Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.13 → 00:06.33] A: Dobry wieczór raz jeszcze. Witamy serdecznie Agata Trzebuchowska.
[00:06.51 → 00:07.13] B: Dobry wieczór.
[00:10.41 → 00:32.24] A: Chyba już wszyscy znają historię, jak trafiłaś do IDy. Ale przypomnijmy, Małgośka Szumowska wypatrzyła cię w kawiarni i zadzwoniła do Pawła Pawlikowskiego, że ma dziewczynę, która zagra główną rolę. To nie było trochę tak jak z bohaterką, że przeniosłaś się do innego świata?
[00:33.72 → 00:57.06] B: Tak było, to była zresztą jakaś, przypuszczam, jedyna płaszczyzna identyfikacji z ideą, ponieważ to bardzo trudna postać i trudna do uchwycenia i utożsamienia się z nią, więc rzeczywiście w jakimś takim poczuciu wyobcowania i takiego zderzenia z zupełnie inną, obcą mi rzeczywistością znajdowałam jakąś taką nić porozumienia z moją bohaterką.
[00:57.95 → 01:13.90] A: Bardzo wcześnie chyba trafiłaś do pracy przy tym filmie, bo wiem, że scenariusz jeszcze nie był gotowy i że maczałaś też trochę palce w scenariuszu, że Pawlikowski z wami to konsultował. z tobą i z Agatą Kuleszą, czy to legenda?
[01:14.50 → 02:04.29] B: Nie, to nie do końca tak wyglądało. Scenariusz powstał znacznie wcześniej, on później był po prostu modyfikowany i razem z Pawłem Pawlikowskim, reżyserem oraz Agatą Kuleszą rzeczywiście pracowaliśmy nad scenariuszem tuż przed rozpoczęciem zdjęć w taki sposób, że konsultowaliśmy go, czytaliśmy, przepisywaliśmy na nowo, my z Agatą zmieniałyśmy poszczególne dialogi, które wydawały nam się brzmieć nie do końca naturalnie, dostosowałyśmy bardzo scenariusz do naszych postaci i on rzeczywiście się zmieniał i był modyfikowany na bieżąco, nawet czasami na planie. Natomiast scenariusz jako taki był gotowy, tylko że on rzeczywiście Codziennie powstawał w nieco nowym kształcie i codziennie na planie otrzymywałyśmy nową wersję.
[02:05.95 → 02:26.76] A: Wiem też, że powstały sceny, że dużo się też zmieniło w montażu. Miałaś takie poczucie, że ten film tak się rodzi trochę na twoich oczach, nie tylko w taki naturalny sposób, jak zawsze, ale że właściwie cały czas trwa proces. że ta opowieść trochę żyje swoim życiem.
[02:26.78 → 02:31.54] B: Tak, to znaczy też nie powiedziałabym, że film powstał w montażu, bo to... Wiem,
[02:31.60 → 02:40.00] A: że na przykład sceny z Jerzym Trellą były, że tam było więcej tych sekwencji, czy że były dłuższe, że to zostało jakoś ograniczone, ten wątek.
[02:40.00 → 03:38.40] B: Tak, w tym wypadku rzeczywiście spróbowaliśmy chyba dwóch wariantów, bo po nagraniu sceny przy innej scenografii to chyba nie działało i Paweł postanowił nakręcić tę samą scenę jeszcze raz w nieco innych warunkach. Ale na pewno był to proces i wydaje mi się, że to świadczy również o jakoś wielkości reżysera, że mógł sobie pozwolić na niewiedzę czasami albo na to, żeby móc improwizować, ale w takim poczuciu, że wie gdzieś intuicyjnie dokąd zmierza. I to było bardzo fajne, że to było rzeczywiście cały czas w procesie, że to było jakoś otwarte. i że on był też otwarty na nas i że nie byłyśmy po prostu odtwórczyniami pomysłu, który narodził się jakoś dawno temu, a teraz ma zostać zrealizowany, tylko że to rzeczywiście wszystko było konsultowane na bieżąco i wynikało z jakiejś takiej energii wspólnej. To było fajne.
[03:39.52 → 03:42.30] A: A jakie były Twoje pierwsze wrażenia po lekturze scenariusza?
[03:43.86 → 04:24.53] B: To było dosyć dawno. Tak, to było dosyć dawno. Sam scenariusz mnie tak naprawdę nie zachwycił. Ja czułam, że w tym to jest jakaś niesamowita historia i że jest jakaś magia w tym wszystkim. Natomiast na papierze to było... to to nie porwało mnie jakoś tak, tylko po prostu znałam film Pawła Pawlikowskiego, jak go już poznałam osobiście, to poczułam duże zaufanie i byłam bardzo ciekawa jego jako twórcy i wierzyłam, że on z tym materiałem jest w stanie zrobić coś niesamowitego.
[04:25.93 → 04:35.21] A: Jak pracowaliście nad postacią? Rozmawialiście o niej? Dużo rozmawialiście? Czy to się działo na planie? Jak ty o tej postaci myślałaś?
[04:36.61 → 06:11.27] B: Rozmawialiśmy dużo o Idzie. To była dosyć, tak jak już powiedziałam na początku, trudna postać do uchwycenia i ja miałam duży problem, żeby tę bohaterkę poczuć, bo ona na papierze była zupełnie nieuchwytna i za każdym razem, jak pytałam Pawła, dlaczego zachowuje się w taki, a nie w inny sposób, to on sam odpowiadał, że nie wie, że ona taka jest i rzeczywiście to jest cała siła Idy, że ona jest bardzo, ona jest taką białą kartką niezapisaną i przez to, że wychowała się w klasztorze w jakimś środowisku zupełnie odseparowanym od rzeczywistości, to w momencie, kiedy się z nią zderza, ona rzeczywiście nie ma żadnych mechanizmów, nie jest ukształtowana charakterologicznie jako człowiek, bo jeszcze jest bardzo młoda, a poza tym w ogóle nie miała żadnego kontaktu z innym światem niż świat klasztorny i dlatego jej reakcje mogą być bardzo różne. Ona raz może być zupełnie bierna i wycofana, a raz może przyjmować inicjatywę, bo w każdej sytuacji reaguje inaczej i to było bardzo pomocne, chociaż tuż przed rozpoczęciem zdjęć to było dla mnie trudne, bo nie potrafiłam tej postaci tak uchwycić, tak jak postać Wandy na papierze była już jakby bardzo taka namacalna, wiadomo było co to jest za kobieta. Wiadomo, można było się domyślać, jak się porusza, w jaki sposób mówi, jak gestykuluje, natomiast z idą tak nie było. I to było trudne na początku, ale już jak się rozpoczęły zdjęcia, to jakoś samo szło.
[06:12.37 → 06:28.08] A: Aż trudno to sobie wyobrazić, że dwudziestolatka wchodzi w taką, tak trudną rolę i że tak znakomicie sobie z nią poradziłaś, ale to nie było twoje pierwsze doświadczenie ze sztuką w ogóle, z jakimiś akcjami artystycznymi?
[06:28.48 → 06:55.80] B: Ze sztuką w ogóle nie, natomiast aktorskie to tak, na pewno. Oczywiście jako dziecko chodziłam na jakieś warsztaty teatralne, bo mnie to interesowało, natomiast szybko poczułam, że aktorstwo nie jest dla mnie i myślałam o reżyserii, natomiast nie było to wówczas możliwe, bo chodziłam do liceum, a nie było takich, nie wiem, warsztatów reżyserskich, tylko są szkoły, a na to było jeszcze za wcześnie.
[06:56.29 → 07:00.19] A: A Twoja współpraca z grupą Teraz Polish? To już później?
[07:00.83 → 07:17.73] B: Nie, to było przed IDO. Rozpoczęłam współpracę z dziewczynami z taką grupą teatralną kobiecą i rzeczywiście przyszłam do nich z pomysłem na spektakl, który chciałam reżyserować. Nie chciałam w nim grać.
[07:18.69 → 07:29.51] A: Pomogło? Takie doświadczenie? Bo rozumiem, że musiałaś pracować z kimś, kto jednak odtwarzał rolę. z innej pozycji, ale jednak praca w tej samej materii.
[07:29.71 → 07:56.90] B: Zdecydowanie. W ogóle uważam, że to było bardzo cenne doświadczenie stanąć po drugiej stronie jako aktorka, bo nie miałam okazji reżyserować niczego tak na poważnie, ale rzeczywiście myślę o reżyserii i wydaje mi się, że to było na pewno bardzo cenne doświadczenie i ważne, żeby też wiedzieć jak pracować z aktorem, z aktorką Wiedzieć w czego się boi i czego oczekuje.
[07:57.62 → 07:59.34] A: A czego najbardziej się bałaś na planie?
[08:00.55 → 09:04.21] B: Wydaje mi się, że na planie nie bałam się zbytnio. Byłam bardzo skoncentrowana na tym, co miałam do zrobienia. Starałam się swoje zadanie wykonać jak najlepiej i nie było specjalnie przestrzeni na jakiś lęk. Ja też bardzo poczułam silne zaufanie do Pawła i wierzyłam, że wie co robi, angażując amatorkę, a nie profesjonalistkę. I jakoś miałam nadzieję, że on że on wie i przez to ja się nie musiałam bać. Oczywiście były momenty kryzysowe, m.in. właśnie scena z Jerzym Trelą, to był jakiś taki pierwszy moment, kiedy na planie samym ogarnęły mnie wątpliwości i poczułam, że jestem zupełnie nie na miejscu i że to nie jest mój świat i że już nie mogę się wycofać i spanikowałam, ale na szczęście po 15 minutach doszłam do siebie. Ale tak, to był taki moment takiego kryzysu i takiego przytłoczenia, całym projektem.
[09:04.21 → 09:15.33] A: Czy chodziło o wielkość aktora, czy to po prostu było na początku zdjęć również i jeszcze nie byłaś rozkręcona, czy po prostu charyzma Jerzego Trelli tak na ciebie podziałała i legenda?
[09:15.49 → 09:42.28] B: Wydaje mi się, że tak, że jakoś to poczucie tego absurdu musiało do mnie w końcu dotrzeć. Na początku wszystko działo się tak szybko, że nie było na to przestrzeni i nagle kiedy Jerzy Trella zjawił się na scenie i zaczął żartować sobie z Agatą Kuleszą i wymieniać jakieś anegdotki z teatru, to poczułam, że w ogóle to nie jest mój świat i ja jestem zupełnie nie na miejscu i rzeczywiście chciałam uciekać, ale już nie mogłam.
[09:43.28 → 10:02.52] A: A powiedz, jak to było z takimi technicznymi rzeczami? Tutaj bardzo szczególne są zdjęcia. bardzo szczególnie też kadrowane. Czy to nie stwarzało dodatkowych trudności? Czy Łukasz, który, nie wiem, on też szwenkował chyba, prawda? Czyli latał, biegał z kamerą.
[10:02.70 → 10:04.08] B: Na początku szwenkował.
[10:04.12 → 10:05.58] A: Kiedy jeszcze Lęczewski był?
[10:05.58 → 10:44.60] B: Kiedy Ryszard Lenczewski był wiodącym operatorem, to Łukasz był naszym szwenkierem. Później Rysiek zszedł z planu i zastąpił go Łukasz. Szwenkował Tomek. Nie, zdjęcia same technicznie nie stanowiły żadnego utrudnienia, zwłaszcza, że miałam bardzo fajny kontakt z Łukaszem i jakoś, nie wiem, miałam z nim fajną interakcję, więc to zupełnie nie był problem. Też często sprawdzałam na podglądzie, jaki jest kadr i też ważne było to, żeby się w niego dobrze wpisać. Ale to mnie nie utrudniało pracy.
[10:46.31 → 10:53.65] A: Powiedz, co było dla ciebie najtrudniejsze w tej postaci do zrozumienia, do poczucia, do przeczucia?
[10:55.45 → 11:29.89] B: Trochę wszystko w niej było trudne, bo właśnie ona nie ma tak wyrazistej osobowości, nie ma jakichś cech, można jakoś przełożyć i przyłożyć do siebie, tylko ona jest bardzo dziwną postacią, trochę taką unoszącą się nad ziemią i wręcz nieludzką. I wydaje mi się, że też zajęło mi trochę czasu, żeby ją polubić. Tak mi się wydaje. I udało mi się to w końcu, ale to było trudne.
[11:30.19 → 11:33.45] A: A co było pomocne? Jaka myśl? Jakie wyobrażenie na jej temat?
[11:34.54 → 11:50.30] B: Właśnie takie poczucie zagubienia i takiej nieprzystosowalności, które ja też odczuwałam rzeczywiście na planie i jakoś tak mogłam idę lepiej zrozumieć dzięki temu poczuciu wyobcowania.
[11:51.86 → 12:16.42] A: Może państwo chcieliby się włączyć do rozmowy. Zapraszam do zadawania pytań, do wygłaszania opinii. Na razie nie widzę odważnych. Proszę bardzo, proszę zaczekać sekundkę na mikrofon, bo nie będzie słychać w streamingu. Chciałam
[12:18.52 → 12:33.62] B: zapytać o to miejsce, w którym na planie filmowym grzebałyście szczątki. To nie było w Lublinie pewnie? Nie, to nie było w Lublinie.
[12:36.71 → 12:37.95] A: A pamiętasz, gdzie to było?
[12:38.93 → 13:02.25] B: Pamiętam, że tam były jakieś komplikacje, bo kręciliśmy sceny, które ostatecznie, z tego co pamiętam, nie wyszły do filmu w Łodzi, na cmentarzu. Natomiast nie mieliśmy pozwolenia do kręcenia na cmentarzu żydowskim, więc my stworzyliśmy ten cmentarz gdzieś na wsi, pamiętam.
[13:02.27 → 13:53.67] A: Czyli to była scenografia po prostu? Tak. Proszę bardzo. Pierwsze pytanie już padło może będzie łatwiej. Proszę bardzo. Proszę mi powiedzieć, co się dzieje później? Ten film się kończy w taki sposób, że Ida, czy ona wraca do zakonu? Pani zdaniem, ja wiem, że kończy się ten film w tym momencie, w którym się kończy, ale jak Pani jako twórczyni głównej roli sobie wyobraża ciąg dalszy?
[13:54.99 → 14:58.05] B: To jest ciekawe pytanie, które się często powtarza. Ja jak grałam tę scenę, nie myślałam o tym, że idę wracać do klasztoru, tylko myślałam o tym, że wybierę jakąś trzecią drogę, że nie decyduję się na życie w mieście z tym chłopakiem, bo to życie nie ma jej nic do zaoferowania, ta rzeczywistość jest zepsuta, ten świat jest jakiś kompletnie zdegenerowany i ona nie chce w nim uczestniczyć i wie, żeby nie potrafiła. Do klesztoru też nie może wrócić z tą wiedzą, którą posiada w tym momencie i ja zawsze myślałam, że ona wybiera jakąś trzecią drogę. Nie chciałam dopowiadać jaką. Bo też dlaczego? W ogóle nie wynika to z samej historii, jaką drogę Idę mogłaby wybrać. Natomiast, że to jest bardzo ważny moment, bo ona pierwszy raz sama podejmuje jakąś decyzję. I o tym myślałam. Natomiast mogę powiedzieć, że według reżysera Idę wraca do zakonu.
[15:00.97 → 15:03.63] A: Prosimy bardzo.
[15:04.40 → 17:04.68] B: Ida wzbudza wiele skrajnych emocji i wiele opinii sprzecznych wśród głównie polskiej publiczności. I co według Pani jest przyczyną, co sprawiło, że Ida zdobyła tyle nagród międzynarodowych? Co jest tajemnicą Idy według Pani? Trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że to jest film, który jest bardzo uniwersalny, który mimo, że jest tak silnie zanurzony w skomplikowanej polskiej historii i w takim bardzo specyficznym kontekście, to jednak opowiada o czymś znacznie bardziej właśnie uniwersalnym i takim, z czym różni ludzie z różnych kontekstów kulturowych mogą się utożsamić. Dla mnie jest to film przede wszystkim o w drodze, wspólnej drodze i o miłości między tymi dwiema kobietami i jakimś takim poczuciu, raczej potrzebie, nie wiem, odnalezienia siebie w tym wszystkim i trochę poradzenia sobie ze sobą. I wydaje mi się, że to sprawia, że ten film ma tak dobry odbiór za granicą również. No i to jest jakąś taką jego ważną cechą i wydaje mi się, że dlatego on w Polsce miał niezbyt dobry odbiór, przede wszystkim dlatego, że mało widzów go bardzo widziało, zwłaszcza na początku. Teraz to się zmienia, wiadomo, po nagrodach, które film otrzymał. Natomiast wydaje mi się, że to, co stanowi jakąś taką przeszkodę, to właśnie takie rozszczeniowe postawy względem tego filmu, czyli taka potrzeba do szukania się tam jakiejś myśli politycznej, której nie ma i nie było i nie takie było założenie tego filmu. I wydaje mi się, że to bardzo upraszcza interpretację i to jest bardzo zgubne.
[17:06.52 → 17:59.95] A: Jeśli mogę tutaj swoje zdanie też dodać, to ja ten film widzę po raz któryś i jakoś bardzo mnie tym razem uderzyło, że to jest taki film o poszukiwaniu tożsamości i o tym, że to nie jest takie proste. I myślę, że w czasach, kiedy nam się czasami wydaje, że możemy sobie wybrać tożsamość, to pokazanie, że jednak korzenie są istotne i że to jest jakiś bagaż, a czasami ciężar, któremu nie można zaprzeczyć, jest poruszające i że być może to też zobaczyli jurorzy licznych festiwali, kilkudziesięciu już chyba, nie wiem, do setki pewnie to dobija. No ale też nie sposób zapomnieć o formie i myślę, że gdyby ta historia była opowiedziana innymi środkami, to nie zdobyłaby takiego uznania.
[18:03.39 → 18:26.63] C: Ja właśnie mam takie pytanie, bo odbieram ten film jako w formie konwencji paradokumentu, a w związku z tym oglądając ten film staram się skupić na określonych szczegółach. I chciałem pani zapytać, co znaczył pani uśmiech przy tej scenie, kiedy była pani
[18:26.63 → 18:29.51] A: w klasztorze i jadłyście pierogi?
[18:32.40 → 19:16.12] B: To jest moment, w którym Ida wraca do klasztoru po tym, kiedy już poznała ciotkę, kiedy już czegoś ważnego doświadczyła i z tym bagażem ona nie jest w stanie wejść w tę konwencję. tego życia klasztornego i wszystko wydaje jej się absurdalne, śmieszne i przerażające i tłamszące przede wszystkim. I ta cisza i ta konwencja, ta gra jakichś dziwnych znaków i symboli, pozbawiona jakiejś możliwości bycia sobą właśnie, a nie jakąś formą, sprawia, że ona się śmieje po prostu. Jest to jakiś taki bardzo wyzwalający śmiech.
[19:19.92 → 19:21.86] A: Tam widzę z tyłu pytanie.
[19:26.08 → 20:49.90] B: Chciałam zapytać, czy siostry zakonne, które grały w tym filmie, czy to były tylko aktorki, czy też siostry zakonne? Sióstr zakonnych tam nie było, aktorek też nie, poza matką przełożoną. To jest bardzo ciekawe, ponieważ kręciliśmy to w Pałacu Zamojskim, w Zamościu, gdzie znajdował się w trakcie wojny szpital psychiatryczny dla kobiet. I te panie, które tam grały, były pielęgniarkami tego szpitalu i były jakby personelem, dlatego też znały historię tego miejsca i to było bardzo ciekawe. Chciałam zapytać, czy Pani miała kontakt z jakąś siostrą zakonną, żeby przebywać z nią przez jakiś dzień i tak się trochę w nią wpatrzeć i zobaczyć jak się zachowuje siostra zakonna? Taki był pomysł oczywiście na ten etap przygotowujący nas do zdjęć, natomiast wszyscy odmówili. Współpraca z Kościołem była absolutnie niemożliwa. Próbowaliśmy w różnych miejscach, natomiast nikt nie wyraził zgody po przeczytaniu scenariusza na współpracę. Nie wiem.
[20:51.50 → 20:52.64] A: Pytanie o motywację.
[20:56.95 → 21:02.37] B: Tak, to w tym momencie ucinali dyskusję i nie wiemy, jakie były motywy.
[21:06.81 → 21:13.39] A: Zapraszamy. Kto jeszcze chciałby się włączyć?
[21:19.23 → 21:43.64] B: To trzeba zapytać reżysera, ja nie wiem. Nie, nie wiem. To jest naprawdę dosyć niezręczne pytanie, bo nie wiem, co takiego zauważył akurat we mnie Paweł Pawlikowski, że zdecydował się mnie w tej roli obsadzić.
[21:44.34 → 22:03.38] A: Pewnie oczy. To jest informacja dla państwa, którzy oglądają nas w streamingu i mogli nie usłyszeć. Powiedz, jak odebrałaś gotowy film? Bo co innego praca na planie, co innego scenariusz, co innego jednak wrażenie.
[22:04.70 → 22:39.91] B: Wzruszyłam się bardzo, jak widziałam film po raz pierwszy. Trudno mi powiedzieć, czy w tym momencie to sama historia mnie poruszyła, czy po prostu sam nadmiar emocji, jaki wówczas odczuwałam. Tak naprawdę nie widziałam tego filmu tak wiele razy, może ze trzy. Za każdym razem mój odbiór był inny. Nie potrafię się do niego jeszcze na tyle zdystansować, żeby go jakkolwiek oceniać, jednak ciągle widzę siebie na ekranie i to jest bardzo trudne, żeby tak spojrzeć na ten film zupełnie z zewnątrz. Wydaje mi się, że ten moment jeszcze nie nadszedł.
[22:41.35 → 23:01.56] A: Zapraszam. Patrzę też na balkon, czy są odważni, ale nie widzę. Byłaś na festiwalach, nie tylko Oscar, ale też festiwale, dostawałaś na nich nagrody. Jaki był odbiór za granicą?
[23:02.68 → 24:13.95] B: Bardzo dobry. Najciekawsze wydają mi się, nie brałam udziału oczywiście we wszystkich festiwalach, natomiast bardzo dobrze zapamiętałam odbiór filmu we Francji, gdzie pamiętam, że pojechałam sama i po filmie rozpętała się niesamowita dyskusja do tego stopnia, że ludzie stawali, krzyczeli, klaskali, wygwizdywali siebie. Tam niesamowite jest to, jak kultura jest żywa i jak żywo się o niej dyskutuje i to było dla mnie bardzo interesujące. I film tam był rzeczywiście świetnie odebrany i tam jest nawet taka tradycja w ogóle jakiejś polsko-francuskiej wymiany i tam polscy twórcy, reżyserowie, reżyserowie, reżyserzy są bardzo cenieni, zwłaszcza Krzysztof Kieślowski i rzeczywiście Francuzi mają pewien taki bagaż kulturowy związany z Polską i wiedzą też do czego ten film odnieść i to było też ciekawe. W Stanach film był zupełnie inaczej odbierany i to też był ciekawy odbiór. bardziej może emocjonalny, mniej intelektualny jak we Francji.
[24:15.23 → 24:17.77] A: Na co tamtejsza publiczność zwracała uwagę?
[24:17.97 → 25:15.38] B: Na pewno na wątki żydowskie przede wszystkim, ale również właśnie, nie wiem, interpretacje były naprawdę przeróżne i ludzie bardzo też potrafili filtrować ten film przez siebie i przez swoje rodzinne historie i dlatego rozmowy z amerykańską publicznością w których akurat ja brałam udział, były też bardzo takie poruszające. To, co jest też ciekawe, to jak ludzie wyłapywali humor, bo może nie każdy odbierając ten film potrafi dostrzec jakieś takie niuanse, które tam są. które są ironiczne i śmieszne i amerykańska publiczność chyba częściej się śmiała niż Polacy, wydaje mi się. Oczywiście też nie wszystkie żarty mogła wychwycić, bo na przykład żarty z PRL-u, tak jak ta scena w sądzie, jakby są dla nich nie do końca zrozumiałe, bo nie mają absolutnie jakby do czego się odnieść.
[25:15.38 → 25:16.54] A: Nie wiedzą kto to Piłsudski.
[25:16.94 → 25:22.42] B: Tak, ale wyłapywali inne momenty i to też było bardzo ciekawe.
[25:23.84 → 25:26.00] A: A wyście się bawili trochę na planie?
[25:27.64 → 26:38.65] B: Tak, chociaż na szczęście to nie była taka atmosfera zabawy dla zabawy, tak mi się wydaje, jak to często bywa na polskich planach filmowych. Nie było alkoholu i to było też bardzo dobre. Nie było alkoholu na planie oczywiście, nie mówię o tym, co się działo później, ale na planie nie było alkoholu i to nie było takie kolesiostwo. Tego się może też bałam, Mam wiele znajomych pracujących w branży filmowej i trochę znam te historie z planów, jak to wszyscy klepią się po plecach i popijają wódeczkę, tak nie było. Natomiast rzeczywiście wszyscy się ze sobą bardzo związaliśmy na planie i nie tylko w tym takim pionie Paweł, reżyser, operator, Agata czy ja, tylko wszyscy rzeczywiście mieliśmy bardzo fajną relacje i wydaje mi się, że to się jednak bardzo przekłada. Taka praca w dobrej atmosferze, kiedy każdy czuje, że jego praca jest doceniana i nie jest tylko panem technicznym, tylko że ta praca ma znaczenie, że to potem widać.
[26:39.55 → 26:57.93] A: To Opusfilm, łódzka firma, która właściwie można powiedzieć, że słynie z tego. że produkcja jest dopięta na ostatnie guziki, że jest atmosfera i wszyscy są zadbani. Ale też koprodukcja z Danią to była. Czułaś, że to jest międzynarodowa koprodukcja? Były jakieś takie wątki?
[26:58.11 → 27:28.10] B: Nie, absolutnie nie. Wciąż nie wiem w jakim sensie ten film jest duński, poza tym, że kompozytor, ale jego praca została tutaj zminimalizowana. I trochę oczywiście szkoda, ale rzeczywiście jakoś chyba nie do końca, bo zadziałała ta muzyka, którą on zaproponował. I nie, nie, nie czułam tego. Czułam, że film jest w 100% polski, takiej pracy producenckiej.
[27:31.40 → 27:34.40] A: Wydaje
[27:47.92 → 28:35.45] B: mi się, że tak w tej branży to działa, Paweł. Tak, bo wiem, że Paweł się przyjaźni z Agnieszką Holland, przyjaźni się również z Małgorzatą Szumowską, z Cezarem Chryśimowiczem, napisał pierwszą wersję scenariusza, więc stąd to podziękowania i uznanie. I po prostu wydaje mi się, że to byli ludzie, którzy na bieżąco jakieś w pierwszych sklejkach monetażowych film widzieli, coś sugerowali, coś radzili i pewnie stąd te... Ale to ja się tutaj wtrącę, że
[28:35.45 → 28:51.99] A: to nie jest wcale takie rzadkie, wprost przeciwnie. To się bardzo zwykle... Wcześniej zapalają się światła w kinie i te końcowe napisy czasem umykają uwadze. Proszę bardzo, tu jest pytanie.
[28:55.25 → 30:08.46] B: O propozycję pytanie. Tak, dostałam z Polski chyba żadnej, nie może jedną albo dwie na wczesnym etapie, ale dostałam parę zagranicznych, głównie amerykańskich. Natomiast nie jestem zainteresowana aktorstwem i może z jedną czy dwie rozważyłam, ale też nie na tyle, żeby jakoś o tę rolę walczyć. Nie, nie, nie. Nie, to chyba nie do końca tak jest. To był bardzo specyficzny film i wydaje mi się, ja to zawsze podkreślam, że bardziej byłam niż grałam i gdybym miała teraz jakąś wielką, dramatyczną rolę do zagrania, to pewnie bym jej nie podołała, bo nie mam warsztatu aktorskiego i też wcale go nie potrzebuję, bo to nie jest zawód, który chciałabym uprawiać. Po prostu nie dla mnie. Cieszę się, że miałam akurat taką przygodę z aktorstwem, a nie inną, ale wystarczy mi.
[30:09.38 → 30:26.40] A: Studiujesz na międzyobszarowym indywidualnym. Właśnie przeczytałam, że międzyobszarowe indywidualne i coś tam, więc zdumiało mnie to. W każdym razie MISZ, czyli studia humanistyczne, jest jakaś dziedzina, którą zajmujesz się szczególnie?
[30:27.59 → 30:30.71] B: Nie, to są takie studia, które...
[30:30.71 → 30:33.79] A: Po omacku rozpoznajesz to, co by cię interesowało.
[30:33.81 → 31:26.91] B: Tak, wydaje mi się, że ja zawsze wybierałam podświadomie albo właśnie wcale nie takie instytucje, które umożliwiałyby mi studiowanie różnych rzeczy i żebym nie musiała się profilować. Takie wybrałam liceum, a potem wybrałam takie studia. I rzeczywiście na MIS-Chu, który skończyłam, studiowałam na wielu różnych wydziałach. Studiowałam socjologię, historię sztuki, filozofię i tak trochę wszystko, trochę nic rzeczywiście, ale ja też miałam dokładnie takie oczekiwanie względem tych studiów. Poświęciłam te trzy lata na taki ogólny samorozwój i chwytanie wszystkiego, co mnie zainteresuje bez takiej potrzeby ukierunkowywania się, bo czuję, że nigdy się na nic nie ukierunkuję, tylko że będę robiła w życiu różne rzeczy.
[31:27.35 → 31:28.03] A: A reżyseria?
[31:29.09 → 32:10.45] B: Reżyseria to osobna sprawa, bo to jest pewna wiedza praktyczna i tutaj na pewno potrzebuję również konkretnych umiejętności. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o szkoły filmowe, to najlepiej jednak się uczy w praktyce i na pewno ta przygoda z filmem z Idą mi wiele dała, dlatego że Paweł pozwolił mi uczestniczyć w różnych etapach powstawania tego filmu i cieszę się, bo to była na pewno duża lekcja. I czuję, że potrzebuję jeszcze paru takich praktycznych umiejętności, żeby poczuć taką pewność, żeby móc spróbować własnych sił za kamerą. Ale wydaje mi się, że najlepsza jest praktyka.
[32:10.85 → 32:16.55] A: To dwa pytania od razu. Czy brałaś też udział w montażu? Przyglądałaś się jak montowali, czy nie miałaś na to czasu?
[32:17.01 → 32:37.52] B: Tak, parę razy brałam. Przychodziłam z Pawłem codziennie do studia, ale widziałam parę różnych sklejek montażowych i też mam całkiem niezłe poczucie rytmu, więc też wyczuwałam takie rzeczy, w których np. jest trochę za długo albo trochę za krótko i to też była fajna lekcja.
[32:39.12 → 32:53.84] A: A drugie pytanie, czy masz już historię, którą chciałabyś opowiedzieć? Czy myślisz o tej reżyserii mając już w głowie coś, o czym wiesz, że chciałabyś opowiadać? Nie pytam o konkretne, ale tematy, postaci?
[32:55.79 → 33:33.95] B: Tak, trochę na pewno. Ja bym chciała zacząć pewnie od dokumentu, bo wydaje mi się, że to jest bardzo dobra szkoła i bardzo dobra szkoła obserwacji i czucia się w postaci jakiejś takiej też empatii. I to jest bardzo dla mnie ważne i zaczęłabym na pewno od obserwowania rzeczywistości, a nie od tworzenia jej, bo wydaje mi się, że jest tyle ciekawych historii do opowiedzenia, które się dzieją tu i teraz, że to trzeba od tego zacząć. I tak mam parę jakichś luźnych pomysłów.
[33:35.23 → 33:43.29] A: Pytanie. Pytanie o współpracę z Agatą Kuleszą.
[33:43.87 → 34:25.87] B: Bardzo dobrze, ja z Agatą mi się świetnie wpracowało i sceny, które grałam z Agatą były nieporównywalnie prostsze dla mnie niż sceny bez niej, dlatego, że Agata posiada, poza tym, że jest wspaniałą, bardzo bystrą i inteligentną i wrażliwą osobą, to posiada niesamowite umiejętności warsztatowe, które sprawiały, że Granie z nią to był rodzaj takiego ciągłego dialogu. Wystarczyło, żebym była taka czujna i otwarta na to, co ona mi przekazuje i mogłam jej wtedy w odpowiedni sposób odpowiadać i to było naprawdę takie satysfakcjonujące partnerstwo, więc z Agatą grało mi się bardzo dobrze.
[34:28.89 → 34:29.75] A: Proszę bardzo.
[34:33.65 → 34:36.65] C: Oczywiście,
[34:46.55 → 36:11.30] B: trudno nie zgłębiać tych czasów, bo ten film jest bardzo mocno osadzony w bardzo konkretnym momencie historycznym i bardzo o trudnym okresie i trudnych relacjach opowiada. punkt wyjścia, a nie dojścia dla nas i to jest też ważne i to też staramy się zawsze podkreślać, że to są postacie, które są w historię uwikłane, natomiast to nie jest film historyczny ani polityczny i tutaj nie ma żadnej oceny, żadnych postaw ani nic takiego, ale na pewno jakby ważne było, ten kontekst, z którego obie postaci wyrastają. Dla postaci Wandy ta historia ma kompletnie inne znaczenie, dlatego że ją pamięta, bo ją współtworzyła, bo jej doświadczyła i ma też taką pamięć emocjonalną i do tej postaci, tej pamięci nie ma i wszystko z czym ona się spotyka, kiedy wychodzi z klasztoru, to jest dla niej jednak zewnętrzne. Trudno jest jej się do tego do końca ustosunkować w sposób inny niż jakby czysto intelektualny, dlatego że ona nie pamięta swoich rodziców, jakby nie wie co się wtedy działo. a wychowała się w przestrzeni zupełnie odizolowanej, więc to też zupełnie inaczej wpływa na te dwie postaci. Jedna jest w stanie jakby przyjść dalej, druga nie i to też ma jakieś znaczenie.
[36:13.34 → 36:33.20] C: Myślę, że nie zgodzę się z tym, że ten język jest historyczny dlatego, że Wreszcie, jest to historia. W miejscowieniu tego w konkretnych miejscach Łomża, Lublin, to też jest historia. To wszystko na pewno miało podłoże jakieś konkretne. Zresztą ja też znam podobną historię.
[36:34.58 → 36:37.38] A: Trzeba to nazwać jednak imioną historyczną.
[36:37.78 → 36:44.90] C: Myślę, że tylko jeszcze nie grosimy się do tego, żeby pomagać historycznym opakom.
[36:48.23 → 38:27.73] B: takie historie oczywiście jak ta miały miejsce i to jest bardzo, bardzo ważne. Natomiast to nie jest film historyczny w tym sensie, że to nie jest film, który mówi było tak, nie było inaczej i mamy przyjąć teraz taką perspektywę. To jest film, który pewne rzeczy sygnalizuje, ale ich nie ilustruje i to jest bardzo Ważne, że on zostawia jakąś przestrzeń, jakieś powietrze. To nie jest film dydaktyczny. I tutaj bardzo bym tego jednak broniła. I oczywiście, że to jest ważne, żeby na tę historię móc patrzeć z różnych perspektyw. I bardzo dobrze znamy historię Polaków, którzy ratowali Żydów, ale jakoś średnio znamy historię Polaków, którzy Żydów nie ratowali, a obawiały własne życie. jakby dokonywali czynów okrutnych i to są też takie zachowania, które bardzo trudno jest z naszej perspektywy teraz oceniać, bo czasy były inne, czasy były bardzo trudne Trudno tutaj zająć jakąś taką jednoznaczną postawę moralną względem tego, to jest bardzo trudne. Natomiast wypieranie tej części historii jest złe i im dłużej jakby my jako społeczeństwo będziemy tym to robić, to tym trudniejsze będziemy mieć relacje również międzynarodowe, ale też sami ze sobą. I w tym sensie zgadzam się, że trzeba pewne rzeczy nazywać. ale nie zgodziłabym się wciąż. To jest film po prostu historyczny.
[38:28.33 → 38:30.75] A: Czy wydaje mi się... To najważniejsze, historyczne
[38:30.75 → 39:00.93] C: dla mnie jest chociażby, powiązając z pierwszym odcinkiem filmu, serialu Kariaka, który oglądałem. To i to mówi o jednym. O tym, do czego prowadzi wojna. I to, czego prowadzi wojna, co robi z ludzi w wojnie, jakie są skutki... Musimy sobie z tego zadawać sprawy, do czego prowadzi wojna.
[39:03.18 → 40:24.62] A: Ja rozumiem, że między państwem spór polega na tym, że używacie w innym znaczeniu słowa historyczny, że tobie chodzi o to, że to nie jest historia oparta na konkretnych faktach, że Wanda nie jest konkretną Wandą, że jest postacią fikcyjną, a nie odnosi się bezpośrednio do postaci historycznej. Natomiast historyczny on jest w tym sensie, że dzieje się w roku 1962, czyli kilkadziesiąt lat temu, więc myślę, że nie ma tutaj sporu w gruncie rzeczy między państwem. Tam widzę pytanie. Może jednak do mikrofonu, bo nie słychać. Tak, tak, ale w streamingu nie będzie. Ja myślę, że mówienie o tym filmie, w ogóle analizowanie go jako film historyczny, jest to ogromne spłycanie tego filmu. Mamy mnóstwo filmów historycznych, które pokazują nawet te relacje międzyludzkie, ten fragment naszej historii, ale idea jest o czymś więcej. To nie jest tylko film historyczny. Po prostu uważam, że to nie jest tak.
[40:25.56 → 40:33.67] C: Jak to wpływa w tej chwili na panią? Mamy
[40:39.19 → 40:40.03] A: głos.
[40:42.25 → 42:12.41] B: nie wpływa na moje życie, to doświadczenie filmowe. Oczywiście, że to mnie bardzo wiele nauczyło i ja myślę o przygodzie z filmem jako o przyśpieszonej szkole dojrzewania, w której musiałam jednak wielu rzeczy się nauczyć i też wziąć odpowiedzialność za wiele rzeczy, natomiast Nie wpływa to na mnie w dużym stopniu dlatego, że nie planuję kariery aktorskiej i jest tak, że uważam, że to było jakoś niesamowite doświadczenie bardzo wielowymiarowe i na pewno fajniejszy był sam proces powstawania filmu niż wszystko co się potem z tym związało, czyli reprezentacja filmu za granicą, oczywiście doświadczenie różnych kultur i to, jak one na ten film reagują, to było wspaniałe. Natomiast ja już niestety trochę o tym zapomniałam przez te ostatnie wydarzenia, które już były bardzo... z tym samym filmem nie miały nic wspólnego, tylko były jakąś reprezentacją, ale jakoś mocno odseparowaną od samego dzieła. jakąś taką kompletnie z nim niezwiązaną i jakby odbiegającą też formą. Mówię tutaj o tych amerykańskich nagrodach i Złotych Globach i Oscarach i to doświadczenie na pewno w żaden sposób na mnie nie wpłynęło.
[42:13.35 → 42:32.94] A: Tak. Pani, która mnie interesuje, i że Pani, ponieważ Pani to zależało, to Pani nie wróciła do kioska.
[42:33.78 → 42:39.50] B: Czy ta ostatnia scena, no oczywiście dalej może w ciągu nie, prawda?
[42:39.76 → 42:43.26] A: Natomiast ta ostatnia scena, w ogóle mi
[42:43.26 → 42:46.10] B: spodziewała się, bo wiedziałam, że to jest
[42:46.10 → 42:50.26] A: jego plan, ta scena, dlatego taka, dlatego ta szalik, dlatego taki.
[42:53.54 → 44:06.11] B: Dlatego, że tak jak już powiedziałam, według reżysera bohaterka wraca do klasztoru, dlatego zakłada habit. I też innego stroju nie ma, on idzie na pogrzeb i idzie bez chusty, ale wciąż jest w habicie, dlatego że nie posiada innych ubrań, jest zakonnicą, tylko w scenie w klubie ma sukienkę swojej ciotki, bo też wchodzi trochę w jej buty, jej życie w sposób i metaforyczny, i dosłowny. Natomiast z tym zakończeniem jest tak, że ja nie mam takich roszczeniowych potrzeb. Gdyby to ode mnie zależało, to ja bym takiego filmu nie zrobiła, bo miałabym potrzebę opowiedzenia jakiejś innej historii. Dlatego nie myślę o tym w ten sposób. Ja po prostu jako ta postać, ważniejsze niż to, czy idę do klasztoru, czy nie idę, było to, że wybieram jako jakby pierwszy raz sama podejmuję decyzję i to jest to, o czym myślałam. Natomiast jakby nie dopowiadałam sobie tego, co bym zrobiła, gdybym była reżyserką, dlatego, że gdybym była reżyserką, to bym opowiedziała jeszcze zupełnie inną historię.
[44:06.49 → 44:14.01] A: Teraz mi tak przyszło do głowy, że w gruncie rzeczy ważniejszy jest sposób, w jaki idę i idzie w tej scenie, niż kierunek.
[44:14.84 → 44:46.88] B: Tak, ona idzie pewnym krokiem i wie, że podejmuje dobrą decyzję, zostawiając tego chłopaka. I też to jest pierwszy i jedyny moment w filmie, w którym ujęcie nie jest statyczne, tylko kamera jest z ręki i to jest bardzo ważne, bo to podkreśla tę energię, z którą ona rzeczywiście to miasto i to życie opuszcza i jakby pewność jej decyzji. i jakąś taką zaciętość, którą ona ma w sobie wtedy.
[44:47.40 → 44:48.10] A: Czyli w gruncie rzeczy.
[44:48.72 → 44:49.88] B: Tak, idzie mocno.
[44:50.02 → 44:52.74] A: Niezależnie czy do klasztoru, czy wprost przeciwnie.
[44:55.16 → 44:58.16] C: Było
[45:04.52 → 45:33.21] B: bardzo dużo pytań takich technicznych dotyczących samego sposobu kręcenia filmu, dotyczących ujęć, co oznacza to, że bohaterki są na dole planu i dużo takich pytań też dotyczących historii Polski. Natomiast to, co na przykład cechuje amerykańską historię publiczność, to to, że oni rzadko kiedy zadają pytania, na ogół opowiadają swoje historie.
[45:36.83 → 45:38.59] A: To się nasłuchaliście trochę.
[45:38.79 → 46:08.01] B: Nasłuchaliśmy się zdecydowanie. Czy ja osobiście? Nie, absolutnie. Nie spotkałam się z tym, nie. Ale Paweł był atakowany w podobny sposób, jak i Maciej Sztur. Natomiast my, my nie z Agatą.
[46:09.24 → 46:20.26] A: Śledzisz dyskusje wokół tego filmu? Bo jest ich rzeczywiście sporo i z prawa i z lewa. I zarzuty o antypolonizm i o antysemityzm się zdarzają.
[46:20.95 → 47:21.21] B: Tak, absolutnie. Ja dyskusji nie śledzę, bo nie chcę dla jakiejś takiej higieny psychicznej. Nie uczestniczę w tym, co się dzieje w internecie wokół tego filmu. Natomiast z siłą rzeczy część jakiejś informacji do mnie dociera. Nie potrafię zaakceptować i zrozumieć do końca takich roszczeniowych postaw względem tego filmu, bo zarówno argumenty z jednej strony są takie, z drugiej są inne, natomiast prowadzają się do tego samego, czyli wolelibyśmy, żeby ten film był inny. To jest coś, na co trudno odpowiedzieć. Jeżeli ktoś potrzebuje innego filmu, to może go sam zrealizować. Paweł miał taką historię do opowiedzenia i to jest jego osobista wizja i to są argumenty, wobec którego on, czy my, tym bardziej jesteśmy absolutnie bezbronni.
[47:23.79 → 48:59.30] C: Ale ja śledziłem taką dyskusję i to co mnie dziwiło generalnie to to, że no nie pamiętam kiedyś, kiedy byłem premier, ale na dziewięćdziesiątym ukazał się bodajże koło dziesiątego kwietnia. No i generalnie od połowy kwietnia moglibyśmy już mieć dyskusję o tym filmie, o tym czy on jest na Antybolskim czy nie, bo takie dziwne skóry, gdzie jakieś pora, gdzie wątki były zaspołowane i te jak na film Antybolskim, ale ta dyskusja zaczęła się dopiero wtedy, kiedy on Gdyby zrobił się taki szum międzynarodowy, nie ma tej dyskusji. Dopóki film zostaje na naszym podwójku, a jak ktoś dostrzeże gdzieś dalej, to... Z dziwnym trafem, jak są jakieś dziwne dyskusje i porównania do pokoju osia, gdzie mogę się zgodzić z taką parmorzędnością, w większości jednak mamy większość świadomie zakazywane, że Polacy pomagali Żydom i ratowali itd. Powstało dziesiątki filmów o tym, że tak było. Zwierzę się z tego tłumu. Ja nagle powstało dwa filmy o tym, że mogą być inaczej. I w ogóle dzisiaj coś czego nie rozumiem. Jakieś dyskusje o tym, że jak tak można odszedł ten film. Nawet jakieś głosy na polu czytają, że powinna się film poprzedzić jakąś taką notatką, Nas
[49:04.90 → 49:36.45] B: też to zdziwiło. Wydaje mi się, że to jest dosyć smutne, bo bardzo mało osób ten film w ogóle widziało i te osoby, które się wypowiadają i biorą udział w najgłośniejszych debatach, prawdopodobnie filmu nigdy nie zobaczyła. I to jest dosyć przykre. I wydaje mi się, że też gdyby film widziały, to te argumenty byłyby co najmniej inne. Ale no nie wiem, co tu można powiedzieć.
[49:36.79 → 51:05.89] A: Na szczęście państwo już nie należą do grona osób, które nie widziały Idy. Myślę, że powoli możemy kończyć, chyba że ktoś jeszcze bardzo chciałby się podzielić, albo zadać pytanie, albo podzielić opinią. Jeśli nie, to zapraszamy oczywiście do rozmów w kuluarach, a ja zapraszam za tydzień na kolejne spotkanie z reżyserką tym razem, Katarzyna Klimkiewicz. Bardzo ciekawa osoba, studiująca i w Polsce i za granicą. Po krótkim metrażu Hanoi Warszawa, który dostał wiele nagród, została zaproszona do reżyserowania gotowego scenariusza w Wielkiej Brytanii. Jest to historia 40-latki inżyniera w przemyśle lotniczym. która zakochuje się w młodym arabskim studencie. Znakomity film, też zdobył wiele nagród. Bardzo ciekawa historia, również o kobietach, o kobiecie pojedynczej w męskim świecie. Nie zapominajmy, że Ida to jest ten rzadki przypadek filmu poświęconego kobietom. Tym bardziej właśnie chciałam Państwu go pokazać, bo to nie jest częste. Jeszcze raz dziękuję Agata i zapraszam na spotkanie z Kasią za tydzień.

Kino w Teatrze Starym: „Ida”

W marcu najważniejsze są kobiety. Ich portrety, ich problemy, ich walka.

Trwa triumfalny pochód „Idy” przez światowe festiwale. Kameralną czarno-białą historię z niezwykłymi (zwłaszcza w sposobie kadrowania) zdjęciami Łukasza Żala i Ryszarda Lenczewskiego pokochali widzowie na całym świecie.

To portret podwójny dwóch kobiet – młodziutkiej, wchodzącej w życie Idy i jej ciotki Wandy, którą życie złamało. Ich konfrontacja z traumatyczną przeszłością, której jedna z nich nie była świadoma, druga zaś próbowała o niej zapomnieć, egzorcyzmuje upiory naszej historii, a zarazem pokazuje osobisty, ludzki dramat.

Nagrody:
– MFF Toronto 2013: Nagroda FIPRESCI
– Festiwal Filmowy Gdynia 2013: Grand Prix Złote Lwy za najlepszy film dla reżysera (Paweł Pawlikowski) i producentów (Ewa Puszczyńska i Piotr Dzięcioł), nagrody indywidualne: za pierwszoplanową rolę kobiecą (Agata Kulesza), zdjęcia (Ryszard Lenczewski, Łukasz Żal), scenografię (Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński)
– Camerimage 2013: Złota Żaba za najlepsze zdjęcia
– Warszawski MFF 2013: Grand Prix oraz Nagroda Jury Ekumenicznego
– Off Plus Camera Kraków 2014: Polski Noble Filmowy

Wróć