Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

Kino w Teatrze Starym „Zakład doświadczalny Solidarność”

Wróć

Bilety: normalne 10 zł, ulgowe 8 zł

Przed seansem pokaz filmu krótkometrażowego: „Susza” / reż. Sara Divjak / Polska 2014 / 6′

Po projekcji odbędzie się spotkanie z gośćmi – transmisja on-line na stronie video.teatrstary.eu

Prowadzenie: Magda Sendecka
Gość: Adam Sajnuk

„Zakład doświadczalny Solidarność”
spektakl telewizyjny
Polska 2015 / 90 min.
spektakl zrealizowany w ramach cyklu Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych „Teatroteka”
reżyseria: Adam Sajnuk
tekst dramatu: Szymon Bogacz
występują: Edyta Olszówka (Ulka), Jolanta Olszewska (Zdana), Grzegorz Małecki (syn właściciela kwatery), Sławomira Łozińska (teściowa), Tadeusz Chudecki (Edek), Agnieszka Przepiórska (pełnomocnik ds. zatrudnienia), Jerzy Łapiński, Jerzy Połoński (faceci), Cezary Studniak (dyrektor Adam S.), Dorota Pomykała (kierowniczka Alina J.), Małgorzata Rożniatowska (kierowniczka Jadwiga Z.), Piotr Ligienza (sekretarz partii Stefan Ch.), Władysław Kowalski (przewodniczący Solidarności), Bartłomiej Topa (skarbnik Radosław Z.), Elżbieta Romanowska (matka Grażyny), Katarzyna Kwiatkowska (kadrowa), Tomasz Drabek (pan Mirek), Hanna Wojak, Martyna Trawczyńska (sekretarki), Stanisław Brudny (pan Drąg), Tomasz Nosiński (pan X), Wojciech Brzeziński (dziennikarz Józef K.), Anna Seniuk (słynna aktorka), Andrzej Makowiecki (pan Pralicki), Bartosz Adamczyk (dyrektor banku), Rafał Rutkowski (taksówkarz), Ewa Worytkiewicz (babcia Grażyny), Mateusz Banasiuk (oficer SB), Sonia Bohosiewicz (siostra Grażyny), Agnieszka Bogdan (strażniczka), Marzena Trybała (pani Wysocka), Anna Smołowik (córka generała), Bartosz Opania (przystojny esbek), Stanisław Banasiuk (dyrektor Piotr S.), Aleksandra Justa (nawrócona Edyta), Jakub Wons (dyrektor Stanisław W.), Monika Mariotti (Cyganka)

Adam Sajnuk, znakomity reżyser teatralny (Taśma, Kompleks Portnoya, Ofiara, Konstelacje), bierze na warsztat dramat Szymona Bogacza, który w 2012 roku znalazł się w finale Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, aby opowiedzieć o czasie Solidarności. W tragigroteskowej opowieści o bohaterce, która nie pojawia się na ekranie, przegląda się skomplikowana rzeczywistość PRL-u z początku lat 80., zaskakująco podobna do współczesnej. Strzępy wspomnień i sądy o Grażynie więcej zaś mówią o ludziach, którzy je wygłaszają, niż o niej samej. Pozująca na dokumentalny zapis precyzyjna narracja i znakomite aktorstwo to atuty spektaklu dekonstruującego mit solidarnościowej wspólnoty.
Magda Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.72 → 00:17.94] A: Dzień dobry i dobry wieczór raz jeszcze. Adam Sajnuk. Zakład doświadczalny Solidarność. Powiedz, jak to było? Czy to tekst przyszedł do ciebie, czy ty znalazłeś ten tekst i przyszedłeś do dyrektora Niederhausa, do WFD?
[00:19.66 → 01:38.04] B: Ani tak, ani tak. Za wszystkim stoi Maciej Wojtyszko, który był takim swego rodzaju opiekunem artystycznym tego projektu. zaproponował mi zrobienie Teatru Telewizji. Musiał on powstać na podstawie, albo na bazie tekstu polskiego. Młodego dramaturga, bo to zakłada ten projekt Teatroteki. Szukaliśmy tego tekstu przez parę miesięcy. Przeczytałem tak naprawdę, myślę, że kilkanaście propozycji i sam miałem swoje propozycje. poszukiwali i w ostatniej dosłownie chwili, kiedy ja już wybrałem inny tekst, kiedy już mieliśmy wręcz, już nawet po castingach byłem, Maciek mi rzutem na taśmę przysłał ten tekst Szmona Bogacza, Zakład Doświadczalny Solidarność i mówi, a rzuć okiem, wiem, że już wybraliśmy, ale rzuć okiem jeszcze na to, No to na ten tekst, no ja go przeczytałem i mówię, w ogóle nie mam najmniejszych wątpliwości, że chcę to robić i rezygnujemy z tamtego tytułu. Pewnie przykro się zrobiło autorce, która tamten tekst napisała, no ale to mnie uwiodło od pierwszego czytania, że tak powiem.
[01:38.06 → 01:39.68] A: Powiedz, czym cię uwiodło?
[01:41.18 → 03:13.01] B: Tak, po pierwsze, Zapytałem Maćka Wojtyszki, dlaczego ja. W 1981 roku miałem 5 lat i naprawdę mam 3-4 wspomnienia, jakieś takie śladowe, jakieś plamy z tego okresu. I właściwie jakie mam prawo się wypowiadać na ten temat, na temat tej historii i tych ludzi i ich doświadczeń. I Maćek mówi, właśnie dlatego, że nie pamiętasz. Jesteś właściwym człowiekiem do tego, żeby tę historię opowiedzieć, że potrzeba dystansu do tego tematu i potrzeba, żeby ktoś spojrzał na to okiem niezaangażowanym, nie stojącym po którejś stronie. To gdzieś przekonało mnie też mocno do tego i to przekonało mnie też w tekście, ponieważ autor tekstu to również jest człowiek, który niewiele doświadczył w tamtym okresie, bo jest mniej więcej w moim wieku. I to jest taka wypowiedź mojego pokolenia, bo i operator, i autor muzyki, i scenografii, wszyscy jesteśmy w podobnym wieku, takim między 35 a 42, mniej więcej w takim przedziale wieku się ta ekipa i większość aktorów. Chociaż tutaj jest różnie.
[03:13.19 → 03:21.75] A: Jest kilka postaci starszych, ale jednak gdybyśmy tak procentowo policzyli, to podejrzewam, że tak 75% to są ludzie właśnie w waszym wieku.
[03:21.81 → 06:57.61] B: I mam wrażenie, że ten tekst i to co mnie uwiodło odpowiadając na twoje pytanie w tym tekście najbardziej, to że on trzyma ten tak zwany złoty środek, to znaczy nie opowiada się po żadnej ze stron, mówi trochę krytycznie o niektórych epizodach, zdarzeniach z tamtego okresu i z tego życia z Solidarności, a niekiedy mówi o ludziach, którzy byli szczerze i prawdziwie zaangażowani, o ideowcach. I gdzieś tak fajnie, według mnie, porusza się po tej granicy nie mówiąc, nie angażując się, tak jak mówię, po którejś ze stron, że coś było dobre, złe, nie krytykując jednoznacznie. I tak mi się zawsze wydawało, jak obserwowałem tę historię Solidarności, że tam byli przecież różni ludzie i bardzo różne historie. Nie można powiedzieć jednoznacznie, w którym kierunku się opowiedzieć. To jest pierwsza rzecz, która mi się bardzo w tym tekście spodobała, tego tzw. pierwszego wejrzenia. Druga, że opowiada on o tak zwanych szarych działaczach. Tu się nie pojawiają nazwiska, te które się zawsze pojawiają przy okazji mówienia o Solidarności, ten pierwszy szereg, tylko ten tekst mówi o tym, że była cała rzesza ludzi, jak mówi tutaj Władysław Kowalski, 10 milionów zaangażowanych, którzy też te swoje cegiełki i swoje wkładziki, jak tutaj bohaterowie często mówią, mają. I do tej pory nikt specjalnie się nie pochylił nad tym ruchem w ten sposób, co Szymon Bogacz. Nie spojrzał też na te tło, które, jakby na to nie spojrzeć, było tym prawdziwym, często mięsem armatnim, ale też tą siłą, tu znowu za Władysławem Kowalskim powtórzę. I jeszcze jedna rzecz, która może wydaje się dość banalna, ale ciekawa wydała mi się ta formuła takiego łączenia dokumentu, teatru, telewizji, trochę fabuły, czegoś takiego pomiędzy. Oczywiście z tym pomysłem podstawowym, czyli to, że główna bohaterka się nie pojawia na ekranie i że poznajemy ją przez opowieści bliskich, gdzieś tam dalszych znajomych, kogoś kto ją spotkał czasem raz albo w ogóle widział gdzieś z daleka. I to mi się wydało dość ciekawe i też nie spotkałem się w polskim, gdzieś w zagranicznych takich parach dokumentach, typu Sugarman na przykład, zetknąłem się z taką formą opowieści. Też nie dokładnie taką, ale gdzieś to mnie dotknęło. Ja niewiele miałem takich inspiracji, bo ja szukałem tego typu form i przyznam, że w polskiej kinematografii nie znalazłem nic, do czego mogłem się dbać. Albo są dokumenty, albo są fabuły stricte, czyli coś, co jest inscenizacją jakichś zdarzeń, odtworzeniem ich, gdzie grają ewidentnie. A tu jest coś, co te łączenie gatunków wydawało mi się bardzo kuszące. Też bardzo ryzykowne, no bo bądź co, bądź przez półtorej godziny gadają głowy. I to zawsze jest ryzyko, że to będzie zwyczajnie nudne, nużące, no bo jeszcze ile można oglądać ludzi, których tam... W oryginale było tych bohaterów więcej. Tutaj wystąpiło 40 aktorów i 40 postaci się przewinęło. Natomiast w oryginale było tych postaci 52, ale z przyczyn... już produkcyjnych. Myśmy to nakręcili w 4 dni zdjęciowe. Cały ten materiał. Te 40 lokalizacji.
[06:58.37 → 06:59.83] A: Jakieś mistrzostwo świata.
[07:00.01 → 07:40.70] B: Było to bardzo trudne. Wszyscy mówią, że to jest niemożliwe, że nie było też w polskim teatrze takiego wydarzenia na 40 aktorów takiej opowieści. Nikt się czegoś takiego nie podjął. Ale ja miałem 4 dni zdjęciowe w różnych miejscach. No i na każdego aktora było godzinie albo po 20 minut, a czasem półtorej godziny. Natomiast ja oczywiście miałem mnóstwo prób z aktorami wcześniej i przygotowaliśmy się na tyle, żeby już na tym planie to się po prostu odbywało taśmowo. Było tak, że tu kończyliśmy, tu już przerzucaliśmy kamerę dalej i już następną lokalizację.
[07:43.49 → 08:33.98] A: mówisz o tym, że pokazuje cię z Bogaczem różne strony, ale ja mam też wrażenie, że to jest rzecz o budowaniu mitu i o tym, że ten mit jednak jest zakotwiczony w jakiejś realnej rzeczywistości. I mam wrażenie, że to nie tylko chodzi o to tło w sensie ludzi, że to są ludzie z drugiego, trzeciego, czwartego szeregu, ale że też jakoś udało się wam dotrzeć do takiej prawdy o tym czasie, To są niuanse, właściwie nie zajmujecie się tym, ale gdzieś właśnie, nie wiem, ta scena z taksówkarzem, czy scena z kierowcem tego Żuczka, czy Nyski, która przyjeżdża po bohaterki, jakoś wydaje mi się, że to strasznie dużo mówi o tym czasie.
[08:34.60 → 10:28.02] B: O tym czasie, dla mnie też w dużej mierze była to nie tyle historia pani Grażynki i Solidarności, ile swego rodzaju portret Polaków, przepraszam, może powiem górnolotnie, ale w tym przekroju społecznym, który się pojawia, to też jest ta stylizacja na lata raz osiemdziesiąte, raz dziewięćdziesiąte, raz całkowicie współcześnie, że tak sobie pomyślałem, że to jest fajny pretekst, żeby pokazać takie trochę lustro i bez jakiegoś krytykowania specjalnego albo gloryfikowania i tutaj budowania pomników, Jak się tym ludziom ułożyło później, czym się zajmują, jak przechodzili przez różne etapy po transformacji, w trakcie transformacji, do którego momentu zmierzali, kto wyemigrował, kto został, jak się ich losy potoczyły. Jakiś rodzaj mentalności tych ludzi, tak jak ten taksówkarz, który mówi o gejach w taki sposób. To są historie w dużej mierze wyimprowizowane albo przez aktorów. albo też przeze mnie wymyślone, za zgodą autora, te współczesne, te wszystkie wstawki, na przykład ta historia z taksówkarzem, mi się przydarzyła autentycznie w taksówce dzień przed zdjęciami. I ja Rafałowi przyszedłem, Rutkowskiemu i mówię, słuchaj, po prostu taksówkarz, który mnie tam wziózł, gdzieś z tego mi opowiadał, w ogóle to wziózł dwóch gejów z tyłu i o piwku mu opowiadał, który mu przeczyścił tego. Ja mówię, powiedz to, bo to po prostu jest kapitalna ten... Ja nie mówię, nie chcę budować stereotypów, że każdy taksówkarz teraz taki jest, bo ojczym jest taksówkarzem i zupełnie nie ma takich, nie gada w ogóle ze swoimi pasażerami. Także jest różnie, ale oczywiście no jakiś tam, jakiś wspólny mianownik, jakąś średnią, Wyciągaliśmy.
[10:28.50 → 10:33.72] A: Rutkowski zagrał to zresztą fenomenalnie, po prostu jakby sam to mówił.
[10:34.32 → 11:36.23] B: Tak, ja tak pracowałem z aktorami i namawiałem ich, ponieważ tu jest też dużo znanych twarzy i ja się nie siliłem tutaj na dokument. Ja nie chciałem udawać dokumentu, żeby ludzi oszukać, bo gdybym tak chciał, to bym wziął amatorów albo aktorów kompletnie nierozpoznawalnych, że będziemy udawać dokument. Nie, tu się pojawia Anna Seniuk, tu się pojawia Władysław Kowalski, Sonia Bochosiewicz itd. Ludzie znani z telewizji, z kina, więc to nie był cel. Natomiast jeśli chodzi o ich granie, o ich sposób grania, to już mi bardzo zależało, szalenie zależało na tym, żeby oni byli super autentyczni, żeby byli niemal, żeby ta działkowiczka grana przez Dorotę Pomykałę była naprawdę, jakbyśmy tam zawędrowali na jakąś działkę z kamerą. Ja nie wiem, na ile to się udało, ale to był nasz kierunek myślenia i nasza praca. W tym, żeby spróbować, żeby oni byli tacy malutcy, zwyczajni, prości w tym mówieniu, ale też żeby byli postaciami.
[11:36.55 → 11:38.35] A: Znakomicie w tym pomagają kostiumy.
[11:38.91 → 12:30.03] B: Tak, tak. No to też Kasia Adamczyk właśnie, która robiła scenografię i kostiumy, to też bardzo dużo budowaliśmy tych scenografii, jak jakiś tam na przykład się pojawia w którymś momencie dyrektor banku w komisie takim z lat 80. To były rzeczy, które zbudowaliśmy, ale też dużo jest autentycznych miejsc, które tam, gdzie siedzi pan Drąg, Stanisław Brudny, ten starszy pan, który opowiada o tym przekręcie w zarządzie, to znaleźliśmy z tą skórą dzika czy Władysław Kowalski na tym kredensie. To były autentyczne wnętrza, gdzie myśmy szukali lokalizacji takich, gdzie jeszcze tak ludzie żyją i mają takie gadżety.
[12:31.61 → 12:47.35] A: A powiedz, jak wyglądał casting, bo obsadzi czterdzieści parę ról. Masz znakomitych aktorów. Może niektórzy są mniej znani, ale za to kultowi. Jak ich dobierałeś?
[12:48.51 → 14:40.45] B: Do tego nie zrobiłem castingu. Po prostu zrobiłem listę ludzi, z częścią z nich współpracowałem i robiłem przedstawienia w teatrze żywym na deskach różnych teatrów w Warszawie. Część znałem z ekranu czy z jakichś wydarzeń teatralnych. No i tak sobie usiadłem w którejś nocy i zrobiłem taką listę, przyniosłem ją do wytwórni i dałem panu producentowi, Pawłowi Mędorskiemu, który się puknął w głowę i powiedział mi, chyba oszalałeś, że ci wszyscy ludzie się zgodzą na to, żeby zagrać. Odmówiła mi jedna aktorka, do roli słynnej aktorki. Zagrała to w końcu Ania Seniuk. Miała grać to inna pani. Państwo możecie się domyśleć, kto. Bardzo słynna aktorka, która powiedziała, że jest twarzą Solidarności i że nie może w tak kontrowersyjnym temacie brać udziału. Ja to zrozumiałem, uszanowałem. Nie robię z tego problemu. To był wybór, natomiast ja też zapewniałem między innymi tą aktorkę, że ja absolutnie nie robię żadnych politycznych wycieczek tutaj, że to nie jest cel tego... tego przedstawienia. Nie chcę absolutnie tutaj obsmarować Solidarności i pokazać, jakie to tam były przekręty i nadużycia. Nie o to chodziło. Mam nadzieję, że tak nie wyszło, ale już po pierwszych spotkaniach z publicznością i pierwszych projekcjach wiele osób starszych, które to przeżyło, rozmawiało z nami właśnie na takich spotkaniach z publicznością i nikt się nie poczuł dotknięty. Nie usłyszałem, że obraziłem czyjeś uczucia, bądź może tak się zdarzyć, ale bardzo się starałem, żeby tak nie było, zapewniam.
[14:41.73 → 14:50.13] A: Rozmawiałeś z aktorami, co im się w tym tekście spodobało? Poza tym, że chcieli pracować z tobą.
[14:50.29 → 16:25.46] B: Podobne odczucia mieliśmy, to znaczy, że faktycznie ten To, że się nie pojawia, a też ta główna postać, było bardzo kuszące dla wszystkich, bo nikt czegoś takiego nie widział. Ale jak to cały czas mówimy? Często to są fragmenty, epizody, z których się to składa. To jest taki rodzaj mozaiki, który się lepi, więc oczywiście wszyscy aktorzy czytali cały tekst, ale gdzieś tam w środku sobie wyłapywali te swoje epizodziki. Przygotowywaliśmy to na próbach. To było pewnie dość kuszące dla nich. znaleźć się w tej grupie i być częścią tej historyjki, gdzieś w to wejść. Oczywiście nigdy nie ma się pewności, co wyjdzie. Natomiast myślę, że uwiodła ich po prostu ta historia i też takie szczere, prawdziwe mówienie o czymś. Bez kokietowania widza, bez jakiegoś takiego mizdrzenia się. Tak też im przyobiecałem i tak też od początku rozmawiałem z nimi, to na pewno nie będzie jakieś wielkie komercyjne wydarzenie i nie aspiruję w tym kierunku. Jest głód na taki teatr czy na takie formy. W tej dobie, w tych czasach, gdzie serial rządzi, kolejne talent showy i jurorowanie i tak dalej, że ci ludzie mogą Ja nie chcę używać słowa ambitnym czy nieambitnym, ale czymś na pewno nie mizżącym się do widza.
[16:25.70 → 16:35.00] A: Mają co tutaj grać w gruncie rzeczy. Mimo, że to są małe scenki, czasami kilkuminutowe czy kilkudziesięciosekundowe wręcz. no to jest coś do zagrania.
[16:35.44 → 17:59.32] B: Tak, śmieszne, że po tych spotkaniach z widownią każdy kogoś innego sobie tam upatruje i kogoś innego pamięta. Że ktoś mówi, że tu najbardziej go... Bardzo ciekawe na przykład dla mnie było, że mnóstwo osób po tych pierwszych spotkaniach utożsamia się z panią Aliną, czyli z Dorotą Pomykałą, z tą działkowiczką i z jej punktem widzenia, gdzie wydawało się, że taka Dziś to się tak bym powiedział hejterka Solidarności będzie teraz tutaj z tego punktu widzenia i z tego miejsca krytycznie odbierana. Otóż nie. Otóż okazało się, że wiele osób tak naprawdę ma takie zdanie szczerze i uczciwie mówi kiedyś było lepiej. Mi się kiedyś lepiej żyło. Ja sam mam w rodzinie taką zaprzyjaźnioną ciotkę, która mówi był uczciwie, że że wtedy, za tamtych lat było lepiej. I jest taka część społeczeństwa i ona ją reprezentuje. Ja zawsze mówiłem Dorocie, nie śmiejemy się z tej bohaterki. Próbujemy ją potraktować jak najpoważniej i jej punkt widzenia, jej poglądy. To nie jest ta druga mówi o niej, że to beton partyjny, ale potem na końcu z nią koresponduje. To one, te dwie przeciwniczki i antagonistki nagle tylko mają siebie nawzajem.
[17:59.98 → 18:04.06] A: Bo też one takie trzeźwo stąpające po ziemi właściwie.
[18:04.38 → 18:05.06] B: Jedna i druga.
[18:05.18 → 18:07.46] A: Myślę, że mogłyby się spokojnie dogadać.
[18:07.46 → 18:08.74] B: Ale ze skrajnymi poglądami.
[18:09.22 → 18:31.90] A: Realizm zwycięża. Ale też przychodzi mi do głowy jedna konotacja taka z górnej półki, mianowicie obywatel Kane. w którym ta różyczka nas ciągnie przez całą fabułę i właściwie tego bohatera też widzimy tylko, co prawda on jest na ekranie, ale widzimy go cały czas oczami innych.
[18:32.86 → 19:30.18] B: Tak, tak. Nie ukrywam, że jedna z takich moich inspiracji, ale też film, który na filmoznawstwie, jak wiesz dobrze, który jest absolutnie ikoną. Trzeba go znać na pamięć. Jak Biblia filmoznawcy. Więc ja też przeszedłem przez to. Ale jeszcze poza tym, że jest widziany i otrzyma innych, sama różyczka, której znaczenie trzeba odczytać, dla mnie taką różyczką była na przykład był monolog Małgosi Rożniatowskiej o galarecie i o tym, że ta kobieta, która tak mówi, że nie chce wrócić do Polski, tak jest przeciwna, nastawiona tutaj, nagle tu pęka w tym miejscu i widać, że ona bardzo tęskni i że tak naprawdę w tych W tym takim pozornie nieistotnym monologu okazuje się, że wychodzi cała jej wrażliwość i tęsknota za krajem, za ojczyzną.
[19:30.24 → 19:34.78] A: Zwłaszcza, że galareta niespecjalnie pasuje do tego wnętrza, w którym ona teraz siedzi.
[19:34.90 → 22:35.62] B: Jeszcze może powiem taką... Bardzo ciekawą zdaje mi się w kontekście tego historię, na ostatnim pokazie w Instytucie Teatralnym mieliśmy takie spotkanie z publicznością i był autor również. Było kilkoro aktorów, pani prowadząca, rozmawialiśmy i na koniec już tego spotkania autor nagle wstał i mówi, że chciałby przedstawić osobę, która jest przyczyną wszystkiego i okazało się, że przywiózł ze sobą panią Grażynkę, która siedziała na widowni i oglądała ten spektakl. Mam jej zdjęcie, ale obiecałem, że nikomu nie pokażę. Zresztą nie chcę. Niech to zostanie w sferze wyobraźni. Wydaje mi się, że to jest ciekawsze. Natomiast pani wzięła mikrofon, bardzo się spłakała i w ogóle była wzruszona i też gdzieś obejrzała faktycznie swoją historię. I to było bardzo ciekawe spotkanie, bo potem taka weryfikacja tego z jej ust, Później siedzieliśmy, rozmawialiśmy, zresztą to, co ona też na tym spotkaniu opowiadała, że w ogóle przestało mieć dla niej znaczenie, czy to się zgadza, czy się nie zgadza, że to nie było istotne, że nie ona była w tym istotna i w tej historii tutaj. I widziała tych swoich członków rodziny, czasem przyjaciół, znajomych, jakichś wrogów tam z tamtego okresu i mówi, że jej pamięć dziś, tak zatarła już te trzydzieści parę lat, które minęło od tych wydarzeń, tego, że zatarły jej się twarze też. I że to odtworzenie takie nagle dla niej, która to przeżyła, ona oczywiście pamiętała te wszystkie epizody tego, bo okazało się, że Szymon, który pisał ten tekst, Pisał go na podstawie wywiadów, na podstawie jakichś... nie wiem jak to powiedzieć. On dotarł gdzieś do sądów, dotarł do różnych jakichś zeznań, akt, takich rzeczy. I to była bardzo taka faktograficzna praca. Ale również spotkał się z panią Grażynką, która też Opowiadałem tę historię, ale spotkał się z bardzo wieloma ludźmi z tego spektaklu. Między innymi z panią Aliną, z panią Jadzią. Faktycznie z nią gdzieś na Skype rozmawiał i opowiadał. To są ich historie. Kończąc już wątek pani Grażyny, która mówi, że to było dla niej bardzo ciekawe, że w jej pamięci się zatarły te twarze, te wspomnienia. Teraz tutaj, że to zaczęło odżywać, mimo że, mówi, kompletnie inaczej czasami ci ludzie, bo wie, wyglądali, to nowej jakiejś jakości dla niej nabrała jej własna historia. To był dla mnie duży komplement.
[22:36.04 → 22:44.26] A: No właśnie chciałam cię zapytać, jak to jest? Do jakiego stopnia to jest literatura faktu, a do jakiego stopnia Bogacz wyobraźnię uruchomił?
[22:45.44 → 22:46.06] B: W końcu nie wiem.
[22:46.34 → 22:50.22] A: No tak, ale widać, że jednak zrobił solidną dokumentację z tego, co mówisz.
[22:50.24 → 23:56.85] B: Tak, tak. Szymon mi tak opowiadał, że to faktycznie była taka praca u źródeł. Gdzieś postarał się docierać właśnie do tych materiałów różnego rodzaju. Gdzieś wchodził po jakichś starych archiwach. Gdzieś wyciągał. Bo tam się pojawia na przykład ten epizod 80 milionów. na podstawie którego zresztą powstał film 80 milionów. Tutaj on się gdzieś pojawia w fragmencie i o tym, że ta pani Grażynka też jakiś tam swój udział miała donosząc o tym, uruchamiając tą historię. I to też było dla mnie bardzo ciekawe, że opowiedzenie tej historii zupełnie oddolnie. Widziałem ten film, znamy tę sprawę wyciągnięcia 89 milionów, które były gdzieś tam na parafii ukrywane i tak dalej. Tutaj też ten fragment gdzieś się przewija. Ciekawe spojrzenie też w taki sposób na to. To nie jest o tym historia, prawda? To też, żeby było jasne.
[23:57.69 → 24:06.91] A: Proszę państwa, jeśli chcą państwo się włączyć do dyskusji, to zapraszam. Czekamy na opinie, pytania. Czy ktoś ma ochotę?
[24:10.34 → 25:01.59] C: Ja mam taką moją refleksję, bo dla mnie rzeczywiście pani Alinka też jest taką bohaterką tego filmu i jeżeli mówimy o porównaniach z Obywatelem Kane, to ja właściwie oglądałem ten film, oglądając Obywatela Kane, to cały czas chciałem się dowiedzieć coś więcej o tym Obywatelu Kane, o tym bohaterze filmu, natomiast tutaj W połowie filmu właściwie ta pani Grażynka mi już zniknęła z oczu. Nie interesowało mnie, co się z nią będzie działo dalej, tylko zainteresowały mnie te postacie. Chciałem ich słuchać, oglądać, bo tak przykuły moją uwagę. Wydaje mi się, że to jest taki pierwszy obraz, który pokazuje taki autentyzm Solidarności. Po raz pierwszy coś takiego widziałem, także gratuluję bardzo pomysłu. I chciałem tylko zapytać się pana może, czy po tym filmie coś jakoś tam pan inaczej spojrzał na to wydarzenie, na Solidarność. Czym jest dla Pana to wydarzenie właśnie, Solidarność?
[25:02.15 → 26:29.58] B: Ja w ogóle mam takie wrażenie, że trochę się w Polsce za dosłownie mówi o historii. Ja przepraszam, że tak z grubej rury, ale przychodzi taki czas, myślę, w sztuce, gdzie trzeba się spróbować zacząć posługiwać, tutaj akurat to nie do końca jest realizowane, ale czy metaforą, czy aluzją czy jakimś skrótem. Jest taki film hiszpański, który ja bardzo lubię, nazywa się Labirynt Fauna, który opowiada o bardzo trudnym okresie z historii Hiszpanii, o powstaniu generała Franco i całej mnóstwie ofiar wśród ludności cywilnej, która się przy tej okazji zdarzyła. I to jest historia opowiedziana o czym ma dziecka w takim świecie fantazy. bardzo poważnie też potraktowana i nikt tam nie spłyca tej historii Bręborze, natomiast mam wrażenie, że w Polsce nikt nie ma odwagi jeszcze w taki sposób opowiedzieć np. o Powstaniu Warszawskim. Żeby spróbować już, kiedy przyjdzie pokolenie, które się oderwie od tego, żeby robić miasto 44 przy całym szacunku, które jest kolejnym takim dosłownym filmem o strzelaniu, śmierci, zabijaniu.
[26:30.04 → 26:36.80] A: A nie sądzisz Adam, że to się pojawia w literaturze, że te wszystkie historie o żydowskich zombie wychodzących z kanałów. Tak, tak, masz rację.
[26:37.06 → 26:41.24] B: Zaczęło się również pojawiać w teatrze, takim żywym teatrze.
[26:41.46 → 26:44.40] A: No bo w teatrze łatwiej, bo to jednak mniejsza machina produkcyjna.
[26:44.62 → 29:10.80] B: Ale na świecie w kinie takie rzeczy również się pojawiają i w taki sposób też się opowiada o historii. w sposób, który często, czasem może pójść w stronę jak labirynt fauna baśni, a innym razem jakiegoś innego gatunku, jakiejś innej opowieści. I tak sobie też trochę o tym pomyślałem. Tutaj przecież to jest stricte nierealistyczne. Tu się pojawiają bohaterowie dwóch dziadków, którzy są nawiązaniem do Muppet Show. Są trupy. Tak. Są postać, która mówi, że już nie żyje. Czy babcia, która jest jak z Amelii, przekoloryzowana kompletnie gdzieś. Za chwilę jest w ogóle to pomieszanie wieków, które zastosowałem, czyli tego, że na przykład Ela Romanowska gra matkę nagle. Ja w którymś momencie uznałem, że młodsze, a w ogóle ludzie, których na świecie nie było w 1985 roku, grają tutaj i opowiadają o historii jako uczestnicy. I ja długo przekonywałem też producentów do tego i mówiłem, że to jest sposób na opowiedzenie tej historii, na to, żeby się do tego zdystansować, że to nie o to chodzi, że ja teraz będę realnie opowiadał o tym tymi ludźmi, żeby się wiek zgadzał. Nie, to są czasem starsi, czasem młodsi ludzie. Czasem są właśnie jakieś takie odjazdy kompletne, jak dziadkowie czy babcia w tym. Po to, żeby się oderwać od tej historii, ale nie znaczy, że ją strywializować, tylko troszeczkę powiedzieć, okej, dla mnie to już jest czasami śmieszne. Czasami to opowiadanie, ta martyrologia, że to trochę... Tacy dziadkowie też siedzą i tak opowiadają, jak to stali przed zakładem na tle ołtarza i tak wspominają i im tutaj dupa świeciła do ołtarza, oni tak bohatersko stali. Za dużo takich rzeczy nie zrobiłem, ale parę takich chciałem wpuścić oddechów. które mają mnie zdystansować i mają pokazać, że to nie jest tak, że ja tutaj mam jakąś taką super serio wypowiedź, że poza tym, że to jest wypowiedź historyczna i tak dalej, jest również jakąś wypowiedzią, mam nadzieję, tak jak chciałem, artystyczną po prostu.
[29:11.43 → 29:21.99] A: I ja bym chciała zaraz do tego wrócić, ale mam wrażenie, że nie odpowiedziałeś na pana pytanie. Co dla Ciebie znaczy Solidarność? Co dla Ciebie wtedy pięciolatka, dzisiaj dorosłego?
[29:21.99 → 31:42.04] B: Mam dwa wspomnienia, słownie. Przy okazji pracy sobie je odtworzyłem. Jedno moje wspomnienie dotyczy mojego wujka, z którym mieszkaliśmy wtedy wszyscy razem, u babci i dziadka, dwie rodziny. W sumie tam nas mieszkało dziewięć osób w dwupokojowym, trzydziestodziewięciometrowym mieszkaniu. Kiedyś przyszło ZOMO właśnie przy okazji stanu wojennego, a wujek był działającym na uniwersytecie i miał jakiś szarakiem absolutnym, ale miał takie petardy na balkonie pochowane, babcia gdzieś tam poukrywana. Oni go tam zwinęli. Ja pamiętam rzeczywiście, jak oni go z tyłu tam skuwali i te petardy znaleźli na balkonie i tam mówili, oj to teraz tam posiedzisz. Jako ten chłopiec tą jedną rzecz pamiętam, a drugą rzecz, ponieważ moja mama dla przeciwwagi pracowała w Wojsku Polskim. I była mundurową. Na lotnisku pracowała jako planszeciska. Przy tej okazji wybuchu Solidarności, wybuchu stanu wojennego, ona miała swego rodzaju cynk. Co wolno, co nie można. Nie mówiąc o tym, że myśmy mieli całkiem nieźle. przyznaję się bez bicia, wszystkie tam wyjazdy do tych ośrodków wojskowych, na kolonię i tak dalej. Ale przy okazji tego cynku pamiętam właśnie, jak mama przyszła, to zresztą tutaj też jest poruszone, to jest ode mnie, wstawka, przyszła i powiedziała, że w domu, że będzie wojna. Ja tak pamiętam, nie że stan wojenny, tylko słuchajcie, za kilka dni będzie wojna, że dostali taką informację tam, czy w jednostce, czy w tym. I odpowiedziała to całej rodzinie i przez te 3-4 dni mówiło o tym. I to jest tyle, co ja pamiętam faktycznie. Natomiast jaki jest mój stosunek i był. Ja myślę, że tak jak ta sztuka, mam ogromny szacunek do Solidarności, do tych działaczy. Interesując się tym, nawet przy okazji tego projektu, dotarłem również do tego, że nie wszyscy byli tacy kryształowi w obrębie tego...
[31:46.86 → 31:49.41] A: że mit mitem, a rzeczywistość rzeczywistością.
[31:49.54 → 34:57.19] B: Tak, i na przykład ze Sławką Łodzińską, która tutaj grała tą panią na początku, która mi opowiadała, która była taką działaczką bardzo aktywną w Solidarności, czy Andrzej Makowiecki, już w świętej pamięci tutaj aktor, który grał Pralickiego pana, ten w szlafroku pan, opowiadali mi przy tej okazji mnóstwo rzeczy. Mówią, ten tekst jest świetny przez to, że oni mi swoje historie opowiadali. Ja nie będę tu powtarzał, zanudzał o tego rodzaju przekraczach, o pijaństwie, o takiej grupie wzajemnej adoracji, która była. Oni opowiadali to z punktu widzenia aktorów, z punktu widzenia z patifu i tego, także donosicieli. Mówią, nie, nie było tak, znaczy nie budujmy wśród młodzieży takiego mitu, że wszystko było absolutnie cudowne i że wszyscy byli idealistami i bohaterami. Ja mam też takie poczucie, co pokazałem w bohaterce, którą gra Marzena Trybała, że to jest trochę taki punkt widzenia człowieka w moim wieku i młodszych szczególnie. Czy ileż można słuchać o tych bohaterach Solidarności, którzy znowu mówią, pojawiają się na ekranie telewizji i mówią, bo ja tam tutaj siedziałem i coś. A teraz robię jakiś kapitał polityczny na tym, przez lata, 30 lat i cały czas się do tego odwołuję, cały czas. No to jest w polityce, przyznacie państwo, naszej, no powszechnej, na każdym kroku. Ciągle wracamy do tego, ciągle się do tego odwołujemy. licytujemy się, ci politycy się licują, kto dłużej siedział, kto nie siedział, kto tam tak naprawdę więcej zrobił, kto nie. Jedne pomniki się zwala, jak dochodzi nowa władza, no cała ta historia, którą mieliśmy z prezydentem Wałęsą była też bardzo znacząca dla mnie przy tej okazji. To jakby cały czas jest granie tym tematem na potrzeby dzisiejszych walk politycznych. I mówiąc szczerze, młodych ludzi, młodszych też ode mnie, z którymi rozmawiałem, albo im się to nie podoba, albo ich to nudzi. I mają to gdzieś. Nie chcą już tego słuchać. Jak widzą kolejnego bohatera Solidarności, który się powołuje na to, to mówią, matko święta, ileż można, nie chce mi się tego oglądać. Mówię uczciwie, że ja też mam dość krytyczny stosunek do takiego odcinania kuponów i do takiego powoływania się ciągle na tą historię. Ja nie mówię, że o historii nie należy pamiętać, wręcz przeciwnie. To jest też mój wyraz, ten teatr telewizji, że należy pamiętać. Ale jednak takie granie nią wydaje mi się niesmaczne i też pomniejsza to, co kiedyś było ważne. Niewątpliwie było ważne i kluczowe, dlatego tutaj możemy siedzieć i rozmawiać też o tym, prawda, otwarcie. Mój banały, wiem, przepraszam, ale... Zapraszamy do dyskusji.
[35:01.09 → 35:24.93] A: Proszę bardzo. Nie, nie, mikrofon, poprosimy o mikrofon, bo w streamingu nie będzie słychać. To było super. po prostu bez patosu, bez zadęcia takiego typowa polskiego. Czesi potrafią właśnie pokazywać tego typu historie i to jest takie właśnie trochę takie... Pokazał pan to, co Czesi potrafią, a my niestety nie potrafimy.
[35:25.13 → 35:30.23] B: Nie pierwsze panie komu. Bardzo dużo osób się powołuje na ten czeski styl.
[35:30.23 → 35:39.07] A: Tak, było to taki duży dystans i poczucie humoru, jednocześnie celne Opis celny, no cudowny, naprawdę świetny. Bardzo gratuluję.
[35:39.17 → 35:40.49] B: Bardzo mi się podobało. Dziękuję ślicznie.
[35:41.62 → 36:09.06] A: to ja się tutaj wtrącę, bo muzyka fantastycznie tutaj została użyta właśnie w takiej funkcji i montażowej i podkreślającej groteskowość niektórych wypowiedzi, ale też muzyka nie w sensie dźwięków tam fortepianu, ale też montażu samego, bo ty grasz tam takimi nawracającymi, ułamkowymi scenami, które powtarzają się Myślę, że bardzo
[36:09.06 → 38:35.11] B: Cię to ucieszy, jak Ci powiem, jak to było robione, bo to nawiązuje do przedwojennej tradycji kina, czego się już nie robi w ogóle. Natomiast tą muzykę, Michał Lamża, który jest autorem tej muzyki, razem ze mną robił, kiedy już cały materiał był zmontowany i my puszczaliśmy na ekranie, a on na żywo grał do tego. I my nagrywaliśmy kolejne fragmenty pod to, czyli słuchał aktorów i np. dawał jakiś akcent muzyczny, jakiś dźwięk. On sobie wcześniej skomponował ileś utworów. Natomiast później myśmy je rozbijali i on dogrywał do ekranu, patrzył na ekran i grał jakieś fragmenty, które miałyby z jednej strony być... Dla mnie ważne było to, żeby ta muzyka nie była wyłącznie ilustracją, a właściwie jak najmniej ilustracją. a żeby była komentarzem, żeby była częścią tych monologów, tych dialogów, które prowadzą z tym dokumentalistą, którego ja tam się tyłem parę razy pojawiłem, bohaterowie, że ta muzyka taką rolę miała dla mnie tutaj pełnić. I też miała dystansować nas do tej historii. Ona jest dość ironiczna tak naprawdę. Na przykład w tym epizodzie słynnej aktorki pojawia się w ogóle taki rodzaj marszu, który jest grany, skomponowany na te potrzeby, który ma też puścić oko w kierunku widza, że to jednak gdzieś my Nie do końca poważnie mówimy o tym. Ja wiem, bo ja też zrobiłem taki wywiad, dowiedziałem się, że faktycznie byli tacy aktorzy, bardzo znani, którzy jeździli i robili takie hałtury, z przeproszeniem, i zbijali na tym, naprawdę niezłe garze dostawali na tym, że grali gdzieś właśnie na 11 listopada i to było patetyczne, nieznośne i w tamtym momencie wcale niepotrzebne, bo ja nie mówię o takich wielkich koncertach, ale spotkałem się i słyszałem rzeczywiście o tym, że byli tam takie ikony. Ja nie będę z nazwiska wymieniał tych aktorów, bo wielu z nich żyje cały czas i gra nie ma potrzeby. Natomiast też pomyśleliśmy, że na przykład... Przy
[38:35.11 → 38:37.31] A: rewolucji też się można nieźle podkarmić.
[38:37.49 → 39:34.30] B: Tak, tak. Zresztą, no co się dzieje dzisiaj? Artyści, którzy się angażują politycznie i propagandowo, To jest zawsze niebezpieczne. Niebezpieczne, że z czasem stanie się śmieszne. I właściwie niewiele znam takich we współczesnej historii epizodów, gdzie aktor czy twórca zaangażowany w jakąś partię i w jej działalność. Że to się broniło. Wiecie państwo, to zawsze jest... Myślę, że artyści muszą być niezależni i powinni być niezależni i jednak nie angażować się w ten... Tak... Słucham? Tak, co nie znaczy, że nie mają prawa mówić o polityce jak najbardziej. Myślę, że powinni wręcz. Powinni się odnosić do tego, co się dzieje.
[39:34.60 → 39:40.42] A: No tak, ale na zasadzie kontry, a nie po klasku. Od klaskania to politycy mają kogo innego.
[39:40.74 → 40:14.91] B: Ja nie mam pojęcia, jakim filmem będzie Smoleński. Życzę mu jak najlepiej, póki co go nie widział. Mam pewnego rodzaju obawy po trailerze. Co do tego... Słucham? Być może część ludzi ma taką potrzebę, żeby tę historię zobaczyć. Nie wiem, tylko obawiam się tego, czy to będzie artystyczna wypowiedź, czy to jest wypowiedź jednak, czy to będzie... Nie wiemy tego, to jak dybam, mówię,
[40:14.99 → 40:41.51] A: widziałem... To brzmi strasznie, zapotrzebowanie społeczne, prawda? Bo część społeczeństwa i nieszczęście polega na tym, że też nie traktowana poważnie. gdzieś tam pewnie czeka na taki film. Ja myślę, że to są autentyczne przeżycia i potrzeby, tylko pytanie, czy artysta jest w stanie udźwignąć takie na swoich barkach właśnie takie zapotrzebowanie.
[40:41.51 → 40:45.71] B: Tak, ale część społeczeństwa, wiesz Magdo, czeka również na pomniki kolejne.
[40:46.53 → 40:51.19] A: No tak, i pytanie, czy jest sens je stawiać, to prawda.
[40:51.59 → 41:08.03] B: Także ja myślę, że sztuka ma swoje cele. Powinna być przede wszystkim sztuką. Tak czy inaczej, nawet jeśli jest to stricte historyczne wydarzenie, to musi to nieść w ten wymiar artyzmu w sobie.
[41:08.09 → 41:16.74] A: Znaczy no wiemy, co Pan Bóg powiedział, powiedział styce, no maluj mnie dobrze, a nie na kolanach i już nic więcej chyba w tej sprawie nie da się dopowiedzieć.
[41:17.47 → 42:06.59] B: A teraz w związku z tym nie jestem wcale przekonany, czy ten teatr telewizji, który Państwo obejrzeli kiedykolwiek teraz pójdzie w telewizji. Słucham? No na razie nie jest łatwo, ponieważ jak robiliśmy we wrześniu, to było już zamówienie na to z pierwszego programu telewizji, które zostało anulowane po zmianie. I teraz tak naprawdę Ta sytuacja jest dość wątpliwa. Ja się bardzo cieszę, jeżeli faktycznie będę miał pierwszego pułkownika i że to będzie krążyło w takim drugim obiegu. Nie mam nic przeciwko temu.
[42:07.10 → 42:18.98] A: Zwłaszcza, że jakość nośników jest teraz o wiele lepsza i nie będzie tak jak z przesłuchaniem Bugajskiego, które oglądaliśmy na VHS-ach, także nic tam nie było już widać, bo to była dziesiąta kopia.
[42:20.00 → 42:28.12] B: Mam poważne obawy, czy to kiedykolwiek, czy w najbliższych latach to się w telewizji pojawi.
[42:29.10 → 42:31.62] A: No ale są jeszcze inne telewizje, więc...
[42:31.62 → 42:45.61] B: Tak, tylko tu jest problem z reklamami. Ponieważ ja postawiłem pewnego rodzaju veto, że nie wyobrażam sobie tego akurat materiału przerywać reklamami. To znaczy widz, który ogląda 20 minut, a potem 20 minut reklamy...
[42:45.61 → 42:48.61] A: No czyli HBO zostaje i Kanał Plus,
[42:48.82 → 43:03.98] B: czy telewizję typu premium. I wiem, że takie rozmowy są prowadzone, natomiast tutaj mamy pewnego rodzaju problem z tym, ponieważ mówię tutaj, akurat w tym wypadku, wrócenie do tej historii po 20 minutach reklamy, reklamy będzie bardzo trudna.
[43:04.32 → 43:06.30] A: To zbrodnia by była.
[43:06.76 → 43:12.38] B: Także po rozmowach z Maciejem Wojtyszko i Niederhausem, żeśmy doszli do tego.
[43:13.68 → 43:27.72] A: Wracając jeszcze do kształtu artystycznego tego przedsięwzięcia, czy od razu miałeś taką koncepcję, żeby to była nieruchoma kamera w zasadzie statyczne ujęcia, symetryczne dosyć.
[43:27.72 → 45:33.96] B: Tak, tu jesteśmy z Jankiem Sewerynem, który jest autorem zdjęć, podczas przygotowania. Ja przyszedłem do Janka i mówię, Janek, to ma być Kubrick. Przepraszam za taką górnolotność tego, ale jakby w myśleniu o tym, o tej centralizacji kadru, o tej nieruchomej kamerze, która rzadko, czasem się tylko przybliża i zbliża. Na początku Janek mówi, Ale jejku, to odbierasz mi jeszcze możliwość... jazd kamery, jeszcze tego przy tej statycznej historii, jeszcze to, to już w ogóle, ale postarajmy się, żeby te kadry były fajnie skomponowane, tak o tym myśleliśmy, żeby one były dość, żeby było dużo symetrii w tym, dużo takiego, że te tło jest ważne i żeby to były pocztówki, czy też zdjęcia jak to woli, żeby tak trochę się pamiętało, na tym mi zależało potem ten obraz, jak taki album ze zdjęciami różnych postaci i miałem wrażenie, że te ruchy kamerą mogą więcej rozpraszać, niż dawać jakości. A poza tym, wiecie Państwo, teraz jest tak, że jest takie duże napięcie na dzianie się. Dzianie się, dzianie. Jak już coś jest nudne, to nie daj Boże, żeby nie było nudne. Wszyscy tego boją. Ja przy tym projekcie nie mogłem mieć... Musiałem pójść na całość w tym. Nie mogłem półśrodków stosować, że tutaj będę robił jakieś jazdy kamerą, tutaj będę z dołu filmował, tutaj, nie wiem, dogmą trzęsącą ręką czy coś. Nie, to znaczy ja postawiłem też na to, żeby to było w miarę ładne do oglądania, mimo tego, że to jest dość chropowate w tej scenografii, tu nie ma jakichś superładnych kadrów, może poza Małgosią Rożniatorską i falującą firanką za nią. z cieniami, to była jedna myśl, która mi przyświecała temu, żeby zrobić te pocztówki, te takie zwyczajne kadry, a druga mi uciekła.
[45:34.89 → 45:42.39] A: A nie chodziło o taką dokumentalność? Właśnie o to, że to miały być takie gadające głowy, żeby jakiś taki walor autentyzmu do tego... Tak, i też bardzo
[45:42.39 → 46:03.51] B: dużo naoglądałem się takich, tego typu na TVP Historia, przez dwa miesiące tłukłem, to już non-stop u mnie leciało i przyglądałem się tym. Miałem takie odwołanie choćby w tym Sugar Manie, który jest właściwie też taką opowieścią, nie wiem czy państwo pamiętacie taki film o Oscar za dokument parę lat temu.
[46:03.51 → 46:09.02] A: Oscar za dokument i milion nagród. Pokazywaliśmy go tutaj chyba też zresztą o ile pamiętam.
[46:09.12 → 46:44.87] B: Z tego co wiem, tam się duża część środowiska dokumentalistów dość oburzyła na to, że za dokument ten, że to oni wszyscy mówili, jaki to dokument, to nie jest żaden dokument, to jest wszystko, to jest scenariusz, to jest, że dokument jednak ma pewne, kieruje się pewnymi zasadami, które należy, jest jakąś, jakimś dekalogiem dokumentalistów, tego nie można, to można, nie można ingerować. Już na przykład Bożencka była często krytykowana, że ingeruje Ale to się też zmieniło, już w tej chwili to wyewoluowało.
[46:46.65 → 46:48.97] A: Tak, za Karabasza było inaczej.
[46:49.23 → 49:45.46] B: Bożencka to jest druga połowa lat 90., początek 2000 i wtedy środowisko, Grzmiało, że jej ingerencja na przykład tego, że słynna sprawa, że ona dawała swoim bohaterom wino i upijała ich i potem ich nagrywała, mimo że oni oczywiście tam grali siebie, ale że ona inspirowała te wydarzenia już było źle postrzegane. W Sugar Manie też pisanie tekstów tym bohaterom też było jakąś Na pewno chciałem, żeby to też było taki rodzaj, odwoływałem się do tych klasycznych takich ujęć siedzi postać, widać za nią kawałek mebla, kawałek tej rzeczywistości. Dla mnie bardzo ważna była ta scenografia tutaj. Mimo, że na biedno, mówmy się, że budżet był dość marny, to istotne było, żeby pokazać jak siedzi dziewczyna, pełnomocniczka na tle toreb ruskich, na takim bazarku, co ja potem demistyfikuję, bo ja odjeżdżam kamerą i pokazuję, że to jest jakiś element scenograficzny, ale to jest rzeczywistość w początku lat dziewięćdziesiątych. Te stragany ze wszystkim. Tam leżą na tym straganie, nie wiem czy Państwo zauważyli, kasety wideo, buty, staniki, gazety jakieś zagraniczne i wszystko. I to jest coś, co ja pamiętam na przykład. Ja tutaj nie miałem w ogóle od autora żadnych, on nic jakby nie napisał. To wszystko jest moje pomysły. Nie było nawet kim są. Jak dyrektor Adam S, czyli Czarek Studnia, który siedzi w jakiejś szopie, skręca papierosa, to ja go równie dobrze mogłem zrobić dyrektorem banku teraz. Wszystkie te pomysły na tych bohaterów, to są moje pomysły. Moimi pomysłami takimi, ja sobie wyobrażałem, że najpierw miałem taką myśl, że wszyscy ci, którzy kiedyś byli na wysokich stanowiskach, teraz ich zdegraduje. Ale potem się z tego wycofałem, bo myślałem, że to jest za proste. I pomyślałem, jakby szukałem takiego przekroju, dobra, okej, ktoś jest... Jedna polityczna osoba w postaci Marzeny Trybałów, bo Szymon mówi, ale naprawdę z niej chcesz zrobić kandydatkę na ten? Ja mówię, tak, no to ona mi do tego pasuje gdzieś. Ktoś inny jest takim zwykłym emerytem, który siedzi, opowiada w domu tą historię, potem ktoś inny jest cały czas taksówkarzem i jakby został. Taksówkarze są wieczni, oni jak już wykonują zawód. Także ja im wymyśliłem te zawody, wymyśliłem im te... Role społeczne, które pełnią i gdzieś tam starałem się być w tym w miarę sprawiedliwy, żeby z każdej grupy jakiegoś reprezentanta wyłowić.
[49:46.86 → 50:08.69] A: Udało się fantastycznie moim zdaniem. Ale o coś jeszcze chciałam zapytać, co do tych formalnych rzeczy. A właśnie, powiedziałeś, że było pięćdziesiąt parę osób. Powiedz, czy oryginalny tekst Szymona Bogacza miał taką strukturę, czy Ty montowałeś na nowo te postaci?
[50:08.69 → 51:02.46] B: Nie, nie, ja to dużo bardziej zagęściłem, ponieważ statyczne kadry, nieruszanie kamery, nie mieszanie różnych konwencji właśnie stylu filmowania, to jedno, ale ja postawiłem tutaj bardzo na montaż. Znaczy od razu powiedziałem, Szymonowi, że ja myślę, że żeby to było też ciekawe dla ludzi, których na przykład historia Solidarności niewiele obchodzi, to trzeba taką formułę, no teledysku to za dużo powiedziane, bo oczywiście to nie jest taki teledysk, jak się montuje, ale jednak Ja bardzo to zagęściłem, to były raczej takie długie wypowiedzi, długie monologi i potem następny monolog. I potem jakiś monolog, który wracał w tym, ale wiele postaci się tylko raz tam pojawiało. Jak siostra na przykład, która tutaj na ekranie jest. Chyba kilkadziesiąt ujęć z nią jest.
[51:02.46 → 51:03.66] A: No tak, jest ważną postacią.
[51:03.68 → 52:46.06] B: I wraca. A tam była również ważną postacią, ale w jednym długim monologu w tekście. Ja to rozbijałem, rozbijałem, żeby jak najczęściej czasem wracać do postaci, które od godziny nie były na ekranie, wprowadzać kolejne, nowe postaci. To też było dla mnie ważne. Ja mówiłem producentom w tym, że cały czas, bo oni mówią, zrób to na 20 osób. czy na 18, a ja mówię nie, to wytrzyma tylko wtedy, jeżeli ludzie będą ciekawi, widzowie będą ciekawi, kto jeszcze, że się pojawia kolejna postać i kolejna postać, oczywiście kolejny aktor, to jest ciekawie zobaczyć kogoś znanego w kolejne odsłonie, to jest jasne, ale też kolejna postać swobodnie mógłbym wyciąć parę postaci. Nie wiem, cygankę, strażniczkę, prawda? To nie są jakieś kluczowe postaci dla tej historii, ale upierałem się przy tym, że ta wielość tych bohaterów przy tej statycznej formie, to jest ta atrakcyjność. Czyli montaż, muzyka, jakieś wkładanie jej w jakieś konteksty dziwne, jak na przykład jest taka postać nawróconej Edyty, którą Ola Justa gra. I to jest w ogóle jakiś odjazd, Rozmyłem część ekranu, puściłem tam dzwoneczki w tle. To nie jest przecież normalny ten adres. Mnie wszyscy tam, pamiętam, namawiali, że to niepotrzebna postać. Ważne już, że się o niej mówi, o tym obrusie. Ja się uparłem jeszcze na tą, przepchnąłem jeszcze kolejną. Mi tu, powiem Państwu, ze trzech postaci brakuje z tego scenariusza. Takich, które jeszcze byłyby kolorem tutaj takim właśnie.
[52:46.93 → 52:51.37] A: Ale nie było tak, że nagrałeś te postaci i one wypadły od montażu?
[52:51.53 → 53:07.68] B: Nie, wszystkich, których nagrałem, wszyscy weszli. Ale na przykład takie sekretarki się pojawiają na ułamek sekundy, się tam przewijają. Studentki Akademii Teatralnej to aktorki jak najbardziej, Akurat robiłem dyplom, więc szybko je ściągnąłem.
[53:08.01 → 53:10.45] A: Taki trochę cytat Skoterskiego bym powiedziała.
[53:10.84 → 53:55.47] B: Tak, tak. Chociaż różne mam bardzo porównania. To jest cytat Skoterskiego, że się uśmiali, że to takie właśnie, które mówią, mówisz o dniu świata, w pociągu o tych gadających. Jak najbardziej, żeśmy o tym rozmawiali. Dużo osób na przykład w ogóle to odebrało, widzów, w takim poziomie, że taki trochę współczesny Bareja, to bardzo miły dla mnie komplement, bo ja wychowałem się w tych filmach i bardzo lubię, przyznam, to są gdzieś dla mnie jakieś ważne wypowiedzi. I nie traktuję tego jako taką historię PRL-u jeden do jednego. Prawda? Wiadomo, że on przesadzał, że gdzieś to wszystko, że te krzywe zwierciadło stawiał.
[53:55.65 → 53:56.27] A: Kondensował.
[53:56.39 → 54:23.88] B: Tak jest. I nie należy uczyć się historii z filmów Barei tak dosłownie, ale jeśli chodzi o taką obyczajowość i nastrój, tam jest mnóstwo kapitalnych obserwacji. Więc jak ktoś powiedział mi, parę osób, że to taki współczesny Barei o latach 90. i 2000., to bardzo miły komplement.
[54:24.96 → 55:06.26] A: Proszę Państwa. Zapraszamy do dyskusji. Ja chciałam spytać o jedną rzecz, bo tak się zastanawiam, czy wrócę do pani Grażynki, czy dobrze ją odebrałam, bo ona jest w tym środowisku, ale ona jednak ma swoje trochę inne myślenie w pewnych sytuacjach. Niby działa z nimi, ale Jednak jest wokół, czy na przykład takim przykładem jest to, że ona się, będąc w więzieniu, nie chce zawierać. Jak to tak naprawdę odebrać?
[55:06.30 → 56:37.86] B: Mogę powiedzieć to, co też usłyszałem od rzeczonej pani Grażynki. To znaczy to, co wyczytałem w tym tekście, to faktycznie ona potwierdziła tylko, To była taka dziewczyna, ona miała faktycznie 25 czy 4 lata w 80 roku, kiedy się cała historia zaczyna, że ona miała ogromny zapał. Ten ojciec zakowiec itd. i chciała bardzo coś zrobić. I ona weszła w tą Solidarność z pełnym zaangażowaniem i z pełnymi nadziejami. I te 3 lata przełomowe sprawiły, że Ona doznała całego mnóstwa rozczarowań, mówiąc brutalnie, tego, co tam zaobserwowała, z czym się zetknęła. I ona się w tym 83 roku wycofała całkowicie. Zdecydowała, tak jak jest na końcu, to jest nie bez kazery na końcu właśnie, że tam próbuje ją biskup wciągnąć jeszcze w jakąś aktywność. I ona mówi, ja już się nie chcę nigdzie zapisywać. Jakby przeszłam przez to, I tak naprawdę, ona tak opowiadała o tym jako pewnym paśmie rozczarowań, tą swoją działalność w Solidarności. Że jako naiwna, taka 25-latka, zaraz po studiach, wydawało jej się, jak wielu pewnie, że będzie zmieniać rzeczywistość, że tu wszyscy
[56:37.86 → 56:39.50] A: są... Że naprawią świat.
[56:39.62 → 57:04.71] B: Tak, i że wszyscy są czyści w tym kładzie. Ja myślę, że wiele było takich osób, które gdzieś na tym poziomie podstawowym zobaczyło, że to wcale nie jest takie. Dlatego też nie należy dziś o tym mówić, nie należy wybielać tej historii, ale też z drugiej strony Nie szykanować, prawda?
[57:05.29 → 57:27.79] A: Bo każda idealizacja wiąże się z dewaluacją i jesteśmy w takim schizofrenicznym, czarno-białym świecie, a tymczasem też rzeczywistość polega na tym, że jest szara, że są w niej różne barwy i ludzie są tacy i tacy i wszyscy tacy jesteśmy. I teraz jeśli chcemy coś zmienić, to musimy mieć tę świadomość, bo inaczej nie pojedziemy daleko.
[57:27.87 → 58:09.95] B: Mało tego, że ludzie są i tacy i tacy, to często, a właściwie pokusił mi się, że prawie zawsze w ramach jednego człowieka jest wiele kolegów. To nie jest tak, że ktoś jednoznacznie był skurczybykiem. Nie, on też miał jakieś swoje racje i na różnym etapie był. Tu jest ta historia Wałęsy, która jest dla mnie bardzo wzruszająca z tej perspektywy, ponieważ tak myślę o tym, ludzie naprawdę To, że w którymś momencie zostali złamani, a potem działali, to jest bardzo ludzkie. Tak jest. Tak mi się wydaje.
[58:10.91 → 58:25.47] A: Ale tutaj jest świetna postać pani Jadzi, która właściwie jest taką fajną osobą, ale jednak doniosła na niewinną panią Grażynkę. I właściwie nie wiemy dlaczego i ona sama nie wie dlaczego.
[58:25.61 → 59:21.88] B: I że tam jakąś hipotezę przedstawia, że może dlatego, że ona była na zewnątrz. To było takie pęknięcie w tej postaci, które też było dla mnie istotne, że ta idealistka, która działała, która była taką bardzo formalistką, dbała o te pieniądze i walczyła, nagle coś pęka. I potem się do tego przyznaje, Grażynka jej wybacza. Mówi, kamień spadł mi z serca, nie mam pretensji. I to jest też bardzo charakterystyczne, Tak myślę, że na przestrzeni wielu lat ludzie robią bardzo różne rzeczy i popełniają też błędy. To nie znaczy, że te rzeczy dobre, które zrobiły, nagle przestają mieć znaczenie. Tak też tutaj to bardzo słusznie zauważyłaś. Więc rozmawialiśmy właśnie nawet w kontekście pana prezydenta Wałęsy. Była taka rozmowa.
[59:25.34 → 59:28.86] A: Proszę bardzo. Tutaj z przodu mamy pytanie.
[59:35.24 → 59:53.58] D: Ja chciałem zapytać, bo mówił Pan, że zrobił Pan sobie listę aktorów, z którymi chciałby współpracować, ale jeszcze chciałem dopytać, jak wyglądały konkretne decyzje obsadowe? Czy to już w momencie robienia tej listy aktorów były konkretne postacie przypisane do konkretnych osób?
[59:53.78 → 01:01:04.29] B: Czy to gdzieś jakoś... Tak, tak, dokładnie. Pracując nad scenariuszem, to sobie tak tłumam, na przykład, nie wiem, siostrę. I pomyślałem, w jakim kierunku, że to jest silna kobieta, dość prosta, taka konkretna, prosta, silna, ale wrażliwa kobieta. Myślałem Sonia Bohosiewicz nagle, że ona wszystkie te cechy tej bohaterki ma, co nie znaczy, że wszyscy są tak super po warunkach tutaj, ale Rafał Rutkowski taksówkarz, Rafał, który jest takim na co dzień anegdociarzem i jest takim przebojowym człowiekiem i faktycznie tutaj mnóstwo dygresji ma w tym. Pomyślałem, że te cechy tego taksówkarza i tej powieści gdzieś on w sobie reprezentuje. Ja musiałem dość blisko szukać tych bohaterów, po to właśnie, żeby ten autentyzm dokumentalny... Czasem jest fajnie obsadzić kogoś na kontrze i to w żywym teatrze robię, jak się ma trzy miesiące prób. i można z aktorem dochodzić do jakichś innych...
[01:01:04.29 → 01:01:08.21] A: No i półtorej godziny spektaklu, a nie pięć minut w całym przedstawieniu.
[01:01:08.21 → 01:01:53.07] B: Tak, dokładnie. Więc rzeczywiście wielu tych aktorów ze mną pracowało w teatrze i ja ich znałem i wiedziałem, że te cechy będę mógł wykorzystać. Trochę reżyser jest wampirem w takich sytuacjach, no nie da się ukryć, żeruje na tych talentach bądź pewnych cechach charakterystycznych swoich aktorów. W tym szczególnym projekcie, Czasem aktor ma, tak jak powiedziałaś, kilkadziesiąt sekund, żeby się pokazać. Musiałem z nich wyciągnąć jak najwięcej, więc tym się głównie kierowałem. Nie wszystkich znałem tutaj, jednej trzeciej nie znałem, ale z kolei widziałem ich w różnych spektaklach i gdzieś tak intuicyjnie wyczułem, że to pasowaliby do tych postaci.
[01:01:53.83 → 01:02:32.89] D: Nie, bo przyznam szczerze, że dla mnie to zagrało genialnie. Już jak zobaczyłem Elę Romanowską w tej fryzurze przy tym wiatrze, myślałem, że już mnie nic nie zaskoczy, a tu nagle Monika Mariotti w tych kolczykach i w ogóle Ania Smołowik, która... Ania Smołowik, cudowna. To była moja... znaczy Ania zresztą tu na tej scenie w Obsesjach się nam prezentowała swego czasu, ale ta rola to jest mój absolutny top. To wszystko tak zagrało, że... że... siedziałem i tylko myślałem kto się tam jeszcze pojawił, już nawet ta historia zeszła na dalszy plan, tylko myślałem kto tam co zrobi i w jaki sposób.
[01:02:33.43 → 01:05:46.48] B: Pan jest młodym człowiekiem i taką wędkę trochę tu na młodych ludzi za życiem, bo myślę, że dla starszych jednak jest wciąż Bardzo ważna ta historia, prawda? Byli uczestnikami tego i gdzieś się odnoszą. Natomiast pomyślałem, że chciałbym też, żeby trochę, bo coś przecież zostaje z tej historii, prawda? Coś jest w tym, ale że pomyślałem właśnie, że przez to, bo jak ja bym chciał wziąć po wieku aktorów tej, to najmłodsza osoba tam by miała 57 lat, coś takiego, żeśmy obliczyli. Idąc zgodnie z prawdą, bo Szymon nie umieścił tego w różnych czasach, tylko wszystko jest opowiadane z perspektywy 2014 roku. Od 1981 roku minął 33 lata, dobrze liczę, do tego momentu. Do 2014, 33 lata. W tamtym momencie ci ludzie już byli w jakimś wieku, w innym matka, w innym siostra, wiadomo, ale nawet ta siostra, która mogła być młodsza czy ten, no dziś to by musiała być już pani około sześćdziesięcioletnia, więc musiałbym mieć samych takich potraw. Ja nie widziałbym nic w tym złego, to nie o to chodzi, tylko też właśnie pomyślałem o młodych ludziach i o tym, żeby, że też ta podróż w czasie taka, która się tutaj odbywa, że tutaj mamy Mateusza Banasiuka, który się na moment pojawia jako ten Oficer, który jest w ogóle czarno-biały na przykład. Ela Romanowska jest w sepi, takim w starym kinie trochę zrobiona. Myśmy tam jakieś trzaski dodawali. Ten głos też był, jakość zmienia tego głosu. Też to miała być taka trochę wycieczka w czasie przez te lata. Ale też troszkę... Jakby tak sprytnie podszedłem, bo wymyślając to, że to jest podróż w czasie, mogłem wziąć dzięki temu młodszych aktorów, tak żeby to się nie gryzło. No jak to zaraz, Harold, bo dzisiaj jakbyśmy to opowiadali, no to nie mogłaby Ela Romanowska, gdyby to już było absurdalne, prawda? To jest taka trochę stylizacja na to, że tu jesteśmy w latach 85. Na początku w ogóle zrobiłem daty. które były obok tych postaci. Czyli daty, w którym momencie, tak jak go ten dokumentalista robił ten dokument, w cudzysłowie przez tam 30 lat. Czyli tutaj była Ela Romanowska, był 1983, czwarty rok, ona była najstarszej datowana, czy Mateusz Banasiuk właśnie 1984, pamiętam. Ale z kolei Władysław Kowalski, Starszy Pan, któremu dzwoni komórka nagle w trakcie, mimo tego, że siedzi na tle meblościanki z lat 80., to już był tam 2014 rok. Bartek Topa, który też biegacz współczesny. Według tych... Ale w którymś momencie uznałem, patrzyłem, tak sobie oglądałem już tuż przed kolaudacją, że te daty... Ja wolę, żeby sobie widz sam te daty umiejscowił. Że mu tak podaje trochę na... Już za niego podejmuje decyzje.
[01:05:47.87 → 01:06:09.29] A: Ale też myślę, że to słuszna bardzo decyzja, bo to by właściwie przeszkadzało, a nie pomagało. Bo my łapiemy w pewnym momencie tę konwencję, że właściwie to trochę jest tak, jakby ci ludzie nagle się rzeczywiście przenosili w czasie i mówili z tamtego punktu widzenia, sprzed 10, sprzed 20, sprzed 30 lat. I że to w gruncie rzeczy nie ma znaczenia większego.
[01:06:09.81 → 01:07:17.51] B: Te zawody, które wymyślałem, czy też miejsca w grupie społecznej, to było coś takiego, że bardzo się uważnie przyglądałem temu, co Szymon napisał i z tych słów starałem się wymyśleć, kim ten człowiek byłby dzisiaj, albo kim by był 15 lat później. Na jakim stanowisku? Gdzie bym go spotkał? Z tą mentalnością, z tym jego podejściem. Na przykład ten Czarek Studnia, który gra... Dyrektora, który był trochę za Solidarnością, trochę był partyjny. Taki człowiek trochę pozbawiony zdania, miałem wrażenie. Taki człowiek musi wylądować w słowie, nie tyle na śmietniku historii, co w jakimś baraku historii, w pakamerze. I tak próbowałem, a zresztą przebojowa pani Wysocka kandyduje dziś do Rady Miasta i ma za sobą duży billboard. Też jakby z tych słów to mi pasowało, żeby ona była, ale na przykład autorowi, niekoniecznie, był zaskoczony paroma decyzjami.
[01:07:18.13 → 01:07:31.93] A: Ale to ciekawe, bo jednak te teksty są zróżnicowane. Aktorzy dają temu swoją twarz i jakoś podbijają ten wyraz, ale tak na pierwszy rzut ucha, to jednak oni mówią każdy trochę własnym językiem.
[01:07:32.46 → 01:07:49.18] B: No tak, też jest różna kultura wypowiedzi, inaczej mówi ładnymi, okrągłymi zdaniami pani Jadwiga, a inaczej mówi na przykład Kasia Kwiatkowska, która gra tą z podbitym okiem, gdzie to jest o tych rozmowach wolnościowych i tak dalej.
[01:07:49.26 → 01:07:52.20] A: Bartek Topa, który też nerwowo tak się
[01:07:52.20 → 01:08:15.30] B: tam... Tak, który się w ogóle odcina od tego, który jest... Bartek Topa był najbardziej takim moim reprezentantem. Trochę gra mnie to wszystko, że on mówi, że to jest historia, prehistoria on wręcz mówi. Ja nie chcę tego pamiętać. Po co do tego wracać? Po co wy mnie o to pytacie? Cały czas gdzieś coś tam przypomina, zaczyna opowiadać się, angażuje, ale tak naprawdę za chwilę, że to jest łapany, biegasz tak w trakcie...
[01:08:15.30 → 01:08:18.49] A: W innym świecie, on już biega w ogóle w innej cywilizacji.
[01:08:18.82 → 01:09:01.17] B: I też Szymon mi opowiadał, że wielu w tych wywiadach, które z ludźmi prowadził, że wielu nie chciało o tym opowiadać. Sama pani Grażynka nie chciała o tym opowiadać. Mówi, co ty mnie chłopcze pytasz. Co to do tego wracać? To już w ogóle jest inne życie, inny świat. Ja nie chcę tego wspominać. I on ją wałkował, maglował. Ona mi też to mówiła po spektaklu właśnie, że się cieszy, że on ją namówił do tego, ale że nie było łatwo, naprawdę. I wielu ludzi też nie chce do tego po prostu wracać. I to też jest naturalne, że to dla nich... Dla niej to był jednak dość traumatyczny okres, muszę państwu powiedzieć. Jak z nią rozmawiałem, to ona wcale nie wspomina tego tak...
[01:09:01.17 → 01:09:04.39] A: Nie wspomina galarety i... Że, ach tak,
[01:09:04.51 → 01:09:27.99] B: jak to było kiedyś, jak myśmy tutaj... Nie, ona mówi, okropne, jakaś rywalizacja. Kupę roboty, cały czas jakaś presja na nas, strach i tak dalej. Nie ma ani to miłe, ani tutaj jakieś cudowne przeżycie. To jej punkt widzenia. Także to jeszcze do tego, co pan pytał, jak dziś można do tej historii się odnosić.
[01:09:31.01 → 01:09:37.81] A: Proszę Państwa, będziemy powoli kończyć, bo i tak już zdaje się, że jesteśmy rekordzistami dzisiaj w długości spotkania.
[01:09:37.81 → 01:09:38.39] B: Bo tak ja dużo gadam.
[01:09:38.91 → 01:10:32.80] A: Bo gadasz tak interesująco. Ale jeszcze ostatnie pytanie, jeśli jest, to zapraszam. Albo opinia. Wygląda na to, że jednak wyczerpaliśmy temat. Bardzo, bardzo dziękujemy. Dzięki Adam, że przyjąłeś zaproszenie. I zapraszam Państwa na kolejne seanse. W tym sezonie już niestety nie będziemy mieli gości, bo Agnieszka Smoczyńska, która miała przyjechać i spotkać się z nami przy okazji córek dancingu, Będzie niestety wtedy w Stanach Zjednoczonych, więc z miłego powodu, bo tam będzie promować swój film. Ale zapraszam na kolejne spotkania od września, a tymczasem do kina jeszcze kilka interesujących filmów do końca czerwca, także w poniedziałki zapraszamy. Dziękuję bardzo.