[00:01.53 → 00:06.41] A: Dobry wieczór. Witamy raz jeszcze. Bodo Koks, reżyser Dziewczyny z Szafy.
[00:07.41 → 00:14.75] B: Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień Dzień dobry. Dzień dobry.
[00:14.75 → 00:17.29] A: Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry.
[00:17.83 → 00:20.57] B: Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry.
[00:21.63 → 00:29.77] A: Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry.
[00:29.77 → 00:30.29] B: Dzień dobry.
[00:30.61 → 00:30.70] A: Dzień dobry.
[00:30.70 → 00:35.14] B: Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień Dzień Nie dobry. wiem, co zrobić Dzień dobry. z tym kluczem. Wtedy tutaj będą myśleli, że się cieszę. Może tu zostawię.
[00:35.18 → 01:04.33] A: Tak, połóż gdziekolwiek, żeby nie przeszkadzał. Jeśli państwo mają od razu ochotę zadawać pytania, to ja bardzo proszę. Rozumiem, że najpierw się rozpędzamy. Bodo, nie sposób nie zadać ci tego pytania. Jesteś filmowcem, który przez ładne parę lat robił filmy niezależnie. Kiedy się postanowiłeś z profesji analizowej albo inaczej? Dlaczego film? Kiedy wpadłeś na pomysł, żeby robić filmy?
[01:05.63 → 01:48.10] B: Postanowiłem się sprywatyzować. Sprofesjonalizować, gdy miałem 27 lat. To była taka decyzja, że chcę robić filmy. A myślę, że dlatego chcę robić filmy, ponieważ próbowałem różnych form artystycznych do wypowiedzi artystycznej, żeby się wypowiadać, co mnie dręczy, męczy. I próbowałem pisać wiersze beznadziejne, opowiadania. No, było już lepiej. Malowałem obrazy straszne. I generalnie czego... Aha, jeszcze byłem frontmanem grupy przez pięć lat, rockowej. Że tam próbowałem śpiewać. Nie umiem. Więc muzyka, obraz, tekst jest w filmie. Tak pomyślałem, że skoro nic nie umiem, to powinienem zostać reżyserem filmowym.
[01:49.26 → 01:51.90] A: No i jak widać, z niezłym skutkiem.
[01:51.98 → 02:03.27] B: Odnalazłem się po prostu tutaj, bo idealne miejsce dla tzw. dyzmów. Czyli ktoś udaje... że coś wie, a to wiadomo, że operator, scenograf, aktor zrobi wszystko za ciebie.
[02:04.81 → 02:17.15] A: Bardzo jesteś skromny, ale zanim poszedłeś do szkoły filmowej, jednak próbowałeś robić sam filmy, po partyzancku.
[02:17.93 → 02:36.97] B: Tak. Robiłem przez jakiś czas, pięć lat chyba. Ostatni film offowy zrobiłem w 2007 roku. I teraz po pięciu latach... To było Nie Panikuj? To było Nie Panikuj. Pełnometrażowy film, tak. Za 12 tysięcy złotych. To jest połowa stawki przeciętnego znanego aktora w fabule.
[02:38.74 → 02:43.96] A: pokazywany też na festiwalach półprofesjonalnych i całkiem profesjonalnych.
[02:44.02 → 02:47.08] B: Dostał nagrodę w Gdyni w kategorii kina niezależnego.
[02:47.20 → 02:49.42] A: No właśnie, a w Koszalinie przypadkiem go też nie było.
[02:49.52 → 02:54.08] B: I wygrał w Koszalinie nagrodę publiczności i wyróżnienie jury, tak.
[02:54.30 → 02:59.20] A: Koszalin to jest festiwal filmów debiutanckich, krótkich i pełnopracowych.
[02:59.22 → 03:01.42] B: Gdzie byłem dwa razy na tym festiwalu jako debiutant właśnie.
[03:03.19 → 03:11.23] A: Czyli, proszę Państwa, gdyby ktoś miał zamiar robić filmy, to dobrze jest zacząć w jednej kategorii, a potem przeskoczyć do drugiej i wtedy można debiutować wielokrotnie.
[03:11.27 → 03:24.37] B: Tak jak w boksie, amatorski, zawodowy. Teraz jestem w boksie zawodowym, nie? Dlatego jestem taki dziwny. Mocniejsze strzały są generalnie. Tam już nie ma... Miłuj się. Tam nie ma ochraniaczy na zęby w naszej branży.
[03:25.01 → 03:29.49] A: Ale poczułeś się jakoś skopany przez kino profesjonalne?
[03:29.67 → 03:30.43] B: Absolutnie, nie.
[03:30.95 → 03:35.45] A: No właśnie, tak się zdziwiłam trochę, że używasz tej metafory.
[03:35.47 → 03:39.14] B: Cały czas jakby muszę mieć tą gardę, bo przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy potrzebni.
[03:39.14 → 03:44.95] A: Czyli to nie o to chodzi, że nie atakują, tylko o to, że garda jest w prawidłowej pozycji.
[03:45.05 → 03:53.03] B: Póki co jest trzymana jak u nowicjusza, taki spięty, ale jak tylko się rozluźnię, myślę, że będzie strzał. To jest oczywiste i normalne.
[03:53.72 → 04:03.52] A: No dobrze, to porozmawiajmy trochę o dziewczynie z szafy. Oczywiście moje ulubione pytanie. Czy najpierw historia, czy najpierw bohaterowie? Co było najpierw?
[04:04.52 → 04:43.12] B: Chyba bohater pierwszy to był Tomek, bo chciałem zrobić film, gdzie by bohater był kompletnie niefilmowy. Że byłby absolutnie wyłączony. Bo po początku myślałem, żeby bohater był taki. Jest to nieznośne, kiedy przez ileś tam czasu na ekranie jest ktoś, kto się praktycznie nie rusza. Ale jak pracowaliśmy nad tą rolą i później scenariusz, to wiedziałem, że trzeba uruchomić go. Doszło do tego, że on wygląda tak, jak wygląda na koniec, czyli jest wyłączony, ale jest jednak, no nie jest tak nieaktywny, jak myślałem początkowo, co mi się wydawało bardzo atrakcyjne.
[04:44.36 → 04:51.16] A: Chciałaś powtórzyć trochę filmu Warhola, tak? w ten, w którym facet śpi przez pięć i pół godziny.
[04:51.34 → 05:47.69] B: To są te sposoby, tak, żeby zrobić coś, co kompletnie się nie robi. Pytanie dlaczego się nie robi, no bo to jest nieznośne. Ale to ewoluowało w tą stronę, którą państwo widzieli. Bohaterka zawsze była, bo ona reprezentuje moje nastawienie do życia, generalnie poglądy na temat ludzi i świata. W samym okresie szczególnie miałem ochotę schować się w szafie generalnie. Bywa, że się po prostu chowam. Mam teraz małe mieszkanie 30-metrowe, więc w sumie nie muszę wchodzić do szafy. Wystarczy, że wejdę do mieszkania, bo przeniosłem się do Warszawy, gdzie wiadomo jest, standardy są troszeczkę... A mieszkałem całe życie w domku jednorodzinnym. I sobie wyobrażałem, jak ludzie żyją w bloku, jak to na pewno słyszą wszystkie odgłosy, Tosłownie wszystko muszą słyszeć, nie? Ktoś w wannie puści bąka, sąsiedzi się kochają, zabiję cię ty, taka, owaka. Teraz to mam na co dzień.
[05:48.91 → 05:50.47] A: Ale tak potwierdziło się?
[05:50.85 → 06:52.46] B: Potwierdziło się, tak. Generalnie słychać bardzo wiele rzeczy. Na szczęście mieszkam na ostatnim piętrze, więc tylko słyszę z boku. Na górze tylko tu pod białych mew, więc nie jest źle. Zastanawiam się właśnie, jak wygląda życie w takim bloku. I to tak się po prostu, to była ewolucja. Też muzykę, którą słuchałem, sprawiła, że widziałem właśnie sterowce. I jak chodziłem na tramwaj ze swojego miejsca zamieszkania, to było osiedle Kuźniki we Wrocławiu, przez osiedle, które się nazywało Kosmonautów. Piękna nazwa, prawda? Kosmos mi towarzyszy, jakby od jakiegoś czasu mam wrażenie, że kosmos mi sprzyja. Generalnie wierzę, że to, co się emituje w kosmos wraca, nie? Dlatego staram się, mieć filtr na rurze wydechowej, żeby nie wróciło nic złego. Bez sensu ten dowcip, w ogóle skasujmy go. Staram się imitować po prostu pozytywne rzeczy. I to się po prostu z tej mozaiki takich scen, nastroju, bohaterów, konkretnych scen stworzył się po prostu ten pomysł. Boże, jaka długa wypowiedź.
[06:52.64 → 06:58.82] A: A kiedy się pojawił drugi bohater? No bo mówisz o Tomku i o dziewczynie, a jeszcze jest Jacek.
[06:58.92 → 07:47.28] B: Że moim alter ego jest I dziewczyna, która ma takie podejście do ludzi na nie, że ludzkość mnie rozczarowała, nie spodziewam się niczego dobrego, sorry i wolę swój własny wewnętrzny świat, żyć w izolacji. A drugi, taka natura takiego wioskowego głupka, klauna to Jacek, którym bywam jakby na co dzień, od dziecka generalnie. Jak skończyłem 10 lat to odkryłem, że umiem być zabawny jak się postaram. Łatwiej jest wyśmiać życie niż traktować się poważnie, bo można wtedy dostać wrzodów. Mam 37 lat i sprawny żołądek bez wrzodów, czyli ta metoda się sprawdza. Wyśmiać życie to jest.
[07:48.18 → 07:50.70] A: Poczucie humoru, najlepszy mechanizm obronny.
[07:50.88 → 07:53.22] B: Tak, to jest moja tarcza, mój pancerz.
[07:53.30 → 07:59.90] A: Ale też Tomek, oprócz tego, że jest, jak mówisz, wioskowym głupkiem, to jest też wrażliwym, fajnym kolesiem.
[08:00.08 → 08:03.54] B: Tak jak ja. Wrażliwy głupek, cześć.
[08:05.04 → 08:07.14] A: No dobrze, miałeś już bohaterów.
[08:07.82 → 08:09.12] B: I nie miałem pieniędzy na film.
[08:09.36 → 08:17.06] A: Nie miałeś pieniędzy, miałeś scenerię, czyli blokowisko. To jeszcze brakuje nam historii.
[08:18.30 → 08:30.58] B: No jak zwykle nie mam historii. Moi profesorowie, bo w końcu trafiłem do tych szkół, mają rację, mówią, że jestem powierzchowny i płytki. Więc chyba nie miałem tej historii. Albo po prostu sama się napisała tak naprawdę.
[08:31.14 → 08:32.80] A: Co to znaczy, że się sama napisała?
[08:33.18 → 08:50.80] B: W tamtym okresie... Znaczy generalnie też mam do tej pory, tylko wtedy jak byłem totalnym amatorem, bez szkoły, bez obycia z profesjonalistami, że profesjonalni to byli tylko niektórzy aktorzy, z którymi robiłem do tej pory, a tak się wszystkiego uczyłem po łomacku, strasznie wąsek, to się zdarza, kiedy się nadużywa.
[08:50.99 → 08:52.52] A: Historia. Jesteśmy przy historii.
[08:52.75 → 09:21.88] B: Tak. Więc po prostu w tamtym okresie miałem, teraz mam rzadziej, bo się kontroluje, bo teraz trzeba, poprzeczka poszła w górę, balon poszedł w górę, to już nie mogę się skompromitować i tak dalej, i tak dalej, ale wtedy... Cepelin poszedł w górę. Cepelin poszedł w górę. I co? To nawiązanie. Że po prostu siadałem do komputera i wymyślałem, pisało się po prostu po kolei, że to się jakby, nie wiem, strumień świadomości, jakkolwiek to nazwać, to się układało w jakąś całość.
[09:22.02 → 09:23.75] A: Natchnienia dostałeś po prostu.
[09:23.75 → 10:07.25] B: A, albo wena. Teraz jest troszeczkę gorzej, bo już jak pisząc coś, zadaję sobie pytanie, jaka jest stawka dla bohatera, a po co on to robi, a dlaczego, o czym. I to nie jest dobre. To jest dobre jakby później, bo krytycy mogą sobie znaleźć pełno odniesień, ale mnie to troszeczkę spina. Wtedy miałem większy taki, nic nie miałem do stracenia. Więc ta historia tak nawet nie była przemyślana, ona po prostu napisała się sama. Chociaż powinienem mówić, że to jest wszystko wykoncypowane i siedziałem nad tym 7 lat. No nie, nie chcę oszukiwać, napisałem scenariusz dwa tygodnie. Później poprawiłem jakąś wersję drugą, napisałem, połączyłem pierwszą z drugą i właściwie były tylko trzy wersje, gdzie normalnie jest 50.
[10:07.47 → 10:09.59] A: A co poprawiałeś, że spytam z ciekawości?
[10:09.61 → 10:50.90] B: Pierwsza wersja była chyba bardziej depresyjna i taka była, żeby dokręcić śrubę, żeby po prostu naprawdę taki trochę polskie kino, że już bez trzymanki jazda, jak umierają to wszyscy. A druga była taka właśnie, że było tego humoru chyba za dużo, troszeczkę było zbyt frywolna, więc w połączeniu tej pierwszej z drugą wyszło tak, że wszyscy myślą, że to jest komedia, a po 45 minutach, kurwa stary, gdzie jesteśmy? że wychodzą na przykład ludzie, którzy przeczytali na FilmWebie, że jest komedia. A to jest tragicomedia.
[10:52.16 → 10:54.48] A: Nasz ulubiony gatunek.
[10:55.40 → 11:21.14] B: Lubię, lubię. Generalnie śmiertelnie poważne filmy śmiertelnie mnie nudzą. Ja bym nie potrafił zrobić, bo to też trzeba mieć jakąś umiejętność, ale generalnie jak już... Dlatego lubię kino skandynawskie i tak próbowałem nawiązać do tego kina skandynawskiego i czeskie. i formą, i jakby właśnie sposobem opowiadania, że oni są tacy, taki na przykład film Jabłko Adama, co tam się dzieje.
[11:21.26 → 11:24.48] A: Będzie pokazywany tutaj, zaplanowałam, zapraszam.
[11:24.54 → 11:53.81] B: To są takie filmy, które jak oglądam takie filmy, to myślę, kurczę, dlaczego ja tego nie napisałem, przecież to jest moje. Że niby nie jest to komedia, ale to też ani nie jest dramat, że to jest mieszanka, taki miks wybuchowy. I to co ma być, ten ładunek, który tam jest nałożony, który ma się wydobyć, on się wydobędzie. ale nie w sposób, słuchajcie, mam bardzo ważne rzeczy do powiedzenia i to teraz będzie bardzo poważnie, nie. Znienacka cię atakuje refleksja po takim filmie. Więc... no piaskowy głupek, mówię już.
[11:54.65 → 11:59.37] A: To powiedz teraz, jak znalazłeś aktorów, a raczej jak wybrałeś aktorów.
[12:00.69 → 12:03.39] B: No na giełdzie pracy, taką gazetę.
[12:03.53 → 12:05.37] A: No ja wiem, ogłoszenie te sprawy.
[12:05.41 → 12:13.43] B: Ogłoszenia drobne, bo debiut. Z Wojtkiem Etzfordowskim poznałem się przy filmie Dominika Matwijczyka.
[12:14.85 → 12:20.49] A: Bo też przypomnę, czy też poinformuję państwa, jeśli państwo tego nie wiecie, Bodo też jest aktorem.
[12:21.19 → 12:21.45] B: Byłem.
[12:21.85 → 12:23.01] A: Byłeś, tak.
[12:23.65 → 12:24.15] B: Bywałem.
[12:24.15 → 12:29.25] A: I z dużym sukcesem, bo nawet jakieś nagrody dostawałeś, zdaje się za Homo Fader.
[12:29.89 → 12:34.93] B: Tak, dostałem nagrodę. To był prawdziwy pierwszy film gejowski w Polsce. Nie płynące wieżowce.
[12:35.90 → 12:37.36] A: To był Piotr czy Dominik?
[12:37.36 → 12:44.52] B: Piotr. Piotr podejmuje tematy społeczne, takie mocne, kontrowersyjne. I on chciał zrobić film właśnie o homoadopcji.
[12:44.92 → 12:45.66] A: 2003?
[12:46.16 → 12:46.42] B: Piąty.
[12:46.48 → 12:46.88] A: Piąty.
[12:47.36 → 12:51.82] B: O czym nie mieliśmy żadnego pojęcia, więc nie jestem zadowolony z tego filmu.
[12:51.94 → 12:56.94] A: Ale zagrałeś. Tak, no bo... I tam był też Wojtek Myswaldowski w tym filmie?
[12:57.14 → 14:22.24] B: Nie, nie. Wojtek wystąpił, czy wystąpił, ja wystąpiłem, a on zagrał. To jest ta różnica między aktorem a amatorem. Wojtek wystąpił w filmie Krótka Historia Czasu, tam poznałem, u Dominika, tam poznałem się z Wojtkiem. Jak pisałem scenariusz Dziewczyny z szafy, to pomyślałem, o to jest taki w porządku koleś, on jest młody, nieznany, ale wydaje się, że ma talent prawdopodobnie. I dałem mu ten tekst, on oczywiście się zgodził. Nasza znajomość ewoluowała w stronę przyjaźni i teraz się przyjaźnimy. Jest to jeden z moich takich największych przyjaciół. A film nie powstawał. No bo tak się dzieje. Jego kariera jakby, on się stał aktorem rozpoznawalnym, a film wciąż nie powstawał. I pierwszy, to był pierwszy w projekcie. Później był też, myślałem dosyć wcześnie, zacząłem myśleć o... Oczywiście pani Kwiatkowska, Teresa Sawicka zagrała w poprzednich moich dwóch offowych filmach, więc wiedziałem, że Kwiatkowska to będzie pani Sawicka. Ale też myślałem dosyć wcześnie o Eryku Lubosie. Żeby właśnie szukałem policjanta, kogoś bohatera o twarzy zbrodniarza hitlerowskiego, a o gołębim sercu, żeby wyglądał na pierwszy rzut oka właśnie tak kurczę nieprzyjemny koleś. A później się okazuje, że ten koleś, który wygląda jak zbrodniarz jest najbardziej w porządku w tym całym bałaganie w tym całym świecie. No a reszta to castingi generalnie.
[14:23.02 → 14:27.16] A: Ale zdaje się, że Wojtek Myswaldowski miał najpierw zagrać Jacka, nie Tomka.
[14:27.16 → 15:38.41] B: Nie, miał zagrać Tomka. Później podczas przygotowań, jakby różnych turbulencji przy projekcie myślałem, może on powinien jednak Jacka. I tam w steksie jest dużo rzeczy zaczepniętych z życia prywatnego Wojtka. Nie mogę mówić, które. Bo nie pamiętam. Zainspirowałem się jakby trochę też. Myślałem, że on generalnie jest wszechstronnym aktorem, więc by sobie poradził i tutaj, i tutaj. Miałem pomysł, że może ich sklonować, może zrobić tak, że... Żart. Najlepsi do tego filmu byliby bracia Mroczkowie, albo Golcowie. Ale nie, ale jednak zdecydowałem się, że jednak wróciliśmy, że jednak Wojtek, Tomek to Wojtek, poza tym dla Wojtka to też było duże wyzwanie, ponieważ proporcjonalnie występuje w komediach, więc złamał swój amplua. Przez moment myślałem, nawet jest taka nagranie w Szkole Wajdy, jak jest Studio Prób, tam próbujemy różne sceny ze scenariusza i właśnie próbowałem na tej pozycji Jacka Wojtka wrzucić i było w porządku, ale jednak wróciliśmy do tego pomysłu.
[15:39.02 → 15:51.54] A: Ja kiedyś rozmawiałam z Wojtkiem o tym i on powiedział, że ta postać Jacka była zbyt bliska jego samego i on nie chciał tego grać też z tego powodu, że byłby sobą bardziej niż grał.
[15:51.98 → 16:11.97] B: To prawda, tam dużo jest z jego cech osobowości, bo my jesteśmy podobni trochę z Wojtkiem, że tam czasem lubimy się wygłupiać. A więc dla niego to nie byłoby wyzwanie rzeczywiście. A tutaj kogoś kompletnie jakby nowa przestrzeń dla aktora zawsze z wyzwaniem. Myślę, że sobie poradził chłopina.
[16:13.15 → 16:17.39] A: No raczej tak. Ale też wiem, że ta rola go dużo kosztowała.
[16:18.15 → 16:30.53] B: 7,5 tysiąca. Tak. Przepraszam, ale mocna kawa i przyjechałem niedawno. Cały czas myślę o tym, co się dzieje na świecie i nie wiem, chyba się upiję.
[16:32.03 → 16:36.63] A: No nie, bo wracasz samochodem, więc to się nie uda. Musimy jakoś dać radę.
[16:36.69 → 16:37.71] B: Wszyscy prowadzą po pijaku.
[16:38.23 → 17:01.53] A: Umówmy się, że tutaj jesteśmy w tej szafie z kolorowymi liśćmi, papugami, orchideami i w ogóle nas nie interesuje w tym momencie to, co się dzieje za granicą wschodnią. Zawieszamy to.
[17:02.07 → 18:01.88] B: Myślałem o Szwajcarii. Dobrze. Dużo kosztowała, Wojtka kosztowała ta rola bardzo wiele, ponieważ oprócz tego, że wymyślił sobie taki styl pracy, że od przyjścia na plan, po opuszczeniu planu, do opuszczenia planu, właściwie jak wchodził do transportu powrotnego do hotelu, wciąż był w postaci. On cały czas był w postaci, cały czas nie było z nim kontaktu werbalnego. Czasem zrobił jakieś... Ci, którzy bliżej byli niego, to wiedzieli, że chodzi, że jest głodny na przykład. My ustaliliśmy zasady gry przed zdjęciami, więc ja wiedziałem, że on dostał tą rolę, trochę obgadaliśmy i po prostu idź, rób. Jak było coś, co odbiegało, zupełnie nie było po mojej myśli, no to wtedy podchodziłem i mu na ucho mówiłem, że nie podoba mi się. Ale to nie było za często, bo jakby zaufałem mu i on nie nadużył mojego zaufania. No i przez to, że tak że pracował w takich warunkach i cały czas był w tej pozycji, to mu chyba ileś tam dysków wyskoczyło z wieży.
[18:02.22 → 18:04.88] A: Ja miałam na myśli raczej koszty emocjonalne.
[18:05.50 → 18:12.00] B: I fizyczne, i też psychiczne. Podobno wychodził trzy miesiące z roli. Czy do tej pory wychodzi? Nie wiem, nie mam kontaktu.
[18:12.02 → 18:15.46] A: Nie no, chyba już wyszedł. Widziałam go niedawno, to wyglądał, że jest okej.
[18:15.84 → 18:17.06] B: Na pewno go to kosztowało.
[18:17.74 → 18:24.78] A: Wiesz, last weekend to chyba dlatego wziął tę rolę. Bo to w ciepłych krajach się zdaje się dzieje. Last minute.
[18:25.82 → 18:26.52] B: Nie wiem, nie widziałem.
[18:26.62 → 18:33.34] A: Ja też nie widziałam, ale tam zdaje się jadą na jakąś wycieczkę i basen jest. Może dlatego to wziął.
[18:33.46 → 18:37.50] B: Bo wiem, że był zniszczony psychicznie i fizycznie po tej roli.
[18:38.08 → 18:40.14] A: Po prostu praca z tobą jest wyczerpująca.
[18:40.66 → 18:42.94] B: Nikt nie powiedział, że będzie to proste.
[18:43.56 → 18:45.76] A: Dobrze, to powiedz teraz jeszcze o...
[18:45.76 → 18:46.88] B: Płacę wymagam.
[18:46.94 → 18:49.06] A: O Piotrku Głowackim.
[18:49.56 → 18:50.18] B: To samo.
[18:50.92 → 18:51.88] A: Ale co, casting?
[18:52.46 → 19:04.34] B: Tutaj szukaliśmy długo, bo nie dość, że musiał być to dobry, zdolny aktor, bo pracuje tylko z takimi, ponieważ, no, prosta zasada Andrzeja Wajdy, nie? Obsada i ekipa.
[19:04.34 → 19:06.46] A: Obsada, połowa sukcesu, jeśli nie 90%.
[19:06.46 → 19:39.76] B: Tak, więc ja też uważam, że zwłaszcza jak się dopiero uczę zawodu, że lepiej się otaczać takimi, no, że uratują mi projekt, więc wiedziałem, że to musi być dosyć zdolne, ale jeszcze żeby była jakaś chemia między Wojtkiem, bo to grają braci, więc to nie mogą być sobie ludzie, gdzie jakby nie było tej chemii, no to mógłby być dramat. Więc ja tak w początku, jak mi podsuwała moja druga reżyserka, Paulina Krajnik, żeby Głowackiego zaprosić na zdjęcia próbne i Wojtek o nim wspominał od całego początku, że nie, chcę wysokiego blondyna.
[19:41.72 → 19:44.02] A: Miałeś kogoś konkretnego na myśli?
[19:44.26 → 20:40.01] B: Próbowałem z różnymi blondynami, teraz strasznie zabrzmi. Żarty są niepoprawne politycznie, wyrzucą mnie z Lublina teraz. Myślałem o wysokim blondynie, więc pomyślałem Piotr Głowacki. I w końcu przyszedł i okazało się, że rzeczywiście coś jest. Ale on był bardzo, to był ostatni moment, bo już niedługo miały być zdjęcia, więc myślę, dobra, okej. Więc jak już przyszedł, już zaczęliśmy pracować, to byłem, okej, dobra, okej, uda się. A teraz już wiem, że był to idealne, że kosmos czuwał mnie, bo tam chyba z 50 młodych mężczyzn tam było. I fajnie wyglądają na zdjęciach, ale przychodzą To nie to, a on umiał. Zdolny chłopak.
[20:40.25 → 20:40.93] A: Bardzo zdolny.
[20:41.19 → 20:44.73] B: Nominacja do Cybulskiego. Trzecia z rzędu chyba.
[20:45.11 → 20:49.53] A: No, ale ma pecha, bo konkurencja jest cały czas jakaś mocna.
[20:49.81 → 20:53.85] B: No i dobrze, bo to jakby być nominowanym i przegrywać to z najlepszymi.
[20:54.49 → 20:57.65] A: Ale może dostanie, przecież jeszcze nie wiadomo.
[20:58.73 → 21:02.07] B: No tam jakieś naciski oczywiście stosuje, różne szantaże i tak dalej.
[21:02.73 → 21:07.97] A: Wymuszenia. Ale groźby karalne, czy na razie jeszcze łagodnie karalne?
[21:08.11 → 21:10.14] B: Nie, z grubej rury, bo tu jest mało czasu, chyba za tydzień, dwa.
[21:10.14 → 21:13.25] A: No mało, mało. Mało, naprawdę mało. Także musisz się postarać.
[21:13.27 → 21:14.57] B: Jesteś martwy? Halo?
[21:16.93 → 21:23.71] A: Bodo, ten film... Właśnie kto jest kapitułem? Słuchaj, ja nie pamiętam, wstyd się przyznać.
[21:23.79 → 21:24.49] B: Wszyscy jesteście martwi.
[21:24.51 → 21:25.45] A: Proszę tego nie nagrywać.
[21:26.23 → 21:26.79] B: Nie, tego nie.
[21:27.35 → 21:42.44] A: Ale bardzo, bardzo zacne, tak, bardzo zacne. No przecież już Ci mówiłam. Ale bardzo zacne osoby są w kapitule, naprawdę. Pani Maja Komorowska, na przykład. Tuzy, naprawdę.
[21:42.92 → 21:44.06] B: Mam wytytułowaną nawet.
[21:45.22 → 21:46.90] A: Portret czy nazwisko?
[21:47.08 → 21:47.76] B: Całą postać.
[21:48.22 → 21:48.76] A: Wow!
[21:49.42 → 21:49.82] B: Maj.
[21:50.48 → 21:56.68] A: Proszę, to jest prawdziwy artysta, proszę Państwa. Nie ma dla niego przeszkód, granic i kordonów.
[21:58.54 → 22:01.32] B: Mają mnie wysłać właśnie na misję teraz.
[22:02.09 → 22:03.53] A: A propos granic i kordonów.
[22:03.53 → 22:09.13] B: Mam na myśli granice artystyczne tymczasem.
[22:10.57 → 22:26.59] A: Bo ten film ma też długą historię. To nie jest tak, że napisałeś scenariusz i realizacja. Opowiedz trochę o tym, żeby państwo też wiedzieli, że życie artysty jest ciężkie.
[22:27.03 → 23:07.91] B: Że to, co nam zabrał rząd, to nie jest w porządku. Do której kamery? Sorry. To, że mam dobre ciuchy nie znaczy, że śpię na pieniądzach, naprawdę. Więc jakby, no. Generalnie napisałem w 2006, a w 2012, tak. Bo po pierwsze, w Polsce jak ktoś wygląda inaczej, nazywa się inaczej i żartuje sobie, no to musi być pier... no wariat, nie? Jeszcze ja zrobiłem filmy, które też jakby potwierdzały to. Ale nikt nie wie, że jestem bardzo normalnym, trzeźwo myślającym człowiekiem.
[23:08.86 → 23:09.93] A: Niezwykle ogarniętym.
[23:09.93 → 23:30.88] B: Niezwykle ogarniętym, tylko maskuję się. Bo to są barwy ochronne. Żeby po prostu, jak traktują się jak na wariata, to można te, te i nagle... Ha! Ręce do góry. Nie spodziewałeś się. Wladimir! Więc... Poza tym, jak mówiliśmy na początku, życie jest tak niepoważne. Mówiliśmy o tym na początku?
[23:31.21 → 23:34.28] A: Tak, mówiliśmy. Ogarniasz, mówiliśmy.
[23:34.36 → 24:15.40] B: Życie jest tak niepoważne, że naprawdę warto je wyśmiać, bo ludzie umierają na pustyni z wodą w kolanie. To są masakryczne rzeczy. I mnóstwo absurdów jest, naprawdę. Jak się na to spojrzy z bliska, to nie jest superpoważne. Więc może dlatego miałem problemy, żeby znaleźć producenta, ale też jakiś... Pamiętajmy, że ja byłem i często jestem taką Magdą w szafie, nie? Nie, żebym coś ten... Ale jak jest... I tak czasem myślę, po co?
[24:17.05 → 24:19.43] A: Ale po co robić filmy?
[24:19.59 → 24:30.99] B: W ogóle po co? Po co się angażować w życie? Może nas obejdzie ktoś, on mnie nie zauważa, ale trzeba płacić rachunki.
[24:31.83 → 24:35.47] A: Aha, i 6 lat zajęło Ci dochodzenie do tego, że trzeba jednak wyjść z szafy?
[24:35.63 → 24:37.69] B: Nie, nie, nie. Co jakiś czas próbowałem, byłem w natarciu.
[24:38.25 → 24:40.85] A: Rozumiem, ale się wycofywałeś na z góry upatrzoną pozycję.
[24:42.53 → 25:19.90] B: Więc tak atakowałem i odpuszczałem. Gdybym wcześniej po prostu przeatakował i nie odpuszczał, prawdopodobnie może by było szybciej. Ale myślę, że to był idealny moment, bo wtedy miałem 35 lat, jak w końcu pierwszy klaps padł na planie, więc to już jest inny człowiek niż 30-letni. Z córką na koncie, z zerem na koncie. To są zupełnie inne myślenie, więc myślę, że w dobrym momencie, Gdybym zrobił dwa lata później, to mógłbym być już takim lekko sfrustrowanym, przygnitym kolesiem. Wiesz, jak chodzisz do regeneracji czasem w Warszawie, tam jest dużo takich...
[25:19.90 → 25:24.02] A: Ja akurat tam nie bywam, ale wiem o czym mówisz, bo też bankiety pofestiwalowe
[25:24.02 → 25:27.38] B: czasami... To się czasem udziela, to czasem czuję.
[25:28.10 → 25:31.70] A: Ta pretensja, że świat nam nie sprzyja i może jesteśmy geniuszem.
[25:31.74 → 26:17.46] B: Jestem geniuszem i nikt tego nie odkrył. Więc ja wyszedłem z założenia, że oczywiście jestem geniuszem i nikt mnie nie odkrył, ale może tak stwierdziłem, może A, Jestem geniuszem i pomogę im, żeby mnie odkryli. Może nie jestem geniuszem, więc mnie nie odkryją, więc muszę po prostu zwrócić na siebie uwagę i samemu. Więc przestałem narzekać na to, że są układy. Są. Chcę być w tych układach. Chcę dojść do koryta. Chcę rozdawać karty. Chcę być Jackiem Bromskim swojego pokolenia. Chcę być kimś, naprawdę. To jest długa droga. Trzeba mieć też inny charakter i mocno wątrobe, ale generalnie próbuję. Więc przestałem już narzekać, że mnie nie odkrywają, że to... Przestałem być Polakiem.
[26:18.08 → 26:19.84] A: No nie, proszę Cię Bodo, bez takich.
[26:19.88 → 26:21.10] B: Zacząłem być Amerykaninem.
[26:21.34 → 26:22.36] A: Mówimy po polsku.
[26:22.38 → 26:23.98] B: Ja tylko po polsku mówię.
[26:24.02 → 26:26.16] A: No właśnie, to co opowiadasz tutaj?
[26:26.28 → 26:27.24] B: Ale mentalność zmienia.
[26:27.46 → 26:28.10] A: Nie, nie, nie.
[26:28.18 → 26:32.40] B: Przestałeś być... Reprezentantem tej części społeczeństwa, która narzeka.
[26:32.56 → 26:35.16] A: O! Właśnie, o to mi chodziło.
[26:35.20 → 26:36.14] B: Dużej grupy.
[26:36.48 → 26:38.62] A: Dużej, ale nie jest to 100%.
[26:39.21 → 26:39.59] B: No nie.
[26:40.05 → 26:42.87] A: My nie jesteśmy w tej grupie. Państwo nie są w tej grupie.
[26:43.01 → 26:49.61] B: Myślę, że tutaj, wiesz, statystyki... Możemy założyć stowarzyszenie, spokojnie. Stowarzyszenie normalne, na przykład 2014.
[26:50.09 → 26:51.09] A: O, proszę bardzo.
[26:51.11 → 26:57.13] B: Zamiast Solidarni 2010, normalnie 2014. Wchodzicie w to? Ja będę prezesem.
[26:58.87 → 27:13.42] A: Wiceprezesem. No dobra, o tym porozmawiamy potem. Dobrze, to wróćmy do filmu. Sześć lat. Co się takiego stało, że wyszło?
[27:15.32 → 27:29.28] B: Odkryli. No ale pomogłeś temu procesowi. Zrobiłem te wszystkie filmy ofowe, które naprawdę dla koneserów, umówmy się.
[27:30.36 → 27:32.12] A: Miło słyszeć, że jestem koneserką.
[27:32.94 → 27:34.10] B: To komplement wielki dla mnie.
[27:34.44 → 27:42.84] A: Przed dziewczyną z szafy, proszę państwa, widziałam naprawdę taki sobowtór. Świetny, nie panikuj.
[27:42.86 → 27:44.56] B: To jesteś czwartą osobą, której się podoba.
[27:44.98 → 27:50.02] A: No, słuchaj, zawsze chciałam należeć do elity. No i proszę, proszę państwa.
[27:50.36 → 27:51.62] B: Możemy grać w brydża teraz.
[27:51.74 → 27:55.38] A: Trzeba marzyć, tak, mieć ambicje. To się realizuje.
[27:55.48 → 27:56.70] B: Bo to jest trudny film, bym powiedział.
[27:57.44 → 28:04.48] A: No, wiesz, ja tylko takie Bergman i Bodokov, Antonioni też, wiesz. Pięć tysięcy, kawał grosza.
[28:04.51 → 28:05.18] B: Muszę sprawdzić, nie dam.
[28:06.18 → 28:09.94] A: Więc... Jesteśmy przy dziewczynie z szafy.
[28:10.14 → 29:07.37] B: Dlaczego w tym momencie? Zrobiłem to offowe filmy i jakby już nie miałem pieniędzy na swoje kolejne offowe filmy, bo one nawet, mimo że kosztowały niewiele, to nawet nie miałem niewiele, więc tak po prostu siedziałem w tej szafie. Przeniosłem się nawet do Warszawy też, myślę, że na przykład miałem takie tygodnie, że wychodziłem tylko po butelkę wina na przykład. I oglądałem telewizję, dwa kanały. W najętym mieszkaniu. Czyli marnowałem czas i czekałem po prostu jak życie weźmie się w garść za mnie. No ale niestety to nie przychodziło, więc stwierdziłem kurczę, chcę robić filmy, no lubię to. I pomyślałem dobra, pójdę do szkoły filmowej, bo potrzebuję jakiegoś bodźca. Muszę coś zrobić ze swoim życiem. I w wieku 33 lat zrobiłem mnóstwo wyjątkowych rzeczy. które są oczywiście zwykłymi rzeczami dla każdego normalnego człowieka, jak np. prawo jazdy, dziecko, kupić mieszkanie. To są takie rzeczy, ale dla mnie to osoby, która po prostu omijała życie.
[29:07.65 → 29:08.37] A: Siedziała w szafie.
[29:08.41 → 29:14.25] B: Siedziała w szafie, bo to się nazywa cyklofrenia albo dwubiegunowość. Byłem u specjalisty.
[29:14.91 → 29:16.37] A: Zmień specjalistę.
[29:16.45 → 29:17.91] B: Dwa razy. Już nie chodzę.
[29:18.99 → 29:19.67] A: I bardzo dobrze.
[29:19.97 → 29:25.62] B: Stwierdziłem, że niestety mówić o swoich uczuciach obcej osoby i płacić, A nie, to
[29:25.62 → 29:29.36] A: tak, tylko musi być dobry specjalista, spoko, polecę Ci kogoś.
[29:30.04 → 29:30.62] B: Za darmo?
[29:31.34 → 29:35.72] A: No, są finansowane przez NFZ, to trzeba czekać.
[29:36.28 → 29:37.04] B: Nie jest ubezpieczony?
[29:37.78 → 29:39.00] A: To trochę gorzej.
[29:39.70 → 29:44.02] B: Bo znasz moją opinię na temat systemu i rządzących.
[29:44.26 → 29:47.82] A: Tak, ale to tutaj, wiesz, nie będziemy o tym gadać, bo nie wyjdziemy stąd nigdy.
[29:47.84 → 30:33.31] B: Więc dobra, więc w każdym razie będę po prostu leczył się sam w internecie. I poszedłem do tej szkoły filmowej i tam spotkałem profesora Glińskiego, który został moim opiekunem artystycznym. Dostałem się na czwarty rok na podstawie dorobku artystycznego. Był taki przepis. Miałem dziennikarstwo licencjat, więc dostałem się na magisterskie i już były małe budżety na krótkie filmy. Mogłem robić i poznawałem też bardzo wartościowych pedagogów. Zawsze można coś tam się dowiedzieć. No i ten profesor Gliński, ja mu pokazałem scenariusz dziewczyny z szafy, on pokazał to w wytwórni filmów dokumentalnych i fabularnych Helmska 21, niejakiemu Włodzimierzowi Niederhausowi, i który stwierdził, że okej, zrobimy to.
[30:34.13 → 30:35.43] A: Tak po prostu.
[30:36.43 → 31:07.66] B: To było miesiąc trwało. W sensie, że pokazałem, albo nawet krócej, i on pokazał tam i tam. Trzeba po prostu było pójść do właściwych ludzi. Genialnym scenariuszem. Do źródełka generalnie. To prawda, że miałem dobre opinie o tym scenariuszu. I dzięki temu, jak złożyli do PiS-u, to tam eksperci wyrazili się, że okej jest. Że bardzo ten... No i później już poszło. Prosta historia. Włody?
[31:08.72 → 31:13.53] A: Tak. Proszę Państwa, jeśli Państwo mają ochotę się...
[31:13.53 → 31:15.12] B: Wyjść, to proszę się nie karmkować, naprawdę.
[31:15.92 → 31:22.32] A: dołączyć do dyskusji, to zapraszam. Czy są jakieś pytania?
[31:22.92 → 31:27.16] B: Śmiało. Ludzie się boją zadawać mi pytania.
[31:29.46 → 31:49.75] C: A tak, mikrofon. Autora filmu i scenariusza. Natomiast gdyby ktoś kazał wymyśleć przesłanie, to tak na gorąco teraz, co by Pan powiedział o filmie i o głównej wiodącym przesłaniu tego filmu?
[31:50.53 → 32:32.72] B: Dla mnie to jest film o samotności, alienacji i miłości, braku miłości. Więc myślę, że przesłaniem dla mnie, mam nadzieję, że każdy dziwoląg nawet najdziwniejszy i każdy odklejony od rzeczywistości osobnik jest w stanie przez przypadek, a może kwestia opatrzności, to już tam, jak to uważa, jest w stanie znaleźć bratnią istotę, duszę. Więc dla mnie to jest taka nadzieja, że po prostu nawet jakbyśmy byli, nie wiem jak, dziwni i zamknięci, to jest szansa, że spotkamy kogoś równie dziwnego i zamkniętego, kto po prostu, a przecież ty jesteś normalny i tak jak ja jestem normalny, reszta to wariaci. Więc dla mnie to jest pierwsze takie przesłanie. I później można się wymieniać inne, prawda,
[32:34.43 → 32:48.25] C: Ten wątek cierpienia cielesnego, bo przecież bohater jest osobą chorą z góry mózgu. Czy nie spotkał się pan z jakimś negatywnym odczuciem ze strony publiczności?
[32:48.77 → 33:31.41] B: Przeciwnie. Po projekcjach podchodzą czasem rodzice takich osób albo takie osoby też i mówią, że im się podobało. Tym, którym się podobają, podchodzą. Być może jest miliony ludzi. Miliony, co bym był... Być może jest kilka osób... Być może jest kilka osób, którym się film po prostu nie podoba. Właśnie z tego powodu. Ale generalnie... Wiedziałem, że tego rodzaju bohater... No to było ryzyko, prawda? A tym bardziej, że ja nie mam takiego doświadczenia, żeby w sposób właściwy, poważny poruszać poważne kwestie, więc starałem się tak... Jak najdelikatniej.
[33:32.23 → 33:36.75] C: Nie wątpię, film pozwala się oswoić z trudnymi kwestiami.
[33:37.21 → 33:45.71] B: Mam nadzieję. Często myślę o śmierci. Mówiąc poważnie. Bo dobrze być przygotowanym.
[33:45.77 → 33:47.99] C: Ja też mówię poważnie, że daję się oswoić.
[33:48.01 → 33:48.41] B: Ja też.
[33:48.83 → 34:09.79] C: A mówię to dlatego, że jestem lekarzem. Dlatego twierdzę, że myślę, że pozwala się oswoić. Mimo, że porusza trudne tematy. Na początku, jak pan mówił, niekoniecznie, od początku były one istotne. Była istotna forma filmu, a te wątki się pojawiły później.
[34:10.25 → 34:41.98] B: Właśnie myślałem, żeby chciałem, żeby ta śmierć była dla nich wyzwoleniem jednak, żeby było otwarte zakończenie. Tak jak Thelma i Louise, absolutnie inny przykład, ale też duet, też jakaś więź i po prostu wybierają, że się zwijają z tego Padołu Wes we dwójkę. I oni również odchodzą, żeby był taki pozytywny przekaz. Ale śmierć jakby zawsze... Nie wiem. Muszę iść do lekarstwa w takim razie. Co pan robi po spotkaniu? Zbadam krew, się okaże, że dwa tygodnie.
[34:42.26 → 34:47.44] C: Tak, tylko że moich usług nie polecam. Musiałbym coś obciąć, uciąć.
[34:48.06 → 34:52.08] A: To dziękuję. Ale to bardzo na czasie.
[34:53.34 → 34:54.08] B: To wolę nagle.
[34:56.95 → 35:10.65] A: Ja może z troszeczkę innej strony, niezwykle podobało mi się filmowanie tego obrazu. Przepiękne kadry, powiedziałabym wprost poetyckie.
[35:11.03 → 35:12.95] B: To Arek Tomiak, mistrz kierowniczy.
[35:12.97 → 35:14.15] A: Ale trzeba to podkreślić.
[35:14.25 → 35:16.35] B: Dziękuję bardzo, przekażę. Przekażemy Arkowi.
[35:16.93 → 35:24.19] A: On wie o tym, bo... Świetny operator. Rok temu dostał dużo nagród za obławę Marcina Krzysztołowicza.
[35:24.54 → 35:26.92] B: Więc w tym nie mógł za to dostać, bo już dostał.
[35:26.92 → 35:30.50] A: Ale za to też dostał, bo przecież dostaliście obaj na kamerę i masz nagrodę.
[35:30.50 → 35:32.44] B: Nie, nie mógłby tak, jakby mi zależało na nagrodach.
[35:34.06 → 35:39.28] A: Dobrze, jemu nie zależy co prawda na nagrodach, ale dostał ich kilkanaście, więc...
[35:39.28 → 35:41.88] B: Kilkadziesiąt, no.
[35:42.64 → 35:47.20] A: Każdemu to na czym mu mniej zależy, tak? Jak u Szekspira.
[35:47.60 → 35:49.20] B: Dystans, dystans trzeba mieć, dystans.
[35:49.58 → 35:51.90] A: No ale dystans nie wyklucza... Jest to
[35:51.90 → 36:02.88] B: przyjemne, jak dostaje się potwierdzenie, nie? z zewnątrz, że słuchaj no stary. Nie wiem jak to możliwe, ale proszę. Pierwsze miejsce.
[36:04.80 → 36:07.45] A: Tak było. Zapraszam.
[36:10.14 → 36:10.84] B: Śmiało, śmiało.
[36:11.07 → 36:13.05] A: To nie muszą być pytania, to mogą być opinie.
[36:14.34 → 36:19.11] B: O nie. Nie znoszę opinii.
[36:21.58 → 36:32.78] A: To powiedz jeszcze o kompletowaniu ekipy, bo pracowałeś rzeczywiście z najlepszymi. To nie tylko Arek Tomiak. Też scenografia, montaż Milenia Fiedler, scenografia Andrzej Haliński.
[36:33.82 → 38:50.93] B: To była taka sytuacja, że trafiłem do producenta, który po prostu się mną zaopiekował. Ja bym chciał pracować z tym i z tym, z tym. I w przypadku akurat Arka tak się udało, że miałem swoją propozycję, Też debiutanta. Producenci nie lubią jak jest dwóch debiutantów na strategicznych, na reżyseria i operator, bo jak reżyser, debiutant zacznie, jeżeli go przerasta materia, no to wtedy operator potrafi pociągnąć do końca. Więc musiałem wybrać i się spytał mnie po prostu, jaki się film panu podobał ostatnio. Więc powiedziałem, że Zero. Nie, że nie lubię polskiego kina, tylko tytuł filmu Zero. Borowskiego, bardzo niedoceniony, a jeden z ciekawszych filmów w ostatnich lat. I właśnie tam był autorem Arek Tomiak i tak tutaj jego estetyka, jeszcze zobaczyłem, że on robił Symetrie, Palimpset, no i mnóstwo filmów, które pamiętam, że mi się podobały zdjęcia i że okej. Gliński powiedział, że tak, tak, tak, miałem z nim coś robić, w porządku. No i spotkałem się z Arkiem, jakby dobra energia. Resztę ekipy, Część ekipy dostałem w prezencie od producenta. I na początku się jeżyłem, bo jestem przyzwyczajony w offie, że ja decyduję o wszystkim. I to nie jest też dobre, bo dobrze mieć jednak uczciwych doradców, którzy powiedzą ci, stary, zejdź na ziemię, ten pomysł jest głupi. Więc tutaj trochę jeżyłem się, że ja chcę być z tym i z tym swoimi młodymi, a tam jest krótka piłka. A chciałem zrobić ten projekt, więc powiedziałem, dobra. Muszę być po prostu... Jestem z poznaków węża, nie? Muszę być giętki, muszę być elastyczny, muszę po prostu zrobić... Nie denerwuj się, stary. To są starsi ludzie. Okej, dobrze, porządku. I okazało się później, że rzeczywiście to są fachowcy. Z dużym doświadczeniem. A że potrafię się dogadać z każdym, więc do tego jadę na krem, to... To się dogada.
[38:51.13 → 39:04.59] A: Ale też rzeczywiście pracowałeś z fachowcami i z ludźmi, którzy zęby zjedli w tym zawodzie, ale oni też uwierzyli jakoś w Twoją wizję odjechaną, wariacką i jakoś w to weszli bardzo tak świeżo i spontanicznie.
[39:04.61 → 39:06.41] B: Dosypywałem im do kawy różne świństwa.
[39:07.95 → 39:08.91] A: Dasz mi receptę?
[39:09.75 → 39:11.65] B: Tutaj w tym jest, w herbapolu.
[39:11.73 → 39:16.59] A: Dobra, to musimy, wiesz, wezmę list. Bo też właśnie mam pytanie.
[39:16.73 → 40:14.09] B: Laksigen czy coś, no nie pamiętam. W każdym razie ja jestem otwarty na cudze pomysły. Jeżeli są lepsze od moich, to nie mam jakichś oporów. Podobno mam mega przerośnięte ego, ale ja się w swojej kawalerce mieszczę z tym ego, więc myślę, że nie jest źle. Więc jeżeli ktoś ma dobry pomysł i wiem, że czuje, że doświadczenie przemawia, to się zgadzam. Byłem bardzo otwarty, więc kiedy czułem, że ktoś bredzi, no to wtedy się oczywiście zostawało przy moim. Więc ja byłem bardzo otwarty, bo jednak film to jest gra zespołowa, to jest współpraca, to jest przepływ myśli, przepływ doświadczenia, pomysłów. A nie jestem tak jakby przygotowany, że mam wszystko rozpisane i że mam Biblię taką grubą i każda scena jest rozrysowana, bo pracuję trochę w chaosie generalnie takim.
[40:15.33 → 40:25.33] A: A powiedz Bodo, jak to było z efektami specjalnymi i z całą tą sferą wizyjną? Czy to było tak, że pisząc scenariusz widziałeś to mniej więcej dżungl?
[40:25.75 → 40:26.21] B: I sterowce.
[40:27.21 → 40:31.03] A: Aha. I wyobrażałeś sobie, że to tak właśnie będzie miało taki kształt?
[40:31.33 → 41:31.54] B: Myślałem o prawdziwej dżungli. Myślę, że to był niezły odjazd, gdyby ona wchodziła w prawdziwą dżunglę. Ale oczywiście to jest niemożliwe było. no jest to trudne zrealizować coś w dżungli prawdziwej. Poza tym w dżungli jest naprawdę ciemno i są dużo pająki, węże. Z wężami bym sobie poradził, ale z pająkami nie wiem. I dobrze, że jest taka jaka jest, bo wiedziałem, że to musi być proste, proste ujęcia, to niech ta dżungla będzie też taka niemalże jednowymiarowa, taka właśnie statyczna, więc później ten pomysł przyszedł, ale na początku miała być normalna dżungla. Sterowcy wiedziałem, że muszą być po prostu takie odświeżone cepeliny, słynne cepeliny i tam jeszcze jakieś drobiazgi są w tych efektach specjalnych. Tam są też efekty specjalne, o których nie myślałem, bo myślałem, że będę kręcił sceny na dachu, a nie, że w studiu, że te sceny na dachu są w studiu, po prostu. Sceny kręcone w nocy na dachu są robione w dzień przy lampie w studiu.
[41:32.48 → 41:33.84] A: Trochę pooszukiwaliście.
[41:34.36 → 41:38.00] B: Tak, nie wiedziałem, o co chodzi, bo jak patrzę, to byłem taki przerażony, że to jest niemożliwe,
[41:39.71 → 41:41.13] A: Zielona szmata.
[41:42.11 → 41:50.07] B: Ale to będzie wyglądało źle. Widać, że to jest studio, ale jednak nie ma wstydu.
[41:50.79 → 41:55.19] A: Nie ma wstydu. A co więcej, powiem Ci, że ja akurat nie myślałam, że to było kręcone w studio.
[41:56.53 → 42:17.01] B: Studio, magia kina, tak jest. Całe mieszkania, korytarze to jest studio. Oprócz Banacha. Rodzina lekarzy. Proszę bardzo. Tylko musi przyjść mikrofon, bo jesteśmy na żywo. Ogląda nas cała Polska.
[42:17.25 → 42:21.29] A: Chciałam zapytać jeszcze o jedną kwestię. O obrazy na wernisażu.
[42:21.49 → 42:23.73] B: To były Wojtka Metz-Faldowskie. Szukałem najgorszych.
[42:23.89 → 42:26.95] A: Czy mógłby pan powiedzieć troszkę więcej na ten temat?
[42:27.41 → 42:39.79] B: Wojtek robi mnóstwo dziwnych rzeczy. Między innymi maluje. Co tak naprawdę chlapie farba. Robiłem to jak miałem 19 lat, on to robi wciąż.
[42:40.33 → 42:41.03] A: Jackson Pollock.
[42:41.15 → 43:15.46] B: Jackson Pollock dla ubogich. Bardzo ubogich. No i niektóre mu wychodzą. Rzeczywiście, że kompozycja tych plam jest interesująca. Jak ktoś ma nowoczesne mieszkanie albo po prostu mieszka w Ruderze, to zależy jaki obraz, to może pasować. Ale generalnie myślę, że po prostu on się dobrze sobie myśli o czymś i sobie maluje. Więc niektóre obrazy są całkiem udane, ze dwa. No i reszta to, co widzieliśmy. On chyba zaproponował mnie, że może moje. Mówiłem, proszę bardzo, pasują idealnie. Do tej artystki twoje obrazy pasują idealnie.
[43:18.06 → 43:22.76] A: To jeszcze skoro jesteśmy przy różnych elementach filmu, to powiedz jeszcze o muzyce.
[43:25.70 → 43:51.99] B: No to przyśniła mi się. Jak pisałem scenariusz, słuchałem bardzo dużo Toma Yorka z Radiohead, Radiohead i Sigur Ros. Bo generalnie te niektóre sceny sobie wyobrażałem idąc tym osiedlem na tramwaj i sobie właśnie, o super. No ale wiadomo, żyjemy w Polsce, ja jestem na samym początku swojej drogi, więc Sigur Rós, Radiohead. No nie, drogie to są rzeczy bardzo.
[43:53.51 → 43:55.21] A: To po Oskarze dopiero.
[43:55.39 → 44:01.47] B: Więc pomyślałem, że muzyka zrobi taki duet wrocławski Indigo Tree. Ale oni się zdążyli rozpość.
[44:02.88 → 44:05.43] A: Przez te sześć lat, kiedy film czeka na realizację.
[44:05.45 → 44:17.28] B: Młodzieństwo wszystko się rozpadło. Prawie świat się rozpadł, a film nie powstawał. Myślałem, kurde, zrobię film, będzie wojna światowa. No i trochę się sprawdza. Generalnie...
[44:17.82 → 44:20.24] A: Ale z poślizgiem, bo to nie z twojego powodu, naprawdę.
[44:20.45 → 44:20.49] B: Nie?
[44:20.49 → 44:23.64] A: Nie, nie, nie. To już idziesz, lecisz obroną narcystyczną.
[44:23.66 → 44:24.55] B: Pamiętałem mojego ego.
[44:25.47 → 44:27.39] A: No właśnie próbuje cię trochę, wiesz, tak na ziemię.
[44:27.39 → 44:35.33] B: Opowiadałem ci, jak dostałem Grand Prix pierwsze w życiu, umarł papież, więc... Więc jak ktoś gra na Grand Prix, to od razu sprawdzam, kto umarł.
[44:35.71 → 44:39.07] A: To są zbieżności czasowe, bo to nie przyczynowo-skutkowe. Naprawdę.
[44:39.31 → 44:40.71] B: Złowodaje. Czy jestem za bardzo skupiony na sobie?
[44:41.15 → 44:44.09] A: No, nie chciałam tego powiedzieć. Jakoś tak próbuję ci delikatnie zaskarować.
[44:44.09 → 44:50.59] B: Wszystkie małe dziewczyny mi to mówią. Na raz! Ze wszystkich stron. Ja się dołączyłam do tej tematki.
[44:50.87 → 44:54.89] A: O, to cię przepraszam. Nie wiedziałam, że tutaj jakieś traumy będziemy sobie fundować.
[44:55.57 → 45:33.55] B: Tak patrzyłem, czerwone fotele. Myślę, kurde, to światło. A ja tylko jestem w gabinecie. I poprosiłem mojego przyjaciela, który w tym duecie grał, który się rozpadł, żeby on podjął się wyzwaniu. I zaprosił, wziął do współpracy swoją koleżankę Joannę Halszko-Sokołowską, która się okazało, że pisze dla teatru dużo. No i jak oni zrobili tę muzykę, to pamiętam miałem taki dzień w studiu, jakiś, o Jezu, jak słuchałem, słuchałem, nie podoba mi się, idę spać. I oni tacy załamani, no to było straszne. jak się człowiek nie wyśpi i ma złudzień.
[45:34.47 → 45:37.06] A: Ale co, wyspałeś się i zaczęło ci się podobać, czy napisali od nowa?
[45:37.06 → 46:12.94] B: Źle podłożyli w różnych miejscach, nie? Ja zamiast tak jakoś słuchajcie, fajnie, a tu przesuńmy, to pamiętam, że byłem taki nieprzyjemny jakoś w ogóle, bo miałem złudzień. Ale tej muzyki słuchałem bardzo często, jak powstał film, od nich muzyki już w domu, bo uważam, że jest bardzo, bardzo udana. I żałuję, że nie wyszła płyta z tą muzyką, soundtrack właśnie, tego angielskiego słowa mi brakowało. Dwa słowa, soundtrack. No bo niestety... Kasa. Nie. Lenistwo. Boże, to jest na żywo.
[46:13.52 → 46:15.78] A: Na żywo, bo zastanów się.
[46:15.78 → 46:41.67] B: Są ludzie, którzy mają inną wizję niż ja. Ja mam wizję całości. I wiem, że dla tej wąskiej grupy fanów tego filmu, to jest jakieś 4 tysiące ludzi na Podolu, że spokojnie by kupili tam kilka egzemplarzy i generalnie to jest dobra muzyka. Ale nie, niestety. Kiedyś myślę, że już wiesz.
[46:41.85 → 46:43.43] A: To od dzieła zabrane i wtedy.
[46:43.53 → 47:04.05] B: Dojdę do korytka, się tam rozecham, to sobie wydam wtedy. Takie super album z podwójną płytą, filmem i muzyką. Bo muzyka jest tak. I oczywiście powiedziałem im, żeby Radiohead Sigur Rós, Tom York, proszę bardzo, proszę. No i zrobić coś kompletnie innego, ale jakby DNA jest podobne, myślę.
[47:06.49 → 47:07.91] A: Udało się jednym słowem.
[47:09.05 → 47:10.51] B: Tak, z muzyki jestem zadowolony.
[47:11.71 → 47:12.19] A: Tylko?
[47:12.57 → 47:13.23] B: Nie, z wielu rzeczy.
[47:13.23 → 47:18.11] A: No proszę, jaki to jest skromny człowiek, naprawdę. Gdzie ty masz to ego, modo?
[47:20.58 → 47:23.14] B: Okazało się, że mam Lego, tylko się L oderwało.
[47:24.12 → 47:28.50] A: A, to o to chodziło. Dobrze, to już jestem spokojna. Proszę Państwa, zapraszam.
[47:28.92 → 47:29.26] B: Śmiało.
[47:29.30 → 47:30.62] A: Bo będziemy powolutku kończyć.
[47:30.64 → 47:32.10] B: Zapraszam do wyjścia. Witam serdecznie.
[47:33.18 → 47:40.76] A: Do mikrofonu prosimy o powtórzenie.
[47:40.88 → 47:50.36] C: Zjawy były wyjątkowo dobre, sympatyczne, krótkotrwałe, bo później logicznie się rozmawiało przecież.
[47:51.38 → 47:53.92] B: Nie była tragedii żadnej.
[47:54.08 → 48:00.42] A: Pan nie jest pierwszą osobą, która ma taki pomysł. Ja też miałam ci przekazać, bo jest takie zapotrzebowanie społeczne.
[48:00.86 → 48:49.80] B: Rzucam kino. Dilerka. Nazwisko już mam. Cox. Wchodzę w to. Tak szczerze mówiąc, próbując poważnie odpowiedzieć na to pytanie, nie mam przepisu. Oczywiście znam działanie troszkę, mam pojęcie o działaniu marihuany. Wiem, że nie ma po niej wizji. Ale ona brała wszystko generalnie. Tak naprawdę, bo tak się zastanawiam, że niektórzy myślą, że te wszystkie pomysły są od jarania. Może i niektóre są, ale gdyby dać komuś innemu to jaranie, to on tego nie wymyśli. Więc ona też miała to w swojej głowie. Więc jaranie i tam łykanie to swoją stroną, a ta wyobraźnia myślę, że była i tak bogata bez tego. Sam bym chętnie się dowiedział, gdzie to, skąd ten.
[48:54.88 → 49:03.04] A: No właśnie, to jest myślę odpowiedź na pańskie pytanie, że to jednak nie w środkach jest, tylko w tym, co mamy w sobie.
[49:03.22 → 49:11.16] B: Piotrkowska przyjęła duże stężenie. Ulubiona scena. Zadaj mi pytanie ulubione sceny.
[49:11.90 → 49:21.36] A: Dobrze, Bodo, jaka jest twoja ulubiona scena? Bo wyobrażam sobie, że artysta ma taką scenę w swoim filmie, do której jest wyjątkowo przywiązany.
[49:21.46 → 49:22.32] B: Kurczę, zaskoczyłaś mnie.
[49:24.06 → 49:24.88] A: Staram się, wiesz.
[49:26.16 → 49:42.92] B: Może ta, kiedy Kwiatkowska pod wpływem środków halucynogennych upada i ma wizję i biegnie do Jacka i wali w drzwi i później się odwraca i płoną. Płonące drzwi jest moją ulubioną sceną.
[49:42.96 → 49:44.00] A: Płonące drzwi są świetne.
[49:44.14 → 49:45.10] B: I Cowboy.
[49:47.48 → 49:49.46] A: Tak, Cowboy jest the best.
[49:50.26 → 49:57.64] B: Że to naprawdę, że wszyscy już tam po tej scenie Wchodzi kowboj, wszystko spokojnie. Wszystko jest pod kontrolą, baby.
[49:58.56 → 50:02.60] A: Lubos jest fenomenalny w tej scenie. Dostał nominację do Orłów.
[50:02.78 → 50:09.76] B: Bardzo się cieszę, bo najbardziej się cieszę w tej nominacji. I swojej. I Andrzeja. Zasłużyli chłopcy.
[50:10.08 → 50:10.68] A: Zasłużyli.
[50:10.88 → 50:18.26] B: Generalnie jak robić? Zdolni ludzie, brać pomysły.
[50:20.04 → 50:22.28] A: Nie poprawiać za dużo, ale trochę tak.
[50:22.66 → 50:31.62] B: Udawać czasem, nie? Wszyscy się znają. Wiesz o co chodzi. Wszyscy się znają na piłce nożnej i na filmie. Więc jak masz tysiąc lat... Na medycynie
[50:31.62 → 50:32.98] A: też państwo pewnie potwierdzą.
[50:33.50 → 51:39.38] B: Więc generalnie przyjąłem taktykę przytakiwać i robić swoje. Zresztą moim zdaniem, gdybym zmienił, to bym mówił, okej, dobra, tutaj. Dobrze, super, dzięki. I nic nie zmieniasz, nie? Ścionkę ewentualnie tam z Kuriera na New Roman, Times, O, super, to inaczej wygląda. No właśnie. Tak się pracuje, wiesz, z urzędnikami. Zmieniasz czcionkę, rozmiar czcionki i już jest inny po prostu, inny odbiór. Bo otaczają nas inni ludzie. Niestety. To co? Bo ja mam ten, Polski Bóg. Jeszcze muszę TVN24 sprawdzić, czy jadę, czy nie jadę. Nie wiem, dzwonili rano, że mam jechać. A ja mówię tam po południu, że nerwowo, że ten, że Merkel. Ja mówię, że z Merkel gadałem. Kolejna wariatka. Widzicie to zdjęcie jak ma wąsy? Genialne. Podobieństwo widzę jakieś. Córka Hitlera.
[51:41.86 → 51:43.54] A: Bodo, idziemy w dygresję.
[51:44.34 → 51:49.64] B: W agresję sowiecką. Teraz ten zamach inaczej wygląda.
[51:50.05 → 52:01.93] A: Jeszcze jest cień szansy na jakieś pytania, także zapraszam, bo okazja nie trafi się prędko. Chyba, Bodo, że robisz szybko jakiś następny film.
[52:02.09 → 52:02.89] B: Albo mnie zatrzymają.
[52:03.80 → 52:06.28] A: No właśnie, no to wtedy w ogóle
[52:06.28 → 52:09.49] B: państwo będą sobie pluli w broderze. Swój autorski film zrobię nie wiem kiedy.
[52:10.30 → 52:12.01] A: A nie autorski?
[52:12.61 → 52:13.61] B: Myślę, że za rok.
[52:14.30 → 52:18.48] A: O, to szybko. To co, przyjedziesz pokazać?
[52:18.88 → 52:20.00] B: No jak zaproszą, zawsze.
[52:20.28 → 52:21.02] A: No i ja cię zaproszę.
[52:21.04 → 52:28.82] B: Ale jeszcze nie będę mógł się tak chwalić, bo to będę tylko cegiełką w murze, a nie dużym oknem takim.
[52:29.06 → 52:34.88] A: Ale reżyseria jest ważna. Nie tylko scenariusz.
[52:35.14 → 52:36.04] B: Cieszę się, że to zrobisz.
[52:36.28 → 52:42.28] A: To jak robisz, jak pracujesz z aktorami, jak to wszystko zgrywasz.
[52:43.62 → 52:50.19] B: Mówię, dyzma. To jest metoda moja. Przytakuj, rób swoje.
[52:52.47 → 52:57.13] C: Piszę thriller.
[52:58.47 → 53:02.75] B: Piszę thriller, tak? Gatunkowe kino mnie zaczęło interesować.
[53:02.93 → 53:07.79] A: No proszę, zamówienie społeczne i natychmiast. Dziś pytanie, dziś odpowiedź.
[53:07.85 → 53:20.91] B: Czy państwo jeszcze chcą o czymś film? Postaram się sprostać. Science fiction piszę, thriller piszę. To jest komedia. Zostawiłem po 3 humoru niestety ostatnio. Bo kiedyś to tylko komedia.
[53:21.57 → 53:24.59] A: No właśnie, ale co się stało? To jest niepokojące, bo to... Zaczynam oglądać
[53:24.59 → 53:25.53] B: wiadomości, bo nie wiem.
[53:26.57 → 53:27.89] A: Nie, no to przestań natychmiast.
[53:27.89 → 53:28.95] B: Podbić mi się próg podatkowy.
[53:29.62 → 53:35.89] A: O tak, to jest bolesne, to jest bolesne. Pozdrawiamy pana premiera i pana ministra finansów.
[53:35.97 → 53:38.95] B: To jest ostatnia szansa, nie? No cóż.
[53:39.24 → 53:41.09] A: No to już wrócimy do Warszawy.
[53:41.22 → 53:43.72] B: Okazuje się, że już nie pracujemy. Ruiny po prostu.
[53:44.41 → 53:45.61] A: I zgliszcza.
[53:47.07 → 53:52.67] B: No ta, niestety, straciłem poczucie humoru. Po prostu oglądałem polskie kabarety.
[53:54.17 → 54:04.65] A: Nie, nie, ale tutaj akurat jest nadzieja, jest pożar w burdelu, wiesz, spokojnie. Dosłownie? Nie oglądaj telewizji, nie oglądaj telewizji. Trzeba chodzić do teatru na kabarety.
[54:04.83 → 54:05.01] B: Tak?
[54:05.07 → 54:11.78] A: Państwa też namawiam. Może tutaj przyjadą, tylko trzeba... Pożar w burdelu? Tak, no dobra, to ja ci wszystko opowiem, bo wiesz, trzymamy państwa... Byłem parę
[54:11.78 → 54:13.71] B: razy, palił się tylko mały kominek.
[54:14.17 → 54:27.89] A: Spokojnie. Proszę Państwa, skoro nie ma więcej pytań, to bardzo dziękujemy. I ja liczę na to, Bodo, że przyjedziesz z następnym filmem. I że to nie będzie trwało 6 lat, tylko o wiele krócej.
[54:27.95 → 54:29.45] B: Teraz są takie ekspresówki.
[54:29.66 → 54:30.76] A: Ekspresówki są, prawda?
[54:31.38 → 54:33.32] B: 6 lat to musiałbym pociągiem tu jechać.
[54:34.59 → 54:38.11] A: Nawet nie, wiesz, na piechotę.
[54:39.39 → 54:41.59] B: To chyba nie wiem skąd. Z Hollywood.
[54:41.99 → 54:48.39] A: Słuchaj, nie chcę tutaj prorokować, jakoś geografia jest słabym tematem dzisiaj.
[54:48.81 → 54:49.03] B: Tak?
[54:49.33 → 54:50.87] A: Takie mam poczucie.
[54:50.95 → 55:14.79] B: Dla mnie orła z podstawówki, każdy przedmiot jest do odrobienia. Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia, nie przejmujmy się wiadomościami, róbmy swoje, tylko swoje. Muszę państwu pozytywną energię wysłać. Generalnie obserwujmy co się dzieje, ale stwórzmy tylko własny świat. Nasi bliscy, nasze hobby, tylko to się liczy. Reszta to jest iluzja, to jest teatr i trzeba to lekceważyć.
[55:15.07 → 55:16.29] A: Normalnie i 2014.
[55:16.37 → 55:22.13] B: Ale chodźcie na wybory. Chodźcie na wybory, bo to warto. Chociaż one nic nie dają, ale trzeba chodzić.
[55:22.23 → 55:24.77] A: Dziękujemy bardzo. Dobranoc.
[55:25.29 → 55:25.89] B: Do widzenia.