[pokaż transkrypt] [ukryj transkrypt]
[00:01.08 → 02:06.15] A: Ten film powstawał przez bardzo krótki okres zdjęciowy i bardzo długo był montowany. Ten film jest rzeczywiście rodzajem takiego niezwykłego spotkania, jak mówiłem przed projekcją, jak gdyby aktora, który mówi do jednego widza. Tak naprawdę tych widzów było dwoje. Artur Reinhart autor zdjęć i Dorota Kędzierzawska, których zapraszam na scenę. Przywitajcie państwo twórców. Brawami. Dorotko. Dorota i Artur. Jak żeśmy przed chwilą siedzieli sobie i rozmawiali, Przypomnieliście taki moment, właśnie zaraz po śmierci pani Danuty Szaflarskiej. Wtedy telewizja polska emitowała i Inny Świat, i Pora Umierać, i tak dalej, i tak dalej. No i mówiłaś, Dorota, że właściwie mówisz, no nie wiem, czy będziemy oglądać taki nastrój, ale ten film się, że tak powiem, puścił w tej telewizji, no i tak siedzieliście i oglądaliście. To jest doświadczenie wielu osób, które ja znam. które ten film oglądały, były na premierze, były w kinie, oglądały go w sieci, a państwo przychodzicie jednak tutaj do teatru i też oglądacie go w kinie teatralnym na festiwalu Danutka Śleboda. To jest pewien rodzaj doświadczenia i jest pewien rodzaj magii w tym obrazie, który stworzyliście. Pewnie opowiadaliśmy już tę historię tutaj, ale akurat Myślę, że warto w tym miejscu i na tym festiwalu jeszcze przypomnieć, jaki był ten pierwszy moment tej rozmowy gdzieś na lotnisku z Karoliną, która wtedy nie była jeszcze panią dyrektor Teatru Starego. [02:07.69 → 03:26.58] B: Dobry wieczór Państwu. Rzeczywiście lecieliśmy na premierę pory umierać do Toronto. Poprosiliśmy Karolinę o to, żeby nam towarzyszyła jako wsparcie i pomogła nam zaopiekować się panią Danutą w trakcie lotu i potem tam na miejscu. Było to szczęście i nieszczęście. Samolot się spóźniał sześć godzin i myśmy siedzieli na lotnisku w oczekiwaniu na start. i w trakcie zdjęć, i przed zdjęciami, i też w trakcie naszych spotkań. Wiedzieliśmy, jak przepięknie pani Danuto opowiada o swoim życiu i różnych wesołych historiach. ale tutaj mieliśmy taką dawkę sześciogodzinną i to naprawdę było opowiadanie bez przerwy, jakby bez przystanku. Wszyscy naokoło nas też się przysiedli i przysłuchiwali się pani Danucie i myśmy wtedy [03:26.58 → 03:28.78] A: po... Artur nie włączył nawet iPhona. [03:29.38 → 03:30.64] B: Nie miał iPhone'a. [03:31.04 → 03:43.69] C: To był taki moment, że strasznie nam było żal, że nie mamy tak naprawdę kamery, No bo to było oczywiście improwizowane. Myśmy byli przerażeni, że w ogóle sześć godzin. Co my z tą Donusią zrobimy? Ona wtedy miała 98 lat. [03:44.35 → 03:44.39] D: Tak? [03:44.73 → 03:45.11] C: Dobrze mówię? [03:45.63 → 03:48.69] A: 10-12 godzin. [03:48.97 → 04:07.11] C: Myśmy byli przerażeni tym lotem oczywiście. Jakby konsultowaliśmy to z lekarzem, czy w ogóle pani Donusa może taki lot odbyć przez ocean. No i oczywiście te sześć godzin nas rozwaliło kompletnie, ale się okazało, że to było takie sześć godzin, które które żałowaliśmy bardzo, że nie było iPhone'a. [04:08.39 → 04:17.93] A: Tak się zaczęło, film powstał. Nagraliście około 40 godzin, prawda? [04:18.27 → 04:20.15] C: Chyba nawet 50. [04:20.63 → 05:47.84] A: I one są zdeponowane w tej chwili w takiej instytucji, która nazywa się FINA. Jeszcze jak pracowaliśmy wspólnie przy tej produkcji, to tak rozmawialiśmy, że być może jeszcze kiedyś się uda wrócić do takiej sytuacji, bo kiedyś powiedzieliście mi, że właściwie można by zrobić z tych materiałów, które są, no jakby takie, można powiedzieć, odcinki sekwencyjne, a to o kulinariach, tematyczne, o kanał tematyczny. Tutaj jest główny, a są kanały tematyczne. Powiedzcie trochę o tym materiale, bo na razie go nie możemy ruszyć, że tak powiem nie dotykacie go. Jak to wygląda? Bo to jest bardzo ciekawe, bo to jest zapis niezwykły, bo to można by też oglądać w jakimś sensie jako rodzaj notacji, czyli tak jak leci za przeproszeniem, ale oczywiście tutaj jest wielka robota wasza, bo wspaniałe zdjęcia Artura i jakby to najprostsze z możliwych kadrowanie, ale dodane zdjęcia z archiwum pani Danuty Szaflarskiej, no i ta rozmowa rozmówczyni, której nie ma, bo właściwie nie macie w tym filmie, tylko jesteś przez chwilę z jednym pytaniem, komentarzem i tak dalej, prawda? Co z tym materiałem, którego... Wy go znacie, prawda? Przeglądacie go, macie. [05:48.08 → 06:43.55] B: Może dodam jeszcze, że film miał mieć 30 minut, Zastanawialiśmy się, myśleliśmy, że rozmowy też zrobimy z ludźmi, z którymi Danutka pracowała, których zna, którzy Panią Danutę znają. Wiedzieliśmy, że i tak musimy zacząć od takiej rozmowy intymnej. Z główną bohaterką. Nie ukrywam, że mieliśmy Pietra przed zdjęciami. Ja pamiętam, że po tym pierwszym dniu, który trwał 8 czy 10 godzin, i też ciągle starałam się przerywać, że może jesteś zmęczona, może już dość, może... Pani Donuta oczywiście, jak zwykle, twarda góralka, mogła tak do oporu nam opowiadać. [06:43.57 → 06:49.47] A: Niemaletko i do przodu. To jest nowy, proszę państwa, tutaj klasykę ustanawiamy inną. [06:49.54 → 07:21.60] B: I następnego dnia, ponieważ ja jeździłam sama, żeby przywieźć panią Danutę na plan, miałam strasznego Pietra. Zadzwoniłam i czekałam, aż się otworzą drzwi i czy będzie smutna pani Danusia, czy będzie widać po twarzy, że ma ochotę na wyjście. Bo to rzeczywiście zdawaliśmy sobie z tego sprawę, To jest fizyczny wysiłek ogromny. [07:21.60 → 07:38.44] A: Najważniejszy pewnie jest ten emocjonalny, bo gdy człowiek robi taki rodzaj kliszy z własnego życia, którą puszcza od tyłu czy do tyłu, tak jak premiera innego waszego filmu, o czym też potem powiemy. [07:39.61 → 08:33.12] B: Ale się okazało, bo pani Tonuta była bardzo przygotowana do tych zdjęć. To nie było tak, że cały początek to było zaplanowane, jak to ma wyglądać. Potem się już rozmowy zaczęły snuć na różne tematy. I proszę sobie wyobrazić, że w tych pięćdziesięciu godzinach są zdania, które się zaczynają w pierwszej minucie, a kończą w dwudziestej. To znaczy... Jako jedna wypowiedź. Tu jest wypustka opowiadająca o czymś, tutaj pani Donuta znowu zaczyna opowiadać o czymś. Myśmy szczerze mówiąc, jak usiedliśmy do montażu tego materiału, to byliśmy zdruzgotani, dlatego że wszystko było piękne, wszystko było ciekawe. [08:33.20 → 08:38.54] A: Przepraszam, tylko się tak wetnę. Pięćdziesiąt godzin, ile dni zdjęciowych? Pięć dni zdjęciowych? [08:39.54 → 08:48.12] B: I montaż, który trwa ponad rok. [08:49.80 → 09:18.08] C: Też kłopot polegał na tym, że mieliśmy stracha realizując ten film, czy Danusia się otworzy, czy będzie chciała opowiedzieć te swoje prywatne historie. No i okazało się, że Danusia nam mówiła wszystko, tylko po prostu robiła taką małą cenzurę i mówiła, a to jest tylko dla was. No i oczywiście to wszystko trzeba teraz z tego filmu powycinać, więc ten materiał, nie można wziąć go tak naprawdę też jeden do jeden, bo Danusia musiałaby Dorota teraz to wziąć i po cenzurę zrobić tego materiału, niestety. [09:18.54 → 09:43.72] A: Ja trochę chcę tak wymusić, ale no... Bo myślę, że bylibyśmy tutaj wszyscy bardzo ciekawi tego, jak... Oczywiście przy tych zastrzeżeniach, o których mówicie, że to jest tylko dla tego jednego widza, żeby tego nie naruszać, tej intymnej sytuacji, ale wydaje wam się, że jeszcze mogą powstać te tematyczne odcinki, czy w ogóle po prostu jeszcze jest jakiś materiał, [09:43.88 → 09:51.99] C: który warto... Skoro powstał festiwal, to myślę, że nie ma wyjścia, że trzeba będzie wrócić do tych materiałów. [09:52.63 → 09:54.17] B: Materiał jest piękny. [09:55.29 → 12:03.09] A: Tak, tak, tak. Bardzo proszę. No dobrze, to jest taka historia, do której będziemy wracali. Myśmy też, rozmawiając z Karoliną, zastanawiali się, jak ten filmowy program zacząć. Nie mieliśmy wątpliwości, że powinniśmy zacząć od tego filmu, bo on w jakimś sensie najlepiej pokazuje To, czym my się tu zajmujemy, proszę Państwa, przez tych parę dni, a więc pewien fenomen Danuty Szaflarskiej jako wielkie artystki, ale też jako osobowości, jako człowieka, jako fascynującej postaci. I w tym obrazie te wszystkie rzeczy, o których mówię, są zawarte. Tak że bardzo Wam dziękuję za ten film i ile razy go oglądam, On ma jakąś też szczególną rolę, znaczenie. Też jest ważne to, że widzieliście państwo dzisiaj taką wersję, gdzie dodatkowo jeszcze na samym początku pojawia się to, co jest znakiem zapytania w płęcie tego filmu, kiedy pani Danuta mówi, no nie wiem, czy dam radę, prawda? A tu jednak się okazało, że tak i te trzy minuty na stówkę, jak to mówiliśmy, są i widzieliście je Państwo, bo to jest taka specjalna sytuacja. Ten film został określony też jako uczuciowy barometr życia. Mi się to bardzo podoba, bo to jest w tych trzech słowach jak gdyby cała ta historia zawarta. No ale prawda jest taka, że Inny Świat był tym ostatnim filmem, który zrobiliście razem, a tych filmów wspólnie zrobiliście kilka, jeszcze jeden Dorota zrobiła sama, dzisiaj go też pokażemy, o nim też jeszcze chwilę porozmawiamy, Diabły, Diabły, ale ile było tych wspólnych filmów? [12:03.93 → 12:13.69] B: Wspólnych, to znaczy Diabły, które były pierwsze bez Artura, potem było Nic, potem był... Pora umierać już? [12:15.15 → 12:15.87] C: Chyba tak. [12:17.37 → 12:19.65] B: i czwarty był Inny Świat. [12:19.69 → 12:20.09] A: Inny Świat. [12:20.09 → 12:23.53] C: O tym jeszcze miał się epizod w [12:23.53 → 13:07.81] B: Teatrze Telewizji, którego ja nie lubiłem. Taką bardzo piękną rolę, małą, niedużą, Donii Marii pani Danuta zagrała. Ale jakoś tak wspólnie umówiliśmy się po porze umierać z panią Danutą, że już właściwie nie uda nam się tego filmu przeskoczyć. I w związku z tym dajemy sobie spokój i już się na planie raczej nie spotkamy. Aż tu nagle się stało i to było ogromne wydzwanie rzeczywiście, żeby dać radę i sprostać. [13:08.35 → 13:57.93] A: Krótko mówiąc, niech żyje lot, że się spóźnił ten lot, proszę Państwa. Zawsze musi być jakiś zaczyn, to coś się tam wtedy urodziło i dobrze się stało. Pora umierać, to jest anegdot mnóstwo. My go też specjalnie nie pokazujemy w tym festiwalu Państwu, nie przypominamy tego obrazu, będziemy do niego wracać w przyszłym roku. Nie chciałbym, żebyśmy teraz bardzo się skupiali na tym, co się wokół tego obrazu dzieje, bo do tego wrócimy na przykład za rok. Ale opowiedzieliście taką wspaniałą historię premiery, gdzie wszystko można powiedzieć się... Jak to było, Artur? [13:59.11 → 14:38.88] C: No to było tak jak z tą kurtyną wczoraj, że mieliśmy zorganizowaną premierę filmu, pierwszy pokaz oczywiście, goście zaproszeni i pokaz odbywał się na dwóch salach i w pewnym momencie ja dostaję telefon, ktoś z telewizji dzwoni i mówi słuchajcie, wracajcie szybko do nas, bo film leci do góry nogami, więc ja uznałem, że to jest jakiś dowcip, że to jest niemożliwe, ponieważ byliśmy na początku, no ale faktycznie się okazało, okazało się, że nikt nie opuścił sali, Ten film leciał do góry nogami jak myśmy weszli na salę. Ja byłem absolutnie zdumiony, nie wiedziałem w ogóle co się dzieje, pobiegłem do kabiny. Tam na szczęście mnie nie zatrzymano, nie mogłem wejść do kabiny, żeby dopaść się. [14:39.16 → 14:43.90] A: Krewki operator, proszę państwa, nie ma żartu. Nie chciałbym być w roli tego. [14:43.90 → 14:52.60] C: Okazało się, że po prostu pomylił się na platerze, przekleił czwarty akt chyba do góry nogami i film na premierze poleciał do góry nogami. [14:53.30 → 14:54.38] A: Ale to nie koniec. [14:55.06 → 14:57.98] C: To jest długa historia, więc nie wiem czy mam tą historię. [14:58.00 → 14:59.42] A: To jeszcze dopowiedz. [14:59.54 → 15:01.98] C: To może tak skończyć. [15:02.62 → 15:49.56] B: Przeprosiliśmy widzów z tej jednej sali, na której na szczęście pani Danuta ze swoimi gośćmi była na sali, gdzie wszystko poszło dobrze i film dobiegł końca na nogach. A tam przerwaliśmy, przewijanie tego plateru taśmy trwało 20 minut, więc był przygotowany bankiecik, stoły zostały wyczyszczone, wiśnióweczka. która została wypita. Państwo zostali zaproszeni z powrotem na salę, po czym po sekundzie ktoś znowu wyszedł. Okazało się, że znów film leci do góry nagrań. [15:49.56 → 16:07.73] C: Kinooperator był tak zdenerwowany i czuł taką presję. że ja go zabiję za sekundę i przekleił po prostu jeszcze raz do góry nogami. W związku z tym po kolejnych 20 minutach film poleciał znowu do góry nogami. W związku z tym z bankietu już nic nie zostało. [16:07.77 → 16:20.49] B: Ale za trzecim razem udało się skleić dobrze. ta z do góry nogami poszła oglądać i w tym czasie wyszła sala VIP-owska z panią Danutą Szaflarską, gdzie stoły są [16:20.49 → 16:23.11] C: puściute, nie ma co pić, nie ma co jeść. [16:24.30 → 16:58.12] B: I tak się odbyła premiera. Ale ja może jeszcze wrócę do tej premiery, którą mieliśmy, premierę światową mieliśmy właśnie w Toronto, wspólnie z Karoliną. I zaczęło się to, szczerze mówiąc, u nas w domu, Kiedy postanowiliśmy pokazać pani Danucie porę umierać na dużym ekranie, mamy duży ekran, posadziliśmy panią Danutę, film poleciał, projekcja się skończyła i tu zapadła taka grobowa cisza. [16:59.02 → 17:00.20] C: Dosyć długa nawet. [17:00.66 → 17:14.78] B: Serce zaczęło mi tłuc, Danutka się w ogóle nie odzywała ani słowem. Miałam naszkowany obiad, wyszliśmy na taras, zaczęliśmy rozmawiać, jakoś tam staram się dowiedzieć, o co chodzi. [17:14.78 → 17:16.03] C: Ale wiemy, że coś jest nie tak. [17:16.29 → 17:27.19] B: I nagle Danutka mówi, Arturze, dlaczego mi to zrobiłeś? Widać wszystkie moje zmarszczki. I stąd ta pończocha. [17:27.29 → 17:33.47] C: Trzeba było użyć pończochy, którą państwo widzieliście na początku. [17:34.41 → 17:35.36] A: Tych trzech minut. [17:35.39 → 17:58.65] C: Tych trzech minut, bo ona miała potworny żal do mnie, że jednak ta twarz jest taka, jaka jest. Ja mówię, Danusiu, ona jest piękna, jesteś piękną osobą. I tak naprawdę dopiero w Toronto, gdzie była owacja nastojąca po premierze, Danusia tak naprawdę przeprosiła się ze mną i powiedziała, dobra, właściwie wiesz co, I tutaj przed [17:58.65 → 18:04.35] B: zdjęciami do innego światu, Artur mówi, Danutko, jak chcesz, żebym cię tutaj sfotografował, no [18:04.35 → 18:05.59] C: i rób, co chcesz. [18:07.01 → 18:32.23] A: Inny świat też, ale na pora umierać, to jest ten scenariusz, Pisałaś dla pani Danuty Szaflasty, bo wcześniej to były takie znaczące epizody. Zawsze rozmawiałyście, że Dorota napisze ten scenariusz dla Danusi. [18:32.47 → 19:02.05] B: To obiecałam na planie Diabłów. Danutka czekała 16 lat, od czasu do czasu dzwonił telefon, Mówiła Dorotko, ja już jestem bardzo stara, ty się śpiesz, bo ja ci kipnę. I ja naprawdę się bardzo starałam, ale wcześniej po prostu nie było takiej historii i dopiero prawdziwa historia, którą usłyszałam. Nagle mi się to... była zaczynem, to mi się wszystko wklikało w jedno. [19:02.43 → 19:12.17] C: Ja też za każdym razem jak dostawałem scenariusz, bo to jest tak, że Dorota sama pisze scenariusze, jak była rola staruszki, to już wiedziałem, kto tą staruszkę będzie grał. Tylko się pojawiała staruszka, wiedziałem, że to będzie Danusia. [19:12.17 → 19:48.61] B: I to jest słynna opowieść Danusi, ponieważ Danusia miała lepszą pamięć od nas wszystkich razem wziętych. Ja już nie pamiętam, jak się zaczynała historia z diabłami. Podobno napisałam list, w którym bardzo zręcznie napisałam ponoć, że w roli Jędzy widzę tylko panią. A potem była rola Wiedźmy, była Jędza Wiedźma w Nicu i w końcu prawdziwa rola Anieli w Porze Umierać. [19:49.53 → 20:46.63] A: O diabłach za chwilę, ale jeszcze tylko chcę powiedzieć, że po tej bardzo specyficznej premierze warszawskiej posypał się las, nagród na pora umierać, czyli... Las nagród dla pani Danuty, oczywiście. Także ten film był bardzo, myślę, dla wszystkich ważny i istotny. Jak mówię, będziemy do niego wracali w przyszłości. Wtedy też wrócimy do takiej szczegółowej rozmowy. Opowiemy o jeszcze innych sekretach, które się wiążą z produkcją, z realizacją, o pewnym napięciu. jednym z bohaterów tego filmu, czworonogim, o Huśtawce i tak dalej. Tu jest anegdot i historii mnóstwo. [20:47.04 → 20:58.04] C: Ale myślę, że Zanusia jest jedyną aktorką, która miała premierę swojego filmu do góry nogami. Myślę, że to na świecie nie wiem, czy to się jeszcze gdzieś wydarzyło. Myślę, że to jest absolutnie ewenement. [20:59.28 → 24:27.93] A: Proszę państwa, o 20.00 pokażemy właśnie pierwszy film, gdzie Dorota spotkała się z panią Danutą Szaflarską. Tak ją pięknie zaprosiła, jak przed chwilą powiedziała. Ja ten film oglądałem chyba dwu- lub trzykrotnie. Obejrzałem go też przed... Bo mówiliśmy wczoraj, że zaśpiewamy to coś, śpiewamy Ore Ore, żeby wprowadzić Państwa... To dzisiaj nie będziemy śpiewali, będziemy śpiewali innym razem, ale to jest film, który opowiada o takiej historii, wydaje się dosyć prostej. teraz bardzo poruszył, bo to jest historia taboru cygańskiego, który przyjeżdża do małego miasteczka, tam się rozlokowuje, no i historia właściwie takiej przyjaźni, miłości młodej, ślicznej dziewczyny. Ale to jest film o innym, on jest bardzo aktualny w tych czasach. Ja z przerażeniem patrzyłem na ten obraz, jak bardzo ten film Proszę państwa, od 91 roku ile to jest lat, to już nie chcę mówić, ale my jesteśmy znowu w takim punkcie jako społeczeństwo, gdzie ten obcy czy inny staje się obcym, a nie tylko innym, którego powinniśmy być, czy moglibyśmy być ciekawi, a nie po prostu go stygmatyzować, a tam te stygmatyzacje mają miejsce. Ja pochodzę z małego miasteczka w Wielkopolsce i pamiętam tabory cygańskie, które przyjeżdżały do książa wielkopolskiego raz w roku, ponieważ to był ten odłam, bez poprawności politycznej, nie będę mówił Romów, mówiło się cyganie na nich i też nie miało to jakiegoś pejoratywnego określenia, to potem zaczęliśmy tak trochę, chociaż oni na swoją legendę w tym takim powszechnym, społecznym w przekonaniu trochę zasłużyli, no bo czasem coś tam ginęło i tak dalej. I pamiętam, jako małego chłopca mówiono do mama, mama może moja mniej, ale tak się mówiło, że nie chowaj się, chowaj, bo cię cyganie porwą. A oni się rozbijali i to byli ci kotlarze, czyli oni czyścili kotły, kotły takie wielkie w gorzelni, ten obóz żył swoim życiem. Tu jest mnóstwo takich scen, które już chciałbym opowiedzieć, ale nie chcę tego robić. Nie chcę tym z Państwa, którzy będą na drugim seansie, jak gdyby psuć tego wszystkiego, ale jedno muszę zacytować. Jest tam taka scena, kiedy cygan idzie przez tą wioskę i śpiewa i nagle otwiera się okno i taki pan krzyczy do niego, cicho ty czarnuchu! i po prostu zatrzaskuje to okno. Cygan w jakimś sensie mu odpowiada, bo rozbija latarnię, która tam gdzieś stoi. Jest tam wiele innych sekwencji, jest mnóstwo wspaniałych scen z dziećmi. Krzyk jest bohaterem w tym filmie. To niezwykły obraz, bardzo aktualny, a pani Danuta Szaferska gra tam właściwie... Jakby to powiedzieć, epizod, chociaż jest to niezwykła rola. [24:30.36 → 24:38.04] B: Rzeczywiście, tak jakby był to epizod, a jest taki bardzo... [24:38.04 → 24:38.65] A: Rozgrywa. [24:38.89 → 25:29.34] B: Tak, rozgrywa. Ja też nie chcę opowiadać. W każdym razie pani Danuta dostała za tę nagrodę w Gdyni i pamiętam, że odbierałam ją za panią Danutę. To była uroczystość transmitowana w telewizji i zostałam ochrzaniona. To był mój debiut fabularny i ja pamiętam, że stałam tam na scenie i nogi mi się tak trzęsły, że wydawało mi się, że wyskoczą mi z butów. ze zdenerwowania i byłam koszmarnie zdenerwowana, jak dziękowałam w imieniu pani Danuty. I Danusia bardzo była nam niezadowolona, bo mówiła, że tak poważnie dziękowałam, że trzeba było coś dowcipnego powiedzieć, a ja w ogóle byłam przerażona tym, że tam stoję na scenie. [25:29.36 → 25:40.06] A: Mam jeszcze jedno pytanie w związku z tym, bo rolę młodej gra, dziewczyna Justyna Ciemny. Czy ty wiesz coś jest z nią? Jakie są jej losy? [25:40.18 → 26:04.60] B: Justynka, znalazłam ją wtedy w szkole baletowej w Łodzi i miałyśmy potem kontakt jakieś 10 lat po filmie. zrezygnowała ze szkoły i później starałam się, bo miałam taki pomysł, żeby dotrzeć do wszystkich dzieci swoich filmowych i zrobić o tym film. [26:06.24 → 26:07.00] A: Jeszcze przed nami. [26:07.12 → 26:52.80] B: W każdym razie pamiętam doskonale jak jednego z pierwszych dni wspólnych na planie, kiedy była Justynka i pani Danuta, Jak wiadomo, zdjęcia to jest czekanie. Długo się czeka, zanim tam się ustawi kamera, wszyscy się zbiorą. Tutaj było jeszcze dużo cyganów. I pamiętam, że Danutka tak się Justynie przyglądała i mówi, Justynko, to już szkoła biletowa, tak? Mówi tak, to czemu ty tak stoisz, nic nie robisz? Machaj tą nogą. A Justynka mówi, ale wakacje są. Co z tego, że wakacje? [26:53.20 → 27:08.46] A: Trzeba ćwiczyć. Padydy. Artur, czy ty doświadczyłeś tego, o czym opowiada Danusia Szaflarska w tym filmie? Jak ona łapie to światło oczami? [27:12.76 → 27:59.35] C: Tak, to jest długa historia, to jest takie przeżycie, to jest taki związek operatora z aktorem, który rzadko kiedy tak bardzo rozkwita jak w przypadku Danusi, ponieważ Danusia mało tego, że się uczyła tekstu i zawsze go miała w stu procentach, No to po prostu była taką osobą, która współpracuje z operatorem w pełni. Miała wielką precyzję właśnie a propos szkoły baletowej. Ileś kroczków, zrób to w ten sposób, a w ten sposób będziesz lepiej wyglądała. Jak spojrzysz w stronę światła, to ona to wszystko rozumiała i ona chciała jakby współpracować. No i to dla operatora jest marzenie tak naprawdę. Taki aktor, który jest wrażliwy na to. Bo nie wszyscy aktorzy w ten sposób grają. Niektórzy jakby, no nie ważę, że tutaj jest lampa. Ja jestem tu i teraz. [27:59.55 → 28:02.67] A: Mówią, idź za mną, a nie współpracuj. [28:02.81 → 28:53.48] C: Dokładnie, tak. Ja myślę, że w filmie Pora Umierać, to zapraszamy za rok, tam to widać. Tam to widać i ja często mam pytanie, jak ty to zrobiłeś w ogóle? Jak te oczy, że one tak błyszczą, że to jest wszystko tak... właściwie idealnie zrobione. No ale to jest właśnie Danusia. To jest Danusia, która wiedziała, słuchała. Zresztą jej nie trzeba było mówić. Ona po prostu wiele rzeczy po prostu wiedziała, jak się ustawić, jak zaistnieć po prostu w danej takiej konfiguracji światła, przestrzeni przed kamerą. No to to było... Ja tego nie doznałem już później niestety. Jakby w takiej pełni tej współpracy i takiego zrozumienia ze strony aktorki. No to była piękna rzecz, a marzy mi się, żeby to się jakoś powtórzyło, żeby ktoś dorównał Danusię. [28:55.86 → 29:21.15] A: Proszę Państwa, mamy mikrofon. Jeżeli macie Państwo pytania do naszych gości, to bardzo proszę, to jest ten moment, Jest. Proszę bardzo. [29:24.01 → 31:26.80] D: Dobry wieczór. Nie mam pytania, ale chciałam podziękować Państwu za ten film. Ja go oglądam trzeci albo czwarty raz, więc wiedziałam na co idę. Na pewno ten film nie byłby tak wspaniały, tak ciepły, gdyby nie główna bohaterka, ale ten pomysł i realizacja, no dziękujemy bardzo. No i chciałam zwrócić Państwu na jeszcze jedną rzecz uwagę. Jeżeli Państwo kiedyś będą w piwnicznej, to przekonają się, tam wspominała Pani Danuta, że tak strasznie kocha te kosarzyska. No w tej chwili tam jeździ autobus, ja byłam w ubiegłym roku na przełomie maja i czerwca w Piwnicznej. I tam jak się chodzi, to się chodzi śladami pani Danusi. I tak jak ona kochała te okolice, tak kochają ją do dzisiaj tam. Tam pójdzie się do pijalni wody, tam są ślady jej bytności. Tam się siada przy stoliku pani Danusi pod dębem. Tam się idzie do domu kultury, który nosi jej imienia. Są fotografie, są jakieś pamiątki, a bardzo miłe jest to, że nawet przewodnicy, którzy ciągali nas po górach, to opowiadali o pani Danucie i opowiadali o waszym filmie. o tym właśnie filmie i polecali, żeby wszyscy, którzy mogą, ten film obejrzeli. Także to jest takie miłe, takie ciepłe i takie dobre i fajne. Także dziękuję bardzo. [31:27.36 → 31:28.00] B: My też dziękujemy. [31:28.00 → 31:28.84] A: Bardzo dziękujemy. [31:29.06 → 31:53.14] B: Bardzo, bardzo miłe. Ja powiem tyle, że my się czujemy tak troszkę rzemieślnikami w tym filmie, naprawdę, Oprócz tego, że musieliśmy podejmować parę takich decyzji właśnie a propos, bo to jest właściwie, tak nieładnie się mówi w filmie, gadająca głowa. Pani Donuta siedzi i opowiada. [31:53.88 → 32:06.66] C: I właściwie się zawsze stara tego uniknąć w dokumencie. Bo zazwyczaj te gadające głowy to jest rzecz, która dokumentalista nudzi. I byśmy oczywiście też mieli taki pomysł na początku, żeby nie robić gadającej głowy. [32:06.98 → 32:37.14] B: I to był taki bardzo duży dylemat dla nas. Czy to, co nas fascynuje i te oczy pani Danusi, i to jak opowiada, jak mówi, bo to są właściwie drobne ruchy rąk, które tyle mówią o człowieku. Czy to państwa, czyli widzów też zachwyci tak bardzo, jak nas zachwyca? No i postanowiliśmy podjąć to ryzyko. To właściwie było takie jedyne ryzyko. [32:37.58 → 32:58.46] C: To było trudne, bo ja pamiętam po tym pierwszym dniu zdjęciowym, myśmy strasznie długo o tym rozmawiali, co robimy. Bo oczywiście plan był inny. Po tym pierwszym dniu zdjęciowym wiedzieliśmy, że kurczę, chyba trzeba to zmienić. No ale oczywiście to ryzyko, że nakręcimy to wszystko w ten sposób, no jeżeli to nie poniesie widza, no to leżymy. [32:59.87 → 33:06.01] B: Także siła pani Danusi jest wielka i cieszymy się. [33:06.49 → 33:09.71] A: Prosimy bardzo o państwa głosy, opinie, pytania. [33:14.74 → 36:08.39] B: Ja chciałabym zadać pytanie o Pora umierać, bo na pewno Pani myślała o Pani Danucie Szaflarskiej pisząc scenariusz, ale na ile postać scenariuszowa jest Panią Danutą Szaflarską? To znaczy, na ile to jest tylko kreacja? Ona udzieliła siebie, bo jest tam kilka takich słynnych scen u pani doktor, czy ta pierwsza decyzja o śmierci. Tak by się wydawało, że ona jest bardzo w klimacie pani Danuty Szaflarskiej. Pewnie to jest takie... siedziała tutaj, a siedzi właściwie obok nas Danusia, to powiedziałaby, że z Danuty Szaflarskiej w Anieli nie ma nic. Natomiast ja sobie zdaję sprawę z tego, że na pewno nawet podświadomie pisząc rolę dla pani Danuty, korzysta się z tego, co jest pięknego w człowieku. Natomiast wszystko to, co opowiadamy bardzo często, że Danusia ze dwa razy chyba, czy trzy w trakcie zdjęć przerwała ujęcie, czego aktor zazwyczaj nie robi. Ja się strasznie zdenerwowałam, bo wszystko było super, wszystko było świetnie. Danucka przerwała ujęcie, mówię, o co chodzi? Pomyliłam się w jednym słowie. Ja mówię, Danusiu, ale przecież wszystko było logiczne, wszystko mówiłaś tak, ale w scenariuszu było napisane tak i tak. I ja to zmieniłam i to w ogóle, to jest moja decyzja, ja przerywam. W związku z tym... Znaczy to jest jakby kunszt aktorski niebywały, niesamowity, że tekst napisany, czy dialog napisany staje się w ustach... Jest zobowiązany. Tak, ale jest też jakby tak prawdziwie powiedziany. Wyszliśmy w Toronto, mieliśmy prześmieszną rozmowę z pewną młodą dziennikarką, która w ogóle była przekonana, że to jest dokument. że to jest film dokumentalny i siedziała pani Danuta, Artur i ja i mówiliśmy, nie, to wszystko było napisane, to jest wymyślone, to jest film fabularny. Ona mówiła, ale ja przecież mam taką babcię i to jest moja babcia. Więc ja myślę, że to gdzieś tam się podskórnie łączyło to wszystko i że wiadomo, że ta rola jest nie wbrew charakterowi pani Danuty. Natomiast na pewno to wszystko jest zagrane. Nic nie ma z takich scen podglądanych. Czyste, żywe aktorstwo na ekranie. [36:08.39 → 36:19.68] A: To też chyba nawiązuje do takiej... do takiego zdania, które kiedyś pani Szaflarska wypowiedziała, że w zakazanych piosenkach jeszcze grałam, a potem już bardziej... [36:19.68 → 36:20.76] B: Chodziło mi o to, żeby być. [36:20.78 → 36:28.23] A: Żeby być, prawda. Oczywiście to też jest rodzaj gry, ale to jest kwestia innego, jak gdyby... [36:28.23 → 36:51.19] C: Świadomość przestrzeni kamery, bliskości, że jak jest zbliżenie, jeżeli ta kamera jest blisko i to jest portret, że nie można grać tak jak tutaj na scenie, że się tego nauczyła. Innych środków wyrazu. Jakby dostosowywała to, co ja mówiłem o tej przestrzeni światła i kamery, że to stopniowanie emocji miała to w małym palcu. [36:52.67 → 36:55.19] A: Proszę państwa, ostatnie pytanie. [37:01.14 → 37:22.61] C: Nie, właśnie nie były. To było tak, że myśmy ten kawałeczek z przodu w ramach dowcipu dokręcili, ponieważ Danusia miała mi tak bardzo za złe w porze umierać, że nie było tej pończochy i że tak bardzo stęskniła się za tą pończochą, którą stosowano 40 lat wcześniej. [37:22.61 → 37:34.21] B: A kiedyś rzeczywiście tak, kiedyś operatorzy nakładali jako filtr taki zmiękczający. obraz nakładali pończochę prawdziwą. Nylony pewnie. [37:35.15 → 40:42.42] A: Proszę Państwa, na premierze w Kinie Kultura filmu Inny Świat w Warszawie, ówczesny, były minister kultury dwumetrowy Waldemar Dąbrowski się popłakał. Mówi, Ja się wzruszam, gdy oglądam ten film, gdy widzę Danusię Szaflarską, bo moja córka została aktorką, nie wiem, czy dzięki niej, czy przez nią, nie wiem, jak mam to powiedzieć, ale tak się stało. A pan Janusz Gajos, już przecież wtedy wielki jej sceniczny i ekranowy przyjaciel, a także bohater tegorocznego naszego festiwalu, jak państwo wiecie, będziemy go tu gościć na chwilę, podszedł do mnie po premierze i mówi, Michał, daj mi DVD. Ja mówię, Januszku, nie mam, będzie dopiero za pół roku, bo teraz film wchodzi do kin, bo ten film miał dystrybucję kinową. Nie każdy dokument ma dystrybucję kinową, proszę państwa, więc to jeszcze trzeba powiedzieć. Ja mówię, Janusz, nie mam, niestety, no to za jakiś czas. On mówi, musisz mi zrobić, bo ja lecę, już nie wiem, czy do Londynu, czy do Paryża, i muszę mieć parę kopii, bo mówię, muszę dać moim przyjaciółom, po prostu jestem zafascynowany, to będzie najlepszy prezent. To jest, proszę Państwa, krótka recenzja tego, jak widzowie, tacy jak my tutaj wszyscy jesteśmy, ale także ci, którzy są bohaterami tego festiwalu, byli zafascynowani tym obrazem i z tą opinią pozostajemy. Państwo Dorota i Artur nie wyjeżdżają, będą z nami przez cały festiwal, więc pewnie będziecie ich Państwo jeszcze tutaj gdzieś widywali wśród Was na widowni. A przypomnę, że jutro kolejny nasz dzień, zaczynamy o 13.00 spektaklem Magdy Łazarkiewicz według tekstu Taboriego, kuraż mojej matki. Wspaniały spektakl wielkiego węgierskiego autora, węgierskiego Żyda, mówiący o czasach II wojny, ze wspaniałą rolą Danusi Szaftarskiej i Jana Peszka, który też będzie tutaj, jak Państwo wiecie, z nami w niedzielę. A potem oglądamy, ile waży koń trojański, Potem spotkanie, mamy nadzieję, z Juliuszem Machulskim, a potem pokażemy odcinek pierwszy serialu Rancho. Bo Rancho, proszę Państwa, ten legendarny serial polskiej telewizji, charakteryzował się tym, że pani Dariuta Szaflarska grała w każdym odcinku, będąc w czołówce, ale tylko w jednym tak naprawdę zagrała przez chwilę. Ogłaszam konkurs, ile sekund trwała. sekwencja Danuty Szaflarskiej w pierwszym odcinku ranchu. [40:42.50 → 40:43.76] C: Konkursy to nie jest zły pomysł. [40:45.84 → 40:50.22] A: Bardzo dziękuję. Dorota Kędzierzawska, Artur Reinhardt. [40:50.90 → 40:52.04] B: Dziękujemy bardzo.
„Inny świat” film dokumentalny Doroty Kędzierzawskiej i Artura Reinharta
Opowieść o świecie niezwykłej osobowości polskiego filmu i teatru. Namówiona przez dwoje zaprzyjaźnionych artystów – Dorotę Kędzierzawską i Arthura Reinharta – 97- letnia wówczas Danuta Szaflarska snuje pełną dygresji i poczucia humoru gawędę o czasie, w którym przyszło jej żyć i tworzyć. O surowym, trudnym ale i radosnym czasie początków ubiegłego wieku i międzywojnia, przerażającym – wojny, okupacji i powstania, pełnym zmian, zaskakującym czasie powojennym, czasie kilku epok. Jak udało jej się przetrwać zachowując niesłabnący optymizm i radość życia? Jaka jest jej filozofia życiowa? Ze słów Danuty Szaflarskiej i fragmentów filmów z jej udziałem, a także materiałów archiwalnych, buduje się portret niezwykłej, charyzmatycznej kobiety, ale i obraz epoki – burzliwego stulecia, w którym przyszło jej żyć.
Magda Sendecka, kurator programu filmowego w Teatrze Starym
Nagroda:
Orzeł – Polska Nagroda Filmowa 2014 dla najlepszego dokumentu
Idea festiwalu
Danuta Szaflarska – gwiazda, aktorka, osobowość, postać, najlepsza Mama, Babcia, Przyjaciółka. Najmłodsza wśród najstarszych, najskromniejsza, najdowcipniejsza, dociekliwa, konsekwentna, pracowita, uparta, odważna, prawa, szlachetna, otwarta, ufna, prawdomówna, towarzyska, radosna… i tak mógłbym wymieniać bez końca!
Danutka Szaflarska była nie tylko wielką, wspaniałą artystką sceny i ekranu, ale przede wszystkim wspaniałym Człowiekiem. Każdy, kto choć raz doświadczył Jej uroku, pozostawał w aurze Jej niezwykłej osobowości.
Od początku wspierała nasz Teatr. Gong, którym otwierała tutaj pierwszy seans filmowy nie zabrzmiał w dniu Jej śmierci. Myślcie o tym co chcecie, ale ja sądzę, że był to znak od Danutki: Wyszłam z roli, zaraz wracam. Bo przecież jest z nami cały czas w swoich rolach, wspomnieniach, książkach…
Prezentując wspaniałe role Danuty Szaflarskiej, chcemy mówić o tym, czym jest dziś sztuka aktorska, czy etos twórcy nadal istnieje, czym jest rzemiosło artystyczne tak ważne w jej przekonaniu.
A także jakim człowiekiem warto dziś być, o co dziś walczyć, o co prowadzić spór. Danutka mówiła, że najważniejsza w życiu jest ŚLEBODA czyli WOLNOŚĆ.
Zapraszamy na pierwszy, ale nie ostatni, Festiwal Danuty Szaflarskiej ŚLEBODA / DANUTKA!
Michał Merczyński, Dyrektor Programowy Festiwalu