Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.76 → 03:05.45] A: Dobry wieczór Państwu, Łukasz Drewniak. Witam na kolejnej odsłonie Bitwy o kulturę. Dzisiejszy wtorkowy odcinek nosi tytuł Stan aktorski, stan klęski. Od razu wyjaśniam, jest prowokacyjny. Nie chodzi wcale o to, że polski teatr jest złym teatrem. Nie chodzi o to, że nasze aktorstwo jest XIX wieczne czy XX wieczne, ale spróbujemy w nim porozmawiać o tym, czy Ten aktor, ten zawód jest związany z pewnymi kosztami emocjonalnymi, osobistymi, społecznymi. Jak wygląda kondycja aktora dzisiaj w tak, a nie inaczej funkcjonującym systemie teatralnym? Jak jest aktor postrzegany przez publiczność, przez dziennikarzy? Czego od niego oczekujemy? Czego żądamy? Co jego obecność, jego działalność społeczna, medialna usprawiedliwia w naszej bierności na przykład? Stan aktorski, stan klęski. Jako, że w Polsce klęska to jest drugie imię mężczyzny, postanowiliśmy przewrotnie zaprosić do udziału w tej debacie same kobiety, aktorki znane Państwu doskonale i zapraszam teraz na scenie na przykład z takiej kolejności Pani Sławomira Łozińska. Witam serdecznie. Dyrektor Naczelny Ateneum jeszcze parę lat temu. Jedna z członki Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. seriale Daleko od Szosy, Barwy Szczęścia, kilka wspaniałych ról teatralnych. Witam Pani Sławomiru, proszę bardzo. Katarzyna Kwiatkowska, zapraszam serdecznie, aktorka. Dzień kobiet, wspaniała rola w niedawnym filmie, znają Państwo ją oczywiście z rozmów tłoku, tak to się chyba nazywało. Krystyna Janda, dodaj parę innych wspaniałych wcieleń, a także Monodram, Wielki Apetyt, prawda, ostatnio. I pani Halszka Lehman witam serdecznie, aktorka Teatru Osterwy w Lublinie, rolę w spektaklach Remigiusza Brzyka, Artura Tyszkiewicza. Chodzicie państwo do Teatru Osterwy, doskonale panią Halszkę znacie, u Ewy Rysowej na końcu łańcucha. Drogie panie, spotkaliśmy się, żeby Spróbować zastanowić się, jaki ten zawód aktora dzisiaj jest i jaki powinien być. Co w nim jest najważniejsze dla publiczności i dla samych artystów, którzy ten zawód wykonują. Ale każda opowieść, każde takie spotkanie musi mieć jakiś początek w czasie. Jakiś taki punkt, od którego zaczyna się nasze myślenie, kim jesteśmy jako artyści, kim jesteśmy jako widzowie, którzy takich a innych artystów chcą oglądać, wybierają sobie na swoich idoli. Więc cofamy się w czasie do szkoły teatralnej. Przychodzą trzy młode dziewczyny zdają egzamin są na pierwszym roku mają swoje wyobrażenia jakimi aktorkami będą co zagrają gdzie będą funkcjonować co im się przydarzy w życiu. Opowiedziałbyście pani o swoich marzeniach i pragnieniach. Jeszcze nie puentując jak to się dalej potoczyło tylko stan zerowy pierwszy rok. Mikrofony kto zaczyna. Pani Sławka pani Katarzyna pani Halszka. Wybieramy sobie.
[03:06.43 → 05:44.71] B: Dobry wieczór. Ja do szkoły teatralnej w Warszawie dostałam się za pierwszym razem. To jest bardzo ważne. Przede wszystkim opowiadając o sobie i między sobą, zawsze mówimy po jakiej jesteśmy szkole i czy dostaliśmy się za pierwszym czy za drugim razem i kto był opiekunem roku. Bo to jest ważne, bo to jest taki adres artystyczny. Dostałam się do szkoły teatralnej za pierwszym razem. Nie uważałam tego za wielkie osiągnięcie. Bardzo dobrze mi poszedł egzamin. Wszystko było gładko. Nie poszłam do szkoły teatralnej przez przypadek, bo koleżanka zdawała, a ja tylko chciałam jej towarzyszyć. Nie odkrył mnie nikt na ulicy. Ja po prostu ładnie mówiłam wiersze. Miałam dobrą technikę i wyrazistość mowy. Harmonijne warunki zewnętrzne. Byłam proporcjonalnie zbudowana i miałam silny głos i umiałam interpretować prozę i poezję. I to są te kryteria, które są na pierwszym etapie w szkole teatralnej. I potem, a potem się zaczynają już takie schody, bo są egzaminy ruchowe, to ta jest szczuplejsza, ta jest grubsza, ale ładniejsza. No takie tam są już, bo tych jednak kandydatów jest bardzo dużo. I potem jest jeszcze teoria nawet, bo przecież w końcu jednak zdajemy egzaminy teoretyczne. Przedmioty teoretyczne towarzyszą nam przez cały okres edukacji w szkole teatralnej i kończymy szkołę teatralną z tytułem magistra. I naprawdę nie ma żartów, nie ma co kpić tutaj, że jesteśmy jakimiś magistrami od fikołków czy od scenicznych działań. To są całkiem poważne wyzwania teoretyczne, zwłaszcza że trzeba to pogodzić z bardzo trudnymi zajęciami w szkole. Pierwszy rok. Rzeczywiście nie wychodzi się ze szkoły, przynajmniej w Warszawie, bo te zajęcia są na okrągło i zaczynają się takie spekulacje, a jeszcze ja miałam praktyki robotnicze, miesiąc praktyk robotniczych, w związku z czym myśmy już mówili, jak, a ty to taka jesteś Janda, o, a ty to jesteś taka, znaczy przepraszam, Fonda. Tak mówiło się na krysie, Ty to taka jesteś Jane Fonda. O no tak, no może. Kto będzie jakim aktorem, że ten wyjedzie na prowincję i będzie grał dużo, a ten zostanie w Warszawie i będzie grał mało, ale za to w telewizji. Takie były kryteria. I też...
[05:44.71 → 05:49.07] A: Chce pani powiedzieć, że byliście programowani już? Wskazywali koledzy, wskazywali profesorowie?
[05:49.07 → 06:35.36] B: Między sobą też taka giełda była, między nami. była taka giełda, a też ponieważ my strasznie wsłuchiwaliśmy się w to, co nam, o nas mówią nasi profesorowie, pedagodzy, ten powiedział to, co to znaczy, to znaczy dokładnie coś odwrotnego, a też oni nam mówili, oj ty tam z tym swoim tym, jak mówił mi profesor Bardini, pani ze swoim głosem myszy rodzącej w konspiracji daleko nie zajdzie. Na przykład, tak usłyszałam na pierwszym roku, Albo na przykład spotkał mnie kiedyś na schodach. Dzień dobry, dzień dobry. Czy pani jest studentką Wydziału Aktorskiego? Ja powiedziałam, tak jestem pani profesorze, jestem na pierwszym roku. No trudno, powiedział. To takie błogosławieństwa.
[06:35.58 → 06:53.39] A: Jeszcze tylko dopytam Pani Sławko, ale tutaj są zaprogramowane marzenia pewne i one brzmią tak, no to skończę szkołę i pierwszy rok to od razu angaż teatr narodowy. Będę pracować na przykład z Adamem Hanuszkiewiczem albo z Jerzym Jarockim albo z Denkiem. albo z Warmińskim? Jest już takie wybieranie, pozycjonowanie się, gdzie będę?
[06:53.61 → 07:28.65] B: Nie. Myślę, że my się poddajemy w Szkole Teatralnej pewnym opisom i też Szkoła Teatralna jest czymś w rodzaju takiej obróbki. My tej obróbce musimy się poddać. Jeżeli się nie poddamy tej obróbce, to albo musimy z tego zrezygnować, ale musimy też poddawać się tej obróbce mądrze. To znaczy, żeby z nas nie zrobiono tego, co oni chcą albo jak sobie wyobrażają, tylko żebyśmy my zachowali to, co jest naszym powodem, dla którego przychodzimy do szkoły.
[07:30.09 → 07:32.41] A: A ten powód w Pani przypadku to był?
[07:32.69 → 08:02.21] B: Wydawało mi się, że to jest taki sposób, może trochę ex-katedra, ale ze sceny pokazywanie, że mam taką możliwość komunikowania się ze światem i przedstawiania za pomocą mojego wyobrażenia o świecie, o o świecie z dużej litery, za pomocą tekstu, postaci, roli i takiej umiejętności właśnie wejścia w to. Takie było moje wyobrażenie.
[08:02.79 → 08:07.69] A: Robimy pauzę. Pani Katarzyna, Pani Chalszka, kto teraz? Demokracja.
[08:07.79 → 09:31.50] C: Może na razie taką drabinkę będziemy, a potem to już bardziej wolna amerykanka, nie? Ja się też dostałam za pierwszym razem i dla mnie to było akurat bardzo ważne, dlatego że ja sobie myślałam, że jeżeli za pierwszym razem mnie nie zauważą, to coś w tym musi być i to znaczy, że ja się do tego zawodu nie nadaję. że jednak to jest tak, że wychodzisz na tę scenę i jeżeli tych 20 osób siedzących w komisji powie, to znaczy, że po prostu nie ma się o co bić w tym zawodzie, gdzie jest taka wielka konkurencja i tak dalej i tak dalej. A też bardzo mi zależało na tym, żeby do tej szkoły teatralnej zdać, bo tak naprawdę miałam 6 lat, jak wymyśliłam sobie, że będę aktorką i twardo się tego trzymałam, bardzo kurczowo. No i dobrze, udało się, spełniły się te moje marzenia, żeby być w tej wymarzonej szkole. No i potem nastąpiło łamanie kręgosłupa, to znaczy ja tak, z jednej strony bardzo jestem zadowolona z tej szkoły, miałam wspaniałych kolegów na roku, miałam bardzo wielu bardzo ciekawych profesorów. To odcięcie od świata, o którym Sławka mówiła, czyli rzeczywiście my jesteśmy co najmniej trzy lata rzeczywiście zamknięci w murach tej szkoły. Zresztą to jest strasznie przemiłe jak my się spotykamy, dopiero się poznajemy i ja mówię no wiesz w sali numer 10 i Sławka od razu wie, bo dzisiaj jechałyśmy tutaj razem i rozmawiałyśmy o szkole. Wiemy po prostu jak fizycznie ta nasza szkoła wyglądała.
[09:31.50 → 09:37.01] A: Pani Katarzyna to zamknięcie to jest szklany klosz, który was chroni przed niby pokusami zawodu czy więzieniem?
[09:37.83 → 10:03.55] C: Jedno z drugim, ale też takie dobrowolne więzienie, dlatego że rzeczywiście każdy z nas ma wtedy bardzo dużo poweru i to jest rzeczywiście jego pasja i naprawdę chcemy rzeczywiście pracować nad tymi scenami. Każdemu z nas zależy, żeby dobrze jak najlepiej wypaść na egzaminach, żeby już teraz w szkole udowodnić, że o ja potrafię tak świetnie zagrać. I się tam wynajmowało salę do dwunastej, zostawało się w nocy z kolegą, ćwiczyło się razem.
[10:03.69 → 10:17.33] A: Ale jednocześnie istnieją pewne zakazy, prawda? Przynajmniej jeszcze 20 lat temu. Przynajmniej jak ja studiowałem gdzieś obok Akademii Teatralnej, studenci na przykład pierwszego roku nie mogli brać udziału w przedstawieniach dorosłych, czy film, reklama był zamknięty.
[10:17.35 → 10:30.92] C: Ale zawsze były odstępstwa od tej reguły. Jednak niektórzy z naszych kolegów już brali udział w dorosłych produkcjach teatralnych albo filmowych i byli takimi gwiazdami wśród nas i myśmy im trochę zazdrościli.
[10:31.00 → 10:33.90] B: Miałam zięty, która zagrała Pannę Młodą w ajdeweselu.
[10:34.04 → 10:35.61] C: Matko jedyna, zabiłabym.
[10:36.29 → 10:37.57] B: Byłyśmy o krok.
[10:38.19 → 10:39.33] C: Właśnie sobie wyobrażam.
[10:39.35 → 10:45.57] A: Pani Katarzyna mówiła Pani o łamaniu kręgosłupa. Jak to wygląda? W ilu miejscach trzeba złamać kręgosłup, żeby zrobić aktorkę?
[10:45.83 → 12:32.89] C: Ja jakoś jestem bardzo niepokorną osobą i bardzo to w sobie cenię. Chodziłam wcześniej do Teatru Ochoty, do takiego ogniska założonego przez państwa machulskich. Jakoś to było przecudowne miejsce, w którym młodzież jakoś tak bardzo po partnersku traktowano i cały czas nam mówiono, że bardzo cenne jest mówienie nie. I bardzo cenne jest szukanie jakiejś swojej drogi. Albo jeżeli ktoś mówi Ci, że trzeba zrobić tak i tak, to żeby zapytać, a dlaczego? A czy można by inaczej? Może inaczej będzie lepiej? Albo po prostu dyskusja. I zaczęłam tę samą metodę stosować w szkole, co się dla mnie skończyło prawie, że wyrzuceniem ze szkoły. Jak już byłam o krok od tego wyrzucenia, to w następnym semestrze podjęłam decyzję, która mnie bardzo dużo kosztowała i było to związane z silnym bólem żołądka i takim dużym opokorzeniem, czyli taką decyzję, że ja będę grzeczna i nie będę tych pytań zadawała. I nawet jeżeli się nie będę zgadzała, to będę robiła to, czego ode mnie oczekuje profesor. Na szczęście też od tamtej pory jakoś trafiałam na fajniejszych profesorów, którzy nie przysparzali mi aż tylu nerwów. No i taka właśnie ugrzeczniona zostałam i tak naprawdę jak skończyłam szkołę i poszłam grać halabardę do teatru dramatycznego, to dalej byłam taka grzeczna. Byłam zagrzeczna. A marzenia miałam oczywiście takie, żeby być Krystyną Jandą, żeby grać we wszystkich polskich filmach, żeby po prostu wykosić wszystkie możliwe role, żeby grać w teatrze, w filmie i tak dalej, żeby po prostu nie kończyć pracować, żeby pracować od rana do nocy.
[12:33.10 → 12:40.15] A: Lista reżyserów i aktorów, z którymi chce się spotkać, istniała w Pani przypadku. Ja mam koleżankę, która ma na szafce taką naklejoną i tak odhacza sobie klata.
[12:40.46 → 13:38.78] C: Jest klata, jest Garbaczewski, jest. Ja byłam realistką i jakoś tak nie wyobrażałam sobie tego, że ja jednak zrobię międzynarodową karierę. Natomiast wiadomo, że zawsze chciałam zagrać u Wajdy, co mi się poniekąd udało, bo zagrałam w pierścionku z orłem w koronie pielęgniarkę, która mówi, Proszę, proszę, coś tam posuwa wózek z Rafałem Królikowskim do przodu. No ale nie, tak w ogóle to ja chyba, wydaje mi się, że ja już wtedy zdawałam sobie sprawę z tego, że cały czas przychodzi nowe i na przykład kiedy jeszcze byłam w szkole, to nie wiedziałam, że jest ktoś taki, nikt jeszcze nie wiedział, że jest, że będzie Jarzyna, że będzie Warlikowski, ale ja jakoś intuicyjnie czułam, że te nazwiska, z którymi bym chciała pracować, to dopiero może się pojawią niektóre, może, że to cały czas no, Nigdy nie wiesz, no za rok się możemy dowiedzieć, że jest jakiś reżyser, u którego warto by się było pokazać, to by było fajnie. Nie, ja tutaj takich nie miałam konkretów.
[13:39.16 → 13:45.98] A: Dobrze, zawieszamy, pani Halsz-Kaleman. Idzie pani do szkoły, z czym w głowie, z jakimi marzeniami, z jakim planem?
[13:46.26 → 14:24.53] D: Znaczy u mnie się to... Dobrze, słychać. U mnie też narodziło się to całe marzenie, już jak byłam małą dziewczynką. Myślę, że tak chyba u każdej i to albo zostanie to marzenie przeistoczy się w chorobę albo gdzieś się rozpłynie. Natomiast u mnie się nie rozpłynęło i to do tego stopnia, że za pierwszym razem, w przeciwieństwie do Pani, mnie nie przyjęto do szkoły. Miałam taki moment, że bardzo mnie to zabolało, bo jakoś sobie tego nawet nie wyobrażałam, co ja będę robić oprócz tego, ponieważ byłam tak nastawiona.
[14:25.43 → 14:34.14] A: Pytanie o chorobie, czyli choroba polega na przymusie występowania, przymusie prezentowania i popisu, jaka jestem świetna, jak ja to rozumiem.
[14:34.16 → 15:18.97] D: Raczej na takim kontakcie właśnie z tekstem, z materią wyobraźni, raczej uzależnienie od tego, tak. I w momencie, kiedy dostałam ten cios i mi ktoś bardzo ostro powiedział, że nie, i to już byłam dość daleko i w Krakowie, i w Warszawie w tych etapach, bo to etapami się dostaje do szkoły, są trzy etapy, to musiałam mieć taki rok przemyśleń i takiego dojścia do samej siebie, co ja tak naprawdę chcę robić. Nie uzyskałam żadnej innej odpowiedzi niż wcześniej, więc powtórzyłam egzaminy i dostałam się do Wrocławia.
[15:19.73 → 15:22.69] A: Powtórzone egzaminy były na Furii? Ja Wam jeszcze pokażę.
[15:24.25 → 15:28.51] D: Myślę, że tak, że byłam zdesperowana już tak na 100%.
[15:28.51 → 15:48.41] A: Pamięta Pani, bo ile to było, 3-4 lata temu, kogo Pani chciała grać, jaki teatr chciała Pani uprawiać? Czy dziewczyna czy aktorka na takim etapie rozwoju, u początku drogi artystycznej już wie gdzie pójdzie? Jaką estetykę wybierze? Czy zdaje się na łaskę losu?
[15:48.55 → 16:02.81] D: Mnie się marzył zawsze teatr i telewizji, nie wiem czemu. Jeszcze do tego nie doszłam, ale gdzieś to mam przed sobą. Czyli i teatr i telewizja w jednym. Jakiś taki najlepszy konglomerat.
[16:04.50 → 16:34.66] A: Jednym z takich mitów dla ludzi, którzy zaczynają studia aktorskie jest pragnienie stworzenia, tak mi się wydaje przynajmniej, grupy. Takiego zespołu na roku, który jest zjednoczony, który może tak jak grupa Andrzeja Dziuka idzie do Zakopanego i powołuje teatr, który jak grupa kiedyś Andrzeja Strzeleckiego ze złym zachowaniem zaczyna swoją karierę od wspólnego wielkiego projektu sukcesu. Czy wy też marzyliście, żeby tak zostać razem, zrobić przedstawienie, które odniesie sukces? nie rozstawać się, bo się dobrze rozumiecie, bo są przyjaźnie, bo są miłości.
[16:35.22 → 16:54.24] D: U nas były takie zapały, to znaczy w ogóle mieliśmy na roku, a propos Dziuka, syna Łakomika, jednego z aktorów u Dziuka, także on też w nas powodował coś takiego, a może pojedziemy do Karpacza i tam założymy teatr, jakieś takie nierealne mrzonki, ale...
[16:54.24 → 16:57.50] A: Wtedy pani wiedziała, że to są mrzonki, czy to się rozbiło w jakimś momencie?
[16:58.12 → 18:27.23] D: To się rozbiło w momencie, kiedy tak naprawdę wszyscy zaczęli myśleć jakoś tak poważnie i w sensie zaczęliśmy na przykład jeździć do Warszawy na castingi. Jednak okazało się, że tak naprawdę nie wiem, u nas w szkole zawsze nam mówiono o tym, że nie ma miejsca dla aktorów w teatrach. Cały czas przez te cztery lata szkoły, cztery i pół, żyliśmy z takim przeświadczeniem, co ja zrobię, jak to się skończy, ta szkoła, ta taka bańka mydlana chroniąca nas. I do tego dochodziło, że właśnie często wymykaliśmy się tam, o ile to było możliwe, bo oczywiście byliśmy sprawdzani z zajęć. Wymykaliśmy się na jakieś castingi do Warszawy, gdzie jechało się sześć godzin z tego Wrocławia, wracało się znowu sześć godzin. No teraz jeszcze dłużej właśnie. Także to było takie łapczywe po prostu chwytanie się tego, żeby mieć coś, cokolwiek. Ja na przykład na czwartym roku dostałam propozycję grania w serialu w pierwszej miłości, która była kręcona we Wrocławiu. Uznałam to za jakiś dar od Boga i nawet nie myślałam o tym, jaki to jest serial, czy to jest dobre dla mojej kariery, czy złe, po prostu. Była to jakaś praca i już to mnie zmobilizowało.
[18:27.61 → 19:05.52] A: Teraz powoli dochodzimy do tego momentu. Studia już za sobą, pierwsze dyplomy zaliczone na koncie. I wtedy co? Pojawia się strach taki, o którym pani Halszka mówiła. Gdzie pójdę? Jak pójdę? Jak to się ułoży? Czy to jest rzeczywiście pytanie, czy już jestem dojrzała jako aktorka? Mogę sama kształtować swoją karierę? Czy liczę dalej na opiekę? Zainteresujcie się mną. Niech mnie profesor gdzieś poleci. Wśród młodych aktorek, których np. uczę, jest teraz takie silne parcie na to, żeby być w szczęśliwym związku emocjonalnym np. z młodym reżyserem, który potem prowadzi ją przez kolejne role, opiekuje się.
[19:05.52 → 19:06.34] B: Lepiej z operatorem.
[19:06.60 → 19:23.18] A: Albo z operatorem, to też druga opcja. I właśnie zachęcam studentki, żeby takie przyjaźnie nawiązywać na całe życie, bo mamy wtedy role na bardzo długi czas. Jak było w przypadku pań? Był strach potem? czarna dziura, opieka?
[19:27.38 → 20:32.82] B: Po pierwsze, chciałam powiedzieć, że od samego początku, myślę, że nie zdawałabym do szkoły teatralnej, mimo takiego poczucia, takiego przeznaczenia, nie zdawałabym do szkoły teatralnej, gdybym nie wiedziała, gdybym nie miała pewności, że będę miała pracę. Jednak lata 70., po pierwsze, były okresem był czasem nakazów pracy i takiego przymusu pewnego pracy. Nie wiem, czy miałabym odwagę na to, żeby być w pełni wolnym zawodem i czy bym miała na to możliwości, na pewno bym nie miała takich możliwości, żeby żyć, utrzymać się. To jest pierwsza sprawa. Więc myślę, że gdybym teraz miała taką świadomość, jak mają studenci wydziałów aktorskich, że realnie rzecz biorąc 10% osób ma szansę na to, żeby mieć angaż w teatrze, a uwierzcie mi Państwo, że aktor, który nie pracuje w teatrze zaraz po skończeniu szkoły przez mniej więcej trzy lata, tylko do skoku robi różne rzeczy, bardzo dużo traci ze swoich przydatności zawodowych.
[20:33.42 → 20:33.82] A: Dlaczego?
[20:34.44 → 21:35.86] B: Dlatego, że to jest tak jak sportowiec, który nie ma możliwości trenowania. codziennego treningu, uprawiania tego sportu, po prostu wychodzi z pewnej formy. Traci też taką możliwość konfrontacji, nie ma sparing partnerów. Więc po prostu pod każdym względem wymaga to za mnie wiele osób, którym to naprawdę dobrze wychodzi. I tak naprawdę dobrze to wychodzi po wielu latach pracy w teatrze, kiedy można sobie pozwolić na to, żeby uprawiać ten zawód, żeby być poza teatrem. To jest po pierwsze. Po drugie, jeżeli chodzi o mnie, to ja byłam od samego początku, może należałam do takiego pokolenia, może akurat to mi zaświtało tak najbardziej w głowie i zapadło mi najgłębiej w serce, że aktorstwo, bycie aktorem to jest niekończący się proces, że ja nie mogę powiedzieć tego, że ja na drugim roku jestem lepszą aktorką niż byłam na pierwszym roku, na trzecim, na czwartym. Dwa lata po zagraniu tej roli po tamtej.
[21:36.46 → 21:41.46] A: Czyli dojrzałość artysty nie istnieje. Cały czas jest to proces asymilacji, uczenia się, przyswajania nowych.
[21:41.99 → 24:30.12] B: Nie, istnieje starość oczywiście, wiek. Ktoś jest młodszy, ktoś starszy. W związku z tym pewien dostęp do amplua, możliwości. Natomiast dojrzałość nie wierzy w coś takiego i nie chce u siebie zauważyć czegoś takiego, co jest skończonym procesem. I to mieliśmy wpajane przez cały czas, przynajmniej ja to zapamiętałam i się tego trzymam. Poza tym, ja akurat mam taką z jednej strony, łatwo się dogaduję z ludźmi, a z drugiej strony też mam taką, jestem baran zodiakalny, więc mam taką baranią naturę, że tak ubem, walę gdzieś w coś. Tak się stało przez różny zbieg okoliczności, nie dlatego, że byłam wymarzona do tego i wybrana, że pod koniec drugiego roku wystąpiłam w Teatrze Narodowym w zastępstwie i już potem faktycznie byłam w tym Narodowym, kończąc szkołę teatralną, już jedną nogą byłam w Teatrze Narodowym. Ale potem jakoś tak już z tym Teatrem Narodowym tak się rozejrzałam, jakoś tak zobaczyłam, jakie jest moje miejsce i tak wydawało mi się, że chciałam czegoś innego. I z tego Teatru Narodowego pod koniec czwartego roku zrezygnowałam i pojechałam do Szczecina na sezon, bo wydawało mi się, że właśnie wyjazd z Warszawy dalej nie można niż do Szczecina, to ja tam właśnie pojechałam. Ale w międzyczasie, i też pamiętam, że byłam chyba wtedy na trzecim roku w Szkole Teatralnej, Strasznie wydawało mi się, że teatr, tylko i wyłącznie teatr. Był taki aktor, nie żyje już, znakomity, Janusz Bylczyński, filmowy. I on tak siedział, niezupełnie trzeźwy, w bufecie Teatru Narodowego i mówi tak, dziecko, pamiętaj, teatrowi tylko kino. I ja mówię, Boże, co on mówi takiego? Tylko w teatrze i to narodowym. Ale potem właśnie pojechałam do tego Szczecina i w tym Szczecinie dopadł mnie serial, daleko od szosy. Więc wróciłam, Potem nakręciłam kilka filmów różnej wartości, z różnymi reżyserami, dobre doświadczenia, złe, ale na pewno więcej grałam w filmie, też w filmie telewizyjnym. Powroty do teatru potem już były zupełnie inne, ale to jest temat na inne, już jak gdyby będziesz dopytywał o dalszy etap. Dość, że proces niedokończony twórczy oraz nie wyobrażam sobie takiej odwagi w sobie, żebym mogła zdecydować się na wykonywanie tego zawodu, nie mając szansy pracy w przyszłości.
[24:31.28 → 24:33.38] A: Inne głosy. Kto teraz?
[24:35.78 → 26:43.02] C: No właśnie, to jest taki wielki ból z tym, co się teraz zrobiło, że tak naprawdę mniej więcej 80, 90 właściwie procent aktorów Jest w tej sytuacji bycia wolnym strzelcem i tak naprawdę cały czas borykamy się z tym oczekiwaniem na telefon i z tym, że mamy przed sobą niepewne jutro. Ja kiedy kończyłam szkołę teatralną miałam taką sytuację, że byłam na roku, którego opiekunem był profesor Cieślak. Był nazywany hitlerowcem. Bardzo długo nie wiedziałam dlaczego. Potem się dowiedziałem, że to chodzi o to, że on po prostu w ogóle nie pomaga swoim studentom w późniejszym zaangażowaniu się, znalezieniu pracy. Ale ja wtedy pamiętam, że byłam bardzo zdziwiona. Mówię, ale dlaczego on ma nam pomagać? On jest tylko naszym profesorem. Co to ma do rzeczy? Jak my sobie poradzimy w zawodzie? Zresztą on nam też otwarcie tak powiedział. No kochani, no to teraz skończycie szkołę, radźcie sobie. Tak naprawdę mój rok sobie wybitnie dobrze poradził. Moi koledzy grają teraz bardzo dużo to są znane w tej chwili nazwiska. Tak naprawdę tuż po szkole tylko dwie osoby z mojego roku miały angaż. No może trzy. Tylko, że ja dochodziłam do teatru dramatycznego, gdzie grałam Piąte Koło Uwozu w jakichś trzech sztukach, dwóch potwornie niedobrych, ale za to wielkoobsadowych, w związku z tym w ogóle to było cudowne przeżycie. Cała atmosfera bufetu, tańce, śpiewy i tak dalej, i tak dalej, bo to były taneczne przedstawienia. Ale w jednym grałam super fajnym, to była Elektra w reżyserii Krzysztofa Warnikowskiego. No i oprócz tego oczywiście byłam bezrobotna i byłam bezrobotna przez 7 lat, to znaczy robiłam jakieś takie offowe rzeczy, jakieś coś tam, coś tam rysowałam, jakieś ilustracje do krzyżówek, no i cały czas myślałam sobie, że trzeba będzie poszukać innego zawodu i nie byłam za bardzo w stanie wpaść na pomysł, co to za zawód może być.
[26:43.02 → 26:53.72] A: Wtedy straciła Pani wiarę w wolny rynek sztuki, w wolny rynek aktorski, ten dawniejszy system, który nagwarantował aktorowi etat na prowincji, czy w jakimś zespole wielkomiejskim?
[26:53.74 → 27:46.60] C: Ja nigdy nie miałam jakichś takich marzeń, żeby być na stałe w jakimś teatrze, naprawdę. To znaczy, no może od czasu do czasu, ale tak wiedziałam, że to jest chyba mało realistyczne. Tak naprawdę to ja już się pogodziłam z tym, że ja nigdy nie będę grała, tylko zaczęłam się zastanawiać nad tym, że czas mija, a ja tak naprawdę cały czas muszę trochę polegać na mojej mamie, w moich finansach. Znaczy, ja tam robiłam jakieś różne takie karkołomne rzeczy, jeździłam z jakimiś obrzydliwymi, głupimi bajkami po całej Polsce i tam o dziewiątej rano przebierałam się w koncert w kostium Wróbla, a koło mnie stał pijany zając na scenie, ledwo się trzymając mikrofonu. No po prostu ostatnie dni Jima Morrisona tak się biedaczysko tam zataczał. No nie wiem, no po prostu... Jest
[27:46.60 → 27:51.13] A: takie powiedzenie Pani Katarzyno, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Ten okres dał Pani pancerz jakiś?
[27:51.49 → 28:41.93] C: Nie, dał zupełnie. Ja raczej jestem skażona w ten sposób, że nawet w momentach, kiedy mam dużo pracy, mnie się wydaje cały czas, że jestem bezrobotna. Nawet w tych momentach, kiedy ja nawet nie mam kiedy za bardzo spać. I mam w ogóle cztery teksty do nauczenia się, to ja cały czas mam poczucie, że jestem bezrobotna. I w momentach, kiedy na przykład jakiś projekt mi się kończy albo upada i tak naprawdę mam taki moment takiego oczekiwania, no to jestem w ogóle nie uodporniona na to. To w ogóle nie ma żadnej szczepionki. Ja po prostu nadal czuję... wszechogarniającą panikę, ale też staram się sobie z tym jakoś radzić. Poza tym tak rozmawiam z bardzo wieloma moimi kolegami, koleżankami, którzy po prostu mają to samo i jesteśmy w takim po prostu a-a. Aktorscy, no nie wiem.
[28:42.29 → 28:43.37] A: Aktorska grupa wsparcia.
[28:43.69 → 28:44.33] D: Tak, tak, tak.
[28:45.33 → 28:49.65] A: Pani Halszko, jak to jest z dojrzałością aktora, kiedy ona się zaczyna?
[28:52.37 → 29:36.19] D: Ja może jeszcze tylko powiem też o tym, że po prostu jest jedna prawda taka, że nas jest za dużo aktorów w Polsce i jak gdyby i cały przemysł telewizyjny Warszawy i wszystkie teatry nie są w stanie wyżywić wszystkich aktorów. ponieważ szkoły teatralne, których jest cztery państwowe, a oprócz tego są jeszcze prywatne, wypuszczają rok rocznie setki aktorów, a w teatrze przyjmuje się młodych na przykład aktorów, nie wiem, dziesiątkę, ale raz na pięć lat, raz na siedem lat.
[29:36.73 → 29:39.17] A: Czy pani jest dzieckiem szczęścia?
[29:39.69 → 29:59.85] D: Ja cały czas mam takie wierzenie, że to mój dziadek gdzieś tam z góry nade mną czuwa, bo to on mnie pchnął w ten zawód, nie wiem czy świadomie czy nieświadomie, ucząc wiersze na konkursy recytatorskie, przygotowując. Także myślę, że czuję się winny i tam nade mną czuwa.
[30:00.47 → 30:13.98] A: A jak z tą dojrzałością? jest prawdą to, co pani Sławka powiedziała, że właściwie nigdy ten proces uczenia się nie kończy, zdobywania świadomości, jaka jestem, w czym jestem najlepsza, co powinnam zrobić?
[30:14.52 → 30:46.08] D: Wręcz właśnie to jest w aktorze ciekawe, że on powinien być bardzo wrażliwy, dużo od siebie wymagać, mieć takiego swojego krytyka, który mówi słuchaj, no tego jeszcze nie umiesz, a z drugiej strony Z kolei w szkole teatralnej nam mówili, żeby się pozbawić tego krytyka i puszczać się zupełnie w swoje emocje. Trzeba być jednocześnie wrażliwym, a jednocześnie twardym, ponieważ cały czas się jest ocenianym. Jest to bardzo schizofreniczny zawód.
[30:46.28 → 30:54.54] A: Jesteśmy w takim, a nie innym składzie z premedytacją. Czy kobiecie jest w tym zawodzie trudniej niż mężczyźnie?
[30:57.92 → 31:01.08] D: Ja mam za małe doświadczenie, chyba nie będę się tu opowiadać.
[31:01.24 → 32:10.74] C: No ale wiesz, to wystarczy spojrzeć na to, jak są sztuki pisane. Najczęściej sztuki są pisane... Znaczy jest więcej dramaturgów, po pierwsze, i oni piszą bardziej o tym, co znają, czyli po prostu mają więcej postaci męskich. To już jest pierwsza taka podstawowa. Tak, to samo jest ze scenariuszami filmowymi. Jedyna jakaś taka nasza nadzieja to jest w tym, że teraz wydziały reżyserii zarówno teatralnej jak i filmowej zaczynają się feminizować. I być może przyjdą reżyserki, które będą też pisały scenariusze, będą bardziej zainteresowane kobiecym światem. I może wtedy czeka nas troszeczkę więcej tych propozycji dla kobiet. Oprócz tego dochodzi taka historia tej bariery dźwięku, jeśli chodzi o nasze, powiedzmy, tracenie warunków amantki. I potem co zrobić z tą aktorką, która zawsze była tak kochana, między innymi przez to, że była taka piękna. Jak teraz pokazać ją ludziom? Ona ma już 50 lat i ma wory pod oczami. Jak ludzie to przeżyją? Nie mamy na nią pomysłu. Boże święty, przecież ona nie może zagrać teraz na przykład woźnę i w szkole. Ludzie tego nie zrozumieją i tak dalej i tak dalej.
[32:10.74 → 32:11.70] A: Prawda dalej istnieje.
[32:12.00 → 32:12.16] C: No oczywiście.
[32:12.68 → 32:14.40] D: Ona sobie musi coś wstrzykiwać pod oczy, nie?
[32:14.42 → 32:15.84] C: No więc właśnie.
[32:16.50 → 32:22.38] A: Rozumiem, że w kinie hollywoodzkim coś takiego jest, że Michelle Pfeiffer kończy 45 lat i znika.
[32:22.66 → 32:22.84] E: Tak.
[32:22.84 → 32:24.50] A: Czyli Julia Roberts i znika. Ale w teatrze?
[32:24.52 → 32:54.63] B: Dokładnie się to dzieje w teatrze też i polskim. Nie tylko w Warszawie. I szczerze mówiąc jest coś w tym, że jednak jest to przechodzenie, to znaczy następuje ta zmiana warunków, która jest bolesna nie tylko dla publiczności, ale też jest bolesne to przetwarzanie się u aktorek i myślę u mężczyzn również, to jest też ogromny problem mężczyzn.
[32:54.83 → 32:55.99] A: To będzie temat następnego spotkania.
[32:58.37 → 34:50.43] B: Ale zachęcam, bo naprawdę o mężczyznach starzejących się w tym zawodzie to jest też bardzo ciekawa historia. O tych wiecznych chłopcach albo o tych wiecznych amantach. I zapewniam Państwa, że dużo więcej botoxu potrzebują niż kobiety i zużywają. Natomiast wydaje mi się, że to jest z mojego doświadczenia, państwu powiem, bo jestem tutaj najstarsza i z największym doświadczeniem. Właśnie minęło 40 lat, kiedy weszłam na scenę po raz pierwszy w Teatrze Narodowym. Teraz sobie to właśnie jadąc uświadomiłam. To mnie uratowała rzecz, która wydaje się być straszna dla aktorek. W każdym bądź razie ja spotkałam się parę razy z taką ostrą krytyką albo wręcz powątpiewaniem w moją przydatność po pierwsze zawodową, po drugie moją wierność do miłości do tego zawodu. Mianowicie ja po prostu rezygnowałam z tego zawodu i wykonywałam zupełnie inne zawody nawet przygotowując się do tego uzupełniając edukację. Ja robiłam zupełnie co innego, ale nie dlatego, że kończył się jakiś etap w moim życiu i ja wiedziałam, że już nie mogę być Anią z Zielonego Wzgórza, ale już gdzieś tam się Jak gdyby musiałam naładować inaczej baterie, po prostu akumulatory ładowałam nie właśnie wracając pod horyzont tam do Halabard, tylko wychodząc z teatru na kilka lat i wracałam w zupełnie inne miejsce. Nie powiem, że to jest to miejsce, które chciałam wrócić, tylko to jest takie miejsce, bardzo było dla mnie interesujące, obserwować siebie, w którym ja jestem w miejscu. Patrzyłam na kolegów, oni się zestarzyli. Doszli młodzi, jedni są lepsi, inni gorsi. Dla mnie to było...
[34:50.43 → 34:57.24] A: Powroty są bolesne czy radosne? Zaczyna się nowy rozdział, zasypaliśmy pewne rzeczy z przyszłości, zaczynam coś nowego.
[34:57.26 → 35:42.79] B: Tak jak z narodzinami, to jest radość i ból. No nie mogę powiedzieć, żeby to było zupełnie bezbolesne. To nie jest bezbolesne i to nie jest sukces tylko. To jest bardzo często gorsze miejsce niż było kiedyś. Ale ono, jak się spojrzy na to z innej strony, ma swoje walory. zupełnie dziwne i bardzo też się warto temu czasami przyjrzeć. Dla mnie to jest satysfakcja. To nie jest takie poczucie klęski, co cię nie zabije, to wzmocni, bo uważam, że nie należy jednak narażać siebie na takie bolesne doświadczenia, które mówią, że to jest taka klęska, która mi dała siłę i nie pozbawiła mnie wrażliwości. Człowiek nie powinien cierpieć tak naprawdę. Ani widz nie powinien cierpieć oglądając przedstawienia.
[35:42.81 → 35:57.21] A: Mówiła Pani o tej dysproporcji męsko-damskiej w teatrze. Ruli zespołów 7 do 1. Czy to też tak wygląda, że jesteście, czy byłyście traktowane bardziej lekceważąco, bo to mięsko, dekoracja wizualna wchodzi na scenę.
[35:57.21 → 36:12.68] B: Tak, paprodka. Tak, że to jest jakaś ozdoba. Oczywiście, że tak, tak, tak, tak, to jest bardzo... Trzeba wiedzieć o tym, że tak... że tak jest, ale że jednak widz coś innego zapamiętał.
[36:13.18 → 37:48.44] C: Na szczęście to się troszeczkę zmienia. Ta świadomość jakiegoś równouprawnienia, ta wielka praca nad naszymi prawami kobiet, nad wypłynięciem na równość, ponieważ to już od 20 lat jest jakoś tak ugniatane, to troszeczkę nawet do tych najbardziej zakutych, szowinistycznych, męskich łbów powolutku wchodzi taki cień takiej poprawności politycznej. I mnie się wydaje, że to co ja przeżyłam na przykład na początku mojej Jak byłam, grałam jakieś tam malutkie role w jakimś serialu i powiedzmy jeden z takich najbardziej macho reżyserów na luzie podchodził do mnie, podszczypywał mnie, zadawał mi jakieś takie bardzo dwuznaczne, a nawet niedwuznaczne pytania przy całej ekipie, które ja musiałam wesoło przyjmować i tak dalej, bo inaczej to by było faux pas. W tej chwili wydaje mi się, że to już by się nie zdarzyło. Po prostu troszeczkę się zmieniły Standardy i też troszeczkę jest inaczej jeśli chodzi w ogóle o kulturę na planie, bo ja pamiętam, że jeszcze jak zaczynałam stawiać pierwsze kroki w tym zawodzie, to zdarzało się naprawdę, że zdenerwowany reżyser rzucał mięsem na prawo i na lewo. latały straszliwe słowa po planie. To nie było problemem wyzywać jakiegoś tam szwenkiera, kogoś od kostiumów i tak dalej i tak dalej. Teraz właściwie jest to unikalna sytuacja.
[37:49.04 → 37:51.18] B: Również pianizując przy mikrofonie jest niemożliwe.
[37:51.28 → 38:03.49] C: No więc właśnie to się troszeczkę jakoś na szczęście wszystko cywilizuje, bo mnie się wydaje, że być może to jeszcze było też spuścizną PRL-u najnormalniej w świecie. Mężczyźni
[38:05.45 → 38:10.72] A: odreagowali swoje kompleksy na scenie, w pracy, kompleksy z życia codziennego.
[38:11.18 → 38:55.20] C: Ale nie tylko mężczyźni, bo to przyzwolenie na to, że pracujemy w bardzo trudnych warunkach, wiadomo, że to są nerwy na scenie i w związku z tym możemy sobie kląć, możemy w nerwach zwyzywać kogoś, to było przyzwolenie także, które obowiązywało też kobiety. To się po prostu... Ja widzę tę zmianę. Właśnie rozmawiałam z moimi różnymi kolegami, jak to się zmienia. I teraz na przykład byłam na planie z młodymi studentami łódzkiej filmówki. Zdarzył się bardzo nerwowy operator, który opieprzał swojego chłopaka od światła w bardzo niewybredny sposób. Został w 15 minut zgaszony i ustawiony już do końca planu przez reżyserkę. Powiedziała, że po prostu nie może być takiej sytuacji na planie, że to trzeba załatwiać w kulturalny sposób. I to mi się też bardzo podoba.
[38:57.12 → 39:29.97] A: W Pani roczniku, Pani Chalszko, dziewczyny rządziły. Teraz jak obserwuję na przykład takie grupy młodych aktorek pracujących z topowymi reżyserami, okazuje się, że one są odważniejsze niż chłopaki na scenie, bardziej zdeterminowane, bardziej energetyczne, bardziej walczą o swoje. Chcą po prostu połknąć wszystko, co im przeszkadza zaistnieć, działać, wypowiedzieć siebie. Czy pani czuje, że np. wy wchodzicie z taką generacją i mówią, to my wam teraz pokażemy? Chłopcy.
[39:30.93 → 40:09.08] D: Ja nie odczuwam tutaj żadnej wojny płci, nie. Myślę, że byłyśmy tak samo silne jak oni, no to może źle zrozumiałam. Miałyśmy takiego samego powera w szkole teatralnej, jakiego ma młody człowiek, to co mówiłaś Ty, Kasiu, że ma się wtedy coś takiego, taką siłę i takie właśnie... Ja teraz przyjdę tutaj i wszystkim Wam pokażę, wszystko zmienię, ale myślę, że między nami nie było różnicy. Może to już jest właśnie dobre, że nie czułyśmy się w żaden sposób stłamszone.
[40:09.72 → 40:13.42] A: Żadnego protekcjonalnego traktowania ze strony pedagogów, starszych kolegów?
[40:13.48 → 40:14.88] D: Nie, nie, nie. Nic.
[40:16.01 → 40:17.45] A: Utopia się spełniła, tak?
[40:17.91 → 42:30.11] B: Myślę, że musimy sobie wyjaśnić, to znaczy wyjaśnić, wydyskutować też pewien poziom, co to znaczy właśnie. Bo trzeba pamiętać, że te drobne nimfy fruwające po scenie, które są ozdobą tej sceny i trzepoczą rzęsami, to tak naprawdę To są bardzo twarde istoty i te wszystkie delikatne aktorki, gdyby nie miały tego właśnie poweru niesłychanego i tej siły i umiejętności ochronienia tego delikatnego wnętrza, to by po prostu nie przetrwały dłużej niż pół roku w tym zawodzie. Także ja byłam na przykład świadkiem w Teatrze Narodowym, kiedy wielkiego Adama Hanuszkiewicza, drobna blondynka, potrafiła tak zjechać od góry do dołu i pokazać mu, gdzie jest jego miejsce, kiedy on się odezwał w sposób protekcjonalny do niej. To jest zresztą dzisiaj bardzo wielka aktorka i bardzo znana, ale pokazała mu sposób dosyć stanowczy, kończąc chyba takim zdaniem, że pan to ma takie gadane, że pan by psa z wędzarni wygnał. Pamiętam dzisiaj do tej pory, że na Adamie Hanuszkiewiczu, którego powiedzenie, żeby psa z wędzarni wygnać przy Beniowskim albo Norwidzie było po prostu najgorszym potraktowaniem go, To też nie jest tak, że te kobiety, one są gdzieś tak, że trzeba ich niesłychanie chronić. Czasami ja też widzę, że też trzeba pewną delikatność męską chronić na scenie niektórych mężczyzn, którzy cofają się przed naporem niektórych heter kobiet, aktorek. I to polega na tym, że oni rezygnują z pewnych aspiracji artystycznych bardzo często, że się po prostu niektórych aktorek boją mężczyźni, więc ja bym tutaj odwróciła troszkę ten temat. Wydaje mi się, że to w ogóle jest kwestia talentu i charakteru po prostu, a nie tylko takich ról w teatrze, że ktoś jest mężczyzną.
[42:30.13 → 42:31.13] A: Zmiany kodu obyczajowego.
[42:31.15 → 44:25.66] C: No tak, są oczywiście po prostu kobiety i jest ich dosyć dużo i w teatrze i w filmie, które po prostu najnormalniej w świecie mają bardzo silną pozycję. też głupio by było, gdyby ich nie było, no bo kto by wtedy nam zagrał jakąś Lady Macbeth i inne jakieś takie wielkie, mocne postaci. Ale jak mówimy o takim normalnym, takim życiu szeregowej, szarej aktorki, no to najnormalniej w świecie jakby to przeliczyć, podliczyć i tak dalej, i tak dalej, to wiadomo, ten zawód nie jest taki łatwy do przeliczenia, podliczenia. ale jakby to usystematyzować, no to my po prostu mamy mniejszy ten rynek pracy i mniej tych propozycji. I tak naprawdę ja nie wiem właściwie, czy się warto, no nie wyobrażam sobie takiej rewolucji w tej chwili. Tutaj trudno mówić o jakichś parytetach. No przecież nie zrobimy tak nagle, że ej, ej, ej, dobra, piszcie scenariusze, ale musi być porówno ról kobiecych i męskich. To samo nawet dotyka nas, jeśli chodzi o pracę głosem. Ja sobie nie uświadamiałam tego, bo to jest taki szum, który przechodzi mi koło ucha. Na przykład te wszystkie reklamy, które są w radio, na tym się dosyć fajnie zarabia. I większość z tych reklam, te voice-overy są męskimi głosami, dlatego że jest jakoś tam udowodnione, że ten męski głos Cię lepiej przekona, że ten kobiecy to raczej tylko do perfum albo do środków czystości. No i w związku z tym tutaj też ten rynek pracy się zawęża. No i tak to ogólnie jest zorganizowane i mnie się wydaje, że w takiej sytuacji to nie ma co załamywać rąk, tylko co bardziej przedsiębiorcze osoby biorą to wszystko w swoje ręce i organizują sobie, wynajdują sobie sztukę, producenta, kolegów fajnych, produkują spektakle, jeżdżą, zarabiają pieniądze i godnie żyją. Mają tutaj fajną zabawę, coś z czego są dumne, a z drugiej strony pieniądze.
[44:26.38 → 45:39.91] A: Powoli zbliżamy się do takiego momentu tej rozmowy, gdzie trzeba zadać pytanie o to, czy w tym zawodzie, jakim jest zawód aktorski, powinien istnieć kodeks etyczny. Czy to jest potrzebne? Co wolno dzisiaj, a czego nie wolno aktorowi? Warto to systematyzować? Stanisławski kiedyś dawał takie podpowiedzi. Prawda? Próbowałbym ponazywać sytuacje, w których dochodzi do konfliktu interesów albo sprzeniewierzenia się wartości zespołowej, działania na niekorzyść grupy, która razem pracuje. Czy teraz potrafiłybyście, panie, nazwać rzeczy, których na pewno nie można zrobić, nie można dotknąć, żeby się nie sprzeniewierzyć w swojej misji jako aktora, jeśli coś takiego istnieje? Uczciwości zawodowej? Są takie rejony, gdzie lepiej nie wchodzić? Ja mam jedną hipotezę, ale to na końcu powiem. A może teraz powiem, na przykład wydaje mi się reklamowanie banków czy takich organizacji, które mają jakąś styczność z pieniędzmi może być ryzykowne na przykład dla aktora, jeśli taka piramida finansowa czy kasa na przykład bankrutuje i wtedy ktoś kto dał wizerunek, swoją twarz temu przedsiębiorstwu, temu bankowym, może być nagle oskarżany przez ludzi, tak zaufaliśmy tobie, oddaliśmy za twoją namową pieniądze do tej instytucji.
[45:39.93 → 45:46.33] C: Ale to by było naiwne ze strony tych ludzi, przecież oni wiedzą, że to jest aktor, który dostał pieniądze i zarobił w ten sposób, wziął udział w reklamie.
[45:46.33 → 46:02.52] A: Ale też swój wizerunek i swoją wartość etyczną dołożył do tej instytucji, która go wynajęła do reklamy. Jest parę takich osób, nie wymieniam specjalnie nazwisk, które bardzo silnie związały się z jednym znakiem towarowym. Ja boję się takiej sytuacji, że w razie...
[46:02.52 → 46:03.56] C: No to trzymajmy kciuki za ING, no.
[46:03.78 → 46:16.34] A: No tak, żeby nic nie... Ale jak panie postrzegacie takie sytuacje? Czy są takie miejsca, stany, zachowania, gdzie wam włącza się dzwoneczek alarmowy? Oj, nie idźmy w tę stronę.
[46:19.96 → 46:49.51] C: Znaczy, wiesz, ja jestem otwarta, jeśli chodzi o reklamę, bo uważam, że to jest część naszego zawodu. Oczywiście jest mi bardzo przykro, kiedy widzę koleżankę reklamującą, środek przeciwko wzdęciom, ale rozumiem, że jeżeli doszło do tego, to znaczy, że ona bardzo potrzebowała pieniędzy. Jestem w stanie to zrozumieć. Najbardziej bolesne są takie historie, kiedy ktoś bierze udział w jakimś po prostu ewidentnym badziewiu, czymś co jest bardzo złe, jakimś
[46:49.51 → 46:52.89] A: koszmarnym względem artystycznym czy etycznym?
[46:53.13 → 47:30.11] C: Ale też to jest bardzo trudno oceniać, dlatego że czasem wchodzimy w jakiś projekt i mamy jak najlepsze zamiary i mamy nadzieję, że to będzie dobre i naprawdę nic nie zapowiada tego, że to jednak będzie naprawdę klapa, wstyd. Ja na przykład mam na swoim koncie jedną taką spektakularną produkcję, bardzo nieudany serial. Jak patrzyłam na to, to naprawdę myślałam sobie, że to chyba nie jestem ja po prostu i moi koledzy i tyle. No i cóż było zrobić? Mieliśmy jak najlepsze intencje, więc to jest
[47:30.11 → 47:33.77] A: strasznie trudno jest to oceniać, a poza
[47:33.77 → 47:52.14] C: tym też trzeba zawsze pomyśleć o tych aktorach, którzy na przykład, wiesz, no strasznie długo na przykład nie mieli tej pracy, dostali propozycję zagrania W tym i tamtym myślą sobie, dobra, może to całe będzie niedobre, ale ja pokażę się od dobrej strony. Nie wiem.
[47:52.66 → 47:53.76] A: Drugi głos, pańsko.
[47:54.06 → 50:22.46] B: Rozmawiałam niedawno z jedną wybitną moją koleżanką, która powiedziała mi rzecz, która trochę mnie zastanowiła. Muszę się z państwem podzielić to. Ona powiedziała, że wycofuje się z projektu, który robi. żeby zobaczyć wszystkie ślady, nie mówię w ogóle o co chodzi, ponieważ jest to niezgodne z jej wiarą, z jej poglądami religijnymi, ponieważ w związku z tym musi się wycofać. Ja mówię, no dobrze, robisz to nie od dzisiaj, nie od wczoraj, poglądy są znane nie od dzisiaj, nie od wczoraj, Ona mi powiedziała na to rzecz, która mnie kompletnie zwaliła z nóg. Powiedziała tak, ale ona spotkała kogoś tam gdzieś na ulicy, ktoś ją zaczepił i powiedział proszę pani, my panią utożsamiamy z kościołem i z tymi wartościami religijnymi, a pani tutaj bierze udział w czymś, co jest, w ogóle stacja jest przeciwko temu. Chodzi o media elektroniczne. Stacja jest przeciwko temu. Mną zatrzęsło wtedy, ponieważ uważam, że aktor nie może, jako aktorka od początku grająca w serialach, aktor nie może ulegać takiej presji, Ale to jest strasznie trudne. Nie może ulegać takiej presji, żeby dać się identyfikować z graną postacią. Jednym słowem, ja uśmiecham się w dalszym ciągu, jak ktoś mi mówi, pamiętam jak pani pluła tymi pestkami w daleko od szosy. Ja mówię, dziękuję bardzo, jakież to miłe, naprawdę. Chociaż szczerze mówiąc, trzęsie mną wtedy strasznie. I myślę sobie, Boże drogi, że też z niczego innego mnie nie zapamiętali. I myślę, że ja nie chciałabym dojść do takiego stanu swojej świadomości zawodowej, żebym powiedziała, to niestety jest niemożliwe z powodu moich poglądów. Uważam, że jestem aktorką. Gdzieś tam w życiu przemknęłam koło Kazimierza Dejmka i wiem, co do czego służy. I wiem jak trudno jest wykonać zadanie aktorskie, które w dodatku jeszcze jest kontrowersyjne z moimi wewnętrznymi poglądami. To im trudniej, tym może czasami lepiej. Może ma to wtedy większą wartość. Może to jest właśnie to cierpienie, które wzmacnia.
[50:23.16 → 50:24.56] A: I jest przypisane temu zawodowi.
[50:24.84 → 50:39.23] B: Jest przypisane temu zawodowi. To jest krew, pot i łzy. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby to był krew, pot i łzy kolegi, a nie moje, ale najczęściej to tak bywa, że to jest krew, pot i łzy i tak trzeba i wtedy to ma większą wartość.
[50:40.53 → 50:50.14] A: Czy czuje Pani, że jest np. taka obowiązująca w środowisku np. strefa zagrożenia nie dotykać polityki? Nie ma czegoś takiego.
[50:50.36 → 50:54.50] B: W ogóle nie ma takiego politycznego, nie ma teatru politycznego, nie ma...
[50:54.50 → 51:00.76] A: W sensie nie dawać twarzy na kampanię jakiegoś polityka, nie uczestniczyć w występach artystycznych na wierszu, na konwencji wyborczej.
[51:00.76 → 51:11.20] B: To jest ryzyko, że się będzie kojarzonym z tym politykiem albo z tym ugrupowaniem politycznym. Wiem, bo sama przez to przeszłam. Natomiast to jest oczywiście pewne ryzyko i
[51:11.20 → 52:30.11] C: pewna Ale jest w tej chwili na przykład taki strach w aktorach, młodych aktorach, żeby żeby jakoś otwarcie przyznawać się do swoich sympatii politycznych i strasznie się boją być podpięci pod coś. Ja pamiętam, że właśnie kiedy zagrałam w Dniu Kobiet, to przede wszystkim producent wziął nas na takie spotkanie, w trakcie którego, no dobrze, marketingowo dla filmu będzie najlepiej, jeżeli będziecie w ogóle przede wszystkim spychać gdzieś pod dywan aspekt feministyczny, który może się wtedy pojawić u widza, u odbiorcy i tak dalej i tak dalej. Nie, nie, nie, na pewno zapomnicie o tym słowie, to jest antyreklama. to się u nas bardzo źle kojarzy. I ty, Kasia, w ogóle nic się nie przyznawaj do tych swoich, tych, tych akcji, że ty tam chodzisz na manify, że ty jesteś feministką, w ogóle nic o tym nie mów. I kiedy poszłam na przykład do krytyki politycznej i udzieliłam jakiegoś takiego obszernego wywiadu, to już było po premierze dosyć długo, już wiedziałam, że mogę sobie pozwolić popłynąć z całym koksem i tak dalej i tak dalej, to ta dziennikarka była tak zszokowana, że jakoś tak w ogóle bez
[52:30.11 → 52:33.47] A: ogródek Dopiero teraz o tym pani mówi, tak?
[52:33.83 → 53:12.21] C: Nie, w ogóle, że w ogóle mówię, bo powiedziała mi, że ma problem jak rozmawia z innymi kolegami, dlatego że oni mają jakąś taką akcję, tak jak teraz ten Krzysztof Wasilewski, on jest Krzysio, Tomek Wasilewski, Tomek Wasilewski, który zrobił film o coming-oucie gejowskim i ma problem z tym, żeby mówić o swoim filmie, chociażby, że jest to film gejowski, że porusza... On cały czas mówi, jest to film uniwersalny. Taka sama historia mogłaby się wydarzyć w parze heteroseksualnej. Oczywiście, że tak, ale dlaczego robi film na tak ważny temat, też dla siebie ważny temat i nagle ucieka, po prostu chowa głowę w piasy?
[53:12.21 → 53:14.66] A: Bo producent powiedział, że prawdziwi mężczyźni na ten film nie pójdą.
[53:14.68 → 53:16.31] C: No więc właśnie, trochę też tak.
[53:16.31 → 53:18.50] A: Pójście na ten film by oznaczało coming out.
[53:18.65 → 53:31.69] B: Niektórzy opisywacze życia teatralnego uważają, że do teatru przychodzą tylko mniejszości seksualne i kobiety po 50.
[53:33.76 → 53:56.02] A: Pani Chalszko, na kogo pani głosuje? Bo tak mówimy, w waszym pokoleniu nie ma identyfikacji politycznej. Oczywiście żartuję, ale czy jest problem w tym, że macie wydrukowane w głowie oj nie grać w reklamach partii politycznych, unikać śpiewania piosenek na wiecach? Jest jakiś taki wewnętrzny u pani przynajmniej kodeks postępowania? Tego nie będę robić, bo coś zdradzę.
[53:58.31 → 54:18.91] D: Ja nie chciałabym się mieszać w takie sprawy, ponieważ chyba sama jakoś nie jestem mocno ukierunkowana ideowo. Chyba tylko i wyłącznie z tego powodu. Jakbym w coś naprawdę wierzyła, któraś partia by mnie przekonała, Trudno Ci się w
[54:18.91 → 54:24.41] C: ten raz dać przekonać którejkolwiek pani. To jest problem, to jest taki wybór mniejszego zła oczywiście.
[54:24.97 → 54:36.43] D: Myślę, że w kwestii feminizmu umiałabym się wypowiedzieć i poprzeć to swoim nazwiskiem, bo to jest akurat słuszna sprawa. No i wojujemy nie od dziś.
[54:36.97 → 55:26.66] C: Hej, siostro. No tak, ale właśnie, bo ja słyszałam kilka razy od jakichś takich niby dobrych znajomych, agentek i tak dalej, właśnie, żebym się broń Boże nie wypowiadała na te tematy, bo aktor musi być przezroczysty. No dobra, no to jak przezroczysty, to może też nie powinno być wiadomo, czy ma żonę, dzieci itd., itd. No to może w ogóle nic nie powinno być o nim wiadomo, że to przeszkadza, jak wiesz, że tutaj ten aktor, który gra, no i wiesz o nim, że on jest np. za PO albo za PiS-em, no to co, a nie przeszkadza ci to, że wiesz, że np. zdradził żonę, czy tam odszedł od niej itd., itd. No nie wiem, no to albo mamy całego człowieka, albo nie całego, no wiadomo, że To jest umowa, tutaj masz film albo teatr i oglądasz tego aktora i zapominasz na chwilę. Wchodzisz w tę bajkę tak samo jak on wchodzi w tę bajkę.
[55:27.56 → 57:34.49] B: Ja myślę, że problem polega troszkę na tym, dlatego w tej chwili jest to pewien problem taki, o którym rozmawiamy. W ogóle mamy problemy z definiowaniem swoich poglądów politycznych, ponieważ nie ma różnicy między definicją przynależności partyjnej a poglądem politycznym, poglądem na politykę społeczną, na ustrój, na państwo, na rolę państwa i tak dalej, na finanse publiczne, na wszystko. też się myli z tym, że bardzo często zawód teatr w ogóle, teatr jest taką instytucją trochę dworską i zawsze władza będzie sięgała po ludzi, po artystów i po ludzi teatru i to jest taka pokusa, której bardzo często przez lata cała, przez PRL na pewno i w ogóle myślę, że w tych krajach, które były w systemach totalitarnych, bo była to przepustka do lepszego życia, Ja już nie mówię o sprawach polskich, ale na przykład kiedy opowiadano mi, że do czego był zmuszany Światosław Richter w Związku Radzieckim, który miał u siebie wszystko. Jezioro miał z najlepszymi jachtami żaglowymi i złoto miał i kawior jadł, a nie wiedział, czy będzie mógł do Berlina pojechać na koncert światowy. Że jest coś takiego, co aktor też gdzieś Ja patrzę na niektórych swoich kolegów starszych ode mnie, którzy przyłączyli się jawnie do pewnej opcji politycznej. że to jest taka chęć uczestniczenia, właśnie przy tym bycia bardziej zauważonym. To jest pewien skutek uboczny tego zawodu, taka pewna próżność. Ja się temu nie dziwię, aczkolwiek niespecjalnie to akceptuję, bardzo to odróżniam od prawdziwych poglądów. Mają coś artyści w sobie, że lubią być zauważeni, a dobrze jest być zauważonym przez władzę.
[57:35.91 → 57:54.83] C: No tak, a właśnie to jest też takie zupełnie różne od tego, co się działo w latach osiemdziesiątych, kiedy warto było być w tej opozycji i to był jakiś taki... No tak, tylko tak trochę nie za bardzo wiadomo, która to jest, w którą stronę ta opozycja, z której strony ona się ukryła. W sumie wszędzie.
[57:55.27 → 58:30.01] B: W końcu pamiętajcie, że jednak aktorzy byli jedyną grupą zawodową, która bojkotowała stan wojenny, co by się nie mówiło. Wtedy nie wiadomo było, jak to długo będzie trwało i z mojego punktu widzenia ta przerwa w wykonywaniu zawodu zaszkodziła na przykład teatrowi telewizji, który już nigdy nie wrócił do świetności swojej. co byśmy na to nie mówili i, że tak powiem, wyrywała zęby, przepraszam bardzo, całemu pokoleniu aktorskiemu, między innymi mojemu.
[58:30.21 → 59:47.41] A: Ale jednocześnie z drugiej strony można powiedzieć, że był to jedyny tak długo trwający strajk czy bojkot za czasów PRL-u i taki solidarny gest całego środowiska. Myślę, że po tym nawet w 89 roku środowisko nie było tak zjednoczone jak wtedy. Padło, padło wspomnienie o latach osiemdziesiątych. Ja myślę, że wtedy rola aktora była jednak troszkę inna, bo on wchodził na scenę i reprezentował nas. Mówił odważnie to, co myśmy, bo nie baliśmy się pomyśleć, ale baliśmy się powiedzieć w pewnych miejscach publicznych. Reprezentował nasze marzenia, nasze pragnienia, walczył za nas, jakoś tutaj stawał się naszym głosem na scenie. Kim dzisiaj się stał aktor w takim razie, zapytajmy. Czy to jest tylko ktoś, czy jego życiem żyjemy, jak on w zastępstwie przeżywa te wielkie miłości, jest fotografowany na czerwonym dywanie, jeździ do egzotycznych krain, przeżywa wspaniałe romansy i telenovelowe zwroty w swoim życiu. Czy stało się coś takiego? Jeszcze jedno nawiązanie, bo jak Państwo wiecie w Krakowie w Starym Teatrze odbyła się taka akcja, gdzie publiczność zażądała swoich prawdowizerunków aktorów. Wołano globisz wstyd, jak grałeś tak pięknie Ojca Góry, a teraz występujesz w takim tandetnym, głupim widowisku z cywilizacji śmierci.
[59:47.67 → 59:49.35] B: Jak Tuska witał w Krakowie, to nic.
[59:49.35 → 01:00:01.33] A: Zapomniano. Ale wołano do Doroty Segdy, że byłaś dla nas świętą Faustyną, a teraz stała się zwykłą K i tak dalej. Czy stało się coś takiego, że myśmy przestali rozumieć, kim państwo jesteście dla nas?
[01:00:02.02 → 01:00:09.64] C: No nie, to tamta grupa, ta zorganizowana grupa tam w tym starym myślę, że zawsze miała problemy ze zrozumieniem.
[01:00:09.88 → 01:00:37.82] B: Myślę, że tak. Panie Łukaszu, mnie się wydaje, że nie chciałabym, żebyśmy miękko albo też bardzo wyraziście przeszli z rozmowy o aktorach, o aktorkach, o teatrze do rozmowy o celebrytach. Ja myślę, że nie zajmujmy się celebrytami, nawet jeżeli niektórzy wspaniali aktorzy mają taką część, taką działkę swoją celebrycką i świetnie się w tym sprawdzają. Nie dotykajmy tego.
[01:00:37.84 → 01:00:42.32] A: Czyli jednym z przykazań etycznych według Pani byłoby być aktorem, ale nie stać się celebrytą.
[01:00:42.58 → 01:02:36.72] B: I tutaj się z Tobą zgodzę dlatego, Ja zaczynałam swój zawód, kiedy był stosunek do wojny w Wietnamie oraz hipisowska kraina. że... Pamiętam, że wtedy powstało pojęcie anti-stars, czyli bycie antygwiazdą było wtedy najbardziej cool, to co byśmy nazwali. Na przykład wtedy aktorki każda umiała dziergać na drutach, szyć, uprawiać ogródek pod domem. chować sama dzieci tam gdzieś. Musiałyśmy to robić same zresztą, ponieważ to były rzeczy trudno zdobywalne, jeżeli chodzi o naszą elegancję i wizerunek. Wyciąć z tenisówek sobie piękne balerinki i tak dalej. Oczywiście tego, na przykład ja tego teraz nie robię i szczycę się tym na przykład, że teraz nie gotuję. Bo już uważam, że swoje w życiu ugotowałam. Natomiast myślę, że i to był właśnie ten czas antystars, że aktorki chodziły ubrane, że się nie wyróżniały z tłumu. Teraz jest taki moment, kiedy myślę, że w Polsce, kiedy to celebrytstwo jest łatwiej dostępne. Bo ja pamiętam, ja nie mówię wtedy o kobietach, ale jak ktoś opowiadali mi, koledzy, nie wiem, Królikiewicz z Trzeciakiem jechali do Cannes odebrać nagrodę za, jaki to był film bez Trzeciak, Franciszek i Królikiewicz. Nie bez wyroku. W każdym bądź razie, ja pamiętam, że wszyscy się składali na marynarkę, żeby użyć marynarkę, bo jeden nie miał marynarki, drugi spodni, trzeci butów porządnych, bo to było... I myślę, że wtedy też pamiętam, że aktorki, że to należało do takiego normalnego tonu i to właśnie bardzo było kul, żeby się nie wyróżniać, nie wyróżniać. Skąd to celebryctwo? Na pewno nie z teatru.
[01:02:37.03 → 01:03:04.72] C: Od ruskich. Na przykład przykład Agaty Kuleszy pokazuje, że można sobie wspaniale radzić, dużo grać i w ogóle nie chodzić, nie bywać na bankietach, tylko tam, gdzie już bardzo, bardzo trzeba i trochę takich aktorów, aktorek jest. Mnie mierzi okropnie to ściankowanie, to czerwono dywanowanie. Dlaczego to jest złe?
[01:03:04.86 → 01:03:10.96] A: Bo przecież można prowokacyjnie zapytać, Pani Katarzyno, przecież im więcej się bywa, tym więcej ciekawych propozycji można dostać.
[01:03:10.98 → 01:03:11.89] C: Nieprawda, no absolutnie.
[01:03:11.89 → 01:03:15.90] A: Jeśli jest się nikim, owszem, to zostaje tylko ścianka. Jeśli jest talent, dorobek...
[01:03:15.90 → 01:03:20.46] C: No to możesz dostać jakąś propozycję, można dostać jakąś propozycję jakiegoś, nie wiem, jakiegoś
[01:03:20.46 → 01:03:22.26] B: takiego... Promocji kołdry wełnianej.
[01:03:22.74 → 01:03:55.32] C: Dziubdziusiowego jakiegoś filmiku, jakiegoś tam ten, no to nie, nie, nie, to ma krótkie nóżki. Ale też ja zauważyłam, że mam kilku takich kolegów, których ja naprawdę bardzo cenię. Uważam, że są wspaniałymi aktorami, że są zdolni. Lubię z nimi pracować i oni to lubią. Najnormalniej w świecie mam koleżankę, która się lubi wystroić, lubi potem siebie zobaczyć na tych stronach tego pudelka, coś tam. Zastanawia się, jak tutaj się ubrać, uczesać. Jeżeli ona ma na to siłę, czas, werwę, No tak.
[01:03:55.74 → 01:03:56.62] B: I to radość.
[01:03:56.74 → 01:04:26.03] C: Ona sobie tam wynajmuje kogoś, kto ją tam ubierze i tak dalej. Jeżeli ona to lubi, no matko jedyna, no muszą być i tacy ludzie, bo też przecież nie każdy z nas będzie się fascynował aktorką Agatą Kuleszą albo Kingą Price, albo nie wiem, jakąś tam inną, skromną, nieznaną, znaną, młodą, tam powiedzmy, piękną dziewczyną. Będzie taki, który będzie chciał po prostu słuchać, czytać o Kasi Cichopek. i będzie się nią fascynował. Pozwólmy mu na to.
[01:04:26.19 → 01:04:29.81] A: To nie zaburza hierarchii zawodowych?
[01:04:29.93 → 01:04:50.27] C: Teatrze nie. Ale to nawet w filmie, bo tak naprawdę no co ci Edyta Herbuś zagra nagle wielką dramatyczną rolę w jakimś filmie u dobrego reżysera? Ale słuchaj, no nie wiem, a może się okaże, że ona jest jednak zdolna. No właśnie, może się okaże. Na razie jakoś w klanie nie było widać, ale w klanie to trudno zobaczyć.
[01:04:50.29 → 01:04:58.21] B: Ale to jest od tego, co pan redaktor Drewniak zaczął, czyli od właśnie tego oparcia się na...
[01:04:58.21 → 01:05:01.65] C: A, to oparcie się jednak na... Ile
[01:05:01.65 → 01:05:11.37] A: może miłość, reżyser miłość. Pani Chalszko, jak jest z tym celebrytstwem w pani optyce?
[01:05:13.22 → 01:06:41.47] D: też taką schizofrenię, ponieważ z jednej strony jestem aktorką teatralną i grając w teatrze, to albo ktoś podejdzie, podziękuję, powie, że bardzo mu się podobała rola, albo dostanę jakąś recenzję z kopniakiem i jak gdyby tyle mnie to może dotknąć. Natomiast jak gram w serialu, w pierwszej miłości, Bardzo mnie to zabolało, może dlatego, że jeszcze byłam wtedy na studiach i to było moje takie pierwsze zetknięcie się z odbiorem publiczności. Mamy taką stronę w pierwszej miłości internetową i tam na przykład Bardzo mnie bolały niektóre jakieś hejterów odzywki, ponieważ internet daje coś takiego, że jesteśmy anonimowi, więc można pojechać po osobie, po aktorce od góry do dołu i tak naprawdę zmiażdżyć ją totalnie. Nie będę tutaj przytaczała tych kwestii, ale uważam, że jest takie przyzwolenie na to, żeby ten nasz wizerunek, żeby się na nim wyżyć, że jesteśmy takimi pupilami, co skaczą po scenie i tak naprawdę służą też czasami do obrzucenia jajkiem.
[01:06:43.41 → 01:07:19.01] A: Bała się kiedyś pani swojej publiczności, na przykład nie grając z łbrzyka, czy na końcu łańcucha. To są niewygodne spektakle estetycznie, myślowo dla części publiczności. Czuła pani zagrożenie, bo jak teraz, na przykład odczuciem wielu krakowskich aktorów ze Starego Teatru, jest takie poczucie zagrożenia, że nie wiemy, co nam zrobią, czy rzucą, czy nas wyzywają na ulicy, czy wyślą SMS-a jakiegoś obrzydliwego. Jest takie poczucie lęku, że została przekroczona granica i złamany pakt do nieagresji. że my nie jesteśmy postaciami i nie koniecznie utożsamiamy się ze światopoglądem reżysera, estetyką teatru, a jednak cierpimy za nie.
[01:07:19.03 → 01:07:39.81] D: Jest coś takiego, że ludzie często widzą w nas po prostu postaci, które gramy i no rzadziej w teatrze, ale jednak w serialu, no to to jest nagminne, że ktoś za mną woła na ulicy Wiktoria albo myśli, że jestem nadal za ekranem telewizora, więc komentuję to, jak jestem ubrana od góry do dołu na cały głos, gdzie ja to słyszę.
[01:07:41.49 → 01:07:42.57] A: Jak pani reaguje wtedy?
[01:07:44.03 → 01:08:28.82] D: No ja akurat staram się udawać, że nie słyszę. Raz jeden we mnie coś wybuchło i powiedziałam, że to nie jest cyrk. Aczkolwiek moi widzowie to są akurat ci serialowi to przeważnie są dziewczynki jakieś tam 14-15 letnie, które też mają jeszcze w głowie niepoukładane. Także nie mogę być na nie zła. Natomiast. No akurat to mnie uderzyło i o tym nie myślałam przed szkołą, że jesteśmy tak bardzo nastawieni na to obrzucenie właśnie. A jednocześnie też jest coś takiego, że jak przychodzimy do teatru, musimy być bardzo otwarci na propozycje reżysera i też nie wiemy, w którą stronę to pójdzie, w którą stronę nas poprowadzi.
[01:08:29.24 → 01:08:31.16] C: Trzeba podejmować to ryzyko takie.
[01:08:31.26 → 01:08:59.05] D: Jest ryzyko. Trzeba się niesamowicie otworzyć właśnie, obdarzyć tego kogoś obcego przecież zaufaniem. I tak naprawdę to my zawsze oberwiemy za to, bo reżyser wyjedzie, już go nie ma, a my musimy ten spektakl grać i grać w nieskończoność, spotykać się z reakcją widzów. Akurat u Brzyka się nie boję, bo jesteśmy w klatce zamkniętej.
[01:08:59.05 → 01:09:01.85] A: Zabezpieczona, tak? Klatka do wrestlingu, tak?
[01:09:02.27 → 01:09:02.63] C: Tak.
[01:09:03.21 → 01:09:07.47] D: Natomiast w łańcuchu jest to cały czas groźne i takie balansowanie na granicy.
[01:09:09.78 → 01:10:15.98] A: Zwiąże się z tym jeszcze jeden problem, bo mówiliśmy, ja próbowałem was, panie drogie, wybadać o to, czy coś wolno, czy czegoś nie wolno, ale tymczasem każdy człowiek, każdy aktor ma jakąś taką barierę, granicę, której nie przekroczy w pracy artystycznej. Jest tak, mówi się, że aktor to jest instrument, który ma być gotowy dla każdego użytkownika, prawda, że reżyser zagra, partner zagra na tym, instrument, na którym aktor sam także gra. przekraczając kolejne bariery. Czy macie coś takiego wmontowane w głowie, czy powinno być wmontowane w głowie, że tej granicy nie przekroczę, nie pozwolę sobie na takie upokorzenie. Ta granica wstydu dla mnie zawsze pozostanie. Nie zgodzę się, żeby była użyta w takim a nie innym celu. Dobrze, jeśli aktor ma takie blokady, czy nie? To nie jest kwestia rozmowy o estetyce, czy ja się zgadzam na estetykę, czy nie, tylko czy ja jako człowiek mogę zostać zraniony, przez postać, którą zagrałam, przez zadanie, które muszę wykonać na scenie? Czy ja mogę? Pewnie.
[01:10:16.28 → 01:11:01.67] D: Bo miałam taką przygodę właśnie na końcu łańcucha. Jako studentka myślałam sobie właśnie naiwnie, że moją barierą wrażliwości jest rozebranie się. że tak naprawdę zawsze będę mogła się z tego wybronić i udowodnić reżyserowi, że to nie jest potrzebne. Natomiast na końcu łańcucha było to potrzebne o tyle, o ile było to potrzebne do postaci. Długo zastanawiałam się, jak zrobić to inaczej. W końcu się na to zgodziłam i myślę, że o ile mnie to boli, tak samo boli tę postać i jak gdyby dlatego to działa.
[01:11:02.25 → 01:11:03.79] A: Widzów też boli trochę.
[01:11:04.03 → 01:11:04.53] D: Mam nadzieję.
[01:11:04.99 → 01:11:07.39] A: Czujemy, że jest niewygodnie. Pani, postaci.
[01:11:08.43 → 01:11:11.89] D: Są też reakcje takie, że jest jakiś historyczny śmiech nagle na sali.
[01:11:13.12 → 01:11:21.62] A: Śmiech bierze się z pewnego dyskomfortu, jaki ma widz w tej scenie, czując, że bohaterka, postać jest upokarzana, raniona.
[01:11:21.68 → 01:11:47.43] D: Bo chodzi mi o to, że o ile kiedyś myślałam o sobie, że mam takie a takie bariery, ograniczenia, granice, o tyle, tak jak pani mówiła, o tym procesie rozwoju, Jestem w sumie w stanie zrobić wszystko pod warunkiem, że ktoś mi powie dlaczego i po co mam to zrobić. Jeśli to jest słuszny cel, to myślę, że tak. Myślę, że tak.
[01:11:47.89 → 01:11:48.83] A: Kolejny głos.
[01:11:49.31 → 01:12:21.60] C: Właśnie jak ty mówiłaś o tej koleżance, która ze względów religijnych odmówiła udziału w przedstawieniu, pomyślałam sobie, Ja być może też miałabym bardzo duży problem, gdybym musiała zagrać w przedstawieniu, które skrajnie nie zgadza się jakoś z moim światopoglądem. I nie wiem, boję się, to mogłoby być to dla mnie bardzo, bardzo trudne. Ja miałam kiedyś propozycję, żeby zagrać... Przepraszam, dopytam szybko.
[01:12:21.82 → 01:12:24.48] A: Trudne, bo działam w złej sprawie?
[01:12:24.68 → 01:12:24.86] B: Tak.
[01:12:25.98 → 01:12:29.40] A: Czy trudne, bo ktoś mnie krzywdzi, każąc mi mówić coś, w co nie wierzę?
[01:12:30.69 → 01:14:00.52] C: No z wielu powodów, ale głównie też dlatego, że na przykład, że gram w przedstawieniu, które krzewi, powiedzmy, wartości, które wydają mi się szkodliwe. pod którymi się nie podpisuje, które mnie bolą. Ja miałam taką propozycję tak naprawdę zagrania w takim czymś i chyba nawet... Nie, ja to po prostu jakoś odrzuciłam czy coś takiego, ale to tak naprawdę być może było spowodowane również tym, że całość tego scenariusza była karkołomnie w złym stylu i miała być śmieszna, a mnie zupełnie nie śmieszyła i ja uważałam, że to jest Zresztą do tej pory ten film powstał i uważam, że jest żenadą i się bardzo cieszę, że w nim nie zagrałam. Ale z drugiej strony właśnie myślałam o tym, co mówiłaś, że takie złamanie siebie i na przykład zagranie tej postaci, której się strasznie nie chce, Bardziej widzę siebie na przykład w takiej roli takiej osoby, z której światopoglądem się nie zgadzam, ale jeżeli całość przedstawienia ma zupełnie inną wymowę, to wtedy bardzo chętnie. To w ogóle wręcz po prostu marzenie. To super. Nawet teraz tak naprawdę mam w planach bardzo, bardzo daleko taki projekt, w którym bym grała taką osobę zupełnie na antypodach swoich przekonań. I to mi się wydaje totalnie atrakcyjne dla mnie. Natomiast całość wymowy, no nie wiem, to
[01:14:00.52 → 01:14:14.14] A: byłoby... Pani Sławka, tylko doprecyzuję. Pani Sławka zakładała, że trzeba się przełamywać, prawda? Iść w stronę otwartości, bo każde takie doświadczenie pozwala dowiedzieć się czegoś nowego o sobie. Ale czy ma pani prywatną granicę, taką nieprzekraczalną?
[01:14:14.62 → 01:15:39.79] B: Myślę, że tak. To znaczy... Tak. Ja uważam, że nie jest dobrze, jeżeli bierze się udział w projekcie, jak to nazywamy, jeżeli gra się w czymś, gdzie przesłanie światopoglądowe jest ważniejsze od wartości artystycznej w sposób drastyczny. Mniej więcej równowaga, jeżeli istnieje, to już jest dobrze. Generalnie wolałabym, ponieważ uważam, że to, co my robimy jednak, to jest przetworzenie. To jest przetworzenie, to nie jest rzeczywistość, to nie jest realność. Nie mówię o serialach tutaj, tylko teatr, mówię raczej scena. Ten nasz zawód, on nam w innych postaciach niż my jesteśmy ludźmi, każe innymi postaciami. To samo dotyczy też nieboskiej komedii. to jeżeli to jest zdecydowanie ta deklaratywność światopoglądowa przeważa nad, jest taką upatologią nad wartością artystyczną, a wartość artystyczna jest sprowadzona do jakiejś tam żenady w mojej ocenie, oczywiście liczy się moja ocena, no to wtedy jest to powód do zrezygnowania. Najbardziej bym lubiła jednak taką sytuację, w której przetworzenie artystyczne góruje nad wszelkimi innymi wartościami.
[01:15:41.70 → 01:16:53.10] A: Teraz bym chciał poprosić Pani o taki możliwie najbardziej osobisty głos, bo dochodzimy do takiej chwili kącik intymnych wyznań. I oczywiście nie o to pytam, o co Pani myśli. Każdy zawód, każda droga artystyczna to są zawsze Himalaje i jakieś zapaści emocjonalne, zawodowe, złe wybory. Czy mogłybyście krótko opowiedzieć o swoim takim najpiękniejszym momencie na scenie, w filmie, gdzie czułyście, że to wszystko ma sens. Jestem tu, mówię prawdę, jestem piękna, służę dobrej sprawie. I taki najgorszy moment, jestem na scenie, jestem przed kamerą, Jest po prostu strasznie. Chce uciec, ten zawód nie ma sensu. Ci ludzie, którzy to realizują, są idiotami. Publiczność, która to będzie oglądać, jest kompletnie niemądra. Takie momenty iluminacji i najstraszniejszego doła, o ile je można wypowiedzieć ze sceny, o ile je można przedstawić innym ludziom. Lubię się zanurzać w takie wyznania, więc stąd ten kącik intymny. Kto zacznie?
[01:16:53.32 → 01:17:36.16] C: No to może ja mam najstraszniejszego doła jak nie mam pracy, przede wszystkim. Drugiego najstraszniejszego doła zaliczam jak na przykład oglądam naprawdę straszny, żenujący film i jakieś sceny, w których naprawdę nie chciałabym brać. udziału i jakiegoś coś takiego okropnie głupiego i nadętego. I ja sobie myślę, oglądając ten film, Boże, a na przykład za pół roku może będę w jakimś castingu, wygram, będę myślała sobie, że o, super, zrobimy super kino, a potem w takiej żenadzie wezmę udział. Przecież nie jestem w stanie tego przewidzieć. Jezu, to tak będzie wyglądał mój zawód. Boże, to już tylko tacy będą reżyserzy w Polsce i tylko takie dzieła będą powstawały. No to tak.
[01:17:36.64 → 01:17:37.68] A: Najpiękniejszy moment?
[01:17:37.89 → 01:18:33.54] C: A najpiękniejszy moment, no nie wiem, no może chyba na pewno po siedmiu latach grania w kabarecie w telewizji, jak udało mi się wygrać casting do filmu Marysi Sadowskiej i dostać główną rolę w filmie, który zupełnie nie ma nic wspólnego z komedią, to to było bardzo orzeźwiające doświadczenie, ale też ten program Szymona Majewskiego, w którym brałam udział, to też było świetne doświadczenie i ja pamiętam, jak kiedyś mi się przypomniało, że ja w tych latach bezrobocia miałam całą serię takich snów, że śniło mi się po prostu strasznie coś kolorowego, taka scena i ja na tej scenie, strasznie dużo świateł, kamer, pióra w dupie i różne takie rzeczy. I tak naprawdę po prostu to mi się ziściło. Ja się tam bardzo dobrze czułam i to było dla mnie zawodowo fajne, bo to tak naprawdę mi dopiero otworzyło drzwi.
[01:18:34.96 → 01:18:37.98] A: Dziękuję. To następne.
[01:18:39.63 → 01:20:17.89] D: Ja mam taki moment takiego lotu niesamowitego, na pewno kiedy gramy był sobie Polak, Polak, Polak i Diabeł, ponieważ wtedy czuję, że jest nas siedmioro, jesteśmy razem zamknięci w klatce, wszyscy jesteśmy młodzi, wszyscy mamy jakby jeden cel i jest takie poczucie zespołowości, I też widzimy twarze widzów i jest taka rozmowa z ludźmi. Jedni się obrażają, wstają, wychodzą. Inni się uśmiechają i widać po prostu w nich procesy myślowe. Ostatnio był taki starszy pan, którego nie zapomnę do końca życia, miał taki uśmiech. I mimo, że tam padają ogromne przekleństwa ze sceny, to jak gdyby on rozumiał, co ten tekst ze sobą niesie poza tymi przekleństwami, a jak gdyby jednocześnie za ich pomocą. No i było widać, że jak gdyby tak naprawdę jego to wszystkie transformacje dotknęły najbardziej i on jest najbardziej zaangażowanym widzem. My takie rzeczy widzimy ze sceny i to jest najfajniejszy moment takiego porozumienia. A najgorsze są dla mnie castingi przeważnie. Jest to taki moment upokarzający dla mnie przeważnie, bo to się jest oglądanym jak koń na wystawie. Często te panie castingowe potrafią też upokorzyć, także wtedy to jest takie, myślę, że najgorsze zetknięcie się z ziemią.
[01:20:18.12 → 01:20:19.28] A: Pani Sławko?
[01:20:20.63 → 01:22:16.42] B: Najpiękniejsze w tym zawodzie jest taka nieuchwytność. To znaczy, że czasami w przedstawieniu, na przykład w 45. przedstawieniu od premiery, nagle coś takiego, jakiś shining się pojawi, jakieś dotknięcie, jakiś anioł zawiruje nad głową i on gdzieś za chwileczkę zniknie i potem przez dwa lata się myśli o tym aniele, który tam zawirował. Ten anioł może się pojawić też w trakcie prób. potem może odlecieć bezpowrotnie, potem może to być w ogóle wszystko nieudane, ale to dotknięcie takiego właśnie tego, że takie się robi razem z publicznością albo z kolegami, współtwórcami jest niezwykłe. Rzeczywiście to się bardzo rzadko zdarza. Castingi są niewyobrażalnym, zbyt lęcanym obyczajem. Za naszych czasów nazywało się to zdjęcia próbne i było niedopuszczalne, żeby było w takiej atmosferze, w jakiej to jest teraz. Myślę, że bym zrezygnowała z zawodu, gdybym musiała w tym brać udział, tak jak biorą moi koledzy. Niektórzy, ja bym nie dała rady. To, co jest najgorsze w tym zawodzie, to to, że dla większości ludzi na świecie teatr nie jest najważniejszym miejscem na świecie. Konstatacja ta, do której doszłam bardzo późno w swoim życiu, że porozumiewanie się za pomocą teatru nie jest jedynym kodem w życiu. Nie jest najważniejszym kodem w życiu dla większości tego świata. Jest konstatacją najbardziej przykrą.
[01:22:16.94 → 01:22:46.31] A: Nie mogę tego smutku tak zostawić. Jest garstka ludzi, ja też jestem w niej, dla której teatr tłumaczy świat. Dzięki teatrowi mamy takie poglądy, jakie mamy. To jest właściwie jedyny sens kończenia dnia w teatrze. Muszę to dla równowagi powiedzieć, bo Państwo się zasmucą. Drodzy Państwo, nasze Panie są do Państwa dyspozycji. Podamy mikrofon, czy będą jakieś pytania z sali, jakieś komentarze do opinii, które nasze goście wygłosili. Proszę bardzo.
[01:22:48.63 → 01:23:50.30] E: Dobry wieczór. Cieszę się, że usłyszałam wspaniałą dykcję od Pani. Tego mi nam chyba brakuje wśród, jeżeli chodzi o aktorów młodych, którzy nas otaczają, którzy coś tam nam seplenią plują z telewizora w tych serialach. No naprawdę trzeba się bardzo mocno wsłuchać, żeby zrozumieć co mówią. To jest tragedia. Dobrze, że pani się za pierwszym razem dostała do szkoły, bo gdyby pani miała niepowodzenie i drugi raz nie startowała, byłoby nam bardzo przykro. A nie zgadzam się z panią oceną, że ktoś mnie nie zauważył. Jeżeli to jest prawda, trzy razy nie zauważono pana Romana Kłosowskiego.
[01:23:51.08 → 01:23:57.76] C: Ja wiem, ja wiem, ja znam tę historię, tylko ja myślałam, że jeśli o mnie chodzi, to to będzie jakaś przegrana sprawa.
[01:23:58.36 → 01:26:04.99] E: Jednak się nawet wybitni profesorowie mylą. W związku z tym trzeba zawsze próbować i próbować i próbować. On nam dał radości i w Teatrze Telewizji, tym dawnym, już potem Maliniaka, to wszyscy znamy, ale przecież fantastyczne role teatralne. Także nie wolno rezygnować. Jeżeli chodzi o panią Sławomirę, zawsze pamiętam te dyskusje Cholubek, Łapicki, Hanuszkiewicz w telewizji na takim wysokim poziomie. I ja dzisiaj to usłyszałam. Ja to usłyszałam, bo dzisiaj właśnie te celebrytki, jak się o coś je zapyta aktorki młode, One tutaj poćwierkają coś, ni w pięć, ni w dziewięć, nie mają nic do powiedzenia. A na tych imprezach, to tak dużo wątków było dzisiaj, ja tak też skaczę z wątku na wątek. A jeżeli chodzi o panią Agatę Kuleszę, obraziła mnie jedna z pań w telewizji, która mieni się stylistką. tam gwiazdy na dywaniku i pani Kulesza raz się pokazała we wspaniałej kreacji w kratę i ta stylistka powiedziała o niej celebrytka. Po takich rolach, po takich filmach powiedzieć o pani Kuleszy celebrytka to jest to jest obelga. To jest obelga, bo celebryta jest znany z tego, że jest znany po prostu, a Pani Królesza jest znana z ogromnego talentu, dorobku i tak dalej. Także cieszę się bardzo, że dzisiaj przyszłam i że Panie nas zaszczyciły, bo naprawdę wiele, wiele miłych słów usłyszałam od Pani i wróciła mi wiara w ten zawód.
[01:26:05.70 → 01:26:21.65] A: To brzmiało optymistycznie, dziękujemy. Kolejne głosy, pytania. Proszę śmiało, korzystajmy z tej okazji. Niemożliwe, naprawdę? Jest Pani, proszę bardzo.
[01:26:22.05 → 01:26:40.86] C: Chciałam się zapytać, bo wielokrotnie spotkałam się z opinią, że szkoła aktorska niszczy osobowości. Czy to według Pani jest prawda? No nie, no trochę najwyżej tak, trochę na chwilę tak przyklepię, ale potem się człowiek odbija.
[01:26:41.40 → 01:26:42.42] B: Nie, nie, nie, nie.
[01:26:42.60 → 01:27:04.78] C: Można moim zdaniem się dosyć dużo w szkole nauczyć, nawet jak trafisz na bardzo złych profesorów, to przynajmniej będziesz, będziesz miała na przykład fajnych kolegów, no nie, bo to od kolegów też bardzo dużo się uczy. Poza tym samo to, że przez trzy lata człowiek jest skoncentrowany na tej pracy, bo tam czwarty rok nie liczy tego czwartego roku. To jest wspaniała szkoła życia, no.
[01:27:05.44 → 01:28:21.47] D: Czy jest coś takiego, że masz wówczas do czynienia z osobowościami, to osobowości uczą Ciebie, więc jak gdyby przyćmiewają swoją osobowością, Twoją osobowość i często wymagają od Ciebie takich samych reakcji, zachowań jak oni mają. Natomiast tak jak wcześniej mówiła Pani Kasia, że na chwilę to jest, trzeba się przed tym ugiąć, pokłonić, oddać im cześć, natomiast Po szkole trzeba już wrócić do siebie i zacząć tak od nowa budować siebie. Bo na przykład u mnie w szkole teatralnej były dwie dziewczyny. Moim zdaniem były bardzo zdolne, ale w pewnym momencie zostały usunięte ze szkoły. Nie wiem dokładnie o co chodziło. Powiedziano po prostu, że były zbyt niepokorne. Nie chciały się podporządkować. Też nie zawsze do nas dochodzą jako do studentów rzeczywiste motywacje, natomiast one były niesamowite. Jedna z nich chciała mówić monolog Hamleta, także była taka bardzo silna. No i nie dano im szansy. Także trzeba się ugiąć na chwilę.
[01:28:21.49 → 01:28:22.15] C: Jakie to smutne.
[01:28:23.75 → 01:28:26.87] A: Stanisławko, jeszcze zostanie komentarze?
[01:28:30.95 → 01:29:19.97] B: Ja znam takie wypadki, kiedy nieodwracalnie osobowość pedagoga, mentora, w szkole teatralnej połamała takie osobowości i mimo, że one skończyły szkołę teatralną, wyleciały gdzieś na aut poza zawód. Znam takie wypadki. Byli to wyżej koledzy starsi i potem obserwowałam wśród młodszych. To są czasami takie zmiany nieodwracalne. żyją bez tego teatru, poza tym teatrem i nawet może są szczęśliwi. Niemniej jednak bardzo na nie liczono i bardzo wiem, że są pogruchotani przez niesłychanie silne osobowości swoich mistrzów.
[01:29:22.89 → 01:29:33.50] A: Odpowiedzieliśmy na Pani pytanie. Jeszcze jakieś głosy, pytania? Zachęcam. Oczywiście Pani zawsze, proszę bardzo. Proszę poczekać tylko na mikrofon.
[01:29:34.74 → 01:31:17.82] E: Przepraszam, że nie od razu, ale mnóstwo wątków na temat mijającego czasu. Chyba producenci, reżyserzy, dyrektorzy teatrów, ci, od których zależy obsada, oprócz tego, że nie mają materiału, na którym pracują dla starszych pań, to jednak chyba niedoceniają widowni. Dlatego, że my też starzejemy się razem z naszymi idolami i bardzo lubimy. Weźmy taki przykład Vanessa Redgrave. Stara baba, za przeproszeniem. Wszystkie filmy w tym późnym jej wieku są fantastyczne. Te jej role są wspaniałe. I to, że ona jest pomarszczona, że ona jest stara, to jest nieistotne. To jest Vanessa. I tak samo mamy swoich ulubieńców wśród naszych rodaków. Często, gęsto ci ludzie są bardziej interesujący wraz z wiekiem. Nawet wolimy ich dojrzałych, dojrzalszych niż jak zaczynali. Ta uroda nas już tak nie rajcuje. Widzimy coś innego. Po prostu wydaje mi się, że ludzie, którzy decydują, mają pieniądze, obsadzają, po prostu nie doceniają widowni. Widownia kocha swoich wybrańców. I czy on będzie stary, czy on będzie młody, on będzie nasz.
[01:31:17.96 → 01:31:26.01] A: Dziękuję za ten głos. Jeszcze jakieś pytanie, wypowiedź? Proszę bardzo, pan w przedostatnim rzędzie.
[01:31:31.99 → 01:32:26.40] F: Jesteście panie już dłużej aktorkami, tak jak tu pani Chalszka młodszym pokoleniem. Czy w pewien sposób tak zwanie wypalicie się zawodowo na emeryturze? Chciałbym porównać tutaj pełnego aktora Louis Definesa. On dopiero został doceniony w wieku 60 lat. Czy widzicie się drogie panie w takim wieku, tutaj w porównaniu do pani Sławki, w takim aktorstwie? I drugie pytanie, jak się widzicie na tak zwanej emeryturze aktorskiej? Czy będziecie się widzieć dalej w filmie, czy w poruszonym temacie reklam?
[01:32:27.90 → 01:32:29.86] A: Dziękuję. Dziękuję bardzo.
[01:32:31.40 → 01:33:13.30] C: Ja panu od razu powiem, że ja nie będę miała emerytury. Raczej pod mostem. Pewnie, że chciałabym być aktywna jak Louis Defines. Nie do końca wiem, czy uda mi się powtórzyć karierę żandarma z Antropée. Myślę, że chyba każdy aktor chce grać jak najdłużej. Szczególnie, jeżeli ma jakieś fajne propozycje itd. To nie jest taki zawód, w którym się myśli o tym, o dobra, to teraz już mam 65 lat, super, nareszcie działka, ogródek i mogę nie grać.
[01:33:15.64 → 01:35:44.31] B: Ja już jestem po sześćdziesiątce, więc nie mogę sobie pozwolić na to, żeby z mojej emerytury spokojnie w ogóle utrzymać działkę. Muszę naprawdę ciężko pracować, żeby działkę utrzymać, a mam działkę. Więc co do propozycji, będę tak długo pracowała, jak długo będę mogła pracować, jak będę miała propozycje. Jak będę zdrowa? Bardzo ważne jest zdrowie. To, co jest istotne w tym zawodzie i ci, którzy mogą przetrwać w tym zawodzie, to są ludzie o niesłychanej kondycji fizycznej. Nina Andrycz, Danuta Szaflarska czy Czy Irena Kwiatkowska, która pracowała przecież do ostatnich dni, czy to jest coś takiego, że aktor przez to, zwłaszcza kobiety, przez to, że pracują mózgiem też, bo trzeba się uczyć na pamięć i trzeba to ogarniać, mogą dłużej pracować i to jest oczywiste, zachowują sprawność fizyczną, bo o nią w jakiś sposób dbają nie dlatego, żeby lepiej na tym czerwonym dywanie wyglądać czy na tej ściance, a właśnie to mi się przypomniało, że ja raz wystąpiłam na jubileuszu Daniela Olbrychskiego, który był znany, ten jubileusz przeszedł do historii jako fakt, na którym zachorował już śmiertelnie Jerzy Kulej. Ja przyszłam w jednej sukience, którą bardzo lubię i o tej sukience potem na jakimś pudelku było dziesięć razy więcej niż o całym moim dorobku zawodowym. I wtedy pomyślałam sobie, że się w ogóle nie będę tym przejmować, nie będę na to zwracać uwagi i nadal chodzę w tej sukience i oni myślą, że to jest z jednej uroczystości, bo nie można się dwa razy pokazać w tej samej, a ja w niej chodzę. Także odpowiadając na to pytanie. I w reklamie też wezmę udział, jak oczywiście nie trzeba będzie stawać do takiego morderczego castingu, a to jest raczej trudne, żeby ktoś powiedział, o, mamy tutaj właśnie świetne środki na hemoroidy i wyobrażamy sobie, że pani zrobi to najlepiej. Bardzo bym tak chciała. Marzę o takim telefonie.
[01:35:44.84 → 01:35:46.06] A: Pani Chalszko, pani Plany?
[01:35:46.90 → 01:36:16.36] D: Znaczy, ja obserwuję jako młoda aktorka swoich kolegów z teatru i ja widzę, że nasi emeryci z Osterwy, oni za wszelką cenę trzymają się sceny i po prostu kochają być na scenie. Nie da się tak z niej zejść w pewnym momencie, chociaż może już by było warto, ale to nie jest tak. Myślę, że ja będę taka sama. Że mnie będą wózkiem wwozić.
[01:36:17.64 → 01:36:39.26] A: Nie ma życia poza teatrem. Nic nie istnieje. Czy jeszcze jakieś pytanie z państwa strony? Pani się zgłasza? Czy to był taki znak? To mikrofon dla pani tutaj. Nie wiem, który to jest, czwarty chyba pani w środku siedzi, więc musi pan przedrzeć. Prosimy bardzo.
[01:36:41.52 → 01:38:04.09] G: No ja chciałam powiedzieć o dykcji, jak młodzi właśnie występują w teatrze. Zapasiewicz, wielki aktor, pan Zapasiewicz mówił, że właśnie dykcja mu bardzo przeszkadza u młodych. I rozmawiał ze swoimi rówieśnikami. Mówi, że co tam dykcja? No wydaje mi się, że to jest chyba bardzo ważne. No mnie przynajmniej w teatrze Też nie podoba się, jak młodzi nie mówią z dykcją. Tak samo pytano Holoubka. Mówi, jak ty mówisz, że tak mówisz? A mówi, to nic trudnego, tylko trzeba stawiać akcent tam, gdzie trzeba. No i właśnie Wydaje mi się, że jednak na tą dykcję powinno się stawiać u młodych artystów, żeby potrafili ładnie mówić, nie sepleniąc. Nie wiem, czy mam rację. No i jeszcze chciałam powiedzieć, że takiej uczty dochowej, jak dzisiejszego dnia, to dawno nie było. Naprawdę.
[01:38:04.51 → 01:38:40.27] A: Dziękujemy bardzo. I to zabrzmiało jak puenta. I to zabrzmiało jak puenta, proszę Państwa. Bardzo Pani dziękuję, bo wyręcza Pani prowadzącego z konieczności podsumowania. Chociaż nie, może załatwię jedną prywatę na koniec. A Pani Katarzyna i Pani Halszka powiedziały, że zostały aktorkami, zaczęły marzyć o aktorce, ale myśleć na poważnie o aktorce w wieku 6 lat. Jak się akurat składa, że moja córka ma 6 lat i odegrała mi 3 dni temu całą szopkę, śpiewając kilkanaście piosenek, mówiąc wszystkie role, nauczyła się wszystkich tekstów, wszystkich postaci. I teraz ja mam pytanie, jak można ją zniechęcić do tego? Czy istnieje jakiś sposób?
[01:38:40.57 → 01:38:50.13] C: Jezu, nie przyprowadzaj jej do teatru, wyłącz telewizor. Jejku, nie wiem, zainteresuj majmą. Boże, mnie pokazuje.
[01:38:50.55 → 01:38:52.37] D: Utwierdzano na wszystkie możliwe sposoby, nie można.
[01:38:53.01 → 01:39:02.56] C: Tak, a mnie w ogóle nie, utwierdzano jeszcze. Super, ale fajnie. Słuchaj, no nie wiem, no może się jakoś uda. Może to, może jeszcze, no nie wiem, pokazuj jej.
[01:39:02.56 → 01:39:04.05] B: Jako twoja córka będzie miała łatwiej.
[01:39:04.83 → 01:39:05.91] A: No nie wiem, czy będę funkcjonował.
[01:39:05.93 → 01:39:07.53] C: Pokazuj jej narzędzia ostre.
[01:39:08.09 → 01:39:53.75] A: Napiszę z wyprzedzeniem kilka recenzji, ale naprawdę niepokojmy się o ten wiek dwa razy powtórzony, sześć lat i sześć lat, to uważajmy na córki, wnuki i tak dalej. Sławomira Łozińska, Katarzyna Kwiatkowska, Halsz Lehman. Dziękuję serdecznie za to spotkanie. I tylko ogłoszenie tak zwane parafialne, że... Oklaski wybrzmiały. Jak zwykle zapomniałem o ogłoszeniu parafialnym. Kolejna bitwa o kulturę 7 stycznia będzie ją prowadził Roman Pawłowski. Zapraszam Państwa bardzo serdecznie. Dziękuję bardzo. Dobranoc.