Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.39 → 01:57.15] A: Dobry wieczór. Nazywam się Michał Karabuda, jestem dyrektorem Teatru Starego w Lublinie. Niemal rok temu pomyślałem, że warto byłoby także tutaj u nas na scenie Teatru Starego porozmawiać o europejskiej stolicy kultury. Wówczas Lublin był w finale tego konkursu, ale konkurs wciąż trwał. Jedną z osób, które zaprosiłem na to spotkanie był pan Paweł Potoroczyn, którego już państwo poznaliście. Wtedy wpadliśmy na pomysł, że warto by było, żeby Paweł Potoroczyn dostał szansę być na tej scenie nie tylko gościem, ale także gospodarzem. Chwilę to trwało, kilka miesięcy, ale szczęśliwie w ramach urodzin Teatru Starego w marcu Paweł Potoroczyn poprowadził swoje pierwsze autorskie spotkanie w Teatrze Starym. To on wymyślił nazwę z pisek lekko-duchów. To on zaprosił pierwszego gościa Waldemara Dąbrowskiego, byłego ministra kultury i dziedzictwa narodowego, a obecnie wciąż dyrektora Teatru Wielkiego Opery Narodowej. I dzisiaj to ponownie Paweł zaproponował kolejnego gościa, gościnie. obecną dyrektorkę Instytutu Adama Mickiewicza, byłą wicedyrektorkę Instytutu Adama Mickiewicza, byłą dyrektorkę Narodowej Galerii Sztuki Zachęty. Być może przyszło Ministrę Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Szanowni Państwo, mam wielki zaszczyt powitać w Teatrze Starym Pawła Potoroczyna i Olgę Wysocką. Serdecznie zapraszam.
[02:04.11 → 02:07.11] B: Dobry
[02:14.79 → 05:37.61] C: wieczór. Kto z Państwa był na spotkaniu z Waldemarem Dąbrowskim? Ręka do góry. Proszę. Ja myślę, że docenicie urodę tej figury. Mianowicie ja przedstawiałem Waldemara jako mojego mistrza, nauczyciela, mentora, a na drugie spotkanie zaprosiłem Olgę Wysocką, która karierę robiła. Wtedy, kiedy ja byłem... Kariera wystrzeliła. Wtedy, kiedy ja byłem dyrektorem instytuta Mickiewicza. Uczennica. Nigdy bym tak nie pomyślał. Posłuchajcie, dziękuję bardzo. Doktorat z Florencji, ok? Dziękuję. Uczennica, no jak? A kto z Państwa zetknął się w życiu, w praktyce zawodowej z Instytutu Adama Mickiewicza? Przecież nieźle, nieźle. Chciałem zapytać, kto się zetknął z Mickiewicza? To nie jest takie błahe pytanie, dlatego że szkoła nie niszczy Mickiewicza. Umówmy się, że no co my wiemy, wpłynąłem na suchego przestwu oceanu, prawda? Dziady, część trzecia, pan Tadeusz. A zobaczcie ten Mickiewicz. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że jak ja dostałem propozycję objęcia instytutu Mickiewicza, Pierwsze, o które myślałem, to myślałem o zmianie nazwy. Ja jakby, że ten, żaden anglosas na przykład nigdy nie potrafi powiedzieć Mickiewicz, tylko Mickey Mouse im wychodzi go. Otóż, i ponieważ sam byłem zepsuty przez polską szkołę i ten Mickiewicz, i te dziady, i te arcydzieło, pan Tadeusz. Otóż, przecież ten Mickiewicz, przyjaciel Puszkina, dwa lata nieustannego melanżu w Sankt Petersburgu, Dzień i noc. Dwa lata. Przyjaciel Goethego. Goethe podarował gęsie pióro Mickiewiczowi. Dedykował mu parę wierszy i podarował mu gęsie pióro. W XIX-wiecznej Europie gęsie pióro od Goethego znaczyło więcej niż Nobel Literacki dzisiaj. Przyjaciel Bajrona. Przekładał Bajrona na Polski. cudzoziemski członek Akademii Francuskiej. W Collège de France nie było przed Mickiewiczem cudzoziemców. Kobieciarz, palacz opium, prorok, który w księgach wychodźstwa narodu polskiego zaprojektował nam Unię Europejską. Ja dzisiaj zacząłem wtedy myśleć, że to jest idealna figura na patrona takiej organizacji, bo to jest skrzyżowanie Kurta Kobeina i Umberto Eco. Gdyby punk rock był wymyślony w XIX wieku, Mickiewicz byłby gwiazdą rocka. Ja się cieszę, że ta nazwa została. Czy ty masz podobny stosunek do Mickiewicza, do postaci, do patrona twojej instytucji?
[05:38.73 → 07:13.94] B: Nie mam dzisiaj takich skojarzeń jak ty, jeżeli chodzi o porównania, natomiast Postawiono nam pytanie w momencie, kiedy obejmowałam stanowisko dyrektorki Instytutu Adama Mickiewicza. To był moment, w którym także podjęto decyzję o tym, że Instytut będzie łączony z inną instytucją, czyli powstawał nowy Instytut. Czy chcemy zachować imię? Czy chcemy zachować patrona? I też zastanawiałam się nad tym przez chwilę. I po pierwsze, marka, którą Instytut Adama Mickiewicza zbudował przez te lata, jeżeli chodzi o obecność za granicą, jest ogromna. Ale powróciłam również do korzeni Mickiewicza i do tego, kim on jest dzisiaj. Ja myślę, że on jest superbohaterem. On powinien być superbohaterem dla wielu młodych ludzi, dlatego że jego kariera i jego życie osobiste i zawodowe to wielka podróż, wielka kontra wobec Rosji, wielkie wygnanie i niesamowity wpływ na to, w jaki sposób Europa Środkowo-Wschodnia się kształtowała. Jego pisma były inspiracją dla wielu twórców, w Europie Środkowej do tego, żeby myśleć o narodach, ale narodach w bardzo pozytywnym rozumieniu i możemy nawet powiedzieć, że jest ojcem Federacji Europejskiej, gdyby sięgać też do pewnych działań. Więc on dzisiaj ma ogromną rolę do spełnienia też i warto przypominać jak żył, ale uwspółcześniać go też tą rzeczywistością, którą jesteśmy. Ja nie myślę o tym, że historia zatacza koła, ale bardzo powinniśmy uważnie patrzeć na tę historię, która już jest za nami.
[07:16.42 → 07:27.60] C: No dobra, to teraz... Teraz ja wam opowiem, jak ja zostałem dyrektorem Mickiewicza, a Olga ty opowiesz nam, jak ty zostałaś dyrektorem Mickiewicza. Chcesz tak?
[07:28.60 → 07:29.62] B: No, przecież śmiało.
[07:31.74 → 08:30.64] C: Mieszkałem wtedy i pracowałem w Londynie i zadzwonił telefon. Bogdan Zdrojewski, ówczesny minister kultury, Mówi panie Pawle, ja bym chciał, żeby pan został dyrektorem Mickiewicza, a ja powiedziałem panie ministrze, że mnie to w ogóle nie interesuje, ja mam projekty w Londynie, mam plany w Londynie, jestem szczęśliwy, córka studiuje. Odłożył słuchawkę. Po kilku dniach zadzwonił znowu i mówił panie Pawle, ale jednak może byśmy pogadali o tym Mickiewiczu. Ja mówię, panie ministrze, naprawdę mnie to nie interesuje. Moim szafem nie był wtedy Zdrojewski, tylko był Radosław Sikorski, ówczesny minister spraw zagranicznych i obecny minister spraw zagranicznych. I zadzwonił do mnie Sikorski. Pamiętacie Ojciec Chrzestny, część druga? Złożyłem mu ofertę, której nie mógł odmówić. Sikorski mi powiedział, przyjmij ofertę Zdrojewskiego, bo inaczej nie będziemy ci tak bardzo mogli pomagać. To się stało wbrew mnie. Dzwonię do Zdrojewskiego.
[08:30.66 → 08:31.36] B: Biedaczek.
[08:31.52 → 08:50.89] C: Tak. I mówię Zdrojewskiemu, mówię, panie ministrze, no przecież źle pan trafił. Ja uważam, że to trzeba zaorać, podpalić, zbudować od nowa. A on mówi, no właśnie dlatego do pana dzwonię. I to był moment, kiedy mnie kliknęło, że to jest poważna rozmowa i propozycja. Jak to u ciebie wyglądało?
[08:52.41 → 08:57.27] B: Tę pierwszą moją część bycia w instytucie, czy tę drugą część? Czy jak zostałam dyrektorką?
[08:57.29 → 08:58.63] C: Jak zostałaś dyrektorką.
[08:59.15 → 11:02.86] B: No więc zadzwonił do mnie telefon. Byłam wtedy w głębokim covidzie, w związku z tym, jak odebrałam telefon i usłyszałam, a był to telefon z krakowskiego przedmieścia, z pytaniem, czy jestem zainteresowana objęciem stanowiska dyrektorki Instytutu Adama Mickiewicza, to pomyślałam, że naprawdę jest ze mną bardzo źle, ale powiedziałam, że potrzebuję chwili, żeby się zastanowić i otrzymałam informację, że jeżeli się zastanowię pozytywnie, to proszę o to, żebym przygotowała swoje CV. Odłożyłam tę słuchawkę i wiecie Państwo, czasami ma się w życiu takie marzenia. I pamiętam kiedyś w moim życiu zawodowym, kiedy spędzałam czas z znajomymi, zastanawialiśmy się, cytując też ulubiony tekst Pawła Potoroczyna, kim chciałbyś, chciałabyś zostać jak dorośniesz? to w tej mojej zawodowej ścieżce pojawił się Instytut Adama Mickiewicza, więc ten telefon był też odpowiedzią na swego rodzaju marzenie. Ale ja byłam wtedy również dyrektorką Warszawskiego Obserwatorium Kultury, instytucji, którą zakładałam. Byłam tą dyrektorką od półtora roku. Więc to jest trochę pytanie, na ile mierzymy się z marzeniami, ale też z pewną odpowiedzialnością i decyzjami zawodowymi, które się podejmuje, ale jednak podążyłam za marzeniami. Odpowiedziałam, że jestem zainteresowana i następnie przechodziłam tę, nazwijmy to, wewnętrzną rekrutację. To znaczy poproszono mnie o to, żebym przygotowała strategię, czy też takie krótkie wizje tego, w jaki sposób widziałabym Instytut przez najbliższe 3, 5, 7 lat. i wiedziałam, że nie jestem jedyną osobą, którą zapytano i do której zadzwoniono. W związku z tym miałam poczucie, że to marzenie może się wydarzyć, a może nie. I tak przechodziłam kolejne etapy, aż pewnego dnia otrzymałam ten telefon, który był telefonem z informacją o tym, że minister Sienkiewicz uznał, że jestem odpowiednią kandydatką na stanowisko dyrektorki Instytutu Adama Mickiewicza. I tak to się wydarzyło.
[11:07.42 → 11:43.49] C: Pamiętasz tamtego Mickiewicza i tworzysz nowego. Widzisz różnicę między tym, którym rządzisz teraz, zarządzasz teraz, a tamtym? Widzisz różnicę między tymi dwoma organami? Wszystko się zmieniło w tym czasie. Ja nie mówię tylko, że to było 8 lat PiSu, ale zobaczcie, co wykonała technologia, jaka część naszych wspólnych kolegów, przyjaciół porobiła fantastyczne kariery w innych instytucjach. Czy widzisz różnicę między tamtym, a tym Mickiewiczem? Na czym ona polega i czy to jest dobra różnica, czy dopiero będzie lepsza?
[11:44.13 → 14:14.51] B: Będzie lepsza i jeszcze lepsza, bo oczywiście stawiamy sobie wspaniałe cele, rozwijanie instytucji, ale też instytucji, które odpowiada na czasy i wyzwania, które są w dzisiejszych czasach, które myślę, że nam wszystkim są bardzo bliskie. i trudne to są wyzwania i zmiana staje się czymś absolutnie stałym. Ten instytut, który prowadzę, czy też tak naprawdę współprowadzę razem z moimi wspaniałymi zastępcami Piotrem Sopkowiczem i Olgą Brzezińską, prowadzimy w przekonaniu ogromnym i wielkim, że naszą rolą, czyli pozostajemy z misją, naszą rolą jest opowiadać polską kulturę ludziom na całym świecie. ale ten świat się bardzo dynamicznie zmienia, w związku z tym my też musimy dynamicznie dostosowywać się do tych zmian. I ta zmienność jest takim punktem wyjścia i bardzo ważnym wyzwaniem, jaki sobie stawiamy i trudnym niezwykle, ponieważ zwinność wymaga pewnych zmian również organizacyjnych i logistycznych i systemowych, a my wszyscy istniejemy w pewnym systemie, który też z tej zwinności powinien się nauczyć. Ja bardzo mocno oddzieliłam tę datę, za chwilę 2 maja to będzie rok odkąd prowadzę Instytut, ale to jest też ten nowy Instytut. I bardzo mocno chciałam oddzielić też pewną kreską i zamknięciem pewnej epoki, epoki działania Instytutu, który był Instytutem związanym też z pewnym modelem zarządzania. I takim symbolicznym stał się stół, który w Instytucie Adama Mickiewicza był w sali konferencyjnej. I to był stół, który był stołem stworzonym i przygotowanym w ten sposób, że kończył się takim zamknięciem tylko dla jednej osoby. Siadała osoba na brzegu tego stołu i wokół stołu zbierali się ludzie. Dzięki temu tworzyła się struktura zarządzania jednoosobowego. A my przygotowaliśmy stół, który jest stołem otwierającym. To znaczy tworzymy model zarządzania instytucji, który jest związany też z partycypacyjnym, bardzo mocnym udziałem zespołu i to jest takim punktem wyjścia. I myślę, że bardzo ważnym, jeżeli chodzi o prowadzenie instytucji dzisiaj we współczesnym świecie.
[14:16.27 → 14:32.13] C: Proszę bardzo, mówiąc o meblu, doktor Wysocka przeprowadziła krytykę modelu hierarchicznego i patriarchalnego. To krzesło na szczycie stołu było moje, chyba nie muszę dodawać.
[14:33.79 → 14:38.05] B: Tak, ja pamiętam jak się podzieliłam z tobą tą informacją, że zmieniamy stół i będziesz zrozpaczony.
[14:41.26 → 14:42.28] C: prawda? Tam leżał.
[14:42.30 → 14:43.16] B: Nie ma obrusu.
[14:43.46 → 15:31.25] C: Tak, tam leżał, to nie, to była, to właśnie była narzuta, to nie był obrus. Autentyczny Hoffman, który tam leżał, w tym, w tym miejscu, w tej jadalni, w przedwojennym, no bo to Pałacy Cukierników w Warszawie, Mokotowska 25, to była miejska rezydencja przed wojną. Tam ludzie mieszkali i w tym miejscu, gdzie była jadalnia i stał stół, Widzieliśmy na starych zdjęciach ostatniej właścicielki, leżała właśnie ta tkanina. Myśmy znaleźli w Wiedniu resztkę tej tkaniny Hofmana i położyliśmy go na tym stole. Ja wtedy wierzyłem, dzisiaj też wierzę, że takie rzeczy mają sens, ale rozumiem zmianę, rozumiem inny paradygmat, inną kulturę zarządza, kulturę organizacyjną. Wiadomo, że to się wszystko zmienia, dlatego pozwolę sobie zapytać o te różnice.
[15:31.77 → 16:35.32] B: Tak, i ja dodam jeszcze, bo Pałacyk Cukrowników nadal jest niezwykle ważnym i symbolicznym miejscem. Bardzo otwieramy go też na odwiedziny gości ze granicy, zapraszając ich z wizytami studyjnymi, przywracając też role wizyt studyjnych, które zostały zapoczątkowane też i wspaniale poprowadzone nazwijmy to epoce potoroczyna. Natomiast ich rola i zadanie jest absolutnie po prostu kluczowe też dla działania i instytucji, ale w ogóle budowania sieci i networkingu, który jest szalenie ważny i istotny w relacjach i w wspólnotowości, której dzisiaj bardzo potrzebujemy. i mamy ogromny szacunek do dziedzictwa, w którym pracujemy, ale na przykład też nadajemy mu współczesności, czyli ten stół z tym obrusem zamieniliśmy na projekt Good Living, czyli jednej z schodzących gwiazd polskiego projektowania i dajemy też przestrzeń młodym po to, żeby mogli się w tych przestrzeniach dziedzictwa kulturowego odnaleźć.
[16:35.40 → 16:37.54] C: Weź mnie zaproś kiedyś, niech ja to zobaczę.
[16:38.76 → 16:39.98] B: Boję się twojej krytyki.
[16:42.51 → 16:52.03] C: Olga, powiedz naszym gościom, jak ty myślisz, po co państwu jest potrzebna dyplomacja kulturalna, międzynarodowa wymiana kultura? Po co państwo tego potrzebuje?
[16:53.31 → 19:43.14] B: Ja myślę, że to, co jest kluczowe dla dyplomacji kulturalnej, to jest budowanie tożsamości kraju, to jest budowanie marki kraju, to jest także budowanie Czegoś, co dzisiaj i bardzo często używamy, soft power, czyli miękkiej siły. Ale ja chyba bym dokonała za autorem w ogóle też definicji Johnem Neyem, politologiem amerykańskim, połączenia soft i hard power i mówiła o smart power. My dzisiaj naprawdę potrzebujemy mądrego, mądrej dyplomacji, która jest połączeniem i siły, i tej dyplomacji kulturalnej, która, jak już powiedziałam, głównym jej zadaniem jest budowanie też relacji, znajomości drugiej kultury i dialogu międzykulturowego, który jest nam dzisiaj bardzo potrzebny do tego, żebyśmy rozumieli, jaką siłą i potęgą jest wspólnota. Mamy tutaj do czynienia i ze wspólnotą europejską, która wymaga ogromnego w tej chwili wysiłku i nakładu naszego działania po to, żeby ją wzmocnić i do tego służy dyplomacja kulturalna, ale także, żeby być w tym procesie i w tym międzynarodowym obiegu też zaistnienia w takich wymiarach właśnie znaczenia politycznego i gospodarczego i to bez kultury się nie dzieje. Zresztą możemy Myślę, że przypatrywać się naszym sąsiednim krajom, bo Instytut Adama Mickiewicza był wzorowany na takich instytucjach jak Instytut Francuski, czy British Council, czy Instytut Goethego. I pierwszy powstawał w ogóle w XIX wieku, czyli Instytut Francuski. I paradoksalnie te instytucje pojawiały się właśnie po to, żeby kulturę francuską w krajach kolonialnych wzmacniać. czyli de facto podbijać, ale poprzez kulturę. A potem powstawał brytyjski instytut jako też możliwość kontr-odpowiedzi, czy niemieckie, niemiecki instytut Getego po II wojnie światowej, bo okazuje się, że tą siłą jest kultura. Po to, żeby naprawdę wejść i zrozumieć i być obecnym, nie my jesteśmy w stanie tego zrobić bez kultury. Dlatego ja bardzo uznaję za moc kraju, który ma świadomość tego. Jest to świadomość również polityków i mam nadzieję, że dzięki wszystkim licznym działaniom, które w tej chwili mają miejsce w Polsce, też znaczenie dyplomacji kulturalnej będzie nabierało jeszcze większej mocy i sprawczości.
[19:45.24 → 19:54.85] C: Powiedziałaś soft power, miękka siła. Ja myślę, że nie ma nic miękkiego w miękkiej sile.
[19:55.51 → 19:56.59] B: Powiedziałam smart.
[19:56.91 → 20:35.72] C: W następnym kroku tak, że jeżeli mówiąc zupełnie serio, ja myślę, że w dużej mierze to, że Ukraina stawia biblijny opór przez trzy lata, to zawdzięcza tej smart power, w dużej mierze, nie tylko tej hard power, tym niebywale dzielnym ludziom, ale w jakiejś mierze inaczej. To Ukraina nas przekonuje, że kultura to jest jedyna prawdziwie krytyczna infrastruktura.
[20:37.50 → 20:39.18] B: Ale przekonuje nas, to znaczy kogo?
[20:39.72 → 20:44.02] C: Mam nadzieję, że przekonuje nas Polaków, Europejczyków, wszystkich innych Europejczyków.
[20:44.22 → 22:17.74] B: Ja myślę, że Ukraina pokazuje w tej chwili, że jest i że istnieje i ona bardzo mocno na mapie Europy, ale też i świata jest obecna i to właśnie dzięki kulturze. To poza tym też, co się dzieje w samej Ukrainie, kultura daje nadzieję, kultura jest też rolą terapii, która w tym kontekście wojny ma niesamowite znaczenie i myślę, że wielu z państwa też śledzi i widzi, w jaki sposób aktywni są artyści i artystki, a jak przestrzenie instytucji kultury stają się przestrzeniami też takiej możliwości znalezienia jakiegokolwiek spokoju. To jest to, co się dzieje w Ukrainie, ale cała podróż ukraińskich artystek i artystów do Europy jest opowieścią o tym, co oznacza Ukraina, jaki to jest kraj, jakie mają wartości, kim są i to jest podstawa ich działania i to jest potęga ich działania, a przy tym jest ten element, który jest związany z ciekawością Europy. Dobrze, no to to kim wy jesteście? I okazuje się, że to są wspaniali ludzie, którzy mają wiele do opowiedzenia i zaoferowania, są fantastycznymi artystami, zapraszanymi w wiele wspaniałych miejsc. Cieszymy się, że możemy towarzyszyć im, chociażby Open Group jest jedną z takich wspaniałych projektów, który opowiada o wojnie w Ukrainie, ale to jest jeden z wielu przypadków działania artystycznego, opowiadania o kulturze. Marzyłoby mi się, żebyśmy mieli taką odwagę i taką siłę do działania, jeżeli chodzi o dyplomację kulturalną, ale wydaje mi się, że też... Ukraina to jest skrajny przypadek, to znaczy przypadek kraju, który jest w stanie wojny, w związku z tym... To
[22:17.74 → 22:18.77] C: jest 100 kilometrów stąd.
[22:18.97 → 22:21.35] B: Jest 100 kilometrów stąd. I my jesteśmy tutaj.
[22:21.59 → 22:22.77] C: 40 sekund lotu Iskandera.
[22:23.07 → 22:43.98] B: I my jesteśmy tutaj. I też mam takie poczucie, że jest nam dobrze. A ponieważ jest nam dobrze, to jest nam... Trudno w ogóle zebrać siłę do tego, żeby działać, bo jest nam za dobrze. Jesteśmy też takim krajem, który zawsze najlepiej działa w momencie, kiedy jest kryzys.
[22:45.74 → 23:32.70] C: To nas prowadzi do następnego wątku. Czy ktoś z Państwa słuchał wczoraj ekspozę ministra Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych Sikorskiego? usłyszeliście Państwo, że tam bezpieczeństwo było odmiany przez wszystkie przypadki polityczne, gospodarcze, militarne, zdrowotne, infrastrukturalne, cyfrowe. Pierwszy raz w tym kontekście, mam wrażenie, w ogóle pojawia się kultura. Czy jest coś takiego jak bezpieczeństwo kulturowe, czy bezpośrednie bezpieczeństwo kulturowe? Jak ty to, co kultura może wnieść, do tej kampanii podnoszenia bezpieczeństwa państwa?
[23:33.58 → 25:14.77] B: Myślę, że wspomnieliśmy już o tym też w takim kontekście, że w ogóle buduje naszą tożsamość, że my jesteśmy i wiemy, kim jesteśmy i mamy poczucie sprawczości jako wspólnota. że my potrafimy w momencie zagrożenia też stworzyć tę wspólnotę, czyli integrujemy się, ale też jednocześnie kultura daje nam te narzędzia. Jesteśmy w stanie też dzięki stworzonym modelom i działaniom być w kontrze do wszelkich ataków, które są dezinformacją. I to myślę, że jest super ważny i bardzo istotny element Ale i popatrzmy, co się dzieje w krajach ościennych, czyli w krajach, które też są na dezinformację po stronie rosyjskiej narażone. I to kultura jest tym ewidentnie elementem, który też potrafi tę dezinformację dezawoluować. Dzięki kulturze odnajdujemy też energię i siłę. To nawet szwedzcy lekarze zaczęli przepisywać wizyty w muzeach i w instytucjach kultury po to, żeby móc się wzmacniać zdrowotnie. Ma bardzo wiele wartości, od politycznych poprzez te lekarskie, ale myślę, że też przede wszystkim coś, co jest najważniejszym, to to, że daje nam możliwość naprawdę patrzenia daleko i w przyszłość.
[25:17.94 → 26:02.10] C: Mniej więcej w połowie tej rozmowy pierwszy raz padło słowo Rosja na dłuższą metę, nie do uniknięcia. I ja nie chcę się zapytać o pewne polityczne wskazówki, czy pewne polityczne oczekiwania, którym instytucja, którą kierujesz, podlega, ale jakiś swój osobisty stosunek. Znaczy, co zrobić z tym, co jeszcze 4 lata temu, powiedzmy 10 lat temu, uchodziło za tak zwaną wielką rosyjską kulturę. Co z tym zrobić? Ja mam po prostu osobiście z tym kłopot, bo pół księgozbioru spalić. Jak ty rozwiązujesz ten... To jest moralny dylemat. On nie jest poznawczy, on jest bardziej moralny. Jak go na własny użytek rozwiązujesz?
[26:02.74 → 27:20.44] B: Uważam, że nie należy karać języka. Czyli wydaje mi się, że język rosyjski, tym bardziej, że jest językiem, który jest szóstym bodajże językiem w ONZ, czyli jednym z ważniejszych języków świata, nie powinien być kancelowany, ale także uważam, że powinniśmy po prostu stworzyć przestrzenie, w których się na ten temat rozmawia. My nie znajdujemy sami indywidualnie rozwiązań, ale rozmawiajmy na temat tego, w jaki sposób dekonstruować pewną historię. I tego potrzebuje Ukraina, i Polska, i Mołdawia, i Rumunia, i Armenia, i Gruzja. Wszystkie kraje post-sowieczne, post-sowie... kraje post-sowie... Co ja mam dzisiaj? Przepraszam bardzo, ale po prostu jakoś ten teatr działa na mnie tak. Muszę kilka prób tutaj przeprowadzić językowych, ale wiemy o co chodzi. I to jest zadanie na najbliższe lata. I to jest tak naprawdę też wspaniała przygoda, jeżeli mogę użyć pojęcia przygoda, bo z tego może pojawić się wiele nowych, ciekawych tekstów, utworów, inspiracji do działania na scenach teatru, muzycznych eksperymentów. Otwórzmy się na to, co ta historia może przynieść nowego.
[27:21.56 → 27:25.60] C: Czy Twoja Istria planuje jakieś działania właśnie w tym zakresie?
[27:25.96 → 28:59.83] B: Tak, planujemy połączyć środowiska, bo myślę, że nie ma nic bardziej atrakcyjnego jak łączenie też środowisk, czyli zaproszenie artystek i artystów, historyków, historyczek i osób z różnymi zainteresowaniem do tego, żeby usiedli przy stole wzajemnie dyskutowali. Dla środowiska artystycznego jest to najlepsze źródło też materiałów i informacji do tego, żeby odkrywać nowe rzeczy, które stają się potem punktem zapalnym do działania twórczego. Więc chcemy zorganizować kilka takich i rezydencji, i spotkań, które byłyby otwierające na nowe działania. I to jest ten plan na najbliższe miesiące. Na razie też jesteśmy, chciałam państwu powiedzieć, że mamy to szczęście, że jesteśmy w sezonie sezonów. czyli de facto w tym roku. Mamy możliwość organizowania polskiej prezydencji, czyli zagranicznego programu kulturalnego polskiej prezydencji, po raz drugi. Ale także realizujemy sezon prezentacji polskiej kultury w Wielkiej Brytanii, a to jest z kolei duet współpracy, ponieważ Wielka Brytania prezentuje swoje projekty w Polsce. Organizujemy również sezon Polska-Rumunia. No i za chwilę będziemy obecni w ramach programu światowej wystawy ekspo w Osace, także tych działań i rzeczy dzieje się bardzo dużo i zbieramy siły właśnie na kolejne odsłony, kiedy już okrzepniemy, ale też będziemy mogli móc na chwilę się zatrzymać i zastanowić, jak dalej działać w tych intelektualnych rozmowach.
[29:01.17 → 30:20.72] C: Ja zapytałem o to, ponieważ nie opuszcza mnie poczucie, w 2014 roku na festiwalu w Edynburgu Młodzieżowa orkiestra złożona, a to było tuż po inwazji Krymu. Młodzieżowa orkiestra złożona ze studentów konserwatoriów z krajów partnerstwa wschodniego, dawnego partnerstwa wschodniego, czyli Białoruś, Ukraina, Mołdawia, Armenia, Gruzja, Azerbejdżan. Średnia wieku dwadzieścia parę lat w orkiestrze. Na tym festiwalu w Edynburgu mieli żółto-niebieskie, większość, nie wszyscy, mieli żółto-niebieskie wstążki wpięte w ubrania i wykonali, ja dzisiaj myślę, że to byłoby niemożliwe przy tych emocjach, przy tym, no powiedzmy to otwarcie, wstręcie, dziewięć ofiar znowu w Kijowie, że to byłoby dzisiaj niemożliwe. Jeżeli patrzysz na takich 10, 15, 20-letni, jesteśmy w stanie przygotować kulturę polską na powrót kultury rosyjskiej do takiego większego obiegu?
[30:21.62 → 30:52.73] B: Ja myślę, że my nie powinniśmy uzurpować sobie robienia tego sami. My powinniśmy to zrobić z krajami, których ten temat dotyczy. I tylko i wyłącznie wtedy wierzę, że jesteśmy w stanie to zrobić. My musimy w ogóle przepracować ten temat. Nie ma przyszłości bez zajęcia się tematem, w jaki sposób rozmawiać o kulturze rosyjskiej, i czym ta kultura rosyjska jest. To jest z nami, w nas, na półkach naszych książek, ale też tysiące milionów ludzi, którzy żyją w Europie. W związku z tym to jest temat, w ogóle temat europejski.
[30:53.31 → 30:59.33] C: Właściwie globalny, wszędzie tam, gdzie są uczestnicy.
[30:59.83 → 31:09.93] B: A im wcześniej zaczniemy na ten temat rozmawiać, to tym większe prawdopodobieństwo, że za 20 lat uda nam się skończyć mniej więcej jakąś pierwszą dyskusję.
[31:10.69 → 31:41.80] C: Wspomniałem się o prezydencji. Dla Państwa wiadomości Olga była liderem, szafem, liderką tamtego projektu prezydencja z 2011 roku, który w zasadzie powinien przejść do annałów, kronik historii zarządzania kulturą w Polsce. W bardzo niewielkim zespole Sama opowiedz.
[31:44.32 → 34:21.47] B: 400 wydarzeń w 100 dni w 10 strefach czasowych, to tak mniej więcej pokrótce, to ten taglań, który nam towarzyszył. Tak, to było przedsięwzięcie bardzo duże też na skalę Instytutu Adama Mickiewicza, ponieważ wtedy wszystko było nowe. My byliśmy nowym zespołem, który jeszcze nigdy nie przeprowadził takiego przedsięwzięcia. Ale mieliśmy na to trzy lata, w związku z tym mieliśmy czas na to, żeby się przygotować i to jest bardzo dobry czas. Też podkreślam to tutaj w tym mieście, bo za chwilę ESK przed państwem, więc jest dobry czas na to, żeby się przygotować. To też budowanie programu, który miał swoje wartości w postaci skupienia się na takich elementach komunikacyjnych, czyli wybrania takich projektów filarowych, które wiodły i to było bardzo pomocne i przyjazne. i komunikacyjnie, ale też i organizacyjnie. No i to było nie lada wyzwanie, dlatego że z punktu widzenia, myślę sobie dzisiaj też porównując do obecnej prezydencji, tamta prezydencja była prezydencją ważną dla Polski, to znaczy Polska musiała się pokazać i wszyscy chcieli się pokazać, po raz pierwszy w Unii Europejskiej. Więc z punktu widzenia politycznego, gospodarczego i dla kultury było to fenomenalne. Decyzje o tym, jakie stolice zostają wybrane, były decyzjami na poziomie politycznym, na poziomie rządu. W związku z tym my realizowaliśmy strategię rządu. I to jest potęga i siła w momencie, kiedy zaplecze polityczne jest także i towarzyszące, jest zaplecze gospodarcze, ekonomiczne, czyli wszyscy skupiają pewne działania w jednym regionie, czy w jednym miejscu. Wzmacnia to też znaczenie i obecność, znaczy ta dyplomacja kulturalna jest wtedy o wiele, wiele pełniejsza. I my mieliśmy takie miasta jak na przykład Tokio, czy Pekin, czyli kraje, które są poza Unią Europejską, ale była to decyzja polityczna. Często pytano nas w Tokio, co zrobiliśmy, że wygraliśmy tę prezydencję, bo dla tych krajów Unia Europejska to w ogóle fikcyjny jeszcze w 2011 roku projekt. Natomiast z punktu widzenia działania instytutu i z punktu widzenia rozwijania właśnie tej dyplomacji kulturalnej było to szalenie istotne i szalenie ważne. Także to miało bardzo wiele swoich zalet i atutów. Plus jednak budżet na ten program był także przeznaczony przez ministerstwo i wypracowany bardzo znaczący. Także to było wielkie przedsięwzięcie. Pół roku, intensywna praca.
[34:23.05 → 34:26.29] C: Czym tamta prezydencja się różni od obecnej, jeżeli oprócz budżetu?
[34:27.31 → 34:29.75] B: Różni się również tym, że... Z punktu
[34:29.75 → 34:31.21] C: widzenia opowieści o Polsce.
[34:31.95 → 36:09.90] B: Również różni się tym, że my wtedy chcieliśmy, żeby nas zobaczono, a dzisiaj nie musimy chcieć, żeby nas zobaczono, bo nas widzą. Polska, moim zdaniem, nie miała tak dobrej prasy od z 1989 roku jak ma teraz. Ponownie wróciliśmy na mapę Europy. Jesteśmy bardzo ważnym graczem. Czujemy to też w momencie, kiedy odbudowujemy relacje z naszymi partnerami za granicą, ponieważ wzmacniamy, i to jest ten punkt ciężkości też, chcemy relacje z partnerami za granicą budować na partnerstwie. czyli otwieramy drzwi i zastanawiamy się, co wspólnie możemy zrealizować, zrobić. Takie efekty pewnie będą widoczne na kolejne lata, ale w kolejnych latach, ale Bruksela jest ciekawym przykładem, bo Bruksela jest takim głównym punktem, miejscem, w którym wiele wydarzeń się odbywa. Jest taka instytucja jak BOZAR, czyli Centrum Sztuki, w którym wiele projektów jest realizowanych, ale to BOZAR staje się naszym partnerem, nie tak jak kiedyś, Bardzo chcieliśmy być i bardzo zabiegaliśmy o to, ale dzisiaj Bozar i dyrektor Bozar i dyrektorzy artystyczni mają świadomość tego, jak ciekawą jest polska kultura i nas zaprosili do tego, żebyśmy wspólnie z nimi organizowali projekty. Wybrane oczywiście i wydyskutowane, ale to jest zupełnie inna skala i rodzaj komunikacji. i myślę, że to jest ten efekt przez te lata tak bardzo pożądany, on się staje dzisiaj. I staje się również dlatego, że jesteśmy ważnym graczem w Europie.
[36:11.34 → 36:13.48] C: Czy tam jest jeszcze Podyżer den Poser?
[36:13.76 → 36:14.02] B: Nie.
[36:14.26 → 36:18.20] C: O, co za ulga. To taki bardzo miły, ale nie do
[36:18.20 → 36:27.99] B: końca... Paul Dijardin był wieloletnim dyrektorem Bozar, również w modelu patriarchalnym, więc myślę, że
[36:27.99 → 36:32.76] C: dlatego Paweł i Paul... Tak jest, patriarchalny, wertykalny, dziaderski.
[36:33.74 → 36:34.82] B: Ja tego nie powiedziałam.
[36:34.84 → 36:59.86] C: Ja to powiedziałam. Wspomniałaś o projektach w Japonii, o projekcie brytyjskim. Powiedz nam, te największe, to co kiedyś nazywaliśmy kotwicami. Takie, a może niekoniecznie, może właśnie mała takiej stróży jest szczególnie dumna. Powiedz nam, z czego dumny jest dzisiaj Mickiewicz?
[37:01.12 → 37:49.93] B: Mickiewicz jest dumny przede wszystkim z tego, że ma możliwość bycia w świecie. Znaczy, że to jest, my wróciliśmy do Europy. To jest po prostu otwierające zdanie. We are back in Europe. Po drugie, jesteśmy dumni, że jesteśmy graczem na równi z innymi instytucjami i krajami. Jesteśmy dumni, że możemy zapraszać do Polski i jest to wielkie zaskoczenie i zadziwienie, że tutaj jest tak wspaniale i fajnie. I myślę, że Państwo też odczuwacie za każdym razem, kiedy przyjeżdżają goście z zagranicy do Lublina, że okazuje się, że ta Polska jest wciąż nieznana. Wciąż zaskakujące jest to, że ona jest takim pięknym, zielonym, wspaniałym krajem i jest tyle wspaniałych instytucji kultury. Tego nam zazdroszczą i to jest fenomenalne.
[37:50.80 → 38:01.28] C: Ja pytałem o poszczególny projekt, zdarzenie, no przecież ta wystawy Wyspiańskiego w Londynie, że to musiała być sensacja. Nie?
[38:02.08 → 38:03.96] B: To jest sensacja.
[38:04.42 → 38:17.14] C: Więc ja pytałem o tego typu, żebyś powiedziała naszym naszym gościom, naszym słuchaczom, o tego typu, nie o całym takim tektonicznym zdarzeniu, że Polska jest, we're back, o takich projektach.
[38:17.75 → 41:06.65] B: No dobrze, to na przykład uwielbiam projekt Bójność. Sztuka kobiet XXI wieku. Jest to projekt, który otworzyliśmy w Kiszyniowie, w Mołdawii, w Muzeum Narodowym, który jest prezentacją 16 młodych polskich artystek z sztuk wizualnych. I muszę państwu powiedzieć, że Ta wystawa zaprezentowana w tym kraju ma niebywałą moc, dlatego że tam nie ma takiej obecności, takiej przestrzeni dla młodego pokolenia, ponieważ wciąż jednak system i artyści niezależni mają trudności. więc możliwość zaprezentowania polskiego środowiska i do tego doprowadzenia do warsztatów plenorowych mołdawskich i polskich artystek, to jest coś, co mnie ogromnie cieszy, bo to jest ta sieć kontaktów i relacji, która potem wpływa na to, w jaki sposób działamy. I my zmieniamy realnie też scenę artystyczną w Mołdawii i robimy to w bardzo ciekawy, włączający sposób. Tego typu działania są niezwykle inspirujące. Fantastycznym jest wspomniana wystawa Family Strangers w Bozar, która jest z kolei opowieścią o artystach, którzy mieszkają w Polsce, ale urodzili się w Polsce, czyli jest opowieścią też o artystach migrantach, artystach, których drogi prowadziły przez różne miejsca, ale bardzo mocno też opowiadają o tym, co i jak, i w jaki sposób kultura wpłynęła na to, jaką mają percepcję widzenia. Od Wietnamczyków, którzy bardzo mocną i silną diasporę tworzą, poprzez Egipcjankę polskiego pochodzenia, która też prezentuje wspaniały militarny notabene, ale niezwykle kobiecy projekt. I to są też tego typu sytuacje, przykłady i projekty, które są opowieścią niecodzienną. To znaczy opowieścią o też Polsce, która jest otwarta, która jest przyjazna, która jest zachęcająca i która jest nowoczesna. Mamy też wspaniałe projekty w duchu nowych technologii, które prezentujemy i prezentujemy je, ponieważ uznajemy też, że Dzisiaj nie możemy uciekać od tego, jak dynamicznie zmienia się świat. W związku z tym bardzo też otwieramy się na to, co może być dla nas niezwykle intrygujące, ale są... Sen Maszyny to jeden z projektów Nowików, który był prezentowany między innymi w Krakowie i za chwilę pojawi się też za granicą Polski. Więc to są takie eksperymenty, w które też bardzo inwestujemy po to, żeby sprawdzać, co my też sami możemy odkryć.
[41:08.07 → 41:17.77] C: Rozumiem, że nie będziemy już wozić hołdu pruskiego do Berlina. Mamy ze sobą takie doświadczenie.
[41:17.95 → 42:13.39] B: Nie wiem, może się okazać tak, że na przykład będzie jakaś nowa forma hołdu pruskiego w wymiarze dekonstrukcji i innym wątku, który się pojawi. Ja myślę, że to jest arcyciekawe, co w ogóle też dzieje się w środowisku artystycznym, że ta historia, wspaniale, że może być prowokacją też do działania. Prowokacją mówię, że inspiracją, a nie prowokacją. Więc nie, nie idziemy w tym kierunku, ale jednocześnie nie odżegnujemy się od historii jako tematów i wątków, które są szalenie ważne i istotne i chcemy je pokazywać we współczesny sposób, po to, żeby naprawdę intrygować i czynić bohaterów historycznych super bohaterami dzisiejszych czasów. Znaczy odpowiadać tę historię w języku, który będzie też językiem dostępnym dla młodych pokoleń. Tak każdego pokolenia tak naprawdę.
[42:13.95 → 42:23.37] C: Znaczy ja się całkowicie z tym zgadzam, że to polityka pamięci. Znaczy Mickiej właściwie powinien się również i tym zająć, bo nie widać na horyzoncie
[42:23.37 → 42:28.97] B: instytucji, która byłaby Muzeum Historii Polski zajmować się będzie kulturą pamięci.
[42:29.17 → 42:47.03] C: Mam nadzieję, że to się wkrótce jakoś zmaterializuje. Ale sama wspomniałaś o Europejskiej Stolicy Kultury. No to teraz musisz coś nam obiecać. Gdzie widzisz synergię na przykład między twoją instytucją a Europejską Stolicą Kultury?
[42:47.55 → 45:27.41] B: No ja myślę, że jest wielka synergia w postaci tego, że wszyscy myślimy o Polsce. I to jest coś, co możemy się śmiać, ale to jest naprawdę, to jest jakby punkt wyjścia nasz. My wszyscy opowiadamy Polskę i opowiadamy polską kulturę światu. My mamy inny rodzaj misji, ale to jest wciąż ta sama. Wy w ramach ESK, wy, przepraszam, że tak mówię wy, ale państwo, będąc w Lublinie, też będziecie opowiadać polską kulturę ludziom, którzy będą tu przyjeżdżać albo ludziom, którzy będą stąd wyjeżdżać, którzy też będą opowiadać polską kulturę. Uważam, że to co się dzieje fantastycznego i wielkie gratulacje za to, że SK będzie odbywać się w Lublinie, to to w jakim miejscu i sercu Europy będzie się odbywać europejska stolica kultury. Jak Europę w tej chwili będziemy mogli otworzyć na nowe spojrzenie, gdzie jest jej centrum? Jak przekierować uwagę? I ta uwaga zachodu jest teraz na tę część Europy. I w jaki sposób my ją będziemy opowiadać, nie z punktu widzenia Lublina, mieszkańców Lublina, ale państwo jesteście opowieścią o Polsce. Artyści i artystki tworzący tutaj są też opowieścią o tym, co się wydarza, wydarzało w Polsce. To jest historia tygla kulturalnego. Znaczy tego w jaki sposób w tym miejscu wiele kultur się stykało i co wspaniałego powstawało. I to jest pewien początek tej historii, którą uważam, że na poziomie europejskim powinniśmy opowiadać i wzmacniać. My jesteśmy cały czas pewną wartością dodaną w postaci właśnie tej mieszanki kultur. Podróży wszystkich wspaniałych artystów po Europie. Mickiewicz to jest To jest przykład. Miłosz to jest przykład. Czapski to jest przykład. A co się działo przez ostatnie 8 lat z polskim środowiskiem artystycznym? Ruszyli w podróż. Byli w Europie. Dzisiaj wracają w Europie Zachodniej czy w ogóle w świecie. Wracają do Polski, ale wyjeżdżalni z Polski dlatego, że nie mogli znajdować też swoich przestrzeni i możliwości twórczych. Wracają dzisiaj, są w otwartości. Dokładnie to samo dzieje się z ukraińskimi artystami i artystkami. Podróżują po świecie, ale na koniec wszyscy wracamy do korzeni. Do korzeni, w których się urodziliśmy i w których ta wartość nasza i ta tożsamość jest. Więc myślę, że to jest zadanie główne i też wyzwanie, ale wspaniały projekt na przyszłość. Co może pięknego się wydarzyć w ramach europejskiej stolicy kultury? Jak ważną rolę może odegrać w dyplomacji kulturalnej w dzisiejszym świecie?
[45:29.35 → 45:34.15] C: Nie udało się żadnej deklaracji wydłubać z dyrektor Wysockiej.
[45:34.27 → 45:35.19] B: Nie, bardzo chętnie.
[45:35.77 → 45:38.47] C: Ale my wracamy razem do Warszawy samochodem,
[45:39.57 → 47:05.99] B: Szanowni Państwo, naszym głównym działaniem i takim corem jest moment, w którym organizujemy wizyty studyjne. To jest jeden z elementów. Czyli zapraszamy programerów, kuratorów, osoby, które są odpowiedzialne za tworzenie programów w instytucjach na świecie, do tego, żeby przyjeżdżali i oglądali spektakle, projekty. i zastanawiali się, co ciekawego widzą i chcieliby pokazać w swoich miejscach, bo uznajemy, że tylko i wyłącznie w ten sposób jesteśmy w stanie przekonać publiczność zagraniczną do tego, że faktycznie warto pokazywać polskie projekty oczami i pewnym zrozumieniem kultury tych osób, które pracują w danych miejscach. To jest jeden z elementów. Drugi z elementów to są rezydencje. To jest projekt, który za chwilę będziemy uruchamiać w ramach Instytutu, czyli grant, który będziemy kierować do osób, środowiska polskiego, polskich artystek i artystów, rezydencję za granicą. Nie ma nic wartościowego do tego, żeby wyjeżdżać za granicę i móc mieć moment zatrzymania i pracy twórczej. Wracam i tworzę albo współtworzę, bo pojawią się nowe pomysły, kreacje, więc otwartość na rezydencję jak najbardziej. Networking to jest kolejny program, który za chwilę też uruchomimy, po to, żeby móc nawiązywać relacje i sieci kontaktów. To jest też dzisiaj absolutnie potrzebne i kluczowe, jeżeli chodzi o budowanie sieci powiązań i połączeń. Więc trzy deklaracje, panie Pawle Potoro, czy nie?
[47:10.35 → 48:12.43] C: Mnie nie opuszcza przekonanie, że początek tego stulecia, no to była erupcja talentu i kreatywności właściwie w każdej dziedzinie kultury, sztuki, włącznie z kulturą stołu nawet. Polska przeszła również rewolucję kulinarną, co widać tu w paru knajpach w Lublinie. Potem mam wrażenie, że ten momentum gdzieś trochę wygasło, że to gdzieś się przyhamowało. I nie tylko z powodów politycznych, 8 lat PiSu, bardzo wiele twórców wyjechało, Mieliśmy do czynienia z faktyczną cenzurą, z jakąś taką karuzelą w instytucjach kultury. Właśnie drzwi obrotowe, oni wpadali, wypadali, wpadali, wypadali. Jak to teraz wygląda? Jak ty oceniasz ta podaż talentu, z którą mieliśmy do czynienia we wczesnych latach 2000? W jakim momencie teraz jesteśmy? Z twojego miejsca widać mnóstwo. Ja nie wiem, czy jest w Polsce porównywalne miejsce, z którego tak wiele widać w tym sektorze. Jak dzisiaj to oceniasz?
[48:13.11 → 49:41.21] B: Myślę, że mamy taki moment, w którym właśnie jest dużo twórców, którzy już działają i pracują za granicą. I mają bardzo mocne, też już ugruntowane pozycje. I to jest taka bardzo wyraźna też zmiana, zupełnie inny start i punkt. A dwa myślę, że Chyba potrzebujemy jeszcze jakiegoś takiego momentu odpalenia, że jesteśmy w jakimś takim kryzysie, nie chcę powiedzieć twórczym, ale w jakimś takim kryzysie, że czegoś nam potrzeba. Więc ja bardzo, bardzo mocno liczę na to, bo mamy na pewno nadmiar wszystkiego. Znaczy jesteśmy w jakimś takim pędzie. My pędzimy, my od realizowania jednego projektu do drugiego. Nie mówię o instytucie, mówię o wielu instytucjach kultury. My ciągle non-stop coś organizujemy. a potrzebujemy stworzyć przestrzenie do tego, żeby móc właśnie ten twórczy potencjał wykreować. Potrzebujemy więcej momentów zatrzymania i refleksji i poszukiwania inspiracji. Ja myślę, że to, co jest też szalenie istotne i ważne i bardzo w to wierzę, to to, że też połączymy różne kultury. To znaczy, że my będziemy wzajemnie tutaj też w Polsce tworzyć przestrzenie, w których ten dialog będzie prowokacyjny do tego, żeby twórczo działać, bo wydaje mi się, że tego nam też bardzo mocno brakuje.
[49:42.03 → 50:05.23] C: Jesteśmy już de facto państwem wielokulturowym, przy tej ilości imigrantów. Ja nie mówię tylko o Ukrainie, ale jesteśmy de facto państwem wielokulturowym, już nie jesteśmy takim jednoetnicznym. i jedno monokulturowym państwem. Mam jeszcze dwa pytania, jedno dziaderskie, a jedno osobiste. Które wolisz?
[50:05.89 → 50:07.13] B: Oczywiście, że osobiste.
[50:10.89 → 50:38.82] C: Kilka tygodni temu tutaj w tym miejscu siedział Waldemar Dąbrowski, którego zapytałem o jego najlepszą i na sali było kilku naszych kolegów, koleżanek z lubelskich instytucji i zapytałem go o jedną radę dla profesjonalistów kultury. I on tak popatrzył i powiedział, miejcie marzenia. No to moje pytanie brzmi, o czym marzy doktor Olga Wysocka?
[50:40.35 → 51:09.09] B: Chciałam w ogóle państwu powiedzieć, że w moim programie, który składałam jako dyrektorka Instytutu Adama Mickiewicza, zaczynam od cytatu Czesława Miłosza, który zachęca do tego, żeby w czasach właśnie trudnych być marzeń ambasadorem. I ja jestem absolutną ambasadorką marzeń i uważam, że wszyscy powinniśmy mieć marzenia właśnie w czasach trudnych. A ja marzę o tym, można tutaj niecenzurowane albo może takie nie do końca...
[51:09.09 → 51:09.79] C: Dawaj, dawaj.
[51:10.10 → 51:16.18] B: Marzę o tym, żebyśmy nie spieprzyli tego momentu, w którym jesteśmy. Jako Polska.
[51:17.02 → 51:19.46] C: To jest bardzo ambitne.
[51:20.78 → 51:23.78] B: W
[51:26.88 → 51:31.42] C: takim razie nie będzie dziaderskiego pytania.
[51:31.66 → 51:36.38] B: Powiedz teraz. Teraz jestem taka ciekawa i chyba wszyscy państwo chcieliby wiedzieć, jaki jest dziaderski.
[51:36.38 → 51:42.76] C: Mamy półtorej godziny jazdy do Warszawy jeszcze. Właśnie oddajemy głos sali.
[51:46.06 → 52:27.84] D: Na początku w obronie trochę pani dyrektor Olgi. Już pracuję z Lublinem, bo nasz kurator z Centrum Kultury od Jazz Festiwalu za środki Jamu właśnie pojechał za granicę. Ja wczoraj podpisowałem z Panią Olgą umowę na to, żeby on wyjechał. Nie wiem, czy wyjechał dlatego, że jest znakomity, czy dlatego, że jesteśmy Europejską Stolicą Kultury. Liczę, że to drugie, że Europejska Stolica Kultury jednak jest zauważana przez IAM i będą nas wspierali. Te rzeczy zaczęły się już dziać. Dwa pytania do Pani Dyrektor Olgi. Wniosła Pani na salę aplikację Europejskiej Stolicy Kultury, więc zadam pytanie.
[52:28.26 → 52:29.78] B: Dostałam ją, jest piękna.
[52:30.12 → 52:51.04] D: O dziewięć, dziewięć, bo na końcu jest dziewiątka. O dziewięć skojarzeń, dziewięć rzeczy, dziewięć instytucji, osób związanych z kulturą Lublina. Jeżeli odpowie Pani na pięć, to znaczy, że mamy jeszcze do nadrobienia cztery lata do 2029. Dziewięć, bo trzy to byłoby za łatwo. A później będzie drugie pytanie.
[52:52.45 → 52:53.99] B: Instytucji czy osób?
[52:54.69 → 53:02.05] D: Skorzyjenia kulturalne z Lublinia. Jak nas widzi Polska? Jak nas widzi Warszawa? Jak nas widzi zagranice? Jak nas widzi Europa?
[53:03.05 → 54:16.38] B: Byłam w Kiszeniowie, jak już wspomniałam, i byłam w Ministerstwie Kultury. Widziałam się z podsekretarzem stanu Mołdawii, który wspomniał projekt iCulture Orchestra. To jest projekt, który był tworzony, ale również miał swoje warsztaty i rezydencje w Lublinie. EPUB to jest taka sieć, która po prostu wspaniała, fantastyczna i rozpoznawalna. Teatr, w którym tutaj jestem. Rynek Starego Miasta jest taką przestrzenią i miejscem, w którym absolutnie to też jest coś, co jest na mapie jako unikatowe i wyjątkowe. Rzemiosło. Macie ten festiwal... te tradycje, rzemiosła, ale też rzemiosła jako, jako, jako taki atut, który myślę, że spokojnie może być też przez europejską stolicę kultury wykorzystany we współczesnym charakterze. Ile mamy już?
[54:16.62 → 54:16.80] C: Pięć.
[54:17.44 → 54:31.32] B: No, kontekst żydowski, czyli brama to jest jako, jako, jako ważny element. Moje urodzenie. Ja się tutaj urodziłam.
[54:31.90 → 54:32.38] D: W Lublinie?
[54:32.58 → 54:32.86] B: Tak.
[54:33.10 → 54:33.78] D: W czasie starym?
[54:34.29 → 54:50.07] B: Nie, ja się tutaj urodziłam, nie wiem dokładnie, który to był szpital, chyba tylko ten jeden. Natomiast szybko mi odcięto pępowina, więc uznaję, że to też jest ważne. No dobra, czuję się tak trochę... Czyli
[54:50.07 → 54:56.13] D: mamy do nadrobienia, okej. Bo mamy jeszcze cztery lata do 2029 roku, czyli musimy coś... Właśnie, no nie
[54:56.13 → 55:10.24] B: mogę wszystkiego powiedzieć, ale myślę, że wartością Lublina jest też to, gdzie jest. To jest niesamowite i że wy jesteście widoczni też ze względu na waszą obecność i bliskość sąsiadów.
[55:10.58 → 55:17.86] D: To teraz wrócę do książki, którą trzymasz, czyli aplikacji. Dwie rzeczy najlepsze i dwie najgorsze z tej aplikacji.
[55:18.72 → 55:35.44] B: A tego nie wiem, bo tak dobrze nie czytałam aplikacji, w związku z tym właśnie ją otrzymałam i dostałam i zapoznam się z nią. Ale myślę, że aplikacja to jest jedno, a to w jaki sposób rzeczywistość będzie weryfikować też te plany, to jest druga rzecz i to jest zawsze ten kluczowy element.
[55:35.44 → 55:41.78] D: Dobra, to zmienię pytanie. Aplikacja jest pod hasłem Reunion. Jak ty rozumiesz to Reunion?
[55:42.42 → 55:43.48] B: A czy to jest jakiś egzamin?
[55:44.74 → 56:12.13] D: Nie, chciałbym zobaczyć albo chciałbym, żebyśmy usłyszeli z perspektywy Warszawy czy Europy, jak jest widziane Lublin. To jest dla nas bardzo ważne. Też dodaję te pytania, dlatego że Pamiętam w 2016 roku we Wrocławiu jak Paweł Potoroczyn, już był wtedy dyrektor Instytutu Artystycznego, dostawał podobne pytania w tamtej Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu. Także pozwoliłem sobie takie zadać. Jak na cztery lata przed jesteśmy w ogóle czytani i widziani. Już nie będę męczył. Dziękuję.
[56:12.60 → 58:48.62] B: Nie, ja myślę, że to jest super ważne i cenne, bo powiedziałam też, reunion jest dla mnie kluczem do tego, co my robimy i w jaki sposób też traktujemy Europę. Znaczy, że my ponownie jesteśmy też ważnym graczem na temat myślenia w ogóle o integracji europejskiej. Więc ja bym poszła z dużego obrazka, jaką rolę europejska stolica kultury może odegrać właśnie w kontekście myślenia o tej europejskiej integracji. Dzisiaj Europa potrzebuje kultury do tego, żeby wzmocnić siebie jako organizację i bez kultury to się nie odbędzie. I my będziemy po jednej stronie bardzo mocno kłaść nacisk na bezpieczeństwo militarne i bezpieczeństwo i o tym będziemy dyskutować. na wielu poziomach, ale drugim ważnym elementem jest to, co się wydarzy w obszarze kultury i na ile i jak wydarzy się to łącząc kraje europejskie i rolą europejskiej stolicy kultury do 2029 roku, bo ten 2029 to jest taki punkt i cel, ale jest droga, która jest do odbycia i ona jest bardzo ważna i to jest to kluczowe zadanie i jak to widzieć w aspekcie nie od strony Lublina, ale od strony Europy i uważam, że to powinno być punktem wyjścia. A potem, co jest po 29? Co się wydarza po 29, jak już się odbędzie ten spektakl wielki, który będzie miał tutaj miejsce? Jakie kosą? Każda rzecz, to jest też, pozwolę sobie pewną anegdotą. Mam znajomą, która jest himalaistką i mówię, że oni w momencie, kiedy szukują się na wyprawę, to przygotowują cały ekwipunek. Za każdym razem, jeżeli zapomnisz o jakiejś jednej rzeczy, to musisz wiedzieć, że za 8 godzin mogą być konsekwencje tego. W związku z tym, planując 2029, myślę sobie o takim ekwipunku, co my wszyscy, bo my będziemy, mam nadzieję, też uczestniczyć w tym projekcie, bo on jest polskim projektem. Co się wydarzy? Jaka jest relacja Lublina z sąsiedzkimi miastami? Gdzie jest w tym obecny Rzeszów? Co się dzieje ze wschodnim aspektem? Jak on jest budowany? Jaki on ma nowy wymiar? To są wspaniałe pytania i odpowiedzi też w kontekście Rosji, czyli jak budujemy dzisiaj też tę obecność. To są też te tematy, które są do podjęcia przez Lublin właśnie w ramach przygotowania się do 2029 roku z tą zmianą, czyli z tym, co się tak naprawdę może też przydarzyć.
[58:55.18 → 59:12.74] C: Jeśli nie ma więcej pytań, to podziękujmy doktor Olce Wysockiej, naszej tłumaczce na język migowy. Ja też Państwu bardzo dziękuję za przybycie. Do zobaczenia.
[59:14.24 → 59:15.55] B: Bardzo dziękuję Pawle.

Spisek pięknoduchów. Spotkanie z Olgą Wysocką.

Po co państwom potrzebna jest dyplomacja kulturalna? Ile to kosztuje i dlaczego tak drogo? Z czego składa się kulturalny program polskiej prezydencji w Radzie UE? Co kultura może wnieść do obronności i odporności państwa w obliczu agresji? Czy istnieje populizm w kulturze? Jeśli tak, czym się przejawia?

Dr Olga Wysocka jest menedżerką kultury i politolożką. W latach 2022-2024 pełniła funkcję dyrektorki Warszawskiego Obserwatorium Kultury. Wcześniej, w latach 2018–2022, była zastępczynią dyrektora w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki. W IAM pracowała w latach 2009-2018, od 2014 roku jako zastępczyni dyrektora. W IAM zajmowała się m.in. zarządzaniem Zagranicznym Programem Kulturalnym Polskiej Prezydencji w Radzie UE (2011), obejmującym 400 wydarzeń w 10 stolicach europejskich i pozaeuropejskich w ciągu 100 dni. Była również odpowiedzialna za program związany z obchodami 600. rocznicy stosunków dyplomatycznych Polski z Turcją (2014). W latach 2001-2004 pracowała w Instytucie Polskim w Berlinie.
Tytuł doktora nauk politycznych uzyskała w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji. Studiowała nauki polityczne na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie i na Uniwersytecie Warszawskim.
Jest laureatką stypendium im. Józefa Tischnera w Instytucie Nauk o Człowieku w Wiedniu oraz absolwentką Leadership Academy for Poland.
Jest autorką artykułów i opracowań na temat promocji i zarządzania kulturą oraz populizmu i demokracji. Wykłada w Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie.

Wróć