Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

fot. materiały promocyjne dystrybutora

Kino w Teatrze Starym „Nina”

Wróć

Po projekcji zapraszamy na spotkanie z Andrzejem Konopką.

Bilety: normalne 10 zł, ulgowe 8 zł

Polska 2018 / 129 min
reżyseria: Olga Chajdas
scenariusz: Marta Konarzewska , Olga Chajdas
zdjęcia: Tomasz Naumiuk
wyst. Julia Kijowska (Nina), Eliza Rycembel (Magda), Andrzej Konopka (Wojtek, mąż Niny), Katarzyna Gniewkowska (Ewa, matka Niny), Maria Peszek (Lola)

Po projekcji spotkanie z Andrzejem Konopką. 
Prowadzenie: Magda Sendecka

Nina i Wojtek to małżeństwo bezskutecznie starające się o dziecko. Kiedy kolejna surogatka wynajęta za pieniądze matki Niny nie spełnia oczekiwań, zaprzyjaźniają się z przypadkowo poznaną Magdą w nadziei, że ta zechce urodzić ich dziecko. Tymczasem między Magdą a Niną rodzi się relacja, która zaskakuje wszystkich. Nina musi zadać sobie pytania o swoje prawdziwe cele i pragnienia. Co nadaje kierunek jej życiu? Czego chce naprawdę, a co jest tylko próbą realizacji z góry ułożonego scenariusza? I czy to na pewno jej własny scenariusz?
Niezwykła wizualnie (hipnotyczne zdjęcia Tomasza Naumiuka), poruszająca opowieść o odkrywaniu siebie. Fenomenalne role trojga głównych aktorów i pewna ręka debiutującej w pełnometrażowej fabule reżyserki złożyły się na dzieło spełnione – subtelny portret kobiety w kryzysowym momencie życia.
Magda Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym

Nagrody:
MFF Rotterdam 2018: VPRO Big Screen Award
MFF Carl, Karlskrona 2018: nagroda za reżyserię
FPFF Gdynia 2018: Złoty Pazur w konkursie Inne Spojrzenie; Nagroda Onetu „Odkrycie Festiwalu”
Babie Lato Filmowe, Trzyniec 2018: Nagroda Główna Złoty Debiut; Nagroda Publiczności

 

fot. na stronie głównej: Robert Pałka (materiały promocyjne)

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:03.44 → 00:07.58] A: Dobry wieczór raz jeszcze. Mamy już naszego gościa Andrzej Konopka. Zapraszam.
[00:09.08 → 00:12.08] B: Bardzo
[00:14.64 → 00:21.92] A: się cieszę, że państwo zostaliście na rozmowie, bo film niełatwy myślę do rozmowy i niełatwy do grania podejrzewam.
[00:22.80 → 00:35.36] B: W dobrym towarzystwie, więc... Wiadomo, że lepiej w dobrym towarzystwie zgubić, niż w złym znaleźć, więc nie było tak źle.
[00:35.78 → 00:45.32] A: Powiedz, jak to się zaczęło? Czy byłeś na castingu, czy dostałeś scenariusz, najpierw casting? Jak to wygląda, ta kuchnia?
[00:46.32 → 02:12.61] B: Kuchnia wygląda tak, że w tym przypadku, ale to jest chyba klasyczny cykl i droga, i kolejność zdarzeń zadzwoniła do mnie Olga Chajdas czyli reżyserka filmu, z którą się już tam gdzieś znaliśmy, z Warszawy. I powiedziała, że robi debiut swój fabularny i chce mnie zaprosić na zdjęcia próbne. Dała mi do przeczytania scenariusz i powiedziała, że jeżeli będę zainteresowany, to spotkam się na zdjęciach próbnych. No i tak było, że przeczytałem scenariusz, byłem zainteresowany, zadzwoniłem do niej, mówiliśmy się na zdjęcia próbne Tam już na tym etapie było wiadomo, że rolę główną, tytułową zagra Julia Kijowska, więc Julia była tak uprzejma i przyszła na te zdjęcia próbne i graliśmy tam jakieś sceny, no i po jakimś czasie odezwał się telefon, jak to zwykle bywa. Ta historia hollywoodzka, że telefon dzwoni, ja odbieram, no i słyszę głos reżyserki, że Andrzeju mam przyjemność zaproponować rolę w moim filmie. To było oczywiście bardzo miłe, bo raz, że to jest film fabularny, duża rola i tak jak mówię, ze świetnymi aktorkami, a dwa, że to jest debiut reżyserski Olgi Chajdas. Niełatwo zadebiutować filmem fabularnym, więc to, że Olga powierzyła mi tak dużą rolę, to jest w ogóle dodatkowy bonus dla mnie i dowód wielkiego zaufania.
[02:13.33 → 02:47.59] A: dużą i dosyć wyjątkową w twojej karierze, bo o ile w teatrze masz różnorodne zadania, to w filmie grywasz na ogół twardych facetów, często w mundurach. A to prokurator, a to komisarz, a to śledczy, a to kogo ty tam jeszcze masz na koncie, policjant, celnik. Spora galeria takich postaci, które niespecjalnie mają wnętrze. Bardziej funkcja, je prowadzi niż to, co mają w środku. Tutaj jest zupełnie inaczej.
[02:48.00 → 03:43.08] B: Taki jest los aktora, że jest trochę zdany na to, co w nim widzi ten, kto film obsadza. Ale to muszę Państwu powiedzieć, że to idzie seriami w tym zawodzie. Był taki czas, że grałem jakieś różne role związane ze służbą zdrowia. Był taki czas, że lekarzy grałem z różnymi kłopotami alkoholowymi. W jakimś tam serialu TVN-owskim zagrałem jakiegoś prawnika, więc był przez chwilę taki, że prawników, a teraz ostatnio faktycznie jakieś takie mundurowe role. Trochę pewnie po mojej fizyczności to idzie. Tym bardziej jestem wdzięczny Oldze, że pod tą skorupą ujrzała jakieś wrażliwe wnętrze i zaproponowała mi rolę nieco bardziej skomplikowaną i wymagającą większej ilości niuansów, że tak powiem.
[03:43.57 → 03:56.25] A: Casting też zwykle jest po to, żeby sprawdzić, czy aktorzy pasują do siebie, czy gra między nimi. Ale powiedz, co ciebie ujęło w tym scenariuszu, że zdecydowałeś się przyjąć tę propozycję.
[03:57.07 → 04:32.10] B: Tak, na zdjęciach próbnych nie tylko chodzi o to, żeby zobaczyć, czy aktor jest zdolny czy niezdolny, bo na zdjęciach próbnych aktor jest zdolny do wszystkiego prawdopodobnie, ale jest coś takiego, co filmowcy, reżyserzy czy ludzie od obsady nazywają tak zwaną chemią. czyli sprawdzają, czy między twórcami wiodących ról, w tym przypadku między mną a Julią jest tak zwana chemia, czyli czy faktycznie jest to prawdopodobne, że taki związek mógłby istnieć naprawdę w życiu. Przepraszam, bo zgubiłem się.
[04:32.36 → 04:37.34] A: Nie, właśnie o to pytam. Co cię ujęło w tym scenariuszu, o czym dla ciebie jest ten film?
[04:38.06 → 06:04.06] B: To jest oczywiście długa historia. Ja z początku tak myślałem sobie, że to będzie... Bałem się troszeczkę, muszę przyznać, tego, że to będzie kino takie niszowe, trochę spod znaku LGBT, jak kto woli, gdzie właśnie będzie postawiony nacisk na to i pokazywane będzie to, jaka jest wspaniała miłość lesbijska, natomiast faceci będą raczej do... do odstrzału, natomiast kiedy przeczytałem scenariusz, zobaczyłem, że mimo tego, że jestem tam właściwie tym facetem jakimś tam jedynym, no może nie jedynym, bo tam są te chłopaki też w tej restauracji, w tym barze, no to jest największa rola męska w tym filmie. Zobaczyłem, że to nie jest tak prosto, że ten facet w tym scenariuszu też ma swoje racje, a jeszcze we współpracy z Olgą Chajdas która się okazała bardzo otwartą na sugestie aktorów. Udało mi się też, że tak powiem, bronić tej postaci, czyli nie grać tylko i wyłącznie brutalnego, gruboskórnego faceta, który nie rozumie tego, że się jego żona zakochała, ale też pokazać to, że ten facet, ten człowiek też ma swoje racje, że został gdzieś tam jednak zdradzony.
[06:05.09 → 06:10.37] A: Mało że rację, on też przeżywa wielki dramat.
[06:10.65 → 06:17.13] B: Tak, swój dramat. I taką szansę dostrzegłem w tym scenariuszu i dlatego chciałem to zagrać bardzo.
[06:18.33 → 06:22.95] A: Proszę Państwa, jeżeli już są pytania, to zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę się włączyć.
[06:24.58 → 07:01.23] B: Jeszcze oczywiście, co dostrzegłem w tym scenariuszu, to oczywiście jakimś takim dodatkowym atutem i takim, że tak powiem, nie wiem, czy to dobrze zabrzmi pieprzem, czy czymś, co powodowało, że jeszcze bardziej chciałem zagrać tę rolę, jest też właśnie fakt, że ten film jednak w jakiś sposób opowiada o miłości o miłości homoseksualnej, o miłości lesbijskiej. Jak wiemy w naszym kinie, nie wiem, czy państwo znacie film, który by opowiadał... Ja pamiętam, że kilkanaście albo kilkadziesiąt lat temu był taki film z panią Szapołowską
[07:01.23 → 07:10.19] A: i z panią... Karoli Maka z Szapołowską i z Jadwigą Jankowską-Cieślak, ale to były lata osiemdziesiąte głębokie i film węgierski.
[07:10.21 → 07:20.46] B: No więc właśnie, film węgierski z polskimi aktorkami. I ja nie spotkałem się z tematem miłości lesbijskiej w kiju polskim, więc to dodatkowo było dla mnie czymś takim bardzo ciekawym i niesamowitym.
[07:21.22 → 07:46.84] A: Ale nie tylko o miłości lesbijskiej jest to film. Ja myślę, że bardziej jest to film o poszukiwaniu tożsamości i właściwie takim szukaniu samej siebie, bo poznajemy bohaterkę, która jest taką chodzącą konwencjonalnością. i nie wiemy właściwie, czego ona chce i na czym jej w życiu zależy. Jej się wydaje, że zależy jej na dziecku, ale potem się okazuje, że może to niekoniecznie jest prawda.
[07:47.82 → 10:46.96] B: No tak, z punktu wyjścia jest historia, że para 30-latków, znaczy sklepią sobie oczywiście, Para małżeńska chce mieć dziecko. To jest moja ulubiona anegdota w ogóle a propos tego startu, bo często na spotkaniach właśnie po filmie pada pytanie do Olgi, jak się pani udało zdobyć pieniądze w dzisiejszych czasach na ten film. Na co Olga odpowiada, być może dlatego, że pierwsze zdanie w eksplikacji takiej, którą się składa do PiS-u, pierwsze zdanie brzmi, para małżeńska stara się o dziecko. Więc być może było tak, że jakby włodarze przeczytali pierwsze zdanie eksplikacji i powiedzieli, ok, dajemy pieniądze. Wiadomo, że jakby, znaczy ja to znam na szczęście z tak zwanego researchu, z jakichś tam historii życiowych, które gdzieś tam słyszałem. Wiadomo, że często jeżeli para się stara latami o dziecko, to już w końcu, nie wiem, być może popadnę w jakieś uproszczenie, ale tak mi się wydaje, że czasami po latach starań i walki już przestaje się wiedzieć, czy to naprawdę chodzi o dziecko, czy o zapełnienie jakiejś dziury, jakiejś pustki, jakiejś potrzeby, miłości czy czegokolwiek. I być może jest tak w przypadku Niny. To jest ciekawe, bo tak się paradoksalnie złożyło, że ja dzisiaj reprezentuję ten film, podczas kiedy film jest mocno kobiecy. Ale gdybyście państwo mieli tutaj Olgę, to Olga Chajdas pewnie powiedziałaby właśnie, że nie chciała robić filmu o... nie chciała robić właśnie do końca filmu o poszukiwaniu swojej seksualności, tylko chciała zrobić film o miłości, po prostu i zwyczajnie. Chciała pokazać, że w życiu jest taka też szansa i możliwość, że człowiek zakochuje się w innym człowieku bez względu na to, jaką płeć ma ten drugi człowiek. No więc właśnie, to jest to zdanie, że jest magdoseksualna. Bo tam ja, z tego co pamiętam, siostra zdaje się tam próbuje jakoś tam wydusić się z niej, zdefiniować ją, że czy jesteś lesbijką, przyznaj się, czy coś takiego, prawda? A ona mówi, że jest po prostu magdoseksualna, czyli że zakochała się w człowieku. To jest bardzo piękny głos i to jest właśnie, mi się wydaje, że to jest też wartość tego filmu, coś co mnie ujmuje w tym filmie, że nie pokazuje ten film jak to ciężko być lesbijką w naszym kraju, jaka to jest opresyjna sytuacja i tak dalej i tak dalej, tylko myślę, wydaje, że właśnie twórczynię, czyli Marta Konarzewska, która pisała, jest współautorką scenariusza i Olga, która też reżyserowała, poszły trochę dalej, czyli pokazują, że jakby miłość lesbijska, miłość do tego samego człowieka. Dlaczego nie?
[10:48.06 → 11:06.00] A: A powiedz, jak pracowaliście nad swoimi rolami? Czy to były rozmowy, czy były próby? No bo scenariusz scenariuszem, ale potem trzeba to przełożyć na obraz, trzeba to wcielić w życie. Jak to wyglądało? Jak wyglądały te rozmowy? Jak wyglądało twoje myślenie o postaci?
[11:07.42 → 11:46.67] B: To znaczy wiadomo, że tworzenie filmu to jest proces. Najpierw musi być scenariusz, a potem kiedy już jest scenariusz, to poza obsadą aktorską reżyser musi sobie dobrać cały sztab ludzi, z którymi będzie współpracował. Jedną z najważniejszych postaci jest też autor zdjęć, czyli operator. W tym przypadku był to Tomek Naumiuk, z którym Olga już coś tam robiła wcześniej. Na szczęście często jest tak w Warszawie, że tempo życia jest, patrzę na Magdę, bo Magda też mieszka w Warszawie, jest dość szybkie.
[11:47.17 → 11:48.03] A: Potwierdzam.
[11:48.15 → 14:11.92] B: I często w tym warszawskim show biznesie zdarza się tak, że jest robiona obsada nawet do bardzo fajnych filmów, do ważnych historii. ale często grają tam ludzie, którzy są bardzo zajęci, mają napięty czas i nie ma po prostu czasu na zwyczajne próby. Na szczęście w tym przypadku było zupełnie inaczej. Myśmy mieli czas na to, żeby się spotkać. Olga nawet wcześniej chyba skonfrontowała scenariusz z Julką Kiejowską, czyli z utwórczyną głównej roli. I nawet jeżeli państwo uważnie śledziliście napisy, a jeżeli nie, to powiem, nawet chyba Julka jest wpisana jako gdzieś tam, nie wiem, czy współautorka, czy dialogów, czy scenariusza, już nie wiem, ale jakby Olga uznała, że duży wkład aktorki był też w to, co było potem na ekranie. Więc myśmy mieli, no nie wiem, miesiąc, prawda, gdzieś około, takich prób po prostu robionych w takiej atmosferze bardzo domowej i intymnej. Film nie jest łatwy, bo jest w nim dużo scen intymnych, erotycznych, zwłaszcza dziewczyny, co zresztą było ciekawe, i może mało komfortowe dla nich, zdjęcia do filmu zaczynały się od ich scen dwójkowych, zbliżeniowych, takich erotycznych właśnie. Ale na szczęście był ten okres prób, mieliśmy sobie szansę spojrzeć w oczy, powiedzieć czego się obawiamy, jakie są nasze lęki, I też jakby powiedzieć, dokąd możemy się posunąć, żeby opowiedzieć szczerze tą historię. I to było bardzo pomocne. Ja mówię o sobie oczywiście, to nie było tak, że byłem w domu i wymyślałem rolę, czyli że ten facet będzie chodził tak, a będzie patrzył tak, a będzie prosił o jajecznicę w ten sposób. tylko po prostu gdzieś tam postać wykuwała się, powstawała na styku tego, co się dzieje w kontakcie z drugim człowiekiem, z drugim partnerem, czyli w tym przypadku z dziewczynami, Julką i Elizą Rycembel. No i tak to jakoś powolutku, w miarę bezboleśnie się rodziło, aż powstał film.
[14:12.34 → 14:55.63] A: Ale musiałeś sobie coś myśleć o swoim bohaterze. o tym, co on o tej całej sytuacji myśli, jak on się w tym odnajduje, skąd on się wziął w ogóle w tym miejscu. Bo dostajemy takie informacje, wiemy, że oni są razem od liceum, jest ta demoniczna mamusia, która wszystkim zarządza i zawiaduje, i która wie, jak życie powinno wyglądać. Są siostry, jest ojciec twojego bohatera, więc ta siatka powiązań, relacji jest bardzo precyzyjnie utkana, mimo że dostajemy takie porcje wystarczające na to, żeby zrozumieć, o co chodzi, ale nic ponadto. Jak ty to konstruowałeś w swojej głowie?
[14:56.55 → 16:33.17] B: To jest trochę kuchnia aktorstwa i warsztat aktorski. Mianowicie to jest trochę jak w życiu, jeżeli się widzi człowieka. W jakiejś sytuacji, no to wiadomo, że my go widzimy w tym momencie, widzimy jego wyrywek jakichś życia, prawda? Bardzo dramatyczny czasami, najczęściej tak jest w filmie, czy w jakiejś sztuce, że to jest moment przełomowy w życiu tego człowieka. Ale taki człowiek musi mieć za sobą cały jakiś background, jakąś swoją historię. Musiał się gdzieś urodzić. musiał gdzieś kończyć jakieś szkoły, musiał się nieszczęśliwie zakochać, musiał rozstać się z przyjacielem itd., itd., itd. Oczywiście budując tę rolę musiałem to wszystko sobie jakoś tam wymyśleć i robiliśmy do nas spółkę z reżyserką i scenarzystką. Więc to co widać na ekranie to jest wynikiem tego, że wymyśliliśmy sobie, iż w tym związku jest mezalians po prostu. Bo jak państwo zauważyliście, pewnie Nina jest z takiego domu, gdzie sam fakt, że mówi po francusku. Ta matka jest nauczycielką, ale też właścicielką, chyba prowadzi prywatną szkołę, zajmuje się sztuką itd. A ten facet, którego ja gram, jest takim zwykłym facetem, mechanikiem, który ma jeszcze w dodatku chorego ojca. I gdzieś tam próbowaliśmy przemycić to, że on jednak do tej rodziny nie przystaje i że niby jest fajnie, ale tak ta matka nie do końca.
[16:33.37 → 16:35.19] A: A żona poprawia mu końcówki.
[16:35.19 → 16:36.31] B: Tak, na przykład.
[16:36.39 → 16:37.05] A: Tę, a nie tą.
[16:37.07 → 18:32.86] B: Tak, tak, tak. Albo tam teściowa mówi, że on nie ma żadnego gustu, na co żona go trochę broni, bo mówi, że brak gustu to też jest jakiś gust czy coś takiego, prawda? Natomiast to, z czym ja musiałem się zmierzyć i sobie coś tam wybudować i wymyśleć, to chyba taka sytuacja pt. Moja partnerka zdradza mnie z eteryczną dziewczyną w osobie Elizy Rycembel. Czasami jest taka klisza, że wiadomo, że jeżeli facet ma partnerkę i ta partnerka ma romans z innym facetem, to sprawa jest jasna, wszystko wiadomo, jak się zachować i tak dalej. Panowie się spotykają, biją się ewentualnie, inne mają wyjścia. A tutaj żona zdradza faceta z kobietą. I tutaj musiałem sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie tu szukać jakby zazdrości. O co ja mogę być zazdrosny w stosunku do Elizy Rycembel która jest może niekoniecznie na ekranie, ale tak w rzeczywistości to jest bardzo delikatną, eteryczną dziewczyną. No i coś tam musieliśmy sobie na jakieś pytania odpowiedzieć. No i tam sformułowaliśmy sobie jakąś taką odpowiedź, że chyba jeżeli ktoś, z kim jesteśmy, Ta druga osoba nie musi być ładniejsza ode mnie, tylko jeżeli ta osoba, z którą ja jestem, udaje się gdzieś w jakieś rejony, które mnie są niedostępne, to właśnie wtedy chyba budzi się zazdrość. Czyli niekoniecznie chodzi o to, że ta druga osoba, ten rywal jest bardziej zamożny, przystojniejszy czy coś takiego, ale jeżeli gdzieś tam mają jakiś wspólny lot, wspólny trip, przebywają gdzieś, gdzie ja kompletnie nie mam dostępu, to to powoduje... To może powodować u mnie zazdrość dziką.
[18:33.60 → 18:39.38] A: Czyli takie poczucie wykluczenia z jakiegoś świata, do którego one mogą należeć, a ty nie.
[18:40.12 → 18:40.50] B: Tak.
[18:42.06 → 19:09.40] A: Proszę państwa, czy to już jest moment, że państwo chcecie się włączyć? Na razie cisza. A powiedz, jak to jest, bo bierzesz udział w zdjęciach, potem ewentualnie w postsynchronach, jeżeli takie są, wtedy już można zobaczyć jakieś sceny. A czy podglądasz na monitorze zarejestrowany materiał na bieżąco?
[19:09.42 → 19:10.24] B: Podczas zdjęć?
[19:10.28 → 19:11.10] A: Podczas zdjęć.
[19:12.52 → 20:15.78] B: To różnie bywa. Czasami też są różne podejścia, są aktorzy, którzy lubią zrobić tak zwanego dubla, czyli jakieś tam ujęcie z kamery jest ustawione, my gramy scenę, reżyser mówi stop i potem można to, co zostało nagrane, można odtworzyć na tak zwanym wideo i zobaczyć na małym ekraniku. Są aktorzy, którzy lubią to oglądać. Ja jestem raczej z takich aktorów, którzy nie lubią, którzy tego nie robią. Oczywiście są takie sceny, które technicznie jakby dobrze zobaczyć na ekranie, żeby wiedzieć gdzie stanąć, żeby nie zasłonić partnera albo w którym momencie się odwrócić itd. Ale jeżeli chodzi o emocje, o intencje, o to, co w dużym skrócie nazywamy, jak to zagrać, to nie chcę patrzeć na siebie. W ogóle dużo aktorów ma coś takiego, że chyba jakoś tak nie za bardzo lubi siebie na ekranie. To znaczy jakoś tak, nie wiem, taki lekki dyskomfort mam.
[20:16.44 → 20:20.84] A: Czyli zobaczyłeś gotowy film dopiero na ekranie, na premierze?
[20:20.94 → 20:24.90] B: Tak, obejrzałem go pierwszy raz z publicznością i to jest potworne uczucie.
[20:25.48 → 20:26.96] A: No właśnie, opowiedz o tym.
[20:26.98 → 20:57.45] B: To jest potworne uczucie, To jest oczywiście dwa doświadczenia grania aktor w teatrze, aktor w filmie. Jeżeli jestem na scenie, jeżeli to się wszystko dzieje na żywo, to mam jakiś wpływ, jestem w jakimś procesie i nie zastanawiam się nad tym, czy ja teraz dobrze wyglądam, jak to wygląda i w ogóle, czy ja dobrze gram i tak dalej, bo jestem jakby w ogniu walki teraz i tu na scenie.
[20:58.18 → 21:01.38] A: No i masz kontakt z żywą publicznością, która reaguje błyskawicznie.
[21:01.40 → 21:38.32] B: Tak, od razu mam zwrot tego, co się dzieje na scenie. Natomiast w przypadku filmu, siedząc jeszcze w pełnej sali, a tak było w tym przypadku, że ja to oglądałem pierwszy raz na Nowych Horyzontach chyba we Wrocławiu, siedząc w dużej sali pełnej ludzi, no to jest po prostu, że tak aż się przyłapywałem czasami, że mam grymas taki wykrzywiający mi twarz, bo mi się wydawało, że mogłem to lepiej, że można by to inaczej. A już nie ma na to wpływu, bo to się toczy, to już jest odbierane, oceniane teraz i tak dalej. To jest takie dość dziwne uczucie.
[21:38.64 → 21:48.64] A: No dobrze, ale to oglądasz siebie. A czy jest taki moment, że odrywasz się od siebie i już nie patrzysz na tego faceta na ekranie, tylko oglądasz samą historię?
[21:49.18 → 22:26.39] B: Za pierwszym razem nie ma takiej szansy, to znaczy za pierwszym razem jest oczywiście to obciążenie, że grając w tym filmie ja znam scenariusz, znam cały ten background, ta historia już mnie nie zaskakuje itd. I patrząc pierwszy raz na film, jestem bardzo ciekawy, jak to wygląda, jak to zostało zrobione, jak to wyszło, jak to wypadło i tak dalej. Jak ja zagrałem oczywiście przede wszystkim. Może nie przede wszystkim, ale w dużej mierze. Natomiast jak oglądam drugi, trzeci raz, to już zaczynam śledzić jakby inne rzeczy i wtedy już się skupiam na historii, na tym, co niesie ten film ze sobą.
[22:27.28 → 22:35.76] A: Ten film zdobył kilkanaście nagród na różnych festiwalach. Robiąc go, miałeś poczucie, że to będzie taka petarda? No bo jest trochę.
[22:37.04 → 24:33.76] B: Wiesz co, znaczy wiedziałem, że na pewno jest to film niezwykły, chociażby z tego powodu, jaki temat porusza. Ale nie miałem, to znaczy mnie się super pracowało po prostu na planie tego filmu. Tam super po prostu ludzie byli. To jest też jeszcze taki fakt, że tak jak już mówiłem wcześniej, te sceny intymne, i to było wiadomo od razu, że te sceny będą bardzo ważną rolę pełnić. I tutaj jest taka historia, że Tomek Naumiuk, ja to zawsze powtarzam, bo to jest naprawdę coś niezwykłego, zawsze na planie filmowym jest kilkadziesiąt osób właściwie, ta ekipa oświetlaczy, ludzie od mikrofonów i tak dalej, i tak dalej, całego tego sprzętu. W tym przypadku ludzie właśnie, którzy współpracują z operatorem rozumieli jakby naturę filmu i zachowywali się bardzo powściągliwie. To znaczy do tego stopnia, że mówili do siebie szeptem, żeby nie zburzyć jakby nastroju, który się wytwarza między aktorami tej atmosfery intymności. Ja zawsze jakby mam coś takiego, że nieważne jak, nieważne co, ważne z kim. Kiedyś rozmawiałem z Krzysztofem materną i tak pół żartem, pół serio spytałem się go, czy Krzysztof co trzeba zrobić, żeby pod koniec swojej kariery tak wspaniale funkcjonować jak ty, bo moim zdaniem on bardzo dobrze funkcjonuje. On mówi, nieważne co, ważne z kim i to się sprawdza absolutnie. Jeżeli jest fajne towarzystwo, ludzie, z którymi się lubisz, z którymi masz jakąś tam chemię, to jest ta wartość, dla której to się robi. To jest ten sposób na życie, to jest wtedy moja ścieżka. A jeżeli coś przy tym dodatkowo się rodzi, tak jak mówisz, że jakaś tam nagroda, no nie jakaś tam nagroda na poważnych festiwalach, no to bardzo dobrze.
[24:35.11 → 25:13.94] A: Ja tak spytałam cię wcześniej o to podglądanie na monitorze i o to, o twoje wrażenia z ekranu już później, no bo w tym filmie bardzo dużą rolę odgrywają zdjęcia i to, w jaki sposób Neumann to sfotografował, lustra, szyby, jakieś takie ramy kadru, rozmydlenia. To jest taki środek wyrazu, który bardzo dodaje do tej historii. Więc myślę sobie, że jeśli graliście to nie wiedząc, co jest w obrazku, to mogłeś też być zaskoczony wyglądem ostatecznego.
[25:14.04 → 26:00.38] B: Właśnie to jest ten element, kiedy nie oglądasz filmu gdzieś tam w montażowni, tylko rzucasz się na głęboką wodę w sali kinowej. Tomek Naumił w ogóle dostał za to nagrodę chyba na kamer i midżów, zdaje się, w tym roku. To jest festiwal pewnie, jak państwo wiedzą, operatorski, więc tym większa chwała, że od kumpli po prostu po fachu dostał takie wyróżnienie. Ten film był sfotografowany jakimiś specjalnymi obiektywami, jakimiś starymi radzieckimi obiektywami, które gdzieś tam on kupował. i dlatego też był jakiś taki efekt rozmazania gdzieś tam po skraju ekranu, a fokus był zawsze gdzieś tam na środku. Ale nie podejmuję się mówić o zdjęciach, bo nie czuję się z tym kompletnie.
[26:00.38 → 26:37.45] A: Musielibyśmy Naumiuka zaprosić, albo co najmniej Olgę Chajdas. Proszę Państwa, zapraszam. Może coś się urodziło, jakieś pytanie? Jak mówisz, że ważne z kim, a mniej ważne co albo kiedy, to nie sposób cię nie zapytać o twoje doświadczenia teatralne, bo mam wrażenie, że jednak twoja kariera bardzo nabrała tempa od czasu pożarów w burdelu. Który to już rok? Twór Deltata i duszpasterz hipsterów.
[26:37.57 → 27:26.29] B: To szósty rok chyba już był w tym roku. Nie wiem czy państwo, pewnie nie wszyscy państwo wiecie, otóż w Warszawie jest taki kabaret literacki, trupa teatralno-kabaretowa, który się nazywa właśnie Ten kabaret pożarł w burdelu, no i ja tam właśnie pełnię rolę burdel taty. I mieliśmy faktycznie okres jakiejś eksplozji popularności w pewnym momencie w Warszawie. Tak, to prawda, ten kabaret stał się popularny w Warszawie i wielu ludzi przychodziło na ten kabaret, zobaczyło, że ktoś taki jest, Andrzej Konopka. No i od tego jakoś tak też chyba się zaczęło większe zainteresowanie moją osobą.
[27:26.80 → 28:01.78] A: No i też masz to szczęście, że masz fantastyczną, utalentowaną żonę. Ostatnio wykonaliście nie tylko krótką nowelę do międzynarodowej produkcji, w której zagrałeś. Ja niestety tego nie widziałam, więc nie mogę za bardzo Cię o to pytać, ale streszczenie brzmi ekscytująco, bo to też historia napisana przez Roberta Boleste, scenarzystę córek dancingu. w reżyserii Agnieszki, ale historia jest o tym, że facet zjada serca trupów. To krótki metraż, proszę państwa.
[28:02.02 → 28:48.14] B: To jest krótki metraż. Moja żona Agnieszka Smoczyńska została zaproszona do wzięcia udziału w takim projekcie. To jest taki film fabularny, nowelowy zdaje się to się tak nazywa, że ten film składa się z kilku noweli. reżyserzy z całego świata i właśnie Agnieszka z Polski i każda nowela tam miała trwać 15-20 minut. Robert Bolesco napisał scenariusz do tej opowiastki i to były horrory. To też ciekawe, bo tu właśnie zbliżamy się i poruszamy się w obrębie kina tak zwanego gatunkowego i też coś słabo z tym kinem gatunkowym. Tutaj przed chwilą w kulisach opowiadałaśmy o filmie Hiena. Czy to był horror?
[28:48.24 → 29:00.26] A: Tak, to był horror dziejący się na Śląsku z Borysem Szycem w trzech głównych rolach sprzed co najmniej dziesięciu lat.
[29:02.56 → 29:07.22] B: Ja pamiętam jeszcze Widmo z Iwoną Bielską, która tutaj podobno...
[29:07.22 → 29:11.42] A: Ale córki dancingu w pewnym sensie są horrorem.
[29:12.18 → 29:16.44] B: Na pewno w szufladce pod tytułem Dziwadła, to się zgadza.
[29:16.65 → 29:25.23] A: No bo teraz przyszedł czas mieszania gatunków i Agnieszka jest w tym śledzie, jest naprawdę świetna.
[29:25.27 → 29:29.01] B: Ale też ma świetnego scenarzysta, trzeba przyznać, w osobie Roberta Bolesty.
[29:29.07 → 29:30.87] A: To kombo jest niezwykłe zupełnie.
[29:30.87 → 29:50.09] B: Ja jeszcze tylko powiem o tym krótkim metrażu. To była historia oparta na legendzie mazurskiej, którą Robert Bolesto wyszperał gdzieś tam w jakichś annałach. Był taki facet jakiś tam, w jednej z wersji się okazało, że ten facet nazywał się Konopka. O dziwo.
[29:51.59 → 29:52.46] A: Nie ma przypadków.
[29:52.48 → 30:55.88] B: Nie ma przypadków, może tak. Ale historia polegała na tym, że ten facet, Kindler się nazywał w końcu w naszym filmie. Spotkał wiedźmę, która powiedziała mu, że pozna całą prawdę o świecie i wygra wszystkie wojny i spory i w ogóle będzie the best. Kiedyś zje w oryginale było 10 serc świeżo zmarłych ludzi, osób. No więc Bolesław to przykroił, ponieważ to był krótki matraz, więc już z 10 serc zrobiło się 3. Ale niemniej jednak ten film i tak był dość przerażający. To było ciekawe w ogóle doświadczenie dla mnie jako aktora zagranie w takim horrorze, w takim gatunku, gdzie właśnie nie tylko posługuję się tą prawdą psychologiczną, prawdę, którą miałem okazję zaprezentować tutaj w Ninie, ale też jakby pewnym przymrużnieniem oka, charakteryzacją, nastrojem, zdjęciami właśnie jakimiś, w tym przypadku Kuby Kijowskiego. To było super doświadczenie.
[30:57.31 → 31:34.11] A: Robert Bolesto to też scenarzysta spektaklu, który niedawno zrobiliście z Agnieszką Smoczyńską, Święta Kluska. Historia oparta na prawdziwych losach bulterierki. Kompletnie odjechane przedstawienie, proszę państwa, naprawdę, jeśli będziecie państwo mieli okazję. Zresztą może tutaj przyjedziecie, bo scena w zasadzie się nadaje do zagrania tego kameralnego spektaklu na trzy osoby. Ty, Małgosia Gorol z Teatru Polskiego we Wrocławiu, teraz ze studia czy z Narodowego?
[31:34.23 → 31:41.22] B: Teraz właściwie freelancerka. Ona była w Teatrze Rozmaitości, ale chyba już nie jest.
[31:42.62 → 31:51.90] A: I Piotr Trojan. Fenomenalna sprawa. Bawiliście się dobrze przy tej produkcji? Czy to była ciężka praca?
[31:52.56 → 33:08.04] B: Nie zawsze jest tak, że jak się widownia bawi, to znaczy, że aktorzy się świetnie bawili. na próbach. Jeszcze trzeba wspomnieć o wspaniałej muzyce Marcina Macuka i plus świetne teksty Zuzki Wrońskiej, która to Zuzka wraz ze, nie wiem czy państwo znacie, siostry Wrońskie, Balady i Roman są taki zespół. Teraz Basia Wrońska robi solową karierę, a Zuza Wrońska pisze wspaniałe teksty, jest po prostu moim zdaniem jedną z lepszych, jeżeli nie najlepszych tekściarek w ogóle, a przy tym w ogóle poetką. w sensie stricte, że tak powiem. Ten duet napisał muzykę i słowa. To jest bardzo ciekawa historia. Będziemy grać pod koniec marca w Warszawie w Teatrze Nowym i w Komunie Warszawa. Jeżeli będziecie państwo mieli okazję, spektakl się nazywa Święta Kluska i opowiada o psie. Wiadomo, że są takie czasy, że stosunek ludzi do zwierząt, do psów, zwłaszcza, bo pies jest tym zwierzęciem najbardziej chyba tutaj hołubionym, przez nasze społeczeństwo się zmienia. I też jakby Robert Bolesto mam wrażenie tym swoim tekstem z pozoru śmiesznym, odlotowym, ale mam wrażenie, że zadaje kilka istotnych pytań.
[33:08.86 → 33:21.08] A: No i też można znaleźć linki do dzisiejszego filmu, bo tam też jest małżeństwo opiekunów Kluski, które zmaga się z jakąś wewnętrzną pustką i ten pies też im coś ma załatwić.
[33:21.18 → 33:41.04] B: Tak, to jest taka figura też dobrze znana z dużych metropolii, mam wrażenie, że ludzie, którzy Pewnie też jakieś uproszczenie, ale powiedzmy to, że ludzie, którzy są w związku, są skupieni trochę na swojej karierze, na sobie i nie mają czasu za bardzo na posiadanie dziecka, kupują sobie psa.
[33:42.52 → 33:50.48] A: Proszę Państwa, szansa na pytanie. O, nawet dwa mamy. To pierwsza była Pani tam z tyłu bardziej.
[33:50.80 → 33:51.54] B: Ja już się boję.
[33:51.98 → 34:19.35] A: A potem Pani dwa rzędy bliżej. Proszę się nie bać. Wywołał pan hasło muzyka, a mnie właśnie krąży po głowie prośba o to, żeby słowo komentarza a propos muzyki do filmu Nina, za który bardzo dziękuję, bo uważam, że muzyka do tego filmu jest pięknym dopełnieniem narracji i obrazów.
[34:20.59 → 35:03.64] B: Ja tylko mogę powiedzieć, że autorem muzyki jest Andrzej Smolik w tym przypadku, do tego filmu. I próbuję sobie teraz gorączkowo przypomnieć, co Olga Chajdas mówiła na temat muzyki do tego filmu. Że ta muzyka ma chyba wpędzać widza w jakiś niepokój chyba i budzić jakiś taki dyskomfort, wytrącać go. w jakiś sposób z takiego poczucia bezpieczeństwa. I to mam wrażenie, że to się udało, bo to jest wybitna artysta w ogóle, Andrzej Smolik. Przepraszam, że nie potrafię zbyt długo o tym mówić, ale jakby...
[35:03.64 → 35:16.61] A: Ale też nie kojarzyliśmy go, mam poczucie, z taką muzyką. Ta muzyka jest taka, powiedziałabym, że niesmolikowa. Ona się kojarzy raczej z takimi gładszymi, powiedziałabym, brzmieniami, a tutaj jest naprawdę chropowato.
[35:18.18 → 35:19.66] B: Agrosywna nawet czasami, no tak.
[35:21.10 → 35:43.74] A: Proszę bardzo, mamy pytanie. Na początku chciałabym bardzo podziękować za ten film. Można z niego wyciągnąć wiele wartości i wiele takich pytań do refleksji. A do pana mam takie pytanie. Co było najtrudniejsze dla pana przy tym filmie? Do zagrania, do wyjścia emocjonalnie w jakąś scenę? I drugie pytanie. Co pan ceni w swoim zawodzie, a czego nie lubi?
[35:46.31 → 39:02.03] B: Najtrudniejsze to było pójście na zdjęcia próbne, bo ja nie lubię tej sytuacji. Co by nie opowiadając o tej sytuacji, jest to sytuacja oceniająca mnie jako aktora i to było trudne, pójście na te zdjęcia. I drugą taką rzeczą oczywiście była ta scena gwałtu, taka dość brutalna. To było dla mnie trudne też z oczywistych względów. To jest bardzo scena, oprócz tego, że brutalna, to też intymna, jeżeli chodzi o aktorów, czyli o mnie i Elizę. Eliza jest bardzo dziewczyną taką jeszcze bardzo młodą i delikatną i też jakby ja jestem facetem w okolicach pięćdziesiątki, więc pewne rzeczy już mam za sobą. Moja skóra jest troszeczkę grubsza, prawda. A też nie uważam, nie jestem zwolennikiem, że w tym zawodzie po to, żeby coś tam osiągnąć należy robić wszystko włącznie z na przykład pogwałceniem pewnych jakichś granic, które każdy z nas ma. I tutaj była jakaś taka trudność, ale Eliza zachowała się super profesjonalnie i tak jak mówiłem, że ludzie, którzy pracowali wokół filmu, operator i ekipa, bardzo nam pomagali w tym wszystkim, więc to się udało. Czego lubię najbardziej, a czego nie lubię w moim zawodzie? Chyba najbardziej lubię to, że spotykam ciągle nowych ludzi na mojej drodze. Charakter tego zawodu, a też to, że nie jestem na etacie w teatrze nigdzie, bo nie jestem, jest to mój wybór. powoduje, że ciągle jestem zmuszany do tego, żeby szukać tej pracy, a przez to szukać i rzucać się w ciągle nowe jakieś układy towarzysko-zawodowe i to jest super, bo też to mi daje na przykład możliwość współpracy często z ludźmi dużo młodszymi ode mnie i to mi jakby mam wrażenie pomaga zachować świeżość oglądu, świeżość myśli, nie wiem, być może to jest tylko mój taki odbiór, mój pogląd, ale tak mi się wydaje i to jest super. A nie lubię chyba tego właśnie, że, to jest problem, że ja jestem trochę z tego pokolenia, to jest stare myślenie, to jest niedobre myślenie, które uważa, że aktor jakby czeka, żeby go ktoś, choć tutaj teraz będziesz grał u mnie, ze mną. I tego nie lubię w sobie i tego nie lubię, że muszę czekać na to, aż ktoś mi złoży propozycję. Kiedy telefon milczy, ja leżę, patrzę w sufit i mówię, kiedy to się skończy, kiedy ktoś zadzwoni. Tego nie lubię. Ale z kolei wiem, że młodsi koledzy, młodsi aktorzy już mają inną postawę, inne podejście do tego zawodu. rzeczy w swoje ręce i sami piszą scenariusze, sami próbują kręcić niskobudżetowe filmy. Firmy też zakładają, także może ja jakoś zmienię swoje podejście.
[39:04.09 → 39:24.18] A: Zapraszamy. Czy ktoś jeszcze chce się włączyć? Proszę bardzo, tutaj pan. Ja mam takie pytanie, czy jest taka rola, której na pewno pan by nie zagrał za żadne pieniądze? I trochę odwrócę pytanie. Taka rola, którą chciałby pan zagrać, ale
[39:24.18 → 39:25.00] B: jeszcze pan nie zagrał.
[39:25.82 → 39:27.60] A: Hamlet?
[39:28.70 → 42:34.12] B: Oczywiście. Wie pan co? Powiem pan tak, że to dużo nie trzeba. Jakiś czas temu dostałem propozycję, żeby zagrać w filmie pod tytułem Legiony. Jest taki film. Ten film miał powstać na stulecie odzyskania niepodległości. Na ten film miały się składać spółki Skarbu Państwa. Zdjęcia się zaczęły, ale ten film jakoś nie ukazał się. Natomiast ja przeczytałem ten scenariusz i powiem panu szczerze, że to jest moje zdanie. Stopień propagandy, lekkiej manipulacji, jakiś ukłon w stronę środowisk, których ja w ogóle nie popieram, spowodował, że powiedziałem, że nie. No niestety, są teraz takie chwile, że dostając propozycję, mam wrażenie, trzeba uważać czemu się daje twarz, krótko mówiąc. Charakter zawodu jest taki, że po prostu twarz jest potem z pewnymi rzeczami kojarzona i ja już widziałem na przykład, tak się stało, że ten film nie powstał, ale gdyby powstał, to daję sobie rękę uciąć, że moja twarz widniałaby w kontekście takim, w którym nie chciałbym, żeby moja twarz widniała. Na przykład taka sytuacja. Natomiast rolę, którą chciałbym zagrać, a której jeszcze nie zagrałem, nie wiem, to oczywiście są jakieś takie aktorskie marzenia z zagrania w jakimś wielkim, epickim, może to właśnie były te Legiony, nie wiem. w jakimś epickim kinie z końmi na przykład albo z czołgami. Ja tam jako ten z szablą na przykład. Coś takiego duże kino, jakieś potężne duże kino, ze mną oczywiście w roli głównej. Oczywiście powiem banał, jest cała galeria z tych dużych postaci z tej klasyki światowej, z dramatu, czyli z Szekspira chociażby, tam są wspaniałe role. aczkolwiek też uważam, że czasy się zmieniają, sposób percepcji, sposób wystawiania sztuk, dramatów w teatrze też się zmienia. I też uważam, że co innego było zagrać lira, oczywiście nie mówię, że ja, ale co innego było zagrać lira 30 lat temu, a co innego pewnie byłoby zagrać lira teraz w Teatrze Nowym w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego na przykład. To też zależy z kim właśnie. Ale nie mam czegoś takiego strzału, że powiedziałbym panu, o chciałbym zagrać to i jak to zagram, to mogę iść na beretulę.
[42:34.38 → 42:37.80] A: Ale tymczasem grasz w Gombrowiczu na przykład.
[42:38.04 → 42:42.90] B: W Gombrowiczu gram, to znaczy już rzadko ten spektakl gramy, jeżeli mówisz o dziennikach.
[42:44.20 → 42:47.14] A: ale ja go widziałam chyba rok temu, więc jeszcze jest szansa.
[42:47.20 → 43:06.32] B: Gramy taki spektakl w Teatrze Inka w Warszawie, to jest Teatr Tomka Karolaka i to jest spektakl w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Gra tam Jan Peszek, Magda Cielecka, Piotrek Adamczyk, Tomek Karolak, ja, Mikołaj Grabowski, Iwona Bielska, Magda Cielecka, powiedziałem już tak, mam nadzieję, że nie pominąłem nikogo.
[43:07.44 → 43:10.64] A: Świetny spektakl, więc nie tylko Szekspir.
[43:11.26 → 43:12.42] B: Nie tylko, tak, oczywiście.
[43:14.33 → 43:16.37] A: Proszę Państwa, będziemy powoli kończyć.
[43:17.27 → 43:17.69] B: Chyba, że nie.
[43:18.35 → 43:27.75] A: Chyba, że Państwo chcecie jeszcze rozmawiać. To zapraszamy. Ja bardzo dziękuję za zaproszenie.
[43:27.81 → 43:59.19] B: Chciałem powiedzieć, że Lublin wyjątkowe miejsce w moim sercu zajmuje, ponieważ tak się składa, że miałem, bo już nie żyję, babcię w Biłgoraju. A ja jestem z Radomskiego, więc co roku była wielka wyprawa z mamą do Biłgoraja i zawsze w Lublinie była przesiadka jakaś taka, że z jednego dworca musieliśmy jechać na drugi dworzec, więc zawsze czekałem na ten Lublin. To już się zmieniło, tak? Słucham? A już niedługo, rozumiem. Także z tego powodu Lublin.
[43:59.19 → 44:00.19] A: Bez przesiadki będzie gorzej.
[44:00.65 → 44:11.44] B: A potem odkryłem, że Lublin ma jeszcze wspaniałą starówkę. Zaczęło się od PKS-u, a skończyło się na Teatrze Starym, ale mam nadzieję, że to nie koniec.
[44:11.92 → 44:27.18] A: Oczywiście, że nie. Będziemy Cię zapraszać z następnymi filmami. Proszę Państwa, tymczasem myślę, że skończymy. Bardzo dziękuję Andrzeju, bardzo dziękuję Państwu za przybycie i za rozmowę. Dziękujemy i zapraszam na następne filmy.