Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.03 → 02:31.66] A: Zobaczcie, co się dzieje w tym momencie. Dziękuje za oglądanie mojego filmu. Zobaczcie co tu Dzięki się dzieje. za oglądanie! Dzięki Dzień dobry. za oglądanie!
[02:55.26 → 03:06.18] B: Dobry wieczór, witam państwa serdecznie na kolejnym spotkaniu w Teatrze Starym. Będziemy dzisiaj rozmawiać o polskiej fantastyce, polskiej
[03:06.18 → 03:11.58] C: literaturze fantastycznej, literaturze science fiction. Mamy kilka ciekawych tematów do obgadania.
[03:12.58 → 04:44.16] B: Zapraszam moich gości Krzysztof Księski z Lublina. organizator imprez science fiction w festiwalu Falcon. W ogóle rozmawiałem z nim wcześniej w garderobie i nie jestem w stanie powtórzyć wszystkich tych imprez, który organizuje i wszystkich pól działalności jego, ale jest to człowiek i instytucja w każdym razie. Paweł Dunin-Wąsowicz, wydawca, słynny wydawca Doroty Masłowskiej, ale tym razem występuje tutaj jako czytelnik i fascynat literatury fantastycznej, autor m.in. książki Warszawa Fantastyczna, w której zebrał wszystkie książki opisujące alternatywne dzieje Warszawy. Wojciech Orliński, dziennikarz, znawca popkultury, również autor książki Co to są Sepulki, czyli wszystko o Stanisławie Lemie. Zapraszam, siadajcie panowie. Dzisiaj pewnym pretekstem do naszej rozmowy jest to, że minęła niedawno szósta rocznica śmierci Stanisława Lema, czyli najważniejszego polskiego pisarza nurtu science fiction. Ale to jest właściwie pretekst, dlatego że jest kilka tematów, które chcemy poruszyć, między innymi właśnie jak wygląda dzisiaj literatura fantastyczna, science fiction fantastyczna po Stanisławie Lemie. Jak wygląda krajobraz tej literatury w Polsce.
[04:45.13 → 05:05.87] C: I zaczęlibyśmy od małej lektury, ponieważ chyba najbardziej znanym w tej chwili autorem tego nurtu jest Jacek Dukaj, więc poprosimy o przeczytanie fragmentu jego najgłośniejszej, a w każdym razie najgrubszej powieści pod tytułem Lud na dobry początek.
[05:06.39 → 10:35.16] D: Dobry wieczór. Nazywam się Przemek Buksiński i zaczniemy od pierwszego rozdziału książki. 14 lipca 1924 roku, gdy przyszli po mnie czynownicy Ministerium Zimy, wieczorem tego dnia, w Wigilię Syberiady, dopiero wtedy zacząłem podejrzewać, że nie istnieje. Pod pierzyną, pod trzema kocami i starym płaszczem gabardynowym, w barchanowych kalesonach i swetrze włóczkowym, w skarpetach naciągniętych na skarpety, tylko stopy wystawały spod pierzyny i koców, Po kilkunastu godzinach snu nareszcie rozmrożony, zwinięty prawie w kulę, z głową wciśniętą pod poduchę w grubej odczewce, że jej dźwięki docierały już miękkie, ogrzane, oblane w wosku, jak mrówki ugrzęzłe w żywicy, tak one przedzierały się przez głąb powoli, z wielkim mozołem przez sen i przez poduszkę, milimetr za milimetrem, słowo za słowem. Gaspadin Wieniedikt Jarosławski, on spid, Spijt, Iwan, Iwanowicz. Głos i głos. A pierwszy niski i ochrypły, a drugi niski i śpiewny. Zanim uniosłem koc i powiekę, już ich widziałem, jak się nade mną pochylają. Ten ochrypły od głowy, ten zaśpiewny od strony stóp, carscy aniołowie moi. Obudziliśmy pani Czawienie Dikta, stwierdził Iwan, gdy podźwignąłem powiekę drugą. Skinął na biernatową, gospodyni potulnie opuściła izbę. Iwan przesunął sobie taburet i usiadł. Kolana trzymał razem, a na kolanach czarny melonik o wąskim rądzie. Wysoki watermurder, biały jak śnieg w południowym słońcu, raził mnie w oczy. Biały watermurder i białe biurowe mankiety oślepiające na tle jednolitej czerni ich ubiorów. Mrugałem. Pozwólcie, Wieniedikt Filipowicz. No i pozwolili sobie. Drugi przysiadł na nogach łóżka swoim ciężarem Pierzynę ściągając, aż musiałem ją puścić. Złapawszy z kolei za koce, uniosłem się na barłogu i tak oto odkryłem także plecy. Powietrze zimne wcisnęło się pod sweter, kalesony. Zadrżałem, rozbudzony. Narzuciłem na ramiona płaszcz, kolana podsnąłem pod brodę. Spoglądali na mnie z rozbawieniem. Jak zdrowie? Podchrząknąłem. W gardle zebrała się flegma nocna. zżrący kwas na wszystkich treściach żołądka z kiełbasy czosnkowej, korniszonów, czego tam jeszcze wczoraj zażywaliśmy z ciepłej dreniówki i papierosów, mnóstwa papierosów. Wychyliłem się ku ścianie i harknąłem do kraszarki, aż mnie zgięło, a zgięty przez długi czas kaszlałem ciężko. Otarłem usta rozdartym rękawem płaszcza. Końskie, a to dobrze, to dobrze, baliśmy się, że z łóżka nie wstaniecie. Ale wstałem. Pugillares leżał na parapecie, wciśnięty za doniczkę z martwą pelargonią. Wyjąłem bumagę, pod nos Iwanowi podetchnąłem, a nie spojrzał. Ależ gospodin Jarosławski, czy my stójkowi jacy jesteśmy? Wyprostował się na tym taburecie jeszcze bardziej. Myślałem, że to niemożliwe, ale jeszcze się wyprostował. Teraz to ściany krzywymi się zdawały, szafę garbatą, futryna z koliotyczną, Obrażony uniósł czynownik pod brudek i pierś wypiął. Bardzo grzecznie prosimy pana do nas na miodową, na herbatkę i słodkości. Komisarz zawsze sprowadza sobie sorbety, babeczki, roszki śmietankowe prosto ze sema do niego. Prawdziwa rozpusta podniebienia, jeśli mogę się tak wyrazić. Co Kirył? Możecie, Iwan Iwanowicz. Jak najbardziej, zaśpiewał Kirył. Iwan Iwanowicz miał sumiaste wąsy. wypomadowane mocno i ku górze podwinięte. Kirub natomiast cały był gładziutko wygolony. Iwan wyjął z kieszeni, z kieszonki kamizelki cebulę na dewizy, na dewizce splątanej i oznajmił, że jest za pięć do piątej. Komisarz Prejs wielce sobie ceni punktualność, powiedział. Kirub poczęstował Iwana tabaką, a Iwan poczęstował Kiruba papierosem. Przyglądali mi się, jak się ubieram. Chlusnąłem w miednicę wody lodowatej, kafle wieca były zimne. Podkręciłem knot w lampie, jedyne okno pokoju wychodziło na podwórko ciasne. Szyby zaś tak brudne i szronem zarosły, że nawet w południe niewiele blasku słonecznego przez nie przecieka. Kiedy się goliłem, kiedy się jeszcze goliłem, musiałem byłem stawić sobie przed lustrem lampę na pełnym płomieniu odkręconą. W poniedziałki na wykładach często bywał Zygmunt. Patrzyłem na jego łóżko. Na łóżku, obok stołu bowiem, zastawiony był po brzegi brunatnymi naczyniami, flaszkami, pustymi książkami, czasopismami i zeszytami. Zyga suszył sobie skarpety i bielizny na tym stole, zwieszając je z krawędzi blatu przyciśnięte atlasami anatomii i łacińskimi dykcjonarzami. Pod ścianą naprzeciwko pieca piętrzyły się natomiast równe stosy woluminów twardej, obwolucie. I to na razie tyle.
[10:35.62 → 13:09.47] C: Na razie tyle, dziękujemy bardzo. Jak widzę książkę Dukaja, to przypomina mi się jego klasyczny tekst pt. Lament Miłośnika Cegieł, w którym Dukaj żądał tego, żeby pisać grube, epickie książki, ponieważ uważał, że te książki, które są uznawane za zapowieści w Polsce, to są ledwo jakieś drobiazgi, ale nie od tego chciałbym zacząć. Ja występuję tutaj w pozycji laika. Panowie, którzy mi towarzyszą przeczytali 100 razy więcej książek z literatury fantastycznej są na bieżąco. Ja jestem tutaj raczej jako osoba ciekawa, która ma parę pytań. który pewnych rzeczy nie wie i mam nadzieję, że się dowie. Po pierwsze, moje wrażenie laika jest takie, że generalnie w literaturze nastąpił odwrót od science fiction w ogóle na rzecz... fantazy na przykład. Znaczy krótko mówiąc hasłowo kosmitów zastąpiły elfy, smoki i tak dalej. I moja amatorska teoria polega na tym, że znaczy o ile ja lubiłem sobie czytać taką klasyczną science fiction w rodzaju Brett Burrego na przykład, no to ja już się zupełnie oczywiście nie łapię na cały ten nurt fantazy począwszy od Wiedźminów, a skończywszy na No właśnie na tych wszystkich historiach o smokach, które mnie jakoś zupełnie nie interesują, zastanawiam się dlaczego tak się stało. Moja pierwsza amatorska teoria polega na tym, że po pierwsze skończyła się wiara w postęp naukowy. Skończyła się wiara w to, że możemy polecieć gdzieś na jakieś dalekie planety. Bo najprawdopodobniej być może już nawet na Księżycu nigdy nie będziemy. Może co najwyżej na Księżycu. I skończyła się zimna wojna, która była katalizatorem trochę chyba tej literatury. Także dlatego, że chyba ta klasyczna science fiction z lat 50-tych, 60-tych w dużej mierze opierała się na lęku przed, nie wiem, przed konfrontacją, przed Sowietami, prawda, w Stanach chyba. Latające spotki były takim właśnie przedstawieniem niepokoju przed jakąś, nie wiem, wielką sowiecką inwazją, tak? To sobie amatorsko tłumaczę. Wojtek, ty jesteś specjalistą od Stanisława Lema, ale także czytelnikiem w ogóle literatury science fiction. Powiedz co mi, nam, co się stało właściwie? Czy też odnosisz wrażenie, że science fiction jakby skapitulowała na rzecz tych wszystkich smoków?
[13:09.59 → 13:13.40] E: Zupełnie nie, to znaczy był taki rzeczywiście Tak, przepraszam.
[13:13.99 → 13:15.23] F: Z 15 lat temu tak było.
[13:15.30 → 15:47.62] E: Był taki moment, ponieważ rzeczywiście po Stanisławie Lemie, nie w sensie po jego śmierci, tylko właśnie po tym kiedy, no jego ostatnia powieść pod tym fiasko jednocześnie, jednocześnie tam, ten tytuł można czytać na wiele poziomów, on jest trochę właśnie też, ta powieść jest też trochę o fiasku science fiction'u po prostu. Z wielu różnych powodów. W każdym razie rzeczywiście polemię, jeśli chodzi o taką twardą science fiction, wydawało się w polskiej literaturze, że jest pozamiatane. To znaczy nie da się już wymyślić lepszego pomysłu na takie poważne naukowe przeanalizowanie kwestii ewentualnego przekazu z gwiazd do innej cywilizacji po głosie Pana. Nie da się wymyślić bardziej oryginalnego, obcego po Solaris itd. Więc rzeczywiście polscy autorzy jakby przestraszyli się już tych wątków, czując, że wypowiedział się tutaj ten mistrz i nie ma nic do gadania. Rzeczywiście był taki moment zupełnej ucieczki w fantazji, w której rzeczywiście, a jednocześnie w latach 80. wyszło takie chyba najgłośniejsze wznowienie tłumaczenia Skibniewskiej-Tolkina. Strasznie wpływało, mnóstwo ludzi to wtedy przeżyło po raz pierwszy. Również właśnie na przykład, akurat niedawno czytałem te wspomnienia Budzyńskiego, więc mnie to bardzo rozbawiło, jakim wstrząsem dla niego była wtedy ta Skibniewska, ale dla mnóstwa licealistów z lat 80. Więc wszyscy przeczytali Tolkiena, wszyscy przeczytali Lema, wszyscy uznali, że już nie da się nic zrobić jeśli chodzi o science fiction, ale da się na różne sposoby plagiatować Tolkiena. No na przykład był ten najbardziej oczywisty pomysł, żeby zrobić to samo, ale w tematyce słowiańskiej. Ale to są wszystko późno 80. i 90. Teraz raczej sci-fi ma jakiś powrót w polskiej fantastyce, bym zaryzykował taką tezę, właśnie jeśli chodzi o taki klasycznie rozumiany sci-fi. Duca jest jednym z pierwszych pisarzy, który podjął na serio to wyzwanie i znowu wrócił do pomysłu wymyślić oryginalny kontakt z obcymi, wymyślić oryginalnego obcego, zaraz Cię dopuszczę, ale jednocześnie, ponieważ na fantastyce w Polsce znowu można zacząć zarabiać pieniądze. Przez całe lata 90. narzekaliśmy, że się tak nie da, więc teraz nie narzekajmy. bo tutaj sobie w garderobie narzekaliśmy, jak niektórzy się komercjalizują, no ale to dobrze, że można zarobić pieniądze pisząc książki na litość boską, więc jednocześnie właśnie dzięki między innymi lubelskiej fabryce słów, ponieważ znowu można tym zarobić, to znowu ludzie się rzucili i no na ile Grzędowicz uprawia takie klasyczne science fiction, to jest kwestia dyskusyjna, bo oczywiście wszyscy lubią teraz sprowadzić coś magicznego, no ale to też jest próba pan lodowego ogrodu, to też jest próba do tematu tam konfliktu cywilizacji i tak dalej. No i oczywiście jest cały ten cykl, na którym właśnie wzbogacił się Rafał Kosik, nasz sąsiad z Żoliborza, właśnie szalenie cykl science fiction dla dzieci Felix Netinika. Ponieważ znowu można tym zarobić, znowu ludzie piszą takie książki. OK, to ja już tyle.
[15:48.62 → 15:50.12] C: Paweł, rwałeś się do głosu.
[15:50.30 → 16:35.97] F: Rwałem się, ale właściwie raczej będę wspierał to, co mówił Wojtek Orliński, bo to science fiction rzeczywiście, powiedzmy, była w odwrocie, ale 15 lat temu, 10 lat temu. Myślę, że takim gestem jednak jest właśnie kariera Dukaja, który zaczyna z historii alternatywnych. No, ale jeżeli mielibyśmy mówić o tym, co jest w tej chwili fenomenem, to raczej fenomenami są bardzo liczne historie alternatywne oraz ten gatunek, który nazywa się steampunkiem, czyli obie te cechy malutkie.
[16:35.97 → 16:37.53] C: Powiedzmy Państwu, co to jest steampunk.
[16:37.89 → 17:52.89] F: Czyli fantastyka, która jest umiejscowiona w realiach technicznych XIX-wiecznych. Ale to są też takie rzeczy jak powieść Zadra Krzysztofa Piskorskiego na przykład. To jest taka właśnie bardzo steampunkowa rzecz. Teraz wyszedł Alkaloid, autora, który ukrył się pod pseudonimem Aleksander Gołowacki, a jednym z bohaterów jest Stanisław Okulski. Jeszcze tego nie czytałem. Także tymi zjawiskami, powiedzmy, fantasy, taka smoczo-elfia, to raczej już nie jest w natarciu chyba. Chyba już nie jest w natarciu. Science fiction trochę odzyskało swoje pozycje, Ja osobiście naliczyłem kilkadziesiąt już historii alternatywnych w tej chwili, które się ukazały w ciągu 20 lat opowiadania i powieści, no i tu jest też bardzo ciekawa rzecz, czyli można powiedzieć interwencyjna polityka Narodowego Centrum Kultury, która po prostu, tak jak jeżeli chodzi o komiks o Powstaniu Warszawskim, Muzeum Powstania Warszawskiego bardzo stymuluje urządzając konkursy, to z kolei Narodowe Centrum Kultury zamawia u wybranych
[17:52.89 → 18:01.07] C: autorów powieści o alternatywnych historiach. Ale to znaczy, powiedzcie mi, bo to zaskoczyło mnie trochę.
[18:01.43 → 18:29.67] F: I właśnie na przykład z timpankową rzecz teraz pisze powiedzmy Konrad Lewandowski, który z tego co wiem dla Narodowego Centrum Kultury pisze powieść o tym, że Powstanie Styczniowe zostało wygrane, gdyż parowe czołgi Romuald Traugutt wprowadził. To mi opowiadał, z tym się chwalił. No ale oprócz tego jest jeszcze jedno ciekawe zjawisko, w którym też mieliśmy okazję w zeszłym roku się zetknąć. To jest tak zwany mash-up.
[18:29.80 → 18:31.78] C: Czyli mieszanie gatunków.
[18:31.99 → 18:39.17] F: Czyli słynna książka, którą Kamil Śmiałkowski napisał razem z Stefanem Żeromskim, czyli przedwiośnie żywych trupów.
[18:39.19 → 18:54.07] C: Tak, które doprowadziły mnie do lekkiej furii szczerze mówiąc. Ja zaraz pana Krzysztofa dopuszczę do głosu, natomiast dla mnie była trochę ciekawa informacja, kiedy powiedzieliście, że właśnie elfy i smoki zostały trochę przegnane już.
[18:54.09 → 19:16.14] E: Nie przegnane, znaczy jeszcze jednocześnie z urban fantasy. Urban fantasy, ja muszę to w końcu powiedzieć, bo nie wiem dlaczego Paweł to pominął, a to znaczy, czyli smoki i elfy nadal, ale nie w średniowieczu, nie w jakichś fikcyjnych krajach, tylko odwrotnie, właśnie spacerujące ulicami Warszawy czy Krakowa. Szostak lubi dygresję w tym kierunku, więc to jest jeszcze ciągle jeden z takich.
[19:16.14 → 19:21.78] C: Ale co ze statkami kosmicznymi? Czy skończyła się tak naprawdę epoka powieści o lataniu na inne planety?
[19:22.58 → 19:26.56] F: Nie, Rafał Kosik dla dorosłych ma trzy co najmniej powieści.
[19:26.64 → 19:28.46] E: O tej kolonii na Marsie?
[19:29.68 → 19:37.10] F: Vertical i coś jeszcze. Taką kosmiczną fantastyką była Perfekcyjna Niedoskonałość Lukaja, a wcześniej Katedra.
[19:37.94 → 20:01.44] E: Więc właśnie, na przykład, przepraszam, ponieważ jestem wielkim fanem Dukaja, to chciałem powiedzieć, jak Dukaj przelicytował w ogóle netlema w oryginalności kosmity, w oryginalności tych pomysłów. Dukaj wymyślił w perfekcyjnej niedoskonałości, że istnieje takie coś jak doskonała forma istoty rozumnej i każda cywilizacja, która osiągnie możliwość kształtowania swoich własnych ciał, w końcu osiągnie tą doskonałą formę. To jest doskonała forma dla każdej po prostu, znaczy dla naszego wszechświata.
[20:01.58 → 20:32.22] F: Natomiast zanim do tego doszło, była jeszcze jedna ciekawa rzecz, mniej więcej 20 lat temu, no 15-20, to był moment, kiedy śladem tego, co robił powiedzmy Janusz Zajdel w czasach cenzury młodzi wówczas autorzy, tacy jak Tomasz Kowodziejczak czy Rafał Ziemkiewicz w swoich pierwszych powieściach, jak Kolory Sztandarów na przykład Kowodziejczaka, czy Ojej, wyleciało mi z...
[20:32.22 → 20:34.14] G: cykl imperium solarnego w każdym bądź razie.
[20:34.24 → 20:40.68] F: No tak, i powieść Ziemkiewicza też taka... Tokal stulecia, czy...? Nie, nie, nie, wcześniejsza.
[20:40.88 → 20:41.80] C: Pieprzone rozkatarania?
[20:41.80 → 21:16.49] F: Nie, jeszcze wcześniejsza, jak ona się nazywa, nie pamiętam właśnie, wyleciało mi z głowy, ale... Może się przypomnij. Oni, można powiedzieć, swoje poglądy romantyczno-konserwatywne dotyczące zdrady narodowej, wówczas lustracji, powiedzmy, przenosili właśnie w kosmos, mimo że już nie było cenzury, ale właśnie nadawali taki kosmiczny sztafaż rzeczom, które widać było, że były poświęcone co najmniej polemice ze środowiskiem Adama Michnika.
[21:17.01 → 21:39.33] C: Panie Krzysztofie, bo ja już tutaj zdążyłem się dowiedzieć jednej ciekawej rzeczy, Science fiction, wbrew temu co mi się wydawało, wcale nie jest w odwrocie, nie uciekło na rzecz tych wszystkich okropnych smoków, elfów, troli, czarowników i tak dalej, a wręcz przeciwnie, jakby odzyskuje pozycję. Jak pan widzi te sytuacje w Polsce współczesnej literatury, polemie?
[21:39.65 → 21:42.13] G: Widzę nieco inaczej niż moi przedmówcy.
[21:42.97 → 21:43.85] C: Będzie spór, dobrze.
[21:44.21 → 22:20.82] G: Bo tak, oczywiście niezaprzeczalne jest to, że istnieje Jacek Dukaj, który prawdopodobnie o którym będziemy mogli za kilkadziesiąt lat mówić, co najmniej w takich superlatywach, jak w tej chwili mówimy o Stanisławie Lemie. Owszem, pojawia się kilku autorów, którzy tworzą science fiction, ale tutaj zacznę od pewnej statystyki. Wciąż najlepiej sprzedającą się literaturą, jeśli chodzi o fantastykę, jest fantasy, w tym urban fantasy, o którym tutaj pan Orliński mówił. Więc to jest pierwsza sprawa.
[22:21.29 → 22:35.79] C: Może dwa słówka, co to jest urban fantasy. Ja mam prośbę do panów, że czasami jak padają jakieś mądre sformułowania, to żebyśmy robili przypisy i tłumaczyli mniej więcej o co chodzi, bo nie wszyscy będą na pewno wiedzą.
[22:36.11 → 23:17.65] G: Ja sobie pozwolę na dwa przypisy w tym momencie. Urban fantasy, czyli fantasy, magia, jakieś istoty nadnaturalne, co nie jest tłumaczone, to jest często też wykorzystywanie w urban fantasy różnego rodzaju mitologii, charakterystycznymi motywami jest na przykład wampir, wilkoła, które pojawiają się w urban fantasy, a jednocześnie akcja utworu dzieje się w czasach współczesnych, z tym, że to może być, nie wiem, początek XXI wieku, koniec XX i generalnie, chociaż niekoniecznie, ale zwykle urban fantasy w związku z tym Miejscem akcji jest bardzo duże miasto, metropolia.
[23:17.73 → 23:18.99] C: Lublin może być na przykład.
[23:19.01 → 23:21.43] E: To prawdziwie istniejące, to nie są fikcyjne, tylko są przemyślane.
[23:21.43 → 24:37.78] G: Tak, tak, jak najbardziej istniejące. Z tym, że jak mówię, można sobie wyobrazić naszą rzeczywistość, tylko że na przykład tutaj w Teatrze Starym ma swoją siedzibę na przykład klan wampirów, prawda? I tak naprawdę pani Karolina Rozwód jest szefową... Jest wampirzycą. Jest wampirzycą, prawda? No i to byłaby powieść fantasy. urban fantasy. Natomiast tutaj jeszcze drugi przypis à propos steampunka. Dlatego, że w steampunku jest jeszcze bardzo ważny element, bo to nie tylko chodzi o to, że mamy jakąś rzeczywistość XIX-wieczną, która jest alternatywną, ale tam jest dodany bardzo ważny element, mianowicie jest element dodany fantastyczny. Bardzo często opierający się na ówczesnych, czyli z końca XVIII wieku lub z XIX wieku, w badaniach pewnej wieży naukowców z tamtego okresu. Na przykład w to, że eter jest substancją, którą można wykryć i która faktycznie działa. Takimi przykładami utworów steampunkowych to jest na przykład Maszyna Różnicowa, ale być może dla Państwa łatwiej będzie sobie przypomnieć film Wild Wild West. z Willem Smithem, Salmo Hayek.
[24:37.82 → 24:39.16] C: Ja na pewno wszyscy pamiętają.
[24:39.64 → 25:03.84] G: Czyli bardzo dziki zachód, który jest takim steampunkowym, tylko jeszcze westernem w dodatku. No w każdym razie wracając tutaj do meritum. Mianowicie ja mam wrażenie, że fentezy wcale jakby nie idzie w kąt, nie jest coraz mniej czytana. Ona wciąż jest bardzo popularna.
[25:04.28 → 25:05.64] C: Czyli ta smoczoelfia, tak?
[25:05.64 → 27:02.42] G: Tak, tak, tak. Na przykład ja mogę powiedzieć, że w stowarzyszeniu, który mamy, prowadzimy bibliotekę i tam wciąż najbardziej popularnymi książkami, które wypożyczają ludzie i czytają, to jest fantasy, nie science fiction. Więc statystycznie to wciąż fantasy. Natomiast bardzo dużo się pojawiło, i tutaj się zgodzę z panami, bardzo dużo pojawiło się takiej literatury, która czy właśnie steampunkowej, czy też coś, co się określa bardzo szeroko weird, new weird, czyli prawda, nowa dziwność, czyli coś, co powiedzmy trudno jest zaklasyfikować. W związku z tym stworzono taki bardzo pojemny gatunek fantastyki. I tutaj wspomniana Zadra Krzysztofa Piskorskiego jakoś może się w to wpisywać, natomiast dla mnie chyba najbardziej Rafała Orkana głową w mur się wpisuje w ten nurt, który jest mocno inspirowany na przykład dworcem Perdido Chiny Me Villa, takiego brytyjskiego, bardzo znanego autora. W każdym bądź razie, wracając jeszcze tutaj, więc dotąd mogliśmy mówić o fantastyce, czyli science fiction, czyli fantastyka naukowa, fantasy i ewentualnie horror. I faktycznie teraz pojawia się bardzo silny nurt fantastyki alternatywnej, o którym tutaj panowie wspominali. Bardzo silny nurt, taki eklektyczny, łączący ze sobą różne elementy, i fantasy, i science fiction, właśnie powiedzmy, który można by było jakoś tam nieujednem nazwać, ale wciąż jakby to fantasy jest bardzo silne. I jeszcze na zakończenie tej części mojej wypowiedzi, ja bym powiedział, że owszem, mamy paru autorów science fiction, ale jednak...
[27:02.42 → 27:02.94] C: Musieli wymienić.
[27:03.68 → 27:21.48] G: No przede wszystkim Jacek Duka, Michał Protasiuk, który zresztą na przykład za strukturę dostał nagrodę imienia Żuławskiego. W tej chwili wraca z pisaniem Tomasz Kołodziejczak. Czyli jakby pojawiają się tacy autorzy.
[27:21.57 → 27:27.11] E: Wawrzyniec Podrzutki? Podrzutki. Podrzutki? Podrzutki.
[27:27.35 → 27:39.96] G: Wawrzyniec Podrzutki, zgadza się. Oczywiście. Natomiast mimo wszystko możemy wymienić kilku autorów science fiction, a możemy wymienić kilkudziesięciu autorów fantasy polskiej.
[27:40.41 → 27:42.97] C: To jest dominujący nurt jednak.
[27:43.09 → 28:19.83] G: Jednak według mnie wciąż jest dominujący. Oczywiście możemy się zastanawiać nad wartościowością i oryginalnością poszczególnych autorów, powiedzmy tekstów. Niemniej jakby wciąż jest taka sytuacja, że science fiction może nie jest w takiej totalnej defensywie, bo faktycznie pojawiają się pewne tytuły. Znacznie więcej jest czytelników, w związku z tym też książek i sprzedaży nie science fiction. A dlaczego to mogę później powiedzieć?
[28:19.85 → 28:35.63] C: Ja odnoszę takie wrażenie, jako ktoś, powiedzmy, kto chodzi po sklepach z książkami, zagląda do Empiku. To znaczy odnoszę wrażenie, że rzeczywiście ta literatura fantazji jest dominująca. Nie uciekniemy tutaj od komercji, od mówienia o liczbach tak naprawdę.
[28:36.02 → 28:37.30] G: Mogę jeszcze jedną rzecz dodać?
[28:37.30 → 28:37.86] C: Tak, oczywiście.
[28:38.12 → 28:54.16] G: Jeszcze dodam jedną rzecz, która mi się tu przypomniała, bo science fiction... Innej science fiction nie jest równa. Chyba... Bo możemy sobie wyobrazić science fiction typu na przykład tak zwana space opera, a możemy sobie... Space opera, czyli co?
[28:54.32 → 28:55.68] C: Odyseja kosmiczna 2001?
[28:55.76 → 28:57.48] G: A możemy sobie pomyśleć o Hard SF.
[28:58.60 → 28:59.18] E: Star Trek.
[28:59.62 → 30:06.89] G: Czyli na przykład Star Trek, prawda? To jest ta typowa space opera. Chodzi o to, że są dwa rodzaje science fiction. Jedna, która wydaje mi się, że można by spokojnie porównać, że to jest to samo co fantasy, tylko zamiast elfów są Marsjanie, a zamiast latających smoków są statki kosmiczne. To znaczy, to jest taka fantastyka, która w ogóle albo prawie w ogóle nie odwołuje się do zdobyczy technologicznych, do zdobyczy naukowych. Tylko ktoś sobie wymyśla, że lecimy sobie statkiem kosmicznym. Nieważne jaki on ma napęd, nieważne jak tam jest życie podtrzymywane, po prostu jest. I takich science fiction trochę w Polsce jest, chociaż też nie tak jakoś super dużo. Na zachodzie jest tego więcej. To, co jest szczególnie wartościowe i szczególnie trudne do napisania, ale też trudne do zrozumienia, jest hard SF, czyli takie science fiction, które jest ekstrapolacją obecnego stanu nauki i technologii. I tutaj odbiór jest znacznie trudniejszy, ale też umiejętność napisania jest też niesamowicie trudna.
[30:07.61 → 30:36.20] C: No właśnie, bo to, czy to po prostu nie jest najzwyczajniej w świecie tak, że łatwiej jest wymyślić sobie tego smoka, elfa, jakieś magiczne zaklęcia, niż mieć poważny background naukowy jakby i przebić się przez stan naszej współczesnej wiedzy, no bo żeby napisać hard science fiction, no to trzeba mieć podkład naukowy jakiś, prawda? Po prostu być może pisanie fantazy jest trochę pójściem na łatwiznę. Najzwyczajniej w świecie.
[30:36.26 → 31:40.90] E: Dokładnie tak to widzę. Nieśmiało zacząłem streszczać perfekcyjną niedoskonałość, już może nie będę tego kontynuował, ale po prostu tam widać ogrom intelektualnej pracy, którą Dukaj musiał włożyć w takie myślenie, o czym ja chcę napisać, zanim coś napiszę. Dukaj rzeczywiście robi wrażenie osoby, która skrajnie niekomercyjnie podchodzi do swojej twórczości, która marnuje po prostu czas z punktu widzenia czysto komercyjnego. On mógłby trzaskać... Nie wytykając palcami, mógłby ze swoim zwyczajnie talentem, już pomijając to, że z takim talentem do posługiwania się językiem, mógłby pewnie być strasznie bogaty jako copywriter w agencji reklamowej, ale zwyczajnie, żeby on któryś z tych swoich genialnych pomysłów zaczął serializować tak komercyjnie, że 20 Tom Sagi byłby bardzo bogaty, ale on tego nie robi, więc odwrotnie, on po prostu sobie stawia niesłychanie wysoko poprzeczkę, wymyśla coraz bardziej zwariowane pomysły, napisał powieść, w której Ba, XIX-wieczna fizyka z Ejeterem to jest drobiazg. Dukaj wymyślił powieść, w której co by było, gdyby wizja Arystotelesa była prawdziwa, z jego pomysłami na fizykę. I jak w takiej książce wyglądałoby kontakt z obcą cywilizacją, wyprawa międzygwiezdna, statek kosmiczny,
[31:41.00 → 31:42.48] G: to jest inne pieśń i powieść.
[31:42.50 → 32:18.84] E: Tak, to jest niesłychanie zuchwały eksperyment intelektualny. Czy też właśnie lud w porównaniu z zuchwałością innych jego powieści jest stosunkowo umiarkowany, czy pokazujący właśnie tą... Właściwie to jest niemalże realistyczna powieść z tym jednym fantastycznym elementem jakim jest to, że pojawiła się tajemniczy właśnie obiekt z innej cywilizacji, z innego zakątka wszechświata, który zmienia fizykę obowiązującą w imperium rosyjskim. To jest trochę inna Warszawa. W każdym razie, to jest jeszcze jego taka najbardziej przystępna powieść mimo objętości, ale widać, że Dukaj w ogóle, zanim on zacznie pisać po prostu, musi mieć mnóstwo strasznie czasów, On nie ma żony, prawda?
[32:19.02 → 32:20.70] F: W której... Nic mi nie wiadomo o jego życiu.
[32:20.70 → 32:21.96] C: Siedzi w Tarnowie, mieszka w Tarnowie.
[32:21.98 → 32:23.54] F: Nie, już się do Krakowa przeprowadza.
[32:23.56 → 32:26.24] E: W każdym razie ktoś mógłby na niego spojrzeć.
[32:26.62 → 32:34.02] F: Ale się skonfliktował zdaje się strasznie z wykonawcami stolarki w jego mieszkaniu i... Długo
[32:34.02 → 32:47.16] E: to jeszcze... Wszyscy wiemy, że w Krakowie nie da rady. No właśnie, natomiast na razie muszą mieć takie sceny, w których on nic nie robi. Siedzi, jak rozumiem, gapi się, zastanawia się, co ja chcę napisać. Ktoś powinien go na niego skrzyczeć. Co ty robisz? Nie piszesz. A on nie pisze, tylko wymyśla. Pewnie już mu przejdzie, jak się przeprowadzi.
[32:47.30 → 33:02.88] C: No właśnie, jak się przeprowadzi do Krakowa, ponieważ Kraków może zabić każdego, nawet tak pracowitego autora jak Dukaj. Skoro mowa o Dukaju, no to może i wspomniałeś o lodzie, to posłuchajmy drugiego fragmentu z lodu Jacka Dukaja.
[33:03.28 → 38:28.21] D: 24 października ruszyła zimna kolej. Przy odbudowanym moście, jak rozgłaszały gazety, wystawiono silny postelunek wojskowy. Spodziewano się następnych akcji Japończyków Piłsudskiego. Zatwierdzono oficjalnie przedłużenie obowiązywania podatku wojennego, za to uspokoiła się nieco sytuacja na rynku Zimnaza i Tungetytu. A generał gubernator poluźnił odrobinę więzy. Wypuszczono większość marcynowców, zatrzymując w więzienia głównie prowodyrów strajków i zamieszek. Cenzura pozwoliła sibirskiemu wiestnikowi zamieścić artykuły o tych wydarzeniach, a delegacja przemysłowców, a własników złożyła wizytę w Cytadeli. Pan Pocięgło nie wszedł w jej skład. Potem pan Pocięgło znów jeździł w interesach po całej Syberii, przy tej okazji z pewnością rozwożąc tajną korespondencję ruchu niepodległościowego i umawiając współkonspiracji. Przysłał kartę z nazwiskiem i adresem władywostockim, pod którym mają się stawiać uciekinierzy dla bezpiecznego transportu przez Pacyfik. Był też adres faktora Harbińskiego na wypadek kłopotów po drodze. Dwa komplety papierów fałszywych zostaną dostarczone przed wyjazdem z Irkucka. Zwyczajem dobrego obywatela imperium się uczyło się dostrzegać ruchy robaczkowe historii, czytając między wierszami artykułów scenzurowanych. Jak donoszą Z Janisiejska zamordowano tam pewnego mężczyznę, który w urzędzie celnym skradł wielką liczbę nabojów. W związku z tym morderstwem policja wykryła szeroko rozgałęziony spisek członków tajnego klubu. W lokalu tego klubu znaleziono wielką ilość masek, narzędzi rytualnych, nabojów, sztyletów i innej broni. Aresztowano wielką liczbę osób. Z nich niektórzy złożyli bardzo ważne zeznania. Tymczasem jednak mimo Dobrego połączenia kolejowego z Kierzmą nie nadchodził z Ministerium Zimy żaden sygnał o decyzji w sprawie. Ani ludzie generał gubernatora, ani Szembucha, ani Ormuty, ani nawet ten czynownik Blondas. Nikt odeń nie pojawił się z nowym poleceniem, ani wypytywał też o Blondasa i ojca. Widać nie interesowali się Batiuszką Marozem zupełnie. A przecież wiedziało się, że to nieprawda. Za następnej wizyty w delegaturze zapowiadało się w duchu, że zażąda się konkretów. Oczuka się chudzielca czarnozęba, się wypyta, się o owe pierwsze eskapady i ekspedycje w zimie, o udział ojca, o Aczuchowa. Niezłe to jest. Dlatego jest 1200 stron. Mają państwo czas? Na pewno zachowała się lista ich uczestników. Jakieś raporty, sprawozdania. Biurokracja imperialna nie pozwoliłaby przepaść sprawie bez całej szafy papierów i papierów o papierach. Na pewno mają też więcej o Ojcu Mrozie. Z tych map i kopii wciśniętych przez Blondasa nie da się wywnioskować nic pomocnego. Za kierzmą to już śmiertelna izomterma. Czy tam właśnie ojciec poszedł? Lecz na początku dało się wejść dalej. Muszą być jakieś soroki, które to pamiętają, lecz jak je teraz znaleźć? Na tym wszak polega ich robota, że nie siedzą ciągiem w Irkucku, jedno włóczą się miejscami i miesiącami po Syberii lutych. No może teraz pobędą w mieście dłużej. Nadeszły bowiem mrozy zimy bajkalskiej. Mrozy, a z nimi mgły kisielowe. Na minus 50, minus 60 stopniach Celsjusza wilgoć w powietrzu zasiadała się w gęstą zawieszinę, którą można było ciąć nożem. Pan Szczekielnikow wyszedł przed świtem i pokazał, jak tnie. Nóż w dół, nóż w bok, ostrzem na płask, żeby szerszą linię podciągnąć. Tak wykreślił w stojącej mgle kwadrat niczym od metra. Figura wisiała w powietrzu nieruchomym. Rósł mróz i zdawało się, że potęga lodu tak już jest wielka, iż zaczyna sięgać także w przeszłość. się obejrzało się przez ramię i widziało się w tej mgle tunel wybity przez ruch ciała. Kształty tego ciała przed pięciu, dziesięciu, dwudziestu kroków pozostawione na widok trwały, przeszłość zamrożoną. Ludzie, zwierzęta, sanie, wszystko co w ruchu odbijało się w stojącej mgle ciągami dziur jak materialnych cieni nieistniejącego. Kto koniecznie wychodzić nie musiał, doma na zapiecku siadał. i w piecach huczało jak w samowarach zepsutych. Para skraplała się na maroskietłach okiennych, fontanny kolorów wypływały z tej wilgoci. Maroskietło nigdy nie zaraz stało szronem. Za oknami dachów, domów, grzbiety lutych żeglowały ponad płynącymi bardzo powoli strumieniami niebobarwnej mgły. A tu przy lampie naftowej i filiżance najlepszego czaju w ćwierćmroku pluszowym nagrzanym pisało się list do Polski.
[38:29.35 → 38:30.31] C: Dziękujemy bardzo.
[38:37.88 → 42:24.28] E: Przede wszystkim to jednak jest historia alternatywna Polski, gdyż ze względu na ten niezwykły fenomen fizyczny, który nastąpił w Imperium Rosyjskim, Polska nigdy nie odzyska niepodległości, a nawet w czasach, w których się dzieje ta powieść, nikt nie chce odzyskiwać niepodległości, ponieważ nagle Imperium Rosyjskie stało się szalenie bogate. Ten nowy fenomen doprowadził do pojawienia się wyłącznie na terenie Syberii, niemal nigdzie indziej na świecie nowych minerałów. Padły ich nazwy, jedno z nich to jest zimnazo, drugi nie pamiętam jaki, to są alternatywne wersje, znaczy żelaza i czegoś tam, to można wydobywać tylko na Syberii. I nagle Polacy dzięki temu, że przestają już chcieć oddzielić się od Imperium Rosyjskiego, odwrotnie, szalenie ich cieszą możliwości biznesowe, jakie daje uczestniczenie. Tak, tylko to jest bardzo ciekawe, że Dukaj opierał to na, ponieważ jakby ta historia przebiega inaczej od roku 1907, a już przed rokiem 1907 było bardzo wielu Polaków na Syberii, którzy właśnie wykorzystywali te biznesowe możliwości. I Dukaj przy okazji przypominał w tej książce historię prawdziwych ludzi, zastanawiając się, jak oni by się zachowali. Była na przykład cała taka polska rodzina, która miała przez pewien czas monopol na handel spirytusem po prostu na wschód od Uralu. Jakie to były pieniądze. Oni właśnie budowali jakieś pałace, w ogóle byli niesłychanie bogaci, linie kolejowe tam budowali dla swojego imperium, więc oczywiście oni są jeszcze bogatsi. Dzięki temu. To jest jeden z tych właśnie niezwykłych fenomenów. W związku z tym język polski, którym posługuje się bohater, narrator tej powieści, jest innym niż ten, którym my się posługujemy, ponieważ jest strasznie już przesycony rusycyzmami. Polacy chcą się wtopić w ten, nie bronią się przed rusycyzmami, tak jak to było historycznie, kiedy po odzyskaniu niepodległości oczyszczano język polski z scenaria ciałości. Tam odwrotnie, tam im bardziej się wtopią w ten w ten żywioł, tym dla wszystkich jest lepiej. Główny bohater, jednocześnie tak naprawdę to jest powieść szpiegowska, to jest powieść awanturnicza, nie widać tego w tych fragmentach, ale ta pierwsza scena, w której do bohatera przychodzą czynownicy z Ministerstwa Zimy, bo Imperium powołało specjalne ministerstwo do administrowania tym nowym fenomenem, przesyła tych czynowników swoich do głównego bohatera, ponieważ jego ojciec, który był Sybirakiem, powstańcem styczniowym, on może dużo wiedzieć o tym zagadkowym fenomenie i być może on jest kluczem do tego, żeby go wyłączyć, niszcząc Imperium Rosyjskie i Ministerstwo Zimy. Chce głównego bohatera wysłać na Syberię, żeby on dotarł do swojego ojca i wysądował, o co on zamierza. W związku z tym do bohatera chcą też dotrzeć wszystkie inne wywiady. Japończycy chcą do niego dotrzeć, Amerykanie chcą do niego dotrzeć, każdy ma inne zamówienie. Chce się z nim także porozumieć Piłsudski, który jest Osama Bin Laden'a tego świata, jest wyklętym terrorystą, który chce zburzyć ten dobrobyt, z którym wszystkim jest tak dobrze myśl swoich mrzonek o Polsce. Więc jest to strasznie skomplikowana książka, w której jednocześnie jest bardzo dużo tego New Year, o którym tutaj mówił kolega, bo pomysły Dukaya na to, jak wyglądają te, co mogą te minerały. Przede wszystkim na czym polega ta dziwna fizyka? Ja tylko powiem jedną niezwykłą rzecz o tym pomysle Dukaja. Po przekroczeniu pewnej granicy na wschód od Moskwy gdzieś pod Uralem przestały istnieć zbiegi okoliczności. Jeżeli przekroczymy tą granicę, na przykład mamy w kieszeni leśna monet, to od tego, że przekroczyliśmy tą granicę, poznajmy potem, że jakaś moneta zawsze wypadnie orłem, pewna moneta zawsze reszką. Na wschód od tej granicy już po prostu nie ma przypadku. Dlatego też tam jest inna mechanika kwantowa, więc są inne właściwości krystalograficzne. Tych metali Dukaj tu poleciał po prostu niesamowitymi pomysłami. W każdym razie, jak widać, no musiał naprawdę, zanim zaczął cokolwiek pisać, on musiał to wymyślać, wymyślać i wymyślać, i wymyślać, i wymyślać, a że jeszcze tam jest inna gramatyka języka polskiego, To już jest osobny temat, w którym nie będę zanudzał, ale jeszcze tam mamy w języku polskim, jak wiadomo, rodzaj męski, żeński, nijaki. Tam jest jeszcze czwarty rodzaj, do którego Dukaj wymyślił końcówki, całą gramatykę. Bardzo skomplikowana powieść, trzeba wziąć wakacje, żeby ją zmęczyć, ale to naprawdę jest tego warte.
[42:24.52 → 42:47.62] C: Panie Krzysztofie, na czym polega fenomen Dukaja? Czy tylko na wymyślaniu właśnie takich alternatywnych historii, zabaw z językiem, wymyślania czwartego rodzaju, wprowadzania dziwnych rusycyzmów do języka polskiego? Mówmy nie tylko o Lodzie, ale w ogóle o Dukaju. Na czym polega to, że Dukaj jest, jak rozumiem, numerem jeden w polskiej literaturze fantastycznej?
[42:49.15 → 43:21.04] G: Oczywiście na ten temat pewnie można by już doktoraty pisać, mam nadzieję, natomiast tu jest kilka elementów. Pierwszy to jest gigantyczny ładunek intelektualny, który jest w tej jego literaturze. To jest po prostu, znaczy no nie bójmy się powiedzieć, Dukaj jest geniuszem. No taka jest prawda. Prawdopodobnie, jeżeli mierzył sobie IQ, no to pewnie do mensy by swobodnie mógł...
[43:21.04 → 43:23.30] C: Jak Doda. Doda też ma wysokie IQ.
[43:24.02 → 45:42.65] G: Mógł należeć. Jest wykształconym, bodaj po ujocie, filozofem. Bardzo oczywistym człowiekiem, który prawdopodobnie Całe życie spędził na tym, żeby zgłębiać swoją wiedzę z bardzo różnych dziedzin. Zarówno nauki ścisłe, jak i humanistyka. Pewnie, chociaż może i nauki społeczna, ale wydaje mi się, że tutaj najmniej. Więc jakby jest to niesamowicie intelektualnie wysoko... postać, którą należy wysoko ocenić. I to widać w jego twórczości. Druga rzecz, on świetnie się coraz lepiej posługuje językiem. Lubi się nim bawić. Także to jest też niesamowita wartość. No i trzecia, dla mnie jako dla miłośnika fantastyki chyba najmocniejsza, najważniejsza rzecz, to jest oryginalność i wszechstronność koncepcji, które on proponuje. Bo jakby w momencie, kiedy w środowisku miłośników fantastyki, ale w ogóle oceniamy utwór fantastyczny, to jakby jednym z kryteriów jest zawsze świat przedstawiony. I im ten świat przedstawiony jest ciekawszy, jest bardziej przekonujący, prawdziwszy, a jednocześnie wprowadzone elementy w nim, są oryginalne, są nowe, no tym utwór jest wyżej oceniany. I u Dukaja to właściwie co książka, no to zwala z nóg. Po prostu jest tak niesamowite, tutaj jak Wojtek Orliński mówił o, czy wcześniej o innych pieśniach, czy teraz o lodzie, jak to jest wszystko skomplikowane, wymyślone. Jest to tak niesamowite, że czytając tę powieść, my bawimy się, poznając niejako wyobraźnię autora. I to też jest niesamowita wartość.
[45:45.19 → 46:23.10] E: Ja jeszcze wtrącę się, że właśnie nawiązując do tytułu naszego spotkania, że rzeczywiście Dukaj był moim zdaniem o ile mi wiadomo pierwszym pisarzem właśnie po Lemie, które te tematy, które dla innych pisarzy fantastycznych w Polsce wydawały się spalone raz na zawsze przez to, że Lem zajął się tym tematem i zajął się nim tak ostatecznie, że nic więcej się nie da wymyślić, właśnie po Solaris, A Dukaj powiedział, że da się. I nie parodią, nie pastiszem, tylko po prostu wziął na klatę, że jakby rzucił rękawicę, czy tam podjął rękawicę, rzucił wyzwanie tę mistrzowi po 30 iluś latach, po których wokół pewnych tematów inni pisarze woleli kluczać i się nie ruszać, nie wchodzić na temat kontaktu, bo Lem to już spalił.
[46:23.16 → 46:28.08] C: I akurat przypadek Dukaja jest taki, Jak to widzę, że on wszedł i odważył
[46:28.08 → 46:30.48] E: się i wygrał, to znaczy, że dorównał, dorównał.
[46:30.70 → 46:41.14] C: Nie wiem, mainstreamowy, czy został uznany przez mainstream, prawda? To jest tak, że jesteśmy sobie w stanie wyobrazić to, że Dukaj dostanie Nikę, prawda? Nagrodę Nikę za jakąś tam swoją kolejną powieść.
[46:41.14 → 46:42.92] E: Dla mnie to jest skandal, że jeszcze nie dostał.
[46:42.94 → 46:57.03] C: No więc właśnie, prawda? Czyli on jest kimś, kto właściwie Wyszedł z getta, może nigdy w nim nie był w ogóle, tak naprawdę, ale nie jest traktowany jako ktoś z getta fantastycznego, prawda, Paweł?
[46:57.57 → 47:15.05] F: Wiesz co, ja pamiętam 10 lat temu, jak pisałem o Dukaju do Przekroju, to moi wierzchnicy traktowali... Niepoważnie. No tak, że to jest fantastyka i że trzeba pisać więcej Andrzeju Sosnowskim, więc myślę, że był w tym getcie fantastycznym.
[47:15.62 → 47:18.68] C: Wyszedł, ale wyszedł jako jedyny chyba, prawda?
[47:19.16 → 47:30.72] F: No nie wiem, moim zdaniem pisarz, o którym nie wspomnieliśmy tutaj chyba, a również bardzo ciekawy i poniekąd, no właśnie, to jest kwestia czy on uprawia fantastykę naukową czy nie ja.
[47:31.06 → 47:31.76] C: Marek Hubera.
[47:31.78 → 49:39.70] F: Tak, Marek Hubera. Rozmawiałem kilka lat temu z Dukajem i Dukaj twierdził, że to co pisze Hubera to wcale nie jest fantastyka naukowa, bo uważał, że to jest Można powiedzieć, że zbyt wiele jest w tym idealizmów, ideizmu, a za mało odałów ścisłych, chociażby w miastach pod skałą. Ale moim zdaniem to też jest pisarz, który właśnie w swoich powieściach, jak miasta pod skałą, czy Vatran Eureo, chyba się nazywa ta ostatnia, to pokazał naprawdę też, moim zdaniem, również bardzo duży talent. Innego rodzaju może raczej wrażliwość niż Dukaj i też taką bardzo, można powiedzieć, ja bym to nazwał fantastyką egzystencjalną, to co uprawia Hubert, który pokazuje ludzi w beznadziejnych sytuacjach i też wymyśla bardzo ciekawe, jak mi się wydaje, koncepty biologiczne przecież. W Atrani i Aureio tam Całe rozmnażanie się na dalekiej planecie w jakiejś autarki postapokaliptycznej, gdzie żyją bohaterowie tej książki, no to jest w ogóle też odwróceniem jakiegokolwiek myślenia tam znanego o rozmnażaniu gatunku ludzkiego, bo można powiedzieć, że rozmnażanie jest pośmiertne. Tak bym to w skrócie ujął. A z kolei bardzo też zabawna przecież jest kwestia metamorfozy diabłów, W miastach pod skałą, gdzie z kolei jest to, można powiedzieć, jednocześnie esej biologiczny na temat wyobrażeń diabłów w malarstwie średniowiecznym. I to są też rzeczy, za które myślę ludzie, którzy cenią koncepty w fantastyce, Marka Huberta też cenił.
[49:39.96 → 49:41.04] E: Jeszcze jeden gatunek.
[49:41.24 → 49:44.00] C: Moment, chwileczkę. Panie Krzysztofie, proszę bardzo.
[49:45.24 → 50:52.38] G: Ja tutaj się zgodzę z tym, że tu znowu myślę, że możemy posłużyć się, tłumacząc jakby twórczość trochę Marka Huberta, tym, kim on jest. To jest człowiek mający w tej chwili 58 lat, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmujący się Coś powiedzmy na pograniczu fizyki, biologii i chemii, a jednocześnie jest to osoba niezwykle religijna, taka powiedzmy posiadająca prawdziwą wiarę. W związku z tym, no i siłą rzeczy to w tych książkach widać, dlatego że tak jak Duca i tak jak Hubert to nie są autorzy, którzy piszą, ponieważ chcą sprzedać. jak najlepiej swoją książkę. Oczywiście to pewnie jest jakimś celem pobocznym, ale nie. Oni piszą, ponieważ im coś w duszy gra i chcą się nawet nie tyle podzielić, bo ja nie wierzę, żeby Dukaj chciał się dzielić z innymi. On jest dużym introwertykiem. Po prostu coś mu w duszy gra i chce to przelać na papier i on jakby...
[50:52.38 → 50:54.20] C: No tak jak każdy pisarz, to nie jest jakieś okrycie.
[50:54.20 → 51:27.82] G: Chodzi o to, że on chce zrealizować projekt, dla niego projektem jest napisanie powieści i on nie spieszy się, pisze tak jak chce, a nie tak jak wydawca tego oczekuje. Ja pamiętam na przykład jak była dyskusja, bo Huberat chciał podzielić swoją książkę najchętniej na trzy, chodzi mi o Miasto pod skałą, na trzy tomy, natomiast wydawca powiedział, że najlepiej byłoby na dwa, tylko że fabularnie to się bardzo źle dzieliło. No i Huberat się uparł i poszło...
[51:27.82 → 51:35.04] C: Dobrze, ale nie wchodźmy, przepraszam, za bardzo w dyskusję i niuanse stosunków autora z wydawcą, no bo...
[51:35.04 → 52:08.32] F: Ale moim zdaniem tutaj została poruszona jedna ciekawa rzecz, Kwestia, to ja to powiedziałem o tej fantastyce powiedzmy egzystencjalnej, ale kwestia właśnie fantastyki zaangażowanej religijnie, ale możemy mówić o dwóch zupełnie różnych światach. Jeden świat to są prymitywne powieści, powiedzmy, autorów rodzaju Tomasza Terlikowskiego, które po prostu są pisane manierą socrealistyczną, tyle że z wektorem skierowanym po prostu...
[52:08.32 → 52:09.11] C: Słuszną stronę.
[52:09.12 → 52:33.05] F: Słuszną stronę i z brakiem szacunku dla czytelnika, moim zdaniem, bo to jest bardzo niedobre, ale słuszne. A z drugiej strony mamy bardzo ciekawe właśnie realizacje, można powiedzieć, egzystencjalizmu chrześcijańskiego, jak najbardziej właśnie idealistyczne u Huberta. Czyli na przykład pierwsza powieść Michała Protasiuka, punkt Omega, która... Suspens też ma bardzo
[52:33.05 → 53:07.25] E: niespodziewany A nawet jeszcze, przepraszam, bo ciągle się chcę do tego wtrącić, bo rzeczywiście to jest zupełnie jeszcze jeden gatunek, o którym dotąd nie mówiliśmy, ale już teraz go mamy porządny liźniem tego. Ja bym jeszcze dodał, że on ma swoją komercyjną odnogę w postaci Maje Lidii Kossakowskiej. Rzeczywiście jest to po prostu fantastyka religijna, tak to się nazywa w fandomie, fachowo, a nie tam żadna egzystencjalna. Proszę kolegi, rzeczywiście... Fantastyka religijna. Też Dukaj w ogóle, jego pierwsze... Dukaj w ogóle wkroczył w fantastykę w wieku tam lat 16, jakiś to jest strasznie zawstydzający wiek dla wszystkich, 40. parę latków, od razu podbijając w ogóle fandom, pod
[53:07.25 → 53:09.89] C: opowiadanie... Znaczy, powiedz Państwu, co to jest fandom może.
[53:10.39 → 53:13.65] E: Kolega z fandomu. Jego koszulka.
[53:14.07 → 53:16.73] G: Dobrze, fandom to jest...
[53:16.73 → 53:17.43] C: Nie każdy wie.
[53:17.79 → 53:49.19] G: Nazwa pochodząca od słowa angielskiego kingdom, czyli królestwo, i jednocześnie fan, czyli miłośnik, czyli królestwo fanów, tak etymologicznie. I chodzi o to, że to jest środowisko miłośników fantastyki na jakimś tam obszarze, interesujące się fantastyką i biorące udział w różnego rodzaju przedsięwzięciach, wydarzeniach organizowanych o tematyce fantastycznej, czyli np. festiwale fantastyczne, które w tym środowisku się określa mianem konwentów.
[53:49.53 → 54:39.21] E: Więc Dukaj swoim debiutanckim opowiadaniem w ogóle rzucił właśnie wielbicieli na kolana. Czy to było gdzieś na przełomie lat 80., 90. opowiadanie Złota Galera, w którym właśnie wprowadził te elementy religijne? To było świeże, no bo w PRL-u to było niezbyt, powiedzmy, To niezbyt modny temat, powiedzmy to tak dyplomatycznie i rzeczywiście to był gatunek, który miał wtedy jakieś swoje wielkie pięć minut, ale on cały czas ma te swoje pięć minut, jesteśmy w końcu bardzo religijnym krajem, więc jest ta jego zdrowa komercyjna odnoga w postaci opowiadań, powieści o aniołach, jest jego właśnie Bardzo ambitny, bardzo taki awangardowy, bardzo intelektualna szpica w postaci Huberta. Jest też właśnie te propagandówki. Jak to się nazywało? Metanoia to się nazywało. Jezus Maria, to było straszne.
[54:40.53 → 54:43.69] F: Krajski powiedzmy jest porównywalny z Tedlikowskim po prostu.
[54:43.71 → 54:46.19] E: Więc to jest ten gatunek, który ma swoje różne nóżki.
[54:46.21 → 54:47.95] F: W sensie publicystyka, a nie literatura.
[54:48.13 → 54:49.90] E: Ale jest też literatura przez duże etapy.
[54:49.90 → 54:51.49] C: Ok, ja czuję się zagubiony trochę.
[54:52.53 → 54:53.77] E: Ale religinę już mamy omówioną.
[54:53.97 → 55:10.06] C: Religinę mamy omówioną. A ja mimo wszystko jako gość... Znaczy padło tutaj bardzo wiele nazwisk, których ja połowy nie znam. Znam oczywiście Dukaja, znam nazwisko Huberata, padło kilka nazwisk... Sendonim. No tak, Huberat. Bolesław Prusto też był pseudonim.
[55:10.32 → 55:12.30] F: Krzysztof Piskorski, Michał Grotasiu.
[55:12.36 → 55:54.39] C: Okej. Natomiast mimo wszystko, kiedy ja wchodzę do Empiku, to odnoszę jako laik, tak, znowu takie wrażenie, że mimo wszystko i tak rządzi Pilipiuk, tak. To znaczy, to jest ta fantastyka, powiedzcie parę słów o tym fenomenie, bo nie czytałem, ale czytam listy bestsellerów, tak. I widzę, że nazwisko Pilipiuka tam jest i jego opowieści o tym Jakubie Wędrowyczu, tak. zawsze są jakoś wysoko. Co to jest? To jest jakaś fantastyka słowiańska? Przybliżcie w ogóle... Bimbrownicza. Bimbrownicza. No tak, ale musimy... Ja rozumiem, że robicie takie miny trochę zgorszone i ja w to wierzę, ale jakby chciałbym się dowiedzieć, na czym polega fenomen popularności książek Pilipiuka, czy jakichś, nie wiem, innych podobnych tego typu rzeczy.
[55:54.39 → 57:05.98] F: Fenomen, że im gorsze rzeczy Pilipiuk pisze, tym są bardziej popularne, tym są podobne do czegoś innego. Albo są po prostu... jest o wampirach albo o nieśmiertelnych, to wtedy to się bardzo dobrze sprzedaje. Natomiast jak Filipiuk, ale jednocześnie fenomen Filipiuka polega na tym, że jest autor, który jest zarazem kimś, kto ma w dorobku cztery tomy bardzo dobrych opowiadań opartych na własnych konceptach i z tego jest mniej znany. I ja na przykład jestem rozdarty, bo dla mnie to pisarstwo jest po prostu synonimem hałtury czegoś bardzo niedobrego z literatury komercyjnej, tak realizowanej, jak uważam, po prostu nieciekawej, ale jednocześnie ten sam autor, chociażby tytułowe opowiadanie z najnowszego zbioru, Aparatus, czy nie wiem, Mars, chyba 1899 było takie opowiadanie. Jest to coś po prostu niewytłumaczalnego, że ktoś, kto pisze coś takiego złego, jednocześnie pisze bardzo dobre rzeczy.
[57:06.08 → 57:17.72] C: Ale to może pan Krzysztof niewytłumaczy niewytłumaczalne rzeczy, czyli na czym polega fenomen literatury robionej przez Filipiuka, który sprzedaje po kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy i pewnie sprzedaje więcej książek niż Dukaj, tak?
[57:18.42 → 57:30.14] G: Nie wiem, czy wytłumaczę ten fenomen, natomiast jakby chciałem obronić powiedzmy hałturę, którą tworzy Andrzej Pilipiuk. To jest tak.
[57:30.58 → 57:32.32] C: W Teatrze Starym bronimy hałtury.
[57:32.34 → 57:36.98] G: Ale powiem tak, to jest po pierwsze, niesamowicie skromny i pracowity człowiek.
[57:36.98 → 57:39.64] C: Ale co mnie obchodzi, czy on jest skromny, jeśli chodzi o jego książki.
[57:39.66 → 57:53.38] G: Ale to jest bardzo ważne, dlatego że wyobraźcie sobie, że on wydaje mniej więcej cztery książki rocznie, ale on pracuje naprawdę, pracuje tak jak powiedzmy robotnik w fabryce, tak on siedzi i tyle pisze.
[57:53.39 → 57:54.45] C: Ale liczy się efekt.
[57:54.76 → 57:55.57] G: Efekt jest taki.
[57:55.74 → 57:57.03] C: A nie, że jest skromny.
[57:57.09 → 58:24.96] G: Już mówię, on tak naprawdę wypłynął na opowiadaniach o Jakubie Wędrowyczu. Być może państwo słyszeli. To są opowiadania, gdzie bohaterem jest człowiek zaawansowany wiekowo, ale bardzo sprawny fizycznie, który jest bimbrownikiem, kłusownikiem, czarownikiem, Wiedźminem na dobrą sprawę. Mieszka sobie na wsi, stary Majdan, podwojsko...
[58:24.96 → 58:25.86] C: To jest fantastyka w ogóle?
[58:25.98 → 58:30.50] G: To jest fantastyka, podwojsko widzami. Polega to nam choćby to, że jest czarownikiem.
[58:30.62 → 58:32.16] C: Myślałem, że bimbrownikiem.
[58:33.24 → 59:02.83] G: Też, tych w różnych opowiadaniach pojawiają się, a to wampiry, a to wilkołaki, a to jakieś wiedźmy, a to UFO, jakieś mutanty popromienne, diabli go kilka razy biorą do piekieł. No, słuchajcie, opowiadań jest chyba 70 albo 80 i to są typowo humorystyczne opowiadania z elementem fantastycznym, chociaż mnóstwo osób, które czytają Nie uznają tego za fantastykę, bo one mówią, że fantastyki nie czytają.
[59:02.85 → 59:04.99] F: Bo niektóre nie mają elementu fantastycznego.
[59:05.09 → 59:22.41] G: No tak, zdarza się. I generalnie one są proste, lekkie, łatwe, a jednocześnie one grają na takich, powiedzmy, takich prostych, rubasznych, czy też, można z drugiej strony powiedzieć, prymitywnym dowcipie.
[59:22.63 → 59:24.67] C: To co w Polsce lubimy, tak?
[59:24.67 → 59:26.25] G: Tak, ale też na takich przywarach.
[59:26.25 → 59:26.65] C: Słowiański humor.
[59:26.65 → 59:48.93] G: No jest taka wieś PRL-owska, są ludzie, którzy, ci rolnicy, którzy tam nie mają pracy, więc się spotykają codziennie w barze i piją, Piwo Perła na przykład i sobie opowiadają jakieś historie. To są takie swojskie klimaty, tak jak ludzie lubią oglądać Rancho na przykład, prawda? Gdzie mamy takich czterech pijaczków, którzy siedzą sobie na łoweczce pod sklepem.
[59:48.95 → 59:50.65] C: Tylko że u niego siedzi jeszcze Ufał.
[59:50.65 → 01:00:35.51] G: Tylko, no właśnie, dokładnie, to jest coś takiego. I dlatego pewnie to jest tak popularne. Natomiast jak już, bo on chyba sześć czy siedem tomów opowiadań wydał właśnie o przygodach Jakuba Wędrowycza, I on generalnie bardzo lekko, strawnie pisze. On pisze bardzo dużo dla młodzieży. Na przykład Tomasz Olszakowski jest taki autor. To jest pseudonim człowieka, który się nazywa właśnie Andrzej Pilipiuk. I on napisał najwięcej panów samochodzików. Napisał nie Nienacki, tylko Pilipiuk. Więc on po prostu napisał Jakuba Wędrowycza. To się tak ludziom spodobało. Tym, którzy oczekują przede wszystkim łatwiej, lekkiej rozrywki. że kupują wszystko co Filipiuk wypuści i chyba to jest jego fenomen.
[01:00:35.77 → 01:01:06.80] E: Doszliśmy w ten sposób do bardzo ciekawego zjawiska, które zwłaszcza skoro jesteśmy w Lublinie musimy o tym wreszcie powiedzieć, że jak wiadomo w polskim Na polskim rynku wydawniczym tradycyjnie były te dwie wielkie, dwa wielkie rywalizujące ze sobą ośrodki Warszawa i Kraków ze swoimi słynnymi oficynami z wioletnymi tradycjami i tak dalej. I nagle szturmem wleciała na tą fantastykę fabryka słów właśnie... Wydawnictwo z Lublina. Tak, które ja podejrzewam, że więcej wydaje w tej chwili to jedno, jedyne wydawnictwo z Lublina niż cały Kraków, jeśli chodzi o fantastykę.
[01:01:07.06 → 01:01:08.60] G: Ale przenoszył się do Warszawy.
[01:01:08.62 → 01:01:18.87] E: Ojej. No tak, no tak, a to ciekawe. W każdym razie rzeczywiście, więc ja jestem strasznie ciekaw, jedno z najprostszych wyjaśnień, dla których fabryka, dla których wszystko, co wyda
[01:01:18.87 → 01:01:23.97] C: fabryka... Zobaczcie nazwiska, nazwiska. Jacy są sztandarowi autorzy tej fabryki?
[01:01:23.99 → 01:02:00.64] E: Komuda, Fiekara, Grzędowicz, Ziemiański, Kostakowska. Ale w ogóle mam wrażenie, ja mam ciągle takie wrażenie może, Nie wiem, gdybym kiedyś był bogaty, chciałbym zrobić taki eksperyment, że można wziąć cokolwiek i wydać w fabryce słów, a to jest gwarantowany bestseller, bo po prostu kiedy się wejdzie, ilekolwiek ktoś mu mówi, że wchodzi do księgarni, to cię prawdopodobnie walą po oczach okładki fabryki słów, bo nie można ich nie zauważyć wchodząc do Empiku. Z jakiegoś powodu oni znaleźli mistrzowską formułę współpracy z Empikiem. Ja nie wiem, na czym polega ta mistrzowska formuła. Ja tylko widzę, jak to działa. Po prostu, kiedy ktoś chce wejść do jednego z empieków gdzieś w Polsce, kupić sobie coś fantastycznego i nic o tym nie wie, to prawdopodobnie...
[01:02:00.64 → 01:02:01.52] C: Trafi na fabrykę słów.
[01:02:01.60 → 01:02:02.86] E: No, nie ma siły, żeby nie trafić.
[01:02:02.86 → 01:02:07.92] C: Ale chcesz powiedzieć, że ta lubelska oficyna jednak robi źle polskiej literaturze fantastycznej?
[01:02:07.92 → 01:02:24.55] E: Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, Najśmieszniejsze z Pilipiukiem jest to coś, że im bardziej on coś napisze niekomercyjnego, tym to jest lepsze. Bo rzeczywiście fabryka słów, nie samą swoją nazwą to zdradza. Oni żądają swoich autorów taśmowej produkcji. Więc kiedy Pilipiuk ma czas popracować... Jest
[01:02:24.55 → 01:02:28.59] F: też chyba do około 2000 słów ograniczony język.
[01:02:28.81 → 01:02:35.79] E: I też konstrukcja zdań jest zwykle...
[01:02:36.11 → 01:02:47.35] G: Redaktorzy, którzy pracują z autorami, poza tymi najbardziej topowymi, Paroma, oni mają pewien jeden styl, i oni bardzo zmieniają styl każdego autora.
[01:02:47.35 → 01:02:57.13] F: To widać, że pamiętam debiut Twardocha, który był w fabryce słów, to nie można uwierzyć, że to jest ten sam pisarz, który 7 lat później wydał Wieczny Grunwald.
[01:02:57.47 → 01:03:34.17] E: Natomiast ja i tak się w ogóle bardzo cieszę z samej takiej sytuacji, ponieważ jeszcze 10 lat temu to było naprawdę trudne do wyobrażenia, żeby można było zawodowo żyć z pisania książek fantastycznych, więc bardzo się cieszę, że istnieje wydawnictwo, które Ułatwia to pisarzom, aczkolwiek nie jestem wielkim entuzjastą tych książek i fascynuje mnie to coś, że ci sami autorzy, którzy w fabryce słów tłuką coś jak fabryce pod jedną sztancę składając tych samych przemysłowych części. Jednocześnie jak piszą opowiadania, Filipiuk zachwyca po prostu frazą swojego języka, kiedy mu się pozwoli napisać małe opowiadanko, które jest perełką, ale jak go wsadzą do tej taśmy, to on przykręca wszystko tym jednym kluczem i to jest okropne wtedy, ale ale cieszę się, że może to robić, że ktoś mu za to płaci.
[01:03:34.27 → 01:03:36.11] G: Ale może chodzi o to w popkulturze właśnie.
[01:03:36.71 → 01:03:42.45] C: No nie, niekoniecznie. Nie chodzi o to w popkulturze, żeby wszystko było z pocztancy, prawda? I wszystko było podobne do wszystkiego.
[01:03:42.45 → 01:03:44.25] G: Kurs przeciętny jest najbardziej popularny.
[01:03:44.25 → 01:04:16.69] E: Ja się cieszę z tego, że istnieje oficyna, która pozwala ludziom być zawodowi w tym, co robią. Zawodowi nie w sensie niesłychanie wyszukani profesjonalnie, ale w sensie, że mogą z tego wyżyć, bo to już jest bardzo dużo. Potem pozwolimy im na to. Ja mam nadzieję, mam taką swoją prywatną teorię, że z takiej pierwszej fazy, jaka była totalna magma lat 90., kiedy się pisało wyłącznie dla przyjemności, bo pieniędzy z tego nie było żadnych, weszliśmy w moment, w którym istnieje już możliwość tłuczenia prymitywnej komercji. I bardzo dobrze, że już mamy ten etap, a potem, gdzie trzeci etap, pojawią się jacyś tacy mistrzowie gatunku jak w Stanach po jakimś czasie.
[01:04:16.81 → 01:04:59.17] G: Ale jednocześnie tutaj jedna uwaga a propos fabryki. To, że te książki fabryki się świetnie sprzedają, są bardzo widoczne na półkach w Empiku, są kolorowe, wyglądają jak cukiereczki, to fakt. Natomiast tak naprawdę to nie dotyczy debiutantów. Naprawdę, jeżeli się zastanowić, to na dobrą sprawę ostatnie debiuty w fabryce, które się przebiły, to był Ćwiek, to była Kozak, I to są rzeczy sprzed siedmiu gdzieś lat. Natomiast u nich, oni sporo, teraz trochę dużo mniej wydają debiutów. Natomiast jeszcze parę lat temu oni wydawali dwa debiuty nawet miesięcznie. Może jeden debiut miesięcznie. One w ogóle się nie przebiły.
[01:04:59.77 → 01:05:01.37] C: No właśnie, to jest bardzo ciekawy temat.
[01:05:01.53 → 01:05:17.95] G: To też jest, prawdę mówiąc, ciekawe, dlatego że z jednej strony te książki, czy Kossakowska, czy Grzędowic, czy Pilipiuk, czy Komuda, czy Piekara sprzedają się świetnie, a jednocześnie debiutanci fabryki...
[01:05:17.95 → 01:05:55.86] C: Czy to jest tylko kwestia fabryki, czy w ogóle rynek jest pozamiatany już w Polsce tak naprawdę? Czy to nie wygląda w takim razie, że jakby karty zostały rozdane, role zostały rozdane i tak naprawdę ten rynek jest nasycony? Panowie, padło tutaj mnóstwo nazwisk, których połowa nie jest rozpoznawalna pewnie dla dla naszych widzów, dla naszych gości dzisiejszych, prawda? I z tego by wynikało, że być może ten rynek już się zamknął. Jest jakaś grupa ludzi, która będzie tłukła książkę za książką, a tak naprawdę już jest coraz mniej miejsca dla debiutantów, dla nowych autorów.
[01:05:55.98 → 01:06:04.28] E: Coś w tym jest. Ja cały czas usiłuję sobie przypomnieć jakiegoś głośnego debiutanta z ostatnich lat i ostatnio to chyba był właśnie ten Ciszewski z tymi swoimi...
[01:06:04.28 → 01:06:12.68] F: No tak, bo tuśmy nie wspomnieli o jeszcze jednym fenomenie, który się pojawia, czyli fantastyka militarna, Ale to też jest sprzed
[01:06:12.68 → 01:06:13.86] E: pięciu lat chyba, nie?
[01:06:14.02 → 01:06:16.22] F: No nie no, w tym roku wyszła czwarta część.
[01:06:16.66 → 01:06:17.82] E: Ale debiutantem był kiedy?
[01:06:17.96 → 01:06:19.82] F: A debiutantem był tak, no cztery lata temu.
[01:06:19.98 → 01:06:20.34] C: Otóż to.
[01:06:20.38 → 01:06:22.40] E: I to był ostatni głośny debiutant chyba naprawdę.
[01:06:23.00 → 01:06:39.33] C: No więc właśnie. Głośny. No właśnie, ja też słyszałem jego nazwisko i nawet mniej więcej wiem o co chodzi. I tutaj wydaje mi się panowie, że płynnie przechodzimy może nie tyle do fantastyki militarnej, Ile co? Do fantastyki alternatywnej? Do historii alternatywnych?
[01:06:39.41 → 01:06:52.39] E: Ja go jednak bym... Mówimy o książkach, które... Marcina Ciszewskiego. Tak, który właśnie pisze też alternatywna historia Polski oparta na takim bardzo... To właściwie się nigdy nie wyjaśnia dokładnie.
[01:06:52.81 → 01:06:54.55] F: W tej chwili to już trudno się połapać, bo już...
[01:06:54.55 → 01:06:56.39] C: Ale powiedzmy, od czego wychodzi?
[01:06:56.43 → 01:07:05.05] E: Jako głośny debiutant zadebiutował głośno opowiadaniem nad powieścią, w której elitarny oddział idealny oddział polskiego wojska, cofa się do kampanii wrześniowej.
[01:07:05.33 → 01:07:07.39] C: Jesteście na zebraniu jakiegoś fandomu, przepraszam.
[01:07:07.61 → 01:07:16.91] E: I spuszcza właśnie Niemcom łupnię, a przy pomocy właśnie nowoczesnego uzbrojenia nagle w kampanii wrześniowej właśnie ci Polacy no niby mają przewagę, ale i tak przegrywają.
[01:07:17.13 → 01:07:33.55] F: W drugim tomie to samo się dzieje. W Powstaniu Warszawskim, w trzecim tomie w Powstaniu, w getcie, a to co się dzieje w czwartym tomie, ja od tego po prostu nie jestem w stanie sobie wyobrazić, bo to już w tej chwili już nie ma W tym czwartym tomie żadnej konsekwencji, albo ktoś umiera, albo zmartwychwstaje.
[01:07:33.76 → 01:07:35.66] C: Konsekwencja jest taka, żeby sprzedać towar.
[01:07:36.03 → 01:07:49.82] F: Tak, to jest taka fantastyka dla dużych chłopców, których najbardziej podnieca opis czołgu, karabinu maszynowego, armaty. Na pewno zbieraliście kiedyś takie broszurki z typu broni i uzbrojenia.
[01:07:49.82 → 01:08:42.61] C: Oczywiście. Ale już nie zbieramy. A niektórzy najwidoczniej lubią... Dobrze, ale w takim razie, panowie, płynnie przeszliśmy, jak rozumiem, do nurtu fantastyki, który jest teraz mocno widoczny, czyli do fantastyki alternatywnej, do historii alternatywnej, do historii alternatywnej. Zobaczmy, w tej chwili ukazała się książka Łukasza Orbitowskiego, Widma. która jest alternatywną historią Polski, w której to historii nie było powstania warszawskiego. Krzysztof Kamil Baczyński przeżył. Mieliśmy do czynienia z kilkoma takimi książkami, które wymyślały inną historię Polski. Przypomnijcie parę tytułów i powiedzcie na czym polega ten film i skąd to się wzięło. Z naszych kompleksów.
[01:08:42.63 → 01:08:43.59] E: Nie dam ci, nie dam ci, nie dam ci.
[01:08:43.79 → 01:08:45.77] C: Właśnie Wojtek, spróbuj ty najpierw.
[01:08:45.87 → 01:08:51.61] E: Więc w ogóle o ile mi wiadomo, jeśli chodzi o przynajmniej nowożytną alternatywną, Paweł na pewno jak zwykle wyciągnie coś z antykwariatu z lat 30.
[01:08:51.61 → 01:08:52.43] C: Starożytną, nowożytną.
[01:08:52.51 → 01:10:04.76] E: Natomiast w Polsce nowożytna zaczyna się od burzy Macieja Parowskiego, od pomysłu, któremu przyszedł do głowy w stanie wojennym właśnie w najczarniejszych chwilach, kiedy wymyślił bardzo prostą wersję, w której w całym tym straszliwym w mrocznym momencie, w którym była historia Polski właśnie wtedy, jak to mogłoby wyglądać, żeby Polska się w tym momencie nie znalazła, że właściwie gdyby nagle się pogorszyła pogoda po prostu na początku września 1939, to wszystkie niemieckie czołgi były grzęzły w tym błocie, kawaleria jeżdżąca po tym błocie świetnie by ich poszatkowała. No i to jest właśnie jakby punkt wyjściowy, którego Parowski nie mógł nigdy napisać, więc położył taki konspekst tego, który potem był czymś w rodzaju konspektu komiksu, a teraz go dokończył właśnie w ramach tego projektu Narodowego Centrum Kultury. wydając z tego powieść burza. Rzeczywiście to był taki początek, takie zuchwałego myślenia o historii Polski, że to mogło się potoczyć inaczej. Ja prywatnie dzielę tą fantastykę alternatywną na dwa nurty, bo zawsze to można... Znaczy, część autorów ma podejście fatalistyczne, że los Polski i tak jest przesądzony z przewagą, czy nie zawsze przegramy i to jest Ciszewski. U niego zawsze pojawiają się ten grom, wszystko niby rozwalają, rozgramiają, a potem historia i tak toczy się dokładnie tak samo, bo Polacy przegrywają na to jak mają przewagę, tak wychodził Ciszewskiego. I jest też fantastyka taka, którą nazywam stochastyczną, która zakłada, że wszystko jest przypadkiem. Jaką? Stochastyczną.
[01:10:05.22 → 01:10:06.48] C: Stochastyczną!
[01:10:06.56 → 01:10:40.24] E: No, od przypadku, tak. I to jest rzeczywiście burza. Znaczy, przypadek. Inna pogoda, inna historia. Dukaj tak samo. Inaczej się potoczy historia Imperium Rosyjskiego. Nikt nie chce niepodległej Polski. To są jakieś takie dwa podejścia. I to jest tego mnóstwo, bo jest też dużo takich kompensacyjnych, że tam Polacy odkrywają kontakt do innej cywilizacji jeszcze w średniowieczu, ten jakiś krzyczacki poker, Królikarnia, to są właśnie jakieś takie wizje potężnej Polski, która dzięki jakiejś magicznym możliwościom zyskuje tę swoją potęgę, ale zawsze potem się okazuje, że ci nasi wrogowie też są magiczni. I też ci krzyżacy są równie potężni i tak rywalizujemy.
[01:10:40.40 → 01:10:43.66] F: No na przykład ewentualnie elfy.
[01:10:44.60 → 01:10:45.14] C: No matko.
[01:10:45.28 → 01:10:49.80] F: No elfy też w tych historiach alternatywnych działają u Kołodziejczaka w ostatniej powieści.
[01:10:50.08 → 01:10:53.94] C: No dobrze, ale panowie, to jest jakby silny nurt w literaturze fantastycznej Polski.
[01:10:54.10 → 01:10:55.71] E: No tym bardziej, że teraz jeszcze... Elfy
[01:10:55.71 → 01:10:57.58] F: bronią Polaków przed barlogami.
[01:10:58.02 → 01:11:01.95] C: Dobra, okej, ale czy ten nurt nie jest jakoś nawet w pewnym sensie może dominujący?
[01:11:02.06 → 01:11:05.40] E: Znaczy, na razie na niego idzie dużo pieniędzy z naszych podatków, więc jest jakby
[01:11:05.40 → 01:11:09.30] F: dominujący, bo Narodowe Centrum Kultury zamawia te książki od Krzysiek.
[01:11:09.31 → 01:11:16.31] C: Czyli właściwie chodzi o rolę edukacyjną jakąś, czy wzmożenie narodowe, poprawienie naszego samopoczucia?
[01:11:16.34 → 01:11:21.95] E: Nie wiem, jest pewne, Krzysiek, jeżeli wymyślisz jakiś pomysł na Narodowe... Znaczy, Narodowe Centrum Kultury da ci zaliczkę, jak wymyślisz właśnie,
[01:11:22.06 → 01:11:24.19] C: że... Że wygraliśmy powstanie styczniowe, tak?
[01:11:24.19 → 01:11:25.85] E: Ale ty już napisałeś...
[01:11:25.85 → 01:11:35.86] F: Ale przecież... To jest ciekawostka, że Tom Varga jest autorem jednej powieści fantastycznej. Nagrobek dla stryku, gdzie jest historia przyszłości polskiej.
[01:11:35.88 → 01:11:45.60] C: Tak, ale ona nie jest określona. To dla mnie był tylko sztafarz. Ja nie uznaję się za autora historii alternatywnych, dlatego że po prostu u mnie narracja się odbywa w przyszłości.
[01:11:45.62 → 01:11:54.97] E: Niedobrze, mówię ci. Wymyśl taką, że Stefan Batory nie zginął albo zginął, wszystko jedno. A zginął? Że Węgry się zmieniły miejscami, z Polską coś na guście. Wydadzą Ci to, zapłacą.
[01:11:55.07 → 01:11:57.21] C: Że Warnęcik nie zginął pod Warną na przykład.
[01:11:57.99 → 01:12:04.11] E: Ale to jest promowany, więc jakby opłaca się to pisać.
[01:12:05.67 → 01:12:21.73] C: No dobrze, panie Krzysztofie, jak pan widzi te sytuacje historii alternatywnych, to jest dominujący nurt? Czy taki nurt, który wszedł mocno do tej polskiej literatury i się rozpychał łokciami? I właściwie dlaczego tak się dzieje? Czy my potrzebujemy historii ku pokrzepieniu serc, tak?
[01:12:22.68 → 01:12:31.68] G: To oczywiście historia alternatywna nie jest żadną nowością, bo to, że akurat Polacy zaczęli od jakiegoś czasu ją tworzyć...
[01:12:31.68 → 01:12:35.22] F: Ja znam trzy przedwojenne przykłady historii alternatywnej.
[01:12:35.74 → 01:12:37.16] G: Okej, okej.
[01:12:38.14 → 01:12:43.78] F: Jest to w polskich, więc rzeczywiście jest to powiedzmy, ma to tradycję.
[01:12:43.88 → 01:12:45.04] C: Ale jest to widoczne teraz.
[01:12:45.24 → 01:12:50.32] F: Nie było tego za PRL-u, bo po prostu nie można było powiedzieć, że byłoby inaczej niż było.
[01:12:50.84 → 01:12:56.34] C: Halo, halo, nie wszyscy naraz. Jesteśmy u Tomasza Lisa, momencik.
[01:12:57.10 → 01:13:46.84] G: Przez powiedzmy pierwsze 20 lat III Rzeczpospolitej faktycznie raczej nie pojawiały się tego typu, 18 lat tego typu utwory, natomiast faktycznie teraz nagle zaczęło się pojawiać całkiem sporo i tu NCK jest takim przykładem tego co wspiera. Dlaczego? W tej chwili szuka się różnych alternatywnych sposobów nauczania i stąd na przykład IPN czy właśnie NCK wydają komiksy, wydają gry historyczne itd. Myślę, że powieści alternatywne są właśnie też podobnym sposobem na to, żeby dotrzeć szczególnie do młodszych, ale nie tylko do młodszych i jakoś tam upowszechniać historię. A poza tym...
[01:13:46.84 → 01:13:54.76] C: Ale alternatywną historię, to znaczy jak uczyć ich, że w 1939 roku wygraliśmy, albo że powstanie warszawskie skończyło się sukcesem?
[01:13:55.00 → 01:13:59.58] E: No właśnie, Ucieczewskiego i tak się nie kończy. Wyślij tamtego groma, przegrają za tym zgromem.
[01:13:59.72 → 01:15:03.19] G: No dobrze, ale jakby ktoś, kto będzie to czytał, założenie jest takie, że i tak, powiedzmy, dzięki temu dowie się, jak faktycznie było, a jednocześnie na przykład pozna realia tamtego okresu. I to już będzie jakaś zdobycz, prawda? Także ja myślę, że w ten sposób się myśli. Natomiast no snucie jakichś historii alternatywnych to też jest pewne hobby takich miłośników historii, którzy się zastanawiają, co by było gdyby. W momencie, kiedy mogą sobie przeczytać o tym powieść, no to na pewno bardzo się z tego powodu ucieszą. Także ja myślę, że to jest pewien wcześniej też nieeksploatowany temat, ludzie poszukując autorzy, poszukując nowych miejsc, jakichś tam oryginalnych, które mogliby wykorzystać dla swojej powiedzmy twórczości. Znaleźli. Przecież właśnie sobie przypomniałem, przecież królowa Joanna Dark Lewandowskiego.
[01:15:03.27 → 01:15:03.75] F: No tak.
[01:15:03.85 → 01:15:07.29] G: Prawda? Ona jest jakoś z dwutysięcznego czy z dziewięćdziesiątego.
[01:15:07.53 → 01:15:24.45] F: Takiego Macieja Lepianki była też powieść i w następnym dniu w dziewięćdziesiątym szóstym roku wydana To była chyba pierwsza taka pełnoformatowa powieść z historią alternatywną. No z PRL jedna rzecz była, co najmniej były.
[01:15:24.67 → 01:15:25.49] E: Zabraz Wyrzyn, przepraszam.
[01:15:25.51 → 01:15:27.29] C: Zabraz Wyrzyn. No tak, Zabraz Wyrzyn.
[01:15:27.37 → 01:15:35.24] F: Tak, ale z PRL-u Parnicki opublikował dwie historie alternatywne. Tylko powiedzmy one dotyczyły dawniejszej historii.
[01:15:35.34 → 01:15:37.68] C: Znaczy pewnie Rzymu albo... Tak, jedna była
[01:15:37.68 → 01:15:45.71] F: chyba dotycząca starożytności, ale też w muzie dalekiej podróży jest wątek historii alternatywnej, w której powstanie listopadowe zostało wygrane.
[01:15:45.71 → 01:16:18.27] C: Dobrze panowie, ale ja mam tutaj pytanie natury ogólniejszej, tak? Dlaczego, tak? Znaczy ja rozumiem, że Narodowe Centrum Kultury chętnie zamówi coś takiego, albo że autorzy znaleźli jakąś nową drogę swojej ekspresji twórczej, pisanie historii alternatywnych, co jest zawsze fajną zabawą w ogóle, ale musi być jakiś głębszy powód, popularności tych historii alternatywnych, powód, nie wiem, psychologiczny, mentalności narodu, że jest jakby zapotrzebowanie na coś takiego.
[01:16:18.27 → 01:17:26.36] E: Na pewno masz rację, Bociszewski, o którym mówimy, to nie jest, o ile mi wiadomo, ani to nie jest sponsorowane z podatników, ani to chyba nie jest pisane dla ekspresji, ponieważ to jest straszny sukces komercyjny, więc on już te kontynuacje pisze, no pisze, bo ludzie chcą to niewątpliwie czytać, natomiast Strasznie zabawny wpływ na polską fantastykę ma popularność gier komputerowych, gier planszowych, gier role-playing, w których, no jak wiadomo, ludzie, którzy grają w takie gry, potrafią spędzić właśnie strasznie długie debaty na wypadek takiej czysto hipotetycznego scenariusza. Gdyby PZ-6B Tiger właśnie się spotkał z BRDM-1, z wyrzutnią rakiet przeciwpancernych, to kto by wygrał, bo kto pierwszy strzeli, kto ma grubszy pancerz, kto lepiej widzi w ciemnościach, Rzucenie takiego tematu gdzieś na jakimś forum internetowym potrafi wywołać tak z pięćdziesiąt po prostu ludzie, których ludzie będą różne scenariusze rozważać, że a po ciemku będzie coś tam, a tamten go namierzy pod czerwienią, a tamten się zaczali i tak dalej. I Ciszewski w kapitalny sposób jakby Cały czas tam są te pomysły, że jak w powietrzu będzie Messerschmitt, który ma takie możliwości, a ten, co do niego strzela, to nie wiem, ma ten radar, ale nie ma czegoś tam.
[01:17:26.36 → 01:17:30.16] C: No dobrze, ale to znaczy, że to jest literatura wzięta z forum dyskusyjnego w pewnym sensie, tak?
[01:17:30.74 → 01:17:40.26] E: To jest odpowiedź na potrzeby po prostu ludzi. W tytuły kolejnych tych części Ciszewskiego wyglądają jak adres internetowy i to naprawdę od razu widać do kogo to jest po prostu skierowane.
[01:17:40.66 → 01:18:07.28] C: Na zapotrzebowanie ludzi, ale skąd się bierze zapotrzebowanie, bo to jest jakby najciekawsze. Ja rozumiem, że są ludzie, którzy zawodowo spełniają oczekiwania innych i produkują książki. które mają swój, przepraszam za słowo, target, tak, jakimś tam odbiorcę, ale dlaczego ci, znaczy, czy to wynika, znaczy pytanie jest takie, czy to wynika z naszych narodowych kompleksów, mówiąc krótko?
[01:18:07.28 → 01:18:11.72] E: Już nie, już właśnie, taka już, już, już nie tylko, to znaczy, to już coraz częściej...
[01:18:11.72 → 01:18:22.58] F: Zauważmy, że mieliśmy pod koniec lat dziewięćdziesiątych, na przełomie wieku, silny nurt rozbiorowy, że byliśmy, byliśmy straszeni, że nas rozbiorą.
[01:18:23.09 → 01:18:27.75] E: W ostatnich
[01:18:37.37 → 01:18:41.49] F: latach było więcej myśli pozytywnych, mocarstwowych. Krzepiący.
[01:18:41.73 → 01:18:41.83] E: Tak.
[01:18:41.97 → 01:18:45.89] C: Rozumiem. Muszę powiedzieć, że... Chcemy sobie poprawić samopoczucie.
[01:18:46.05 → 01:18:54.17] F: Szczególnie... To się zbiegało poniekąd z polityką historyczną rządów Prawa i Sprawiedliwości.
[01:18:54.97 → 01:18:57.03] C: Bunna jakby na tę historię alternatywną.
[01:18:57.21 → 01:18:57.45] F: Tak, tak.
[01:18:58.33 → 01:19:00.29] E: W każdym razie rzeczywiście...
[01:19:00.29 → 01:19:01.65] C: Literatura godnościowa, tak?
[01:19:01.99 → 01:20:10.12] E: Rzeczywiście gdzieś w okolicach IV Rzeczpospolitej, w ogóle moim zdaniem, bo ja jestem tak ogólnie, jeśli chodzi o polską fantastykę, optymistą z wielu różnych powodów, Ilekroć tutaj narzekamy na komercjalizację, ja chciałbym jeszcze raz złożyć takie ogólne votum separatum, że mnie to strasznie cieszy, że można zarabiać na książkach. Pamiętam smutne dyskusje tego typu z lat 90., kiedy się mówi o tym, że na niczym się nie da zarobić i to było tak okropne, że ja wolę najbardziej komercyjną, najbardziej beznadziejną książkę taśmowo tłuczoną od wspomnienia tamtych lat. Natomiast jeśli chodzi o polską fantastykę, to rzeczywiście widać w ostatnich czasach, Na przykład te alternatywy przestają służyć temu pokrzepianiu, czy tam rozdzieraniu ran, czy coś takiego, a stają się taką swobodną zabawą. Ciszewski właśnie nawet niczego nie pokrzepia, po prostu to jest takie bawienie się tymi schematami, co byłoby jakby te, literalnie traktowanie tego jako grę komputerową i moim zdaniem, żeby tak potraktować, już musisz być na tyle wyluzowany, żeby nie reagować historycznie, że jak tak można tutaj, czy cały ten pomysł Orbitowskiego z widłami, żartowaliśmy sobie przed chwilą, ja na to nie zwróciłem uwagi, ale że te alternatywne wiersze, które pisze Baczyński, kiedy przeżył, to są teksty piosenek Iron Maiden, nie zwróciłem na to uwagi. Przepraszam, powieści te, które on pisze, ale rzeczywiście.
[01:20:11.44 → 01:20:18.48] C: Krótko mówiąc, pozytywna wiadomość jest taka, że już nie ma ogólnonarodowego oburzenia, prawda? Że ktoś sobie robi żarty z naszej historii.
[01:20:18.60 → 01:20:32.66] E: Już nie jest tak, że na jakieś nazwisko Baczyńskie musisz natychmiast stanąć na baczność, zacząć śpiewać ten hymn, tylko zwyczajnie zaczynasz żartować, robiąc mashupy, i takie kombinacje. To samo moim zdaniem jest związane właśnie z odrodzeniem się w Polsce horroru. To jest gatunek fantastyczny, o którym jeszcze dzisiaj nie mówiliśmy.
[01:20:32.82 → 01:21:02.25] C: Ale zaraz powiemy, ja mam pytanie do państwa, czy państwo chcą się włączyć i zadać pytanie, bo my tu możemy jeszcze najprawdopodobniej godzinami rozmawiać. Tak, przepraszam, najpierw pan tam z tyłu. Tak, o właśnie, to dostanie pan mikrofon zaraz. Bo zrobimy małą jakby przerwę na pytania, bo my tu mamy jeszcze parę tematów, które chcielibyśmy zahaczyć, a które są jakoś interesujące. Słuchamy pana.
[01:21:02.77 → 01:21:43.95] H: Dzień dobry, Jacek Warta. Ja się chciałem spytać o, jakby tak spróbuję sobie w głowie użyć pewnej definicji rodzajów jakby powieści, czy rodzajów podejść, tak? Ja się zastanawiałem nad fantazją i myślę, że To jest rodzaj literatury, w którym punktem wyjścia, założeniem jest, że istnieje powiązanie między, że są magia, że istnieje magia, a magia rozumiem jako powiązanie między rzeczami a słowami. Magia w końcu polega na tym, że ktoś wypowiada w zaklęcie, a to zaklęcie powoduje jakąś zmianę, prawda, w jakimś przedmiocie, prawda, że istnieje taki świat, świat platoński, który jest światem idealnym i przez słowa on można, manipulując słowami można manipulować rzeczami. To jest punkt wyjścia, Niepotrzebnie pan komplikuje.
[01:21:44.05 → 01:22:00.83] E: Strasznie fajnie to kolega tutaj wyjaśnił przed chwilą, że magię Pol znajmy po tym, że jej się nie wyjaśnia. Natomiast jeżeli tylko ktoś zaczyna ją wyjaśniać, że to są jakieś dzyndzlo-trony midichlorianistyczne czy coś takiego, to już mamy science fiction, a jak ktoś to całkowicie odpuszcza, tak jest i już, to jest to magia. Takie proste robocze wyjaśnienie.
[01:22:01.91 → 01:22:42.96] H: I też bardzo mnie interesuje science fiction jako sposób rozbudzania gry wyobraźni i zainteresowania. Mówiliście o powieściach historycznych, które budzą zainteresowanie w ogóle historią jako taką, bo trzeba poznać kontekst, żeby można było konfabulować. I to mnie interesuje to, o czym nie mówicie, czyli takie science fiction hardcorowe. czyli takie, którym można poznać jakąś fizykę, można się zainteresować fizyką. On się próbuje w Lublinie stworzyć centrum nauki typu Kopernik, czyli Centrum Zabawy Wiedzą Poznawalne. I interesuje mnie też takie podejście do science fiction, czy można w ten sposób budzić zainteresowania naukami przyrodniczymi. Pewnie można.
[01:22:43.10 → 01:22:44.68] C: Jakie jest konkretne pytanie Pana?
[01:22:45.31 → 01:22:52.73] H: Słuchajcie, stwierdzenie, czy można tak warstwować te powieści, tego rodzaju literatury?
[01:22:52.75 → 01:23:12.05] G: Tak, tylko ja myślę, że akurat literatura hard science fiction raczej zniechęca do czytania niż zachęca. Tam trzeba mieć pewną już kompetencję z zakresu nauk ścisłych, żeby po prostu zrozumieć o czym się czyta.
[01:23:12.07 → 01:23:45.60] F: Ale mamy też w naszym dorobku polskiej literatury science fiction, chociaż jest to trochę bardziej fantastyka społeczna, świetny przykład, kiedy nie trzeba mieć uniwersyteckiej wiedzy z fizyki, tylko podstawowe wiadomości na temat działania prawa ciążenia. Myślę o Januszu Zajdlu i Paradyzji, gdzie okazuje się, że właśnie taką jak najbardziej fantastyką naukową jest książka, w której dowód na to, że wcale się nie podróżuje w kosmosie, staje przeprowadzony przez wyplucie pestki.
[01:23:46.38 → 01:24:06.93] G: Oczywiście, tylko że mimo wszystko Zajdel to są lata 70-80, czyli tak trochę już nie są przedmiotem naszej debaty, jego utwory. Ale jak najbardziej fantastyka, nie wiem, socjologiczna powiedzmy, czyli Wnuk Lipiński na przykład, czy Seidel, to świetne rzeczy, tylko to też nie jest hard SF.
[01:24:07.13 → 01:25:42.90] E: W każdym razie w kwestii tego, na ile to może służyć popularyzacji, to jest naprawdę kwestia nastawienia autora. Ciągle myślę o Rafale Kosiku, już tu parę razy się pojawiał. On poza cyklem powieści młodzieżowych Feliks Netinika, które są takim dokładnie adresowanym do młodzieży próbą zainteresowania typowymi wątkami z science fiction i rzeczywiście one inspirują młodych ludzi. dowiadywania się potem na własną rękę na przykład, co to jest nanotechnologia, bo mają takie popularne wyjaśnienie. On też pisze powieści serio, które są bardzo inspirujące. Nie pamiętam tytułu jego książki o Marsie, chyba to jest po prostu Mars. No właśnie, wydawało mi się, że za głupie, ale no tak. Jego książka po prostu o Marsie. Mars opisuje, jak może wyglądać z naukowego punktu widzenia kolonizacja Marsa, jakie będą problemy, które napotkają ci koloniści, problemy z wodą, problem z promieniowaniem, problemy z ciśnieniem, problemy z niszczą grawitacją. I tam są takie bardzo ciekawe pytania, polityczne partie się pojawiają na tym Marsie, które mają różne pomysły, co z tym zrobić. W każdym razie to jest bardzo inspirujące i np. nauczyciel, który chciałby wykorzystać tą powieść czysto teoretycznie do nauki jakichś pojęć fizycznych, tutaj może znaleźć kopalnię, gdyby namówił swoje dzieci, oczywiście swoich uczniów do przeczytania tego czegoś, żeby właśnie z nimi przedyskutować kwestie np. o biegu wody w atmosferze, na przykładzie dokładnie tej powieści. To jest absolutnie kapitalne, potencjalnie dla kogoś, kto chciałby to wykorzystać jako narzędzie dydaktyczne. To jest świetny punkt wyjściowy do dyskusji o różnych podstawach zjawiska fizycznego. Ale oczywiście Paweł przypomniał klasyka, wiele mamy w polskiej literaturze książek fantastycznych, które są świetnym punktem wyjścia właśnie do zainteresowania, do jakiejś takiej dydaktyki, że co z tego wynika, że z pozornie tak prostych rzeczy jak prawa Newtona i grawitacja.
[01:25:43.72 → 01:26:05.22] C: Czekamy na jeszcze, są jakieś pytania Państwa, bo jeżeli nie, to przejdźmy. Pani tak chciała tam halo. Ale właśnie idzie mikrofon do pani. Tak tak ale mikrofon się zbliża uwaga. Bez mikrofon dobrze. Tak jest.
[01:26:16.64 → 01:26:19.64] A: Ja
[01:26:23.28 → 01:26:27.88] C: od razu powiem, że nie oglądam telewizji. Nie, nie, nie.
[01:26:29.34 → 01:26:32.34] A: Znaczy,
[01:26:35.28 → 01:26:50.58] C: mi się wydaje, że w telewizji głównie jest political fiction, wie pani. Ja wolę po prostu sobie puścić film na DVD albo poczytać książkę, bo political fiction nie jest akurat tym rodzajem fantastyki, który mnie kręci najbardziej. Powiedziałbym.
[01:26:54.18 → 01:26:58.42] E: O nie, absolutnie kupują i czytają.
[01:26:58.48 → 01:27:04.58] C: Kupują i czytają. Znaczy, myśli Pani, że urządzają sobie, żeby
[01:27:04.58 → 01:27:07.42] E: mieć wszystkie książki... To nie fantastyka, nie, to nie fantastyka.
[01:27:07.64 → 01:27:23.85] C: To nie fantastyka, na pewno nie. Wie Pani, mogą kupować Dzieła zebrane Mickiewicza, ale nie wierzę w to, że kupują sobie fantastykę, żeby stawiać na półkach. Czytają. Przepraszam, jakieś pytanie jeszcze? Czy możemy przejść do horrorów? Tak.
[01:27:28.87 → 01:27:33.69] A: Bo to jest cykl.
[01:27:35.37 → 01:28:03.54] C: Bo chcemy się spierać. Znaczy uważamy, że kultura nie jest nudna. nie jest nudnym ględzeniem i polega na jakimś sporze i bitwie na słowa. Przecież nikt się nie będzie okładał tutaj na razie. Bitwa na włosy. No widzi Pani, ale Pani przyszła dlatego, że ogląda Pani w telewizji bitwę na głosy i zobaczyła Pani, że to jest jakaś bitwa, więc Pani przyszła i...
[01:28:06.12 → 01:28:08.54] A: O.
[01:28:10.73 → 01:28:12.89] C: Jak oni mówią? Taki program mamy.
[01:28:14.71 → 01:29:29.84] G: Ale tutaj pani zadała jedno pytanie, które ja bym tu troszkę się nie zgodził z tym, że fantastyki się nie kupuje, żeby postawić na półce. Myślę, że akurat Fabryka Słów tutaj jest przodownikiem, aczkolwiek kilka innych wydawnictw poszło w jej ślady. Mianowicie książki, które wydaje Fabryka Słów To nie są tylko książki, które mają określoną wartość, jakąś ciekawą historię, tylko to są książki, które bardzo ładnie wyglądają i z przyjemnością możemy je postawić na półce. One są kolorowe, odwołujące się do tego, co w tej chwili jest popularne powiedzmy w młodym pokoleniu, czyli kolorowe gry komputerowe, jakieś kolorowe obrazy. I świetnie, wydaje mi się, książki akurat Fabryki Słów wpisują się właśnie w to zapotrzebowanie młodego pokolenia. I wydaje mi się, że bardzo dużo młodych ludzi lubi sobie postawić tę książkę na półce, bo ona ładnie wygląda, bo jest kolorowa.
[01:29:30.08 → 01:29:37.37] C: Dziękujemy bardzo. To była przerwa na reklamy. A teraz... Znaczy Wojtek Orliński złapał się za głowę, jak usłyszał o tym.
[01:29:37.37 → 01:29:45.30] E: Może to jest kwestia jakiejś różnicy pokolenia oczywiście nieuchronnej. Ja jestem osobą, która by sobie postawiła coś takie, jak lód na przykład, to jest piękna szlachetna okładka.
[01:29:45.68 → 01:29:46.88] C: Tolkiena byś sobie postawił.
[01:29:46.90 → 01:29:53.72] E: Tak, ale po prostu fabryka słów mnie przeraża, ale to jest, to jest oczywiście, już jestem po prostu za stary na to, to może się mi odstraża ich estetyka.
[01:29:54.62 → 01:30:37.69] C: Co kto sobie stawia na półce, to to jest jakby temat na inne spotkanie, ale tutaj padło hasło horror i wydaje mi się, że powinniśmy się zastanowić również nad popularnością horroru, nad popularnością tych wszystkich W historii o wampirach, no bo znowu jako laik się wypowiadam, to wydaje mi się, że z wszystkich stron otaczają mnie wampiry. Nawet pan Krzysztof, jak tutaj tłumaczył na czym polega urban fantasy, to tłumaczył, że urban fantasy polega na tym, że na przykład jest Teatr Stary w Lublinie, tylko że to jest taka przestrzeń, gdzie pani dyrektor Rozwód jest wampirzycą. Więc skąd popularność tych wszystkich nieszczęsnych wampirów? To po pierwsze, bo to jest jakiś niebywały fenomen. Skąd popularność horrorów?
[01:30:38.86 → 01:30:41.44] E: Właśnie nie z życia.
[01:30:42.04 → 01:30:43.20] C: Nie z życia, no właśnie nie.
[01:30:43.36 → 01:31:21.32] E: To jest bardzo ciekawe, że bardzo długo, bardzo... Ja mam taką... Ponieważ, jak już mówiłem, jestem pesymistą we wszystkich sprawach, z wyjątkiem literatury polskiej, popularnej zwłaszcza. Moim zdaniem to, że od paru lat nagle na nas spadły w polskiej literaturze właśnie te wątki horrorowe jest zdrowym świadectwem, tak samo jak to, że potrafimy już bez takiego przerażenia pisać Baczyńskim, Powstaniu Warszawskim, Powstanie w getcie, Holokauście, że do tego wszystkiego nareszcie mamy jako autorzy, jako czytelnicy taki w miarę wyluzowany stosunek, że już przestajemy reagować płaczem, oburzeniem, tylko zaczynamy żartobliwie być w stanie się zastanowić rzeczywiście, co
[01:31:21.32 → 01:31:39.99] C: by było, gdyby... Przepraszam, wtrącę Ci się, bo mamy w tej chwili najnowszy przykład, czyli książkę Noc Żywych Żydów. Napisane przez Igora Ostachowicza, jeśli dobrze mówię, doradcę Donalda Tuska. Jest to historia alternatywna, tak to należy nawet nazwać, czy horror.
[01:31:41.53 → 01:31:43.97] G: Trudno powiedzieć, bo żaden pewnie z nas z tego nie wciekał.
[01:31:43.97 → 01:32:02.57] C: Nie, ja czytałem recenzje i streszczenia, ale o co chodzi? Króciutko, rzecz się dzieje na Muranowie w Warszawie, tam gdzie było getto. Główny bohater chyba schodzi do piwnicy i przez przypadek odkrywa, że w podziemiach Warszawy mieszkają Żydzi zombie, którzy... To bardzo ciekawe,
[01:32:02.63 → 01:32:04.51] F: bo Wojciech Orliński napisał o tym samym
[01:32:04.51 → 01:32:21.45] E: opowiadanie 5 lat temu. To jest banalny pomysł, więc nie upieram się. To się prosi, bo jak wiadomo Muranów jest na tych ruinach getta i to się prosi, żeby tam coś takiego wymyślić. Natomiast właśnie... Czyli doradca Tuska zerżnął z Ciebie, można powiedzieć. Tak, ale nie, nie. Znaczy tak, zaraz mu wyślę.
[01:32:21.61 → 01:32:25.73] C: No nagłośmy, nagłośnijmy to jakieś, no. Tutaj będzie super afera, no.
[01:32:26.01 → 01:32:28.21] E: No proszę Cię. W każdym razie, w każdym razie...
[01:32:28.21 → 01:32:31.77] C: Doradca premiera ściąga od dziennikarzy pomysły.
[01:32:31.95 → 01:32:38.23] E: To bardzo dobrze, że doradca premiera powinien śledzić, co dziennikarze piszą, więc akurat tu się cieszę, na co idą nasze podatki.
[01:32:38.25 → 01:32:40.67] C: Może zacznie pisać, wiesz, tak jak Filipiuk.
[01:32:41.65 → 01:32:43.09] E: Nie sądzę, myślę, że najwięcej zarabia.
[01:32:43.41 → 01:32:43.69] C: Dobra.
[01:32:45.09 → 01:32:53.02] E: Więc bardzo długo polski horror był albo parodią, albo pastiszem. Mieliśmy takie uczucie właśnie, że był kiedyś Grabiński, a potem już najwyżej można żartować.
[01:32:53.31 → 01:32:55.01] C: Jestem absolutnym fanem Stefana Grabińskiego.
[01:32:55.12 → 01:32:58.62] E: Właśnie wszyscy jesteśmy naśladowców, on niespecjalnie miał w PRL.
[01:32:58.69 → 01:33:21.43] C: To był pisarz przedwojenny, który pisał w latach 20., 30., nawet 10., czyli dokładnie 100 lat temu tak naprawdę, więc też nie jest przedmiotem naszej debaty. Taki klasyk polskiej fantastyki grozy, który głównie pisał opowiadania kolejowe, czyli jakichś niesamowitych rzeczach dziejących się na kolei. Tak, to jest klasyka polskiej fantastyki grozy.
[01:33:21.43 → 01:33:25.79] E: Po Grabińskim było długo, długo, długo, długo nic i potem nagle chyba w 2005 mniej więcej...
[01:33:25.79 → 01:33:45.37] F: Otóż gdyby się przyjrzeć, to jest wszystko tak, że nagle nam się wydaje, że nagle coś się dzieje. Były horrory klasyczne wydawane w latach 70., 80., Był na przykład taki autor jak Jerzy Siewierski, który umarł w 2000 roku i miał co najmniej dwa, dwie książki horrorystyczne klasycznie.
[01:33:47.25 → 01:33:48.83] C: W realiach Perelowskich się dzieją?
[01:33:48.85 → 01:33:54.07] F: Nie, w realiach, w realiach fin de siècle.
[01:33:54.76 → 01:34:00.72] C: Aha, no to jest taka ładna stylizacja, bo wolałbym na przykład horror w sklepie mięsnym.
[01:34:01.06 → 01:34:06.18] F: Nie, to była w realiach, jedna była w realiach w Rzeczpospolitej Szlacheckiej, a druga w realiach w Fendeseku.
[01:34:06.20 → 01:34:07.28] C: Jak Wilczyca, coś takiego, tak?
[01:34:08.32 → 01:34:23.70] F: Tak. Tak samo też jest, powiedzmy, nam się wydaje, że kryminał retro wymyślił Marek Krajewski, a taki kryminał retro był wydany w około 88 czy 89, Szczury z miasta Łodzi, autorstwa Jacka Indelaka, tylko po prostu
[01:34:24.28 → 01:34:29.26] C: Nie był to czas. Dlaczego teraz jest czas na to?
[01:34:29.64 → 01:34:51.77] E: To ciągle przykład na coś innego, czyli na pasji, czyli że wymyślamy specjalną epokę, w której może się dziać horror, ale nadal zakładamy, że tu obok nas się nie może dziać. Jeżeli mamy autora w PRL-u, to nie napisze ci horroru o blokowisku, tylko właśnie o jakimś zakichanym fantasy'ku. Natomiast jednak nagle... spadają na nas dwie książki o horrorach dziejących się jak najbardziej współcześnie, czyli właśnie Domofon, czyli horror na
[01:34:51.77 → 01:34:55.99] F: blokowisku i Orbitowski Horror Show i potem Tadze Ciepła.
[01:34:56.07 → 01:35:00.59] E: I to są wszystko jakoś w jednym roku, czy w jakimś bardzo krótkim odstępie, to jest 2004-2005, coś koło tego.
[01:35:00.61 → 01:35:06.11] C: No dobrze, dlaczego w 2004-2005 roku rozpoczęła się fala polskich horrorów?
[01:35:06.77 → 01:35:09.05] G: Ale to nie jest fala, to są pojedyncze przypadki.
[01:35:09.21 → 01:35:09.83] E: Jak to pojedyncze przypadki?
[01:35:09.83 → 01:35:11.01] C: Czyli nie ma zjawiska?
[01:35:11.57 → 01:35:21.77] F: Nie, nie jest tego wiele. Chyba z takiego kaszyńskiego jeszcze jakiś horror czytałem. Rytuał się nazywał chyba, nie?
[01:35:22.24 → 01:35:24.86] G: Z dobrych horrorów, powiedz, literatury groznej.
[01:35:24.86 → 01:35:26.77] F: Oko Luny, nie pamiętam kto napisał.
[01:35:26.90 → 01:35:28.69] G: To jest na przykład, ja bym, Stefan Darda.
[01:35:29.60 → 01:35:31.23] F: Podobno, podobno dobre.
[01:35:31.47 → 01:35:49.54] G: Nie, naprawdę, naprawdę bardzo fajne rzeczy pisze. Dom na wyrębach, to jest jakby pierwsza jego książka debiutancka, później Starzyzna i wyszło chyba tego dwa tomy i teraz jakoś wyszedł czwarty, którego jeszcze nie zdążyłem przeczytać. To jest taka...
[01:35:49.54 → 01:35:51.12] C: A to nie jest autor z okolic Lublina?
[01:35:51.70 → 01:35:58.54] G: Jest trochę, to znaczy on studiował w Lublinie, natomiast właściwie jest z Tomaszowa Lubelskiego, a teraz mieszka w Przemyślu.
[01:35:59.02 → 01:36:00.38] C: No dobrze, ale w okolicy.
[01:36:00.64 → 01:36:07.02] G: Natomiast... no to tak jakby mówić, że Łódź jest w okolicach Warszawy.
[01:36:07.30 → 01:36:07.80] F: No jest!
[01:36:08.82 → 01:36:12.38] G: W każdym bądź razie... Czyli nie ma
[01:36:12.38 → 01:36:13.56] C: boomu na horror raczej.
[01:36:13.56 → 01:37:15.24] G: Według mnie nie ma. Z tym, że akurat Darda jest o tyle fajny do pokazania, bo to jest taki horror, taki obyczajowy, z przemyśleniami bohatera, którego akcja snuje się dość powoli, tam nie jest epatowanie przemocą na przykład, tylko mamy tu tajemnicę, mamy straszenie, ten element nadnaturalny jest bardzo delikatny. Jest to naprawdę proza, która się może spotkać z uznaniem i osoby, która czyta fantastykę, i osoby, która nie lubi fantastyki. Co jest bardzo fajne, znaczy bardzo fajne jest w tym to, że tam nie ma akcji, która, bo generalnie większość fantastyki to jest akcja, akcja, akcja i jakiś tam świat wokół, czy fantazja, czy science fiction, a tu jest wszystko tak dozowane, tak fajnie, spokojnie się to czyta i muszę przyznać, że jest to wyjątkowe na gruncie polskiej fantastyki.
[01:37:15.62 → 01:37:45.35] F: Mam wrażenie... Miał mi się jeszcze jeden autor, którego książkę wydano pod koniec lat 90., jak najbardziej możemy umieścić w tej współczesnej, nowoczesnej fantastyce Grozy, to jest Tadeusz Oszubski. Jest taka książka wydana przez Świat Książki jakoś w 98' w Baranku, nie pamiętam tytułu, to jest zbiór opowiadań. które wszystkie rozgrywają się w jego rodzinnej Bydgoszczy i mają punkt wyjścia w postaci rodzaju wycinków prasowych i tak dalej i tak dalej.
[01:37:45.35 → 01:37:49.63] C: Rozumiem, ale w każdym razie skłaniacie się raczej obaj panowie do tego, że horror
[01:37:49.63 → 01:37:53.03] G: nie jest... Jarosław Grzędowicz, Księga Jesiennych Demonów
[01:37:53.03 → 01:37:56.30] C: też... Tak, ale nie numerujmy nazwisk i tytułów.
[01:37:56.30 → 01:37:58.65] G: Mi się wydaje, że to są pojedyncze przypadki.
[01:37:59.35 → 01:37:59.99] C: A wampiry?
[01:38:00.21 → 01:38:01.79] F: Nie rozwinął specjalnie.
[01:38:02.32 → 01:38:05.32] C: Stephanie Mayer rządzi na listach przebojów.
[01:38:05.32 → 01:38:11.66] F: U nas rządzi Andrzej Pilipiuk z cyklem Kuzynki, Dziedziczki i Księżniczka.
[01:38:12.02 → 01:38:13.10] C: I to jest też wampiry, tak?
[01:38:13.16 → 01:38:19.14] F: One są bohaterki, to są takie trzy kuzynki, które poniekąd są wampirkami.
[01:38:19.82 → 01:38:22.88] G: Jedna z nich jest wampirzycą, jak dobrze pamiętam.
[01:38:23.34 → 01:38:24.94] F: A mnie się wydaje, że jest inaczej.
[01:38:24.94 → 01:38:28.06] C: No dobrze, ale nie wchodźmy w czy diety trzy czy jedna, panowie.
[01:38:28.46 → 01:38:35.76] F: Tak samo, powiedzmy, Wampir M3, jego powieść, Andrzeja Pilibiuka też to nie jest wampirowanie na serio.
[01:38:36.03 → 01:38:41.07] C: Czyli książki wampiryczne też nie mamy w Polsce.
[01:38:41.38 → 01:39:03.25] G: Był boom parę lat temu. Pojawiła się debiutantka, ale to już było jakieś 7 lat temu. Michalina jest mało popularna. Magdalena Kozak z nocarskim Pani
[01:39:18.55 → 01:39:22.75] C: ma pytanie jeszcze, tak? Tak słuchamy bardzo.
[01:39:28.62 → 01:39:31.62] A: Ale
[01:39:36.62 → 01:39:37.74] C: Pani mówi o jakiejś książce?
[01:39:41.93 → 01:39:46.09] A: Zobaczmy, jak to pisze. Pisze, pisze, pisze, pisze, pisze, pisze, pisze.
[01:40:02.22 → 01:40:49.39] C: No ale to wie Pani, to jest ekshumacja jakiejś, to jest co innego niż literatura, fantazy, science fiction. Nie mieszajmy porządków. To jest horror. To jest horror, ale innego rodzaju. Znaczy nie mieszajmy tutaj porządków. Ja wiem, ale nie mieszajmy porządków. Znaczy publiczność jest już trochę, się nam wyklucza. Ja mam... Panowie, podsumujmy naszą dzisiejszą rozmowę. Każdy z Panów wygłosi krótkie expose i powiem wszystkim, jaki jest stan polskiej literatury, fantasy, science fiction, I tak dalej. Przede wszystkim nie zadałem pytania, no bo jakby nie było możliwości, bo właśnie nie wyczerpaliśmy nadal wszystkich tematów. Jak widzicie na tle literatury światowej, fantastycznej, science fiction. Mówcie po kolei Paweł, Wojciech, Krzysztof.
[01:40:49.66 → 01:40:58.38] F: Przede wszystkim ja myślę, że Nie jestem w stanie się wpływać na temat literatury światowej, bo jeżeli coś... Tyle literatury polskiej,
[01:40:58.44 → 01:40:59.42] C: że już nie ma czasu na światowe.
[01:40:59.44 → 01:42:22.59] F: Nie, nie tylko o to chodzi. Chodzi o to, że właściwie oprócz anglosaskiej i rosyjskiej fantastyka do nas nie dociera i ciekawe było, powiedzmy, porównanie fantastyki polskiej, nie wiem, z niemiecką, czeską czy francuską, której my po prostu zupełnie nie znamy. Ja myślę, jeżeli mam podsumować, to Porównując sytuację roku 2012 z rokiem 1998, to muszę powiedzieć, że jest bardzo duży postęp. Pojawiło się dużo fantastyki, która jest jednocześnie, myślę, literaturą z dużymi ambicjami artystycznymi. Powiedzmy słowem, kluczem czy wytrychem jest nazwisko Jacka Dukaja. On debiutował w 1997, ale wtedy miał tylko jedną książkę wydaną. Wydaje i myślę, że tacy autorzy jak Orbitowski, czy powiedzmy właśnie Huberat, czy Dukaj, to na szczęście wnoszą dużo dobrego do literatury, po prostu jako literatury, a musimy odcierpieć jeszcze chwilę, W czyjścu literatury fantastycznej. W czyjścu fabryki słów.
[01:42:22.97 → 01:42:24.17] C: Rozumiem. Wojtek.
[01:42:24.51 → 01:43:24.93] E: Jak już mówiłem, jestem optymistą. Polska fantastyka w tej chwili jest przede wszystkim niesłychanie zróżnicowana. Tam jest dla każdego coś miłego. Jeżeli ktoś łaknie intelektualnego wyzwania takiego, żeby mieć tydzień na wakacje odciętym od świata i czytanie Na to, czy się dukaj, Jest cudowny po prostu na takie bojowanie się z myślami, poszerzenie własnych horyzontów itd. Ale jeżeli ktoś potrzebuje czytadła do pociągu, pamiętam właśnie Ciszewskiego. Możemy sobie narzekać, ale wykonałem go z ogromną przyjemnością podczas jakiejś jazdy tam Warszawa-Kraków. To nie jest długa podróż i to nie są grube książki. Jest akurat w sam raz na parę godzin. w pociągu można zostawić w przedziale. Jak się wychodzi, bez większego żalu, bo się do tego nigdy nie wróci, ale to jest genialny towarzysz podróży i to w swojej kategorii to są świetne rzeczy. Fabryka słów oferuje mnóstwo takich rzeczy. Być może sekret lubelskiego powodzenia też bierze się z tego, że tutaj dużo się jeździ tymi busikami, marszrutkami, a to jest jakaś doskonała rzecz na takie dwie godziny, jak sądzę. Nie, mówię to, trochę żartuję, ale jednocześnie serio.
[01:43:27.52 → 01:43:29.06] C: Przepraszam, mają duże litery.
[01:43:29.62 → 01:44:19.54] E: I oczywiście jest mnóstwo faz pośrednich. Są właśnie pisarze trochę komercyjni, a trochę ambitni. Ten Kosik tutaj nam przefruwał, więc krótko mówiąc, dla każdego coś się znajdzie. Też nie jestem w stanie porównywać do światowej, ponieważ rzeczywiście na polski się tłumaczy wyłącznie anglojęzyczną i rosyjskojęzyczną. Nie mówmy rosyjską, bo rosyjskojęzyczni Ukraińcy strasznie się za to gniewają, a oni też do tego należą. Oni się gniewają, jak się ich nazywa Rosjanami, chociaż piszą po rosyjsku. I bardzo długo nie tłumaczono rosyjskie. Zresztą ktoś nagle odetkał tą zatyczkę i chlusnęła nas. I odkryliśmy, że tam są świetni ludzie. Ale polska fantastyka wytrzymuje tę rywalizację. Przede wszystkim szalenie zróżnicowana. Wymieniliśmy mnóstwo tych gatunków. I to jest, mam nadzieję, że... Być może zestawiamy państwu chaos w głowach z powodu tych, co się przerzucaliśmy. Ten urban fantasy, steampunk.
[01:44:20.86 → 01:44:22.40] C: Fantastyka religijna.
[01:44:22.50 → 01:44:33.92] E: Tak, ale rzeczywiście taka jest polska fantastyka i nawet jak wyjdziemy... I to dobrze, że taka jest, ponieważ... Mnóstwo rzeczy.
[01:44:34.40 → 01:44:35.22] F: Miasta pod skałą.
[01:44:35.70 → 01:44:51.04] E: Znaczy, Kościka w ogóle filmują. Już, chociaż trochę się tego boję. Grzędowicza, mnóstwo rzeczy by się świetnie kręciło. Tu jest dużo dobrych pomysłów, tylko... Jak wiadomo, mamy lepszych pisarzy niż filmowców.
[01:44:51.58 → 01:44:55.88] C: Znaczy, proszę pana, w filmie można schrzanić każdą dobrą książkę.
[01:44:55.92 → 01:44:56.38] E: No, Wiedźmin.
[01:44:56.90 → 01:45:21.72] C: Wiedźmin jest tego najlepszym dowodem, prawda? To znaczy, seria. Nie widziałem filmu, chyba serial widziałem. No tak, czegoś takiego to nie widziałem. Jeśli pan widział Wiedźmina w wersji telewizyjnej, no to po prostu jakaś katastrofa po prostu, więc to... Jeżeli są... Na pewno są książki, które można sfilmować, ale jest kwestia, jak się je zrobi. A tego typu literatura, jak sądzę, wymaga poważnych nakładów finansowych również.
[01:45:21.82 → 01:45:28.44] F: Na przykład miasta pod skałą, moim zdaniem, byłyby chyba lata świetne, ale trzeba było mieć po prostu super choliłucki budżet.
[01:45:28.60 → 01:45:37.18] E: Domofon można by nakręcić bardzo tanio, na znakomity horror, tylko wymagałoby to dobrych aktorów i dobrego reżysera, bo położyć horror jest bardzo łatwo.
[01:45:37.26 → 01:45:39.46] C: Dobrze. Panie Krzysztofie?
[01:45:40.48 → 01:45:44.26] G: Jestem ostatni, więc mi najtrudniej podsumowywać, bo tu koledzy mnie już podebrali.
[01:45:44.26 → 01:45:46.53] C: Możecie fundamentalnie nie zgodzić się na przykład.
[01:45:46.68 → 01:46:33.02] G: Nie, nie, raczej... Znaczy ja powiem tak, że oczywiście w porównaniu z latami dziewięćdziesiątymi fantastyka współcześnie na pewno jest w znacznie lepszej kondycji. Wychodzi tego znacznie więcej niż wtedy. Znacznie ciekawsze w tym sensie, że znacznie różnorodniejsza jest ta oferta. Natomiast dla mnie takim niepokojącym zjawiskiem jest to, że wszelkie debiuty, których też jest bardzo dużo, przechodzą właściwie bez echa. Czytelnicy skupiają się na nazwiskach już sobie znajomych, również krytycy. I wydaje mi się, że mało jest takiego wśród czytelników poszukiwania nowych autorów, a
[01:46:33.02 → 01:46:38.70] C: naprawdę jest trochę... Przepraszam, znaczy mam pytanie, może jest po prostu nadprodukcja tych wszystkich książek?
[01:46:38.70 → 01:47:06.15] E: Proszę pana drogą, ale rzeczywiście mechanizmy promocji debiutów zupełnie gdzieś zniknęły, to też się wiąże z zanikiem czasopism. Już kiedyś debiuter miał tą naturalną drogę, że kiedyś było jedno czasopismo, to w ogóle jak ktoś tam zadebiutował, to z definicji zaistniał. Teraz nawet jak się ktoś przebije do fantastyki, to nic z tego nie wynika, bo już jakby nie jest ten nie jest ten prestiż, więc rzeczywiście też jakbym szukał największej słabości w tej chwili, to jest jakiś sensowny mechanizm dla debiuta, bo opublikować nie sztuka, ale być zauważonym, ojej.
[01:47:06.37 → 01:47:06.71] C: No tak.
[01:47:07.61 → 01:47:50.94] G: Tak, dokładnie. I w związku z tym mamy wśród powiedzmy naszych polskich pisarzy fantastycznych myślę, że już w tej chwili nawet kilkanaście nazwisk, które jako tako żyją z pisania, natomiast pewnie już nawet, no może nawet kilkaset nazwisk, które traktują to jako po prostu jakąś tam dodatkową działalność gospodarczą gospodarczą czy nie gospodarczą. Generalnie coś im w duszy gra i dzięki temu piszą różne rzeczy próbują to wydać ale naprawdę finansowo niezbyt dobrze na tym mogą wyjść. Także tak wygląda zawsze zawsze tak jest
[01:47:50.94 → 01:48:45.71] C: znaczy jest jakaś szpica prawda w każdej czy to czy to jest fantastyka czy to jest mainstream. Czy to jest jakakolwiek inna literatura, to mamy zawsze jakąś grupę pisarzy, którzy się spokojnie z tego utrzymują, sprzedają duże nakłady i mamy dużą grupę pisarzy, którzy aspirują do statusu gwiazdorów, ale nie są w stanie go osiągnąć z różnych powodów, więc to jest zupełnie naturalne. Dziękuję Państwu serdecznie. Ja właściwie kończę z poczuciem niedosytu. bo wydaje mi się, że jest jeszcze wiele tematów. Kilka tematów właśnie tylko liznęliśmy, a można było o nich pewnie zrobić w ogóle osobne spotkania. W każdym razie mam nadzieję, że raczej zostawiliśmy u Państwa trochę niepokoju i ciekawości, żeby tę tematykę trochę bardziej zgłębiać jeszcze.
[01:48:46.35 → 01:49:11.71] G: Bardzo mało mówiliśmy w ogóle o polskich literaturze fantasy. Bo oczywiście Sapkowski jest taką ikoną tego gatunku, ale ja tu państwu mogę polecić takiego autora Robert Wegner, który myślę, że polecam. Ostatnio trzecia książka jego w tym pierwsza powieść wyszła. Naprawdę polecam, to jest autor formatu Sapkowskiego, nie baję się tego powiedzieć.
[01:49:11.93 → 01:50:46.70] C: Szukajmy jego książek. Ja generalnie rzecz biorąc uważam, że najważniejsza jest, mówiąc brzydko, selekcja, to znaczy z całego morza tych rzeczy trzeba próbować wyławiać najciekawsze. Dzisiaj padło trochę nazwisk, być może państwo niektóre zapamiętali, a w każdym razie kilka mi utkwiło w głowie i będę się nimi interesował. Dziękuję państwu bardzo za wizytę. Dzisiaj następne spotkanie odbędzie się za dwa tygodnie, 8 maja, ponieważ Za tydzień akurat przypadają święta majowe, długi weekend majówka i tak dalej. 8 maja Roman Pawłowski będzie rozmawiał z Kingo Dunin Wojciechem Kluszewskim. Hasłem jest dwudziestolecie, co nam zostało z tamtych lat i bynajmniej nie chodzi o dwudziestolecie międzywojenne, tylko ostatnie 20 lat w polskiej literaturze, kulturze po zmianie systemu, czyli trochę więcej niż 20 lat, ale mniej więcej co się działo od 89 roku do dzisiaj. Serdecznie zapraszam Państwa, bo wydaje mi się, że ta dyskusja może być bardzo ciekawa, inspirująca i pewnie też nie wyczerpie wszystkich rzeczy, o których można rozmawiać, bo na razie moje główne wrażenie jest takie, że ciągle Ciągle zostajemy trochę niedosyceni, ale może to nawet dobrze, bo przynajmniej nie znudzeni. Dziękuję serdecznie. Zapraszamy Państwa 8 maja do Teatru Starego w Lublinie. Dziękujemy.
[01:50:46.80 → 01:50:47.24] B: Dobranoc.

Zobacz także

w Repertuarze

w Mediatece