Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:03.81 → 00:04.85] A: Dzień dobry Państwu.
[00:04.89 → 00:05.67] B: Dzień dobry Państwu.
[00:06.13 → 00:38.21] A: Rafale usiądź, a ja powitam serdecznie wszystkich Państwa na premierze nowego tomu poetyckiego Rafała Rudkowskiego Siej czas. Za chwilę będziemy przedstawiać się dalej, ale tak wymyśliliśmy całość, że skoro premiera tomu, to trzeba zacząć od wierszy, więc to właśnie w tej chwili zrobi Rafał, to znaczy przeczyta dla nas kilka wierszy.
[00:38.39 → 02:44.88] B: Przeczytam dla Państwa jeden wiersz, a przygra mi, przyprawi ten wiersz cudowny Karol Kolor-Gadzało. Może poproszę dla niego na zachętę, brawa dla Państwa. A ja przeczytam na początek jeden wiersz, żeby trochę tą pustkę otworzyć. Podpis. Jadłem świat, żeby stworzyć puste miejsca. Nie mogłem wytrzymać bez tajemnic. A że pustka jest najłatwiejszą i najdotkliwszą z nich, to stoję na tle dziurowego ekranu. Projektor mnie oślepia. Przez to niektóre elementy historii są nieczytelne. Wybrani bohaterowie nie mają twarzy. Samochody jadące autostradą wpadają do dziury i z drugiej strony wyjeżdżają zupełnie inne. Siedziałem kiedyś w środku. Użyłem cudzego korpusu. Wyświetliłem się na ścianie i niebie. Dorysowałem księżycowi kreski przestrzenne. Przeszedłem nim do własnych ust i usiadłem na języku. Tak podpisuję dni i noce, żeby nie zapomnieć, że jestem główną częścią swojego czasu i chcę, żeby był pełen mnie. Na początek dziękuję.
[02:50.65 → 04:22.04] A: Myślę, że teraz możemy dokończyć tę część przywitania Państwa, więc serdecznie witam publiczność zgromadzoną tutaj na premierze. Wyłapuję wzrokiem, proszę mi wybaczyć, jeśli wszystkich nie wyłapię, ale szczególnie chciałbym powitać Pana Dyrektora Teatru Starego, w którym się znajdujemy, Michała Karapudę. Dzień dobry bardzo Pani redaktor Grażynie Lutosławskiej, którą tutaj też dostrzegam, kryjącemu się za ręką profesorowi Wojciechowi Kruszewskiemu. Witam serdecznie. Dzisiejsze spotkanie będzie tłumaczyła na polski język migowy Jelanta Gromada, a następnie Łukasz Grzesiuk. No i wreszcie przedstawienie najważniejszej osoby chyba tutaj i nie mam na myśli jeszcze kontrabasisty Karola Gadzało, który nam grał do pierwszego wiersza, ale Rafała Rutkowskiego, poetę, twórcę księgarni dosłownej, wykładowca akademickiego, autora pięciu książek poetyckich, czego mu niezwykle zazdroszczę. Rafale, witaj bardzo serdecznie. Jak się czujesz podczas tej premiery? Jak się czujesz z tym, że to już piąta książka?
[04:22.78 → 04:42.13] B: Z tym to nie wiem, czy tak się czuję dobrze, że to już piąta książka. Wolałbym, żeby była pierwsza, ale czuję się nieźle. Bardzo dziękuję. Dziękuję Ci, Grześku, za to, że zgodziłeś się prowadzić spotkanie. Grzesiek Jędrek również się przedstawia. Mój serdeczny przyjaciel i wspaniały filozof i literaturoznawca. Mam nadzieję, że sobie porozmawiamy o tym, co najważniejsze w literaturze i nie tylko.
[04:42.73 → 05:38.78] A: Porozmawiamy sobie zdecydowanie. Ja widzę, że ty się przyzwyczaiłeś do prowadzenia spotkań w ostatnim czasie, więc i tę premierę tutaj zaczynasz mi prowadzić, więc muszę cię troszeczkę zdyscyplinować, ale tylko trochę. Słuchaj, na początek pytanie bardzo proste. Ponieważ się znamy, więc będę wyciągał jakieś asy z rękawa. co jakiś czas i zapytam cię, co tam ciekawego sobie ostatnio kupiłeś, jaki nowy przedmiot dołączył do kolekcji twojej, bo za każdym razem, kiedy cię odwiedzam, to następuje jakaś prezentacja, a to papierośnica przedwojenna, a to jakiś przycisk do papieru zupełnie wyciągnięty z kosmosu. Coś ostatnio dołączyło do kolekcji?
[05:39.84 → 05:51.94] B: Chyba ostatnio to raczej zabawki dla Tonia, ale z takich rzeczy, co mówisz, z dalekiej przeszłości, to ostatnio zainteresowałem się porcelaną i filiżanki Saragomy. To mi się udało zdobyć.
[05:52.12 → 05:52.84] A: Filiżanki, tak?
[05:52.98 → 06:05.50] B: Filiżanka jedna Saragomy, która tak jak z wiersza Barańczaka, jeżeli porcelana, to wyłącznie taka, która nie pęka pod butem niemieckiego żołnierza, parafrazując, więc może tak chcę ocalić od takich sytuacji te filiżankę.
[06:05.76 → 06:27.62] A: Dobrze. Filiżanka. Potrafisz sobie przypomnieć inne przedmioty niecodzienne, które jeszcze zdarzyło Ci się gromadzić gdzieś tam dookoła? Takie, które szczególnie darzysz takim, wiesz, estymom i które szczególnie dla Ciebie są ulubione?
[06:28.94 → 07:27.26] B: Jakbym tak szukał w pamięci, pewnie wiele takich przedmiotów jest. Ale wiesz, tak może odpowiem na to, przekornie, jest taka definicja magii. Magia to jest dawanie przedmiotom jakiejś takiej mocy. Także nie wiem, może coś w tym jest, że przedmioty są ważne, ale też wiem do czego pijesz, bo chyba ktoś kiedyś nazwał, że w moich wierszach jest coś takiego jak reifikacja, czyli jakieś takie rupieciarstwo czy uprzedmiotowienie. Nie wiem, czy to jest aż tak istotne, ale generalnie przedmiot to bardziej bym chciał powiedzieć, Jest to element, z którego możemy coś zbudować i zbudować jakiś ciekawy świat przedstawiony, a przede wszystkim namalować obraz. A w moich obrazach, czy to poetyckich, czy innych słownych, bo tylko takie potrafię, no to mi się wydaje, że przedmioty mają to do siebie, że są nadpsute. Na pewno mają trochę lat. Znaczy tak wyglądają, tak są przedstawiane.
[07:28.42 → 08:12.67] A: Tak są przedstawione, tak wyglądają, ale też nie da się ukryć, że to są też przedmioty, którymi się otaczasz na co dzień. Piję zdecydowanie do wierszy, ale piję też do księgarni dosłownej, która... Wystrój też, umówmy się, codzienny jak na współczesne standardy księgarni nie ma, a piję dlatego, bo zastanawiam się, czy to jest tak, że to bardziej te przedmioty wypływają Ci z wierszy i po prostu nie ma siły, że się nimi otaczasz, czy to jest tak, że każdy z takich przedmiotów prędzej czy później nie ma wyjścia i zostanie wierszem?
[08:14.12 → 09:17.09] B: W ten sposób, myślisz, to się rzadko chyba zdarza, żeby rzeczywiste przedmioty stały się moimi wierszami. Raczej podchodzę do tych przedmiotów w taki sposób, że mamy w sobie ten strych. Tak jak przeczytałem w tym wierszu, w pierwszym pustka jest najdotkliwszą i najłatwiejszą tajemnicą, jaką możemy spotkać. I to jest tak, że to jest tęsknota. Nie tyle za przedmiotami, co za po prostu przeszłością. Może przedmioty są taką jakąś manifestacją tej tęsknoty, no bo wiadomo, że najłatwiej być materialistą, nie? Szczególnie jeżeli czas nas goni i daje nam, i zabiera. Także wydaje mi się, że to, co mnie otacza, to raczej nie jest coś, na czego w podstawie powstają wiersze. Raczej przedmioty to gdzieś jest jakaś taka próba zatrzymania, a i tak przecież przyjdzie nam z tego się obedrzeć. A czemu, może ja zapytam jednak, jako wiem, że może nie powinienem, ale dlaczego przedmioty? Dlaczego to Ci wpadło do głowy?
[09:18.41 → 09:48.43] A: Wiesz co? Przechodzisz znowu do prowadzenia spotkania. Nieładnie. Słuchaj, dosłowna zdecydowanie, ale wydaje mi się, że tych przedmiotów, a czytałem cię ostatnio znowu bardzo dużo, w twoich wierszach jest niezwykle dużo. Co i róż spotykamy, a to gdzieś ubranie, a to krawca, który gdzieś...
[09:48.43 → 09:50.25] B: A to telefon wrośnięty w drzewo.
[09:50.55 → 10:03.24] A: No właśnie, no i skąd ten telefon? Więc, no wiesz, jako taki domorosły detektyw od razu się zastanawiam. Na pewno widział telefon wrośnięty w drzewo, bo to jest niemożliwe, żeby tak wymyślić od razu.
[10:04.46 → 11:13.76] B: Tak mi się wydaje, że to o czym piszę, to znaczy generalnie w mojej twórczości staram się znaleźć język, znaczy chwycić się świadomości, która pozwoli mi znaleźć język, który jednak nie będzie tak strasznie ulegał temu, jak ubywa czas. Chciałbym znaleźć język, który się trochę tej przyszłości przeciwstawia. Dlatego daleka jest mi nowomowa i jakieś takie szukanie strasznie współczesności. Ale uważam, że tak jak powiedziałem dzisiaj w Radiu Wrocław, to tak jakby na przykład zestawić Rafała Wojaczka dzisiaj. On by się okazał, że jest poetą na maksymalnie współczesnym. Dlatego też tutaj to jest istotne, żeby znaleźć taki język, który będzie językiem prawdziwym i takim językiem, który będzie dobrze odbijał czas, w którym żyje, ale nie będzie się mu poddawał Czas będzie go weryfikował, bo to chyba z poetami też jest tak, że czas jest ich sprzymierzeńcem, dlatego że ich po prostu weryfikuje i być może tym słowom nadaje Toniu tą wagę.
[11:15.00 → 11:21.62] A: Nadaje wagę jak przedmiotom. Czy w takim razie wiersze też powinny być trochę nadpsute tak jak przedmioty?
[11:23.78 → 11:32.80] B: Może na początku powinny być nadpsute i te, które są nadpsute później, kiedy upływa czas, to one wtedy stają się coraz bardziej żywe i wracają do swojej świetności. Może to jest tak.
[11:34.24 → 11:41.08] A: A czy to też jest tak, albo jeśli jest tak, to w jaki sposób? Czy przedmioty opowiadają o ludziach?
[11:42.13 → 12:04.53] B: Na pewno. Chyba jeszcze nabierają jakiejś takiej energii. Kiedyś widziałem takie jakieś dziwne przedmioty, do których bałem się podejść na przykład. Ile w tym prawdy? Tylko mojego złudzenia, ale może tak być. Przedmioty, szczególnie ich ułożenie, ich zestawienie na pewno trochę też jest rodzajem wiersza i trochę tej osobowości użytkownika na pewno przyjmują.
[12:05.03 → 12:56.60] A: Bardzo ciekawe jest to co powiedziały, że zbieranie przedmiotów czy takie wyszukiwanie ich to jest trochę przeciwstawianie się czasowi, szukanie tego, co gdzieś tam zatrzyma to, co jest w czasie. Mam takie wrażenie, i tak jak mówię znowu, dochodząc do książki się i czas, a wychodząc od wielu wcześniejszych, że chyba ta Walka i czy praca z czasem to jest coś, co zajmuje w twojej twórczości bardzo dużą część i wyobrażanie sobie czasu czy szukanie tego czasu i zrozumienie tego czasu.
[12:56.76 → 14:09.58] B: Możemy też podejść do tego, że czas to nic innego jak śmierć. A śmierć, miłość to przecież jak każdy wchodzący do szkoły dziecko wie, to jest najbardziej zajmujący temat dla każdego artysty. Także śmierć i miłość to przecież perpetuum mobile la. dla pisarzy i dla poetów, to mi się wydaje, że tutaj można się w jakiś sposób z nim siłować, bo ten temat jest niewyczerpany. Nigdy tego nie przepracujemy, nigdy sobie tego nie wytłumaczymy i gonienie za tym niedogonionym pozwala nam wymyślać coraz to nowsze, innowatorskie pomysły. Oczywiście mając w świadomości to, żebyśmy się nie powtarzali i jeszcze mając świadomość języka, w którym żyjemy i tradycji literackiej, To mi się wydaje, że jeszcze jak będziemy uczciwi w tym i zauważali, to tak powtarzam studentom, że trzeba zauważać te elementy rzeczywistości, które nikt inny nie zauważy, a które zaraz się stracą, bo czas je zapomni. To może warto jakoś zrobić z tego mismatch i w tym odbić, na tym zagrać emocjami jakąś ciekawą historię, bo w wierszach Nie tylko melodia chyba jest istotna, na którą również zważam, ale przede wszystkim historia, a co to za tym idzie historia, czyli obraz, przedstawienie i już mamy tutaj Szekspira.
[14:13.32 → 14:33.07] A: Słuchaj, nie unikniemy też chyba przedmiotu, który skoro padł temat śmierci, który pojawia się i tutaj na okładce Twojego nowego tomu. Kosa, która gdzieś tutaj ścina. Co ona ścina? Czas?
[14:35.23 → 14:36.15] B: To, co zasiejemy.
[14:36.55 → 14:39.79] A: To, co zasiejemy, więc ostatecznie czas, tak?
[14:41.67 → 15:16.34] B: Ludzi po prostu ścina. Książkę dedykuję mojemu zmarłemu tacie, który zmarł rok temu, ale książka nie jest tylko o tym, jest też o narodzinach Antoniego i nie tylko, ale Wydaje mi się, że tak jak powiedziałem w poprzednim pytaniu, to jest bardzo trudny temat, który jest bardzo ciężki i to też książka nie jest żadną terapią, tylko raczej śpiewanie o tym i mówienie. Zapisałem sobie zdanie Lema, które gdzieś na mnie mignęło jak scrollowałem Facebooka.
[15:18.57 → 15:21.57] A: Poeta
[15:23.69 → 16:07.24] B: to taki ktoś, kto w ładny sposób potrafi być nieszczęśliwy. Także wydaje mi się, że jakby dążenie wykorzystywanie takich trudnych momentów, które tak naprawdę są pustką i nic prócz bólu nam nie dają. Może warto wykorzystać je i trochę je przekuć w jakąś ładną melodię, bo przecież łabędzie jak umierają, to śpiewają najładniej. A zresztą to chyba nie jest tylko moje zdanie, że poeta czy tam artysta jak dostanie trochę w kość, to wtedy śpiewa też jakoś lepiej, jakoś prawdziwie i wyje to co go boli i ludzie się później ekscytują tym, że to ich uwalnia w jakiś sposób. ich bólu, także nie wiem jaka jest na to odpowiedź, ale tak sobie kombinuję, tak sobie próbuję, jak słyszysz.
[16:09.10 → 17:11.11] A: Dobrze. Książka, w której mówisz otwarcie, dedykujesz ją ojcu zmarłemu, mówisz o narodzinach syna. Troszeczkę na początku rozmawialiśmy też o codzienności. Tak się zastanawiam, bo poruszyłeś też kwestię tego, co to znaczy współcześnie pisać, co to znaczy pisać tak, żeby to odpowiadało naszym czasom i myślę sobie, że chyba niełatwo jest dzisiaj przeżywać tę codzienność tutaj i że jednak jakby to, co robisz, bardzo często w swoich wierszach, to jest taka walka o takie ponowne przeżywanie codzienności. Oczywiście, wiesz, moja interpretacja, mogę gdzieś się mylić, ale mam w pamięci takie wiersze, gdzie mówisz, nudziłem się przez cały dzień jakby prawie że wprost i to jest coś, jakby przeżywałem czas.
[17:11.11 → 17:41.16] B: Ale zwróć uwagę, że to jest też coś, co dotyczy czasu. Arystoteles kiedyś, jak była pandemia, wpadła mi w ręce książka Aristotelesa, jakieś tam przemyślenia, nie pamiętam tytułu, ale generalnie takie zdanie mi wpadło. Mąż sprawiedliwy potrafi zatrzymać czas, kiedy jest go za mało i przyspieszyć, kiedy jest go za dużo. Nie wiem, co to może znaczyć, ale może warto się na tym pochylić i jakoś tej trudnej, najtrudniejszej rzeczy z motygą na słońce się porwać.
[17:42.08 → 18:01.17] A: A kiedy ludzie wpadają do Ciebie porozmawiać do dosłownej, Często tak się dzieje, że ta księgarnia to nie jest takie miejsce, w którym tylko po prostu kupuje się książkę, tylko zatrzymuje się i zaczyna się rozmawiać. Zabiegani są strasznie?
[18:02.15 → 19:21.44] B: Różnie. Zresztą księgarnia dosłowna, którą prowadzę w Centrum Kultury w Lublinie, bardzo się cieszę, że mogę to robić. Ale w tym roku jakoś sobie ukłułem takie zdanie, że literatura zaczyna się od rozmowy i tak trochę jest. bo jak jeden drugiego ośmieli i sobie razem jakoś wejdą na odpowiedni vibe, to potrafią się dziać naprawdę całkiem piękne rzeczy w tych rozmowach. No i czasami tak się wydarza, zupełnie przypadkowo odkryje się jakieś ciekawe zdanie, czy to wypływające ze siebie samego, czy ze swojego rozmówcy, no i to jest tak. Ale wracając do księgarni, faktycznie kocham przedmioty, kocham te przeszłe czasy, historia jest moim konikiem. I jak doskonale wiesz, bo mieszkaliśmy razem, znamy się prawie 20 lat. Każdy pokój, w którym myśmy mieszkali, zawsze przerabiałem, żeby wyglądał tak jak w 1920 roku. Także to jest też taki jazym. Ale z pomocą Roberta Kośmierowskiego, który doskonale wysmakował wnętrze i zmontował je tak, żeby było na maksa wiarygodnie, to właśnie udało się zrobić tą w przestrzeni bardzo się cieszę i bardzo się cieszę, że mogę tam rozmawiać, czy to z gośćmi, których zaproszę, czy z gośćmi, można powiedzieć, codziennymi w księgarni, czy z samym sobą, czy z zegarem, który mam na przeciwko biurka, czy z, nie wiem, czy z wierszem.
[19:23.24 → 19:29.46] A: Słuchaj, ja myślę, że to jest dobry moment na drugie czytanie wierszy. Co Ty myślisz?
[19:29.48 → 19:31.06] B: Jak sobie Pan życzy. Dobrze.
[19:31.34 → 19:41.64] A: Państwo też tak myślicie? Tak, zdecydowanie. No to słuchaj. W takim razie prosimy o kolejne. Widzę, że Karol Gadzał już podchodzi do kontrabasu.
[19:56.54 → 23:45.45] B: Ruszyło się żelazo. Świat się szybko zmienił. Choć widziałem wcześniej jak idą za nią po kolei, to teraz pierwszy raz usłyszałem to ten tanc przed sobą. I nagle poczułem dłonie swoich zmarłych jako jedną moją. W ogóle nieobcą usłyszałem melodię. I skończyło się w jednej chwili. Mam po tym rany dziuple dla ptaków, bo wciąż wychodzą z nich mokre, nie moje, uskrzydlone, bez koloru, we krwi trochę też święte. Życie przeskoczyło o jeden tryb, złapało się w pętlę. Mój brzuch podłączony pod lodowatą rzekę, Mam jeszcze jedną źrenicę. Powołuję nieistniejące. Jeszcze trochę niech zostanie ze mną. Oddech to słowo. Natura jest przyklejona do moich pleców. Skóra to ślad po ołówku, obrysowuje płomienie, nadaje im imiona i kształtuje w dłuto, rylec albo cokolwiek do pisania. I pisze świecącym, żeby wyglądało, jak stado biegnących jeleni, tworzące za sobą las. Ktoś pisze nimi niekończące się imię, współczesność i czas. Nazwać na nowo podstawowe rzeczy, jak jutro, ogień, woda. Wpuścić w język pszczołę. Patrzę na swoje plecy jako uskrzydlone. Ty się uczysz mówić w obcym języku, bo jest tylko wtedy, gdy ktoś przychodzi. Masz pewność, że istniejesz jak drzwi, za których wołam. Czarnolas. Wzbierają rzeki w rękach i w palcach. Planety maleją, aby dać się wdychać. Człowiek zanurza stopę we mnie, jakbym była wodą. Czas stanął. Telefon wyświetla przyszłość. Nikt nie zatrzymuje na tym wzroku. Budzą się i zasypiają, zostawiając po sobie szklankę popiołu. Chemicznie wzruszeni patrzą, jak zmieniam makijaż. Ubieram dni i pory roku. Stawiam stopy tam, gdzie ich nie ma.
[23:52.45 → 24:30.47] A: Dzięki pięknie. Słuchaj, ja bardzo lubię z jednej z poprzednich, można klaskać, jeśli ktoś Chyba w pierwszej książce Adam Wideman tak ładnie powiedział. Rafał Rutkowski myśli, że czegoś nie wie, ale on właśnie wszystko wie, nawet jak sobie tego nie uświadamia. Słuchaj, ja pójdę za tym. Jedni są widzący, inni są wiedzący. No może nie wiesz niektórych rzeczy, które wiesz.
[24:31.55 → 24:46.15] B: To by mi się oczy spaliły, jakbym wszystko wiedział. Tak jak chyba każdy z nas. Nie no, tak powiedział, to jest przekąsem. Bo też powiedział, że moje wiersze są trochę eschatologiczne, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Co to znaczy eschatologiczne? Jakieś takie... Co to znaczy eschatologiczne?
[24:46.29 → 24:47.73] A: Nie wiem, ostateczne? Ty mi powiedz.
[24:47.73 → 25:00.47] B: No, chyba tak. Właśnie o tych sprawach traktujących. I o początku i o końcu. No i tak chcę to wszystko złapać. Może to wynika z tego, że człowiek ma za duże ukryte ego. Ale może to chyba nie o to chodzi.
[25:01.39 → 25:52.80] A: Cieszę się, że mówisz. Początek, koniec. W tych wierszach, które teraz czytałeś, też troszeczkę było o tym. Powiedz mi, czy ty widzisz ciągłość w tych naszych życiach? one się prezentują, ciągłość krwi, przekazywanie dalej, bo wiesz, poprzedni tom nieco o tym opowiadał, a teraz wydaje mi się, że nie tylko opowiada o tym, ale i tego doświadcza ten najnowszy, sam mówisz, dwa duże, niezwykle trudne wydarzenia w twoim życiu. Jak to jest z tą ciągłością, z tymi więzami krwi?
[25:56.48 → 26:03.56] B: To strasznie trudne pytanie. Bardzo pewnie dobre. Ale wiesz no, nie wiem jak to jest.
[26:03.98 → 26:04.96] A: To może inaczej.
[26:05.12 → 26:08.42] B: No właśnie jakieś takie trudne, nie wiem czy krew zbadać.
[26:08.48 → 26:14.10] A: Uprościmy, no właśnie a propos. To skąd rudkowscy pochodzą?
[26:15.46 → 28:22.75] B: w Suskowoli pod Radomiem, tam jest jakby gniazdo, albo w zasadzie to chyba z Sieciechowa, gdzie tam był jakiś kasztel i tam odkryłem tę genealogię. Oczywiście, że krew jest dla mnie bardzo ważna, bo w takim sensie historycznym, w takim jakimś, że tylko moja rodzina i nikt więcej, to w żaden sposób. Chodzi mi raczej tylko o ten historyczny, bo bardzo kocham historię, jest moim koniekiem i to tyle. Ale jeżeli chodzi o pokolenia, to też nie bardzo, bo tak naprawdę Bardzo interesuję się jakby tymi pokoleniami przeszłymi, do których nie wiem, ale moją przeszłością to się w ogóle nie interesuje. Nie lubię wracać do miejsc, które znam, tak jak śpiewał Wodecki. Nie cierpię. Jak do nich wracam, to jakoś tak się czuję dziwnie, jakieś to wszystko takie wyblakłe i mnie po prostu denerwuje to. Także tych etapów życia, jeżeli o to Ci chodziło, to bym powiedział, że raczej u mnie. Robię to, co robię i po prostu może czasami odwracam się, żeby to w jadro wysypać i to może to jakby też sugerują książki, które nie są jedną, tylko pięcioma. I tak, krew to nie chodzi o krew taką fizyczną, raczej chodzi o to, żeby wiedzieć, kim się jest, bo to jest bardzo ważne, szczególnie w Polsce i szczególnie w zawirowaniach dziejów, Trzeba wiedzieć skąd się pochodzi, żeby pewnie stać na nogach, umieć się podpisać i wiedzieć jaka jest historia tego całego obywatela. To chyba Piłsudski tak ładnie mówił, że naród, który tam... To nie chodzi też o kwestie narodowe, tylko chodzi o to, żeby wiedzieć jak to wyglądało, skąd myśmy się wzięli, jakich argumentów możemy używać, jak pięknie możemy poczuć się jak w domu, jak jadąc przez Polskę możemy sobie skomentować, a tutaj był ktoś tam, tutaj był ktoś tam. Także mi się wydaje, że to raczej do tego byłoby potrzebne. To arcyfascynujące jest. Zresztą moim marzeniem jest zbudować wiehikuł czasu, ale to chyba nie dam rady.
[28:23.03 → 28:40.71] A: Okej, wiehikułu czasu nie będzie, no chociaż jak tak patrzę na okładki, na którejś chyba może wreszcie się Uda ten wehikuł, tutaj w tym wszystkim. Dobrze, mówisz, że nie lubisz wracać, ale
[28:40.71 → 28:46.57] B: są takie miejsca... Do miejsc, w których byłem. Lubię wracać gdzieś do jakiejś takiej dalekiej przeszłości, w której nie byłem.
[28:47.41 → 28:48.81] A: Czarnolas na przykład?
[28:49.07 → 28:49.35] B: Proszę?
[28:49.55 → 28:51.25] A: Czarnolas na przykład? Fascynuje Cię?
[28:51.59 → 28:58.53] B: Właśnie to już coraz mniej, bo to przecież od dziecka gdzieś tam się przejawiał, ale to nie to, że fascynuje, ale ciekawi.
[28:59.54 → 29:01.70] A: A wyjaśnij, czemu przejawiał się od dziecka?
[29:01.84 → 29:25.48] B: Przez Czarnoraz zawsze się przejeżdżało, jest, leży blisko Suskowoli i może gdzieś tam ta kochanowszczyzna, która jest jakby w moich żyłach, może to gdzieś tam się faktycznie... Niedawno to uświadomiłem tak naprawdę na studiach, że patrz, faktycznie tutaj jest kochanowski, to wszystko była ziemia kochanowskich. Ja teraz się wziąłem za poezję, ale wziąłem się nieświadomy tego, że pochodzę z kochanowszczyzny.
[29:27.23 → 30:02.67] A: Wiesz, to też jest dla mnie ciekawe, wiesz, chodzę dookoła tych tematów tym razem, bo wiesz, to są też tematy, które u ciebie wracają, jak te miejsca właśnie, takie jak Czarnolas. i nieustannie gdzieś tam w tej poezji wychodzą nawierzch z tym wszystkim, a z drugiej strony to co mówisz o tożsamości to jest chyba jeden z problemów takiego
[30:02.67 → 32:36.60] B: definiowania się W ogóle ludzi, bo ludzie się albo wstydzą, albo są zawiązani, albo nie wiedzą. Dlatego też szybko tę wiedzę rozwijać, zaakceptować. Bardzo było ciekawe jak byłem we Francji i rodzina, która uprawiała kapustę, tam się taka pojawiła, była dumna, że my od dziesięciu pokoleni uprawiamy tą kapustę. nie wyglądali jakoś za ładnie. Tacy byli można powiedzieć 10 lat do tyłu, ale byli dumni z tego co robią i kim są i to im jakby w żaden sposób na życie nie wpływało. Także wypadałoby, żebyśmy jako kraje europejskie również nie mieli takich problemów i byli dumni, ale też nie za bardzo, bo to jeszcze można w drugą stronę przejąć, nie? Można z tego zrobić taką, można powiedzieć używkę. Ale wracając jeszcze do miejsc, To miejsca, które znam, które mi się interesuje, które gdzieś tam się pojawiają. Bardziej mi interesują miejsca te, które mogę zrobić. Bo trochę w mojej poezji jest tak, że bierze się ona z jakiegoś takiego, zamykam oczy i widzę obraz. I chciałbym ten obraz przenieść. Czyli chciałbym przenieść to miejsce, które sobie wyobraziłem, które zobaczyłem, które stworzyłem, które wyobraziłem. Może to jest dobre słowo. I tworzenie takiego miejsca to jest właśnie ta poezja, która mnie pociąga najbardziej. I wydaje mi się, że jeżeli piszę nawet wiersze krótkie, takie można powiedzieć filozoficzne, czy jakieś bliższe jakiejś Maksymie, to raczej wynika to z tego, że najpierw mam ten świat przedstawiony, bo uważam, że jeżeli on jest dobrze stworzony, to w nim się pojawia jakieś życie nawet, w którym jest gotowa scena, jest gotowe przedstawienie i wtedy jest jakaś taka, powiem górnolotnie w tym, prawda. I nawet jak już później to mam i to pozbawię tego świata przedstawionego, to zostaje ta esencja. Także sobie też takie zabawy robię. Miejsce bardzo jest istotne. Dokładnie. Przestrzeń, która wypełniona jakimiś emocjami, doświadczeniami, może i przedmiotami, które gdzieś tam się przykleiły do duszy, to tam właśnie wkładam. Ale też nie jestem jakimś straszliwym podróżnikiem przecież. Ja tam wiele miejsc nie widziałem. Jakieś takie parę razy byłem za granicą gdzieś tam. Także o miejsca to nie wiem, czy powinieneś mnie pytać. Znaczy, powinieneś. Pytasz. Są te miejsca ważne, ważniejsze, mniej ważne. Faktycznie. Staram się raczej te miejsca, tak jak powiedziałem, używać dlatego, żeby pokazywać siebie od tych 30 pokoleni.
[32:36.96 → 33:15.04] A: Słuchaj, miejsca, które gdzieś tam są dookoła ciebie, To tak, ale od razu pytam, bo od razu mi wyciągnąłeś miejsca wyobrażone, które gdzieś tam są w twojej poezji, które się rzeczywiście przejawiają jak jeden obraz po drugim i jest w nich dużo tego życia. Tak się zastanawiam, Nie jesteś pierwszym twórcą miejsc wyobrażonych i no wiesz, rzucę dwa co najmniej takie.
[33:15.04 → 33:31.42] B: Dlatego ja mówię, że od tego wychodzę. To jest jakby na początku, to że jest przestrzeń zrobienia jakiegoś obrazu. Kiepski ze mnie fotograf, malarz jeszcze gorszy, dlatego to jest jakby jedyna przestrzeń, w której mógłbym to co mam pod kłowiekami pokazać.
[33:33.35 → 33:37.33] A: Mam trochę ADHD, nie mogę wytrzymać i
[33:37.33 → 33:38.79] B: przerywam, ale walczę z tym.
[33:39.47 → 34:12.40] A: Proszę bardzo, słuchaj, wyrywaj się, wyrywaj i mów jak chcesz, natomiast myślę o takich kwestiach, nie uciekniesz od tego. Sanatorium pod klepsydrą, Bracia Kłaj, Nawet, wiesz, scena plastyczna Leszka Mądzika, bliskie Ci te wszystkie nawiązania? Czy to jest tak, że kiedy ludzie przywołują to, jakby próbując wyjaśnić, co się dzieje w Twoich wierszach, trafiają tam, gdzie Ci się podoba? Ciebie to inspiruje samego, czy to po
[34:12.40 → 36:36.33] B: prostu... Bardzo jest mi miło, kiedy ktoś mnie porówna do moich mistrzów, których m.in. wszystkich wymieniłeś, bo to są mistrzowie. Jeżeli ktoś uważa, że moja poetyka zahaczał, to bomba. Jestem szczęśliwy. Ale z drugiej strony ja nie jestem z tych ludzi, którzy... którzy w jakiś sposób chcą się kimkolwiek zawzorować, ani czerpią inspirację, a raczej jestem też samotnikiem do współpracy, za często nie biorę ludzi. I też jak czytam poezję, to uważam, że nigdy nie jestem z tych, którzy by odważyli się zrobić jakiś remiks, czy gdzieś tam żartować. cytuję w ogóle innych poetów u siebie. Także staram się, jak mówiłeś też przed spotkaniem, konsekwentnie uprawiać swoją estetykę, bo też w jakiejś książce przedwojennej, nie pamiętam autora, że ten artysta, człowiek powinien być wierny w swojej estetyce i ja jestem wierny w swojej estetyce. Uważam, że odbicie osobowości w poezji jest bardzo ważne i to też nadaje jej wagę i pozwala, żeby wiatr historii jej nie zwiał. że po prostu jest taka jakimi jesteśmy ludźmi. Tego się trzymam i tą swoją historię spieczołowicie przez te wszystkie książki opowiadam. A że człowiek ma takie różne historie w życiu, że raz ktoś się urodzi, raz ktoś umrze, raz Meteor spadnie, raz się wygra w Totka, to wszystko jest też w tym odbijane, bo to konsekwencje tego. Tylko staram się to oczywiście przedstawić na swój sposób, przepuścić przez pryzmat tej mojej osobowości, żeby to było jak najbarwniejsze, jak najbardziej oryginalne. No i wiadomo, że to jest najważniejsze, ale też trzeba mieć oczywiście, to taką zdradzam trochę receptę na twórczość, no ale taką mam. Metody na to nie ma, każdy ma swoją, ale też trzeba mieć trochę jakby rozeznania, jak się pisze, jak to wygląda, jak wygląda język współczesnej poezji, jakie są jego próby innych ludzi, żeby wiedzieć po prostu, Ciężko byłoby grać muzykę poważną na Woodstocku. Trzeba już zobaczyć, co tam jest grane. Wiedzieć, jakie to jest instrumentarium i jak do tego dotrzeć.
[36:36.69 → 36:50.55] A: A propos gadania metod, to ja bym się nie bał. to tak często jest, że ktoś myśli, że jak ma, wiesz, doskonałe narzędzie, to już będzie artystą, a to jednak chyba...
[36:50.55 → 36:51.83] B: To rzemieślnikiem byłby wtedy.
[36:52.15 → 36:58.89] A: Tak, więc chyba tak nie będzie, że ktoś nagle od razu zacznie pisać rudkowszczyzną.
[36:59.71 → 37:02.39] B: Rudkowszczyzna? Fajne słowa.
[37:04.19 → 37:09.22] A: No właśnie. A co z tymi kwestiami wyobraźni, ośmielona wyobraźnia?
[37:09.59 → 38:24.69] B: To Marian Stala powiedział to zdanie, jako absolwenci filologii polskiej doskonale o tym wiemy. Też fajnie powiedział, ośmielona wyobraźnia, ale bądźmy twardo stąpującymi ośmielonymi ci, którzy wyobrażają to, jakby to powiedzieć. To przecież nic innego jak surrealizm, czy nic innego jak nadrealizm, czy nic innego jak nierealizm. czy nic innego niż bunt przeciwko rzeczywistości, w której żyjemy i próba nazwania jej na nowo. Dlatego też uważam, jak pierwsi awangardziści, jak Rembo, Verlaine i wszyscy flanerzy, którzy przechadzali się ulicami Paryża, może warto w ten sposób to powiedzieć. Chciałbym zbudować świat na nowo i go po prostu w jakiś sposób zmienić. Wziąć tą rzeczywistość, trochę ją przemodelować i zrobić z niej na swój obraz i podobieństwo. Tak, żeby po prostu odbijała moją osobowość. Oczywiście nie chcę tego zrobić jakimiś bruźniercom, tylko chcę to zrobić w literaturze. I to jest bardzo istotne o tyle, że daje olbrzymi potencjał, olbrzymie spektrum i chyba niewyczerpany jest tutaj temat do zgłębienia, nie? Olbrzymi. Kolejny raz powrywam się z butyką na słońce, ale chyba nie głupi to jest pomysł.
[38:25.24 → 38:49.32] A: Wiesz, nie głupi zdecydowanie, ale jak mówisz, że chciałbym stworzyć czas, świat na nowo, to od razu mam w pamięci takie miejsce, znowu mogę wyciągnąć kolejne as z rękawa. Jest pokój, w tym pokoju Rafał i Rafał, ja wchodzę i Rafał wyciąga nagle, zobacz jakie piękne gniazdo os.
[38:50.10 → 38:52.22] B: No jak się akurat znajdowało takie rzeczy.
[38:52.68 → 38:54.66] A: Ostatnio doszliśmy do wniosku, że to być
[38:54.66 → 38:57.72] B: może gniazdo szerszeni było. Dużo ludzi takie rzeczy znajduje. To już żadna wyjątkowość, mi się wydaje.
[38:57.94 → 39:01.48] A: Ale wiesz, nie każdy zostawia w pokoju.
[39:02.84 → 39:05.88] B: Ale to jest dla mnie, wiesz... To było gniazdo szerszeni.
[39:06.32 → 39:25.64] A: No właśnie, tak doszliśmy z redaktorem Grzyną Tuskowską właśnie ostatnio rozmawiając, że to mogło być gniazdo szerszeni, ale puste. Uspokajam państwa, Rafał. I wiesz, Myślę sobie o niezwykłości, wiesz, o takim czarowaniu tą niezwykłością.
[39:26.18 → 39:26.74] B: O dziwności.
[39:27.24 → 39:27.50] A: Tak.
[39:29.20 → 40:42.60] B: Tutaj obecny kolega Duncan ostatnio znalazł moją pracę w kamienicy, w której kiedyś mieszkałem magisterską i ona miała tytuł dziwność jako kategoria estetyczna i tak sobie patrzę na swoje życie, faktycznie może to mnie trochę ukształtowało, ale w tym przypadku dziwność to jest trochę inaczej, bo dziwność to jest Może powiem o tym, bo ostatnio wróciło to na moje, że tak powiem, sztalugi to słowo i się nad nim zastanawiam. Słowo dziwność wzięło się z tego, że dawno temu podczas pierwszych Miast Poezji rozmawiałem z Andrzejem Sosnowskim, wybitnym polskim poetą, który powiedział mi, że jest coś takiego jak Deinos. A Deinos to jest, drodzy Państwo, takie coś, co Bóg grecki miał. To jest jego przymiot i polega na tym, że jak normalny śmiertelnik zobaczy tego Boga, to pada trupem. Generalnie to było coś takiego, ale ja to żeśmy przerobili na potrzeby tej mojej myśli, że może być to dziwność. W ten sposób, że jest piękno, które jest porażające, które wywołuje niepokój, które jest strząsające, czasami do tego stopnia, że odbiorca tego nie wytrzymuje, ale dziwność. To jest to, co mnie nakręca i może to jest takie coś.
[40:43.04 → 40:50.70] A: Staram się nadążać, jak doszliście od Boga, od którego pada się trupem?
[40:50.72 → 41:04.62] B: To jest proste. Bóg, Afrodyta pojawia się z fali. Patrzy na nią śmiertelnik. Ale super, jak to ona się pojawiła z tej fali, nie? No i on taki jest zadziwiony, zadziwiony, jeszcze porażony tym pięknem, no i mdleje. Już się z tego mdlenia nie budzi.
[41:05.45 → 41:25.09] A: i sytuacja jest cokolwiek dziwna. Żeby domknąć tę anegdotę, to musimy jeszcze dodać, że ta praca o dziwności została w kamienicy, która się nazywa kamienicą cudów, więc bardzo pasuje do tej boskiej opowieści, którą nam przed chwilą zasadywowałaś.
[41:29.09 → 41:34.81] B: Jak przed wojną tak nazywano chyba te podłe dzielnice, dzielnica cudów. Wyjdziesz i nie wejdziesz.
[41:37.97 → 42:09.73] A: Słuchaj, no dobrze, no ale to kontynuujmy wątek jeszcze tajemnic. Na przykład połączymy przez przedmiot zwany książką i przez przedmiot zwany itching, który pojawia się tutaj w tym tomie, tym razem jako jedna z części. Też jeśli chodzi o dziwność, to pierwszy tom, który dzielisz na trzy części, trzy, wiadomo, liczba cokolwiek, cokolwiek tajemnicza, no ale
[42:09.73 → 42:14.43] B: właśnie... Przed śmiercią, w trakcie śmierci i po śmierci, tak?
[42:15.13 → 42:15.67] A: Nie wiem.
[42:15.99 → 42:18.09] B: Tak sobie z tego żartuję, ale trochę tak jest.
[42:18.99 → 42:23.67] A: I pojawia się w tym wszystkim heksagram jedenasty z I Chingu.
[42:23.81 → 42:28.29] B: Z pokój, czy pokój. Takie pogodzenie jakby z sytuacją.
[42:29.39 → 42:32.21] A: I Chingiem od lat się fascynujesz.
[42:32.41 → 44:50.78] B: Ach, czym ja się nie fascynuję. Bardzo mnie swego czasu ezoteryka zajmowała. Wszelaka. Nie tylko wyrocznia w postaci Księgi Przemian, ale różnego rodzaju wyrocznie. Ale bardziej to mnie chyba interesuje to, że w takim jakimś w tym rozumieniu, że gdzie tajemnica jest utrzymywana tajemnicą i zawsze nie można jej odgadnąć, żeby dalej tajemnicą była, to może być coś interesującego. Nie wiem, chociażby nawet z takich względów. Widzisz, mnóstwo jest w tych wszystkich ezoteryzmach pięknych zagadnień i pięknych przedmiotów, które można wykorzystać w literaturze. To jest raz. A dwa, mam jakieś takie podskórne poczucie, że w tym się czaje jakieś nie wiadomo co. Nie wiem, może to ciekawość, to pierwszy stopień do piekła i to jest coś takiego, że tak kusi. Ale z drugiej strony, może to jest jakaś metoda, może to jest jakaś moja taka, może w tym się objawia jakiś taki synkretyzm religijny u mnie. Ale generalnie o to chodzi, że uważam podskórnie trochę, że religia, filozofia i poezja jako ten owoc, to wszystko w jakiś sposób jest delikatnie, może nie tyle religia, Jakaś taka mistycyzm, jakaś taka duchowość, jakaś taka tajemnica, jakaś taka podskórność i ta właśnie ta głębokość, która niby tam blikuje nam, że tam coś jest, a tak naprawdę tam nic nie ma oficjalnie. I to mnie trochę pociąga i w jakiś sposób to pojmuję holistycznie. A pojmuję to holistycznie z zakładem Pascala. Nie to, że jestem jakimś wyznawcą, tylko tak się nad tym zastanawiam i może to warto wykorzystać. Może to warto w jakiś sposób, może inaczej powiem. Bardzo dobrym przykładem na to jest intuicja, która potrafi nas doprowadzić do bardzo, bardzo olbrzymich i potężnych rzeczy. Potrafimy po prostu zrobić nadludzkie rzeczy, kiedy prowadzi nas intuicja. Czym ona jest, czy ona jest jakimś świętym, czy nieświętym, czy ona po prostu jest naszą metodą na to, żeby nasza psychika przeskoczyła po prostu w szerszą rzekę, czy wtedy przeskoczy intuicyjnie, ale jak pomyślisz, to nie przeskoczysz. Także wydaje mi się, że intuicja jest przykładem na to, jak możemy zobaczyć niewidzialne.
[44:52.08 → 44:59.22] A: Itching to księga przemian. Ja chyba najbardziej zapamiętałem, też przeglądając u ciebie, nigdy nie chciałeś mi pożyczyć.
[44:59.24 → 45:24.32] B: To też bardzo piękna, poetycka książka, która polega na tym, że świat jest złożony ze starego i z młodego. I różnego rodzaju tego warianty potrafią nam ten świat trochę złapać w ryzy i może go wytłumaczyć. Może po prostu wiedzieć jak się w tych labiryntach, tych przerywanych i długich linii poruszać. Ale to jest też jedna ze świętych ksiąg. tego świata i to odpowiedzieć na to, o co chodzi tam, daj spokój.
[45:25.14 → 45:40.50] A: Trzeba przejść wielką wodę, wiesz, czasem się pojawia. Jest o mędrcu, jest o księciu tutaj. Łączy Ci się to z takim, wiesz, szukaniem tradycji, z takim szukaniem ciągłości?
[45:40.50 → 45:46.58] B: Kto mnie szukanie oduczy, skoro całym jest wzrokiem? Pewnie, że mi się łączy.
[45:48.50 → 46:03.06] A: Uśmiecham się, bo nie raz, nie dwa razy tak słyszałem. No właśnie, z tym szukaniem, szukanie intuicyjne, przeszukiwanie rzeczywistości, to połączenie.
[46:03.26 → 46:06.86] B: Przeszukiwanie siebie jako tego substratu rzeczywistości.
[46:07.52 → 46:32.14] A: Łączenie poezji, religii, tutaj w służbie rzeczywistości ostatecznie. czy w służbie człowieka tutaj, to co się dzieje gdzieś tam u ciebie. Myślisz, że w poezji ten język religijny to jest takie coś, co pozwala ci...
[46:32.14 → 46:34.20] B: Jaki tam religijny język jest u mnie?
[46:35.26 → 46:36.24] A: Rydvan Ezehiela.
[46:36.36 → 47:09.70] B: Dobra, Rydvan Ezehiela. Wiesz co jest Rydvan Ezehiela? To jest przecież nawiązanie do Williama Blake'a, który przecież jest jednym z tych najdziwniejszych poetów, którzy byli bruźniercami Trochę więcej było drewna, to na pewno by go spalili na stosie. Dlatego to jeszcze jest nawiązanie do Williama Blake'a. On tam widział jakieś tego... Ezechiel widział jakieś zjawiska przyrodzone na niebie i to był ten rytman Ezechiela, a doskonale to właśnie malował i opisywał William Blake w zaślubinach nieba i piekła, które też są tutaj nawiązaniem do tego innego Young'a, które zobaczyłeś w mojej księdze Itching.
[47:11.27 → 47:15.67] A: No i widzisz, jakby dowiedziałem się dzięki temu.
[47:15.69 → 49:09.16] B: Nie, no o to chodzi, że wiesz, ciężko. Religijność, to może tego słowa, to takie słowo religii bezpośrednio nie ma w mojej twórczości. Jest gdzieś tam, wiadomo, uważam, że poezja jakąś tam mądrość musi sobą reprezentować. Nie cierpię pustych słów. Uważam, że poezja, nawet lingwistyczna, powinna mieć w sobie jakąś wagę, z czego doświadczamy czytając Mirona Białoszewskiego. Jego forma jest skrupulatna i taka jaka jest, ale jest w tym jakaś mądrość, jakieś strzelenie, zauważenie ciekawej. ciekawej figury literackiej. Musi być mądrość. Dlatego ja się przeciwstawiam w poezji jakimś takim pustosłowiu. Miałem taką fascynującą dyskusję z Jakubem Skurtysem, z Przemkiem Suchareckim, z wieloma poetami, że różne te surrealizmy powstają. Są takie przypadkowe zestawienia, ławka, krzesła, stół, telefon, zielone, czerwone. Ale chodzi o to, żeby tak zestawić te słowa, że one nie mają w ogóle prawa w swojej obecności stać, ale jakimś cudem stoją i jeszcze tworzą sensy. Tworzą jakieś takie rozdrganie. Jak czytasz dobrą poezję, dobre zdanie, to czujesz to, że to jest dobre zdanie i nie możesz o nim zapomnieć. Jesteś po prostu rozbity. Witkacy by powiedziały, że metafizyczny wstrząs przeżywasz. Ale chodzi o to, żeby po prostu czuć jakby wagę tego pożegadła. Dlatego też poezja jest blisko przysłowiom, jak się odmienia przysłowiom. Blisko jakimś pożegadłom, czy to ludowym, czy nieludowym. Bo w tym też jest waga i mądrość. Musi być jakaś mądrość. Dlatego też idąc za tym dalej i tak ściągnąć srokę za ogon, to uważam, że poezja trochę z filozofii musi wypływać. Poeta dlatego jest poetą, że na początku jest filozofem. I nie bez kozery Platon chciał wygnać poetów z miasta, ponieważ tworzyli konkurencję.
[49:09.92 → 49:17.88] A: Okej, rozumiem. No to jakby po co tu filozofować? Prosimy o kolejne wiersze w takim razie.
[49:18.40 → 53:25.18] B: Dobra. Dwa wymiary. Jestem wyciągniętą w górę ręką. Kreski na moim wnętrzu kładają się w litery, a te w komunikat. Reszta ciała stoi, jakby chciała to przeczytać. Stoimy razem na parkingu. Mój język marzy o podziemiach. Ręka ciągle mówi o życiu, o społeczeństwie. Język marzy o pochodzeniu, o tajemnicy. Ręka mówi same życiowe mądrości. Las rąk jest o całym świecie. Język chce malować dziwne obrazy. Pokazać, że wie, że istnieje. Zarówno we wnętrzu, jak i na zewnątrz. Prawo ojca. Obfite, mocne lato. Nie w owoce, a w liście. Burdonem wyje pies i w ciągu jednej nocy korzenie wszystkich drzew podeszły pod cmentarz. Oskoła, której nigdy nie widziało światło. W sadzawkach i stawach małe fale układają się. bardzo dobrze znaną i kochaną twarz. Wiatr zaczepił mnie jak człowiek. Teraz już wiem, że nie miałem wyjścia. Wymieniłem ojca na syna. Siej czas! nie inna niż to, co kwitnie, niż to, w czym szuka. Różnicą jest czas. Siada na łóżku i otwiera przejście do zachwitających. Wiąże się z nimi, jak mogłaby uwiązać konie. Serce staje się ekranem, więc może zasnąć na łące, być przezroczysta i wmówić światu, że ziemia to wieżowiec, że jest ze szkła, a miasta to nowe lasy i telefony wewnątrz nich to początek. Tak będzie wyglądał świat, a będzie jak chce i jak każe dopamina, jak euforia ułoży na swoje podobieństwo i cała świętość będzie dobrze skadrowanym zdjęciem, dobrze usypanym piachem, który porusza powieką i każe wyświetlić, że śmierć nie ma znaczenia, że kwitniemy przez pokolenia jak dobrze nazwane kwiaty, wypełniając z po brzegi korytarz przez niewiadomo kogo nazwany, podobny jak spadający kamień, podobny jak starzejąca się twarz, która już wie, że człowiek jest zasiany jako czas, a i sam niewiele znaczy. Bardzo dziękuję.
[53:29.86 → 53:58.56] A: Słuchaj, za chwilkę będę chciał też oddać głos publiczności i pytaniom tutaj, bo powoli zbliżamy się do godziny. Zleciało. Ale jeszcze chwilę popytam Cię ja, kiedy nasza publiczność pozastanawia się nad pytaniami. Wiesz co? Chciałem Cię zapytać jeszcze troszeczkę o to, co to znaczy pisać współcześnie.
[54:00.06 → 58:27.71] B: To chyba ta sama odpowiedź będzie, ale trochę ją zmienię, żeby inaczej powiedzieć to samo. Pisać współcześnie to cały czas pisać tak jak się czuje i będąc sobą, odbijając swoją osobowość, tak powiedziałem. Na tylnej okładce akcentu jest napisane, że sztuka jest odbiciem. Jak Bogusławie jest napisane? No właśnie. Bogusław Rublewski, redaktor naczelny akcentu. Bardzo się cieszę, że jest obecny. Także to tak jest, tak powiedział Czechowicz. To jest taka trochę parafraza Szekspira, mi się wydaje, który mówił, że trzeba przepisywać czas, w którym się żyje. Trzeba być świadomym po prostu. W poprzedniej książce moc to książki było, być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze. No to tak, żeby się na tym zastanowić, to po prostu trzeba siać czas i zasuwać z tym, co mamy do zrobienia, żebyśmy zdążyli go skosić, żeby nam tutaj coś się udało. I to samo dotyczy tego języka. który wypadało, żebyśmy rozwinęli. Ale on i tak się rozwija, tak jak rozwijamy się my. Moją metodą jest to, żeby po prostu stabilne było połączenie tego komunikatu lirycznego z moim rozwojem i moją osobowością. Bo to jest bardzo ważne, żeby dobrze zestroić myśli, czyny. i serce, czucie, żeby to wszystko miało odpowiedni strój, żeby to zestroić. Jak to się zestroi, to mi się wydaje, że ta współczesność się odbije siłą rzeczy. Mam to szczęście, że cały czas uczestniczę w żywej zmianach i jestem ich świadkiem, bo przecież zapraszam tych wszystkich poetów, pisarzy i z nimi rozmawiam. Uczę się od nich, dowiaduję się ciekawych rzeczy. Plota też przynosi ciekawe historie. Mam to szczęście, że jestem świadomy języków, jakie są używane, modnych języków. Krytykuję je czasami, co się bardzo rzadko zdarza, ale jakąś krytykę też czasami napiszę. Czasami jestem zafascynowany czymś, czasami coś mi się nie podoba, ale generalnie im jestem w tym dłużej osadzony, I im dłużej tym siedzę i się tym zajmuję, no to dochodzę i cały czas podtrzymuję to, że tutaj trzeba być po prostu uczciwie i bezwzględnie sobą, bo jak nakłamiesz w poezji, to zaraz tu wychodzi i później jest lipa. I to jest taka lipa na maksa. Kiedyś, kiedyś, jak byliśmy młodzi, młodsi niż jesteśmy, mieliśmy po 20 lat, bo rok tam powiedzmy 2008, siedzieliśmy sobie przy stoliku razem z wybitnym poetą Piotrem Matywieckim. I ktoś tam wygrał konkurs jednego wiersza. Ktoś tam zajął pierwsze miejsce, ktoś drugie, ktoś trzecie. Jurorem był Piotr Matywiecki. I siedzimy sobie przy stoliku i rozmawiamy. No i ten, który zajął drugie miejsce, strasznie jakoś tak mu to uderzyło go, to strasznie na podsuficzkę, strasznie się tak jakoś obnosił z tym, nie mógł wytrzymać. No i poszedł ciciku i Piotr Matywiecki powiedział, Czyli tutaj do tego się zawodu niekoniecznie nadaje. A my mówimy, no ale to może on emocjonalnie nie wytrzymuje, może przecież w poezji tyle wariatów. No to nieprawda. To nie, że w poezji jest co drugi poeta, tylko głowa nie ta. To nie dlatego. Tylko dlatego, że w poezji jesteś na wokandzie. I to od razu wychodzi. Czyli idąc za tym, że twoje zaburzenie emocjonalne będzie od razu widać, twoją pychę będzie od razu widać, to jak nakłamiesz, to też to będzie od razu widoczne. Bo poezja cię prześwietla, wystawia mnie tutaj przed państwem. No i jakoś tak muszę się wysilić, żeby powiedzieć prawdę, bo jak zobaczycie, że kłamie, no to będę miał przekichane, krótko mówiąc. Także to jest bardzo ważne, że wychodząc w te piękne i fenomenologiczne trochę, oniryczne i przede wszystkim subtelne światy poezji, to trzeba się zdecydować na to, i wiedzieć dobrze, kim się jest, albo może nie tyle wiedzieć, kim się jest, co po prostu mieć, tak jak, po prostu mieć, sobą być po prostu.
[58:27.97 → 58:40.45] A: Skoro na sali jest redaktor Bogusław Wróblewski, to nie podejmuje się żadnego przeglądu pola współczesnego, ale zapytam w takim razie inaczej, to sformułuję. Czujesz się poetą osobnym?
[58:41.91 → 01:00:36.58] B: A ja wiem, że takim osobnym przecież Krytycy zaliczali mnie nieraz do tego nurtu ośmielonej wyobraźni, porównywali do współczesnych poetów, do nieswółczesnych. Także mi się wydaje, że osobnym. O to chodzi, że co jakiś czas w polskiej poezji pojawia się jakaś taka moda na jakąś pierdołę, powiedzmy szczerze, i oni za tym idą. Nie wiadomo po co, a później okazuje się, że to się nie udało. no to lepiej za tą modą nie iść przecież, lepiej... powiedzmy, to też nie jest jakiś taki byt, że tutaj trzeba faktycznie się wykazać, idziemy razem, tak jak w społeczeństwie. Powiedzmy, jest delikatniejszym światem. Tutaj nie trzeba wcale tych wyścigów szturu uprawiać. Tutaj każdy może kreować swoją. To nie jest tak, że będzie passe, jak ty ubierzesz się tak jak pięciu innych ludzi, nie? Odwrotnie, jak ty się ubierzesz inaczej niż pięćdziesięciu innych ludzi. Wydaje mi się, że kwestia jest taka, żeby dobrze to wypoziomować. Poezja też daje tak dużo wolności, bo w wyobraźni możemy zrobić wszystko, przecież wszystko co możemy wyobrazić. Skąd byłoby ją zniewalać jakimś systemem? W ogóle sztukę, żeby systemem zniewalać? No ludzie, to co, będziemy wszyscy jakieś akademizmy uprawiać? Siedzą małpy na lewecie, prostują banany, który banan jest nie taki, będzie prostowany. Nie ma tak. Kiedyś chyba Jacek Bieleński napisał taki wiersz. Także no, o to chodzi, żeby ładnie tutaj się zachować, czyli po prostu. to, które każdy bezwzględnie ma w sobie, tylko nie każdy ma tyle sił, żeby się tak głęboko w siebie zakopać i to je wydobyć. Czuję się osobnym poetą w związku z tym.
[01:00:37.34 → 01:00:42.24] A: Czyli ostatecznie poetą osobnym albo robiącym po swojemu. Może będzie lepiej?
[01:00:43.36 → 01:00:46.54] B: Może być. Każdy robi tak, jak potrafi.
[01:00:47.64 → 01:01:04.37] A: Słuchaj, ja myślę, że to jest dobry moment, żeby pozwolić tutaj na pytania z publiczności. Gdyby ktoś z Państwa chciał, ja chętnie podejdę z mikrofonem. Kto pierwszy? To zawsze najtrudniejsze.
[01:01:11.87 → 01:01:18.85] B: Bo zawsze to jest tak, że na początku ktoś nikt nie pyta. Jak już jeden zapyta, to już potem leci i nie da się skończyć.
[01:01:19.41 → 01:01:34.17] A: Ja myślę, że zaraz się ktoś znajdzie tutaj. Pytanie z ostatniego rzędu, więc pozwól chwilkę, ja podejdę. A w międzyczasie powiedz mi, czy Ty się zgodzisz jeszcze na czytanie wierszy.
[01:01:35.53 → 01:02:50.77] B: To chyba na koniec jeszcze przeczytam jakiś element siebie. Dobry wieczór Państwu, dobry wieczór Rafale. Cześć Agato. Bardzo Ci dziękuję za Twoje słowa. bardzo inspirujące, dla mnie bardzo ciekawe. Mam do ciebie pytanie o twoją księgarnię, bo bardzo mi się podobało to, co mówiłeś o przedmiotach, o wadze, jaką odgrywają przedmioty w twoim życiu. Bardzo mi się to podobało, ponieważ ja jestem miłośniczką starych przedmiotów, I właśnie twoja księgarnia tym się charakteryzuje, że są właśnie te piękne przedmioty, o których widać, że są dobrane z dużym sercem i z jakimś kluczem. Ale też zawsze jak przychodzę do twojej księgarni, to towarzyszy mi taka myśl, że i książki, które tam sprzedajesz, dobierasz według określonego klucza. Ten klucz nazywa się intuicja. Uważam, że nie ma tam niczego przypadkowego. Czy możesz coś więcej powiedzieć na ten temat? To, że tak ładnie jest księgarnia ze smakiem urządzona, to tak jak mówiłem, robota Roberta Koźmirowskiego, ale też moja trochę.
[01:02:51.39 → 01:02:52.57] A: No ale książki...
[01:02:52.57 → 01:03:39.87] B: Ale zaraz powiem. Z książkami to jest też tak, że przecież książek jest mnóstwo i z czegoś jesteśmy zbudowani. Jakoś tak się trafiają te niezłe książki. Wiadomo, trzeba mieć baczenie, które książki są ciekawe, a które są nieciekawe. Który autor, który nieautor, ale mi się wydaje, Każdy ma swoje ulubione książki z nas, prawda? Jakąś taką linię tych książek. To ja trochę po tej linii staram się iść, ale ją rozgałęziać na jak największą koronę. No i tak to tym tropem idę. Dlatego też mogę powiedzieć, że dosłownie jest trochę księgarnią autorską. Nie tylko moją, bo również tworzy ją Martina Żydek, z którą prowadzę księgarnię. I ona też książki zamawia, ale tak mi się wydaje, że bardzo ważnym jest po prostu linia
[01:03:42.88 → 01:04:03.32] A: Biegnę tutaj dalej tym, że poezja wynika z rozmowy. Zapytam o następne pytania. Ktoś z Państwa już w tej chwili ma takie? O, mamy. Też w ostatnim rzędzie. Tak, trzecim od końca. Przepraszam bardzo. Jestem nieprecyzyjny.
[01:04:03.58 → 01:04:06.02] B: Bo o to chodzi, żeśmy myśleli, że będą pytania tylko w pierwszym rzędzie.
[01:04:06.40 → 01:04:16.19] A: Dzień dobry, witam wszystkich. Cześć, Afale, dziękuję za zaproszenie. To pięknie, mam króciutkie pytanie, ale odpowiedź jest stara, nie musi być krótka. Napiszesz kiedyś tekst do piosenki?
[01:04:17.65 → 01:04:19.71] B: A, kiedyś napisałem. Ja generalnie bardzo...
[01:04:19.71 → 01:04:22.93] A: A właśnie, no to ja nic o tym nie wiem. To czy jeszcze napiszesz?
[01:04:22.93 → 01:05:17.58] B: Ja bardzo lubię muzykę. Uważam, że poeta bez liry to nie poeta. Mam gitarę i czasami jak mi nachodzą te czasy, te chwile, kiedy na gitarze sobie gram i sobie gdzieś tam śpiewam do tej gitary jakieś takie piosenki i wtedy mi też intuicja rządzi i czasami wymyślam bardzo ciekawe Ciekawe słowa. Zresztą tytuł mojej poprzedniej książki, Na drzewach kwitną wielkie okna, powstał właśnie w taki sposób. Ale jak się zacisnę i tak się zawiążę i tak się zmuszę, że to jest pisanie teraz tych zwrotek i refrenu, to nigdy mi to jakoś nie wychodzi. Wychodzi mi to jak założę trzy chwyty na krzyż. trzy akordy i darcie ten, i jak już to założę, te trzy gramy, podobnie jak Nirvana, w takim rozumieniu i jakoś tak zasuwam, to wtedy mi to wychodzi. Ale jak się zmobilizuję do tego tak, żeby to zrobić, to zawsze wtedy jakoś, kurczę, mnie to blokuje i nie mogę. Potrzebuję flow.
[01:05:19.22 → 01:05:29.43] A: Intuicyjnie. Prośba o pisanie intuicyjne dalej. Kolejne pytania. O, mamy jeszcze. środkowe rzędy.
[01:05:29.57 → 01:05:34.39] B: Mówiłem, jeden się obudzi, zaczyna się już cała plejada różnych znaczek.
[01:05:34.47 → 01:05:42.30] A: Ja się bardzo cieszę, a w międzyczasie idąc zapytam, codziennie rano rycerze twoi? To też była piosenka najpierw? Później pojawiła się w tomie.
[01:05:43.34 → 01:05:47.38] B: O szóstej rano rycerze twoi przy otwartym sklepie szukają zbroi.
[01:05:47.45 → 01:05:47.55] A: Działa?
[01:05:47.78 → 01:05:48.91] B: Bardzo to różny temat.
[01:05:49.26 → 01:05:55.36] A: Super. To ja mam do Ciebie, Rafale, jedno pytanie i też kopoczutkie, mianowicie
[01:05:57.07 → 01:05:57.89] B: Gdzie i
[01:05:57.89 → 01:06:04.31] A: czy w ogóle leży Twój własny czarnolas? Twój własny czarnolas?
[01:06:04.55 → 01:06:18.37] B: Powiem szczerze, i bez ogródek. Mi się zdaje, że tak jak pójdę na emeryturę, to ja ten czarnolas prawdziwy przejmę po prostu. To jest moje dziedzictwo. Także tam.
[01:06:19.13 → 01:06:40.04] A: Dobra, dziękuję. Dusza posiadacza widzę ziemskiego. Widzę, że kolejne pytanie, więc przechodzę już dalej. Nie, dobrze. Chciałem sprawdzić tylko jak działa tutaj akustyka.
[01:06:40.16 → 01:06:42.16] B: Poproszę brawa dla Łukasza Dowara.
[01:06:42.32 → 01:07:17.05] A: Teraz pytanie. Dziękuję. Teraz pytanie. Jak myślisz, Rafał, dlaczego z tej grupki młodych lubelskich poetów Ostałeś się jako ostatni, który pisze. Nie będę tutaj wymieniał. Wiemy o kim jest mowa. Tych pięciu, sześciu, nawet w rozpędach siedmiu slamerów i wydających też książkę. Wielu skończyło na jednej, półtorej książki, a ty to cały czas ciągniesz. I wydaje mi się, że jesteś ostatnim przedstawicielem tej grupy. Dlaczego właśnie ty?
[01:07:19.03 → 01:08:27.06] B: Dlaczego właśnie ja? Nie wiem. Ale miałem to szczęście, że ubzdurałem sobie, że chcę być poetą, jak miałem 14 lat. Siedziałem w pierwszej łasce Buzakare na lekcji języka polskiego i to tak kontynuuje. Może to wynika z tego, że jestem uparty i uporczywie i długodystansowy. Bo to tyczy kilku rzeczy w moim życiu, że jednak jak się na coś uprę, to prędzej czy później to się zrealizuje. I to jest chyba z tych projektów, które się udają i projektów, tych założeń. Projekt to też paskudne słowo. Taka nowomowa. Tych moich działań, które robię. Dlaczego ja? Nie wiem. Przecież Grzesiek uprawia oraturę, bo jest literatura i oratura, o czym żeśmy popełnili książkę całą o nazwie Dymy. Także jeszcze trochę tych poetów jest, ale mówisz, że tak ostało się, że wydaje czynnie i tutaj przed państwem się prezentuje. No się bardzo cieszę. Nie wiem, czy to wynika z uporu, czy z tego, że mam jeszcze coś do napisania i chce mi się to robić. No i to, że może gdzieś tam komuś się to podoba, jak pokazują te krytyczne teksty na jej obecność państwa, czy na odwrót raczej bym powiedział, no tak został skonstruowany świat.
[01:08:29.01 → 01:09:07.57] A: silna psychika pada jako odpowiedź. Ja mogę uratować od strony krytyczno-literackiej powiedzieć po prostu, że dlatego, że Rafał Rutkowski jest konsekwentnym artystą i ma konsekwentny program twórczy, co pozwala mu tworzyć dalej, co mogę powiedzieć z pewnością tutaj od swojej strony. Czy jeszcze pytania z sali? Bo ja mam jeszcze jedno zanim skończymy Całość spotkania, ostatni moment. Ach, jeszcze mamy jedno, więc wrócę szybko.
[01:09:11.26 → 01:10:18.99] B: Dziękuję. To nie jest pytanie, tylko taka refleksja może. Przeczytam z Twojej, z Twojego tomiku, tak. W gęstej trawie wyczuł klamkę od drzwi i z drugiego pozwolić, żeby w człowieku jak w katedrach zagnieździły się lwy, sarny, topole i ptaki. Cały czas walczę z tymi wersami, nie wiem o co chcę zapytać, ale widzę tu dużo Rolanda Topora. Kiedyś się w nim zaczytywałam i to jest bardzo fajne. I to nie jest pytanie. Chciałam tylko tyle powiedzieć. To bardzo mi miło. Roland Topor to jeden z mistrzów i też jest blisko mnie z racji tej alegorii, tego przedstawienia, tego takiego właśnie skrótowego. Ale ostatni wiersz, te lwy, topore i ptaki, to jest nawiązanie do Norwida. Be ma pamięci, żałobny rapsot, jaszczury, coś tamte, wróżniami swemi. Także to jest, tak mi się wydaje.
[01:10:20.76 → 01:10:59.70] A: Dobrze. Myślę, że na tym powoli będziemy zamykać rundę pytań. Ja mam do ciebie jeszcze jedno. Będzie z anegdotą. Jeden z koszykarzy NBA. Pytane w wywiadzie jak wpłynęło to, że został ojcem na jego grę w NBA na najwyższym poziomie. spojrzał na wszystkich, chwilę się zastanowił, skrzywił się i powiedział, nie, to nie może pomóc. Więc chciałbym zapytać, jak to jest być ojcem?
[01:11:00.74 → 01:11:48.27] B: No jeszcze jestem młodym ojcem. Tońciu. Tonio. No cudownie, słodziutkie, takie najsłodsze, no po prostu, no co tutaj dużo mówić, no. Trochę nabiera życie jak innych barw, nie? Sam dobrze wiesz, jak to jest. Czy to wpływa na twórczość? No pewnie tak jak na całym życie, nie? No cudownie, świetnie. Myślałem, że będzie dramat, że będzie po prostu nie wiem, będzie nic. Po prostu jedna wielka męka codziennie od 6 rano do 20. No tak jest, ale ta męka jakaś taka jest słodki, to jest ciężar i to rekompensuje. Wczoraj stanął na nogi. Także cieszyłem się, ale potem powiedzieli mi, że no to się zaczyna teraz Twój problem. No dobrze, także mam nadzieję, że będzie dobrze i będzie rósł takie ładnie i szybko i mądrze jak rośnie i Weronika będzie taka Cudowne jak jest.
[01:11:49.19 → 01:12:00.71] A: Słuchaj, to w takim razie myślę, że powoli prosilibyśmy o ostatni set wierszy tutaj i za chwilę potem pożegnamy się już z publicznością.
[01:12:05.17 → 01:14:28.49] B: Niemożliwe. Zdarzyła mi się ziemia niezwykle jasna, pełna bodźców i nieustających rozmów, wymagające od ludzi celnych ripost, przeżycia całego dnia jak tyknięcia. Czas się nie zatrzymał, ale za którymś powtórzeniem może stanie się prawdą i wywołamy z przemyjania tęsknotę za końcem, którego już nie będzie. Mam na języku łąkę do całego ciała. Biegnie droga przez jej środek, podpowiada dokąd iść, kiedy pojawiają się ciekawe zdania. Jeżeli się zaplotą, spoglądam przez palce. W szczelinach widać, że w wierszu Też może pojawić się ciało, że nowe miejsce nie musi być wielkie. Wypłyńmy i wpłyńmy do niego razem w dobrym momencie. Narysujmy drzwi i przejdźmy przez nie, żeby dowiedzieć się dlaczego i po co powstaje świt. Kołysanka komedy. Za okna patrzę na nastroje. Widać, że już nic nie musi i się nie boi. Przecieram szybę, jakbym sam to wszystko zrobić chciał, uśmiechnąć ruchem ręki. Więc uśmiecham każdy dzień, który mi zostaje. A jak nie, to nic nie powiem, byś nie wiedział, jak tu jest. Dziękuję Państwu bardzo serdecznie. Proszę Państwa Rafał Rutkowski, Grzegorz Jędrek, Karol Gadzało.
[01:14:29.57 → 01:14:41.83] A: Dziękujemy Jolantcie Gromadzie i Łukaszowi i Grzesiukowi za tłumaczenie na polski język migowy i do zobaczenia i dziękujemy za tę bytność w Teatrze Starym w Lublinie. Do widzenia.

Spotkanie autorskie z Rafałem Rutkowskim – Premiera książki poetyckiej „Siej Czas” / PJM

Zapraszamy na premierę piątej książki poetyckiej Rafała Rutkowskiego pod tytułem „Siej Czas” (Wydawnictwo j 2024). Jest to niezwykle osobisty zbiór wierszy opisujący odchodzenie oraz narodziny. Poeta w wyjątkowy sposób próbuje odgadnąć tajemnicę, jaką jest pustka – a jest najłatwiejszą i najdotkliwszą ze wszystkich nam znanych – jak pisze w jednym z wierszy.

O książce:

„Ostatni postmodernista, chciałoby się rzec nad lekturą najnowszej książki znanego autora. Byłby to jednak sąd tyleż pochopny, co niepełny. Autor taksuje zastaną rzeczywistość z właściwą sobie językową wprawą i dezynwolturą, jednocześnie zachowując czułość, tak dla świata przedstawionego, jak i języka; aż wobec czytelnika staną się jednym.

Marta Podgórnik

Rafał Rutkowski – ur. w 1988 roku. Poeta. Księgarz. Wykładowca akademicki. Wiersze publikował m.in. w: „Akcencie”, „Arteriach”, „Dwutygodniku”, „Odrze”, „Opcjach”, „Przekroju”, „Ricie Baum”, „Znaku”. Jeden z laureatów projektu Biura Literackiego „Połów 2013”. Juror Nagrody „Reflektor”. Autor książek poetyckich: „Chodzę spać do rzeki” (2015), za którą otrzymał wyróżnienie w XII Konkursie Literackim „Złoty Środek Poezji” na najlepszy debiut poetycki roku, „Wywołuję siebie z ruin” (2018), „Moje oczy to ptaki” (2020) oraz „Na drzewach kwitną wielkie okna” (2022). W roku 2024 ukaże się piąta książka autora nakładem Wydawnictwa j – „Siej Czas”. Laureat ogólnopolskich konkursów poetyckich oraz lubelskiej nagrody kulturalnej „Żurawie”. Prowadzi Wydawnictwo Dosłowne, a przede wszystkim autorską księgarnię „Dosłowną” w Centrum Kultury w Lublinie, gdzie regularnie organizuje spotkania autorskie zarówno z poetami, jak i prozaikami.

Wróć