Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

Kino w Teatrze Starym „Intruz”

Wróć

KINO

Bilety: normalne 10 zł, ulgowe 8 zł

„Intruz” (Efterskalv)
Polska, Szwecja, Francja 2015 / 102′
scenariusz i reżyseria: Magnus von Horn
zdjęcia: Łukasz Żal
montaż: Agnieszka Glińska
występują: Ulrik Munther, Mats Blomgren, Alexander Nordgren, Wiesław Komasa, Loa Ek, Ellen Jelinek, Oliver Heilmann, Inger Nilsson

Przed seansem pokaz filmu krótkometrażowego: „O wielkim wstydzie” / reż. Jacek Adamczak / Polska 1998 / 15′

Po projekcji odbędzie się spotkanie z gośćmi – transmisja on-line na stronie video.teatrstary.eu

Prowadzenie: Magda Sendecka
Gość: Magnus von Horn

John zrobił coś strasznego. Teraz kończy odbywanie kary. Powrót nastolatka konfrontuje jego rodzinę i wiejską społeczność z pamięcią o tym, co się stało. Dla ludzi, którzy skrzętnie ukrywają swoje emocje, to może być zbyt trudne wyzwanie. A dla Johna? Znakomicie przyjęty na światowych festiwalach (premiera na MFF w Cannes) pełnometrażowy debiut fabularny absolwenta łódzkiej Szkoły Filmowej Magnusa von Horna ma siłę greckiej tragedii. Precyzyjnie prowadzona narracja, zdystansowane zdjęcia, pozbawiona muzyki ścieżka dźwiękowa budują dramat ludzi, którzy próbują poradzić sobie z winą własną i cudzą, potrzebą kary, szansą przebaczenia i niemożliwością zapomnienia, zmagających się z potrzebą sprawiedliwości i empatii. Wszystkich ich – bez wyjątku – reżyser obdarza uwagą i zrozumieniem.
Magda Sendecka, kuratorka programu filmowego w Teatrze Starym

„Intruz” jest jedyną pełnometrażową polską produkcją pokazaną w ramach tegorocznego festiwalu w Cannes. To trzymający w napięciu debiut fabularny Magnusa von Horna, wielokrotnie nagradzanego absolwenta Łódzkiej Szkoły Filmowej, z doskonałymi zdjęciami nominowanego do Oscara za „Idę” Łukasza Żala. Film trafi do kin w wielu krajach, m.in. w Wielkiej Brytanii i Francji, został także zaproszony na ponad 20 wiodących międzynarodowych festiwali filmowych. Tym samym stał się – obok filmu „Body / Ciało” Małgorzaty Szumowskiej – najlepiej przyjętą polską produkcją 2015 roku na świecie. Po międzynarodowej premierze w Cannes recenzenci podkreślali świetne kreacje aktorskie (debiutującemu Ulrikowi Muntherowi partneruje Wiesław Komasa), trzymającą w napięciu opowieść i brawurową realizację.

“Fabularny debiut Magnusa von Horna, wspierany przez Zentropę Larsa von Triera, może pochwalić się świetnymi zdjęciami Łukasza Żala, odpowiedzialnego również za oskarową „Idę”.(…) Reżyseria von Horna jest dokładna i przemyślana, rozbudza nadzieje na kolejne projekty.”
The Hollywood Reporter

„Intruz” opowiada inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami historię, która rozgrywa się na szwedzkiej prowincji. 17-letni John – pod wpływem ekstremalnych emocji – dopuszcza się zbrodni. Po odbyciu kary wraca w rodzinne strony i podejmuje próbę rozpoczęcia nowego życia. Szybko jednak zostaje skonfrontowany z przeszłością, o której chciałby zapomnieć.
“Czytałem kiedyś akta policji o zbrodniach nastolatków. Młody chłopak zabił z zazdrości swoją dziewczynę, nie wiedział, co robi. Pochodził z normalnego domu bez patologii, bez alkoholu, bez narkotyków, bez przemocy. Zrobił to pod wpływem ekstremalnej emocji. Zadawałem sobie pytanie:czy ja bym tak mógł? I odpowiedziałem sobie: tak.”
Magnus von Horn

POLSKO-SZWEDZKI FILM
„Intruz” łączy w sobie skandynawską estetykę i sposób opowiadania historii z bagażem emocjonalnym rodem z polskiego kina. Magnus von Horn urodził się w Szwecji, ale jego film,chociaż osadzony w szwedzkich realiach, narodził się w Polsce. Filmowo Magnusa ukształtowała Łódzka Szkoła Filmowa, co znajduje odbicie we wszystkich jego krótkich filmach, a także w jego debiucie.

„Intruz” jest dziełem przyjaźni dwójki absolwentów Łódzkiej Szkoły Filmowej: Magnusa von Horna i Mariusza Włodarskiego, którzy pracowali ze sobą jeszcze w czasie studiów, docierając się przez lata – co widać w ostatecznym kształcie filmu. Jest to dla nich podwójny debiut.
Zdjęcia Łukasza Żala, zamknięte w mrocznej, wysmakowanej warstwie wizualnej, pozwalają przekuć ładunek bólu towarzyszący bohaterowi „Intruza” w doświadczenie estetyczne. Świat, w którym przyszło żyć Johnowi, Magnus von Horn bada z niebywałą skrupulatnością. Von Hornowi i Żalowi udało się ubrać ostrą treść w łagodną, poetycką formę, dając upust niezwykłej wrażliwości, operującej spójnym i konsekwentnym językiem.

Nagrody:
Gdynia Film Festival 2015 (do 2012 Festiwal Polskich Filmów Fabularnych): Nagroda za reżyserię dla Magnusa von Horna, Nagroda za scenariusz dla Magnusa von Horna, Nagroda za montaż dla Agnieszki Glińskiej,
Magnus von Horn – Wschodząca Gwiazda Elle,
Don Kichot – Nagroda Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.09 → 01:01.80] A: Dobry wieczór raz jeszcze. Mamy już naszego gościa, Magnus von Horn, reżyser i scenarzysta Intruza. Magnus, powiedz przede wszystkim skąd ten temat, bo interesuje Cię, sądząc z Twoich filmów, sądząc z etiud, począwszy od pierwszej dokumentalnej etiudy, od Radka, a myślę zwłaszcza o Echu, potem i Bezśniegu. Interesują Cię młodzi ludzie, którzy mają kontakt, albo sami doświadczają, albo są autorami przemocy. Wydawałoby się, że jesteś ostatnią osobą, która jakoś powinna się zajmować tym tematem, bo jesteś szczęśliwym człowiekiem w gruncie rzeczy, jeśli można tak powiedzieć o kimś z zewnątrz. Powiedz, co cię w tym ciągnie? Co cię interesuje w tym?
[01:07.43 → 03:31.78] B: Naprawdę to nie wiem do końca, ale wiem, że to mnie fascynuje od dosyć dawna, bardzo dawna. Jakby normalni ludzie robią złe rzeczy, ale to nie są kompletnie złe ludzi. Interesuje mnie bardzo szukać tego człowieka, który jest taki jak ja, taki jak wy. w tej osobie, który zrobił coś takiego strasznego, który powoduje, że aż się boimy się zbliżać do niego. Bo wiesz, że gdzieś tam trzeba to traktować też jako człowiek i to jest tak strasznie trudne, bo jakaś nasza pierwotna reakcja jest, żeby się oddalać i żeby to jak najłatwiej tłumaczyć. żeby już mieć taką jasną sprawę, żeby wiedzieć, dlaczego tak się stało. Ale mi się wydaje, że to jest... Tylko żeby to się... Chcemy jakby nam uspokoić. Żeby to nie było zbyt skomplikowane. Dlaczego właśnie taki chłopak jak John, dlaczego zabił? Ale mi się wydaje, że nie ma odpowiedzi takiej prostej na to. Bo życie jest zbyt skomplikowane i może on sam do końca nie wie, dlaczego. I nie można to tak prosto konkretizować albo tłumaczyć. I właśnie dlatego się, i wtedy się robi dosyć tak niekomfortowo, bo ja czuję przynajmniej i czuję się jako społeczeństwo też, nie wiemy jak się, gdzie mamy stać po prostu. Jak mamy traktować takiego chłopaka. I to mnie strasznie ciekawi, bo to zawsze będzie skomplikowane i nie można to tak banalizować. Ale my bardzo łatwo lubimy tak banalizować straszne rzeczy, bo się je boimy. Ale trzeba jakoś się trochę prowokować i się spliszać do tego tak naprawdę, bo to jest takie nasze zadanie jako ludzi po prostu.
[03:33.20 → 03:55.86] A: To, co mówisz, gdyby pociągnąć dalej tę myśl, to taki bohater jak John jest kimś takim, kto budzi w nas lęk, ponieważ możemy w sobie się doszukać takiego zła. Skoro on, taki zwykły chłopak, mógł zrobić coś takiego, to znaczy, że nikt nie jest bezpieczny, że nie jesteśmy również my bezpieczni.
[03:56.08 → 04:38.31] B: Tak, tak, bo John to jest jak każdy inny. Ale specjalnie w tym filmie, on nie jest gorszy niż reszta. Tylko to, co on zrobił, to pozwala ludzi inaczej o nim rozmawiać. Ale w filmie też widać, że oni robią też straszne rzeczy, które mogłyby doprowadzić do czegoś takiego, do morderstwa po prostu. Bo on się nie różni od nich. I to jest też straszne dla nich, bo oni gdzieś to jakby pod spodem wiedzą i właśnie dlatego się boją i dlatego takie silne reakcje.
[04:39.51 → 04:58.63] A: Czy on jest taka chodząca jak taka bomba z opóźnionym zapłonem, ale zwłaszcza te pierwsze sceny w ekspozycji, kiedy poznajemy poszczególnych bohaterów, one robią takie wrażenie, jakby wszyscy ci ludzie byli takimi bombami, że właściwie tylko czekamy, kiedy to wybuchnie.
[04:59.77 → 05:30.29] B: No, bo chyba raczej oni są bardziej takie chodzące bomby niż on na początku, bo oni mają chyba większy problem tak naprawdę niż on ma. On już jakby wie, co zrobił, wchodzi z więzienia, ale problem jest jakby u nich teraz. On wraca i dla wszystkich to jest dosyć trudno, jak się poradzić z tym. Więc jakby on się różni od nich trochę.
[05:30.63 → 05:37.62] A: Ale myślisz, że rzeczywiście jest tak, że John wie, co zrobił? że to jest tak, że on od
[05:37.62 → 06:03.82] B: początku... On nie ucieka od tego, nie ucieka, nie tłumaczy się, nawet nie mówi dlaczego, bo czuje się to wszystko... On nie mówi, że ja tego zrobiłem, ja nie byłem świadomy co zrobiłem, ja byłem pijany albo coś. On wie, że to zrobił i jakoś gdzieś bierze te konsekwencje.
[06:04.46 → 06:33.10] A: No właśnie pytanie, czy to nie jest tak, że, bo ja oglądając film miałam wrażenie, że to jest tak trochę, że John wie co zrobił, ale że bierze za pełną odpowiedzialność za to, co się stało i jakoś zgodę na konsekwencje, że właściwie to jest treścią filmu. Że jego dojrzewanie do tego, żeby wziąć za to pełną odpowiedzialność. że on trochę też jest, tak jak pozostali bohaterowie, zagubiony w swoich uczuciach i
[06:33.10 → 07:05.99] B: wydaje mi się, że to jest... No właśnie, że to jest... Ja mówię trochę nie głosem Johna teraz, trochę bardziej intelektualnym, bo on nie jest zbyt taki myślący, ale czuje dużo, tak jak reszta, jak wszyscy w tym filmie. Więc oczywiście, jakby masz rację, to nie jest tak, że on jest bardzo świadomy tego, jak nazwać jego uczucia, co czuje, ale czuje je bardzo mocno.
[07:06.55 → 07:23.67] A: No właśnie, bohaterowie dużo chyba czują, a bardzo mało mówią o tych uczuciach. Właściwie tam jedynie Malin zaczyna rozmawiać o tym, co się naprawdę wydarzyło. Wszyscy inni uciekają i od rozmowy, i od przeżywania, a właściwie nawet od kontaktu.
[07:24.79 → 08:39.33] B: Tak jakby jest to jakaś... W tym filmie, to co mnie ciekawi, taka choroba, jakby ludzie, którzy nie mają język dla swoich emocji, którzy nie wiedzą jak u nich rozmawiać, czują je cały czas, mają je, ale nie wiedzą co z nimi robić, jak tłumaczyć, co czują i tak dalej. I to jest też jakby, to jakby we filmie doprowadzi do, strażnych rzeczy, ale też to jest bardzo podobny mechanizm, który stał się dwa i pół lata temu, jak John Sabiu. Ja myślę, że to jest bardzo podobne do tego, jak ten jego ojciec tam jedzie do tego boiska szukać młodszego brata i zostaje pchany potem zaczyna nagle tak biec i straci kontrolę przez chwilę. To jest bardzo podobna reakcja do Johna, który John miał, gdy zabił, ale kompletnie w innym kontekście.
[08:39.95 → 08:50.95] A: Nie ma kobiety w tym domu. Jest ojciec, jest dziadek, są dwaj bracia. Nie wiemy, co stało się z matką. Myślę, że to bardzo znacząca nieobecność.
[08:51.54 → 08:57.84] B: Tak, tak, tak, jest, ale nie chciał on też to tłumaczyć, jakby coś stało się z tą matką, bo wtedy się robi taki...
[08:57.84 → 08:59.48] A: Nie, nie, to zupełnie niepotrzebne.
[08:59.56 → 10:26.22] B: No właśnie, żeby nie dać taki... o właśnie z tego powodu on zabił. Bo to wtedy się robi banalne. I to też nieprawda. Ale ważne jest to, że to jest taka rodzina, mężczyzn, które nie rozmawiają z sobą. I to jest taka dosyć męska choroba. Nawet widać w filmie, jedyna, która jakoś z tym dzionem rozmawia, to jest dziewczyna. I też jakoś on ma, jakby najsilniejszy kontakt, tak naprawdę paradoksalnie, jest z matką zabitej dziewczyny. I nawet na początku, to widać w tym poprawczaku, że miał jakąś dobrą relację z tą wychowawczynią, ta kobieta tam. I to mi się wydaje, że jak sam patrzyłem, jak byłem dzieckiem i potem nastolatkiem, to między chłopakami czy między mężczyznami był o wiele tak emocjonalnie biedniejszy niż między dziewczynami, czy ten kontakt z dziewczynami albo z kobietami. Więc jakiś brak tej relacji miał dosyć straszne wyniki, mi się wydaje.
[10:27.08 → 10:41.92] A: A powiedz, Magnus, od czego zacząłeś budować ten film? Czy od postaci bohatera, czy to była jakaś scena, czy to był pomysł na zawiązanie akcji? Jak to było? Pamiętasz?
[10:44.67 → 12:02.81] B: Chyba na początku to chodziło o jakaś sprawa we Szwecji, które jakby czytałem bardzo dużo takich dokumentów z sądu, bo we Szwecji jak już jest po sprawie, jak już wyrok został zapadł, to już te wszystkie dokumenty z sądu są oficjalne. Każdy może po prostu zadzwonić i proszę mi wysłać tych dokumentów i wysłałem. I jakaś tam sprodnia mnie fascynował i dostałem bardzo dużo dokumentów z tej sprodni, z sądu i czytałem wszystko o tym i gdzieś to był początek tej pracy nad scenariuszem, jakaś wejścia po prostu. Ale potem nie chciałem tak dokładnie robić coś na faktach, najważniejsze żeby to było wiarygodne dla mnie. Sam jakoś chciałem jakby wejść do tego świata, Jak ja bym zabił, to jak bym to zrobił, dlaczego, jak bym reagował, jak powiedzmy moje rodzice albo społeczeństwo, które ja znam, by reagował na coś takiego. To jest dla mnie ciekawe, nie jakieś społeczeństwo.
[12:03.97 → 12:14.83] A: No i nie zajmujesz się też samą zbrodnią. I tutaj i w ECHU obserwujemy sytuację, która jest po. Zresztą twój film się miał nazywać Po śmierci.
[12:16.01 → 13:14.74] B: No jakoś ta robocze tytuł, ale takie dołujące. Tak, bo gdzieś ten The Hereafter po angielsku to jest trochę bardziej się odnosi do tego po śmierci, ale po polsku to nie zbyt fajnie brzmi. Tak, ale to mnie bardziej ciekawi, co się dzieje. Lubię opowiadać, o rzeczach, to nie jest tak wprost, czy gdzieś poza kadrem i poza tym wszystkim, co widzimy, stało się coś okropnego, ale nie możemy to, nie obejrzymy to, tylko co się stało po, ale zostają tyle śladów, aż to się robi bardziej ciekawe niż pokazywanie sprodni. I też mi się wydaje, że ta sprawność o wiele lepiej żyje u widza, czy tak we wyobrażenie.
[13:15.90 → 13:24.00] A: No właśnie, powiedz, jak od tego poziomu faktów przechodziłeś do fabuły? Jak szukałeś formy?
[13:25.80 → 13:34.35] B: Tutaj w filmie nie ma żadnych takich faktów. Bo nie wiem tak naprawdę na jakich faktach, bo nie rozmawiałem.
[13:34.65 → 14:02.32] A: Tak, tak. Chodzi mi bardziej o to, jak z tych inspiracji, które gdzieś tam czerpałeś z rzeczywistości, jak zaczynałeś tworzyć właśnie formę filmową. Bo ten film jest też bardzo konsekwentny formalnie. I myślę, że to o czym rozmawiamy, czyli te wszystkie treści są bardzo głęboko zakorzenione w sposobie kadrowania, w scenografii. w sposobie, nie wiem, oświecenia, oświetlenia.
[14:02.44 → 16:08.04] B: To jest bardzo długi proces i trudno nawet opowiedzieć, dlaczego właśnie tak się stało, bo to trwa, całą tą pracę trwał 5 lat, od pisania do jakby 4,5 lata prawie pisania tego scenariusza i potem jakby kręcenia, to jest 30 dni. Ale wszystko, te wybory, jakie kadry i tak dalej, to jest Jakoś wychodzi z całej tej pracy i jak się pisze tak długo, to na końcu to scenariusz sam mówi, gdzie kamera ma stać, na kogo teraz warto patrzeć, jak to ma być oświetlone. To brzmi trochę jak jakieś hippie myślenie, ale jest to dosyć prawda. Ja nie lubię takiej super abstrakcyjnej rozmowy, ale gdzieś czuję, że to jest prawda, Jak już scena dokładnie wie, o czym jest, jak ja wiem, o czym jest tej scenie i tak dalej, to wiem już, co jest ciekawe i co nie. Jakby wszystko w scenie wtedy jest ciekawe, ale co jest warto kręcić i co może istnieć poza kadrem, gdzie teraz mamy patrzeć, ale też żeby pozwolić ciołem dosyć mocno, bo ten film jest dosyć taki otwarty, nie osenia. Więc było ważne dla mnie, żeby widz też miał To cały czas była taka rozmowa między ekranem i widzem, że widz musiał wziąć udział w tym filmie. To nie ma być taki film, gdzie widz... Bo wierzę głęboko, że jak film mówi widzom, że dzisiaj możecie być głupi i nie możecie specjalnie pracować przy tym filmie, to widz będzie głupi. I jak w filmie mówi się, teraz musicie być trochę ten, myśleć trochę i współdziałać ze mną i tak dalej, bo widz zawsze jest bardzo mądry, ale ekran może albo powiedzieć, ale jesteście głupi, albo może powiedzieć, jesteście super mądrzy.
[16:08.40 → 16:29.30] A: Ta druga wersja cię interesuje. Proszę państwa, jeśli mają państwo ochotę włączyć się do rozmowy, to zapraszam. Czekamy na pytania albo na opinię. Proszę bardzo, już mikrofon do Pani idzie. Nie, nie, ale internauci nas nie usłyszą.
[16:31.45 → 16:33.12] C: A tu cały internet siedzi też?
[16:33.64 → 16:34.59] A: Jest streaming.
[16:35.09 → 17:19.99] D: Chciałam zapytać, dlaczego Pan przedstawił to społeczeństwo, miejscowości właśnie w taki sposób? Dlaczego oni przyjęli go pokazując tą złą stronę? Czy nie widzi Pan w ludziach dobrego czegoś? Bo mówił pan, że wyobrażał sobie pan, jak reagowaliby na takiego człowieka, który popełnił zbrodnie, ludzie w pańskim otoczeniu, rodzina pana. I dlaczego właśnie oni zostali tak źle pokazani? Tam praktycznie nie znalazł się nikt, kto by stanął w obronie tego chłopaka, oprócz nauczycielki i dyrektorki, która po prostu jakby mogła, to by się schowała pod stół. Nie chciała mieć nic wspólnego z tym chłopakiem. Dlaczego to społeczeństwo jest tak przedstawione negatywnie? Czy nie ma pan wiary w ludzi?
[17:21.13 → 17:28.87] C: Ja myślę, że mam bardzo dużą wiarę. Ja myślę, że ten film jest przykładem dosyć dużej wiary, ale to jest moja
[17:28.87 → 17:31.15] B: osoba, tak osobiście myślę.
[17:31.37 → 18:09.79] C: Ja nie myślę, że to jest, że ludzie są jakby złe traktowani i że nie mam nadziei w nich, ale myślę, tak naprawdę myśląc o tym, Myślę, że to jest dla mnie prawdziwe. Jakby bardzo jestem odczulony na jakieś relacje albo końcówki, które są stuczne, bo są bardziej, jakby bardziej są tam, żeby uspokajać jakąś naszą tęsę, naszego dobrego katolika albo coś takiego. Ja w tym nie wierzę, ja myślę,
[18:09.95 → 18:14.47] B: że ludzie może tak naprawdę w głąb
[18:14.47 → 19:09.03] C: są, nie są tak dobrzy, jak teoretyzują. I to mnie ciekawi, bo gdzieś jakby chęć, jakby dusza z tych ludzi, chęć jest dobra, ale ta chęć jest jakby teoretyczna. I to, co jak naprawdę reagują, czy jak działają, to jest gdzieś nieprzewidywalne, bo sami nie wiedzą o tym. Jakby chęć wiąć John z powrotem do szkoły jest dobro, albo chęć jako ojca wiąć go z powrotem do domu jest też dobro, ale ten ojciec przestał kochać swojego syna, bo zabił. To jest myślenie, które jest dosyć dla mnie prowokujące, bo tak naprawdę bym chciał, żeby ojciec zawsze kochał swojego dziecka. Ale ja myślę, że to nie jest zawsze prawda.
[19:10.55 → 19:20.09] B: Nie mogą powiedzieć, że nie, nie możesz
[19:20.09 → 19:37.26] C: wrócić tutaj, bo on to nie jest tak, że uciekał z więzienia albo nic. On odsiedział swoją karę. Mogą robić jakieś oczywiście petycje i tak dalej, jak robią w filmie. ale zależy też od niego, bardzo dużo od niego.
[19:40.02 → 19:41.22] B: Dziękuję.
[19:42.38 → 19:59.50] A: No właśnie, ale to jest chyba o tym, że znowu ludzie nie doceniają własnych emocji i że też trochę system tych emocji nie docenia, że nasze szlachetne intencje muszą się zmierzyć z naszymi instynktami.
[20:04.54 → 20:18.82] B: To jest bardzo ciekawe, bo do końca nie wiem nawet jak o tym rozmawiać, ale wiem, że na końcu ta osoba, która ma największe prawo, żeby go zabić, go nie zabije.
[20:19.60 → 20:24.58] C: I to jest też z drugiej strony dobre.
[20:28.90 → 20:34.98] A: Tam z tyłu najpierw, a to przepraszam, tu bliżej jest mikrofon, to najpierw damy pani w drugim rzędzie, a potem pani z tyłu.
[20:35.28 → 20:35.84] E: Dzień dobry.
[20:36.58 → 22:01.71] F: Ja w przeciwieństwie do mojej przyjaciółki, właśnie tak jak pan powiedział, że chciał pan, żeby ludzie podczas filmu myśleli. I przez połowę filmu odczuwałam chyba tak, jak pan chciał, że chłopiec jest ofiarą. W pewnym momencie pomyślałam sobie, kurczę, przecież on jest mordercą. I gdybym ja była, akurat pracuję w szkole, i gdyby do mnie do szkoły wrócił młody człowiek, który zabił, absolutnie uważam, że dokładnie tak zachowałaby się cała szkoła. Młodzież na pewno byłaby wściekła, że morderca przychodzi, a zabił ich koleżankę. Więc w połowie filmu zaczęłam sobie myśleć, no przegięcie z tym przedstawieniem tego chłopca jako ofiary. Bo zaczęłam rozumieć to społeczeństwo, które zareagowało złością, nienawiścią, niechęcią, bo myślę, że to jest naturalne. Tak właśnie zareagowałaby większość społeczeństwa. I czekałam na to, co się stało na końcu filmu, czyli czekałam na to oczyszczenie. I ta scena z matką dopiero uwiarygodniła mi tego chłopca. On dopiero wtedy pękł. I to jest... I to mi tak wspięło cały film. I za to dziękuję. Jakby nie było tej sceny, to by
[22:01.71 → 22:02.79] A: mnie wkurzył ten film.
[22:04.13 → 23:04.40] B: To się cieszę bardzo, bo to było bardzo ważne, żeby ten chłopak nie był ofiarą. Ale to jest rodzaj gry też, nie? Żeby był trochę ofiarą na początku i potem nagle jest taki, że jednak nie jest, nie? A zabił. To jest prawda, bo to nie jest ofiara, on zabił. To jest straszne to, co on zrobił. Ja, kim ja jestem, żeby go jakby bronić tam tylko, ale mogę na go patrzeć. To jest ważne, bo nie będę go jakby schował. I też czuję, że ja mogę bronić jakby każdą postać w tym filmie, bo jednak rozumiem te reakcje i nie wiem dokładnie, jak bym sam reagował w tej sytuacji. Ale nie czuję się tam, o na przykład ojciec kolegi jest jakimś po prostu psychopatą albo coś, bo nie jest, bo to też jest jakaś reakcja. Więc to dla mnie to było i super fajnie, że Pani tak mówi, bo to jest ważne dla mnie.
[23:06.24 → 23:08.02] A: Mikrofon idzie do tyłu sali.
[23:13.28 → 24:04.30] G: Bardzo mnie Pan zaskoczył tym mówiąc, że ojciec tego syna nie kochał, bo ja zupełnie inaczej to odebrałam. Dla mnie ten ojciec jak najbardziej kochał tego syna, tylko on bał się konsekwencji. Wydawało mi się, że on ten syn do końca nie jest przewidywalny i cały czas go obserwował. Nie wiedział jakie będą relacje między braćmi, jak on widząc go obok innej dziewczyny, po prostu bał się, że coś złego znów się może stać. I dla mnie właśnie też takim znaczące jest to, jak gdyby ten jego brat, gdy z takiej fazy niewinności przechodzi do takiego buntu i jak gdyby staje się też częścią takiego otoczenia. A tak naprawdę tą niewinność to chyba zachowują psy. I w tym wszystkim psy są najlepszymi bohaterami.
[24:04.94 → 24:06.24] B: Ja myślę, to co pani mówi o
[24:06.24 → 24:09.76] C: wiele lepiej to określa niż to co ja mówiłem i zgadzam się kompletnie.
[24:10.10 → 24:34.88] A: Dziękuję bardzo. Ja mam wrażenie, że ty pokazujesz bohaterów, którzy są w bardzo dużym stopniu bezradni, że i ten ojciec, i ci nauczyciele, i właściwie do pewnego stopnia też koledzy, że oni wszyscy nie bardzo wiedzą, jak się odnaleźć w tej sytuacji, że to jest tak trudne, tak dramatycznie trudne, że oni po prostu robią, co mogą, a niewiele mogą.
[24:36.02 → 25:19.13] B: Tak. Nie wiem nawet teraz jak ciągnąć to dalej, bo też zgadzam się. Ale w ogóle ciekawe mnie jak, jakby doprowadzić film, bo dla mnie zawsze było ważne, że film ma tak rosnąć od prawie niczego, nie? I nie falować, tylko tak iść powoli, powoli, powoli, powoli, żeby odczuwać taką klaustrofobię, taki, że po prostu coś zaraz musi się stać, ale co? I ta desperacja gdzieś wynika może z tego. Tak się nie wiedzą, co muszą robić, co mają robić. Nawet nie wiedzą, co robią.
[25:20.03 → 25:29.15] A: A powiedz, czy ta ostatnia scena, od razu wiedziałeś, że ona będzie taka dramatyczna? Chodzi mi o to demolowanie mieszkania.
[25:29.23 → 26:43.87] B: Tak, chyba... Ale nie wiedziałem... Jakby bardzo długo pracowałem na tą scenę, ale zawsze wiedziałem, że będzie coś w tym stylu. Będzie to spotkanie między matki zabitej dziewczyny i chłopak, który zabił jej córkę. Ale dokładnie jak nie wiedziałem. Przez jakiś długi, długi czas myślałem, że ona na końcu ma zadzwonić do jego ojca i ten ojciec przyjeżdża i razem odjeżdżają. Czy jest jakiś ojciec, wraca do syna i gdzieś akceptuje go albo coś. Ale to był właśnie jeden z tych kłamstw, które czułem, jakby to fajnie by było, nie? No super, ale jakoś nie wierzę w to. Więc był różnych, ale zawsze był jakby, był to, że on jakby demuluje ten, wtedy to był, wcześniej to był salon, potem kuchnia. Ale musiał to duże zepsuć. On musiał krzyczeć trochę dla wszystkich w filmie. I on musiał zepsuć jakiś porządek. Taka kuchnia z IKEA.
[26:45.27 → 27:08.71] A: Taki trochę wydelegowany, jak taki kozioł ofiarny przez resztę świata. Proszę państwa, zapraszam, kto ma ochotę się włączyć. A powiedz coś o współpracy z Łukaszem Żalem, bo pracowaliście chyba pierwszy raz przy tym filmie.
[27:08.93 → 27:46.66] B: Tak, tak. Ja uciekłem do szkoły z Łukaszem, ale nie pracowaliśmy razem wcześniej. Potem miałem bardzo taką burzliwą produkcję, gdzie bardzo duże rzeczy zostało i musieliśmy przesunąć zdjęcia i tak dalej. Jak przesunęliśmy zdjęcia o pół roku, to zmieniłem dosyć dużych ludzi z ekipy. i w tym operator. I wtedy zrobiłem casting na operatora. I to był przed wszystkich tych sukcesach ID.
[27:46.90 → 27:47.66] A: Przed Oscarem.
[27:48.40 → 27:48.50] H: Tak.
[27:50.30 → 28:16.00] B: Ale to w sumie nieważne. Ale spotkałem się z różnymi polskimi operatorami. Łukasz akurat reagował najlepiej według mnie na ten tekst, czyli najbardziej podobny do mnie i najfajniejszą rozmowę mieliśmy. I on jest superstolnym operatorem i bardzo fajnie się z nim pracuje.
[28:16.30 → 28:18.64] A: Świetne dokumenty robił przed idą.
[28:18.86 → 28:46.69] B: Łukasz jest bardzo fajnym tym, że on zawsze daje nie tylko te 100%, ale on tak umie walczyć, Jakby przestaje świat istnieć dla niego. Trochę jakby zwariuje w tym. I to jest bardzo fajne, bo się robi taki, jakby patrzył przez jakiś tunel tylko. I to jest bardzo, bardzo fajne.
[28:47.41 → 28:49.05] A: Skoncentrowany tylko na filmie.
[28:49.35 → 29:03.09] B: Tak, na filmie, ale to jest trudno tłumaczyć, bo tak daje 100%, to brzmi tak banalnie, ale to trzeba zobaczyć, jak ktoś odda wszystkiego dla filmu.
[29:03.51 → 29:20.49] A: Bardzo ważną rzeczą w tym filmie był casting. Znakomicie to obsadziłeś i niezwykły jest ten główny, główna postać, przecież niezawodowy aktor, natomiast w Polsce chyba mało znany, ale to gwiazda w Szwecji.
[29:20.49 → 29:44.83] B: W Szwecji on jest muzykiem, on jest taka idola pop. Teraz już zmienił swój styl trochę muzyczny i już nie jest taki... Wcześniej był bardziej taki dla nastolatniej dziewczyny, no taki, jak krzyczą głośno, Justin Bieber.
[29:45.11 → 29:46.12] A: Takim Bieber, aha.
[29:46.35 → 30:06.69] B: Tak, ale jak ja spotkałem się z nim, to on bardzo chciał jakby zmienić ten, bo on już wtedy miał 19 lat, Dla niego to było też absurdalne, żeby tak dalej ciągnąć, żeby nie wiedział, jak się odnaleźć. I on już był starszy i chciał jakąś inną muzykę robić i zmienić trochę ten kierunek w jego karierze.
[30:07.21 → 30:08.97] A: A jak się spotkaliście, jak to się stało?
[30:09.71 → 31:56.03] B: Ja już miałem dwóch aktorów tutaj głównej roli, ale rezygnowali, nie chcieli grać, bo byli amatorami, mieli inne ważniejsze sprawy. widocznie. Wtedy to był ten dramat produkcyjny, że przesunęliśmy zdjęcia o 6 miesięcy. Wtedy widzieliśmy go w telewizji z producentem polskim, Mariusz Pudarski. Był to jakiś teledysk po prostu, ale miał ciekawą twarz. Potem nie wiedzieliśmy, kim to był, bo ja nie mieszkam w Szwecji, on też nie, ale dzwoniliśmy do szwedzkiej producentki i jej córka wiedziała, dokładnie kto to był i ja byłem bardzo skeptyczny na początku, bo nigdy nie myślałem, że mam tu jakaś gwiazda muzyczna zagrać w tym ciągu, że to jest taki tani trik dystrybucyjny. Ale jechałem, spotkałem się z nim i on bardzo fajnie jakby zagrał na casting, ale potem i tak trwa to chyba 3-4 miesiące przed tym, że tak dałem mu rolę, bo próbowałem go kolejny raz. z tymi młodymi aktorami. Wszystkie te młodzi aktorzy są amatorami i wszystkie starsze są zawodowymi aktorzy. Długo go męczyłem, ale to był ważny moment, że akurat spotkałem go wtedy, bo wtedy im mroczniej ten scenariusz, tym lepiej, bo wcześniej dostał tylko jakieś propozycje od Nickelodeon albo Disney Channel i tego nie chciał robić. i w tym jego zmiana stylu, to dobrze zagrać morderca.
[31:57.37 → 32:00.71] A: A jak szukałeś do pozostałych ról młodzieży?
[32:01.07 → 32:48.46] B: To wszystko jakby na wsi, w szkołach, dla takich rolniczych. Ważne było, żeby każdy z tych postaci, z tych aktorów mieli już mieć coś z tych postaci, które grają. Ja nie mogę im nauczyć jak grać, tylko oni muszą już ten postać mieć w sobie i potem długie okres prób, żeby oni nie bali się, żeby się trochę otworzyli, tak wygłupiać się po prostu, ale żeby dostali też, złapali zaufanie, żeby ja im zaufałem. i tak dalej.
[32:50.50 → 33:21.38] A: Chciałam cię jeszcze spytać o to, jak film był odebrany w Szwecji, bo dostałeś kilka nagród i nominacji do szwedzkiej nagrody filmowej. W Polsce są nagrody, w Polsce też, w Polsce Gdynia i teraz nominacje do Orłów, w marcu będzie rozstrzygnięcie, paszport polityki, jakieś mniejsze festiwale. Więc jest tego sporo. A jak widzowie w Szwecji odebrali ten film? On już jest tam na ekranach.
[33:22.82 → 33:24.36] B: Chyba dobrze.
[33:25.16 → 33:25.50] C: Nie wiem.
[33:26.34 → 33:30.28] A: Nie jeździsz do Szwecji, żeby się spotykać z widzami.
[33:30.66 → 34:18.51] B: Ale więcej ludzi poszli obejrzeć film tutaj niż w Szwecji. I to z całego szacunku dla Polski. Jakby z tymi, które... Z tymi, z którymi gadałem w Szwecji po pokazie filmu, to pozytywnie. Ale ja nie wiem, nikt nie przyszedł do mnie i mówił, że straszny ten film albo coś takiego. Więc mam nadzieję, że fajnie, ale to nie jest jakiś hit dla box office, to nie jest... Dużo ludzi nie idą obejrzeć ten film. Trudno się dziwić. To ja widziałem od początku, że to nie będzie jakiś...
[34:18.91 → 34:20.22] A: Skok na kasę.
[34:20.41 → 34:25.53] B: Ale to jest okej dla mnie. Nie mam szalu do tego w ogóle.
[34:27.34 → 34:36.32] A: Proszę Państwa, czuję, że Państwo macie ochotę się włączyć. Zapraszam. Proszę bardzo, tutaj poprosimy o mikrofon do pierwszego rzędu.
[34:43.13 → 34:51.55] I: Dzień dobry. Czy wyobrażasz Pan sobie, żeby ten film dział się w jakimś innym państwie niż Szwecja? Czy w Polsce to byłoby możliwe według Pana?
[34:54.37 → 35:06.25] B: Taki nie, jak stricte artystycznie, to ja sobie nie wyobrażam, bo ja chciałbym to robić w Szwecji, ale jak najbardziej jest to możliwe, tylko inaczej kompletnie by to wyglądało.
[35:06.33 → 35:09.97] I: No właśnie, czy ta specyfika Szwedów jest tutaj bardzo ważna dla Pana?
[35:10.17 → 35:24.49] B: Dla mnie tak. To jest jakby system prawny, inaczej wygląda i właśnie może jedyny kraj na świecie, gdzie taka sytuacja jest możliwa. W Polsce by był najpierw jakby poprawczak i potem więzienie. Nie?
[35:24.83 → 35:25.75] C: A co jakby był?
[35:25.77 → 35:28.07] A: Tylko poprawczak do XXI roku.
[35:28.67 → 35:55.28] B: Do XX roku, tak, ale jak zabił, gdy miał, ja nie wiem, powiedzmy siedemnaście, to wyszedł... Ale jakby miał szesnaście powiedzmy wtedy. Tak? Ja słyszałem inaczej. Dobra, to... To bardzo podobne do Szwecji jesteście. Tak?
[35:55.58 → 35:58.50] I: A czy planuje pan kolejne filmy w Polsce, czy dalej jednak Szwecja?
[35:58.76 → 36:06.80] B: Tak, w Polsce planuję. Ale jakby temperament jest inny tutaj. Ludzie inaczej reagują, są trochę inni.
[36:07.24 → 36:10.46] C: Oczywiście odczuwają te jakieś emocje, które wszyscy
[36:10.46 → 36:13.66] B: odczuwamy, jakby tak samo na całym świecie.
[36:14.26 → 36:17.90] C: Ale jednak społeczeństwo jest trochę inne, kultura
[36:17.90 → 36:33.14] B: jest trochę inna i dlatego właśnie też ludzie inaczej reagują. Ja myślę, że ten film był kompletnie inaczej wyglądał w Polsce niż we Szwecji. Chyba szybciej by się skończył, wydaje mi się.
[36:34.70 → 36:38.88] A: Kłopot byłby ten sam, ale reakcje trochę inne.
[36:39.30 → 36:39.90] B: Tak, tak.
[36:42.42 → 37:11.72] A: A powiedz, bardzo istotną sceną jest scena zabicia psa. Jak dla ciebie ona funkcjonuje w tej historii? Wydaje się, że to nie jest aż tak ważna scena, natomiast to co się dzieje z bohaterami, Począwszy od Filipa myślę.
[37:12.14 → 38:20.12] B: Gdzieś czuje się, że John wtedy widzi, że chorego psa trzeba zabić i on trochę jak chory pies na końcu czuje się, że trzeba mnie zabić. Ale dla Filipa, dla młodszego brata to jest kompletnie coś innego. Wtedy jest jakaś decyzja, żeby bardziej uciekać z tej rodziny. że to nie jest miejsce, które on czuje, jest dla niego w ogóle zdrowe, on nie chce mieć nic wspólnego. Dla dziadka to jest jakaś manifestacja jego, nie wiem, już taki pragmatizm, już taka kompletna, jak się mówi, zmęczenia, czy już jakąś rezygnację. z życia, czy cokolwiek tutaj życie jest potrzebne, więcej niż czynów i nasze ludzkie reakcje są do niczego, bo do niczego nie doprowadzą. Ktoś umiera, ktoś kogoś zabije, trudno.
[38:22.02 → 38:23.48] A: No jest jeszcze ojciec.
[38:24.18 → 38:37.41] B: Tak, ale on tego nie widzi, ale potem jest oczywiście jego reakcja, jak to traktować i oczywiście on trochę podobnie jak do Zabójca Johna.
[38:40.85 → 38:43.53] A: Proszę Państwa, zapraszamy.
[38:47.95 → 40:30.81] B: Bo też to, co mi się podoba z tym dziadkiem, jest tak naprawdę też to bronienie. To jest chora go psa, co robić? To jest jakiś taki absurd w tym. Tak, tak, no można, nie? Właśnie o to mi chodzi. Można, można jakby, ale z drugiej strony jakby to jest trochę to samo, jak jakby przynajmniej jak usłyszę, nie wiem, kara śmierci w Stanach na przykład albo coś. Tyle ludzi czekają na tej karę śmierci. I jaka jest różnica, że mają siedzieć i czekać, i potem dostać jakieś homarę, przed tym się ktoś im bardzo tak klinicznie zabija, niż to, że stoją 100 osób przy ścianie i kalaśnikowym ich chce strzelić. No, ale różnica... Tak, tak, ale różnica jest jakby, okej, może dla dziecko, nie? No, ale dla nas, to mi się wydaje, że zastrzelić tego psa, to tak się robiło jakby od bardzo długo i to jest bardziej nasz problem, jak tak nasz stosunek do śmierci. Nasz jakby dobrą chęć, żeby śmierć też był coś, takie niesmiercącego. Więc tak liczy jakby kara śmierci, to jakby to kara śmierci w Stanach, to jest też coś, opakujemy śmierć w czymś do akceptowania, bo nie możemy akceptować, jak ktoś, jak zastrzelimy wszystkich przy ścianie, bo to kojarzenie są zbyt brutalne i nagle trochę boimy się takiej społeczeństwa, bo widzieliśmy
[40:30.81 → 40:42.30] A: ich Kiedyś było tak, że koń, jeśli łamał nogę, to zabijał go właściciel. Nie czekało się nawet.
[40:42.52 → 41:02.04] B: Ale mój dziadek zabił swoje psy sam i tak zabił je. Ja powiem, że nie wszystkie, ale jak już przy końcu, to może gdzieś tam do weterynara, ale większość to tak, ale to był też jego, to nie był, to był To było też coś intymnego w tym.
[41:02.10 → 41:13.14] A: To nie jest taki chłód, to jest raczej odwrót. Bo to jest też na temat więzi, prawda? Na temat tego, jak silna jest ta więź, że zabija się samemu, a nie oddaje się komuś tę odpowiedzialność.
[41:13.40 → 41:22.02] B: Inna rozmowa oczywiście jest, jak zabijemy pies, który tak naprawdę da się uratować. Wtedy trzeba jechać do weterynaru, oczywiście.
[41:24.88 → 41:27.88] E: Ja
[41:42.09 → 41:45.09] F: bym
[41:48.68 → 41:50.11] B: chyba też nie tak zabił,
[41:50.22 → 41:57.16] C: ale mogę rozumieć jak to się robi. jak to się robi, jak ten dziadek to robi, to dla mnie to jest jasne.
[42:00.78 → 42:02.14] A: Prosimy, tam jest pytanie.
[42:02.90 → 42:54.60] G: Ja znów to inaczej zrozumiałam, bo dla mnie ta scena z psem to miała też taki trochę symboliczny, nawet nie tylko symboliczny charakter, bo to, że ten główny bohater, ten chłopiec pomaga dziadkowi zaciągnąć tylko chorego psa do gródka i godzi się na to, godzi się na śmierć, nie ma empatii, do przyjaciela, który jako jedyny go witał, gdy on wrócił z tego więzienia, był mu oddany cały czas. I on pozwala na to, żeby dziadek zastrzelił tego psa, to od razu pokazuje, że dla niego śmierć nie ma takiego dużego znaczenia. To jego brat broni tego psa i jeszcze ma te takie ludzkie uczucia do przyjaciela, a on nie ma. Ja też się zaczynam zastanawiać po tej scenie, na ile on byłby w stanie jednak kogoś jeszcze skrzywdzić, skoro śmierć psa jest dla niego niczym.
[42:55.86 → 43:01.30] C: No też mi się, bo znowu mi się podoba, co pani mówi, ale ja
[43:01.30 → 43:05.89] B: do końca nie czuję, że to można dać taką...
[43:05.89 → 43:22.12] C: Ja nie oceniam go tak, że po prostu on jakby nie ma empatii przy tym. Ja tak, ja tak tego... Słucham?
[43:27.56 → 43:35.26] B: No. No tak, ale może to on wie,
[43:35.30 → 43:36.80] C: że też to jest lepiej dla tego psa.
[43:39.86 → 43:42.70] A: Bo pies jest, pies jest w wagonie.
[43:42.78 → 43:50.06] B: Ja mi się bardzo podoba. Gorszej trzeba być psa niż człowieka, to ja już wiem.
[43:51.37 → 43:57.85] C: Ale no ja tak tego nie odczuwam.
[43:58.27 → 44:02.79] A: No też nie zapominajmy, że to są mężczyźni, którzy polują.
[44:03.95 → 44:04.37] B: No tak.
[44:04.83 → 44:08.87] A: To są myśliwi i to też myślę trochę, trochę inaczej to działa.
[44:10.01 → 44:12.95] B: No może jakby, no widocznie tak, nie?
[44:20.53 → 44:23.61] A: Poprosimy o mikrofon tutaj, dobrze? Bo nie słychać Pani.
[44:25.35 → 44:46.11] H: Mianowicie, jak wcześniej Pan powiedział o tym, że trzeba śmierć akceptować jako element życia. I ja myślę, że właśnie ja przynajmniej tak rozumiem to, że ta śmierć właśnie w ten sposób została tutaj potraktowana.
[44:46.43 → 44:46.69] B: Tak.
[44:47.63 → 44:49.03] H: Dziękuję bardzo.
[44:49.33 → 45:13.39] B: Nie, ja też tak myślę. To jest na wsi, to są myśliwe. Oni mają taką relację z tym, przynajmniej ten dziadek bardzo mocno. I oczywiście to jest inna relacja niż... No to ja nie będę ocenił czy to, ale ja to rozumiem i nie będę mówić, że to jest chora przynajmniej. Na pewno nie.
[45:20.70 → 45:21.70] A: Mikrofon do Pani idzie.
[45:21.82 → 45:24.82] F: No
[45:26.68 → 45:29.20] B: dokładnie, on jest po wylewie.
[45:30.38 → 46:04.89] F: No to nie wpadłam na ten pomysł, że jest po wylewie. Ale faktem jest, że gdzieś oczekiwałam, bo były takie momenty, jak on patrzy na tego Johna i starałam się rozszyfrować, co to jest w jego twarzy i w tym, jak on na niego patrzy. I gdzieś w pewnym momencie miałam wrażenie, że on jednak ma wielką złość do wnuka. że on ma świadomość, że wnuk jest mordercą, że wnuk wrócił do domu i że ten dziadek nie radzi sobie kompletnie z tymi emocjami. I jakoś tak czekałam na wybuch tych emocji. Nie wpadłam na pomysł, że jak jest po wylewie, to się nie doczekam, ale jakoś tak gdzieś śpi.
[46:05.35 → 46:13.27] B: Ja osobiście czytam to odwrotnie, ale to jest nieważne.
[46:15.80 → 46:47.19] A: To chyba pokazuje, jak bardzo ten film jest wieloznaczny i jak wieloznaczne są te postaci, że my właściwie, gdyby tak tutaj zrobić jakąś ankietę, to pewnie różne byłyby odpowiedzi, jak rozumiemy poszczególnych bohaterów i poszczególne sceny. I myślę sobie, że to jest też o tym, że ta komunikacja, jeśli jest taka uboga, to my możemy różnych rzeczy się domyślać, ale nie mamy właściwie żadnej wiedzy, jak jest naprawdę.
[46:47.97 → 47:12.32] B: Tak. Mnie to bardzo ciekawi. Ja lubię takie filmy. Jakby granica jest cienka. Czasami czujemy, że dostajemy jakby wystarczająco od filmu, żeby myśleć i czasami to nas po prostu wkurza, nie? Ja mam nadzieję, że trzymam się po tej stronie, gdzie czujemy, że chcemy myśleć o tym, że to nie jest po
[47:12.32 → 47:19.02] A: prostu... Że nie jest za mało tych informacji, tylko one są... No właśnie, udało ci się dotknąć chyba jakiejś tajemnicy.
[47:19.44 → 48:44.22] B: Dla mnie to jest taka forma, ja czuję, że okej, film zaczyna się w tym momencie i wtedy kamera landuje na ziemi i zaczyna to kręcić, tak jak to zostało nakręcone. Ale my jesteśmy gośćmi, mamy taki luksus, możemy tutaj siedzieć i patrzeć na ich świat. Ale to nie znaczy, że oni nie żyli wcześniej i będą żyli po tym, jak film się skończy. Więc te postacie nie są tutaj, żeby nam coś powiedzieć. Są tutaj jakby po to, żeby żyć i robić to, co robią i żyć w swoich życiach. a jakby być naturalni, bo oni nie widzą się, my jakby im obserwujemy. I właśnie my musimy wtedy jakby być to, jakby jesteśmy obserwatorami, ale oni nas nikt nie mówią wprost, nie? Czyli oni nam nie pomagają w tym. Jakby ja mam takie znowu oczulenie na takie coś, jak czuję, że coś staje jakby instrumentalnie opowiedziane. Na przykład jakby w dialogie wypadł, że dziadek miał wylew. Przecież ta rodzina o tym wie, jakby nikt by tego nie powiedział, więc wtedy jak ktoś by to powiedział, tak powiedzmy, to by było powiedziane włącznie dla nas. I jak powiem, ktoś może wie, co to jest, ktoś to czyta, ktoś nie, ale to mnie to nie przeskadza.
[48:45.65 → 48:59.99] A: No właśnie, postaci żyły przedtem i będą żyły później. Masz w głowie jakiś możliwy scenariusz, co się dzieje potem z Johnem? Czy w ogóle cię to, czy zostawiasz zakończenie otwarte również dla samego siebie?
[49:00.81 → 49:19.28] B: Nie, ja gdzieś, mam nadzieję jak inni też myślą, może się zdarzyć jakby po, ale... Ja myślę, że to do końca nie jest zbyt ważne tak naprawdę. To jest właśnie to, co wy myślicie,
[49:19.42 → 49:24.62] C: jeśli wy czujecie, że to będzie coś pozytywnego albo negatywnego.
[49:25.88 → 49:31.16] B: Ja jestem bardzo ciekawy tego, jak ja to widzę.
[49:32.22 → 49:43.46] A: A jak rozmawiałeś z aktorem? o tej postaci, to zastanawialiście się nad możliwymi scenariuszami, czy koncentrowaliście się na tej historii, która jest w filmie?
[49:43.74 → 50:14.60] B: Nie, no coś tam gadaliśmy, ale to by bardziej tak ciekawostka nie mieliśmy, co czym innym. Brakowało nam może rozmowy wtedy, jakby tematy do rozmów, bo akurat aktor nie musi wiedzieć tego. On musi wiedzieć, on odjeżdża. I może w tym momencie nie wie w ogóle, gdzie jedzie. Więc on nie potrzebuje jakąś wyższą, informacji o tej osobie, którą postać jeszcze nie wie. Ale ja oczywiście czuję, że to jest happy end.
[50:16.12 → 50:44.86] A: A było tak, że aktorzy czasem mówią, że do pewnego momentu to reżyser wie więcej na temat postaci. A od pewnego momentu, zwłaszcza na planie, to już aktor wie, co postać może zrobić, czego nie może zrobić, co jest konsekwentne, co nie. Jak to było tutaj? Rzeczywiście też tak się działo, że aktorzy byli mądrzejsi w pewnym momencie na ten temat niż ty, jako scenarzysta i reżyser?
[50:44.88 → 51:05.62] B: Ja myślę, że ogólnie te dwie głowy są mądrzejsze od jednego. Więc współpraca lepiej działa niż, jak ja bym sam powiedział, jakimś robotem, że idziesz tu, robisz to. Jakby żywy aktor i żywy reżyser razem lepiej wykonują jakąś robotę, mi się wydaje.
[51:06.04 → 51:09.34] A: A był element improwizacji w pracy na planie?
[51:10.38 → 52:24.11] B: Dosyć mało, ale na próbach był. Ale może coś, ja już nie pamiętam tak naprawdę. Na pewno był, bo już nie pamiętam co było wcześniej i co po. Jak najbardziej próbuję być otwarty na planie i nie zamknięty. Nie chcę tylko odkręcić to, co planowałem. Chciałbym, żeby plan był coś, co prowokuje trochę życie. Na tym wydaje mi się taki paradoks filmowy, że strasznie dużo się pracuje nad tym, żeby kontrolować plan, bo to jest taka logistyka i tak dalej. I na planie, który jest jeden z najbardziej kondensowanych, planowanych miejsc na świecie, na świecie po prostu. Tam trzeba pozwolić, otwierać okno i pozwolić takie życie, żeby inspirował tą mocną organizację i żeby niespodziewane rzeczy się stało. Bo inaczej jak, wtedy inaczej to się robi tylko taka jakaś rejestracja i to jest nudno przede wszystkim.
[52:24.73 → 52:29.79] A: Ja to spytałam dlatego, że ten film jest niezwykle precyzyjny. Takie robi wrażenie.
[52:31.28 → 52:43.57] B: No tak wygląda, ale filmy, jak powiedzmy, bracie Darden albo coś, wyglądają na przypadkowe, ale są też niezwykłe precyzyjne i wszystko jest planowane.
[52:44.03 → 52:44.51] A: Naprawdę.
[52:47.64 → 52:57.05] B: Więc, ale zgadzam się z tym, że jakby ja lubię dużo planować, nie lubię wchodzić na plan i improwizować kompletnie, ja tak nie mogę.
[52:58.14 → 53:04.26] A: Jasne. Proszę Państwa, będziemy powoli kończyć, więc jeśli Państwo mają jeszcze ochotę, to zapraszam.
[53:08.76 → 54:37.99] E: Postać głównego bohatera dręczy mnie i będzie mnie jeszcze dręczyła pewnie przez dłuższy czas, dlatego że kiedy dzieje się coś takiego okropnego, zbrodnia, zawsze człowiek sobie pytanie zadaje albo chce usłyszeć odpowiedź, Na pytanie, dlaczego? Dlaczego ten człowiek to zrobił? Bo przecież tak naprawdę to nie była zbrodnia w afekcie. On sam mówi, że on miał świadomość wszystkiego, co robił. On po prostu zamordował tą dziewczynę i to jest dla mnie po prostu przerażające i męczące będzie jeszcze przez długi czas, że ten chłopiec normalny, żyjący wśród tej społeczności kolegów, koleżanek w tej wsi właściwie, czy takiej małej w każdym razie miejscowości, że on zabija. Dlaczego zabija? Dlaczego zabija? Dlaczego właśnie... Jaki był motyw? Bo tu tak naprawdę to nie było jeszcze takiego specjalnie motywu. No dobrze, no rozstał się z tą dziewczyną. Chłopiec, kolega z tą dziewczyną był. ale on jakby te emocje były później, właściwie emocje, nie emocje, trudno, trudno odpowiedzieć.
[54:38.74 → 54:40.74] C: No też czuję, że to jest trudno opowiedzieć.
[54:41.01 → 54:44.91] B: Ja myślę, że pani mówi to wszystko, co tam jest, nie?
[54:45.78 → 54:48.99] C: I to, co jest trochę tak strasznie,
[54:49.07 → 54:59.08] B: zgadzam się, jest, że ciut taką potrzeba więcej. Ale nie da się tak, mi się
[54:59.08 → 55:01.36] C: wydaje, i właśnie dlatego też chciałem ten
[55:01.36 → 55:04.38] B: film robić, tak konkretnie powiedzieć dlaczego.
[55:05.20 → 55:08.82] C: I to jest właśnie to, co nas musi tak dręczyć.
[55:09.06 → 55:12.28] B: Bo tak to często jest.
[55:13.34 → 55:14.32] E: I to zostanie tak.
[55:14.38 → 55:50.90] B: Tak, bo tyle razy się mówi, że po prostu, ale to nie jest wystarczający powód, żeby zabić. No nie jest. Ale co jest? I właśnie wtedy wchodzi taki świat po prostu mistyczny, który nie możemy nazwać, emocjonalny, gdzie sąd nie ma, nie wie jak reagować, gdzie jest, nie da się nawet o tym rozmawiać, o emocjach, jak się ciłł ktoś wtedy, w danym momencie i nawet jak to, jak już zaczyna się tłumaczyć, to brzmi strasznie banalne i słowa jak na przykład sastrość traci swoje wartości.
[55:51.89 → 55:57.55] C: Ktoś mówił, ale zastroszny jest. Ja też byłem zastrosny, też byłem młody, też miałam dziewczyny, zostawiła mnie, też byłem
[55:57.55 → 56:28.99] B: zastroszny, ale nie zabiłem. Ale wtedy to jest jakby, to nie ma sensu rozmawiać, mi się wydaje. Wtedy to jest już OK, dobra, jesteś lepszy, wygrałeś, nie zabiłeś. Ale chciałem, żeby to dręcił. Sam też nie mam odpowiedź na to. Mogę to tylko czuć, współczuć gdzieś. Mogę to rozumieć emocjonalnie, ale werbalnie nie mogę, bo jak zaczynam o tym mówić, to też będziecie mówili, że to niewystarczające.
[56:29.79 → 56:35.73] E: Ja tylko jeszcze chciałam jedną rzecz powiedzieć. Przepiękna kolorystyka filmu.
[56:35.73 → 56:36.27] B: Dziękuję.
[56:36.61 → 56:48.89] E: Przepiękna. Jestem urzeczona. To jest takie impresjonistyczne troszkę. Jakieś takie te kolory właśnie. Biało-niebieskie, dużo tej bieli, niebyskości. Przepiękna kolorystyka.
[56:49.21 → 56:53.91] B: Dużo pracowaliśmy na to. Będę pozdrowił scenografka i operatorka.
[56:53.91 → 56:54.61] A: Tak, tak.
[56:55.29 → 56:57.81] E: Za to dziękuję też. To było bardzo piękne.
[56:59.95 → 57:09.77] H: Ja bym chciała opowiedzieć, że ten film to jednak nie jest tylko szwedzki. Naprawdę ja czuję w nim uniwersalizm.
[57:10.87 → 57:14.01] B: Ja też. Jest uniwersalny.
[57:14.11 → 57:29.57] H: Tak tutaj właśnie jedna z pań mówiła o tym, no ciekawe, jaki charakter miałby ten film w Polsce? Ja myślę, że bardzo podobny. I odbiory też bardzo podobne, o czym świadczą dzisiejsze tutaj nasze reakcje na to.
[57:30.09 → 58:53.12] B: Może, ja myślę, że może by był bardziej agresywny w Polsce, może szybciej, nie by pozwalał, może nie tak wolny jak tutaj. Ale nie mówię, że jest łatwiejsze tutaj z tego powodu. Ale to zależy od... Jakby uniwersalne polega na tym. Pokazywałem ten film w Kolumbii, w Bogocie. I tam teraz skończy się wojna domowa. I bardzo duża ilość morderców mają wrócić do społeczeństwa. Nie mają iść do więzienia. zostać taka resocjalizacja. I jak to ma być miejsce? To jest strasznie głośny tam temat i dyskusja, bo z jednej strony mówią to są mordercy, a z drugiej strony to by wojna, więc każdy ma swoją rację i teraz ma być pokój, to oni muszą wracać, nie? Ja powiem, potem jak pokazywałem film tam, to była dyskusja o tym. I wtedy to się robi uniwersalne. U filmu o jakimś chłopaku, który zabił byłą dziewczynę we Szwecji, można rozmawiać o społeczeństwo w Kolumbii współcześnie dzisiaj z pomocą tych emocji. I to jest strasznie ciekawe.
[58:57.98 → 59:04.43] A: Jak to jest ze sztuką, proszę państwa? a mamy z taką do czynienia niewątpliwie.
[59:05.49 → 59:06.69] B: Czasami tak jest.
[59:08.33 → 59:28.55] A: Proszę Państwa, ostatnia szansa. Nie widzę zgłoszeń, więc kończymy. Bardzo dziękuję Państwu za przybycie. Magnus, dziękuję Ci bardzo za film i za spotkanie. Zapraszamy w poniedziałki, jak zwykle. Proszę śledzić nasz program.