gdyni. Ale nie sami pisali sobie dialogi, wyjaśnię.
[48:56.32 → 48:57.74] B: Dialogi napisało życie.
[48:59.22 → 49:00.72] A: Oraz Marcin Pisuk.
[49:04.14 → 49:05.76] D: Maciej Pisuk.
[49:09.49 → 49:09.93] B: Obława.
[49:14.09 → 49:17.88] C: Co jest?
[49:19.22 → 49:19.88] B: Zbieraj się.
[49:21.53 → 49:24.53] D: Co?
[49:26.69 → 49:35.41] C: Zbieraj się, idziemy. A gdzie idziemy, Adaś, gdzie my idziemy? Na grzyby. Pierdolę, grzyby.
[49:35.55 → 49:44.61] B: Stolp jest. Coś ty powiedziałeś? Wódkę rozlewasz. Możesz się ubrać. Pójdź ze mną.
[49:46.51 → 49:48.59] C: Ale dokąd, jak Adaś z tobą wyszedł?
[49:49.75 → 49:53.07] B: Tak przed siebie.
[49:53.97 → 49:56.90] C: Tak przed siebie, powiadasz. Tak.
[49:58.02 → 50:00.58] B: Nie będzie dzisiaj mielenia ziarna. No to zawsze jest.
[50:00.60 → 50:02.04] C: A dzisiaj nie będzie. Bo co?
[50:02.72 → 50:07.28] B: Bo szefem Młyna zostałem ja. O, dobra.
[50:08.56 → 50:10.82] C: Dobra.
[50:11.42 → 50:14.12] B: I teraz grzecznie wstaniesz, ubierzesz się i pójdziemy sobie, tak?
[50:15.24 → 50:17.24] C: Nie, nic, że nie pójdziemy, bo póki
[50:17.24 → 50:18.54] B: co to ty jesteś u mnie, a
[50:18.54 → 50:21.16] C: nie ja u ciebie. I to ja ustalam rozkład jazdy.
[50:22.22 → 50:23.30] B: Jebane, Angliku.
[50:23.56 → 50:25.93] C: Co ty myślałeś? Że co?
[50:26.12 → 50:42.12] B: Że ty po mnie przyjdziesz, a z tobą pójdę? Pójdziesz. A jak nie? To cię wyniosę z tym stołem. Nigdzie się nie wybieram. Nie tacy jak ty przychodzili po mnie. Rożdów, skobu cię rozwalę tutaj.
[50:42.62 → 50:49.22] C: To rozwal mnie tutaj. Adaś, nie działa to na mnie. Możesz strzelać. Brecelnie.
[50:51.08 → 50:52.32] B: Taki jesteś twardy.
[50:52.46 → 51:00.88] C: Przeciwnie. Taki jestem miękki, jak sflaczały wał. Możesz strzelać ile wlezie. Nie będę uciekał przed tobą.
[51:03.52 → 51:12.00] B: Masz rację. Może ja nie będę strzelał.
[51:20.44 → 51:28.26] A: te nowe filmy, które państwo dopiero mają, będą mieli szansę zobaczyć. Ale może macie państwo ochotę zadawać już pytania?
[51:30.02 → 51:37.24] C: Na pytanie, kiedy te filmy będą, musimy odpowiedzieć, że jesienią, bo zdaje się, że żaden nie ma jeszcze ustalonej daty premiery.
[51:38.70 → 51:41.46] B: Nie ma pytań?
[51:42.67 → 52:38.39] A: Ale może my zapytamy, bo ja mam do państwa pytanie też. Czym dla państwa jest polski kino? Bo my tu sobie dywagujemy, ale mamy jednak taki ogląd szczególny. Oglądamy te filmy nie tylko z miłości, ale też z zawodowych obowiązków. Czy chodzicie o miłość, czy o zawodowe obowiązki? Natomiast dla mnie jest interesujące, co państwa przyciąga do kina na polskie filmy właśnie. Jak to jest? Co państwo o nich sądzicie? Czy myślicie, tak jak często widuję w jakichś internetowych, zwłaszcza postach, takie, powiedziałabym, wstrzemięźliwe głosy? Czy to tak jest? Czy polskie kino budzi jakieś cieplejsze uczucia? Czy w ogóle jakieś uczucia budzi?
[52:38.91 → 52:41.79] B: Żadnych emocji, widzisz, tak to jest.
[52:48.45 → 52:51.45] D: Powtórzę
[52:55.71 → 56:27.05] C: pytanie dla tych z Państwa, którzy nie słyszeli. Ile z tych trzystu w ciągu dwóch lat, czy powiedzmy z tych stu kilkadziesięciu filmów w roku opartych jest na literaturze? Zadaję pani pytanie o absolutnie bardzo, bardzo ważną rzecz w polskim kinie, jedną w moim odczuciu z kluczowych kwestii polskiego kina. Macie państwo z pewnością świadomość, mają państwo świadomość, że w tym najlepszym okresie polskiego kina, lata 50., ale też lata 60., właściwie gdzieś tam głęboko do lat 80., polskie kino w ogromnej mierze oparte było na takiej bliskiej relacji z literaturą właśnie, to znaczy literaci, pisarze, bywali nawet reżyserami. Mamy przypadki w takich postaciach jak Konwicki chociażby, ale były absolutnie bezpośrednie relacje pomiędzy pisarzami a reżyserami. Współpracowano ze sobą, świetnie się znano. Zespoły filmowe, w których powstawały filmy, bardzo często łączyły właśnie w grupę reżysera, producenta, pisarza, specjalistę od dialogów, powiedzmy. Czyli ta relacja była bardzo ścisła i ona z jakiegoś powodu gdzieś tam w latach 90. zaczęła się rozchodzić, po czym doszliśmy do tego stanu w ostatnich kilku latach. kiedy ja mam wrażenie, rozmawiając i z młodszym, i ze starszym pokoleniem i filmowców naszych, i pisarzy, że filmowcy przestali czytać, a pisarzy przestali oglądać. Że to są światy, które się w jakiś sposób rozeszły. Że kiedy mamy takie sytuacje, w których słyszymy, że powstało coś na podstawie powieści bardziej czy mniej znanej, to jest to raczej niestety wyjątek niż reguła. Więc odpowiedź na Pani pytanie jest taka, że Dużych filmów niewiele, tych pełnometrażowych fabuł. I w tym roku też mamy taką sytuację, że i w tym i w ubiegłym roku, że właściwie no dosłownie garstka tych filmów to są ekranizację powieści, trochę lepiej jest z etiudami studenckimi, a to z tego powodu, że studenci po prostu dostają zadanie ze szkoły i te zadania często są związane na przykład z tym, że proszę bardzo, tu jest lista opowiadań, trzeba sobie w tym znaleźć jakiś materiał, żeby nakręcić etiudę. Studenci też nie są przyzwyczajeni do tego, że tak powiem, że współpracują ze scenarzystami, w związku z tym łatwo sięgać po taki materiał literacki, który jest już gotową sceną do nakręcenia albo w ogóle gotową anegdotą, którą można przerobić na krótkometrażowy film. I tutaj ciekawostka. W tym roku na festiwalu w Gdyni, jak państwo być może wiecie, oprócz tego, że w Gdyni jest konkurs główny tych filmów pełnometrażowych, jest też coś, co nazywa się Konkurs Młodego Kina. To jest konkurs etiud studenckich wysłanych właśnie, zgłoszonych na festiwal przez szkoły. Wygrała etiuda, która nazywa się Kiedy ranne wstają zorze, która na szczęście jest pozytywną odpowiedzią na pani pytanie, to znaczy to jest ekranizacja opowiadania Marka Nowakowskiego, I muszę Państwu powiedzieć, że sam fakt, że ja w ramach selekcji przeglądając te filmy zobaczyłem, że ktoś... Po pierwsze, dwudziestoparoletni czyta Marka Nowakowskiego, że ma świadomość, że jest taki pisarz. Jeszcze do tego sięga po świetne opowiadanie i pierwszorzędnie ekranizuje. To już w ogóle świadczy o tym, że to jest ktoś niewątpliwie wyrastający gdzieś tam o głowę ponad pozostałych studentów. Ale zaskoczyło mnie też to, że sporo w tych etiudach w tym roku pojawiło się takich dosyć zaskakujących właśnie spraw. Nie zaskakujące jest to, że np. pojawiają się wariacje na temat kawki. To jest dosyć łatwa sprawa do przełożenia na film.
[56:27.27 → 56:30.53] A: I to chyba było akurat zadanie w szkole katalogowej.
[56:30.93 → 56:55.59] C: Oczywiście, to jest jasne, że tak jest. Natomiast faktycznie pojawiały się trochę bardziej skomplikowane rzeczy, rzeczy inspirowane Stasiukiem, czyli współczesną literaturą, ale ten Nowakowski to był taki sygnał, że bywa, coś sturgeniwa, ktoś coś wyciągnął i po prostu próbował. Nie powiem, że mam nadzieję, że przed nami renesans, bo tych sygnałów jest za mało, ale dosyć dużo ostatnio się robi, żeby próbować te światy ze sobą zbliżyć.
[56:55.70 → 57:21.24] A: No właśnie, była też taka podjęta próba rok temu chyba w Gdyni, zwołania konferencji pisarzy i filmowców, jakoś zintegrowania tych środowisk. Wtedy się to nie do końca udało, ale ta inicjatywa jakoś ma swój ciąg dalszy. Był jakiś taki zjazd pod Warszawą, więc jest szansa, że coś jednak z tego wyniknie.
[57:21.26 → 58:28.44] C: To pytanie jest bardzo celne. Ja też mogę powiedzieć Państwu, odpowiadając też na Pani pytanie, że na szczęście środowisko, czy też branża filmowa i branża wydawców w ciągu tych ostatnich 2-3 lat zaczęła sobie na dobre z tego zdawać sprawę. i np. Krajowa Izba Producentów Audiowizualnych wprowadziła taki program, że zamiast namawiać filmowców do czytania, być może to jest bezcelowe działanie, wprowadzili taki program, że grono ekspertów przygotowuje taki bryk dla filmowców. To znaczy, ja wiem, że to brzmi tak jak trochę dla maturzystów, prawda? Już dzisiaj ludzie nie przeczytają osiemnastoletniej czy siedemnastoletniej sześćstronicowej powieści, więc dostaną straszczenie i z tego niech coś wiedzą. Ale przygotowuje się takie bryki dla filmowców, to znaczy książka, która wychodzi albo która wyszła w ostatnich latach, jest przez kogoś straszczona, są scharakteryzowane postaci i jest napisana recenzja, na podstawie której można dosyć szybko sobie wyrobić np. zdanie, czy to jest materiał, który dałby się jakoś bardziej, mniej łatwo przełożyć na materię filmową, czy jest to coś, co po prostu przełożyć na film byłoby trudno? Także te działania się na szczęście toczą.
[58:28.58 → 58:49.34] B: No tak, bo to oczywiście fajnie. Natomiast, wiesz, tak jak mówiłeś, od lat 50. do 70. czy 80. rzeczywiście była dość bliska więź między środowiskiem filmowym a pisarzami, ale też ekranizowaliśmy masę klasyki. przecież Wajda wtedy właściwie jechał Iwaszkiewiczem i Reymontem.
[58:50.36 → 59:38.95] C: Zresztą, jak Państwo wiecie, była kapitalna sprawa kiedyś. Ja się tego dowiedziałem w telewizji, że od połowy lat 60. telewizja rozsyłała do wybranych ludzi w kraju. To mogli być profesorowie literatury, to mogli być wykładowcy. to mogli być reżyserzy, różni ludzie. Pytanie dotyczące tego, jakie krótkie formy literackie Państwa zdaniem powinny zostać zekranizowane przez telewizję? I na podstawie list, które przychodziły, np. wybierano opowiadania Turgieniewa, wybierano opowiadania Lema i zdarzały się takie sytuacje, Andrzej Wajda kręcił przekładanie z Lema, czyli science fiction krótka forma, 30-minutowa, której podejrzewam, że jednak dzisiaj nie kojarzymy, jeżeli ktoś bardzo mocno w tym nie siedzi, ale powstawały wtedy kostiumowe, telewizyjne filmy właśnie wychodzące z literatury.
[59:39.61 → 59:53.88] B: Ale powstawały też wielkie ekranizacje, czyli nie wiem, Faraon, coś. Natomiast dzisiaj mamy sytuację, w której na przykład od lat czekamy Kogoś, kto się zabierze za złego, Tyrmanda. Powieść absolutnie filmową i powieść dosfilmowana.
[59:53.90 → 59:59.34] C: Wiemy, że pracuje nad tym Ksawery Żuławski i najprawdopodobniej jakoś tam jest szansa w najbliższym czasie... Tak, ale to tylko jeden z przykładów.
[59:59.58 → 01:00:02.36] B: Czy sądzisz, że kino już nie ma po co wracać do literatury?
[01:00:02.52 → 01:00:44.08] C: Nie, pewnie, że ma po co wracać. Moim zdaniem jest to kompletny strzał w stopę, że polscy filmowcy nie sięgają po literaturę, bo skoro nasze scenariusze kuleją regularnie, to dlaczego by nie sięgnąć po to, co jest świetne. Ja uważam, że słabość, znowu odpowiadając dalej na Pani pytanie, Słabość świata filmowego dzisiaj w relacji do świata literackiego jest widoczna chociażby w tym, że jeżeli jest taki sukces literacki jak Marek Krajewski i jego seria kryminałów, która wygląda na to, dałaby się przenieść dosyć łatwo na film, aczkolwiek na film z jakimś konkretnym budżetem, bo jednak trzeba ten Wrocław przedwojenny czy też Lwów wyczarować, a my po prostu od nastu lat nie mamy nawet próby przeniesienia tego, nieudanej chociażby, no to znaczy, że jest po prostu kiepsko.
[01:00:44.72 → 01:00:48.90] B: Bywały głosy, znaczy były głosy, że ktoś już się za to zabrał, ktoś się za to wziął.
[01:00:48.92 → 01:00:50.10] C: Prawa są sprzedane, filmy nie powstały.
[01:00:50.16 → 01:00:51.36] B: Ale filmy nie powstały.
[01:00:51.64 → 01:00:55.80] C: Pani chce chyba dalej wciągnąć ten temat. Działa chyba ten mikrofon.
[01:00:55.80 → 01:00:56.04] D: Działa.
[01:00:56.79 → 01:01:07.11] A: Proszę państwa, ja nie na darmo zapytałam o to, bo dwie godziny przed przyjściem tutaj skończyłam książkę Jerzego Antczaka, Noce i dnie mojego życia.
[01:01:07.39 → 01:01:16.95] D: I tam na końcu tej książki był taki indeks, gdzieś od lat sześćdziesiątych, od początku, prawda, co zostało sfilmowane. I kiedy ja to przeczytałam, to zobaczyłam,
[01:01:17.07 → 01:01:19.37] A: jak bardzo dużo filmów, i to takich
[01:01:19.37 → 01:01:24.27] D: filmów uznanych, właśnie były oparte na literaturze, nie tylko naszej, rosyjskiej.
[01:01:24.53 → 01:01:26.26] B: Zgadza się, tak, o tym mówiliśmy.
[01:01:26.49 → 01:01:33.91] A: I zrobiło mi się troszeczkę smutno, że moje dzieci, moje wnuki nie będą tego oglądali, tych pięknych rzeczy, które ja mogłam robić.
[01:01:33.91 → 01:02:10.78] C: Pocieszę panią, że pięć lat temu rzeczywiście można było tylko lamentować i jakoś wydawało się, że w branży i filmowej, i wydawniczej jakoś nikt się tym nie przejmuje, a tymczasem teraz rzeczywiście sporo różnych rzeczy się w tej kwestii dzieje. Wiem na przykład od naszych pisarzy kryminałów, że w ciągu ostatnich dwóch lat sporo się ruszyło, to znaczy wydawcy, którzy wydają kryminały, mówią na przykład, że zdarza się, że jeszcze zanim książka wyjdzie, odzywa się ktoś z producentów z pytaniem, czy mógłby przeczytać w tak zwanych szczotkach, czyli w wersji roboczej, niewydanej jeszcze. Czyli na szczęście, mam nadzieję, że najgorsza za nami, krótko mówię, chociaż nie mówię,
[01:02:10.78 → 01:02:13.58] B: że miałeś ostatnimi laty udanych filmów i kryminałów.
[01:02:13.84 → 01:03:24.44] A: Ja rozumiem, że pani mówi o złotych latach telewizji, kiedy budżet był nieograniczony, kiedy jednym podpisem wzrost budżetu następował. Jest taka anegdota, którą Wojtek Marczewski opowiada, jak to na planie dreszczy chyba. 300 statystów, konie, wielki plan. Z Jurkiem Zielińskim, przywoływanym dzisiaj wybitnym operatorem, wyszli na ten plan. Stanęli o 7 rano. spojrzeli po sobie i Marczewski powiedział do Zielińskiego, wiesz co, ja nie wiem, jak to inscenizować. Po czym poszli i zrobili sobie przerwę i następnego dnia przystąpili do zdjęć. Dzisiaj to jest niemożliwe. Budżet telewizji jest żaden. Jeśli telewizja wchodzi dzisiaj w produkcję filmu krótkometrażowego, to wszyscy się cieszą i śpiewają z radości, bo to jest ewenement i nie wiemy, jak długo to potrwa. Cała nadzieja w tym, że jest cyfryzacja archiwów, zaczyna się telewizyjnych i Filmoteki Narodowej i że te filmy, o których pani mówi, będą dostępne również dla naszych wnuków, dzieci.
[01:03:24.70 → 01:03:27.84] C: Ale bardziej chodzi o to, dlaczego takich
[01:03:27.84 → 01:03:40.36] B: filmów się nie robi. Ty mówisz, że budżet był nieograniczony. Ale jeśli mówimy o ekranizacjach Turgieniewa czy
[01:03:40.36 → 01:03:44.53] A: nawet Stanisława Grabińskiego, to jednak jest kostium.
[01:03:45.14 → 01:03:52.50] B: Kochana, zamiast Bitwy Warszawskiej można by było zrobić Turgieniewa? Wtedy, gdybym ja decydowała o bitwie warszawskiej,
[01:03:52.76 → 01:05:11.32] C: to zrobiliśmy 10 Turgeniewów, niekoniecznie 3D. Odpowiedź na panie pytanie jest jeszcze taka, że też niestety radykalnie się zmienił system produkcji. Kiedyś było założenie takie, wychodzi student ze szkoły filmowej. Co się z nim dzieje? W pierwszej kolejności powinien komuś asystować, to znaczy być przy filmie jakiegoś starszego kolegi albo mistrza. W drugiej kolejności dostaje do nakręcenia 1-2 półgodzinne filmy telewizyjne, czasami kostiumowe, czasami inne i udowadnia, że potrafi kręcić, a potem dopiero dostaje szansę na debiut. To jest na przykład ścieżka, która bardzo dobrze jest zarysowana u Andrzeja Żuławskiego, który najpierw pracował na planie Uwajdy, Popioły, przepisywał scenariusz w jednym, drugim miejscu. Potem dostał szansę nakręcenia dwóch filmów telewizyjnych, które się udały i pokazują Żuławskiego jako ukształtowanego twórcę, a potem nakręcił trzecią część Nocy, która była takim wydarzeniem, że jego kariera odpaliła. Dzisiaj tej ścieżki nie ma, niestety. Dzisiaj filmowcy często wiedzą, że oni muszą zaistnieć pierwszym filmem na dobre, bo może nie będą mieli w ogóle szansy zrealizowania drugiego. W związku z tym trochę to jest też takie ciśnienie, pokażę, że jestem scenarzystą i oprócz tego reżyserem i jeszcze może będę kombinował przy montażu i niestety ta ścieżka jest inna. I zajmę się choreografią i zatańczę.
[01:05:11.82 → 01:05:45.63] A: No ale myślę sobie, że ta ścieżka, o której mówisz Michale jest nie do przywrócenia w sytuacji, kiedy są kamery cyfrowe, kiedy swój film można nie tylko zaprezentować w internecie, ale też go sfinansować. Więc nie wrócimy do tego i możemy oczywiście nad tym płakać, ale od czasów Tarantino, czy nawet wcześniej, No wiadomo, że są szkoły, ale też to nie jest jedyna droga do zawodu. Proszę bardzo.
[01:05:47.05 → 01:07:00.61] D: Ja na przykład od bardzo dawna bardzo przeżywam i bardzo lubię właściwie te wszystkie filmy, które były czy w telewizji, czy w kinach. No zauroczona jestem, no tam z różnych względów już nie ma co. kinem na podstawie klasyki. Lubię bardzo filmy młodzieżowe, które mnie w jakiś sposób młodość przywracają i dużo ciekawych rzeczy mi podsuwają. Ja już nie wnikam w to, co państwo tutaj mówicie o tej kuchni filmowej. Mnie to w ogóle nie interesuje. Ja jestem odbiorcą po prostu. i chętnie chodzę i poszłabym jeszcze i dzisiaj. No, ale na podstawie tego, co tutaj zaprezentowano, no to przecież jest horrendum. To jest nie do przyjęcia. To dla nikogo, ani dla dzieci, ani dla starszych, ani w ogóle, no to to jest plugawe słowa. Owszem, one, no niech będą od czasu do czasu, ja rozumiem, ale to, to jest, no to właściwie tu żadnej treści nie było.
[01:07:00.87 → 01:07:07.03] C: Właśnie, ja się trochę za głowę złapałem, jak te fragmenty poszły. Myśmy nie wiedzieli, jakie fragmenty zostały dostarczone, jakie będą zaprezentowane.
[01:07:07.25 → 01:07:31.96] D: Chętnie bym poszła i dzisiaj na jakikolwiek film. Wszystkie jakieś takie kryminalne, ale okropne, grubiańskie czasami. No w ogóle nie do przyjęcia, ja wyłączę telewizor, a na takie filmy nie chodzę. Owszem, na klasykę, na jakieś wesołe jakieś komedie, tak.
[01:07:32.30 → 01:07:41.16] C: Nie wszystkie filmy są oczywiście takie, jak te dwa fragmenty, które tutaj poszły, ale to jest słuszne spostrzeżenie. Wydaje mi się, że jednak zmienił się też język, jakim ludzie mówią na ekranie, to prawda.
[01:07:41.16 → 01:07:59.99] D: No dobrze, no ale przecież to jest w ogóle, już pomijając kaleczenie, w ogóle jakiegokolwiek języka. Nie mówię o naszym. Przecież to się nie da słuchać, czy w autobusie, czy gdziekolwiek jesteśmy. I my to słuchamy i nawet nikt nie zwraca uwagi. A tym bardziej w kinie.
[01:08:00.19 → 01:08:21.41] B: Ale właśnie pani odpowiedziała trochę na to pytanie. Skoro młodzi ludzie takim językiem mówią, to wydaje mi się, że nakręcenie filmu, który czy ten fakt przemilczy, będzie w jakimś sensie nieprawdziwe. I broniłbym tego, co zrobił Leszek Dawid. Te dialogi napisało niestety życie, a nie ci młodzi bohaterowie.
[01:08:21.43 → 01:08:26.94] D: Ja na taki film nie pójdę i każdemu powiem, nie idź, bo to jest jedno, tylko po prostu...
[01:08:26.94 → 01:08:28.97] B: Nie cały ten film jest tak mówiony.
[01:08:29.09 → 01:09:51.25] C: Ma Pani tutaj rację, że to jest też tak, że nie każdy film jest przeznaczony dla każdego typu widza, prawda? I tutaj muszę Państwu powiedzieć, że to jest film, który myśmy otwierali w tym roku festiwal w Gdyni i Leszek Dawid wprost mi powiedział, że on się bardzo obawia tego, że wie dla jakiego typu widza ten film nakręcił, bo jako, że to jest film o środowisku polskich młodych hip-hopowców, przełom lat 90. i ostatniej dekady, no to oczywiście oni mówią takim językiem bardzo naturalnym, bo inaczej byłby tutaj fałsz. Leszek Dawid się bardzo bał, powiedział mi wprost, to nie jest film dla widowni, która przychodzi na otwarcie festiwalu uroczyste, czyli np. dla urzędników państwowych, którzy przychodzą z żonami, dla ludzi w garniturach. On miał tego świadomość. Na szczęście film był dobrze przyjęty i oczywiście pojawiały się takie głosy jak pani. ale też miejmy rzeczywiście świadomość tego, że wybieramy film w jakiejś mierze według tematu, według języka. Ja myślę, że tak jak powiedział Wojtek, w tym filmie absolutnie sztuczne byłoby, trochę tak jak powiedzmy 40 lat temu, kiedy były filmy młodzieżowe tak zwane, to wiedzieliśmy, że ta młodzież mówi takim językiem, jakby jak oficjalnie propaganda chciała pokazać, że młodzież mówi. podczas kiedy wszyscy byliśmy młodzi, może tak powiem, i wiemy, jak mówiliśmy.
[01:09:51.37 → 01:10:38.56] D: Ja jeszcze na jedną rzecz chciałam zwrócić uwagę, no nie wiem, czy tu państwu, czy w wielu filmach, to kiedyś właśnie tak jakoś byłam samotna i tak o tamtym myślałam i myślałam sobie, jak to jest, jeżeli czytamy książkę, no to tam no różni, powiedzmy, są bohaterowie, no to są bardzo pozytywni, No i tak średnio tam, jeśli chodzi o etyczno-moralne wyrażanie swoich czy postępowanie. No i są naprawdę bardzo takie negatywne. No i tak z książki, to tak jest bardzo, tak jak przeczytamy ją, a tam ileś stron jest, to dopiero to sądujemy. Natomiast na filmie to od razu, no ile tam godzin.
[01:10:38.57 → 01:10:39.76] B: A to różnie bywa, pytanie.
[01:10:40.03 → 01:10:59.20] D: Nie, no różnie, różnie bywa. I zawsze jakoś, w wielu filmach to zawsze, czy w książkach, to dobro niby tam zwycięża, a nie zło. Ale są takie postacie i tak są wyeksponowane właśnie takie negatywne, które są złym wzorcem i dla starszych, i dla młodszych.
[01:10:59.58 → 01:11:04.69] C: Ale trochę tak pani mówi, jakby literatura to był tylko Karol Maj, a nie Dostojewski na przykład.
[01:11:04.69 → 01:11:12.90] D: Nie, ja właśnie Karola Maja wyjątkowo nie lubię. Ja też nie. Bardzo ciekawe są książki, wspaniałe.
[01:11:12.92 → 01:12:18.94] C: Tak jak literatura nie ma jednej twarzy, tak samo kino nie ma jednej twarzy i w tym roku to jest akurat ciekawa sprawa, że pani to podnosi, bo w tym roku na festiwalu w Gdyni mieliśmy rzeczywiście taką sytuację, w której były filmy pełne bohaterów bardzo szarych, nie wiadomo było w jakiej strefie moralności oni się lokują, ale były też filmy, takie jak na przykład Dzień kobiet, które nawet sama autorka to ona określiła ten film feministycznym, westernem, ponieważ to jest opowieść kobiecie, która pracuje w jednej z sieci handlowych, jest zwykłą pracownicą w sklepie na sali, awansuje na stanowisko kierowniczki i nagle wtedy się dowiaduje, że ta sieć wymaga od niej, moment, wymaga od niej właściwie takiej rabunkowej gospodarki, to znaczy tego, żeby prześladowała inne kobiety, wymuszała, fałszowała to, ile one godzin czasu pracują itd. Ta się buntuje i powstaje taki western, gdzie mamy bohaterkę, która wyrasta, walczy o te pozostałe kobiety. Przeciwna strona jest niemal przerysowana, to znaczy to jest zły kapitalista. Takie filmy ciągle też są, ale trzeba też wiedzieć, z jakiego powodu filmowiec sięga po dany język. Po prostu kino nie ma jednej twarzy, tak jak literatura.
[01:12:19.64 → 01:13:02.72] B: Pani, odradzam pójście na film Leszka Dawida pod tytułem Jestem Bogiem. Jesteś Bogiem. Tak samo odradzam pani pójście na film Krzyształowicza Obława. Natomiast polecam, jak tylko wejdzie do King, zobaczenie filmu pt. Mój rower. Pełen ciepłych bohaterów, trzech mężczyzn, dziadka, ojca i syna, którzy szukają na nowo porozumienia między sobą. Na pewno się pani spodoba, bo to ciepła opowieść. Takie filmy też powstają dzisiaj. Ten obraz, któryśmy tu widzieli, to wcale nie jest dominujący obraz w polskim kinie. Ja miałem wrażenie wręcz w tym roku, że jest swego rodzaju nadreprezentacja właśnie takich opowieści ciepłych, opowieści Był też film do Malackiego.
[01:13:02.90 → 01:13:05.86] C: Bo on jest twardzielem i on by chciał, żeby wszystkie filmy były chłodne, twarde.
[01:13:05.86 → 01:13:07.70] B: Żeby we wszystkich filmach byli motocykliści.
[01:13:07.96 → 01:13:56.95] D: Jeszcze jedna rzecz mnie intryguje. Na przykład kiedyś to był film taki ogólnie dostępny, może nie na najlepszym tam papierze, nie najlepsze były te fotosy. A więc zawsze ja tam sobie popatrzę, aha, na ten pójdę, na ten pójdę, może wtedy, może wtedy. Kolejki były bardzo często duże i tak dalej. Dzisiaj też jak widzę jakąś recenzję, to czytam, ale o takich tam słów innych to nie ma. Owszem, to jest tak, to tamto będzie, ale no i idźcie na taki film, no to ja bym zaraz wyszła. No dziękuję bardzo i przepraszam za długie... To są moje refleksje. Ja od jakiegoś czasu rzadko chodzę w ogóle do kina, a lubię.
[01:13:57.19 → 01:14:12.59] B: Ale także to proszę posłuchać mojej rady. Proszę się wybrać na mój rower Piotra Szaskalskiego. Ciepła opowieść, gdzie nie padnie ani jeden, chyba jeden pada, ale tylko jeden. I na przykład ten film Domarackiego Piąta, jak to się nazywało? Piąta Pora Roku, Dzień Kobiet.
[01:14:12.71 → 01:14:13.77] C: To są filmy dla Pani.
[01:14:14.03 → 01:14:15.39] B: Te filmy wciąż powstają.
[01:14:15.61 → 01:14:20.41] D: Ja lubię też takie i kryminały i inne, ale to nie mogą być takie...
[01:14:20.41 → 01:14:26.56] B: Chodzi o zasadę, że nie każdy film jest dla każdego odbiorcy i to normalne.
[01:14:26.56 → 01:14:41.58] C: Ale to jest też właśnie pozytywna cecha dzisiaj polskiego kina, znaczy taka, że to kino rzeczywiście jest różnorodne. Nie każdy film jest dla każdego, ale wygląda na to, że z tej produkcji trzydziestu paru filmów, które co roku do kin polskich wchodzą, każdy coś dla siebie znajdzie.
[01:14:46.62 → 01:15:28.41] B: No to już pewnie odpowiadam, no ten film, który Leszka Dawida jest, jest o młodych ludziach i przede wszystkim jest to film, który ma opowiedzieć o początkach polskiego hip-hopu. Przede wszystkim młodym ludziom, ale nie tylko, tych, których te czasy interesują, których ta muzyka interesuje. Natomiast film Obława to jest rzeczywiście dość ciekawy przypadek, bo to jest film, który moim osobiście zdaniem przeprowadza dość może nie atak, ale dość celną polemikę z takim romantycznym mitem polskiej partyzantki. I naprawdę, to nie jest film, w którym takich dialogów jest nadmiar. Jest ich akurat tyle, ile trzeba.
[01:15:28.43 → 01:15:31.73] C: Ja może wyjaśnię jednym zdaniem też...
[01:15:31.73 → 01:15:36.47] B: Nie, młodzież uczy się znacznie wcześniej. Proszę mi wierzyć.
[01:15:36.65 → 01:15:40.81] D: A jakie są dobre przykłady do wierzeń?
[01:15:43.83 → 01:16:26.53] C: Ale myślę, że jednak przede wszystkim młodzież się raczej uczy po pierwsze w domu, po drugie od kolegów i tak dalej. To, że ktoś używa języka ostrego, tak jak tutaj, nie oznacza, że deprawuje młodzień. To nie są słowa, które dla piętnastolatka byłyby wielkim odkryciem. Myślę, że znacznie ważniejsze jest to, że ten film opowiada o młodych chłopakach, którzy nie chcą poddać się marazmowi takiego życia w blokach, bezrobocie itd. i zastanawiają się nawzajem, jakie mają talenty, jak mogą sobie nawzajem pomóc, co mogą zrobić takiego, żeby wybić się z takiej zwykłej szarości. Z jednej sceny, którą oglądamy i oni głównie klną tutaj, tego oczywiście nie wnioskujemy.
[01:16:33.59 → 01:16:46.31] B: Wie pani, moja mama też jest na to uczulona i ja jej też tak tłumaczę, że... Mój ojciec kloł, ale ważniejsze
[01:16:46.31 → 01:17:01.91] C: dla mnie było, że kocha moją mamę i wydaje mi się, że to jest element, który ja mam w głowie znacznie wyraźniej. Kazimierz Kutz nie jest w stanie powiedzieć zdania bez przekleństwa. Ale ja rozumiem, że pani jest taka
[01:17:01.91 → 01:18:32.47] A: tęsknota za... za tym, żeby kino pełniło funkcję dydaktyczną. Obawiam się, że gdyby tak było, to już byśmy musielibyśmy spalić i Kawkę, i Dostojewskiego, i jeszcze paru innych autorów. w tak prosty sposób nie naprawimy świata, natomiast te filmy próbują opisywać świat i ten film Leszka Dawida Jesteś Bogiem, w którym te słowa wulgarne w ilościach przemysłowych padają, jest próbą opisu świata, który się transformuje. naszej transformacji ustrojowej, za przeproszeniem. I on próbuje oddać ten klimat właśnie lat 90. i Śląska, czyli potwornej biedy, beznadziei. Trudno, żeby to robił w białych rękawiczkach. Z kolei dla mnie Obława, jeszcze tylko dokończę Wojtku, dla mnie Obława jest filmem o grozie wojny. I to jest film, który demitologizuje wojnę. My mamy taki obraz właśnie romantyczny fantastycznych żołnierzy, którzy w tym całym potwornym świecie potrafią ocalić honor i własną duszę. Tymczasem ten film pokazuje świat, w którym wszyscy są zbrukani, w którym wszyscy są jakoś poranieni, uszkodzeni.
[01:18:32.71 → 01:18:35.97] C: A to jest opowieść o człowieku, który wykonuje zamachy dla AK.
[01:18:36.43 → 01:18:38.59] A: Wykonuje wyroki na strajkach.
[01:18:39.13 → 01:18:39.75] C: To jest egzekutor.
[01:18:39.91 → 01:18:49.61] A: To jest egzekutor. I pokazanie właśnie takiej wojny, takiej twarzy tych lat, myślę, jest właśnie czymś nowym
[01:18:49.61 → 01:18:59.79] B: w naszym kinie i też współczesnym. Wojnę taką widzieliśmy. Natomiast ten mit polskiego partyzanta, czyli furażerka, piosenki, ognisko, romantyczna przygoda.
[01:18:59.81 → 01:19:01.71] A: Przypomnij, Wojtku, w czym widziałeś?
[01:19:01.91 → 01:19:09.44] B: Zaraz ci powiem. Taka wizja lasu jest u nas utrwalona, taka wizja polskiej partyzantki.
[01:19:11.59 → 01:19:13.05] A: U Różewicza zgadza się.
[01:19:13.75 → 01:19:17.15] B: Tak, a tu mamy właśnie tę wizję koleżan Różewiczowską.
[01:19:17.37 → 01:19:51.37] A: Ale ten film jest właśnie opowiadany nowym językiem, który ja mam nadzieję, że jest w stanie trafić do młodych ludzi, do tego pokolenia, które ogląda właśnie filmy te, o których ty mówiłeś Michale, które nie są opisywane, narracja nie jest prowadzona tradycyjnie, w których bohaterowie są migotliwi. My nie wiemy tak naprawdę do końca, kto jest dobry, kto jest zły, kto jest w jakimś stopniu dobry, a w jakimś stopniu jest zły i co się wydarzyło. I reżyser używa nowoczesnego języka do opisywania naszej historii. Myślę, że to jest wielka wartość.
[01:19:51.45 → 01:20:50.90] C: Ja się dopiszę do tego, o czym pani powiedziała jeszcze w jednej kwestii. Jako ojciec dwójki dzieci, siedmiu i dziewięcioletniego, Miewam ten problem, że oczywiście muszę zdecydować co moje dziecko może zobaczyć na bajkę na dobranoc, który kanał obejrzeć, ale to jest część życia. Być może łatwiej było, kiedy mieliśmy dwa kanały i mieliśmy większe zaufanie o telewizji publicznej, łatwiej było wybrać dla dziecka coś, co ono może obejrzeć. Dzisiaj jest trudno. ale to nie zmienia faktu takiego, że jednak życie czy dorosłe czy niedorosłe opiera się na wyborach i na szczęście ten wybór dzisiaj jest pełen. Ja znajduję dla moich dzieci bajki, które są opieczętowane znakiem bajka bez przemocy i oczywiście te rzeczy moim dzieciom pokazuję, co nie oznacza, że one oglądają wyłącznie takie rzeczy, bo uważam, że Harry Potter, w którym przemocy jest masa i do tego jest magia, jest jednak bajką, która bardzo ciekawe wzorce przedstawia. Przyjaźni, solidarności, wspierania się nawzajem, właśnie walki ze złem i tak dalej.
[01:20:50.92 → 01:20:56.08] B: Wiesz Michał, tylko ty z dwójką masz łatwiej, ja mam szóstkę. I to jest dopiero problem, jak oni się biją między sobą.
[01:20:56.52 → 01:21:31.52] A: Tam było pytanie. Ja jako historyk bardzo się cieszę, że coraz mniej jest w tych filmach historycznych takiego etosu boga ojczyźnianego. Ja akurat miałam okazję obejrzeć w Gdyni obławę. i ten film jest właśnie taki bardzo autentyczny i już nie jest. I to kino historyczne da się oglądać tak jak i 80 milionów. To akurat opowiedziane jest linearnie, no Bława akurat nie, ale oba sposoby są bardzo ciekawe i to się lepiej ogląda. Ja jako historyk już mam dosyć tego takiego zadęcia i tego już naprawdę się już nie da filmie przedstawiać.
[01:21:31.52 → 01:21:38.12] B: Ale Magda trochę oczywiście przesadziła, że tego w polskim kinie nie było. Róża też jest filmem, który te takie rzeczy atakował.
[01:21:39.20 → 01:22:20.52] C: Ciekawą rzecz państwu polecę, skoro rozmawiamy o kinie i padło hasło o róży, bo wydaje mi się, że tak jak pewne grono tutaj stanowimy, jesteśmy znakomitym odbiorcą tego. Kazimierz Orłoś, świetny polski pisarz, wydał dosłownie kilka tygodni temu Świetną powieść, absolutnie sięgnijcie Państwo, książka nazywa się Dom nad Lutnią i jeżeli ktoś z Państwa widział Róże, to nagle odkryje, że to opowiada o dokładnie, niemal dokładnie tym samym momencie i w podobny sposób, w sensie, przepraszam, o podobnym momencie w czasie, ale Kazimierz Orłoś pisze taką konwencjonalną opowieść ze świetnie zbudowanymi postaciami od początku do końca.
[01:22:20.54 → 01:22:21.76] B: Bardzo fajna powieść, tak rzeczywiście.
[01:22:21.86 → 01:22:27.32] C: Pierwsza klasa. Jeżeli państwo możecie to zapamiętać, to ja czekam czy ktoś coś takiego zekranizuje.
[01:22:27.34 → 01:22:47.90] B: Dobrze, ale pani ma oczywiście rację mówiąc, że my nasze lekcje z historii, jeszcze ich żeśmy nie odrobili. Ja wolę oglądać obławę, wolę oglądać róże. niż oglądać najnowsze dzieło Hoffmana. Nie oszukujmy się, takich filmów o naszej historii mamy już trochę dość.
[01:22:48.30 → 01:23:19.39] A: Ja mam taką jeszcze jedną refleksję po tej Gdyni, czy po obejrzeniu kilku filmów związanych z jakimś takim, według mnie, nurtem rozrachunku ze złym tatusiem. Bo jak obejrzeliśmy Mój Rower, czy Errakon, czy Lęk Wysokości, to mam wrażenie, że są to filmy na zasadzie jak na maturze. Motyw matki w literaturze, teraz się pojawił motyw ojca w filmie. Nie wiem, czy to związane jest z kryzysem męskości i województwa, czy to jest jakaś moda, ale jeszcze jeden taki film i chyba będziemy mieli tego dosyć.
[01:23:19.41 → 01:24:06.30] C: Mi się wydaje, że to jest przede wszystkim związane z tym, że właściwie nawet zahaczamy chyba o pani pytanie o literaturę tutaj wcześniej. To jest związane z tym, że nasi filmowcy, w szczególności młodzi filmowcy, przechodząc przez szkoły filmowe, są przyzwyczajani do tego, że są artystami i powinni wyrażać się na ekranie, znaczy opowiedzieć coś ze swojego prywatnego życia. Gdyby sięgali po literaturę, tych tematów mieliby absolutnie bez liku. Natomiast jeden z tematów, który jest takim niemal dominującym rzeczywiście w naszych debiutach, to właśnie jest rozliczenie z własnym ojcem, rozliczenie z rodzicami. I tych filmów ostatnio jest tak, że co roku mamy co najmniej jeden, dwa. Też mam nadzieję, że ten nurt się dosyć szybko skończy, dlatego że jest jednak jakaś granica tego, ile można...
[01:24:06.30 → 01:24:07.62] B: Ja bym tego broniła.
[01:24:07.74 → 01:25:24.76] A: Oczywiście, że być może jest tak, że to się pojawiło jakąś falą, ale ja mam takie wrażenie, że przynajmniej ja, ale też słyszałam takie głosy, tęskniliśmy bardzo długo w Polsce właśnie do filmów psychologicznych, do filmów, które się koncentrują na tym, co się dzieje w rodzinie, na tym, co się dzieje między dwojgiem, trojgiem, czworgiem ludzi, a nie do martyrologii. I ja mam wrażenie, że w moim odczuciu te filmy podejmują ten temat i mocno, i osobiście, i uniwersalizują się. Na szczęście każdy trochę inaczej. I ja bardzo się cieszę, że te filmy się pojawiły, bo myślę sobie, że to jest taki... W Polsce poza życiem rodzinnym Krzysztofa Zanussiego, szczęśliwie odrobionym teraz w cyfrze, naprawdę było niewiele takich filmów, a jeśli to one były właśnie w jakimś bocznym nurcie. Marek Kotarski tym się zajmował, ale z kolei swoim własnym językiem o tym mówiąc. I dla mnie to jest bardzo optymistyczne, że ci młodzi ludzie, no młodzi, no 30-40-letni w niektórych wypadkach, zajmują się tym tematem i że robią to w taki sposób, a że wpisują się w pewien dyskurs, który się zrobił powszechny, no to tym lepiej.
[01:25:24.98 → 01:25:40.55] C: Inna sprawa, że to ma wbudowaną widownię, prawda? Że generalnie, kiedy film mówi o relacji z rodzicami, to można liczyć, że każdy kto siedzi na sali w jakiś sposób się z tym utożsami albo zrozumie, o czym film mówi, prawda? Ale ja się z panią zgadzam oczywiście, że tych filmów jest dużo, zauważalnie.
[01:25:40.66 → 01:25:50.74] D: Można przedstawić i słowo, i dobro, ale też w odpowiedni sposób, żeby to nie
[01:25:50.74 → 01:25:51.70] A: było takie
[01:25:54.10 → 01:26:00.11] C: No ale domaga się pani tego, żeby kino mówiło jednym głosem po prostu. Tymczasem są widzowie, którzy w momencie, kiedy to kino...
[01:26:00.11 → 01:26:12.27] D: Jeśli się coś pokazuje, jeśli się chce uczyć, bo to przecież uczy kino, uczy szkoła, uczą wszyscy tego i pokazują, i złe, i dobre.
[01:26:13.07 → 01:26:19.10] A: No to można każdą rzecz zwulgaryzować, można upiększyć, prawda?
[01:26:19.78 → 01:26:25.22] C: A co zrobić w sytuacji, w której punkt wyjścia jest wulgarny, upiększać go i udawać, że pachnie?
[01:26:25.56 → 01:26:27.52] B: To jest pani postulat.
[01:26:27.90 → 01:26:30.92] D: Tylko słownictwo jest nie do przyjęcia.
[01:26:31.56 → 01:27:03.02] C: Rozumiem, to znaczy, że po prostu nie jest to, myślę, że nie jest to film dla pani, natomiast ktoś, kto kręci, ale proszę mi tylko pozwolić to zdanie powiedzieć, ktoś, kto kręci film o ludziach, którzy używają takiego słownictwa, gdyby wyciął to słownictwo, nakręciłby film fałszywy. Nie można było takiego filmu nakręcić powiedzmy 40 lat temu, dlatego że niedopuszczalne były takie słowa w ścieżkach filmów, prawda? Dzisiaj nie będzie go można puścić w telewizji o godzinie 20, to jest wybór twórców, trudno, ale jest w tym pewna prawda jednak.
[01:27:03.72 → 01:27:09.02] D: Na przykład zwracam młodzieży uwagę, jak mówią
[01:27:09.02 → 01:27:13.39] B: takim Bardzo słusznie, ja też, ale to jakby to nie znaczy, że przestają mówić.
[01:27:13.39 → 01:27:15.98] C: Ja młodym dzieciom też nie pozwalam takich słów używać.
[01:27:16.01 → 01:27:26.43] D: A wie pan, nigdy nie spotkałam się, żeby ktoś mi ubliżył, czy powiedział jakoś, bo młodzież mamy dobro, tylko wszystkie te
[01:27:26.43 → 01:27:32.55] A: warunki są stworzone, że to się rozprzestrzenia,
[01:27:33.10 → 01:27:34.86] D: ten język taki bólszy.
[01:27:37.27 → 01:27:40.41] B: No rozumiem, natomiast nie przyjmuję do wiadomości...
[01:27:40.41 → 01:27:46.01] C: Ale rozprzestrzenia się na szczęście od czasów Kochanowskiego, więc nie jest to problem ostatnich paru lat.
[01:27:46.79 → 01:27:52.69] A: Aczkolwiek w ostatnich czasach szybciej. Na to się możemy umówić.
[01:27:52.85 → 01:27:56.95] D: Większość i mniejszość była, a teraz większość jest tego słabo.
[01:27:59.36 → 01:28:09.22] B: Nie sądzę, żeby te wulgaryzmy rozprzestrzeniły się dlatego, że ci ludzie obejrzeli te filmy, które obejrzeli.
[01:28:09.38 → 01:28:09.76] A: Proszę bardzo.
[01:28:10.02 → 01:28:15.42] D: Ale jeśli pan profesor mówi takim językiem, to czemu z tego innego mówisz takim językiem?
[01:28:15.66 → 01:28:21.46] C: Nie, no ale profesorów takich, którzy tak mówią, to nie znamy, zwłaszcza do studentów, kiedy tak mówią.
[01:28:21.58 → 01:28:25.22] B: A ja znam paru. A ja znam paru.
[01:28:25.28 → 01:28:26.18] A: Tutaj widzę pytanie.
[01:28:26.20 → 01:28:26.68] C: Bardzo prosimy.
[01:28:27.08 → 01:30:00.06] D: Proszę Państwa, ja chciałam przede wszystkim kilka rzeczy poruszyć. Mnie się wydaje, że ten dydaktyzm, o który proszą Państwo i domagają się, ja też bym uważała, że film powinien czegoś uczyć, ale jeżeli dobry, jeżeli film będzie o wartościach jakichś prawdziwych, mówił złym językiem artystycznym, to w ogóle koniec, to w ogóle nie ma przyszłości. O to chodzi, że to musi być tego. Teraz chciałam powiedzieć o Róży. Jest to znakomity film i chociaż bardzo trudny, I muszę powiedzieć, że ja prawie rok nad nim myślałam, po zobaczeniu go. I on ma tyle głębi i tyle warstw, że powiedziałabym, że jest to głęboko chrześcijański i ekumeniczny nawet film, jeżeli się popatrzy na niego i na te wszystkie problemy, które są tam poruszone. przy bardzo trudnym i bardzo nieraz drastycznych momentach. Ale przez to, że on jest tak wspaniale opowiedziany środkami artystycznymi, to te wszystkie brutalne rzeczy, te wszystkie straszne rzeczy, które się dzieją, w ogóle one jakby znikają. To jest w ogóle nie problem. One nie ranią w ogóle. A już nie mówiąc o tym, że tam jakby się ktoś jakiejś pornografii doszukiwał, chociaż sceny są nieraz bardzo śmiałe. To jest w ogóle nieistotne, to się w ogóle o tym nie myśli.
[01:30:01.38 → 01:30:04.18] A: Ja rozumiem, że pani mówi o czymś takim jak funkcja.
[01:30:04.18 → 01:31:08.09] D: Ja rozumiem, dlaczego on nie jest może zrozumiały, czy nie może być zrozumiały za granicą. Bo dla nas, nawet ludzi tutaj żyjących w Polsce, te sprawy pogranicza, tych rzeczy, które się działy na przykład w latach czterdziestych, czwartych do czterdziestego szóstego powiedzmy, to my sami, zwłaszcza na tych rubieżach, zarówno wschodnich, jak i zachodnich, to jest w ogóle, no to trzeba to wiedzieć. I my wiemy, co się działo w Polsce, my wiemy o partyzantce, wiemy o bardzo wielu rzeczach, chociaż rzeczywiście bardzo dobrze, że są teraz filmy odkłamujące tę partyzantkę. Bo ja jestem też córką partyzanta, ale wiem jak z rozmaitych opowiadań, ja byłam wtedy dzieckiem, ale i matki, jak były trudne sytuacje. jak ci ludzie, którzy właśnie musieli wykonywać wyroki śmierci, jak byli obciążeni, poza tym jak czasem były pomyłki, no to było takie życie. I trzeba o tym życiu mówić i trzeba się nie bać tych tematów. Tylko chodzi o rangę artystyczną, tylko o
[01:31:08.09 → 01:31:14.07] C: to mi wspaniały... Wspaniałe dwie rzeczy pani powiedziała, bo po pierwsze w ostatecznym rozrachunku...
[01:31:14.07 → 01:31:15.33] D: Dlatego jest bardzo dobre to kino nasze
[01:31:15.33 → 01:31:42.16] C: współczesne, jest dobra, No właśnie, jeżeli oglądamy krótki fragmencik, to oczywiście nie jesteśmy w stanie ocenić filmu, słyszymy w nim tylko wulgaryzmy. Ostatecznie pytanie jest takie, czy film mówi do nas w sposób wiarygodny, bo wtedy jesteśmy w stanie wybaczyć mu rzeczy, których możemy byśmy sami w życiu, że tak powiem, słów takich nie użyli. Ale druga sprawa, o której pani powiedziała, ciekawa sprawa, ten fragment obławy, który tutaj pokazaliśmy. Obława jest nakręcona przez reżysera, którego ojciec był egzekutorem w AK.
[01:31:42.28 → 01:31:44.62] B: To prawda, to jest na podstawie wspomnień jego ojca.
[01:31:44.64 → 01:32:03.16] C: On opisał historie, o których wie, że inspirowane są po prostu zdarzeniami z życia jego ojca. I kiedy mamy tego świadomość, to też myślę, że trochę inaczej na ten film patrzymy, bo też wiemy, że to jest w jakimś sensie takie przetworzenie prywatnej historii na ekranie przez twórcę. Oczywiście przez język filmu.
[01:32:03.93 → 01:32:15.45] D: Ale chciałam właśnie jeszcze jedną rzecz powiedzieć, to znaczy tutaj już odchodząc w tej chwili od jakichś ciężkich tematów. Czego mnie brakuje? Mnie brakuje dobrej, inteligentnej polskiej komedii.
[01:32:16.25 → 01:32:16.93] B: Nam też.
[01:32:17.07 → 01:32:20.89] C: O Jezu, jak bardzo. Ile można bareje oglądać, prawda?
[01:32:20.91 → 01:32:30.47] D: To jest strasznie trudne. Ja muszę powiedzieć, że filmy prościutkie, takie jak, powiedzmy, prościutkie, powiedzmy, artystycznie, jak Rejs.
[01:32:31.03 → 01:32:31.85] B: Tak, tak, tak.
[01:32:31.91 → 01:32:42.95] D: Jak Himmelsbach z tym, z no... Makłakiewicz. Właśnie, ten cały, te krótkie filmy, prawda. No to to były naprawdę strasznie fajne filmy. One się nie starzeją. Ja je mogę po sto razy oglądać.
[01:32:42.97 → 01:32:43.79] C: To tak jak ja.
[01:32:44.73 → 01:32:48.67] B: Też czekamy, naprawdę. Ale my tych filmów nie nakręcimy.
[01:32:51.55 → 01:33:04.31] C: Polscy filmowcy z jakiegoś powodu stracili poczucie humoru? W tych ostatnich latach, jeżeli powstaje komedia, to generalnie zwykle okazuje się słaba, głupia albo nieśmieszna.
[01:33:04.33 → 01:33:05.93] B: Ja się z tym nie zgadzam, nasi
[01:33:05.93 → 01:33:08.91] C: filmowcy ukrywają mnie tak dobrze, że do mnie nie dotarły.
[01:33:10.71 → 01:33:24.57] D: Czasem nawet w bardzo trudnych i ciężkich filmach, tak jak na przykład czy w ciemności, czy na przykład Dom Zły, czy coś takiego, są elementy komiczne. No ale jednak nie o to chodzi.
[01:33:24.90 → 01:33:27.26] B: Inteligentnej komedii brakuje, ma pani rację.
[01:33:27.31 → 01:33:35.62] D: Jak Kinga Price wspaniała w ciemności. prawda, jak ona niesamowita jest zupełnie i są te momenty komiczne.
[01:33:35.68 → 01:34:02.69] B: Tak, ale to nie jest jednak komedia. Ma pani rację, ja się zgadzam. Ja myślę, że część prawdy... Michał to próbował wrzucić w żart, natomiast mam taki pogląd na to, że komedia jest w ogóle jednym z najtrudniejszych gatunków, jakie są. I myślę, że musimy jeszcze poczekać na to, aż zaczniemy potrafić na nowo bawić inteligentnie, a nie tylko... próbować rozbawiać wyjazdami integracyjnymi.
[01:34:03.45 → 01:35:30.27] A: To ja znowu promyk nadziei wleję, mam nadzieję, w państwa serca. W tym roku w Cannes pokazał swój film krótkometrażowy, niejaki Marcin Bortkiewicz, który wiem, że ma, i to jest film o takiej rodzinnej tragedii, właściwie o odchodzeniu babci, którą gra Irena Jun, wybitna aktorka teatralna, zrealizowany w takiej konwencji groteskowej. I wiem, że Marcin ma scenariusz na pełnometrażową fabułę, z którym chodzi od producenta do producenta i zarzut, który usłyszał był właśnie taki, że no jak to, ale pan chce o poważnych rzeczach mówić w taki śmieszny sposób. Ja mam nadzieję, że po tym kaneńskim sukcesie, bo ten film był tam znakomicie przyjęty, nie mówiąc o tym, że samo zaistnienie go tam jednak jest sukcesem, że ta polityka producentska się zmieni i że on znajdzie pieniądze na zrealizowanie tego scenariusza. Ale myślę sobie, że Barea Tosenevrati, że trzeba szukać jakiegoś nowego języka do opisania naszych czasów, bo przecież to, co było tak śmieszne w tych komediach, które do dzisiaj oglądamy, to była jednak jakaś próba opisu rzeczywistości. I teraz opisać tę naszą rzeczywistość Znowu tak, żeby to było śmieszne, ale żeby precyzyjnie tę rzeczywistość opisywało, no to myślę, że trzeba naprawdę wyjść po dobramentu.
[01:35:30.27 → 01:35:38.72] B: A wiesz Magda, ja nie wiem wcale, bo okazuje się, że ludzie, którzy tej rzeczywistości w ogóle nie pamiętają i którzy w ogóle nie mogą...
[01:35:38.72 → 01:35:42.00] A: Ale to się absolutnie nie wyklucza. Ja mam pocieszającą informację.
[01:35:42.86 → 01:35:48.23] B: Myślę, że językiem kina Barei dałoby się całkiem fajnie opowiedzieć o naszej rzeczywistości.
[01:35:48.23 → 01:36:56.20] C: Absurdów nam nie brakuje, natomiast ja mam pocieszającą informację dla państwa, bo najlepsze filmy, które w tym roku były w tym konkursie młodego kina, czyli to jest taki narybek tak zwany, to znaczy to są ci studenci, którzy za chwilę będą już się zabierali do pełnych matraży, były filmy komediowe, inteligentne, bardzo dobrze nakręcone komedie i wygrała jedna z nich, Kiedy ranne wstają z orze Mateusza Głowackiego, czyli ten film według Marka Nowakowskiego to jest właśnie Opowieść, która z jednej strony jest komediowa, z drugiej groteskowa, ale z jeszcze innej strony jest bardzo gorzka, bo to jest opowieść o takim wyjeździe na grzyby z zakładu pracy za PRL-u, gdzie jest kierownik tego zakładu, gdzie są różni ludzie, którzy mu się podlizują, chodzą na grzyby i np. naprowadzają tego kierownika na to, żeby on znalazł największego grzyba itd. Jest w tym coś z ducha Himmelsbacha. Są postacie, które grały z Himmelsbachem, amatorów grających w tym. Chłopak ma fantastyczne zupełnie oko do znalezienia ludzi, których obsadza w filmie, którzy w ogóle nie są aktorami, nie są zawodowcami. On im daje dialog i oni mówią go lepiej niż po prostu wyćwiczenie aktorzy. To jest naprawdę talent. Mateusz Głowacki.
[01:36:56.94 → 01:37:33.09] B: Nie, no tak jak powiedziałem, ja myślę, że komedię jest zrobić trudno i to jest rzeczywiście trudny gatunek. Chyba jest w tym coś, o czym mówi Magda, Chyba naszym profesorom brakuje języka. Też jest taka obawa wśród młodych twórców, że jeżeli oni zrobią komedię, to potraktowani będą niepoważnie, więc się wysilają na to, żeby przeżywać, żeby poruszać jednak poważne kwestie i być artystami wielkimi. I tutaj jest moim zdaniem to cały kompleks problemów, który powoduje, że nie ma nas kto na razie inteligentnie zabawić. Ale jak słyszę, są nadzieje.
[01:37:34.61 → 01:37:41.23] D: więc jak się zmienia świat, na przykład w okresie mojej młodości, jak bym znalazła
[01:37:41.23 → 01:37:45.47] A: stronę najdalej, to można było obchodzić mój pogląd.
[01:37:46.27 → 01:38:22.92] D: I wprowadzono młodzież, żeby tam szły i oglądały. Taka szkoła jest obecna w Warszawie. Byłam w kościelewskim ksiądze w latach mojej młodości, w którym zawsze pokazywało się dobre rysunce, bo nikt nigdy nie nauczył się dobrego, pokazując złe. A teraz żył w nim obrębce pańskie i całe rodziny oglądały dzieci, starsi, młodzież.
[01:38:24.95 → 01:38:44.27] C: Wie pani, świat się niewątpliwie zmienił i to jest jego naturalna cecha, że się zmienia, natomiast jeżeli dzieci oglądały film Pasja, o którym pani mówi, to znaczy, że mają nieodpowiedzialnych rodziców i dopóki rodzice nie będą odpowiedzialni, dopóty kino niewiele tutaj zmieni. To nie był film dozwolony od lat ośmiu.
[01:38:50.01 → 01:38:59.84] B: Ale o czym pani mówi? Ale to w Ewangelii napisali. To w Ewangelii napisali ci ewangeliści.
[01:38:59.98 → 01:39:06.54] C: Chodzi o sposób obrazowania. Musimy założyć, że po prostu mamy różne rzeczywiście podejście do tego, że pewne rzeczy do nas bardziej albo mniej przemawiają.
[01:39:17.65 → 01:39:40.05] B: Ale to trzeba jednak brać pod uwagę, że zmieniłaś pewna wrażliwość. Ja to z przyjemnością słuchałem głosów pani, która jednocześnie chciałaby, żeby kino było dydaktyczne. Ja też uważam, że powinno być. Ale z drugiej strony, żeby było prawdziwe. I pogodzenie tych dwóch, że tak powiem, funkcji nie jest wcale takie proste.
[01:39:40.13 → 01:40:18.53] A: Kiedy to się to udaje, Pytanie, jak rozumiemy słowo dydaktyczne. Ja rozumiem, że państwu nie chodzi o to, żeby kino było podręcznikiem, tylko o to, żeby mówiło o wartościach. Rozumiem, że o wartościach można mówić też pokazując brak tych wartości i to, jakie spustoszenie on sieje w ludzkim życiu. I wtedy niestety uprawnione jest pokazywanie rzeczy drastycznych, uprawniony jest język, którym mówi ulica. Wtedy, jak rozumiem, kiedy czemuś to służy, a nie jest tylko pustą zabawą obliczoną na przyciągnięcie widza. Jak rozumiem, o tym pani mówiła, prawda?
[01:40:19.14 → 01:40:22.14] D: Musimy
[01:40:25.57 → 01:40:26.95] C: się zgodzić, że się nie zgadzamy.
[01:40:27.45 → 01:40:27.56] D: Tak.
[01:40:36.79 → 01:40:38.55] A: No i świat się zmienia, prawda?
[01:40:42.39 → 01:41:01.81] B: No... Różnie. I dlatego też różne są filmy, naprawdę. Ja myślę, że nie trzeba tego, nie można tego generalizować. Mamy w polskim kinie także bardzo słodkie obrazki realizowane przez TVN i inne ciekawe telewizje. Bardzo proszę.
[01:41:02.98 → 01:41:19.56] A: Ja też jakoś rozumiem, że to, za czym pani tęskni, czyli to takie dydaktyczne kino, że tę funkcję przejęła w pewnym stopniu telewizja, która pokazuje właśnie wzorce, to, że trzeba używać widelca i noża przy jedzeniu.
[01:41:20.34 → 01:41:21.30] B: A pokazuje?
[01:41:21.76 → 01:41:25.96] A: Słuchaj, ja nie wiem, bo ja nie mam telewizora, więc tak sobie tylko wyobrażam.
[01:41:26.04 → 01:41:27.72] B: Bo ja nigdy nie widziałem czegoś takiego jak telewizja.
[01:41:27.74 → 01:41:45.91] A: Że to tak może być. Natomiast już nie żartując, no dla mnie przerażające jest, że polska telewizja przestała produkować filmy dla dzieci i młodzieży, co było kiedyś jej ogromną siłą. I to, że dzieci są skazane na japońskie kreskówki i koreańskie, to naprawdę jest skandal.
[01:41:45.91 → 01:41:51.47] B: No właśnie, słuchajcie, kiedy ostatnio w Gdyni był jakiś film dziecięcy, młodzieżowy?
[01:41:51.67 → 01:41:54.01] C: Proszę bardzo, proszę bardzo, w tym roku.
[01:41:54.31 → 01:41:54.93] A: W tym roku.
[01:41:55.48 → 01:41:58.40] C: Nie, w tym roku powstała ekranizacja Felix Nettenica.
[01:41:58.56 → 01:41:59.28] B: No tak, tak.
[01:41:59.50 → 01:42:00.98] C: Pokazaliśmy film w Panoramie.
[01:42:01.10 → 01:42:03.18] B: W Panoramie, w konkursie. Kiedy było ostatnio?
[01:42:03.24 → 01:42:05.82] C: No, ale w ogóle kiedy powstał dobry polski film dla dzieci.
[01:42:05.82 → 01:42:18.89] A: Pani przywołuje tutaj filmy Doroty Kędzierzawskiej. No można dyskutować czy one są jednak dla dzieci, prawda? One są dla dzieci, no dla troszkę starszych dzieci ewentualnie. Ale bardziej dla dorosłych niż dla dzieci.
[01:42:18.91 → 01:42:20.09] B: Tak, ma Pani rację, ja też bardzo.
[01:42:20.09 → 01:42:35.67] C: Tak, ale to jest też, tak jak mówiliśmy o słabości relacji pomiędzy kinem a literaturą, tak słabość w tej chwili polskiej produkcji dla dzieci i młodzieży jest dramatyczna, jest dojmująca zupełnie. Każdy, kto ma dzieci albo kto ma młodzież, że tak powiem w domu, ten tego świadomość niestety ma.
[01:42:36.27 → 01:42:38.05] B: Tak, to przykre.
[01:42:38.99 → 01:42:55.49] A: A dochodzi przy tym do takich absurdów, że wiem o serialu animowanym dla dzieci o krasnoludkach, którego odcinek wygrał jakiś festiwal, już nie pamiętam, czy w Chicago, czy w Houston, i który od trzech lat leży w telewizyjnym magazynie i nie ogląda Światła Dziennego.
[01:42:55.51 → 01:43:43.06] C: Ale wiecie państwo o panu malerzce, prawda? Wybitna postać polskiej telewizji, człowiek, który realizuje znakomite zupełnie dla dzieci filmy, tak jak cykl, który się nazywał Magiczne Drzewo, który dostał najważniejszą nagrodę telewizyjną na świecie, czyli czyli emie amerykańskie, międzynarodowe. Moim zdaniem to jest człowiek, którego po prostu trzeba by nosić na rękach i dawać mu wszystkie pieniądze, żeby on po prostu produkował, co może produkować, tak? Jedna z części magicznego drzewa o zaczarowanym krześle, która weszła do kin, była fantastycznie sprzyjęta przez dzieciaki. To był pełny metraż zrobiony według innego... A tymczasem mależka pieniędzy nie dostaje na swoje programy, w związku z tym zaczął pisać książki z tej samej serii. No i te książki są z kolei hitem darmkowydawniczym. Moje dzieciaki mają wszystkie, czytają wszystkie, ja im czytam je przed snem.
[01:43:43.41 → 01:44:03.25] B: Tak, ale mają państwo rację. Jest jakiś problem z filmami dla dzieci i młodzieży, natomiast no co zrobić, nie wszystko na... Bo zło się lepiej sprzedaje.
[01:44:03.25 → 01:44:06.07] C: Dochodzimy do, wydaje mi się, tematów metafizycznych.
[01:44:06.09 → 01:44:18.81] B: Metafizycznych, na które naprawdę nie znamy odpowiedzi. Bardzo prosimy. W
[01:44:25.29 → 01:44:27.73] A: tym filmie, o którym mówię, krasnoludki nie klną.
[01:44:28.65 → 01:44:30.99] B: Nie, oczywiście, że nie.
[01:44:31.47 → 01:44:42.51] A: Są pewne granice, jednak mówiąc o filmach kinowych, mówimy o filmach adresowanych do dorosłego widza. Tak, obijamy rzeczywistość.
[01:44:42.65 → 01:45:13.66] C: Gdyby to był film o dzieciach dla dorosłego widza, to mogłoby się okazać, że reżyser doprowadzi do tego, że to dziecko jedno czy drugie będzie kląć. Ale w filmie dla dzieci to jest absolutnie niedopuszczalne. Przecież dobrze państwo wiedzą, że są kodeksy, że są standardy. Wiadomo w telewizji jakich słów można użyć, do której godziny, co można pokazać, o jakiej godzinie. No i nie przesadzajmy, że to jest tak, że po prostu każde medium dzisiaj deprawuje te dzieci, prawda? Telewizja czy gry komputerowe nie deprawują dzieci bardziej niż zachowanie rodziców.
[01:45:15.96 → 01:45:18.96] D: Ale
[01:45:20.82 → 01:45:24.94] C: dlatego, że usłyszały je w kinie, czy dlatego, że usłyszały je w szkole?
[01:45:27.26 → 01:45:30.26] D: Nie
[01:45:45.88 → 01:45:47.76] B: ma wyjścia.
[01:45:49.76 → 01:45:52.76] A: I
[01:46:01.74 → 01:46:02.82] B: nie po niemiecku.
[01:46:04.52 → 01:46:13.20] C: No ale to mówi Pani o tym, że dzieci należy wychowywać. Na szczęście wiemy o tym, ale my się zgadzamy i zgadzamy się z tym.
[01:46:16.72 → 01:46:19.10] A: No nie wszyscy rodzice niestety są odpowiedzialni.
[01:46:22.70 → 01:46:25.56] C: Dochodzimy do puenty, tak?
[01:46:31.90 → 01:47:02.98] A: Ja chciałam zapytać się, czym spowodowana jest, czy czemu jest brak troski o talenty, o czym już pan wspomniał? i na przykład czemu scenarzysta Jesteś Bogiem tak długo czekał na ekranizację tego materiału i ponawiając to pytanie, czemu jest brak troski o takie osoby? Skąd to się bierze?
[01:47:03.31 → 01:48:15.42] C: Tutaj teorii można mieć mnóstwo, ale jedna z odpowiedzi może być taka, że w Polsce jest pewien kłopot z producentami tak zwanymi kreatywnymi, to znaczy z takimi producentami, którzy nie są zainteresowani tylko tym, żeby szybko film nakręcić, szybko go wypuścić do kin, zainkasować pieniądze za to i przejść do następnej produkcji, tylko z ludźmi, którzy wkładają serce w to, żeby odpowiednio długo pracować nad scenariuszem, odpowiednio blisko współpracować ze scenarzystą, odpowiednio precyzyjnie dobrać na przykład aktorów, reżysera itd. Więc to jest jedna oczywiście z odpowiedzi na to pytanie. Natomiast nie można tego wyciągać na przykładzie pojedynczych filmów, dlatego że każdy film to jest oczywiście oddzielna historia produkcyjna. W przypadku Jesteś Bogiem ten film rzeczywiście napisany był kawał czasu temu. Zmieniali się reżyserzy, zmieniały się plany i to niestety się rozsypywało. W przypadku Pokłosia, które w tym roku było na festiwalu w Gdyni, był to kłopot taki, że w jakimś momencie producenci mieli kłopot ze zdobyciem pieniędzy, dlatego że decydenci uważali, że niepolityczne jest realizowanie filmu o tym, że Polacy także mordowali Żydów, w związku z tym film nie dostawał pieniędzy. Mijało trochę czasu, zmieniła się sytuacja polityczna. Każdy film to jest inna historia.
[01:48:15.50 → 01:48:46.88] A: Ale jeśli chodzi o Jestem Bogiem, to akurat z tego co wiem była taka historia, że scenarzyście zależało bardzo na określonym kształcie tego filmu. I kolejni reżyserzy, którzy się przymierzali do tego projektu jakoś nie mogli się... Chodzi po prostu o bezkompromisowość scenarzysty. któremu zależało na tym, żeby ten film nie poszedł w kierunku sensacji, wykorzystywania samobójstwa głównego bohatera jako głównego tematu. I dopiero kiedy trafił na Leszka Dawida, a właściwie kiedy Leszek trafił na niego, biorąc do ręki, wydany jako książka, ten scenariusz.
[01:48:46.88 → 01:48:48.99] B: Jeszcze mieli farta, bo trafili na Kapuścińskiego.
[01:48:49.35 → 01:50:03.77] A: No i trafili oczywiście na Jurka Kapuścińskiego, czyli producenta z prawdziwego zdarzenia, który dał im wolną rękę. Film jest działalnością zbiorową i tutaj naprawdę ta koincydencja kilku różnych osób. To musi się coś takiego zdarzyć. Natomiast to nie jest tak, że Nie ma takiej troski. Z jednej strony można by zapytać, kto miałby się troszczyć, bo to trochę tak... No właśnie, kto? Ale z drugiej strony są podejmowane takie inicjatywy i ten brak producentów kreatywnych, o których ty mówisz, Michale, zaczynają się na to antidota. Szkoła Wajdy otworzyła program dla producentów kreatywnych, w którym uczestniczy 10 osób chyba w jednym roku. coraz więcej młodych ludzi, młodych producentów, kierowników produkcji wyjeżdża na zagraniczne programy. Jest taki program na przykład Eawę dla producentów. Jarek Szoda, taki operator tutaj w Polsce, jest jego przedstawicielem. I coraz więcej osób zaczyna rozumieć, że producent to jest osoba, tak jak kiedyś było w zespołach filmowych, to jest członek twórczy zespołu. To nie jest tylko ktoś, kto właśnie jest księgowym.
[01:50:04.23 → 01:50:36.55] C: Najkrócej mówiąc, branża filmowa na szczęście nie ma jednej twarzy. To nie jest tak, że nikogo nie interesują ci, którzy mają talent. To raczej jest tak też, że nieprzypadkowo pewni reżyserzy uważają, że tylko z pewnymi producentami chcą kręcić filmy, bo akurat właśnie z nimi się najlepiej zrozumieli. Są tacy producenci, którzy nieszczególnie mocno o to dbają i w branży o tym wiadomo, ale mają swoje inne zalety. są tacy, którzy są w stanie poświęcić jednemu filmowi dwa lata i nie brać żadnego innego projektu, pomimo tego, że ich koledzy w tym czasie zarobią cztery razy więcej pieniędzy.
[01:50:37.46 → 01:50:53.38] A: Też jest tak, że ci producenci, o których mówię, to są zwykle młodzi ludzie, którzy zaczynają. Więc ja myślę, że jeśli chodzi o fabułę, to usłyszymy o nich za chwilę. Oni na razie robią świetne dokumenty. Takie nazwisko jak Anna Wydra na przykład. To jest dziewczyna, która...
[01:50:53.38 → 01:50:56.90] C: Nominowana do Oscara między innymi za królika po berlińsku.
[01:50:57.00 → 01:51:16.51] A: Bartka Konopki. Ja słyszałam przypadkiem kiedyś jej rozmowę telefoniczną, kiedy ona odebrała telefon. Mówi, nie, nie, proszę mi nie opowiadać o swoim projekcie, ponieważ ja mam już 11 projektów i jak pan mi opowie o swoim projekcie, to ja będę chciała go robić, bo na pewno jest fantastyczny, a już naprawdę nie mogę. Więc to też bywa tak.
[01:51:16.65 → 01:51:23.89] C: Powiedzmy, że z producentami jest tak jak z rodzicami. Niektórzy wychowują dzieci tak, że one nie klną w wieku lat 6, a z niektórymi jest inaczej.
[01:51:24.11 → 01:51:25.41] A: I osiągają sukcesy.
[01:51:26.77 → 01:51:32.15] B: Ktoś jeszcze chciałby zadać jakieś pytania?
[01:51:33.84 → 01:52:16.95] D: Teraz nie ma nadziei na takie filmy jak filmy, gdzie wszystko jest humor i głośliwość i bajka i fantazja i nie ma żadnych słów. Najlepiej znam te filmy Peggyiego przecież, gdzie czasem porównano. Stają się, że biskup i filmowcy Porównuję arystokrację i plebs i wszyscy i te filmy nikogo nie ranią. Jeżeli czasem jest jakaś pileczka, to ona jest bardzo delikatna. Na tyle, co znam języki, to naprawdę tam nie ma grubych słów. Są może czasem pewne pikanterie. No coś takiego jest lekkiego.
[01:52:17.21 → 01:52:18.83] B: Ale Felini był tylko jeden.
[01:52:19.11 → 01:52:22.57] D: No więc właśnie. Ale jest, żeby pani...
[01:52:22.57 → 01:52:29.91] A: Zanosi się, nie wiem czy pani zna filmy Andrzeja Jakimowskiego. To jest reżyser, który zrobił dwa filmy, w tej chwili skończył trzeci.
[01:52:30.63 → 01:52:32.97] C: Zmruż oczy i sztuczki.
[01:52:35.04 → 01:52:39.48] A: A teraz właśnie kończy film, który się nazywa Imagine. Nie wiem jaki będzie miał polski tytuł.
[01:52:39.54 → 01:53:24.06] C: Już działa. Nazywa się Blind Watching i to jest jego pewnie najlepszy film, który też świetnie będzie na świecie przyjęty. Nie ma tam słowa po polsku, bo film się toczy głównie w języku angielskim, a nakręcony został w Portugalii. Opowiada o takim środowisku niewidomych, w które wchodzi człowiek, który uczy niewidomych echolokacji, to znaczy uważa, że można, nie mając zmysłu wzroku, tak zmysłem słuchu zastąpić ten brak, że niemal się widzi. W tym jest też historia Miłosna i różne inne rzeczy. W moim odczuciu to jest film, który każdy z Państwa, kto będzie miał możliwość zobaczyć na tej sali będąc, znajdzie w nich dokładnie te przymioty, o których Pani mówi. I śmiesznie, i mądrze, i bez wulgaryzmu.
[01:53:24.11 → 01:53:31.26] B: Także takie filmy się zdarzają. Trafiają się i dzisiaj w polskim kinie, w światowym kinie, ale w Felinii to był naprawdę tylko jeden.
[01:53:32.15 → 01:53:34.14] C: Sami właściwie by chcieli następnego mieć, a nie mają.
[01:53:36.20 → 01:53:39.20] A: Tak.
[01:53:40.92 → 01:53:43.92] D: Program
[01:53:45.94 → 01:56:37.64] A: się jeszcze dopina, od razu odpowiadam, ale i też jesteśmy ograniczeni częściowo dostępnością kopii. Ale ja bym chciała Państwu pokazać to, co sama lubię oglądać. Więc będzie trochę klasyki, będzie trochę nowego kina. Będzie trochę dokumentu, który ja bardzo cenię i bardzo lubię. i mam nadzieję, że państwu też się te dokumenty spodobają. I właśnie, my tak rozmawiamy tutaj o fabule i o państwa tęsknotach z tym związanych, a myślę sobie, że taką odpowiedzią na część tych tęsknot są polskie filmy dokumentalne, które są bardzo różne, a bardzo wiele jest właśnie w nich i ciepła, i humoru. Jeśli państwo znacie filmy Macieja Cuske, Marcina Sautera, Tomka Wolskiego, a jeśli nie, to zapraszam właśnie od września, będziemy je tutaj też pokazywać. To one to wszystko mają w sobie. Mają ciepło, mają humor, mają opis naszej rzeczywistości, ale właśnie taki powiedziałabym przez taki ciepły filtr często robiony. Tak, będą rozmowy po filmach, będą jakieś krótkie prelekcje przed filmami. Będziemy starać się zapraszać gości. Także nie chciałabym na razie jeszcze zdradzać zbyt wiele, ale mam nadzieję, że państwo się nie rozczarują. Być może uda się, już właściwie jest zaproszona Dorota Kędzierzawska. To mogę zdradzić, bo powiedziała, że przyjedzie. I być może uda się ściągnąć panią Danutę Szaflarską. Także i też będziemy się starać pokazywać kino, w którym nie będzie wielu wulgaryzmów. Aczkolwiek chciałabym Państwu bardzo pokazać dokument, w którym jest tych wulgaryzmów dużo, ale wydaje mi się, że opisuje pewien wycinek naszego świata na tyle ważny, że warto zacisnąć zęby i zdzierżyć. Myślę o filmie paparazzi Piotra Bernasia, o którym być może część Państwa już słyszała. To jest film, który dostał nominację m.in. do Europejskiej Nagrody Filmowej. Kilka nagród na festiwalach ważnych światowych. Bardzo ciekawie zrobiony, z ciekawym bohaterem, aczkolwiek właśnie taki wycinek rzeczywistości niezbyt przyjemny, pokazujący. Jeszcze teraz pytanie, gdzie aktywowania programów interesujące? Teatr zawsze był sztuką wysoką, aczkolwiek dzisiaj jest z tym też różnie, jeśli chodzi o pokazywanie zła.
[01:56:41.98 → 01:56:43.73] B: To ktoś jeszcze nie widzę?
[01:56:44.26 → 01:56:47.41] C: Bardzo serdecznie państwu bardzo serdecznie dziękujemy i
[01:56:47.41 → 01:57:25.60] A: ja jeszcze chciałam państwa zaprosić na kolejną bitwę, tym razem o literaturę piątego września. Miejmy nadzieję, że Krzysztof Warga dojedzie i czerwca. Przepraszam, to ten wrzesień to z powodu tej Gdyni. Moja tęsknota za Gdynią we wrześniu jakoś się tutaj. podświadomie ujawniła. Bitwa o literaturę i język nasz codzienny i odświętny ze znakiem zapytania, więc myślę, że będzie o czym dyskutować. A gośćmi będą Jarosław Klejnocki, Jerzy Sosnowski i oczywiście Krzysztof Warga jako moderator. Także zapraszamy serdecznie i dziękujemy dzisiaj.