Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.43 → 00:02.83] A: Dobry wieczór raz jeszcze.
[00:03.33 → 00:04.39] B: Dzień dobry, dobry wieczór.
[00:04.67 → 00:42.79] A: Witam państwa serdecznie. Aleksandra Popławska jest naszym gościem. Ja tylko przypomnę, bo mamy streaming. Ja się nazywam Magda Sendecka, jestem kuratorką programu filmowego w Teatrze, a Ola spotyka się z nami po premierze filmu Ederly, Piotra Dumały. Chciałam cię zapytać, ponieważ jesteś nie tylko aktorką, ale reżyserką. Jak to jest z przyjmowaniem propozycji ról? Czy twoja praktyka reżyserska, teatralna co prawda, pozwala jakoś głębiej, inaczej przeczytać scenariusz? Jak to widzisz?
[00:43.17 → 01:07.25] B: Może tylko z tą różnicą, że ja czytam cały scenariusz, a często aktorzy czytają tylko swoje partie, swoje kwestie i swoje role. Tak żartobliwie, że tak powiem. Natomiast to chyba nie ma większego znaczenia. Zawsze mnie ciekawi, w jakim kontekście jest moja rola osadzona, więc czytam faktycznie wszystko.
[01:07.97 → 01:29.87] A: A co ujęło cię w tej propozycji? Piotrek Dumała wcześniej zrobił, w 2009 zrobił film, który był mroczny, ponury i niezwykle taki klimatyczny. Tutaj zupełnie inny nastrój, chociaż podobne trochę środki, bo i tu czerni, biel. Powiedz, jak to było. Przeczytałaś i co?
[01:30.25 → 03:32.35] B: Ja przede wszystkim znałam pana Piotra Dumę. Nie wiem, czy państwo mieją okazję, ale można sobie to wygrzebać na YouTubie, zobaczyć jego filmy animowane. On jest jakimś mistrzem tych filmów animowanych, rzeczywiście pozdobywał dużo nagród na świecie i są to filmy zawsze odparte na jakiejś ciekawej literaturze. typu Dostojewski, świetny film Zbrodnia i kara albo Łagodna. Zrobił dużo, dużo tych filmów. Mówi, że łatwiej mu się pracuje z aktorami, bo żeby zaanimować jakąś postać musi siedzieć bardzo długo przy biurku i wykonać miliony rysunków, a do aktora trzeba powiedzieć trzy słowa i aktor to po prostu zrobi. Więc z tego co wiem, to Piotr Duma ma takie plany, Teraz akurat aktualnie robi film animowany, ale będzie chciał robić jeszcze film, znowu kolejny film z aktorami, tym bardziej głównymi bohaterkami mają być kobiety. i też jakoś wstępnie zostałam zaproszona do tego projektu, także ja już nie mogę się doczekać, kiedy ten film powstanie. Ja znałam Piotra, zanim dostałam tę propozycję, przede wszystkim właśnie z tych filmów animowanych. Potem przeczytałam scenariusz, który był jakiś taki zakręcony, nie wiedziałam dokładnie, o czym on jest. Państwo dzisiaj widzieli, państwo są na bieżąco. I jakby zachwycił mnie ten scenariusz, przede wszystkim to, że był różny od tego wszystkiego, co zazwyczaj się czyta, czyli coś takiego nieoczywistego i to, w czym Piotr lubi się poruszać, Piotru Dumała, czyli tej magii snu. Obsada fantastyczna, zdjęcia robi zawsze, przynajmniej drugi raz pracuje z Piotrem Dumałą, Adam Sikora, ja już z Adamem Sikorą Pracowałam kilkukrotnie i to jest znakomity operator, więc to wszystko przekonało mnie do tego, żeby wziąć udział oczywiście w tym projekcie.
[03:33.57 → 04:00.01] A: Fantastyczna również stawka aktorska. Tybucha jest związana na początku swojej kariery z Teatrem Polskim we Wrocławiu, Teatrem Polskim Świętej Pamięci można powiedzieć. Tutaj mamy Wiesława Cichego, jest też aktor Krystiana Lupy, Piotr Skiba. No i cała reszta, że nie wspomnę o wyrazistym udziale Jerzego Płażewskiego, wbitnego krytyka filmowego, nie żyjącego już niestety mojego redakcyjnego kolegi.
[04:00.31 → 04:01.71] B: Fantastyczny pan profesor.
[04:02.11 → 04:10.95] A: Jaka to była praca? Jak w tym zespole rozmawialiście o tych rolach? I jeszcze jedno pytanie od razu, czy były wcześniej próby?
[04:12.41 → 05:21.31] B: Mieliśmy faktycznie trochę prób. Nie były to takie próby intensywne i fakty, bardziej przygotowanie merytoryczne i rozmowy o tym scenariuszu. Myślę, że spotkaliśmy się w takim gronie ludzi doskonale się rozumiejących. Bardzo dobrze mi się pracowało i z panem Bonaszewskim, z którym już kilkakrotnie się spotkałam, i z Piotrem Skibą, z którym gdzieś tam też debiutowałam, bo zagraliśmy kiedyś w Teatrze Telewizji Agnieszki Glińskiej pod tytułem Lato w Noa, gdzie pan Piotr Skiba grał Chopina, a ja grałam Solange. Już wtedy w nim się kochałam, więc że tak powiem, tutaj zagrał tego złego brata, nienobrego. ale znaliśmy się i gdzieś tam w tym gronie aktorskim się mijamy, natomiast pierwszy raz po takim długim czasie spotkaliśmy się na planie i to było fantastyczne, bo Piotr Skiba rzadko gra, a szkoda, bo jest bardzo wyrazistym, fantastycznym aktorem. No i cała reszta, przede wszystkim duże odkrycie dla mnie Helena Norowicz, To osobna
[05:21.31 → 05:36.29] A: historia, o którą chciałam cię zapytać, ale to skoro o niej mówimy, to bardzo proszę. Bo to aktorka wyciągnięta z zapomnienia. Jak to się stało? Wiem, że miałaś w tym też swój udział pewien.
[05:36.83 → 08:30.41] B: Właściwie po filmie Piotra przyczyniłam się do ogromnej kariery, można powiedzieć, Heleny Norowicz. A mianowicie spotkałyśmy się tu na planie i zapałam od razu ogromną miłością, ponieważ Helena przy mnie ubierając buty kozaki nie schylała się tak jak ja, żeby włożyć buta, tylko podnosiła nogę. Mniej więcej na tą wysokość się sobie naciągała tego buta, więc po prostu byłam w szoku. się okazało, że Helena jest aktorką, która przez wiele lat była w Teatrze Studio w Warszawie, ale potem poszła na emeryturę i od 15 lat siedzi w swoim grudku plewi grządki. Więc stwierdziłam, że tutaj Piotr Duma ją znalazł, gdzieś tam odszukał w zakamarkach pamięci, że była taka aktorka w studio. Zaprosiłam ją do tego projektu, ale potem bardzo długo czekaliśmy na premierę tego filmu i w międzyczasie ja poprosiłam Helenę, żeby przyszła, bo nie możesz marnować tak wspaniała kobieta i aktorka plewiąc tylko grządki, chociaż to jest fantastyczne zajęcie, ale nie na cały czas. Poprosiłam ją, żeby przyszła do teatru, że chciałabym jej zrobić kilka zdjęć. Zrobiłam jej kilka zdjęć i rozesłałam do różnych osób, z takim apelem, że jest taka niesamowita kobieta, o której nikt nie wie, a wszyscy powinni ją znać. I faktycznie bardzo duży był odzew na te zdjęcia. Odezwała się pani reżyser castingu, świetna dziewczyna, która niestety już nie żyje, Weronika Mingoń, która od razu zaproponowała Helenie rolę w filmie polsko-francuskim. To był film, gdzie Agata Buzek zagrała i Agata Kulesza, nie pamiętam tego tytułu, zakonnice grały. No i się potoczyło. Przede wszystkim Helena Norowicz porwał świat mody i stała się przecież modelką. Po roku od tych zdjęć dostała nagronę i ikony, mody. Chyba miesięcznik jej przyznał pani, zdaje się, albo El, nie chcę teraz pomylić. Więc zrobiła niesamowitą karierę przez ten rok. Zagrała w wielu fajnych rzeczach. Dostała dużo propozycji. To jest takie moje odkrycie, można powiedzieć, dzięki właśnie temu filmowi i Piotrowi. Spowodowałam, że Helena Norowicz ma teraz ręce pełne roboty, nie ma czasu na swój ogródek i po prostu cały czas gdzieś jeździ i pracuje i udowadnia kobietom, że w wieku 80 paru lat można być Cały czas piękną, niezależną, fantastyczną. Teraz, z tego co wiem, miesięcznik pani przyznał Helenie Norowicz jej mężowi srebrne jabłka. Zdaje jej chyba trzecie miejsce, jako też taka wyjątkowa para. Także naprawdę cieszę się bardzo.
[08:31.01 → 09:07.89] A: Bardzo optymistyczna jest to historia. Ale wracając jeszcze do obsady i do pracy aktorskiej, zastanawiam się jak pracowaliście nad tymi rolami i na czym polegały rozmowy, bo w tym filmie jest mnóstwo takich niedopowiedzeń i właściwie jesteśmy cały czas w poetyce snu. Zwykle aktorzy, o ile wiem, przed spektaklem czy przed wejściem na plan rozmawiają o tym, kim są ich postaci. Tutaj właściwie te postaci nie są dookreślone. I czy rozmawialiście o tym, o waszej tożsamości, czy też zostawialiście jednak dużo intuicji?
[09:08.00 → 10:40.73] B: Tutaj za każdym razem, jak próbowaliśmy uzyskać od Piotra Dumały jakiś konkret, to on tłumaczył, ale wiesz, to się dzieje we śnie, tam się wszystko może zdarzyć, więc musieliśmy bazować na jakiejś jego takiej intuicji i nie zahaczać się tak bardzo, nie mieć tego takiego gruntu pod nogami. Myślę, że jest gdzieś fajną też przygodą, żeby tak nie wiedzieć wszystkiego do końca i oddać się zupełnie temu, o co prosi reżyser. Trochę nas to tak śmieszyło na początku, bo Piotr chciał, żebyśmy tak trochę teatralnie grali, wykonując jakieś takie mocne gesty albo na przykład scena moja ulubiona, kiedy brat bratu wbija wykałaczkę gdzieś tutaj, podziąsło na jakaś taka totalna abstrakcja. Ale Piotr twierdził, że jemu się to przyśniło i ten sen ma dla niego duże znaczenie. Zresztą to też jest niesamowite, że istnieją gdzieś dwie alternatywne rzeczywistości, że za chwilę wszyscy pójdziemy do domu i pójdziemy spać i przez te następne parę godzin będziemy w zupełnie innej przestrzeni. Ja od tego czasu zaczęłam zapisywać swoje sny. To jest taka abstrakcja, że gdzieś tam sobie wędrujemy w jakiejś innej rzeczywistości. że to jakoś tak mnie mocno zainteresowało i myślę, że całkowicie zaufałam reżyserowi w tej kwestii. Nie domagałam się jakichś konkretów dużych.
[10:41.69 → 10:46.75] A: Ale rozumiem, że konkrety musiały być na poziomie sceny choćby. Jakie to były wskazów?
[10:47.97 → 11:55.76] B: Przede wszystkim ten czas jest przestawiony. Ja nie miałam takiego problemu, Bo moja postać była jednak od początku do końca w kostiumie. Tutaj większy problem myślę miał Mariusz Bonaszewski albo Piotr Skiba, który na końcu ma scenę, gdzie jedzie metrem i sprawdza coś w komórce. Tutaj chyba oni mieli więcej pytań. U mnie najtrudniejszym zadaniem było to, kiedy ja rozpoznaję tego głównego bohatera jako moją miłość, mojego kochanka, a kiedy nie właściwie. Kiedy są sceny, kiedy jest dla mnie zupełnie obcym człowiekiem, tak jak on zresztą to gra, że raz jest tym, za kogo się podaje, a raz nie, jest zupełnie inną osobą, z zupełnie innej rzeczywistości. Tutaj mieliśmy takie... To wszystko opierało się na rozmowach i na próbach przed samą sceną. Trudno mi to teraz tak wytłumaczyć.
[11:57.08 → 12:12.96] A: Jasne. A powiedz, jak to jest? Gracie poszczególne sceny, masz jakiś obraz oparty na scenariuszu, na wyobrażeniu tego, co będzie na końcu. Jesteś na premierze, oglądasz gotowy film. Zaskoczenie?
[12:13.62 → 12:19.42] B: Tak, zaskoczona byłam tą sceną w metrze, bo oni chyba później...
[12:19.42 → 12:30.76] A: Czy ona jest, proszę państwa, jest scena w metrze? Dobrze, bo ja sobie uświadomiłam, że ja widziałam trzykrotnie ten film i dwie jego wersje. Teraz zastanawiam się, którą państwo widzieli.
[12:30.94 → 12:40.16] B: Tak, tak, tak, bo była taka wersja chyba jeszcze bez tej sceny, oni ją dopisali, później ją nagrali. Ja szczerze powiedziawszy nie wiem do końca, co ona ma znaczyć.
[12:41.30 → 12:42.18] A: Jak to we śnie?
[12:42.63 → 12:57.01] B: No być może, nie wiem, czy to się przyśniło temu bratu, ta cała historia. Nie wiem, nie wiem, ja ją też zobaczyłam później i tak... Ale o co chodzi? Takie miałam pytanie, ale już nie zadałam reżyserowi, bo był bankiet i już wszyscy się dobrze bawili.
[12:57.67 → 12:59.99] A: Nie wiadomo poza tym, czy by odpowiedział.
[13:00.07 → 13:03.99] B: No właśnie, może zostawmy sobie jakąś taką tajemnię, chyba że państwo wiedzą, może ktoś
[13:03.99 → 13:09.47] A: z państwa potrafi tam... Jakieś interpretacje, jeśli są, to poprosimy. Przekażemy Piotrowi.
[13:10.67 → 13:52.77] B: Mi się podoba ten film, że on za każdym razem jak z kimś rozmawiam, to każdy go inaczej odczytuje, każdy inaczej rozumie. Jak ja byłam na projekcji tego filmu w kinie, to wszyscy się strasznie śmiali, a wydawało mi się na początku, że to jest taki poważny film. Ale jak widać, no... Nie wiem, każdy to jakoś tak inaczej odbiera. Ja za pierwszym razem widziałam ten film zupełnie sama, bo miałam taki pokaz tylko dla mnie, bo następnego dnia miałam odpowiadać na pytania dziennikarzy, więc musiałam to zobaczyć, więc jakoś tak poważnie siedziałam, oglądałam ten film i tak zaskoczyła reakcja publiczności. No ale fajnie, że tam jest taka przestrzeń na to, żeby się pośmiać jeszcze.
[13:54.14 → 14:03.50] A: Proszę Państwa, jeśli mają Państwo ochotę się włączyć do dyskusji, to serdecznie zapraszamy. Może są jakieś interpretacje albo pytania, na które nie da się odpowiedzieć.
[14:05.98 → 14:46.97] B: Ja mam takie pytanie, jak państwo odebrali ten film? Znaczy, czy państwu się podobał, czy kompletnie nie? Czy państwo kupują tą formę? Jesteście tutaj widzami co chwilę, co tydzień, czy tam co miesiąc. Nie wiem, jaki czas są te spotkania tutaj, ale wiem, że przychodzicie na projekcję. Wiem, że tutaj był ostatnio film, ostatnia rodzina z Jankiem Matuszyńskim. Było spotkanie, z którym też ja pracowałam przy serialu Wataha. Siedzieliśmy kilka miesięcy w Bieszczadach. Czyli państwo jesteście na bieżąco na takimi propozycjami filmów, które gdzieś tam są ważne, czy ciekawe w jakimś sensie. Ciekawa jestem jak to w tym zestawieniu różnych filmów.
[14:49.69 → 14:52.25] A: Proszę bardzo, już do pana idzie mikrofon.
[14:54.31 → 15:03.50] C: Mnie się bardzo podobał ten film, dlatego że Myślę sobie, że pani się może mi przyśnić jako moja służąca.
[15:03.56 → 15:15.84] B: Bardzo się cieszę. Czyli taka służąca pan odpowiada. Byłam dobrą służącą. O, to dobrze.
[15:19.76 → 15:24.20] A: Za to księżowska gospodyni. Obawiam się, że mogłaby być negatywną bohaterką.
[15:24.86 → 15:25.28] B: Właśnie.
[15:29.51 → 15:56.91] C: Chciałem zapytać, czy myślała o tym Pani, że jest służącą na etacie? Czy Pani była służącą dlatego, że akceptowała Pani tych właścicieli? Czy Pani myślała o tym, że Pani jest służącą za pieniądze, czy Pani była służącą jako ktoś bliski, jako ktoś To
[15:56.91 → 16:53.40] B: znaczy, mi się wydaje, że na pewno nie jest to etap... Myślałam o tym, że gdzieś tam w pewnej... Wydaje mi się, że to była opłacana służąca po prostu, ale gdzieś w pewnym momencie stała się tak bliska tej rodzinie i właściwie zaprzyjaźniła się z matką i była kochanką najprawdopodobniej tej tajemniczej osoby, którą zagrał Mariusz Bonaszewski. Więc gdzieś w pewnym momencie być może ona została z tą rodziną i im pomagała, to trochę taka córka... Tak, ja sobie założyłam, że ona dostaje jednak pensję za swoją pracę i w takich scenach, kiedy wykonywałam po prostu swoje obowiązki jako służąca, a nie byłam kochanką Slova,
[16:56.12 → 16:56.18] A: to
[16:56.18 → 17:12.30] B: jednak wydawało mi się, że jestem taką po prostu służącą, które kiedyś istniały przecież w domach bogatych. Za kasę całego domu? Nie wiem.
[17:13.44 → 17:14.02] C: Tego nie wiem.
[17:16.20 → 17:19.40] B: Tak głęboko nie analizowałam, dlatego.
[17:20.30 → 18:06.53] A: Ale ciekawe rzeczy dzieją się w tym filmie z czasem, bo w pierwszej bodaj scenie Słow ma telefon komórkowy, potem jesteśmy w takim czasie, w takiej przestrzeni właściwie wszędzie i nigdzie. Trochę jak we śnie, ale trochę jednak jak w przeszłości. Mamy taki autobus typu Ogórek. Ta sceneria tej wioski czy miasteczka przypomina lata 50. czy 60. Twoja postać też jest zupełnie nie z dzisiejszego czasu. Jak rozmawialiście o tym? Czy było łatwo wejść w taką konwencję? Czy próbowaliście z tego jakoś tak wychodzić momentami? Strasznie mnie ciekawi, jak to na planie wyglądało.
[18:07.12 → 19:20.35] B: Czyli wydaje mi się, że przynajmniej w przypadku mojej postaci, bo też nie z każdym się spotkałam w tej pracy, czyli dom, parafia, cała jakby z tymi aktorami nigdy nie miałam do czynienia, moja postać nigdy z nimi nie rozmawiała ani w żadnej sytuacji nie była obecna, więc mogę tylko odpowiadać za to, co się działo u nas w domu. I tutaj autentycznie to był ten czas takich służących, takiego domu z tego konkretnie czasu. Natomiast tak jak ja sobie to tłumaczyłam, kiedy główny bohater wysiada z autobusu i tam pierwsza scena chyba chce zadzwonić, Mi się wydawało, że on po prostu jakby cofnął się w czasie, w jakąś taką przestrzeń nieistniejącego już miasteczka i być może odgrywał kogoś, który tam kiedyś żył i był i chciał przejąć trochę jego tożsamość. Jakby on jest z dwóch różnych rzeczywistości, natomiast wydawało mi się, że my trochę takie duchy, co to nie mogą odejść i cały czas czekają na tą zaginioną osobę. Tak ja sobie to tłumaczyłam.
[19:20.68 → 19:28.20] A: I on jest takim obcym nie tylko w takim sensie, że przyjeżdża w inną przestrzeń, ale też w inny czas.
[19:28.46 → 19:40.32] B: Albo wręcz w inną rzeczywistość. Trochę cofa się w czasie. Tak mi się wydaje, że przynajmniej tak z mojej perspektywy jako widza i czytelnika ja to tak odebrałam.
[19:41.24 → 19:49.24] A: Rozmawialiście o tym, jakie są literackie korzenie tego tekstu Piotra, no bo to też jest tekst literacki.
[19:50.60 → 20:08.80] B: Piotr na pewno ma swoje fascynacje literackie, z tego co wiem, to oczywiście Dostojewski czy Kafka. Kocha to czarno-białe kino, więc mi się wydaje, że gdzieś tutaj w takiej poetyce się poruszamy, jakichś takich ludzkich namiętności ukrytych, nienazwanych.
[20:09.34 → 20:10.58] A: Aż Bruno Schulz się nazywa.
[20:10.60 → 20:22.98] B: Tak, właśnie, jeszcze Bruno Schulz. Więc mi się wydaje, że to jest gdzieś mniej więcej Czasami ma to znamiona takiego Gombrowicza, prawda, ta abstrakcja, więc wydaje się, że klasyka.
[20:23.24 → 20:35.66] A: Temat jest też gombrowiczowski, bo też jest o tożsamości, prawda, o tym narzucaniu masek, o zdejmowaniu ich. Gęsty tekst.
[20:36.24 → 20:41.52] B: No tak, czyli właściwie współczesny film, ale bardzo taki zanurzony gdzieś, osadzony w klasyce.
[20:42.89 → 21:02.85] A: Ciekawe, czy gdybyśmy go Państwu pokazali bez żadnych wstępów i bez żadnych dat, to odkrylibyście? Telefon komórkowy jest, ale czy nie dałoby się tutaj opowiedzieć Państwu, że to z lat 60. właśnie takie znalezisko? No tak, aktorzy wszystko by zdradzili niestety.
[21:04.69 → 21:43.38] B: Proszę? Tak, faktycznie ci śledczy mają jakiś w ogóle francuski mundur. Tak. Tak. No tak, czyli wszystko wskazuje na taki sen, bo nie wszystko się może przyślić właściwie. Może się śledczy w mundurze francuskim nagle przyślić, więc wydaje mi się, że tutaj ten trop chyba jest najsilniejszy, ta poetyka snu, w której wszystko się może wydarzyć i też czas może być taki... nic nie jest zaplanowane. Wszystko może być z różnego czasu.
[21:44.38 → 21:50.38] A: Ciekawa też jest funkcja tej policji, o której pani mówi, bo oni właściwie ratują bohatera.
[21:51.78 → 21:54.80] B: No tak, ostatnia scena, wesoły autobus.
[21:55.06 → 21:59.84] A: Wesoły autobus, który go zabiera z takiego miasteczka, z którego nie było wyjścia.
[22:00.34 → 22:06.91] B: Miasteczka Widmo trochę. Gdzie się pogrążą coraz bardziej. Fakt.
[22:08.67 → 22:22.38] A: Olu, skoro Cię tutaj mamy, powiedz trochę o planie Watahy, bo drugi sezon właśnie się zakończyły zdjęcia. Niedawno, całkiem niedawno. Jak było? Wiem, że zimno.
[22:23.42 → 22:37.72] B: Jak to w Bieszczadach zimą, tym razem mieliśmy zdjęcia od października do końca lutego właśnie z reżyserem, który tutaj u państwa był dwa tygodnie temu, tak? Dobrze mówię?
[22:37.80 → 22:39.20] A: Piątego marca, tak.
[22:39.46 → 23:54.38] B: No to tak, właściwie tak. Z Janem Matuszyńskim i część odcinków Kasia Adamik reżyserowała. Dobrych parę miesięcy to trwało. Zdjęcia były dosyć trudne, dlatego że zima stulecia nastąpiła w tym roku w Bieszczadach. Jak kręciliśmy pierwszą serię Watahy, to było dosyć lajtowo pod tym względem. Zima była taka jesienna, a tym razem spadło bardzo, bardzo dużo śniegu i mieliśmy dosyć ciężkie warunki. minus 15-20, wtedy mniej więcej zamarza aparat wymowy i trudno wypowiadać kwestie, więc to była taka największa trudność. No i oczywiście lokacje, które zasypane były odwoływane dni, żeby się dostać gdzieś w górach do jakiejś lokacji trzeba było to odśnieżać i tak dalej. Natomiast jakaś tam przygoda niesamowita i jeśli państwo odkodują sobie HBO, to zapraszam bardzo na jesieni w Ataha na HBO. Sześć odcinków.
[23:54.97 → 24:08.91] A: Zdradzisz, jak będzie wyglądała twoja rola. Ty grasz tam panią prokurator, o ile dobrze pamiętam. Tak. Czy dużo biegasz po tym śniegu? Bo to raczej praca taka powiedziałabym biurowa jednak.
[24:08.99 → 24:54.70] B: Znaczy inni biegają, ja tam się pojawiam bardziej przyjaznych warunkach, natomiast rzeczywiście mam dużą rolę w tym sezonie. Nie mogę zdradzać za wiele tajemnic, bo jestem tutaj taką umową zobowiązana do tego, ale mam bardzo dużą rolę w tym sezonie, ważną. No i wielu też nowych aktorów się pojawiło. Nie wiem, czy państwo widzieli tą Batahę pierwszy sezon. Tam główny bohater to jest Wiktor Rebrov, poszukiwany w drugim sezonie. Gra go Leszek Lichota, ja w głównej roli kobiecej i bardzo dużo fajnych aktorów i z pierwszej serii, i z drugiej.
[24:55.80 → 25:16.29] A: Czekamy. Czasem niedawno zakończyła się emisja Belfra, ale cały czas jest do obejrzenia w kanale Plus. A jak ci się tam pracowało? Bardzo trudna rola. Matka zamordowanej dziewczyny. Dużo emocji w tej roli.
[25:16.69 → 25:39.08] B: No tak, natomiast trudne to było zadanie. Oczywiście sobie coś takiego wyobrazić. Natomiast cieszę się, że ten serial gdzieś tam się bardzo spodobał. Będzie miał drugą serię już bez nas, bez wszystkich aktorów, którzy zagrali w pierwszej poza Maćkiem, bo Maciek zmienia miejsce po prostu. Jedzie tym razem do Wrocławia.
[25:39.52 → 25:41.22] A: Jest zapowiedź w ostatnim odcinku.
[25:41.56 → 25:59.45] B: Tak, będą zdjęcia we Wrocławiu. Natomiast nikt się nie spodziewał, że ten Belfair tak bardzo się spodoba. Oczywiście jak ja zobaczyłam pierwsze dwa odcinki, to widziałam, że to będzie coś fajnego. Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tym serialu.
[25:59.45 → 26:03.53] A: Łukasz Palkowski reżyserował, czyli znany Państwu z Bogów.
[26:04.55 → 26:06.79] B: Bogowie też byli wyświetlani tutaj.
[26:09.49 → 27:25.38] A: Staramy się, nie zawsze udaje się zgrać terminy. Ja muszę też Państwu się wytłumaczyć. Ola oczywiście jest naszym ulubionym gościem, ale Piotrek Dumała też by tutaj był bardzo mile widziany, natomiast on ma we wtorki zajęcia w Łódzkiej Szkole Filmowej i nie dało się niestety logistycznie tego zgrać. Nie ma samolotu, Lublin, Łódź. Nie możemy go tutaj przepytać i poprosić o wyjaśnienia różnych tajemnic. Ja miałam co prawda okazję go o te tajemnice wypytywać, bo na takim festiwalu uroczym w Opolu prowadziłam z nim spotkanie, więc tam powiedział dosyć dużo. Nie tyle zdradzał tajemnice, co mówił o tym, jak one do niego przychodziły. Więc bardzo żałuję, że nie ma go tutaj z nami. No ale myślę, że twoja obecność tutaj jest też fantastyczna, bo z kolei rzadko mamy jednak okazję porozmawiać z aktorami i aktorkami. I też mam takie poczucie, że wcale się niełatwo z wami rozmawiam. Nie dlatego, że nie chcecie mówić, tylko dlatego, że trudno pytać.
[27:25.87 → 27:43.39] B: To znaczy też, jak myślę sobie o Ederly, no to jest gdzieś tam w międzyczasie bardzo dużo rzeczy się wydarzyło, prawda? Jest coś takiego, że takie filmy... bardzo długo czekają na swoją dystrybucję. Przecież myśmy ten film kręcili, ja już nawet nie wiem, 3-4 lata temu.
[27:43.59 → 27:44.25] A: To są 3 lata.
[27:44.47 → 29:06.12] B: No, 3 lata temu. Potem ten film długo czeka na dystrybucję, my już zaczynamy robić różne inne rzeczy. Potem film się pojawia, jeździ po festiwalach, my już też robimy inne rzeczy. Więc tak naprawdę to chyba reżyser potrafi tak w pełni najlepiej o tym opowiedzieć. Ja się cieszę, że ten film jednak cały czas gdzieś się pojawia. Nie zawsze mogę być, chyba jestem pierwszy raz, nie mogłam być też na premierach tego filmu, bo coś innego akurat robiłam. Natomiast to jest jednak niszowe kino artystyczne, bardzo osobiste. Może niekoniecznie dla szerszego odbiorcy, chociaż gdyby odbiorca mógł zobaczyć, to być może by mu się spodobało. Te filmy nie są często pokazywane w telewizji, a szkoda, bo ja bym z chęcią też zobaczyła wiele filmów, których nie widziałam, bo nie miałam okazji pójść do kina, które są tylko raz gdzieś na chwilę, a potem jeżdżą tylko po festiwalach i rzadko są puszczane. Miło mi, że mi się w końcu udało dotrzeć i z Państwem tutaj być dzisiaj i rozmawiać o tym filmie, więc też jestem ciekawa, co jeszcze Państwo myślą o tym filmie. Tym bardziej, że jesteście na bieżąco po seansie. Panu się podobała służąca.
[29:08.18 → 29:23.46] C: Ja się w ogóle zastanawiam, dlaczego byśmy tego filmu na Oscary nie wysłali, bo oglądałem parę filmów Oscarowych w tym roku i taki na przykład Leleland, Przykro mi bardzo, ale jak dla mnie niekoniecznie.
[29:23.90 → 29:32.52] B: Prawda? Ja też wolę Ederly niż La La Land. A przekażemy leczerowi pana słowa też przekażemy. Będziemy myślę mu bardzo miło.
[29:33.02 → 30:08.48] C: Tak się zastanawiałem, bo właśnie znałem Piotra Dumała jako animatora i tak myślałem animowany Dostojewski. hipopotamy, to co zrobił z czerwonym kapturkiem, to nawet poczciwy Bruno Bettelheim by się tego nie powstydził swego czasu i zastanawiałem się, czy mnie tu jeszcze zaskoczy, a tu proszę jestem pod bardzo dużym wrażeniem i chciałem zapytać, nie wiem dlaczego mi to tak utkwiło w pamięci, ale zastanawiam się, kto rysował ten rysunek, który tam wisiał w pewnym momencie, te bałwanki, czy to pan reżyser się tym Jestem pewna,
[30:08.70 → 30:38.26] A: czy to nie Olena, czyli córka Piotra. Wydaje mi się tak, ponieważ ona bardzo dużo rysuje, a trzy lata temu była jeszcze małą dziewczynką dosyć, więc to może być jej rysunek. Bo Piotr też ma taką kreskę i właśnie czarny kapturek czy wolność nogi to są rzeczy rysowane taką dziecięcą trochę kreską, ale wydaje mi się, że w tym przypadku to mogła być Olena. Ale to hipoteza. Pewności nie mam.
[30:38.34 → 30:57.71] B: Musimy zapytać reżysera. A jak według Pana, czy Piotr Dumała daje radę zanimować odpowiednio aktorów? Jak według Pana ta forma odpowiada? takiego filmu z aktorami?
[30:58.05 → 31:41.41] C: Nie, mnie odpowiada totalnie, bo jakoś tak ostatnio, chyba dwa tygodnie temu na scenę tutaj po sąsiedzku Teatru Osterwy wrócił sen nocy letniej Artura Tyszkiewicza i poszedłem chyba już 15 raz czy 16, bo O ile bez kina życie sobie wyobrażam, o tyle bez teatru to jakoś dawno nie próbowałem, więc nie wiem jak by to teraz było. I tak w ostatniej części tego filmu zobaczyłem na chwilę Przemka Stipe, który kończy jako punkt ten spektakl i tam jest taki tekst Jeśli nasze zwiewne cienie budzą Twe znieczerpliwienie, pomyśl, widzę, żeś spał chwilę, żeś te zjawy śnił i tyle. Nie to, żebym się uczył tego jakby Barańczaka na pamięć.
[31:41.47 → 31:44.49] A: Po piętnastu razach rozumiemy, że weszło samo.
[31:44.81 → 32:10.15] C: I tak mi się to skojarzyło w tym kierunku, więc rzeczywiście. No i oczywiście, no już jakby u Dostojewskiego jeden pan wracał z leczenia w Szwajcarii. i wracał bez grosza i właśnie te wszystkie reminiscencje zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie. Myślę, że będzie to jeden z moich ulubionych filmów od dzisiaj.
[32:11.06 → 32:23.89] B: Fajnie. Myślę, że może też dlatego się panu podobał, bo on jest jednak dosyć teatralny, tak teatralnie zagrany. Jeśli pan lubi teatr, to wydaje mi się, że to może być to.
[32:25.06 → 34:16.49] A: Przekażemy te słowa nie tylko Piotrowi, ale też producentce, Bożenie Krakówce, bo myślę, że warto o niej powiedzieć. Ten film powstawał niezależnie. Dołożyło się do budżetu kilka firm postprodukcyjnych, m.in. WD35. To są filmy, które pomagają filmowi uzyskać taki kształt ostateczny. Oczywiście miał dotację z PiS-u, natomiast jego droga była długa i ciężka. i naprawdę ogromnej determinacji wymagało, żeby uzyskał taki kształt, jak uzyskał. Szczęśliwie dostał nagrodę złotego pazura na festiwalu w Gdyni ubiegłorocznym w konkursie Inne spojrzenie. I to mu troszeczkę pomogło w promocji, ale to jest, jak państwo widzą, film, którego duży dystrybutor taki jak powiedzmy Kino Świat czy te wypustki zagranicznych firm, po prostu się boi. Żółty Szalik to dystrybuje, taka nieduża bardzo firma dystrybucyjna, która ma też mały zasięg, więc jesteście Państwo w gronie nielicznym dosyć, który ma szansę ten film obejrzeć. A podejrzewam, że byłoby ono liczniejsze, gdyby informacja o nim jakoś dotarła szerzej. Gdyby też kiniarze nie bali się go grywać. Bo to zresztą Piotr powiedział, że on zapowiedział kiedyś ten film jako komedię. I rzeczywiście wtedy ludzie zaczęli się śmiać i reagować. Jakby tak wcześniej publiczność była dosyć oneśmielona. że to jednak trzeba tak strasznie poważnie traktować.
[34:16.49 → 36:05.02] B: No tak, ale też jest to nietypowa komedia, bo to jakby nie są te komedie, do których jesteśmy przyzwyczajeni w telewizji, które w ogóle nie są śmieszne, a się nazywają komediami. Właściwie poczucie humoru jest takie jakieś brutalne, natomiast Tutaj to jest taka groteska bardziej, chyba bym tak powiedziała. No i rzeczywiście bardzo specyficzne poczucie humoru Piotra. Dumałymi oczami osób się odpowiada jego nietypowe spojrzenie na kobietę, w tym wypadku matkę, która robi dziwne ćwiczenia z ciałem. To co Helena Norowicz robi z ciałem jest fascynujące. W ogóle świetna scena, kiedy ona jakoś tak przekrzywiona nogami do tyłu, pije jak kogut, mówi Ederly, wypowiada tę nazwę tego dziwnego miejsca. Ja też bardzo lubię scenę, kiedy Helena Norowicz stoi. przed domem i pali papierosa i tam jest chyba rozmowa właśnie z tym synem, nie synem. Dużo takich dziwnych ujęć abstrakcyjnych i takich obrazów też przy pomocy oczywiście operatora Piotru Dumała jakby narysował ten film. Ja mam takie wrażenie, że on jest taki narysowany, I też jak dostawaliśmy nasze postaci, jak mają wyglądać, to było fajne, że on nas też narysował, że każde z tych postaci i gdzieś tam jakieś kadry do filmu też były narysowane. taką właśnie czarno-białą kreską. To jest właśnie to, że jednak gdzieś ktoś, kto jest jakby malarzem, grafikiem, ktoś kto maluje, też inaczej zawsze podejdzie do takiego tematu, jakim jest film. Wydaje mi się, że to jest duży plus.
[36:05.16 → 36:31.39] A: No właśnie, bo Piotr robi takie osobne kino. Nie padło tutaj, on ma bardzo szczególną technikę, bo on te swoje animacje wydrapuje na płytach gipsowych. To jest bardzo żmudne, to rysunek przy tym to jest w ogóle banał. To jest ciężka fizyczna praca również. Także nie dziwię się, że zaczął animować aktorów.
[36:31.53 → 36:45.74] B: No tak, bo troszkę łatwiej ulepić aktora. Tutaj już właściwie gotowy materiał. Tylko trzeba się dogadać. A mi się wydaje, że tutaj wszyscy aktorzy byli bardzo przychylni i oddali mu się całkowicie w tym projekcie.
[36:46.97 → 36:49.72] A: Śnił sen z waszą pomocą.
[36:50.45 → 36:56.20] B: No tak, tak. Wypełniliśmy to wszystko, co sobie przyśnił Piotr Dumała.
[36:57.34 → 37:27.33] A: Olu, skoro tu już jesteś, to ja ci chciałam zapytać też o twoje zainteresowania teatralne. Bo robisz spektakle, no właśnie się zastanawiam, czy różne, czy jest jakiś klucz wspólny w nich. Z jednej strony kompleks Portnoya, z drugiej Dogville, teraz Coming Out. Jest tego sporo. Powiedz, co cię w teatrze jako reżyserkę pociąga i co cię najbardziej interesuje?
[37:28.79 → 38:31.33] B: Ja z rzeczy, które wyreżyserowałam w teatrze, to poruszam się głównie w literaturze współczesnej. Chociaż oczywiście lubię klasyk, ale jakoś też takie propozycje dostaję od dyrektorów, że chcieliby coś współczesnego, więc jakoś tak też Poza tym lubię ten język, na przykład teraz reżyseruję spektakl Masłowskiej, dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku, w której też miałam okazję zagrać. Zrobiliśmy spektakl, pierwszy właściwie jej tekst, taki teatralny, napisany na zamówienie dla Teatru Rozmoitości, gdzie miałam okazję zagrać z Danusią Szaflarską. To było Między Nami Dobrze Jest. Zresztą mam takie wspomnienie, bo byliśmy tutaj, graliśmy Między Nami Dobrze Jest w Lublinie i przychodziliśmy tutaj jeszcze do tego teatru z Danusią, jak tutaj jeszcze był remont i ruiny, już nie pamiętam, w którym To roku była. Dzisiaj teraz pierwszy raz widzę tę scenę jak w pełni zrobioną.
[38:32.33 → 38:34.49] A: Zanosiła się z matką chrzestną właściwie tego teatru.
[38:34.49 → 39:45.59] B: Tak, właśnie ona tutaj bardzo lubiła ten teatr. Przyjeżdżała tutaj, była pewnie parę razy, ale jakoś tak lubiła ten teatr, to miejsce i pamiętam jak ją tutaj odprowadzałam. Jeszcze tutaj były takie ruiny, można powiedzieć. Może nie ruiny, ale był remont, tak pamiętam to. No więc ta masłowska, która operuje takim bardzo współczesnym językiem, na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło abstrakcyjnym, ale jakby wczytać się w nią bardziej, to tak ludzie mówią coraz częściej, żeby się tu nie wdawać w polityk, ale często politycy z jednej i z drugiej strony używają bardzo często tak abstrakcyjnych jakichś zwrotów, tak jak bym czytała masłowską, więc jakby to nie jest jakieś takie odległe, od życia naszego. Więc teraz właśnie to jest tekst, który był wystawiany dwa razy w Warszawie, gdzieś tam w Polsce, natomiast w Krakowie będzie premiera tego tekstu i będę miała pod koniec kwietnia tę premierę w Krakowie. Natomiast ja gdzieś cały czas myślę o tym, co by zrobić, żeby tutaj przyjechać na tę scenę.
[39:45.75 → 39:46.89] A: Ale są precedensy.
[39:47.34 → 40:05.26] B: Więc właśnie na razie moje spektakle chyba się jakoś tutaj nie mieszczą w takiej swojej poetyce, ale może kiedyś mi się uda coś takiego zrobić, co państwu też się spodoba. Jestem tutaj w kontakcie z panią dyrektor, więc może się kiedyś uda.
[40:06.56 → 40:13.98] A: to powiedz, co do tej pory, oprócz tego, że współczesna literatura, ale czy widzisz w tych swoich wyborach jakiś wspólny klucz?
[40:14.12 → 42:41.14] B: Przede wszystkim interesuje mnie zawsze historia, opowiadanie o człowieku, o tym, co go boli, co go dotyka. Lubię jednak historie, które mają początek i koniec, nie są do końca abstrakcyjne, czyli opowiada spektakl jakąś historię, Ostatnio zrobiłam taki spektakl Coming Out na podstawie tekstu bardzo młodego chłopaka, który napisał ten tekst mając 21 lat, potem bardzo długo czekał na premierę. aż w końcu udało się to zrobić. To jest historia trzech kobiet w różnym wieku. No i przede wszystkim one opowiadają o swoim krzyku, bólu, samotności, o ogromnej potrzebie miłości, czyli o takich rzeczach, które myślę każdemu są bliskie. Więc mimo, że to jest spektakl z kobietami i o kobietach, to panom też się bardzo podoba. i opowiada też o samotności, o śmierci, bo ostatnia kobieta już właściwie jest gdzieś, czeka już samotna w swoim mieszkaniu, opuszczona przez wszystkich, czeka na ten ostatni moment i sobie go wyobraża, a myślą, a może ja się położę, to może poczekam, Może zasnę i przeczekam ten moment. Są też smutne rzeczy, ale są też i śmieszne w tym przedstawieniu. Jedyne, co może być problematyczne w zagraniu tego, to to, że jest to spektakl z muzyką na żywo i nie wiem, czy by się tutaj to wszystko zmieściło. Jest kanał dla orkiestry, więc zrozumiem. Tak jakby mnie zawsze interesuje takie podstawowe rzeczy, żeby sztuka poruszała te historie, które nas bolą i nas dotyczą, czyli potrzeba miłości, samotność, która też mimo, że człowiek może być otoczony dużą ilością ludzi, też gdzieś może być wśród tej gromady ludzi też samotny i zagubiony i niezrozumiały przez otoczenie. Takie podstawowe tematy mnie interesują. No i tajemnica, to, że też fascynuję się zawsze, mam dużo... No teraz Danusia Szaflarska odeszła, była moją taką przede wszystkim igurą i też można powiedzieć przyjaciółką, bo zagrałyśmy bardzo dużo przedstawień razem, ja jako jej wnuczka, ona jako matka.
[42:41.14 → 42:41.96] A: Metalowa dziewczynka.
[42:42.13 → 43:38.27] B: tak, ja jako metalowa dziewczynka, więc też dużo czerpałam od niej. Ta tajemnica też przemijania czym on jest dla człowieka, dla kobiety, bo też to jest ważny temat, jak to oswoić, jak z tym żyć. Dlatego też lubię się przyjaźnić i być z ludźmi, którzy mimo wieku są jakby bez wieku, bo wydaje mi się, że człowiek w głowie zawsze zostaje młody i patrząc na Danusię, która No, co tu dużo mówić, no zakochała się strasznie w swoim dyrektorze Grzegorzu Jarzynie. Mówiła, że ją powstrzymuje tylko to, że czasami spojrzy do lustra i sobie uświadamia ile ma lat i po prostu, no nie może, no nie może już po prostu nic z tym zrobić, ale faktycznie można się zakochać mając 100 lat i zafascynować drugim człowiekiem i te emocje gdzieś zawsze w nas drzemią, tylko trzeba do nich dotrzeć.
[43:39.01 → 43:48.14] A: Ale masz też na koncie spektakle polityczne. i takim najwybitniejszym chyba jest generał, którego wyreżyserowałeś z Markiem Kalitą w Imce.
[43:48.72 → 45:10.06] B: Tak, zrobiłam taki spektakl generał o generale, już teraz nie generale jaruzelskim. Z tym, że był to bardziej spektakl o pewnej epoce i była to właśnie fantazja bardziej na ten temat. A propos snu i tego, co lubi Piotr Duma, to była taka polityczna, senna fantazja, na temat PRL-u w ogóle i na temat starego człowieka, który kiedyś był generałem. Tak to pokrótce, mogę powiedzieć, dostaliśmy za świetną rolą zresztą Marka Kality, który otrzymał za tę rolę nagrodę z Elwerowicza oraz otrzymywaliśmy główną nagrodę na takim festiwalu konfrontację od samego Stanisława Mrożka, jeszcze wtedy żyjącego, któremu bardzo się podobał ten spektakl. Spektakl kontrowersyjny ze względu na samą postać. Jedna strona nie była zadowolona, bo zbyt łagodnie przedstawiliśmy postać generała, druga strona nie była zadowolona, bo nie zrobiliśmy laurki. O takich postaciach, tak jak Polska jest podzielona na temat generała, Ten spektakl też pozostawiał takie kontrowersje, natomiast jeśli chodzi o sztukę, uważam, że on był bardzo dobrze skonstruowany i był to dobry teatr po prostu.
[45:11.74 → 45:14.20] A: Myślisz, że teatr może zmieniać rzeczywistość?
[45:15.90 → 46:36.30] B: Różnie to jakby bywa, natomiast myślę, że sztuka w ogóle, powinna mieć jakiś wpływ na tą rzeczywistość. Tak jak pan powiedział, pan se nie wyobraża życia bez teatru. Ja też nie. I dosłownie i przenośnie, bo z tego żyję, ale też nie wyobrażam sobie, nawet jak mam czas i nie muszę iść ja jako aktorka do teatru, to idę, bo jestem ciekawa, bo jestem chłonna, lubię wystawy, lubię operę, lubię kino. Nie wyobrażam sobie życia w ogóle bez sztuki, więc dajmy sztuka, powinna być też różna i różnych rzeczy tam powinniśmy szukać i powinna być też kontrowersyjna, bo jest nas tak strasznie dużo ludzi jest na świecie i tak strasznie dużo jest propozycji tej sztuki, że ja jako człowiek wolny chciałabym mieć wybór i pójść sobie zobaczyć rzeczy nawet, które mnie będą burzać albo denerwować, ale zawsze znajdę tam coś dla siebie, więc wydaje mi się, że sztuka bez sztuki człowiek nie może funkcjonować. Tak mi się wydaje, gdyby zabrać nam to wszystko, co zostało namalowane i stworzone do tej pory, to bylibyśmy jeszcze bardzo, bardzo ubogimi istotami. I to, że Państwo tutaj dzisiaj są, to jest też dowód na to, że jednak sztuka jest potrzebna.
[46:37.46 → 46:40.72] A: To powiedz wobec tego, jak to się stało, że zostałaś aktorką?
[46:44.35 → 48:13.18] B: Ja mam siostrę aktorkę, Magdę Popławską. Młodszą. My nie miałyśmy wyjścia, to już mówiłyśmy kiedyś w takim wywiadzie, który w Urodzie Życia się pojawił chyba w styczniu. Byłyśmy tam w tej Urodzie Życia. I często to powtarzamy, ale taka jest prawda. Po prostu nie miałyśmy wyjścia, dlatego że moja mama, która ma bardzo silną osobowość, taką bezwzględną, Bardzo chciała kiedyś zostać aktorką, ale nie miała takich warunków, pochodziła z biednej śląskiej rodziny i została polonistką, ale robiła wszystko, żebyśmy zostały aktorkami i po prostu nie było odwrotu. Ja musiałam zostać aktorką, mimo że się strasznie zawsze wstydziłam i wydaje mi się, że gdzieś do końca ten wstyd zawsze mi pozostaje, mimo że zagrałam tutaj taką scenę Anagolasa, taką miłosną, to jednak gdzieś tam zawsze jest Czuję się trochę skrępowana występując. Gdzieś to pozostało, bo są osoby ekstrawertyczne w tym zawodzie, ale też się zdarzają introwertyczni aktorzy, więc ja należę do tych drugich. Ale mama po prostu nam kazała zostać aktorkami. Ale nie masz do niej pretensji. Nie, nie. W pewnym momencie polubiłam ten zawód i znalazłam sobie gdzieś ten wentyl, czyli reżyserię, gdzie mogę sobie się schować tam z tyłu i wtedy inni grają, ja im tylko daję uwagi i jakoś wtedy się czuję bardziej wolna, o tak bym powiedziała.
[48:14.14 → 48:19.34] A: A jest jakiś tekst albo jakiś teatr, w którym chciałabyś reżyserować?
[48:21.13 → 48:26.91] B: To znaczy tak, ja mam różne plany i mam jakąś tam listę różnych rzeczy.
[48:26.99 → 48:28.21] A: Ale pytam bardziej o marzenia.
[48:29.55 → 49:51.90] B: O marzenia? No nie, miejsce nie ma znaczenia, zawsze temat jest ważny, a teraz jest coś takiego, że faktycznie Jak znajdę jakiś dobry tekst, to często są rozmowy z dyrektorami, że może coś łatwiejszego, że tego publiczność nie zrozumie. Trochę tak jak Piotr i film Ederlin. A mógłby zrobić może komedię romantyczną, więcej osób by przyszło, miałby więcej kasy. Wiecie jak to jest, to są takie właśnie wybory. W zawodzie aktora ma się różne propozycje. Ma się propozycje filmu Ederly, ale też ma się propozycje rzeczy bardziej komercyjnych i trzeba gdzieś tam balansować na granicy i z czegoś też trzeba żyć, prawda? Gdybym robiła tylko, chociaż marzyłabym, żeby robić tylko kino artystyczne, no to ostatni film bym zrobiła trzy lata temu, czyli Ederly, chociaż jeszcze w międzyczasie zrobiłam film z Pawłem Salą, który też jakby też ma jakieś pecha pod tytułem Niewidzialne, który też Ten tytuł chyba na nim ciąży, bo powinien być widzialny i powinni już dawno publiczność go zobaczyć. Też ma jakiegoś pecha, że nie może się wydobyć gdzieś w przestrzeń. Więc to jest tak z tymi marzeniami, które chcę robić, ale powoli, powoli je myślę, uda mi się zrealizować.
[49:52.86 → 50:07.72] A: Rozumiem, że teraz robisz w Krakowie, ale jesteś związana w Warszawie z kilkoma teatrami. I z teatrem konsekwentnym u Adama Sajnuka reżyserujesz, i z Imką, i ostatnio w Syrenie spektakl.
[50:08.02 → 50:46.60] B: Tak, w dramatycznym też. To zależy po prostu, gdzie się uda porozmawiać z dyrektorem, gdzie jest jakaś przestrzeń na to, żeby robić. Zawód reżysera też polega na tym, że trzeba chodzić, rozmawiać, proponować. Ktoś odrzuci, a ktoś powie, że za rok, a ktoś powie, że jest zainteresowany, ale może w przyszłości, ale zrób coś innego. To też jest taka droga trochę przez mękę. Trzeba odbyć tych 20 rozmów, żeby jedna miała potem jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości po prostu. Więc chodzę i rozmawiam, rozmawiam i chodzę i rozmawiam. A w międzyczasie jestem aktorką.
[50:47.02 → 50:53.46] A: A właśnie, a czy reżyserzy nie boją Cię obsadzać? Że będziesz im się wtrącać jako reżyserkę?
[50:53.46 → 51:01.58] B: Trochę się boją właśnie, szczególnie w teatrze chyba. Mam wrażenie takie, że trochę się boją. Ale ja się nie wtrącam. Jak jestem aktorką, to jestem aktorką.
[51:02.04 → 51:03.16] A: Ale żeby oni to wiedzieli.
[51:03.54 → 51:07.34] B: No właśnie, ale wydaje mi się, że trochę może się boją.
[51:08.90 → 51:11.30] A: A konkurencja na próbach?
[51:12.26 → 51:46.23] B: Może się boją, że ja będę chciała podreżyserować albo rzucać jakieś pomysły, a ja raczej staram się być jako aktorka dosyć pokorna i spełniać wizję reżysera, bo każdy ma prawo do swojej wizji. Każdy z państwa zrobiłby być może inaczej film pod tytułem Ederly, bo każdemu coś innego się śni i to mogło być równie dobre, ale bardziej może abstrakcyjne, a może właśnie kolorowe. Trudno powiedzieć, więc nie można tutaj komuś narzucić czegoś, więc wtedy trzeba pokornie.
[51:46.69 → 51:52.91] A: A to jest łatwe? Powściągnąć się, kiedy widzisz na przykład, że coś idzie w złym kierunku.
[51:54.60 → 53:06.74] B: No trochę trudniej mi w teatrze. Film to ma jakby zupełnie czymś innym się kryje. Natomiast faktycznie w teatrze raz brałam udział w takim projekcie, w którym widziałam, że to jest po prostu jakaś masakra, mimo że świetna obsada, bo był Jan Frycz, ja i Adaś Woronowicz. Trzech aktorów, tytuł tego był Kopenhaga. I to po prostu jakoś tak zmierzało w takim strasznym kierunku, że pograliśmy to dwadzieścia parę razy, mimo że świetna obsada, po prostu to było niedobre przedstawienie. Ja już to wiedziałam wcześniej, wszyscy wiedzieliśmy, że ten statek trochę tonie. Jak już wjechała scenografia, to już po prostu nie wiedziałam, w którą stronę... patrzeć, ale bałam się stąpać po tej wykładzinie i jakieś to było takie nieestetyczne dla mnie. No cóż zrobić. Zdarzają się też takie projekty, że obsada wcale nie gwarantuje tego, że to będzie jakieś super dzieło albo nawet nazwiska twórców, które tam były naprawdę bardzo dobre. No ale coś było takiego, że ten projekt się nie udał. Czasami się to zdarza.
[53:07.30 → 53:08.18] A: Wypadek przy pracy.
[53:10.15 → 53:11.99] B: Ale nie mówmy o niefajnych rzeczach.
[53:12.37 → 53:21.79] A: Nie, nie, nie. Będziemy mówić tylko o fajnych, tak jak film Ederly. Proszę państwa, powoli musimy kończyć, więc jeśli mają państwo ochotę się jeszcze włączyć, to ostatnia szansa.
[53:25.43 → 53:40.13] C: Przepraszam, że budzę się ze snu Ederly, ale na moment tylko, bo jestem przekonany, że miejsce akcji istnieje. Chciałem tylko zapytać, czy to Dolny Śląsk, czy Mazuryk?
[53:41.72 → 53:52.18] A: Były trzy lokacje, ja to sprawdzałam, ale nie jestem w stanie powiedzieć panu, jakie to są nazwy miejscowości.
[53:53.02 → 54:05.92] B: Mazury były na pewno. Na pewno był to taki domek, ten dom, w którym graliśmy, to był dom pod Warszawą. Stary, piękny domek. Nie pamiętam, jaka to była miejscowość.
[54:06.90 → 54:33.41] A: Józefów? Proszę Pana, jest taki portal filmpolski.pl i tam są wymienione nazwy, w których były zdjęcia. Natomiast jakaś była na P, jakaś była wioseczka, ale... Pasym, tak, Pasym był chyba w napisach nawet i tam dzieci nawet chyba ze szkoły zagrały z tego Pasymia.
[54:33.51 → 54:34.05] B: Oj, jacy państwo sprzegawczy.
[54:35.25 → 54:36.75] A: Chyba tak.
[54:37.21 → 54:39.13] B: Możliwe, tak, tak, to ja tam...
[54:40.09 → 54:56.89] A: Ale jeszcze jakieś dwie miejscowości prócz tego były. Wycieczki śladami akcji filmów są ostatnio coraz bardziej popularne, więc może trzeba podpowiedzieć dystrybutorowi, żeby się jakoś wokół tego zakręcił.
[54:57.23 → 55:53.74] B: To jest bardzo ciekawe zawsze. No i jednak a propos właśnie tych różnych lokacji, no to jednak życie tutaj aktora czy twórcy to często takie życie na walizkach, bo mi się przypomniało, że np. serial Belfair też był kręcony w różnych miejscach w Polsce, serial Wataha w Bieszczadach. I tak co chwilę właśnie ja mam jedną walizkę, której tylko przyjeżdżam, wymieniam rzeczy i jadę dalej. Teraz już czekam na taki projekt, który będzie tylko w Warszawie. Chociaż z przyjemnością powiedziałam tutaj pani dyrektor, która dzisiaj nie mogła być obecna, że jeśli mam gdzieś wyjeżdżać od maja, to tylko do Lublina.
[55:55.54 → 56:00.30] A: Jest bardzo ładnie i naprawdę są precedensy. Julek Machulski specjalnie napisał sztukę, żeby ją
[56:00.30 → 56:05.34] B: tu wystawić, także... Właśnie, podobno tutaj były zdjęcia chyba w lecie do filmu.
[56:05.36 → 56:06.62] A: Do filmu z kolei, tak.
[56:06.72 → 56:13.96] B: Tak, tak. No to tutaj, no bo Lublin jest jednak bardzo, bardzo piękny i chyba nie taki ograny w polskim filmie.
[56:13.98 → 56:21.80] A: Coraz bardziej, więc musisz się śpieszyć. Jeśli chcesz jeszcze dołączyć do tego grona, to im prędzej, tym lepiej.
[56:21.82 → 56:23.00] B: To muszę gdzieś zapisać.
[56:25.12 → 56:41.68] A: Proszę Państwa, wobec tego proponuję czekać na Ole tutaj i na deskach i być może za albo przed kamerą. Trzymać kciuki, żeby to jak najprędzej się udało. No i zapraszam Państwa na kolejne poniedziałki i na kolejne spotkania.
[56:42.42 → 56:49.02] B: Tak, czasami tam się pojawiam. Tak, chociaż dawno mnie nie było, bo byłam w Bieszczadach, ale czasami tak, czasami się tam udaję też.
[56:50.43 → 57:19.96] A: Proszę Państwa, za tydzień mamy film przedwojenny, Zapomniane Melodia. Natomiast 3 kwietnia zapraszam Państwa serdecznie na dokument obsypany nagrodami na całym świecie, debiut młodej dokumentalistki Anny Zameckiej, którą będziemy gościć pod tytułem Komunia. Zapraszamy serdecznie, a ja ci, Olu, bardzo dziękuję i mam nadzieję, że do zobaczenia w tym samym miejscu.
[57:20.02 → 57:23.36] B: Chciałabym. Bardzo piękny teatr. Dziękuję bardzo.

Kino w Teatrze Starym „Ederly”

KINO

Słow przyjeżdża do Ederly, nierealnego miasteczka gdzieś na głębokiej prowincji, żeby odnowić rzeźby w miejscowym kościele. A może jest zupełnie inaczej? Może naprawdę jest zaginionym synem rodziny, do której trafia na nocleg? Może porzucił narzeczoną i nie dotrzymał obietnic składanych kochance? Wybitny twórca animacji zaprasza nas do świata snów i złudzeń. Surrealistyczna czarno-biała komedia oscyluje między czarnym kryminałem a traktatem filozoficznym, pełnym odniesień do światowej literatury i filmu. Kafka i Mrożek spotykają tu brazylijską telenowelę, a reżyser kpi sobie z nas leciutko, ale i budzi niepokój.
Magda Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym

 

Wróć