[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.03 → 00:43.69] A: Dobry wieczór. Jeszcze raz witam serdecznie na Wieczorze Filmowym w Teatrze Starym w Lublinie. Tomasz Wasilewski jest już z nami, Katarzyna Herman jest z nami wcześniej, ale witamy raz jeszcze, bo dołączyli do nas internauci, mam nadzieję. Mamy streaming. I oczywiście to jest idiotyczne pytanie. Skąd pomysł? Ale bardziej chciałam Cię zapytać o to, Tomku, Jak ta historia się rodziła? Czy najpierw pojawiła się postać, czy najpierw pojawił się jakiś obraz, anegdota, nie wiem, miejsce? Jak to było? Pamiętasz jeszcze? [00:44.25 → 01:49.60] B: Dobry wieczór Państwu. Właśnie sobie idąc tu do teatru przypomniałem, bo pomyślałem, że padnie to pytanie i chodziłem i tak naprawdę nie mogłem znaleźć odpowiedzi, ale przypomniało mi się. Obejrzałem, zanim zacząłem pisać w sypialni, obejrzałem francuski film Dziewczyna na moście z Vanessa Paradis i pamiętam jedną ze scen, gdzie wyglądało to jak wywiad w telewizji albo jakiegoś rodzaju przesłuchanie i to zainspirowało mnie do napisania czata, tak naprawdę edyty. I to był cały początek tej historii i napisałem tę scenę rozmowy przez internet i dopiero potem zacząłem budować tak naprawdę historię tej kobiety, zastanawiając się jaka mogłaby być jej historia, kiedy znalazła się na takim czacie. [01:50.38 → 01:51.88] A: Co ją zaprowadziło w to miejsce. [01:52.22 → 01:52.70] B: Dokładnie. [01:53.12 → 01:58.30] A: I to od razu było tak, że widziałeś białą ścianę i postać kobiety na jej tle? [01:58.95 → 03:37.97] B: Nie, ja początkowo, początkowo miałem pomysł, wiedziałem, że bardzo chciałbym to zrobić prosto i nie chciałem używać, myśmy nawet nie kręcili takich scen, że Kaśka rozmawia przez internet. Była tam scena, była scena taka, że zaczyna rozmawiać, ale nigdy nie było samej rozmowy w komputerze, ponieważ uważałem, że nie opowie się wtedy emocji czy psychologii tej bohaterki, a bardziej emocji. I zawsze sobie ją wyobrażałem bardzo prosto. Ja chciałem to zrobić na takiej fototapecie z palmami, trochę kiczowatej. W samym pomyśle to miało być kiczowate i bardzo proste. I pamiętam Tomek Tyndyk mi powiedział, że może trzeba to zrobić, jak przeczytał scenariusz, właśnie na białym tle, jak przesłuchanie aktorki w teatrze, na castingu. Kasia już nie musi chodzić na castingi, ale pewnie pamięta jeszcze momenty, kiedy... To prawda. Kiedy po prostu aktor staje przed kamerą na białym tle i tak naprawdę jest tylko to, co mówi albo to, kim jest. i obdarcie ze wszystkiego tej sceny i pozostawienie Kasi takiej po prostu edyty Ewy w tym momencie było dla mnie ważne. [03:38.65 → 04:18.88] A: Tomasz Tyndyk, nie wiem czy wszyscy Państwo się orientują, że jest również fotografikiem, więc myślę, że to też mogło mieć znaczenie w tym jego pomyśle. Ale też tak zaczynacie film. Jest twarz Kasi na całym ekranie i ja mam takie poczucie, że to jest właściwie taka definicja tego, co się będzie działo, bo widzimy kobietę, która ma maskę na twarzy. Właściwie to jest taki film o zdejmowaniu maski. Przez najpierw zakładanie innej maski, ale na końcu gdzieś dochodzimy do tego, że twoja postać zaczyna być żywa. Myśleliście o tym w taki sposób, o tej postaci? [04:23.66 → 05:21.50] C: Nie gadaliśmy tak o tym, prawda? Nie. Tomek zresztą bardzo mało rozmawia na planie, mało mówi, ponieważ on sam też pisze scenariusz, wszystko ma wymyślone, wszystko wie. Nie, nie rozmawialiśmy tak o tym, ale myślę, że gdybym to teraz tak obejrzała, to chyba to jest film o tym dla mnie. Dla mnie kuszące było to od tej pierwszej sceny, że kamera jest ze mną tak blisko, że mi się przygląda, że zagląda mi do oka prawie i że nie będę musiała tam od kulisy do kulisy się szarpać i grać. I to było bardzo takie uwodzące. Bardzo mało jest takich okazji, tak mi się wydaje. Więc raczej myślałam, że będę właśnie obnażona, a nie w masce. Tak sobie o tym myślałam, pamiętam przy czytaniu. I przy pracy zresztą też to bardzo często czułam. [05:22.00 → 06:08.43] B: No ale w masce jakby w stosunku do ludzi, których spotykasz. Może jakby w ten sposób można też myśleć, Ale jak najbardziej obnażona mnie. Ja bardzo chciałem zrobić portret emocjonalny. Mniej mnie interesowała sama historia, czy przebieg fabularny w tej historii, a bardziej właśnie to, co się z kobietą, z Ewą, Edytą, dzieje w sytuacji dla niej krytycznej, kiedy jest zupełnie nieprzygotowana na taką sytuację. Co się dzieje z człowiekiem tak naprawdę, a nie tylko z kobietą, ale z człowiekiem. [06:09.05 → 06:59.04] C: Tak i to, co się z nią stało, co się jej wydarzyło, co się jej przytrafiło oraz to, co się z nią potem zdarzy, w gruncie rzeczy było mniej ważne. Mało tego, myśmy taki materiał mieli, no może nie całkowicie, ale dużo takiego materiału było nakręconego, że to było wszystko bardziej dopowiedziane, a Tomek specjalnie chciał utrudnić, i chciał zostawić takie niedomówienie, bo wydawało nam się, jemu się, że ta historia będzie przez to bardziej otwarta, że będzie można ją przeczytać po swojemu, że to może jest historia, nie wiem, o kobiecie chorej na raka, a może ma problem z... Różne rzeczy pod taką tajemnicę można było podłożyć. To też chyba było wtedy, to parę lat temu ciekawe dla nas. [06:59.38 → 07:28.33] A: Jest też trop literacki. Bohaterki rozmawiają w pewnym momencie o tramwaju zwanym pożądaniem i zastanawiają się, która z nich... My się jako widzowie zastanawiamy, czy ty jesteś tą Blanche, która popada w szaleństwo, czy gdzieś tam w tle, właśnie w tej preakcji, której nie znamy, może byłaś Stellą. Rozumiem, że nie przypadkiem się znalazł ten cytat i ta rozmowa w fabule. [07:28.69 → 08:46.69] B: Ta scena znalazła się z dwóch powodów tak naprawdę. Ponieważ bardzo dobrze, mnie się przynajmniej tak wydawało i nadal wydaje, że bardzo dobrze opisywała przewrotność pragnień ludzi ludzkich. Ponieważ bohaterka, którą gra Kasia, była blanż, a ona nie chciała być tą blanż, a bohaterka, która grała Agata Buzek była stelą i wiedziała, że jest stelą, a zrobiłaby wszystko, żeby być blanż. I to była ironia tak naprawdę tego spotkania, że Edyta oddałaby wszystko, żeby być stelą, a była skazana na to, że jest blanż. A tak naprawdę napisałem, odniosłem się do tramwaju Ponieważ akurat wtedy obejrzałem w teatrze spektakl Krzyśka Warlikowskiego. Tramwaj zwany Pożądaniem, a wtedy dokładnie pisałem ten scenariusz. I ten spektakl zainspirował mnie do użycia tego dramatu. Właśnie nie dramatu, ale odniesienia do bohaterek tego dramatu. [08:47.90 → 08:59.82] A: No, ale też inne skojarzenia literackie mogą przychodzić do głowy. Ja sobie pomyślałam, oglądając ten film dzisiaj po raz kolejny, że gdzieś tam pani Bovary też może się pojawić jako referencja. [09:00.80 → 09:17.68] C: Tak, krążymy tak tutaj. Ja właśnie przechodziłam koło Teatru Imienia Osterwy i zobaczyłam, że premiera była, to chyba teraz na Boskiej Dali odbyła się premiera właśnie pani Bovary, a z kolei Agata będzie tutaj w przyszłym tygodniu chyba z idiotą będzie grała. Idiotę, tak. [09:18.41 → 09:42.49] A: Zapraszamy państwa przy okazji spektaklu Igora Gorzkowskiego, Agata Buzek jako książe Myszkin. Rzadka okazja, też widziałam ten spektakl, więc mogę jeszcze z tym sumieniem polecić. Kasiu powiedziałaś, że uszczęśliwiła cię perspektywa niegrania do szesnastego rzędu, od kulisy do kulisy, ale myślę sobie, że też mogła cię przestraszyć. [09:43.64 → 11:07.52] C: Właśnie bardzo często jestem o to pytana. Dlaczego się odważyłam i czy nie bałam się zaryzykowania? I to pytanie za każdym razem mnie dziwi. Pewnie mnóstwo aktorów asekuruje się i szuka jakiegoś poczucia bezpieczeństwa. Ja zawsze w pracy szukam ryzyka. To mi się po prostu wydaje bardziej intrygujące i ciekawsze. Nie myślę, nie kalkuluje w tym momencie, czym to może grozić. Bo pewnie gdybym zaczęła kalkulować, to bym się przestraszyła. Ale nie kalkuluje też dlatego, że w gruncie rzeczy myślę sobie, no nie jestem lekarzem, który zaszyje nożyczki w brzuchu. Odpowiedzialność jest tutaj z nikoma. Nasza praca jest trochę kaprysem, zabawą. Czasami coś oczywiście oby, jak najczęściej daję ludziom. albo zostawia w pamięci, albo coś czasami potrafi, nawet jeżeli uda się zrobić coś dobrego, poruszyć w nich, w ich życiu. Ale dla mnie to jest ciągle taka zabawa z dzieciństwa, w teatr albo film, w kino, w postacie, czasami trochę w udawanie innych postaci. Myślę zresztą, że my wszyscy ciągle udajemy dużo częściej jeszcze w życiu niż my na scenie. [11:08.75 → 11:22.81] A: Powiedz, co cię zafascynowało w tej bohaterce i w jaki sposób sobie o niej myślałaś? No bo rozumiem, że... No właśnie, właśnie nie. Nie chcę mówić, co rozumiem, czego się domyślam, tylko chciałabym, żebyś ty o tym opowiedziała. [11:23.11 → 11:43.38] C: Nie rozumiałam w ogóle. W ogóle nie rozumiałam. Na etapie czytania scenariusza w ogóle nie wiedziałam, o co chodzi autorowi. To już mnie zaintrygowało. Potem przyszedł do mnie taki po prostu skubany, mały, młody i to było też intrygujące. Bo widać było, że chce, że wie o czym to robi. [11:43.38 → 11:44.91] A: Właśnie, bo wyście się nie znali wcześniej. [11:45.17 → 11:45.75] C: Nie, nie. [11:46.85 → 11:58.43] A: Tomek, to opowiedz, tak będziemy trochę skakać, ale powiedz, jaki to był wybór? Od razu pisząc wiedziałeś, że to będzie Katarzyna Herman, czy jakoś inaczej to biegło? [11:58.53 → 13:16.36] B: Nie, akurat miała, jaka się nie znałem, a że to był, myśmy ten film robili całkowicie niezależnie. Myśmy nie mieli budżetu na ten film. To był mój debiut, a jednak debiutować jest dość trudno, bo trudno jest przekonać młodemu twórcy, aby ktokolwiek dał mu pieniądze na film, a jednak to są zawsze duże pieniądze, nawet jeśli to są małe pieniądze, bądź bardzo małe pieniądze. Więc ja próbowałem zrobić swój debiut. I się nie udawało zdobyć pieniędzy, nie udawało się i namówiłem, namówiłem mojego przyjaciela oraz jego wspólniczkę i oni wyprodukowali dosłownie ten film za grosze. Więc my, my tak naprawdę, ja budowałem całą ekipę wokół ludzi, których znałem i z którymi byłem blisko. I tak naprawdę początkowo miała to zagrać inna aktorka, ale jednak się nie udało, nie udało pogodzić tego wszystkiego. i muszę przyznać, że znowu jakaś sprawcza siła Tomka Tyndyka, ponieważ wtedy Kasia... Tak, [13:16.40 → 13:31.90] C: myśmy wtedy z Tomkiem byli akurat na wyjeździe teatralnym w takim plenerze z TR-em i żeśmy się tam jakoś tak poznali trochę bliżej i po tym wyjeździe Tomek zadzwonił. Tomek na zlecenie za poleceniem tamtego drugiego Tomka. [13:32.56 → 13:42.12] B: Znaczy nie to, że trzeba było mnie namawiać na Kasię, bo zupełnie tak nie było. [13:42.56 → 13:42.66] A: Ale się bało. [13:42.82 → 13:55.98] B: Ale myśmy się nie znali i wiedziałem, że będzie to bardzo trudny film w bardzo trudnych warunkach, więc nie byłem pewien, czy Kasia się zgodzi. [13:57.12 → 13:58.54] C: No powiedz, że się bałeś. [13:58.80 → 13:59.08] A: Nie. [14:00.44 → 14:07.94] C: On już tego nie mówi, ale kiedyś zaraz po premierze, w okolicach premiery jeszcze mówił, że się mnie bał. Teraz już w ogóle się nie boi. [14:08.06 → 14:20.42] B: Nie bałem się gadać głupoty. Nie, nie, ale nie byłem pewien i miałem ogromne obawy, że Kasia się nie zgodzi i że w sytuacji takiej, że się nie znamy. [14:21.04 → 14:27.42] C: Wiesz jaki to zupełnie byłby inny film z tą inną aktorką albo z jeszcze inną? Kompletnie inny. Ale zastanawiasz się czasami nad tym? [14:27.80 → 14:33.58] B: Nie, zagrałaś tak wspaniale, że nigdy się nad tym nie zastanawiał. Nie, ale... [14:33.58 → 14:36.58] A: Ale... [14:37.86 → 14:58.31] B: Wydawało mi się, że Kasia może nie chcieć zagrać w takim niskobudżetowym filmie i potem Tyndyk wrócił z tych warsztatów i powiedział, ona jest zajebista, dzwoń do niej. Przepraszam. I zadzwoniłem i potem tydzień trwało aż... [14:58.31 → 14:59.49] C: I to szybko chyba dalej poszło. [14:59.49 → 14:59.89] B: Tydzień. [15:00.79 → 15:04.83] A: No właśnie, dostajesz scenariusz od kompletnie nieznanego młodego człowieka. [15:05.67 → 16:21.68] C: Tak, bo jeżeli dostanę od znanego człowieka w pewnym wieku, to mniej więcej wiem czego się można po nim spodziewać. A tutaj to jest jedna wielka niespodzianka. Może się to kompletnie nie udać. A może zdarzyć się coś zupełnie wyjątkowego i myśmy z tym filmem mieli naprawdę dużą przygodę i w trakcie kręcenia już w nocy w jakichś takich różnych zakamarkach, bo Tomek sobie powymyślał, on chodził z psem, teraz już go rozumiem, bo sama też chodzę z psem i obserwował rzeczywistość warszawską, widział tą Warszawę zupełnie inaczej. Ja z kolei wcześniej byłam przyzwyczajona do takiej Warszawy, znaczy Jak mieszkam jako osoba prywatna, to wiadomo, że widzę ją często z okien samochodów, czasami też się przemieszczam. Natomiast jeżeli grałam w czymś, to ta Warszawa wyglądała zupełnie inaczej. To była Warszawa właśnie w serialu Magda M., Most, Świętokrzyski i wszystko w lokach i pięknie. A Tomek sobie wymyślił tutaj różne takie przestrzenie, Nie zdawałam sobie sprawy, że takie przestrzenie w ogóle w Warszawie są. Jak mi pokazał taki hotelik na Żeraniu, ten pierwszy hotelik, w którym ona się tam znajduje, chyba to w czasie pierwszej nocy. I to miejsce ciągle stoi i oczywiście jeżdżę tam teraz często i myślę sobie, że to niesłychane. Nigdy bym się w takim miejscu nie znalazła, gdyby nie to. [16:22.42 → 16:23.54] B: To nie, zobaczymy. [16:24.52 → 16:25.52] A: Oby nie. [16:27.32 → 16:39.10] C: Albo to miejsce pod mostem takie, gdzie żeśmy siedzieli też nigdy w życiu. Nie wiem, jak ty tam żeś... To pod Mostem Gdańskim? Tak. Piękne, prawda? [16:39.42 → 16:42.84] A: Te przejścia podziemne przy Poniatowszczaku też mają swoje uroki. [16:43.72 → 16:47.28] B: Zresztą oba filmy tam nagrałem. W tym przejściu. [16:47.94 → 17:00.36] A: Mówisz o płynących wieżowcach też. No właśnie, to miał być twój drugi albo trzeci film nawet. Drugi. To płynące wieżowce miały być pierwsze. [17:00.93 → 17:09.43] B: Tak, tylko było bardzo trudno znaleźć pieniądze na ten film. W sypialni o dziwo napisałem jako mój trzeci. [17:10.73 → 17:14.04] A: Zjednoczone same miłości, które teraz powstają. [17:14.23 → 17:58.91] B: Teraz już się kończą powstawać. Napisałem jako drugi scenariusz, a w sypialni napisałem jako trzeci. Ale pisząc go wiedziałem, że go będę realizował jako pierwszy i wiedziałem, że będziemy go realizować niezależnie, więc musiał być dostosowany do warunków niezależnych. I to było bardzo ważne. Już konstruując film, jest bardzo dużo plenerów i też wnętrza są tak zbudowane, żeby jak najwięcej użyć światła zastanego. Zresztą ja bardzo lubię mało aktorów, więc jakby cały ten scenariusz przygotowywałem w taki sposób, żeby móc go zrealizować bez pieniędzy. [18:00.01 → 18:14.69] C: I to też mogłoby się wydawać ryzykowne właśnie, a mi się wydawało kuszące. Zrzymam się czasami, jeżeli widzę bardzo drogie produkcje, które są kompletnie po nic. Myślę sobie, moje pieniądze, moje podatnika są wyrzucane. [18:15.03 → 18:30.00] A: Tutaj wiedziałam, że możemy... To nie podatnika, bo dzięki PiS-owi to nie są pieniądze podatnika, tylko z reklam. przychodów, które czerpią, podmioty używające filmu. [18:30.42 → 18:42.80] C: To nie państwo za to płacą, tylko części. Ale kraje się. Widzę grube miliony, grube w tej chwili miliony, już nawet paręnaście. Ile film teraz może kosztować? [18:43.59 → 18:50.88] A: No nie, kilka. Kameralny to jest kilka milionów, ale zdarzają się oczywiście bardziej wystawne produkcje. [18:50.98 → 19:16.62] C: No a tutaj miałam poczucie, że robimy to trochę na wariata i właściwie na własną odpowiedzialność. Gdzie by się zdarzyło, żeby jazda, byłaby przeważnie jazda, jak biegnę mostem, państwo przez chwilę to oglądali, jest tam taka scena, to przysięgam, operator przede mną jechał na rolkach do tyłu. Jechał tyłem, jak i Martinez, a ja przed nim biegłam dość szybko. [19:17.59 → 19:18.88] A: To widać rzeczywiście. [19:20.79 → 20:04.92] B: Tak, musieliśmy przygotować film do... dostosować się do warunków. I to było super, że akurat zebrały się takie osoby, które nie marudziły, i które chciały zrealizować ten film w taki sposób, w trudny bardzo sposób, ale udało się zebrać taką ekipę, która w to wierzyła i dzięki temu ten film powstał, dzięki tym ludziom, bo sam bym tego filmu nie zrobił. Gdyby ktokolwiek z ekipy przeszkadzał mi w rozumieniu tego słowa, w znaczeniu, że utrudniał pracę, to ten film byłby dużo gorszy. [20:06.20 → 20:26.38] A: Można powiedzieć, że ten film jest ascetyczny, że te ograniczenia budżetowe przełożyły się też na jego formę. Rozumiem, że to było też tak wymyślone właśnie z tego powodu, że nie mogliście się rozpędzać, ale to też służy tej historii, bo jesteśmy naprawdę skoncentrowani na głównej bohaterce, na jej emocjach. [20:28.57 → 21:03.42] B: Wydaje mi się, że warunki finansowe na pewno wpłynęły w jakiś sposób na ten film, ale on nie wygląda tak dlatego, że było mało pieniędzy. On musiał tak wyglądać i zdawałem sobie od początku z tego sprawę, więc jakiś wpływ na pewno to miało, ale nie powiedziałbym, że to brak pieniędzy uwarunkował uwarunkowało jakby sam efekt, który Państwo oglądali dzisiaj. [21:03.61 → 21:23.83] A: Raczej myślę o tym, że tutaj nastąpiło takie dobre sprzężenie różnych motywów. Też myślę o tym, w jaki sposób budowane są zdjęcia, ale na przykład też dźwięk jest bardzo tutaj ważny i Leszek Moszczer co prawda podpisał się jako kompozytor, ale tej muzyki tam wiele nie ma. [21:24.31 → 21:27.60] B: No ale jest. Wszystko, co zrobił, jest. [21:28.67 → 21:30.12] A: Głównie pod napisy. [21:31.86 → 21:46.21] B: Ja od razu, rozmawiając z Leszkiem, powiedziałem mu, że bardzo chcę mało muzyki. W ogóle ja... rzadko stosuję muzykę. W płynących wieżowcach... [21:46.21 → 21:46.73] A: Nie uważasz muzyce? [21:47.13 → 23:09.53] B: Nie, to nie o to chodzi. W płynących wieżowcach jest z 6 minut 8 muzyki. W nowym filmie w ogóle nie ma muzyki komponowanej. W ogóle nie będzie. Bardzo często, w ogóle uwielbiam muzykę filmową i nagminnie jej słucham, ponieważ wydaje mi się, że ona bardzo często ułatwia odbiór, a na razie nie chce ułatwiać odbioru. Być może to się zmieni, pewnie się zmieni, ale w tym momencie Wydawało mi się, że zabierałaby coś z przeżycia, z samotności, z bólu bohaterki, gdyby była ta muzyka. Wolę, żeby państwo odczuli przez emocje bohaterki, którą gra Kasia, swoje emocje niż przez to, co muzyka by państwu poddyktowała. A często jest tak, że muzyka jest tak silną ilustracją, która już daje bardzo silny kierunek, a ja tego przynajmniej na razie nie chciałem robić. Nie potrzebowałem. [23:09.55 → 23:12.05] A: Czyli zaufałeś aktorom i widzom. [23:12.07 → 23:13.77] C: A bo bezczelny taki jest, taki pewne siebie. [23:16.09 → 23:18.85] B: Nie, to jest kwestia w ogóle, nie zgadzam się. [23:18.95 → 23:26.97] A: No ja też się nie zgodzę, że to bezczelność. Ja myślę, że to jednak odwaga i właśnie zaufanie też do widowni. [23:28.53 → 23:41.84] B: Też nie odwaga, ja nie traktuję tego w kategorii odwagi. Jakby radykalne decyzje W tworzeniu filmu nie uważam za odwagę. To jest po prostu sposób, w jaki ja postrzegam w tym momencie. [23:42.02 → 23:48.44] C: Ale wiedziałeś od początku, że tak będzie? Nie kombinowałeś, nie miałeś takich układanych, jak montowałeś, nie próbowałeś czegoś tam wstawiać? [23:48.54 → 23:48.96] B: Muzyki? [23:49.04 → 23:50.32] C: Tak. Nigdy w życiu. [23:50.44 → 25:33.81] B: Była sytuacja taka, że jak przyjechałem do Leszka, do Wrocławia, bo we Wrocławiu u niego w domu, w studio nagrywaliśmy muzykę. Przyjechałem i Leszek skomponował dużo więcej. niż ja chciałem i zaczął mi to pokazywać, więc ja mówię, kurde, no najwyższy moment powiedzieć, że chcę jakby trzy czwarte mniej. I Leszek był na początku taki w sumie zdziwiony, że nie chce tej muzyki, na przykład pod napisy początkowe czy w pierwszej części filmu, ale potem pokazywał mi, bardzo mi zaimponował. ponieważ zaczął mi pokazywać, zrozumiał, czemu nie chcę muzyki, ponieważ wytłumaczyłem mu, na czym mi zależy. Ale potem zaczął mi pokazywać sceny z muzyką, z którą skomponował, więc ja przyzwyczajony po kilku miesiącach montażu bez muzyki, nagle zobaczyłem coś nowego, więc zachwyciłem się i mówię, kurde Lechu, może naprawdę zostawimy tę muzykę. I wtedy on powiedział, że nie. Zróbmy tak, jak ja chciałem, żeby było, bo on wie, że to ma sens i wtedy ta muzyka, jeśli ona będzie dokładnie w tych momentach, będzie miała, mieliśmy taką nadzieję, jeszcze większe znaczenie dla państwa. Więc bardzo, bardzo fajnie, że był czujny na to, co ja chciałem i też pilnował tego, żebym się nie zachwycił w danej chwili czymś. [25:35.00 → 26:26.85] A: Tak cię złapał za rękę trochę. Tak. Ja też pomyślałam, że Ola Gowin montowała ten film. Ola była naszym gościem. Byli tutaj oboje autorzy filmu Małe Stłuczki. Nie wiem, czy ktoś z Państwa był wtedy z nami. Myślę, że macie trochę podobną wrażliwość. Filmy robicie inne, ale to naturalne. Ale gdzieś tam, myślę, jest taka subtelność w tych waszych opowiadaniach. Właśnie takie niedopowiedzenie, nieprzegadanie. Asceza, to słowo, którego użyłam przed chwilą, ale to może za dużo powiedziane. Natomiast zostałabym przy tej subtelności. Dobrze się wam pracuje, podejrzewam, skoro następny film już jest gotowy. [26:27.65 → 27:04.67] B: Dobrze mi się pracowało z Olą, tak. To był też przypadek, że myśmy się spotkali, miał to montować inny montażysta, który nagle odpadł i on polecił Olę i w taki sposób myśmy się spotkali i zmontowaliśmy razem dwa filmy. Ola poszła dalej w swoją stronę, wyreżyserowała film, zresztą drugi już i dalej pracuje. Trudno ocenić, trudno mi porównać nasze filmy. [27:06.03 → 27:08.93] A: Nie bardziej myślam o tym, jak wam się rozmawiało przy pracy. [27:11.29 → 27:41.22] B: Dobrze, dobrze. Ola jest, ja jestem, może dzisiaj tutaj jestem taki spokojny, ale raczej do spokojnych nie należy, a Ola jest taką osobą bardzo zamkniętą, bardzo taką właśnie wyciszoną. introwertyczką i jest myślę gdzieś przeciwieństwem mnie, ale znaleźliśmy język wspólny i się rozumieliśmy i to było fajne. [27:42.06 → 27:48.02] A: Nie jesteś introwertykiem, gadasz. A jak to było na planie? Wrzeszczał? [27:50.60 → 28:22.61] C: Nie, był kochany. Był taki, znaczy nie wiem jaki teraz już był... Pracowałam jeszcze z Tomkiem przy drugim filmie, przy Płynących Wieżowcach. Wtedy już trochę wrzeszczał. Nie wiem jak było przy trzecim. Prawdopodobnie wrzeszczał jeszcze więcej. Może się w tym rozkręcać. Ale przy tym pierwszym to było właściwie marzenie... Jak sobie wyobrażamy idealnego reżysera? Czuły, czujny, uważny, wpatrzony w aktora. [28:23.01 → 28:24.13] B: I z kasą. [28:26.62 → 28:28.18] A: Nobody is perfect. [28:29.74 → 28:38.70] B: Nie, ja uwielbiam aktorów. Uwielbiam próby, w ogóle próby, plan, pisanie scenariusza to są moje ulubione... [28:38.70 → 28:39.66] A: No właśnie, próbowaliście. [28:40.30 → 28:41.34] B: Tak, ja zawsze... [28:41.34 → 28:50.36] A: No to opowiedzcie o tym, bo to nie jest częsta praktyka niestety. No może niestety w polskich filmach zwłaszcza, ale też w światowym kinie to nie jest częste. [28:50.75 → 30:25.70] C: Mało tego, nawet się mówi dosyć często, nie, nie możemy tego próbować, żeby to potem nie straciło świeżości, żeby to było, żeby się iskrzyło. Ale tutaj też, znaczy Tomek pracował pierwszy raz, ja też nie wiedziałam, jak on będzie pracował. Trochę rozumiałam, że to się bierze z tego, że nie możemy sobie pozwolić potem na takie poszukiwania na planie, bo mamy mało dni zdjęciowych i ograniczone fundusze i czas i to po prostu musi być przygotowane. Ale miało to też parę innych jeszcze takich walorów, plusów, no przede wszystkim takie, że żeśmy się poznali na tych próbach. Dobrze, oswoiliśmy ze sobą, to też bardzo dużo daje. Wiadomo, że potem zawsze jak się wchodzi na plan, warunki się okazują, że są zupełnie inne. niż gdzieś tam w pokoju, gdzie się próbowało. Jest noc, jesteśmy w przejściu podziemnym pod dworcem zachodnim, gdzie było dosyć obleśnie i paskudnie i tam różni ludzie podchodzili do nas albo raptem rano na giełdzie samochodowej, bo tam też coś się takiego działo. I tak warunki działają ożywczo, więc nie grozi nam to, że będziemy w tym tacy skostniali i bardzo będziemy powtarzać tony sprób, natomiast rzeczywiście oswajamy się tak normalnie po ludzku. I nawet dotykanie, zapach Tomka Tyndyka, Mirka Zbrojewicza, to bardzo dużo daje, mi bardzo dużo dało. [30:25.86 → 31:36.53] B: To nie były takie próby jak w teatrze, bo nikt z obsady która zagrała tytuły w sypialni, nie potrzebował prób. To są znakomicie aktorzy. Myśmy się spotykali, jedli kolację, pili wino, rozmawialiśmy o tych postaciach, rozmawialiśmy o scenach, co by zmienić, czy dialogi są potrzebne. Zastanawialiśmy się nad tym, Raczej co można jeszcze wyrzucić. No tak, ale bardziej nie proponowałem aktorom, żeby odgrywali scenki, bo zawsze się spotykaliśmy albo u mnie w domu, albo u Kasi w domu, bardzo często wieczorami, żebyśmy nagle tutaj grali scenki, tylko naprawdę rozmawialiśmy o tych bohaterach i próbowaliśmy ich sobie przybliżyć na tyle, mogliśmy, chcieliśmy zrozumieć, zastanawialiśmy się czego się boją, czego pragną. co w ich życiu jest ważne. [31:36.89 → 32:18.79] C: A kiedy zrozumieliśmy już, czego mniej więcej pragną, co jest w ich życiu ważne, to ważne było jeszcze to, żeby znaleźć na to nie takie pierwsze oczywiste tony, bo bardzo szybko, często w filmie grając właśnie szybko i czas nas goni, mamy ileś tam jeszcze scen, mówi się, gra się takimi pierwszymi wytrychami, takimi najłatwiejszymi, rozwiązaniami, a tutaj Tomek bardzo też takie pierwsze skojarzenia, jak to można zagrać, jak to można powiedzieć, dosyć szybko eliminował. I szukaliśmy takich nieoczywistych, trochę innych rozwiązań, przy tej minimalnej jednak ilości tekstu i bardzo estetycznych scenach. [32:20.67 → 32:46.28] A: Może to czas, żeby Państwa dopuścić do głosu. Zapraszamy, kto ma ochotę się włączyć. Na razie nie widzę. Tam, proszę bardzo. Już mikrofon do pani idzie. [32:49.30 → 32:50.54] C: Dziękuję. [32:50.82 → 33:15.73] A: Ja może tylko powiem, że pan tutaj mówił o tym filmie jako tak częściowo o dziele przypadków, że przypadkowo pani Herman, przypadkowo tam inna osoba, natomiast ja oglądając myślałam tylko o tym, że to jest po prostu doskonałe. Przyszłam oczywiście na panią Herman, przyznaję. Ponieważ z przyjemnością zawsze Panią oglądam. Natomiast absolutnie brak tej muzyki i to jak Pani zagrała. Mogę powiedzieć tylko dziękuję. [33:19.10 → 34:04.71] B: My również dziękuję. Chciałem coś sprostować. To nie jest tak, że Kasia jest przypadkowo w tym filmie. To mogło tak zabrzmieć. Jakby w momencie, kiedy ja wiedziałem, że muszę znaleźć aktorkę, no to jakby to nie było tak, że ktoś mi przyszedł i powiedział słuchaj Herman ma zagrać, tylko ja również chciałem pracować z Kasią, ale stało się po prostu to w taki sposób, że poprzednia aktorka nie udało to się po prostu połączyć i to jest ten przypadek właśnie, że Kasia zagrała, ale nie była nigdy przypadkowa. [34:06.16 → 34:53.88] A: Ale ja rozumiem, że też Pani nie o to chodziło, prawda? Tylko o taki, że tutaj coś takiego w tej rozmowie się pojawiło. Zapraszam, czy ktoś ma jeszcze ochotę teraz dołączyć do dyskusji? To zanim Państwo nabiorą odwagi, to ja Cię spytam Tomku o Twoją drogę do filmu, bo ona też nie jest wcale taka bardzo oczywista. Skończyłeś Akademię Filmu i Telewizji Warszawską, która nie jest tak renomowaną szkołą jak łódzka filmówka, choćby czy katowicka. A potem studiowałeś organizację produkcji. Skąd ten pomysł na tę organizację produkcji i jak to w ogóle z tobą było? [34:54.86 → 35:54.59] B: Ja od zawsze chciałem robić filmy. Jako dziecko wydawało mi się, że będę aktorem. Grałem nawet w paru teatrach niezależnych. Ale potem bardzo szybko zrozumiałem, że to mnie nie interesuje i chcę robić filmy. Po liceum skończyłem, właśnie poszedłem do Akademii Filmu i Telewizji na reżyserię. I potem zdawałem do łódzkiej filmówki na reżyserię, nie dostałem się. I w taki sposób znalazłem się na produkcji filmowej. A że były to studia zaoczne, to zacząłem pracować w tym czasie jako asystent reżyseru. Byłem asystentem Małgośki-Szumowskiej przy 33 scenach Agnieszki Glińskiej w Teatrze Dramatycznym i robiłem wszystko, żeby po prostu móc robić filmy i tak naprawdę [35:57.06 → 36:08.92] A: a nie ciągnie się do teatru? Bo ja mam poczucie, że ty jesteś jednym z nielicznych młodych reżyserów, którzy chodzą do teatru, lubią teatr, znają się na nim i że jakoś jesteś też w tym środowisku osadzony. [36:09.54 → 36:41.91] B: Lubię teatr bardzo, szczególnie, że pracowałem w nim. To jest coś takiego, że zawsze miałem poczucie, że umiałbym zrobić film. Czy lepiej, czy gorzej, to zostawiam do oceny widzów. Ale zawsze miałem w sobie taką pewność, że to jest coś, z czym sobie zawsze poradzę. Czy z teatrem bym sobie poradził? Tego nie wiem. Być może bym sobie poradził, ale... [36:45.29 → 36:45.49] A: Też [36:45.49 → 37:09.85] B: nie dostałem propozycji takiej, żeby pracować w teatrze, ale też nie zabiegam. Też nie zabiegam o to szczególnie, że ja też nigdy nie reżyserowałem rzeczy, których sam nie napisałem. A czy sztukę dla siebie bym napisał? Tego nie wiem. Więc to byłaby całkowicie nieznana przygoda. Może kiedyś się zdarzy, ale dopóki... [37:10.07 → 37:10.59] C: Nie wiadomo. [37:11.03 → 37:11.63] B: Zobaczymy. [37:12.04 → 37:14.60] A: Ale też na razie jesteś bardzo zajęty, to inna sprawa. [37:14.62 → 37:16.12] C: Na razie jesteś jeszcze bardzo młody. [37:17.38 → 38:09.06] A: Ale chciałam cię też spytać o to, jak to jest z pisaniem scenariuszy w kontekście twojej pracy jako scenarzysty telewizyjnego. Bo zwykle tak się mówi, że ci scenarzyści co zdolniejsi są zagarniani właśnie przez tę machinę telewizyjną, sprzedają się komercji, no trudno, wszyscy mamy jakieś kredyty do spłacenia i rachunki. I że to potem skutkuje taką właśnie telenovelowością filmów, że potem trudno się do fabuły jakoś wraca i że to są takie stracone, że to są tacy straceni właściwie dla kina fabularnego twórcy. W twoim przypadku wydaje się, że jest zupełnie inaczej. Czy jest coś, co czerpiesz z tej taśmowej produkcji? [38:09.82 → 40:04.27] B: Ja telewizję traktowałem po prostu jako zarobek. Była to dla mnie praca w zawodzie, który lubię, ale nie traktowałem tego jako, powiedzmy, artystycznie, indywidualnie, jak traktuję swój film. Po prostu to była praca, którą wkładałem również całego siebie i robiłem wszystko najlepiej, jak tylko potrafiłem, ale też to była praca, dzięki której mogłem te filmy robić, ponieważ pierwsze dwa filmy, szczególnie pierwszy, no to pierwszy był całkowicie niezależny, pierwszy był niskobudżetowy i tak naprawdę praca w telewizji pozwoliła mi płacić za kredyt, za jedzenie, ponieważ w tamtym momencie film mi na to nie pozwalał. Więc to było ogromne szczęście. Poza tym spotkałem takich ludzi w telewizji, którzy mi umożliwiali pracę w kinie. Dawali mi wolne, dawali mi urlop. Po prostu mogłem wyjść z zespołu na kilka miesięcy i zająć się filmem swoim. i potem następnie wrócić do tego zespołu. Ja nie bałem się, nie czułem czegoś takiego, że telewizja na mnie wpłynie aż tak, że nie będę potrafił myśleć po swojemu. Wiadomo, pracując na zlecenie, nie realizuję swojej myśli, w artystycznej w stu procentach. To jest po prostu pewien format, który trzeba zrealizować i trzeba go zrealizować dobrze. [40:05.33 → 40:12.09] A: Czy to daje jakąś sprawność pióra? Jest coś takiego, co masz poczucie, że masz nabitą rękę? [40:15.33 → 41:09.33] B: Pracując dla telewizji, ja pracowałem dla telewizji sześć lat, więc codziennie przez sześć lat pisałem. Czy to mi dało Sprawność tego nie wiem, ponieważ teraz jak siedzę i piszę następny swój scenariusz, przynajmniej próbuję, to nie potrafię. Czekam na inspirację. Wiem, że to brzmi dość tandetnie, ale pisząc swoje filmy nie pracuję od do, tylko np. Czasami piszę całą noc, a czasami wstaję o piątej i piszę do dziesiątej. Kiedy mam pomysł, to idzie krok dalej i dalej i dalej. Chociaż staram się być systematyczny. [41:10.43 → 41:24.29] A: A jak to jest właśnie z tymi następnymi scenariuszami? Znowu jest tak, że jest postać, czy że jest obraz, czy że jest wątek fabularny. Jak do ciebie przychodzą historie, które chcesz opowiedzieć? [41:24.59 → 42:16.70] B: Bardzo różnie. Bardzo różnie. To jest coś, co zauważyłem, osoba, którą spotkałem, czy film, który obejrzałem mnie zainspirował. To jest dobry przykład w sumie, bo gdzieś noszę w sobie jakiś pomysł, którego jeszcze nie zacząłem pisać i myślę, że jeszcze trochę to potrwa, ale pamiętam jak jechałem na komunię do mojego siostrzeńca, stałem na przystanku tramwajowym, czekałem na tramwaj i przeczytałem ogłoszenie. po prostu napisane przez Warszawiaka jakiegoś i to ogłoszenie było dla mnie tak poruszające, że dało mi pomysł na film, na bohatera, więc tak naprawdę może to przyjść z każdej strony. Trudno, trudno, bardzo trudno to określić. [42:16.94 → 42:18.90] A: Czyli masz po prostu szeroko otwarte oczy. [42:20.88 → 42:21.44] B: Staram się. [42:23.03 → 42:48.87] A: To powiedzcie jeszcze dwa słowa chociaż o waszej współpracy przy Płynących Wieżowcach. Kasia, ty zagrałaś postać silnej kobiety, matki głównego bohatera, która toczy grę o niego, też grę z jego narzeczoną. Jak to było? Jak pracowałaś nad tą rolą? Jak pracowaliście nad tą rolą? [42:50.87 → 43:39.32] C: Było podobnie jak przy pierwszym. Było trochę więcej czasu i trochę więcej pewności. I też już taka frajda, że jednak ten film w sypialni, to było dla nas wszystkich zaskoczeniem, że on... Nie wiem, że pojechaliśmy z sypialni do... Karlowych Warów na przykład, albo że dostał się na festiwal w Gdyni, gdzie parę wielkich nazwisk zostało odrzuconych. Bardzo żeśmy tym byli ucieszeni myślę, więc pracowało się spokojnie i było trochę więcej czasu. I to były takie dokładniejsze przygotowania, ale właściwie trudno mi o tym mówić, bo ja z kolei tam miałam dużo, dużo mniej. [43:40.70 → 43:54.47] A: No tak, trudno, trudno żebyś miała więcej, bo też sypialni jest właściwie takim twoim beneficem, z czego ja się szalenie cieszę i w ogóle nareszcie mogłaś się pokazać. Bo gdzieś tam grywasz... [43:54.47 → 44:16.73] C: W tych wieżowcach to chłopaki były. I im zaglądał w oka. No ale no trudno. Więc w związku z tym jakoś... Ja w ogóle mam wrażenie, że wieżowce były jeszcze wcześniej kręcone niż w sypialni. Jakoś jeszcze dużo mniej z nich pamiętam. Może dlatego, że wtedy włosy obciąłam. Miałam krótkie włosy. Wydaje mi się, że to było jakoś 100 lat temu. A ile lat temu to było? W wieżowce 3? [44:19.50 → 44:24.92] A: Trzy i pół, bo w sypialni to jest 2011 premiera, a w 2012? [44:25.30 → 44:38.38] B: Tak, bo pokaz w koszalinie był przedpremierowy, jeszcze film nie był skończony i potem w 2012 myśmy mieli zdjęcia do wieżowców i dopiero trzy miesiące później wyszło w sypialni, więc to bardzo szybko poszło. [44:38.46 → 45:14.06] A: Czyli w gruncie rzeczy równocześnie niemal, tak w takim aktorskim przeżyciu rozumiem. Proszę Państwa, zapraszam. bo będziemy powoli zmierzać ku końcowi naszego spotkania, ale jeszcze możemy chwilkę tutaj pobyć z państwem. Tomku, a powiedz w takim razie, co cię fascynuje w kinie? [45:15.40 → 45:15.80] B: Kobiety. [45:17.28 → 45:53.03] A: No, o właśnie, słuchaj, fantastycznie, że to mówisz, ponieważ ja chciałam, chciałam cię o to spytać i jakoś mi to umknęło. Nie wiem, to wydaje się z jednej strony tak oczywiste, a z drugiej właśnie kompletnie nieoczywiste, że wiesz, w kinie, które narzeka na brak kobiecych bohaterek, nagle przychodzi taki młody chłopak, trochę znikąd, sorry, i robi, wiesz, fantastyczny portret emocjonalny czterdziestolatki. Stóż Szapoba. A co w kobietach? Dlaczego kobiety? [45:55.51 → 47:29.41] B: Gdzieś chyba to wynika również z tego, że bardzo lubię pracę z kobietami. Mamy mnóstwo wspaniałych aktorek w Polsce, z którymi... aktorów też zresztą, ale Mam wrażenie, że jakaś jest większa tajemnica w bohaterkach niż w bohaterach. Przynajmniej ja to czuję. Jest to mniej dosłowne. One są mniej dosłowne niż zazwyczaj bohaterowie. To jest trudno wyjaśnić. Płynące wieżowce, mimo że kobiety są bardzo mocno zaznaczone, to jednak jest film o facetach. ale po prostu gdzieś to czuję. Trudno, trudno to opisać, bo jakoś można by mi zadać, dlaczego nie robię komedii. Tak samo i to pytanie równałoby się z pytaniem, dlaczego robię filmy o kobietach, bo mój nowy film jest również o kobietach, więc można już tak chyba powiedzieć. Przepraszam, nie umiem odpowiedzieć, naprawdę nie ma, bo mógłbym wymyślać teraz jakieś dla państwa specjalnie historia, to by nie miało sensu, bo to byłaby jedna wielka bzdura. [47:30.99 → 47:49.63] C: Całe szczęście i dla nas aktorek, ale też myślę, mówię teraz jako kobieta widz, bo jednak mam wrażenie, że to kobiety ciągną głównie do kina mężczyzn i ciągną do kina. kobiety chodzą do teatrów przeważającej większości i też częściej kupują książki, to wiem na pewno. [47:49.63 → 47:50.23] A: Czyli kasa. [47:51.53 → 47:54.43] C: Ale nie, to nie było wyrachowane z twojej strony. [47:54.73 → 47:55.51] D: Nie, to sztuka. [47:55.53 → 48:05.29] C: Właśnie mówię, całe szczęście, że tak robisz. I dla mnie jako aktorki, i dla mnie jako widza. Bo myślę, że kobiety chcą oglądać filmy o kobietach, czemu nie? O sobie. [48:06.30 → 48:26.32] A: Rzeczywiście, trochę jest tak, że jak kobieta jest na ekranie, to ta narracja i postać jest bardziej skomplikowana i nie da się jej wytłumaczyć kilkoma prostymi zdaniami. Natomiast ileż widzimy filmów, w których motywacja bohatera da się streścić w jednym zdaniu. [48:27.72 → 49:28.39] B: Mam takie poczucie, że są niejednoznaczne i to mnie bardzo fascynuje. Ja uwielbiam irracjonalność w kinie. Uważam, że bohaterów nie należy tłumaczyć, albo nie trzeba tłumaczyć, uzasadniać ich wyborów. Czasami, przecież nawet w życiu mamy takie emocje, których nie do końca rozumiemy i postępujemy w sposób, który później nam się wydaje, lekko mówiąc, dziwny. I ja bardzo to w kinie lubię i lubię właśnie w bohaterkach tę niejednoznaczność, na którą mogą sobie pozwolić. Czego nie do końca znajdowałem w bohaterach płci męskiej. Jakoś miałem wrażenie, że jest więcej, głębiej. [49:29.29 → 50:00.74] A: Dlatego jestem bardzo ciekawa Zjednoczonych Stanów Miłości, bo tam cztery bohaterki. I tutaj dajesz przedsmak też tego, co u ciebie aktorzy potrafią zrobić w takiej relacji. Ta historia, która się dzieje między Edytą, a jak się nazywa bohater? Patrykiem. Myślę, że jest niesamowita to, w jaki sposób oni się do siebie zbliżają, oddalają i co tam się między innymi dzieje właściwie w każdej scenie. [50:01.28 → 51:07.83] B: Tak, ale to jest jakby, nie słodząc tutaj specjalnie, naprawdę w dużej mierze dzięki Kasi i Tomkowi, ponieważ oni, szczególnie Kasia, która jest non-stop na ekranie, jakby wniosła Wniosła i swój talent i kobiecość i gdzieś otwartość, ale również strach i znowu talent. No gdybym, przepraszam, że tak powiem, ale gdybym trafił na drewnianą aktorkę, to by się nie udało. W dużej mierze Kasia, jakby Kasia gdzieś pod moimi uwagami, pod tym co ja sobie wyobraziłem o tym filmie i jak chciałem widzieć tę bohaterkę, ona wnosiła po prostu całą siebie w to. Ona tworzyła po prostu... [51:07.83 → 51:28.63] A: Ja nie mam co do tego absolutnie żadnych wątpliwości i jestem totalną fanką twojego aktorstwa, Kasia, co deklarowałam wielokrotnie. Ale chcę też powiedzieć, żebyś tutaj, wiesz, nie był nadmiernie skromny, że ty stwarzasz tę przestrzeń, w której aktorzy mogą rozwinąć skrzydła. I to jest, myślę, najlepsze, co można powiedzieć o reżyserze. [51:29.91 → 51:51.69] C: To o tym mówiłam właśnie, że taką przestrzeń i wolność nam dał. A też myślę, że gdybyśmy się spotkali w innym momencie, też zupełnie inaczej mogłoby to wyglądać, bo ja oczywiście myślałam sporo przeżyć, sporo przed kamerą pograć, żeby na taką wolność też sobie pozwolić, żeby mieć odwagę właśnie pójść za nim. Więc to się parę rzeczy, to o czym mówiłaś, cudowne sprzężenie. [51:52.07 → 52:24.16] B: Mnie się wydaje, że wiem czego chcę na planie i że wiem, jakie emocje chce uzyskać od aktorów i wtedy potrzebuje partnera, wrażliwego, utalentowanego, prawdziwego człowieka. I jeśli się spotkamy, wtedy jest szansa, że państwa poruszymy, wzruszymy albo w jakiś sposób będzie to państwa obchodziło. Bo chyba, no nie chyba, ja uważam, że to na tym to powinno polegać. [52:25.14 → 52:28.28] A: Jak wiesz z czego chcesz, to aktor też może się poczuć pewnie. [52:28.28 → 52:30.12] B: Oczywiście my szukamy, to nie jest tak, [52:30.26 → 52:44.32] A: że ja mam jakąś... Może się wtedy aktor, nie wiem czy Kasiu to tak jest, ale wyobrażam sobie, że wtedy ty się możesz odbić od jakiejś koncepcji reżysera, nawet jeśli się z nią nie zgadzasz. Gorzej jeśli reżyser nie bardzo wie czego chce. [52:44.60 → 52:59.24] C: Ja akurat tak pracuję, ja nie lubię... może czasami coś przez to tracę, ale nie lubię pracować w konflikcie, więc odbijanie, jakoś tak odebrałam to, że... [52:59.24 → 53:03.36] A: Ale nie w sprzeciwie, tylko odnieść się może będzie lepszym słowem. [53:03.54 → 53:28.98] C: A ja lubię, jak jest stworzony właśnie taki teren, że ja wiem, że mogę wszystko, mogę coś zrobić zupełnie idiotycznego, głupiego i on to zauważy, bo wie, tak, to jest może idiotyczne, głupie, może to wezmę, może nie, Taką przestrzeń lubię i tutaj właśnie przy Tomku coś takiego było. To jeszcze z takich reżyserów, w których pracowałam, dosyć często daje takie poczucie właśnie Agnieszka Holland. [53:29.62 → 53:32.46] A: Z którą pracujesz teraz przy Pococie. [53:34.25 → 54:25.81] C: Z którą pracowałam przy ekipie, tam było dużo więcej, dużo było tej pracy. I to jest chyba jakiś taki dar, którego myślę, nie można się nauczyć. To jest jakieś takie właśnie słuchanie, patrzenie, czyli oczy szeroko otwarte. Też pewność, reżyser musi być jak wódz, który nas prowadzi na wojnę, bo my czasami naprawdę w bardzo dzikich warunkach to robimy. W nocy gdzieś tam, to co się dzieje, gdyby to była osoba, która jest sama rozdygotana i gdyby nie wiedziała czego chce, to bardzo szybko byśmy wszyscy tam dygotali. Więc on musi nam dawać poczucie, że jest naszym wodzem. A jednocześnie musi w tym być jeszcze element zabawy. Myślę, że to jest trudne bardzo do połączenia i nie można się tego nauczyć w szkole. Chyba to trzeba po prostu mieć. [54:26.91 → 54:40.95] B: Mnie się wydaje, że to jest kwestia pasji. Tak samo trzeba mieć pasję do zawodu. Jakiegokolwiek. I wtedy jest się szczęśliwym i można go robić, jest się może dobrym. Przynajmniej się staramy być. [54:41.38 → 54:55.59] A: No, ale talent chyba też jednak jest... A co to jest ten talent? Nikt tego nie wie, nikt tego nie wie, dlatego możemy o nim spokojnie tutaj mówić, bo i tak nam się nie uda tego zdefiniować. Proszę Państwa, ostatnia szansa. [54:55.59 → 54:57.01] C: Proszę coś jeszcze powiedzieć. [54:57.72 → 54:58.49] A: Proszę bardzo. [54:58.78 → 55:00.24] B: Kasia odpowie na każde pytanie. [55:00.43 → 55:01.16] C: Na każde pytanie. [55:01.59 → 57:34.31] D: Bardzo dziękuję, że mogliśmy wszyscy od kulis niemalże poznać Państwa pracę. Ale tak krótko chciałam powiedzieć, że ten film jest piękny, jest piękny, a pani gra, pani przekaz jest tak subtelny, tak śliczny i zaskakiwało, etapami byłam zaskakiwana, takimi schodkami. Piękny hotel, piękna kobieta, jest pani piękną kobietą. degraduje się pani powoli. Wnętrze to pokazuje, pani sukienka to pokazuje, pani twarz, pani makijaż to pokazuje. Te sceny w sklepie, gdzie tylko pani wodzi wzrokiem za artykułami, których pani nie kupi. Już nie mówiąc o tej scenie, gdzie pani podjada, bo aż tak poszło te zdarzenia, który po prostu taki krach nastąpił w Pani życiu, że doszło do takiego upadku finansowego, a potem to spanie w tym obskurnym hotelu gdzieś u kogoś kątem, już nie mówię o jakichś odruchach, potem w tym samochodzie, bo to już jedyne Pani schronienie. I potem jeden gest pani. Makijaż, inna sukienka i upięcie koka. I jest pani w innym świecie. Wraca pani do swojego, tego byłego, dawnego świata, jako inna kobieta, już taka chłodna, taka inna, taka jak pani była, podejrzewam, wcześniej, taka na innym poziomie, na wyższym poziomie. Ta cała pani gra różne stadia przeżywania w różnych obrazach, w różnym otoczeniu. I pani jedna, i pani tak różna, i pani taka prawdziwa. I za to dziękuję. [57:46.07 → 57:56.61] A: To ja jeszcze tylko spytam, czy graliście chronologicznie? Nie, to rzadko się tak zdarza, żeby można sobie było pozwolić na coś takiego. [57:57.45 → 58:05.59] B: W polskim kinie chyba nie spotkałem, żaden z moich kolegów nie mówił mi, że grał chronologicznie. [58:05.68 → 58:16.28] A: Wiesz co, w Placu Zbawiciela zdaje się tak było, że oni grali chronologicznie. I jeszcze nie przypomnę sobie teraz tytułu, ale to bardzo rzadkie są przypadki. [58:16.30 → 59:11.13] B: Myśmy akurat grali tak, że przez pierwszy tydzień Kasia miała wszystkie sceny jakby takie mało dramatyczne. Hotel, prawie zero tekstu, gdzie jej się wydawało, że gra cały czas to samo. A proszę sobie wyobrazić, że jak aktor, a ona przez ten tydzień była jedyną aktorką, przez 7 dni, po 11 godzin jeden stan, to może aktorem mi się wydawać, że po prostu nic nie gra. I pamiętam właśnie taką sytuację, że przychodzi do mnie charakteryzatorka i mówi, Ty słuchaj, idź pogadaj z Herman, bo jej się wydaje, że ona po prostu nie wie, ona po prostu nic nie gra i zaraz po prostu nie wiadomo, co będzie. [59:11.85 → 59:16.89] C: Nudne było, ja pamiętam ten dzień, kiedy przyszedł wreszcie jakiś aktor na plan, to było cudowne. [59:19.11 → 59:32.74] B: A chodziło właśnie, chodziło o próbę złapania tego stanu. On się nie zmieniał aż tak gwałtownie, więc mogło to się wydawać bardzo monotonne i takie samo. [59:34.16 → 59:40.58] A: I się to przełożyło też w pewien taki szczególny sposób na ekran, na ten dramat tej kobiety. [59:40.58 → 59:42.78] B: Aktor może sobie pomyśleć, że to nie ma sensu. [59:46.44 → 59:55.10] A: Czyli jednak w tej kolejności była metoda, jak rozumiem. To nie zostało tak puszczone na żywioł. [59:55.98 → 59:59.24] B: Nie, było puszczone na żywioł bardziej, niestety. [59:59.66 → 01:00:02.60] A: Czyli żywioł was poniósł we właściwym kierunku. [01:00:04.00 → 01:00:16.85] B: Tak, bo chyba wiedzieliśmy, przepracowaliśmy to sobie i mimo, że szukaliśmy, to wiedzieliśmy, co chcemy opowiedzieć i próbowaliśmy to zrobić. Lepiej lub gorzej, Próbowaliśmy. [01:00:17.17 → 01:00:20.23] C: To nie znaczy, że nie można było z tego zrobić jakiejś komedii romantycznej. [01:00:21.75 → 01:00:28.17] A: To może sequel. I wtedy zrobicie straszną kasę, po prostu dwa miliony ludzi w kinie. [01:00:28.27 → 01:00:28.83] B: Producent. [01:00:29.65 → 01:00:33.63] A: Dobrze, załatwiamy producenta. Gdyby państwo słyszeli o jakimś producencie... [01:00:33.63 → 01:00:36.09] B: Nie, producent. Producent by dostał tę kasę, nie my. [01:00:36.41 → 01:01:39.79] A: A, o nie. To w takim razie nie zmieniajcie stylu. Proszę Państwa, ostatnia szansa na pytanie albo wypowiedź. Rozumiem, że brakuje trochę odwagi, ale też film jest tak subtelny, że nawet trudno o nim mówić. Bardzo dziękuję naszym gościom w takim razie. Bardzo dziękuję Państwu. Zapraszam za tydzień na niezwykły dokument o fantastycznym portugalskim fotografie João Salgado zrobionym przez jego syna i przez Vima Wendersa, Sól Ziemi. No i w nowym sezonie już po świętach też na kolejne poniedziałki będą goście, będą filmy. Mam nadzieję, że równie ciekawe jak dzisiejsze. Zapraszam serdecznie i jeszcze raz dziękuję.
Kino w Teatrze Starym „W sypialni”
Niekonwencjonalny debiut Tomasza Wasilewskiego jest subtelnym portretem kobiety pod presją. Nie wiemy, od kogo i od czego ucieka Ewa Edyta, możemy się tego tylko domyślać. Nie znamy nawet jej imienia, wszystko, co mamy do dyspozycji, to obserwacja. A jeśli śledztwo, prowadzone przez uważnego widza, odzwierciedla drogę bohaterki w poszukiwaniu własnej tożsamości? Może to ona nie zna samej siebie, a jej podróż nie jest ucieczką od czegoś, tylko próbą przebicia się do prawdy o sobie samej?
Magda Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym
Nagrody:
· 2011 Koszalin (nagroda dla aktorki pierwszoplanowej – Katarzyny Herman) – Festiwal Młodzi i Film
· 2009 – nagroda za film dokumentalny „Show jednego człowieka” na VIII edycji Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego „RePeFeNe” w Rybniku
· 2009 – nagroda za film dokumentalny „Show jednego człowieka” na IV edycji Festiwalu Kina Niezależnego „Off jak gorąco” w Łodzi
· 2007 finalista konkursu scenariuszowego „Hartley – Merrill 2007” za scenariusz „Zjednoczone stany miłości”