Tryb wiązania: soft

Pokazujemy wszystkie trafienia.

[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.28 → 02:05.56] A: Szanowni Państwo, stałem tak w kulisie i przysłuchiwałem się Państwa reakcji, jak leciała muzyka końcowa przy tym filmie. Miałem taką pewną obawę, czego ludzie w teatrze nie klaszczą. Zazwyczaj wszyscy klaszczą wtedy, kiedy już znika obraz, a Państwo wyczekali do końca napisów. To znaczące. Obejrzeli Państwo film Byty Chwilowe, czyli Sztuka Patrzenia. Jest to historia opowiedziana przez siedzącego tutaj na samym środku bohatera tego filmu, Jarka Koziarek, którego bardzo serdecznie witam i zapraszam na scenę. Film ten popełniony został w głowie Andrzeja Jachima, który zajął się jego reżyserią, ale i nie tylko, którego również zapraszam na scenę. Ogromny wkład ten film miał oczywiście Piotr Tracha, którego również bardzo serdecznie zapraszam na scenę. I może nie z publiczności, ale z kulisy za chwilę pojawi się Mateusz Pospieszalski, który przygotował i napisał muzykę do tego filmu, także jego też powitajmy bardzo serdecznie. Natomiast zdjęcia do tego filmu stworzył Grzegorz Filipiak i myślę, że go chyba nie ma z nami, więc zaoczne brawa dla niego. chwilowe, czyli sztuka patrzenia, powstał w konwencji i wobec edycji tegorocznej takiego kalendarza, który już od lat towarzyszy Lublinianom, nie tylko Benemerytus Terrae Lubinesis, który jest tworem tych dwóch niezwykłych mężczyzn, czyli Piotra Tarachy i Andrzeja Yahima. Witamy serdecznie. Jest to niezwykły kalendarz, o którego historii pewnie dzisiaj troszeczkę porozmawiamy, choć bardziej skupimy się na tej niezwykłej sztuce patrzenia. Najpierw trudne Wam zadać pytanie, czy takie bardziej filozoficzne? Dobrze. Czy Jarek Koziara jest trudnym bohaterem?
[02:07.24 → 02:15.36] B: To ja zacznę, żeby już mieć to z głowy. Jest bardzo trudnym, szczególnie do pracy. Ale mówisz o filmie w tej chwili.
[02:15.38 → 02:16.44] A: Tak, mówię o filmie.
[02:16.70 → 02:29.22] B: Nie, to jest bardzo łatwe. Uważam, że jest bardzo łatwe, bardzo pięknie prowadzi tę narrację i od razu można wyczytać jego osobowość od początku do końca, jak buduje pracę, jak buduje siebie i kim jest.
[02:30.04 → 02:30.80] A: Andrzeju.
[02:31.18 → 02:51.78] C: Myślę, że tak, jest dosyć łatwym, ale jednocześnie też i trudnym. Z jednej strony bardzo chętnie przyjmuje pałeczkę, Niewiele trzeba robić poza tym, że później trzeba wyselekcjonować odpowiednie sceny. No i można powiedzieć taki samorobek.
[02:53.24 → 02:53.62] A: Piotrze.
[02:53.84 → 03:00.36] D: A ja pamiętam z filmu coś o wizytówce terrorysta. I to chyba cudowne.
[03:02.28 → 03:04.76] A: Jarek, a ty jesteś z filmem Za Pan Brat?
[03:06.04 → 03:22.04] E: Ten terrorysta to już się skompromitował trochę ostatnimi czasy, ale Ja nie brałem udziału w reżyserii tego filmu, także to jest wszystko, możecie zwalić tutaj na kolegę Andrzeja.
[03:22.12 → 03:27.47] A: Dobrze, to ja zdeskonstruowałem pytanie. Przepraszam, że ci przerwę, bo ty jesteś straszny gaduła, dobrze? Czy ci się film podoba?
[03:27.87 → 03:28.12] E: Proszę?
[03:28.32 → 03:29.37] A: Czy tobie się film podoba?
[03:29.91 → 03:49.11] E: Nie zasnąłem, no to myślę, że chyba, że stąd wiesz, po prostu też można korygować czy coś ględzie, jakieś głupoty czy nie. Myślę, że bidy nie ma.
[03:49.81 → 03:50.95] D: A ile razy oglądałeś?
[03:51.55 → 03:56.11] E: To raz drugi. No dobrze.
[03:56.63 → 03:58.93] C: To kto był na tym przedpremierowym pokazie?
[04:00.03 → 04:48.93] A: Byty chwilowe to jest instrukcja obsługi patrzenia. To jest film, który opowiada nie tylko o sztuce Jarosława Koziary, ale przede wszystkim właśnie o sztuce patrzenia. Dzisiaj w tej niezwykłym okresie, kiedy jesteśmy zwolennikami scrollowania, tak naprawdę nie potrafimy patrzeć. Czy człowiek według was jeszcze potrafi patrzeć, skupić się? Bo jak podają psychologowie, pokolenie alfa, czyli to, które za 15 lat zacznie nas utrzymywać, i wejdzie na rynek pracy, to jest dzisiaj 0,1 sekunda koncentracji. Pokolenie Z to jest 3 sekundy koncentracji. No mamy troszkę więcej tej koncentracji. To jest ta sztuka patrzenia. Czy patrzenie dzisiaj jest jeszcze, może być jeszcze takim, czy może być modne? Powiedziałem, że będzie trudno na początek.
[04:49.99 → 05:56.88] C: To znaczy tak. Patrzenie, no nie jest trudne, ale patrzenie o oczyma Jarka Koziary może być bardzo trudne, jak się przekonaliśmy jakby w trakcie tego filmu. Jarek ma bardzo ciekawe spojrzenie, ma inne spojrzenie. On działa w oparciu o swoją nieskrępowaną wyobraźnię. I to jest chyba największy atut tego filmu, że możemy spojrzeć oczyma człowieka, który jednocześnie mówi, że każdy ma swoją wizję, każdego z tych obrazów, ale ten kalendarz, te ujęcia, które Państwo widzieliście, myślę, że bardzo mocno straciłyby na swoim uroku, gdybyśmy nie poznali sposobu widzenia Jarka. Więc w tym przypadku chyba to takie patrzenie nasze, czyli starszych trochę osób, trochę dłużej niż tę sekundę, jest premiowane.
[05:57.88 → 06:09.44] E: Może czasami czar pryska, jak się za dużo gada, wiesz, po prostu, bo może, wiesz, po prostu ta tajemnica się odsłania i wtedy, i wtedy cóż.
[06:10.74 → 06:45.69] A: Jarku, do Ciebie pytanie. Ty od lat jedną z jednej sztuki, którą tworzysz, można tak nazwać, że jest to taka trochę sztuka emerytyczna. Landart, instalacje, scenografie, one zazwyczaj szybciej znikają niż w ogóle są tworzone. Miałeś takie akurat swoje działania artystyczne, których tworzenie trwało wiele, wiele miesięcy, natomiast sama ich bytność była dość krótka. Według Ciebie przemijanie może być większą wartością niż trwałość i czego my możemy dzisiaj na przykład nauczyć tego współczesnego odbiorcy poprzez Twą sztukę?
[06:47.80 → 07:45.11] E: Ostatnio czytałem taki parę książek o Japonii i oni bardzo jakby kultywują taki moment przemijania i na przykład haiku to są takie zapisy chwili, której już nie ma, była i nie ma i nawet jakby moment pisania jest tylko taką stop klatką, która w momencie skończonego zdania już jej nie ma i ja cenię sobie właśnie to, że większość tych prac już nie ma, że one po prostu przeszły do niebytu i tak jak my tutaj jesteśmy tylko takim chwilowym skupieniem atomów, które się rozlecą tu i tam i już.
[07:45.71 → 08:12.71] A: Nie mam czasami takiego wrażenia, że stworzyłeś pracę, która znikła według tej filozofii haiku. Mówimy o czymś, co jest ulotne i ktoś za pół roku przychodzi, Jarku, a kiedy powtórzysz? Kiedy będziemy mogli zobaczyć to ponownie? Żyjemy dzisiaj w takiej cywilizacji, że my lubimy trochę remake'i i lubimy trochę powracać do niektórych rzeczy albo lubimy, aby te rzeczy były cały czas w przestrzeni.
[08:14.49 → 08:15.75] C: To może ja dopowiem jeszcze.
[08:16.02 → 08:17.11] A: Wszyscy się możecie włączać.
[08:17.19 → 09:08.07] C: Dlatego powstał ten film, żeby zachować to, co Jarek stworzył, co było takim z założenia bytem chwilowym, nie miało być na stałe, tak jak na przykład Głernika po polsku, którą trudno tak naprawdę było znaleźć nawet w internecie, bo zostało chyba jedno czy dwa zdjęcia. z tego wszystkiego i o to chyba też chodziło. Ja bym jeszcze chciał tutaj podkreślić, korzystając z tego, że Mateusz jest z nami, że ta muzyka, która pojawiła się w tym filmie, można powiedzieć, że jest zgodna w stu procentach z charakterem Jarka. Ona nadaje jakby temu jego sposobowi myślenia takiego takiego niepokoju, takiego zamętu, takiej,
[09:10.33 → 09:10.47] E: to
[09:10.47 → 09:15.00] C: o czym mówiłeś w filmie, taki klimat Tarkowskiego trochę.
[09:16.65 → 09:56.50] A: Pytanie mi zabrałeś, bo akurat przygotowałem sobie i chciałem zapytać o to Mateusza, bo muzyka w tym filmie faktycznie nie jest muzyką, która stanowi tło. To jest taka pewna historia kontemplacyjna i w ogóle ten film ma takie trzy warstwy, które współgrają ze sobą, czyli stawa merytoryczna, czyli bohater i jego historia, obraz, który absolutnie nie jest tłem, tylko wręcz podbiciem charakteru i muzyka, która jest tym pełnoprawnym również aktorem. No właśnie. Mateuszu, jak komponuje się dźwięk do takich rzeczy organicznych, takich ulotnych, takich, które mogą zniknąć? Gdzie ta trwałość jest taka zaburzona.
[09:56.54 → 13:05.03] B: Właśnie chciałem się włączyć w to, co wcześniej rozmawialiśmy o twórczości tego, że to znika, że byty chwilowe i tak dalej. Muzyka jest takim bytem chwilowym. To samo co Jarek robi, dlatego że My jesteśmy zdani też na te uczucia, znaczy na ten moment, chwili na scenie właściwie. To jest podstawa. Dopiero później pojawiły się nośniki, które przenoszą ten dźwięk, czyli CD, płyty i tak dalej. Ale właściwie to można powiedzieć, że to jest archiwizacja. Płyta sama w sobie jest też pewnego rodzaju blejtramem, na którym maluje się obraz, który można wyciągnąć, posłuchać w danym momencie, tak jak się spojrzy na obraz. Natomiast to, co Jarek robi i to, co ja robię, na co dzień to, co zrobię za chwilę, to jest na podstawie jakiejś wiedzy, którą już sobie wypracowaliśmy z zespołem, czy coś wymyśliłem, jakąś koncepcję grania, którą prezentuję w danej chwili i to już się nie powtórzy, dlatego też koncerty same w sobie różnią się między sobą, dlatego się nagrywa płyty, również się wydaje płyty z materiałem koncertowym, dlatego, że to jest zupełnie co innego od tego, co powstało w studio. To ewoluuje, muzyka ewoluuje, tak samo jak te Landarty, Jarka, to jest dokładnie to samo. I teraz tak, dlaczego, jaka ta muzyka w tym filmie? Ta muzyka to właściwie jest nasza wspólna, dlatego, że to nie jest tak, to nie jest prawdą, że ja napisałem muzykę do tego filmu, tylko Jarek się dopisał do mojej muzyki. Na początku z okładką, o którą go poprosiłem, dlatego, że to jest płyta wydana lata temu, chyba z 10 lat temu, nazywa się MP3. wydana przez fonografię Polskiego Radia. I ta płyta z nami żyła w taki sposób, że Jarek w ogóle jest właśnie też artystą taki, że wykorzystywał na przykład swoje okładki też na wystawy i tak dalej. I ta okładka cały czas z nami żyła w taki sposób, że ja jak ścięgam po tę okładkę i cokolwiek chcę na niej przeczytać, to się zmagam po prostu z materią. I to jest to m.in. co Jarek powiedział również w tym filmie, że on realizuje zamówienia po swojemu, a nie tak jak chce zamawiający. A już powiem na czym to polega, dlatego że z reguły ta warstwa informacyjna zawarta na okładce jest zrobiona w taki sposób, No czy chcę poznać tytuł utworu, czas trwania, jeżeli jestem dziennikarzem i puszczam to w radio, kto skomponował, przeczytać tekst i tak dalej, i tak dalej. Jarek na płytach naszych, WUW-owskich, robił takie zabiegi, że to jest naprawdę pewnego rodzaju jakaś, nie powiem zabawa, ale bo to jest trudność. żeby przeczytać, wczytać się w teksty i tak dalej. Na ostatniej płycie W.W. mamy dokładnie to samo. I tak dalej, i tak dalej. I problem jest z A.X. później.
[13:05.57 → 13:06.13] C: No właśnie.
[13:06.93 → 14:27.83] B: Później są problemy z A.X. Ale generalnie ta warstwa muzyczna, która się tutaj... wracamy. Ta warstwa muzyczna, która tutaj jest na tej płycie, to jest też w dużej mierze zasługą doboru jakby tematów i tak dalej. To jest zasługą Andrzeja Reżysera tutaj. Zrobił to w taki sposób, że rzeczywiście jak ja oglądam ten film, to najważniejsze jest to, że ta muzyka nie przeszkadza. To jest ten element, który muzyka ma budować nastrój i wprowadzać widza w pewnego rodzaju ducha tego, o czym jest mowa, jak prowadzona jest narracja i tak dalej. Ja nie mam oczywiście do tego dystansu, bo jestem twórcą tej warstwy muzycznej. Ale w jaki sposób ona została zrobiona? Ona też została w odpowiedni sposób zmontowana, co jest bardzo ważne. I to jest zasługą właśnie tutaj reżysera. I w sumie jedną uwagę miałem przy powstawaniu, jeszcze przy montażu tego filmu, że Andrzej zaproponował, że utwór z tekstem nagle pojawił się w warstwie też słowa. wypowiedzi Jarka i to nie wiem, ale ja tego nie zauważyłem, żeby to tak zostało.
[14:27.91 → 14:30.69] C: Nie, bo zgodnie z twoją sugestią... O,
[14:30.69 → 14:34.03] B: to była jedyna sytuacja właśnie, że... Generalnie
[14:34.03 → 14:39.51] C: w trakcie tworzenia tego filmu nie przyjmowałem sugestii niczyich, poza twoją jedną właśnie.
[14:39.51 → 14:40.63] B: O, no to bardzo ci dziękuję.
[14:41.37 → 14:44.09] D: Nawet Jarka się nie słuchała.
[14:44.25 → 15:18.77] C: Wiesz co, właśnie cała zabawa polegała na tym, że ja sobie pomyślałem tak, wezmę Koziarę do filmu, mam gotowy film. No bo to jest proste, taka osobowość, taki człowiek, więc kiedy przyszedł na pierwsze spotkanie, powiedział, ja ci się nie wtrącam. Trochę inaczej to powiedział, ale w każdym razie powiedział, to jest twój film, ty za niego odpowiadasz, więc wtedy mnie się tak trochę ciepło zrobiło.
[15:19.05 → 15:20.35] D: Powiedział tak, żebyś zrozumiał.
[15:20.63 → 15:54.58] C: Można to tak ująć. Więc mi trochę krople potu wystąpiły na czole i po plecach, bo sobie myślę, cholera, to teraz przyjdzie mi za to odpowiadać. No i tak zaczęliśmy to tworzyć. To znaczy były pewne sugestie Jarka, część gdzieś tam one trafiły do mnie, ale części świadomie też nie przyjąłem, bo gdzieś ta wizja się ukształtowała w trakcie powstawania tego filmu.
[15:54.76 → 16:10.64] D: Mateusz, a jeszcze chciałem powiedzieć coś o muzyce. Jest inaczej jak grasz koncert na scenie, a inaczej jak się słucha twoje płyty. Czy pamiętasz, kiedy pierwszy raz przesłuchałeś płytę? Czy pamiętasz, kiedy pierwszy raz byłeś na jakimś koncercie? Emocje decydują.
[16:11.38 → 16:15.80] B: No, czyli kiedy byłem, ale ja na swoim to pamiętam, jak byłem.
[16:16.22 → 16:18.10] E: Kiedy? Kiedy?
[16:18.49 → 16:24.45] B: No właśnie, byłem przedwczoraj, byłem przed przedwczoraj. Co ciekawe, te ostatnie dni...
[16:24.45 → 16:26.53] D: Nie chodzisz na inne koncerty, tylko swoje?
[16:27.11 → 17:58.23] B: Właśnie na każdym koncercie z innym programem. Także to jest też bardzo fajna przygoda, bardzo ciekawe, ale to jest troszeczkę tak jak u Jarka, że on działa w zupełnie innej materii za każdym razem. Natomiast czy ja pamiętam, na jakim koncercie byłem? O, świetny! O, słuchajcie Państwo, byliśmy z żoną, z rodziną, na świetnym koncercie w Paryżu, Davida Burna. To był taki zespół Talking Heads kiedyś. To jest niebywały artysta, bo to jest taki trochę koziarowy. Taki inżynier koziarowy, bo on jest za bardzo inżynierski sam w sobie, ten Davida Burna. Natomiast jest to człowiek, który działa kompleksowo na scenie. to znaczy tam jest wszystko dopracowane, od wizerunku, jak wygląda zespół i on, poprzez choreografię i poprzez całą warstwę scenografii, która tam jest. Ja byłem 10 lat temu na jego koncercie we Florencji i wybierając się teraz do Paryża na ten koncert, o czym miałem bardzo wysokie oczekiwania i się nie zawiodłem. I troszeczkę tak jest z Jarkiem też, że jest przede wszystkim zaskakujący, I to wszystko, co się dzieje jest zaskakujące. Dla mnie jest to sztuka, to samo to odczucie, które wynoszę właśnie z koncertu, który mi się podoba i z rzeczy dzieła sztuki, które oglądam, to czym mnie zaskakuje? Czy wciąga mnie emocjonalnie, czy wciąga mnie tą warstwą, którą się nie da nazwać?
[17:58.92 → 18:01.58] A: To jest dla mnie sztuka, to jest moja sztuka.
[18:01.74 → 18:31.98] C: Muszę Ci od razu wejść w słowo, odnośnie słowa właśnie zaskoczenie, bo tak było z Jarkiem, kiedy spotkaliśmy się kilka razy zanim rozpoczęliśmy nagrywanie i mniej więcej ustaliliśmy, co Jarek będzie mówił, po czym jak włączyliśmy kamerę, to mówił zupełnie coś innego. Albo w dużej mierze coś innego niż chciałem. Nawet można powiedzieć, doszło trochę do jakichś tam takich konfliktów, co czuć jakby... w jego postawie, bo ja chciałem usłyszeć coś innego, a on mówił coś innego.
[18:32.57 → 19:27.44] A: Szanowni Państwo, fantastyczni goście, nie trzeba w ogóle pytań zadawać, to jest cudowne, ale jednak Piotrze, ja do Ciebie mam pytanie, bo film obfituje bardzo w symbole, w archetypy i taki pewien specyficzny rytuł o przestrzeni i jak myśleć, czy dzisiejszy człowiek nadal potrzebuje takich doznań, takich rytualnych opowieści, żeby niejako odnaleźć sens w tym świecie, które to niestety polega na technologii scrollowania, no bez tego sobie dzisiaj nie radzimy. Symbolizm tego filmu jest niezwykle znaczący. Są tam też, i Państwo na pewno zauważyli, dla każdego pokolenia takie momenty, w których będziemy się uśmiechali albo będziemy mieli tą taką myśl bardzo nostalgiczną, wręcz nawet łezkę w oku, gdzie ten sam moment dla siedzącego obok nas młodszego pokolenia albo starszego będzie zupełnie inaczej odbierany. Ważny jest taki rytuał, archetyp?
[19:28.20 → 20:02.84] D: Wiesz co, ja nawet znalazłem tam fragment, który powinien być w podręcznikach do marketingu, do zarządzania. Dla młodych, nie tylko młodych ludzi. W pewnym momencie Jarek mówi coś o jednym prezesie tak delikatnie, gam oni nie zrozumią. Słuchajcie, to jest piękne, bo to też jest taki element, z którego my się musimy uczyć. Ja się pochylam dwa razy częściej teraz nad pomysłami innych ludzi, ale to jest piękne. Zobaczcie, Nie no, jak kiedyś będę pisał książkę o zarządzaniu, to będzie taki rozdział, nie? Pod tłem prezes Gamoń.
[20:03.28 → 20:05.54] E: No ale to się zdarza.
[20:05.82 → 20:07.26] D: To się zdarza, rzeczywiście.
[20:07.63 → 20:08.28] C: Ludzka rzecz.
[20:08.56 → 20:30.97] D: Ludzka rzecz czasami zdarza się na zawsze, czasami tylko chwilami. Ale tak, tych odniesień jest masę, nie? Wybrałem to, żeby pokazać coś dla nas, którzy zarządzamy, ale tych odniesień jest tak dużo i one są tak piękne, To tylko powiem, że ja więcej razy oglądałem ten film niż Jarek.
[20:32.17 → 21:06.97] A: Proste ujęcia konstruowane na wprost, gdzie akcja odbywa się przed nami, bez zbędnych ruchów kamery to po pierwsze. Andrzeju i Jarku, teraz do Was pytanie. Sztuczna inteligencja, która weszła do filmu, która ożywiła te dzieła Jarka, żeby je wywołać, kiedy na to wpadłeś? Jarek, jak Ty zareagowałeś? I czy być może sztuczna inteligencja w dzisiejszych czasach jest taką formą do tego, aby ta sztuka i kultura przecież trwała, tylko w tym języku komunikacyjnym, który jest zrozumiały dla nas wszystkich. Jak ty zareagowałeś na sztuczną inteligencję, którą
[21:06.97 → 22:24.41] E: żyć było w twojej postaci? Ja mam problem z tą sztuczną inteligencją, ciągle jeszcze. Znaczy, ja nie mówię tutaj o filmie, ale bo ja robiłem dużo rzeczy, które Teraz stają się za proste. Kiedyś pracowało się nad czymś miesiącami, latami i tak dalej. Teraz możesz to wygenerować w ciągu kilkunastu sekund, może minut. I dochodzi do takiego pomieszania z poplątaniem, co jest prawdziwe, co jest fałszywe, co jest tworem ludzkim, a co nie jest, co jest wynikiem, ile jest tego zaczerpnięcia. Może dlatego, że to medium jest stosunkowo młode i I jeszcze nie do końca to rozumiemy, ale myślę, że doszło do takiego zafałszowania. I nie wiem, jak my to odchwaścimy, wiesz, po prostu.
[22:24.47 → 22:31.57] A: No dobrze, a w kontekście filmu, kiedy zobaczyłeś swoje dzieła, które zostały ożywione przez sztuczną inteligencję, przekonało Cię to, jak się poczułeś?
[22:34.70 → 23:28.52] E: To było zaskakujące, nie ukrywam, ale w jakimś sensie myślę, że ta sztuczna inteligencja właśnie odbiera to, co mówiłem, bo ja na przykład pracując nad obrazem, który musiałem zrobić przez granicę, musiałem pracować kilka lat. Łącznie chodziło o pozwolenia, o jakby te elementy techniczne, o finanse, A nagle możesz to sobie po prostu zrobić ot tak. I wtedy musisz zapewniać tego odbiorcę, że to się wydarzyło, a nie jest promptem. I myślę, że będziemy mieli z tym problem w ogóle generalnie.
[23:29.30 → 23:31.28] A: Okej, Andrzeju.
[23:32.16 → 25:26.37] C: W samym filmie proszę zauważyć, że to są tak naprawdę animacje retrospektywne. One bazują w 100% na prawdziwych zdjęciach, które zostały które utrwalają to, co wykonał Jarek. Ja bardzo dbałem o to, żeby one się wpisywały jakby w całą konwencję tego, jakby nie było eksperymentalnego filmu. Zależało mi na tym, bo tu Łukasz jakby zauważył, że tu nie ma ruchu kamery. W całym filmie kamera jest cały czas statyczna. My z Grześkiem Filipiakiem i z resztą ekipy ustawialiśmy, tak malowaliśmy obrazy tą kamerą i teraz ważne było, żeby te prace Jarka w jakiś sposób ożywić i one też jakby w większości spełniają te założenia, a więc obraz jest statyczny, a wewnątrz kadrowo przemieszczają się, czy to jakieś tam ptaki, czy jedzie jakiś traktor, czy jakiś dym się pojawia. Bardzo mi zależało na tym, żeby właśnie to się wpasowywało. I tak, to była taka z kolei moje zaskoczenie dla Jarka. On mnie zaskakiwał swoimi jakimiś tam działaniami w kontekście tworzenia filmu, a ja go zaskoczyłem tym chociaż gdzieś tam Jarek sygnalizował w trakcie rozmów, że nie do końca tą technologię lubi czy czuje. Ja bym chciał jeszcze powiedzieć o jednej rzeczy w kontekście AI, bo to jest taka idea fiksna, którą się nastawiam, że bardzo szybko będziemy mieli powrót do takiego twardego humanizmu. Wszystko to, co będzie AI będzie passé, już zaczyna być. i zaczyna się liczyć żywy człowiek, także nie martw się, będzie...
[25:26.37 → 27:32.15] B: Kwestia rzeczywistości, która się musi przystosować, tak samo jak taksówkarze musieli się przyzwyczaić do Ubera, do aplikacji i tak dalej, a wcześniej były protesty, że my się nie zgadzamy. Ja tak samo jako muzyk mam bardzo duże problemy z tak zwanym lajkowaniem, dlatego że przy rozmowach z wytwórniami lub przy organizacji koncertów wszyscy mówią, a ile to ma lajku. I to jest właśnie ten problem, że a co ma najwięcej laików to my doskonale wiemy jaka to jest jakość i między innymi ze sztuczną inteligencją dokładnie tak to samo polega. Na tym samym to polega, natomiast jeżeli chodzi o tą sztuczną inteligencję w filmie to ja się dziwię, że w ogóle dyskutujemy o tym, bo ja myślałem, że to jest animacja. To się kiedyś tak nazywało. W związku z tym ja nie wiem, gdzie jest ta granica sztucznej inteligencji i animacji. Co samo się robi, to jest sztuczna inteligencja, a jeżeli robi się w intencji, to już jest animacja. W związku z tym, to jest jakby na nasz użytek, na użytek naszej wyobraźni. To jest jedna rzecz. Jeżeli powracamy jeszcze do AI, to jest kwestia tego, jaka jest intencja i duch. Czy jest duch i duch przypadku. Dlatego, że ja jako muzyk improwizujący i kwestia tonu, brzmienia, Czasami ta wpadka na scenie podczas improwizacji buduje nową przestrzeń, za którą ja muszę pójść. Sztuczna inteligencja sama z siebie nie wpadnie po to, żeby coś dzięki temu zrobić dalej. Można spekulować na ten temat, w jaki sposób można to naśladować i tak dalej, ale najważniejszy jest duch i intencja. Ja uważam, że tak jak Jarek powiedział, że co zrobimy z tym zachwaszczaniem. To się samo jakby wyklaruje. W ciągu najbliższych lat będziemy wiedzieć, co jest AI, a co nie, dlatego że ten humanizm tego żywego koncertu i potrzeba żywego koncertu, potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem, niestety AI nam tego nie zastąpi.
[27:34.40 → 27:57.32] A: No dobrze, film został zrealizowany w formie takiego niezwykłego wizualnego eseju, a niekoniecznie w formie dokumentalnej takiej jakiej powinna być. Gdzie się kończy według ciebie Andrzeju ta dokumentacja rzeczywistości, a zaczyna się taka autorska kreacja interpretacja tego, co widzimy i tego, co słyszymy.
[27:57.47 → 29:52.36] C: No właśnie, ten film, jak powiedziałeś, ma bardzo wiele warstw. Pierwsza to jest taka faktograficzna, a więc krótko mówiąc dokumentacja tych prac, ich geneza, proces powstawania. Druga jest taka symboliczno-metaforyczna, którą Jarek właśnie w tym filmie tłumaczy. Trzecia to jest filozofia, bo to jest człowiek, który ma bardzo ciekawe spojrzenie na rzeczywistość. Mówiąc szczerze, mi nawet bardziej zależało na tym, żeby to wyeksponować w filmie niż same prace, bo same prace gdzieś tam były znane, a jednak ten sposób myślenia, patrzenia Jarka, jak ja to mówię, patrzący z ukosa, jest tak inny, że warto to było właśnie utrwalić. Następnie zabawa polegała tutaj również językiem, zbawiłem się językiem sztuki filmowej. Być może niektórzy mogą odnaleźć w tym trochę Monty Pythona, Forresta Gumpa, ptaki, może chyba najłatwiej, ale i pancernik patjomkin. Jest tutaj parę takich zakodowanych różnych przekazów, jak ktoś będzie miał ochotę i czas, żeby jeszcze sobie przejrzeć ten film, to może odnaleźć parę innych rzeczy. Warstwa technologiczna, o której przed chwilą już rozmawialiśmy, eksperymentalna, a więc tak naprawdę połączenie bardzo nietypowych form, bo jest tu i fabuła, i dokument, i pastisz, tak, czy chociażby słynny blok antyreklamowy, gdzie też chciałem to jakby podkreślić specjalnie, Państwo widzicie, mam ze sobą, bo to kolejna moja idea fix, czytajcie książki, tak. I ci, którzy zadadzą pytania, będą takie książki mogli otrzymać, a nawet być może poprosić Jarka.
[29:53.12 → 29:56.10] D: Nie czekam, aż przeczytają.
[29:56.30 → 29:56.62] A: Proszę?
[29:56.82 → 29:58.06] D: Nie czekam, aż przeczytają.
[29:58.98 → 30:03.17] B: Wi i cacy koziara tararara. Polecam.
[30:03.55 → 30:38.60] C: No i jeszcze dodam tylko warstwa muzyczna, która jest idealnie, uważam, dopasowana do charakteru naszego bohatera. I jeszcze taka anegdota, bo ja zastanawiałem się nad muzyką. Jarek mówi, to jest jedna z rzeczy, którą od niego przyjąłem przy tym filmie, mówi, mam fajną muzykę, no po czym przyniósł mi Płytę, ja otwieram tą okładkę, a tu jest pusto w środku. Fajna muzyka. On jej po prostu słucha na co dzień i zostawił ją w odtwarzaczu w samochodzie, po czym pobiegł i przyniósł tą płytę.
[30:39.82 → 30:41.98] E: Sprawdzałem, czy się nadaje.
[30:43.50 → 30:50.42] C: Muszę się tu przyznać, zdigitalizować na potrzeby filmu, bo Jarek nie miał wersji takiej.
[30:51.10 → 30:57.76] B: Tak, bo to jest jedna z niewielu płyty, która nie jest w streamingu na obecną chwilę.
[30:58.02 → 31:13.64] C: Ja powiem szczerze, byłem porażony, jak słuchałem tej muzyki w sensie pozytywnym, jak ona pasuje mi do tego, jak ja widzę Koziarę w poszczególnych ujęciach na już ostatni utwór w formule też eksperymentalny teledysk.
[31:13.78 → 31:16.34] E: Zagrałem Ci do muzyki po prostu w awanse.
[31:18.47 → 31:28.65] A: Benemeritus tere lublinensis. Jarku, jak zareagowałeś na to, że stajesz się bohaterem, i to takim wielowymiarowym, tegorocznej edycji?
[31:30.57 → 31:33.69] E: Do tego przymierzaliśmy się przez parę lat.
[31:34.95 → 31:35.89] A: Odmawiałeś?
[31:36.47 → 31:37.91] D: Zdążył się przyzwyczaić.
[31:38.65 → 32:45.47] E: Pojawiały się epizodycznie jakieś prace. Może jakby brakowało takiej ostatecznej, ostatecznego klucza do tego wszystkiego, a ja też nie chciałem robić jakby ekstra prac do kalendarza, więc to była, to są tak zwane działania równoległe i Ja tu ciągle podkreślam jakby sytuację takiego przenikania się, że ciągle my nie jesteśmy jakimiś pojedynczymi bytami, tylko nasze życie jest ciągle w ruchu i jest im jakaś wymiana. I nawet jeszcze wracając do tej okładki płyty Mateusza, na przykład umieściłem tam rzeźbę ze Świdnika, nie wiem czy tam podpisałem ją czy nie, ale takiego artysty, który przyjechał do Świdnika i postawił rzeźbę artysty włoskiego. Właśnie takie rury.
[32:46.47 → 32:47.95] C: Tak zwany pomnik Hydraulika.
[32:48.27 → 34:11.16] E: Tak, pieszotliwie przez zwanych przez ludzi ze Świdnika pomnikiem Zupki Chińskiej. I to był, to była rzeźba postawiona przy jakimś tam supermarkecie francuskim, bo ten rzeźbiarz był Francuzem i przyjechał do Świdnika robić tą rzeźbę, a nie miał gdzie jej postawić, to wynajął przestrzeń od supermarketu, tam jakiś Carefour. I później Carefour sprzedał ziemię Media Marketowi, I rzeźba została sierotą i ktoś ją wyciął i nawieźli ją na złom. I dopiero robiąc jakąś aferę, przywieziono ze złomu z powrotem tę rzeźbę i pomalowano i postawiono w innej mieście Świdnika. Dlaczego ja o tym wspominam? Właśnie o takim, że wszystko jest w ruchu, wszystko jest kwestią jakiegoś bliżej nieokreślonego przypadku i my to wszystko łączymy w sobie. I to, że ta muzyka pojawiła się w jakimś sensie przypadkiem, ale też nieprzypadkiem.
[34:11.57 → 34:28.97] A: Musimy mieć też na uwadze to, Film jest składową całego tryptyku, który powstał w ramach edycji tegorocznej kalendarza Bene Meritus Trai Luminensis. Druga część tryptyku to jest 53 felietony
[34:28.97 → 34:30.91] C: na każdy tydzień roku.
[34:31.17 → 34:50.44] A: Też napisane przez Jarka. No i sam kalendarz, który jeszcze funkcjonuje. No właśnie panowie. Z tego co Jarek powiedział, no już się długo przymierzaliście do tego, żeby stał się bohaterem. Jak wygląda taki proces myślenia, proces burza mózgów, co będzie w kolejnym kalendarzu?
[34:50.82 → 34:59.32] D: Za każdym razem inaczej. Czasami mamy pomysł w styczniu, który zmieniamy trzy razy i powstaje ten z października.
[34:59.76 → 35:01.56] A: Ale w styczniu danej edycji, czy rok wcześniej?
[35:02.74 → 36:13.53] D: Różnie. Natomiast zdarzyła się nawet taka historia, że wrzuciliśmy wszystkie pomysły do kosza i w grudniu zrobiliśmy nowy. To był kalendarz tak zwany pandemiczny. Słuchajcie, to jest w ogóle nieprawdopodobna historia, bo rzeczywiście nie wiedzieliśmy, jaki kalendarz zrobić i siedzieliśmy długo i już byliśmy bardzo tym wszystkim zmęczeni. W pewnym momencie wymyśliliśmy coś takiego, że trzeba dać ludziom nadzieję. Kalendarz się nazywa do przytulenia. I w styczniu zaczyna się od tego, jak człowiek się przytula do niedźwiedzia, a potem kreujemy kolejne miesiące, pokazując, że we wrześniu dzieci pójdą do szkoły, w kwietniu dziewczyny się spotkają na siłowni. Jakby pokazywaliśmy, że wrócimy do normalności. Oczywiście baliśmy się trochę, że tak nie będzie. A chyba mniej o kalendarz, bardziej o siebie. Ale to wszystko się składało, prawda? To wszystko się składało. I żeby było najśmieszniej, to artystycznie to był najsłabszy kalendarz, bo możemy to Andrzej chyba powiedzieć, prawda? Ponieważ było mało czasu, to musieliśmy te zdjęcia kupować gdzieś tam.
[36:13.75 → 36:16.41] C: Przede wszystkim nie można było wyjść nawet z domu, tak?
[36:16.51 → 36:58.40] D: Wtedy jak... Tak jest, ale jeżeli chodzi o emocje, to chyba żaden z naszych kalendarzy tyle emocji nie wzbudził. Naprawdę dzwonili ludzie i pytali się, skąd wiedzieliście, że otwarzą siłownię, prawda? I tak dalej, i tak dalej. Natomiast Jarek się pojawił już wcześniej, to tak z 15 lat temu, prawda? Jakoś tak, jakoś tak. I czekaliśmy na dobrą okazję i ta okazja się pojawiła w zeszłym roku, prawda? Już jako pełny pomysł na wszystkie 12 kart. Potem się ten pomysł zaczął rozwijać, prawda? Felietony, film. No i powstał ten tryptek.
[36:58.58 → 37:19.43] C: To, co jest jakby ważne, to my co roku staramy się w ramach kalendarza robić coś oryginalnego i odróżniającego się od tego, co było w roku poprzedzającym, bo no trudno konkurować tak z jeszcze, nie wiem, większym koncertem, więc zmieniamy krótko mówiąc kategorie, więc...
[37:19.43 → 37:22.22] D: Ale przede wszystkim pokazujemy Lublin i Lubelszczyznę,
[37:22.34 → 37:25.70] C: to jest jakby coś najważniejszego i rzeczywiście
[37:25.70 → 37:43.61] D: ten kalendarz, słuchajcie, ląduje nie tylko w Polsce w wielu miejscach, ale w Europie, a nawet wysyłamy, gdzieś tam ktoś kiedyś z Nowej Zelandii odezwał się, żeby mu wysyłać, prawda? Gdzieś tam w swojej knajpeczce. Wiesza ten kalendarz, bo Bóg lubi, prawda?
[37:43.87 → 37:45.39] C: Pochodzący z Lublina człowiek.
[37:45.49 → 37:46.67] D: Tak jest, tak jest.
[37:46.95 → 38:11.21] A: Zanim oddamy publiczności głos i która będzie zadawała mnóstwo pytań, to widzimy po zainteresowaniu Państwa, to ja bym chciał, abyście po jednym zdaniu odpowiedzieli na takie pytanie. Czy byty chwilowe, czyli sztuka patrzenia, to film o sztuce człowieku, czy to jest film o lęku przed zanikaniem? Przed zanikaniem emocji, śladów, komunikacji? Jakie macie wrażenie?
[38:11.21 → 38:37.99] B: Myślę, że to już jest wszystko powiedziane. Ja mówiłem o tym, że to jest, wiadomo, uczucie chwili to jest tak, jak muzyka pojawia się i znika. Obraz Jarka, twórczość jest dokładnie tak samo. Rzecz, która buduje, zaskakuje, znika albo zostanie utrwalona, albo nie. Chłopaki wydali kalendarz i to było fantastyczne. Ale czym jest tym, co powiedziałeś?
[38:38.39 → 38:40.13] A: Andrzej?
[38:41.93 → 38:46.11] C: No myślę, że wszystkie z tych elementów, które wymieniłeś.
[38:46.57 → 38:47.69] A: Już co dalej mam nie pytać?
[38:48.47 → 38:57.17] B: Jarek jest tak kolorowy sam w sobie, ale w ogóle najgorzej się mówi przy obecności kogoś. Najlepiej się mówi jak tego kogoś nie ma.
[38:57.39 → 38:57.93] E: Ja wyjdę.
[38:59.59 → 39:00.81] B: Pana już dziękujemy.
[39:04.37 → 39:05.27] C: No ja już skończyłem.
[39:05.41 → 39:12.75] E: A, skończyłeś. Kalendarz sam w sobie jest bytem chwilowym. Zobacz, zamykasz ostatnią stronę i już go nie ma.
[39:13.01 → 39:19.09] A: Myślisz, że zniknie w grudniu 2026 i pojawi się nowy w styczniu 2027 na ścianach tych osób, które mają?
[39:22.89 → 39:27.59] E: Nie wiem, no to tak jak stare skarpety, trzeba po prostu wyrzucić i tyle.
[39:28.27 → 39:29.69] C: Niezła recenzja kalendarza.
[39:32.42 → 40:08.11] D: Wiesz co Jarek, mnie jednak się przypominają te moje bitwy w podstawówce z moją panią od Polskiego, ze słynnym pytaniem co poeta miał na myśli i ty dzisiaj ładnie powiedziałeś, że to ty nas zostawiasz z tym i dla mnie nieważne czy to jest obraz, czy to jest skoszone lotnisko, czy muzyka, to dla mnie nie jest chwilowe, bo zawsze buduję przemyślenia i emocje gdzieś tam zostaje ze mną, więc nie ma nic na chwilę.
[40:08.59 → 40:10.93] E: No tak, ale później zostaje tylko warstwa pyłu.
[40:12.53 → 40:14.63] B: Bardzo głębokie, ale banalne.
[40:15.99 → 40:58.98] C: Myślę, że najlepiej chyba podsumował to twój ulubiony kochelet, tak? Bo akurat Jarek jest wielbicielem kocheleta i gdzieś tam marność nad marnościami. Wybrzmiała myślę, ale chyba jednak jeszcze wrócę do tego twojego pytania. Dla mnie najcenniejsze to jest jednak ta skarbnica interpretacji spojrzeń naszego bohatera na tą rzeczywistość, bo te niektóre Obserwacje są naprawdę bardzo, bardzo oryginalne i przede wszystkim mnie dają jakby do myślenia, kurczę, tak można interpretować.
[40:59.00 → 41:00.56] D: Dostają dłużej niż na chwilę.
[41:00.56 → 41:00.86] C: Tak, tak.
[41:01.50 → 41:03.08] A: Szanowni Państwo, kto z Państwa ma pytanie?
[41:04.18 → 41:04.54] E: Super.
[41:05.36 → 41:08.82] A: To może zaczniemy od pierwszego rzędu, będzie łatwiej mi podejść, a potem będę się
[41:08.82 → 41:12.08] C: cofał w... To Łukasz od razu proponuję,
[41:12.24 → 41:18.39] D: żebyś chodził Ja tylko chciałem powiedzieć, że to jest wiele książeczek, nie jedna, więc damy radę przeczytać.
[41:18.89 → 41:26.65] A: Ja mam pytanie osobiste do mistrza Jarka. Zawsze mi się kojarzył z warkoczem na brodzie. Co się stało z tym warkoczem?
[41:27.23 → 41:31.69] E: Jechałem rowerem i mi się wkręcił w tę zębatkę.
[41:32.11 → 41:46.27] A: Bo zawsze na Facebooku obserwuję życiorys naszego mistrza. Dziękujemy pięknie. Już zaraz podejdę.
[41:48.73 → 43:09.93] F: Ja mam pytanie do bohatera filmu, ale też jeżeli inni goście chcieliby odpowiedzieć, to też bardzo by mnie to ciekawiło. Wychodzi pan ze swoją sztuką w przestrzeń, również przestrzeń miasta i starego miasta, co jest dla mnie fascynujące. I jak pan postrzega zmiany w przestrzeni miasta przez ostatnie 30 lat? No bo miasto się zmienia, zmienia się architektura, zmienia się estetyka, zmienia się infrastruktura. Może ma pan jakieś swoje ulubione miejsca, czy jak to się mówi, miejscówki, tak? I od razu z tym druga część mojego pytania dotyczy takiego projektu, który mnie trochę niepokoi. To znaczy jest taki projekt, który się kiedyś nazywał bodajże szpilkostrada. Czyli jest taki pomysł, żeby przebudować ten kociełby na Starym Mieście, nie znam tam szczegółów, jak ma być to usunięte, ma być to jakoś zmienione, co moim zdaniem jest trochę niepokojące, bo boję się, że ta magia Starego Miasta zostanie trochę bezpowrotnie utracona, a to przecież te kociełby tworzą klimat również i w jakiś sposób przyciągają turystów i filmowców. Ostatnio to jest dosyć głośny temat również filmowcy w Lublinie. Więc mam właśnie pytanie o przestrzeń, przestrzeń miasta, zmiany na lepsze, na gorsze, neutralne jakieś rzeczy i właśnie miejsca ulubione. Dziękuję.
[43:10.55 → 46:24.92] E: Ja to miasto z akcentem na stare miasto obserwuję od lat 40 z układem i jak się miałem tutaj zainstalować na twardo, to wydawało mi się, że to tylko i wyłącznie dotyczy mnie, dotyczy Starego Miasta i tak też uczyniłem i wiedziałem, że, no bo Stare Miasto przeszło jakby bardzo poważną ewolucję przez ostatnie te 30-40 lat i ja dokładnie o tym wiedziałem, że tak będzie, bo jeździłem po świecie i zawsze stare miasto było w centrum zainteresowania, bo to jest bardzo naturalne, w przeciwieństwie do Lublina, które było wtedy powiedzmy w latach 80-tych, 90-tych jeszcze były trzy knajpy. No i jakby nie ma już chyba takiego miejsca na tym Starym Mieście, którego bym tam nie opędził w jakiś sposób artystycznie. I ja projektuję pewne rzeczy dokładnie pod ulicę na przykład, że tą wartością dodaną do tych prac jest odpowiednie etui, czyli architektura. I te prace w życiu nie wyglądałyby tak, jak tutaj mogą zaistnieć, bo jeśli ja mam kamienicę, która już odpowiednio podupadła, ma ten swój liszaj, ale ma jeszcze w sobie jakąś świetność, taką zaprzeszłą w postaci różnych z grafitto, ale już odpadających Dla mnie to jest jakieś właśnie takie zatrzymanie w czasie czegoś, co za chwilę nie będzie. Żeby tworzyć takie scenografie, to trzeba by wydawać bardzo dużo pieniędzy, żeby tworzyć odpowiedni kontekst. Dlatego ja przestałem malować obrazy, robić grafiki itd., i robić pracę do galerii, bo dla mnie ta część miasta jest częścią integralną, częścią ekspozycji. No i tak, i staram się to robić jeszcze i jak długo mi się uda. No właśnie, no nawet tutaj ta ta ulica, która wychodzimy z tego teatru, I ona jest tak profilowana, że z jakiegokolwiek punktu byśmy nie patrzyli, to widzimy nieprostą ulicę, ona jest wygięta i ona sama się komponuje. Wrzucam tylko jakieś tam 10 nietoperzy na to wszystko i to zaczyna po prostu zupełnie inaczej funkcjonować.
[46:25.30 → 47:14.69] C: Ja jeszcze bym dodał, rozwijając może trochę myśl Jarka, że w tym filmie jakby też celowo te ujęcia są statyczne, żeby właśnie zobaczyć pewne kadry, bo zazwyczaj jak chodzimy, to się rozglądamy w jedną, w drugą stronę, a tutaj celowo to jest zatrzymane, żeby zobaczyć te Naprawdę piękne miejsca. Nawet ten blok antyreklamowy w okolicach tam dworca wygląda jak rzeźba. Te balkony czy chociażby schody na Czwartku, które z żabiej perspektywy nabierają zupełnie innego charakteru. Także jest wiele takich niesamowitych miejscówek, które można sobie pójść, do czego zachęcam i zaobserwować. Nie ukrywam, że zadaję pytanie po to,
[47:14.75 → 47:57.68] G: żeby otrzymać książkę, ponieważ jestem wielbicielem Twoich felietonów na Facebooku. Powiem, że kiedyś nas los zetknął jeszcze przy schyłkowych czasach komunizmu, kiedy ja też tam trochę się udzielałem w sztuce, ale niestety musiałem odejść i zająć się pragmatycznie informatyką. ponieważ zabrakło dużo talentu, a może siły przybicia. Natomiast pamiętam, że wtedy zacząłem takiego młodego Jarka podziwiać, między innymi podczas parady na Placu Litewskim. O ile dobrze pamiętam, pchałeś kulę wtedy, taką wielką kulę z papieru. Było tak.
[47:58.42 → 48:13.69] E: Tak, to była na Festiwalu Poezji. syntezowałem poezję do jednego pytania, do pytania co? I później toczyłem to co, aż się rozleciało.
[48:17.23 → 48:28.21] G: Natomiast pamiętam też te czasy, kiedy Starówka Lubelska była takim miejscem, w którym znalezienie się po zmroku, no był bardzo odważnym przedsięwzięciem.
[48:28.81 → 48:30.11] D: Wymagało charakteru w nogach.
[48:31.07 → 48:59.83] G: charakter, ewentualnie pamiętam później jak wszedł Bruce Lee, to takie były krzyki na starówce, to znaczy, że po prostu ta kultura wyszła z kina i przyniosła się wtedy na ulicę w tej formie. a więc w zasadzie miałem zadać pytanie, tak? Natomiast zauważyłem, że starówka przed chwilą, wiesz, dotąd dość pragmatycznie odpowiadałeś półgłębkiem na wszystko, a jak się spytał młody człowiek, prawda,
[48:59.95 → 49:01.63] C: czy co zrobiłem z tym brukiem, gdzie
[49:01.63 → 49:08.33] G: tam nasze kobiety sobie obdzierają obcasy, nie, na tej starówce, nagle się okazało, że to masz bardzo dużo do powiedzenia dzisiaj.
[49:09.71 → 49:52.45] E: Nigdy mnie nie pobili na tym starym mieście, mimo że się o to prosiłem, I jakby szybko wsiąkłem i potraktowali mnie jak swojego. Tylko na dzień dobry tam mnie okradli z narzędzi, ale później już poleciało, że nawet nie proponują mi papierosów na jarmarku jak idę tam pod Nową, gdzie sprzedają te kontrabandę. jakby już jestem tutaj tak jak swój, no, wrosłem się.
[49:52.61 → 49:55.99] C: Trochę tych historii w tych felietonach Państwo znajdziecie.
[49:56.79 → 50:01.77] A: Ja teraz zabawię się trochę w głuchy telefon, bo trudno mi będzie tam podejść. Pani do mnie mówi, a ja będę cytował.
[50:01.99 → 50:35.18] H: Dobra, mam radę. Ja, a propos filmu. Wszyscy wiemy o tym, że twórca środka to jest tyle. W filmie to jest tyle. Rozumiem, że tak jak powiedział o środku, nie wtrącałeś się, To jest scenariusz specjalny. Nie do końca to wierzę, ale, ale myślę, że tak jest. To pana mam pytanie. Wybór tych postawionych tu przed nami faktów, czyli tych konkretnych zdarzeń, które Jarek generował, to jest pana wybór?
[50:35.52 → 51:42.61] C: No nie do, no, no. Już mówię, akurat trzeba jakby wziąć pod uwagę kolejność powstawania, więc tak, najpierw był kalendarz i do kalendarza pracę wybierał Jarek. Można powiedzieć, że była to dyskusja jakaś, ale jednak autorskie takie wskazania Jarek przedstawił więcej niż 12 kart i zgodnie jakby wybraliśmy ze wskazaniem Jarka te określone prace. Później na szybko doszła Głernika, o którą ja poprosiłem. bo ona mi jakoś tak bardzo pasowała do całej opowieści, ale w większości to były jednak autorskie wybory i tu raczej ja pracowałem na materiale powierzonym w pewnym sensie, czy wybranym przez Jarka, ale no tak, jakbyśmy chcieli zrobić kalendarz ze wszystkimi pracami, to byśmy mieli następnych kilka lat obstawionych.
[51:45.23 → 51:47.59] E: Zawsze trzeba dokonać selekcji.
[51:51.07 → 53:03.04] H: Ja z tego dzisiejszego spotkania i tego filmu, za który bardzo, bardzo dziękuję, wychodzę ze słowem patrzenie. Patrzenie oczami Jarosława Koziara w świecie, który jest taki, no jak to mówicie, scrollowany i zatrzymuje się na 2-3 sekundy. Jestem taką osobą praktyczną, więc jak słyszę o procesie twórczym, to wszystko, co na tym filmie jest pokazane, to po prostu mnie w głowie matematyka, to po prostu przerasta. Ja po prostu nic nie rozumiem. Ale ważne jest dla mnie to tak osobiście, że zobaczyłam, że coś, co jest tak ulotne, trwa chwilę, te grzyby czarne na Starym Mieście, które mnie zamurowały, jak zobaczyłam, jest ulotne, a pan tworzy to latami. Dziękuję.
[53:04.28 → 53:05.02] E: Dziękuję.
[53:05.88 → 53:23.00] C: Ja tylko jeszcze dodam, że jak Państwo zwróciliście uwagę w filmie, Jarek mówi o tryptyku, a więc heroiny, grzyby i najbliższą noc kultury tryptyk się domknie.
[53:24.12 → 54:10.42] E: Tak, właśnie zapraszam na noc kultury, czyli to będzie 6 Czerwca, czyli już niebawem, wszystko już jest prawie wyrychtowane, także czeka na swój czas. Takim hasłem, tytułem będzie Uroboros, czyli taki wąż zjadający swój ogon, czyli symbol odradzającego się życia i umierania jednocześnie, przepływu, przepływu takim jakim jest po prostu rzeczywistość, życie i tak dalej.
[54:11.64 → 54:26.68] D: Tak na koniec chciałem powiedzieć Jarku, że zastanawiałem się jaki prezent ci dzisiaj dać. I jak wchodziłem na Stare Miasto niedawno, to zobaczyłem... Już wiesz dlaczego.
[54:26.84 → 54:31.93] E: Warmińskie żurawie. Dziękuję bardzo.
[54:32.14 → 54:43.32] A: Szanowni Państwo, Mateusz Pospieszalski, Andrzej Jachin, Jarosław Koziara i Piotr Tarachnik. Pięknie dziękuję za, pięknie dziękuję za rozmowę.

Kino lubelskie „Byty chwilowe – instrukcja obsługi patrzenia”

W rozmowie po projekcji wzięli udział: Andrzej Jachim (reżyser filmu), Jarosław Koziara (bohater filmu), Mateusz Pospieszalski (autor muzyki wykorzystanej w filmie) oraz Piotr Taracha (Prezes Intrograf Lublin S.A., partnera filmu).
______________________________________________________________

Film „Byty chwilowe – instrukcja obsługi patrzenia” to dokumentu o Jarosławie Koziarze, czołowym artyście wizualnym i jego sztuce.

Film o sztuce, która znika

„Byty chwilowe – instrukcja obsługi patrzenia” nie jest klasycznym reportażem ani dokumentem, lecz stanowi audiowizualną opowieść o procesie tworzenia i sposobie patrzenia na efemeryczne dzieła Koziary. Film prowadzi widza przez świat jego land artów i efemerycznych realizacji, pokazując, jak artysta myśli o przestrzeni, naturze i czasie. Koziara zmusza widza do szukania własnych interpretacji jego prac, a jednocześnie przybliża kontekst ich powstawania oraz źródła, z których czerpał w trakcie tworzenia.

Filmowy eksperyment

Odwrotnie niż w swojej drodze twórczej, tym razem to sam Koziara zostaje poddany eksperymentowi – reżyser prowadzi go przez sytuacje, w których artysta staje się zarówno bohaterem, jak i przewodnikiem „instrukcji obsługi patrzenia”. Film ma charakter eseju wizualnego. Obok partii narracyjnych pojawiają się statyczne ujęcia komponowane niczym obrazy, w których sylwetka artysty i pejzaż stapiają się w jednolite, misternie skomponowane kadry. Ważnym elementem jest także wykorzystanie sztucznej inteligencji – archiwalne fotografie i materiały z wcześniejszych projektów Koziary zostały ożywione za pomocą narzędzi AI, dzięki czemu widz może ponownie wejść w dawno nieistniejące już „byty chwilowe”. Całość dopełnia muzyka Mateusza Pospieszalskiego, który użyczył do filmu kompozycji z albumu „EMPE3”; ich brzmienie wzmacnia kontemplacyjno-eksperymentalny charakter obrazu.

„Artystyczny traper” i kolonizator przestrzeni dla sztuki Jarosław Koziara jest artystą wizualnym, scenografem, performerem i jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich twórców land artu. Od lat współtworzy oprawę plastyczną zespołu Voo Voo, przygotowywał charakterystyczne scenografie Finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz wielu festiwali muzycznych i teatralnych. Jego wielkoformatowe instalacje powstawały m.in. nad Wisłą w okolicach Kazimierza Dolnego i Janowca oraz w przestrzeniach Lubelszczyzny, z którą artysta jest szczególnie związany. Koziara jest współtwórcą i dyrektorem artystycznym Międzynarodowego Festiwalu Land Art, a jego projekty – często widoczne w pełni dopiero z lotu ptaka – na stałe weszły do ikonosfery sztuki nowoczesnej.

______________________________________________________________

Reżyseria: Andrzej Jachim
Czas trwania: 54 min
Rok produkcji: 2025
Kraj produkcji: Polska
Język oryginalny: polski

Scenarzystą i reżyserem filmu jest Andrzej Jachim, związany z firmą Vena Art. „Byty chwilowe – instrukcja obsługi patrzenia” zostały wyprodukowane przez Vena Art. we współpracy z firmą Intrograf-Lublin w ramach projektu Bene Meritus Terrae Lublinensi.

Wróć