Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.48 → 00:38.61] A: Dobry wieczór raz jeszcze. Teodor Szacki, gwiazda prokuratury Rzeczpospolitej Polskiej. Dobry wieczór, raz jeszcze witam po pokazie przedpremierowym, bardzo przedpremierowym Ziarna Prawdy. Jest z nami odtwórca głównej roli Robert Więckiewicz tak? Bo Tadeusz Szacki słyszałam dzisiaj. Była taka koncepcja. Dobrze, dobrze. To są hermetyczne dowcipy. Teodor Szacki. Zapraszam.
[00:38.65 → 00:40.29] B: Mogę coś powiedzieć? Jeszcze będziesz mówić?
[00:40.51 → 00:41.33] A: Tak, powiedz, powiedz.
[00:42.17 → 00:58.62] B: Ja chciałem się przywitać z Państwem. Lublin. To jest chyba moja druga albo nawet trzecia wizyta w tym teatrze.
[00:60.00 → 01:00.74] A: Może nawet czwarta.
[01:00.76 → 01:10.72] B: Jest Pani Karolina tutaj? Pani Karolina? Trzecia, trzecia. Więc my się już znamy. Myślę, że będzie łatwiej niż za pierwszym razem. Bardzo się cieszę.
[01:10.94 → 01:11.60] A: Nie przesuwaj.
[01:11.66 → 01:11.92] B: Dziękuję.
[01:12.26 → 01:14.50] A: Nie przesuwaj, bo tam są znaczniki do streamingu.
[01:17.89 → 01:18.35] B: Przepraszam.
[01:18.89 → 01:21.31] A: Trzeci raz, a jednak trzeba przypominać.
[01:21.71 → 01:38.07] B: Streaming. No tak, streaming. W każdym razie bardzo się cieszę. Cieszę się, że Pani Karolina zechciała zorganizować ten pokaz i mnie zaprosić tutaj. Mam nadzieję, że chwilę sobie sympatycznie albo mniej sympatycznie porozmawiamy.
[01:39.19 → 01:52.91] A: Za kulisami usłyszałam, że ma być wersja ekonomiczna. Ja będę pytać, a Robert będzie mówił tak albo nie. Ale mam nadzieję, że jednak to była ściema. No to zacznijmy jakoś tak rozrywkowo.
[01:53.23 → 01:56.91] B: Jeszcze tylko jedno pytanie. My się nie możemy zamienić na przykład na miejsca?
[01:57.81 → 02:02.59] A: Zamienić na miejsca? To musimy spytać chłopaków od kamery. Ale czemu tak?
[02:04.09 → 02:06.07] B: Bo ten profil mam lepszy.
[02:12.80 → 02:17.14] A: Słuchaj, ja też mam tamten lepszy, ale no już trudno, wiesz, czego się nie robi dla gwiazd.
[02:17.54 → 02:20.16] B: Dzięki. Teraz jest od razu lepiej.
[02:20.38 → 02:30.84] A: Czuję się trochę nieswojo, ale dobra, będę walczyć. Słuchaj, zaczynałeś grać mafiozów na początku kariery. Od tego, od tego się zaczynało. Teraz jesteś prokuratorem.
[02:31.18 → 02:36.90] B: Ja zaczynałem grać asystentów, asystentów mafiozów.
[02:37.62 → 02:39.52] A: No dobra, ale byłeś po tamtej stronie mocy.
[02:42.10 → 03:22.40] B: No widać przeszedłem dosyć taką dosyć swoistą ewolucję od rzezimieszka do stróża prawa i całkiem dobrze się z tym czuję. Aczkolwiek mam nadzieję, że że jeszcze nie raz będę miał komfort bycia rzezimieszkiem z przyjemnością po tej w wycieczce w rejony prawa. Wybiorę się na jakąś dłuższą wycieczkę w zakazane rejony. Tam jest też bardzo przyjemnie.
[03:22.90 → 03:32.85] A: Mam nadzieję, że oglądają nas scenarzyści i reżyserzy i biorą to sobie do serca. A mówiąc serio, kiedy dostałeś scenariusz Borysa i Zygmunta?
[03:35.59 → 05:00.65] B: To było jakoś... Rok temu chyba, wydaje mi się. Myśmy zaczęli zdjęcie jakoś w kwietniu. Myślę, że to było pod koniec ubiegłego... No, pod koniec ubiegłego... Nie, pod koniec 2013 chyba roku, tak? Bo zdjęcia były realizowane w kwietniu i maju 2014, więc pod koniec 2013 roku spotkaliśmy się z Borysem i padła ta propozycja. Najpierw taka propozycja, żebym przeczytał scenariusz, a później czy w ogóle czytałem książkę? Nie, nie czytałem książki. Do dzisiaj nie czytałem. Nie dlatego, że nie umiem czytać. Po prostu na początku nie chciałem jej przeczytać, bo chciałem jednak się zapoznać ze scenariuszem. Są dwie różne sprawy, dwie różne materie, a później jakoś Czytałem inne książki, a teraz już jest gniew i już teraz nie wiem, co mam czytać po prostu. W każdym razie, Borys, Lankosz, spotkaliśmy się, dał mi ten tekst, przeczytałem i później odbyliśmy jakąś tam rozmowę i poprosiłem o chwilę do namysłu i w końcu się jakoś tam zdecydowałem.
[05:00.87 → 05:19.78] A: Co Cię ujęło w postaci Szackiego? Bo to wcale nie jest łatwa postać, myślę. W gruncie rzeczy Miłoszewski tak tego bohatera nie dookreśla. To, co w nim dominuje, to jest irytacja i gniew, ale on nie jest jednoznaczny, przynajmniej nie jest w książkach.
[05:19.96 → 09:11.59] B: Było kilka elementów, które spowodowały, że przyjąłem propozycję Borysa. Po pierwsze, miałem ten komfort, że ja w ogóle nic nie wiedziałem o Szackim, ponieważ Jak już powiedziałem, nie czytałem żadnej z książek Zygmunta Miłoszewskiego wcześniej. Słyszałem oczywiście o jego dużej popularności i o tym, że te książki są świetne i słyszałem o jego sukcesach. Ale po drugie, nie widziałem filmu, który został nakręcony na podstawie pierwszej historii o Szackim, czyli Uwikłania. Więc tak naprawdę nie wiedziałem, kim jest ten Szacki. Zapoznałem się z nim dopiero przy lekturze scenariusza. Więc jakby pierwszym jakby takim w ogóle myśleniem w kierunku tego, żeby w tym zagrać, to było to, że to jest właśnie krymino, to znaczy, że to będzie kino gatunkowe. Ja nie mam takich pozycji w swoim zawodowym portfolio. No nie wiem, kiedyś robiłem jakiś tam odwróconych serial tak, że to jest kryminalne historie, ale takiego stricte gatunkowego kina jeszcze łączącego taką właśnie kryminalną intrygę z pewnymi elementami thrillera, czy też takim nawet też backgroundem społecznym, takiego czegoś nie miałem, więc wydało mi się, że to jest, że to może coś takiego, taki romans z takim kinem gatunkowym, który się określa jako takie mainstreamowe kino, może mi dobrze zrobi, odświeżająco po tych traumach i wcześniejszych filmów, które gdzieś tam robiłem. Kolejnym elementem było jednak taka chęć spotkania się z Borysem Lankoszem, którego pierwszy film zrobił na mnie duże wrażenie i ciekaw byłem, jak on w tak zupełnie innym gatunku będzie kombinował, jak będzie gryzł tę materię i jakby co tutaj będzie dla niego istotne. No i dochodzę teraz właściwie do tego twojego pytania. Sama historia i sam bohater. Historia wydała mi się bardzo fajna zagadka kryminalna, taka powiedziałbym dosyć oryginalna, prawda? A jednocześnie ten jakby punkt wyjścia tej całej intrygi Skąd to się w ogóle bierze i pomysł, że tak powiem, sprawcy głównego mordercy na zaaranżowanie tych zbrodni. On jest po prostu bardzo inteligentny ten facet. Więc to już jakby dzień dobry i sprawa jest jasna. Więc sobie pomyślałem też tak, No jest szansa zagrać inteligentnego faceta więc może ktoś zobaczy że może ja też przynajmniej przynajmniej zagram inteligentnego. Poza tym on rzeczywiście ma wiele takich cech które mi się bardzo podobają u mężczyzn np. oryginalny, że tak powiem, stosunek do kobiet na przykład i akurat w tym filmie również do zwierząt.
[09:11.87 → 09:17.55] A: Taki mało poprawny politycznie powiedziałabym.
[09:17.57 → 09:26.13] B: Tak byśmy to mogli eufemistycznie nazwać. Więc jakby to, co w scenariuszu się było, tak jak powtarzam...
[09:26.13 → 09:29.97] A: Ale wiesz, że twoja żona ogląda streaming, porozmawia z nią?
[09:29.97 → 09:33.03] B: Tak, tak, tak. Pozdrawiam zresztą.
[09:33.32 → 09:33.91] A: Natalia.
[09:34.15 → 10:23.40] B: Zresztą wszystkich pozdrawiam. Mam nadzieję, że to, że się przesiedliśmy, wpłynęło na lepiej niż na gorzej. Więc jakby ten bohater wydawał mi się bardzo ciekawy, bo to jest taki... Taki samotny wilk, to jest taki mężczyzna, który sobie musi radzić z masą w ogóle problemów i z masą stresów. Mając na uwadze wiek tego mężczyzny, mniej więcej mój, to ja go doskonale rozumiem po prostu. Mężczyzna w tym wieku rzeczywiście zaczyna borykać się gigantyczną liczbą różnych problemów. A jeszcze jak jest prokuratorem, no to już w ogóle.
[10:24.18 → 10:29.58] A: Ale nie wpadasz na razie na pomysł, żeby kupić sobie motor, tak jak radzi ci żona przez telefon w filmie?
[10:29.84 → 11:04.80] B: Nie, nie, nie. To jest wykluczone, wykluczone, nie. To jakby w tym kierunku to na szczęście nie idzie. Ja się niezbyt pewnie czuję w samochodzie, co dopiero, co dopiero na motorze. Więc wszystkie te elementy, które wymieniłem spowodowały, że postanowiłem jednak spróbować, dotknąć tego po prostu. Sam byłem ciekaw jak to będzie i sam byłem dosyć mocno podekscytowany i samą pracą i efektem tej pracy i tyle właściwie. No chyba tak. Pytanie było, co mi się spodobało w Szackim.
[11:05.06 → 11:08.12] A: Jak budowałeś też tę postać?
[11:08.22 → 12:31.37] B: To jest jedno z moich ulubionych postaci. Starałem się myśleć. Powiedziałem już, że w mojej interpretacji i chyba nie tylko Państwo czytelnicy książek Miłoszewskiego, Zygmunta i widzowie filmu jednak chyba też się zgodzą ze mną, że jest to jednak mężczyzna inteligentny. A co za tym idzie jest też myślę i starałem się dać temu wyraz dowcipny. Dochodziły mi pewne słuchy po projekcjach, że on taki docitny w książce aż nie jest. Mi się wydawało, że i tutaj jakby wrócę do tego co mówiłem, że miałem ten komfort, że nie wiedziałem jaki on jest w książce, a ponieważ miałem jeszcze większy komfort, dlatego że ja w ogóle nie jestem podobny do tego Szackiego z opisu książkowego, prawda. Co zresztą wzbudziło dosyć, powiedziałbym, takie intensywne protesty. Może nie były to pikiety, chociaż może się okazać, że gdzieś pod kinami zaraz będą, że Więckiewicz musi odejść na przykład, nie? Balcerowicz musi odejść. Kiedyś było takie, nie wiem, na przykład Więckiewicz musi odejść.
[12:32.45 → 12:42.21] A: Wiesz, masz też poważnych atentatów, bo przy okazji potopu 40 lat temu były takie dyskusje.
[12:42.43 → 12:47.43] B: To nie są te proporcje. Bardzo mi miło oczywiście, ale w dzisiejszych
[12:47.43 → 12:50.19] A: czasach, ja myślę, że można się do tego jakoś odnosić.
[12:50.19 → 14:58.76] B: W każdym razie była taka akcja, że absolutnie, że nie, że nie pozwalamy. Więc ja miałem komfort, mogłem sobie zrobić właściwie, oczywiście w pewnych ramach, które określały jednak, które były określone przez książkę jednak i przez scenariusz i przez rozmowy z Borysem Lankoszem, miałem jednak jakąś tam swobodę i byłem przekonany, że on musi być dowcip, znaczy on musi być, on musi budzić, on musi być przede wszystkim ambiwalentny, to znaczy tutaj wiedziałem od początku, że zawsze właściwie przy każdej postaci, którą mam na tak zwanym warstacie, Zawsze szukam jak największej rozpiętości, to znaczy szukam przeciwstanych biegunów, szukam właśnie ambiwalencji, szukam niejednoznaczności. Chodzi o to, żebyśmy go lubili, a jednocześnie go nie lubili. Chodzi o to, żebyśmy go odrzucali, ale jednocześnie żeby miał coś przeciągającego. Chodzi o to, żeby nas irytował, ale irytował nas w sposób uwodzący. I to się starałem w nim zawrzeć, no bo to, że on bardzo często jest hamem nie oznacza, że jest głupi, prawda. Inteligentny ham jest fajną mieszanką, prawda, a jeszcze dowcipny, a jeszcze mający, przynajmniej tak się starałem, tak zwane to coś w oku, prawda. No i gdzieś w tym kierunku moje poszukiwania zmierzały, żeby go odelrzeć. To nie musi być taki ponurak, mrug, gbur, tylko ma pewną łatwość i pewien luz, a jednocześnie, mówiąc kolokwialnie, bardzo mocno, przepraszam Państwa i tych, którzy nas oglądają, ma po prostu jaja. No, tak.
[15:00.18 → 15:22.30] A: To trochę tak brzmi jakby w tym scenariuszu, jak podejrzewam i w efekcie na ekranie, to co jest w warstwie językowej u Miłoszewskiego, bo on jest dowcipny, u niego jest to w opisach, w komentarzach do rzeczywistości, tak jakby to przeszło na twoją postać, jakby to się zawarło właśnie w tych dialogach, które ty wypowiadasz na ekranie.
[15:23.94 → 16:52.77] B: Wiesz, to jest coś takiego, że jak facet, znaczy wydaje mi się, że to jest właśnie inteligencja, że jeśli facet przychodzi na miejsce zbrodni i widzi jakąś paniusię w szpileczkach, w płaszczyku, która się okazuje miejscową panią prokurator, widzi jakiegoś mundurowego, faceta, który mówi na pytanie, gdzie są technicy, mówią, o, Wojtusie zaraz przyjadą, to się zaczyna zastanawiać, co to jest? Co to są za ludzie? Gdzie ja jestem? Z kim ja pracuję? Więc mówi, rozmawia z tą panią, no tak, jak ona na to zasługuje w tym momencie. Może troszeczkę, no dobra, troszeczkę zbyt obsesowo. No ale, no przepraszam bardzo, tak? Tam leży na golasa zarżnięta kobieta. A ona mówi, a teraz pan będzie prowadził śledztwo, tak? A dlaczego to pan będzie prowadził śledztwo, a nie ja? Idę do misji się poskarżyć. No to zaraz, co ma zrobić Szacki? Idź do misi. Idź się poskarż misi. Mówi Szacki. Także on jest konsekwentny. Konsekwentny. I tyle. Postawiony w danej sytuacji, błyskawicznie diagnozuje sytuację, wyciąga wnioski. I działa. I tyle.
[16:54.25 → 16:58.99] A: Chociaż grzeszy też pychą, bo odpychanie pomocy...
[16:58.99 → 17:04.75] B: Bardzo, rzeczywiście, dosnęłaś istotnej kwestii, którą sobie zachowałem na deser.
[17:04.91 → 17:12.07] A: Bo już w dialogu z Trellą, czyli z Wilczurem, widzimy, że koleś trochę przesadza.
[17:12.29 → 17:16.75] B: Co więcej, tam wcześniej już, ale nie możemy właśnie... Tu jest ten problem, że państwo już wiecie...
[17:16.75 → 17:18.07] A: Nie, nie, ja mówię o pierwszej scenie.
[17:18.09 → 17:22.42] B: Kto wymyślił w ogóle ten streaming? To jest kompletnie bez sensu. Bo my nic nie możemy powiedzieć.
[17:22.82 → 17:27.08] A: Tak, musimy zrobić większą widownię Teatru Starego i wtedy wszyscy się zmieszczą.
[17:27.24 → 18:11.80] B: Przepraszam Państwa, ale Państwo, którzy nie widzieliście filmu, my nie możemy Wam powiedzieć, o czym tak naprawdę rozmawiamy, ponieważ nie chcemy Wam zepsuć przyjemności oglądania filmu. A z kolei Państwu, tutaj siedzącym w teatrze, chcielibyśmy jakoś z nim wymienić energię i nie możemy, bo właśnie przez was. Ale okej, sorry. Więc on rzeczywiście kilkakrotnie dostaje po łapach. Dostaje po łapach, ponieważ zbyt szybko, ponieważ czuje się jakby po prostu jeż był w ogródku, jeż witał się z gąską. Pamiętasz to?
[18:12.50 → 18:15.52] A: Myślałam, że to lis, wiesz, ale skoro
[18:15.52 → 18:25.43] B: mówisz o jeżu, to... Pamiętacie to? jak ten facet po prostu miał tylko te samogłoski w kole fortuny. Pamiętasz, nie? Było tak, że tak.
[18:25.61 → 18:27.13] A: Ja nie oglądałam tego odcinka.
[18:27.57 → 19:03.47] B: W kole fortuny było tak, że było przysłowie, kategoria, nie? Wszystkie samogłoski już były. Tylko było puste między J a Ż. Był w ogródku. J, puste Ż, witał się z Gąską. I on powiedział, wiem. I tam jakieś miliony można było wygrać. I ten prowadzący mówi, no to proszę, niech pan wreszcie powie. I on powiedział, Jerz był w ogródku, Jerz witał się z gąsku. I przegrał. No wiadomo, że przegrał. Czy to była afera na całą Polskę? Afera na całą Polskę to była.
[19:03.67 → 19:06.37] A: Znowu mnie coś ominęło. Ale to piękne.
[19:06.39 → 19:24.53] B: Ale widzisz, że Jerz był w ogródku i Jerz witał się z gąsku? Więc Rzadzki myślał, że Jerz był w ogródku, że Jerz witał się z Gąską, a tu się okazało, że nie, proszę pani. Nawet nie było Jerza, ani nikogo tam nie było w tym ogródku. W ogóle nie było ogródka.
[19:25.53 → 19:34.95] A: Ale z drugiej strony, z ostatniej sceny, o której nie opowiemy państwu, wiemy, że jednak coś na rzeczy było. Tylko nie w warstwie wydarzeń, a w
[19:34.95 → 19:56.35] B: warstwie, że tak powiem... Tak, i wchodzimy teraz właśnie w mój ulubiony sposób rozmowy. Słuchaj, oczywiście, że masz rację, bo... Bo wiesz, bo jeśli chodzi o tę scenę, to... Muszę ci przypomnieć, że tę scenę, wiesz, tamtą... Tak, wiem o której mówisz.
[19:56.44 → 19:57.85] A: Tę węglę, oczywiście.
[19:57.85 → 20:07.29] B: I teraz chodzi, że w tamtej... Wiesz, jak on mu mówi, no wiesz, no to wtedy, a tamten nie mógł, nie? Nie mógł, nie mógł. I wiesz, no i w tej sytuacji, i teraz tam...
[20:07.29 → 20:09.69] A: No i wiesz, i cały ten wątek archiwisty, prawda?
[20:10.11 → 20:13.59] B: No, i ona, rozumiesz, ta scena ewidentnie ma wpływ na to, co tam.
[20:13.69 → 20:14.17] A: Oczywiście.
[20:14.51 → 20:23.17] B: Wiesz, a gdyby tego z kolei nie było, no wiesz, także dziękujemy. Bo następnego razu, żeby pogadali.
[20:24.63 → 20:35.43] A: Wiesz, tu kabaret ma być za dwa tygodnie, zresztą Andrzej Konopka jako burdel tata, także myślę, że robimy tutaj, proszę państwa, takie preludium małe. No dobrze, ale wracając do... Strasznie trudno
[20:35.43 → 20:37.77] B: jest rozmawiać o filmie, jak nie można...
[20:37.77 → 20:51.95] A: Trudno, porozmawiajmy o czymś bezpiecznym. Ja proponuję, żebyśmy się skoncentrowali przez chwilę na kostiumie jako istotnym elemencie budowania postaci. Miałeś świetnie leżące garnitury.
[20:53.07 → 20:55.94] B: Wiesz... Ciałko mam niezłe.
[20:57.02 → 21:00.48] A: Też zauważyłam. Ile schudłeś do Szackiego?
[21:02.20 → 21:18.20] B: Jeśli chodzi o kostium, to ukłony w kierunku Magdy Biedrzyckiej. Magda Biedrzycka mnie świetnie ubrała.
[21:19.04 → 21:30.84] A: Ale też Szacki w książce, to jest jego cecha charakterystyczna, bardzo wyraźna, że jest dobrze ubrany. Dobrze w takim właśnie sensie, że to jest klasyczny garnitur.
[21:30.86 → 22:52.75] B: Ja się bardzo dobrze czułem w tym kostiumie, mimo że jednak to był kostium. Ja na co dzień jakoś specjalnie nie szaleję w garniturach i w płaszczach. Ale tutaj mi to bardzo, bardzo dobrze zrobiło, bo to jednak zupełnie inaczej pracuje ciało, sylwetka i tam jeszcze parę takich, nie zdradzę Państwu, ale parę takich swoich małych, takich małych sposobików też użyłem, jeśli chodzi o bad language, tak bym powiedział. Ale to Wam Państwo nie zdradzę. Ale działają, ale działają, ale działają, ale działają. Natomiast rzeczywiście chodziło o to, że jednak on wiesz, bo jak można było w ogóle bronić mnie w tej postaci, jeśli chodzi o zewnętrzność. Przecież bardzo wyraźnie już później czytając Uwikłanie, to się też dowiedziałem, Szacki jest olśniewająco przystojnym, szpakowatym, podstawnym mężczyzną. Więc w związku z tym chociaż... Wiesz,
[22:52.75 → 22:54.17] A: że zawsze mi się podobałeś.
[22:54.33 → 23:01.43] B: Dzięki. Co wcale nie oznacza, że jestem olśniewająco przystojnym. Wiesz, mogą Ci się...
[23:01.43 → 23:02.73] A: Nie chciałam Ci tego mówić.
[23:02.95 → 23:06.49] B: Po prostu krasnoludy, wiesz, z nadwagą na przykład, nie?
[23:06.79 → 23:09.59] A: Nie, no to krasnoluda Ci trochę jednak brakuje, nie przesadzajmy.
[23:09.77 → 24:04.44] B: Tak czy inaczej, chodziło o to, żeby jednak, żeby jednak chociaż w kostiumie pokazać, że on fajnie wygląda. Mówiąc poważnie rzeczywiście mi bardzo dużo to dało i nawet to takie przysiwienie lekkie też myślę tam dobrze pracuje, aczkolwiek jest tam jeszcze mały jeden myk. Nie wiem kto to zauważył. Inny kolor oczu. To z kolei wymyśliła Nasza charakteryzatorka, Ewa Drobiec, zaproponowała mi soczewki szare, które powodują, że ten wzrok jest taki zimny. Chodziło o to, żeby ten mój piękny, modry kolor... Przegasić. Żeby go przygasić, żeby nie był tak intensywny. I to się udało. On jest taki monochromatyczny, ten szacki wtedy się robi po prostu. I to był też fajny pomysł.
[24:05.42 → 24:40.36] A: Ja nie jestem pewna, czy to było widać w tej kopii, którą dzisiaj oglądaliśmy, bo naprawdę to jest kopia zdjęta ze stołu produkcyjnego. Ale jeśli państwo się wybiorą jeszcze raz do kina, to na pewno będzie widać. Powiedz coś o realizacji, bo ja słyszałam, takie dochodziły mnie słuchy, że nie było wcale łatwo, zwłaszcza na tej skarpie, jak tam kręciliście. To wygląda momentami niebezpiecznie i zdaje się, że rzeczywiście tak było.
[24:45.38 → 25:45.79] B: Już naprawdę, wiesz Magda... Wiesz jakie są media. Wszystko na sprzedaż. Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytanie. Nigdy nie jest łatwo w Polsce robić film, a nie tylko w Polsce zresztą. Zawsze są jakieś problemy. Ja nigdy o tym właściwie nie mówię, bo to są takie rzeczy, chyba że coś przechodzi do anegdoty, jakaś tam sytuacja i później się z tego śmiejemy, ale to jest na swój sposób absolutnie fizyczny zawód. Odrobić tą gimnastykę, biegać po tych górkach, skakać i tak dalej.
[25:46.35 → 25:50.81] A: Ale nawet nie o bieganie i skakanie mi chodziło, tylko rzeczywiście na tej Skarpie tam było potwornie stromo.
[25:50.91 → 26:02.37] B: Tam jest stromo, ale są różne sposoby, żeby to jakoś... ominąć, przecież nie będę mówił, że było zimno, proszę cię.
[26:02.47 → 26:06.13] A: Nie, no to wiemy, że na ogół albo pada, albo jest zimno.
[26:07.15 → 27:17.73] B: To są rzeczywiście, czasami są takie momenty, że człowiek po prostu korzysta z pomocy kaskadera, bo inaczej by się nie dało, ale czasami też coś robi sam, bo też się nie da na przykład, bo trudno jest tak zabezpieczyć nas na przykład, żeby to miało jakiś sens, a później płacić jakieś naprawdę grube dziesiątki tysięcy dolarów za wymazywanie tych zabezpieczeń z kopii filmowej. Ale akurat na tym planie wszystko było w porządku. Z drugiej strony można powiedzieć, że trudne warunki też się przydają, że też są pomocne często, bo są inspirujące. Trzeba inaczej się ustawić na przykład. Scena otwierająca, film, tam jest taki moment, kiedy Szacki się przewraca. No to się wzięło akurat z tego miejsca, w którym byliśmy. Ja to zobaczyłem i sobie pomyślałem, że nie dość, że on jest wkurzony, to jak się przewróci, to jeszcze bardziej będzie wkurzony, podchodząc do tego Wilczura.
[27:17.81 → 27:19.25] A: Sobie pobrudzi ten garnitur ogarnianego.
[27:19.25 → 29:30.52] B: No tak, i wtedy on jest w ogóle wkurzony. A przyszło mi to do głowy tam, no bo gdyby było równo, to pewnie bym nie wymyślił czegoś takiego, że się przewraca. pod takim kątem nachylona ta skarpa, więc myślisz sobie, dobra, Borys, ja się jeszcze tu przewrócę, okej, żeby już było potąd wszystkiego. Więc takie jakby sytuacje też powodują, że się coś uruchamiają, jakieś dodatkowe myślenie, prawda, które w ogóle... Zresztą w ogóle ja mam tak bardzo często, że ja na przykład nie lubię próbować za bardzo. Gdzieś tam spotykać się w jakimś studio, czytać scenę i próbować, to może by się zagrali coś wtedy. W ogóle ja tego nienawidzę, dlatego że to nie jest teatr, a poza tym ja bardzo dużo właśnie ściągam i łapię z miejsca, w którym jestem. Albo niezależnie od tego, czy to jest plener, czy to jest jakieś wnętrze. We wnętrzu może być tysiące różnych rzeczy, które można jakoś zagospodarować. i które albo wzbogacają pokazują np. co ten człowiek ma w środku w tym momencie mimo że coś innego mówi no i tak dalej i tak dalej albo jakoś pokazują jakiś pewien dystans np. jest taka scena u Budnika gdzie te lalki wiszą no i jak Szacki kończy już z nim wychodzi to robi takie pstryk w tę lalkę no to też pokazuje jego może nie tyle stosunek, co taką chęć sprowokowania, że to jest dla niego świętość, dla tamtego, te lalki, którymi bawiła się i pracowała jego żona, a on świadomie sobie pozwala na taki lekceważący gest, więc to są takie detale, które gdzieś może w pierwszym oglądzie, gdzieś nie widzę, ale one zostają, a jednocześnie budują mnie, znaczy postać, bo pokazują, Coś poza werbalnie, coś zupełnie innego niż sam tlen przekazowy werbalny definiuje.
[29:31.10 → 29:35.28] A: A czułeś na planie energię Sandomierza?
[29:38.50 → 29:39.96] B: No tak.
[29:42.26 → 29:47.88] A: Nie no, powiedz coś więcej.
[29:48.66 → 30:11.14] B: To było coś takiego, wiesz... Niesamowitego. Ja byłem w Sandomierzu raz. Wcześniej.
[30:11.18 → 30:11.56] A: Wcześniej.
[30:11.74 → 31:31.75] B: Tak. Latem. Tam się odbywał taki festiwal. Jakiś któryś z filmów był pokazywany. Ja tam byłem właśnie w takim charakterze jak dzisiaj. tutaj to było lato. Było sporo turystów była piękna pogoda świeciło słońce i wydawało mi się że taka. Taka. Mini metropolia po prostu było tak dużo ludzi. Wydawało mi się że to jest takie oczywiście to wszystko jest zamknięte tam w kilku kilkunastu ulicach rynek i tam na dole ten zamek i kilka uliczek. Przepiękne, absolutnie do zakochania miejsce. A jak pojechaliśmy kręcić zdjęcia, to nagle gdzieś wszystko to w ogóle gdzieś wyparowało. To był, jak już mówiłem, początek kwietnia. Pusto. Totalnie, totalnie pusto. Ja sobie wyobrażałem, że jak będziemy kręcić tam na tym rynku, no to, no to już tam przyjdzie zobaczyć.
[31:31.91 → 31:33.11] A: Jakieś autografy.
[31:33.45 → 33:26.77] B: Dzień dobry panie Robercie. A tu normalnie nic, no nic, nic, w ogóle nikogo to... Z drugiej strony oni są już totalnie rozbestwieni, bo tam przecież ten ojciec Mateusz tam już z 15 lat kręcą, więc oni już to wszystko znają i nie tacy gwiazdorzy tam przyjeżdżali. Więc nawet była taka sytuacja, która była dosyć zabawna, ale symptomatyczna. Otóż mieliśmy zdjęcia właśnie w rynku w jakimś sklepie, który jest sklepem po prostu i na te parę godzin był po prostu zamknięty. No i staliśmy tam ekipą całą przed tym sklepem i w pewnym momencie zauważyłem jak jakaś pani podchodzi pani z Sandomierza Miejscowa podchodzi z taką dziewczynką chyba może z 6 7 letnią podchodzi do tego sklepu zapewne z chęcią zrobienia zakupów. I jak już dochodzi do tego do drzwi tego sklepu to jeden z dyżurnych mówi przepraszamy bardzo panią ale właśnie tutaj trwają zdjęcia i niestety dwie godzinki i ten sklep będzie nieczynny. Na co pani. Nic nie odpowiedziała, tylko się odwróciła, pociągnęła tę dziewczynkę za rękę i powiedziała, no chodź kochanie, widzisz, nie zrobimy tutaj dzisiaj zakupów, bo znowu ci zasrani filmowcy. Więc mam nadzieję, że nie wszyscy w Sandomierzu tak myśleli o nas, ale ta pani wyraźnie była zdegustowana tym, że uniemożliwiliśmy jej kupno.
[33:26.91 → 33:28.69] A: Musiała bardzo czegoś potrzebować.
[33:28.87 → 34:13.87] B: To było straszne. I to mnie jakby zaskoczyło, że rzeczywiście pusto, ale nadal pięknie. Czy pada, czy świeci słońce. Mieliśmy takie zdjęcia na górze Skarpy, tam od drugiej strony się w ogóle podjeżdża. taka dzielnica willowa i stamtąd widok oszałamiający, więc bardzo to fajne wrażenie robiło i cieszyłem się, że tam kręcimy, bo tu tak zupełnie ciągle w tej Warszawie, w tej Warszawie, w tej Warszawie, a tu taki Sandomierz, takie wakacje trochę też.
[34:14.29 → 34:23.70] A: Ale to znaczy, że te ulice, które widać w filmie właśnie puste, to jest real, to nie to, że zamykaliście ulice, żeby nakręcić Nie, no tam czasami ktoś
[34:23.70 → 35:30.78] B: oczywiście, no ale ja nie wiem ile może liczyć ten sam domieżdż mieszkańców tak naprawdę i tam jeszcze jest taka druga jakaś nowa część, ale tutaj to niewiele rzeczywiście było, co oczywiście dla nas było bardzo korzystne, bo nie trzeba było jakoś specjalnie tego zabezpieczyć. Później pod koniec zdjęć, przyjechaliśmy tam pod koniec maja za drugim razem, kręciliśmy takie sceny letnie, no to już był większy problem, bo już więcej turystów było, więcej wycieczek, nawet Nawet takie kółko różańcowe jakieś odmawiało jakąś litanię na rynku. Nie mogliśmy kręcić bo słychać było bardzo bardzo wyraźnie i panie jakoś w ten sposób chciał zaprotestować że my tam kręcimy. Ale po 45 minutach skończyły. I tam już było troszeczkę troszeczkę gorzej. No ale jakoś spokojnie. Natomiast rzeczywiście ten Sandomierz bardzo bardzo to. Bardzo było przyjemnie. Co prawda chyba w filmie specjalnie w taki przyjemny sposób nie pokazujemy tego miasta.
[35:31.56 → 36:04.37] A: Bardzo przyjemne nie, bo jednak towarzyszy temu na ogół nastrój taki dwuznaczny co najmniej, ale tę urodę trochę widać. Proszę państwa zachęcam do dzielenia się opiniami, zadawania pytań. Może ktoś ma ochotę. Proszę bardzo, tam z tyłu poprosimy o mikrofon dla pani. Jeszcze sekundeczkę, nie, nie, nie, bo chodzi o widzów streamingu. I też ci, którzy siedzą z przodu, nie będą słyszeli. Zapraszam. Dzień dobry, panie Robercie.
[36:05.19 → 36:06.49] B: Dzień dobry.
[36:08.21 → 36:21.80] A: Będąc już sądomierzu myślami, chciałam zapytać o kościół, o katedrę. Jak to się stało, że jednak ksiądz, proboszcz, nie wiem, kto tam pozwolił na kręcenie takich scen, w samym kościele, szczególnie chodzi mi o ten obraz.
[36:24.92 → 36:32.78] B: To nie była katedra? Pani już odpowiedziała na to pytanie. Nie uzyskaliśmy zezwolenia na realizowanie zdjęć w katedrze sądomierskiej.
[36:32.80 → 36:36.14] A: Ale ten obraz tak naprawdę wisi w katedrze?
[36:36.90 → 37:15.61] B: Tak, ten obraz wisi w katedrze sądomierzu. Czyli jak to było? To nie był ten obraz. To był taki obraz, jakby powiedzieć, nieprawdziwy. No. Ponieważ ekipa nie uzyskała zgody na realizację zdjęć w katedrze sandomierskiej, te zdjęcia trzeba było zrealizować w innym miejscu. No i... trzeba było namalować taki obraz. Ale są specjaliści od tego. Jak kręciliśmy Vinci, to też nie mieliśmy prawdziwej damy z łasiczką.
[37:16.81 → 37:28.92] A: Ojej! Straszne oszustwa te filmy. Proszę bardzo kto jeszcze. Zapraszamy.
[37:33.80 → 37:44.36] B: Tak pani potwierdza pani jest Sandomierza pusto wymarłe miasto koniec. Nawet w lecie proszę bardzo.
[37:44.58 → 37:53.11] A: Przed ojcem Mateuszem nic nie kłamałem. Znaczenie rola filmu dla rozwoju turystyki. Jest ogromna.
[37:53.19 → 38:16.73] B: No ale w Sandomierzu, jak Pani doskonale wie, jest coś takiego, taka trasa śladami ojca Mateusza, jest coś takiego. Jest taki domek nawet, tam gdzieś tam, coś taki ten, dworek taki, tak, tak. Nie wiem, czy doczekam się trasy Teodora Szackiego. W Sandomierzu.
[38:16.97 → 38:29.27] A: Słuchaj, jest jeszcze szansa, jeśli Borys weźmie się za gniew, który dzieje się w Olsztynie i jeśli cię zaangażuje, to wtedy wiesz, może w Olsztynie, jeśli nie w Sandomierzu. Jeszcze nie wszystko stracone.
[38:29.67 → 38:42.09] B: Słyszałem o takich plamach, nic nie wiem, na razie nie mam scenariusza, nic nie powiem. Jak będzie, to będziemy rozmawiać. Ale wiesz, pierwsza część, aktorka.
[38:42.32 → 38:43.94] A: Maja Ostaszewska.
[38:44.06 → 38:51.10] B: Druga część, aktor Robert Więckiewicz. Teraz, kto mógłby zagrać Ostaszewskiego? Co jeszcze nam zostaje?
[38:51.20 → 38:55.08] A: Mam pewną koncepcję, ale się z nią nie poziolę, jest bardzo niepoprawna politycznie.
[38:55.84 → 38:58.92] B: Może jakaś sztuczna inteligencja, robot?
[38:59.42 → 39:01.10] A: O, to by było ciekawe.
[39:01.60 → 39:05.16] B: Nie wiadomo, taki bez płci. Czyli od razu mamy gender?
[39:05.78 → 39:11.24] A: Tak, wszystko w ogóle, i wiesz, i postęp technologiczny, i cywilizacja czego?
[39:11.92 → 39:12.70] B: To ciekawe, nie?
[39:13.10 → 39:15.62] A: Ciekawe, ciekawe. Trzeba by Miłoszewskiemu o tym powiedzieć.
[39:16.04 → 39:19.86] B: Okej. Czyli co, kończymy? Nie ma więcej pytań, dziękuję bardzo.
[39:21.30 → 39:28.40] A: Nie, nie, no ja mam nadzieję, że jednak państwo się tutaj uaktywnią, no bo nie wiem, kiedy Robert następnym razem przyjedzie.
[39:28.50 → 39:34.92] B: Oj, to długo nie. Teraz to już naprawdę... Nie wiem, bo po takim przyjęciu to naprawdę długo nie.
[39:37.62 → 39:55.32] A: Zapraszam. Opinie, pytania? Może balkon się uruchomi? Na razie nie widzę, to ja jeszcze dopytam, bo jakoś mam niedosyt. Zacząłeś mówić bardzo ciekawe rzeczy o współpracy z partnerami i o tej energii, która się wytwarza na planie.
[39:55.72 → 39:57.12] B: Nic nie mówiłem o współpracy z partnerami.
[39:57.14 → 40:10.74] A: Nie, nie, nie. Mówiłeś, mówiłeś. A poza tym powiedziałeś o tych pomysłach, które, wiesz, rodzą się w ogniu walki, że tak powiem. Możemy coś jeszcze zdradzić z takich rzeczy?
[40:11.62 → 40:17.34] B: Pytasz mnie o tajemnice mojego warsztatu?
[40:17.38 → 40:19.78] A: Przecież wiesz, że to są moje ulubione pytania.
[40:20.34 → 40:45.84] B: Nie masz absolutnie szans na odpowiedź na te pytania. Jak można sobie w ogóle wyobrazić, że ja będę zdradzał to, co mam jedynego. Po prostu tak sobie. I wszyscy będą odgapiać ode mnie.
[40:46.00 → 40:50.02] A: Sto osób, tysiąc siedzi na streamingu.
[40:53.34 → 46:08.31] B: Wiesz, ja nie pamiętam, to jest tak, że to, o czym zacząłem mówić, to jest element pewnej szerszego spojrzenia. Ja też chciałbym mieć przyjemność z tego, że jestem na planie filmowym i biorę udział w zdjęciach. O jakiego rodzaju przyjemności mówię tutaj? Odkrywania pewnych rzeczy. Dla mnie największą przyjemnością jest nie usiłowanie odtworzenia jakiegoś wymyślonego planu, jakiejś koncepcji, tylko na ile jest to możliwe, a jest to możliwe w dużym stopniu, wykreowywania pewnej rzeczywistości w tym momencie po prostu. Nie zawsze tak było. Ale od jakiegoś czasu tak jest to znaczy jest tak że. Że staram się. Mieć otwarty umysł i staram się. Jakby to powiedzieć. To jest paradoksalne bo tak naprawdę. Znam ten scenariusz. Znam historię. Wiem, co będzie dalej. Wiem, co będzie za chwilę. Co powinno być. Wiem, jak się skończy. Ale w ogóle nie mogę o tym myśleć. Nie mogę tego wiedzieć. I nie chcę tego wiedzieć. Wiem to, ale tego nie wiem. Bo gdybym to wiedział, to bym do czegoś dążył. Oczywiście są pewne margines poruszania się postaci, ale bardzo często też lubię zrobić coś takiego, co jest totalnie zaskakujące dla tej postaci. Nie pasuje wręcz nawet do niej. Nie pasuje do naszego wyobrażenia o tej postaci. Coś głupiego na przykład. Bo to jest szalenie prawdziwe. Każdy z nas ma takie momenty, nie jest monolitem. Więc to jest tak, że to jest jakby element pewnej takiej szerszej filozofii, takiego spojrzenia na to, co ja robię. Bo wtedy przynajmniej wydaje mi się, ale nie tylko mi się wydaje, właściwie jestem tego pewien, że to jest jakiś rodzaj jednak kreacji, w sensie kreowania pewnej rzeczywistości, a nie tylko odtwarzania tej rzeczywistości. I to mi wtedy sprawia o wiele większą przyjemność. Kiedyś było tak, że robiłem sobie pewien plan postaci. To znaczy to było coś takiego, że miałem taki przebieg przynajmniej emocjonalny, że tutaj powinno być trochę tak, a tu powinno być tak. I to też oczywiście działa. To działa. bardzo pożyteczne i bardzo przydatne, ale później w ogóle tego zaniechałem, dlatego że to mnie ograniczało. A teraz nie mam takiego planu, tylko on gdzieś oczywiście jest bardzo gdzieś z tyłu, bardzo głęboko ukryty, ale to pozwala mi na większą swobodę i na takie reagowanie bardziej spontaniczne, co jest możliwe tylko w przypadku Znaczy nie, później już jak się gra spektakle, to też to jest możliwe w teatrze. Może i na początku prób, ale przed kamerą to się bardzo dobrze sprawdza właśnie. Taki moment takiej bezpośredniej dyspozycji, takiego właśnie... Teraz, nie? I to jest wtedy bardzo ciekawe, bo wtedy powstają rzeczy takie, których byś po prostu nie wymyśliła, no nie? Dlatego to, co mówiłem o tej skarpie, o tym przerzuceniu się, To są takie momenty, które po prostu nie wymyślisz siedząc przy stole, przy biurku i wiesz, myśląc o jak ja to zagram, a może tak, a może tak, nie, tego w ogóle jakby wiesz, to tak się nie da zrobić. Tylko będąc tam i czując się, czując, widząc, patrząc na partnerów, aha, no dobra, wchodzisz w jakiś taki rodzaj takiego, wiesz, procesu po prostu, który cię już później tam prowadzi, no. No, ale to już trochę za dużo powiedziałem.
[46:09.37 → 46:31.55] A: A ja Ci chciałam jeszcze dopytać o wątek i o relację z Magdaleną Walach, czyli z prokurator, jak ona ma na imię? Basia. To mi się szalenie podobało, to co tam robicie. Nie mówię tylko o tym dowcipnym odwołaniu do historii kina amerykańskiego.
[46:31.95 → 46:59.68] B: To też był taki moment, taki impuls właściwie. I Borys mówi OK. Bo mi się to wydało tak durne, ale fajne i wydało mi się, że on mógłby spokojnie z nią tak zagrać, w dosyć perfidny sposób. Państwo, którzy tam są, to zobaczycie, o co mi chodzi, jeszcze nie teraz.
[47:00.92 → 47:03.32] A: Ja uważnie dobieram słowa też z tego powodu.
[47:03.54 → 47:41.75] B: Tam są dwie kobiety w tym filmie, jeśli chodzi o Szackiego. Trzecia jest po drugiej stronie telefonu, o niej nie mówimy. I oczywiście stosunek Szackiego do nich jest troszeczkę inny. ponieważ one się też różnią od siebie. Jednak ta starsza, wbrew pozorom, byłaby bardziej niebezpieczna dla Szewskiego niż ta młodsza. Z tą młodszą bym sobie spokojnie mógł poradzić, ale z tą starszą mógłbym sobie nie poradzić, więc woli się, że tak powiem, wycofać.
[47:42.49 → 47:47.47] A: Robiąc to w bardzo przemyślny sposób. Żebyśmy tutaj zabielenie zrobili.
[47:47.47 → 48:00.29] B: Ale myśmy już się zgodzili, że Rzadski jest inteligentny, więc ma cały arsenał środków, jeśli chodzi o ustawianie swoich relacji z kobietami.
[48:01.51 → 48:04.57] A: Tak, ale energia w tej scenie naprawdę mnie powaliła.
[48:05.91 → 48:09.93] B: To jest chyba komplement, powinienem chyba podziękować. Dziękuję Ci bardzo.
[48:10.37 → 48:15.95] A: Podobno jesteś inteligentny. Ale ja rozumiem, że chciałaś usłyszeć jeszcze raz ten komplement.
[48:15.97 → 48:17.13] B: To było klasyczne wymuszenie.
[48:17.59 → 48:48.40] A: Państwo jesteście świadkami. Jakby coś, to prokuratura się tym zajmie. Proszę Państwa, ostatnia szansa. Teraz ja szantażuję. Tam z tyłu mamy głos. Zapraszam, mikrofon. Dobry wieczór. Ja tak niezbyt oryginalnie. Mam takie pytanie, że skoro nie było zbyt wielu chętnych w Sandomierzu, to może w kinie w Lublinie można udało, może udałoby się dostać autograf od Gwiazdora? Gwiazdor.
[48:51.38 → 49:09.10] B: No wie Pani, będzie problem. Będzie problem, dlatego że w moich okolicach to Gwiazdor się pojawiał gdzieś tam w okolicy Świąt. Ale gwiazdor w sensie światowego kina. Proszę?
[49:09.84 → 49:11.68] A: Gwiazdor w sensie światowego kina.
[49:12.52 → 49:31.98] B: No to też może być problem. Bo oni wczoraj byli w Los Angeles w hotelu Beverly Hills. Także chyba, że pocztą. Ale gdyby pani zechciała przyjąć autograf od polskiego aktora.
[49:32.10 → 49:32.72] A: Tak właśnie.
[49:33.24 → 49:34.50] B: To z przyjemnością.
[49:35.58 → 49:50.44] A: Obopólno, bardzo dziękuję. Proszę państwa, to jeśli nie ma, jeśli nie ma, a przepraszam, zapraszam, zapraszam, widzę, że państwo, syndrom ostatnich pięciu minut, im bliżej końca, tym więcej chętnych. Fantastycznie.
[49:50.46 → 49:54.56] C: Ja wymyśliłam dwa pytania. Jedno pytanie jako mieszkanka Lublin.
[49:54.56 → 49:55.54] B: Proszę dać koleżance drugie.
[49:57.50 → 50:09.80] C: Jako mieszkanka Lublina, tam zaciekawił mnie taki fragment, gdzie był napis Lublin, czy ta scena, rozmowa z tym rabinem w scenariuszu w Lublinie ma miejsce?
[50:09.92 → 50:10.50] B: Tak, tak.
[50:10.58 → 50:13.38] C: Na Lubartowskiej może w tym muzeum, w
[50:13.38 → 50:14.68] A: tej izbie pamięci żydowskiej?
[50:14.70 → 50:55.74] B: Znowu oszustwo tutaj, dlatego że wnętrze było kręcone w Warszawie i właściwie Moment kiedy Szacki podjeżdża do tego mieszkania, no to też jest Warszawa, to jest wszystko Warszawa. Niestety nie mieliśmy już czasu, żeby tak wiernie trzymać się realiów. Nie mogliśmy po prostu przyjechać do Lublina na dosłownie podjazd samochodu. Zrobiliśmy to w Warszawie na ulicy Koziej. Kozia, to jest tamta wiesz, Muzeum Karykatury.
[50:56.08 → 51:25.79] A: Kozia, ale to fantastycznie, bo ja dzisiaj oglądałam na pokazie prasowym film Carte Blanche, który się rozgrywa w Lublinie, jak Państwo zapewne wiedzą i przy tej okazji padło stwierdzenie, że pierwszy, czy może jeden z niewielu razy, jeden z pierwszych razy jest to przypadek w kinie, kiedy Lublin gra Lublin, a nie Warszawę, Kielce, czy jakiekolwiek inne miasto, więc tutaj nastąpił rewanż, po prostu Warszawa zagrała Lublin.
[51:25.91 → 51:26.57] B: Tak, tak, tak.
[51:26.59 → 51:28.47] A: Więc ja myślę, że państwo powinni być rady.
[51:28.47 → 51:37.57] B: Tak, to się dzieje. On jedzie do Lublina, jedzie do Lublina na spotkanie z rabinem. Natomiast no niestety, no. Nie udało się.
[51:37.61 → 51:40.07] A: A następnym razem już będzie Lublin. A następne pytanie?
[51:40.45 → 52:02.70] C: Drugie pytanie dotyczy całej pana kariery. Takie może popularne czy trywialne, ale czy którąś ma pan taką rolę, której pan nie lubi, czy jakoś wstydzi się jej, czy chciałby o niej zapomnieć? A drugą, taką najlepszą według siebie, najbardziej taką...
[52:05.62 → 53:52.99] B: Nie, nie, nie ma takiej roli, której bym się wstydził, albo nie lubił jej, bo one wszystkie były ważne, one wszystkie były po coś, one wszystkie, jeśli się patrzy na, a ja tak patrzę na to, czym się zajmuję, to moje aktorstwo jako proces, który ciągle ma miejsce, który jest zamknięty, domknięty. No to wszystkie elementy i wszystkie momenty w tym procesie są istotne, bo na tym polega proces. To jest pewien rodzaj nieustannej zmiany. Więc w tym kontekście wszystko to co się zdarzyło wcześniej było istotne jak najbardziej. Oczywiście z różnych powodów i różne wnioski z tego można było wyciągnąć. ale pewnie bez tych wszystkich rzeczy, które się zdarzyły, nie byłoby mnie tutaj, gdzie jestem. Także to jest oczywiste. Natomiast oczywiście, że są role, które gdzieś tam bardziej rezonują we mnie czy powodują pewien rodzaj wibracji i są, które powodują nieco mniejsze wibracje, Ale nie lubię też tak jakoś wyróżniać specjalnie którejś z nich, bo one te pozostałe by się trochę gorzej czuły i byłoby im przykro po prostu. Więc wszystkie są bardzo puszyste i cudowne i je lubię przytulać.
[53:55.07 → 54:16.85] D: Możemy nawiązać do tego, co Pani powiedziała. Proszę Pana, grał Pan w swoim życiu bardzo dużo ról i są to role zróżnicowane niezwykle, bardzo ciekawe w sensie portretów psychologicznych, bardzo różne. To pokazuje ogromne możliwości Pana talentu. Gratuluję.
[54:18.00 → 54:18.84] B: Ale mam takie pytanie.
[54:19.98 → 54:38.64] D: Czy ma pan jakieś marzenie jeżeli chodzi o postać którą pan by chciał zagrać jakąś konkretną postać może nie wiem z życia z historii albo coś co byłoby coś co w panu jakoś gra jest już w pana głowie w sercu jakiś konkretny portret psychologiczny którego pan jeszcze nie zagrał a chciałby pan zagrać.
[54:42.74 → 58:58.38] B: Tak, to jest, powiem, powiem, że to jest częste pytanie, ja mam zawsze problem z tym, z tym pytaniem, bo, bo właściwie, bo właściwie nie, właściwie nie mam takiego, takiego, takiego marzenia, znaczy, tak, nie mam sprecyzowany jakiś, nie myślałem nigdy w takich kategoriach, że chciałbym zagrać, tak jak to często, na przykład, W teatrze aktorzy mają opus magnum, na przykład byłoby Lear. A wcześniej Hamlet. Ja też jak byłem w teatrze myślałem, żeby zagrać taką pełnokrwistą rolę, ale nie ma czegoś takiego w filmie. O wiele łatwiej byłoby mi powiedzieć, czego bym może już nie zagrał, ale to też musiałbym mieć jakiś konkret od czegoś się wie pan bo właściwie w prawie w każdej chyba propozycji można by było znaleźć coś istotnego albo coś. No nie przesadziłem nie w każdej bo dostaje też takie gdzie w ogóle nie ma co w ogóle zbierać. Ale ja w jakimś sensie już o tym tutaj troszeczkę mówiłem to co mnie interesuje to. To postaci. niejednowymiarowe, o pewnym stopniu jednak skomplikowania takiego wewnętrznego. One mi są bliskie jakoś tak, pewna niejednoznaczność właśnie, nieoczywistość. Chociaż to może oczywiście być takie skomplikowanie skomplikowane, albo może to być skomplikowanie nieskomplikowane. Zaraz wyjaśnię, o co mi chodzi. To może być takie skomplikowanie jak na przykład w wymyku, który tutaj też oglądaliśmy wspólnie, czyli dramatyczna sytuacja, bardzo. Ale teraz właśnie zrobiłem, zagrałem w filmie w debiucie reżyserskim, bardzo znanego operatora filmowego Jerzego Zielińskiego, już dojrzałego mężczyzny, który pracował przez wiele lat najpierw w Anglii, później w Stanach Zjednoczonych. Spotkaliśmy się po raz pierwszy przy filmie Baby są jakieś inne. Był autorem zdjęć do tego filmu. I zagrałem u niego. On teraz występował jako reżyser. Zrobiliśmy film. Dla mnie absolutnie. Coś coś nowego. Otóż. Miałem zagrać i zagrałem. Znaczy starałem się. Jeszcze nie wiem czy to starałem się zagrać człowieka. Pozytywnego. Który się uśmiecha. Ja mam dosyć poważny problem z uśmiechaniem się. Więc to było po prostu ekstremalnie trudne dla mnie zadanie. Ale fakt, że ten człowiek jest pozytywny, że się uśmiecha, wcale nie oznacza, że on nie jest skomplikowany. I to miałem na myśli. Czyli to skomplikowanie bohatera nie musi być skomplikowaniem dramatycznym, ale może też być skomplikowaniem w stronę pozytywną, bo przecież każdy ma jakieś swoje Ciernie. Nawet tacy bardzo pozytywni. Więc jakby tak bym panu odpowiedział na to pytanie. Ale czasami jak widać... No właśnie, czy Szacki jest skomplikowany? Powiedz mi.
[58:59.60 → 59:06.93] A: Wiesz co, nie wiem. Nie wiem, myślę, że to jednak nie jest film o jego duszy, że ty jesteś tutaj...
[59:06.93 → 59:08.59] B: Pewnym wehikułem do opowiedzenia historii.
[59:08.61 → 59:15.05] A: Tak, do opowiedzenia historii, ale jest na tyle skomplikowany, żeby był intrygujący, o tak bym to ujęła.
[59:15.23 → 59:58.00] B: Okej, to coś takiego. Natomiast tak jak mówię, chodzi o to, żeby to się oglądało. Ja mam bardzo proste kryterium, to dotyczy odbioru filmu, czy teatru, czy sztuki w ogóle, przepraszam. Ja się specjalnie na tym nie znam, wie pan. Ale moje kryterium jest proste. Albo mnie bierze, albo mnie nie bierze. Jak mnie bierze, w porządku. Jak mnie nie bierze, no to też właściwie w porządku, ale mnie nie bierze. Także chodzi o to, że brało.
[59:59.30 → 01:00:11.64] D: A czy w związku z tym kiedyś pan myślał o tym, że może nastąpić taki moment, w którym się przekroczy granicę obecności na ekranie i ktoś powie no znowu Więckiewicz? Czy kiedyś pan o tym myślał?
[01:00:12.00 → 01:00:31.44] B: Ja o tym w ogóle nie myślę, bo ci cały czas tak mówią. Wie pan, cały czas mówią, że już nie mogą wytrzymać, że znowu Więckiewicz. Nie ma w Polsce innych aktorów. Znowu on. Co to za gęba? Ja już nie mogę patrzeć na nią. Przecież cały czas to mówią. Także... Ale czy to oznacza, że ja mam przestać grać?
[01:00:31.88 → 01:00:33.36] D: Nie, ja pytam, jak pan się wtedy czuje?
[01:00:34.42 → 01:01:26.99] B: Normalnie, zależy, która to jest godzina. Jeśli jest na przykład późno, no to mi się chce spać może, a jeśli jest wcześnie rano, to może mnie boli kręgosłup, bo źle spałem, więc to zależy od pory i samopoczucia mojego. Jak mam katar, to wtedy mam katar, no i to mniej więcej tak się czuję, wie pan. Tym bardziej, że są tacy, którzy mówią wręcz coś odwrotnego, że my chcemy Wieckiewicza więcej, za mało Wieckiewicza. No i komu mam teraz, kogo mam słuchać, pan mi powie. Tych, którzy mówią tak, czy tych, którzy mówią tak. Ja nie wiem, więc słucham siebie. I chyba to jest dobre wyjście póki co. No słucham jeszcze paru osób, ale nie wszystkich na raz, wie pan, bo gdybym słuchał wszystkich na raz, to bym zwariował kompletnie. Więc póki co zachowuję spokój.
[01:01:31.15 → 01:01:39.77] A: Czy ktoś jeszcze ma ochotę na pytanie bądź podzielenie się refleksją?
[01:01:43.41 → 01:02:00.66] B: No tutaj w ogóle ta strefa kompletnie w ogóle nic, w ogóle zima. Tutaj, tam to jeszcze coś się działo, tam. Tylne sektory, tam, o tam się działo. Przód w ogóle, do widzenia. Pani tak, o tu jest jedyna po prostu tak, jaskółeczka.
[01:02:00.68 → 01:02:01.51] A: Ratowała honor.
[01:02:02.05 → 01:03:01.31] B: A tutaj w ogóle kompletna, w ogóle normalnie piwnica, loch, ciemnica. Ale rozumiem, rozumiem. Może państwo są mili i nie chcą na przykład powiedzieć tego co naprawdę myślą. Nie, nie, bardzo miło. Ja wiem, że to nie jest takie proste. Gdybym był na waszym miejscu, w ogóle bym się nie odezwał. Także dziękuję tym wszystkim, którzy mieli odwagę powiedzieć, zadać pytanie, bo to nie jest takie proste. Zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego trzeba cenić. I proszę, jeśli się mi zdarzy za parę lat przyjechać znowu, to proszę, te same osoby, naprawdę proszę, Przyjdźcie, bo może się okazać, że nikt się nie odezwie po prostu i to będzie już totalna porażka. Chociaż wy przyjdźcie, bo już się znamy, już się odważyliście, to będzie Wam następnym razem łatwiej. Przyjdźcie przynajmniej na jedno pytanko, naprawdę. Będę bardzo wdzięczny.
[01:03:08.79 → 01:03:12.03] A: Nie, nie jest źle, nie jest źle. Godzina dziesięć, wiesz, myślę, że już musimy...
[01:03:12.03 → 01:03:15.17] B: No nie, no ja mam niedosyt. Ja mam niedosyt, absolutnie mam niedosyt.
[01:03:15.19 → 01:03:18.03] A: Proszę Państwa, no to ja nie wiem, no, jestem w trudnej sytuacji.
[01:03:18.05 → 01:03:19.13] B: Ja mnie dosnę, ale musimy kończyć.
[01:03:19.15 → 01:03:19.73] A: O, proszę bardzo.
[01:03:23.07 → 01:03:27.81] B: Nie, proszę zadawać. Najwyżej powiemy nie, nie odpowiadamy.
[01:03:28.65 → 01:04:22.12] E: W scenariuszu było na przykład opisane to, że za każdym razem jak pił pan kawę miał się pan krzywić. Tak jak w książce, że w książce jest powiedziane wprost, że w Sandomierzu nie ma dobrej kawy, tylko w jednym miejscu. I to jedno miejsce zresztą jest pokazane w filmie na końcu. Właściwie to są dwa miejsca, ale ten sam właściciel, więc to się nie liczy. Ta sama kawa tylko w dwóch miejscach podawana. I jest tam pokazane, jest też pokazane to, jak zbiega pan od delikatesów zamkniętych na stację, bo w książce jest na przykład napisane, a nie czytał pan książki, więc powiem, że w Sanomierzu wszyscy mieszkańcy jeżdżą samochodem mimo małych odległości. I tam pada takie zdanie zresztą od osoby, która sprzedaje na stacji benzynowej, czy za benzynę też. Czyli idzie pan po coś do zjedzenia na stację benzynową, ale to jest jednoznaczne, że podjechał pan samochodem. Niemożliwe, żeby przyjechał.
[01:04:22.12 → 01:04:24.66] B: No jednoznaczne dla tego pracownika stacji.
[01:04:24.82 → 01:04:51.34] E: Dla tego pracownika stacji, tak. Tam jest bardzo dużo takich nawiązań w ogóle w filmie, gdzie Szacki właściwie tym jak jak się zachowuje, postępuje, co mówi, pokazuje Sandomierz, który był w opisach i te opisy były humorystyczne. I dlatego, mnie się wydaje, że Szacki w jakiś sposób musiał pokazać ten humor Miłoszewskiego właśnie swoją postawą, bo inaczej bym sobie tego nie wyobrażała.
[01:04:51.91 → 01:05:01.59] B: No świetnie, Pani to wszystko w ogóle odpowiedziała. Brawo dla Pani. Ja nic nie muszę mówić.
[01:05:01.77 → 01:05:07.05] E: Wszystko się zgadza. Czy to było napisane w scenariuszu? Czy było coś od siebie też dodane?
[01:05:07.21 → 01:05:08.85] B: Że ta kawa mu nie smakuje?
[01:05:08.87 → 01:05:09.95] E: Tak, kawa mu nie smakuje.
[01:05:09.97 → 01:05:43.09] B: Nie no, kawa mu nie smakuje ewidentnie. Tam jest wyraźnie w scenariuszu, że kawa mu nie smakuje. Zresztą ja nie miałem z tym problemu, dlatego że ja nigdy nie pijem kawy i w ogóle nie wiem jak smakuje kawa. Znałem tylko zapach kawy. A to co mi tam robili w tym termosiku, no to proszę wybaczyć jednak, więc to było po prostu jakaś kompletna jakaś ochyda, więc nie miałem jakoś specjalnie kłopotu, żeby to zagrać, bo nie musieli mi zgrać, tylko po prostu normalnie reagowałem, tak jak normalny człowiek by zareagował po prostu. Więc tutaj nie było z tym problemu.
[01:05:43.31 → 01:05:49.53] A: No słuchaj, teraz po prostu zdradzasz takie tajniki swojego warsztatu, że ja nie wiem, ja nie wiem, może już skończmy to,
[01:05:49.65 → 01:06:17.19] B: bo ja przybierze tu jakieś... No nie, chwileczkę, wiesz, no gdyby mi tam nalali, wiesz, jakiejś ambrozji, to wtedy musiałbym jakoś się wysilić, wiesz, żeby ten, ale tam akurat miałem łatwo. Natomiast kończąc już, powiem tak, że gdybyś wiedziała, o czym czasami, w myśli aktor, kręcąc niektóre sceny, to byś była bardzo zaskoczona.
[01:06:19.99 → 01:06:31.19] A: Słuchaj, mam taką myśl, żeby usiąść z tobą przy stole montażowym i opowiedziałbyś mi to. Spiszemy to i wydamy książkę i po prostu to będzie bestseller.
[01:06:31.27 → 01:06:31.57] B: Szczerze?
[01:06:32.21 → 01:06:33.21] A: Jasne.
[01:06:33.31 → 01:06:35.45] B: Nie ma na to najmniejszych szans.
[01:06:37.36 → 01:06:58.34] A: Ale możemy pomarzyć. Dziękujemy bardzo i zapraszamy Państwa jutro na rozmowę, na debatę. Krzysztof Warga będzie rozmawiał z Borysem Lankoszem o adaptacjach. Także będą Państwo mieli szansę na dalszy ciąg dzisiejszej rozmowy. Może trochę w innym aspekcie, ale na pewno też będzie śmiesznie i fajnie.
[01:06:59.58 → 01:07:03.00] B: A co było śmiesznie? Dziękuję bardzo.
[01:07:03.10 → 01:07:04.08] A: Dziękujemy.

Kino w Teatrze Starym: „Ziarno prawdy”

Borys Lankosz, który kilka lat temu zabłysnął „Rewersem” – czarną komedią polityczną osadzoną w latach stalinizmu – tym razem adaptuje powieść Zygmunta Miłoszewskiego, gwiazdy polskiego i europejskiego kryminału.

Rozczarowany życiem prokurator Szacki (Robert Więckiewicz) wyjeżdża do niewielkiego miasteczka. Ale nie dane mu będzie zaznać upragnionego spokoju. Żeby rozwiązać zagadkę dziwacznego morderstwa na znanej działaczce społecznej, będzie musiał sięgnąć do przeszłości, której echa, wydawałoby się, dawno umilkły…

Robert Więckiewicz – aktor teatralny i filmowy, absolwent PWST we Wrocławiu. Występował w Teatrze Polskim w Poznaniu, następnie w Teatrze Rozmaitości w Warszawie. Zasłynął z roli Tytusa w spektaklu „Testosteron” w reżyserii Agnieszki Glińskiej w warszawskim Teatrze Montownia. Nagrodzony m.in. Orłem w kategorii – najlepsza główna rola męska, za role w filmach „Wszystko będzie dobrze” (2008), „Różyczka” (2011) i „W ciemności” (2012). W 2014 r. otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za „wybitne zasługi dla polskiej kultury, za osiągnięcia w pracy artystycznej i twórczej oraz działalności społecznej” oraz Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”.

Wróć