[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.55 → 01:49.35] A: Dobry wieczór, witam państwa serdecznie na kolejnym spotkaniu w teatrze naszym ulubionym. Bitwa o literaturę. Tym razem naszymi gośćmi są reporterzy. Katarzyna Michalak, Polskie Radio Lublin, reporterka radiowa. Wojtek Tochman, reporter, autor książek. Mariusz Szczygieł, reporter, autor książek, pisarz. Zapraszam. Chcieliśmy dzisiaj porozmawiać trochę o reporterach, o reportażach, o książkach reporterskich i audycjach, dlatego że nurtuje mnie pytanie od dłuższego czasu, na czym polega fenomen polski, popularności reportaży. Jeżeli zajrzy się na listy bestsellerów, to zobaczymy, że książki reporterskie trzymają się tam bardzo mocno. i zwyciężają często w starciach z popularnymi komercyjnymi powieściami, czy innymi powieściami również. Zajrzałem na listę bestsellerów Amazona, jako największej księgarni internetowej świata, żeby zobaczyć, czy tego typu książki tam są. Otóż właściwie książek reporterskich nie ma. Natomiast ewidentnie istnieje, jest jakiś boom na literaturę non-fiction. W przypadku anglosaskiej księgarni to są przede wszystkim biografie i autobiografie, których jest multum. Często biografii i autobiografie ludzi, których ja zupełnie nie kojarzę, ale także również bardzo znanych. Więc chciałbym się od Was dowiedzieć, na czym polega fenomen polskiej szkoły reportażu, czy dlaczego reportaż w Polsce Cieszy się taką [01:49.35 → 04:12.78] B: popularnością to znaczy dlaczego to są teksty tak popularne to trzeba by państwa zapytać czyli czytelników. Ja mam takie różne swoje teorie które może ktoś łatwo obali ale jedną z tych teorii jest to jest taka że człowiek jest jednak zwierzęciem. No i jako zwierzę musi zawsze ustalić tam, gdzie jest swoją pozycję. Musi sprawdzić, czy jest w miejscu bezpiecznym. Musi się zorientować, gdzie, skąd może przyjść wróg, prawda? Czy mu coś zagraża, czy nie? I w tym widzę taką pierwotną potrzebę czytania reportażu, obcowania z literaturą faktu, z non-fiction, ponieważ właśnie ta dziedzina piśmiennictwa pozwala się nam wszystkim zorientować, gdzie jesteśmy w świecie, co nam zagraża, gdzie są inni, co mają nam do powiedzenia. To jest trochę tak, jak wchodzisz do nowego pokoju, mieszkania, do hotelu, to każdy z nas, myślę, że większość od razu się kieruje gdzie? Do okna, do łazienki, no do łazienki też, ale do okna, ponieważ chcemy sprawdzić, co jest za tym oknem. To jest jakieś moim zdaniem takie instynktowne, czy za oknem jest inny dom, czy jest park, czy jest pusto, czy jest mur. Musimy to wiedzieć, żeby ustalić swoją pozycję. I do tego porównuję czytanie literatury faktu, że to są książki, które pozwalają zrozumieć innych zorientować się gdzie my jesteśmy i jaka jest między nami relacja między mną tutaj prawda w Lublinie w Warszawie w Złotory i czy gdzieś indziej a tym a tą resztą świata a ponieważ i tutaj się pewnie Wojtek zgodzi te telewizje informacyjne do tej pory też się zgadza. Dobrze te telewizje informacyjne już nas karmią tak wyprawy. z makdonaldyzowaną informacją i jeszcze tak mówią szybko wszystko i po prostu nie wiadomo i ten i potem pytają się ludzie zaraz jak to się mówi prawidłowo to jest mówi się Iran czy Irak bo ja już nie nie wiem no i to z nami robią telewizję w związku z tym wiele inteligentnych osób. zorientowało się, że właśnie w tej literaturze faktów, w opowieściach o różnych krajach, bo przecież takich Gotlandów o różnych krajach, to powstało w Polsce w tej chwili bardzo dużo. Nawet ty, Węgry. [04:12.81 → 04:13.26] A: Nawet ja. [04:13.31 → 04:43.05] B: Nawet ty, Węgry. Wojtek, Ruanda, Bośnia. Górecki, Kaukaz. Hugo Bader, Rosja. Jagielski, RPA, Czeczenia. Szabłowski, Turcja. I to tylko pierwsze z brzegu nazwiska, mogłem 50 nazwisk od razu wymienić. Czytelnicy inteligentni się zorientowali, że właśnie ten typ pisania pozwala głębiej troszkę wejść, no bo po tych programach informacyjnych zostaje po prostu sieczka w głowie chyba. [04:43.37 → 05:47.11] C: Polscy reporterzy lubią pielęgnować tę myśl, że reportaż jest unikatowy, jest polską specjalnością, bo mieliśmy, czy mamy wciąż, myślę tutaj o Hannie Kral, wybitnych autorów. Tak nie jest. Tak nie jest. I myślę, że wystarczy spojrzeć na to, co wydaje wydawnictwo Czarne w serii reportaż, a są tam tytuły nie tylko polskich autorów, ale też autorów w większości przekładanych na język polski. I to, co robi WAB na przykład, to, co wydaje WAB, zdarzają się tam naprawdę fantastyczne książki, które spokojnie można by powiedzieć, że są jak z polskiej szkoły reportażu. Czymkolwiek ta szkoła jest, tylko nie pytaj mnie, czym jest, bo nikt nie wie. W związku z tym mi się wydaje, że to nie jest tak. Są na pewno kraje, gdzie reportażu nie ma takiego. Do takich krajów na przykład należy Rosja. Nie ma w Rosji takiego reportażu. [05:47.59 → 05:52.19] B: Ja często też tłumaczę, że komunizm bardzo pomógł reportażowi, a cenzura. [05:52.37 → 05:53.69] A: Otóż to. Język ezopowy trochę. Tak. [05:53.91 → 05:54.97] B: Dlatego, że... [05:54.97 → 05:58.19] A: W ogóle uważam, że cenzura ma ogromne zasługi dla literatury. [05:58.31 → 06:22.44] B: Mimo, że bez Urzędu Cenzury nie można było wydrukować nawet metki do majtek w PRL-u, ale to Państwo wiedzą. Natomiast przyczyniła się ta cenzura do tego rozwoju reportażu tym, że Nie wolno było pisać, jak mówi Małgorzata Szejner, o ogóle, to się pisało o szczególe. Nie można było pisać o całym systemie, to się pisało o jego jakimś wycineczku, a i tak inteligentny czytelnik umiał w tej kropelce wody znaleźć morze. [06:22.44 → 06:52.84] A: Zaraz zapytam się Katarzynę o coś, ale można było napisać reportaż o niezbyt dobrze działającym PGR-ze, powiedzmy. Nie zawierało się tam dosłownej krytyki systemu PRL-u itd. No, ale można było napisać, że jest taki PGR, gdzie tam no nie wszystko dobrze idzie. Katarzyno, na czym polega reportaż radiowy? To znaczy, czy... Chciałbym się dowiedzieć, czy reportaż radiowy nadal w Polsce istnieje. Ja wiem, że istnieje, bo sama go robisz. Ale czy... [06:52.84 → 06:55.80] D: Ale na pewno nie jest tak popularny. I od razu powiem wam, dlaczego. [06:56.08 → 06:56.18] B: Tak. [06:56.20 → 07:04.22] A: I jeszcze skończę to pytanie. Jak wygląda sytuacja reportażu radiowego w czasach, kiedy no wszystkie radia stawiają na słuchalność? [07:04.67 → 07:54.49] D: Ja myślę, że mamy taki problem. Nie mamy odpowiednika gazety wyborczej, dużego formatu. My, reportażyści radiowi, bo popularność reportażu, proszę Państwa, w dzisiejszych czasach to również promocja. Reportaż literacki jest fantastycznie promowany. Jest uzasadniony, bo mamy fantastycznych autorów. Ludzie potrzebują po prostu dobrej literatury. Potrzebują też, wierzę w to głęboko, dobrego reportażu radiowego, ale już nie dziennikarskiego, już nie publicystycznego, to się niestety nie sprawdza w naszych czasach. Rzeczywiście to tworzywo wymaga maksimum jakiegoś skupienia, więc my mamy odrębne metody, żeby przytrzymać słuchacza przy radioodbiorniku, ale nie ma promocji. [07:54.59 → 08:11.07] A: Pytanie jest takie, czy jesteście, bo wiemy, że książki reporterskie Wojtka, Mariusza, innych autorów, których tu wspominaliśmy, są czytane przez ludzi młodych także. Czy reportaż radiowy nie jest skierowany już, czy jesteście w stanie zainteresować młodego słuchacza? [08:11.21 → 09:03.30] D: W reportażu radiowym najważniejsze jest spotkanie. Reportaż rodzi się z sytuacji spotkania w ogóle, ale spotkanie w przypadku reportażu radiowego, jego temperatura to jest sprawa fundamentalna. Kapuściński mówił, że temperatura spotkania reportera z bohaterem zawsze przekłada się na jakość reportażu. i w reportażu radiowym to jest sprawa kluczowa. Chodzi nam o tak maksymalne zbliżenie się do bohatera, takie ultra zbliżenie się, aby słuchacz miał wrażenie bezpośredniego obcowania z tą osobą, wejścia w świat emocji, w świat rozumowania tego człowieka. I według mnie po to jest reportaż radiowy, taką rolę spełnia. To jest penetracja nie świata, nie mechanizmów wojen, rewolucji, zjawisk kulturowych, Tylko to jest penetracja ludzkiej duszy. [09:03.44 → 09:11.20] A: Ale skoro ja mam swoje problemy i swoją duszę, czy ja muszę penetrować jeszcze cudzą duszę i współodczuwać z kimś? [09:11.22 → 09:13.96] D: Boże, nie dla wszystkich jest ten reportaż radiowy. [09:14.00 → 09:19.70] B: Reporter zawsze się ujmuje za ludźmi w potrzebie, za ludźmi skrzywdzonymi. [09:19.92 → 09:23.14] A: Ale czy to jest sine qua non? [09:23.46 → 09:38.39] C: Nie, nie, nie, ale funkcjonuje taki termin, przepraszam, że ci wiecie, to jest reportaż pozytywny. I to jest taki mityczny termin, bo nikt nigdy nie czytał reportażu pozytywnego, a jak czytał, to nikt go nie pamięta, bo to musi być jakieś straszne drewno. [09:40.29 → 09:44.23] A: Udało się na wsi zbudowali razem nowy dom. [09:44.51 → 09:54.68] C: No to wyślij reportera i niech to napisze. I jak ty byłeś redaktorem w Gazecie Świątecznej, tam w opiniach, To byś tego nie puścił. [09:54.76 → 09:57.64] A: Ale z przyjemnością. Tylko to jest trudniejsze, bo to jest tak samo. [09:57.68 → 09:58.90] C: Ale tego nikt nie umie napisać. [09:58.96 → 10:04.96] A: To jest najtrudniejsze, pisanie scen erotycznych. Napisz dobrą scenę erotyczną, dobrą, która nie będzie ani vulgarna. [10:05.00 → 10:06.06] C: Dokumentalną scenę erotyczną. [10:06.12 → 10:07.56] A: To są trudne rzeczy. [10:07.58 → 10:10.12] C: To jest problem, bo mamy do czynienia z prawdziwymi ludźmi. [10:12.02 → 10:12.90] A: Okej, dobra mów. [10:13.54 → 10:14.98] C: Ja mam sceny erotyczne. [10:15.32 → 10:29.60] A: Nie, no okej, w porządku. Znaczy nie, tak samo jak trudne jest bardzo napisanie sceny erotycznej, tak samo jak łatwiejsze jest napisanie negatywnej recenzji niż pozytywnej. Rozumiesz? Znaczy jak ja mam napisy, jak ja szykuję się do pisania felietonu, gdzie będę glanował, to jest po prostu fru. [10:29.74 → 10:34.00] B: A ja dzisiaj w gazecie wyborczej na całą kolumnę napisałem pozytywną recenzję o jednej czeskiej pisarstwie. [10:34.00 → 10:35.40] C: Ale pozytywna recenzja jest. [10:35.42 → 10:37.22] A: Ale negatywną miałbyś większą. [10:37.46 → 10:40.74] B: Ja umiem pisać reportaże pozytywne. [10:41.00 → 10:43.88] A: Widzisz, są reportaże pozytywne, a on nie pisze. [10:45.30 → 10:47.84] B: Mam taką książeczkę, kaprysik o kobietach. [10:47.86 → 10:51.12] A: Ja nawet nie mogłem jej wziąć do ręki, ona ma taką okropną różową okładkę. [10:52.36 → 10:53.92] C: Nie chcesz czytać reportażu pozytywnego? [10:54.08 → 10:57.66] A: Nie, chciałbym, tylko to wygląda jak taka książeczka, którą się w kiosku ruchu sprzedaje pamiętnik. [10:59.03 → 11:03.57] B: Wiesz konwencja to koszmar tytułem kaprysik właściwie [11:03.57 → 11:20.55] A: mój kochany pamiętniku tak coś w tym stylu ale chciałem się przyznać dlaczego ja nie mógłbym być reporterem i teraz sięgnę do zamieszczonej zamieszczonej przeszłości kiedy prowadziłeś pierwszy talk show w Polsce czyli na każdy temat. [11:21.19 → 11:24.51] B: Coś takiego, coś pamiętam, ale nie do końca. [11:24.75 → 11:40.69] A: Wszyscy pamiętają. I tam przyjmowałeś, było to 20 lat temu, prawda? Przyjmowałeś tam bardzo dziwnych gości. Pamiętam takie sceny, że jakaś pani powiedzmy siedziała i mówiła, a na moim dachu właśnie wylądowało UFO. [11:40.79 → 11:41.37] C: To jest okrutne. [11:41.39 → 11:52.49] A: A ty mówiłeś co? A Ty mówiłeś tak naprawdę to bardzo ciekawe. Niech Pani o tym opowie. A ja widziałem siebie na tym miejscu i powiedziałem kobito weź idź w cholerę. [11:52.51 → 11:57.89] B: Co Ty w ogóle gadasz. Nie widziałeś tej nadbudowy, tego naddatku czy nadwyżki. [11:57.93 → 12:06.07] A: Do czego zmierzam? Chodzi mi o to, że ja nie mam empatii, która jest konieczna chyba. tego typu empatii, która jest konieczna, żeby być reporterem. [12:07.11 → 12:09.63] B: Żeby wyjść z siebie i troszkę być tym drugim. [12:09.81 → 12:43.43] A: Tak, ja napisałem książkę o Węgrzech, ale ona nie jest reporterska, dlatego że ja mam problem z rozmawianiem z ludźmi. Jak chodziłem na demonstracje na plac Koszuta, chodziłem oglądać zamieszki, Miałem problem, żeby rozmawiać z ludźmi, dlatego że kiedyś siedziałem tam na murku i przysiadł się do mnie jakiś facet, który powiedział, że jest Węgrem, który przyjechał z Kanady i on tu będzie walczył z tą dyktaturą komunistyczną, wreszcie tych Żydów trzeba pogonić i tak dalej, rozumiesz? Rasowy reporter powiedział, tak, to ciekawe, to niech pan opowie, który... To nieprawda, to nieprawda, to nieprawda. Ja po prostu powiedziałem, okej, ja idę, rozumiem. [12:43.47 → 12:44.51] D: To jest reporterska. [12:44.51 → 12:46.49] C: Krzysiu, ja też mam trudność w rozmawianiu z ludźmi. [12:46.51 → 12:52.73] A: Nie mogę, rozumiesz, jadę z taksówkarzem na lotnisko, on pierniczy po prostu jakieś straszne rzeczy, nie mogę tego słuchać. [12:52.81 → 12:54.25] B: A ja uprzejmie w to wierzę. [12:54.51 → 12:58.13] A: Rasowy reporter by ciągnął bardziej chyba za język tego taksówkarza. [12:58.13 → 13:05.65] C: Nie, to są stereotypy, nie, tak nie jest. Jak taksówkarz pieprzy, to ja sobie myślę, Boże, jak on pieprzy. I nie wdaje się w dyskusję. [13:05.73 → 13:08.05] B: Ale poczekaj, jak czujesz, że ta rozmowa Ci się przyda do tekstu. [13:08.09 → 13:08.41] A: No właśnie. [13:09.21 → 13:10.74] B: No to przecież nie możesz go zgasić. [13:10.74 → 13:12.11] C: Wszyscy piszą o tych taksówkach. [13:12.13 → 13:17.01] A: Zostawmy taksówkarza. Zostawmy taksówkarza. Znaczy mi się wydaje... [13:17.01 → 13:21.05] C: Jak on zaczyna mówić, jak zaczyna tak ględzić, ja sobie myślę, o Boże, już wszyscy piszą o tych taksówkach. [13:21.25 → 13:25.75] A: Dobrze, to zostawmy taksówkarza, ale czy to nie jest trochę tak, że taka empatia jest? [13:26.52 → 13:37.50] B: Ja uważam, że słuchać kogoś to jest, słuchać to znaczy nie okazywać niezadowolenia, że jego życie nie jest takie, jakbyśmy chcieli. O tak bym powiedział. [13:38.01 → 13:41.87] A: Na tym polega dla mnie... Ty się musisz zainteresować życiem. Ja mam problem. [13:41.89 → 13:51.13] B: Chodzi o życzliwe zainteresowanie, o jakąś taką życzliwość, która ośmiela tego człowieka. Ale widzisz, ja nie umiem nic zmyślić, a ty jednak jesteś pisarzem. Pisarzem fikcji, a ja nie umiem. [13:51.35 → 13:52.93] A: Wiesz dlaczego? Dlatego piszę fikcję. [13:52.97 → 14:21.41] B: Ja od niego zależy od tego bohatera. Już to nie musi być taksówkarz, ale ja od niego zależy i moje pisanie od niego zależy. Moje życie od niego zależy. Zależy też od niego moja pewna misja, bo jeśli... Na przykład jak chciał Kapuściński, że reporterzy są tłumaczami kultur, no to użyjmy tego. Jeśli ja bym chciał Polakom troszkę wytłumaczyć kulturę czeską, no to ja żywię się tymi ludźmi, ich opowieściami, ich obsesjami, ich twórczością. Ja muszę z nimi rozmawiać, bo inaczej nie powstanie moja książka. [14:21.43 → 14:25.97] C: Ale to nie znaczy, że każdy człowiek, którego spotykamy, nas interesuje. [14:26.75 → 14:28.37] A: No nie, bo byśmy oszaleli. [14:29.31 → 14:37.57] C: Powiem więcej. Przepraszam, że się do tego przyznam, ale myślę, że właśnie ta praca robi z nami coś takiego, że po wielu latach [14:37.57 → 14:44.61] A: większość ludzi nas nie interesuje. A ciebie? Nie zgadzasz? Ciebie interesują wszyscy. [14:44.75 → 15:04.44] D: Ja jeszcze chciałam wrócić do Gulaszu Strula. Dla mnie to jest jak najbardziej książka reporterska i reportaż. Tylko to jest reportaż i o Węgrzech, i o Krzysztofie. I to jest dla mnie tak fantastyczne spotkanie z nim. Jak gdybym znała tylko felietony i kilka powieści, ja bym się bała spotkania z Krzyśkiem. [15:04.44 → 15:05.66] A: Ja jestem bardzo miłym gościem. [15:05.68 → 15:18.18] D: Dzięki Gulaszowi Sturula. Ja po prostu byłam entuzjastycznie nastawiona do tego, że cię poznam. To jest przejmująca opowieść tak, że o tobie ty nie potrzebowałeś rozmówców, bo ty masz to wszystko. [15:18.24 → 15:20.14] A: No więc dlatego, dlatego ja właśnie... Ty [15:20.14 → 15:28.24] B: masz to przeżyte, bo ty na tę Węgrę jeździłeś często. Ja jeździłem od jakiegoś dopiero momentu do Czech. Ty masz to przeżyte i ten reportaż miałeś w sobie. [15:28.58 → 15:30.96] A: Ja byłem dwa razy na Węgrze, znaczy [15:30.96 → 15:36.48] B: dwa razy w Budapeszcie i dwa razy czytałem na nowo tę książkę. Ja ją czytałem dwa razy, bo tak mi pasowało. Rozumiem. [15:36.58 → 15:44.56] A: Ja mówiłem, że nie byłbym w stanie napisać reportażu takiego, w którym rozmawiam, rozumiesz, z ludźmi, dlatego że mam tu... Albo mi się wydawało, że... [15:44.56 → 15:52.64] B: Ale może jeszcze jest coś takiego. Ze studentami czasami robię na pierwszym roku takie... Znaczy, orientuję się łatwo, który student może być reporterem, a który publicystą. [15:53.12 → 15:54.28] A: I to jest... Czym się różnią? [15:54.40 → 15:54.70] B: O, właśnie. [15:54.80 → 15:57.03] A: Jak wyczuwasz? Znaczy, wyobraź sobie, że tu są twoi studenci. [15:57.03 → 16:16.56] B: Jak ja sobie rozmawiam ze studentami, to rzucam różne tematy tam, prawda? Narkotyki dziś, albo in vitro, albo cokolwiek. Rozmawiamy sobie na jakiś temat i szybko się ujawnia, że niektórzy mówią tak. No to ci debile tam prawda w rządzie albo ja bym to zrobił tak i tak publicysta. I to jest ta grupa publicysta bo on wszystko już wie. [16:17.34 → 16:18.86] A: A reporter musi wiedzieć. [16:19.20 → 16:26.58] B: Tych jest mniej to mówią a ja bym się chciał dowiedzieć czy oj ciekawe byłoby spytać i ja już widzę że to raczej będą reporterzy. [16:26.68 → 17:03.59] C: Ale ja bym jeszcze na sekundę chciał wrócić do tego że nie napisałbyś reportażu bo nie potrafisz czy nie masz takiej empatii żeby rozmawiać z ludźmi. Nie każdy reportaż taki musi być. Mamy w kanonie polskiej literatury faktu książkę, w której autor, mówię o Ryszardzie Kapuścińskim, mówi o Szachim Szachu, rozmawia z ludźmi w Teheranie w czasie rewolucji islamskiej w 79 roku. Może są takie trzy momenty w książce, a cała książka jest zbudowana z jego lektur i obserwacji. [17:03.85 → 17:06.27] B: Ale był tam, był tam i Rada miał włączone. [17:06.35 → 17:44.45] C: Tam był problem, jak przypuszczam, jak analizowałem tę książkę wielokrotnie także ze studentami, on miał problem bariery językowej, czyli nie miał tłumacza na perski, na farsji. No to w ogóle ta książka jest owiana taką tajemnicą, jak on to zbierał. Natomiast tak naprawdę sprzedawca orzeszków, faceci, którzy oglądają Chomeiniego, który przemawia i tam śnieży ten telewizor i jeszcze jakaś taka podobna scena. Tam nie ma jednego rozmówcy, który który jest prawdziwym rozmówcą w tekście. Jeżeli jest wywiad z szachem, to jest to z pari matcha przedrukowany sąd wyraźnie. [17:44.63 → 17:47.37] B: A w imperium on się wyraźnie przyznaje, że nie pytam. [17:48.15 → 18:04.48] C: To nie jest tak, że Paulina Wilk pisze książki o Indiach, jest oczytana, ma świetną wiedzę, przyjeżdża, patrzy i pisze co ma w głowie, ale w ogóle z nikim nie gada. Więc wiesz, masz szansę jeszcze. [18:04.66 → 18:05.54] A: Dzięki. [18:05.80 → 18:15.86] C: Jak już nikt was nie będzie kupował, a my dalej będziemy... Tych od fikcji? Tych od fikcji. A potem wy udajecie, na przykład zobacz na Andrzeja Stasiuka, on udaje, że robi fikcję. [18:15.88 → 18:25.85] A: Ale nie, ja rozmawiałem z Andrzejem ostatnio, on właśnie powiedział... Jego coraz mniej fikcja interesuje. Ostatniego zbiór opowiadań jest non-fiction. [18:25.95 → 18:29.95] C: Bo czasem jest tak, że mamy ten sam tekst. [18:29.97 → 18:33.31] A: Nie chce wymyślać, on chce przetwarzać świat, ale nie wymyślać historii. [18:33.31 → 19:03.99] C: Jakbyśmy poszperali, to byśmy mnóstwo takiego opowiadań znaleźli. że mamy tekst, który jest krótką formą, opowiadaniem, reportażem i definiujemy ten tekst albo jako opowiadanie, albo jako reportaż w zależności od tego, kim jest autor w przestrzeni, że tak powiem, publicznej. Jeśli napisał to Varga, ten sam tekst, to będzie opowiadanie. Jeśli napisał to Szczygieł, to będzie reportaż, a to będzie ten sam tekst. Myślę, że spokojnie znaleźlibyśmy takie teksty, choćby właśnie tekst Andrzeja z Fado na przykład. [19:04.45 → 19:36.63] A: To jest w ogóle jakby książka, prawda? To jest ciąg dalszy jadąc do babanek, tak naprawdę. Czyli książka, ale nazwałaby się ją reporterską. Eseistyczna reporterska. Literaturą faktu. Natomiast ty jesteś jakby skazana na tą empatię, prawda? No bo ty rozmawiasz z żywymi ludźmi. Bez rozmowy nie ma tego reportażu, prawda? Nie ma, znaczy nie możesz pojechać i stanąć w tej wsi i powiedzieć, a widzę tutaj to, to, tamto, tamto, prawda? Znaczy nie zrobisz żadnego reportażu nie rozmawiając z ludźmi. [19:37.13 → 19:44.05] D: Tak, tak, bo reportaż radiowy to bezpośrednie spotkanie, my nie jesteśmy filtrem, my jesteśmy niewidzialni, prawda? [19:46.63 → 19:50.89] A: Znaczy, ty jakby mówiąc, mniej ty siebie wkładasz w reportaż. [19:51.29 → 19:52.23] D: Bardzo dużo siebie wkładasz. [19:52.23 → 19:58.65] B: Właśnie, czy tylko taśmą magnetofonową jesteście? Nie, na pewno nie, bo przecież jest montaż. [19:59.11 → 20:09.49] D: Broń Boże, musimy wejść, musimy zacząć gadać dużo o sobie, żeby nasz rozmówca zapomniał, że ma do czynienia z dziennikarzem. Broń Boże, nie możemy w jego oczach być dziennikarzem. [20:09.85 → 20:11.55] A: Jesteś trochę w jakimś rodzaju psychoterapeutki, tak? [20:11.55 → 20:12.19] D: Jasne, że tak. [20:12.19 → 20:14.81] A: Musisz otwierać tych... Jasne, że tak. [20:15.01 → 20:31.48] D: Czasem to przypomina naprawdę spowiedź bardzo głęboką i po nagraniu ludzie przyznają się, że pewne rzeczy wypowiedzieli po raz pierwszy w życiu na głos. No i tutaj jest cena też. Trzeba wspomnieć tutaj cenę, jaką płacimy. [20:31.64 → 20:32.09] A: No właśnie. [20:32.29 → 20:40.38] D: To jest wzięcie odpowiedzialności za tego człowieka. Już go nie można zostawić. Nie można zniknąć wraz z wyłączeniem magnetyzowaną. [20:40.38 → 20:45.21] A: Musisz wracać później tam, opiekować się tymi ludźmi. Zrobiłaś swoją pracę. [20:45.52 → 20:47.39] B: Przyjaźnić się ze wszystkimi, których się opisało? [20:47.47 → 21:24.98] D: To niekoniecznie musi być przyjaźń, to musi być zainteresowanie. Ja się czuję zobowiązana. Mówię o tym w kategoriach ceny, którą płacę za ten wybór życiowy, który jest reportażem. Ja coś dostaję, czuję się obdarowana. Oni coś dostali, dostali moją uwagę, moje zainteresowanie, moich kilka godzin, albo kilkanaście, albo kilkadziesiąt, bo i tak bywa. Ale ja też coś dostaję. Ja też robię te reportaże dla siebie, żeby wiedzieć więcej, czuć życie, poznawać we wszystkich jego przejawach, więc ja też coś dostaję i czuję się dłużnikiem tych bohaterów. [21:25.11 → 22:42.64] C: Trochę piszę w mojej książce o tym, jak kolonizujemy umysły swoich bohaterów i także fotografowie to robią. I stawiam też takie pytanie, kto jest właścicielem tego zdjęcia, czy ten, który sfotografował, czy ten, który jest na zdjęciu, kto jest właścicielem tego losu, czy ten, który to przeżył, czy ten, który to opisał. No to są coraz częściej chyba zaczynamy mieć, mieć, zaczynamy stawiać sobie te pytania. Wynika to trochę z tego, że zmusiła nas do tego rzeczywistość. Mianowicie jeszcze 10-15 lat temu istniała, kiedy mówię o autorach, którzy pracowali za granicą, istniało właściwie 100% prawdopodobieństwo, że nasz bohater nigdy nie przeczyta tego, jak o nim napisaliśmy. Teraz jest prawie 100% prawdopodobieństwo, że to zrobi. W związku z tym, co mi się bardzo podoba i jestem szczęśliwy z tego powodu, no bardziej, no 10 razy bardziej się zastanowimy nad każdym słowem, zanim je napiszemy. [22:43.33 → 23:07.62] A: Dziękuję Państwu serdecznie za przybycie. Ja bardzo dziękuję naszym gościom. Kasia Michalak, Polskie Radio Lublin. Wojtek Tochman, reporter, pisarz. Mariusz Szczygieł, reporter, pisarz, autor książek. Dziękujemy uprzejmie, do zobaczenia.
Bitwa o literaturę. Koniec fikcji, czas niefikcji TVP Kultura
Dlaczego mamy boom na reportaż, a fabuły wydają się być w odwrocie? Czy rzeczywistość przerosła już fikcję, bo jest straszniejsza i dziwniejsza niż to co potrafią wymyśleć? Czy kochamy autobiografie bo szukamy w nich sensacji, skandali, bo lubimy się dowiedzieć o niewygodnych historiach znanych ludzi, bo przez to czujemy się moralnie lepsi? Czy może mamy do czynienia z nową polską szkołą reportażu?