Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.89 → 00:45.55] A: Dobry wieczór, ja się nazywam Natasza Ziółkowska-Kurczuk i będę miała zaszczyt prowadzić dla państwa spotkanie dzisiejszego wieczoru. Chciałabym zaprosić na scenę naszych gości pani Maria Maj, aktorka teatralna, filmowa, telewizyjna, kabaretowa, która miała zaszczyt dzielić garderobę z panią Damytą Szaflarską i pan Michał Merczyński, dyrektor Festiwalu Malta. współtwórca Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Narodowego Instytutu Audiowizualnego, a także inicjator filmu Inny Świat. Zapraszam. Mamy nie ruszać krzesła.
[00:45.91 → 00:46.37] B: Nie ruszać?
[00:46.57 → 01:17.30] A: Nie. Dlatego, że mamy na żywo relację. Tu są dla państwa mikrofony. Bardzo trudno zaczynać rozmowy po takim filmie, bo myślę, że to było takie słodko-gorzkie zamknięcie tej kariery. Jak państwo ten film odebraliście? Pewnie jeszcze za mało czasu, coś powiedzieć, ale to chyba jest taki film, który w dużej mierze też wyraża taki charakter pani Danuty.
[01:19.42 → 01:53.65] B: No tak, ja prawdę powiedziawszy wzruszyłam się. Jakoś lubię takie filmy, które pokazują historię rodziny. Może człowiek jak już jest starszy, to bardziej woli takie rzeczy, którego gdzieś tam, czegoś się dowiaduje o ludziach, o historii i to jest wzruszające. I Danusia, piękna. Zastanawiam się właśnie, bo prawdę powiedziawszy, Danusia mało opowiadała o tym, albo ja nie zwróciłam uwagi, jak dostała tą rolę i jak ją przyjęła, jak potem, jak to się w ogóle wszystko stało.
[01:54.23 → 01:56.19] A: Ten film jest dosyć tajemniczy, on nawet
[01:56.19 → 02:04.39] B: ma trzy tytuły w Polsce. To może Agnieszka i Marysia wiedzą coś więcej, córki, albo ty, Michał, nie wiem.
[02:04.75 → 02:05.43] C: Nie, nie.
[02:06.31 → 02:14.39] B: Niezamowita odwaga w ogóle też taka, żeby chciało jej się jechać do Budapesztu. Przecież już miała swoje lata, prawda?
[02:15.45 → 02:18.93] A: To był... 2015 rok.
[02:19.27 → 02:21.95] B: 2015 rok, czyli już stuwa.
[02:22.01 → 02:23.95] C: W pewnym sensie prezent na stówkę.
[02:24.21 → 02:25.69] B: Prezent na stówkę, właśnie.
[02:25.97 → 02:27.57] C: Znaczy oczywiście był produkowany na podróż.
[02:27.57 → 02:28.39] B: Mamy głos.
[02:34.81 → 03:10.77] A: Także to nie było, mama miała znacznie mniej lat, ale miała oczywiście dziewięćdziesiąt kilka ładnych, także była jeszcze w dobrej formie. a potem jak zebrano pieniądze, to po prostu dokończono i wtedy była premiera. To jest dosyć tajemniczy film, ale też chyba jakaś przekora w tym, że to węgierska produkcja.
[03:11.57 → 05:18.05] C: Ale myślę, bo właśnie zwróciłem uwagę na datę, że data zakończenia produkcji, kiedy ten film jest emitowany, to jest rok 2015, czyli dokładnie został ukończony i wypuszczony w stulecie urodzin pani Danuty Szaflarskiej. Ja miałem takie dwa skojarzenia. Z jednej strony trochę mi to przypomina rzeczywiście inny świat, czyli opowieść córki o swojej matce, o swoim życiu i w tym sensie jest to podobne, choć oczywiście inny świat to jest dokument Inna narracja, ale ta epopeja i pokazanie pewnych losów człowieka, który jest wrzucony w historię, w te wszystkie zmiany, 15 przeprowadzek, ta granica, która gdzieś tam przebiega. My w tej Mitteleuropie, Żydzi, Niemcy, Rosjanie, komuniści, ora, hura, zegarek, czyli ten walec historii, który się gdzieś tam przetacza. opowieści pani Szaflarskiej w jej dokumencie jest jak gdyby jej opowieścią, jej przeżycie mówiącym o rodzinie i o tym świecie, który już odszedł, a z drugiej strony to też taki jakiś rodzaj reminiscencji z pora umierać, czyli osoby, która już jest starsza, właściwie troszeczkę jest tutaj osobą bardzo chorą, tam jest to trochę inaczej, ale jednak ta chęć życia i taka chęć uczestniczenia, przekora, to jest coś, co myślę łączy te postaci. Ja tego filmu wcześniej nie znałem, cieszę się, że dzisiaj mogliśmy go tutaj z państwem zobaczyć w szczególnym dniu. I myślę, że też powiem coś od razu, bo potem, nie, że zapomnę, ale myślę, że to jest ważne, bo... Chyba w Lublinie tylko obchodzone jest dzisiaj ten dzień taki szczególny, dedykowalny Danusi, więc myślę, że powinniśmy państwo siebie i panią Karolinę Rozwód, inicjatorkę tego nagrodzić brawami, bo Danusia to usłyszy. Także brawo dla Karoliny, Starego Teatru i dla nas wszystkich, którzy tu jesteśmy.
[05:20.79 → 05:23.67] A: No i dla państwa, że chcieliście nam trochę opowiadać.
[05:23.69 → 05:25.55] C: My się cieszymy, jesteśmy zaszczyceni.
[05:26.11 → 05:45.83] A: No właśnie. Danuta Szaflacka, aktorka. Pani miała okazję przebywać na co dzień. Ja mam w domu aktora, to wiem, co się czasami może dziać w garderobie. Czy może pani coś o tych relacjach bezpośrednich, bardziej ludzkich opowiedzieć? Jak to było być w jednej garderobie?
[05:46.19 → 07:36.69] B: Bardzo dużo tych opowieści. Bo rzeczywiście, ja miałam to niezwykłe szczęście, że mogłam spotkać Zanusię pod koniec jej życia, kariery. Była tak niesamowita, cudowna i ogromnie jakoś... skupiała na sobie, we wszelką naszą uwagę. U nas także jest tak, że są pojedyncze garderoby dla kobiet i jedna garderoba dla kobiet, jedna dla mężczyzn, czyli wszyscy siedzimy razem. Danusia była oczywiście najstarsza. Ja siedziałam obok Danusi przy stoliku, ponieważ zaledwie 30 lat różnicy było między nami, ponieważ byłam najstarsza w zespole, to Danusia uważała, że w zasadzie jesteśmy równolatkami i może z pewnymi rzeczami się zwracać. I oczywiście były też młode dziewczyny. To było takie cudowne przekroczenie pewnych granic intymności, bo wszystkie razem się rozbieramy, ubieramy, przebieramy, więc jesteśmy tak wobec siebie bardzo szczere, można by powiedzieć. Mnóstwo anegdot, mnóstwo opowieści, również z tego, jak Danusia oczywiście traktowała swoje ciało. Zawsze mówię, o Boże, jak ja się postarzałam. Ale zobacz, co to się stało? A już miałam dziewięćdziesiąt parę. Co to się stało, że ja tak raptem się postarzałam? A dla nas była tak niesłychanie piękna i niesłychanie młoda. Te ręce, pudrowała sobie ręce. Dlaczego pudrujesz, Danusiu, ręce? Takie okropne te ręce. Te ręce były tak piękne. My zachwycaliśmy się Danusią, młode koleżanki, przedział wiekowy cały, więc uwielbiałyśmy ją.
[07:38.33 → 07:39.69] A: A czy można mówić jeszcze o Tremie?
[07:40.55 → 08:26.34] B: Tremę na pewno też, ale niesłychana jakaś mobilizacja przed wejściem na scenę zawsze była znacznie wcześniej. Trzeba było już tam pomagać. W takim czasie przy zejściu, u nas strasznie wąskie są te wszystkie przejścia, to taki teatr w piwnicy. I jeszcze na dodatek, Danusia grała w ciemnych okularach na scenie. Za sceną było ciemno, mnóstwo różnych niebezpiecznych schodków. I jeszcze zakładała te ciemne okulary, już jeszcze za sceną. Mówię, Danusiu, nie zakładaj tych, bo przeżyć nic nie widzisz. Ale ona chciała już być gotowa jakby w roli i przygotowana. No niesłychanie zdyscyplinowana po prostu osoba.
[08:27.53 → 08:38.43] A: A tobie Michał zawdzięczamy to, że te przynajmniej dwa spektakle zostały zarejestrowane. Jak to było? Ty jakoś uczestniczyłeś w tej rejestracji czy tylko twoja inicjatywa?
[08:39.11 → 14:15.59] C: Mieliśmy to szczęście, że mogliśmy zrobić chyba jeden z najważniejszych, a może w jakimś stopniu najważniejszy spektakl z udziałem pani Danuty Szaflarskiej w tych ostatnich latach, bo oczywiście z jednej strony jest to wielka rola w uroczystości, ale myślę, że między nami dobrze jest, to jest szczególna sytuacja i dla teatru, i dla Doroty Masłowskiej, Grześka Jarzyny, reżysera. wszystkich aktorów i szczególnie tutaj o tych dwóch relacjach myślę i Majka tutaj więcej powie, bo jest w tym środku, ale rola babci, czyli właśnie pani Danuty Szaflarskiej jest w jakimś sensie kluczowa w tym filmie, bo to też jest taka znowu epopeja naszego losu i człowieka, który jest w tej historii gdzieś tam wrzucony. Oczywiście było mnóstwo trudności przed, nie będę państwu opowiadał, jakim rzutem na taśmę walczyliśmy o to, żeby ta rejestracja się dokonała w ostatniej niemalże chwili. Natomiast pora umierać to było coś bardzo ważnego i istotnego myślę. Też się zaczęło w jakimś sensie przy udziale tutaj pani dyrektor, która była świadkiem, czyli Karoliny, bo zaczęło się proszę Państwa od tego, że pięciogodzinne oczekiwanie na lot do Kanady na festiwal do Toronto na lotnisku. Pani Karolina Rozbud, wówczas jako pracownik Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Dorota Kędzierzawska, reżyserka Artur Reinhart autor zdjęć i pani Danuta Szaflarska. No i w ciągu tych pięciu godzin Danusia opowiedziała może nie całe swoje życie, ale właściwie całą taką plejadę swoich różnych przeżyć i losów. No i kiedy oni wrócili, mówi, że nie miałem kamery i nie nakręciłem tego. Ja mówię, no to zróbmy ten film. Kto ma go zrobić, jeśli nie wy? No i tak się to zaczęło, więc tutaj moja rola jest służebna i jestem tym, który zapalił iskrę, natomiast tego filmu nie byłoby bez pani Danuty Szaflarskiej, to od tego zacznijmy, bo ona jest tutaj solą, wodą, mąką, ciastem i ona wszystkich tak czy tak ugniatała przy tym projekcie, a nie odwrotnie. Film był szczególny, miał 97 minut, kiedy go skończyliśmy, czyli premiera była w roku, kiedy pani Danutka, jak często mogliśmy o niej mówić, kończyła 97 lat. Były pokazy na wielu festiwalach, potem film wyszedł w wersji, był w dystrybucji kinowej. To był jeden z pierwszych dokumentów tych ostatnich lat, który wszedł do polskich kin. Został wydany oczywiście na płycie DVD. No i kiedy zbliżała się ta magiczna stówka, Danusia mówiła, to mówimy, że nakręcimy jeszcze wersję, czy wydamy wersję 100-minutową, czyli albo coś wybierzemy z materiału, bo jeszcze Państwo musicie wiedzieć, że ponad 15 godzin jest materiału, który został przez Dorotę i Artura nagrany, no i on gdzieś tam w archiwum jest. Może kiedyś w jakiś sposób badacze ktoś, nie wiem, z tego będą skorzystali i być może stanie się to udziałem. także państwa, ale na razie o tym nie ma mowy. Natomiast dokręciliśmy takie trzy minuty i wydaliśmy taką wersję 100 na 100 i na te setne urodziny była ta wersja 100-minutowa. No i ten film znowu jak gdyby odżył, bo on co jakiś czas wracał, albo poprzez emisję telewizyjną, albo właśnie poprzez specjalne pokazy gdzieś tam z okazji tego stulecia, czy w TR, czy u nas w Instytucie Audiowizualnym. No i właściwie nie znam nikogo, kto widział ten film, kto niebies jakoś poruszony tą postacią. Danuta Szaflarska gra Danutę Szaflarską. Jak gdyby jej los, jej życiorys stał się Ona wspaniale to po prostu robi. A przy tym myślę, że ważne są dwie rzeczy. Ona w tym filmie, oczywiście w wielu ważnych kwestiach, i tragicznych, i radosnych, i wspaniałych, pokazuje jak gdyby ten nasz los i swój własny, który jest w ten losy świata wpleciony. Ale są dwie rzeczy, są dwa słowa, klucze, które ja zawsze powtarzam i pamiętam o tym. Z jednej strony tak, że co jest w życiu najważniejsze? Najważniejsza jest śleboda, czyli wolność, czyli to, żeby być zawsze sobą, niezależnie od tego, jaka jest sytuacja, góralka, skosażysk, Mówi, ślewoda jest najważniejsza. A druga, jej ukochany ksiądz Jerzy Popiełuszko, z którym do dziś ma szczególny kontakt, na pewno Majka jeszcze o tym powie, co ona o tym myśli, mówił, że nie ma letko. I Danusia też w tym filmie mówi, nie ma letko. Proszę państwa, wszyscy wiemy, że nie ma letko, ale po prostu trzeba żyć. I ta jej, jakby to powiedzieć, taka... Właściwie w pewnym sensie ja uważałem zawsze, że to była taka mimowolna pasja życia, że ona się nigdy z tym ani nie narzucała, ani jakoś nie epatowała się tym swoim wiekiem, bo im bliżej było tej stówki, to wszyscy myśmy dostawali jakiegoś takiego trillu, bym powiedział, media i tak dalej, a ona mówiła, Nie do końca,
[14:15.62 → 14:20.30] B: czuła się zobowiązana, żeby do tej mety jednak dobrnąć i nie rozczarować.
[14:20.37 → 14:49.34] C: Dobrnęła i dobrnęła jeszcze spokojnie dłużej. Natomiast to myślę, że to też było coś takiego ważnego i to gdzieś tam ta pasja życia, która trochę jest brana mimochodem, Bez napinki, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, to jest myślę, że też jedna z jej po prostu tajemnic, których na pewno ma wiele i choćbyśmy nie wiem co robili, to ich tutaj nie zgłębimy.
[14:50.30 → 15:11.68] A: To też taki film, gdzie aktorka nie schodzi z ekranu przez te 97 minut. Także też myślę, że jakiś rodzaj ryzyka, bo to chyba była taka aktorka, która podejmowała ryzyko, jak pani myśli, czy to było ryzyko iść na etat do teatru, i podjąć te wszystkie obowiązki, oprócz ról, które podejmowała.
[15:11.88 → 16:30.92] B: Tutaj padło takie zdanie w filmie, które mnie ogromnie wzruszyło i aż mi się chce płakać, ale to w związku z całą sytuacją. Niestety, przepraszam, ja jestem emocjonalną osobą jako aktorka. Mianowicie, że to mi się w końcu należy od losu, powiedziała jedna z bohaterek. I wydaje mi się, że to się danusi należało od losu. Właśnie cała ta jej ostatnia przygoda z teatrem i z filmem, I czy ja wiem, czy ona podjęła to ryzyko? Ona była szczęśliwa po prostu. Grzegorz zaproponował jej w Moskwy, byliśmy tego świadkami w jakimś sensie, byliśmy na wyjeździe z między nami w Moskwę i zaproponował jej etat. Była bardzo szczęśliwa. To było oczywiste po prostu. Człowiek czuje się potrzebny. Zresztą była dumna z tego, że która aktorka w tym wieku, przecież aktorzy, a szczególnie kobiety, kiedy już są starsze, są niepotrzebne raczej. Nie ma dla nich ról. Dyrektorzy nie są zainteresowane, bo mi babsko będzie tutaj marudziło. A tu odwrotnie, ta cała ogromna atencja, którą miał dla niej Grzegorz i my, była dla niej chyba jakimś wyróżnieniem i radością. Myślę, czuła się szczęśliwa z nami. Czy to było ryzyko? Nie wiem.
[16:30.94 → 19:17.74] C: W wieku stu lat była chyba jedyną aktorką, która regularnie grała na deskach dwóch teatrów, jej macierzysty teatr, TR Warszawa i Teatr Narodowy. Proszę państwa, to się nie wydarza. Pamiętam, że jak byliśmy przy okazji Oscarów, w Los Angeles, zupełnie z innego powodu. I rozmawiałem na takim przyjęciu z konsulem naszym, polskim w Los Angeles. On mówi, słuchaj, pora umierać, nie pora umierać, tylko właśnie inny świat. Mówi, my tu robiliśmy pokaz, ale chcemy zrobić taki pokaz i może by się udało zaprosić panią Danutę Szaflarską. Jak wróciłem do Warszawy, spotkałem się z Danusią, gdzie Los Angeles. Mówi, tam już byłam, to mnie nie bierze. A jednocześnie mówi, wiesz, chyba pojedziemy z teatrem do Brazylii. W końcu chyba do tej Brazylii jednak już nie poleciała, ale miała też, w ogóle jej umiłowanie podróży to było coś niezwykłego i w te wszystkie wyprawy przecież Maja wie więcej. Ja opowiem o jednej anegdocie związanej z wyprawą do Jerozolimy, kiedy polecieliśmy tam z uroczystością i przyjeżdżamy do hotelu, za dwie godziny się spotykamy w lobby, żeby pojechać na próbę do teatru i wszyscy przychodzą, cały teatr czeka, nie ma Danusi Szaflarskiej. Była specjalna asystentka, którą zabraliśmy, to 2005 rok, to już pani Danuta miała swoje lata. I w ogóle szukamy, nie ma nigdzie. W końcu dzwonimy do pokoju, nic. Wchodzimy tym kluczem, nie ma jej. No to już w ogóle szaleństwo. Wsiadamy z Jarzyną w samochód, pędzimy do tego teatru. Ona siedzi w garderobie, mówi, znowu się spóźniacie. Ja mówię, Danusiu, ale jak ty tutaj dotarłeś? Mówi, no jak, jak to dotarłam? Mówi, przecież ten przewodnik powiedział tak, będzie autobus albo, mówi, to jest tylko kilometr przez piękną dzielnicę, gdzie są apartamenty i wille wszystkich ambasadorów. Mówi, wspaniały spacer. Mówi, no a wy co robiliście? Ja mówię, no myśmy szukali cię w hotelu. Mówi, daj spokój. Następnego dnia jedziemy na Masadę. Czerwiec, Izrael, pustynia, Morze Martwe, Masada. w tym pełnym słońcu i ona mówi do mojego przyjaciela, mówi, słuchaj, czy ja mam wejść, tak jak oni wchodzili, czy może jednak pojadę tą kolejką. On mówi, ty lepiej, Danusiu, jednak jedź tą kolejką. Więc to była osoba, która na każdym kroku, w każdej sytuacji podejmowała pewien rodzaj wyzwania, albo przynajmniej się zastanawiała, a może dam radę. To było niezwykłe w niektórych sytuacjach i tych anegdotach, których jest po prostu bez liku i których ty znasz na pewno, Pięć razy więcej niż ja.
[19:18.58 → 19:19.84] B: Nie wiem, czy znam więcej.
[19:20.12 → 19:23.46] A: Właśnie, bo miałam się spytać o te podróże, bo one chyba jednak są męczące.
[19:23.92 → 20:06.10] B: Podróże oczywiście są ogromnie męczące dla ludzi całkiem młodych. I podróże, i stres związany z graniem spektaklu, że jednak trzeba ten mecz dla Polski wygrać, czyli trzeba odnieść sukces tym spektaklem i udowodnić, że jesteśmy świetni. To są ogromnie męczące rzeczy. Danusia to wszystko pokonywała w sposób znakomity i jeszcze miała czas na to, bankietować i wszystkie te podróże samolotami. Kiedy była w szpitalu, to czekała na to, że muszę wyzdrowieć, bo jedziemy do Petersburga. Już nie mówiąc o tej Brazylii. Te podróże ją ogromnie nakręcały. Właśnie o samolocie mam opowiedzieć.
[20:06.32 → 20:07.14] C: Oczywiście, koniecznie.
[20:07.76 → 20:57.00] B: Ponieważ te podróże samolotami bezustanne, męczące i troszeczkę takie... Zapytałam Danusię, siedząc koło niej, a ty się nie boisz latać? Jak samolot startuje, to jednak jest taki moment trochę nie... Danusia mówi, słuchaj, ja po prostu wtedy modlę się do księdza Jerzego, Popiełuszki oczywiście, No i wiem, że po prostu w całym locie w ogóle absolutnie nic mi się nie stanie i w ogóle się nie boję. I ja właśnie mówię, że ja sobie wyobrażałam wtedy, jak ten samolot tak podnosi się, startuje i ten biedny ksiądz Popiełuszko Jerzy w sutannie leci, leci, podnosi ten samolot, sutanna mu fruwa i taką to właśnie miałam wizję, ale Danusia miała taką niesłychaną ufność właśnie a propos ryzyka, w tych wszystkich jakichś takich rzeczach, które były niebezpieczne. Miała taką ufność, że nie powinno się jej nic stać.
[20:57.74 → 21:12.72] A: Też o tej ufności sporo jest właśnie w filmie Inny świat, bo tam nie tylko opowiada o relacji z księdzem Popiełuszką, ale również o tych wojennych sytuacjach, które czasami są bardzo śmieszne, ale jednak tragiczne.
[21:13.15 → 25:35.96] C: Jest ta scena, którą ja też widzę, gdy ona o niej opowiada, kiedy mówi, że jak była zbombardowana kamienica i nie było ściany, a ona od tego pożaru, że tak powiem, pieluszki, które szybciej wyschły, suszyły w czasie powstania. czy jej powrót do Polski z Wilna, o czym też mówi, jak te sytuacje z esesmanami przeszła i tak dalej. I to wszystko było w jakimś sensie mimochodem, natomiast ona miała ten ogromny dar, gdzie po prostu potrafiła być tym magnesem dla wszystkich wokoło i w jakiś sposób wszystkich nas w sobie rozkochała, można tak powiedzieć. Uwiodła wszystkich. To jej ukochanie teatru i Grzegorza i to mówiła, tam są sami młodzi. Ja mówię, Danusiu, ty tam jesteś najmłodszy. Nie protestowała, bo po prostu ona była w jakimś sensie najmłodsza duchem z nas wszystkich, bo widzimy u osoby w wieku dojrzałym, tak to określmy, ten rodzaj aktywności, pasji życia, no i też ogromnej odpowiedzialności, bo Grzegorz Jarzyna, powtarzał zawsze, mówił, pierwsza znała cały tekst. przychodziła, że tak powiem, przygotowana na blachę. To, co mówi Majka o tych okularach ciemnych poza sceną. No niestety zdarzył się w czasie mojej dyrekcji w TE, że też, przykry wypadek, złamała rękę na scenie w czasie próby. Proszę państwa, nie miała żadnych pretensji, oczywiście dostała ubezpieczenie. Myśmy ufundowali jakąś taką specjalną, jakby to powiedzieć, rekompensatę, jak zwał, tak zwał. Ona mówi, po co wy to robicie? Mówi, że ja dostałem ubezpieczenie. Więc jakby zero pretensji na różne rzeczy, które jej dotyczyły. A przy tym to, co powiedziałem, to o czym mówił Grzegorz. Ale pamiętam też premierę między nami w Berlinie, w Szałbinę. Po tej premierze bankiet nie wyglądał tak jak w Teatrze Narodowym czy nawet w Teerze w Delikatesach. Po prostu staliśmy na korytarzu, wszyscy, tłum dziki, piliśmy piwo, wino, było bardzo sympatycznie. Ja z nią stałem jeszcze z dwoma osobami przez trzy godziny. Ona nie usiadła, bo chociaż było miało być dla niej miejsce, ona się tam z nami po prostu czuła dobrze, gadaliśmy, śmiechy, chichy i dowcipy i w tym wieku wystać trzy godziny w takim korytarzu w teatrze, gdzie po prostu jest dziki tłum, ale miała adrenalinę, bo premiera się udała. Ona tam grała przecież, babcie, na wózku cały czas. I tu jeszcze jedną anegdotę muszę państwu powiedzieć, bo Nanusia miała swoje różne przypadłości ortopedyczne. Ja mam to szczęście, że w Poznaniu mam znakomitego lekarza ortopedę i mówię, słuchaj, to może my tam pojedziemy. No to pojedziemy. No więc jedziemy do Poznania, jest wyprawa, Pani Szaflarska przychodzi do gabinetu doktora Owczarskiego, który jest cały stremowany, cały tam w ogóle wszyscy są ten. I ona mówi tak mi, panie doktorze, ja już mam u wszystkich lekarzy, mówi, bo już mam tu wszystkie tam endoprotezy i to, i tak dalej, i tak dalej. Zrobiliście mi to zdjęcie, mówi, ale ja właśnie przyjechałem do pana się zapytać o jedną rzecz. Bo mówi, ja gram u Grzesia Jarzyny w Pora umierać, mówi, jeżdżę tam na wózku, jestem babcią, między nami, przepraszam bardzo, i mówi, i ja tam, po prostu w pewnym momencie padam i umieram, padam. Przewracam się na tym wózku i w tym momencie ona siedzi na tym krześle u lekarza i po prostu pada. No więc ten mój przyjaciel wstał i mówi, że pani Danuto coś tam... Nie, nie, ja pokazuję jak to... On mówi, błagam, niech pani nie upada tu i na scenie też proszę nie upadać. Właściwie chciałem się tylko upewnić, czy tak jest wspaniale, czy nie. Potem było przyjęcie, nie przyjęcie, tylko kolacja w moim domu rodzinnym. Poznałem moją mamę też, Danutę. Były tam różne kaczuszki, naleweczki, wódeczki. O pierwszej odwiozliśmy Danusię do hotelu. Rano o dziewiątej ja się stawiam, odwożę na pociąg. Ona mówi, było bardzo fajnie. Ja mówię, Grzesiu cię odbierze.
[25:36.02 → 25:36.88] B: Mówi, Grzesiu, gdzie?
[25:36.98 → 25:54.35] C: On ma próbę. Mówi, Małgosia Mazur miała przyjąć. Ja mówię, Grzegorz napisał, że przyjedzie. Jak już tak chce, to dobrze. Po pięciu godzinach dostaje sms-a od Grześka Jarzyny. Danusia przyjechała zachwycona, lekarzem. Przyjedzie i mówi, ale najmilej wspomina balangę. Taka to była osoba.
[25:56.62 → 26:25.33] A: Ja jeszcze wrócę na chwilę do tego filmu Inny świat, bo tam jest dużo takich obrazów, które aż by się chciało, żeby były naprawdę w filmach fabularnych. A wiem, że też niektóre rzeczy przeszły do spektaklu. Między nami dobrze jest, ona o tym tam też mówiła, czyli że jakoś te opowieści pewnie w trakcie prób się też odbywały. opowieść o rowerze i o ciemnym niebie. Czy to wcześniej było?
[26:25.51 → 26:33.19] B: To był przypadek. Dorotka Masłowska napisała to w tekście.
[26:33.25 → 26:34.17] A: Czyli to się tak złożyło.
[26:34.17 → 27:18.37] B: Nie, to nie było bez konsultacji absolutnie. To był przypadek, że to się tak zbiegło. A tu chciałam jeszcze dodać, że te historie, które opowiadała Danusia, które wybrano akurat do filmu, one są takie delikatne, Natomiast z anegdot takich, że korzystając z tego, że są młode dziewczynki, które oczywiście o powstaniu niewiele wiedzą w garderobie, Danusia opowiadała najstraszliwsze horrory. Jakieś najpotworniejsze rzeczy w ogóle, z trupami i jakimiś koszmarami w ogóle. I potem przychodziły młode... Nie mogłam spać. Pani Danusiu, nie mogę... Pani tak opowiada, ja spać nie mogłam. I Danusia była bardzo zadowolona, Więc to też taki rodzaj edukacji.
[27:19.15 → 27:19.91] A: Historycznej.
[27:19.93 → 27:21.37] B: Historycznej, tak.
[27:21.73 → 27:32.31] A: No właśnie, ja myślę, że to poczucie humoru to jest coś takiego, co jakby można ją określać w jakiś sposób. Na czym ono polegało? Czy to się da w ogóle jakoś sprecyzować?
[27:32.83 → 28:29.18] B: Inteligencji, błyskotliwości ogromnej, ale też przede wszystkim donosimy charyzmę i ogromny wdzięk, I ona ten czar, który uwiódł... No bo przecież, mój Boże, mnóstwo było różnych aktorek. To, że jednak grała w tych filmach na początku, po wojnie też i tak rozkochała Polską. Tutaj widzę panie, które może są w moim wieku czy starsze. Moja mama była zakochana w Danusii i tą miłość przekazała mnie. I to jakby się tak... Wydaje mi się, że teraz... Młodzi ludzie, którzy oglądają Inny Świat, też mają tę szansę. Po prostu się uwodziła, nas wszystkich uwiodła, kompletnie. Myśmy byli jej, służyliśmy jej kompletnie, ponieważ była królową, która tego majestatu nie nadużywała w żaden sposób, ale po prostu była.
[28:30.35 → 30:30.76] C: była też jakby to powiedzieć... Była gwiazdą. Oczywiście była gwiazdą, ale była też profesorką bez profesury. Właśnie nigdy nie uczyła w szkole aktorskiej, ani nie pouczała. Natomiast dla wielu pokoleń, to tak jak teraz Majka mówi o tym, że właściwie w jakimś sensie to też zdecydowało o jej losie. Tak samo słyszałem od paru osób, że nie wiem, czy ich córka, czy ich... Ktoś tam z rodziny zdecydował się na bycie aktorem z uwagi na to, co widział przy okazji jej prac filmowych, czy ról spektaklu i tak dalej. Więc jakby w tym sensie była inspiracją dla, można powiedzieć, kilku ładnych pokoleń polskich twórców. No i praca z Grzegorzem Jarzyną w tym ostatnim okresie jej życia, ale też praca z Akserem w teatrze przez lata. To było coś, co stanowiło... Przecież był taki okres, nie wiem, 20-30 lat, kiedy troszeczkę po tych sukcesach powojennych kinowych, kiedy była pierwszą gwiazdą, pierwsza okładka tygodnika film, proszę państwa, to jest oczywiście Danuta Szaflarska. I potem jak gdyby kino trochę o niej zapomniała, ale ona była cały czas w teatrze. Axer był jednym z tych reżyserów, z którym bardzo blisko współpracowała. No i mówię, każdemu możemy życzyć po pierwsze i tak wspaniałego wieku i osiągnięć, ale też tych kilkunastu ostatnich lat. I tutaj myślę, że Dorota Kędzierzawska miała ogromną, jakby to powiedzieć, odegrała ogromną rolę, bo od filmu Diabły Diabły, tych kilka ról w jej filmach, to było coś, że zobaczyliśmy zupełnie inny rodzaj aktorstwa w wieku, kiedy, tak jak powiedziałaś, już w zasadzie Nie myśli się o scenie, nie myśli się już o etacie to w ogóle, prawda?
[30:30.84 → 31:36.85] B: Ja myślę, że to też Danusia była dla nas wszystkich, a dla młodych ludzi szczególnie takim niezwykłym przykładem i autorytetem, bo ona była po prostu nowoczesną aktorką i była nią zawsze. To znaczy, kiedy się ogląda te filmy, czy Skarb, czy Zakazane Piosenki, czyli jeszcze te dwie godziny film cudowny, to Danusia tam nie jest jakąś gwiazdą, przecież nie jest jakąś laską taką super. jest po prostu normalną dziewczyną i właśnie ma to poczucie humoru, inteligencji. I Danusia po prostu jest takim prawdziwym człowiekiem i we wszystkich rolach, które ja oglądałam, zawsze była niesłychanie naturalna, niesłychanie dowcipna, ironiczna, inteligentna. Nie były to jakieś popisy, czy była bardzo ludzka w tym, co przedstawiała. A najbardziej oczywiście lubię jej rolę w innym świecie, jak kiedy gra Danusia Szaflarska. I to, że my mogliśmy mieć to szczęście, żeby z nią obcować w jej najlepszej roli, czyli z nią samą, to rzeczywiście wielki zaszczyt i przyjemność.
[31:37.79 → 32:11.29] A: Są jeszcze trochę mniejsze role, ja lubię tę rolę w żółtym szaliku. gdzie gra po prostu matkę bohatera. To wspaniały film. Najlepszy z tej serii. Z tej serii Święta Polskie. Ale też takiej komedii Koń Trojański, gdzie też gra babcię, tych ról było trochę. Ale to nawet jak są takie, gdzieś tam powiedzmy, może nie do końca drugoplanowe, ale nie główne role, to też istnieje.
[32:11.31 → 32:14.89] C: Epizod w Pokłosiu też jest znaczący bardzo.
[32:15.17 → 32:21.95] A: Taka rola właściwie bardzo dramatyczna, inna zupełnie niż te wszystkie, do których powiedzmy nas już to kino przyzwyczaiło.
[32:22.25 → 32:30.21] B: Piękna rola też w takim przedstawieniu telewizyjnym Izabeli Cywiński, druga matka niesłychanie przejmująca i też to nigdy nie zapomnę.
[32:30.95 → 33:05.11] A: Nie wiem ile, bo nie zliczyłam, ale chyba dziesiątki ról w różnych filmach, bo to pewnie bardziej możemy oglądać filmy niż spektakle teatralne. Na przykład Pożegnanie z Marią to taka przejmująca rola. Ale dużo jeszcze innych mniejszych ról, gdzie też różne oblicza Danuty Szaflarskiej możemy zobaczyć. A gdybyście państwo mieli jednym zdaniem określić panią Danutę? albo jakimś obrazem, który wam się kojarzy, to co by to było? Najlepiej to jednym słowem.
[33:06.79 → 33:43.39] B: Dla mnie właśnie ten czar, który Danusia posiadała, ten niezwykły, że była taka niesłychanie ujmująca i potrafiła naprawdę zjednać sobie każdego. Bo to jeszcze są te góry i ci górale i na stolecie, żeśmy zaprosili górali, Ach, jak to było cudowne. I jakoś tak się szczęśliwie złożyło, że nasi przyjaciele kupili niedaleko dom, więc mieliśmy szansę uczestniczyć w takim życiu prywatnym Danusi w tych górach i widzieć jej relacje. I wszystkich potrafiła uwieść, ze wszystkimi miała dobry kontakt. To było wspaniałe.
[33:43.53 → 33:47.69] A: Czyli to miejsce urodzenia na pewno było ważne dla niej, szczególnie pewnie.
[33:49.08 → 33:50.40] B: I dla nas też się stało.
[33:50.80 → 33:56.80] A: To bardzo dobrze, że tak się to po prostu rozszerza gdzieś tam.
[33:57.32 → 35:44.65] C: Ja powrócę do tej ślebody, bo myślę, że to była taka... Żeby to rzeczywiście zawrzeć w jednym zdaniu czy w jednym słowie, to myślę, że to... Ona sama o tym mówi, więc tutaj cytuję to, co w jej słowach, jej zdaniem było gdzieś tam ważne i istotne. To jest bardzo ważne, żeby być wolnym, bo to daje po prostu człowiekowi z jednej strony poczucie, w jakimś sensie nieograniczonych możliwości, które są oczywiście ograniczone, ale trzeba mieć rodzaj pasji i chęci, żeby to życie łapać, pokonywać, a z drugiej strony jest to też rodzaj przywileju i odpowiedzialności, bycia wolnym i to myślę, że to jest coś, co bym powiedział jakoś ją... określało, charakteryzowało. Wspaniała postać, która gdzieś tam pewnie jest cały czas w różny sposób w naszych myślach. Nie wiem, czy państwo to widzieliście, w tym tygodniu Danusia jest na okładce Tygodnika Powszechnego. Jest wielki artykuł właśnie jej poświęcony, to będzie fragment książki, która się pewnie za jakiś czas ukaże. I tam jest taki tytuł, że teraz jest pora na życie. Proszę Państwa, właśnie na tym to polega, że teraz jest pora na życie, jak gdyby to ona mówi, no więc żyjmy i cieszmy się tym darem, który myślę, ona potrafiła wykorzystać maksymalnie.
[35:45.89 → 36:17.61] B: Piękne jest to, że była wierna sobie. To mnie wzrusza ogromnie, że w swojej takiej aktorskiej drodze nie skręcała w jakieś kompromisy ze sobą samą i że została jakby tak fantastycznie nagrodzona, że czas do niej doszedł, że ona właśnie była tą nowoczesną aktorką i czas doszedł do Danusi i mogła zaprezentować swoją niezwykłe, wspaniałe, szlachetne właśnie bardzo, aktorstwo bez patosu, Mówiła też
[36:17.61 → 36:32.65] A: w wywiadzie, że jakoś nie zabiegała o rolę, że wręcz oddawała, czy oddała raz. Był taki przypadek na pewno, że ktoś poprosił o to, że tak dużo grasz, to może ja bym zagrała i ona oddała rolę. To się chyba nie zdarza w tym środowisku często.
[36:32.79 → 36:48.70] B: Tak, oddała chyba Basiu Chorawiance w swojej przyjaciółce, w Tatrze Ateneum, to prawda. Ale nie wiem, czy Basia ją prosiła, czy rzeczywiście to było coś takiego, że tak pomyślała sobie, że Basia właśnie nie gra, też wspaniała aktorka. I właśnie zaproponowała, żeby to już Basia wzięła, bo za dużo.
[36:49.64 → 36:51.30] A: Czyli może czasem warto poczekać.
[36:51.80 → 36:54.84] B: Właśnie, żeby być wytrwałym. To jest taką nadzieję.
[36:56.05 → 36:59.26] A: Na role, które jeszcze przyjdą, prawda? Nigdy nie wiemy.
[36:59.30 → 37:01.18] B: I w ogóle nad niektórych nie znamy.
[37:02.03 → 37:19.99] A: Ja nie wiem, ile czasu minęło, ale chyba teraz jest pora dla publiczności. Czy państwo macie jakieś pytania do naszych gości? Jakaś cisza.
[37:21.14 → 37:21.95] C: Pora umierać.
[37:22.70 → 37:24.86] A: Nie no, mówiłeś, że pora żyć.
[37:25.41 → 37:40.38] B: Bardzo mi się podoba, bo właśnie przeczytałam w tym artykule w tygodniu powszechnym, że Dorotka najpierw, żeby nie przestraszać Danusi, Dorotka Kędzierzawska, reżyserka, dała tytuł Pora, tylko żeby Danusia się nie przestraszyła.
[37:40.74 → 37:48.80] A: Ale to też była duża odwaga. Wiem, że miała pretensje chyba do Artura Reinharta trochę o zdjęcia, ale to były świetne zdjęcia.
[37:49.57 → 37:58.69] C: Oczywiście tam jest szereg anegdot, z anegdota z huśtawką. Pies, o którego w pewnym sensie była zazdrosna, mówi, że jej zabiera rolę. Prawda?
[37:59.11 → 38:00.09] A: A tak zawsze jest.
[38:00.21 → 38:57.87] C: Tak, tak zawsze jest. No i oczywiście tutaj nie będę już cytował, jak państwo doskonale wiecie, którzy znacie ten film, to jest najlepsza recenzja polskiej służby zdrowia. Scena z lekarką. niech się rozbierze, niech się w dupę pocałuje i wychodzi trzaskać drzwiami. Więc po prostu w tym filmie jest kilka takich, jak ktoś mówi, akcji, że można naprawdę boki zrywać. To właśnie Dorota i Artur i ta szczególna relacja. A z drugiej strony ta relacja z teatrem jako takim. Ona się po prostu tam czuła, u siebie w stu procentach i właśnie mówi, młodzi, młodzi, to wszystko, ja mówię, ty najmłodsza. Nie protestowała, to po prostu i tak było.
[38:59.05 → 39:02.11] A: Czyli taki rodzaj też trochę autoironii być może gdzieś tam.
[39:02.11 → 39:13.99] C: Dystans do siebie to jest podstawa. Myślę, że to przy całym samoubóstwieniu, które każdy z nas ma, życzyłbym każdemu takiego dystansu, jaki potrafiła mieć Danuta Szaflarska.
[39:15.85 → 39:36.39] A: Czyli śleboda, to znaczy też, że trzeba odpowiadać za siebie. Niemaletko śleboda, to jest najważniejsze. Taki chyba wniosek możemy wynieść dla siebie też z tego naszego spotkania i z tego niezwykłego życia. Dziękuję państwu bardzo.
[39:37.43 → 39:37.69] C: Dziękuję.

Kino w Teatrze Starym „Moja matka i inni wariaci z rodziny”

Ostatnia rola filmowa Danuty Szaflarskiej to dziewięćdziesięcioczteroletnia seniorkarodu, opowiadająca historię swoją – i swojego kraju – córce. Czy istnieje coś takiegojak normalna rodzina? W świecie, w którym wiatry historii targają ludźmi, a każdydzień jest walką o przetrwanie, długo można dyskutować, co jest normą. A „wariacką”rodziną opisaną w filmie wiatr targał wręcz dosłownie – z problemami i zagrożeniamibohaterka radziła sobie najlepiej zmieniając miejsca zamieszkania. Dwadzieściasiedem razy…

Wróć