Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

fot. Bolesław Lutosławski

Bitwa o kulturę. Chodź, coś ci powiem / Magdalena Krasuska, Grzegorz Jędrek, Maciej Tuora / PJM

Wróć

Rozmowę prowadzi Grażyna Lutosławska.

Rozmowa tłumaczona na polski język migowy Tłumaczenie na polski język migowy

 

Parter i loże sali widowiskowej wyposażone są w pętlę indukcyjną Pętla indukcyjna

Wstęp za okazaniem bezpłatnej wejściówki. Wejściówki można rezerwować i odbierać w kasie Teatru Starego od 01.04.2023 r.
Jedna osoba może pobrać maksymalnie 4 wejściówki na każde spotkanie. Większe grupy (uczniowie, studenci i inne grupy zorganizowane) proszone są o bezpośredni kontakt z kasą Teatru w celu rezerwacji miejsc.

Wydarzenie transmitowane online na stronie (zakładka „Na żywo” oraz na profilu FB Teatru Starego).

 

Co robią wiersze na ringu? Czy slam poetycki jest szansą dla poezji czy może jej zagraża? Kto i dlaczego zamienia druk na mikrofon? Czy Józef Czechowicz byłby dziś slamerem?  

 

Magdalena Krasuska – animatorka kultury, absolwentka historii sztuki i socjologii. Pracuje w Domu Słów Ośrodka “Brama Grodzka – Teatr NN”, gdzie realizuje działania z zakresu animacji i edukacji literackiej. Koordynatorka Festiwali: Miasto Poezji i Lubelska Scena Poetycka. Jest wiceprezeską Fundacji Heuresis. Realizowała takie projekty jak: Jak to robią dziewczyny, Niektórzy lubią poezję, Światowy Dzień Filozofii w Lublinie, Z frazą, Scena Poetycka.

Grzegorz Jędrek  – ur. 1988, od kilkunastu lat mieszka w Lublinie. Slamer i poeta, obecnie zajmuje się przede wszystkim literaturą mówioną. W 2023 roku udostępnił za darmo online swój tom wierszy slamowych „Psylocybina” (utopie.pl/psylocybina). Debiutował na łamach „Akcentu” 2011 nr 3, ponadto publikował m.in. w „Arteriach”, „Odrze”, „Stonerze Polskim” i „Wakacie”. Autor zbioru wierszy „Badland” (2012). Dwukrotnie nominowany do Nagrody im. Jacka Bierezina, jeden z laureatów  „Połowu 2011”. Uczestnik turniejów jednego wiersza. Laureat lubelskich „Żurawi 2012” w kategorii „Słowo”. Współzałożyciel Inicjatywy Dworzec Wschodni. Założyciel bloga o PR i marketingu kultury – wniedoczasie.pl. Doktor literaturoznawstwa, czasowo związany z Katedrą Teorii i Antropologii Literatury KUL. W swoich badaniach z zakresu humanistyki cyfrowej rozwija koncepcje konstruktywizmu utopijnego. Fan Star Treka.

Maciej Tuora – absolwent dziennikarstwa, slamer, członek Fundacji Heuresis, autor krótkich opowiadań. Od 2014 roku prowadzi warsztaty pisania. Od 2016 spotkania literackie. Publikował m.in. w „Malkontentach”, „Wydawnictwie J”, „Fabulariach”, „Szortach”, „Gazecie Wyborczej”, „Akcencie”. Lubi koty, funk-rap i dobry ramen.

 

 

Obszernych skrótów ze spotkań można wysłuchać w audycji „Nie tylko rozrywkowa niedziela radiowa” na antenie Radia Lublin w każdą niedzielę między 7:00 a 11:00.

 

wideo

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.16 → 03:48.92] A: Dobry wieczór, kłaniam się, witam w Teatrze Starym. Wszystko było prawie tak jak zawsze, to znaczy był gong, był komunikat, były Państwa serdeczne i ciepłe spojrzenia. Na swoich miejscach są Ewelina Lachowska i Marta Stępniak, które tłumaczą nie tylko wtorkowe, ale zwłaszcza wtorkowe spotkania na polski język migowy. We wtorki od 10 lat w Teatrze Starym odbywają się bitwy. Bitwy o kulturę i bitwy o literaturę. W czasie spotkań pod hasłem bitwa o literaturę zazwyczaj tu, obok pani, na tym dziś wolnym krzesełku siedzi jeszcze osoba, która ma zamontowany mikrofon. Ta osoba ma też przed sobą teksty, które goście wybrali do przeczytania podczas rozmowy o literaturze. Dziś, jak łatwo zauważyć, fotel jest pusty, osoby z mikrofonem tam nie ma. I to nie dlatego, że, co czasem się zdarza, pisarki czy pisarze postanawiają sami czytać teksty z wydanych swoich książek. Dziś nie będzie książek. A jak to? Ktoś by powiedział. Bitwa o literaturę i nie będzie książek. To o co się będziemy bić? O literaturę rzecz jasna. Proszę Państwa, czy da się mówić o literaturze? Czy da się mówić o zmianach, jakie zachodzą w ostatnim okresie bardzo intensywnie w świecie literackim? Czy da się mówić o słowie? Nie używając terminu, slam, slam poetycki. Oczywiście, że się da. W Teatrze Starym od 10 lat rozmawiamy o bardzo ważnych literackich zjawiskach. Slam w Polsce ma lat 20 i co? No i do tej pory nie wspomnieliśmy, szło nam bardzo dobrze, ale nie wspominaliśmy o slamie ani słowem. Albo przyjrzyliśmy się na przykład rozmaitym podsumowaniom. dekady, roku. Ostatnio czytałam takie bardzo intensywne podsumowanie ostatnich trzech dekad, ostatniego trzydziestolecia. Było tam o instapoezji, o cyberpoezji. Były tam bardzo poważne refleksje na temat różnych oblicz poezji, ale o slamie ani słowa. Czyli co? Da się mówić o zmianach w poezji bez mówienia o slamie? Da. Ale czy można mówić o zmianach, jakie zachodzą w świecie literackim, nie mówiąc o slamie? O tym właśnie dziś, o tym i nie tylko. Chciałabym rozmawiać z Magdaleną Krasuską. Zapraszam cię, Magdo. Proszę bardzo, to miejsce dla ciebie. Będzie z nami także Grzegorz Jędrek. Grzegorzu. i Maciej Tuora. Maćku, zapraszam. Ufam, że Wasze mikrofony też działają. Cieszę się, że jesteście w Teatrze Starym. Zaczynamy. Proszę Państwa, zanim padnie pytanie, skąd w ogóle ta ignorancja, dlaczego taki stosunek do slamu, No to musimy sobie wytłumaczyć, choć pewnie znakomita większość z państwa doskonale to wie, ale znakomita większość to jeszcze nie wszyscy. W związku z tym wytłumaczmy, o czym mówimy, kiedy mówimy o slamie.
[03:51.56 → 03:54.96] B: A tak dla siebie od serca, czy naukowo na razie?
[03:55.08 → 03:55.96] A: Dla siebie od serca.
[03:56.18 → 04:47.75] B: Dla mnie od serca slam to są opowieści i to w takiej pierwotnej formie. bo moim zdaniem slam nawiązuje do tego, co było początkiem opowiadania. Tego, że zgromadziliśmy się i dzieliliśmy się opowieściami. No i czasem to były opowieści o strasznym potworze w lesie przy ognisku, jak jeszcze byliśmy jakimiś tam ludami, a czasem były to opowieści, które opowiadali mi rodzice, bo opowiadali mi bajki, próbując coś przekazać, no a z wiekiem to były też na przykład Rap, bo rap był też dla mnie gdzieś tam ten storytellingowy częścią slamu. Ale tak na co dzień slam to taki można powiedzieć konkurs poetycki, performatywny. To myślę, że rozwiniemy to jeszcze.
[04:47.85 → 04:58.19] A: To może uściśnijmy właśnie, bo przypadkiem to, o czym mówił Maciek, to nie jest po prostu szeroko literatura oralna, a slam jednak należałoby potraktować troszeczkę węziej.
[04:59.71 → 06:02.05] C: Może ja tak spróbuję bardziej definicyjnie i skrótowo. tak żeby było może dla wszystkich jasne. Slam jest to rodzaj konkursu poetyckiego, rodzaj turnieju poetyckiego, rodzaj pewien prezentowania poezji. W formule takiej właśnie konkursowej, turniejowej jest określony czas, w którym musimy przeczytać wiersz. Są etapy, eliminacje, półfinały, finały i To, co jest bardzo ważną rzeczą zwycięzcę wybiera publiczność. Wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym. Wiersze wcześniej nie zgłaszamy. Jest to turniej, na który przychodzimy. Wszyscy, którzy się zgłoszą, występują w eliminacjach. Mają określony czas na przeczytanie wiersza. Publiczność wybiera swoich faworytów, którzy przychodzą do kolejnych etapów. Ostatecznie wybierany jest zwycięzca. I najkrócej, jeżeli chodzi o takie zasady slamu, W ten sposób to wygląda.
[06:02.29 → 08:15.57] A: Już po tym krótkim wstępie mogliście Państwo zorientować, że Magdalena Krasuska jest znakomitą animatorką kultury i organizatorką slamu, więc ona wie po prostu co organizuje. Magdalena Krasuska zarzeka się, że nigdy nie występowała na slamie, bo też i nie pisze wierszy ani prozy, ale ja jej do końca nie wierzę, kiedy przyjdzie taki moment, że jednak coś takiego się stanie, na pewno, mam nadzieję, że mi o tym powiesz. Magdalena Krasuska założyła Fundację Heuresis, jest wiceszefową tej fundacji. Był czas, kiedy prowadziła bardzo intensywnie miasto poezji w Lublinie. Pracuję na co dzień w domu słów. Poeta Grzegorz Jędrek, poeta i slamer Grzegorz Jędrek, ale jednocześnie doktor literaturoznawstwa, czyli już nie Grzegorz Krwawy Jędrek, tylko doktor Grzegorz Jędrek jest też z nami. Zajmujesz się bardzo intensywnie od pewnego czasu właśnie literaturą oralną, ale też publikujesz. Choć o tych Twoich publikacjach to sobie porozmawiamy, bo 11 lat temu bodajże to była publikacja na papierze, a ostatnio zdecydowałeś się na zupełnie inny rodzaj, pod wpływem udziału w slamach właśnie. No i mistrz krótkiej formy, o której już tutaj opowiadał Maciej Tuora, absolutny mistrz. Mam nadzieję, że znają Państwo jego opowiadania, publikowane w bardzo wielu miejscach. Maciek jest także absolwentem dziennikarstwa, uczy pisania, no i występuje na slamach właśnie. Tyle tytułem przedstawienia. Jedziemy dalej. W takim razie powiedzmy, skąd ta ignorancja, skąd to takie niezauważanie slamu, a pierwszy, przypomnijmy w Polsce, choć jest to nawiązanie do tradycji amerykańskiej, pierwszy w Polsce odbył się 20 lat temu. co przypomniała mi ostatnio w Radiu Magda, setne urodziny Józefa Czechowicza. Przypadek?
[08:16.13 → 08:26.60] C: Tak się przypadkiem zdarzyło, ale ja uświadomiłam sobie to dopiero w tym roku, jak obchodził slam swoje dwudziestolecie, że to jest właśnie dokładnie ta data.
[08:27.88 → 08:39.24] A: Slam w świecie od dawna, w Polsce od 20 lat. Grzegorzu, co się takiego stało w takim razie, że slam bardzo często w ogóle nie jest traktowany jak literatura?
[08:40.88 → 11:52.47] D: Bo ja nie chcę Państwa zanudzić na sam początek takimi teoretycznymi rozwiązaniami. Mam taką znajomą, która uważa, że dobrze, że odchodzę troszeczkę od zajmowania się teorią literatury, bo może więcej zajmie się literaturą. samą w sobie, więc żeby nie nudzić, przepraszam bardzo, myślę, że mogę powiedzieć tak, że my się po prostu przyzwyczailiśmy. przyzwyczailiśmy się do pewnego rodzaju odbioru literatury i to się działo ze względu na to, jak my po prostu na poszczególnych etapach uczyliśmy się o literaturze. Literatura to jest coś z książki, wprost. Tymczasem książka to jest tylko jakiś rodzaj pojemnika na to słowo, które gdzieś tam jest umieszczone. Ja mam duży problem z tym, żeby na przykład powiedzieć, że od A do młodości ona była stworzona do takiego cichego czytania. Ona jest tak żarliwa, że to raczej musiała być literatura, która która była literaturą słuchaną pośród ludzi, czytaną, deklamowaną, mówioną właśnie literaturą, ponieważ ona jest niesamowicie żarliwa. Ale tu nie mam dowodów, a jest coś innego. Mam inny dowód, mam na przykład taki dowód, że na jednym z festiwali usłyszałem, jak jeden z ukraińskich tłumaczy i chyba poetów powiedział, że w Ukrainie Poezja jest popularna, bo poezji się słucha, a nie poezji się czyta. I to jest taki kolejny ślad. Jak potem wyjdziemy gdzieś dalej, to zobaczymy, że mamy amerykański ślad właśnie Elena Ginzberga, ale też tak zwany spoken word. I okazuje się, że ta tradycja literatury mówionej jest bardzo, bardzo głęboka, bardzo mocno zakorzeniona, tylko że ona się gdzieś tam nam przykryła, a to aktorem, który deklamuje nam ten wiersz zamiast człowieka, a to właśnie tym tekstem, który nagle można wyświetlić gdzieś tutaj. I to wszystko sprawiło, że my jakby straciliśmy z oczu brzmienie literatury, co też jest bardzo ciekawe, bo na przykład jak się zastanowić nad najważniejszym tekstem, o jednym z najważniejszych tekstów o Lublinie, czyli poemacie o mieście Lublinie, no to to miała być audycja radiowa. To było projektowane jako audycja radiowa. I w tym sensie my się przyzwyczailiśmy, że tekst, tekst, tekst. To jest tylko i wyłącznie literatura. Ale bardzo często tak nie jest. Dramat to nie jest tak, że tylko tekst. Ten tekst jest punktem wyjścia. Więc tak naprawdę w tej chwili my troszeczkę otrząsamy się z tego, do czego przyzwyczaił nas jakiś medium. No i mówiłem, że zanudzę, więc już więcej nie powiem. Więc otrząsanie się z medium to jest taki moment chyba, gdzie jesteśmy takiego jednego, w którym była literatura.
[11:52.67 → 14:11.45] A: Ciągle jeszcze tak naprawdę nie dotknęliśmy slamu, ciągle jesteśmy w kręgu literatury oralnej, ale może to dobrze. Może to dobrze właśnie najpierw wyjaśnić sobie tego typu rzeczy. Może dobrze na przykład zajrzeć do ostatniej literatury na świecie, w pierwszym rzędzie Bartosz Wójcik, znakomity tłumacz. Tam jest jego tekst o literaturze karaibskiej, która przecież w dużej mierze właściwie jest literaturą oralną. Przypomnijmy sobie może także, o czym może nie wszyscy chcemy pamiętać, literaturę somalijską. Somalia może się nam nie kojarzyć, a powinna, z bardzo intensywną obecnością poetów. Tymczasem ta poezja, która istniała tam zawsze i odgrywała bardzo ważną rolę, tak naprawdę zapisywana została, zaczęto ją zapisywać w 1970 którymś roku. A to dlatego, że Polak zresztą, który się tam osiedlił, stworzą im alfabet i reguły gramatyczne. Te wiersze istniały i odgrywały bardzo ważną rolę w życiu Somalijczyków, dlatego że oni uważali, że poezję przynosi mistyczny wiatr. W związku z tym należy ją w taki sposób jak wiatr rozpowszechniać. Przekazywano ją sobie z ust do ust. Ale co bardzo ważne i do czego być może nawiążemy mówiąc o prawach autorskich, bo to też ciekawa sprawa w przypadku slamu, Zanim w Europie pojawił się w ogóle jakikolwiek zapis dotyczący prawa autorskiego, Somalijczycy mieli kodeks poetów i według tego niepisanego oczywiście kodeksu poetów, jeśli ktoś powiedział czyjś wiersz, choćby nie wiem ile mil dalej i nie podał jego autora, to dostawał bardzo solidną karę. Tak więc może to jest nasz jakiś kłopot tutaj, że ta literatura oralna nie jest tak bardzo popularna. Dobrze, czyli z jednej strony powrót do oralności przed nami, a z drugiej strony może masa stereotypów, które poprzyczepiały się do slamu. Jakie na przykład waszym zdaniem są najgroźniejsze?
[14:12.93 → 15:04.21] B: Mi się wydaje tak z perspektywy osoby, która też na slamach występuje, że ludzie gdzieś tam myślą, że skoro każdy może wystąpić, że jest to taki konkurs dla amatorskiej poezji, Czasami myślę, że slam mylony jest też z recytowaniem i że jest to taki konkurs recytatorski, że wcale się tam niekoniecznie mówi swoje teksty, albo że jest tam zbyt dużo rywalizacji, bo to też są jakieś takie zarzuty, niektórych odtrącają gdzieś tam od slamu, bądź że za dużo w slamie jest emocji, które gdzieś tam mają kupić publiczność do oddania tego głosu, a nie tylko, że liczy się ten tekst i stojące za nim przesłanie. To ja znam takie.
[15:07.45 → 17:53.43] C: No właśnie tutaj Maciek wydaje mi się, że poruszył takie najważniejsze stereotypy, takie główne, które się pojawiają. Ja chciałabym tylko troszeczkę rozszerzyć dwa z nich. Jeden to jest kwestia tej rywalizacji. To się powtarza bardzo często. Slam to jest rywalizacja, to jest bitwa, to jest walka, co kojarzy nam się raczej z negatywnymi emocjami w pierwszym odruchu. Myślę, że istotnym tutaj też wątkiem jest to, że slam istnieje w Polsce od 20 lat, długo, niedługo zależy, ale na pewno w tym czasie zdążył już dosyć mocno się zmienić. Ja tych slamów sprzed 20 lat doświadczyłam osobiście, nie brałam w nich udziału, ale słyszałam różne opowieści od osób, które brały udział w tych slamach. Pewnie wtedy było trochę inaczej, jeżeli chodzi o tę rywalizację. Ja tak bardzo nie chciałabym o tym opowiadać, chociaż może Grzesiek jak będzie miał ochotę, to opowie, bo jest autorem wielu z tych opowieści. więc nie wiem, zobaczymy. Zastanów się, czy chcesz o tym opowiadać, chociażby częściowo. Więc chyba było inaczej, znaczy na pewno było inaczej. Jak bardzo inaczej, to już może rozwinąć się, którzy brali udział. W każdym razie, slam bardzo mocno reaguje na to, jak zmienia się też społeczeństwo, jak zmienia się nasze podejście do różnych spraw. I w tej kwestii rywalizacji zmieniło się na pewno dużo. I to, co ja mogę powiedzieć na podstawie moich obserwacji z ostatnich lat. Ja slamy organizuję od lat ośmiu, przy czym najwięcej i najbardziej intensywnie w ostatnich latach. Ta rywalizacja zdecydowanie zamieniła się we wsparcie i w takie wydarzenie wspólnotowe. Więc tutaj ten wątek rywalizacji na pewno jest do mocnego przedyskutowania, bo jeżeli ja miałabym krótko odpowiedzieć, czy to jest rywalizacja w sensie walki, w sensie czegoś negatywnego, że ktoś chce wygrać z kimś, pokazać, że jest lepszy, to dyskutowałabym o tym. Ale ten stereotyp na pewno się pojawia i tutaj można by było bardzo dużo o tym rozmawiać. Nie wiem, czy to jest ten moment,
[17:53.55 → 18:32.38] A: czy może jeszcze... Tak, to niech to będzie ten moment. Przejdziemy później do innych stereotypów, bo one oczywiście są, ale zostajmy przy tej rywalizacji, bo to rzeczywiście jest jeden z pierwszych argumentów wysuwanych przeciwko slamowi, że to bardziej konkurencja sportowa, że to zawody, że to ring, że to w związku z tym niewiele ma wspólnego z poezją. Jak to jest z tą konkurencyjnością? Bo muszę przyznać, że to też był jeden z tych powodów, dla których ja na początku słysząc słowo slam, niespecjalnie dociekałam. Ale o co chodzi? Grzegorz?
[18:34.57 → 22:58.30] D: Bo ja pojechałem jakiś czas temu na festiwal literacki. I już pominę jaki to był festiwal, ale idea była taka, że można wydać drugą książkę, ale tylko jedna z dziesięciu osób. które mają się spotkać wcześniej na wspólnych warsztatach. I te osoby mają ze sobą siedzieć w pokoju i pracować razem nad książkami. Okropnie się czułem w takiej sytuacji. I to był festiwal literacki, taki prawdziwy, jak to się mówi, przykładny festiwal literacki. Ale pomyślałem sobie wtedy, że Po co ja biorę udział w rzeczach literackich? Od zawsze chciałem pisać. I ja nie jeżdżę po to, żeby rywalizować, tylko po to, żeby przeczytać jak najwięcej tekstów. I jak się da przeczytać trzy teksty na przykład, to jestem bardzo szczęśliwy. Trzy teksty dają mi finał. Więc jeśli miałbym powiedzieć, po co ja idę na stan, no to przeczytać trzy teksty. Ale nie miałem poczucia, że mogę poczytać z innymi w takiej miłej atmosferze na festiwalu literackim. No to ja się pytam, gdzie jest ta konkurencja w takim razie? Tu czy tutaj? My na Slamie, po Slamie siadamy przy stoliku. Jeden drugiemu gratuluję jeszcze na scenie, nie wiem, przytuli się, jak ktoś się nie czuje, to po prostu dzięki. I czasem usiądziemy i jeszcze sobie poczytamy między sobą. I rzeczywiście będziemy się gdzieś tam wspierali. Więc tak to jest z tą konkurencją na Slamie chyba szczególnie teraz. Natomiast rzeczywiście nie zawsze tak było z tą rywalizacją, bo ja myślę, że zarówno ze slamem, jak i z literaturą, to jest tak, że jak my się tym opiekujemy, to jest miło, a jak my z tego robimy mam talent, to jest kiepsko. I są po prostu takie rodzaje obiegu literackiego, które z miejsca po prostu wszystkich ustawiają. Te role są już ustawione wcześniej. Ten jest wybitny, Ten czyta przed nim, bo młody. Tamta jest doczepiona tutaj, bo trzeba jeszcze tutaj kogoś dorzucić. I nie ma czegoś takiego, że ja czytam swój własny głos. A to jest coś, co na przykład widziałem na slamie. Widziałem osobę, która ma ważną rzecz do powiedzenia innym. i po prostu ją mówi innym. Więc dla mnie tak to jest, rzeczywiście jest taki stereotyp rywalizacji, ale to dlatego, że my tak łatwo wpadamy w takie różne łatki i sposoby myślenia. I niestety organizatorzy bardzo często właśnie wpadają w takie sposoby. Tak powinna wyglądać ten typ literatury, tak tamten typ literatury. Jak powiem, że Myśliwski jest gadany, no to co wtedy? w takiej kwestii. Więc ten stereotyp myślę, że bardziej dotyczy tego, jak my to wszystko ustawiamy i czy my o to dbamy tutaj ostatecznie. Slam może być kiepski, ale festiwal literacki może być fatalny w tym sensie i nawoływać wszystkich do rywalizacji, do cichej rywalizacji. Nagroda może być szkodliwa. mogą być tacy pisarze, którzy dostają wielką nagrodę i milkną, bo nie są w stanie więcej powiedzieć, bo tak bardzo czują presję społeczną dookoła siebie. Publikacja może być czymś jakby rywalizacją lub brakiem rywalizacji. Te stereotypy biorą się z tego, że my nie chcemy się troszczyć o tę literaturę bardzo często tak, że ona od nas zależy. A na przykład nas ze slamem jest tak, że on bardzo zależy od nas, od tego wieczoru, od tego, czy my się nim zajmiemy, czy my się nim zaopiekujemy, czy zostaniemy zaproszeni do dyskusji. To są właśnie tego typu kwestie.
[22:58.56 → 23:19.90] A: Krzysztof Magda, oddaję ci głos, ale tylko chciałam zwrócić uwagę, że zdarzył się raz w Polsce ustawiony slam. Było to w 1840 roku, 25 grudnia, kiedy to slamowali Mickiewicz ze Słowackim i z góry było wiadomo, że który z nich wygra. Magda, co myślisz o tym?
[23:20.61 → 26:31.95] C: Ja właśnie tak już się dobijałam, cieszę się, że zauważyłaś, bo chciałam jeszcze dodać do tego, o czym rozmawiamy, o czym Grzesiek mówi, właśnie rywalizacja jest zarzutem, a tak naprawdę ta rywalizacja w świecie poetyckim i nie tylko w poetyckim, w zasadzie w każdym, jest wszędzie obecna i wydaje mi się, że często pod bardziej szkodliwymi i groźnymi postaciami. Tutaj niektórym przeszkadza to, że cała sytuacja dzieje się bardzo szybko teraz, w czasie rzeczywistym. Można to interpretować tak, bo wyobraźcie sobie państwo, skończyły się eliminacje, zostają cztery osoby, które występują w parach. I one rzeczywiście stoją na scenie przed publicznością tylko z tym swoim wierszem, mają trzy i pół minuty, występują, następnie stają dwie obok siebie i widzą jak publiczność podnosi rękę albo nie podnosi ręki, oddając głos, mówiąc i można to interpretować różnie. Można to zrozumieć tak, że publiczność mówi, ty jesteś dobrym poetą, ty jesteś złym poetą i że w taki bardzo na podstawie takich niejasnych kryteriów, na podstawie emocji, na podstawie chwili kogoś wybiera, kogoś docenia, a kogoś nie. No i tu jeszcze wchodzą różne kwestie oczywiście psychologiczne, jak się czują te osoby, ale pomijając to na chwilę, można w taki sposób na to patrzeć i rzeczywiście można na ten temat dyskutować, czy to jest fajne, czy to jest niefajne, czy to jest wartościowa formuła, czy nie, ale można spojrzeć na to też inaczej i w momencie, kiedy się siedzi w temacie, kiedy bywa się na slamach, kiedy obserwuje się tą rywalizację, można też pomyśleć o tym w ten sposób. Troszeczkę to wymaga na pewno dystansu, zwłaszcza od osób występujących. Na pewno nie chodzi o tę osobę, o ocenianie tego, kto jest lepszy, a kto jest gorszy. Ja mam dzisiaj wam coś do powiedzenia. Dzisiaj ja mam wam coś do powiedzenia tym tekstem. I to dotyczy każdej osoby występującej. I publiczność decyduje, że dzisiaj ja chcę słuchać dalej ciebie. Do mnie trafiło to, poruszyło mnie to, co powiedziałeś ty i ja chcę słuchać ciebie dalej, czyli w kolejnym etapie. Nie jest to dyskredytujące dla tej drugiej osoby. Nie jest to tak, że uważamy, że ty jesteś złym poetą, a ty jesteś dobrym, bo za miesiąc na kolejnym slamie może być tak, że ten zwycięzca w ogóle nie wyszedł z eliminacji, bo tak się oczywiście dzieje bardzo często. Więc wydaje mi się, że to jest kwestia pewnego zrozumienia i tak naprawdę wtedy w ogóle ten wątek rywalizacji gdzieś znika i trudno to interpretować w tych kategoriach.
[26:32.63 → 26:38.21] A: Zaraz Ci oddam głos, Grzegorzu, tylko zapytam Cię, Maćku, czy to w ogóle fajnie?
[26:38.33 → 29:10.88] B: Tak, a ja się tak przysłuchuję strasznie, bo ja się na przykład muszę przyznać, ja rywalizowałem na slamie. Tak, miałem taką sytuację, że przyszedłem na slam i bardzo chciałem wygrać na początku jak gdzieś tam zaczynałem slamować. Bo tacy czasem są ludzie, bo tak jak powiedział Grzesiek, tych schematów jesteśmy nauczeni. Tylko, że ja pójdę o krok nawet dalej, bo nie da się Moim zdaniem, nie wiem, Magda nie mówi niby slamów, ale ona mówi tyle wspaniałych slamów, że może się spokojnie tu wypowiedzieć. Mi się wydaje, że po prostu dobry slam nie wyjdzie, kiedy my chcemy rywalizować. Że to jest też coś takiego właśnie, to ludzie tworzą slamy. To publiczność decyduje, bo publiczność jest mądra i ona widzi, czy ten tekst ktoś mówi, bo przyszedł dzisiaj go opowiedzieć. bo drżą emocje, bo nie liczy się to, że jesteś super performerem, performerką, twój tekst jest wspaniały. Liczy się to, co udało się z tą publicznością złapać, przekazać. No i ja przerażnąłem wtedy, przepraszam za to słowo, z kretesem ten slam. I znowu, o krok dalej, mnie slamy, i to już kiedyś mówiłem, nauczyły totalnie przegrywać. Nauczyły tego, że w literaturze, czego mnie uczyło przebijanie się do kolejnych wydawnic, próba krzyczenia w tych socjalnych mediach, ej, tu jest moje opowiadanie, że slamy to są miejsca, gdzie ja mogę przyjść, powiedzieć tekst i czy on pójdzie, czy nie. Ktoś zawsze podejdzie i powie, ej słuchaj, ja czuję się dzisiaj tak samo, super. I to jest największa nagroda. To slamerzy pod koniec, czy slamerki dzielą się nagrodami, to nie są najczęściej duże kwoty, a i tak jest. Ja zazdroszczę temu człowiekowi, bo on talerzyk wygrał na Slamie i to jest super nagroda. To jest najfajniejsza nagroda i to co Grzesiek mówił, myśmy jechali razem, ja pierwszy raz jechałem wtedy do Warszawy na Slam i byłem taki przestraszony, bo slamowałem tylko w Lublinie, a Grzesiek narzucił taką fajną energię, mówi, no jak się uda przeczytać dwa teksty, to jest mega sukces i tak poszliśmy na ten Slam. Ja przeczytałem jeden, on przeczytał trzy, Ale to nie miało znaczenia, bo myśmy potem wszyscy siedli, to byli ludzie, których ja poznałem pół godziny temu, publiczność, osoby, które slamowały i oni mówili, ej fajny tekst, to wiesz co, przeczytaj jeszcze jeden. Kolejna szansa. Tam nie ma przepychania się. Tam jest po prostu miejsce do podzielania się historią.
[29:10.90 → 29:42.80] A: To rzeczywiście trudna do wyobrażenia sytuacja, jeśli z tego co pamiętam takie badania biuro literackie przedstawiło, że na jedno miejsce w planie wydawniczym czeka bodajże tysiąc osób. W związku z tym trudno sobie wyobrazić, żeby w sekretariacie wydawnictwa siedzieli i mówili, przeczytaj coś jeszcze, bo to fajne. Grzegorzu, ty też nas chciałeś wygrać i zdaje się, że przepadłeś z Kretesem po pierwszych zdaniach.
[29:43.06 → 33:44.43] D: Tak, była też taka sytuacja. Po talerzyk pojechałem do Poznania rzeczywiście. Wcześniej też pojechałem do Poznania i po prostu poczułem, że ze złą energią przychodzę. A i publiczność dała mi znać, jesteś tu ze złą energią i pokrzyczeli z drugiej strony tutaj, ale to nie dlatego, że oni chcieli krzyczeć, tylko dlatego, że ja się nastawiłem też do nich w jakiś pewien konkretny sposób. Chciałem powiedzieć o jednym stereotypie, ale skoro już mówimy o planach wydawniczych, to może ten plan wydawniczy to jest wąskie gardło. to może nie potrzebne nam plany wydawnicze i może potrzebujemy innych form dla dzielenia się literaturą, a nie wtedy wspierać te plany wydawnicze. Może tylko niektóre plany wydawnicze musimy wspierać po jakimś czasie, a inne sobie odpuścić i po prostu pozwolić na to, żeby ta literatura wydarzyła się w inny sposób, skoro już sama wypłynęła i nie ma problemu z tą kwestią. Chciałem powiedzieć o kwestii rywalizacji. Ja pamiętam jak kiedyś usiedliśmy z taką znajomą slamerką po przegranym slamie. Tuż po przegraniu tego slamu, tam było dużo uznanych slamerów, Siedliśmy i tak mówimy, my byliśmy lepsi. No lepsi byliśmy, ale my po prostu sami się śmialiśmy do tego, bo to była po prostu taka kwestia bycia w porządku ze swoją twórczością. Nie bania się tego, że ja lubię swoją twórczość i mam to potwierdzone u innych ludzi i rozmawiam z innymi ludźmi i wcale to nie jest tak, że to było wymierzone w tych innych ludzi. Opowieść o nas, że my się dobrze czujemy ze swoją twórczością. Po prostu. Bo później się uśmiechnęliśmy, po prostu siedzieliśmy z tymi ludźmi i dalej rozmawialiśmy. Z każdą porażką warto sobie w jakiś sposób poradzić. Pytanie, czy to jest ostatecznie jakaś porażka. A propos tego stereotypu, to jest kwestia tego, że często się mówi, bo slam to jest taki występ. I tam nie chodzi o wiersz. W domyśle wiersz to jest tekst. I w związku z tym to nie są dobre wiersze, to są dobre występy. Ja mam tutaj problem, bo przydałoby się kilku krytyków z różnych pokoleń, którzy by usiedli do tego i powiedzieli, dla literatury mówionej takie są środki stylistyczne, które są charakterystyczne. Powstaje teraz jeden jedyny doktorat o slamie w tej chwili w całej Polsce, 38 milionów ludzi. Dagmara Świerkowska i ona bardzo tam na przykład zwraca uwagę na to, że na przykład powtórzenie jest bardzo charakterystycznym dla literatury mówionej sposobem mówienia. Więc to nie jest tak, że to jest słaby wiersz. To jest wiersz, który należy oceniać innego typu kategoriami. Najzwyczajniej w świecie i w związku z tym na przykład trzeba wielkiej otwartości także od ludzi, którzy na przykład przyznają nagrody, czy po prostu ustalają kto jest wartościowy, żeby zaprosić taką osobę na festiwal czy nie. na właśnie takie kategorie. Wiele jest pracy w tej kwestii do zrobienia, bo inaczej zawsze będzie... To jest zły wiersz. Pamiętam jak Urszula Le Guin powiedziała, że jeśli ją się będzie oceniać takimi samymi kategoriami jak Joyce'a i Hemingwaya, to ona nigdy nie będzie wielką pisarką. Ale jest wielką pisarką, tylko jeśli jesteśmy w stanie zrozumieć, jakimi kategoriami należy oceniać, Jej twórczość, więc to jest taki kolejny stereotyp, który myślę, że mnie osobiście najbardziej boli, dlatego że jednak dotyczy sztuki, której ja poświęciłem dużą część swojego życia.
[33:44.96 → 36:22.31] A: Masę tematów tutaj poruszyłeś, bardzo bym nie chciała, żebyśmy o nich pozapominali, bo chciałabym jeszcze zostać przy tej rywalizacji, ale bardzo was proszę pamiętajcie o tym, żebyśmy porozmawiali o tym, o co zahaczył Grzegorz, czyli o co tak naprawdę, co jest istotą literatury, czy wydanie... przedmiotu, książki, czy chodzi o to, jak ona działa na innych. Jeśli tutaj sobie odpowiemy na to pytanie, co jest istotą literatury, to może będzie nam łatwiej SLAM włączyć w literaturę właśnie. Już zapomniałam o połowie rzeczy, o których mówiłeś, ale to były bardzo ciekawe rzeczy. A, te powtórzenia. Porozmawiajmy też później koniecznie o ośrodkach, z jakich korzysta slam i porozmawiajmy też o tym, dlaczego nie ma metodologii. Czy ona w ogóle kiedykolwiek będzie? Czy jest szansa na metodologię, jeśli chodzi o slam? A z tymi powtórzeniami to nie jest... charakterystyczna sprawa tylko dla poezji mówionej, ale w ogóle dla, jak to powiedział Jacek Dukaj, zguglowanego mózgu. Nie wiem, czy Państwo pamiętają taki jego tekst, za długie nie przeczytam, sprzed kilkunastu lat, z tygodnika powszechnego. I on tam dawał przepis na powieść, współczesną, prawda? I było o symultanicznej akcji, no bo właśnie nasze mózgi już zupełnie inaczej pracują. Było o formułowaniu pewnych rzeczy, czyli ujęcie, ujęcie, dialog, cięcie. No i było o powtórzeniach. Po prostu nasz mózg, chowany już na internecie, pracuje zupełnie inaczej i on wymaga co jakiś czas powtórzenia, przypomnienia, bo się rozproszyliśmy. W związku z tym może to ma też takie znaczenie. O tym wszystkim pamiętajcie, żebyśmy rozmawiali, ale jeszcze wróćmy do tej rywalizacji, bo to myślę, że za poważna sprawa, żeby ją już zostawić, z tego prostego powodu, że ona budzi naprawdę najwięcej emocji. Bo ktoś mógłby powiedzieć zaraz, no to może zrezygnujcie z tej konkurencyjności. To taki amerykański zwyczaj. W Ameryce bardziej się taka konkurencja liczy, to wyrasta z kultury hip-hopowej, jestem lepszy, zaraz ci to udowodnię, to po co nam to? My jesteśmy inny krąg kulturowy, może się od tego odetnijmy. Ale dlaczego nie? Właśnie, dlaczego waszym zdaniem ta konkurencyjność jest jednak wartością?
[36:23.66 → 39:13.66] C: Ja chciałabym tutaj powiedzieć o tym trochę z perspektywy nie osoby występującej, a publiczności. I ja mam poczucie, że ta formuła konkursowa, turniejowa jest ważna też z perspektywy, a może głównie z perspektywy publiczności. Dlatego, że w slamie wydaje mi się, że publiczność jest tak samo ważna jak osoby występujące, że to jest na równi. Połowa to są osoby występujące, połowa to jest publiczność. I w momencie, kiedy publiczność wybiera swojego, bo osoby ścierają się w jakimś sensie między sobą, ale tak naprawdę chodzi im o publiczność. One wobec siebie nie mogą decydować, nie głosują na siebie. Tak naprawdę one się prezentują przed publicznością. i publiczność wybiera te osoby, które pójdą dalej. Więc tutaj publiczność ma decydujący głos i wydaje mi się, że w takiej formularze się głosuje na kogoś, to jest najbardziej interaktywne i angażujące dla ludzi, ale że też to powoduje, że publiczność czuje pewną odpowiedzialność. I gdyby tego nie było, bo wiecie, są inne formuły, gdzie czyta się na głos. Jest ich mnóstwo. Są różne czytanie performatywne, rozmowy wierszy, open mic, dokładnie. I te wszystkie formuły są interesujące raz mniej, raz bardziej. One też się sprawdzają, ale coś musi być innego w slamie, skoro on gromadzi tak dużą publiczność. Ja oczywiście teraz odnoszę się, nie będę tego za każdym razem powtarzać, ale odnoszę się do sytuacji z ostatnich lat, z moich doświadczeń. Rzeczywiście w moim odczuciu popularność slamów rośnie i w Lublinie i w innych miastach. Bardzo dużo osób chce brać udział, bardzo dużo osób chce być publicznością, chce oglądać te slamy. Jednak jest to forma, wydaje się, popularniejsza niż te inne, które wymieniłam. I wydaje mi się, że ten element rywalizacji, że nie chodzi tylko tutaj o to, jak na Eurowizji też po prostu oddajemy głos, chociaż tam jesteśmy anonimowi i wysyłamy smsa. że to nie jest ten mechanizm, że to nie o ten mechanizm chodzi. Wydaje mi się, że tutaj chodzi właśnie o to, że publiczność czuje odpowiedzialność za to, kogo wybiera i jest wtedy bardziej zaangażowana, bardziej słucha, bardziej uczestniczy w tym wydarzeniu właśnie dlatego, że ma takie narzędzia.
[39:15.41 → 41:35.45] D: Magda poruszyła tutaj coś bardzo ważnego, o czym ja w zasadzie... Pewnie by mi to umknęło, gdyby Magda nie powiedziała. Ale to jest po prostu spektakl, w tym sensie, że to jest pewien rodzaj formuły. To jest bardzo podobny spektakl pod tym względem ze swoimi historiami, w których nie znamy zakończenia. To jest też bardzo ładne i w którym mamy wpływ na to zakończenie, jakby my uczestniczymy, nie jesteśmy po prostu bierną osobą. My jesteśmy uczestnikiem, uczestniczką tego spektaklu, Ale ostatecznie to prowadzi do bardzo ładnych obrazów. To jest tak samo jak kończy się wielki turniej piłkarski. Leo Messi siada zmęczony, umorysowany, utytłany. Dookoła niego kilkoro dzieci i żona stają. Jest ta drużyna przegrana, która też tutaj patrzy. I to jest piękny kulturowy obraz w tym sensie. I tak samo Ta formuła prowadzi do pięknych, kulturowych obrazów, które gdzieś tutaj mamy. To jest rzeczywiście spektakl, w którym my wszyscy mamy poczucie, że ta literatura nas dotyczy wprost. I myślę, że to nie jest tak, że to nie głosuje się na osoby, których nie lubimy. Najczęstsze pytanie, a można na obie osoby głosować. My głosujemy na te osoby, które są dla nas ukochane w tym jednym momencie, I to jest, widać jak publiczność reaguje. Ktoś wychodzi i mówi, dzień dobry, ja po raz pierwszy będę czytać na Slamie i dostaje brawa. Jest taka osoba zagrzewana tutaj, witaj, będziemy cię słuchać. I to jest właśnie ta żywa rozmowa, której chyba każdy artysta szuka jakoś sobie. Oczywiście jest ten rodzaj zejścia w głąb siebie artystycznego, uciekania i zrozumienia siebie od wewnątrz, ale z drugiej strony jest ten rodzaj komunikacji z zewnątrz tutaj i ta rywalizacja po prostu ułatwia to Włączenie się wszystkich razem w tę literaturę, nagle nas to wszystkich obchodzi, co będzie dalej.
[41:37.11 → 41:44.13] A: Czy chcesz jeszcze coś, Maczku, dodać? Chociaż to twoje sformułowanie, chciałem wygrać i właśnie dlatego przegrałem, dla mnie jest genialną definicją.
[41:45.15 → 43:00.82] B: Ciężko jest po tej dwójce coś dodawać, bo oni na Oslamach naprawdę wiedzą dużo. Ja mogę tylko dodać, bo się zgadzam z tym wszystkim. I tak, tu chodzi tak samo o publiczność, ale z perspektywy właśnie osoby występującej też. Czym jest to głosowanie? Ty patrzysz, jak ludzie głosują na Slamie? Ja się odwracam. Ja też wolę nie. No właśnie, bo mi nie chodzi o to, żeby zobaczyć, ile tych rąk w górze ktoś uniósł dla mnie, dla kogoś. To nie to się liczy. Ale w momencie, kiedy ja czasem mówię Slam, no to też masz tak, że ty nie wiesz do końca, co wyłączenie totalne Ja nie wiem nigdy, czy to był dobry tekst, czy on poszedł tak jak chciałem i tak dalej, a to jest trochę takie dalsze połączenie i przybicie piątki z publicznością. Hej, fajna historia, co masz jeszcze, pokaż. No to tak jak można grać w piłkę nożną, w wielkiej lidze ze sponsorami, może być wielka rywalizacja, ekscytacja, a my jak graliśmy na podwórku w piłkę, to też. Dobra, to wy dzisiaj przegraliście, to wy schodzicie. Wchodzi teraz ta grużyna, gra z tym, dzięki czemu każdy ma czas się pobawić i nikt nie miał tam pretensji do siebie.
[43:01.76 → 45:25.88] A: Do mnie jeszcze przemawia taki argument, który przeczytałam w rozmowie z Bogdanem Piaseckim w tej książce publikacji, która ukazała się na dziesięciolecie slamu. On mówi, że ta rywalizacja jest potrzebna, Choćby z tego powodu, że bardzo wiele osób właśnie na taki wieczorek poetycki, czy na spotkanie z poezją, choćby nie wiem jak otwarte, by nie przyszło. I to, że będzie to od nich zależał wynik tego wieczoru, sprawia, że przekraczają próg. No i tutaj właściwie spełniło się to, co miał na myśli założyciel slamu, Mark. czyli bo on powiedział, że chce przywrócić poezję, którą z powodu szkoły głównie zabrano ludziom, że zrobiła się elitarna, przemądrzała, a wieczorki poetyckie są puste. Tak sobie pomyślałam też, czytając wtedy ten wywiad, Przepraszam, że na chwilę odejdę od slamu, ale na podobnej zasadzie, wydaje mi się, działa trochę mój niedzielny, poranny program, w którym nie ma żadnej konkurencji. Ja pamiętam, jak prowadzę go 30 lat, ale na początku było mi trudno namówić państwa do udziału telefonicznego w rozmowach. W związku z tym zaczęłam zadawać pytania, czyli robić konkursy. Bardzo proste zresztą. Cały widz polegał na tym, że ja nie miałam żadnych nagród. W związku z tym było wiadomo, że jak w innym radiu można wygrać nawet samochód, odpowiadając na pytanie, to jak się dzwoni do Lutosławskiej w niedzielę rano, to niestety nic. Nawet u ścisku ręki, bo jesteśmy od siebie daleko. Ale to zadziałało genialnie. Dlatego, że państwo nagle zaczęli telefonować. Bo był pretekst właśnie do przekroczenia progu, czyli znam odpowiedź na to pytanie, więc kupuję sobie w ten sposób bilet do tego, żeby brać udział w tej zabawie. A rzecz cała wygląda w tej chwili tak, że najczęściej telefonują Państwo z odpowiedzią na pytanie, Po czym dopiero piąty słuchacz czy słuchaczka przypomina, że jeszcze nie padła odpowiedź, bo z tymi poprzednimi zagadujemy się na zupełnie inne tematy. I widzę tutaj pewną analogię. I dlatego być może ta formuła konkursowa nie należy jej odsądzać od trzci i wiary.
[45:28.68 → 46:14.31] C: Ja tylko w zasadzie jeszcze jedno zdanie, bo powiedziałam tutaj o tej perspektywie publiczności, jak obserwuję osoby występujące i rozmawiam z nimi, to też widzę, że jednak ta formuła konkursowa ona sprzyja pewnej takiej mobilizacji. Może to jest jakiś taki inny rodzaj adrenaliny. Osoby inaczej się przygotowują, inaczej mobilizują się, inaczej nastawiają się na ten występ. Więc tutaj chyba jest naprawdę dużo tych wątków i szkoda by było biorąc je wszystkie pod uwagę z tego... i z tego jednak rezygnować na rzecz po prostu czytania, chociaż są różne pory.
[46:14.31 → 48:28.36] D: Ja się bardzo zgadzam, bo to jest kultura uczestnictwa w czystej postaci, czyli kultura bardzo znowu mocno oralna. Dzisiaj powiemy wtórnej oralna, ale już nie chcę wchodzić w teorię. Ale to jeszcze powoduje jedną bardzo ciekawą rzecz, bo artyści lubią ograniczenia. I te ograniczenia bardzo często prowadzą do bardzo twórczych rzeczy. I teraz tak, jeśli ja chcę czytać dalej, to ja muszę złapać kontakt z uczestnikami, z osobami, które są tam gdzieś tutaj, albo po prostu sprawić, żeby oni mi uwierzyli w jakiś sposób. To wcale nie jest łatwe. A propos, mówiłeś, czy się wyłączam. Czasem jest takie wibrowanie powietrza, ja dlatego slamuję. Jak to jest, to jest dobrze, ale czasem ktoś po prostu machnie ręką i koniec. Nie będzie nam tutaj czarował, nic tutaj nie ma takiego i nie będzie. I to jest też fair, bo to jest tak, że ja nie zawsze mogę coś takiego dostać w tym wszystkim. Ale właśnie to powoduje, że ten mój wiersz ma pewną określoną formę. formę, w której ja muszę natychmiast znaleźć kontakt z ludźmi, którzy są gdzieś dookoła. I dochodzi do bardzo ciekawych rzeczy, gdzie ja mam wiersz Polska 22 i na przykład okazuje się, że ten wiersz podoba się ludziom takim bardziej konserwatywnie myślącym i bardziej lewicowo czy liberalnie myślącym i każdy z nich znajduje w nim coś dla siebie. To jest dla mnie bardzo ciekawe zjawisko, bo nagle się okazuje, że ja mogę powiedzieć coś, co mnie boli i przejść pewien podział, który wcześniej po prostu był niemożliwy. Ale potem jadę do Litwy i okazuje się nagle, że tam mówią, że każda linijka tego tekstu mogłaby być o Litwie. Bardzo się cieszę w takim momencie, bo nagle się okazuje, że ta sztuka zachęca mnie do tego, żebym znalazł nowe środki dla niej.
[48:28.72 → 48:45.96] A: Właśnie, środki. Nowe medium wymaga nowych środków. Wspomniałeś o powtórzeniach. Jak to jest, kiedy się przygotowujesz do slamu, Maćku? Czy rzeczywiście myślisz o tym tak, jak to zabrzmi?
[48:47.74 → 49:55.99] B: Tak i nie, bo mam slamy, które wcześniej były opowiadaniami, ale czytane na głos okazało się, hej, to ma fajny rytm i mieści się w trzech minutach, to będzie z tego slam. Ale tak przed samym slamem to ja mam taki jeden mały rytuał i to nie jest jakby nic odkrywczego i wielkiego, ale ja słucham hip-hopu wtedy dużo na słuchawkach i zakładam sobie czasem kaptur i trzymam cię gdzieś z dala, żeby się wczuć w ten rytm, w którym potem będę sobie słuchał. I dla mnie slam to jest przede wszystkim właśnie to. Ja jak byłem... nie wiem, mama tu jest, to by lepiej powiedziała, bo się darłem w pokoju. Próbowałem kiedyś nagrywać rap płytę. To mi nie wychodziło. Potem chciałem być trochę aktorem, a teraz sobie czytam czasem na slamach i ja myślę, że to jest też połączenie i to się wszystko łączy, więc te techniki, to co gdzieś tam sobie właśnie dopracuję w tekście, to jest dlatego, że przetuptałem sobie te różne marzenia, więc w moim slamie i w moich przygotowaniach jest dużo rytmu i rapu.
[49:57.12 → 50:00.86] A: Jak to jest z tymi środkami? Poteoretyzuj trochę.
[50:02.24 → 53:03.44] D: To znaczy, a to jest dobry punkt wyjścia, żeby wrócić właśnie do tej kwestii, dla kogo jest literatura znowu. No bo tak, jeśli założymy, teoretyzuję, że opuściliśmy w jakiś sposób pewien nurt literatury, to też opuściliśmy pewne uczestnictwo. I okazało się, że człowiek jest skonstruowany tak, jak inaczej, nie znosi próżni, No jak klasa średnia poszła sobie z tamtego miejsca i trafiła na kartki, no to jakby pojawił się hip-hop, który zaczął mówić ludziom, co nas boli, jaki jest drill talk, jakie mamy ze sobą problemy i nagle pojawiła się taka literatura, która mówi bardzo wprost o mnie samym, która jest jakby, nie powiem literaturą, ja mam problem z tym, jaka jest literatura ludowa, Uważam, że bardzo dużo kwestii jest powiązanych z tym, kto się gdzie urodził, jakie miał szanse w życiu itd. Ale podstawa jest dokładnie taka sama. To znaczy nieograniczona twórczość człowieka, który ma potrzebę mówić innym ludziom. I gdzie by on się nie urodził, tam znajdzie swoją sztukę, którą będzie tę ekspresję tworzył. I myślę, że tutaj w slamie jest też bardzo wiele takiej literatury, która jest w stanie mówić w imieniu innych. ale też w imieniu siebie, albo mówić o wspólnych emocjach. Myślę, że nie mówię tutaj bezpośrednio o środkach, bo te środki mogą być różne. Ja widziałem takie warsztaty, gdzie Wiosna, czyli Ola Korczak, świetna slamerka, ale też nauczycielka po prostu przyszła i powiedziała, słuchajcie, to są środki literackie. I po prostu pokazała te wszystkie środki literackie, a teraz zróbcie z nich swoje pierwsze slamy. I co okazało się, że da się na takich warsztatach bardzo szybko nauczyć powiedzieć pierwszy slam. Tylko jak się człowiek tych środków literackich uczy po to, żeby napisać swój własny tekst, a nie po to, żeby przeczytać czyjś tekst, to nagle się okazuje, że my rozumiemy po co to jest. Po co jest aliteracja, po co jest oksymoron, po co te wszystkie rzeczy się pojawiają, bo nagle my ich musimy użyć do stworzenia czegoś swojego własnego. Urdzenia są bardzo podobne, ale sytuacja tworzy nowe rzeczy. Natomiast nie chcę za dużo teoretyzować, dlatego że znowu, Dagmara Świerkowska, czekam na jej doktorat bardzo mocno, po prostu z ucęsknieniem tuptam nóżką, dlatego że po prostu tam będzie dużo rzeczy dla teoretyków, żebyśmy mogli sobie to przegadać i wrócić do Was z jakimiś sensownymi rozwiązaniami tutaj. Oczywiście będziemy spóźnieni o wiele lat, ale przynajmniej będziemy mogli powiedzieć to, to i to gdzieś tam ostatecznie.
[53:03.60 → 53:35.99] A: No wiesz, Grzegorz, jeżeli wy teoretycy z tytułami doktorskimi macie jeszcze problem z metodologią, na przykład z narzędziami, to co mówić o nas, na przykład dziennikarzach? my to dopiero mamy problem, jak to ugryźć, więc może nie ma się co tak też denerwować, że slam jest niezrozumiały, że się go wypycha z ringu i w ogóle, prawda? Może trzeba raczej pomyśleć o tym, co zrobić, żeby to zmienić.
[53:37.45 → 55:37.22] D: Ja prywatnie, proszę państwa, ja się prywatnie denerwuję, ale też jest to jakby Jest to przemyślane. Ja tyle usłyszałem po cichu rzeczy o slamie złych, że ja stwierdziłem, że to teraz, ja nie będę tak robił, że po prostu ktoś jakby, no tak może po prostu na moją sztukę powiedzieć. To ja powiem, nie, absolutnie się myliłeś. Kimkolwiek jesteś, po prostu, najzwyczajniej w świecie się myliłeś i jestem w stanie to wykazać. Jeśli chcesz porozmawiać, porozmawiamy, wykażę ci, dlaczego się w tej kwestii mylisz, ale nie powielaj stereotypu, bo znowu, właśnie po to, żebym, kiedy ja przyjdę do dziennikarza czy dziennikarki, to On nie miał takiej sytuacji, gdzie ta osoba jest już wcześniej ustawiona przed kogoś z autorytetem, kto powie tak nie, to nie jest literatura. No i wtedy jak ja mogę opowiedzieć o swojej sztuce, jak ta osoba już usłyszała do autorytetu, to nie jest literatura. I tu jest problem, bo wtedy jest dużo problemów takich, właśnie na takiej linii. Uważam, że środowisko slamowe obecne w Polsce jest bardzo pluszowe, jest bardzo miłe, sympatyczne itd. Ja raczej jestem na pograniczu tej poezji starej islamu. I troszeczkę to wykorzystuję, że ja znam jednych i drugich i jednych i drugich tak po prostu gdzieś tam zaczepiam, bardzo świadomie, żeby po prostu zaczęła się dyskusja, zaczęła się rozmowa. Bo bez tego po prostu nie jesteśmy w stanie przejść tych wszystkich stereotypów. Ale tylko i wyłącznie dlatego uważam, że to bardziej prawda etapu. Wiem też, co ludzie mówią o slamie, bo na przykład zapytałem na Instagramie wcześniej, co mam ludziom powiedzieć o slamie ze środowiska, więc też mogę na przykład powiedzieć, co ludzie, którym to zjawisko jest bliskie, chcieliby na przykład przekazać innym.
[55:37.43 → 55:38.41] A: Można nawet przeczytać.
[55:38.59 → 56:49.71] D: Tak, tak, to bardzo chętnie. I ta część tutaj już zapowiadałem. Więc zapytałem, co mam powiedzieć o slamie. I dowiedziałem się. Joanna Koszałka. Powiedz, że jak ktoś chce zdjąć maskę, to niech przyjdzie na slam. Zof Żłutek. Myślę, że o rywalizacji, żeby przełamać obraz poetyckich pojedynków. Zuzanna Kruczyca. Największe wzruszenie, najpiękniejszy slam i jak się czułeś na tym pierwszym. Joanna Jastrzębska. Najlepiej, że slam zawsze jest fajniejszy, jak się go słucha, niż jak się o nim słucha. To pewnie do mnie kwestia wprost. Tomasz Dębudąbowski, całokształt. Powiedziałem, że nie da się całości, to postaram się powiedzieć to, co się da powiedzieć w trzy minuty, jako całokształt. Bartosz Wójcik, że nie jest tylko w Polsce i że jeśli w polszczyźnie poezja ma przetrwać, to wraz ze slamem. I jeszcze dopowiedział, dla mnie stan to element poetyckiego continuum i stąd bez niego według mnie poezja jest uboższa. Więc to są rzeczy, które slamerzy, slamerki, ale też osoby, którym po prostu bliski jest slam, chcą powiedzieć innym. A ja jestem tylko tym głośnym, który tam narzeka.
[56:51.89 → 56:58.67] A: Czy to jest rzeczywiście taka opozycja? Slam i poezja na papierze, poezja wydawana?
[57:01.55 → 01:00:21.97] C: Moim zdaniem nie. Zastanawiałam się nad tym jeszcze, czy przypadkiem, tak myśląc już o dzisiejszym spotkaniu, czy przypadkiem nie mam innego zdania, ale jednak w dalszym ciągu nie. Ja organizując od wielu lat wydarzenia poetyckie, wydarzenia literackie, ale też w ogóle w przestrzeni kultury, mam takie poczucie, że ludzie są tak bardzo różni, mają tak bardzo różne potrzeby, że powinny być takie przestrzenie, w których każdy odnajdzie siebie. Wracając już do poezji, Warto ją prezentować na różne sposoby, tak żeby każdy mógł znaleźć formułę dla siebie. Nawet jeżeli chodzi o samą, bo tutaj jest jedna opozycja literatura, która jest zapisana, drukowana, wydawana. Druga rzecz to literatura mówiona, ale literatura mówiona też ma swoje bardzo różne wydania. Ja tutaj opozycji nie widzę i nawet jak rozmawiam z autorami, autorkami, osobami, które piszą, No to jest cały przekrój osób. Są osoby, które piszą i slamują, ale bardziej lubią pisać, aż slamują rzadko. Inne piszą i slamują, ale kochają slamować, a to pisanie jest tak, bo wydaje im się, że powinny coś wydać, bo to jest jednak bardziej brane pod uwagę przy zapraszaniu na różne festiwale i tak dalej. Wielu osobom piszącym cały czas wydaje się i mają z tyłu głowy jeszcze to, że jednak papier to jest papier. Nawet jeżeli wolę bardziej występować, to przecież mogę później na spotkaniach autorskich dużo czytać swoich wierszy, ale dobrze mieć ten papier. Ja nie widzę tutaj opozycji, bo są miksy wszelakie i konfiguracje i ja nie chciałabym, żeby w ogóle w żadnej z tych kwestii jakoś tak podkreślać tę opozycję. Niech sobie funkcjonuje i druk, i niech funkcjonuje literatura mówiona, niech funkcjonuje literatura mówiona w różnych jej wydaniach. Nie musi być koniecznie slam, bo tak jak wspomniałam, te inne formuły też są bardzo ciekawe. I też jest tak, że nie wszyscy poeci, poetki odnajdują się w tej formule. I znam naprawdę wspaniałe osoby, a szczególnie przychodzi mi do głowy jedna moja ukochana poetka, która nie jest zrozumiana na slamach. I ja zawsze ubolewam nad tym z jednej strony, a z drugiej myślę sobie, no okej, no to nie jest to. Moim zdaniem ja słyszę to i to jest najlepsze ze wszystkiego, ale nie. Z jakiegoś powodu nie. Chociaż teksty pisane czy czytane w innych kontekstach jak najbardziej docenione są. Więc nie jest to opozycją, niech sobie wszystko funkcjonuje razem, niech sobie współbrzmi, niech każdy, i pisząca osoba, i osoba czytająca ma wybór.
[01:00:22.61 → 01:01:35.26] A: Sekunda Grzegorz, tylko takie pytanie jeszcze, być może do ciebie, niech sobie funkcjonuje, ale istotne jest dla mnie to, jak funkcjonuje. w dwóch niezależnych kręgach czy w jednym kręgu pod hasłem literatura. Tutaj można by było rozmawiać o bardzo wielu różnych sprawach. Wspomniałaś, można też o drobiazgach albo niedrobiazgach, wspomniałaś o takim zjawisku jak spotkania autorskie. Proszę Państwa, autorów żyjących z literatury tej wydawanej w Polsce jest bardzo niewielu. Za książki dostają honoraria w zasadzie nieliczni, ale żyją później niektórzy nawet nieźle ze spotkań autorskich, za które się płaci honoraria. Nie słyszałam jeszcze o slamerze zaproszonym na spotkanie autorskie oprócz Grzegorza, który ostatnio był gościem u studentów. To, że nie ma się fizycznej książki w dłoni eliminuje z pewnego obiegu, który funkcjonuje w literaturze, a który daje też pieniądze. Więc wracam do pytania. Niech sobie funkcjonują razem, ale w dwóch osobnych okręgach, czy w jednym wspólnym?
[01:01:36.18 → 01:05:34.21] C: Jak dla mnie w jednym wspólnym. Ja chciałam jeszcze tylko dodać, że my zaprosiliśmy Slumerkę na spotkanie autorskie. Więc było spotkanie autorskie ze Slumerką parę miesięcy temu. I myślę, że to jest tak jak najbardziej, no dlaczego nie inne festiwale czy wydarzenia, jak najbardziej mogą też zapraszać osoby. Chociaż wydaje mi się, że mimo wszystko, powolutku, ale zmienia się ta rzeczywistość, jeżeli chodzi o tą książkę. Oczywiście jeszcze to pokutuje, że jeszcze w większym procencie na pewno tak jest, ale gdzieś już powoli pękają pewne mury i myślę, że to się będzie zmieniało. Ja odbieram to tak, że właśnie taki jak Grzesiek powiedział, że do pewnych rzeczy jesteśmy przyzwyczajeni i na coś może jeszcze nie wpadliśmy. Ja bym chciała tak pozytywnie widzieć temat. że i ktoś wpadł, jedna osoba, inna organizacja, czy festiwal, czy instytucja zauważyła to i postanowi też tak zrobić i że to się po prostu rozszerzy. No bo rzeczywiście takich możliwości, gdzie osoby zajmujące się wyłącznie slamem, żeby one mogły pojechać na spotkanie autorskie, za które dostaną wynagrodzenie i tak dalej, to jest sytuacja na razie rzadka. Ale być może to jest jakiś początek. Jeżeli chodzi o slam, na pewno naukowcy mają różne problemy z tym, może dziennikarze, czasopisma. jakieś podsumowania roku i tak dalej. Być może tam są jakieś problemy. Ja nie mam problemów. Ja tak naprawdę ze slamem nie mam żadnych problemów. To jest najmniej problematyczne wydarzenie, bo jest ogromne wsparcie i bardzo pozytywna aura wokół tych wydarzeń. Na poziomie wsparcia miejskiego, instytucji, organizacji, to ile ja na początku tego roku odebrałam telefonów, w sprawie, że może byśmy jakoś wsparli, albo może byśmy pomogli zorganizować, albo zaprosilibyśmy was, no to było naprawdę zaskakujące. I w zasadzie nie spotkałam się z żadnym negatywnym zjawiskiem, z żadną negatywną opinią. Osoby, które nawet nie znają, są zaciekawione w taki bardzo pozytywny sposób. Wiele osób, naprawdę w każdym wieku, dosłownie w każdym, mówi mi, że albo ma ochotę przyjść, albo że przyjdzie na jakieś następne, że jest bardzo ciekawy tego. Wszyscy rzeczywiście bardzo pozytywnie podchodzą, więc z perspektywy osoby, która jest w środku, która nie rozmawia o tym, tylko organizuje i tworzy te wydarzenia, to naprawdę trudno się doszukiwać jakichś problemów, bo idzie w bardzo dobrym kierunku. Co więcej, rozwija się to z każdym rokiem. Bo slamy, kiedy zaczynałam je organizować, czy jakoś współorganizować, uczestniczyć w procesie w 2015, już wtedy było bardzo dużo pozytywnych rzeczy wokół, ale jeszcze nie tak. A to, co się dzieje w ostatnich latach, to jak slam rozkwita, to moim zdaniem tylko się cieszyć z tego powodu. I wydaje mi się, że warto raczej pozytywnie wzmacniać i tą dobrą aurę, ten pozytywny klimat wspierać. I że w tą stronę, ja tak uważam, to działa najlepiej. I to cały czas poszerza swoje zasięgi i kręgi.
[01:05:34.71 → 01:05:35.53] A: Panowie?
[01:05:37.69 → 01:06:12.43] B: Ja tylko zauważam to też z tej perspektywy, że kiedyś slam był gdzieś tam dodatkiem jakimś wieńczącym na przykład festiwal czy jakieś wydarzenie literackie, a teraz się to przesuwa, my sami myśląc o tym. organizujemy, okej, to będzie slam i dodatkowo coś do niego. Ja też uważam, że dużo ludzi, którzy gdzieś tam w tym środowisku literackim są, to oni nie dość, że organizują coś na wzór slamu, to jeszcze sami czasem slamują, tylko jeszcze o tym nie wiedzą albo nie chcą się przyznać.
[01:06:14.91 → 01:10:14.94] D: Ja jestem konstruktywistą. i jeszcze utopijnym. Ja uważam, że albo o coś dbamy, albo o coś nie dbamy. Ja już miałem takie momenty, gdzie po prostu zarówno poetyckie, jak i slamerskie, gdzie po prostu ignorowano to, co robimy i trzeba było sukcesów, żeby przestano ignorować. Pamiętam dyrektorów artystycznych, którzy bardzo po prostu nierzeczliwie krzywili się na samą słowo slam. Wiem też, że po prostu pieniądze też trzeba wychodzić. Jakby w każdym obiegu jest mnóstwo ludzi, którzy potrafią świetnie te pieniądze wychodzić dla jednej lub dla drugiej sprawy. Koniec końców to nie jest tak, że uważam, że powinna być opozycja. Tylko bardzo ważne na tym etapie jest, co jest domyślne. Czy poezja to jest tylko poezja na kartce, czy mamy poezję do cichego czytania i poezję na głos, na przykład w tej kwestii, czy w ogóle więcej literatury takiej. Ale poza tą domyślnością, myślę, że jest też bardzo mocno potrzebne konstruowanie właśnie takiego życzliwego obiegu. Jest dwudziestolecie sramu w Polsce, Ile festiwali literackich to uczci w Polsce? Ich rolą jest promocja literatury. Jest kwestia instytucji. Ile instytucji literackich ma u siebie albo slamera, albo slamerkę, albo po prostu osobę, która będzie wspierać takie rzeczy? Będzie wybrana dyrektorka lub dyrektor festiwalu. Jakie decyzje podejmie? Ktoś będzie wspierał w mieście. Co będzie wspierał? Ale jest w tym jeszcze bardzo pozytywna jedna rzecz. Slam jest niezwykle popularny ze względu na to, że slam bardzo mocno po prostu otwiera się na wszystkich i może nauczyć tę poezję tego, że ta poezja nie musi być hierarchiczna. że nie trzeba tylko hierarchizować, zastanawiać się, ten jest wybitny, ten nie jest wybitny, można po prostu cieszyć się tym wszystkim, tą literaturą wspólnie i w niej uczestniczyć, a jak taką i wtedy rzeczywiście, i to jest ta pozytywna energia, ta pozytywna energia będzie przyciągała nowe i nowe osoby. I dlaczego utopijnym? Bo ja bym chciał, żeby rzeczywiście były slamy na blokowiskach, żeby bitwa freestyle'owa to nie była bitwa na obrzucanie się inwektywami, tylko na powiedzenie tego, co mnie boli, czyli real talki w tej kwestii. Ja bym chciał, żebyśmy po prostu byli dla siebie troszeczkę lepsi, ale to lepsi nie jest takie zupełnie niewinne, bo to lepsi oznacza też, że my się po prostu Ostatecznie widziałem slam, na którym większość ludzi, to było wspomnienie takiego fantastycznego aktywisty, który w małej miejscowości Własku działał. i tam większością osób występujących byli seniorzy i seniorki. Fantastycznie się bawili w tym wszystkim, a to znaczy, że ta formuła nie jest taka, która po prostu może być tylko dla wybranych. Ta formuła jest ważną formułą literacką, jeśli w tej domyślności naszej będzie na przykład to, że przy każdym festiwalu literackim i jest jeszcze slam, to ja jestem z taką domyślnością i z takim pozytywnym projektem jak najbardziej okej i wtedy ja jestem też tym miłym, ale myślę, że jedna czarna owca wystarczy na całe środowisko, cała reszta środowiska literackiego jest taka jak Magda i Maciek, więc tak.
[01:10:15.44 → 01:10:35.20] A: No to ja jeszcze przy tych festiwalach bym chciała zostać, czy to są też dwa różne, tak jak chce Grzegorz, czyli że to może zmienić sytuację, myślę, że tak, czy też to jednak powinny być dwa zupełnie osobne kręgi, slamerskie festiwale, Właśnie, i literackie festiwale.
[01:10:36.02 → 01:11:05.20] D: Ja krótko uważam, że i tak, i tak może być, że mogą być same slamerskie, same literackie, ale fajnie by było, gdyby były ze sobą połączone, bo to jest jeden obieg koniec końców, ale problemy są na poziomie, to jest tak jak cyrk ma problem, że cyrk ma taki problem, cyrk jako sztuka, że na przykład dofinansowanie dostaje na taniec. Chyba od tego roku właśnie już nie,
[01:11:05.93 → 01:11:26.55] A: ale dopiero od tego roku. Tak mi się wydaje, że Joanna Ryczek, która niedawno żaliła się tutaj na tej scenie, bo rozmawialiśmy też o cyrku, że ona nie ma jak wypełnić wniosku o dofinansowanie, dlatego że nie ma takiej rubryczki jak cyrk. co ona jest teatr, ona jest taniec, nie, ona jest cyrk i ona chce być cyrkiem. W związku z tym slamerzy też mają taki problem, prawda?
[01:11:26.91 → 01:11:49.07] D: No a weźmy nagrody literackie. I to był już przy poezji cybernetycznej problem, to znaczy trzeba wysłać trzy wydruki, trzy wydrukowane książki z ISSN-em. No to co ci slamerzy mają wysłać na ten konkurs literacki? Jak oni mają dostać to, już kit ze mną, ale jest całe nowe młode pokolenie i jak oni mają dostać tonikę?
[01:11:51.61 → 01:11:54.43] A: Magda, Maciek, co z tymi festiwalami?
[01:11:55.01 → 01:13:26.67] B: Ja myślę, że festiwale same, jeżeli śledzą literaturę i zjawiska literackie, prędzej czy później zrozumieją, że slam jest czymś, czym trzeba się zainteresować. Jeżeli to poczują, to bardzo dobrze. Jeżeli nie, to nie ma nikogo sensu zmuszać na siłę do zabawy. W moim odczuciu to on tu dużo tracie i na własne życzenie. Faktem, że najgorszym wtedy problemem jest to, że te zmiany nadchodzą znacznie wolniej i trudniej jest na pewno zorganizować czy dostać dofinansowanie. Przynajmniej kiedyś było na wielki festiwal slamerskich, zawsze były to gdzieś dodatki do festiwali literackich, ale to też powoli się zacznie zmieniać, bo mimo wszystko ludzie się przyglądają zjawiskom i to, co mówił Grzegorz, widzą, że na festiwalu literackim, na jakimś spotkaniu jest nisza, jest mniej osób, ludzie są już zmęczeni. Rozmawialiśmy nawet ostatnio o tym, że na wielu festiwalach pojawiają się te same nazwiska, one dzieją się w tych samych miesiącach, to są nawet te same daty i to będzie naturalna rzecz, żeby sięgnąć po te nowe rzeczy i otworzyć się na to. Jeżeli ktoś chce, to myślę, że slamerzy bardzo chętnie się zaczną pojawiać liczni na spotkaniach, na slamach festiwalowych?
[01:13:26.75 → 01:14:01.80] A: Myślę, że też i publiczności przybędzie na tych festiwalach, bo zaczynają być bardzo wyraźne znaki, że ludzie mają troszkę dość znanych, ale wciąż tych samych ludzi, którzy chcą czy nie chcą. Powtarzają często te same historie. Co państwo o tym wszystkim myślą? Czy mają państwo jakieś pytania? Bardzo proszę. Pani Irmino, proszę mikrofon do pierwszego rzędu.
[01:14:05.41 → 01:14:09.63] C: Bardzo dziękuję. Czy konwencja jest taka, że wstajemy zadając pytania?
[01:14:09.79 → 01:14:11.21] A: Nie, proszę wygodniej siedzieć.
[01:14:11.63 → 01:14:59.46] C: Dobrze. Iwona Hoffman. Ja mam bardzo dużo pytań. Przyszłam na to spotkanie po pierwsze dlatego, że chciałam się dowiedzieć, czym jest slam. Zajmuję się i uczę swoich studentów o różnych nurtach kultury i brakuje mi wiedzy teoretycznej uporządkowania, praktyki uczestnictwa w festiwalach, poza tym, co się dzieje w Lublinie i co mogę zobaczyć, bardzo staram się być na wydarzeniach przez państwa organizowanych. Więc dziękuję za to, że przybliżyli państwo zjawisko slamu nam wszystkim. Dwie refleksje w związku z tym pojawiły się dla mnie jako kwestie do rozstrzygnięcia. Czy można mówić o takim tle kulturowym? Slam to jest improwizacja? No chyba tak. I w związku z tym jak osadzić
[01:14:59.46 → 01:15:01.84] A: w kulturze taką formę wypowiedzi, to trochę
[01:15:01.84 → 01:16:02.46] C: wiąże się ze środkami stylistycznymi, artystycznymi, które slamerzy używają ze świadomością, inną niż wtedy, kiedy czytają wiersze, czy kiedy mówimy o stricte wieczorze autorskim. Drugie mam pytanie takie, czy można powiedzieć, że slam jest rodzajem doświadczenia pokoleniowego, że jest rodzajem twórczości pokoleniowej, że jest charakterystyczny dla jakiegoś pokolenia, i w związku z tym, dla jakiego jakbym to miała na osi czasu zlokalizować. No i trzecia kwestia, która jest bodaj jednym z dwóch głównych problemów, a może nawet główniejszym powodem mojego udziału jest taki, Państwo mówią o festiwalach literackich, ja cały czas czuję, że to wprowadza mnie w tę tematykę. Chciałam najserdeczniej ponowić, ponowić, zaproszenie na festiwal języka polskiego do Szczebrzeszyna. Ja ciągle trzymam dla państwa wolną przestrzeń i ciągle trzymam dla państwa pieniądze takie, jakie udało się pozyskać na organizację festiwalu,
[01:16:02.86 → 01:16:05.46] A: bo niczego tak nie chciałabym i nie
[01:16:05.46 → 01:16:47.49] C: pragnęłabym jak tego, żeby grupa lubelskich poetów i twórców i animatorów kultury, którym leży na sercu młoda poezja, mieli szansę przedstawienia jej szerszej publiczności. Wydaje mi się, że taka publiczność jak w Szczebrzeszynie, czyli nie slamerska, ale w ogóle literacka, jest dla państwa bardzo dobrym audytorium, że to są ludzie bardzo ciekawi tego, czym jest slam, jakie są jego formy, jak interpretować. My byśmy chcieli w Szczebrzeszynie na przykład mieć wieczór autorski Slamerki Slamera. I bardzo państwa proszę, pomóżcie Radzie Programowej Szczebrzeszyna zorganizować takie spotkanie.
[01:16:49.01 → 01:16:54.75] B: No to mamy już kolejny festiwal, który się otwiera w takim razie A odpowiedź Państwa brzmi?
[01:16:56.65 → 01:16:58.09] C: Musimy porozmawiać.
[01:16:58.71 → 01:17:04.05] A: A jakie są ewentualnie powody wahań, wahania?
[01:17:05.73 → 01:17:40.85] D: Ja w razie czego wskażę osoby, jeśli będą chciały jakieś tutaj pracować jeszcze. Jak najbardziej, ja bardzo tutaj dziękuję. Chciałbym też odpowiedzieć na te pytania, ale jeszcze też zaznaczyć, Ja uwielbiam jeździć do Szczebrzeszyna na ten festiwal, bo ja się tam dużo uczę i tam jest dużo bardzo ciekawych rzeczy. Macie państwo pewien rodzaj takiego turnieju też, już bezpośrednio. Może kiedyś się uda też cały slam zrobić.
[01:17:40.98 → 01:17:41.82] C: Może być w tym roku.
[01:17:43.73 → 01:20:12.32] D: Bardzo bym się wtedy ucieszył, bo tak jak mówię, To jest dobry moment, żeby odpowiedzieć na tę kwestię pokoleniowości. To troszeczkę tak jak ze Szczebrzeszynem, że przyjeżdżają wszyscy z innych powodów i w jakiś inny sposób. Jak się weźmie na przykład Ginzberga, no to do którego pokolenia on należy? Z tą literaturą mówioną i ze slamem. Slam jako pewna formuła powstał w określonym miejscu i czasie, oczywiście. Literatura mówiona ćmiła się gdzieś w tej literaturze na różne sposoby tutaj. Ostatecznie uważam, że To jest forma wyrazu, którą to nowe pokolenie wykorzystało dlatego, bo potrzebują bardzo mówić o sobie w tej chwili. Ale myślę, że absolutnie to by było porażką slamu, gdyby zamknęło się tylko i wyłącznie na jednym pokoleniu i po prostu gdzieś tutaj było jedną rzeczą. Wracajmy do różnych gatunków, wracajmy do poezji mówionej, wracajmy do slamu, wracajmy do różnych takich gatunków, które są gdzieś na granicy w różnych pokoleniach. Znowu, to jest nasza decyzja chyba najbardziej. Jeśli chodzi o improwizację, to jest bardzo ciekawe pytanie w tej kwestii, że na slam bardzo często przychodzi się z przygotowanym tekstem, to jest większość slamerek, tylko część z nich improwizuje. Ale to w związku z tym, ale improwizacja jest tym elementem po prostu, jak ja ten tekst mówię, jak ja się zachowam, co ja przeczytam. Tu jest dużo takiej niepewności w tej kwestii. Natomiast czasem zdarzają się też właśnie hip-hopowcy, którzy przychodzą na slam tutaj. Więc dla nas im bardziej płynne będą te jakby granice i nie będzie tak, że po prostu jeden na drugiego będzie patrzył jak na głupiego, to nam będzie po prostu wszystkim łatwiej. Dziękuję od razu, że po prostu są takie przestrzenie spotkania. Taka deklaracja to jest coś bardzo ważnego. Ja mam nadzieję, że więcej będzie takich odważnych osób, które w ten sposób będą deklarowały. Ja pomoc deklaruję, bo to trzeba jasno. Tutaj jeśli będzie trzeba, ale skazać osoby tutaj, które gdzieś tam będą mogły.
[01:20:12.70 → 01:20:22.08] A: Grzegorz, co zrobisz ze swoimi wierszami islamowymi? Powiedzmy, że są w sieci, powiedz kilka zdań o swoim właśnie, jak się to nazywa, tomiku?
[01:20:24.58 → 01:22:00.48] D: Ja napisałem, że to jest zestaw wierszy slamowych, to znaczy to jest gotowy projekt. Najpierw wydałem go rzeczywiście w sieci, 11 lat pracowałem, 10 lat pracy wyrzuciłem do kosza, w rok napisałem ostateczną wersję. Napisałem coś, co według mnie da się czytać na kartce. Czytałem, próbowałem, co ma w sobie wiersze, które są do czytania cichego i do głośnego czytania. Jest zamkniętym projektem artystycznym w tym sensie, że ma swoją konstrukcję, ma coś do powiedzenia innym ludziom. Chciałbym, takim moim marzeniem jest, żeby to był też Album, rodzaj audiobooku, rodzaj tomiku mówionego. Już są takie przykłady, Rutka Zydal to jest taki rodzaj co prawda bardziej stand-upowy, czy Smutny Tuńczyk, właśnie Stammer. Stammerzy często posługują się pseudonimami. Chciałbym pójść dalej w ten nurt i rozwijać tę kwestię. Zobaczymy. co mogę, dlatego że literatura zawsze jest ważną częścią, nie jest moim hobby absolutnie, jest częścią ważną mojego życia, ale są też inne ważne części życia i to wszystko trzeba pogodzić. Więc zrobię tyle, ile mogę i mam nadzieję, że pojawią się też kolejne i następne takie próby.
[01:22:01.96 → 01:22:15.86] A: Może dość rozmowy, może czas posłuchać Slamu. Nie czekajmy do Szczebrzeszyna, choć mam nadzieję, że zobaczymy się w Szczebrzeszynie, ale Slam najbliższy już za kilka dni, prawda Maćku?
[01:22:16.34 → 01:23:09.48] B: Widzimy się w sobotę. Tym razem, bo w tym roku ze Slamami wędrujemy też w różne miejsca, to też jest bardzo Ciekawe, że slam może odbywać się w różnych przestrzeniach. Tym razem widzimy się w Opium w galerii Labyrinth. O godzinie zaczyna się slam o 20, a wcześniej jeszcze mamy taką małą niespodziankę, bo staramy się teraz też takie slamy robić z tak zwanymi supportami, czyli tak jak na koncertach czasem jest wydarzenie przed zespół, który gra przed, my też zapraszamy osoby, które w pewien sposób poezję przedstawiają inaczej niż znamy ze spotkań autorskich i tym razem będzie lula sarnia i będzie dużo wizualnych dobroci poetyckich.
[01:23:10.26 → 01:23:43.12] C: więc najbliższy slam 13 maja, a niedługo później w czerwcu, 17 czerwca kolejny w Muzeum Czechowicza, tutaj bardzo bliziutko i ja będę bardzo szczęśliwa jak zobaczę kogoś z Państwa wśród występujących. To będzie największe Już mamy jedną chętną osobę, to reszta proszę też niech rozważy, a jeżeli nie jako osoby występujące, to może jako osoby słuchające, oddające swoje głosy. Serdecznie zapraszamy.
[01:23:44.28 → 01:24:08.22] A: Bardzo Państwu dziękuję, bardzo Wam dziękuję, że jesteście i że jesteście tutaj dzisiaj z nami w Teatrze Starym. Magdalena Krasuska, Grzegorz Jędrek, i Maciej Tuora. Bardzo wam dziękuję. Grażyna Ultosławska, dziękuję państwu bardzo.

Zobacz także