Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.48 → 00:38.62] A: Dobry wieczór panią, dobry wieczór panom. Witam serdecznie w Teatrze Starym na kolejnym spotkaniu z cyklu Bitwa o Literaturę. Bitwa o kulturę, bitwa o literaturę. Dziś pod hasłem Polska mieszkam w Polsce. Oto nasi goście Marcin Świetlicki, Krzysztof Warga. Polska mieszkam w Polsce, czyli gdzie panowie? Co to znaczy mieszkam w Polsce? Co to jest dla was za kraj? Moje pierwsze pytanie i zaraz drugie następne towarzyszące temu pierwszemu. Czy to jest dobry kraj w takim razie żeby o nim pisać.
[00:39.72 → 01:46.79] B: Świetny kraj żeby o nim pisać i żeby mieszkać tutaj i pisać. Mieszkam w Polsce czyli mieszkam przede wszystkim nie tylko w obrębie jakichś granic w jednostce administracyjnej powiedziałbym ale mieszkam w języku polskim. Mieszkam w polskiej historii. historii polskiej literatury w polskiej kulturze. Tak to jest to jest to. No niestety również mieszkam w kraju, z którym mam takie różne problemy swoje i czasami mam stosunek bardzo ambiwalentny do tego kraju. Natomiast nie wyobrażam sobie, że mógłbym szczególnie będąc w tym wieku w jakim jestem zmienić ten kraj na inny. Nigdy nie myślałem o wyjeździe z tego kraju i nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej, tym bardziej, że Polska jest dla mnie bardzo inspirująca i cała moja literatura no jakby bierze się stąd po prostu. Przede wszystkim ojczyzną pisarza jest jego język i tego języka się będę trzymał do końca życia oczywiście.
[01:47.15 → 01:49.03] A: To jest dobry kraj dla pisarza.
[01:49.05 → 01:52.11] B: Bardzo. Bardzo cały świat o tym nie wie
[01:52.11 → 01:55.83] A: ale świat mam wrażenie o tym nie wie dlatego pytam Marcinie.
[01:56.17 → 02:31.28] C: Bardzo bardzo ja mam trochę lepszą i trochę gorszą sytuację od Krzysztofa bo ja stuprocentowo Polakiem jestem on przynajmniej ma gdzie uciec a ja nie mam gdzie uciec ale wcale się tym nie martwię że nie mam gdzie uciec. Ale dla mnie Polska to jest trochę taka konieczność jest konieczność. Moje pobyty za granicą kończyły się tym, że uciekałem stamtąd i nie byłem tam tak długo, jak miałem być, bo nikt tam po polsku nie mówił.
[02:33.10 → 02:34.32] B: Trzeba było pojechać do Chicago.
[02:34.71 → 02:38.87] C: Nie, jakoś mam uczulenie na Chicago.
[02:39.03 → 03:25.74] A: To jak to jest, panowie, skoro Polska to jest taki dobry kraj do pisania, że świat właśnie o tym nie wie. Jak to jest i czy coś się zmieniło w ciągu 12 lat? Bo 12 lat temu Rajch-Ranicki wypowiedział takie zdanie, które nas bardzo tutaj oburzyło, że jesteśmy tą naszą polską literaturą współczesną, znaczy wtedy współczesną, bardzo prowincjonalni. I miał tu na myśli to, że jest bardzo mała obecność teraźniejszości, współczesności w tym, co było pisane. Później wprawdzie, zaraz później debiutowała Masłowska i zdarzyło się parę spektakularnych rzeczy, ale czy się bardzo dużo zmieniło? Czy jesteśmy w tym sensie dalej prowincjonalnie?
[03:25.82 → 06:22.73] B: Słuchaj, ja dokładnie pamiętam tę wypowiedź Rajcha-Ranickiego, zwłaszcza że on krytykował wtedy Stasiuka i Tokarczuk za prowincjonalność. Proszę. Tuli to nie pamiętam, ja pamiętałem Stasiuka i Tokarczuk. No i proszę bardzo, to są właściwie najbardziej w tej chwili drukowani, tłumaczeni, wydawani polscy autorzy za granicą. Stasiuk jest naprawdę tłumaczony na bardzo wiele języków na całym świecie. Tokarczuk też nieźle, więc okazuje się, że dla tych czytelników zachodnich ten polski prowincjonalizm w cudzysłowie jest interesujący. jest interesujące dla nich, ich nie interesują. Polski autor, który by pisał podróbki zachodniej literatury, czy umiejscawiał swoje swoje fabuły w Paryżu, w Berlinie, czy w Londynie, jak sądzę. To jest oczywiste i właściwie wracając do tego, czy Polska jest dobrym krajem do pisania, no oczywiście, że jest dobrym, właściwie tak jak każdy kraj jest dobry do pisania, bo w każdym kraju autor może znaleźć inspirację, wkręcić się w coś. Ja wiem do czego zmierzasz. Znaczy, że zarzut jest taki, że my jesteśmy, myślimy jakoś mitologicznie. Nasza literatura jest zaściankowa w tym sensie, że... Wsobni, to jest bardzo ładne słowo, że jesteśmy wsobni. Ja wolę, żebyśmy byli wsobni, ale autentyczni oczywiście. Dałaś tutaj nazwisko Masłowski. Przeczytałem ostatnią książkę Masłowskiej, którą uważam za niedobrą książkę. W Nowym Jorku i oczywiście to jest tak, że Masłowska dużo podróżowała po świecie, ale siła jej literatury debiutanckiej książki, czyli Wojny Polsko-Ruskiej, później drugiej, czyli Pawia Królowej polegała w dużej mierze na tym, że oprócz tego, że to był świeży język, Bardzo to były historie, które działy się tutaj w rozpoznanym terenie, w terenie, w którym ona była przesiąknięta językiem, kulturą. Podam przykład światowy. Milan Kundera bardzo się zepsuł jako pisarz od kiedy zaczął pisać po francusku. Kiedy pisał po czesku. to pisał naprawdę świetne książki. Kiedy zaczął pisać po francusku, bo postanowił zostać francuskim pisarzem, bardziej światowym jak rozumiem, nie wiem, miał jakiś kompleks prowincji USA z Europy Środkowej, nie mam pojęcia, to jego literatura stała się gorsza po prostu. Oczywiście ktoś zaraz da kontrprzykład Józefa Korzeniowskiego, czyli Józefa Konrada, ale on od razu pisał po angielsku od początku. On nie przeszedł z języka, nigdy się nie przeszedł z polskiego na angielski. On właściwie od początku był pisarzem angielskim, tak naprawdę.
[06:23.13 → 06:25.69] A: Marcinie, co ty o tym wszystkim?
[06:25.93 → 07:58.57] C: Moja angielska tłumaczka strasznie na mnie krzyczy i strasznie robi sceny po prostu, ile ktoś mnie spotka, Mówi, czytałem tę nową książkę i tam do przetłumaczenia jest jedna siódma, bo takiego Anglika to nie zainteresuje. To, co piszesz i w dodatku jest to nieprzetłumaczalne i ja owszem posiadam jakieś umiejętności, ale nie dam rady tego zrobić. To samo działo się z moimi powieściami, że wielokrotnie mówiono, zainteresowane jakieś tym wydawnictwa mówiły, ale ta książka przynajmniej w trzech czwartych zawiera rzeczy, które nie interesują naszych czytelników. Ale znowu takie napięcie się na to, żeby być zrozumianym wszędzie, to jest bardzo niedobre. No i mówię to samo, co on. Po co ja tu w ogóle jestem, jak Krzyś mówi to, co myślę. Chciałbym się z nim pospierać. Masłowski nie będę czytał, bo nie interesuje mnie książka. Poznałem krótkie streszczenie, może jest niewłaściwe, ale po prostu nie chcę czytać takiej książki. Tematyka mnie nie interesuje. Książka, która jest napisana przez Polaka, dziejąca się w Nowym Jorku, słabo mnie interesuje po prostu. W każdym razie muszę się pochwalić, że moje powieści odniosły wielki sukces w Estonii. Oni tam to wszystko rozumieją i są bardzo... Wszystkie trzy wyszły i tłumacz dostał jakąś państwową nagrodę nawet za tłumaczenie i wierszy, i tych książek.
[07:58.59 → 07:59.97] B: Powinieneś mieć turnę po Estonii.
[08:00.11 → 09:20.83] C: Proponowali, ale co ja bym w Estonii. Znaczy byłbym, zdaje się, że byłbym znakomicie zrozumiany, bo wszystkie 500 egzemplarzy każdej z tych, bo tam 500 to u nich jest wielki sukces, zostało kupione i wielki sukces, a na język jakiegoś większego narodu nie zostały przetłumaczone. Więc może sukces w Estonii to też jest dużo. Znaczy dziwiłbym się sukcesowi mojej książki w Chinach na przykład. Chodzi o to, że jak się pisze, to się nie myśli, że to musi być zrozumiane przez każdego. Ważne, że jest zrozumiane przez Polaka, bo się pisze dla Polaków. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że mieszkaniec Sudanu może się zachwycić czymś, co pisze. Jeśli się pyta o idealnego czytelnika, to myślę sobie, że to musi być Polak lub Polka. Niestety może to ograniczenie, może trzeba pisać dla całego wszechświata, dla zwierzątek i dla gwiazdek i dla mieszkańców jakichś tych różnych innych Sri Lanek, ale to jest niedobrze, to nacjonalistyczne jest, że ja dla Polaków piszę.
[09:21.77 → 09:25.55] B: No słuchaj, masz szansę jakby zdobyć nowe kręgi czytelników po tej deklaracji.
[09:26.55 → 10:23.77] A: Jeszcze słowo o tych tłumaczeniach i o Chińszczyźnie. Bo chyba jednym z najczęściej tłumaczonych polskich, no może niekoniecznie współczesnych pisarzy jest Bruno Schulz. I nie wiem, czy panowie, czy państwo wiedzą, że właśnie w grudniu będzie ukazywał się chiński przekład Bruno Schulza. I w ogóle osoba, która dokonała tego tłumaczenia z jego powodu sprowadziła się do Polski, poznała język polski, bo czytała to w Londynie po angielsku. zakochała się w Polsce, no i teraz Szulca będzie szerzyć na prawo i na lewo także w tamtych rejonach. Ale zostając przy tych tłumaczeniach, to proszę mi powiedzieć, panowie, bo ja nie wiem, próbowałem się dopytać, ale on jest teraz bardzo zajęty, kończy swoją drugą książkę, bo większość tłumaczy bardzo chciałaby być też pisarzami i sami też bardzo często coś piszą. Olaf Kühn, jeden z najlepszych tłumaczy polskiej literatury, na niemiecki.
[10:23.79 → 10:25.43] B: Na przykład Stasiuka przekładał dużo.
[10:25.58 → 10:41.00] A: Właściwie Stasiuk i Masłowska zaistnieni na rynku niemieckim, czyli najpoważniejszym rynku tak naprawdę w Europie, dzięki Olafowi Kielowi właśnie. I on niedawno napisał, że polska literatura współczesna, to wszystko co się ukazuje teraz, go nudzi.
[10:42.00 → 10:42.67] B: Nudzi go.
[10:42.77 → 11:15.16] A: Nudzi go. To było jeszcze przed tą ostatnią książką Masłowskiej, bo pisał też w tym wywiadzie, że chciałby ją poznać, może to trochę zmieni jego obraz, że nudzi go, bo jest powtarzalne, bo właśnie nie dotyka współczesności, bo nie rozumieją nas, prawda? że ta jest literatura, która się zunifikowała po prostu. Stała się taka, jak cała reszta świata. Czy panowie się z tym zgadzają?
[11:15.38 → 11:19.52] B: Kilka rzeczy. Po pierwsze, Olaf Kiel może sobie mówić, co chce.
[11:21.72 → 11:24.30] C: To widać w literaturze niemieckiej, która jest nudna.
[11:24.50 → 12:43.93] B: W dodatku tak, to jest ciekawe, bo rynek niemiecki jest największym rynkiem książkowym w Europie, natomiast akurat literatura niemiecka, oprócz Grassa, prawda, nie jest jakoś specjalnie, nie wiem, w Polsce, nie tylko w Polsce. Zawsze Austriacy mieli ciekawszą literaturę od Niemców. To jest interesujące. A propos Schulza powiem Ci jedną rzecz. Schulz, no właśnie, to jest pisarz, można powiedzieć, wsobny, tak, prowincjonalny. który pisał przez całe życie, napisał dwa zbiory opowiadań wyłącznie i jedną powieść, która zaginęła, się zgubiła, a wiemy, że ją pisał, ma się w piwnicy, to mi pożycz. I nigdy właściwie poza tym Drohobycz nie wyszedł z tą swoją literaturą. To była prowincja w prowincji. Jeżeli Polska była prowincjonalna, to Drohobycz był prowincją w prowincji. Rozumiesz? A to jest pisarz, który zaistniał na świecie. W Stanach Zjednoczonych niejaki Filip Roth go bardzo lansował i wydał w swojej serii, bo Roth był redaktorem takiej serii literatury światowej i lansował Szulca, tak? Czyli kogoś, kto właśnie był prowincjonalnym pisarzem z prowincjonalnej części, prowincjonalnej Europy Środkowo-Wschodniej. I to tyle.
[12:44.63 → 12:59.05] A: Chciałabym wrócić do tych dyskusji, o których wspomniałeś na razie, do tych politycznych dyskusji. Dlaczegożby nie podyskutować w Polsce o takich tekstach jak ten Marcina Świetlickiego. Stoczyła się jakaś batalia, dyskusja.
[12:59.39 → 13:11.19] B: Jak powiedziałem ostatni raz poważnie dyskutowano w połowie lat dziewięćdziesiątych. To były czasy właśnie pojawienia się. 92 rok to pojawienie się tak zwanej fioletowej serii brulionu.
[13:11.81 → 13:18.25] C: Czyli tak naprawdę w dziewięćdziesiątym trzecim się ukazał, ale była datowana, datowana była dziewięćdziesiątym.
[13:18.29 → 15:29.10] B: No to okej, no to w dziewięćdziesiątym trzecim. No i wiesz, wtedy rzeczywiście ukazało się sporo rzeczy. Był dodatek książkowy w gazecie wyborczej, był ekslibityzm w Rzeczpospolitej, była ta debata, Jerzy Sosnowski, Kinga Dunii, nie wiem, były takie spory. Dzisiaj, jeżeli wchodzimy na teren polityki, to widzimy wyraźnie, znaczy najpierw musimy Zauważyć to, że dyskusja o literaturze ograniczyła się do krótkich recenzji gwiazdek właściwie. Trzy gwiazdki, cztery, pięć, jedna gwiazdka, nieważne, krótkie recenzje. Druga rzecz, że jeżeli ta dyskusja powraca, ona powraca właściwie w tej chwili bardzo intensywnie w prawicowym stroju. Teksty Andrzeja Chorubały, duży tekst Antoniego Libery. O tym, że ostatnia książka Bronisława Wilsztajna jest ważna, że tworzy się jakaś, powstaje literatura nazwijmy to narodowa, która wreszcie zajmuje się poważnymi rzeczami. Oskarżenie tej literatury, którą atakował Reich również, czyli Stasiuka, Tokarczuk, Pilcha i tak dalej, że to jest może zgrabnie napisane, że to są właśnie jakieś pierdoły, nieistotne tematy, bo istotne tematy to są tematy właśnie, nie wiem, lustracji czy czegoś takiego. Z okazji pojawienia się nowej książki Masłowskiej, znowu do tego wracam, miałaś wywiadę z Masłowską dokładnie w każdym tygodniku, w każdym. Czy to rozpoczęło jakąś dyskusję o literaturze? Nie, nie rozpoczęło, dlatego że jakby wszystkie tygodniki stwierdziły OK, wraca po siedmioletniej przerwie, wraca ta słynna Masłowska, trzeba z nią zrobić wywiad. Zatem nie poszła żadna dyskusja. Natomiast jeżeli ta dyskusja się teraz rozkręci, ona będzie miała kontekst bardzo polityczny, jak sądzę. To już widać w tej chwili. Pierwsze znaki to była książka Igora Stok-Fiszewskiego z krytyki politycznej, programowa książka o przełomie politycznym w literaturze sprzed kilku lat, gdzie on bardzo zdecydowanie dał do zrozumienia, że sprawą drugorzędną jest wartość artystyczna, ponieważ ważny jest przekaz. Przekaz zaangażowany.
[15:29.66 → 15:38.34] C: Ważne, kto kim jest. Jeśli ktoś jest ekologiem, to pisze dobrze. Jeśli ktoś jest...
[15:38.34 → 15:42.87] B: No jak to nazwać, żeby nie... Ktoś
[15:42.87 → 15:47.05] C: ma nieheteroseksualne preferencje płciowe jest bardzo dobrym pisem.
[15:47.07 → 16:15.28] B: Tak, akurat w tej książce Stok-Fiszewskiego Marcin został skrytykowany za to, że pisze ostentacyjnie heteroseksualne wiersze. Jakby to coś złego było. Ale chodzi o to, że zaangażowana. W tym sensie w logice Stok-Fiszewskiego, jego lewicowym projektom literackim, bliżej było również do projektów do książek Wilcztajna i Ziemkiewicza. Znaczy to, co było wspólne dla głosu powiedzmy krytyki politycznej i prawicy.
[16:15.52 → 16:17.00] C: Oni się bardzo dobrze rozumieją.
[16:17.72 → 16:34.08] B: Było to, że atak na tzw. mainstream, czyli właśnie hasłowo ciągle mówię Stasiuka, Pilcha, Tokarczuk jako ludzi, którzy zajmują się właściwie nieistotnymi tematami, ponieważ istotne tematy to jest to zaangażowanie polityczne w literaturze.
[16:34.78 → 16:38.46] C: Jeśli będą się toczyć dyskusje, to rzeczywiście na takim poziomie.
[16:38.46 → 16:41.20] B: Na tym poziomie się na pewno będą toczyć dyskusje.
[16:41.34 → 16:49.78] A: I tu bym chciała wrócić znowu do tego pytania, od którego zaczęliśmy nasze spotkanie, czyli czy Polska w takim razie to jest dobry kraj dla pisania? Czy dalej będziemy konwencjonali tylko w... Tak,
[16:49.90 → 17:17.37] C: ale skoro pojawiają się tego rodzaju restrykcje, to jak jest źle, to na tej glebie na pewno pojawią się nowe, dobre książki po prostu. Bo jeżeli ktoś... Jeżeli ktoś robi jakiś taki nacisk na literaturę, że ma być taka, a nie inna, to na tej bazie gdzieś w jakiejś piwnicy powstaną dobre książki. Mnie to bardzo cieszy, bo było za dużo wolności.
[17:17.69 → 17:19.43] B: W tym sensie oczywiście było za dużo
[17:19.43 → 17:22.59] C: wolności, że można było pisać, co się chciało.
[17:22.77 → 17:52.85] B: Że ten ferment jakby może być bardzo interesujący, a jeszcze z utęsknieniem oczekuje gigantycznego kryzysu ekonomicznego. Szczerze mówiąc, dla literatury to będzie świetne, w ogóle dla kultury to będzie świetne, bo oczywiście największym zagrożeniem dla kultury i literatury w tym także, może dla kultury nieinstytucjonalizowanej. Znaczy jesteśmy w teatrze, czyli kryzys ekonomiczny duży byłby dużym zagrożeniem dla instytucji kulturalnych, tak jak teatr.
[17:53.01 → 17:54.97] C: A my będziemy pisać gorszymi długopisami.
[17:55.19 → 18:35.78] B: A my będziemy pisać na starych laptopach co najwyżej. Nam jest łatwiej w tym sensie i dlatego, no nie wiem, no można tutaj debatować o tym jak wielka depresja końca lat dwudziestych była inspirująca kulturowo, prawda. Oczywiście drugie jest zagrożenie, że zawsze w momencie, kiedy masz dużą depresję ekonomiczną, rodzą się ruchy populistyczne, wiesz, niebezpieczne bardzo, ale dla kultury to jest to inspirujące. Najgorsze jest, wiesz, rozumiesz, taka nijakość i dobre samopoczucie. Tak, że lepiej żeby pisarz miał problemy z związaniem końca z końcem niż żył wyłącznie na grantach.
[18:36.04 → 18:37.66] C: Ale nie należy... Znaczy nie ma nic
[18:37.66 → 18:45.70] B: groźniejszego dla pisarza niż pobieranie grantów i jeżdżenie z grantu na grant, rozumiesz, i ze stypendium na stypendium, no bo to jest zabójcze po prostu.
[18:46.57 → 18:48.17] A: demoralizujące po prostu.
[18:48.39 → 18:54.45] B: Nie, to znaczy, wiesz, tracisz kontakt z rzeczywistością po prostu i zaczynasz robić jakiś, wiesz, bawić się.
[18:54.53 → 19:34.13] C: W roku, w roku dziewięćdziesiątym piątym dostałem trzy miesięczne stypendium, bo jeszcze wtedy, wtedy myślałem, że to coś znaczy, no, znaczy chciałem w Berlinie i napisałem tam dwa wiersze w tym Berlinie w czasie tego trzy miesięcznego. A w ciągu tego roku, kiedy nie byłem na żadnym stypendium i miałem trudną sytuację polityczno-społeczną, napisałem 80 wierszy, więc to jest ta różnica. To jest ta różnica, że jednak pisarzowi trzeba robić krzywdę, ale nie ostateczną krzywdę. Zabić pisarza nie wolno, ale trochę przegłodzić i trochę się nad nim poznęcać można naprawdę, bo to owocuj.
[19:34.87 → 20:17.47] A: Chciałabym Panów zapytać o Dowcipnych panów chciałam zapytać o dowcip i o ironię. Pamiętam, jak się ukazał ostatni, jak się ukazała ostatnia książka Krzysztofa Warki, czyli Trociny, to oglądałem jeden z wywiadów z tobą i strasznie się broniłeś przed tym, żeby się tam nie śmiać przy tej książce, że ty wiesz, że tam jest czasem śmiesznie, ale żeby się nie śmiać, bo to jest bardzo poważna sprawa. I chciałam Panów zapytać, jak to jest z tą powagą w literaturze. Czy ona rzeczywiście jest tak niepoważna, że kiedy się pisze poważne rzeczy, to nie wypada? Czy o co tu chodzi? Bo polska literatura troszkę nie ma takiej mocnej tradycji groteskowo.
[20:17.55 → 20:18.55] C: Ma mocną.
[20:18.69 → 20:21.17] B: Właśnie wszyscy się do Korporowicza odwołują.
[20:21.75 → 20:25.61] C: Ma potężnie, dawniej było śmiesznie i teraz jest mało śmieszności.
[20:25.63 → 20:28.71] B: Oczywiście teraz jest mało, wszyscy się zrobili seriozni.
[20:28.79 → 20:29.29] C: No właśnie.
[20:29.87 → 20:40.91] B: Dosyć, ale oczywiście nasz kanon, znaczy jest Gombrowicz, wiadomo jest przywoływany przy każdej okazji i maltretowany na wszystkie strony. Witkacy był niebywale dowcipny.
[20:41.09 → 20:41.87] A: No to teraz, to teraz.
[20:42.15 → 21:14.75] B: Podam przykład Muńka Staszczyka, który napisał kiedyś piosenkę pod tytułem jest super. I nagrał tą piosenkę, to był nawet przebój radiowy dosyć. Leciało to takie super, jest super, więc o co ci chodzi? Coś tam szerokie autostrady, w czystych szpitalach ludzie umierają rzadko i tak dalej. I on się zetknął wtedy z wieloma takimi wypowiedziami fanów, no jak to wcale nie jest super, przecież te szpitale nie są dobre, nie mamy autostrad. Znaczy on usiłował być ironiczny. Nie wyszło.
[21:15.39 → 21:17.45] C: Ironia jest zupełnie...
[21:17.45 → 21:30.53] B: W ogóle mamy jako Polacy problem z ironią. Zasadniczy. U nas ironia nie istnieje, tylko koszarowe poczucie humoru. Tak, raczej. My lubimy rechotać, niż czytać coś ironicznie.
[21:30.57 → 21:43.70] C: Nie podam nazwiska, ale pewien poważny polski poeta powiedział, że główną wadą polskiej poezji jest właśnie Za dużo ironii, że on by chciał w ogóle tę ironię zlikwidować.
[21:43.92 → 21:50.58] B: Żeby cała poezja wyglądała, bądź wierny, idź. Także to jest ten paradygmat poezji polskiej, powinien być, bądź wierny, idź.
[21:50.90 → 22:01.22] C: Ironia jest rzeczą po prostu do skasowania i to mnie tak boli. Bardzo dobrze się pośmiać i poczuć jakieś takie rzeczy.
[22:01.49 → 22:13.52] B: My mamy takie myślenie, że jeżeli coś ma być poważne, to musi być poważne. Jeżeli mamy mówić o rzeczach istotnych, to musimy mówić takim ściskiem, takim mentalnym zatwardzeniem.
[22:14.15 → 22:20.99] A: Bardzo Państwu dziękujemy za obecność. Marcin Świetlicki, Krzysztof Warga. Bardzo Panom dziękuję.
[22:21.15 → 22:22.10] B: Dziękujemy uprzejmie.

Bitwa o literaturę. Polska, mieszkam w Polsce TVP Kultura

BITWA O KULTURĘ

Uwaga Video zaczyna się od 7 minuty.

Czy polska literatura potrafi dać nam dziś choć trochę zbliżony do prawdy obraz Polski? Zarówno tej wielkomiejskiej, jak i małomiasteczkowej, Polski prącej na zachód i Polski ciągnącej na wschód. Gdzie leży literacka Polska oraz czy nie jest tak, że wszystko zależy od poglądów cywilizacyjnych a nawet politycznych autora? Jak autorzy widzą dziś Polskę i jej codzienność w literaturze?

Krzysztof Varga, kurator programu literackiego w Teatrze Starym

Wróć