Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

Bilety: normalne 10 PLN, ulgowe 8 PLN

„Nie-obecność”
Polska 2014 /67’
reżyseria: Magdalena Łazarkiewicz
scenariusz: Magdalena Łazarkiewicz

Po projekcji odbędzie się spotkanie z gośćmi – transmisja on-line na stronie video.teatrstary.eu

Prowadzenie: Magda Sendecka
Gość: Magdalena Łazarkiewicz

Przed seansem pokaz filmu krótkometrażowego.

Wspomnienie o Piotrze Łazarkiewiczu (1954-2008), reżyserze filmowym, telewizyjnym i teatralnym, scenarzyście, absolwencie WRiTV Uniwersytetu Śląskiego i polonistyki na Uniwersytecie Wrocławskim, autorze m.in. filmów „Kocham kino”, „W środku Europy”, „Odjazd” (z Magdaleną Łazarkiewicz), „Pora na czarownice”, licznych dokumentów oraz spektakli Teatru Telewizji i seriali tv.
Piotr żył w biegu i jak ktoś powiedział: „umarł w biegu”. Zawsze się spieszył, zawsze miał milion spraw do załatwienia. Może dlatego, że zawsze miał też czas dla bliskich, dla rodziny, przyjaciół, kolegów po fachu. Film zrealizowany sześć lat po jego przedwczesnej śmierci nie jest panegirykiem, Piotr był zbyt zwyczajnym, skromnym człowiekiem, by pasować do laurki… Magdalena Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.08 → 00:27.82] A: Dobry wieczór raz jeszcze. Witam bardzo serdecznie na rozmowie po pokazie nieobecności, nie z nawiasem. Magdalena Łazarkiewicz. Film wyprodukowany przez Narodowe Instytuty Audiowizualnych i licznych koproducentów. A zacznijmy od tego oraz telewizję polską. Kiedy postanowiłaś zrobić ten film?
[00:30.86 → 03:38.46] B: To była długa droga, rzeczywiście myślę, że to się wiązało z tym, że po pierwsze, po śmierci Piotra, która miała miejsce w 2008 roku, tak się stało, że odebrałam jakąś straszną ilość takich sygnałów, od różnych osób, z zupełnie różnych stron, które miały jakąś taką potrzebę, żeby jakoś uczcić jego pamięć. I to rzeczywiście jakoś mnie niesamowicie przytłoczyło, ta ilość energii, która do mnie wróciła. ze strony tych różnych ludzi. Tutaj na końcu Państwo mogli przeczytać część z tych aktów, które miały miejsce, ale to jeszcze nie wszystko, bo na przykład Remigiusz Grzela zredagował książkę o Piotrze i została ona wydana w koprodukcji Teatru w Warszawie na Woli i Gazety Wyborczej. Tak samo były zorganizowane jeszcze po pierwsze przegląd jego teatrów, dokonań teatralnych, ale również w Teatrze Zdrajowym w Cieplicach został taki zorganizowany właśnie taki wieczór, taki omaż poświęcony Piotrowi. Krótko mówiąc, Jakoś nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tyle osób na świecie ma poczucie jakiegoś takiego bliskiego kontaktu z nim i ma poczucie, że coś mu jakoś zawdzięcza na tyle, że właśnie w tych dzisiejszych zabieganych czasach, w których wydaje nam się, że wszyscy właśnie są zajęci sobą głównie i trudnym życiem, to nagle okazało się, że ta jego śmierć jakoś właśnie taki mocny zostawiła w ludziach ślad i taką potrzebę, żeby coś mu jakby oddać. No więc skoro tak się stało, że tyle osób miało tę potrzebę, to ja też zrozumiałam, że jakaś... odczytałam to jako pewien rodzaj zobowiązania. A ponieważ Piotr kochał kino i to jest jedyny jedyny pomnik, który mogłam mu wystawić, to zdecydowałam się, żeby zrobić ten film. Droga do tego, jak on wygląda ostatecznie była bardzo długa, a sam film montowałam 9 miesięcy, więc to był trudny poród, krótko mówiąc.
[03:39.60 → 03:43.28] A: Trudny, czy również ze względu na ilość materiałów?
[03:44.33 → 05:40.67] B: No tak, tak, oczywiście, dlatego że koncept mój polegał na tym, tak sobie założyłam, chociaż początkowy koncept był zupełnie inny, ale ostatecznie stanęło na tym, że chciałam zrobić ten film jakby z różnych fragmentów odnalezionych, to znaczy fragmentów jego twórczości, etiud, filmów szkolnych, różnych wywiadów, krótko mówiąc, żeby nie stwarzać takiej sytuacji, że oto sadzam przed kamerą kogoś, kto opowiada o tym, kim był Piotr po jego śmierci już i chciałam uniknąć takiej sztampy, krótko mówiąc. Więc poza tym miałam też poczucie, że on nie jest osobą, o której by trzeba było robić aż film biograficzny. Wydawało mi się, że bliższe jemu, temu, kim był i co robił, jest pokazanie pewnej takiej właśnie jego drogi dość nietypowej. Dlatego, że Piotr był takim twórcą, który właściwie w jakimś sensie mniejszą wagę przywiązywał do owoców swojej twórczości, a większą do do drogi, którą pokonywał, do spotkań z ludźmi. To on się karmił jakby tymi spotkaniami, relacjami. To było dla niego właściwie najważniejsze zawsze. I to był ten jego... To był jakby świat, który on kreował na tyle właśnie mocno, że właśnie ta energia, którą wydatkował, którą jakby w siebie emanował, no powróciła do niego z taką siłą już po jego śmierci.
[05:41.53 → 05:48.81] A: Ja pamiętam takie ulubione wyrażenie Piotra, które często bardzo powtarzało się w jego tekstach, które miałam przyjemność redagować. Ruch myśli.
[05:50.27 → 06:14.27] B: No tak, więc właśnie chciałam, żeby wokół Piotra powstał pewien ruch myśli, no i emocji głównie, no bo o to mi chodziło, nie ukrywam. Ale też bardzo mi zależało na tym, żeby nie stworzyć jakiegoś takiego długiego pomnika, żeby pokazać go prawie takim jakim był. Oczywiście to jest niemożliwe do końca, no ale starałam się.
[06:14.83 → 06:17.79] A: A jaka była ta pierwotna koncepcja filmu, o której wspomniałaś?
[06:19.29 → 06:57.98] B: Pierwotna koncepcja była taka, że że miałam taki pomysł, żeby właśnie ten film zrobili różni ludzie, którzy się z Piotrem zetknęli, żeby każdemu z nich dostarczyć narzędzia i żeby mógł zrobić coś, co mu się z nim kojarzy, jakby co by chcieli mu zadedykować. I tak dalej, i tak dalej. Ale jak przyszło do konkretów, to okazało się, że to przerasta nasze możliwości techniczne i finansowe. No i że to byłoby strasznie trudne, a chyba wręcz niemożliwe.
[06:59.32 → 07:05.58] A: Teraz film ma taką strukturę z jednej strony wielowątkową, a z drugiej strony jednak trochę się trzyma chronologii.
[07:07.62 → 07:49.33] B: No tak, tak. Oczywiście jest, zwłaszcza ta początkowa część, prawda, jest taka, jest opowieścią o tym, jak on się stawał reżyserem, ale Chronologia nie była tu najważniejsza, bo oczywiście są pominięte różne etapy jego życia. Generalnie chodziło mi właśnie o wrażenie takiego kolażu, żeby tak odebrać ten film, że to jest taki rodzaj impresji o człowieku, a nie taka opowieść pełna.
[07:50.15 → 08:09.07] A: Ale też pokazując to prewentorium, w którym się wychował i zderzając to z fragmentami filmu Kocham Kino choćby, jakoś zakotwiczasz te jego filmy, które znamy w jego biografii, co wcale nie było takie oczywiste dla nas oglądających je wtedy, kiedy powstały.
[08:10.73 → 09:23.38] B: Właśnie w momencie, kiedy zaczęłam przeglądać te wszystkie materiały i jakoś starać się je ułożyć, uporządkować, to nagle sobie uprzytomniłam, że ta jego droga była niesamowicie konsekwentna właściwie, że to wszystko to był... On cały czas jednak nawiązywał i wracał do swoich korzeni, do swojego świata, w którym wyrósł. I że to bardzo było w nim silne, tkwiło. I nawet wiele osób, które ogląda ten film, ma takie wrażenie, że np. ta etiuda szkolna, którą tam wmontowałam, która się nazywa Tajemnice, Kilka osób mnie pytało, czy to jest taki mokument, czy to jest prawda, czy to jest o nim, czy to jest on. Okazało się, że była w tym jakoś konsekwencja, której nie dostrzegaliśmy, będąc blisko Piotra. Dopiero z pewnego oddalenia to się objawiło.
[09:24.60 → 09:29.48] A: Bardzo ważna w życiu Piotra była muzyka. On też grał na pianinie.
[09:30.26 → 09:54.87] B: No tak, niestety nie znalazłam żadnego filmu, który by to... Dokumentował, no rzeczywiście Piotr uwielbiał grać na pianinie, był bardzo muzykalny, robił to bardzo dobrze, improwizował, był utalentowanym, niedoedukowanym, ale utalentowanym pianistą.
[09:55.45 → 09:57.49] A: Dziadek organista, syn kompozytor.
[09:58.69 → 10:10.19] B: No tak, to się wszystko tak właśnie zaplata. Okazuje się, że te geny jakoś tak wędrują. I to też gdzieś tam wynika z tego filmu.
[10:11.39 → 10:37.30] A: Wynika też to, że przekładał te zainteresowania, tę pasję właściwie, że ona też jest obecna w jego filmach. W Kocham Kino, ten film w filmie, o ile pamiętam, nosił tytuł Ręce Pianisty. Fala, muzyka szczególna, jarocińska, ale też muzyka w życiowej roli.
[10:38.76 → 10:41.20] B: Profetyczne to były zdania.
[10:42.64 → 10:55.61] A: Ale też rozumiem, że ten montaż dziewięciomiesięczny musiał być dla Ciebie szczególnym przeżyciem nie tylko z powodu ilości materiałów, które miałaś do... do przejrzenia i do wybrania?
[10:57.59 → 12:49.25] B: No tak, oczywiście to nie było, to było niełatwe. Musiałam się trochę znieczulić. Taki był film bez znieczulenia, ale właśnie ja ze znieczuleniem musiałam to robić, ale Oczywiście zawsze jest trudno, kiedy się ma taką górę materiału do ogarnięcia, żeby w sobie wytworzyć taki rodzaj dystansu, prawda? Ale z drugiej strony coś takiego się stało, że ja kompletnie nie spekulowałam, robiąc ten film, na temat tego, jak on będzie odbierany. I to właściwie jakiś rodzaj takiej dziwnej wolności, którą przeżyłam przy okazji tego filmu i miałam tylko taki cały czas takie poczucie, że takie właśnie wrażenie lekko metafizyczne, że jakby to robię w obecności Piotra, tak jakby w taki sposób, żeby on tego nie zanegował, nie odrzucił, Ta jego właśnie obecność w nieobecności i tak dalej była taka bardzo wyczuwalna i właściwie to było dla mnie najważniejsze, żeby nie skłamać, żeby się nie sprzeniewierzyć, żeby nie zrobić jakiejś opowieści o nim nieprawdziwym. I to właściwie mi w jakimś sensie pomagało, dlatego że właśnie zupełnie jakby odsunęłam od siebie tą kalkulację na temat efektu tzw. artystycznego. Właściwie to było takie kryterium, które było dla mnie najważniejsze.
[12:50.73 → 12:58.60] A: Czyli tak jak Piotrek tutaj wielokrotnie mówi w tym filmie, że taka wolność, Myślę,
[12:58.78 → 13:53.55] B: że on był człowiekiem bardzo rzeczywiście wewnętrznie wolnym i tak sobie często myślę, że w dzisiejszych czasach byłoby mu trudno, chyba dużo trudniej działać niż wtedy, kiedy działał, chociaż też nie było łatwo, ale myślę, że teraz jakby w takich czasach, kiedy w takim stopniu narzucana jest ta jakby wersja komercyjna kultury szeroko rozumianej, to on by się strasznie w tym dusił, bo był rzeczywiście absolutnym wyznawcą wolności, nie był w stanie Zgodzić się, był absolutnie bezkompromisowy w swoich wyborach i wolał czegoś nie zrobić niż zrobić nie po swojej myśli.
[13:54.63 → 14:43.74] A: A z drugiej strony wy właściwie należycie trochę do takiego straconego pokolenia, bo wtedy kiedy mogliście, no tak o was myślę, muszę ci powiedzieć. Bo w momencie, kiedy mieliście najwięcej energii, czyli właśnie skończyliście studia i mogliście debiutować, no to był stan wojenny, to był bojkot. A potem, kiedy nastała wolność, to skończyły się pieniądze. Nie było struktur. I Piotrek też ważną częścią jego życiorysu twórczego i nie tylko, była taka chęć działania i zmieniania tej rzeczywistości. I on miał w tym swój poważny udział, chociaż właściwie na owoce tego wysiłku się nie do końca załapał.
[14:45.68 → 16:32.40] B: No tak, rzeczywiście coś w tym jest, to znaczy rzeczywiście, zresztą tam też jest mowa w tym filmie o tym, że myśmy wyszli ze szkoły z takim impetem, prawda, i żeśmy się rozkwasili o stan wojenny i niemożność robienia filmów. A jak się wychodzi ze szkoły, no to ma się tę taką naturalną energię, żeby coś robić takiego ważnego, najważniejszego. No i wtedy oczywiście przyłączyliśmy się do tak zwanego bojkotu, czyli nierobienia filmów. i nie robienia niczego dla telewizji zwłaszcza. Ale oczywiście nasze milczenie nie miało wielkiego znaczenia, bo miało znaczenie milczenie znanych reżyserów, a my byliśmy kompletnie nieznani. I oczywiście, jak to zwykle w życiu bywa, po naszych plecach potem już się wspięli następne roczniki, skończyły szkołę i myśmy tak trochę zostali w tyle. Parę osób jakoś się tam przebiło, ale rzeczywiście nie było łatwo. I myślę, że to takie wyhamowanie na początku odegrało sporą rolę w naszym rozwoju artystycznym. Zwłaszcza, że na to się jeszcze nałożyło właśnie kryzys kinematografii w 90-tych latach, kiedy po prostu nie było żadnej struktury, żadnego sposobu finansowania produkcji filmowej i powstawało kilka filmów rocznie, zupełnie przypadkowo. No także oczywiście też to było dla nas trudne, także myślę, że ta mała ilość filmów, które zrobiliśmy w sumie ma to źródło.
[16:34.26 → 16:39.66] A: Skoro już mówimy o robieniu filmów, pracowaliście również razem, dwójka reżyserów na planie.
[16:40.86 → 18:22.77] B: No to było raz przy filmie Odjazd i rzeczywiście To była fajna współpraca na etapie realizacji, jakoś się wspieraliśmy bardzo, a chociaż mogę zilustrować taką anegdotą tę naszą pracę, która chyba sporo mówi, bo kiedyś kręciliśmy taką scenę, I już był wieczór, zapadał zmierzch, kończyła się ekspozycja, musieliśmy nakręcić takie jedno ujęcie, kiedy Teresa Budzisz-Krzyżanowska, która grała główną rolę w tym filmie, odchodzi tak w głąb ulicy takiej. Idzie sobie, idzie. No i ponieważ nie mieliśmy czasu, żeby to wypróbować, musieliśmy już natychmiast kręcić, bo kończyło się światło, więc ustawiliśmy to i padła komenda akcja. I Teresa zaczęła się oddalać w głąb ulicy, ale w pewnym momencie doszło do niej, że nie powiedzieliśmy, co ona ma ze sobą zrobić. I idąc tak od tej kamery, krzyknęła w lewo czy w prawo. I w tym momencie ja krzyknęłam w lewo, a Piotr w prawo. I w tym momencie zrozumiałam, że obecność dwóch reżyserów na planie grozi konsekwencjami. No więc, ale to jeszcze było pół biedy. Natomiast na etapie postprodukcji, montażu, dźwiękowienia i tak dalej zaczęliśmy się potwornie spierać i kłócić. No i to w sumie zaważyło na tym, że już nie mieliśmy ochoty powtórzyć tego eksperymentu. Chociaż w jakimś sensie, żeśmy ciągle pracowali wspólnie, bo Robienie filmów i ta praca była stale obecna w naszym życiu.
[18:23.57 → 18:28.23] A: Angażowaliście się nawzajem w swoje filmy. A jak to wyglądało?
[18:29.29 → 19:07.80] B: Gadało się, cały czas się gadało bez przerwy. Zresztą właśnie Piotrek był strasznie towarzyskim zwierzęciem, jak wiesz. I on uwielbiał po prostu gadać. Nasz dom był takim domem otwartym, w którym kłębiły się zwierzęta, przyjaciele naszych dzieci, nasi przyjaciele, ciągle ktoś nocował, ciągle się właśnie siedziało i gadało, głównie o filmie. Także to wszystko się tak przeplatało.
[19:09.76 → 19:31.44] A: Zapraszam Państwa do zadawania pytań i wyrażania opinii. Jeśli ktoś ma ochotę, to bardzo proszę, mikrofon podejdzie. Na razie nie widzę śmiałków. A powiedz, co było najtrudniejsze przy pracy nad tym filmem?
[19:36.03 → 21:40.44] B: Co było najtrudniejsze? Co było najtrudniejsze? Mówię do mikrofonu. Myślę, że właśnie te decyzje co do tego, jakie włączyć do tego elementy, które na przykład fragmenty utworów, tak żeby to tworzyło jakiś rodzaj narracji, opowieści. To chyba było najtrudniejsze, wydaje mi się, że ta selekcja, no bo rzeczywiście tego materiału było strasznie dużo i pewne rzeczy musieliśmy pominąć, bo nie dało się wszystkiego umieścić w tym filmie. No więc ten element selekcji to na pewno było trudne. To było trudne. Ale no w ogóle to nie było łatwe zadanie. Ja też miałam oczywiście straszny, taki straszny wewnętrzny jakby w sobie, prowadziłam walkę. Na ile, na ile, na ile mogę się odsłonić, prawda, robiąc ten film. No bo uznałam w jakimś sensie, że jeżeli to ma być film uczciwy, a tylko taki chciałam zrobić, to musiałam w jakimś sensie otworzyć się przynajmniej na tyle, na ile otwartym człowiekiem, a był, był Piotr. Więc robiąc ten film, w jakimś sensie się tego od niego uczyłam. Myślę, że po tym filmie i w ogóle po jego odejściu stałam się osobą dużo bardziej otwartą, paradoksalnie, niż byłam wcześniej.
[21:41.44 → 21:43.54] A: Wcześniej cię trochę Piotr w tym wyręczał.
[21:44.65 → 22:06.99] B: W jakimś sensie chyba może tak, może tak. Może to troszkę tak było właśnie, że ja się tak troszkę za nim chowałam. Nie w takim sensie, że ktoś był mniej ważny czy bardziej ważny, tylko właśnie on był do tych kontaktów ze światem, a ja tak bardziej za światem.
[22:08.28 → 22:29.80] A: W pewnym momencie pada taka kwestia z kartoteki. Wiesław Komasa ją wygłasza, że był jak ptak. Tak sobie pomyślałam, że to trochę o Piotrze. Mam poczucie, że więcej jest tutaj takich w tym filmie zdań, które padają w innej sprawie wypowiedzianej, które mówią o Piotrku.
[22:29.94 → 23:34.95] B: Pasują do niego, tak. No właśnie tak staraliśmy się, żeby to była taka opowieść, która nie jest tak dokładnie o nim, ale jest też jakąś opowieścią szerszą, o pewnej postawie wobec świata, bo on miał taką szczególną postawę wobec świata. człowiekiem niesamowicie otwartym, dającym z siebie bardzo dużo innym ludziom. Ja miałam takie poczucie, zawsze i zresztą formułowałam to w formie pretensji często, że on się rozmienia na drobny, że on właśnie prowadzi aktywność na tylu polach, spotyka się z taką ilością ludzi, pisze artykuły. Razem redagowaliście dodatek do miesięcznika Kino. że udziela się po prostu na tylu polach.
[23:34.95 → 23:36.94] A: Zakłada gildię reżyserów.
[23:37.12 → 23:53.62] B: Tak, politycznie był w radzie, jak to się nazywa, Rada Nadzorcza Telewizji Polskiej w pewnym momencie, bo miał taką właśnie misję, że uda mu się tę telewizję publiczną naprawić. Chociaż trochę i tak dalej.
[23:53.88 → 23:57.82] A: Wymyślił też konkurs imienia Krzysztofa Mentraka dla młodych krytyków filmowych.
[23:57.84 → 25:14.09] B: Tak, wymyślił konkurs dla młodych krytyków. Rzeczywiście robił mnóstwo rzeczy, po prostu na tysiącu polach. I ja właśnie tak często mu robiłam wymówki, że robi to, że się rozmienia, że zamiast tego powinien się skupić na swojej twórczości. a wydawało mi się, że ma dużo większy potencjał niż go wykorzystuje w tej materii. No i dopiero po jego śmierci właściwie zrozumiałam, że on się w tym spełniał, że to była jego droga, że on miał do tego jakiś niesamowity talent. Na przykład Marysia Peszek, z którą bardzo się przyjaźnił i blisko współpracował, po śmierci Piotra by gdzieś tam powiedziała, że właśnie on miał jakiś niebywały talent do przyjaźni. I ja myślę, że to właśnie na tym polega, że okazuje się, że nie wszyscy, że nie ma jakby jednej miary twórczości, że dla jednych to jest Oskar i tam Złota Palma, a dla innych jest właśnie ta jakaś taka niezwykle silna i wyrazista pamięć o człowieku. I myślę, że Piotr był właśnie mistrzem w tej drugiej kategorii.
[25:15.41 → 25:28.83] A: Zapraszam Państwa do wtrącania się, jeśli macie Państwo ochotę. Bardzo proszę. Proszę zaczekać sekundkę na mikrofon, dobrze? Nagrywam internauci, nie usłyszą.
[25:32.03 → 26:39.96] C: Chciałabym poprosić Panią o odpowiedź na taką moją niepewność, bo mówiła Pani o tym, że miała Pani bardzo dużo materiałów, prawda, do tego filmu i do filmu o Panu Piotrze, prawda? I tak sobie myślę, dlaczego akurat fragment o Jarocinie, ten z 85 roku, i tą część mantra znalazł się w tym opracowaniu. Tam na pewno było, tak jak pani mówi, bardzo dużo jeszcze materiału dotyczącego samej twórczości i niekoniecznie łatwiej było twórczość pokazać reżysera filmowego, aniżeli pracę, tak jak pani mówi, był pan także, pracę scenarzysty, aniżeli inną część wizerunku pana. Więc poprosiłabym o to, skąd akurat taka decyzja, że ten fragment dość duży o Jarocinie i ten fragment mantry. Skąd znalazła się akurat w tym filmie? Jaka to była Pani decyzja?
[26:40.30 → 29:39.75] B: Dziękuję. No akurat, rozumiem. Akurat fragment mantry się znalazł dlatego, że to był jego pierwszy film zrobiony zawodowymi środkami i on i pasował mi po prostu jako ilustracja do tego fragmentu wypowiedzi, którą miałam z przystanku Woodstock, na którym tam prowadził takie spotkanie z młodzieżą. Więc dlatego go umieściłam, natomiast fala wydaje mi się, że to był w jakimś sensie najważniejszy film Piotra. On się chyba jakoś najpełniej w tym filmie wypowiedział, dlatego że w tym filmie właśnie zbiegły się takie jego różne umiejętności, które sprawiły, że ten film miał i takie duże znaczenie pokoleniowe, był pewnego rodzaju manifestem pewnego pokolenia. Z drugiej strony też na przykład, to było bardzo ciekawe, ponieważ on miał bardzo mało materiału, żeby móc zrealizować ten film, bardzo mało taśmy, to było realizowane na taśmie Orwot, strasznie takiej mało czułej taśmie, więc bardzo trudnych warunkach. I musiał na przykład bardzo precyzyjnie wybrać utwory, które będą filmowane. do tego filmu i wybrał je bezbłędnie. To znaczy, to było niesamowite, że on miał jakiś niesamowity instynkt i nosa do tego, żeby wybrać te utwory, które potem zaistniały, po tym festiwalu właściwie, zaistniały jako takie bardzo znaczące utwory. Przed tym też oczywiście były znane, ale one tonęły w całym morzu innych utworów i wydaje mi się, że ten jego wybór był bardzo trafny. I to zresztą wiąże się w ogóle z jego taką cechą, on miał taką umiejętność, mam wrażenie, bardzo niezależnego sądu w ocenianiu różnych dzieł, filmów, książek, właśnie utworów muzycznych. Jakoś tak mam poczucie, że w tym filmie się zbiegło coś takiego, co on najbardziej kochał w kinie. Czyli z jednej strony właśnie jakby opowieść o młodych ludziach, o muzyce, którą kochał i też o tym jakby tle politycznym. Także po prostu wydaje mi się, że to jest bardzo ważny jego film. I uznałam, że on powinien mieć jakieś właśnie takie istotne miejsce w tym. Drugi nurt twórczości, który ja uważam też za bardzo ważny, to jest twórczość w Teatrze Telewizji. Stąd też jest dużo fragmentów jego spektakli Teatru Telewizji.
[29:42.87 → 30:56.90] A: Zapraszam, kto z Państwa jeszcze ma ochotę? To chciałam wrócić jeszcze do tej frazy na początku, do tego, co mówi Agnieszka Holland o Piotrze. O tym, że on właściwie jak go poznała, to już wiedziała, że to jest artysta. I mówi o tym, że on przeżywał książki, filmy, spektakle właśnie w taki sposób, jak to robi artysta. I to mi się jakoś składa bardzo dobrze z tym, co powiedziałeś. Też tak myślę o Piotrku, że on był artystą życia. że on po prostu życie zamieniał w dzieło sztuki i w tym się najpełniej sprawdzał. Myślę, że stąd też to pospolite ruszenie ludzi, którzy chcieli jakoś od siebie tego filmu, chcieli tej obecności Piotra, no bo dzięki temu medium jakoś możemy w dalszym ciągu przeżywać tę obecność. On się zapisał na tej taśmie. też w swoich filmach, jak właśnie w Kocham Kino, że to się brało stąd, że myśmy wszyscy jakoś byli włączeni w to dzieło sztuki, którym było jego życie.
[30:59.42 → 31:04.33] B: No tak. Myślę, że to jest dobra puenta.
[31:06.03 → 31:21.85] A: To jeśli państwo nie mają jeszcze jakiegoś pilnego pytania, Nie widzę, to będziemy kończyć, bo chyba rzeczywiście to dobra puenta. Dziękuję bardzo, dziękujemy.