Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:02.21 → 00:37.12] A: Witamy ponownie. Jest nas mało, więc zapraszamy bliżej. Jeśli państwo macie ochotę, to... A jeśli tam jest wygodnie, to też bardzo proszę. Marcin Koszałka jest z nami. Ja zadam parę pytań, ale jeśli państwo macie ochotę się podzielić wrażeniami czy włączyć w dyskusję, to w każdej chwili to jest możliwe. Ten film pierwszy, Marcin, twój debiut powstał w 1999 roku. Szmat czasu. Zrobiłbyś go teraz podobnie? Jak myślisz?
[00:38.40 → 00:54.40] B: Myślę, że tak. Nigdy się nie wraca do tyłu. Nie analizuję tych filmów w tym kontekście, czy zrobię to inaczej, czy jeszcze raz. To już jest jakby... Wydaje mi się trochę błąd, jakby patrzenie do tyłu.
[00:54.74 → 00:56.34] A: A niczego nie żałujesz?
[00:57.83 → 02:28.13] B: Nie, nie, na pewno nie. To był trudny film wtedy dla mnie, ale na pewno nie żałuję, że ten film powstał, bo on w jakiś sposób też był czymś dla mnie ważnym, myślę, że dla moich rodziców, dla matki też. Też sporo osób rozmawiało też o tym, patrząc pod kątem nawet swojego życia, nie tylko przeżycia takiego w sensie filmowym, tylko indywidualnym. Poza tym też był taki moment dobry wtedy, w tamtych latach, że nie było takich rozmów. Teraz ten film pewnie, gdyby został zrealizowany, to nie byłoby wokół niego takich dyskusji jak wtedy po prostu, bo teraz już ten film jednak powstał przed tymi wszystkimi telewizyjnymi programami typu Big Brother i w ogóle jakby powstawał w duchu takiej jeszcze starej polskiej moralności, ja nie wiem czy ona się zmieniła, ale na pewno temat rodziny, kościoła, religii, nie prania brudów na zewnątrz, to takie było polskie, mieszczańskie nasze. Ja trochę naruszyłem tą świętość w sensie jednak medialnej spowiedzi, która w tamtym czasie w telewizji polskiej rzeczywiście mogło to niektórych poruszyć, w sensie jakby obrazić, zenerwować.
[02:30.72 → 03:13.40] A: Ale myślę, że umieszczanie Ciebie w kontekście Big Brothera i programów publicystycznych, czy też nie wiem jak je nazwać, rozrywkowych chyba bardziej, których teraz zdaje się jest sporo, takich żerujących właśnie na osobistych wyznaniach ludzi, którzy chyba nie do końca też czasem wiedzą co robią. Myślę, że to jest niesprawiedliwe ustawianie Cię w tej poezji. Rzeczywiście coś się zmieniło i Ty byłeś prekursorem tych zmian, ale ja mam wrażenie, że te zmiany poszły trochę w bok. A to, co Ty zrobiłeś, to była w moim odbiorze próba terapii, jakiejś diagnozy przede wszystkim. Zobaczenia tego, w jakim jesteśmy miejscu. Nie tylko Ty i Twoja rodzina, ale też my trochę jako społeczeństwo.
[03:13.84 → 03:55.28] B: Na pewno. Ja tutaj mówię o tym Big Brotherze w sensie w ogóle, że Wicie do czegoś musiał odnieść. W sensie, że musiał się do czegoś odnieść i ja mówię o takim szerokim, globalnym spektrum pokazywania jakiejś prywatnego życia w ogóle w telewizji. Oczywiście telewizja głównie bazuje na teleturniejach, bo jednak Big Brother był teleturniejem. Chodziło o to, że to był kolejna forma teleturnieju. Wygraną była duża kasa, czyli kto więcej wywali z siebie, ten wygra, bo kto bardziej się obnaży, na tego zagłosują smsami. Zresztą w ogóle Big Brother jest bardzo interesującym pomysłem. Taka fabuła powstała na film fabularny.
[03:55.68 → 03:56.92] A: Chyba nie jedna nawet.
[03:57.61 → 04:44.17] B: No tak, ale to jest temat, że jak daleko można się poznać, żeby wygrać nagrodę, jak daleko można wejść w swoje prywatne życie. Tutaj oczywiście chodziło raczej o kwestię na pewno terapeutyczną, ale kwestia terapeutyczna występuje w każdym twórcy, na każdym poziomie. To jest w ogóle element dominujący u ludzi, którzy tworzą cokolwiek. że gdzieś tam robiąc sztukę, a sztuka to jest dla mnie za dużo, ja się aż tak daleko unikam słowa sztuka, czyli tworząc, będąc twórcą, no dokonuje się jakiegoś katarsis.
[04:45.66 → 04:55.90] A: No ale to jednak bardziej sublimacji chyba niż terapii, takiej w prostym znaczeniu. Co zresztą świetnie widać w tym ostatnim twoim filmie, który dzisiaj tutaj pokazaliśmy.
[04:56.10 → 05:34.28] B: Tak, bo patrząc pod względem takim czysto filmowym, dramaturgicznym, to mimo wszystko jakby dla mnie mocniejszym filmem, jak już patrzę ze stanu czasu, to w ogóle nie chodzi o kwestie tam jego kariery festiwalowej tylko, czy krytyków filmów, Ja mówię o dla mnie, jako dla twórcy tych filmów, to najmocniejszy jest jednak film do bólu, dla mnie przynajmniej w tej chwili, dlatego że jednak jest to analiza życia kogoś. Zupełnie inaczej robi się film o kimś, a zupełnie inaczej robi się film mimo wszystko o sobie.
[05:34.96 → 05:36.18] A: Dlaczego ta różnica polega?
[05:36.22 → 05:50.96] B: Bo trudniej zrobić film o kimś. Dlatego, że trzeba dokonywać pewnych wyborów moralnych, Akurat Jacek Kłyś był świetnym bohaterem. To był kaskader psychiatra. Kaskader.
[05:52.34 → 05:54.48] A: On się tutaj przecież analizuje.
[05:55.14 → 05:57.86] B: Znaczy on w zasadzie złamał wszystkie zasady jakie są w psychoterapii.
[05:57.88 → 05:59.30] A: Autoanaliza publicznie.
[05:59.70 → 07:15.76] B: Gdyby była jakaś komisja złapa etyki zawodu psychiatry to powinni go wykurzyć z zawodu, ale właśnie dlatego mi się to podoba, bo on podjął potężne ryzyko. Ja lubię ten film nie dlatego jak go zrobiłem, Tylko lubię ten film, bo po prostu mam ogromny szacunek do tego człowieka, po prostu za to, że on, ja miałem takie, jedno z największych takich przeżyć jako twórca filmowy, że podczas krakowskiego festiwalu filmowego, kiedy ten film miał swoją premierę, Kraków jest takim akurat festiwalem, że jak jest konkurs międzynarodowy z polskimi filmami, on jest zawsze o dobrej godzinie, w dobry dzień i tam właśnie ten film był w tej sekcji, reprezentował Polskę. I po prostu przychodzi zawsze pełne kino. Nie wiem jak będzie w tym roku, ale zawsze na tej konkursy, teraz się dużo tych konkursów porobiło, ale wcześniej było ich mniej i zawsze była pełna sala, tam było prawie 900 osób i on przyszedł w takim starym garniturze lat 80. I właśnie on przyszedł po to, żeby popatrzeć na tych ludzi. On chciał się z nimi spotkać, po prostu w sensie jakby sam na sam, że chciał zobaczyć ten tłum ludzi, którzy widzieli jego życie i de facto to, co się stało po filmie było dużo ciekawsze niż ten mój film.
[07:16.35 → 07:17.08] A: A powiesz o tym?
[07:17.61 → 08:00.48] B: Nie no, to po prostu on stał i powiedział, to jestem ja, chciałem Państwu siebie pokazać, nie koniec. I wszyscy milczeli, po prostu była kompletna cisza, no bo nikt w sali nie mógł wstać i powiedzieć, przepraszam bardzo, ale wie Pan, ja mam takie problemy i takie. Natomiast potem w kuluarach jakby ludzie do niego podchodzili, ale To on tak naprawdę przeżył potężne katastrofy. Mi się wydaje, że to on... Bo to jest postać tragiczna, dlatego że to jest człowiek bez wyjścia. To jest człowiek, który... To jest de facto trochę... To jestem trochę ja, gdybym został w domu. On już tam zostanie na zawsze. To jest antyczny dramat, który musi mieć... Koniec następuje... Koniec to jest śmierć tego bohatera, jakby naturalna śmierć. On nie wbierze nigdy. Nie dokona tego wyboru.
[08:01.10 → 08:11.87] A: Ale takich bohaterów jest mnóstwo. Przechodzimy koło nich pewnie codziennie. Myślę sobie, że to nie jest jednostkowy los, że ten dramat wielu z nim dzieli.
[08:12.95 → 08:34.86] B: Tak, bo właśnie jakby zaczynając od pierwszego filmu, który był takim trochę szokującym oczywiście filmem w tamtych czasach i ten, no to, no to, no to większe, większe dno mimo wszystko ma właśnie Jacek, dlatego że jakby to jest, bo ja jestem bohaterem, któremu mimo wszystko gdzieś tam coś się jednak w życiu udało.
[08:35.10 → 08:37.51] A: Nawet można powiedzieć, że całkiem sporo.
[08:38.27 → 09:39.69] B: Znaczy można nawet powiedzieć, że jakby te problemy, które miałem w domu z rodzicami, w jakimś stopniu stałem się silniejszy i chciałem coś nawet udowodnić może mojej matce, że że nikt się nie zatrudnił, żadna wytwórnia filmowa, żadna telewizja. No i jednak mnie zatrudnili. Ale całkiem sporo. To bardziej chodzi o rodzaj też takiej pewnej że to wcale nie jest prawda, że jeśli ktoś ma jakieś tam problemy, to się człowiek załamuje. Ja wiem, że większym problemem jest przemoc psychiczna. To jest udowodnienie psychologiczne, że jednak nie bicie, znaczy bicie oczywiście też, ale czasem przemoc psychologiczna w słowach może być jeszcze bardziej krzyżdząca dla dziecka niż bicie tego dziecka. A jest jeszcze gorsza przestrzeń. Ja tej przestrzeni nie przeżyłem, ale znam takich ludzi, gdzie w ogóle nie ma słów.
[09:41.27 → 09:42.43] A: To też jest przemoc.
[09:43.29 → 11:18.12] B: Z moją matką akurat to było dobre, że ja widziałem, że ona mnie kocha, bo ona wszystko wykrzyczała i mówiła wszystko wprost, co myślała. Natomiast dużo gorszy jest i ja na szczęście takiej rodziny nie miałem, gdzie po prostu ludzie milczą, gdzie się udaje. że jest wszystko okej, a się tak naprawdę nic nie mówi. Ja właśnie spotkałem takiego gościa po tym filmie na stacji benzynowej, bo nagle się okazało, że jacyś tam ludzie chcieli mnie rozpoznawać, bo Fidyk tak akurat zorganizował tą projekcję tego filmu, że wtedy ten czas na dokument miał bardzo dobrą godzinę oglądalności i ten cykl miał w ogóle, był rekordy oglądalności. Te filmy oglądało parę milionów, znaczy nie tylko mój, ale Bożencki, np. 6 milionów widziało Arizonę, mój film widziało 5 milionów, także dużo ludzi wtedy oglądało. To było pasmo po wiadomościach zaraz o 20.30 czy o 20. To był jakiś w ogóle szczyt w ogóle możliwości polskiego dokumentu, jeżeli chodzi o godzinę emisji, to co wtedy zrobił Fidyk. No i dzięki temu można było na ulicach sobie porozmawiać z różnymi ludźmi, którzy po prostu podchodzili. I na przykład facet na stacji benzynowej, taki kulturalny gość w garniturze, dobry samochód, no po prostu mówi do mnie, że widział właśnie wczoraj film. I chciałem mu podziękować, nie? A ja mówię, no to dobra, no. Ale on mówi, że też mnie zazdrości. A ja mówię, a czemu pan mnie zazdrości? No bo oni do mnie nic nie mówili. A panu wszystko przynajmniej powiedziała, nie? I pojechał. No ciekawe to było.
[11:19.76 → 11:48.04] A: Twój ojciec w drugim filmie mówi, że nie powinno się myśleć o śmierci. W Twoich filmach ta śmierć jest bardzo obecna. Może akurat nie w tych tutaj, ale jak spojrzeć nawet na tytuły. To jest martwe ciało, jest śmierdzącą twarzą, jest deklaracja nieśmiertelności. No jest tego naprawdę. Istnienie też zakłada jakoś w tle nieistnienie. To jest coś, co się bardzo jakoś frapuje, pociąga.
[11:48.68 → 12:26.96] B: No tak, no bo to jest najciekawsza tajemnica naszego życia, bo to jest taka sytuacja, że Czy wierzymy w Boga, czy w Boga, czy wierzymy w Boga, czy w Boga nie wierzymy, to tutaj z szacunkiem dla naszej wiary, akurat nie jestem goliwym katolikiem, no może nawet już nie jestem, ale nawet z wielkim szacunkiem dla, jesteśmy w kraju katolickim, nawet dla Jana Pawła II. On tak naprawdę też, jakbyśmy się go zapytali, co jest potem, to Czy on na 100% wie? To bym powiedział, że nie wie na 100%.
[12:26.96 → 12:29.34] A: Tym się różni wiara od wiedzy.
[12:29.75 → 14:22.43] B: Tak. Znaczy nie ma dowodu na istnienie Boga, ale nie ma też dowodu na to, że Go nie ma. Także to jest w ogóle ciekawe. I dlatego śmierć jest na tyle fastującym przeżyciem, że warto w niej trochę grzebać. Ale głównie chyba po to, żeby się po prostu mniej bać. Myślę, że te filmy moje są jednak takimi podróżami. że się przygotowuje do swojej śmierci własnej, w sensie, że zapraszam innych, czyli ludzi, widzów, żeby też może mniej się bali, może myśleli o tym albo zrobili coś więcej w życiu, bo czas ucieka, a z drugiej strony może jest to rodzaj takiej długotrwałej terapii, kiedy ten moment nastąpi albo on będzie nagły, bo wróciłem do sportu górskiego, akurat wspinanie jest takim kapitalnym rodzajem samobójstwa na raty takim szlachetnym dość. Alpinizm zawsze jest takim sportem gdzie no tak wszyscy mówią że ktoś ginie a tak naprawdę to jest po prostu kapliczka straceniców to są ludzie którzy gdzieś tam kalkulują. Zresztą jest taka przecież modlitwa wspinacza od śmierci w dolinach uchroniona spalnie. Natomiast to jest akurat takie rozwiązanie powiedziałbym dość romantyczne i ciekawe natomiast. Niestety często śmierć nasza kończy się w bólach i w ogromnym cierpieniu i wtedy trzeba się z tym jakoś zmierzyć. Takie coś trzeba też założyć. Wydaje mi się, że to jest lęk nie tyle przed bólem fizycznym, tylko lęk przed niewiadomą. I to jest taka podróż. Każdy to realizuje na swój sposób. Jedni się modlą, inni coś budują albo dzieciom stawiają domy i stawiają jakieś ślady. To różnie jest. Ktoś robi filmy i powiedzmy zobaczymy jak będzie zobaczymy. Ja bym chciał się po prostu godnie zachować, rozegrać to na poziomie.
[14:24.01 → 14:32.21] A: Zapraszam państwa do zadawania pytań jeśli ktoś ma ochotę to bardzo proszę. Można też się podzielić wrażeniami.
[14:36.19 → 14:36.79] B: Proszę.
[14:38.31 → 15:23.93] C: Ty, chciałem pytanie, bo w pierwszym filmie padło takie stwierdzenie, że robi pan filmy tylko o prostytucji, o żulach. I tak sobie tak myślę, że współcześnie tak naprawdę artyzm właśnie dotyka zawsze tych takich niskich sfer. Nie pokazuje się tych jakichś pięknych rzeczy. Skąd tak naprawdę się to bierze? Czy to właśnie dlatego, że ludzie poszukują jakiejś kontrowersji i to najbardziej ich porusza? Jeszcze drugie pytanie na temat pana filmu, będziesz legendą człowieku? Taki troszkę trudno dostępny film, powiem szczerze, że nie widziałem go, ale tak się zastanawiam, to chyba taki kolejny z tej serii, gdzie wnika Pan troszkę w życie ludzi. Jakie były tak naprawdę Pana doznania, doświadczenia i wspomnienia właśnie po realizacji tego filmu? Dziękuję.
[15:24.49 → 17:49.05] B: Dobrze. To nie jest jakieś wielkie odkrycie, Dużo lepiej się fotografuje jakieś ekstremalne, trudne sytuacje, bolesne niż takie czyste, piękne, np. romantyczną miłość. Dużo łatwiej zrobić film np. Wojciech Smarzowski, taki naczelny polski artysta, który właśnie robi bardzo ciężkie filmy, ekstremalnie ciężkie filmy i nagle się okazuje, że to się lepiej sprzedaje i dla krytyki filmowej i dla Widza także, a poza tym ludzie też, to nie chodzi nawet o nas reżyserów, że takie tematy poruszamy, tylko ludzie są na tyle perwersyjni, że lubią to. My sami podświadomie lubimy gdzieś zło, lubimy jakieś ciemne strony naszego życia i na to lubimy patrzeć. To jest tak jak teraz taki temat jakby poruszyłem seryjnego zabójcy. Przecież ci ludzie stają się jakimiś ikonami popkulturowymi, stają się legendami i w zasadzie powstają u nich seriale telewizyjne jak Dexter czy w ogóle nawet fan kluby. Amerykańscy seryjni mordercy można kupić sobie z nimi koszulki czy gadżety w specjalnych sklepach. Także coś w tym jest, że nas do tego cielnej przestrzeni ciągnie i to jest taka odpowiedź. Natomiast jeżeli chodzi o Legendę to ten film będzie w czerwcu w telewizji to można sobie będzie go zobaczyć. Natomiast ja chciałem zrobić też taki trochę, co się niektórym nie spodobało, taki film, który jest trochę antysportowy, raczej jakby sięga w ogóle gdzieś na boku jakby sportu i też jest to trochę ryzykowne. Jest i było dlatego, że piłka nożna jest akurat taką przestrzenią, że każdy się na tym świetnie zna i każdy ma jakieś wyobrażenie na ten temat. I to jest, na tym polega też ryzyko filmów piłkarskich. że oglądając taki film każdy będzie zastanawiał się no tak, ale przecież piłka jest taka i to jest ciekawe, bo to jest nasz kraj jest głównie krajem religijnym, piłkarskim. Także tyle powiem. Natomiast zapraszam do telewizji drugiego programu chyba w czerwcu. Będzie sobie można ten film zobaczyć za darmo.
[17:51.85 → 18:29.17] A: Zapraszam. Może ktoś jeszcze. Myślę, że w dalszym ciągu obowiązuje w Polsce zasada, że swoje brudy zamiatamy pod dywan i nie mówimy o tym, co nas boli, a szkoda. Natomiast najbardziej poruszył mnie trzeci film, Do bólu, i jeśli dobrze pamiętam, to jest rok produkcji 2008. Dzisiaj mamy 2013. Czy zrozumiałam, że Toksyczna miłość trwa dalej, czy dobrze zrozumiałam?
[18:30.08 → 19:46.41] B: Tak, no ja z Jackiem czasem się kontaktuje, bo akurat niedaleko, niedaleko mieszkamy i sytuacja jest jakby bez, bez, bez zmian. Znaczy, że nie wiem, nie pytałem o tak intymne szczegóły, co dalej z jego dziewczyną, bo nie poruszył tego tematu, także no Ale jakby on trwa nadal w tym układzie z matką, skończył ten dom, wybudował tam parę pięter, taki wielopiętrowy dom się zrobił, wynajmuje te mieszkania studentom, ale z matką mieszka, dlatego on mi zresztą powiedział kiedyś, że on tego wyboru nie może dokonać, bo zostawiając matkę, wtedy matka umrze z rozpaczy. No tak jak ojciec umarł, akurat ojciec umarł z powodu tego, że cierpiał na depresję i matka myślę, że umarłaby z powodu tego, że straciłaby Jacka. To jest tragiczne, antyczne, błędne koło i w zasadzie też ten film jest na tyle bolesny dla mnie, no bo jednak bohaterem tego filmu jest lekarz psychiatra, który pomaga ludziom i sam sobie nie może pomóc. No i też bardzo mocne jest właśnie to, że on mówi, że liczy na to, że może mu pomoże Bóg. Znaczy, że już nikomu nie może pomóc, no bo w zasadzie.
[19:47.85 → 19:51.77] A: Bo psychiatrze trudno się zwrócić do innego psychiatry albo do psychoterapeuty.
[19:51.81 → 21:19.25] B: Tak, bo to jest taka sytuacja, kiedy studiowałem, bo nie skończyłem tych studiów, poszedłem do szkoły filmowej, ale studiowałem parę lat na socjologii i interesowały mnie w ogóle zajęcia z psychologii, z psychiatrii. Chodziłem sobie na takie różne kursy na UJ. I właśnie kiedyś pewien profesor na zajęciach psychiatry powiedział, że jak tam ktoś zapytał, co jest najtrudniejsze w zawodzie psychiatry, to on powiedział, że są dwie rzeczy, że na początku kariery opanować śmiech, Ale to już to mija i szybko się z tym człowiek radzi. Ale drugi problem totalny i największy zawodu psychiatry to jest kiedy kolega staje się pacjentem. W zasadzie walka straszna, leczenie kolegę psychiatry. Także tutaj jest taka właśnie sytuacja, że jemu nikt z branży nie pomoże, nie będzie się w to po prostu angażował, bo to jest zbyt duże wyzwanie. Ten człowiek jest całkowicie sam. Tam jeszcze jest problem alkoholowy z nim, że on się leczył, bardzo pił, był na odwyku. Myśmy tego tematu nie poruszali, bo był podleczony i ja nie chciałem robić filmu o alkoholiku, ale to był człowiek, który się wyleczył, ale to nie ma czegoś takiego jak wyleczony alkoholizm, po prostu on może w każdej chwili znów pić. Miał ciągi, a dlatego po prostu, bo to jest człowiek osamotniony On nie może pójść do psychoterapeuty.
[21:21.83 → 21:56.26] A: Czy jeszcze kogoś mamy chętnego do włączenia się do dyskusji? Na razie nie widzę. Chciałam Cię spytać, Marcin, ciągnąc ten wątek, bo też interesuje Cię szaleństwo, mam wrażenie, że gdzieś tam Ci Twoi bohaterowie, wszyscy właściwie, łącznie z Twoją rodziną, gdzieś się o to ocierają. Jakbyś był tym zafascynowany bardzo.
[21:56.39 → 24:40.11] B: No tak. Szaleństwo mnie interesuje. Jak Państwo będą mieć okazję być może w Krakowie podczas festiwalu, to proszę o taki film mój, Zabójca z Lubieżności, gdzie tam Jest w kolei szaleństwo jakby seryjnego zabójcy, dziennikarz, który kiedyś otarł się, miał pisać książkę życia, był dopuszczony do, bardzo blisko do seryjnego zabójcy, jako jedyny został dopuszczony, żeby wywiad. To tak naprawdę gdzieś ta lubieżność jakby została w nim do dziś, mimo to, że już jest starszym człowiekiem. Te kobiety, on co prawda nie zabija, nie zabił żadnej kobiety, ale Ta jakaś lubieżność, która została, łowienie, złowienie kobiety jest dalej jego rodzaj szaleństwa. I to też mnie zawsze fascynuje, bo jak mówię, w człowieku wiele tych ciemnych stron jest. To jest tylko kwestia otwarcia, że tak naprawdę. Każdy z nas może być zabójcą, to jest każdy z nas może być święty, a może być też szalonym mordercą po prostu i to jest niebywałe, że mamy tak skomplikowaną tą psychikę i nie ma w ogóle żadnej reguły co się z tym może może stać. Ciekawe co on mi powiedział, to gdzieś tam wynika, co ja sobie usiadomiłem, że w pewnym stopniu zazdrości mu. To jest bardzo ryzykowne mówiąc do kamery po prostu, że gdzieś tam mu zazdrości, ponieważ on złamał wszelkie możliwe granice i był już po tamtej stronie rzeki, gdzie my widzimy czasami drugi przek, ale nie przejdziemy przez ten most. A on przeszedł i poszedł tam dalej i był do końca. I to jest niebywałe, że jednak jest jak się zastanowimy nad tym, jest jakaś fascynacja tym, że Sam ak zabijania, jakby bycie po tamtej stronie jest straszne, niemoralne, nietyczne, brutalne, ale z drugiej strony zabijając drugiego człowieka, wchodzić w jakiś świat. Ja nie mówię, że Boga, ale kogoś, kto jest zupełnie w innym wymiarze i mi się wydaje, że jednak te fan kluby, które powstały na świecie i fascynacja z seryjnymi zabójcami właśnie wynika głównie z tego, że oni przekroczyli granicę To jest trochę tak jak goście grają... W lidze mistrzów po prostu grają. Tak, tak i że to jest okropne, ale oni mieli odwagę, żeby pójść tam tak daleko i dotknęli tego, że to jest fascynujące. Mi się wydaje, że jakby się zrobiło jakieś takie badania, nie wiem czy ktoś takie badania robił. Dlaczego ludzie interesują się seryjnymi zabójcami? No bo tutaj nikt z państwa się nie interesuje i pogardza.
[24:42.04 → 24:43.82] A: Pewnie tak jest, ale... Ty się interesujesz.
[24:43.92 → 24:50.04] B: No nie, ale jest, ale tak naprawdę wiecie sami o tym, że jest ogromna rzesza ludzi fascynujących się tym.
[24:50.24 → 24:51.46] A: A ciebie co w tym ciągnie?
[24:52.02 → 25:47.50] B: Mnie właśnie bardziej ciągnie ta tendencja perwersyjności człowieka do pewnych rzeczy jakby. To mnie interesuje i właśnie to, że nie ma odpowiedzi. Znaczy to, że na przykład nie można zrobić filmu, że nie można pójść do naukowca, profesora, który się tym zajmuje i on też mi powiedział. Słuchaj, nie wiem. Nie wiem. Mam zajęcia z... z seryjnych zabójstw ze studentami, pracy, doktoraty tutaj piszą. Nie wiem, rozmawiałem, robiłem setki, setki rozmów, opinii psychiatrycznych. Siedział, rozmawiał, ale żeby on powiedział tak naprawdę dlaczego, to on nie wie. On coś tam wie, ale jakby miał na 100% powiedzieć, to też powie, że nie wie. To jest, to mi się bardziej właśnie brak tej wiedzy, ta tajemnica, która jest wokół tego, dlaczego nas do tego ciągnie, tak? I to jest, to jest, to jest pytanie, Może nie teraz interesuje szaleństwo, ale interesuje mnie na przykład to, że na te pytania w ogóle nie można odpowiedzieć.
[25:48.40 → 26:01.78] A: Czyli to jest tak, że najbardziej Cię interesuje tajemnica? Bo w ten sposób można też popatrzeć na te Twoje pierwsze filmy. Ludzie, którzy się kochają, są dla siebie okropni. Niszczą się nawzajem.
[26:02.20 → 26:02.68] B: Myślę, że tak.
[26:02.78 → 26:03.76] A: To też jest jakaś tajemnica.
[26:03.76 → 27:03.57] B: Że tajemnica, bo w ogóle jakby tak zwana W sztuce, sztuka powinna być, czy tam twórczość powinna być zawsze interesująca i pociągająca dla widza przez pewną dozę tajemnicy. Oczywiście nie można wpaść w bełko taki, że nie wiadomo o czym się opowiada, ale jednak jeżeli się właśnie dotyka tematów, na które się samemu nie można do końca odpowiedzieć, to staje się to na tyle intrygujące, że widz też się intryguje, no bo ja się nie boję na przykład powiedzieć, że ja nie wiem. No bo na przykład Eddie, dlaczego on? Został. Dlaczego w 82 roku rozmawiam z tym wampirem. Dlaczego on do dziś jakby żyje tym. Dlaczego on do dziś mówi o nim. Coś on jednak zrobił z jego życiem i tęskni trochę za nim nawet nie robiąc niby nic złego tylko się spotyka z kobietami przez internet. Jest samotny. Ten wampir zmienił jego życie. Dlaczego.
[27:05.23 → 27:11.29] A: A nie boisz się robić takich filmów pokazujących to zło? Nie boisz się, że ktoś się tym zarazi tak jak Edi?
[27:14.79 → 28:09.38] B: No tak, ale to jest takie pytanie, że to taki policjant mi też kolega zapytał, że to jest nie w porządku, że ja teraz zrobiłem fabularny film inspirowany powiedzmy takim krakowskim seryjnym zabójstwem lat 60. Karolem Kotem. Inspirowany, bo to jest autorska zupełnie wizja. I czy ja się nie boję właśnie, że ktoś zobaczy ten film, bo to jest właśnie trochę film o takim współczesnym, on jest tak trochę opowiadany jak współczesny młody chłopak, tak jak są Bravik, czy na przykład są ci młodzi zabójcy w słoniu Gasa Fansanta, że ktoś zobaczy ten film i na przykład kogoś zabije. Czy ty się tego nie boisz. No ale z drugiej strony, jakbyśmy tak myśleli, to w zasadzie Jednak to jest na tyle fascynujące, że my zawsze możemy umyć ręce, że to nie my. Rozumiesz?
[28:09.46 → 28:10.40] A: Ty możesz umyć ręce?
[28:10.84 → 28:12.08] B: My filmowcy, tak.
[28:13.36 → 28:37.47] A: To jest to napięcie między takim pretekstem, że opowiadam o złu po to, żeby przed nim ostrzec, Ale z drugiej strony pod spodem jest, opowiadam o tym, bo to jest właśnie fascynujące. I wy na to patrzycie też z takim... Zawsze to jest napięcie między i
[28:37.47 → 29:01.40] B: widzu i w twórcy. Tak, to jest bardzo taki argument, bardzo trudny do obrony. Jak ty mówisz, że może ktoś zabije, no to to jest argument trochę nawet nie do obrony, bo tak może się stać. Może się tak stać, tak. Ale jakby to jest taka sytuacja, że my idziemy trochę za tymi, co już to zrobili, tak. Jakby jest takie niepisana umowa, że możemy takie rzeczy robić. I to pociąga.
[29:01.88 → 29:08.88] A: Sztuce artystom wolno więcej. No zresztą po to jesteście w gruncie rzeczy, żeby rozbrajać naszą podświadomość.
[29:08.90 → 29:28.99] B: Oczywiście ja mogę żyć tylko z takim przekonaniem, że ja ostrzegam, a nie zachęcam, no bo jakby mimo wszystko, chociaż to jest takie zakończenie tego filmu, że właśnie nie będę tutaj zdradzał, ale Ale gdzieś ten film jest jednak o tym, że zostaje się legendą.
[29:29.55 → 29:30.45] A: No właśnie.
[29:31.33 → 30:22.78] B: Bo to jest o tym, o tym, o tym historia trochę. Albo Karol Kot. Karol Kot na przykład. Jakiś perlowski chłopak, seryjny zabójca z PRL-u, który zabił tylko dwie osoby. Zabił dziecko i starszą panią. Jedno dziecko też ostro poturbował. To co to za seryjny mordecza? Nawet w sensie demokratury naukowej to seria jest dopiero po trzech zabójstw. To on nawet nie był seryjnym zabójcą. Ale na przykład do dziś cały Kraków żyje tym chłopakiem, dlatego że był młody i był uśmiechnięty. Na wizjach lokalnych śmiał się do kamery i mówił niech pan mnie nakręci tutaj, tutaj jestem. Dobrze pan tą kamerę ustawił? Proszę mnie kręcić. I właśnie ta jakaś bezczelność, ten śmiech i potem ten wyrok śmierci i ten jego wiek na tyle wbił się świadomość na przykład Krakowa, że że on jest jakąś tam legendą.
[30:23.00 → 30:24.48] A: Świetlicki o nim pisał.
[30:24.52 → 30:45.62] B: Świetlicki napisał o nim piosenkę. Jest on w dwanaście chyba czy w trzynaście, bo to chyba tak. Jest jak najpak kot Karola. Oczywiście właściciele uważają, że nie ma nic wspólnego z Karolem Kotem, ale jednak prawda jest inna i tak dalej i tak dalej. Jest to legenda miejska po prostu i mamy swojego seryjnego zabójcy. Wy nie macie w Lublinie, a mamy.
[30:47.12 → 30:48.92] A: Przewaga.
[30:49.62 → 30:59.47] B: No żartuję, ale coś takiego jest jednak, że on stał się jakimś mitem miejskim, że ludzie do tego wracają.
[31:00.36 → 31:02.34] A: Tęsknimy za kimś, kto przegracza granice.
[31:02.58 → 31:26.35] B: Chyba właśnie o to chodzi. I to jest taka perwersja i nie można zastanawiać się teraz, czy dobrze jest, że my robimy takie filmy, bo za chwilę zaczniemy zastanawiać nad każdym jakimś tematem. Na przykład jeżeli robimy film o eutanazji, to wtedy będzie zachęcało ludzi do eutanazji. Jeżeli robimy film, gdzie jest temat aborcyjny, że np. kobieta musi usunąć dziecko, takie filmy dokumentalne są.
[31:26.53 → 32:00.49] A: Wiesz co, nie do końca się z tobą zgodzę, bo z jednej strony inaczej. Ja jestem za tym, że sztuka nie ma być, znaczy ta sztuka, którą ja cenię, nie ma być idealizowaniem rzeczywistości, tylko ma być jakimś rozpoznawaniem tej rzeczywistości. tylko to, co mówisz, to jest znowu kolejne piętro kreowania takiej legendy. I teraz nie wiemy, czy nie znajdzie się jakiś kolejny szaleniec czy psychopata, który postanowi zostać gwiazdą, a to jest dosyć prosty sposób.
[32:00.73 → 33:49.23] B: Tego nie jestem w stanie obronić. Natomiast na pewno jestem w stanie obronić to, że temat, który poruszyłem, film, który zrobiłem, że dokument, że to fabuła, to jednak to jest historia o tym, że on rozlał jak nowotwór jakby wokół siebie, chęć ciekawości zainteresowania jego osobą po prostu, że on będąc gwiazdą popkulturową, skupił w ogóle się je fanów po prostu do dziś. Jakby dalej ludzie żyją i ci równolatkowie, co mają teraz 80 lat, a byli z nim w szkole, poszli z nim do Komunii Świętej. Również tacy ludzie, którzy mają teraz 60 lat, byli młodsi od niego wtedy, ale dalej nim żyją, mają traumę, bo rodzice nie puszczali ich z domu. bo cały Kraków bał się wyjść wieczorem na miasto, czyli oni żyją kotem, żeby nie spotkać kota. I jest cała fala młodych ludzi, których spotkałem, 18-19 lat, którzy się fascynują, znają Świetlickiego. Sam Świetlicki, który też się, też popłynął na Karolu Kocie, inteligentny przecież twórca. Także, także no, ja wolę bronić swego filmu jako zjawisko, że ja pokazuję pewne zjawisko tego nowotwora złośliwego, który jakby zalewa, To co ty mówisz, że my lubimy to. Myślę, że dlatego Edziu też się czuje trochę lepszym człowiekiem niż my, bo on spędził z tym wampirem sam na sam 2-3 miesiące. On powiedział wszystkie szczegóły łącznie z perwersyjnymi scenami, które wykonywał z tymi kobietami, jakie zabijał. I on to od niego usłyszał. I on ma tą tajemną wiedzę posiadł. On nie chce być copy hillerem, bo jego granice moralności i etyki są takie, że on tego nie przekroczy, ale poniekąd trochę jest.
[33:52.33 → 34:03.33] A: To ciekawe, że rozmawiamy o filmie, którego tutaj nie pokazywaliśmy, który jeszcze nie miał premiery, jeszcze się nie skończył nawet, a nie mówimy o tym, co widzieliśmy przed chwilą.
[34:04.31 → 34:06.21] B: Taka szeroka rozmowa, żeby było ciekawiej.
[34:06.39 → 34:18.05] A: Nie, nie, no tak, ale to też swoją drogą charakterystyczne może, że łatwiej jest skupić się na seryjnym mordercy niż na własnej rodzinie. Chociaż akurat ciebie to nie dotyczy.
[34:18.05 → 34:34.39] B: Bardziej to chyba chodzi o to, że rzeczywiście już dużo, bo ja już dużo razy rozmawiałem o tym, no gdyby na przykład... Już masz trochę ten temat przerobiony. To jest z Państwami jakieś kompletne pytania, zresztą ja się jakichś intymnych pytań nie boję, także jeśli ktoś ma jakieś pytania, to wtedy chętnie odpowiem.
[34:36.52 → 35:04.83] A: Proszę państwa, rzadka okazja, Marcin Koszołka do dyspozycji. To powiedz jeszcze parę słów o, nie może jeszcze nie, bo chciałam cię spytać o twoją pracę operatorską, ale zostajmy jeszcze na chwilę przy twoich dokumentach. Powiedz, czym dla ciebie jest dokument? Takie fundamentalne pytanie. Zadajesz je sobie w ogóle?
[35:06.19 → 35:32.82] B: Ja chciałem zrobić taki film, który zaczyna już dokument coraz bardziej jakby denerwować. W sensie, nie tyle denerwować, ale denerwować mnie nawet jak moi koledzy, starsi koledzy, znani koledzy, nawet tak w prywatnych rozmowach gdzieś na boku mówią, nie, nie, Nie możesz to opowiadać po prostu jak ty to robisz. Niech oni wierzą w to, że to jest prawda.
[35:35.08 → 35:41.98] A: Jasne, nie zdradzamy kuchni, tak? Ale to cię denerwuje, że to jest jednak oszustwo?
[35:42.24 → 39:06.63] B: Tak. Z jednej strony bohaterowie dokumentalni są naprawdę tymi bohaterami i grają w swoje własne życie. Na przykład w moim fabularnym filmie Karola gra Filip Pławiak, aktor. Natomiast Kłysia gra Kłys, ale gra. Jakby ja tak steruję jego przestrzenią. Oczywiście tutaj jest bardzo ważna sprawa etyczna, że nie można kogoś wpakować w takie sytuacje, jakby Kłys nie był psychiatrą. Nie miałby tej świadomości kim jest. Ja bym go poprowadził i on zostałby zniszczony w środowisku za ten film. To to jest właśnie przegięcie. Jeżeli on idzie ze mną i czuje to, to ja idę z nim. Edziu na przykład, który też się tam obnażył strasznie, ale on tego chciał. On był świadomy tego, co ja z nim robię. On grał ze mną, on de facto nawet mówił wykorzystuję ciebie, bo dzięki tobie znów może będę słabny, może znów z powrotem będę playboy'iem, może jeszcze więcej kobiet będzie chciało mnie poderwać, mimo że mam 80 lat. Chodzi o to, że ci goście grają w pewną cyniczną grę ze mną i oni są de facto gdzieś ze mną. A często w dokumencie można tą granicę, można np. wysterować tak bohatera, socjotechnicznie jakby go zmanipulować, on jest nieświadomy tego i to jest niedobre. To jest to, od czego uciekał Kieślowski. No na przykład tak. I po pierwsze właśnie w dokumencie mnie denerwuje powoli to, że nie można w pewnym czasie zrobić, bo fabule można sobie na wszystko pozwolić, ale z drugiej strony dokument ma tą siłę prawdy, że nawet jeżeli się kreuje, To ten bohater jest naprawdę, bo to jest ten facet. Co prawda film jest kreowany, podkręcany. O tym widz nie musi wiedzieć. Widz widzi emocje, prawdziwe emocje i widzi prawdziwego faceta. I tyle. Natomiast mi gdzieś w głowie chodzi, bo nigdy zachęcano mnie, żebym zrobił Jakoś, co próbowałem zrobić film o sobie, to się to nie udawało. W sensie, że jak się włączałem gdzieś tam mocniej w swój film, to wypadałem z tego filmu. Nawet w tym filmie do bólu też była próba taka, że miałem sceny z nim, swoje, ale wyrzuciłem te sceny, były słabe po prostu. Nie podobały mi się. I może teraz jest taka szansa, że mam taką po prostu bohaterkę w Krakowie, taką Królową Nocy, to jest taka Królowa Undergroundu, dziewczyna, która W ogóle nie skończyła żadnej szkoły, nawet chyba podstawówkę, ale podstawówkę ma, ale ona jest artystą życia. Znaczy, że ona jest maskotką całego Undergroundu. Maleńczuka, Siedlickiego, malarzy malują ją. Ona wisi w Narodowym Muzeum i jest nikim, jest nikim. Ma tylko osobowość, jest artystą życia, z niczego nie żyje, nie ma żadnych pieniędzy. Ona jest utrzymywana przez nich. Ona pije z nim, ona jest po prostu jakby taką muzą, muzą destrukcji, po prostu nieistniejącą w ogóle. I ona powiedziała mi, wiesz, już jestem, się trochę starzeje, rozsypuję sobie, zrób u mnie film. Zrób u mnie film, bo jestem dobrym bohaterem.
[39:06.67 → 39:07.47] A: Też się wykorzystuje.
[39:09.31 → 39:10.99] B: Tak, zrób u mnie film, ale z
[39:10.99 → 39:13.53] A: drugiej strony... Marcin Koszałka, reżyser wykorzystywany.
[39:14.48 → 39:15.92] B: No nie, ale może na przykład teraz jest okazja.
[39:16.22 → 39:17.18] A: Może to będzie genialne.
[39:17.36 → 40:11.62] B: Ja nie wiem, bo to może być albo klapa, albo dobre, nie. Ale może być taka sytuacja, że może teraz jest okazja taka, bo ona jest bardzo, to nie jest byle kto. To nie jest byle kto, bo ten byle kto nie byłby maskotką Mareńczuka, Siedzkiego i na przykład Marcina czy Wilego Sastana, który też ją namalował. Czy Marcina Maciejskiego, jego obraz jest w Muzeum Narodowym. Ona tam jest na tym. Także to jest inteligentna bestia i ona też mnie będzie rozczarpywać. To nie będzie taka sytuacja tylko w jedną stronę. I może teraz jest taka właśnie okazja, że te bebechy trzeba pokazać z dwóch stron. Jakby po prostu, że ja ją rozkręcę, rozmontuje na czynniki pierwsze, ale pokaże ten demontaż. Właśnie korci mnie strasznie, żeby teraz uderzyć w środowisko moje dokumentalne filmowców, żeby pokazać totalnie bebechy i jak ja to robię. Rozmontować to na ekranie.
[40:12.08 → 40:14.00] A: Przy okazji musiałbyś trochę rozmontować siebie.
[40:14.96 → 40:49.31] B: No chyba w końcu tak, bo łatwo jest tak trochę z dystansu patrzeć, zawsze ukryć jakby za kamerę albo się nie odzywać w filmie na przykład, czyli być za kamerą. A może właśnie teraz trzeba, że dziś w tej baśce będzie można po prostu pójść na całość. Nie wiem, czy to się w ogóle uda. Po prostu ja teraz dopiero będę jakieś spotkania z nim miał. Muszę w ogóle zobaczyć, czy warto jest zaryzykować. Ale korci mnie taka, korci mnie takie coś, żeby Że może taki moment jest fajny, żeby pokazać po prostu właśnie to, jak my to rozmontowujemy, no bo że to jest, że ludzie tego właśnie nie widzą.
[40:49.63 → 41:25.64] A: No tak, ja myślę, że to się teraz trochę powoli zmienia, że jednak ten dokument stał się mniej przeźroczysty, że coraz więcej osób ma świadomość, że nawet kwestia, gdzie postawisz kamerę jest już jakimś wyborem i że to nie jest tak, że to jest rzeczywistość jeden do jednego, tylko że to jest kreacja, niezależnie od tego, jak bardzo to jest realistyczne. Ale przyszło mi też do głowy coś innego, bo mam wrażenie, że przez wszystkie, no nie wiem czy przez wszystkie, ale przez sporą liczbę twoich filmów idzie też taki wątek wojny kobiet z mężczyznami.
[41:26.66 → 41:30.00] B: Wojny z bohaterem, no bo... Wojny z
[41:30.00 → 41:36.98] A: bohaterem też, ale że to jest właśnie taka linia idąca, że to jest granica między płciami bardzo wyraźna.
[41:37.06 → 41:41.60] B: Może to jest właśnie to, że matka też mi zapakowała taką lęk przed kobietami.
[41:42.36 → 41:53.96] A: No właśnie, ale to się powtarza w wielu twoich filmach. Pytanie, jak w tym kontekście ten nowy projekt. Jeśli powstanie, ale brzmi to bardzo ciekawie.
[41:54.00 → 41:55.42] B: Myślę, że to jest właśnie też takie
[41:55.42 → 41:57.98] A: coś, że można się na tym nieźle wywrócić.
[41:58.50 → 42:03.20] B: Można, ale tutaj się nie ryzykuje, to się po prostu nic nie zrobi.
[42:03.84 → 42:22.10] A: Na górę się nie wejdzie. Albo jak mówią Poznaniacy, to się w Rawiczu nie siedzi, jak się nie ryzykuje. To zdaje się miejscowe więzienie u nich. Czy w państwu się jakieś nowe refleksje bądź pytania zrodziły? Jeśli tak, to zapraszam.
[42:25.04 → 42:37.52] B: To bardzo ciekawe pytanie. Mogę też zabłysnąć z tego, że jestem kontrowersyjny. Chociaż już coraz mniej.
[42:38.64 → 42:41.00] A: Świat się do ciebie jakoś dopasowuje Marcin.
[42:41.02 → 43:05.36] B: Nie, nie, żartuję. Chodzi o to, że ja właśnie jak zrobiłem ten pierwszy film o mojej matce, tak ją urodziłem, to była dość spory był atak, tam były takie nawet studia telewizyjne, zrobili program. Taki znany polski psycholog właśnie medialnie tam atakował i zrobił studio, że byli ludzie za i przeciw i głosowali w telewizji za i przeciw.
[43:05.44 → 43:09.10] A: Tak proszę państwa nie wiem czy wszyscy państwo to pamiętają. To był straszny skandal naprawdę.
[43:09.70 → 43:51.67] B: No głosowali normalnie tak jak są takie tam czy prezydent Kwaśniewski powinien być prezydentem czy nie i tam takie audio tele było normalnie tak tak na żywo. I mnie to dość sporo kosztowało nerwów, raczej generalnie, bo ja byłem w szkole filmowej w tamtym roku i się trochę tak psychicznie trochę podłamałem i tam jeszcze z matką musiałem ją uspokajać, że sąsiedzi tam, że bo jednak matka też była w potężnym jakby, co się stanie. Stało się w miarę w porządku, bo tam były dobre reakcje tam i listy do matki pisali i tam gdzieś w radio dzwonili i to ona, to ja nagrywałem te kasety, że nie została wypluta jakby, że nawet wręcz niektórzy mówili, że jest świetną matką, tylko że ja jestem zły. Także to gdzieś tam było na korzyść.
[43:51.83 → 43:53.65] A: Leżysz na kanapie i się obijasz.
[43:53.99 → 44:21.70] B: Ale mi po prostu to wszystko kosztowało strasznie dużo dużo dużo stresu i wpadłem w taki taki trochę taki stan depresyjny i właśnie wtedy moja siostra powiedziała mi, że ma dobrego psychiatrę, że on tam mi zapisał Prozac, wtedy Prozac był modny i ten Prozac mi na pewno pomoże. On mi w ogóle nie rozmawia tylko nie bada tylko zapisuje receptę i tyle. No i byłem u tego, byłem u tego Jacka wtedy.
[44:21.88 → 44:26.44] A: Jak państwo usłyszą o takim psychiatrze, to proszę na pewno do niego nie iść. Uwaga na stronie.
[44:26.76 → 46:42.68] B: No tak, ale to byłem, byłem u niego i on rzeczywiście mi zaproponował ten prozak, Jacek. Ja tą, ja jakoś tak nie przekonałem się do tego leku i wywaliłem tą receptę. Natomiast jak, jak. Jak wróciłem do domu to on do mnie po tygodniu zadzwonił i się pyta, że on przez cały tydzień po wyjściu z domu z gabinetu jego to cały czas zastanawiał się, że on mnie gdzieś widział i dopiero po tygodniu zorientował się, że on mnie widział właśnie w telewizji, że ja ten film zrobiłem i on mówi, że chciałby się bardzo ze mną spotkać prywatnie w kawiarni. Spotkaliśmy się i on mówi mi, że. że on teraz wie co mnie jest, ale też wie co jemu jest. Mnie to wtedy przerosło, czyli przerosła mnie sytuacja taka, że facet po prostu coś takiego mi powiedział, że gdzieś tam odkryłem jego też jakieś problemy i on jeszcze jako psychiatra. Ja byłem wtedy dość młody, miałem problemy z tym filmem i nie chciałem mieć kolejnych problemów, że byłem niedojrzały na ten film do bólu. I kiedy telewizja polska zadzwoniła do mnie w 2008 roku, że robią taki cykl, tam na rocznicę dekalogu Kieślowskiego, dekalog po dekalogu, czy ja bym nie zrobił jakiegoś filmu. Ja mówię, no zrobiłbym czwarte przykazanie, czcić ojca swojego i matkę swoją, bo mam bohatera. I po prostu jakby no telewizja uruchomiła we mnie ten pomysł, że oni powiedzieli, zrób, masz już, wszystkie przykazania są wolne, tylko pierwsze jest zajęte, bo tam autorka tylko robi. Możesz sobie wybrać każde przykazanie. No ja czwarte wybieram. No i wtedy wróciłem, wróciłem do Jacka, Jacek powiedział mi, że zgodzić na taki film, dlatego że ja zrobiłem taki film o sobie. I to jest właśnie teraz takie clue, bo mi często ludzie pytają jak ja robię dokumenty. No właśnie dokumenty zawsze robię tak, że żeby zrobić dokument trzeba się też coś komuś dać. Jeżeli ja dam temu bohaterowi, to bohater też da mnie. Koniec. Znaczy, że zawsze jest taka sytuacja, że tylko człowieka można otworzyć w filmie przez to, że też ten człowiek pozna mnie, bo inaczej to jest niemożliwe. Nie da się zrobić filmu dokumentalnego po prostu z boku tylko.
[46:43.47 → 47:05.03] A: Ale też to w definicję dokumentu właściwie jest wpisane, bo to co dokumentalista, dobry dokumentalista, czyli zaangażowany w moim pojęciu, daje swojemu bohaterowi, to jest uwaga. Więc zawsze z tym wchodzisz. Ja mam wrażenie, że ty jednak robisz coś więcej niż standard.
[47:05.97 → 47:51.96] B: Ja też bazuję na tym, że bardzo często tym bohaterom dokumentalnym też odkrywam swoje różne problemy, jakieś lęki, że oni widzą też takiego człowieka, który nie jest taki doskonały, że to nie jest jakiś tam reżyser, który przychodzi z kamerą, z telewizji, pan z telewizji, który gdzieś tam jeździ dobrym samochodem, nie, po prostu, że jestem takim samym człowiekiem jak oni, nie, i mam takie same problemy, i ja chcę zrobić o tym film, no bo to jest akurat mój zawód, nie, i oni widzą mnie coraz, coraz mocniej, patrzą na mnie, widzą moje wady, jakieś lęki, I wchodzą w ten układ. Szczerość za szczerość to jest taki bardzo prosty, banalna metoda. Tak jak jakiś był taki program telewizyjny chyba, nie? Szczerość za szczerość.
[47:51.98 → 47:54.64] A: Dyskusje w koszali nie tak się nazywają też na festiwalu.
[47:55.40 → 48:04.72] B: No i tyle. Szczerość za szczerość to jest szkoła filmowa. To jest cały wykład o córce reżyserii filmu dokumentalnego. Szczerość za szczerość. Cała definicja.
[48:04.84 → 48:06.84] A: Ciekawe czy wielu by się z tobą zgodziło.
[48:09.01 → 48:31.28] B: Nie wiem, ja nie wiem jak pracują koledzy, bo o tym się nie rozmawia, także Marcer Łodziński, z którym teraz mam już takie trochę lepsze stosunki, on mi nigdy nie mówił, ale ja wiem, że on totalnie manipuluje, tylko o tym nie mówi, bo to widać, bo po prostu Jak ktoś robi filmy, to widzi też, jak kolega pracuje.
[48:31.78 → 48:47.60] A: Ale to bardzo ciekawe, bo Marcel, który po takiego pięknego syna urodził, odsądził się od czci i wiary, teraz zrobił film o sobie i o Pawle, o relacji ze swoim synem, też dokumentalistą, a Paweł z drugiej strony, więc będą dwa filmy.
[48:47.78 → 49:09.26] B: Interesują dokumentem to też właśnie nie dlatego, że tak znękaków mobbuję, Ale zapraszam, bo będą właśnie dwa filmy, że syn zrobił ojcu, a ojciec o syn. To może być ciekawe. Ja tylko oceniłem scenariusz w PiS-wie. Tam jakieś materiały widziałem, ale filmu całego nie widziałem. Bardzo chętnie go zobaczę.
[49:09.42 → 49:29.61] A: Może go też tutaj uda się zaprosić i przywieźć dla Państwa. Czyżby jakiś głos był, czy nie? To ostatnia szansa na zadanie pytania, bo będziemy powoli kończyć, żeby tutaj Państwa nie zamęczyć i do naszego gościa również.
[49:32.93 → 50:17.69] D: W naszym społeczeństwie także ostatnio Dwa lata temu już definitywnie mam średnie wykształcenie, nie mogę pracować fizycznie i tak to trochę sobie tam to tu, to tam, a to do teatru, a to tego. Także braci Karamazow oglądałam, no to studenci, profesorowie, a tych, którzy powinni to obejrzeć, mało. Także tutaj film w telewizji to dobrze, że obejrzą. Może ktoś tam przemknie, kto zareaguje i wpłynie na naszą społeczność. W tym widzę.
[50:17.81 → 50:20.69] B: Nie liczyłby na działanie polityków akurat.
[50:20.93 → 50:42.47] D: Powinno, jeżeli tyle zła przyczyna tkwi, że agresja psychiczna, ale fizyczna to już jest wiadomo, że agresja rodzi agresję. Psychiczna też. Później ci ludzie mają problemy w zachowaniach, jeżeli od beciku, od zapłodnienia ta przemoc jest.
[50:44.01 → 51:37.05] B: Znaczy my tylko jako dokumentaliści nie możemy też być takimi nauczycielami dla społeczeństwa, bo to wtedy jest niedobre, ale jedyne co na to możemy dawać takie myślenie dla widza samego, który ma taki problem. Ktoś bije swoje dziecko, tak jak mówię, w prostym przekazie, albo psychicznie. I powiedzmy może jest jakaś szansa jakaś tam, że zobacz zobaczy film i zastanowi się i zastanowi się nad tym co on robi. Tylko to tylko to możemy dać takim ludziom nic więcej i to jest to jest ciekawsze. Jakiś polityk czy jakiś tam dziennikarz co on tam może zrobić. Będzie mówił nawoływał. Nawoływać nic nie daje. Ja tylko liczę zawsze na to bo ja lubię ja wierzę trochę w społeczną siłę dokumentu. że dokument na pewno świata nie uleczy i nie uratuje, bo to jest niemożliwe. Ale jak ktoś chociaż zobaczy i pomyśli przez chwilę o tym, coś zobaczy, to to już jest dla mnie jakiś sukces.
[51:37.57 → 51:44.01] D: No trudno, żeby oprawcy dzieła nam tworzyli, artystyczny. Dziękuję.
[51:44.83 → 52:01.01] A: Powiedziałeś o tym, że dokument próbuje diagnozować. Bez diagnozy leczenie jest niemożliwe. Jeśli nie wiemy, co się dzieje, to jak mamy to zmienić? A ty? Bez uprzedzeń, bez strachu starasz się zobaczyć, co się dzieje.
[52:03.79 → 52:10.57] B: No tak, no. Nie wiem, co to za trudne jest takie pytanie.
[52:11.01 → 52:14.43] A: No dobrze, poleciałem jakimś komplementem, speszyłeś się.
[52:14.67 → 52:15.73] B: Nie, bo nie wiem, co powiedzieć.
[52:16.67 → 52:33.39] A: OK, to powiedz jeszcze dwa zdania o tym, co robisz jako autor zdjęć filmowych, no bo należy do ścisłej czołówki. Szkoda, że tak mało tych twoich zdjęć, ale rozumiem, że praca dokumentalisty ci przeszkadza podejmować kolejne wyzwania.
[52:33.81 → 53:14.59] B: Myślę, że to jest pułapka bycia reżyserem, bo to Wojtek Staroń, myślę, że ma bardzo podobną sytuację jak ja. że to jest po prostu obciążenie bycia reżyserem, a teraz mam nadzieję, że nie zrobię jakiegoś gniota w postaci tego mojej fabuły, że to będzie film przyzwoity, w miarę udany jak na debut, taką mam nadzieję. I ta sytuacja jest jeszcze pogorsza. Chodzi o to, że jednak pracując jako reżyser strasznie się zacieśnia kręg reżyserów, którzy chcą pracować ze mną jako autor zdjęć, dlatego że No jednak trochę jakaś jest niezręczność jakaś taka pewna jest w pracy.
[53:14.59 → 53:18.91] A: Ale co, że chodzi o rywalizację, że boją się, że ty zaczniesz trochę za nich reżyserować?
[53:19.01 → 53:28.39] B: Możliwe, że tak i jest, że jednak facet, który robi swoje filmy, że patrzy na ręce, że może lepiej.
[53:28.49 → 53:31.84] A: Ja myślałam, że to tylko kwestia czasu, że po prostu jesteś zajęty za bardzo.
[53:32.61 → 53:53.43] B: Myślę, że jakbyś zapytała Wojtka Staronia, to on by powiedział to samo, zresztą to jest bardzo taki podobny działalność, bo on robi dokumenty, jest operatorem i też zauważ Wojtek Sarań, mimo że jest według mnie wybitnym, świetnym, jednym z najlepszych polskich operatorów. też bardzo mało robi filmów.
[53:54.01 → 53:59.73] A: Krzysztof Krauze, Joanna Kos Krauze i poza tym ostatnio Paula Markowicz, czyli zagranica.
[53:59.85 → 54:03.37] B: Tam jeszcze i tak myślę, że to ptak tak trochę nakłonił.
[54:03.37 → 54:05.29] A: No tak, bo oni we dwóch robią.
[54:05.31 → 56:00.52] B: Gdyby nie ptak, to myślę, że ten ptak by tego robił. Mówimy o Krzysztofie Ptakowi. Także coś tu musi być, że my trochę jakby zrażamy do siebie Chyba, że to są tacy ludzie, którzy pracowali ze mną, na przykład jak teraz będę robił z Magdą Piekosz film, no to ona z kolei przez to, że mnie zna, to widzi, że ja robią zdjęcia do filmu jej, bo ja to właśnie lubię, staję się personalistą, czyli ja nie muszę spełniać swoich ambicji, bo ja swoje ambicje spełniam robiąc swoje filmy, że właśnie tutaj chcę być jakby wykonywać dla reżysera moją pracę i to mnie bardzo bawi, że ja mogę dla reżysera robić jak najlepiej, żeby ona zrobiła dobry film, żeby opowiedzieć o późniejszym filmie i obrazem, a jeszcze w Polsce, to też Państwu chciałbym na końcu powiedzieć, że dlaczego polscy operatorzy są tacy cenieni na całym świecie. Dlatego, że polska kultura filmowa jest taka, że operator ma bardzo dużo do powiedzenia np. w innych krajach świata, szczególnie anglosaskich, czy na zachodzie już nawet, a szczególnie w Stanach operator ma trochę funkcję techniczną bardziej. A w Polsce jest tak, że właśnie operator jest w zasadzie tak samo ważny jak aktorzy i bardzo z nami się liczą polscy reżyserzy i my tak naprawdę już na poziomie scenariusza wymyślamy inscenizację i w zasadzie inscenizujemy reżyserom filmy i oni się na to zgadzają i to nie jest tak, że Na przykład czują się, że oni nie potrafią kamerą opowiadać. Po prostu oni oddają nam dużo, bo wiedzą, że my to im dobrze zrobimy, a oni się zajmują wtedy aktorami. Także kończąc to tylko chodzi o to, że jeżeli ktoś wie, że tak pracuje, na przykład Magda, no to ona mi zaproponuje zdjęcia. Ale na przykład Felix Falk pewnie już nie, bo by się bał, że na przykład tam coś będę mu doradzał cały czas. A po co mu taki operator?
[56:01.20 → 56:21.38] A: Ale Izabela Cywińska, a jakże. Co prawda nie kontynuuje kariery reżyserskiej. Proszę państwa ostatnia szansa jeśli ktoś jeszcze ma ochotę to zapraszam. Skoro pan powiedział tutaj o współpracy z Magdaleną Piekosz to ja chciałabym zapytać o jaki tytuł chodzi.
[56:21.64 → 57:47.27] B: Zbliżenia. Dziękuję. To jest też taki trochę auto taki mogę powiedzieć bo nie chcę to zadać w scenariuszu ale ale Magda Piekosz też porusza się w takiej przestrzeni trochę osobistej. Tak i to jest to jest taki temat, który no psychologiczny, interesujący film napisany z Kuczokiem właśnie, który w dużym stopniu sięga do prywatnego życia Magdy, bo z kolei u Magdy jest trochę inna sytuacja i to jest o tym film, że to jest film o chorobliwym uzależnieniu córki od matki, nie matki od córki, bo Magda Piekosz, ona się chyba nie powinna obrazić. jest uzależniona bardzo od swojej matki, w sensie jakby boi się, że mamy zabraknie po prostu, jak ona gdzieś jedzie na przykład na dokumentację i dzwoni do mamy i mama nie odbiera telefonu, to Magda jest na granicy zawału serca, że coś się mamie stało i to jest chorobliwe uzależnienie córki od matki. I to jest taki właśnie scenariusz, to jest jakby o takim toksycznym związku, ale nie matki do córki, tylko córki do matki odwrotnie. że to może być ciekawe. Zobaczymy jak to wyjdzie. Łukasz Simlat gra tam główną rolę męską i ta co grała Pieżok ona grała.
[57:47.97 → 57:51.93] A: Pieżak ona się teraz nazywa Joasia Pieżak grała w senności.
[57:52.69 → 57:57.13] B: Tak, ale ona się teraz nazywa Joanna Orleańska. U króla grała takiej prostutki.
[57:57.37 → 58:24.00] A: I gra też w nowym filmie Króla, którego państwo jeszcze nie widzieli, bo jeszcze nie było premiery, który się nazywa też nie pamiętam jak. Ale streszcze nie mogę opowiedzieć. No dobrze, Joanna Orleańska w każdym razie. Bardzo dobra, jeszcze niedoceniona aktorka. To co, kończymy. Skoro ja już zapominam tytuły filmów, to znaczy, że czas kończyć.
[58:24.42 → 58:27.54] B: No oczywiście, jakby ktoś chciał coś prywatnie, to jestem.
[58:28.36 → 58:30.44] A: Zawsze można dopaść w kuluarach reżysera.
[58:30.44 → 58:33.16] B: Przyjechałem, to mogę ewentualnie coś na boku opowiedzieć.
[58:33.78 → 58:35.06] A: Dziękuję.
[58:35.94 → 58:42.38] B: Proszę? Nie no, Zosia, świetnie. Już ma 10 lat.
[58:42.84 → 58:44.78] A: Zdjęcia na Facebooku są fantastyczne.
[58:47.18 → 59:43.48] B: Chcę być kostiumografem filmowym. Na szczęście nie chcę być ani reżyserem, ani aktorką, chcę być kostiumografem filmowym. Już była na planie teraz, u mnie siedziała właśnie z taką wybitną polską, chyba najlepszą, Biedrzycka, Magda Biedrzycka, kostiumograf, Katyń, Wałęsa, Rewers. Świetna kobieta, ona jest kostiumografem i Zosia właśnie sobie siedziała tam z nią. w tzw. baletowozie, bo to tak się nazywa, ten kostiumowus, gdzie są kostiumy. No i bardzo ciekawy wybór, jakby się dalej to, jakby jej układało, to Akademia Sztuk Pięknych w Łodzi, Wydział Projektowania Kostiumu, Specjalizacja Kostiumografii Filmowej. Bardzo ciekawy zawód, wydaje mi się, właśnie nie mainstreamowy. Dobrze, no bo to jednak reżyser czy aktorka, a aktorka to już na pewno nie, nie chciałbym, żeby moja córka była aktorką, przez to, że widzę aktorki.
[59:46.12 → 59:47.32] A: To co? Dziękujemy bardzo.
[59:47.86 → 59:48.12] B: Dziękuję.
[59:48.68 → 59:51.70] A: Dziękujemy państwu i zapraszam za tydzień.

Kino w Teatrze Starym. „Takiego pięknego syna urodziłam”, „Jakoś to będzie”, „Do bólu”

Takiego pięknego syna urodziłam 
Zrealizowany jako etiuda szkolna film debiutującego Marcina Koszałki w swoim czasie wywołał ogromny skandal i dyskusję na temat przekraczania prywatności czy wręcz ekshibicjonizmu w dokumencie. Wydaje się, że pokazując wzajemne udręczanie się członków własnej rodziny, bohaterami czyniąc samego siebie i swoją matkę, zatroskaną o los syna, 

ale dającą wyraz tej trosce w formie nieustannych połajanek i litanii żalów i pretensji, autor naruszył tabu obowiązujące zwłaszcza w polskiej obyczajowości. Nie oszczędzający samego siebie Koszałka, który w filmie nie jawi się bynajmniej jako bohater pozytywny, otworzył – jak się zdaje – drogę do przepracowania i uleczenia ukrywanych dotąd traum. Sam tą drogą konsekwentnie podąża w następnych filmach. Magdalena Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym

Nagrody:

– Prix Europa 2000 (Berlin)
– Lato Filmowe Kazimierz Dolny: najlepszy film dokumentalny festiwalu
– Krakowski Festiwal Filmowy Konkurs Krajowy: wyróżnienie Jury Studentów Miasta Krakowa „za uzasadniony ekshibicjonizm”; Konkurs Międzynarodowy: – Wyróżnienie Jury „w uznaniu dla odwagi w demaskowaniu obłudy życia rodzinnego i inteligentne wykorzystanie formy cinema verite…”
– MFFD Visions du Reel: Prix Etat de Vaude

Jakoś to będzie 
Kontynuacja autobiograficznego nurtu twórczości Koszałki i debiutanckiego „Takiego pięknego syna urodziłam”. 

Po pięciu latach reżyser analizuje codzienność własnej już rodziny: swoje, żony i córeczki. Jak się okazuje, niełatwo uwolnić się od wzorców wyniesionych z domu, ale obecność kamery po raz kolejny pełni funkcję terapeutyczną, ułatwiając bohaterom nawiązanie rozmowy. Magdalena Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym

Nagrody:
– MFF OFFensiva, Wrocław: Złoty OFF w kategorii dokumentu

Do bólu 
Nakręcony w cyklu „Dekalog… po Dekalogu” odnoszący się do IV przykazania film jest wariacją na podstawowy temat Koszałki. Tym razem bohaterem jest 53-letni psychiatra, uwikłany w toksyczną relację z matką. Próba ułożenia sobie życia z kobietą napotyka opór matki, przekonanej, że ma najlepszą receptę na szczęście syna. Przejmujący i jak zwykle u Koszałki niejednoznaczny obraz rodzinnego piekła. Magdalena Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym

Nagrody:
– Krakowski Festiwal Filmowy Konkurs Krajowy: Dyplom Honorowy „za konsekwencję w ukazywaniu intymnych relacji międzyludzkich”; Konkurs Międzynarodowy: Nagroda Główna Srebrny Smok dla najlepszego dokumentu
– MFF Dokumentalnych i Animowanych, Lipsk (Niemcy): Grand Prix Złoty Gołąb w konkursie krótkich dokumentów

 
Wróć