Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

fot. Bartosz Wileński

Bitwa o kulturę. Wszystko co chcecie wiedzieć o Grupie Filmowej Darwin, ale boicie się zapytać… i słusznie

Wróć

Chcecie poznać receptę na sukces w dobie internetowego kina i telewizji? 

Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki do odebrania w kasie Teatru Starego. Jedna osoba może pobrać maksymalnie 4 wejściówki na każde spotkanie.
Większe grupy (uczniowie, studenci i inne grupy zorganizowane) proszone są o bezpośredni kontakt z kasą Teatru w celu rezerwacji miejsc.
Wydarzenie transmitowane on-line na stronie Teatru Starego.

goście: Marek Hucz, Jan Jurkowski
prowadzenie: Łukasz Drewniak

Na początek kilka komentarzy internautów: „Nie wiem dokładnie co przed chwilą obejrzałem, ale wciąż nie mogę przestać się śmiać”, „To był tak dziwne, że aż genialne”, „Jesteście lepsi niż całe polskie kino”, „Rozwalacie system”.
Chyba już nie da się udawać, że ich nie ma. Od pięciu, a może nawet siedmiu lat Grupa Filmowa Darwin zapracowała sobie na miano polskiej reinkarnacji Monty Pythona, nadwiślańskiej Małej Brytanii i zaginionych kuzynów Mumio. Fenomen Grupy Filmowej Darwin wymyka się regułom znanym dotąd w polskim show biznesie. Bez wielkich budżetów, wsparcia PISF-u, promocji w wiodących stacjach telewizyjnych Marek Hucz i Jan Jurkowski, dwóch zaprzyjaźnionych aktorów po krakowskiej szkole teatralnej, zostało gwiazdami internetu, specjalistami od obłędnie dowcipnych i piekielnie inteligentnych krótkich form filmowych. Hucz i Jurkowski piszą scenariusze, reżyserują i grają w swoich filmach, parodiują, pastiszują i persyflażują wielkie serie kinowe i telewizyjne (Agent 700, Star Trek, Gwiezdny Szeryf), tworzą nieznane odcinki znanych formatów (Czarne lusterko, Pogromcy przysłów), kręcą teledyski do wykonywanych przez siebie prześmiewczych przebojów (Orki z Majorki, Dotknij twarzy mej), można u nich zamówić komediowy spot o dowolnym towarze z rynku (jak IKEA w Potworach spod kanapy).

Premiery ich nowych produkcji mają od pół miliona do półtora miliona odsłon na YouTube. Teledysk Orki z Majorki obejrzało blisko 12 milionów internautów, więc jak mawiał klasyk: „Doda z nową płytą może im skoczyć”. Seria Wielkie Konflikty pokazywała spotkania i tak zwane trudne rozmowy postaci z najwyższej mitycznej, literackiej i religijnej półki – Szatana z Hiobem, Boga z Noem i Jezusem, Lorda Vadera z Imperatorem, Wilkołaka z Draculą, a nawet pojedynek Mickiewicza ze Słowackim. To Darwini wykreowali nowe pseudonimy dla Boga i Diabła, uważając, że ich spór ma charakter kłótni w rodzinie, awantury między starymi dobrymi znajomymi, dlatego Jehowa to pierdołowaty Rafał, a szatan – łatwo irytujący się, zakompleksiony – Sławek. Podobno gimnazjaliści już tak mówią o lekcjach religii – „zajęcia z Rafałem”.
Trwające od 5 do 20 minut Shorty Darwina czy Zakazane spoty Darwina są nie tylko grą z konwencją, zabawą kliszami filmowymi i telewizyjnymi. Darwini pokazują sytuacje graniczne, w których zwykły człowiek musi uporać się z nieludzkim przeciwnikiem lub opresywnym prawem. Nawet jeśli przegrywa, potrafi przedstawić swoje zdroworozsądkowe racje. Z absurdem świata, w którym żyjemy, można walczyć tylko z pomocą innego, własnego, wybranego przez siebie absurdu. Darwini nie tylko zadają pytania demiurgom rzeczywistości, mnożą nonsensy w nieskończoność, oni także próbują nauczyć swoich widzów i fanów sztuki przetrwania w chaosie zwanym życiem. Sztuka ta prawie zawsze polega u nich na przewrotnym odkryciu innej odpowiedzi niż ta oczekiwana, zejściu do głębszej warstwy problemu: bo tam zło już nas nie znajdzie albo staje się karykaturą samego siebie.

Mimo początkowo niskich budżetów produkcje Grupy Filmowej Darwin zawsze zdumiewały perfekcją realizacyjną i nieszablonowym aktorstwem. Bardzo szybko doceniło ich środowisko. Wystąpili u nich Marcin Dorociński, Edyta Olszówka, Tomasz Kot i Jacek Braciak. Partnerami z planu są ich koledzy i koleżanki po krakowskiej PWST – Julia Wyszyńska, Anna Stela, Andrzej Plata, Konrad Beta. I wielu wielu innych.
Chcecie poznać receptę na sukces w dobie internetowego kina i telewizji? Chcecie zobaczyć najsłynniejsze lub najnowsze produkcje Grupy Filmowej Darwin z komentarzem Hucza i Jurkowskiego? Teleportujcie się do Starego Teatru!
Łukasz Drewniak

Obszernych skrótów ze spotkań można wysłuchać w audycji „Nie tylko rozrywkowa niedziela radiowa” na antenie Radia Lublin w każdą niedzielę między 7.00 a 11.00.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.96 → 01:38.46] A: Dobry wieczór Państwu, Łukasz Drewniak, witam serdecznie na kolejnej bitwie o kulturę w Teatrze Starym w Lublinie. Najkrócej można by było teraz powiedzieć, że dzisiejsza bitwa o kulturę jest odsłoną kolejnym odcinkiem wielkich konfliktów, ale być może tylko wtajemniczeni rozpoznają tę frazę. W każdym razie ten odcinek nazywa się Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o grupie filmowej Darwin, ale boicie się zapytać i słusznie. Ponieważ nasi dzisiejsi bohaterowie są fenomenem ery YouTube'a, reżyserami, aktorami, scenarzystami kanału zwanego właśnie Grupa Filmowa Darwin. Od siedmiu lat umieszczają na tym kanale swoje filmy, pastisze, parodie, persyflarze, bawią się z popkulturą, bawią się z historią światową. Inaczej akcentują wielkie spory ideologiczne całej naszej historii. W ogóle robią dużo zamieszania i są chyba najśmieszniejszym polską grupą, którą ja oglądałem w sieci czy na żywo. I zastanawiałem się, jak ich najkrócej przedstawić, żeby pokazać ich funkcję, rolę w świadomości młodych widzów i tych z mojego pokolenia, którzy otworzyli się na ten świat. I chyba mogę powiedzieć tylko jedno. Marek Hucz, Jan Jurkowski, dwugłowa Krystyna Janda, polskiego YouTube'a. Zapraszam serdecznie. Jan Jurkowski, Marek Hucz, Siadajcie panowie. Przepraszam za tą Krystynę Jandę, ale jak można inaczej się wam pokłonić za to, co zrobiliście?
[01:38.60 → 01:39.26] B: Tylko tak.
[01:39.38 → 03:08.35] A: Pokazać na niekwestionowany autorytet, który także przecierał szlaki, który także sprawił, że wszyscy określonego dnia miesiąca sprawdzają, czy coś się nowego pojawiło. Jako, że jest to sytuacja teatralna, jesteśmy na scenie Teatru Starego, Chciałem was namówić na wisekcję, introspekcję, takie zagłębienie się w te siedem lat, które minęło bezpowrotnie, ale zostawiło swój ślad na paśmie cyfrowej twarzach, żebyśmy zastanowili się, jak się zaczęła grupa filmowa Darwin, co razem przeszliście przez ten okres. I zawsze ludzie, którzy pierwszy raz was oglądają, pytają się, czy te chłopaki są po łódzki filmówce. I to jest pytanie zasadne, bo skoro wchodzicie w świat filmu, w świat telewizji internetowej, ale jednak się stosując środki filmowe, wydawało się, że na studiach aktorskich mieliście kontakt z pracą z kamerą, zajęcia z filmowcami, tymczasem kończyliście krakowskie wtedy w PWST. Więc jak to jest? Czy skierowaliście się w stronę filmu, internetu, bo ta szkoła was przerażała, nudziła, nie było tam nic nowoczesnego? Czy raczej traktowaliście tę przygodę z internetem w okolicach 2012 roku jako sposób na zaistnienie, sprzedanie twarzy, pokazanie polskim filmowcom i reżyserom? Popatrzcie, jacy fajni jesteśmy. Jest wielu kolegów i koleżanek na roku, ale my jesteśmy fajniejsi, bo znamy to medium, bo umiemy się sfilmować, umiemy napisać scenkę. Jak to było?
[03:09.18 → 03:50.22] B: No tak naprawdę ani jedno, ani drugie tak naprawdę, bo z jednej strony Szkoła Teatralna w Krakowie tak naprawdę to był jakiś najwspanialszy okres, mam wrażenie, w dotychczasowym naszym życiu, bo oczywiście teraz jest... Każdy rok jest coraz lepszy od poprzedniego. Natomiast, tak. A z drugiej strony też nigdy nie traktowaliśmy naszego kanału, a nie naszej twórczości jako takiego portfolio jakiegoś takiego pokazania się. Hej, umiem zagrać tutaj diabełka. Ja umiem zagrać takim głosem. To nigdy nie było naszym celem. Tak naprawdę, mam wrażenie, że zawsze chcieliśmy realizować te nasze pomysły, a YouTube był w jakiś sposób jedyną dostępną platformą, żeby to robić.
[03:50.90 → 04:28.86] C: My też wiedzieliśmy, że musimy się tego wszystkiego nauczyć i wtedy mieliśmy do wyboru albo kolejna szkoła, albo po prostu praktyka i praca z lepszymi od siebie, którzy się po prostu bardziej znają na robieniu tych filmów. I wybraliśmy tą drogę, tą drugą, po prostu tą praktykę. I to chyba była, tak mi się wydaje, najbardziej potrzeba serca, bo tak jak Janek mówił, nie liczyliśmy na to, że to jakakolwiek będzie wizytówka, cokolwiek. Chcieliśmy robić te rzeczy, chodziliśmy z nimi przez wiele lat, przez Kraków po Krakowie, więc to tak wypływało.
[04:29.18 → 04:43.21] B: Przez długi okres udawało nam się tak naprawdę łączyć takie nasze dwie pasje, właśnie pracę w teatrze, już po szkole w zawodowych teatrach z tą naszą jeszcze amatorską taką fascynacją tymi naszymi formami krótkimi, filmowymi.
[04:43.21 → 05:26.03] A: Później zapytam, czy teraz się to da łączyć jeszcze, ale nie jesteście pokoleniem, które rodzi się ze smartfonem w ręku, prawda? Wychodzi z brzucha mamy, już tutaj sobie coś miga. Tego się trzeba było nauczyć, jak filmować, jak odkryć YouTube, a YouTube to jest chyba 2005 rok dopiero, więc to jest 14 lat temu. W którym momencie uznaliście, że te filmiki można gdzieś umieszczać, że one mogą mieć jakichś odbiorców i jakie uczucia towarzyszyły temu pierwszemu umieszczaniu, pierwszemu filmowi? Bo teraz pojawia się coś u was, pół miliona od razu oglądnień, wyświetleń rozbite, a wtedy od ilu się zaczynało? Od jednego, piętnastu?
[05:26.17 → 05:29.25] B: Takie były nasze wyświetlenia na początku.
[05:29.29 → 05:30.91] A: Dla kogo to było? Dla znajomych?
[05:30.97 → 05:31.51] B: Dla nas.
[05:31.53 → 05:32.09] A: Ku pamięci?
[05:32.43 → 05:45.81] B: Tak naprawdę dla nas. Mam wrażenie, że my to też kilka razy powtarzaliśmy, że gdybyśmy się nastawiali na wyświetlenia, na sukces, to byśmy dawno już przestali, bo przez pierwsze dwa lata oglądało nas naprawdę malutkie grono cennych, ale malutkie grono widzów.
[05:46.37 → 05:49.37] A: Widzowie ze szkoły teatralnej? Profesorowie, koledzy?
[05:49.49 → 05:49.59] B: Nie.
[05:49.97 → 05:50.83] A: Od razu inne targi?
[05:50.83 → 06:00.87] B: Nie, próbowaliśmy to promować oczywiście. w swoich zasięgach facebookowych. Ale to nie, nikt nigdy nie odpisał na żadną wiadomość. Hej, udostępnij tam na ścianie.
[06:01.85 → 06:52.62] C: Warto też zaznaczyć, że my byliśmy tak słodko niewinni i naiwni. My nie mieliśmy zielonego pojęcia, jak to może działać. Dla nas to było jakieś takie naturalne. Dobra, zrobiliśmy film, wrzucimy, to to się będzie oglądało. I rzeczywistość nas zweryfikowała. Niemniej jednak ciągnęła na zrobienie tego dalej, bo ciągnęły nas historie i fabuła. Mam wrażenie, że głównym paliwem wtedy było to, że my mogliśmy robić filmy. Bo nas te filmy zawsze fascynowały w szkole, chodziliśmy do kina, gadaliśmy o tym bez przerwy. I pamiętam, że moment, w którym już mogliśmy być na planie, mogliśmy po prostu realizować faktycznie te rzeczy, niezależnie jakie by one były, był jakimś takim, tak jak powiedziałem, niesamowitym paliwem, który dodawał nam dużo.
[06:53.65 → 07:09.11] A: Jeszcze zostając przy temacie szkoły. Mieliście zajęcia ze scenopisarstwem. Nie ma takich zajęć na aktorstwie, prawda? Więc jak rodziły się te pierwsze scenki? Od gadania dwóch kolegów w pokoju, na dachu szkoły, w knajpie. Jak rodzą się pierwsze skecze, które potem zmieniają się w filmiki?
[07:10.11 → 07:26.40] B: Akurat na dachu, ale Akademika. Bo tam Marek miał, to może lepiej tego nie mówić, ale był tam dostęp. Na ostatnim Pietrze Akademika było wyjście na dach. z pokoju Marka. Było to wyjście nielegalne.
[07:27.88 → 07:29.02] A: Cudawniło się już na pewno.
[07:29.20 → 07:41.81] B: Tak, oczywiście, teraz już nie będą nas ścigać. No i wielokrotnie było tak, że faktycznie tam wychodziliśmy sobie na jakieś śniadanie czy na jakiś obiad, kolację i tam sobie gadaliśmy, siedzieliśmy. I patrzyliśmy na panoramę Krakowa i tak sobie śmialiśmy się.
[07:41.93 → 07:43.89] C: Na galerię krakowską, bo to był widok na galerię.
[07:43.97 → 07:48.45] B: Słuchaj, Marek, ja upiększam historię, ty ją po prostu tutaj sprowadzasz do galerii krakowskiej.
[07:48.47 → 07:49.41] C: Galeria krakowska jest piękna.
[07:49.43 → 07:50.95] B: Ale po prawej były dachy, no przecież.
[07:51.61 → 07:51.97] C: I rynek.
[07:51.99 → 08:18.21] B: I krakowskie dachy. W każdym razie. Pierwsze teksty powstawały właśnie z jakichś takich improwizacji. Rozmawialiśmy sobie na przykład, co by było, gdyby jeden pan zamówił mur chiński u drugiego pana, a dostał coś innego. I tak się po prostu przerzucaliśmy różnymi kwestiami. I tak powstawały też pierwsze wielkie konflikty, pierwsze wielkie obudowle. Tak w jakiejś takiej improwizacji. Mistrz Motyl, mam wrażenie, też powstawał w naszej głowie.
[08:18.21 → 08:22.36] A: Czy czuliście, że w was jest potencjał komediowy, który szkoła niekoniecznie rozwija?
[08:22.69 → 08:54.12] C: Myślę, że w ogóle nie patrzyliśmy w stronę, czy szkoła coś robi, czy nie. Dużo tych rzeczy powstawało po prostu z faktu chodzenia do szkoły. Dokładnie chodzenia do szkoły, w sensie naszego chodzenia od punktu A do punktu B i tam spędzaliśmy mnóstwo czasu. I tak powstało też kilka serii, które w ogóle nie ujrzały światła dziennego. My się po prostu, nie wiem, czy improwizowaliśmy, wydurnialiśmy się i tak jakoś powstawały te teksty. A pierwsze spisywaliśmy tak, spisywaliśmy z improwizacji po prostu. Była po prostu świetna zabawa dla nas.
[08:54.24 → 09:24.62] B: Co do takiego rozwijania jakiegoś tam instynktu komediowego w szkole, to zawsze było tak, że pedagodzy próbowali rozwijać to, w czym nie czuliśmy się dobrze, więc na przykład mnie nie rozwijali mi tam talentu aktorskiego czy tam jakiegoś kierunku komediowego, tylko próbowali raczej mnie tam w te poważne tematy wtrącać, bo widzieli, że dobra, to tutaj wiem, że ty umiesz mówić logicznie i intelektualnie, to teraz zrób coś emocjonalnie. I jakby mnie zawsze w tę emocjonalność tam pchali.
[09:25.08 → 09:57.01] A: A co was inspirowało w tamtym czasie? Bo ludzie, którzy próbują zrozumieć, skąd się wziął fenomen grupy filmowej Darwin, wskazują na takie źródła. Moty Python, może Mała Brytania, może Man do Materny, Materna do Mana i te zwłaszcza scenki Grzegorz Wasowski, Mietek Szczęśniak. Czy mieliście jakiegoś takiego patrona właśnie na samym początku Drogi Kultury? Czy chcemy tak pisać? Chcemy być tak szaleni jak oni? Chcemy wsadzać ten patyk tam, gdzie oni wsadzali? Patyk ironii oczywiście.
[09:57.39 → 10:42.03] B: Nie wiem czy świadomie, na pewno to byli nasi jacyś idole i dalej są. I zawsze mówiliśmy o tym w wielu tam rozmowach, wywiadach, że tak, że przyświecały nam zawsze te nazwiska Man Materna w Polsce, Jacek Fedorowicz, właśnie komiczne odcinki cykliczne. A zagraniczne Monty Python, Frye i Lori też był ten duet, który produkował takie formy skeczowe. Zawsze oni byli jakąś taką inspiracją dla nas. Amerykański SNL. Siadaliśmy i myśleliśmy, dobrze, to teraz zróbmy coś w stylu tych twórców. Natomiast oni gdzieś tam z tyłu głowy zawsze nam siedzieli. Tak samo inspiracje filmami, na których się wychowaliśmy. Komedie Mela Brooksa, komedie Hot Shots i...
[10:42.03 → 10:43.14] A: Bracia Cuker chyba, tak?
[10:43.14 → 10:43.49] B: Bracia Cuker, tak.
[10:43.49 → 10:44.37] A: Czy leci z nami pilot?
[10:44.57 → 11:05.82] B: Tak, tak, tak. Czy leci z nami pilot? Spokojnie, to tylko awaria. No to są takie rzeczy, nagie bronie. Obaj się wychowaliśmy na tych rzeczach i myślę, że też to nas jakoś gdzieś połączyło, bo faktycznie tyle, ile przegadaliśmy, myślę, że to już teraz w lata może iść, to po prostu bez tych wspólnych linków nie powstałyby te rzeczy, myślę.
[11:06.18 → 11:08.38] C: Głównym kluczem był pewnie czas.
[11:09.94 → 11:16.40] A: Czas, czyli epoka, czy czas, którego nie mieliście na studiach i trzeba było szybko improwizować i żartować z tego?
[11:17.06 → 11:49.55] B: Czas, który tak naprawdę spędzaliśmy bez przerwy razem, bo byliśmy w jednej grupie, a wiadomo, szkoła teatralna zajmuje naprawdę 20 godzin doby, wracaliśmy z tej szkoły teatralnej przez rynek, dalej we dwójkę, rozchodziliśmy się do swoich pokoi, spanko i wracaliśmy i już znowu razem wracaliśmy do szkoły teatralnej, więc tak naprawdę spędzaliśmy ze sobą praktycznie 24 godziny na dobę przez 4 lata. I mam wrażenie, że nigdy nie było nam dość, to znaczy zawsze mieliśmy jeszcze taką chęć kolejnego wymyślania, jakąś taką, coś tam po prostu żartować.
[11:49.77 → 12:50.68] A: Kiedy zaczynasz improwizować czy żartować wspólnie, zwłaszcza wśród dobrych znajomych, współspaczy w akademiku, czy kolegów z roku. Jest takie słowo współspacz, bo pamiętacie państwo z akademiku. Ono oznacza tylko, że się śpi w jednym pokoju i nic więcej. Więc jeśli żartuje się razem, to w pewnym momencie się ustala właściwie, co jest celem satyry i ironii. I czy wy zakładaliście, dobra, no nie tykamy kwestii obyczajowych, nie tykamy polityki, a wiele skeczy, kabaretów właśnie do tego zmierza, bo tu jest szybka reakcja widza. Tylko te pierwsze wasze prace w tej chwili zebrane w tym archiwum Darwina to są przygody z historią, przygody z wielkimi osobistościami, próba opowiedzenia jeszcze raz historii ludzkości, jeszcze raz dylematów wielkich ludzi, którzy zmienili jej bieg. Dlaczego ten kierunek? Bo najłatwiej by było obśmiać dwie dziewczyny na imprezie, dwóch facetów, którzy się upili, zażartować z polityków, poświętuszyć na temat księży i tak dalej. Wy idziecie jakby wbrew temu łatwemu trendowi kabaretowemu.
[12:50.80 → 13:42.55] B: Ja właśnie zawsze myślałem, że idziemy tak naprawdę jedyną możliwą, w jakiś sposób najbardziej logiczną drogą, to znaczy idziemy w stronę tych najbardziej uniwersalnych sytuacji, to znaczy właśnie odniesienia historyczne, coś co ludzie już znają, znają kontekst i teraz mogą się śmiać razem z nami z przedstawienia tych postaci w jakimś innym świetle, No bo sytuacje polityczne jakoś nigdy nas nie interesowały, bo wiemy, że to się przedawni. Rok, dwa i już nikogo nie będą śmieszyły te skecze. Teraz okej, teraz nabijemy sobie milion odsłon, ale co z tego? Jakby nie stworzymy czegoś, co będzie oglądane na przykład za pięć, za dziesięć lat. A mam wrażenie, że i wielkim budowlom, i wielkim konfliktom zawsze... Zresztą wielkie pytania polskie też tyczyły się tych pytań takich... wielkich, powiedzmy, zawsze jednak przyświecała taka myśl, żeby zrobić coś, co będzie uniwersalne, jak najbardziej uniwersalne. Czasem oczywiście było to troszkę może bardziej
[13:42.55 → 13:51.81] C: hermetyczne, ale... Tak, a druga rzecz jest taka, że myślę, że intuicja jakoś nas tu prowadziła, bo my naprawdę tego nie rozkminialiśmy w żadnym... Intuicja, że tu jest
[13:51.81 → 13:54.33] A: materiał, że tu będzie głęboko, tu będzie inaczej?
[13:54.97 → 13:58.41] B: Jakieś tak naturalnie, to nas bawi, polityka nas nie interesuje.
[14:00.01 → 14:19.12] C: Trochę też było tak, że te pomysły, które miały być zrealizowane, pojawiały się same. My nie robiliśmy nigdy jakiegoś researchu, te rzeczy przychodziły i nagle był temat, temat i to tak działało. Tak pamiętam, ale ja słabo pamiętam. Niestety.
[14:19.24 → 14:20.74] B: Nie, no tak jest. Ja po prostu mam wrażenie...
[14:20.74 → 15:01.11] A: Zrozumieć, przepraszam, że szybkie pytanie już oddaję głos. Żeby zrozumieć kilka przynajmniej waszych wielkich debat z udziałem postaci historycznych, no jest jakaś minimalna erudycja potrzebna. Tymczasem wszystkie badania wskazują, że polska młodzież, polscy obywatele coraz mniej znają historię, coraz mniej czytają, coraz mniej pamiętają z tego, co przeczytali w szkole. I teraz, żeby złapać porozumienie z waszym poczuciem humoru, wystartować do żartu o bitwie pod Grunwaldem czy o budowie Taj Mahal, no trzeba coś wiedzieć. I teraz nie przerażało Was to, że dobrze, ale idziemy w temat, który nas śmieszy, bo coś wiemy, coś przeczytaliśmy, ale czy z drugiej strony będzie odpowiedź? Czy ich to też bawi? Czy oni wiedzą na tyle o przyszłości, żeby ich to bawiło?
[15:02.73 → 15:27.61] B: Mam wrażenie, że nie myśleliśmy tak do końca. Zawsze wychodziliśmy z założenia, że my na pewno wiemy o wiele mniej niż powinniśmy wiedzieć, że nasza wiedza nie jest wystarczająca, więc to co my wiemy i to o czym robimy odcinki na pewno zna każdy Polak i jakby to wystarcza. Jakby my nie dysponujemy jakąś niesamowitą wiedzą po prostu wykraczającą poza normy i jakieś szkolnictwo.
[15:27.61 → 15:49.61] C: Tak, ja mam wrażenie, że te punkty, o które się zaczepialiśmy, to były naprawdę takie, nam się wydawało, że to są takie podstawy. Bo tak jak Janek powiedział, my się nigdy nie czuliśmy na tyle, żeby wchodzić w to głębiej, a ta jakaś taka uniwersalność tych rzeczy, to, że one są ogólnodostępne, jeżeli chodzi o wiedzę, no to tak jakoś, nie wiem, to nas bawiło. To inne spojrzenie.
[15:51.25 → 16:01.83] B: Poza tym mam wrażenie, że gdybyśmy się zaczęli kierować tym czego widzowie oczekują, to wielokrotnie zmienialibyśmy już naszą drogę, nasz kierunek.
[16:01.83 → 16:26.97] A: Kiedy się zorientowaliście, kiedy dostaliście pierwszy sygnał, że mówiąc kolokwialnie, to zażarło, że to wasze poczucie humoru spotyka się z odzewem, że już nie ma 15 wyświetleń, tylko się pojawia 30 tysięcy, potem może więcej? To się zaczęło od kolejnej serii, czy od jednego skeczu przełomowego? Takie przeżycia pokoleniowe, wszyscy to obejrzeli. Jezus, jakie to śmieszne. I poszło. Słyszeliście, że Darwini są śmieszni i oglądamy, oglądamy, linkujemy sobie, pokazujemy.
[16:28.35 → 16:52.36] C: Ja myślę, że poszło tak naprawdę, jeżeli używać takiego słowa, to dopiero od wielkich konfliktów. Ale zanim doszliśmy do wielkich konfliktów, to mieliśmy jakieś takie mini kamyczki milowe i takimi kamyczkami milowymi, które na pewno były chyba wielkie budowle, ponieważ mam wrażenie, że to one zrobiły większe wyświetlenia niż mistrz motyl, który zrobił 300 wyświetleń na przykład, albo 1000.
[16:52.80 → 16:58.08] B: Tak, nagle były wielkie piramidy, w sensie piramidy, które na 50 tysięcy, nagle coś było takiego, wow.
[16:58.30 → 17:16.32] C: I to było coś, potem był Ludwik, który znowu był nisko, No i potem były konflikty, które były tak naprawdę jakąś hybrydą i jakimś wyciągnięciem wniosków z tego, co udało się w tych wielkich budowlach i tego, co podobało nam się w tym, co robiliśmy w Ludwiku.
[17:16.34 → 17:20.42] A: Reagowaliście tak? Jest więcej odsłon, to idziemy w ten typ humoru?
[17:20.52 → 17:46.06] B: No właśnie nie do końca, bo było faktycznie tak, że jednego dnia nagraliśmy pewnego razu 12 odcinków Wielkich Pytań Polskich Ludwika, bo to była prosta seria, mogliśmy nagrać faktycznie, jak ja siedzę na fotele i mówię, Następnego dnia nagraliśmy Twoje wszystkie odpowiedzi. To były w sumie dwa dni zdjęciowe, 12 odcinków. Wypuściliśmy te odcinki, przyjęły się fantastycznie. Właśnie 200-300 odsłon na odcinek. i po tym czasie postanowiliśmy zrobić drugą serię, nagrać kolejne 12 odcinków.
[17:46.40 → 17:48.96] C: Bo przyszło nam, nowe wielkie pytania się pojawiły.
[17:49.00 → 18:04.70] B: Przyszły kolejne wielkie pytania, jakby brak odzewu ze strony widzów nas nie zniechęcił, no bo chcieliśmy znowu poznać tego Ludwika, chcieliśmy znowu jeszcze się tam z nim spotkać, chcieliśmy odpowiedź na kolejne wielkie pytania, więc nie mogliśmy się przejmować tym, że nikt tego nie chce oglądać, po prostu chcieliśmy to zrealizować.
[18:04.82 → 18:37.33] A: Dobrze, to jeszcze podrąża, jeśli nie było tego odzewu, było te 300, 300 odsłon, które państwo bawią troszeczkę, ale z perspektywy krytyka teatralnego to jest bardzo dużo. Tyle osób często czyta jedną recenzję w Polsce. To czy na przykład nie myśleliście o tym, że a może inny medium, a może zrobić z tego sketch sceniczny, może pójść w spektakl teatralny, komediowy, na który też jest zapotrzebowanie. Nie było takich wariantów, tylko kamera, smartfon, sytuacja na planie, jakkolwiek by on nie był ubogi.
[18:38.74 → 19:32.64] C: Myślę, że nie. Wiadomo, że mieliśmy swoje jakieś tam kryzysy, tylko że one były chyba bardziej spowodowane tym, że my byliśmy w rozjazdach. Tam był taki jeden rok. Po szkole nagraliśmy Mistrza Motyla, Patologiczną Krawcową, Budowlę, gdzieś tam potem Ludwika, a potem się rozjechaliśmy. Janek był we Wrocławiu chyba i robiłeś spektakl. Ja jeździłem po Polsce z teatrem. No i to tak jakoś zauważyliśmy, że o kurde, coś jest nie tak, w sensie jak to jest daleko, no to jakoś nie za bardzo to idzie. Ale chyba nigdy nie mieliśmy czegoś takiego, że to Boże, to się nie klika, nie róbmy tego. Bardziej ciągnęły nas filmy, ciągnęła nas fabuła i no i mówię, no i znowu to nasze spotkanie z filmem. bo to jednak troszkę było uzależniające, bycie na planie, robienie tego, to było super.
[19:32.78 → 19:44.40] A: Powiedzcie, jak te pierwsze plany wyglądały, bo te pierwsze odsłony, nawet Mistrz Motyl wygląda, jakby to było z komórki kręcone. Na pewno Ludwik z komórki, Montgomery, Wielkie Pytania Ludwika, czy nie było takich komórek?
[19:44.54 → 19:45.38] B: Wideoblogi.
[19:46.26 → 19:48.52] C: Wtedy nie było takich komórek.
[19:48.78 → 19:54.80] A: Powiedzcie, jak 12 filmików jednego dnia, Wielkie Pytania Ludwika, jak to się robi?
[19:54.80 → 20:11.78] C: To nie były komórki, odchodzimy. Wtedy pracowaliśmy ze studentami katowickiej filmówki i to były aparaty fotograficzne, na których kręciliśmy chyba kanony trójki, lustrzanki, kanony trójki. To był jakiś taki dla nas wtedy top.
[20:12.82 → 20:31.02] B: Jak ja zobaczyłem na planie mistrza motyla, jak ten obrazek wygląda, to ja myślałem, że pocałuję tego pana po prostu, że tego operatora pocałuję, no bo nagle ten mistrz motyl, który w nas siedział od roku, ja tu widzę Mateusza ucharakteryzowanego na mistrza motyla, ten piękny kostium, ten piękny plener i to jeszcze w tym obrazku.
[20:31.86 → 20:34.42] A: Kolor jak z Tarantino, czarna mamba u mistrza.
[20:34.64 → 20:44.36] C: To było niesamowite, że to się wydarzyło, to znaczy, że coś, z czym my chodziliśmy cztery lata, nagle patrzymy, no i stoi ten Mateusz ubrany z tym wąsem doklejonym, zrobimy to, to się dzieje. Więc tak.
[20:46.13 → 21:11.89] B: Ale ten plan był bardzo ubogi, to znaczy wiadomo, no po prostu była jedna blenda, operator, była dziewczyna od charakteryzacji, którą znaliśmy z kolei ze szkoły teatralnej, ona nas charakteryzowała do dyplomów i był dźwiękowiec. I to były jakieś czasy, które już nie wrócą, bo ja pamiętam, że to byli ludzie, którzy naprawdę, no za przysługę, to było jakby po prostu jakieś tam albo naprawdę symboliczne pieniążki, albo za przysługę.
[21:12.89 → 21:15.25] A: A kto z was krzyczał akcja, pamiętacie?
[21:16.05 → 21:43.33] B: Tam to chyba operator krzyczał. Ja sobie stałem z tyłu, Marek był tamagoczym, więc chłopak, który był operatorem, krzyczał akcja. Tak samo na wielkich budowlach, zresztą teraz też tak naprawdę jest. Ja nawet jak nie gram, a jak gram, to już w ogóle nie mam jak krzyczeć akcja, ale nawet jak nie gram, to jakby ja tam sobie po prostu siedzę, patrzę w podgląd i Karol, który jest naszym operatorem teraz, mówi te wszystkie komendy. Kamera poszła, dźwięk, coś, tam akcja.
[21:44.13 → 22:17.65] A: Powiedzcie jak się krystallizował skład grupy filmowej Darwin. Jesteście wy jako liderzy, ale w kręgu pojawiają się najpierw koledzy z grupy, ze studiów, potem zaprzyjaźnieni różni artyści, aż dzisiaj zobaczymy gwiazdy filmowe pierwszego sortu. Czy to jest tak, że ustaliście na początku Darwini to my, a wszyscy inni to jest ten drugi krąg wtajemniczenia, czy myśleliście szerzej? Ale oni na przykład nie mogli poświęcić tyle czasu, nie było w nich tyle
[22:17.81 → 23:00.42] B: Tak naprawdę zawsze nam przyświecało właśnie taka idea, żeby to naprawdę była grupa, żeby to nie było tylko słowo w nazwie, tylko żeby to była grupa ludzi, którzy będą tak samo w tym wszystkim zajawieni jak my, którzy będą wiedzieli o wiele więcej niż my na temat filmów, no bo myśmy nic nie wiedzieli, więc chcieliśmy zebrać wokół siebie faktycznie taką grupę współpracowników, którzy będą po prostu jakimś takim dobrym zespołem. I mam wrażenie, że teraz, mimo że już tyle lat minęło, to się udało. Mamy Karola Pupca, z którym pracujemy już cztery lata. Cztery lata jest naszym autorem zdjęć.
[23:01.06 → 23:03.42] A: Włodziński od Efektów Specjalnych.
[23:03.82 → 23:43.85] B: Już musieliśmy się rozstać, ale też przez kilka lat z nim współpracowaliśmy. Różne charakteryzatorki różnych zadań. Jeżeli potrzebujemy takich niesamowitych wklejek, jakichś masek, które zmienią nas w kosmitów albo z jakichś takich potworów, to mamy Dorotę, która ma swój kanał na YouTubie i mieszka w Katowicach. i ona przyjeżdża do nas, więc mamy, mam wrażenie, już zaufane grono ludzi, do których wiemy, że jak się zgłosimy do nich, to oni wykonają pracę na 100% i będzie to dokładnie na takim poziomie, na którym byśmy chcieli, żeby to wszystko było. Natomiast wtedy było różnie.
[23:44.11 → 24:28.35] C: Na pewno jest teraz już tak, że mamy taki zespół, który pozwala nam praktycznie zrealizować każdą z tych rzeczy, które sobie zakładamy. Bardzo długo szukaliśmy dźwiękowca i od chyba trzech lat już pracujemy z Robertem Kubikiem. Bardzo długo szukaliśmy postprodukcji dźwięku i od dwóch lat pracujemy z Agatą Spychalską, z Krzysztofem Jastrzębiem z Proton Studio. Podobnie z efektami specjalnymi teraz pracujemy z Maćkiem Białobrzeskim. Jest tak, że z każdym kolejnym miesiącem udaje nam się poznawać nowych ludzi, poznajemy też grafików. Jakby to się tak rozrasta. Nie wiem, ja lubię o tym mówić, że my jak takie drzewo, że tak powoli. Powoli, ale te korzenie, żeby były twardsze. Twardsze? Nie, nie twardsze.
[24:28.44 → 24:30.61] B: Silniejsze, mocniejsze.
[24:31.38 → 24:34.22] A: Pierwsze budżety rozumiem wynosiły zero złotych?
[24:34.62 → 24:34.98] C: Oj, nie.
[24:35.90 → 24:41.18] A: Ile wynosił pierwszy budżet? Wydaje mi się... Skąd te pieniądze były?
[24:42.12 → 24:51.31] C: Tak, skąd te pieniądze. Pierwsze były wykładane z naszej kieszeni. Dokładnie z kieszeni Janka wtedy. Janek był sponsorem odcinków.
[24:53.32 → 24:56.64] A: Czy teraz oznacza, że pan, pani Marku, ma u niego dług? Czy już sobie oddaliście?
[24:56.78 → 25:04.40] C: Nie, nie, to już spłaciliśmy to wszystko. Udało się to spłacić. Potem spłacaliśmy to, ile? Dwa lata?
[25:04.48 → 25:05.16] B: Kilka lat za censa.
[25:05.16 → 25:22.71] C: Kilka lat za censa, tak, tam kapały te pieniążki. I pierwsze, mam wrażenie, wielkie budowle i mistrz motyl, to był może koszt czterech czy sześciu tysięcy? Jakoś tak. To były wtedy kolosalne pieniądze, jak dla nas zaraz po studiach.
[25:22.82 → 25:29.45] A: Tyle kosztuje spektakl offowy, wyprodukowany poza systemem. Nie znacie tych budżetów?
[25:29.78 → 25:57.63] C: Nie znamy. To mniej więcej wynosiło tak. My i tak mieliśmy poczucie, że nam się coś udaje wtedy. Opłacaliśmy te najbardziej niezbędne rzeczy. Wiadomo, zawsze były kanapki, zawsze była woda, zawsze były jakieś tam takie dojazdy i często jakieś takie podstawowe wynagrodzenie dla tych, którzy z nami pracowali, jeżeli chcieli, jeżeli chcieli z nami pracować po prostu za free to było super. I chyba tak.
[25:59.30 → 26:12.12] A: Zaskakujecie mi jednak profesjonalizmem tych pierwszych planów filmowych. Myślę, że to jest pospolite ruszenie, skrzyknięci ludzie ze studiów za piwo, pracują za poklepanie po ramieniu. Fajnie to zrobiłeś.
[26:12.88 → 26:49.64] C: My mieliśmy wtedy to szczęście, to znaczy tak, ja na trzecim roku szkoły teatralnej miałem z kolei to szczęście, że mogłem popracować z ludźmi z katowickiej filmówki na ich etiudach. Ja tam pracowałem jako Jako kierownik planu, czy asystent reżysera, jakoś taka pomoc. I to było dla mnie super doświadczenie, bo ja wtedy zobaczyłem taki prawdziwy, prawdziwy plan, tak jak w szkole filmowej się ich uczy. Ja się tam czułem jak w Disneylandzie po prostu i to było super. Ja tam poznałem kilka osób i między innymi z nimi potem pracowaliśmy przy tych pierwszych produkcjach, więc to tam jakoś tak fajnie zaowocowało potem.
[26:51.37 → 27:04.23] A: Zobaczmy wreszcie jakiś materiał filmowy, bo najwyższy na ten czas. Czy chcecie Adasia niezgódkę i niewielkie konflikty, czy waszą wersję komedii niemej slapstickowej, czyli o dwóch jaskiniowcach? Od czego zaczniemy? Wybierzcie sobie.
[27:05.35 → 27:07.77] B: Ja dawno nie widziałem Binga i Kinga. Bing i King.
[27:07.83 → 27:08.67] C: Znakomity wybór.
[27:09.59 → 27:17.63] A: To prosimy Bing i King, czyli bawicie się Bustera Keatona, Flippa i Flappa, tudzież innych gigantów.
[27:17.69 → 27:20.42] C: Było minus dwa. Było minus dwa.
[27:20.82 → 27:21.60] A: To popatrzmy.
[27:25.98 → 27:28.98] B: Ziemia.
[27:35.26 → 28:00.94] D: Dwa miliony lat przed naszą erą. Świat pełen niebezpieczeństw i wyjątkowo czystego powietrza. Najmniejsze skaleczenie grozi śmiercią, a przynajmniej poważnym zakażeniem. W odchłaniach jaskiń i w głębinach oceanów czają się wyjątkowo groźne stworzenia. Małpy, dinozaury, olbrzymie koniki polne i pandy. A jednak istnieje ktoś zdolny przetrwać w tych ciężkich warunkach. Ktoś, kto dokona dziś przełomowego odkrycia.
[28:02.06 → 28:02.58] B: Człowiek.
[28:03.33 → 28:51.65] D: A dokładniej Bing i King. Bing i King to bracia, którzy poznali się w rodzinnej jaskini w zeszły czwartek. Bing to ten po lewej, a King to ten po prawej. Oprócz marzeń o niebyciu zjedzonym przez dzikie zwierzęta, połączyło ich także zamiłowanie do ruchu na świeżym powietrzu. Ku ogólnemu zaskoczeniu Binga odkryli również element współzawodnictwa. Tak właśnie powstał pierwszy w historii świata sport. Ale wróćmy na chwilę do naszych bohaterów. King, czyli ten po prawej, jako naczelny myśliwy Związku Jaskin Górskich, w skrócie ZJG, już dawno przekonał się, jak ważna w dobrym polowaniu jest odpowiednia rozgrzewka. Oczywistym więc było, że w nowym zajęciu, jakim jest sport, będzie ona równie istotna. W tym celu wymyślił pierwszy zestaw ćwiczeń fizycznych, które Bing usilnie starał się zrozumieć. Samie musimy zniszczyć pierścień za wszelką cenę. Nie możemy się tak łatwo poddać. Boromir oddał życie.
[28:52.17 → 28:52.75] C: Maćku!
[28:53.21 → 28:53.43] B: Tak?
[28:54.04 → 28:54.90] C: Co ty czytasz?
[28:55.42 → 28:55.98] D: Tekst.
[28:56.08 → 28:57.24] B: Ale to jest zupełnie inny film.
[28:57.62 → 28:58.60] D: No to kto mi to tu podłożył?
[28:58.62 → 29:00.18] B: Nie wiem, ale nie widzisz, że leci co innego?
[29:00.18 → 31:05.98] D: Nie widzę, bo patrzę w kartkę. Dzięki nowo odkrytym ćwiczeniom fizycznym, Bing i King od dwóch tygodni regularnie trenują i przygotowują się do pierwszych zawodów sportowych w historii świata. Zdawać by się mogło, że King, ten po prawej, ma znaczną przewagę nad swoim mniej rozciągniętym bratem. Jednak nie dajmy się zwieść pozorom, bo oto upór i entuzjazm Binga Są urocze, ale nie wróżą nic dobrego. Jednak sprawność i tężyzna fizyczna to nie wszystko. Każdy z nas doskonale wie, jak ważna, oprócz codziennej aktywności, jest dobrze zbilansowana dieta. Nasi dwaj bracia doszli do tego bardzo szybko i w związku z tym postanowili stworzyć pierwszy jadłospis sportowca. Niestety, brak umiejętności pisania sprawił, że głównie zajmowali się jedzeniem, a nie spisywaniem. Dzień pierwszych zawodów sportowych zbliża się bowiem wielkimi krokami, jednak ilość potencjalnych dyscyplin nadal jest niezadowalająca. King w nagłym przypływie ludzkiego geniuszu stwarza i od razu nadaje nazwę pierwszej dyscyplinie sportowej. Bieganie. Całe szczęście po ciężkim dniu ćwiczeń nadchodzi upragniony moment regeneracji. Ciało doprowadzone na skraj swoich możliwości odbudowuje się, by wstać silniejszym następnego dnia. King, ten jeden w kadrze, słodko zasypia wyobrażając sobie swoje wielkie zwycięstwa. Bing natomiast ma dzisiaj warty, więc nie może spać. Modli się w duchu, by nic go tej nocy nie zjadło. Ale przecież po nocy nastaje dzień. I oto już prawie nadszedł długo wyczekiwany dzień pierwszych zawodów sportowych w historii świata. Nasi dzielni bracia zmierzą się w wielu ciężkich konkurencjach. Czeka ich między innymi lekkoatletyka, pływanie, żeglarstwo, pięciobój nowoczesny, piłka nożna, kajakarstwo, wioślarstwo, sumo oraz rajdy samochodowe. Albo coś prostszego. Jesteśmy właśnie świadkami braku umiejętności operatorskiej. Jak się okazuje, od zerania dziejów operatorzy nie wiedzieli jak trzymać kamerę. Co to jest? Ja wiem co to jest. To jest paranoja, od co? Przestań ruszać tą kamerą człowieku, bo można choroby morskiej dostać.
[31:06.00 → 31:06.90] C: Maćku, on Cię nie słyszy.
[31:06.92 → 31:07.74] B: To już jest nagrane, wiesz.
[31:07.84 → 31:08.72] D: Kto to kręcił?
[31:08.82 → 31:09.88] B: Maciek, słyszysz mnie tam w ogóle?
[31:10.08 → 31:12.72] D: Słyszę, ale Cię ignoruję. Kto mu dał dyplom?
[31:12.78 → 31:13.22] B: Maciek.
[31:13.28 → 31:14.32] D: Może znowu wzięli amatora?
[31:14.36 → 31:16.44] C: Dobra, czekaj, ja tam podejdę do Ciebie, bo to trzeba poważnie porozmawiać.
[31:16.46 → 33:29.77] D: Ciekawe, co on chciał pokazać? Iskry? Konkurencja pierwsza. Silne ramie i bystre oko. Oto przymioty niezbędne w pchnięciu kulą. Warto jednak już na wstępie zaznaczyć, że kula jako taka została wynaleziona dopiero 13 miesięcy później, w związku z czym tym razem użyto kamienia. Bing idealnie odnajduje się w nowej sytuacji i ku zaskoczeniu wszystkich prezentuje świetną technikę, która w dalekiej przyszłości posłuży jako pukanie do drzwi. Konkurencja druga. Zapasy. Wzajemna rywalizacja oko w oko i brzuch w brzuch. Sprawdzenie masy i sprawności fizycznej w najbardziej drastycznych warunkach. Tutaj każdy może udowodnić swoją siłę i mistrzowską technikę. Nie każdy jednak powinien. Ale co to? Co się stało? Płacz, zgrzytanie zębów i niedowierzanie. Kontuzja. Oto największy lęk każdego sportowca. Łucznictwo okazało się pechowe dla Kinga, a sędziowie poważnie zastanawiają się, czy dopuścić go do dalszej części zawodów. Bing, ten po lewej, dostrzega w tym swoją szansę na zwycięstwo, jednak nie wykorzystuje jej. Konkurencja ósma. Lataj! Dyscyplina, która, jak łatwo odgadnąć, nie przetrwała próby czasu. Marzenia to jedno, a predyspozycje fizyczne to zupełnie co innego. Mimo, że wiele rzeczy można wypracować, to niestety Bing i King latać nie potrafią. Punktacja w tej dyscyplinie nie pozostawiła żadnych złudzeń. Konkurencja 20. Podnoszenie ciężaru. Jej geneza jest niezwykle prosta. Kiedy Bing, ten po lewej, zwalił na siebie niechcący lawinę skalną, King, ten po prawej, postanowił mu pomóc. Jesteśmy właśnie świadkami niezwykłej sceny, niczym Cain i Abel, dwaj bracia zwracają się przeciwko sobie. A przynajmniej jeden z nich się zwraca. Bing powoli, lecz nieubłaganie zbliża się do zajętego swoimi sprawami Kinga. Dzierży w ręku dzidę, broń pierwotną, narzędzie śmierci. Czyżby okrutny los zgotował Kingowi tak okrutny i przedwczesny koniec? Akurat dzisiaj, kiedy odkrył ile frajdy może przynieść nauka, która w dalekiej przyszłości zostanie nazwana botaniką.
[33:30.33 → 33:30.75] E: Uwaga!
[33:31.19 → 33:34.91] D: Bing przymierza się do ciosu. Rzut musi być perfekcyjny.
[33:37.37 → 33:37.83] B: Już?
[33:38.73 → 34:15.31] D: Nie wiem, czego ja się spodziewałem. Teraz się będą ganiać, tak? Dobrze, róbmy to ostatnio na części kończącą, bo mi wstyd, że tu siedzę. Ogłoszenie wyników, czyli szczery uśmiech wygranych i wymuszony uśmiech przegranych. Medale, nagrody, uściski i szampan, czyli to, co Tygrysy lubią najbardziej. Mimo radosnych chwil uniesień i zwycięstwa, nie powinniśmy zapominać, że nadal żyjemy w świecie, w którym wszystko chce nas pożreć. Tak oto tegoroczne zawody sportowe dobiegły końca. Nasi dzielni dwaj bracia wyszli z tego doświadczenia bogatsi nie tylko o zwiększoną masę mięśniową, ale także o wiedzę. Jaką wiedzę?
[34:15.59 → 34:15.93] B: Nie wiem.
[34:16.33 → 34:38.34] D: Jakąś wiedzę na pewno. Jednak odpoczynek nie trwa długo. Sportowcy, by być w idealnej formie, muszą czym prędzej wracać do treningu. Nie chodzi bowiem o medale i zaszczyty. Chodzi o pasję i sposób na życie. Chodzi o miłość i poświęcenie. Chodzi o to, by przekroczyć samego siebie. Powodzenia, bingu i kingu! Trzymamy za Was kciuki! Czytał Leonardo da Vinci.
[34:38.60 → 34:39.66] B: Maciek, ty to czytałeś.
[34:40.06 → 34:41.94] D: Nie, mnie prywatnie by było wstyd.
[34:42.08 → 34:43.42] B: Chcesz coś jeszcze dodać?
[34:43.58 → 34:44.88] D: Tak, 9 plus 7.
[34:45.04 → 34:45.44] C: Maciek!
[34:45.58 → 34:46.44] D: Mogę już iść do domu?
[34:46.68 → 34:48.06] C: Powiedz to i jesteś wolny.
[34:48.20 → 34:48.80] D: Ale ja nie chcę.
[34:48.92 → 34:50.06] C: No to sorry, my cię nie wypuścimy.
[34:50.08 → 34:50.66] B: No to trudno, będziesz siedział.
[34:50.84 → 34:53.14] D: Jezus Maria. Czytał Maciej Gudowski, pa.
[35:07.72 → 36:27.12] A: Dziękujemy. Jak trudno teraz wrócić do poważnych pytań po tym filmie. Ciągle się coś w środku mnie śmieje. Oczywiście można też dopatrywać waszego dialogu z niektórymi filmikami Moty Pajtona. Oni zawsze w każdym odcinku mieszczali taki stylizowany na dokument dziwny fragment jak gang braci Pirania, czy na przykład historia śmiertelnego dowcipu. Ale to co zobaczyliśmy przed chwilą o Bingu i Kingu pokazuje, że nie tylko strasznie lubi się przebieranki, po prostu aktor współczesny właściwie nie zakłada kostiumu w teatrze. Wszystko jest współczesne, wszystko jest tu i teraz, nie ma sztucznych brud, peruk i tak dalej, tymczasem oni to kochają. I to jest taka chyba tęsknota za dawnym stylem gry. Druga rzecz jest taka, że testujecie wszystkie możliwe konwencje filmowe i konwencje gry, od Comedie dell'arte po slapstick i pantomime. Czy to jest tak, że, chcecie sobie odfajkować, graliśmy we wszystkim i wszystko potrafimy, czy raczej uczycie się czegoś, przyda się w jakiejś innej roli w pełnometrażowym filmie, gdzie będzie się mogli wszystkie techniki aktorskie zastosować na raz albo jedna po sobie. Jak to jest? To jest próbkowanie czy to jest sprawdzanie? Zobaczę jak w tym wyjdę.
[36:27.98 → 36:47.20] B: Ja mam wrażenie, że to jest właśnie sprawdzanie nowej konwencji, wyzwanie. No bo tak naprawdę otwierając nowy kanał, zaczęliśmy z wielkimi konfliktami i z serią Shorty Darwina, która miała tak naprawdę służyć właśnie temu, żeby każdy short, w zamyśle tak miało być, że każdy short będzie inną konwencją filmową.
[36:47.22 → 36:48.52] A: 2015 rok już.
[36:48.84 → 37:45.75] B: Tak, że każdy short będzie inną konwencją filmową czy telewizyjną właśnie. A tutaj będziemy mieli jakąś taką komedię z Ludwikiem taką sytuacyjną, a to będziemy mieli tropicieli, pogromców przysłów, czyli jakieś reality show. I tak to nam przeświecało, to znaczy Shorty miało być taką serią, która będzie dla nas polem do eksperymentów. I chyba właśnie Binky King też się tutaj wpisuje w ten schemat. To znaczy chyba nie myśleliśmy nigdy, że... No właśnie, to wracając do poprzedniego pytania, to nigdy nie był dla nas jakiś taki no właśnie portfolio, czy jakiś taki, no pokażmy się i pokażmy, że potrafimy takie i takie rzeczy, takie konwencje, tylko bardziej to nas pociąga, tego jeszcze nie zrobiliśmy, spróbujmy. Spróbujmy opowiedzieć tę historię w taki sposób. Tak samo było z konwencją Mokumentu, jeżeli robiliśmy chaos, to też chcieliśmy się zmierzyć z tą konwencją, jak The Office robiło.
[37:48.22 → 37:50.94] C: Fajnie to powiedziałeś wszystko, bardzo chciałem ci pochwalić.
[37:51.06 → 38:55.95] A: Zaraz zobaczymy Adasia Niesgódkę jako jeden z odcinków niewielkich konfliktów. Można powiedzieć jedyny niewielki konflikt. Mówiliśmy, że wielkie konflikty jakby zbudowały też popularność grupy filmowej Darwin. Jak państwo wiecie doskonale, albo dopiero obejrzycie po tym spotkaniu, są to starcia osób fundamentalnych dla naszej historii, religii, literatury itd. Zawsze mnie ciekawiło stanowisko, które wy zajmujecie jako autorzy i jako aktorzy w tych swoich filmikach, bo wydaje się, że ten wasz bohater, który często w punkcie startu jest kimś negatywnym, przynajmniej tak go mamy w głowach z historii, nagle zyskuje tutaj podmiotowość, dajecie mu rację, argumenty pozwalacie, żeby przynajmniej w tym waszym filmiku zatriumfował jakiś inny ład? Czy to jest taka z waszej strony próba naprawienia świata, który został źle stworzony, źle skonstruowany? Myśmy przeżyli złe życie, mieliśmy złą historię. Darwin naprawia świat? Ewolucja odwrócona?
[38:56.53 → 39:13.63] B: Ja myślę, że nie, że w większości przypadków to jest po prostu kwestia tego, w jaki sposób, gdzie leży humor, gdzie leży dowcip tutaj w tej sytuacji. No więc jeżeli mamy naszych dwieszczy narodowych, Słowacki, Mickiewicz, którzy mieli jakiś konflikt ze sobą, no to pokażmy ich nie jako wytwornych poetów, tylko jak, no powiedzmy sobie...
[39:13.63 → 39:15.77] A: Zbirów i łabuzów, którzy się... Tak, którzy
[39:15.77 → 39:34.78] B: po prostu się obrażają, nie przebierając w słowach. Jeżeli mamy... Nic nie podam, żadnego nowego przykładu, bo tak chciałem. A chciałem jeszcze tylko powiedzieć, a propos tego naprawiania świata, jest w tym może troszeczkę racji, jeżeli chodzi o naszą historię i wątek Rafała i Sławka. Wątek biblijny, Boga i szatana.
[39:35.60 → 39:36.66] A: I jeszcze Jezus tam gdzieś jest.
[39:36.68 → 40:26.72] B: I jeszcze tam jest gdzieś Jezus, oczywiście, tak. Bo w naszym świecie, w naszym uniwersum Darwinowym, to byli przyjaciele i od pewnego momentu ta historia, te wielkie konflikty stały się dla nas historią tak naprawdę o przyjaźni, o przyjaźni, która się skończyła, którą jeden zawiódł drugiego i nie potrafią sobie wybaczyć. Świat ponosi konsekwencje tego sporu. I przez lata próbują gdzieś, jeden czeka, aż drugi się odezwie, jak drugi wyciągnie rękę, ale ten drugi oczywiście tego nie robi, żaden z nich tego nie robi, aż w końcu dochodzi do tego pojednania. I ja szczerze mówiąc uważam to za jakąś ładną wizję, nie obraz oburczą. Wydaje mi się, Bóg i szatan pogodzeni, aby świat i ludzie na nim żyjący żyli w szczęściu. Wydaje mi się czymś ładnym.
[40:28.56 → 40:31.32] A: Pan Marek wszedł w fazę monosyla.
[40:31.50 → 40:48.37] C: Tak, to prawda wszystko. To jest jakoś tak ładnie, fajnie jest mam wrażenie budować w całym tym świecie, który nas otacza i który czasami wydaje się, że zwariował, fajnie jest budować. jednak jakieś takie pozytywne kotwice do zaczepienia.
[40:48.93 → 40:51.99] A: Ewangelia 2.0, Biblia 3.4?
[40:52.13 → 41:23.37] C: Nie, nie. Biblia 3.4, ładne. Nie, tak po prostu, jeżeli chodzi o ten nasz świat. My też lubimy, lubimy happy endy. Plus mam wrażenie, że w przypadku wielkich konfliktów zawsze nas też interesowało, jak można by od innej strony to pokazać troszkę. Co tu wystarczy w tym równaniu zmienić, żeby wyszło coś kompletnie innego. I to też dla nas było fascynujące. Mam wrażenie, że dlatego też tyle tych konfliktów zrobiliśmy, bo tam zawsze potrafiliśmy coś...
[41:23.37 → 41:48.68] A: A tym X-em, który wstawiacie do tego równania, które jest w naszej tradycji i literaturze, kulturze, to jest co? Bunt bohatera wobec pewnego losu, który go spotyka? Bunt może być coś, czy jakaś nieszablonowość anarchistów też się mieszka w buncie, ale co może być poza buntem? Inny sposób myślenia, szukanie innej podstawy świata?
[41:49.74 → 41:56.34] B: To jest właśnie jedno z tych pytań, które jest za trudne i teraz musimy coś szyć.
[41:57.36 → 42:06.14] C: Nie wiem, czy cokolwiek z tego. Przychodzi baba do lekarza. A tam zamknięte. O kurde, jadę do domu.
[42:07.06 → 42:12.54] B: I następne pytanie. Nie wiem, to znaczy wydaje mi się,
[42:12.98 → 42:25.80] A: że... To nie szyjmy. Poczekajcie, bo mówimy o uniwersum Darwina. Wiemy, że uniwersum Marvela się składa z superbohaterów. W waszym kto mieszka? Antybohaterowie? Łajdacy? Dziwacy?
[42:25.90 → 42:26.30] C: Wiki?
[42:26.72 → 42:36.70] B: Tam mieszkają wszyscy. Tam mieszka mistrz motyl, który jest złym człowiekiem. Ludwik, który jest dobrym człowiekiem, nieszczęśliwym, wrażliwym,
[42:36.82 → 42:37.64] A: ale świat jest przeciwko niemu.
[42:37.64 → 42:43.69] B: Świat jest przeciwko niemu, ale w końcu znalazł szczęście i okej, w porządku. Bóg z szatanem, Jezus.
[42:44.91 → 42:47.25] C: Tak w skrócie to u nas każdy ma jakieś przejścia.
[42:47.33 → 43:15.82] B: Każdy ma jakieś przejścia. W szkole nas uczono, że najśmieszniejszy jest dramat ludzki i jest w nim jakaś prawda. Oczywiście to są może mocne słowa, ale wiadomo, że chodzi o takie delikatne podejście do tematu. My się też nigdy nie chcieliśmy pastwić nad tymi bohaterami. Dobra, Ludwik stracił nerkę, ale poza tym... Poza tym, czy tam jak zastrzelimy kogoś, no to już dobra. Ale oprócz tego, jakby nie pastwimy się nad tymi bohaterami. Mam wrażenie, czy nie? Czy się mylę teraz?
[43:15.98 → 43:17.10] A: Zależy w którym filmie.
[43:17.10 → 43:19.22] B: Dobra, no to cofam to.
[43:19.54 → 43:22.52] A: Testerzy przysłów chyba tego by nie powiedzieli, że jesteście łagodni.
[43:22.52 → 43:27.22] B: Może tak, faktycznie. No to teraz Marek, ty coś powiedz,
[43:27.28 → 43:31.77] C: bo ja... Tak, postwimy się nad postaciami, znęcamy się generalnie.
[43:31.83 → 43:33.77] B: Ale w dobrej wierze.
[43:33.81 → 43:53.41] C: Staramy się każdemu dać pewną podróż, która go zmienia, mam takie wrażenie. Zwłaszcza wśród tych postaci, które wracają. Tak jak Janek mówił o Rafale i Sławku, to to jest dla nas taki długi... Historia o długim godzeniu się tak na dobrą sprawę, żeby znowu do siebie wrócić jakoś. I to się samo tak nagle zbudowało.
[43:53.41 → 44:11.03] A: Czy te powroty bohaterów to jest taka wasza nieumiejętność rozstania się z kimś fajnym, kogo stworzyliście, z rolą, którą się dobrze gra, czy raczej próba rzeczywiście zapełnienia tego uniwersum, że wszystko jest ze sobą zaplątane, ludzie są swoimi odbiciami, ten miał sprawę z tym, podróżnik w czasie pojawia się w innej historii, bo to ma drugie dno?
[44:11.35 → 44:28.08] C: To są historie, które się cały czas tworzą, bo to naprawdę Kiedy pojawia się jakaś postać i jakby realizujemy film i ona nas jakoś po drodze jeszcze bardziej uruchamia, to po prostu same drzwi kolejne się otwierają, że o, ten mógłby być jeszcze tu, a to otwiera nam to i to.
[44:28.44 → 45:15.54] B: Tak, historia, mam wrażenie, ciągle jest nadrzędna u nas, to znaczy powstało już tylu fantastycznych bohaterów. Ja nie mówię tego jakby, że to jest nasza zasługa, bo aktorzy, których angażujemy, faktycznie wnoszą coś od siebie i robią niesamowite rzeczy z tymi rolami. Natomiast jeżeli nie ma pomysłu na historię, no to nie ciągniemy wątku tej postaci. Bierzemy tego aktora i gra jakąś inną rolę, ale jakby nie ciągniemy tej historii, jeżeli nie ma na nią pomysłu. Mam wrażenie, że w przypadku na przykład Rafała Isławka, Słowackiego, Mickiewicza, ja na przykład nie czułem żadnej potrzeby wracania do roli Mickiewicza, bo zagrałem go raz, Marek z kolei Słowackiego grał już wielokrotnie i jakby wątek Słowackiego był dla nas tym, co chcieliśmy opowiedzieć i doszliśmy do wniosku, że w pewnym momencie konfrontacja z Mickiewiczem jest nieuchronna. Ja, że tak powiem, muszę wrócić do
[45:15.54 → 45:34.75] C: tego Mickiewicza, W pewnym momencie było też ze Słowackim tak, że doszliśmy do wniosku, że Słowacki żyje w naszych czasach. I teraz, ale jak? I ta historia dopowiedziała się potem gdzieś tam dalej sama. No i tak jak Janek powiedział, po prostu historia nagle nas łapie, ciągnie, że musimy ją skończyć opowiadać.
[45:34.77 → 45:51.70] A: W waszej pracowni, pracowni Darwin Wysi taka istnieje, wisi na ścianie taka mapa powiązań, takie nitki czerwone jak w filmie Zodiak, prowadzące od bohatera do bohatera, koncentryczne kręgi, ta postać jest wspólna dla tej historii, ale i dla tej. Tak się tworzy uniwersum, scenarzyści hollywoodzcy pracują przecież.
[45:51.88 → 45:53.60] B: Ja bardzo bym chciał, żebyśmy mieli taką tablicę.
[45:53.60 → 45:56.06] C: No to możemy zrobić. Mamy taką przestrzeń.
[45:56.06 → 45:56.76] B: Mamy taką przestrzeń.
[45:56.94 → 45:58.86] A: Oczywiście tak.
[45:59.66 → 47:00.51] B: Chcemy taką tablicę właśnie zorganizować. Ale rzeczywiście tak, ja sobie czasem myślę, że powinniśmy. Na razie to się sprowadza tak naprawdę do pewnego dokumentu, tajnego dokumentu na moim laptopie, gdzie on się nazywa chronologia Darwina na razie w nawiasie. Bo to są rzeczy, które wiemy do tej pory. I ja mam tam od 2012, oczywiście z jakimiś tam poprzednimi wydarzeniami, które się wydarzyły w konfliktach i jakby one są kanoniczne i się wydarzyły w przeszłości, to mam to wpisane tam. Ale największe zamieszanie zacznie się od 2012 i wtedy mamy faktycznie, no tutaj się wydarzyło to, to, tamto, aż do 2019 i to mam rozpisane, żebym na pewno wiedział, co się w jakim roku wydarzyło, bo mam cichą nadzieję, że są widzowie, I zresztą wiem, że są widzowie, tacy jest ich kilku, którzy naprawdę śledzą to, którzy to analizują, którzy łączą fakty, którzy sprawdzają, czy to się wszystko zgadza i którym sprawia frajdę to, że rzeczywiście, kiedy układają chronologicznie wydarzenia, które na kanale pojawiają się w innej kolejności, to się wszystko zgadza. Więc jakby to jest dla mnie ważne.
[47:00.51 → 47:18.26] A: A wasza rola dla ludzi, którzy teraz by zaczynali przygodę z Darwinami, mogli poznać całość waszych poszukiwań, tzn. wszystkie konwencje, iść za bohaterami itd. Od którego filmu zacząć, żeby te wszystkie ścieżki nagle znalazły swój punkt startu, żeby można pójść w którejś stronie? Jak zaczynać, od którego?
[47:18.42 → 47:20.46] B: Ja powiem tak jak z Gwiezdnymi Wojnami, od początku.
[47:21.54 → 47:22.68] A: A co jest początkiem Gwiezdnych Wojen?
[47:22.68 → 48:08.77] B: Czwarty epizod, przepraszam bardzo. Czwarty epizod, czyli chronologicznie, chodzi mi o publikację. Powiedziałbym, dobrze, jak drogi widzu, nie chcesz oglądać wszystkiego, zostaw stary kanał. Mimo, że tam jest mistrz Motyl, Ludwik, ale oni nie są niezbędni do zrozumienia nowego kanału, to ja bym zalecał od pierwszego wielkiego konfliktu, czyli od pierwszego filmu, który jest na nowym kanale, czyli Kopernik vs. Uczeni, choćby po to, żeby się jakoś wdrożyć, bo może Kopernik nigdzie już nie wraca później, ale wdrożyć się w tę serię. No i tak. Dochodzą nas słuchy, że ludzie zaczynają w jakimś losowym punkcie i kiedy orientują się, że to ma jakieś powiązanie z czymś, czego jeszcze nie widział, to szukają i to im i tak stwarza już obraz całości, nawet jeżeli błądzą po tym kanale.
[48:08.89 → 48:11.39] A: Czyli ten random jest wpisany trochę w waszą twórczość.
[48:11.47 → 48:22.41] B: W jakiś sposób tak, musimy się z tym pogodzić, że nie każdy będzie chciał oglądać od początku, że ludzie rzadko kiedy nawet wchodzą na kanał jakiegoś twórcy, tylko oglądają filmy, które są proponowane z boku, więc to zależy od tej listy.
[48:22.43 → 48:41.29] C: Zresztą my też tak robiliśmy te filmy, to znaczy one Przez to, że są jakieś sceny po napisach i to nigdy nie był serial internetowy, to nigdy nie był serial jako taki sam. To po prostu są randomowe odcinki, w których wytrawny widz jest w stanie wyszukać te... Dobrze, dobrze.
[48:41.97 → 48:51.61] A: Jest w stanie... Minarność ujawnia się nie od razu, jest ukryta przez cykle, przez przerwy... Spirale i tak dalej.
[48:52.01 → 48:53.15] C: Spirale i wstęgi Mobiusa.
[48:54.37 → 49:10.17] A: Dobrze, to teraz niewielkie konflikty i Adaś Niezgódka. Pamiętacie państwo tego bohatera z pewnej lektury szkolnej? A jak nie pamiętacie, to go zobaczycie w nowym wcieleniu, nowym wydaniu, ale troszkę urósł. Poprosimy, niewielkie konflikty.
[49:46.77 → 50:04.39] B: Już, już, już, już. Przepraszam, że musiał pan czekać, ale rozmawiałem z synem. Dojrzewania, jak się okazuje, nie można odłożyć na później. Arkadiusz Śliski, witam pana.
[50:04.67 → 50:06.17] C: Niezgódka. Adaś. Niezgódka.
[50:06.45 → 50:13.19] B: Adaś. Albo Adam, jak pan woli. Napije się pan czegoś? Kawy, herbaty? Nie, dziękuję.
[50:13.67 → 50:17.58] C: Szpak Mateusz jeszcze nie wołał na obiad, także... No tak.
[50:18.30 → 50:22.46] B: No dobra. Czyli szuka pan pracy?
[50:22.98 → 50:25.72] C: Tak jest. Niedawno wróciłem do miasta i pomyślałem... O,
[50:25.82 → 50:26.28] B: a gdzie pan był?
[50:26.48 → 50:29.50] C: Wszędzie, proszę pana. Wszędzie.
[50:29.60 → 50:31.28] B: Tak? Podróżował pan? Tak jest.
[50:32.48 → 50:33.14] C: Znaczy chyba tak.
[50:34.30 → 50:34.64] B: Nie wiem.
[50:35.60 → 50:40.40] C: Po prostu ostatnie lata są dosyć rozmyte, powiem szczerze i...
[50:40.40 → 51:05.09] B: No właśnie, właśnie. Wie pan co? Pańskie CV jest dosyć... Ja oczywiście doceniam tutaj, że pan ładnie pokolorował i że tutaj właśnie są takie słoniki, ale no obawiam się, że nie spełnia pan podstawowego kryterium dwóch lat doświadczenia na stanowisku asystenta kierownika.
[51:05.33 → 51:10.29] C: No ale no zaraz, przecież ja byłem w Akademii dwa, dzieścia lat, tak? Tam jest dwa.
[51:20.68 → 51:21.34] B: Panie Adamie.
[51:21.36 → 51:21.76] C: Adasiu.
[51:21.86 → 51:46.64] B: Adasiu. Nie, Adamie, Adamie, proszę pana, nie, inaczej. Ja powiem wprost. Pan prawdopodobnie nie dostanie tej pracy tutaj dzisiaj. Ale zanim w ogóle zaczniemy podejmować jakieś ostateczne decyzje, to najpierw chciałbym pana zapytać o pańskie wykształcenie, dobrze? Bo to jest w sumie główny powód, dla którego ja tu pana w ogóle wezwałem. Napisał pan, że ukończył pan Akademię pana Kleksa.
[51:46.74 → 51:48.24] C: Tak jest. Z wyróżnieniem.
[51:49.22 → 51:50.38] B: A dokładniej?
[51:50.50 → 51:52.54] C: Dużo by gadać.
[51:52.60 → 51:56.46] B: Ja nie mam czasu. Bardzo proszę. Co pan tam robił tak na co dzień?
[51:58.28 → 52:07.78] C: No to na przykład pierwszego dnia, kiedy tam trafiłem, to podawałem kolegom zupę z farby, a potem poszedłem po piegi do golarza Filipa.
[52:11.08 → 52:17.06] B: Zupę z farby? Jakiejś konkretnej farby?
[52:18.19 → 52:19.19] C: No takiej z puszki.
[52:20.75 → 52:22.61] B: A kiedy był ten pierwszy dzień?
[52:23.11 → 52:33.31] C: Wie pan, większość moich wspomnień jest niestety rozmyta, no bo pan Kleks je modyfikował albo w ogóle kompletnie usuwał. Dlatego też braliśmy takie malutkie pigułki przed snem, a obok każdego łóżka stało lusterko.
[52:33.45 → 52:43.54] B: Dobra, wie pan co, czyli jak rozumiem do tej akademii dostał się pan w wieku 10 lat? I rozumiem, to jest szkoła tylko dla chłopców.
[52:43.68 → 53:25.08] C: Tak jest, tylko dla chłopców i wszyscy muszą mieć imię zaczynające się na A, tak jak pan Kleks nazywa się Ambroży. Także był Alojzy, Alojzy II, Antoni, Alojzy III, Aleksander, Albert. Arturów chyba też było trzech. Arkadiusz, Aureliusz i Paulina, która udawała, że nazywa się Alfred, ale pan Kleks się o tym dowiedział, kiedy zaczęły jej rosnąć piersi i zamknął ją na strychu w szpitalu dla połamanych mebli. Oprócz tego codziennie rano kąpaliśmy się wszyscy razem nago w sypialni pod drzewem, a nocą pan Kleks przychodził do nas do pokoju i odpędzał nam nasze złe sny. Był też szpak Mateusz, który tak naprawdę był księciem, ale zgubił guzik z czapki i to Wiadomo, to w sumie jest nieciekawa i nic nie wnosząca historia, to nieważne.
[53:26.00 → 53:29.00] B: Czyli,
[53:31.14 → 53:34.46] C: że jadł pan farbę, tak?
[53:35.18 → 53:52.47] B: Tak. A nie jakoś ostatnio? Nie, nie. Świetnie. Adasiu, słuchaj, ja bym cię bardzo prosił, żebyś mi podał numer telefonu do tego pana Kleksa, co? Wydaje mi się, że muszę z nim poważnie porozmawiać. Masz do niego jakiś kontakt?
[53:53.05 → 54:06.45] C: Właśnie nie mam, no. Ostatni raz widziałem go na księżycu, kiedy szukał swojego trzeciego oka, ale podskoczył za wysoko i odleciał i już nie wrócił. No to jak, panie Arkadiuszu? Udało mi się? Zdałem ten sprawdzian?
[54:07.85 → 54:09.25] B: A jaki sprawdzian?
[54:09.70 → 54:16.82] C: No ten sprawdział. Cała ta rozmowa, że pan taki sceptyczny, negatywny, żeby sprawdzić, jak sobie poradzę w stresującej sytuacji.
[54:17.68 → 54:24.32] B: Jezus Maria, o czym ty mówisz, Adasiu? To nie był żaden sprawdział. Ja ci nie mogę dać tutaj żadnej pracy.
[54:24.56 → 54:25.14] C: Ale dlaczego?
[54:25.74 → 54:28.02] B: Bo ty kompletnie nic nie umiesz, to ty sobie jaje robisz.
[54:28.08 → 54:29.10] C: No ale jak to nic nie umiem?
[54:29.18 → 54:33.76] B: No a co umiesz? W doświadczenie zawodowe wpisałeś sobie wierszyk o dziku, a w zainteresowania piosenka o kaczce.
[54:33.82 → 54:35.46] C: No bo dzik jest dziki, dzik jest zły.
[54:36.24 → 54:48.33] B: Ile jest dwa plus dwa? Nie pamiętam. Kto jest prezydentem Polski? Który mamy rok? Kiedy była II Wojna Światowa? Co to jest komputer? Kto napisał dziady? No dobra, może tego nie wiem, ale umiem latać. Latać umiesz? Tak. No i nawet, wie pan, poleciałem kiedyś
[54:48.33 → 54:54.15] C: do takiego psiego raju, gdzie były martwe dzieci, które wcześniej maltretowały swoje psy i te psy potem lizały pomnik z czekolady
[54:54.15 → 54:57.07] B: i tam było naprawdę super. Adasiu, kurwa, no nie umiesz latać!
[54:57.11 → 54:58.61] C: Proszę, nie używaj takich brzydkich słów!
[54:58.71 → 55:03.91] B: Dobrze, ale ludzie nie latają, rozumiesz? Po prostu nie latają! Niech pan mi nigdy więcej nie mówi, co ja umiem, a czego nie umiem.
[55:04.15 → 55:07.25] C: Wszystko się może zdarzyć. Ty tylko czegoś bardzo pragniesz, tylko bardzo chcesz.
[55:07.31 → 55:07.45] E: Ooo!
[55:07.89 → 55:17.18] B: Dobrze, to bardzo proszę, podleć się do wieszaka i wziąć parasol, co tam wisi. No może później jakoś. Nie, nie później, teraz. Bardzo proszę, podleć się do wieszaka, wziąć parasol, w tym momencie.
[55:17.32 → 55:18.57] C: No to teraz to się raczej nie uda.
[55:18.78 → 55:19.14] B: A dlaczego?
[55:19.55 → 55:21.49] C: No bo musiałbym się poczuć lekki jak piórko.
[55:21.76 → 55:24.26] B: Mhm. A nie czujesz się teraz lekki jak piórko?
[55:25.22 → 55:25.86] C: No nie, teraz nie.
[55:27.97 → 55:46.19] B: Adasiu, powiedziałbym ci, że jesteś pełen gówna, ale niestety nie mam w języku polskim takiego sformułowania. Język polski to ten, w którym się właśnie teraz posługujemy. Jedyne, co mogę dla ciebie zrobić, to umówić cię z psychologiem.
[55:49.31 → 55:49.91] C: Proszę.
[55:54.17 → 55:57.17] B: Dziękuję.
[56:00.13 → 56:25.66] C: Ja też panu coś dam. Biegi to najcenniejsza rzecz jaką można dać drugiej osobie.
[56:40.22 → 56:57.69] B: Chodź na chwilkę, dobrze? Odprowadź pana Adama do poczekalni i... daj mu coś do picia. Oczywiście.
[56:58.73 → 57:00.77] F: Proponuję także wizytę u fryzjera.
[57:02.51 → 57:15.05] B: Paulina? Koleż Filip bardzo się za tobą stęsknił.
[58:14.12 → 58:42.83] A: Tak, był to Adaś Niezgódka w niewielkich konfliktach. Słuchajcie, jak w tej chwili wygląda podział ról? Bo pod większością podpisywaliście się razem. Scenariusz, reżyseria, Hucz, Jurkowski. Teraz w niektórych jest reżyser Hucz, jest reżyser Jurkowski. Dzielicie się według pasji? Ja chcę ten temat zrobić, ja mam pomysł na ten film? Czy po prostu wynika z jakichś innych przyczyn, o których nie wiemy?
[58:43.05 → 58:48.57] C: Ja tylko sprostuję, że nigdy nie było reżyser Hucz, ponieważ reżyseruje zawsze Janek.
[58:48.69 → 58:52.01] B: Taki poziom się wykształcił gdzieś po drodze, mam wrażenie.
[58:52.57 → 58:54.39] A: W scenariuszach zawsze byliście razem, tak?
[58:54.47 → 59:25.00] B: Było przez... Tak. Zresztą dalej tak jest, ale tak, rzeczywiście. Przez jakiś czas był scenariusz, reżyseria, Marek Hucz i Jan Jurkowski. Po prostu zaczęliśmy to rozdzielać. bo tak wygląda sytuacja rzeczywiście. Niech te napisy odzwierciedlają to, co rzeczywiście się dzieje. I tam, gdzie na przykład Marek napisał sam tekst, jestem wielkim fanem rapu Pawła, czyli Życie Chłoszcze, to Marek jest sam wpisany. Nie będę się tam wtryniał, bo przecież nie miałem żadnego wpływu, wkładu w ten tekst.
[59:25.98 → 01:00:02.54] C: Podział zrobił się sam tak naprawdę. W pewnym momencie, jako że robiliśmy wszystko od początku na czuja szukaliśmy co, gdzie i jak to się bardziej sprawdza, to jakoś się tak samo zrobiło, że ja się zajmuję produkcją, pierwszą wersją tekstu często i potem ogarnianiem tego wszystkiego tak na dobrą sprawę, żeby to się mogło wydarzyć, a Janek zajmuje się reżyserią, montażem, pracą kamery. tymi wszystkimi rzeczami. Tak na dobrą sprawę to, że te filmy wyglądają jak wyglądają i są jakie są, że są napięcia położone tam, gdzie powinny być.
[01:00:02.66 → 01:00:03.08] B: Albo nie.
[01:00:03.36 → 01:00:03.80] D: Albo nie.
[01:00:04.24 → 01:00:20.97] C: Jest zasługą Janka za każdym razem. No i myślę teraz, jakby cały czas ewoluuje proces powstawania tekstów i nowych pomysłów, ponieważ my też z roku na rok jesteśmy w innym miejscu i w tych innych miejscach też trzeba szukać nowych sposobów tworzenia tych treści.
[01:00:21.99 → 01:00:33.39] A: Multipythoni mieli taką metodę, dzielili się na dwie grupy kolegów ze studiów, zamykali w pokoju i wymyślali skecze. U was jest tak, że najpierw jeden z panów przygotowuje scenariusz, drugi czyta i poprawiacie?
[01:00:33.93 → 01:01:00.62] C: To jest ta metoda? Zazwyczaj, kiedy pojawia się pomysł, to ja wypluwam pierwszą wersję tekstu i kiedy już czuję, że to jest wszystko, co ja tu mogę zrobić i wszystko, co, że tak powiem, przepuściłem przez siebie, to wtedy daję to Jankowi. Już Janek pracuje na tej wersji tekstu. Potem, kiedy Janek skończy odsyłami, tam zazwyczaj wszystko jest znacznie lepsze niż to, co ja wysłałem na początku.
[01:01:01.57 → 01:01:04.09] A: Czyli czujność i kontrola na każdym etapie produkcji.
[01:01:04.09 → 01:01:08.49] C: Nie, chyba mam wrażenie, że my się po prostu chcemy dogadywać dobrze, że tu
[01:01:08.49 → 01:01:20.05] B: jest... Nam zależy, żeby ten odcinek był jak najlepszy. Popełniamy błędy oczywiście, są rzeczy, których nie widzimy, a przeszliśmy teksty wielokrotnie i dopiero po montażu, nagle po premierze wychodzi, kurczę, mogliśmy zrobić jednak to inaczej.
[01:01:20.07 → 01:01:36.94] A: Zostawiacie sobie przestrzeń do improwizacji? Bo tak jak oglądałem dziennik internetowy, ten wasz dziesięcio-odsłonowy, program, ktoś mówił zwłaszcza, że najmniej lubiany z wszystkich waszych seriali, domyślam się, że to żart, to udaje improwizowane gadki w studiu, które są pocięte. Czy to jest improwizowane, czy też udajecie improwizować?
[01:01:36.94 → 01:02:01.03] C: Dziennik jest jako jedyny tak naprawdę z całej tej naszej, całej tej grupy filmów jest improwizowany. W innym przypadku nie jest to możliwe, bo się to po prostu nie pomontowało, nie pokleiło, zwłaszcza że Janek pracuje w taki sposób, że on montaż całości ma wymyślony jeszcze przed zdjęciami. Więc my tak na dobrą sprawę realizujemy na planie krok po kroku ujęcia, które Janek...
[01:02:01.03 → 01:02:02.01] A: Kadr po kadrze jest narysowany.
[01:02:02.18 → 01:02:02.66] B: Tak, tak.
[01:02:02.78 → 01:02:05.68] C: Janek też zajmuje się storyboardami, więc... Tak.
[01:02:06.20 → 01:02:09.74] B: Rysuje małe, brzydkie rysunki, ale to są storyboardy.
[01:02:10.08 → 01:02:28.40] C: Za każdym razem i z Karolem i w ogóle chyba wszyscy nie potrafimy wyjść z podziwu, że Janek podczas dnia zdjęciowego potrafi ogarniać to, co mamy do nagrania, pamięta wszystkie te ustawienia, gra. To jest jakaś niesamowita rzecz tak naprawdę.
[01:02:29.15 → 01:03:23.71] B: A dziennik internetowy jest improwizowany, chociaż musimy się tak szczerze przyznać, że było kilka razy tak, że wiemy na pewno jakie są działy. Działy mamy z góry ustawione i jakby wiemy na jaki temat będziemy mówić, ale jeżeli np. improwizujemy sobie na temat np. dział bez cięć na temat jakiegoś filmu. I przeszliśmy to raz. I tak mamy, kurde, no troszeczkę, trochę jakoś chyba. Nie bardzo. Zaimprowizujmy raz jeszcze. Więc czasem bywa tak, że improwizujemy po prostu drugi raz i mam wrażenie, że ta druga wersja jest o tyle lepsza, że zostają w naszej głowie te rzeczy, które zażarły. Nie chcemy powtarzać, bo mamy tę świadomość jeszcze ze studiów, żeby nie powtarzać improwizacji, bo to jest idiotyzm. Ale dzięki temu tworzą się jakieś takie ciekawsze jeszcze, bardziej odjechane sceny. Kilka razy po prostu powtarzaliśmy jakieś działy. z jakiegoś takiego niezadowolenia tej pierwszej improwizacji. Była druga improwizacja i ona była lepsza zazwyczaj.
[01:03:24.11 → 01:03:56.66] A: Powiedzcie panowie, jakie są reakcje aktorów, których zapraszacie na plan, od gwiazd po ten krąg koleżeński, bo oni mogą przychodzić i spodziewać się wszystkiego, od totalnej improwizacji, po właśnie profesjonalizmu, o którym mówicie, że jest wszystko narysowane, zaplanowane, wymyślone, nie ma mowy na podrzucanie kwestii, które nie istnieją wcześniej. Jak się wabi tych ludzi? historią, waszą marką w internecie i jak wyglądają ich reakcje po przyjściu? Aha, to tak wygląda, tak pracuje grupa filmowa Darwin?
[01:03:58.74 → 01:04:05.00] B: Bo ja mogę tylko powiedzieć, jak było z Jackiem braciakiem, ale ty z Tomaszem Kotem, z Marcinem, to jakby ty się kontaktowałeś, nie?
[01:04:05.20 → 01:04:19.56] C: Tak, ale my mieliśmy zawsze to niesamowite szczęście do tych wielkich nazwisk, że oni nas wcześniej widzieli, oni nas wcześniej oglądali, więc Z Tomaszem Kotem było tak, że dowiedzieliśmy się chyba przez Kalisz, jak byłeś w Kaliszu.
[01:04:19.86 → 01:04:25.10] B: Tak, tak. Ja tam robiłem kilka spektakli w Kaliszu i on się przyjaźni z aktorami z Kalisza i wiedziałem, że jakby on jest...
[01:04:25.10 → 01:04:26.72] A: Też był na Etacie przez parę lat chyba w Kaliszu.
[01:04:26.80 → 01:04:31.10] B: A, tego nie wiedziałem, że tak. No to właśnie, że jest świadom naszego kanału, że widział coś tam.
[01:04:31.28 → 01:04:41.96] C: Z Marcinem Dorocińskim było tak, że dowiedzieliśmy się chyba z internetu albo w jakimś wywiadzie radiowym, kiedy się go zapytali, co ogląda w chwilach relaksu, to wspomniał właśnie o wielkich konfliktach.
[01:04:42.63 → 01:04:43.83] A: I od razu dzwonicie wtedy.
[01:04:43.83 → 01:04:45.93] C: Tak, od razu, już pod drzwiami.
[01:04:46.49 → 01:04:46.53] B: Halo?
[01:04:47.37 → 01:04:48.73] C: Bo pan tu coś powiedział, a ja
[01:04:48.73 → 01:04:49.97] B: bym chciał, żeby prepozycja była.
[01:04:50.61 → 01:04:59.27] C: Więc zawsze mieliśmy to niesamowite szczęście. Chyba to się zazwyczaj do tego sprowadza.
[01:04:59.77 → 01:05:21.81] B: Ciekaw jestem faktycznie, jakie oni mają wyobrażenie, jak ten plan będzie wyglądał, ale my zawsze podchodzimy do tego, jeżeli mamy już aktora, który 20 lat gra w filmach profesjonalnych, takich wielkich produkcjach, no to staramy się, żeby ten nasz plan był jak najbardziej przygotowany na takiego aktora, to znaczy, żeby nie musiał przeżywać szoku i takiego jakiegoś zdegustowania tym wszystkim.
[01:05:22.17 → 01:05:56.28] C: Ja myślę, że jedna rzecz, która na szczęście w naszych planach jest, to znaczy i to się znowu sprowadza do tego, że Janek ma to wymyślone, to znaczy tam nie ma chaosu. Tam nie ma chaosu, my krok po kroku realizujemy każdy kolejny punkt, każde kolejne ujęcie. Więc przez to, że wiemy, co robimy, też to po prostu sprawnie robimy, mam wrażenie. Chociaż czasami tempo jest zawrotne. A tak jak Janek powiedział, kiedy mamy te wielkie nazwiska na planie, to robimy wszystko, żeby było im jak najprzyjemniej i jak najbardziej profesjonalniej. Niemniej jednak, ci ludzie właśnie zawsze są najbardziej wyrozumiali.
[01:05:56.64 → 01:06:03.64] A: Zadał mnie niewygodne pytanie, oni pracują za darmo? Zadają takie pytanie, za ile? Czy od razu to jest jasne? Jesteście jako Special Guest Star i to
[01:06:03.64 → 01:06:15.71] C: jest dla honoru domu, Zdarzało nam się pracować właśnie za darmo albo za takie tak minimalne stawki, takie wręcz symboliczne, więc to praktycznie za darmo za każdym razem.
[01:06:15.83 → 01:06:16.29] B: Tak, tak.
[01:06:16.43 → 01:06:17.59] A: Zapytam ile te stawki symboliczne wynoszą.
[01:06:17.59 → 01:06:45.61] B: No właśnie lepiej nie, ale na przykład Marcin Dorociński zarezerwował dla nas aż trzy dni zdjęciowe, bo w Jasiu Małgosi to były trzy dni zdjęciowe i każdego dnia był potrzebny, więc dla człowieka, który jest tak zajęty, który praktycznie codziennie coś ma, to naprawdę było coś przesympatycznego z jego strony. Z Jackiem Braciakiem było tak, że ja stałem w takim filmie i Jacek Braciak też tam występował.
[01:06:46.61 → 01:06:47.59] A: Ale on się ruszał, niestety.
[01:06:47.61 → 01:07:27.53] B: On się ruszał, akurat on nawet mówił jakieś tam kwestie, miał napisane. I ja tam po prostu wszedłem do garderoby zestresowany, bo wiedziałem, że w tej garderobie jest Jacek Braciak, ale tam się robi, no to idź tam, Janek, idź tam sobie. No dobra, no to wszedłem i chciałem się jakoś tak przywitać i on mnie zobaczył w lustrze I zareagował po prostu jak, bo ja cię znam. I wstał, kurde ty, Tarwiny, niemożliwe w ogóle. I tego dnia właśnie, że tak powiem, otoczył mnie opieką, bo ja na takim wielkim planie, który jest naprawdę, ilość osób na tym planie była przytłaczająca. On był taką moją ostoją i rozmawiał ze mną w przerwach.
[01:07:27.64 → 01:07:28.55] C: Przyjemnie ci się stało.
[01:07:28.68 → 01:07:39.95] B: Przyjemnie mi się stało. I powiedział, że w razie czego słuchaj, to ja ci dam mój numer. Jakbyście coś mieli, to ja chętnie u was zagram w czymś. Tylko wyślijcie mi wrześniej tekst i się dogadamy.
[01:07:40.41 → 01:08:01.28] A: Co musi mieć aktor, żeby znaleźć się w kolejnym szorcie albo zakazanym spocie Darwina? To jest jakiś specjalny klucz, według którego dobieracie ludzi. celebrytów, oczywiście aktorów popularnych. To jest jakiś kod, po którym się rozpoznajecie? Tajne stowarzyszenie masońskich uścisków dłoni, czy jak chcieli Pajtoni? Ci ludzie są z różnych kręgów rzeczywiście, z różnych szkół.
[01:08:02.28 → 01:08:40.78] B: Mamy jakieś kluczki? Nawet, mam wrażenie, nie chcę nikomu jakby umniejszać, ale my się też nigdy nie kierowaliśmy nazwiskiem. To zawsze było jednak, że to są po prostu fantastyczni aktorzy. Tak samo jak fantastycznymi aktorami są nasi koledzy ze studiów, czyli jacyś z wyższych roczników, jak Julka Wyszyńska, Andrzej Plata, to byli dla nas idole w szkole, kiedy statystowaliśmy w ich dyplomie. Po prostu to byli jacyś geniusze i to, że się mogliśmy z nimi spotkać po studiach i że jakby przyszli, kiedy ten Darwin jeszcze naprawdę kulał i dopiero się rozwijał. To w ogóle rośnie serce, naprawdę.
[01:08:41.48 → 01:08:48.08] A: Teraz myślę, że zobaczymy teledysk, bo to jest też rodzaj waszej twórczości, ważny element waszej twórczości youtubowej.
[01:08:48.16 → 01:08:56.32] C: Piosenki są bardzo ważnym elementem naszej twórczości. Tu warto powiedzieć, że każda piosenka dla nas... że nigdy nie nastawialiśmy się na koncerty.
[01:08:56.88 → 01:08:58.10] B: Ani na sprzedaż płyt.
[01:08:58.10 → 01:09:05.72] C: Ani na sprzedaż płyt i nigdy tego robić nie będziemy. Dla nas każda piosenka była jak jakiś kolejny short. i było spotkaniem z kolejną konwencją.
[01:09:07.88 → 01:09:32.11] A: Zanim pokażemy to, co pokażemy, to pytanie o orki z majorki. 13 milionów odsłon. Jakiś niewiarygodny sukces. Zrozumieliście, na czym to polega? Pojawią się bohaterowie z Wielkich Konfliktów, czyli Sławek i Rafał. Sławek pojawia się na końcu po napisach. Na czym fenomen tej piosenki polega? Nie mam pojęcia.
[01:09:32.23 → 01:09:36.63] C: Ja mam wrażenie, że to jest tylko i wyłącznie dlatego, że ona została stworzona z potrzeby serca.
[01:09:37.01 → 01:09:38.69] B: Myśmy śpiewali to sobie na studiach.
[01:09:40.87 → 01:10:12.80] C: Udarania dziejów, kiedy ja jeszcze byłem małym chłopcem. i byłem na obozie takim oazowym, tak to nazwijmy, to właśnie moja koleżanka Ola na takim mini playback show stworzyła tę piosenkę na bazie piosenki Michaela Jacksona i to była piękna pieśń pochwalna o tym, że Bóg stworzył orki i to jest fantastyczne, bo ona wtedy zobaczyła film uwolnić orkę i tam bardzo się zaangażowała w ogóle w tą sprawę. Ja zapamiętałem trzy wersy i one nam
[01:10:12.80 → 01:10:15.96] A: tak po prostu w mózg się wystartowali.
[01:10:16.04 → 01:10:18.08] B: Z tych trzech wersów powtarzanych bez przerwy
[01:10:18.08 → 01:10:27.08] C: jak mantra na studiach. Potem pojawił się Krzysztof Gonciarz i Zapytaj Beczkę, gdzie to zanuciliśmy, a potem było, ej dobra, zróbmy to.
[01:10:27.22 → 01:10:29.72] B: Zróbmy pełną wersję, dopiszmy zwrotki, refren.
[01:10:29.92 → 01:10:31.54] A: Pomoc wokalna Anny Steli.
[01:10:31.80 → 01:10:34.36] B: To jest nieoceniona pomoc wokalna.
[01:10:34.38 → 01:10:39.64] C: To była wspaniała historia z tym, ponieważ początkowo był jakiś taki pomysł, żebyśmy my to śpiewali.
[01:10:39.66 → 01:10:45.06] B: No bo jak śpiewaliśmy to u Gonciarza, no to zaśpiewajmy to i tu. Wiedzieliśmy, że oczywiście nie mamy wokali, ale w sumie to zanucimy.
[01:10:45.36 → 01:10:57.06] C: Ale jak Ania to zaśpiewała i przysłała nam wersję taką, Taką roboczą, taką układkową, zaśpiewaną. My się rozpuściliśmy i stwierdziliśmy, że nie będziemy tego kalać w żaden sposób. Niech oni to robią, ludzie, którzy potrafią śpiewać.
[01:10:58.82 → 01:11:09.76] A: To kolejna odsłona waszych przygód muzycznych, Życie Chłoszcze, czyli taki hip-hop osiedlowy w wykonaniu Pawła Mitrowskiego, waszego znaleziska. O nim za chwilę, słuchajmy.
[01:11:20.17 → 01:14:16.07] E: Jesteśmy z wami aż do końca, ej! Czwarta trzydzieści, budzik wyje, już ułaniszmy w kolejna dniówka. Moje życie jest zdobani, gdzie podziały się te czasy niewinności i zabawy, teraz tylko jest robota. W celach do spełnienia atakuje mnie migrena i wskazuje przewinienia U Wojtasa gdzieś na miedzy, zapatrzeni w atraktory Wszystko było takie inne, brakowało nam pokory Każdy z nas chciał iść do miasta, wyjątkowo byliśmy jak młode wilki Trochę większe, trochę starsze, ale zawsze jeden przyświecał nam cel J2-12OPL, to dwa dwutysięczny rok Największy w życiu skok na bankomat od spożywczym Boże, czemu tak porywczym stworzyłeś mnie? Ja w Polsce żyć chcę To moja ojczyzna, moje miejsce i mój dom Tu się nie chowałem, a jak kradłem to musiałem To nie była moja wina, że stworzyłeś skurwysyna Co okrada nas z podatków niczym gad przeklęty Pozbawiony tych zadatków na człowieka godziwego Mówisz o miłości? Za bóg uchodzanej kości, nie odpowiem ci jak umiem Nie dlatego, że nie mogę, lecz dlatego, że się boję Powiedz, powiedz po co wtedy dałeś mi pistolet i naboje Mogło być już inaczej, mogła ziemia lekko uderzyć Doskonale też wiedziałem, że kocham w luksusie żyć To jest Polska, bracie, nie zarobisz tu nagle 1-8, 2-0, a na rękę chciałbyś więcej nie bądź ZAPIERDALAM ZAPIERDALAM NA PRÓDU, WIEBYŚ MIAŁ POŻYĆ Przeszklanka, Jezus Maria, Chrysty Panie, tam ma wszystkie dokumenty, tam papiery, są skryty, tu i rachunek z tamtych spodni. Już nie oddam na 2 racje, a wiatrowany przechodzi. Kurde, ale bieda, jaka szkoda. Gdzie telefon? No i cały jest zalany, a psu w kupę. Gdzie jest ścierka? O, skarpeta, będzie dobra. Do pokoju wchodzi mama i pyta mnie, czy chcę obiad, czy zjem zupę. Oczywiście, bardzo lubię twoją zupę. Dzisiaj rozudził ją chowa, dzisiaj kuchnia wyborowa. Zdaje się, że to schabowy i do tego Bardzo smaczna ta kapustra i ten kompot Mama patrzy na mnie, pyta Gdzie synku masz laćki? Czemu znowu na bosaka się przeziębie? Będę chory, nie mam czasu Mamo, droga, muszę lecieć na wywody Będę zmienić w Polsce złotej Wiesz, wyskoczę do kibelka, by nic się z mną nie namieści Nie ma to jak świeża kupa i parówka ciepły w cieście Lubię także w toalecie, bo zabawiam się tłumikiem Bo grać więcej, spuścić wodę, bo odbijać pojemnikiem Chodźcie do mnie do pokoju, to pokażę wam plakaty. Tu jak widać na obrazku wisi zdjęcie mego taty. To napeta, a to łóżko to skakanka z dawnych lat. Jeśli dobrze się przyjrzycie, tak wygląda właśnie świat. Tak naprawdę lubię kluski, wiem, że chroni nas policja. Mimo tego, że JB i paskudna brocha...
[01:14:16.07 → 01:14:24.25] B: Żywą! Zamknij kurwa ryj! Weźcie do roboty i wyprowadźcie się w końcu!
[01:14:40.02 → 01:14:47.36] A: Płęta będzie, będzie płęta. No niestety...
[01:14:47.36 → 01:14:48.06] B: Nie ma płęty.
[01:14:48.46 → 01:15:03.44] A: Bohater wyrzucony przez tatę z domu nagrywa ten teledysk do końca na klatce schodowej, ale wstydzi się sąsiadów nieco. Czy mieliście jakieś groźby ze strony polskich środowisk hip-hopowych po tej parodii? Bo to jest bardzo ostre. i demaskujące.
[01:15:03.59 → 01:15:16.32] B: Nie, nie, nie, nic jeszcze się nie zdarzyło, ale teraz po takiej sugestii prawdopodobnie obudzą się jakieś, hej, faktycznie oni nas obrażają. Nie, nie, nie było całe szczęście, nie. Nie, ale też nie było, nie mieliśmy takiego wcale, mam wrażenie, bo ty to napisałeś tak...
[01:15:16.32 → 01:15:18.47] C: Nie, ten tekst to jest strumień świadomości.
[01:15:18.59 → 01:15:19.78] B: Tak, to po prostu tak wypłynęło, nie?
[01:15:19.78 → 01:15:26.40] C: On powstał w pięć minut, bo on po prostu... I to potem leżało w szufladzie i Janek to kiedyś odkopał i
[01:15:26.40 → 01:15:48.60] B: stwierdził... Bo ty mówiłeś, bo to prawda jest chyba, jak się sprowadziliśmy do Warszawy, ty to napisałeś. Ale ja pamiętam na studiach już miałeś kiedyś takie fazy, szliśmy przez rynek i improwizowałeś jakieś teksty hip-hopowe. Ja byłem przekonany, że to są teksty prawdziwych piosenek, które Marek cytuje z dzieciństwa. Ja mówię, no fajne, co to jest? Ja to wymyśliłem teraz, naprawdę? Także Marek ma jakiś taki talent do tego.
[01:15:48.80 → 01:15:57.27] A: Tylko bo z fascynacji tym środowiskiem, czy z przerażeniem Jak naprawdę ta konwencja wygląda, piosenkarska? Na ile pan się może w tym odnaleźć?
[01:15:57.33 → 01:16:06.63] C: Oj, nie wiem. Tu chyba w tym konkretnym kawałku chodziło mi o to. Najbardziej jakieś pociągające stało się to, że on nagle zaczyna rapować o tym, co się dzieje dookoła.
[01:16:06.81 → 01:16:07.93] B: Tu i teraz, że to zmienia.
[01:16:08.33 → 01:16:23.41] C: Ta piosenka idzie w jakiś taki dziwny kierunek, a potem się okazało, że to tak można zrobić. Jakiś taki mini cytacik albo coś takiego właśnie o tych wszystkich sytuacjach, w których ludzie rapują, a może to już nie jest czas, żeby rapować.
[01:16:24.37 → 01:16:26.69] B: O problemach, które może już... O problemach,
[01:16:26.77 → 01:16:30.51] C: które tak naprawdę może już Cię nie dotyczą. Nie wiem, nie pamiętam.
[01:16:30.51 → 01:16:33.73] A: Bohater jest pozytywną postacią, bo idzie na wybory, żeby zmienić coś w Polsce.
[01:16:33.73 → 01:16:35.27] C: Tak, tak. Jemu zależy.
[01:16:36.61 → 01:16:53.35] A: Z rapu naśmiewacie także w kurzym rapie, gdzie trójka raperów z Tomkiem Schuchardem rapujecie na dachu. Wierzowca Warszawy i właśnie jedyny tekst jaki tam jest to jest ko ko ko ko ko ko ko i zia zia zia ziardo. Ja na miejscu hip-hopowców bym się obraził, bo to jest już kampania przeciwko tej muzyce.
[01:16:53.35 → 01:17:10.57] B: To już się śmiejemy z takiego luksusowego bardziej rapu. Oni się bardziej chcą lansować, to są jednak już bardziej ubrania, ciuchy. metki i to jest jakby, jak ten teledysk wygląda. Jakby warstwa merytoryczna nie jest ważna. Bardziej z tego tam chcieliśmy. Przerost formy nad treścią w przypadku COCOCOCO był zamierzony.
[01:17:10.73 → 01:17:48.78] C: Tak, zwłaszcza, że w tym COCOCOCO jakby wróciła nam pewna wolność, taka absolutna. To znaczy, że ten pomysł był tak głupi i tak po prostu idiotyczny, żeby go zrealizować, że to trzeba było zrealizować. I faktycznie, robiąc coś takiego głupiego, no tak znowu jakby też odetchnęliśmy trochę. bo wiadomo, że to się jakoś tam, umówmy, nie spotkało się to z jakimś niesamowitym sukcesem. Reakcja widzów była akuratna, ale prawda jest taka, że zrobienie tego ot tak, bo można, było jakąś zabawą, konwencją, było super.
[01:17:48.96 → 01:18:09.33] A: Powiedzcie jeszcze panowie o Pawle Mitrowskim, który tutaj występuje w tym teledysku, Słyszałem, że ktoś go zaczął nazywać trzecim Darwinem nawet. Czy to prawda jest? On ma już takie prawa w zespole? Jak trafił do Was? Bo to jest w odróżnieniu od wielu innych wykonawców, których zatrudniacie, aktor amator, członek grupy Mamro z Białołęki.
[01:18:09.63 → 01:19:05.56] B: Tak, dla nas to jest aktor, który ma dwudziestoletnie doświadczenie, po prostu nie ma szkoły. My do tego tak podchodzimy, ale z Pawłem jest taka historia fascynująca, że faktycznie wiele razy powtarzaliśmy, że my angażujemy tylko aktorów, których znamy, których gdzieś widzieliśmy i którzy są zazwyczaj po naszej szkole, bo wtedy mogliśmy się z nimi spotkać na scenie czy na zajęciach. A z Pawłem była taka sytuacja, że byliśmy tutaj we dwójeczkę i z panią Szczepko, właśnie jako jury na Festiwalu Teatralnym Teatrów Amatorskich W każdym razie to były takie teatry różnych grup teatralnych w Stalowej Woli i tam w jednym ze spektakli grał Paweł Mitrowski i ten spektakl Epopeya nas wszystkich zachwycił i rola Pawła też wywarła na mnie na pewno ogromne wrażenie.
[01:19:05.56 → 01:19:08.30] A: Ten spektakl był grany w Teatrze Starym kilka lat temu.
[01:19:09.30 → 01:20:21.88] B: I Paweł Mitrowski, tak, ja od razu do niego, no nie od razu, powiedzmy po festiwalu, jak już dostał nagrodę, to podszedłem do niego i powiedziałem, że jest super. I on mi wtedy powiedział, a no bo ja w ogóle oglądam pana. A ja mówię, tak, to dobrze, że nie wiedziałem tego wcześniej, bo może byłbym posądzony o jakieś tutaj faworyzowanie. Ale dowiedziałem się, że jest z Warszawy, bo jakoś to mi umknęło faktycznie, że ta grupa jest w Warszawie, więc no musi mieszkać w Warszawie, ale jakoś to mi umknęło. I właśnie w tej rozmowie to wyszło tak, bo jestem z Warszawy. No to może by go tak wziąć do czegoś, bo on tego producenta w tym spektaklu zagrał po prostu brawurowo. I kiedy wróciłem do Warszawy, powiedziałem Markowi, że był taki chłopak, widziałem takiego chłopaka na tym festiwalu, może byśmy go wzięli do czegoś, jeżeli będziemy mieli jakąś dla niego rolę, może go weźmy. No i Marek powiedział, jasne, spoko, poszukajmy tylko jakiegoś takiego materiału, który nie będzie zbyt obciążający, który będzie jakąś faktycznie małą rulką, żeby sprawdzić, jak on się zachowuje przed kamerą, czy się stresuje, No i zagrał jedną rulkę, potem drugą, trzecią, czwartą i jest z nami tak naprawdę do dzisiaj coraz większe role, coraz bardziej różnorodne, w każdej jest po prostu tak samo świetny. Robimy też serię audiobooków z audioteką i on też tam jest, także Paweł.
[01:20:23.04 → 01:21:57.06] A: Pytałem od pana Pawła, bo Darwini zawsze odróżniali się od innych grup działających i przygotowujących filmiki na YouTubie. dbałością o poziom aktorski. Rzeczywiście u was graliście jak pierwsza klasa, zapraszaliście ludzi z pierwszej klasy i na przykład jak się porównuje was z rejonem poszukiwania abstrahuje, którzy jednak stawiają na amatorów, młodzież i inne tematy, zupełnie stęki obyczajowe i zupełnie inny język, inna literatura, przepraszam, tam wchodzi, inne podejście do miejsca na rynku, to wydaje się, że to wasza dbałość o stronę wykonawczą To nie jest tylko dążenie do perfekcjonizmu, ale jakiś rodzaj ideologii, że jeśli odgrywacie to jako aktorzy, jako artyści, tworzycie jakiś sztuczny świat, to on jest prawdziwszy niż ten badziew, który jest dookoła nas, który inne kabarety próbują na szybko konstruować. Tworzycie jakieś takie sztuczne, piękne, wymyślone światy, które, jak to teraz nazwać, jak się wymyśla teorie od razu, które rozpoznajesz od razu, że jest Stempel Darwina i widać od razu, że tam jest pomysł na aktora, na człowieka, który nie tylko komentuje rzeczywistość, ale także próbuje jakiś rodzaj dziwnego piękna z tego wydobyć. Ale w tym długim i zawikłanym pytaniu chodzi tak naprawdę o to, czy rzeczywiście Sedno Darwina to jest także aktorstwo i tego trzeba pilnować?
[01:21:57.54 → 01:23:02.40] B: Myślę, że na pewno, że to w jakiś sposób było dla nas naturalne. My się nie uważamy za nie wiadomo jakich aktorów, ale właśnie chcieliśmy zawsze, jeżeli angażować ludzi z zewnątrz, zawsze chcieliśmy brać tych najlepszych, co nie zawsze znaczy tych najbardziej popularnych, najbardziej znanych. Właśnie wręcz przeciwnie, mamy mnóstwo znajomych ze szkoły, którzy nie są znanymi aktorami, ale są świetni po prostu. Mają etaty w teatrach, a czasem nawet i nie, ale grają i są po prostu fenomenalni. I z takich półek chcieliśmy brać, żeby to zawsze był... To było dla nas naturalne po prostu. Jeżeli robimy scenę aktorską, no to ona musi być wiarygodna, ona musi być dobrze zagrana, ona musi być przejmująca. Kiedy robiliśmy na przykład odcinek Wielkie Konflikty Kopciuszek vs. Książę z Julką Wyszyńską, to tekst był napisany dosyć lekko, zabawnie, tak i po prostu ping-pong między bohaterami. Natomiast kiedy Julka zaczęła próbować i czytać ten tekst, okazało się, że ona to może zagrać zupełnie inaczej, o wiele głębiej.
[01:23:04.04 → 01:23:08.80] A: Temat kobiety będącej w związku z mężem gejem, niedorosłym, dzieckiem.
[01:23:09.04 → 01:23:41.72] B: Takim niepasującym na pewno do niej, w jakiś sposób I zrozumieliśmy, że tak, zaryzykujmy, idźmy w tę stronę. To znaczy, może się to nie spodoba widzom, bo będą oczekiwać, że jednak wielkie konflikty, mam się śmiać. To ma mnie rozbawić. A zróbmy tak, że faktycznie, skoro Julka jest w stanie to udźwignąć, no to po prostu niech ona się tam zagłębi, niech ona ma łzy w oczach, niech ona mówi to po prostu, naprawdę strzewi to wszystko, co ma do ciebie, do twojej postaci, do wypowiedzenia. Bo tak, myślę, że aktorstwo dla nas było zawsze ważne.
[01:23:42.77 → 01:23:57.29] C: Nadal jest. Myślę, że tak, że to jest jakiś taki też kluczowy punkt, ale to chyba głównie wynika z tego, że my po prostu chyba lubimy taki rodzaj aktorstwa, w sensie taki, jaki reprezentują tam nasi koledzy.
[01:23:57.45 → 01:23:58.83] B: No na pewno, jesteśmy fanami.
[01:23:58.85 → 01:24:18.14] C: Tak, jesteśmy ich wielkimi fanami, plus zawsze jest ta nadzieja, kiedy robimy i kiedy my nie wiemy czegoś, to wiemy, że oni to zrobią. To znaczy, że jeżeli ich się po prostu wypuści i oni będą robili to, co potrafią najlepiej, to będzie.
[01:24:19.78 → 01:24:49.62] A: Jakby ktoś próbował nazywać ten rodzaj aktorstwa, który najczęściej uprawiacie, czy wasi koledzy, to jest takie aktorstwo transformacyjne. Czyli przebieramy się, zmieniamy tożsamości, żonglujemy charakterami, które są jak najdalsze od nas, ale czy są odcinki, czy są momenty, kiedy z was tacy prywatni Marek i Janek przenikają? Czy jednak coś wyszło, co jest prywatne, nie wiem czy pokoleniowe, ale prywatne i takie gołe, takie własne, intymne. To co, to się wycina potem, czy zostawiacie? Gdzie szukać takich fragmentów, jeśli one są ważne dla was?
[01:24:49.68 → 01:25:05.50] C: Ja myślę, że najbliżej nas prywatnie tak naprawdę, to jest dziennik internetowy, przez to, że on jest improwizowany. To są jakieś oczywiście przekrzywione wersje nas, jakieś wyolbrzymione, ale tam można zobaczyć, jak prześwitują tacy prawdziwi my.
[01:25:05.80 → 01:25:46.20] B: No tak, z dziennika nigdy nie wycinałem żadnego gotowania się. Zawsze wywiadawało mi się, że ten fragment, kiedy faktycznie, prywatnie się zaczynamy śmiać, jest czymś wartościowym akurat w dzienniku internetowym. Ja jeszcze chciałem powiedzieć a propos aktorstwa, że mnie też zawsze zależy na montażu. Ja staram się naprawdę na montażu wybierać te duble najlepsze aktorsko, niekoniecznie najlepsze technicznie. Bo czasem też uczono nas, że jak ujęcie jest nieostre, no to, przepraszam bardzo, na pewno wygra na montażu ujęcie ostre, ale może gorsze aktorsko. No to ja mam figa z makiem. Co mnie ujęcie ostre obchodzi, jak tu mam aktora, który lepiej zagrał po prostu w tym ujęciu. Nawet jeżeli będzie lekko niostre, nawet jeżeli kadr będzie delikatnie jakiś przekrzywiał.
[01:25:46.20 → 01:26:19.04] A: Tak przypominam się wasze czarne lustereczko, tak chyba to nazywaliście, kiedy nie ma śmiechu właściwie. To jest serio dystopijna opowieść. Czy wy już wiecie po tych siedmiu latach, kiedy wy się przestajecie śmiać i dlaczego się przestajecie śmiać? Bo dla większości waszych widzów, fanów taka produkcja jak czarne lustereczko wygląda tak, no to kiedy to obśmieją? Kiedy przełamią konwencję? Kiedy tu coś pęknie w tym świecie, żebyśmy mogli zagłuszyć swój strach śmiechem? Tymczasem tam tego nie ma. Kiedy przestajecie się śmiać? I co was nie śmieszy w takim razie?
[01:26:21.10 → 01:27:11.39] B: To jest trudne pytanie. Mam wrażenie, że kiedyś próbowaliśmy sobie odpowiedzieć, co nas nie śmieszy, z czego byśmy się nigdy nie chcieli śmiać. I zawsze jakoś tak odpowiedzi, które wymyślamy, zawsze znajduje się jakaś kontrodpowiedź. No a przecież w takim wypadku byśmy się mogli z tego zaśmiać. Natomiast mam wrażenie, że to, co mówiłem wcześniej, tutaj się śmialiśmy, ale w jakiś sposób prawdziwe cierpienie, choroby na przykład, Mnie to nie bawi, to znaczy u nas pojawia się przemoc, u nas pojawiają się jakieś śmierci, strzały. Mam wrażenie, że zawsze to jest w jakiś sposób podyktowane jakimś slapstickowym humorem. Zawsze to jest jakieś takie gagowe i ma służyć bardziej jako zwrot akcji, a nie sedno.
[01:27:11.43 → 01:27:13.52] A: Wszyscy wiedzą, że to jest nieprawdziwa śmierć i jedziemy dalej.
[01:27:13.55 → 01:27:57.01] B: Jest po prostu głupiutka. No po prostu strzeliliśmy komuś w głowę. No wiadomo, w prawdziwym świecie to jest poważna sprawa, ale w naszym świecie, tym komediowym, mam nadzieję, że jest to brane w duży nawias i w cudzysłów przez widzów. Ale z Czarnym Lusterkiem było tak, że myśmy dostali taką możliwość od Netflixa. Powiedzieli, że w razie czego, słuchajcie, możecie zrobić coś komediowego, jeżeli chcecie. Ale myśmy pomyśleli, że nie, że to jest idealna okazja do tego, żeby zrobić coś poważnego, bo wiemy, że parasol tego Netflixa i tego Black Mirror, wobec którego miał ten odcinek powstać, w jakiś sposób nastroi widzów do tego, że może wy chcecie teraz coś poważnego zrobić. i mam wrażenie, że wielu widzów doceniło paradoksalnie to podejście.
[01:27:57.03 → 01:28:30.88] C: To był ogromny eksperyment, ale dla nas to była też niesamowita praca i też przygoda, bo to była wielka odmiana od tego, co robimy cały czas. To, że mogliśmy faktycznie jakoś tak poważnie pograć, że Janek i Hela mogli tam poprzeprowadzić jakieś tematy, Ania Stella zresztą też. Więc to było super. Plus Netflix dał nam wtedy, to o tym mówiliśmy już wielokrotnie, wymarzona współpraca pod kątem zarówno czasu, budżetu, jakiegoś takiego spokoju na planie i podejścia profesjonalnego kreacji, kreatywności to fantastyczne i wspaniałe.
[01:28:31.24 → 01:29:34.22] A: Czy Wy zakładacie taką sytuację, że w pewnym momencie wyrośniecie z dowcipu, wyrośniecie z parodii, pastiszy i pójdziecie właśnie w taką stronę jak czarne lusterko Was skierowało? Bo tak zacząłem sobie wyobrażać Was za 10 lat i myślałem, że to będzie Coś, co przekroczy pewnie YouTube, a przekroczy jakieś platformy typu Player.pl, tylko zacznie się takim kinem niezależnym, gdzieś BodoCox, bo bracia Matwiejczykowie, że będziecie tworzyć niezależne kino, ale może wspomagani przez PiS w innym układzie. Czy zakładacie to, że To, co w tej chwili macie, to jest tylko przygoda młodości. Za chwilę zacznie się, kurczę, poważne kino, brudne, czarne, mocne, takie, żeby wszystkich złapało za gardło, bo w takich czarnych wizjach najuczciwszy, najprawdziwszy, najszczepszy jest ten, kto przeszedł przez fazę komedii. Jak wiemy, Molier całe życie marzył o to, żeby napisać tragedię, bo wiedział, że tylko komik może w pewnym momencie zerwać tą maskę i powiedzieć, jak jest. Czy z wami też tak jest? Kurczę, to jest etap, a tak naprawdę będziemy was smucić i przerażać.
[01:29:35.12 → 01:29:58.29] C: Na pewno nie jest tak, że mamy to wymyślone i do tego zmierzamy, bo my po prostu chyba trochę delektujemy się też tą drogą, na której jesteśmy. Wszystko jest atrakcyjne w tym momencie, co robimy. My mamy niesamowite szczęście jako twórcy, jako ludzie zaraz po szkole, że możemy faktycznie realizować własne pomysły i tak na dobrą sprawę sami jesteśmy sobie... Jesteśmy siedem lat
[01:29:58.29 → 01:30:00.17] B: po szkole, już tylko chciałem Ci przypomnieć.
[01:30:00.19 → 01:30:22.77] C: Ale tak, ale ja mówię o tym, że po tych siedmiu latach po szkole, że to się nie zdarza często, mam wrażenie i to jest ogromny atut i tak jak mówiłem, niesamowite szczęście. Czy wyrośniemy z żartów? Nie wiem, jako człowiek nie chciałbym nigdy wyrastać z żartów, bo mam wrażenie, że poczucie humoru jest też jakimś niesamowicie ważnym elementem w naszym zdrowiu.
[01:30:23.34 → 01:30:30.11] B: No tak, ale wiadomo, że reżyserzy, którzy lubują się w filmach, które opowiadają o jakichś dramatach ludzkich, mogą mieć poczucie humoru.
[01:30:30.91 → 01:30:34.85] A: Woody Allen w pewnym momencie wyrósł z komedii, ale żeby wrócić.
[01:30:35.40 → 01:30:58.23] C: Ja myślę, że jestem bardzo ciekawy, jakie tam będą te nasze kolejne projekty, bo jeszcze ich nie widzimy tak naprawdę przed sobą, ale myślę, że Jeżeli tak jak było z czarnym lusterkiem, jeżeli nagle po prostu wyłoni nam się pomysł, idea, tekst, który porwie nas całkowicie, to po prostu w to pójdziemy i będziemy to robić.
[01:30:58.35 → 01:31:00.95] A: A bardziej kino, czy zostaniecie przy telewizji internetowej?
[01:31:01.07 → 01:31:17.59] C: My od początku chcieliśmy, zaczęliśmy to robić, bo chcieliśmy robić duże filmy i duże filmy, seriale, opowiadać jakieś angażujące treści, więc małymi krokami zmierzamy w stronę tego większego ekranu, mam nadzieję. I robimy wszystko, żeby tam pójść, dojść, być.
[01:31:19.12 → 01:31:20.22] B: I żeby sprostać.
[01:31:20.42 → 01:31:40.88] C: I żeby sprostać, tak, bo to my też mamy świadomość tego, że to, że duże, duże kino, film rządzi się zupełnie innymi prawami niż te krótkie formy, które do tej pory robimy, więc tak podchodzimy do tego ostrożnie, żeby, żeby nie zawieść samych siebie, mam wrażenie, i też widowni, także małymi krokami do celu.
[01:31:41.88 → 01:32:23.24] A: Powiedzcie, czy już państwo oddaje głos O tym momencie, kiedy przeskakujecie z wielkimi teoriami na Player.pl, czy tam TVN zza plecami, kiedy Santander, jak rozumiem, Groovy Movie zaczyna finansować. Przypuszczam, że są to już porządne budżety. Czy to oznacza także, że że ktoś wywiera nacisk na temat, na formę. Słuchajcie, ale tak wygłupiać się to już nie można. Trzeba wyjść na troszkę wyższy poziom komizmu, bo nas oglądają ci i ci. I wiecie, trzeba dorastać z waszym targetem, czy z waszym publicznością. Czy są takie oczekiwania? Jeśli są pieniądze, to powinny być oczekiwania, chyba że żyjemy w idealnej sytuacji, znaczy wy żyjecie, że nie ma tych oczekiwań.
[01:32:23.46 → 01:33:09.54] B: Właśnie tu chyba możemy powiedzieć, że znowu mieliśmy takie szczęście, że te współprace tak naprawdę polegały na tym, że ktoś do nas przychodził i mówił, Podoba nam się to, co robicie. Zróbcie to właśnie, bądźcie sobą, tylko u nas albo z naszym budżetem. Zareklamujcie, na przykład jak faktycznie był Groovy Movie. Mieliśmy kilka oczywiście tam pomysłów, ale tak naprawdę wszystkie były w naszym duchu i z tego, co zrobiliśmy koniec końców, z tego Groovy Movie, jesteśmy bardzo zadowoleni. Może to jest idealny świat, ale te współprace, gdzie faktycznie czasem ktoś chce wywrzeć na nas jakąś zbyt wielką presję nie możemy się dogadać co do pomysłu, realizacji, to tak naprawdę nie dochodzą do skutku. Te, które doszły, doszły na, no nie chcę mówić na nasze zasady.
[01:33:09.54 → 01:33:26.48] A: I taką niezależność zdobywa się w jaki sposób? Przez, kto jest waszym zapleczem? Patroni, wszyscy subskrybenci? Oni dają siłę do tego, żeby obronić w starciu z biznesem, czy z sponsorem własną jakość? Czy to jest wierność drodze, czy, nie wiem, predyspozycja artysty?
[01:33:27.07 → 01:33:44.89] B: Ja mam wrażenie, że takie mamy zasady. To znaczy autentycznie, jakbyśmy mieli tylko tysiąc widzów, to mielibyśmy takie same zasady, jakie mamy teraz. Mamy jakieś takie głębokie poczucie, że nie chcemy robić czegoś, co byłoby w niezgodzie z nami.
[01:33:45.51 → 01:34:54.83] C: My nie umielibyśmy za bardzo robić rzeczy, które są w niezgodzie z nami. To też pewnie w jakimś stopniu może być nasze błogosławieństwo i przekleństwo. bo dlatego idzie to w takim tempie, w jakim to idzie. Jeżeli chodzi o zasoby, to na pewno nasi patroni i patronite teraz w czwartek mijają dwa lata, odkąd odpaliliśmy profil. I tak na dobrą sprawę, bez wsparcia widzów i ich aktywnego zaangażowania, nas by już w ogóle dawno nie było, bo nikt nie dałby rady nieść tego na własnych barkach, a nasze próby finansowania tego poprzez sponsorów zewnętrznych, poprzez marki właśnie często rozbijały się o te rzeczy, o których mówimy, to znaczy my możemy dać kasę, ale zróbcie to tak, no to nie, to tak to my nie możemy tego zrobić. Więc tak na dobrą sprawę naszym największym sponsorem i producentem w jakiś sposób są patroni, A te wszystkie inne współprace, do których dochodziło, dochodziły zawsze na zasadzie takiej, że dogadujemy się partnersko z drugim podmiotem i to wychodziły najfajniejsze współprace, mam wrażenie. To było na zaufaniu budowane.
[01:34:54.85 → 01:35:32.83] A: Macie taką listę rzeczy, których nigdy nie zrobicie. Kiedy oglądałem wasze reklamy, to są zakazane spoty. Jako IKEA chciałbym mieć taką reklamę, gdzie meble są w tle, a jest świetna historia, kapitalni bohaterowie, rodzaj jakiegoś dziwnego, euforycznego relaksu z szeptem Alicji Karluk, który do dzisiaj mnie prześladuje. Fenomenalnie dziewczyna zagrała też w krakowskiej szkole. Czy jest taka lista rzeczy, których nie zrobicie, firm, z którymi nie będziecie współpracować, projektów, w które nie wejdziecie, bo to złamie integralność Darwinów, bo to was skazi czymś niedobrym?
[01:35:33.01 → 01:35:59.36] B: Nie, ja myślę, że wszystko zależy od pomysłu tak naprawdę. Nie chcę podawać przykładu, jakiegoś przykładu do tej dyskusji. Ale rozmawialiśmy o tym z Markiem wielokrotnie, czy zareklamowalibyśmy na przykład to i tamto. I zawsze wychodziło tak naprawdę, kurcze, no jeżeli pojawiłby się pomysł, który by nas uruchomił i uważalibyśmy, że jest to naprawdę godne zrealizowania, no to czemu nie?
[01:36:00.16 → 01:36:28.15] A: Pamiętam artystów, którzy zrealizowali wesele na kongres, Wesele Wyspiańskiego na kongres samoobrony. To było gdzieś w okolicach 2003 roku. Jednorazowy pokaz spektaklu Wyspiańskiego, który oklaskiwali zebrani politycy, samorządowcy, pewnie posłowie, posłowie samoobrony. Czy takie na przykład oferce strony polityki, polityków zostałyby przez Was przyjęte? Nie pytam o którą stronę, tylko generalnie.
[01:36:28.51 → 01:36:39.40] C: Raz otrzymaliśmy zaproszenie właśnie takie bardzo polityczne, żeby gdzieś przyjechać. I my jakby nie chcemy, w sensie...
[01:36:39.40 → 01:36:43.88] B: A to było na zasadzie przyjedźcie, tu będzie hotel, jakby bez żadnych konkretów, ale tak.
[01:36:43.94 → 01:36:46.76] C: I my się staramy być bardzo... Być
[01:36:46.76 → 01:36:47.96] A: twarzą na jakimś evencie?
[01:36:48.20 → 01:37:28.16] C: Nie, po prostu jakaś taka, chyba też pod kątem pewnej sympatii, pod tytułem, że ja tutaj oglądałem, zapraszam, przybądźcie. I generalnie to było bardzo miłe, tylko my po prostu bardzo chcemy pozostać apolityczni. Mimo tego, że ta polityka jest ważna i to nie jest tak, że ktoś może po prostu się z tego wypisać, to jako Darwin, jako praca, to co Janek mówił wcześniej, polityka się bardzo szybko przedawnia, a my nie chcemy tworzyć treści, które się szybko przedawniają. Chcemy robić treści uniwersalne, do których można wrócić, i które coś widowni, mamy nadzieję, dają. Jeżeli to jest nawet jakiś śmiech, to to jest już super.
[01:37:28.50 → 01:38:26.48] A: Pytam na koniec o takie podsumowanie Waszej drogi, bo można ją interpretować na dwie sposoby. Pierwsza to jest historia. dwóch młodych aktorów, którzy zrozumieli, że żeby być kimś w tym nowym, zmieniającym się technologicznym świecie, muszą grać według jego reguł, czyli wejść do YouTube'a, a nie robić teatru offowego w małej piwnicy, nie chodzić na castingi, tylko samemu się wylansować, stworzyć. Wylansować to jest złe słowo, stworzyć. przed kamerą, a druga droga byłaby taka, że wy tak naprawdę powiedzieliście fact the system, przepraszam za słowo, chrzanić system. My gramy na własnych warunkach i jak wam się podoba to oglądajcie, nie podoba to nie oglądajcie. Jak wy o sobie myślicie? Oczywiście jedna jest wersją martyrologiczną, heroiczną, a druga realistyczną, pragmatyczną, bo takie czasy, takie technologie, takie media, więc my swoje talenty ofiarujemy im, ale bez kompromisów, tylko Wiemy, gdzie działamy, ale działamy na swoich zasadach. Do której z tych wizji jest wam bliżej?
[01:38:26.50 → 01:39:05.10] B: Myślę, że bliżej jest nam do tej drugiej wizji, ale ja bym do tego dodał jeszcze element tego marzenia, bo my o tym marzeniu zawsze tak trąbimy, ale prawda jest taka, że bez tego marzenia dawno byśmy się poddali, bo w jakiś sposób nigdy nie byliśmy wyrachowani, to nigdy nie było jakieś obliczone na zysk, na pozyskanie odbiorców, na pozyskanie reżyserów w castingu, na pozyskanie jakiegoś uznania, właśnie pokazania się z tej strony, z tamtej strony. Tylko to zawsze było marzenie. Marzenie historii, bohaterów, robienia filmów, światów, bo to jeszcze na studiach o światach się dużo mówiło.
[01:39:05.12 → 01:39:06.00] A: Światotwórcy, tak?
[01:39:06.14 → 01:39:19.38] B: No tak, jakoś tak. No tak, no i w sumie faktycznie mam wrażenie, że to się udało, bo może to są duże słowa, to nasze uniwersum Darwina to jest takie troszeczkę, wiadomo, prześmiewcze, ale w jakiś sposób stworzyliśmy taki świat.
[01:39:19.64 → 01:40:13.90] C: Tak, tak, tak, tak, no i na pewno nie udałoby się tego bez tego marzenia, bez tej miłości do tego, zresztą ja pamiętam kilka lat temu, kiedy miałem, nie wiem, jakiś taki gorszy, gorszy czas, kiedy miałem jakieś stany lękowe i pamiętam, że plan był jedynym miejscem, w którym ja się czułem spokojnie, kiedy my organizowaliśmy plan. Mimo tego stresu, mimo tego natłoku, ja też czułem, że kurde, jesteśmy w dobrym miejscu, jakby tu powinienem być, to powinienem teraz robić. I dzięki też tej miłości do tego, my potrafiliśmy do dzisiaj to robić, bo faktycznie jest tak, że każdy z nas wykonuje kilka funkcji, gdzie na normalnym planie filmowym każda funkcja ma inną osobę, a my jakoś to tak po prostu bierzemy na siebie, bo jest to dla nas oczywiste, bo to jest część nas, mam wrażenie. I bez tego chyba jakiegoś takiego celu wewnętrznego by się to nie udało.
[01:40:14.24 → 01:40:27.42] A: Dobrze, postawmy tu kropkę. Za chwilę pokażemy jeszcze dwa fragmenty filmowe, ale myślę, że państwo macie jakieś pytania czy komentarze do naszych gości. Podejdziemy z mikrofonem, żebyśmy się dobrze słyszeli. Czy są pytania do grupy filmowej Darwin?
[01:40:27.64 → 01:40:28.08] B: Nie ma.
[01:40:28.59 → 01:40:42.39] A: Nie no, co ona tam, tam pan w ostatnim rzędzie już podchodzimy. Pani podejdzie, przepraszam, że musi pani biec, pan poczeka powolutku. Jakaś muzyka na czekanie teraz. I jest już, proszę bardzo.
[01:40:42.81 → 01:40:49.63] B: Ja mam pytanie, jak wpłynęła na was współpraca z Joanną Kołaczkowską i jak skrzyżowały
[01:40:49.63 → 01:40:52.61] C: się wasze drogi twórcze i czy byliście
[01:40:52.61 → 01:41:01.27] B: w stanie zachować powagę podczas odgrywania jej roli? Absolutnie nie. Szefczyk-Dratewka z Joanną Kołaczkowską.
[01:41:01.49 → 01:41:02.34] A: Cykl bajki polskie, tak?
[01:41:03.69 → 01:41:32.61] B: Nie, chyba bajki Darwina po prostu. To taki cykl. Joanna Kołaczkowska z kabaretu hrabi, wcześniej z kabaretu potem. Nie dało się wytrzymać ze śmiechu na planie. Nasze drogi skrzyżowały się. Już kiedyś przy okazji Wielkich Torii Darwina na Plejerze chcieliśmy, żeby Joanna Kołaczkowska u nas zagrała. To było oczywiście marzenie po prostu ściętej głowy. I rozbiliśmy się wtedy o agenta po prostu, który, jak to dobry agent, przesiewa te wszystkie propozycje.
[01:41:32.63 → 01:41:33.81] C: Zatrzymaliśmy się na mailu.
[01:41:33.93 → 01:41:46.13] B: Tak, bo oni dostają pewnie milion takich propozycji codziennie i jakby nie przeszliśmy tego. Ale po właśnie kilku latach, ponad rok temu, bo Szewczyk-Dratewka był nagrany w marcu zeszłego roku?
[01:41:46.25 → 01:41:47.07] C: W kwietniu.
[01:41:47.15 → 01:42:43.42] B: W kwietniu zeszłego roku nagraliśmy Szewczyka-Dratewkę. Więc jakoś tak półtora roku temu może odezwała się do nas koleżanka, która u nas kilka razy robiła charakteryzację, że słuchajcie, w razie czego to ja mam po prostu kontakt, może nie do Joasi, tylko do innego członka Kabaretu Hrabi. I że w razie czego, jakby co, to ja mam ten kontakt. No to my tak między sobą pogadaliśmy. Oczywiście, że chcemy ten kontakt, jasne, że tak. No to wiedzieliśmy, że za tydzień chyba Kabaret Hrabi miał brać udział w takiej bitwie impro z innym teatrem improwizacji. I pogadaliśmy z tą koleżanką. Ona nas tam zaanonsowała, załatwiła wejściówki. Poszliśmy na tę bitwę, uśmialiśmy się po pachy i poczekaliśmy, aż po całym spektaklu wyjdzie Kabaret Hrabi tutaj na scenę, porozdawać autografy widzom, którzy też zostali. No i to jak Marek mówi często, my po prostu poczuliśmy się jak naprawdę nastolatki.
[01:42:43.98 → 01:42:45.10] C: W koncercie One Direction.
[01:42:45.22 → 01:44:06.96] B: One Direction, dokładnie. Tak się zestresowaliśmy, byliśmy tak roztrzęsieni. Markowi trzęsła się ręka, kiedy zapisywał numer, a ja byłem taki właśnie, że chciałem żartować nagle, że ha, ha, ha, próbowałem coś dopowiedzieć, żeby jakoś rozluźnić atmosferę, a ja sam byłem najbardziej zestresowany. To było straszne. I oczywiście powiedziała, tak, ja was oglądam, bo moja córka was tam kojarzy, więc ja widziałem tam coś tam. To słuchajcie, ja jestem otwarta, przyślijcie mi tekst, jak coś, to pogadamy. Wysłaliśmy tekst, powiedziała tak. I umówiliśmy się do niej do domu na próbę czytaną tego dratewki. Pojechaliśmy tam, pogadaliśmy. No słuchajcie, mogę powiedzieć tylko tyle, że ona jest dokładnie taką osobą, jaką wszyscy chcielibyśmy, żeby była. To znaczy jest po prostu tak sympatyczna, ciepła, zabawna i mądra, aż ciężko uwierzyć, bo ma się wrażenie, że jest taka opinia, że kabareciarze, czy stand-uperzy, czy komicy są tak naprawdę bardzo smutnymi ludźmi gdzieś prywatnie. No to super, bo bardzo nam zależało na tym, żeby ona gdzie ma być śmieszna, była śmieszna, ale gdzie ma sprawę i jest poważna, żeby faktycznie miała sprawę. No to fantastycznie, to super, że się udało.
[01:44:07.04 → 01:45:00.76] A: Dziękuję. Ktoś z Państwa jeszcze? Zachęcam, podamy mikrofon. Jeśli nie ma, to ja jeszcze zadam jedno pytanie, bo teraz Ten kontekst teatralny cały czas mnie prześladuje, bo jak państwo pamiętacie i wy pamiętacie na pewno, Moty Python po zakończeniu czterech sezonów BBC jeździł od czasu do czasu w takie wielkie gwiazdorskie turnery, gdzie grali na przykład na scenie najlepsze skecze. inscenizowali, przenosili na scenę to, co było filmowane w studio czy w plenerze. Czy wy macie gdzieś tak z tyłu głowy, że może taki kiedyś show oparty na najlepszych numerach wielkich konfliktów, wielkich teorii pojawi się i włączycie się w ten sposób w ten nurt kabaretowych eventów? Czy to jest w ogóle nieciekawe dla was? To doświadczenie teatralne już jest za wami.
[01:45:00.99 → 01:45:28.53] C: Myślę, że doświadczenia teatralne nie są za nami, nie są nam w żaden sposób jakoś tam obce. Aczkolwiek przenoszenie tych rzeczy, które zrobiliśmy na wideo, w formie wideo, raczej u nas chyba nie zadziała. I chyba nie mamy w ogóle takich ciągot, żeby coś takiego robić. Mamy oczywiście, chodzą nam po głowie różne pomysły na spektakl właśnie z naszymi wspaniałymi aktorami, żeby zrobić jakiś taki Darwinowy spektakl,
[01:45:29.05 → 01:45:34.23] B: Ale nie byłoby to żadne takie the best of. To byłby jakiś autorski tekst, powiedzmy jakaś historia zamknięta.
[01:45:34.87 → 01:45:45.63] C: Żeby wykorzystać po prostu ich talenty i coś fajnego razem zrobić, spotkać się na deskach. Ale myślę, że nie. Nawet chyba nigdy nam nie przyszło do głowy, żeby wyciągać takie rzeczy.
[01:45:46.27 → 01:46:13.54] B: Zwłaszcza, że... Wiesz, na pewno sposób by był, nawet żeby to jakoś szlachetnie obronić, bo ja pamiętam widziałem Małą Brytanię na scenie i to był taki faktycznie event, wiesz, z wielkimi scenografiami. Wiadomo, to są inne budżety, ale chodzi o to, że oni w jakiś sposób to potrafili obronić, mam wrażenie, wiesz, te ich postaci. Ale nie mówicie nie. Nie mówimy nie.
[01:46:13.70 → 01:46:30.81] A: Dobrze, czy ktoś z Państwa jeszcze? Jeśli nie ma... Proszę bardzo, pani tutaj w czwartym rzędzie. Zaraz podejdziemy. Muzyka na czekanie. Panowie. Jeszcze dwie frazy.
[01:46:33.71 → 01:46:51.07] F: Ja co prawda nie mam pytania, ale chciałam skorzystać z okazji i podziękować za odcinek właśnie o Mickiewiczu Słowackim, bo to jest autentycznie lek na każde zło. To jest odcinek, który znam autentycznie na pamięć i to jest w ogóle mój początek Państwa działalnością, także za to serdecznie dziękuję.
[01:46:53.64 → 01:47:00.06] B: To jest po prostu najlepsza historia ever.
[01:47:00.53 → 01:47:01.81] F: Naprawdę ekstra.
[01:47:02.26 → 01:47:10.11] C: A zabawna historia jest taka, że nagrywaliśmy to w takim ośrodku dla pracy twórczej dla literatów.
[01:47:11.63 → 01:47:27.55] B: Tam obok był ten dom, nie pokazujmy go w kadrze chyba, ale tam obok była ta willa, więc krzyczeliśmy różne hasła o Słowackim Mickiewiczu właśnie pod oknami tych ludzi. Dwa duble i uciekaliśmy.
[01:47:28.73 → 01:47:49.69] A: Czy ktoś z Państwa jeszcze? Jeśli nie ma, to ja zapraszam teraz na projekcję Jasia i Małgosi, rodzeństwa, które przeżyło. A po nim jeszcze będziemy mieć jakąś puentę i finał muzyczny. Więc zapraszam Marcin Dorociński, koledzy, Anna Stella. Oglądajmy.
[01:47:53.48 → 01:47:56.48] B: Dawno,
[01:48:01.74 → 01:49:05.50] A: dawno temu żyło sobie nieszczęśliwe rodzeństwo. chłopiec o imieniu Jaś i dziewczynka o imieniu Małgosia. Byli prawie nierozłączni, bo mieszkali w jednym pokoju, razem z rodzicami. Pewnego dnia, w wyniku różnych sytuacji życiowych, Jaś i Małgosia zgubili się w mrocznym lesie. Szukając drogi do domu, przypadkiem natknęli się na stojącą samotnie chatkę z piernika. W środku zaś spotkali czarownicy, jedyną mieszkankę tajemniczego wypieku. Wiedźma ugościła ich najlepiej jak umiała. Karmiła, sprzątała kiedy nabałaganili i opowiadała im bajki, kiedy kładli się spać. Po tygodniu kobieta nie żyła, a Jaś i Małgosia wrócili bezpiecznie do domu. Ta opowieść zaczyna się 20 lat później.
[01:49:18.26 → 01:49:21.26] B: Dziękuję
[01:49:33.62 → 01:49:36.78] F: bardzo. I zapraszam obok po amulet przeciwczarownicą. Dzisiaj promocja.
[01:49:45.04 → 01:49:45.90] B: Do której my tu mamy siedzieć?
[01:49:46.24 → 01:49:47.60] F: Masz się, wszyscy rozejdą.
[01:49:47.84 → 01:49:49.70] B: Aha, czyli znowu Cyrk do miasta przyjechał. Świetnie.
[01:49:50.12 → 01:49:50.78] F: O co ci chodzi?
[01:49:51.08 → 01:49:52.78] D: O Matulu, to naprawdę wy!
[01:49:53.64 → 01:49:56.46] F: Dokładnie. Jaś, Małgosia, rodzeństwo, które przeżyło.
[01:49:56.46 → 01:49:57.16] C: Które przeżyło, wiem.
[01:49:57.38 → 01:49:58.26] D: Uwielbiam was.
[01:49:59.36 → 01:50:03.44] B: O mój Boże, miałem tyle pytań. Jestem największym fanem.
[01:50:04.08 → 01:50:04.30] C: Tak.
[01:50:04.66 → 01:50:10.87] B: Dla kogo? Cokolwiek pan tam napisze, teściowa i tak czytać nie umie. To bardziej taki prezent, ostrzeżenie. Nie rozumiem.
[01:50:11.03 → 01:50:12.45] A: Ona już zrozumie, zrozumie.
[01:50:12.63 → 01:50:15.95] B: A właśnie, jak się kobieta pakuje do pieca, to lepiej od nóg czy od głowy zaczynać? Co?
[01:50:16.15 → 01:50:19.61] F: Jak panu wygodnie. Nie ma reguły. Dziękuję bardzo i zapraszam obok po amulet.
[01:50:19.65 → 01:50:20.69] C: Dobrze, tak zrobię.
[01:50:23.19 → 01:50:29.45] B: Gośka, to się wymknęło spod kontroli. Jest lipiec, ja mam pole nieobsiane, zapowiadałem zimę stulecia, a z siedzenia tutaj nie ma żadnych pieniędzy.
[01:50:29.55 → 01:50:35.93] F: Jeszcze nie ma. Jakaś objazdowa trupa teatralna szukuje musical o naszych perypetiach. Już się z nimi umówiłam na 20% od każdego biletu.
[01:50:36.09 → 01:50:41.41] B: Czekaj, czekaj, czekaj. Dla ciebie to były perypetie? Ja zjadłem człowieka, Gośka.
[01:50:41.64 → 01:50:42.60] F: O, już nie przesadzaj.
[01:50:42.64 → 01:50:43.18] B: Jezus.
[01:50:43.30 → 01:50:44.07] F: Ugryzłeś, może.
[01:50:44.34 → 01:50:44.84] B: Jezus!
[01:50:44.90 → 01:50:48.48] F: Dobra, wiedziałeś na co się piszesz, wydając ze mną tę książkę, więc teraz nie udawaj zdziwiona.
[01:50:48.49 → 01:50:57.69] B: No właśnie nie wiedziałem. Powiedziałeś, że będę bogaty, nie będę musiał nic robić, a ja tu od trzech miesięcy jeżdżę z tobą po całym kraju, podpisuję książki ludziom, którzy nie potrafią czytać, a w każdy piątek odpowiadam na idiotyczne pytania na żywo.
[01:50:58.41 → 01:51:02.99] F: Uwierz mi, siedziałabym tutaj sama, gdyby była taka opcja. Ale teraz młodzież jest rodzina, a nie bohater pojedynczy.
[01:51:03.26 → 01:51:05.95] B: Fantastycznie. To może najpierw warto byłoby zadbać o tę rodzinę.
[01:51:06.90 → 01:51:47.65] F: Powiedz mi, z czym ty masz problem? Wyciągnąłam cię z tej brudnej, obleśnej farmy, pośrodku niczego. Dałam ci szansę na nowe życie. 15 lat rozłąki, a ty jesteś dokładnie taką samą, wiecznie niezadowoloną boidupą, co wcześniej. Tak? Nie wierzę. Pani to jak z okładki. Kreska w kreskę. Dziękuję bardzo. Dla kogo? Dla Marii. Podziwiam to, co pani zrobiła. Jaki przykład pani daje. My też mamy prawo być silne. No, tylko nie za silne, chyba że chce pani zginąć na stosie. Nie, pan nie musi. A czy ja mogłabym się z panią jeszcze tylko w lusterku zobaczyć? Oczywiście.
[01:51:50.75 → 01:52:11.30] B: Jest pani moim. A możesz mi jeszcze wytłumaczyć, dlaczego ta książka ma się nijak do tego, co tak naprawdę się wydarzyło?
[01:52:11.56 → 01:52:12.78] F: A co takiego się wydarzyło?
[01:52:13.02 → 01:52:17.72] B: Przestań, takich rzeczy się nie zapomina, Gośka, one cię kształtują. To się nazywa trauma, czytałem o tym, to się leczy.
[01:52:18.72 → 01:52:20.48] F: Zamknij się. Dla kogo?
[01:52:20.92 → 01:52:41.33] C: Dla Sobiesława. Szanowni Państwo, tak się składa, że jestem producentem pieców i chciałbym porozmawiać o możliwości współpracy przy promocji nowego modelu. Mam w głowie fenomenalną kampanię. Wasza dwójka, kobieta w czerni, wy wpychacie ją do pieca i zatrzaskujecie za nią klapę, a ona krzyczy, o Boże, palę się szybciej niż w innych piecach, cóż to za piekielna wentylacja!
[01:52:42.37 → 01:52:44.39] B: Nie.
[01:52:46.71 → 01:52:47.91] C: Dziękuję bardzo.
[01:52:51.51 → 01:53:03.27] F: A może ja się czuję po prostu winna, co? Może chcę ci jakoś pomóc. Zobaczyłam w jakich warunkach żyjesz i pomyślałam, że moim obowiązkiem jest postawić cię na nogi, wyrwać z tego śmierdzącego kupą domu.
[01:53:03.61 → 01:53:07.27] B: Ale ja nie chcę twojej pomocy, Gośka. Mnie tam było dobrze.
[01:53:07.49 → 01:53:08.56] F: Bo nie znasz niczego innego.
[01:53:08.88 → 01:53:13.10] B: Ja mam tam krowy, kaczki i jajka. Ja już naprawdę niczego więcej od życia nie potrzebuję.
[01:53:13.19 → 01:53:14.69] F: Najwyraźniej życie potrzebuje ciebie.
[01:53:14.95 → 01:53:23.68] B: Ale zrozum, że dla mnie to nie jest wcale takie proste. Ja każdego dnia muszę na nowo walczyć ze strachem, z tym co czuję, ze sobą samym.
[01:53:23.73 → 01:53:25.18] F: No i pięknie, napisz o tym piosenkę.
[01:53:28.01 → 01:53:36.29] B: Najadwili. Nie mogła przyjść. Niesamowita historia.
[01:53:36.41 → 01:53:36.69] F: Dobra.
[01:53:38.63 → 01:53:43.75] B: Państwo tacy młodzi, piękni. Się wszystko naprawdę wydarzyło?
[01:53:44.89 → 01:53:48.61] F: Niestety tak. A może stety takie traumy kształtują człowieka?
[01:53:49.13 → 01:54:23.77] B: No wiadomo, ale trudno w to uwierzyć. A wyżywście naprawdę zabili tą czarnicę? No zabiliście to jest duże słowo. To była raczej samoobrona. Nie, no jasne, pewne, ale tak między nami to... Zrobiliście to, czy nie? Bardziej ogień niż my, ale... Ale, no, ale żeście sami przecież napisali, niech mi będzie tutaj wolno zacytować fragment. O. Kiedy wyciągnęła ku mnie swoją starą, krościatą łapę, jaśnie, myśląc długo, uderzył ją patelnią w czoło i wepnął do pieca, gdzie czekało już na nią trawiące płomienie zasłużonej kary.
[01:54:24.19 → 01:54:27.63] F: I o tym właśnie jest ta książka. O przetrwaniu. Zapraszam obok po amulety.
[01:54:27.89 → 01:55:26.81] B: Czyli śmiało można powiedzieć, że przyczyniliście się do śmierci starszej kobiety, wpychając ją do rozpalonego psa, tak? Tak, w sumie tak. Doskonale. Chłopcy! Porucznik Andrzej Piórko, Wydział Zbrodni Kryminalnych przeciwko Czarodziejom i Czarownicom, Okręg Południowo-Europejski. Proszę opuścić stodołę! Jezus Maria Gośka! Czasem o pewnych sprawach lepiej milczeć. Zamknijcie drzwi! Czekałem na tę chwilę 20 lat. Jadwiga była jedną z naszych najukochańszych czarownic. Gośka!
[01:55:27.30 → 01:55:31.18] F: Cześć, ty sturnią człowieku! To jest fikcja literacka! Myśmy to wszystko wymyślili!
[01:55:31.27 → 01:56:10.75] B: Fikcja literacka? Fikcja literacka! Ja pierwszy dotarłem na miejsce zdarzenia! Pierwszy wszedłem do tej spalonej chaty! To ja! Wyjąłem ich szkielet z pieca. Zaklęcia niczego nie wykazały. Wszyscy mówili, że to wypadek albo wymyślone samobójstwo, ale ja wiedziałem, że to w bzdur. Przecież nikt nie kochał życia bardziej niż Ciocia Jadzia. Jezus Maria, to była jego rodzina, słyszysz? Wiecie, jak pachnie spalona chatka z piernika? My to możemy wszystko wyjaśnić, proszę pana. Jak? Spalone pierniki. Ja pana naprawdę bardzo przepraszam. Gówno mnie obchodzą twoje przeprosiny, chłopcze. Ale niech pan posłucha!
[01:56:10.79 → 01:56:11.57] F: Zamknij się już!
[01:56:11.77 → 01:57:27.48] B: Jakim potworem trzeba być, żeby napisać całą książkę o tym, jak z zimną krwią zamordowaliście niewinną kobietę, jak wepchnęliście ją do pieca i spaliliście żywcem? Nawet się nie zawahaliście, prawda? Krzyczała, powiedzcie? Błagała o ratunek? Ile wtedy mieliście, lat dziesięć? Jakie dziecko potrafiłoby zrobić coś takiego? Aaaaaaa! Ja już mam tego dosyć! Dajcie mi w końcu święty spokój! To wszystko twoja wina! To ty mi wmówiłaś, że pani Jadwiga chce mnie zeżreć! Ty mnie wciągnęłaś do tego parszywego pieca! Ty mi kazałaś jeść kobietę, która tylko się na mnie opiekowała! Zawsze miałeś na srane w głowie! To dlatego tata nas zostawił! Zabijcie mnie, błagam, i niech się to wszystko wreszcie skończy! Uwierzcie mi, niczego nie pragnę bardziej niż waszej śmierci. Niestety ta decyzja nie należy do mnie. Wyjaśnicie wszystko Światowemu Kolegium Magii. Otwórzcie portal! Skąd to masz?
[01:57:27.80 → 01:57:31.94] F: Różdżki na ziemię! Na ziemię, powiedziałam!
[01:57:32.04 → 01:57:36.50] B: Znam tę różdżkę. Co ty robisz? To różdżka glindy. Dobrej czarownicy.
[01:57:36.50 → 01:57:41.08] F: A, glinda. Bardzo możliwe. Przez ostatnie piętnaście lat zebrałam mnóstwo różdżek martwych czarownic.
[01:57:41.26 → 01:57:44.06] B: Co? Nie. To niemożliwe.
[01:57:44.76 → 01:57:45.24] F: Czyżby?
[01:57:45.76 → 01:57:53.16] B: Namerlina. To zielona modliszka. Morderczyni i postrach czarodziejskiego świata. Ty naprawdę istniejesz.
[01:57:53.42 → 01:57:53.72] C: Co?
[01:57:53.94 → 01:57:58.80] F: Oczywiście, Andrzej, że istnieję. Jestem ci ogromnie wdzięczna, że wpadłeś w moje sidła.
[01:57:59.36 → 01:57:59.90] B: Jakie sidła?
[01:58:00.20 → 01:58:15.88] F: Naprawdę sądziłeś, że napisałam tę durną książkę dla pieniędzy? Wiedziałam, że tylko wtedy Kolegium Magii zainteresuje się tą sprawą. Że tylko wtedy nas chwytacie i zabierzecie do waszej zawieszonej między wymiarami stolicy. Miejsca, z którego cała wasza plugawa społeczność czerpie moc.
[01:58:16.34 → 01:58:19.90] B: Skąd wiesz o kolejnoście serca? Co tu się kurwa dzieje?!
[01:58:19.90 → 01:58:29.30] F: Czarodzieje przez śmiercią robią się niezwykle rozmowni. To jak agenci piórkom? Jesteś gotowy na zagładę swojego gatunku?
[01:58:30.48 → 01:58:40.96] B: Nie rób tego. Okej. Broń się, Jasiu! Ale ja nie umiem!
[01:58:41.04 → 01:58:42.20] F: Staruszczka broni się sama!
[01:58:42.38 → 02:00:29.25] B: Co?! Nie macie dokąd uciec. Gośka, dlaczego?
[02:00:29.85 → 02:00:34.49] F: Bo ja też nie mogę żyć z tą traumą. Konfrontacja to jest jedyny sposób, żeby chociaż przez chwilę o tym nie myśleć.
[02:00:35.67 → 02:00:37.05] B: Jest jeszcze coś, o czym powinienem wiedzieć?
[02:00:39.73 → 02:00:42.41] F: Tylko tyle musisz wiedzieć.
[02:00:44.97 → 02:00:48.15] B: Zamykajcie porta! Zamykajcie!
[02:00:58.85 → 02:01:01.85] A: Nie!
[02:01:18.79 → 02:02:37.53] B: Musimy ją powstrzymać, jeżeli dotrze! A morał
[02:02:49.01 → 02:03:00.60] A: z tej bajki jest jak zimny wiatr, co wieje. Nikt nie zasługuje na śmierć bardziej niż czarodzieje.
[02:03:06.68 → 02:03:09.68] B: Jasi
[02:03:20.32 → 02:05:25.09] A: Małgosia, rodzeństwo które przeżyło, Drodzy Państwo, już wiemy, do kogo zadzwoni J.K. Rowling, jak będą kręcić Harry Potter i przeklęte dziecko. Anna Stella Hermiona Granger, Marek Hucz Harry Potter, Jan Jurkowski, Ron Weasley. Czy są jeszcze jakieś pytania, komentarze? Już dwie godziny rozmawiamy, więc zmierzamy powoli do końca. Jeśli nie ma, to bardzo Panom dziękuję za to, że w ogóle jesteście Darwinami. za to, że to się tak pięknie rozwija, za to, że macie marzenie, że rozwalacie system albo gracie w nim na własnych prawach. Nie pytam o kolejne projekty, o kolejne serie, które zrobicie, po prostu już ci, którzy są uzależnieni, są uzależnieni i tak będziemy w to klikać, nawet w dziennik internetowy. Myślę, że pokazaliście także młodym aktorom w tym kraju, że nie trzeba się bać nowych technologii, nowych mediów, że jeśli się ma marzenie, Trzeba dużo zrobić, żeby się spełniło, ale ono się być może spełni, tak jak spełniło się w waszym przypadku. Chronicie własną niezależność, macie poczucie humoru i za chwilę będzie się robić kino niezależne, mam nadzieję. A póki co, dziękując wam za udział tutaj w Lublinie w bitwie o kulturę, zapraszam wszystkich na pewną balangę, którą proponujecie w słynnej piosence, dotknij twarzy mej palcami rąk. Myślę, że takie rytmy nam wszystkim grają w duszy, mimo że udajemy, że jest zupełnie inaczej i panowie chłopcy to bardzo dobrze odkryli. Nie wiem, czy po tej piosence ja czuję się lepszy, czuję się śmieszniejszy i dziwniejszy i to jest ich zasługa. Także bardzo, panie Marku, panie... Będą orki jednak na koniec. A tak, zaskoczone takie. Czyli religijna pieśń, no dobrze. Czyli słowo na środę. Orki z Majorki, Marek Kucz, Jan Jurkowski, Łukasz Demiach. Dziękujemy Państwu serdecznie za udział i posłuchajmy też pięknej piosenki.
[02:05:28.45 → 02:05:31.45] B: Orki
[02:05:48.10 → 02:05:52.56] F: Orki z Majorki, orki z Poznania
[02:05:52.56 → 02:05:56.12] B: i ze Starowej Woli.
[02:05:57.26 → 02:06:02.94] F: Pan Bóg stworzył walenie i bawi się
[02:06:02.94 → 02:06:53.78] B: z nimi, kiedy się gorą. To takie pandy, tylko że w wodzie i mają płetwy. Pan Bóg też chciał mieć płetwę, ale nie może, więc pojechał do zabawy.
[02:09:04.44 → 02:09:17.52] A: 13 milionów wyświetleń na YouTubie, czyli Doda może darwinom skoczyć, naprawdę. Dziękujemy bardzo. To był ostatni akord dzisiejszego spotkania. Marek Hucz, Jan Jurkowski, Orki z Majorki. Dziękujemy bardzo.