Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

fot. Dorota Awiorko

Bitwa o kulturę. Świat utracony, ale nie zapomniany / Piotr Nazaruk

Wróć

Każda osoba, która nabyła bilet na wydarzenie podlega obowiązkowi dostosowania się do wymogów i regulacji związanych z epidemią COVID-19, obowiązujących w dniu wydarzenia.

Rozmowa tłumaczona na polski język migowy Tłumaczenie na polski język migowy

Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego od 01.10.2022 r.
Jedna osoba może pobrać maksymalnie 4 wejściówki na każde spotkanie. Większe grupy (uczniowie, studenci i inne grupy zorganizowane) proszone są o bezpośredni kontakt z kasą Teatru w celu rezerwacji miejsc.

Wydarzenie transmitowane online na stronie (zakładka „Na żywo” oraz na profilu fb Teatru Starego).

Twórczość Abrahama Goldfadena i Jakuba Gorina otwiera historię teatru w jidysz. Co to znaczyło grać w jidysz, kim byli twórcy dramatów i przedstawień, co możemy powiedzieć o publiczności tych widowisk? Jak bardzo przenikały się polskie i żydowskie środowiska teatralne? Przyjrzyjmy się fenomenowi teatru żydowskiego w Polsce od końca XIX wieku do czasu Zagłady. Ile zawdzięcza mu żydowskie kino lat dwudziestych? Opowiemy o najważniejszych tematach, bohaterach, konwencjach artystycznych teatru i kina, którego miało już więcej nie być. 

Piotr Nazaruk – edukator w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”, stypendysta YIVO Institute for Jewish Research (2017 i 2018). Autor zbioru esejów „Kokebebe” (2019).

 

Prowadzący: Łukasz Drewniak

#opisujemy

Czarno-białe zdjęcie uśmiechniętego mężczyzny w okularach. Mężczyzna ma lekki zarost, jest ubrany w czarną koszulkę i marynarkę w drobną kratkę. Tło jest czarne.

 

Битва за культуру.

Світ втрачений, та не забутий

Гість: Пьотр Назарук

Поводить: Лукаш Древняк

Творчість Абрахама Гольдфадена та Якуба Горіна відкриває історію театру на ідиш. Що означало грати на ідиш, хто був автором драм і вистав, що можна сказати про глядачів цих вистав? Наскільки тісно переплелися польське та єврейське театральні кола? Погляньмо ближче на феномен єврейського театру в Польщі від кінця XIX століття до Голокосту. Чим завдячує йому єврейське кіно 1920-х років? Ми поговоримо про найважливіші теми, героїв і мистецькі тенденції театру і кіно, якого мало вже більше не бути.

Пьотр Назарук – педагог Центру «Брама Гродзька – Театр NN», стипендіат Інституту єврейських досліджень YIVO (2017 та 2018). Автор збірки есеїв «Kokebebe » (2019).

 

Obszernych skrótów ze spotkań można wysłuchać w audycji „Nie tylko rozrywkowa niedziela radiowa” na antenie Radia Lublin w każdą niedzielę między 7.00 a 11.00.

 
 
 

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.26 → 00:46.28] A: Dobry wieczór Państwu. Łukasz Drewniak. Witam serdecznie w kolejny wtorek w Teatrze Starym w Lublinie. Wygląda na to, że znowu będziemy wywoływać duchy dzisiaj. Przeniesiemy się w przeszłość tego miejsca, Lublina i opowiemy Państwu o świecie utraconym, ale niezapomnianym, czyli żydowskiej kulturze teatralnej w Lublinie i na ziemiach polskich. O tym, jak narodziło się kino i teatr w języku jidysz. A przewodnikiem po tym utraconym świecie będzie pan Piotr Nazaruk. Zapraszam serdecznie. Edukator w Bramie Grodzkiej Teatrze NN, autor zbioru esejów Kokebebe. Tak chyba to się nazywało? Mam kłopot z tą nazwą zawsze, panie Piotrze, przepraszam.
[00:46.92 → 00:47.56] B: Tak, Kokebebe.
[00:47.64 → 02:59.24] A: Ale to jak pan potwierdza to. Drodzy państwo, dzisiejsze spotkanie na polski język migowy tłumaczą pani Marta Stępniak i Ewelina Lachowska. Witam serdecznie. No i cóż, siadamy do tego wehikułu czasu i wędrujemy przynajmniej gdzieś na początek XIX wieku. Chcielibyśmy, przynajmniej taka jest moja intencja, zobaczymy dokąd nas ten dryf historyczny zaprowadzi. Moja intencja jest taka, żeby pokazać państwu takie jakby podwójne korzenie żydowskiego teatru. Jeden korzeń jest w święcie Purim, drugi w naśladowaniu popularnego teatru XIX-wiecznego. najważniejsze nazwiska dla teatru grającego w języku jidysz na ziemiach polskich. Pokażemy jak rodzi się kino w jidysz. I zakończymy chyba w 1939 roku, Panie Piotrze. To jest naturalna cenzura, bo opowieść o spektatrze w jidysz po roku 1945 to jest temat na zupełnie inną przygodę. Ale myślę, że musimy zacząć nasze dzisiejsze spotkanie od narysowania mapy. Narysowania mapy XIX-wiecznego Lublina i miejsca społeczności żydowskiej w tym mieście pośród innych współmieszkańców. Jak wyglądała geografia żydowskich społeczności w Lublinie? W jaki sposób układały się relacje z ludnością polską, rosyjską, inną, która zamieszkiwała te tereny? W XX-leciu międzywojennym chyba 10% polskiego społeczeństwa to była ludność pochodzenia żydowskiego. Jak to wyglądało w latach 90. i co możemy wiedzieć o ich... o ich zapotrzebowaniach kulturalnych tamtego czasu. Ja tylko jedną datę jeszcze podam, że koniec lat 30. są takie pierwsze wzmianki o stałym już teatrze, czy okresowym teatrze żydowskim, grającym w żargonie, czyli widzisz, na który pojawiają się goście z zagranicy, opisują te pierwsze takie post-purimowe przedstawienia. Jak to wygląda w Lublinie w XIX wieku?
[03:00.06 → 03:38.93] B: Przede wszystkim dzień dobry państwu, bardzo serdecznie. Dzień dobry, dobry wieczór w zasadzie. I jeszcze zanim tutaj zacznę odpowiadać na to pytanie, to tak troszkę powiem co innego. Mianowicie ja mam takie powołanie kapłańskie w zasadzie, niespełnione oczywiście, niestety. I lubię się trochę rozgadać, szczególnie na początku. I tak się umawialiśmy trochę z panem Łukaszem, że pozwoli mi kilka słów najpierw powiedzieć. szczególnie właśnie z takiej wysokości ambony jednak albo bimy w zasadzie.
[03:39.43 → 03:43.61] A: Zostałbym to odchyleniem rabinackim może bardziej niż chaznodziejskim.
[03:45.03 → 12:26.16] B: Tutaj miałem przyjemność występować na tej scenie już wiele miesięcy temu, w zasadzie w szczycie lockdownu, w rozmowie z Grażyną Lutosławską i z Karoliną Kuszyk. Rozmawialiśmy takim trochę jakby punktem wyjścia do naszej rozmowy, były książki Karoliny poniemieckie i moja książka właśnie Koke Bebe, którą pan wspomniał. I o ile siedzieliśmy tutaj właśnie z redaktor Lutosławską na tej scenie, to z Karoliną łączyliśmy się przez internet gdzieś tam do Berlina, natomiast też z państwem, z widzami nadawaliśmy to, streamowaliśmy to przez internet, więc ta widownia była bardzo, wtedy pusta i to było takie dziwne bardzo uczucie, szczególnie kiedy rozmawialiśmy o tym kłopotliwym dziedzictwie, z jednej strony niemieckim, o którym pisze Karolina, z drugiej strony o dziedzictwie żydowskim, które też chyba jest dosyć kłopotliwe i tak naprawdę mówiliśmy tutaj jakby w pustkę, w ten przestwór, także tutaj się bardzo cieszę, że dzisiaj to wygląda inaczej, bo jednak teatr jest jakby skorupą bez państwa. I znowu, zanim zacznę jeszcze mówić o XIX-wiecznym Lublinie, to chciałbym wspomnieć trochę o takim chyba głównym powodzie, dla którego się tutaj spotykamy, mianowicie tym okrągłym, dwusetnym jubileuszu tego teatru, tej sceny. Jeżeli wyjdziecie sobie Państwo do foyer, do szatni, znajdziecie tę kilkupoziomową wystawę poświęconą historii tego budynku. I kiedy będziecie na tym poziomie pierwszym przy ulicy, to znajdziecie tam taką tablicę informacyjną, jakby stopkę wystawy, w której znajdziecie szereg nazwisk kuratorów i tak dalej, osób, które też gdzieś pomagały przy tworzeniu wystawy i między innymi znajdziecie tam też moje nazwisko, za co jakby tutaj dziękuję, rzeczywiście trochę trochę pomagałem przy jej powstaniu, ale nie wiem, jak wyglądało otwarcie tej wystawy uroczystej, jak wyglądało rozpoczęcie tego jubileuszu. Nie miałem przyjemności dostać zaproszenia na to wydarzenie. Widziałem, że było tutaj wielu wtedy celebrytów i lokalnych, i ogólnopolskich, ale ja niestety ich nie znam, że nawet nie mogę zapytać o zdanie, więc nie wiem, co było mówione, jak ta wystawa była przedstawiana. Przedarłem się gdzieś tutaj do teatru pod osłoną jakiegoś popołudnia i bardzo dokładnie sobie tę wystawę przejrzałem. No i cóż, ja nie chcę wychodzić na pieniacza jakiegoś szczególnego, ani nie chcę sobie robić wrogów, ale nie znalazłem najmniejszej wzmianki na temat teatru żydowskiego na tej wystawie, który istniał na tej scenie, który działał tutaj dokładnie w tym budynku przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego, a tak naprawdę jeszcze wcześniej. I nie jesteśmy w jakimś tam byle teatrze, w którym od czasu do czasu, od przypadku gdzieś pojawiała się jakaś trupa żydowska. Mówimy o scenie, a my siedzimy na scenie, gdzie zaczęła się historia teatru żydowskiego w Polsce. Tutaj, na tej scenie, odbyły się pierwsze przedstawienia w języku żydowskim, czyli w języku jidysz. I to nie jest tak, że to mówię, bo tak mi się podoba, że sobie tutaj wymyślam i dopowiadam jakąś historię, która się nie zadziała, ale powołuję się tutaj na autorytet Jakuba Waksmana, wielkiej postaci kulturalnej Lublina, o której nie znajdziecie państwo żadnej najmniejszej nawet wzmianki na wystawie, zorganizowanej w Teatrze Starym z okazji jego jubileuszu. Człowieku, który rozpoczynał swoją przygodę z teatrem żydowskim dokładnie w tym miejscu, na tej scenie. Człowiekiem, który był, tak mówią specjaliści, jednym z najciekawszych, najwybitniejszych, najbardziej pomysłowych i w jakimś sensie takich twórczych i wpływowych dramatopisarzy żydowskich w Polsce. On napisał jakieś 150 sztuk oryginalnych oraz przeróbek różnego rodzaju dzieł światowej literatury. Ale przede wszystkim Waksman był również jedyną osobą, która prawie dokonała czegoś, co było bolączką tego teatru, tego miasta przez całą jego historię. Mianowicie on jako jedyny na bardzo krótko, ale ustanowił tutaj stały zespół teatralny. to było miasto, które niesłychanie konsumowało kulturę, i żydowski Lublin, i polski Lublin. W styczniu 1928 roku w Lublinie odbyło się w samym tylko styczniu 11 premier teatralnych w języku żydowskim, plus dwie scenki po hebrajsku. To oczywiście były teatry objazdowe, które tu przyjeżdżały, ale nawet to jest jakby skala, którą nie da się tego dzisiaj w ogóle wyobrazić. Natomiast bolączką tego miasta było to, że nie ma teatru, który miałby swój zespół, swojego reżysera, miałby stały repertuar, który również mógłby być eksportowany w świat. Ale nie zmienia to faktu, że ta scena na cały ten okres dwudziestolecia była bardzo mocno związana właśnie z teatrem żydowskim i była związana przede wszystkim z teatrem żydowskim za sprawą impresariów, którzy go prowadzili. Pierwszym, jak wspomniałem, był Waksman, który zaczął to robić już w 1919 roku. Później szereg innych. Szloma Herszkowicz, bardzo interesująca postać, taka dosyć też kontrowersyjna i kolejna, o której nie znajdziecie nawet najmniejszej wzmianki na wystawie w Teatrze Starym, wystawie jubileuszowej. Postaci takie jak Poliakow, Kompaniejec, wreszcie jak Sumer Trachtenberg, który w zasadzie przemienił tę instytucję w nowoczesny żydowski teatr z bardzo interesującym repertuarem. Nie wiem co takiego się zadziało, nie wiem dlaczego ta wystawa wygląda w ten sposób, dlaczego akcenty są rozłożone tak dziwnie. Natomiast faktem jest, że ta historia teatru żydowskiego w tym miejscu wydaje się zupełnie, zupełnie zepchnięta, zmarginalizowana. Jeżeli ta scena przeszła do historii teatru powszechnego z jakiegoś powodu, to nie przeszła do historii za sprawą walk kobiet w kisielu, bo takie rzeczy na przykład znalazły się na wystawie i poświęconych jest im mnóstwo miejsca, albo nie przeszła do historii za sprawą takich sztuk jak dwóch ułanów, trzy koniki i jedna panienka, tylko za sprawą tego, że tu odbyły się pierwsze wydarzenia, pierwsze w historii w Polsce, spektakle WIDISZ, a dwa, że tutaj występowała plejada gwiazd i że tutaj odbywał się szereg premier. Postaci takie jak Estera Rachela Kamińska i córka Ida, postaci takie jak Abraham Morewski, jak Isaac Samberg, jak Turkow i jego żona Diana Blumenfeld, którzy od 1945 roku skądinąd w Lublinie rozkręcali radio żydowskie, w ogóle po raz pierwszy w historii. Postaci takie jak Icik Feld, lublinianin, który został w Nowym Jorku okrzyknięty żydowskim Czerlim Czeplinem. O nim również nie znajdziecie państwo wzmianki w ogóle na tej wystawie. Dlaczego? Ja nie rozumiem. Ja rozumiem, że 200 lat to jest szmat czasu i to jest historia, która była bardzo bogata, ale chodzi o jakieś sprawiedliwe rozłożenie akcentów. Natomiast to, w jaki sposób tutaj potraktowano kulturę żydowską, jest na pewno bardzo niesprawiedliwe.
[12:26.18 → 12:37.30] A: Panie Piotrze, proponuję postawić tutaj kropkę, bo zaczynamy od innego końca niż planowaliśmy. Bardzo ważne doświadczenie. Nie jestem niestety organizatorem tej wystawy, więc nie mogę się odnieść do tego zarzutu.
[12:38.16 → 15:40.21] B: Jedyne w zasadzie miejsce, w którym znalazłem jakąś zmiankę na temat żydowskiej działalności kulturalnej, tutaj na wystawie. Nie mówię o stronie internetowej, strona to jest jakby jedna rzecz, ale wystawa to jest rdzeń tego jubileuszu. W jednym miejscu pan Maj, zdaje się, cytuje Józefa Łobodowskiego, postać bardzo tutaj zasłużoną i taką znaną chyba wszystkim Lublinianom, w którym Łobodowski mówi o tym teatrze, że była to scena niemal wyłącznie poświęcona potrzebom społeczności żydowskiej. I komentarz od Teatru Starego, zdaje się, jest taki, że oczywiście przesadził ze sformułowaniem, że było to miejsce, w którym dominowała kultura żydowska. Także mogę to czytać tylko w jeden sposób. Jest to aktywne wymazywanie historii tego miejsca. Ten teatr żydowski, który pojawił się tutaj pod koniec XIX wieku, w latach osiemdziesiątych, miał oczywiście swoje źródła. On się nie pojawił znikąd. Jest to rzecz niezwykle młoda. Jak patrzymy na historię teatru powszechnego, szczególnie tego teatru europejskiego, to oczywiście sięgamy do tych bardzo odległych, starożytnych korzeni. Patrzymy na misteria dionizyjskie. Nie da się tego objąć. Natomiast teatr żydowski to jest rzecz niesłychanie młota. To jest coś, co narodziło się pod koniec XIX wieku, czyli tak naprawdę tuż przed chwilą. Ale oczywiście nie jest to rzecz, która wzięła się znikąd. Przyszliście na spotkanie o teatrze żydowskim, więc też nie chcę was zostawiać zupełnie bez teatru żydowskiego. którego źródeł upatruje się trochę podobnie jak w przypadku teatru greckiego w takich wydarzeniach około religijnych. Dlaczego teatr żydowski jest rzeczą młodą? Ponieważ judaizm jako niezszalenie monoteistyczna religia był bardzo przeciwny tego rodzaju rozrywką jako czemuś, co potencjalnie mógł skłaniać do idolatrii, do wiary w bożków, oddawania czci bałwanów, więc bardzo długo było to represjonowane. Ale gdzieś już w XV-XVI wieku obserwujemy bardzo wyraźnie zjawisko w Europie tzw. purim szpilerów, czyli błaznów, grajków, którzy organizowali się przy okazji festiwalowego święta purim, święta losów, zostało ustanowione na cześć wydarzeń opisanych w księdze Estery. Z czasem te wydarzenia organizowane, te popisy przez tych błaznów purimowych zaczęły troszkę ewoluować, zaczęto tam eksperymentować z repertuarem. Przepraszam panie Piotrze, jakby pan mógł wyjaśnić,
[15:40.33 → 15:49.95] A: w którym momencie ci purim szpilerzy podczas święta purim byli potrzebni? Kiedy oni się aktywizowali? Bo wiem, że było to takie chodzenie po domach troszeczkę.
[15:50.41 → 16:12.76] B: Było to chodzenie po domach, to się bardzo zmieniało, bo oczywiście Początkowo był to głównie repertuar związany, odgrywanie scen związanych z księgą Estery, natomiast z czasem, na przykład w XIX wieku to już w zasadzie były przedstawienia dotyczące, co ciekawe, pobytu Józefa w Egipcie. Także tu obserwujemy taką ewolucję.
[16:12.76 → 16:17.63] A: Ale od samego początku miał charakter satyryczny. Wiem, że zlepiano fragmenty, cytaty z Biblii.
[16:18.55 → 16:36.20] B: Samo to święto ma charakter taki skłaniający ku działalności teatralnej. Jest to święto, które zakłada przebranie się, zamaskowanie, ukrycie swojej prawdziwej tożsamości. Odwraca jakieś wektory wartości. Jest odwróceniem.
[16:37.78 → 16:40.70] A: Czemu to służy w religii żydowskiej, w obyczaju żydowskim?
[16:40.86 → 17:22.36] B: Służy to zabawie. Jest to święto niezwykle radosne, święto, które polega na radowaniu się z tego, że Żydzi zostali uratowani przed masakrą, którą szykował król, nie król w zasadzie, tylko doradca króla perskiego. Nie jest to obowiązek upicia się, natomiast to są takie smaczne, ale jednak marginalia. Na tych Purim Szpilerów w pewnym momencie nakłada się działalność tzw. śpiewaków brodzkich, czyli błaznów, takich komików, cyrkowców, którzy w pewnym momencie odrywają swoją działalność od święta Purim, i zaczynają po prostu jeździć po miastach, miasteczkach, dawać takie cyrkowe popisy.
[17:23.30 → 17:26.72] A: I może dotyczy to tylko mężczyzn, bo w tych widowiskach purimowych...
[17:26.72 → 17:36.40] B: Trudno powiedzieć, jakby nikt z nas... To, co... Wie pan i państwo, nakazy to jedno, rzeczywistość to drugie.
[17:36.96 → 17:50.18] A: Byłoby czas chyba sprawdzenia płciwykonawców, którzy przychodzili po domach. Oni też specjalnie zostawiali fragmenty stroju męskiego, czy brody, czy wąsów, żeby nie było podejrzenia, że to jakaś kobieta się przebrała i występuje.
[17:50.18 → 19:05.78] B: Nie był taki pewny, że to było tak zupełnie respektowane. Trudno nam to ocenić i dociec. No i w końcu dochodzimy do tego 1876 roku, kiedy w Jasach w Rumunii pojawia się Abraham Goldfaden i zakłada ten pierwszy taki stały zespół teatralny, teatr objazdowy, który zaczyna dawać świeckie przedstawienia. Żeby to się dokonało, oczywiście musiały zajść bardzo daleko idące procesy przemiany w ramach całej społeczności żydowskiej. Przemiany, które przede wszystkim polegały na, jeżeli nie asymilacji językowej, to przyswojeniu pewnych wzorców kulturowych, pewnego rodzaju sekularyzacji itd. Czyli to jest 1870, zdaje się, szósty rok, a już w latach 80. XIX wieku, zaledwie kilka lat, Kilka lat później w Lublinie, tu właśnie na tej scenie, w dzisiejszym Teatrze Starym, pojawia się albo trupa tak nazywana trupą Hajmowicza, albo trupa Śpiewakowskiego. Tutaj jakby zdania są podzielone i zaczynają przedstawiać repertuar właśnie z teatru Goldfadena.
[19:05.84 → 19:16.05] A: Jeszcze jakby się pan zaczynał trochę na postaci Abrahama Goldfadena, bo to fascynująca postać, taki żydowski molier, wędrowny artysta, entreprener, autor sztuk. Tłumacz także.
[19:16.57 → 22:28.55] B: Ale jednak jesteśmy w Lublinie i wydaje mi się, że najważniejsze jest to, że ta historia związana dokładnie z tą sceną jest zupełnie, zupełnie zatarta. Jakby to, ja bym zrozumiał, gdyby to było tak, że tutaj kuratorzy, dyrekcja powiedzieliby, no ale my nic nie wiemy, jakby to jest rzecz odległa, nie znamy języka i tak dalej. dostaliście państwo ogromne wsparcie, ogromną pomoc, mnóstwo materiałów, jakby linia między nami była nieustannie otwarta, więc tym bardziej jest to dla mnie niezrozumiałe. Tytuł tego spotkania, bitwa o kulturę, jeżeli to jest bitwa o kulturę żydowską, to jest ona zupełnie przegrana, utracone, ale nie zapomniane, no utracone na pewno, zapomniane, ale nie tylko zapomniane, wytarte, nie wiem dlaczego, można się odwrócić od takiego dziedzictwa. I oczywiście możecie się jakby tutaj denerwować, że tutaj brudzę wam ten jubileusz albo śmiać, że przychodzę i tutaj tak się zapieniam, ale tak naprawdę to jest sytuacja niezwykle przykra. To jest rzecz przykra i dla tego miejsca, i dla dziedzictwa Lublina, niestety. Tutaj wspominałem o tym Itziku Feldzie, lubelskim czy żydowskim Czerlim Czeplinie, pochodzącym z Lublina, z ulicy Złotej, który zrobił fenomenalną karierę w Nowym Jorku i niestety, oczywiście jak to zwykle bywa, przerwała to nagła śmierć. On tutaj miał kiedyś tournée, występował pod koniec lat 20. na tej scenie mniej więcej tutaj, gdzie ja siedzę i to nie będzie do państwa żadna aluzja, ale ta publiczność była bardzo zróżnicowana i oprócz takich szacownych gości jak państwa, jak państwo tutaj również w pierwszych pewnie rzędach siedziały prostytutki z ulicy Grodzkiej, z tutaj okolicznych ulic i w pewnym momencie między nimi, a ich Alfonsem, jakim Hermanem, to taka w ogóle ohydna, oślizgła postać tutaj przedwojennego Lublina, wynikł jakiś spór, który wiązał się, jakoś tam nawiązywał do kupletu śpiewanego przez tego Isika Felda. I te prostytutki, jak to często bywa, ostatnie sprawiedliwe, w geście takim protestu w obronie czci kobiet, opuściły ten Lublin, ten teatr i co więcej, odmawiały tam kilka tygodni wychodzenia na ulicę Grodzką, która była ich takim pasażem, na którym funkcjonowały. Ja w tym momencie muszę zachować się dokładnie tak samo i muszę opuścić ten teatr, który niestety odwrócił się od swojej historii, od swojego dziedzictwa.
[22:28.61 → 22:38.05] A: Przepraszam za zepsucie spotkania. Czy mam szansę coś powiedzieć, czy może pan mi wysłuchać? Nie mam nic wspólnego z wystawą, więc nie wiem dlaczego miałbym cierpieć.
[22:38.17 → 22:39.99] B: Dziękuję bardzo i dziękuję państwu.
[22:44.59 → 23:54.90] A: Drodzy państwo, nie wiem jak zareagować na tą sytuację, ponieważ nie mam wpływu, gość odmówił jak gdyby opowieści o historii Teatru Żydowskiego także w Lublinie. Więc muszę zakończyć to spotkanie. Bardzo mi przykro, że pan Piotr tak bez uprzedzenia wykonał tę akcję. Szkoda, bo jakby to spotkanie mogło być taką szansą, żeby powiedzieć wszystko to, co na przykład się jego zdaniem na wystawie nie znalazło. Więc... Bardzo państwa przepraszam z powodu tej demonstracji. Nie wiem właśnie, co mogę zrobić. Też się chciałem dowiedzieć wielu szczegółów, wykorzystując wiedzę pana Piotra Nazaruka. Nie no, to jest raczej... Jestem prowadzącym, a nie ekspertem jednego teatru żydowskiego, więc... Bardzo państwa przepraszam za istniałą sytuację. Musimy zakończyć. Dobranoc.

Zobacz także