Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

Kino w Teatrze Starym. „Wszystko o mojej rodzinie”, „Ciemnego pokoju nie trzeba się bać”, „Twist & blood”

Wróć

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:04.66 → 00:16.64] A: I zapraszamy do rozmowy, ale ja oczywiście wyręczę Państwa najpierw. Powiedz przede wszystkim jak Ci się oglądało po latach pierwszoroczną etiudę?
[00:18.20 → 00:55.64] B: Widziałem ją pierwszy raz na dużym ekranie. Takie mieszane uczucia bardzo. Dużo też takiego sentymentu na przykład też z tego powodu, że mojego dziadka już nie ma. Więc tak trochę obcowałem z nim przez chwilę patrząc na niego z ekranu. No tak trochę serducha mi bije. Nie wiem, czy to chyba tego nie słychać, ale tak trochę jestem poddenerwowany. Bo właściwie nigdy nie doszło do konfrontacji z publicznością. Tak jak zapowiedzieliśmy wcześniej, film gdzieś był oglądany w jakiejś kanciapie w szkole. Dostał ocenę. No tak, nawet nie wiem co mam powiedzieć.
[00:56.10 → 01:34.88] A: To bardzo ciekawe, bo to etiuda na zadany temat. Ty go sobie nie wymyśliłeś, tylko to był temat zadany wszystkim studentom na pierwszym roku przez Andrzeja Fidyka. Oglądaliśmy tutaj dwa tygodnie temu etiudę Marcina Koszałki, która narobiła wiele szumu. takiego pięknego syna urodziłem, ale to ciekawe wydaje mi się, że zrobiłeś tę etiudę na temat zadany, zlecony niejako, ale właściwie to jest taki temat, który się we wszystkich twoich filmach pojawia. Rodzina, relacje między jej członkami, taki zbieg okoliczności?
[01:36.48 → 03:04.50] B: Wiesz co, też myślę tak, że w ogóle rodzina jest czymś takim, tak podstawową w ogóle sprawą w naszym życiu. I od niej właściwie wszystko wychodzi dalej, czyli w niej dorastamy, w niej uczymy się pewnych rzeczy, poznajemy to co jest dobre, to co jest złe. Jakoś powiem szczerze, nie mogę się uwolnić od tego tematu. Cały czas on gdzieś we mnie siedzi, krąży i tak samo teraz pracując nad nowym filmem też temat rodziny będzie eksploatowany. A temat, nie tyle co był zadany, ponieważ pierwszy rok jest tak skonstruowany, że robi się film dokumentalny, film fabularny. Jakoś film dokumentalny nigdy mnie nie interesował, co Państwo pewnie mogą zobaczyć, ponieważ jest to taki film dokumentalny z stawkami dokumentalnymi. On głównie jest oparty na napisanym, trochę wymyślonym koncepcie, ale jakoś tak Aha, bo uciekł mi wątek, już wracam, bo już się rozmyśliłem teraz. To było tak, że ten temat rodziny jakoś tak... Andrzej Fityk w ogóle ma coś takiego, że bardzo lubi taki temat i troszkę mnie tak by się skierował. No jak nie masz o czym zrobić, to może spróbuj zwrócić kamerę na siebie albo na swoją rodzinę. Jakoś tak to wyszło, tak zupełnie chyba niechcący. No i zostałem przy tym temacie do dzisiaj.
[03:06.28 → 03:13.24] A: Ty poszedłeś do szkoły filmowej od razu po maturze. Podobno Dorota Kędzierzawska jakoś przyczyniła się do tego wyboru.
[03:13.58 → 03:49.68] B: To prawda. Ja robiłem jakieś takie różne, krótkie formy amatorskie bardzo. Na jednym z festiwali Dorota była jurorem. Ja jeszcze nie wiedziałem, czy chcę być operatorem, czy chcę być reżyserem. W tych pierwszych chwilach robiłem wszystko poza graniem w nich. No i tak jakoś powiedziałem, słuchaj, no spróbuj, przecież coś tutaj chcesz pokazać światu, chcesz coś opowiedzieć, spróbuj to zweryfikować i pójść do szkoły. I faktycznie była to jedna z pierwszych osób, która podsunęła tę myśl, żeby zdawać.
[03:50.74 → 03:53.04] A: To powiedz, czym dla ciebie jest film?
[03:54.95 → 03:57.19] B: Film jest wszystkim, jak zdajesz takie ogólne pytanie.
[03:57.75 → 04:11.67] A: Ja wiem, że ogólne, ale z jakiegoś powodu poszedłeś jednak do tej szkoły? Z jakiegoś powodu sięgnąłeś po kamerę, zanim tam poszedłeś? Zastanawiasz się w ogóle nad tym, to jest jakoś przedmiotem refleksji?
[04:12.25 → 04:45.94] B: Wiesz co, ja myślę, że to była jakaś taka konsekwencja, bo jednak film łączy sobie bardzo różne etapy i z różnych pola sztuk można właściwie dekonstruować. Ja zaczynałem i robiłem zdjęcia i bawiłem się w jakiś taki szkolny teatr, więc to jakoś tak wydaje mi się bardzo naturalnie i konsekwentnie przyszło, żeby posłużyć się kamerą i opowiadać o świecie poprzez film.
[04:47.09 → 04:51.05] A: Nie interesuje Cię dokument. Twoje filmy są ewidentnie kreacyjne.
[04:51.73 → 05:23.19] B: Nie mam cierpliwości, tak myślę. Nie mam cierpliwości do wyczekiwania tych momentów. Wole je sam prowokować i sam ich wymyślać. Dla mnie jest też bardzo ważna warstwa i wizualna, i warstwa formalna. Dlatego tak naprawdę nigdy nie zdecydowałem się, żeby zrobić taki klasyczny film dokumentalny. W szkole musiałem. Dostałem pozwolenie na robienie tak zwanych swoich filmów dokumentalnych, czyli takich niedokumentalnych.
[05:25.13 → 05:57.61] A: Śmiejesz się z takich pytań, skąd pomysł na film. Ale myślę, że za takim pytaniem stoi próba jakiegoś dotarcia do takiej tajemnicy. Bo w gruncie rzeczy to jest fascynujące. Skąd, skąd się bierze, nie wiem, wizja. Gdybyś powiedział parę słów o tym, na przykład o ciemnego pokoju. Zacznijmy od tego. Dlaczego tak? Co było pierwsze? Czy postać, czy obraz, czy nastrój?
[05:59.19 → 06:05.71] B: Ciemny pokój nie wziął się wcale z rzeczywistości, co pewnie budzi pierwsze takie skojarzenia.
[06:06.29 → 06:09.45] A: No tak, zwłaszcza te ostatnie sekwencje dokumentalne.
[06:09.67 → 07:41.19] B: Tak, one są prawdziwe, że tak powiem później się do nich trochę przytuliłem już po wszystkim, bo też zakończenie filmu miało być inne, ale sam pomysł na film jakoś tak naprawdę gdzieś pewnego dnia do mnie przyszedł i został trochę dłużej. Interesowało mnie w ogóle Myślę, no to też jest naturalne, że ciągle jakby myślimy o tym, o naszych relacjach, nie wiem, z ojcem, jak to, jak ten ciężar tego takiego mężczyzny się w rodzinie rozkłada. I to w tym krótkim, oczywiście to jest krótki film, więc nie ma też czasu na zrobienie takiej solidnej analizy, ale bardzo mnie ciekawiło taki temat kondycji ojca w rodzinie. I pamiętam, od tego wyszedłem, No i zastanawiałem się, jak to ugryźć. I tak pomyślałem, że to trzeba zostawić z czymś takim pięknym, z czymś niewinnym. Czyli właśnie z takim małym, małym, małym, bezgranicznie kochającym bohaterem. I kiedyś wpadłem na taką książeczkę, którą moja mama mi czytała, jak byłem małym, małym chłopakiem. To jest taki zbiór wierszyków Ewy Szelbuk-Zarębiny. No i tam był taki wierszyk Ciemnego Pokoju, nie trzeba się bać. No i to już kwestia wyszła pewnej matematyki. Połączyłem moją myśl z jej utworami. Troszkę ukradłem niektórych wersów, te resztę dopisałem sam.
[07:42.25 → 08:18.26] A: Twój film jest taką bardzo konsekwentną wizją. Plastyczną, scenograficzną. W gruncie rzeczy niewiele tam się dzieje w dialogach. Dialogi są właściwie drugorzędne. Powiedz, jak się buduje taką wizję, bo film to taka machina też produkcyjna, nie? To tak łatwo powiedzieć, mam wizję, napisałem scenariusz, chciałbym, żeby to tak wyglądało, ale jest cała armia ludzi, którzy, no może nie armia w naszych warunkach, ale jednak jakaś ekipa, z którą musisz się jakoś porozumieć po to, żeby na końcu dostać taki efekt.
[08:18.82 → 09:23.32] B: Ja muszę powiedzieć jeszcze jedną rzecz, że na początku wcale nie mieliśmy takiego założenia, jakie Państwo zobaczyliście na ekranie. Film miał być realistyczny i opowiadać z zupełnie innymi środkami. Ale to co właśnie zaczęliśmy mówić, że ponieważ ja ten tekst napisałem, tak się złożyło, na parę miesięcy przed wydarzeniami, które miały miejsce w Sieradzu, gdzie pewien strażnik ranił dwóch policjantów. No i nagle zrobiła się tylko taka bardzo publicystyczna sprawa. I kiedy już miałem zespół Adama Operatora, Nobla, Nobilskiego i Agatę, byli powiedzialni za scenografię, szukaliśmy sposobu, żeby odejść, żeby to nie był komentarz do... do tych wydarzeń i zdecydowaliśmy się na taką formę właśnie takiego szkolnego teatrzyku, takich ruchomych, dziecięcych rysunków, bo w ten sposób ten film jest odpowiedzialny, w takim właśnie dziecięcej naiwności i takich właśnie rysuneczków wyjętych z truflady.
[09:24.02 → 09:25.54] A: Czyli to trochę praca zbiorowa.
[09:26.30 → 09:34.36] B: Jak najbardziej. Ja myślę, że gdyby nie nasze spotkanie, ten film na pewno wyglądałby inaczej i mieli bardzo duży wkład w to, jak ten film wygląda.
[09:35.40 → 09:38.62] A: A Zygmunt Konieczny w którym momencie się pojawił jako autor muzyki?
[09:39.58 → 10:27.28] B: Zygmunt się pojawił już po zdjęciach i to też nie był mój pomysł. Zygmunta zasugerował producent wykonawczy Jacek Kucharski. Tak myślę, że ten twój film to właśnie chyba powinien zilustrować muzycznie Zygmunt Konieczny. I to też było zabawna współpraca z panem Zygmuntem, ponieważ musiałem napisać taki list. taki list przedstawiający projekt i dlaczego akurat do pana Zygmunta chce się skierować, o czym pewnego dnia do mnie dzwoni pan Zygmunt i mówi, czy mam chwilkę na rozmowę, a właściwie czy mam chwilkę na wysłuchanie go. I przyłożył telefon do pianina, zagrał dwa kawałki i powiedział, czy ten, czy drugi. Ja mówię, drugi. No dobrze, to robimy film. I tak to wyglądało.
[10:27.50 → 10:28.40] A: To szybko.
[10:28.98 → 10:30.02] B: Bardzo szybko, tak, tak.
[10:30.88 → 10:39.57] A: Powiedz coś o aktorach. Nie jestem pewna, który to był moment, bo to 2010 rok, tak, realizacja, czy dziewiąty jeszcze?
[10:39.59 → 10:45.12] B: Nawet ósmy, bo myśmy mieli zdjęcia w 2008 w grudniu.
[10:46.28 → 10:57.44] A: Przemek Bluszcz wtedy jeszcze nie był tak wziętym aktorem, jak jest dzisiaj. Jak go znalazłeś? I w ogóle powiedz coś o całej obsadzie, Oni w końcu niosą to też na swoich czasach.
[10:57.44 → 11:39.89] B: Ja muszę powiedzieć, że to jest w ogóle moja wymarzona obsada, ponieważ z tym filmem trochę się nosiliśmy właśnie z różnych powodów, jakichś terminowych i też finansowych niestety. I ten grudzień, czyli taki grudzień z takim martwym sezonem filmowym, bo jest ani nie ma pogody, szybko kończy się dzień. No ale to był jedyny termin, gdzie oni wszyscy razem mogli wziąć w tym udział. A ponieważ szukałem do roli ojca, takiego silnego zewnętrznie faceta. I ten Przemek tak naprawdę nawet nie mam... teraz nie mogę sobie wspomnieć jak to się stało, że na niego natrafiłem. Kojarzyłem go, kojarzyłem go w ogóle też jakby z teatru, z jakichś takich drobnych, bo Przemek wówczas zaczynał, jakoś tak wchodził w pierwsze epizody.
[11:40.03 → 11:41.97] A: Tak, on zagrał u Wojcieszka większą rolę,
[11:42.11 → 12:09.70] B: trochę tam zrobił wrażenie. Tak, no i tak jakoś, tak bardzo, bardzo mi odpowiadał, jak on wygląda i też jakim jest człowiekiem, bo w ogóle jest bardzo, jest bardzo serdecznym, ciepłym gościem takim, którym można właściwie iść konie kraść. No jest, więc, więc ma też w sobie tą wrażliwość, którą, którą ma, ma jego postać, czyli Poza tą taką wielką fasadą kryje się fajny człowiek z bijącym serduszkiem.
[12:10.66 → 12:20.08] A: A dziewczyny? Mówię o Jowicie Budnik, o Ani Ilczuk, głównej bohaterce.
[12:20.16 → 13:35.20] B: Ani Ilczuk znam z Wrocławia, z Teatru Polskiego, w ogóle pochodzę z Wrocławia, więc już ją tak obserwowałem od jakiegoś czasu, to się nadarzyła okazja, żeby żebym zaprosił do współpracy. Jowita pamiętałem bardzo z Placu Zbawiciela i jakoś też chciałem jakby ją sprawdzić, chciałem jej dać trochę inną rolę. Ona jest taka trochę groteskowa w tym jakby swoim i tańcu, i w tym takim pomyśle na siebie jak ona tam wygląda. A z kolei z małą, czyli już nie z małą, tylko już nastoletnią panną Emilią spotkaliśmy się, też jest ciekawe, Dużo, dużo wcześniej, kiedy robiłem swoją pierwszą etiudę, na drugim roku taką się robi, taką już lepszą się robi tę etiudę, ma się trochę więcej środków, robi się to na taśmie filmowej. Ja tam zagrałem jakiś taki malutki epizodzik, ktoś mi po prostu ją polecił. A później bardzo długo robiłem castingi, nie mogłem znaleźć dziewczynki. I znowu ktoś mi podszeptał, słuchaj, miałeś taką dziewczynkę, gra w takim twoim pierwszym filmie. Ona była bardzo fajna, powiedzcie, może ją sprawdź. No i faktycznie, jak zaprosiłem na zdjęcia próbne, okazała się świetna. Po prostu nie miałem żadnych wątpliwości i właściwie od razu się z nią zdecydowałem.
[13:36.60 → 13:45.98] A: Obsada Placu Zbawiciela jakoś się pojawia w twoich filmach, bo z kolei Arkadiusz Jelniczek gra ojca w Twistenplatz.
[13:47.04 → 14:13.88] B: Tutaj akurat było tak, że najpierw był James Foddam i miałem taki pomysł, żeby znaleźć bardzo podobnych do siebie rodziców. I była Monika, pojawiła się i Arek później. Ale możliwe, że też miał wpływ. Może ten film w ogóle jakoś, tak pamiętam, wówczas tak zrobił na mnie wrażenie i możliwe faktycznie, że gdzieś pod wpływem tego filmu. Ale tutaj jakby motorem był sam słodki blondas James.
[14:14.35 → 14:24.88] A: A jak znalazłeś Jamesa? Bo to nieprawdopodobne zupełnie. On jest aktorsko i też śpiewa i widziałam w napisach, że jest autorem rzeczywiście tej piosenki, którą śpiewa.
[14:24.90 → 15:51.10] B: Tak, zresztą piosenki pojawiły się tak naprawdę po mojej decyzji, że to James będzie grał tą rolę. Wcześniej w ogóle nie było ich w scenariuszu. A ponieważ też miałem duży problem z tym, bo szukałem chłopaka w konkretnych warunkach. Też rola była trudna i tak naprawdę nie chciałem jakoś ani naprowadzać na złe tory, ani też jakoś wyciągać sytuacji takich niedobrych. I Magda Piekorska robiła w Teatrze Rozrywki w Chorzowie taki spektakl Oliver Twist z masą dzieciaków. Jest taki chłopiec trochę przy kości, może przyjdź zobacz, może akurat Ci się spodoba. Nie dostrzegłem go na scenie, on grał jakiś trzeci plan, jakieś tam drzewko chodzące gdzieś tam z tyłu. No ale ponieważ jakby bliżały się zdjęcia, mówię, no to może go zaproszę na zdjęcia próbne. I pamiętam James wszedł z gitarą, zagrał Tutti Frutti Elvisa Presleya. Nie było żadnych wątpliwości, no po prostu położył, położył go i dał upadki. Miał jakąś taką niesamowitą łatwość emocjonalną. Myślę też, że ponieważ jest w ogóle pół Polakiem, jego tato jest Brytyjczykiem, ma też taki wydaje mi się inny model wychowania. Jest bardzo otwarty na to, co się dzieje. Nie stwarza takiego dystansu przy spotkaniu. I myślę, że to było decydujące, że to akurat on.
[15:51.84 → 16:03.11] A: To bardzo trudna rola. Film jest o okrucieństwie. No i jest tam mnóstwo scen, w których on się samo okalecza. Jak to robiliście? Jak z nim pracowałeś?
[16:03.28 → 16:59.59] B: To są jego ulubione sceny były. Gdy aż mógł się umazać krwią, mógł rozwalić samochód. Zresztą to w ogóle była nagroda, że ten samochód zostanie rozwalony, więc on tylko czekał do ostatniego dnia, żeby móc rozwalić ten samochód. Ja też zastanawiam się, jak to ugryźć? Jak mógł powiedzieć o tak trudnych sprawach? I on mnie jakby załatwił równo, bo powiedział mi, że Wtedy na fali był Harry Potter. Ja niestety nie znam tych części. Każdy tam był jakiś bohater, który robi coś podobnego. Ja mówię, słuchaj, to jest normalne. Tam jakiś bohater w Harrym Porterze to robił i... Nie mam z tym, nie. No okej, no to mogę się pociąć, fajnie. Takie było zupełnie... Znaczy myślę, że nie ma tej świadomości, którą my mamy oglądając ten film. Dla niego to były fajne sceny, gdzie może coś zrobić innego i tyle. Więc nic mu jakby nie... Nie tłumaczyłem, bo nie było takiej potrzeby, żebym mógł go wprowadzać w całą sytuację.
[17:00.59 → 17:05.57] A: No ale jednak są tam sceny, kiedy go ścigają banda wrogich chłopców.
[17:06.67 → 17:42.38] B: Myśmy zrobili coś takiego, żeby James nie czuł, że to może być być może o nim historia. Uszyliśmy mu brzuch, taki dodatkowy brzuch. Taki, żeby był większy trochę, więc on miał świadomość, że to nie jest film o nim, ani o jego problemach, tylko jakimś chłopcu trochę grubszym od niego, a po drugie, że James miał fantastycznych rodziców, też jakby sobie rozmawialiśmy na różne tematy, trochę się tak nawet zaprzyjaźniliśmy, więc oni mieli do mnie duże zaufanie i też oni byli dużym wsparciem, żeby Jamesa wprowadzić w to, w ten cały temat.
[17:44.03 → 17:56.00] A: Chciałam wrócić do tego pytania, które Ci zadałam na początku, bo jakoś mam poczucie, że nie do końca na nie odpowiedziałeś. Czym dla Ciebie jest film? Po co robisz filmy?
[17:56.82 → 18:23.32] B: Wiesz, mogę zaryzykować, że tak nie stwierdziłem, że film jest trochę taką zabawą w tworzenie świata, w początku do końca. Taką nawet, można zaryzykować powiedzieć, zabawą w Boga, ponieważ powołuje się do życia bohaterów, ludzi, przestrzeń. Ot tak, na własne życzenie i to jest takie niebezpieczne i też fantastyczne. No.
[18:23.93 → 18:36.65] A: A masz takie poczucie, że oni w pewnym momencie zaczynają żyć własnym życiem i że jak ich już stworzyłeś, to nie do końca możesz potem nimi sterować, bo oni już mają jakiś własny los?
[18:37.90 → 19:54.40] B: No tak, tak, to jest też tak, że one się wymykają, te postaci, nawet zaskakują mnie, bo już pewne decyzje nakładają następne i też jakby robię wszystko, żeby tych bohaterów lubić i chcę, żeby oni byli, pomimo tego, że błądzą albo podejmują złe decyzje, no to chciałbym, żebyśmy coś do nich czuli, żebyśmy im dopingowali albo nawet skarcili, ale mieli tą taką poczucie bliskości z nimi, więc jak najbardziej. Tym bardziej ja też bardzo lubię Dawać i zaskakiwać. Brać z tego, co przynosi chwila, moment, spotkanie z ludźmi. Tak jak było z Jamesem, który włożył tę jakąś osobą. Włożył na przykład wtręty angielskie, które wcześniej były teorezowane dla Emilii. Ona miała być taką dziewczynką, która trochę się bawi w angielski. Ale kiedy zobaczyłem ich kiedyś na próbie, jak James po nią poprawia, jak ma mówić z dobrym akcentem, no to było pewne, że to się musi znaleźć w filmie. Więc bardzo lubię brać z takich jakby, że tak powiem z rzeczywistości, tej, która bnie w stronę robienia filmu. Wszystkie spotkania z ludźmi, wszystkie jakieś takie, wydawały się przypadkowe zdarzenia mają sens.
[19:55.78 → 20:20.54] A: To ciekawe, zaskoczyłeś mnie, prawda, mówiąc tym, że film Ciemnego Pokoju miał być realistyczny. Myślałam, że to jest od początku wymyślona, taka właśnie wykreowana historia. A mam też, oglądając ten film, miałam takie poczucie, że właśnie przez to, że on jest tak wykreowany, to docierasz do jakiejś bardzo ważnej prawdy. Że jest tym prawdziwszy, im bardziej wykreowany.
[20:22.13 → 20:30.95] B: No tak, ja muszę powiedzieć, że oczywiście u mnie słowo realistyczny to jest na przykład, jak państwo oglądaliście Twist, no to to jest dla mnie film realistyczny, chociaż on nie jest realistyczny.
[20:30.97 → 20:33.76] A: No tak, to prawda, że on jest jakoś bliżej, tak?
[20:34.08 → 21:08.32] B: Więc jakby ja też jakoś nie, nie, nigdy nie miałem pomysłu, żeby robić kino społeczne, to, to, to, żeby jakby to, to, to kwestii wyjaśnienia. Ale ta, wydaje mi się, że ta właśnie taka, taka, taki płaszczyk, który formalny przybraliśmy, no właśnie powoduje, że można przyjrzeć się temu, powiedziałbym, właściwie i bez takiego kontekstu, gdzie to się dzieje, czy w tym mieście, czy u tych państwa, tylko wydaje mi się, że przez to możemy być mimo wszystko bliżej bohaterów i tego tematu.
[21:08.38 → 21:10.78] A: Jakoś unikając publicystyki.
[21:11.24 → 21:41.64] B: Tak, tak. Znaczy mnie osobiście to w kinie nie interesuje, chociaż na sam koniec tego filmu dodaliśmy te materiały, których nie było w założeniu. Koniec byłby zupełnie inny, ale poczułem, że ta nadmuchana bańka tego naiwnego świata dziecięcego musi w pewnym momencie pęknąć. I to zastawienie takie bardzo mocne, bo nagle wychodzimy z tej konwencji, do której się przyzwyczailiśmy, wydaje mi się, jest bardzo silne.
[21:42.50 → 21:44.64] A: A powiesz, jakie miało być zakończenie?
[21:46.41 → 22:17.97] B: Zakończenie? Jakie miało być zakończenie? Może to przypomnieć. Zakończenie było... Aha, w zakończeniu w ogóle miała być strzelanina. Miało być przywołanie sceny tej finalnej, która jest znana z rzeczywistości. Nawet to zostało nakręcone. Tylko to jakoś tak... Wiedziałem, że to jest złe. Że to powoduje... Że zamiast ten film otwierać, to go zamyka. I że tam nic się nie unosi. dalej.
[22:19.13 → 22:20.17] A: No tu się niosło.
[22:21.27 → 22:24.03] B: To jest mi bardzo miło w związku z tym.
[22:25.17 → 22:47.06] A: Jeśli państwo mają ochotę się włączyć do rozmowy to ja zapraszam. Bardzo proszę. Mikrofon już do pani idzie. Widzę, że się rozwija pan bardzo szybko i czy mógłby pan powiedzieć coś o swoim nowym projekcie, bo myślę, że to może być interesujące, bo jestem pod wrażeniem, naprawdę.
[22:48.08 → 23:50.51] B: Co później? Muszę powiedzieć, że zostaję tak, zostaję przy rodzinie i zostaję jeszcze przy bohaterze dziecięcym. To będzie w ogóle film o dorastaniu, ale również znowu ponownie. Ale już w takim momencie, kiedy kończy się dzieciństwo, a wchodzi się w pewnego rodzaju dorosłość, taką pierwszą, czyli ja to tak nazywam, że to jest film o śmierci chłopca i narodzinach młodzieńca. Ponieważ bardzo mnie w ogóle ciekawi ten taki moment takich radykalnych zmian, tego, że coś jest dobre, za chwilę jest złe. I myślę, że to jest ten moment, kiedy się właśnie ma 12, 13 lat, Ta granica jest bardzo, bardzo cienka i nigdy nie wiadomo, czy to, co zrobiliśmy w tym momencie... Nie umiemy tego ocenić, nawet nie potrafimy i nawet być może nie chcemy. Więc w tą stronę idę przy tym nowym projekcie.
[23:51.91 → 23:59.97] A: Te dwa filmy, bo może najmniej ta pierwsza, w gruncie rzeczy też są o takiej utracie złudzeń, bardzo bolesnej.
[24:02.24 → 24:22.04] B: Ja też bardzo lubię kontrast w kinie i ten bohater daje mi tą możliwość właśnie takiego zestawienia dobra ze złem, naiwności i dojrzałości. To jest bardzo ciekawe dla mnie.
[24:23.78 → 24:39.88] A: Zapraszam. To powiedz coś jeszcze o poetyce tego następnego filmu, bo powiedziałeś o bohaterach, o temacie, a bardzo jestem ciekawa, jak stylistycznie.
[24:40.00 → 25:46.34] B: Poetyka wiąże się też z bohaterem, ponieważ to będzie taki 13-letni, wybitnie utalentowany chłopiec, który zaczyna, oprócz tego, że się uczy w gimnazjum, zaczyna naukę na uniwersytecie, zajmuje się fizyką, Pod tą fizyką kryje się takie pojęcie jak świat równoległy, czyli pytanie co jest dalej, czy w ogóle jest. I tak naprawdę będziemy starać się obrazować przejście od światła do śmierci. Jest to też projekt, który jest na skraju wyobrażeń. Dużo jest takich scen, będzie scen, które dzieją się w wyobraźni chłopca. To takie powiedziałbym przetworzenie rzeczywistości jego na to, jakie by chciał, czyli ten lepszy świat, który jest gdzieś być może albo po śmierci, albo tuż obok i pytanie jest jak się tam przenieść i co tam nie czeka. Myślę, że będzie jeszcze bardziej nierealistyczny niż te filmy, które Państwo dzisiaj oglądaliście.
[25:46.88 → 25:51.74] A: Znowu będziesz patrzył na świat cudzymi oczami. Przez tego chłopaka.
[25:52.06 → 25:52.28] B: Tak.
[25:53.46 → 25:56.74] A: I znowu operatorem będzie Adam Palenta.
[25:57.68 → 26:06.62] B: Adam będzie operatorem, za scenografię będzie odpowiadał Nobelnobielski, czyli autor scenografii w ciemnym pokoju. Agata Uchman będzie robiała kostiumy.
[26:07.26 → 26:08.62] A: Czyli stara, sprawdzona ekipa.
[26:09.10 → 26:11.24] B: Nie mam wyjścia, że tak powiem.
[26:13.36 → 26:42.14] A: Czy państwo chcą się włączyć? Ja rozumiem, że idziesz o krok dalej, że zaczyna Cię interesować to, co się pojawiło gdzieś tam bardzo delikatnie w Twoim pierwszym filmie. Kwestia wiary, tam się też pojawia kostucha groteskowa, bardzo ładna. To jest coś, co Cię teraz jakoś frapuje?
[26:43.90 → 27:27.96] B: To są chyba takie myśli, które ja bardzo szybko, może nie szybko, ale tak o tym myślę teraz z perspektywy, bardzo mnie interesowało, jak byłem właśnie takim jakimś dwunastoletnim dzieciakiem. To jest dla mnie w ogóle pojęcie śmierci i co za tym idzie, czy faktycznie, czy faktycznie tam coś jest, czy my w to, co wierzymy, to ma sens i czy gdzieś tam dalej jest lepiej i czy ktoś tam jeszcze na nas czeka, czy już nic nie ma. Więc jakoś próbuję tamte przemyślenia przełożyć teraz na ten film i sam jestem ciekawy w jaką stronę to pójdzie, w sensie takiego nazwania. Jak to zostanie też odebrane później przez widzów.
[27:29.83 → 28:04.13] A: Zrobiłaś też taki teledysk pod tytułem Nuda zespołu Pustki i jak czytałam jakieś streszczenia Twoich etiód, których nie widziałam, to mam wrażenie, że to też jest taki temat, który gdzieś tam Cię obchodzi. I też jak oglądam te Twoje filmy dzisiejsze, to myślę, że takie zakamarki rzeczywistości Cię interesują, że interesuje Cię taka powierzchnia codzienności, pod którą jednak czai się coś dziwnego, niezwykłego, W ciemnego pokoju takim kluczowym słowem jest tajemnica. Bez przerwy się pojawia.
[28:05.77 → 29:24.44] B: Tak, dla każdego znaczy coś innego. Dla każdego z tych bohaterów. Tajemnica jest czymś takim, co jest ulotne, nienazwane. Już samo to słowo jest tak ciekawe, tak chcemy widzieć, co to jest tajemnica, co w nim jest. Więc tak, bardzo, bardzo mnie, znaczy mnie ciekają tak naprawdę te momenty zatrzymania. Wspomniałaś o nudzie, o tym teledysku. To jest taka, do utworu Pustek jest zrobiona taka historia pewnej, pewnej młodej kobiety, która właściwie cały swój dzień spędza na niczym. I tak właściwie patrząc przez okno, robiąc pranie, paląc papierosa, czytając gazetę. I na końcu tego, W teoretyku skaczę do basenu, na którym pracuję. I właśnie skaczę gdzieś, gdzie być może albo po tym wydarzeniu coś się wydarzy, coś się zmieni, czyli ten moment zatrzymania. I to mnie bardzo ciekawi, że w naszym takim codziennym wirze są takie momenty, gdzie się na chwilę zatrzymujemy, albo ktoś nas wyciąga z afraki do góry i tak mamy chwilę na jakąś taką refleksję. albo i nie właśnie, to bardzo różnie. W przypadku dzieci to właśnie tego czasu jeszcze nie ma, tylko są działania. W przypadku dorosłych to już bardziej, tak myślę.
[29:25.18 → 29:36.46] A: No właśnie, twoi bohaterowie działają raczej niż się zastanawiają nad tym, co robią. Tak są w jakimś, może trudno powiedzieć, że w biegu, ale właśnie w działaniu, w ruchu.
[29:38.00 → 30:01.37] B: No tak, no to jakby, to zostawiam jakby widzom ten moment, ten moment, do którego być może oni, ci bohaterowie chcieliby to mieć, ale nie mogą, nie są w stanie, więc poprzez ten natwór wydarzeń, to my jesteśmy trochę tym bohaterem i myślimy, co to znaczy, co ja bym zrobił, czy coś bym zmienił, czy nie.
[30:03.13 → 30:05.51] A: A w Twoim życiu były takie momenty zatrzymania?
[30:07.21 → 30:48.58] B: Myślę, że tak, one są cały czas. Też jest bardzo ciekawe, że też to, czym próbuję się zajmować, czyli robienie filmów, jest czymś tak... tak przeszywającym też, przenikającym do życia, że właśnie trudno to oddzielić, czy jest się w pracy, czy się, że to jest właśnie życie. Znaczy robienie filmów polega, to jest po prostu, to jest życie i to gdzieś, oczywiście trzeba umieć poukładać te elementy i to takie myślenie, czy ja teraz pracuję, czy ja teraz jestem w domu, a że pracuję w domu, no to znaczy gdzie jestem teraz i tak To jest bardzo trudne, tak myślę, do opowiedzenia.
[30:49.76 → 31:03.82] A: Cały czas jesteś ze swoimi bohaterami. Myślę teraz o tym, że pracujesz nad scenariuszem. Za chwilę, miejmy nadzieję, wejdziesz w zdjęcia. I co, jakoś masz poczucie, że ci towarzyszą?
[31:05.19 → 32:00.38] B: Tak, no ci nowi jak najbardziej, starzy już poszli spać, odpoczywają na półkach, a nowi jak najbardziej, tak oni, wiesz oprócz chłopca tam jeszcze są, jest matka, jest ojciec, bardzo różni, bardzo skrajni od siebie, bo tylko jeszcze nie powiedziałem, właśnie nie prezentują jakby takie trzy wartości, czy takie nawet można powiedzieć bieguny, mężczyzna naturę, matka, nazwałbym to dobrami doczesnymi i chłopiec naukę. Jestem w ciągłym procesie, więc co chwilkę sprawdzam i weryfikuję, czy te wersje, które są zapisane są dobre. Na przykład teraz, jak robię castingi na głównego bohatera, na chłopca, To też sprawdzam pewne rzeczy, czy to jest ten bohater, jak on ma wyglądać. Więc ten proces cały czas zachodzi.
[32:02.22 → 32:06.78] A: Stwarza świat w końcu, jak powiedziałeś. To musi być trochę męczące.
[32:07.42 → 32:14.58] B: Tak, chcę się męczyć. To jest świetne tak naprawdę. Chcę się w końcu zmęczyć. Dawno się nie męczyłem. Dawno nie robiłem filmu, więc tak.
[32:15.82 → 32:20.66] A: Czy państwo chcieliby jakoś się odnieść, skomentować? Widzę, że jest pytanie.
[32:24.71 → 32:37.25] C: Pan powiedzieć coś na temat życia filmu? Pan nakręci ten film i co dalej? Jak emisja wygląda, gdzie ten film jakoś tam żyje, czy półka?
[32:38.47 → 33:35.90] B: Ten film, który będzie robiony, jak wszystko dobrze pójdzie, trudno mi powiedzieć, co się z nim wydarzy. Nawet o tym nie myślę. Koncentruję się na tym, żeby ten film zrealizować. I to jest jakby najważniejsze. To co z nim będzie, powiem szczerze, na razie mnie to nie interesuje. To jest jakaś... albo będzie to nagrodą, czyli będzie możliwość jego pokazywania, albo nie będzie. Tak jest ryzyko. Te filmy raz wychodzą, raz nie wychodzą. To wcale nie ma nic wspólnego z tym, że ktoś, komuś się niechciało. Tylko to są trochę jak z uczuciami. Często myślimy, że coś czujemy, że kochamy, pokazuje się zupełnie odwrotnie, więc nie wiem co się wydarzy później. Te stare filmy miały swoje życie i nawet to mnie bardzo zaskoczyło, że one tak naprawdę zjeździły świat i ja też o tym nie myślałem.
[33:35.92 → 33:38.12] A: Od Japonii do Kanady przez całą Europę.
[33:38.56 → 33:58.09] B: Tak i też o tym nie myślałem robiąc te filmy, po prostu chciałem się podzielić jakąś swoją historią. A to się wydarzyło, że później totalnie mnie zaskoczyło. Ja myślę też, że chyba nie ma sensu zastanawiania się, czy to, co się z tym wydarzy za chwilę, bo jeżeli coś się robi ze środka, to tak pewnie prędzej czy później przyjdzie.
[33:59.43 → 34:00.85] A: Tam jeszcze było pytanie.
[34:00.99 → 35:10.09] B: Tak, ja chciałem zapytać, czy według Pana to są dobre czasy na krótką formę? Zależy, o co pan pytał, bo na pewno jest problem z dalszym ciągłym z dystrybucją tych filmów, czyli już nie mamy tego momentu, kiedy puszczało się krótkie filmy przed długimi filmami w kinie. Teraz robi się taki pół godziny film krótkometrażowy stworzony z reklam, więc to oglądamy. Ja muszę powiedzieć tak, że oczywiście, no bo są różne rynki, oczywiście robi się tak, że część ludzi po prostu się zbiera i robią filmy, czy w nurcie amatorskim, czy w takim nurcie niezależnym. Ja miałem o tyle łatwiej, że byłem w szkole, czyli dostałem możliwość, jakieś tam środki, nawet fantastyczny obowiązek, że muszę co roku zrobić film. Więc to jest bardzo szeroki temat. Myślę, że internet też powoduje, że te filmy są dostępne i wiele osób może je oglądać. No, internet to internet. Główną taką magią kina jednak jest To miejsce, ekran, sąsiedzi, którzy siedzą obok nas.
[35:12.63 → 35:46.43] A: Ale to jeśli ja mogę dopowiedzieć, to w pewnym aspekcie jest bardzo dobry moment na krótką formę w Polsce, no bo jest program 30 minut, dzięki któremu wymyślony właśnie po to, żeby młodzi reżyserzy po szkole mogli w profesjonalnych warunkach sprawdzić swoje umiejętności realizując krótką formę, nie biorąc się od razu za półtoragodzinną fabułę, na której łatwiej się poślizgnąć, tylko żeby przećwiczyli sobie rękę, też wypracowali jakąś formę. popracowali z aktorami i pod tym względem
[35:46.43 → 36:03.28] B: myślę, że jest... Tak, że chodzi o możliwość tak najbardziej, że są fundusze, jest to na pewno łatwiej niż myślę było parę lat temu, gdzie nie było takiego programu, gdzie kończyli szkołę, nie mieli gdzie się rozwijać, albo komuś się udało zrobić film od razu pełnometrażowy, albo nie.
[36:04.57 → 36:35.78] A: Częściej nie, no bo trudno dać przyzwoity budżet debiutantowi, którego Niewiele albo nic nie widzieliśmy, najwyżej jakieś szkolne etiude, a to jednak jest jakiś taki krok zawodowy. Także pod tym względem tak. Czy ktoś jeszcze chciałby się dołączyć do rozmowy? To powiedz jeszcze, co cię inspiruje? Też tradycyjne pytanie.
[36:37.16 → 36:39.08] B: Tradycyjnie mogę powiedzieć, że wszystko.
[36:40.46 → 36:49.08] A: Dobrze, to zawęźmy to do filmów. Czy jest tak, że lubisz jakieś kino określone, że jakiś reżyser jest twoim ulubionym?
[36:49.84 → 37:51.94] B: Właśnie nie mam. Nie mogę powiedzieć, że mam mistrzów, że mam tytuły, które jakoś mnie ukształtowały. Ja mam tak trochę jak z zakochaniem, że się kocham w jakimś filmie albo on zostaje we mnie, albo się odkochuję. Idę dalej, więc to tak jest. Nie mam takich wzorców, do których się odwołuję. A z inspiracją jest trochę tak, że to są bardzo różne rzeczy, bo ja oczywiście słucham, podsłuchuję często, poważnie autobusa w różnych dziwnych miejscach. Czasami też mi coś wpadnie, gdzieś o czymś przeczytam, więc to też jest inspiracja. A często bywa tak, na przykład przy tym najnowszym projekcie, o którym pracuję, że to gdzieś tak naprawdę nie wiadomo skąd. Nie musiałbym podać się jakiejś analizie, żeby dojść skąd to w tym momencie akurat na mnie spadło. Ja tego nie wiem. Może dobrze, może i tak powinno pozostać.
[37:53.00 → 38:03.20] A: A powiedz, co dla Ciebie znaczyła szkoła filmowa? Bo z tym bywa różnie. Czasami pomaga, czasami przeszkadza. Tobie pomogła czy raczej przeszkodziła?
[38:03.84 → 38:55.03] B: Dla mnie to było chyba idealne miejsce, tak myślę. Tak jak wspomniałaś, ja się dostałem zaraz po maturze. Nie interesowałem się specjalnie filmem i tak myślę sobie właśnie, że najpierw zacząłem je robić z kolegami w liceum, a później dopiero poglądać w szkole filmowej. Ale przede wszystkim bardzo myślę, że szkoła jest takim walcem, jeżeli chodzi o charakter, takim utwardzaczem charakteru, bo jednak trzeba reprezentować siebie, swój projekt, powalczyć o niego. Ja jeszcze pamiętam, to było tak, że byłem najmłodszy na roku, czyli taki jakiś chłopaczek, który co on tam wie, jeszcze przecież jak masz tam 19 lat, no co ty możesz wiedzieć. Więc pamiętam, musiałem, że tak powiem, dużo włożyć usiłku różnego, żeby do siebie przekonać.
[38:55.99 → 39:03.20] A: No trochę tak jak twój bohater w ostatnim filmie. No może przesadziłam.
[39:04.10 → 39:06.82] B: Może tak. Nie, no wcir nie dostawałem.
[39:08.08 → 39:15.38] A: Zapraszam. Ostatnia szansa na pytanie. Albo wypowiedź.
[39:18.48 → 39:36.09] C: Od początku do końca jest pan niezależny od tematu, od treści tego, co robi, czy też producenci, czy jacyś inni narzucają panu Jakieś tematy, jakieś tam treści, zakończenie i tak dalej.
[39:36.85 → 41:53.45] B: Tematy nie, czyli pomysły. Nie miałem takiej sytuacji, że ktoś mi coś powiedział, co mam robić. Oczywiście są różne sugestie i to już się zaczyna od szkoły, bo przecież każdy filmy opiekuna artystycznego w szkole. Wiadomo, każdy opiekun jest też filmowcem, też ma swoją jakąś wizję, wrażliwość. Na tym to wszystko polega, żeby właśnie nie dać się... że to są fantastyczne rady fantastyczne podpowiedzi co można zmienić żeby było lepsze. Ale też z drugiej strony nie można zatracić siebie i to chyba jest najważniejsze. Można słuchać można wziąć te te prezenty które które ktoś nam daje. To wszystko musi być zgodne zgodne ze sobą. A jeżeli chodzi jeżeli chodzi o producentów. Ja tak powiem jestem przed tym dopiero. Jeszcze nie do końca wiem co to znaczy. Ale też wydaje mi się projekt, który robię, nie będzie on w takiej sytuacji, bo nie jest to projekt komercyjny, czyli nie jest to projekt, który jest nastawiony na to, że ma mieć taką, a nie inną widownię i taką, a nie inną liczbę. Więc jeżeli to ma sens, czyli to co napisałem jest opowiedziane, będzie się komunikowało z widzami, No to jest wystarczające do tego, żeby to realizować, więc nie czuję, w każdym razie nie czuję teraz żadnego nacisku wielkiego, z którym musiałbym wojować i walczyć. Być może. I naciski są zawsze, ale też są dobre, bo jak na przykład Ktoś mówi, że tutaj pan nie dostanie pieniędzy. To się idzie do kogoś innego. Jeżeli czegoś nie można zrobić tak, można zrobić to inaczej. Ja bardzo lubię ograniczenia. One mi tak naprawdę otwierają skrzydła. To jest coś takiego, co powoduje, że te szare komórki muszą tam działać, wirować. I często troszkę jest tak, że nawet tak sobie myślę, co by było gdybym te filmy zrobił tak naprawdę, jak chciałem zrobić je na początku. Może by się ich nie dało oglądać, gdyby nie wszystkie trudności, problemy i wątpliwości, które były po drodze.
[41:55.87 → 41:58.79] A: Nie droga jest trudnością, ale trudność jest drogą.
[41:59.87 → 42:46.04] B: Łatwo jest namówić znanych, dobrych aktorów do wzięcia w takim projekcie? Muszę powiedzieć, że to było bardzo proste, wyjątkowo. Przeczytali tekst i się zgodzili. Ja myślę też, że aktorzy bardzo chętnie biorą udział w takich projektach, które albo dają im szansę na odkrycie jakichś nowych możliwości, ale z tego co ja pamiętam, to kluczem zawsze do takiego zaproszenia, gdzie wiadomo, oni nie mają jakichś wielkich stawek, to wszystko jest takie... Może nie będę tego komentował, jak to wygląda, w każdym bądź razie. Podstawą jest tekst. Jeżeli tekst jest ciekawy dla tych osób, to oni się bardzo chętnie zaangażują.
[42:50.70 → 42:57.30] A: To jeśli pytania się wyczerpały, to ja tylko Cię poproszę, Kuba, żebyś przyjechał ze swoim debiutem tutaj.
[42:58.04 → 42:58.80] B: Bardzo chętnie.
[42:59.02 → 42:59.94] A: Możesz to obiecać.
[43:00.04 → 43:00.50] B: Obiecuję.
[43:01.08 → 43:07.72] A: A Państwa poproszę o trzymanie kciuków, bo jeszcze się waży finansowanie filmu, więc przyda się wsparcie.