Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.08 → 00:14.66] A: Proszę państwa, jeszcze raz się przywitam, bo streaming się nam włącza. Jesteśmy w Teatrze Starym w Lublinie. Prawdziwe Życie Aniołów. Artur Więcek-Baron i Krzysztof Klobisz.
[00:16.04 → 00:40.48] B: Dobry wieczór. Dobry wieczór. Działa, działa. Krzysztof jest tu jak u siebie w domu, bo to jest po prostu człowiek, który tutaj dostaje jakieś gongi, jakieś coś, jakieś nagrody, coś. Ale ja też tu byłem ze spektaklem. Inne rozkosze graliśmy. Przygotowaliśmy taki występ właśnie. Ja będę coś mówił, Krzysiu będzie podgrywał.
[00:42.09 → 00:58.59] A: Czyli jest tło dźwiękowe, jest wokal, że tak powiem, akustyczny. Ja się zastanawiam, jaka moja rola w tym wszystkim. Ja chyba już nic nie mogę tutaj, ja powinnam się w ogóle wycofać, zamilknąć
[00:58.59 → 00:59.87] B: i oddać wam głos.
[01:00.25 → 01:35.73] A: Mogę tańce, mogę ruch sceniczny ewentualnie, ale mimo to zapytam o powstanie tego projektu. Jesteś podpisany jako autor scenariusza i reżyser. Jak to było z tym scenariuszem? Czy to było tak, że przyszedłeś do pana Krzysztofa z czymś gotowym? Czy to powstawało, nie wiem, improwizacja? Jak jak to było, jak to się działo? Skąd ten pomysł? Z jednej strony absolutnie naturalny, bo anioły w Krakowie i prawda pracowaliście ze sobą od dwa tysiące drugiego roku, o ile dobrze pamiętam.
[01:36.87 → 01:56.09] B: Tak, ale jednak wcześniej jeszcze w teatrze coś tam robiliśmy i w telewizji w dziewięćdziesiątym szóstym roku to się wszystko zaczęło od historii filozofii po góralsku. Najpierw stąd też ważna księga pierwsza księga naszego filmu, to jest historia filozofii pogorackiej. Ta okładka tutaj czasami miga.
[01:56.97 → 01:58.93] A: Miga, miga, jest wkładana do walizki i wyjmowana.
[01:59.33 → 04:17.69] B: Tak, tak, tak. To jest w tym sensie takie oczywiście mrugnięcie okiem, bo to ma dwie funkcje właściwie, to znaczy to jest książka dla wszystkich nas jakaś tam istotna w tym sensie, że i Jerzy Trela, i Krzysztof Globisz, i ja poznaliśmy się właśnie przy okazji ekranizacji serialu według tej książki do telewizji polskiej, ale z drugiej strony ten Tischner też ta aura filmu. Myślę, że jest taka. Tischner jest znany z takiej z takiej pozytywnej aury, którą roztaczał i był nazywany filozofem nadziei również, prawda? Więc więc gdzieś my kroczymy podobną drogą. Nazwijmy to w sensie postrzegania rzeczywistości. To znaczy, że że jest jest we wszystkim, co przynajmniej ja robię, staram się szukać no jakiejś, jakiejś jednak pozywnej strony, jaśniejszej strony, jakiejś po prostu aury pozytywnej, która daje ludziom właśnie trochę nadziei, tak? I w tym sensie to jest podobne do Tischnera, ale i to były nasze początki. Natomiast pierwszy film Anioł w Krakowie rzeczywiście powstał w 2002 roku. I ten film, on w jakimś sensie, tak jak mówisz, był oczywisty, ale też nie do końca. To znaczy, myśmy już ten projekt właściwie zamknęli, ten anielski. Ale kiedy pojawiła się ta przygoda Krzysia ze zdrowiem, to to zaczęły do nas docierać takie głosy, prawda, że. No właśnie, no zrobili zawsze takie pozytywne filmy robiliście i i i i i co teraz, prawda? No czy to czy to właśnie? Jest moment, gdzie takie wasze ciepłe i i i i i nazwijmy to z przymrużeniem oka. postrzeganie rzeczywistości, czy to w ogóle ma sens. I w internecie gdzieś pojawił się nawet tytuł Anioł miał udar, prawda?
[04:19.35 → 04:19.99] C: Jezus.
[04:20.59 → 04:20.89] B: Tak.
[04:23.71 → 04:34.21] C: Anioł mam udar. Anioł miał udar.
[04:34.73 → 05:40.46] B: Tak jest. No więc właśnie i. No i wtedy zaczęliśmy się zastanawiać po prostu, że może rzeczywiście to jest taki taki czas i taki taki. Taka sytuacja, że że to jest taki temat, żeby się z tym zmierzyć. Ale oczywiście już wiedzieliśmy, że to no nie da się tego zrobić w takim stylu jak tamte filmy, które no umówmy się, no nie nie penetrowały czy nie odzwierciedlały jakiejś rzeczywistości sposób jakiś taki. Bardzo jeden do jeden. No były właściwie taką zabawą, nazwijmy to tak. Były, były, były, były czymś, co nam sprawiało wiele radości i mam nadzieję widzom też. Te filmy do dzisiaj chodzą po telewizjach i tak dalej, są oglądane. No więc w jakimś sensie one spełniły swoje zadanie. No i długo się zastanawialiśmy, czy to w ogóle jest realny ten plan, tak, ale jak zobaczyłem Krzysia w wielorybie The Globe właśnie, który tutaj też z pomocą tego teatru powstawał.
[05:42.14 → 05:42.26] C: Tak,
[05:45.42 → 05:48.60] B: właśnie tu. Ta przestrzeń.
[05:48.74 → 05:49.80] A: Byłam na tej premierze.
[05:50.44 → 06:54.66] B: No więc właśnie. No to byłem pewien, że mamy do czynienia, po prostu właściwie cały czas właśnie Krzysztof jest aktorem, zmienił mu się warsztat, innymi środkami operuje teraz, ale ma harmonijkę na przykład, ale tą harmonijką czy czymś można dużo wyrazić. Ale chodziło o to, że po prostu, że ma cały czas świadomość bycia w procesie twórczym, prawda? I ma ten absolutnie ogląd i logiczny i on wie jaką historię opowiadamy i tak dalej. Więc to po prostu absolutnie był moment, kiedy ja stwierdziłem, że oczywiście absolutnie trzeba zrobić film. No tylko jakby, że to jest możliwe. No ale od możliwe do tego, jak to zrobić, no to jest bardzo długa droga. No i gdyby właśnie nie Agnieszka, która jest tutaj z nami za kulisami, zawsze nam towarzyszy pięknie. Pozdrawiamy cię, Agnieszko.
[06:56.74 → 07:04.98] A: Ja bardzo żałuję, że się nie dało namówić pani Agnieszki na wizytę na scenie, no ale też rozumiem.
[07:05.26 → 09:04.15] B: No to właśnie to nie byłoby możliwe, ponieważ jakby Agnieszka była u początków tego procesu i podczas zdjęć i i to od niej się dowiadywałem wszystkiego i ten scenariusz tak właśnie powstawał. To znaczy spotykałem się z Agnieszką, ona mi opowiadała różne rzeczy, ja tam se dorabiałem swoje, korzystając z tych z tych z tych jej prawdziwych scen, prawdziwych dialogów. prawdziwych słów, które niektóre to rzeczywiście padły. No i jakby to przerabiając na tej zasadzie, że rzeczywiście, oczywiście to musiało być w jakimś sensie anielskie i takie musiało być też nawiązania do tych naszych aniołów. No, ale też musiał to być film absolutnie na serio, który, który w tym sensie jest troszeczkę inny niż tamte dwa. Ale też właśnie. Jest coś takiego, że. Że choć to jest odniesienie do do do, że, że, że to jest odniesienie do aniołów i i i i powstanie tego filmu mogło się wydawać oczywiste. Tylko i wyłącznie w tym kontekście, że po prostu to jest zamknięcie jakiejś naszej fajnej naszej fajnej przygody filmowej, która właściwie stała się takim właściwie no dla mnie na pewno życiem też rodzajem życia, prawda, że to było coś więcej niż film to wszystko, co nas tam spotkało z tego się wzięły jakieś i też prawdziwe przyjaźnie i i które trwają długie lata i i to był jakiś taki właśnie sposób życia też nie tylko rzemiosło filmowe, to to z drugiej strony ja widziałem w tym też potencjał jakiejś bardzo uniwersalnej historii. która może dać. Ludziom widzom po prostu. No no dużo, dużo, dużo, dużo, dużo mocy, dużo siły, nie?
[09:05.25 → 09:09.07] C: Nie. Nie. Nie.
[09:10.15 → 10:16.85] B: Nadzieje nadzieję może dać dużo nadziei właśnie, prawda? I w tym sensie ona jest po prostu bardzo uniwersalna, prawda? Nie tylko anielska, nie tylko jakby. Nie tylko to jest zamknięcie naszej jakiejś tam filmowej przygody, ale ale ja ja absolutnie czułem, że to jest historia, która ma w sobie o wiele większe możliwości i niesie ze sobą i nadzieje i jakieś przesłanie i i i daje rzeczywiście ludziom jakieś poczucie też i sensu życia jakby sprawia, że. że wychodzimy z kina i mówimy sobie, no nie ma takiej historii, która nas złamie. Jeśli wierzymy, że w ogóle życie ma sens, no to ten film na pewno to gdzieś, mam taką nadzieję, niesie ze sobą. To jest piękna koda.
[10:20.79 → 10:23.79] C: No.
[10:29.79 → 10:34.12] B: Troszeczkę tego idzie. On gra dłużej niż ja mówię, to jest niesłychanie.
[10:35.61 → 11:06.20] A: Słuchajcie, to jest najpiękniejsze spotkanie, jakie mi się zdarzyło tutaj prowadzić, bo akompaniamentu muzycznego tak wspaniałego, w ogóle żadnego nie było, ale żeby był jeszcze tak świetny, to naprawdę. Proszę państwa, to chyba trzeba wprowadzić. Ja nie wiem, jak budżet teatru to udźwignie, ale ja myślę, że to by było fantastyczne. Ale no właśnie, Harmoniką, prawda? To nikt inny nie może tego zrobić.
[11:07.14 → 11:10.02] B: Ale ja myślę, że... Spotkanie jak w klubie bluesowym.
[11:10.12 → 11:18.78] A: Tak, ale ja myślę, że to jest film o przełamywaniu własnych ograniczeń i w tym sensie on jest najbardziej uniwersalny, jak może być.
[11:21.18 → 11:37.13] C: Harmonika jest Najlepszym... Tak, tak, tak.
[11:37.95 → 12:55.22] B: Harmonika jest najlepszym instrumentem. A film jest o przełamaniu graniczej. Oczywiście to tak nie było planowane, ale gdzieś potem w trakcie pracy, może nawet właściwie jak już zaczęliśmy to oglądać, jak było zrobione, to to ja zacząłem właściwie tracić takie takie taki rodzaj takiego poczucie, że to jest o jakimś chorym prawda tylko tylko tylko jakby widziały się. Ja zacząłem widzieć w ogóle właśnie coś bardziej uniwersalnego to znaczy człowieka, który wychodzi z jakiegoś kłopotu, który znalazł się na jakimś zakręcie. I nazwijmy to chorobą, prawda, akurat w tym przypadku. Ale właściwie to potem jakby w trakcie oglądania ja przestałem myśleć w ogóle o chorobie, tylko szedłem za bohaterem, który wydobywa się z jakiegoś kłopotu, z jakiejś opresji, w której się znalazł. Jakimś po prostu... I kibicujemy mu, żeby mu się udało. I czy to jest choroba, czy to jest rodzaj jakiegoś zmagania się z jakimś problemem, jakimś losem, to właściwie to potem traci znaczenie. I w tym sensie właśnie sprawdziło się to, o czym mówiłem, że to zaczęło być jakimś właśnie filmem bardzo uniwersalnym o jakimś takim głębszym przesłaniu.
[12:55.86 → 13:30.92] A: Ale też na początku, zaraz wrócimy do tego, ale na początku filmu, w każdym razie gdzieś tam w pierwszej ćwiartce przywołujecie Olivera Saksa i człowieka, który pomylił swoją żonę z kapeluszem. Więc jakoś ten wątek tego, że mózg jest totalną zagadką i że my nigdy nie wiemy właściwie, co w nas tak do końca siedzi i jak zareagujemy, i że medycyna ma jakąś wiedzę coraz zresztą bardziej wnikliwą, ale jednak ograniczoną i że nie wszystko da się wyjaśnić. To jest też jakiś ważny motyw tego filmu.
[13:31.70 → 14:06.49] B: Jak najbardziej. Krzysiu zagra to na pewno zaraz, natomiast ja to troszkę opowiem. Ponieważ słuchajcie, jest tak, że ostatni spektakl, jaki Krzysiu zrobił, jeden z ostatnich ze studentami, to był właśnie ten, to był właśnie sax o człowieku, który pomylił swoją żonę z kapeluszem.
[14:07.01 → 14:08.51] A: To niesamowite swoją drogą.
[14:08.57 → 16:24.12] B: To jest właśnie cała jakby właściwie, no to się gdzieś, bo to jest strasznie filmowe, prawda? A zdarzyło się naprawdę. W związku z tym, no ja sobie nie wyobrażałem, żeby tego w filmie nie było, ponieważ to potem pełni rolę dodatkową, taką, że ta córka po prostu słyszy ten wywiad i te słowa, które tam są zacytowane z tego telefonu, one naprawdę padły. One naprawdę padły w książce właśnie Olgi Katafiarz, która z Krzysiem zrobiła i Krzysztof te słowa powiedział, które tam właśnie są, że właśnie kręci go afazja, kręci go to bezmowie, jąkanie się, które może być, może mówić coś o bohaterze i tak dalej. No więc to rzeczywiście to było i prawdziwe, tak jak mówisz, że bo dotyczy jakby problemów mózgu, że właściwie co tam się dzieje w tym świecie po udarze, czy tam po wylewach, to my do końca nie wiemy. Jak ten bohater myśli, co widzi, jak patrzy, jak widzi świat, co słyszy, jakie, jakie, jakie, jakie reakcje tam zachodzą i logiczne i i i i i i tak dalej i no i wszelkie inne. No więc tego my nie wiemy. Myśmy oczywiście czytali jakieś książki o profesorek, które miały udar, które to potem opisywały. Stąd się też wzięła scena. udarł Krzysia, że, że na przykład się, ale my nie wiemy, prawda, co tam Krzysiu widział, co słyszał i tak dalej, jak tego widział. Ale ja wziąłem to z takiej książki pewnej pani profesor, która właśnie opisywała, że, że po prostu nagle zwykły prysznic urastał do, do, do, do, do, do niagary, że, że po prostu tak, że, że to było takie dźwiękowe, dźwiękowe jakieś po prostu. że skoki, że ona widziała, raz widziała kolor, raz nie widziała, ale tak naprawdę z Adamem też sikorą zastanawialiśmy się, jak to pokazywać w sensie, w sensie obrazkowym, prawda? I nie zdecydowali, oczywiście nie, Trudno było nie pamiętać filmu motyl i skafander, gdzie tam po prostu był bardzo specyficzny sposób opowiadania przez to jedno oko, przez wszystko.
[16:24.14 → 16:28.35] A: Bardzo było to sformalizowane i kamera opowiadała.
[16:28.37 → 17:15.35] B: Myśmy nie chcieli ani tego powtarzać, ani też stwierdziliśmy, że tak naprawdę to by było jakiś rodzaj jakiejś uzurpacji, że my tak naprawdę nie wiemy jak się ten świat ogląda, ale oczywiście skorzystaliśmy parę razy. z takich efektów, które sugerowały w momentach kryzysu jakieś inny rodzaj widzenia, inny rodzaj patrzenia też kamery, prawda, że to się gdzieś właśnie załamuje zamknięty, ale to jakby my też nie wiemy, co tam się dzieje tak naprawdę. No, ale samo to, że Krzysiu sobie jakby nagle to przepowiedział trochę, co go później spotkało. No to jest niezwykle filmowe i musiało się znaleźć w filmie, oczywiście.
[17:16.55 → 18:05.60] A: To właściwie jest tak realne, tak realistyczne, tak bliskie rzeczywistości, że można dyskutować, czy to jeszcze jest fabuła, czy to jest fabularyzowany dokument, ale jednak uciekacie od tego, nadając bohaterowi inne imię. Jest pan Adamem w tym filmie. Spytam o wybór imienia, ale też właśnie o ten zabieg. Jest prawdziwa Agnieszka, imię pana żony się zgadza, ale reszta postaci albo nie jest nazywana. Grają przecież aktorzy ze Starego Teatru, zaprzyjaźnieni z panem. Wszyscy ich doskonale znamy. No ale jednak są w rolach, są w postaciach. Jak to było z tą decyzją?
[18:07.96 → 20:03.69] B: To znaczy ja no myśląc o tym na pewno nie chciałem robić. No tak zwanej prawdziwej historii od jeden do jeden, że to jest po prostu jakby rodzaj fabularz zwanego dokumentu, to to to to wydawało mi się jakieś nie dla mnie też nieciekawe. Ja nie jestem ani dokumentalistą. Jednak. Pewnie się czuję w jakiejś rodzaju fikcji, prawda? Jakiejś fabularyzacji. czy to w teatrze, czy też filmie, ale ale właściwie to jest mi bliższe. Więc taki rodzaj jakby opowiadania dokumentalnego nie wchodził w grę, natomiast wydawało mi się czymś bardzo ciekawym. Przemieszanie tego, że, że na wielu poziomach to się to się to się działo na wielu poziomach. Z jednej strony. Był to poziom wydarzeń, które Krzysztof, że tak powiem, że on to naprawdę przeżył i do czego i to doświadczył i to jest oczywiste, ale wydawało mi się, że jak on będzie się nazywał Krzysztof Globisz i tak dalej, to gdzieś z jednej strony mi to bardzo zwiąże ręce. To znaczy, że, że, że, że, że, że, że, że będziemy się zastanawiać, a tak było, czy też nie było, a to się nie, bo to się nie zdarzyło i zaczną się dyskusje pod tytułem, co można, co nie można, prawda, ale to nie jest zgodne z prawdą i tak dalej. W związku z tym ja od początku mówiłem, że robimy fikcję, jednak robimy fikcję, bo tak naprawdę Krzysztof też nie pamiętał tych zdarzeń po po udarze też tak nie pamiętał. I teraz w związku z tym, jak nie pamiętał, no to. To świetnie, no to to nam uwolniło nas, że w tym sensie, no to robimy se własną wersję.
[20:04.33 → 20:05.63] A: Można było użyć wyobraźni.
[20:06.27 → 20:54.53] B: Oczywiście, jedziemy w fantazję, idziemy w wyobraźnię, robimy kino i i i i i właściwie sobie wymyślamy, jak to tam mogło się zdarzyć, co się mogło tam zdarzyć, prawda? Jakbym miał robić, odzwierciedlać no rodzinę bohatera, no to prawda, no to musiałbym, no a relacje z rodzin, nie, więc to lepiej zrobić z tego naprawdę, że a coś tam może było źle, a coś tam było lepiej, a syn taki, a córka taka, a Krzysiu nie ma córki w ogóle. W związku z tym właśnie chodziło o to, żeby to przemieszać, że to jest raz uwalniające, dwa trzeba pamiętać, że my robimy jakąś jednak historię, która ma być oglądana. I musi mieć jakiś rodzaj dramaturgii, musi być ciekawa dla widza. A czy tak prawdziwe życie jak życia jest takie do końca ciekawe? No bez przesady.
[20:56.81 → 21:53.12] A: Ale paradoksalnie, ja jakoś poczułam dzisiaj oglądając ten film po raz drugi, że to pozwala jakoś tak nawet nie dotknąć, nie uchwycić, tylko przybliżyć się może do takiej kondycji aktora w ogóle. Przez to, że wiemy, że to jest prawdziwa historia jednak na jakimś polu i że ta fizyczność jest taka, a nie inna, to nagle się odkrywa przed nami, że w ogóle aktorstwo to jest coś takiego. Że gdzieś się ta fikcja z prawdą przecież nagrają prawdziwe ciała aktorów. Używacie całego swojego organizmu, łącznie z emocjami. I w tym filmie to widać jak na dłoni. My często o tym zapominamy. Ludziom się mieszają postaci z aktorami. Tutaj to jest niesamowite, jak można to obejrzeć.
[21:54.11 → 22:48.14] B: To właśnie miało być też kolejny element tego mieszania, dokładnie to o czym mówisz. To właśnie to, że wydawało mi się ciekawsze, że jeśli powołujemy do życia Adama, Co jest dosyć oczywiste, no bo to jest taki pierwszy człowiek, tak, po narodzeniu. Nowy człowiek po udarze powstał, tak. Nie był to już Krzysztof Globisz, tylko jakiś inny jest Krzysztof Globisz. Niby ten sam, a trochę inny. W związku z tym, jeśli powołujemy do życia takiego bohatera, to Krzysztof go może zagrać. I Krzysztof go gra. On kreuje siebie. Jest to jakaś wersja Jakaś wersja Krzysztofa Globiczaki. To jest to trochę, o czym mówisz, tak? To się dzieje zawsze w aktorstwie. Dokładnie tak. Aktor bazuje na swoim własnym doświadczeniu. Zawsze. Coś tam wrzuca na twardy dysk.
[22:48.86 → 22:49.92] C: Bazuje.
[22:51.04 → 22:51.56] B: Bazuje.
[22:51.84 → 22:52.08] C: Tak.
[22:54.60 → 24:08.45] B: Otóż to. Bazuje. Basuje. I ten i to jest i to, a tutaj widzimy właśnie, że no Krzysztof niby on doskonale wie, jaką historię tam opowiadaliśmy, że to jest w jakim miejscu tej historii się znajdował, jakim czy był smutny, czy czy zły, czy jaki nie, ale no po prostu przepuszczał to przez. zadanie aktorskie i to sprawiało, że myśmy właściwie pracując nie mieli takiego poczucia o Boże, czy Krzysztof tam coś mu coś mu źle nie będzie. Nie, bo on grał rolę po prostu i więc jak ja się pytam, a Krzysiu, a ty jeszcze raz udar możesz tak zagrać jeszcze raz tam, bo i tak właśnie może, może jego do tego jakaś trauma, że on się znowu tam w tym. No bo to jest, było takie, nie wiadomo, niektórzy jak reagują, że przechodzę, znowu udar. Więc ja mu zadawałem takie pytanie, czy to na pewno nie jest jakiś problem, że na przykład, czy możemy dubla zrobić tego udaru. Jasne, jeszcze raz. No oczywiście. Ale właśnie to powodowało, że to była rola.
[24:08.55 → 24:10.95] A: Czy to był ten etap, kiedy pan mówił tylko tak?
[24:11.69 → 24:18.35] B: Tak. To był etap, kiedy przyszliśmy do niego ze scenariuszem właśnie, to był ten etap.
[24:18.77 → 24:21.51] A: Tak się to zaczęło, rozumiem.
[24:21.71 → 24:25.21] B: Właśnie tak się pomyślałem, że to idealny
[24:25.21 → 24:29.43] A: dla reżysera taki aktor. Jakakolwiek wskazówka.
[24:32.81 → 24:34.79] B: Dokładnie tak.
[24:35.39 → 24:46.80] A: Proszę Państwa, ja domyślam się, że Państwo też chcieliby się włączyć do tej rozmowy. Zapraszam serdecznie. Mamy mikrofon na sali. Jeśli ktoś ma ochotę podzielić się wrażeniami albo zadać pytanie, to to jest ten moment.
[24:46.99 → 26:09.37] B: Tak i jeszcze tylko, niech Państwo myślą, a ja dokończę jeszcze tamten wątek, bo jest jeszcze jeden element ważny tego przemieszania rzeczywistości z fikcją. To znaczy właśnie udział tych aktorów innych, jak Ania Dymna, jak Jerzy Trela i tak dalej. Tam też jest rodzaj właśnie, ale wydawało mi się to strasznie właśnie ciekawe, że ja mieszam cały czas, że niby Jurek jest Jurek, Trela, kolega Krzysztofa i on rzeczywiście w realu przychodził do Krzysztofa, odwiedzał go w szpitalu, gadał z nim, opowiadał mu te historie jakieś tam, prawda, które tu w filmie są o tych butach. No nie opowiadał mu akurat o butach. Ale, ale to był był element tego typu, a z drugiej strony, no on tu gra też przyjaciela jakiegoś z gór, jakiegoś takiego, no nazwijmy to, no archetyp przyjaciela, nie, do którego się ucieka myślami i tak dalej. To samo Ania, no niby ona, wiemy, że ona zbierała rzeczywiście, były uruchamiane tam różne akcje i tak dalej. No ale ona też tu gra jakąś postać, czyli to jest ta podwójność tego właśnie walor, ten dokumentalny z jakimś właśnie wymyślonym.
[26:10.97 → 26:13.97] C: To
[26:17.31 → 26:22.39] B: była fikcja, prawda, fikcja, prawda.
[26:25.34 → 26:28.90] A: Proszę państwa, czy ktoś już ma odwagę? Tam prosimy.
[26:31.20 → 29:03.64] D: Po pierwsze dziękuję za film. I powiem tak, dla mnie ten film w ogóle nie był o chorobie. Dla mnie ten film był, i tu uwaga patos, o miłości, o nadziei i o wierze. Nie w religijnym znaczeniu, tylko uniwersalnym. I dlatego głównym bohaterem, a raczej bohaterką filmu jest dla mnie zdecydowanie pani Agnieszka. Bo to jej wiara, nadzieja i jej miłość, tak ja to odebrałam, ten film, dały siłę bohaterowi, czyli Adamowi. I teraz będzie pytanie, pytanie retoryczne, nie oczekuję odpowiedzi, to jest raczej pytanie dla nas, dla każdego z nas. Czy w naszych relacjach, w naszych związkach, w naszych rodzinach, gdyby coś złego się wydarzyło, czy bylibyśmy siebie nawzajem pewni i czy ta wzajemna relacja byłaby równoległa? To jest pytanie retoryczne. Mówiąc bardzo wprost. bo tu jest kobieta tą osobą, która się opiekuje, która wierzy, która napędza. I pewnie dlatego, że jestem kobietą, zastanawiam się, czy odwrotna relacja byłaby podobna. To nie jest pytanie, to jest taka refleksja. A teraz pytanie konkretne. Na ile pana, panie Krzysztofie doświadczenie stało się Materiałem badawczym dla lekarzy nad zjawiskiem, na ile osoba, która nadużywa słowa, jest aktorem, pisarzem, na ile w takich sytuacjach wychodzenie już konkretnie z udaru jest łatwiejsze, bo że jest bolesne bardziej, to ja to czuję. To nie jest pytanie o film, proszę mi wybaczyć. To jest pytanie, na ile życie i pana zwycięstwo, państwa zwycięstwo może dać nadzieję innym?
[29:04.58 → 29:04.68] C: Dziękuję.
[29:07.56 → 29:08.96] B: Krzysiu, zagrasz coś?
[29:13.32 → 29:15.90] C: Nie wiem.
[29:17.86 → 31:27.15] B: To jest piękne, odpowiedzieć też na to pytanie po prostu. Bo tego do końca nikt nie wie, to znaczy ja ja troszeczkę dodam do tego Krzysia. Nie wiem, jak ja rozmawiałem z lekarzami, którzy. Krzysiem się opiekowali neurologami, to to to to były dwie konkretne tam rzeczy ciekawe w tym kontekście tego pytania, o którym pani mówi, to znaczy z jednej strony oni absolutnie nie wiedzieli, jak to się dzieje, że Krzysiu robi to, co robi na przykład na scenie w wielorybdeglob, że to po prostu jakby patrzeć na zdjęcia i tomografię, to raczej to nie powinno być możliwe. Czyli jakby ta praca, którą Krzyś wykonał jako zdrowy aktor, musiała tutaj spowodować jakieś niezwykłe, wspaniałe rzeczy, to znaczy Gdzieś to się zachowało pod korowo, nie wiadomo jak, prawda, że Krzysztof może korzystać z tej bazy na scenie dzisiaj. I to jest, mi się wydaje, bardzo, bardzo też też właśnie istotne w tym wszystkim. I druga sprawa była taka, że oni mówili, że to, że Krzysztof wykonywał zawód aktora i pracował ze słowem. Też ułatwiało później dochodzenie do wychodzenie z tej afazji w tym sensie, że miał o wiele większy zasób słów. No i ta baza była mocniejsza, większa, z której mógł jakby korzystać, przywoływać to więc w tym sensie, że właśnie pracował z językiem. na pewno pomagało w wychodzeniu z afazji. To były jakby informacje od lekarzy, ciekawe w kontekście tego, co pani chyba mówi.
[31:27.79 → 31:38.23] A: Mnie porwała ta scena, kiedy pan mówi ten fragment tekstu z pierwszego chyba Anioła z Anioła w Krakowie, na końcu filmu.
[31:38.33 → 31:40.33] B: To jest Szekspirowski sonet, tak?
[31:40.35 → 31:55.56] A: No właśnie. I to jest o jakimś dojściu do siebie, ale też myślę o sile poezji, że te rymy czy rytmy potrafi nam się na tyle wbić w pamięć.
[31:55.64 → 31:57.70] B: I Krzysztof to mówi absolutnie z pamięci.
[31:57.72 → 32:11.68] A: No właśnie, bo to widać. To widać, że to nie jest przecież ani pocięte, ani nie ma tam jąkania się, tylko idzie ten tekst, ten sam, który wcześniej widzimy na ekranie sprzed lat.
[32:12.59 → 32:12.83] B: Tak.
[32:15.21 → 32:35.91] C: Dobrze. Sprawnia, ale. To. Nie wiem. Nie wiem.
[32:44.32 → 32:59.43] A: Myślę, że nigdy tego nie wiemy, że odpowiedź na pani pytanie brzmi. Dopóki coś takiego się nie wydarzy, to nie wiadomo. Prawda możemy się domyślać, ale możemy mieć nadzieję, ale tak naprawdę to się jest też.
[32:59.56 → 35:15.01] B: Ja to powtarzam czasami wywiadach, bo to, co pani mówi, to też jest w tym sensie istotne, że że po prostu jest jest jest bardzo ważne. Chyba właśnie w takich momentach kryzysu jest to się to się wtedy właściwie wtedy do nas wraca to, jakie relacje i świat zbudujemy przed kryzysem. To znaczy, mi się wydaje, że to, że Krzysztof zbudował taki świat wokół siebie i zgromadził tylu wspaniałych, fajnych przyjaciół i ludzi, to to miało kolosalne znaczenie. Potem właśnie wychodzeniu tej choroby, to znaczy. To jest rodzaj jakiejś takiej karmy, którą my po prostu sami budujemy wcześniej. To znaczy, im bardziej te relacje właśnie, bo pani zapytała, czy, czy, czy my jesteśmy w stanie to zrobić? No nie wiemy, ale właśnie właśnie chodzi o to, żeby, żeby życiem swoim zbudować taką przestrzeń, w której mamy wokół siebie ludzi oddanych, życzliwych, gotowych nieść pomoc, no kochających, tak? I sami musimy to też dawać. I to jest chyba clue. To w tym filmie zresztą widać, prawda, że potem ta energia gdzieś może wraca, jeśli my dzielimy się dobrą energią wcześniej. To znaczy, że działamy w ten sposób i żyjemy w ten sposób, że właśnie uda się nam zgromadzić wokół siebie. kochających nas studentów, kochające żony, mężów, bo to nie chodzi o to, że akurat tu w tym filmie jest kobieta, ale ja sobie równie dobrze wyobrażam stronę odwrotną, równie dobrze sobie wyobrażam film o dwóch gejach czy dwóch kobietach. Nie, to nie ma jakby chyba znaczenia, no, sprawa jest w miłości, tak? I rzeczywiście to jest kluczowe, to znaczy jeśli kogoś kochamy, to po prostu pewnie rzucimy się na tę głęboką wodę, no. Ale to jest trudne i ja bym tu nie oceniał też ja bym nie oceniał nikogo, bo po prostu to, że to Agnieszka wykonała, to jest jakieś mistrzostwo świata i to w ogóle nie ma co gadać. Natomiast no to to to to podejrzewam, że to to nie jest takie, że że każdy by temu podołał. No niektórzy po prostu nie są w stanie temu podołać no i też bym tego i ja bym to rozumiał. Nie oceniałbym tego.
[35:15.35 → 36:05.06] A: Oceniać nie, ale podziwiać można. Ale ja bym chciała jeszcze wrócić do tego pytania, do tego aspektu bycia aktorem i znaczenia tego, bo przypomina mi to anegdotę, którą niedawno usłyszałam. Niestety nie pamiętam, o którego aktora chodziło. Być może to był Ignacy Gogolewski, ale głowy sobie nie dam. W każdym razie pan w zaawansowanym wieku, który miał założonego holtera i przyszedł na kontrolę do lekarza. Lekarz go pyta, a co pan robił między 19 a 22.30? A on mówi, a co? No bo wie pan, bo tutaj jest... Peszek. To Peszek, oczywiście to Peszek. No jak to, co byłem na scenie. Bo taki spokojny, w ogóle nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku.
[36:06.98 → 36:08.98] C: Peszek.
[36:11.89 → 36:23.73] A: Także proszę Państwa, zaangażowanie w pracę czasami pomaga. Zapraszam do zadawania pytań, a jeśli na razie nie ma... O, proszę, proszę.
[36:24.59 → 37:40.74] E: Ja jestem ogromnie wzruszona przede wszystkim, naprawdę łamie mi się głos, ponieważ od wielu lat wujek mojego męża jest właśnie niemówiącym człowiekiem po udarze. Ale powiem Państwu, że ile razy tam jesteśmy, to nigdy się tak nie nagadałam z nim, jak teraz. Mam ogromny szacunek właśnie zawsze dla cioci, która z bardzo dużym poświęceniem również jest przy tym wujku, z bardzo różnymi nastrojami i zawsze też mam taką refleksję, tutaj mówili państwo o języku, Zastanawiałam się, jak aktor, słysząc o historii pana Krzysztofa, człowiek właściwie żyjący ze słowa, odnajduje się w takiej sytuacji. Wujek nie jest aktorem, ale jest szalenie inteligentną osobą i ja sobie ciągle myślę, że gdzieś został uwięziony w tym własnym ciele. Także nie mam pytań. Jestem ogromnie wdzięczna i wzruszona. Dziękuję.
[37:41.70 → 37:53.40] B: Dziękujemy. Jak widać można inaczej. Są różne rodzaje ekspresji. Można się inaczej wyrażać też.
[37:54.02 → 38:06.46] A: Ale też myślę sobie, że to jest taka sytuacja graniczna, w której właśnie wartość drobnych rzeczy można poczuć. I w tym filmie wielokrotnie pada zdanie, w życiu najważniejsze jest życie.
[38:06.82 → 38:09.82] C: Jezus.
[38:10.81 → 38:13.17] B: Jezus.
[38:13.85 → 38:15.43] C: Życie.
[38:16.83 → 38:18.09] B: Życie jest piękne po prostu.
[38:19.21 → 38:58.66] A: No właśnie i kiedy słowa tracą. No nie sens, ale trudno ich używać. To może wtedy jesteśmy bliżej uczuć paradoksalnie, nie zagadując ich. Tak pomyślałam teraz o tym pani wujku, że czasami nam przeszkadza rozmawiać. Różne rzeczy nam przeszkadzają, jakieś opory, z których my nie do końca sami sobie zdajemy sprawę właściwie, dlaczego tak jest. No, a w tej sytuacji, kiedy czegoś nie można, to się zaczyna o to walczyć i wtedy ta komunikacja dopiero się zaczyna czasami. Na przykład harmonijkowa.
[38:59.26 → 39:00.76] B: Jak najbardziej.
[39:02.90 → 39:03.92] A: Ale chciałam jeszcze spytać.
[39:04.48 → 39:20.90] B: Zresztą jest zaczerpnięte z filmu, który zrobiliśmy z Markiem Edelmanem i to jest Edelmana zdanie, no właśnie, który jako człowiek, który wyszedł z getta warszawskiego, no. Wierzę, to zdanie ma bardzo mocny sens.
[39:21.80 → 39:37.48] A: To zdanie też pada na końcu filmu balkonowego Pawła Łozińskiego, który pyta, być może nie na samym końcu, ale tam jest taka bardzo już starsza pani, którą Paweł pyta, co jest w życiu najważniejsze i ona właśnie to odpowiada życie.
[39:37.94 → 39:38.26] B: Tak jest.
[39:39.20 → 39:47.72] A: Ale chciałam spytać o wybór Kingi Price do roli Agnieszki, bo myślę, że to jest też bardzo ważna decyzja.
[39:48.14 → 40:51.55] B: No jakoś mnie to oświeciło, no muszę przyznać, bo to szukaliśmy różnych opcji, trochę było i jakoś nie mogliśmy za bardzo jakoś trafić. I w końcu, jak mi przyszła na myśl Kinga, to zadzwoniłem do Agnieszki, do Krzyśka. Mówię, ty Kinga może... Jezus, Jezus! I nawet nie braliśmy jej w ogóle. Ja po prostu już zrezygnowałem z jakichś zdjęć próbnych czy coś, tylko ja po prostu byłem pewien, że ta Kinga to będzie strzał. Tylko zaprosiliśmy ją wcześniej, no żeby tak sobie z Krzysiem pobyła, nie? Żeby, żeby se pogadali, no właśnie pogadali, no w sensie tam jakoś się właśnie ze sobą A że Kinga jest taką osobą też energetycznie bardzo i ciepłą i jasną i otwartą. I i ma w sobie rodzaj jakiejś takiego poweru strasznie.
[40:52.22 → 40:53.34] C: Jasności.
[40:53.76 → 43:56.16] B: Jasności tak. To w tym sensie jest bardzo podobna do bohaterki prawdziwej. A jednocześnie Kinga jest, no co tu nie mówić, jest wybitną po prostu aktorką. I ona sobie to oczywiście po swojemu wszystko poukładała w głowie. Zresztą dużo zmian wprowadzaliśmy na bieżąco w pracy, na planie już. Te niektóre słowa jak na mnie pasowały, to od razu żeśmy je wyrzucali. Co, co, co jest bliższe prawdzie, co, co niesie, co jest trochę papierowe, no bo to zawsze tak jest, jak się pisze taką historię, no to to to to właśnie niektóre słowa się wydają fajne i trafione, a potem jak się je zaczyna wypowiadać, to jakoś nie działają, to to są jakieś sztuczne i jakieś literackie i Kinga ma totalne wyczucie właśnie tak. tego tego, co jest prawdziwe. W związku z tym ja tutaj bardzo byłem otwarty na jej sugestie. Namawiałem wręcz ją do tych sugestii. Żeby właśnie to była taka praca trochę też improwizowana. Całe te zdjęcia były takie trochę właśnie otwarte na taki rodzaj jakiegoś jakiejś improwizacji w tym sensie, że do końca też nigdy nie widzieliśmy, co Krzysiu zagra. W związku z tym byliśmy tu czujni. Ja tam Adasiowi prosiłem, żeby on tak nie wyłączał często tej kamery, żeby się tak nie denerwowali, jak ja nie powiem stop też za szybko, tylko żebyśmy trochę tak bardziej. Spuszczali więcej tej tej tej taśmy, która nie była taśmą, w związku z tym nic się tam nie działo. No, ale to było taki taki taki model pracy trochę też. że, że, że, że no nie takie po prostu hop siup od od stop do od akcja do stop i odwrotnie, tylko jakby troszeczkę tacy byliśmy otwarci na to, co się między nimi zdarza i co się zdarza w ogóle w różnych scenach. No, a że Kinga jest też właśnie taką osobą, to oni absolutnie natychmiast z Krzysiem złapali porozumienie i taką mieli wspólną, bardzo fajną aurę i energię, jakby. Rzeczywiście byli parą od wielu lat. Ja myślę, że coś takiego jest, że oni mają coś podobnego też do siebie. To znaczy, jak Kinga się śmieje, to się śmieje od od od od palca u nogi do do do do czubka włosów. Wszystko się jej ucieszy i Krzysiu ma zresztą podobnie. No właśnie, że jak Krzysiu się śmieje, to to się świat śmieje i Kinga też tak ma.
[43:56.99 → 44:42.81] A: Ja chciałam zapytać o to, co się wydarzało na planie, bo miałam takie poczucie dzisiaj oglądając, że trochę jest ten film tak właśnie z perspektywy kogoś, kto tak zasnął i się obudził i różne rzeczy tam nie są kompletnie wyjaśniane, są lekko surrealistyczne, a przez to z jednej strony wspaniałe i intrygujące, a z drugiej właśnie dające chyba takie lekkie poczucie bycia kimś takim po udarze w tym świecie. Mam na myśli na przykład scenę z Bocianem albo te karteczki porozwieszane w tym pensjonacie Józka. Nie tłumaczycie nam tego i to nie domaga się tłumaczenia, natomiast wprowadza jakąś taką aurę lekko surrealną.
[44:43.13 → 44:43.31] B: Tak.
[44:44.01 → 44:47.01] C: Kartki.
[44:49.47 → 44:50.71] B: Karteczki są tłumaczone.
[44:52.39 → 45:02.97] A: Jasne, to można sobie dopowiedzieć, ale na przykład Bocian, skąd się wziął Bocian w zimie? Opowiedzcie, bo to mnie naprawdę z takiego punktu...
[45:02.97 → 47:18.98] B: No ale to jakby wszystko wychodziło z tego porządku, że bohater ucieka gdzieś w różne światy rzeczywistości, które oddalają go od szpitala. Z jednej strony są to spotkania z przyjaciółmi, z drugiej strony jest to teatr, tak to są całe ciągłe powroty do do przestrzeni oswojonej, jakby do której można zatęsknić, będąc aktorem. Oczywiście tak to są też strzępy z prawdziwego życia, do których on wraca, które gdzieś tam mu się utkwiły w pamięci. ale właśnie wychodząc z tego, że nie wiemy, co w takim. Po udarowym mózgu się dzieje, to mnie się właśnie wydawało, że jeśli to będą taki rodzaj właśnie afabularnej opowieści, też, że to są takie strzępy, a nie wiadomo akurat, dlaczego te, a nie inne tak, że, że, że to będzie i prawdziwsze i ciekawsze i że właśnie ten bocian jest właśnie jakimś rodzajem abstrakcyjnego, głupiego snu, że to jest takie trochę surrealistyczny sen, jakby sen, jakby. No ale właśnie, no. Myślę, że wydaje, że to jest prawdziwe też, że jak gdzieś jesteśmy w takim stanie, na pół świadomym, na pół baśniowym, na pół sennym, na jakimś dziwnym. Część mózgu zalana. To mi się wydawało, że właśnie, że taki rodzaj surrealistycznych wstawek uprawdopodobni to trochę, ten stan, w którym się znalazł ten bohater. Że oni tam sobie śpiewają operę też, że zjeżdżają... że ten zjazd na dupie z góry największej w Tatrach, to no to też jest rodzaj i marzenia, i snu.
[47:19.00 → 47:23.06] A: Z tą drogą, że też was tam wpuścili do Parku Narodowego.
[47:23.30 → 48:00.84] B: No to na Słowacji, na Słowacji było. Polskie Tatry były za drogie. Ale właśnie, czy to jest rodzaj, no rodzaj jakiegoś takiego po prostu snu, który się moim zdaniem tłumaczy stanem bohatera, a jednocześnie wydaje się, że dla takiego atrakcyjności filmu samego, no też jest czymś, co powoduje, że nas bardziej ten świat wciąga, interesuje, zaciekawia, też czasami śmieszy właśnie, że to wprowadza rodzaj jakiegoś takiego oddechu.
[48:02.16 → 48:06.74] A: Zdecydowanie tak. Proszę Państwa, zapraszamy. Proszę, proszę.
[48:06.80 → 48:10.11] F: Chciałam właśnie podzielić się własnym przeżyciem.
[48:10.12 → 48:12.26] A: Troszeczkę bliżej mikrofon, jeśli można prosić.
[48:13.05 → 50:24.10] F: Takie własne przeżycie miałam trudne, które jest potwierdzeniem tego, że anioły są wśród nas. Jak w tej piosence z filmu z panem Krzysztofem, który mnie zauroczył ten film, że te anioły właśnie pomagają. Bo ja w wieku 71 lat znalazłam się w sytuacji opieki nad moją mamą. Musiałam wyjechać do innego województwa na dwa lata, opiekować się mamą, która w wieku 91 lat już była prawie umierająca. Nie z powodu udaru, tylko innych spraw. I w tym czasie brat mój młodszy dostał udaru w wieku 64 lat. mieszkał i już był pewny, że umrze, bo był pod respiratorem. Też szczęściowy, miał paraliż. I ja po prostu, jak go odwiedzałam, to powiedziałam, że on przeżyje, nie umrze, a do mamy powiedziałam, bo mama bardzo do brata przywiązana była, że nie mogą umrzeć, bo ja nie dam rady dwóch pogrzebów zrobić. To dla mnie za trudne i muszą żyć i będą żyli właśnie. To było bardzo trudne, bo ja nie miałam pomocy, raczej utrudnienia. Sama byłam poważnie chora. I dlatego mówię, że te anioły chyba pomagały, bo po prostu mówiła potem pani doktor, że dwa lata mamie życie przedłużyła. Ja miałam nieraz ochotę uciec, wyjechać. To było tak trudne. I po prostu tylko dlatego trwałam, że wierzyłam, że mam pomóc mamie odejść w sposób godny. z tego świata właśnie. I tak się stało w sumie. Brat żyje do dzisiaj. Trochę lekko tam ma z nogą. Przy chodzeniu tam jakieś problemy nieduże, ale jest całkiem sprawny. Dlatego chcę się podzielić tą radością, że anioły są wśród nas.
[50:24.28 → 50:24.50] B: Dziękuję.
[50:26.40 → 50:29.40] C: Mamy
[50:35.60 → 50:36.66] B: kolejne pytania.
[50:39.20 → 50:39.90] A: Proszę bardzo.
[50:41.10 → 52:13.01] G: Dobry wieczór, jeżeli można. Ja również, tak jak wszyscy, jestem i wzruszona, i poruszona. A to, co chciałabym powiedzieć, to bardzo chciałabym panu podziękować za obecność. To jest moja wielka przyjemność widzieć pana w tym teatrze drugi raz. Nawet te wypowiedzi, które tutaj mamy, Każdy z nas bliżej lub dalej też doświadcza różnych trudnych rzeczy. Pierwsze spotkanie poruszyło mnie też w kontekście osobistym. Mój tato jest po czterech udarach. Mama praktycznie nie chodzi i widząc, jak pan przełamuje siebie, jak pan wychodzi do nas. Ja wiem też, jaki to jest trud i jest to naprawdę wielki szacunek, wielki ukłon i ogromne podziękowanie, że pan poza filmem, poza aktorstwem, które też dla mnie pokazuje, jak można słabość przekuć w siłę, jak można mieć ogromną siłę wyrazu, jak wiele można komuś dać, chociaż wydaje się, że to dużo osób, że samemu się potrzebuje pomocy. Dla mnie jest pan i wielkim autorytetem, i osobą, która też pokazuje tym, którym jest trudniej, żeby przełamywać swoje słabości, żeby wyjść, że życie właśnie jest, jest piękne, żeby doceniać każdy moment, każdą chwilę. Bardzo mam nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie w teatrze. Bardzo życzę siły, zdrowia, dobra, dobrych ludzi wokoło. Jeszcze raz dziękuję.
[52:14.18 → 52:22.05] C: Mo złu. Mo w... Mozuł.
[52:22.47 → 52:23.14] B: Mozuł.
[52:23.34 → 52:23.57] C: Tak.
[52:25.30 → 52:46.14] B: Ciężka robota. Brawo, Krzyś.
[52:50.71 → 52:59.11] C: Dziękuję, dziękuję. Tak,
[53:01.39 → 53:04.91] A: tak, zapraszam. Ja byłam bardzo poruszona pana rolą w
[53:04.91 → 53:27.54] H: Leśniczówce w tym serialu. Bardzo ciepło przyjęliśmy wszyscy, widząc tam pana właśnie taką postać rzeczywistą, jaką pan z jakim ozołem tym swoim właśnie wykonywał to zadanie aktorskie i chciałabym zapytać, czy możemy liczyć na jakiś dalszy ciąg tej postaci?
[53:30.86 → 53:31.98] B: Chyba nie.
[53:34.88 → 53:37.88] C: Krzysiu
[53:42.28 → 54:17.78] B: ma teraz za dużo roboty. Ale trochę tak jest. Ja właśnie tak trochę z nim się tutaj prowokacyjnie sprzeczam, że mówię, no Krzysiu, no po prostu jakbyś był zdrowy, no zagrałbyś jeszcze ze trzy te role jakieś takie, no coś tam, no i co? No i te kolejne, prawda? Zagrałeś już sto świetnych, następne trzy i co? I już młodzi idą tam. A teraz idziesz drogą, którą nikt przed tobą nie szedł. I to jest właśnie to, co pani mówi, że po prostu dajesz ludziom o wiele może coś ważniejszego niż wcześniej.
[54:20.72 → 54:27.10] A: Zapraszam proszę państwa, kto jeszcze ma ochotę się włączyć? Proszę bardzo, tu prosimy.
[54:31.80 → 54:46.60] H: Ja chciałam zapytać o dwie sceny w filmie. Jedną z tym tatuażem pani Agnieszki. Czy to autentycznie tak było? Bo sobie wyobrażam, że rzeczywiście tak mogło być.
[54:46.96 → 54:48.66] B: To jest tajemnica, Agnieszka nie zdradził.
[54:48.84 → 54:56.64] H: To inaczej zapytam, czy to słowo na określenie wiewiórki, skakajka, jeśli dobrze zapamiętałam, rzeczywiście padło z ust pana Krzysztofa?
[54:56.64 → 55:07.32] B: Padło rzeczywiście, tylko było inne. Ja to zmieniłem, natomiast jakie ono było w... Kicajka było.
[55:09.18 → 55:10.58] A: Agnieszka jednak jest z nami.
[55:12.29 → 55:41.59] B: Kicajka było w rzeczywistości, ale jakoś ja zmieniłem, bo kicajka to tak ludzie nie wiedzieli, co to w ogóle jest, że kicanie, że ten, a skakajka, no to, że to jednak bardziej ze skakaniem się wiąże, było bardziej chyba zrozumiałe dla, jak tak robiliśmy takie pierwsze fokusy przy czytaniu, to nikt nie bardzo wiedział, ale no sama zasada została zachowana, tak, że słowo jest jakby zmienione na wywiórka.
[55:41.89 → 55:48.17] H: A ktoś jest ciekawy, bo po udarze odkrywają się jakieś inne pola wyobraźni.
[55:48.93 → 56:00.67] B: Tak, moje ulubione jest takie, jak Krzysiu, jak Agnieszka mi przesłała przebiśniegi, takie kwiatki, jak Krzysiu z jakiegoś spaceru i Krzysiu mówi, o, jakie fajne jesiotry.
[56:01.67 → 56:04.67] D: To
[56:06.57 → 56:11.03] H: jest właśnie ciekawe, te skojarzenia zupełnie na innych polach.
[56:11.67 → 56:12.83] B: Prądcie, Panie Boże!
[56:15.39 → 56:56.83] H: Pamiętam, jak mój mąż po udarze z panią neuropsycholog też miał właśnie różne sesje, pani mu tam zadawała różne pytania i też na pytanie, co wspólnego ma jabłko i gruszka. Chodziło o to, czy to są owoce. A mój mąż bez chwili zastanowienia, ogonek. Ale nie chcę o swoich prywatnych rzeczach mówić. Natomiast drugie pytanie o drugą scenę z filmu. jak cała rodzina jest przy łóżku szpitalnym, łącznie z tym synem, który miał żal do ojca, że się niemało zajmował, trzymają się za ręce i nagle jest ta indiański krąg się robi. Czy to rzeczywiście z wyobraźni Pana Krzysztofa tak było, czy to jest scena zupełnie fikcyjna na potrzeby filmu?
[56:57.03 → 57:57.06] B: Dziękuję. Raczej nie z jego wyobraźni, ale to jest z tego elementu, o którym mówiłem wcześniej, no po prostu, że jest taki rodzaj, żeby też, wie Pani, nie chcieliśmy tak robić takiego, bo to taka serialowa by się zrobiła taka scena, taka jakaś telenovelowa. oni razem przy łóżku ręce sobie trzymają się, prawda i tak dalej. No więc, żeby to trochę, żeby to trochę złamać, to wydawało się nam, że to dodanie właśnie takiego indieńskiego, jak jakby w namiocie to. Jakimś, że ona taka skło i i wszyscy po prostu walczymy o też chodziło o to, że walczymy razem barwy wojenne. że to gdzieś znowu raz złamie ten taki nazwijmy to serialowy sztafaż tej sceny, a dwa, że znowu jesteśmy w głowie, widzimy to jakby przez wyobraźnię bohatera.
[57:57.48 → 58:45.80] A: Ale to ja muszę tutaj się wtrącić, bo to jest historia o tym, jak działa podświadomość zbiorowa. Nie wiem, czy wiecie, czy państwo też wiedzą, że plemiona indiańskie, jeżeli ktoś zachoruje psychicznie w naszym rozumieniu, ma problemy emocjonalne, coś z nim jest nie tak, to zbiera się cała wioska. My wykluczamy takich ludzi, wsadzamy ich do psychiatryków. Teraz już trochę mniej. Zbiera się cała wioska. i śpiewa tej osobie pieśń, którą ta osoba dostała przy urodzeniu, tak długo, aż ona poczuje się lepiej. To może być dzień, dwa tydzień. Więc myślę, że to jest bardzo... Ta scena, w tej scenie coś się urabiło. Tak to jest z artystami, że nie wiedzą, co czynią, a od tego są interpretatorzy, żeby im to powiedzieć.
[58:45.82 → 58:48.56] B: Ale też widzowie. Fajne, bardzo.
[58:49.88 → 58:54.64] A: Także dla mnie to było też o takim kawałku.
[58:56.66 → 59:02.40] C: A propos pieśni.
[59:19.17 → 59:21.03] B: Mick Jagger z Krakowa, proszę Państwa.
[59:23.35 → 59:41.71] A: Patrzę na zegarek, żeby nie zmęczyć naszego gościa za bardzo. Proszę Państwa, chyba musimy powolutku kończyć. Ostatnia szansa, jeśli ktoś bardzo chce zadać pytanie albo podzielić się swoimi myślami i uczuciami, to teraz. To teraz jest ten moment.
[59:48.04 → 59:50.08] B: Wszystko zostało powiedziane. Dziękujemy bardzo.
[59:50.10 → 01:00:43.37] A: Tak to powiedziałam, że nikt nie ma odwagi. Ale to ja bym chciała jeszcze przypomnieć Józefa Tischnera. Zastanawiałam się, czy ten pensjonat u Józka, no Józek to jest takie popularne góralskie imię, więc nic dziwnego. Michał Majnicz zresztą wspaniały w tej roli. Ale też pewnie państwo to wiecie, ale Józek Tischner mówił, że są trzy rodzaje prawdy. No właśnie. I myślę sobie, że trochę w tym filmie też gdzieś tam to jest o tym, że jest prawda, dysprawda i główna prawda, czyli tak zwana prawda Tischnerowska. Pozostańmy wszyscy w prawdzie, w tej prawdzie, że życie jest piękne i że jest najważniejsze w życiu. Bardzo dziękuję moim gościom.
[01:00:43.47 → 01:00:46.02] B: Dziękujemy bardzo. Bardzo było miło z Państwem.
[01:00:46.02 → 01:00:50.59] A: Dziękuję bardzo Państwu i zapraszam na kolejne filmy w Teatrze Starym.
[01:00:51.03 → 01:00:51.87] B: Dziękujemy bardzo.

Kino w Teatrze Starym „Prawdziwe życie aniołów” spotkanie z Arturem „Baronem” Więckiem

Adam, znany i ceniony aktor i pedagog, dostaje udaru. Oddana żona Agnieszka i grono kolegów opiekują się nim i towarzyszą w walce o powrót do sprawności. Skoro w tej roli reżyser obsadził Krzysztofa Globisza, tkając równocześnie odwołania do wcześniejszych swoich filmów z jego udziałem („Anioł w Krakowie” i „Zakochany anioł”), to od pierwszych minut nie ma najmniejszych wątpliwości, że fikcja przenika się tu z rzeczywistością, przy czym dominuje ta ostatnia. Dostajemy poruszającą, opowieść o dramacie zmagań z własnym ciałem, które odmawia posłuszeństwa, walce o odzyskanie możliwości wykonywania ukochanego zawodu i radości życia. Ale i o ludzkiej życzliwości i optymizmie. Globiszowi partnerują na ekranie Kinga Preis w roli żony, Anna Dymna, Michał Majnicz i – w jednej z ostatnich swoich ról filmowych – Jerzy Trela.

Magda Sendecka, kuratorka programu filmowego w Teatrze Starym w Lublinie

 

„Prawdziwe życie aniołów”

Reżyseria: Artur „Baron” Więcek
Scenariusz: Artur „Baron” Więcek
Zdjęcia: Adam Sikora
Polska 2022
79 minut

Wróć