Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.03 → 00:19.47] A: Robert Kijak, współproducent i współpracownik. Dużo zależy od niego. Dobrze, ja usiądę w środku. Będę miała Was na oku.
[00:19.81 → 00:41.11] B: A Robert, to ja już powiem od razu, co Ci nie powiedziałem. On ma swój udział, gdyż jak przyszliśmy na drugim chyba spotkaniu Jeszcze jako producent nie wiedział, czy będzie jako producentem, ale nadał mi taki ton tego filmu, powiedział, widział pan film, widział teledysk, teledysk czego, jaki to był?
[00:41.43 → 00:42.57] C: Nie wiem czy państwo znają.
[00:42.59 → 00:47.89] B: Somebody I used to know, ale w
[00:47.89 → 00:50.69] C: wersji amerykańską zespołu to się nazywa... I
[00:50.69 → 00:54.31] B: tam było 5 osób, czy 6? 5 osób grało na gitarze.
[00:54.88 → 00:57.90] C: I to zrozumiałem... 150 milionów osób obejrzało to na YouTubie.
[00:58.16 → 01:02.52] B: I zrozumiałem, że mam film, to znaczy, że już widziałem, jak będzie końcówka. Także to jest Robert, to jest Robert.
[01:02.80 → 01:03.48] A: Czyli ta ostatnia scena.
[01:03.66 → 01:04.19] B: Tak, tak.
[01:04.28 → 01:05.00] A: To właśnie to.
[01:05.11 → 01:08.23] B: To jest zasługa kreatywnego koproducenta.
[01:08.38 → 01:13.28] A: Ja bym chciała zacząć od pierwszej sceny, a właściwie od pierwszego napisu, od dedykacji.
[01:14.25 → 01:14.78] B: No co?
[01:15.72 → 01:16.86] A: No objaśnij.
[01:17.03 → 01:17.50] B: Albo dlaczego?
[01:18.33 → 01:23.44] A: Bo myślę, że to dobry powód, żeby... Dobry pretekst, żeby...
[01:23.44 → 01:30.58] B: Pójdziemy dalej. Dobrze. Akurat w czasie zdjęć do filmu urodziła się wnuczka, nazywa się Nela. I chciałem jej zainteresować.
[01:31.04 → 01:47.10] A: A ja już nabudowałam sobie bardzo skomplikowaną interpretację. Ale myślę, że ona wcale nie jest bezzasadna. Że to jest ta Nela, która na końcu, ale też jakoś postaci kobiece są bardzo ważne w tym filmie.
[01:48.54 → 01:49.08] B: Kluczowe.
[01:49.80 → 01:50.58] A: No właśnie.
[01:50.76 → 01:52.60] B: No są. I co?
[01:53.18 → 01:54.22] A: No dobrze, okej.
[01:54.76 → 02:18.58] B: Są ważne. Ja w ogóle generalnie, szczególnie w polskim filmie, uważam, że za mało jest ról dla kobiet. One są ważniejsze w tym kraju, moim zdaniem. Jeżeli mogę dla nich czy dla kobiety napisać rolę, to lubię to robić. Ale tu są też ważne role męskie. Chodź, a ty jesteś aktorem, a aktor jest w połowie kobietą.
[02:18.58 → 02:31.41] A: Przemku, Antonie, zostań z nami. Zostań z nami. To musiało być trudne. Dwie role. Często w jednym planie. Różnicowanie środków. Jak to graliście?
[02:32.43 → 03:17.18] D: Niektóre sceny zajmowały nam naprawdę bardzo długo. Nagrywaliśmy te sceny dlatego, że zaczynaliśmy na przykład rano scenę, w której byłem Przemkiem i już musiałem wiedzieć i myśleć o tym, co zrobi Anton. o godzinie 19, czyli o 8 rano zaczynamy kręcić scenę, w której już muszę pomyśleć sobie jak zagram Antona, grając o godzinie 19. Oczywiście był dubler, aktor, który jakby stał w tym miejscu, w którym ma być. Ubrany tak jak Anton albo Przemek, więc znał też scenariusz, znał też te teksty. Rozmawialiśmy oczywiście sobie z kolegą aktorem, jak to zagrać, gdzie przejść, gdzie się ruszać, że Przemek może bardziej... Jego chyba nie
[03:17.18 → 03:18.36] B: ma w napisach, trzeba go dopisać.
[03:18.78 → 03:28.02] D: Trzeba, koniecznie, koniecznie kolegę trzeba dopisać. No niełatwo się gra ze sobą, ale słuchajcie, to jest takie marzenie trochę aktora, nie?
[03:28.60 → 03:29.70] B: Zagrać ze sobą.
[03:30.53 → 03:56.98] D: I mi się spełniło to. Akuku. Nie, cieszę się naprawdę. No i dogadać się z tymi dwoma chłopakami, a już tak po 16-17 dniu zdjęciowym. Bo można się też zmęczyć, ale pomimo zmiany kostiumu, zdawało mi się jeszcze być Przemkiem w kostiumie Antona, nie? Pamiętasz? Jak mówiłem Antonem, a Ty mówisz, nie, nie, jesteś Przemkiem. Jesteś Przemkiem, może to się pójdzie.
[03:56.98 → 04:00.72] B: Ale i tak sobie dałeś radę świetnie. Ja nie wierzyłem, że dasz sobie radę, a dałeś sobie.
[04:02.29 → 04:03.79] A: Teraz możesz się do tego przyznać.
[04:03.93 → 04:43.40] B: Nie, żartuję, ale muszę powiedzieć tutaj, mimo że słucha to Bartek, że zaimponowali mi młodzi aktorzy, którzy po pierwsze mieli grać po niemiecku, nie znali tego języka, nauczyli się po prostu ze słuchu. Fred Apke, który tu gra konsula, był ich coachem i nauczycielem i trenerem. I zagrali bez kompleksów, no z różnymi mieli tutaj do czynienia aktorami już bardziej doświadczonymi. Tego się nie czuję i to podziwiałem codziennie i bardzo byłem zadowolony, ale nic im nie mówiłem, żeby ich nie speszyć albo żeby nie z czegoś tam, żeby nie zwrócić na to uwag.
[04:44.02 → 04:49.40] D: Juliusz nie peszy swoich aktorów, raczej to jest taki reżyser, on tak kocha...
[04:49.40 → 04:49.88] B: Którego nie ma.
[04:50.20 → 05:13.92] D: Kocha swojego aktora niesamowicie na planie. stwarza mu niesamowitą atmosferę. Nie ma stresu, nie ma nerwów, nie ma złości. A dzisiaj na planie naprawdę młodsi, że tak powiem, reżyserzy lubią czasem podkreślić tą atmosferę, żeby od tego aktora Ada się jeszcze innymi sposobami. Wystarczy mu stworzyć przestrzeń i bardzo go mocno ukochać i wtedy da z siebie najwięcej, ile się da.
[05:14.30 → 05:18.82] B: Jurek nam to... To po rodzicach pewnie tutaj, wychowanych zresztą tutaj w tym mieście.
[05:20.28 → 05:21.40] A: Wszystka spawa do Lublina.
[05:21.74 → 05:22.34] B: W jakimś sensie.
[05:22.70 → 05:31.68] A: Ale powiedz Julku, bo nie wiem czy wszyscy Państwo znają początek tego pomysłu, tego scenariusza, a to jest myślę bardzo ciekawe i fajne.
[05:32.28 → 05:34.42] B: No tak, pomysły spadają z nieba.
[05:36.94 → 05:37.82] A: Jak niektórzy bohaterowie.
[05:37.82 → 06:28.87] B: Jak niektórzy bohaterowie i jak bomby Luftwaffe. Przeprowadziliśmy się do Śródmieścia, do tego domu właśnie, który tu jest. I tam przez 45 lat, czy więcej, był parking po wojnie. I ja, jako dociekliwy warszawiak, zacząłem sprawdzać, co tam było naprawdę. I okazało się, że tam była ambasada niemiecka. No i potem dalej wszystko wiecie już. Ale tam rzeczywiście, to jest prawdziwe. Tam był pałacyk Klary Dilenius. który został potem sprzedany po jej śmierci jako konsulat konsulatowi Niemiec w 24 bodajże, a potem była ambasada Niemiec, potem Rzeszy, a potem Niemcy sobie zbombardowali autentycznie, może nie 1 września, ale to jest licencja Poetica, ale zbombardowali we wrześniu niechcący, no myślę, że niechcący. I potem były ruiny bardzo długo, rozebrali, potem był parking, ale to mnie zainspirowało do napisania tego scenariusza.
[06:29.37 → 06:31.19] A: A co jeszcze? Wędrujesz w czasie.
[06:31.94 → 07:21.75] B: No to potem jak już się puściło, że tak powiem, wodzy fantazji, to inne pomysły przychodziły również, co by było gdyby, co by było gdyby nie było wojny na przykład. Pierwszą wersję napisałem i w zasadzie tego nie miałem, tego pomysłu. Co by było, gdyby nie było... kończyło się tak, że właściwie oni przeżyli i na tym koniec. Ale ponieważ to była pierwsza wersja, daje do czynienia swojej rodzinie i moja żona powiedziała chyba, że tam może coś by trzeba dodać na temat, żeby może nie było wojny, ponieważ ona się znała na takich czytaniu scenariuszy, to poszedłem za tym pomysłem, w jakimś sensie, znaczy go wzbogaciłem, ale tak to się dalej rozwinęło, jak teraz Państwo widzicie na ekranie.
[07:22.17 → 07:26.09] A: Że to się udało. A czy bękarty wojny były twoją inspiracją?
[07:26.27 → 08:12.06] B: Nie mogę powiedzieć, że nie widziałem bękartów wojny, ale jak oglądałem bękarty wojny, to nie wiedziałem, że będę chciał robić film w mundurach niemieckich i w ogóle jakby wejść w ten klimat. Jak oglądałem filmy, jak oglądałem bękarty, one mi się bardzo podobały, chociaż Django bardziej. później, ale, ale rozumiałem, dlaczego Tarantino zrobił taki film. Rozumiałem, dlaczego on zrobił taki film i że dowalić Hitlerowi i to, to mi się spodobało, aczkolwiek on za mało wiedział o tym, o tym, jak wyglądała wojna w Europie, więc to jest troszkę czasem dla nas zabawne. Ale nie, nie, nie, to nie było tak, że o, po bękartach wojny powiedziałem, chciałbym zrobić taki film jak bękarty wojny. I to przyszło, no mówię, to spadło z nieba, jak, jak Luftwaffe mi zrzuciła pomysł właśnie.
[08:12.68 → 08:18.24] A: A miałeś taką myśl, że teraz już można, że można śmiać się z Hitlera, jak zapowiadaliśmy w listopadzie...
[08:18.24 → 08:19.58] B: W ogóle nie mam takich myśli, ale dlaczego nie można?
[08:19.96 → 08:51.07] A: Nie no, też tak myślę, ale nie wiem czy pamiętasz, że jak powiedzieliśmy tutaj właśnie te 4 czy 5 miesięcy temu, że będzie film z Hitlerem w roli, w jednej z ról, to jakaś pani na widowni się zaniepokoiła... Gondlała, nie. Nie było aż tak źle. Ale zaniepokoiła się, czy nie będziesz tego Hitlera uczłowieczał. Bo mając w pamięci zapewne Upadek i parę innych filmów, w których Hitler jest właśnie jakimś takim ludzkim, coś takiego się też pojawiło w niemieckim kinie.
[08:51.63 → 08:53.85] B: No i teraz się pojawiło w polskim kinie.
[08:53.89 → 08:55.49] A: No nie, ale ty jednak sobie używasz.
[08:55.49 → 09:11.18] B: Uczłowieczył go na pewno Robert Wienckiewicz bardzo. Jak zacznę myśleć kategoriami poprawności politycznej, czy coś to pomyśli, to już wtedy nic nie napiszę. Ja nie myślałam o poprawności politycznej.
[09:11.36 → 09:23.50] A: Ja raczej myślę, że twój film jest w takim nurcie siekiera, motyka, piłka, szklanka, że to jest z tego gdzieś tam głęboko. Jakby z dowcipów, które przecież za okupacji były liczne.
[09:24.22 → 09:53.25] B: Wydaje mi się, że minęło już tyle czasu i że trzeba się wyczyszczać z pewnych tematów. pewne podziały zasypywać rowy głośno. Już z naszymi, że tak powiem, z sąsiadami z zachodu mamy inne relacje. Wszystko sobie wytłumaczyliśmy chyba. Tak mi się wydaje, że jest czas, że można sobie pożartować, zwłaszcza, że to jest niewinne i w sumie pozytywne, no bo chyba.
[09:55.28 → 10:03.30] A: Pracownica ambasady niemieckiej ląduje z polskim, chciałam powiedzieć, że szpiegiem, ale ona wylądowała z literatem.
[10:04.34 → 10:06.34] B: Wylądowała z literatem, tak.
[10:06.64 → 10:08.10] D: Ale co wygrywa? Wygrywa miłość.
[10:08.24 → 10:09.54] A: No oczywiście, no tak.
[10:09.80 → 10:10.50] D: Tak powinno być.
[10:10.90 → 10:16.60] B: Miłość wygrywa, tak. No tak, no tak.
[10:17.32 → 10:28.68] A: Ja mam jeszcze pytania do producenta i do dystrybutora. Co was skłoniło do tego, żeby wejść w ten projekt? No tak, to jest odpowiedź, ale to wiemy.
[10:28.92 → 10:31.92] B: Powiem
[10:34.61 → 10:48.24] C: tak, że po pierwszej lekturze scenariusza Nie byłem od razu przekonany. Dopiero spotkaliśmy się z Julkiem i Wojtkiem Danowskim. miałem Trochę porozmawialiśmy.
[10:48.50 → 10:50.08] B: Pokazałeś mi ten teledysk.
[10:50.08 → 11:15.52] C: Pokazałem teledysk i wpadłem jak śliwka w kompot. I potem już nie było wątpliwości. Myślę, że praca nasza jeszcze się nie zakończyła. Dopiero właściwie nasza się zaczyna w tym momencie. i zobaczymy, jaki osiągniemy efekt. Liczymy, że to nie będzie... będzie zdecydowanie lepiej niż ostatni film.
[11:16.24 → 11:16.48] B: Mój?
[11:16.68 → 11:16.92] C: Tak.
[11:17.36 → 11:18.82] B: No, lepiej, bo lepszy jest dystrybutor.
[11:19.16 → 11:27.34] C: I na to liczymy, taki sobie cel stawiamy. I że to właśnie pytanie do Państwa, bo nas to nurtuje.
[11:27.42 → 11:28.32] B: Właśnie, bo to my...
[11:28.32 → 11:49.62] C: Po to tutaj przyjechaliśmy, żeby usłyszeć od Państwa, nie to, co my mamy swoje do powiedzenia, ale... Ostatnia scena, czyli ta piosenka, którą śpiewa czwórka bohaterów. Jak państwo to odbieracie? Bo my chcemy... Bo aktorzy się bali.
[11:50.22 → 11:54.26] B: To może zdradzę takie, no tutaj można w tym gronie. Póki co to jest tajna.
[11:54.62 → 11:56.78] E: Dlaczego ma się ta scena akurat podobać?
[11:57.16 → 11:58.62] B: Nie, dlaczego?
[11:58.88 → 12:06.10] E: Rozumiem, że ona jest kluczowa dla inspiracji. Nie, nie, nie. Przecież to jest bardzo poważny film.
[12:06.74 → 12:24.30] B: Ja mówię tylko, ale jakbym dokończył, to byśmy wiedzieli, o czym mówimy. Że ta scena, aktorzy mieli z nią problemy, aktorzy mieli z nią problemy. Robert przyszedł następnego dnia i mówi, kurczę, zagraliśmy to wczoraj, ale ty się nie boisz, że coś. Ja mówię, no nie boję się. Nie boisz się. Ale że co się mam bać? No, że Hitler śpiewa o Warszawie.
[12:24.58 → 12:33.92] E: Ja się bardziej boję remiksu na śnie o Warszawie. Bardziej boję się remiksu Snu o Warszawie, który tam w tle leci disco.
[12:34.35 → 12:35.80] B: Ale że co, że...
[12:35.80 → 12:38.54] E: Nie no, że rodzina może się poczuć...
[12:38.54 → 12:42.73] B: A rodzina przecież musiała sprzedać prawa. Rodzina, która zresztą występuje.
[12:42.90 → 12:43.78] C: I występuje w filmie.
[12:44.95 → 14:58.37] E: Proszę państwa, dla mnie film jest wielki, jest wspaniały. Coś, co się robi taki zabieg jak Błuchakow na czasie. Fantastyczny. Coś, co łączy tyle wątków humanistycznych. Coś, co tak ładnie pielęgnuje tradycje humanistyczne europejskie, co stawia tyle pytań i tyle odpowiedzi daje w taki sposób, jest dziełem naprawdę wielkim i nie znajduje tutaj jakichś specjalnych odniesień ani porównań, dlatego że ja tam cały czas przeżywałem wzruszenie, pomimo że się jaja działy na planie. Kiedy dziewczyna skacze na dachu kamienicy, bo nie ma Pałacu Kultury, mnie się chce płakać, mnie tam bez przerwy chce płakać. Czyli taki rodzaj political fiction, taki rodzaj robienia. komedii, gdzie jest blisko od Czeplina do Hitlera, przecież jest, blisko od Wałęsy do Hitlera, blisko od Wałęsy do Napoleona, który też jest, nawywijał trochę, gdzie wszyscy są jakimiś rachitycznymi kurduplami powalonymi, pomiganymi, tam jest bez przerwy pytanie do nas, do ludzi, człowieku, zobacz jak to blisko, nos Kleopatry, czubek nosa Kleopatry, wąs Czeplina, wąs Hitlera, Jak to wszystko jest, że to jest tylko z piętra na piętro, że wystarczy pomylić guzik, bo tak to rzeczywiście jest, to jest wstrząsające. Sięgnęliście Państwo do tej kategorii katarsis, przy pomocy której Grecy próbowali leczyć się z chęci wojowania. To fantastyczne jest. Boję się tylko, że Quintin Tarantino się lepiej sprzeda do producenta. Znaczy ja wolę takie filmy, bo Quentin Tarantino pielęgnuje poletko zemsty i one jest zrozumiałe na całym świecie. Juliusz Machulski niestety jest skażony Polską i Europą i zdaje się, że bez kontekstu, bez rozumienia historii Polski, bez znajomości powierzchownej chociażby historii Polski, Nawet powtarzanie po niemiecku, po polsku, tej samej kwestii niewiele da. Znowu ograniczyliśmy sobie pole manewru padejrzewa.
[14:58.45 → 14:59.61] B: Duża widownia jest w Polsce.
[14:59.99 → 15:17.24] E: Olbrzymia oczywiście. Ja na przykład i prezydent Komorowski przysporzyliśmy tej widowni ogromną ilość. Staraliśmy się jak mogliśmy. Natomiast tylko mam taką uwagę, że boję się, że dzieło idzie na Nobla i jest bardzo ważne.
[15:17.58 → 15:18.92] B: Endemiczne znowu, endemiczne.
[15:19.32 → 15:21.74] E: Natomiast troszeczkę się boję, że będzie ciężko.
[15:21.84 → 15:22.36] B: Taki mój los.
[15:22.60 → 15:24.26] E: Ale tak wolę, ale tak wolę.
[15:24.38 → 15:55.79] B: Ja inaczej pewnie nie potrafię, bo jakbym potrafił, to bym zrobił międzynarodową karierę i byśmy się tu nie spotykali pewnie. A może ja wolę tutaj być. Nie, ale dziękuję bardzo, dziękuję bardzo. To bardzo podnoszące na duchu, bo mamy pierwszy raz, naprawdę to jest pierwsze spotkanie z żywym widzem, nie ciągle z tymi samymi kolegami, którzy mówią, co tam jest tak, albo tak, że to dla nas jest bardzo ważne. Zadawaj Państwo pytanie, bo to jest ciekawe.
[15:56.01 → 16:01.33] A: Ja czekam na Państwa pytania, cały czas jest szansa na pytania, ale też na opinię.
[16:05.75 → 16:12.99] E: Dla Pana istotne są pytania takie z dziedziny fizyki molekularnej i rola przypadków w
[16:12.99 → 16:15.69] B: historii i czy wierzy Pan, że przypadek
[16:15.69 → 16:19.83] E: jest jednym z wymiarów istnienia, tak jak czas i przestrzeń?
[16:20.65 → 16:47.99] B: Wszystkie pytania są istotne, ponieważ jak mówi angielskie powiedzenie, you live, you learn, czyli jak długo żyjesz, tak się uczysz i z takich rozmów, Mogę się czegoś dowiedzieć, a to mi się może w przyszłości przydać jako scenarzyście, więc wszystkie pytania i wszystkie odpowiedzi są istotne dla mnie. Nie mam sfer, których których unikam albo uważam, że wiem wszystko na ten temat. Także naprawdę to jest budujące są takie spotkania. Jest pytanie, tak?
[16:53.46 → 17:03.02] F: Tak pięknie namalowany obraz Warszawy, że myślę, że teraz już się nie możemy, nie musimy się wstydzić stolicy.
[17:03.20 → 17:05.74] B: Jest po prostu pięknie. O którym pani myśli? O wszystko.
[17:05.96 → 17:20.25] F: I to przedwojenne i powojenne i taki ten miks wieżowców potem na samym końcu bez Pałacu Kultury. Rewelacja. Najbardziej patriotyczny obrazek Warszawy, jaki widziałem w swoim życiu i za to bardzo serdecznie dziękuję.
[17:20.31 → 17:27.97] B: Ja dziękuję, zwłaszcza, że to nie było sfotografowane, bo to są efekty specjalne, ale to tym lepiej, że wygląda jak sfotografowane. Tym lepiej. Dziękuję bardzo.
[17:29.33 → 17:56.23] A: Zapraszamy. pomagania Żydom, ani też tego, co się wydarzyło, jest niechlubną kartą Polaków. Także to jest świetne. I ja jako historyk od dzisiaj tak będę uczyła historii. Łatwo, miło i przyjemnie. I efekty będą lepsze, na pewno. Także biorę ten film do szkoły.
[17:56.39 → 18:02.99] B: Z przyjemnością. No to też było... Choćby jutro.
[18:03.10 → 18:05.60] A: Nie wiedzieliście, że kupujecie do dystrybucji lekturę.
[18:05.60 → 18:40.17] B: To też było naszym celem. Bo to jest gdzieś taka zadra w nas, co by było gdyby, znaczy ja to mam na pewno, chcąc, nie chcąc, będąc tutaj mieszkańcem tego miejsca, taką mam zadrę, że kurczę, tak mogło być fajnie, gdyby troszkę, kilku mężczyzn miało mniejsze ego, ale to chyba takie czasy były, to musiało tak się wszystko, no mogło być inaczej, ale nie wiadomo, co mogło być, a to jest moja wizja, że tak bym chciał i troszkę sobie jakby wyrównuję przeszłość przez to, Tak po dziecinnemu, ale ja tak to chciałbym zrobić właśnie.
[18:41.63 → 18:45.69] A: Zapraszamy. Przejechał
[18:47.69 → 19:06.08] B: z Ribbentropem chyba. A może to był jego kuzyn niemiecki, antyfaszysta kot. który, który mu tam wymiauczały sobie koty. Właściwie powinienem taką scenę robić, że od Warszawy do Berlina koty miauczą sobie coś po drodze. Prawda? To też szkoda, że mi to teraz nie wpadło do głowy.
[19:06.08 → 19:07.32] A: To do następnego filmu.
[19:07.44 → 19:11.12] B: Ale nie, no już nie będę miał kota w przyszłym filmie. Chyba, no w każdym filmie kot.
[19:11.14 → 19:13.88] A: Proszę Cię, koty są najbardziej popularnymi zwierzętami na świecie.
[19:13.88 → 19:17.82] B: Znaczy to bardziej film Disneyowski byłby, ale, ale, ale to można.
[19:18.18 → 19:19.16] A: Robiłbyś to na swoją scenę.
[19:19.16 → 19:23.76] B: Na różne sposoby można tłumaczyć, że koty, w koty wszystkich krajów łączcie się.
[19:25.47 → 19:28.95] A: No właśnie, behemot, no kot to jest w ogóle zwierzę magiczne przecież.
[19:29.85 → 19:42.17] B: A najfajniejsze jest to, że ja w ogóle nie myślałem ani o Buhakowie, ani o Tarantino. No ale nie mogę się wyzwolić z tego, że znamy jednego i drugiego, więc to gdzieś... Tak, no tak.
[19:42.53 → 20:25.69] E: Popatrzyłem jedną rzecz. Jak pokazać mi widziane. Otóż pokazać widziane, ale z dwóch różnych okresów na ludziach. I wtedy u nas To się konkretyzuje jako taki mus połączenia tych światów, zrozumienia czegoś poprzez niewidzialne. Czyli jeśli ktoś by szukał dowodów na to, na przeczucie, na świat niewidzialny, na wymiar duchowy istnienia człowieka, to tak, to jest. Bo ten dreszcz metafizyczny słynny, Witkacowski, rodzi się wtedy, kiedy oni przechodzą z czasu do czasu. Że musi być coś, musi w tym wszystkim być coś. Dlatego pytałem o rolę w przypadku, o piąty wymiar.
[20:28.21 → 21:08.95] B: Ja pewne rzeczy robię nieświadomie, w sensie, że tak powiem, pisania też. Ja wyszedłem od takiej technicznej jakości, jaką daje zmiana czasu. Dla filmu to jest dobre zawsze. bo jeden czas się pomnaża czy podnosi do potęgi przez drugi czas w jakimś sensie. Jeden drugi napędza i to w tym wypadku to było jakby takim pierwszym pomysłem fabularnym, ale nie zdawałem sobie sprawy ile to ma możliwości. To się potem nam nałożyło i któraś wersja scenariusza to już to zaczęła wykorzystywać bardziej świadomie, ale czasem się zaczyna od technicznej strony, a wychodzi coś o wiele bardziej złożonego.
[21:19.16 → 21:20.74] A: I bo nie słychać na całej sali.
[21:21.20 → 22:06.72] G: Oglądając film takie powstawałyby mnie różne odczucia. od tego, czy powinienem się śmiać, czy nie, czy to nie jest takie troszkę kibrowisko, bo sam się nawet zaczynam zastanawiać, jak długo czasu minęło od wojny i jakby jest to inna perspektywa na to wszystko. Myślę, że to jest czas, żeby zacząć pokazywać może w ten sposób pewne fakty lub pewną po prostu jakoś odniesienie do wojny, bo to, co chciałem powiedzieć, to to, że Wydaje mi się, że jestem młodym widzem, a czasami się zastanawiam, czy powinienem się śmiać z tego, czy nie. Natomiast cały film odebrałem bardzo pozytywnie i nie wiem tylko, czy w dzisiejszej rzeczywistości, czy to jest celowe takie, czy to może być takie, mówię, wkładanie kija w mrowisko.
[22:07.74 → 22:10.14] B: Zobaczymy. Kij jest o czym, czy jest mrowisko.
[22:11.60 → 22:13.14] A: Skąd pomysł na Nergala?
[22:16.04 → 23:39.10] B: Pomysł na Nergala z powodu podobieństwa Nergala do Ribbentropa. Tak mi się wydawało, że on jest podobny do Ribbentropa, a na pewno jest bardzo nordycki, taki teutoński. To jest Niemiec. Jako kiedyś zobaczyłem w jakimś programie, chyba z Kubą Wojewódzkim w programie telewizyjnym i wydawało mi się, że to jest zupełnie inny człowiek niż nam się mogłoby wydawać, nie znając go albo sądząc po różnych obrazkach w tabloidach. I poza tym dał dobry wywiad gdzieś w jakimś czasopiśmie i ja mu pogratulowałem SMS-owo i się spotkaliśmy jak był w Warszawie też przypadkiem. Wychodziłem z tej kamienicy akurat właśnie tej na pięknej, patrzę i idzie Nergal. No to poszliśmy na lunch i tak to się odbyło. Ale tak jakbym go nie spotkał przypadkiem, to bym się z nim umówił. Ale tak myślałem, że on jest... Chciałem kogoś mieć tutaj bardziej... mniej znanego może tak, nie bardziej, tylko mniej znanego właśnie. Ażeby spełniał... Ażeby przyciągał, żeby miał jakąś taką ekranową obecność. I to się udało z Adamem. To pierwszy raz miał do czynienia z aktorstwem i jeszcze tego po niemiecku.
[23:39.52 → 23:55.24] D: Misiek, kochany. Kochany Misiek, to nie jest zło chodzące. Bardzo przygotowany, bardzo cierpliwy, słuchał reżysera kolegów, otwarty na uwagi, na współpracę. Bardzo miło wspominam pracę.
[23:56.16 → 24:04.90] A: A jak szukaliście tonu do ról? Jak szukaliście tonu, w którym film aktorsko miał być poprowadzony? Bo to zawsze w komedii jest śliskie.
[24:05.60 → 24:56.56] B: Niestety, mnie uczył Jerzy Kowalerowicz, który nie jest specem od komedii, ale jak... Co ja kręciłem? Który film? Chyba Kingsize. I on coś mi powiedział na początku, że to za mało komediowe jest. Oni nigdy nie grają komediowo. I ja już zrozumiałem wtedy, że realistycznie to jest za mało przy graniu w komedii. Znaczy nie można grać śmiesznie. Trzeba grać i przegrać prawdziwie, ale musi być troszeczkę więcej cokolwiek niż w obyczajowym takim filmie, gdzie zacieramy kwestie, gdzie właściwie mowa ciała więcej mówi niż czasem słowo. W komedii trzeba grać troszkę inaczej, trochę inaczej trzeba fotografować, to muszą być średnie plany, tam dużo zbliżeń też nie jest potrzebnych w komedii, bo to nie jest film psychologiczny. I są pewne zasady, które pomagają, żeby komedia była komedią i potoczysta. I na pewno, ale oni to zrozumieli. Myśmy mieli bardzo dużo prób. To raz, jedyny chyba pierwszy raz.
[24:56.66 → 25:22.18] D: Ja też sobie wyobrażałem, jak oglądałem filmy wcześniej mistrza od małego i tak dalej, jak oni to zrobili, że byli tacy zabawni. Szturta, seks, misja. To jest bardzo trudne, bardzo trudne. Tymczasem miesiąc wcześniej pracy, prób stolikowych tak zwanych, gdzie siedzimy przed scenariuszem, czytamy i czytamy i jeszcze raz czytamy, a my już chcemy grać. Nie, jeszcze siedzimy i jeszcze czytamy. Ale ja już się muszę tego nauczyć,
[25:22.24 → 25:22.96] B: ja muszę to już zagrać.
[25:23.26 → 25:32.64] D: Nie, jeszcze siedzimy i jeszcze czytamy. Jeszcze rozmawiamy. I wtedy odchodzi już ta myśl, myślę, że to ma być śmieszne, zabawne, tylko skupiamy się na zadaniu, na relacji.
[25:32.64 → 25:35.66] B: Tak, bo my się już nie myśleli o tekście.
[25:35.86 → 25:47.40] D: My nawet, żeśmy nie uczyli się tych tekstów tak naprawdę, proszę państwa, tyle razy, żeśmy to przeczytali, że już później zamykaliśmy scenariusz i właściwie je umieliśmy. I po to są potrzebne te próby.
[25:47.40 → 26:34.33] B: Szczególnie tutaj, zwłaszcza, że oni mieli bardzo ciężkie zadanie. Myślę o Bartku i Magdzie Grądziowskiej, która grała mele, że przez długi czas jest właściwie tylko oni i musimy publiczność przyzwyczaić do nich. Poza tym polubić ich, albo nie polubić, w zależności od... Chciałem, żeby Przemka nie polubili, a ją polubili. Tak chciałem. Chociaż Przemek ma też takie momenty, kiedy się go lubi. I to, ponieważ wiedziałem, że to są bardzo dobrzy aktorzy, ale którzy dużo w filmach jeszcze nie grali, więc chciałem ich ośmielić i to, że oni ten scenariusz tak dobrze mieli na blachę, wykuty, więc nie myśleli o myśleniu, tylko byli tymi postaciami po prostu. Tak podświadomie czułem, że tak trzeba ten film rozegrać, znaczy tak trzeba dobrze przygotować, bo potem jest za mało czasu zawsze na planie.
[26:34.75 → 26:48.95] A: No zwłaszcza myślę te dwie role tak trudne, bo nie tylko w tym samym planie, w tym samym kadrze z dublerem, ale też w dwóch różnych stylistykach. Współczesny chłopak i kolega sprzed kilkudziesięciu lat.
[26:48.95 → 26:49.73] B: Prototypakowca.
[26:49.95 → 26:50.71] A: No właśnie.
[26:50.95 → 27:26.00] D: Zupełnie inna rzeczywistość, zupełnie inne obyczaje, kostium, sposób zachowania się, bycia w ogóle w towarzystwie kolegów, ludzi, koleżanek w pracy we współczesności. W tamtym czasie, to znaczy ja bardzo, bardzo dużo się nauczyłem. To był niesamowity rok wtedy, te wakacje, bo pracowaliśmy w wakacje. Bardzo ciężko, niemalże całe, od rana do wieczora na planie. Oprócz tego próby, w których przygotowywaliśmy sztuki walk, które trwały, te wszystkie ciosy. Proszę Państwa, żeśmy tą scenę kręcili 17 godzin prawie.
[27:26.04 → 27:26.94] B: Myśmy jeden dzień kręcili, tak.
[27:27.04 → 27:35.30] D: Tak, jeden cały dzień zdjęciowy, scena, która trwa minutę. Tyle razy, ile ja zatańczyłem ten ustaw choreograficzny z kolegą, żeby to powtórzyć i
[27:35.30 → 27:37.98] A: z tego ułożenia... To się nie da do mikrofonu.
[27:38.18 → 27:40.40] B: No bo tego się nie da. Tego się nie da inaczej.
[27:40.46 → 27:55.57] D: Byliśmy już tak bardzo zmęczeni, ale ta radość, niesamowita radość. Mógłbym do czwartej, piątej nad ranem to robić. Ja się bardzo dużo, bardzo dużo się nauczyłem i od Wicia Operatora w szkole filmowej chyba nie dowiedziałem się przez cztery lata.
[27:56.15 → 27:58.25] B: W szkole ja też się nie dowiedziałem dopóki nie zacząłem robić filmów.
[27:58.39 → 28:00.89] D: Nie wiedziałem. Ani już tam nie było ciebie, ani
[28:00.89 → 28:02.29] A: nie było już Agnieszki Holland.
[28:02.89 → 28:15.71] D: Ani, no nikogo już tam nie było, kto mógłby nam o tym wszystkim powiedzieć. W serialach to jest zupełnie inaczej. My w serialach kręcimy jednego dnia 17 scen. Wszyscy chcą szybko, taśma. Umiesz tekst, nie umiesz, a to powiedz po swojemu jakoś.
[28:15.75 → 28:15.99] B: No tak.
[28:16.15 → 28:21.07] D: No ja oczywiście wszedłem na tą próbę i też będę po swojemu improwizował. Nie ma, jest scenariusz, jest tekst.
[28:21.22 → 28:22.76] B: Chyba, że coś lepiej znajdziemy.
[28:22.82 → 28:30.07] D: Chyba, że coś się lepiej znajdzie, bo przecież rozmawiamy o tym. Ale te nawyki dzisiejsze nasze aktorskie, że w serialu to, a coś tam sobie dołożę, coś tam sobie dołożę.
[28:30.07 → 28:31.58] B: Tak, tak haftują aktorzy strasznie. Haftujemy.
[28:32.10 → 28:33.98] D: Przyznajemy się do tego boleśnie.
[28:34.28 → 28:45.42] B: Że ja więcej czasu spędziłem wymyślając te słowa niż oni ucząc się czasem. Dlatego czasem pilnuję tekstu, bo jest lepszy. Chyba, że wpadną na coś fajnego. Też żeśmy coś wymyślali. Też żeśmy coś wymyślali.
[28:45.60 → 28:47.12] D: Tajczyj sobie mózgu zrób, a nie mam.
[28:47.76 → 28:54.72] B: Nie ma tego, bo to niegrzeczne było. Już nie chciałem, żeby takie niegrzeczne było. Kilka scen wyleciało, ale będzie w dodatkach, mam nadzieję.
[28:54.76 → 28:55.62] D: Będziemy mieli na pamięt.
[28:55.66 → 28:57.30] B: Na płytce.
[28:58.64 → 29:03.58] A: Proszę Państwa, zapraszamy. Twórcy spragnieni, złagnieni.
[29:03.82 → 29:11.50] B: Dla nas to naprawdę jest ważna, taka niepowtarzalna w zasadzie, bo potem już każda następna to... Jesteście taką probierzem, lakmusowym papierkiem.
[29:14.26 → 29:37.60] H: I o filmie i nie o filmie, chodzi o przypadek i włożenie tego kija w mrowisko. Bo po prostu w tej chwili, dzisiaj się zaczyna, są trzy odcinki filmu niemieckiego. który tytułem jest tam, tam matki. Chodzi o to, że Niemcy nas oskarżają w tym filmie, że to nasza wina, my zrobiliśmy to i tak.
[29:37.91 → 29:41.49] B: Że AK zabijało Żydów przede wszystkim. Tak, dokładnie. Nie SS i Wehrmacht, tylko AK.
[29:41.60 → 30:00.60] H: Tak, właśnie. I jak patrzyłam na ten film, to sobie tak pomyślałam, że szkoda, że za cztery miesiące. Dlatego, że jak oni nas tak odpływają i to będzie tak szło, że tak powiem, to właśnie może przydałoby się coś takiego, żeby to było wcześniej, W drugą stronę, bo przecież tak nie było.
[30:01.16 → 30:04.26] B: Lepiej to przeczekać ten film niemiecki, bo zaraz go zapomnimy.
[30:04.54 → 30:14.58] H: Tak, ale właśnie to jest dobre, że to jest ten film i że on będzie, bo to po prostu jest coś, co odwróci, trochę odwróci.
[30:14.64 → 30:17.30] B: To jest patriotyczny film, chociaż ja boję się tego słowa strasznie.
[30:17.42 → 30:19.52] H: On jest bardzo patriotyczny i on odwróci.
[30:19.52 → 30:20.74] B: Bo nam powszuli patriotyzm.
[30:21.54 → 30:27.62] H: Tak, to zdanie jest bardzo fajne, ale to jest właśnie bardzo dobrze, to jest właśnie bardzo dobrze ten film.
[30:27.99 → 31:46.32] D: Ja uważam, że to jest nam bardzo, nam jako narodowi, jako widzowi, to nam jest bardzo potrzebne. Choćby miało to być fantazją. Ja pamiętam oglądałem Bengkarty i tą scenę zabicia Hitlera w filmie. Powiem ci, że głupio mi było samemu przed sobą, że odczuwam ulgę. Jakiś rodzaj czegoś niespełnionego, czegoś, co się nie wydarzyło. Jakiś rodzaj marzenia. Nie chcę teraz tutaj jakichś swoich... Ale stało się coś, na co bardzo długo czekałem. Coś, o czym w szkole mnie uczono. Coś, czego się naoglądałem w filmach. Coś, czego nie da się odwrócić. Jako główniarz, może też dlatego jestem aktorem, Naprawdę zdarzało mi się siadać i marzyć, a co by było gdybym żył w 1939? Ja chciałbym walczyć w tym mundurku, zwłaszcza jak byłem harcerzem. Chciałbym dla ojczyzny walczyć, a co by było gdybym był w 1920? Co się wtedy działo? Czy ja mógłbym to zmienić, ale chciałbym z tym rozumem współczesnym się tam przenieść? I nagle to nasze marzenie tak naprawdę w głębi, nigdy nie wypowiedziane, materializuje się w jakiś sposób. I spójrzmy po prostu na to w ten sposób. Przyjmijmy tą rzeczywistość taką jaka jest, a nie musimy tego nagle jakby przekręcać po prostu.
[31:46.34 → 31:53.00] H: A tak właśnie chciałam powiedzieć, że w samą porę ten film się, w samą porę pan jakby wyczuł go, że tak powiem ten moment i jest.
[31:54.18 → 32:26.06] B: To się strzela, tak to się mówi, nie wiemy co będzie, przecież to jest tyle różnych Spełnić marzenia zawsze chcieliśmy, natomiast tyle jest uwarunkowań niezależnych od nas, że albo jest film urodzony pod szczęśliwą gwiazdą, albo nie. No i dalej to już... Tak długo trwa produkcja. Przynajmniej byśmy zdjęcia skończyli prawie rok temu, a z powodów tych efektów specjalnych i tak dalej to dopiero... A właśnie mam pytanie, jakie efekty specjalne odbieracie państwo, te bombardowania? Bardzo to jest... Czy dobrze, czy to realne? Czy animacja?
[32:26.87 → 32:28.03] A: Trochę animacji.
[32:28.71 → 32:29.87] B: Fajny film.
[32:32.59 → 32:34.33] C: Trzymamy za słowo.
[32:36.07 → 32:54.79] B: Ja też uważam, że ta konwencja jest pojemna chyba. Także to nie... Co innego jakbyśmy... Tak. Ja myślę, że co innego jak się robi film Perl Harbor, gdzie no to powinno spadać, było prawdziwa, ale i tak, no tak, no tak. Myślę, że ta konwencja jest pojemna.
[33:00.97 → 33:16.03] E: My mamy z przekazu historycznego komiksowy przekaz tego, czyli to tak sami te samoloty mogą być, czy co Messerschmitt 109 będzie,
[33:16.45 → 33:22.33] B: czy młodszy, ale ja mówię gdyby. Nie, ale to takie rzeczy można dopilnować.
[33:22.53 → 33:23.45] E: To nie będzie takie.
[33:23.45 → 33:29.03] B: Tylko, że to jest troszkę, no nie, no jeżeli kupujecie to super, no to wtedy, to ja nie mam problemu z tym.
[33:29.03 → 33:50.37] E: Panorama Warszawy jest taka, której jeszcze nie ma, jest troszeczkę wymarzona, ale to tak ma być. To przecież cały czas na marzeniach robimy tutaj operację. Wszystko tak ma być. Moim zdaniem wszystko tam siedzi. Tempo narasta. Tutaj może być tak, że osoby jeszcze starsze ode mnie nie połapią się, kto zabił w kolejnej scenie.
[33:50.55 → 33:51.39] B: Kto zabił Hitlera.
[33:51.65 → 34:04.48] E: Tak, jak się nazywa kot. I co on tam bez przerwy robi? Skąd się wziął? Kiedy się Przemek zamienia z oficerem rolami? I dlaczego?
[34:05.18 → 34:06.88] B: Bo potem nie wiadomo dlaczego?
[34:07.50 → 34:19.50] E: Nie, mówię, że mogą to oglądać osoby jeszcze starsze ode mnie, z jeszcze słabszym refleksem, bo tempo jest ogromne. Ale ja nie przepuszczam, żeby to się zdarzyło.
[34:21.38 → 34:24.20] B: Pójdę drugi raz może. To jest też dobra wiadomość dla nas.
[34:25.80 → 34:30.60] D: Przecież jak on otwiera tą enigmę, to mówi, ja mam pomysł. Tego nie widać?
[34:30.82 → 34:47.20] B: Nie, nie. Ten pomysł był taki, że jak on odda enigmę Anglikom, to Przemek będzie udawał jego, żeby było wszystko. To nie jest może najciekawszy moment filmu, ale oni fajnie grają wszyscy dookoła.
[34:48.26 → 34:49.36] A: Przymkniemy na to oko.
[34:52.23 → 35:25.83] B: No były skróty robione, tam była, tamta scena była, tam, macie państwo rację, tamta scena była dokładniejsza, tam w tej scenie, kiedy mówi się w bibliotece, kiedy tam się mówi co będą, to oni opowiadają wszystko, co zrobisz, dlaczego i po co. Ale jak myśmy to już montowali z Rafałem Listopadem, montażystą, to zrozumiałem, że to takie masło maślane, że to już nie jest ten moment w filmie, że no trudno, zaryzykuję, że jednak widz zrozumie więcej niż mi się wydaje, że mógłby zrozumieć i wydnę to szybko wszystko, a potem zobaczymy w scenie z Niemcami w ambasadzie.
[35:26.17 → 35:30.37] D: Wizualnie i tak się zgadza, bo Anton już stoi przed szafą jako Anton.
[35:30.49 → 35:47.34] B: Nie, chodzi o to, że po co oni to robią, już po co oni to robią, ale to żeby zyskać na czasie, żeby Anton mógł zanieść enigmę do Anglikom, no w tym sensie. Ponieważ spieszyliśmy się, żeby tu pokazać wam, to jest wszystko już zanotowane i będzie zmienione.
[35:49.38 → 35:50.74] A: Naprawdę gorąca kopia.
[35:52.06 → 36:15.20] B: Naprawdę chłopaki zrobili i dziewczyny, chłopaki i dziewczyny pracowali bardzo dużo, żeby to było, żeby to było o wiele lepiej niż ja to widziałem jeszcze dwa tygodnie temu na kolaudacji takiej zamkniętej. bo tamta była bardzo taka, była za bardzo techniczna. Ja chciałem, żebyście Państwo zobaczyli już film, no więc to są te literówki, ale tego nie będzie.
[36:15.43 → 36:16.76] D: Z komóreczki przy wyjściu.
[36:18.34 → 36:25.64] E: Nie miał Pan popusty, żeby Hitlera wypuścić z drzwi głowy, żeby on zniknął i żeby tylko chodził, każdy wezwał te...
[36:25.64 → 36:51.19] B: No to by był inny film. Nie, ja chciałem, nie, ja nie miałem, bo chciałem, chciałem Hitlera ukatrupić tam, no. ukatrupić, żeby był lepkę, musiał być wypuszczony z klatki i tak dalej. Nie no to to akurat były konsekwencje dramaturgiczne, że musiał być Hitler. Hitler musiał wymknąć się z rąk. Znaczy na pewno chciałem go puścić i to, że właśnie biegnie Warszawę, to chciałem tak, żeby Hitler biegł po współczesnej Warszawie. Nikt nie zwracał na to uwagi zresztą.
[36:51.49 → 36:52.39] D: Dzisiejszy w świecie?
[36:52.57 → 36:55.11] B: Dzisiejszy w świecie. Tyle, tyle happeningów.
[36:55.49 → 36:59.41] A: Naprawdę biegaliście po ulicy, nie zamykaliście ulicy i nie stawialiście statystów.
[36:59.49 → 37:01.31] B: To była noc, także tam dużo nie było.
[37:01.35 → 37:04.03] D: Ludzie, imprezy chodzili, wracali. Żywo.
[37:04.15 → 37:04.75] B: Nikt nie zwracał uwagi.
[37:04.79 → 37:09.09] A: Może też rozpoznali Więckiewicza mimo wąsów. A nie, bez wąsów.
[37:09.11 → 37:09.53] B: Bez wąsów.
[37:09.59 → 37:10.11] A: Bez wąsów.
[37:10.97 → 37:13.17] D: To wszystko z powodu tych wąsów.
[37:14.89 → 37:22.95] B: Ktoś jeszcze coś? Jeszcze ktoś. Galeria usiadła na galerii właśnie, żeby nic nie mówić.
[37:27.11 → 37:39.67] C: Ale może jednak coś, co się nie podobało. Co byście zmienili. Szczerze.
[37:40.97 → 38:08.42] B: Tak było miło. On naprawdę, podobno nie pił, podobno nie pił, ale on dużo rzeczy mówił. Mówił, że odwoła pakt, a przecież granat, no przecież on też tam befuje. No wypił, no wypił. Wydawało mi się, że jak wszyscy wypiją, a Hitler nie wypije, to będzie czegoś nam brak.
[38:08.80 → 38:12.78] A: Miłości do?
[38:14.42 → 38:24.38] B: Ale oni może nie byli dla siebie. Tak naprawdę dostała swojego, tylko w innej wersji.
[38:25.00 → 38:27.32] A: Ulepszonej, nie bójmy się tego powiedzieć.
[38:28.68 → 38:29.52] B: Starszy model.
[38:33.16 → 38:34.64] A: Możemy nie lubić Przemka, prawda?
[38:34.99 → 38:47.66] B: No na początku, tak. Mając na uwadze to, że jak to się skończy, no wiedziałem, że właśnie o tym, co pani mówi, żebyśmy go nie żałowali tej miłości, że oni byli dla siebie, ale może właśnie w momencie, gdyby
[38:47.66 → 38:49.78] D: dwoje ją znajdują, on ma Ingeborg.
[38:49.80 → 38:55.32] H: Tak, ale bardzo się go lubi i to się właśnie... Jednak mimo wszystko lubi się tego Przemka,
[38:55.41 → 38:56.16] A: mimo tych jego różnych...
[38:56.16 → 38:57.97] B: A to dobrze, to dobrze.
[38:58.09 → 38:59.89] A: Ale to charyzma wykonawcy, myślę.
[39:02.47 → 39:09.23] B: Nie to, że nie lubić, no ale żebyśmy wiedzieli, tak, oni nie są dla ciebie, żebyśmy nie żałowali, bardziej to nie to, żeby go nie lubić, bardziej żebyśmy nie żałowali, że oni się rozstają, o tak.
[39:09.71 → 39:10.99] A: Ten związek nie miał perspektyw.
[39:11.01 → 39:14.27] D: Nie miał, ewidentnie nie miał, ale Inge...
[39:14.27 → 39:17.45] B: On ją zaciągnął do Bieszczady, aktorkę do Bieszczad.
[39:17.71 → 39:32.78] A: Nie, no poza tym on jakiś taki obsesyjny, trochę kompulsywny, tam trochę jogurty. Pedant. No pedant straszny. Ona wprost przeciwnie. Nie, no nie pasowali się do siebie zdecydowanie. Natomiast z Inge... Z Inge tak. Ten truski, ornum.
[39:32.82 → 39:34.44] B: Od pierwszego wejrzenia, tak.
[39:37.32 → 39:45.02] A: I każdy ma taką możliwość, żeby sobie zmienić na model lepszy.
[39:45.34 → 39:48.64] B: Ale się marzy o tym. Ale pomarzyć można.
[39:49.34 → 40:23.79] A: W dodatku, żeby tak część cech zachować, a tylko część zostawić, a nie cały pakiet. Ale to też jakoś twój temat, Julku, mam wrażenie. No tak. I tak sobie myślę, że w Końu Trojańskim, ale też te zabawy z czasem i to blefowanie i takie happeningowanie, to właściwie od początku, od wabanku gdzieś tam z tym Dogiem Marlequinem. Ja wiem, że z innego powodu, ale zobacz, takie wątki się jakoś tam ciągną przez twoją twórczość. Wiesz, tu się we mnie odzywa taki krytyczny, krytyczno-filmowy kawałek.
[40:23.81 → 41:05.62] B: Ja chyba sam zrozumiałem, jakie powinienem filmy robić, bo nie zawsze robię te filmy, co powinienem. ale na pewno powinienem robić nierealistyczne filmy, znaczy nie takie, które, nie wiem, opieksują rzeczywistość wprost, bo to, tego nie, nie, może, nawet bym może potrafił, jak bym się przyłożył, ale mi się nie chce. A, a, wszystko mnie, co ciekawi, co nas, nas, bo po to jest kino, żeby było coś, co jest bigger than life, większe niż życie, to jest wszystko, co nie może być, no, no bo może być super film realistyczny, nie wiem, o problemie, nie wiem, jakimś tam, no można jakiś społeczny problem wymyślić i, i może być piękny film, tylko W życiu
[41:07.24 → 41:41.54] D: też nie dostrzegamy pewnych rzeczy, bo boimy się tej śmieszności właśnie. To, że to jest śmiać się, czy się z tego nie śmiać, proszę pani, bo tak tragicznie we wnętrzu swoim na zewnątrz często bywamy śmieszni i jesteśmy klaunami, tylko broń Boże, nie chcemy się do tej śmieszności przyznawać albo dostrzegać, że ktoś tam krzyczy z tyłu i jest żenujący, a tak naprawdę jest bardzo prawdziwy. I tak wolimy zawsze z dystansem do tego. Tutaj tak fajnie, Julek nie lubi jak ja doprawiam filozofię do tego co on robi. Ale rób co chcesz Bartku, dzisiaj jest
[41:41.54 → 41:42.88] B: taki dzień, można mówić co się chce.
[41:45.26 → 41:46.22] A: Proszę Państwa.
[41:46.30 → 41:52.42] D: I odwrotnie, śmieszni na wierzchu, bo chcemy ukryć coś co w nas jest bardzo tragicznego. Na zdrowie.
[41:53.56 → 42:08.80] B: Ja Państwa zostawię z Bartkiem, on ma naprawdę ciekawe wnętrze. Wracając, to co się nie może zdarzyć w życiu jest solą filmu.
[42:08.80 → 42:09.50] D: I po to jest film.
[42:09.78 → 42:12.38] B: Tak mi się wydaje. Chociaż są różne teorie.
[42:13.62 → 42:25.00] A: Kino kreacyjne i kino realistyczne. Od początku podobno takie są teorie, że bracia limiera, z drugiej strony żołnierz Mellier. To nie do końca prawda.
[42:25.84 → 42:26.92] B: A dzisiaj kogo mamy?
[42:28.85 → 42:30.31] A: Dużo mamy dzisiaj.
[42:31.95 → 42:44.91] B: Realistyczne odtwarzanie jest szlachetne na pewno. Taki film jak na przykład, nie wiem, Prorok francuski, który się dzieje w więzieniu, to ja wierzyłem, że siedzę w więzieniu z nimi, ale ja bym takich rzeczy nie potrafił zrobić, a pewnie bym nie chciał robić też o więzieniu takiego, takiego prawdziwego.
[42:44.91 → 43:07.98] A: Ale Prorok też się trochę unosi ponad taki zwykły, realistyczny zapis rzeczywistości i nadbudowuje na tym jednak pewną metaforę, ale zakorzeniony jest bardzo głęboko. Dobrze, bo idziemy w jakieś dywakacje. Proszę państwa, ostatnia szansa, żebyśmy państwa tutaj nie zamęczyli na śmierć. Na opinię, pytanie, zarzut.
[43:09.48 → 43:17.06] B: Zarzut to nie może. Pan na balkonie? Pan ma mikrofon.
[43:17.12 → 43:56.61] I: To może Galeria, skoro już zostaliśmy wyłani wcześniej do odpowiedzi. I do pytania to tak. Ja mam jedną uwagę i jedno pytanie. Uwaga jest pozytywna. Bardzo podobała mi się w filmie ten zabieg polegający na tym, że niemieccy bohaterzy mówią w języku niemieckim. To nadaje prowadziwości filmowi i rzeczywiście to świetnie wygląda. Ten język brzmi w taki sposób, w jaki powinien brzmieć i przez to ten film też wydaje się być bardziej komiczny. Natomiast jeśli chodzi o pytanie, to czy nie wydaje się Państwu, tam pada taki tekst dotyczący Katynia. Czy to nie było za ostre troszkę?
[43:57.63 → 44:45.63] B: No właśnie, dotykamy tego, co ja lubię, bo też miałem takie zarzuty w jednej z, na kolaudacji, ale Mi się wydaje, że ten katyn już tak został oderwany od tego prawdziwego katynia, to jakby szafowanie katyniem, że nasze bohaterce mogą się to pomylić. Nie wydaje mi się to za ostre. Dlaczego to ma być za ostre? No bo co, bo to jest nasz katyn, no bo... Nie wiem, nie chyba. Jakby mi się wydało za ostre, to bym tego nie użył. Wydaje mi się, że właśnie takie rzeczy trzeba dotykać, no bo my nie jesteśmy wyjątkowi. Każdy naród ma swój katyn i każdy, no my, nam się wydaje, że... Ale zdaję sobie sprawę, że mogą być takie wątpliwości czy zarzuty. Mi się wydaje śmieszne, jak ona się pomyliła, że do Hitlera też w tym katyniu, bo to już wszyscy do tym katyniu to już to za katyn.
[44:46.14 → 44:52.64] A: Dla mnie to jest trochę o tym, że dla młodych ludzi to już nie jest tak, że ona jest takiego pokolenia, że to nie jest aż tak.
[44:52.64 → 45:13.95] B: Coś tam było, kogoś, ojej, no tak, bo już trochę tak się porobiło, patrzę troszkę ze zdziwieniem i z takim smutkiem, że tak się porobiło, że my już nie, to się oderwało od tego prawdziwego zdarzenia wszystko, ten sam Katyn, słowo Katyn i jakby, tak mi się wydaje, no nie wiem, jestem Musi się oderwać, przecież
[45:13.95 → 45:22.05] D: człowiek nie wytrzyma, zwłaszcza młodzi. Oczywiście pamięć jest.
[45:22.31 → 45:23.87] B: Pamięć to jest co innego, ale my
[45:23.87 → 45:31.67] D: nie chcemy tym żyć. Ja wiem, że prawda, ale my tego nie mamy w sobie, my tego nie przeżyliśmy, nie pamiętamy tego.
[45:32.35 → 45:41.01] B: Mogło się pomylić już, tak się długo gadało, tyle było, że mogło się pomylić, ale zdaję sobie sprawę, że to jest rzeczywiście na granicy poprawności politycznej na pewno.
[45:41.71 → 45:43.63] E: Ja uważam, że to jest dobra przeciwwaga
[45:43.63 → 45:56.91] G: dla tego, co się dzieje, na zasadzie, że nabiera się dystansu do pewnych rzeczy, a nie po prostu ciągle żyje przeszłością, tak jak to było wspomniane i robi się z siebie ciągle ofiarę, bo tak naprawdę my potrzebujemy raczej żyć teraźniejszością i patrzeć wśród.
[45:56.95 → 47:02.08] B: To było, to mi przeświecało też, żeby już skończyć. Długi czas przed tym filmem ja bardzo długo przygotowywałem o takiej serii o Janie Jeziorańskim, który nie wyszedł. Kurier z Warszawy. Potem pisałem scenariusz Powstania Warszawskiego i naprawdę przeczytałem dużo rzeczy na ten temat i dużo i straszne, napisałem jakieś straszne, te sceny były, no rzeczywiście, tak jak było to, ale w pewnym momencie powiedziałem sobie, że jakby to przerwaliło się, jakby to już, już, już zrozumiałem, że ja już takich filmów nie chcę robić. I to jest jakby odpowiedź na to, że jeżeli nie można zrobić dobrego filmu o powstaniu, to trzeba zrobić film o tym, że nie było powstania na przykład. Bo już, ja już miałem, ja już miałem dosyć, ja już miałem, ja to tyle lat, to zaczynałem, trzy lata na tym siedziałem, I się potem zastanawiałem, czy to jest mój gatunek, ale przez to, że ja znałem Jana Wojciechowańskiego, jakoś mu obiecywałem, żebyśmy to zrobili, tak jak miałem obligację wewnętrzną, niepotrzebnie rzeczywiście, ale i to pisałem tak długo i było bardzo blisko, że już zaczniemy, zaczniemy, to miał być serial sześcioodcinkowy i już miałem dosyć tej wojny, już powiedziałem sobie, nie wiem, wyczyszczam remanenty i już więcej wojny nie będę robił.
[47:02.08 → 47:04.04] A: W związku z czym postanowiłaś ją wygrać.
[47:04.40 → 47:08.86] B: Tak, tak, bo kurde... Doprowadzili nas do tego, że...
[47:08.86 → 47:13.22] A: No, ale nie, no, zaczekaj. Nie, nie, że nie w ogóle, tylko wyście tę wojnę wzięli i wygrali.
[47:13.91 → 47:14.91] B: Ten incydent wrześniowy.
[47:14.97 → 47:17.16] A: Incydent wrześniowy.
[47:17.61 → 47:34.09] B: Są, są nasze... To jest marzenie, to jest marzenie Polaka każdego. A Stalin, ten jakiś... Wschodnie ziemie, ale zachodnie też. No, to, to było, to też jest marzenie. To jest, to jest granie na resentymentach oczywiście, ale w komedii można.
[47:34.51 → 47:36.24] C: Ambasada litewska będzie protestować.
[47:38.17 → 47:43.37] B: No i ukraińska. To jest dobrze, to jest promocja.
[47:45.05 → 47:49.97] A: I za chwilę założymy ligę kolonialną.
[47:50.13 → 47:52.59] B: Za morską i kolonialną.
[47:54.38 → 48:01.54] A: No tak, tak, tak, tak, tak. Także proszę państwa, może ukonstytuujemy właśnie, ukonstytuujemy Ligę Zamorską i Kolonialną.
[48:01.56 → 48:19.66] B: Ja państwu dziękuję, że przyszliście dzisiaj i pomogliście nam bardzo rozwijać wątpliwości pewne, bo skoro tak jest, prawda, tak, że to skoro tak odebraliście, to my jesteśmy zbudowani naprawdę, bo, bo do tej pory tak do końca nie wiedzieliśmy. Intuicja. To jest genialna impreza.
[48:20.11 → 48:20.76] D: Dziękujemy.
[48:21.18 → 48:34.51] A: Bardzo dziękujemy i ja zapraszam Państwa za tydzień na film Wojciecha Jerzego Hasa, rękopis znaleziony w Saragoscie. Niestety bez żadnych gości, ale arcydzieło polskiego kina.

Przedpremierowy pokaz filmu „Ambassada”

Wróć