Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:03.86 → 01:42.29] A: Zbigniew Waleryś, Antoni Pawlicki i raz jeszcze witamy Państwa ponownie. Przypominam, bo też się dowiedzieliśmy, że w streamingu można nas zobaczyć, więc nie tylko świadkowie, Państwo, którzy zechcieliście przyjść na film i uczestniczyć w spotkaniu, ale pewnie również inni lublinianie i może nie tylko lublinianie mogą nas oglądać. Wierzę, że też państwo włączycie się do spotkania, ale zanim myślę, że sporo wiecie o naszych wspaniałych gościach, ja tylko w dwóch zdaniach powiem. Zbigniew Waleryś, stosunkowo w kinie pewnie najmniej jeszcze, chociaż Tutaj doświadczenie między obojgiem bohaterów jest różne, ale znakomity, wybitny aktor teatralny, przez wiele lat związany z teatrem polskim we Wrocławiu, potem i Olsztyn i Legnica, słynny spektakl Zabicie Gomułki według Pilcha, które znowu jest teraz powróciło na afisz w ostatnich latach teatr w Poznaniu i Antoni Pawlicki, jeden z najbardziej utalentowanych aktorów młodego pokolenia, znany właśnie z teatru trochę mniej, żeby tutaj wyrównać proporcje, ale też debiutował jako Romeo u Janusza Wiśniewskiego z roli w Teatrze Studio. Wiele ról filmowych, Wiem, bo usłyszeliśmy od Pani Karoliny Rozwód, że tutaj za tydzień będzie, jutro idziemy do kina.
[01:43.19 → 01:44.93] B: Drugiego grudnia.
[01:45.69 → 02:52.46] A: Wkrótce będziecie Państwo mogli powrócić, bo podobno Państwo wybraliście ten film, że chcecie go zobaczyć w tym miejscu. Dobry wybór. Ale tych filmów było więcej z odzysku Sławomira Fabickiego. No i można by długo wymieniać, a też Ostatnio ogromna popularność telewizyjna, komisarz Alex. To tyle słowem wstępu, no ale pretekst jest inny, to znaczy dzisiaj rozmawiamy o pracy nad papuszą, nad chyba, tutaj to was łączy panowie, najważniejszym waszym dotychczasowym doświadczeniem filmowym, no to był tak projekt, o którym od tylu lat słyszeliśmy, na który tak bardzo czekaliśmy i wiem, że też obsada była w związku z tym również bardzo długo dobierana, z uwagą, z namysłem. Chciałbym, żebyście nam opowiedzieli, w jakim trybie wy dołączyliście do ekipy Papuszy. Jak wyglądało dojście do tych ról, które oglądaliśmy?
[02:53.80 → 03:54.45] C: Jeżeli chodzi o mnie, jakby normalna droga castingu. To znaczy Joasia Gałdziak, reżyserka castingowa, wyjechała do Wrocławia, by przepenetrować teatry wrocławskie i dolnośląskie. I zobaczyła moje zdjęcie ze spektaklu pod tytułem Łemko Roberta Urbańskiego, granego w Teatrze Legnickim. I to zdjęcie powędrowało do państwa Krauzów. Oni poprosili, aby odnaleziono mnie i zrobiono spotkanie. I to nie był taki zwykły casting, tylko raczej spotkanie z kamerą i miałem odpowiedzieć na dziesięć pytań, które zadali państwo Krauzowie. Później materiał poszedł do Warszawy z Wrocławia i na tej podstawie mnie zaprosili na zdjęcia próbne, spotkanie i okazało się, że zaakceptowali mnie i zagrałem, to znaczy zagram rolę Dionizego.
[03:56.33 → 04:37.83] B: U mnie droga w sumie była bardzo podobna. Ja zostałem zaproszony na jeden z takich pierwszych przeglądów, że tak powiem, aktorskich i dowiedziałem się, że Joanna i Krzysztof w jakimś sensie myśleli o mnie, myślą o mnie, żeby mnie zatrudnić do tej roli, ale muszą to sprawdzić. Sprawdzili to. Po tym pierwszym przeglądzie dowiedziałem się, że inni aktorzy również dalej są zapraszani, w związku z tym okazało się, że to pierwsze spotkanie ich nie przekonało do tego, Potem się odbyło kolejne, kolejne i w końcu propozycja padła, więc tak naprawdę też mogę powiedzieć, że to się odbyło jakby ze zdjęć próbnych z castingu.
[04:38.89 → 05:31.25] A: Myślę, że szalenie interesujące dla nas widzów oglądających efekt tego waszego spotkania jest tryb pracy, bo on jest jednak wciąż nietypowy. Mało który twórca w Polsce może pozwolić sobie nim, jak to nazwać, komfortem, w każdym razie poświęcić z taką pieczyłowitością proces dochodzenia aktorów do roli. Czyli wy rzeczywiście, chciałbym żebyście o tym opowiedzieli, spędzaliście czas z Romami, z Cyganami, nauczyliście się języka cygańskiego, romskiego. Jak długo trwało to wdrażanie się i w jakim sposób? To znaczy, czy zamieszkaliście, no nie ma już taborów, Czy to była praca z historykami? Chciałbym, żebyście nam opowiedzieli trochę jak od kulis wyglądała ta praca.
[05:31.89 → 08:20.67] B: Ja pozwolę sobie najpierw odnieść się do tego, co mówiłeś, że mało który stwórców innych ma taką szansę jakby stworzenia aktorom takich warunków przygotowania do roli. Ja mam takie wrażenie, że to nie jest do końca tak, że mało który z twórców ma taką szansę, tylko mało który z twórców tak naprawdę tego wymaga i tak naprawdę tego od aktorów oczekuje i tak naprawdę tego chce, dlatego że Gdybyście Państwo zobaczyli budżet tego filmu, to on naprawdę nie różni się bardzo wiele. Jest właściwie taki sam jak budżety innych filmów w Polsce średnio, które powstają. Nie jest to żaden rodzaj superprodukcji, że nagle my byliśmy opłacani, czy że nagle była jakaś taka możliwość takiej pracy, tylko najzwyczajniej w świecie Joanna i Krzysztof Krause nie wyobrażają sobie inaczej tej pracy, nie wyobrażają sobie tej pracy bez ogromnego, ogromnych nakładów właśnie przygotowań, bez bardzo długich i skrupulatnych przygotowań i dla nich to jakby inaczej, inaczej by nie mogli do tego podejść, w związku z tym od nas tego też oczekiwali i jeśli mogę powiedzieć, to jest właśnie taki rodzaj dla mnie spełnienia marzeń, to znaczy ja bym chciał, no ja uważam, że po prostu każda praca tak jak Ta praca powinna wyglądać, że reżyser oczekuje czy wymaga tak wszechstronnego przygotowania ze względu przede wszystkim jeśli chodzi o wiedzę na temat swojej postaci, środowiska w którym się ma ta postać znaleźć, pracy nad scenami, nad scenariuszem, rozmów. Zaraz Zbyszek będzie o szczegółach opowiadał, ale ja mogę powiedzieć tylko, że jeśli chodzi o moją postać, to z jednej strony ten zakres, żeby to jakoś tak zobrazować, ten zakres przygotowań był tak szeroki, że się obejmował od tego, że ja czytałem poezję Jerzego Ficowskiego, który przede wszystkim jest poetą. przede wszystkim jest niezwykłym poetą. Czytałem jego poezję po to, żeby spróbować dotknąć i zrozumieć jego wrażliwość jako człowieka, jako artysty, a z drugiej strony, i to jakby ta wiedza sięgała aż dotąd, że ja musiałem wiedzieć, co jest w plecaku Jerzego Ficońskiego, który przyjeżdża do taboru. Czyli jak tam jest taka scena, że ja przypływam tą łódką do taboru pierwszy raz, to krauzowie ode mnie oczekiwali, że ja mam wiedzieć dokładnie co jest w tym plecaku, dogadać się z rekwizytorem, żeby to w tym plecaku było. Ta książka, ten przybornik do golenia, ta kanapka, ta konserwa i dokładnie to, co tam miało być. Więc ta wiedza jakby obrazuje to, jak ta wiedza i ogólna i szczegółowa musiała być.
[08:21.93 → 11:19.80] C: Może ja zacznę od samego początku tego całego trybu przygotowań. Znaczy my w Pięcioro spotykaliśmy się w domu u Joasi i Krzysia. I tam zaczęliśmy pracę przy trzeciej wersji scenariusza. To były spotkania analityczne, to były rozmowy, to było jakby poznawanie siebie wzajemne i jak mówili Krauzowi i mówią w dalszym ciągu, powstawała chemia między nami, bo oni nie pracują z ludźmi, od których nie czują tej pozytywnej energii, tej chęci pracy. Wyjeżdżaliśmy też na takie spotkania poza Warszawę, na 3-4 dni i mieszkaliśmy w jakimś oddalonym, na obrzeżach jakiegoś miasta, hoteliku i tam rozmawialiśmy, tam analizowaliśmy te nasze role, scenariusz. drążyliśmy świat. Oni mówili, zadawajcie 100 tysięcy pytań. Wydawałoby się może czasami jakiś głupich, ale właśnie z tych głupich pytań czasami powstają bardzo, bardzo ważne wnioski. Też mieliśmy okazję i to był znakomity pomysł, abyśmy zamieszkali u Romów w domach. Oni się zgodzili, to było w Olsztynie i mogliśmy też poznać ich od tej strony dnia codziennego. Musieliśmy się oczywiście nauczyć w miarę mówić po romsku, czyli te kwestie, które państwo słyszeliście, były mówione, znaczy nauczyliśmy się pod kierunkiem znakomitych naszych nauczycieli. Jacka Milewskiego, a mnie uczył Karol Parnogierliński, ten, który zagrał w filmie Sieroroma. Pamiętacie Państwo tego starszego w okularach cygana. On mnie uczył Romskiego, z nim się spotykałem. On mi opowiadał o taborach, o taborze. On jeździł, pamiętał i papusze, i pamiętał tabory. Opowiadał mi bardzo wiele o tym świecie, o nich samych, a że sam jest z wykształcenia rzeźbiarzem, skończył Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu. Też pisze wiersze, maluje i na wszystkim sprezentował obrazy z naszymi podobiznami. Także ten okres przygotowań był cudowny, fantastyczny, bo mogliśmy jakby całkowicie wejść w ten świat i do tego jeszcze jakby cała gama lektur czy do przeczytania, filmy do obejrzenia, Gottliefa czy Kostulicy. To wszystko, co się wiązało z tym tematem romskim.
[11:21.42 → 12:31.74] A: A jak Romowie odbierali pomysł na nakręcenie tego filmu? Jednym słowem, czy oni, bo przecież ciągle funkcjonuje Są przykłady Romów wykształconych. To też jest bolesne. Praktycznie nie ma już Cyganów w Polsce. Właściwie większość z nich wyjechała. Nawet ja jestem akurat z Tarnowa i pamiętam, że z mojego dzieciństwa w rynku zawsze można było spotkać Cyganów. I oni zniknęli praktycznie w ogóle. Adam Bartosz z Muzeum w Tarnowie był jednym z konsultantów tego filmu. Czy oni cieszyli się, że taki film powstaje? Nie chcę mówić o tym, że to była dla nich też szansa zarobienia pieniędzy, udział w tym filmie, ale to jest jakby pierwsza część pytania. A druga, jak oni dzisiaj odbierają papuszę? Czy ona jest dla nich jakąś świętą? Czy ona jest dla nich autorytetem? Czy ona jest wciąż takim jakby wstydliwym punktem w historii cygańskiej Odysei w Europie czy w Polsce?
[12:34.78 → 14:57.46] C: Może na tę pierwszą część pytania. Myślę, że nie do końca Romowie zdawali sobie z tego sprawy w jakim przedsięwzięciu, na początku w jakim przedsięwzięciu biorą udział, ponieważ przy zdjęciach zimowych przy pierwszym dniu, gdy cyganki weszły do miejsca, gdzie wisiały kostiumy i zaczęły się przebierać w to, co pokazały panie, podniosły bunt, bo to nie były kolorowe suknie, nie było to tak kolorowo i stwierdziły, że nie ubiorą czegoś takiego i powiedziały, że wyjeżdżają do siebie do Olsztyna, absolutnie nie ma rozmowy, żeby w coś takiego się ubrały. Oczywiście nastąpiły rozmowy i Karol Kapano-Gierliński, który naprawdę ma olbrzymi szacunek wśród Romów, wyjaśnił sytuację, że to jest film prawdziwy o nich. O tym, co działo się rzeczywiście w trakcie wojny, po wojnie, jaka była okrutna bieda, stąd ta cudowna na końcu pieśń, tyle bied i głodów, prawda? Kicy, bidy i boka. Natomiast w tej chwili po obejrzeniu byliśmy 12 listopada w Olsztynie na premierze tzw. romskiej i Romowie, którzy grali w filmie i ci, którzy przyszli, całymi rodzinami przyszli, łącznie z małymi dziećmi, ponieważ oni wychodzą, jeżeli już wychodzą z domu, to wszyscy. przyjęli fantastycznie, zobaczyli kawał historii własnej i to chyba jest pierwszy film fabularny, który tak szeroko mówi o historii romskiej. Natomiast jeśli chodzi o samą papuszę, Część jest, może większa część zachwycona i zauroczona tym, że pod pretekstem w zasadzie jej życiorysu i tej tragicznej historii pokazano tę cygańszczyznę, a jest też jeszcze część Romów, która niestety na hasło papusza spluwa i w ogóle nie chcą słyszeć o tym.
[15:00.36 → 16:20.47] A: Jeszcze pewnie do tematu wrócimy. Za chwilę będę Państwa zapraszał do zadawania pytań, ale chciałbym też zapytać o, zanim to nastąpi, zapytać o też wasze poświęcenie dla tej roli. Nie mówię tylko o tym antycypowaniu zdjęć i spotkań z autochtonami, ale także o tym, że ten projekt, on przez długi czas wydawał się bardzo pechowy. wymaga od was szalonej dyspozycyjności, bo może te kulisy akurat państwa nie interesują, ale zmienił się producent, rozpoczęły się zdjęcia, te zdjęcia w sposób brutalny zostały przerwane, potem uruchomione po wielu miesiącach. jeszcze raz przygotowany budżet, więc w związku z tym wy też musieliście być na pogotowiu, nie brać innych propozycji. To wymagało od was rzeczywiście bardzo dużej i lojalności dla twórców i też wszystko było jednak pod znakiem zapytania. Chciałbym, żebyście panowie o tym wspomnieli, w tym sensie, że czy mieliście na przykład chwilę wątpliwości, że może to nie ma sensu, może szkoda życia na coś aż tak niepewnego i tak pechowego, krótko mówiąc.
[16:22.33 → 18:20.39] B: Tak, rzeczywiście, to teraz się już o tym nie pamięta, ale faktycznie Ja mam takie poczucie, że, znaczy ja po prostu to wiem, że ja robiłem ten film 14 miesięcy i to nigdy tak długo tego filmu nie robiłem, żadnego filmu nie robiłem i rzeczywiście to wynika z tej przerwy, która nastąpiła jakby z powodów producenckich. Natomiast ta przerwa z powodów producenckich nie była przerwą wolną od pracy. Joanna i Krzysztof oczekiwali od nas ciągłej gotowości i ciągłej pracy oraz nie wyobrażali sobie tego, żebyśmy w tym czasie wzięli jakiś inny projekt. Więc mogę Państwu zdradzić taką na przykład informację o tym, że miałem grać w takim filmie Ambasada, który niedawno był też tutaj pokazany. tą rolę męską i musiałem z tego niestety zrezygnować właśnie z tego powodu, że Jan Najkrzysztof nie za bardzo sobie to wyobrażali, żebym w tym czasie realizował jakiś inny film. Były jeszcze dwa inne projekty i rzeczywiście był to taki moment, kiedy miałem z tym problem, bo jakby z jednej strony jest jakby chęć zrobienia czegoś na artystycznym wysokim poziomie, spełnienia marzeń, bo dla mnie ta rola była spełnieniem marzeń. Po pierwsze chciałem zagrać Joanna i Krzysztofa Krauzów, po drugie chciałem zagrać artystę. Miałem takie marzenia, tu miałem okazję zderzyć się z wybitnym, wielkim artystą, jakim był Jerzy Witeski. W związku z tym, z jednej strony była ta chęć spełnienia marzenia, z drugiej strony to taka chęć zwykłego podejścia do takiego rzeczowego bardziej, tego, że to jest po prostu też zawód, który się uprawia i jakby gdzie są te granice jakiegoś No ale wtedy sobie zadałem takie pytanie, co jestem w stanie zrobić dla roli i stwierdziłem, że rzeczywiście jestem w stanie np. zygnować z innej roli, bo de facto się z tego zasprowadza, w związku z czym zostałem w projekcie i teraz bardzo się z tego cieszę.
[18:21.21 → 21:44.13] C: Może ja dwa słowa o własnej drodze. Dwa lata temu, gdy się okazało, że zagram Dionizego, pracowałem w Teatrze Polskim w Poznaniu. I pana dyrektora Szklarka poprosiłem, aby nie angażował mnie do innych projektów teatralnych, ponieważ ta rola wymaga przygotowania i na to jest potrzebny czas. Dionizio oprócz tego, że musiał nauczyć się języka romskiego, był harfistą, grał na harfie. Miałem lekcję gry na harfie. Do tego trzeba było też w miarę podejść do powożenia zaprzęgiem. Też trzeba było się nauczyć, ale to już Nieco później. I okazało się, że jednak pan dyrektor mnie obsadził w sztuce pod tytułem Hamlet, więc zapytałem, a cóż takiego mam zagrać? Jeżeli nie Hamleta, to kogo? I pan dyrektor stwierdził, że no bardzo ważną rolę ducha ojca. Więc całym szacunkiem oczywiście dla Szekspira, Paweł, możemy jednak komu innemu powierzyć tę rolę odpowiedzialną. Nie zgodził się. Producent ówczesny zaproponował, że znajdzie aktora, który zagra tę postać i opłaci po prostu film, jeżeli to będzie aktor spoza Poznania i nie będzie problemu. Nie zgodził się. Więc złożyłem wymówienie, pożegnałem się z panem dyrektorem. I dwa tygodnie później okazało się, że jest wstrzymana produkcja i jestem na tak zwanym lodzie. Więc no oczywiście co robić, dalej ósma klaso, bo zapuściłem tę brodę nieszczęsną. Długo miałem swoją własną i rozmawiałem ze swoim agentem znakomitym Jurkiem Gudejką, który wina miłość boską, nikt ciebie nie chce wziąć z tą brodą do czegokolwiek, bo przecież kogo możesz zagrać. I okazało się, że w Łodzi robiono taki serial pod tytułem Paradoks. I reżyser, zobaczywszy moje zdjęcie, stwierdził, że świetnie, mogę zagrać w jednym z odcinków księdza, szalonego księdza, który przeszedł na ciemną stronę mocy i zaczął czcić szatana. Więc wyglądałem wtedy po tych wszystkich przejściach, że spokojnie, nawet nie musiałem nic grać, wystarczyło, że stanąłem przed kamerą i to było akurat to. Oczywiście nikt nic absolutnie nie zaproponował, ale przez myśl mi nie przeszło, aby zrezygnować z udziału w tym filmie, bo już tak dużo poświęciłem, że kwestia czasu, a Krzysiek mówił, wytrzymajcie, jeszcze trochę, jeszcze trochę, wszystko jest na dobrej drodze. Już jest nowy producent, już te formalne sprawy są przeforsowane i za chwilę przystąpimy do zakończenia czy do realizacji trzech czwartych jeszcze filmu. Także absolutnie wszyscy byliśmy jakby wobec projektu, wobec tego co robiliśmy bardzo, bardzo lojalni i chcieliśmy dokończyć ten film.
[21:46.02 → 22:10.36] A: Proszę Państwa, zachęcam do zadawania pytań. Mamy mikrofon na sali, więc bardzo chętnie usłyszymy, jeżeli macie Państwo jakieś uwagi i pytania do naszych gości, to będziemy. Na razie jeszcze nie. Pan, proszę poczekać, już mikrofon podajemy.
[22:14.17 → 22:27.03] D: Piotr Zieliński, ja chciałem zapytać, jak pracowało się na planie z Romami? Jak się układała ta współpraca? Czy nie było jakiś blokad kłopotów? Czy narodziły się przyjaźnie? Jak to wyglądało?
[22:28.47 → 24:42.71] B: Kluczową sprawą było to, o czym wspomniał Zbyszek, że my przed zdjęciami Pojechaliśmy na długo przed zdjęciami, pojechaliśmy do rodzin i do klanów, które zostały wybrane do filmu przez produkcję, do tych rodzin, które miały grać i po prostu pojechaliśmy do nich z wódką się zaprzyjaźnić. I zadzierżgnęliśmy bardzo sympatyczne, bardzo fajne przyjaźnie. To jest ciekawe, bo to są tacy ludzie, którzy tak jak pada dialog papuszy o tym, że jutro i wczoraj to jest to samo słowo, U nich jest ważne jakby tu i teraz. I oni w swoim podejściu nie mają jakichś takich oczekiwań, dążeń, ambicji. Są jakby trochę z tego wyzbyci. Dzięki temu to są ludzie, którzy są niezwykle szczerzy i otwarci. Jeżeli się siedzi przed nimi, oni czują to, że nie ma się złych intencji, tylko dobre, to naprawdę otwierają serce i są niezwykle ciepłymi, otwartymi ludźmi. Ja mam takie poczucie po tym filmie, że po tej przygodzie, po tej podróży z nimi, mam takie poczucie, że mogę pojechać do Olsztyna, bo głównie stamtąd są Romowie, którzy zagrali w tym filmie, do nikogo nie dzwonić, nikogo wcześniej nie uprzedzać o tym, że przyjeżdżam, tylko po prostu przyjechać, zapukać i tam zawsze ktoś będzie siedział i oni mnie przyjmą i się ucieszą. I dlatego jak byliśmy na planie, to po pierwsze znaliśmy się już z nimi dobrze i jakby Byliśmy traktowani jak swoi, to jest jakby pierwsza rzecz. A druga rzecz to jest taka jakby niezwykłe doświadczenie z nimi, aktorskie również, dlatego że Romowie to są, przez to właśnie mam wrażenie bycie tu i teraz. Romowie są tak naprawdę, Cyganie są tak naprawdę niezwykłymi aktorami. Oni niezwykle, po pierwsze, odnajdowali się jakby w tamtych czasach w tej scenografii. To było coś magicznego w momencie, kiedy scenografia przygotowała, jak kręciliśmy wiele tych scen, kiedy tabory stoją, prawda, no to rano scenografia stawiała wozy, rozpalała ogniska, wpuszczała i rekwizytorzy wkładali wszystkie rekwizyty.
[24:43.10 → 24:43.76] C: Kury biegały.
[24:43.80 → 25:40.57] B: Kury biegały i po czym oni przyjeżdżali autokarami, przebierali się, wchodzili na ten plan i po prostu w ciągu minut się tam rozgaszczali w tej scenografii i czuli się wspaniali. Zaraz przyszedli wtedy ogniska, rozpalili, porąbali drzewo, kury, zabili, oskubali, przygotowali rosł, zaczęli gotować, kobiety zaczęły te rosł ugotować i wzięli gitarkę, zaczęli grać. No po prostu to się zaczynało życie. Zaczynało się życie, w którym my, my jakby otwartymi oczami na to patrzyliśmy, że oni jakby w tą, przenoszą się w te czasy taborów po prostu w sposób magiczny i totalnie naturalny. I nam wystarczyło tylko w pewne miejsce tego taboru stojącego gdzieś przyjść, zagrać jakąś scenę, co będą nastawione kamery. Reszta, tło nawet nie wiedziało o tym, że w tym momencie się odgrywa tu jakaś scena, tu jest coś reżyserowane, a oni sobie po prostu żyli i to kamera, i to było prawdziwe życie. Także to było niezwykłe doświadczenie, praca z nimi na planie.
[25:42.57 → 25:45.23] A: Bardzo proszę, a o tu pan jest.
[25:49.68 → 26:35.60] C: Chciałem dotknąć tajemnicy samej Papusza, zwłaszcza w tym kontekście ona, a społeczność cygańska, romska. Z filmów wynika, że jest tu napięcie, jest to ogromny dramat. Osoby, dla której wyjście z przekrożenia granic tego świata jest przekleństwem de facto. I w związku z tym chciałem zapytać, mówi pan, że i dzisiaj są wśród cyganów tacy, którzy jej nie akceptują. Może coś więcej na ten temat. W zasadzie trudno powiedzieć i rozwijać ich niechęć, ale to wynika z może niedoinformowania wówczas, bo do końca papusza tego magerdo nie otrzymała aż tak mocnego.
[26:36.62 → 26:56.41] B: W ogóle go nie dotrzymała, bo to co jest w filmie, jest to prawdą, że to co jest w filmie, znaczy to, że ona była chora, znaczy że ona zachorowała i znalazła się w tym szpitalu, to tak naprawdę to ją uchroniło przed tym wymagerowaniem i potem nikt później do tego już nie wracał. I nikt tak naprawdę na niej tej klątwy nie położył.
[26:56.77 → 27:45.48] C: Dlatego jest ta scena sądu nad papużą w filmie i Sherron mówi, no to niech stanie przed nami i dopiero ją wtedy ewentualnie skażemy, czy otrzyma to wyklęcie. Natomiast Z tych rozmów z Romami, jakby prywatnych też wynika, że to jest też kwestia jakby nie do informowania, kim była papuża rzeczywiście, jak wielką postacią romską, bo dla mężczyzn była to kobieta i już i nawet Dionizy nie rozumiał tego, co ona robi, czym były te gila, te wiersze i o co tu w ogóle chodziło, bo nie żyli jak Cyganie z powodu właśnie tych tego, co ona robiła.
[27:46.03 → 29:33.89] B: To jest też społeczeństwo niezwykle patriarchalne i jakby ta sytuacja tego, że nagle ona szła swoją drogą, robiła coś wbrew, a była kobietą dla jakby mężczyzn, cyganów była tylko kobietą, jakby to budziło już w jakiś sposób gniew. To jest pierwsze. Ja mam takie wielkie poczucie, że to jest też rodzaj takiej tragicznej pomyłki, dlatego że tak naprawdę, tak naprawdę gniew cyganów, jak się nad tym rzeczywiście zastanowić, to gniew cyganów pojawił się dlatego, że Ficowski nie wydał jej wiersze, tylko dlatego, że napisał tą książkę, w której podał słownik. I to był dla nich największe, że on zdradził ten język, ale tak naprawdę kto go uczył, tego języka? Nie tylko Papusza, tylko wszyscy inni cyganie, z którymi on przebywał, a przebywał naprawdę nie tylko z tym taborem, ale też z innymi. I jakby ten gniew się skanalizował i trafił właśnie w papuszę, ale tak naprawdę to było dziełem właśnie takiej tragicznej pomyłki i jakby też tej ich patriarchalnego takiego myślenia, że kobieta jakby powinna znać gdzieś swoje miejsce, a ona szła pod prąd. Stąd, jeszcze tylko dokończę, że stąd wydaje mi się też, że ciągłe te takie ich pogardliwe i ironiczne czasem żarty na temat tego, że papusza się wąchała z Ficowskim, czyli że miała jakiś romans z Ficowskim, to tak naprawdę jest jakiś taki rodzaj tego obrazu takiej plotki, która się ciągnie, którą oni jakby żyją. To jest jedna rzecz, a z drugiej strony oni mają świadomość, że nawet ci, którzy po cichu, znaczy którzy mówią, że śmiejąc się, że ona się wywołała o Haswicowskim i że ich zdradziła, to tak naprawdę mają świadomość, że jest to osoba jednak i postać, która była niezwykła i która sprawia, że ich kultura jest przywoływana do pamięci.
[29:34.93 → 29:40.89] C: Może jednak obrona jakiejś tajemnicy, którą ona wydała w ten sposób.
[29:41.41 → 29:43.81] E: Przekorzenie pewnych granic, które z punktu widzenia
[29:43.81 → 29:48.13] C: ich hermetyczności było po prostu zwykłym przestępstwem.
[29:48.82 → 30:20.33] B: Tak, tak. To jest tak, że oni jakby... od zawsze ich pomysł na zachowanie odrębności był taki, że oni właśnie będą hermetyczni, zamknięci, że nie będą się uczyć, nie będą chcieli się asymilować i to był jakby ich pomysł na zachowanie ich kultury, który w momencie, kiedy jeździli taborami i zachowywali swoją kulturę, działał, a w momencie, kiedy komuna tego zabroniła, to nagle się okazało, że jednak to przestaje działać.
[30:20.53 → 30:59.10] C: Tak, Papusza wyszła poza te ramy i może dlatego, ponieważ ona była inna. Była inną kobietą przede wszystkim, która zbuntowała się przeciw tym tradycjom, przeciw tej tak zwanej kulturze. Jest to historia o wspaniałej kobiecie, i o jej tragicznym losie. I to jest dlatego, jeżeli krauzowie podjęli ten temat, to chyba właśnie dlatego, że ona jest, ta postać papusza jest tak wielka jako kobieta i tak tragiczna.
[30:59.64 → 32:16.36] A: A paradoks polega na tym, że ta emancypantka cygańska, ona była kruchą, delikatną, neurotyczną wręcz istotą. Przecież są nagrania papuszy, można usłyszeć jej głos, można zobaczyć zdjęcia, no troszkę też inaczej wygląda niż Jowita Budnik, fascynująca zresztą w tym filmie. A chciałbym też zapytać, bo to jest szalenie ważne, o wasze dochodzenie do postaci, które kreowaliście, Dionizy i Ficowski. No właśnie, powiedziałaś bardzo ważną rzecz, że trochę ginie nam Ficowski poeta, a on był uważany w pewnym momencie za równoważnego i dla Białoszewskiego, i dla Różewicza. A też to, co on zrobił dla polskiej literatury, to jest przecież nie tylko papusza, którą on ocalił dla nas, ale też ogromny trud, jaki on włożył w przywoływanie Brunona Szulca. Więc jeśli sobie wyobrazimy, że poza jego własną twórczością, ile Bolesław Leśmian też... Krótko mówiąc, czyli źródło słów waszych postaci, jak zdobywaliście wiedzę o nich, czy ty na przykład, a Antoni kontaktował się z żoną Ficowskiego, jak to wyglądało?
[32:17.52 → 37:03.51] B: No tak, rzeczywiście, to co wspomniałeś to jest prawda, że Jerzy Ficowski to taka niezwykła postać, której twórczość jest ogromna i jego poezja w pewnym sensie to właśnie Bieta Ficowska, wdowa po Jerzym Ficowskim zawsze mówiła tylko pamiętaj, że to był poeta i wszędzie mów, że to był poeta. I to prawda, bo to niezwykły poeta, z niezwykłą wrażliwością i niezwykłą umiejętnością posługiwania się językiem. Papusza, Bruno Schulz i malarstwo Wojtkiewicza. To są trzy tacy twórcy, troje takich twórców, którym Ficowski poświęcił bardzo dużo czasu, również takiej pracy właśnie antropologiczno-literackiej. Poza tym on tłumaczył również poezję, także był człowiekiem, którego dorobek jest ogromny, niezwykle pracowitym Bardzo często poświęcał również swoją uwagę wykluczonym. Jego poezja też dużo mówi o Holokauście i o Żydach. Ja oczywiście próbowałem tego dotknąć, jeździłem, rozmawiałem, czytałem jego poezję, przeczytałem wszystkie książki, które on napisał o Cyganach. Byłem w jego domu na Żoliborzu u Biety Ficowskiej, u właśnie wdowy po Jerzym Ficowskim, gdzie ten dom jest jakby pełen jeszcze jego obecności w książkach, w rzeczach, które on przez całe swoje życie zgromadził i którymi się otaczał. Jego gabinet ciągle jest taki, jaki on dopiero by wstał od biurka. Jeździłem do ośrodka w Sejnach, ośrodka pogranicze, który jest takim miejscem, ponieważ on został pierwszym laureatem takiej nagrody człowieka pogranicze w Sejnach właśnie, która właśnie jakby przypomina ludzi, którzy poświęcali właśnie jakby odrzuconym i zapomnianym swoją uwagę i swoją twórczość i tam jest wielki zbiór jakby jego również twórczości. Rozmawiałem tam z ludźmi, którzy go pamiętają i którzy się z nim przyjaźnili. Także to wszystko jakby składało się na taką próbę dotknięcia jego jako człowieka. Zbierałem również informacje na temat tego, że na przykład był człowiekiem tak w prywatnym, takim bezpośrednim kontakcie bardzo niedostępnym. Był człowiekiem, który niezwykle dużo wymagał od swoich rozmówców. Nienawidził głupoty, nie lubił niepunktualności. specjalnie nie schlebiał nikomu. Jak na pierwszy rzut oka go poznać, to wydaje się, że był jakimś gburem, który po prostu z nikim nie chce rozmawiać. Potem dopiero się okazuje, jaką wielką on jest. Dłuższego czasu trzeba, żeby do niego... Niemniej to co myśmy robili w filmie akurat i jak rozmawiali, dla mnie też ogromną ważną niezwykle rzeczą była właśnie ta relacja z papuszą. On miał świadomość tego, krótko mówiąc, jakby skracając, że on miał świadomość tego, że to co robi może zagrozić papuszy i czy to on to robi z jakichś pobudek, czy robi to dlatego, bo jest ambicjonalnych i znalazł wiersze, które są niezwykłe i jeśli je wyda, to zdobędzie popularność jako ich odkrywca. Czy to, że pisze tą książkę, która jest na skalę światowo unikalna, to wynika z jego ambicji, że on chce być po prostu tym, czy to wynika z jego wrażliwości, że on po prostu odkrył coś i wie, że coś trzeba ocalić od zapomnienia, coś co nie może zostać pominięte. To były takie próby i zastanawianie się, rozmowy. Moją rolą było obronić tą postać, ale jestem przekonany, że to przede wszystkim, to co on zrobił wynikało z wielkiej wrażliwości, chęci, odcalenia od zapomnienia tej niezwykłej twórczości papuszy. Tak naprawdę on nie mógł mieć świadomości wtedy, że ten gniew cyganów obróci się właśnie przeciwko niej, bo on się języka uczył od wielu cyganów i rozmawiał z wieloma cyganami.
[37:04.51 → 39:53.52] C: Może dwa słowa o dionizm, ponieważ w zasadzie o dionizm nie ma żadnych wspomnień, nie ma materiałów, na podstawie których można byłoby zbudować postać. Co prawda Karol Gierliński opowiadał mi, ponieważ znał Dionizego, ale to był bardziej cygan zakochany w swoim instrumencie niż w papuszy. I musieliśmy tę postać jakby ulepić od samego początku. Dlatego po zdjęciach zimowych okazało się, gdy je obejrzeliśmy, że jest materiał na takiego klasycznego Roma mężczyznę, bardzo mocnego, twardego, z zasadami, a jednak musieliśmy go też poprowadzić w stronę tej specyficznej miłości, bo przecież Dionizy papuszę do końca kochał, on z nią został i on mówiąc o tym, że przez te twoje wiersze żyjemy poza środowiskiem cygańskim i z tymi słowami umiera. Także ten wyrzut jest do końca, do końca też jest ta klasyczna relacja między papużą a Dionizem. Papuża idzie zarobić pieniądze, a Dioniza siedzi w domu i czeka na to, co ona przyniesie. I to jest też jakby zupełna, absolutna klasyka. Dlatego może ten Dioniz też musieliśmy go ulepić, jak Antek powiedział o swojej postaci, z pewnych elementów, z pewnych drobiazgów typu, że ma dewiskę w kieszonce, że ma jakieś grzeby. sposób chodzenia, to były różne stadia wieku, też trzeba było znaleźć w ruchu pewne elementy. energii wewnętrznej czy jej braku. Także wspólnie i to nie tylko w gruncie rzeczy z Joasią i Krzysiem lepiliśmy tę postać, bo gdy pracowaliśmy już na planie to i Jowita i Jantek pomagali mi w pracy. Wspieraliśmy się wzajemnie tą swoją energią pozytywną. My się spotykaliśmy po każdym dniu zdjęciowym, mimo tego, że byliśmy zmęczeni okrutnie, ale spotykaliśmy się jeszcze wieczorem, jeszcze rozmawialiśmy, analizowaliśmy to, co było i wymówiliśmy, czy przepowiadaliśmy teksty scen, które będą robione kolejnego dnia. Także tworzyliśmy taki naprawdę bardzo mocny zespół i zżyliśmy się z sobą bardzo mocno. Proszę bardzo.
[39:57.66 → 41:42.24] D: Ja chciałem jeszcze taką małą refleksję na temat konstrukcji filmu, bo to jest bardzo ciekawe i powiem Państwu, że Jaś i Krzysztof zaskoczyli mnie po raz kolejny. Zaczęło mi brakować na początku koloru, ten monochromatyzm cały czas, czyli w ogóle taśma czarno-biała, ale oczywiście po 10 minutach już wiedziałem, że to jest niesłychanie ważne i potrzebne. Kojarzyłoby mi się, czy nam, że jednak feria barw powinna być. Romowie, kolory, tańce gdzieś, a jednak jest to przecież dramat. Sama konstrukcja filmu, który płynie jest niezwykle poetycka. Nie mówiliśmy o tym, ale przecież tam są wkomponowane wręcz kadry, całe obrazy malarskie, zatrzymane, długie sekwencje. Są znakomite zdjęcia ptaka i staronia. No i przecież muzyka Jana Kantego, która tutaj jest no takim organizatorem, prawda, niezwykłym, zresztą fantastycznie podana i tworzy i podciąga niesamowicie napięcie. Także myślę, że tutaj w tej konstrukcji film jest nieprawdopodobny i trzyma w napięciu, mimo właśnie mogłoby się wydawać na pozór pewnych dłuży. Także bardzo się cieszę, że kiedyś miałem szczęście poznać moich przyjaciół nawzajem, czyli Krzysztofa Krause, Jasie z Janem Kantem To była w ogóle większa sytuacja, ponieważ Krzysztof nie wiedział, że Janek kiedyś popełnił harfy papuszy. My mieliśmy robić taki inny projekt z harfami i tak się urodziło, że ten film poszedł wtedy do przodu, a panowie aż prawie pracę potracili w innych teatrach, żeby go zrobić. Także to jest niezwykle sympatyczne, ale przede wszystkim sympatyczne jest to, że powstał taki film i rzeczywiście to jest taki film, który się niesie z sobą do domu i który gdzieś tam ta taśma się będzie jeszcze odkręcać. w drugą stronę, także gratuluję, dziękuję.
[41:43.46 → 41:47.64] A: Bardzo dziękujemy. Tutaj pani jeszcze w pierwszym rzędzie.
[41:50.30 → 42:14.33] E: Edyta Hordejuk. Chciałam na początek powiedzieć, że bardzo się cieszę, jestem zaszczycona móc widzieć panów na własne oczy i w zasadzie za chwilę rozmawiać, szczególnie po tak dobrym filmie. A moje pytanie dotyczy Romów. Mieliście Panowie okazję pobyć w ich domach i chciałam zapytać, w jaki sposób, w jakim zakresie oni teraz kultywują swoje tradycje? Czy mieliście okazję zobaczyć to?
[42:14.63 → 43:26.81] C: My byliśmy u Cyganów Polska Roma i chyba to są najbardziej ortodoksyjni Romowie w Polsce, ponieważ te swoje tradycje kultywują, to znaczy, Dziewczyna, która ma 14 lat wychodzi za mąż. Oczywiście jest to ślub cygański. Przyjeżdżają ludzie, którzy sfatają. Dziewczyna po raz pierwszy widzi kandydata na męża i akceptuje go albo nie. I to jest jej wybór. Także te tradycje absolutnie są zachowywane. My poznaliśmy Romów w różnym wieku, też młode Romki, które miały 17-18 lat, przepiękne, po prostu zjawiskowo piękne, ale analfabetki. I to było niebywałe, to zderzenie piękna, z analfabetyzmem sprawiało, że aż się nie wierzyło, że coś takiego może jeszcze funkcjonować.
[43:26.87 → 43:28.29] A: W tych czasach, w Olsztynie, prawda?
[43:28.45 → 43:31.11] C: Ale tak jest, po prostu tak jest.
[43:31.55 → 46:23.30] B: Ja bym też nie unikał w ogóle uogólniania, dlatego że Romowie, tak jak i my, są bardzo różni i zarówno w polskiej Romie, jak i w innych i w Sinti, i u górskich Cyganów są bardzo różni ludzie i są tacy ludzie, którzy tą tradycję szanują. Tradycję, nie wiem, na przykład objawiającą się też w ogromnym, co to dla mnie jest takim ogromnym korzeniem, pniem, szacunku przede wszystkim do starszych. Nawet czterdziestoletni człowiek musi mówić do matki Pani Matko i całować ją w rękę. Ci starsi zawsze mają rację i zawsze są uszanowani za swój wiek i za swoje doświadczenia. Jest takie określenie patywałe, to znaczy ktoś kto ma jakby to powiedzieć, że jest właśnie poszanowany przez innych. I to patywałe to jest taki ktoś, kto właśnie mówi prawdę, na kim można polegać, kto nie kłamie, kto jest jakby, kto szanuje te swoje tradycje. I są tacy Romowie, a są też tacy, którzy nie są patywały. patywały, bo gdzieś o tych swoich tradycjach zapomnieli i np. trudnią się złodziejstwem. I oni nie są wtedy poszanowani, dlatego że gdzieś to ich odwieczne usprawiedliwienie, bo to pada też w filmie, że to co jest od Boga, to co jest naturalne, to jest dla wszystkich. to jakby oni gdzieś nadużywają i wynaturzają tak naprawdę tą swoją tradycję. I stąd wynika też niechęć innych. Także to jest sprawa jakby tego, czy oni uczą się, czy nie uczą się czytać i pisać. No to też jest jakby, mi też się to w głowie nie mieściło, że mój kolega Ścińcia, do którego ja jeżdżę i który ma 14-letnią córkę i po dwóch latach szkoły podstawowej on ją zabrał. Ja też mu mówię, stary, no co ty robisz? No w ogóle i on jakby nie potrafi tego zrozumieć, bo on mówi, no ale po co jej to jest potrzebne, to nie jest jej potrzebne do kultywowania naszej tradycji. My od zawsze nie umieliśmy pisać i czytać i on być może nie rozumie, może musi minąć jeszcze trochę czasu, żeby on zrozumiał, że dzisiaj jednak można kultywować tą tradycję w sposób jakby inny, no ale tak jest, a z drugiej strony ci właśnie są najbardziej, ci właśnie, którzy którzy tego nie robią, są z drugiej strony najbardziej prawdomówni i najbardziej wobec takich moralnych swoich zasad się trzymają.
[46:24.02 → 47:40.87] C: Wszelkie spory między cyganami załatwia sąd cygański czy sędzia sierorą. Bardzo rzadko cyganie wobec siebie występują do polskich sądów. To jest bardzo rzadkie. I do czego zmierzam, że jakby tego spraktykowaliśmy, stół w domu u Romów jest najważniejszy. Wszyscy przy stole, to jest ten krąg, to jest ta rodzina, święta rodzina i wszyscy są jakby członkami. Natomiast jeżeli Rom wystąpi przeciwko Romowi, coś tam zmaluje niedobrego, i Szerorom wyda taki osąd, czy powie, że przez rok nie możesz zasiadać przy stole. I to jest naprawdę, proszę mi wierzyć, dla Roma jest to okrutna kara, bo jest odsunięty od tego świętego stołu i tak jest. I ci absolutnie siedzą obok, Oczywiście nie są wyrzucani z domu, siedzą obok, ale nie mogą podejść do stołu. Osobno sobie tam jedzą i to jest dla nich największa kara.
[47:41.95 → 47:57.17] E: Jeszcze w nawiązaniu do tego poszanowania dla starszych chciałam zapytać o osobę syna, przysposobionego syna papusze i Dionizego, bo w pewnym momencie ta rola się urywa. Co się dzieje z tym człowiekiem, czy co się stało z tym człowiekiem w rzeczywistości?
[47:58.82 → 48:05.96] B: No on jakby troszkę to skręcił w
[48:05.96 → 48:07.20] C: taką... Zboczył z kursu.
[48:07.22 → 48:45.35] B: Zboczył z kursu i skręcił w taką drogę właśnie, że tak powiem, bycia poza prawem w pewnym momencie. Niemniej, no na przykład my mieliśmy przyjemność poznać jego córkę, która jest właścicielką praw do poezji papuszy. I ona jakby te prawa odsprzedała na czas filmu. I jest bardzo miłą osobą. Natomiast my ta żona osobiście nie poznaliśmy.
[48:45.87 → 49:15.67] C: Ja miałem przyjemność poznać wnuczkę. I rzeczywiście to małżeństwo jest wspaniałe, cudowne. Zresztą proszę mi wierzyć to, co mówiła Antek, że jeżeli Romowie poczują z drugiej strony to ciepło, tę dobrą energię, to potrafią naprawdę oddać absolutnie wszystko. Nie zabrać, a oddać. To jest bardzo ważne.
[49:16.06 → 49:28.80] E: Nie mieliście, panowie, jakichś nieprzyjemnych... Przepraszam, że tak zmonopolizowałam na chwilę mikrofon, ale już wyczerpię swoje pytania. Nie mieliście nieprzyjemnych sytuacji w związku z filmem ze strony Romów? Rozumiem, że tylko pozytywne.
[49:28.94 → 49:59.15] C: Nie, absolutnie. Nie było takiej sytuacji. Wprost przeciwnie, to Romowie nas wspierali. bo bywały momenty, że jednak tego tekstu romskiego było sporo. My przed każdą sceną przegadywaliśmy wobec konsultantów, ale też bywały takie momenty, że inni Romowie mówili, to powiedz, to ja posłucham, jak to brzmi. Także oni jakby weszli w ten świat całkowicie i przede wszystkim nas zaakceptowali. To było bardzo ważne.
[50:00.05 → 50:00.63] E: Dziękuję bardzo.
[50:01.37 → 50:40.47] A: Jeszcze w nawiązaniu do tego, o czym Pani mówiła, to się tyczy Pana roli, Panie Zbigniewie, bo Pan tak sugestywnie zagrał już tego cygana, tego Roma, że gdybym, myślę, że to nie tylko ja, ale gdybym nie wiedział, że Pan jest znakomitym polskim aktorem teatralnym, no to absolutnie byłbym przekonany, że Pan się wywodzi z tej społeczności. romskiej i czy oni przeciwnie, czy oni nie chcieli pana zaadoptować na przykład do tej romskiej społeczności jako swojaka, bo przecież... Różnic nie ma żadnych.
[50:41.05 → 53:08.41] C: Bywały takie momenty na planie, że gdy przychodziliśmy rano, to mówili do mnie po romsku i za chwilę, a przecież ty jesteś gadziem, ty nie jesteś Romem, ty jesteś Polakiem. Także jakby wejście w ten świat i ich z mojej strony był tak mocny, że wtopiłem się w nich. Ale też pamiętam początek zdjęć, ponieważ gdzieś tam miałem w środku taki taką bojaźń czy obawę, jak przyjmą ten sposób mówienia po romsku. Jedną z pierwszych scen bez tekstu, pamiętacie Państwo, gdy Dionizy rozbija wóz siekierą i ponieważ nie mogliśmy zrobić dubla, ponieważ był jeden wóz, I Joasia mówi, wiesz co, no to musisz teraz pójść na stówę i użyć wszelkich środków emocjonalnych, bo to jest twój symbol wolności. To jest twój świat, który odszedł. Ty poświęcasz to, co kochasz. To jest twoje miejsce na podwórku, w którym spędzasz większość czasu. Tam jest miejsce spotkań towarzyskich z Romami. I można wymieniać jeszcze sto tysięcy powodów. Dlatego pójdź w takie emocje, żebyś oddał wszystko, co gdzieś tam w tobie zagrało. I no poszły kamery. Zacząłem rozbijać ten wóz i on to opornie szło, bo ja żałuję, że on był dość dobrze sklecony. I to trwało, trwało. Ja coraz bardziej byłem zmęczony. Ale też scenę obserwowali z boku, zresztą to później też zostało skręcone, Romowie. I gdy już rzeczywiście padłem ze zmęczenia i kamery zatrzymano, podeszli do mnie, Sincia podszedł właśnie i mówi, kako, wujku, dziękujemy. To było naprawdę cudowne i to spowodowało, że ze mnie to ciśnienie zeszło, Podaliśmy sobie ręce, uścisnęliśmy się i to była taka naprawdę wejście. Oni wyciągnęli rękę, zobaczywszy to, co się wyprawia, jaki ten Dionizy, mój Dionizy jest Romem po prostu.
[53:10.25 → 53:30.16] A: Proszę Państwa, powoli pewnie będziemy kończyli to spotkanie, więc jeżeli jeszcze ostatnia szansa na zadanie pytania, jeżeli ktoś miałby ochotę, To zapraszamy. Ja jeszcze chciałem, bo my tu... Antoni Pawlicki ma ochotę.
[53:30.80 → 55:31.59] B: Nie, bo próżność nam nie pozwala tutaj nie mówić o sobie, ale ja jednak chciałem wrócić do tego, co pan powiedział o tej czarno-bieli i o filmie i o muzyce, bo to jest bardzo ważne to, co pan podniósł. Wydaje mi się, że to trzeba jednak wspomnieć o tym, że To jest prawda, co pan powiedział, jakby to, ta czarno-biel i ta muzyka Kantego Pabluszkiewicza to było, jeśli ja teraz jakby powiem za Janę i Krzysztofa, jakby podsłuchując, co oni na ten temat mówią, ale też co jak myśmy zrozmawiali, To było coś takiego, że oni właśnie jakby mieli ten temat od dawna, tą papużę i nie wiedzieli jakby jak go ugryźć, bo im się wydawało, że to jest niemożliwe, żeby to zrobić z właśnie tym kolorem i tym takim pierwszym, bo wydawało mi się, że to jest cepelia po prostu i zastanawiali się jak to... jak to opowiedzieć i pierwszy pomysł to było, żeby to zrobić czarno-białe, właśnie na przekór temu typowemu wyobrażeniu, temu stereotypowi o Cyganach, a z drugiej strony ta muzyka też była problemem, dlatego że tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak cygańska muzyka, bo muzyka cygańska to jest po prostu muzyka danego regionu przetworzona przez Cyganów, to znaczy muzyka na Bałkanach cygańska to jest po prostu muzyka bałkańska przetworzona przez Cyganów, muzyka w Polsce i tak dalej i tak dalej, w danym okresie, w danym czasie. Zresztą co ciekawe, na przykład nie można było odtworzyć tak naprawdę tej muzyki, którą grali Cyganie na tych harfach, bo nie było żadnych nagrań i po prostu tak naprawdę nie wiadomo jak ta muzyka wyglądała. Więc jeśli pan rzeczywiście poznał i przypomniał im o istnieniu Janka i tego, że on stworzył te harfy popuszy, to było dla nich jak odkrycie nagle po prostu nowego kontynentu, że nagle można zrobić po prostu muzykę operową. I oni byli, pamiętam, zachwyceni tym, bo myśmy byli też świadkami tego, jak oni to właśnie odkryli i że nagle otworzyła im się nowa zupełnie dla nich przestrzeń. To chodzi po prostu o ten proces. Chciałem przywołać ten proces twórczy właśnie Joanny i Krzysztofa.
[55:32.98 → 58:16.46] A: Ja myślę, że to, że ja się tutaj dzisiaj znalazłem, to też nie jest przypadek, bo to nie jest dla mnie projekt jeden z wielu, czysto zawodowy. Ja czytałem pierwsze wersje scenariusza, byłem na planie Papuszy, bardzo blisko oglądałem pierwsze układki montażowe i też dyskutowaliśmy. ta relacja, krytyka z reżyserem, to nie zawsze musi być wrogie nastawienie, oby było częściej partnerskie i tak rzecz się ma w przypadku moich relacji i Joanna i Krzysztofa. Mieliśmy kilka dni temu, przedwczoraj, te dni tak szybko idą, że nawet nie wiem, w piątek, tak, w piątek czy w czwartek, prowadzić warszawską premierę filmu z udziałem pana Zbigniewa i Antoniego, więc ten projekt też jest rzeczywiście bardzo mi bliski. No i pamiętajmy o tym, że mówimy też o pewnym, tu skoro też wyręczamy twórców, już fenomenie też festiwalowej obecności polskiego kina. Te festiwale to powoli się już nie kilkanaście, ale kilkadziesiąt już, a kolejnych kilkadziesiąt przed nami to często są też nie pokazy konkursowe, ale w najbardziej prestiżowych imprezach. Joanna była jeszcze w piątek w Kalkucie, gdzie pokazywała film i są zapraszane. w papusza zapraszana, entuzjastycznie najczęściej przyjmowana i to są też niesamowite chwile, kiedy właśnie międzynarodowa krytyka w najbardziej prestiżowych tytułach odkrywa takie rzeczy, które często na przykład w Polsce umykają i to jest też tak jakby lekcja nieustanna pokory, więc na koniec zapytam, W tym momencie właściwie film dopiero się pojawił w kinach. Państwo jesteście jednymi z pierwszych widzów, bo od piątku zaledwie można oglądać film. Jeszcze nie podsumowanie, bo wydaje mi się jeszcze z tym filmem czeka Was wiele pięknych momentów, ale gdybyście, to bardzo trudne pytanie, Panowie próbowali odpowiedzieć sobie na pytanie o miejsce papuszy w waszej biografii, i zawodowej, i prywatnej. Jak byście określili?
[58:18.60 → 58:51.33] C: Jeśli chodzi o mnie, to jest najważniejsze miejsce. Jak do tej pory jest to największe przeżycie twórcze w pracy z Joasią i Krzysiem, z Jowitą i Antkiem. i jakby największe osiągnięcie artystyczne i zawodowe. Także dziękuję najwyższemu, że spowodował, iż Krauzowiem nie obsadzili w roli Dionizego. I rzeczywiście, jak do tej pory, jest to dla mnie jakby największe przeżycie.
[58:53.77 → 59:57.40] B: Tak, tak, tak. Dla mnie... Dla mnie też... Na pewno mam takie poczucie, że mam taką świadomość, że tego rodzaju propozycje i zdarzenia zdarzają się bardzo rzadko, raz na wiele lat. Do tego wydarzenia odnieść tylko ten film debiutancki, swój z odzysku, ale chyba może nie ze względu na jakby, nie wiem, porównanie go, jeśli chodzi tylko po prostu tam to doświadczenie było dla mnie pierwszym i dlatego tak ważnym. No ale przez te 7 lat, mimo tego, że zrobiłem kilkanaście czy tam nawet chyba ponad 20 filmów, to jednak nie było aż tego, nie złożyło się jakby tyle wspaniałych rzeczy, tak wspaniałego scenariusza, tak wspaniałego wyzwania, tak wspaniałych twórców i takich twórczej, tak wspaniałych partnerów i takiej twórczej rzeczywiście pracy, więc to na pewno jest do tej pory też dla mnie najważniejszy projekt.
[59:58.56 → 01:00:05.42] A: Myślę, że lepszej puenty nie znajdziemy. Bardzo dziękuję. Zbigniew Waleryś, Antoni Pawlicki. Dziękujemy bardzo.

Kino w Teatrze Starym. „Papusza”

Oparta na faktach historia Papuszy – pierwszej cygańskiej poetki, która zapisała swoje wiersze. Splatająca się w antyczny dramat opowieść o kobiecie, która miała odwagę wyprzedzić swoją epokę. Ciąg epizodów – wspomnień głównej bohaterki, sfotografowanych w czerni i bieli przez Krzysztofa Ptaka i Wojciecha Staronia – układa się w esej o tożsamości, wolności, cenie, jaką się ponosi za uprawianie sztuki i wierność własnej prawdzie.

 
Wróć