Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

Fot. Aleksandra Nowak

Bitwa o kulturę. Piękne i dziwne lata 90. / Mateusz Witkowski, Bartek Przybyszewski (Podcastex) / PJM

Wróć

Rozmowę prowadzi Łukasz Drewniak.

Rozmowa tłumaczona na polski język migowy Tłumaczenie na polski język migowy

Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną Pętla indukcyjna

Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego od 01.08.2023 r.

Jedna osoba może pobrać maksymalnie 4 wejściówki na każde spotkanie. Większe grupy (uczniowie, studenci i inne grupy zorganizowane) proszone są o bezpośredni kontakt z kasą Teatru w celu rezerwacji miejsc.

Wydarzenie transmitowane online na stronie (zakładka „Na żywo” oraz na profilu FB Teatru Starego).

 

Z autorami Podcastexu – Bartkiem Przybyszewskim (blog “Liczne rany kłute”) i Mateuszem Witkowskim (blog “Popland”) wybierzemy się w podróż w czasie do ostatniej dekady XX wieku. Nie będzie to tylko wyprawa po nostalgię, utracone smaki, zapachy, olśnienia, tytuły filmów, seriali, gier, płyt i książek ani wyłącznie przyglądanie się czasom naszego dzieciństwa i młodości w krzywym zwierciadle, ale również próba zrozumienia tamtej epoki w Polsce i na świecie. Czym żyliśmy jako społeczeństwo, co formowało wówczas młodzieżowe gusta? Jak zalała nas światowa popkultura i co z peerelu w nas przetrwało? Kim byli nowi bohaterowie rzeczywistości? Francis Fukuyama ogłosił „koniec historii”, grupa Piersi śpiewała “My som już Amerykany”, byliśmy wierzącą częścią kultury zapierdolu, uczyliśmy się używać komórek i wysyłaliśmy pierwsze maile i tak bardzo baliśmy się pluskwy milenijnej. O święte najntisy! Ukochane i utracone lata 90.! Epoko transformacji, epoko wielkiej ściemy! Jak cię pamiętamy? Co z nami zrobiłaś? Dlaczego za tobą tęsknimy?

Łukasz Drewniak, kurator i prowadzący cykl “Bitwa o kulturę/literaturę”

 

Mateusz Witkowski (ur. 1989) – dziennikarz, krytyk literacki i muzyczny, redaktor naczelny oraz współzałożyciel portalu Popmoderna. Współtwórca i współprowadzący Podcastexu, zdobywcy głównej nagrody w kategorii „Podcast” w plebiscycie „Influencers Live Awards 2022” oraz wyróżnionego nagrodą EmpikGo w zeszłorocznej edycji „Podcastu roku – konkursu im. Janusza Majki”.

Prowadzi regularną działalność krytyczną i recenzencką – „Dwutygodnika” i „Czasu Kultury”. Jest też stałym autorem portali Gazeta.pl i Wirtualna Polska, gdzie publikuje wywiady oraz reportaże. Współpracuje z Fundacją Performat (edukacja artystyczna młodzieży gimnazjalnej i licealnej) oraz z Krakowskim Biurem Festiwalowym (m. in. koordynacja serii wywiadów z gośćmi Festiwalu Conrada). Prowadzi zajęcia na temat muzyki popularnej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Stypendysta MKiDN w roku 2018 i 2020.

Bartek Przybyszewski (ur. 1987) – dziennikarz, bloger, miłośnik komiksów i filmów. Pisał dla serwisów Gazeta.pl, Noizz.pl, Onet, Wirtualna Polska. Wspólnie z Mateuszem Witkowskim prowadzi podcast o latach 90. i 00. „Podcastex” (fb.com/podcastex), który otrzymał nagrodę dla podcastu roku podczas gali Influencers LIVE Awards 2022 oraz wyróżnienie od Empik Go podczas zeszłorocznej edycji „Podcastu roku – konkursu im. Janusza Majki”.

Z wykształcenia andragog i filmoznawca. W 2022 roku otrzymał Stypendium Artystyczne m.st. Warszawy, dzięki któremu pracował nad biografią reżysera Marka Piestraka (premiera najpewniej w roku 2024). Planuje wydanie swojej pracy licencjackiej na temat obrazu narkotyków w polskim kinie potransformacyjnym. Prowadzi bloga „Liczne rany kłute” (fb.com/liczneranyklute). Współautor wywiadu rzeki z Krzysztofem Gonciarzem pt. „Rozum i godność człowieka” (2019) i książki o substancjach psychoaktywnych pt. „Haj, czyli jak nie szkodzić sobie i innym (2022).

 

#opisujemy
Dwóch mężczyzn w ujęciu z żabiej perspektywy. Mężczyzna po lewej jest ubrany w szarą koszulkę z krótkimi rękawami, ma krótkie, ciemne włosy i krótką czarną brodę z wąsami. Mężczyzna po prawej jest ubrany w czarną koszulkę, ma lekki zarost i jasne, rozwiane włosy przysłaniające częściowo twarz. Całe tło wypełnia fragment szarego, wielopiętrowego budynku z wielkiej płyty z oknami ułożonymi w równe rzędy. 
 

Obszernych skrótów ze spotkań można wysłuchać w audycji „Nie tylko rozrywkowa niedziela radiowa” na antenie Radia Lublin w każdą niedzielę między 7:00 a 11:00.

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.77 → 03:16.92] A: Witam Państwa serdecznie, Łukasz Drewniak. Drodzy Państwo, chyba jeśli dobrze liczę, druga bitwa o kulturę w Teatrze Starym w Lublinie w tym sezonie. I chcieliśmy Państwa dzisiaj zabrać w pewną podróż, 30 lat wstecz, bo tytuł tego odcinka to są piękne i dziwne lata 90. I postanowiliśmy, że w tym sezonie często będziemy zaglądać w przeszłość, żeby uporządkować pewne rzeczy, które dzieją się wokół nas, które mamy w głowach. żeby przyjrzeć się, jacy jesteśmy, ale z takiej perspektywy umieszczonej w innym miejscu w czasie. I miejcie państwo gdzieś z tyłu głowy właśnie to nasze zadanie, że przyglądamy się nam dzisiaj, ale z innej epoki jakby. Czy testujemy tamtą epokę, filtrując ją przez naszą dzisiejszą świadomość, nasze pragnienia, upodobania, zwyczaje i tak dalej. Te dziwne, piękne lata dziewięćdziesiąte chciałbym dzisiaj spadać z pomocą dwóch naszych gości, twórców nagradzanego, jednego z najbardziej nagradzanych podcastów w Polsce, czyli twórców podcastexu. Bartek Przybyszewski, Mateusz Witkowski, zapraszam serdecznie. Dziennikarze, blogerzy, osobowości medialne, królowie internetu, zapraszam. Bartek, Mateusz, siadajcie. Komunikat oczywiście bardzo ważny, że nasze spotkanie jest tłumaczone symultanicznie na polski język migowy. Pani Marta Stępniak i Ewelina Lachowska się tym zajmują. Witam serdecznie. Dziękuję za współpracę. Panowie, widzę, że publiczność nam dopisała i myślę, że kierowała Państwa w przyjściu tutaj z jednej strony ciekawość, no co nowego, ciekawego można opowiedzieć o latach dziewięćdziesiątych, a z drugiej strony Zastanawialiście się, dlaczego ktoś dzisiaj chce się zajmować latami dziewięćdziesiątymi? Czy tam są jakieś korzenie współczesności? Zła lub dobra naszych dzisiejszych obyczajów? Czy może raczej to jest po prostu epoka, która już dziesięciolecie, które zyskało taki stempelek czasów retro. Miała swój kod wizualny, miała swoją modę, miała swoją muzykę, miała swoich bohaterów. Chciałbym z naszymi dzisiejszymi gośćmi zbadać tamte czasy, ale trochę inaczej niż oni to robią w podcastexie. W ogóle podcastex to tak brzmi jak firma założona w latach dziewięćdziesiątych, produkująca swetry na przykład, albo sprowadzająca z Turcji kożuchy. Więc gratuluję tej nazwy, wspomnienia wróciły. Więc spróbujmy zacząć od was. Założyliście Podcastex w czerwcu 2021, czyli w środku pandemii. I jak to teraz wspominacie? Czy to bardziej była chęć sprawdzenia tego, no to w jakim myśmy świecie dorastali i żyli? Oni są roczniki 87-89, ile dobrze zapamiętałem. Jak wyglądało nasze dzieciństwo? Co to był za świat, kraj, w którym funkcjonowaliśmy? Czy raczej nasłuchaliście takich głosów, wszystko co złe w Polsce, w polityce, w telewizji zaczęło się właśnie wtedy? Co było pierwszą intencją?
[03:18.18 → 03:43.23] B: Ja mogę powiedzieć, jakie było dzieciństwo w latach dziewięćdziesiątych. Moje dzieciństwo było pełne takich komunikatów wypowiadanych ze strony rodziców, że ale teraz macie dobrze, bo teraz takie kolorowe zeszyty macie, albo takie fajne zabawki macie, że w latach osiemdziesiątych, siedemdziesiątych tego nie było i wszystko było takie szare i tak dalej, ale teraz wszystko jest takie kolorowe i takie super, więc ja byłem przekonywany przez całe dzieciństwo, że jest naprawdę ekstra.
[03:44.77 → 03:46.65] A: Byłeś beneficjentem transformacji.
[03:46.71 → 04:21.16] B: Absolutnie, przynajmniej tak, zdaniem rodziców. No i oczywiście zakładam, że raczej jednak większości żyło się trochę łatwiej w latach dziewięćdziesiątych, pod koniec powiedzmy zwłaszcza. niż powiedzmy gdzieś w połowie lat osiemdziesiątych. No ale potem jak się tak zajrzy, na przykład nie wiem, do statystyk dotyczących tego jak to się działo w kraju, jakie było bezrobocie, jaka była inflacja, jaka bywała inflacja, jaka była przestępczość i tak dalej, to może się okazać, że nie było tak ekstra przynajmniej patrząc z dzisiejszej perspektywy i to jest jedna z rzeczy, na którą spoglądamy.
[04:22.94 → 04:32.70] A: wspomnienia z wiedzą na temat tego, jak te czasy naprawdę wyglądały. Czyli subiektywne spojrzenie z badaniami dzisiejszymi, z dzisiejszym spojrzeniem na tamten czas.
[04:33.62 → 04:41.48] B: Tak, znaczy staram się w ogóle nie patrzeć na przeszłość jakoś za bardzo nostalgicznie i jednak krytycznie podchodzić do zjawisk. Mateusz, o ile wiem też... Podcast ma
[04:41.48 → 04:45.54] A: taki podtytuł, niekoniecznie nostalgiczny podcast o latach dziewięćdziesiątych.
[04:45.66 → 06:14.52] C: Zostawiliśmy to, bo to było strasznie dawno, jak ustawialiśmy to opisywanie, trzeba to zmienić. Nie, rzeczywiście ten wątek nostalgiczny jest tutaj strasznie ważny, dlatego że to jest punkt zapalny tak naprawdę. Dla nas, mimo że nasze podejście jest może nie tyle anty nostalgiczne, co faktycznie niekoniecznie nostalgiczne, czyli jednak zostawmy, bo to faktycznie się zgadza, no to jesteśmy już coraz mniej tak naprawdę, bo ten środek ciężkości przesuwa się w stronę lat zerowych, jeśli chodzi o artefakty nostalgiczne, ale my byliśmy jednak wszyscy, szczególnie użytkownicy sieci, Wów, wów, wów. Byliśmy bombardowani jakimiś tam, takimi rekwizytami naintisowymi. Jakież to były czasy wspaniałe. Przecież to, przecież czytało się Kaczora Donalda, przecież Anita Lipnicka u szczytu kariery, no przecież doskonale, no czego więcej potrzeba w życiu. Anity Lipnickiej i Kaczora Donalda, to są te dwie podstawowe potrzeby. Ale nam się coś takiego roiło, my może tego nie zawsze zaznaliśmy to bezpośrednio, jako że właśnie to jest nasze doświadczenie, takie bezpośrednie dziecięce, czy wczesnonastoletnie. Ale coś nam jednak tutaj nie pasowało w tym obrazku. I tak stwierdziliśmy, że mimo, że tej ninetiesowej nostalgii jest mnóstwo, to jest jeszcze sporo do powiedzenia na temat tamtego czasu. To znaczy przekujmy nostalgię w coś konstruktywnego. Porozmawiajmy o tym, czy faktycznie skonfrontujmy jakieś takie nasze dziecinne, dziecięce mniemania z tym, jak to rzeczywiście było, albo jak wynika ze wspomnień, z jakichś tekstów źródłowych, etc.
[06:14.80 → 06:55.83] A: Proszę doprecyzujcie, czy bardziej bliska jest wam taka postawa krytycznego spojrzenia na przeszłość, czyli zweryfikujmy, co tam było dobrego i złego, tak, żebyśmy mogli zrozumieć dzisiaj, w czym to pokolenie uczestniczyło, czy raczej jesteście takimi archeologami przeszłości, którzy grzebią się w śmieciach, przepraszam za określenie, i w zgodzie ze słynną frazą z tytusa Romka Jatomka, naukowiec badający śmieci wie, jak żył osobnik, który śmiecił. Śmieci to popkultura, trasz, wszystkie medialne trasze? można tak powiedzieć chyba, anglicyzując Polski, w których grzebiecie się w ramach podcastexu.
[06:56.61 → 08:11.93] B: Chyba oba te podejścia są nam bliskie. Też trzeba powiedzieć, że nie do każdego zjawiska podchodzimy jakoś bardzo, bardzo krytycznie. Kiedy mówimy np. o Anicie Lipińskiej wspomnianej i w ogóle o zespole Various Monks, Tam ciężko wyciągać jakieś kwity straszliwe i nawet nie mamy ochoty na to. Poza samym Robertem Jansonem, ale to już zostawmy może na boku, nie czas, nie miejsce. Czasami to jest archeologia i to są dosłownie godziny, dziesiątki, setki godzin przesiedzianych, pewnie już teraz setki mamy wspólnie, przesiedzianych w bibliotekach i na różnych dziwnych stronach internetowych. na których jeszcze jakieś tam zajawkowicze wrzucają jakieś wycinki z gazet i nie wiem, są całe strony internetowe, na których ludzie aktualizują stare programy telewizyjne. To jest jakieś wspaniałe szaleństwo, piękne szaleństwo. Absolutnie pozdrawiamy te osoby, jeśli nas oglądają, bo korzystamy z ich pracy i nie wiem w jakim celu, ale jest to super. Natomiast też lubimy sobie tam pogrzebać czasami w rzeczach, które są trochę mniej wygodne. I ta weryfikacja jest też dla mnie przynajmniej źródłem, źródłem też takiej radości, stworzenia podcastów.
[08:11.93 → 08:21.87] A: Jak rozumiesz to słowo weryfikacja, bo jest jakimś kluczowym hasłem dla waszego podcastu. Weryfikacja, czyli co? Jak było naprawdę? Czym się fascynowaliśmy?
[08:22.35 → 08:46.62] B: Weryfikacja, czy takie zastane opinie, które sobie krążą po Polsce od dekad, że nie wiem, że np. kino było super, że fajne filmy w latach 90. były. No i jak się tam zajrzy na przykład, nie wiem, do miesięcznika kino, to okazuje się, że to było kino niedofinansowane, Polacy nie za bardzo chcieli w ogóle chodzić do kina, tym bardziej niż chodzili na polskie filmy i czasami się zdarzały jakieś takie perły typu Pasikowski.
[08:46.66 → 08:48.88] A: To zmieniło się w kino lektur szkolnych, prawda?
[08:49.09 → 08:50.59] B: Tak, później było kino lektur szkolnych.
[08:50.78 → 08:52.25] A: Mistrzowie wystawiali lektury szkolne.
[08:52.38 → 09:28.27] B: Tak, wcześniej starzy mistrzowie pokroju Wajdy, co on sam przyznawał w wywiadach, nie mieli pojęcia w ogóle, jak mówić do tego nowego odbiorcy i jak sobie poradzić rzeczywistości, w której kino nie jest dotowane w żaden sposób itd. Więc to jest tylko przykład, że jak się zajrzeć na przykład tylko jedną dziedzinę, jaką jest kino, to się okaże, że te filmy były trochę koszlawe, były niedofinansowane i nawet jak się czyta wywiady z twórcami z tamtego czasu, to oni powiedzmy nie mówią zbyt często, ale super, że są lata 90 i teraz możemy wszystko. Nie, no właśnie mówią, że nic nie możemy i na nic nie ma pieniędzy. i ten koń w ogóle mieczem musi być ze styropianu.
[09:28.41 → 09:56.12] A: Mateusz, czy w ramach tej weryfikacji staracie się badać powiązania między zjawiskami, czy raczej skupiacie się na osobliwościach, czyli tu jest jakaś anomalia medialna, czy muzyczna, czy filmowa, czy osobowościowa odkryta w latach dziewięćdziesiątych, czyli sieć tamtego czasu, nie sieć internetowa, tylko sieć powiązań między zjawiskami, czy raczej wyłuskujecie jeden element oglądacie go z każdej strony, żeby zobaczyć, czym był właściwie.
[09:56.67 → 11:32.15] C: Rzeczywiście to jest bardzo trudne pytanie i to może być bardzo rozczarowujące, ale my tutaj parę dni temu odbyliśmy rozmowę, która się przez moment kręciła wokół podobnego tematu. Tej rozmowy jeszcze nie ma. Jeszcze nie możemy zdradzać zdradzać szczegółów i tak koniec końców ja dochodzę do wniosku, że my nie mamy tutaj jakiegoś takiego meta założenia. To znaczy, że tak, że to będzie takie, to znaczy. Tak jak mówiłem, punktem zapalnym jest jednak nostalgia, czyli dobra, nas to jakoś tam mimo wszystko ociepla tutaj wewnątrz, a potem po prostu archeologia, o której wspomniałeś. Sprawdzamy, grzebiemy i oglądamy z różnych stron. Właśnie, jeżeli trafi się jakaś osobliwość, jakaś szczególnie dziwna, wygięta kość i my nie wiemy, co to jest, nie możemy tego dopasować do szkieletu, to to sobie oglądamy z różnych stron, ale w miarę nam zależy jednak na takim Nie chcę mówić tutaj holistycznym jakoś tam i tak dalej, ale w miarę, w miarę jakimś takim szerokim, szerokim oglądzie. I co jest ważne, też wracając do tego twojego pytania o krytyczne podejście, ja oczywiście rozumiem, że krytyczne nie w znaczeniu krytykackie, tylko krytyczne jakieś tam próba zrozumienia. Konstruktywne, tak, tak, tak, tak. Zdecydowanie bardzo istotne jest to, że my nie mamy założeń w rodzaju pokażemy wam, jakie to było słabe, tak. Wracając do tego, co Bartek powiedział, jasne, czasami należy pokazać, że Wiecie, to było obarczone tym i tym i że koniec końców to nie jest takie super dzieło filmowe, ale też pogadajmy o tym, jak wspomniałeś, z czego to wynikało. Jednak nie stykało budżetowo, więc możemy do tego podejść z jakąś pobłażliwością. To jest bardzo ważne, jeśli chodzi o ten podcast.
[11:32.15 → 12:08.30] A: Ale akcentujesz słowo nostalgia. Pamiętam przynajmniej jeden taki odcinek, w tej chwili jestem w stanie go podać, o Zbyszku Nowaku. Ręce, które leczą, gdzie właściwie rozmawiacie ze sobą i tak czujemy, że tam jest, że jesteście podminowani śmiechem, podminowani ironią wobec bohatera sytuacji, pewnej iluzji, której wszyscy ulegaliśmy, bo ci, którzy chcieli ulec. Nie kłócicie się w swoich podcastach. nie prezentuje się dwóch przeciwstawnych stanowisk wobec jakiegoś zjawiska, więc jak jakby to wasze podejście archeologa doprecyzować jeszcze.
[12:09.00 → 13:17.07] C: Wiesz co, jeżeli chodzi o tego Zbyszka Nowaka, to teraz chciałbym powiedzieć, a to w ogóle świetna historia. Nie do końca tak jest, ale to też nie jest jakiś topowy odcinek, jeśli chodzi o ten nasz katalog, bo my go nagrywaliśmy przy 40 stopniach ciepła w mojej kuchni i nagraliśmy wcześniej inny odcinek, który też został opublikowany. I na tego Zbyszka już nie mieliśmy kompletnie siły, ale to było naprawdę miesiąc, czy dwa miesiące po starcie podcastu byliśmy nieprzygotowani, tylko to były jakieś nasze mniemania, parę rzeczy znalezionych, więc bardziej bawiliśmy się chyba, nie wiem, po prostu całą sytuacją, nie wiem, upałem tym, że tam się rzadko widujemy na żywo, więc było nam do śmiechu. Nagrywaliśmy filmik, na którym energetyzujemy wodę, więc tak, to jest bardzo mało. mało reprezentatywny przykład, więc pojawia się tutaj ten wątek, oczywiście humorystyczny, co do kłótni. No nie, no ewentualnie się jakoś tam spieramy w kulturalny sposób. Już tyle osób się nasłuchało tam, nie wiem, kłócących się starych w domu, że nie potrzebują chyba podcastów, w którym dwóch gości się obrzuca jakimiś tam błotnymi rzeczami. Więc tak, nie jestem przekonany, czy odpowiedziałem na twoje pytanie, ale jeżeli nie, to spróbuję jeszcze raz.
[13:17.78 → 14:23.77] A: To wydaje mi się, że większość haseł z tego pytania się znalazło w twojej odpowiedzi. Macie dość charakterystyczny podział tematów kolejnych odcinków. Można to zcharakteryzować tak, że bohaterowie tamtych czasów, czyli postaci, które miały wpływ na naszą świadomość, były celebrytami tamtego czasu, politykami, artystami, Terrible, nie chcę odmieniać tego w liczbie mnogiej. Terrible, tak, po prostu, dokładnie. Macie nurt dotyczący zabawek, fascynacji młodzieży i dzieci. Wracacie też pamięcią do czasów własnej podstawówki. Jest muzyka, kino tamtego czasu, telewizja. Ten podział wyniknął z jakiejś przemyślonej strategii, że to nam tylko obejmie wszystko, czym żyliśmy wtedy, czy tak po prostu te sądy zostały wypuszczone przypadkowo i nagle zaczęły się układać w pewien wzór, który podzieliliście mniej więcej tak, jak to powiedziałem.
[14:24.13 → 15:05.24] B: Znaczy mówisz tylko, to jest dość szeroki dobór zagadnień. Rzeczywiście nie mieliśmy jeszcze odcinka w pełni literackiego. Można powiedzieć, że TM Semik jest troszkę odcinkiem literackim, ale jest bardziej powiedzmy o polskim rynku wydawniczym komiksowym z tamtych lat. Nie mieliśmy odcinka teatralnego, ale poza tym to w zasadzie my nie unikamy ani wydarzeń, ani polityki, ani filmu, ani muzyki. Te dwa ostatnie zagadnienia akurat są nam bliskie, znaczy Mateusz specjalizuje się w muzyce, prowadzi zajęcia zresztą na ten temat i tak dalej. Ja kończyłem studia związane z filmem, więc przepraszam, pytanie dotyczyło...
[15:05.71 → 15:15.83] A: Czy sądy były przypadkowe, które ułożyły się w sieć, czy zaplanowaliście, dobra, startujemy od lewej strony, lecimy do prawej i w ten sposób nam pełen fachlarz lat 90.
[15:16.07 → 15:54.02] B: zwłaszcza na początku było tak, że mieliśmy ochotę o czymś nagrać, więc nagraliśmy. I do dziś tak jest, ale też np. zdajemy sobie sprawę, że z tego, że np. takie wielkie wydarzenia, takie rzeczy, które dotyczą wszystkich, jak np. śmierć papieża Jana Pawła II, to nie jest coś, do czego sobie osiądziemy i po prostu nagramy, Nawet ostatnio zaglądaliśmy w tej sprawie do jakichś archiwaliów i nie było osoby, która się na ten temat nie wypowiedziała wówczas, więc gdyby ktoś chciał zrobić jakąś taką całościową analizę, jakąś grubą książkę na temat samej śmierci Jana Pawła II, to dałby radę tylko na podstawie Wasz podcast
[15:54.02 → 15:55.50] A: wtedy by trwał trzy dni, rozumiem?
[15:55.64 → 16:09.18] B: Tak, znaczy już teraz, już podchodzimy pod dwa i pół dnia, więc to się zdarza. Natomiast tak, rzeczywiście być może ten dobór tematów może wyglądać trochę przypadkowo, ale nie. Przede wszystkim zależy od tego.
[16:09.32 → 16:23.45] A: Przecież słowo przypadek jest złym słowem, to raczej chodziło mi o taki ruch konika szachowego, czyli łapiemy dwa pola z jednej dziedziny i potem nagle skok w bok, żeby znowu pójść dziwną marszrutą po tej szachownicy Peryl. Post PRL-owski.
[16:23.65 → 18:33.96] C: Jasne. Tam nie ma jakiejś misternej konstrukcji. To prawda. Jeśli chodzi o dobór taki tematyczny, czy gatunkowy, dziedzinowy w tym znaczeniu, to raczej po prostu stawiamy na płodozmian i tyle, żeby nie zmęczyć na przykład filmowymi, czy muzycznymi przez dwa, trzy tygodnie tych słuchaczy, czy tych słuchaczek, które się nie interesują daną dziedziną. To jest tyle. Natomiast mogę powiedzieć a propos tego, skoro tutaj zahaczamy o zakres tematyczny, Początkowo szliśmy nieco bardziej, mam takie wrażenie, chociaż jakoś tego nie analizuję specjalnie, nieco bardziej popkulturowo. Tak, no wystartowaliśmy z nieszczęsnym odcinkiem o Edycie Głódniak, tam były, no okej, były te gazetki, było troszkę telewizji, no sporo jakiegoś takiego softu. Właśnie, no z założenia nieco nostalgicznego, tylko nie opowiadaliśmy o tym w tonie, że ha, Jezu, pamiętacie Ciuchcie? Wybitna sprawa. Wykraczało zdecydowanie na takim poziomie dyskusji, refleksji. Mam nadzieję, że wykraczało, a potem nam się coraz bardziej tutaj otwierało trzecie oko na te tematy bardziej sążniste, polityczne. Wspomniałeś o tych postaciach, o jakichś gwiazdach, ale może nie celebrytach z lat dziewięćdziesiątych, tylko o postaciach dla kogoś, na przykład ikonach, ale lepiej jest mówić postać. Bo też, notabene, a propos tej nostalgii, Sama nostalgia absolutnie nie wystarczy i my też zauważyliśmy np. w kontekście tych dziecięcych programów. Wiemy, że dużo osób lubi odcinek o ciuchci. My się doskonale bawiliśmy, bo tam jest dużo kłopotliwych momentów w tym programie, ale czy te rzeczy się na dłuższą metę sprawdzają? To znaczy, czy one faktycznie najbardziej interesują naszych odbiorców? Koniec końców okazuje się, że nie. Tutaj nie chcę strzelać statystykami, że wiecie, jak się słabo słuchał odcinek o tam TikTaku, ale tak jest rzeczywiście, więc to też jest tak, że że ten koncept, dlatego mówiłem, że nie ma tutaj jakiejś specjalnej konstrukcji, czy jakiejś wielkiej teorii, że ten koncept ewoluuje, że on też dzięki naszym słuchaczom, no bo to jest jakby komunikacja jednak, to jest jakiś sygnał z ich strony, on też ulegał zmianie. No i chyba ewoluował koniec końców.
[18:34.16 → 19:26.92] A: Chciałem właśnie o słuchaczy zapytać teraz, bo jeśli posłuchacie państwo choćby minutę po podcasteksu, to jest ewidentne, że panowie lubią ze sobą rozmawiać, że uzupełniają informacje znalezione, że to, tak jak powiedziałem, nie ma tam sporu, ale jest taki rodzaj licytacji na ciekawostki, interpretacje. Czy zakładaliście, wymyślając podcastek, z tego widmowego słuchacza? Bo ja, jako człowiek, który studiował w latach 90., byłem chyba naturalnym odbiorcą, część z państwa również, ale jak posłuchała jednego odcinka moja 16-letnia córka, to też wszystko zrozumiała. Czyli był model słuchacza, czy to się też wyszło w praniu? Jakim językiem mówić o latach dziewięćdziesiątych? Czy stosować dzisiejsze terminy do opisu tamtej rzeczywistości, czy przechodzić spontanicznie na tamten język, wasz podstawówkowy, nasz z późniejszej młodości?
[19:27.42 → 20:47.18] B: Rzeczywiście są dzieciaki, mówiąc dzieciaki mam na myśli osoby poniżej dwudziestego roku życia. wśród naszych słuchaczy, słuchaczek. Nie wiem, co oni, one robią, ale fajnie, że jest jakieś tam zainteresowanie tymi latami. Być może to jest też klucz trochę, jak trafiać do nich z tego rodzaju treściami, bo tak jak Mateusz tutaj wspomniał, jest wiele treści nostalgicznych w internecie, ale one sprowadzają się trochę do takiej sytuacji pod tytułem Pamiętacie gumę Turbo, ale było super, że ją użyliśmy i zobaczymy, czy nie będzie z tego jakichś powikłań zdrowotnych za 40 lat. Ale wszystko jest przedstawiane jako bardzo fajne i naprawdę cieszymy się, że żyliśmy wtedy i że dzieciaki, które się urodziły w 2001 i już nie mają dzieciństwa, to jest mało interesujące dla osób, które tego nie przeżyły. Rozumiem, że to działa jako pewna taka wspólnota doświadczeń, ale to zupełnie nie działa jako coś informacyjnego, że żyłeś jakąś gumę 40 lat temu. Więc wydaje mi się, że taka analiza, którą my tam sobie staramy się uprawiać i dyskusja z pewnymi opiniami na temat lat dziewięćdziesiątych może zainteresować kogoś, kto tego nie przeżył. A jeśliby też o to, kto jest naszym słuchaczem tak w ogóle, to z reguły to jest osoba po dwudziestym ósmym roku życia, bliżej trzydziestego, piątego, czterdziestego, powiedzmy może nawet.
[20:47.86 → 20:48.56] A: Jeszcze badania.
[20:51.84 → 21:35.02] B: Zajrzeliśmy do Googla i nam wyskoczyły takie informacje, więc jest to trochę projekt, jak na projekt internetowy postawiony na głowie, bo z jednej strony mamy podcast, który jest wciąż jednak pewnie dla wielu użytkowników i użytkowniczek internetu jakimś tam nowym zjawiskiem, a z drugiej strony właśnie uderzamy do tego starszego słuchacza. I to jest ten słuchacz, który jest mniej powiedzmy, często jest mniej ceniony środowiska zajmujące się internetem, czy marketingiem internetowym. A nas to bardzo cieszy, że to jest jednak troszkę, znaczy cieszy nas cała publiczność, ale cieszy nas też, że trafiamy do tej mniej typowej, mniej powiedzmy youtubersko podcastowej społeczności.
[21:35.90 → 21:52.52] A: Powiedziałeś, że podcasty to jest nowe zjawisko, tak? Czyli wychodzi na to, że to jest co, takie poprawione radio, tęsknota za dobrym radiem? Jak by to nazwać po prostu? Bo to rzeczywiście, ile, 8 lat, 7? Mniej nawet chyba?
[21:52.66 → 21:54.95] B: Znaczy nie, no istniały jeszcze, wiadomo, że tam 15 lat temu, nie?
[21:54.96 → 22:24.85] A: Ale taki prawdziwy boom to są naprawdę ostatnie lata. Jak rozumiecie ten gatunek? Bo to jest coś, co zawładnęło wyobraźnią na pewno, Pozwala robić różne rzeczy przy komputerze czy w domu i lecą głosy, kiedy by się powiedziało z radia, z ofu, które opowiadają nam świat. Nie musimy widzieć tego, o czym mówicie, bo język, opis załatwia sprawę. Czym dla was jest ten gatunek? To jest rodzaj komunikacji, formy.
[22:25.27 → 24:36.34] C: Może ja się odbiję od takiego przykładu. Może nie chcę mówić za Bartka, ale z drugiej strony mamy gdzieś tam czasami analogiczne doświadczenia i rozmawialiśmy o tym. My obaj byliśmy, bywaliśmy dziennikarzami takimi powiedzmy, że tradycyjnymi, to znaczy, że istnieje jakaś redakcja, Bartek jako pracownik, ja jako freelancer i lata się to robiło. No więc istnieje redakcja w tradycyjnej formie, nawet jeżeli to jest redakcja internetowa, istnieją redaktorzy, istnieje pewien reżim związany z odbiorem tych treści, czyli z klikami, czyli klasyczne to się nie kliknie, to się kliknie. I teraz nagrywamy podcast, co jest jakoś tam symptomatyczne. I czy nam jest lepiej w tej formule? Tak, jest nam zdecydowanie lepiej. To znaczy podcasty są odpowiedzią, takie mam wrażenie, na sformatowanie mediów. To nie zawsze znaczy coś okropnego. Jeżeli mamy radio tradycyjne czy nietradycyjne i ono ma ramówkę, to oczywiście po prostu ktoś ma godzinną audycję albo jakiś poważny tutaj gracz dostaje dwie godziny. i tam ma przestrzeń, żeby sobie podziałać, ale to tyle. Po prostu, jeżeli nie ma tego reżimu po stronie, przepraszam za używanie tego słowa twórca, ale tak się już powszechnie mówi twórca internetowy, nie chodzi o to, że tam Michał Anioł Dawid, ale jeżeli nie ma tego reżimu tych klików, tego jakiegoś takiego probierza redaktorskiego i tak dalej i uprawia się radosną twórczość, no to jak się okazuje i nie mówię tutaj tylko o podcastexie albo w ogóle nie mówię o podcastexie, bo podcasty to są podcasty, to jest zjawisko, Jak się okazuje coś bardzo dobrego z tego wynika, bo jest na to czas, bo nie ma tego typu kryterium związanego z opłacalnością. Wiadomo, że my już teraz działając gdzieś tam nieco szerzej niż w tym czerwcu 2021 jakoś tak myślimy o tym, że a kurczę, to mało osób interesuje i tak dalej i tak dalej, a tu trzeba podać statystyki, ale wciąż nie jest to kluczowe. Jeżeli mamy ochotę wrzucić sobie jakiś taki odcinek pod tytułem to się nie posłucha za bardzo, nie będzie to jakiś hit. To, co zrobimy i to już zrobiliśmy nawet w tym sezonie, to mogę powiedzieć.
[24:36.64 → 24:40.82] A: Sugerujesz, że podcast to wolność właściwie dla twórcy internetowego.
[24:41.12 → 24:46.08] C: To jest oczywiście bardzo mocne postawienie sprawy takie, ale z drugiej strony tak, no słuszne.
[24:46.10 → 24:48.04] A: Znaczy wolność od formatu, od tempa, czas audycji.
[24:48.04 → 25:56.52] C: Jest to swoboda, swoboda stylistyczna, tak już pomijając czasową, no to a propos tego, jak my ze sobą rozmawiamy, no i mniej więcej tak, jak rozmawiamy po prostu tam siedząc gdzieś, czy sobie gadając na jakimś Skype'ie. Więc tak, więc ludzie poczuli, że coś dobrego z tego wynika, że oni chcą czegoś niesformatowanego, że jest czas, jeżeli chcą posłuchać dwóch gości czy kogoś tam, dwóch pań. 308 gości, którzy gadają przez trzy godziny o czymś, co by się wydawało marginalne, to to robią i to jest wspaniałe. To jest jakoś tam jednak błogosławieństwo i to jest wspaniałe, że to się pojawia w czasach, w których wszyscy nam mówili o tym, że wiecie, po prostu wytrzymałość odbiorcy teraz spada, że attention span ludzie mają na zasadzie trzy sekundy, że tylko TikTok, tylko TikTok. Też gadaliśmy o tym na jednym spotkaniu w Warszawie parę miesięcy temu, Obok siebie występują dwa właściwie skrajnie przeciwne nurty kultury, czyli ten taki tiktokowy, szybki, bęk, bęk, bęk, kompresujesz treść, to jest filmik, on jest krótki, leci dalej, a z drugiej strony jesteś tacy gęgający przez trzy godziny goście. czyli my i to się sprawdza i każdy z nas wybiera.
[25:56.54 → 26:08.94] A: Myślę, że istnieje nawet odbiorca, który kupuje obie te formy komunikacji. Wie czegoś spodziewać po TikToku i tamtejszych twórcach i ten, który zanurza się przez czasoprzestrzeń podcastu po prostu.
[26:09.52 → 26:10.18] C: Jasne.
[26:10.26 → 27:16.65] B: Tak, ale mogę też powiedzieć, że a propos tego, o czym wspomniał Mateusz, świadka dziennikarskiego, no teraz nie tylko my korzystamy z tego, że podcasty istnieją. Jeśli chodzi o środowisko dziennikarskie, bo przecież, nie wiem, autor działu zagranicznego na przykład też ma przeszłość dziennikarską, czy autorzy podcastu amerykańskiego. I o ile wiem, oni wszyscy gdzieś tam w swoich narracjach dotyczących swoich dzieł mówią, że często mówią o rzeczach, które byłyby odrzucone na przykład w redakcji tradycyjnej. No i mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia, pracowałem w jednym dużym koncernie medialnym, gdzie między innymi moim zadaniem było rozwijanie nowych formatów i byłem jedną z osób, które rozwijały te formaty. No i w naszym zespole bywało tak, że ktoś wypuścił format, który na przykład youtubowy, czy w ogóle internetowy, który gdzieś tam chwycił w pierwszych dwóch, trzech odcinkach, po czym okazywało się, że nie chwycił aż tak dobrze, więc trzeba to likwidować. My nie mieliśmy w ogóle, my nie mamy nad sobą żadnego bata, żadnego tak naprawdę, bo nawet powiedzmy, że nie wiem, że wszyscy przestaną nas słuchać nagle, to może wtedy przestaniemy nagrywać, ale nie ma nad nami jakiejś szefa szefowej.
[27:16.67 → 27:17.09] A: Wolność.
[27:17.91 → 27:31.94] B: Tak, tak, tak. Którzy by powiedzieli, że słuchajcie, ten odcinek jest 10 tysięcy za mało odsłuchań, musicie się poprawić. Tak bywa i trudno. Czasami jest mniej i już. Więc tak, ta wolność rzeczywiście, ona się tam, zgodziłbym się z tak postawioną tego rzecz.
[27:31.94 → 27:37.03] A: Myślę, że taki background dotyczący podcasteksu, mam kłopot z wymówieniem tego dobrym, przepraszam państwa.
[27:37.03 → 27:37.27] C: My też.
[27:38.17 → 28:49.28] A: Trudny neologiczny zrobiliście, czy zlepek. Jedno hasło tutaj padło właśnie nostalgia i w moich pytaniach i waszych odpowiedziach i ten wasz podcast miał to patrzenie takie zabezpieczające, niekoniecznie nostalgiczne. Czyli co czujecie, że są takie momenty, kiedy nostalgia może być czymś złym? Pamiętam z lat dziewięćdziesiątych takie oburzenie na efekt nostalgii za PRL-a. Wtedy i dziennikarze, i artyści mówili, to jest złe. Znaczy, co wy kolorujecie? To były straszne czasy. Pamiętam nawet bardziej prawicowa telewizja polska, nie jak teraz, ale niż ta, która bywała zwykle w latach 90-tych, opatrywała czterech pancernych i Klosa komentarzami historycznymi. Była cała jakaś walka z nostalgią. Czy dzisiaj nostalgia ma taki rodzaj niebezpiecznego elementu, który mówi, że zaraz, przecież to może być eskapizm. Ważne sprawy są do załatwienia tutaj, a wy sobie wspominacie dzieciństwo w PRL-u albo w latach dziewięćdziesiątych i tak naprawdę przenosicie uwagę z rzeczywistości na to, co już było, co jest zamknięte, co jest tylko poddane osądowi.
[28:50.86 → 31:03.69] C: Pewnie, że nostalgia jest eskapizmem bardzo często, jakimś takim tuleniem się do siebie z przeszłości, do jakiegoś wyobrażenia na temat swojej przyszłości, no bo to zwykle na tym polega, że tęsknimy za jakimś takim niewydarzonym czymś i ta PRL-owska nostalgia to też pewnie bardzo często była po prostu tęsknota za młodością, że ktoś sobie myśli o tym, że pierwsza płyta oddziału zamkniętego. No po prostu miałeś, miałaś 18 lat, no super rockowe numery, ale tak poza tym, no to chwilę wcześniej czołgi, to nie jest jakieś takie świetne, bo oni wszyscy wydali po stanie wojennym te płyty takie już zakiszone, nagrane. Tam było parę takich mocnych debiutów, nieważne. No więc jest tutaj ten aspekt, Zdecydowanie to znaczy no samo to takie tulenie się do siebie jeszcze nie jest niczym złym. Gorzej jest, gdy ktoś wykorzystuje to swoje wyobrażenie przeszłości, aby moralizować teraz na kanwie tego podam jakiś taki bardziej konkretny przykład. No jest jakiś taki nurt mężczyzny internetowych i nie tylko, którzy przekonują, że jak ja byłem mały, to na podwórku było coś tam honor, że tak jakieś takie w ogóle wymysły kompletne. Jak my byliśmy mali, no to. na podwórku zdecydowanie łatwiej było niż dzisiaj dostać w cymbał. To to jest jakaś taka zmiana jakościowa główna, ale to cała taka rycerska opowieść, że kiedyś to my cały dzień na podwórku prawdziwa sztama, prawdziwa przyjaźń. Teraz już nie ma. Te więzi minęły. To to to jest jakaś taka taka kompletna bzdura. Jeżeli ktoś wychodzi z tego typu narracją, to jest to bardzo często napastliwe jakieś jakieś postaci typu typu Jakub Czarodziej, tacy twórcy. internetowi dosyć niesympatyczni, więc to jest tutaj jakiś tam aspekt, ale tak w ogóle, żeby nie było, no bo to naprawdę my nie jesteśmy jakimś młotem na nostalgię, jesteśmy młotem i młotem, nie jesteśmy antynostalgiczni jakoś tak z założenia, no bo pewnie, że nam jest miło zajmować się tymi rzeczami, że one też nam się ciepło kojarzą, tylko niechże ta nostalgia będzie jakoś tam powiedzmy, że konstruktywna, no dla nas taka właśnie czysta rekwizytowa, nostalgia z demotywatorów, że pamiętacie Nokia 3310, to spoko, ale to nie wystarczy.
[31:03.71 → 31:09.33] A: Próbuję wymyślić hasło dla was. Nostalgia tak, póki nie kłóci się z prawdą, nie zasłania prawdy.
[31:10.23 → 31:11.21] B: Jest taki nurt.
[31:11.49 → 31:13.13] A: Słaby, spróbowałem.
[31:14.05 → 32:22.44] B: Są tacy twórcy, powiedzmy Instagramowo, Facebookowi. Znam przynajmniej dwóch takich, więc zakładam, że to jest nurt troszkę głębszy. No i tak, znam osobiście jedną osobę, która tak robi. Są to osoby, które próbują sobie budować takie To są akurat wszyscy, o których mówię, są mężczyźni, takie man cave'y tak zwane, czyli jaskinie męskie, gdzie zbierają jakieś fetysze ze swoich lat dzieciństwa, że tu Pegasus, tutaj PlayStation 1. Cała ściana w grach, wideo z tamtych czasów, kasety VHS, stary telewizor, Begnetowit, jakieś rzeczy, których nawet ciężko kupić i zreperować, jeśli się popsuje. To ma zatrzymać czas i nie chcę tego krytykować. Świat jest potworny i jeśli komuś to sprawia przyjemność, to fajnie, to super, że ktoś znalazł taką zajawkę, ale to się wpadło. Ale ja bym wolał w tym kierunku nie iść. I Mateusz zakładam też z podcastem. W sensie, że nie chcemy meblować naszych światów tamtymi rzeczami, chociaż fajnie jest do nich czasami wrócić, zwłaszcza jeśli są dobre, bo często też są dobre te płyty, te filmy, te komiksy. To są często fajne rzeczy.
[32:23.48 → 33:56.19] A: Od tego powinienem zacząć, ale warto było zanurzyć się w tę formę, którą uprawiacie najpierw. ale nie uciekniemy od tego, bo zajmując się latami dziewięćdziesiątymi, musimy ustalić właśnie, kiedy one się zaczęły, kiedy się skończyły. I to wbrew pozorom nie jest takie zabawne i proste pytanie, że zaczęły się w 1990, a skończyły w 1999 o północy. Czy ta epoka, o której mówimy, którą wy staracie się zbadać, to jest rzeczywiście świat po czwartym czerwcu 1989 roku, kiedy powiedzmy zmienia się system polityczny, I idziecie razem z transformacją przez tę Polskę lat dziewięćdziesiątych. Czy on zaczyna się wcześniej, może za rządu Rakowskiego, ministra Wilczka, kiedy jakieś takie pierwsze ślady kapitalizmu zaczynają być wprowadzane? Czy może się zaczyna, jak Jerzy Urban jako szef radiokomitetu wprowadza różową serię do polskiej telewizji i nagle polska erotyka dostaje domowa, nieprawdopodobnego kopa wizualnego? I kiedy się kończą lata dziewięćdziesiąte? o tej północy 99, kiedy pluskła milenijna nie zadziałała, czy z atakiem na World Trade Center, czy jak weszliśmy do Unii Europejskiej, czy jeszcze 4 lata później, w 2004, czy może pierwsza wygrana PiS-u, to jest koniec słodkich lat pluralistycznych i szalonych lat 90. Czy to jest ważne ustalenie, o jakiej epoce mówicie? Pytam o to, bo teraz podcast już przekroczył magiczną granicę stuleci i zajmujecie się już początkiem XXI wieku.
[33:57.38 → 36:01.86] C: No właśnie, tak, nie musimy się tym kłopotać tym samym, bo rzeczywiście my nie mamy jakichś takich ustalonych tutaj cezur. Można oczywiście spróbować to jakoś tam odpakować, no bo jak sam zauważyłeś, tutaj tak naprawdę nie ma jednych lat dziewięćdziesiątych, tak najłatwiej byłoby powiedzieć, że no tak wtedy jak Szczepkowska powiedziała, że w Polsce skończył się komunizm, a to wtedy, no to dobra, ale Wilczek wspomniany, ustawa Wilczka, tak, te jakieś wolnorynkowe, powiedzmy, prywaciarskie to też jest bardzo ciekawa sprawa. Nie bez kozery Olga Drenda napisała Duchologię Polską, która jest książką właśnie o czym? O latach 87-94. No i cóż to w ogóle za jakaś dziwna periodyzacja, jakieś po prostu 7 lat troszkę z tych etisów, a tu prawie cała pierwsza połowa lat 90-tych. Co to jest? No to ona doskonale wyczuła, że tam siedziała jakaś taka magma, że te wszystkie, te pierwsze agencje reklamowe, tłumacze, którzy do tych niemieckich dzieci z reklamy dopisywali te jakieś dziwne treści typu Michael Srebnik ze smakiem zje i tak dalej, żeby pasowało do ruchu i w ogóle co to jest, że to jest bardzo bardzo skomplikowane, więc jednych lat dziewięćdziesiątych nie ma, no bo co łączy rok dziewięćdziesiąty z dziewięćdziesiątym już ósmym na przykład tak na poziomie też estetycznym na poziomie nie wiem zaawansowania technologicznego, a co łączy dziewięćdziesiąty dziewiąty już z tym dwa tysiące piątym czy czwartym, więc tak na jakimś poziomie. Można powiedzieć, że takim symbolicznym końcem lat dziewięćdziesiątych jest tak globalnie na ile zdecydowanie, czyli te lata dziewięćdziesiąte globalnie jednak oglądane mimo wszystko, bo jasne, że wojna na Bałkanach na przykład, ale globalnie jednak oglądane jako ten taki moment właśnie takiego wzlotu tego potencjału tak, że ta przyszłość może się właśnie. wydarzyć, ale w takiej spokojnej formie. Koniec historii nie był prawdą. Tak, właśnie ten koniec historii Fukuyamy, czyli ten esej, który się bardzo źle zestarzał, bo times they are changing i tak dalej, ale wydawało się być może przez moment, że to już będzie nieźle, to już będzie taka... Chyba 10 lat wierzyliśmy
[36:01.86 → 36:04.78] A: w to jako społeczeństwo, Europa, świat.
[36:04.88 → 37:09.55] C: Więc jakaś taka po prostu demokratyczno-liberalna narracja na takiej zasadzie, że tak to się będzie już działo, bo ci Sowieci są już zupełnie tutaj rozładowani, pozbawieni napięcia, nie ma już o czym mówić, jest demokratyczna Rosja, jak dziś już wiemy, więc tak, więc tutaj na takim poziomie symbolicznym zdecydowanie, no u nas możemy sobie powiedzieć na przykład, że jest to 2004 i na przykład wejście do Unii Europejskiej, tylko ktoś może powiedzieć, no ale wiesz, ale wtedy w dalszym ciągu, jeszcze chwilę wcześniej, tam rok wcześniej było bezrobocie 20%, no jak to się w ogóle mogło skończyć, że możemy zamknąć epokę w ten sposób, skoro potem to zaczęło się mielić, więc tak naprawdę każdy ma inny sposób periodyzacji i tak jak powiedziałem, my się tym nie będziemy kłopotać, my się zwykle zatrzymujemy, nie, już kłamie, bo zatrzymaliśmy się wczoraj na 2015, jeśli chodzi o nowy odcinek, który będzie pojutrze, ale jednak bardziej się skupiamy na tych pierwszych latach pierwszej dekady XXI wieku. 2008 już nas aż tak nie interesuje, jak ten 2003.
[37:11.11 → 38:29.44] B: W ogóle to dwudziestolecie pomiędzy dziewięćdziesiątym rokiem i dwa tysiące dziesiątym, tak jak Mateusz powiedział, tam te metody periodyzacji mogą być zupełnie różne i subiektywne, natomiast wydaje mi się, że akurat to dwudziestolecie jest o tyle ciekawe, że tam da się wyłonić takie powiedzmy pięcioletnie okresy. Powiedziałbym, że osiemdziesiąty dziewiąty, dziewięćdziesiąty, wiadomo transformacja, potem dziewięćdziesiąty piąty, przegrana Wałęsy w wyborach moim zdaniem jako takie wydarzenie, które też zmieniło wiele, bo koniec mitu Wałęsy już taki No ostatecznie, no bo Ilon dostał w wyborach 2000 roku prezydenckich tam jakieś śmieszną liczbę głosów. 2001 rok to jest WS rzeczywiście globalnie, no i oczywiście też miało wpływ na Polskę, no bo wojna w Iraku i tak dalej, te wszystkie nieszczęsne decyzje polityczne, które za tym szły. Okolice połowy lat zerowych, no to jest wejście do Unii i śmierć papieża i 2010, wiadomo, tak? Więc akurat to jest jakiś taki okres, który w mojej głowie tak interesująco dzieli się na ważne wydarzenia, które akurat trzy co pięć lat. Nie wiem, czy byłem w stanie wymienić takie wydarzenia powiedzmy już z kolejnej dekady. Może wygrana PiS-u w 2015, ale powiedzmy to są po prostu wybory. I niekoniecznie musi być tak, że oni...
[38:29.44 → 40:27.66] A: Żeby do tych dat życia politycznego dodać jeszcze wydarzenia z popkultury, ta periodyzacja mogła być zupełnie inna, prawda? od wydania jakiejś ważnej płyty do przełomowego filmu, czy nie wiem, od Psów Pasikowskiego po Dług na przykład, prawda? Wydaje mi się, że w waszej robocie podcastowej chodzi o to, żeby wyjść od detalu i pokazać proces. Znaczy jak pewne zjawiska szersze mogą się skupiać w postaciach, przedmiotach, czy programach, gazetkach i tak dalej, i tak dalej. Zastanawia mnie jedno, czy można jakoś nazwać, czy już po tych prawie stu odcinkach, które nagraliście, jak nazwać tę przygodę, którą wszyscy przeżyliśmy przez te lata dziewięćdziesiąte. Ja pamiętam takie zdanie, które chyba w gazecie wyborczej Teresa Bogucka opublikowała na początku lat dziewięćdziesiątych, bardzo przypominające te tezy Janny Szczepkowskich, że 4 czerwca Polacy położyli się spać jako naród, a obudzili się jako społeczeństwo. I to było zdanie, w które bardzo długo gorąco wierzyłem, że nagle zmienił się paradygmat i bardziej jesteśmy obywatelami niż patriotami. Bardziej interesuje nas ta najbliższa okolica, w której możemy zrobić coś dobrego niż geopolityka czy myślenie o przyszłości narodu. Jak tak przygotowałem się do tego spotkania z wami i zobaczyłem, ile nas lat dzieli różnicy, to zrozumiałem, że byliście w latach dziewięćdziesiątych w podstawówce tak naprawdę. I czy przypadkiem Polacy też nie byli jako społeczeństwo, jako państwo w podstawówce? Mówiono o nas, że jesteśmy prymusem transformacji. Uczyliśmy się, jak działa kapitalizm. Chcieliśmy doścignąć Europę, zachodni styl życia, modele popkulturowe. Czy myśmy byli w jakiejś szkole, w której odrabialiśmy lekcje, nie wiem, jak być Europejczykiem, jak być zadowolonym obywatelem kapitalistycznego systemu, członkiem, elementem systemu kapitalistycznego? Jak to nazwać? Podstawówka?
[40:29.32 → 42:12.91] C: Ciekawe, bardziej byliśmy na zajęciach ZPT niż na wiedzy o społeczeństwie. Mam takie wrażenie, to tak trzymając się tej metaforyki szkolnej, no bo tak, ktoś mógłby powiedzieć, no tak, to te przemiany lata 90. to takie laboratorium, a to tak naprawdę jest po prostu siedzenie ze starym w garażu i tutaj lutownica raz wybuchnie, raz wejdzie i faktycznie uda się to poskładać. My mogliśmy, sam wspomniałeś o tym, dystansujesz się do tego, że faktycznie wierzyłeś w to, że tak obudziliśmy się jako społeczeństwo, to jest piękne hasło. Mogliśmy być prymusem pod tym względem, że byliśmy absolutnie zakochani. Oczywiście zawsze tego typu tezy są ryzykowne. Byliśmy, co to znaczy? 40 milionów było, w ogóle co? Ale było jednak sporo z nas, no lwia część z nas. Byliśmy bardzo jednak zakochani w tym jakimś takim micie amerykańskim, ale właśnie takim Reaganowskim, chociaż też Fordowskim trochę, ale to... to już inna sprawa, więc byliśmy prymusami transformacji pod tym względem, że tak, tak, indywidualna inicjatywa to, to rzeczywiście jakaś taka absolutna wiara w to, że, że można, że można szybko i rzeczywiście parę fortun się pojawiło, które gdzieś tam legitymizują to, że tak, że można, że okazało się, że w tym dziewięćdziesiątym pierwszym trochę z fetrów z Turcji, potem dobre, dobre zainwestowanie i tak dalej i tak dalej, tylko właśnie w tym momencie się bardzo mocno zgubił ten wątek, społeczeństwa, ale ten taki wątek indywidualny, czy indywidualistyczny, on się bardzo, bardzo uwydatnił, więc jeżeli obudziliśmy się jako społeczeństwo, no to jednak szybko otrzeźwiliśmy i skupiliśmy się na sobie, co jest paskudne.
[42:12.93 → 42:15.99] A: Wspominając ten cytat, obudziliśmy się jako grupa przedsiębiorczych jednostek.
[42:16.09 → 43:11.60] C: Tak, tak, tak, tak, więc nie wiem w którym momencie, życia społecznego, tym społeczeństwem byliśmy. I nie cieszy mnie ta teza absolutnie, żeby nie było, że tutaj się jakoś tym upajam, że wiecie co jesteśmy fatalni, nie. Wolałbym, żeby jednak było trochę więcej takiego ducha wspólnotowego w tym wszystkim, bo mam wrażenie, że te takie wątki liczna się, no te wszystkie jakieś takie po prostu z jednej strony coachingowe, z drugiej strony takie paralibertariańskie hasła, że one gdzieś gdzieś w nas tam podskórnie są. Więc byliśmy bardzo pilni, jeżeli chodzi o zachłystywanie się jakimiś takimi reaganowskimi wątkami, ale że przy okazji nie zwracaliśmy na siebie wzajemnie uwagi, to jest inna sprawa. Takie mam wrażenie, ale oglądam to z dystansu, bo cóż ja mogłem wiedzieć. Jestem 8-9, jak wspomniałeś, to niewiele z tego doświadczyłem tak bezpośrednio albo przynajmniej świadomy.
[43:12.06 → 43:13.72] A: Bartek, a ty jak myślisz?
[43:14.38 → 44:37.32] B: Jeśli chodzi o takie spojrzenie, powiedzmy, na społeczeństwo w takim znaczeniu politycznym, czy na przykład, czy nauczyliśmy się demokracji od razu, to jak się wróci człowiek do na przykład tego, jak wyglądały frekwencje wyborcze, na przykład w 89, czy... 30% nie głosowało, tak? Tak, tak, tak, no tak samo... Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego absolutnie zawiedzeni i wkurzeni Polacy nie chcieli za bardzo iść do wyborów parlamentarnych w 97. żeby tam wybrać, czy to będzie Buzek, czy Cimoszewicz. Natomiast dlaczego na przykład kilkadziesiąt procent Polaków nie chciało w ogóle brać udziału w referendum unijnym? które w zasadzie będzie dotyczyło nas, co by się nie wydarzyło, będzie dotyczyło nas wszystkich. Nie chcesz się wypowiedzieć na ten temat? To wydaje mi się smutne i dość kosmiczne, ale też z drugiej strony pamiętam przez całe lata lezerowe takie narzekanie, że ci Polacy w ogóle do wyborów nie chcą iść, ale z drugiej strony ostatnio to się poprawiło zdecydowanie i frekwencja jest wyższa. Cieszy mnie to, ale z drugiej strony ta frekwencja jest wyższa, No chyba również dlatego, że jesteśmy bardziej spolaryzowani i też dlatego, że politycy widzą to, że im bardziej jesteśmy zniechęceni do nich jako do postaci i im bardziej chcemy dokopać w tej drugiej stronie, tym więcej osób idzie do wyborów i też nie wiem, czy to jest jakoś bardzo zdrowe.
[44:37.88 → 45:22.30] A: Jak postrzegacie podziały w latach dziewięćdziesiątych? One były chyba troszkę inne niż dzisiaj. Z PRL-u wyszliśmy z takim przekonaniem, że jesteśmy my i oni. uciemiężony naród i garstka nadzorców systemu. Wydawało się, że wystarczy, że ten naród krzyknie głośno i oni sobie w tych wyborach pójdą. Teraz mamy dwa plemiona walczące ze sobą i jakaś duża grupa kibiców albo niezainteresowanych w ogóle. Czy lata 90. to chyba nie było czas polaryzacji? tylko raczej jakichś zamkniętych bań? Jak to postrzegacie? Nie pytam tylko o politykę, ale także o udział w kulturze czy w takim życiu medialno-społecznym. Czy to były izolowane grupy, czy rzeczywiście szukaliśmy wroga?
[45:24.06 → 46:11.17] B: To jest coś, co chyba nam obu jest trudno ocenić, bo wiemy, jakie żywe emocje są dzisiaj, czy były w 2015 roku. wiemy jaki był klimat wokół postaci Pawła Kukiza w polityce w 2015 roku, ale ponieważ byliśmy dziećmi w latach 90-tych, to ciężko jest nam ocenić taką żywą emocję. Ja pamiętam, że tata był bardzo niezadowolony, jak Wałęsa przegrał wybór w 1995. Ale też zakładam, że w wielu domach rodzice byli bardzo zadowoleni, że Kwasniewski wygrał. Więc to jest coś, do czego jestem jakoś tam w stanie wrócić. Ja pamiętam, że Polaryzowaliśmy się jako dzieci, jako nastolatki przy jakichś takich zjawiskach typu gry wideo, że jedni grali w Fifę, a inni w Pre-Evolution Soccer, też później akurat, albo jedni mieli tam Amiga, drudzy mieli Peceta.
[46:11.55 → 46:23.84] A: Jedni słuchali Disco Polo czy piosenki chodnikowej. inni hip hopu. Ktoś był tym rockiem grunge'owym, a ktoś słuchał jeszcze muzyki lat 80. i 70.
[46:24.30 → 46:37.12] B: Można było w ogóle dostać w głowę za niewłaściwą muzykę, którą się słuchało. To jest chyba zjawisko, które dzisiaj już w zasadzie nie istnieje. To nie ma takiej opcji, że słuchasz Depeche Mode i boisz się nosić koszulkę.
[46:38.08 → 47:01.63] A: Próbuję łączyć tę strefę kultury z polityką, żebyście żebyśmy znaleźli wspólnie jakieś linie podziału. Jakie były wtedy? Bo to nie było chyba na katolików i ateistów. To nie był podział na prawicę i lewicę, bo lewica miała odium postkomunistyczne i jakoś nikt się nie chciał identyfikować. Na liberałów, europejczyków kontra właściwie kogo? Nostalgicznie wspominających PRL obywateli?
[47:02.23 → 47:49.27] C: Ja już bym odebrał, bo pogadamy chwilę i będzie z głowy. No to bardzo, bardzo trudne pytanie, bo też widać tego typu amplitudę. Powiedzmy jest ten taki wąż wyborczy parlamentarny wygrywa obóz solidarnościowy pyk dziewięćdziesiąty trzeci SDRP, czyli pre SLD powiedzmy tak to nazwijmy dziewięćdziesiąty siódmy AWS dwa tysiące pierwszy SLD z jakimś w ogóle no wciąż najwyższym wynikiem w historii wyborów parlamentarnych po osiemdziesiątym dziewiątym tak czterdzieści. przecinek coś tam, po SLD wygrywa oczywiście Prawo i Sprawiedliwość rządzi dwa lata. Potem Platforma, ale to już nie są jakby ta linia demarkacyjna, inaczej to działa. To już nie są tak radykalne zmiany, więc to jednak trochę pokazuje testowanie tego, co tutaj można ugrać.
[47:49.27 → 47:50.71] A: Lata 90 to jest inusualne.
[47:50.73 → 47:53.83] C: No tak to wygląda przez jakiś czas, nie, faktycznie. Do tego 2005.
[47:53.83 → 47:57.73] A: A poza polityką? Poza polityką jakby to. Nie przebiegały podziały.
[47:57.85 → 47:58.55] C: Tak się zastanawiam.
[47:58.57 → 47:59.69] A: Inteligencja kontra.
[47:59.73 → 48:53.45] C: No właśnie, dobrze, że o tym wspominasz, bo ja tak sobie Znaczy właśnie przypominam, ale z jakiejś takiej wtórnej lektury, nie z lektury w tamtych czasach, że Polscy publicyści, intelektualiści już próbowali i to a propos jakichś takich podziałów, które się uwydatniają cały czas, które być może doprowadziły do pewnych dla kogoś pewnie przyjemnych, a dla kogoś nieprzyjemnych wydarzeń związanych z tym, kto jest w władzy, etc. że wtedy już ci intelektualiści rzeczywiście zaczęli na kanwie tej takiej jazdy disco polowej rysować tę linię podziału, tylko właśnie łączyli to z jakimś takim. Może nawet niekoniecznie była mowa o Polsce, chociaż to się zawsze zawsze pojawia, ale mówili jakimś takim. zubożeniu duchowym o konsumpcji, że także z jednej strony jakiś taki homo sowieticus dziki, ale z drugiej strony ta konsumpcja to
[48:53.45 → 48:55.97] A: europejczy kontra homo sowieticus.
[48:56.23 → 49:26.53] C: No niech będzie, że tak, ale tak naprawdę w praktyce to raczej ziomeczek z Warszawy czy z Krakowa kontra reszta świata, bo to tak w praktyce wyglądało, że ten bodajże Sobolewski pisał w tygodniku powszechnym o jakiejś duchowej pustyni. Tak była mowa o tej. w kulturze supermarkerstw. Gazeta Wyborcza próbowała nas po prostu też na siłę uszlachetniać. Wiadomo, że na tych szczękach sprzedaje się mydełkofa bardzo dobrze. Andrzej Korzyński, co prawda, nie zarobił na tym za bardzo, bo ktoś tam poleciał.
[49:26.55 → 49:27.60] A: Mówimy o piosence Marka Kontrata, a nie o przytacie.
[49:27.60 → 50:43.69] C: O piosence Marka Kontrata i Drozdowskiej. I mimo, że tak było w praktyce, to Wyborcza przekonywała, że Augusta Polaka już na początku lat 90., przede wszystkim Sting, Luciano Pavarotti też i tego typu i forsowanie jakieś takie właśnie uszlachetnić, uszlachetnić, że biega ten intelektualista właśnie z tygodnika powszechnego czy z wyborczej z takimi wielkimi perfumami i tak psika na tych wszystkich, na ten śmierdzący lud. Więc wydaje mi się, że tutaj już taka taka podbudowa pod tą, mam wrażenie, że część tych autorów była taka obrażona, że tak patrzyła na Polaków i mówiła, ej, czemu wy nie jesteście wszyscy tacy, jak bym chciał, że jakby proszę, już jesteśmy po tym, po tym osiemdziesiątym dziewiątym, więc to jest podział, który mi przychodzi do głowy. Poza tymi oczywiście subkulturowymi, które, które odgrywały dużą rolę, o której tutaj już Bartek wspomniał. Tak, ja miałem jednego kuzyna kierowca i jednego kuzyna Adepesza, ci tacy najbliżsi wszyscy byliśmy, najbliższymi kuzynami, bezpośredniej w jednym stali na jednym stali osiedlu i oni akurat przemoc przemoc nie następowała między nimi. Natomiast oni doświadczali przemocy ze strony tam pobratymców jednego czy drugiego. Także no nie jest to najweselsza sprawa. Tak to a propos tych lat dziewięćdziesiątych, nie ludzie, którzy kradną buty i biją.
[50:43.69 → 51:03.07] A: Twoi kuzyni wyobrażaliście sobie, że któryś z was może słuchać tej piosenki chodnikowej lub na przykład Cyzoryka z Kielc, prawda, czyli Leroy'a. że to jednak należało, to był głos innego świata chyba, takiej Polski zepchniętej jednak na margines, na pobocze, do której nie chcieliśmy się przyznawać chyba wtedy.
[51:03.97 → 51:32.78] B: Tak, to jest w ogóle zabawne w kontekście tego, co też powiedział Mateusz o tym, jak polskie media próbowały też lepić tego Polaka. No to zabawne jest, jak się dzisiaj wróci do tekstów, do jednego z tekstów z Polityki, nie pamiętam czyj to był tekst, o Świecie Według Kiepskich, czyli o takim serialu, który po pierwsze w ogóle jeden z najdłużej lecących globalnie seriali komediowych w ogóle, przynajmniej w powiedzmy telewizji zachodniej. I to jest też taka rzecz, która już uszlachetniła się w międzyczasie troszkę.
[51:33.20 → 51:45.60] A: Ale pierwsza reakcja była straszna. Sam źle pisałem o tym serialu, pamiętam. Postanowiłem aktorów, czy Andrzeja Grabowskiego, którzy się zdecydowali na ten ryzykowny wtedy krok, jak się wydawało.
[51:45.76 → 52:23.12] B: Tak, tak, no i też nie wiem, Grabowski miał taką anegdotę, że któryś z aktorów z jego teatru chyba powiedział mu, o, gdyby mi zaproponowali, to bym nie zagrał, a Grabowski zapytał, czy ci zaproponowali, no nie, jak ci zaproponują, to im odmówisz. No właśnie, i Świat według Kiewskich w ogóle był czymś zupełnie niepodobnym do czegokolwiek i prawdopodobnie część establishmentu, powiedzmy, część inteligencji, wtedy nie zrozumiała tego serialu i trzeba było nawrać trochę dystansu do niego i trzeba było pozwolić polecić sobie 10 lat, żeby nie mówię o tobie, ja też nie wiem.
[52:23.26 → 52:25.76] A: Przekonałem się w końcu, 15 lat później.
[52:26.20 → 52:44.03] B: U mnie w domu też początkowo nie lecieli kiepscy, dopiero później to się jakoś tam ułożyło, że zaczęli lecieć, więc to jest jakaś ta nauka na przyszłość, żeby pozwolić niektórym zjawiskom Troszkę pohulać sobie i dojrzeć, zanim wystawimy jakieś bardzo ciężkie działa.
[52:45.17 → 53:25.06] A: Mówiliście o roli jednostek w latach dziewięćdziesiątych i też część waszego cyklu jest poświęcona postaciom, którymi kojarzymy lata dziewięćdziesiąte. Od Edyty Górniak, przez Cejrowskiego, Zbyszka Nowaka, Tomasza Lissa, Romana Giertycha. Czy to rzeczywiście był taki czas self-made men? już wierzyli, że od pucybuta do milionera wzorem amerykańskiego snu można tę drogę przejść i ludzie znikąd, jakiś Mariusz Max Kolonko przecież jeszcze, też wasz bohater, państwo się śmiejecie, ale chyba w latach 90. on nie był komiczną postacią, teraz jest żałosno komiczną, ale wtedy to był amerykanin polskiej telewizji po prostu.
[53:25.46 → 53:26.66] C: Wtedy był tylko komiczną.
[53:26.98 → 53:38.00] A: Czy to był taki czas, że można było wszystko, mając chęć, zdolności, Kiedyś trzeba było mieć dość, a oni nie mieli chyba dość. Mieli tylko... Co mieli? Co zdecydowało o tym, że te kariery się wtedy rodziły?
[53:38.08 → 53:38.68] B: Angielski.
[53:39.24 → 53:56.77] C: Tak, tak, tak. Jak mama zapisała szybko, no to potem pyk, 17 lat, posada w redakcję. No nie, no kurczę, z tym hasłem mogę wszystko, co trzeba po konwencji Konfederacji uważać, bo ono już, że tak powiem, brunatnego nalotu jakoś tak nabrało. Mówią, że dzisiaj, ale... Tak, tak, tak.
[53:56.87 → 53:58.49] A: Korwin wtedy działał oczywiście, ale...
[53:58.49 → 53:59.57] C: No, Korwin działał zawsze.
[53:59.91 → 54:06.83] A: Ale jemu się wtedy nie udawało i dlatego to hasło brzmiało dziwnie, surrealistycznie, że on nie miał sukcesu politycznego.
[54:06.91 → 54:31.61] C: No tak, był za to zapalczywym publicystą, o czym Urban pisał. W każdym razie, co do tego, my lubimy myśleć o tym, że no tak, tak, bardzo długo tak myśleliśmy, mam wrażenie, tak wszyscy jak jeden mąż, że jeżeli on jest w telewizji od dziewięćdziesiątego któregoś tam drugiego, No to to hej, no z czegoś, co wynika swoją ciężką pracą i tak dalej i tak dalej. Ja nie twierdzę, że nie ma takich osób, bo to była jakaś kompletna bzdura.
[54:31.81 → 54:34.13] A: Z waszych badań, co wynika z tych fenomenów?
[54:34.13 → 55:42.45] C: Z naszych szczątkowych badań wynika, że różnie z tym bywa. Jest jedna rzecz. Oczywiście zdarzają się tam osoby, które doszły do tego absolutnie tam bez żadnej protekcji, wsparcia i tak dalej. Tylko ja teraz nawet nie będę mówił, że Tomasz Listo po prostu z nadania wjechał i tak dalej. nawet ten angielski, ale przede wszystkim wracając do tej reganowskiej Ameryki, tam jest sporo tych postaci, no i Lis tutaj jest akurat super przykładem, emblematycznym przykładem, które wierzyły, ja tutaj nie będę w tym eleganckim miejscu o tym mówił tak wprost, ale powiem, że wierzyły w kulturę zapieprzu, którą się określa czasami nieco mocniejszym słowem, więc bardzo często były to postaci, które się zaharowywały na nie śmierć, jak wiemy, ale ale chciałem znowu powiedzieć na umór, więc cały czas wokół jakichś takich eschatologicznych rzeczy, ale bardzo, bardzo mocno. I tutaj jest już tutaj pewna kość niezgody związana, nie wiem, już bardziej z naszym pokoleniem, czy też młodszym pokoleniem po prostu od nas, że my niekoniecznie uważamy, że trzeba siedzieć 28 godzin.
[55:42.47 → 55:43.25] A: Śmieje życie prywatne.
[55:43.45 → 56:20.55] C: Tak, że można na przykład sobie pozwolić na to, żeby się, nie wiem, jak ktoś ma dzieci, to żeby się tam zobaczyć z nimi czasami, nie? żeby w razie tam, nie wiem, żeby na świętach poznało, czy coś takiego. Więc to jest tutaj taka różnica. Bardzo często były to osoby, które sobie właściwie maczetą wycinały tę drogę w stronę sukcesu, jakieś tam bezwzględne. I to właściwie, jak weźmiemy tę taką broszurę, powiedzmy, listową, jak to się nazywa, ABC Dziennikarstwa, to tam jest dużo jakichś takich rzeczy, które byśmy podawali jako antyprzykład, a one tam są podane po prostu sotę, jako dobra rada. Na zasadzie sieć w tej redakcji w
[56:20.55 → 56:22.89] B: ogóle i jak nie licz na emeryturę,
[56:23.05 → 56:35.67] C: nie licz na emeryturę, to jak to nie ma znaczenia, jak ktoś coś zepsuje, to wydrzej mordę, bądź apodyktyczny i tak dalej i tak dalej. Więc takich postaci mam wrażenie trochę jest. Nie zawsze właśnie protekcja, jeśli chodzi o.
[56:36.12 → 56:47.22] A: Ale ten rodzaj postawy zostało zapożyczone z wzorów amerykańskich? Czy to jest taki nasz model, który wyniknął z promieniowania PRL-owskiej przyszłości amerykańskich wzorców?
[56:47.30 → 58:02.48] C: To są wyobrażenia, jako że mi przerwałeś, to też ci będę najeżdżał na zdanie. To są nasze wyobrażenia na temat tego modelu amerykańskiego. Właśnie wracając do tej nostalgii, bardzo często to są nasze wyobrażenia na temat przeszłości, a tutaj mam wrażenie, że to są Nasze wyobrażenia na zasadzie aż, bo ktoś obejrzał Wall Street, coś tam, coś tam i on sobie poukładał Amerykę w głowie i będzie tak robił w Warszawie. Tam chciałem powiedzieć na Myśliwieckiej, ale nie wiem, czy tam był taki kult zapierniczu. Myślę, że jakoś tam byli w miarę, w miarę skonsolidowani. No były też takie postaci, wracając do tego Cejrowskiego, bo tam jakoś się to zdanie przerwało. No to, to nie jest. Ja też mu nie odbieram pewnych talentów medialnych na pewno tak i pewnej błyskotliwości mimo jakiejś całej niezgody na ten front światopoglądowy, który prezentuje sobą, to jest to jednak rzutka i szybka i charakterystyczna, charyzmatyczna postać, ale to też postać, której ojciec był bardzo w tym przemyśle rozrywkowym PRL-owskim już umoszczony. To jest osoba związana z jazzem, ale też z jakimiś tam big beatowymi zespołami w rodzaju, no to co on właściwie stworzył ten zespół, to był taki boys band z lat 60. Odbieramy, rozmawiamy. Więc tak, więc różnie z tym bywało.
[58:04.30 → 58:05.72] A: Może pomożemy włączyć.
[58:08.82 → 58:18.48] B: Olga Drenda napisała kiedyś takie, a propos tych filmów, które wymieniłeś, Wall Street tam. Z nowszych można tam Wilka z Wall Street też wymienić, który też się dzieje w latach osiemdziesiątych.
[58:18.96 → 58:22.28] A: City chyba tak? Wśród angielskich brokerów coś chyba działo. City.
[58:22.72 → 58:39.42] B: Tak, było coś takiego. Olga Drenda zasugerowała kiedyś, chyba ona, jestem pewien, że to ona, że myśmy próbowali odtwarzać to samo, co tam jest, tylko że bez białego proszku, który tam się pojawiał też. Co jest niemożliwe bardzo często, więc zachorowaliśmy się, znaczy my, nasi rodzice.
[58:40.10 → 58:43.24] A: Polaka w społeczeństwie, stąd to my.
[58:43.70 → 01:01:12.56] B: Tak, więc to była ta myśl, która została ze mną. A jeśli chodzi o te postacie, które Mateusz wymienił, to myśmy na przykład, oprócz takich postaci, których życiorysy analizowaliśmy, typu właśnie Tomasz Lis, czy Wojciech Cejrowski, czy Mariusz Max Kolonko, którzy faktycznie, można by było w stosunku do nich użyć tego self-made-mana, chociaż nie lubię tej zbitki wyrazowej, dlatego że, co to znaczy? jednak to państwo dało ci trochę rzeczy, nauczyło cię czytać, pisać, liczyć i tak dalej, więc to nie jest do końca tak, że wszystko zawdzięczasz tylko sobie. Bardzo często tego typu życiorysy próbuje się tak przedstawiać. Natomiast myśmy rozmawiali też, wrócę do odcinka podcasteksu, o wydawnictwie TM Semic. Dla osób, które nie wiedzą, to jest wydawnictwo, które zajmowało się w latach 90. wydawaniem u nas amerykańskich komiksów o Batmanie, Spidermanie i tak dalej. Pierwszy raz, kiedy w ogóle te komiksy do nas trafiły. i te postacie w formie komiksowej. I tam rozmawialiśmy z Marcinem Rósteckim, który chyba cały czas przez lata był naczelnym tego wydawnictwa, które wzięło się jakoś ze Skandynawii bodajże. No i tutaj przyjechali ci te grube ryby skandynawskie, żeby zakładać to wydawnictwo i szukali szefa wydawnictwa, no to Marcin Lustecki nam opowiedział historię i to zupełnie szczerze, to nie jest żadna, to potrafiło do odcinka, że po pierwsze spodobał mi się, bo miał jakąś tam przeszłość graficzną, skończył ASP, jest zresztą świetnym grafikiem, ilustratorem i też rysuje dzisiaj komiksy, więc to im się spodobało, a po drugie znał angielski i tyle. Wystarczyło, nie? Wystarczyło tylko to, żeby w zasadzie dostać fuchę na lata. Dzisiaj to już nie wystarczy. Dzisiaj to jest coś, co byłoby niemożliwe, a przy okazji jeszcze zmieniły się trochę stawki na przykład w mediach. Jak rozmawiam ze starszymi kolegami i koleżankami na temat tego, jakie były stawki na przykład za tekst publikowany w papierze, czy w magazynie papierowym na przykład wówczas i ile takich tekstów trzeba było napisać, żeby żyć sobie na fajnym poziomie, no to dzisiaj te stawki są wielokrotnie niższe przy wyższych cenach No naprawdę, ja się spotykałem z jakimiś propozycjami typu napisz tekst za 50 zł w ostatnich 5 latach, albo za 100 zł. I to nie były zbyt wdzięczne rozmowy, więc to wszystko się bardzo pozmieniało. I ten dostęp powiedzmy, wspomniałeś Kolonkę, do mediów na przykład jest trudniejszy i mniej powiedzmy wdzięczny niż był w latach 90. Takie mam wrażenie.
[01:01:13.30 → 01:03:25.57] C: Zdecydowanie właśnie ten przykład taki medialny, telewizyjny. No właśnie, bo w sumie nie powiedzieliśmy zbyt wielu pozytywnych rzeczy o tych latach dziewięćdziesiątych i to to nie dlatego, że tak chcemy uciekać od tej nostalgii, tylko tu realnie weźmy tego wspomnianego Marcina Rósteckiego. No jednak dostajesz fucha. No wydaje mi się, że to fucha życia. No trzeba by Marcina spytać, czy tak to odbiera, ale no z jakichś takich powodów. No nie jesteś jakoś super wkręcony w tę branżę, tylko pojawiasz się w dobrym momencie. odpowiednim czasie znaczny na angielski super mamy telewizję po tym osiemdziesiątym dziewiątym szuka się nowych twarzy no bo się szuka oczywiście no bo to już nie radio komitet to to to już jakaś taka zmiana już musi być jakościowa estetyczna musimy zrezygnować z części ludzi braki kadrowe przecież jak cholera no i nagle pojawiają się jakieś takie. takie młode wilczki, które sobie testują tę telewizję. Nie tylko mówię o jakiejś telewizji informacyjnej, co znaczy o takim dziennikarstwie, ale też o prowadzących. Też postać, która się u nas pojawiła, czyli Kuba Wojewódzki. Ja wiem, że część osób chciała go widzieć jako resortowe dziecko, że ten tatuś, ten prokurator wszystko mu załatwił, ale w praktyce było jednak tak, że był to sobie facet w radiu, radził sobie w tym radiu z powodzeniem, rozgłośnia harcerska, trójka. No i lata dziewięćdziesiąte szuka się tych młodych, którzy mają pomysł na program i w publicznej pojawiało się wtedy bardzo dużo dziwnych rzeczy, które są już niewyobrażalne. Absolutnie, że na jedynce leci jakiś taki program typu tam dzyndzy lędzy czy coś tam, który jest takim najlepszym przykładem. Ty Montymański to środowisko trójmiejskich artystów, które robi coś absolutnie odpałowego, abstrakcyjnego. i tak dalej i tak dalej, więc to jest akurat dosyć fajny aspekt, jak się myśli o tym właśnie tym szklanym suficie dzisiaj na przykład, że no to pewne warunki muszą być spełnione, żeby no to tam jednak to było dosyć otwarte. Pojawiały się te osoby, być może czasami z przypadku i możemy dyskutować o tym, czy to była zasłużona kariera, czy czy nie lepiej byłoby w to miejsce dać kogoś, kto ma takie, a nie inne przymioty, ale sam fakt, że można było dostać szansę mimo że się nie jest właśnie jakimś protegowanym kogoś kto może, to jest całkiem ciekawe.
[01:03:25.87 → 01:04:07.45] B: A przy okazji rynek był jeszcze, prasowy na przykład był bardzo chłonny i to był krótki czas, to było jakieś tam powiedzmy 10-15 lat zanim to wszystko się pozmieniało, ale faktycznie było tak, że jeśli ktoś miał taką fantazję, żeby sobie założyć czasopismo o grach wideo, to robił to. W czasopiśmie Secret Service pracował bodajże Maciej Ogiński, on się nazywał Nie chcę przekręcić, ale on miał chyba 13 albo 14 lat, jak przyszedł do redakcji i pisał teksty w ogóle dla ludzi. To jest jakaś zupełnie nieprawdopodobna rzecz dzisiaj, że dzieciak pisał teksty i o ile wiem, on kontynuował tę karierę później. Pracuje dzisiaj w Game Devie cały czas i to było możliwe. Takie cuda się małe zdarzały, które dziś
[01:04:07.45 → 01:05:08.06] A: już w zasadzie są... Mateusz wspomniał o szklanym suficie i zastanawiam się, Badając te biografie ludzi lat dziewięćdziesiątych, zastanawialiście się nad tym, kiedy oni mówili sobie, to już, jestem na szczycie. Czy to była skala krajowa tylko i uznawali za sukces, nie wiem, własną sprawczość, rozpoznawalność, pieniądze, które zarobili, inwestycje, które poczynili, czy był taki, taka niemożność wykonania skoku na dalej, czyli na europejski, światowy rynek. Bo myślę, że teraz na przykład część młodych muzyków, którzy startują w internecie, prawda, na YouTubie, Oni mają z tyłu głowy, że mogą zrobić sukces tutaj, ale sky is the limit tylko. To znaczy, że ten rynek europejski czeka, bo jest większa możliwość przyzwolenia na talenty z mniejszych ośrodków czy krajów. Czy oni mieli taką granicę? No dobra, będziemy rozgrywać w Polsce, ale nigdzie dalej nie wejdziemy. Wojewódzkiemu tak się nie udało przeskoczyć chyba na idola europejskiego, prawda?
[01:05:08.22 → 01:05:08.82] C: Tak, światowego.
[01:05:10.91 → 01:05:16.37] B: Jakoś go nie chcieli z jakiegoś powodu. Nie wiem o jaką dziedzinę pytasz, no bo nie wiem.
[01:05:16.65 → 01:05:18.87] A: Sztuka chyba.
[01:05:19.07 → 01:05:52.70] B: Weźmy na przykład Edytę Górniak, która osiągnęła bardzo spektakularny sukces na poziomie międzynarodowym. Ile ona miała wtedy lat? 19, 20? Była bardzo młoda i w zasadzie nigdy później, mimo że próbowała i nagrywała płyty po angielsku i próbowała przedostać się na zachód, to nigdy nie powtórzyła czegoś choćby podobnego jak drugie miejsce w konkursie Eurowizji. W świecie filmowym w zasadzie nikomu się w latach 90. nie udało, dopiero później zdarzyło się kilka spektakularnych karier, które... Jest
[01:05:52.70 → 01:06:11.37] A: jeszcze przykład, przepraszam, wejdę Ci w słowo, Musical Metro. Janusz Józefowicz po sukcesie w Warszawie i w skali ogólnopolskiej zawodzi to do Nowego Jorku, ma producenta, wystawia złe recenzje, straszna klapa i wracają. pod kulanym ogonem tak naprawdę, że coś, co było oryginalne tutaj, nowoczesne, fajne, tam okazuje się jednym z dziesiątków produkcji.
[01:06:11.61 → 01:08:53.39] C: Tak, to jest zderzenie ze ścianą. Ja bardzo lubię jeszcze przykład zespołu Myslowic, tutaj już z lat zerowych, ale wczesnych bardzo lat zerowych, no bo to był zespół, znaczy zespół wciąż istnieje, oczywiście bez Rojka i tak dalej, no już aż tak nie absorbuje, mówiąc delikatnie. nikogo, ale był to zespół bardzo hołubiony u nas. Był taki moment, że to był zespół absolutnie dla każdego. Słuchali tego też dorośli dzieciaki, jakieś dresy, niedresy. Było to wszechobecne. Tomysłowicz podjęło się takiego zadania, żeby jednak gdzieś się przebić. Zaczynamy od Wysp, ale nie tylko, bo też w Turcji ta płyta się pojawiła w paru krajach. To wszystko pod kontrolą Sony. o ile dobrze pamiętam, w tamtym momencie i z pełnym wsparciem Sony, no bo tak, no poszła ta płyta po angielsku, tam już pokorowa Milky Bar, no to taki poszedł składak, no to to już jest pierwsza rzecz, rzecz nie do pokonania, chyba że z jakimś dialogue coachem pracujesz, żeby ta angielszczyzna była faktycznie tą angielszczyzną, ażeby to nie było egzotyczne dla odbiorcy, który się się posługuje tym językiem. Więc tutaj już była pierwsza rzecz. Druga rzecz była taka, że jak wjeżdżasz zespół, który grał muzykę około britpopową, czyli taka stylistyka, która się tam w latach dziewięćdziesiątych w Wielkiej Brytanii powiedzmy wyłoniła, no to oni nie są tym aż tak zachwyceni, bo oni mają swoich britpopowców i niekoniecznie potrzebują britpopowców zmysłowic. I była jeszcze trzecia rzecz. Z tego co mi wiadomo, no bo czytałem wszystko, co było na ten temat. napisane w tym biografie zespołu Leszka Leszka Gnoińskiego była niechęć części członków, żeby nie powiedzieć po prostu Artura Rojka do takiej bardzo wytężonej pracy w trasie. To znaczy tak, to jest niewdzięczne, że nie widzisz tam swojej małżonki czy dziewczyny przez x tygodni czy miesięcy, ale tak jest po prostu teraz. Tak, to jest niewdzięczne, że siedzisz z czterema chłopami w autokarze non stop i tam gracie w karty. Owszem, to po dwóch dniach już takie średnie się robi, ale tak jest w trasie, bo po prostu oni supportowali The Chorus i Simple Minds, więc mieli troszkę jakichś takich poważnych koncertów. Musisz tutaj faktycznie wchodzić, ta kultura zapierniczu w przypadku zespołu muzycznego. Musisz grać, grać, grać, grać, bo w ten sposób bardzo, bardzo mocno się promujesz, bo jak na nich przyjdzie 10 tysięcy, to ty jesteś supportem oglądanym przez te 10 tysięcy. Oni nie są tutaj dla ciebie, ale ci widzą. i tak dalej. I Artur Rojek stwierdził, że nie, że w sumie nie, że troszkę inaczej to sobie wyobrażał. Więc tutaj jest akurat, nie będę pochwalał kultury tego zapierniczu, ale tutaj jest faktycznie ta różnica w podejściu. bardzo dobrze widoczne.
[01:08:53.91 → 01:09:50.09] B: Wiele zależało też od metod dystrybucji, powiedzmy, różnych dziedzin kultury. Wydaje mi się, że muzycy dość szybko się poddali. Próbowali przez lata 90. i zerowe, po czym stwierdzili, że te sukcesy międzynarodowe muzyków, którzy pochodzą spoza tego kręgu anglosaskiego, są sporadyczne i losowe bardzo często. Że zespół Brainstorm z Maybe, albo Dragon's Thin Day, że nagle jacyś Estonczycy z Dragon's Thin Day Oni byli z Mołdawii. To jakiś taki przypadkowy numer, który po prostu wszedł na zachodzie, ale to były zupełnie przypadkowe rzeczy. Natomiast w świecie filmu dużo łatwiej był sukces międzynarodowy, co się zaczęło też dziać później. nie wiem, nominacja do Oscara dla Bagińskiego. Jak robisz film, jesteś w stanie go pokazać na festiwalu, z jednego festiwalu możesz podejść na inny festiwal i możesz sobie w ten sposób zbudować nazwisko, tak? Bycie muzykiem jednak tutaj bardzo mocno ogranicza, muzykiem polskim, śpiewającym po polsku.
[01:09:50.13 → 01:10:32.76] A: Pytałem o ten szklany sufit, bo zastanawiam się, na ile prawdziwe jest takie twierdzenie, które gdzieś znalazłem, że lata 90. tak naprawdę były okresem zakamuflowanego kompleksu niższości. że to obciążenie PRL-owskie właśnie, brak angielskiego, czy pewna taka zaściankowość kultury czy rzeczywistości, w której funkcjonowaliśmy, ona tak naprawdę blokowała i artystów, i innych ludzi, którzy mogliby naprawdę wyjść w Europę czy wyjść w świat. Zgadzacie się z tym, że byliśmy jako obywatele społeczeństwa, jako ludzie, artyści, naznaczeni, no nie homo sovieticus, tylko takim, że no jesteśmy gorsi. I tak brakuje nam tych paru długości doświadczeń, do zachodu.
[01:10:33.88 → 01:12:55.16] C: No tak, to dobrze widać, jak się poczyta jakieś biografie w rodzaju, nie wiem, biografii Tillawu. Bartek, akurat jeśli chodzi o te rzeczy okołokazikowe, to masz wszystko, zdaje się, przeczytane. Nie chcę cię tutaj autować, ale też przyznaję się do tego, że tam przyjeżdżamy, tam jakby w ogóle co ze sobą zrobić? Te wszystkie muńki, zachłyśnięte tym, ale no właśnie, żyjesz jakimś mitem. Muńek był wcześniej na Wyspach Brytyjskich, to wiadomo, skąd się tam działa piosenka Warszawa, bla, bla, bla. ale jedziesz do tych Stanów, o których śniłeś, o których marzyłeś i tak nagle patrzysz na to wszystko. No i rzeczywiście oni wspominali o tym, że oszaleliśmy, zobaczyliśmy to, tamto, siamto i przy okazji wraz z tą euforią jest jakieś takie poczucie, że co ja, biedna ptaszyna w ogóle tutaj w tym Nowym Jorku. Więc na pewno było coś takiego, no tym bardziej, że wiesz co, jeżeli chodzi o muzyków polskich w PRL-u, no to oni bardzo często, co nie jest ani tajemnicą, ani zaskoczeniem, Bardzo często wyjeżdżali za granicę, w tym do Stanów, niekoniecznie robić jakąś specjalną karierę. To się zaczęło jeszcze w ogóle w latach sześćdziesiątych. Być może od zespołu Klan, który tam nagrał to Mrowisko, to taka wielka rock opera, po czym pojechali do Szwecji grać na statku. I można mówić, że to jest przykre. No finansowo to dla nich było oczywiście niesamowite, ale niekoniecznie o tym marzyli. No i jak w latach osiemdziesiątych na przykład, nie wiem, zespoły w rodzaju Papadens, który zespół, który miał na koncie w Polsce i tylko w ZSRR też. sporo sukcesów, nagle pojechał na polonijną trasę po klubach i tutaj chłopcy zostali i też zostali grać. Zespół się rozpadł, bo zostali, żeby grać w knajpach, więc w sumie jak możesz nie mieć kompleksów, jeżeli jeszcze w latach dziewięćdziesiątych dzieje się coś takiego, że jedziesz na tą traskę, na zasadzie być może sobie myślisz o tym, a może mnie ktoś wypatrzy w tym klubie uświerszcza, w tym Cricat Clubie słynnym na przykład, a potem stwierdzasz, no dobra, no ale te dolary to by się przydały, więc będę tutaj po prostu bar błękitna Ostryga i będę będę grał ludziom do do drinka czy czy do kotleta, więc na pewno na pewno było takie myślenie, tylko no właśnie, no czy ono było decydujące w kontekście tego, że się nie udało tym polskim zespołom? No było na pewno kilka jakichś przyczyn. Myślę, że ta bariera językowa to jest dużo, no bo to zawsze jednak wychodziło z takiego założenia, że no dobra, ale musicie śpiewać po angielsku, no i no no dobra, to jest lingua franca, no to jest to naturalne, a potem są
[01:12:55.16 → 01:13:15.47] B: problemy To nie jest przypadek, że jeśli chodzi o takie sukcesy największe polskich muzyków w latach 90-tych i później, to to są z jednej strony jazzmeni, instrumentaliści, a z drugiej strony Behemoth i ci, którzy bardziej darli te japy niż powiedzmy śpiewali. Tam dało się przykryć, powiedzmy, jakichś nieroztatki.
[01:13:15.51 → 01:13:23.27] C: Tak, tak, tak. Nikt nie mówi, że Nergal ze słabym akcentem growluje, no bo to jest taka technika.
[01:13:23.37 → 01:13:24.23] B: Nie rozumiem, co on mówi.
[01:13:24.45 → 01:13:24.95] C: Oczywiście, co on mówi.
[01:13:25.53 → 01:13:37.52] A: I tak zdobywali nisze, bo Black Metalowe czy Speed Metalowe, kręgi fanowskie, to jest mniejsza grupa odbiorców zagospodarowania, podbicia niż To, co chciała zdobyć Edyta Górniak na przykład.
[01:13:37.81 → 01:13:41.77] C: Tak, zdecydowanie. Odbiorców Black czy Death Metalu jest mniej niż połowa.
[01:13:41.95 → 01:15:19.77] A: Ciekawe, jak z tego pytania o kompleks mniejszości przejść do drugiej kwestii, czyli takiego napięcia, które chyba było w latach dziewięćdziesiątych w polskiej kulturze, między wtórnością, imitacją kultury zachodniej, a tym, co powinno być oryginalne. Pamiętacie, początek lat dziewięćdziesiątych polskie zespoły zaczęły śpiewać po angielsku. Potem dopiero po paru latach się nauczyli, że jednak niekoniecznie dla polskiej publiczności angielskie teksty to jest dobry pomysł. Kiedy polskie zespoły teatralne siedziby na festiwalu w Dedenburgu, przerabiali swoje spektakle na wersje angielskie i mówili tą złą angielszczyzną, bo tylko tak uważali, mogą zainteresować tamtego odbiorcę. Telewizja uczyła się wzorców zachodniej medialnej całej struktury, mechanizmu. Chcieliśmy wydać książki i kampanie promocyjne tworzyć, jak są na zachodzie. Czyli z jednej strony uczymy się od najlepszych, od tego dobrze działającego rynku kultury, czy popkulturowego środowiska. I co, zapominamy o tym, co mogło być naszym atutem w Europie, nie wiem, czy w Polsce. Czy to była tylko lekcja odrabiana cały czas, czy raczej pojawiały się takie momenty, jak muzycy, na przykład moda na folgę, jak kapela ze wsi Warszawa nagle wystrzeliła. Wszyscy byli zdziwieni, że można tak grać w latach 90. Jak postrzegacie, czy to rzeczywiście był główny spór, który się wtedy toczył w polskiej przestrzeni medialnej między imitacją a stawianiem na oryginalność? Bo w finale tego sporu pewnie byłaby Maria Janion, która mówi do Europy tak, ale z naszymi umarłymi. Czyli to dorobek, który mamy prawdziwy, to są te trupy, duchy, ta metafizyka z przeszłości, która nam ciągle gada gdzieś w środku.
[01:15:20.25 → 01:16:51.56] B: Z tej dyskusji, o której mówisz, wyszło parę rzeczy, na przykład sukces Wiedźmina III, gry wideo Wiedźmin 3. to jest już coś zbudowanego mądrze, czyli bierzemy te akcenty słowiańskie i bierzemy rzeczy, które pochodzą z naszej kultury i pochodzą z tej szerokości geograficznej i przedstawiamy je tak, żeby ten Amerykanin był w stanie jednak kupić, że to nie będzie odwracało jego uwagi. No i nagle się okazało, że w ten sposób można ileś tych dziesiątek milionów egzemplarzy sprzedać na całym świecie. Ale też jeśli pytasz o tych artystów, którzy starali się bardzo mocno dotrzeć do zachodniej publiczności, no to kurczę, przecież to się dzieje do dzisiaj tak naprawdę. Nie wiem, Marcin Dorociński, ostatnio oglądałem z nim jakiś wywiad, który ostatnio zagrał w jednej scenie, ale w filmie Być innym pasji był najnowszym i miał scenę otwierającą i tak dalej. Duża rzecz, nie? I on mówił, że po pierwsze to są jakieś lata czy miesiące chodzenia do tego trenera, który miał go nauczyć akcentu, a z drugiej strony to są jakieś setki godzin spędzonych na nagrywaniu po prostu taśm. i wysyłali ich do producentów, więc te marzenia jakby nie zmieniły się moim zdaniem jakoś bardzo mocno. Wtedy polscy aktorzy marzyli o tym, żeby wyjechać tam i jednak brać udział w tym największym rynku filmowym i stamtąd brać pieniądze i dzisiaj jest tak samo, więc nie wiem czy tutaj się akurat coś zmieniło.
[01:16:51.94 → 01:18:14.63] C: Tak, czyli wracamy do tego, że trzeba to sobie wyłazić, a propos tego Rojka, który nie chce z kolegami jeździć i koncertować, supportować, że trzeba to sobie wciąż wyłazić, więc wymaga to żelaznej konsekwencji i nie wiem, Piotr Adamczyk pojawiający się sporadycznie tutaj i tutaj na zachodzie, czy to w jakimś tam MCU, w jakichś takich powiedzmy około hollywoodzkich produkcjach, też nie trafił tam dlatego, że zagrał Ojca Świętego Jana Pawła II. Zaskoczenie być może dla niektórych, ale nie, to nie wystarczyło, tylko wymagało dobrego agenta na pewno masy castingów, konsekwencji i tak dalej i tak dalej. Nie wiem, nie czytałem wywiadów z Piotrem Adamczykiem na ten temat, ale stawiam po prostu tutaj piętnaście złotych przynajmniej, żeby tutaj nie nie przegiąć, że że tak właśnie było, więc więc tak jest jeszcze jedna rzecz związana akurat tutaj ściśle z muzyką. Skoro się pojawiło parę takich tematów, my nie wytwarzamy swoich stylistyk, to znaczy to nie jest oczywiście warunek konieczny zawsze, ale jeżeli wytwarzamy. to to jest coś mocno folkowego, więc założenia może być skazane na czasem bardzo sympatyczną, ale niszę, to wracając do kapeli, słucham? Poza Disco Polo, tak, tylko wiesz, akurat to już przespany moment, bo Disco Polo już jest identyczne jak analogiczne rzeczy w Bułgarii, w Rumunii i tak dalej, i tak dalej.
[01:18:14.67 → 01:18:15.95] A: I Chin nie podbiło, prawda?
[01:18:16.13 → 01:19:13.16] C: I Chin nie podbiło, jak się okazało, mimo że nas Sławomir Świeżyński przekonywał. że miliard szczęśliwych szczęśliwych ludzi jest film na ten temat, więc a jeżeli już celujemy w jakąś popularną stylistykę patrz zespół hej, który powiedzmy, że na początku grał gransz, cokolwiek to znaczy, tak, ale to rzeczy z Seattle, no to też no debiutował już w momencie, w którym ta stylistyka okrzepła na świecie. To już było dwa lata po po Nevermind Nirvana tam rok później, krótko Obeyance zmarł, potem to się wszystko. troszkę poprzewalało to samo z Myslowic i tak dalej i tak dalej. No tutaj jeśli chodzi o zespoły grające metal, ale właśnie raczej ekstremalny metal, jak to się mówi, no to tutaj jest inna sprawa, ale no widocznie robią to na tyle dobrze, że tutaj już nie było. nie było żadnych kwestii. Możemy się przyznać po prostu przed sobą, że niektóre z tych zespołów naszych są fajne, ale może po prostu nie są tutaj potrzebni na tej szerokiej ławce światowej.
[01:19:13.18 → 01:19:28.52] A: W takim razie, jak rozumiem, zgadzacie się i nie zgadzacie się z tą tezą, że lata 90. były jednak naśladownictwem, szybszym uczestniczeniem w tym, co się dzieje w różnych dziedzinach sztuki, kultury na świecie, ale jednak byliśmy o te dwa, trzy kroki jednak z tyłu.
[01:19:28.90 → 01:19:43.41] B: Tak, a z drugiej strony, jeśli już ktoś osiągał taki sukces międzynarodowy, na przykład Kieślowski, to on robił zupełnie swoje rzeczy, więc zupełnie wychodził z tego wyścigu i nie chciał naśladować. Wychodziły mu rzeczy bardzo autorskie i jednocześnie nagradzane.
[01:19:43.87 → 01:20:06.20] A: Czyli co, lata 90. nas mogłyby nauczyć, że osobliwość jest w scenie, że unikalność? że nie mając równych szans w tym zbiorowym chórze światowym, kiedy wszyscy śpiewają lub mówią lub robią to samo w sztuce, możemy zostać zauważonym tylko wtedy, jeśli zrobimy coś takiego, czego nie robi się nigdzie indziej. To byłaby lekcja lat 90-tych.
[01:20:06.22 → 01:20:25.12] B: Pewnie nie ma jednej drogi, zakładam. Nie wiem, czy zespół Brainstorm ze wspomnianym Maybe jakoś tam cokolwiek rewolucjonizowali, chyba nie. Po prostu im pykła jedna piosenka, która była oparta jakoś tam na założeniach, które dawno były już wymyślone na zachodzie, więc nie ma jednej drogi zakładam do sukcesu.
[01:20:27.28 → 01:21:12.01] C: Taka to wesoła refleksja. No tak, to musi być combo, jeżeli mówimy o tym takim jednym udanym singlu, chociaż Brainstorm miał tam jeszcze chyba Waterfall, to był jakiś tam hit, ale maybe to maybe, no to jest to chwytliwy numer, jest to numer w stylistyce takiej właśnie zerosowo-beżowej, jak to zresztą Edrenda nazwała muzykę z tamtych czasów, że to jest takie trochę przeźroczyste, plus na pewno ktoś bardzo mocno za nimi lobbował i nie chodzi o to, że tutaj węższy spisek, tylko że był agent, że była wytwórnia, które starały się o to, żeby ten numer gdzieś tam sobie poza kraje, nad Bałtykiem Gdzieś tam się wychylił. Więc tak, zawsze czegoś zabraknie, zawsze trudno.
[01:21:12.03 → 01:22:04.71] A: Domykając tą metaforę bycia w szkole w latach 90., że nadrabialiśmy zaległości, uczyliśmy się tego, co obowiązuje w trendach, w polityce, w demokracji, biznesie, w kulturze. Jak myśmy zdaliśmy ten egzamin? Czy w takiej mentalnej, mówimy bardziej w sferze kulturowej, nie politycznej, bo tutaj odpowiedź jest inna, ale czy rzeczywiście te lata dziewięćdziesiąte były taką lekcją uporczywego bycia czy dążenia do tworzenia stanowienia części wspólnego rynku, kultury, konsumpcji, mediów? Udało się to nam? Czy dalej czujecie, że jakieś obciążenie z tych lat dziewięćdziesiątych przeszło na nas, które sprawia, że coś jest jakby nie do końca światowe, europejskie, wolne, oryginalne?
[01:22:06.09 → 01:24:46.59] C: To nie będą jakieś takie wesołe diagnozy, ale moje subiektywne podejście do tego tematu. Trzymając się wątków popkulturowo-kulturalnych, Moim zdaniem nie. Ja mam na przykład, to znaczy to jest jakiś taki guilty pleasure mojej i mojej dziewczyny, mianowicie oglądamy seriale z platformy TVN-owskiej Player.pl i czasami oglądamy ich za dużo na przykład. Jest to jakaś tam forma odmurzania i to są rzeczy produkowane taśmowo, w których zawsze coś trzeszczy, zawsze coś się nie zgadza. Oczywiście nie jest tak, że wszystkie rzeczy z oferty Netflixa to są dobre rzeczy. Oj nie, nie, absolutnie nie. bo tam jest też nadprodukcja dosyć mocna, ale tutaj widzimy już, że dobra, okej, to potrafimy kręcić w takim sensie operatorskim, także w każdym z tych, w każdej z tych produkcji pojawi się parę, parę fajnych ujęć, tylko to już jest standard. My w ogóle mamy dobrych operatorów i mieliśmy dobrych operatorów, my tutaj w Polsce, więc, więc tak, ale jak to jest napisane, jak to jest na poziomie dialogów już i tak dalej i tak dalej i tak dalej. Jak już pojawił się serial Klangor, to to kanał plusowy serial z Jakubikiem, No to już myślałem, a dobra, ok, to się nauczyliśmy, bo, bo nic mi nie trzeszczy. To znów zupełnie subiektywne z mojej strony, ale potem oglądam rzeczy w rodzaju trzeciego sezonu Belfry i tak dalej i tak dalej, więc wydaje mi się, że to są rzeczy takie jakby, tak bym je nazwał, że to w sumie tak jest oświetlone, tak jak powinno być, wydaje nam się nam laikom, laikowi jak ja, tak jak dziś powinno być oświetlone, jest skręcone, tak jak powinno być, czasami zmontowane, tak jak powinno być, a jednak to nie jest to, jednak to cały czas Cały czas nie jest to. Ja nie jestem jakimś takim wielkim na przykład fanem męskiego grania tak ogólnie, więc może to moja opinia nie ma szczególnego znaczenia, ale ja ilekroć to słyszę, to sobie myślę naprawdę przyzwoity indie pop z dwa tysiące dwunastego. Jakby spoko, podajmy sobie podajmy sobie ręce, czyli znowu jakby w tym momencie już nie ma potrzeby, żebyśmy byli jakoś tam zapóźnieni, tak, bo jakby odbieramy kulturę bardzo synchronicznie, taką kulturę też zachodnią. Już tak tego nie rozgraniczamy, że to jest kultura zachodnia czy coś tam, no bo jeżeli wychodzi nowy teledysk, no to ma go gość w Londynie, w San Francisco i w Lesznie na przykład w tym samym momencie. A mimo wszystko coś jest na rzeczy, że nie rzucamy się tak za bardzo. Może to hip-hopu mniej dotyczy, ale to też dosyć dyskusyjne. Drill też z jakimś opóźnieniem wskoczył, jeśli chodzi o polski hip-hop. Więc tak, lubimy tak sobie dwa, trzy, cztery, pięć lat poczekać.
[01:24:47.17 → 01:26:10.26] B: A propos produkcji serialowych czy filmowych, to przez lata chodził taki tekst, że jak człowiek coś oglądał i coś wyglądało przyzwoicie, no to w sumie to nie wygląda jak polskie, to nawet w porządku. Zagłód odczuło jednej sceny na przykład konkretnej, a tutaj wydali pół budżetu. Natomiast a propos tego, o czym powiedział Mateusz, są też dziedziny jednak, w których Świat być może trochę naśladuje nas. Ten przykład Wiedźmina 3 jest tutaj bardzo spektakularny. Rzeczywiście było tak, że po premierze Wiedźmina 3 jak jakieś studio gamedevowe chciało zrobić grę typu role playing to robiło tak jak zrobili Polacy w Wiedźminie. Wciąż jest wydaje mi się tak, że gamedev nasz polski może jest trochę nieroceniany zwłaszcza w mainstreamie takim powiedzmy medialnym, trochę za mało się mówi o tym, że nie tylko powstają u nas bardzo dobre, wysokobudżetowe gry, cenione w ogóle i właśnie tam nie ma tego syndromu, że fajna gra jak na polską, tylko też powstają fajne rzeczy w game devie niezależnym, jakieś indie produkcje itd. I nasi specjaliści, o ile wiem, są rozchwytywani dosłownie. Duże amerykańskie firmy mają swoje oddziały gdzieś tam po Europie porozrzucane i znam sporo osób, a to tam gdzieś tam ktoś pojechał do Szwecji na ileś lat.
[01:26:10.26 → 01:26:12.12] A: Tłumaczysz na czym akurat sukces w tej dziedzinie?
[01:26:13.70 → 01:27:20.86] B: Być może chodzi tutaj o to, że w ogóle gry wideo to jest taka dziedzina, która musi cały czas lecieć do przodu i te zmiany w grach wideo są bardzo dynamiczne. Są dużo dynamiczniejsze niż na przykład w filmie czy w muzyce. zaryzykował takim stwierdzeniem, że w zasadzie jak grasz w grę, która ma 15 lat, no to wiesz, że grasz w grę, która ma 15 lat. Widzisz, że to jest bardzo niedzisiejsze. To samo dotyczy, zresztą to już jest bardzo mały ryneczek, ale jednak gier planszowych. Tam też wszystko leci bardzo szybko, gry piętnastoletnie są już bardzo stare i mamy tutaj bardzo duże osiągnięcia, jeśli chodzi o duże nazwiska, tak jak np. Ignacy Trzewiczek, świetnych designerów, którzy robią gry, które sprzedają się znakomicie na całym świecie. jak się pojedzie do Stanów i minie jakąkolwiek większą księgarnię czy sklep z grami, to zawsze jest tam jakaś gra polskiego designera, o czym też się za mało mówi moim zdaniem. Więc jednak są takie dziedziny, w których bierzemy udział w tym wyścigu, biegniemy bardzo szybko i bardzo często poprzedzamy Wyprzedzamy resztę świata na krótko, bo to są jednak dynamiczne zjawiska, ale jednak wyprzedzamy.
[01:27:21.36 → 01:28:03.72] C: No i jeszcze w przypadku gier wideo mam takie wrażenie, no bo tak to się rzeczywiście zgadza. To nie może być, chyba że to jest ostentacyjnie retro, ale tak poza tym to musi być na czasie. Jeśli chodzi o te polskie gry wideo, polski game dev, no to musisz mieć świadomość, to jest dodatkowa presja i motywacja. Musisz mieć świadomość, że to musi wykroczyć, chyba że to jest gra taka niezależna indie poza granicę Polski. Bo ten polski rynek i ten ułamek tego polskiego rynku, który kupi tę grę, nie wystarczy, bo gra jest bardzo kosztowna. Taka współczesna gra wideo jest bardzo, bardzo kosztowna, więc założenia robisz to na cały świat, a nie marzysz o tym, że może kiedyś ktoś to doceni w Hiszpanii. To nie, to nie działa w ten sposób.
[01:28:04.36 → 01:28:48.24] A: Wróćmy już w ostatniej części tego spotkania do lat 90. Potrafilibyście ułożyć na podstawie doświadczeń z pod zrobienia podcastexu takie trzy kluczowe popkulturowe momenty lat dziewięćdziesiątych, które zmieniły wasze postrzeganie lat dziewięćdziesiątych albo były takim rodzajem objawienia ojejku, to wtedy coś takiego było możliwe. Trzy najważniejsze może, żeby było zabawniej, trzy takie najbardziej creepy, których nie rozumiecie. Jak to zjawisko mogło się pojawić? Jak ten człowiek mógł nagle zaistnieć w przestrzeni medialnej? Taka dla równowagi. Trzy plusy, trzy minusy tamtego świata, które w jakiś sposób wam pokazują, jak wy rozumiecie lata dziewięćdziesiąte i jak do nich podchodzicie. To zacznie Bartek.
[01:28:49.46 → 01:28:51.14] B: To jest jedno z tych pytań, na
[01:28:51.14 → 01:28:52.70] A: które trzeba troszkę pomyśleć.
[01:28:52.86 → 01:28:56.24] C: To jest straszne. To jest kobyła zawsze.
[01:28:56.84 → 01:28:58.24] B: Czego byśmy nie powiedzieli, to potem wyjdziemy stąd.
[01:28:58.60 → 01:29:01.48] C: Nie, nie, to nie było to. Bo naprawdę.
[01:29:01.66 → 01:29:11.41] A: Albo randomowo wybieracie, albo po prostu pierwsze rzeczy, które przychodzą do głowy. bez poczucia ciężaru, że w tym momencie piszecie historię lat dziewięćdziesiątych jeszcze raz albo
[01:29:11.41 → 01:29:25.87] B: ok. Mogę zacząć od takiej fajnej rzeczy. Już wspominałem o tym. Chłonność rynku medialnego była wtedy zwłaszcza prasy jest czymś co mi się śni po nocach i to są bardzo przyjemne milionowe
[01:29:25.87 → 01:29:28.37] A: nakłady wyborcze i tak że cokolwiek, że
[01:29:28.37 → 01:30:10.64] B: wydać po prostu książkę o swoim psie na przykład tak i okaże się, że Dwa lata pociągniesz z nagładą 30 tysięcy, bo wszystkich to interesuje. Dzisiaj jakoś to przeszło na Instagrama, ale wtedy można było na tym zarabiać od razu. Jak się dzisiaj wraca do tych periodyków, to one są bardzo kasztaniarskie. Nie, dobrze się to czyta, to jest źle zadegowane, to jest źle opowiedziane wszystko i widać, że tam jednak ten trzynastolatek był w redakcji, który pisał recenzję, ale to z tego. Wtedy to było fajne i na pewno te czasy, to było bardzo dziwne i bardzo przyjemne, zakładam dla osób piszących i tworzących treści, mówiąc brzydko.
[01:30:12.36 → 01:31:17.77] C: No dobra, no to rzeczy w rodzaju la la mido albo wspomnianego z Inzylendzy, czyli te takie programy, właśnie alternatywne, ale na jedynce i na dwójce, nie emitowane, znaczy emitowane też czasami późno, czy jakieś powtórki i tak dalej, ale generalnie dało się na nie trafić. Czyli środowisko po prostu jakichś tam wariatów grających w fridges i punkowców robi telewizję na zasadzie, ktoś im daje po prostu możliwości, sprzęt, studio i róbcie cokolwiek. I rzeczywiście jak się to ogląda, jak tam Grzegorz Skawiński śpiewa o jakichś kosmonautach, to tak sobie myślisz, tak rzeczywiście mogli zrobić absolutnie wszystko i to Mnie jako dzieciakowi pokazało, że, bo właśnie a propos tych lat dziewięćdziesiątych i tych eksperymentów, było sporo tych eksperymentów, ale to też nie jest tak, że telewizja lat dziewięćdziesiątych, taka jaką pamiętam jako dziecko, zawsze była taka szalona, alternatywna i punkowa, tylko dużo jest tam takich rzeczy bardzo statycznych, nie? I to jednak, to La La Mido i tak dalej pokazywało, że tak, no to może być wspaniałe, że to może być wspaniała formuła, ta telewizja jako medium, że tutaj się coś może wydarzyć, coś niespodziewanego, więc to jest super, ale z drugiej strony...
[01:31:17.77 → 01:31:19.41] A: Szukaliśmy dadaizmów w telewizji polskiej publicznej.
[01:31:19.43 → 01:31:51.49] C: Tak, życie jest dziwne po prostu, albo jest szalone, albo jest jakiś potencjał w nim. Jako dziecko może sobie tak tego nie problematyzowałem, ale gdzieś to poskórnie czułem. Ale z drugiej strony jakieś rzeczy w rodzaju wielkiej gry, to nie jest oczywiście ninetiesowa produkcja, tylko rzecz emitowana od lat 60. do tam 2000 któregoś. No i to też pokazywało, że życie jest dziwne, ale w inny sposób w ogóle. Nie mogłem się w tym odnaleźć. Jakichś czterech profesorów, jakaś zimna kobieta, która mówi jakieś pytania o kuzynów Elvisa. Strasznie to było dziwne, ale zapadło w pamięć.
[01:31:51.91 → 01:31:53.19] B: A to jest super, jak się to dzisiaj ogląda, nie?
[01:31:53.35 → 01:31:57.15] A: No bo teleturnieje... I była egzaminu, prawda, w studiach?
[01:31:57.43 → 01:32:07.83] B: Tak, bo teleturnieje teoretycznie... Znaczy już dzisiaj o tym wiemy, wtedy jeszcze najwięcej nie widzieliśmy. powinny mieć formułę uczestniczącą jakoś, że jesteś w stanie tam kibicować tej osobie i tam zgadywać razem z nią.
[01:32:07.97 → 01:32:09.13] A: Odpowiedzieć na jedno pytanie.
[01:32:09.25 → 01:32:22.37] B: Stanisława Ryster zadawała pytanie po prostu o rozmiar kota Mozarta, no to trzeba byłoby cztery książki przeczytać i ci ludzie często się na tym wykładali. Musimy po trzy czy możemy na przykład po jednej?
[01:32:22.67 → 01:32:29.77] A: Po jednej, bo to teraz najbardziej creepy moment. Creepy, czyli szalony, dziwacz, ty freakowy z popkultury lat 90.
[01:32:30.17 → 01:34:05.11] B: Ja sobie niespecjalnie cenię kino polskie lat 90. Oczywiście to nie znaczy, że nie było dobrych filmów, ale to co się działo było bardzo męskie i to w takim najgorszym tego słowa znaczeniu. Rzeczywiście było niewiele kobiet, stosunkowo niewiele kobiet, które reżyserowały i te narracje kobiece były raczej w telewizji niż w kinie. To jest akurat coś, co zmieniło się na dobre w latach zerowych i jeszcze później w ogóle. To, że nie wiem, kilka lat temu powstał film Zabawa Zabawa, który w całości opowiada o trzech obliczach kobiecej choroby alkoholowej, to jest coś, co by w ogóle jakiś kosmos, że to by nie przeszło w latach 90. Nikt nie byłby zainteresowany takim tematem, a ten film był w kinach, obejrzał się i o ile wiem jest ceniony dzisiaj, a opowiada stricte o o perspektywie kobiecej, ale to nie chodzi tylko o perspektywę kobiecą, chodzi o to, że rzeczywiście to przejście z mecenatu państwowego, z systemu, który dotował filmy trochę z automatu, bo ktoś był filmowcem, skończył szkołę, więc powinien dostać pieniądze na film. To nie było takie proste oczywiście, ale jednak filmy były zależne od państwa, do systemu, w którym No próbowaliśmy się jakoś ogarnąć na początku, więc na początku te filmy prawie nie były dotowane, a później dopiero powstał Państwowy Instytut Sztuki Filmowej. To był jakiś taki czas chaosu i ten chaos widać w polskim kinie tamtego czasu, niezależnie od tego, że powstało tam wtedy parę perełek. Więc jak bym powiedział, że polskie kino było jakimś takim... Zmieniło się dużo na lepsze od tamtego czasu.
[01:34:07.62 → 01:34:54.36] C: Chyba niedelikatność, mam wrażenie, prowadzących, czy to wywiady telewizyjne, czy prasowe, mężczyzn prowadzących te wywiady w stosunku do kobiet. Mam takie wrażenie, gadaliśmy o tym, wydaje mi się, 150 lat temu w tym odcinku o Edycie Górniak, ale znowu pamiętacie pewnie ta aktorkę też o tym gdzieś ostatnio. W ogóle my za często udzielamy jakiś, w sensie wiesz, bo potem się powtarzamy, ale no niestety to są jakieś charakterystyczne przykłady. Ta pani Anna Anna Siekluska z trzy w trzysta sześćdziesiąt pięć dni Blanka Lipińska ekranizacja, tak jak polskie pięćdziesiąt tam twarzy greja. I gdy ona udzielała tego wywiadu, że tam pojawiły się niedelikatne pytania i tak dalej, no to ludzie byli częściowo przynajmniej słusznie oburzeni, bo to było dosyć obleśne,
[01:34:54.52 → 01:34:55.94] A: że to były jak se lat dziewięćdziesiątych.
[01:34:56.02 → 01:35:14.11] C: Tak, i to był standard, jednak najintisowy, czy to właśnie ten, chciałem powiedzieć, Lucjan Kydryński, Marcin Kydryński. który w Playboy'u przepytuje Edyty Górniak i pyta wprost, miałaś kiedyś myśli samobójcze? Wiadomo, że to osoba, która miała jakieś doświadczenia takie bardzo nieprzyjemne.
[01:35:15.27 → 01:35:18.81] A: Pamiętam wywiad Krzysztofa Ibisza z Małgorzatą Potocką.
[01:35:19.01 → 01:35:20.21] C: Ibisz też swoje dokładał.
[01:35:20.45 → 01:35:30.57] A: Nakręciła klasę na obcasach, był taki serial i zadał pytanie. Podobno jest pani w związku z szesnastolatkiem. Trzy razy zadał jej to pytanie, ona ani razu nie odpowiedziała.
[01:35:31.34 → 01:35:32.70] C: Tak, tak, tak, tak.
[01:35:32.70 → 01:35:35.04] A: Właśnie ktoś na ucho cały czas mówił ciągnij dalej.
[01:35:35.40 → 01:36:36.67] C: Ostatnio, ostatnio, to nie zawsze musiało być ucho, to chyba znowu jakieś takie interpretowanie tej ameryczki popkulturowej jako czegoś, co jest takie ostre i pikantne, więc w takim razie mam pomysł. Jestem Wojciechem Jagielskim. jest do mnie Anna Mucha, która jest młodziecką kobietą i będę pytał ją o jej bieliznę. To jest rzecz, która ostatnio się rozniosła tam po jakichś tiktokach i tak dalej, ale jeśli chodzi o Jagielskiego, czyli o wieczór z wampirem, potem wieczór z Jagielskim, to tam było bardzo dużo jakichś takich rzeczy, które przynajmniej na poziomie jakimś takim werbalnym zakrywają o napaść i to nie są fajne wzorce. Mówiliśmy sporo oczywiście o wojewódzkim, więc już Szkoda o tym gadać, ale to był pewien wzorzec, który był popularny w telewizji i w mediach polskich w tamtym czasie. Jeżeli dzisiaj jesteśmy oburzeni, to rzeczywiście jest tamten wzorzec, jest to jakiś powrót tego wątku, ale na szczęście chwilowy. Oczywiście do następnego razu, kiedy kolejny debil będzie zadawał jakieś takie bardzo intymne pytania kobiecie czy mężczyźnie też w wywiadzie. To nie było fajne.
[01:36:36.95 → 01:36:40.21] A: Zwróćcie uwagę, że nie zadałem takich pytań podczas tego spotkania.
[01:36:40.47 → 01:36:43.37] B: Właśnie ja się obawiałem tego najbardziej. Nic o życiu prywatnym nie było.
[01:36:44.21 → 01:36:46.33] C: Zawsze jesteś o zespole bielicznym.
[01:36:46.73 → 01:36:52.45] A: Zbliżacie się do setnego odcinka Podcast Tekstu za dwa tygodnie?
[01:36:52.91 → 01:36:53.71] B: Za półtora.
[01:36:55.15 → 01:36:57.75] C: Za dziewięć dni.
[01:36:58.49 → 01:38:07.43] A: Państwo, którzy nie znacie jeszcze Podcast Tekstu, namawiam, żeby odnaleźć w internecie, posłuchać. Nie tylko ze względu na jubileusz, ale także na przygodę, jaką możemy przeżyć, zastanawiając się nad latami dziewięćdziesiątymi. Ostatnie pytanie, już oddam państwu głos. Często też w tej rozmowie wychodzi, że mówiąc o jakiejś epoce, która nie jest specjalnie odległa, ale też już nie jest naszą, stosujemy tak zwany prezentyzm, to znaczy nasz system wartości przykładamy do tamtego świata. Czy waszym zdaniem to nam pomaga zrozumieć, ocenić tamtą rzeczywistość? Czy jest takim rodzajem, jak mówią niektórzy krytykujący to, zafałszowaniem rzeczywistości, że twórcy tamtego czasu nie mieli tej świadomości, nikt na to nie zwracał uwagi? Jak tutaj wyważyć proporcje między naszym słusznym oburzeniem na takie praktyki, o których Mateusz wspomniał, a tym, czy to było zauważalne wtedy, czy to było odczuwane jako przemoc, ból i tak dalej? To jest pytanie, którym się musicie stykać cały czas, robiąc opowieść o świecie sprzed 30 lat, ile z naszego świata musi przeniknąć do tamtej opowieści, żeby zrozumieć tamtą epokę, a jednocześnie nie zafałszować jej.
[01:38:08.09 → 01:38:41.88] B: To jest kwestia wyczucia w dużej mierze, bo w zasadzie, gdybyś tutaj gościł tegoż Wojciecha Jagielskiego, to znaczy nie reportażysta, tylko prowadzącego Wieczór z Wampirem, to pewnie on by ci powiedział coś w rodzaju, no tak się kiedyś rozmawiało. Tak było w telewizji, tak mi mówili do słuchawki, tak reżyser kazał mi prowadzić ten program, więc co mogłem zrobić. No i pewnie to jest prawda, ale co z tego, skoro dzisiaj na przykład widzimy, że panie, z którymi on rozmawiał, czasami były zakłopotane. To nie zawsze tak było, niektóre z nich nie wiem co odczuły, ale widać,
[01:38:42.16 → 01:38:49.01] A: że wchodziły w ten... Co gorsza pamiętają to do dzisiaj, czyli jest jakaś rana, jest jakiś rodzaj krzywdy, który się dokonał.
[01:38:49.09 → 01:39:43.90] B: Być może tak, znaczy to też jest pewnie jakoś tam taka niewdzięczna sytuacja, no bo jesteś w programie, który nie będzie na żywo, ale wiadomo, że poleci i obejrzą go miliony ludzi. No i teraz możesz się wkurzyć i jakoś tam zapienić, po prostu powiedzieć, nie zadawaj mi takich pytań, one są bardzo niegrzeczne i intymne i nie mam zamiaru odpowiadać, ale wtedy być może wyjdziesz na jakąś taką, takiego babola, który tam się tylko czepia i co tam facet cię tylko pyta o scenę rozbieraną w filmie, czego się czepiasz. Z drugiej strony możesz nie reagować i wchodzić w tę grę. Jest to oburzające dzisiaj i co z tego, że nie było wtedy. Trochę wychodzę z takiego założenia, ale faktycznie są takie zjawiska, przy których nie warto chyba tak cwaniakować za bardzo, które rzeczywiście istniały. Dzisiaj pewnie już nie powinny istnieć, ale wciąż uważam, że warto im się przyglądać i warto o nich mówić.
[01:39:45.64 → 01:42:39.46] C: Tak, no to jest jakiś problem, który się często pojawia w naszym kontekście. Parę jakichś takich zarzutów się też pojawiło przez te dwa lata ponad. My staramy się tego rzeczywiście nie robić, nie przykrawać albo postarać się przynajmniej wyczuć, jaki wtedy panował nastrój w temacie, tak? I trzeba to wszystko porozdzielać. Oczywiście przemoc wobec kobiet jest, mam wrażenie, uniwersalną czasowo antywartością, ale Jeżeli, nie wiem, jest różnica np. między aktorem, który w 93 roku w jakimś programie, to teraz abstrakcyjne zupełnie, nic konkretnego, w jakimś programie opowiada np. o homoseksualiście dowcip i zrobi rękę itd., itd. Jest różnica między nim a kimś, kto grzmi w telewizji o pederastach i jeszcze używa gorszych określeń. Więc tutaj oczywiście to też nie jest tak, że u nas jest taki jakiś taki inkwizytorski zapał, że tam my wsiadamy do jakiejś takiej amfibii i płyniemy w stronę tych lat dziewięćdziesiątych. Tak i wyciągamy i jesteśmy policją i aresztujemy cię człowieku z dziewięćdziesiątego trzeciego roku w dwa tysiące dwudziestym trzecim, bo to nie o to chodzi, ale też ciekawy aspekt tego wszystkiego jest taki, że czasami nawet jeżeli tak podchodzimy z takim stanowiskiem dobra, no jakby ten prezentyzm na boku, to czasami się okazuje, że na przykład byliśmy zbyt pełni, nie wiem, dobrej woli wobec danej postaci. Tutaj już konkretny przykład związany z tymże wojewódzkim. A propos słowa, przepraszam, bo ono już troszeczkę kłuje, a propos słowa murzyn, wokół którego przecież ta debata trwała i debata, mocne słowa, ale w każdym razie zaczęło się zwracać uwagę na to, że ono nie jest neutralne, tak, że należy przestać go używać, że to może nie jest n-word polski, ale to jest Coś absolutnie obraźliwego i tak czytamy sobie różne rzeczy i można by pomyśleć, no tak w połowie lat dziewięćdziesiątych to jeszcze absolutnie nikogo to zupełnie przeźroczyste, neutralne słowo. Tomasz List tam w swoich korespondencjach listy z Ameryki po prostu cały czas sobie wymachuje tym słowem. Tymczasem przez przypadek trafia się na fragment programu Halogramy tam z dziewięćdziesiątego piątego programu prowadzonego przez Kuba Wojewódzkiego, który w rozmowie z karambą raperem używa słowa przepraszam, ten, że karamba używa tego słowa, ten raper i wtedy Wojewódzki się w dowcipny sposób oczywiście oburza i mówi o tym, ale nie, nie, nie używamy tego słowa, jesteśmy poprawni. 28 lat temu, więc oczywiście już nie przekonujmy się dalej. Synku w 2020 to było słowo jak każde, to nagle się okazuje, no bo trudno też wyczuć ten zwyczaj językowy, ten uzus, on się może wyślizgiwać też. i nagle się okazuje, że czasami moglibyśmy nawet, że mamy nawet prawo poprzykrawać troszeczkę do tych współczesnych norm, więc to jest bardzo różnie.
[01:42:40.14 → 01:43:20.14] A: Już oddaję państwu głos. Ostatnie pytanie. Przypuszczam, że macie jeszcze pięć od odcinków, przynajmniej w głowach już w tej chwili do zrobienia, bohaterowie tematy, ale czy jest jakieś takie miejsce, którego nie chcecie dotknąć w latach dziewięćdziesiątych? Bo jest tak straszne, tak obrzydliwe, tak współczesne ciągle, Jesteście wolni, gwiazd nie zamknie za to, ale że nie ma z dzisiejszej perspektywy, nie ma jeszcze obiektywnego podejścia do tej sytuacji. Czy jest taki temat? Nie, nie, nie, nie, nie podchodzimy do niego. Czy raczej w tych ramach tej waszej wolności to powiedzmy te lata dziewięćdziesiąte od detalu do procesu.
[01:43:20.20 → 01:44:19.90] B: Nie chcę tutaj deklarować niczego, no bo być może kiedyś się wydarzy, że zrobimy jednak tak, ale jakoś mnie bardzo Gniecie jakaś taka perspektywa, że moglibyśmy nagrać odcinek o jakiejś takiej tragedii w rodzaju łowcy skór, dzieci z beczek, dwie głośne tragedie z Łodzi z lat zerowych, czy nie wiem, jakieś tam potworne morderstwa, które były głośne i które były być może nawet znamienne dla tamtego okresu, ale biorąc pod uwagę formułę podcastexu, nie wiem czy to są tematy, które są dla nas odpowiednie, a gdybyśmy się na to zdecydowali, to pewnie musielibyśmy, na pewno byśmy musieli trochę się ograniczać, nawet bardzo, jeśli chodzi o to, czym radczymy ludzi od lat, czyli jeśli chodzi o humor, żarty i tak dalej, to pewnie już by nie przeszło, więc na ten moment mogę powiedzieć, że nie chciałoby mi się nagrywać takich odcinków i nie chciałbym teraz, ale nie wiem, może kiedyś.
[01:44:20.14 → 01:45:37.09] C: Może kiedyś, zgadzam się, że żeby tutaj jakiś taki w miarę całościowy obraz stworzyć, to należałoby, Ale tak zgadzam się z Bartkiem. Trudno by nam było dobrać rejestr tak czysto powiedzmy językowo, jeśli chodzi o temperaturę tej rozmowy, jako że mamy jakąś konwencję taką naturalną wypracowaną, że nawet jeżeli nawijamy tam o młodzieży wszechpolskiej, to jakoś staramy się to rozładować śmiechem, no bo jest jest to potworne, no niestety, ale staramy się spuścić to powietrze, ale jednak jest troszkę takich tematów. Myślę, że te wymienione przez Bartka między innymi, że to nie do końca pasuje, nie do końca też chcemy rezygnować z tej konwencji. Odpowiadaliśmy też niedawno, ale ten materiał jeszcze nie poszedł, więc Państwo się pierwsi dowiedzą, ale odpowiadaliśmy na w miarę podobne pytanie właśnie o poważne rzeczy i tam pojawił się przykład tego naszego odcinka na temat długu, że rzeczywiście trudno, tak się zastanawiałeś po tym, ja też przy montażu tak sobie myślałem, kurde, Ale dobra, to jest podcastek, więc ludzie już wiedzą, z jakiegoś powodu nas słuchają, więc to nie jest jakaś taka obawa na zasadzie, coś tam popełnimy bluźnierstwo albo pójdziemy do więzienia. To takich obaw na pewno nie mamy, ale że trudno będzie nam dobrać formę do treści, to myślę, że tak.
[01:45:37.87 → 01:45:53.39] A: O to właśnie pytałem. Drodzy Państwo, czy są pytania dla naszych gości? Podamy mikrofon, żebyśmy wszyscy słyszeli widzowie w streamingu. Pani w pierwszym rzędzie. Już proszę poczekać momencik. Proszę się tak nie spieszyć powolutku. Muzyka na czekanie. Podajemy mikrofon. Proszę bardzo.
[01:45:53.85 → 01:46:24.12] D: Dziękuję. Jeszcze czołówka. Podcast X, podcast o latach dziewięćdziesiątych i zerowych. I to mnie strasznie uczyszyło. Cześć, jestem Jola, rocznik 97. Więc dla mnie te lata zerowe są bliższe niż dziewięćdziesiąte, ale bardzo miło mi się was słucha. Każdy odcinek chłonę. I pytanie, pewnie już wielokrotnie dostaliście. Ponieważ lata zerowe są mi bliższe, no to wchodzi Rancho, które jest bardzo dobrze przyjęte przez Polaków. Zresztą teraz sobie odświeżam i to się nie zestarzało za bardzo. Więc czy doczekam tego odcinka? Dzięki.
[01:46:26.08 → 01:46:58.78] B: Ja jestem średnio serialowy i o Rancho się tylko otarłem, że tak powiem. Więc naprawdę nie jestem człowiekiem, który oglądał wszystko i zna te rzeczy. Nie wiem, ile było odcinków. Ile było odcinków? Tak mniej więcej. No właśnie, to jest zawsze problem z takimi potworami. Tak samo ludzie nas pytają o Archiwum X, żeby zrobić, ale to ma jeszcze więcej i te odcinki trwają godzinę i bardzo czuć, że to jest telewizja lat 90. Próbowałem do tego wracać. Jest to niełatwe, ale Rancho jest wdzięczne pewnie jako temat może kiedyś.
[01:46:58.98 → 01:48:28.16] C: Jest to ważny serial dla wielu osób. Mnie to ominęło, ale też nie ukrywam, że chciałbym się dowiedzieć np. bo wiem jak jak istotna, duża rzecz, że to był duży sukces i tak dalej. To też wynika z tego, no bo to start rancha to jest jakiś, nie wiem, 2007. No właśnie, właśnie wydaje mi się, że na pewno. Szósty. No właśnie, właśnie o to mi chodzi. To dobrze, bo inaczej ta teza, którą teraz wygłoszę nie miałaby sensu kompletnie, że gdy szukamy tematów z lat zerowych, to jednak celujemy w te, które okej, wykraczają potem poza ten dwa tysiące cztery poza śmierć Jana Pawła drugiego i tak dalej i lecą sobie do góry, ale jednak zaczynają się w tych pierwszych wczesnych latach zerowych. Więc odsuwamy to trochę. Bierzemy pod uwagę taką ewentualność, że będziemy gdzieś tam z czasem przesuwać te granice, tak jak dodaliśmy sobie lata zerowe, że będziemy gdzieś tam Znaczy, zakładając, że jak będziemy już tam, znaczy już mamy trochę lat, ale jak będziemy mieć tam czterdzieści parę czy coś tam, to będziemy to dalej robić, więc może, być może będzie ku temu okazja, żeby się na ten temat wypowiedzieć, żeby to poznać, skoro już się tutaj przyznaliśmy w nieco innej formule, niekoniecznie podcastowej, tylko w nieco innym medium, ale to czas pokaże, to już pewnie niedługo będzie wiadomo, o co chodzi. Więc może, jeżeli będzie kontynuacja tej pracy na innym medium, to będzie okazja. Więc tak, tak, tak, tak. Nie jest to niemożliwe.
[01:48:28.96 → 01:48:29.70] B: Jest możliwe nawet.
[01:48:30.02 → 01:48:30.70] C: Jest możliwe.
[01:48:30.86 → 01:48:33.44] A: Właśnie zapowiadali, że jakaś telewizja was kupiła.
[01:48:33.86 → 01:48:35.72] C: Nikt nas się nie da kupić.
[01:48:36.40 → 01:48:38.42] B: Próbowali w TVP. Jak wyszło?
[01:48:39.74 → 01:48:47.08] A: Dziękuję bardzo. Ktoś z Państwa jeszcze? Podamy mikrofon. Tak, to już bez mikrofonu, bo tam... Proszę głośno.
[01:48:47.58 → 01:49:15.67] D: Chciałam zapytać, ponieważ w tamtym roku powstało sporo polityków związanych z Polonią. I wiem, że dla wielu osób to było, z mojego pokolenia, to było takie pierwsze, duże zdarzenie. Ale wspólnie dla mojego chłopaka, to znaczy ja akurat mieszkam w Puławie, więc nadwidzimy. Ale dla mojego chłopaka, który jest z Podwina, kompletnie nie. Więc to jest mi ciekawa, jak to koniecznie się zdarzyło.
[01:49:17.06 → 01:51:06.66] C: OK, czyli jesteś rocznik dziewięćdziesiąty, to to jest wspaniałe, bo tak jestem osiemdziewięć, moja dziewczyna to jest dziewięć jeden i moja dziewczyna mówi, że zupełnie tego nie pamięta, co jest absolutnie niemożliwe, bo jesteśmy oboje z Dolnego Śląska, więc ten Dolny Śląsk tutaj już jest początkiem odpowiedzi na na pytanie. Ja to pamiętam jako coś bardzo dotkliwego, jako bardzo, bardzo ciemny i smutny czas. To nie trwało tak długo, jak mi się wydaje, gdy to wspominam, bo ja mam wrażenie, że to była jakaś taka. biblijna, że to był biblijny potop, że po prostu lało ileś tam miesięcy, tam jeszcze żaby zaczęły lecieć, coś tam plagi egipskie, to w sumie coś innego zupełnie, ale wiecie o co chodzi, że no jakiś absolutny, absolutny tragizm, więc ja pamiętam te wylewające rzeki koło mnie, nie jestem z Wrocławia, ale, ale no mam sporo tam z Wrocławiem wspólnego, pamiętam tych wujków, którzy tam te wory z piaskiem noszą i te wszystkie kolejne doniesienia o tych Zalanych piwnicach, jeśli chodzi o nasz dom, to się nic, w sensie nasze mieszkanie, to się nic złego nie wydarzyło, ale siedzi mi to w głowie bardzo mocno. Chcieliśmy w ogóle się tym tematem zająć przy okazji tej rocznicy niewesołej 25, ale jakoś to nam przeleciało, a teraz już nie ma tego pretekstu czasowego. Może kiedyś, straszne jeszcze w ogóle, a jeszcze muszę to powiedzieć, bo piosenka, piosenką tej powodzi 97, Była piosenka Moja i Twoja nadzieja, czyli piosenka, która miała już wtedy kilka lat, nagrana w nowej wersji z artystami i tak dalej. To miała być piosenka, która zachęca do wpłat, do działalności charytatywnej. Jest nadzieja w tym tekście. I mało znam bardziej odbierających nadzieje piosenek niż ta. I tak zawsze mnie intrygował ten wybór, bo ja już wtedy jako ośmiolatek stwierdziłem, no to koniec. To już nie ma sensu zupełnie, bo bardzo to było przykre.
[01:51:07.53 → 01:51:52.59] B: Ja jestem team Mazowsze, więc nie mam tutaj jakiegoś tak osobistego wspomnienia. Mam rodzinę we Wrocławiu, więc na takim poziomie jakieś rzeczy się działy, ale tak jak powiedział Mateusz, chcieliśmy to zrobić, ale z tego co pamiętam, chyba wyprzedził nas autor kanału Ciekawe Historie, zresztą fajnego kanału, który zrobił w ogóle jakieś miliony na tym filmie o powodzi swoim. Więc myśmy stwierdzili, że dobra, jak gość zrobił godzinę, półtorej o powodzi i jeszcze ileś milionów osób to zobaczyło, to nas to zdemotywowało. Gratulujemy serdecznie koledze z YouTube, ale być może kiedyś się tym zajmiemy, ale wtedy jakoś stwierdziliśmy, że może nie.
[01:51:53.03 → 01:51:59.09] A: To stwierdzenie Bartka otwiera kolejny temat wyścigi podcastów. Kto szybszy, kto celniejszy.
[01:51:59.37 → 01:52:00.27] B: To akurat inna dziedzina, bo to jest YouTube.
[01:52:01.87 → 01:52:13.93] A: Ktoś z Państwa jeszcze ostatnie pytanie, już dobijamy do dwóch godzin, to jest wasz limit gdzieś pod castexu. Tutaj tak, to proszę głośno, bo tam nie dojdziemy z mikrofonem.
[01:52:15.01 → 01:53:15.29] D: Ja chciałam tylko powiedzieć, że była tutaj taka dyskusja, jaki był podział w społeczeństwie w latach 90. i mnie się wydaje, że ten podział był bardzo silny między tym, którym już się udało, którzy już tam jakiegoś golfa kupili, a tym, których nie było stać na to, żeby dzieciom kupić buty i pójść. I świetnie jest to pokazane w balladzie o lekkim zabawieniu erotycznym, gdzie panie marzą o tym, żeby pojechać do Biedronki i napełnić nam kołdzy. i wydaje mi się, że to był najsilniejszy pogląd, który naprawdę dzielił ludzi, ponieważ ci ludzie się w ogóle nie mieli szansy w żaden sposób nawet spotkać tej biegunce, porozumieć. To było dla mnie, to jest właśnie taki punkt takiego bólu wielkiego, bo jest ten piękny świat koloru, wszystkiego, co się otworzyło, ale było bardzo dużo ludzi, którzy byli kompletnie Na
[01:53:23.25 → 01:54:29.93] B: tym podziale, o którym pani mówi, tak to jest w ogóle słuszna uwaga, zbudowany został polski hip-hop w dużej mierze. Zresztą nawet nie mówię o samych piosenkach, bo to słychać u tych ulicznych raperów, że taka przewózka powiedzmy z pochodzeniem była bardzo popularna wtedy. Natomiast też to było widać środowiskowo. Byli raperzy, którzy pochodzili z dobrych domów, np. Tede, który był z rodziny prawniczej, z Warszawy itd. i był uznawany za banana, to jest słowo, którego już dzisiaj się prawie nie używa, ale tak, no i byli tacy chłopcy jak Peja, który przeżył chyba do 15 roku życia 70 tragedii rodzinnych w ogóle i absolutnie, kiedy on mówił o tym, że żyje życiem ulicznika, który nie ma na nic pieniędzy, na czynsz mu nie starcza, na zakupy mu nie starcza, no to słuchacz wierzył mu, tak było, takie było wtedy jego życie i te podziały klasowe były tam bardzo słyszalne.
[01:54:31.28 → 01:54:46.28] A: A propos Peja, pamiętam rozmowę na koniec wieku chyba, gdzie Peja był jednym z gości tego programu, obok profesora Śpiewaka. I wtedy taki wstrząs środowiska, bo Peja powiedział, że jedzie na wakacje na kretę. Peja? Na kretę? Jak?
[01:54:47.58 → 01:54:50.46] B: Drodzy państwo... To się boli, że Peja nie może uczciwie zarobić?
[01:54:50.64 → 01:55:47.06] A: Wtedy bolało, wtedy bolało, nie teraz, przecież to było 20 lat temu przecież ten program. Drodzy Państwo, oczywiście o latach 90. możemy opowiadać jeszcze długo, ale nie chcemy naszych gości zamęczyć. Bartek Przybyszewski, Mateusz Witkowski byli naszymi gośćmi. Ja tylko zaproszę Was za tydzień. Grażyna Lutosławska i Wojciech Januszczyk będą opowiadać o świecie do poprawy. o tym jakby, co zmienić w naszej rzeczywistości, żebyśmy w ogóle ocaleli jako ludzkość, Polska, społeczeństwo i poszczególne jednostki, które ciągle mają szansę na sukces, mimo że skończyły się lata dziewięćdziesiąte. O tych latach dziewięćdziesiątych opowiadali twórcy podcasteksu. Zapraszam do słuchania tej audycji, zwłaszcza świętowania tego setnego odcinka, bo to jest taki kamień milowy, no już druga setka to panowie nie w kij dmuchał. prowadzi Łukasz Drewniak, Migały dla nas Pani Marta Stępniak i Ewelina Lachowska. Dziękuję za współpracę, dziękuję Państwu za ten wieczór. Do widzenia.
[01:55:47.77 → 01:55:48.19] B: Dziękujemy.
[01:55:48.31 → 01:55:48.93] C: Dziękujemy bardzo.

Zobacz także

w Repertuarze

w Mediatece