Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

Fot. materiały producenta

Kino w Teatrze Starym „Twarze Agaty”

Wróć

KINO

Bliski, wnikliwy, choć niezwykle przy tym dyskretny portret niezwykłej artystki Agaty di Masternak to esej dokumentalny o przekuwaniu bólu w piękno.
„Cierpienie nie uszlachetnia i nie ma co się w nim doszukiwać jakichś sensów. To dusza, talent, wrażliwość i empatia Agaty są piękne. One mogą natchnąć widzów” – mówi reżyserka, Małgorzata Kozera, w wywiadzie dla „Magazynu Filmowego”. Kozera zrealizowała film nie o chorobie, choć może się ona wydawać tutaj dominującą osią narracji, lecz o sile przetrwania, harcie ducha, nadziei i talencie. Przy czym znalazła dla tej opowieści niezwykłą, wizyjną formę (zdjęcia Marty Stysiak, muzyka Jana Duszyńskiego), która pozwala zbliżyć się do tajemnicy procesu twórczego bohaterki. To rzadki przykład dokumentu, który opowiadając o sztuce, sam staje się dziełem sztuki.

Bilety: normalny 15 zł, ulgowy 12 zł

Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną Pętla indukcyjna

Po projekcji odbędzie się spotkanie z reżyserką Małgorzatą Kozerą. 

Wydarzenie transmitowane online na stronie (zakładka „Na żywo”) oraz na profilu FB Teatru Starego.

TWARZE AGATY

Reżyseria: Małgorzata Kozera
Scenariusz: Małgorzata Kozera
Zdjęcia: Marta Stysiak
Polska 2023
73 minuty

Bliski, wnikliwy, choć niezwykle przy tym dyskretny portret niezwykłej artystki Agaty di Masternak to esej dokumentalny o przekuwaniu bólu w piękno.
„Cierpienie nie uszlachetnia i nie ma co się w nim doszukiwać jakichś sensów. To dusza, talent, wrażliwość i empatia Agaty są piękne. One mogą natchnąć widzów” – mówi reżyserka, Małgorzata Kozera, w wywiadzie dla „Magazynu Filmowego”. Kozera zrealizowała film nie o chorobie, choć może się ona wydawać tutaj dominującą osią narracji, lecz o sile przetrwania, harcie ducha, nadziei i talencie. Przy czym znalazła dla tej opowieści niezwykłą, wizyjną formę (zdjęcia Marty Stysiak, muzyka Jana Duszyńskiego), która pozwala zbliżyć się do tajemnicy procesu twórczego bohaterki. To rzadki przykład dokumentu, który opowiadając o sztuce, sam staje się dziełem sztuki.

Zaprasza Magda Sendecka, kuratorka programu filmowego w Teatrze Starym w Lublinie

 

#opisujemy

Zbliżenie na twarz kobiety. Ma ona długie, ciemne włosy. Na nosie ma opatrunek przymocowany do twarzy plastrami rozchodzącymi się na boki pod oczami oraz na czole tuż nad wewnętrzną częścią łuków brwiowych. 

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:13.29 → 00:29.73] A: Ja oczywiście zacznę od tego, w jaki sposób trafiłaś na tak wspaniałą bohaterkę. Jak się spotkałyście?
[00:32.38 → 03:39.98] B: Spotkałyśmy się z Agatą nietypowo. Mianowicie Agata pracując nad projektem IDE, który Państwo widzieliście w filmie, rozmawiała początkowo z bardzo różnymi ludźmi po takich ciężkich wojennych przeżyciach, między innymi z powstańcami warszawskimi. I poprzez jedną ze swoich rozmówczyń poznała Janka Komasę, a chciała zrobić jakieś takie też elementy wideo w wystawie, która miała finalizować ten projekt i szukała kogoś, kto jej jakoś by mógł pomóc od tej strony filmowej. No i właśnie ta pani, ponieważ Janek robił dwa filmy o powstaniu, a bardzo się zawsze dobrze przykłada do dokumentacji, no to właśnie ta rozmówczyni Agaty powiedziała, że zna takiego filmowca młodego, co może będzie mógł pomóc i to chodziło o Janka. I wtedy Agata zadzwoniła do Janka, a Janek jest moim kolegą ze studiów, przyjacielem i on po spotkaniu z Agatą zadzwonił do mnie i powiedział, że poznał niesamowitą osobę, o której należy zrobić film dokumentalny i że ja mam go zrobić. A ja na początku nie byłam entuzjastycznie nastawiona, bo zapytałam, o czym ten film, co za osoba. No i to brzmiało po prostu bardzo ciężko. I tak jak często widzowie mogą się bać opisu naszego filmu, bo różnie te opisy brzmią. Nie zawsze ja je piszę, czasami je pisze osoby organizujące festiwal, czy jakieś biura literackie i to spojrzenie jest zawsze takie indywidualne i nieraz te opisy są takie, że one mnie osobiście przerażają, że ja bym chyba obawiała się pójść na taki film, obawiałabym się ciężaru, który może spaść. Natomiast Janek tak nastawał na mnie, że wiesz, no ale zobacz tą Agatę, zobacz jej sztukę. I rzeczywiście ja jak zobaczyłam prace Agaty i jak zobaczyłam zdjęcia Agaty w ogóle, jej samej, to byłam od razu jakoś zaintrygowana i od razu ten haczyk połknęłam, dlatego że zobaczyłam jakąś osobę bardzo charyzmatyczną, niezwykłą, piękną i mającą w sobie coś takiego bardzo przykuwającego, uwagę intrygującego i też mającą w sobie wielką witalność. No i dość szybko skontaktowała się Agata ze mną, wciąż wokół swojego projektu i tak to potem poszło, że rzeczywiście moja operatorka Marta Stysiak pomogła Agacie, a ja zaczęłam robić o Agacie film.
[03:42.19 → 04:02.23] A: Czy od razu wiedziałaś, o czym będzie ten film? No bo wiadomo, że w dokumencie bywa różnie. Jest jakiś zamysł, jest jakiś szkic scenariusza, no bo trzeba jakieś pieniądze zdobyć, zainteresować kogoś, ale zwykle jest tak, że idziesz za bohaterem, prawda? A tutaj jakie miałaś myśli na początku?
[04:04.17 → 06:58.74] B: Tutaj zaczynałyśmy pracę w takim momencie, który był zupełnie innym momentem niż to, co nas później spotkało. Mianowicie, jak ja poznałam Agatę i zaczęła się nasza wspólna praca, to Agata była przekonana i tak byli przekonani też właściwie jej lekarze i to przekonanie tak emanowało na wszystkich wokół, że Agata wyzdrowiała, czy że przynajmniej jej choroba jest w tak głębokiej remisji gdzieś, że może już nigdy nie wróci. Więc to miał być film na początku o kimś, kto wyszedł z takich bardzo trudnych rzeczy, wraca do życia, czy zaczyna życie, bo tak Agata o tym mówiła długo, że zacznie życie, że zacznie życie. Więc to miało być o tym, jak po tych trudach wszystkich wejść, jak sobie radzić, więc tutaj ta choroba miała być tylko, można powiedzieć, wspomnieniem. i Agata przechodziła operacje, które miały być ostatnimi operacjami i miały być takimi operacjami, które nie ratują jej życia, tylko poprawiają jakość tego życia, ponieważ po tylu operacjach i po chorobie samej w sobie wiele rzeczy było naruszonych w jej organizmie, więc to przysparzało bólu i różnych problemów zdrowotnych, więc te operacje miały to naprawiać naprawiać też jakieś kwestie związane z wyglądem. No ale później stało się inaczej. Okazało się, że Agata nadal choruje i że de facto ciężej choruje niż nawet sądziła, bo pierwsza jej diagnoza to był naczyniak, a później się jednak okazało, to była diagnoza sprzed wielu, wielu lat, kiedy ona miała 16 lat, później się okazało, że to jednak jest naczyniak-otętniak, tłumacząc po polsku, nie wiem czy do końca prawidłowo medycznie, ale tak się o tym mówi, IVM się nazywa po angielsku, ten zespół. No i wtedy to oczywiście było jakieś nowe i wyzwanie, i pytanie, i duży trud. Natomiast jeśli chodzi o sam temat, to też jest tak, że każdy trochę co innego widzi w filmie. Wiadomo, że to jest film o Agacie, o jej sztuce, o jej życiu, Natomiast to, o czym jeszcze jest, to pewnie ja myślę, że ja to może czułam tak intuicyjnie na początku i to było to coś, co gdzieś tam mnie wołało i za czym szłam, ale czy umiałabym to wtedy nazwać? Na pewno nie, na początku pracy. I to dziś miewam problem czasem.
[07:00.26 → 07:32.90] A: Dwie artystki. Jak ta współpraca wyglądała? Zwłaszcza, że są też sceny kreacyjne. I tak zastanawiałam się dzisiaj oglądając po raz drugi, więc może nie z mniejszymi emocjami, ale już na pewno z większą uwagą, bo już te pierwsze emocje przeżyłam przy pierwszym, właściwie przy dwóch projekcjach. Jak to było? Bo Agata rozumiem też jest do pewnego stopnia performerką.
[07:35.00 → 09:28.42] B: Tak, aczkolwiek Agata może mniej się zajmuje performancem, więcej jednak maluje i rzeźbi, robi instalacje. Robiła parę razy w życiu też takie akcje performerskie. Natomiast te rzeczy, które są w filmie, to są jakby przeze mnie wymyślone i wykonane przez naszą ekipę z udziałem Agaty i za jej zgodą. Ale to jest tak, że właśnie ta współpraca, też dzięki temu, że obie jesteśmy artystkami, że mamy jakąś świadomość i kamery, i tego, czym jest w ogóle autorskie dzieło. Tutaj nie miałyśmy problemów, dlatego że Agata właściwie, tak kolokwialnie i nienajładniej mówiąc, się nie wtrącała. stawiała swoje granice i bardzo dużo rozmawiałyśmy o tym, jaki ma być film, o czym ma być. Natomiast Tagata jakby zaufała mi i to powiedziała już na początku, że ona zaufała, w związku z czym nie komentowała w żaden sposób wyborów, których dokonujemy. Także to była bardzo dobra współpraca, bardzo autonomiczna i ze strony Agaty też niezwykle zadaniowa, co czasem aż trochę mnie tak... Było to takie zadziwiające, ale Agata po prostu rzeczywiście traktowała się jak aktorka czy obiekt w tych scenach konkretnie inscenizowanych, bo oczywiście takie, gdzie jej towarzyszymy z kamerą, to była naturalna. z dużą dyscypliną i z takim, że trzeba zrobić i już. Natomiast wiem, że te sceny nie były dla niej łatwe emocjonalnie.
[09:30.42 → 11:06.68] A: Ja o to zapytałam również dlatego, że ten film jest bardzo formalny, bardzo artystyczny i bardzo poetycki. I zachwyca mnie to, jak stosujesz montaż i jak grasz kontrapunktem z jednej strony zestawiając ze sobą sceny malarskie ze scenami szpitalnymi, I to tak łagodnie przepływa właściwie jedno w drugie, zwłaszcza w pierwszej części, kiedy jeszcze nie wiemy właściwie trochę o czym film opowiada, kiedy dopiero jesteśmy w ten świat wprowadzani. A z drugiej strony dużo się dzieje w dźwięku, dużo się dzieje w takim, no właściwie to jest taki kolaż trochę też. bawisz się formatem obrazu. Mamy albo panoramiczny kadr, albo bardzo wąski z telefonu komórkowego, ale też udający format obrazu, w sensie obrazu namalowanego, nie wiem, grafiki, akwareli. Jak myślałaś o tym, jak z Martą Stysiak myślałyście o tym, też Agata jest filmowana w bardzo szczególny sposób. Jesteście albo bardzo blisko, albo mamy detale, albo są dalekie plany i widzimy ją np. na tle ściany, jej obrazu, kiedy przybija tam gwoździkami. swoje prace. Jak myślałaś o tej formie? Czy to było od razu tak wymyślone? Czy to jakoś się rodziło w trakcie pracy? I powiedz też, zanim zapomnę o to, spytać jak długo trwała praca, bo to też jest ciekawe.
[11:08.28 → 16:11.33] B: To zacznę od tego drugiego. Praca nad całym filmem się zaczęła w 2016 roku, bo wtedy poznałam Agatę. To było pod koniec 2016 roku. Pojechałam do Londynu, żeby ją poznać osobiście, bo rozmawiałyśmy na Skype. Wtedy już telefonem zaczęłam coś filmować w ramach takich dokumentacji, ale jedno z ujęć weszło do filmu, więc dlatego mówię, że to już były zdjęcia w 2016. Do 2023, w zasadzie do marca, gdzieś w marcu już zamykałyśmy udźwiękowienie Marzec-Kwiecień. Nad samym montażem około pół roku. Jeśli chodzi o to, jak się forma rodziła, myślę, że gdzieś simultanicznie z całym procesem pewne założenia były od początku, inne założenia się zmieniały, były jakieś intuicje. Moje pierwsze spotkanie takie już z kamerą, jak z Martą byłyśmy na planie, no to właśnie był ten moment, kiedy Agata przyjechała do Warszawy na operację, bo początkowo się leczyła w Warszawie, w Polsce generalnie, a później jak nastąpił Brexit, a po nim wkrótce potem pandemia, to dopiero jej leczenie się przeniosło do Londynu i w tej chwili tam się odbywa dalej. To były dwa momenty. Ja zobaczyłam Agatę w studio, bo ona przyjechała i zaraz sobie zorganizowała studio w Warszawie, w budynku Pasty, które jej właśnie kombatanci udostępnili przestrzeń, gdzie mogła pracować. Więc zobaczyłam ją w tej pracy malarskiej, a następnego dnia miała operację i zobaczyłam ją na stole operacyjnym. I to była od razu taka moja intuicja, że mamy do czynienia z materią. Zresztą Agata, która też dużo pisze i jej fragmenty, jej dzienników poezji są wykorzystane w filmie, Agata też często pisuje. i o dziele lekarzy, że ona podlega różnym zabiegom. Widziałam demiurgiczność Agaty z jednej strony, a z drugiej strony medycyny wobec ciała Agaty. To budziło moje skojarzenia, że rzeczywiście widziałam tę krew czy różne substancje na sali operacyjnej. a z drugiej strony farby, tak? I to gdzieś kierowało w stronę takiej zmysłowości i łączenia, mieszania tych światów ze sobą. A z drugiej strony, no na przykład wiadomo było, że kolor czerwony jest bardzo ważny, ważny w ogóle dla Agaty jako dla malarki, ważny w jej doświadczeniu i że on gdzieś będzie wiodącym kolorem. No ale te założenia się musiały też skonfrontować z trudami pracy. Dokumentalistek, początkowo bez budżetu żadnego, więc środki używane, kamery itd. były różne i one się zmieniały. Później duża zasługa Przemka Niedźwieckiego, który koloryzował film i z Martą bardzo nad tym pracowali, żeby mu nadać jednolitą, pewną jednolitość barwną. No a forma tak, no to w pewnym nie było takiego założenia, że od początku, że będzie dużo telefonu na przykład. Ten telefon trochę wyniknął z tego, że właśnie nastała pandemia, nie można było jeździć na zdjęcia. Agata w ogóle dużo jakby siebie nagrywa, cały czas jest w jakiejś takiej pracy sama ze sobą, więc naturalnie też podjęła to, że będzie się filmować, że będzie nagrywać dla nas, będzie dokumentować. A później się okazało, że te rzeczy, moim zdaniem, bardzo dobrze działały, bo one wniosły jakąś taką intymność i pewną barierę zniosły, mam wrażenie. Oczywiście dla operatorki to było trudne, że gdzieś wchodzi taki nieładny, brudny materiał, więc myślałam, jak to oddzielić, żeby to tak wyraźnie oddzielić, gdzie są zdjęcia Marty, a gdzie te jakieś inne z telefonu, czy to moje, czy Agaty, czy Majka, różnych osób. Więc to się wyłaniało, ale kolażowość od początku była pewnym założeniem, bo w ogóle lubię tę formę i lubię tę formę bardzo w kinie, w sztuce i gdzieś też widzę życie jako różne plany i te detale i totale. Także nie wiem czy odpowiedziałam, ale chyba tak.
[16:12.25 → 16:15.95] A: Zaraz oddam państwu głos, a chciałam jeszcze
[16:15.95 → 17:27.30] B: spytać... Przepraszam, jeszcze tylko dodam jedną rzecz, że jeśli chodzi o sam montaż już, to nie jest to wyłącznie moja zasługa, bo oczywiście pracowałam z montażystką Anią Koc-Witels, która debiutowała w tym filmie, ale jest myślę niezwykłą osobą z bardzo takim intuicyjnym, emocjonalnym podejściem do montażu. I dużo Ania wniosła tutaj, chociaż właśnie szukałyśmy tych kontrapunktów i też pani Dorota Wardężkiewicz, którą Ani była profesorką, a dla mnie kobietą filmu, którą podziwiam i która świetne rzeczy zrobiła, montażystka, wybitna. też nam radziła, żeby zaskakiwać widza i żeby się nie bać, że ten film właśnie ma taką strukturę, bo to było pewne wyzwanie, co jest zrozumiałe, co nie jest, ile historii podać, ile nie podać. Od początku zdjęć i myślenia było jasne, że to nie będzie reporterska forma, że to nie będzie, nie wiem, film medyczny czy jakiś taki... Tylko, że ten komponent sztuki jest ważny i że on ma działać właśnie obrazem, jakąś taką poetyką swoją.
[17:28.59 → 18:51.12] A: Pierwsza rzecz, jaką zrobiłam po obejrzeniu tego filmu, to weszłam na stronę Agaty Di Masternacki, zobaczyłam resztę jej obrazów i stamtąd też się dowiedziałam o tej fascynującej pracy jej właśnie z ludźmi, którzy przetrwali. I myślę, że z jednej strony ten film jest bardzo o, takie jest teraz modne słowo, o rezyliencja, czyli o tym, o sile przetrwania, o tym, co nam pozwala w jakichś najstraszliwszych warunkach jednak żyć dalej. A z drugiej strony myślę, że to jest rzecz o tym, w jaki sposób życie przekształca się w sztukę i w jaki sposób cierpienie się przekształca w sztukę. I tak jakoś myślę niezwykle się udało, że materia, o której opowiadasz, jakoś się przeniosła też na twój film, że to jest jakby sztuka o sztuce w takim nierozerwalnym jakimś splocie. Myślę, że to jest wielka siła tego filmu, że ty pokazujesz Agatę, która ze swojego cierpienia robi sztukę, a równocześnie sama robisz sztukę, nabudowując na tym jeszcze jeden poziom. Niezwykłe to jest moim zdaniem. Także właśnie to nie jest pytanie. Tylko chciałam ci pogratulować i podziękować.
[18:51.38 → 22:18.89] B: Dziękuję za moje koleżanki, które pracowały ze mną nad filmem. No tak, szukałyśmy tego. Ja w pewnym momencie zobaczyłam, że Agata, że jej sztuka, różne okresy tej sztuki, chociaż Agata ciągnie latami różne projekty, więc to nie jest takie często jakby jeden do jeden nie odpowiada jakimś okresom czasu, ale że jednak ta sztuka wyraża, może obrazuje taki stosunek do tej traumy, czy do różnych traum w ogóle. I tego cierpienia, taki jak Często wiem, że psychologowie ustalili pewnego rodzaju jakąś taką propozycję, znaczy schemat ludzkich zachowań, że jest ta faza buntu, później jest... Na pewno, Magdo, ty lepiej to umiesz wszystko opowiedzieć. Nie wiem, na ile to jest aktualne, ale że się buntujemy, załamujemy, a później powoli przychodzi jakiś rodzaj akceptacji, bo to jest coś takiego, że Agata Z jednej strony mówi o tym, i ja to doskonale rozumiem, że nie da się pogodzić z tym, co ją spotyka. Ale z drugiej strony Agata przestała czekać na to, i to rzeczywiście w trakcie pracy nastąpiło, przestała czekać na to, że ona zacznie żyć. Ona zaczęła żyć. Żyła też oczywiście wcześniej, ale jeszcze tego tak nie nazywała. Po prostu w jakiś sposób No właśnie, to słowo pogodziła się nie będzie dobre, bo się nie pogodziła, ale przyjęła do wiadomości, że jest tak jak jest i że może nie ma jakby, że trzeba działać w obrębie tego. Zachaczając, ja na początku właśnie powiedziałam, że bałam się tego tematu. No to też nie było bez powodu, bo jak Janek do mnie wtedy zadzwonił, to ja byłam w bardzo takiej trudnej osobiście sytuacji. Nie chorowałam sama, ale najbliżsi ludzie, Właściwie wszyscy naraz wokół mnie, mama, tata, mój mąż, wszyscy byli bardzo ciężko chorzy, czy wręcz umierający. Jakiś mrok się wtedy nasunął na mnie i jak usłyszałam, że jeszcze ma być taki temat, to się bałam, że to będzie naprawdę tłumacz. Paradoksalnie myślę, że mi, jeżeli ktoś mnie kiedyś pytał, czy ten film miał terapeutyczne znaczenie dla Agaty. Ja nie wiem, ja się za Agatę nie mogę wypowiedzieć. Myślę, że nie miał dla niej terapeutycznego wpływu. Przynajmniej nie był kontrolowanym przez nią procesem, więc jakby nie do końca mogłoby tak być, ale dla mnie pewnie tak. I to nie znaczy, że też się pogodziłam z różnymi rzeczami, bo właśnie pogodzić się nie da, ale na pewno się do nich zbliżyłam. I to jest taka spirala, którą chodzimy, bo gdzieś, myślę, osiągamy jakiś poziom zrozumienia, akceptacji, pogodzenia się z jakimiś trudami, ale później trzeba zatoczyć koło i znowu się z tym mierzyć.
[22:19.92 → 23:38.21] A: Ale może rzeczywiście to jest tak, jak mówisz, że chodzi o takie przyjęcie do wiadomości, o niezaprzeczanie faktom. I myślę, że nieprzypadkiem wybrałyście Ty z montażystką, czy nie wiem, czy to była tak do końca decyzja, ale w filmie to jest ta wypowiedź jednej z ocalonych, która mówi, to nie było nic osobistego. Uznałam, że to nie jest nic osobistego, że żyję w takim czasie, taki jest mój los, że trafiłam na tak potworny czas i muszę w tym świecie jakoś się odnaleźć, a nie się buntować przeciwko niemu. I myślę sobie, że to jest bardzo głęboka mądrość, która w zasadzie właściwie obrazuje tę ewolucję, którą przychodzi Agata. I myślę sobie, ile jest terapeutycznej mocy w waszym filmie, w twoim filmie, a ile ona, nie wiem do jakiego stopnia świadomie, ale myślę, że pewnie bardzo świadomie, ile sobie wzięła właśnie z tych historii ocalonych. Przecież nie przypadkiem się zajęła tą sprawą i tym tematem.
[23:39.17 → 25:10.72] B: Oczywiście i Agata szukała. Myślę, że ona bardzo szukała u tych ludzi odpowiedzi na swoje własne pytania. Myślę, że zaczerpnęła dużo, bo Te osoby zawsze mają w sobie coś takiego, że od nich się czerpie po prostu. Ci, którzy nie tylko przeżyli, ale naprawdę żyją dalej. Nie pamiętam, kto to powiedział, ale któryś z badaczy właśnie osób po zagładzie, tych, które przeżyły, że dzielili się na takich, którzy przetrwali i na tych, którzy rzeczywiście dalej żyli, więc od tych, którzy rzeczywiście dalej żyją, można bardzo wiele zaczerpnąć, myślę, jakiejś otuchy i inspiracji. Choć nie na pewno... Ja od początku wiedziałam, że to nie będzie taki film inaczej. Ja strasznie nie lubię na przykład takich określeń jak to, że ktoś wygrał walkę z chorobą albo przegrał. Bo ta nomenklatura sportowa kompletnie mi nie pasuje do tych procesów, które Przechodzimy radząc sobie z chorobą, ze śmiercią, z traumami i tutaj nie ma przegranych. Ktoś po prostu zmarł wskutek ciężkiej choroby i to słowo przegrał jest jakieś takie dezawuujące. Jednym ludziom się uda wyzdrowieć czy dłużej żyć, innym niestety nie, ale to jakby nie chodzi o to, żeby na koniec pacjent jeszcze sobie dokładał tego, że nie wiem, ma niedostatecznie duży wpływ. na swój proces zdrowienia.
[25:10.90 → 25:11.84] A: Albo za mało się postarał.
[25:11.92 → 26:12.16] B: No właśnie. Natomiast Agata po prostu bardzo świadomie, myślę, jest taką osobą, która bardzo świadomie podchodzi do samej siebie, do swojej choroby, do swojej rodziny, do swoich przeżyć z dzieciństwa. I ona cały czas gdzieś szuka i ona mówi, ja w to wkładam pracę. I rzeczywiście. I szuka różnych inspiracji, szuka różnych, nie wiem, terapii. Tradycyjnych, nietradycyjnych, konwencjonalnych, niekonwencjonalnych. Dużo kieruje się intuicją. Jeżeli wierzy lekarzom, ufa im, to jakby robi to, co oni powiedzą. Ale też życie ją nauczyło, że czasem nie można uwierzyć, bo to by oznaczało przyjęcie jakiegoś wyroku. Więc jest niezwykła w tym i na pewno dla mnie osobiście jest bardzo inspirującą osobą. I wiem, że dla wielu widzów filmu też. Ciekawa Państwa tutaj spojrzenia.
[26:12.30 → 26:20.20] A: No właśnie, może to jest ten moment, kiedy Państwo chcieliby zabrać głos. Zapraszam serdecznie. Mamy mikrofon na sali, więc zapraszam.
[26:22.22 → 26:26.26] B: Proszę się nie bać.
[26:26.60 → 26:27.74] A: Proszę bardzo tutaj.
[26:35.30 → 26:37.70] C: Ja Pani bardzo dziękuję za ten film.
[26:37.88 → 26:39.28] A: Troszeczkę bliżej mikrofonu.
[26:39.48 → 28:27.40] C: Bardzo dziękuję Pani za ten film. Ten film jest wyrównanym, zbalansowanym dziełem sztuki dokumentatorskiej jako film dokumentalny, ale jest również dziełem sztuki. Jest dziełem sztuki, które pokazuje wspaniałą sztukę tej młodej kobiety. I jest również dziełem sztuki, które pokazuje taką osobowość, jaką Agata ma. I to wszystko jest pięknie zbalansowane. Gra wszystko. Gra muzyka, gra słowo, gra obraz. Jestem lekarzem. W związku z tym patrzyłam na ten film również z punktu widzenia czysto formalnej. I tutaj też ten balans jest zachowany pomiędzy godnością człowieka, godnością choroby, intymnością schorzenia i szacunku do tego wszystkiego razem. I w zasadzie nie mogę nic więcej skomentować poza jedną uwagą. Piosenka, ten utwór muzyczny, Fountain's Faces. Mam do Pani pytanie, dlaczego nie ma tłumaczenia? Dlatego, że to jest bardzo ważny tekst, przepięknie w zasadzie puentujący całość filozofii Agaty, ale nie wszyscy znają angielski. Tłumaczyliście Państwo dialogi, natomiast brakowało mi tego tłumaczenia bardzo pięknego tekstu, jakim była ta muzyka i ten utwór. Bardzo pani dziękuję.
[28:27.44 → 28:29.68] A: Zresztą autorstwa twojego, Małgosiu.
[28:29.98 → 30:15.97] B: Mojego na bazie też fragmentów pisania Agaty. Bardzo dziękuję pani doktor. To jest dla mnie bardzo wartościowe. Często miałam jakoś wielu widzów lekarzy, którzy chętnie zabierali głos. Dziękuję za takie serdeczne przyjęcie filmu i dobre słowa. Jeśli chodzi o tekst, dziękuję za tę uwagę. Właściwie się nie zastanawiałam, dlaczego nie ma tłumaczenia. Chyba chciałyśmy po prostu, żeby muzyka działała jakoś sama w sobie i żeby być bliżej obrazu w tym momencie i dać się nieść tylko dźwiękom niż zwracać uwagę jakby na napis. ale jest to do rozważenia, żeby może dodać. Zresztą chcemy zrobić teledysk też i ten utwór gdzieś puścić. Muzyka zresztą Janka Duszyńskiego uważam wybitna. Bardzo lubię z Jankiem pracować, nie jest to pierwszy raz. Myślę, że więcej pracuje w teatrze, ale ma genialne wyczucie obrazu filmowego i jakby od razu było wiadomo, że tutaj Pójdziemy w dobrą stronę. Trzeba było tylko dosączać jego pomysły jednak trochę czasem optymizmem. Bo Janek mówi, ja jestem smutny i melancholijny i tak będzie. A chciałyśmy, żeby na przykład koniec czy różne momenty jednak miały taką wznoszącą falę. Ale tak, dziękuję za tę uwagę. Przekażę producentce i może trzeba to rozważyć, żeby to tłumaczenie dodać faktycznie.
[30:16.86 → 30:22.36] A: Może rzeczywiście by się przydało. Chociaż rozumiem twoje argumenty.
[30:24.88 → 30:45.40] B: To też jest tak, że jak się pracuje nad filmem, kończy się go w takim jakimś ogromnym napięciu emocjonalnym i już w jakimś też zakleszczeniu terminowym zwykle. To jest tyle decyzji do podjęcia, że nawet nie zawsze sobie zadajemy pytania. Ja nawet mam wrażenie, że nie było o tym żadnej rozmowy. Czy to powinno być tłumaczone, czy nie
[30:45.40 → 30:50.27] A: jakoś tak No dlatego potrzebujemy publiczności.
[30:50.49 → 30:53.89] B: I dystansu jakiegoś, tak, ale publiczności zdecydowanie.
[30:54.69 → 31:01.29] A: Zapraszam, kto z Państwa jeszcze miałby ochotę się podzielić myślą albo emocją?
[31:03.47 → 31:13.03] B: Albo pytaniem o Agatę, albo o coś, o co Państwo chcieliby ją zapytać. Mogę próbować udzielić takich odpowiedzi.
[31:13.43 → 32:23.75] A: Ja jeszcze mam taką myśl, zanim państwo się zdecydują, że to jest też film, który jakoś... Ja jestem fanką sztuki współczesnej, ale myślę, że wiele osób niespecjalnie ją rozumie, a tutaj jakoś bardzo widać ten proces twórczy, I mam wrażenie, takie odnosiłam wrażenie patrząc na ten film, że tutaj widać, że to jest po prostu znakomita sztuka i widać jak ona powstaje i widać, że naprawdę to nie jest tak, że każdy może tak namalować. Że to jest ta pewność ręki i że to jak Agata tam maluje tymi drobnymi kreseczkami i potem widzimy efekt tego, że to naprawdę nie jest przypadkowe, że to nie jest taka popowa myśl, że sztukę współczesną dziecko pięcioletnie może coś namalować. Co oczywiście się zdarza pięcioletnim dzieciom, bo one też miewają talent plastyczny. Zapraszam, czy ktoś z Państwa ma ochotę? Proszę bardzo.
[32:36.32 → 34:47.20] D: I ja zacznę też od podziękowań, tak jak moja przedmówczyni. I zanim przejdę do swoich refleksji, to się podpisuję, bo ja słabo rozumiem po angielsku. Gdzieś tam pojedyncze słowa wychwytywałam, ale tak sobie myślałam, kurczę, chciałabym wiedzieć, o czym to jest. Więc podpisuję się pod prośbą. Miałam się dzisiaj nie odzywać. bo jak to moja koleżanka, która jest na sali, powiedziała, że zazwyczaj się właśnie tu wyrywam. A w czasie oglądania tego filmu byłam tak... pod takim wrażeniem, że stwierdziłam, ten film nie wymaga słów, nie wymaga komentarza i nie wymaga zabierania głosu. Ale jakieś takie moje poczucie, że jednak, chciałam tu coś powiedzieć, spowodowały, że jednak ta ręka poszła w górze. Ja zwróciłam, oprócz tych wątków, o których panie mówiłyście i tutaj moja koleżanka z tyłu, pani z tyłu, dla mnie ważnym wątkiem w tym filmie było to tło rodzinne. te traumy z dzieciństwa, one dla mnie bardzo mocno wybrzmiały. Może to też tak jest, że gdzieś szukamy tego, co gdzieś z jakichś różnych powodów jest nam bliskie. I pojawiło się we mnie to pytanie, na ile, pewnie to pytanie się też pojawiało i o bohaterki pewnie u pań, na ile nasze przeżycia, psychę wpływa na nasze na nasze zdrowie, na ile odpowiadamy w taki sposób. Oczywiście pytanie jest bez odpowiedzi, ale dla mnie w tym filmie ten wątek, te ślady, traumy z dzieciństwa, nawet chyba nie ślady, bo one są dosyć wyraźnie formułowane, to jest taki mocny głos. Nie mam pytań, bo ja do tego filmu nie mam pytań. Dziękuję.
[34:48.08 → 38:34.58] B: A ja dziękuję, że Pani zebrała głos, bo dla mnie jednak film jest taką dziedziną sztuki, która dosyć nas, twórców, trzyma w sporym dystansie od odbiorców, tak naprawdę. Nie mamy tego kontaktu jak w teatrze, aktorzy czy reżyser. Czuję salę, nie mówiąc o muzykach, którzy się super jednoczą z publicznością, ze słuchaczami, więc dla mnie spotkania są naprawdę bardzo ważne i cieszę się jak ktoś coś mówi, bo państwa milczenie mogę różnie interpretować. Może to być tak, że jesteście poruszeni, ale może właśnie Nie ma o czym gadać, bo jest to banalne. Nie chodzi mi o to, żeby teraz się dopraszać tutaj, ale tak mówię z pozycji tej osoby na moim miejscu. Myślę, że wszyscy sobie zdajemy sprawę, ale nie wiemy w jakim stopniu jeszcze. Traumy oczywiście nie tylko z dzieciństwa, ale i z poprzednich pokoleń gdzieś zbieramy. Są one przenoszone. Agata bardzo świadomie nad tym pracowała i szukała, też mówiła o tym, że przez jakiś czas życia uważała, że jej choroba jest wynikiem jej i jej mamy traumy związanej z byciem ofiarą przemocy domowej. To jest temat, który był bardzo trudny dla mnie w filmie, o tyle, że ja wiedziałam, że on musi być zawarty, bo jest super ważny dla Agaty, znaczy dla Agaty jako osoby, ale też dla jej sztuki i dla jej w ogóle świadomości i poszukiwań, że nie można go gdzieś wyrzucić jakby i pominąć i przemilczeć. Z drugiej strony był to temat delikatny, bo dotyczy też osób trzecich, powiedzmy, całego kręgu rodzinnego Agaty i ona z tym miała różne problemy swoje, że nie chciała, nie wiem, właśnie urazić rodziny czy jakiegoś wstydu ściągnąć na rodzinę. Niestety gdzieś, myślę, że to jest bardzo naturalne i rozumiem to i też o tym dużo rozmawiałyśmy, no wciąż gdzieś chroniła o prześladowce, czyli tatę, chociaż z nim nie utrzymuje kontaktów żadnych od lat, czy całą tkankę rodzinną, a to jest rodzina z niewielkiej wsi, więc też jakby wszyscy się znają. No i trochę taki paradoks, bo przecież wszyscy tam wiedzą, co się działo, a z drugiej strony, jak powiemy to głośno w filmie, to będzie skandal. To są trudne rzeczy, trudne wybory. Ale też chodziło o to, żeby to jakoś nie rozbiło narracji. Więc ten temat, to było z takich jednych większych wyzwań na etapie montażu, jak go wpleść tak naprawdę. I on został wpleciony, właśnie pani mówi, że bardzo jasno i bezpośrednio. I to jest ciekawe, bo tutaj są skrajnie różne odbiory. Są osoby, które w ogóle tego tematu nie zauważają. Nie zauważają, że w ogóle jest taki wątek w filmie, a są osoby, które czytają wszystko. Ja myślę, że to jest okej. To znaczy, też jakby zawsze odbieramy tym, co sami wnosimy, więc taka kolej rzeczy, ale cieszę się, że ten temat też był i jakoś można się do niego odnosić.
[38:35.48 → 39:54.71] A: Dla mnie to było wyraźne, ale dyskretne. i myślę, że to jakoś się właśnie też udało, tak jak tutaj padło o balansie, to myślę, że właśnie to było też bardzo dobrze zbalansowane, że to nie przysłania jakby takiego, no jednak zasadniczego wątku filmu, czyli sztuki i choroby, ale jednak też jakoś pozwala zrozumieć zwłaszcza te obrazy z pierwszego okresu. I te słowa, które padają o domu na początku i te takie malowane na szkle czy na folii, bardzo ekspresyjne obrazy jakoś się komponują i te puzzle się wtedy, bo ten wątek się pojawia już pod koniec filmu. i wtedy te puzzle jakoś wskakują na swoje miejsce. A wracając do tego chronienia, to jest taki mechanizm bardzo częsty, kiedy to ofiara się wstydzi, podczas gdy kat czy sprawca tego wstydu nie ma i ona po prostu bierze ten wstyd za niego. Także trochę też rozbrajacie, myślę, przez ten zabieg właśnie ten proces, że to jest tak jednak odwrócone.
[39:56.35 → 41:09.30] B: Starałyśmy się, żeby tak było, ale żeby też nie naruszyć za bardzo, że to jednak Agata decydowała. A na koniec powiem państwu coś ciekawego. Agata nie widziała tego filmu. To jest jej decyzja, to nie jest tak, że ja ukrywałam film. Agata przyjeżdża ze mną na przeglądy, jeśli może była w Krakowie, była w Ińsku na festiwalu. Wtedy też dużo rozmawia i to też inna jest jeszcze temperatura tych rozmów. Natomiast powiedziała, że nie chce oglądać filmu na razie, że widziała trailer i bardzo jej się artystycznie podobał. Natomiast, że tak ją jednak poruszył, że to wszystko trwa, ta choroba trwa. Tak Agata wciąż przechodzi operację. Ostatnią miała jakoś na przełomie listopada i grudnia. więc że to jest dla niej za trudne. Natomiast rodzina Agaty, mama, siostra, brat, nawet babcia, wszyscy widzieli film i podobał im się film i gdzieś kibicują, natomiast też oczywiście bardzo go przeżyli.
[41:11.48 → 41:30.45] A: Proszę Państwa, czy jeszcze jakieś głosy się znajdą? Proszę bardzo. Już mikrofon, już mikrofon do Pani idzie.
[41:32.85 → 42:03.18] B: Jesteśmy wszyscy już w wieku dojrzałym, a mnie interesuje ile ludzi młodych zobaczyło ten film i ich reakcja, ponieważ jest przedstawiona dziewczyna wojownik, która się nie rozprasza, nie użala i to jest postawa bardzo rzadka. No i fascynująca i po prostu jestem ciekawa, jak młodzi ludzie na to reagują.
[42:04.24 → 42:04.64] D: To tyle.
[42:05.50 → 44:08.13] B: Dziękuję. Różna jakby bardzo publiczność przychodzi, więc było też jakby wiele osób młodych, czyli w takim wieku powiedziałabym studenckim raczej, bo może nie nastoletnim, takie osoby 16-17 letnie, ja myślę, że to jest jakiś taki minimum na oglądanie tego filmu. Trudno mi powiedzieć za wszystkich widzów, ale mamy swoje fanki i fanów też w tej grupie wiekowej, takich bardzo młodych osób. Ostatnio na pokazie w Warszawie podeszła do mnie dziewczyna, która zdaje maturę w tym roku i powiedziała, że właśnie myśli o Akademii Sztuk Pięknych, o malarstwie, o zajmowaniu się sztuką i powiedziała, że dla niej to w ogóle najważniejszy film jej życia, więc myślę, że jedni rozumieją, inni może nie. Trudno mi jakoś uogólnić naprawdę. Mój syn ma 18 lat i jemu się podobał ten film, aczkolwiek czego jakoś bardzo A też zdarzało się w przypadku takich bardzo młodych osób, 16-letnich, dwa razy była taka sytuacja, że musiały dziewczyny młode wyjść z sali, bo im się zrobiło słabo. Mimo, że ja jakby unikałam jakiejś drastyczności na tej sali operacyjnej i umówmy się w telewizji można zobaczyć W ciągu dnia rzeczy bardziej drastyczne, bo programy medyczne przecież są popularne i idą, nie mówiąc o newsach i wojnach i tak dalej. Ale myślę, że tutaj jakiś emocjonalny ładunek emocjonalny i jakaś taka groza tego, że ona miała 16 lat właśnie jak zachorowała. że to gdzieś może czyhać, nie wiem, może tak zadziałała.
[44:08.15 → 44:24.25] A: Że jesteśmy jednak blisko bohaterki, że ona jest bardzo nieanonimowa, że to nie jest anonimowy przypadek, nie wiem, z gazety, tylko, no tylko ktoś żywy, z kim jesteśmy coraz bliżej w trakcie tego filmu.
[44:24.57 → 44:28.01] B: Możliwe, no takie w każdym razie były też takie historie.
[44:28.83 → 45:58.97] A: Ale nie wiemy tego, prawda? Ja też mam jeszcze takie myśli, że tak a propos tego godzenia się, czy przyjmowania do wiadomości tego, co się dzieje, to mam wrażenie, że wydarzyło się coś takiego, że ludzie coraz częściej myślą, że normą jest życie i zdrowie, a śmierć jest jakimś wypadkiem przy pracy. I to, co mówiłaś o o tej walce, o tym języku walki stosowanym że ktoś wygrał z chorobą albo ktoś przegrał z chorobą, że to jest trochę z tym związane i mam wrażenie, że ludzie mają teraz pretensje do lekarzy, że nie udało im się kogoś ocalić od śmierci, że to jest wręcz na proces sądowy, a nie cieszą się, jeżeli udało się. że jakoś zapominamy, że popkultura jednak z jednej strony niby się interesujemy śmiercią, niby jest dużo filmów, książek na ten temat, ale naprawdę to gdzieś wydaje nam się, że to nas nie dotyczy. No i z jednej strony wiadomo doświadczenie uczy, że umierają inni, no ale z drugiej strony Śmiertelność wynosi 100%, jak mawiają agenci ubezpieczeniowi, więc... To jest coś, co
[45:58.97 → 46:00.49] B: nas łączy bez wątpienia.
[46:00.86 → 46:11.84] A: Tak, więc jest ten paradoks. Proszę Państwa, czy kto... O, tam jest głos, proszę bardzo. Mikrofon, mikrofon, bo nie będzie Pana dobrze słychać.
[46:20.93 → 46:55.70] E: Jedno konkretne pytanie. Jestem chirurgiem. Czy zmiana w tych płynach kroplowych koloru czerwonego na niebieski jest wizją artystyczną? Czy to jest to, co obserwujemy na bloku operacyjnym, że często zmieniamy nastawienia w lampie, żeby zmieniać kolory? coraz częściej w tej chwili operujemy taki świat podświetlony, nierzeczywisty. I możemy tak zrobić, takie światło, że rzeczywiście ta krew będzie w polu operacyjnym niebieska. To takie konkretne pytanie.
[46:56.48 → 47:46.40] B: To była wizja artystyczna, aczkolwiek może nawet coś takiego widziałam, bo jeszcze oprócz filmu o Agacie, robiąc jakieś inne swoje rzeczy filmowe, takie bardziej komercyjne może, Rzeczywiście nie pierwszy raz byłam na sali operacyjnej, więc może coś mnie zainspirowało, czego nie pamiętam. To była wizja artystyczna, trochę takich zmian, że ta krew się staje barwą, przechodzi przez Agatę i się rozszczepia jak pryzma na te kolory, bo też jej sztuka staje bardziej kolorowa w jakimś sensie. Ale to prawda, że sale operacyjne są wizualnie też bardzo inspirujące.
[47:47.94 → 48:11.99] A: Ale to też bardzo tak współgra z tym cyklem obrazów Agaty, które zmieniają kolor. To swoją drogą niesamowite jest ten pomysł, żeby używać barwników, które zmieniają się pod wpływem temperatury. I obrazy mają wiele wariantów, zależnie od tego, jaka temperatura panuje w pomieszczeniu.
[48:12.87 → 48:57.58] B: To są super prace i Agata dużo tam eksperymentowała. Też miała w jakimś momencie pomysł, że w ogóle będzie malować krwią i kupować tę krew, ale okazało się to nie do końca dobrym pomysłem, bo po pierwsze względy sanitarne jednak Trochę tutaj nakładają jakieś ograniczenia, po drugie też ta krew później inaczej się zachowuje jako biologicznie żywy materiał. Ale rzeczywiście to widać było. Ja to widziałam na żywo i to robi wrażenie, że może się obraz zmienić w trakcie, kiedy patrzymy na niego i właśnie padnie światło.
[48:59.18 → 49:00.94] A: To co teraz słychać, Łaga?
[49:04.67 → 51:21.01] B: U Agaty. Agata niedawno miała operację i to wciąż trwa i będzie trwało póki co, czyli tak mniej więcej 2-3 razy w roku Agata idzie na stół operacyjny, przy czym raczej ma rzeczy wstrzykiwane niż wykrajane, bo w tej chwili po prostu ma taką jakby stosowaną jakiś rodzaj chemii, która niszczy te poskręcane żyły i tętnice. Już boję się przy lekarzach mówić, bo na pewno jakieś opowiadam dziwne rzeczy, ale zasadniczo chodzi o to, że nie ma tam dużo cięć, ale te substancje obkurczają i powodują, że to się zmniejsza, więc zmniejsza się ciśnienie, ale też niestety niszczą te zdrowe tkanki, coraz bardziej Agaty twarz też cierpi na tym i ona na tym cierpi. Ale jest w niezłej naprawdę formie, takiej fizycznej i jest bardzo zapracowana, ponieważ kończy w tym roku studia magisterskie na St. Martin's i to się zakończy dużą wystawą w czerwcu. Napisała pracę magisterską. i zrobiła film animowany, który w kwietniu w Polsce będzie można zobaczyć na festiwalu. Będziemy o tym wszystkim pisać na naszej stronie na Facebooku, także zapraszam. Więc tworzy dużą instalację i łączy i tkaninę, i ceramikę, i projekcje wideo, ambitny pomysł. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale tak życie Agaty wygląda mniej więcej podobnie zawsze, czyli 6 rano Agata wstaje, jeśli jest w dobrej formie, jak jest w złej to trochę później. Jedzie do studia i pracuje. No i stara się dbać o jakąś równowagę swoją, czyli spacery, czas ze swoim partnerem, z przyjaciółmi. ale głównie żyje, tak powiedziałabym, trochę pustylniczo w swoim studiu i to ją cieszy.
[51:22.33 → 51:32.71] A: Prawdziwa artystka. Proszę państwa, będziemy powolutku kończyć, więc jeśli jeszcze ktoś miałby ochotę zabrać głos, to zapraszam serdecznie.
[51:36.59 → 51:40.83] B: Bardzo proszę.
[51:41.33 → 51:54.92] A: Ostatnie zdanie. ale naprawdę nie musi być ostatnie. To naprawdę jest dla twórców niezwykła okazja, żeby posłuchać publiczności.
[51:55.24 → 51:58.82] C: Rozmawialiśmy już o sztuce, rozmawialiśmy o warsztacie,
[51:59.12 → 52:01.86] A: a ten wątek filozoficzny, to co każdy
[52:01.86 → 52:26.01] C: z nas wyniesie ze sobą i nikt nie będzie wiedział co, każdy jakąś naukę z tego wszystkiego albo doświadczenie na pewno weźmie ze sobą. To przesłanie z tego filmu jest bardzo pozytywne, bo jakakolwiek nieszczęście nas spotyka,
[52:27.79 → 52:29.57] B: to
[52:29.57 → 53:35.37] C: od nas zależy, co z tym dalej zrobimy. Najprościej młodzież to mówi, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Może to jest takie najbardziej lapidarne. Ale rzeczywiście cokolwiek nam się w życiu zdarzy, nawet jakiś bardzo nieszczęśliwy wypadek, to od nas zależy, co z tym zrobimy. Jeżeli popełniamy błąd, możemy to naprawić. Jeżeli nie możemy z tym zrobić, nabieramy świadomości tego, co się nam dzieje i odzyskujemy wewnętrzny spokój. Bunt jest częścią naszej walki z problemem. pewnie potrzebny, ale również i pokora. I w tym filmie, jak powiedziałam o balansie, to czuję również właśnie tą równowagę pomiędzy walką, akceptacją, ale pokorą, ale nie rezygnacją. I to jest chyba najważniejsze z tego wszystkiego. Dziękuję bardzo.
[53:44.45 → 53:49.07] A: Myślę, że to jest piękna puenta. Bardzo ci, Małgosiu, dziękuję.
[53:49.47 → 53:51.01] B: Bardzo dziękuję państwu.
[53:51.95 → 54:45.66] A: I to jest moje ostatnie spotkanie w Teatrze Starym w Lublinie, także bardzo. No tak, Karolina Rozwód, która mnie 12 lat temu zaprosiła tutaj do współtworzenia tego programu, odchodzi i jakiś czas się zamyka, coś się wypełniło. To były naprawdę piękne lata. Przeżyłam tutaj z Państwem mnóstwo fantastycznych, wzruszających, niezwykłych chwil. Bardzo będę tęsknić, ale będę już najwyżej przyjeżdżać jako widzka. Zostawiam Państwa jeszcze z kilkoma filmami, które, czy z kilkunastoma nawet, które dla Państwa wybrałam, więc zapraszam w poniedziałki do kina. No i cóż, do zobaczenia jakoś w życiu. Bardzo dziękuję. Jeszcze raz.