Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

Kino w Teatrze Starym: „Zaślepiona”

Wróć

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.43 → 00:21.33] A: Dobry wieczór raz jeszcze. Witam po pokazie Zaślepionej, Katarzyna Klimkiewicz. Może na początek, Kasiu, żeby wyjść trochę z emocji z tego filmu, powiedz jak to się stało, że dostałaś tę propozycję, bo myślę, że to bardzo ciekawe.
[00:22.00 → 02:07.84] B: zrobiłam krótkometrażowy film Hanoi Warszawa, który był zapraszany na wiele festiwali i między innymi zaproszony był na festiwal w Bristolu w Wielkiej Brytanii i przyjechała na ten festiwal i w pewnym momencie podeszli do mnie organizator i mówi, że jest tutaj taka producentka, która widziała ten film, chce się z tobą spotkać. No i podeszła do mnie właśnie Alison Stelling i mówi, że co robisz w przyszłym roku? Ja mówię, no nie wiem, mam jakieś tam plany i właściwie trochę nie do końca wiedziałam, o co jej chodzi. A ona powiedziała, że widziała mój film, że ma scenariusz i że chciałaby mi zaproponować, żebym ja to wyreżyserowała. W tej branży jest dużo różnych dziwnych propozycji i osób, które obiecują gruszki na wieżbie, więc początkowo nie sądziłam, że to jest jakaś poważna propozycja. No ale się okazało, że za tydzień już wróciłam do Warszawy, a za tydzień już z Wrocławcem byłam w Bristolu. I ona to zgłosiła na konkurs, którym jakby nagrodą w tym konkursie na pomysł na film było budżet na ten film. Wiadomo było, o ile można się ubiegać, więc też ten scenariusz był skonstruowany tak, żeby się dało zrobić w tej kwocie. To było 300 tysięcy funtów, czyli nie jest duży to budżet. Czyli co, półtora miliona złotych. Nawet na polskie warunki to jest mało na film, a w Anglii jest wiadomo drożej. No i to się tak zaczęło. Trwało to, właściwie cały ten proces pracy nad tym i przechodzenia kolejnych etapów tego konkursu trwał rok. No i po roku ten scenariusz był tak dopracowany, przeszedł różne, no różne były tam przygody z nim i to zawsze jest ciężka, ciężka praca, ale ostatecznie najfajniejszy jest moment, kiedy zaczęły się te zdjęcia. No i ważna była też obsada, No to możesz.
[02:08.22 → 02:14.66] A: Przy obsadzie już brałaś udział. Rozumiem, że scenariusz był taką gołą propozycją.
[02:14.84 → 03:47.97] B: Scenariusz to właściwie nie było go, on nie był gotowy. To były trzy strony takiego opisu pomysłu na początek, kiedy ja się dołączyłam do tego teamu i on powstawał jakby ja byłam obecna przy tym, jak ten scenariusz powstawał i miałam wpływ na jego kształt, no do jakiegoś tam stopnia, bo w Polsce jest taki zwyczaj, że reżyser pisze sam swoje scenariusze i rzadko, raczej jest to regułą, raczej, rzadziej reżyserzy biorą się za teksty scenarzystów. I to jest, i to w ogóle często w Polsce ludzie mnie pytali, czy to w takim razie jest taki mój film, skoro ja nie napisałam scenariusza. a w Anglii jest zupełnie na odwrót. Tam jakby bardzo się nieufnie patrzy na reżyserów, którzy chcą być też scenarzystami, bo tam jest jakby taki szacunek dla rzemiosła, może większy niż u nas, że jeśli ktoś jest w czymś dobry, to to jest dobry w swojej dziedzinie i jakby szanuje się to i to mi się też bardzo podobało w pracy tam, że no że właśnie jakby te role są rozdzielone, każdy wie co ma robić, nikt nikogo nie poucza jak ma robić swoją pracę. Bardzo fajne. No i brałam udział w powstawaniu tego scenariusza jako jego reżyser. No i w jakimś sensie jako reżyser musiałam po prostu wiedzieć, że ja się z czymś zgadzam, czy coś rozumiem, czy będę był w stanie to wyreżyserować, bo ja po prostu w to wierzę. No jeśli w coś nie wierzę i coś dla mnie jest nieautentyczne, no to też nie będę potrafiła tego dobrze przenieść na ekran. No więc to burzliwe były te prace, ponieważ w trakcie zmieniliśmy scenarzystę. Tak się też zdarza.
[03:47.97 → 03:48.94] A: Stąd te trzy nazwiska.
[03:49.12 → 05:56.12] B: Tak. Początkowa była scenarzystka z Bristolu, która to był jej pierwszy pełnometrażowy scenariusz. Ona pisała dużo sztuk radiowych. I to było trochę ciężko. Ona nie potrafiła się odzwyczaić od tego, żeby pisać, że do kina się pisze inaczej. Ona pisała trochę tak, że ludzie przychodzili i mówili, co właśnie zrobili, skąd wrócili, dokąd idą. No bo w radiu tak jest, tak? W radiu nie widać i trzeba dużo rzeczy jakby... I ona miała taki nawyk. Nie potrafiła tego się pozbyć. I to było strasznie frustrujące, bo te wszystkie sceny były takie... Zawsze miały taką przedługą ekspozycję. To mogłabym opanować, tylko że ona nie potrafiła zrozumieć kina, języka filmu. Ostatecznie rozstaliśmy się i to było też niefajne. Nie jest to przyjemne, kogoś zwolnić. Zwłaszcza, że to był jej pomysł. Ona wymyśliła tę historię, ale pogodziła się z tym. Potem szukaliśmy, ten proces się wydłużył, bo szukaliśmy scenarzysty innego, no i to polegało na tym, nie wiem, czy mamy kontynuować, tak? Czytaliśmy, ja czytałam po prostu bardzo dużo różnych scenariuszy, różnych scenarzystów i jakby z kilkoma się z tych, z tymi scenarzystami, których jakby scenariusze mi się podobały, czy wydawało mi się, że zrozumieją tą historię, się spotykaliśmy i w końcu trafiliśmy na Naomi i na Brusa, oni są parą, w życiu i też wspólnie piszą. Naomi bardziej jest dramaturgiem, pisze sztuki teatralne, no ale też pisze scenariusze razem właśnie z Brucem. No i to była super współpraca, bo oni naprawdę mają bardzo dużą taką sprawność i jak oni już dołączyli, no to już tak ten scenariusz wreszcie się tak osadził. No i można było zacząć właśnie ten dla mnie najprzyjemniejszy czas, czyli przygotowań, castingów, obsady, pracy nad inscenizacją, nad szukaniem obiektów, wymyślaniem, jaki język wymyślić do opisania, czy jaki filmowy język wymyślić do tej historii.
[05:57.31 → 06:15.03] A: Nieprzypadkowo Ty zostałaś wybrana do tego projektu, bo Hanoi Warszawa, może Państwo niekoniecznie to wiedzą, jest też historią o imigracji, też historią o zderzeniu dwóch światów. Tego, do którego ktoś aspiruje i tego, z którego przybywa.
[06:16.15 → 07:06.36] B: Tak, no myślę, że to oczywiście tak jest i myślę, że takie tematy w jakiejś tam takiej czy innej formie mnie ciekawią. Zawsze ciekawi mnie to właśnie, dlaczego On się jest jakby z jednego kraju i w jakimś innym i to zawsze jakby to przesiąsi się ze sobą też cały ten swój kraj. I to zderzenie wydaje mi się bardzo takie ciekawe, ale nie tylko po to, żeby po prostu pokazać, że są konflikty społeczne i tak dalej, tylko pokazać też taką obcość i żebyśmy my sami się skonfrontowali właśnie z tym, co nam się wydaje oczywiste na temat nas samych, czy innych, czy tak zwanych obcych, no właśnie kogoś, co jest z innego jakiegoś kręgu kulturowego, kto nam się wydaje obcy. Okazuje się, że mamy dużo, żeby trochę wyjść ze swoich takich przyzwyczajeń. To mnie ciekawi. Jako problem społeczny, ale też jako taki psychologiczny.
[07:07.92 → 07:20.60] A: Czy to się bierze też z swoich doświadczeń? Studiowałaś za granicą, jesteś z tego pokolenia reżyserów, producentów również, którzy nie boją się wyjeżdżać na warsztaty, którzy pracują właściwie w takim międzynarodowym środowisku.
[07:20.92 → 08:52.91] B: Z pewnością tak. Myślę, że właśnie jestem takim pokoleniem, które mogło sobie pozwolić na to, żeby bez żadnych kompleksów i problemów jechać gdziekolwiek w sumie zechce. Nie jest to też już finansowo tak nieosiągalne jak było np. dla moich rodziców, ale też politycznie itd. Ale w tym wszystkim ja cały czas mam takie właśnie poczucie, że Cały czas pomyślę o tym, że właśnie moi rodzice zawsze o tym marzyli, żeby móc podróżować, a nie mogli. I mam takie poczucie wdzięczności jakiejś, takie poczucie, że muszę się jakoś teraz zwrócić uwagę na tych ludzi, którzy wciąż jakby tej wolności, czy tego po prostu, tego, że nie mogą żyć tak jak chcą, bo im nie mieli takiego pecha, że się urodzili w jakimś takim miejscu, w którym nie mogą po prostu żyć tak jakby chcieli, tak jak w Polsce wielu ludzi nie mogło żyć tak jakby chcieli w czasach komuny. Ciężko było, oczywiście można było wyjechać, to nie było takie proste, ale wtedy zaczynało się życie zupełnie jakby trzeba było sobie stworzyć nową tożsamość. Więc ja bardzo doceniam to i jestem wdzięczna, że ja po prostu już nie muszę mieć takich, dokonywać takich wyborów. Mogę zdecydować, że chcę mieszkać w Polsce, czy chcę mieszkać we Francji, czy w Anglii i wszędzie jestem tą samą osobą. Nie muszę po prostu... Mam takie możliwości, więc to jest dla mnie wielka rzecz.
[08:53.57 → 09:03.19] A: Powiedz, co było w tym trzystronicowym treatmencie, co Cię zainteresowało? Jak wtedy był sformułowany ten pomysł, ten tekst?
[09:03.66 → 09:47.08] B: Jak Alisa mi przedstawiała ten pomysł, to powiedziała, że to jest film o kobiecie, której ktoś wysunął dywan spod stóp. I to jest takie angielskie powiedzonko. I to mnie do mnie jakoś przemówiło, że ktoś, kto jest taki bardzo silny i pewny siebie, nagle traci równowagę i próbuje ją odzyskać. I cały czas ten dywan po prostu gdzieś tam jest wyrywany i ona musi na nowo gdzieś zrozumieć, co się dzieje. I to mnie zafascynowało jako właśnie, że ktoś, kto jest silny, musi skonfrontować się ze słabością swoją, ze człowiekiem, który jest w jakiejś pozycji też słaby. Konfrontacja właśnie ze słabością kogoś, kto ma siłę i władzę, to mnie jakoś zaintrygowało.
[09:48.08 → 09:52.44] A: A co było najciekawszego i jakie były spory przy pracy nad scenariuszem?
[09:53.14 → 12:01.07] B: Ten film oczywiście jest też polityczny, więc największe spory dotyczyło tego zakończenia. I ja tutaj też nie chcę nic wyjaśniać, bo chcieliśmy, żeby to zakończenie w jakimś sensie było otwarte. I zresztą często robiliśmy tak z Alison, jak byłyśmy razem, Alison lubiła robić taki test, że pytała publiczność, kto myśli, że on był winny, czy nie był winny. I zazwyczaj rozkłada się to po połowie. Ale mi bardzo na tym zależało, żeby właśnie było takie zakończenie, ponieważ ja chciałam, żeby widz I o to najbardziej walczyłam. W niektórych miejscach poszłam na kompromisy, natomiast tego nie chciałam odpuścić. Dlatego, że chciałam, żeby widz, który ogląda ten film, wszedł w rolę tej bohaterki i sam się skonfrontował ze swoimi uprzedzeniami. I żeby na końcu nie było jasnego, prostego rozwiązania, tak jak w życiu nigdy nie wiemy czegoś do końca. Żeby zostawić nas w takim poczuciu, że musimy być cały czas czujni i kierować się po prostu nie tylko uprzedzeniami i tym, co że też jest jakby intuicja i instynkt, bo mam takie wrażenie, że to co jest prywatne jest polityczne i na odwrót, że my jakby wszyscy jesteśmy częścią, że to nie jest tak, że tu stoi polityka, są jakieś konflikty i problemy polityczne, a my żyjemy swoim prywatnym życiem, które jest zupełnie oddzielone od tego. Wydaje mi się, że te wszystkie konflikty wpływają na nas, a my też wpływamy na nie. Ulegamy jakiejś propagandzie, ulegamy jakimś przekonaniom, głosujemy na tych czy innych polityków, bo tak nam się wydaje, że oni mówią jakąś tam prawdę, ale co to jest za prawda? Czy oni wiedzą jaka jest prawda? Dlatego nie chciałam, żeby to było powiedziane do końca, żeby nie było to tak, Żeby każdy musiał sobie sam zadać to pytanie. Dlaczego tak pomyślał? Co myślał o tym bohaterze, o tej kobiecie i dlaczego tak myślał?
[12:02.31 → 12:25.33] A: Jeśli Państwo mają ochotę już się włączyć, to zapraszam serdecznie. Na razie nie widzę. To powiedz Kasiu teraz trochę o tym okresie przygotowawczym, o castingu zwłaszcza, bo to bardzo ciekawe. Ellen McCrory to jest aktorka szekspirowska w adaptacjach licznych klasyki w Wielkiej Brytanii grywa.
[12:25.65 → 14:55.84] B: To jest bardzo ceniona aktorka teatralna, która też w telewizji ma bardzo ciekawe role i w kinie również gra w takich mocnych filmach, ale zazwyczaj drugoplanowe role. I to był jakby z taką aktorką, no nie może, i zresztą to było ciekawe, bo nie wiem, taka może jej męż, w tym samym czasie, kiedy my to robiliśmy, czy to właśnie jej mąż, który, Demian Lewis, robił serial Homeland, czyli jakby podobny też tematyce i ona jakby też razem z tym mężem studiowała dużo tych tematów, tak, no nie wiem, czy Państwo znają ten serial, Więc też dużo z Helen rozmawiałam o tym. I on to zaintrygowało może dlatego, że przez swojego męża też jakby w tych tematach siedziała. No i to było tak, że myśmy zaproponowały jej tą rolę. Helen podsunęła mi Alice, która jest producentka tego filmu. Ona jest w ogóle z wykształcenia aktorką, ale teraz już jakby nie gra, pracuje jako producent. Jej mąż jest Zajmuje się, wykłada dramat, czyli jest profesorem dramatu i więc oni mają, znają to środowisko aktorskie i myślę, że właśnie bardziej teatr niż kino i to było fajne, że oni, od wielu tych aktorów po prostu to są właśnie świetni aktorzy, którzy są bardzo znani w teatrze i dzięki Allison ja po prostu na nich pewnie bym nie wpadła. Zresztą, więc to było super. Z Helen było tak, że wysłaliśmy jej ten scenariusz, jeszcze jakąś tam poprzednią wersję i ona zobaczyła mój krótki film, powiedziała, że chce się spotkać. Była dosyć obsesowa na początku. Myślę, że chciała mnie tak zbadać. Myślę, że ja rozumiem bardzo, że aktorzy się boją niedoświadczonych, młodych reżyserów, bo często wpadają na totalne miny. I jak czasami oglądam nieudane filmy, to myślę sobie, że zawsze mi jest żal aktorów, którzy wyprówają z siebie flaki, a to wychodzi potem żałośnie. Więc jakby ja rozumiem, Rozumiałam bardzo jej obawy i też nawet mi się podobało to, że ona mnie tak sprowokowała, zadawała mi takie ostre pytania, bo wiedziałam, że tak musi być, że fajnie jest tak przejść od razu do konfrontacji, co chcemy zrobić. I od razu też to, że ona taka była, też mi się podobała, bo chciałam, żeby ta postać była taka, żeby miała taką ikrę.
[14:56.20 → 14:59.90] A: Pani inżynier sobie świetnie radzi z tymi chłopcami z wojska.
[15:00.14 → 22:07.81] B: Tak, no właśnie chciałam, żeby ona taka była i ona naprawdę super, a poza tym Podobało mi się to, że ona potrafi wyglądać i pięknie i brzydko, że ona tak jakoś się potrafi zmienić. Czasami wygląda bardzo tak dziewczęco, a czasami bardzo dużo tak poważnie i jakoś jest, że ma taką bardzo plastyczną twarz, która nie była łatwa do oświetlenia. Andrzej, bo w tej ekipie naszej wszyscy musieli być Anglikami z różnych tam powodów produkcyjnych i jedynym polskim akcentem poza mną był Andrzej Wojciechowski, czyli autor zdjęć, z którym ja zawsze pracuję I to był mój też warunek, że ja chcę, żeby Andrzej był... I to jakby przeszło, to był taki... Na samym początku to było ustalone i było wiadomo, że Andrzej będzie robił te zdjęcia. I to było dla mnie też super, no bo jakby w całej tej angielskiej ekipie chciałam mieć też swojego człowieka. Z kimś, z którym mogę czasem porozmawiać po polsku. Co prawda na planie mieliśmy zasadę, że nigdy nie rozmawialiśmy po polsku, ale... już w angielskim zwyczaju, angielskim zwyczajem zawsze chodziliśmy potem do pubu tego samego na piwo i już wtedy mogliśmy sobie wszystko przegadać i to było też fajne. Więc no i tak było właśnie, że przygotowania też wyglądały tak, że no właśnie robiliśmy te spotkania z aktorami, proponowaliśmy im rolę i jak już kalend się zgodziła, to szukaliśmy chłopaka, który by zagrał tego Cahilla. Szukaliśmy aktorów w Londynie, ale okazuje się, że chcieliśmy, żeby to był aktor pochodzenia algierskiego, tak jak jest w filmie. Nie było zbyt wielu aktorów algierskiego pochodzenia, więc pojechaliśmy do Paryża, no i tam zrobiliśmy casting i tam faktycznie Ina Jeeb, który zagrał od tego chłopaka, to był pierwszy wszedł. na ten casting i ja jakoś od razu, w ogóle on wyglądał zupełnie inaczej niż ja sobie wyobrażałam tą postać fizycznie. Zresztą ja wcześniej sobie znalazłam po prostu takiego aktora w internecie, on gdzieś zamieścił takie swoje demo i to był też fajny taki francuski aktor i tylko, że w tym czasie, kiedy robiliśmy ten casting, on kręcił jakiś film Ja sobie wyobrażam, że on będzie bardziej taki zbudowany lepiej, a ten drugi chłopak, już nie pamiętam jak on miał nazwisko, ten aktor, on też grał w takich filmach akcji i właśnie z jakimś Jackiem Chanem w Chinach robił ten film i strasznie chciał grać. Ja tak strasznie się zafiksowałam na niego, że to ma być on, bo rozmawiałam z nim przez Skype i tak dalej, no ale to było zbyt ryzykowne, Skończył te zdjęcia, nie wiem, trzy dni przed naszymi zdjęciami, więc nie byłoby już czasu na próby, na nic. I Allison powiedziała, nie, po prostu tak nie może być, to jest zbyt duże ryzyko. Sorry, musisz zapomnieć o tym aktorze, nie możemy przesunąć zdjęć, musisz znaleźć kogoś innego. No i jak zobaczyłam tego Cahilla, to myślę, że tak jest lepiej, że on właśnie jest taki szczupły i nie taki stereotypowy. Być może to byłoby za dużo, gdyby to był właśnie taki napakowany. Znaczy on nie był jakiś super napakowany, no ale był taki dużo bardziej atletyczny i inny, no zupełnie innego typu postać. A kiedy się pojawił właśnie Najdziw, no to się jakaś inna jakość pojawiła i taka tajemniczość, którą on ma jako człowiek i jako ta postać, no pomyślałam, że a, to jest, kurczę, może nawet lepiej, że tak się stało. Czasami właśnie ja najbardziej lubię właśnie w pracy na planie, że czasami człowiek czegoś bardzo chce, a nagle się okazuje, że coś innego wychodzi i to jest dużo lepsze niż to, co się tak człowiek upierał przy czymś. Takie sytuacje bardzo lubię, gdy się one zdarzają. I tak właśnie z nim było. I potem on przyjechał na dwa dni, żeby zrobiliśmy parę prób, żeby zobaczyć, czy oni też między sobą będą mieli chemię, czy to będzie wiarygodne i czy będziemy czuć, że faktycznie, czy to będzie, uwierzymy w tą namiętność ich, bo gdyby to było niewiarygodne, to by też ten film nie zafunkcjonował. No i przyjechał. Oni się jakoś bardzo polubili. To działało dobrze, no więc później było skompletowanie reszty obsady. Też ciekawa jest anegdota z ojcem Franki, Kenneth Cranham, to jest też bardzo fajny, świetny aktor. I gdy zaproponowaliśmy mu tą rolę, to on powiedział, że od razu w to chce wejść, bo on podziwiał Helen. I kiedyś ona grała w jakiejś sztuce teatralnej kobietę z lat trzydziestych. I ta kobieta bardzo przypominała Kennethowi jego własną matkę. I on nawet napisał do niej list wtedy, jako fan tej roli. Powiedział, że on zawsze chciał z nią zagrać i że cokolwiek to będzie. I jeśli ona się zgodziła, to na pewno jest super. I on w takim razie nawet nie musi czytać tego scenariusza i wchodzi w to. Więc to już mieliśmy te trzy ważne osoby i reszta no to w łóżkach z casting i jeśli chodzi o dalsze przygotowania, no to dużo z Andrzejem, Andrzej często przyjeżdżał, bo ja tak właściwie mieszkałam wtedy trochę pomiędzy Warszawą a Bristolem, ale potem Andrzej też przyjeżdżał i oglądaliśmy te wszystkie obiekty, w których miały być zdjęcia, zrobiliśmy zdjęcia i potem siedzieliśmy u mnie w domu w Warszawie Scena po scenie, ją wymyślaliśmy, jak chcemy to zrealizować, ponieważ wiedzieliśmy, że mamy nieduży budżet, co w praktyce oznacza niedużą liczbę dni zdjęciowych, co oznacza, że bardzo jest mało czasu na zrobienie różnych scen, więc trzeba dobrze wiedzieć, żeby to było fajnie, to trzeba wiedzieć dokładnie, jak chce się to zrobić, żeby już nie tracić czasu na wymyślanie czegoś na planie, że wszyscy stoją, czekają, a reżyser się naradza z operatorem i właściwie nie wiadomo, o co chodzi. To jest fatalne. Rysowaliście storyboardy? Rysowaliśmy storyboardy. W umowie mieliśmy z Helen, że będą rysowane sceny erotyczne w storyboardach, bo ona chciała wiedzieć jak one będą wyglądać. Miała taki punkt w umowie, że musi je zaakceptować. Zaakceptowane były. I rysowaliśmy te storyboardy w Warszawie. I to zresztą jeszcze była Ilona, która robiła te storyboardy. I dla mnie to było super. Dużo scen dokładnie jest nakręconych tak, jak było w storyboardach. Niektóre trochę inaczej. To też jest fajnie. To nie jest jakaś taka konieczność, żeby się tego trzymać. Ale wiemy od czego się odbić. Jeśli coś nie działa, to przynajmniej wiemy do czego dążyliśmy i dlaczego to nie działa. I to już wtedy nie ma takiego właściwie o co nam chodzi. Co my chcemy nakręcić. Ja bardzo, bardzo lubię ten moment wymyślania i scenizacji. To jest dla mnie chyba jeden z przyjemniejszych momentów. Oczywiście praca z potem zarazem z aktorem, to wszystko się jakby łączy, bo potem na planie to już jest tak naprawdę... Taka wisienka na torcie, to już jest tak mało czasu, to się tak szybko toczy, że czasami trzeba po prostu być w takim jakby transie trochę. I w tym transie nie jest dobrze po prostu, już nie ma czasu na to, żeby coś głęboko analizować. Trzeba po prostu trochę w innym trybie działać. I żeby działać w tym trybie dla mnie, żebym ja mogła się czuć swobodnie, że mogę w ten trans w ogóle wpaść, to muszę być super dobrze przygotowana. Tylko wtedy się czuję tak swobodnie.
[22:09.36 → 22:29.60] A: Jak myśleliście o formie w obrazie? Tam jest bardzo dużo takich kadrów, które mają nieostre tło. Bohaterowie są na pierwszym planie, a w tle są takie rozmigotane światła. Wydobywa to ich z otoczenia, abstrahuje od kontekstu, ale też wprowadza taką magiczną atmosferę.
[22:30.24 → 24:04.73] B: Tak, tak jest. Trochę miałam inny pomysł, ale właśnie z powodów budżetowych nie do końca się to udało. Bo dla mnie taką inspiracją był obraz Breugla, Upadek i kara. W takim sensie, że to jest właśnie obraz, w którym coś się dzieje w drugim planie i trzeba dopiero spojrzeć na ten obraz i się przyjrzeć, żeby to zostrzec. Bo to co jest najważniejsze nie dzieje się tak jakby właśnie, nie jest takie oczywiste, nie jest takie od razu wywalone wprost. I ja chciałam właśnie, żeby tak było, żeby się na ekranie dużo działo rzeczy w szerokim planie, żeby widz po prostu musiał sam po prostu dojrzeć to, co jest ważne. No ale żeby robić takie rzeczy, no to właśnie trzeba mieć dużo więcej czasu, bo wtedy szerokie plany oznaczają po prostu dużo większą inscenizację statystów, scenografię i tak dalej. No i musieliśmy trochę ograniczyć i właściwie z tego nie zostało wiele, z tego pomysłu właśnie takiej inscenizacji w stylu właśnie takiego myślenia jak właśnie Brojger. W takich właśnie wielkich, wielkich takich scen, w których te rzeczy się dzieją, po prostu równolegle dzieje się kilka rzeczy i trzeba właśnie tak samemu zdecydować, co jest ważne. Ale to ostało się w tym sensie, że cały czas mamy wrażenie, że właśnie obserwujemy coś trochę z boku, przez jakąś szybę i z jakimś takim poczuciem, że właśnie, że trochę taki klimat, że coś jest jakby podglądany, nigdy nie jest wprost, Właśnie, że jest przez szybę, czy coś.
[24:05.23 → 24:10.55] A: A z drugiej strony kamera jest bardzo blisko bohaterów i dzięki temu my jesteśmy blisko ich emocji.
[24:10.91 → 25:04.14] B: No tak, no właśnie to trochę się bałam tak pójść, tak zupełnie radykalnie właśnie w to, żeby to były takie szerokie plany, bo to jest właśnie, no wtedy już nie ma ratunku. Ciężko jest to zmontować, to myślę, że trzeba być wielkim, być naprawdę odważnym reżyserem, mieć taki bardzo duży kunst, żeby w ten sposób inscenizować. Być może to też tam miałam dużo większą kontrolę, nie mogłam sobie pozwolić na wszystkie swoje pomysły, bo producenci angielscy bardzo ingerowali i kontrolowali mnie. No okej, tak jest, po prostu nie mogłam tupnąć nogą, czasami tupałam, Wiedziałam po prostu, że pewne rzeczy nie wyjdą nawet dobrze, po prostu, zwłaszcza właśnie z tych powodów, że się tego nie da zrobić w tym budżecie, które mamy, więc już po prostu nie ma sensu robić czegoś tak na pół gwizdka. Trzeba było z niektórych rzeczy zrezygnować, albo zrobić tak po całości, albo już po prostu wymyślać coś jakoś to inaczej.
[25:05.30 → 25:07.56] A: Podszkoliła się w inżynierii lotniczej.
[25:08.61 → 25:56.00] B: Trochę się podszkoliłam. Ciekawe jest to, że kiedy robiliśmy ten film, temat dronów w ogóle nie był jeszcze głośny i Naomi jest w ogóle tak bardzo zaangażowana politycznie i ona powiedziała, że to jest naprawdę skandaliczne, to co się dzieje z tymi właśnie szpiegowskimi samolotami, które mają być szpiegowskie, a zrzucają bomby. No i właściwie jak to jest bardzo nieludzkie i jak ta wojna właśnie wygląda z perspektywy tych ludzi, którzy właśnie są ofiarami tych dronów. I to wtedy naprawdę nie był głośny temat i teraz już jest oczywiste, tak? Ale to było też ciekawe. Więc tak, no trochę się podszkoliłam. W sensie właśnie tego musieliśmy rozumieć, jak właśnie, dlaczego jest tak trudno, to co ona ma zrobić jest tak trudne. To skonsultowaliśmy oczywiście z inżynierami.
[25:57.56 → 26:04.14] A: Powiedz jeszcze coś o lokacjach, bo ta przestrzeń też bardzo dobrze działa tutaj, dookreśla bohaterów.
[26:06.54 → 27:34.25] B: Ten konkurs, w którym brałyśmy udział, żeby ten film powstał, był zorganizowany przez BBC, przez różne instytucje, ale między innymi też przez miasto Bristol. I warunkiem było to, żeby ta historia była związana z miastem Bristol. A miasto Bristol jest takim miastem, w którym właśnie jest fabryka Elbasa, bo jest Elbas i Benning. Benning jest w Stanach, Elbas jest taka Tak, tak, bo to po prostu strasznie zrobiła fopa. Jakby to byli tutaj z Bristolu, to... Bo to jest taka duma, tak? I w ogóle dumą tego miasta jest to, że tam zbudowano Concord. I jak Concord został... skończona jego produkcja, to w ogóle lot tego ostatniego Concorda, który wylądował na tym lotnisku w Bristolu, to ludzie stali na ulicach. Ten Concord jest po prostu jakimś takim sercem tego miasta i każdy właściwie tam jest inżynierem albo kogoś ma w rodzinie i tak dalej. To było w tym sensie, że jakby te hale lotnicze, to całe środowisko właśnie inżynierów, którzy budują samoloty jest taką częścią tożsamości tego miasta. No i szukając tych obiektów, my na tym się skupiliśmy, żeby właśnie oddać tego ducha tego miasta, bo ono oczywiście jest też znane z bardzo wielu innych ciekawych bardzo aspektów, ale nawet z tego wiszącego mostu, na którym nakręciliśmy nawet jedną scenę, ale w końcu wyleciała.
[27:34.89 → 27:42.41] A: A powiedz, czego najbardziej Ci żal? Jakiego pomysłu albo jakiej wizji, której nie udało się zrealizować?
[27:44.04 → 28:16.29] B: No właśnie chyba tego, o czym powiedziałam, że ten film jest, być może, że nie był taki właśnie epicki, w sensie, że był, mógł być jakby z większym rozmachem, trochę właśnie jest taki bardzo intymny, no ale to wymogły te nasze warunki, które mieliśmy. Właściwie to trudno mi powiedzieć. Mamy oczywiście jakieś zastrzeżenia do różnych scen, trochę może No ale to nie powinnam tego chyba zdradzać, tego co ja bym zmieniła, bo to już tak jest i tak już będzie i koniec.
[28:17.17 → 28:56.23] A: Wiem, że jesteś bardzo krytyczna wobec swoich prac, ale nie będziemy cię tutaj ciągnąć za język. Czy państwo mają ochotę o coś spytać albo podzielić się wrażeniami? Proszę bardzo. Jest Pani osobą bardzo młodą i zrobiła Pani taki bardzo dojrzały film. I zastanawiam się na ile Pani pokazała też psychikę kobiety w średnim wieku, prawda? Czy aktorka, która grała główną bohaterkę, miała wpływ na kreowanie właśnie tej postaci? Jak to było właśnie? Jak osoba w Pani wieku pokazuje w taki sposób?
[28:56.89 → 30:50.04] B: To nie ja napisałam ten scenariusz. Scenariusz wymyśliła kobieta w średnim wieku. Potem Naomi też jest starsza ode mnie, ale wydaje mi się, że kobiety w młodym i średnim wieku wcale się tak strasznie nie zmieniają. Nie czuję, żeby to była jakaś obca osoba dla mnie. Wydaje mi się, że ja też tak rozumiem jej motywację, jej różne zachowania, mimo że może jestem młodsza niż postać bohaterki, Nie wiem, rozumiałam ją. Nie jestem to ja, ale dużo jest też cech moich w tej postaci. Być może właśnie na przykład to, że żona ma tak zwany męski zawód, czyli w świecie, w którym kobiety zawsze są trochę na cenzurowanym, kiedy zajmują miejsce, które się tradycyjnie przypisuje, że to jest męskie zadanie, bycie właśnie inżynierem, dowodzenie jakąś tam grupą inżynierów i że kobiet, nie jest tak dużo kobiet, które są w tym dobre, czy w ogóle, czy po prostu, albo jeśli są, to zazwyczaj są dobre, ale mało, czy no, w moim przypadku kobiet reżyserów jest coraz więcej, ale wciąż jest to, ja czuwam, że muszę się konfrontować z pewnymi oczekiwaniami, jakimiś tam uprzedzeniami. A z drugiej strony, no, No więc to było dla mnie tak, jakby to rozumiałam, że ona ma ten konflikt z jednej strony, że właśnie musi być cały czas bardzo tak jak się kontrolować, a z drugiej strony właśnie jednak ma tą taką potrzebę, żeby iść tak, dać się zagarnąć jakiemuś chaosowi, takich nie tylko, właśnie też pozwolić, żeby nie wszystko zawsze wiedzieć. No i to jest coś, co może jest też jakąś tam wewnętrzny.
[30:51.18 → 31:03.86] A: No też chyba zdefiniowałaś niechcący sekret zawodu reżysera. To człowiek, który wszystko kontroluje z jednej strony, musi jakoś ogarniać całą tę rzeczywistość, a z drugiej musi słuchać intuicji.
[31:04.86 → 32:30.11] B: Tak, no to jest właśnie najfajniejsze w tym, ale i też najtrudniejsze, że właśnie wszystko jakby, to jest mnóstwo rzeczy bardzo konkretnych, które trzeba po prostu wiedzieć, zakomunikować, wyegzekwować, a jednocześnie wciąż coś się nie udaje tak jak się zaplanowało, wciąż coś nas zaskakuje i to jest super. Zawód reżysera mi się kojarzy i robienie filmów, zawsze mam taki obraz, że to jest trochę tak jak Jak się, powiedzmy, że jeździ się na nartach, jak się jedzie wyciągiem w górę, to można sobie zobaczyć, że aha, to sobie zjadę tu, tu, tu, tu jest jakaś tam stromizna, tutaj jest tak, to w ogóle... Można sobie wymyśleć tą trasę, ale jak potem się założy narty i człowiek jedzie takim pędzie, to czasami się nie da zrobić i czasami coś się wydarzy i trzeba po prostu, nie można się zawahać, nie można po prostu zwątpić w to, że się, że się po prostu da radę, bo wtedy człowiek się wyłoży. Jeśli zacznie w jakimś momencie się zawaha, więc ja lubię tą adrenalinę, właśnie to, że jak już na planie jest właśnie tak i wtedy wydaje mi się, że właśnie w takiej adrenalinie też człowiek ma większą intuicję, jest taki, jest bardziej otwarty na taki właśnie swoje jakieś takie głębsze, taki instynkt. Bardzo lubię dlatego być reżyserem, żeby właśnie wyprowadzić się w taki stan, że już nie wiem dlaczego, ale wiem, że tak ma być i że to trzeba po prostu już tak robić.
[32:32.97 → 32:55.30] A: Zapraszam, kto jeszcze? Moja wypowiedź będzie bardzo subiektywna. Film mi się bardzo podobał i ja go nie odczytałam na takim pierwszym planie jako film polityczny. To mi całkowicie gdzieś tam poszło do
[32:55.30 → 32:58.32] B: tyłu, tylko odczytałam to jako film bardzo
[32:58.32 → 33:23.76] A: psychologiczny i pootwierało mi się takich dużo warstw dylematów, relacja czy ojciec dobrze zrobił, jak to jest jej dylemat, że no jak będzie dalej żyć. Natomiast też bardzo mi się podobały sceny między to, to co się działo między główną bohaterką i bohaterem, że tam było
[33:23.76 → 33:36.88] B: bardzo dużo właśnie takiej intuicji, a jednocześnie pokazania, że Język, warstwa językowa ta dosłowna nie jest ważna.
[33:37.34 → 33:39.98] A: I to pięknie zostało w filmie pokazane,
[33:40.14 → 33:44.24] B: jak dla mnie tam było dużo namiętności,
[33:44.68 → 34:32.45] A: ale też takiego bardzo dużo głębokiego połączenia między kobietą a mężczyzną. Także za to pani bardzo dziękuję. bo ja to troszeczkę inaczej odebrałam. Ja to odebrałam w ten sposób, ta główna bohaterka początkowo bardzo przedmiotowo traktowała tego chłopca i ona, jak gdyby to jej uczucie ewoluowało wraz z sytuacją. Im więcej wiedziała, tym więcej rodziło to wątpliwości. Na początku ona dla mnie była takim inżynierem, który wie czego chce i to po prostu to była taka jej zdobycz. Przynajmniej ja to tak odebrałam. Dopiero później te jej wątpliwości stworzyły z niej taką pełniejszą postać.
[34:32.95 → 36:17.24] B: Tam jest taki kawałek dialogu, bo ja na pewnym etapie tych wszystkich perturbacji scenariuszowych, ja też napisałam swoją jedną wersję, która może nie była jakaś bardzo dobra, ale tam było kilka rzeczy, której Helen się bardzo podobały i potem one w następnej wersji, no właśnie to pokazuje też jak aktor miał wpływ, w następnej wersji ten dialog został przez scenarzystów zmieniony, a ona powiedziała, ale ja strasznie chcę powiedzieć tą rzecz, którą ty napisałaś, bo to było super i to jest ten moment, kiedy Ona przychodzi do niego i dochodzi do tego zbliżenia i ona potem mówi, tylko nikomu nie mów, że się przespaliśmy. On mówi, że dobrze, nie powiem, tylko pod warunkiem, że jeszcze raz się spotkamy. Ona mówi, czy to jest w takim razie, czy mnie szantażujesz? On mówi tak. I że dwuznaczność tego jakby też pokazuje trochę, że jest to trochę gra, ale trochę nie wiadomo, czy on ją będzie szantażował, czy nie. I że to, i to jakoś, i Helen bardzo chciała to powiedzieć i myślę, że ja sama, ja jakoś jak ci scenarzyści wyrzucili, to ja mówię, no dobra, no trudno, nie? Jakby nie walczyłam o to. A ona mówi, nie, musisz walczyć, to jest super, bo dla mojej postaci, ja jako aktorka już wiem, co ja gram, bo to jest właśnie rodzaj jakiejś gry, ale nie do końca wiadomo czy on by jej nie szantażował. Jest to właśnie rodzaj takiego flirtu i dziwnej takiej relacji, w której nie do końca wiadomo gdzie się kończy właśnie taka uwodzenia, zaczyna jakaś dziwna, dziwny po prostu, że nie wiadomo do końca kim on jest i to on może trochę udawać niby, ale nie wiadomo.
[36:18.46 → 36:22.38] A: No a z drugiej strony to może też pokazywać siłę jego zainteresowania.
[36:22.80 → 36:54.08] B: Tak, oczywiście możemy też powiedzieć, że on się też postawił i nie daje się traktować przedmiotowo. To na różnych poziomach można też zrozumieć, ale to właśnie było dosyć ważne i myślę, że trochę pokazuje, to jest taki moment, w którym to się wszystko tak taka zwrotnica i to zaczyna już to jakoś tak działać. Zresztą od tego momentu ja chyba też, to mi się wydaje, że lubię ten film już od tego momentu. To początek mnie tam trochę denerwuje, a od tego ja właśnie czuję, że już jest właśnie coś takiego, jakaś taka fajna energia zaczyna być.
[36:57.20 → 37:25.55] A: Zapraszamy. Kto jeszcze? Na razie nie widzę, więc powiedz Kasiu jeszcze o swoich pomysłach na następne filmy. Nie interesuje mnie nawet nie konkretne pomysły, tylko obszary swoich zainteresowań. W jakich rejonach szukasz? Czy to dalej są te tematy?
[37:25.69 → 39:41.24] B: Nie, już bym chciała nie robić filmów o tematach politycznych, czy właśnie o problemach imigrantów, ale jednak te problemy w jakiś sposób mnie Właśnie zderzenie się z dwóch jakby porządków czy światów mnie interesuje i właśnie kogoś kto jakby żyje według jakiegoś przekonany, że tak świat wygląda, bo w takim świecie się wychował i nagle zostaje wrzucony w inny świat, w którym jakby są inne reguły i nagle się okazuje, że być może to wszystko czego się nauczyliśmy w poprzednim życiu. Ja myślę, że to dlatego ja tak mam to mnie to ciekawi, że ja mi się wydaje, że ja pamiętam czasy komunizmu jako dziecko i jak po prostu wszystko się szybko zmieniło i mnie po prostu ciekawi, jak to jest, że jestem w tym samym kraju, a jest zupełnie inny jakiś, w ogóle wszystkie zasady są inne. Więc mam, pracuję nad takim filmem, który się rozgrywa w średniowieczu, jakby na momencie, kiedy było coś takiego jak rebelia pogańska w Polsce, czyli kiedy 60 lat po chrzcie jakby było coś takiego, taki słabo zdokumentowany czas, no i to jest historia pewnej dziewczyny, która jest właściwie świadkiem tych wydarzeń, a w pewnym momencie staje się w ogóle motorem pewnych bardzo dramatycznych wydarzeń, co się wydaje też, ona nawet nie wie, nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jest ważna to, co, jej rola w tych wydarzeniach i to mnie też ciekawi, że historie średniowieczne to są zawsze historie o podbojach i mężczyznach, którzy walczą w zbrojach ze sobą, a kobiety właściwie tylko podają im jedzenie albo coś takiego. Więc chciałam pokazać to trochę tak jak ja sobie wyobrażam, że jakaś dziewczyna mogła wtedy przeżywać różne rzeczy. A druga historia to jest, pracuję też nad scenariuszem filmu o Kalinie Jędrusik, więc to będzie inna zupełnie historia, taka bardziej, można powiedzieć, frywolna. Staramy się, to będzie, to jest fajne, bo to, myślę, że to staramy się otworzyć trochę właśnie ducha Kaliny i tamtych czasów i to, i znaleźć też formę. To będzie taki bardziej formalny film. Mam nadzieję, że to się uda. Scenariusz powstaje, ja go sama nie piszę, razem ze scenarzystką i póki co to wygląda bardzo obiecująco.
[39:41.96 → 40:04.20] A: Ta pierwsza propozycja to trochę, widzę tutaj nawiązania do Zaślepionej, bo to też kobieta, która nie zdaje sobie sprawy, to, co ona robi, jej działania są częścią jakiejś większej całości i odgrywa w tej całości rolę, z której nie zdaje sobie sprawy do pewnego momentu.
[40:04.44 → 40:23.58] B: No, myślę, że tak jest, no, że ja tak, być może zawsze każdy reżyser robi ten sam film i podobne motywy się powtarzają i takie, tak, tak, ja też tak czuję, że czasami sobie nie zdaje, czasami do mnie dociera jak wielki mam wpływ na pewne rzeczy, ale nie czuję tego, a wiem, że mam, więc to jest jakiś taki rozdźwięk,
[40:25.46 → 40:32.20] A: Powiedz jeszcze, czy pracując teraz nad nowymi tekstami, nad scenariuszami, myślisz od razu o aktorach?
[40:33.10 → 42:02.15] B: Tak, myślę, że tak. Nie zawsze. Jeśli w przypadku np. właśnie tego filmu o Kalinie, to od razu sobie myślę o aktorach, bo np. kompletowanie obsady jest fascynujące też, że nie obsadza się tylko kogoś, zwłaszcza w filmie, w którym są aktorzy, mają grać jakieś postacie prawdziwe i aktorów też. Aktorzy grają aktorów z innej epoki. To np. fascynujące jest, nie tylko na zasadzie podobieństwa fizycznego, ale pewnego rodzaju energii, którą i pozycji w ogóle, jaką oni mają teraz, ci aktorzy teraz, jakby granie trochę z tym, że jakby my, jak my widzimy tych aktorów i jakby ich charyzmę i jakby odnaleźć ludzi, którzy, jakiś taki pomost między tymi postaciami, które oni mają grać. To jest bardzo dla mnie ciekawe i to jest takie kolejne dla mnie odkrycie, jeśli chodzi o w ogóle właśnie pracę z aktorami. Obsada to jest taka sztuka też wynajdywania jakichś takich energii między postaciami, między aktorami, że to nie jest tylko tak, że się znajdzie dobrą aktora do tej roli czy do tamtej, tylko to cała jest taka w ogóle układanka. To jest fajne. Więc tak, jeśli chodzi o ten film o średniowieczny, to w gruncie rzeczy nie, bo bohaterką jest bardzo młoda dziewczyna, która ma 16 lat, więc myślę, że jeśli ten scenariusz w końcu ukończę, to zaczniemy szukać wtedy, no bo musi być to będzie pewnie nie, po prostu młoda jakaś aktorka, bardzo.
[42:02.57 → 42:04.79] A: Aktorka albo amatorka.
[42:05.01 → 42:08.47] B: No pewnie amatorka, no bo jeszcze, tak myślę, zobaczymy.
[42:09.20 → 42:12.66] A: A zdradzisz, o kim myślisz przy okazji Kaliny?
[42:12.84 → 42:28.18] B: Nie, nie mogę, ponieważ trochę te aktorki nie wiem, czy wiedzą, czy nie wiedzą. Trochę byłoby nie fair. Jeszcze trochę z kimś rozmawiałam, ale to nie mogę po prostu tego jeszcze ujawnić, dopóki to nie będzie pewne. To byłoby słabe.
[42:28.59 → 43:08.93] A: Jasne. Proszę Państwa, będziemy powolutku kończyć, więc jeśli ktoś jeszcze ma ochotę się włączyć, to zapraszam. Wygląda na to, że nie. Wobec tego ja bardzo dziękuję. I przy okazji zapraszam w przyszły poniedziałek. Będzie świetny film. Jeden z najlepszych filmów ubiegłego roku. Mama Xaviera Dolana. Film z festiwalu w Cannes. Objechał też kilka innych festiwali. Bardzo ciekawy portret dwóch kobiet i nastolatka syna jednej z nich. A tobie, Kasiu, bardzo dziękuję. Dziękuję, że przyjechałaś i porozmawiałaś z nami.