Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.44 → 00:33.46] A: Dobry wieczór jeszcze raz. Witamy ponownie. I zapraszamy do rozmowy. Państwo mogą się włączać w każdej chwili. Ja oczywiście zadam parę pytań na początku, zwłaszcza że podejrzewam, że jesteście państwo tak wzruszeni jak ja byłam, obejrzewszy ten film do końca. Ja spytam Panie Michale przede wszystkim o scenariusz, bo Jerzy Stefan Stawiński to jest legenda polskiego kina. To jest scenarzysta wielu filmów najwybitniejszych naszych autorów. Jak to się stało, że Pan dostał to do ręki?
[00:35.02 → 01:05.61] B: No ja po prostu, ponieważ tam od lat jestem producentem filmowo-telewizyjnym, zgłosiłem się do Pana Stefany i on ten scenariusz napisał specjalnie dla mnie. Także to był ostatni scenariusz Pana Stefana. nie dawał się jakoś tak długo namawiać, widocznie nie napisał scenariusza o sobie nigdy, bo jedną z tych postaci, chyba, którą gra Kuba Wesołowski, to jest właśnie pan, to jest odzwierciedlenie jego postaci.
[01:06.45 → 01:10.73] A: Mimo, że na końcu pojawia się napis, że nikt nie przeżył z bohaterów, to jednak...
[01:10.73 → 01:21.19] B: Nie, troszkę przeżyło, troszkę przeżyło, ale z tych bohaterów, którzy... żaden z nich nie przeżył, tak, no to była jakaś, jest jakaś fikcja literacka. Licencja poetyka, tak.
[01:22.11 → 01:32.85] A: Jak to było? Jakie było zamówienie, z którym pan przyszedł do Stawińskiego? Czy to miała być opowieść o nim, czy to miała być opowieść o okupacji, o wojnie, o tym, co się działo przed...
[01:32.85 → 02:00.23] B: Nie, nie. Właśnie chodziło o to, żeby napisać coś, jak młodzi ludzie odczuwali zbliżającą się wojnę. Jaki to był nastrój, w jakim stanie weszli 1 września. I to chodziło dokładnie, żeby ten film się kończył w dniu wybuchu wojny. To chodziło o jakieś odwzorowanie nastrojów młodych ludzi. To co zobaczyliśmy to jest nie wiem na ile prawdziwe, ale wydaje mi się, że bardzo bliskie prawdzie.
[02:00.93 → 02:04.91] A: Czemu Pana to jakoś zainteresowało? Czemu ten moment akurat?
[02:06.78 → 03:03.74] B: Dlatego, że miałem poczucie, że jest już wiele filmów o młodych ludziach w czasie wojny, o Kolumbowie i tak dalej. Ja chciałem zająć się jakimś przedtaktem, że to nigdy... Ja jestem akurat z rodziny, która bardzo ucierpiała na wojnie. Jestem też z rodziny katyńskiej, z tradycjami katyńskimi i w mojej rodzinie ten syndrom wojny jest jakiś bardzo silny. Wobec tego chciałem się dowiedzieć, jak to było, Tuż przed, jaka była świadomość. Miałem poczucie, że nikt nie zdawał sobie sprawy z tego kataklizmu, który nadejdzie. Ale jakie to było czucie na dzień przed burzą. I to była taka moja intencja. Chciałem coś też o bardzo młodych ludziach powiedzieć przed wojną. Może z jakiejś tradycji rodziny, nie wiem skąd się w ogóle to wzięło tak do końca. Ale na pewno nie chciałem filmu wojennego, bo chyba takiego nie umiem zrobić po prostu.
[03:04.47 → 03:07.97] A: takie zanurzenie się w młodość rodziców, dziadków?
[03:09.34 → 03:41.30] B: Może coś z tego, coś z tego mogło być. Te zdjęcia, które tam u nas zawsze wisiały i tak dalej. No jakaś, jakaś chęć taka. No ale jeszcze było ważne to, że pan Stefan Stawiński, Jerzy Stawiński, odczuł to, więc zgłosiłem się do osoby, która na pewno umiała ubrać w słowa to, co naprawdę przeżył, prawda? No bo wywieści moich rodziców, czy mojej babki, czy dziadka, no to były zupełnie inne opowieści, bo oni umieli ubrać tego w formę jakąś zorganizowaną zupełnie. Także tu się widzę jakiegoś takiego impulsu, nie wiem, troszeczkę domowego też.
[03:42.53 → 03:54.51] A: Ja tylko dodam, bo może nie wszyscy Państwo wiedzą, że pan Michał jest producentem wielu filmów, m.in. ostatnich filmów Andrzeja Wajdy, w tym Katynia, jak rozumiem nieprzypadkowo.
[03:55.05 → 04:25.92] B: Nieprzypadkowo zupełnie. Znaczy tam była w ogóle, mi się udało przemycić historię mojej matki w Katyniu. Moją matkę grała Maja Ostaszewska, jeżeli tak można to uznać, ja tylko Państwu muszę powiedzieć, że ja nie jestem, no bo to brzmi tak, historia katyńska jakby był związany z tym. Mój pierwszy mąż, mojej mamy zginął w Katyniu, ja jestem z tego drugiego związku już powojennego. Także, ale no ta pamięć katyńska zawsze była bardzo obecna w naszym domu.
[04:27.48 → 04:46.06] A: Wiem, że długo trwały castingi do tego filmu. Czy chodziło o to, że trudno było znaleźć aktorów, którzy odpowiadaliby jakoś takiemu psychofizycznemu wyobrażeniu tych przedwojennych pokoleń, tych ludzi, którzy właśnie zginęli w czasie wojny?
[04:46.94 → 05:17.70] B: Nie, właśnie z wyglądem to chyba nie mieliśmy jakiegoś problemu. Chodziło o to, żeby znaleźć aktorów, którzy się zaprzyjaźnią jakoś ze sobą w sposób taki szczególny, że się otworzą przed sobą, że to będzie jakaś przyjaźń, którą trzeba zbudować w przeciągu trzech miesięcy przed zdjęciami, prawda? Więc musiałem wyczuć taki zestaw osobowy, który po prostu potrafi się zaprzyjaźnić, czyli jakaś chemia musi przepłynąć między nimi. No ale to może Julia może więcej coś na ten temat powiedzieć.
[05:17.86 → 05:26.44] A: Ku temu zmierzam. Pani Julia, jak pani wspomina zaproszenie do tego filmu i też praca na planie?
[05:27.71 → 07:15.20] C: Ja pamiętam, że castingi rzeczywiście trwały dosyć długo i świadoma tego, że jestem zaproszona dzisiaj i takie pytanie padnie. Przypomniałam sobie taką rozmowę z Michałem, z Panem Michałem, w której tak naprawdę przekonałam Pana Michała o tym, że ja powinnam zagrać w tym filmie, bo jestem stworzona do tej roli. Myślę, że moment taki mój w życiu, jakaś moja nieśmiałość, wówczas prywatna, bardzo mi pomogła w stworzeniu tej kreacji. Mimo, że świadomie oczywiście nie jestem w stanie wyobrazić sobie uczuć emocji takiej osoby i położenia historycznego. Myśmy wszyscy, przede wszystkim z Antkiem Pawlickim, mieliśmy taką świadomość, że Uczucia i emocje ludzi się nie zmieniają bez względu na czasy, w których żyjemy. I mam wrażenie, że to było jakby najważniejsze w naszej pracy nad postaciami. Ja odgrywałam tutaj postać dziewczyny z biednej rodziny z Pragi. Starałam się ją jakoś przybliżyć poprzez relacje historyczne. Byłam na Pradze. Chciałam sobie jakoś wejść w ten świat, który tak naprawdę warszawska Praga troszkę się zmieniła, ale nadal można znaleźć takie miejsca, które są dosyć ponure i życie w nich nie za bardzo się różni od tego, które pokazujemy tutaj w filmie, więc myślę, że to było naprawdę bardzo ciekawy moment w moim życiu i bardzo się cieszę, że miałam możliwość bycia częścią tego projektu, wspaniałego projektu.
[07:16.20 → 07:19.04] A: A jakich argumentów pani użyła, żeby przekonać reżysera?
[07:22.30 → 07:23.08] B: Łzy.
[07:24.00 → 07:27.66] C: Nie, chyba nie płakałam. Nie pamiętasz tej rozmowy?
[07:28.58 → 08:11.82] B: Rozmowę pamiętam, ale ja pamiętam tylko scenę na krakowskim przedmieściu, jak miałaś bardzo przeżywać. No i jakoś mówisz głównemu bohaterowi, czy Jankowi, że już rozstajecie się. I to było bardzo śmieszne, ponieważ tam były tysiące statystów, tysiące jakichś samochodów, potworny ruch. I strasznie trudno było wydobyć taką intymną bardzo jakąś emocję w tym zgiełku. A Julia, która miała małe doświadczenie jeszcze wtedy filmowe, uważam, że genialnie sobie dała radę z tym. I nawet dużo tych dubli nie było. Tylko wiem, że to było takie bardzo... Że to była strasznie trudna dla ciebie scena chyba, pod tym murem Uniwersytetu.
[08:12.78 → 09:45.09] C: Tak, to był bardzo ciekawy dzień, bo to pamiętam, że był pierwszy dzień otwarcia nowego krakowskiego przedmieścia, tego odrestaurowanego. Myślę, że tak, to jakoś się tak złożyło w czasie i nagrywaliśmy podczas jednego dnia właściwie trzy czy cztery sceny jakby całości scenariusza, to znaczy pierwszą, jakąś jedną z środka i jedną z ostatnich, więc te emocje, to jest myślę też bardzo ciężkie i nie zawsze Wszyscy wiedzą, jak praca aktora wygląda, że nie kręcimy tego od początku do końca, tylko te sceny są jakoś totalnie porozrzucane i niechronologiczne. I te stany, myślę, przejścia właśnie, czy jakieś ewolucji postaci trzeba tutaj w przeciągu godziny, czy chwili przygotowania się jakoś w sobie znaleźć. I pamiętam piękne słońce, I w momencie, kiedy doszło do tej sceny naszej kłótni, chmury zaszły na słońce i zerwał się okropny wiatr. I ta niezwykła emocja jakoś pomogła mi myślę w wytworzeniu tego dziwnego, dziwnej emocji, jakiejś totalnej niezgody samej ze sobą. No i napięcia miłości. ale i pewnej formy nieszczęścia i znalezienia się w sytuacji, gdzie czegoś chcemy, a nie możemy tego mieć.
[09:47.49 → 10:26.72] A: Zapraszam, jeśli państwo mają ochotę już się włączyć, to bardzo proszę. Na razie widzę, że brakuje odwagi, ale w każdej chwili to będzie możliwe. Ja spytam o to, jak państwo pracowali przed realizacją, jak wyglądały przygotowania, czy były próby, no bo w końcu jest tak, że ludzie z dzisiejszego czasu wchodzą w jakiś świat jednak dla nich odległy, może nie tyle emocjonalnie, co właśnie obyczajowo. Jak się udało to zrobić?
[10:27.95 → 10:29.91] B: Już nie pamiętam, jak długo te próby trwały.
[10:30.09 → 10:34.67] C: Strasznie długo. Już potem nigdy nie pracowałam tak długo przed zdjęciami.
[10:34.67 → 10:35.21] D: Aha, rozumiem.
[10:36.05 → 10:37.71] C: Chyba miesiąc czy półtora miesiąca.
[10:37.75 → 10:41.27] B: To teraz będzie krótko, bardzo bym chciał, że trzy miesiące.
[10:41.31 → 10:49.99] A: To jest, rozumiem, ta luksusowa sytuacja, kiedy reżyser jest również producentem wykonawczym i może sobie na to pozwolić, żeby okres przygotowawczy trwał długo.
[10:50.13 → 11:54.22] B: Tak, działałem przeciwko producentowi jako reżyser. Ale próby trwały dosyć długo, bo tak naprawdę chodziło mi tylko o to, żeby wszyscy się zaprzyjaźnili i żeby poczuli taką więź między sobą przed zdjęciami, bo potem to już poszło bardzo łatwo. Ja uważam, że aktorzy się genialnie do tego filmu przygotowali sami z siebie, nie dlatego, że ja w ogóle... Błagałem o to przygotowanie, tylko sami mieli chyba taką ochotę uczestniczenia w tych próbach, czy właściwie spotkaniach, bo to nie były próby może do końca. A teraz wiem, że Mateusz, na przykład Mateusz Damiecki, spał przez tydzień razem z końmi gdzieś tam pod Warszawą u tego pana, który go uczył, u pana Cywińskiego. Jakoś tak chcieli przeżyć coś przedwojennego, jak to wtedy było. I właśnie Mateusz pan najbardziej to... to wcielał się w tę postać przez wspaniane jakichś derkach i doświadczania tego tak jeden do jednego, nie kreowania tego później na planie, ale przez to genialnie jeździł konno i skakał z mostu.
[11:54.22 → 11:58.32] A: Czy te ewolucje, które on tam wykonuje, to on czy kaskader?
[11:58.44 → 12:05.78] B: On wykonuje większość tych ewolucji. Właśnie to było dwa czy trzy tygodnie on spał w przystanie.
[12:06.37 → 12:12.78] A: No ale też musiał mieć talent, bo dwa czy trzy tygodnie, żeby się nauczyć takich rzeczy, to chyba nie wystarcza dla kogoś.
[12:12.78 → 12:40.65] B: Mateusz jest udalentowany. Natomiast to chodziło jeszcze chyba o to, że ponieważ bardzo... Ja też produkuję czas honoru i wydaje mi się, że aktorzy bardzo lubią grać w serialach historycznych, bo nie znają tego świata, więc muszą go jakoś poczuć, chcą go poczuć i wydaje mi się, że to jest zupełnie inny stosunek aktorów do seriali kostiumowych. dużo bardziej poważny i taki... nie wiemy jak to jest, ale chyba z większą ochotą się w to wchodzi.
[12:40.67 → 12:41.09] A: Pani Julia, jak to jest?
[12:42.05 → 13:47.62] C: Ja myślę, tak chciałam Ci właśnie przerwać, że ten scenariusz był tak fajny i te postacie były tak żywe i tak pełne, że sama gra z nimi i poświęcanie im jak najwięcej czasu i szukanie czegoś nowego, czegoś fajnego w nich było fascynujące. Myślę, że scenariusz jest podstawą w ogóle też zainteresowania i tym, że może aktora po prostu wciągnąć i jemu się oddać, tej postaci. Można się oddać przez ten czas. Ale na pewno jest coś takiego, jeśli chodzi o historyczne rzeczy, to chociaż to wszyscy aktorzy mówią i wszyscy się z tego śmieją podobno. Dziennikarze zawsze się śmieją, że aktorzy mówią, że lubią grać w historycznych filmach, bo się lubią przebierać. Nie wiem, czy tak jest, Ale na pewno jest coś ciekawego. To też to, o czym mówiłam wcześniej, że zmienia się tylko forma, zmienia się tylko czas, scenografia, kostiumy, ale cały czas jesteśmy tymi samymi ludźmi, którzy przeżywają te same emocje i doświadczają podobnych sytuacji.
[13:51.74 → 13:55.44] A: Czy mamy jakieś głosy z widowni?
[13:58.40 → 14:00.44] B: Bardzo proszę.
[14:00.48 → 14:04.36] A: Proszę zaczekać, już idzie do Pani mikrofon.
[14:04.38 → 15:24.13] E: Mimo wszystko, że jest to film o wojnie, który nie epatuje scenami bojowymi, ale oddaje całą atmosferę tamtego okresu. Nie wiem, czy Pan w ogóle przeżył jakikolwiek fragment tamtej wojny. Bo ja mimo wszystko pamiętam jeszcze tamte lata, mimo że byłam dzieckiem. Ale właśnie to jest film pacyfistyczny, który mówi o potrzebie, że tak powiem, walki z zagrożeniem wojennym, nie epatując strasznymi scenami wojennymi. I dla mnie tym bardziej jest to film pacyfistyczny. I dziękuję, że pan go właśnie tak nakręcił. Panie Julio, bardzo się cieszę, że pani zagrała tą uroczą dziewczynę. Wprawdzie jest pani nie to pokolenie. Ale nawet ta sukieneczka inna niż współczesne powodowała, że była Pani trochę inna niż we wszystkich współczesnych tam, gdzie Panią widziałam jako współczesną aktorkę. Czy to jest komplement?
[15:24.85 → 15:25.67] F: Zdecydowanie.
[15:26.09 → 15:27.19] C: Dziękuję bardzo.
[15:27.57 → 15:33.15] E: Bo chciałabym, żeby to był komplement w stosunku do Pani. To wszystkiego dobrego.
[15:33.97 → 15:34.69] C: Dziękuję bardzo.
[15:39.06 → 15:41.20] A: Czy chciał pan zrobić film pacyfistyczny?
[15:42.56 → 16:08.99] B: No oczywiście, pod skórą oczywiście. Ale ja się urodziłem w 1951 roku, więc nic z wojną nie ma wspólnego, ale mi się wydaje, że to co Julia powiedziała. Uczucia są zawsze takie same i wydaje mi się, że dzisiaj to byłaby taka sama sytuacja. tylko dzisiaj jest kultura właśnie hipsterska taka czy inna, ale myślę, że tak samo byśmy do tego identycznie podchodzili dzisiaj.
[16:10.33 → 16:12.69] A: Zapraszam serdecznie.
[16:16.23 → 16:33.04] E: To jest do Pana. Marzy mi się film Wojna widziana oczyma dziecka. Nie osób dorosłych, tylko właśnie tragedia wojny widziana oczyma dziecka.
[16:35.02 → 16:36.02] A: Zamówienie.
[16:36.12 → 16:54.96] B: Zamówienie jest trudne do wykonania, bo trzeba scenariusz. Napisali, dobra, a to, że pan Stawiński wziął to wyłącznie ze swojego życiorysu, to jest największą siłą tego filmu, wydaje mi się. On opisał dokładnie to coś, co przeżył. I dlatego to jest tak, wydaje mi się, dobrze napisane, bo to jest wszystko troszkę przetworzone, ale prawda.
[16:57.32 → 16:58.54] A: Tam był głos, bardzo proszę.
[16:59.54 → 19:13.66] G: Nie no, więc ja będąc dzieckiem przeżyłem tą atmosferę trzydziestego dziewiątego roku i doskonale pamiętam. I ponieważ miałem siostry cioteczne w wieku pani, którą rolę pani grała, także uważam, że odtworzyła pani tą postać genialnie, jako tą młodą dziewczynę. No i film tylko zasługuje na brawa. Bo uważam, że to co Państwo pokazali, to było naprawdę wartościowe bardzo i dla tego pokolenia, które tego nie przeżyło, nie widziało, a było tak naprawdę. Bo ja 30 sierpnia przyjechałem z Puław do Lublina i kopałem rowy. tak właśnie jak ci chłopcy, żołnierze, ale to myśmy byli wszyscy zaangażowani i kopałem rowy na Lipowej i kopałem rowy tutaj, tak zwany Małpi Gaj, przed obecnym hotelem Merkurym. Także ta młodzież była taka, jak właśnie pan oddał to w filmie. Taka była prawda, taki był entuzjazm. No, tak jak moi przyjaciółki, ojciec poszedł na wojnę w 1939 roku i powiedział, że za dwa tygodnie będziemy w Berlinie. No i nigdy już nie wrócił, bo w obozie przebył okres wojny, a bał się wrócić do Polski komunistycznej i został w Anglii i tam umarł. Także pani gratuluję bardzo, bo zagrała pani wspaniale tą młodą dziewczynę, no a film jest na pewno wartościowy bardzo dla pokolenia późniejszego, bo dla nas to było, to prawda, taka była atmosfera. Tutaj dzień i noc uciekali ludzie z zachodu przez Lublin, to wszystko jechało i na Lwów, na Lwów, więc ale szczyki.
[19:14.66 → 20:46.26] B: Dziękuję, gratuluję jeszcze raz. Ja chciałem tylko jedną taką dosyć ciekawą rzecz powiedzieć, dlatego, że jest taki utwór, który tańczą, który wydaje mi się genialnym utworem, ten utwór, który tańczy młodzież na balu naturalnym. I nie wiem, czy państwo w ogóle ktoś pamięta ten utwór, bo ten utwór w ogóle zniknął po wojnie i on w ogóle nie istniał. Natomiast ja wyczytałem w książce Hemara, jak przygotowałem się do tego filmu, nigdy tego utworu nie słyszałem przedtem. Że on mówi, no raz odniosłem taki prawdziwy sukces, wszedłem do Adrii, i tam 200 partań czyło właśnie ten utwór pod tytułem Jutro Jeszcze Jutro, coś tam Dzisiaj Jeszcze Jutro, Jeszcze Nie, czy coś takiego. Przepraszam bardzo, bo nie pamiętam dokładnie tego tytułu. I powiedział, to jest mój największy hit. Wszedłem do rad i 200 partań czyło. Ja po tym tytule zacząłem szukać tej piosenki. Mówię, co za przebój musiał być przed wojną w 38. prawdopodobnie roku, żeby on uznał, że to jest największy sukces jego życia. I doszedłem do tej piosenki i się okazało, że jest genialna. Mimo tego, że dzisiaj ona w ogóle nie funkcjonuje, a to jest piosenka ciągle na najwyższym poziomie. I jak usłyszałem tę piosenkę, to wtedy pomyślałem o tej scenie balu maturalnego, który właśnie jest... Ta piosenka jest taka szaleńcza dosyć i myłałem, że ta młodzież wtedy mogłaby się tak jakby zatracić przy tym przeboju, bo to był taki przebój, jak dzisiaj są. słynne przeboje, dzisiaj tam Rihanny, czy Beyonce, czy tak dalej. To był tego typu przebój. Ale dowiedziałem się o tym z książki, że coś takiego w ogóle, że taka melodia w ogóle istniała.
[20:48.50 → 21:30.94] A: No właśnie, bo w tym filmie udało się zachować równowagę między takim uwspółcześnieniem reakcji tej młodzieży, takim uwspółcześnieniem, że my możemy się z nimi utożsamiać, a jednocześnie wyobrażamy sobie, że to mogło tak wyglądać, że nie jest tak, że ta obyczajowość została jakoś tak, nie wiem, no przerobiona na współczesną, że oni jednak wydają się osadzeni mocno w tych historycznych realiach, a równocześnie bardzo współcześni. Ja mam wrażenie, że to też się dokonuje za pomocą zdjęć w tym filmie, za pomocą tej kamery, która jest taka nie inaczej prowadzona. Piotr Wojtowicz jest autorem zdjęć.
[21:31.86 → 21:48.20] B: Tak, na pewno bardzo żywa kamera, ale tak naprawdę wydaje mi się to głównie zasługa emocji aktorów. To znaczy, że oni grają nowoczesną emocję, a nie teatralną emocję i to jest, wydaje mi się, to daje tą energię. Zdjęcia pomagają, ale istotą jest chyba gra aktorów. Tak mi się wydaje.
[21:49.84 → 22:03.21] A: Spytam też o ten pomysł na filmowanie nawet nie z lotu ptaka, tylko takie z góry, z takiej boskiej perspektywy właściwie. Bo to jest na początku i taką ramą się ten film zamyka.
[22:04.89 → 22:07.63] B: No to był jakiś pomysł operatora, muszę powiedzieć, bardzo dobry.
[22:08.41 → 22:12.86] A: No niezwykle nośny znaczeniowo również, bo ja mam wrażenie, że ten film jednak... Też
[22:12.86 → 22:26.89] B: operator wymyślił, że w czasie balu takie reflektorki biegają po... po tych młodych ludziach jak tańczą i to też takie oświęcimskie jakieś miały być skojarzenia w przyszłości, takie zwiastowanie, że tak powiem. Ale to mnie na to namówił operator.
[22:28.35 → 22:30.77] A: Zapraszam Państwa.
[22:36.79 → 22:41.67] B: Dziękuję bardzo.
[22:42.19 → 22:42.63] C: Dzięki.
[22:44.73 → 23:20.29] A: Ale proszę jeszcze opowiedzieć coś o tej męskiej przyjaźni, bo rzeczywiście ten film się zaczyna taką sceną, kiedy trzech chłopaków leży na trawie i to jest taki film o męskiej przyjaźni również, o takiej bliskości, o porozumieniu, o takiej zdrowej rywalizacji. Myślę, że to jest coś, czego trochę brakuje we współczesnym świecie i być może dlatego ten film też jest tak dobrze odbierany. że nie tylko ta warstwa historyczna, ale też ten taki radosny świat takiej wspólnoty.
[23:21.57 → 25:24.76] B: Rzeczywiście jest coś takiego, czego może dzisiaj, ja nie wiem, czy dzisiaj tego nie ma, ale jest tego mniej, bo ja teraz jak robię film, produkuję film o Powstaniu Warszawskim, który reżyseruje bardzo młody twórca, to przychodzą często powstańcy, bo oni tam konsultują różne rzeczy i tak dalej i tak dalej. i muszę powiedzieć, że między innymi ta więź jest totalnie więzią podobna do tych chłopaków, czyli wtedy te więzi były jakieś takie... ja nie wiem czy tam... no na pewno były jakieś głębsze, one nie były tak bardzo może nawet oparte na takiej... na tym zakolegowaniu się, tylko to była jakaś hierarchia ważności i ta przyjaźń była ważna, ona była nazywana, ty jesteś moim przyjacielem. Dzisiaj wszyscy po prostu jakoś się rozpraszają w tych przyjaźniach, one są pobieżne bardzo i nie wiem dlaczego tak jest. Wtedy prawdopodobnie to pewnie od podstawówki już zaczynało się, że byli jacyś znajomości podstawówce, a potem liceum to scalało zawsze, bo mówiło się, że poza liceum nie można już mieć przyjaciół, jeżeli się W liceum nie ma przyjaciół, to później się nie pozna już przyjaciół. Była taka jakaś, taka myśl przedzierała się wtedy. I to było chyba... I potem są studia, prawda? I koniec. Potem już nie można poznać przyjaciół. Więc mi się wydaje, że one były oparte na bardzo głębokiej takiej więzi intelektualnej też, nie tylko na gadaniu, jakiś bzdur. Myślę, że wtedy ludzie może poważniej traktowali życie, byli bardziej zasadniczy, nie wiem, ale na pewno to były więzi, których dzisiaj nie ma i wydaje mi się brakuje troszeczkę. Nie wiem, co ty Julka, myślisz? Bo coś było takiego w tych przyjaźniach, że tak samo kobiety. Kobiety się z tamtego okresu jakoś tak przyjaźniły. Ja do dzisiaj mam jakąś ciotkę, która ciągle jedzie na groby swoich. swoich koleżanek z liceum, prawda? Ona ma tam 80 parę lat czy 90. No nie wyobrażam sobie dzisiaj, żeby ktoś w ogóle za parę lat objeżdżał groby przyjaciół z liceum. No już mówię o takiej sytuacji smutnej, ale...
[25:24.76 → 26:43.45] H: Nie ma pan racji. Przyjaźnie były, są i będą. Tylko my nie potrafimy może patrzeć na to młodsze pokolenie, bo przecież te nasze dzieci, ta młodzież gdzieś tam się spotyka. Może w inny sposób, a to idą na boisko sportowe i grają, a to przypuśćmy tworzy się jakiś zespół muzyczny i ileś tam tych chłopców ni stąd, ni zowąd i potem muzycy wychodzą z garaży. Bo tworzy się taki zespół. Ja mam na przykład takiego sąsiada, który mi tak bębni cały czas, bo akurat perkusją się zajmuje i do niego przychodzi chmara właśnie nastolatków. I te przyjaźnie są. Tylko być może nasze pokolenie jest zajęte swoimi sprawami. i może właśnie tą telewizją, może komputerem i my tego nie spostrzegamy, a natomiast pan mówi, że nie jeżdżą po grobach. Nieprawda. Kilometrami jeżdżą.
[26:44.81 → 26:58.25] B: Jeszcze nie muszę, ale mi się wydaje, że pani mówi o zespole, to teraz ten zespół jak się tworzy, to tam są tysiące ludzi, które przychodzi, żeby pobyć z tym w tym fajnym świecie, ale mnie chodzi o to, czy sami potrzymają tę przyjaźń za dziesięć lat.
[26:58.27 → 27:01.33] H: Żeby w ogóle ten zespół powstał, bo to nie mówię, że akurat...
[27:01.33 → 27:04.49] B: Ale to doraźny jest, mi się wydaje, że dużo bardziej doraźny jest, ale może nie, może.
[27:05.07 → 29:02.09] H: Ale właśnie młodzież, oni samoukami są i właśnie tworzą się te przyjaźnie. Także to, co było, jest i będzie dalej, bo przecież my jesteśmy homo sapiens, Nie możemy mówić, że my się całkowicie tak, degeneracja jakaś u nas powstaje. A natomiast też ukłon do Pani, bo przepięknie Pani to zagrała, tą swoją rolę. Zresztą Pani każdą rolę bardzo dobrze gra. Możemy tak, myślę, że jestem wyrazicielką tutaj nas tu wszystkich. No i powiem, że ja też przeżyłam jako dziecko wojnę i te uczucia, tak jak uczucia właśnie, są, były, są i będą. I na przykład przez to, to nie jest ujęte, bo wszyscy zostają w kraju, te zakochane pary, ale ileż osób, które były wywiezione w czasie wojny do Niemiec, Pięć lat czekała moja rodzina w Niemczech w obozie, żeby nie wrócić do komunistycznego kraju, do komunistycznej Polski. A dlaczego? Ponieważ dziewczyny zakochały się w żołnierzach alianckich, którzy nie mogli wrócić do Polski. No i w związku z tym Polacy rozjechali się, a to Brazylia, Australia, Belgia, Francja i tak dalej. Bo trzeba było czekać aż jakieś państwo zechce wziąć. No ale ja bym się bardzo rozgadała także. Dziękuję bardzo za dobry film i wszystkiego dobrego i dalszych, że tak powiem, owocnych filmów. owocnej pracy.
[29:02.55 → 30:23.73] C: Dziękujemy. Ja może jeszcze oczywiście nie będziemy ciągnąć tematu tych przyjaźni, bo może nie wiem, czy tak jest, czy nie, ale jedna, taki jest element też właśnie w mojej postaci i w tej historii zakochania i tej pierwszej miłości, tych spotkań pierwszych Zosi z, nie wiem, już Janek on był? Antek? i tego, że on, ten chłopak się umawia z tą dziewczyną i ona chyba dwa razy nie przychodzi. I on czeka co tydzień w niedzielę w umówionym miejscu ze świadomością tego, że ona przyjdzie, czy z oczekiwaniem na nią. I ta gra i ten czas to jest niesamowite, że wyobrazić sobie dwa tygodnie, jak facet może czekać na dziewczynę, a teraz może napisać smsa, nie przyjdę. I jakby w tym sensie może te uczucia trochę zostały spłaszczone, czy jakoś mamy wymówkę, a wtedy albo się stawiało, albo się traciło jakąś tam szansę poznania kogoś, bądź też utrzymania jakichś relacji, więc może to się zmieniło, ale nie byłabym aż tak krytyczna w stosunku do przyjaźni.
[30:30.41 → 30:37.57] E: Wiele scen, że tak powiem las i sielanka, czy to jest zamierzone?
[30:39.41 → 30:40.95] B: No tak, sielanka była zamierzona.
[30:41.73 → 30:48.61] A: Czy sielanka w lesie, tak? Czy las związany z... Las jest symbolem
[30:48.61 → 30:57.53] E: sielanki, czyli właściwie właśnie tej przyjaźni, miłości i tak dalej. I tu jest ten las jak gdyby symboliczny, tak?
[30:57.65 → 31:35.05] B: No tak, tak, oczywiście. Zresztą ta scena w lasku, która mieści się między naszą bohaterką, a Antkiem albo Jankiem, teraz nie pamiętam, miała miejsce na Młocinach, czyli tam dokładnie, gdzie pod Warszawą się wszyscy bawili. Także to było autentyczne miejsce. Ten lasek taki i ten kocyk. A tam miało być dużo sielanki, bo mnie się wydaje, że nikt sobie nie zdał sprawy, że ta sielanka zostanie przerwana.
[31:39.63 → 36:01.51] D: Pamiętam doskonale ten czas, już byłam nastolatką i Pamiętam ten moment takiej pełnej wiary w nasze zwycięstwo Polski, że to wszystko krótko potrwa. Tak byliśmy pełni nadziei, że to wszystko się szybko i szczęśliwie dla Polski skończy. I pamiętam, że leciały samoloty niemieckie do, na bombardowanie Warszawy, a myśmy jeszcze z balkonu machali przekonani, że to lecą, z bratem, że to lecą polskie samoloty. Później była ucieczka z województwa poznańskiego, jak wojska niemieckie wchodziły. Uciekaliśmy do Warszawy z rodzicami samochodem takim polskim Fiatem. I pamiętam ten niesamowity rozgardiaż na ulicach, ten bałagan, gdzie były stłoczone konie, żołnierze, ludzie uciekający w różnych kierunkach i te niesamowite Stukasy, czy jak one się tam nazywały, te niemieckie samoloty, które się zniżały nad drogą i strzelały, iż po prostu, ja nie mogę mówić z wrażenia, bo sobie to wszystko przypomniałam, I po prostu strzelały do ludzi, do koni. Ludzie uciekali do tych rowów. Konie się, że tak powiem, stawały dęba. To było coś niesamowitego. Jechało się, już nie pamiętam, co to były za miasta, ale ulicą, gdzie płonął, po obu stronach płonęły domy. Oblężenie Warszawy przeżyliśmy w 39 roku w mieszkaniu stryja, który wyjechał z ministerstwem kolei gdzieś tam, nie wiem, bo to był obłęd, wszyscy uciekali przed Niemcami, a wpadali w końcu w ręce Sowietów. Oblężenie Warszawy, to duch w narodzie był niesamowity. Wszyscy pragnęli, nikt nie chciał słyszeć o poddaniu. I pamiętam, że już w końcu zabrakło wody, zabrakło światła i prezydent Starzyński Warszawy ogłosił, bo to ciągle wzywał do walki. Pamiętam, że ojciec mój zgłosił się też do, jako, on był porucznikiem rezerwy. Miał wówczas 40 lat. ale go już brakło wtedy w Warszawie amunicji. Nie chcieli go przyjąć, powiedzieli mu, że jest za stary i że trzaj młodszych ludzi. Pamiętam, że wrócił zgłębiony, pierwszy raz widziałam łzy w oczach mojego ojca. I drugi raz, jak ogłoszono poddanie Warszawy, to był dramat, proszę Państwa. Ludzie się rzucali sobie na szyję i płakali rozpaczy, mimo że nie było już wtedy co jeść. Pamiętam, że pierwszy i jedyny raz w życiu zjadłam kotlety z końska, z konia, które, bo konie leżały pozabijane na ulicy. I matka nam nie powiedziała w ogóle, że to były wspaniałe kotlety, których smak pamiętam do dzisiaj. No i później dramat ten właśnie, gdzie Niemcy zaczęli wzywać wojska niemieckie, które wchodziły, bo przecież była defilada, którą przyjmował Hitler w Warszawie. Ludzie wszyscy pochowani w domach, a później się zaczynały odezwy, wezwania do powrotu na miejsca pracy. I w efekcie takim, że z tego miejsca pracy to zaczęły się aresztowania i mój ojciec to był nauczycielem, kierownikiem szkoły, więc w Turku pierwsze aresztowania, jakie były, to właśnie nauczycieli inteligencji. Zginął w Mauthausen-Wusen. Ale tak przeżyłam, dziękuję Państwu bardzo, bo to jest tak prawdziwie odtworzone. że nie mam słów uznania. Bardzo dziękuję.
[36:07.35 → 36:19.03] E: Chciałam dodać jeszcze jedno. Ten film otwiera nasze własne wspomnienia. Nasze własne wspomnienia tamtego okresu.
[36:23.67 → 36:33.23] A: Miał pan taką świadomość, że tak będzie, Panie Michale, Pani, Panie Julio? Mieliście taką świadomość robiąc ten film, że tak będzie?
[36:33.29 → 37:44.86] B: Nie, absolutnie nie myśli się o tym. Myśli się o tym, żeby jak najlepiej odtworzyć scenariusz i tyle. Ale ponieważ intencje były szczere od początku do końca, no może dlatego Państwo tak to odbieracie, bo nie chcieliśmy chyba i z aktorami, i ja sam z operatorem, nie chcieliśmy wydziwiać jakby, tylko zdecydowanie bardzo dużą pracę wsadziłem w to, żeby to było prawdopodobne dla tamtego czasu, czyli wszystko było, mówię o scenografii, o różnych takich elementach, żeby to było prawdopodobne. Jak się dowiedziałem, że na przykład w Warszawie był dworzec podziemny, prawda, czego w ogóle nie brałem tego pod uwagę, że była Warszawa Centralna czy Warszawa Śródmieście. Była pod podziemią przed wojną, co widać tutaj, prawda, w tym filmie. Ale mnie się wydaje, że właśnie pani mówi, tak odbiera, to jest mi bardzo miło, z powodu tych emocji, że one takie były po prostu. Julka, może powiedz coś, czy planowałaś tutaj coś?
[37:46.45 → 37:53.68] A: Czy myślała Pani w ogóle o tym, Pani Julio, jak to będzie i jak odbiorą to ludzie, którzy przeżyli to, co Pani pokazuje na ekranie?
[37:56.65 → 39:45.45] C: Nie, myślę, że o tym się nie myśli. Dobrze mówisz. Ja się z nikim nie konsultowałam, nie brałam historii jednego człowieka, tylko bardzo się trzymałam blisko scenariusza, bo on był tak żywy i tak pełny. Korzystałam z doświadczenia twojego i chciałam gdzieś poza realiami tej postaci przekazać właśnie własne emocje i moją interpretację emocji. żeby wówczas mieć miejsce, ale nie chciałam tego personalizować i wkładać w tę postać jakiejś konkretnej osoby, w związku z czym nie myślałam też o reakcjach, ale bardzo mnie cieszy, że ten film powoduje takie przypomnienie wspomnienia i otwiera jakiś jakieś miejsce w sercu, które chowa takie emocje? Tylko mam nadzieję, że to są ciepłe, że to wszystko przypomina oczywiście jakieś tam historie, ale że jesteście Państwo, ci, którzy się wzruszają przy tym, jakoś mimo wszystko z ciepłem wspominać te chwile i te momenty swojego dzieciństwa, swojej młodości, bo jakby nie patrzeć... Ja mam jeszcze jedno pytanie. A jak odbiera ta młoda widownia ten film? Na pewno takich spotkań mieliście Państwo więcej. Nie wiem, czy przypadkowo, ale trzeci cały rząd to sami młodzi ludzie. Może oni powiedzą, co myślą na temat tego filmu, bo my jesteśmy pokoleniem właśnie z tego filmu. Ja jestem już ten pierwszy rok powojenny, ale ciekaw jestem, jak młodzi to odbierają.
[39:51.39 → 39:53.95] A: Czy państwo czują się wywołani do tablicy?
[40:02.75 → 41:14.08] B: Ja tylko mogę. Mieliśmy parę takich spotkań. Ten film też został doceniony za granicą, co było też dla mnie takim wielkim zaskoczeniem, bo wydawałem, że ten film jest bardzo polski. Natomiast on został bardzo odebrany dobrze na wielu krajach. Ten film jest z powodów tematyki powtarzany co roku w telewizji, w programie pierwszym czy drugim i ten film ma cały czas, a nawet większą ilość widzów, ja nie wiem czy oni są zadowoleni oczywiście po obejrzeniu filmu, ale oglądają ten film. Jest bardzo duża widownia i tam jest bardzo dużo osób, bardzo młodych, którzy to oglądają według badań, prawda, no więc oglądają, ale jaka jest reakcja do tego, tego nie wiem. Taka przeciętna reakcja młodego człowieka, czy on wyłącza telewizor, bo to jest coś za wolno. Ale dzisiaj wydaje mi się, że raczej mamy takie bardzo społeczeństwo, które wraca do historii i do patriotyzmu. Nie wiem, wydaje mi się, że ten film też jakoś trafia do młodych ludzi.
[41:21.92 → 44:35.63] F: będę umiała mówić. Ja miałam 11 lat jak wybuchła wojna, może jeszcze nieskończone, bo dopiero w październiku kończyłam i pamiętam jakie było przeświadczenie Polaków i wiara w nasze zwycięstwo. Więc nie wiem, który to dzień był już wojny, która się rozpoczęła, ale na początku zaraz Jak wjechały niemieckie czołgi do Zamościa, bo wtedy mieszkaliśmy w Zamościu, na główny rynek przed ratuszem, to wszyscy wybiegli ze swoich domów i krzyczeli, Anglicy, Anglicy przyjechali. Nie rozpoznali w ogóle Niemców i ich czołgów, tylko myśleli, że to Anglicy są. To takie właśnie moje są wspomnienia. I następnie, oczywiście potem, już jak się okazało, że to nie Anglicy tylko Niemcy, zaczęły nad Zamościem przelatywać samoloty. I oczywiście ja byłam wtedy z ojcem i z bratem w parku, jak samoloty nadleciały, więc zaczęliśmy uciekać. I oni oczywiście po ulicy Akademickiej, taka główna ulica w Zamościu jest, Nad tą ulicą leciały te samoloty i ostrzeliwały. Więc ojciec nas tak szybko zaczął poganiać, żebyśmy szybko uciekali do domu, że ja buta zgubiłam. Spadł mi z nogi ten bucik, a ponieważ były bardzo ładne, więc rozpacz moja nie miała granic. Ale oczywiście nie wróciliśmy się po tego bucika. On się znalazł. Jakiś pan widział, gdzie my schowaliśmy się, bo blisko mieszkaliśmy. Właściwie rodzice tam restauracje mieli i tam żeśmy się schowali. Także takie przygody były. I w oczach dzieci to początkowo ta wojna wyglądała tak dosyć radośnie. Po tych okopach, o których mój znajomy dr Podbielski mówił, że kopał, to my z koleżankami skakałyśmy. Dopiero jakiś pan zwrócił nam uwagę, że nie można, bo osuwamy ten piach i właściwie cała ich praca, no marne. A poza tym chciałam powiedzieć, że film bardzo mi się podobał. Były tam małe takie pomyłki w ubraniach, niektórych takich kostiumów kąpielowych, dwuczęściowych, to nie przypominam coś, żeby były, tylko raczej jednoczęściowe, zakrywające całe ciało, ale reszta bardzo dobrze, bardzo dobrze gra aktorów. Pani Pietrucha bardzo pięknie grała, Pan Wesołowski, no ulubieni. Chciałam podziękować za to, wzruszające. Dziękuję.
[44:37.77 → 44:42.75] C: Dziękujemy. Zapraszam.
[44:43.01 → 45:03.31] H: My byśmy tak wspominali cały czas właściwie i dyskusja nie byłaby na temat filmu tylko nasze wspomnienia. A teraz właśnie do spraw technicznych. Niech pani powie nam ile pani musiała zjeść tych ciastek nakręcając tą scenę i czy jak długo pani miała wstręt do ciastek.
[45:05.63 → 45:25.93] C: Pamiętam, dostałam przykaz zewnętrzny, żeby nic nie jeść, nie jeść śniadania, bo rano kręciliśmy tę scenę. Myślę osiem dubli, coś takiego. W pewnym momencie już wypluwałam. Już po przy piątym, szóstym to już tak. Ale jakoś nie pamiętam, żebym miała potem wstręt. Jakoś przeszło to okej.
[45:25.97 → 45:55.57] B: Ale to była bardzo, to nie pamiętam zupełnie innej rzeczy, dlatego że ja dbając o aktorkę, wiedziałem, że będzie dużo dubli, nie można zjeść całego ciastka. Więc poprosiłem ją, żeby jadła tak troszeczkę, może pół, no bo będzie dużo dubli. Ja bardzo ambitna aktorka. W pierwszym dublu zjadła całe ciastko, więc te następne duble już musiały być z całymi ciastkami. I tych ciastek chyba zabrakło nawet w pewnym momencie. Już potem, żeśmy takimi ochłapami jakimiś żywili, to było bardzo dzielne imię, jak to mogłaś przeżyć, bo ja uważałem, że ty nie przeżyjesz tego.
[45:55.57 → 45:57.81] A: Może ciasta były pyszne po prostu.
[45:58.19 → 46:01.07] B: Chyba dobra wózetka, ale taka poczwórna chyba po prostu.
[46:06.55 → 46:10.51] A: Zapraszamy. Pytania techniczne też są mile widziane, ale nie tylko.
[46:11.55 → 46:13.09] C: Ja nie będę mówił o filmie, ale
[46:13.09 → 46:22.53] H: jestem takim dziennikarzem historii Skoła Studenckiego przy Łęcesie. Biblioteka wspomnień, tak to się nazywa i
[46:22.53 → 46:27.95] B: czasami rozmawiam z takimi panami, z paniami
[46:27.95 → 46:31.41] H: starszymi, którzy opowiadają mi bardzo ciekawe historie.
[46:32.01 → 46:36.58] B: Jeżeli ktoś chciałby się wygadać, I to bardzo proszę, zapraszam.
[46:39.48 → 46:42.28] H: I tego można przesłuchać później na stronie.
[46:43.44 → 46:47.84] B: Nawet Teatr NN w Bramie Grodzkiej prowadzi też takie nagrania.
[46:49.32 → 46:52.76] A: To ja rozumiem, że po dzisiejszym filmie ustawi się do pana kolejka.
[46:53.14 → 46:53.58] B: Zapraszam.
[46:54.08 → 47:03.78] A: Bo rozumiem, że państwu się pootwierały różne kawałki w sercu i w głowie. Trzymamy kciuki.
[47:03.80 → 47:04.06] H: Dziękuję.
[47:11.35 → 47:19.57] A: Proszę państwa będziemy powolutku kończyć, więc zapraszam. Jeszcze jest szansa, żeby spytać o coś naszych gości albo się podzielić jakąś uwagą.
[47:25.43 → 49:06.01] I: Proszę państwa ja pozwolę sobie taką osobistą jak gdyby opinię o filmie wypowiedzieć. Może się mylę, ale jeśli głównym celem wyprodukowania, stworzenia tego filmu była chęć pokazania tego brutalnego zetknięcia się młodzieży, która weszła świeżo w życie dorosłe, pełna oczekiwań, pełna oczekiwania spełnienia tej pierwszej miłości, z tym, jak zaskoczył tą młodzież pierwszy wrzesień i wybuch wojny i bez pokazania właśnie tych tragicznych zdarzeń, Wydaje mi się, że to właśnie jest wielkim walorem tego filmu, że pokazano zetknięcie się tej właśnie świeżych uczuć młodzieży, która weszła pełna radości w dorosłe życie, z tym nagle tragiczną sytuacją, bez pokazania tych okrucieństw wojny. Te okrucieństwa stały przed tą młodzieżą. Ta młodzież nie została pozbawiona tych okrucieństw. I uważam, że to jest największa wartość dla mnie tego filmu.
[49:06.41 → 49:06.83] F: Dziękuję.
[49:12.05 → 49:45.51] B: Tak ja tylko odniosę się do tego, dziękuję pani bardzo, bo taki był cel w ogóle. Natomiast No tutaj największe takie trudności, które ja miałem, no nie można było to skończyć tylko jedną śmiercią i taką sielanką. I bardzo ważna była ta tablica na końcu. I ona po prostu gdzieś bardzo długo, dlatego że ma bardzo prosty tekst, ona była szalenie długo formułowana, żeby ona była taka skromna, ale jak się, jak na wyobraźnię widza działa to, że z całej klasy, również po okresie socjalistycznym, Zostało, nie wiem, tam już nie pamiętaj.
[49:45.51 → 49:46.19] A: Siedem osób.
[49:46.41 → 50:07.53] B: Siedem osób z trzydziestu, no to mówi samo za siebie i to trzeba sobie dopowiedzieć, co tam się stało w międzyczasie, prawda. Ale moim celem była absolutnie jednak no chęć pokazania tej grozy bez pokazywania, to co pani mówi, to był taki cel nadrzędny, prawda. Ale bez tej tablicy byłoby to mniej dramatyczne, mimo tego, że tablica nie jest filmowa, tylko jest zwykłą tablicą.
[50:08.15 → 50:44.42] A: No bo groza jest tym większa, że my widzimy tych ludzi w ich szczęśliwych chwilach, że ten film właściwie jest przez większą część swoją radosny, że to widmo jest jakby w naszej świadomości. My wiemy, co się wydarzy później, natomiast patrzymy na osoby, które wchodzą w życie z nadzieją, z radością, na piękną przyjaźń, na piękne uczucia. I to, że to jest tak złamane, że wiemy, że to za chwilę się przerwie, że za chwilę się skończy, to z tego się bierze groza, a nie z tych nadlatujących samolotów. One są tylko rekwizytem w gruncie rzeczy.
[50:50.46 → 50:57.80] B: To na słowo niemęczne. Dziękujemy bardzo.
[50:58.00 → 51:16.72] A: Dziękujemy serdecznie i zapraszamy do KID-a w styczniu. Nie, ale w grudniu jeszcze też coś będzie, tylko już niestety nie będzie spotkań. Ale zapraszamy, proszę śledzić nasz repertuar w każdy poniedziałek. I nie tylko w poniedziałek, w Teatrze dzieje się zawsze coś ciekawego. Zapraszamy.
[51:17.92 → 51:18.50] C: Dziękujemy.

Kino w Teatrze Starym. „Jutro idziemy do kina”

„Jutro idziemy do kina” 
Polska 2007 / 101′ / od 12 lat 
reżyseria: Michał Kwieciński
scenariusz: Jerzy Stefan Stawiński
wyk. Mateusz Damięcki, Antoni Pawlicki, Jakub Wesołowski, Anna Gzyra, Julia Pietrucha, Marta Ścisłowicz, Maria Niklińska

Ze względów niezależnych od organizatora seans filmowy odbędzie się bez angielski napisów i audiodeskrypcji. Serdecznie przepraszamy za niedogodności.
We would like inform you, that owing to circumstances beyond our control the movie „Jutro idziemy do kina” will be displayed without English subtitles. We are sorry for any inconvenience this may cause.

Przed seansem pokaz filmu krótkometrażowego: „Rondo” / reż. Artur Kordas / Polska 2012 / 8′

Wróć