Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki do odebrania w kasie Teatru Starego.

Po emisjach słuchowisk odbędzie się spotkanie z gośćmi.
Prowadzenie: Kinga Hendzel
Goście: Maria Brzezińska, Grażyna Lutosławska, Małgorzata Żurakowska, Jarosław Gołofit

„Świat nie jest dobry na serce”
słuchowisko poetyckie wg tekstów Bohdana Zadury 
Adaptacja i reżyseria – Maria Brzezińska
Realizacja akustyczna – Jarosław Gołofit
Kompozytor – Grzegorz Tylec
Data premiery antenowej – 14.12.2014 r.
Czas trwania – 24’37’’
Obsada: Bohdan Zadura, Mariusz Bonaszewski. W epizodach: Agnieszka Krawiec, Ewa Gnyp-Woźnica

„Bazarek”
autorka: Grażyna Lutosławska 
Reżyseria – Grażyna Lutosławska
Scenariusz – Grazyna Lutosławska
Realizacja akustyczna i opracowanie muzyczne – Jarosław Gołofit
Data premiery antenowej – 29 marca 2014 r.
Czas trwania – 16’20’’
Obsada: Grażyna Jakubecka, Jerzy Rogalski, Michał Zgiet, Ilona Kolejda- Zgiet, Teresa Filarska, Dorota Julianna Mościbrodzka
 
„Poczekalnia”
autorka: Małgorzata Żurakowska 
Realizacja akustyczna – Jarosław Gołofit
Kompozytor – Grzegorz Tylec
Data premiery antenowej – 3 maja 2014
Czas trwania – 22’12’’
Obsada: Mirosław Majewski, Jarosław Zoń, Ewa Dados, Bogumiła Nowicka, Krzysztof Faron, Magdalena Fijałkowska, Cezary Potapczuk

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.90 → 06:14.35] A: Tu Polskie Radio Lublin. Minęła godzina 17.00. Zapraszam Państwa do wysłuchania audycji. Te słowa usłyszeliby zapewne Państwo siedząc wygodnie w domu przed radioodbiornikiem, robiąc zakupy na przykład w swoim ulubionym osiedlowym sklepie albo jadąc samochodem. Ale dziś znajdujemy się zupełnie w innej sytuacji. Dlatego pozwolę Państwu, że zacznę jeszcze raz. Dobry wieczór Państwu. Witam Państwa bardzo serdecznie w gościnnych progach Teatru Starego w Lublinie i zapraszam Państwa na spotkanie ze słuchawiskami radiowymi oraz z twórcami tych słuchawisk z Polskiego Radia Lublin. Było nam niezmiernie miło przyjąć propozycję i zaproszenie Pani Dyrektor Teatru, Pani Karoliny Rozwód, która chciała pokazać dzieła, które brały udział w tegorocznym, piętnastym już festiwalu Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej, dwa teatry w Sopocie. Ten festiwal odbywał się w czerwcu i wyprodukowano i zgłoszono do niego 29 publikacji radiowych i 18 telewizyjnych. Polskie Radio Lublin zaproponowało trzy słuchowiska. Jest mi niezmiernie miło pochwalić się, ponieważ podczas tego festiwalu jury postanowiło przyznać dla Radia Lublin dwie nagrody. Pierwszą dla mojej radiowej koleżanki redaktor Marii Brzezińskiej za reżyserię słuchowiska Świat nie jest dobry na serce oraz drugą nagrodę honorową dla producenta, czyli Polskiego Radia Lublin za te trzy słuchowiska, które były zgłoszone na ten festiwal, a nagrodę odebrał prezes Radia Lublin, Andrzej Szwabe, który jest dzisiaj razem z nami tutaj w teatrze. Pan Andrzej Szwabe prezentuje jedną z nagród, dyplom. Podczas naszego dzisiejszego spotkania będą Państwo mieli przyjemność, myślę również z nami, posłuchać tych nagrodzonych słuchowisk oraz spotkać się z autorkami i autorem tych publikacji. Zatem zapraszam Państwa do Radiowego Teatru Wyobraźni. Za chwilę pierwsze z nich. Słuchowisko w adaptacji i reżyserii Marii Brzezińskiej, Świat nie jest dobry na serce. Według tekstów Bohdana Zadury muzykę skomponował pan profesor Grzegorz Tylec, który jest również dzisiaj z nami tutaj na sali. Występują Bohdan Zadura, autor, Mariusz Bonaszewski, znany aktor polski oraz w rolach epizodycznych Agnieszka Krawiec i Ewa Gnyb-Woźnica. Słuchowisko zrealizował akustycznie Jarosław Gołofit. I jeszcze jedna informacja dla internautów. Z Państwem spotkamy się za około 25 minut. Zapraszam Państwa. Zapraszam na scenę redaktor Marię Brzezińską i Jarosława Gołofita. Redaktor Maria Brzezińska jest Państwu na pewno znana. To wieloletnia dziennikarka Polskiego Radia Lublin. nagradzana na konkursach lokalnych, krajowych i międzynarodowych. Bardzo proszę. To słuchowisko reprezentowało Radiofonię Polską już na Międzynarodowym Festiwalu w Berlinie, w Bukareszcie, a już niedługo, 7 września, będzie walczyło o nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Grand Prix Radia PIK w Wydgoszczy. Jarosław Gołowit zaczynał pracę w radiu w latach przed 90. zawsze słychać na antenie jego nazwisko, natomiast pewnie nie widzieli Państwo, jak wygląda. Ale to ten człowiek współpracuje najczęściej z naszymi koleżankami, kolegami, nie tylko na antenie, podczas przygotowywania audycji na żywo, ale również w zaciszu naszych studiów radiowych, kiedy powstają reportaże i słuchowiska. To właśnie Maria Brzezińska wspólnie z Jarkiem pracowali nad tym słuchowiskiem, które przed chwilą wybrzmiało. Pozwolą Państwo, że usiądę. Kiedy wczoraj rozmawiałam z Majką przed spotkaniem z Państwem, zorientowałam się w trakcie rozmowy, że historia zatoczyła koło. Ponieważ to właśnie tu, w tym teatrze, Maria Brzezińska była na spotkaniu z Panem Bohdanem Zadurą, nie wiedząc zupełnie jeszcze wtedy, że narodzi się pomysł na słuchowisko właśnie do jego tekstu. Również Majka pozwoliła, żebym ujawniła tajemnicę związaną z jej chorobą, bo Majka również przeszła zawał serca. I te trzy sytuacje, bo również pan Zadura też przeszedł zawał serca, spowodowały, że to słuchowisko powstało i dzisiaj ponownie po półtora roku, po dwóch latach. 2013 wydana książka, a spotkanie 14. Czyli po roku spotykamy się tutaj ponownie i Państwo mieli okazję wysłuchać tego słuchowiska. Dlaczego właśnie zdecydowałaś się na teksty Bogdana Zadurę?
[06:15.23 → 10:12.06] B: Uważam Bogdana Zadurę za jednego z najwybitniejszych polskich poetów współczesnych. Trudno mi klasyfikować, czy to jest pierwsza trójka, czy pierwsza piątka, ale to jest szczyt w tej chwili, jeśli chodzi o poezję współczesną. I ja już dawno miałam ochotę na słuchowisko w oparciu o teksty Bogdana Zadury, ale planowałam inny temat. Planowałam słuchowisko wokół wierszy Bogdana, poematów Bogdana dotyczących polszczyzny współczesnej. Natomiast na tym spotkaniu Bogdan, spotkanie prowadził Bogusław Rublewski z Akcentu, naczelny redaktor Akcentu. I na tym spotkaniu właśnie tu w Teatrze Starym My chyba jesteśmy lepiej oświetleni, bo pamiętam Bogdana siedzącego w jakimś pomroku, tutaj gdzie Jarek w tej chwili. Cudrzodymów nie było, no może jakaś wena spłynie. I Bogdan przeczytał tylko jeden tekst, właśnie poemat doktorzy. Muszę powiedzieć, że w słuchowisku ten poemat jest minimalnie skrócony. Bogdan przeczytał wtedy cały poemat. Ten tekst spodobał się wszystkim. A mnie spodobał się również, no to jest zrozumiałe w świetle tego, co Kinga już ujawniła, w kontekście naszych wspólnych przeżyć kardiologicznych. Okazało się, że myśmy swoje zawały przeżywali prawie w tym samym czasie. Bogdan w maju w Warszawie, a ja w lipcu w Lublinie. Nie wiedziałam o tym, absolutnie dowiedziałam się z literatury o tych przeżyciach. Ale ponieważ wykazywałam duże zrozumienie, zarówno jeśli chodzi o pobyt na kardiologii, jak i nazwy leków, jak i rozmaite efekty, które mi potem było łatwiej nagrać, bo wiedziałam po prostu o co chodzi. Proszę państwa, ten poemat jest trudny i on właściwie nie jest atrakcyjny dla radia. Tak sobie dzisiaj pomyślałam, słuchając tej całej audycji. Nie jest atrakcyjny, bo niby nie dzieje się nic dramatycznego. Gdzieś ten dramat jest tak... w tle, w głębi, to taki właściwie epizod, tylko nasze zawały różniły się tylko tym, że Bogdan miał stęty wprowadzane przez tętnicę udową, a ja z ręki. Ale mamy po prostu podobne doświadczenia i tam jest tylko jeden ten dramatyczny moment, że jemu bardzo krwawi z tej tętnicy po zabiegu. I on właściwie tak jakby wokół tego cały dramat się osnuwał, a wszystko jest gdzieś głęboko zepchnięte. Ale muszę Państwu powiedzieć, że tak się odbiera, leżąc już na kardiologii po intensywnej terapii. Tak się odbiera po prostu, że człowiek jest już uratowany, jest normalny i reszta to jest... No właśnie, można mieć laptopa, można obserwować kolegów, można się koncentrować na lekarzu, można zauważać różne rzeczy, które się dzieją w szpitalu. I dopiero w tym ostatnim wierszu, który nie należy już do poematu, kiedy słyszymy, że wtedy przychodzi ci do głowy, że ten monitor to... On nie jest kolorowy, czyli że właściwie otarł się o śmierć, tak jak przy zawałach jest to możliwe, chociaż coraz rzadziej się zdarza.
[10:12.84 → 10:27.48] A: Ale te dwa zdarzenia i to słuchowisko właśnie zmusza nas do refleksji. Ja na szczęście nie miałam tej okazji, mam nadzieję, że nigdy nie będę miała, ale właśnie nad sensem przemijania, nad życiem, nad tym, jaki je spożytkujemy, jakimi będziemy ludźmi i co nas czeka, co zostaje.
[10:28.89 → 10:46.52] B: Bardzo się cieszę, jeżeli taką też budzi refleksję. Mnie spodobało się w tym tekście to, że Bogdan nie dramatyzuje, że cały ten opis jego pobytu na kardiologii, który jest w poemacie doktorzy, jest taki z dystansem, tak jakby on miał cięższą grypę, Ale
[10:46.52 → 10:59.66] A: ten dystans zostawiłaś również Ty w swoim słuchowisku, bo wprowadzenie reality show, czyli tego, co mamy na co dzień, co bije na przykład z ekranu telewizora, powoduje, że odbieramy te choroby i te przeżycia zupełnie inaczej.
[11:00.08 → 11:19.04] B: Stąd był mój pomysł, że skoro on ma taki dystans, to można to pokazać tak jakby okiem kamery jeszcze, prawda? Jakby był obserwowany oddział kardiologii. Zresztą wszyscy Państwo, którzy którzy byli, nikomu nie życzę w szpitalu, to wiedzą, że zawsze tam jest niezły cyrk.
[11:19.90 → 11:42.92] A: Czy z dystansem podchodzi również realizator do swojej pracy? Kiedy dostajesz od Majki tekst, kiedy dostajesz scenariusz, kiedy budujecie między sobą te relacje na dłużej, kiedy będziecie musieli pracować nad stworzeniem tego dzieła. Jak ty przygotowujesz się do swojej pracy? Jak nagrywasz te efekty? Jak później tworzysz te audycje?
[11:43.82 → 13:29.28] C: Dobry wieczór po raz pierwszy. Każde słuchowisko jest inne i do każdego trzeba podejść na pewno indywidualnie. Ja z tego słuchowiska, może tak nie całkiem na temat teraz powiem, ale powiem o czym chciałbym powiedzieć, co zapamiętam na pewno z tego słuchowiska. To na pewno postać pana Bonaszewskiego. Majko pamiętasz nasze pierwsze jego zetknięcie. Było takie niezbyt fortunne, bo nasza technika nagraniowa różniła się od tej, z którą on zazwyczaj ma do czynienia. Nasze nagranie na początku stało właściwie na włosku. Było nawet pytanie pana Bonaczewskiego, czy państwo coś w ogóle w życiu nagrywali, czy to jest wasz debiut może jakiś, bo tak widzę, że coś nie za bardzo tutaj. Ale jakoś daliśmy radę, potem już było naprawdę super i rozumieliśmy się. Co do samego składania słuchowiska, no to przyznam szczerze, że to nie było rzeczywiście bardzo trudne do złożenia, dlatego że tak wymyślone słuchowisko jest dosyć prostą rzeczą dla mnie, dla realizatora, dlatego że jest cały czas jedna postać tam główna i właściwie skupiamy się na niej troszeczkę tylko w W paru momentach musiałem użyć techniki cyfrowej i zniekształcić ten głos albo zrobić go troszeczkę innym. Jeszcze mogę tylko dodać taką rzecz, że też to zapamiętam to słuchowisko, bo w nim wystąpiłem. Mniej więcej ze 3 sekundy to trwało.
[13:35.63 → 14:09.50] A: Jadąc tutaj na spotkanie z państwem rozmawiałam z Jarkiem w samochodzie i zapytałam go, bo mniej więcej razem zaczynaliśmy pracę przed tym 90 rokiem, czy pamiętasz Jarku, czy ty nagrywałeś słuchowiska na taśmę? I Jarek stwierdził, że nie, bo on już jest tym realizatorem, który właściwie pierwszym i to kontynuuje w Polskim Radiu Lublin, który zajął się tą realizacją cyfrową. Łatwiej składa się mówię tutaj żargonem dziennikarskim, słuchowiska w komputerze niż kiedyś na taśmie?
[14:10.18 → 14:48.36] C: Powiem tak, na pewno nie dałoby się słuchowiska takiego jak to złożyć na taśmie, bo znam technikę taśmową i pracowałem na przykład przy reportażach. Tam w gruncie rzeczy chodzi o to samo, więc czy to słuchowisko, czy reportaż to właściwie technika jest ta sama, natomiast bardzo skomplikowane rzeczy, tak jak to słuchowisko czy następne, gdzie jest mnóstwo jednocześnie grających dźwięków. Taśma już tutaj jest ograniczeniem, natomiast w technice cyfrowej nie ma ograniczenia, więc ja gdybym miał złożyć takie słuchowisko na taśmie, to bym się chyba rozchorował wcześniej.
[14:49.21 → 15:16.43] A: Realizator bardzo często jest tą osobą, która sama idzie w teren i nagrywa efekty specjalne. Natomiast ja muszę Majka zdradzić na zakończenie naszej rozmowy. To, co ty mi powiedziałeś, że ty chodziłaś również do szpitala nagrywać i chciałaś nagrać echo serca. I podczas tego nagrania, kiedy znajomy pan doktor pozwolił cię na to, okazało się, że będziesz grała rytm serca osoby bardzo bliskiej swojej, znajomego. Spotkaliście się w pokoju.
[15:17.27 → 15:52.16] B: Tak, nawet został chyba specjalnie zaproszony, bo jak Państwo wiedzą w szpitalu nie mogę wziąć sobie efektów nawet z echa serca byle kogo. Pacjent musiałby wyrazić zgodę. A tak zaproszono jedną z najbardziej znanych postaci w Lublinie, człowieka chorego na serce, któremu zrobiono to echo w bardzo duże pasma, takie miałam, dużo więcej tych efektów. No i mam jeszcze znanego luminarza kultury, jego echo serca. Nawiasem mówiąc, to co Państwo słyszeli na początku, taki, taki pik, pik, taki rytm serca, to ja na izbie przyjęć w szpitalu na Staszica.
[15:53.00 → 17:52.87] A: To było słuchowisko wcieleniowe. Dziękuję Państwu bardzo serdecznie. Za chwilę powrócimy do naszej rozmowy. Maria Brzezińska, Jarosław Gołofik. Natomiast z przyjemnością zapowiadam kolejne słuchowisko. Nosi ono tytuł Poczekalnia. Autorką scenariusza i reżyserką jest moja radiowa koleżanka Małgorzata Żurakowska. Muzykę skomponował również profesor Grzegorz Tylec. Zrealizował akustycznie Jarosław Gołofit. Natomiast wystąpią moi radiowi koledzy, dziennikarze, bo my również czasami występujemy w tych słuchowiskach. Mirek Majewski, Jarek Zoń, Ewa Dados, Bogumiła Nowicka, Krzysztof Faron, Magdalena Fijałkowska i Cezary Potapczuk. Poczekalnia. Zapraszam na scenę Małgorzatę Żurakowską i Jarosława Gołofita. Powiem ci Małgosiu szczerze, że jak tak będzie to nie jest źle. Zajrzyjmy zatem w twoje karty życia. Proszę wziąć mikrofon. Małgorzata Żurakowska od lat również związana z Radiem Lublin, ale nie tylko, bo jest również nauczycielem akademickim w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, wydała dwie książki, pisze felietony i zawsze Zadając pytanie rozmówcy, zastanawiam się, co chciałby usłyszeć słuchacz. I wydaje mi się, że nasi słuchacze chcieliby usłyszeć, jak wygląda twój warsztat pracy. Czy kiedy rodzi się pomysł, siedzisz w wannie i bierzesz kąpiel w pianie, czy przygotowujesz kanapki dla męża do pracy, czy pomysł rodzi się w nocy, a może śnisz o nim. Skąd wziął się ten?
[17:54.26 → 17:54.84] D: Przyszedł.
[17:56.18 → 18:12.10] E: Był, odpowiada kolega realizator. Nie, to tak dobrze nie jest. To znaczy ja przyznam, że chyba bardziej kreatywna byłam wtedy, kiedy miałam w domu wszystkie dzieci. Mój mąż o kanapkach do pracy to w ogóle chyba nie słyszał, że coś takiego występuje w przyrodzie. Sorry, kochanie.
[18:13.38 → 18:26.02] A: Małgosia powiedziała mi, że jest szczęśliwą żoną. Miałam o tym powiedzieć. Szczęśliwą matką trójki dzieci oraz nieustannie zafascynowaną życiem, chociaż nie do końca o życiu to nasze słuchowisko.
[18:26.02 → 19:52.76] E: Nie, to też jest fascynacja życiem, bo jeśli życie, no to w którymś momencie coś będzie dalej, no i co będzie. Natomiast pomysły, generalnie mówię, wydaje mi się, że kiedy miałam taki większy młyn, to częściej się pojawiały przeróżne, bo one się pojawiają, poczekalnia się pojawiła w mojej głowie, a mniej więcej wiedziałam, co chcę zrobić i od razu uprzedzę pytania. Chciałam, żeby było to niejednoznaczne i Państwo na pewno też to odebrali. Widzę, że część osób kiwa głową i pojawiają się pytania, no to właściwie jak? To właściwie kto poszedł na prawo i na lewo? Co to oznacza pójść na prawo, pójść na lewo? Kto został potępiony, kto został zbawiony? Nie wiem, proszę Państwa. Nie wiem, natomiast wiem, że życie jest niejednoznaczne i bardzo często my, spotykając drugą osobę, patrzymy na nią i wydaje nam się, że wiemy o niej czasem wszystko, a na pewno dużo, a to tak nie jest. Ja się w radiu nauczyłam wielu rzeczy, natomiast pamiętam, że jedna była dla mnie odkryciem na początku mojej pracy niezwykłym, a mianowicie, że nie ma tak zwanych szarych ludzi, że to jest w ogóle jakieś dziwne określenie, nie wiadomo skąd się pojawiające, Bo każdy człowiek jest tak niezmiernie fascynujący, jest taką zagadką, jest taką maestrią konstrukcji stwórcy, że jest wart uwagi. I próbowałam gdzieś tam podskórnie to przemycić.
[19:52.98 → 20:17.45] A: I warci uwagi są również nasi koledzy, bo jak powiedziałam na początku naszego spotkania, to my do naszych słuchowisk zapraszamy aktorów, ale również zapraszamy nas, kolegów z pracy, I powiem Państwu szczerze, stojąc z boku i obserwując, że sprawia nam to ogromną frajdę i mamy fajną przygodę, kiedy możemy czytać teksty naszych koleżanek.
[20:18.49 → 21:09.35] E: Niekoniecznie, bo też nasi, przepraszam, ale nasi koledzy grali też w sztukach dziewiętnastowiecznych i w sztukach całkiem współczesnych uznanych twórców. I to jest też fantastyczne. Ja przyznam, że mnie chyba taką, tak samo dużą frajdę jak napisanie słuchowiska czy wyreżyserowanie daje to, że ludzie wpadają. Bo ty wiesz w jakich warunkach się to nagrywa. Jarek najlepiej to wie. My czasami gramy tak, że każda osoba jest grana oddzielnie. To nie ma czasu. Jak się pojawił u nas kiedyś aktor zawodowy, który usiadł i powiedział, jak wy z tego cokolwiek zrobicie. A myśmy wtedy robili chyba Abrahamowicza, który miał dwa odcinki po 25 minut. Czyli to było bardzo dużo nagrań i każda osoba prawie była grana oddzielnie, a potem to właśnie komputerowo wszystko się składa. Ja montuję, żeby nie było, że jestem taka okrutna.
[21:09.41 → 21:14.87] A: Najwięcej problemu to ma chyba zawsze Jarek z nami, żeby nas uspokoić i doprowadzić do porządku.
[21:15.27 → 21:26.76] E: Jarek z o.o. był na nagraniu na jakiejś konferencji prasowej, wpada, bo wie, że mamy studio. staje, żeby przeczytać swój tekst. Ktoś tam inny leci, bo ma serwisy i musi za chwilę te serwisy przeczytać.
[21:26.76 → 21:28.26] A: Albo mówi, że musi zjeść obiad.
[21:28.28 → 21:33.02] E: Albo musi zjeść obiad, bo to jest jedyna szansa na to, żeby zjadł. Teraz potem do 22 ma dyżur na przykład.
[21:33.38 → 21:48.89] A: Skąd wiedzieliście, jakich efektów należy użyć? Skąd te anielskie dzwony, te skrzypiące drzwi? Czy to są efekty, które wybieracie z komputera, z bazy danych, gdzieś tam z internetu? Czy są to efekty, które są nagrywane bezpośrednio przez Jarka gdzieś w terenie.
[21:49.09 → 22:31.88] E: Tak. Anielskie te w niebie na przykład. Jarek grał ostatnio, ile pamiętam, przychodnię weterynaryjną, kiedy potrzebowaliśmy efektów z przychodni. No i miał grać prosektorium, a propos prosektorium, ale jakoś szczęśliwie się było bez. Natomiast ja bym chciała wykorzystać tę okazję, bo mówisz o anielskich pieniach. Anielskie pienia to tutaj siedzą. Czy Grzesio Tylec mógłby się nam pojawić? Pan profesor Grzegorz Tylec, prawnik znakomity. I to jest też przygoda życia, Grzegorz przyszedł do mnie rok temu i powiedział, bo my się znamy z uczelni głównie, i mówi, wiesz, ja czasem komponuję, może byś coś znalazła, gdzieś miejsce, chciałbym się spróbować. No i się właśnie próbuję.
[22:32.65 → 22:35.58] A: Janku, proszę, odpowiedz na pytanie, które zadałam trzy minuty temu.
[22:35.58 → 22:36.28] C: Jakie było pytanie?
[22:37.21 → 22:55.00] A: Jak dobierasz efekty? My, którzy pracujemy w radiu, wiemy, że można je wziąć z internetu albo nagrać samemu. Państwo niekoniecznie muszą, więc opowiedz o tym, jak potrafisz wziąć sprzęt na plecy i pójść w pole nagrywać naturę na przykład.
[22:55.42 → 23:19.05] C: Tak, dobry wieczór po raz drugi. Rzeczywiście coraz częściej teraz efekty zdobywam sam nagrywając, dlatego że Owszem, jest taśmoteka, jest internet, ale one nie zawsze pasują do danej sytuacji, do tej dźwiękowej sytuacji. Na przykład, nie wiem czy pamiętasz, ale ten piesek w tym przypadku.
[23:19.07 → 23:20.23] A: To był jakiś szczekający kolega?
[23:20.33 → 23:21.43] C: To koleżanka nagrała.
[23:21.47 → 23:46.76] E: To przede wszystkim ja nagrywałam moją ulubioną Żermenę, która jak normalnie jest psa, która jak normalnie jest potwornie rozdarta, historyczna, tak jak zobaczyła mikrofon, proszę państwa, to zamilkła. I zamilkła tak skutecznie, że w końcu mój mąż wyszedł na klatkę, ponieważ ona najgłośniej reaguje jak coś się dzieje na klatce. Wyszedł na klatkę schodową i zaczął pukać do drzwi po to, żeby sprowokować ją do szczekania, a ona milczała.
[23:48.45 → 24:05.17] C: A te bramy i te inne efekty to rzeczywiście trudno taką bramę nagrać w idealnych warunkach, bo po pierwsze trzeba ją znaleźć, a po drugie musi być idealna cisza, żeby ją wielokrotnie wykorzystać. Więc mam też bazę takich gotowych efektów. Kiedyś tam zdobyłem.
[24:05.43 → 24:31.81] E: Ale przy okazji bramy tutaj jest jeszcze ciekawa sytuacja, która wyniknęła z inspiracji właśnie Jarka. A mianowicie ja miałam taką wizję, żeby wejście każdej osoby do poczekalni było związane z jakimiś charakterystycznymi dźwiękami, które tę osobę wnoszą niejako. No i właśnie nie wiem, czy państwo zwrócili uwagę, za każdym razem, kiedy otwierała się brama, coś się działo, jakiś efekt dźwiękowy wchodził.
[24:32.35 → 24:41.03] A: Trzeba bardzo uważać na kroki, żeby kroki kobiety biegnącej na szpilkach nie podłożyć pod kwestię męską.
[24:42.16 → 24:50.82] E: Jarek, przypominam Ci, jedna z naszych koleżanek zamarzyła niegdyś o efekcie upadek kobiecego ciała nagiego w śnieg.
[24:51.02 → 24:51.92] C: Mokry śnieg.
[24:52.08 → 24:52.80] E: Mokry śnieg.
[24:54.42 → 25:54.75] A: Dziękuję Wam bardzo. Za chwilę kolejne słuchowisko. Brawa dla Państwa. A ja zapraszam Państwa do wysłuchania kolejnego słuchowiska tytuł Bazarek. Autorką słuchowiska i reżyserką jest Grażyna Lutosławska, realizacja akustyczna Jarosław Gołofit, a występują znani aktorzy lubelskich scen Grażyna Jakubecka, Jerzy Rogalski, Michał Zgiet, Ilona Kolejda-Zgiet, Teresa Filarska i Dorota Julianna Mościbrocka. Zapraszam serdecznie. Ja tylko dodam, że to był odcinek piąty, natomiast do tej pory na antenie Radia Lublin ukazało się już 40 odcinków i pisane i realizowane są następne. Zapraszam Grażynę Lutosławską, autorkę, scenariusza i reżyserkę oraz Jarosława Gołofita po raz trzeci.
[26:00.03 → 26:03.03] B: Czy
[26:05.11 → 26:06.73] A: taki bazarek istnieje naprawdę?
[26:07.21 → 27:16.86] D: Oczywiście, że tak. Przecież Państwo znają taki bazarek, prawda? Taki bazarek jest tu za rogiem i sto kilometrów stąd i tysiąc kilometrów stąd. Nie jestem pewna, czy nie ma go gdzieś w okolicach poczekalni. Bo właściwie bez takich bazarków trudno jest wyobrazić sobie życie. Takie bazarki nie są wynalazkiem naszych czasów. Takie bazarki zwane kiedyś na przykład agorami istniały. I to wokół nich tak naprawdę koncentrowało się życie. Przecież taka Agora ateńska to było miejsce zawsze, w ogóle Agora w tamtych czasach zawsze przy głównej drodze. Zawsze plac, do którego dobudowywało się ważne urzędy, bo to na tym placu spotykali się ludzie po to, żeby zrobić zakupy, porozmawiać, osądzić, bo sądy skorupkowe też odbywały się na Agorach przecież. Siądźcie o zawodach sportowych, no generalnie spotkać się. Poza tym taka Agora, taki bazarek, który właściwie jest współczesną Agora, to jest najbardziej demokratyczne miejsce, jakie ja znam.
[27:18.12 → 27:21.64] A: Tylko jest mała różnica. Ludzie są trochę inni.
[27:23.06 → 28:35.10] D: No więc właśnie. To jest tak, że wyrzuciliśmy bazarki z naszego życia. Wyrzuciliśmy, zwłaszcza my tu w Polsce niestety, bo w świecie jest jednak odrobinę inaczej. W centrach, w samych centrach naprawdę znakomitych, pięknych, zabytkowych miast są rynki i bazary. I one tam były zawsze i zostały. Natomiast my, nie wiedzieć z jakiego powodu, pozbyliśmy się ich z centrum, spychając gdzieś na, jeśli w ogóle zostawiając w miastach, spychając gdzieś na pobocza. I teraz, żeby zrobić zakupy na bazarku, żeby się spotkać, trzeba dojechać. Nie trafi tam też żaden turysta, żeby zobaczyć, jacy my tu jesteśmy, co kupujemy, o czym rozmawiamy, jak się zachowujemy. Bo to myśmy zrobili opustoszał na przykład Plac Rybny, Dziś postanowiono, że w ramach festiwalu znowu się tam postawi stoiska i znowu wróci życie na plac rybny w Lublinie. Nie wiem czy państwo zdążyli tam zajrzeć. Ja zdążyłam przed naszym spotkaniem. Było pusto i smutno. To nie takie proste, że wrócić życie na bazarku.
[28:35.86 → 28:55.30] A: Ale czy we współczesnym zabieganym świecie mamy czas na to, żeby robiąc zakupy, poznawać ludzi, którzy robią te zakupy razem z nami, wiedzieć jak mają na imię, znać imię ich kota, czy wujek wrócił właśnie z Ameryki, a czy ciocia wróciła ze szpitala. Chyba na to nie ma czasu we współczesnym świecie.
[28:55.46 → 29:05.23] D: Ktoś mi kiedyś pięknie powiedział, kiedy użyłam dokładnie tego samego sformułowania, już nie pamiętam w jakiej sprawie, wiesz, no ale ten czas szkoda. czasu, na co usłyszałam.
[29:05.37 → 29:05.71] C: Czas?
[29:06.01 → 30:46.92] D: No czas jest, tylko trzeba go sobie brać. I rzeczywiście, kiedy jesteśmy w supermarkecie, czy w jakimś takim sklepie, w którym na co dzień dużo ludzi, duże kolejki, spieszymy się i jesteśmy źli, jeśli ekspedientka rozmawia chwilę z klientem. Ale na bazarku? Czy nie wydaje się Państwu dziwne, jak ktoś kogoś na bazarku pogania? Nie. To jest właśnie ta przestrzeń, w której jest jeszcze szansa na to, żeby odrodziła się. rozmowa między obcymi sobie ludźmi. Na Bazarek od 41 już odcinków, w poniedziałek gramy kolejne, od 41 odcinków przychodzi kilku bohaterów z zupełnie różnych światów. Oni się nigdy nie spotkali wcześniej i nigdy gdyby nie stoi z Kozosi, która wie jak jest, życie zna, Anka, czyli Dorota Julianna Mościbrodzka, która jest tutaj dzisiaj z nami, czasem jej w tym wszystkim pomaga i reprezentuje ten głos młodego pokolenia. Gdyby nie stoisko pani Zosi, nigdy nie przyszłaby tam Helena, która kocha Stanisława. Daliśmy sobie też wmówić nie tylko, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, ale że się ludzie nie kochają. Naprawdę nie znają państwo pary, która jest ze sobą kilkadziesiąt lat i się kocha? Helena i Stanisław tacy są. Oni czasem mówią, my się nie nadajemy do telewizji, oni czasem mówią, o nas nie powstanie żaden artykuł, bo my jesteśmy tacy banalni, ale no tacy ludzie też istnieją. On chodzi w bążurce, czyta gazety w internecie. Ona o życiu wie swoje. A Lucjan, bardzo samotny mężczyzna, w pewnym momencie przestaje być samotny z powodu bazarku właśnie.
[30:47.46 → 31:20.17] A: Ale porozmawiajmy przez chwilę o pani Grażynie, ponieważ bazarki ukazują się co tydzień w niedzielę po godzinie dziewiątej. Ten cykl twojej pracy, musisz być zdrowa, Bez względu na to, czy wyjeżdżasz, czy masz właśnie katar, musisz napisać kolejny odcinek. W jaki sposób tworzysz te postaci? W jaki sposób tworzysz te historie? Czy to są historie, które wydarzyły się gdzieś w Lublinie, na świecie i przekładasz je później na język radia? Czy to są jakieś abstrakcyjne, wymyślone przez Ciebie?
[31:21.73 → 32:12.46] D: Było jednym z piękniejszych komplementów, jakie usłyszałam od kolegi radiowego, kolegi zresztą, który raz wystąpił w Bazarku także, a który jest wiernym słuchaczem poszczególnych odcinków, zapytał mnie, czy chodzę na Bazarek z kartką, bo te dialogi, niektóre z tych dialogów brzmią mu tak, jakby je usłyszał. Nie, nie chodzę z kartką, rzeczywiście jestem bardzo bazarkowa, oprócz tego, że normalnie raz w tygodniu przynajmniej muszę być na Bazarku u mojej pani Małgosi, mojego pana Tadeusza, to gdziekolwiek w świecie czy w Polsce jestem, to zaczynam od bazarków. Nie od muzeów, nie od kawiarni, nie od sklepów. Szukam lokalnego bazarku, zresztą najczęściej to prosta sprawa, bo to jest w centrum. Także jestem tym bazarkiem przesiąknięta, ale to nie są dialogi akurat dokładnie takie, jakie gdzieś kiedyś usłyszałam.
[32:13.32 → 32:24.66] A: To zajrzyjmy zatem na bazarek, Jarku. Opowiedz naszym dzisiejszym gościom, naszym słuchaczom, jaką ty przygodę miałeś podczas nagrywania efektów właśnie na Bazarku.
[32:24.66 → 32:27.64] D: Jeszcze chciałam powiedzieć, że wystąpiłeś też w Bazarku jako łowca dźwięków.
[32:28.02 → 32:28.68] A: Jako realizator.
[32:30.14 → 34:05.87] C: Tak, to rzeczywiście, ale to nie w tym odcinku dzisiaj. Zapraszam do tego ze mną. Z efektem Bazarku rzeczywiście była ciekawa sytuacja, To jest bardzo specyficzny efekt. Trzeba państwu powiedzieć, że rzeczywiście nagrywamy to w warunkach studyjnych, a ja potem to troszeczkę państwa oszukuję i dorzucam różne efekty. Więc na początek trzeba było taki efekt bazarku zdobyć. Nasza taśmoteka nie miała nic ciekawego, więc zdecydowałem się, że to rzeczywiście sam zarejestruje. Problem z takim efektem jest taki, że on musi być bardzo uniwersalny. Tam nie mogą się pojawiać jakieś charakterystyczne słowa. Bo ja mam świadomość, że go użyję wielokrotnie i wprawne ucho wychwyci, że o ten pan to się śmiał tak samo w poprzednim odcinku, więc trzeba było nagrać coś takiego naprawdę uniwersalnego. Stąd też moja próba nagrania właśnie tak wyglądała, że uprzedzałem właśnie ludzi, żeby rzeczywiście wykonywali te swoje czynności typowe bazarkowe, natomiast nic nie mówili. I to było już dziwne z mojej strony w stosunku do nich, że ja zabraniam im cokolwiek mówić. Jedna pani powiedziała, że w ogóle nie wystąpi, bo jest nieuczesana dzisiaj, bo wszyscy kojarzyli, że to jest film przede wszystkim, a nie dźwięk. No ale rzeczywiście znalazłem takiego chętnego pana, który mi pomógł w tym nagrywaniu, ale też coś tam wtrącał cały czas. typu czy okej było, czy jest fajnie. Ja mówię, niech pan nic nie mówi.
[34:05.87 → 34:06.43] D: Dobrze wypadłem.
[34:06.75 → 34:36.75] C: Tak, czy dobrze wypadłem. Niech pan nic nie mówi, niech pan waży, niech pan obsługuje. Już się tam chyba nawet zdenerwowałem w którymś momencie. Dobrze, dobrze, dobrze. No i rzeczywiście tak nagrywałem te efekty dosyć długo. Uznałem, że jeszcze by mi się coś przydało, więc poszedłem parę metrów dalej. Tam mi się niestety nie udało i wracałem po chwili. I sąsiadka tego pana pyta, a co ten chciał od pana? A on mówi, że, co będę panie dużo mówił, głupich na świecie nie brakuje.
[34:38.33 → 34:59.87] A: A powiedz Grażynko, jak zareagowali aktorzy, którzy będą grali w sadze, że to nie będzie jedno spotkanie, jedno słuchowisko, tylko to będą kolejne i kolejne i kolejne i drugie jednocześnie moje pytanie, czy nie obawiasz się, pisząc następne odcinki, że któryś z aktorów nie będzie mógł przyjść, a właśnie dla niego jest przypisana rola?
[35:00.07 → 36:20.83] D: To się już zdarzyło. Napisanie pięciu odcinków od nowa w ciągu tygodnia, bo aktor dostał propozycję premiery na drugim końcu Polski i musiał wyjechać, to już mam za sobą. Tak, to jest wyzwanie, dlatego że wszyscy aktorzy, oni są z różnych teatrów. Właściwie poza trójką z Teatru Sterwy jest aktor z Bielska Białej, jest aktorka Irenka, o której była tutaj mowa, objawi się w 30. odcinku. Sporo namiesza. To jest młoda aktorka, grająca zresztą też w Matysiakach z Warszawy. Jest aktorka z Teatru Andersena. Skoordynować to wszystko to rzeczywiście jest poważne zadanie. Z nami to jest Jarek najprościej. Więc się boję. Tak, mam duszę na ramieniu. Zwłaszcza, że kiedy jeden z aktorów się nie pojawia, to to też komplikuje sprawę, bo oni najczęściej powinni być razem. Kiedy np. pan Lucjan pewnego dnia musiał zniknąć na pięć odcinków, wymyśliliśmy całą intrygę. Teraz zniknie na chwilę na trzy odcinki pani Zosia. Też trzeba było dodatkową intrygę. Więc boję się. Jeśli chciałabyś mnie zapytać, bo to pytanie też często słyszę, sama nie znam na nie odpowiedzi. Czy boję się, czy nie zabraknie mi pomysłów?
[36:21.17 → 36:24.51] A: A nie, to ja Cię znam, to Ci nie zabraknie. Nie zadam tego pytania.
[36:25.53 → 37:16.15] D: Natomiast jeśli chodzi o to, co się wydarzyło, kiedy aktorzy się dowiedzieli, W okolicach piątego odcinka, bo pierwszym rzutem nagrywaliśmy pierwszych pięciu odcinków i ja im wtedy powiedziałam, że prawdopodobnie będą kolejne. I wszyscy przyjęli to tak, no tak, będą. Umówiliśmy się nawet na jubileusz, że pięćdziesiąty odcinek może zrobimy w jakiś śwetujący sposób i wszyscy potraktowali to w formie żartu. No pięćdziesiąty odcinek będziemy grać, graj się za jakieś dwa tygodnie. Planujemy, powiem Państwu na ucho i w tajemnicy, planujemy, inaczej, marzymy sobie o tak, żeby 50. odcinek nagrać na żywo z udziałem publiczności. Jeśli Państwo będą mieli ochotę przyjąć zaproszenie, to będzie mi bardzo miło.
[37:16.55 → 37:19.95] A: Panie prezesie, puszczamy oko do Pana, bo Pan jeszcze o niczym nie wie.
[37:20.55 → 37:24.73] D: 41. odcinek będzie mieć premierę w najbliższą niedzielę, więc to już jest tuż, tuż.
[37:25.35 → 37:43.07] A: I jeszcze jedno pytanie do Jarka, ponieważ to Ty zostajesz później z tym materiałem. Jak długo ile czasu zajmuje nagranie jednego odcinka słuchowiska, czy w ogóle praca nad słuchowiskiem? To jest do Jarka pytanie.
[37:43.23 → 37:46.71] D: A powiedz tylko, jak pilnujesz, gdzie jest kuchnia, gdzie łazienka?
[37:47.27 → 38:25.41] C: Aha, to tutaj rzeczywiście... To długo zajmuje. Tu jest różnica, jeżeli chodzi o nagrywanie tego słuchowiska w stosunku na przykład do słuchowiska Małgosi Żurakowskiej, bo tam rzeczywiście, tak jak mówiła Gosia, tam była łapanka, Ktoś mi się nagrał wcześniej ktoś później ktoś mi się nagrał w innym studiu innego dnia nawet potem się to wszystko dało jakoś połączyć. Natomiast w przypadku bazarku czy bazarka słuchawiska bazarek to nagrywamy to od razu i tu był problem żeby Ile tam jest osób w porywach?
[38:25.89 → 38:25.99] B: Sześć.
[38:26.79 → 39:20.83] C: Te wszystkie sześć postaci muszą zaistnieć dźwiękowo, więc trzeba było wymyśleć taki układ mikrofonów, żeby nie było problemu z tym nagrywaniem, żeby również też była ta rzecz najważniejsza w radiu, czyli ruch. I rzeczywiście mamy już ustalone miejsce mikrofonów. Jeżeli powiemy aktorom, że to się dzieje w kuchni, to oni wiedzą, że mają pójść tam. Jeżeli to jest w przedpokoju, to tu. I rzeczywiście jak sobie tą wyobraźnię uruchomimy, to to wszystko działa. Tu jest ta różnica, że rzeczywiście nagrywamy to od razu, właściwie na żywca. Jeżeli się coś tam nam nie podoba, to rzeczywiście drużyna interweniuje i nagrywamy to jeszcze raz. Ale przeważnie to bardzo często udawało nam się nagrać tak, że wchodzą, czytają.
[39:20.89 → 39:58.51] D: Najdłużej zajmuje nam wbrew pozorom nagrywanie tych krótkich scen z przodu i z tyłu, gdzie są tylko dwie osoby, bo jest to czasem bardzo skomplikowane. Oni czasem chodzą po mieszkaniu i powtarzamy bardzo często poszczególne ujęcia, bo na przykład Grażna Jakubecka krzyczy do Jurka Rogalskiego Jerzy. Ty masz być teraz w okolicach szafy szafa jest bardziej na lewo i ktoś kto obserwuje to wszystko obserwował by państwo będą mieli być może taką okazję. To jest prosty stół i dwie osoby prawda. Trzeba pamiętać gdzie jest szafa gdzie jest prysznic gdzie jest kuchnia gdzie jest zlew i dokładnie w tym miejscu stanąć.
[39:58.69 → 40:23.73] C: Tak troszeczkę mówimy o czymś takim co tutaj nie za bardzo było słychać bo takie są warunki odsłuchowe. Gdybyście państwo na przykład najlepszym rozwiązaniem byłoby przyjście do radia i posłuchanie tego u nas na przykład w stepku. to tam by państwo te wszystkie niuanse wychwycili. Tak samo było w słuchowisku Gosi, gdzie tam był pogłos, nie było pogłosu. Tutaj to się troszeczkę zlało, tak jak słyszałem, ale wszystkie trzy mi się podobały.
[40:25.81 → 41:47.32] A: Proszę Państwa, to nie było zamierzone, bo my mamy czas do za 10.07, ale ponieważ mamy jeszcze 10 minut, to w radiu wszystko zdarzyć się może, a ja dzisiaj na scenie nie mogę powiedzieć, Jarku puść muzykę i 10 minut dopełnimy, ponieważ mamy jeszcze wiele pytań. Ja poproszę i Majkę Brzezińską i Małgosię Żurakowską tutaj na scenę, na krzesełko. I ja mam do Pani jeszcze jedno pytanie. To jest fundamentalne pytanie, na które ja nie znam odpowiedzi, ale być może znają odpowiedź na to pytanie nasi słuchacze. Proszę siadajcie panie. Czy we współczesnym świecie i współczesnym radiu jest miejsce na słuchowisko? Zapomnijmy o tym, że Radiofonia Polska i Telewizja produkuje co roku bardzo dużo słuchowisk i radiowych i telewizyjnych. Ale czy jest odbiorca i czy jest czas na to, żeby słuchowisko radiowe przez 20, 30 czy 50 minut słuchać w skupieniu. Bo ja dzisiaj miałam taką refleksję, że potrzebna jest tego mroku. Kiedy dzisiaj zgasły światła i kiedy tutaj wszyscy słuchaliśmy w ciemności, w skupieniu tych słuchowisk, one dla mnie brzmiały zupełnie inaczej niż słucham je siedząc w domu przy radioodbiorniku czy w studiu radiowym.
[41:49.09 → 42:53.94] D: Tak naprawdę to jest przede wszystkim pytanie do Państwa, czy potrzebne są nam słuchowiska i czy one mają miejsce w Państwa życiu. Myśmy tutaj rozmawiały dzisiaj o czasie, prawda? Nie mamy czasu. Czy możemy sobie wziąć z tego czasu ten czas na słuchowiska? To każdy z nas musi sobie sam odpowiedzieć. Ja mogę tylko powiedzieć, że jest dla mnie wielką radością, ale to po prostu taką radością, mrówki po plecach, dziesięć centymetrów nad ziemią i te rzeczy. Jak zdarza mi się, a zdarza mi się, że nie tylko na bazarku, ale na bazarku najczęściej w soboty, gdzie chodzę do pani Małgosi, kiedy robię zakupy, ktoś rozpoznaje mnie po głosie i mówi, bazarek. I zaczyna się rozmowa na temat losu poszczególnych bohaterów. No to naprawdę nie może się wydarzyć nic piękniejszego dla autorki, A jest to też odpowiedź na Twoje pytanie, Kingo. No tak, znaczy ktoś znalazł czas na to, żeby pobyć w tym bazarkowym świecie radiowym.
[42:54.68 → 44:11.98] B: Ja mogę powiedzieć jako osoba, która od kilkunastu lat uczestniczy w festiwalach Dwa Teatry, tych festiwalach Teatru Telewizji i Teatru Polskiego Radia w Sopocie, że publiczność na początku przychodziła bardzo ostrożnie. Właściwie byliśmy w swoim gronie, ale teraz od momentu, kiedy być może warunki temu sprzyjają, kiedy miejscem odtworzenia jest Multikino w Sopocie, czyli sala kompletnie wyizolowana od zewnętrznych dźwięków, że przychodzą właśnie na słuchowiska, nie tylko na spektakle Teatru Telewizji, osoby absolutnie spoza branży, osoby, które są przejazdem w Sopocie, ale także osoby, które przyjeżdżają, bo mieszkają na przykład gdzieś w rejonie Trójmiasta, przyjeżdżają specjalnie na te dni, żeby uczestniczyć w przesłuchaniach radiowych. Także to wielka przyjemność, frajda. Rozmawiają z nami potem, także myślę, że co rośnie to zainteresowanie. Chciałam potwierdzić z takiej obserwacji.
[44:12.88 → 45:39.18] E: A ja myślę i też przekonałam się o tym już wielokrotnie, że tak naprawdę współczesnemu człowiekowi wychowanemu na cywilizacji obrazkowej, bo jesteśmy w większości, bo wykazują badania 90% osób, Myśli obrazem, a nie dźwiękiem. No ale kiedy oglądamy obraz, nawet niechby to był najznakomitszy film, to otrzymujemy obraz przetworzony najpierw ze scenariusza, okiem reżysera, później okiem kamerzysty. I to wszystko jest już w jakiś sposób odczytane, odebrane przez ludzi, którzy film realizują. W radiu dostajecie państwo dźwięk i macie teatr bez obrazu. Ten obraz musi wytworzyć państwa. głowa. I myślę, że to jest wartość radia w ogóle, a słuchowisk w szczególności, że my zostajemy sami z dźwiękiem, który niezwykle stymuluje naszą wyobraźnię i otwiera absolutnie różne światy. Ja też bardzo ciesząc się, na przykład bardzo też sobie cenię te słuchowiska, które powstają na podstawie XIX-wiecznych sztuk komediowych i czasami jak znajduję w komentarzach, że było znakomite, Okazuje się, że nie jesteśmy za nowocześni, za współcześni do tego, żeby odbierać dowcip, odbierać humor, odbierać sytuację własną głową, własnym umysłem. Nie dajmy się zwariować tylko i wyłącznie obrazkom.
[45:39.98 → 45:47.34] A: Zapraszam Państwa do słuchania słuchowisk radiowych w każdą sobotę po godzinie 20 właśnie w Teatrze bez obrazów.
[45:47.36 → 46:13.75] E: Tym razem właśnie w najbliższą sobotę Adolf Abrahamowicz i słuchowisko po burzy pierwsza część. Bardzo zachęcam. Myślę, że będziecie Państwo usatysfakcjonowani. Odrobina oddechu. O ciemność wcale nie trudno w domu. I przypominamy, że nasze słuchowiska są także na stronie radiowej i tam można je także usłyszeć. W związku z tym w każdej dowolnej porze i właściwie w każdym miejscu.
[46:13.98 → 46:21.36] A: I zapraszam również do słuchania Bazarku w każdą niedzielę, nie tylko rozrywkowej niedzieli radiowej po godzinie dziewiątej.
[46:21.68 → 46:29.10] B: Moje słuchowiska nie pojawiają się o określonej porze, są produkowane rzadko, jedno w roku, dwa w roku.
[46:29.58 → 46:30.72] E: Ale za to jakie?
[46:31.58 → 46:51.54] B: Ale muszę Państwu powiedzieć, że dzisiaj skończyłam pisać scenariusz następnego słuchowiska, które Pan Prezes jeszcze nie wie, będzie realizowane. I będzie to dziwne, bo ja się zajmuję poezją, robiłam też słowiska o Zagładzie, a to będzie o Czałczesku.
[46:53.30 → 47:04.30] A: Majki słuchowiska nie dlatego pojawiają się tak rzadko, że my nie chcemy. Majka, jeśli masz pomysły i czas na realizację większej liczby słuchowisk, oczywiście zapraszam.
[47:04.48 → 47:21.90] B: Nie, ale tu ja nie tonem wypominania, po prostu zajmuję to mnóstwo czasu, bo pytałaś o czas, to wydaje mi się, że nawet takie adaptacje, które mam zaszczyt przygotowywać, to minimum półtora miesiąca pracy.
[47:22.36 → 48:02.69] A: Proszę państwa, czasu nie starczy, żebyście mogli zostać tu z nami do rana. Na pewno nam by było bardzo przyjemniej i moglibyśmy jeszcze bardzo długo rozmawiać, ale o godzinie dziewiętnastej są następne spektakle. Dlatego pozwolą państwo, że podziękuję za te dwie godziny, które spędzili państwo Małgorzatą Żuratowską, Grażyną Lutosławską, Marią Brzezińską, Jarosławem Gołowitem. Zapraszam państwa Do Radia Lublin, do słuchania naszego programu, do odwiedzania nas na pewno przygotujemy dla Państwa kolejne atrakcje. Miło by było gościć dzisiaj tutaj u Państwa. Serdecznie dziękuję Kinga Hendzel. Do usłyszenia.

Zobacz także

w Mediatece