Kino w Teatrze Starym „53 wojny”
Wróćopis wydarzenia
Bilety: normalne 10 zł, ulgowe 8 zł
„53 wojny”
reż. Ewa Bukowska
Polska 2017 / 82 min.
scenariusz: Ewa Bukowska wg książki Grażyny Jagielskiej „Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym”
wyst.: Magdalena Popławska, Michał Żurawski, Krzysztof Stroiński, Dorota Kolak, Kinga Preis, Mirosław Haniszewski
Po projekcji spotkanie z Ewą Bukowską.
Prowadzenie: Magda Sendecka
Pełnometrażowy debiut fabularny Ewy Bukowskiej, aktorki, absolwentki krakowskiej PWST, to adaptacja głośniej książki Grażyny Jagielskiej. Opowieść o miłości dwojga niezwykłych ludzi i o tym, jak wojna – nawet najodleglejsza, nawet cudza – zmienia ich życie. Bo czy naprawdę istnieją „cudze” wojny? Czy nie wszystkie są naszymi własnymi?
Fenomenalna obsada aktorska – Magdalena Popławska i Michał Żurawski w głównych rolach – i zdjęcia jednego z najzdolniejszych młodych operatorów dają nadzieję na rzecz co najmniej interesującą.
Magda Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym
Nominacje do nagród:
MFF w Karlowych Warach 2018 – nominacja do nagrody 'East of West’. Udział w konkursie Ewy Bukowskiej
Młodzi i Film 2018 – nominacja Konkurs Pełnometrażowych Debiutów Fabularnych. Udział w konkursie głównym Ewy Bukowskiej
wideo
[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.06 → 00:32.31] A: Dobry wieczór raz jeszcze. Bardzo mi miło, że państwo zostali z nami. Pani Ewa Bukowska, scenarzystka i reżyserka 53 Wojen. I od razu spytam o początek. Wiem, że to jest twój temat, bo w 2013 roku zrobiłaś krótki metraż pod tytułem Powrót o wracającym z misji w Afganistanie żołnierzu, a właściwie o jego żonie. To też było o kobiecie. Jak to się stało, że sięgnęłaś po książkę Grażyny Jagielskiej? [00:33.57 → 00:46.79] B: Więc to jest historia taka dość zabawna i przypadkowa. Mianowicie biegłam zresztą z filmem w ręku, tą trzydziestką, na premierę. [00:46.79 → 00:47.87] A: Trzydziestką, czyli powrotem. [00:47.87 → 01:29.34] B: Tak, czyli tym powrotem. To było te trzydzieści minut. Biegłam na tę premierę. I to była zima, zdaje się styczeń. I się po prostu wyłożyłam jak długa. I pomyślałam sobie, że to jest mój temat. Ten, który trzymam teraz w ręku i będę pokazywała pierwszy raz szerszemu gronu, to jest przedłużenie tego tematu, pogłębienie w zasadzie. Więc jak już przyszłam na tę premierę, to właśnie zakomunikowałam, pamiętam, Krzysiowi Stroińskiemu, Krzysiu, mam dla ciebie rolę korespondenta. [01:30.82 → 01:32.08] A: Czyli to on miał grać Jagielskiego? [01:32.08 → 03:13.24] B: Tak, tak mu powiedziałam wtedy, a on mówi do mnie, Ewa, czy ty wiesz, ile ja mam lat? Czy ty zwariowałaś? A ja mówię, Krzysztof, ja dla ciebie tę rolę napiszę stosowną do wieku. Ale to oczywiście nie wyszło dla Krzysztofa. Muszę rzeczywiście coś napisać stosownego do jego wieku, bo w każdym wieku jest bardzo interesujący. Ale następnego dnia rzeczywiście do Znaku zadzwoniłam i rozpoczęłam ten proces. Byłam w tym czasie przygotowana na te tematy i tak naprawdę w tej ance umieściłam wszystkich ludzi, których spotkałam właśnie z tymi traumami wojennymi, czyli również żołnierzy. bo do powrotu przygotowywałam się, research robiłam właśnie rozmawiając z żołnierzami, którzy byli i w Iraku, i w Afganistanie. Więc ta Anka jest ulepiona z bardzo wielu osób. To nie jest Grażyna Jagielska, chociaż też jest Grażyną oczywiście, ale nie jest to Grażyna Jagielska, a Wojtek Jagielski w ogóle nie jest Wojtkiem Jagielskim. Tutaj Witek w tym opowiadaniu, jeśli państwo znacie chociaż trochę tę książkę lub Wojtka Jagielskiego, to tutaj zresztą po ustaleniu z nimi takich okoliczności powstawania filmu właśnie, że on powstaje na moich warunkach, bo to jest wygodne dla nich i dla mnie, ustaliliśmy to, więc powstały takie, a nie inne postacie. [03:14.18 → 03:23.22] A: Trudno było ich przekonać, żeby powierzyli ten materiał, przede wszystkim Grażynę, żeby powierzyła swoją książkę w końcu jednak debiutantce. [03:23.28 → 04:26.76] B: Tak, i byłej aktorce. I to też było śmieszne, bo prawa do tej książki w Znaku, w wydawnictwie Znak, o tych prawach zdecydowała dziewczyna dwadzieścia parę lat. która miała dwadzieścia parę lat. I ona poprosiła mnie oczywiście o to, co zrobiłam, tam teksty, jakie napisałam, dałam jej. I ona właśnie wybrała się do Jagielskich prosić ich o to, żeby to właśnie mi, bo tam było jeszcze parę osób, sprzedali te prawa. A reakcja Wojtka była taka, ja mogę o tym mówić, bo Wojtek jest bardzo fajnym człowiekiem, także celebrytce mamy sprzedać prawa do naszej książki, to Wojtek tak powiedział. A ona mówi tak, tej celebrytce właśnie tak. No i tak sobie teraz to wspominamy, trochę śmiejemy się z tego, No ale tak ta celebrytka ulepiła taką postać i się państwu podoba oczywiście. [04:27.22 → 04:31.94] A: Czyli solidarność kobieca jednak się odezwała, w młodym pokoleniu zwłaszcza. [04:32.38 → 04:51.94] B: Tak, bo ja ten film właściwie zrobiłam w kluczowych momentach dzięki kobietom. bo właśnie wtedy ta Magda Nowicka doprowadziła do tego, że ja dostałam te prawa. Później Agnieszka Odorowicz dała mi ze swojej puli pieniądze na film. [04:51.95 → 04:53.89] A: Szefowa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. [04:54.15 → 05:22.15] B: Tak, oczywiście. I teraz jakość tego filmu i jakość pani reżyser przypieczętowała pani Krystyna Morgenstern dając mi nagrodę za debiut, za ten film właśnie. Tak że tak, rzeczywiście w istocie film zrobiony, napisany przez, wymyślony, znaczy pierwowzorem kobieta, napisany przez kobietę, zrobiony przez kobietę, zagrany przez kobietę. [05:22.57 → 05:29.35] A: Zmontowany przez kobietę. Zmontowany przez kobietę muzyka, scenografia i kostiumy, no to wiadomo, bo to zwykle tak jest. [05:30.02 → 05:54.86] B: Ale to nie znaczy, że się bronimy przed mężczyznami mądrymi, którzy szanują nasz twórczy potencjał. Nie, nie, nie. Takich mieliśmy. Tomka Naumiuka, który zrobił zdjęcia i właściwie człowieka, który nas przeprowadził przez ten chaos filmowy, to producent Jacek Bromski. [05:56.35 → 06:04.27] A: Powiedz, jak zabierałaś się za pracę nad tekstem? Jak powstawał scenariusz? Bo książka to jedno, a scenariusz drugie. [06:04.81 → 07:52.20] B: W ogóle książka jest afilmowa kompletnie. Bardzo trudna do przełożenia. I to też było takie moje zdziwienie, bo w pierwszym momencie myślę sobie, że bardzo łatwe. Szybko to zrobię. Ale kiedy trochę głębiej się zastanowiłam i przeczytałam to jeszcze raz, to myślę sobie, albo powstanie z tego dość schematyczna historia, taka trochę martwa, albo coś trzeba będzie z tym zrobić, tylko właśnie tu zgoda. Więc ja napisałam adaptację, najpierw taką klasyczną, po bożemu, czyli prawie jeden do jednego, a później tak usiedliśmy właśnie z Jagielskimi i mówię, wiecie państwo, jak się z tym czujecie, jak sobie wyobrażać będziecie siebie na ekranie? A oni mówią, żeby tylko nie zobaczyć siebie na ekranie. Ja mówię, no to w takim razie musimy to napisać na nowo po prostu. No i tak powiedzieli, że to jest najlepszy pomysł, żeby w ogóle tę historię napisać na nowo, więc ona powstała. Jest tutaj dużo z książki, owszem, tylko to są inspiracje. Nigdzie nie znalazłabym tak wyjątkowych zawodowo ludzi. To było bez sensu zmieniać. To był absurd zupełny. Są wątki, które wykorzystam, a ponadto oczywiście to, co mówi Wojtek w tych relacjach już swoich zawodowych, to już wzięłam autentycznie z Wojtka, bo tutaj nie ma co wymyślać, to musi być jak najbardziej autentyczne. [07:53.80 → 08:18.58] A: A czy pamiętasz taki moment albo scenę, czy może moment, od którego to się zaczęło układać w całość? No bo masz rozgrzebany temat, napisaną adaptację, którą postanawiasz odrzucić. I w którym momencie, pisząc tę nową wersję, tę na podstawie której powstał film, zrozumiałaś, że masz to? [08:19.14 → 10:07.39] B: Nie, no właśnie ja bardzo specyficznie piszę. Więc tak, ja napisałam adaptację. To nie był żaden problem, po prostu napisałam, bo ja mam taką konstrukcję w głowie, jak reżyser klasyczny, widzę od razu całość. Napisałam tę adaptację i ona przeszła w PiS-wie. Właśnie pani Odorowicz i tak dalej. To wszystko zaczęło się dziać. Robimy film, krótko mówiąc. Decyzja robimy film. No i ja dopiero wtedy... Myślę sobie, ale jaki film zaraz, nikt o tym nie wie, ale to się nie nadaje. Ja tak niestety pracuję właśnie i wtedy zaczęłam... Po prostu usiadłam w takiej... Wtedy, kiedy jest dość mało czasu, to ja wtedy dwa razy szybciej pracuję, usiadłam w takiej pełnej koncentracji i po prostu napisałam to na nowo. I napisałam to na nowo tak naprawdę, może na trzy tygodnie przed zdjęciami. Więc później musiałam się bić, żeby wytłumaczyć producentom, że to jednak nie, że to jest sztampowe, że tutaj nie, że w ogóle Jagielscy chcą właśnie tę historię na nowo, szaloną, jakkolwiek, byle by było jak najdalej od nich. Także tak, ja po prostu pracuję w takim systemie, takim szybkim i takim właśnie, gdzie mam presję. Za trzy tygodnie zaczynamy zdjęcia, czy za miesiąc i to się dzieje najlepiej. Wtedy mam najwięcej pomysłów i to ma największy sens. Wtedy wiem, że to jest to. [10:08.46 → 10:18.48] A: Czy ta sekwencja szpitalna od początku była w scenariuszu? Bo to właściwie jest inspirowane nie tylko jedną książką Grażyny Jagielskiej. [10:18.90 → 13:12.58] B: Tak, to ja miałam od samego początku, ta jedna rzecz była od samego początku, ona była w adaptacji i później użyłam tego już w tym moim scenariuszu. Ponieważ kiedy czytałam, to są dwie książki, głównie to jest... To jest taki lot nad kukułczym gniazdem. To jest kolejna książka Grażyny, już z pobytu w psychiatryku. I jak ja czytałam tę książkę, to sobie myślałam, że szkoda, że ja praw nie kupiłam do tej książki, tylko do tego kamienia, bo ten kamień jest trudny do przełożenia, a z kolei anioły to jest po prostu łatwizna, bo tam wszystko jest, scena po scenie, tak jak ma być, tak jest. I wszystko się trzyma kupy, jest początek, środek, koniec, jest śmiesznie, tragicznie, historycznie itd. No i po prostu poprosiłam o dziesięć stron z tamtej książki. Tym samym sobie zablokowałam w ogóle prawa do tej książki. Do mnie zawsze będą już przynależały, jeśli będę chciała zrobić ten film. Jak ją przeczytałam, to sobie pomyślałam, to jest idealne, żeby rozładować tę sytuację trudną tej klatki domowej, którą ona sobie stworzyła. Ostatecznie ona, bo przecież tylko ona mogła przerwać tę sytuację. To znaczy, to jest bardziej skomplikowane, ale powiedzmy, że tak ogólnie rzecz ujmując, postanowiłam właśnie po pierwsze uratować ją tym psychiatrykiem, bo tam spotkała człowieka, czyli pana doktora, który w ogóle chciał z nią rozmawiać. a poza tym właśnie pokazać tragizm tej sytuacji, groteskowość sytuacji. Bo ja znałam żołnierzy, którzy właśnie wracali z misji i niekoniecznie byli w psychiatryku, ale oni w rozmowach ze mną, takich już prywatnych, takich osobistych, długich, wieczornych, właśnie też czasem bywali śmieszni, tylko że to jest w tym znaczeniu tego słowa... Rozumiecie państwo, jak wariat przekracza pewną granicę, człowiek, który po prostu z cierpienia przekracza pewne granice, nie kontrolując się, to po prostu staje się dla świata takiego zwykłego śmieszny. Tak naprawdę on cierpi bardzo, ale inni się z tego śmieją, więc taki historyczny śmiech, który mi towarzyszył przy tej książce, przy tych dziesięciu stronach, postanowiłam wziąć i zakończyć tym film. [13:14.00 → 13:23.40] A: Czyli jeśli lot nad kukułczym gniazdem, to arebur, bo tu jest odwrotnie. To szpital jest przestrzenią wyzwolenia i zdrowienia, a nie opresji. [13:23.48 → 14:00.68] B: Tak jest, bo to są już inne czasy jednak. Jesteśmy już daleko, daleko. Poza tym to są początki w ogóle oddziału, który się zajmuje leczeniem stresu bojowego. To był stworzony, w ogóle Grażyna też była To była nasza SER-u w Warszawie. Ona była jedną z pierwszych osób również leczonych w ten sposób, więc lekarze też nie wiedzieli w ogóle, jak to ugryźć, jak rozmawiać z tymi ludźmi. Dlatego może byli tacy bardzo przyjaźni. Znaczy, nie róbmy z nich potworów. [14:01.38 → 14:13.52] A: Nie, ja jestem jak najdalsza od robienia potworów z psychiatrów. Proszę państwa, jeśli państwo mają już ochotę się włączyć do dyskusji, to zapraszam serdecznie. Prosimy o pytania albo o wrażenia. [14:16.45 → 14:20.57] B: Tutaj pan mi wskazał drogę do teatru. Poznaję pana. [14:27.42 → 14:40.18] A: to państwo nabierają odwagi, a ja spytam o casting. Czy od początku było wiadomo, że Magda Popławska i Michał Żurawski zagrają tę rolę? Rozumiem, że Krzysztof Stroiński był w obsadzie od początku. [14:40.56 → 15:37.66] B: Tak, wiadomo. Krzysiu zawsze będzie w obsadzie. Jeśli się tylko będzie zgadzał, to zawsze w każdym kolejnym filmie będzie Krzysztof. Żurawski przyszedł normalnie na casting. Natomiast Magdalena, z Magdaleną ustaliłam taką oto wersję i stało się to na festiwalu w Gdyni, kiedy usiadłyśmy przed taką widownią szeroką po pokazie i właśnie zadano mi takie pytanie, jak to było, jak się z Magdą spotkałam, więc ja powiedziałam szczerze, był casting i Magda była w ciąży i spodobała mi się jej ta ciąża jej kruchość i wybrałam ją. A Magda powiedziała tak, no jak to, przecież mówiłaś mi, że pisałaś te role specjalnie dla mnie i ja ciągle to powtarzam w każdym wywiadzie. Więc od tej pory ja również powtarzam, że tak pisałam to z myślą o Magdalenie. [15:38.90 → 15:54.70] A: No dobrze, to pociągnę temat. Jak w takim razie pracowałyście nad tą rolą? bo to rola ogromna i takie wielkie wyzwanie. Magda jest fantastyczną aktorką, to wiemy nie od dzisiaj, ale jednak myślę sobie, że to musiała być szczególna praca. [15:56.14 → 18:28.74] B: To znaczy, tu chodzi o to, żeby się spotkać, właściwe osoby we właściwym miejscu, żeby po prostu pasować do siebie idealnie. Tutaj właśnie mamy taką sytuację. W związku z tym tak naprawdę to nie była trudna praca, tylko ona była taka... My po prostu uwielbiałyśmy to robić. My lubiłyśmy bardzo się spotykać. Magda jest taką bardziej osobą uziemioną, która potrzebuje, żebym ja jej absolutnie każdy mój najbardziej abstrakcyjny pomysł wytłumaczyła, uzasadniła. Ja jej wszystko musiałam uzasadnić. Nawet mówienie tego wiersza na końcu musiałam jej uzasadnić, prosić ją, żeby ona to powiedziała, bo ona nie chciała tego powiedzieć. Na przykład nie chciała powiedzieć wiersza. Mówiła mi, że nikt nie mówi wierszy normalnie na ławce i że w ogóle ona nie lubi mówić wierszy. I nie chce mówić tego wiersza, więc ja powiedziałam, proszę cię, w takim razie powiedz, że nie lubisz. Dlatego ona, jeśli państwo pamiętacie, mówi, nie lubię wierszy i tam kontynuuje fragment tego wiersza. Więc ona potrzebuje, żeby wszystko absolutnie jej uzasadnić, wytłumaczyć, dlaczego, po co. Natomiast to nie odbywa się w ten sposób absolutnie, że przy takiej wrażliwości, jeśli spotykam osobę o tak gigantycznej wrażliwości, to ja nie muszę robić takich rzeczy jak na przykład próba tej wrażliwości. Czyli Magdaleno zadaje ci takie zadanie, żebyś teraz siedziała w kuchni i cierpiała. Ja nie muszę z nią takich rzeczy robić, bo ja wiem, że jak ja jej powiem, siadaj tam, masz teraz do zrobienia, zainstanizuję sceny, masz zrobić to, to, to i to, to wiem, że ona z naszych rozmów pamięta, co w danym momencie miała myśleć. Więc chyba, że ma wątpliwość, to wstaje i mówi, nie, nie, nie, nie, zaraz, moment, poczekaj, poczekaj, powiedz mi, dlaczego ja tu siedzę. No i ja wtedy jej mówię, jeszcze raz, jeszcze raz, Tak że praca z nią jest akurat my we dwie. Jesteśmy po prostu do siebie podobne. Czyli wszystko to, czego ja w życiu nie zagrałam, zagrała za mnie Magda. [18:29.18 → 18:33.02] A: Jak to jest być aktorką na planie, a nie grać? [18:33.80 → 21:42.48] B: Bardzo mi się ten zawód aktorki przydał. Ja zupełnie inaczej, Przecież pracowałam naprawdę z bardzo wieloma reżyserami również w świecie. Ja nie spotkałam właściwie nigdy takiego reżysera, nie grałam w teatrze nigdy, więc ja nie wiem, jak to jest tak naprawdę. Bo aktor, moim zdaniem, musi jednak mieć kontakt z teatrem, z żywym widzem, musi mieć te próby, to wszystko musi się dziać. Ja nie miałam nigdy takiej historii, natomiast filmy, seriale to jest inna bajka, ale filmy. Ja nigdy nie spotkałam takiego reżysera, który właśnie potrafiłby mi dać takie uwagi, tak mnie przygotować, tak mnie otworzyć, żebym miała te parę minut, jeśli chodzi o scenę, żebym potrafiła dać z siebie więcej niż to, co muszę. Więc rzeczywiście takie doświadczenie... Oni się czuli ze mną bezpiecznie, bo ja mówiłam do nich takim językiem, z takim szacunkiem, wiecie, bo aktor jest specyficzną osobą, specyficznym językiem do niego trzeba powiedzieć, żeby on 100% w tak trudnych sytuacjach oczywiście, jak tutaj mamy, żeby on zaufał. Ja się czułam wspaniale, jak ona grała, jak oni w ogóle wszyscy grali, ja grałam z nimi oczywiście, ekranem, podglądem to się nazywa. Wydaje mi się, że przy tworzeniu scenariuszy jest taka dziewczyna Gabrysia Muskała, która pisze. To jest aktorka, oczywiście państwo znają na pewno. I ona też pisze. I to też ma coś takiego... My przepuszczamy to przez siebie tak głęboko, przez to, że właśnie mamy tą aktorską wrażliwość, że nie ma tego dystansu, po prostu już wiem, nie ma takiego intelektualnego dystansu między aktorami, sceną, którą oni odgrywają w ramach tego przedsięwzięcia, który nazywa się film, a reżyserem. Bo reżyser zazwyczaj mówi, słuchaj, to ty zrobisz to, to, to, to, to, siadaj, no proponuj. to my jakoś tak wchodzimy w te role razem z nimi i oni wtedy po prostu grają na najpiękniejszych strunach. Naprawdę. I wszyscy. I Krzysiu też zawsze się... Stroiński przecież to jest dojrzały aktor. Też go zawsze potrafiłam zarazić. Po prostu chodzi o to, żeby zarażać tych ludzi. Żeby robić z nimi coś takiego, że oni robią wszystko, czego chcesz po prostu. [21:44.00 → 21:45.10] A: Takie czary. [21:45.33 → 21:46.73] B: Takie czary to są, tak. [21:47.67 → 22:06.57] A: A powiedz, o czym najbardziej dla ciebie jest ten film i czy to się zmieniało? Bo on jest o paru różnych rzeczach, myślę. O czym najbardziej dla ciebie i czy to ewoluowało w trakcie pisania scenariusza i potem już w trakcie pracy, i na zdjęciach, i w montażu? [22:07.47 → 26:03.74] B: No właśnie, ten film ma bardzo wiele poziomów i ja nawet to teraz odkrywam. Jak pisałam, tak w skrócie powiem, to w ogóle byłam wściekła. Już wtedy, w tym momencie, kiedy naprawdę pisałam. To byłam wściekła na tą bohaterkę, że ona jest zaklęta w jakiś kamień. Że ona nie potrafi nic zrobić poza tym, co nazywa my. Nie nazywa nigdy siebie ja. Ona zawsze nazywa my. Że nie ma jej w związku, że w ogóle nie ma tego związku. Nie ma żadnego związku. Oni są jedną osobą. To mnie denerwowało. To taką budziło we mnie wściekłość. Więc przez zdjęcia mówię do Magdy, Magda, słuchaj, kurde, musimy coś z tym zrobić, Ja to tak napisałam w tej chwili, ja to tak czuję, że widz nie zniesie jej na ekranie. Po prostu musimy ją polubić. Ona mówi, że musimy ją polubić. Więc zaczęłyśmy szukać takich przestrzeni i zaczęłyśmy otwierać te przestrzenie, w których ona po prostu składa się w ofierze temu geniuszowi. Założyłyśmy, biorąc już z Wojtka Jagielskiego, że to jest tak wybitna postać, że to jest jedna z kilku osób na świecie, która potrafi takie rzeczy robić, docierać do takich ludzi wybitnych, wyjątkowych, jak na przykład Masud, czyli ten wojownik afgański słynny, który jest takim czegewarą Azji, że on właśnie potrafi takie rzeczy robić, czy ona ma siebie właśnie złożyć w ofierze, czy ona ma siebie ochronić, czy ona ma odejść i na przykład zrzucić go na pożarcie tym wojną, czyli prawdopodobnie wojny go zabiją, tak jak się stało z Millerem ostatecznie w Realu. Więc poza tym zaczęłam sobie zadawać pytanie, czy też To jest taka osoba, która zabezpiecza mu tyły, czyli osoba, która pracuje na jego sukces. To jest znowu kolejny problem, czy też poziom tego wszystkiego. Czy też to jest osoba, która zazdrości mu tego sukcesu, bo sama nie potrafi tego zrobić, bo nie potrafi się rozwijać sama, Właściwie te pytania sobie do tej pory zadaję i każdy może ten film używać w pewien sposób, rozumiejąc go na swój indywidualny sposób. Dlatego, że czytałam teraz taki artykuł, właśnie został napisany w kontekście filmu, 53 wojny w dwutygodniku kulturalnym. To jest w ogóle o kobietach, o przeźroczystych żonach, które pracują na rzecz tych swoich wspaniałych mężów, obojętnie czy to są prezydenci krajów, czy właśnie wybitni pisarze, artyści. Często pracę wykonują za nich, a później ci mężowie się w jakiś sposób podpisują. [26:03.88 → 26:05.82] A: Żona Einsteina na przykład. [26:06.30 → 30:24.18] B: Tak, jest takich kobiet mnóstwo. I tam przypomniała mi ta dziewczyna, ona zresztą ze znakiem współpracuje też, bo ona jeszcze tylko dokończę właśnie, że ona tę Grażynę Jagielską na przykład właśnie w tym kontekście rozpatruje. Że Grażyna pracowała na sukces, będąc tą osobą czekającą na sukces Wojtka. Przy takim głębszym poznaniu igrażyny, ich relacji i później powstawania filmu, to różnie. Ja na przykład uważam, że on żyje dzięki niej, bo ona mu dawała tę pewność, że ona żyje i tu wszystko trzyma. w porządku. Natomiast tam, drodzy państwo, przy tym artykule był na końcu taki fragment, przypomnienie takiego fragmentu performensu Joko Ono z 1964 roku. I on był zupełnie wstrząsający. To jest taka sytuacja o to, że bo tutaj mamy Penelopę, która czeka na mężczyznę, ta nasza Anka, czy też Grażyna Jagielska. Czyli ta kobieta w tym trudnym kontekście społecznym, zawsze czekające i tak dalej. Natomiast ta Joko Ono w 1964 roku była w takiej oto sytuacji, że ona właśnie zaczęła być z Lenonem, I była oskarżona o to, że jest właśnie tą dziwką, która spowodowała rozpad wspaniałego zespołu, że Lennon postanowił z nią być i oderwać się od tego wszystkiego, poświęcił jej wszystko. On oczywiście właśnie jako ten jeden z niewielu mężczyzn, z tych wspaniałych, stał za nią twardo i mówił o niej, największą nieznaną artystką świata. I ona zrobiła w związku z tym ten performance, bo ją obrzucano błotem, wszystkim co się da. I ten performance polegał na tym, że ta właśnie przeźroczysta żona tego znanego wspaniałego męża, siedzi sobie na takiej scenie obok nożyczki, jest ubrana, I może do niej podejść każdy i wziąć sobie, uciąć kawałek jej. I oni to robią. Podchodzą różne kobiety i mężczyźni i sobie odcinają, rozrywają jej te ubrania, wszystko. Ona zostaje naga, przy czym śmieją się. Oni nawet nie wiedzą, w czym biorą udział. To była niesamowita odwaga wtedy w 1964 roku zdobyć się na taki performance w takim świecie bardzo męskim, gdzie kobieta już w ogóle wtedy była właściwie tylko kwiatkiem do kożucha. Więc ten krótki film właśnie znowu przywrócił mi takie pytanie w związku z wojnami o tą Grażynę Jagielską. Właśnie jak ona się czuła, Bo to jest bardzo skomplikowane. On oczywiście zawsze zdobywał nagrody, bo Wojtek jest wspaniałym człowiekiem. Nie, bo to naprawdę, on jest świetnym człowiekiem. I on zawsze do niej, ale myślę, że to było bardzo trudne dwadzieścia parę lat tkwić w takiej sytuacji takiej osoby, która właściwie to przeszkadzała, bo ona chyba też miała tam w gazecie jakieś problemy, z tego co wiem. Także taka dygresja, przepraszam bardzo, bo ja czytałam jakiś dwa dni temu ten artykuł i po prostu tak sobie pomyślałam, że nawet chciałabym tego użyć, takiego odnośnika w kolejnym filmie, właśnie tego do Yoko Ono, tego rozszarpywania kobiety. [30:28.44 → 30:33.74] A: Ale na jakimś poziomie to też jest film o miłości. Tylko o takiej miłości, która może zabić. [30:34.68 → 31:32.05] B: Tak, bo to jest oczywiście. To niewątpliwie jest miłość. Niewątpliwie ona jest bardzo głęboka i można tę miłość w różny sposób nazywać. To trudny strasznie temat. Grażyna zazwyczaj opowiada, że to jest film o miłości. Że to jest o bardzo głębokiej miłości film. Natomiast wiecie Państwo czym jest miłość. Ona ma tak wiele aspektów. Ona też jest bluszczem, ale też idzie w drugą stronę, że z tej drugiej strony oczekuje się właśnie ofiarowania. Bardzo trudna sprawa. Mądrości, dojrzałości i tak naprawdę miłość to jest bardzo proste. Tylko wszystko komplikujemy. [31:34.23 → 31:41.05] A: Proszę państwa, zapraszamy do włączenia się. Może ktoś już ma ochotę? [31:43.55 → 31:44.95] B: Realizacja? [31:45.17 → 31:46.09] A: Jak długo trwała? [31:47.07 → 33:07.87] B: Ja miałam 26,5 dni zdjęcia. Później montowałam, później miałam przerwę 8 miesięcy, nie wiadomo dlaczego. Z powodów nieznanych mi absolutnie. A później, kiedy skończyliśmy ten film, bo sama praca nad filmem nie trwała długo. Ona trwała tyle, ile powinna trwać praca nad filmem. Ale ta praca, nie to takie czekanie w pustce. A później jest taka sytuacja z filmami, jeśli ma film jakiś poziom, że można oczekiwać, że on się pojawi na festiwalach międzynarodowych ważnych, to wtedy czeka się na taki festiwal. Jest taki warunek, że film na festiwalach klasy A musi mieć swoją premierę światową, więc ja czekałam najpierw na Berlin, No tam Berlin nie wyszedł, a chociaż prawie wyszedł, ale nie wyszedł ostatecznie. I później musiałam czekać, no Cannes nie, no bo był Pawlikowski i Fuga, a to są w innej sytuacji ci ludzie. No i trafiły się Karlowe Wary, to proszę zobaczyć. Ja skończyłam ten film w grudniu. [33:09.42 → 33:11.48] A: Karlowe są chyba w sierpniu albo w [33:11.48 → 33:39.65] B: lipcu, w 17 roku. W 17 skończyłam w grudniu ten film, on był gotowy i czekałam na Berlin, który jest w lutym, Cannes, Maj i byłam w Karlowych Warach w czerwcu chyba, czy w lipcu, no jakoś tak. I dopiero od tego momentu ten film ruszył, musiał być w Gdyni, teraz 19 października była premiera, więc z filmami tak naprawdę to... To tak jest w tej chwili na świecie, niestety. [33:40.33 → 33:53.69] A: To jeszcze jak jesteśmy przy festiwalach, to powiedzmy, bo tego nie powiedziałam państwu, że Magda Popławska dostała Złotego Szczeniaka na Festiwalu Sztuki Aktorskiej we Wrocławiu. Dosłownie, nie wiem... Grand Prix, to jest najważniejsze. Szczeniak złoty. [33:53.69 → 34:05.92] B: Mamy już cztery nagrody za ten film. Mamy dwie ja, dwie Magda. Teraz jeszcze tylko brakuje nam dla Tomka Naumiuka i dla Natalii Fiedorczuk. Tak bym sobie tego życzyła bardzo. [34:05.96 → 34:09.93] A: Czyli za zdjęcia i za muzykę. A ponieważ film jedzie na Kamerimage, więc jest szansa. [34:10.05 → 35:00.78] B: Tak, jeszcze mamy bardzo dużo festiwali przed sobą. A nie wiem, czy nas Torbicka weźmie do Kazimierza. Ale może. Bo w sumie to była w tej kapitule przyznającej nagrodę Morgensterna. Może tak. No ale jedziemy na Goa, do Indii na przykład. Albo jedziemy, ja jadę do Turynu, do Paryża jadę. Także jest, jest trochę tych festiwali. No to jest przyjemna strona robienia filmu. Także zachęcam Państwa, jeśli mielibyście ochotę na zrobienie filmu, to później są bardzo przyjemne tego konsekwencje, na przykład spotkanie z Państwem. Taki film, ten film, słucham? [35:05.84 → 35:15.78] A: Powtórzę pytanie, żeby internauci wiedzieli. Jedno, jakie są koszty filmu, a drugie, czy pracujesz nad nowym filmem. [35:17.20 → 36:42.84] B: Zapomniałam jeszcze o Agnieszce Glińskiej. Ona też powinna dostać jakąś nagrodę za cierpliwość. Wzajemną cierpliwość. Więc tak, 2,5 miliona film kosztował. I co ja kolejnego robię? Ja robię, mam nadzieję, że na początku tego roku uda mi się doprowadzić do zdjęć kolejnego filmu, który jest o przemocy wobec kobiet. I to tak trochę też brzmi tragicznie, ale wiecie państwo o tym. Tutaj też. o kobiecie, która czeka na faceta i ostatecznie wylądowała w psychiatryku. To też tak brzmi trochę podejrzanie, więc teraz też tak brzmi to podejrzanie. Natomiast będzie to bardzo ciekawy film, ponieważ forma tego filmu, która jest już napisana, nie będę musiała tego zmieniać, na pewno na formę się będę trzymała, jest unikalna. Więc ten film o przemocy, mimo bardzo trudnego tematu, będzie, jeśli mi się uda, to wszystko zrealizować tak jak chcę, bardzo atrakcyjny wizualnie i atrakcyjny również w opowiadaniu, mimo że o przemocy. [36:44.04 → 36:57.37] A: Skoro mówisz, że atrakcyjny wizualnie, to powiedzmy trochę o zdjęciach Tomka Naumiuka i o tym, jak przymierzaliście się do opowiadania tej historii. jak budowaliście założenia dotyczące obrazu? [36:58.71 → 37:35.21] B: Tomek Naumiuk, mój wspaniały operator, przeniósł propozycję fotografki francuskiej. Przepraszam bardzo, znowu się nie przygotowałam, Muszę to zmienić. Hasło brzmiało, propozycja Tomka była taka, żebyśmy patrzyli na tę kobietę zawsze, podglądali ją przez coś. Żeby nadać temu jakąś tajemnicę, kolor. [37:36.11 → 37:37.11] A: Żeby była schowana? [37:40.05 → 40:15.62] B: Żeby inaczej opowiedzieć o zamkniętym pudełku, po prostu. Czyli zawsze przez coś, czy światło, czy coś nam przeszkadza, ale dążenie oczywiście do portretowania, bo takiej osobie trzeba zajrzeć w oczy, aktorowi trzeba zajrzeć w oczy, żeby zobaczyć, co się tam dzieje w środku, w głowie. Oczy są najważniejsze zawsze, ale przez coś, co nadaje atrakcyjności. właśnie wydłuża tę drogę do dotarcia tam, stopniuje po prostu. Ponieważ Tomek z kolei mnie zaczarował tym albumem zdjęciowym i tym, co zaprezentował mi, to ja mu od razu na wstępie uwierzyłam. Bo jeśli ktoś właśnie potrafi to zrobić, to ja już się nie wtrącam. Bo jakże ja mogę mu przeszkadzać w jego robocie, prawda? Ja mam swoją robotę, a on ma swoją. I my się tutaj tak bardzo w tej kwestii dopasowaliśmy i wzajemnie się bardzo słuchaliśmy. Jeśli mi zależało na czymś, to on zawsze szukał poprzez to, co wymyślił, dotarcia do aktorki. Więc tak ustaliliśmy taki sposób fotografowania właśnie przez tę francuską. Przepraszam bardzo, ja się nauczę następnym razem. I uważam, że on to zrobił też unikalnie. Uważam, że też sportretował to opowiadanie w sposób unikalny, dlatego to jest też atrakcyjne moim zdaniem w odbiorze. Bo to bardzo ważne jest, żeby opowiedzieć historię ciasną. W zasadzie z główną bohaterką, z jedną osobą w 100% na ekranie niemalże, w sposób atrakcyjny, więc ja pilnowałam, żeby Magda zawsze dobrze wyglądała, żeby momenty były oczywiście tej degradacji, tej dekompensacji tej osoby. Natomiast założyliśmy, że jeżeli my w ten jej rozpad damy piękno, ze wszystkich stron, czyli Tomek w zdjęciach, dziewczyny w jej wyglądzie, to jak ona w ogóle chodzi, jak się porusza, żeby ona była po prostu kobietą. Bo wtedy to trzyma. Po prostu, zwyczajnie. Wtedy można opowiadać najstraszniejsze rzeczy. [40:17.74 → 40:26.68] A: Zapraszamy. Proszę zaczekać na mikrofon, dobrze? Bo nie słychać. [40:29.81 → 40:52.47] C: Mam takie pytanie, a dlaczego właśnie zdecydowała Pani na nakręcenie filmu o takiej tematyce, o takiej ciężkiej, nie jest to komedia, nie jest to łatwy film i teraz kolejny film również będzie ciężki, bo o przemocy, tak więc skąd właśnie ten pomysł na taki ciężki kaliber, że tak powiem? [40:53.41 → 42:00.84] B: Ktoś musi o tym opowiadać. Wydaje mi się, że Życie się dzieli, owszem, na fajne momenty, ale głównie to się musimy w tym życiu uporać z problemami. Ja nie jestem osobą, która jest zwolenniczką zakopywania wszystkiego, czy też zagarniania wszystkiego pod dywan. Ja uważam, że należy rozmawiać, rozwiązywać problemy, wtedy tych problemów nie ma. Natomiast jeżeli próbujemy udawać, że nie ma samotności, nie ma współczucia, nie pomagamy sobie nawzajem, nie zauważamy czyjegoś bólu, ja mówię oczywiście teraz skrótem ogromnym, to tych problemów nie ma. Jest ich wtedy jeszcze więcej. Ktoś musi o tym mówić, taka nieustająca zabawa, No nie, to trzeba równoważyć. Tyle samo śmiechu, ile płaczu. [42:02.78 → 42:09.30] A: Skoro o zamiataniu pod dywan, to wydaje mi się bardzo charakterystyczna i ciekawa postać matki. [42:10.60 → 44:13.43] B: No właśnie, to jest ta nieumiejętność, bo trudno powiedzieć, czy ona nie ma empatii. Ona po prostu nie umie rozmawiać. Ona nie umie pomóc tej kobiecie. Bo proszę państwa, co by się działo, gdyby na przykład ona poświęciła jej czas. Gdyby na przykład posiedziała z nią więcej niż godzinę, tylko na przykład kilka dni, niekoniecznie rozmawiając z ną, jeśli ona tego nie chce, tylko poczekała do momentu, w którym jej córka zechce mówić. Prawda? Nie wiemy, co by się stało. Nie wiemy, czy ona by wtedy musiała tak cierpieć. i tak się izolować, bo w tej chwili właśnie również dzięki temu filmowi chciałam zwrócić uwagę, to jest kolejny poziom tych trudno rozwiązywalnych spraw, mianowicie tej samotności w tłumie teraz, współcześnie, czy też nawet w tych dziewięćdziesiątych latach, takiej charakterystyki na przykład dla tego kraju. że jesteśmy ludźmi, którzy spotykają się na święta, te wymuszone spotkania. Później się rozchodzimy do domu i nikogo nic nie obchodzi. I zupełnie ludzie się rozstają i np. nienawidzą się, np. nie szanują, mają jakieś wspólne pola, coś wspólnego, co ich łączy do końca życia, a nie pielęgnują tego. To są straszne rzeczy i uważam, że należy o tym nieustająco i w nieskończoność mówić i przypominać. Nie możemy tylko chodzić na komedie, chociaż ja bardzo chętnie zrobiłabym jakąś komedię. Ale dopóki nie uporam się z problemami, które muszę po prostu zrobić, bo ktoś to musi zrobić. [44:21.93 → 44:27.97] A: Czy jeszcze są jakieś pytania albo może ktoś chciałby się podzielić opinią, wrażeniami z filmu? [44:29.91 → 44:49.89] B: Ale wiecie Państwo, tak jest zawsze prawie. Ja już byłam na wielu projekcjach i najwięcej wiecie Państwo, kto zadaje pytań? Najwięcej w Izraelu. Tam cały czas, tam po prostu się przekrzykiwali. A o co pytali? [44:49.99 → 44:50.53] A: Bo to ciekawe. [44:50.53 → 45:34.67] B: Oni pytają głównie o wojny. Dokładnie pytają o te materiały dokumentalne, których użyłam i mówią o sobie, że to jest opowiadanie o nich. Kobiety mówią, że to jest o nich, że one straciły mężów 5 lat temu, bo wiecie państwo, oni są wszyscy cały czas na wojnie. mężów, dzieciaki, także oni w tym kontekście. Oni nie w kontekście tej takiej samotności w tłumie i problemu kobiety czekającej na Penelopy, tylko autentycznie to jest dla nich taka historia wojenna. Prawdziwie wojenna historia, która się dzieje tu i teraz. [45:35.50 → 45:46.54] A: No i tam rozumiem nie jeden na 20 milionów reporter wojenny, tylko właściwie prawie każdy. To jest takie powszechne doświadczenie. [45:46.72 → 47:05.70] B: To bardzo specyficzny kraj, dlatego u nich zupełnie inaczej wygląda sytuacja tej samotności w tłumie, czyli tam nie ma samotności. Jak ktoś siedzi na przykład na przystanku samotny, a są na przykład święta, a świąt jest nieustająco, nie wiem, niezliczona ilość w ciągu roku, to po prostu zgarnia się takiego człowieka z ulicy i się zaprasza do siebie do domu, ale autentycznie. To nie jest tak jak u nas Wigilia. Jedno miejsce dla zwłokanego wędrowca i ono zawsze pozostaje puste. Właściwie nie. Tamte miejsca są właśnie autentycznie wypełniane, zapełniane. Razem naprawdę. To jest bardzo ciekawe. To myślę, że zostało im... Znaczy to zawsze, oczywiście zawsze tak żyli Żydzi, ale to, że to pielęgnują w taki sposób, to naprawdę jest niezwykłe zupełnie i to bardzo ich czyni mocnymi. Każdą jednostkę. Po prostu minimalizuje się to cierpienie jednostki naprawdę bardzo. To jest wspaniałe. Zobaczę, jak będzie w Indiach. Sama jestem ciekawa. [47:07.20 → 47:26.92] A: Co dla nich będzie znaczył ten film. To rzeczywiście ciekawe, zważywszy, że indyjskie wdowy są palone, jeszcze chyba w jakimś ciągu się to zdarza, że są palone na stosach ofiarnych, jeśli mąż umiera. [47:29.34 → 47:29.96] B: No właśnie. [47:31.20 → 47:39.44] A: Proszę Państwa, będziemy powoli kończyć, więc jeśli jeszcze ktoś ma ochotę się włączyć do rozmowy, to zapraszam. Ostatnia szansa. [47:42.08 → 47:44.94] B: Dziękujemy Pani, po prostu zapomnieliśmy o temat. [47:45.60 → 47:48.60] A: Mikrofon już do Pani idzie. [47:49.88 → 47:57.18] B: Ja dziękuję, że Państwo zechcieli obejrzeć, zostać tak licznie. Dziękuję serdecznie. [47:57.37 → 48:05.79] A: Dziękuję Państwu, dziękuję Tobie Ewo i zapraszam na kolejne wieczory z filmem w poniedziałki. Dziękuję Państwu, dobranoc.