Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

Bilety: normalne 10 zł, ulgowe 8 zł

„Sztuka kochania Michaliny Wisłockiej”
Polska 2017
reżyseria: Maria Sadowska
scenariusz: Krzysztof Rak
zdjęcia: Michał Sobociński
występują: Magdalena Boczarska, Piotr Adamczyk, Justyna Wasilewska, Eryk Lubos, Jaśmina Polak, Karolina Gruszka, Danuta Stenka, Arkadiusz Jakubik, Wojciech Melwaldowski, Borys Szyc, Katarzyna Kwiatkowska, Katarzyna Cynke, Artur Barciś

Po projekcji spotkanie z gościem
Gość: Krzysztof Rak
Prowadzenie: Magda Sendecka

Przed seansem pokaz filmu krótkometrażowego: „Cipka” / reż. Renata Gąsiorowska / Polska 2015 / 8′ 20”  

Scenariusz biografii Michaliny Wisłockiej (1921-2005), uznanej lekarki – ginekolożki i autorki bestsellerowego poradnika o miłości napisał Krzysztof Rak, scenarzysta „Bogów”. Czy opowiedziana przez Marię Sadowską („Dzień kobiet”) stanie się podobnym sukcesem?
Powikłane losy osobiste, nieproste związki uczuciowe z jednej strony, a z drugiej – walka o publikację książki, która w pruderyjnym świecie PRL-u nie mogłaby się ukazać, gdyby nie determinacja wielu osób związanych i wspierających Wisłocką. Opowieść o kobiecie zwracającej Polakom ich własne ciała, uczącej bliskości, intymności, miłości, nieoczekiwanie staje się bardzo aktualna.
Magda Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.90 → 00:49.80] A: Dobry wieczór raz jeszcze. Krzysztof Rak. Musimy trzymać pozycję, bo wyjdziemy z kadrów. Jest streaming, witamy również Państwa w internetach. Oczywiście mogą Państwo zadawać pytania i ja bardzo zapraszam do dyskusji, do rozmowy, do wyrażania opinii, ale ponieważ mam mikrofon, Więc oczywiście zacznę. Krzysztof, powiedz jak to się zaczęło. Od czego ten pomysł? Bo z bogami ty przyszedłeś do Piotra Staraka. To był właściwie taki twój pomysł, twoje dziecko trochę. Tutaj wiem, że było nieco inaczej. Jak bardzo inaczej?
[00:51.14 → 01:49.66] B: Zaczęło się chyba od lęku. Oczywiście na naturalny sposób Grupa producentów, współproducentów związanych z bogami rozmyślała, czy nie powinniśmy iść za ciosem i znaleźć jakiś podobny temat, czyli też biograficzny. Postrzegliśmy, że na to się świetnie sprawdza, że to jest fajny nośnik współczesnych problemów, współczesnych pytań. w takim anturażu historii sprzed 20, 30, 40 lat. To jest fajna referencja, fajna paralela, bo to są rzeczy, do których mamy pewien sentyment, trochę je pamiętamy, trochę nie. Mam wrażenie, że trochę jest tak, że łatwiej opowiedzieć o współczesnych problemach, cofając się o te 30 lat, niż robiąc obraz tego, co jest tu i teraz. Bo ten naturalny dystans ułatwia komentarz.
[01:50.80 → 01:52.18] A: Lepiej widać szczegóły?
[01:52.60 → 03:29.86] B: Troszkę tak, nie jest to nachalne może, to jest tak, żeśmy się przyzwyczaili może w naszym kraju do takiego ESOP-owego języka, czyli nie mówienia wprost o rzeczach ważnych. W każdym razie tak, ten mechanizm działania, nie wyobrażam niektórych tematów, poruszania ich tu i teraz, a przy takim dystansie i opowieści, która ma miejsce właśnie te 20, 30, 40 lat temu jest jakoś łatwiej. Było takie myślenie i trochę szukaliśmy historii i tutaj ta grupa, ja nawet nie pamiętam, kto wymyślił tę książkę, poproszono mnie o lekturę. Biografia Gorszycielki. Świetna rzecz, fajnie przygotowany materiał, fantastyczna książka. I jak mówię, podszedłem z pewnym lękiem, ostrożnością do tego, ale ta książka mną zawładnęła i bohaterka przede wszystkim. Znowu Deja Vu i podobnie jak postać profesora religii, tutaj pełnowymiarowa bohaterka, skomplikowana, niejednoznaczna, kontrowersyjna, a przede wszystkim historia, która niesie bardzo aktualne pytania i tematy. Już nie mówiąc o tym, że ten film się zaktualizował w naszej obecnej sytuacji politycznej jeszcze podwójnie, co mnie głównie martwi, bo żyję w tym kraju, a cieszy, bo film jest niebywale aktualny, ale bardziej martwi.
[03:30.82 → 03:50.62] A: Nie przypadkiem, jak rozumiem, pojawia się taki drobny żarcik w jednej z, powiedzmy w pierwszej ćwiartce filmu. Bohaterka idąc po schodach w Wydziale Kultury czy w KC, mija charakterystyczną postać z papierosem.
[03:51.24 → 04:17.95] B: To jest ta sama lokacja, to samo miejsce, gdzie powstała scena w Bogach, ale jest też drugie miejsce. Sala, w której odbywa się rozmowa Wisłockiej z przedstawicielem kościoła, z biskupem, to jest też miejsce, które grało w Bogach. To była rozmowa religii pasyka, czyli Tomka Kota i Zbyszka Zamachowskiego z urzędnikiem Ministerstwa Zdrowia.
[04:19.16 → 04:27.08] A: Tacy lustrzani trochę ci bohaterowie. Nie przypadkiem, jak rozumiem, religa spotyka na schodach Wisłocką.
[04:28.86 → 06:06.10] B: Oni są dla mnie w pewnej mierze podobni, ale też niebywale odmienne historie. Oczywiście są takimi taranami, są ambicjonerami, są osobami rewolucjonistami, walczą. Czasy są gdzieś tam podobne, bo jest to PRL plus minus. Historia Wisłowskiej kończy się w 76. Historia religii w bogach to jest 83, 4, 5 takie lata, ale jest to PRL. Oboje są lekarzami. Oboje są postaciami ambiwalentnymi gdzieś, to znaczy mają swoje pęknięcia, mają swoje swoje słabości. Natomiast tematyka jest oczywiście kompletnie inna, a przede wszystkim dla mnie konstrukcja narracyjna jest kapitalnie inna. Bogowie to teoretycznie bardzo prosty film, a on jest wręcz minimalistyczny w narracji, co było trudnością tak naprawdę i ryzykiem artystycznym wszystkich. Tu jest bardzo skomplikowana tak naprawdę narracja, bo na tych kilku płaszczyznach czasowych, na dużym odcinku życia bohaterki i zaplecenie tego warkocza jest technicznie dużo trudniejsze. Trzeba łączyć te przeskoki czasowe tak nie tylko środkami wyrazu filmowymi, ale też literackimi właśnie emocjami.
[06:07.01 → 06:40.03] A: No właśnie, łączność emocjonalna. Tutaj widać trochę ten montaż właśnie na emocjach. Powiedz, jak konstruowałeś tę biografię, ile wziąłeś z książki, czyli z jakiejś, jak rozumiem, w miarę linearnej opowieści o życiu, o losach Wisłockiej, a jak próbowałeś, jakie było twoje myślenie właśnie w tym zaplataniu narracji, tak żebyśmy podążali emocjonalnie za bohaterką, a równocześnie nie tracili z oczu tego co jest osią, czyli tej walki o wydanie książki.
[06:40.63 → 10:09.41] B: Najpierw była konstrukcja intelektualna, potem emocjonalna. Intelektualna polega na tym, że na tej płaszczyźnie, w której Wisłocka walczy o wydanie książki po prostu, to jest takie kryminalne tempo. Kolejne przeszkody, zwroty akcji i walka, walka, walka. A ta druga, która się tu rozbita na dwie jakby płaszczyzny czasowe, tą wcześniejszą i późniejszą, ale ta przeszłość, życie prywatne przede wszystkim, choć tam jest też oczywiście zawodowe akcenty przypominające, że Wisłowska musiała na przykład zrezygnować z kariery naukowej, to są jakby przyczyny, suma różnych przyczyn i motywacji jej do tego, żeby tak szaleńczy, zwariowany, sposób walczyć z tak wielką determinacją wydanie sztuki kochania. Więc temat plot polega na tym, że tłumaczymy czemu tak walczyła pokazując jej losy. To z tego powodu i ten czas jest dłuższy, który opowiadamy niż w przypadku na przykład scenariusza bogów. gdzie była kumulacja wszystkich koniecznych, niezbędnych elementów historii do trzech, czterech lat powiedzmy. A potem dopiero rzeczywiście z tej, no tutaj w ogóle była pewna taka siatka tematów na początku stworzona, wymyślona i wypreparowana z tej przebogatej biografii. Mnie od początku poruszał tragizm tych momentów najbardziej dramatycznych w jej życiu. Widziałem w nich i potem słyszałem też od bliskich, że to były motywujące ją do tego, kim się stała później zdarzenia. To po prostu wynika, konstrukcja, narracja i tempo opowiadania wynika zawsze z tematu, który się dostrzega w tej historii. Tym tematem to była na pewno, poruszała mnie też tutaj, jestem taki sentymentalny, taki wrażliwy jestem. Mnie bardzo dotykał tragizm tej miłości, która była niespełnionym uczuciem, moim zdaniem. O tym chciałem opowiedzieć na pewno. Na pewno historia walki o najpierw samą siebie, a potem o sprawy i prawa kobiet były też takim motorem. Więc jak zbudowałem taką tematyczną siatkę i ustaliłem, co mniej więcej opowiadamy, jeśli chodzi o plot i okazało się, że trzeba to zrobić na dłuższym odcinku życia, pojawiła się ta konstrukcja, ten warkocz. Plotąc ten warkocz już tak zupełnie fabularnie, wtedy wchodzą emocje i one muszą się zgadzać, wynikać z siebie. Te przeskoki między czasami muszą być albo oparte na kontraście, albo na kontynuacji. Tam za każdym razem musi być coś, co je spaja, co tłumaczy, co ułatwia oglądanie.
[10:10.29 → 10:11.15] A: Jakaś linka.
[10:11.19 → 10:14.55] B: Zaskakuje. To mogą być różne chwyty.
[10:15.63 → 10:18.45] A: A powiedz, co było najtrudniejsze w tym zaplataniu?
[10:18.75 → 10:39.58] B: Najtrudniejsze, co było w zaplataniu? No chyba dla wszystkich i dla mnie i potem dla całej ekipy realizacyjnej był najtrudniejszy ten długi odcinek czasu, który scenariusz pokrywał i konieczność transformacji aktorów. No Magdy przede wszystkim boczarska.
[10:39.60 → 10:40.52] A: To wręcz epicka opowieść.
[10:40.62 → 10:59.70] B: Robi trochę epicka opowieść. Tak samo wyzwanie dla operatora, żeby zaznaczyć te czasy w inny sposób, innym sposobem operowania światłem. Dla każdego de facto rekwizyta scenografia to było dla wszystkich duże wyzwanie. Chyba to.
[11:02.80 → 11:20.66] A: A powiedz, jak myślałeś o tych scenach przedwojennych, jaką one miały konstrukcyjnie pełnić rolę? Czy to od początku była taka chronologia, czy coś tam było przewracane?
[11:22.22 → 13:30.82] B: Tu było to duża praca z Marysią Sadowską i ja miałem w pierwszych wersjach scenariusza trochę mniej tych wojennych sytuacji. Wchodziłem trochę później. Tam powstało takie zasadnicze pytanie, dyskutowaliśmy o tym dosyć długo, a mianowicie konieczność wytłumaczenia tego trójkąta. Skąd się wziął, jak działał, czym był i po co. Ja uważałem, że wystarczy, starałem się jak najmniej tłumaczyć tego. Aczkolwiek było to konieczne i to było w pierwszych wersjach. Marysia prosiła, żeby było tego trochę więcej. No bo też główna trudność, pytałaś o trudności przy plecaniu tej historii, przy pisaniu scenariusza. Największą trudnością przy pisaniu tego scenariusza była moja płeć prawdopodobnie. Dzięki temu praca z Małysią Sadowską i potem z Magdą Boczarską była tak intensywna, bardziej intensywna pewnie niż praca, którą żeśmy włożyli w dopracowywanie scenariusza z Łukaszem Palkowskim przy Bogach, bo musiałem oprócz oczywiście dostosowania się do wizji reżysera, Do wysłuchania jego też obiektywnych pomysłów, uczestniczenia w burzach mózgów na temat lepszych rozwiązań scenizacyjnych, lepszych puent w dialogu, musiałem jeszcze douczyć się kobiecości troszeczkę. W tej robocie to polega na tym, że pewne puenty scen, pomysły na puenty w scenach, sceny, punkty zwrotne w scenach brały się z pomysłów dziewczyn, na które ja bym a nie wpadł tak naprawdę, bo po prostu nie wiedziałbym, może nie czuł do końca, co jest śmieszne, co jest już przygięciem jakimś, a co nie, więc one mi to uświadamiały, że dawaj, to jest fajne.
[13:32.76 → 13:35.92] A: Jasne, czyli okazało się, że jednak różnice istnieją.
[13:36.16 → 14:13.20] B: Tak, no pewnie, bo jak ja mam sobie, biedny, wyobrazić co czuje kobieta w trakcie masturbacji generalnie, jak odczuwa orgazm. Nie mam bladego pojęcia tak naprawdę. Myślę, że Marysia Sadowska i Magda Boczarska, Karolina Gruszka, która grała ten wątek, gdzie to było bardzo istotne, myślę, że wiedzą. Więc musiałem ich słuchać. Także to były naturalne wpływy babskiego timu sztuki kochania. Niezbędne i fantastyczne.
[14:14.04 → 14:20.42] A: Wiem, że to ty wymyśliłeś Marysię Sadowską jako reżyserkę tego pomysłu, tego projektu.
[14:20.58 → 14:45.62] B: Tak, to prawda. To był mój pomysł. Czułem, że ona jest zwariowana. I kolorowa, trochę podobna do Wisłowskiej pod pewnymi względami. Otwarta. wrażliwa na sprawy równouprawnienia, wypowiadała się w prasie na ten temat, a z drugiej strony myślałem o niej ciepło, no i ta muzyka.
[14:46.64 → 14:48.18] A: No tak, jest bardzo istotna.
[14:48.52 → 14:54.76] B: Jest istotna tutaj. Seks trochę jest muzyką, więc trochę poezją.
[14:54.78 → 14:55.86] A: Improwizacją jazzową.
[14:57.21 → 16:06.78] B: Ale też Marysia miała przerwę między poprzednim filmem, i szkołą filmową, a sztuką kochania. Chyba dwuletnią, nie jestem pewny, ale to była praca muzyczna. Między filmami dłużej, ale dwa lata w ogóle pracowała. Tak to mniej więcej pamiętam. Pracowała nad płytami, poświęciła się muzyce. Co mi się wydawało ciekawe, że nam nabrała dystansu i głodu realizacji kolejnego filmu. Oczywiście dyskutowaliśmy z producentami, czy płeć reżysera ma znaczenie. Jakbyśmy to robili z facetem, to i tak byśmy musieli wziąć ze trzy konsultantki. Była taka dyskusja. Były argumenty, znaczy nie było przeciw temu, że kobieta powinna reżyserować ten film. Było tylko pytanie, czy ma to znaczenie, czy jednak kobieta, czy nie ma to znaczenia. Ale Marysia wydawała mi się idealną kandydatką.
[16:07.54 → 16:17.52] A: Ja bym była zdania, że ma. Ale bardzo jestem ciekawa też państwa opinii. Jeśli mają państwo już ochotę się włączyć do naszej rozmowy, to zapraszam.
[16:23.15 → 17:09.81] B: No bo to jest tak, że wszyscy wszystko wiedzą. Ja miałem też ten problem, bo jak pracowałem przy firmie o kardiochirurgii i spędziłem kilka miesięcy tak naprawdę na dokumentacji, rozmowach, pobytach w klinikach i tak dalej, wróciłem do biura, okazałem scenariusz i przez dłuższy czas byłem naprawdę ekspertem. A na seksie się wszyscy znają. Nikt nie ma żadnych pytań, wszyscy wszystko wiedzą. O tyle też myślę, że współpraca z tymi na początku, przy rozwoju tego scenariusza, właśnie z reżyserem, z aktorami, z producentem była może bardziej burzliwa niż przy bogach, bo każdy miał jakieś stanowisko w tej sprawie. Wiesz, to nie jest łatwe.
[17:10.43 → 17:12.01] A: Bardzo się kłóciliście?
[17:13.09 → 17:15.41] B: No trochę. Twórczo.
[17:16.47 → 17:24.40] A: No dobrze, a powiedz właśnie coś więcej o researchu. Bo wspomniałeś, że spotkałeś się z bliskimi Michaliny Wisłockiej.
[17:24.42 → 17:27.16] B: Jak i research, ja też wszystko wiem o seksie, więc w ogóle nie musiałem.
[17:27.48 → 17:29.94] A: Myślę o biografii bohaterki.
[17:30.86 → 18:26.18] B: Była to świetna książka, wielki, to na pewno była świetna baza, a potem przede wszystkim to były rozmowy z panią Krystyną Bielewicz, córką Michaliny Wisłockiej. To zawsze jest najważniejsze źródło informacji. to jest też taka magia, że dotyka się pewnych rzeczy, fizycznych rzeczy, na przykład zeszytu z pismem bohatera, czyli Michaliny Wisłockiej, z jej rysunkami. I to ci daje taką, wiesz, nakrętkę, to ci daje jakąś emocję, jakiś taki czar, więc wizyty w domu pani Krystyny i przeglądanie papierzy z Wisłockiej było, było na pewno też, miało taki walor, no energetyczny, bym powiedział, do pisania.
[18:26.22 → 18:28.40] A: Myślisz, że Michalina ci błogosławiła z góry?
[18:29.28 → 18:42.62] B: Ona by się pewnie kłóciła, temperamentna baba, kłóciłaby się na pewno. Prztorcowałaby mnie za coś, za coś by mnie wyściskała. To byłoby naprawdę, myślę, ogień.
[18:44.56 → 18:51.39] A: A powiedz, ty pamiętasz ze swojego życia, jesteś za młody, żeby pamiętać wydanie sztuki kochania.
[18:52.73 → 18:54.39] B: Cztery lata miałem, jak książka wyszła.
[18:54.39 → 18:57.07] A: To trochę za mały jednak byłeś.
[18:57.17 → 18:57.19] C: Nie pamiętam.
[18:57.19 → 19:01.97] A: No właśnie, a potem jakoś... Była na półce. Była obecna?
[19:02.21 → 19:04.39] B: Była na półce i była kartkowana.
[19:07.03 → 19:20.29] A: Czyli jakieś osobiste klimaty rozumiem też. A rozmawiałeś z ludźmi, którzy wtedy mieli po 18, 20 parę lat? Robiłeś też taki research o odbiorze tej książki wtedy?
[19:20.31 → 20:15.27] B: Szczerze mówiąc niedużo, bo wiedziałem, że ten odbiór był... wszyscy mówili, no tak oczywiście, mieliśmy to na każdy, kto gdzieś podkradał najpierw, a potem już nie podkradał, tylko czytał ponownie, jak już była sprawa jakaś wymagająca lektury. do kształcenia się. Natomiast też skupiłem się na rozmowach z panem profesorem Izdebskim, z panem profesorem Lwem Starowiczem i z panią doktorą Długołęcką na temat tego, na ile ta książka, na pewno jakie miała znaczenie, jak oni to pamiętają i przede wszystkim na ile jest aktualna, czyli gdzie my jesteśmy teraz z seksualnością. To nie były jakieś wesołe konstatacje, szczerze mówiąc. To mnie upewniło w tym, że ten film jest potrzebny, przypomnienie tej książki istotne.
[20:16.01 → 20:18.65] A: Wydaje mi się, że bardzo trafiacie w czas.
[20:19.59 → 21:08.45] B: Tak, i to nie chodzi nawet o czarny protest i tak dalej. Te kwestie bardzo aktualne, dosyć przerażające, ale też o takie głębsze rzeczy, znaczy nie głębsze, jedno i drugie jest głębokie, a bardziej strukturalne, bym powiedział. A mianowicie pan profesor Starowicz powiedział, że ponad połowa, nie pamiętam dokładnie co to były za badania, zapamiętałem, że ponad 50% Polaków wciąż ma negatywny i taki lękowy stosunek do seksualności. Połowa facetów z tej grupy po prostu się sprawdza i czuje potrzebę sprawdzania. Kobiety boją się seksu i to dosyć Przerażająca informacja, przyznasz.
[21:09.09 → 21:24.79] A: Wydaje się jakby lekcja Wisłockiej została częściowo, przynajmniej zapomniana. Że to takie, no jednak jakieś otwarcie w latach 70-tych, czy na początku 80-tych zostało gdzieś znowu, nie wiem, zniweczone.
[21:25.07 → 21:31.19] B: Nie jestem przekonany, ale nie dysponuję badaniami, to trzeba by zaprosić profesorów i ich przepytać, przemaglować.
[21:31.27 → 21:38.99] A: Ale wymieniłeś nazwiska trojga seksuologów, prawda? Więc myślę, że oni jednak jakąś wiedzę na ten temat mają i to trochę rzeczywiście przerażające.
[21:39.37 → 22:17.32] B: Nie wiem, czy prawdziwa jest stwierdzenie, że w latach 70. nastąpiło otwarcie, ale jakieś książka wyszła. Teraz też jest masa książek, ale czy to otwarcie? Jest dużo do zrobienia. Główny postulat Wisłocki, który moim zdaniem jest aktualny do dziś w stu procentach po prostu, to potrzeba mądrej, pewnie delikatnej, pewnie przemyślanej edukacji seksualnej. Tego prawie w ogóle nie ma i to jest... Wisłowska przewraca się w grobie, że po 41 latach od wydania książki jesteśmy w punkcie wyjścia.
[22:17.68 → 22:24.37] A: Tak, że właściwie nic się nie zmieniło. Proszę Państwa, zapraszamy do dyskusji.
[22:25.07 → 22:26.15] B: Wszyscy wszystko wiedzą.
[22:26.89 → 22:49.15] A: Ale może mają odmienne zdanie w jakiejś kwestii. Ja myślę, że być może nieszczęściem jest to, że dalej nie ma dobrego języka w mówieniu o seksie. Trochę się to zmienia, ale jednak cały czas jest ciężko. Nie masz takiego poczucia?
[22:50.69 → 23:56.88] B: Nie, właściwie to nie mam, ale może nie jestem niewrażliwy na to akurat. Nie jestem seksologiem, nie mam do czynienia z jakimiś intensywnymi rozmowami na ten temat, gdzie by to wychodziło jako problem w komunikacji problemów. Natomiast na pewno wydaje mi się, że każda para powinna sobie stworzyć swój język i rozmawiać. To na pewno. Myślę, że jak chce rozmawiać para o swojej seksualności, potrzebach, fantazjach itd. w seksie, to powinna znać jakiś swój język. Każde słowo właściwie, może nawet te, które mają jakieś wulgarne zabarwienia, używane jako wulgaryzmy, wcale nie muszą być wulgaryzmami, jeżeli para traktuje je pierwszotliwie. To jest tak, że ważne jest w tym, Jakiś język polski jest bogaty i piękny i ja myślę, że to jest kwestia bardziej chęci rozmowy. Znaczy tych rozmów jest za mało.
[23:57.32 → 24:23.53] A: No właśnie i tutaj dochodzimy do tego, o czym właściwie jest twój, wasz film. Że seks nie jest czymś osobnym, tylko że jest bardzo ważną częścią naszego życia, która wpływa właściwie na wszystko inne. I teraz jeśli w ogóle nie umiemy ze sobą rozmawiać, to trudno, żebyśmy rozmawiali akurat o tym kawałku. Że to bardziej o to chodzi, prawda?
[24:24.35 → 24:26.75] B: Seks jest też emanacją tego, co jest złe.
[24:27.43 → 24:33.59] A: I co dobre, jak jest bliskość, to jest i seks. Jak nie ma bliskości, trudno, żeby seks był fantastyczny.
[24:33.61 → 24:43.91] B: Jest na pewno niezbędnym elementem dobrego związku. A wydaje mi się, że chyba trudno potwierdzić albo zaprzeć o dobry związek i dobry seks bez rozmawiania.
[24:45.18 → 24:56.78] A: To jest jeden ze sposobów budowania więzi. Ale to bardzo fajne, tutaj chcę Ci podziękować, że właśnie o tym jest ten film. Również.
[24:57.64 → 24:58.52] B: Również.
[25:01.14 → 25:20.94] A: Bo ja pamiętam też odbiór tej książki, który częściowo był taki, że to są takie techniczne rzeczy. Tymczasem film mówi o tym, że to nie jest techniczne, że właśnie technika jest bardzo potrzebna, że to są narzędzia.
[25:21.22 → 25:36.11] B: Jak w scenariopisarstwie na przykład. No właśnie, właśnie. Też jest technika, też jest warsztat i właściwie arytmetyka wręcz. A potem to... Na 27 stronie scenariusza powinien być punkt zwrotny, czyli główny bohater powinien coś tam. No tak, ale też jest sztuką.
[25:37.07 → 25:38.57] A: Potem trzeba to wypełnić treścią.
[25:39.09 → 25:47.08] B: Emocjami. ideami, prawdą i tak samo jest tutaj.
[25:49.76 → 25:59.36] A: Proszę Państwa, rzadka okazja, mamy scenarzystę, zawód nieeksponowany.
[26:00.24 → 26:01.80] B: Często mylony ze scenografem.
[26:03.20 → 26:06.42] A: Chyba aż tak źle nie jest, myślę, że zwłaszcza na tej sali.
[26:07.34 → 26:08.62] B: Nie no, na pewno nie na tej sali.
[26:10.00 → 27:03.73] A: Ale to prawda, jesteś jednym z ludzi tła. Co prawda myślę, że należysz do tej garstki polskich scenarzystów, którzy właśnie wybili się na pierwszy plan, bo to ty jesteś jakoś pierwszy w tym szeregu. Zwykle jest tak, że albo reżyser sobie pisze scenariusz, albo producent zaprasza scenarzystę, albo reżyser zaprasza scenarzystę do współpracy. W Twoim wypadku jest inaczej. To Ty przychodzisz z pomysłem do producenta, czy sam jesteś producentem, czy współproducentem, jak w przypadku Bogów. Tutaj też trochę tak, jak rozumiem, było, że jednak to Ty wymyśliłeś Marysię Sadowską, a nie w drugą stronę. Powiedz, jak to jest, jak oglądasz potem gotowy film i co?
[27:04.79 → 30:03.12] B: W tym przypadku nie byłem tak blisko produkcji. Pierwsze skrzypce już po tym wstępnym developmencie na pewno grał Piotrek Starak, producent. W przypadku Bogów było rzeczywiście trochę inaczej. Byłem bardzo zaangażowany w proces produkcyjny. To jest fajne i myślę, że służy projektowi też obecność scenarzysty. A ta liczba scenarzystów i jakby nasza widoczność, w Polsce mamy do czynienia jednak z kinematografią o takim mocnym charakterze autorskim i reżyserskim. Faktycznie tak jest. To jest kwestia pewnej tradycji, szkolnictwa i tak dalej. To jest po prostu w ten sposób. Rynek też jest dosyć mały. Polski rynek kinematograficzny rośnie, ponieważ rok w rok zwiększa się liczba widzów w kinach, Powstał 10 lat temu Polski Instytut Sztuki Filmowej, który zapewnia pewną taką konstans finansowanie filmów. Zwiększyła się po prostu liczba filmów, liczba widzów na polskich filmach. Rynek rośnie. Do niedawna, do momentu powstania PiS-u tak naprawdę, powstawało kilkanaście filmów rocznie. Teraz jest ich 40 mniej więcej. I jest chyba tendencja wzrostowa. Jest też więcej seriali takich fabularnych, gdzie pracują scenarzyści już fabularni. Ten rynek rośnie, więc może scenarzystów będzie przybywać. Zobaczymy. Tak, to jest taka specyfika tego zawodu też, że scenarzysta to nie jest człowiek pierwszego planu. Z definicji mnie to w ogóle zresztą nie przeszkadza Tak to jest. Myślę, że ważna jest obecność scenarzysty w procesie produkcyjnym. To jest fajne i owocuje zawsze czymś dobrym. Ale to nigdy nie będziemy liderami. Liderem jest reżyser, aktorzy. To jest naturalna kolej rzeczy. Tak jest świat skonstruowany. Tak samo jak to, że scenariusz jest potem opracowywany przez innych twórców. To są artyści też. i oni też chcą swoją wizję umieścić, coś ważnego, co ich niepokoi w świecie, umieścić w tym tekście i to jest fajne. To też trzeba, będąc scenarzystą, się z tym oswoić i polubić to albo mieć takie predyspozycje, nie walczyć o każde słowo, bo przychodzi potem na plan Tomek Kot albo Piotrek Adamczyk, to są niebywale wrażliwi i doświadczeni aktorzy, i proponują, żeby troszkę inaczej to zdanie powiedzieć, albo może taką puentą inną skończyć scena. Ja się z takich sytuacji cieszę. Jestem z tego dumny. Mnie to, jak to mówią, mnie to robi. To jest dla mnie zaszczyt, że to się dzieje. To jest fajne.
[30:03.44 → 30:22.05] A: Ale powiedz, jak to jest. Zdarza ci się, że jakaś scena, którą napisałeś, cię zaskakuje? I masz coś takiego, jak kiedyś profesor Błoński na wykładzie, pamiętam, otworzył książkę, do której napisał wstęp i przeczytał kawałek i mówił, o Boże, ja to napisałem. Miewasz coś takiego?
[30:24.73 → 30:40.32] B: Chciałbym zostawić postępowanie wrażenia człowieka skromnego i kulturalnego, ale nie. Ja wiem, co piszę. To jest już módny proces dobierania...
[30:40.32 → 30:43.64] A: Ale chodzi mi o to, że tak wspaniale zagrali na przykład.
[30:44.14 → 31:06.90] B: Mam takie szczęście, że wspaniale zagrali. W obu filmach, o których dzisiaj rozmawiamy, wspaniale zagrali. To jest jakaś magia. Ale to jest też tak, że pisząc scenariusz wyobrażam sobie ten film. Ja go widzę. Z kolorami, z miejscami.
[31:07.84 → 31:08.72] A: z inscenizacją?
[31:10.74 → 31:43.11] B: W pewnym sensie też, tak, widzę ten, tak, w jakąś tam widzę to, tak. No a potem to jest zawsze inne, tak, mniej lub bardziej. Myślę, że bogowie byli mniej inni od tego mojego wyobrażenia niż sztuka kochania, która była taka mocniejsza, miała taki nerw sadowski, bym powiedział. Była bardziej kolorowa. Ale mnie to cieszy. Ja nie mam z tym problemu, że będę chciał to sobie wyreżyserować.
[31:43.37 → 31:56.94] A: Ja właśnie cię chciałam spytać o te różnice. To jest dla mnie ciekawe, że coś cię zaskakuje na przykład. Teraz mówisz, że Sadowska bardziej kolorowo to zainstruowała niż ty miałeś to w głowie?
[31:56.96 → 31:57.79] B: Trochę tak, chyba tak.
[31:58.31 → 31:59.33] A: Więcej tych kwiatów.
[31:59.64 → 32:38.99] B: Tak, kolorowiej było generalnie. Zaskakujące są np. Jeszcze pracując nad tekstem, jak pracowaliśmy nad obsadą, nie wyobrażałem sobie tak wyjątkowej obsady w roli Jurka, jak Eryk Lubos. Rozłożył mnie na łopatki, nie wpadłbym na to i to było na przykład zaskakujące. Wchodził do takiej męskiej sile, może zagrać postać, którą wyobrażałem sobie delikatniej trochę, jako takiego wirtuoza lub osmatoż, tę wirtuozerię w tej postaci, którą gra.
[32:39.09 → 32:43.83] A: On też był świetny w poprzednim filmie Sadowskim, gdzie zagrał bardzo taką nieoczywistą rolę.
[32:44.11 → 32:45.07] B: Tego szefa sklepu?
[32:45.09 → 32:51.15] A: Szefa sklepu, kochanka, ale właśnie nie to, czego byśmy się spodziewali.
[32:53.13 → 33:28.01] B: No to jest facet, no tak. który w tej skórze macho i takiego brutala, brzydala, czy nie wiem jak to określić, ma niebywałą delikatność i wrażliwość i Marysia o tym wiedziała, bo pracowali razem. To było dla niej oczywiste, że on tu gra. Czyli od początku nie było dyskusji. Nie pamiętam, czy były jakieś polemiki, chyba nie, ale to było oczywiste. To mnie całkowicie zaskoczyło. To było kompletnie odmienne od tego. Nie wyobrażam sobie Lubosa w roli kochanka.
[33:28.05 → 33:34.17] A: A miałeś jakiś własny pomysł obsadowy, czy to było po prostu jakieś mgliste wyobrażenie?
[33:34.17 → 33:38.71] B: Nie, to był jakiś archetyp widziałem chyba, ale nie konkretna obsada.
[33:39.89 → 33:41.97] A: Ale właśnie jakiś taki delikacik bardziej.
[33:43.26 → 33:55.46] B: Trochę tak. Na pewno pewna samczość była potrzebna i sobie go wyobrażałem jednak jako bardziej może filozofa cielesności, coś takiego.
[33:56.02 → 34:01.42] A: Z kim jeszcze było tak inaczej z aktorów?
[34:05.58 → 34:10.82] B: No nie, do takiego zaskoczenia jak z Ericiem Lubosem to nie miałem innego chyba, ale nie, chyba nie.
[34:13.26 → 34:20.08] A: Świetny drugi plan swoją drogą, te wszystkie dziewczyny, które się tam w końcu zbierają, żeby zrobić za dymem.
[34:20.20 → 34:29.70] B: No tak, to jest fajna figura, jest tego babskiego pospojitego ruszenia. Mamy tą aktualność.
[34:30.72 → 34:53.65] A: Ale też to znowu jest motyw powtarzający się w poprzednim filmie Marysi. Tam też były nawet takie sceny, kiedy ona tutaj, cytuję nie tylko siebie, bo cytuję też westerny i w ogóle jest mnóstwo odwołań tutaj takich delikatnych do historii kina, ale do Dnia Kobiet też są te odniesienia.
[34:55.57 → 35:07.07] B: Ta scena i ten pomysł narracyjny był od początku w scenariuszu. Ale tak, ja też zwróciłem uwagę na to, że to jest podobna figura.
[35:09.13 → 35:22.01] A: Myślę, że też nieprzypadkiem jakoś wydwoje się przy tym projekcie spotkaliście. Jak myślałeś o Marysi jako reżyserce, to rozumiem, że Dzień Kobiet był w tle.
[35:23.02 → 35:56.69] B: Tak, mnie się ten film bardzo podobał. Ja go bardzo cenię za świetną na pewno obsadę. On był odważny, delikatny, ale odważny? Nie wiem, fajne były połączenia takich różnych emocji w tym filmie. I właśnie mocna obsada bardzo. Bardzo mocna obsada, wiara w aktora. Ten Sztuka Kochania jest aktorskim filmem mocno. To są bardzo poważne kreacje, Potrzebny był na pewno reżyser, który się aktorów nie boi.
[35:57.77 → 36:05.25] A: Proszę państwa, nieustająco namawiamy do włączania się. Proszę bardzo, poprosimy o mikrofon.
[36:08.92 → 37:25.90] C: Ja mam pytanie odnośnie tego, bo w krótkim czasie spod pana pióra wyszły dwa genialne scenariusze, filmów, o których mówimy i to są filmy, które, scenariusze, które wymagają, tak jak już tutaj było wspomniane, bardzo dużego researchu, bo to jest i ta medycyna, i ta warstwa jakby prywatności i moje pytanie jest takie, Bogowie wchodzą do kin i już wtedy był jakiś pomysł na sztukę kochania, już prace były jakoś zaawansowane. I też takie drugie pytanie jako fan właśnie, bo mam coś takiego, że przyznam, że jak pan już przyłoży rękę do jakiegoś scenariusza, to są naprawdę moje ulubione filmy i nie mówię tylko o tych dwóch. No bo ostatnia akcja, czy chociażby Mazurek, Julki i Korberger, to jest też fajna sprawa. No i z tym wiąże się moje drugie pytanie. No w piątek była premiera Szczuki Kochania, a jest już jakiś... Broń Boże nie pytam, bo pewnie nawet jeżeli jest, to nie może Pan zdradzić szczegółów, albo nie chce, nie wiem. Ale już jest jakiś inny projekt, jakiś pomysł, jakieś...
[37:27.21 → 38:52.33] B: Ale się pan dokopał do moich jakichś osiągnięć z przeszłości, bardzo fajnych zresztą. Jest nowy tekst, pracuję nad nowym tekstem, jestem w trakcie pisania takiego zwariowanego scenariusza, to znaczy zupełnie czegoś innego. To nie będzie film biograficzny, to będzie kompletnie z głowy, fikcja. Bardzo taki high-conceptowy, wyrazisty, taki mój tribute to Juliusz Machulski. Chciałbym nie tyle się mierzyć z moim mistrzem i mentorem, ile wykorzystać taką konwencję, którą stosował na początku takiego pastiżu mocnego kina opartego na bardzo mocnym pomyśle, zresztą do tej pory robi takie kino, zaprzęgniętego w paru istotnych wnowu kwestiach. Nie mogę nic powiedzieć, scenarzyści są kompletnie nudziarzami dopiero jak film zostanie gdzieś tam ulokowany w jakimś miejscu i zaczyna się praca, to można coś powiedzieć. Nie mogę opowiedzieć niestety w czym rzecz. W tym roku na pewno powstanie ten scenariusz i myślę, że w tym roku będzie kierowany na takie produkcyjne tory pod koniec roku. Tak to mniej więcej wygląda. A o co pan pytał, bo się pogubiłem. Jak pan mi tego Mazurka przypomniał i ostatnią akcję, to po prostu...
[38:52.33 → 38:57.01] C: Jak wygląda praca? Czy to jest tak, że jeden film wchodzi, a już drugi...
[39:00.46 → 39:03.84] A: Czy od razu po Bogach zasiadłeś do Wisłockiego?
[39:03.88 → 42:08.41] B: Nie, to chyba było od premiery Bogów do momentu, kiedy postanowiliśmy zrobić film o Wisłockim minęło paręnaście czy parę miesięcy. Ja przy Bogach pełniłem funkcję producenta też, więc tam było sporo obowiązków, zresztą bardzo fajnych i to po prostu nauczyłem się, czy douczyłem się, bo wcześniej też to robiłem, pracy przy filmie z różnych innych stron, produkcyjnych takich stricte, ale też promocyjnych. Też zajmowałem się kwestią dystrybucji tego filmu trochę i to są jakby rozumienie tego filmu, jako też przemysłu, jako projektu jest też świetne. Ja lubię takie dwie nóżki mieć. Ja jestem zodiakalnym bliźniakiem, ta bliźniaczość jest we mnie. Ja mam jakieś takie ADHD bliźniacze i po prostu lubię robić różne rzeczy, stąd mam taką nóżkę scenariopisarską i nóżkę producencką. I pewnie z powodu tego bliźniaczego charakteru Mam potrzebę zmienności i scenariopisarstwo daje taką szansę, że raz się wchodzi w jedno, raz w drugie, raz to jest jeden świat, raz drugi. Pozwala to wejść w takie miejsca, które są zupełnie albo niedostępne, albo by do głowy nie przyszło, albo nie byłoby pretekstu, bo nie wiem czy bym poszedł do profesora Lwastarowicza. Wszystko jest w porządku, więc pewnie bym nie poszedł. Tutaj miałem okazję poznać pana profesora, który jest legendą, też jest fascynującym facetem. To jest takie możliwość, jak kiedyś byłem dziennikarzem i mogłem w tym samym dniu być w więzieniu albo na Radzie Ministrów, tak tutaj po prostu mam okazję dotykania bardzo różnych światów. To jest fascynujące w tym zajęciu. A praca? Płodozmian jest też ważny. Z tego powodu myślę, że zrobię wakacje od biografii, chociaż jest kupa fantastycznego materiału jeszcze w polskiej historii, świętych bohaterów, bo już troszeczkę rozumiem, można podchodzić do biografii, mniej więcej widzę, jak to prześwietlać, gdzie szukać tych współczesnych nerwów w tej historii. Teraz chciałbym zmierzyć się z trochę innym sposobem myślenia. Tak, to po prostu jakiś niepokój. Dziękuję bardzo. No ja wiem, już pracował tutaj, dał tu świetną premierę. Tak, wiem, wiem. No on jest moim mistrzem, także tak, tak. A to nie wiedziałem.
[42:11.16 → 42:16.61] A: No i nowy film też jest częściowo przynajmniej w Lublinie.
[42:16.61 → 42:18.72] B: Tak, był realizowany tutaj, tak, wiem.
[42:21.74 → 42:30.06] A: Ale to
[42:39.56 → 45:05.11] B: są autentyczne zdarzenia. Są fakty, one są kondensowane. czasami przenoszone gdzieś tam wcześniej, chwilę lub później, ale to są fakty. Moją ambicją jest, żeby konstruować te opowieści, w obu tych przypadkach, tak było i w bogach i w sztuce kochania, konstruować z maksymalnie możliwej liczby faktów. Poczynając od zasadniczych spraw do szczegółów. To były, obie te opowieści, to były bardzo gęste i bogate biografie. Można było czerpać z wielu różnych sytuacji, które przeżyli ci autentyczni ludzie i nie ma specjalnie powodu, a wiem, że powodu, żeby coś tam wymyślać specjalnie, dlatego że ja mam poczucie, że widownia oczekuje skonstruowania historii o pewnym profilu, na pewien temat, z pewną artystyczną wizją może rzeczy, które są nieokreślone i niedostępne i nigdy nie będą, czyli emocji takiego bohatera, ale mam wrażenie, że widownia oczekuje prawdy w faktach, bo moment kiedy byśmy zaczęli dorabiać własne, znaczy są też sceny wymyślone, ale to są jakieś pojedyncze sytuacje tak naprawdę. albo są one zainspirowane autentycznym zdarzeniem, no i dajemy zupełnie inny pomysł, ale tak naprawdę bardzo w duchu tego, co się wydarzyło. Czuję, że gdybyśmy zaczęli to bardzo mieszać, Pewnie można by było, należałoby to napisać w informacji na początku filmu, że to jest inspirowane jedynie zdarzeniami itd., ale które fakty są faktami, a które nie są fakty faktami, byłoby pewnie trudne i dezorientujące. Tu macie pewność, że to są zdarzenia autentyczne i jest w tym oczywiście pewien fokus na pewne sprawy, tak? O, to tak wygląda.
[45:06.79 → 45:23.13] A: Bardzo bym była ciekawa tego, co wyniosłeś a propos tych zdarzeń, a propos wspomnień z rozmów z córką Michaliny Wisłockiej. I też ciekawi mnie, czy jej syn, czy też raczej pasieb... Do końca życia
[45:23.13 → 45:28.71] B: oficjalnie był... Był synem. Synem, tak, formalnie.
[45:29.23 → 45:30.25] A: Nie żyje już?
[45:30.33 → 45:30.69] B: Nie żyje.
[45:31.42 → 45:39.18] A: A czy Wioletta Ozimkowski, autorka książki, do niego dotarła? Czy tylko się zachowały jakieś wspomnienia? Wiesz coś na ten temat?
[45:39.94 → 46:01.58] B: Niewiele wiem na ten temat. Wiola nie, nie miała Wiola chyba kontaktu jakiegoś. Tak, nie przypominam sobie, żeby miała. Nie, nie drążyliśmy też tematu, czuliśmy, że nie będzie dużo tego wątku, jeśli chodzi o późniejsze losy, jeśli chodzi o jakieś wytłumaczenia.
[46:02.48 → 46:07.74] A: To byłby temat na osobny film w ogóle, myślę, że to wstrząsająca, dosyć dramatyczna, niezwykle historia.
[46:07.98 → 48:31.98] B: Tak, to w ogóle jest całe to zagadnienie związane z dzieciakami, jest dosyć bolesne i dramatyczne, niewątpliwie. Wokół tego toczyły się dyskusje dotyczące właśnie tego wątku wojennego. Ja się właściwie z tym zgadzając, uważałem, że tam konstrukcyjnie i narracyjnie nie powinno być tego za dużo. Ja się bałem też jednego elementu, mianowicie chciałem jak najpóźniej zacząć ten film, żeby potem realizatorzy i aktorka nie mieli problemów z tą transformacją, z upływem czasu. Ale faktycznie jest tak, że te sceny na pewno dobrze tłumaczą całą tę sytuację. Sytuacja wyglądała z mojej perspektywy w ten sposób, że Wisłocka biorąc ślub ze Stachem w 1939 roku miała 18 lat. Potem ten związek z Wandą, całej Trójki, to jest kwestia z 1942-1943 roku. To była bardzo młoda dziewczyna. a jesteśmy w trakcie wojny. To jest opresja gigantyczna, pewnie trudna dla nas do wyobrażenia, która gdzieś tam moim zdaniem jedno z drugim uzasadnia pewnego rodzaju niejasność czy toksyczność tej sytuacji, jakkolwiek sobie jej nie określimy, którą oni sobie zorganizowali. To jest tak, że te sceny tłumaczą to w jakimś sensie. Ja tak to rozumiem. Mam nadzieję, że tak to działa. I faktycznie myślę, że może gdyby ich nie było i byśmy to gdzieś opowiadali już post factum, czyli w momencie ich rozstania. W ogóle taki miałem pierwszy odruch. Potem troszkę tego doszło. Potem okazało się, że jak już doszło troszkę, to już trzeba po prostu to pokazać, jak to się zawiązało i dlaczego. Tak to wyglądało. To są takie dyskusje. powoli dochodzi do tego w trakcie już pracy z pierwszym draftem scenariusza, czy przypadkiem nie trzeba czegoś bardziej wytłumaczyć, wyjaśnić, czy pokazać tego w pełnym świetle.
[48:33.56 → 49:07.57] A: Ja myślę, że to jest bardzo ciekawy moment i w ogóle to o czym mówisz, bo wyobrażam sobie, że ty pracując nad jakimś materiałem, Jesteś tak w niego wciągnięty, że możesz tracić z oczu to, do jakiego stopnia świeży odbiorca będzie w stanie zrozumieć wszystkie zależności, podążać za emocjami bohaterów, bo ty masz ich właściwie całe życie, prawda? A my dostajemy pigułę w formie półtora godzinnego, czy dwugodzinnego filmu, czy tekstu nawet, zanim film powstanie.
[49:07.87 → 50:05.46] B: I że tu może być kłopot. Tak, to jest tak mocna synteza, a z drugiej strony tak skomplikowana tak naprawdę układanka, że faktycznie jest to tak... Znaczy na porządku dziennym, abstrahując już od pracy, potem z producentem, reżyserem, aktorami, operatorem nad samym tekstem, to na porządku dziennym w naszej branży, jak wiesz, jest po prostu pokazywanie tekstu, czy przyjaciółom, czy kolegom z pracy, jakkolwiek tego nie robimy. Ja też mam taką grupę przyjaciół, którzy zawsze czytają ten tekst i mówią mi prawdę. Mam nadzieję. Tak, jest taka konieczność weryfikacji tego. Weryfikacji czy ta totalna synteza, takie ściśnięcie wszystkiego działa czy nie. To zarówno w historii opartej na faktach, jak i w scenariuszu oryginalnym w pełni wymyślonym.
[50:06.12 → 50:09.96] A: No tak, w gruncie rzeczy to na koniec przecież się niewiele różni.
[50:11.14 → 51:38.15] B: No i tam jest jeszcze taki mechanizm, że, no to już jest warsztat oczywiście też, ale wyobrażamy sobie jakąś emocję, piszemy, nie wiem, dialog, monolog, czy opisujemy sytuację, która ma tę emocję wyrazić i nie wiemy do końca, czy ta emocja przechodzi. Pyta się takie magiczne momenty, czy jakieś ulubione sceny, czy bohaterów, czy zaskoczenia. Ja najbardziej płonę, jak widzę, jak scenę biorą aktorzy i czytają w punkt to, co było intencją, a ja lubię pisać podtekstowo często dialog, czyli bohaterowie mówią nie wprost to, co myślą, tylko mówiąc co innego wyrażają to tak naprawdę, co myślą. Pisząc podtekstowo to jest trochę trudniejsze w czytaniu, Aktorzy oczywiście mają taki zawód, że szukają wręcz takich rzeczy, żeby nie mówić wprost, tylko właśnie poprzez mówienie o czymś innym wyrazić emocje. No i jak widzę, że scenę aktorzy czytają czy grają odczytując każdy z tych ukrytych sensów schowanych podtekstowo znaczeń, no to ja się rozpływam wtedy. To jest magiczny moment.
[51:39.73 → 52:14.41] A: Skoro tak, to spytam cię o twoje ostatnie doświadczenia z aktorami, bo wiem, że pracujesz teraz w teatrze. To nieczęsta droga. Zdarza się, mam wrażenie, odwrotnie, że dramaturg czy człowiek związany z teatrem Czy reżyser teatralny zaczyna marzyć o tym, żeby pracować w filmie? Ostatnio Strzępka z Demirskim choćby wykonali taką woltę, zrobili serial telewizyjny. Ty idziesz w przeciwnym kierunku. Wracasz, no do pewnego stopnia wracasz do teatru.
[52:15.31 → 54:13.66] B: Tak, jestem teatrologiem z wykształcenia i współpracuję od jakiejś chwili z teatrem Grzegorza Jarzyny z TR Warszawa. Pomagam pisać tam dwa teksty, jeden filmowy, jeden teatralny. To jest wyjątkowa grupa teatralna, wyjątkowy teatr, bardzo progresywny, bardzo wizualny. To jest teatr naprawdę chyba wyjątkowy i sobie myślę, że oni są strasznie okrutni w stosunku do tekstu. Są strasznie mądrzy i bardzo wrażliwi. To jest trudna robota. Są naprawdę bardzo analityczni. To są też aktorzy niebywałej wyobraźni i takiej dużej elastyczności językowej. w teatrze. Ja jeszcze nie potrafię dać jakiejś syntezy, opowiedzieć o różnicy między jedną pracą a drugą. Na pewno jest to doświadczenie takie pogłębiające, to znaczy tam sceny są próbowane dłużej, są mocniej analizowane. Jest tak, że no właśnie w tym wyjątkowym teatrze jest tak, że ta refleksja idzie bardzo głęboko. Tam są wszyscy bardzo wyczytani, bym powiedział. To jest bardzo analityczny teatr, więc to jest dla mnie niezły trening tego, że każde słowo bardzo, bardzo waży. Ja o tym wiem, ale tam waży jeszcze bardziej. Każde zdanie, każde słowo, tam wchodzi bardziej brzmienie na przykład niż znaczenie, czy emocja, jak w filmie, tam też liczy się brzmienie. Więc to jest takie doświadczenie pogłębiające warsztat, zarówno taki zupełnie literacki, jak i intelektualny.
[54:15.29 → 54:25.51] A: Myślisz, że to jest jakaś nowa ścieżka, którą będziesz podążał, czy na razie tak sobie tylko sprawdzasz? Na trzecią nóżkę. Ja tak drążę, bo w końcu rozmawiamy w teatrze.
[54:25.79 → 55:31.75] B: No właśnie, tak. Tu czuję się bardzo swobodnie teraz. Bardzo chętnie chciałbym, żeby to była trzecia noga. Znaczy uważam, że tych nóg nie powinno być za dużo, ale teatr jest wyjątkowy. To aktorzy chodzą i powtarzają, że praca w teatrze jest podstawowa właśnie dla utrzymania takiej kondycji, wrażliwościowej, intelektualnej. Film jest fantastyczny, ale sam by nie wystarczył, żeby pielęgnować to życie duchowe, artystyczne w sobie. Teatr zawsze daje takie pogłębienie. tam się pracuje wolniej, spokojniej, głębiej, bardziej właśnie też brzmieniowo i cieleśnie bardziej na przykład, to myślę, że i może dla mnie to byłaby dobry sposób uprawiania tego zawodu. Zobaczymy. Zobaczymy, co napisze po tym doświadczeniu w Teatrze Grzegorza Jarzyna, być może na przykład wykręcony scenariusz filmowy. i tak pogłębiony, że nikt go nie zrozumie i nikt go nie będzie chciał zrealizować. Ja nie wiem, ale kocham teatr.
[55:32.29 → 55:50.55] A: Dostaniesz stypendium z Sundance i dopiero wystrzelisz. Ja też tak myślę o tym, że praca w teatrze to jest taka praca, która właściwie nigdy się nie kończy, bo każdy kolejny spektakl może być czymś zupełnie, może nie, ale jednak zawsze jest jakoś nowy.
[55:50.73 → 55:52.47] B: To jest jakieś szaleństwo kompletne.
[55:52.75 → 55:52.87] A: No właśnie.
[55:53.80 → 56:44.93] B: bo w filmie fiksujemy, jak mówimy, czyli musimy zamknąć scenariusz i skierować go do produkcji, która musi mieć te 2-3 miesiące, żeby wszystko przygotować, żeby zaplanować pracę, ponieważ na planie filmowym pracuje się tak, że każda godzina jest cenna, w sensie dosłownym również. I nie może być tak, że coś improwizujemy zbyt długo. Oczywiście niektórzy reżyserzy czasami tak pracują, Niektórzy przykładają mniejszą wagę do scenariusza, tworzą rodzaj partytury i pozwalają sobie na taką improwizację czy poszukiwanie, może nie improwizację, ale poszukiwanie na planie rozwiązań. W teatrze rzeczywiście to fiksowanie tak zwane zachodzi później i tak, to jest nowe doświadczenie.
[56:45.57 → 56:54.64] A: Zwłaszcza, że w filmie, jakkolwiek by nie improwizować na planie, to zawsze na końcu jest jakiś dubel, który zostanie wybrany do ostatecznej wersji filmu.
[56:54.88 → 57:03.38] B: Tak. I się sam zafiksuje. Nikt z tego już nie zmieni. Będzie jak było. Ale może zmieniać się interpretacja tego najwyżej.
[57:03.42 → 57:18.85] A: A to zawsze. Proszę Państwa, jeśli Państwo nie mają już pytań, chyba że... To poprosimy tylko o mikrofon, bo nie będą nas słyszeć internauci.
[57:18.89 → 58:39.19] D: W zeszłym tygodniu był reportaż, właściwie wywiad z córką Michaliny Wisłockiej w Trójce. I pewne wątki z życia Wisłockiej były troszeczkę inaczej zinterpretowane. Konkretnie chodzi o jej ten związek. Wcześniej, zanim ten związek wystąpił jako trzyosobowy. tylko dwiązek dwóch kobiet. I to jest wytłumaczone poprzez psychikę Wisłockiej, że ona była właściwie osobą na początku zamkniętą sobie, nawet tam padło takie określenie zespół Aspergera. I rodzina po prostu jakby w ten sposób rozwiązała, że powiązała ich, nie wiem, tak to było to przedstawione. Ten reportaż był bardzo długi, ale taki dużo wnosący później zakończył się tym wątkiem dalszych losów tych dzieci, jak się zakończyły, że to była wielka trauma szczególnie dla tego syna, ponieważ on był po prostu bardzo takim delikatnym w swojej osobowości.
[58:41.22 → 59:08.40] B: No to, tak jak mówiliśmy, to na pewno była tragiczna sytuacja, niewątpliwie. Ja, co ja o tym myślę, mniej więcej schematycznie już powiedziałem. Nie wiem, czy możliwa jest interpretacja jakaś ostateczna tej sytuacji, w której oni żyli. Moim zdaniem ta i wojenna opresja
[59:10.40 → 59:10.86] C: No
[59:10.86 → 01:00:59.78] B: też po wojnie nie było również lekko, jak wiemy. I bardzo młody wiek ich, to znaczy dziewczyn, bo Stach był starszy o 6 lat, na pewno spowodowało, że konstruowali układ, który w którymś momencie rzeczywiście, na przykład z mojej perspektywy i pewnie z Pani dzisiejszej, był toksyczny, czy niedobry, czy jakiś tam To trzeba też pamiętać o czymś takim, że... Ja właściwie niby o tym wiedziałem, ale to jakoś tam zbadałem, że w latach tuż powojennych takie oddawanie dzieci na stancję gdzieś tam do jakiejś ciotki czy babki na rok albo dwa, bo tatuś i mamusia budowali nową hutę i niewidzenie tego dziecka przez pół roku to była zupełna norma. Nam się to w głowie nie mieści. Mnie się nie mieści. Mam siedmioletnią córkę. Jakbym sobie wyobrażał, że ją odwożę gdzieś na drugi koniec Polski i zobaczę ją za rok. To jest jakaś kompletna abstrakcja. Jest jakiś ahistorycyzm w ocenie tego. Z tego powodu ta wojna jest prawdopodobnie rzeczywiście potrzebna w takim wymiarze większym niż pierwotnie to widziałem. Przyjąłem tą argumentację właśnie z tego powodu. żeby to mocno zaznaczyć jako taki znak filmowy, bo nie pokazujemy opresji wojennej specjalnie, ale żeby to uzmysłowić. To na przykład jest taka sytuacja. Nie mam potrzeby jakiegoś wyrazistego osądzania ich zachowania w ogóle.
[01:01:03.56 → 01:01:26.22] A: Osoby z młodego pokolenia pamiętają programy telewizyjne, w których występowała pani Michalina Wisłowska. Ona sama o wielu rzeczach mówiła, chociażby o tym późnym odkryciu radości w sercu. To wszystko są jej wypowiedzi. Ciekawe, czy te programy się z jej udziałem jako inspiracje dostanęły jednak, czy zachowały,
[01:01:26.34 → 01:01:45.27] B: czy z Tak, było takich kilka tego, wywiadów, ja widziałem je, ale to było wszystko w książce akurat. One nic nie wniosły, same te wywiady dla mnie. Natomiast Magda Boczarska oglądała, podejrzewam, to 300 razy. To na pewno.
[01:01:46.13 → 01:01:49.63] A: Ten wywiad, który jest na końcu.
[01:01:49.85 → 01:01:54.27] B: Te wywiady były w domu też robione, więc scenograf na pewno to po pikselu oglądał.
[01:01:56.19 → 01:02:07.33] A: ten fragment, który jest na końcu, pod napisy końcowe idące tam, gdzie Magda Boczarska. Rozumiem, że to był autentyczny wywiad, który ona nauczyła się na pamięć, tak?
[01:02:07.45 → 01:02:08.83] B: Tak, kompilacja taka, tak.
[01:02:09.07 → 01:02:10.95] A: Kompilacja pewnie paru. Zapraszam.
[01:02:10.97 → 01:03:04.15] D: Ja nie mam pytania, ale nie dlatego, że się znam na wszystkim, tylko dlatego, że dobrze, żeby pewne pytania zostały. Po tym filmie są we mnie pytania i poszukam odpowiedzi. Chciałam po prostu bardzo podziękować za przepiękny film. Film mający tak dużo podtekstów, grożący, to znaczy ja szłam lekko się obawiając, zażenowania może, albo film jest przepięknie zrobiony i w tym jest ogromna na pewno pana rola. I chciałam prosić, Proszę te wakacje sobie nie robić takich długich, bo ja czytałam wywiad z panem, w którym pan powiedział, że biografia nie, religia, film o mężczyźnie, tutaj kobieta więcej nie. Dzisiaj padło słowo wakacje. Wakacje to nie koniec, to proszę, żeby te wakacje nie były zbyt długie.
[01:03:04.69 → 01:03:10.57] B: Czyli mamy film o facecie, potem o kobiecie, to teraz o dziecku, nie wiem, o psie?
[01:03:10.59 → 01:03:11.75] A: Nie, może o parze.
[01:03:11.81 → 01:03:12.25] B: O parze?
[01:03:12.77 → 01:03:15.65] D: Ja proszę, żeby to nie był koniec filmów.
[01:03:15.65 → 01:03:16.63] B: To bardzo miłe, bardzo dziękuję.
[01:03:16.79 → 01:03:22.83] D: Filmów takich biograficznych. Skoro pan już powiedział, że widzi pan już kilka typów, to my prosimy o więcej.
[01:03:26.63 → 01:03:39.23] A: Krzysiu, wiesz, nie masz wyjścia, obawiam się. Chciałam ci powiedzieć, że jak Julek Machulski tutaj przyjechał, to właśnie też obiecał parę rzeczy. Część jest zrobiona.
[01:03:39.37 → 01:03:39.95] B: Wywiązał się?
[01:03:40.25 → 01:03:41.53] A: Wywiązał się, tak.
[01:03:47.35 → 01:04:13.53] B: No i to jest, ta zawieszka to jest typowa reakcja scenarzysty, który myśli, powiem co myśli w głowie scenarzysta, jak dostaje takie pytanie i komplement, za który bardzo dziękuję. Co ja kurczę mogę powiedzieć, co ja mogę powiedzieć, nie, tego nie mogę powiedzieć, bo to robią ci, to może napiszę. Myślę, że, a nie, no tego nie mogę powiedzieć. Wezmę sobie do serca.
[01:04:16.91 → 01:04:26.75] A: Zostawiliśmy scenarzystę w pewnej dystrakcji, ale też zadaniowo.
[01:04:27.71 → 01:04:30.71] B: Rozumiem,
[01:04:32.45 → 01:04:39.32] A: że inspiracja została zapuszczona, ziarno zostało posiane. Trzeba tylko zaczekać.
[01:04:39.54 → 01:05:04.38] B: Ja chciałem powiedzieć, że jesteście Państwo pierwszą moją konfrontacją z publicznością, jeśli chodzi o ten film. Jestem bardzo wzruszony i bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie i ten komplement. No ja sobie to wezmę głęboko do serca. Ja powiem na szczęście, bo nie powiedziałem, że uciekam i nigdy nie wrócę, tylko, że to będą wakacje. Kurczę, no co... Wakacje są potrzebne dla zdrowia psychicznego. Wie Pani o tym.
[01:05:06.26 → 01:05:24.34] A: Proszę Państwa, bardzo, bardzo dziękujemy. No i zapraszamy w poniedziałki do kina na kolejne spotkania. I nie tylko na spotkania, bo staram się Państwu tutaj programować filmy, które sama chętnie oglądam, więc zapraszamy. I bardzo dziękujemy za dzisiaj.
[01:05:24.34 → 01:05:24.96] B: Dziękuję bardzo.