Tryb wiązania: strict

Staramy się pokazać tylko najmocniejsze trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:00.44 → 00:40.50] A: Dobry wieczór Państwu. Witam ponownie. Zgodnie z zapowiedzią i z niespodzianką jest z nami też aktor jeden, Fabricie Krepel. Jest z nami Damian Kocur, sprawca tego zamieszania. Krepel tylko tak wygląda, jest bardzo miłym psem, ale trochę się dziwi temu, co się wydarza, Chyba zaraz ci o to zapytam, o to wasze tournée, bo powiedzieliśmy w kulisach, że jeździcie, jeździcie i kapel poznaje nowe ludzi, nowe miejsca.
[00:44.82 → 01:01.95] B: To już jest któryś nasz pokaz, w Polsce mamy takie tournée po kraju Postanowiłem go zsocjalizować, jest dużą ilością ludzi i tak to wygląda, że on jest pierwszy raz w ogóle, a to jest tak wspaniałe wnętrze, to jest niewiarygodne teraz, pierwszy raz jestem tutaj w ogóle w tym teatrze.
[01:02.25 → 01:08.99] A: Popatrz, 200 lat te wnętrze ma, znaczy 150 te galerie, ale trzyma się dobrze.
[01:09.35 → 01:13.31] B: Tak wygląda, przepiękna. Czy to był decep?
[01:13.75 → 01:14.59] A: Nie, niestety nie mam.
[01:14.71 → 01:15.35] B: Bardzo szkoda.
[01:15.63 → 01:16.53] A: Bardzo szkoda.
[01:17.29 → 01:44.93] B: Pytam o to, czy była to kopia taka kinowa, bo to jednak jest różnica jakościowa, ale mam nadzieję, że i tak państwo żyście, bo każda jakaś taka odstępstwo od tego standardu powoduje, że ani ten obraz, ani ten dźwięk nie są takie, jak myśmy sobie po prostu jakby zapanowali. Czy państwo będziecie przekazać, jak ja go puszczę, bo on sobie wtedy tutaj pochodzi. Proszę się nie bać, to jest zupełnie niegroźny pies, przytulak taki raczej, on sobie się znudzi za chwilę.
[01:45.35 → 02:54.62] A: Powiedzmy tylko prosili, żeby jednak nas słuchać troszkę też. Niestety gramy tutaj tylko raz w tygodniu jeden film, bo pozostałe dni tygodnia są zajęte przez inne sztuki rozmaite. W związku z tym mamy tylko na razie jeszcze Blu-ray, ale pracujemy nad tym, żeby jednak ten receptor się tutaj pojawił, bo jest to potrzebne. Chociaż oczywiście tutaj odległość ekranowa nie jest za duża i ten projektor mamy bardzo dobrej jakości, ale to jednak jest... troszeczkę niżej niż DCEP. Dobrze, szanowni państwo, ja tylko oczywiście porządkowo przypomnę, że spotkanie jest głównie dla was, więc jeżeli tylko ktoś ma jakieś pytanie, to proszę rączkę w górę, ja będę się starał wypatrywać i udzielać głosu. Mikrofon też, trzeba mówić do mikrofonu, ponieważ spotkanie jest live również w internecie, więc jak będziecie mówić bez mikrofonu, to cały glob, który potencjalnie może nas oglądać, nie będzie was słyszeć, aż trochę byłoby szkoda. Jak już powiedziałem o tym globie, to chciałbym, żebyś powiedział trochę o tych waszych podróżach, bo mam niejasne wrażenie, że od pewnego czasu nic nie robisz, tylko krążysz po świecie ze swoim filmem.
[02:55.06 → 04:03.94] B: Od premiery w Wenecji chyba we wrześniu, to tak jakoś jest taki bardzo intensywny czas faktycznie. Później było jeszcze sporo innych festiwali, na których nie mogłem być wszystkich, bo one się też nakładały terminowo, ale na paru byłem. Drugi ważny to był Cair chyba, Czy wcześniej też coś jeszcze było? Była w Turcji festiwal. Tak, dużo jest z tych festiwali. Piesek się tam gdzieś krąży? O, super, dziękuję. Dobrze. No i co? Jakoś tak zaskakująco jest dobry odbiór, bo my z każdego festiwalu w zasadzie wracamy z jakąś nagrodą i to jest o tyle dla mnie zaskakujące, że ten film jest prosty, jest lokalny, jest jakiś taki bardzo... jest zanurzony w jakimś takim świecie, który wydaje mi się po prostu tak bardzo lokalny, że nieczytelny w ogóle poza kontekstem Polski i tego, co my znamy, ale się okazuje, że on ma jakieś takie uniwersalne wartości, jakieś treści, może metodę albo język, którego używam, który sprawia, że jakoś to działa mocno. I to jest bardzo fajne.
[04:04.47 → 04:40.39] A: Właśnie chciałbym to zapytać, bo na razie nie wiem, czy się ze mną zgodzisz. Mam wrażenie, że za granicą ten film jest lepiej odbierany niż u nas. Zobaczymy, jak będzie po premierze kinowej, bo przypomnę, że dopiero w przyszły piątek wchodzi do kin w całej Polsce. Ale właśnie bardzo jestem ciekaw tego, bo na pewno rozmawiasz o tym, jesteś na tych festiwalach, dostajesz jakieś głosy, co zagraniczna publiczność bardzo często z rozmaitych, odległych krajów i z innych kultur, tak to nazwijmy, dostrzega właśnie w tym filmie, który też mi się właśnie wydawał, że jest niezwykle mocno zanurzony sprzasznej rzeczywistości.
[04:40.51 → 06:54.86] B: Ja myślę, że przede wszystkim to jest ten poziom realizmu, który jest dość niespotykany w ogóle w europejskim kinie. Bardzo rzadko widzimy takie filmy i wydaje mi się, że z tym też ludzie mogą mieć problem, że jesteśmy przyzwyczajeni do pewnej umowności w kinie, że mamy aktorów, których rozpoznajemy, że są dialogi takie jak nie w życiu, tylko takie jak w filmie. Ja się starałem po prostu zrobić film, który ja wiem, że to jest trudny film w odbiorze. Ja wiem, że to jest film, który nie jest przyjemny, nie musi być taki. Wcale nie robi się też dla mnie kino, ono nie jest jakby tylko rozrywką. Ja uważam, że kino jest, bo ja traktuję kino bardzo serio, traktuję jako sztukę i uważam, że nie musi być wcale tylko i wyłącznie formą rozrywki. Ostatnio się tak przyjęło, że w zasadzie głównie jest. Film może być trudny, może niepokoić, może dodać do myślenia, może powodować, że źle się czujemy, że odwracamy głowę, że chcemy zatkać uszy, żeby spowodować jakąś refleksję. Do tej pory słyszę, że ludzie wychodzą z kina, że przeżywają w trakcie pokazu, ale ten obraz jest dość intensywny, więc nie ma za dużo przestrzeni, żeby przeżywać w trakcie pokazu, ale że ludzie ciągle mi piszą po pokazie kilka dni, Na przykład, że cały czas gdzieś myślą o tym, że coś się w nich odłożyło, że nie wiem, jak państwo zareagowali, ja mówię tylko o tym, co słyszę nie tylko w Polsce, ale właśnie też za granicą. I młodzi ludzie, i starsze osoby, i w zasadzie, bo jestem dosyć zaskoczony, bo to jest film, który opowiada o takich rzeczach, które dotyczą młodych ludzi, a 80-latkowie czasami tak mocno przeżywali ten film. To nie jest dla ciebie. Zresztą też tam miał swoją rolę i jest jakby cała reszta tej obsady to jest jakby element mojego życia, czyli albo to jest mój znajomy, albo to jest członek mojej rodziny, albo to jest mój pies. Ja do tej pory starałem się robić filmy, bo to nie jest mój pierwszy film, to jest mój pierwszy pełnometrażowy film. Ja zrobiłem tych filmów krótkich sporo. Ja zawsze pracowałem z ludźmi, których poznawałem gdzieś po prostu i rzadko pracowałem z aktorem zawodowym.
[06:56.32 → 07:02.08] A: Powiedzmy, czy tutaj w ogóle się pojawiają zawodowcy? Nie, czyli wszystko aktorzy nieprofesjonalni.
[07:02.44 → 07:32.90] B: To są ludzie, których poznałem. Tymka i Jacka braci znam od dziecka. Ja się z nimi wychowałem w zadziennym podwórku. Tymek jest jednym z najwybitniejszych polskich pianistów młodego pokolenia. On był w konkursie szopanowskim pięć lat temu. Jest laureatem konkursu szamanowskiego. Jeździ, koncertuje po całej Europie, w Polsce. Jacek jest jego młodszym bratem, który też jest pianistą. Jest ich siedmiu, siedmiu w sumie tych braci jest, tak z ciekawostek mogę państwu powiedzieć. Siedmioro braci i bies.
[07:32.99 → 07:33.76] A: Czy wszyscy grają?
[07:33.87 → 07:45.85] B: Trzech, trzech gra. I ktoś mnie kiedyś zapytał na spotkaniu, to czemu jeszcze nie trzeci ten brat w tym filmie nie gra. Ja mówię, no to jakbym jeszcze trzeciego brata tutaj dorzucił, to by już nikt nie uwierzył, że trzech braci gra. Ale prawda jest taka, że trzech gra.
[07:47.61 → 07:49.55] A: To jest strach zapytać, co pozostała czwórka robi.
[07:49.79 → 08:37.93] B: Oni się zajmują różnymi rzeczami, na przykład też grają, ale mniej profesjonalnie. albo prowadząc jakieś takie życie zupełnie niezwiązane z muzyką. Jeden jest pisarzem, ale tam każdy się czymś ciekawym w sumie zajmuje chyba. Ja ich poznałem po prostu, Jacka pamiętam jak jeszcze robił w pieluchy, a Tymka jak miał 7 lat, poznałem jak już naprawdę był na bardzo wysokim poziomie jako 7-latek, bo potrafił zagrać skerce w ogóle Chopina, który jest super szybkim utworem, bardzo trudnym technicznie. ale też był do tego grania, że tak powiem, zmuszany i wydaje mi się, że też mogę o tym publicznie mówić, bo o tym jak mówił o tym w Gdyni na festiwalu, że właśnie u niego w domu była jakaś tam przemoc związana z graniem, że był zmuszony do tego grania.
[08:37.95 → 08:40.83] A: Czyli ta scena z chłopczykiem przy pianinie to trochę echo tego?
[08:40.89 → 09:22.80] B: Zdecydowanie, to jest taka scena, która gdzieś tam przywołała jakąś pamięć o tym, jak był mały a wodę dostał, był mały i była bardzo trudna dla nas do realizacji z takich powodów emocjonalnych właśnie. I to miała być scena o tym, mam nadzieję, że tak to państwo odczytali, bo taka była moja intencja, że on widzi siebie, rozmawia z chłopcem, rozmawia z nimi, a w pewnym momencie jest tak to zmontowane, że tego chłopca nie ma, on jakby znika. Co oczywiście nie było też, chciałem powiedzieć taki ciekawostek warsztatowych, chociaż nie wiem, czy to kogokolwiek interesuje, Scenariusz tego filmu był bardzo krótki, liczył zaledwie 40 stron.
[09:23.30 → 09:29.56] A: Trzeba powiedzieć, że najczęściej jest tak, że jedna strona scenariusza wydaje jednej minucie później filmu.
[09:29.74 → 09:48.83] B: U nas to było tak, że ten scenariusz miał 40 stron, z czego połowa tego tekstu w ogóle nie została, została co prawda zrealizowana w czasie zdjęć, ale nie została jakby finalnie wmontowana w ten film. A połowa scen nowych powstała jakby w trakcie zdjęć na zasadzie improwizacji pewnej obserwacji.
[09:49.47 → 10:02.17] A: Ten film na pewno też do ciebie dociera, że już po tym festiwalu w Wenecji i w Gdyni, zwłaszcza obrót z pewnymi legendami. To znaczy, że jak bardzo długo to kręciliście, że faktycznie scenariusza prawie nie było.
[10:02.81 → 10:16.92] B: Kręciliśmy to powiedziałbym w bardzo przyspieszonym, chodź tutaj do mnie na chwilkę, mikrofonik nie jest dla ciebie. Kręciliśmy to w bardzo krótkim czasie, bo to było 20 dni zdjęciowych, Chociaż film był skosztowany na 25.
[10:17.58 → 10:19.70] A: To też trzeba powiedzieć, że jest bardzo, bardzo mało.
[10:19.88 → 10:47.69] B: To jest kwestia tylko i wyłącznie braku pieniędzy. Ten budżet tego filmu był naprawdę niewielki w porównaniu z budżetami, które normalnie się robi filmy. Kilkakrotnie mniejsze. No i to też oczywiście wymaga tego typu działań, których zwykle reżyser jakby nie robi, typu na przykład poszukiwanie bohaterów do filmu. Dzisiaj nie robi tego reżyser castingu, tylko robię to ja. Ja to bardzo lubię robić, uważam, że to jest część mojej pracy.
[10:47.71 → 10:50.33] A: Znaczy to była twoja jakby skrzydka kontaktu w telefonie.
[10:50.79 → 11:16.09] B: No wiesz, bo to jest, ja szukałem tych ludzi jakby w różnych miejscach, to znaczy szukałem ich w skateparkach, w klubach, na ulicy, chłopaków z kebaba szukałem w kebabach, chodziłem po prostu po kebabach. Ale jeden z chłopaków, który zagrał tego młodszego kucharza, jest moim przyjacielem. To jest chłopak z Syrii, który uciekł przed wojną i jest studentem, skończył szkołę filmową w Łodzi na reżyserii.
[11:16.87 → 11:18.75] A: I on już u ciebie zagrał wcześniej, dobrze pamiętam?
[11:18.91 → 11:40.63] B: Gdzieś tam zagrał, ale nie u mnie. Nie, nie, nie. On gdzieś tam zagrał w jakichś etiudach. Miał jakieś tam, powiedzmy, doświadczenia aktorskie, ale też nie jest profesjonalnym aktorem. Ale był dla mnie też tłumaczem wobec tego drugiego chłopaka, który już był z Palestyny i już w ogóle nie mówił ani po polsku, ani po angielsku, tylko po arabsku, więc to były dla mnie jedyne źródła dojścia do tego drugiego chłopaka.
[11:41.75 → 11:56.09] A: To chyba muszę zapytać, jak właśnie tym dwóm bohaterom, aktorom nieprofesjonalnym tłumaczyłeś zamysł tego filmu, a zwłaszcza ten finał, do którego cała akcja, ta cała spirala się nakręca i dąży.
[11:57.08 → 12:15.40] B: Pamiętam, że jak zrobiliśmy tę scenę z Jackiem, który nie żyje, to Jacek pytał zawsze, czy on żyje jeszcze, czy nie. W sensie, czy teraz gra w scenie, w której jeszcze żyje, czy już nie żyje. Ja mówię, no skoro już gra w scenie, w której żyje, to znaczy, że żyje, że to się wydarzyło wcześniej. Chociaż staraliśmy się chronologicznie realizować ten film.
[12:16.06 → 12:17.62] A: Tego realizmu nie pojął chyba ostatnio.
[12:17.82 → 13:45.65] B: No nie, on sobie robi jaja, bo oni chłopaki w ogóle mieli takie dość zabawowe podejście. Powiem tak, plan filmowy jest zwykle trudnym doświadczeniem, szczególnie dla reżysera, który jest odpowiedzialny głównie za wszystko. Głównie reżyser spojrzał na nieodpowiedzialność za jakość wykonania. I jest tu bardzo duża odpowiedzialność, to jest emocjonalnie wykańczające, ale to jest też fizycznie wykańczające. To jest kilkanaście godzin dziennie, przez kilkadziesiąt dni zdjęciowych. Gdzie się wybierasz? Chodź tutaj do mnie, Krebciu. Chodź na chwilkę, coś ci pokażę. I to jest bardzo trudne doświadczenie, ale to był wyjątkowo przyjemny plan, muszę powiedzieć, bo myśmy sobie mieszkali w tym mieszkaniu, w którym kręciliśmy, w którym żyją chłopcy jakby w tym filmie, w kilka osób z braćmi właśnie. Leżeć, siad, leżeć. I to było takie doświadczenie wakacyjne, takich wakacji spędzonych w tym małym mieście właśnie. I pamiętam, że zadzwonił do mnie mój kolega i po zdjęciach zapytał i mówi, słuchaj, no to teraz musisz pewnie jechać na jakieś wakacje, odpocząć. Ja mówię, słuchaj, dla mnie to w ogóle to były wakacje, ja nie muszę od niczego odpoczywać, to był super czas. Jeśli da się tak robić filmy, to ja bym bardzo chciał dalej robić filmy w ten sposób.
[13:46.93 → 13:49.31] A: Trochę z budżetem pewniejszym.
[13:49.31 → 14:35.67] B: Trochę z pewniejszym budżetem, ale ja uważam, żeby dotrzeć do takiego realizmu, gdzie państwo pewnie widzieliście nieraz sceny, w których autentycznie ktoś płacze, autentycznie ktoś się śmieje, bo tego się nie pojawia w kinie fabularnym w ogóle na świecie rzadko bardzo, bo to się pojawia, jak już się pojawia, to w kinie dokumentalnym. Ale żeby dotrzeć do tych rzeczy, to trzeba po prostu stworzyć pewien rodzaj zaufania wobec siebie, wobec tych, jakby ci ludzie muszą mieć wobec siebie też zaufanie. Stworzyliśmy pewien rodzaj takiej małej rodziny, bo ten film robił kilkanaście osób. Te napisy to jest głównie to, co ci ludzie, którzy w postprodukcji, że tak powiem, brali udział. Natomiast sama ta ekipa była naprawdę taka ograniczona do kilkunastu osób, bez tych wszystkich takich, wiecie, biegania z radiami, jakiś tam gigantyczny ciężarówek światła i tak dalej.
[14:36.23 → 14:37.47] A: Scenografię jaką stawialiście?
[14:37.73 → 16:08.60] B: Scenografię? Cały ten kebab był wybudowany przez nas. W sensie to był pusty lokal, który był gruz pod sufit i myśmy, miasto nam bardzo pomagało tutaj oczyścić ten teren i jakby myśmy go wykafelkowali i stworzyliśmy tak wiarygodny kebab scenograficznie, że mieszkańcy zaczęli przychodzić na tym osiedlu do tego kebaba i mamy takie nagrania, że właśnie jest scena i nagle ktoś wchodzi do tego kebaba i my, Jezu, znowu musimy robić dublo, bo jakaś pani wchodzi i pani mówi kebab na cienki i mamy, proszę pani, ale to jest, to nie ma kebaba. No jak to nie ma kebaba? Widzę, że tutaj napisy, że otwarte od tej do tej i mówię, że to jest film. Czy to można iść do tego kebaba? Obok, tam na osiedlu jest inny kebab. Ona mówi, no a tam już mi się znudziło, myślałem, że to jest nowy jakiś kebab, więc to była wiarygodna scenografia, nie? Ale nie było tam wody ani prądu, przepraszam panią, on jest nieszkodliwy. Nie było tam wody ani prądu, w związku z tym myśmy musieli takie baby zamawiać w lokalu obok. Bardzo nam pomagało miasto, bo takie rzeczy typu straż pożarna i agregat, bo tam też nie było prądu, jak wspomniałem. Kręcenie w takich mniejszych miejscowościach jest super doświadczeniem, bo tam się niewiele dzieje zwykle, więc jak przyjeżdża ekipa filmowa, to ci ludzie są bardzo otwarci, zachwyceni, że cokolwiek się dzieje. i tam nawet nie musieliśmy specjalnie kogo przekonywać do tego, żeby tam kręcić film. Oni wiedzieli, że to jest trudny film, że to nie jest film, który będzie promował w jakiś superlatywny sposób to miejsce i tak dalej, ale też nie chodziło nam o to, żeby robić film konkretnie o tym miejscu, bo to jest historia, która się wydarzyła naprawdę. To jest historia sprzed kilku lat.
[16:08.60 → 16:19.06] A: Za chwilę przejdziemy na północ Polski, ale wróćmy na chwilę na południe. To dlaczego strzelca o Polskę, co widać już jak przyjeżdża autobus, a nie Tychy? Rodzinne, twoje, bieżą...
[16:19.06 → 17:02.63] B: Nie, to Tychy to nie są moje rodzinne miasto, Łaziska Górne to jest moje rodzinne miasto, ale ja szukałem miasta, które po pierwsze odpowiada trochę temu, co ja pamiętam z dzieciństwa, czyli blokom takiej małej miasteczkowości, ale tam nam się podobało parę rzeczy, typu na przykład właśnie ten dworzec autobusowy, taki PKS, który jest jeszcze nieodremontowany, ma swój klimat taki i... Przepraszam, chodź tutaj na chwilę. Kepciu, chodź tutaj. Chodź na chwilę do mnie. Więc to i jakby... Dostęp do pewnych innych obiektów, to było bardzo ułatwiające po prostu kręcenie tam. No i pomoc miasta, tak jak wspomniałem. Nie ma znaczenia w ogóle, gdzie się ten film rozgrywa. Strzelce Polskie się pojawiają, bo tam autobus przyjeżdża z takim napisem, natomiast w ogóle to jest kompletnie nieistotne, gdzie się to rozgrywa.
[17:02.65 → 17:17.41] A: Później chyba już nie ma o tym wzmianki, bo to też świetny świadczy o włodarzach miasta, że nie chodziło im o to, żeby zrobić pocztówkę ze strzelec, Chociaż jak było takie zainteresowanie kebabem, uważam, że kebab chleb i sól powinien powstać w osiedlu.
[17:18.06 → 17:46.71] B: Ja w ogóle uważam, że Kebab King czy inne tam sieciówki takie powinny nas sponsorować teraz, bo po każdym pokazie widzę jak wychodzę z kina, to w pierwszym kebabie niedaleko jest nagle kolejka osób, która właśnie wyszła z kina. Że ten film teoretycznie nie powinien zachęcać do tego jedzenia tych kebabów, a zachęca w jakiś dziwny sposób. I ostatnio jak mieliśmy premierę w Warszawie właśnie w kinie Illusion, mieliśmy taki pokaz przedpremierowy, to pani Agnieszka Holland też stała w kolejce po kebaba.
[17:47.05 → 17:56.97] A: Myślałem, że na bankiecie serwowaliście kebab. To była nowa jakość w polskiej kinematografii. Dobrze, zacząłeś mówić, że to jest na faktach, to możemy powiedzieć, że przejdźmy do tego.
[17:58.43 → 23:05.73] B: To się wydarzyło w 2017 roku w grudniu, znaczy w sensie z 2016 na 2017 w Ełku. I tam właśnie zginął chłopak pod kebabem w wyniku awantury, do której tam doszło. Ja tam zacząłem robić dokumentację, byłem w Ełku, bo początkowo to miał być krótkometrażowy film. A ja się zorientowałem dość szybko, że to jest zbyt poważna rzecz, żeby to powiedzieć w tych dwudziestu kilku minutach. Proszę, tutaj masz chrupki. I wstrzymałem się z realizacją tego filmu, żeby znaleźć możliwość sfinansowania go na pełny metraż. Ja tam nie robiłem jakiejś długiej kwerendy. Ja tam pojechałem, porozmawiałem z tymi chłopakami, którzy znali tego chłopaka, bodajże Daniela albo Dawida, już nie pamiętam dokładnie jak on miał na imię. Ale okazało się, że facet, który grał u nas w filmie, ale którego scena w końcu nie weszła do ostatecznego montażu, Mohamed, był tłumaczem w procesie Tunaj Zajczyka, który był oskarżony za zabójstwo i który odsiaduje wyrok w dalszym ciągu. I dla mnie to był punkt wyjścia, bo mnie nie interesowało dokładnie, co tam się stało, bo nie robiłem filmu dokumentalnego, nie próbowałem tego odtwarzać. Wiedziałem tylko jedno, że tam zginął chłopak i dlatego pewnie, nie dlatego, że tylko ukradł butelkę, czy tam puszkę coli, czy za nią nie zapłacił, tylko musiało coś tam wcześniej się dziać. Musiał być tam jakiś rodzaj napięcia, skoro ci ludzie tak zareagowali. No i powiedział mi ktoś, że po prostu oni na tyle długo znosili, że tak powiem, tą jakąś tam wobec nich nieprzychylność, że to nie musiała być wcale grupa tych ludzi. Przecież wiemy, że po prostu my między sobą możemy po prostu, jesteśmy narodem, który jakby świetnie tutaj, no i my przecież jesteśmy bardzo spolaryzowanym społeczeństwem. i nie muszą być to osoby o innym kolorze skóry albo innym pochodzeniu etnicznym. Chociaż myślę, że tutaj też chciałbym powiedzieć głośno i powtarzam to na każdym spotkaniu, że ja jestem sam z małego miasta i uważam, że to nie jest charakterystyczne. Ta ksenofobia, rasizm nie są charakterystyczne dla małych miast i że w ogóle rasizm nie jest charakterystyczny i ksenofobia i przemoc dla środowisk blokowych czy w jakichś tam powiedzmy takie, które są teoretycznie podatne, coś takiego, tylko że to się dzieje na uczelniach, to się dzieje na akademiach, to po prostu jakby... Ja jestem teraz doktorantem w szkole filmowej w Łodzi i przyszła u mnie w szkole głośna afera z panią Anną Paligą, która oskarżyła profesora o przemoc. To jakby, skoro profesorowie są w stanie zachowywać się w ten sposób i to może być przemoc i na poziomie języka, bo uważam, że przemoc się zaczyna gdzieś od słowa, a kończy się bardzo często tym, co widzimy za wschodnią granicą albo właśnie w postaci tego, że ktoś ginie w końcu. Gdzieś ten Ełk był dla mnie takim punktem wyjścia, a później pomyślałem sobie, że robienie kolejnego filmu o blokowisku, o takich chłopakach, którzy są dość standardowo postrzegani, może być dość wtórne i że chciałbym wprowadzić jakąś postać kompletnie niestereotypową, ale muszę państwu powiedzieć, że Tymek jest No właśnie taki, że to jest chłopak, który nawet jest bardziej blokowy niż w tym filmie. I on na przykład dużo bardziej klnie. Ja musiałem go prosić, żeby nie klnął tyle, bo mówię sobie, nie klnij tyle, bo ty musisz być tu pianistą, wracasz z dużego miasta, bo on dalej mieszka w tym małym mieście, on tak naprawdę się nie wyprowadził. Co prawda już jest profesorem na Akademii Muzycznej i ma swoją klasę fortepianu w Katowicach, ale żyje, Tak jak w tym filmie trochę dalej. Więc stereotypowe jest myślenie o tym, że wykonawcy muzyki klasycznej poważnie muszą pić herbatę z fileżanek porcelanowych w momencie, kiedy ich koledzy i rówieśnicy piją piwo z puszki. To jest mit. Chciałem państwu powiedzieć, że znam przez Tymka dużo osób ze środowiska muzycznego i zdarzają się takie sytuacje, że ci chłopcy po prostu zdejmują ten frag i żyją tak jak cała reszta. A pod spodem dres. Zresztą Tymek też jest producentem muzyki hip-hopowej i robi ją na bardzo wysokim poziomie. Jest twórcą też tych bitów, które tutaj są w filmie słyszalne. A przy okazji jest wybitnym pianistą. Mikrofonik nie jest zabawką. Chodź tutaj do mnie na chwilkę. Płynnie wracając do tego, dlaczego pracuję z braćmi, Dlatego, że oni po pierwsze są braćmi biologicznymi, więc uznałem, że ta ich prawdziwa relacja się przeniesie na ekran. A jak na przykład chciałem zrobić scenę, że pies wpada do kebaba i robi ten, no to właśnie wiedziałem, że to musi być mój pies. Że on tylko będzie w stanie jakby wbiec tam i zrobić ten chaos, że każdy inny pies się położy, a on nie właśnie. I cała reszta...
[23:05.73 → 23:07.95] A: Nie kręcimy teraz, znaczy trochę kręcimy, ale...
[23:07.95 → 24:07.27] B: Cała reszta polega na... Cały casting polega na tym samym. Czyli ja biorę osoby, które w jakiś sposób realizują moje wyobrażenie o tym, jak ta scena wygląda i co w niej powinno być. Albo czasami piszę po prostu tekst pod daną osobę. I to miało miejsce w przypadku braci. Uważam, że bezcelowym jest... Wiecie państwo, to jest pierwszy film od błękitnej nuty Andrzeja Żuławskiego, w którym Janusz Olejniczak zagrał Chopina. To był 1981 rok. To już jest ponad 40 lat. I to jest pierwszy film od tego filmu, w którym faktycznie pianista zagrał pianistę. Bo w każdym innym filmie, nawet u Polańskiego, ręce na klawiaturze Szpilmana, to jest twarz Andrzeja Brodego, a ręce to są ręce Olejniczaka. A u Pawlikowskiego mamy ręce Maseckiego, a twarz kota. A u nas, uznałem, że jakby...
[24:07.27 → 24:14.36] A: Nie pamiętam jak to było u Pieprzycy w Mietku Koszu. Dawid Ogrodnik jest po szkole muzycznej.
[24:14.54 → 25:25.43] B: Może zasuwał, ale możesz być po szkole muzycznej, ale jak nie wykonujesz tego na co dzień, to nie będziesz grał tak jak chłopcy w tym filmie. To jest najwyższy poziom. Krepciu, chodź tu na chwilę do mnie. Przepraszam, on tam będzie się przespacerowywał. I mi się wydaje, że były sceny, w których ja czułem, że ja nie muszę pokazywać jego rąk, dlatego że tyle prawdy jest w tej twarzy grającej osoby, dzieje się tyle w mikroruchach mięśni na twarzy, że jak ja później oglądam filmy, w których od razu widzę, że aktorzy udają, że grają. Każdy dźwięk zmienia w jakiś bardzo mikroskopijny sposób tę twarz i to jest zauważalne. No i też podejmowaliśmy, to pewnie widać, że ten film jest nietypowo dosyć sfotografowany. Światownicze są długie, jest mało cięć. Trochę tak jak w życiu, że życie też nie jest takie poszatkowane, że jak my się przyglądamy pewnej sytuacji, jak państwo mnie teraz, no to widzicie mnie siedzącego na scenie i skoroście państwo jeszcze nie wyszli, to znaczy, że nie jest tak źle, że nie trzeba montować i nie trzeba zmienić ustawień kamery, bo wystarczy państwu Ta perspektywa, w której państwo teraz jesteście.
[25:25.93 → 25:29.43] A: Crepel pomaga, bo wprowadza wewnątrzkadrowy montaż.
[25:29.87 → 28:16.83] B: Może tak, pewnie tak. No i też trochę ruch powietrza, że nie jest tak gorąco. Ja wiem, że ten film jest trudny dla wielu z widzów, bo my jesteśmy przyzwyczajeni trochę do innego rodzaju kina, to znaczy do pewnej umowności, do aktorów. Bardzo wiele dialogów prawdopodobnie nie było z części państwa zrozumianych, tym bardziej jeśli to nie była kopia kinowa, ale ja uznałem, że tak mówią ludzie i że czasami nie rozumiemy, co ludzie mówią, ale wiemy, że jeśli ktoś w stosunku do nas jest nieprzyjemny, jest agresywny, to ja nawet nie muszę słyszeć, co ta osoba mówi do mnie literalnie, ja po prostu jestem w stanie to ocenić po tonie. I myśmy w pewnym momencie uznali, bo były jakieś tam zarzuty na festiwalu w Gdyni, że czegoś tam nie było słychać. I myśmy, bo ten dźwięk jest, zapewniam państwo, na technicznym poziomie zrobiony zgodnie ze sztuką. Ale to są chłopcy, którzy po pierwsze pochodzą z południa Polski, więc mają pewien dialekt, mają pewną inną melodię. Po pierwsze to jest socjolek, którego oni używają. I ja na początku, jak zacząłem kręcić ten film, to ja nie wiedziałem, o czym oni do siebie w ogóle mówią. że np. siedzieli tam w tym kebabie i Jacek mówi do Dave'a, do tego łysego chłopaka, daj się złyczyć. Ja mówię, co to znaczy daj się złyczyć? No daj się napić, no daj mi to piwo, nie? Daj mi złyka, nie? I tak dalej, i tak dalej. Więc ja ich na początku np. poprawiałem, mówię, no tak nie można chyba mówić, nie? Bo ja tego nie rozumiem. Później pomyślałem sobie, kurczę, ja mam prawie 40 lat, co ja im będę mówił, jak oni mają rozmawiać? Przecież oni lepiej wiedzą, nie? I chciałem uniknąć takiego filmu, w którym 30-latkowie grają maturzystów, nie? Bo to jest najczęściej, że się bierze po prostu osoby, które mają 25 lat i oni grają 16-latków na przykład. A ci ludzie mają kompletnie inny język. Ci ludzie mają kompletnie inny sposób mówienia i czasami on nie jest czytelny, bo oni też nie są aktorami. I myśmy robili później takie próby, że robiliśmy tak zwane post-synchrony jeszcze. To w ogóle brzmiało tak sztucznie, że nagle to się zrobił taki film aktorski, gdzie wszystko jest wypowiedziane i tak dalej. Jakoś tak czytelnie. Więc ja uznałem, że że ten film się opowiada bez względu na to, czy my rozumiemy każde zdanie czy nie, że sami te teksty nie są tak istotne w tym filmie. I ostatnio powiem państwu taką ciekawą anegdotę, bo byłem w Barcelonie na festiwalu z poprzednim krótkim filmem i poszedłem sobie na projekcję i jak byłem zaskoczony, dlatego że film był francuskojęzyczny, nie znam francuskiego, ale miał katalońskie napisy, więc tym bardziej nie wiedziałem, nie byłem w stanie zdekodować, ale zobaczyłem półgodzinny film i wszystko rozumiałem. I uznałem, że to w ogóle nie potrzeba czasami tekstu. A kino nie ma, jest świetnym przykładem na to, że nie trzeba w ogóle. I niektórzy uważają, że to była najwyższa forma sztuki filmowej.
[28:17.45 → 28:23.01] A: Nie bez powodu mówicie, że jednak film jest sztuką emocji przede wszystkim, a nie koniecznie obrazu.
[28:24.07 → 28:53.28] B: Ja uważam, że przede wszystkim film nie jest sztuką, że nie jest literaturą. I uważam, że że naprawdę jeśli komuś się wydaje, że jest w stanie wymyślić wszystko na kartce papieru sam, to jest kabutynem. Po prostu tego się nie da zrobić. Życie jest tak zaskakujące, jeśli człowiek się otworzy na innych ludzi, na rzeczywistość, to wtedy dopiero dostaje takie fajne rzeczy, które państwo widzicie tutaj na ekranie, które spowodują, że ten film może dostaje tyle nagród na świecie właśnie. Jest tak dobrze przyjmowany.
[28:54.00 → 29:02.90] A: Teraz mi się to skojarzyło, jak o tym mówisz, Wybitnym filmem sprzed dobrych już kilku lat, ukraińskim, Mirosława Słaboszpickiego, Plemię.
[29:03.10 → 29:03.66] B: Świetny film.
[29:03.74 → 29:30.92] A: Nie wiem czy Państwo widzieli ten film, to jest film zrealizowany ponad dwugodzinny, bardzo mocny film zrealizowany w środowisku osób głuchych. i oni do siebie migają, ale tam nie ma... Nie mówicie głuchoniemych właśnie, bo oni mają swój język, oni nie są niemiemi, mają swój język, osób głuchych. I oni do siebie migają, tylko że te ich dialogi migane nie są tłumaczone na żaden język. Tak naprawdę musimy tylko bazować na ich emocjach i przez dwie godziny to jest wszystko czytelne, absolutnie.
[29:30.94 → 29:32.48] B: Znaczy nawet jest bardzo brutalny w ogóle.
[29:32.56 → 29:36.62] A: Niezwykle brutalny, to było opisane dla przedszkolaków, tak, to dzisiaj.
[29:37.27 → 29:50.27] B: Ja dlatego też nie tłumaczyłem sceny, w której chłopcy mówią po arabsku do siebie. Bo uznałem, że chciałbym, żeby osoby arabskojęzyczne były jedynymi osobami, które zrozumieją cały film.
[29:50.73 → 29:53.61] A: I nie powiesz nam, co oni mówią do siebie.
[29:53.97 → 31:02.95] B: Oni sobie po prostu żartują z tym Kaj, z chłopaków. I w Kajirze, jak mieliśmy ten pokaz, to wtedy cała publiczność rżała ze śmiechu. a ja to teraz nie wiem dokładnie, co oni tam mówią. Na przykład wiem, że Nadia mówi do tego kolegi, jak on im pyta, jak się tutaj mieszka i jak wam się tutaj podoba, to Nadia mówi, że chyba Bóg mnie pokarał, że muszę mieszkać w tym kraju, że mam ochotę zadzwonić do matki i popłakać. I oni sami też mówili te teksty. To jest taki film, Te dialogi były napisane, ale one były napisane tylko po to, żeby osoba, która czyta ten scenariusz, czyli producent, wiedział mniej więcej o co tam chodzi w tej scenie, ale ja nigdy nie piszę dialogów, tylko ja piszę o czym ci ludzie rozmawiają. Bo to nie są aktorzy, oni nigdy nie dostali scenariusza do ręki. Oni wiedzieli tylko o czym jest ta scena, mniej więcej jakby o co w niej chodzi, jakie słowa muszą paść, czasami są ważne, ale generalnie zostawiają im bardzo dużo przestrzeni do improwizacji, do mówienia, po prostu w właściwy dla nich sposób.
[31:03.89 → 31:34.69] A: Muszę zapytać, ja naprawdę pamiętam, zaraz oddam wam głos, o scenę, którą ja w tym chwili bardzo lubię, to znaczy kiedy koleżanka przychodzi do Tymka, ma pewne intencje, a on jednak pyta ją o serial, no i ona kończy frazą wychodząc, która dopytuje o orientację seksualną Chopina, to oczywiście na fali książki, Niedawno wyszła. Czy to nie było zaimprowizowane? To porzuciłeś prawdopodobnie.
[31:35.59 → 32:13.80] B: Nie, to jest tekst, który oczywiście napisałem. W sensie to było, no tak, bo to była tym się miała kończyć ta scena. Natomiast to, że ona się zahaczyła o to krzesło, przecież ja tego nie napisałem. Ona zahaczyła o to krzesło i ktoś chciał przerwać to ujęcie. Mówi, nie zostawcie, to jest super właśnie, że ona się odbiła od tej ściany. Cała ta niezręczność w tym wąskim pokoju, który ja jeszcze pamiętam, też miałem taki starokawalerski pokój wąski, Ale też muszę państwu powiedzieć, że ludzie mają tyle problemów z tym, że w Wenecji przyszła do Temka pani jakaś i powiedziała, jak pan się z tym czuje, że pan tyle brudów wyciągnął. I my się śmieli tłumaczyć, że to jest postać, że to jest ten pan gra.
[32:13.96 → 32:15.50] A: Czy wzięła to za dokumenty?
[32:15.54 → 32:22.46] B: Bardzo wiele osób po prostu ten film tak traktuje, ze względu na ten taki nietypowy, jak na polskie warunki, że tak powiem poziom realizmu w tym filmie.
[32:24.54 → 32:31.13] A: Zresztą nie tylko Polski, z pewnością. Gdzie szukałeś inspiracji?
[32:31.27 → 32:52.67] B: Jest sporo takich rzeczy na świecie. Kloisao, która zrobiła film Nomadland, który wygrał w Wenecji i dostała Oscara rok czy dwa lata temu, zrobiła film w bardzo podobny sposób. Wzięła aktorkę znaną, amerykańską, ale puściła ją w świat między ludzi, których spotkała po drodze jeżdżąc po Stanach kamperem.
[32:52.75 → 32:55.03] A: Paradoksalnie ta aktorka wzięła ją do zrobienia filmu.
[32:55.05 → 33:31.35] B: Dokładnie tak. Natomiast Kloisao wszystkie dosyć czasowe filmy robiła Dokładnie w tej samej metodzie jak ja, albo podobnej nawet przynajmniej. Ja uważam w ogóle, że żyjemy w takich trudnych czasach dla kina, to znaczy, że chociaż mam nadzieję, że jednak ten film, ja wiem, że to jest trudny film, nie jest to film łatwy i przyjemny i nie jest to film o hip-hopie dla młodych ludzi tylko, chociaż tak jest reklamowany przez dystrybutora. Może wiedzą, co robią. Widziałem dzisiaj na TikToku, właśnie rozmawialiśmy tutaj, że 2 miliony już miał wyświetleń, co jest jakimś wiralem już w tym momencie po dwóch dniach.
[33:31.51 → 33:33.49] A: Ja też nie wiem, co to znaczy
[33:33.49 → 35:11.56] B: tak naprawdę, ale młodzi ludzie mówią, że to jest niesamowity wynik. Zobaczymy, czy to się przełoży na oglądalność w kinach. Mam wrażenie, że młodzi ludzie odchodzą z kina, bo nie dostają tamtej prawdy, którą mają właśnie na YouTube albo na TikToku. Czyli te wszystkie takie live, czyli te wszystkie takie prawdziwe rzeczy, że ludzie pokazują, jak mieszkają, jak żyją i tak dalej. i że mamy bardzo dobry odbiór przez tego filmu przez młode osoby i żeśmy na kilku festiwalach dostali nagrodę jury młodych. I to jest dla mnie najbardziej pocieszające, że ja jednak czuję, że jako 40-latek nie straciłem kontaktu z tym widzem. Bo jakbym zrobił film o 20-latkach czy tam o nastolatkach, który oni by po prostu... Znaczy byłoby łatwo by mi zrobić film, który by nie powodował prawdy o tym pokoleniu i byłby obśmiany prawdopodobnie przez nich, wyszydzony. I to było najgorsze, co mógłbym zrobić, uznać, że ja lepiej wiem, jacy oni są. Oczywiście też należy pamiętać, że każdy z nich jest w jakiejś funkcji aktorskiej, że to nie są chłopcy, którzy... Oni się zmieniają do tego filmu. Na przykład Dawid ogolił głowę, Tymek ogolił brodę, bo on chodzi na co dzień w brodzie, i bardzo mówił, że nie ogoli tej brody, bo pryszcze mu wyskakują, że on w życiu się nie zgodzi, a ja się nie zgodziłem na to, żeby był make-up. w tym filmie, bo chciałem, żeby miał naturalną skórę, taką jaką znamy z życia, nie taką jaką znamy z filmu. Była kostiumografka, ale głównie kostiumy bazowały na tym, że braliśmy ciuchy z ich szaf. Żeby oni się też czuli swobodnie w tych swoich ubraniach. Także do teraz Jacek mi zarzuca, że jego ulubiona koszulka została zakrwawiona w tym filmie.
[35:12.26 → 35:15.58] A: Kiedyś będzie dużo warto na jakiejś aukcji.
[35:16.52 → 35:22.55] B: Wystawiliśmy plakat na WOŚP, Ten artystyczny, ładny plakat.
[35:23.27 → 35:33.95] A: Szanowni Państwo, dwukrotnie przynajmniej nasz gość dzisiaj powiedział, że to jest film trudny. Chciałbym zapytać, czy faktycznie tak dla Was było. Bardzo proszę odpowiedzi umotywować.
[35:34.25 → 36:03.37] B: Ja chciałem tylko podziękować Państwu, żeście Państwo zostali po projekcji, bo to znaczy, że jednak chcielibyście Państwo przynajmniej posłuchać, mam nadzieję nie rzucać we mnie pomidorami. Bardzo dziękuję, bo to ważne dla twórcy, że jakoś się tak kontaktuje z widzem. Bo ja jestem ostatnio... Jeszcze raz? A, nie, on jest w ogóle... A, wywołała go pani. Ale on nie reagował nigdy na Doberman, tylko na Krepel. Krepciu, chodź tutaj na chwilę.
[36:05.55 → 36:12.89] A: Także zachęcam państwa, jeżeli ktoś chciałby zagrać głos, to jest najlepszy okazji. Tam całkiem z tyłu... Przepraszam, nie widzę, kto ma mikrofon. Jest tam pani.
[36:18.78 → 38:12.53] C: Dobry wieczór. Ja chciałabym panu pogratulować tych wszystkich nagród, które już pan dostał, które jeszcze przed panem, oczywiście nagrody publiczności w Gdyni. Wydaje mi się, że bardzo ważny tutaj problem pan poruszył w tym filmie, problem ksenofobii, właśnie takiej brutalności wobec tego właśnie, co jest inne. czego my nie rozumiemy. I smuci mnie tylko jedno, że pomimo, że jest aż tyle takich pozytywnych reakcji na ten film, to my jednak ciągle jesteśmy bezradni w takich sytuacjach. Podam przykład, tutaj kilka dni temu, właśnie parę kroków stąd, miała miejsce taka sytuacja, że właśnie dwóch pijanych Panów zachowało się właśnie ksenofobicznie wobec rodziny ukraińskiej. Na przystanku stało trochę osób, nikt nie zareagował. Ja nie oceniam tych osób, bo sama nie wiem, jak zareagowałabym w tej sytuacji, czy też nie bałabym się. czy stanęłabym właśnie w obronie tej rodziny. I właśnie to najbardziej mnie smuci, że jednak te osoby, które właśnie popisują się tą bezwzględnością, brutalnością, że one jednak górują nad nami, mają jakąś władzę, że my nie potrafimy się temu oprzeć. Jeszcze tutaj chciałabym zwrócić uwagę na przewrotność tytułu tego filmu, bo chleb i sól kojarzy nam się jako symbol właśnie gościnności i przyjaźni, a tutaj właśnie dostrzegamy coś odwrotnego.
[38:13.53 → 38:45.80] B: Bardzo pani dziękuję za to, co pani powiedziała. No, Chlep i sól to był dość przewrotny oczywiście tytuł, bo nawiązuje do tej naszej rzekomej polskiej tradycji. Oczywiście ostatnio pośleliśmy ten film właśnie gdzieś w Warszawie i pan powiedział, wie pan, ten film jest nieaktualny już, bo to, co się wydarzyło po 24 lutym, to pokazuje, że my jednak się zmieniliśmy bardzo jako społeczeństwo. I sobie pomyślałem, wie pan, co ja w to nie wierzę, że myśmy się zmienili jako społeczeństwo w ciągu kilku miesięcy, czy tam kilku dni. To jest niemożliwe, bo to się... Bo
[38:45.80 → 38:48.53] A: my się zmieniliśmy na chwilę, Ja czuję,
[38:48.64 → 45:11.86] B: że będziemy mieli poważnego kaca po tym zrywie. Ja sam zwróciłem z Kijowa, byłem tam od początku roku. Jestem jakoś tak mocno emocjonalnie zaangażowany w to, co tam się dzieje i też mam wielu znajomych stamtąd. I sam pomagam. Ale wydaje mi się, że też nam łatwiej tym osobom pomagać, bo one są nam bliższe kulturowo. I że to, co się działo na polskiej i białoruskiej granicy, albo to, co się działo po wojnie w Syrii, pokazuje, że my nie jesteśmy otwarci na ten rodzaj inności. Ja uważam, że multikulturowość jest czymś dobrym, bo taka homogeniczność społeczeństw powoduje, że my się zamykamy po prostu. Wróciłem teraz po czterech miesiącach pobytu w Berlinie i naprawdę czułem się tam superbezpiecznie. a jest to miasto, w którym ciężko sobie wyobrazić większy tygiel kulturowy. Ludzie są bardzo życzliwi wobec siebie. Ja w ogóle mam problem, wiecie państwo, za każdym razem jak wracałem do Polski, przyjeżdżałem raz na jakiś czas, to się spotykałem z czymś takim, z jakimś rodzajem takiego napięcia, agresji. I poczułem, jak ze mnie schodzi to napięcie, jak ja wracam do Niemiec. Ja nie jestem oikofobem, to znaczy ja naprawdę lubię Polskę i rozumiem tych ludzi, wiem co ich boli i dlaczego się zachowujemy, czasami tak się zachowujemy i nikt z nas nie jest odporny na przemoc, bo to też chciałem o tym zrobić film, że Tymek mimo tego, że jest tym muzykiem i tak dalej, to on koroduje, nagle zaczyna się zachowywać tak jak oni, jakby traci kontrolę nad tym. Ja sam uważam, że wielokrotnie po prostu Jestem przemocowy, nawet o tym nie wiem do końca, nie uświadamiam sobie tego. To wystarczy jedno słowo, które kogoś może zaboleć. Ale to się powtarza cały czas i jakby nie wierzę w to, że to się tak zmieni szybko i że ta przemoc będzie jeszcze bardzo długo, bo czasami, wiecie państwo, to wystarczy, że zobaczcie co się dzieje teraz na wschodzie, że wystarczyło, że jeden jakiś pan czy kilku panów zostało skrzywdzonych jako ci mali chłopcy i teraz po prostu przez ich giną setki tysięcy ludzi. i że to nie muszą całe pokolenia się zmienić. Wystarczy jeden człowiek, który po prostu gdzieś ma władzę i tak dalej i był kiedyś w dzieciństwie po prostu źle traktowany. Ja pochodzę z takiego miasta, w którym było sporo przemocy. U mnie w szkole w podstawie było sporo przemocy. Pochodzę z robotniczego miasta, z robotniczej dzielnicy, z robotniczej rodziny. Jakby u mnie się nigdy nie było książek w domu, ja w ogóle też nie wiem w zasadzie dlaczego ja zacząłem robić filmy. I u mnie było sporo przemocy, dopiero jak zacząłem chodzić na rehabilitację, bo miałem problem z kręgosłupem, to moja rehabilitantka mi powiedziała, że jestem przygarbiony, dlatego że ja mam taką atawistyczną postawę. Taki atawizm, wiecie państwo, u zwierząt, że zwierzęta jak idą do ataku, jak psy albo jak się bronią, to wystawiają głowę do przodu, żeby chronić wrażliwe organy, czyli krtań. I ludzie to też robią, bo to jest atawizm. I że ja po prostu byłem przygarbiony, bo się bałem. Byłem gotowy do postawy defensywnej. I do teraz mi to zostało. i że uważam, że my mamy w ciele te traumy, że my mamy w ciele jakieś problemy z przeszłości. I to widać też po chłopakach, którzy na przykład chodzą na tych dzielnicach i od razu np. ja Dawida wybrałem po tym, że ja widziałem jak on chodzi, bo ja widziałem, że on chodzi tak. Bo to jest jakaś postawa chłopaków, którzy pokazują innym chłopakom ze swojego środowiska, że czuję się pewnie, nie podchodź do mnie, bo jestem fafarafa. To zmienia wszystko, to zmienia w jaki sposób ludzie się poruszają, jak wyglądają, w jaki sposób mówią. U mnie było sporo przemocy w szkole i ja pochodzę akurat z takiego podwórka, w którym tej przemocy nie było za dużo, ale w szkole już była ta przemoc i ja to bardzo źle znosiłem. Uważam, że niestety, bo ktoś mnie ostatnio zapytał na jakimś festiwalu, czy to jest możliwe, że nie będzie tej przemocy. Bardzo bym chciał, ale to nie wydaje mi się, że skoro ciągle słyszymy o tym, że była afera w szkole w Łodzi, zostały wyciągnięte jakieś konsekwencje, pół roku później doszło do gwałtu w tej szkole, o której już nikt nie mówi, na warsztatach, po prostu na jakimś wyjeździe plenerowym. I ta osoba osiągnie wyrok. Pół roku później. Obawiam się, że to się długo jeszcze nie zmieni, Obawiam się, że my musimy przejść jakiś rodzaj... Na szczęście mam wrażenie, że ci młodzi ludzie też są bardziej pootwierani na te rzeczy, które dla pokolenia jeszcze mojego były takie, powiedziałbym, problematyczne, czyli np. jak inna orientacja seksualna, która była powodem drwin. To co się działo na przykład w Białymstoku, jak wygląda sytuacja w Lublinie na tych marszach, to się zaczyna trochę zmieniać, na szczęście. Ale myślę, że jeszcze nam trochę czasu musi upłynąć, żebyśmy mogli zacząć tolerować pewną inność, która wynika z pochodzenia etnicznego, z orientacji seksualnej, ze wszystkiego, bo ludzie są po prostu różni. Ale też uważam, że nikt nie jest rasistą dlatego, że nie lubi ludzi o innym kolorze skóry na przykład. Albo nikt nie jest homofobem dlatego, że nie lubi osób homoseksualnych. Powody tej nienawiści są zawsze gdzie indziej. To jest zawsze właśnie to, czego się doświadczało w domu. No i trochę chciałem zrobić o tym film. Mam wrażenie, że... Taka była moja intencja, że to nie miało być ani film o muzyce poważnej, ani film o hip-hopie tym bardziej, tylko to miało być film o przemocy. Bo w pierwszym scenie tego filmu widzimy chłopaka, chłopców, którzy podjeżdżają na rowerze. Jeden z nich, to jest może mało zauważalne, bo to jest taki szeroki plan, ale to jest chłopak, który jest Azjatą i jest nazywany COVIDem przez swoich kolegów. No bo takie były historie. Jak się zaczęła pandemia, no to te osoby były szykanowane i to na całym świecie. W przedszkolu w Warszawie, bardzo dobrym, prywatnym przedszkolu dzieci szykanowały po prostu chłopaka z Chin. Poważnie dosyć tak, że on musiał z tego przedszkola zrezygnować. A kończy się tym, czym się kończy ostatnio scena.
[45:11.88 → 45:21.72] A: Ja słyszałem, że w podstawówkach, we wczesnych klasach po 24 lutego największą Belgą było typutinie. Czyli to bardzo szybko się pojawiło.
[45:22.20 → 45:31.58] B: Akurat z tego się cieszę, że ta osoba ma taki... Tylko za tym szły groźby karalne.
[45:32.14 → 45:49.17] A: No tak, ale to prawda, że dzieci to szybko łapią. albo podpatrują i podsłuchują. Zapraszam jeszcze do zabrania głosu. Jeszcze patrzę na balkon.
[45:49.25 → 45:53.51] B: Nie ma głupich pytań. Proszę bardzo.
[45:53.53 → 45:54.73] A: Jeszcze pani chciała, bardzo proszę.
[45:57.93 → 47:19.24] B: Można zapytać o jakieś, o na przykład, powiem jeszcze taką anegdotę, bo na to wszyscy reagują jakoś tak dobrze, W związku z tą moją metodą, że jak dwa tygodnie przed zdjęciami do tego filmu czytałem wywiad z moim kolegą, reżyserem, Magnusem von Hornem, który zrobił taki film Sweat o takiej dziewczynie, która jest influencerką. Był tutaj Magnus. Magda Koleśnik się przygotowywała rok do tej roli, tej influencerki. Ja wtedy po prostu z takim przedzawałowym stanem, złapałem za telefon i zadzwoniłem do Tymka i mówię, Stary, myśmy chyba zwariowali, bo ona się przygotowywała rok, a my mamy dwa tygodnie przed zdjęciami i myśmy nawet jednej próby nie zrobili, myśmy się w ogóle nie przygotowali do tego, bo ja faktycznie nie zrobiłem żadnych prób z tymi ludźmi. A on mówi, chłopie, ale dlaczego ja mam się przygotowywać, jak ja od 20 lat gram na fortepianie. Ja sobie wtedy pomyślałem, że to jest ta różnica w mojej metodzie, że ci ludzie już są trochę tymi postaciami albo przynajmniej posiadają ten zestaw cech, który mi jest potrzebny do tego, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, aktor po prostu musi teraz się przygotowywać do grania na takim poziomie. Jest to po pierwsze niemożliwe, a po drugie bardzo kosztowne, dlatego że ta osoba by musiała poświęcić rok co najmniej swojej życia, żeby to robić wiarygodnie i nie przy tych budżetach.
[47:19.98 → 47:29.21] A: Ale pamiętam Panie Wońcik, tylko dopytam, No bo nie cała ta ekipa, ta paczka znajomych była z jednego miejsca, tylko musiałeś ich trochę pozbierać.
[47:29.35 → 47:35.23] B: Oni byli głównie ze Śląska, z jednego podwórka. Oni się wcześniej znali. Tymek z Jackiem nie znali reszty.
[47:35.61 → 47:39.05] A: No właśnie, właśnie o to pytałem. Szybko oni się złapali wspólnie język.
[47:39.05 → 49:38.45] B: Oni szybko złapali wspólnie język, ale na początku było tak, że był pewien rodzaj dystansu i dlatego realizowałem ten film chronologicznie, dlatego żeby ten taki naturalny dystans też się przeniósł do filmu. Że jak Dawid opowiada tą historię jeszcze tam, to Tymek jest taki trochę... bo to był jeden z pierwszych dni zdjęciowych jeszcze. Mamy taką scenę, która nie weszła do filmu, że Dawid przychodzi do Domu Kultury w momencie, kiedy Tymek ćwiczy i Tymek mu pokazuje, jak się obsługuje fortepian, jak można na nim grać, dlaczego służą pedały i tak dalej. Jest niesamowita scena, bo to jest taki chłopak właśnie, jak Dawid przychodzi do tego i próbuje coś grać i oni razem zaczynają grać na tym fortepianie, ale już uznaliśmy z montażystą, że to już jest jakby trochę No super, ale jakby już nie znaleźliśmy miejsca do tego. Natomiast to się rozwijało tak bardzo stopniowo i oni pod koniec tego filmu już byli ziomalami. I dzisiaj rozmawiałem z tym chłopakiem, który tam na początku rapuje, jak Jacek gra. Właśnie dzwonił do mnie i był zachwycony trailerem, bo trailer jest taki, że on rapuje w tym trailerze przez cały... I że to super, że znajomi do niego dzwonią i ile osób będzie mogło przyjść na pokaz. Więc też mam takie pytania, na ile ci ludzie są świadomi tego, w czym brali udział. Bo często pojawiają się takie podejrzenia, że oni może nie wiedzieli, że... Nie no, wiedzieli. To są inteligentni ludzie. Dawid na przykład, to jest ten chłopak, który opowiadał nam historię o ojcu z ojcem na balkonie. To jest naprawdę niesamowity człowiek, który jest bardzo inteligentny. Tego w ogóle nie widać w tym filmie, ale ma dużo problemów w życiu, natomiast jest piekielnie inteligentnym gościem. I też emocjonalnie bardzo inteligentnym. To w ogóle jest niezwykła postać. i urodzony aktor w ogóle, bez szkoły żadnej. Bo ta scena na balkonie, ona jest w jakiś sposób prawdziwa, w sensie jest prawdziwa bardzo, ale ona jest też zagrana w jakiś sposób przez niego. To jest jego prawdziwa historia, ale on zrobił dubla. To nie jest tylko dokumentalny zapis. On był w stanie odtworzyć te emocje i ten tekst jak najlepszy aktor po prostu.
[49:39.39 → 50:07.84] A: Na tyle często powtarzasz, że niektóre sceny nie weszły. Ja właśnie pamiętam, przepraszam. Liczę jednak, że na polskim kulawym rynku wydawnictw domowych, czyli DVD, Blu-ray, pojawi się taka fajna edycja z tymi scenami, które nie weszły. To tak, tylko już mało kto wydaje to w Polsce niestety, ale za granicą, w dobrej edycji, Second John albo Criterion Collection, to już podrzucam. Bardzo proszę, panią.
[50:08.36 → 50:37.31] C: Ja chciałam zapytać o rodzinę bohatera filmowego, bo on robi karierę, ale czy łatwo jest zrobić karierę komuś, kto pochodzi z takiego małego miasteczka? Mamy tutaj informację o mamie, która jest zapracowana, a jakoś nie słyszałam nic o tacie. Jakoś ze zdjęć też on nie potrafi rozpoznać ani taty, ani dziadka.
[50:38.13 → 50:42.55] B: Była scena o tacie. Była rozmowa o tacie, kiedy ostatnio tata dzwonił w ogóle.
[50:44.60 → 50:48.56] C: to to pamiętam, tylko że ten tata się tam nie pojawia.
[50:48.98 → 51:06.38] B: Nie pojawia się, ale w życiu Tymka, co prawda w takim prywatnym, są rodzice i tata i mama, chociaż on już z nimi nie mieszka, bo on już jest żonatym człowiekiem, wykup bardzo wczesny, wyszedł, ożenił się. Ale pani pyta o bohaterów filmowych?
[51:06.58 → 51:07.94] C: Filmowych.
[51:09.47 → 52:58.15] B: Ten film jest mocno inspirowany, to są moje lata młodości. Ja pochodzę z takiego miejsca, gdzie wyjechałem po prostu na studia i byłem jeszcze jedną nogą zakoficzony w tym moim małym miasteczku, blisko z kolegami i jednocześnie czułem, że jestem inny i że muszę wracać do tego świata. Zawsze się czułem w nim obcy. Wyjechałem z niego dlatego, że zacząłem pracować w fabryce, w której pracowali całe życie moje rodzice i się przeraziłem na trzy zmiany przy taśmie. i się przeraziłem, że jeśli moje życie ma tak wyglądać, to ja naprawdę po prostu muszę się wziąć w garść i coś zrobić, już przestać jeść słonecznik, siedzieć na ławce. Bo ja byłem, wy Panie, ja miałem po prostu, ja chodziłem w dresie, byłem obcięty na krótko, mieliśmy siłownię w piwnicy, byłem takim dobrze zbudowanym, krepkim, niewysokim, ale jednak chłopakiem, który sobie radził i musiał sobie radzić, bo był jakby w takim środowisku trochę, ale też trochę nie chciałem w nim być. Ale nie miałem alternatywy. Mieszkałem w aglomeracji śląskiej, że można było jechać do Katowic sobie autobusem, tam 45 jechało minut, autobusem jednym, jedynym z mojego miasta, numer 29, pamiętam. Ale co to mi dawało? Jakoś niewiele, bo do tych Katowic też nie miałem znajomych, nikt mnie nie zapraszał, nie wiedziałem, co to jest. U nas był dom kultury, to się nazywa dom kultury Huty Łaziska. ale tam było tylko wypożyczalnie kaset wideo i to była jedyna styczność z kulturą w tym domu kultury. To jest możliwe, mimo tego, że ta matka jest nieobecna, bo w moim życiu też mama nie była super obecna. Duża jest inspiracja z mojego życia. Proszę mi uwierzyć, że to ustawienie jest bardzo wiarygodne, bo ja to sam doświadczyłem.
[52:59.15 → 53:27.95] C: Tutaj wspomniał pan, że film jest wzorowany na prawdziwych wydarzeniach, ale tutaj mamy zupełnie inną porę roku. Mamy wakacje, co może też tworzy taką trochę nostalgiczną atmosferę. Tutaj mamy ten wyjazd Tymka już z domu, więc może już takie też pożegnanie z dzieciństwem, z domem rodzinnym, że już zacznie się inne życie, nowe. Dlaczego pan zmienił porę roku?
[53:28.78 → 54:16.89] B: Wie Pani co, bo jest tak przyjemnie kręcić w lato, a tak nieprzyjemnie w zimę. Wróciłem teraz z Kijowa, kręciłem tam krótki film i to naprawdę jakby mieliśmy farta, bo nie było wtedy akurat alarmów i Kijów zbombardowano tam dwa dni po tym jak wyjechaliśmy, ale to naprawdę robi różnicę. W sensie warunki na planie powodowały, ja chciałem naprawdę, ja czułem, że chcę zrobić też wakacyjny film, bo mi się kojarzyły Moje miasteczko mi się kojarzyło głównie z wakacjami. Jestem takim czasem, że jak kończyły mi się studia, to mnie nie było stać na to, żeby wynajmować mieszkanie w wakacjach w Krakowie, bo tam zacząłem studiować. Tylko po prostu wracałem do mojej miejscowości i musiałem wrócić do tych starych kolegów i zacisnąć zęby, że tak powiem, czasami i spędzić tam kolejne dwa, trzy miesiące. Więc dlatego pewnie.
[54:18.16 → 54:28.80] C: Tak jeszcze wracając do mieszkań, to umeblowanie raczej nie pokazuje, że to jest takie bardzo współczesne mieszkanie, raczej na takie PRL-owskie trochę wygląda.
[54:29.53 → 55:51.90] B: No takie mieszkanie znaleźliśmy. Mieszkanie moich rodziców to niedawno też tak wyglądało, bo ojciec jest po 30 latach pracy i pani jako elektryk w fabryce dorobił się 15-letniego pasata w tym kraju. Więc moja mama jest polęgniarką i niedawno dostawała niecałe 2000 zł pensji. Więc remont, który wykonali moi rodzice, to był remont, który oni sobie pozwolili w momencie, kiedy ja z moją siostrą wyjechałem z domu i oni zdążyli jakby przez te kilka długich lat musieli oszczędzać, żeby wyremontować łazienkę i kuchnię, ale myśmy to mieszkanie znaleźli, znaczy ono zostało częściowo też umeblowane, ale uznałem, że To są takie lata dwutysięczne, powiedzmy te meble i tak dalej. To jest tak, że jak sobie pomyślałem, że ta kobieta zostaje sama, nie ma tego chłopa i ona jest tylko gdzieś tam nauczycielką muzyki w szkole, to ileż ona może zarabiać? Ja jestem po germanistyce, ja pracowałem chwilę w szkole jako nauczyciel. Długo tam nie zabawiłem, bo jeśli moje życie ma być związane z nauczycielstwem, to ja nie będę miał za co żyć. Właśnie, ona też sobie pomyślałem. To jest dość precyzyjnie wymyślone ze scenografką, co tam ma być.
[55:52.14 → 55:56.52] C: To właśnie ten obraz jest taki prawdziwszy. Dziękuję.
[55:57.04 → 56:39.66] B: Ale też muszę powiedzieć, że wyzwaniem jest realizowanie filmów w tak niskim budżecie, dlatego że ja w mojej metodzie nie mogę kręcić, nie mogę mieć wynajętego lokalu na pięć dni. Ja muszę mieć lokal na trzy miesiące, bo myśmy tyle kręcili ten film. To było 20 dni rozłożone od czerwca do września, całe wakacje. Robiliśmy pięć dni, później za tydzień kolejne pięć, później znowu jakieś tam siedem. I ja musiałem mieć te przestrzenie, więc bardzo trudno jest w ogóle też robić film w takiej metodzie, jak ja robię, że się ma życzliwych ludzi wokół siebie i np. właśnie jak miasto Strzelce Opus, pomagało tutaj, bo oni nam udostępnili to mieszkanie.
[56:40.68 → 56:45.00] A: Bardzo proszę, pani tutaj się zgłaszała. Proszę, o tutaj, świetnie.
[56:47.12 → 56:52.26] D: Na początek nie będę oryginalna, jak powiem, że film super oczywiście, bo to wszyscy mówią.
[56:53.58 → 56:58.74] B: To nie jest takie oczywiste, bo właśnie... Ja naprawdę...
[56:58.74 → 57:33.49] D: W tej grupie, które tak uważają, natomiast Ja chciałam tylko taka drobna dygresja do późniejszego pytania. Wszyscy mówią, że to jest taka mała enklawa, że pokazanie, że może być trudny odbiór w innych krajach, że to jest takie bardzo specyficzne. Ja uważam, że to jest bardzo uniwersalne to, co zostało pokazane. W każdym kraju, podejrzewam, są takie właśnie enklawy, I to jest bardzo uniwersalny temat, budzi uniwersalne takie odczucia, ale nie o tym chciałam.
[57:34.24 → 57:39.34] B: Ja myślę, że w Kinie nie chodzi o temat, chodzi o emocje.
[57:40.45 → 58:00.48] D: I emocje te są na pewno odbierane wszędzie, bez względu na język, na środowisko, bo zawsze właśnie te emocje będą łatwo odnalezione. Ale chciałam zapytać tak, szukał pan aktorów i czy zdarzyło się, że ktoś, kogo sobie pan upatrzył, odmówił udziału w filmie?
[58:01.26 → 58:01.42] B: Nie.
[58:01.42 → 58:02.24] D: Nie zdarzyło się?
[58:03.72 → 59:15.00] B: Przepraszam, zdarzył się pan... Jaki byłby powód? Nie zgodził się pan, który zresztą tu jest z moim znajomym, pracuje w kebabie obok mojego domu w Warszawie. Bardzo długo go urabiałem, ale mówi nie, daj spokój. Ale on nie zgodził się tylko dlatego, że on nie mógł zostawić tej pracy. I on się bał, że jak zrezygnuje z tego kebaba pracy i pójdzie na plan, to straci tą pracę, a to było jego główne źródło utrzymania. Więc nie przekonywało go to, że ja mu zapłacę każdą dniówkę, którą on spędzi na planie dwukrotnie więcej niż to, co jest w stanie zrobić w tym kebabie, bo on się po prostu bał, że go wypieprzy szef. I to był jedyny powód. Ale ja mam wrażenie, wie pani, że ludzie są na tyle w ogóle Szczególnie w tych czasach popandemicznych, że myśmy się tak wszyscy pozamykali, ale też w tych czasach elektronicznych i mediów społecznościowych, że my się tak wszyscy podgradzaliśmy od siebie, że ludzie przestali ze sobą rozmawiać, nikt nie jest nikim zainteresowany. Jak się wychodzi do innego człowieka i się mu oferuje coś takiego, zaprasza się go do współpracy i da mu się trochę czasu, żeby się zastanowił i jakby nie naciska się go, to ludzie mają taką potrzebę w ogóle otwierania się i mówienia o sobie, jakiejś takiej wspólnej obecności, to się zwykle zgadzają i to jest wspaniałe.
[59:15.02 → 59:16.86] D: Też wnoszą jeszcze przez to coś dodatkowo.
[59:16.86 → 59:17.98] B: Oczywiście, tak.
[59:18.70 → 59:30.72] D: A jeszcze chciałam zapytać o reakcję aktorów znajomych po obejrzeniu już zmontowanego filmu. Czy komuś coś się nie podobało, nie był zadowolony ze swojej roli?
[59:32.32 → 01:01:06.65] B: Tym, jak tylko był niezadowolony, że w jednym portrecie trochę ma opuchniętą twarz, bo tam akurat zrobiłem portret, a on wtedy trochę przestał ćwiczyć, a mu kazałem po prostu trochę zrzucić wagę do tego filmu, ale to akurat taka diwa po prostu. Nie, nie było negatywnych reakcji. A to też poza tym, to jest tak, film w Polsce niektórych oceniany jako antypolski, chociaż prawicowi publiciści, dziennikarze w ogóle bardzo zachwalają ten film. Z kolei na przykład w Kairze, gdzie pokazywaliśmy go, publiczność była bardzo podzielona. Może nie cała publiczność, ale było parę osób, które mówiły, że dlaczego ja pokazuję jednak wszystko arabskojęzyczne osoby, które one przecież to są ci, którzy mordują. I że to może być antyarabski film. Nie mogę zrobić filmu jednocześnie antyarabskiego i antypolskiego, bo pro jaki wtedy robię. To też jest film, który nie jest czarno-biały. Starają się pokazać to, że życie może być po prostu jakieś takie niekoniecznie oczywiste, że są podział na dobrych i złych. To nie jest western. Chociaż można tak o tym filmie myśleć, że jest chłopak, że ma miasteczka, są dwie grupy. To jest konstrukcja westernu, klasyczna. Tylko w westernie zawsze są dwie, jakby ci źli i ci dobrzy. Ten film został dobrze przez nich przyjęty i ja się strasznie z tego cieszę. Poza tym, zrobiłem filmu dokumentalnego, chociaż wielu osobom się te granice zacierają i oni też grają w tym filmie, w związku z tym nie mają poczucia, że zostało pokazane coś z ich życia, czego oni by nie chcieli pokazywać.
[01:01:07.59 → 01:01:23.47] D: Ale myślę, że wszystko jest tak naturalnie pokazane. Przez to, że nie są przejaskrawione pewne rzeczy, dlatego też to wygląda zupełnie naturalnie. Nie ma takiego sztucznego przejaskrawienia jakichś aspektów.
[01:01:23.85 → 01:03:58.18] B: Wie pani co, dlatego, że ja traktuję państwa serio. Ja uważam, że widz jest inteligentniejszy, niż się wydaje większości twórcom filmowym. Nie znoszę, jakby mnie reżyser prowadzi za rękę. Ja chciałbym dać państwu po prostu Ja bym chciał zrobić taki film, że państwo wyjdą z tego kina i będziecie jeszcze przez kilka dni o tym myśleć, co tam się wydarzyło i co się w was wydarzyło, jak żeście to oglądali. I na tym polega siła kina, wydaje mi się. I jakby zostawianie przestrzeni, bo tam na przykład są takie charakterystyczne czarne, takie montażowe, to się rzadko zdarza w kinie, że nagle, pamiętam jak producentka pierwszy raz oglądała ten film, to mówi stop, projektor, coś się zepsuło tutaj w projektorze. Ja na nią spojrzałem przerażony, bo to już było pół roku po premierze i nie powinno tak reagować, no ale nieważne. Ja te czarne plansze dałem po prostu dlatego, że ja uznałem, że to jest jakiś środek wyrazu, po pierwsze dla mnie ciekawy, nowy, bo ja też szukam nowych rzeczy w kinie. Uważam, że kino nie jest tylko do powiedzenia historii, tylko o tym, jak się opowiada, bo czasami, wie pani, historię złom ktoś może opowiedzieć w sposób tak fantastyczny, że ona po prostu będzie ciekawa, a czasami fantastyczną historię ktoś jest w stanie tak spieprzyć na zasadzie po prostu opowieści, że tego się nie da słuchać. I ja uważam, że w kinie nie chodzi o to, żeby opowiadać Nowe historie, bo się nic nie da nowego opowiedzieć. Uważam, że wszystko już było w literaturze i w Piśmie Świętym, już było większość tego, co jest związane z ludzkimi emocjami, stanami i tak dalej. Jest wszystko. Więc my nowego nic nie wymyślimy, w sensie historii. Ale to, jak opowiadamy, jest bardzo ważne. I pozwoliłem sobie na parę takich zabiegów, właśnie z tym dźwiękiem, takim charakterystycznym, z tymi dojazdami kamery, z tą kamerą przemysłową na końcu, bo uznałem, My możemy śmierć zobaczyć, teraz tak łatwo jest dostępne oglądanie śmierci i tego, co jest brutalne w internecie i pornografii, że w kinie już nie potrzebuje tego pokazywać. Właśnie chodzi o to, żeby to zakryć. Bo jeśli my możemy oglądać w YouTubie, wie pani, filmy, jak ludzie się strzelają realnie na wojnie na przykład, bo są nagrania z frontu, albo jak obcinają głowy po prostu w czasie wojny w Syrii, no to po co ja mam w kinie po prostu epatować? To już jest w ogóle niepotrzebne, nie? Więc ja staram się szukać takich rzeczy, które są też nieoczywiste. I dla niektórych to może być takie, jak to powiedzieć, wybijać z takiej przyjemności oglądania. Bo ludzie, wie pan, jak to mówił klasyk w rejsie, że lubimy tylko te melodie, które znamy. No ale tak jak powiedziałem na początku, niekoniecznie chciałbym robić film, który będzie tylko jakby rozrywką. Chociaż pewnie są zabawne sceny w nim.
[01:03:58.64 → 01:04:02.44] D: Ale bardzo dziękuję, że pan budzi emocje, a nie narzuca.
[01:04:03.34 → 01:05:00.36] B: Myślę, że państwo są bardzo inteligentni, wrażliwi. Ja traktuję tak widza, jak sam siebie traktuję. I jakby irytuje mnie, jak ktoś na przykład sugeruje mi muzyką już na początku filmu, jak jeszcze nie wiem, co się dzieje, a już leci muzyka, która mi sugeruje emocje bohatera. To nie chodzi o to, żeby bohater słyszał żywo na ekranie. Co mnie interesuje, że tak za przeproszeniem powiem, baba w pierwszej scenie, która płacze. Ja nie wiem, kim ona jest, ja jej nie znam. Co ono im interesuje? Ja chcę przeżyć sam jako widz coś. Ja chcę się wzruszyć, ja chcę popłakać może, a płaczący bohater mnie nie wzrusza. Nie trzeba pokazywać płaczącego bohatera, żeby samemu poczuć smutek na przykład. Więc uważam, że zostawianie przestrzeni widzowi, jakby nie prowadzenie go za rękę, tylko ufanie w jego inteligencję i połączenie pewnych wątków samemu jest tym, co powinno się robić w kinie albo przynajmniej to, co ja bym chciał uprawiać, bo uważam, Traktowanie widzę jako serio po prostu, jako inteligentną, wrażliwą postać.
[01:05:01.36 → 01:05:12.20] A: Szanowni Państwo, to już jest naprawdę ostatnia okazja. Nasz bohater jeszcze dzisiaj chce, nie bohater, gość w spotkaniu chce jeszcze dzisiaj wrócić do Warszawy.
[01:05:13.02 → 01:05:20.02] B: Chociaż teraz tak się zastanawiałem, wiesz, jest tak ładny ten Lublin, że my może, ale zobaczymy jeszcze. A ty już się obudziłeś, bo jesteś na spacerze.
[01:05:20.44 → 01:05:50.42] A: Widzę, że mikrofon gdzieś powędrował. Jest, bardzo proszę pana. Ja może tak krótko się dopytam, bo tutaj pan bardzo dokładnie powiedział, jak tam szukał ludzi do obsady, głównie tych, których znał. Czy był pan pewien, że ci ludzie są na tyle gotowi sprawni, że zdjęcia mogą odbyć się bez jakichś przeszkód?
[01:05:51.04 → 01:05:51.24] B: Nie.
[01:05:51.64 → 01:05:52.16] A: No właśnie.
[01:05:52.66 → 01:06:00.62] B: Znaczy ja uważam, że to jest skrajna nieodpowiedzialność to co ja zrobiłem wobec producenta i wobec siebie samego, bo przecież Ale
[01:06:00.62 → 01:06:02.16] A: sprawdziło się i się udało, tak?
[01:06:02.34 → 01:06:13.40] B: Wie pan, tylko że ja zrobiłem sporo krótkometrażowych filmów i mam pewien rodzaj intuicji wynikający z tego doświadczenia, który powoduje, że ja z kimś rozmawiam, to już wiem, czy to będzie ta osoba, czy nie. Albo czy ona podoła, czy nie.
[01:06:13.40 → 01:06:18.00] A: Rozumiem, ale to były raczej osoby znane wcześniej przez pana, tak?
[01:06:18.21 → 01:06:22.51] B: Tylko Jacek i Tymek byli z nami. Całą resztę nie znałem wcześniej, jakby szukałem ich na ulicy.
[01:06:22.51 → 01:06:24.69] A: Bo tam obsada jest chyba z całej Polski, zdaje się.
[01:06:25.13 → 01:06:34.83] B: Nie, oni są z południa wszyscy, oprócz Nikoli. A, przepraszam, jeszcze jest jeden raper, ten, który w autobusie tam atakuje, to jest człowiek z Radomia.
[01:06:36.71 → 01:06:38.57] A: A Nikolę jak pan...
[01:06:38.57 → 01:09:14.38] B: A Nikola została przeze mnie, to było ciekawe, bo w ogóle zobaczyłem, myślałem, bo nie potrafiłem znaleźć tej dziewczyny do tej roli. I przypomniała mi się dziewczyna, która zagrała w krótkometrażowej etiudzie z Gdyńskiej Szkoły Filmowej. Sprawdziłem, jak ona się nazywa i próbowałem szukać w internecie i zobaczyłem, że to jest kompletnie inna dziewczyna. I się okazało, że ona miała rekonstrukcję szczęki, ma jakiś problem z twarzą. Ja jej nie poznałem, dlatego zadzwoniłem i zapytam, czy ty jesteś tą dziewczynką, która zagrała kilka lat temu w takiej etiudzie. Ona mówi tak. A o co chodzi? to spotkajmy się, bo ja będę robił film i tak do tego doszło. Ja się bałem, że ona się odbije od tego świata tych chłopaków z południa, ale drugiego dnia to była jedna ekipa. I się bardzo szybko ze sobą skomunikowali. I Nikola jest też wspaniała. Moje próby aktorskie polegały na tym, że ona przyjechała do Warszawy, kupiłem jej bilet i ona po prostu przyjechała z Gdyni, poszliśmy na spacer, wokół parku i ja już wiedziałem, że to jest ta osoba. Później poszliśmy do mnie, zrobiłem jej herbatę, porozmawialiśmy i ja jej powiedziałem tylko jedno, o jedno cię proszę, po prostu bądź przed tą kamerą taka jak jesteś teraz i już nic nie kombinuj w ogóle i tyle. Bo uważam, że też aktorzy nie muszą wiedzieć, ona nie musi wiedzieć jako postać, ja nie muszę psychologizować, to nie jest teatr. Nie muszę jej mówić, wiesz, miałeś trudne relacje z mamą, a na wakacje cię tata nie zabrał, i dlatego jesteś smutna, wyobraź to sobie, wejdź w tą... Nie, bo po prostu film widzi tylko to, co jest na zewnątrz. Ja przynajmniej proszę aktorów, spójrz w lewo, spójrz w prawo. Bo to jest fizyczność, tylko to, co jest... I ona akurat została w tej swojej fizyczności bardzo prawdziwa, bo to jest trochę taka dziewczyna jak na tym filmie. Ona ma oczywiście inspiracje takie aktorskie, Nikola świetnie śpiewa też, więc teraz wydaje jakąś płytę. Natomiast to jest dziewczyna z blokowiska z Gdańska. No i tak chyba wszystkich takim kluczem trzeba było szukać, żeby odrobinę tej ich prawdy zostało w nich, ale oczywiście nie wszystko. Ja bardzo lubię taki street casting, który jest bardzo rzadki w Polsce. Uważam, że ja już mam dość oglądania kolejnych tych samych twarzy w kinie. Uważam, że Dawid Ogrodnik jest świetnym aktorem, Już raz go widziałem z niewidomy, później ma paraliż jakiś, porażenie mózgowe, później ma raka jako ksiądz.
[01:09:14.46 → 01:09:15.00] A: W końcu umiera.
[01:09:15.28 → 01:09:24.14] B: W końcu umiera. Ja już sobie myślę, no nie, no po prostu kurde, chciałbym zobaczyć Dawida Ogrodnika w takiej roli jakby przezroczystego takiego chłopa, takim jakim on jest na przykład.
[01:09:24.52 → 01:09:27.40] A: Żeby zabrał kogoś, kto nie ma pierwowzoru swojego.
[01:09:27.48 → 01:09:57.88] B: Na przykład, bo to tak wygląda. Nie wiem, na zachodzie po prostu jeśli jest postać niepełnosprawnego chłopca, to się bierze niepełnosprawnego chłopca. Jeśli jest postać szesnastolatka, to się bierze szesnastolatka, a nie dwudziestopięciolatka, który trochę młodziej wygląda, ale po prostu nie znoszę tej umowności w kinie, dlatego rzadko chodzę do kina, przyznam szczerze. Chociaż ostatnio parę ciekawych rzeczy się pojawiło i jest to budujące, że jeszcze można, ale to są zwykle debiuty.
[01:10:00.70 → 01:10:13.16] A: Szanowni państwo, chyba w razie, gdy się będziemy kończyć, Powinno się być może pojawić pytanie na końcu, tradycyjne pytanie na końcu, co planujesz, ale myślę, że już troszkę na ten temat mówiłeś, że metody nie zmieniasz.
[01:10:14.76 → 01:10:26.14] B: Planuję parę, mam planów, zobaczymy jak to wyjdzie i zobaczymy, czy dostanę pieniądze na te filmy. Bo to też nie jest takie oczywiste w tym kraju.
[01:10:26.86 → 01:10:34.84] A: No właśnie. Szanowni Państwo, bardzo, bardzo dziękuję. Był z nami Damian Kocur. Pierwszy raz, ale mam nadzieję nie ostatni.
[01:10:36.62 → 01:10:39.62] B: To
[01:10:41.52 → 01:10:54.38] A: jest aktorstwo, to jest aktorstwo. Był z nami też Krepel oczywiście. Po śląsku Ponczek. Wielce obyty ze sceną. Dziękuję Państwu bardzo. Do zobaczenia na następnych seansach.

Kino w Teatrze Starym „Chleb i sól” – pokaz przedpremierowy / spotkanie z Damianem Kocurem

Lato, małe śląskie miasto, a w nim blokowisko. Z Warszawy na wakacje przyjeżdża Tymek, znakomity pianista, student Uniwersytetu Muzycznego. Czekają na niego brat Jacek, matka, grono znajomych z osiedla, dobrze znane miejscówki i nowa atrakcja: lokal z kebabem prowadzony przez osoby arabskiego pochodzenia. Jest też jakieś wyczuwalne napięcie.
„Chleb i sól” Damiana Kocura, autora kilku wielokrotnie nagradzanych w Polsce i na świecie krótkich metraży, to jeden z najbardziej niezwykłych debiutów w polskim kinie ostatnich wielu lat. Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami i biografiami, zrealizowany quasidokumenatalną metodą, zagrany przez doskonale poprowadzony niezawodowy zespół aktorski. Zdumiewa szczerością i konsekwencją.
To opowieść zbudowana na (faktycznych? pozornych? stereotypowych?) dysonansach i kontrastach: stolica i prowincja, lokalność i egzotyka, kultura wysoka i popularna (czy to rozróżnienie wciąż ma prawo bytu?), a nade wszystko Chopin i hip-hop.

Maciej Gil, kurator cyklu „Staromiejskie zaprasza”

 

Damian Kocur – urodzony w 1983 roku w Katowicach reżyser, scenarzysta, autor zdjęć filmowych. Absolwent Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego UŚ w Katowicach, doktorant Szkoły Doktorskiej PWSFTviT w Łodzi. Autor ośmiu filmów krótkometrażowych (m.in. „To, czego chcę”, 2016 i „Dalej jest dzień”, 2020) i pełnometrażowego „Chleb i sól”, za które otrzymał już kilkadziesiąt nagród w Polsce i na świecie.

 

„Chleb i sól”

Reżyseria: Damian Kocur
Scenariusz: Damian Kocur
Zdjęcia: Tomasz Woźniczka
Występują: Tymoteusz Bies, Jacek Bies, Dawid Piejko, Nikola Raczko, Nadim Suleiman
Polska 2022
99 minut

Ważniejsze nagrody:
Wenecja: Nagroda Specjalna Jury w konkursie Orizzonti
Gdynia: Nagroda Dziennikarzy, Nagroda Jury Młodych, Nagroda Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych Don Kichot
Antalya: Nagroda za najlepszą reżyserię
Cottbus: Nagroda Specjalna za reżyserię, Nagroda Dialog
Gijon: Nagroda Jury Młodzieżowego
Kair: Najlepszy Debiut
Nominacja do Paszportu Polityki dla Damiana Kocura

Współorganizatorem pokazu jest Studio Munka
https://www.studiomunka.pl/
https://www.facebook.com/MunkStudio

 

 

 

 

Wróć