Kino w Teatrze Starym „Mur”
Wróćopis wydarzenia
Bilety: normalne 10 zł, ulgowe 8 zł
Polska 2015 / 82’
scenariusz i reżyseria: Dariusz Glazer
zdjęcia: Wojcech Staroń
scenografia: Anna Wunderlich
występują: Tomasz Schuchardt, Aleksandra Konieczna, Marta Nieradkiewicz, Krzysztof Olszewski, Ewa Telega, Ewa Kolasińska, Ewa Kasprzyk, Piotr Machalica, Rafał Maćkowiak
Przed seansem pokaz filmu krótkometrażowego: „Safari” / reż. Marek Serafiński / Polska 2009 / 13′
Po projekcji odbędzie się spotkanie z gośćmi – transmisja on-line na stronie video.teatrstary.eu
Prowadzenie: Magda Sendecka
Gość: Tomasz Schuchardt
Mariusz mieszka z pogrążoną w depresji matką. Na życie zarabia wykańczając luksusowe mieszkania w nowych apartamentowcach. Dobrze sobie radzi. Zbiera pieniądze, żeby wynająć jedno z nich i przenieść się do lepszego świata…
Wyciszony, kameralny debiut Dariusza Glazera – autora nagradzanej krótkometrażowej „Podróży” i współscenarzysty „Chrztu” Marcina Wrony – przemknął przez polskie ekrany raczej niezauważony, mimo obecności na kilku festiwalach. A szkoda, bo dotyka spraw, którymi zajmują się dziś socjo- i filozofowie, pokazując je z perspektywy zwykłych ludzi, próbujących znaleźć sens i własną ścieżkę w życiu. Plus świetnie służące historii zdjęcia wybitnego operatora i dokumentalisty Wojciecha Staronia i znakomite kreacje aktorskie.
Magda Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym
Jest prawie niewidzialny. Nie rzuca się w oczy. Zwłaszcza dla tych, którzy odgradzają nim swoje strzeżone osiedla od tych wszystkich, z którymi nie chcą mieć nic do czynienia. Po drugiej stronie muru, w ciasnym mieszkaniu, z chorą na depresję matką mieszka Mariusz (Tomasz Schuchardt). Na życie zarabia remontowaniem mieszkań w tych „lepszych” dzielnicach. Marzy, że kiedyś zamieszka w jednym z nich – i konsekwentnie do tego dąży, zarabiając pieniądze legalnie i nielegalnie. Wierzy, że może przekroczyć mur – być jednym z lokatorów apartamentowca, mieć miejsce w podziemnym garażu i robić zakupy w luksusowym centrum handlowym. To synonim innego, lepszego życia, w którym nie jest się niewidzialnym.
Plan się udaje – odłożone pieniądze wystarczają na wynajem dobrego mieszkania. Z czystą klatką schodową, błyszczącą windą i atrakcyjną sąsiadką (Marta Nieradkiewicz). Wieczór przy winie dobrze rokuje – ona, córka dewelopera, samotna matka wydaje się nie widzieć żadnego muru. Ale on powróci – już zaraz. Przy spotkaniu z jej rodzicami, pierwszej selekcji do warszawskiego klubu, telefonie w sprawie matki, która po wylewie wymaga stałej opieki. W starym, ciasnym mieszkaniu. Sen się urywa, wraca rzeczywistość, w której Mariusz będzie musiał na nowo ustawić priorytety, zastanowić się kim jest i czego chce. I po raz kolejny zmierzyć się z murem wokół siebie.
Pełnometrażowy debiut Dariusza Glazera to niemal przypowieść, ale pozbawiona morału. Reżyser podejmuje zaniedbywany problem kastowości społeczeństwa, które mimo rozmaitych -izmów (socjalizmu, kapitalizmu, liberalizmu) wciąż ma się dobrze, segregując społeczeństwo i determinując los na podstawie urodzenia. W małej historii przegląda się rozległy społeczny problem – tym lepiej widoczny, kiedy nada się mu osobisty wymiar.
wideo
[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.30 → 00:06.32] A: Dobry wieczór. Witam bardzo serdecznie na kolejnym spotkaniu w Teatrze Starym. Tomasz Szuchart. [00:06.60 → 00:07.66] B: Dzień dobry. Dobry wieczór. [00:08.40 → 00:15.58] A: Jeden z najzdolniejszych młodych polskich aktorów. Nie bójmy się tego powiedzieć. Tomek, potwierdzasz? [00:16.12 → 00:16.44] B: Nie. [00:17.98 → 00:31.69] A: Proszę Państwa, bardzo mi miło widzieć Państwa tutaj tak licznie zgromadzonych. Tomku, ja zacznę z wysokiego C. Czym dla ciebie jest wykonywanie tego zawodu? [00:32.99 → 00:36.63] B: Zabawą i przyjemnością przede wszystkim, bo to lubię, kocham. [00:37.13 → 00:51.93] A: A jak to się stało, że postanowiłeś zostać aktorem? Po maturze poszedłeś na egzaminy do Krakowa i do Warszawy, dostałeś się za pierwszym podejściem do obu szkół, wybrałeś Kraków. No takie otwarcie marzeń można powiedzieć. [00:53.03 → 01:05.44] B: No tak sobie powtarzam, że gdybym nie dostał się wtedy za pierwszym razem, to raczej bym nie zdawał drugi raz, bo to nie było takie marzenie z wymyślenia z wcześniej, tylko raczej taki strzał, że nie wiadomo, co robić po maturze. [01:06.42 → 01:07.66] A: A miałeś jakiś plan B? [01:08.73 → 01:21.11] B: Miałem historię na Uniwersytecie Gdańskim, matematykę i informatykę na Polibu Technice Gdańskiej i matematykę na Uniwersytecie Gdańskim. [01:21.19 → 01:22.66] A: To człowiek wielu talentów. [01:23.41 → 01:24.85] B: Byłem w Matfidzie Informatycznym. [01:25.61 → 01:31.81] A: No dobrze, a w takim razie co Cię skłoniło do tego, żeby jednak zdawać do szkoły teatralnej? [01:32.69 → 01:35.99] B: Bo się zawsze wiersze uczyłem na pamięć. I przed lustrem mówiłem sobie. [01:36.25 → 01:37.83] A: I polonistka Cię chwaliła? [01:38.39 → 01:44.57] B: Nie, polonistki mnie nigdy nie chwaliły, bo ja nie mieściłem się w kluczu, jak pisałem te wypracowania. [01:45.31 → 01:46.99] A: A rozumiem, proszę Państwa. [01:47.01 → 01:48.47] B: Miałem tak na 60%. [01:48.47 → 02:07.96] A: Zawsze podejrzewałam, że mieszczenie się w kluczu jest groźne dla zdrowia i rozwoju. No dobrze, to wróćmy, czy raczej przejdźmy do muru. Masz poczucie, że w twoim życiu są mury? Czy że były mury? I że jakieś przeskakiwałeś, albo rozwalałeś, albo obchodziłeś dookoła? [02:10.12 → 03:15.06] B: Ja nie wiem, czy bym od razu nazywał murem takie przeciwności, które czasami są. Ale w większości to są takie rzeczy, które sobie sami budujemy. Tak samo trochę Ten film miał też o tym mówić, że w zasadzie to jak my się w głowie ustawiamy odnośnie, nie wiem, pochodzenia społecznego. Ja miałem coś takiego na przykład, że jestem z takiej małej wioski spod Gdańska, że jak poszedłem do, najpierw do liceum do Gdańska, to taki pierwszy mur, że właśnie trochę, że miałem dość słaby poziom nauczania i na przykład nie mogłem na początku, no byłem taki, tak w tyle klasy, tak w zasadzie i od razu sobie mówiłem, że to jest jakby moja wina, moja słabość, zawsze do siebie miałem i to jakieś kompleksy takie budowało. Później poszedłem do Krakowa do szkoły, to to samo, że wszyscy już wiedzieli o jakichś reformach teatralnych, które były, o nie wiem, w ogóle Grotowski, Kantor, dla mnie to były nazwiska obce. aż się wstyd przyznać. [03:15.56 → 03:16.92] A: W Matfizie o tym nie uczyli. [03:17.02 → 03:38.60] B: Nie uczyli tego, o tym w Matfizie, na języku polskim też nie było. Starałem się czytać wszystkie lektury, które były, no ale to się okazało za mało, bo wszyscy byli głównie po humanistycznych studiach, więc mieli rozszerzony program z polskiego. No i oprócz tego się tym interesowali jakby teatrem od małego. Ja może byłem trzy razy w teatrze przed, przed, widziałem szkołą teatralną. [03:39.09 → 04:01.88] A: To co cię ciągnęło do tej szkoły? Wizja, że to teatr czy raczej, że film i że będzie można strzelać tak jak ci w westernach? Tomek Kot tutaj niedawno opowiadał, jak to już miał plakaty na ścianach i teraz się z tego cieszę, że właściwie robi to, co kiedyś wydawało mu się absolutnie odległym marzeniem. [04:02.76 → 04:17.31] B: Znaczy ja miałem na ścianach Michaela Giordana. A grałem w piłkę ręczną i też miałem sportowców na ścianach. Nie wiem tak naprawdę, co odpowiadać na te pytania. [04:17.69 → 04:20.08] A: Ale myślałeś bardziej o filmie, czy bardziej o teatrze? [04:20.11 → 04:46.35] B: Nie myślałem w ogóle, bo gdybym myślał o filmie, to próbowałbym zdawać do łódzkiej filmówki, a tam nawet nie złożyłem papierów, bo jeszcze do Wrocławia składałem papiery, ale nigdy tam nie dojechałem nawet na pierwszy etap, no bo już miałem wtedy drugie etapy w Warszawie i w Krakowie, ale do Łodzi nawet nie złożyłem, bo sobie nie wyobrażałem, że mógłbym w ogóle grać w filmie. To też kompleks, który sobie sam w głowie zrobiłem, że gdzie ja bym do filmu się nadawał. [04:47.43 → 04:51.69] A: Czyli trochę jesteś takim bohaterem muru. [04:53.13 → 05:15.03] B: Trochę jestem bohaterem muru, na pewno. Dużo rzeczy nas łączyło też z reżyserem, bo on też tak naprawdę włożył swoje doświadczenia też z... choćby z wykończeniówki i z prac remontowych, a ja też bardzo często wakacyjnie pracowałem właśnie na budowach, na fabryce okien PCV i takich różnych... [05:15.03 → 05:18.27] A: Podobno rywalizowaliście, kto lepiej położy głać. [05:18.97 → 05:50.99] B: Nie rywalizowaliśmy, tylko że on się uparł, że po prostu, że coś źle robię. Natomiast był źle przygotowany rekwizyt, był źle przygotowany i ta gładź była dość kleista, nie była taka rozwodniona. I on był przekonany, że na prostej ścianie, jeśli raz tą pacą przejedzie, no to będzie nie zostawiało żadnych śladów, będzie równiutko. Natomiast ja mówię, że też już kładłem w życiu. I on mówi, że nie wierzy. No to ja mu pokazałem, jak to robię. I on mówi, że no, ale widzisz, tu ci zostało i tu. I tak zaczął wytykać. Potem sam wziął, no i mu zostało więcej miejsca. [05:55.25 → 05:59.33] A: Czyli praktyka w budowlance w zawodzie aktora się przydaje. [06:00.07 → 06:02.77] B: Oczywiście. Był to fajny zarobek na studia też. [06:04.47 → 06:18.71] A: Wydawało mi się, że jesteś dzieckiem szczęścia. Właściwie krótko po studiach zacząłeś grać. Taka pierwsza, chyba większa i bardzo zauważona rola, bo nagroda w Gdyni, to chrzest Marcina Wronny. [06:19.21 → 06:20.29] B: Pierwsza rola w sumie. [06:20.51 → 06:31.91] A: To było tak, że najpierw zagrałeś w serialu u Marcina, bo widziałam cię w obsadzie ratowników. Czy to było jakoś równolegle, bo serial i film mają tę samą datę produkcji? [06:32.17 → 06:56.08] B: Nie, nie, nie. To było tak, że po szkole od razu dostałem film w filmie. Zrobiliśmy film w wakacje. Postprodukcja trwa rok, więc on wtedy się pojawił na Gdynię Majową. A zaczęliśmy zdjęcia do ratowników właśnie w maju. W zasadzie mieliśmy chyba trzy dni zdjęciowe już za sobą i pojechaliśmy do Gdyni. [06:56.54 → 07:03.90] A: To jak Marcin Wrona Cię znalazł? Byłeś na castingu? Czy to był przypadek? No właśnie, opowiedz. [07:04.26 → 08:01.73] B: Ja byłem na czwartym roku i robiłem dyplom i wszyscy moi koledzy i koleżanki mieli już Portfolio zrobione, w ogóle jakieś zdjęcia i jakieś wstępne rozmowy w agencjach, do których się zawsze świeżo po szkole ciężko dostać, jeśli już nie masz czegoś na koncie. Generalnie nie dają szans młodym, a ja nawet nie zrobiłem kroku w tym kierunku, nawet nie miałem pół zdjęcia. Ale moja koleżanka, która bardzo dbała o to, żeby zacząć chodzić na castingi, wysłała do Małgosi Adamski, która jest jednym z ważniejszych reżyserów castingowych i obsad w Polsce, wysłała jej zdjęcie swoje z dyplomu, w którym graliśmy Iwonę Księżniczkę-Burgunda. Ona grała Iwonę, ja grałem Filipa. I na tym zdjęciu byłem z tyłu za jej plecami i Gosia powiedziała, żeby z tym chłopcem przyjechać razem, jakby pani mogła. Ja już zostałem tam, potem miałem jeszcze z 30 castingów, ale pierwszy był taki, że z przypadku. [08:03.14 → 08:10.56] A: Scenarzystą, jednym z trzech scenarzystów z trojga scenarzystów chrztu był Dariusz Glazer. [08:11.46 → 08:12.25] B: Tak. [08:12.70 → 08:13.87] A: Czyli reżyser muru. [08:14.02 → 08:26.37] B: I w zasadzie wtedy się też tak poznaliśmy. To było tak, że Darek zawsze bardzo dobrze pisał i Marcin gdzieś o tym wiedział, bo się w szkole spotkali w Katowicach. [08:27.43 → 08:30.43] A: Też chyba w Szkole Wajdy, na programach tych. [08:30.63 → 08:49.15] B: I na tych programach w Szkole Wajdy. Natomiast Zamur dostał nagrodę, więc dostał też szansę na swój debiut jakby już indywidualny, jako reżyser przede wszystkim, a nie jako współscenarzysta. Ale tak, w Chrzcie pomagał przede wszystkim scenariuszu. I tam podobno się poznaliśmy, ja tego nie pamiętam, byłem strasznie zestresowany. [08:50.21 → 08:52.57] A: Strasznie zestresowany pierwszą rolą? [08:53.53 → 10:07.67] B: No tak, wszystko było nowe. Ja się potykałem o meble i... Jak wchodziłem na plan, to nie reagowałem, że nie po akcja na przykład, tylko było kamery, dźwięk, łącz i ja już ruszałem na przykład. Mówi stop, stop, stop, gdzie była akcja? Nie była akcja i wróci. No i takie totalnie niedoświadczenie filmowe, bo w Krakowie mamy tam zajęcia na trzecim roku, ale to w moim przypadku to były trzy zajęcia z Jerzym Stuhrem, w którym najpierw opowiadał głównie o sobie w filmie. Na drugim spotkaniu mówił nam, co to jest kamera. Na trzecim mieliśmy jakąś małą próbę przed kamerą, ale to jest zajęcia typu godzina naprawdę. Godzina przed kamerą, którą on skomentował, że tu w lewo, tu w prawo. Jak bliżej, to mu w ciszę. Znaczy takie w cudzysłowie, takie banalne, ale później tak naprawdę, wtedy wszyscy to bagatelizowaliśmy, że tak naprawdę jemu się nie chce tych zajęć prowadzić, ale ma konieczność. My na nie musimy też chodzić, więc też z konieczności. Nie było żadnej zabawy przy tym, ale po latach to wróciło w sumie, że jak sobie przypomniałem to, co on wtedy mówił, to dokładnie wszystko ma jakby rację, te takie proste rzeczy. [10:08.01 → 10:09.41] A: Czyli jak bliżej, to ciszej. [10:09.89 → 10:18.01] B: Bliżej to ciszej. Jak masz zbliżenia, to zdecydowanie mniejszą ekspresję musisz stosować, bo kamera to wtedy tak zobaczy, że widz wyjdzie z kina. [10:19.49 → 10:27.05] A: A ty akurat grasz takie role, w których ta ekspresja jest rzeczywiście taka, powiedziałabym, skierowana do wewnątrz niemalże. [10:28.35 → 10:29.09] B: No różnie to. [10:30.17 → 10:42.09] A: Ale tak ci się, mam wrażenie, trafia, że jednak tej ekspresji nie jest dużo, że grasz właściwie nie grając. Tak jak w tym filmie. gdzie jesteś trochę taką enigmą? [10:43.28 → 11:17.82] B: W tym filmie Darek cały czas ściągał w zasadzie jakikolwiek wyraz Były kilka scen, ja zawsze mam tak, że sobie kilka scen zastanawiam się, a wybieram, które tak naprawdę trzeba zagrać, a resztę to tylko być sobie gdzieś w tych sytuacjach. Ale grać to tak, tak żeby zagroć, to tylko ze dwie, trzy sceny w filmie, bo inaczej wszystkie będą, jak wszystkie zagramy i wszystkie zrobimy ważne, to żadna nie będzie ważna. No i miałem tu takie trzy sceny wybrane i z nich też Darek kazał ściągnąć, więc finalnie w niczym nie chciałem. [11:17.86 → 11:19.26] A: A które wybrałeś zdrać? [11:19.58 → 12:06.80] B: Teraz powiem, że nie pamiętam już do końca, które to były. Bo to jest tak, że ja to sobie zapisuję, taki wykres robię, no ale później, mówię, zapominam już o tym, co robiłem. Jeszcze produkcja, postprodukcja trwa z rok. W tym przypadku jeszcze dystrybucja też trwała z dwa lata. Było tak dawno temu, że... Miałem na pewno scenę, miałem rozstania z Martą Nieradkiewicz. To na pewno miałem tego rozstania, to jako jedna z tych scen przełomowych. Na pewno jedna ze scen to była z matką, jej chyba samobójstwo, znaczy próba samobójcza. No i trzecią teraz sobie nie przypomnę, a może zaraz jej przypomnę. [12:08.22 → 12:26.18] A: Czyli co, tak jak Roman Wilhelmi, że trochę PO-PO, tak. Bardzo mi przykro, muszę użyć wulgarnego słowa. Roman Wilhelmi podobno miał taką metodę, że notował sobie przy kolejnych scenach. Przypierdolić, odpuścić. I tak na zmianę. [12:27.54 → 12:56.13] B: Tak i teraz jestem w Teatrze po Romanie Wilhelmi i gdzieś tam są jeszcze osoby, które pamiętają Wielkiego aktora naszego polskiego. Aż mi miło jest czasami, bo tam Piotr Fronczewski ostatnio mi powiedział, że trochę marczy tego Romana w niektórych zachowaniach na scenie. Ale tak, zdecydowanie ja sobie takie rzeczy wybieram, tylko że PO, PO. Ale tutaj żadnego oczywiście powiązania z polityką, żeby nie było. [12:56.91 → 13:06.28] A: Słuchaj, no właśnie, jak budujesz rolę? Dostajesz scenariusz, czytasz i co się dzieje potem? [13:09.02 → 13:43.36] B: No na początku dostaję sceneriusz, czytam i jeżeli mnie to ciekawi przede wszystkim, no to mam jakieś pytania od razu, czy można zrobić tak, czy można zrobić inaczej. No i z reżyserem już rozmawiam. No i zależy, no jeżeli są to postacie jakieś takie... No teraz miałem możliwość, a propos właśnie ekspresji większej, no to miałem możliwość w ostatnim filmie Marcina w Demonie miałem trochę więcej ekspresji, ale też miałem teraz ten serial wszedł, Bodo, Eugeniusz Bodo. I tam jednak trzeba było trochę właśnie takiej ekspresji zewnętrznej, dużo więcej aktora. Aktor wiadomo, że jest bardzo w dużym stopniu narcyzem też. [13:44.02 → 13:45.38] A: Też przedwojenny aktor. [13:45.76 → 13:47.58] B: To tym bardziej? Nie wiem. [13:47.86 → 13:53.36] A: Myślę o sposobie ekspresji, że jednak wtedy się grało nieco bardziej ekspresyjnie. [13:53.42 → 15:10.90] B: Ale nie używaliśmy celowo tego L-u przedniojęzykowego, bo to już plocho by wyglądało w dzisiejszych czasach. stąd tego nie używamy, ale takiej ekspresji teatralnej przede wszystkim trzeba było w niektórych scenach, no i miałem sceny też kina niemego, które też było bardziej ekspresyjne, bo z racji właśnie możliwości wyrażenia czegoś słowem trzeba było ciałem. I tam trochę więcej było tej ekspresji, no ale mówię, że w przypadku takich ról typu Bodo, no to jeszcze dodatkowo dochodzi w przygotowaniu jakby Choćby wiedza historyczna też o nim, poczytać książki, artykuły, wszystko co się zachowało, czy nauka stepu, czy śpiewu. Tak samo w Jesteś Bogiem w sumie było trochę, że poznanie się z fokusem, pojeżdżanie na różnego rodzaju backstage'e i oglądanie chłopaków, różnych hip-hopowców, których poznałem mnóstwo. A akurat w przypadku Muru, no jakby doświadczenie swoje miałem. z machania pacą, także... także to nie trzeba było się specjalnie zagłębiać, więc takiego... dużo rzeczy nie trzeba było się przygotowywać, z wielu rzeczy nie trzeba było się przygotowywać, nie? No, z sadzenia, z sadzonek, marihuany, no to nie trzeba było też. [15:11.36 → 15:24.64] A: Ale rozmawiacie z reżyserem bardziej właśnie o tym, o działaniach bohatera, o tym, jak rozegrać daną scenę, czy bardziej o tym, jaka to jest postać, co to jest za człowiek, co sobie myślicie na jego temat? [15:25.20 → 16:55.78] B: Tak, we wszystkich przypadkach oprócz Darka Glazera tak, ale akurat w tym przypadku muru to Darek bardzo nie lubił prób. On stwierdził, że próby zabijają świeżość, która według niego jest potrzebna, taka pewnego rodzaju niewiedza, że widz jeśli ma podążać z bohaterem, no to właśnie ma podążać tym, że też nie wie. tak jak bohater wielu rzeczy nie wie, ale też się zaskakuje. No i żeby dawać sobie szansę, mówię z Marcinem Wroną czy z Leszkiem Dawidem, mieliśmy tak, że wszystkie sceny mieliśmy już dawno przepróbowane. Ale też to wynikało z tego, że pracowaliśmy na taśmie. A jednak na taśmie i te stare filmy chyba miały też tą moc, że na taśmie było wszystko przepróbowane i każdy wiedział, co gra. A dzisiaj w dobie cyfryzacji, cyfrowych kamer jest coś takiego, że można nieskończoną liczbę dubli robić. Co też zabija czasami, no bo można wiecznie poprawiać. I tak naprawdę tego czasu przy filmie jest trochę, żeby móc to cały czas poprawiać. Ale też się strasznie człowiek męczy, bo tych dubli jest nagle, no nie wiem, tak rzucam, że na zbliżenia na przykład z 8 dubli, na ogólny plan z 15. na jakiś półplan, jakiś amerykański na przykład, też osiem, no to się nagle robi straszna ilość. A na taśmie było tak, że próbowaliśmy, próbowaliśmy, a taśma jednak, jedna rolka dużo kosztuje, a to są cztery minuty na rolce. Więc w zasadzie mieliśmy tak, że mieliśmy dwa duble. Tyle, dziękuję. [16:56.76 → 17:09.49] A: W tym filmie zdjęcia robił Wojtek Staroń, wybitny dokumentalista i też operator wielu filmów fabularnych, który ma taką dokumentalną, no taki sposób filmowania, też było tyle dubli? [17:10.71 → 19:22.66] B: Tak, były dubla, ale to nie wynika z, mówię, to nie wynika z operatora raczej, tylko wynika z reżysera, że ma możliwość, jeśli ma możliwość nakręcić czegoś więcej, no to woli to zrobić dla bezpieczeństwa, żeby potem w montażu miał. Natomiast pomysł, to rozmawiałem z Arkiem już, że pomysł sam w sobie miał bardzo dobry, natomiast rzeczy, które jemu brakują już finalnie w filmie, o których mówi głośno, bo na to jest wkurzony wręcz. On taki ma bardzo wkurzenie takie delikatne, bo on tak nie potrafi krzyknąć, ale tak w sobie taki zacietrzewiony chodzi. Powiedział, że jeden błąd, który zrobił, no wiadomo, to jest też debiutant, więc jakby miał do tego prawo, Chcąc opowiadać w ten sposób historię tego Turka, potrzeba było, wiele scen jest na milczeniu tak naprawdę, więc wiele scen, żeby widz szedł z bohaterem, cały czas powinny być bardzo blisko bohatera opowiadane. I one są opowiadane bardzo blisko. Darek twierdzi, że jeszcze za mało, że bardzo, że za dużo on się skoncentrował na tym, żeby kamera np. była za moimi plecami i jedną ujęciówką szła cały czas. a jakby mówi, że czasami zrobił mały kontrplanik po prostu na twarz z przodu, żeby mógł się gdzieś przeciąć, to by mu pozwoliło w montażu na wiele różnych rzeczy, typu chociażby bawienie się tempem scen, bo wtedy masz z czym przecinać, a jak nie masz tego nakręconego, no to fizycznie nie masz z czym tego przeciąć. I mówi, że do tego miał czasem w murze, z tym ma czasem problem, Mówi, że mimo, że wyszło super, 80% zrealizowanej scenariusza. Mówi, że to jest bardzo dobry wynik jak na nie tylko debiut, ale w ogóle na robienie filmu, że 80% to najwięksi mistrzowie, w sensie Wajda i jemu podobni, jak byli zadowoleni wtedy, kiedy mieli 80% scenariusza zrobione. A tutaj było 80%, ale on mówi, że wie, jak zrobić 90%, tylko już pod faktem. [19:23.19 → 19:25.23] A: No to czekamy na drugi film w takim razie. [19:25.35 → 19:25.85] B: No ja też. [19:27.49 → 19:47.75] A: Powiedz, jak wybierasz scenariusze, bo jakoś trudno mi uwierzyć, że wszystkie filmy, w których zagrałeś, a zagrałeś naprawdę w dobrych filmach, a w każdym razie w interesujących, że nie dostawałeś nic innego. Które odrzucasz? Co musi być w tekście, żebyś stwierdził, okej, wchodzę w to? [19:48.57 → 21:18.91] B: Nie wiem. Prawda jest taka, że naprawdę nie mam za dużo więcej tych scenariuszy, ale no fakt, że paru odmówiłem. Może ze trzy, czy cztery takie, że odmówiłem po przeczytaniu scenariusza, który był już gotowa dla mnie rola, powiedzmy. A innych po prostu albo nie wygrałem na castingu, albo nie miałem zaproszenia. Naprawdę tak jest. Ale no tamte cztery odmówiłem dlatego, że nie były dla mnie ciekawe postaci. Ciekawa postać to jest wtedy, kiedy mogę być trochę inny niż sam. Ja. No to wtedy jest dla mnie ciekawe, bo teraz coraz częściej jednak odchodzi się od kreacyjności w ogóle. Sztuka poszła też w stronę wrażeniowości, że sztuka się dzieje teraz tak, że w zasadzie nie ma linarnej opowieści, fabuły. Mówię sztuka teatralna. wizualna też teraz bardzo jest tą intermedialne rzeczy różne robione i te widoarty, że to bardziej chodzi o wrażenie emocji, które pozostają potem w tobie, a nie tak naprawdę co miał do powiedzenia konkretnie jakimiś słowami czy czym. Ja mam różnie z tym, bo ja akurat lubię i słowami i postacią opowiadać i lubię właśnie kreację. No kreacja to jest coś takiego, co jest na pewno inne niż ty i dlatego takie staram się znajdować rzeczy, gdzie mogę zrobić przełamanie postaci, że ona się nagle zmienia i znaleźć coś takiego właśnie, żeby było trochę obok mnie. Na pewno moje emocje, ale żeby było obok mnie Tomka w sensie, Szusza. [21:19.27 → 21:22.67] A: To która z tych postaci, które zagrałeś dotąd jest ci najbliższa? [21:24.09 → 21:26.11] B: A, najbliższa w jakim sensie? [21:26.33 → 21:47.12] A: Okej, to w dwóch sensach. Jeden sens, najbliższa taka, że jakoś się z nią najbardziej utożsamiasz, A druga najbliższa w takim sensie, że to było największe wyzwanie. Właśnie najbardziej na kontrze. Najbardziej się musiałeś nad tym napracować, żeby uwiarygodnić bohatera, który jest właśnie daleko od ciebie. [21:48.45 → 23:18.64] B: Na pewno wszystkie role, które są mi bliskie, bo u każdej poświęciłem jakąś część siebie. Na pewno te, które były w głównych rolach, to wiadomo, że czas poświęcony musi być też dłuższy. Więc biorąc te, które miałem w głównych rolach, te powiedzmy cztery, chrzest, Jesteś Bogiem, chemia i teraz mur. No to takie zadanie dla mnie jako aktora było największe. Wy jesteś Bogiem, bo też dochodziły czynniki fizyczne, bo musiałem tą schudność 15 kilo w międzyczasie, oprócz tego co trzeba było przerobić w materiale. Ale też miałem na to czas, więc... Debiut na pewno też był bardzo trudny w chrzcie, bo po prostu nic nie wiedziałem. Chemia z kolei, taki dramat umierającej osoby i te emocje jakby ciężkie były też trudne. A mur był ciężki dla poskromienia mnie samego, bo po prostu Darek mi cały czas mówił mniej, mniej, mniej, a ja coś chciałem mniej właśnie, że to ma być taka opowieść. I cieszę się z efektów gdzieś tam finalnie, bo się nie spodziewałem, że też mnie stać na taką jakby bardzo spokojną, gdzieś tam konsekwentną, ale bardzo spokojną postać, która i tak widać, że przeżywa, tylko że gdzieś jest człowiekiem. Najbliżej człowieka. [23:18.78 → 23:21.98] A: No i zaowocowało to nominacją do Nagrody Cybulskiego. [23:22.76 → 23:23.14] B: No tak. [23:25.36 → 24:05.25] A: Też chrzest był taką, podejrzewam, że w kontekście tego, co mówisz, niespodzianką, bo dostałeś wtedy za rolę w Gdyni nagrodę. Zresztą jakoś tak Gdynia dwójkowo cię nagradza, bo z Wojtkiem Zielińskim dostaliście wtedy nagrodę ex aequo. A potem z Dawidem Ogrodnikiem za Jesteś Bogiem też ex aequo. Tutaj za pierwszoplanową, tu za drugoplanową. Chciałam cię spytać o to, jak się gra w zespole, w teamie, w dwójce. No bo w teatrze to jest oczywiste, prawda? Że nie ma aktora, no chyba, że to jest monodram. Że jak jest zespół, no to to jest łatwiejsze. A w filmie, kiedy grasz do kamery? [24:06.74 → 25:02.05] B: Też nie gram do kamery. Z reguły jest tak, że jednak partner stoi się za kamerą i odgrywa i to jest bardzo ważne. I dla mnie w ogóle jedyny sens wychodzenia na scenę to jest, czy na scenę, czy przed kamerą, to jest dialog. W ogóle ta sztuka aktorska jest oparta na dialogu, no bo nawet jeżeli jest to monodram, to to jest dialog, bo to jest człowiek z widzem wtedy zostawiony. Wtedy nie ma czwartej ściany najczęściej, więc partnerem jest widz i do niego mówisz, więc to zawsze jest dialog. Zawsze to są przynajmniej dwie osoby, jak nie więcej. Ja się cieszę, że miałem przyjemność z takimi wielkimi ludźmi pracować, bo dla mnie to są wielcy aktorzy, ale też tak ludzko są bardzo. Do dziś się kumpluję i z Wojtkiem, i z Dawidem, Marcinem, Kowalczykiem. Z resztą wszystkimi moimi kolegami. Część ze szkoły jeszcze znam wcześniej, a część po prostu tylko z planu, ale do dziś się widujemy. [25:03.47 → 25:10.80] A: A powiedz, masz jakieś marzenia reżyserskie? Takie, że chciałbyś zagrać u Smażowskiego na przykład? [25:11.23 → 25:54.68] B: W takim sensie? Nie, nie, nie. Tak, mam, mam. Mam, oczywiście. Mam Smażowskiego zawsze chciałem. Było blisko teraz przy tym Wołyniu. Bo nawet miałem dwie różne role, tylko że za każdym razem czas niestety nie pozwolił połączyć tego. Ale takie epizody były, ale ja się z epizodów Wojtka bym cieszył. No, a nie wiem, to jest takie gdybanie tylko, bo jest, jeśli miałbym gdzieś mieć szansę, na przykład za granicą, to mam takiego wymarzonego reżysera, którego bym chciał i to jest europejski reżyser, a nie amerykański, amerykański. Michel Haneke. [25:56.46 → 26:58.20] A: No to trzymam kciuki. I Państwa też namawiam do trzymania kciuków. Proszę Państwa, jeśli macie ochotę się włączyć, to zapraszam. Proszę bardzo. I jak pan mówił o tych swoich kompleksach, to myślę, że nie powinien się pan tym przejmować, ponieważ każdy ma kompleksy. A chcę powiedzieć, że wybitni aktorzy, tacy na przykład jak Władysław Kowalski, w teatrze po raz pierwszy byli dopiero w szkole teatralnej. że pan Dzięgiel mówił ostatnio, że kiedy zdawał do szkoły teatralnej, to recytował Bagnet na bruń i jest aktorem wybitnym. Natomiast pan ma po prostu talent i też trzymam kciuki, żeby się panu udało. [26:58.80 → 27:49.29] B: Bardzo dziękuję. Tak, Marian Dzięgiel miał, to jeszcze czytałem o nim, że to też do naszego zawodu, bo to on akurat z tego Śląska. Ja nie umiem po śląsku mówić, broń Boże, też nie próbuję teraz powiedzieć coś po śląsku, ale że jak wrócił ze szkoły teatralnej, jak się dostał, to ojciec wziął go do swojego ojca, czyli dziadka Mariana Dziędziela i powiedział, że dostał się, a ten dziadek tak spojrzał i mówił, miałeś pójść za faroża, poszłeś za kurwioża. I coś w tym jest, mówię, że ten zawód tak też jest odbierany bardzo często, bo moi rodzice też tak mieli problem, że jak się dostałem do Warszawy i powiedziałem, że do Warszawy najpierw się dostałem, to mama mówi, że co, na Politechnikę? Nie, do szkoły teatralnej. [27:49.79 → 27:56.21] A: A czemu jednak Kraków, a nie Warszawa? [27:57.81 → 28:32.46] B: Znaczy stwierdziłem, że jeżeli już wyjeżdżać, to dalej. No dwa, że w Warszawie jakoś dla mnie było po Gdańsku, po liceum w Gdańsku jakoś tak to miasto za szybkie. Jakoś tak się męczyłem, a tam zawsze przejeżdżałem na egzamin do Krakowa o 6 rano pociągiem, więc jeszcze sprzątali po nocnych imprezach rynek główny w Krakowie, zmywali go. Kebaby płynęły po prostu strumieniami, a ja sobie wchodziłem i widziałem, jak obsrywają ptaki Mickiewicza, więc to było takie jakieś... Bo jest zawsze Słowacki przede wszystkim bardziej niż Miskiewicz, więc dlatego. [28:34.92 → 29:08.61] A: Zapraszamy proszę Państwa, kto ma ochotę się włączyć. Dziękuję. Jak mówiłeś o tej kreacyjności, to jakoś mi stanęła przed oczami twoja rola w rzeźni Mrożka w Ateneum. Mam wrażenie, że to taka rola bardzo kreacyjna. Też grasz takimi dyskretnymi środkami, ale bardzo wyrazistymi z drugiej strony, na takich przyruchach. [29:09.63 → 29:26.91] B: No to pozwolił reżyser po prostu. No w ogóle aktorzy są uzależnieni od stwarzanych szans, które dostają i te szanse to dają przede wszystkim ci reżyserzy. Zresztą tutaj lubliński dyrektor, tak, bo dobrze mówię, Tyszkiewicz jest tutaj w Lublinie. [29:27.31 → 29:27.87] A: W Osterwie. [29:28.05 → 29:37.67] B: W Osterwie jest, tak. No i to właśnie on reżyserował i bardzo pozwolił mi tam sobie pochasać, więc z tego trzeba korzystać. [29:38.47 → 29:42.43] A: A w teatrze masz takie wymarzone role albo wymarzonych reżyserów? [29:43.61 → 30:32.73] B: Kiedyś reżyserów miałem kilku, ale teraz już mi się tak to wszystko uspokoiło, że jakby nie nastawiam się i nie oczekuję, że jakiegoś. Znaczy miałem też wielu, którym odmówiłem w teatrze przez różne, najpierw przez względy po prostu czasowe, ale później też odmawiałem ze względów ideologicznych. Nie chcę mi się męczyć już czasami. W szkole po prostu teatralnej w Krakowie to też jest fajne, że jest Wydział Reżyserii, z którym się sprawdzamy. No i ja miałem na roku bardzo takich obecnie krzykliwych reżyserów teatralnych ze mną na roku i jeden z nich dostał też paszport polityki i na przykład pamiętam z nim pracę i już w dorosłym aktorstwie nie chcę się z nim spotykać, bo uważam, że nie miał nic ciekawego mi do powiedzenia. [30:33.31 → 30:34.91] A: A nie myślisz, że ewoluował? [30:35.49 → 32:15.70] B: Myślę, że na pewno mógł i życzę mu wszystkiego najlepszego. Natomiast to, co dociera do mnie, bo dalej przecież pracuję i pracują z nim moi koledzy i to jest tak mały światek, że wszyscy się znamy, więc z tego, co oni opowiadają, to ja sobie przypominam, że jakby nie. Nie zmieniło się, ale pewnie może się mylę. Mam do tego prawo, ale nie chce mi się do tego wchodzić po prostu. I to nie chodzi, broń Boże, o jakieś tam szastanie na gością, jakimiś tam takimi rzeczami, tylko po prostu mam wrażenie bezcelowości w ogóle łączenia sztuki. Ja mam wrażenie, że reżyser współczesny teatralny to Bardzo, bardzo wielu młodych reżyserów teatralnych tak buduje, wymyśla rolę, że kiedyś wpadł na to z kumplem, dlatego się z Państwem podzielę. To jest taki telefon na przykład. On posiada teraz internet wszędzie, więc na przykład Google, wpisujesz tam, nie wiem, robisz spektakl o śmierci, wpisujesz śmierć i w Google nie klikasz do pierwszej strony, gdzie te wszystkie strony trzeba przejrzeć, tylko klikasz drugą zakładkę grafika. I tam w grafice wyskoczy ci, nie wiem, Gwiazda Śmierci wyskoczy ci, teraz rzucam, wymyślam, wyskoczy ci jakiś Kościotrup, szkielet czy 666, ale wyskoczy również Utko z kurczaka w Kerfurze za 3,99, nie? I jakby to wszystko wziąć i rzucić to, nie wiem, na Gombrowicza na przykład albo na Witkacego czy jakichś w ogóle pomniejszych jakichś pisarzy. I to jest przepis na współczesną sztukę teatralną. Jakby ja tego nie rozumiem. [32:18.09 → 32:28.29] A: Rozumiem, że wobec tego wybór teatru, w którym teraz pracujesz, czyli Ateneum, jest konsekwencją takiego myślenia, bo ten teatr uchodzi za dosyć tradycyjny na tle teatrów warszawskich. [32:28.31 → 34:16.08] B: On jest bardzo tradycyjny, jest bardzo mieszczański też, czasami aż do bólu i to na pewno nie jest tak do końca, że jakby gdzieś, znaczy to, co robi Ateneum, to jest tylko jedyna słuszna wypowiedź, czy pracowałem w Świetnym Teatrze w Łodzi w Jaraczu, I to robiliśmy jeszcze inne. Teraz w IMCE zrobiłem inną zupełnie sztukę Beniowskiego, Słowackiego, ale na współcześnie bardzo. Będziemy robić coś na Pradze z Romą Gąsiorowską. To też będzie zupełnie inna sztuka, intermedialna bardzo rzecz. To bardziej nie chodzi o to, tylko żeby miał cel, celowość jakąś, żeby to miało coś się tak cały czas wyrażać i mówić. I nienawidzę traktowania widza jako idiotę, co często się spotykam naprawdę z tym, bo sam jestem widzem. A myślę, że Władoneum z racji tych tradycji, tego wiecznie żywego cholubka w tych murach po prostu, to jest coś takiego, że oni mają szacunek dla widza. Kiedyś się miało szacunek w ogóle dla widza. Dla niego się robi sztukę, bo to się robi taką sztukę, którą sam by się chciało oglądać. Ja mam takie wrażenie, tak powinno się chyba to robić, żeby ludzie też za tym szli. Więc jeśli się robi w dzisiejszych czasach wypowiedź, jak ostatnio daliśmy premierę piosenek Młynarskiego Wojtka, które się okazuje nie zestarzały zupełnie przez naszą sytuację polityczną. w którym się nie chce wdawać, ale stały się po prostu takie rzeczy, które się dzieją u nas, to teraz Młynarski komentuje to na nowo z wierszami z lat 70. i okazuje się, że to jest to samo. Ja myślę, że to jest słowo w sprawie, które artyści mogą jakby zabierać, a nie właśnie łódkiem z kurczaka z Kerfura. [34:16.62 → 34:33.76] A: Czyli jednak aktor powinien mieć coś do powiedzenia o świecie. Bo spytałam cię na początku o to, czym to jest dla ciebie. Powiedziałeś rozrywka, świetnie się bawię, no ale rozumiem, że jednak jak się bawisz, to nie udkiem z kurczaka. [34:34.84 → 34:46.70] B: Tak, znaczy nie, no ostatnio się bawiłem bardzo fajnie w mojej kuchni. Może z pewnymi rzeczami można, znaczy, może zostawać w kuchni, niektóre rzeczy powinny zostawiać w alkowie, a inne rzeczy powinny zostawiać na scenie teatru. [34:46.78 → 34:49.30] A: Czyli kurczak tak, ale rozumiem, że zagrodowy i w kuchni. [34:49.57 → 36:15.49] B: No tak, myślę, że tak. No ja jestem smakoszem akurat jedzenia i mięsa. Dlatego też jadam różne rzeczy i tak, polecam królika, w śmietanie naprawdę mogę dać przepis, wszystko. Natomiast nie jest mi to potrzebne na scenie, bo to nie wiem wtedy po co to jest. Skoro mogę mieć to w kuchni, to po co mam płacić za bilet do teatru, tak? Tak przynajmniej z takiego założenia tak gdzieś wychodzę prostego i dlatego takie rzeczy robimy jakie robimy i myślę, że w Ateneum mamy takie szanse. Przede wszystkim mamy szansę się z literaturą zmagać jakąś, bo też mi się wydaje, że trochę kryzys jest teraz na rynku pisarskim również. Nie kryzys, tylko że ewaluował, że język się zmienił, stąd język również mówi trochę brutalniej albo bardzo dziwnym językiem internetowym. I to czasami mi się podoba i często sobie lubię sobie poczytać nowe rzeczy również, ale gdzieś tam ta klasyka wiecznie żywa. To, jak masz szansę mówić Mrożkiem, czy masz szansę mówić Szekspirem, to jest zupełnie nieporównywalne z jakimiś współczesnymi próbami. Ale te próby współczesne bardzo również gdzieś tam cenię i uważam, że powinny być. Tylko, że też trzeba jakąś równowagę. Dlatego, jeżeli chodzi o moje marzenia, to Dostojewski. A szczególnie Stawro, Ginbisy. [36:16.99 → 36:17.97] A: Czyli jest zamówienie. [36:19.05 → 36:20.55] B: Tak. Jak ktoś chce, słuchaj. [36:20.67 → 36:25.44] A: Pytanie, kto by to mógł zrobić? Powajdzie. [36:26.78 → 36:37.66] B: No właśnie myślę, że jest parę osób. Ja nawet się w szkole też spotykałem z osobami i mieliśmy jakieś pierwsze przymiarki do tego. Myślę, że to by się dało. [36:37.88 → 36:57.99] A: Świetnie zrobił braci Karamazow Janusz Opryński lubelskie przedstawienie. Jest płyta. Jest płyta razem z pięknym wydaniem braci Karamazow. Można kupić za 59 zł. Proszę Państwa, jakbyście Państwo nie wiedzieli, to naprawdę wielkie tołmiszcze, więc się zdziwiłam, że tak tanio. [37:00.45 → 37:01.79] B: Gdzie można kupić? [37:02.01 → 37:34.72] A: Ja kupiłam w Czułym Barbarzyńcy, ale podejrzewam, że w jakichś lepszych księgarniach można. W Centrum Kultury w Lublinie można kupić. Proszę Państwa, zapraszamy. Kto ma ochotę? Podyskutować jeszcze. Balkon też zapraszamy. Chociaż będzie trudniej z nagłośnieniem. A powiedz, masz czas chodzić do teatru? Oglądać kolegów? [37:35.78 → 37:52.78] B: No tak, ale ostatnio to po Warszawie raczej chodzę niż po Polsce. Już nie jeżdżę tak za często, ale jak są jakieś festiwale, to staram się oglądać, co się dzieje. Ale mam bardzo wielu kolegów w teatrach w całej Polsce. Stąd gdzieś tam jestem na bieżąco, myślę. [37:53.58 → 37:56.62] A: Na bieżąco też jest to z losem młodych aktorów, podejrzewam. [37:57.54 → 38:04.00] B: No tak, mam wszystkich moich znajomych, to raczej młodych aktorów. I nie jest za kolorowo z ryzykiem. [38:04.00 → 38:07.62] A: No właśnie, nie wszyscy mają tyle szczęścia. [38:08.04 → 39:20.37] B: No nie wszyscy mają też pracę, ale też nie. To jest tak, że trzeba potem niestety też przewartościowywać swoje jakieś takie marzenia, które się ma w szkole, nie, bo w szkole wszyscy myślą, że będą chcieli, że chcą pracować w Teatrze Starym w Krakowie, jeżeli są w Krakowie, tak, a ci, ci nie wiem, w Warszawie pewnie w Narodowym we Warszawie, czy Warlikowski, Jarzyna, Wiecznie Żywi i że tylko tam, Teatr Nowy czy TR Warszawa. Ale się potem okazuje, że muszą przewartościowywać to i bardzo często właśnie, że to jest słowo, które Nie musi być pejoratywne, ale niestety tak jest uważane w szkołach teatralnych, czyli prowincja. Prowincja to są wszystkie teatry pomniejsze, poza głównymi tam Wrocławiem, Warszawą i Krakowem. I to wszystkie te inne są gdzieś tam wrzucone w jedno słowo prowincja, a bardzo często się ono kojarzy negatywnie, stąd myślą, że są skazani na coś gorszego. To jest totalnym błędem. Mój kolega jest od lat w Wałbrzychu i Wałbrzych święci takie triumfy na mapie teatralnej Polski, że koniec świata, a trafił tam myśląc, że [39:20.37 → 39:21.74] A: jakby... Że jedzie na zesłanie. [39:21.84 → 39:35.04] B: Tak, że na zesłanie, a okazało się, że po prostu bywa w najważniejszych festiwalach w Polsce i wygrywa te festiwale swoim zespołem teatralnym z Wałbrzycha, więc jakby to zupełnie nie to znaczy. [39:35.68 → 39:52.14] A: No właśnie, bo to się chyba jednak trochę zmieniło w ostatnich latach, bo i Wałbrzych i Legnica i są spektakle pojedyncze nawet, ale z innych małych ośrodków. Jakieś Bielsko-Biała czasami coś zrobi i Kielce i Szczecin, Gdańsk. [39:52.30 → 39:54.80] B: No tu Błuchakow podobno fajny jest. Jeszcze nie byłem. [39:55.06 → 39:56.76] A: No właśnie, ja też jeszcze nie. [39:57.02 → 40:02.82] B: No właśnie, ale ten podobno jest bardzo dobry spektakl. [40:04.84 → 40:39.27] A: Proszę Państwa, będziemy powoli zmierzać ku końcowi, więc zapraszam. Ostatnia szansa, może przedostatnia. Państwo proszę, niech nabierają odwagi, a ja jeszcze spytam o film, w sprawie którego się tutaj spotkaliśmy dzisiaj, bo myślę, że bardzo ciekawa jest ta postać Twojego bohatera, zwłaszcza puenta mnie ujęła. To, co on robi na końcu z tą sytuacją. [40:40.57 → 40:41.47] B: Bo podejmuje walkę. [40:42.47 → 40:53.83] A: Tak, ale właśnie taką walkę, która się zaczyna na własnym podwórku. Która nie polega na tym, że udajemy kogoś innego, tylko zajmujemy się zmianą samych siebie. [40:55.25 → 41:16.34] B: No nie wiem, co mogę tutaj powiedzieć. Ja się z tym zgadzam. Jestem przykładem też takich różnych zmian. Myślę, że każdy z nas cały czas gdzieś poszukuje czegoś, cały czas zmienia w sobie coś i jeśli to jest w jakiejś fajnej sprawie do tego, to myślę, że to jest najlepsza droga, żeby być po prostu człowiekiem. [41:17.44 → 41:56.26] A: Wiesz, bo to jest bardzo ciekawe, ponieważ to jest, nie wiem, wydaje mi się, że pierwszy film, który tak mocno mówi o tym, co się dzieje w Polsce. Właśnie o tych murach, o tych płotach, o tych zamkniętych osiedlach, które stają się takimi enklawami odgrodzonymi od czegoś, co w takim potocznym oglądzie jest rzeczywistością. Wyście z Darkiem Glazerem pokazali, że ten mur przebiega właśnie w innym miejscu. Inaczej sproblematyzowaliście to, o czym jest właściwie cały film. [41:57.68 → 42:08.94] B: No tak, ale również opisujący to właśnie, że gdzieś te mury też statusy społecznych. [42:09.22 → 42:10.00] A: Nazywacie to. [42:10.02 → 42:10.76] B: Tak, też nazywamy. [42:10.94 → 42:12.76] A: To jest tak cenne w tym filmie. [42:12.78 → 43:54.77] B: W ogóle rzeczy, które tak naprawdę mają miejsce w Polsce, a którym się z różnych względów właśnie o ważnych sprawach się w Polsce bardzo często nie mówi. A ważne to jest właśnie to rozwarstwienie pogłębiające się gdzieś. To są te osiedla również, tak, ale tutaj mamy dodatkowe jeszcze fajne mury, no ten mur z matką, przede wszystkim ta bariera niezrozumienia wzajemnego, bo młodzi nie chcą rozumieć starych, a starzy nie chcą młodych. I oczywiście każdy się zapiera, że chce bardzo, ale nie robi nic w tym kierunku tak naprawdę. Ja to sam widzę nawet w stosunku do mojego młodszego rodzeństwa już, że po prostu na pewne rzeczy już mi się nie chciało nawet popatrzeć tam w tym internecie, co oni tam szukają, bo mi się tego nie chciało i to już mnie nie interesowało. Ale finalnie, no na szczęście ja zdążyłem się zorientować i wróciłem do tego i gdzieś tam ten kontakt teraz mamy fajny i przepracowany również przez zamiar, że musiałem się dowiedzieć, co interesuje tą moją młodszą siostrę. Ale to bardzo często niestety jest tak, że na przykład nazywanie wszystkich tych zmian, które się dzieją odnośnie informatyki takiego rozwoju i zamykania się w te smartfony tego, nazywanie to czystym złem, to jest pierwszy mur, który się stawia w stosunku do młodych ludzi, bo szkoły również powinny wychodzić w tym kierunku, żeby im właśnie zachęcać, bo od tego już nie uciekniemy, bo to już się stało. Więc teraz trzeba zrobić w taki sposób, to zacząć przekładać te media, tę elektronikę, żeby w szkole tego dużo było i żeby dziecko się chciało w taki sposób uczyć. [43:55.19 → 43:56.69] A: Żeby wejść z nimi do tego świata, [43:56.73 → 44:11.28] B: w którym oni już są. Tylko też trzeba nauczycieli dobrze przeszkolić w tym, żeby też potrafili zachęcać w szukaniu na właściwych stronach. Przecież w tym internecie jest tysiące fajnych stron. więc tylko trzeba powiedzieć... Na przykład strona [44:11.28 → 44:15.14] A: Teatru Starego w Lublinie. Teatrstary.eu. [44:15.82 → 44:40.00] B: Więc jeśli będą to ciekawe strony, to młodzi ludzie dalej będą czytać, tylko że w internecie. Nie muszą tego przekartkowywać na książkach. I to wcale nie znaczy, że to jest gorsze. To jest właśnie dzisiejsze. Tylko żeby zachęcić ich do czytania, trzeba ich zachęcić, że właśnie te książki muszą być w tym internecie. [44:40.56 → 45:20.03] A: Część już jest. Proszę Państwa, czy jeszcze ktoś ma ochotę się włączyć? Nie widzę, więc ostatnie pytanie, ale też z wysokiego celu. Bycie aktorem, myślę, ma jedną, no nie jedną, ale jedną z zalet tego zawodu, myślę, jest obcowanie z różnymi ludźmi. Też obcowanie z postaciami, które grasz. Co sobie z tego bierzesz? Co ci zostaje? No bo trochę się wcielasz, masz kilka żyć, więcej niż kot. [45:20.49 → 46:07.41] B: To właśnie może ciekawe, że z wysokiego C się zaczęło, w wysokim C się kończy, to i odpowiedź będzie podobna. bo biorę z tego zabawę i przyjemność, bo to jest po prostu przyjemne, to, że miałem możliwość nauczyć się rapowania, pisałem piosenki sobie, Mad Trakerem robiłem na Windowsie 9.5, dyskietki 3,5 cala wciskałem, jeszcze w 2000-tym którymś roku bawiłem się w takie rzeczy i próbowałem robić bity, życiównego nie zrobił, bo to potrafię stepować. przynajmniej mam podstawy z różnych innych rzeczy, bo wynosiłem bardzo wiele z różnych filmów wojennych, czy seriali, w których brałem udział, no to po prostu obsługa beryla i innych broni dla mnie nie stanowi żadnego problemu w razie wojny. Tfu, tfu, broń Boże. [46:07.80 → 46:09.76] A: Dobrze się bawiliście na planie Karbali? [46:10.11 → 46:44.44] B: Oczywiście, że tak. To była też zabawa, ale też założyliśmy na siebie te wszystkie mundury i też wiedzieliśmy, co to w ogóle znaczy, co to jest za ciężar. A myśmy mieli kartonami poupychane te kamizelki, a nie prawdziwymi płytami pancernymi, więc to i tak było wiele kilo lżej, a i tak było ciężko, więc myślę, że to wielki szacunek oczywiście dla wojaków, ale żeby tego nie musieć używać. Natomiast te patenty zostają i to jest przyjemnie później iść sobie na paintball i umieć strzelać. [46:47.14 → 47:03.36] A: No dobrze, rozumiem, że wyślizgujesz się od takich klimatów, że tutaj poszerza ci to horyzonty, że psychologicznie się jakoś uwrażliwiasz, że tak właśnie potem wchodzisz w świat tego swojego młodszego rodzeństwa. [47:03.62 → 48:14.01] B: Widzę kwiaty, płaczę. Nie mogę przejść obojętnie wobec zwykłego muralesu. Nie, no oczywiście, że to ubogaca, ale ubogacają najbardziej spotkania z ludźmi. Ja uważam, że nie ma nic większego, fajniejszego w życiu niż, bo tą możliwość, którą mamy, że możemy z jak największą ilością przebywać i to są różni ludzie. Zadawać im pytania, uczyć się od nich i nawzajem, jeśli móc czegoś, nauczyć kogoś, też jest to przyjemne. I im więcej takich spotkań, to się nazywa doświadczenie, dlatego też poziom aktorstwa wzrasta naprawdę z wiekiem. I teraz to zauważam i wielki szacunek po prostu dla moich rodziców, ale i dla babć, że to jest to takie mędrkowanie, które ja nazywam mędrkowaniem, że mówię, o tak, wy wszystko wiecie lepiej. Ale wiedzą no, wiedzą, bo mieli doświadczenie po prostu, mają większe doświadczenie, więc wiedzą. jeśli to ten, a ja mogę tylko, z każdym rokiem mam je coraz większe, więc mam nadzieję, że gdzieś będę miał, na jak najwyższym poziomie, im więcej będę miał spotkań ciekawych. No i tyle. [48:14.57 → 48:32.99] A: No właśnie, czyli mam nadzieję, że z następnym filmem też tutaj się zjawisz. Proszę bardzo, oczywiście. Przepraszam, pani Magda zapytała o to, co pan bierze dla siebie. Powiedział pan, że przede wszystkim zabawa i przyjemność, a w przypadku chemii, Też zabawy [48:32.99 → 50:56.91] B: i przyjemność, bo w chemii ten film oczywiście jest o bardzo smutnej rzeczy. Ja Magdę Prokopowicz znałem, bo to była moja agentka, która mnie przyjęła właśnie po chrzcie. W trakcie zdjęć do chrztu się ze mną spotkała i powiedziała, że słyszałem, że nie masz agencji, czy nie chcesz być u mnie i wtedy ją poznałem. Niesamowicie otwarta osoba, niesamowicie pełna uśmiechu. Ona wtedy już była chora. Ja nawet nie wiedziałem kiedy ona ze mną się spotkała. Ona mnie nauczyła śmiechu i zabawy, bo ona powiedziała, że nie zmienimy nic, to że ona ma raka, to że się umiera, to że... Ja zresztą mam mamę pielęgniarkę, która była przez lata na oddziale ostrych zatruć w Gdańsku w Akademii Medycznej i codziennie na jej oddziale schodziła przynajmniej jedna osoba, bo to były najgorsze przypadki narkomanii, alkoholizmu i zatruć grzybami. Tam codziennie ktoś umierał i ona tu przychodziła do domu i o tym mówiła, także śmierć jest po gdzieś tam Staram się przynajmniej ją obłaskawiać, że ona jest gdzieś, że ona jest, że się nie ucieknie. Ale właśnie te osoby, które już faktycznie mają tę śmierć na karku, to one właśnie wtedy najwięcej pokazują jak się bawić i korzystać z tego życia. Przecież mamy je tylko jedno, więc trzeba je wykorzystywać. I to zapamiętałem z tej chemii. I to jak Bartek, który robił ten film, jej mąż, ojciec ich wspólnego dziecka i to jest... i to jak on płakał czasem przecież. Miał sceny, gdzie ryczał ze mną razem. Ja ryczę z tej strony kamery, byłem filmowany, a on z drugiej strony płakał i też... I to było... może jakaś... zakrywało jakąś psychodelię albo jakąś sektę wręcz, szamanizm. Ale no takie było, no. Ale pamiętam z tego najbardziej te wszystkie wśmiechy, które mieliśmy z tego powodu. To nawet jak sobie przez łzy ją wspominał, to też w sumie ją wspominał zawsze w śmiesznych rzeczach. Albo jak go opieprzyła czasem, albo jak była nie taka, albo nie taka. Znaczy, albo on nie był w stosunku do niej fair. I w sumie one teraz to tylko mogą śmieszyć, bo to też ich tworzyło i to też powodowało, że byli tak blisko ze sobą. Więc myślę, że Miłość w ogóle, coś takiego. To jest miłość, to jest najpiękniejsze słowo, które jest na świecie i to jest najpiękniejsze uczucie, które jest. I jeżeli miłość mam do mojego zawodu, który uprawiam, to jest coś wspaniałego, a mam drugą miłość do ludzi, których spotykam, do moich najbliższych, do mojej żony i to jest, dla mnie to jest to. I tak trzeba po prostu, ja sobie tak wymyśliłem, że tak będzie najlepiej mi żyć. [51:07.47 → 51:12.63] A: lepszej puenty nie znajdziemy. Bardzo Państwu dziękuję. Bardzo Ci dziękuję Tomku. [51:12.63 → 51:13.47] B: Dziękuję również bardzo. [51:16.13 → 51:26.13] A: I zapraszamy na następne filmy i następne spotkania. Proszę śledzić nasz program. Zapraszamy serdecznie. Dziękujemy Państwu.